Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'emocje'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 726 wyników

  1. Mam 20 lat i w tym roku zaczęłam studia w Anglii na kierunku Business with Tourism Management. Od zawsze chciałam studiować a możliwość kształcenia się za granicą to niesamowita okazja. Chciałabym czerpać z tego jak najwięcej ale nie potrafię. Od kilku tygodni nie mam na nic siły. Codziennie rano z trudem wstaje z łóżka, nie potrafię się skupić ani zmotywować. Czuję, że zostałam sama. Czuje, ze zawiodłam całą rodzinę. Pomimo tego, ze staram się myśleć pozytywnie nie potrafię. Nie mam osoby, z którą mogłabym o tym porozmawiać. Chodzę zestresowana i pomimo tego, że staram się z tym walczyć wiem, że w przyszłości nie czeka mnie nic dobrego. Jak sobie z tym poradzi? Nie potrafię już tak dłużej.
  2. Witam mam 25 lat mam dziecko i męża który ma 28l. mam problem z którym zmagań się od kilku miesięcy teraz to bardzo się nasiliło . Mianowicie chodzi mi o mojego męża który jest chorobliwie zazdrosny ,wmawia mi zdrady np przyjeżdża po pracy i na wejście mówi ze dzisiaj pewnie go zdradziłam ,często tez tak mówi po alkoholu ze jestem ku...ze się puszczam ze jestem głupia i do niczego po prostu najgorsza .Siedze z dzieckiem w domu zamknięta nigdzie nie wychodzę tylko pranie,sprzątanie i gotowanie mam już dosyć tego życia . Jak widzę ze jedzie do domu to zaczyna mnie bolec brzuch . Na każdym kroku dokuczanie ze coś robię a ja nic nie robię . Proszę co ja mam zrobić w takiej sytuacji ktoś mi doradzi ??
  3. Nie wiem co mam ze sobą zrobić ojciec zniszczył mnie psychicznie, prowadzi średniej wielkości przedsiebiorstwo w ktorym pracuje. Nie wiem jak mam sprecyzować swój problem. Czuję się bardzo niedoceniony i niezrozumiały przez niego. Jak wychylam się przed szereg lub robię coś nie po jego myśli to traktuje mnie jak śmiecia, nie miałem tych problemów do puki nie przestałem ćpać, wszystkie moje życiowe wybory krytykuje np. To z jaką chodziłem dziewczyną, na kogo oddałem głos na wyborach, jaki kierunek studiów wybrałem no doslownie każdy, do tego bez powodów słyszę teksty pratycznie teksty typu "jak ja umrę to ty z głodu zdechniesz" a siedzę z nim jeszcze tylko dlatego że mama cały czas mówi że kiedyś będzie lepiej....... Do tego mam problem z samym sobą ze względów czysto ambicjonalnych bo podnioslem sobie wysoko poprzeczkę i przez wymysły ojca jak zacząłem się realizować nie byłem wstanie tego zrobić bo musiałem pracować u niego bez wiekszych korzyści, a nie potrafilem odmówić bo jestem miękką faja..... Mam dużo znajomych ale przez ojca czuje się mega samotny, smutny, zdolowany, zdemobilizowany czuje się jak bym był jakąś niemota życiową, obiecałem sobie ze jak skończę studia to od niego odejdę ale to jeszcze kilka lat i ta myśl mnie przeraża
  4. Witam. Mam na imię Emilia, mam 21lat i jestem studentką. Około 3 lata temu zmarła moja mama . Chyba nie do końca pogodzilam się z jej śmiercią. Nigdy w domu nie mówiło się o naszych uczuciach. Mam 4 starsze siostry, do których w razie czego mogłam się zwrócić o pomoc, jednak nie chciałam pokazywać swojej słabości. W szkole/teraz i uczelni, ale także w życiu osobistym mam problem z wypowiadaniem się, nie zawsze, ale często stresuje się, zaczynam się jąkac. Czuje się gorsza, niepewnie. Dwa tygodnie temu zakończyłam 5miesieczny związek na odległość (znaliśmy się ponad półtora roku). Związek na odległość, więc wielu rzeczy mi brakowało. Jedna pod koniec związku było lepiej. Jednak zerwałam, gdyż spotkałam się z innym chłopakiem, bardziej się z nim dogadywalam. Widuje się czasami z nim, jednak cały czas mam w głowie mojego byłego chłopaka. Wiem, że chciał mi wyznać miłość, co nie jest dla mnie byle czym. Wiem, że go skrzywdzialam i nie mogę przestać o tym myśleć. Ja też do niego wiele czułam , ale nie wiem, czy nie potrafiłam tego określić. Może dlatego nie mogę przestać o nim myśleć. Starałam się napisać to w skrócie (śmierć mamy, rozstanie z chłopakiem, życie), wydaje mi sie, że nie umiem właśnie określać swoich uczuć. Po rozstaniu bardzo mocno zaczekam.zastanawiac się nad moim życiem i nie mogę się jakoś ogarnąć. Nie wiem co mam robić. Wstydzę się p tym rozmawiać. Zle czuje się z tym jak potraktowalaam mojego btlego I cały czas myślę o powrocie, jednak jest jeszcze ten drugi, z którymi się widuje i dobrze nam się rozmawia. Nie wiem kogo miałabym wybrać. Nie wiem jak się otworzyć, jak przestać myśleć p tym, że przecież nie mogę się aż tak stresować przed np występowaniem. Im dłużej o tym myślę, tym coraz więcej zauważam u siebie coraz gorszych rzeczy.
  5. Witam, mam 27 lat jestem samotną matka od 4 lat bylam w związku z partnerem u którego pracowalam. Moje dziecko traktuje go jako tatę 3 miesiące temu zostawił mnie steasznie to przeżyłam wpadłam w depresje schudłam strasznie aż do 46 kg. Poszłam na l4 miesięczne bo nie bylam wstanie funkcjonować. Po miesiącu wróciłam do niego do pracy na początku nie rozmawiał ze mna potem zaczął sie zaczynac, rozmawiać, ostatnio na imprezie firmowej pod wpływem alkoholu zaczął łapać mnie za piersi i robić inne rzeczy. Kocham go bardzo i moja córka również. Po tym incydencie na imprezie firmowej zaczęliśmy sypiac ze sobą bez zobowiązań. Teraz nasze relacje są bardzo dobre, rozmawiamy, zartujemy itp. Nawet gdy pojechal na zakupy i poprosilam żeby mi cos kupił nie bylo problemy. Potrafi przeszyc mnie wzrokiem. Kocham go i cierpie każdego dnia. Gdy sie kochamy czuje sie swietnie bo choc przez chwilę mnie caluje i dotyka jest blisko a pochwili gdy wracam do domu to płaczę. Nie wiem co robić chce żeby bylo jak dawniej, miał mi sie oswiadczyc kupil pierscionek. Nie wiem czy mam kontynuować nasze niezobowiazujace spotkania i czekać czy przerwać i zerwać kontakt. Kazdego dnia muszę brac leki na depresję i na uspokojenie aby moc funkcjonować jakoś. Co mam robić? Proszę o pomoc
  6. Jestem dziewczyną w wieku 21 lata, mam bliską koleżankę (17lat) ma ona siostrę 19 lat która już czwarty raz próbuje się zabić - trzy próby w bardzo krótkim odstępie czasu. Moja koleżanka sama napisała pierwszy raz że już nie ma siły, bo zawsze pisała że jakoś ujdzie bywało lepiej, A teraz otwarcie mówi że ma dość. I problem w tym że ja ogromnie chce jej pomóc Ale nie mam pojęcia jak... Nie wiem jak się zachować w takiej sytuacji, czy lepiej żeby zostawić ja samą jak stwierdziła że musi poukładać sobie w głowie, czy jednak może być przy niej. Jeśli tak to jak w ogóle podejść do takiej osoby, co mówić I robić?
  7. Mam 24 lata. Tytuł mgr inż, po wielu staraniach dostałam pracę. Jednak mam do niej daleko, więc wstaje o 4, by wyjechać o 5, wracam do domu po 18. Dojazd czasami zajmuje mi 6h dziennie. Mieszkam z partnerem, z ktorym mam mieć slub za kilka miesięcy. Zarabiam 2000 zl na ręke, przy czym koszty mieszkania w tym mieście to 2300 zł. Nie stać mnie na nic, nie ma na nic czasu. Nie widzę żadnej przyszłości, żadnych perspektyw. W dodatku jestem samotna, nie mam żadnych przyjaciół, a mój związek jest toksyczny. Partner zdominował mnie na całego, nie umiem z tego wyjść, bo po prostu nie mam się gdzie podziac i za co żyć. Za daleko też zaszły przygotowania do ślubu, nie jestem gotowa by to przerwać i zaczynać od zera calkiem sama. Z drugiej strony, partner patrzy tylko na siebie, ciągle narzeka jaki jest zmęczony, chociaż jest tylko 8 godzin poza domem, nie pomaga, nie wspiera, tylko dobija. Gdy o cos zapytam, krzyczy na mnie lub odpowiada lekceważąco. Potrafi do mnie powiedzieć, żebym zamknęła ryj, gdy w końcu i mi się skończy cierpliwość i ja podniosą na niego głos. Nie jest w stanie zrozumieć, że jest mi ciężko i ciągle ma pretensje. Nigdy nawet nie czeka na mnie z obiadem, chociaz on zawsze mógł na to ode mnie liczyć. Nie mam już siły na to wszystko i widzę tylko jeden sposób ucieczki...
  8. Wiele problemów, które Państwo zgłaszacie na platformie OcalSiebie dotyczy trudności ze zrozumieniem i przeżywaniem własnych emocji. Można powiedzieć, że jest to problem ze zrozumieniem siebie. W tym artykule przedstawię zwięźle kilka kluczowych informacji o uczuciach aby zachęcić Państwa do ich zrozumienia i polubienia. Czym zatem są emocje, stany emocjonalne, afekty i uczucia? Nie wdając się w naukowe podziały co do miejsca ich powstawania, natężenie i czasu trwania można stwierdzić, że te pojęcia z grubsza określają to samo (dalej w tekście będę stosować te pojęcia wymiennie): emocje/uczucia to przede wszystkim informacja dla mnie czy dana sytuacja, w której się znajduje jest dla mnie komfortowa i bezpieczna czy nie. Przyjrzenie się swoim emocjom i zrozumienie jaką niosą ze sobą informację to komunikacja z samym sobą. Uczucia pojawią się w każdej, nawet najbardziej błahej sytuacji. Lubicie Państwo czekoladę? Tak? A skąd o tym wiecie? Bo odczuwacie przyjemność z jej jedzenia. Pojawia się emocja. Potem np. u osób odchudzających się mogą pojawić się inne emocje jak złość, poczucie winy czy żal ale to już wynika z innej sytuacji - złamania diety. To pokazuje, że emocje i uczucia pojawiają się co chwila, w każdej sytuacji, pokazują nam kierunek, ubarwiają nasz świat i informują. Można je porównać do znaków drogowych - „kontynuuj to jest dla Ciebie dobre”, „stop - nie rób tego, to Ci zagraża”. W związku z tym nie ma złych emocji bo każda informacja jest ważna trzeba tylko umieć rozpoznać czego dotyczy. Każde uczucie jakie się pojawia niesie ze sobą bardzo konkretną informację, wymienię tylko kilka przykładów: złość - coś przeszkadza Ci realizować Twój plan lub podważane są Twoje przekonania, smutek - straciłeś kogoś/coś dla Ciebie ważnego, strach - uwaga, to zagraża Twojemu życiu bądź zdrowiu (fizycznemu lub psychicznemu), zazdrość - ta osoba/ta rzecz jest dla Ciebie ważna ale jej nie masz lub możesz stracić, radość - osiągnąłeś lub zrobiłeś coś dla Ciebie istotnego. Uczucia dotyczą nie tylko sytuacji bieżącej, ale przeszłości i przyszłości. Trzymając się przykładu czekolady: jecie Państwo czekoladę po raz pierwszy w życiu, jest przyjemnie, smakuje. Pojawiająca się emocja mówi, że ta sytuacja jest dla Państwa komfortowa. Uczycie się, że jedzenie czekolady jest fajne. Następnym razem gdy ktoś poczęstuje Was czekoladą chętnie ją weźmiecie bo będzie pamiętać, że jedząc ją czuliście się dobrze. A szpinak? U niektórych osób na samą myśl pojawia się wstręt. Nie tkniecie tego więcej a na pewno nie będzie on pierwszy na liście wyboru menu. Te przykłady to nie są jakieś znaczące wydarzenia w naszym życiu więc uczucia z nimi się wiążące nie mają dużego natężenia. Emocje pojawiające się w innych życiowych sytuacjach mogą mieć różne natężenie: „napięcie, irytacja, poddenerwowanie, złość, furia” czy „spokój, przyjemność, zadowolenie, radość, szczęście, euforia”. Nad uczuciami pozytywnymi dużo się nie zastanawiamy natomiast negatywne często rozpamiętujemy, zostajemy pod ich wpływem o wtedy one nieprzyjemnie narastają. Można niezauważalnie wpaść w pętle negatywnych uczuć i myśli i wtedy mówimy o obniżonym nastroju a krańcowo o depresji. Od strony fizjologicznej emocje to hormony np. : dopamina, serotonina (to te od dobrego samopoczucia), oraz noradrenalina, adrenalina, sterydy i wiele innych. Jak to działa? Upraszczając - znajdujemy się w jakiejś sytuacji np. po raz pierwszy w życiu widzimy czekoladę. Mózg nie zna tej substancji, przeszukuje naszą” bibliotekę wiedzy„ nie znajduje odpowiednika. Myślimy „co to?” i jednocześnie uwalniane są hormony powodujące ciekawość (endorfiny). Próbujemy - „... słodkie, dobre”. Znów uwalniają się endorfiny. Następnym razem sięgniemy po czekoladę z przyjemnością. Z czasem nawet myślenie o czekoladzie będzie przyjemne. To rola dopaminy - kieruje nas ku przyjemnościom. To niestety pułapka bo można się uzależnić od substancji lub czynności sprawiających przyjemność (to temat na inny artykuł). Niektórych emocji uczymy się w ciągu życia, a z innymi przychodzimy na świat. Oczywiście w procesie uczenia się kluczowy jest okres dzieciństwa i wpływ oraz obserwacja naszych bliskich lub opiekunów. Ta sama sytuacja może wywoływać różne emocje u dwóch osób. Np. jedno dziecko obserwuje, że na każdy dzwonek do drzwi rodzice reagują nerwowo i podejrzliwie. To dziecko nauczy się, że niezapowiedziany dzwonek do drzwi to groźna lub co najmniej irytująca sytuacja. Czyli gdy usłyszy dzwonek będzie odczuwać lęk lub rozdrażnienie. Rodzice drugiego dziecka reagują na dzwonek do drzwi z ciekawością i zadowoleniem - to dziecko będzie dorastało z pozytywnym nastawieniem do niezapowiedzianych odwiedzin. W dzieciństwie pobieramy ogromną dawkę wiedzy w obszarze uczuć, która ma wpływ na nasze dalsze życie. W tym okresie uczymy się poprzez obserwację i swoje doświadczenia i nie kwestionujemy zdobytych informacji – nabieramy różnych przekonań np. czekolada jest dobra a dzwonek do drzwi niebezpieczny. Przekonania mogą być prawdziwe lub nie, a przez to mogą nam pomagać w życiu lub nas ograniczać. Czyli odnosząc się do przykładu z dzwonkiem dorosły, który czuje strach na dźwięk dzwonka i to mu w życiu przeszkadza powinien sobie zadać pytanie: „Czego ja się boję?”, „Co jest niebezpiecznego w tym, że ktoś dzwoni do moich drzwi?” Analizując świadomie sytuację, swoje myśli i uczucia możemy zmienić swoje nastawienie i przez to pozbyć się obaw związanych z konkretną sytuacją. Myśli/przekonania, emocje i zachowanie wpływają na siebie nawzajem i my mamy na nie wpływ. Zrozumienie swoich emocji, świadome ich przeżywanie oraz aktualizacja własnych przekonań pomagają w rozwiązaniu wielu trudności z jakimi borykamy się w codziennym życiu. Dodatkowo pozwala to na budowanie oparcia w sobie i daje poczucie sprawczości co przekłada się na poczucie własnej wartości i komfort życia. Udział w terapii i otwartość na zrozumienie siebie pozwoli Państwu przekroczyć własne ograniczenia.
  9. Witam na początek powiem że piszę pierwszy raz na tego typu forum bo nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem. Mam na imię Marcin i nawet rozmowa z bliskimi o moich emocjach samopoczuciu problemach nie jest możliwa poprzez moją reakcje agresywną. Ostatnio w moim życiu wiele się wydarzyło mam 25 lat aktualnie urodził się mój drugi syn tylko z innego związku. Mam masę długów którą sam spowodowałem trfonieniem ich na głupoty nie myśląc o przyszłości czy też o innych. Moja Kobieta wyrzuciła mnie z domu mówi że jestem śmieciem kłamcą ponieważ nie mówiłem jej prawdy w wielu rzeczach.Byłem bardzo agresywny , nie raz ciągle zamyślony ospały nie zwracałem uwagi na rzeczy ważne wyje jak dziecko bo teraz zostałem z wszystkim sam nawet teraz gdy to pisze czuję moją bezsilność ona mówi teraz że mnie nienawidzi że zostanę sam za to jaki jestem że znajdzie nowego ojca dla mojego syna a ja siedzę i nie wiem co mam zrobić zacząłem się samookaleczać wiem że wszystko było moją winą moja pewność siebie , moja obłuda , moja agresja , moje przedewszystkim kłamstwa z najmniejszymi rzeczami , czuje się wrakiem porzuciłem pracę bo tam też kłamałem i wymyślałem niestworzone historie które nie miały miejsca . Nie mam celu w życiu nie mam nikogo z kim mógłbym porozmawiać czuję się fatalnie i jedyne o czym myślę to żeby zniknąć zapaść się pod ziemie ze wstydu z bezsilności , moja głowa jest pełna mysli czemu tak zrobiłem czemu znów wszystko niszcze proszę o jakąkolwiek pomoc nie wiem co zrobić błagam cokolwiek gdzie się zgłosić co robić mam dość Wszyscy moi znajomi odsuneli się przez moje kłamstwa i odpychanie ich.
  10. Witam jestem studentką pierwszego roku w nowym mieście. Od paru lat chciałam wyjechać z rodzinnego miasta i zacząć swoje życie od zera. Z jednej strony ciężko mi było wyjechać i zdystansować się od dawnego życia. Byłam w paru toksycznych relacjach (ojciec, przyjaciółka, chłopak) ,miałam żal do tych osób i czułam ,że przy nich nigdy nie będę mogła się rozwinąć. Jestem nadmiernie wrażliwą osobą na swoim punkcie przez co często staram się udowodnić otoczeniu ,że jestem wystarczająco dobra. Kiedyś myślałam ,że tylko dążenie do perfekcji zapewni mi podziw ze strony innych i może ktoś obdarzy mnie uczuciem. Często zmienia mi się humor- jednego dnia jestem zabawna, otwarta i pełna entuzjazmu ,aby innego dnia płakać i przeżywać jakieś nieistotne rzeczy. Za mocno się wczuwam w dyskusje i kiedy pod wpływem emocji powiem coś nieodpowiedniego czuje się zawstydzona przez resztę dnia. Wiem ,że moje zachowanie staje się z roku na rok coraz bardziej niepokojące i częste ,co mnie przytłacza. Dawniej byłam zupełnie inną osobą.Chciałabym się zapytać co to może oznaczać? Czy może być to związane z tym ,że od paru lat wiele osób mnie zawiodło i zraniło moje uczucia? Czy to po prostu moja wrażliwa natura powoduje takie zachowanie? Albo to już jakaś choroba? Z góry dziękuje za odpowiedź.
  11. Dzień dobry. Jestem kobietą tuż po trzydziestce. Chciałam się poradzić - czy powinnam działać czy przesadzam. Mój chłopak dużo gra w gry przez internet. NA poczatku nie byłam do tego zrażona, myślałam że to hobby i cieszyłam się tym ale jak zamieszkalismy razem zaczęło mnie to tak bardzo wkurzać i smucić - codziennie musi grać, najlepiej cały wolny czas, a życiowe rzeczy oraz ze mną czas "odwalić" szybko, żeby móc spokojnie usiąść i grać... Wie że mnie to frustruje bardzo, gadalismy wiele razy. Lecz gra dalej. Jak jestem bliska granicy płaczu raz na czas to na chwile ogranicza - gra codziennie ale mniej, potem nagle się przeziębi bierze L4 i całe dnie gra a potem już jest taki wciągnięty że nie może ograniczyć. Często gdy już wie że jestem u kresu, a proszę żeby zrobił coś innego to odrywa się ale albo szuka gierki na komórce jakiejs albo włącza film. Jego tata jest taki - idzie do pracy ale w domu tylko gra w gry albo ogląda TV, codziennie też pije alkohol mój chłopak na szczęście ma zdrowe podejście do alkoholu ale gra sporo, bardzo też przytył bo w ogóle się nie rusza, waży dobrze ponad 100kg. Lubił zawsze pływać, ma karte multisportu już od roku i cały czas mówi że pójdzie i choć motywuje go i on chce to jednak zawsze kończy się przed kompem i na basen nie ma czasu. Czy to moje wyobrażenie że coś jest nie tak? Czy moje uczucia są przesadzone? Jestem spokojną osobą, stabilną - tak o sobie myślałam zawsze, znajomi tak mówią też ale w tej kwestii to uczucie w środku nie daje mi spokoju. Czuję jakbym przez nie nie mogła być sobą w 100% i męczy mnie. Nie wiem czy to uczucie to czerwone światło, które daje mi znak że coś jest nie tak, czy przesadzony alarm? Co powinnam zrobić - iść na terapie z sobą i swoimi uczuciami? A może razem z chłopakiem? A może po prostu nie jesteśmy dla siebie, i pomimo że się kochamy to powinniśmy się rozejść zamiast zmuszać go do zmiany? Bardzo mnie to męczy już kilka lat, chłopak założył wspólne konto mamy odkładać na mieszkanie - a mnie to przeraża bo boje sie że potem kupimy a on będzie grał grał i grał a ja będę trwać w tym okropnym uczuciu które się we mnie rodzi gdy on siada do grania... Proszę o pomoc/wskazówkę/podpowiedź, cokolwiek.
  12. Witam, jestem studentką, mam 21 lat. Coraz częściej widzę u siebie problemy, które nie wiem czym się mogą objawiać. A mianowicie, częściej się denerwuje, więcej rzeczy bardzo mnie irytuje, a zawsze byłam oazą spokoju. Są momenty kiedy nie mogę nic znieść i czasem, ale to jak każdy człowiek myślę, że lepiej by było gdyby mnie nie było, a czasem wręcz tryskam energią. Nawet dość często, ale częściej po to, aby się zamaskować. Kiedyś nie miałam tego problemu, zawsze byłam radosna, często żartowałam, moje cięte riposty były udane i śmieszne. A teraz nie mam pojęcia co się dzieje.
  13. Witajcie, Od 33 lat sufit to podloga, od urodzenia nadwrazliwy, od 16 roku zycia narkoman. Jestem tu zeby swobodnie rozmawiac z doswiadczonymi i specjalistami. To mnie uspokaja, skupia moja uwage. Mam ciagle hustawki nastroju i potworny natlok mysli. Miliony pomyslow i mysli, meczace. Uwielbiam muzyke, stymuluje mnie. Kazda. Wybiera nastroj.
  14. Witam, mam 20 lat i jestem facetem. Bardzo mi się podoba mój przyjaciel i podnieca mnie seksualnie już od dłuższego czasu. Jest mi bardzo bliski i bardzo dobrze mi się z nim rozmawia i spędza czas. Ale ogólnie to praktykuję seks z płcią przeciwną i kobiety bardzo mi się podobają więc nie sądzę, że jestem homoseksualny tylko w jego przypadku jest inaczej i nie wiem dlaczego tak jest przez co czasem mam smutne i przygnębione dni bo boję się że go stracę kiedyś. Z czego wywodzi się takie moje zachowanie?
  15. Witam ponownie przemyślałam swój wczorajszy wpis i doszłam do wniosku , że nie byłam szczera ani przed sobą ani przed Wami. Bo nie chodzi tylko o moje relacje z mężczyznami. Chodzi o całokształt. właśnie cofnięto mnie z kontraktu, który , jak się okazało , nie był sprawdzony, pracowałam bez ubezpieczenia i całkowicie nielegalnie. Wróciłam do domu na tarczy. Upadł mój krotki związek, nagle odebrano mi pracę. Czuję ,że tonę. Nie radzę sobie z rozstaniem, nie mam siły na podjecie walki z moją agencją. Wiem , że powinnam zapomnieć o porażce uczuciowej ( obwiniam siebie ). Zdaje sobie sprawę , że to się skończyło, nie wróci, ą coś we mnie krzyczy , że może jednak...Mam żal do agencji, czuję się wystawiona do wiatru, oszukana, pozbawiona możliwości pracy. Brak mi siły i wiary , że coś zdziałam . Nie robię nic. wyciszam się środkami uspokajającymi. Czasem błyśnie jakieś światełko, jakaś iskierka nadziei na to, że sobie poradzę, ale lek przestaje działać i chcę gdzieś uciec, zaszyć się gdzieś gdzie mnie nikt nie znajdzie, gdzie się wypłaczę, wykrzyczę... Kim ja właściwie jestem? Gdzie jest moje miejsce? Targają mną silne emocje. Czuję tylko pustkę. Boję się spać, nie mogę jeść. Nie jestem w stanie na niczym się skupić. Mam wrażenie, że nikt nie zrozumie o co mi właściwie chodzi, bo nawet to co piszę jest bez ładu i składu. Boję się życia. boję się siebie. Mam za sobą próby samobójcze. Tym razem nie zaszło to tak daleko, ale już raz wyobrazilam sobie, że po prostu skaczę z balkonu.
  16. Czy są tutaj osoby które cierpią na osobowość typu borderline?
  17. Witam jestem z dziewczyna od 2 lat generalnie na początku związku mieliśmy trochę problemy że względu na jej byłego chłopaka który mnie zastraszal I tak dalej lecz udało mi się jej uświadomić że utrzymywanie z nim kontaktu raczej nie ma sensu ponieważ są z tego same nieprzyjemne sytuacje. Następnie wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku Ale po pewnym czasie ona zaczęła się obrażać o to że przytulam ja tak jak ona nie lubi że nie mamy wystarczająco dużo czasu pomimo tego że oboje mamy dużo obowiązków to zawsze to było po mojej stronie dostosować mój grafik.Czasem potrafi mówić przy moich znajomych wstydliwe prywatne rzeczy tylko po to żeby mi dopiec I upokorzyć bądź podczas wizyty u moich rodziców zapytać się czy idę z nią na jakaś imprezę typu wesele A jak nie to ona se znajdzie kogoś innego z kim pójdzie. Wspomniała mi parę razy także że jak chce to może mi udowodnić że ma dużo adoratorow . Nie rozumiem do końca jej zachowania bo często bywa też kochana zachowywać się normalnie zrobić niespodziankę odezwać się. Rozmowy z nią na takie tematy zazwyczaj kończą się wielkim fochem A potem awantura podobnie jak wszystkie rozmowy na temat które się nie zgadzają z jej poglądami.Wypomina mi to że jestem dziecinny Ale według mnie tak nie jest po prostu mam swoje poczucie humoru i tyle a tak to mam stabilną pracę mieszkanie nie mam nałogów więc nie wiem o co chodzi. Nie potrafię do niej często dotrzeć I już za bardzo pomysłów jak mogę spróbować temu postanowiłem napisać na tym forum o poradę.
  18. Cześć. Jestem Konrad, mam 25 lat. Mieszkam w dużym mieście wojewódzkim. Rok temu poślubiłem swoją obecną (pierwszą oczywiście) żonę. Wcześniej znaliśmy się jakieś 6 lat. Przez te lata, narastał w naszej relacji problem który kiedyś ignorowałem, a dzisiaj doprowadza mnie do szaleństwa. Czuję, że moja żona jest osobą mściwą, wredną i bez empatii. Regularnie robi mi awantury, nawet o rzeczy na które nie mam wpływu lub o takie, które zawsze były oczywiste (jak to, że jeżdżę do pracy samochodem). Cały czas odczuwam od niej brak szacunku, czuję się poniżany, wypominane jest mi wszystko, muszę znosić jej wieczne humory i niezadowolenia. W czasie rozmów na temat problemów, daje mi odczuć że zrobi wszystko żeby mnie zniszczyć, ze moje uczucia nie są ważne. Potrafimy kłócić się bez końca. W czasie kłótni atakuje mnie i wyśmiewa. Często w awanturach robi wszystko, żeby mnie wyśmiać nawet jak to nie ma nic wspólnego z tematem, jak to, że mam nadwagę, że daję jej jedynie minimalny standard życia (zarabiam 3 razy tyle co ona a jej zarobki są powyżej średniej krajowej), że wszyscy którzy ze mną utrzymują kontakt są dla mnie interesowni i nieszczerzy, Mówi mi, że nawet jej odpowiada to, że sypiam czasem w drugi pokoju, czy żebym sobie szukał innej kobiety. Te awantury doprowadzają mnie do rozpaczy, leżę na podłodze i wyję z bólu, a ją to tylko nakręca. Nie potrafię wytrzymać tego, że ktoś kogo kocham i kto przysięgał mi miłość tak bardzo mnie nie szanuje. Często żona robi mi awantury w dni, które są dla mnie ważne, jak skończenie studiów, jakaś wygrana czy sukces w pracy. W rozmowach cały czas mi przerywa i nie da dojść do słowa, czuję się niewysłuchany, niepotrzebny lub potrzebny tylko wtedy gdy trzeba jej pieniędzy. Gdy jej o tym mówię, to naśmiewa się ze mnie, mówiąc, że musiałbym najpierw te pieniądze mieć - no nie mogę.... jestem grubo powyżej ludzi w moim wieku, czy naszych znajomych. Mam żelazną zasadę, że nasze problemy rozwiązujemy poza rodziną czy znajomymi przez co nie mam nawet z kim porozmawiać o tym, że jest mi tak ciężko. Nie mam u kogo przenocować, do kogo wyjść. Gdy chcę wyjść do naszych wspólnych znajomych zawsze znajduje jakąś wymówkę - brak czasu, pieniędzy... Kilka sytuacji z naszego życia Zaproponowałem jej, żeby zapisała na kartce na lodówce rzeczy, które chce, żebym zrobił lub jej pomógł, jak to, żebym wyprasował we wtorek pranie czy ja pojechał po zakupy w piątek (do tej pory robiła to ona, więc chciałem, żeby to dla mnie usystematyzowała). Wyśmiała mnie, przy każdej możliwej okazji mi to wypomina i naśmiewa się, że nie mam mózgu. Wysprząta we wtorek mieszkanie (podstawowe sprzątanie, ubrania, naczynia, nic szczególnego), następnie zostawi wieczorem bałagan. Rano wychodzimy o podobnej porze, z pracy wraca zawsze szybciej niż ja i czeka na mnie z awanturą, dlaczego jest to nieposprzątane. Rozmowa o tym, że przecież byłem w pracy, że wczoraj było wysprzątane i to ona zostawiła za sobą bałagan nic nie daje, podważa każdy argument, nawet w irracjonalny sposób, mówiąc, że mogłem wstać o 5 rano, żeby za nią posprzątać, czy że to jest moje urojenie, że ona zostawiła na środku pokoju swoje ubrania. Rozpłacze się do mnie z awanturą, że nie ma się w co ubrać jutro (no bez przesady, w szafie są ubrania, ale nie mówię jej tego), ale nie pojedzie do sklepu bo jest już po 19 - galerię mamy 5 minut od domu. Żona zaczęła studia rok wcześniej niż ja, przez kilka miesięcy mieszkaliśmy kilkaset kilometrów od siebie. Zadzwoniła do mnie w piątek wieczorem dlaczego jeszcze nie jestem u niej, zrobiła awantura, chciała mnie rzucić, zwyzywała... Ja wybłagałem samochód od rodziców i w nocy do niej pojechałem, żeby uspokoić sytuację. Kiedy mówię jej o tym, że jej słowa mnie ranią, że odczuwam, że mnie nie szanuje i zrównuje z ziemią słyszę, że to tylko moje zdanie bo ona mówi dobrze i chyba jej nie zabronię mówić co czuje czy uważa. Sytuacje jak ta bywały już wcześniej, nawet gdy jeszcze każde z nas mieszkało ze swoimi rodzicami. Cały czas oczekuje, że wszyscy będą jej schodzić z drogi, domyślać czego ona chce lub rezygnować z własnych potrzeb czy wolności dla niej. Martwi mnie to, coraz częściej spędzam wieczory sam, przy komputerze, śpiąc w innym pokoju. Wiem, że mnie nie zdradza, ale nie potrafię dojść z nią do żadnego porozumienia. Jestem konserwatywny i wierzący, nie potrafię po prostu się wyprowadzić i rozwieźć.
  19. Dobry wieczór prawdę mówiąc trochę wstydzę się pisać o sobie i swoich problemach. Zauważyłam, że przeważnie młodzi ludzie zwierzają się i szukają pomocy a ja właśnie skończyłam 60 lat. od 8 lat pracuję w Niemczech i ....Na początku interesowało mnie tylko że będę mogła swoim dzieciom zapewnić lepsze życie, myślałam tylko o swoim ojcu i o tym żeby nic Mu się nie stało podczas mojej nieobecności. Lata mijały. Dzieci stały się samodzielne, Tato odszedł. Nagle poczułam samotność. Byłam samotna już wcześniej tylko nie zdawałam sobie z tego sprawy .Zapisałam się na popularną stronę dla samotnych. Na portal randkowy. Wzbudzałam zainteresowanie tylko....Jak kaczka kluski łykałam każde miłe słowo, dostawałam po głowie. nigdy wcześniej nie szukałam w ten sposób partnera, musiałam nauczyć się, że bardzo często te miłe słowa to tylko gra, zabawa. W końcu spotkałam tego jednego...Tak uroczego że nie chciałam zauważyć iż nie szuka trwałego związku. Powtarzałam sobie , że przecież to tylko zabawa i poradzę sobie. trwało to 5 miesięcy. On dalej uroczy, ale wolny, nie zaangażowany uczuciowo wprost przeciwnie do mnie. Spragniona ciepła i uczuć nie chciałam wierzyć , że to nie ma przyszłości. W końcu on odszedł twierdząc , że za wiele oczekuję. Wydawało mi się, że dobrze gram swoją rolę. Miłej , ciepłej kobietki... Ale uczucia rosły i to musiało być widoczne. Nie umiałam przyjąć tego z klasą. Wstyd mi do tej pory, że zrobiłabym wiele, a może wszystko żeby to tylko trwało, żeby był. Jakie to poniżające. Za garstkę ciepła byłam jak bezdomny pies przygarnięty przez dobrego pana. Pan kopnął mnie w ten merdający ogon. Wcześniej także miałam problemy w relacjach z mężczyznami. Od zawsze przyciągałam tylko tych, którzy mnie wykorzystywali, ranili, odchodzili.. Zawsze próbowałam być dla nich doskonała. Doskonale szczupła, zadbana, mądra...Nigdy tak naprawdę nie byłam sobą. Wysilałam się i nikogo nie zatrzymałam. Teraz, zbolała po ostatniej porażce próbuję na nowo na portalu i....Boję się tych mężczyzn. Szczególnie tych, którzy mają życie wypełnione pracą, hobby, przyjaciółmi. Czuję, że nie jestem dość dobra. Dlaczego? Jestem wykształcona, mam mnóstwo zainteresowań, wiem dużo i umiem o tym rozmawiać, ale tylko z neutralnymi osobami. Tym , którzy mnie interesują nie potrafię się tak pokazać. Przy tym panowie najpierw patrzą. Wiem, że uchodzę za atrakcyjną jeszcze kobietę, ale sama widzę tylko swoje niedoskonałości. Nie chcę być sama, ale też nie chcę kogoś za wszelką cenę. I boję się bardzo. Boję się , że znowu sobie nie poradzę , że wszystko zepsuję albo dam się nabrać i znowu ucierpi mój merdający ze szczęścia ogon. Dlaczego ja? Dlaczego jestem sama i samotna? na czym polegają moje błędy? Gdzie tkwi przyczyna? Proszę, jeśli ktoś może mi pomóc, podpowiedzieć, poradzić ....Proszę!!!
  20. Witam, Od niedawna mam problem z emocjami. Jest mi totalnie obojętnych wiele rzeczy na które niegdyś reagowałam jakąkolwiek emocją. W towarzystwie również siedzę tylko ciałem. Duchem jestem daleko ale nie myślę o niczym. Mam wrażenie że w ogóle nie myślę. Nie pamiętam o wielu rzeczach. Mocno jestem skupiona na sobie. Czasem odczuwam ewentualnie złość jak ktoś mnie zdenerwuje. Ale również często to oleje nie reagując nawet pół słowem. Brakuje mi słów czasem rzucę coś na odczepnego że niby słucham ale nie interesuje mnie co mówią i myślą inni. Można do mnie pisać lub mówić najchętniej olewam ale w sumie nie wiem czemu. Zero jakichkolwiek emocji, życia czegokolwiek. Jeszcze kilka miesięcy temu było inaczej. Zwracałam duża uwagę na to co o mnie ludzie myślą, starłam się ludziom pomagać nie patrzeć na własne wygody. Szybko sie denerwowałam, reagowałam a rozmowę ....płakałam się rownie głośno jak śmiałam. Rzeczy na które teraz wogóle nie reaguje jeszcze niedawno wprawiałyby mnie w furię lub zachwyt ....nie wiem co mi jest...😭
  21. „Po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się, zapomina i nawet nie czuje, że zimno, bo zapomniał, co to jest ciepło” (William Faulkner). Do psychoterapeuty trafiają nierzadko ludzie skarżący się na bliżej nieokreślony psychiczny ból. Nie od wszystkich, ale od niektórych wieje chłodem przeszywającym na wskroś. Zimne spojrzenie, usta ściśnięte, sine i wąskie jak sople, twarz szara i pozbawiona żywego wyrazu. Emocje natomiast zamrożone tak głęboko, że zdają się być zamknięte w kostce lodu. Rzadziej są to mężczyźni, bo w wielu męskich sercach przynajmniej tli się złość. Częściej są to kobiety zamknięte w swoich kryształowych wieżach za zlodowaciałą fosą i zimnym murem. I jedni i drudzy bywają świetnie wykształceni, modni, niebywale atrakcyjni fizycznie, majętni. Jednak w jakimś momencie życia przelała się w nich czara goryczy i zdecydowali się schować swoje serca do zamrażarki, by na dobre ostudzić pragnienia miłości, głębokiej więzi, posiadania własnej rodziny. Mogło stać się to na tyle dawno, że nawet o tym nie pamiętają. Ale pragnienia nadal tam są. I to właśnie one powodują emocjonalne cierpienie, bo próbują sforsować te wszystkie zabezpieczenia. Hibernowanie serca, by nie zaznało kolejnego urazu, skazuje na wtórne cierpienie – odśrodkowy ból, przed którym nie ma ucieczki. Ani w pracoholizm, ani w aktywizm, ani w używki, ani w hedonizm. Nie tędy droga. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  22. Hej mam 23 lata. Jestem od 2 lat mezatką, ale nie mam dzieci. Dwa miesiące temu przeprowadziłam się z mężem do większego miasta bo on w nim studiuje. Ja pracuję w biurze od dwóch miesięcy i niedługo zaczynam studia zaoczne. Od wielu lat mam zaburzenia emocjonalne, w ciągu jednego dnia potrafię śmiać się płakać i złościć, ale z reguły tak było w okolicach okresu. Najgorsze jest że nad tym nie panuje. Mimo iż zdaje sobie z tego sprawę. jak kłóciłam się z mężem doprowadzał mnie do stanu że miałam myśli samobójcze. Od około miesiąca jest coraz gorzej. Wszystko mnie denerwuje, prawie nic mnie cieszy, kiedyś śmiałam się z głupot. Teraz jestem obojętna i często płacze. Stresuje mnie praca i boję się że sobie nie poradzę. Boję się też że mąż mnie zostawi, bo przecież sama ze sobą nie mogę wytrzymać a co dopiero ktoś inny. Nie lubię swojego życia. Nie wiem jak to zmienić, co zrobić żeby było jak kiedyś?
  23. Facet, Student z dobrą pracą, samochodem itp, 26 lat. Samotny od zawsze. Problem nie mam pojęcia kiedy się narodził. Nie ma początku ale chciał bym żeby miał koniec. Nie potrafię zainteresować Sobą drugiej osoby przeciwnej płci. Obejrzałem własnie film o incel i chyba mnie to dotyczy więc szukam pomocy. Z jednej strony jestem dość towarzyski, mam garstkę przyjaciół z którymi często spędzam czas, wychodzę na miasto itp. Z drugiej strony nie potrafię związać się z kobietą, nigdy nie miałem żadnej partnerki chociaż próbowałem wiele razy i zawsze odstawiały mnie to tzn frendzone. Przez to zaczynałem pić i kłóciłem się z nimi gdy kogoś znajdywały i wyrzucałem je z życia mojego, jak i niestety reszty znajomych. Jestem może nie klasycznie przystojny ale nie tragiczny. Wysoki, ciut za gruby ale max 5-6 kg nadwagi. Jedyną moją widoczną wadą jest oko które mam uszkodzone i nie potrafię się z tym pogodzić, Ma inny kolor i zeza. Próbuje co jakiś czas kogoś poderwać, mam tindera, chodzę na miasto ale i tak nie umiem przełamać jakiejś bariery i nigdy nie zostałem z kimś bliżej. Jest jeszcze szansa że założę rodzinę i będę miał normalne życie czy zostanę singlem do końca który kiedyś może przyjść za szybko gdy spędze sam rok, dwa, pięć bez odzywania się do ludzi bo wszyscy rozejdą się w swoje strony. Jak poczuć się potrzebnym wtedy? Jak się naprawić?
  24. Witam, Mam na imię Daniel, mam 27 lat i mieszkam jeszcze aktualnie z rodzicami. Ostatnio bardzo pogorszyły się moje relacje z rodziną i znajomymi, gdyż zacząłem dostrzegać, że spotkania z nimi mnie coraz bardziej irytują, nic z nich nie wynika, najbliżsi mi nie pomagają a bardziej hamują mój rozwój zawodowy i społeczny. Ale do rzeczy. Mieszkamy w 4 osoby, chociaż ja ani z moją siostrą ani z tatą nie wytworzyliśmy głębszej relacji i jesteśmy właściwie dla siebie prawie jak obcy ludzie. Praktycznie jedyna godna wzmianki relacja to relacja z mamą. Jestem bardzo z nią związany, gdyż to ona mnie utrzymywała, rozmawiała ze mną, zapisywała na zajęcia pozalekcyjne, pomagała na swój sposób znaleźć pracę. W ostatnich latach wydarzyło się jednak sporo niezbyt przyjemnych sytuacji w moim życiu osobistym i w jej co mogło się przyczynić do obecnej patologicznej sytuacji. Oto skrócony obraz obecnej sytuacji: - mama ma 53 lata, podejrzewam początek klimakterium - często niedosłyszy co się do niej mówi, ma problemy ze skupieniem uwagi - przejmuje się niesamowicie pyłkiem kurzu na dywanie, nakruszeniem w kuchni, natomiast nie bierze na poważnie rozmów o sytuacji finansowej, przyszłości, rodzinie - robi wybuch emocjonalny i ucieka, nie czekając na reakcję - bardzo często kłamie i potem idzie w zaparte lub zmienia temat jak jej się udowodni mówienie nieprawdy - kompletnie nie słucha próśb, porad, robi cały czas po swojemu - bardzo często zapomina że coś obiecała, że o czymś się ją poinformowało - nie panuje nad emocjami, ponieważ z ojcem ostatnio się tak kłócą, że sprowokowało to do wszczęcia postępowania o jego eksmisji, ona dalej go prowokuje i doprowadza do awantur - co innego mówi, a potem kompletnie co innego robi - mówi do mnie często jakbym miał 10-12 lat (nalej sobie zupki, usiądź sobie, weź sobie talerzyk, ubierz się ciepło) Mieszkanie z osobą czepiającą się o pierdoły, non stop zapominającą, niedosłyszącą, nie panującą nad emocjami, często kłamiącą jest naprawdę bardzo trudne. Moje nerwy też są już mocno nadszarpnięte a na razie nie zanosi się, żebym się wyprowadził do samotnego mieszkania, czego zresztą nie chcę (znajomi i dalsza rodzina się wypięli na ten problem). Moje pytanie jest następujące - czy da się jej jakoś pomóc? chciałem odłożyć trochę pieniędzy i opłacić jej wizytę u psychologa, ale obawiam się że rezultaty będą znikome a ja wydam kasę na próżno. czy to jakaś choroba, kwestia starzenia się czy apogeum stresujących wydarzeń ? co byście zrobili na moim miejscu? Dziękuję z góry bardzo za odpowiedź. P.S. Jestem wielkim fanem kanału Ocal Siebie pana Rafała Olszaka na youtube i entuzjastą psychologii. Wiem, że zna się na swojej robocie.
  25. Mam 28 lat i nie lubię siebie bo stałam się taką osobą, której zachowanie mi nie odpowiada. Łatwo popadam w uzależnienia. Za często piję i palę papierosy. Ale najgorsze jest chyba uzależnienie od drugiej osoby i zatracenie siebie. Za każdym razem kiedy kłócę się ze swoim partnerem świat przestaje dla mnie istnieć. Jeżeli kłótnia jest poważna i oznacza to, że on nie rozumie mojego sposobu myślenia, a ja kompletnie nie pojmuje jego to w pewnym momencie przestajemy się do siebie odzywać. Nie mieszkamy jeszcze razem, mamy zamiar od grudnia. Jesteśmy ze sobą od trzech lat. Zawsze było tak że każdy powiedział swoje, przechodziliśmy do normalności bez zrozumienia a potem problem wracał przy kolejnej sytuacji ze zdwojoną siłą. Zawsze miałam wielu kolegów ale musiałam z nich zrezygnować żeby on czuł się komfortowo. Oczywiście on ze swojej strony ograniczył kontakty z koleżankami. Dla niego to normalne. Dla mnie już teraz też, ale mam wrażenie że gdzieś we mnie w środku to w pewien sposób cały czas narasta. Chwile milczenia przeciągają się do tygodnia czasu. Ja przez to z reguły nie jestem w stanie myśleć o niczym innym. Ale też nie jestem w stanie wyciągnąć ręki jako pierwsza. Potrafię nie iść przez to do pracy, zrezygnować z wyznaczonych zadań, hobby i przeleżeć w łóżku kilka dni. Do tej pory z reguły oglądałam seriale. Ale ostatnio gdy miałam duże wyrzuty sumienia bo czułam że zawiniłam i próbowałam przeprosić a nie mogłam bo dla niego przepraszam nie rozwiązywało sytuacji to jedyne co robiłam to modliłam się o sen. Tylko wtedy nie czułam kulki stresu w klatce piersiowej i tylko wtedy nie myślałam. Objawiło się to wymiotami, biegunką i atakiem paniki. Nie spożywałam pokarmu, nie piłam wody, nawet ciężko mi było zmusić się do wstania do łazienki chyba że naprawdę musiałam. W takich sytuacjach wyłączam się z życia społecznego nie odpisuję nikomu na wiadomości dopóki sytuacja między nami trochę się nie rozjaśni. Często sięgam wtedy po alkohol. Kiedy coś mnie zdenerwuje lub zaboli to nie potrafię o tym powiedzieć normalnie. Często od razu się obrażam, jestem oschła, lub przechodzę do ataku. Bywa że się mszczę. Oboje zresztą reagujemy podobnie. To chyba już z przyzwyczajenia. Łatwo można wyprowadzić mnie z równowagi, a często jak brakuje mi słów to po prostu wychodzę z pokoju, rzucę czymś lub przeklinam. On uważa, że zachowuje się jak psychol. Często pokazuje mi że mi nie ufa. Po spożyciu alkoholu zaczęłam być agresywna. Mam urwany film. Robię rzeczy których się wstydzę i bardzo żałuję. A jak widzę z jaką pogardą potrafi mi o nich opowiedzieć to jeszcze mi z tym gorzej. Ale zamiast przestać piję jeszcze więcej. Co by utopić smutki i żal. Kiedy jest dobrze między nami to jest cudownie. Ale mimo to nawet jeżeli między nami jest dobrze to ja wewnętrznie i tak jestem nieszczęśliwa. Mam wrażenie, że nic nie przynosi mi radości. Wszystkie aktywności, których się podejmuję robię na siłę. Narzucam sobie coś po to żeby czuć że moje życie jest fajne i nie marnuje dni. A marnuje ich coraz więcej, Jak nie ustalę sobie listy co mam zrobić to jestem zagubiona. Godziny lecą a ja czuję że tylko wgapiam się w punkt i myślę o tym co powinnam a czego nie robię, Z listą idzie łatwiej. Aczkolwiek mam tyle punktów że żyje w ciągłym biegu a jestem dosyć powolną osobą. Jeśli nie zdążę wszystkiego z listy zrealizować to jestem zawiedziona zamiast cieszyć się z tego że cokolwiek udało mi się wykonać. Wstaje późno bo nie mogę się obudzić. A często jak się obudzę to nie chce mi się wstać. Zaczęłam się smucić kiedy innym coś wychodzi. Jestem zazdrosna że ktoś bawi się lepiej ode mnie. Poza tym potrafię zatajać fakty bo boję się negatywnej oceny. Wolę żeby do końca nikt nie wiedział czy coś zrobiłam a jeśli tak to dlaczego. Potem mam ogromne wyrzuty sumienia że jestem kłamliwa i brzydzę się tym. Nie wiem już jak mam się ogarnąć. Jak sobie coś obiecuję to za chwilę i tak łamię sama przed sobą te obietnice. Żyję w strachu przed opinią innych a głównie partnera. Chcę się dobrze bawić ale jak puszczają mi hamulce to zachowuje się nieodpowiednio. Nie potrafię się już spontanicznie cieszyć chwilą. A tak bardzo bym chciała

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.