Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'emocje'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Refleksje mężczyzny

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Zakupiłam sobie niedawno ekspres do kawy i szukam najlepszej kawy do ekspresu. Jakie rodzaje polecacie?
  2. Jestem kobietą, mam 18 lat. Uczęszczam do liceum. Od około 4 miesięcy, jestem apatyczna, nie mam ochoty na spotkania ze znajomymi,mam małe zapotrzebowanie na sen, nie mam ochoty na jedzenie lub wręcz przeciwnie ciągle jestem głodna.
  3. Witam , regularnie przechodziłem różne związki i w każdym się nie popisalem przez nadużywanie alkoholu i rozbicia emocjonalne . Nie pije ponad miesiąc i w moja osobowość zaczyna wracać do normy , aczkolwiek jestem na etapie po rozpadzie związku którym mam chęć walki o kobietę ale wiem , że ona nie da już szansy i uznaje mnie za balast życiowy. Jestem po poważnej próbie samobojczej i nie mam zamiaru tego ponownie zrobić jak i również pić. Czy alkohol może być odpowiednikiem takich zachowań?
  4. Cześć, Piszę do Was z problemem z jakim borykam się od miesięcy. Jesteśmy razem ponad dwa lata, wcześniej zanliśmy się rok. Mój chłopak pracuje w służbach. Ma dyżury 24h, pracuje w święta, weekendy i oczywiście jest do dyspozycji kiedy go wezwa. I tu zaczyna się problem. Nie potrafię zaakceptować jego pracy a raczej tego jak to definiuje jego a za tym idzie wspólne życie. Przez pracę nie było go już wiele razy w kryzysowych momentach w moim życiu - śmierć, pogrzeb bliskiej osoby. O wspólnych świętach można zapomnieć. Prawie każdy weekend spędzam sama. Bo wraca zmęczony. Ma też drugą pracę, często wraca pózno. Seksu jest między nami coraz mniej. Nie pamiętam już co to bliskość. Nie pasuje mi totalnie jego styl życia zdefiniowany przez jego grafiki. Nie potrafię sobie wyobrazić naszej przyszłości ale go Kocham. W głowie mi już chodzi rozstanie, bo po co mamy obydwoje się kłócić (kłótnie są o jego pracę, o to że dla niego święta nie mają znaczenia) . Proszę doradźcie co robić. Czy ze mną jest coś nie tak ? Rozstać się czy zostać?
  5. Guest

    Nikt mi nie wierzy

    Dzień dobry. Zwykle, jak komuś opowiadasz, że spotkało Cię coś złego, towarzyszą Ci emocje. A co jeśli dzieje się coś złego, szukasz pomocy, ale tych emocji nie ma? Ba, reakcja, której się spodziewasz to zlekceważenie krzyk i agresja? Nikt mi nie wierzy. Opowiadam o sytuacjach międzyludzkich, które mnie ranią, szukam pomocy, ale nikt ich nie słyszy. Chciałabym uświadomić sobie powagę tych ran i to, że moje cierpienie się liczy, że mogę chcieć unikać tego. Chciałabym czuć że mogę czuć się źle. Wszystko zrobiły mi najbliższe osoby. Próby dbania o siebie były piętnowane jako złe. Lubię oglądać filmy na yt o tym, że rodzice przykuwali dzieci do łóżek i nie wypuszczali ich z domu przez kilkanaście lat. Że ojciec trzymał córkę z dala od kontaktu z drugim człowiekiem w totalnej izolacji. Prawdę powiedziawszy - nie patrząc na to z moralnego punktu widzenia - nie widzę w tym nic niecodziennego. I nawet jak wychodziłam z domu, to czułam się jak na łańcuchu. Moralnie czuję ogromny sprzeciw, jest mi tak dobrze... A emocjonalne? Nic nie czuję. Chyba że... Chciałabym wszystko niszczyć. Wszystko. Chciałabym żeby nie zależało mi totalnie na niczym. To byłoby przyjemne. A ja odczuwam dziwną lojalność. Słabość. Nieumiejętność walczenia o siebie, nie mam żadnego sojusznika. Jestem czyjąś własnością. Bez zachowania żadnych granic. Szukanie terapii, odpowiedniej osoby to stres. Nie wiem co robić, jak się czuć
  6. Witam Od dłuższego czasu borykam się z problemem w zwiazku. Jestem żonaty ponad 15 lat od jakiegoś czasu nie mogę dogadać się z żoną. Myślę że mamy 2 różne światy różne poglądy. Ostatnio rodzina stała się dla mnie obojętna nudzi mnie. Z małżonką nie mam o czym porozmawiać chyba że wysłuchać narzekania i uwag. Czasem słusznych nie przeczę. Największym problemem w tym jest to że nie potrafię skoncentrować się na rodzinie (żonie dzieciach) np czytając, oglądając tv czy cokolwiek . Po prostu wyłaczam się nie zwracam na nic uwagi. Wiem że to mój błąd. Ale nie wiem jak z tym sobie poradzić. Chciałbym z synem (11 lat) czas spędzić nie mam pomysłu czym go zachęcić. Mam wrażenie że jestem mu obojetny. Tak samo w relacjach z żoną też mi zarzuca brak zainteresowania i rozmowy. Dużo pracuje fakt. Ale tylko ja pracuje w naszej rodzinie. I chyba tylko ta praca przynosi mi trochę satysfakcji. Bo na innych szczeblach to chyba przegrałem. Czuję bezsilność bezradność czasem jak śmieć nikomu nie potrzebny. Mam złość na siebie że nie potrafię skoncentrować się na rodzinie. Potrzebuję pomocy rady czego kolwiek co pomogło by się odbić od tego dna emocjonalnego
  7. Guest

    wieczór

    Cześć, to będzie delikatny dla mnie temat - Mam wrażenie, że nigdy nie uprawiałam seksu z własnej woli. Mam problemy z tatą, nasza relacja była "zbyt zażyła". Mamy praktycznie nie mam. Spotykałam się z pewnym chłopakiem. Był strasznie natarczywy. Trochę to trwało, czasem było okej, ale coś mnie raziło - mam wrażenie że traktował mnie przedmiotowo. Powiedziałam mu, że nic z tego nie będzie, wyszedł niezadowolony i czułam się winna. Następnego dnia miałam straszne wyrzuty sumienia. Poszłam do niego. Wiem, że to głupie ale chciałam tylko spędzić czas i poczucie winy było tak silne, że zrobiłabym wszystko co on zechce. Zaczął dobierać się do mnie, widział że mam wątpliwości ale gadał do mnie "wiem, że tego chcesz". Stało się, zaczęliśmy to robić. Po minucie max przerwałam i wybiegłam. Mam wrażenie że zrobił mi coś bardzo złego. Wiem, że już 2 dni później przyszła do niego jakaś dziewczyna i oglądali filmy. Szukam jakiejś rady, drugiego spojrzenia na tę sytuację, nie wiem co mam robić. Jest mi beznadziejnie, bardzo często o tym myślę
  8. Mam 26 lat, jestem kobietą i podejrzewam u siebie BPD. Nie radzę sobie z moimi emocjami, są bardzo silne, intensywne i przez to reaguję przesadnie na z pozoru błahe sytuacje(takie wydałyby się dla kogoś innego), jestem impulsywna, nerwowa, nie umiem tego zmienić mimo, że bardzo bym chciała. Moje relacje muszą być intensywne inaczej mnie nudzą, zbyt szybko i zbyt łatwo się przywiązuję do ludzi. Gdy się w kimś zakocham to ta osoba staje się moją "ulubioną osobą" i jak nie mam z nią kontaktu kilka godzin to już zaczynam wariować, myśleć, że mnie olewa, ma mnie gdzieś, boję się odrzucenia. Jednego dnia potrafię idealizować moją "ulubioną osobę" i być mega kochana, aż zbyt miła i mieć bardzo silne pozytywne emocje a drugiego dnia coś mnie wkurzy i już dewauluję, chcę kończyć i jestem bardzo nie miła. Gdy nie odczuwam silnych emocji czuję pustkę, znudzenie, często nie wiem co ze sobą zrobić. Odczuwam bardzo silną potrzebę kogoś bliskiego, miłości, ale jak poznaje kogoś i zaczynam go lubić to zaczynam sabotować sama siebie, tą relację. Boję się z kimś związać, boję się, że kogoś zranię i że ktoś mnie zrani co jest bardzo łatwe przez moją nadwrażliwość. Mam również depresję, jestem na SSRI i na objawy depresji mi pomagają. Nie ciągnie mnie do używek, nie popełniam prób s (myśli s miewam), nie samookaleczam się już od kilku lat. Mimo to to się raczej mieści na spektrum borderline, jednak muszę uzyskać potwierdzenie od specjalisty. To BPD czy coś innego? Moja siostra ma ChAD, jednak ja nie mam okresów manii czy hipomanii także to nie to.
  9. Popadłem w marazm. W pewnym sensie rozleniwienie, brak inwencji, poczucie bezsensu, wypalenie, klapa itp. Może nie depresja - bo jestem w stanie wyjść z domu i wykonywać proste, debilne, odtwórcze prace. Ale to tyle. Natomiast nie chce mi się nic innego. Nie mam żadnych pomysłów. Czy to w biznesie, czy w twórczości; nie mam ochoty na żadne hobby, nie ćwiczę (co najwyżej czytam). Normalnie prowadzę kilka działalności, poza tzw. "pracą zawodową" (jestem w takim kraju, gdzie można i nie trzeba się przejmować urzędem skarbowym), piszę blogi, artykuły. I to mimo, że na codzień widzę bezsens egzystencji (praca, praca, g... z tego i "wyjazd") - poza tym, żeby dbać o dzieci. Ale zwykle działam, a efekty dają mi zadowolenie. Teraz - nic. Mam tak od powrotu z wakacji. Zwykle miewam trochę chandry w takich momentach, ale tym razem to już kolejny miesiąc. Napiłbym się, ale to niebezpieczne, bo to dałoby mi chwilowe zadowolenie i poczucie optymizmu i chciałbym to powtórzyć. Więc też nie piję. Za to jem. Na pewno poczucie bycia w kieracie ma tu jakieś znaczenie. Co ja tu k... robię? Po co? Żeby przewegetować? Do tego poczucie wieku (mam już tyle lat, na ile się wciąż nie czuję), upływu czasu - i co gorsza jego marnacji w debilnej, źle zorganizowanej i nudnej codzienności.
  10. Z góry tu przepraszam za wulgarny język - są jednak tutaj głównie przytoczone w cytatach. Nie za bardzo wiem, od czego tak właściwie zacząć... Ogólnie jestem dzieckiem z rozbitej rodziny - mój ojciec zostawił nas dla innej, gdy byłam małym dzieckiem. Teraz nie mam z nim kontaktu od około 11 lat (sama mam 22). Od kilkunastu lat mam ojczyma (którego normalnie traktuję jak ojca), z którym matka ma dwójkę dzieci. Ostatnimi czasy, a będzie to już kilka lat, nie mam w sobie za grosz chęci do życia, nic mi się nie chce, uważam, że moje działania, niezależnie od tego jakie - są po prostu bezsensowne. Kiedyś miałam w sobie tyle pasji... Kiedy dokładnie zaczęło się to psuć? Pewności nie mam, podejrzewam tylko, że zachowanie moich rodziców względem mnie mógł mieć na to spory wpływ, a także inne osoby, które spotkałam w swoim życiu. W domu praktycznie od zawsze były teksty typu "ucz się, bo skończysz na ulicy" - to raczej nic dziwnego, każdy rodzic chce dla swojego dziecka w końcu jak najlepiej, jednak... W moim domu, prócz tego, zawsze się groziło "jak nie zdasz/czegoś nie zrobisz, wypier**lę cię z domu". Do tej pory pamiętam, gdy w wieku może 11/12 lat faktycznie moja matka wyciągnęła torbę, wyrzuciła ubrania z szafy i kazała się pakować. Moimi sukcesami nie cieszyli się wcale, a gdy coś nie wychodziło, kończyło się na wyzwiskach - że jestem głupia, "poje***a", że w życiu nic nie osiągnę i że jestem nikim. Do tej pory siedzi mi w głowie jeden z jej tekstów, że "jestem jej wychowawczą porażką". Praktycznie od zawsze starałam się im zaimponować, do tego stopnia, że po jakimś czasie zgubiłam siebie i przestałam dbać o to, co JA bym chciała robić - ale nawet to im nie wystarcza. Widzę też jak traktują rodzeństwo, a mnie w ich wieku - gdy miałam problem, często wynikały awantury, gdy zaś któreś z nich ma - robią wszystko, nawet zapewniają wizyty do psychologa. Przykład z obecnej sytuacji: w tym roku miałam bronić licencjatu, a z racji, że w czerwcu zerwałam z narzeczonym po 5 latach związku, po prostu nie czułam się wystarczająco na siłach, by do tego podejść - uznałam więc, że przełożę sobie termin na koniec stycznia przyszłego roku (bo to ostatnia data według tego, co podaje moja uczelnia), chciałam też zacząć coś innego, w innym mieście, bo obecny kierunek mnie w ogóle nie zadowalał. Dużo razy mówiłam matce, że chcę tak zrobić, nie raz nawet siedząc ze mną przy stole, dopytywała, jakby miało to wyglądać, jakie papiery mam dać etc. i wydawało się, że nie widzi w tym problemu Nie wiem, co jej strzeliło, ale wymyśliła sobie, że całkiem chciałam rzucić te studia i zmarnować 3 lata. Zaczęły się krzyki i awantury z jej strony i groźby - jak się nie obronisz, wynosisz się z domu. Od tamtej pory się już do mnie nie odzywa. Nie dość, że w domu byłam dobijana, ucinano mi skrzydła, to w szkole też nie miałam wesoło. Na ogół byłam gnębiona, nie umiałam się dogadać z innymi. Jedynie miałam małą grupkę kumpli, którzy zaczęli mnie olewać, gdy spotkałam swoją pierwszą i w sumie najbliższą mi przyjaciółkę. Byłyśmy jak papużki nierozłączki i naprawdę była to osoba, której, a przynajmniej tak mi się wydawało, mogłam zaufać, byłam na każde jej skinienie. Po 3 latach przyjaźni skończyłyśmy w związku, nie trwał on jednak długo, bo się okazało, że mnie zdradziła - mimo to i tak starałam się ratować, chociażby naszą przyjaźń, jednak nic to nie dało. Bolało. Była to w końcu pierwsza osoba, której tak ufałam, która znała wszystkie moje sekrety, z którą spędzałam tyle czasu... Mój pierwszy, poważny związek z narzeczonym, o którym wspominałam wcześniej, zapowiadał się świetnie. Mimo iż cierpiał na depresję i nerwicę lękową, było między nami naprawdę dobrze. Pomogłam mu znaleźć pracę bliżej mnie, dałam dach nad głową - nie na długo, bo pracy nie umiał utrzymać. Wszystko zaczęło się zmieniać po 3 latach - zaczął wypisywać do innych dziewczyn, olewać mnie. Gdyby to były stricte przyjacielskie relacje, raczej nie miałabym nic przeciwko temu, więc dałam mu wtedy warunek, że albo przestanie filtrować z innymi, albo to koniec - obiecał, że przestanie. Jak można się domyślić, nie przestał. Przyłapałam go w sumie przez przypadek, ale nie odezwałam się nawet słowem. Tak naprawdę nie chciałam go stracić. Tak to trwało aż do czerwca br. Znalazłam w tym czasie dwójkę cudownych przyjaciół - którzy swoją drogą, obecnie bardzo mi pomagają. To właśnie wtedy zaczęły się kłótnie. Za poradą przyjaciół postanowiłam poważnie porozmawiać o zachowaniu partnera - jednak wynikła z tego awantura. Wtedy zerwanie stało jeszcze pod znakiem zapytania, ale czara goryczy przelała się, gdy mój ex zaczął mówić jak o (przepraszam za wyrażenie) szmacie. Powiedziało mi o tym dwoje wspólnych znajomych. Dlaczego tak mówił? Bo miałam swoich dwóch przyjaciół - tak, tych, którzy mi pomagali i im zależało, by było między nami dobrze. Wtedy uznałam, że to definitywny koniec. Jakby nie patrząc i tak opisała wszystko w naprawdę sporym skrócie. Gdybym miała opisywać wszystko w detalach, prędzej wyszłaby niewielka powieść autobiograficzna. Reasumując... ogólnie przez to wszystko czuję niechęć do życia, do siebie, do świata i innych ludzi. Czuję, że ja tu po prostu nie pasuję. Kolejne problemy tylko bardziej przybijają i przestaję sobie radzić nawet z najprostszymi czynnościami. Wszystko mnie po prostu zaczyna przerastać, z dnia na dzień coraz bardziej i bardziej....
  11. Jestem mężczyzną mam 20 lat Jestem samotny od kond się przeprowadziłem do stolicy ( pół roku temu )mam pracę ale mam duży problem wstać z łóżka mimo że wiem że muszę ale nie mam siły się podniesć Czasem nie potrafię się cieszyć z zwykłych rzeczy , czuje się wiecznie zmęczony Czuje że nie radzę sobie czasami śpię pol dnia a i tak się nie wysyłam jestem palaczem udało mi się to rzucić na pół roku ale po przeprowadzce wrucile do naogu Nie wiem jak sobie z tym poradzić
  12. Witam, od jakiegoś czasu zastanawiam się na czym dokładnie polega aromatycznosc, zależy mi aby zaczerpnąć informacje na ten temat od specjalistów dlatego to pisze. Czytalam ze osoba aromatyczna nie czuje do drugiej osoby (milosci) pomimo ze wykazuje pociag seksualny, nie ma potrzeby budowania romantycznych relacji, nie potrzebuje, nie szuka związku. Czy mogliby państwo rozjaśnić mi na czym to polega i czy jest możliwe aby nigdy się w nikim nie zakochac, czy może polega to na tym że osoba po prostu nie czuje potrzeby bycia w związku, tworzenia jakis romantycznych sytuacji itp, ale normalnie sie zakochuje? Bardzo proszę o wytłumaczenie tego terminu.
  13. Witam, a więc sprawa wygląda tak, a mianowicie dziewczyna z którą jestem po wypiciu alkoholu miewa dziwne ataki.. kończy się to bicie się glowa o ścianę, wyrywanie sobie włosów, gryzienie się, w momencie gdy uda nam się ją złapać, krzyczy wyrywa się, ogólnie walczy.... Znam jej przejścia, niestety ma ich sporo, również niestety psycholog, oraz psychiatra odpadają ze względu iż się zrazila wcześniej... (jeden stwierdził że ćpa, drugi że jest alkoholikiem itp...) Niestety z tego co ma w głowie podczas ataku zbyt wiele nie pamięta, a ja juz sam niewiem jak pomóc...
  14. Witam nazywam się Weronika . W październiku tego roku skończę 22 lata a moja córeczka 2 latka . Lilianna bo tak nazywa się moja córka , 3 dni przed pierwszymi urodzinami została zdiagnozowana na ostrą białaczkę limfoblastyczną dodatkowo z mutacją genu . Przez który została zakwalifikowana do konieczności przejścia przeszczepu szpiku . Postanowiłam zasięgnąć pomocy bo czuje że z moim zdrowiem psychicznym zaczyna być coraz to gorzej . Sytuacja z narzeczonym jest toksyczna nie jest on w żaden sposób dla mnie oparciem na codzień a w ręcz przeciwnie . A to już zaraz rok minie ,jak spędzimy czas w szpitalnym zamknięciu z córką , a ja czuje się jak wrak człowieka i zaczyna brakować mi sił na pokazywanie wszystkim że jestem silna . Lila jest 7 dobę po przeszczepie szpiku , z poważnymi komplikacjami a ja coraz bardziej zaczynam popadać naprawdę bardzo zły stan psychiczny . I chodź wiem że to nic dziwnego i mam prawo do złego samopoczucia w tak trudnym czasie to wiem że potrzebuje wykwalifikowanej pomocy kogoś z zewnątrz aby pomogł mi uporać sobie w mojej głowie to wszytko bo sama po prostu sobie już nie radze . Z góry dziękuję za odpowiedz i poświęcony czas . Pozdrawiam .
  15. Cześć…. Wracam do pracy, po dłuższym zwolnieniu lekarskim…. Przyczyna był ogromny stres, który pokazał się poprzez ogromne zawroty głowy…. Jak ułożyć sobie w głowie prace, dom, dzieci, męża i siebie?
  16. Witam Jestem chyba pierwszym człowiekiem na świecie który nie może dogadać się z psychologiem. Psycholog zapytał mnie czego oczekuję od niego a ja nic nie potrafiłem odpowiedzieć. Skoro nie potrafię odpowiedzieć na tak proste pytania muszę chyba oddać świadectwa ukończonych szkół i powtórzyć szkołę podstawową i dopiero korzystać z usług psychologa! Czy jest inna forma terapii niż psycholog?
  17. Witam. Od jakiegoś czasu mąż ma stresujący okres w pracy. Staram się go wspierać ile tylko mogę ale on zupełnie praktycznie przez to stracił ochotę na seks. Rozumiem,że stres może wpływać na zycie intymne ale czy aż w takim dużym stopniu? Co mam robić? Jak mu pomóc? Dodam,ze wizyta u seksuologa raczej nie wchodzi w grę. Rozmawialiśmy oraz on nie chce iść. Tak więc pytam się tutaj anonimowo na forum.
  18. Tulia

    Olej arganowy

    Skad zamowic/w jakim sklepie kupic dobry, czysty olej arganowy? Z jakiej firmy? No i fajnie by byl tanszy niz drozszy.
  19. Jestem w trakcie odchudzania. Czy znacie jakieś dobre zioła, które hamują apetyt?
  20. Nie za bardzo wiem od czego zacząć, bo mam wrażenie, że w każdym aspekcie mnie i mojego życia jest "coś nie tak". Ale zacznijmy: mam 23 lata, nie mam zbyt szczęśliwej i kochającej rodziny, co bardzo mnie boli (od dziecka słuchałam/słucham kłótni rodziców, awantur). Zawsze byłam nieśmiała, ciężko nawiązywało mi się kontakty z ludźmi, żadna ze mnie dusza towarzystwa. Tak jest do teraz chociaż w związku z pracą i studiami naprawdę staram się i przełamuję, by jakoś w społeczeństwie funkcjonować. Dużo rzeczy mnie stresuje i to takich mało ważnych jak pójście do sklepu, zadzwonienie gdzieś itp. Oczywiście mam też niskie poczucie własnej wartości. Uważam się za brzydką i nudną osobę. Mam problem z wyrażaniem własnego zdania. Jakimś cudem znalazłam chłopaka, ale od roku (związek trwa 3) mam coraz więcej wątpliwości, czy ja go naprawdę kocham, a może tylko lubię jako przyjaciela? Może jest mi po prostu z nim wygodnie? Ostatnio jest mi szczególnie ciężko. Nic nie ma sensu, więc mogłabym leżeć i patrzeć w sufit bez końca. Jest tyle smutku we mnie i tyle do naprawienia, a ja nie mam siły już walczyć, próbować się zmienić... Mam wrażenie, że to trwa od dzieciństwa... Jakbym już była skazana na takie życie. Czasem bywa lepiej przez np. dwa tygodnie, a potem jest zjazd totalny i potem znowu całkiem pozytywny czas. Teraz czuję, że to nie tylko zjazd, a coś więcej, boję się, że z tego nie wyjdę, że już tak zostanie. Proszę o jakąkolwiek pomoc, może poukładanie trochę moich myśli za mnie i wskazówki co robić, od czego zacząć.
  21. Witam powiedzcie mi błagam pomóżcie bo ja zachwile zwariuje. Co zrobić jak reagować gdy dziecko wszędzie za mną chodzi. Idę do ubikacji zamknę się to otwiera drzwi i mi wchodzi. Idę się kąpać jest tak samo. Gdzie kolwiek pójdę chodzi za mną i przy tym patrzy tylko żeby coś zabrać zniszczyć i zrobić mi ją złość. Ja już naprawdę nie mam siły i już psychicznie wysiadam . Tak żyć się nie da nie dość że nie mam własnej prywatności bo jak nawet się podcieram to schyla się i mi patrzy jak to robię . Przewijam podpaskę to się patrzy nie mam już sposobu na niego. POMOCY !!!!!
  22. Kobieta, lat 39. Jestem DDA, pochodzę z rozbitej rodziny i byłam wykorzystywana seksualnie. Odkąd pamiętam toczę walkę z demonami przeszłości. Z maską na twarzy biegnę przez gęsty las, lecz ciągle obijam się o smutek, niechęć, myśli samobójcze, depresję, lęk, strach i łzy. Żyję dla innych by choć przez chwilę poczuć się potrzebną i tą "kochaną". Pojawił się oczywiście alkohol pod postacią przyjaciela który zawsze jest i rozumie. Czuję że, przegrałam tą walkę. W szponach depresji topię się we własnych łzach, jak zawsze gdy nikt nie patrzy. I nienawidzę siebie jeszcze bardziej za to że, jestem zbyt słaba by żyć i zbyt słaba by to życie zakończyć. Czy to już jest koniec? Droga bez powrotu? Mam dzieci...lecz coraz trudniej mi wstać.
  23. Szukam dodatkowych zajęć dla mojego syna. NIestety ale spedza masę czasu przed komputerem i chciałabym go zachęcić do innych aktywności.
  24. Mężczyzna, lat 22. Witam, od razu ostrzegam, że wypowiedź będzie długa. Poznałem pannę X ponad 6 lat temu, gdy oboje mieliśmy raptem 15-naście lat. Pisaliśmy ze sobą przez pół roku, a następnie weszliśmy w związek. Początek nie był łatwy, mama partnerki się nie zgadzała na związek co dla 16-nasto letniego mnie stanowiło ogromny problem, wtedy podjąłem próbę samobójczą, do której nie doszło. Z racji na problemy w szkole zostałem objęty pomocą psychologa szkolnego, stąd też gdy nie było mnie w dniu sprawdzianu w szkole, moi rodzice zostali powiadomieni, że jestem nieobecny, zadzwonili, żeby wyjaśnić co się dzieje, więc zgodnie z prawdą im odpowiedziałem, że chcę się zabić, bo mama mojej dziewczyny nie wyraża zgody na związek. Ostatecznie po krótkiej rozmowie wróciłem do domu, na pewno też z powodu, że budynek z którego miałem skoczyć był pilnowany. Niestety, młody ja byłem głupi i nieodpowiedzialny, raniłem moją dziewczynę. Przed zawarciem z nią związku, chodziłem z inną dziewczyną, pisałem z nią już gdy byłem w związku z panną X, panna X o niej wiedziała, ale nie wiedziała, że utrzymujemy jakikolwiek kontakt. Pisałem z nią raz na kilka miesięcy, w styczniu kilka lat temu, gdy mój związek był świeży, była wysłała mi swoje nagie zdjęcia, a ja zamiast odrzucić je domagałem się o więcej. Nie dała więcej, nie odzywaliśmy się potem do kwietnia kilka lat temu, akurat w momencie gdy była u mnie panna X była napisała. Ja wiedząc co się znajduje wcześniej wyrwałem jej telefon, panna X stwierdziła, że ją zdradzam i ona odchodzi, więc ja zacząłem się ciąć na jej oczach, dlatego dała spokój z zerwaniem. Później był trochę luz od mojej głupoty, aż nagle przenosiłem się z technikum liceum. Panna X wiedziała o tym, że lubiłem zaczepiać inne dziewczyny i pisać z nimi, więc obawiała się tych przenosin, zagroziła zerwaniem jeśli to zrobię, więc ja ukrywałem to. Niestety podczas kontroli telefonu wyszedł screenshot podpisany "Kochanie". Z dziewczyną "Kochanie" nie łączyło mnie żadne uczucie, nie pamiętam genezy tej nazwy, niestety też usuwałem wszystkie wiadomości z nią i nic poza zrzutem ekranu nie było, panna X napisała do "Kochanie", ta potwierdziła moją wersję, ale pannie X było to mało, ale ostatecznie puściła to mimo uszu. Niestety, głupi i starszy już 19-nasto letni ja nie zauważyłem tego, że moja dziewczyna czyli panna X zamyka się na mnie emocjonalnie. Od mojego 19-nastego roku życia aż do teraz tj. 22 roku życia byłem inny, nie zajmowałem się innymi pannami, poświęcałem całe swoje życie mojej dziewczynie, zamieszkaliśmy razem na studiach w lockdown. Dzień w dzień się widzieliśmy, postanowiliśmy jednak na wakacje wrócić do domów. Najgorsza decyzja w życiu. Przypadkiem dowiedziałem się, że moja panna X była na imprezie, nie wiem z kim, nie wiem co się tam działo, ale zapewniała mnie, że mnie nie zdradziła. Potem zaczęła mówić, że nie wie czy chcę dalej ciągnąć ten związek, mimo, że jej przy mnie dobrze, bo jest zamknięta emocjonalnie. Spotkaliśmy się przypadkiem w piątek w mieszkaniu studyjnym, rozmawiałem z nią, mówiła, że się martwi o mnie, żebym się nie zabił, ja mówiłem, że ją kocham, popłakała się i poszła na imprezę. Miała być rano, była popołudniu, ale nie zastała mnie w domu, oburzony tym, że nie przyszła rano, żeby wyjaśnić wyszedłem. Nie wiem co robić z życiem i z sobą, kocham ją ponad wszystko, życie pod nią układałem i chcę się teraz zabić, ale nie umiem, boję się, że przeżyje i tylko będę cierpiał sparaliżowany. Panna X zawsze była porządną dziewczyną, po dziś dzień jest dziewicą z racji, że ją raniłem nie była gotowa mi zaufać na tyle, by uprawiać seks. Teraz sam nie wiem czy nadal jest dziewicą, czy nie bzykała się w tym klubie, czy ktoś jej nie macał, dla mnie to nie do wytrzymania, bo chciałem byśmy byli dla siebie tylko na wyłączność. Nie wiem czy ktoś jej nie całował, nie ufam jej słowom, po prostu chciałbym, aby do mnie wróciła, powiedziała co się działo na tych imprezach, a jeśli nie to chciałbym umrzeć. Tydzień lecę w ciągu alkoholowym, przestaje pić tylko przed pracą.
  25. Witam. Mam bardzo intymny problem. Mianowicie - jakiś czas temu poznałem dziewczynę. Oboje jesteśmy młodzi. Mamy nieco ponad 20 lat. Ona nie była dziewicą, tak jak z resztą ja prawiczkiem. Akceptuję to. Miała chłopaka wcześniej jakiś czas więc nic w tym dziwnego, że zrobiła to z kimś kogo znała przede mną. Tutaj nie ma żadnego problemu. Natomiast problem pojawił się wtedy kiedy podczas zbliżeń lub szczerych rozmów zaczął być przytaczany jego temat. Dziewczyna potrafiła wspominać mi co robiła z nim w łóżko (bardzo szczegółowo) i niby zawsze w negatywnym kontekście, ale ja nigdy tego nie odebrałem jako komplement. Powiedziałem jej o tym, że przez te wszystkie opowieści moja wyobraźnia płata mi figle, bo wyobrażam sobie tamtego faceta jak robią sobie dobrze i mnie to strasznie odrzuca i boli. Pogadaliśmy. Powiedziała, że żałuje i ustaliliśmy już więcej o tym nie rozmawiać. Natomiast problem jest teraz we mnie, bo nie mogę się pozbyć z głowy tych obrazów jak jakiś koleś robi jej dokładnie to samo co ja. Moje podniecenie spada niemalże do zera w takich momentach kiedy to sobie wyobrażam. W wiadomościach wcześniej wspominała mi też jak zachowywała się (czule) w poprzednich związkach i nie wiem co o tym myśleć. Mam dwa pytania. Po pierwsze chciałbym wiedzieć co mogło spowodować, że mówiła mi o tak intymnych szczegółach skoro w ogóle nie było do tego przesłanek ani ja nie pytałem o to. Ja starałem się zawsze unikać tego typu zwierzeń i praktycznie nic jej nie powiedziałem o mojej przeszłości seksualnej, żeby mogła przy mnie czuć się wyjątkowo. I tutaj sposób w jaki ja myślę i jak bardzo wstydziłem się powiedzieć jej o jakiejkolwiek mojej przeszłej partnerce seksualnej, tak ona robiła i mówiła to wszystko bez żadnej refleksji. Po prostu, na chłodno. Po drugie chciałbym usłyszeć jakieś wskazówki jak mogę sobie poradzić z tym? Jak poukładać to w głowie, żeby nie musieć wizualizować sobie tych scen w głowie. Jeśli nikt nie będzie mi w stanie rzeczowo odpowiedzieć to słowem wsparcia też nie pogardzę i nie oczekuję od razu rozwiązania wszystkich moich problemów w jednym temacie. Ale kto wie? Pozdrawiam, Kamil.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.