Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'emocje'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 370 wyników

  1. Witam. Mam 23 lata, jestem bezrobotną, bezdomną i samotną kobietą. Postanowiłam tutaj napisać, bo po raz kolejny straciłam sens życia i nie potrafie juz wierzyć, że kiedyś będzie lepiej, to jest dla mnie za trudne i nie daje sobie rady. Od 9 roku życia byłam wykorzystywana seksualnie przez pracownika rodziców i trwało to do momentu, aż nie opuściłam rodzinnego domu, wielokrotnie szukałam pomocy dla siebie i słyszałam tylko deklarację słowne po czym i tak byłam odrzucana. Gdy już tracilam nadzieję w 2017 r. poznałam swoją lekarz prowadząca, która bardzo pomogła mi wtedy stanąć na nogi, a później załatwiła mi mieszkanie w Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Rodzice od dziecka stosowali wobec mnie przemoc fizyczną i psychiczną i też dzięki wsparciu Pani doktor i terapeutce, podczas interwencji policji postanowiłam założyć rodzica niebieska karte i wtedy w maju 2018 uwolnilam się z domu. W tym czasie chodziłam na terapie indywidualnie i oczekiwałam na termin terapii grupowej na oddziale, którą odbywałam od 19 lipca do 12 października. Po opuszczeniu oddzialu, dostałam zalecenie powrotu za 1,5 miesiąca na kolejną terapie, w czasie oczekiwania przyjęcia na oddział, wróciłam na terapie indywidualną, jednak w połowie listopada złamałam kontrakt, który zawarłam z terapeutką, że nie będę mieć zachowań autodestrukcyjnych i to wiązało się z zakończeniem terapii, było mi na tyle głupio, że nawet nie poinformowałam swojej terapeutki o tym fakcie. Mój stan psychiczny od tamtej pory się pogorszyl, zaczęłam mieć omamy wzrokowe i słuchowe, czuje dużo strachu przed samą sobą, mam myśli i zamiary samobójcze. 2 stycznia tego roku trafiłam na oddział, ale tym razem ta terapia była dla mnie męcząca. Każdego dnia starałam się uciec przed swoimi myślami i samą sobą, opuszczalam oddział i przebywałam na terenie szpitala do późnego wieczora z dala od innych. Czułam lęk i napięcie, gdy ktoś się mnie zapytał jak się czuję, wtedy od razu musiałam uciekać, zeby się pociąć albo poddusić, po to, by się ukarać za swoje istnienie. Przebywając na oddziale, dowiedziałam się, że odbyła się grupa robocza i komisja postanowiła wycofać rodzica niebieska kartę, tylko dlatego że jestem od nich odizolowana. Załamałam się, bo znów się zawiodłam na ludziach i jak zwykle wszystko idzie pomysli moich rodziców. Poinformowałam o tym swoją lekarz, ale ona się do mnie nie odezwała, co wywołało u mnie ogromne poczucie winy, że tak naprawdę to ja jestem wszystkiemu winna i nie zasługuje na żadną pomoc. W piątek 01.02 już nie wytrzymałam i wypisalam się na wlasne żądanie z oddzialu, uznałam że jestem dla każdego problemem i muszę zniknąć stąd raz na zawsze. O swoich zamiarach postanowiłam poinformować swoją lekarz, która odezwała się do mnie, ale nie do końca uwierzyła w to, że opuścilam oddział na własną prośbę, napisałam jej wtedy, że naprawdę podjęłam taką decyzje i juz mnie tam nie ma i od tamtej pory znow nie mam z nią kontaktu. Staram sie zrozumieć Panią doktor i jej milczenie, bo przeciez zawiodłam ją wypisując sie z oddziału i to było oczywiste że sobie nie poradzę nie mając żadnej pomocy i wsparcia. Na początku marca kończą mi sie swiadczenia rehabilitacyjne z ZUS i ja nie wiem jak sobie poradze. Nie jestem w ogóle stabilna, żeby pójść do jakiejkolwiek pracy. Nie potrafie normalnie funkcjonować, ani zadbać o siebie, ciągle czuje lęk przed ludźmi, przed wychodzeniem gdziekolwiek właśnie z obawy przed innymi. Nie jestem w stanie nic dla siebie zrobić, tylko cały czas sie za wszystko obwiniam, a potem musze sie ukarac okaleczając się i głodząc. Nie mam juz w swoim życiu nikogo, co tylko utwierdza mnie w tym, że sama sobie jestem winna i nie zasługuje na to by prosić o pomoc i żyć. Jestem nikim, bezwartosciowym nikomu niepotrzebnym balastem, jestem tylko problemem i tak nikogo nie obchodzi moje życie, a ja tak bardzo nienawidzę samej siebie, że nie podniosę się z tego sama. Ja przegrałam swoje zycie w momencie kiedy się urodzilam... Pozdrawiam serdecznie
  2. Zofia

    Identyfikacja z rodzicami

    Witam Panstwa, Jestem dojrzala osoba, pochodze z rodziny dysfunkcyjnej, alkoholowej i patologicznej. Mysle, ze moj ojciec byl nawet psychopata, a matka pacjentka psychiatryczna. Oboje siedzieli kiedys nawet na szczescie krotko, w wiezieniu. Mam 2 terapie za soba, ale ciazy mi jeszcze jeden problem. Mianowicie jest mi trudno zidentyfikowac sie z moimi rodzicami. Staram sie ich zrozumiec i wziasc od nich to co najlepsze, ale wlasnie trudno mi w nich to znalezc. Jak wspominam ich i mowie o nich cos dobrego to czuje sie jak oszust, ktory klamie. Trudno mi takze uwazac sie za osobe wartosciowa skoro mam takie korzenie. Pozdrawiam, Zofia
  3. Jestem osobą, która bardzo kocha zwierzęta. Jednym z moich pupili był piękny, niebieskooki królik miniaturka, który był ze mną prawie 6 lat, którego kochałam całym sercem i był moim skarbem, nigdy nie chciałam, żeby stała mu się najmniejsza choćby krzywda. Łączyła nas wyjątkowa więź i tak pozostało do końca. Któregoś dnia wypuściłam go z klatki, żeby sobie pobiegał. Wszedł na łóżko, na którym siedziałam i patrzyłam w telefon. Zaczął spinać mi się po ręce od strony krawędzi łóżka. Chciałam go lekko zdjąć z ramienia, więc go lekko odepchnęłam i przez chwilę byłam w szoku co się stało bo usłyszałam, że spadł. Bardzo się przestraszył i odskoczył, miał coś z nogą. Zaczęłam go uspokajać, on mnie polizał po ręce jakby chciał powiedzieć, że wie, że nie chciałam. Zachowywał się raczej normalnie, ale i tak nalegałam na wizytę u weterynarza, mimo, że mama uważała, że nic mu nie jest. Tego samego dnia zjadł bardzo dużo karmy i prawdopodobnie doszło do zatoru w przewodzie pokarmowym, tak twierdzi moja mama i pani weterynarz, która na wizycie stwierdziła, że od upadku królik umarłby od razu w skutek np. Pęknięcia wątroby. Pani doktor stwierdziła, że jest bardzo wzdęty i podała leki. Następnego dnia miałyśmy przyjechać na kontrolę, ale rano okazało się, że moja kruszynka odeszła. Płakałam tydzień bez przerwy a poczucie winy nie dawało mi spokoju, byłam w chyba nadal jestem przekonana, że to moja wina. Mimo wsparcia rodziny i przyjaciół to ciągle mnie prześladuje. W nocy nie mogę spać na stronie łóżka, z której spadł bo mi się to przypomina. Błagam o pomoc bo poczucie winy i żal mnie zżerają.
  4. Paula

    Zycie

    Jak moze czuc sie osoba ktora wiecznie tula sie po swiecie. Nie moze znalezc sobie miejsca na ziemi,porozumienia z innymi ludzmi...
  5. Aleksandra_90

    Nie mam sily

    Witam wszystkich. Jestem Ola. Nie wiem jak sobie poradzic z czyms co wydaje mi sie beznadziejne, mianowicie...mam narzeczonego z którym mieszkam , jest tez jego 94-letnia babcia. Mialam fajna prace ale niestety stracilam ja, bo nie chcialo mi sie do niej chodzic. Do rzeczy. Jak mam prace to nie chce mi sie do niej chodzic, jak jej nie mam to chce do niej iść, co jest ze mna nie tak?!. Nie radze sobie z tym. Mojego narzeczonego babcia mnie strasznie denerwuje, bo marudzi caly czas i ciagle jej cos nie pasuje. Od dwoch lat tak jest. Nic mnie kompletnie nie cieszy. Mam podejrzenia, ze moge miec depresje, ale nie mnie to oceniac.
  6. Cześć, mam mały problem, otóż od pewnego czasu mam obawy przed tym, że nie zdam ostatniego roku. Nie chce tu podawać swojego wieku, szkoły do jakiej uczęszczam itp. bo jedyne czego oczekuje to rada jak powiedzieć o tym dziewczynie. Ona już od dłuższego czasu planuje dla nas przyszłość i oczekuje, że zdam ten rok, znajdę dobra prace i za parę lat będziemy mogły razem zamieszkać. Przez to caly czas myślę o tym, jak powiedzieć jej o niezdanym roku, boje się ja zawiesc, boje się, że nie będzie chciała juz ze mną być, pomocy
  7. Witam! Mam 26 lat i jestem kobietą która jakieś 1,5 roku temu po raz pierwszy w zyciu wyprowadziłą sie z domu rodzinnego. Powodem był oczywiscie facet. Jestem osobą, która bardzo się zamartwia często głupotami. Dużo myśle później o tym a co inni sobie pomysleli pewnie ze jestem głupia itd. jak moj facet mowi - za dużo rozkminiam (dlatego zawsze zazdrościłam osobą które mają gdziieś zdanie innych). Dziś w pracy zrobiłam coś trochę pochopnie, nie przemyślałam tego nic takiego w sumie... ale tak bardzo mi głupio było przed kierowniczką że zbierało mi sie na placz. kierowniczka to zauważyła zaczeła mnie chwalic i mowic ze przeciez jest zadowolna ze mnie ze to nic... ale to wcale nie chodzi o to w tym zeby ktos sie nade mna litowal - bo jak ktos tak robi to efekt jest odwrotny i jeszcze bardziej chce mi sie ryczec (byłam zmeczona i nie wyspana wtedy duzo czesciej mam tekie głupie wahania nastrojów). No ale do sedna... ostatnio jestem bardzo rozleniwiona... moj facet jest ciagle w delecji siedze tu sama.. zawsze mialam problemy z placzem w podstawowce bardzo plakałam przez zle oceny.. albo jak mi cos nie wychodziło teraz od czasu do czasu trafi sie taki placz z bezsilnosci... czasem przytulam mojego faceta i placze chociaz nic sie nie stało, nikt nie umarł.... Boję się że to bedzie odebranie przez wszystkich jakos bardzo negatywnie ale nie panuje nad tym jak mam czasem taki nastroj to poprostu nie potrafie inaczej,,, Czy to depresja? jakas nerwica? czy zwyczajne uzalanie sie nad soba z w sumie nie wiem jakiego powodu bo nie jeden mogłby mi pozazdroscic... Boje sie czasem ze bede taka jak moj tata -ma nerwice natrectw czesto gada jakies glupoty... mam chodzila z nim do psychiatry ale on nie chce tam chodzic... nie jeszt szkodliwy ale zdarza mU sie mowic bez sensu. NIE CHCE JA TAKA BYC I TAK BYC ODBIERANA... POMOCY!
  8. Cześć Wam wszystkim. Mam na imię Monika i mam prawie 30 lat. Nie wiem w sumie nawet gdzie za zacząć... Jak miałam 15 lat, wraz z rodzicami sprowadziliśmy się do babci - mamy mamy, do dwupokojowego mieszkania, więc ja jako współlokatorkę dostałam oczywiście seniorkę. Pomijając już różne aspekty nastolatki bez odrobiny prywatności, był pewien problem - i to dość spory. Babcia była (jest, ale o tym później) alkoholiczką. Więc dzięki niej przez lata dzielenia pokoju i zerowej pomocy rodziców dostałam nerwicy i depresji. Ale kij z tym, z depresji wyszłam, z nerwicą sobie radzę. Wesoło zaczyna się robić dalej. W czasie jak studiowałam n-ty kierunek, najpierw wyprowadził się ojciec, niedługo do niego dołączyła matka. Mija tak już z 8 lat. W międzyczasie babcia została niepełnosprawną (więc pozostał alkoholizm psychiczny), którą ja się zajmuję. Ja zyskałam swój pokój (nareszcie!) oraz osobistego narzeczonego. I do meritum: postanowiliśmy się wyprowadzić. Po wszystkich latach z babcią nie mam już sił się nią zajmować. Nie umiem z nią normalnie rozmawiać, ciągle krzyczę, dla własnego zdrowia psychicznego muszę zmienić lokal, bo się uduszę. Związkowi też taka sytuacja dobrze nie robi, bo narzeczony obrywa rykoszetem. I w tym momencie największy problem stanowi rozmowa z "bliskimi". Jak wspomniałam matce chociażby o temacie wyprowadzki usłyszałam, że jestem niewdzięczna i że zostawiam wszystko na jej głowie (przypominam: babcią zajmowałam się ja). Boję się tej rozmowy i z nią, i z babcią. Boję się, jakbym dalej miała te -naście lat. Wyprowadzka się zbliża, a ja do odlekam do granic przyzwoitości, byle tylko awantury znosić przez dwa tygodnie a nie miesiąc... Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Jakieś rady? Czy to ja jestem świnia, że w końcu uciekam?
  9. Witam wszyskich! mam 21 lat i jestem szczęśliwą mężatką od pół roku. Mój problem jest taki, że już prawie rok czasu mam ból pleców a dokładnie- ból łopatki prawej i odcinka lęźdźwiowego. Czasami tez boli mnie w okolicach klatki piersiowej- tak piecze. Wcześniej pracowałam fizycznie a teraz jestem na zwolnieniu lekarskim. Chodzę do różnych lekarzy, miałam też rezonans magnetyczny ale nikt nie pomaga. Zastanawiam się czy to nie przypadkiem bardziej psychika. Dodam, że mieszkam z mężem za granicą od dwóch lat i nie czuję się tu dobrze. Głównie przez pracę. Wyjechaliśmy żeby zarobić właśnie na wesele. W związku nam się układa i planujemy wrócić do Polski niedługo i wiem że będzie mi lepiej. Ale proszę o poradę czy to jednak główna rola to psychika..staram się myśleć pozytywnie. Mój ojciec jest bardzo nerwowy i gdy mieszkałam z rodzicami do 18. roku życia to gnębił mnie psychicznie ale mimo to potrafię nawiązywać z ludźmi relacje, mam kochającego męża i przyjaciół jednak boję się że to jakaś nerwica..sama nie wiem. Pozdrawiam
  10. Witam, mój syn ma 13 lat. Jest uczniem 6 klasy ogólnokształcącej szkoły muzycznej. Młodzież po ukończeniu 6 klasy zdaje egzaminy do II stopień tejże szkoły, który zaczyna się od klasy 7 (1) poprzez 8 (2) i do matury, kończy się na klasie 6 II stopnia. Dyrekcja zdecydowała aby uczniów, którzy przejdą na II stopień zatem do klasy 7 (1) pomieszać z dwóch obecnych klas szóstych od klasy siódmej, Obawiam sie., że nie jest to korzystne dla uczniów, powinni być w tej samej klasie aż do matury. Dzieci w tym wieku mają wyjątkową wrażliwość, zawarte przyjaźnie i może taki podział i wymieszanie uczniów źle wpłynąć na ich rozwój osobisty, psychiczny. Co Państwo na to? Czy jestem nadopiekuńcza, słusznie obawiam się o moje dziecko?
  11. Cześć! Jestem 21letnim chłopakiem Przez zle towarzystwo w które wpadłem około 2 lat temu i nie fortunną sytuację niejedno krotnie słyszałem od większej grupy ludzi groźby, to o tyle trudne dla mnie ze to są ludzie, którzy cpają, piją i są nieobliczalni. Rodzice proponowali mi iść na policję zgłosić ale krąg ludzi jest za duży Boję się wyjść do sklepu czy do pracy przez co musiałem wyjechać za granicę i tak żyć przez 2 niemal lata ale tam też miałem niekiedy lek przed wyjściem do sklepu czułem nieopisany stres i niepokój Zapytanie mam następujące jak można poradzić sobie z tym lekiem znajomi proboją mnie wyciągać na dwór czy gdzieś wyjść ale moje wyjścia ograniczają się do : wyjść, wsiąść w samochód i to tyle Za każdą poradę z góry dziękuję
  12. Witam, mam 21 lat. Przez całe życie byłam osobą raczej nieśmiałą i zamkniętą w sobie, obracałam się w niewielkim gronie ludzi. Bywały momenty, że miałam problemy z emocjami, stany lękowe, ale zawsze było zrzucane na karb dojrzewania i hormonów. Nigdy nie byłam u specjalisty. Jednak od trzech tygodni mam ogromne problemy ze snem; nie mogę spokojnie przespać całej nocy. Noc mija mi na kilku drzemkach trwających ok godziny i budzę się dręczona silnym poczuciem winy lub uczuciem, że zrobiłam coś źle. Nie mam apetytu, jem dziennie jeden niewielki posiłek, przez co ostatnio schudłam. Do tego po każdym posiłku czuję mdłości. W ostatnim czasie wróciły też stany lękowe - boję się iść do pracy albo zadzwonić do kogoś. Cały czas myślę, że może stać się coś złego. Co chwilę chce mi się płakać, mam ochotę w ogóle nie wychodzić z łóżka. Już kompletnie nie wiem co robić.
  13. cnrd

    Wiele problemów

    Witam, mam 27 lat. Od zawsze byłem nieśmiały w relacjach z innymi ludźmi, interakcja z innymi, zwracanie na siebie uwagi powodowały u mnie stres, spięcie mięśni, kołatanie serca, suchość w gardle, czasem trząsłem się ze stresu. Nie wiem jakie wydarzenie w życiu spowodowało takie moje zachowania, choć mam kilka przypuszczeń. Nigdy nie byłem wygadany, raczej skryty, lecz czasami, w "bezpiecznych warunkach" bywałem trochę bardziej "nadpobudliwy". Mam mnóstwo błędnych przekonań które przeszkadzają mi w życiu i nie pozwalają iść do przodu. Prawdopodobnie mam depresję, choć ja nie lubię w to wierzyć. Jestem pod opieką psychiatry od ponad 2 lat, lecz na psychoterapię jakoś nie mogę się zdecydować, miałem za sobą epizod bardzo zły, kiedy to nie mogłem znaleźć pracy, myślałem o samobójstwie, lecz on chyba minął, teraz mam pracę, mieszkam sam, lecz jestem w takie stagnacji. Wynajmuję mieszkanie, lecz nie wiem za bardzo jak pójść do przodu, aby coś osiągnąć w życiu, wybudować dom, stworzyć biznes. Zawsze gdy siadam do spraw które miałyby mnie przybliżyć do pójścia do przodu, odczuwam przypływ gorąca, duszność, nie mogę się skupić, staję się nerwowy gdy nawet najmniejsza rzecz mi się nie uda, bo powoduje to myśli że mi się nie uda (które zresztą są głosem mojego ojca). Zawsze muszę to przerwać i zazwyczaj idę w stronę rozrywki, marnując ogrom godzin w moim życiu. Wszystkie moje problemy, a jest ich sporo, sprawiają, że czuje się mega przytłoczony. Zawsze jak chcę się za coś zabrać, za jakiś problem, przypomina mi się, że lepiej zacząć od czegoś innego. Sprawi to że zanim zacznę już czuję się mega zmęczony i przytłoczony. Od dwóch dni prowadzę dziennik gdzie zapisuje sobie moje różne spostrzeżenia na różne tematy, co mi do głowy przyjdzie. Sprawia to że mogę się bardziej skupić i nie odpływam tak myślami. Mam ogromne poczucie zmarnowanego potencjału, gdy każdego dnia tak siedzę i nie posuwam się naprzód. Sporym problemem u mnie jest też porównywanie się do innych, "bo on w moim wieku osiągnął już tyle". Powyższy tekst dobrze oddaje to co się dzieje w mojej głowie, cały czas skaczę po różnych problemach nie umiejąc się skupić na jednej rzeczy i chociaż jej doprowadzić do końca.
  14. Gosiaczek25134

    Bezsilność

    Dzień dobry mam 35 lat jestem wdowa. Mąż zmarł na raka w wieku 33 lat w 2014 roku zaraz po urodzinach synka. Po roku żałoby poznałam kogoś mieszkamy razem jest dobry uczuciowy kocham go ale ciągle myślami jestem gdzieś indziej. Niepotrafie się cieszyć życiem szukam pocieszenia w marichuanie, alkoholu. Mam brata alkoholika który jest w szpitalu psychiatrycznym mino to martwię się o niego ciągle biegają myśli po głowie. Czasami siedzę po nocach płaczę. Mam wszystko mieszkanie chłopaka dziecko ale ciągle czuje coś w sercu. Boję się że zwariuje że już nigdy nieosiagne szczęścia albo co gorsza wpadnę w nałóg. Czy mam się udać do psychologa?? Niewiem
  15. Witam, Jestem nowym użytkownikiem strony jak i forum. Przychodzę z problemem, który ciągnie się za mną od czasu ukończenia liceum, czyli trwa ok.3 lata. A mianowicie kompletnie nie radzę sobie ze sobą jeśli chodzi o pracę. Nie mam motywacji, nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu pracy dłużej niż kilka miesięcy, bardzo szybko się nudzę, a do tego nie widzę perspektyw dla siebie i dla swojego dalszego życia. Od drugiej połowy 3 klasy liceum podjęłam się pracy na weekendy. Wszystko było świetnie bo wydawało mi się ,że po szkole chcę od razu podjąć się pracy i nie chciałam kontynuować nauki. Skończyłam szkołę, dalej pracowałam w tym samym miejscu ale w któreś chwili poczułam, że to jednak nie to.. że jednak czas na zmianę pracy i otoczenia. Wcale mi to nie wyszło na dobre bo po 2 miesiącach w innej pracy wróciłam do tej poprzedniej (1 pracę miałam po znajomości więc nie było problemu aby znowu tam wrócić). Praca polegała na bezpośredniej obsłudze klienta w sklepie, w centrum handlowym. Było mi tam dobrze do póki nie zmienił się menager i znowu wpadłam na pomysł zmiany pracy. Udało się znalazłam pracę w sieciówce, w której wytrzymałam tydzień czasu, byłam załamana bo co dalej? co mam robić? Po miesiącu siedzenia w domu znalazłam pracę w kawiarni. Na początku bardzo mi się podobało, byłam zadowolona, zarobki też nie były złe jednak po jakimś czasie a dokładnie po 7 miesiącach zaczęły mi przeszkadzać poranne zmiany na 5:30 jak i brak umowy o pracę. Kolejna zmiana! Znalazłam pracę w sklepie internetowym. Umowa o pracę, 4km od domu, możliwość dojazdu autem (w między czasie zdałam prawko), super ekipa. Pracę w tym sklepie zaczęłam w lutym 2018r Wszystko zaczęło się sypać w wakacje, a dokładnie w sierpniu kiedy jedna, jedyna koleżanka z "biurka" poszła na zwolnienie. Wszystko zostało na mojej głowie, pensja nieadekwatna co do wykonywanych obowiązków, męczące telefony od klientów, brak premii: KOLEJNA ZMIANA!. Znalazłam pracę w sklepie, znowu sieciówka, fajne perspektywy.. niestety okazało się to totalną klapą, nie wytrzymałam tam 2-uch dni.. KOLEJNA ZMIANA! Znowu sieciówka, również blisko domu w nowej galerii handlowej. Przepracowałam tam od listopada do końca grudnia, atmosfera zaczęła się psuć, pensja to był nieśmieszny żart, a przecież się nie uczę, płacę rachunki, potrzebuje jpieniędzy. KOLEJNA ZMIANA! Od stycznia tego roku znalazłam pracę w sklepie internetowym w CC. 3 razy w tygodniu po 12h, pensja jest najlepsza jaką do tej pory miałam ALE.. właśnie, ale po tych 3 przepracowanych tygodniach znowu bije się z myślami. Czy to na pewno to co chce robić, czy na pewno chce marnować na dojazdy 2godziny, czy na pewno chce być tak daleko od domu, czy na pewno dam sobie radę jeśli koordynatorka jest jędzą i wręcz znęca się nad jedną z pracownic? Ja już po prostu nie mam siły, nie mam siły do siebie ani do tego żeby szukać kolejnej pracy.. Jest mi okropnie wstyd przed znajomymi, przed partnerem i rodziną. Nie potrafie zagrzać miejsca i trzymać się jednej posady i jednego miejsca pracy. Dołuje mnie to strasznie bo mam dopiero 21 lat i już za sobą tyle miejsc pracy. Boje się o swoją przyszłość. Studia na pewno odpadają bo po prostu to nie dla mnie. Do tego wszystkiego dochodzi brak poczucia własnej wartości i niechęci do życia. Nie wiem co mam robić, czy to już jest jakaś choroba? Gdzie znaleźć podłoże takiego zachowania? Mam nadzieję, że wpasuje sie w to forum i uzyskam choć troszkę wsparcia i zrozumienia.
  16. Witam. Krótko o mnie, mam 23 lata, pracuję, lubię sport oraz samorozwój, ogólnie jestem zadowolony ze swojego życia tylko że... no prawie. Pewnie większość z was przechodziła przez to co zaraz opiszę, a po przeczytaniu tytułu zakładam że pewnie wiecie już co mam na myśli 😛 naprawdę nienawidzę wszelkich spotkań rodzinnych, gdzie zjeżdża się cała familia. Gdybym mógł wybrać jedną cechę której nie trawię:) To byłaby to WŚCIBSKOŚĆ, strasznie irytuje mnie ciekawość co niektórych ciotek i wujków, oraz ich ocena tego co ja powiniem robić, a co nie, później słynne już "Ja to w twoim wieku to robiłem to I to". Ale szczyt szczytów to miała moja siostra, gdy zaczęli ją pytać czy ma teraz jakiegoś chłopaka, oraz pytanie się - A czy gada jeszcze z "D" (byłym) oraz porównywanie który by do niej lepiej pasował 😂 I oczywiście mnie też pytają, kiedy ja przyprowadzę kogoś, I choćbym nie wiem jakiej riposty użył, choćbym nie wiem jaki miał dystans do tego, to czuje się potem I tak trochę przegrany albo bardziej zażenowany tym spektaklem. Ktoś mógłby grzecznie napisać "miej wywalone na to, pogadają sobie i tyle." no właśnie Ale nie potrafię, od pewnego czasu codziennie o tym myślę, wyobrażam sobie ciągle jakich ripost moglbym tym razem użyć, mimo że takie spotkania odbywają się 2-3 w roku 😛 Marnuję swój czas przez to, i napawam się negatywnymi emocjami na własne życzenie 😕
  17. Szarooka

    Zdrada?

    Witam, jestem 45letnia mężatką od kilku lat. Mój mąż jest o 15lat młodszy. Nigdy to nie stanowiło problemu. Nasz związek jak każdy przeszedł swoje ale od dwóch lat mieszkamy za granicą i relacje w związku wróciły jakby do okresu narzeczenstwa. Mąż jest czuły, co chwilę słyszę komplementy, spełnia moje każde zachcianki (aczkolwiek jestem kobietą nie wymagająca cudów). Okazuje mi czułość nawet w miejscach publicznych. Można by powiedzieć czego się czepiam, każda chciałaby mieć jak ja kawki do łóżka, masowanie stop po całym dniu itd. Aczkolwiek od pewnego czasu cis jest nie tak. Zauważyłam kiedyś że zaczął blokować tel. Ponieważ należę do inteligentnych osób szybko udało mi się odblokować. Okazało się że zaczął pisać z różnymi kobietami z różnych portali. Na początku choć bolało te wszystkie czule słówka do nich które ja też słyszę czasami nawet wyznania. Najpierw zarzuciłam to na karbonowa chęci dowartosciowania się. Jednak mimo że n się wszystko w łóżku układa super pisze z nimi dalej jest ich może z 50,a teraz weszło to na inny poziom wysyłania zdjęć erotycznych, im wysyła swoje nagie, robiąc to... To ciężko mi już przełknąć. Wiem że się z nimi nie spotyka. Moje pytanie jak się zachować? Powiedzieć że wiem? - to wtedy usłyszę zarzuty że grzebie po tel. Czy to już zdrada? Były kiedyś takie sytuacje dwa razy i powiedziałam my ze wiem ale wogole nie były na takim etapie w takiej ilości, więc chyba powinien liczyć się z ograniczonym moim zaufaniem. Poradzcie
  18. Mam problem i chce spróbować iść do psychologa. Nie posiadam przekonania do psychologów, że to mi pomoże bo mają wiedzę książkową i nie siedzą w mojej głowie to nie pomogą Do pewnego czasu broniłam się przed tym żeby tam się udać, każde tego typu sugestie wypierałam od siebie, nie byłam tym zainteresowana. Nie chciało mi się nawet o tym myśleć ale coś się zmieniło. Poznałam jakiś czas temu pewnego chłopaka powiedzmy jest moim kolegą. Naprawdę to wyjątek, że w ogóle zwróciłam na niego uwagę, ale ma coś w sobie. I właśnie tak sobie myślę, że w ostateczności mogę się wybrać ale sama nie wiem po co. Zależy mi na tym chłopaku , odrzucam go cały czas ale jest trochę taki tępy. Wiem brzydkie określenie ale o co mi chodzi , daję jemu kosza ale on nic sobie z tego nie robi jakby zupełnie tego nie brał do siebie, jakby wiedział , że nie chce dać jemu kosza ale go dostaje. I nie to nie jego zachowanie jest powodem tego, że chcę iść do psychologa. do sedna. Nigdy nie byłam u żadnego psychologa a pamietam u jakiegoś pedagoga gdy nie mogłam dogadać się z rodzicami ale tych wizyt miło nie wspominam. Były męczące, odliczałam czas aż stamtąd wyjdę, dla mnie to była strata czasu i pamiętam, że ta kobieta na mnie nakrzyczała bo nie chciałam się z czymś zgodzić bo miałam inne zdanie niż oni, wyszłam i więcej tam nie poszłam dlatego teraz obawiam się tego jak wyglądają takie wizyty u psychologa i mam kilka pytań - czy długo tam trzeba chodzić? W ogóle nie wiem od czego zacząć na takiej wizycie, co tam mówić. Zwłaszcza , że ja nie lubie rozmawiać o sobie, o swoich uczuciach co związane jest ze mną i z moim życiem. Pisać mi jest łatwiej bo mogę na spokojnie sobie w głowie ułożyć co chcę napisać i jak sformułować a jak ktoś na mnie patrzy to ja się stresuje i zapominam o tym co chce powiedzieć - czy to wogóle jest sens iść czy dać sobie spokój? - czy na pierwszej wizycie trzeba mówić po co się przyszło i o powodach?jeśli już się odważę to co po wejściu mam powiedzieć dzieńdobry i co dalej?dalej nie wiem... - czy jeżeli psycholog się dowie o czymś czego nie chce zgłaszać to może to zgłosić bez mojej zgody czy ma obowiązek zachować tajemnice? - czy za takie wizyty trzeba płacić? - czy są też bezpłatne? - a jak psycholog okaże się taki krzyczący to można wyjść z wizyty i zmienić - czy trzeba chodzić do tego samego? Przepraszam to wygląda jak list ale wolę poradzić się najpierw w internecie - nurtuje mnie to.
  19. Mam 28 lat, 2,5 roku temu rozstałam się z partnerem. Chcieliśmy spędzić ze sobą całe życie, było jednak kilka rzeczy które mi w Nim przeszkadzały, np. zupełnie inne zainteresowania, niezgodność co do wyboru miejsca zamieszkania itp. Jak teraz na to patrzę to wydają mi się błahostkami. Rozstałam się z Nim wówczas bo po prostu chciałam żeby pewne rzeczy dla mnie pozmieniał. Myślałam, że zacznie bardziej się starać a tymczasem On szybko znalazł sobie nową partnerkę. Wtedy mój świat się zawalił, nie wiem ile nocy przeplakalam. Z początkowego gniewu na Niego moje myśli zaczęły się przeradzać w ogromne wyrzuty sumienia do samej siebie. Zaczęłam dostrzegać, że to nie w Nim był problem, ale we mnie. To ja chciałam Go zmieniać, chciałam żeby interesował się tym czym ja a tymczasem ja ani razu nie poświęciłam dnia na to co On lubi. Minęło dużo czasu a ja każdego dnia budzę się z tą przykrą myślą, że Jego nie ma i że jedną nieprzemyślaną decyzją zniszczyłam sobie życie. Moje pasje przestały mnie już cieszyć, nie chce mi się już robić nawet rzeczy, które kiedyś były moimi marzeniami. Razem z Nim odeszło całe moje szczęście. Próbuje żyć aktywnie, spotykam się z ludźmi, robię różne ciekawe rzeczy ale nic już nie sprawia mi radości, ale wieczorami często płaczę i nie mam siły do życia. Podobam się facetom, chodzę na spotkania ale żaden z nich mi się nie podoba. Kocham mojego byłego chłopaka i wątpię, że spotkam kogoś na kim będzie mi tak zależeć. Co zrobić żeby pogodzić się z sytuacją, że On już nie wróci? Jak dostrzec sens w życiu bez niego, przestać się oskarżać i zacząć znowu cieszyć się życiem?
  20. Jestem 22 letnią studentka.Moje problemy trwają od ok rokue. Pojawiły sie w momencie kiedy odkryłam ze mój chłopak pisze z innymi dziewczynami, kiedy dla mnie nie ma czasu oraz w momencie każdej sesji egzaminacyjnej bądź kolokwium gdzie ciągle porównuje się z innymi i się zamartwiam tym, że jestem gorsza. Nie potrafię zaakceptować tego, że nie jestem perfekcyjna. Nie potrafię sobie poradzic z tym że nie wyglądam tak dobrze jak inne kobiety i że mój chłopak patrzy na nie i wiem ze mu się podobaja, a ja taka nie jestem, co doprowadza do ciągłych kłótni, podejrzliwości zdrady, braku akceptacji jego kontaktów z koleżankami. Brak akceptacji mojego wyglądu doprowadza do tego, ze nie lubię ludzi "ładnych" jestem dla nich zła i niemiła.Nie potrafię przestać myśleć o nawet maleńkich niepowodzeniach na studiach, powoduje to zaburzenia snu, gdyz rozkladam wszystko na czynniki pierwsze i ciągle myśle że mogłam zrobic to lepiej, zazdroszczę moim znajomym lepszych wyników co poglębia mój smutek.Nie potrafię rozwiązać problemów normalnie i po prostu "wrzucic na luz" ciągle wywołuje to u mnie ataki płaczu i stany depresyjne.Nie umiem sie skupic na pozytywnych aspektach zycia, tylko ciągle zastanawia się nad swoimi wadami i tym co mogę z tym zrobic, co w efekcie kończy się na niczym. Nie potrafię sobie poradzić w żadnej sposob z tymi problemami, jedyne co robię to płaczę bądź rozmyslam o tym wszystkim co powoduje u mnie zdenerwowanie i brak mozliwosci osiagniecia spokoju.Chciałabym zapytać jak sobie z tym poradzić, jak poprawić swoją samoocenę i relacje w związku i jak nauczyć się radzic sobie z tym, ze nie będę idealna i starać się przestać być zazdrosna i podejrzliwa, oraz jak nauczyć sie nie ragować na wszystko płaczem bądź kłotniami.
  21. Paula

    Kochac siebie

    Jak zacząć kochać siebie na nowo?
  22. Naatt14

    Czy to depresja?

    Jestem 22 letnią kobietą,odkąd pamiętam czuję się źle ze sobą,nie wiem jaka może być tego przyczyna. Trwa to dobre kilka lat i jest coraz gorzej,często się samookaleczałam,żeby zaznać bólu fizycznego a nie psychicznego. Są dni,że wszystko jest w miarę dobrze,a nieraz mam myśli samobójcze,bo po co żyć,po co cierpieć,skoro jakby mnie nie było to każdemu byłoby lepiej. Ale jedynie trzyma mnie to,że wiem,że mam dla kogo żyć,bo mam bliską rodzinę która cierpiałaby po mojej stracie. Ale zazwyczaj (prawie codziennie) jestem w jakimś stopniu przygnębiona. Najgorsze są momenty w których myślę,że wszystko się już zaczyna układać,a tu nagle bum-coś się musi zepsuć. Np. Jest plan żeby oszczędzić,liczę ile pieniędzy na co przeznaczę i ile mi zostanie,ile mogę wydać na nowe wymarzone okulary a tu za parę minut okazuje się,że trzeba naprawić auto,dać więcej na spłatę pożyczki. No a wzrok który się psuje w słabych okularach musi poczekać. I tak jest zawsze i ze wszystkim. Już po prostu ma dość tego wszystkiego i to z czasem coraz bardziej.
  23. Mam 23 lata, od 4 lat jestem w stałym związku z partnerem dwa lata starszym ode mnie. Zawsze było nam ze sobą idealnie, niestety przez moją chwilową głupotę zdradziłam go a on o wszystkim się dowiedział rok po tym jak zakończyłam tamta przygodę. Udało nam się jednak nie rozstawać i kolejny rok żyliśmy tak jak by nic się nie wydarzyło. Mój chłopak wybaczył mi zdradę. Jednak wczoraj oznajmił mi, że mimo ze bardzo mnie kocha i cieszy się tym co jest tu i teraz, nie wyobraża sobie przyszłości ze mną jako żoną. Powiedział że możemy być razem bo nie chce żebym odchodziła ale nie może mi dać gwarancji ze kiedykolwiek poczuje chęć założenia ze mną rodziny. Nie umie sobie z tym poradzić i ja również bo mimo ze bardzo go kocham to nie wiem czy jestem gotowa na życie bez przyszłości. Nie wiem czy powinnam decydować się na kolejną próbę ratowania związku. Od zdrady minął już ponad rok. A mój partner miewał przebłyski planowania ze mną przyszłości jednak przy każdej kłótni robimy krok w tył i on czuje że nie jest tego pewny. Jak mogę mu pomoc i sobie ? Myśl o rozstaniu jest dla mnie końcem wszystkiego...pomocy
  24. Nalatia

    Rozstanie

    Dzień dobry, mam 21 lat, jestem jedynaczką i bardzo wrażliwą osobą. W życiu szukam bezustannie bartniej duszy z którą mogłabym dzielić się wszystim. Myslalam że poznałam taką osobę jednak niestety zakończyłam swój związek. Niestety nasze relacje nie wyglądały za dobrze ciągłe kłótnie i różne poglądy na przyszłość, bardzo się różnilislmy. Jednak nie zawsze tak było, nieraz sepdzalismy cudnowne dnie razem. Bardzo boje się że nie poradzę sobie z samotnością, że nie jestem wystarczająco silna. Potrzebuję wsparcia i rozmowy z kimkolwiek na ten temat.
  25. Ksenia

    Erytofobia

    czesc. Mam 29 lat, mam problem w kontaktach z ludzmi, czerwienie sie jak tylko ktos na mnie spojrzy, odezwie sie. Od zawsze tak bylo. Byly wzloty, ze chwile bylo lepiej ale tutaj wystarczy krzywe spojrzenie i znowu wracasz na dno. Dzisiaj nie wychodze z domu unikam kontaktu z ludzmi. Mam 2 dzieci musze to zmienic. Co robic jak zaczac gdzie sie udac? Czy jest jakas szansa na bycie normalnym? Czy jest jakas specjalna poradnia ktora sie tym zajmuje?

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.