Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'emocje'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Cześć mam 21 lat Od jakiegoś czasu zmagam się z takim problemem że ciągle o różne rzeczy czepiam się narzeczonego, krzyczę na niego, widzę że mu się przykro robi, on się stara A ja nie szanuje tego, widzę że robi wszystko na ile może, pomaga przy dziecku na ile daje rade bo w dzień pracuje i wraca z pracy to idzie do synka A mi ciągle coś nie pasuje i krzyczę. Nie umiem nad tym panować. Chce aby między nami było jak dawniej ale potrzebuje pomocy bo sama nie daje rady. Mówię ciągle że staram się nie krzyczeć A wychodzi inaczej. Boli mnie to bardzo widząc jak krzywdzę tym mojego faceta. Mam roczne dziecko I może też na to wpływa stres i zmęczenie . Ale szczerze już sama nie wiem. Czasami się nawet zastanawiam czy nie jestem chora psychicznie.
  2. Cierpie niestety na ataki paniki . Jestem w słabej sytuacji psychicznej .Wychowywałem się w biednej rodzinie katolickiej .Całe dzieciństwo miałem problem z poczuciem własnej wartości ,kompleksy z tytułu braku pieniędzy ,gnębienie nonstop przez rówieśnikow,wyzwiska ,pobicia itd. Tak było przez cale gimnazjum w tym czasie bylem bardzo religijny jeszcze i jakoś to znosilem . Powazne problemy pojawily sie w szkole sredniej zmiana miejscowosci i jeszcze gorsze gnebienie i coś się złamało wtedy juz organizm nie dawał rady.Była ucieczka najpierw w naukę(chorobliwe zakuwanie przed matura) a pozniej doszly uzaleznienia w momencia konczenia szkoly(caly czas byla bieda brak perspektyw ciezko nawet o prawko) .Uzaleznienia poszly w krzyż gry+internet+porno+hazard. Pochodze z domu w ktorym była nadopiekuncza matka (osobowosc bardzo lekliwa) oraz ojciec glowa rodziny (twarda ręka). Próbowałem studiów i niestety nie dałem rady .Niskie poczucie wlasnej wartości,nerwowsc,klopoty finansowe ,pierwsze dlugi hazardowe krepowalo mnie i zadnych kontaktow towarzyskich nie udalo sie nawiazac:( Kilka kierunkow za kazdym razem przerywane i coraz wieeksze problemy z uzywkami. Poszedlem do pierwszej pracy jak najletszej jaka była i tam tez bylo ciezko sie zaczepić jakiejś grupy . Schemat praca-dom rodzinny -dojazd itp . wykańczał .Minęło kilka lat zmienialem prace ale ogolnie nadal jest slaba (troche powyzej minimalnej krajowej )w telefonicznej obsludze klienta .W pracy tez obecnej problemy z nerwowoscia i brak jakiś kontaktów towarzyskich+ hazard coraz bardziej sie poglebia . 2 lata temu byla nieudana proba wyprowadzki z domu rodzinnego na 3 miesiace i powrot z powodu hazardu .Przy wyprowadzce było ciężko ,problemy z motywacja nawet zeby posprzatac mieszkanie . Nastapil koronawirus i praca zdalna wszystko sie poglebilo jesli chodzi o nalogi ..Znajomych brak.U siebie w miejscowosci wiekszosc wyjechala za granicę . O kobietach nie mowie bo tego wogole nie było w moim zyciu (oprocz krotkiego epizodu w gimnazjum gdy okazalo sie ze jestem najwyzszy z rowiesnikow). Samotnosc mnie dobijala ,jeszcze byla otylosc bardzo duza i zaczalem w tym stanie psychicznym odchudzanie i zdrowe odzywianie . Powoli tracilem naped ,w miedzyczasie matka jest chora nieuleczalnie (nadopiekuncza) i ma depresje. Ojciec tez znerwicowany . Mi brakuje totalnie napędu miesiac temu przezylem zalamanie nerwowe i pobyt w szpitalu .(z utrata przytomnosci drgawkami)\ Jak sobie pomoc? -
  3. Witam, ostatnio pewna osoba z tej strony mi pomogła może tym razem będę tak samo. A więc mój problem polega na za mocnym martwieniem się do tego stopnia że jakoś od 2 lat mam problemu że snem zasypiam ale budzę się w nocy, przerabiałam tabletki na receptę po których też się budziłam, a spowodowane jest to stresem Mam 26 lat rodzice nigdy nie okazywali mi miłości, więc jej nie umiem za bardzo ale do setną moja matka ma długi na 120 tys o których wiem, stresuje mnie to bardzo pomimo że mam swój dom to i tak myślę co Bd z rodzinnym, każda najmniejsza rzecz doprowadza mnie analizowania itp Czasem aż mam siebie dosyć staram się nad tym panować i pomaga jedynie sluchanie muzyki do psychologa nie chce isc nie trafiałam nigdy na dobrego, gdy miałam 16/17 lat zaczęłam chodzić bo nie potrafiłam wyjść do ludzi i się ciełam, Za dzieciaka wujek który mieszka do dnia dzisiejszego molestował mnie gdy zrozumiałam to że robił źle nikt z rodziny nie staną w mojej obronie moja matka stwierdziła że kłamie, jestem strasznie zniszczonym człowiekiem ale staram się siebie naprawić... Nie wiem jak martwienie się tym wszystkim strasznie męczy, na ogół jestem osobą uśmiechniętą rozmowna i to bardzo pomocną ale w środku czuje żal do rodziny a nie mogę się odciąć.... Chciałabym uwolnić głowę od tego wszystkiego ale nie potrafię, mam nadzieję że ktoś przeczyta to wszystko i mi coś doradzi
  4. Proszę wybaczyć, że będąc w ogromnych emocjach nie znalazłem lepszego tytułu dla mojego tematu. Niby mógłbym poczekać aż się uspokoję, i wtedy napisać, ale problem polega na tym, że jak nie mam tych emocji, a tak jest przez 99% mojego czasu, to jestem zbyt ułożony, żeby cokolwiek robić. To było w 2009 roku. Studniówka, tańczyłem z nią, ona była z jakiejś innej klasy. Nie pamiętam prawie nic na jej temat, nawet imienia. Nigdy poza tym nie miałem dziewczyny. Wtedy też nie miałem, bo to był jeden wieczór, potańczyliśmy sobie. Potem jakaś totalnie nieudana rozmowa, i potem już nic nie było. Fajnie by było coś w stylu tego filmu "Absolwent" co właśnie obejrzałem. Znaleźć ją i razem gdzieś uciec. Jednak trochę mało prawdopodobne, bo po 13 latach ona może być z kimkolwiek na drugim końcu świata. Więc raczej chciałem po prostu o tym z kimś porozmawiać. Proszę, nie odsyłajcie mnie do terapeuty. Ja będę z nim rozmawiać, będą wspaniałe wielogodzinne rozmowy, o tym problemie i o innych. Chciałem jednak teraz porozmawiać z Wami. Jeśli ktoś może poświęcić parę chwil w najbliższym czasie, to będę wdzięczny. To mogą być najbliższe tygodnie, bo w ogóle wyjeżdżam za parę dni i pewnie nie będzie czasu żeby dużo pisać. Nie wiem, czy da się w ogóle rozmawiać o miłości, ale chciałbym, żeby się dało.
  5. Cześć, w zasadzie nie wiem czy dobrze robię, bo jestem tutaj nowy. Zacząłem ten temat przede wszystkim z myślą o sobie. Już na początku muszę jednak zaznaczyć, że moja historia nie jest atrakcyjna, choć wydaje mi się, iż z drugiej strony kłopoty są duże. Zacznijmy od tego, że odkąd pamiętam byłem bardzo skryty, w skrajnych przypadkach samotny. Mówimy tu o etapie szkolnym, podczas którego ktoś musiał się naprawdę postarać, by zdobyć moje zaufanie. Zwykle cześć z kolegami było maksem, nie mówiąc już o relacjach z kobietami. Zaznaczę też, że zgaduję, iż taki introwertyzm wytworzył brak ojca przez większość dzieciństwa - pracował za granicą, więc musiał mi wystarczyć mama. Paradoks jest taki, że ojciec to moje totalne przeciwieństwo - twardy, silny psychicznie, zawsze stawiający na swoim i szukający wyjścia z sytuacji. Mimo usilnych starań na ten moment myśleniem i zachowaniem nie zbliżyłem się do niego ani na milimetr. Teraz większość się zaśmieje, bo przez wiele lat chciałem zostać dziennikarzem sportowym. Słyszycie? Największy smutaś świata miałby latać z mikorofonem i przepytywać ludzi przed kamerą? Też się sobie dziwię, ale to wynikało tylko z tego, że chciałem być przy sporcie, do którego nigdy nie miałem talentu. Takie marzenia we mnie tkwiły długo, bo umarły w zasadzie rok temu, gdy ponownie nie dostałem się do dużej redakcji. Mówiąc zaś o studiach to wybrałem najgorzej jak mogłem. Udałem się na zarządzenie w sporcie, licząc że szansa na zostanie menedżerem sportowym jest jak najbardziej realne. Niestety, rozczarowanie do dzisiaj jest sporo, ponieważ 3 lata zmarnowałem i mimo skutecznej obrony nie ocieram się nawet znalezienie podobnej pracy. Sama praca zawodowa też nie jest okazała. Tuż po maturze postawiłem na pracę w małych firmach produkcyjnych, ale nie wytrzymałem tam dłużej niż pół roku. Tu także nie wszedłem w skórę ojca, bo mając dwie lewe ręce do pracy fizycznej nie mogłem szukać stabilizacji. Od 3 lat pracuje więc zdalnie, ale mimo sporej niechęci nie potrafię znaleźć innej pracy. Zdalna praca staje się dla mnie coraz bardziej nie do wytrzymania bo mimo zamknięcia w sobie potrzebuje kontaktu z ludźmi. I tutaj zmierzam do kontaktu z innymi. O kobietach nie mam co pisać, bo nie udało mi się nawet otrzeć o związek. Ba, mając obecnie 23 lata nie całowałem żadnej kobiety. Mimo dużych starań i randek byłem odrzucany z niewiadomych przyczyn. Z kolei kolegów, z którymi się widzę mam 2 - spotkania te opierają się głównie na wspólnym piciu alkoholu na miejskiej plaży, bo innych atrakcji w małym miasteczku nie mamy. Nie ukrywam, że te wyjścia mnie coraz mocniej dobijają. Z jednej strony nienawidzę tego, bo chce czegoś więcej od życia, ale z drugiej strony alkohol pomaga mi uciec od tego, że jestem życiowym zerem i cieszę się, że ktoś w ogóle chce mnie zobaczyć. Na sam koniec dodam, że myślę. Myślę o wyprowadzce z domu, gdzie mam tylko rodziców. Myślę o dużym mieście -Warszawa czy Poznań. Ostatnimi czasy ciągnie mnie do pójścia do wojska zawodowego. Problem w tym, że mimo zapału do zmian, koniec końców wszystkiego się boję. Boję się co będzie jak wykonam któryś z tych kroków, czy sobie poradzę i czy ułożę swoje życie. Mój strach jest ogromny. Od sześciu lat mam prawo jazdy, ale samochodem jeździłem tylko dwukrotnie - obawiam się, że i jazda autem sprawi mi problem, bo tego mimo zdanego egzaminu nie potrafię. Kontaktu z ludźmi unikam nawet gdy muszę wyprowadzić psa - liczę że nie spotkam nikogo. Moja izolacja jest ogromna, bo oprócz rzadkiego picia ze wspomnianą dwójką, po pracy zostaje w domu. I tak mija mi całe życie. Tym wpisem błagam o pomoc, bo jestem w kropce. Wołam niczym Marek Kondrat w filmie " Dzień świra". Czuję, że mimo młodego wieku nie udało mi się życie. I że już nic mnie nie czeka, zwłaszcza w tych czasach.
  6. Czy byłbyś/byłabyś uśmiechnięty/ta widząc nazwę firmy Marchewka?  Co czujesz słysząc nazwę firmy pt. Marchewka? Czy ze względu budzących emocji nazwy odwiedziłbyś/odwiedziłabyś taka stronę, która dotyczy wynajmu ubrań?
  7. Jestem ojcem, mam 52 lata. Mieszkam obecnie z synem.Jakiś czas temu moja żona wyprowadziła się z domu bo nasz związek przeżywał rutynę, brak zainteresowania i kryzys z tego powodu. Z tego co mówiła mi żona, to przestała czuć do mnie cokolwiek, ani złości ani miłości, po porostu obojętność i z tego powodu musiała się wyprowadzić. Przez pierwsze dni po rozstaniu nie wiedziałem co mam robić, więc z rozpaczy codziennie do niej jeździłem pod każdym pretekstem, zaniedbałem trochę dom itp.. Potem dowiedziałem się, że należy odpuścić sobie kontakt z żoną, czyli dać sobie trochę czasu na odpoczynek. I to poskutkowało, żona sama zaczęła się do mnie odzywać, zagadywać co słychać itp. To zerwanie kontaktu jednak nie trwało zbyt długo, gdyż mamy za dużo wspólnych spraw i musieliśmy się widywać klika razy w tygodniu. Ale czas zrobił swoje i teraz bez problemu żona daje się już zapraszać na kolację przy winie, do kina, weekendy praktycznie spędzamy razem, planujemy też razem urlop. Nie odmawia też seksu, wręcz ma na niego ochotę. Jest zupełnie inaczej niż przed rozstaniem, nasz związek nabrał nowych wartości.Problem jest jednak w tym, co wyszło po ostatniej rozmowie, mimo iż od wyprowadzki minęły już ponad 3 miesiące, nadal nic się w niej nie zmieniło w uczuciach do mnie. Mówi, że jest tym zażenowana, relacje między nami uległy znacznej poprawnie, ale jej uczucia nadal nie. Mówi, że płacze czasami wieczorami u siebie w domu z tego powodu, bo najgorsze są wieczory.Kiedy w naszym związku nie działo się najlepiej, ja niestety tego aż tak nie zauważałem i nie odczuwałem co było moim błędem, żona to mocno przeżywała wpadając w coraz to głębszą depresję. Trwało to mnie więcej pół roku. Wtedy dużo rozmawiała o swoich problemach ze swoimi znajomymi a nie ze mną, koleżanką i kolegą, którzy są od zawsze singlami. Czy obracanie się w środowisku singli może spowodować chęć odcięcia się od rodziny i życia tak jak oni? Nie wiem zatem co zrobić, aby odbudować znów uczucia żony do mnie. Czy to jest wogle możliwe, skoro przestała mnie kochać jakiś czas temu. Czy mieszkanie oddzielnie i widywanie się 2, 3 razy w tygodniu jest w stanie zmienić te uczucia? Czy może trzeba byłoby znów zamieszkać razem, wtedy codzienne kontakty, spowodowałyby zmianę sytuacji oczywiście pod warunkiem utrzymania dobrych relacji między nami i niedopuszczenia do rutyny?
  8. Witam. Mam taki problem Bylem w zwiazku 2 lata Ona matka dwojki dzieci po rozwodzie starsza ode mnie 6 lat rozstalismy sie z podwodu Kupila szerwgowke i oczekiwala ze bede biegal po sklepach ogladal plytki itp gdzie dom bedzie do oddania za rok Mowilem ze spokojnie oddadza dom wezme busa od sasiada i pomierzymy fizynie ile trzeba i co trzeba pojdziemy kupimy ona na to ze ja neguje nie wspieram itp Powiedzialem nie zlosliwie ze jak macie 100tys zl to mozecie wymyslac bo zaczeli plywac w oblokach ze takie meble itp Jestem realista Ze nie odebralem samochodu od mechanika ale w tym czasie bylem w pracy a ona miala czas I takie wyrzuty Po takim ataku na mnie przestalem sie odzywac poszedlem do psychologa bo mnie dreczyly mysli ze moglem to inaczej rozwiazac Po jakims czasie zobaczylem ja na miescie z innym chlopem podszedlem przywitac sie i zapytalem czy mozemy porozmawiac ona odp ze nie mamy o czym po chwili wstala i mowi to tylko moj dobry znajmomy nie wiem myslala ze bede go bic czy co Zapytalem czy cos czuje do mnie odp cos tam czulam i zaczal sie znowu atak na moja osobe ze jej nie pasuje duzo rzeczy we mnie ja wszystko grzecznie z kultura a ona takie negatywne emocje Problem jest tego typu ze ciagle mysle o niej
  9. Witam, jestem 25 letnią nauczycielką. Od maja podjęłam nową pracę, nie wchodząc w szczegóły początki były dla mnie bardzo trudne, było wiele sytuacji stresowych co przyczyniło się do spadku mojej samooceny i braku wiary w siebie. Jestem osobą, która bardzo wszystko bierze do siebie, jednak od pewnego czasu moje zachowanie bardzo się zmieniło i nigdy nie było aż tak źle. czuję ciągle niepokój, ciągle płaczę, nic mnie nie cieszy, ciągle się stresuje, nie widzę w sobie nic pozytywnego. Ostatnio doszły również myśli, by '' karać się'' za to, że w pracy nie daje rady, chęć zrobienia sobie krzywdy a nawet skończenie ze sobą jednak brakuje mi odwagi, by się zabić. Od bliskich dostaje mnóstwo wsparcia jednak nie sprawia to, że czuję się lepiej. Zastanawiam się czy naprawdę przesadzam i powinnam wziąć się w garść czy należy szukać pomocy gdzie indziej np. u lekarza. Proszę o pomoc i poradę. Nigdy nie miałam problemów z psychiką i nigdy nie korzystałam z pomocy lekarzy, więc nie wiem jak powinnam postąpić.
  10. Witam. Jestem w związku z jednym mężczyzną od 15 lat. Jesteśmy małże stwem od jakiś 6 lat. Mamy 3,5 letnią córkę. Od jakiegoś czasu zauważyłam dość spore problemy między nami. Mój mąż sam pracuje,zarabia dosyć duże pieniądze. Ja zajmuję się domem,córka. Niedługo idzie do przedszkola. Mąż ciągle wypomina mi że jestem na jego utrzymaniu,(sam nie chce abym poszła do pracy),jest bardzo nerwowy. Kiedy się denerwuje(są to już naprawdę bardzo blachę sprawy,które doprowadzają go do szału ) rozwala wszystko wokół. Niedawno zabrał mi telefon na kilka dni. Nie umiem z nim porozmawiać bo jak chce podjąć jakikolwiek temat to wychodzi. Wiem że najważniejszy jest dla niego samochód i własny tyłek. Sam dziś to potwierdził. Niewiem czy jest sens żebyśmy dalej to ciągnęli. Boje się zostać sama z córką ale nie chcę tkwić w nieszczęśliwym związku pełnym agresji. Dziś rzuca wszystkim a jutro może mnie uderzyć. Boje się go jak nigdy. Myślę że może praca i duże zarobki namacily mu w głowie. Boje się o siebie i córkę. Nie mam rodziny więc nie mam dokąd pójść. Niewiem od czego zacząć.
  11. Jak radzić sobie z napadem niepokoju i uczucia duszenia w klatce piersiowej? Często odczuwam nagły skutek i ogólny brak chęci do życia najchętniej zamknęła bym się w czterech ścianach z dala od ludzi
  12. Witam wszystkich, przełamałem trochę się i dodaje post bez anonimowości, chociaż nie łatwo to pisać aż wstyd. Wiem był już ode mnie post tego typu podobny. 22 lat i wielki wstyd jak myślę o tym że nigdy nie uprawiałem seksu,nie czułem takiej potrzeby aby z pierwszą lepszą to zrobić. Przyjaciółka moja z którą znamy się jakiś czas, spotkanie pierwsze było, miło przyjemnie spacerek całowanie i tak dalej.Znajomość się rozwija obawiam się że za jakiś czas może dojść do zbliżenia i tego się obawiam czuję przerażenie, chociaż staram się na spokojnie podejść do sytuacji. Nie chciał bym stracić tej znajomości przez to że nie uprawiałem seksu a dziewczyna się rozczaruję, ja zostanę z niczym, kolejne nawiązywanie znajomości z dziewczynami może wyglądać podobnie przez to że jestem prawiczkiem (jak ja nienawidzę tego słowa, czuję się taki dziecinny niedojrzały, taki słaby, próbuję sobie mówić że dziewictwo nie oznacza kogoś gorszego czy słabszego, ale kiepsko mi to wychodzi. Teraz ciężko znaleźć dziewczynę o podobnym poziomie doświadczeń seksualnych, większość z otoczenia to już ma to za sobą tylko ja taki zostałem jeszcze w opakowaniu że tak to nazwę. Przyjaciółka pytała się czy jestem prawiczkiem, oczywiście skłamałem z czym się trochę źle czuję no ale nie łatwo było powiedzieć że jestem bo pewnie by zaraz urwała po części kontakt. Naprawdę 2 lata temu zacząłem zmiany swojej osoby. Wizualne sylwetkę poprawić i psychiczne nastawienie do świata być bardziej elastycznym do życia i wyciągać wnioski z błędów i tak dalej, ten temat na dłuższą rozmowę. Zostało mi jeszcze wytłumaczyć i poukładać w głowie właśnie te moje dziewictwo bym zrozumiał to i nie czuł się z tym tak źle. Proszę o pomoc poradę
  13. Co myslicie o jej zachowaniu? Moja matka mnie wykańcza. Nie wiem od czego zacząc. Ona nawet nie umie normalnie sie juz do mnie odezwac. Dziwnie sie zachowuje. Zaczne od tego ze zostala z nami sama ok 5 lat temu ojciec pił. Nigdy nam sie nie przelewało. Ale do sedna. Mam wrazenie jakby matka zawsze traktowala mnie jakbym ja była ta najgorsza byla do niczego, do niczego sie nie nadawała. Dosłownie.Wyzywa mnie od gamoni itp.Taka sytuacja ona pracuje w sklepie przychodzi pomagac jej tam taka kolezanka ( do towaru). Zawsze gdy wraca do domu sie przechwala " łee gdyby ta Ania dzis nie byla puste półki by były" jaka to ona nie pomocna. Ona robi za pieniadze. Ale gdy ja przyjde tam matce pomoc (za darmo) to nawet nie potrafi mi podziekowac nic. Juz nawet te pracownice co tam są w tym sklepie bardziej wdzięczne niz moja matka. Kiedys ciotka zaproponowała zebym poszla sobie tam dorabiac. A matka tylko odpowiedziała " ee wiesz ona tak duzo nie zrobi" . Jest to wcale nie prawda. Matka poprostu uwaza mnie za nieudacznika ktory do niczego sie nie nadaje i sadzi ze obca osoba jest lepsza odemnie. Tak samo miala mi zalatwic prace po znajomosci a ona ze nie, bo ona juz jest pewna na 200% ze nie dam tam rady. Mam starsza siostre z nia normalnie usiadze porozmawia ze mna tego nie robi od lat nie wiem dlaczego. Jak ja probuje to zrobic odpowiada mi tylko jakimis połslowkami i mnie zbywa. Nieraz slyszalam jak z siostra mnie obgadywały wysmiewaly sie ze mnie. Poprostu matka siostre faworyzuje i jestem tego pewna. Mam nieraz chec wynies sie z domu jak najdalej i nigdy tu nie wracac. Ale tak naprawde nie mam gdzie. Jeszcze nie moge. Niedlugo siostra urodzi to wogule bedzie w nia zapatrzona. A mnie traktowac jeszcze gorzej. Ale dobija mnie juz jej zachowanie nieraz płakac sie chce. Nieraz mam wrazenie ze ona mnie nie chce ze jej przeszkadzam. A tak naprawde nikt na swiat sie nie prosi. Nie mam z kim porozmawiac o tym życ sie odechciewa juz.
  14. Witam, jestem kobietą w wieku 23 lat, która łączy studia z pracą. Jestem w związku z chłopakiem od ponad 3 lat, w miarę nam się układa, czuję się przy nim bezpieczna, szczęśliwa, potrafi poprawić mi humor. Jednak zauważyłam, że szczęśliwy związek to dla mnie za mało i mimo, że mam chłopaka, strasznie potrzebuję uczucia, że podobam się innym facetom. Lubię to uczucie, gdy podobam się mężczyznom. Lubię flirt, lubię być pożądana. I tak np. w pracy, wystarczy, że jakiś facet na mnie spojrzy czy się uśmiechnie, a ja już dopowiadam sobie, że mu się podobam, mimo, że nie dał mi jasnych sygnałów, że tak jest! Wystarczy spojrzenie, rozmowa i ja już czuję, że coś może być na rzeczy i co więcej, ja też od razu się takim facetem zauraczam. Mimo, że ledwo go znam i wcale nie jest w moim guście, jeśli chodzi o wygląd. I takie sytuacje miałam już kilka razy, że dopowiadałam sobie, że się komuś podobam i sama zaczęłam się nim interesować, mimo, że nie dostałam jasnych sygnałów, że tak rzeczywiście jest. Martwi mnie to, skąd to się wzięło, ponieważ źle się czuję z tym faktem, że mam faceta, a myślę o innych. Nie chciałabym go zdradzić. Zastanawiam się, czy może to wynikać z tego, że nie dość, że mam obniżone poczucie własnej wartości, to jeszcze w ciągu życia nie miałam zbyt dużo kontaktów z mężczyznami, nie tylko na tle partnerskim, ale również zawodowym, czy zwykłym takim koleżeńskim. Praktycznie w ogóle nie mam znajomych, wychodzę to jedynie gdzieś z moim chłopakiem. Więc w pracy od razu widzę mężczyzn i zastanawiam się czy im się podobam, a jak jakiś się popatrzy to już myślę sobie nie wiadomo co 😂. Proszę o pomoc, co może być powodem tego stanu rzeczy i jak sobie z tym radzić. Dziękuję!
  15. Jestem 20 letnią studentką. Rok temu wyprowadziłam się z domu po częstych kłótniach. Odkąd pamiętam do tej pory mam problem z częstym wpadaniem w gniew i agresję ( najczęściej w stosunku do mojego partnera.) ale nie tylko. Czuję ciągłą chęć do poprawiania kogoś, upominania i dawania wskazówek w niemiły sposób. Kłócę się ze wszystkimi. Staram się przenosić wszystko na pracę i studia, i nie myśleć o problemie, ale gdy tylko znajduje chwilę, aby się z kimś spotkać zawsze znajduje powód do kłótni lub niezadowolenia. Czy możliwe, że to co dzieje się w moim życiu spowodowane jest przeszłością? Kłótniami w rodzinie? Niezrozumieniem że strony rodziców i brakiem rozmów o problemach?
  16. Mieliście kiedyś tak że byliście nie zadowoleni ze swojego życia ale nie widzieliście co zmienić? Właśnie jestem na tym etapie, wiem ze chce zmiany ale nie mam pomysłu jak to zacząć Chciałabym poznać siebie, jaka tak naprawdę jestem. Co lubię co mnie cieszy itp mieć więcej motywacji do zmiana swojego ciała przez które mam kompleksy ale mam za mało motywacji Jak zdobyć chęć i motywację do zmiany jakieś pomysłu ?
  17. Cześć, pisze tutaj ponieważ nie wiem już co mam o sobie myśleć. Jestem w związku ponad 3 lata, jest to związek szczęśliwy, kłótni praktycznie nie ma jednak jest jeden problem…. ja. Mam problem z emocjami i ogólnie ze sobą, strasznie boje się porzucenia i tego ze mój chłopak znajdzie sobie kogoś na moje miejsce. Każdy dzień to jest walka z moimi myślami, które są straszne. Ciagle myśle o tym, ze mój chłopak pisze z innymi dziewczynami, umawia się z nimi, ze każda dziewczyna która przejdzie obok nas, to jest w jego typie i myśli o niej nie wiem co. Kocham go najmocniej jak tylko potrafię, ale jak zrobi coś co mnie zaboli lub zdenerwuje, to od razu myśle o nim same najgorsze rzeczy, ze go nienawidzę, ze niszczy mi życie, ze chce to wszystko skonczyc. Pierwsza rzecz po ogrodzeniu oczu rano to jest sprawdzenie czy nie zaobserwował jakiejś nowej dziewczyny na instagramie, jeśli tak to nawet nie chce mi się z nim rozmawiać i czuje do niego wręcz jakby obrzydzenie. Potrzebuje stałego zapewnienia ze mnie kocha, potrafię się go pytać kill razy dziennie czy nadal i czy na pewno mnie kocha. Często czuje ogromny smutek i pustkę, w sumie to ciagle. Praktycznie nic mnie nie cieszy, a jeśli cieszy to przez dzień może dwa i jak pije alkohol na imprezach. Mam ciagle zmiany nastroju, jestem w stanie płakać i wić się na podłodze z bólu psychicznego, a za godzinę wstać i iść na piwo z koleżanka. Do tego jestem bardzo wrażliwa, mam wrażenie ze nigdzie nie psuje i każdy mnie nienawidzi, kiedy z kimś rozmawiam i ta osoba powie na zarty „spierdal…” to od razu mam w głowie ze mnie tu nie chce, ze nie pasuje do tego towarzystwa i jestem bezużyteczna i powinnam iść do domu. To męczące, dla mnie i dla mojego chłopaka, nie radzę sobie z tym.
  18. Dzień dobry, jestem studentką 20 lat. Nie wiem dokładnie, kiedy to się zaczęło, ale gdzieś od pół roku. Każdego dnia wstaję i czuję smutek, zły nastrój. Czasami chcę mi się płakać i nie mogę powstrzymać łzy. Zaczęło mnie też mniej cieszyć to, co wcześniej pomagało ze smutkiem (oglądanie seriali i jedzenie słodyczy). Mimo to staram się dalej oglądać, żeby nie myśleć o problemach. Co to może być z tym smutkiem, czy to jest normalne? Jakie mogą być przyczyny? Jak mogę z tym sobie poradzić ?Problem 2. Mieszkam w akademiku, daleko od rodziny i ciągle tęskne, szczególnie za mamą. Tęsknota za mamą była ze mną zawsze, odkąd siebie pamiętam. Czuję niepokój, kiedy długo nie mogę się z nią skontaktować. Ciągle chcę jej pisać, ale ona prawie nigdy nie ma czasu. Nie widziałam już jej pół roku (tylko przez Skype). Wtedy piszę wszystkim, komu mogę. Czuję, że jestem bardzo przywiązana do rodziców emocjonalnie. Chcę być z nimi i żyć z nimi. Kiedy jestem w domu, też lubię przytulać rodziców. A oni zawsze się skarżą na to, że za dużo, że jestem przyssawką. Gdyby się im coś stało, nie przeżyłabym tego. Czuje, że sama, bez nich nic nie mogę. Myślę, że po prostu bardzo ich lubię. Słyszę czasem, jak inni są bardzo szczęśliwi, wyjeżdżając od rodziców i nie mogę tego zrozumieć. Wyjechałam od nich, gdy miałam 17 lat bardzo daleko (za granicę) i to było dla mnie trudnym i nieprzyjemnym doświadczeniem. Nie mogę też bez skonsultowania się z nimi przyjmować ważnych decyzji. Kiedy zrobię coś złego, popełnię jakiś błąd, to zawsze muszę się im przyznać, bo wtedy będę czuła się winna. Ale i tak nie mogę im opowiedzieć wszystkiego co mnie niepokoi. Boję się ich rozczarować, widzę, że pokładają we mnie nadzieje, a ja widzę, że nie mogę emu sprostać. Nie rozumiem siebie. Nie czuję się też dorosła. Wiem, że kiedyś, gdy byłam mała, chodziłam do przedszkola, to mama wyjeżdżała na studia, ja zostawałam z babcią, i zawsze chciałam mamy i płakałam (babcia mi opowiadała), ale nie wierzę, że to jest przyczyną, bo to było tak dawno. Czy takie odczucia, to co mam jest normalne? Jakie mogą być przyczyny? Jeżeli nie co mam w związku z tym zrobić?Problem 3. Kiedy wychodzę gdzieś sama, zawsze muszę komuś zadzwonić, bo jak idę po ulicy, to jest mi dziwnie, kiedy nie rozmawiam przez telefon, wydaje mi się wtedy, że wszyscy patrzą na mnie, a rozmową się odwracam od tego uwagę. Boję się zrobić coś , za co będę skrytykowana. Nie wiem co robić też ze wzrokiem, czy mogę patrzeć na ludzi, czy to normalne, gdy ktoś na ciebie patrzy, przechodząc obok, chociaż wiem, że nikomu nie ma do mnie żadnej sprawy. (Szczególnie się boje, gdy to jest przeciwna płeć). Czy to jest ok? Jak powinnam się zachowywać? Co zrobić, żeby nie czuć się krępująco, spacerując lub idąc gdzieś? Co robić z kontaktem wzrokowym?Będę wdzięczna za odpowiedź psychologa.
  19. Poznałem 2 lata temu kobietę, w której się zakochałem ze wzajemnością. Ona mężatka, mieszkała z mężem i mieszka do tej pory, ja jeszcze żonaty choć papiery rozwodowe złożone i postanowiłem odejść. Od samego początku wiedziała, że choruję na depresję. Że są momenty, że nie potrafię dać sobie kopa do życia. Na początku znajomości potrafiła powiedzieć, że to koniec z byle jakiego powodu. Takie zastraszanie. Po pół roku znajomości znalazłem mieszkanie, ale po tych zastraszaniach miałem ten lęk że zostanę sam, że muszę zostawić dzieci, nie potrafiłem się wyprowadzić, a im bardziej na mnie naciskała było tylko gorzej bo włączył mi się ten lęk. Pierwsza próba wyprowadzki nie udana. Pozostawiłem ją jak to mówiła dla własnej wygody. Ale wciąż była z mężem. Dopiero wizyty u psychologa mi pomogły pewne rzeczy zrozumieć co do wyprowadzki. Ale nie mogłem się uporać co do dzieci i bycia samemu. Odzyskałem ją w jakimś stopniu. Po dwóch miesiącach kolejna próba wyprowadzki, udało mi się. Prosiłem by się wprowadziła, ale zawsze miała jakąś wymówkę, że nie teraz. Po dwóch miesiącach bycia samemu kolejny atak lęku i strachu, jeszcze gorszy jak za pierwszym razem. Powiedziałem jej otwarcie, że nie daję rady i chce wrócić do dzieci. To gdy już się rozsypałem chciała się wprowadzić choć nie potrafiłem jej już uwierzyć. Twierdziła, że rozumie. Wróciłem do dzieci, od żony odizolowany, spałem na sofie co miała 1,4m długości bo miałem zakaz rozkładania jej. Podleczyłem się, zrozumiałem swoje błędy, że nie warto było wracać. Jestem z nią nadal ale ona dalej siedzi z mężem I za 3 razem się już wyprowadziłem na stałe. Postawiony na nogi przez psychologa i psychiatrę. Mieszkam już sam 9 miesięcy. Czasami mam chwile słabości, że będę sam ale nie poddaję się i idę dalej naprzód. Miesiąc temu partnerka mi powiedziała, że to nie ma sensu dalej ciągnąć i mnie zostawiła twierdząc, że zostawiłem ją dla żony choć była i jest ciągle z mężem. Może jestem głupi ale nie rozumiem tego, jak mogłem ją zostawić jak ona cały czas siedzi z mężem. Rozumiem, gdybym mieszkał z nia i bym ją zostawił. To ma prawo tak myśleć. Ale nie zamieszkaliśmy razem ani na tydzień a już mnie skreśliła, uważając że zostawiłem ją dla żony. Kocham Ją i niechcę jej stracić, ale się już poddaję bo zaczyna mi znow. u się depresja nawracać. Nie wiem co robić by ją przekonać do siebie i jak to wszystko uratować. Proszę o pomoc.
  20. Witam mam 22 lata mój teraz już były partner ma 27 lat byliśmy razem prawie 6 lat ale od 2,5 roku ja dziwnie zaczęłam miewać wątpliwości a czasami pewność ze go nie kocham. To był dla mnie trudny czas … Jestem aktualnie z nim po rozstaniu prawie 2 tygodnie . 2 dni po rozstaniu czułam się mega szczęśliwa i od razu chciałam kogos innego , przeszło to , teraz jest to spokojniejsze , natomiast on czasami pisze czy dzwoni do mnie , nie mam serca żeby nie odpisać czy nie odebrać od niego . Gdy rozmawiamy jest spoko ale targają mną sprzeczne uczucia czy dobrze robię odbierając telefon od niego mimo ze nie mówię mu ze wrócimy do siebie . Jest mi ogólnie bardzo z tym złe , płakać mi się chce tęsknie trochę za nim za jego ciałem i jego osoba , za tym wszystkim co miałam , bo wszystko było dobrze u nas tylko te uczucie z mojej strony takie a nie inne. Ale boje się i w sumie nie chce powrotu bo wiem ze zaraz znów mogłabym się męczyć z tym ze go nie kocham . Co robić ? Słuszna podjęłam decyzje ? Już sama się w tym wszystkim gubię , czasami mam ochotę wrócić ale znów sobie przypominam ze znów bede się tak czuła ze nie kocham go . Czy to jest tylko przywiązanie , przyzwyczajenie ? Ze tak to wszystko czuje ? Czy może nie wiem co to miłość i dlatego ? Może z każdym po czasie tak bede czuć ? Jak nawet sobie pomyśle żeby z kims innym się spotkać to mi tak dziwnie z tym ze bym wróciła do domu i płakała ze z kims innym coś , takie wyrzuty sumienia ? Czy co ? Sama już nie ogarniam tego . Może nadal go kocham ? Ale chyba gdyby tak było to bym go nie zostawiła . Proszę wypowiedzcie się ! Błagam
  21. Witam, chciałam prosić o radę i pomoc jak sobie poradzić po bardzo trudnym rozstaniu.. w którym był alko , przemoc psychiczna i fizyczna.. byłam z tym człowiekiem prawie 6 lat. Minął prawie rok od kiedy nie jesteśmy razem a mam nadal przez niego masę problemów , jestem już w innym związku i w drodze jest dziecko co teraz jest jeszcze trudniejsze bo nie mogę się denerwować. Zaznaczę iż mam depresje i stany lękowe.. nie radzę sobie kompletnie. Mój obecny Partner zna całą sytuacje od początku do końca bo wyciągnął mnie z tego piekła bardzo mi pomógł jestem mu za to bardzo wdzięczna.. ale niestety przez to że jestem nerwowa nie dogadujemy się .. mieszkaliśmy w Stolicy ale musieliśmy się przeprowadzić na wieś ponieważ robimy górę mieszkania dla Nas i dziecka które jest w drodze za 5 miesięcy urodzę dziecko i nie wiem co tak naprawdę będzie dalej.. zostało 5 miesięcy do porodu a dalej wszystko stoi w miejscu.. jestem tym strasznie zdenerwowana , mieszkamy u niego w jego rodzinnym domu na chwile obecną w jednym pokoju.. jego Matka mnie nie akceptuje bo jak twierdzi zabrałam jej ukochanego synka … dla mnie to jest strasznie dziwne bo mój Partner ma prawie 30 lat !! To normalne że ma prawo sobie ułożyć życie ! Nie jestem szczęśliwa .. co mam robić ?.. proszę o poradę.
  22. Witam, mam problem z osobą z pracy koleżanka nazwać jej nie można ale od początku Pracuje w grupie dziewczyn jest nas że mną 4 , ta jedna jest straszą bo ma około 50 lat pozory wydaje się miła kochana ale ostatecznie jest najbardziej fałszywa osobę jaka w życiu poznałam, obgaduje każdego itp a co gorsza łączy ja coś z naszym kierownikiem i nie mamy pojęcia jak sobie z nią radzić jakieś pomysły
  23. Hej mam problem, nie umiem sonie z nim poradzić. bylam u ginekologa po tabletki antykoncepcyjne. Lekarzem był mężczyzna. Pobrał mi cytologię oraz zrobił usg oraz wysłał na badania laboratoryjne , na których podstawie przepisze mi odpowienie leki. gdy mój partner dowiedział się ze to był mężczyzna, to zaczął mnie traktować jakbym go zdradziła. Powiedział ze świece narządami przed obcym mężczyzna i daje się obmacywać. Powiedział mi ze ciagle ma przed oczami jak obmacuje mnie jakiś facet i przez to nie chce mnie nawet przytulić i patrzy na mnie z obrzydzeniem. czy zrobiłam coś tak strasznego żeby mnie tak traktował ? Nie mogę sobie z tym poradzić, jestem w szoku ze wyszło coś takiego gdy pójdę do lekarza
  24. Jestem w związku, który powoli się kończy. Mój facet nie chce już w ogóle się ze mną spotykać, chociaż jeszcze kilka miesięcy temu wszystko było w porządku. Nawet jak rozmawiamy to tylko o jego sprawach, problemach i rzeczach które go intetesuja. Nie widziałam go już od 2 tygodni, chociaż przez telefon zwykle rozmawiamy te 20-40 min dziennie. Codziennie po pracy płaczę bo brakuje mi z nim kontaktu i że w końcu trzeba będzie ten niby związek zakończyć. Kompletnie nie mam pomysłu jak sobie z tym poradzić. Za każdym razem jak proponuję spotkanie to on wymyślą tysiąc wymówek żeby tylko do tego nie doszło. A ja kuz nie pamiętam, kiedy był jakiś dzień, w którym nie płakałam. Rozmowy na niewiele się zdają, bo on uważa że marudzę bez sensu i wymyślam problemy.
  25. Witam, facet z którym jestem od dwóch lat nagłe stał się mną mniej zainteresowany. Poświęca na spotkania tylko jeden dzień w tygodniu bo tłumaczy to nawałem pracy, obiecał po mojej interwencji że to zmieni rezygnując z dodatkowych obowiązków z czasem, nie oddzwania gdy mówi że zadzwoni, na wszystko inne ma czas np ostatnio na spacer późnym wieczorem. Czuję chłód od niego, nie jest w stanie nic dla mnie przełożyć, zmienić a nawet powiedział że nie chce bym przez niego i jego zachowanie płakała więc może nie jest mężczyzną dla mnie. Jak się zachować?

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.