Skocz do zawartości

Emilian

Użytkownik
  • Zawartość

    28
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    5

Wszystko napisane przez Emilian

  1. Na ogół jest tak, że związek kontroluje ten, komu mniej zależy. Tobie zależy bardziej, bo więcej zainwestowałaś, więcej masz do zyskania i większe ponosisz straty na skutek rozpadu związku. Zachęcam do rozmowy ze specjalistą, żebyś nabrała sił, zobaczyła co tak naprawdę jest w życiu ważne i nauczyła się o to dbać.
  2. Cześć Weroniko. Oczywiście, że jest szansa na zmianę! Zwierzałaś się komuś z tego? Po tych kilku zdaniach obstawiam, że masz zaniżone poczucie własnej wartości. On zdradził, ale Ty masz wyrzuty sumienia. Dlaczego? Czyżbyś jako pierwsza dopuściła się jakiejś formy zdrady? Może po prostu zaniedbałaś związek, a gdy się skończył, boleśnie przekonałaś się jak bardzo czujesz się zależna i słaba. Udało się go ściągnąć z powrotem, ale teraz boisz się, że znowu możesz zostać porzucona?
  3. Siema. 19 lat to spory kawał czasu i rzeczą naturalną jest, że nawet po 10 latach wspólnego życia przyzwyczajamy się do partnera, staje się on powszedni, nudny. Łatwo można wtedy ulec pokusie zasmakowania chlebka z innego pieca. Żona miała pecha, albo właśnie szczęście, bo nie trafiła na kogoś kto skradłby jej serce. Tobie się trafiła pewnie młodsza od żony, ognista w łóżku kobieta, która wykorzystuje Cię do zrekompensowania sobie swojego nieudanego związku. Obstawiam, że przy Tobie może się otworzyć, pożalić na niedobrego męża i wyciągnąć od Ciebie uczucia, których on nie zapewnia. Ale skoro
  4. Neurologiem nie jestem, ale takie objawy kojarzą mi się z miejscowym uszkodzeniem mózgu przez jakiegoś guza albo mały udar. Postawę siostry i szwagra nazwałbym karygodnym zaniedbaniem, a sprawę zgłosiłbym do "ichszego" MOPSu pisząc anonimowy list.
  5. Cześć. Miałem podobnie i szybciutko się z tego wypisałem. Nie żałuję. Chcesz być z oszustką i ewentualnie łudzić się, że uda ci się ją zmienić? Wieelu ludzi zmarnowało sobie w ten sposób życie. Poznałeś ją, dowiedziałeś się tego i owego, wyciągnąłeś życiową lekcję i dziękuję. Jest mnóstwo fajnych i uczciwych dziewczyn, którym można zaufać (albo takie, które lepiej ukrywają swoje grzeszne popędy)
  6. Cześć Karolciu. Poszłaś ze swoją nerwicą do psychiatry, który zajmuje się głównie wypisywaniem leków i to był błąd moim zdaniem, ale skąd mogłaś to wtedy wiedzieć. Bardzo mądrze zrobiłaś rezygnując z leków na dłuższą metę, bo one nie rozwiązują problemu, a jedynie zamieniają go na inne. Żeby rozwiązać swój problem, musisz przebyć długą drogę w głąb siebie przy wsparciu i zaangażowaniu emocjonalnym drugiej osoby. Jeśli możesz sobie jedynie pozwolić na terapię z NFZtu, to niech Bóg ma Cię w swojej opiece. Oczywiście (choć może nie do końca) żartuję - taka terapia też może pomóc. Wszystko zależy
  7. No popatrz, przychodzisz tu przez samotność, i zastajesz samotność, bo nikt nie chce odpisać. Przypadkiem nie przyciągasz jej jakoś do siebie? Uważasz, że będziesz dobrą koleżanką, przyjaciółką? Zasługujesz na przyjaciół? Mogłabyś mieć taką przyjaciółkę jak Ty? Może pechowo spotykasz samych dziwnych ludzi? Bo ja nie za bardzo rozumiem dlaczego zrywali kontakt. Nie możesz zmienić tego otoczenia? Co ze znajomościami ze szkoły, z podwórka? Twój narzeczony nie ma znajomych? Samotność jest w dzisiejszych czasach powszechnym problemem. Według mnie, najlepszym rozwiązaniem tego problemu jes
  8. Mhm, czyli matka jest znerwicowana od wielu lat, może od młodości, a ojciec miał swoją nerwicę albo/i nie wytrzymywał neurotycznej osobowości matki i musiał się znieczulać alkoholem. Był/jest ofiarą jej zaburzonej osobowości - tak jak i Ty. Nie wiem przez co matka przechodziła, ale wygląda na to, że jej sposób na radzenie sobie z lękiem, winą, wstydem, smutkiem, żalem i niepewnością polega na graniu roli męczennicy, która ma moralną wyższość nad innymi. Tyle wycierpiała, tak ją los pokarał, taką dał nauczkę, że teraz chce uchronić przed tym innych, "miłościwie" dzieląc się swoją mądrością i po
  9. Wyciągnąłeś ją z mrocznych lochów, Uratowałeś od smutku, strachu i samotności. Dzięki Tobie odżyła i zaczęła się rozwijać. Jesteś bohaterem. Zakochaliście się w sobie i tutaj powinna być wstawka "I żyli długo i szczęśliwie". Ale się nie pojawiła, bo w Twojej głowie toczy się mała wojna. Z jednej strony Twoje ego jest zadowolone i podbudowane, (bo oczywiście fajnie jest być bohaterem obdarowanym miłością), ale z drugiej strony uderzają Twoje zasady moralne, których gdzieś się nauczyłeś, bo z takimi zasadami się nie rodzimy. Inni mają na przykład zasady pozwalające na poślubienie prostytutki alb
  10. Piszesz o sobie, ale zauważyłaś, że może to zdołować jakąś przypadkową osobę. Mnie akurat Twoje słowa nie dołują, bo mogę zrozumieć uczucia, które się za nimi kryją, ale nie muszę się z nimi identyfikować, nie muszę brać ich do siebie, czyli pozwalać, aby miały wpływ na moje samopoczucie. Nawet gdybyś z jakiegoś powodu mnie zwyzywała albo skrytykowała (np. tak jak babcia Twoich dzieci krytykuje Ciebie), to mógłbym ewentualnie przez chwilkę poczuć się gorzej, ale szybko i bez większego wysiłku wróciłbym do poprzedniego, optymalnego stanu. To jest jeden z efektów samorozwoju, czy jak kto woli ro
  11. Cześć. Problem polega na tym, że Twoja wizja rzeczywistości nie zgadza się ze stanem faktycznym. W sumie wszystkie problemy emocjonalne wynikają z niezrozumienia i fałszywych przekonań. Wychowano nas w przeświadczeniu, że kobiety są księżniczkami, anielskimi, delikatnymi istotami potrzebującymi bohaterskiego, opiekuńczego rycerza, którego pokochają z wzajemnością i będą razem żyli długo i szczęśliwie. Trochę już na tym świecie żyjesz i chyba wiesz, że takie rzeczy są tylko w bajkach. Masz jednak inne poglądy, które po zderzeniu z rzeczywistością doprowadzają do zgrzytu i pojawiania się nieprzy
  12. Ja też bym powiedział, że nie jest to możliwe. No chyba, że będzie miało miejsce jakieś niewytłumaczalne uzdrowienie. Dwa razy boleśnie przechodził złamanie serca, co odbiło się na jego psychice. Z jednej strony panicznie boi się związku, bo nie chce znowu narazić się na odrzucenie i związane z nim cierpienie, ale z drugiej strony dalej szuka swojej życiowej miłości, w którą będzie mógł się zaangażować bez reszty i nadać sens swojemu życiu, zaznać szczęścia itp. Być może już w dzieciństwie został pokaleczony psychicznie, a głęboki związek i założenie nowej rodziny miało być lekarstwem na jego
  13. Dwa razy mi odpisałaś i dwa razy na końcu sama znalazłaś właściwą odpowiedź. Nic dziwnego, że mogłaś się poplątać, bo nie da się wyrazić tak wielu przeżyć, myśli i uczuć w jednym poście. Mam jednak już jakieś wyobrażenie tego jak się czujesz. Rzeczywiście musisz się wygadać odpowiedniej osobie. Konkretnie chodzi o to, żebyś mogła nawiązać z tą osobą dosyć bliską relację, opartą na zaufaniu, akceptacji, szczerości i zrozumieniu. Gdy w takiej atmosferze otwartości zostaniesz zrozumiana przez drugą osobę, to zaczniesz też lepiej rozumieć samą siebie. Nie wiem czy wszystko, ale na pewno wiele rzec
  14. Cześć Madziu. Słyszałaś, że w naszych jelitach mamy 100 milionów komórek nerwowych? Dlatego też nazywa się je "drugim mózgiem". Można by zapytać: jak mózg i jelita mają się nie denerwować, skoro tyle komórek w nich jest nerwowych?! Otóż z natury komórki te są dosyć spokojne, ale gdy je czymś wkurzysz, zadręczysz, nastraszysz albo coś, to zaczynają szaleć, żeby jak najszybciej załatwić sprawę i mieć spokój. Twoje komórki są stale zajęte jakimś problemem, z którym nie mogą sobie poradzić. Chodzą jak nakręcone i wywołują objawy fizyczne o których mówisz. Najlepiej by było, gdybyś zajęła się
  15. Cześć. Życie ma to do siebie, że nigdy nie wiadomo kiedy się skończy. Czy obwinianie się przywróci go do życia? Stało się co się miało stać, a Ty masz wyciągnąć z tego lekcję dla siebie i żyć dalej. O pieska się nie martw, bo wszystkie psy idą do nieba. Wszystko będzie z nim dobrze. Ty możesz zatroszczyć się o inne zwierzaki, które może bezdomne i głodne kręcą się koło Twojego domu. Przestań karać się za zwykłe zrządzenie losu, otrzyj łzy i pomyśl o tych wszystkich przyjaciołach, którzy zostali. Na pewno będą o wiele bardziej zadowolone i będą miały więcej pożytku z wesołej Kamili, a nie takie
  16. Nie potrafiłaś otworzyć się przed psychologiem, bo Twoja ciemna strona, nieświadoma część psychiki zawiera głównie nieprzyjemne rzeczy, które dla Twojego dobra i w miarę sprawnego funkcjonowania musiały zostać ukryte. Są tam uczucia takie jak wstyd, lęk, niepewność, smutek, żal. Nie jest łatwo podzielić się tym z obcą osobą, skoro nawet sama przed starasz się to ukryć. Niemniej trzeba się tym zająć. To są takie guzy czy inne wrzody, które trzeba zlokalizować i wyciąć. Słaby psycholog albo psychoterapeuta mogą tego nie ruszyć, ale dobry na pewno pomoże i nawet zapewni jakieś środki przeciwbólow
  17. Mhm... cierpisz będąc z nim, ale bez niego też będziesz cierpiała, nawet bardziej, dlatego nieświadomie sama się powstrzymujesz przed pójściem w tę stronę. Zastanawia mnie jak duży jest ten lęk przed stratą, porzuceniem czy odrzuceniem. Na pewno tak duży, że ma nad Tobą władzę, odbiera siły i nie pozwala, żebyś samodzielnie zawalczyła o swoje szczęście. Życie jest piękne, ale też bezlitosne i każdemu coś odbiera wcześniej czy później. Chłopaka masz od 15 roku życia, więc wcześniej zbyt wielu chłopaków nie mogło Cię odrzucić. Któryś z rodziców Cię zostawił, a może oboje? Tak niestety też s
  18. Hej. Ja bym nie powiedział, że masz problem z chłopakiem, tylko ze sobą, bo to Ty stałaś się niepewna, smutna, nerwowa i płaczliwa. No ale tak, ma to związek ze związkiem. Wygląda na to, że po prostu się wypalił, zginął śmiercią naturalną, bo o niego nie dbaliście. To jest bardzo częsta sytuacja. Na początku, wiadomo - motylki w brzuchu, wszystko pięknie, cudownie, planowanie wspólnej przyszłości, a później... właśnie to o czym piszesz - miłość się ulatnia, zostaje przyzwyczajenie i szara codzienność. Najgorzej jak ludzi dopada to po ślubie. Potrafią się tak męczyć ze sobą do końca życia, udaj
  19. Hej. Na myśl przychodzą mi dwie rzeczy. Pierwsza z nich to film "Starsza pani musi zniknąć". Liczę na to, że w tym poczuciu bycia jak dziecko masz też poczucie humoru. Druga rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to ta znana modlitwa, która leci mniej więcej tak: "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Możesz zmienić swoja mamę? Zastanów się, czy ktoś mógłby zmienić Ciebie wbrew Twojej woli tak, żeby jemu było to na rękę. No jakoś tam się chyba da; są
  20. Siema. Miałeś marzenie o rozpoczęciu tych studiów w Krakowie. Postawiłeś wszystko na jedną kartę, zrobiłeś tak jak chciałeś. Dla mnie jest to oznaką silnego charakteru, bo trzeba mieć jaja, żeby wyznaczyć sobie cel i pójść w jego stronę, zostawiając za sobą to, czego nie mogłeś zabrać ze sobą. Nie mogłeś wiedzieć co z tego wyniknie, póki nie sprawdziłeś. Wyszło jak wyszło. Życie. Teraz masz dwa wyjścia: rozpamiętujesz przeszłość, użalasz się nad sobą i biernie czekasz na to co życie z Tobą zrobi, albo bierzesz się w garść, akceptujesz przeszłość i zajmujesz się tworzeniem siebie i swojej przys
  21. Wszystko, cały Wszechświat ma jakiś sens. który na miarę możliwości naszych logicznych części umysłu, możemy sobie zapisywać w postaci słów. Wydarzenia w naszym prywatnym życiu też mają sens umysłowy, ale nie obejdzie się bez dodatkowych wrażeń zmysłowych, emocji. Gdy umysł z ciałem dobrze się dogadują, gdy emocje są rozumiane i "ogarnięte", to na ogół wszystko idzie gładko i przyjemnie. Gorzej jeśli takiego porozumienia nie ma i toczy się konflikt. Pojawia się spięcie w głowie, emocjonalne zatrucie, i cały człowiek robi się jakiś taki...zepsuty. Tak więc rozumienie powinno załatwić sprawę - p
  22. Cześć Ryzyko jest. Nie wiadomo jak poważne są te jego zaburzenia psychiczne, ale skoro od 5 lat "jedzie" na psychotropach i dalej ma dziwne zachowania, to raczej dobrze nie jest. Leki chyba stosuje się po to, żeby tymczasowo ustabilizować nastrój i zająć się rozwiązywaniem problemu na psychoterapii, a nie liczyć na to, że te lekarstwa wszystko same wyleczą. Ja bym tak od razu nie wierzył w to, że odstawił leki i jest normalny, bo żeby zatrzymać przy sobie fajną dziewczynę może zwyczajnie kłamać. Jak to mówią mechanicy samochodowi, gdy nie są pewni czy pojawi się usterka - jeździć, o
  23. Droga Prawopółkulowa. Tak jak rośliny potrzebują do prawidłowego, zdrowego wzrostu wody i słońca, tak dziecko potrzebuje bezwarunkowej miłości, które da mu poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, szacunku i troski. Gdy będzie to miało zapewnione, wyrośnie na silnego, poukładanego, stabilnego, znającego i pewnego siebie człowieka, który zintegrował się z rodzicielską miłością, ma ją w sobie i nie musi zabiegać o nią u innych ludzi. Niestety życie jest jakie jest; mało kto ma tyle szczęścia, żeby wychowywać się w zdrowej, kochającej rodzinie. Rodzice przeważnie chcą dać dziecku miłość, ale ską
  24. Cześć. Gdy byłem w Twoim wieku też miałem dziewczynę 5 lat młodszą. Przez myśl mi mnie przeszło, że jest w tym coś złego. Nigdy też nie słyszałem, żeby ktoś z naszych rodzin, znajomych, w ogóle ktokolwiek miał z tym jakiś problem. Z Tobą i Twoją dziewczyną jest wszystko w porządku, za to ewidentnie Twoi rodzice mają problem ze sobą. Nie wiem czym się kierują, ale to co robią nazwałbym przemocą psychiczną i praniem mózgu. Na pewno nie powinni tak się zachowywać. Pewnie próbowałeś im wytłumaczyć, że to Twoje życie, Twoje uczucia i decyzje i nie powinni się wtrącać? Jeśli przedstawiane na chłodno
  25. No właśnie. Trzeba możliwie jak najbardziej obiektywnie, na chłodno ocenić motywy, którymi kieruje się druga osoba. Nie zaszkodzi też posłuchać tego, co podpowiada intuicja.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.