Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'lęk'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 145 wyników

  1. Cześć jestem Maciek, mam 21 lat i problem.. Nie moge znaleźć siebie, a raczej swojego miejsca na tym pięknym świecie.. Praktycznie połowe życia interesuje się grafiką komputerową i montazem filmów, cały czas to robiłem i uczyłem się tego, zamiast mieć dobre stopnie w szkole.. Byłem w wojsku, moglem zostać żołnierzem zawodowym - końcowo zrezygnowałem, domyślacie się pewnie reakcji rodziców.. ale końcowo wspierali mnie i zrozumieli ze nie widzę tam siebie, później zacząłem pracę w firmie jako grafik ! mmm praca wymarzona, a jednak nie.. źle się czułem tam, każdy dzień to męka zrezygnowałem.. i znowu wiecie jak rodzice.. Pracowałem jako freelancer i w sumie było mi dobrze, na własne potrzeby udało mi się zarobić, ale nie utrzymałbym się za to, natomiast mialem łatwiej bo mieszkam z rodzicami. Teraz po 6 miesiacach znalazlem prace i pracuję dalej jako grafik ok. 2 miesięcy i historia się powtarza. Nie czuje się dobrze, mimo że robię to co lubię, to moja pasja, ale dzień w dzień mam doła kolejnym dniem pracy. Męczy mnie że ktoś mi trzyma ryzy 8 godzin w ciągu dnia a nie ja sobie ustawiam - np. Klient potrzebuje na 17 projekt to zacznę robić to o 12 i zdążę, Mam kolegę który również interesuje się filmowaniem i już mamy za sobą kilka projektów dla klientów. Chciałbym być sam sobie szefem i jakoś w tą stronę się rozwijać, ale boje się że porzucę tą pracę i zostanę z niczym. Boję się też znowu reakcji rodziców, że pomyślą że po prostu jestem nierobem albo jakimś totalnym leniem. Sam nie wiem jak mam się zachować w tej sytuacji. Nie mam zamiaru dopuścić do takie stanu w życiu, że będę przeżywał wieczne cierpienie spowodowane nie spełnieniem się zawodowo. Coś ze mną jest nie tak.. Albo mam rozum gdzie myślę że życie to sielanka i wyobrażenia jak z bajki, albo po prostu szukam siebie i nie chce przyjmować świata takim jakim dostaje od losu a chce po prostu sobie tą dobrą dla mnie rzeczywistość stworzyć. Proszę Was o opinię czy żyje w bajkowym świecie czy to że chce tak a nie inaczej jest normalne i dobre. Wskazówki, jak powinienem postępować. Z góry dziękuje i pozdrawiam Was serdecznie
  2. Inka357

    Co ze mną jest?

    Witam. Jestem kobietą 24 lata. Odkąd pamiętam nie byłam szczęśliwą osobą. Od jakiegoś czasu zaczęłam się zastanawiać czy moje zachowanie jest normalne. Odkąd pamiętam towarzyszy mi uczycie pustki i strachu. Są momenty, kiedy czuję się dobrze, jestem wesoła, pełna energii, jednak nastrój potrafi mi się zmienić całkowicie i momentalnie (np cieszę się na wyjście, nie mogę zdecydować co założyć i wpadam w histerię). Jednak przeważają dni kiedy czuję się bezwartościowa. Mam wrażenie, że nikt inny nie jest w stanie poczuć takiej pustki. Moje cierpienie sprawia mi w pewnym znaczeniu przyjemność. Mam również problemy z apetytem. Nie odczuwam głodu nawet po kilka dni. Do jedzenia zmuszają mnie bliscy. W chwilach gdy mam szczególnie zły nastrój samookaleczam się. To tak jakby ból psychiczny ustępował na rzecz fizycznego. Czuję wtedy ulgę i spokój. Panicznie boję się odrzucenia ze strony bliskiej osoby. Mam wrażenie, że każda osoba w moim otoczeniu negatywnie mnie ocenia. W przeszłości miałam myśli samobójcze. Niedawno pojawiły się ponownie. Powstrzymuje mnie myśl, że tym krokiem zrobię problem mojej rodzinie... Czy takie zachowania i odczucia są "normalne"? Czy powinnam zgłosić się na terapię? Bardzo proszę o odpowiedź. Z góry dziękuję Pozdrawiam.
  3. Witam, Jestem 25 letnią kobietą. Mój problem polega na tym, że nie umiem wypowiedzieć słów mocniejszych, nie mogę wypowiedzieć przekleństw chociaż czasami bardzo mi się chcę. Mam wrażenie, że mam jakąś wewnętrzną barierę, którą bardzo chciałabym przełamać. Przez to czuję się spieta w towarzystwie, w pracy wśród męszczyzn. Wiem, że nikt nie oczekuje tego ode mnie i obawiam się za każdym razem, że zabrzmi to sztucznie, nienaturalnie. Chciałabym otwarcie móc wyrażwyrażać każdą ze swoich emocji. Pozdrawiam
  4. Jumi

    Witam

    Cześć. Ja -> kobieta lat 29 Do tej pory byłam osobą aktywną zawodowo o typie pracocholika. Swoje niepowodzenie z życia osobistego zatapiałam w potoku pracy. To właśnie ona pomogła mi się podnieść gdy lek i depresja bardzo mocno mnie przytłaczały( oczywiscie z nieopisana pomoca terapeuty). Wychowałam sie w rodzinie dysfunkcyjnej i mimo mojego wieku, starań i chęci bycia " ponad to" tkwia we mnie te mroczniejsze miejsca do których coś nieustannie mnie ściąga. Jestem tu by odnaleźć swój azyl, miejsce do ukojenia zbolałej duszy. Jeszcze raz witam wszystkich forumowiczów.
  5. Jestem mężczną 25 lat. Od ponad ponad pół roku pojawił sie u mnie problem z rozmową w towarzystwie . Kiedy jestem gdzieś ze znajomymi prawie się nie odzywam jednie przytakuje badz zadam czasem jakieś krótkie panie .Szybko robie się zmęczony i śpiący Nie wiem czy jest o jakaś nerwica czy depresja . Po prosu mam pustkę w głowie nie wiem co powiedzieć .Nawet po wpiciu alkoholu problem jest taki sam. Już kilka osób zwróciło mi uwagę że nie jestem sobą . Dlaczego sie nie odzywam. ? Wśród znajomych jestem niezauważalny nudny nie mam nic ciekawego do powiedzenia Jestem osobą pozytywnie nastawioną do świata uprawiam wiele sporów podróżuje mam dobrą pracę i wielu znajomych Jak mógłbym próbować przeciwstawić się swoim problemom? Czasem jak jestem sam na sam z kimś o porozmawiam trochę dłużej ale też nie jest to ciekawa rozmowa zadawanie rutynowych pytan itp Proszę o pomoc
  6. Witam! Od ponad roku cierpie na napady leku oraz paniki. Codziennie zmagam sie z derealizacja oraz depersonalizacja. Lek potrafi utrzymywac sie przez kilka godzin wraz z napadami paniki wysokim cisnieniem. Dzisiejszy lek i atak paniki jednak przebil wszystko trwal ponad 10 godzin i trwa jeszvze teraz.. wkrecilem sobie ze mam problemy z oddychaniem ale po godzinie to opanowalem glebokim powolnym oddychaniem.. do tego doszlo czeste oddawanie moczu i kalu .. to bylo straszne! mam 35 lat i cierpialem juz na ataki paniki okolo 15 lat temu ale ustapily szybko. Szukam terapii online ! prosze o pomoc!!
  7. Kobieta lat 37, obecnie przebywająca na rencie. Problem, z którym zwracam się tym razem wiąże się z postem pierwszym, w którym opisuję romans z żonatym. Czuję do siebie obrzydzenie, gardzę sobą, że wdałam się w romans. Nie chcę o siebie dbać, uważam, że nie zasługuję na to, aby dobrze wyglądać. Uważam, że nie mam prawa kupować sobie ładnych ubrań, dobrych kosmetyków, wyjść do kosmetyczki czy do fryzjera. Nie wspomnę już, że mam obawy, że kosmetyczki poparzy mi twarz, kiedy poproszę o zabieg, a fryzjerka spali mi farbą włosy lub zniszczy fryzurę niedbałym wykonaniem usługi. Karzę i poniżam sama siebie. Nie pozwalam nikomu zbliżyć się do mnie. Poza tym, wiem, że nie mogę ufać ludziom, bo wszyscy wiedzą o moim romansie. I to ja w całej historii jestem tą złą z powiedzenia, że "pies nie weźmie jak suka nie da". Boję się ludzi. Wiem, że nie powinnam, że minęło wiele lat i że ludzie powinni już o tym fakcie zapomnieć, ale ja wiem, że ludzie o tym pamiętają. Skończyły się telefony jego partnerki z wyzwiskami pod moim adresem, jak również telefony o takiej treści wykonywane przez kobiety, z którymi ona jest blisko. Minęły też czasy, kiedy ludzie w tamtym miejscu pracy wyzywali mnie od kurwy. Obiecałam sobie, że nie ucieknę z mojego miasta. Wyjadę stąd, zrobię karierę w innym mieście /bo nie ma lepszej zemsty na wrogach niż jak odnieść spektakularny sukces/, lecz opuszczę moje miasto dopiero wtedy, gdy odzyskam moje dobre imię. Wówczas powiem wszystkim, że wyjeżdżam, bo sama tego chcę, a nie dlatego, że ludzie ostracyzmem zmusili mnie do tego kroku. Proszę o wskazówki, od czego mam zacząć naprawę mojej reputacji. Nie wiem, czy kiedykolwiek wyzbędę się wstydu z powodu tego, co zrobiłam JA.
  8. Jestem 37 letnią kobietą i obecnie przebywam na rencie z tytułu niezdolności do pracy. Odkąd wdałam się w relację z żonatym mężczyzną, moje życie zmieniło się na gorsze. Jego partnerka dowiedziała się o wszystkim i poprosiła prezesa firmy, aby ten wyrzucił mnie z pracy. Od tamtej pory nie mogę utrzymać posady w mojej branży - minęło 9 lat od niechlubnego zdarzenia - a na mnie nadal ciąży odium tej, która chciała odebrać męża kobiecie. Miasto, w którym żyję, liczy około 150 tys. mieszkańców i, silą rzeczy, spotykam na zakupach, czy też w środkach komunikacji miejskiej ludzi związanych z tym środowiskiem. W przeszłości, kiedy wszystko było żywe w umysłach i na językach ludzi, spotykały mnie nieprzyjemności z powodu romansu. Wiem, że postąpiłam źle, lecz to nie z mojej strony wyszła inicjatywa /nie ja to zaczęłam, a wręcz broniłam się przed nim/, tylko ze strony mężczyzny, poważanego w środowisku. Ja potrzebowałam bliskości, gdy rozpadł się mój poprzedni związek, a On... moim zdaniem podbudował własne ego, używając mnie przy tym jak używa się szklanki do napełnienia jej wodą. Kiedy Ona dowiedziała się o "nas", On wyparł się wszystkiego, a ja zostałam bez środków do życia. Mój problem polega na tym, że do dzisiaj obawiam się, że spotka mnie nieprzyjemność ze strony ludzi. Mam opory przed wyjściem na spacer czy basen, lub po sprawunki. Potrzebne produkty zamawiam w supermarkecie przez internet, z dostawą do domu, żeby nie spotkać ludzi. Kino, teatr lub koncert... tego typu rozrywki przestały dla mnie istnieć. Dobrze, że jest Internet, a w nim strony oferujące filmy. Co robić? Proszę o odpowiedź.
  9. Witam. Mam na imię Karolina, mam 25 lat. Jestem matka prawie 2 latniego synka i szczęśliwa żona. Moje życia dotychczas było spokojne. Ogólnie jestem osoba odporna na stres, cierpliwa i rzadko mnie coś potrafi naprawdę zdenerwować. Miesiąc temu po namowie znajomego skusiłam się pierwszy raz zapalić marihuanę i zrobiło mi się po niej naprawdę zle. Dostałam ataku paniki, czułam jakbym umierała. Na drugi dzień znów to zaczęło wracać tzn szybkie bicie serca, duszności i ciągły strach. Po pięciu dniach pojechałam do szpitala z tymi dolegliwościami. Stwierdzili ze nerwica, przepisali leki uspakajające, brałam je przez tydzień po czym uznałam ze czuje się w miarę ok. Minął miesiąc jestem już w miarę „soba” , ale jeszcze ciagle wycofana i taka wystraszona, nie cieszę się życiem tak jak prędzej i ciagle myślami wracam do tych chwil... tydzień temu byłam u lekarki która stwierdziła ze do miesiąca czasu powinnam dojść do siebie. Jakie jest wasze zdanie? Kiedy po przezyciu takiego szoku dojdę do siebie ? Czy jest możliwe, ze moZe mi coś po tym zostać ? Czy będę ta sama osoba co prędzej ?
  10. Czesc nazywam sie Kamil Mam 19 lat singiel , uczen Problem od roku dokladnie nie wiem od czego nic sie nie zdarzylo takowego zeby to spowodowac nikt nie umarl ani nic Skutki: Nie mam siły zwlec się z łóżka ,Ciągle wpadam w gniew i kłócę się ze wszystkimi, Nic mnie nie cieszy.( udaje usmiech),Boję się, że zemdleję,bez przerwy chodzę zdołowany, strach przed poznawaniem ludzi, Jak radzilem: Muzyka, dziewczyna( ktora zostawila i coraz gorzej ze mna), bieganie ktore uszczesliwi mnie na godzine max dwie, codzienna walka sam ze soba zeby zyc dalej i wmawianie ze jednak dla kogos zyjesz, od 2 tyg mam nasilenie tego wszystkiego i sie konczy z tym ze nie daje nawet z lozka wstac ani nic jesc mi sie nie chce Porady : co moge zrobic z tym ? czy to choroba psychiczna? Jak ten dzial nie dotego sluzy to wybaczcie bo juz nie wiedzialem gdzie napisac
  11. Jestem mężatką.Mam 42 lata,trzech synów i niskie poczucie wartości.Z mężem się nie kłócę, bo zamiast słów do oczu cisną mi się łzy i czuję żal że mnie nie rozumie.On jest perfekcjonistą i lubi precyzję.Ma trudny charakter i ciężko go do czegoś przekonać jeśli nie jest to po jego myśli.Ma b.dużą wiedzę w wielu dziedzinach i tego nie mogę mu odmówić.Ale nie każdy taki jest- ja na pewno nie i czuję się z tego powodu gorsza.W razie spięcia przychodzą ciche dni,to co nas poróżniło nie jest wyjaśnianie,aż wreszcie zmęczona milczeniem rękę do zgody wyciągam ja.Nie zdarza się to często ale taka sytuacja trwa znów od ok. od ok.2tyg.Mam dość swojej uległości ale chciałabym to zakończyć.On z kolei na pewno nie zacznie rozmawiać.Wychodzi nie mówiąc dokąd,ani o której wróci.Mam wrażenie że obcy wiedzą więcej niż ja o tym co robi i gdzie jest. Jak pytam o coś odpowiada bo tak chyba wypada.O wyjaśnieniu niedomowień nie ma co marzyć bo on uważa że nie ma co wyjaśniać i swojej winy w niczym nie widzi bo jako mentor chce mi coś wyjaśnić a ja go nie słucham robiąc po swojemu. Ale czy ja muszę robić tak jak on chce.Czy jak zrobię coś inaczej niż tak jak by chciał, to z góry musi być źle? Może nie będzie perfekcyjnie ale zrobię to tak jak potrafię. On nie rozumie że narzuca mi dyktat ktory powoli mnie przytłacza pozbawia inwencji i po prostu zaczyna mnie po tylu latach męczyć.Co mogę z tym zrobić.Brakuje mi już sił na walkę z wiatrakami.Nie dopuszczam myśli że tak będzie wyglądać nasze życie- nie razem a obok siebie.Nie wiem co mam robić.Najłatwiej byłoby pójść w dwie różne strony ale tego sobie nie wyobrażam. Przeraża mnie osobne życie.Moze ktoś miałby jakąś radę dla takiego tchórza jak ja który nie umie wziąć byka za rogi bo upadek mógłby być bolesny.
  12. janiewiem

    Beznadzieja

    WItam Mam 21 lat i czuje sie/jestem beznadziejnym przypadkiem. Za niedługo zaczynam kolejne, bo już trzecie z rzędu studia i obawiam się że na tych również sobie nie poradzę i zrezygnuje. Z poprzednich rezygnowałam z powodu lęku społecznego ,przynajmniej tak to interpretuje, a pojedyncze wizyty u dwóch psychologów zdają się to potwierdzać. Obszar lęku jest dość konkretny bo dotyczy wystawienia się na oceny osób które zkategoryzowałam jako lepsze/inteligentniejsze/mądrzejsze. Wydaje mi się że te lęk jest uzasadniony bo czuje że mam braki w wiedzy ogólnej, a również jestem świadoma jak wielu rzeczy nie wiem. Dodatkowo spytana o coś przez osobę którą mogłabym określić jako autorytet kompletnie nie potrafie pozbierać myśli a tym bardziej zwerbalizować je w jakichś sensownych zdaniach. Często łapie się zaraz po tym jak coś powiem jak głupie to było i od razu żałuje że nie siedziałam cicho. Mimo iż te przesłanki wydają mi się całkowicie słuszne dostrzegam jak bardzo utrudniają mi funkcjonowanie i jak o wiele lepiej musi być osobą które są pewne siebie niezależnie od faktyczego stanu ich wiedzy i szczerze im zazdroszcze. Dodatkowo moją żałość wspiera szereg beznadziejnych cech i jeszcze gorszych ich kombinacji. Od roku w zasadzie siedze w domu i pomimo prób zrobienia czegoś, znalezienia pracy finalnie plany spełzają na niczym, a najgorsze że zaczyna mi to doskierać jedynie w momencie gdy pojawia sie ocena innych, bo czuje że mogłabym tu leżeć i czekać na śmierć. Jestem również dość apatyczna, mało rzeczy doprowadza mnie do stanu jakiegoś umiarkowanego szczęścia, jednocześnie dużo rzeczy mnie drażni i momentami jestem przewrażliwiona. Może to nie zestaw cech a poprostu różnorodność stanów emocjonalnych. Nie wiem. A noi jeszcze prokrastynacja mocno usypia moją" fobie" i zaczynam wpadać w panike za pózno żeby odpowiednio zareagować. Mam nadzieje że nie wygląda to wszystko jak szukanie winy poza sobą podczas gdy ewidetnie muszę po prostu "wziąc się do kupy".
  13. Witam. Mam 26 lat. Po skończonych studiach wróciłem na stare śmieci, gdzie pracuję. Od około 3-4 lat zmagam się z ciągłymi nerwobólami w klatce piersiowej. Lekarze zwalają winę na przepuklinę rozworu przełykowego twierdząc, że to bóle promieniujące, wynikające z nieprawidłowego działania na danym odcinku układu pokarmowego plus samonapędzająca się psychika - boli - myślę czemu - boli bardziej - i tak w kółko. Jednak w tym roku doszły ciągłe napięciowe bóle głowy, zwiększona drażliwość na bodźce, napadowe uczucia duszności i zawrotów głowy. Czasami mam też chyba lekkie napady lękowe - wydaje mi się, że mogę w każdej chwili zemdleć i mam uczucie problemów z oddychaniem, mimo, że bez problemu mogę wziąć pełny wdech. Nerwobóle też stają się bardzo uciążliwe. Boli mnie skóra/mięśnie/kości (?) w okolicach żeber w obrębie zarówno i klatki piersiowej, jak i pleców. Dodatkowo bardzo często (kilkanaście razy w ciągu doby?) odczuwam mniej lub bardziej silny niepokój. Zaznaczę, że niedawno przechodziłem szereg badań i wszystkie wyniki są wręcz książkowe. Niedawno rozpocząłem nową pracę, która jest niesamowicie stresująca i wymagająca, objawy się jedynie nasilają, a ja już mam przygotowany gotowy wydruk wypowiedzenia umowy o pracę... radzę sobie na stanowisku, ale psychicznie wysiadam. Nie eksperymentuje z lekami, czasami stosuję positivum, jednak jedyne co odczuwam to znużenie po tego typu preparatach. Stres daje się we znaki już w domu, wieczorem. Natłok myśli, ból głowy, uczucie słabości, rezygnacji, uczucie zmęczenia wszystkim. Czasami pojawia się też silna niechęć/lęk przed rzeczami, które wcześniej sprawiały radość - typu imprezy ze znajomymi. Dosłownie zmuszam się do niektórych czynności, żeby nie denerwować i odsuwać od siebie innych. Ciągle czuję, że zużywam 200% swojej energii każdego dnia na radzenie sobie z samym sobą co rodzi niesamowitą frustrację, zmęczenie i ciągła chęć odchodzenia na bok i odpoczynku. Czy to jest nerwica lękowa? Do kogo udać się w pierwszej kolejności? Psycholog / psychiatra? Postanawiam powoli działać, bo to już się odbija na moim życiu i prywatnym i zawodowym. Przepraszam, że tak długo, miało być zwięźle, ale temat towarzyszy mi już parę lat i chciałem być precyzyjny.
  14. Dzień Dobry. Mam 21 lat, pracuję w ramach nierejestrowanej działalności gospodarczej (z tego tytułu zarabiam mało oraz nie jestem ubezpieczona) jako copywriter, mieszkam na kolonii małej wsi, z dala od miast i innych miejscowości. Właściwie odkąd pamiętam, moi bliscy skarżyli się na moją "niewdzięczność" - na przykład, gdy otrzymywałam prezent, byłam uprzejma, aczkolwiek nie cieszyłam się szaleńczo jak inne dzieci. Do tej pory nie odczuwam pozytywnych emocji - nie potrafię (za co mi się często obrywa od "starszyzny" wśród bliskich, która nie wierzy w psychologów, i twierdzi że to kwestia "wzięcia się w garść"). Za to negatywne odczuwam ze zwielokrotnioną siłą, np. smutek, lęk. W domu rodzinnym byłam ofiarą przemocy psychicznej ze strony ojca, ciągną się sprawy sądowe związane z nim (aktualnie sprawa o eksmisję). Z roku na rok czuję się coraz gorzej, pomimo obiektywnej świadomości bycia dobrą w tym, co robię (czy to praca, czy hobby) nie jestem w stanie się rozwijać, do pracy się zmuszam (aczkolwiek wykonanie telefonu do współpracującej ze mną firmy oznacza lęk nie do opisania, często staram się komunikować mailowo zamiast dzwonić), by jakoś przeżyć - do hobby już nie potrafię się zmusić. A kiedyś umożliwiało mi brnąć przed siebie. Mam kochającego, wyrozumiałego mężczyznę i przyjaciela w jednym, jest w moim wieku. Ostatnio, jakoś od miesiąca, zaczęłam coraz częściej cierpieć na ataki paniki, podczas których mój mężczyzna stara się mnie uspakajać. Powiedział mi też, że miewam je przez sen - czego nie jestem świadoma po przebudzeniu. Do tej pory starałam sobie radzić z tym sama, ale widzę, że nie daję rady i oprócz mojego cierpienia, do którego przywykłam, widzę też cierpienie w oczach ukochanej osoby, gdy jest świadkiem kolejnego ataku. Chcę poszukać pomocy, jednak boję się, że brak ubezpieczenia i słabe zarobki mi to uniemożliwią. Czy ktokolwiek mógłby mi podpowiedzieć, co mogę zrobić? Z góry dziękuję.
  15. Madzi

    Pomocy!!!

    Dzień dobry Jestem młodą dziewczyna w wieku 20 lat. Boję się chodzić do pracy, wych9dzic do sklepu, jeździć autobusem czy tramwajem, nawet rozmowa przez telefon jest męcząca. Mieszkam z chłopakiem i muszę chodzić do pracy. On też krzyczy, że nie chodzę do pracy. W czwartek muszę iść do pracy, ale chyba nie dam rady, brzuch mnie z nerwów boli, o niczym innym nie myślę tylko o tym, że w czwartek będę musiała tam iść. Staram się myśleć, że dam radę i pójdę do tej pracy, ale niestety to nic nie daje. Co ja mam zrobić żeby to przezwyciężyć i żyć pełnią życia.??
  16. Jestem mężczyzną w wieku 35 lat. po 3 letnim związku zostawiła mnie partnerka i po tygodniu spała z innym. wróciła do mnie po 3 tygodniach od odejścia niczym się weszliśmy powiedziała mi wszystko. Mija 2 miesiące a ja nadal nie mogę pozbyć się wizji ich razem jak uprawiają sex, czasami nie wytrzymuje i płacze, jak pozbyć się tych myśli? Radzę sobie z tym myśleć pozytywnie i rozmawiając z partnerką ale robi się to coraz bardziej męczące. Prosze o pomoc.
  17. MAMAra

    Nie radzę sobie

    Witam, mam prawie 30 lat, jestem mama dwójki dzieci (4lata i rok). Odkąd wzięliśmy kredyt dla mojego taty, który przestał spłacać, wszystko się zmieniło. Od 1,5 roku razem z dziećmi mieszkam u rodziców na wsi, mój partner pracuje w większym mieści i jest z nami w weekendy, ja aktualnie nie pracuje. Moja babcia która z nami mieszka odwróciła się ode mnie kiedy byłam w pierwszej ciąży, nasz konflikt narasta, atmosfera miedzy nami jest wykańczająca. Dodatkowo codziennie wyrzucam sobie dlaczego głośniej i stanowczo nie sprzeciwiłam się aby mój partner pomógł mojemu tacie. Czuje że to moja wina, ta cała cieżka sytuacja którą wywołał mój ojciec. Mam wyrzuty sumienia że siedzę na głowie mojej mamie, nie pracuje aktualnie. Ogólnie nie lubię siebie, nie umiem patrzeć na siebie w pozytywny sposób, poddałam się parę lat temu i nie skończyłam studiów które wykańczały mnie psychicznie bo nie dawałam rady (zawsze byłam w szkole jedna z lepszych). Przede wszystkim jestem ciągle wściekła, pełna złej energii którą wylądowuje na rodzinie, dzieciach a przede wszystkim na partnerze. Czuje taki dług wdzięczności dla rodziców że tak mnie zawsze wspierali a ja nie umiem im się odwdzięczyć. I te ataki paniki- w momentach wielkiego napięcia wychodzę z domu i ide, ide ile się da przed siebie. Popłacze i wracam. I mam czasem problem z oddychaniem kiedy mam nadmiar emocji. Są dni kiedy walcze, jestem pozytywna, tryskam energią i wiem że damy rade ale te dni są tak rzadko, coraz rzadziej. Nie mam siły myśleć pozytywnie bo wydaje mi sie że to nie ma sensu bo i tak bedzie po staremu. Czuje sie sama, wszystkie znajomości zostały w starym miejscu. Przede wszystkim boje się że za rok, dwa mój ukochany odpuści sobie bo będzie mial dość moich humorów a dzieci- chce być dla nich wsparciem i radosną mama a nie wrzeszczącą, płaczącą i nie wierzącą w siebie. Nie wiem co robie źle. Dlaczego tych dobrych dni ejst tak malo, te złe mnie przytlaczają. Co zrobić żeby było lepiej, żebym ja czuła się lepiej ze soba i czuła ze warto się starać i walczyć przede wszystkim o siebie?
  18. psycholog Marta Wiśniewska

    Lęk społeczny a inne zaburzenia psychiczne

    Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się doświadczyć lęku w sytuacjach społecznych, takich jak publiczne przemawianie, rozmowa o pracę czy spotkanie w gronie nieznajomych? Prawdopodobnie odpowiedź brzmi twierdząco, ponieważ większość ludzi ma w swoim życiu wiele takich doświadczeń. Lęk jest emocją z punktu widzenia ewolucyjnego potrzebną, mobilizującą organizm do działania zgodnie z mechanizmem „uciekaj albo walcz“. Czasem jednak dzieje się tak, że nadmierny lęk uniemożliwia normalne funkcjonowanie czy też staje się przyczyną rozwoju innych zaburzeń psychicznych. Jeśli w pierwszym akapicie zostało zaznaczone, że większość ludzi w pewnych sytuacjach odczuwa napięcie czy zdenerwowanie w interakcjach z innymi to kiedy możemy mówić o normie, a kiedy o zaburzeniu? Po pierwsze lęk społeczny to nie kategoria czarno-biała, a raczej kontinuum. Wszyscy przeżywają pewien poziom lęku, jednak zazwyczaj nie uniemożliwia on im realizowania podstawowych ról życiowych. Przyjrzyjmy się definicji lęku społęcznego zasięgniętej z podręcznika diagnostycznego DSM V: „Nadmierny lęk towarzyszy sytuacjom, w których inni mogą uważnie obserwować pacjenta - przemawianiu lub występowaniu przed publicznością, jedzeniu lub piciu w miejscach publicznych, pisaniu w obecności innych. Ponieważ czynności te niemal zawsze wywołują nieproporcjonalny strach przed zażenowaniem lub odrzuceniem społecznym, pacjent unika tych sytuacji lub znosi je z wielkim lękiem." Jak zostało podkreślone w definicji człowiek radzi sobie z owym lękiem na dwa sposoby albo zupełnie unika sytuacji wywołujących strach, albo próbuje w nich uczestniczyć ponosząc wysokie koszty emocjonalne. Strategia unikania zazwyczaj niesie ze sobą okrutne konsekwencje, osoba boi się uczestniczyć w coraz szerszej gamie sytuacji, z czasem wycofuje się z życia społecznego. Jedna i druga strategie powoduje cierpienie. Lęk społeczny pojawia się najczęściej podczas wczesnego dzieciństwa lub okresu dojrzewania i zwykle ma charakter chroniczny. Niestety większość osób z zaburzeniem lęku społecznego nie zgłasza się na terapię, dopóki nie rozwinie się dodatkowe zaburzenie (Schneider i in., 1992). Sytuacja ta najczęściej dotyczy kobiet na co mają wpływ uwarunkowania kulturowe, „nieśmiałe„ kobiety są bardziej akceptowane społecznie niż mężczyźni. Około 70%-80% osób z lękiem społecznym spełnia kryteria dodatkowych diagnoz i w większości przypadków lęk społeczny poprzedza pojawienie się tych dodatkowych dolegliwości. Najczęściej z lękiem społecznym współwystępuje: fobia, depresja oraz uzależnienie od alkoholu. Nasuwa się pytanie, czy można się z lękiem społecznym uporać? Terapia poznawczo-behawioralna skutecznie wspiera osoby, które chciałyby uporać się z nadmiernym lękiem. Terapia polega na psychoedukacji – dostarczeniu pacjentowi podstawowych informacji o lęku, zrozumieniu jego natury, samoobeserwacji – obserwowaniu lęku i sytuacji, w których się pojawia, nauce umiejętności relaksacji – poprzez odpowiednie techniki relaksacyjne, pracy poznawczej – identyfikowaniu myśli i przekonań oraz ekspozycji – angażowanie pacjenta w sytuacje, w których nauczy się stawiać czoła lękowi. Celem tego artykułu było zwrócenie uwagi na fakt, że badania oraz praktyka psychologiczna udowadniają, że lęk społeczny często leży u podłoża rozwoju innych zaburzeń psychicznych oraz przyczynia się do ponoszenia bardzo dużych kosztów emocjonalnych. Dlatego właśnie warto podejmować rękawicę poprzez pracę z nim, zamiast zakładania, że „taka moja uroda, że się stresuję“, czy też unikania licznych sytuacji społecznych (np. rezygnowania z awansu, gdy nowe stanowisko wymaga większej ekspozycji społecznej lub przeżywanie cierpienia z powodu samotności, która wynika z tego, że osoba z powodu silnego leku nie angażuje się w nowe znajomości). Bibliografia: Hope D., R. Heimerg, C. Turk Terapia lęku społecznego. Przewodnik terapeuty, Alliance Press Gdynia 2007.
  19. Witam, właściwie trafiłam tu przypadkiem i nie wiem czy napisanie tutaj czegokolwiek mi pomoże, choć może "wylanie" żali trochę mnie ukoi. Mam 22 lata. Od prawie roku jestem w związku z 24-letnim chłopakiem. Moje dotychczasowe związki były trudne, pełne kłótni,nieporozumień. Można by rzec, że relacje damsko-męskie zawsze były ciężkie, na pewno mam problem z rozmową. Ostatni związek zakończył się zdradą ze strony partnera co wywołało we mnie depresję, rezygnację, masa złych, dobijających myśli. Po ponad roku udalo mi się uporać ze spotkaną mnie krzywdą. W między czasie poznałam chłopaka w którym się zakochałam, spotykaliśmy się pół roku, były zbliżenia, relacja przyjacielska-myślałam, że będzie z tego jakaś głębsza relacja, związek. Jednak po wyjawieniu swoich uczuć nie spotkałam się z odwzajemnieniem i znajomość się zakończyła. Niedługo potem poznałam obecnego chłopaka. Od początku podchodziłam do niego z dystansem, nie chciałam robić mu nadziei, chciałam odpocząć od związków i angażowania się, bałam się wykorzystania-byłam zrażona po poprzednim "przyjacielu". Jednak obecny chłopak, nazwijmy go "X" był zupełnie inny. Do niczego mnie nie nakłaniał, spotykaliśmy się, spędzaliśmy milo czas, wszystko na luzie. Jednak po jakimś czasie X chciał jakiejś decyzji z mojej strony, czy to idzie w kierunku przyjaźni, czy chce czegoś więcej, miałam się określić-on chciał czegoś więcej, związku, wyznał mi że mnie kocha. Byłam sceptycznie nastawiona, nie chciałam "pakować" się w związek nie będąc pewna swych uczuć-na tamten moment go lubiłam. W przeciągu 3 miesięcy relacja się rozwinęła, byłam szczęśliwa, miałam wrażenie, ze "złapałam Pana Boga za nogi". Był moim ideałem. Każe z nas ma za sobą jakieś niemiłe rzeczy w związku z partnerami, oboje jesteśmy "podziurawieni" przez zadane kiedyś rany. A teraz ranimy siebie. Wcześniej kłótnie były "lżejsze" krótsze, szybko się godziliśmy. Teraz od prawie miesiąca kłócimy się codziennie, oboje jesteśmy uparci, stoimy przy swoim. Ja najczęściej albo wpadam w szał, albo milczę, takie moje sposoby...nie umiem inaczej. X prowokuje mnie swoją bujną wyobraźnią, ja powiem A a on resztę alfabetu... jedyną rzecz jaką wiem u siebie na 100% to to, że nienawidzę kiedy ktoś mi coś wmawia, mówi za mnie, prowokuje mnie spekulując, a X właśnie tak robi przy każdej kłótni. Ostatnio tak mnie wyprowadził z równowagi, że roztrzaskałam laptopa na podłodze, przestaje panować nad emocjami totalnie. Boję się, ze popadnę w jakąś nerwicę a on jak gdyby nigdy nic będzie dalej mnie prowokował i wmawiał mi coś-z reguły że coś miało miejsce jak nie miało-w nic mi już nie wierzy. U obojga nas występuje straszna zazdrość o siebie. Ta relacja staje się bardzo skomplikowana, z każdą kłótnią oddalamy się od siebie coraz bardziej, czuję to...Gdy jesteśmy pogodzeni jest cudownie, gdy się kłócimy z każdego wychodzi inne oblicze. Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić. Między nami jest teraz tylko mur, gniew, X chciał załagodzić sytuację ale mnie już męczy takie godzenie na chwilę i udawanie jakby się nic nie stało, aż do następnej kłótni przy której znów wracamy do wcześniejszych "brudów". Zastanawiam się nad rozstaniem, nie chodzi o wypalenie uczucia ale bezsilność i brak porozumienia. Były rozmowy o dzieciach, ślubie kiedyś ale ja nie wyobrażam sobie tak żyć. W takiej huśtawce niepewnej jutra. Proszę o jakąś pomoc..cokolwiek..
  20. psycholog Rafał Olszak

    Zrozumieć przyczyny napadów paniki

    W tym artykule omówione zostaną czynniki zwiększające podatność na napady paniki oraz podtrzymujące zaburzenie paniczne. Co prowadzi do pierwszego napadu paniki Istnieją czynniki, które sprawiają, że człowiek jest bardziej podatny na wystąpienie zaburzenia lękowego z napadami paniki. Predyspozycję do tej dolegliwości wywołują m.in. trudne doświadczenia z dzieciństwa i narastający stres. Ponadto nie bez znaczenia są czynniki genetyczne – można mówić o pewnej dziedziczności zaburzeń lękowych. Wymienione czynniki oddziałują w perspektywie długoterminowej, ale istnieją też czynniki działające w relatywnie krótkim czasie. Są to stresory (sytuacje, wywołujące stres), które poprzedzają pierwszy napad paniki. Przykładami stresorów są: Poważna strata osobista – utrata ważnej osoby w wyniku rozpadu związku lub śmierci kogoś bliskiego. Może to być na przykład rozwód, śmierć współmałżonka. W nieco łagodniejszej postaci o stracie można także mówić w sytuacji, gdy na przykład traci się sprawdzony krąg znajomych, bo wyjeżdża się zagranicę do pracy, lub po prostu traci przyjaciół, gdyż relacje się rozluźniają. Radykalna zmiana życiowa – diametralna zmiana warunków życiowych, która wymaga kilkumiesięcznego przystosowania się do nowych warunków. Może to być na przykład rozpoczęcie pracy w nowym miejscu zatrudnienia, przeprowadzka, rozpoczęcie studiów, zmiana stanu cywilnego. Zażywanie substancji psychoaktywnych – sięgnięcie po środki pobudzające i narkotyki może doprowadzić do wystąpienia pierwszego napadu paniki. Nierzadko przyczyną jest spożywanie nadmiernych ilości kofeiny. Często do napadu dochodzi po zażywaniu kokainy. Przyczyny podtrzymujące zaburzenie paniczne Problemy z napadami paniki mogą się utrwalać a nawet pogłębiać z powodu szeregu czynników podtrzymujących. Są to między innymi: Wytężone starania na rzecz unikania sytuacji, w których doszło do pojawienia się dyskomfortu, lęku lub napadu paniki. Nie mierząc się ze źródłem lęku, lecz stale go unikając człowiek stopniowo zaczyna obawiać się coraz bardziej. Traci też okazje do tego, by nauczyć się radzić sobie z niepokojem i oswajać z dyskomfortem. Z czasem doświadcza się tzw. lęku przed lękiem (lęk antycypacyjny) i w rezultacie unika się miejsc oraz okoliczności, w których doszło do napadu, by sytuacja się nie powtórzyła. Może to drastycznie ograniczyć funkcjonowanie lub utrudnić normalne życie na co dzień (w skrajnych wypadkach ludzie nie wychodzą z domu). Pełen lęku dialog wewnętrzny – myślenie w sposób, który wywołuje niepokój, lęk lub drastycznie go pogłębia. Jeśli ktoś stale myśli, że może zdarzyć się coś złego, że sobie nie poradzić lub że niechybnie się skompromituje, ewentualnie w inny sposób „nakręca się” – oczywiście będzie doświadczał obaw, lęku. W dłuższej perspektywie może to zwiększyć ryzyko pojawienia się pełnoobjawowego napadu paniki. Brak zdrowej troski o siebie – brak umiejętności samoopieki, dodawania sobie otuchy i kojenia swoich trudnych stanów emocjonalnych, nieumiejętność bycia dla siebie życzliwym wsparciem i nie dawanie sobie prawa do wyrażania swoich emocji czy rozmowy o swoich trudnościach. Osoby, których dotyczy ten temat, żyją bez poczucia bezpieczeństwa lub wręcz z silnym, nieomal permanentnym poczuciem zagrożenia, bo nie są zbyt w należytym stopniu świadome swoich potrzeb i nie poświęcają im dość uwagi. Niezaspokojenie potrzeb zwiększa ryzyko wystąpienia stanów niepokoju. Rozmowa o potrzebach i możliwych sposobach ich zaspokojenia w perspektywie długoterminowej jest zwykle jednym z punktów psychoterapii zaburzeń panicznych. Brak asertywności – brak asertywnego stylu komunikacji sprawia, że ludzie mogą obawiać się różnych sytuacji potencjalnie wymagających interakcji z innymi osobami. W rezultacie częściej doświadczają niepokoju na myśl o tego typu okolicznościach i snują czarne scenariusze o tym, co przykrego może się wydarzyć. W trakcie psychoterapii nierzadko psycholog prowadzi trening asertywności, by klient umiał wyznaczać zdrowe granice, wyrażać bez agresji złość i mówić o swoich uczuciach oraz potrzebach. Błędne przekonania – głęboko żywione przeświadczenia, w które wierzy się bezkrytycznie, mogą napędzać straszącą mowę wewnętrzną. Jeśli ktoś na przykład jest przekonany, iż świat jest niebezpiecznym miejscem, to tym bardziej skłonny jest podejrzewać, że spotka go coś przykrego lub strasznego. Nad przekonaniami oraz powodowanymi przez nie tzw. myślami automatycznymi pracuje się intensywnie w trakcie sesji psychoterapii w nurcie poznawczo-behawioralnym. Wycofanie emocjonalne – jeśli ktoś ma tendencje do trzymania wszystkiego w sobie, nie wyrażania emocji, to w pewnych trudnych momentach może kumulować w ciele takie napięcie, że napady paniki staną się bardziej prawdopodobne. Takie osoby zwykle doświadczają tzw. lęku niezwiązanego (który opisują jako niejasny, niezrozumiały, bez namacalnej przyczyny, pojawiający się z nieodgadnionych przyczyn). Ogólne zestresowanie, napięcie mięśni – osoby, które nie umieją się relaksować, niejako są w życiu stale „na posterunku”, czy też „w gotowości” i wciąż „mają się na baczność” są bardziej podatne na nietypowe reakcje organizmu, napięcie, lęk. Nadużywanie substancji pobudzających i narkotyków – przewlekłe sięganie po kofeinę, nikotynę i inne substancje tego typu może podwyższyć ogólny poziom napięcia, niepokoju i zaostrzyć lękliwość. Stresujący styl życia – psychologowie od dawna ostrzegają, że praca w stresujących warunkach może być szkodliwa, na przykład utrwalać lub pogłębiać zaburzenia lękowe, a także powodować ich nawroty. Warto zauważyć, że nierzadko objawy stresu pojawiają się niejako z opóźnionym zapłonem – najpierw stres jest dokuczliwy bezpośrednio w trudnej sytuacji, ale jego najbardziej przykre następstwa mogą pojawić się dopiero po pewnym czasie. Wiedząc o tym, warto w miarę możliwości „rozkładać na raty” stresujące sprawunki, by wszystkie trudne sprawy nie nakładały się na siebie w tym samym czasie. A po stresujących sytuacjach starać się profilaktycznie o więcej relaksu i należytą dawkę odpoczynku jeszcze zanim wystąpią „odroczone” objawy stresu. Brak poczucia sensu i celu w życiu – psychoterapeuta Edmund Bourne sugeruje, że to także jest jednym z czynników, które mogą pogarszać sprawę w kontekście zaburzeń lękowych. Osoby nie doświadczające głębokiego sensu życia, pozbawione celu są bardziej podatne na lęk egzystencjalny, a przez to na stany niepokoju, które mogą zwiększać ryzyko wystąpienia napadów paniki. Napady paniki – objawy i leczenie Więcej informacji o zaburzeniu lękowym z napadami paniki można znaleźć w artykule Zaburzenie paniczne – objawy i leczenie. Potrzebujesz dalszych wskazówek? Darmowe porady psychologiczne przez forum. Płatna konsultacja z psychologiem online przez Skype.
  21. psycholog Rafał Olszak

    Zaburzenie paniczne - objawy i leczenie

    Zaburzenie lękowe z napadami paniki (znane też jako zaburzenie paniczne) charakteryzują przede wszystkim nawracające napady silnego lęku. O czynnikach, które wywołują i podtrzymują bądź pogłębiają ten problem pisałem w osobnym artykule. W niniejszym tekście skupię się na symptomach i metodach leczenia. Lęk paniczny - objawy W trakcie tego typu epizodów, które stają się szczególnie dokuczliwe zwykle na czas nie dłuższy niż kilkanaście minut, występują przynajmniej 4 z poniższych objawów. Kołatanie serca Wzmożona potliwość. Drżenie lub wręcz trzęsienie się ciała. Wrażenie duszenia się lub bardzo spłyconego oddechu. Pewien rodzaj dyskomfortu w klatce piersiowej lub nawet ból. Ból brzucha bądź nudności. Uderzenia zimna i dreszcze lub uderzenia gorąca. Zawroty głowy, przeświadczenie o nadchodzącym rychło omdleniu, zasłabnięciu. Parestezje (czyli odczucie odrętwienia bądź mrowienia). Derealizacja (poczucie odrealnienia, jakby to wszystko nie działo się naprawdę) lub depersonalizacja (poczucie jakby było się obok i patrzyła na siebie „z zewnątrz”). Silna obawa przed szaleństwem, utratą kontroli nad sobą. Silne przeświadczenie przed rychło mającą nastąpić śmiercią (np. wskutek zawału). Niekiedy występują również inne objawy, których specyfika zależy od kultury, w jakiej funkcjonuje pacjent. Mogą to być na przykład: dzwonienie w uszach, niekontrolowana potrzeba krzyku czy płaczu, sztywność karku, ból głowy. Żaden z tych objawów nie może być traktowany jako jeden z czterech koniecznych do diagnozy zaburzenia panicznego. Do rozpoznania zaburzenia lękowego z napadami paniki konieczne jest jeszcze spełnienie następujących kryteriów: Przez przynajmniej miesiąc po napadzie paniki utrzymywały się silne obawy przed wystąpieniem kolejnego, niepokój, strach np. przed „szaleństwem” czy śmiercią wskutek powtórzenia się epizodu, ewentualnie w istotnym stopniu zmieniło się zachowanie chorego (np. zaczął on unikać pewnych działań lub miejsc, by zapobiec napadowi paniki). Istotne jest także to, by objawów nie dało się wyjaśnić w żaden inny sensowny sposób – na przykład stanem ogólnomedycznym lub innymi dolegliwościami psychicznymi albo efektem zażywania substancji psychoaktywnych. Z powyższego to wynika, ale warto w tym miejscu dla jasności podkreślić, że nie zawsze doświadczenie napadu paniki oznacza, iż ktoś cierpi na zaburzenie lękowe. Doznanie napadu paniki w pewnych sytuacjach może być całkowicie zrozumiałe. Czasami ludzie doświadczają skrajnie silnego lęku w sytuacjach ekstremalnych i nie oznacza to bynajmniej, iż od razu można mówić o zaburzeniu panicznym. Istotne jest spełnianie określonych warunków, które zostały opisane powyżej. Zaburzenie paniczne - powikłania W przypadku braku adekwatnego leczenie zaburzenia panicznego i utrzymywania się wobec tego choroby przez długi czas, może dojść do powikłań. Przykładem jest agorafobia, czyli m.in. lęk przed otwartą przestrzenią, tłumem i innymi sytuacjami, które mogłyby utrudnić uzyskanie pomocy. W efekcie agorafobii chorzy często obawiają się wychodzić z domu lub oddalać od niego na większy dystans. Wraz z agorafobią niejednokrotnie występują stany depresyjne, natręctwa i fobie społeczne. Aby zapobiec powikłaniom warto skorzystać ze specjalistycznej pomocy niezwłocznie. Zaburzenie lękowe z napadami paniki – leczenie Zalecaną formą leczenia zaburzenia panicznego jest psychoterapia poznawczo-behawioralna. Niekiedy zaleca się połączenie jej z farmakoterapią (leczenie lekami pod opieką lekarza psychiatry), gdy stan chorego jest na tyle poważny, iż nie jest on w stanie robić postępów w trakcie terapii lub w ogóle nie jest zdolny do wzięcia w niej czynnego udziału. Zaburzenie paniczne bywa leczone także w ramach psychoterapii grupowej oraz ściśle dostosowanej do potrzeb klienta terapii indywidualnej w jego środowisku życia (może tak być na przykład wówczas, gdy absolutnie nie chce on wychodzić z domu). Więcej o terapii zaburzeń lękowych można przeczytać między innymi tutaj. Na szczęście w większości przypadków wystarczająca jest krótkoterminowa psychoterapia poznawczo-behawioralna (która może odbywać się stacjonarnie lub za pośrednictwem programu Skype służącego do rozmów wideo przez Internet). Proces leczenia jest trudniejszy i może być bardziej czasochłonny, jeśli choroba utrwaliła się lub doszło do wspomnianych powikłań albo jej przebieg jest szczególnie złożony oraz współwystępują z nią inne dolegliwości psychiczne. Stan ten może wstępnie oszacować podczas konsultacji diagnostycznej psycholog online.
  22. Cześć. Mam 29 lat. Nie wiem kiedy zaczął się mój problem, może on zawsze we mnie tkwił, po prostu nie czułam go tak często jak ostatnio. Mieszkam za granicą od trzech lat. Tak naprawdę chyba nigdy nie chciałam tu być. Tak długo biłam się ze sobą, że aktualnie nie chcę być już nigdzie. W żadnym miejscu. Wmawiałam sobie (chyba), że "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma". Od trzech lat czuję się jakby uwięziona. Do tego nie nauczyłam się jeszcze języka, prawie nie mam tu znajomych(mieszkam na zadupiu), a znajomi w Polsce cały czas się rozwijają, układają swoje życie, wychodzą na miasto, bawią się, cieszą...ja szoruję kible od trzech lat. Ludzie którzy mnie otaczają nie mają na mnie dobrego wpływu, mam wrażenie, że mnie męczą i że jestem smutna po spotkaniach z nimi. Nawet nie doświadczam nowych rzeczy. Moje życie to czekanie aż ktoś mnie gdzieś zawiezie,( bo nie mam prawka i nie mam innego transportu), szorowanie kibli francuzom, szorowanie kibli angolom i nieszorowanie kibla w domu, bo już nie mam na to sił. Od kilku lat mam napady potwornego smutku, myślałam, że to normalne, że każdy tak czasami ma i że każdemu przejdzie przez głowę myśl samobójcza. Ja wiem od dawna, że nie chcę żyć, ale wiem, że się nie zabiję. Nie mam tyle odwagi i nie mogłabym zranić bliskich mi osób. Dziś jednak zaczęłam się bać, że te wątpliwości kiedyś mogą się rozpłynąć tzn. dojdę do takiego stanu w mojej głowię, że nie wytrzymam. Dziś nie poszłam do pracy, bo zaraz po przebudzeniu zaczęłam płakać, płakać chyba z bezsilności. Nigdy tak się nie czułam jak ostatnio. NIe czuję się sobą, nie czuję żadnej przyjemności z jakichkolwiek czynności już od wielu miesięcy. Wszystkie moje pasje w ogóle mnie nie interesują. Nie interesuje mnie co się dzieje u moich znajomych, u rodziny, w ogóle mnie nikt nie interesuje i nic. Jak myślę co dziś mogłabym porobić, to może przez chwilę najdzie mnie ochota, ale i tak w końcu zabraknie mi sił żeby się do czegokolwiek zebrać. Może to złe odżywianie, może to zbyt dużo alkoholu, a może to jedno wynika z drugiego. Dziś poczytałam o depresji, nie miałam zbyt dużego pojęcia o tej chorobie. Dziś zdałam sobie sprawę, że to może dotyczyć mnie. To wszystko wydawało mi się abstrakcyjne, niemożliwe. Czuję się odrealniona i oszołomiona. Oprócz tego jestem już zmęczona swoimi lękami. Boję się prawie wszystkiego. Gdy jestem w wodzie boję się, że coś mnie złapie za nogę, boję się ciemności, boję się wejść na piętro w domu gdy jest noc, boję się robactwa, boję się co ludzie powiedzą,...wciąż czuję ścisk w całym ciele, nie mogę się odprężyć, a w skroniach czuję jakby ktoś wsadził mi dwa korki. Pragnę je wyjąć, mam wrażenie, że wtedy to co złe wypłynie ze mnie. Kupowałam sobie książki motywacyjne, próbowałam z medytacją ( w domu), usiłuję zmienić myślenie na "pokochaj siebie", a nienawidzę siebie coraz bardziej. Chłopak mi mówi, że jestem piękna, ale to do mnie nie dociera, bo patrzę w lustro i nie wiem już kogo widzę, nie znam tej osoby. Kilka miesięcy temu chciałam się wyżyć na sobie, wzięłam nożyczki i odcięłam sobie tylko moje długie włosy nawet nie patrząc w lustro. Miałam ochotę zrobić coś co zaboli, ale się nie odważyłam i te nożyczki były strasznie tępe. Czasami mam ochotę zrobić coś co zaboli, zrobić coś żeby poczuć jakieś emocje. Prawda jest taka, że chyba jestem u skraju, prawda jest taka, że chyba sobie nie radzę. Myślałam o pójściu do specjalisty gdy byłam w Polsce, ale gdy usłyszałam, że terapie trwają miesiącami to stwierdziłam, że nie mam na to czasu. Przepraszam za ten chaos... PS. TO mój pierwszy w życiu post gdziekolwiek, sorry...
  23. Lola

    Szukam pomocy

    Jestem bezrobotną kobietą w wieku 27 lat. Problem istnieje od zawsze,ostatnio się nasilił. Jestem dda, nie mam siły do prostych czynności, boję się wychodzić z domu, mam problemy w relacjach z innymi, nie potrafię się skoncentrować i nie pamiętam co ktoś do mnie mówił. Odczuwam głęboki smutek i gniew. Nie mam celu w życiu. Boję się ludzi. Czuję się głupia i bezwartościowa. Mam napady lęku i paniki. Nie radzę sobie z tym stanem, zmuszam się do robienia niektórych rzeczy, resztę odpuszczam. Czy w ogóle mogę jeszcze normalnie żyć?
  24. Witam wszystkich , nie mam pojęcia co zrobić , może tutaj odezwie się ktoś kto miał podobne przeżycia ... Za znęcanie od początku na początku roku poznałem dziewczynę przez internet (fotka) bardzo dobrze nam się rozmawiało i postanowiliśmy się spotkać ja mieszkałem w Szwecji więc umówiłem się z nią w Polsce , akurat miałem robić prawo jazdy w Łomży więc umówiłem się z nią że przyjedzie tam na tydzień po tym tygodniu znajomości było nam bardzo dobrze więc postanowiłem że zaproszę ja do siebie do Szwecji . Zostaliśmy tam jeszcze tydzień , zdałem to prawo jazdy .. później pojechałem poznać jej matkę , wszystko było oki , złożyła wymówienie w pracy , wsiedliśmy w samochód i na prom po miesiącu wspólnego mieszkania okazało się że jest w ciąży , oboje się bardzo ucieszyliśmy u ciągle się świetnie dogadywaliśmy , dowiedziałem się że ma problemy z tężyczka itp i ma strach z tego powodu rodzić w Szwecji .. wiec postanowiliśmy że wracamy do Polski .. spakowałem swoje najważniejsze rzeczy ona też i wjechaliśmy na prom do Polski .. po drodze stwierdziła że chce odpocząć trzy dni i zostałem u swoich rodziców . Okazało się że nie dojechała do domu tylko wróciła do domu który parę lat temu kupiła z byłym i on tam mieszka .. praktycznie od tego czasu jak zjechaliśmy z promu nie chce że mną być .. i nie chce ze mną wychowywać dziecka .. czy ktoś może ma pomysł o co jej może chodzić? Jakie mam szanse by teraz walczyć o dziecko ? Bo o nią nie wiem czy już jest sens ... Dodam jeszcze że z byłym nie mogła zajść w ciążę ... mam bardzo duze nerwy paöe 3 paczki dziennie od tygodnia , codziennie sie z nia probuje dyskutowac przez wiadomosci ale ciezko to wychodzi i wiem ze do niczego dobrego nie prowadzi
  25. Proszę o wsparcie! 29 lipca tego roku urodził się syn 1300g. Apgar 8,8,9,9. Poród spowodowany założeniem szwu przez lekarza. Był zdrowy silny. W trzeciej dobie stwierdzono zakażenie szpitalne gronkowcem. Antybiotyk to zwalczyl. W 6 dobie stwierdzono zakażenie najcięższą bakterią szpitalną klabsiella. Dziecko z dnia na dzień w coraz gorszym stanie. Od poczatku bylam przy dziecku calymi dniami przy inkubatorze. Widzialam wiele bledow lekarskich, pielegniarek i cierpienia synka. Mimo slabego juz serca wywalczylam dialize, ktora sie udala. Jednak godzine pozniej synkowi stanelo serduszko. Jak żyć że świadomością, że twoje dziecko by żyło gdyby nie błędy o zakażenie. Kolezanki z oddziału i ich dzieci też były narażone, ale ich dzieci żyją. Jak mam zająć się swoimi dziećmi, domem i mężem? Biorę leki i nic nie czuje i nie funkcjonuje wogole. Jak nie biorę to chce zniknąć. Jak mam myśleć nie wierząc w Boga?

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.