Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'lęk'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Cześć, w zasadzie nie wiem czy dobrze robię, bo jestem tutaj nowy. Zacząłem ten temat przede wszystkim z myślą o sobie. Już na początku muszę jednak zaznaczyć, że moja historia nie jest atrakcyjna, choć wydaje mi się, iż z drugiej strony kłopoty są duże. Zacznijmy od tego, że odkąd pamiętam byłem bardzo skryty, w skrajnych przypadkach samotny. Mówimy tu o etapie szkolnym, podczas którego ktoś musiał się naprawdę postarać, by zdobyć moje zaufanie. Zwykle cześć z kolegami było maksem, nie mówiąc już o relacjach z kobietami. Zaznaczę też, że zgaduję, iż taki introwertyzm wytworzył brak ojca przez większość dzieciństwa - pracował za granicą, więc musiał mi wystarczyć mama. Paradoks jest taki, że ojciec to moje totalne przeciwieństwo - twardy, silny psychicznie, zawsze stawiający na swoim i szukający wyjścia z sytuacji. Mimo usilnych starań na ten moment myśleniem i zachowaniem nie zbliżyłem się do niego ani na milimetr. Teraz większość się zaśmieje, bo przez wiele lat chciałem zostać dziennikarzem sportowym. Słyszycie? Największy smutaś świata miałby latać z mikorofonem i przepytywać ludzi przed kamerą? Też się sobie dziwię, ale to wynikało tylko z tego, że chciałem być przy sporcie, do którego nigdy nie miałem talentu. Takie marzenia we mnie tkwiły długo, bo umarły w zasadzie rok temu, gdy ponownie nie dostałem się do dużej redakcji. Mówiąc zaś o studiach to wybrałem najgorzej jak mogłem. Udałem się na zarządzenie w sporcie, licząc że szansa na zostanie menedżerem sportowym jest jak najbardziej realne. Niestety, rozczarowanie do dzisiaj jest sporo, ponieważ 3 lata zmarnowałem i mimo skutecznej obrony nie ocieram się nawet znalezienie podobnej pracy. Sama praca zawodowa też nie jest okazała. Tuż po maturze postawiłem na pracę w małych firmach produkcyjnych, ale nie wytrzymałem tam dłużej niż pół roku. Tu także nie wszedłem w skórę ojca, bo mając dwie lewe ręce do pracy fizycznej nie mogłem szukać stabilizacji. Od 3 lat pracuje więc zdalnie, ale mimo sporej niechęci nie potrafię znaleźć innej pracy. Zdalna praca staje się dla mnie coraz bardziej nie do wytrzymania bo mimo zamknięcia w sobie potrzebuje kontaktu z ludźmi. I tutaj zmierzam do kontaktu z innymi. O kobietach nie mam co pisać, bo nie udało mi się nawet otrzeć o związek. Ba, mając obecnie 23 lata nie całowałem żadnej kobiety. Mimo dużych starań i randek byłem odrzucany z niewiadomych przyczyn. Z kolei kolegów, z którymi się widzę mam 2 - spotkania te opierają się głównie na wspólnym piciu alkoholu na miejskiej plaży, bo innych atrakcji w małym miasteczku nie mamy. Nie ukrywam, że te wyjścia mnie coraz mocniej dobijają. Z jednej strony nienawidzę tego, bo chce czegoś więcej od życia, ale z drugiej strony alkohol pomaga mi uciec od tego, że jestem życiowym zerem i cieszę się, że ktoś w ogóle chce mnie zobaczyć. Na sam koniec dodam, że myślę. Myślę o wyprowadzce z domu, gdzie mam tylko rodziców. Myślę o dużym mieście -Warszawa czy Poznań. Ostatnimi czasy ciągnie mnie do pójścia do wojska zawodowego. Problem w tym, że mimo zapału do zmian, koniec końców wszystkiego się boję. Boję się co będzie jak wykonam któryś z tych kroków, czy sobie poradzę i czy ułożę swoje życie. Mój strach jest ogromny. Od sześciu lat mam prawo jazdy, ale samochodem jeździłem tylko dwukrotnie - obawiam się, że i jazda autem sprawi mi problem, bo tego mimo zdanego egzaminu nie potrafię. Kontaktu z ludźmi unikam nawet gdy muszę wyprowadzić psa - liczę że nie spotkam nikogo. Moja izolacja jest ogromna, bo oprócz rzadkiego picia ze wspomnianą dwójką, po pracy zostaje w domu. I tak mija mi całe życie. Tym wpisem błagam o pomoc, bo jestem w kropce. Wołam niczym Marek Kondrat w filmie " Dzień świra". Czuję, że mimo młodego wieku nie udało mi się życie. I że już nic mnie nie czeka, zwłaszcza w tych czasach.
  2. Cześć. Mam 25 lat jestem osobom bezrobotna od października. Nadal nie znalazłam pracy. Bardzo mi z tym ciężko. Zmuszam się do wszystkiego. Nie mam siły na nic. Mam dużo złych myśli. Codziennie zadaje sobie pytanie ci ze mną nie tak. Byłam u psychiatry i stwierdził u mnie schizofrenie paranoidalna. Boje się ludzi, boje się odzywać bo myśle ze coś złego powiem albo ze jestem nudna. Proszę o pomoc bo już nie daje rady
  3. Witam, nie wiem od czego zacząć wiem tyko tyle że chcę w końcu o tym komuś powiedzieć- mam ogromna nadzieję że jeżeli to komuś powiem to się zmienię , otworzę, pomogę sobie od początku, panna lat 30 +, obecnie bez pracy- (tak wiem że bardzo długo zwlekałam ALE to mnie już przerasta) i jestem sama, chyba to jest związane z dwoma czynnikami które się spotkały tzn mnie spotkały, oraz na chwile obecną nie mam pracy- ( to juz chyba trzeci ) raz tu raz tam ale zawsze na krótko , zastępstwo- czasami sobie myślę żeby wyjechać nic i nikt mnie tu nie trzyma, czasami ( często) miałam wizje samobójstwa, wypadku wizji że tyle się dzieje zła w dzisiejszych czasach może lepiej by było gdyby to mnie spotkało a nie dzieci czy ludzi którzy mają życie ułożone i kogoś kto ich kocha,itp, wiem że to jest nie normalne dlatego do Was piszę. Miałam znajomych, ale odkąd Oni mają rodziny i swoje sprawy ja nie chce się z nimi spotykać sama zmartwiona i udawać że wszystko jest jak najlepiej. Od początku -tak mi się przynajmniej wydaje ; 1) mój ojciec był alkoholikiem- niestety nie dał sobie pomóc, zmarł w 2016 2) jako mała dziewczyna na pewno po komunii (przed chyba też- nie pamiętam dokładnie - byłam wykorzystywana przez starszego kuzyna - ja nie wiedziałam co się dzieje to byłą nasza tajemnica- tak mówił, żebym nikomu nie mówiła, wszyscy tak robią i mają swoje tajemnice, później jak już wiedziałam to się nie zgadzałam na wiele rzeczy i w końcu przestałam do niego chodzić (dodam że to syn mojej ciotki i dosc często tam chodziliśmy z rodziną- On potrafił to robić zawsze i wszędzie nawet jak szłąm do toalety- On chodził ze mną - nie chce tego pamiętać ale cały czas to siedzi w mojej głowie i nie może wyjść ) ale dokładnych okoliczności nie pamiętam wiem tylko tyle że to cały czas siedzi w mojej głowie i nie wiem jak sobie pomóc. On jest w najlepszym kontakcie moim z starszym bratem i dość często się odwiedzają- ja nie chce na niego patrzeć -on sie zachowuje normalnie jak by sie nigdy nic nie wydarzyło i te jego oczy - ale czasami nie mam wyjścia. to za każdym razem wraca- teraz sie tyle mówi o dzieciach wykorzystywanych a ja nie wiem jak sie mam zachować nie chce tego komentować bo sie boję ze sie wygadam a nie chce żeby rodzina wiedziała , ja mam dość - wszystkim sie wydaje że jest super i to ja zdziwam, że jak nie zmienie swojego nastawienia do facetów to zostanę starą panna- a mnie przeraża jakiś kontakt ze strony facetów. nie chce tak jest lepiej- tak mi sie wydaje . brakuje mi bliskości, przytulenia... mam ochotę czasami powiedzieć wszystkim że nie wiedzą przez co przeszłam i co mi siedzi w głowie, żeby mi dali świety spokój ale nie mam na tyle odwagi ostatnio poznałam fajnego faceta- spotykamy się i wydaje mi się że jest OK, no właśnie wydaje- cały czas mam w głowie ze mnie wykorzysta, skrzywdzi, nie zrozumie, zostawi, wyśmieje itp. w mojej głowie są cały czas durne myśli , które mi nie dają spokoju.1- Czy mam mu powiedzieć, co mnie spotkało w dzieciństwie_ mówię o wykorzystywaniu seksualnym2- czy nie jest ze mną z litości- bo widzi ile przeszłam (o ojcu mu powiedziałam)3- czy zasługuje na mnie i czy ja wogóle będe potrafiłą mu dac dziecko ( kontakty intymne nadal mnie przerażają) - On tak bardzo go pragnie na dodatek po pierwwszym spotkaniu wróciły wspomnienia z dzieciństwa gdyż jest wizualnie podobny do osobyktóra mnie wykorzystywała. Proszę o jakieś rady gdzie u kogo szukać pomocy i czy da sie przestac myśleć o mojej tajemnicy???? pogubiona Joanna
  4. Morixx

    Hej

    Cześć, Mam 24 lata skończone w tym roku, 3 lata temu zaczęło mi się sypać życiem i nie mogę zacząć normalnie funkcjonować. Zerwała ze mną dziewczyna i odwaliło mi potem... nie zdałem studiów 3 lata w plecy teraz jestem, straciłem na 2 lata prawo jazdy i musiałem do pracy dojeżdżać autobusem dziennie 30 km w jedną stronę co mnie jeszcze bardziej wprowadzało w stan jakiejś depresji ( juz mam prawo jazdy). Aktualnie jestem w sytuacji, że studiów dalej nie załatwiłem... bo przez uczucie że jestem 3 lata w plecy ze wszystkim w życiu i nie cofnę czasu nie potrafię normalnie funkcjonować, w weekendy zamiast ogarnąc studia to siedze przed serialami, leżę w łóżku, komputer lub jak to bylo wcześniej piłem na mieście alkohol. Szukam jakiejś motywacji, żeby o tym zapomnieć zdać studia... które zdam dopiero za 2-3 lata dopiero... zawiodłem siebie, rodziców i przede wszystkim swoją kariere, która mogła być wysoko naprawdę wysoko... bo to jest jakaś cześć tylko, straciłem przez te 3 lata rozwój, pieniądze i inne rzeczy na których moglem sie wybić w życiu...
  5. Witam, jestem 25 letnią nauczycielką. Od maja podjęłam nową pracę, nie wchodząc w szczegóły początki były dla mnie bardzo trudne, było wiele sytuacji stresowych co przyczyniło się do spadku mojej samooceny i braku wiary w siebie. Jestem osobą, która bardzo wszystko bierze do siebie, jednak od pewnego czasu moje zachowanie bardzo się zmieniło i nigdy nie było aż tak źle. czuję ciągle niepokój, ciągle płaczę, nic mnie nie cieszy, ciągle się stresuje, nie widzę w sobie nic pozytywnego. Ostatnio doszły również myśli, by '' karać się'' za to, że w pracy nie daje rady, chęć zrobienia sobie krzywdy a nawet skończenie ze sobą jednak brakuje mi odwagi, by się zabić. Od bliskich dostaje mnóstwo wsparcia jednak nie sprawia to, że czuję się lepiej. Zastanawiam się czy naprawdę przesadzam i powinnam wziąć się w garść czy należy szukać pomocy gdzie indziej np. u lekarza. Proszę o pomoc i poradę. Nigdy nie miałam problemów z psychiką i nigdy nie korzystałam z pomocy lekarzy, więc nie wiem jak powinnam postąpić.
  6. Zostałam wielokrotnie zgwałcona, nie wiem jak sobie z tym poradzić. W głowie kotłują mi się najróżniejsze myśli, nie mogę spać, bo gdy zamykam oczy, wszystko mi się odtwarza. Boję się wychodzić z domu. Czy sama jestem w stanie sobie poradzić? Boję się kontaktu z ludźmi, rozmawiania z nimi. Jak wymazać wspomnienia?
  7. Cześć, pisze tutaj ponieważ nie wiem już co mam o sobie myśleć. Jestem w związku ponad 3 lata, jest to związek szczęśliwy, kłótni praktycznie nie ma jednak jest jeden problem…. ja. Mam problem z emocjami i ogólnie ze sobą, strasznie boje się porzucenia i tego ze mój chłopak znajdzie sobie kogoś na moje miejsce. Każdy dzień to jest walka z moimi myślami, które są straszne. Ciagle myśle o tym, ze mój chłopak pisze z innymi dziewczynami, umawia się z nimi, ze każda dziewczyna która przejdzie obok nas, to jest w jego typie i myśli o niej nie wiem co. Kocham go najmocniej jak tylko potrafię, ale jak zrobi coś co mnie zaboli lub zdenerwuje, to od razu myśle o nim same najgorsze rzeczy, ze go nienawidzę, ze niszczy mi życie, ze chce to wszystko skonczyc. Pierwsza rzecz po ogrodzeniu oczu rano to jest sprawdzenie czy nie zaobserwował jakiejś nowej dziewczyny na instagramie, jeśli tak to nawet nie chce mi się z nim rozmawiać i czuje do niego wręcz jakby obrzydzenie. Potrzebuje stałego zapewnienia ze mnie kocha, potrafię się go pytać kill razy dziennie czy nadal i czy na pewno mnie kocha. Często czuje ogromny smutek i pustkę, w sumie to ciagle. Praktycznie nic mnie nie cieszy, a jeśli cieszy to przez dzień może dwa i jak pije alkohol na imprezach. Mam ciagle zmiany nastroju, jestem w stanie płakać i wić się na podłodze z bólu psychicznego, a za godzinę wstać i iść na piwo z koleżanka. Do tego jestem bardzo wrażliwa, mam wrażenie ze nigdzie nie psuje i każdy mnie nienawidzi, kiedy z kimś rozmawiam i ta osoba powie na zarty „spierdal…” to od razu mam w głowie ze mnie tu nie chce, ze nie pasuje do tego towarzystwa i jestem bezużyteczna i powinnam iść do domu. To męczące, dla mnie i dla mojego chłopaka, nie radzę sobie z tym.
  8. Witam mam 34 lata i mam syna 13 lat i malucha 3 letniego Ojciec starszego bił mnie i musiałam uciekać poznałam ojca tego młodszego Wszystko z początku było idealnie ale później zaczęło się wszystko psuć zdradził mnie wybaczyłam to ale to nie tu jest problem ja jestem na urlopie wychowawczym jeszcze bo nie ma kto mi się zająć synkiem a mój partner mnie poniza wyzywa ze ja nie pracuje wylicza pieniądze nieraz całkiem chowa ze nie mam za co kupić jedzenia manipuluje synkiem gdy ja wymagam żeby synek posprzątał to on specjalnie robi to za niego i tak samo z jedzeniem karmi go gdy ja chce go uczyć aby sam jadł potrafi przy synku mnie wypchać szarpiąc z pokoju co skutkuje tym że synek go naśladuje starszego syna wyzywa od debili i pustakow mówi też że nie będzie go utrzymywał że ma się zgłosić do swojego ojca ze ma nie jesc Oczywiscie owi to Wszystko w sposób bardzo wulgarny Opwiada swojej rodzinie na mnie ze to ja psychiczna ja już nie daje rady a nie mam gdzie pójść codziennie jestem poniżana a oczywiście wmawia mi że to moja wina Nie chce zgłaszać do opieki bo zaraz zaczną się wizyty a boję się tego Nie wiem co mam robić żyć mi się chce aż już
  9. Dzień dobry, jestem studentką 20 lat. Nie wiem dokładnie, kiedy to się zaczęło, ale gdzieś od pół roku. Każdego dnia wstaję i czuję smutek, zły nastrój. Czasami chcę mi się płakać i nie mogę powstrzymać łzy. Zaczęło mnie też mniej cieszyć to, co wcześniej pomagało ze smutkiem (oglądanie seriali i jedzenie słodyczy). Mimo to staram się dalej oglądać, żeby nie myśleć o problemach. Co to może być z tym smutkiem, czy to jest normalne? Jakie mogą być przyczyny? Jak mogę z tym sobie poradzić ?Problem 2. Mieszkam w akademiku, daleko od rodziny i ciągle tęskne, szczególnie za mamą. Tęsknota za mamą była ze mną zawsze, odkąd siebie pamiętam. Czuję niepokój, kiedy długo nie mogę się z nią skontaktować. Ciągle chcę jej pisać, ale ona prawie nigdy nie ma czasu. Nie widziałam już jej pół roku (tylko przez Skype). Wtedy piszę wszystkim, komu mogę. Czuję, że jestem bardzo przywiązana do rodziców emocjonalnie. Chcę być z nimi i żyć z nimi. Kiedy jestem w domu, też lubię przytulać rodziców. A oni zawsze się skarżą na to, że za dużo, że jestem przyssawką. Gdyby się im coś stało, nie przeżyłabym tego. Czuje, że sama, bez nich nic nie mogę. Myślę, że po prostu bardzo ich lubię. Słyszę czasem, jak inni są bardzo szczęśliwi, wyjeżdżając od rodziców i nie mogę tego zrozumieć. Wyjechałam od nich, gdy miałam 17 lat bardzo daleko (za granicę) i to było dla mnie trudnym i nieprzyjemnym doświadczeniem. Nie mogę też bez skonsultowania się z nimi przyjmować ważnych decyzji. Kiedy zrobię coś złego, popełnię jakiś błąd, to zawsze muszę się im przyznać, bo wtedy będę czuła się winna. Ale i tak nie mogę im opowiedzieć wszystkiego co mnie niepokoi. Boję się ich rozczarować, widzę, że pokładają we mnie nadzieje, a ja widzę, że nie mogę emu sprostać. Nie rozumiem siebie. Nie czuję się też dorosła. Wiem, że kiedyś, gdy byłam mała, chodziłam do przedszkola, to mama wyjeżdżała na studia, ja zostawałam z babcią, i zawsze chciałam mamy i płakałam (babcia mi opowiadała), ale nie wierzę, że to jest przyczyną, bo to było tak dawno. Czy takie odczucia, to co mam jest normalne? Jakie mogą być przyczyny? Jeżeli nie co mam w związku z tym zrobić?Problem 3. Kiedy wychodzę gdzieś sama, zawsze muszę komuś zadzwonić, bo jak idę po ulicy, to jest mi dziwnie, kiedy nie rozmawiam przez telefon, wydaje mi się wtedy, że wszyscy patrzą na mnie, a rozmową się odwracam od tego uwagę. Boję się zrobić coś , za co będę skrytykowana. Nie wiem co robić też ze wzrokiem, czy mogę patrzeć na ludzi, czy to normalne, gdy ktoś na ciebie patrzy, przechodząc obok, chociaż wiem, że nikomu nie ma do mnie żadnej sprawy. (Szczególnie się boje, gdy to jest przeciwna płeć). Czy to jest ok? Jak powinnam się zachowywać? Co zrobić, żeby nie czuć się krępująco, spacerując lub idąc gdzieś? Co robić z kontaktem wzrokowym?Będę wdzięczna za odpowiedź psychologa.
  10. Poznałem 2 lata temu kobietę, w której się zakochałem ze wzajemnością. Ona mężatka, mieszkała z mężem i mieszka do tej pory, ja jeszcze żonaty choć papiery rozwodowe złożone i postanowiłem odejść. Od samego początku wiedziała, że choruję na depresję. Że są momenty, że nie potrafię dać sobie kopa do życia. Na początku znajomości potrafiła powiedzieć, że to koniec z byle jakiego powodu. Takie zastraszanie. Po pół roku znajomości znalazłem mieszkanie, ale po tych zastraszaniach miałem ten lęk że zostanę sam, że muszę zostawić dzieci, nie potrafiłem się wyprowadzić, a im bardziej na mnie naciskała było tylko gorzej bo włączył mi się ten lęk. Pierwsza próba wyprowadzki nie udana. Pozostawiłem ją jak to mówiła dla własnej wygody. Ale wciąż była z mężem. Dopiero wizyty u psychologa mi pomogły pewne rzeczy zrozumieć co do wyprowadzki. Ale nie mogłem się uporać co do dzieci i bycia samemu. Odzyskałem ją w jakimś stopniu. Po dwóch miesiącach kolejna próba wyprowadzki, udało mi się. Prosiłem by się wprowadziła, ale zawsze miała jakąś wymówkę, że nie teraz. Po dwóch miesiącach bycia samemu kolejny atak lęku i strachu, jeszcze gorszy jak za pierwszym razem. Powiedziałem jej otwarcie, że nie daję rady i chce wrócić do dzieci. To gdy już się rozsypałem chciała się wprowadzić choć nie potrafiłem jej już uwierzyć. Twierdziła, że rozumie. Wróciłem do dzieci, od żony odizolowany, spałem na sofie co miała 1,4m długości bo miałem zakaz rozkładania jej. Podleczyłem się, zrozumiałem swoje błędy, że nie warto było wracać. Jestem z nią nadal ale ona dalej siedzi z mężem I za 3 razem się już wyprowadziłem na stałe. Postawiony na nogi przez psychologa i psychiatrę. Mieszkam już sam 9 miesięcy. Czasami mam chwile słabości, że będę sam ale nie poddaję się i idę dalej naprzód. Miesiąc temu partnerka mi powiedziała, że to nie ma sensu dalej ciągnąć i mnie zostawiła twierdząc, że zostawiłem ją dla żony choć była i jest ciągle z mężem. Może jestem głupi ale nie rozumiem tego, jak mogłem ją zostawić jak ona cały czas siedzi z mężem. Rozumiem, gdybym mieszkał z nia i bym ją zostawił. To ma prawo tak myśleć. Ale nie zamieszkaliśmy razem ani na tydzień a już mnie skreśliła, uważając że zostawiłem ją dla żony. Kocham Ją i niechcę jej stracić, ale się już poddaję bo zaczyna mi znow. u się depresja nawracać. Nie wiem co robić by ją przekonać do siebie i jak to wszystko uratować. Proszę o pomoc.
  11. Witam mam 22 lata mój teraz już były partner ma 27 lat byliśmy razem prawie 6 lat ale od 2,5 roku ja dziwnie zaczęłam miewać wątpliwości a czasami pewność ze go nie kocham. To był dla mnie trudny czas … Jestem aktualnie z nim po rozstaniu prawie 2 tygodnie . 2 dni po rozstaniu czułam się mega szczęśliwa i od razu chciałam kogos innego , przeszło to , teraz jest to spokojniejsze , natomiast on czasami pisze czy dzwoni do mnie , nie mam serca żeby nie odpisać czy nie odebrać od niego . Gdy rozmawiamy jest spoko ale targają mną sprzeczne uczucia czy dobrze robię odbierając telefon od niego mimo ze nie mówię mu ze wrócimy do siebie . Jest mi ogólnie bardzo z tym złe , płakać mi się chce tęsknie trochę za nim za jego ciałem i jego osoba , za tym wszystkim co miałam , bo wszystko było dobrze u nas tylko te uczucie z mojej strony takie a nie inne. Ale boje się i w sumie nie chce powrotu bo wiem ze zaraz znów mogłabym się męczyć z tym ze go nie kocham . Co robić ? Słuszna podjęłam decyzje ? Już sama się w tym wszystkim gubię , czasami mam ochotę wrócić ale znów sobie przypominam ze znów bede się tak czuła ze nie kocham go . Czy to jest tylko przywiązanie , przyzwyczajenie ? Ze tak to wszystko czuje ? Czy może nie wiem co to miłość i dlatego ? Może z każdym po czasie tak bede czuć ? Jak nawet sobie pomyśle żeby z kims innym się spotkać to mi tak dziwnie z tym ze bym wróciła do domu i płakała ze z kims innym coś , takie wyrzuty sumienia ? Czy co ? Sama już nie ogarniam tego . Może nadal go kocham ? Ale chyba gdyby tak było to bym go nie zostawiła . Proszę wypowiedzcie się ! Błagam
  12. Kochani prosiła bym o opinie w kwestii obojętności faceta - nie odczuwam jego miłości mimo że mówi o uczuciu, nie okazuje gestów typu przytulanie, pocałowanie sam z siebie, nie zwierza mi się, nie opowiada, nie dąży do spotkań, mało dzwoni i pisze stało się tak po moich wybuchach płaczu i miesiecznym mówieniu co mi nie pasuje i jak się powinien zachować, stwierdził że tylko na niego narzekam i ma tego dość - przestałam i przyszła ta okropna oziębłość z jego strony.
  13. Witam, facet z którym jestem od dwóch lat nagłe stał się mną mniej zainteresowany. Poświęca na spotkania tylko jeden dzień w tygodniu bo tłumaczy to nawałem pracy, obiecał po mojej interwencji że to zmieni rezygnując z dodatkowych obowiązków z czasem, nie oddzwania gdy mówi że zadzwoni, na wszystko inne ma czas np ostatnio na spacer późnym wieczorem. Czuję chłód od niego, nie jest w stanie nic dla mnie przełożyć, zmienić a nawet powiedział że nie chce bym przez niego i jego zachowanie płakała więc może nie jest mężczyzną dla mnie. Jak się zachować?
  14. Witam, proszę was o pomoc w temacie - jak zrozumieć relacje z mężczyzną ? - Oto krótka historia - spotykamy się od 2 lat, wszystko było wspaniale do czasu aż brakło jego zainteresowania a mianowicie - spotykamy się tylko raz w tygodniu (na początku było trzy razy) bo od dwóch miesięcy on nie ma czasu bo coś niby zawsze wychodzi, najważniejsza dla niego w życiu jest rodzina, praca a później związek - to mi powiedział, komunikując mu że potrzebuje jego uwagi i zainteresowania do budowania związku on twierdzi ze jest pewny w stu procentach naszego związku że się nie rozpadnie i wszystko jest ok. Wg. mojej opinii nie jest a on na to ,,ja Cię na siłę nie trzymam jak narzekasz i ciągle Ci się coś nie podoba - mam już dość tego ciągłego narzekania'' Zauważyłam tez że nie darzy do czułości na co dzień, nie łapie mnie za rękę, nie przytula itp. Nie wiem jak mam się zachowywać, jak postępować by wrócił i był jak kiedyś. Bardzo się zmienił - twierdzi ze ta zmiana wynika z kolejnego etapu związku - ale jakiego ? że sie oddalamy ? Ciągle powtarza że nie ma czasu, jest zapracowany od ponad miesiąca. Proszę o pomoc jak mam postępować bo o niczym innym nie myślę i o niczym innym nie potrafię rozmawiać ponieważ boję się utraty związku który budowaliśmy
  15. Witam , mam na imię Patrycja , cierpię na nerwice lekową..mam silne zawroty glowy przez co boje sie wychodzić z domu czy prowadzić auto. Ciągłe myśli ze zaraz upadne , zemdleje...nie wiem juz co robic. Wiem ze to wszystko jest tylko i wyłącznie w głowie i czym częściej o tym mysle to sie nasila , a gdy zajme czyms glowe ustaje.. nie wiem co robić , prosze o pomoc
  16. Mam 26 lat i jestem synem samotnej matki. Jestem WWO, najprawdopodobniej mam też zespół Aspergera. Od 8 lat biorę leki Rispolept na schizofrenię, którą mi wpisali w diagnozę 8 lat temu. Mam niską samoocenę, cały czas ulegam emocjom zamiast rozwiązywać problemy jak facet. Mimo że biorę leki, to moja samoocena jest na poziomie 0, mam zaniki pamięci krótkotrwałej przez co jestem znerwicowany (sprawdzam kilka razy czy wszystko wziąłem jak gdzieś jadę a i tak czegoś zawsze zapomnę). Wąskie zainteresowania oraz życie w swoim zamkniętym świecie to mój chleb powszedni mimo brania psychotropów. Nie pracuję, żyję za 1200 złotych renty miesięcznie i nie mam ochoty na cokolwiek (często potrafię cały dzień przeleżeć w łóżku i dopiero wieczorem wyjść na miasto). Szukam pomocy ale z racji niskiego dochodu nie mogę sobie pozwolić na dobrego fachowca... Chciałbym ocalić siebie ale nie umiem i psychiatrzy mi nie ułatwiają zadania (zaprzeczając diagnozie funkcyjnej ze stowarzyszenia zajmującego się autyzmem). Błagam - pomocy!!!
  17. Witam mam 22 lata mój teraz już były partner ma 27 lat byliśmy razem prawie 6 lat ale od 2,5 roku ja dziwnie zaczęłam miewać wątpliwości a czasami pewność ze go nie kocham. To był dla mnie trudny czas … Jestem aktualnie z nim po rozstaniu prawie 2 tygodnie . 2 dni po rozstaniu czułam się mega szczęśliwa i od razu chciałam kogos innego , przeszło to , teraz jest to spokojniejsze , natomiast on czasami pisze czy dzwoni do mnie , nie mam serca żeby nie odpisać czy nie odebrać od niego . Gdy rozmawiamy jest spoko ale targają mną sprzeczne uczucia czy dobrze robię odbierając telefon od niego mimo ze nie mówię mu ze wrócimy do siebie . Jest mi ogólnie bardzo z tym złe , płakać mi się chce tęsknie trochę za nim za jego ciałem i jego osoba , za tym wszystkim co miałam , bo wszystko było dobrze u nas tylko te uczucie z mojej strony takie a nie inne. Ale boje się i w sumie nie chce powrotu bo wiem ze zaraz znów mogłabym się męczyć z tym ze go nie kocham . Co robić ? Słuszna podjęłam decyzje ? Już sama się w tym wszystkim gubię , czasami mam ochotę wrócić ale znów sobie przypominam ze znów bede się tak czuła ze nie kocham go . Czy to jest tylko przywiązanie , przyzwyczajenie ? Ze tak to wszystko czuje ? Czy może nie wiem co to miłość i dlatego ? Może z każdym po czasie tak bede czuć ? Jak nawet sobie pomyśle żeby z kims innym się spotkać to mi tak dziwnie z tym ze bym wróciła do domu i płakała ze z kims innym coś , takie wyrzuty sumienia ? Czy co ? Sama już nie ogarniam tego . Może nadal go kocham ? Ale chyba gdyby tak było to bym go nie zostawiła . Proszę wypowiedzcie się ! Błagam !
  18. Parę dni temu partner powiedział mi że ma lęk przed bliskością. Objawiało się to u niego w ten sposób że bał się przyszłości, zaangażowania, unikał kontaktu seksualnego, zrywał i wracał do mnie parę razy. Nie wiem jak postępować w takiej sytuacji. Jednakże ostatnio po kolejnej kłótni i jego niezdecydowaniu czy chce być ze mną w związku powiedziałam mu że ma dwa tygodnie na zastanowienie się. Teraz strasznie tego żałuję że tak postąpiłam. Bardzo proszę o jakieś rady.
  19. Witam mam na imię Justyna w tym roku kończę 26 lat mam bardzo duży problem od 5 lat jestem w szczęśliwym związku bo mam super kochającego chłopaka który dla mnie wszystko robi normalnie by w ogień skoczył pomocny opiekuńczy zaradny idelany można wymieniać same jego zalet chodzi o to ze dwa lata temu obudziłam się przerażona w nocy bo przypomniała mi się kolega z czasów technikum i takie pytanie mi do głowy wleciała czy ja naprawdę kestemszczęśliwa nie wiadomo skąd przez dwa lata ciagle miałam w musli tego mojego znajomego z technikum choc nie chciałam tego bo gdy jestem z moim chłopakiem to świat się nie liczy ale ciagle w głowie mam taki strach czemu te myśli siedza mi w głowie przez te dwa lata sobie z tym radziłam ale teraz non stop siedzi mi w głowie co najlepsze ze nie byliśmy para tylko znajomymi i ja wiem ze on się we mnie zakochał ale ja mu w 2017 roku dałam do zrozumienia ze nic do niego nie czuje po szkole mieliśmy kontakt ale czysto koleżeński nigdy nas nic nie łączyło i najgorsze jest to ze przypominają mi się sytuacje gdyż np się widzieliśmy przez to ja popadam w obłęd bo naprawdę chce spędzić moje życie z moim obecnym chłopakiem ale mnie to wszystko teraz przeraża dlaczego tak mysle nawet głupia zaczęłam robić jakieś wróżby numerogiczne przez co zdaje mi się ze bardziej się nakręciłam naprawdę tak się nie przez to wszystko ze nie mogę jeść spać jedynie czego to spokojnego życia u boku mojego chłopaka
  20. Dzień dobry Mam taki problem że nic mi nie wychodzi , nie mam kompletnie pewności siebie, nie mam chumoru , nastroju , nie ciesze się z normalnych rzeczy , odczuwam ciąle smutek i strach , myśle że moje życie nie ma sensu , nie radze sobie z prostymi czynnościami , mam ciąle myśli że nic mi się nie uda np. gdy chciałbym coś zrobić , mam problem w nawiązywaniu znajomości , ciąle się o wszystko martwie i mam natłok myśli , mam problemy ze snem ( niemoge zasnąć ) , odczuwam lęk i ogromny stres w kontaktach między ludzkich , Czy to może być depresja ?
  21. Mam 21 lat. Pół roku temu zdiagnozowano u mnie osobowość unikającą, fobię społeczną oraz zaburzenia depresyjne. Aktualnie nie korzystam z pomocy specjalisty, ponieważ lęk jest na tyle niedokuczliwy, że potrafię w miarę normalnie funkcjonować, jeśli chodzi o zwykłe codzienne życie, obowiązki. Natomiast jeśli chodzi o relacje – nie jest najlepiej. Mam taki problem, że nie potrafię się z nikim zaprzyjaźnić, każda znajomość staje się powierzchowna albo po prostu często całkowicie się wycofuję, uważając, że nie zasługuję na uwagę i obecność drugiego człowieka, i że sama nie mam nic specjalnego do zaoferowania. Wydaje mi się, że brakuje mi jakiejś bliskiej, przyjacielskiej relacji, ale lęk przed odrzuceniem, niezrozumieniem jest zbyt wielki. Problem pojawia się również podczas prób nawiązywania i podtrzymywania relacji internetowych, a nawet jest wówczas bardziej uciążliwy, bo łatwiej można zniknąć i trudniej powstrzymać się od ucieczki, zerwania znajomości i odzyskania komfortu. Może to dziwne, ale często boję się wymieniać z kimś swobodnie wiadomości, stresuję się, kiedy muszę szybko zareagować, odpowiedzieć. Dotyczy to również konwersacji z osobami, które znam w realnym życiu. Ma ktoś może pomysł, co mogłoby mi pomóc w budowaniu relacji tak, aby czuć się w nich bezpiecznie i nie obawiać się tak bardzo braku akceptacji?
  22. Mam 29 lat, jestem kobietą. Od kilku miesięcy spotykałam się z mężczyzną, znaliśmy się od kilku lat, jednak dopiero niedawno przypadkiem wpadliśmy na siebie, w wyniku czego spotkaliśmy się na kawę, drugi raz i trzeci. Spotkania robiły się coraz luźniejsze, a on nie krył zainteresowania fizycznego moją osobą, co na tamtą chwilę było mi niezwykle potrzebne (3 wcześniejsze związki zakończone ze względu na nagły zanik pociągu fizycznego u partnerów, totalnie straciłam poczucie atrakcyjności). Zaczęłam się angażować, a kiedy mu o tym mówiłam, podkreślał, że na chwile obecną nie chce się wiązać, ale że mnie bardzo lubi, że mu się bardzo podobam, "zobaczymy co będzie". Zaczęliśmy sypiać ze sobą regularnie. To był najcudowniejszy seks jaki do tej pory przeżyłam. Nauczyłam się o sobie bardzo dużo. Byłam szczęśliwa. Wciąż jednak ja chciałam czegoś więcej, a on się przed tym bronił, dystansując się w każdej sytuacji, kiedy robiło się choć trochę poważniej. Ja robiłam sobie nadzieję w tym, że powiedział o nas swojemu bratu i najlepszemu kumplowi, kupił prezent, zabrał na wycieczkę - co było wyjściem z domu - jego strefy komfortu. Zauważyłam jednak, że tak bardzo mi zależy, że totalnie nie jestem sobą. Bałam się powiedzieć cokolwiek, żeby go nie urazić i nie stracić, bo Ona bardzo łatwo odpuszczał. Kilka razy się z nim żegnałam, mówiąc, że nie radzę sobie z tym, że jemu na mnie nie zależy, on odpuszczał, po czym po kilku dniach sam pierwszy się odzywał, nawet mówiąc, że tęsknił. Prosiłam go tylko o jedno - aby powiedział mi wprost kiedy będzie pewien, że nic z tego więcej nie będzie. Nie oczekiwałam deklaracji, oczekiwałam tylko, że damy sobie spokój w momencie, w którym on uzna, że nie chce już sprawdzać co będzie, bo jest pewien, że między nami nie będzie nic. Kiedy po kolejnym "powrocie" kolejny raz usłyszałam, że jemu jest dobrze samemu, że on nie szuka związku, nie byłam w stanie tego udźwignąć. Poprosiłam o konkrety, zadałam kilka pytań. Powiedział, że przez te kilka miesięcy nic do mnie nie poczuł mimo tej intymności i namiętności, że jestem wspaniała i dlatego chce utrzymać kontakt, że coś go do mnie bardzo przyciąga,ale od początku mówił, że nie będzie z tego nic więcej - co jest ewidentnym kłamstwem. Dodał także, że nie będzie mi tłumaczył czego się boi, bo "gdyby chciał się otworzyć to by poszedł do psychologa", chamsko wykrzykując, że nie jestem jego terapeutką, że to ze mną jest coś nie tak, że mam dziwne "odpały" i że po tym spotkaniu mogę być pewna, że już się do mnie nie odezwie. Chcąc być twardą odpowiedziałam mu tylko, że nie muszę znosić takich zachowań, że powinien zauważyć też swoje błędy, że nie musi być dla mnie bezczelny bo nie zrobiłam nic złego okazując mu jak bardzo mi na nim zależy. W tak beznadziejnej atmosferze przebiegła nasza ostatnia rozmowa. Czas leczy rany - tak mówią. Problem polega na tym, że on często odwiedza moje miejsce pracy, niestety wtedy mijamy się. On jak gdyby nigdy nic mówi mi "cześć", ja odpowiadam półgłosem, po czym wracam do swojego biura i mnie rozbija na tysiące malutkich kawałków, trzęsę się, płaczę, mam ogromny wyrzut adrenaliny, który trwa około godziny przynajmniej, a po tym czasie czuję się jakbym przebiegła maraton. Jestem cholernie zmęczona. Po takich sytuacjach dopada mnie ogromny żal, smutek, myśli o tym jak beznadziejna jestem, że znów nie zasłużyłam na szczęście, że znów zostałam zraniona, ale przecież to pewnie jest moja wina, bo jestem za miękka, za głupia, za szara, zbyt wrażliwa. Obecny świat stawia przecież poprzeczkę bardzo wysoko. W najgorszych momentach tych stanów - co przeraża mnie najbardziej - miewam myśli o zabiciu się. Nie mam siły na życie, nie czerpię z niczego radości, jestem samotna, nikt za mną płakał nie będzie, a mi będzie już wszystko jedno. Myślę wtedy o tabletkach lub o zjechaniu na przeciwległy pas podczas prowadzenia samochodu. Nie robię tego, bo wiem, że to nie jest sposób na załatwienie problemu, ale te myśli są ode mnie silniejsze i wracają. Wiem, że inni mają ważniejsze problemy niż niespełniona miłość, dlatego nie poruszam tego tematu żaląc się przyjaciołom. Przyjaciołom, którzy z resztą uważają mnie za duszę towarzystwa i bardzo pozytywną, mądrą i piękną kobietę. Oczywiście nie wierzę w ani jedno ich słowo, bo przecież "mówią to bo mnie kochają". Jak sobie z tym poradzić? Jak przestać płakać i myśleć o nim i o tym jak nieszczęśliwa jestem? Jak nabrać na nowo chęci do życia czy chociażby do rozmawiania ludźmi? Proszę o pomoc.
  23. Witam Zastanawiam się tak czy w ogóle warto jeszcze żyć w czasach wojny, inflacji, drożyzny jak się jest już w wieku średnim (43lat). Następnie będzie stagflacja, bezrobocie, brak paliw i dalej pewnie III wojna światowa! Miałem marzenia których nie zrealizowałem do teraz. Chciałem wyjechać za granicę do pracy swoim w zawodzie. Do teraz mi się to nie udało. Przerwało mi to pandemia i co za tym idzie pogorszenie stanu psychicznego i przerwy w nauce języków. Teraz jeszcze dobiła mnie psychicznie wojna w Ukrainie. Nie mogę też znaleźć też pracy w kraju by dorobić to renty. Myślałem nawet uciec do Kanady i starać o status uchodźcy bo boję się polskich szpitali psychiatrycznych i wybuchu wojny u nas. Ale stwierdziłem, że chyba nie mam po co żyć dalej! Może jak byłbym młodszy to by jakoś te kryzysy przeczekał, ale już 50-tka puka do mnie!
  24. Mam 27 lat, jestem w związku od 7 lat z mężczyzna, 5 lat jesteśmy po ślubie. Na początku było wszystko dobrze jak należy. Mój mąż trafił do więzienia, wyszedł było wszystko dobrze, wyjechaliśmy za granicę, stres nerwy i od tamtego czasu zaczął w sytuacjach gdy zwracałam mu uwagę źle się do mnie odnosić itd. Potem było już tylko gorzej, gdy ja nie wytrzymałam i też wybuchłam wypominał mi to bardzo długo. Czuje się nie doceniana. Ciągle wszystko robie źle, a to ja zajmuje się dzieckiem domem, sprawami papierowymi, pracuje. On uważa że zarabia więcej i wstaje wcześniej więc już nic nie musi. Pewnego razu za dużo wypiłam i napisalam do mojego kolegi z którym się spotykalam w technikum że go kocham i tęsknię. Nie wiem czemu to zrobiłam nie pamiętam tego. Mój mąż to zobaczył i od tamtego momentu jest jeszcze gorzej ciągle ma do mnie pretensje i nie umie mi wybaczyć. Bardzo tego żałuję nie wiem dlaczego tak postąpiłam. Od pewnego momentu mam wszystkiego dość i sobie nie radzę z tym wszystkim. Zaczęłam wiecej pić alkoholu przez co wybucham. Nie wiem jak mam ratować swoje małżeństwo i siebie.
  25. Jestem kobietą i jestem 10 miesiecy po porodzie. Mam 21 lat. Od jakiegoś czasu ciągle sobie wymyślam różne choroby. Coś mnie zaboli to już zerkam w internet i zaczynam czytać o chorobach i znajdować u siebie takich samych objawów. Nie mogę sobie z tym poradzić. Przez to nie potrafię normalnie funkcjonować. Są dni kiedy mam pełno energii i wtedy o tym nie myślę ale jak coś mnie zaboli to już się zaczyna myślenie o tym. A są takie dni że wolałabym nie wychodzić z łóżka i tylko czytać o chorobach i się nakręcać ze to mam i to mam i że jestem poważnie chora. Czasami nawet mam ataki paniki i się boję.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.