Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'lęk'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Zbyt niska samoocena!Mój problem polega na zbyt niskiej samoocenie i braku zaufania do partnera, a raczej wiary w to, że może mu na mnie zależeć i może mnie pokochać.Mam 34 lata. Nie jestem już młoda a mam problemy nastolatki.Byłam w związku 7 lat, rozstałam się, ponieważ ówczesny partner miał inne priorytety niż ja. Chciałam dom i rodzinę, on bał się odpowiedzialności, być może nie byłam to ja dla niego, łatwiej mu było żyć i mieszkać na kocią łapę. Ja bardzo go kochałam, wręcz szaleńczo. Teraźniejszego partnera poznałam, jak byłam w związku, był moim kolegą, potem stał się przyjacielem, jednak jak zaczęliśmy być ze sobą (on jest po rozwodzie) moja samoocena się z miesiąca na miesiąc pogarsza. On pracuje często z atrakcyjnymi kobietami, ja czuje się dużo gorsza, jestem już stara, nie mam takiej figury. Czasami się zastanawiam, czemu on chce ze mną być? Sam mi wypomniał kiedyś moje mankamenty urody, co jeszcze bardziej mnie dobiło, ale sprawiło, że dużo schudłam, jednak w jego opinii twarz mi się pogorszyła. Wiem, że to głupie, ale mój nowy partner to esteta a ja chyba nie nie jestem wstanie, sprostać jego wymaganiom estetycznym, nie wiem nawet, czy chce. Chodzę ciągle zdołowana, brak mi wiary w moje możliwości, myślę, że kiedyś zostawi mnie dla dużo młodszej i atrakcyjniejszej dziewczyny, to tylko kwestia czasu. Czuje, że jest ze mną, bo nie jest na tyle śmiały, aby być z kimś, z kim naprawdę chce być. Wkurzam się, bo wcześniej uważałam się za atrakcyjną, utalentowaną oraz zaradną kobietę. Byłam odważna i śmiała, teraz to jakieś nieporozumienie, boje się rozmawiać z ludźmi, jestem wycofana. Mój partner nabrał przy mnie pewności siebie, a ja wprost przeciwnie. Rozstał się ze swoją żoną ze względu na różne charaktery, mówił mi, że była ciągle zazdrosna o niego, ja nie chce być taka. Proszę, doradźcie jak przywrócić wiarę w siebie, w swoje możliwości oraz zyskać pewność siebie.
  2. Mam 22 lata. Choruje na depresję, nikt z moich znajomych ani rodziny nic nie wie, chciałam przez to przejść sama także mój partner też o tym nie wiedział. Z moim chlopakiem jestem 4 lata. Gdy zaczęłam z nim być już prawdopodobnie miałam depresję z której on mnie wyciągnął na jakiś czas. Bardzo go kochałam i on mnie też, ale od około roku wszystko się zaczęło psuć, on nie miał dla mnie czasu, nie wspieral, mimo że nie widział o depresji to czułam się że nie obchodzi go nic bałam się mu powiedzieć mimo że czasem chciałam, rzadziej się widzieliśmy, rzadko kochaliśmy, nawet nie całowaliśmy się już jak dawniej. Moja depresja bardzo się pogłębiła przez ten rok mam straszne myśli, dręczą mnie, w głowie coś mi mówi żebym odeszła, żebym zakończyła swoje cierpienie. Czasem nie jestem w stanie wstać z łóżka, ciągle płaczę, a teraz już raczej nawet nie mam siły plakac, i wszystko kryje przed wszystkimi bo nie łatwo o tym mówić. Umówiłam się na wizytę do psychiatry bo miałam już myśli coraz częstsze, i wyobrażałam sobie swoją śmierć i to chyba byl już ostatni moment. Do wizyty jeszcze trochę czasu. Ale ja rozwaliłam sobie życie totalnie.. Mojego partnera naprawę kochałam, ale na koniec naszego związku nie widzieliśmy się około 10 dni i nie mieliśmy kontaktu, bo on twierdzi że pracował i nie miał czasu a ja specjalnie się nie odzywałam żeby zobaczyć kiedy on to zrobi, bo zawsze to ja się odzywałam. Przez te 10 dni nie mieliśmy kontaktu a ja dużo myślałam nad nami bo wtedy przez te dni bez kontaktu miałam bardzo ważna wizytę u lekarza i on nawet nie zapytał o to co mi lekarz powiedział, a na tej wizycie dowiedziałam się czegoś co sprawiło że załamałam się kompletnie. i zaczęłam pisać z kolegą ktorego mój partner nigdy nie lubił. On mi dał duże wsparcie zaczelam widywac się z nim, martwił się i był zupełnie inny niż w tamtym momencie ten mój. I stało się, zdradziłam mojego z tym kolega. Zerwałam z moim chlopakiem tłumacząc że to on rozwalił ten związek bo cierpiałam w tym związku. I nie spodziewalam się że on będzie o mnie walczyć ja myślałam że on uniesie się duma i mnie zostawi. I tu pojawił się problem bo przez tą depresję ja nie potrafię o niczym myśleć, nie umiem wyrażać uczuć, nie wiem co do kogo czuję i każda próba ogarniecia tego bałaganu kończy się na tym że tak mi źle z tym że się okaleczam. Ogólnie mój były bardzo się stara ale nie wie że go zdradziłam, a ten co się z nim przespałam też bardzo o mnie walczy, stara się, jest przy mnie i chce żebym dała mu szanse. A ja? A ja nie wiem. Nie wiem czy kocham któregoś. Czy coś chce. Po prostu przez to że mam myśli samobójcze ja uciekając od nich robię rzeczy których nie powinnam, ciągnie mnie do Niebezpiecznych rzeczy, i myślę nad tym czy depresja mogla się przyczynić do tej zdrady, bo ja nigdy nie byłam taka żeby zdradzić. A teraz ja mam taki bałagan w głowie.. Nie wiem co robić, muszę podjąć jakąś decyzję. Najlepiej chciałabym żeby wszyscy dali mi spokój.. Na ten moment nie wiem co czuje jestem w naprawdę okropnym stanie i boję się że minie dużo czasu zanim będę w stanie podjąć jakąś decyzję, że będę musiała poczekać na działanie leków itd. Bo ja strasznie boję się podejmować decyzji boję się że wybiore źle i do końca życia będę żałować. Wiem że jeśli wybiore tego kolegę to do byłego nie mam powrotu, a jeśli wybiore byłego to tamten też będzie cierpiał. Tak czy siak któryś będzie cierpiał przezemnie.zle mi z tym mam ochotę zrobić sobie krzywdę. Wiem jedno że z byłym wiem już jak było, wiem że mogę liczyć na przyszłość, że on chciał domu, rodziny, że zapewni mi dom, bezpieczeństwo i że zrobi wszystko żebyśmy mieli godne warunki, ale nie wiem czy go kocham czy nie, nie wiem czy to wina depresji czy nie i nie wiem czy on wybaczył by mi zdradę. A z tamtym sama nie wiem ciągnie mnie do niego, ale nie wiem czy to dlatego że to coś nowego że jeszcze nie wiem jak będzie i że nie ma między nami jeszcze przyzwyczajenia. Ale wiem że on zmieniał zawsze dziewczyny dość często mimo że widzę że na mnie mu zależy to i tak się boję, dużo osób mi go odradza że z nim przyszłości nie ma bo nie ma prawka, ma zakaz przez policję, prace zmienia jak rękawiczki, często robi bez umowy, i nie wiem czy taki facet to dobra pszyszlosc ale mimo to ciągnie mnie do niego i tłumaczę sobie ze może dla mnie byl by inny albo że nikt go nie zna z tej strony co ja bo nie wiedzą jak on się stara i jak na mnie patrzy. A z byłym rozmawiałam wczoraj i on myśli że to jego wina że ten związek się zakończył bardzo się stara i pierwszy raz widziałam łzy u mężczyzny i dopiero wczoraj zaczęły nachodzić mnie myśli że być może zrobiłam błąd.. Ale rano wstałam i znowu nic już nie wiem. Czy to wszystko może być przez depresję? To że nie wiem co czuje i że nie umiem podjąć decyzji i czy ona mogła się przyczynić do zdrady? To że ciągnęło mnie do niebezpiecznych sytuacji żeby wybić sobie chec odebrania sobie życia, może być powodem dlaczego zdradzilam? Czy depresja nie miała żadnego wpływu. Ja nie umiem ogarnąć swoich myśli, wiem jedno że jest mi tak źle że boję się czy dotrwam do wizyty. I walczę tak każdego dnia od ponad roku żeby jakoś żyć, żeby nic sobie nie zrobić, dopiero teraz zrozumiałam że to nie jest normalne i umówiłam się na wizytę, ale w tym czasie rozwaliłam sobie życie kompletnie i boję się że wyjdę na najgorsza, że oboje mnie zostawia i przestanę walczyć. Nie chcę tego zakryć choroba ale jeśli ona mogla się przyczynić to może choć trochę mnie zrozumia że ja nie jestem sobą. Bo tak się czuje jakbym nie była sobą. Kiedy robię coś niezgodnego z prawem też nie czuje się sobą dopiero po fakcie to widzę i się boje i mam wyrzuty sumienia które doprowadzają znowu do myśli samobójczych i wtedy żeby zagłuszyć te myśli znowu chce zrobić coś szalonego i tak koło się zatacza a ja jestem w coraz gorszym bagnie i chyba nikt mnie nie zrozumie. Potrzebuję pomocy
  3. Jestem kobietą w wieku 25 lat i od kiedy pamiętam - zawsze miałam problem z nieśmiałością. Jestem przekonana, że bierze się to z powodu niskiej samooceny - jako dziecko zawsze byłam bardzo szczupła i wiele osób zwracało na to uwagę - czy to docinki ze strony rodziny, niby zabawne ale dla mnie dobijające moją samoocenę, czy też przykre uwagi ze strony szkolnych rówieśników. Tak bardzo odbiło się to na mojej psychice, że nie lubiłam nawet wychodzić z domu, aby nikt nie zwracał na mnie uwagi. Przez całe życie zawsze wstydziłam się nowych ludzi, bałam się odzywać na forum, że powiem coś niemądrego, że uwaga wszystkich jest skupiona na mnie. Mam problem z poznawaniem ludzi i rozmową. Mam swoje stałe grono przyjaciół od kilku lat i tylko przy nich jestem otwarta. Natomiast wystarczy, że dołączy ktoś kogo nie znam i się zamykam. Staję się tylko słuchaczem. Nie potrafię wyrazić swojej opinii, nie potrafię sama wyjść z jakimś tematem rozmowy. Boję się, że: kogoś to nie interesuje, powiem jakąś głupotę, nie znam się w jakimś temacie, przejmuję się co ktoś może o mnie pomyśleć. Do tej pory uważałam, że taka jestem i nic nie zrobię, ale znalazła się jedna osoba, która zwróciła mi na to uwagę i stwierdziła, że odbiera mnie jakbym nie lubiła ludzi i była dla nich opryskliwa i się nimi nie interesowała, bo kiedy jestem w grupie to tak jakbym tylko czekała aż każdy sobie pójdzie. Zdarza się też tak, że jestem z kimś na spacerze i gdyby ta druga osoba się nie odzywała, to przeszlibyśmy spacer w ciszy, bo ja się blokuję i mam pustkę w głowie, nie wiem kompletnie o czym zagaić. Po rozmowie z tą jedną osobą, nie mogę przestać o tym myśleć i chciałabym to w sobie naprawić. Chciałabym pokonać w sobie blokadę i otworzyć się na ludzi i faktycznie z nimi rozmawiać i uczestniczyć w spotkaniach, a nie tylko przysłuchiwać się w stresie, aby nikt tylko do mnie nie zagadał, bo ja jestem ta nieśmiała. Przez ten problem czuję się nieciekawa i nieatrakcyjna dla drugiej osoby, wręcz nudna, bo i tak niczego nie wnoszę do rozmowy. Chciałabym dowiedzieć się w jaki sposób nad tym pracować i zwalczyć tą blokadę przed rozmawianiem z ludźmi. Byłabym wdzięczna za podanie tytułów dobrych książek, poruszających temat takiej nieśmiałości.
  4. Cześć wszystkim , ponownie pojawiam się na forum ponieważ wciąż nie mogę sobie poradzić z moim problemem . Mam 21 lat a mój chłopak 26 . Jesteśmy razem już prawie 5 lat byliśmy zawsze szczęśliwi i zawsze się kochaliśmy mimo różnych sytuacji jakie przydarzyły się nam w życiu w tym zdrada z mojej strony. Ale mimo tego było cudownie nie przestaliśmy się kochać aż do pewnego czasu coś u mnie zaczęło się dziać w głowie . Półtora roku temu zaczęłam mieć wątpliwości czy go kocham itp ale jakoś to było cały czas byliśmy ze sobą 2 razy się rozstawaliśmy ale dosłownie na 1 dzień . Ale od jakiegoś czasu mam wrażenie i jestem pewna tego wręcz ze go nie kocham nie wiem dlaczego nie potrafię na to odpowiedzieć. Wszytko było w porządku i tak 1,5 roku temu zaczęło się psuć ale od jakiegoś czasu nie mam już wątpliwości a pewność ze go nie kocham. Cały czas się widzimy tzn jak on nie jest w pracy to się widujemy i w sumie normalnie jest przytulamy się, kochamy się ja śpię u niego ale cały czas mam to dziwne uczucie ze go nie kocham . Znika to na chwile jak porozmawiamy ale zaraz zaczyna wracać i spać po nocy nie mogę ciagle się budzę i nad tym myśle . Od jakiegoś czasu mam tak ze faktycznie go nie kocham nie chce z nim być , strach mnie taki ogarnia w środku , zaczynam myśleć ze z kims innym jakbym była to wtedy bym sobie uświadomiła ze faktycznie go nie kocham itp i bym kochała tego drugiego . Stworzyłam sobie obraz jakiegoś tam faceta i tak myśle , albo np. ze No już nie ma tego uczucia takiego stabilnego, ze jak pomyśle o przytulaniu się czy ogólnie o leżeniu razem to płakać mi się chce bo ja nie wiem bo chyba nie i tak dalej . Ze już nie patrzę tak jak wcześniej na niego i nie mam tak ze mój kochany kocham cię itp tylko odwrotnie .Mam nadzieje ze wiecie o co mi chodzi , ciężko wytłumaczyć takie cos.😒😒Wiem tez ze jak nawet z kims innym bym była to tez taka sytuacja mogła by się powtórzyć a już być może nie trafiłaby na tak wyrozumiałego faceta jakiego mam bo jest on naprawdę za mną i bardzo mnie kocha i ja to widzę , a kiedyś to bym za przeproszeniem zesikala się żeby tylko ze mną siedział . Z jednej strony chciałabym żeby było dobrze a z drugiej już sama nie wiem bo jak się kogos przestało kochac o ile tak jest bo ja już sama nie wiem ale najprawdopodobniej tak to nie nie chce człowiek już nic . 😢 Bardzo proszę o Wasza radę może ktoś miał podobnie … Dziekuje z góry za komentarze te pozytywne i te nieco mniej 🙃
  5. Witam. Jestem 23 letnia kobieta, mam 2,5 roczna córkę. Jeszcze przed jej narodzinami zostalam sama, była to moja decyzja. Po roku wiecznego siedzenia w domu poznałam faceta, z którym Jestem już 1,5 roku. Bylo cudownie, na każdym kroku udowadniał mi jak bardzo ważna dla niego Jestem, doceniał, prawił komplementy, sam bardzo nalegał na często spotkania. Potrafiliśmy przesiedzieć cala noc i rozmawiac. W ciągu tego naszego wspólnego życia zostawiał juz mnie z 4 razy. Powodem rzekomo bylo to że chce być sam, że ma problemy(duży kredyt, którego nie jest w stanie splacac), że ja nie zasługuje na niego, że to moja wina. Powod był co chwilę inny. Ja po rozstaniu za każdym razem wpadałam w straszna depresję. Nie jadłam, nie spalam, nie wychodziłam z łóżka, nie rozmawiałam, nie zajmowałam się dzieckiem. Teraz wydaje się że te burzliwe czasy są już za nami, ale.. No właśnie, ale.. Coraz częściej czuje się nie potrzebna, nie kochana, nie atrakcyjna. Milosc okazuje mi tylko wtedy kiedy cos sobie wypije, albo przy kims, jakby na pokaz. Mój partner zmienił się całkowicie. Ma problemy z tym że chce sie widywać częściej niż w weekendy(nie mieszkamy razem) kiedys był u mnie praktycznie non stop. Teraz ma wymówki że chce się wyspać, że jedzie do pracy, że ode mnie ma dużo dalej. Gdzie ja potrafie pojechać do niego w zrodku tygodnia mimo że muszę dużo wcześniej wstac I mam dużo dalej do pracy. Nie mowi ze teskni, że kocha, że jestem jego, że mu się podobam. Zawsze kiedy chce porozmawiać o nas jemu nigdy się nie chce gadac, a jeżeli już coś się uda to ja mowie a on nic, jakbym do ściany gadala. I mówi mi ze caly czas gadam jak to mi źle, że cały czas zyje tym co bylo kiedys. Jak nie mam mowic tego samego skoro mowie jasno czego oczekuje, bez rezultatów. On może wszystko, może wybierać kumpli zamiast mnie, może jezdzic gdzie chce a ja nie mogę się odezwać bo zaraz jest że się czepiam. Ja nie mam teraz żadnych znajomych, a wcześniej jak chcialam gdzies wyjsc to nie było mi wolno, bo tylko mi latanie w glowie. Czasem na prawde popadam w paranoje, czuje sie psychicznie strasznie. Nabylam wiele kompleksow, czuje się zle we własnym ciele. Kiedy wspomniałam mu raz o depresji zlał to, powiedział że sobie wymyślam. Często kiedy próbuję zacząć rozmowę a on mnie sprawia albo mi nie odpowiada, zaczynam płakać, z żalu, z bezsilnosci, z tęsknoty za tym jaki był kilka miesięcy temu. Wtedy słyszę czego buczysz, na ch***j wyjesz. Kiedys przytulił, pocieszył, nie kazał płakać, teraz wyje...Powiedział mi że to przez niektóre wydarzenia się zmienił, tylko że to on mnie zostawiał, i mimo tego jak mnie traktował ja nie zmieniłam swojego podejścia do niego. Ja tak jak na początku tak i teraz jestem czuła troskliwa, kocham go i staram sie o niego non stop tak samo, a on tego nie widzi, widzi tylko moje wady. Będąc z kolegami nie pisze do mnie, nie odbiera, mowi ze nie uzywa telefonu, przy mnie siedzi w nim non stop. Ode mnie przy nich nie może odebrać, przy mnie od nich od razu. Często mysle ze to nie ma sensu, ale na sama mysl że moge go stracic i czuc się jeszcze podlej łzy napływają mi do oczu. Niby zapewnia mnie, że mnie nie zostawi, ale to tylko słowa, nic poza tym. Zachowaniem pokazuje co innego. Jak już wspominałam nie mam znajomych, nie mam nikogo do kogo mogła bym wyjsc pogadac, on o tym wie, wie że jest jedyną osobą z którą moge porozmawiać, a raczej chyba nawet z nim nie mogę. Nie stać mnie na wizyty u psychologów, a sama już nie daje z tym wszystkim rady. Mimo tego, że z mojego punktu widzenia on nie traktuje mnie zbyt dobrze, to coraz częściej zarzucam wine sobie, często mysle o sobie zle, że jestem beznadziejna, bezwartościowa, że nie zasługuje na miłość, że nie potrafię nikogo przy sobie utrzymać. A ja chcialabym tylko odrobinę zrozumienia. Chciałabym żeby chociaż w połowie bylo tak jak kiedyś. Ale na każdą prośbę, na każdą rozmowę słyszę szybka odpowiedz. "Co ty myślałaś że cały czas będzie jak w bajce? Jak tak chcesz to znajdź sobie księcia na białym koniu" Wiem że to co napisałam może być dość nie spójne, ale mam w głowie straszny mętlik.Mam nadzieję, że da się coś z tego zrozumieć. Proszę o pomoc
  6. Jestem z moim partnerem już 5 lat w związku, z 9-miesięczną przerwą. Z powodu naszej wiary nie mieszkaliśmy nigdy razem, ale zaręczyliśmy się i mieliśmy brać ślub. Teraz zarządziliśmy "separację", bo z tego ślubu nic nie wyszło, z mojej winy. Chodzi o to, że tuż po tym, jak zgodziłam się wyjść za niego, poszłam sama nocą nad rzekę i płakałam z rozpaczy i lęku zamiast się cieszyć. Potem też się nie cieszyłam. Lęk okazał się paraliżujący. No i o ten lęk chodzi. Czuję się oszustką, choć wszystko partnerowi powiedziałam: cieszę się, że jesteśmy razem, ale nie jestem w stanie zaangażować się bardziej. Jest parę problemów, które nie dają mi spokoju. Rozmawialiśmy o nich dziesiątki razy, ale nie doszliśmy do porozumienia. Nie chcę go stracić, jesteśmy dla siebie dużym wsparciem, rozumiemy się na wielu poziomach. Ale nie umiem wejść głębiej w tę relację. I teraz tak: wstępnie mój partner się zgodził na wspólną terapię, choć ma co do tego ogromne opory. I to ja teraz powinnam szukać tej terapii. I znowu. Jestem na siebie ogromnie wkurzona, ale nie umiem się za to zabrać. Boję się, że nawet jak rozwiążemy niektóre wielkie problemy, to ja tylko zmarnuję nasz czas i siły, bo po prostu nigdy nie zdobędę się na pełne zaangażowanie. Jestem w zawieszeniu i męczę się coraz bardziej. Boję się własnego bólu po rozstaniu, boję się o mojego partnera, czy da sobie radę, boję się też bólu podczas terapii. Ten lęk nie jest taki sobie, że jest i tyle, on jest potężny. I jeszcze coś - biorę lek ułatwiający zasypianie, a wcześniej brałam jeszcze jeden przeciwlękowy i przeciwdepresyjny. I to w czasie brania go zgodziłam się na ślub. A potem, za namową partnera, przestałam go brać. I rzeczywiście wtedy już nie chciałam za niego wyjść. A, no i w grudniu mam zacząć kolejną własną terapię.
  7. Witam Jestesmy 10 lat po slubie. Od dluzszego dziela nas kwestie podejscia do ochrony przed koronawirusem. Nie jestem w stanie dluzej znosic potrzeb Zony zwiazanych z tym tematem. Mianowicie wszystko co z zewnatrz traktuje jako brudne. Wiaze sie z tym dezynfekcja zakupow, listow, paczek, wszystkiego co w paczkach, dezynfekcja podlog w miejscach gdzie stalo cos przyniesione z zewnątrz itp. Tlumacze, ze nie ma takiej potrzeby, pokazuje najnowsze badania naukowe dowodzace ze wirus roznosi sie droga wziewna miedzy ludzmi, a przedmioty/powierzchnie nie sa tu praktycznie wektorem transmisji. Pare razy sie o to klocilismy, jest coraz gorzej. Ja patrze na odkazanie z politowaniem, nie chce i nie czuje absolutnie potrzeby zeby to robic. Zona zarzuca mi brak szanowania jej potrzeb. Ja sie martwie ze to jakas fobia. Ona twierdzi, ze nie i ze pierwszy raz widzi zeby ktos mial problem z tym ze ktos czysci brudne rzeczy. Niestety ma kazda moja probe tłumaczenia, reaguje zloscia i obrazaniem sie. Twierdzi ze ja nekam. Twierdzi, ze nie chodzi tylko o koronawirusa ale sa tez inne zarazki. Ze od czasu epidemii jej swiadomosc wzrosła i nie zamierza przestac tego robic.. Nie moge na to patrzec.. Mamy malego Synka, nie chce zeby uczyl sie takich zachowan Czy ktos ma podobne problemy? Co robic?
  8. Witam . Jestem 2 lata w związku . Jestem nieszczęśliwa a nie umiem odejść. Robię dla mojego chłopaka wszystko . Nawet gdy ja nie chcę seksu pytam się go czy on chcę. On wie że mi zależy na tym żeby nie oglądał filmów porno . Robię dla niego wszystko w łóżku wcześniej chciał to nie przebierałam w to co chciał. Gdy idziemy ulicą czy nawet jesteśmy gdzieś on bardzo się patrzy na inne kobiety nawet się za nimi obraca. Parę razy mieliśmy kłótnie o oglądanie porno . Mam już tego dosyć wszytko się kręci wokół niego zaczęłam wszytko kontrolować w domu ile jest papieru co jak leży gdy przychodzę do domu sprawdzam . Ja dużo pracuje ale gdy wracam z pracy jestem wstanie pomimo zmęczenie kochać się z nim . On ma zawsze czas na wszystko mało pracuję codziennie chodzi na sport . Gdy rano mówię że chcę się z nim kochać dzisiaj wieczorem mówi ok . Ale wieczorem mi mówi że jest bardzo zmęczony . Widzę że rzeczy którym zrobiłam zjecie inaczej są . On mi już tak zrobił jak jeszcze nie wiedział jak kontroluje . Mówiłam że mam ochotę mówił ok .Pozniaj że jest zmęczony. Że mial ciężki dzień. Znalazłam papier z sperma później . Wypierał się później się przyznał mówił że nigdy tego nie zrobi . Ogólnie kiedyś rozmawialiśmy na ten temat on nie wiedzi nic w tym złego ale mówił mi zawsze że dla mnie nie musi . As widzę że jest inaczej . On mi już mówi że przeczkole robię że jestem chora . Ja tylko płacze . I mam dosyć . I ja nie wiem czy j jestem już nie normalna ? Czy to normalne że facet woli filmy niż mnie ? Ja bardzo dbam o siebie . Nawet zamierzałam zrobić sobie operacje pośladków bo mam małe ale biust mam duży. Ja już wariuje tylko żeby ktoś mnie zakceptowal. Proszę o pomoc
  9. Cześć wszystkim, mam 21 lat i mój problem dotyczy związku z moim chłopakiem. Jesteśmy razem już prawie pięć lat. Mój chłopak lat 26 bardzo mnie kocha, szanuję mnie i nie wyobraża sobie życia beze mnie ja tak miałam również do czasu gdy zaczęłam miewać problemy. Od półtora roku zmagam się z wątpliwościami na temat tego czy kocham swojego chłopaka. Nie pamiętam dokładnie od czego zaczęły się moje wątpliwości ale wydaje mi się że od pewnej sytuacji. Pewnego dnia gdy byłam w pracy napisał do mnie dawny znajomy dosłownie znajomy z czatu na którym siedziałam i czatowalam z nim i z różnymi chłopakami, zazwyczaj wymienialismy się nr telefonów . Były różne sytuacje w których ja zauroczylam się w niejednym z tych facetów ale mimo tego zawsze widziałam ze kochał swojego obecnego chloapaka. Jak zobaczyłam wiadomość że napisał , wystraszyłam i poczułam lęk chciało mi się płakać i było mi bardzo źle ,ponieważ te pisanie z chłopakami, rozmawianie przez tel z nimi i robienie głupot na tych kamerkach były w trakcie trwania mojego związku .Powiedziałam o wszystkim mojemu chłopakowi o tym że siedziałam na czatach że pisałam z chłopakami i różne tego typu sytuacje on mi wybaczył i żyliśmy dalej razem. Chce też wspomnieć że około trzech lat temu zdradziłam swojego chłopaka poprzez całowanie się z moją dawną miłością z dzieciństwa. Na następny dzień przyjechałam i powiedziałam o tym chłopakowi, wybaczył mi za co bardzo dziękowałam i nigdy więcej tego nie powtórzyłam.Te czatowanie z chłopakami było przed zdrada po zdradzie raz tylko latałam do sąsiadki na górę bo mieszkał tam taki Ukrainiec który mi się podobał ale nic nie zrobiłam z nim ale taki głupie zachowania były : Dodawanie zdjęcia żeby polubił je, strojenie się, podświadomie chciałam flirtować z nim i zachowywać się jak taka nastolatka taki po prostu pociąg seksualny I bałam się że mogę coś zrobić niestosownego ,bo podświadomie człowiek jak by tego chciał ale nic nie zrobiłam na szczęście i miałam wyrzuty sumienia przez to że w ogóle tak się zachowywałam. Ale od tamtej pory gdy zdradziłam swojego chłopaka było wszystko dobrze nie miałam żadnych wątpliwości. I od pewnego dnia zaczęłam miewać strach w sobie taki lęk że nie kocham swojego chłopaka płakałam cały czas nie chciało mi się Myć wychodzić nigdzie. Byłam w strasznym stanie nie chciało mi się chodzić do pracy a jak w pracy było ok chociaż nie często tak było to po pracy wychodziłam i dzwoniłam do mojego chłopaka żeby mu się wyżalić popłakać ponieważ w pracy zaczęłam mieć takie natrętne myśli dotyczące czyjego kocham zaczęłam myśleć na temat innych facetów różne rzeczy czasami jakieś obrzydliwe i zaczęło mnie to męczyć wszystko mnie bardzo bolało. On o wszystkim wiedział że ja mam wątpliwości że nie wiem czego kocham i bardzo mnie wspierał parę razy się już rozstawaliśmy ale to nie trwało długo bo zdawałam sobie sprawę że go kocham i tęsknię za nim. Ale cóż zaraz po chwili znowu było to samo że nie byłam pewna swoich uczuć do niego to było jak błędne koło. Potrafią zobaczyć chłopaka i tak po wyglądzie stwierdzić że się w nim zakochałam i bardzo to przeżywałam.Potrafiłam sobie wyobrazić typ jakiegoś faceta i cały czas to przeżywać że jakbym spotkała takiego to bałabym się żebym się w nim zakochała i mocno w to wierzyłam i myślałam że nie kocham swojego chłopaka I faktycznie czasami tak to czułam że go nie kocham, tak rzeczywiście miałam. To co pisze czasami brzmi nieracjonalnie ale ja takie coś w głowie mam do tej pory. Teraz natomiast boję się i cały czas o tym myślę że kiedyś w końcu przez to wszystko będę miała tak że będę to czuła i tak faktycznie miała że stwierdzę że nie kocham swojego chłopaka i że będzie mi takie obojętne i nie będę chciała z nim być że to już nie będzie to co kiedyś bardzo się tego boję. Mimo tych wątpliwości bardzo chciałabym żeby nam się ułożyło nie chce tych wszystkich myśli czy z kimś innymMiałabym to co do swojego chłopaka że tak go kochała Itp. Chcę żeby było tak jak dawniej a jednocześnie czuję taki strach że go nie kocham że to się nie uda że nie wiem czy chcę m że chyba nie chce i to jest takie okropne że nie radzę sobie z tym chciałabym żeby było tak jak dawniej. Dodam że byłam u psychologow i psychiatrów. Dostałam leki które biorę a psycholodzy szczególności jeden powiedział że to nie jest także ja swojego chłopaka nie kocham bo mam tak że myślę i wiem że go nie kocham a nagle za 5 min jestem pewna że go kocham i czuję to tak jak kiedyś miałam. To było prywatnie jak byłam u tej pani psycholog lecz nie kontynuowałamtego ponieważ nie stać mnie było na wizyty u niej a potrzebowałam i chociaż raz w tygodniu. Natomiast psycholog na NFZ nic konkretnego mi nie powiedział ponieważ nie mógł wnioskować jeszcze tego czy to jest problem psychologiczny poza tym zaproponował mi prywatne wizyty ponieważ terapii nie jest w stanie przeprowadzić na NFZ ma za dużo pacjentów i mało czasu tak się tłumaczył także narazie jestem bez pomocy psychologicznej.badałam się również na tarczycę wynik był negatywny ponieważ pani psycholog do której chodziłam kazała mi zrobić sobie takie badania żeby się upewnić że to nie jest żadna choroba bo przez chorobę też się dzieją takie rzeczy. Czy ktoś miał z was taki sam problem lub podobny ? A może ktoś nie miał takiego problemu a chciałby mi pomóc wypowiedzieć się na ten temat? Z góry dziękuję za opinię te nieco przyjemne i te które podnoszą na duchu. Z góry dziękuję za opinię te nieco przyjemne i te które podnoszą na duchu. PS. to jest mój drugi chłopak tak na poważnie ale ten jest najważniejszy tamten był tylko rok ze mną, dodam że nigdy wcześniej nie miałam takich wątpliwości rzeczy. Najgorsze jest to że ja nie mogę tego zrozumieć że to jest np. jakieś zaburzenie jeżeli to oczywiście jest zaburzenia ponieważ wiem co czuje i jak mam.Teraz jestem na zwolnieniu lekarskim nie chodzę do pracy bo jak idę do pracy to wiecznie o tym myślę i chce mi się płakać chciałabym mieć tak jak dawniej kochać go i nie mieć żadnych wątpliwości i tych myśli.
  10. Witam. Mam problem, który uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie. Po dość długiej przerwie spowodowanej epidemią udało mi się znaleść pracę sezonową (jestem studentką więc pracuję tylko sezonowo) lecz przy każdym wyjściu do pracy odczuwam ogromny lęk i stres. Pracuje jaki sprzedawca w małym sklepie. Bardzo się boje każdego dnia tam. W dniu wolnym ciągle rozmyślam o tym, że jutro idę do pracy. Pojawia się u mnie ból głowy, brzucha, duszności, płacz, problemy ze snem. Nie wiem jak sobie z tym poradzić, jest mi bardzo źle. Praca tam jest w porządku natomiast nie wiem dlaczego towarzyszą mi takie uczucia. Czuje się samotna i nie potrafię o niczym innym myśleć. Został mi tylko miesiąc lecz nie wiem czy dam radę. Nie chce uciekać i poddawać się lecz czuje się źle. Unikam także wszelkich spotkań z ludźmi i rozmowy przez telefon. Proszę o pomoc
  11. Bezradność w związku
  12. Mam 31 lat, syn niecałe 2. Za dwa dni idzie pierwszy raz do żłobka, a ja... Jestem PRZERAŻONA tym faktem. Boję się, że będzie płakał (a będzie) , że trzeba będzie odrywać go siłą ode mnie (a też pewnie trzeba będzie), najgorsze co czuje to to, że "zawiodłam jako matka" Bo teraz obce osoby będą go wszystkiego uczyć. Byłam z nim w domu cały czas, wiadomo, czasem mąż z nim zostawał, ale to głównie ja z nim byłam. Straciłam w życiu bliskie osoby i boję się, że jak pójdzie do żłobka to "stracę" I jego... Stracę możliwość obserwowania jak się rozwija, jak się śmieje, nie będę mogła go przytulić jak będzie płakał... Wiem, że to głupie bo przecież pójdzie za rok do przedszkola, potem szkoły i i tak będziemy musieli "się rozstać" Ale on jest taaaki malutki jeszcze ;-( Drugi problem jest taki, że ja muszę wrócić do pracy, bo jak pójdzie do żłobka to nie będzie potrzeby, żebym była w domu. A to kolejna dla mnie trauma... Straciłam jedyną wymarzoną pracę, nie umiem się nigdzie indziej odnaleźć. Ciągle żyję w poczuciu, że jestem beznadziejna, nic nie umiem, do niczego się nie nadaję. I mimo, że mam 31 lat, to wszyscy traktują mnie jak jakaś głupią 15-latkę! Od tygodnia nie mogę się zebrać w sobie i nic zrobić, ciągle płaczę, chodzę w piżamie do 12-13, nie jem, nie piję, w nocy budzę się kilka razy i myślę tylko o żłobku.... ;( Pomóżcie... Bo sama już nie daje sobie rady!
  13. Cześć, Piszę do Was z problemem z jakim borykam się od miesięcy. Jesteśmy razem ponad dwa lata, wcześniej zanliśmy się rok. Mój chłopak pracuje w służbach. Ma dyżury 24h, pracuje w święta, weekendy i oczywiście jest do dyspozycji kiedy go wezwa. I tu zaczyna się problem. Nie potrafię zaakceptować jego pracy a raczej tego jak to definiuje jego a za tym idzie wspólne życie. Przez pracę nie było go już wiele razy w kryzysowych momentach w moim życiu - śmierć, pogrzeb bliskiej osoby. O wspólnych świętach można zapomnieć. Prawie każdy weekend spędzam sama. Bo wraca zmęczony. Ma też drugą pracę, często wraca pózno. Seksu jest między nami coraz mniej. Nie pamiętam już co to bliskość. Nie pasuje mi totalnie jego styl życia zdefiniowany przez jego grafiki. Nie potrafię sobie wyobrazić naszej przyszłości ale go Kocham. W głowie mi już chodzi rozstanie, bo po co mamy obydwoje się kłócić (kłótnie są o jego pracę, o to że dla niego święta nie mają znaczenia) . Proszę doradźcie co robić. Czy ze mną jest coś nie tak ? Rozstać się czy zostać?
  14. Witam mam 28 lat i jestem 3 lata w związku z którego mamy córkę która ma rok. Mój partner ma przyjaciółkę o której wiedziałam od początku związku wiem że nic ich nie łączyło bo pokusiłam się przeczytać ich wiadomości na Messenger ale odkryłam że on się w niej kochał. Jestem z nim od 2019 roku a on jej wyznał miłość w 2018 nie wiem czy on już naprawdę jej nie kocha i jest ze mną czy jest ze mną bo wiedział że z nią nie ma szans na stworzenie związku jak sprawdzić czy mnie naprawdę kocha ??? Ona na pewno nic do niego nie czuje dała mu to jasno do zrozumienia ale czy można się odkochać widując kogoś i przyjaźniąc się z nim???może szukam dziury w całym od czasu jak jest ze mną nie wyznawał jej już miłości na wieść o naszym dziecku się ucieszył wyznawał mi miłość wiele razy troszczy się o mnie przytula. Czasem są kryzysy ale chyba w każdym związku są. Niepewność nie daje mi spokoju
  15. Witam mam 24 lata jestem po rozwodzie i jestem przyszła mamą . Jestem z moim narzeczonym rok . Był alkoholikiem poszedł na terapię . ,Wszyszedl z terapii było dobrze aż do czerwca . po tem po kilku tygodniach zaczął od nowa po pijać chociaż jego rodzina twierdziła że nie mogę go zamknąć w klatce i na piwo 0% mogę się zgodzić . Oczywiście dla świętego spokoju mu pozwolilam ale długo czekać nie musialam by sięgnol po normalne a po tem setki. Po każdym siegnieciu była awantura oczywiście przyznawał się ale do czasu ostatnio zaczął stosować swoje stare metody czyli guma do żucia lub otwarcie piwa zero na schodach itp . Jestem po przejściach o których on wie ( próba gwałtu , rozwód itp) stalam się osobą malo ufna względem do osób . A jak zaufam i mnie ktoś zrani bardzo bardzo ciężko jest mi tej samej osobie zaufać . Tak jak pisałam. Jestem rok z z narzeczonym który siegnol po alkohol . Ostatnio przegiol ,,Pale" była interwencja policji ponieważ zaczął mi zagradzac drogę. robić z siebie idiote sam się prosił o kłopoty . poczułam strach ,lęk do tego człowieka odkąt zaczął pić moje uczucia, zaufanie jakość znikły czuje ze może odrobinke cos mnie ciągnie do niego ale czy to uczucie ? Może strach ze z dzieckiem mnie nikt nie będzie chaial ? Nie wiem zawiodlam się on pisze, dzwoni żebym wrociala do domu . Mowi mi ze był się zapisać na terapie itp powiedziałam z rana ze to koniec teraz juz sama nie wiem czy to tylko słowa . czy jestem wstanie to zrobic Zawsze twierdzi ze on sie stara najwięcej a ja nie albo za malo . ze ja to anioł i nie widzę w sobie błędu on zawsze jest ten zły. I tak ciągle gada . Dość często robi sam problem nie wiadomo skąd ja czasem sama nie wiem o co mu naprawdę chodzi ciężko mi odpowiedzieć na jego pytania bo powiecmy ze zadaje pytanie na które nie mam zielonego pojęcia odpowiedzieć bo poruszył ze 3 tematy. I wraca raz do pierwszego albo ostatniego i robi mi siano w głowie . Nie potrafię się z nim dogadać . Kiedyś może nie zwracalam na to uwagi albo było dużo tematów i jakoś to było . Teraz wole być w ciszy czadem nie mam chęci rozmawiać z nim bo jestem przewrażliwiona przynajmniej tak uważam . Proszę o pomoc co mam robić ? Dac mu którąś z kolei szanse czy po cierpieć i dac sobie spokój.? Zależy mi na tym żeby dziecko miało obu rodziców ale czy warto być z kimś do kogo poczułam lęk? Mam mieszane uczucia i brak zaufania ?
  16. Cześć jestem Tomek mam 36 lat. Jak poradzić sobie z lekiem przed zdradą i brakiem zaufania. Przez te dwie rzeczy zniszczyłem moje małżeństwo. Przez brak zaufania po zdradzie mojej partnerki a obecnej żony tak bardzo bałem sie kolejnej zdrady ze zacząłem sprawdzac jej telefon. Doszło do tego że pod wpływem strachu wysłałem jej maile żeby znienawidzila swojego bylego. Jak się dowiedziała ze to ja. Przestała mnie kochać i mi ufać. Chcę to naprawić ponieważ kocham ją nad życie i nasze dzieci również(mamy 2) pomóżcie jak mogę to naprawić i jak poradzić sobie z tym lekiem i zazdroscią
  17. Cześć. Mam 21 lat, studiuję zaocznie 3. rok administracji. Wybrałem ten kierunek bo uczelnia była blisko. Tylko dlatego. Pracuję w niesatysfakcjonującej mnie pracy, zwykła praca taśmowa. Boję się, że nie napiszę pracy a jeśli nawet napiszę to nic się nie zmieni. Żyję z dnia na dzień, nic mnie nie cieszy. We wszystkim na co spojrzę, czego się dowiem, co usłyszę doszukuję się drugiego dna, przyczyn takiego a nie innego stanu rzeczy. Krótko mówiąc jestem nadwrażliwy. Czuję, że straciłem 2 lata, za rok już 3 lata życia.
  18. Witam, mam 22 lata, mój problem zaczął się jakiś rok temu i ciągnie się do dziś. Mianowicie mam napady paniki jeśli chodzi o pracę. Nie potrafię podjąć żadnej pracy, ponieważ po chwili do niej nie wracam. Chce pracować i zarabiać, jednak mój stan psychiczny mi na to nie pozwala. Nie potrafię wyjść do pracy bez płaczu, w pracy potajemnie płacze, po pracy to samo. Nie potrafię kontrolować swojego zachowania, zaczynam używać wobec siebie przemocy, bicie się, gryzienie, rwanie włosów. Często podczas drogi do pracy mam chęć spowodować wypadek czy wejść pod auto, żeby tylko nie dotrzeć do pracy. Próbowałam pracy w różnych firmach na różnych stanowiskach i wszędzie dzieje się to samo. Nie radzę sobie ze sobą, nienawidzę siebie przez to. Rodzina uważa że to z lenistwa, ze nie chce mi się po prostu iść do pracy, wato nie jest prawdą. Nie mam u nikogo pomocy ani wsparcia. Chce udac się do specjalisty jednak nie wiem kogo wybrać. PSYCHOLOG CZY PSYCHIATRA? Z góry dziękuję, pozdrawiam.
  19. Witam, mam 23 lata i ogromny problem ze sobą.. ponad miesiąc temu zamknęli w ZK mojego partnera. Od tego czasu mam okropne zawroty głowy, pisk w uszach, "zmuszanie" się do codziennego życia jak np. pójście do pracy, okropny ból głowy, brak chęci do życia. Wiem, że może to być spowodowane sytuacją mojego partnera, ale wydaje mi się że problem leży gdzieś głębiej. Ja już sama ze sobą nie potrafię wytrzymać... Jak idę gdzieś między ludzi to problem się nasila, dlatego uważam, że jest to jakieś zaburzenie psychiczne... Biorę jakieś aptekowe tabletki na uspokojenie, piję meliski itp. ale nic nie pomaga.. chciałabym znowu czuć, że żyję, bo naprawdę tak jak teraz się czuję jest bardzo uciążliwe chciałabym wyjść do ludzi bez lęku, zawrotów głowy, drgań mięśni i duszności... Nie wiem czy iść do specjalisty czy mogę sobie sama z tym poradzić. Proszę o pomoc.
  20. Cześć, jestem 21-letnią studentką bez większych powodów do zmartwień i brakiem konkretnego powodu mojego złego samopoczucia. Od jakiegoś czasu, ok 4/5 miesięcy, obserwuję u siebie spadek chęci i motywacji do jakichkolwiek działań. Czynności, które dawniej sprawiały mi przyjemność teraz są mi kompletnie obojętne, a wręcz nie mam na nie ochoty. Dawniej uwielbiałam przebywać wśród ludzi, imprezować i bawić się, a obecnie najlepiej w ogóle nie wychodziłabym z domu. Miewam lepsze i gorsze dni, ale coraz częściej dopada mnie uczucie otępienia i niezidentyfikowanego poczucia bezradności i bezsensu. Do tego dochodzą napady lękowe i ciągła troska o własne zdrowie. Wiem, że od zawsze jestem przewrażliwiona na swoim punkcie, ale nigdy nie hamowało mnie to przed wykonywaniem innych zadań. Napady lękowe związane z nagłym omdleniem, lub zasłabnięciem, dziwne bóle brzucha i ogólne złe samopoczucie. Od lat miewam też problemy ze snem, a w ostatnich miesiącach obserwuję ich nasilenie się. Kładę się zmęczona, a i tak nie mogę zasnąć i leżę do rana. Najgorsze jest to, że nie potrafię wskazać powodów, przez które mogłabym czuć się tak, a nie inaczej, bo w moim życiu nic się przez ten czas jakoś drastycznie nie zmieniło. Czy to może być oznaka depresji? Co powinnam w takiej sytuacji zrobić? Czy jest możliwe, by przyczyną było branie tabletek anty? Czytałam o nich i niektórzy faktycznie narzekali przy nich na złe samopoczucie, ale czy przez tak długi czas? Szukam przyczyny, by móc znaleźć rozwiązanie moich problemów, nim te nasilą się jeszcze bardziej.
  21. Jestem 23 letnią kobietą.Od dłuższego czasu zaczęłam mieć ataki związane ze śmiercią, które objawiały się wewnętrznym poczuciem niepokoju. Na początku były delikatne ale zaczęły się nasilać. Nagle ustały po czym w stresujących sytuacjach zaczęłam mieć problem z oddechem i kołatanie serca. Gdy miałam ogromny atak zgłosiłam się do lekarza pierwszego kontaktu i dostałam leki, które ogólnie trochę pomogły, jednak dostałam poradę aby udać się do psychologa. Problem polega na tym, że ciężko mi się jest przełamać. Bardzo dużo kosztowało mnie to żeby przełamać barierę pójścia do lekarza pierwszego kontaktu. Teraz Mam lęk związany z wizytą u psychologa. Jak zacząć? jak się przełamać? czy on na pewno pomoże? Mam ciężką przeszłość za sobą co sprawia, że pojawiają się u mnie też problemy społeczne.
  22. Mam problem z wyrażaniem emocji Mam 18 lat ,chodzę do technikum Kiedy jest mi ciężko myślę że lepiej by było wszystkim beze mnie o że jestem ciężarem i jak sobie nie umiem poradzić z tymi myślami zaczynam się ciąć, rany nie są głębokie . Co mogłabym zrobić żeby ten ból psychiczny przekładać inaczej niż na ból fizyczny ?
  23. Jestem mężczyzną mam 20 lat Jestem samotny od kond się przeprowadziłem do stolicy ( pół roku temu )mam pracę ale mam duży problem wstać z łóżka mimo że wiem że muszę ale nie mam siły się podniesć Czasem nie potrafię się cieszyć z zwykłych rzeczy , czuje się wiecznie zmęczony Czuje że nie radzę sobie czasami śpię pol dnia a i tak się nie wysyłam jestem palaczem udało mi się to rzucić na pół roku ale po przeprowadzce wrucile do naogu Nie wiem jak sobie z tym poradzić
  24. Witam, a więc sprawa wygląda tak, a mianowicie dziewczyna z którą jestem po wypiciu alkoholu miewa dziwne ataki.. kończy się to bicie się glowa o ścianę, wyrywanie sobie włosów, gryzienie się, w momencie gdy uda nam się ją złapać, krzyczy wyrywa się, ogólnie walczy.... Znam jej przejścia, niestety ma ich sporo, również niestety psycholog, oraz psychiatra odpadają ze względu iż się zrazila wcześniej... (jeden stwierdził że ćpa, drugi że jest alkoholikiem itp...) Niestety z tego co ma w głowie podczas ataku zbyt wiele nie pamięta, a ja juz sam niewiem jak pomóc...
  25. Nie za bardzo wiem od czego zacząć, bo mam wrażenie, że w każdym aspekcie mnie i mojego życia jest "coś nie tak". Ale zacznijmy: mam 23 lata, nie mam zbyt szczęśliwej i kochającej rodziny, co bardzo mnie boli (od dziecka słuchałam/słucham kłótni rodziców, awantur). Zawsze byłam nieśmiała, ciężko nawiązywało mi się kontakty z ludźmi, żadna ze mnie dusza towarzystwa. Tak jest do teraz chociaż w związku z pracą i studiami naprawdę staram się i przełamuję, by jakoś w społeczeństwie funkcjonować. Dużo rzeczy mnie stresuje i to takich mało ważnych jak pójście do sklepu, zadzwonienie gdzieś itp. Oczywiście mam też niskie poczucie własnej wartości. Uważam się za brzydką i nudną osobę. Mam problem z wyrażaniem własnego zdania. Jakimś cudem znalazłam chłopaka, ale od roku (związek trwa 3) mam coraz więcej wątpliwości, czy ja go naprawdę kocham, a może tylko lubię jako przyjaciela? Może jest mi po prostu z nim wygodnie? Ostatnio jest mi szczególnie ciężko. Nic nie ma sensu, więc mogłabym leżeć i patrzeć w sufit bez końca. Jest tyle smutku we mnie i tyle do naprawienia, a ja nie mam siły już walczyć, próbować się zmienić... Mam wrażenie, że to trwa od dzieciństwa... Jakbym już była skazana na takie życie. Czasem bywa lepiej przez np. dwa tygodnie, a potem jest zjazd totalny i potem znowu całkiem pozytywny czas. Teraz czuję, że to nie tylko zjazd, a coś więcej, boję się, że z tego nie wyjdę, że już tak zostanie. Proszę o jakąkolwiek pomoc, może poukładanie trochę moich myśli za mnie i wskazówki co robić, od czego zacząć.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.