Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'emocje'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 1274 wyników

  1. Witam, Mam na imię Paweł mam 21 lat. Od około 2 lat mam problem z zakochaniem się w jakiejkolwiek dziewczynie. Opisze pokrótce cała historie. Odkąd pamiętam, szkoła podstawowa, gimnazjum czy początki liceum każde moje próby miłosne kończyly się fiaskiem. Przykładowy scenariusz powtarzany wielokrotnie: spodobała mi się jakaś dziewczyna, próba uwodzenia, okazywanie zainteresowania, odrzucenie przez druga osobę bądź druga osoba znajduje kogoś innego. Czasem takie zakochania trwały nawet po kilka, kilkanaście miesięcy. Pewnego razu powiedziałem sobie dosyć z tym wszystkim, zabieram się za rozwój osobisty, żadne związki od dziś mnie nie interesuja. Okazało się prędko, bo jakoś 2 miesiące ciężkiej pracy nad sobą, że jednak moja osoba zainteresowała się jakaś dziewczyna. Poznaliśmy się na wakacjach, po około tygodniu byliśmy razem. Nasz związek trwał krótko, nie bylem na to przygotowany, ale postanowiliśmy się zaprzyjaźnić. Po paru miesiącach wróciliśmy do siebie, lecz coraz bardziej odczuwałem, że wszystko idzie nie po mojej myśli. Dziewczyna podobała mi się coraz mniej, rywalizowalismy ze sobą, zacząłem zazdrościć, ze jej życie zawsze się fajnie układało, a moje było do dupy. W tym związku nigdy, w mniemaniu drugiej połówki, nie miałem racji, wszystko musiało być według niej. Moje wartości (byłem zagorzałym katolikiem, a poglądy miałem raczej konserwatywne) też najlepiej jakby poszły do kosza. Pewnego dnia nie znioslem już tego wszystkiego, zerwałem. Niestety wraz z tym zerwaniem wyzbylem się jakichkolwiek emocji. Co ciekawe, do dawnych wartości już nigdy nie powróciłem. Nie potrafię juz się tak rozkochac jak dawniej. Pare dziewczyn było na mojej drodze od tego czasu, ale z żadna nie miałem ochoty się wiązać. Mam też wrażenie, ze bardziej zacząłem patrzyć na inteligencje i wykształcenie kobiety, a nie na to, czy faktycznie mi się podoba czy nie. Myślę, ze na to duży związek z całą sprawą. Przejdźmy do sedna sprawy. Mimo mojej dziwnej oschlosci (nie chodzi o to, ze jestem niewrazliwy, bo jestem bardzo wrażliwy i raczej pomocny i uczynny) chciałbym kiedyś poznać dziewczynę, z którą spędzę resztę życia. Niestety czuje, ze nie radzę sobie z tym problemem, czuje sie niezdolny do budowania jakichkolwiek relacji. Potrzebuje pomocy, z góry dziękuję za odpowiedź
  2. Mam 22 lata i cierpię na fobie społeczną z którą nie umiem już radzić sobie sama, strasznie się z tym męczę. Doszło to do takiego stopnia że nie wyjdę sama z domu nawet wyrzucić śmieci na myśl o spacerze samemu z dzieckiem bez męża paraliżuje mnie strach, także jeśli chodzi o pójście do sklepu nie potrafię się przełamać w głowie mam setki scenariuszy co złego się może stać gdy wyjdę sama z domu i nie będę umiała sobie poradzić w danej sytuacji. Nie mam nikogo znajomego z kim mogłabym wyjść prócz męża. Czuje się strasznie z dnia na dzień jest coraz gorzej. Miałam tak od dziecka zawsze byłam wycofana ale nie aż tak jak teraz. Zawsze myślałam, że z wiekiem mi to przejdzie, że gdy urodzę dziecko wszystko się zmieni a tymczasem obwiniam siebie za to że przez chorobę psychiczną jestem złą matką i żoną za którą wszystko musi robić mąż. Czuje się jak ostatnie dno, wiem że tracę swoje życie nie żyje tak jak każdy normalny człowiek i gorzej mnie to dobija psychicznie. Nie wiem gdzie mam szukać pomocy nie stać mnie na leczenie w poradniach.
  3. Witam, od 1roku sama przestałam brać leki na afekrtwność 2 biegunową - bo miałam myśli S, -z ostrą manią i teraz dobrze się czuję- czy potrzebuje leczenia? bo miałam skierowanie do szpitala ale nie poszłam
  4. Mam problem żeby komuż zaufać. Jest (była ?) osoba której prawie ufałem, kobieta którą traktuje jako przyjaciółkę ważną osobę dla mnie. No i się w niej zakochałem, próbowałem z tym walczyć, ona wtedy zaczęła mnie przytulać łapać za rękę i ja jako osoba całkowicie z zerowym doświadczeniem o tym nie wiedziałem co zrobić. Próbowałem się z nią spotykać po tym ale ona miała pracy i rzadko kiedy mi się udało z nią spotkać z spotkań 1-2 na tydzień spadło do 1 na miesiąc albo nawet na 2 miesiące. Tak trwało to od września do grudnia gdzie udało nam się spotkać 2 razy. Pierwszy raz był bardzo dziwny ale to bardziej przez to że zapaliliśmy Marihuanę na imprezie i było dziwnie między nami i wcześniej wyszliśmy i się rozeszliśmy. Drugi raz to był sylwester i tam się bardzo przytulaliśmy i trzymaliśmy za ręce było bardzo miło nawet mnie cmokała w usta. Lecz z jakichkolwiek spotkań potem zrezygnowałem bo ja miałem osobiście na przestrzeni listopad do połowy lutego bardzo kiepski okres to się potęgowało w czasie najgorzej było grudzień styczeń i trochę lutego, multum myśli samobójczych z osoby otwartej na ludzi zmieniłem całkowicie grono znajomych na ludzi którzy bardzo nadużywali środków różnych nawet nie wiem jakich nie interesowało mnie to większości z nich nie szanowałem i nie obchodziło mnie ich zdanie na jakikolwiek temat. W tym okresie nie chciałem się z nią kontaktować, czułem jak bym się z nią spotkał to bym się po prostu popłakał jak bym miał okazje i przytulił do niej. Nie chciałem żeby ona mnie takiego widziała. Lecz po tym okresie nastał stan wesoły potem normalny przez co wznowiłem kontakt bo znów czułem się jako facet (silny emocjonalnie ). Przez ten okres starałem się jej pokazać co czuje bez słów bezpośrednich czyli po prostu kocham cie wiec chciałem okazać to jakoś słownie wzrokowo jak umiałem tak to okazywałem. I tak wpierw trochę się po widywaliśmy żebym wiedział czy moje uczucie przetrwało do niej albo czy chociaż wróciło nie dokończa tego chciałem ale wróciło bardzo mocno. Po jakimś czasie tego widywania się ja trochę przeczuwałem że ona wie, powiedziałem jej to w 4 oczy jak się spotkaliśmy, ja bardzo dużo mówiłem co mi się w niej podoba troszkę też mówiąc co trzeba zmienić ( ciężko było znaleźć wady jak się na kogoś tak patrzy). Pod koniec spotkania złapała mnie za rękę patrzyliśmy sobie długo w oczy bez słów i ją przytulałem bardzo ciepło, pierwszy raz kogoś tak przytuliłem i mieliśmy się spotkać 2 dni później na bary, miasto, zabawę we 2. Potwierdziłem to dzień wcześniej, bardzo chciałem porozmawiać i zakończyć ten rozdział. Dnia spotkania pod sam wieczór napisała mi że idzie z nami nasza 1 neutralna koleżanka ja jej powiedziałem że mi się to nie podoba, mieliśmy być we dwoje. Wyszła z tego imprezka mała na którą zdecydowałem się pojawić bo chciałem rozmowy nawet jak nie wtedy to innym razem, spoko imprezka tylko że ona cały czas cmokała chłopaka o którym ma złe mniemanie bo ze mną o nim kiedyś rozmawiała i robi to wszystko na moich oczach wiedząc co ja do niej czuje ( znamy się długo ja uważam ją za przyjaciółkę ona mnie za świetnego kolegę za osobę jedną z 3 z którymi ma taki kontakt jak ze mną, nie ma nikogo wyżej), powiedziała mi że nie chce mnie ranić odpowiedziałem jej żeby go nie całowała (całowała czyli cmokała w usta ona to głównie inicjował). Lecz dalej go całowała. Ogólnie to stwierdziłem że to jest pożegnanie na jakiś czas nasze i nie chce się z nią widzieć. Całe życie jestem przez innych traktowany jak osoba bezwartościowa i ufałem jej że mnie tak nie potraktuje i że zasłużyłem chociaż na tą rozmowę od niej. Mój problem jest taki że to była kolejna osoba która potraktowała mnie jak śmiecia ( osobę bezwartościową ) i nw jak długo mogę tak wytrzymać bo naprawdę bardzo potrzebuje ciepła od 2 osoby ( kobiety) miłość w obie strony ale zajęło mi ponad 6 miesięcy żeby się w niej zakochać pierwszy taki przypadek w sumie u mnie. Po prostu nie wiem kiedy komuś na mnie będzie zależało a bardzo pragnę tego ciepła Pytanie jest takie. Jak ta sytuacja wygląda ze strony innych osób? W miare dobrze to opisałem. Co oznaczał jej dotyk ? Czy zrobiła to specjalnie? Ostatnie pytanie trochę głupie bo wiem że nikt nie widział tej sytuacji i ciężko ją wam ocenić.
  5. Jestem kobietą, 25 lat. Skończyłam studia, od 9 miesięcy jestem mężatką. Mam problem ze spotkaniami towarzyskimi i rozmawianiem z ludźmi. W moim życiu są dwie osoby z którymi potrafię swobodne rozmawiać- mój mąż i jedna koleżanka. Jestem bardzo zamknięta na większość ludzi, włącznie z moją rodziną. Moim problemem jest to, że nie potrawie się odezwać na spotkaniach, szczególnie u rodziny męża. Czuje jakbym wstydziła się cokolwiek powiedzieć i siedzę przez całe spotkanie milcząc. Do tego w czasie takiego rodzinnego spotkania odczuwam spadek energii, bezsilność. Oczywiście ludzie różnie to odbierają. Teściowa wypytuje dlaczego jestem taka cicha- ale na to pytanie też nie potrawie odpowiedzieć. W moim domu rodzinnym mało co się rozmawiało, szczególnie na jakieś poważne tematy. Rodzina mojego męża jest bardzo elokwentna, gadatliwa, głośna. Czuje przy nich, że wstydzę się cokolwiek powiedzieć. Niestety nie potrawie rozmawiać nawet o pogodzie i innych błahych sprawach, po prostu odpowiadam krótko i nie wiem co dalej. Nie potrawie zadawać pytań żeby podtrzymać rozmowę. Zastanawiam się długo co mogłabym powiedzieć i czy nie jest to głupie. Zawsze byłam milcząca, ale moja rodzina do tego przywykła. Dobrze się rozumiem z moim mężem, ale wiem, że jest poirytowany tym, że nie umiem rozmawiać z jego rodziną. Kiedy wracamy mówi, że mogłabym się jakoś odezwać. Chce mi się wtedy płakać z bezsilności bo jestem tak zablokowana, że na prawdę nie wiedziałam jak się odezwać. Nie umiem się nawet wtrącić kiedy mówi kilka osób na raz, a jak już muszę coś powiedzieć to głos mi sie łamie albo mówię bardzo cicho i jestem sobą zażenowana. Do tego dochodzi problem z tym, że moja teściowa nami manipuluje, wykorzystując moją słabość, co doprowadza mnie do wściekłości (którą okazuję zamykając się jeszcze bardziej w sobie). Nie wiem jak z tego wyjść, jak się przełamać i nauczyć rozmawiać z ludźmi, proszę o jakąś radę.Jestem sobą załamana.
  6. Witam, jestem 18-letnią tegoroczną maturzystką, która w swoim życiu miała parę prób udania się do poradni psychologicznej, lecz lęk okazał się być silniejszy. Moje problemy zaczęły się w okolicach września 2018 gdy moi rodzice byli bardzo blisko rozwodu, choć wszystko się już ułożyło pomiędzy nimi. Mój ojciec był alkoholikiem odkąd pamiętam, mam z tym wiele ciężkich wspomnień, w tym wieczór w którym jako 12-letnie dziecko wzięłam garść losowych leków by już nic nie czuć, chciałam zniknąć, choć nikt nie wie o tym incydencie. Od wcześniej wspomnianego września mam wahania nastroju, nie jestem w stanie niczym się prawdziwie cieszyć, jedynie udaję. Przeraża mnie wszystko co się wokół dzieje i wiem, że sobie nie poradzę w życiu, przez co coraz bardziej myślę o jego zakończeniu. Od ponad roku już samookaleczam się regularnie, a blizny ukrywam każdego dnia. Zdarzały mi się epizody, gdy cięłam się jedynie z myślą, aby nie obudzić się już nigdy. Miewam ataki paniki, nie mogę się wtedy uspokoić, wpadam w płacz, nie mogę oddychać. Czuję się wszystkim przytłoczona. Fobia społeczna również utrudnia mi życia, nie jestem w stanie zadzwonić do kogoś przez telefon lub go odebrać, mam wrażenie że wszyscy mnie obserwują w miejscach publicznych przez co ich unikam, nie jestem w stanie rozmawiać z obcymi ludźmi. Odżywianie też jest dla mnie problemem, przechodzę z fali głodówki na falę objadania się, nie ma nic pomiędzy, przez co nienawidzę siebie jeszcze bardziej, gardzę sobą. Czy jest się czym martwić i szukać pomocy? Co się ze mną dzieje? Mam wrażenie, że nie są to prawdziwe problemy i tylko niepotrzebnie zawracałabym głowę specjalistom.
  7. Za kilka miesięcy kończę 18 lat. Niedawno trafiłam do szpitala z powodu problemów z żołądkiem. Przed wypisem ze szpitala skonsultował się ze mną lekarz i wypytał mnie o moje życie prywatne(ponieważ problemy z żoładkiem zazwyczaj występują przez stres), stwierdził, że przydałaby mi się wizyta u szpitalnego psychologa, na którą się zgodziłam. Psycholog po rozmowie ze mną i moją mamą bez wahania stwierdził, że potrzebuję dłuższej terapii psychologicznej. Myślałam, że mamę przekonało to i w końcu zadzwoni mnie umówić(mówiłam jej już dawno że potrzebuję pomocy jednak tylko przytakiwała i nic z tym nie robiła). Po moich naciskach w końcu zadzwoniła i okazało się, że psycholodzy są nieczynni z powodu kwarantanny, na dodatek jeśli kwarantanna się skończy i dojdzie do wizyty to na rozmowę muszą również przyjechać moi rodzice gdzie jest to dla mnie problem (nie mam dobrych relacji z ojcem, daje mi tylko pieniądze, nie wie o moich problemach, nie zna koleżanek), no a mama sie zawsze wszystkim za bardzo przejmuje, mysli ze spię tak duzo bo biore narkotyki (co jest nieprawdą), uważa, że tu nie ma żadnych problemów psychicznych tylko za mało dyscypliny, za mało pracy, że gdybym się wzięła w końcu za naukę to miałabym zajęte myśli (zawsze miałam wzorowe oceny, ale od dwóchlat mam problem z koncentracją, nie dam rady się uczyć, dużo opuszczonych godzin w szkole przez to, że spałam cały czas, spanie praktycznie na każdej lekcji). Słyszałam, że nie ma darmowych porad psychologicznych dla osób po 18 roku życia, więc nawet jakbym zaczekała te kilka miesięcy do 18, to i tak nie byłoby mnie stać na taką wizytę. Co mam robić skoro z dnia na dzień czuję się coraz gorzej i boję się, że w końcu dopadną mnie okropne myśli i zrobię sobie krzywdę?
  8. Witam jestem młodą mama którą samotnie wychowuje swoją córeczkę.Mam 26 lat.Jestem obecnie przed rozwodem.Z mężem byłam w związku małżeńskim przez 8 miesięcy.Krotko mówiąc mąż po ślubie znęcał się psychicznie i fizycznie nade mną.Codziennie nadużywać alkoholu był agresywny.Z jego ust padały słowa że mam na Niego patrzeć i nie odwracać wzroku.Popychal mnie szarpal mną chciał uniemożliwić kontakt z moimi rodzicami.Tak było kilkakrotnie.Dla dobra swojego i dziecka dostałam się w styczniu.Czeka mnie rozwód złożyłam zeznania na policję za znęcanie się i sprawę bada prokuratura.Najgorsza dla mnie jest teraz pustka w sercu Brak drugiej osoby obok.Nagle poczucie bezsensu.Odbiera mi sile i nie mam na nic ochoty.Wtedy staram się to przespać.Jestem pod stala opieka psychiatry.Lecze sie na depresje.Dziekuje z góry za odpowiedzi
  9. Dzień dobry, Jestem studentką fizjoterapii. Mam 24 lata. W moim przypadku nie chodzi już nawet o niską samoocenę i brak pewności siebie, ale o bardzo silne przekonanie, że wszystko co mam w życiu i udało mi się osiągnąć jest wyłącznie wynikiem przypadku i kompletnie mi się to nie należy - skończenie studiów pierwszego stopnia, dostanie pracy, nawet patrząc na swoją wypłatę na koncie, myślę, że dostałam te pieniądze, pomimo, że nie znam się na tym, co robię, a ktoś inny, bardziej wykształcony bardziej by na to zasługiwał, a w rzeczywistości to właśnie on jest osobą pokrzywdzoną, bez pracy. Nie znoszę uczucia kiedy otrzymuję pomoc od wszystkich wkoło, a nie potrafię się odwdzięczyć. Do tego wszystkiego dochodzi okropne przekonanie, że nigdy sobie nikogo nie znajdę i do końca życia będę mieszkała z rodzicami, wydaje mi się złe nie tylko że względu na to, że byłoby efektem pewnego niepowodzenia w życiu, ale też dlatego, że atmosfera w domu często jest bardzo nieprzyjemna i nie dogaduję się z ojcem. Właściwie przez jego zachowanie traktuję go jak obcego człowieka, a ponieważ jest to mój ojciec, to później czuję się winna swoich uczuć i znowu wracamy do punktu wyjścia, czyli moje złego samopoczucia. Generalnie wiem dlaczego się tak czuję, rozumiem swoje zachowania w stosunku do ojca itd. Jedyne czego potrzebuję to konretna rada. Najważniejsze jest dla mnie, aby ktoś mi powiedział, jak mam sobie poradzić z tymi uczuciami i myślami, które dręczą mnie już wiele lat, a moje starania w walce z nimi niewiele dają, bo o ile umiem zapanować nad chwilowym pogorszeniem nastroju z powodu jakieś błahej sprawy, to jeśli zacznę myśleć o swojej przyszłości, niesłychanie trudno jest mi wyjść z tego emocjonalnego dołka, w którym właśnie się znalazłam i z jego powodu postanowiłam tu napisać. Zdaję sobie sprawę, że najlepszym rozwiązaniem byłyby wizyty u psychologa lub psychoterapeuty, ale nie dysponuję czasem ani pieniędzmi, które mogłabym na nie przeznaczyć. Z góry dziękuję za pomoc. Pozdrawiam Ela
  10. Witam, W zasadzie to szukam informacji czy gdzieś w tych odmętach współczesnego internetu istnieją jeszcze fora anonimowe gdzie można się wyżalić i pogadać. Facebook odpada. Nie mam żadnych znajomych (Dokładnie sytuację ujmując, nie w przenośni) I żywcem nie mam do kogo sformułować jakiekolwiek zdanie.
  11. Mam 25 lat, 3 miesiące temu urodziłam synka, nastąpiły komplikacje poszczepienne spędziliśmy w szpitalu 2 tygodnie bez odwiedzin bez bliskich, martwię się o synka ponieważ nadal przyjmuje leki, boję się że znowu wrócimy do szpitala , że zostanę z tym wszystkim sama, zamknięta z dala od rodziny, wspomieniami wracam do przeszłości do beztroskiego życia, boję się że nie będę wiedziała co mój synek chce, jak zacznie płakać jak sobie z tym wszystkim poradzić, mam duża pomoc u męża i rodziny jednak smutek i stres często mnie dopada.
  12. Witam mam 23 lata , nie wiem nawet od czego zacząć aby ułożyć wszystko w całość. Moim głównym problem jest opanowanie emocji i odpedzenie ciągłego smutku który mam . Pomimo ze mam partnera czuje sie samotna bo mam wrażenie ze jemu nie zależy na mnie tak jak mi na nim ,chcociaz wielokrotnie lapie sie na tym ze to moje wymysly prowadza do takich myśli . Pracujemy w jedej firmie on jest na wyzszym stanowisku ja jestem tam na najnizszym . Obecnie mieszkamy w Anglii mam slaba komunikatywność( brak znajomosci jezyka) , przez to czuje się niepotrzebna i bezuzyteczna . Nie możemy narazie podjac decyzji o zjechaniu do kraju z powodów finansowych . Od połowy roku codziennie przezywam stres zwiazany z moja praca , tym ze musze tam isc , ze musze przezyc tam kolejny dzien . Dodam ze pracujemy w godz 14-22 caly czas przez to mam wrazenie ze moje zycie mi ucieka, ze je marnuje , spedzamy ze soba przez to mniej czasu co tez sie odbija negatywnie .Jestem tak nastawiona poniewaz spotkalo mnie tam wiele przykrości a trudno mi wymazac zle wpomnienia z glowy , między innymi dyskryminacja czy obciazanie mnie najciezszymi obowiązkami gdy reszta załogi ma ,,lzej" . Nie moge spać, jestem ciagle zmeczona , mam problemy z apetytem, nie potrafie opanowac swoich negatywnych emocji ktore pozniej przeradzaja sie w niekonczoncy smutek i strach przed kolejny dniem , czy dam rade , czy partner mnie nie zostawi ze względu na to ze stalam sie dla mniego zbyt duzym problemem . Czuje sie zle ze moje emocje i moj problem w poradzeniu sobie z zyciem odbijaja sie rowniez na nim , zależy mi na nim i naszej przyszlosci ale moj stan i problem związany z praca przytłacza mi wszystko . Dodam ze nie mam narazie możliwości zmiany pracy , jest ciezka sytuacja ze zmiana pracy w tym czasie tym bardziej ze tutaj mam stala umowe . Probuje sobie powtarzac ze przyjdzie lepszy czas i udaje mi sie w to uwierzyc wtedy kiedy np. mamy wolny weekend, pozniej przychodzi praca i zostaje sama ze swoimi myslami która mnie doluja , uwazam ze to wszystko przezemnie i to ze nie potrafilam w przeszlosci zadbac o swoja edukację tak jak powinnam . Po prostu czuje sie z tym wszystkim sama . Moj partner ma inny poglad na cala sytacje wiec nie moze mnie zrozumiec i nasze rozmowy konacza sie klotniami . Mysle o pójściu do psychologa , czy terapia mi pomoze ?
  13. Witam mam 25 lat jestem z chłopakiem 3 lata , mieszkamy w dużym wielorodzinnym domu na wiosce z jego mamą jego mama jest wdową ożeniła się po raz kolejny z mężczyzną z którym nie żyje nie mieszka z nami i jest alkoholikiem ale do sedna sprawy , nie wytrzymuję już psychicznie z jego matką ! mojego chłopaka kocham i to bardzo i nie rozstanę się z nim za żadne skarby , problem tkwi w jego matce , a zatem jego matka ciągle wtrąca się do naszego związku ciężko mi to jest wytłumaczyć więc podam przykłady jak gdzieś jedziemy to cały czas Piotruś czemu nie założyłeś tamtej kurtki za gorąco ci będzie , Piotruś trzymaj dwie ręce na kierownicy a Piotruś jak ty jedziesz ! nie tak a Piotruś ... Piotrek oczywiście wrócił z nocki zmęczony musi zawieść mamusie do fryzjera , kolejny przykład jego matka uwielbia grać w gry hazardowe oczywiście Piotruś zainstalował swojej mamusi na swoim telefonie gry tak mu zwiesiła ten telefon że ja sama ogarnąć go nie mogłam 😮 zrobiłam ustawienia fabryczne noi skasowałam wszystko i te jej gierki hazardowe to tak się wściekła i od razu zaczyna się manipulowanie Piotrkiem i podkręcanie go aby był zły na mnie zabronił mi dotykać jego telefonu chodzi zły jak osa wszystko musi robić to co ona chce ! doprowadza mnie to do szału , zostawię na chwilę kubek to już leci do Piotrka na skargę i tak głośno mówi żebym słyszała to nie powie mi tego prosto w twarz tylko do niego leci na skargę ciągle zwraca mi o wszystko uwagę robi ze mnie jakiegoś nieudacznika życiowego ! wypytuję się Piotrka co będę dziś robić albo gada mu że mam z nim nigdzie nie jeździć bo będą się z niego wszyscy śmiać , ciągle mówi do mnie że jestem jak dziecko że nic tylko ciągle wymagam że za pracę mam się wziąć chcę pojechać głupi puder sobie kupić to od razu wywraca oczami , ciągle wrzeszczy ona nie potrafi mówić tylko wrzeszczy rozkazuje. Boję się wychodzić z pokoju unikam jej czuję się w jej towarzystwie źle czuję jakbym popadała w depresję , Piotrek nie chcę się od niej wyprowadzić a ja nie mam dokąd eh
  14. Dzień dobry mam 20 lat obecnie jestem studentką pierwszego roku pielęgniarstwa . Od jakiego czasu siedzi mi w głowie że sobie nie poradzę w życiu , wszystkie jakieś poważniejsze sprawy do zrobienia zostawiam na ostatnią chwilę bo po prostu boje się że sobie nie poradzę ,popełnię błąd albo tak zamieszam że ludzie będą na mnie dziwnie patrzeć , z jednej strony wiem że dopiero tak naprawdę wkraczam w takie poważne życie i każdy popełnia błędy albo czegoś nie wie ale nie potrawie tego w sobie przezwyciężyć. Najchętniej w pewnych sytuacjach zamknelabym się się w domu i czekała aż sytuacja sama się rozwiąże.
  15. Witam, moja mama od lat zmaga się z depresją i nerwica. Od 2 lat boi się zostawać sama w pracy( jeśli inny pracownik jest na zwolnieniu). Jest to na tle nerwicowym. Nie wie gdzie się udać aby otrzymać leki, które pomagą jej zlikwidować stres albo złagodzić emocje. Boi się, ze gdy będzie zarejestrowana u lekarza psychiatry i że przyjmuje leki, nie przyjmą jej do przyszlej/innej pracy. Nie wiem jak jej pomoc.
  16. Witam, mam 18 lat. Od pewnego momentu w moim życiu w sumie bardziej wydarzenia zmieniłam się o 180 stopni. Z towarzyskiej wiecznie uśmiechniętej dziewczyny, którą nie bała się wyrażać własnego zdania i nabierać nowych znajomość na dziewczynę zamkniętą w sobie, nadmiernie wrażliwą i martwiącą się o wszystko i o wszystkich, nawet o tych, których ona nie interesuje. 2 Lata temu na grillu u znajomych upili mnie i chłopak, który niby się mną „opiekował” wykorzystał mnie na szczęście nic wielkiego się nie stało zaczął mnie całować i dotykać nawet w miejsca, w których nie powinien. Bardzo przeżyłam tą sytuacje, ponieważ w tym czasie miałam chłopaka. Bardzo to się na mnie odbiło i wróciły wspomnienia, gdy kiedyś w autobusie szkolnym zaczął się do mnie dobierać chłopak z mojej klasy. Odbiło to się również na moim chłopaku, gdyż każdy jego dotyk wywoływał wspomnienia z tamtych sytuacji. Kończyło się to przeważnie moim płaczem, na początku wstydziłam się, bałam się powiedzieć o tym mojemu chłopakowi, ale gdy już to zrobiłam było mi łatwiej miałam ogromne wsparcie i nadal mam, choć już staram się o tym zapomnieć i żyć tą chwilą oczywiście bardzo rzadko mi to wychodzi. Od tamtej pory przestałam ufać ludziom nie mam ochoty się z nikim spotkać nawiązywać nowych znajomość, twierdzę, że nie lubię ludzi. Nie brałam pod uwagę tego, że to wszystko tak strasznie mnie zmieniło do momentu, który miał miejsce w zeszłym tygodniu. Mój chłopak zapytał się, co się stało z tą dziewczyna, która poznał 2 lata temu? Ja oczywiście wybuchnęłam płaczem sama nie wiem, dlaczego, ostatnio często mi się to zdarza. Płaczę, ale tak naprawdę nie wiem, dlaczego, to okropne uczucie, gdy nie możesz przestać płakać i nawet nie wiesz, dlaczego płaczesz. Przestałam sobie radzić z emocjami wszystko jest nadmierne nadmierna wrażliwość, gniew, zazdrość można powiedzieć, że same negatywne emocje. Chciałabym zapytać czy jest jakiś sposób na pogodzenie się z przeszłością i jak zacząć sobie radzić z emocjami, jak nad nim i panować?
  17. Jestem studentką i mam 20 lat. Mój problem pojawiał się stopniowo, ale od około pół roku nasilił się. Zaczynając od początku wiele się w moim życiu teraz dzieje, zważywszy na to że wkraczam w dorosłe życie. Zawsze miałam niską samoocenę i bałam się podejmowania decyzji. Nie zawsze też potrafiłam zapanować nad emocjami. Czasami w mojej głowie pojawiały się myśli "do czego prowadzi moje życie", "co ja mam właściwie do zaoferowaniu świtu", "jestem bezużyteczna". Często kłóciłam się z domownikami. Kłótnie z mamą tłumaczyłam swoim nerwowym charakterem i tym, że może faktycznie zasłużyłam na to co mówi. Z moim tatą kłótnie zdarzały się częściej. Wydawało mi się, że traktuje mnie inaczej ze względu, że nie jestem jego biologiczną córką. Takie kłótnie sprawiały, że traciłam nad sobą panowanie i emocje brały górę. Zamykałam się w pokoju i przeżywałam to w samotności. Myślałam jaka jestem beznadziejna, jak nienawidzę swojego życia, jak bardzo nie chcę tu być. Po czasie się uspokajałam i znów wszystko było w porządku. Jednak od pewnego czasu, może pół roku, a może trochę więcej zaczęły mi się zdarzać "złe dni". W takie dni nie miałam na nic siły, przede wszystkim czułam się źle psychicznie. Wtedy po prostu próbowałam dobrnąć do wieczora, kiedy będę mogła zasnąć, mając nadzieję że jutro będzie lepiej. Jednak nie zawsze się dało. Wystarczy jedna myśl, by zaczęły lecieć łzy, a wtedy wiem, że będzie już tylko gorzej. Kiedy zaczynam płakać, wszystkie moje emocje szleją, nie potrafię sobie z nimi poradzić, więc płaczę jeszcze bardziej. Muszę się zmusić żeby się poruszyć, a w głowie pojawiają się kolejne złe myśli. Najgorsze są jednak te uczucia, które bardzo bolą. Czuję się jakby we wewnątrz mnie szalało tyle rzeczy, które chcą za wszelką cenę się ze mnie wydostać. Cierpienie to najlepsze słowo jakim mogę to opisać. Ogarniające mnie cierpienie. Swój problem, naprawdę zauważyłam, kiedy w takim momencie zaczęłam myśleć o samobójstwie. Może nie tyle o zrobieniu tego, ale o tym jak to by było, czy to nie było by lepsze. Zdarzało mi się myśleć co by było, gdybym nie istniała, znikła, ale teraz te myśli były inne. Przestraszyłam się swoich myśli. Niedługo potem doszło do epizodu kiedy próbowałam się okaleczyć. Biegałam po pokoju szukając narzędzia i gdyby nie inni domownicy, prawdopodobnie zrobiłabym sobie większą krzywdę, niż to co zrobiłam. W kolejnych "złych dniach" myślałam o tym, ale wiedziałam że nie dam rady. Mój problem skupia się chyba na tym że nie umiem radzić sobie z tymi myślami i z samą sobą. Dużo słyszałam złotych rad, co mam robić, że inni mają gorzej, że to taki okres. Ale ja naprawdę nie umiem i czasami chcę żeby te myśli po prostu zniknęły, albo żebym ja zniknęła. Do pewnego momentu pomagało mi spisywanie myśli i uczuć, ale teraz to tylko pogłębia ten ból. Przypomina o tym wszystkim co złe. Czy naprawdę mam problem, czy to wyolbrzymiam? Jak radzić sobie z tymi wszystkimi emocjami?
  18. kobieta,30 lat prosze o pomoc.Witam serdecznie,postaram sie opisac problem najkrocej.od roku z przerwa spotykam sie a od 2 miesiecy mieszkam z facetem,wiedzialam ze ma dziecko twierdzil ze ma wszytsko uregulowane owszem mial 6 godzin na 2 dni sobota niedziela jezdzil 150 km ale to nie wazne,potem przypadkiem dowiedzialam sie prawdy jak sie rozstalismy i zeszlismy ze spotykal sie z baba 11 lat starsza od siebie na sex niby tak to traktowal bez zoowiazan,z przerwami na jego inne zauroczenia ja zostawiaol i zas wracal i wrocil kazal jej tabletki i ups dziecko szybko sie pojawilo ona milosc mu wyznala itd on oczywiscie udal zwiazek i wzial odpowiedzialnosc za to po cnarodzinah zamieszkali niby nic nie bylo ale 3 miesiace razem i sie rozstali ,mala ma 4 lata ale problem jest ,szarpie sie po sadach bo wkoncu zmotywowalam go dostal zabezpieczenie ze weekendy to jezdzi ma po 300 k w dwie strony na weekend robi 600 ale to juz nie wazne...od marca nie mial corki bo ta tlumaczy koronawirusem,srednio dba o ta mala itd .poczatkowo tez zwrocilam uwage ale baba zaczela wypisywac do jego brata czy mnie poznali ze jestem podstawiona.nawet do sadu napisala ze ja nie jestem w zwiazku z nim itd mam problemy zdrowotne wszystko wyciagnela o mnie,ze jakim prawem mala zostala ze mna na chwile w domu bo jej powiedziala itd caly czas podkresla ze ona jest matka jego dziecka,to jego dziecko itd ze on wychowuje 2 moich nieswoich dzieci,mala jest obca bo ja jetem dla niej obca taki typ baby,wiem ze ja szlak trafia ale niestety mn ie to meczy,sprawa w sadzie jeszcze ja jako swiadek....wkurza mnie jego postawa on glupi nie bylnie byl swiadomy co robi...no chyba wie ....tak niby sie wstydzil jej itd a jednak spotykal sie z nia tyle czasu niby dla potzreb seksualnych i to nie czesto...przeciez wiedzial jak co gdzie pchac za przeproszeniem glupie tlumaczenie tyle lat to kontrolowal potel tabletki niby dla wygody bo mial problemy takie glupie adanie moim zdaniem....tylko problem ze ja mam to w glowie nie potrafie zrozumiec i jak ich razem widzialam bo mloda tez odbieralam z nim...masakra brzydze sie tym...chcialam spokojnie zyc.on chce slubu dziecka a ja ze wzgeldu na to nie.nie chce niczego wiecej brzydze sie nim jak pomysle co robil z nia itd i to mam caly czas.co z tego ze to bylo przedemna ta przeszlosc nawet nie bo jest dziecko to jest caly czas...niew iem co robic,to fajny facet wyjatkowy pierwszy taki teraz normalny bo poczatki byly rozne...nie umiem zyc normalnie nie umiem przestac myslec o tym tym bardziej ze ona ma jakis problem to co mieszkac razem i trzymac sie od ej malej z daleka parodia prosze o pomoc,bardzo tylko przez to sie klocimy ...doszlo nawet do szarpania.nie umiem odpuscic bo nie widze tego dalej ,jestem zmeczona tym co wiem co sie dzieje...
  19. Dzień dobry Bardzo interesuje mnie rozpoczęcie terapii online. Nie mam aktualnie możliwości podjęcia innego rodzaju terapii, ponieważ mieszkam w UK oraz również z powodu aktualnej sytuacji na świecie (Lockdown). Niezbyt wiem gdzie powinnam zadać moje pytania, więc wybór padł na forum. Aktualnie interesuje mnie najbardziej postawienie diagnozy pod kątem Borderline, ponieważ po długim wywiadzie i obserwacji swoich własnych zachowań przez lata wydaje mi się to bardzo prawdopodobne. Czy przy ewentualnym potwierdzeniu diagnozy jest na tej stronie terapeuta mający kwalifikacje i doświadczenie w leczeniu tego zaburzenia?
  20. Witam, Jestem z partnerem od niespełna roku, spodziewamy się obecnie dziecka. Partner w sumie od samego początku robił awantury o wiadomości od kolegów z życzeniami, czy nawet jak zapytali o coś związanego z uczelnią. Dodam, że studiuję, zaczął grozić, że jak wyjdę z koleżankami na miasto to nie mam gdzie wracać. Kontroluje od samego początku telefon usuwa znajomych czy blokuje ich. Cały czas wmawia mi, że go okłamuję, że pewnie kogoś mam., grozi że jak bd z kimś rozmawiać na uczelni z kolegów to będzie awantura czy że ich pobije. Próbuje wywrzeć na mnie, abym się przyznała do tego, że miałam więcej partnerów przed nim. Próbuje zmienić przeżycia z mojej przeszlości i obrócić przeciwko mnie obrażając mnie przy tym. Od jakiegoś czasu nadużywa alkoholu i przemocy. Robi awantury o wiadomości z koleżankami czy wyjście na spacer. Robi awantury o to, że spędzam czas nad zajęciami i zadaniami na uczelnie, mówiąc, że go olewam i przeze mnie piję bo nie mam czasu dla niego. Tlumaczylam, że nie może tak robić, bo to jest złe. NIe może mi zabronić rozmawiać ze znajomymi, czy innymi ludźmi, Jak wychodziłam do pracy to rzucał słowa 'masz mi z nikim nie rozmawiać'. Każda wiadomość od znajomej jest komentowana, że już piszesz o innych chłopakach, gdzie ona opisuje swoje problemy. Ostatnio codziennie wmawia i zdradę i jest agresywny rozwala wszystko i używa przemocy wobec mnie, Uciekłam od niego do mamy po ostatnim jego ataku przemocy po pijaku, przy udziale policji i brata. Potrafi też się odgrażać że policzy się z moim bratem za to że wezwał policje. Czuję się bezsilna nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, partner nalega abym wróciła i że on pójdzie na terapie ale mam iść z nim. Powiedziałam, że najpierw musi iść na terapię później mogę wrócić, bo się boje o swoje życie i dziecka, że pójdę z nim na terapię ale do póki nie odbędzie się pierwsza wizyta to nie wrócę. Powiedziałam również, że musi dać słowo mojej rodzinie, że już nigdy więcej mnie nie skrzywdzi, to twierdzi, że tego nie zrobi bo to tylko nasza sprawa a nie ich. Ale ja wciąż mam obawy, że może to wrócić, bo już kilka razy wracałam i za każdym razem było gorzej, pierwsze dni były idealne ale później piekło wracało, Nie chcę aby dziecko nie miało taty, ale nie wiem co mam robić. Walczyć o to czy odpuścić? Czy można to jeszcze uratować jeśli on nie widzi tego, że ma problem z zazdrością? To wszystko jest bardzo świeże, ale on twierdzi, ze jak minie tydzień to już zapomni całkowicie i nas nie będzie. Za każdym razem chce abym to ja wracała, ale po próbie upominania go, że nie chcę już słyszeć ty zakazów i nakazów, jest to samo.
  21. Witam. Mam 27 lat i od 3 miesięcy jestem matka. Czuję, jednak że ta rola mnie totalnie przerasta i przytłacza. Jeszcze przed zajściem w ciążę nie do konca byłam poukładana emocjonalnie. Moja rodzina należy do dysfunkcujnych, ojciec zmarł gdy miałam 4 lata, mama lubiła sobie wypić, jestem najmłodsza z rodzeństwa, gdy ja chciałam bawić się lalkami z siostrami one uganiały się za chłopakami, jeden z braci sprawiał duże problemu wychowawcze (gdy mialam 15lat zmarł, wtedy też zostałam wykorzystana przez swojego ówczesnego chłopaka). Dodatkowo choruje na AZS, w dzieciństwie mocno zaostrzone co pochlanialo mnóstwo pieniędzy. Na każdym kroku byłam olewana, z wszystkiego byłam wykluczana bo najmłodsza nic nie rozumie. A ja rozumiałam. Więcej niż chciałam. W chory sposób zaczęłam szukać uwagi innych, robiąc dla nich zbyt wiele i pozwalając im na zbyt wiele względem mnie. Próbowałam terapii grupowej. Gdy powiedziałam o tym rodzinie usłyszałam "po co ci to" tak jakby nasza rodzina była normalna a oni wszyscy byli zaślepieni. Gdy osiągnęłam już swoje dno poznałam swojego męża. Było idealnie. Dostałam ogrom miłości, szacunku. Po 5 latach zdecydowaliśmy się na dziecko. Pierwszy raz byłam w takim centrum uwagi swojej rodziny. Było to miłe. Gdy córka się urodziła... stałam się tylko dodatkiem, opiekunka. Nie mogłam urodzić jej naturalnie, czułam się koszmarnie po cc. Była to wręcz walka o przetrwanie. Obiecywalam sobie że będę lepsza matka niż moja. Jednak nie byłam w stanie poczuć tej euforii, tej bezgranicznej miłości. I zaczęło się sypać. Doszło potworne zmęczenie. Nie mogłam jej karmić piersią. W tym samym czasie urodziło też kilka moich znajomych. Zaczęły mnie bombardowac pięknymi zdjęciami ze swoimi dziećmi, w pełnym makijażu, pięknych ubraniach, szczęśliwe. A ja byłam w stanie tylko patrzeć na swoją córkę i nie czuć nic albo jej po prostu nie lubić ubrana w piżame po trzech kawach o 10 rano, nie mając siły nawet na prysznic. Zaczęły się kłótnie z mężem. Wczoraj był mój pierwszy dzień matki. Ale ja się matka nie czuje. Bo jaka matka nie lubi swojego dziecka. Jaka matka potrafi krzyknąć na swoje dziecko. Jaka matka obwinia swoje dziecko za utratę czegoś co już dawno straciła. Co z tego że mam wyrzuty sumienia, nie mam prawa jej tak traktować. A mimo wszystko ona później się do mnie uśmiecha a ja czuje się jak gówno, którym kiedyś mnie nazwano...
  22. W czerwcu będąc w 8mc ciąży zostałam zdradzona. Rozstałam się z ojcem dziecka bo nie potrafiła bym mu wybaczyć. Przez cały okres depresyjny towarzyszył mi przyjaciel, przyjaciel z którego zrobił się cudowny partner. Wychowuje zemna dziecko gdyż ojciec zajął się nowa kobietą i nie widuje się z córką od lutego. Ale... Zaczela się zazdrość z mojej strony!!! O byle co!!! Boję się bo wiem jak było poprzednim razem, to była tylko koleżanka a co lepsze kobieta przyjaciela. Teraz się zastanawiam czy potrafię komu kolwiek zaufać, on jest dobrym człowiekiem i nie chce mu marnować życia na wieczne awantury z mojej strony mimo że jest w porządku wobec mnie.
  23. Od jakiegoś dłuższego czasu przestałem odczuwać jakiekolwiek uczucia i emocje, wszystko jest mi obojętne. Nie przejmuje się studiami, życiem, czy innymi rzeczami tak jak reszta moich znajomych. Czuje się zagubiony, sam nie wiem kim jestem i czego chcę. Całe życie byłem wrażliwym chłopakiem, a teraz nie ronię ani łezki nad czymś smutnym. Co się ze mną dzieje?
  24. Cześć, mam 22 lata, od 5 lat jestem w związku, niestety od 2 lat nie daje już sobie rady, ponieważ mój już narzeczony, od 2 lat wypisuje z różnymi dziewczynami. Ja nazywam to "zdrada" może nie fizyczna ale psychiczną. Od 3 miesięcy miałam tego dość, wiem o każdej jego dziewczynie z którą flirtowal będąc już ze mną od tych 2 lat. Przez to wszystko zaczęłam myśleć o samobójstwie i różnych dziwnych rzeczach. Nie wytrzymałam i od 2 miesięcy pisałam ze swoim starym znajomym, nie był to flirt tylko zwykła rozmowa, co słuchac, czy wszystko w porządku i na tym się kończyło pisaliśmy może raz na tydzień, nie codziennie. Dziś mój narzeczony też się o tym dowiedział, poklocilismy się o jego kolejna kochanice, on zauważył że akurat znajomy napisał do mnie. Poczułam się z tym jeszcze gorzej niż z myślą, że to on ciągle przyprawia mi rogi. Mam dość, ciągle płaczę, nie mogę się uspokoić, nie mogę przestać myśleć o całej tej sytuacji nie radzę sobie, wciąż myślę o samobójstwie..
  25. Witam. Mam 23 lata. Pół roku temu zacząłem pisać z pewną dziewczyną (20 lat) na facebooku, szybko znaleźliśmy wspólny kontakt pisaliśmy bardzo dużo spotkaliśmy się parę razy gdzie dużo się całowaliśmy ale jednak nie traktowałem tego na poważnie. Wiedziałem że miała wcześniej jakiś związek ale zakończyła go z powodu że nie była szczęśliwa z tamtym chłopakiem ponieważ dużo palił trawki i pił dodatkowo wyjeżdżał za granicę. Dziewczyna wyznała mi że się zakochała we mnie już po czwartym spotkaniu i że jestem super i takie tam. Ja zakochałem się trochę później jakiś miesiąc później ale myślałem że to tylko na chwile ( wcześniej byłem zakochany w innej dziewczynie która sama nie wiedziała co chciała ale parę razy się z nią całowałem) dlatego brałem tą relacje na chłodno że zaraz się to rozleci i będę dalej sam. Nigdy nie byłem w żadnym związku ani nie współżyłem z żadną kobietą. Minęło trochę czasu zacząłem pytać co i jak o tamtego chłopaka i pytania kiedy miała swój pierwszy raz, ona mówiła że miała z jakimś gościem co mieszkał od niej 100km i spotkała się tylko dwa razy przy czym za drugim razem z nim to zrobiła mając 16 lat i to był tylko jeden raz z tym chłopakiem. Potem był jej poprzedni z którym robiła to też raz przynajmniej tak twierdzi. Jednak mnie to strasznie denerwuję że nie ma pierwszego razu ze mną tylko miała dwóch przede mną. Zaczęły mnie dręczyć głupie myśli sny i wgl że ona się już wybawiła ( twierdzi że żaden ją nie zaspokoił ) a ja jestem przed swoim pierwszym razem bo jeszcze tego nie robiliśmy tylko zabawiamy się w łóżku i mówi że jej jest bardzo dobrze ze mną i że spełniam jej potrzeby i że doprowadzam ją do orgazmu. Wczoraj gdy spaliśmy znowu miałem sen na ten temat i rano zapytałem czy na pewno miała tylko dwóch partnerów w swoim życiu i dwa stosunki tak jak mnie zapewniała bo już wcześniej mówiłem że mnie to dręczy i nawet trochę się pokłóciliśmy na ten temat. Odpowiedziała że nie bo miała trzech partnerów i wie że wcześniej mówiła inaczej ale chyba się bała mojej reakcji. Przegryzłem to że miała dwóch ale ten trzeci już mnie dobił. Myślę ze to dużo jak na dziewczynę która ma 20 lat. Twierdzi że to było po razie z każdym i że żałuję że nie może tego przeżyć ze mną pierwszego razu, że jakby mogła to by to cofnęła, bardzo płakała jak nie chciałem z nią rozmawiać i mówiła że nie przeżyje tego jak ją zostawię. Nie wiem co mam robić z jednej strony ją kocham bardzo mi na niej zależy a z drugiej czuje się troche oszukany i mnie coś odrzuca od niej wyobrażam sobie jak to robiła aż z trzema innymi partnerami. Marzę o tym że moja kobieta miałaby pierwszy raz ze mną. Wiem mało realne ale liczba partnerów mojej dziewczyny mnie przeraziła. Ponadto po alkoholu zauważyłem że lubi się bawić bardzo i mam wątpliwości czy to tylko do mojej osoby czy też gdyby była w towarzystwie było by to samo. Napisała mi wiadomość "Zasługujesz na kogoś innego kto ma czystą kartę". Nie wiem co mam myśleć jak sobie z tym poradzić wiem że mnie kocha i ja też ją kocham ale ta myśl o jej byłych i o tym że miała stosunki wcześniej mnie zaczęła odrzucać. Zastanawiam się czy nie zerwać tego może kiedyś trafie na kobietę która tego nie robiła albo tylko z jednym nie wiem już sam. Jesteśmy z sobą 5 miesięcy. Proszę o jakąś radę.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.