Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'relacje'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 302 wyników

  1. Ciężko mi opisać całą sytuację... wykorzystam wzór podany tu na stronie i wypunktuję to wszystko.. Jestem matką, mam 26 lat Mój mąż zdradził mnie ze swoją uczennicą (ona 21 lat). Minęło 5 miesiecy, nadal się z nią spotyka, rzadko widuje się z dzieckiem, co jakiś czas pojawia się w moim życiu. Razem z mężem pracowaliśmy występując, jednak z czasem po ciąży ciężko mi było wrócić do pełnej sprawności, brak pewności siebie, którą podburzał, brak czasu i miejsca do treningów ze względu na małe dziecko (aktualnie już uczęszcza do zerówki). Mimo to, nic nie zapowiadało tej sytuacji. Mąż kazał nam się wynieść z domu i urwał kontakt na pewien czas, twierdząc, że moja obecność szkodzi na jego stan zdrowia i samopoczucie. Po 4 miesiącach, gdy znalazłam nową pracę i przeprowadziłam się razem z dzieckiem, mąż zaczął się częściej pojawiać. Mówi, że tej drugiej nie kocha, a jest jedynie zastępstwem za mnie, trenuje razem z nią i postawił mi warunek- gdy wrócę do pełnej sprawności ruchowej, wtedy do siebie wrócimy. Przez te 4 miesiące przygotowywałam się psychicznie do sprawy rozwodowej i byłam zdecydowana na zakończenie związku. Teraz (wiem, że to irracjonalne) liczę na nasz powrót, nie tylko ze względu na dobro dziecka. Mimo, że mąż nadal spędza większość czasu z tą drugą, czasem się widujemy, a nawet zachowujemy podczas spotkania jakby nic się nie stało. Zastanawiam się na ile da się wybaczyć coś takiego i budować związek na nowo. Wiem, że sama popełniłam wiele błędów, ale gdyby mówił co jest nie tak, to nie doszłoby do takiej sytuacji. Ostatni czas wytrącił mnie z równowagi psychicznej i zdrowotnej. Pojawiły się problemy z sercem. Mąż pomagał mi po wizycie w szpitalu. Nadal szukam z nim kontaktu i mam nadzieję, że do siebie wrócimy, jednocześnie cała sytuacja mnie rozrywa od środka. Nie radzę sobie, mam świadomość, że sytuacja jest chora i toksyczna, mimo to, w to brnę. Staram się znaleźć sobie zajęcie, staram się nie myśleć. Byłam u psychiatry i dostałam leki na depresję, niestety teraz nie mogę ich brać ze względu na serce. Boję się iść na psychoterapię, czuję że mówienie o tym wszystkim w gabinecie zniszczy mnie jeszcze bardziej psychicznie. To prawie pewne, że przez uczucie miłości jestem uzależniona od tej relacji. Mam tego po części świadomość, ale.. nie umiem sobie z tym poradzić. Co powinnam zrobić? Czy próbować ratować tę relację... jak sobie poradzić z napadami paniki i jak pozbyć się chęci kontaktu z nim. Jestem zupełnie bezradna, a on nie chce sam ode mnie odejść (psychicznie) i miesza mi w głowie.
  2. Nie wiem już co robić, z o partnerem nie układa mi się już nie jesteśmy po ślubie ale żyjemy ze sobą już 6 lat. Mamy córkę która wychowujemy razem w jego mieszkaniu. Od dłuższego czasu kłucimy się, najczęściej to on podnosi głos i wypowiada jaką to jestem siaka i owaka i ze mnie nienawidzi. Nie mam już siły walczyć o nas jestem psychicznie wykończona, i nie wiem co robić żeby dla naszej córki było lepiej bo ona bardzo kocha tatusia swojego A on kocha bardzo ją. I czy lepiej będzie jak zawalcze o nią żeby została pod moja opieka, czy może lepiej zostawić ja z jej ojcem A sama się odsune. Bo nie mam w sumie gdzie z nią się udać, nie mam oszczędności, praca jest ale nie na tyle bym mogła teraz coś wynająć. Więc co mam robić. Pomóżcie bo już dłużej w tym domu nie wytrzymam. Nie chce tu być ale boję się też tu nie być.
  3. Witam Mariola28lat dwoje dzieci od roku mieszkam z chłopakiem i swoimi dziecmi. On wzial kredyt na budowe domu ale wszystko jest na niego dokladam mu sie co miesiac do wynajmu i zycia ale ciagle jest zle. Jego matka wiecznie mnie wyzywa że mnie wzial z dziecmi a on nic z tym nie robi jeszcze jej broni. W wynajmowanym mieszkaniu jest straszna wilgoć pleśń nie robi z tym nic. Innego wynajmu nie chce on. Popsulo mi się auto gdyz jak chlopak mi robił wcześniej auto nie dokrecil dobrze przegubu i poszedl mi przegub zaprowadzilam go do mechanika zaplacila za to moja mama za naprawe a on ma pretensje ze sam by to zrobic a kasę moglam wziasc ma farbe albo jedzenie i zebym teraz się sama utrzymywala i ze on nie obmaluje plesni bo ja sobie robie za kasę auto a zamiaat mechanika on by kupił farbe. Corka dostaje alimenty i jezdzi ma szkolny basen za ktory sie płaci miesiescznie 200zl to kazał ka wypisac bo to za drogo jak mowie ze nie to on ze nie utrzyma mas kredytu itp ale ja daje mu kase tyle ile mam proste jest to ze ma kredyt mu nie dam bo ani slubu ani nic mie chce pezez to wszystko juz sama sie moe kontroluje i dre sie ciągle
  4. ala.zz

    Szkoła

    Hej. Jestem na ostatnim roku technikum i mam w szkole przedmiot zawodowy który prowadzi pani. Nie rozumiem ani troche tego przedmiotu wiec prosze panią aby wytlumaczyla ale ona mowi ze nie bedzie bo kazdy oprocz mnie rozumie. Koledzy nie chca mi wytlumaczyc a jedna jedynka u pani to jedynka na koniec roku. Nie moge poradzic sobie psychicznie juz. Czy jest mozliwosc zwolnienia sie z tej lekcji od psychiatry? Niewiaze przyszlosci z tym zawodem wiec egzaminy sa mi nie potrzebne.
  5. psycholog Rafał Olszak

    Liczy się tylko zaufanie

    W gruncie rzeczy liczy się tylko zaufanie. To najcenniejsza waluta. Potrzeba nie lada wysiłku, by na nie zapracować, a wystarczy chwila nieuwagi, aby wszystko stracić. I zwykle tak się dzieje, bo nielojalność kusi jak nigdy wcześniej. Oczarowuje możliwościami, które zdają się być na wyciągnięcie ręki. Ludzie zapomnieli, że wolność nie jest tylko „do” robienia czegoś, ale też można być szczęśliwie wolnym „od”. Od gonienia za złudzeniami, nieodpowiedzialności, nienasycenia i ogółem całego tego głodu miałkich, pozbawionych znaczenia wrażeń. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog prowadzi psycholog online, psychoterapeuta przez Skype, który oferuje usługi psychologiczne jak psychoterapia osób dorosłych, terapia dla par i małżeństw.
  6. psycholog Rafał Olszak

    Rada mądrej matki dla córki

    Córeczko, daj sobie czas kiedy dorośniesz. Mężczyźni będą cię chcieli ze względu na twoją urodę a nie dopasowanie charakterów – są kochliwi, nierzadko sam widok płci pięknej im wystarczy. Ty nie popełniaj podobnego błędu. Łatwo pomylić szalejące hormony z miłością, oraz niewłaściwie ocenić partnera i związek, który źle rokuje. Łatwo zachłysnąć się młodzieńczym romantyzmem. Bądź czujna i słuchaj swojej intuicji zamiast się łudzić. Inaczej sprowadzicie na świat dzieci, z którymi chwilę później zostaniesz sama, a przecież nie o to chodzi. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Niniejszy męski blog prowadzi psycholog online. Blog mężczyzny poświęcony jest relacjom, miłości i tematom pokrewnym.
  7. Patrucja1012

    Problem z partnerem

    witam mam 18 lat. W styczniu mam studniówkę. Spotykam się z pewnym chłopakiem, ale nie bardzo wiem, czy nadaje się na partnera. Chodzi o mojego „chłopaka”. Cudzysłów nie bez powodu, bo w sumie to taki luźny związek, spędzamy ze sobą mnóstwo czasu. Lubię go, może nawet coś więcej, ale zastanawiam się, czy powinnam go ze sobą zabrać. To nie jest typ imprezowicza. Tak mówiąc między nami, to chyba nie nadaje się do tej roli. Myślałam nawet, żeby wziąć kogoś zupełnie innego, a jemu to jakoś wytłumaczyć. Może nie wprost, że nie potrafi się bawić. Kiedy wyobrażam sobie, że idę na zabawę z moim „chłopakiem”, to skacze mi ciśnienie. On zupełnie, ale to zupełnie się do tego nie nadaje. Ogólnie to imprezowicz z niego średni. Raczej typ, z którym można fajnie porozmawiać, obejrzeć film, połazić po galerii albo muzeum. A studniówka to coś zupełnie innego - musisz zachwycać, olśniewać, zagadywać, tańczyć. Przynajmniej ja bym tego oczekiwała od partnera. Potrzebuję kogoś, kto bawi się lepiej i ma więcej energii ode mnie. Taki ktoś pociągnie temat i będzie fajnie. Boję się, że jak usiądę z moim „chłopakiem” przy stole, to już nie wstaniemy. Przegadamy noc, a inni będą nas obgadywać. Jestem raczej osobą żywą i chodzę na różne imprezy. Marzy mi się krążenie między stolikami, śmiechy, piruety. Chciałabym przeżyć imprezę życia. Obawiam się, że z tym partnerem to nie będzie możliwe. Czy mogę o nim zapomnieć na jeden wieczór? Czy on zapomni mi, jeśli wezmę kogoś innego? Dla mnie to trudna decyzja. Nie chcę tego zepsuć i go stracić. Lubię tańczyć w kółku razem z innymi. Chciałabym móc naprawdę się wybawić a nie siedzieć 8 godzin przy stole. Był kiedyś ze mną na urodzinach to nawet nie tańczył. Sam powiedział mi że do klubów nie chodzi. Co mam zrobić? Zapraszać innego kolegę z którym wybawię się i spędzę fajnie ten dzień i czy to przeszkadza z związku z moim ''chłopakiem''? Czy może powiedzieć mu ze już dawno z kimś się umówiłam? A pójść znowu zatańczyć poloneza i dwa razy na parkiecie kiedy ja tak lubię się wybawić? Nie wiem co zrobić.
  8. psycholog Rafał Olszak

    Piękno ma swoje wady

    Współczesny kanon piękna to szczupła kobieta z dużym biustem oraz bardzo wysoki mężczyzna o szerokich ramionach i z „kaloryferem”. Stanowią mniej niż 1% społeczeństwa, więc może się wydawać, że to prawdziwi szczęśliwcy. W praktyce oznacza to, iż doświadczają problemów znanych jednemu procentowi populacji. W pracy zdarza mi się udzielać konsultacji tym osobom. Często bywają bardzo samotne, bo otoczenie trzyma dystans, oskarża o megalomanię czy narcyzm, reaguje zazdrością, złośliwością, strachem bądź nieufnie (czasem nawet nienawidzi np. za to, że ktoś „zarabia na urodzie”). Miewają bardzo uporczywe kompleksy, bo od dziecka są oceniani głównie po wyglądzie (dotyczy to także supermodelek). Jeśli już płeć przeciwna odważy się i zainicjuje kontakt, nierzadko traktuje ich jak trofeum, dekorację czy rzadki okaz, by mieć się czym chwalić. Otoczenie często nienaturalnie zachowuje się w obecności osób pięknych, co utrudnia zawieranie autentycznych, szczerych znajomości. Bywa, że sami też z racji urody miewają wygórowane oczekiwania odnośnie wyglądu, więc niebywale trudno im znaleźć partnera życiowego. Najgorsze w ocenie tych osób bywa zaś to, że wbrew pozorom bardzo często doświadczają wstydu w odpowiedzi na reakcje innych, których jest mnóstwo i miewają przykry charakter. Podsumowując, życie doświadcza każdego – nie wyciągajmy pochopnych wniosków, traktujmy się jak ludzie i cieszmy tym, co mamy, zamiast gonić za czymś, co może sprowadzić na nas dodatkowe trudności. Przeciętność i nieprzeciętność mają swoje plusy i minusy. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, psychoterapeuta przez Skype. Oferowana przez niego pomoc to m.in. konsultacje psychologiczne, porady psychologa, terapia par i małżeństw oraz indywidualna dla osób dorosłych.
  9. psycholog Rafał Olszak

    Słowa, słowa, słowa

    Dla niektórych słowa są po to, żeby ukrywać prawdę. Mogą na przykład deklarować, że chcieliby cię poznać albo że chcą być częścią twojego życia, ale ich czyny na to nie wskazują. Człowiek jest inteligentny, więc słowami umie usprawiedliwić bierność i uzasadnić niedostateczne zaangażowanie. Liczą się więc przede wszystkim realne działania – to, co jest, a nie to, co rzekomo mogłoby być. Ci, którzy są bierni, okłamują nawet samych siebie. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Blog mężczyzny opowiada o związkach, relacjach, miłości. Prowadzi go psycholog kliniczny, terapeuta par i małżeństw.
  10. psycholog Rafał Olszak

    Osoby atrakcyjne, ale samotne

    Współczesny kanon piękna to szczupła kobieta z dużym biustem oraz bardzo wysoki mężczyzna o szerokich ramionach i z „kaloryferem”. Stanowią mniej niż 1% społeczeństwa, więc może się wydawać, że to prawdziwi szczęśliwcy. W praktyce oznacza to, iż doświadczają problemów znanych jednemu procentowi populacji. W pracy zdarza mi się udzielać konsultacji tym osobom. Często bywają bardzo samotne, bo otoczenie trzyma dystans, oskarża o megalomanię czy narcyzm, reaguje zazdrością, złośliwością, strachem bądź nieufnie (czasem nawet nienawidzi np. za to, że ktoś „zarabia na urodzie”). Miewają bardzo uporczywe kompleksy, bo od dziecka są oceniani głównie po wyglądzie (dotyczy to także supermodelek). Jeśli już płeć przeciwna odważy się i zainicjuje kontakt, nierzadko traktuje ich jak trofeum, dekorację czy rzadki okaz, by mieć się czym chwalić. Otoczenie często nienaturalnie zachowuje się w obecności osób pięknych, co utrudnia zawieranie autentycznych, szczerych znajomości. Bywa, że sami też z racji urody miewają wygórowane oczekiwania odnośnie wyglądu, więc niebywale trudno im znaleźć partnera życiowego. Najgorsze w ocenie tych osób bywa zaś to, że wbrew pozorom bardzo często doświadczają wstydu w odpowiedzi na reakcje innych, których jest mnóstwo i miewają przykry charakter. Podsumowując, życie doświadcza każdego – nie wyciągajmy pochopnych wniosków, traktujmy się jak ludzie i cieszmy tym, co mamy, zamiast gonić za czymś, co może sprowadzić na nas dodatkowe trudności. Przeciętność i nieprzeciętność mają swoje plusy i minusy. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Niniejszy męski blog prowadzony jest przez psychologa klinicznego i psychoterapeutę. Stąd niekiedy bardziej psychologiczne refleksje. Blog mężczyzny psychologa opowiada zwłaszcza o relacjach, ale nie tylko. Gabinet Ocal Siebie to psycholog online i psychoterapia przez Skype.
  11. Furyv2

    Rozmowa

    Witam jestem mężczyzną w wieku 25 lat. Zawsze miałem problem z rozmowa, i właśnie przez nią a raczej jej brak straciłem ukochaną osobę z którą byłem dwa lata. Problem jest tego typu że moja wybranka uważa że przez te dwa lata ona nic o mnie nie wie, że nie rozmawiamy ze sobą. Od mojej strony tak to nie wygląda wie o mnie dużo, ale wiem że mam z tym problem. Mówi mi że nie wie nic o mojej przeszłości a ja zwyczajnie nie wiem co mam jej powiedzieć. Nie potrafię mówić o uczuciach, ciężko mi nawet opisać ten problem ale wkoncu chce coś z tym zrobić bo gdy ja stracę przestanie mi już zależeć na wszystkim innym.
  12. Mam 18 lat, nie wiem jak odebrać zachowanie mojego kolegi z pracy... Mysle ze gdyby byl w moim wieku lub kilka lat starszy byloby mi latwiej. Kolega ma 44 lata i dziewczyne, jest po rozwodzie. Od jakiegos czasu a dokladnie 6/7 miesiecy smsujemy ze soba, kilka razy spotkalismy sie poza praca. Dostaje od niego prezenty, przytula mnie, a w obecnosci innych osob szuka innej formy dotyku ze mna. Czy moze byc to zauroczenie, jakis kryzys wieku sredniego?
  13. Witam Jestem mężatką od 5 lat i mam 24 lata. Za swojego męża wyszłam dosyć szybko bo już po półtora roku. Moi rodzice tego nie akceptowali i on też miał z nimi problem by się dogadać. Wiedziałam że mu to przeszkadza ale mimo tego chciał się ożenić ze mną. Wspólnie zaczęliśmy budować przyszlosc. Trochę się w tym zatraciliśmy widocznie bo jakieś dwa miesiące temu tylko i wyłącznie się klocimy. On codziennie znajdzie sposób by wyjść z domu np pod pretekstem by pomóc w remoncie u kumpla. Ok powiedziałam mu że jak mu obiecał to proszę ale mam nadzieję że się w tym nie zatracisz i będziemy mieli jeszcze czas dla siebie w tygodniu. Stwierdził że nie ma się czym martwić. Na urlopie który był ponad dwa miesiące temu pokłóciliśmy się w moją rodzina. Od tamtej pory on uważa że już nie jest tak samo że on chce się rozejść na parę miesięcy bo musi się zastanowić czy on dalej chce ze mną być czy mnie nadal kocha. Powiedziałam wtedy że ja wiem że go kocham i nie musimy się rozstawać ale on uparcie twierdził że musimy bo on nie wie czego chce. Nie chce go stracić i rozmawialiśmy już o tym parę razy ale zawsze kończy się jego stwierdzeniem że już nie jest tak samo jak dawniej że on nie chce mnie ranić tak jak kiedyś i twierdzi że będzie mi lepiej bez niego. Boję się że jak odejdzie to już nie wróci że ta rozłąka jeszcze bardziej umocni go w przekonaniu że to nie ma sensu. Pomóżcie co mam zrobić?
  14. psycholog Rafał Olszak

    Ludzie bezwzględnie się wzajemnie segregują

    Ludzie bezwzględnie się wzajemnie segregują jakby szukali mebla o odpowiednich wymiarach. Tu ma mieć dużo, tam ma mieć mało, taki ma być wysoki, smukły, solidny, szeroki, wąski, ze złoceniami i tak dalej. Tylko że z meblami to jest tak, że potem chce się je wymienić. Jak się ktoś zaweźmie to może nawet upoluje na jakimś targowisku próżności piękny okaz, ale na nic się to nie zda, jeśli wygląd to priorytet. Bez miłości ciało przestanie robić większe wrażenie w ciągu co najwyżej paru lat i katastrofa gotowa. Totalny spadek pożądania, nuda, rutyna, opatrzenie się kimś skłaniać będą do wymiany na inny model lub szukania dorywczego zastępstwa. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Internetowa poradnia psychologiczna pozwala na kontakt ze specjalistami takimi jak psycholog, psychoterapeuta przez Skype.
  15. Dzień dobry, Jestem kobietą mam 25 lat, jestem mężatką od jakiś 3 miesięcy. Przed ślubem (kościelnym) wydawało mi się że jesteśmy dobrą prą, mająca oczywiście swoje wzoty i upadki ale RAZEM chcieliśmy kroczyć wspólną drogą. Znamy się jakieś 5 lat, planowanie ślubu zaczeliśmy po 3 latach naszego bycia razem. Pochodzę z rodziny gdzie było nas trójka, + rodzice. Mój mąż jest jedynakiem wychowują go tak naprawdę kobiety bo tata ma taki zawód że bardzo często go nie ma w domu. Po ślubie, przeglądając jego telefon dowiedziałam się ze umawia się z innymi kobietami na sex spotkania, wysyła im zdjęcia penisa w zwodzie oraz oglónie ma wiele kont na różnych randkowych portalach. Oczywiście telefon wzięłam bez jego pytania. Na początku kiedy próbowałam go nakłonić do tego aby sam jakoś się przyznał kierowałam rozmowy tak aby może jakoś cos powiedział ruszyło go sumienie że mnie oszukuje, ale nic to nie dało, więc postanowiłam zrobić kilka zdjęć tych rozmów żeby mieć dowód żeby mi sie poprostu nie wyparł tego. I pewnego dnia nie wytrzymałam w płaczu wykrzyczałam mu wszytsko co wiem, on oczywiście po pewnym czasie mojego płakania się przyznał. Że jest to prawda,że pisze z wieloma kobietami żeby się podniecić. Powiem od razu że jesteśy praktykującymi katolikami. I ślub Kościcelny jest dla nas bardzo ważny. Mój mąż jest psychologiem z zawodu, i to mnie jeszcze bardziej boli. Teraz niby tego nie robi ale ciągle chowa przede mną telefon nie potrafi pokazać mi go ciągle twierdzac że go kontroluje. w czasie narzeczeństwa umawiał się na randki z nowo poznanymi dziewczynami okłamywał ich że jest sam kiedy to ja przygotowywałam nasz ślub i wesele. I to jest jeden kłopot a drugi że wszystko mówi swojej mamie ciagle chce do niej jeździć i była taka sytuacja że po naszej kłótni o te spotkania z kobietami zadzwonił do niej i nagadał na mnie nieprawdę co też wyczytałam z smsów pisanych z nią. Które ona kazała mu usuwać a on tego nie robił. Mój mąż jest osobą bardzo pretensjonalną, to odemnie wymaga żebym mu pomagała podwałą robiła coś za niego, nie wiem przed ślubem mieliśmy razem wszystko robić, a teraz jak jedzie do rodzinnego domu mi mówi że ona sam pojedzie bo musi to i tamto zrobić a jak zadaje pytanie co musi zrobić to mi powtarza że nie mogę go kontrolować. Jest osobą bardzo nerwową jak coś tylko nie idzie po jego myśli wpada w szał. Nie umiem mu tego zapomnieć chodź bym bardzo tego chciała ostatnio powiedział mi że to jest moja wina bo bez pytania sprawdzałam jego telefon a tak bym nic nie wiedziała. Może to faktycznie jest moja wina może to ja popełniam gdzieś błąd. Nie wiem co mam robić. Jak mam mu wybaczyć i zapomnieć skoro on nie widzi tu żadnej swojej winy.
  16. Witam. Zaczne może od tego że nie pisałabym tego wątku gdyby nie moja koleżanka, która zasugerowała mi stwierdzenie iż mój były był psychopatą. Poznałam go ponad 2 lata temu, byłam wtedy w kompletnej dolinie emocjonalnej (rozstanie po pierwszym związku który wydawał mi się być idealny), poznali nas wspólni znajomi choć tak na prawdę oni go dobrze nie znali. Na początku chłopak wydał mi się bardzo fajny, ambitny, dużo mówił o jego planach zawodowych (był informatykiem), o tym że kiedyś chce założyć firme (jeszcze nie wie na czym będzie pole;gać je jdziałalność). kręciły go pieniądze wmawiał mi że kiedyś na pewno będzie bogaty. Wiem jak to brzmi, że poleciałam na pieniądze, nie powiem że nie był to wówczas dla mnie duży plus ale szybko przestał nim być. Chłopak był ambitny ale bardzo leniwy, i słabo mu szło w tej informatyce. Chłopak uprawiał dużo sportów, był dość aktywny, jednak to co było zastanawiające to to że utrzymywał tylko bliższy kontakt z rodziną oraz jedną przyjaciółką (która już od roku z nim nie rozmawia, pokłócili się bo miała podobną relacje z nim jak ja. To ona zasugerowała mi napisanie tego tekstu). Już od początku zaczęło się dziwnie bo gdy odkrył że jestem nim związkowo zainteresowana, w zasadzie już drugiego dnia chyba rozmowy zasugerował mi że coś ich łaczy z tą przyjaciółką itd, mówił że kiedyś coś zrobili ale nie chce mówić co (chodziło o to że na imprezie z nią flirtował ale ona to szybko odrzuciła). ogólnie próbował wzbudzić moją zazdrość do niej. Oczywiście łatwo mu sie udało, przedstawił ją jako imprezowiczkę, ale bardzo ładną, a na dodatek cały czas o niej mówił i nas porównywał. Ja już od początku miałam wrażenie że manipuluje moimi uczuciami, ale troche to zlałam. Nie będe już opisywać w szczegółach ale jego przyjaciółka miała z nim tak samo przechlapane jak ja. nastawiał nas negatywnie przeciwko sobie (mnie przedstawiał jako psychopatyczną zazdrosną kobiete), gdy się poznałyśmy szybko się polubiłyśmy bo okazało się że jesteśmy bardzo zgodne charakterowo. I wtedy też okazało się jak bardzo nas okłamywał, przedstawiał nam zupełnie inny obraz siebie. Gdy sie polubiłyśmy groził nam że będzie musiał z jednej z nas zrezygnować jeśli będziemy tak dalej się bardzo lubić. Kolejnym chyba największym problemem było to że on wpędzał mnie w wieczne kompleksy. Porównywał mnie z innymi kobietami (także z show biznesu lub tzw. ,,insta girl"), krytykował nawet to na co nie mam wpływu (np. rozmiar biustu). Ten temat co chwile się powtarzał mimo że mówiłam mu że bardzo mnie tak rani. Zawsze odkręcał tak kota ogonem że wychodziło że to ja jestem ta zła, bo on tylko chce mieć kobiete która mu sie w pełni podoba i chce bym była atrakcyjna. A ja jestem leniwa i mam to w dupie, nie chce mu sie podobać itd. Dałam się bardzo manipulować, przechodziłam na restrykcyjne diety, prawie popadłam w anoreksje itd. Często mówił że np. ,,gdyby miał być ze mną dla wyglądu to by dla mnie nie był". Powtarzał że podoba mu się mój charakter i twarz, no ale ciało to już nie. Potrafił mną szantażować emocjonalnie i często mowił coś w stylu ,,jesteśmy tak samo beznadziejni" ,,jesteśmy siebie warci" ,,gdybym był bogatszy miałbym ładniejszą dziewczyne" itd. Innym aspektem była jego zazdrość, w zasadzie o wszystko. Zazdrościł mi że mam pasje do mojego zawodu, często mówił coś w stylu że nie chce o nim więcej słuchać. Gdy miałam problemy to udawał tylko że mnie słuchał ale nie umiał mnie wesprzeć innymi słowami niż tylko ,,będzie dobrze". Uważał sięza osobę opiekuńczą, ale tak na prawdę był toksycznie kontrolujący. Gdy np. wracałam od niego ale przez 20 minut nie odpisywałam na smsy, już na mnie krzyczał że go olewam, wywoływał poczucie winy że sie martwił że już chciał jechać mnie szukać itd. Gdy spotykałam się ze znajomymi kazał mi mówić o której wróce, jeśli wracałam np. godzine później to cały dzień mi to wyrzucał i zmuszał mnie do przeprosin. Okropnie szantażował mnie emocjonalnie. Nie miał znajomych i nie mógł zrozumieć jak ja mogę mieć, chciał bym była samotna tak samo jak on. Często kupował mi prezenty i rzeczy które były mi bardzo potrzebne (np. modem od internetu), gdy się kłóciliśmy groził że mi je odbierze. Inną bardzo ważną historia o jego manipulacjach było to, jak pewnego wrześniowego wieczoru postanowiłam wybrać się na impreze do najlepszego przyjaciela. Oczywiście był bardzo zazdrosny (był zazdrosny o każdego meżczyzne spoza rodziny w moim życiu), i początkowo manipulował mną bym wgl tam nie poszła. Ale ja poszłam, obiecalam mu że wrócę o 2 w nocy maksymalnie ale ponieważ zabawa była przednia to o tej godzinei wysłałam mu smsa że wracam do domu, a tak na prawdę siedziałam tam do jakoś 4 rano (ponad). Poszłam spać do siebie, o 9 rano ktoś pukał do mnie do mieszkania ale byłam tak śpiąca i skacowana że nie myślałam wgl o tym by otworzyć. Nie miałam sił nawet otworzyć oczu. Po ok. pół godzinie wstałam ale ponieważ pukanie ucichło to spojrzałam na telefon a tam miałam mnóstwo smsów od niego, o tym jak był u rodziny itd i ostatni który mną wstrząsnął ,,kochanie miałem wypadek". Dostałam niemalże zawału, wstałam na równe nogi, miałam już do niego dzwonić ale w miedzyczasie podeszłam do tych drzwi, otwarłam je a już w kierunku windy szedł mój były chłopak (wkurzony niemiłosiernie że nie otwierałam). Byłam w szoku, po chwili wytłumaczył mi że sądził że spałam u tego przyjaciela skoro nikt nie otworzył gdy pukał od prawie godziny, że go zdradziłam itd a tym smsem chciał wywołać moje poczucie winy. Czułam się okropnie, chciałam z nim wtedy zerwać ale byłam zbyt zszokowana by to zrobić. Oczywiście obrócił to tak, że wyszło że to ja jestem zła a nie on. W zasadzie takich historii było kilka, ale te były chyba najbardziej wyraźne. Co ciekawe zawsze gdy opowiadał np. jak inni z jego rodziny mnei postrzegają to pokazywał to tak jakby ci ludzie mnie nie lubili. Nie wiem czy to była prawda czy nie, ale wiem na pewno że w trakcie tego 2 letniego związku ponad, byłam okropnie zmeczona emocjonalnie, żyłam w przewlekłym stresie (odczułam to dopiero po zerwaniu gdy to minęło) bo stresowałam się tym że on powie coś chamskiego i bardzo krytycznego (np. o moim wyglądzie) a ja będe musiała jak zwykle mu wybaczyć, albo że ja powiem coś na co on zareaguje skrajnie źle. Bardzo często były sytuacje że reagował nieadekwatnie do mioch słów, myślał chyba że chce go zranić. W zasadzie krytykował mnie o większość rzeczy jakie powiedziałam, głupia sytuacja np. chciał zmienić materac w swoim łóżku i pytał mnie o moje potrzeby w związku z tym, jaki powinien być czy miękki czy twardy. Ja mówie że wole twarde bo do takich jestem przyzwyczajona ale w sumie to mi wszystko jedno, a on na to że on woli miękkie i wgl jak ja mogę woleć twardę, hurr durr musi zmienić dziewczynę skoro wole inne niż on itd itp. Ogólnie potrafił mi robić problemy nawet o wyrażenie własnego zdania, gdy jednocześnie mi to nie robiło dużej różnicy. W sumie nie wiem, przyjaciółka sugeruje że to psychopata, aja nie wiem, wierzyć mi sięnie chce ale fakt faktem nie spotkałam nigdy dotychczas osoby o tak toksycznym charakterze jak on. Żyłam w wiecznym poczuciu winy, strachu że zrobie/powiem coś nie tak, oraz w licznych kompleksach. Gdy zerwaliśmy pół roku temu ponad, to po zerwaniu jeszcze z 3 miesiące do mnie wypisywał jak to jest mu źle, że przeze mnie sie upija itd. Gdy zrywałam z nim to płakał (więc ma emocje) ale groził że skoczy pod pociąg jeśli go zostawie (dlatego zrywaliśmy 6 godzin bo wolałam by się uspokoił). Potem zrobił mi aferę że oszukałąm go finansowo, chciał mi zabrać wszystkie rzeczy co od niego dostałam, kazał zwrócić całość pieniędzy za zarezerowowane wakacje (zwróciłam tylko połowę, a mianowicie 250 zł ponieważ uznałam że sprawiedliwie będzie podzielić się 50/50). Dał mi spokój dopiero gdy się dowiedział że mam nowego chłopaka (mój najlepszy przyjaciel z którym jestem niesamowicie szczęśliwa :)). Jeśli ktoś to przeczytał do końca to gratuluje, ale miałam potrzebe wypisania tu tego wszystkiego, po prostu ja sama nie wiem co mam o tej sytuacji sądzić bo gdy w tym byłam to wydawalo mi się to normalne. On mi wmawiał że to ze mną jest problem, na tyle że sama już nie wiem co było faktycznym problemem. Co ciekawe zerwałam dopiero gdy zdałam sobie sprawę że moje podejście do niego (nie lubiłam go po prostu i nie umiałam o nim myśleć w pozytywach) jest złe. Nawet zrywając sądziłam że problem jest we mnie a nie w nim, bo on mi to wszystko tak wmówił. Czytałam o osobowościach psychopatycznych, niby wszystko się zgadza ale prócz drobnego szczegółu- on był seksoholikiem (ponoć psychopaci mają wręcz przeciwnie), wszystko co mówił prawie było o seksie, co chwile chciał to robić, na rozmaite sposoby, męczył mnie z tym ciągle i obrzydzał ten temat. Czy to jest osobowość psychopatyczna?
  17. Mam 30 lat jestem z mężem od 14 lat po ślubie 11. Mój problem polega na tym że mąż lubi pić wychodzić sam żeby się upijać nie potrafi się kontrolować już dwa razy jechał po alkoholu stracił prawo jazdy po pierwszym razie chyba nie miał dość nauczki już wtedy chciałam się rozwieść ale nadal myślałam że się zmienii doceni to że chce z nim być bo wtedy go kochałam. Mamy dwóch synów(11 i 3 lata) i nie chce żeby patrzyli na takiego ojca. Poza tym podejrzewałam go o zdradę z kilkoma kobietami jednocześnie. Zdecydowałam się na odejście bo przy każdej kłótni obrażał mnie nigdy nie miałam poczucia że mam w nim wsparcie. On teraz chcę to naprawiać ale przez tyle lat nie zrobił nic było dobrze tylko na chwile. Jak się rozstać bez awantury i żeby on zrozumiał dlaczego nie chce z nim być.
  18. psycholog Rafał Olszak

    Neurotyczna potrzeba miłości (podcast)

    Materiał można odsłuchać odtwarzając poniższy film z YouTube: Psycholog online, psychoterapeuta przez Skype omawia zagadnienie: neurotyczna potrzeba miłości.
  19. ewka-marchewka

    Wtam

    Witam. Próbowałam sobie radzić ze swoimi problemami ale widzę że chyba już nie umiem. Mam 33 lata. Jestem sama, nie mam męża ani dzieci. Chyba nie potrafię zażyć rodziny. Wychowywałam się bez ojca, wiec nie wiem czy to jest przyczyną. Mam znajomych i kolegów ale to tylko na dystans. Tak naprawdę nigdy nie byłam w żadnym związku tak konkretnie. Spotykałam się z mężczyznami ale nigdy nie zaangażowałam się tak konkretnie. Całą swoją energię skupiam na pracy. Wcześniej pracowałam w punkcie z kwiatami i upominkami. Pracowałam tam przez 10 lat. W tygodniu miałam czasami 2 lub 3 dni wolne , ale tak wraz z weekendami po 14 godzin. Kiedy był nawał pracy tzw święta np kobiet, walentynki itp . brałam kwiaty do domu i często po nocach przygotowywałam bukiety. Nikt nie wytrzymywał tam nawet kilku miesięcy. Miałam coraz więcej obowiązków. Dodawało mi to skrzydeł i coraz bardziej się nakręcałam. Ucierpiało przez to moje życie osobiste bo tak naprawdę poza pracą nie miałam nic. W między czasie zrobiłam studia. Nawet w wolne dni brałam jakieś fuszki lub pracowałam w firmie ogrodniczej. Zostałam oszukana przez moją szefowa na umowy o prace o czym dowiedziałam się całkiem przypadkiem po pół roku. Odeszłam z firmy z dnia na dzień. Zatrudniłam się w firmie ogrodniczej. Pierwszy miesiąc był koszmarny. przeszłam ciężką batalię z szefostwem i pracownikami. Byłam jedyna co potrafiłam prawie wszystko a na pewno niczego się nie bałam. Piła motorowa, bruki nie sprawiały mi żadnego kłopotu. Mój szef raczej jest typem który kobiety ma za nic, głupie blondynki i nie liczy się z nimi. Po miesiącu chciałam się zwolnić ale dostałam propozycje brygadzistki. Dostałam busa i ekipę ludzi. Było dobrze. Pracuje już tam 3 lata. Od jakiegoś roku mam konflikt z jedną pracownicą która tez pracuje od ponad 2 lat. Stara się też o miejsce kierownicze. Nastawia na mnie szefostwo i podkłada mi tzw. "świnie". Chciałam się już zwolnić ale w tym czasie umarł ojciec szefa i uprosił mnie bym została i nie zostawiła go w takiej sytuacji. Zimą szef wysłał mnie na kurs koparko-ładowarki. Przez jakiś czas było dobrze ale od jakiegoś czasu od nowa mam problemy w pracy. Inni pracownicy nie maja żadnej odpowiedzialności, zdarza się że nawet jest alkohol w pracy. Ja mam co jakiś czas problem z szefostwem naprawdę o takie bzdury ze czasami to się w głowie nie mieści. Popołudniami pracuję u swoich klientów w ogrodach często do nocy. Jest mi bardzo źle z tym moim życiem. Często pomagam innym dobrym słowem czy wsparciem ale widzę że sama sobie już nie daję rade. Chcę przejść na własną działalność ale mam obawy czy choć jestem bardzo pracowita czy będę miała dość pracy. Nie tyle chodzi o pieniądze choć wszystko się w okół kręci ale dla mnie to chyba ważniejsze jest mieć pracę. W niej się czuje dobrze i spełniona. Próbowałam znaleźć sobie coś innego żeby mieć jakąś odskocznie, ale gdzie wyjść ? z kim? nie mam znajomych takich bym mogła gdzieś się z nimi wybrać. Nie mam już siły tak żyć. Nic już mnie nie cieszy. Na wielu rzeczach przestało mi zależeć. Potrzebuje pomocy !!! Co mogę zrobić by moje życie było inne?
  20. psycholog Rafał Olszak

    Związki są trochę jak puzzle

    Związki są trochę jak puzzle – gdy w pewien sposób poukładają się na wstępie, trudno potem cokolwiek zmienić. Jeśli więc od początku jedna strona przykłada się mniej, nie zabiega o partnera, nie wysila się – naiwnym byłoby zakładać, że potem nagle stanie się aktywna i będzie przejawiać tyle samo inicjatywy. Istotą związku jest wzajemność, a nie wygodnictwo. Zwykle bardzo wcześnie widać, czy ktoś to rozumie, czy chce się komfortowo ustawić. Warto mieć to na względzie, by nie wejść w jakiś toksyczny układ lub po prostu relację z kimś biernym, roszczeniowym. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Psycholog online i psychoterapia przez Skype są nie tylko dla osób indywidualnych, ale także dla par. W ramach konsultacji może uczestniczyć para lub małżeństwo. Jeśli mogłoby to być pomocne, mogliby również uczestniczyć w terapii dla dwojga.
  21. psycholog Rafał Olszak

    Nigdy nie rób żadnej z tych rzeczy

    Nigdy nie rób żadnej z tych trzech rzeczy. Nie błagaj nikogo, by był częścią twojego życia. Nie błagaj nikogo, by rzeczywiście angażował się w rozmowę z tobą. Nie błagaj o niczyją uwagę. Ludzie tak bardzo skupieni na sobie, że aż cię nie zauważają, nie są godni twojego wysiłku. Miej godność. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Psychoterapia przez Skype to po prostu proces terapeutyczny odbywający się za pośrednictwem komunikatora do rozmów wideo. Dzięki dostępowi do różnych narzędzi online, psycholog, psychoterapeuta posiłkuje się również nimi, by uczynić terapię efektywniejszą.
  22. Zulka

    Zdrada

    Witam!Jestem 38 letnią kobietą mieszkająca na stałe we Włoszech,Jestem mamą 2 dzieci. Mój problem polega na tym,ze moj partner(Wloch) zakochał się w innej kobiecie!Twierdzi,ze trwa to od 2,5 miesiąca A ja dowiedziałam się 2 dni temu. Powiedział, że już mnie nie kocha Ale trzymają go przy mnie dzieci. Kobieta w której się zakochał wie o nas I twierdzi że nie chce rozwalić rodziny. Mimo wszystko zależy mi na nim I na tym by dzieci miały pełną rodzinę!co mogę zrobić żeby go odzyskać .
  23. psycholog Rafał Olszak

    Pozwalać ludziom odejść

    Czasami lepiej jest zostawiać sprawy takimi, jakie są, pozwalać ludziom odejść, nie walczyć o ostatnie słowo, nie zabiegać o wyjaśnienia, nie prosić o odpowiedzi i nie oczekiwać, że ludzie okażą zrozumienie wobec tego, co przeszliśmy. Trzeba umieć puszczać wolno pewne kwestie bez oporu. Dzięki temu zyskuje się czas, który może być potrzebny na spotkanie człowieka, z którym intelektualne połączenie niemal natychmiast załatwi całą robotę i wywróci świat do góry nogami. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Psycholog online to specjalista, który prowadzi konsultacje psychologiczne i udziela porad za pośrednictwem Internetu, podczas rozmowy przez Skype - komunikator do rozmów wideo.
  24. Spotykam się z chłopakiem od ponad roku. Poznaliśmy się w grze, ja po 8 letnim związku nie dałam łatwo do siebie dotrzeć jednak jemu się udało. To on pierwszy wyznał mi miłość. Ja powiedziałam wtedy że gdy będę gotowa to powiem. Zrozumiał nie miał pretensji. On twierdzi ze jest socjopata co nie ulatwia mi zycia. Znałmoja przeszłość nie łatwą, po związku poprzednim zostały mi nie tylko łzy ale też długi. Po jakimś czasie zdecydowaliśmy się zamieszkać razem to dla niego przeprowadziłam się ok 450 km. Chciałam być bliżej bo coraz bardziej zaczynało mi zależeć. Zaczynałam czuć stabilizację spokój. Cała jego rodzina mnie akceptuje. On sam ma synka 10 lat z którym mam świetny kontakt. Jednak od pewnego czasu zaczęło się psuć, klotnie były często, zazwyczaj o pierdoly. On bardzo chce uzbierać na nowy samochód, ja to rozumiem. Dużo pracuje często też w weekendy. Rocznicy nie obchodziliśmy bo to nie ślub jak on stwierdził. Ostatnio po jedne z kłótni która odbyła się po obopolnym zmęczeniu po pracy powiedział że mam czas do końca miesiąca na wyprowadzenie się bo on chce spokoju. Próbowałam drążyć temat. To powiedział że się wkurza że ma wrócić do domu w którym będzie kłótnia. Pojechałam do domu na półtora tygodnia. Przed wyjazdem chciałam zeby przemyślał on był ba nie bo niema czego ratować. Jednak kiedy pościły mi nerwy i wykrzyczałam wszystko co leżało mi na sercu nagle była cisza i zgoda na przemyślenie. Po powrocie rozmawiamy jednak niema czułości. Przytulam się jak śpi albo z nienacka. Nie chciałabym go stracić bo zależy mi na nim. Jednak jest coś co bardzo mi przeszkadza jak Nie opowiada to mówi że on chce kupić samochód on chce kupić motor, a czuje, że w tym wszystkim niema miejsca dla mnie. Ja nie potrzebuje wiele trochę uwagi, czułości. Wczoraj gdy chciałam poruszyć temat rozmowy była kłótnia, że on nie chce i dla niego to koniec. Chciałabym poznać waszą opinię, czy starać się dalej i próbować rozmawiać?
  25. Wszystko jest nie tak… Kiedyś byłam inna. Obecnie mam 22 lata. Zawsze byłam osobą ambitną, pracowitą, energiczną i otwartą do ludzi. Im więcej robiłam tym więcej miałam na to energii. W czerwcu zeszłego roku zerwałam z chłopakiem. Była to świadoma decyzja, przy X czułam, że za mało się rozwijam i zbyt wiele tracę. Mimo że, tego chciałam rozstanie bolało i żeby uciszyć ten ból narzuciłam sobie jeszcze więcej obowiązków, to sprawiało że nie myślałam o X i byłam szczęśliwa. W międzyczasie poznałam Y i to On sprawił, że zupełnie zapomniałam o X. Miał podobny temperament, wszędzie było go pełno, podobało mu się, że tak dużo robię i zachęcał mnie, wspierał w moich przedsięwzięciach. Widywaliśmy się codziennie, spędzaliśmy ze sobą całe dnie, mimo że z boku wyglądało wszystko jednoznacznie (jego zachowanie wobec mnie szczególnie) zawsze mieliśmy relację czysto koleżeńską. Nie chodzi o to, że ja nie chciałam, po pewnym czasie zauważyłam, że zaczynam się powoli od niego uzależniać i chyba nawet coś do niego czuć, ale to było tak jakby on coś Ci dawał, a jak chciałam to wziąć to nagle odwracał się i odchodził. Wzięłam więc drugi kierunek na studiach (oba dziennie), jednocześnie pracowałam, aktywnie udzielałam się w kole naukowym. Nie myślałam wtedy za bardzo o Y i to było przyjemne. Jednak na przełomie grudnia pokłóciłam się z nim. Nagle zabrakło go kompletnie w moim życiu, a ja przytłoczona obowiązkami zaczęłam się wypalać. Zaczęłam zawalać studia. Jedne, drugie… Po nowym roku kiedy już byłam w naprawdę słabym stanie psychicznym to ja odezwałam się do niego. Znowu nawiązaliśmy kontakt. Wszystko było tak jak dawniej, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Mogłam mówić mu wszystko i on mi. I nagle na wiosnę dowiedziałam się od niego, że ma dziewczynę… od 7 lat. To był dla mnie okropny cios. Żeby jednak tego nie okazać udawałam, że wszystko jest w porządku. Przyjaźniliśmy się, a ja skrycie chyba liczyłam na to, że jednak to nie jest na poważnie, skoro będąc z nią spotykał się ze mną (i nie tylko). Byłam zła i zrozpaczona, ale wiedziałam, że nie poradzę sobie bez niego i muszę go mieć nawet jeżeli tylko jako kumpla. Cały czas widywaliśmy się praktycznie codziennie, spędzaliśmy ze sobą całe dnie, a ja byłam w stanie poświęcić dla niego wszystko. Zawaliłam studia, zmieniłam pracę, która wydawało mi się, że sprawia że jestem nieszczęśliwa i od tej pory co chwila szukam jakiejś nowej, bo nie mogę sobie znaleźć miejsca. Straciłam przez to płynność finansową, narobiłam sobie długów. Nie mówiłam nikomu o tym, udawałam że wszystko jest ok. Popadłam w okropny nawyk prokrastynacji oraz pseudologii. Chciałam, aby inni widzieli mnie taką jaką byłam kiedyś, bo sama chciałam taką siebie widzieć. Z Y bardzo się zbliżyliśmy do siebie (teraz już obustronnie czysto przyjacielsko), ja traktuję go już jak brata i mimo że sama mam kłopoty (o których on nie wie) to jeszcze pomagam mu, wpakowując się tym w jeszcze większe kłopoty. Zamieszkaliśmy razem z Y. Początkowo było super, ale z czasem, zdałam sobie sprawę, że nie mogę tak dłużej żyć. Są oczywiście super chwile, kiedy spędzamy razem czas, ze znajomymi, ale kiedy nagle zostaję sama zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę jestem w tym wszystkim samotna. Mimo że nadal bardzo mi zależy na Y – zamiast mnie motywować sprawia, że się wypalam, nic mi się nie chce i jestem smutna. Wysysamy z siebie wzajemnie energię. Chciałam się wyprowadzić, ale też ciężko mi to powiedzieć mu, ale i sobie (chyba gdzieś w głębi serca nie chcę go stracić). Nikt nie wie o mnie prawdy i nie wiem czy umiałabym komuś teraz ją powiedzieć, co więcej – czy chciałabym powiedzieć. Czuję się strasznie samotna. Mam tyle na głowie, ale ciągle odkładam to wszystko, nie wiem na co licząc – ale też nie wiedząc co mogę z tym zrobić. Z jednej strony myślałam uciec – wyjechać i zacząć wszystko od nowa, to naprawdę by mi pomogło, ale z drugiej – czy ucieczka jest dobrym wyjściem? To właśnie od uciekania (od decyzji, działań) jestem w takiej sytuacji w jakiej jestem. Nie wiem już czego chcę, którą drogą mam iść, nic mnie nie cieszy i nie widzę perspektyw. Aha, Y w tym roku chce się oświadczyć dziewczynie. Wiem, że to może wyglądać że za wszystko winię Y. Ale tak nie jest, winię siebie, że wcześniej nie zdecydowałam się przerwać tego wszystkiego, a teraz nie bardzo wiem jak ponownie odnaleźć siebie…

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.