Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'emocje'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 452 wyników

  1. Nie wiem gdzie się udać. A udać się postanowiłem i muszę. Mam 38 lat, od mniej więcej 16 roku życia doświadczam czegoś co mógłbym określić jako depresja, ale nie wiem czy tak jest. To uczucie ciągłego niepokoju, zdenerwowania i przygnębienia, towarzyszą temu odruchy nerwowe - niespokojne nogi, chodzenie po mieszkaniu z miejsca w miejsce, natłok myśli, denerwujący i absorbujący wewnętrzny dialog. Bardzo często czuję bardzo wielkie przygnębienie, wręcz chęć płaczu. Pod presją impulsu potrafię zmienić bardzo dużo, najczęściej na gorsze - np. zrujnować i zniszczyć związek. Nie potrafię też przejść żałoby, obecną po rozstaniu po 10 latach związku przechodzę od 3 lat i wciąż w niej tkwie, wcześniej w innych związkach także miałem z tym problem. Kilka lat temu chodziłem do psychologa, spotkałem się też z dwoma innymi, ale mam problem ponieważ z zewnątrz jestem jakby kimś innym, mój sposób bycia "oszukuje" otoczenie. Mógłbym jeszcze dużo opowiedzieć, ale to nie na forum. Tak czy siak wykonałem testy depresji na stronie, w obydwu testach wyszło, że mam ciężką depresję. Nie mam myśli samobójczych - wręcz przeciwnie mam bardzo dużo chęci do życia, ale myśl o śmierci wywołuje krótką, rozlewającą się falę spokoju. Gdy byłem młodszy, bardzo miotał (dosłownie) mną smutek i rozpacz, mam wrażenie jakby to nie minęło, tylko jakbym nauczył się z tym żyć. Z drugiej strony jestem "człowiekiem sukcesu", którego wszyscy mają za zaradnego, dobrze zarabiającego, inteligentego i statecznego (i trochę ekscentrycznego). Mógłbym tak pisać godzinami, ale postanowiłem coś z tym zrobić tylko nie wiem gdzie się udać. Do psychiatry, psychoterapeuty czy psychologa? Mam niedaleko ośrodek do walki z nerwicami, może tam szukać porady?
  2. Witam. Jestem mamą 2-letniego synka. Od około pół roku mam problem z jego zachowaniem. Często wpada w chisterie, bije, krzyczy, wymusza wszystko płaczem, każde wyjście z domu na spacer czy na zakupy to droga przez mękę ponieważ nie chce iść do wózka, za rączkę też nie, woli sam. Mieszkamy w mieście i niestety to jest niemożliwe by mógł sam chodzić w tym wieku w dodatku nie słucha się w ogóle, wszystko musi być po jego myśli. Potrafi nie raz nawet 30 min leżeć na podłodze i płakać, żadne tłumaczenia nie pomagają. Już nie wiem jak sobie z nim radzić, jak postępować, nie raz nie mam już sił i mam ochotę płakać razem z nim Bardzo proszę o poradę.
  3. Witam 🙂 Mam 19 lat, jestem w klasie maturalnej. Mój problem pojawił się w lutym, nie jestem pewna co go wywołało, najpewniej wszystko co przeżyłam przez te lata, liczne miłości, stresy związane z nauką i przeprowadzkami, a także chwilowe załamanie (pojawiły się myśli samobójcze oraz samookaleczanie ze wszystkim poradziłam sobie z pomocą przyjaciół). Mój problem jest takie że mam pewne "ataki". Nie wiem jak to inaczej nazwać. Pojawiają się nieregularnie, najczęściej kilka razy w ciągu dnia, najrzadziej co dwa trzy dni. Mają trzy etapy. Pierwszy to pobudzenie jakby strachu a raczej samej reakcji na strach. Mam wielką ochotę by ktoś mnie bronił pomimo iż nie czuje się niczym zagrożona ani nie odczuwam strachu. Potem do tego dochodzą drgawki i szybkie stopniowe pogarszanie się nastroju aż wpadam w rozpacz. To ostatni etap. Płaczę i nie jestem w stanie zrobić nic poza płakaniem i ewentualnie tuleniem się do kogoś. Nie jestem w stanie nigdzie iść ani nikogo zwołać gdy już jestem w trzecim etapie. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje.
  4. Mam 30 lat, 9 letnią córkę, po ślubie 6 lat- razem od 9. Nasz związek był burzliwy, obydwoje pochodzimy z ciężkich rodzin... po 5 latach wspólnych zmagań udało się wyjść na prostą... wychowywalam się bez matki i od początku wazna była dla mnie akceptacja teściowej. To tez myślałam, ze się udało. Razem wyremontowalismy pół domu, zrobilismy kursy, dwa auta, młoda najlepsza w klasie. Mąż od 5lat nie pije w ogóle co jest mega czynem, bo potrafił wpadac w dwutygodniowe cugi. Cenie go za to i szanuje. Jednak od pół roku szanowna Teściowa zaczęła wcinać się odrobine za mocno co juz mnie zdrażniło, a mianowicie w moje 30 urodziny (26.12) stwierdziła, ze nie mam sie czego czepiać, ze mój mąż poza postem na fb "100lat" mnie olał.. Zagotowała mnie, nie wybuchłam. Starałam się od początku u męża wyplewić zawyżone Ego, dume kolasalnych rozmiarów, a ona jednym zdaniem rozsypała to w drobny mak. Ale przeżyłam, zdarza sie. Następnie wysłała mu pieniądze, które przykazała mu schować tylko dla siebie. Wiedziałam, ze je dostał, bo znalazłam druk z banku. Więc wyjaśniłam, że nie zabiore mu tego, jednak nie chcę takich akcji. Przyjdź powiedz- dostałem, moje i wara Ci od tego- nie kłam. Usłyszałam no dobra. Zaczęliśmy byc razem w walentynki. Od dluzszego czasu było nerwowo i zaklepałam stolik ma kolacje w rocznice. Nagle mąż przesunął planowany wyjazd do mamy, zeby jej pomóc przy remoncie ma dwa dni przed rocznica, ale ok w sb tez mozna świętować. W pt szwagierka przypadkowo wyklepała się, ze oni też jadą z dziećmi bo Tesciowa bierze ślub z Niemcem ( kilkuletni zzwiązek). Ona zbladła i ja... złapałam za telefon i zadałam jedno pytanie: wiedziałeś, ze matka bierze ślub? Usłyszałam TAK, ALE MATKA KAZAŁA CI NIE MOWIC... Pojechał. Przez cały tydzień nie potrafiłam opanowac łez, same płynęły. Najbardziej zabolało pytanie corki: czemu babcia i tata nas nie chcą? Ostatnie dwa miechy są dla mnie tragedią.. zaczynałam zapominac o tym bólu.. dziś w Wielką Sobotę wjechała tesciowa na podwórko. Nie uslyszalam od zadnego z nich wyjasnien, przeprosin, nic! Za to wiem, zezyje w kiepskim serialu.... Mąż wymaga bym poszła i usciskała nowożeńców, a ja nie potrafie! Mało tego ja coraz częściej mam straszne myśli i wyobrażenia... przerażają mnie samą... nie chce tak żyć, a po rozmowie wieczorwm dziś padł tekst- mnie w swoje waśnie nie mieszajcie.Mają zdjęcie ze slubu RODZINNE.... Ratunku, bo mu w końcu krzywdę zrobię... nie mam sił na walkę już, władowałam w, jego dom dorobek życia. Córka idzie do komunii w maju. Potem chce się wynieść, tylko co bedzie jak ona zechce zostac? Czy dobrze zrobię? A moze wyolbrzymiam? Nie moge sie podnieść po tym ciosie...
  5. Cześć, Mam 22 lata. Dołączyłamtutaj ponieważ pilnie potrzebuje porady. W czerwcu 2017 na grupie tematycznej poznałam chłopaka, który jest młodszy o 3 lata, w sumie napisałam dla zabicia myśli po śmierci koleżanki. Początkowo traktowałam go jak kolegę i uważałam za geja, a mimo wszystko bardzo szybko się w nim zakochałam. Dzieliło nas ponad 100km, a mimo to już po tygodniu nim doszło do spotkania zaczęliśmy związek. Oczywiście pojawiły się spotkania i byłoby pięknie, gdyby nie to, że dałam sobie wmówić wszystkim dookoła, że jestem przykrywką, a już w ogóle kiedy powiedział mi to jego przyjaciel,który zaproponował dowody- bałam się zobaczyć i pewnie na to liczył. Upiłam się i poszłam do łóżka z chłopakiem wcześniej opłakiwanej koleżanki. Przyznałam się chłopakowi i wybaczył, ale nadal bałam się spytać o to czy jestem przykrywką- wątpię że by się przyznał gdyby faktycznie tak było. Minął miesiąc, a ja zaczęłam kręcić z przyjacielem przez internet i w sumie to sama nie wiem dlaczego. Zostałam zmuszona do przeprowadzki do rodziców, a ze 100km zrobiło się mocno ponad 300. Chłopak wszedł na mojego fb i dowiedział się o flircie. Zerwał ze mną co oczywiście rozumiem, ale nie rozumiem za to siebie, bo wiem że go kocham i chce tylko jego, ale jakoś do tego mnie ciągło. Próbowałam go odzyskać na marne. Wszedł w kolejny związek, a ja za wszelką cenę chciałam być lepsza od niej zaczynając swoje głodówki. Pewnego dnia zdążył się dla mnie cud. Napisał w dodatku że kocha. Wszystko postawiłam na niego, ale u niego zaczęło się koszmarnie Zdjęcie z wystawionym językiem to zaproszenie do łóżka, Napisanie ,,też Cię kocham" po zrobieniu czegoś na złość np. to zdrada Rozmawianie z kimś przez telefon to zdrada Ma moje hasło na fb, usunął snapa i wszystko inne. Doszło do kłótni i rozstania, a moja przyjaciółka postanowiła do niego napisać żeby załagodzić sytuację. Wiesz co napisała ? Że go rozumiem i powinien mnie mocniej kontrolować, po czym dodała mu jeszcze moje zdjęcia, które jej kiedyś wysyłałam (softy) które uznali oboje za całkowity dowód zdrady (dodam że odkąd się przyjaźnimy wysyłamy sobie takie zdjęcia i nigdy nikt kto o tym wiedział nie widział w tym nic złego). Oczywiście on mocno się z nią zgadza i po 2 dniach wyzwisk mnie od ,,kurw, szmat i tego że się puszczam i zachowuje jak księżniczka i ich nie doceniam". Oboje uznali, że mam rzucić pracę, festiwal który organizuje i w ogóle wszystko i iść mieszkać do jego miejscowości. Oczywiście on będzie mieszkał z rodzicami (ma 19 lat), będzie pisał z moją byłą przyjaciółką oraz innymi znajomymi. Ja mam usunąć wszystkie portale typu Instagram i FB, urwać kontakt ze znajomymi, mieszkać sama a on będzie do mnie przychodził po mojej pracy i wracał na noc do mamy. Dodam jeszcze że to nie jest jego rodzina, bo poznał ich przypadkiem i wyciągnęli go z dawnej i zna ich 2 lata. Ze swoją rodziną widziałabym się 2 razy na rok bo nie mam prawa jazdy a podróż to 8-11h w jedną stronę i 140zł, ale on nie widzi w tym problemu, bo miałam ich całe życi.D Dodatkowo chłopak uważa, że skoro ja zawiniłam powinnam teraz odpokutować. Nie uważam to za słuszne, ale bardzo go kocham i nie wiem co powinnam.
  6. Mam 32 lata problem trwa od wielu lat. Dwa razy chodziłam na terapię . Pierwszy raz gdy miałam 18 lat , terapia trwała kilka miesięcy. Drugi raz gdy miałam 27 lat terapia trwała ponad rok. Nigdy nie dowiedziałam się jaka jest przyczyna moich dolegliwości. Moim problemem jest brak chęci do życia. W moim życiu wszystko teoretycznie jest ok. Nie jest kolorowo ale mam kochająca rodzinę, fajnych przyjaciół, stałą pracę , mieszkanie , hobby a mimo wszystko nie chce żyć. Gdybym mogła zniknąć z tego świata nie raniąc rodziców to bym tak zrobiła. Wiem że moi rodzice nie przeżyli by mojego samobójstwa. Tylko to trzyma mnie przy życiu. Nie umiemy żyć, każdy dzień to dla mnie wewnętrzny bój.
  7. Dzien dobry. Jak sobie poradzic z lekiem po wypadku samochodowym? 3 lata temu bylam pasazerem wypadku. Mam prawojazdy lecz nie jezdze czesto ze wzgledu na paralizujacy strach. Jak sobie z tym poradzic? Pozdrawiam
  8. Jestem młodą mamą mam 24lata od 5 lat jestem w związku. Moim problem jest to jak mój chłopak się zachowuje w stosunku do mnie i nie wiem co robić a bardzo go kocham. W 2014 r się z nim związałam nie wiedząc o nim wszystkiego gdyż na początku wszystko było dobrze a gdy już wszystko wiedziałam było ciężko odejść i ciągle aż do dziś walczę z tym żeby go zmienić, a więc tak w 2014 r się z nim związałam a w 2015 poszedł siedzieć o alimenty bo z poprzedniego związku ma dziecko siedział do 2017 roku a ja czekałam bo kiedy poszedł siedzieć w 2015 r byłam w ciąży kiedy siedział mówił że będziemy szczęśliwi prosił żebym go nie zostawiła że bardzo mnie kocha i tak mu uwierzyła kiedy wyszedł w 2017r zaczął ćpać anfetamine chodził do kolegów wracał nocami po czym potem były kłótnie w których on mnie wzywał od najgorszych ty k......o itp czasem dochodziło do rekoczynuw nie wielkich ale dochodziło po czym ja płakałam i było mi przykro bo nie dość że kłótnie były przez niego to jeszcze mnie wyzywał też mnie zdradził zaraz po pół roku po tym jak wyszedł z więzienia i tłumaczył tym że był pijany i nie układało nam sie za dobrze. Na zakupy chodziłam sama wszędzie sama czułam się zaniedbywana. Teraz też ćpa i nie rozumie tego że źle robi że ja cierpię przez to jak żyjemy wiele razy prosiłam groziłam że jeśli się nie zmieni to odejdę ale kocham go co mam robić proszę o pomoc. Walczyć dalej?, oddać na leczenie czy darować sobie bo może tacy ludzie się już nie zmieniają proszę o pomoc
  9. Witam mam na imię Natalia od dłuższego czasu nie mogę spać ciężko mi usnąć i ciężko sie obudzić jeśli już usypiam ciągle się budzę. W dzień miewam dziwne zachowania boje się o samą siebie . Miewam zawroty głowy . Podnosi mi się ciśnienie . Mam wrażenie że cos mi się dzieje ale wiem że tak nie jest . Wkręcam sobie dziwne sytuacje . Nie wiem chwilami jak nad tym panować ciągle chciałabym uciekać przed tym ... Co mam zrobić pomóżcie
  10. Witam serdecznie, Jestem KuK, mam 24 lata. Od dokładnie roku leczę się psychiatrycznie (zgłosiłam się do psychiatry co najmniej kilka lat za późno). Niestety nie ma nadal oficjalnej diagnozy, zaczęło się od zaburzeń lękowych a teraz idę w stronę CHAD.. Od pięciu lat byłam z mężczyzną. Kupiliśmy mieszkanie, mieliśmy się pobrać za półtora miesiąca. Przez moje zaniedbanie siebie i mnóstwo kłamstw nakręcanych okresami manii, przez alkohol i swoje huśtawki emocjonalne zostawił mnie miesiąc temu. Wyprowadził się, czasami się widujemy, jest nikła szansa na naprawę Nas, nadal w domu są jego rzeczy. Straciłam w ciągu tego roku zaraz po pierwszej wizycie u lekarza wszystko. Studia, pracę, przyszłego męża, przyjaciół, marzenia i cele. Czuję, że nie mam się już czego złapać. Narzeczony Zniknął. Ja też chcę zniknąć, zamknąć się w ciemnym pokoju, założyć słuchawki i się nie obudzić. Zawsze wstydzę się tego co piszę na drugi dzień. Nie mam poczucia, że chcę wstawać. Codziennie jestem rozdarta między udawany uśmiech i to co się dzieje we mnie. To mnie zabija. Potrzebuję pomocy dużo większej niż myślałam. Co się stało z moim życiem? Nie mam nic, mimo, że wiem, że jest rodzina i są ludzie którym zależy na tym żebym się podniosła, ale ja już w sobie nie mam nic, czuję się pusta, bez znaczenia, nie widzę jakiejkolwiek przyszłości poza ciągłym wypatrywaniem kiedy minie kolejny dzień, chcę już mieć go z głowy, to jest wegetacja. Tylko ból. To jest jedyna rzecz, która mnie wypełnia. Poczucie winy, że nie rozwaliłam tylko swojego życia ale i życie narzeczonego. Chcę mu to wszystko powiedzieć, ale on jest tak samo martwy. Wyjaśniliśmy poniekąd sobie pewne rzeczy, które doprowadziły do rozpadu naszego związku, jednak ja zapadam się w jakąś emocjonalną czarną dziurę. Chcę wymiotować tą czarną masą. Nie wiem czy to jest normalne. Dużo czytam i słucham. Czas. Co to znaczy, że musi minąć jakiś czas? Na czym ma minąć? Ja nie rozumiem, gubię się w myślach do tego stopnia, że mam wrażenie ze z dnia na dzień tracę umiejętność mówienia. Nie chcę otwierać ust. Nie chcę jeść. Nie chcę wstawać. Nie chcę się kłaść. Nie chcę być nigdzie. Trudno mi wszystko Milion niechęci. Co chcę? Chcę tatuaż. Jakie to jest niesamowicie samolubne. Ciągle przewija się słowo „chcieć”. To samolubne prawda? Że ja czegoś chcę. Chcę Narzeczonego. To był jedyny człowiek, z którym mogłam ułożyć sobie życie. Czuję się jakbym była takim małym gadżetem do tego życia, który właśnie usunął. Zaczęłam mu przeszkadzać, moje zachowanie. A teraz nie mam motywacji do czegokolwiek, bo nie mogę mu tego pokazać, nie mogę dzielić z nim niczego. Szukam słów, które są w stanie określić mój stan poza tym stworem, którego próbuję się pozbyć lekami. Nasilają mi się myśli samobójcze. Pamiętam jak mnie pytał psychiatra czy te myśli wynikają z zaburzeń obsesyjnych (mam takie wizje żeby np włożyć sobie nóż w brzuch. Nie jakiś, tylko jeden konkretny nóż, który mam w swojej kuchni w konkretne miejsce, zaraz poniżej splotu słonecznego. Albo żeby się pociąć, albo powiesić - ta jest nowa wizja). Do tej pory to były wizje, których ja nie chciałam, nie chciałam tego zrobić, ale to się powoli zmienia. Destrukcja. Trzęsę się, nie mam ochoty trzeźwieć więc kiedy tylko mogę palę marihuanę, bo xanax źle znosiłam. W tej chwili przyjmuję leki przeciwpsychotyczne i SSRA. Nie wiem o co chcę zapytać. Zastanawiam się jak daleko mi do końca urwiska i kiedy w końcu spadnę. Nie panuję nad sobą.
  11. Witam. Jestem 23 letnim mechanikiem od lat najmłodszych raczej byłem traktowany jako słabszy gorszy przez kolegów rodziców jak i rodzeństwo urodziłem się z tak zwana kurza klatka piersiowa a do tego od dziecka jestem dość szczupły przez to też od lat najmłodszych miałem kompleksy. Doszło uzależnienie od masturbacji ktore spowodowało że mam problem potencja. Dziś jestem wysokim przystojnym mężczyzna lecz nie zachowuje się jak mężczyzna raczej jak chłopiec brak mi pewności siebie przez co mam problemy w związkach. Dość szybko się angażuje lecz ostatni związek rozpadł się dziewczyna zostawiła mnie byłem zazdrosny nie ufalem jej doprowadził em ja kilka razy do płaczu a potem przepraszalem lecz ona to wykorzystywała. Ona jest bardzo atrakcyjna lecz zrywala że mną kilka razy w złości była też między nami przerwa gdy że mną zerwała definitywnie. Bardzo to przeżyłem lecz gdy po miesiącu się spotkaliśmy ona chciała wrócić i tak się stało gdy nie byliśmy razem ona pisała na czacie z moim znajomym który jest kobieciarzem. Bardzo mnie to zabolało ale wybaczylem jej to choć cały czas o tym pamiętałem byłem o nią bardzo zazdrosny a ona nwm jak to nazwać zwodzila mnie. Zawsze gdy chciałem się spotkać chwilę przed spotkaniem były wymówki choć czasem się obchodziło bez aż akoncu doszło do tego że się nie spotkaliśmy ponieważ zachorowała a gdy powiedziałem że jak niechcesz się spotkać to ok zrobiła mi awanture ja się obrazilem na drugi dzień napisała że jedzie na imprezę z koleżankami puściły mi nerwy i zerwałam oczywiście po dwuch dniach napisała że nie była na imprezie i nie pisze żeby błagać ja zacząłem przepraszać. Spotkaliśmy się ona powiedział że koleżankom powiedziała że jej to na rękę ale powiedziała że n czy chce zrywać ale w końcu wyszła po jakimś czasie napisała czy dam jej czas do zastanowienia a ja oczywiście dałem po kilku dniach napisał że to koniec ja teraz cierpię ostatnio się dowiedziałem że spotykala się z tym właśnie znajomym przez to czuję się ponizony i bez wartości rok wcześniej dziewczyna zostawiła mnie z dnia na dzień dla innego również to przeżyłem lecz od jakiegoś czasu mam problem. Ze snem nie wysypiam się jestem bez siły i Energi do życia ciągle czuje się źle sam ze sobą jestem. Słaby psychicznie i przejmuje się blachy i problemami również tym na co nie mam wpływu nwm jak sobie z tym wszystkim poradzić w pracy sobie utrudniam jedynie gdy prowadzę samochód jest mi w jakimś stopniu lepiej czuje się pewniej jak mężczyzna a nie jak płacząc chłopczyk często wytyka sobie wady i czasem miewam myśli samobujcze
  12. Dlaczego kiedy kobieta albo mężczyzna odchodzi od swojego partnera to ta osoba, która zdecydowała się na rozstanie jest gorsza? Jest oczerniana, wyzywana, wytykiwana palcami pomimo że nikt nie wie co sprawiło że decyzja była ta, a nie inna, mało tego to nikogo nie interesuje mają to gdzieś liczy się na pokrzywdzona osoba (teoretycznie skrzywdzona) Czasami osoby które odeszły więcej zrobiły by ratować cokolwiek niż ta druga, po prostu nie miały już siły czekać na niemożliwe... Więc czemu tak jest czy ktoś umiałby to wyjaśnić??
  13. Witam od trzech miesięcy mam partnera, który zauważył że nie potrafię się otworzyć. On jest bardzo szczerym i otwartą osobą za co bardzo go cenie ja natomiast mam z tym problem mam blokadę i w pewnym momencie sie zatrzymuję. Oboje chcemy być razem lecz gdzieś ta moja niepewność się ukazuje i to przeszkadza. Chcę wyjść z tej niepewności wiem że wystarczy krok i będzie lepiej lecz jak to zrobić???
  14. Witam Mam.33 lata.W domu odkąd pamiętam doświadczałam przemocy psychicznej ze strony ojca.Były to wyzwiska krzyki poniżanie,zmuszanie przez ojca gdy byłam dzieckiem do chodzenia do sklepu po papierosy bez piędniędzy.Ojciec znęcał się psychicznie nad matką.Gdy byłam dzieckiem byłam molestowana...W dorosłym życiu przemoc słowna ze strony brata alkoholika.Najgorsze słowa typu dziwka k...wa.Brak mi pewności siebie.A zwłaszcza w kontaktach z mężczyznami.Bardzo sie wstydzę mężczyzn.Nie mam chłopaka nigdy nie miałam,boję się nawiązać z kimś więż uczuciową.Mam problem z niską samooceną,czuję się gorsza od innych gdyż nie mam stałej pracy. Bardzo trudno przychodzi mi nawiązywanie relacji z ludzmi.Chciałabym znależć stałą pracę z kimś sie związać na całe życie.
  15. Witam. Jestem Karolina. Mam 22 lata i potrzebuje pomocy.. Przez ostatnie 4 lata w moim życiu bardzo dużo się wydarzyło i chyba już sobie nie radzę z nadmiarem tego wszystkiego. W skrócie. Mam dziecko prawie 3 letniego synka. I narzeczonego, który jeździ w trasy na 26/28 dni.. Ale zawiodłam się na nim bo rok temu mnie okłamal i gdy byłam w ciąży to jego mama uderzyła go w twarz do krwi i mnie zasrapala w ramię.. Kocham moją rodzinę. Ale bardzo często jestem nerwowa. Nie mogę w nocy zasnąć. Pomimo tego że mam narzeczonego to czuję się samotna. Nie mam na nic siły. I gdy dowiedziałam się rok temu że on mnie tak okłamal to pocielam się w udo.. Psychicznie miałam już dosyć. Myślałam że to jest tylko chwilowe ale to ciągle wraca i nie potrafię sobie z tym sama poradzić.. Proszę o pomoc
  16. Cześć mam na imię Karolina, mam 24 lata i 2 miesiące temu zostawil mnie facet, który czuję, że jest tym jedynym. Po prawie 3 letnim związku i mieszkaniu razem 2 lata. Powiedział, że nie pasujemy do siebie i jesteśmy na innym etapie życia, że wydaje mu się, że zasługuje na kogoś lepszego. Fakt faktem, że uzależniłam moje życie od niego, wszystko robiłam tak, żeby jemu było jak najlepiej. Poznałam go kiedy miał spory problem natury psychologicznej i wtedy chciałam mu pomóc, zająć się nim i tak zostało. Po rozstaniu mieszkaliśmy jeszcze 2 tygodnie ze sobą zanim się wyprowadziłam i było lepiej niż kiedykolwiek - przytulał się, zabierał do restauracji, umieliśmy porozmawiać choć nie były to łatwe rozmowy. W dniu mojej wyprowadzki i dzień przed mój facet płakał razem ze mną (raczej nigdy nie okazywał emocji) nie był pewny decyzji ale powiedział, że konsekwencją nie pozwala mu jej zmienić. Po przeprowadzce codziennie rozmawialiśmy przez telefon dosyć długo około 1h. Dzwoniłam ja, dzwonił też on. Po jakimś czasie poszliśmy na spacer było miło, ale zapytałam o nas powiedział, że nie widzi tego na razie i mam dać spokój. Ustaliliśmy miesiąc ciszy... Od 17 lutego do 17 marca - odezwał się w dzień kobiet ja w dzień mężczyzn. I tego 17 marca się spotkaliśmy. Znów było super, czuć było chemię, ale znów zaczęłam temat decyzji o związku... Pewnie nie potrzebnie wiem... Powiedział, że on nie wie co będzie, nie wie czego chce... Po czym znów było super i najchętniej poszlibyśmy do łóżka - na tym samym spotkaniu. W między czasie miałam kontakt z jego rodziną, która mnie uwielbia. 23 lutego mieli imprezę i po niej dowiedziałam się, że mój T. jest bardzo, bardzo smutny i że powiedział, że nie wszytsko starcone ale musimy nad sobą pracować. Ale po spotkaniu 17 marca dokładnie 18 marca rozmawialiśmy przez telefon... powiedział mi, że nic z tego nie będzie ja mam znaleźć sobie kogoś i on też sobie znajdzie... (myślę, że warto wspomnieć, że miał też przeprowadzkę bo mieliśmy ogólnie problem z właścicielka mieszkania i... w tej przeprowadzce pomagała ku koleżanka... Z którą zna się z pracy), a na spotkaniu jak zapytałam go jak spędził sobotę (16 marca) to powiedział, że m. In był na pizzy z koleżanką ale inna niż tamta od przeprowadzki. Po jakimś czasie znów rozmawialiśmy powiedział mi wtedy, że nie wie co będzie..., że może za pół roku (o którym wspominał też na początku rozstania, ale wyszło jak. Wyszło) możemy porozmawiać ale do tego czasu bez kontaktu itd. ale kilka dni po tym widzieliśmy się, aby mógł odebrać ode mnie swój zegarek, który dostał. Od mamy a zawieruszyl się on w moich rzeczach i było cudownie rozmawialiśmy, nawet mnie dotykał... Wspomnę, że tydzień po mojej wyprwadzce widzieliśmy się i upeawialismy sex. Wczoraj napisałam do niego wiadomość o treści "Hej, właśnie się okazało, że mam jeden wolny bilet na dziś na pokaz odcinka Gry o tron o 19 w Heliosie, jeśli chcesz skorzystać daj znać" na to on odpisał, że "dziękuję, to bardzo miłe, ale nie wytrzymałem i obejrzałem ten odcinek już w nocy" Po czym jak napisałam, że okej, że życzę miłego dnia to on ciągnął rozmowę jeszcze,zuoelrnie na luzie o grze o tron, wysłałam mu zdjęcie jak się ubieram bo napisałam, że mam specjalna stylizacje (koszulkę) ale do zdjęcia nie założyłam pod nią stanika a on zwraca na to uwagę... Napisał, że bardzo ładne zdjęcie i jeszcze pisaliśmy.... Nie wiem czy istotny w tym będzie fakt, że on zawsze mówił, że ma klapki na oczach jak ma jakiś cel w życiu a miał już od roku kupno mieszkania, które ostatecznie kupił /podpisał umowę z deweloperem na początku marca. I wymianę samochodu, która trwała od wrzesnia '18 iostatecznie samochód został sprowadzony dla dniego ale na z nim sporo problemów - niezgodny z umową. Jest między nami 9 lat różnicy, on jest prawnikiem, a ja szukam obecnie pracy od 4 miesięcy. Główny powód czemu piszę to fakt iż jutro (17 kwietnia) przypadła by nam 3 rocznica związku - wpadłam na pomysł, że mogłabym zanieść mu pod drzwi mieszkania jego ulubione upieczone przeze mnie ciasteczka - co o tym myślisz? Robić to? Dać spokój? Czułam się już lepiej myślałam, że dopuściłam ale każdego miesiąca w koło y właśnie 17 dnia mam zjazdy emocjonalne i nie wiem co robić.. Byłam już u specjalisty, który nic nie wykazał, ale od połowy maja zaczynam psychoterapię. Nie. Umiem się pogodzić z tym co się stało, bo kilka miejscy przed tym wspominałam mu, że w końcu nam. Się lepiej układa itd oglądaliśmy wspólnie te mieszkania i inspiracje remontowe... Pewnie ta wiadomość jest strasznie chaotyczna ale mam nadzieję, że jakiś sens udało mi się przekazać. Będę bardzo wdzięczna za poradę. Pozdrawiam, Karolina
  17. Wielu ludzi ucieka przed bólem emocjonalnym i przez to uzależnia się od tego, co na chwilę uśmierza to cierpienie lub je zagłusza. Uciekają w poszukiwanie aprobaty, kolekcjonowanie dowodów uznania, uwielbienia, uwagi. Uciekają w coraz to kolejne objęcia romantycznego lub seksualnego partnera, niejako uzależniając się od miłości, seksu albo zauroczeń. Uciekają w złudzenia, konstelacje iluzji, zaprzeczanie rzeczywistości i racjonalizacje żeby poczuć się lepszymi, niż są w istocie. Uciekają w używki, by choć na moment przestać być cierpiącą wersją siebie. Uciekają w jedzenie, by doznać namiastki fizycznego, ciepłego kontaktu jak wówczas, kiedy bezwarunkową miłość gwarantowało bycie w łonie mamy odżywiającej ciało swego dziecka. Czasem kobiety uciekają w przesadne głodówki, by pokarać swoją kobiecość za podobieństwo do zimnej, toksycznej matki lub odpokutować winę za rzekomo sprowokowane nadużycia ojca. Panowie uciekają w gonitwę za idealnymi kształtami kobiecych ciał, by nakarmić nienasycenie męstwa zdobywając najpiękniejsze z pań. Bez tego wszystkiego trudno niektórym poczuć, że warto żyć. Tymczasem sposobem na to, aby uporać się z bólem emocjonalnym, jest zmierzenie się z nim. Zaspokojenie potrzeb, które naprawdę się za nim kryją, ale również w pewnej mierze zaakceptowanie go jako przyrodzonej części człowieczeństwa. Dążenie do całkowitego stłumienia jego doświadczania to prosta droga do uzależnień i pogarszających sprawę przymusów. Fragment z nowej książki. Pewnie trochę za poważnej... Zobacz ten wpis na Facebook.
  18. Mam 20 lat i jestem studentką drugiego roku. Swojego chłopaka poznałam niecałe 2 lata temu. Już na początku znajomości bardzo się w nim zakochałam i zaufałam. Po 5 miesiącach okazało się, że spotyka się również z inną dziewczyną i że uważa, że to z nią ma bliższe relacje i że chce z nią być. Był to dla mnie ogromny cios, bo mimo że nigdy nie pytałam go czy jesteśmy razem uważałam, że jest to dość oczywiste, gdyż nasza znajomość nie opierała się tylko na trzymaniu za ręcę. W wakacje wyjechałam na 3 miesiące do pracy za granicą, ale przed wyjazdem powiedział, że jeżeli wrócę i wciąż będę do niego coś czuła możemy być już na poważnie razem w związku. Owa dziewczyna go zostawiła i po moim powrocie dałam mu drugą szansę. Od września 2018 jesteśmy razem, ale co jakiś czas czuję do niego żal oraz niechęć po tym jak mnie wykorzystywał. Twierdzi, że nie byliśmy wtedy razem więc mógł robić co chce, choć ja traktuję to już jednak bardziej jako zdradę, gdyż mówił że mnie kocha itp. i nic nie wskazywało na to, że nie jesteśmy razem. Bardzo ciężko jest mi się z tym pogodzić. Cały czas myślę, że jestem dla niego tylko drugą opcją mimo, że zapewnia mnie, że wszystko zrozumiał i bardzo mnie kocha. Chciałabym przestać myśleć o tym co robił za moimi plecami kiedy ja "oddawałam mu swoje serce". Nie potrafię przestać żyć i nie myśleć o przeszłości, o tej dziewczynie z którą się spotykał oraz to jak dobrze kłamał mówiąc, że to tylko koleżanka. Wierzę mu i ufam, że nie popełni więcej takiego błędu i nie skrzywdzi mnie po raz drugi. Ja natomiast zaczynam się zastanawiać czy bycie w takim związku ma jakiś sens? Czy mimo tego, że go kocham powinnam zrezygnować? Jak przestać myśleć o przeszłości i sprawić by wszystko przestało mi się kojarzyć z owymi wydarzeniami?
  19. Witam. Jestem pod dość burzliwym, półtorarocznym związku z kobietą. Całej historii tutaj oszczędzę, bo nie o to chodzi. Jakiś miesiąc temu definitywnie uznałem że najwyższa pora się rozstać po kilku lub nawet kilkunastu próbach powrotów do siebie, obiecanek że już teraz będzie super i że nie będzie manipulacji, emocjonalnych jazd, zazdrości i innych tego przygód. Były zdrady, niesłowność, oszustwa, wymuszanie czegoś na kimś i to po obu stronach. Nie chcę się wybielać. Pewnie największą winą było to że w porę nie zareagowałem i nie wyszedłem z relacji. (problemy z asertywnością, nieznajomość technik manipulacji stosowanych przez kobiety). Do rzeczy, zdradziłem ją z kobietą która okazała się być "inne niż wszystkie" ,pamiętam że kiedy ją poznałem byłem po prostu zdziwiony że takie istnieją. Na papierze wszystko by przemiawiało za nią. Atrakcyjność fizyczna, wyrozumiałość, inteligencja, itd. Było to już jakieś pół roku temu. Mamy kontakt do dziś, spotykamy się. Pytanie brzmi czy jeśli będę brnął w tą znajomość to czy nie skrzywdzę jej i znowu siebie jeśli nie poczuje takich emocji i haju hormonalnego jak do ex? Za ex przemawiało to że ma dużo werwy w sobie co za tym idzie znacznie lepszy seks w moim mniemaniu.Nawet kiedy zachowywała się turbo-toksycznie, tak bardzo brakowało mi tych "wrażeń" że nie potrafiłem już jej pół roku temu powiedzieć że się rozchodzimy i trwać w postanowieniu. Nie chce zrobić sobie i kobiecie z która się aktualnie spotykam większego bajzlu w życiu. Oglądam i przerabiam wszystkie materiały Pana Olszaka. Mimo że moja świadomość jest już dość duża, o neurotyzmie , o tym że potrzeba tych "emocji" to złe wzorce z domu. W obu przypadkach,jak i u mnie ,tak i u ex mielismy niezłe "przeboje" za czasów dorastania. Ojciec alkoholik, wieczne awantury. "Matrix"i inne tego typu historie są mi znane. Jeśli Państwo uznają że powinienem skonsultować się z psychoterapeutą, to zrobię to. Najchętniej z Panem Olszakiem bo "znam" go z audycji i cenie sobie jego autorytet i wiedze. Pozdrawiam Sebastian, lat 26
  20. Witam! Paweł, mam 26 lat, jestem żonaty, mam dwuletnią córkę. Moje małżeństwo (ślub po wpadce) przechodzi kryzys z mojej winy (kocham żonę). Po urodzeniu dziecka okazało się, że nie byłem gotowy na małżeństwo, a tym bardziej na bycie ojcem. Jestem osobą wychowaną przez matkę, mój ojciec był praktycznie nieobecny w wychowaniu. Moje reakcje i zachowania są typowo kobiece. Nie mam autorytetu do ojca ani matki. Moi bracia są podobnie skrzywieni. Rodzice non stop się kłócili o wiarę, sentymenty ziemskie oraz o brak ojca w naszym życiu. Na podwórku jak i w szkole byłem kozłem ofiarnym, nigdy się nie biłem w obawie o bycie "niegrzecznym". Mama (nauczycielka) dumnie się mną chwalila, rodzice innych oraz nauczyciele nazywali mnie najgrzeczniejszym dzieckiem, tworząc u mnie narcystyczną osobowość, która jednocześnie nienawidzi samego siebie. Katechizm znałem na pamięć. Nie mam zdolności manualnych, ojciec w ogóle nie poświęcał mi uwagi (strażnik pilota, lubił wypić na policyjnych spotkaniach i robić awantury, potem przestał). Mam kompleksy z tego powodu. Kiedyś powiedział mi, że nie jestem jego synem, winił mnie, że w ogóle go nie przypominam. Nadal mnie to boli. Mam skłonności do uprawiania hazardu, oglądania pornografii oraz jestem uzależniony od Internetu. Działałem w partii politycznej realizując marzenia o zmianie świata, oczywiście nie wyszło, (szukałem problemu nie tam gdzie trzeba). Chciałem coś udowodnić ojcu, stworzył we mnie chorą ambicję, która generuje frustrację. Obejrzałem na blogu film o unieszczęśliwianiu oraz symptomach kryzysu związku. Pokrywa się w 99%. Zaniedbuję dziecko i żonę, nie potrafię zrozumieć swoich emocji, wrzucam ją w poczucie winy, manipuluję i tworzę u niej ataki furii. Niszczę mój związek, jak tak dalej pójdzie to będzie koniec. Czasami jej mówię, żeby odeszła, jak będzie ze mną nieszczęśliwa. Nie chcę jej krzywdzić. Mam nadzieję, że mogę stać się lepszy. Sam próbowałem sobie pomóc i zrozumieć swój los, ale chyba nie pomogło. Szukam pomocy. Chcę być dobrym mężem, ojcem i szczęśliwym człowiekiem. Jestem gotowy na terapię. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam
  21. Witam 🙂 Mam 19 lat, jestem w klasie maturalnej. Mój problem pojawił się w lutym, nie jestem pewna co go wywołało, najpewniej wszystko co przeżyłam przez te lata, liczne miłości, stresy związane z nauką i przeprowadzkami, a także chwilowe załamanie (pojawiły się myśli samobójcze oraz samookaleczanie ze wszystkim poradziłam sobie z pomocą przyjaciół). Mój problem jest takie że mam pewne "ataki". Nie wiem jak to inaczej nazwać. Pojawiają się nieregularnie, najczęściej kilka razy w ciągu dnia, najrzadziej co dwa trzy dni. Mają trzy etapy. Pierwszy to pobudzenie jakby strachu a raczej samej reakcji na strach. Mam wielką ochotę by ktoś mnie bronił pomimo iż nie czuje się niczym zagrożona ani nie odczuwam strachu. Potem do tego dochodzą drgawki i szybkie stopniowe pogarszanie się nastroju aż wpadam w rozpacz. To ostatni etap. Płaczę i nie jestem w stanie zrobić nic poza płakaniem i ewentualnie tuleniem się do kogoś. Nie jestem w stanie nigdzie iść ani nikogo zwołać gdy już jestem w trzecim etapie.
  22. Cześć mam na imię Agata , mam 20 lat . Zacznijmy od początku ... ponad rok temu zakończył się mój dwuletni związek . Zostałam zdradzona kilkukrotnie , czuje się oszukana zdradzona wykorzystana ... mam ogromny problem jestem zbyt naiwna , zawsze tak było . To jest głupie ale nawet w czasach szkoły byłam wykorzystywana przez moich pseudo przyjaciół , oszukiwana , wyśmiewana z podwodu nadwagi zawsze im ufałam starałam się zyskać kogoś kto przy mnie będzie ... tak jest do teraz bardziej z płcią przeciwną . Staram się znaleźć kogoś kto będzie przy mnie , gdy poznaje kogoś to zazwyczaj ulegam a później płacze bo znowu ktoś się mną zabawił . Dodam ze moja sytuacja rodzinna również może sie z tym wiązać . Szczerze mówiąc nie wiem co mam robić popadam w depresje wyje dniami i nocami boje sie już kogokolwiek poznać , ale czuje się samotna . Może plotę bez sensu ale czuje się zagubiona
  23. Nie jestem pewna, czy to jest normalne. Jestem 30 letnia kobieta będąca w związku. Jest to dla mnie wstydliwe ale nigdy w życiu nie oglądałam filmów porno, mam tez ogromny problem gdy oglądając tv w danym momencie jest scena erotyczna. Bardzo mnie to zawstydza i nie wiem gdzie mam podziać oczy. Mój partner nie ma tego problemu ale moje zachowanie stało się problemem w naszym związku. Twierdzi ze ograniczam jego wolność jeśli chodzi o swobodne oglądanie tv. Twierdzi tez ze nie mam podstaw do tego żeby aż tak reagować. Ostatnim razem po prostu wyszłam z pokoju bo nie potrafiłam się powstrzymać od komentarzy i byłam tak bardzo zawstydzona. Zaczęłam się zastanawiać co jest ze mna złe? Dlaczego nie potrafię jak każda normalna kobieta w związku po prostu oglądać z pozory najwyklejsze filmy. Proszę o pomoc.
  24. Witam Jestem samotna matka nastoletniego syna oraz rocznego. Mam 35lat Od lutego spotykam sie z panem mlodszym ode mnie o 5lat. Jest to osoba malo zaradna, nie zarabia duzo ale twierdzi ze hest zadowolony z tej pracy, mieszka u rodzicow, jesli chodzi o zaradnosc w jakis domowych naprawach itp to zdecydowania ma dwie lewe rece... Nie ma zadnych ambicji , nie widzi potrzeby dbania o siebie czyli stomatolog itp. Z drugiej strony - po zwroceniu uwagi zapisal sie do dentysty jak i wyrazil chec zadbania o sylwetkę. Wykazuje chec stworzenia rodziny z nami, wydaje sie byc osoba raczej cierpliwa i ugodowa. Jednak mnie martwi ta jego niezaradnosc zyciowa i totalny brak ambicji, czy taka osoba nadaje sie na meza i wzor do nasladowania dla moich dzieci? Zwlaszcza mlodszego? Nie udalo mi sie do tej pory stworzyc zadnej dojrzalej i partnerskiej relacji dlatego nie ufam swoim odczuciom pogladom w tej sferze.. Bardzo prosze o ocene takiego typu czlowieka czy jest sens tracic czas na byc moze relacje bez przyszlosci i niekorzystna glownie dla prawidlowego rozwoju synka, w koncu byl by to meski wzorzec do nasladowania.
  25. Pierwszy mój post wiec się przywitam. Cześć jestem mężczyzną lat 26. To tak w skrócie, nie chcąc się afiszować bliższą tożsamością. Od kilku lat zmagam się z długami wynikającymi z prowadzenia działalności. Komornik zabrał już praktycznie wszystko, a długi zostaną do końca życia. Nie ma jakiejkolwiek możliwości żebym je spłacił. Cała sytuacja w jakiej się znalazłem spowodowana jest tym, że zostałem oszukany i okradziony przez wspólników. Z dnia na dzień mam tego wszystkiego po prostu dosyć. Nie wiem nawet gdzie już szukać pomocy. Szukam pracy, ale wszędzie gdzie nie pójdę, odsyłany jestem po tym jak padnie słowo "komornik". Zły jestem na siebie, że zawsze byłem tym miłym, grzecznym i uprzejmym gościem co zawsze chciał komuś pomóc i ufał czasami trochę za bardzo. Zazdroszczę tym ludziom co potrafią być zimnymi sku******ami, walczącymi o swoje nie bacząc na innych i czy tych innych obrażą czy skrzywdzą. Zastanawia mnie to co się musi jeszcze w moim życiu stać, żeby puściły mi wszystkie hamulce i odebrał to wszystko co zostało mi zabrane nie patrząc na metody i środki do osiągnięcia celu. Dlaczego pomimo tego, że najszczerzej nienawidzę osób które doprowadziły mnie do miejsca w którym się obecnie zajmuje, boje się coś zrobić. Chciałem wyjechać z kraju, ale trzyma mnie tu jedna osoba. Jedyna rzecz na której mi w życiu zależy, chociaż sił mam coraz mniej. Najgorsze jest to, że oni mają spokojne życie, a ja muszę się martwić co będzie dzień po dniu. Codziennie doprowadza mnie to do stanów takiej nienawiści, że najchętniej to bym tam pojechał i po prostu ich rozerwał. Sam nie wiem co mnie przed tym powstrzymuje. Pierwsze chyba nasuwa się więzienie, ale co ja mam z tego życia skoro każdy dzień jest udręką. Wszystkie plany, marzenia i możliwość osiągnięcia jakiegokolwiek szczęścia legło dawno w gruzach. Nie mam na to już siły. Najchętniej zabiłbym najpierw ich, a później siebie. Do psychologa chodzę. Psychiatrę też odwiedzam. Nic nie pomaga, włącznie z lekami. Może po prostu jestem chory z nienawiści.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.