Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'lęk'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 286 wyników

  1. Jestem kobietą, mam 18. lat, wspaniałego, wspierającego mnie chłopaka. Współżyjemy od sierpnia zeszłego roku. Około listopada zaczęłam chorobliwie obawiać się niechcianej ciąży, a nawet wmawiać sobie jej objawy. Stosuje dwie metody antykoncepcyjne (tabletki i prezerwatywy), lecz wciąż się boję. Poza tym wmawiam sobie HIV. Nie mam realnego powodu. Raz, by się uspokoić, zbadałam się, wynik negatywny, lecz od tego czasu panikuję, że mogłam zakazić się w punkcie pobrań krwi. Wciąż widzę u siebie objawy: bóle gardła, afty, osłabienie. Przepłakuję sporą część dnia, obawiając się nawet nie o własne zdrowie, a o to, że mogłam zarazić chłopaka, np. przez kontakt z krwią lub źle użyte prezerwatywy. Przebadać mogę się dopiero za 2 miesiące i nie wiem, czy mi to pomoże. Co robić?
  2. Witam serdecznie Co byście mi doradzili w takich dziwnych lękach które mnie męczą od dawna... Np. nie wychodzę na balkon bo mam myśli, że wyskoczę. Jak stoję przed ulicą to mam myśli że wskoczę pod samochód. Jak jestem na przykład w kościele to mam myśli że robi mi się słabo i po chwili rzeczywiście robi mi się gorąco a nogi są jak z waty...Widzę, że uciążliwe i drastyczne myśli przejęły nade mną kontrolę. Jak się od nich uwolnić lub całkowicie je bagatelizować i nie wczuwać się ?
  3. Witam 🙂 Mam 19 lat, jestem w klasie maturalnej. Mój problem pojawił się w lutym, nie jestem pewna co go wywołało, najpewniej wszystko co przeżyłam przez te lata, liczne miłości, stresy związane z nauką i przeprowadzkami, a także chwilowe załamanie (pojawiły się myśli samobójcze oraz samookaleczanie ze wszystkim poradziłam sobie z pomocą przyjaciół). Mój problem jest takie że mam pewne "ataki". Nie wiem jak to inaczej nazwać. Pojawiają się nieregularnie, najczęściej kilka razy w ciągu dnia, najrzadziej co dwa trzy dni. Mają trzy etapy. Pierwszy to pobudzenie jakby strachu a raczej samej reakcji na strach. Mam wielką ochotę by ktoś mnie bronił pomimo iż nie czuje się niczym zagrożona ani nie odczuwam strachu. Potem do tego dochodzą drgawki i szybkie stopniowe pogarszanie się nastroju aż wpadam w rozpacz. To ostatni etap. Płaczę i nie jestem w stanie zrobić nic poza płakaniem i ewentualnie tuleniem się do kogoś. Nie jestem w stanie nigdzie iść ani nikogo zwołać gdy już jestem w trzecim etapie. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje.
  4. Witam wszystkich zgromadzonych, nie wiadomo od czego zacząć...hmm Mam 20 lat, jestem kobietą, jestem w trakcie kończenia technikum ekonomicznego, ten cały strajk nauczycieli dodatkowo przyswaja mi wielu stresów i obaw. Jakbym miała ich mało. Mając nieco ponad 3 latka zmarł mój ojciec, żyję z mamą, dwójką starszych braci i jednym młodszym. Wszystko niby super, przed wszystkimi udaję, że nic złego się ze mną nie dzieje, depresja to coś, czego nie zobaczy się gołym okiem. Nie umiem sobie sama z nią poradzić. Ostatnimi czasy czuję się gorzej, wstyd mi pójść do lekarza. Zaczęłam bać się ludzi, odsuwam ich od siebie, odsuwam wszystkich, zamykam się w sobie, zawsze byłam otwarta i starałam się myśleć pozytywnie, teraz jest inaczej. Teraz boję się zaufać, trafiłam w życiu na wielu ludzi, którzy bardzo mnie zranili, a mimo to nadal byłam ufna, nadal jestem, mimo że tego nie chcę. Ale gdy trafiałam na ludzi dobrych, którzy nie chcieli mnie zranić, odsuwałam ich od siebie, może nie wierzyłam w ich dobre intencje. Ostatnio bardzo szybko można mnie wytrącić z równowagi, jeszcze niedawno byłam bardzo cierpliwa, teraz denerwuje mnie prawie wszystko, jakbym popadała w paranoje. Głos przełykania napoju, jedzenia, kiedy ktoś za głośno oddycha, chrupanie, to i wiele innych rzeczy po prostu mnie irytują, nawet jak są prawie nie słyszalne. Dodatkowo niestety nie mam wsparcia u mojej mamy, to mnie bardzo boli. Zawsze mówiła, że jestem gruba i przez to nigdy nie mogłam poczuć się kimś wartościowym, nie lubiłam siebie, ostatnio zaczęłam lubić swoje ciało, ale dostałam na twarzy bardzo obfitego trądziku, przez co moja samoocena automatycznie spadła i nie chcę pokazywać się ludziom. Biorę tabletki, które pomagają, ale jednym ze skutków ubocznych jest pogłębienie depresji i rozdrażnienie. Zapewne przez to tak ostatnio się zachowuję. Nikt z mojego otoczenia tego nie zrozumie, bo żadne pocieszenie usłyszeć, że mam się nie przejmować, że ludzie mają gorzej. Mają, ale ja mam taki problem i jeśli nikt mi nie pomoże, to moja dusza umrze. Już umiera, przestałam widzieć sens życia, nie wiem kim jestem, jestem zagubiona i samotna. Potrzebuję pomocy, boję się tylu rzeczy, dorosłości, czy sobie poradzę, co powiedzą inni. Niby nie powinno patrzeć się na to, co powiedzą inni, ale ciągle o tym myślę, czasami nie mam swojego zdania, bo boję się wychylić. Nie wiem co robić, jak przestać bać się świata? Jak znaleźć sens życia?
  5. Witam. Mam na imię Nadia i mam 21 lat. Od dłuższego czasu borykam się z problemem - hipochondria (tak mi się wydaje). Na codzień jestem singielka podróżuje po świcie i poznaje nowe osoby czuje sie w tym świetnie. Natomiast moj problem pojawia się gdy coś zacznie mnie boleć, coś mi wyjdzie. Ja jestem świadoma, ze to że boli mnie głowa to nie jest rak czy inna choroba, ale jesli coś mnie zaboli od razu wpadam w szał, szukam w Internecie co to może być, szczerze mówiąc jestem świadoma tego wszystkiego i nie chce juz taka być ponieważ to mi przeszkadza w życiu codziennym. Nie jestem osobą która chodzi do lekarza, wręcz przeciwnie unikam lekarzy itd. Kiedyś mialam podejrzenie o chorobę białaczkę, ale po krótkim czasie wszystko wróciło do normy. Od zawsze byłam panikara, ale od tego momentu co się działo wtedy i teraz mnie zaboli to od razu myślę o najgorszym. Swego czasu miałam tak, że co szłam gdzieś to miałam wrażenie że zemdleje, robiło mi sie słabo, ale szłam dalej bo wiedziałam że to jest w mojej głowie, mam takie różne "schizy" I za bardzo nie wiem jak sobie z tym poradzić w życiu codziennym. Pozdrawiam Nadia
  6. Cześć, Mam 22 lata. Dołączyłamtutaj ponieważ pilnie potrzebuje porady. W czerwcu 2017 na grupie tematycznej poznałam chłopaka, który jest młodszy o 3 lata, w sumie napisałam dla zabicia myśli po śmierci koleżanki. Początkowo traktowałam go jak kolegę i uważałam za geja, a mimo wszystko bardzo szybko się w nim zakochałam. Dzieliło nas ponad 100km, a mimo to już po tygodniu nim doszło do spotkania zaczęliśmy związek. Oczywiście pojawiły się spotkania i byłoby pięknie, gdyby nie to, że dałam sobie wmówić wszystkim dookoła, że jestem przykrywką, a już w ogóle kiedy powiedział mi to jego przyjaciel,który zaproponował dowody- bałam się zobaczyć i pewnie na to liczył. Upiłam się i poszłam do łóżka z chłopakiem wcześniej opłakiwanej koleżanki. Przyznałam się chłopakowi i wybaczył, ale nadal bałam się spytać o to czy jestem przykrywką- wątpię że by się przyznał gdyby faktycznie tak było. Minął miesiąc, a ja zaczęłam kręcić z przyjacielem przez internet i w sumie to sama nie wiem dlaczego. Zostałam zmuszona do przeprowadzki do rodziców, a ze 100km zrobiło się mocno ponad 300. Chłopak wszedł na mojego fb i dowiedział się o flircie. Zerwał ze mną co oczywiście rozumiem, ale nie rozumiem za to siebie, bo wiem że go kocham i chce tylko jego, ale jakoś do tego mnie ciągło. Próbowałam go odzyskać na marne. Wszedł w kolejny związek, a ja za wszelką cenę chciałam być lepsza od niej zaczynając swoje głodówki. Pewnego dnia zdążył się dla mnie cud. Napisał w dodatku że kocha. Wszystko postawiłam na niego, ale u niego zaczęło się koszmarnie Zdjęcie z wystawionym językiem to zaproszenie do łóżka, Napisanie ,,też Cię kocham" po zrobieniu czegoś na złość np. to zdrada Rozmawianie z kimś przez telefon to zdrada Ma moje hasło na fb, usunął snapa i wszystko inne. Doszło do kłótni i rozstania, a moja przyjaciółka postanowiła do niego napisać żeby załagodzić sytuację. Wiesz co napisała ? Że go rozumiem i powinien mnie mocniej kontrolować, po czym dodała mu jeszcze moje zdjęcia, które jej kiedyś wysyłałam (softy) które uznali oboje za całkowity dowód zdrady (dodam że odkąd się przyjaźnimy wysyłamy sobie takie zdjęcia i nigdy nikt kto o tym wiedział nie widział w tym nic złego). Oczywiście on mocno się z nią zgadza i po 2 dniach wyzwisk mnie od ,,kurw, szmat i tego że się puszczam i zachowuje jak księżniczka i ich nie doceniam". Oboje uznali, że mam rzucić pracę, festiwal który organizuje i w ogóle wszystko i iść mieszkać do jego miejscowości. Oczywiście on będzie mieszkał z rodzicami (ma 19 lat), będzie pisał z moją byłą przyjaciółką oraz innymi znajomymi. Ja mam usunąć wszystkie portale typu Instagram i FB, urwać kontakt ze znajomymi, mieszkać sama a on będzie do mnie przychodził po mojej pracy i wracał na noc do mamy. Dodam jeszcze że to nie jest jego rodzina, bo poznał ich przypadkiem i wyciągnęli go z dawnej i zna ich 2 lata. Ze swoją rodziną widziałabym się 2 razy na rok bo nie mam prawa jazdy a podróż to 8-11h w jedną stronę i 140zł, ale on nie widzi w tym problemu, bo miałam ich całe życi.D Dodatkowo chłopak uważa, że skoro ja zawiniłam powinnam teraz odpokutować. Nie uważam to za słuszne, ale bardzo go kocham i nie wiem co powinnam.
  7. Dzien dobry. Jak sobie poradzic z lekiem po wypadku samochodowym? 3 lata temu bylam pasazerem wypadku. Mam prawojazdy lecz nie jezdze czesto ze wzgledu na paralizujacy strach. Jak sobie z tym poradzic? Pozdrawiam
  8. Witam. Jestem Karolina. Mam 22 lata i potrzebuje pomocy.. Przez ostatnie 4 lata w moim życiu bardzo dużo się wydarzyło i chyba już sobie nie radzę z nadmiarem tego wszystkiego. W skrócie. Mam dziecko prawie 3 letniego synka. I narzeczonego, który jeździ w trasy na 26/28 dni.. Ale zawiodłam się na nim bo rok temu mnie okłamal i gdy byłam w ciąży to jego mama uderzyła go w twarz do krwi i mnie zasrapala w ramię.. Kocham moją rodzinę. Ale bardzo często jestem nerwowa. Nie mogę w nocy zasnąć. Pomimo tego że mam narzeczonego to czuję się samotna. Nie mam na nic siły. I gdy dowiedziałam się rok temu że on mnie tak okłamal to pocielam się w udo.. Psychicznie miałam już dosyć. Myślałam że to jest tylko chwilowe ale to ciągle wraca i nie potrafię sobie z tym sama poradzić.. Proszę o pomoc
  9. Wielu ludzi ucieka przed bólem emocjonalnym i przez to uzależnia się od tego, co na chwilę uśmierza to cierpienie lub je zagłusza. Uciekają w poszukiwanie aprobaty, kolekcjonowanie dowodów uznania, uwielbienia, uwagi. Uciekają w coraz to kolejne objęcia romantycznego lub seksualnego partnera, niejako uzależniając się od miłości, seksu albo zauroczeń. Uciekają w złudzenia, konstelacje iluzji, zaprzeczanie rzeczywistości i racjonalizacje żeby poczuć się lepszymi, niż są w istocie. Uciekają w używki, by choć na moment przestać być cierpiącą wersją siebie. Uciekają w jedzenie, by doznać namiastki fizycznego, ciepłego kontaktu jak wówczas, kiedy bezwarunkową miłość gwarantowało bycie w łonie mamy odżywiającej ciało swego dziecka. Czasem kobiety uciekają w przesadne głodówki, by pokarać swoją kobiecość za podobieństwo do zimnej, toksycznej matki lub odpokutować winę za rzekomo sprowokowane nadużycia ojca. Panowie uciekają w gonitwę za idealnymi kształtami kobiecych ciał, by nakarmić nienasycenie męstwa zdobywając najpiękniejsze z pań. Bez tego wszystkiego trudno niektórym poczuć, że warto żyć. Tymczasem sposobem na to, aby uporać się z bólem emocjonalnym, jest zmierzenie się z nim. Zaspokojenie potrzeb, które naprawdę się za nim kryją, ale również w pewnej mierze zaakceptowanie go jako przyrodzonej części człowieczeństwa. Dążenie do całkowitego stłumienia jego doświadczania to prosta droga do uzależnień i pogarszających sprawę przymusów. Fragment z nowej książki. Pewnie trochę za poważnej... Zobacz ten wpis na Facebook.
  10. Witam 🙂 Mam 19 lat, jestem w klasie maturalnej. Mój problem pojawił się w lutym, nie jestem pewna co go wywołało, najpewniej wszystko co przeżyłam przez te lata, liczne miłości, stresy związane z nauką i przeprowadzkami, a także chwilowe załamanie (pojawiły się myśli samobójcze oraz samookaleczanie ze wszystkim poradziłam sobie z pomocą przyjaciół). Mój problem jest takie że mam pewne "ataki". Nie wiem jak to inaczej nazwać. Pojawiają się nieregularnie, najczęściej kilka razy w ciągu dnia, najrzadziej co dwa trzy dni. Mają trzy etapy. Pierwszy to pobudzenie jakby strachu a raczej samej reakcji na strach. Mam wielką ochotę by ktoś mnie bronił pomimo iż nie czuje się niczym zagrożona ani nie odczuwam strachu. Potem do tego dochodzą drgawki i szybkie stopniowe pogarszanie się nastroju aż wpadam w rozpacz. To ostatni etap. Płaczę i nie jestem w stanie zrobić nic poza płakaniem i ewentualnie tuleniem się do kogoś. Nie jestem w stanie nigdzie iść ani nikogo zwołać gdy już jestem w trzecim etapie.
  11. Cześć mam na imię Agata , mam 20 lat . Zacznijmy od początku ... ponad rok temu zakończył się mój dwuletni związek . Zostałam zdradzona kilkukrotnie , czuje się oszukana zdradzona wykorzystana ... mam ogromny problem jestem zbyt naiwna , zawsze tak było . To jest głupie ale nawet w czasach szkoły byłam wykorzystywana przez moich pseudo przyjaciół , oszukiwana , wyśmiewana z podwodu nadwagi zawsze im ufałam starałam się zyskać kogoś kto przy mnie będzie ... tak jest do teraz bardziej z płcią przeciwną . Staram się znaleźć kogoś kto będzie przy mnie , gdy poznaje kogoś to zazwyczaj ulegam a później płacze bo znowu ktoś się mną zabawił . Dodam ze moja sytuacja rodzinna również może sie z tym wiązać . Szczerze mówiąc nie wiem co mam robić popadam w depresje wyje dniami i nocami boje sie już kogokolwiek poznać , ale czuje się samotna . Może plotę bez sensu ale czuje się zagubiona
  12. Witam,Mam problem ,im dłużej jestem sama,tym bardziej się boję że tak zostanie,mam 25 lat,w związku "normalnym"byłam kilka lat temu.rzadko poznaje kogoś realnie niestety.coraz mniej się staram aby utrzymać relację, żawsze znajduje w sobie wady i szukam powodów dla których ten ktoś może nie być mna zainteresowany choć jest.Ostatnio pisałam z mądrym ,ciekawym facetem,ale moje nastawienie go zniechęciło.Nie rozumiem sama siebie.Zazwyczaj mi nie było źle ,ale ten facet to co innego,czuję taki żal że nie zobaczy jaka jestem naprawdę i nie przekonamy się czy do siebie pasujemy,nie jestem desperatka ale chyba poprostu chcę mu pokazać że mogę być lepsza.
  13. Monika 28 lat. Od dłuższego czasu występują u mnie objawy nerwicy lękowej.Leczę się odpowiednimi lekami zapisanymi od psychiatry biorę paroxinor .Był taki czas kiedy odstawiłam leki bo czułam się już dobrze ale potem pojawiły się problemy ze snem przez długi okres czasu nie mogłam spać.Dodam też że musiałam zrezygnować też z pracy.W pracy też przeszłam dużo nerwów i stresów i przy końcu dostałam lęku wogule do niej przychodząc.Nie pracuje już tam w tym czasie jeszcze gdy tam pracowałam miałam bardzo dużo obowiązków i martwiłam się wiele razy że się z niczym w niej nie wyrobie chociaż zawsze zdążyłam z robić wszytko na czas.Niewiem jakieś dziwne odczucie mi towarzyszyło.Zaczełam brać znowu leki paroxinor i dwa inne na spanie.Spanie się unormowało ale od stycznia zaczełam nauke w szkole i pojawiły się problemy z koncentracją w sytuacji kiedy się uczę.Nie mogę się skupić bardzo kiepso zapamiętuję i znów towarzyszą mi myśli że się z materiałem nie wyrobie na sprawdzian.Denerwuje mnie to bardzo bo jednocześnie stresuję się tym że nie zaliczę sprawdzianu..I w tym czasie gdy prubóję się uczyć z książki czuję zawsze delikatne przetykanie się uszu.I to przetykanie towarzyszy mi tylko wtedy gdy się uczę lub gdy myślami powracam do byłej już pracy.Strasznie mi to utrudnia skupienie..Czemu tak się dzieję??? Dlaczego to powoduje takie tródności z koncentracją????
  14. Witam, mam zaledwie 16 lat i panicznie boje się śmierci. Nie zawsze, ale gdy źle się czuje wieczorem to zaczynam myśleć czy to tylko zwykły ból czy jest z czymś powiązany i w każdej chwili mogę umrzeć. Te problemy zaczęły się po śmierci mojej babci. Tego wieczoru straszny zaczęły mi drętwieć nogi i bardzo źle się czuje, jutro z rana jadę do lekarza, ale mimo tego nie mogę zasnąć, boje się, że już się nie obudzę i stąd moje pytanie. Da się coś z tym zrobić? Jakiś pomysł? Dobry sposób na zajęcie czymś głowy? Z góry dziękuję ;/
  15. Mam 39 lat sama wychowuje dziecko 11 letnie. Od 5 lat jestem rozwiedziona, próbowałam ułozyc życie ale do tej pory nie wyszło. wychowałam sie w pełnej rodzinie gdzie matka zawsze była zimną i obojetną osobą, bez wsparcia, porady i wszystkiego co matka może okazać, dać swojemu dziecku. Nie miałam przykładu jak powinno wyglądać małżeństwo. Zaczynając nowy związek jest super euforia a po paru miesiącach okazuje sie że to nie ten. Nie potrafię sie otworzyć jestem spięta. Małe spięcie w zwiazku wywołuje u mnie obawy gubie sie i nie wiem jak rozwiązać problem. wycofuję się.
  16. Mam wrażenie że jestem potworna dla mojego faceta. Mamy 25 lat, on 26. Od niecałego roku zaręczeni, planujemy slub w 2020 roku. Rzadko się kłócimy, ale jeśli już to lecą talerze. Jestem bardzo nerwowa, szybko się denerwuję. Czuję się źle ze sobą, chciałabym być spokojniejsza, mniej wszystko przeżywać, nie stresować się. Wczoraj się pokłóciliśmy tak, że kazałam mu się wynosić więc wyszedł i poszedł do naszego drugiego mieszkania, które stoi puste. Czekałam, aż wróci do północy, ale nie wrócił więc poszłam po niego piechotą. Wróciliśmy razem, on szybko zapomina. Przytuliliśmy się i poszliśmy spać. Dla niego jest już okej, ja siedzę w pracy i przeżywam to wszystko. Wczoraj poszło o to, że nie liczy się z moim zdaniem. Zaczęłam płakać, a on na to, że już go nie rusza mój płacz i ma to gdzieś bo jestem wiecznie niezadowolona. Uważam, że przesadził, bo w ostatnim tygodniu prawie nic od niego nie chciałam, a nawet nic nie mówiłam, gdy wychodził wieczorami z kolegami. Czuję się nierozumiana i jednocześnie niekochana. Czasami czuję niepewność czy na pewno jest w stosunku mnie szczery, bo zdarzało mu się kręcić w mało ważnych sprawach. Ale jeśli kombinuje przy pierdołach, to może kombinować przy poważniejszych sprawach prawda ? Momentami mam też wrażenie, ze go zmusiłam do zaręczyn bo często o tym wspominałam, tak samo jak jego rodzice naciskali na deklarację z jego strony. Z drugiej strony, wiem, że jest osobą która nigdy nie postępuje tak jak ktoś mu nakazuje. Wręcz przeciwnie, na złość zrobi odwrotnie... Nie wiem już co myśleć. Chyba chaotycznie to napisałam. Boję się, że to rozwalę. Ale nie wszystko też mi pasuje, nie mogę z nim porozmawiać bo te rozmowy zawsze kończą się kłótniami, a on mówi że zawsze mi coś nie pasuje i koniec rozmowy...
  17. Witam Na tym forum prawdopodobnie zobaczycie mnie pierwszy i ostatni raz. Od dawna zmagam się z nerwicą natręctw, ale teoretycznie jeszcze nigdy o tym nikomu nie mówiłem. Zamierzałem to zrobić innym razem. Mam swoje rytuały, a jednym z nich jest modlitwa powtarzana wieczorem kilka razy (było to 4). Już na wstępie napiszę, że wiem, że to nie ma sensu. Wczoraj jednak pomodliłem się 3 razy aby zobaczyć czy stanie się coś "innego". Jak się jednak okazało następnego dnia odszedł mój pies, który był ze mną 12 lat ;( Wydawało mi się, że nie chorował na nic. Jeszcze kilka dni temu mogłem go normalnie pogłaskać. Jedyne o czym wiem to to, że znalezione go z krwią płynącą mu z nosa (na moim podwórku). Kiedyś zapytałem się taty kiedy może stać się "ten moment". On odpowiedział, że prawdopodobnie kiedy będę szedł do nowej szkoły. Czuję teraz pustkę w sercu, czuję się, jakby po części była to moja wina mimo, że wiem, że raczej nie ma to głębszego sensu. Co najgorsze niedługo mam egzaminy i boję się, że będę myślał tylko o tym. Proszę o pomoc. Pozdrawiam.
  18. Mam 23 lata jestem w zwiazku z moim chlopakiem od 6 lat miesiąc temu dowiedziałam sie ze będziemy mieli dziecko tydzien temu ze je straciliśmy, jestem tydzień po zabiegu. Nie jestem z nim szczesliwa od jakiegos czasu ale nie potrafie sie od niego uwolnić.. wyzywa mnie, poniza. Od 3 miesiecy spotykam sie z kims innym chciala bym z nim byc jednoczesnie boje sie rozstania z moim obecnym chłopakiem.
  19. Cześć. Mam wątpliwości, czy w ogóle tutaj pisać.. ale póki co mnie nie stać na wizyty u psychologa czy psychiatry.. a jest mi naprawdę źle. Mam miliardy myśli w głowie i już sama sobie nie radzę, a bliscy już mają dość słuchania o "moich problemach", które się ciągną już dobre pół roku.. więc zaryzykuję i napiszę, może poczuję się lepiej.. Jakiś czas temu rozstałam się z chłopakiem, ale nie mogę się z tym nadal pogodzić. Raz - to był mój pierwszy chłopak, dwa wszystko z nim przeżyłam pierwsze.. ale do rzeczy. W miarę nam się układało, były wyznania z jego strony typu: chciałbym z tobą zamieszkać, chciałbym z tobą założyć rodzinę.. trwało to dopóki z jego najlepszym przyjacielem nie zerwała dziewczyna. Wtenczas ten zaczął za nami łazić.. już nie będę pisać, że byłam wyrozumiała, że współczułam temu kumplowi i rozumiałam, że teraz rzadziej się widzę ze swoim chłopakiem, bo ten "musi wesprzeć brata w trudnej sytuacji". Jednak wszystko ma swoje granice. Mianowicie oni zaczęli razem pić. I to tak konkretnie... Jednak najbardziej mnie boli to, co ja słyszałam od tego pseudo kumpla: do dziś mi się to odbija echem po głowie: - twój chłopak cię nie kocha, on jest stworzony do samotności - jemu bez ciebie jest lepiej, bez ciebie jest przeszczęśliwy - twój chłopak zastanawia się jakby mu było z inną A po rozstaniu - nie dostałam żadnego wyjaśnienia od mojego już byłego, za to od jego pseduo kumpla owszem: usłyszałam, że przecież i tak nam się nie układało, że mojemu byłemu wiele rzeczy we mnie przeszkadzało i po prostu nie byliśmy zgodni co do charakterów i do siebie nie pasowaliśmy. Wszystko to w "obiektywnej opinii kumpla". Ale nigdy, przenigdy nie usłyszałam tego z ust mojego byłego. Raz prosiłam o rozmowę w smsie, to otrzymałam w odpowiedzi tylko: "ale ja jestem na nie". Minęły 3 miesięce i serce jest złamane do dziś.. Nadmienię, iż mojemu byłemu ten pseudo kumpel też mieszał w głowie. Słyszałam na swój temat od wspólnych znajomych, że ja jestem puszczalska, że wcale nie jestem wierna. Następnie słyszałam, że ten pseudo kumpel rozpowiadał także, że jestem bezpłodna i że mój chłopak ma ze mną przerąbane. A ja - zostałam z tym wszystkim sama bez konkretnych wyjaśnień...;( Znajomi i rodzina mówią: gdyby mu na mnie naprawdę zależało to by ten kumpel nie był w stanie nas rozdzielić.. i może mają rację, ale wydawalo mi się, że należą mi się jakieś wyjaśnienia. A my po prostu zaczęliśmy widywać się co raz rzadziej, aż przestaliśmy się widywać w ogóle.. na początku naciskałam, starałam się, ale było to jednostronne. On wolał spędzać czas z tym pseduo kumplem i pić, niż spotkać się ze mną.. ;( I już naprawdę nie wiem, czemu mnie to spotkało i czemu boli do dziś. Co źle zrobiłam? Podobno dzisiaj mój ex się trochę ogarnął, już nie pije. Jest nadal sam. Ale nie wiem, czy się widuje z tamtym. Do mnie też nie napisze. Usunął profil na fb i messengera. Nie mam z nim żadnego kontaktu. A boje się napisać, bo strach, że mnie znowu oleje albo nawet nie odpisze jest zbyt silny. Po prostu łatwiej by mi było jakbym dostała wyjaśnienie od mojego ex, że się odkochał, albo że w ogóle nie kochał. Że był ze mną tylko dla przyjemności, albo dla zabicia czasu. Cokolwiek.. a ja nie dostałam nic. Mogę sobie tylko dopowiadać. I staram się zająć swoim życiem: pracuję, kupiłam sobie samochód, spotykam się ze znajomymi, ale mnie to nie cieszy. Nic mnie już nie cieszy..
  20. Witam W tym roku skończyłam 18 lat, chodzę do liceum, mam wspaniałego chłopaka, kochającą rodzinę, pasję i problem. Dodam, że związek jest w połowie na odległośc, zanmy sie ze szkoły jednak ja wyjechałam pod Lublin, do szkoly z internatem, a on zostal w mojej rodzinnej okolicy. Wracam co miesiać, a nawet częściej, nie mogę sie doczekać spotkań, gdy jestem w domu wszystko po kilku dniacg wraca do normy. Od pewnego czasu męczą mnie obsesyje myśli. Zaczęło się od myśli "czy ja go kocham? czy nie kocham go jak mama syna (jest miesiącami pół roku młodszy, rocznikowo rok), czy on mi się serio podoba? a może ja już go nie kocham? czy ym za nim zatęskniła?" i tysiąc innych....każda wywołuje we mnie lęk, strach, nawet czasem cos w rodzaju ataków paniki. Gdy ogarnęłam tamte myśli to zaczęły mnie atakować myśli "czy on nie wygląda jak dziecko? może my wyglądamy jak rodzeństwo? możę myśli oznaczają nasz koniec? może ja nie umiem kochać? czym wogóle jest miłość? a jak to jest się zakochać?" gdy ogarnłęam te nowe myślałam, że będzie dobrze. Myślałam sobie, już wiesz,że są fałyszwe. Jednak potem pojawiła się myśl "a może lecę na Kubę (chłopak ze szkoły, którego nie cierpię)?" Zaczęła się lawina uczuć, łez, paniki. Gdy uspokoiłam tą myśl i dziś się z niej śmieję, to pojawiła się myśl "a może ja się czuję chłopakiem? wyglądam jak chłopak? jak to jest czuć się chłopakiem?". Plus jest taki, że początkowo myślenie na dany tema trwało po 2 tyg. Teraz kończy się po kilku dniach, już mniej przeżywam myśli, jednak wciąż są stresujące, bolą, przez chwilę w nie wierzę. Zdaję sobie sprawę z ich irracjonalności, jednak za każdym razem je analizuje, walczę. Czuję się bardzo zestresowana, nie wiem co robić. Czy jest to jakieś zaburzenie? Czy mogę poradzić sobie z tym na własną rekę?
  21. Jestem dziewczyną. Mam 19 lat. I moim problemem jest wyprowadzka. Po maturze chciałabym sie wyprowadzić z chłopakiem do mieszkania. Jednak nie mam dobrego kontaktu z rodzicami, w ogóle trudno to nazwać relacją. Próbowałam rozmawiac o tym z mamą, ale zaczęła krzyczeć i nie przyjmowała żadnych argumentów. Moi rodzice żyją na płaszczyźnie materialnej, mam wrażenie, jakby uczucia dla nich nie istniały. Nie rozumieją, że dałabym sobie radę i nie wiem jak z nimi porozmawiać, czy chociażby zacząć rozmowę żeby nie było od razu kłótni, a nie chce żeby ta wyprowadzka była ucieczką. Dla nich bardziej się liczy opinia innych i na zewnątrz pokazują jacy są dobrzy i odpowiedzialni, a w domu nie potrafią przeprowadzić normalnej rozmowy argumenyacyjnej.
  22. Witam Mam 25lat. Czuje sie masakrycznie coraz bardziej nie radze sobie ze soba i z myslami. Nic mnie nie cieszy. Czasami mam ataki paniki wtedy czuje jakbym zaraz miała zemdlec slysze jak bym byla pod woda. Nic do mnie wtedy nie dociera czuje jak mi sie kreci w glowie.Czesto czuje sie jakbym nie byla soba. Czuje sie jakbym byla w obcej skorze. Czesto mam lęki spowodowane niczym czuje jakby sie mialo cos wydarzyc. Coraz czesciej mysle po co ja istnieje jaki jest sens. Ranie i zawodze wszystkich. Jestem beznadziejna we wszystkim co robie. Najlepiej lezalabym tylko w lozku i spala. Musze chodzic do pracy wiec tylko do niej biore sie w garsc i ide. Ale tam jak zostake sama czesto placze bo znowu zaczynam rozmyslac po co ja jestem. Jestem taka beznadziejna. Nie radze juz sobie ze soba. Nie chce tak zyc albo cos sie zmieni albo nie bede zyc. Jedynie przy zyciu trzymaja mnie najblizsi. Nie moglabym im tego zrobic. Prosze o pomoc jakas rade.
  23. Mam taki problem 5 lat temu przeszedłem prawdopodobnie nerwice lekowa gdyż przez 3 lata chodziłem po lekarzach szukając sobie choroby, ale po rozmowie z psychiatrą który był lekarzem pierwszego kontaktu przepisał mi promazin który brałem 1 m-c, od tamtej pory jest poradziłem sobie z tym przez 5 lat, ale od 2 miesięcy mam problem bo boli mnie głowa lekko, jestem senny zmeczony, oczy mam ciężkie, nie chce mi się nic robić, zaczęło się od wypady na narty i jak wróciłem bolała mnie głowa, brałem przez tydzień tabletki przeciwbólowe, potem 3 dni spokoju ale potem dalej to samo więc wybrałem się do lekarza który przebadał i powiedział ze mam odpocząć i zlecił rtg zatok czy nie od tego bo bolało także u nasady nosa, rtg u laryngologa ok, stwierdził ze nic nie widzi na zdjęciu i w nosie, wykonałem badanie krwi morfologia ob crp cukier elektrolity watrobowe i wyszły ok, między czasie miałem wizytę u dentysty i okazało się ze musze wyrwać 8 bo miałem przetokę, od momentu wizyty u dentysty i 4 dni po wyrwaniu nie miałem objawów, ale od 2 dni mam nawrót takiego stanu, i nie wiem co robić, po przeżyciach z przed 5 lat na myśl wróciły myśli że może tak znowu zareagowałem na wszystko co się zdarzyło w ciągu tych lat, od ponad połowy roku poprzedniego miałem stresu trochę w pracy mocniejszego, ale od stycznia unormowało się wszytko na dobre i po miesiącu się zaczęła opisywana sytuacja. niewiem co dalej robić po głowie chodzą mi myśli ze coś mi jest, próbuje walczyć i mówić ze badania nie wykazały niczego więc nie myśl o tym wszystko jest ok. ale z drugiej strony myślę co chyba potęguje objawy. Myślę czy cała ta sytuacja która miała miejsce przez poł roku nie skumulowała się i wystrzeliła. Niewiem czy iść do lekarza i rozmawiać o dalszych badaniach czy odpuścić i umówić się na wizytę u psychologa???? Objawy nie występują cały czas w domu wieczorami jest dużo lepiej, na spanie biore valused który pomagami mi spać, wcześniej w ciągu 5 lat miewałem noce gdzie trudno było mi zasnąć cały czas o czymś myślałem, głównie w niedziele miałem ten problem. 5 lat temu tez przebadałem się na wszystko co dał lekarz nawet zrobiłem TK od szyi do pasa kregosłupa i brzucha który nic nie wykazał istotengo oprócz w kręgosłupe th8 naczyniaka, który lekarz ortopeda okreslił jak nie wpływająca na jakoś zycia. Jestem osobą która nie potrafi siedzieć i nić nie robić a od początku roku właśnie odpoczywałem, mowiąc ze kiedyś trzeba ale ciężko mi siedzieć i nic nie robić. poprzednia zaburzenia rozpoczeły się także przez zakończenie budowy domu, urodzenia dziecka i odpoczynku po kilku latach życia w biegu od rana do wieczora. teraz ustabilizowało się życiowo, ale w pracy poprzez awans więcej stresu a jak pisałem pół roku wielkiego stresu. Jak poradzić sobie z takim stanem i co robić dalej????
  24. Jestem 29 letnia kobieta która od dwóch tygodni dowiedziała się że jest w ciąży. Ciąża była planowana i bardzo się z niej cieszę. Mój problem polega na tym że pojawiły się lęki i objawy nerwicowe utrudniające mi funkcjonowanie. Kiedyś leczyłam się na nerwice psychoterapia. Boję się o rozwój maluszka i o to że nerwica wróciła. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Proszę o pomoc😐
  25. Dzień dobry, musiałabym wytłumaczyć całą moją historię, ale wspomnę tylko o tym, że od 15 roku życia zmagam się z anoreksją. Mam obecnie 34 lata i wydawałoby się, że nauczyłam się sobie radzić z samym jedzeniem, jednak pozostało wiele innych składowych choroby. Dotychczas nigdy nie byłam z nikim w bliskiej relacji, jednak w listopadzie podczas konferencji w Meksyku poznałam kogoś, kto zdołał jakoś przebić się przez mój naturalny opór, oraz przekonać mnie, że z jego strony to też coś silnego. Pozostaliśmy w stałym kontakcie, a ja 2 miesiące temu wróciłam do Mexico City. Oczywiście on był jednym z głównych powodów, choć nie jedynym. Wszystko było pięknie przez pierwszy miesiąc, spędzaliśmy razem bardzo pozytywny czas. Coraz bardziej się przekonywałam, że wreszcie znalazłam kogoś, kto mnie rozumie, akceptuje. Jednak szybko się okazało, że mój ,,partner'' nie chce nic wspólnie planować, ciągle powtarza, żeby skupiać się na ,,teraz''. Nie ma w planach odwiedzenia mnie w Polsce. Ja mam możliwość powrotu do Meksyku z powodu doktoratu, ale kiedy go zapytałam, czy chciałby żebym wróciła, powiedział, że to moja decyzja, on nie chce być powodem. Z jednej strony nadal mi powtarza, że mnie kocha, z drugiej przedstawia mnie wszystkim jedynie jako koleżankę z Polski...Pojawił się u mnie wielki strach i ból. Jakiś czas temu zdiagnozowano u mnie pewne spektrum borderline, więc mam już paranoję, nie wiem, co wynika z moich zaburzeń (sabotowanie bliskości) a co jest czerwoną flagą, że on jedynie wykorzystuje moją naiwność, wiedząc, że jest pierwszym takim przypadkiem w moim życiu. Wszyscy na około sugerują, że raczej nie wygląda to na rokującą relacje, ale kiedy z nim rozmawiam, zwykle wychodzi na to, że jestem wariatką, która ciągle coś wymyśla. Pozostały teraz 2 tyg do końca mojego pobytu. On tydzień temu spędził 5 dni poza Meksykiem. Przez ten czas wiele myślałam i postanowiłam się odciąć przed wyjazdem, bo już nie mogę wytrzymać tego wewnętrznego napięcia i bólu. Z drugiej strony cały czas się obwiniam, że może faktycznie jestem nie fair. Zupełnie nie wiem, jak sobie ze sobą poradzić, choć podczas wieloletnich terapii poznałam większość swoich schematów. Myślę, że jednak nie powinnam wchodzić w żadne bliskie relacje. Piszę, bo tutaj nie mam dostępu do terapii. Co mogę zrobić w tej sytuacji? Pozdrawiam

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.