Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'lęk'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 605 wyników

  1. Cześć jestem młodą pracowniczką schroniska, pracuje tylko z kotami. Ponieważ od dziecka bałam sie psów bo zostałam troche pogryziona. Niedawno w pracy doszło do wypadku, pogryzł mnie pies nie dotkliwie ale ciągle przed oczami mam obraz jak moja ręka jest w jego paszczy. Stało się to ponad tydzień temu, ale codziennie budzą mnie poranne mdłości (nie nie jestem w ciąży) , zamykając oczy przed spaniem widzę ciągle jego pysk doprowadza mnie to do płaczu którego nie mogę opanować. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić.
  2. Dzień dobry. Chciałbym przedstawić na początek dwa z moich wierszy. FOBIA SPOŁECZNA Gęste opary kompromitacji wypełniają całe pomieszczenie. Morderczy maraton spojrzeń i nieprzychylne uśmiechy mówią mi, że tu jestem. i choć jestem nikim i niczego nie dokonałem to jednak najważniejszy jestem tutaj. i choć jestem nieśmiały to mam największą siłę przebicia być może jestem czysty, może nie śmierdzę, być może mam świeży oddech, ale dziś zginąłem bo nie jestem idealny. PSYCHIATRA Dokąd się śpieszysz psychiatro? Zajmij się dłużej wariatką Wariatka się w końcu zabije wiec proszę poświęć jej chwilę Czemu tylko 3 minuty? Ty konowale zapluty Czy zbawi cię jedna chwila? Po stówkę łape znowu wychylasz? Nie mów mi, że to jej wina gdy receptę pisać zaczynasz masz prawo być w pełni zdrowy lecz obowiązek nikomu nie szkodzić.
  3. czy ktos zna jakis spoko lek na stres dostepny bez recepty albo cos na sen?
  4. Mam 19 lat jestem ze starszym ode mnie chlopakiem ostatnio poprosil mnie o przerwe bo mial dosc mojego zachowania. Bardzo sie narzucalam bo prosilam ciegle o spotkanie a on sie ciagle wkurzal a nie mozemy sie tez widywac przez tego wirusa. Od wlasnie tego momentu czuje silny stres problemy ze snem budze sie wczesnie rano, ostatnio tez wystapila mi miesiaczka 2 tyg wczesniej przed planowana, boje sie tez tego ze chlopak mnie zostawi chociaz mamy kontakt i mowi ze raczej chce ze mna byc.nie wiem co mam robic? jak zalogodzic to wszystko?
  5. Witam jestem 24 letnią kobietą w ciąży, jestem również w związku z naprawdę warrosciwym mężczyzną. Mój problem zaczął się wtedy, gdy zaszłam w ciąży czyli 5 miesięcy temu(dodam tylko, że bardzo chcieliśmy dziecka). Zaczęło mnie denerwować dosłownie wszystko, rzuciłam palenie z dnia na dzień, alkohol który piłam sporadycznie również musiał zniknąć, na jakichkolwiek urodzinach czy imprezach kiedy każdy pił i palił mnie podnosiło się ciśnienie i wszystko się odbijało na moim chłopaku. Również jestem bardzo zazdrosna o Niego, ale to bardzo chorobliwie. Denerwuje się tylko jak jakaś dziewczyna na niego spojrzy a potem oczywiście On ma zniszczony cały dzień. Robię mu awantury o wszystko, nie będę zwalać wszystkiego na humorki ciążowe ale tak jest.. Staram się naprawdę żeby było dobrze między nami ale wystarczy, że on zażartuje nie w ten sposób jak ja bym chciała to jest afera. Nie czuję się atrakcyjnie przez ciąże i robię wszystko, aby przynajmniej mój chłopak widział że się staram dla niego być 'seksowna' jednak z marnym skutkiem. On też nie powiedział mi o swojej koleżance z pracy z którą ma bardzo dobry kontakt. Nie wiedziałam, że taka osoba istnieje. Był z nią na rowerze i dowiedziałam się wtedy. I znowu kolejna awantura.. Nie sypiamy ze sobą bo wymówka jest taka że to moja wina bo ciągle się klocimy. A tak naprawdę powiedział ostatnio, że się boi że zrobi coś dziecku. Przez to były też moje napady bo myślałam, że mnie zdradza albo nie jestem dla niego piękna. Nie wiem co robić. Moi chłopak mówi że miarka się przebiera i on nie ma tyle cierpliwości. Proszę o poradę. Pozdrawiam A.
  6. Mój syn ma 6 lat. W domu mam również niemowlaczka. Odkąd zamknęli przedszkole siedzimy wszyscy w domu. Okolo tygodnia temu syn zaczął nagle płakać. Powiedział mi ze nie chce zebysmy z mężem umarli. Tlumaczylam mu ze jestesmy zdrowi ze zawsze bedziemy przy nim. Probowalam mu to jakos wytlumaczyc. Jednak codziennie podchodzi do mnie przytula i poplakuje ze mu to z glowy nie chce wyjsc. Nawet do lazienki nie moge wyjsc bez niego. Tak sie boi. Nie wiem juz jak mu tlumaczyc to wszystko. Staram sie zajmowac mu jakos czas no ale wiadomo ze nie moge poswieciec mu 100 procent uwagi. Staram sie jak moge. Co moge zrobic w takiej sytuacji?
  7. Proszę o pomoc Pare dni temu pod wpływem emocji i noe przemyślanej decyzji zerwałam z chłopakiem ponieważ dostałam kopie wiadomości które opisałam niżej. On po tym jak mu to przesłałam stwierdził ze nie będzie się tłumaczyć ponieważ ja i tak wiem swoje, i ze przecież z tej rozmowy nie wynika ze on się chciał z nią umówić. I ze to ja szukam winnego. Później kazał mi podziękować tej osobie za nasze rozstanie bo ona nastawiła mnie negatywnie. Problem jest niestety taki ze zależy mi na nim i żałuje rozstania i chciałabym go odzyskać. Napisałam mu ze zrozumiałam swój błąd ze żałuje rozstania bo zrobiłam to zbyt pochopnie, ze wiem ze ostatnio byłam męcząca gdyż nir czułam ze mu zależy dlatego czepiałam się go i zarzucalam mu kłamstwa. Oboje spiepszuliemu sprawę on tym ze pisał z inna panienka a Ja ty ze ciagle doszukiwała soe tego ze on ma coś do ukrycia, ze nie czuje ze mu zależy przez co on mógł się czuć osaczony Ale to dlatego ze nie wiedziałam ze nie potrafi okazywać uczuć lub przynajmniej tak twierdzi. Treść rozmowy: Dziewczyna 1 do niego napisała ze jest chętna go poznać bo jest przystojny i wyglada sympatycznie on jej odpisał ze zostaje w domu na chwile obecna gdyż jest epidemia. On zapytał wtedy z jakiego ona jest miasta i ze by jakieś zdjęcie dodała ns profil gdyż nir wie jak ona wyglada. Ons zapytała czy to ms jakieś znaczenie on odpisał dlaczego by nie. Następnie pisali o głupotach. Kiedy zapytała żeby coś o sobir powiedział to napisał ze jest zwykłym gościem który niczego nie szuka, kiedy zapytała czy jest bezdzietny wolny i spełnimy zawodowo odpisał ze nie wie czy by to tak nazwał. Ale nie lubi gadać przez wiadomości woli na żywo z tym ze w tym czasie jednak trzeba sur dostosować fo wiadomości pisanych. nie wiem czy walczyć o niego czy odpuścić sobie ta znajomość?
  8. Dzień dobry, mam 23 lata i jestem studentką. Jestem osoba raczej zdrową, choruje raz może dwa razy do roku, chyba jak każdy. Przez ostatni miesiąc miewam niepokojące objawy. Zaczęło się od niestrawności, następnie były duszności. Czułam się jakby ktoś siedział na mojej klatce piersiowej. Szybkie bicie serca towarzyszyło mi głównie przez pierwsze 2 tygodnie. Obecnie jest ono raczej ok. W związku z obecna sytuacja epidemiologiczna jestem w ciągłym leku. Przyglądam się swojemu ciału i wynajduje coraz to nowsze dolegliwości. Począwszy od raka po stwardnienie rozsiane.okolo tydzień temu zaczęły bolec mnie kości w obu rękach, pierwsza myśl to oczywiście rak kości. Zaczęłam o tym czytać i weryfikować każdy najmniejszy symptom. Moje obawy potęguje uczucie drętwienia lewej strony ciała, które pojawiło się w następstwie bólu. Jest to głównie ręka, choć czasem miewam także takie uczucie w nodze. Moje sprawności motoryczne nie zmieniły się, jednak mam wrażenie jakby moja lewa ręka była wykonana z waty i nie należała do mnie. Pojawił się u mnie tez kaszel, który jest sporadyczny i nie towarzyszy mi podczas mówienia. Nie miewam zadyszki podczas wykonywania codziennych czynności, moja saturacja jest w granicy 98/99. W sytuacjach stresujących na uczelni odczuwam suchość w gardle i nadmierna potliwość. Dodatkowo nie miałam zbyt szczęśliwego dzieciństwa, ojciec był alkoholikiem i często wszczynał awantury. Zdaje sobie sprawę, ze powinnam udać się do lekarza, jednak sytuacja związana z koronawirusem nie przemawia na korzyść udania się do przychodni na badani krwi. Chciałabym się dowiedzieć, czy jest to możliwe, że to nerwica? Czytałam o tym w internecie i większość objawów pokrywa się z moimi. Sama nie umiem sobie wytłumaczyć, że to wszystko siedzi w mojej głowie i ze powinnam przestać się tak roztkliwiaj nad każda błahostka. Wciąż podświadomie sprawdzam czy lewa ręka działa sprawnie. Należę, do osób, które są spokojniejsze, jeżeli usłyszą opinie od osoby doświadczonej. Chciałabym także w miarę możliwości prosić o jakieś techniki relaksacyjne.
  9. Gdybym mógł opisać swoje życie jednym zdaniem, byłoby to najdłuższe zdanie na świecie 😁. Przejdźmy jednak do konkretów. Jestem Robert, mam 20 lat. Od zawsze szło mi dobrze w szkole. Nie mówiąc o podstawówce, gdzie kadra była bardzo stronnicza, to w gimnazjum nigdy nie przyniosłem do domu świadectwa bez paska. Moje prawdziwe problemy zaczęły się w gimnazjum, koledzy drwili ze mnie, że nie mam markowych ciuchów, dowalali się do szczegółów... Moim jedynym ratunkiem była nauka. W gimnazjum byłem z pewną dziewczyną, po zerwaniu z nią naganiala na mnie moich kolegów z dzieciństwa, dlatego zerwałem z nimi kontakt. No i gimnazjum się skończyło, średnia wszystkich ocen oczywiście powyżej 5.0,oklaski i podziękowania dla rodziców. Tutaj zaznaczę, że nie uczyłem się nigdy z musu, ale z własnej ciekawości i chęci. Przed liceum moi rodzice postanowili trochę ubogacić moją garderobę, żeby nie było problemów jak w gimnazjum. Mój ogólniak był oddalony 30 km od mojego miasta, a w mojej klasie na szczęście nie znalazł się nikt z poprzedniej klasy w gimnazjum. No i się zaczęło! Dobre oceny, byłem lubiany przez dziewczyny - te znajomości trwają do dziś. Wreszcie pierwsze imprezy i nasze drobne przypały. Było po prostu super. Matura była dosyć trudna, szczególnie rozszerzona chemia, ale udało mi się wyciągnąć jakieś 40 procent. Razem z przyjacielem z ogólniaka postanowiliśmy się wybrać na politechnikę. Jako że jako pilny i sumienny uczeń nie chciałem iść do akademika ponieważ mi nie pasował a rodzice kolegi nie zarabiali zbyt wiele, wynajęliśmy wspólny pokój. Pierwszy miesiąc był jak ze sny, same 5. Od listopada do początku grudnia było dosyć stabilnie, po prostu dało się to nadrobić. Niestety, mój przyjaciel spędzał całe dnie przed komputerem od 13.00 do 3.00.w grudniu sytuacja zaczęła się dosłownie walić,a to z niewyspania a to z mojego braku chęci, znużenia i znudzenia. Tak więc dotrwaliśmy z kolegą do lutego tego roku. Mój powrót do domu był jak zbawienie, wiedziałem wreszcie, że wrócę silniejszy. Ale tak się nie stało. Mój ojciec jest lekarzem, całe tygodnie przebywa za domem, a jest typem spokojnym i miłosiernym, choć troszeczkę niezdarnym. Moja mama nie pracuje, zajmuje się domem. I tu jest problem, od moich najmłodszych lat była nadopiekuńcza i przejawiała tendencje hipochondryczne. A to nie jedz na rowerze a to samochodem a to nie idź do pracy... Oczywiście samochodem mogę jeździć i to praktyczne gdzie mi się podoba. Jeździłem nim do szkoły nawet miałem stłuczkę 😆. Siedzę cały czas w domu, pomagam mojej mamie, mimo tego, że ona tego nie widzi. No i tu zaczynają się moje problemy. Mama ma charakter po moim dziadku, dla którego by szło przenieść góry a i tak by się nic nie zrobiło. Do tego jest bardzo nerwowa. Przy nawet najmniejszej okazji panikuje, niekiedy mnie wyzywa od najgorszych, choć wiem że tego nie chcę. To i moje poprzednie przeżycia oraz teraźniejszy brak zajęcia od miesiąca bardzo mnie dołują. Nie mam checi na nic, uciekam do wirtualnego świata codziennie, choć wiem że jest to utopia. Nie wierzę już w siebie a moi rodzice tego najwyraźniej nie widza co mnie jeszcze bardziej dobija. Nie chcę o swoich problemach mówić nawet mojej najlepszej przyjaciółce, ponieważ wiem że to nic nie pomoże... Mam problemy ze snem, codziennie budzę się jak na dosłowny kacu. Niekiedy chce już z tym wszystkim po prostu skończyć. Z problemami oczywiście. Każde słowo krytyki na mnie ze strony moich rodziców jest jak gwóźdź do trumny...
  10. Jestem studentką w wieku 22 lat. Mój problem trwa od ponad 5 lat. Polega on na tym, że moja rodzina nigdy nie zaakceptowała mojego partnera. Rok temu on trafił do więzienia, a ja zostawiłam go w momencie gdy najbardziej mnie potrzebował. Po roku gdy wyszedł i spotkaliśmy nie mówiąc o tym nikomu, oboje zrozumieliśmy, że nasze uczucie jest jeszcze silniejsze i chcemy być razem. Na przeszkodzie stoi moja rodzina, a szczególnie rodzice. Bardzo ich szanuje i nie chciałabym wybierać między nimi a nim, dlatego nie wiem co robić. Wiem, że tylko z nim będę szczęśliwa, ale nie chcę tracić rodziny. Jak poradzić sobie z tym problemem? Co powinnam zrobić? Rozmowa nic nie da, przez wszystkie te lata nie pomagała.
  11. Od zawsze bałam się klaunów .. ale z roku na rok coraz bardziej.. boję się ich do takiego stopnia że ja widzę któregoś w cyrku gdy ja przechodzę obok.. odrazu mnie paraliżuje i zaczynam niemiarowo głośno oddychać .. i w głowie mam jedno zdanie " nie podchodź , błagam nie podchodź " .. i odzyskuje sprawność ruchową i mówiącą w momęcie w którym znika mi z oczu.. na serio panicznie się ich boję .. co to może oznaczać i co mogę z tym zrobić ?
  12. Witam, Na wstępie krótko o mnie. Mam siedemnascie lat( wiem że forum jest od 18 lat lecz proszę nie usuwać mojego posta ani profilu, proszę to dla mnie bardzo ważne), od niecałego roku diagnozuję u siebie derealizację, nie wiem, nie jestem pewny, nie jestem lekarzem. Często mam stan odrealnienia, niepełnej świadomości. Jest to wrażenie jakbym oglądał film z mojego życia a nie jakbym żył. Wszystko wydaje się bez sensu, towarzyszy mi uczucie niepokoju, lęku i strachu. Stany nastały wraz z zakończeniem zeszłorocznych wakacji, stres związany z nową szkołą (liceum). W październiku straciliśmy razem z ukochaną dziewictwo, czym początkowo się stresowałem i miałem różne irracjonalne obawy, że się coś popsuje w naszym związku gdy zaczniemy uprawiać seks lecz wręcz przeciwnie. Od tamtego czasu również niesamowicie się stresowałem i bałem miesięcznego wyjazdu mojej dziewczyny, który odbył się w lutym. Cel wyjazdu jeszcze bardziej potęgował mój strach, moja dziewczyna (16 lat) wyjechała sama do Grecji do pracy. Jest modelką a ja mam złe nastawienie do modelingu, dowiedziałem się po wspólnej rozmowie ,że ona również uważa tak samo jak ja i wraz z zakończeniem kontraktu (sierpień- jej siedemnaste urodziny) rezygnuje z tej pracy. Byłem na jednej wizycie u psychiatry. Zleciła mi badanie EEG którego wyniki będę miał prawdopodobnie jutro. Na kolejne spotkanie miałem przyjść wraz z wynikami. Od paru tygodni mam problemy z oddechem, mianowicie nie jestem zdolny do wzięcia pełnego oddechu plus do tego dochodzą trudności z ziewaniem i częste ziewanie (problemy z ziewaniem mam odkąd pamiętam. Muszę się bardzo skupić ,a że jestem strasznym sensorykiem, przy ziewaniu muszę mieć pewność że nikt nie dotknie moich stóp. wiem że to głupie ale mam tak). Czytałem że może to być nerwica. Jak się stresuję często moje nogi "latają", drżą. Po tym miesięcznym wyjeździe mojej dziewczyny widzieliśmy się zaledwie 4 razy i nagle jak grom z jasnego nieba przyszła epidemia. A myślałem że luty to było piekło, nie wiedziałem co nas jeszcze czeka. Już luty zniosłem z trudem. Moja dziewczyna jest ze mną i mnie wspiera i wie o moich dolegliwościach. Przytłacza mnie też obecna sytuacja na świecie i to iż nauczyciele zadają irracjonalne zadania i nie dość że musimy sami opracowywać nieznane nam tematy to mamy zadawane zadania DO DOMU. To są właśnie moje problemy z którymi jest mi trudno się zmagać. Szukam pomocy na tym forum.
  13. Hej mam 21 lat i chciałabym pojsc na terapie i ogarnąć swoje zycie ale nie wiem jak się do tego przekonać. W sensie bylam na spotkaniach u psychologa jakies 2 razy przez rok bo nienawidzę tego intymnego wystroju gabinetow gdzie siadam i mam ochote plakac przez godzine. Mam wrazenie ze urodziłam się z fobia spoleczna a depresyjne stany towarzysza mi od jakichś 5 lat. Chyba powinnam wybrać się do psychiatry ale tez nie wiem czy dobrym pomysłem sa leki. Strasznie trudno mi zasypiać, często placze z bezsilności stresuje się tym ze rzucialm studia a teraz przygotowuje się do egzaminow na inny kierunek i nie mam sily myslec ze znowu nic z tego nie wyjdzie na dodatek pierwszy raz poznałam przez internet kogos kto się wydaje spoko co mi dodaje mase leku i odzywa się moje obniżone poczucie wartosci. Ostatnio plakalam przez cala noc bez większego powodu, nie mogłam się uspokoic i dopiero poszlam spac rano. Jestem wykonczona emocjonalnie i najchętniej lezalabym caly czas i nic nie robila a wiem ze nie mogę sobie na to pozwolić. Jedyne co pomaga mi w tych sytuacjach to alkohol którego wiem ze powinnam unikac. Mam ochote odciąć się od wszystkich i nic nie czuc a jednocześnie szukam pomocy wśród obcych ludzi. Potrzebuje szczerej porady specjalisty co ja mam robic gdzie się zglosic bo wiem ze sama tego nie ogarne i jest ze mna coraz gorzej.
  14. Witam Mam na Imie Ada mam 22 lata od 8 miesięcy jest w związku. Ostatnio bardzo ostro się poklocilismy. Jest to za sprawą mojej Matki która nie akceptuje Mojego chłopaka. OKAZAŁO SIĘ ŻE MOJA MATKA ROZMAWIAŁA Z FAKE KONTO Z MOIM CHŁOPAKIEM MÓWIŁA MU ŻE DO SIEBIE NIE PASUJEMY I TAK DALEJ. GDY SIĘ DOWIEDZIAŁAM ŻE O TYM NIE POWIEDZIAŁAM MU PRAWDY ZACZĘŁAM BRONIC MATKĘ i to był mój błąd i o to się poklocilismy że nie powiedziałam mu Prawdy. Mam wrażenie że przez to zmienił do Mnie Stosunek mało Mi Mówi że Mnie Kocha że tęskni kiedy piszę mu o czymś olewa moje wiadomości i pisze o czymś innym jak mam to rozumieć?
  15. Witam, mam 22 lata i jestem kobietą. Mój problem polega na tym że bardzo często wmawiam sobie różne choroby. Jednocześnie panicznie boje się wizyt u lekarza. Jak byłam młodsza zdarzało mi się mdleć na wizytach, nawet jeśli dotyczyły jedynie szczepionki. Wystarczy że poczuje kłócie w okolicy klatki piersiowej, boje się o serce. Ostatnią moją manią była właśnie choroba serca, kiedy to przez kilka dni wmawiałam sobie że serce bije mi szybciej niż zwykle. Dodatkowo męczą mnie myśli o śmierci we śnie. Bardzo się tego boje, boje się że przytrafi się ona mi lub komuś z moich bliskich. Martwię się również o zdrowie moich rodziców mimo że nie mam do tego większych podstaw. Będąc u mojego męża w domu rodzinnym kiedy zdarza nam się tam nocować, boje się czy nic nie stało się mojej mamie. Zaznaczę że nie jest mi wiadomo aby była na coś chora. Problem strachu przed choroba doprowadził do dziwnych zachowań. Przykładowo przed snem muszę zrobić kilka bezsensownych rzeczy codziennie jest to to samo, np powtórzyć 10 razy szeptem jedno słowo, żeby mi ani moim rodzicom nic się nie stało. Codziennie pytam się męża przed snem, czy obudzę się rano. Jeżeli tego nie zrobię czuje lęk i niepokój. Mam świadomość tego że nic to nie zmieni ale dopiero wtedy mogę usnąć ze spokojną głową. Jeszcze jakiś czas temu te bezsensowne "rytuały" trwały naprawdę długo i codziennie się powtarzały w ten sam sposób, dzisiaj również to praktykuje bo bez tego czuje niepokój. Moja głowa jest spokojniejsza i tak jakby, upewniam się że skoro to zrobiłam, napewno jestem zdrowa i obudzę się rano. Czasem w rozmowach z kimś, również pojawia się to zjawisko, przykładowo muszę powiedzieć o czymś czego normalnie bym nie zrobiła. Bo czuję inaczej dziwny niepokój. Nawet jeśli jest to tylko : 'slucham, możesz powtórzyć?' Oczywiście doskonale usłyszałam to za pierwszym razem. Czasem zamykając lodówkę widzę że to robię i jestem pewna że ja zamknęłam ale muszę się wrócić i sprawdzić to jeszcze raz. Czasem pojawiają się u mnie również tiki, zazwyczaj nikt tego nie widzi bo robie to szybko i w zasadzie sama nie wiem czemu, np wystawianie dłoni do przodu. Robię to świadomie. W dobie tego co się teraz dzieje na świecie i pandemii mój lęk jest na takim poziomie że nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Nie ma minuty żebym nie myślała o zachorowaniu, najgorzej jest nocą, nie mogę zasnąć i wtedy stres męczy najbardziej. Wmawiam sobie różne rzeczy i mam wrażenie jakbym panikowała, jakbym traciła nad czymś kontrolę.
  16. Mam 19 lat, od pewnego czasu w moim życiu przeżywam więcej stresu. Czasami przez te silne emocje miewam duszności uczucie ścisku w gardle i nie mogę spać. Jak sobie z tym poradzić....
  17. Cześć. Jestem mężczyzną w wieku 37 lat. Od kilku miesięcy borykam się ze stanami lękowymi. Niestety z tego co sam jestem w stanie zaobserwować to cały czas następuje progresja. Dobrnąłem do miejsca, z którego już sam nie potrafię się wydostać.Tyle wstępu, teraz do rzeczy. 2 lata temu zmarła moja mama. Nagle, w domu. Kilka miesięcy temu zaobserwowałem, że zaczynam się zbytnio stresowac swoim zdrowiem. Zaczęło się od zmian skórnych.Wizyty u dermatologa.Wszystko ok. We wrześniu zacząłem odczuwać różne dolegliwości w jamie brzusznej. Od września "bolały mnie wszystkie narządy". Miałem robione usg, morfologie, TK, gastroskopię, kolonoskopię.Wszystko w normie.Przez ten okres jednak im więcej myślałem o tym, że mnie boli tym bardziej bolało. Zamknięte koło. Byłem na kilku wizytach u psychologa (bez rezultatu). W połowie stycznia po kolonoskopii zeszło ze mnie ciśnienie.Wszystko ok.W ciagu kilku dni przestało wszystko boleć. Wróciło po miesiącu.Kilka stresujących dni w pracy, do tego problemy z kręgosłupem ( tu faktycznie potwierdzone mam wynikami MR dyskopatię lędźwiową i piersiową.). Wcześniej nigdy mnie to akurat nie "stresowalo" Od 2 tygodni boli mnie kręgosłup plus klatka piersiowa (lewy łuk żebrowy plus górna część klatki - czyli miejsca gdzie są problemy z dyskiem). Ciągły ucisk, ból przy wdechu.Niby wiem, że to problem z kręgosłupem i problem psychiczny ale notorycznie się zamartwiam czy aby tylko.Czy np czegoś nie ma w płucach itd.I tak od kilku miesięcy. Typowa cancerofobia. Wszechobecny lęk przed zachorowaniem, ciągłe myśli o tym że coś boli.Kiedyś pomagałem w różnych zbiórkachna leczenie chorych. Dziś usunąłem konto ja Facebooku.Przestalem obserwować osoby, które zmagały się z różnymi chorobi. Kiedy ktoś w moim otoczeniu zaczyna rozmawiać o zdrowiu, chorobach zaczynam się stresować, uciekam od tego tematu. I najgorsze: notoryczne wyszukiwanie objawów w internecie.Mam świadomość tego, że to największy problem. Na dziś ta nerwica nie daje mi normalnie żyć.Rzeczy, które sprawiały mi przyjemność, teraz są mi obojętne.Trudno mi skupić się na swoich obowoązkach. Dziś umówiłem się na wizytę u psychiatry.Termin za miesiąc. Proszę o pomoc.
  18. Mam taki problem ze jakiś czas temu niszczył mnie ktos mnie psychicznie teraz sobie nie potrafie poradzic stałm sie nerwowa , agresywna i czuje żle sie psychicznie jak mam sobie z tym poradzic
  19. Witam , jestem uczennicą w wieku 18 lat. Problem pojawił się niedawno gdy zrozumiałam że moja przyjaciółka jest osobą toksyczną . Jestem osobą która potrzebuje dużo czasu by komuś zaufać . Mojej przyjaciółce (nazwijmy ją Ola) bardzo mocno zaufałam i często się jej zwierzam . Jednak gdy się kłócimy najczęściej o jakąś drobnostkę to zawsze ja jestem obwiniana i muszę przepraszać . Nawet gdy wiem że wina nie leży po mojej stronie czuję się okropnie, i jakbym była najgorszą przyjaciółką , myślę wtedy że nie zasłużyłam na Ole i nie chcę by się na mnie gniewała .Przez długi okres życia byłam bardzo samotna i czasem myślę że może lepiej by było gdybym nikogo nie miała, nikogo wtedy nie zranię . Mimo to bardzo mocno boję się samotności . Czasem zdarza się że gdy zwierzam się Oli z problemów odpowiada tylko ze to moja wina że taki problem powstał i się obraża nawet jeśli ta sprawa nie dotyczy jej , nie tłumaczy nawet dla czego tak sądzi . Bardzo cierpię przy tej znajomości jednak równie mocno boje się że stracę osobę której tak mocno zaufałam .Oczywiście muszę zaznaczyć że w innych kwestiach Ola jest wspaniałą osobą i z jakiegoś powodu ją uwielbiam . Zdaję sobie sprawę ze to ja sama będę musiała podjąć najważniejsze decyzje co do tej znajomości jednak proszę pomoc w spojeniu inaczej na tą sprawę i porady co ewentualnie mogę zrobić by nie konczyć tej znajomości i przy tym nie cierpieć .
  20. Jestem 35 letnią mężatką. Wyszłam za mąż w wieku 20 lat. Po 15 latach małżeństwa myślę że w tak młodym wieku nie wiedziałam do końca czego chce. Główną motywacją do małżeństwa była wtedy ciąża. Od początku nie byłam pewna uczucia do swojego męża, miałam wątpliwości, ale tak naprawdę nie wiedziałam co to jest miłość raczej dlatego myślałam że tak ma być. Jak rozstaliśmy sie przed zawarciem małżeństwa to cierpiałam, to też poniekąd stwierdziło mnie w tym Że coś jednak czuje do niego, chociaż nie wiem czy to nie było coś innego, strach przed samotnością. Kilkakrotnie podczas małżeństwa mieliśmy sytuacje ze dochodzilsmy do wniosku że powinniśmy się rozstać, jednak wtedy mimo że nie okazywalam uczuc to szukalam w sobie motywacji i próbowałam walczyć dla syna, bo nie chciałam żeby cierpiał z powodu rozwodu i tez bałam się zmiany, nie byłam gotowa na to. Ostatnie dwa lata byly lepsze, mąż pomógł mi bardzo w chwilach ciężkich gdy bylam chora, to spowodowało ze spojrzałam na niego inaczej, chcialam zeby bylo dobrze. Jednak to nie trwało dlugo, mysli o tym ze jednak to nie to, również takie które wracały zawsze ze brakuje mi lat młodości ktorej nie przeżyłam, nie doświadczyłam wielu rzeczy, nie miałam innych związków, nawet innych partnerów seksualnych spowodowały ze zaczęłam szukać tego czego mi brakowało. Zaczęłam spotykać się z młodym chłopakiem, którym zafascynowana sie, myślę że zakochałam się. Jednak ten związek nie miał szans, nie wyszło z tego nic wiecej choć bardzo bym chciala. Teraz myślę że bycie z mężem tymbardziej nie ma sensu, czuje konflikt wewnętrzny. Tymbardziej czuje że moje małżeństwo nie ma już sensu, że mogę zakochac sie i byc tego pewna, z mężem nigdy nie miałam takiej pewności. Nie wiem czy powinnam odejść od niego. Z jednej strony boje sie nowej sytuacji ale z drugiej wiem juz ze to raczej nie ma sensu. Chyba ze to jakaś iluzja wytworzona przeze mnie. Prosze o obiektywną ocenę tej sytuacji i poradę.
  21. Witam, jest to dla mnie bardz trudny temat, nie wiem nawet od czego zacząć i pierwszy raz opowiadam swoją historie komuś. Mam 20 lat i mieszkam z rodzicami (którzy również mnie utrzymują). Mój problem polega na tym, że robie wszystko, by zaimponować swoim rodzicom. Poszłam na studia, które chcą, wybrałam chłopaka, który im się bardziej podobał, by byli ze mnie dumni, ale wiem, że cokolwiek nie zrobię, to i tak w końcu się potknę i znów wszystko zrujnuje. Potknę czyli: zapomnę wyjąc zmywarki, nie zdam egzaminu, wrócę za późno do domu. Mam niedługo 21 lat i brak życia towarzyskiego. Nie chodzę na imprezy, bo moi rodzice tego nie akceptują (uważają, że dziewczyna powinna wracać jak jest jasno (wcześnie) jeszcze (czyli max 20). Z tego powody nie mam znajomych ani przyjaciół praktycznie wcale (większość ludzi spotyka się wieczorami). Z domu wychodzę raz w tygodniu do chłopaka. Bardzo chciałabym ściąć włosy, ale nie mogę, bo mama mi nie pozwala, chce wyjechać z chłopkiem na wyjazd chociaż 1 dniowy nad morze nie mogę. I zawsze przy tym jest kłótnia. Ja się nie odzywam, ale wystarczy, że wspomnę o czymś, coś zrobię nie tak, to jestem wyzywana od dziwek, idiotek i innych takich. Nie raz zostałam uderzona w twarz, zepchnięta ze schodów, skopana. Często nie mam na nic siły, nie chce mi się żyć. Bardzo często płacze a momentami nawet na to nie mam sił. Czasami jest dobrze, nawet z nimi porozmawiam...Ale większość czasu czuje się jak „gówno”. Głównie chodzi o moją mamę. Tata jest w porządku, mimo tego, że wszystkich na około uważa za idiotów (może dlatego, że wiele w życiu osiągnął swoimi siłami), to rozmawia ze mną normalnie. To ona sprawia, że wciąż czuje się źle. Często jak wracam do domu mam napady paniki, bóle nerwicowe. Co chwile pytam się jej „czy wszystko ok”, bo boje się, że znów coś będzie nie tak. Chciałabym zacząć normalnie żyć. Chciałabym mieć wizje na siebie i żyć swoim życiem. Może brzmię jak zbuntowana nastolatka, ale ja naprawdę mam już dosyć. Wiem, że dopóki się nie wyprowadzę to nic się nie zmieni, ale czy to rzeczywiście jedyne wyjście? Próbowałam rozmawiać, uważają, że wszystko im zawdzięczam, bo mnie utrzymują, płacą za studia i „inne dzieci tez nie wychodzą tylko się uczą całymi dniami i pomagają rodzicom”....Ale ile ja mam lat...Co mam zrobić? Ta relacja w domu (która ciągnie się od najmłodszych lat, mówiono mi, ze nie mam talentu, że inne osoby sà zdolne ale za mnie muszą robić wszystko oni, mimo, że moi przyjaciele mówili mi, że mam talent to rysunku). Nie wiem, czego oczekuje, ale może ktoś mnie chociaż zrozumie tutaj
  22. Witam więc mam 19 lat i moim problemem od jakiegoś pół roku jest straszny problem ze snem i nie mam na myśli problemu z zasypianiem pomimo tego że się staram czy coś jakiś rok temu raz na trzy dni w momencie zasypiania słyszałam nagle głośny dźwięk trzask kszyk uderzenie jednak te dźwięki nie miały żadnego źródła nie przeszkadzało mi to jednak zasypiałam normalnie przez jakiś miesiąc miałam spokój gdy minął problem trochę się przeistoczył w momencie zasypiania w tym głównym momencie przechodzenia w stan uśpienia nagle coś mnie panicznie hamowało jakby wpadałam w taką bardzo krótką niczym nie uzasadnioną panikę chwilę musiałam odczekać by znów się położyć i tak parę razy aż w końcu zasypiałam lecz właśnie jakieś pół roku temu doszły paraliże senne i zdażają się one co najmniej raz w tygodniu najczęściej jednak miewam je co drugi dzień i teraz nie dość że mam to mega dziwne uczucie w momencie zasypiania to i tak w środku nocy budzę się nie mogąc się ruszyć nic powiedzieć a przez pokój przemykają dziwne cienie żeby wyjść z tego stanu muszę zasnąć wiedząc że nie mogę się ruszyć czasem gdy wiem że za niedługo kładę się spać mam strasznie szybki oddech i cały czas rozglądam się po pokoju włączając latarkę a przy łóżku zawsze musi leżeć wiatrówka i to jest już trochę chore szybki oddech i ta cała końcówka sądzę że jest spowodowana strachem przed paraliżem który może mnie spotkać ale skąd się wzięło to wszystko nie wiem a postanowiłam napisać ponieważ jest godzina 05:11 a ja w ogóle nie spałam i to wszystko trwa już za długo i zaczyna trochę męczyć z góry przepraszam za brak przecinków kropek i całej reszty ale gdybym o tym myślała zapominała bym o całym sensie wypowiedzi chociaż pewnie i tak w dobrym stopniu nie został zachowany
  23. Cześć, założyłem tu konto chociaż sam nie mam jakichś problemów. Chodzi o mojego brata. 1.5 roku temu straciliśmy rodziców w wypadku samochodowym, od tego czasu jestem jego rodziną zastępczą. Mlody bardzo to przeżył, ma 14 lat więc to jeszcze dziecko. Przez pół roku po wypadku płakał po nocach, nie chciał chodzić do szkoły, pytał czy może ze mną spać, bal się wsiąść do auta. Nieraz wołał mamę lub tatę przez sen. Jakiś czas temu wydawałoby się, że doszedł do siebie po traumie. Znowu zaczął być tym wesołym, miłym chłopakiem co kiedyś. Niestety zaczął mu chyba dokuczać niedobór adrenaliny. Wiem, że to trudny wiek i w dodatku jest mu ciężko po utracie rodziców, ale już nie wiem jak z nim rozmawiać. Problem polega na tym, że co rusz wymyśla jakieś durne zabawy, przez które coś sobie ciągle robi. Jakoś w październiku zeszłego roku spadł z drzewa, bo założył się z kolegą kto wlezie wyżej, w wyniku upadku uszkodził kręgosłup, kilka tygodni chodził w kołnierzu. Koniec listopada złamał rękę, bo wymyślił zabawę, że kolega będzie go ciągnął rowerem na deskorolce. Tuż przed świętami, rozbita głowa, łaził po starych budynkach i skądś spadł, a jeszcze ręka nie zdążyła się wygoić. Na początku tego roku poparzenie, robił miotacz ognia z dezodorantu i zapalniczki. W zeszłym miesiącu znów rozbita głowa. Tydzień temu pęknięte żebro, skakał na hopkach rowerem i przeleciał przez kierownice. Jak widzicie, nie ma miesiąca żebyśmy nie zawitali na sorze. Jak dzwoni obcy numer, to boję się że to znów z izby przyjęć dzwonią, ze mam przyjechać bo młody sobie znów coś zrobił. Już nie wiem, jak do niego dotrzeć. Wiem, że jest mu ciężko, że musi odreagować, ale boję się że w końcu że zrobi sobie coś poważnego, że wyląduje na wózku przez swoje zabawy, albo straci życie, lub że mi go zabiorą. Nie pomagają prośby, groźby, szlabany. Pytałem czy ma jakiś problem, czy nie dokuczają mu w szkole. Może popisuje się, żeby zaimponować kolegom? Mówił, że nie, że z kolegami jest w porządku. Niedawno bardzo się na niego zdenerwowałem, spytałem czego on ode mnie chce. Chciałem wiedzieć, co ja mam zrobić żeby było mu dobrze, żeby się ogarnął. Młody się rozbeczał, krzyknął ze chce do mamy i zamknął się w swoim pokoju. Ale przecież tego nie jestem w stanie mu zapewnić. Mi też jest przykro, że rodzice zginęli, też mi ich brakuje, ale ja jestem dorosły i jakoś to przełknąłem, było ciężko, ale musiałem zacząć myśleć o bracie, o tym żeby zapewnić mu jak najlepszą opiekę, ale a on jest jeszcze dzieckiem i jest w tym wieku, że potrzebuje rodziców. Nie mamy dziadków, ciotek, mamy tylko siebie. Nie mam doświadczenia w wychowaniu nastolatków, nie mam kogo się poradzić. Poradźcie co robić. Psycholog? Psychiatra? Może zapisać go na jakiś sport, żeby się wyżył?
  24. Witam. jestem kobietą i mam 23 lata. Mam pewien problem. Jak byłam młodsza strasznie byłam gruba i przez to szkalowano mnie od podstawówki do czasów gimnazjum. W moją stronę trafiały pogróżki, cyberbulling oraz hejt za pomocą filmików i przerobionych zdjęć z moim udziałem. Codziennie każdy mi mówił, że jestem gruba, głupia ,że takie osoby mają zdechnąc i nikt mnie nigdy nie pokocha. Zmieniłam szkołę, schudłam 16kg, ale to co w mojej głowie sie dzieje to niepojęte. Nie wierze ludziom, komplementy skierowane w moją strone to dla mnie nie prawda, patrząc w lustro widzę siebie grubą i nieatrakcyjną. Mam chłopaka od 4 lata. Nawet jego komplementy są dla mnie nie ufne, mam wrażenie ze mnie zostawi, że jestem zbyt głupia dla niego. Przez to użalanie, niekiedy mowi mi ze go mecze i mam sie ogarnąć a ja nie potrafie chociaz sie staram. Mam takie dni, że płacze po nocach i mam tez dni kiedy mam totalnego doła i nie chce mi się wychodzić do ludzi. Izoluje się... Nie wiem co mam z tym zrobic, czy ten problem wyjdzie z wiekiem czy też jednak to jakiś uraz i potrzebuje jednak jakiegoś psychologa/terapeuty ? Potrzebuje chyba pomocy, jak z tym sobie radzić. Moje poczucie wartości jest tak niskie, a stan psychiczny niekiedy powoduje,że mam myśli ktorych nie powinnam mieć, no i ten płacz, niekiedy nawet bez powodu.
  25. Podcast na temat radzenia sobie w trakcie pandemii koronawirusa.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.