Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'relacje'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie
  • OcalSiebie's Forum

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. WItam, Mam zdiagnozowaną depresję przez psychiatrę i biorę na to leki od niego.Mam problem z partnerem.Jest bardzo zazdrosny o wszystko.Ide do fizjoterapeuty czy jakiegokolwiek lekarza to jest zazdrosny i posądza mnie z nimi o zdradę i to że on nie wie co się w tych gabinetach tak naprawdę dzieje bo On sobie nie życzy żeby mnie ktokolwiek dotykał.Dwukrotnie poroniłam jedną ciaze w 6 tygodniu a drugą w 13 tygodniu ale partner tego nie rozumie.Po każdej wizycie u lekarza czy fizjoterapeuty musze go przeprosic bo mnie szantażuje ze zostawi.Kochamy sie ale jak tak ma wygladac związek to ja takiego nie chce.Powiedział ze nie moze mi ufać i on ze mną bedzie po lekarzach chodził żeby wiedzieć co się tam dzieje bo poprzednia dziewczyna go zdradziła i jest na wszystko wyczulony.Moja depresja się pogarsza niestety,psychiatra coraz silniejsze leki wypisuje a ja przez szantaż chłopaka mialam nóż w ręce przy nadgarstku- chciałam nie żyć naprawdę ale chłopak się w ostatniej chwili opamietal i zaczal przepraszać.ALe trwało to tylko chwilę bo szantażuje mnie dalej,kazał mi zrezygnować ze studiow-dal warunek On albo studia.A zależy mi na obu.Ja naleze do osób które nie potrafią sie postawić tylko ulegają.Boje się że gdybym go zostawiła to będę do końca życia sama bez partnera/męża.Chce mi się po nowym roku oświadczyć ale nie wiem czy ma sens brnac w to.Co mam zrobic i co o tym myślicie? Dziękuje za pomoc
  2. Witam. Nie wiem od czego zacząć problemów ze sobą mam dużo ale jeden , który utrudnia mi normalne funkcjonowanie to ciągle czerwienienie się w sytuacjach które nie powinny mnie zawstydzać. Znajomy mój czy męża podejdzie przywita się ja robię się już czerwona. Ktoś zapyta o drogę nie mogę poukładać myśli zaczynam panikować co równa się czerwoną twarzą. Zakupy w sklepie to dla mnie jakiś koszmar,jak w sklepie chodzę wybieram produkty jest ok gdy idę do kasy zaczynam mieć atak paniki a gdy kasjerka kasuje a ja pakuję rzeczy to burak murowany. Mam małe dziecko boję się że będę taka beznadziejną matką że nie będę potrafiła obronić ochronić czy dać poczucia bezpieczeństwa dziecku bo sama się wszystkiego boję, kontaktów z ludźmi nawet mąż już jak do mnie mówi to robię się czerwona bez powodu. I jak zawsze udawałam że nie ma problemu tak teraz czuję się najgorsza na świecie jak inwalida społeczny jak śmieć czasem myślę że lepiej żebym umarła niż przyniosła wstyd swojemu dziecku. Czuję jakby życie toczyło się obok jakby wszyscy byli lepsi ode mnie bo ja tak prostej rzeczy jak zakupy w sklepie nie umiem zrobić. Dodam że mam 28 lat. Nie pracuje gdyż teoretycznie nie muszę ale mogłabym ale ze strachu przed kontaktem z innymi unikam podjęcia pracy. Napisałam dość ogólnie jeśli ktoś miałby ochotę się wypowiedzieć będę bardzo wdzięczna i chętnie odpowiem na wszystkie pytania żeby przybliżyć swoją beznadziejną sytuację
  3. Witam. Mam 38 lat, 2 córeczki i męża. Od dłuższego czasu w moim małżeństwie nie układa się dobrze. Brak zaufania do męża, różnica światopoglądów. Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że nie kocham męża. Próbowałam coś zmienić w sobie, wskrzesić to co było kiedyś, ale nie potrafiłam już. Ale też nie wyobrażam sobie żebym miałam odejść od męża, głównie ze względu na córki. Przez przypadek poznałam mężczyznę. Nie chciałam żadnej romansowej znajomości, ale stało się. Częste rozmowy, wsparcie spowodowały, że zakochałam się. Ponad 2 lata znajomość trwała. Spotkania bardzo rzadko, ale rozmowy codziennie. I nagle przez moją głupotę, z dnia na dzień uciął kontakt. Nie mogłam zapomnieć długo o nim. I gdy już straciłam nadziej, że znów porozmawiamy odezwał się. Przez pierwsze miesiące było cudownie, rozmowy, wsparcie... Ale nagle we mnie pojawił się strach, że znów zniknie, bez słowa, a ja będę cierpieć. To niej jest relacja typowo romansowa. Dajemy sobie nawzajem wsparcie, aby pokonać trudny dnia codziennego. Nie umiem sobie poradzić z tym lękiem, strachem. Gdy nie odzywa się przez parę godzin wpadam w panikę. Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić...
  4. Witam Jestem kobietą w wieku 22 lat, jestem w związku z 6-letnim stażem z mężczyzną w wieku 24 lat. Mieszkamy razem już 3 lata jednak teraz problemy się nasiliły. On jest gamerem przez co gra w gry komputerowe od 20 do 00:00 w dni robocxei od 20 do nawet 3:00-4:00 w weekendy (z czego też wstaje po 14:00) przez co ja w tym czasie jestem sama a chciałabym spędzać wieczory razem, kłaść się razem spać (od zawsze miałam taki wzorzec z rodziców, przeszło też to na mnie i tak oto męczę się w swoim związku i czuję samotna). Druga sprawa - porządek. Nie jestem pedantką jednak dbam o porządek, żeby nie żyć w syfie a mój partner... Może nie Myć naczyń tygodniami, gdzie się przebiera tam zostawia ubrania, jak je coś przed komputerem zostawia naczynia a przynosi je dopiero jak się po raz setny doproszę o w dodatku jak są już zielone, łóżka nie pościeli, prania nie wstawi. Nie możemy znaleźć kompromisu, dogadać się i tak męczymy się z rozmowami, próbami itp rok. Czuję się jednak przy nim bezpiecznie, kochana (bo to okazuje), mam świadomość że jakby coś się działo mogę na niego liczyć. Coraz bardziej doprowadza mnie do szału to jego dziecinne zachowanie no bo przecież ile może grać dorosły facet iw dodatku, żeby nie potrafić po sobie posprzątać? Coraz częściej myślę o rozstaniu ale zatrzymuje mnie świadomość, że nie jest złym facetem no i... Mamy kredyt (jest wzięty na niego ale spłacamy go razem) i przez to też nie potrafię go zostawić. On widać, że kocha zależy mu i nawet nie miałabym takiej siły powiedzieć mu, że to koniec. To się nasiliło też w momencie gdy już nie dawałam rady, zwiedzałam się najlepszymu przyjacielowi i... Chyba coś do niego czuję, jest dojrzały, nie uzależniony od gier, wie co to porządek, jest zorganizowany, odpowiedzialny - ma to czego brakuje mojemu chłopakowi przez co ciągnie mnie do niego jak nie wiem i to też nie coraz bardziej wyniszcza. Nie wiem jaką podjąć decyzję i nie potrafię normalnie funkcjonować...
  5. Cześć. Jestem 32- letnią kobietą. Od roku w związku, od 2 miesięcy mieszkam z chłopakiem. Postaram się krótko opisać problem Jest wspaniałym mężczyzną: gotuje, czasami wstaje wcześniej żeby zrobić mi śniadanie, jest czuły, bardzo mi pomaga, wspiera, ma cierpliwość gdy coś tłumaczy mimo że wymagam długiego tłumaczenia. Po prostu ideał. Ale... Czasami zamyka się w drugim pokoju i spędza kilka godzin na komputerze. Nie wchodzę tam- chce żeby miał azyl jesli potrzebuje. Jednak nie potrafię mu zaufać. Nigdy nie korzysta przy mnie z telefonu (cokolwiek przegląda robi to nie koło mnie- oczywiście wyjątek pisanie z rodziną). Jeśli przechodzę obok to widzę jak klika na szybką zmianę ekranu. Ma wszystko zablokowane i potrafi w pół sekundy wyczyścić ekran. On bardzo wymaga bodźców, ciągle coś ogląda, czyta, przyswaja. Wczoraj bolała go głową od komputera- mimo to zamknął się u siebie od 22 do 1 w nocy. Ja poszłam spać. Koło północy przyszedl- myślał chyba że śpię- pocałowal mnie w czoło i wrócił do komputera. Sprawdzał czy śpię? Godzinę później przyszedł spać. Rano tryskał energią i humorem. Ja już popadam w paranoję. Nie wiem czy ogląda filmy i programy czy zwyczajnie pisze z innymi kobietami i flirtuje. Dodam że rozmawiamy o pracy, obiadach, nie ma głębokich rozmów. Myślałam że dlatego, że jest introwertykiem, ale jego telefon non stop wydaje dźwięk nowej wiadomości, więc non stop z kimś pisze. Nie wiem czy ma jakąś przyjaciółkę z którą wszystko omawia czy kontakt z tyloma osobami że ze mną już tylko o obiadach, wycieczkach i tyle. Będę wdzięczna za porady
  6. Mam 21 lat, czyli rocznik 2001. Poznałam chłopaka co jest z 2004 roku, znaliśmy się przez internet od 2 lat. W tym roku spotkaliśmy się i postanowiliśmy wejść w związek, bo poczuliśmy się przy sobie szczęśliwi, zaufałam mu. Byłam z nim 3 miesiące w związku, spotykaliśmy się w każdy weekend. Bał się powiedzieć swojej mamie, że jestem starsza wiec powiedział jej, że jestem w jego wieku czyli, że mam 18 lat. Teraz po czasie nie dziwie się czemu się bał, okazało się, że ma 16 lat. Tak naprawdę jest z 2006 roku. Okłamał mnie, swoją rodzine i moją rownież. Zerwałam z nim jak się o tym dowiedziałam, bo wyszło to przypadkiem jak jego mama powiedziała, że „macie jeszcze po 16 lat”. Wtedy zrozumiałam co się wydarzyło. Zmyliło mnie w nim też to, że nie zachowuje się jak taki typowy dzieciak, tylko strasznie o mnie dbał, troszczył się. Jest wysoki i potężny. Może i ma „babyface” lekkiego, ale tłumaczyłam sobie tym, że ‚dopiero dojrzewa przecież skończył niby te 18 lat’. Jest mi z tym wszystkim źle, bo jednak to spora różnica wieku, ale bardzo go kocham i serce podpowiada mi, że mam iść w jego stronę, a rozum mówi „STOP, on jest nieletni”. Strasznie teraz to wszystko przeżywam i nie mogę wytrzymać bez niego. On tłumaczy to wszystko, że nie chciał mnie stracić i bał się, że właśnie przez tą różnice wieku nie będę chciała z nim być.
  7. Rekomendujemy lekturę następujących artykułów. Jak wyjść z samotności https://www.kontra.online/articles.html/articles/jak-wyjść-z-samotności-r28/ Jak znaleźć miłość we współczesnym świecie https://www.kontra.online/articles.html/articles/jak-znaleźć-miłość-we-współczesnym-świecie-r29/ Taniec miłości lekarstwem na wojnę płci https://www.kontra.online/articles.html/articles/taniec-miłości-lekarstwem-na-wojnę-płci-r26/ Rozwój osobisty - zrób progres lepiej zarządzając sobą https://www.kontra.online/articles.html/articles/rozwój-osobisty-zrób-progres-lepiej-zarządzając-sobą-r12/
  8. Umawiamy się na randki, dbając o swój wygląd. Jest to główny walor naszej atrakcyjności oraz pewności siebie w kontakcie z płcią przeciwną. Kobiety bardzo uważnie przygotowują się do tego rodzaju spotkań, mając na celu spodobać się „przyszłemu kandydatowi na partnera”. Tymczasem panowie próbują „zabłysnąć” przed kobietą swoją inteligencją i poczuciem humoru. Dzieje się tak, ponieważ jak badania dowodzą (J.S. Tedeschi, S. Lindskold) atrakcyjne osoby obu płci w porównaniu do mniej atrakcyjnych są postrzegani jako bardziej społecznie i seksualnie pociągający bardziej uprzejmi, interesujący, towarzyscy, silni, mający lepszy charakter oraz jako mający większe szanse na uzyskanie pracy w prestiżowych zawodach, mający szanse na bardziej szczęśliwe oraz udane małżeństwa. Natomiast mężczyźni przypisują większe niż kobiety znaczenie atrakcyjności fizycznej przy wyborze kandydata lub kandydatki na partnera. Kobiety natomiast przykładały dużą wagę do poziomu inteligencji mężczyzny (Coombs i Kenkel). Atrakcyjne fizycznie kobiety chodzą na więcej randek niż kobiety mniej atrakcyjne. Nie stwierdzono tych zależności u mężczyzn (Berscheid, Dion, Walster; za: Tedeschi, Lindskold). Wygląda na to, że atrakcyjność fizyczna oraz umiejętność angażowania się w poznawanie nowych osób jest bardzo ważne. Postrzeganie takich osób jest pozytywne pod każdym względem. W odniesieniu do poczucia własnej wartości atrakcyjność może wiązać się z dbałością o swój wygląd zewnętrzny a także nastrój, jaki wyróżnia naszą osobowość. Kobiety muszą się przygotować się na ocenę walorów zewnętrznych, co będzie stanowić najważniejszy pierwiastek w zawieraniu nowych znajomości. Natomiast mężczyźni powinni starać się oczarować swoją mądrością oraz asertywnością w działaniu. Atrakcyjność może wiązać się z dbałością o sylwetkę, prowadzenie zdrowego stylu życia, dobieranie odpowiedniej garderoby oraz makijażu. Natomiast najważniejsze, by "przyciągać" swoim uśmiechem, dobrym humorem oraz pozytywnym myśleniem. Zdrowa samoocena może mieć duże znaczenie dla poczucia atrakcyjności. Pozostałe cechy będą z pewnością lepiej postrzegane przez pryzmat "pierwszego wrażenia". Mężczyźni natomiast staną sie bardziej atrakcyjni poprzez podjęcie ciekawego tematu, udzieleniem rady w trudnej kwestii lub okazaniem aprobaty dla zainteresowań kobiety. Marzeniem każdej z nas jest wejście w prawdziwy, szczery związek z osobą, która zapewni jej poczucie bezpieczeństwa, swobodę w podejmowaniu decyzji, partnerstwo oraz wsparcie w trudnych chwilach. Dlatego ważne jest dla niej, w jaki sposób myśli jej przyszły partner i wdroży swoją wiedzę oraz doświadczenie do ich wspólnego życia. Autor: psycholog, psychodietetyk Joanna Cholewa
  9. Miesiąc dokładnie temu zerwał ze mną. Mówił że z rozsądku. Ze łzami w oczach przepraszał mnie, ale stwierdza że do siebie nie pasujemy. Ja, z racji że byłam zmęczona bo tego dnia oboje byliśmy po całonocnej podróży, płakałam... Ale zareagowałam prawie wcale, czego później żałowałam... Z drugiej strony ciężki miesiąc za nami był, jakoś się tego spodziewałam, ale miałam nadzieję mimo wszystko że podejmiemy prace nad nami i związkiem żeby się nie rozchodzić... Ale padło... Nie miałam siły na poważniejsze reakcje, przeplakalam noc, ale trzeba było wrócić do żywych, do pracy... I rozpocząć pracę nad sobą.... 4 dni później napisałam z prośbą o spotkanie... Żeby mi odpowiedział na pytań kilka żebym sobie wsyzysko poukładała.... Zgodził się bez wahania. Spotkanie przebiegło jakby nic się nie wydarzyło, jakbyśmy dalej było razem... Zaproponował że pomoże mi w przeprowadzce w zamian za buty które obiecałam mu zrobić.... Zgodziłam się... Dwa dni później mi pomógł się przenieść, wsyzysko było 'po staremu'. Jednak zaproponował wspólne piwo u niego w mieszkaniu, skoro wsyzysko wydaje się jakby było okej, i jesteśmy teraz jak kumple.... No nie wyszło.... Poszliśmy do łóżka... Mogłabym to zwalić na nietrzeźwość... Ale przespałam u niego w łóżku noc... I nad ranem już trzeźwi zrobiliśmy to samo... I ja mogłabym myśleć że to tylko pociąg fizyczny... Przeszło mi przez myśl że tylko chce mnie wykorzystać.... Ja sama popłakałam się przy nim zaraz po seksie... Bo z jego ust już padły słowa: nie chcę wracać. A z drugiej strony trzymał mi rękę na policzku i szyi miziając kciukiem po twarzy... No komu by się mętlik w głowie nie zrobił... Odwiózł mnie do domu.... Nie odzywałam się tydzień.... To wydarzenie było dla mnie jak przebicie bąbla który bolał, ale jak pękł to wsyzysko zeszło.... Już od samego zerwania starałam się ruszać dalej, czytałam pomocne książki, zaczęłam wyjeżdżać częściej, robić rzeczy które zawsze chciałam zrobić, angażować się w wydarzenia, i niestety brać podwójne zmiany w pracy żeby nie myśleć... Jak się widzieliśmy opowiadałam mu się zrobiłam już do tej pory, co się zmieniło, że wkurza mnie fakt że faceci jakoś dziwnie wyczuwają że laska jest singlem, bo nagle ich się więcej znalazło wokół.... On nie ruszył tak dobrze dalej niestety.... Nawet mówił że nie myślał o tym co się wydarzyło.... Praca - dom - sen... Ostatnio stwierdziłam że w sumie jestem już na dobrej drodze psychicznie i emocjonalnie... I zaproponowałam mu friends with benefits.... Tak wiem z byłym... Prawdopodobnie największą głupota.... On się zgodził prawie od razu... 3min i odpisał że mógłby się zgodzić ale musi mi zadać kilka pytań... Postawiłam sprawę jasno, podałam zasady z mojej strony, że jeśli komuś coś nie będzie pasowało, to szanujemy się nawzajem i kończyny to na dobre, żadnego dotykania twarzy czy dłoni i jak najmniej całowania... Przystał na to... Zadał mi pytania od siebie: czy czuję coś jeszcze? Powiedziałam że tak, ale uważam że to się zmieni z czasem i po drugie nie chcę być ani próbować być z kimś komu na mnie nie zależy i nie jest mnie pewny 100%; co jeśli jedno z nas prześpi się z kimś innym? Powiedziałam że zobaczymy, trudno mi powiedzieć, ale to jest niezobowiązująca relacja. Jak ja się spytałam czy on coś czuje, to w końcu nie dowiedziałam się, bo uciekał z odpowiedzią... Powiedział że nie czuje nic kompletnie ostatnio.... Ale on to mówił wielokrotnie wczensiej nie w kontekście mnie tylko świata, to mnie często niepokoiło ale on to ignorował.... Więc kompletnie nie wiem jak to odebrać... Ja się czuję w porządku... Nie licząc faktu że myślałam że odbierzemy to oboje neutralnie dość... A ja dalej nie umiem go rozgryźć...... Nie wiem co robić.... Czy mogę to kontynuować waszym zdaniem? Tylko dla korzyści fizycznych? Czy powinnam z nim jeszcze raz porozmawiać? Czy zdecydowanie to przerwać? Wiem że mówią że może się źle skończyć... Ale nie jest to coś co możemy przewidzieć, a uwierzcie gorzej już nie będzie... Tylko ewentualnie dłużej...
  10. Jestem 25 letnią kobietą w związku od prawie 4 lat. Problemy zaczęły pojawiać się na początku tego roku kiedy straciłam pracę. Partner utrzymywał mnie przez pół roku. W tym czasie chciałam się rozwinąć w tym co kocham więc zrobiłam kurs. Niestety nie udało mi się wybić ponieważ brakło mi motywacji (długie bezrobocie i brak niezależności finansowej) co mnie tylko zdemotywowało. Wtedy zaczęły pojawiać się pierwsze poważniejsze kłótnie między nami. W międzyczasie znalazłam pracę. Doszło do tego, że potrafiłam z niczego zrobić mu wielką awanturę i powiedzieć o kilka słów za dużo. Jednego razu coś mnie tknęło i zapytałam czy on coś jeszcze do mnie czuję. Odparł, że chyba nie. Po długiej rozmowie postanowiliśmy postarać się zawalczyć bo jednak wcześniej układało się nam świetnie. Mi w głowie niestety zostały te jego słowa. Zaczęłam robić się podejrzliwa w efekcie czego zrobiłam najgorsze co mogłam czyli przegrzebałam jego konwersacje. Okazało się, że jego mama (toksyczna osoba) wiedząc, że jesteśmy razem próbuje go pół żartem pół serio zeswatać ze swoją pracownicą jednocześnie nastawiając go przeciwko mnie. Czarę goryczy przelało to, że on faktycznie z nią pisał. Nie było to co prawda nic takiego ale wciąż. Pisał z nią, a do mnie nie. Poczułam się jakby mi ktoś przywalił w twarz. Przyznałam się mu do tego co zrobiłam i przeprosiłam. Od tamtego czasu zaczął się chować z telefonem. Cały czas powtarzał też, że on tego co jego mama mówi nie bierze na poważnie i mnie nie zdradził. Obiecał też, że zerwie z nią kontakt prywatny (pracują razem) Chcę mu w to wierzyć. Nigdy nie byłam typem zazdrośnika i ufałam mu bez cienia wątpliwości. Teraz od paru miesięcy nie jestem w stanie normalnie funkcjonować bo ciągle mam z tyłu głowy wrażenie, że na pewno z nią pisze, rozmawia i pewnie jak dłużej nie wraca z pracy to jest z nią i mnie zdradza. Jak tylko mam okazję to sprawdzam z kim pisze i staram się kontrolować to co robi i potwierdzać jego wersję jak tylko mogę. Ostatnio znowu pisał z nią ale wiadomości usuwał. Dało się je przywrócić i znowu nie było to nic nadzwyczajnego ale sam fakt mną wstrząsnął. No bo jak to, przecież mówił, że kontakt zerwie ale jednak tego nie zrobił. Powiedział, że z nią nie pisał od tamtej rozmowy, a wiadomości usunął żeby nie dawać mi pretekstu do nakręcania się. Cały czas powtarza, że ona nic złego nie robi, że nie ma złych intencji i ponoć z kimś kręci. Chcę w to wszystko wierzyć i mu ufać tak jak wcześniej, ale coś mi to blokuje. Czuję chorobliwą zazdrość i mnie to przeraża. Daliśmy sobie ostatnią szansę na naprawienie tego wszystkiego. Po spokojnej rozmowie wiem, że przez to wszystko uczucie w nim gaśnie. Powiedział, że czuje wobec mnie przywiązanie, troskę i chce dla mnie jak najlepiej ale nie czuje już pożądania ani tego co wcześniej. Rozumiem to bo jak sobie pomyślę o swoim zachowaniu to sama bym postąpiła podobnie. Staram się zmusić przy nim do uśmiechu, nie poruszać drażliwych tematów i wtedy widzę, że z jego strony też jest lepiej ale wtedy mi znowu coś strzela do głowy i mówię albo robię coś, co niszczy to co próbuję odbudować. Jak usunąć z siebie tyle negatywnych uczuć na dobre? Dodam też, że on bardzo dużo czasu spędza przy komputerze przez co nawet jeśli nie robi nic złego i tylko sobie gra ja mam uczucie jakby mnie olewał stąd drugie pytanie. Mam sporo zainteresowań, które przez to wszystko bardzo zaniedbałam. Jak nauczyć się lubić spędzać więcej czasu sama ze sobą?
  11. Witam Na początku powem że jestem mama 2 dzieci 5 miesięcznej dziewczynki i 8 letniego chłopca. Dzieci mają innych ojców. Kilka dni temu zostawiał.mni3 tataojej córeczki twierdząc że wywiozlam dziecko. Ja wróciłam do rodziców gdzie jest mój syn. Dodam że mieliśmy wszyscy mieszkać u mojego byłego partnera. Syn miał się przenieś do innej szkoły. Lecz mój były partner nie zrobił porządku w pokoju dla mojego syna. Chociaż zapewniał mnie że to zrobi. Czekałam całe wakacje aż będziemy mogli być wszyscy razem. Gdy wybił 1 września wróciłam do rodziców do syna. I tylko na weekendy przyjeżdżałam z córką do jej taty. Oczywiście jemu się niepodobalo lecz Ja tłumaczę że nie zostawię syna z dziadkami. Kilka dni tu mnie zostawił mówić ze mam siw słuchać mamusi bo załatwiała wnuczkowi to co chciał. Dodam że we wakacje mój partner obraził się i przestał sie odzywać do mojego syna. Bo mu pyskował. Czy ja za dużo wymagałam? Myślała że jak się jest w związku gdzie jest już dziecko i ma plany zamieszkania to się pomaga w wychowaniu. A on do mnie że on ma swojego ojca że to ja jestem toksyczna że mam wiecznie problemy. Dodam że po porodzie borykałam się z depresja chodziłam i płakałam. Tez mnie za to wyzywał że ciągle płacze i dziecko to widzi. Wyzywał mnie od wyrodnych matek żezabierze mi dziecko jak kiedys wyszłam z mieszkania bo mialam poprostu dosyćjego gafania i płaczu. Malutka miała kolki i strasznie płakała. Dodam że stracialam pracę jakiś rok temu to odbilo się na mnie psychicznie i też mi ciągle to wypomina że płakałam. Poprzedni partner po roztaniu mnie prześladował wyzywał groził. Czy to że mną jest coś nie tak ? Czy dobrze że się przeniosłam z córką do rodziców?
  12. Witam, od 3.5 roku jestem w związku dla którego rzucilam pracę. Jestem szczęśliwą mamą 5 dzieci. Związek z partnerem uważam za totalną porażkę mimo ze kocham go. Dawalam mu tyle szans, tlumaczylam, prosilam. Partner ma problemy z radzeniem sobie z trudnymi emocjami, potem wypije sobie piweczko, seteczke. Z moim starszym synem nienawiazal kontaktu i doszlo do tego ze ze strachu zamieszkal z ojcem swoim. Teraz partner neguje moje 2 starsze corki, za nic je nie pochwali, czepia sie o byle co, a one w obawie ze cos zle powiedzą, zrobia umikaja go. Mlodsza corke rozpieszcza a syna 7 miesięcznego kocha choc jak sie poklocimy to potrafi nie podejść do niego. Mam juz tego dosyc, nie idzie mu nic przetłumaczyć, wszystkiego sie czepia, zero radosci, usmiechu. A na dodatek kredyt na wspolny dom plus moja niechce do rodzinnego miasta gdzie bylabym na pierwszych stronach gdybym wrocila. Jak mam prostowac swoje zycie, jak mam sie w tym wszystkim odnalezc. ??
  13. Witam , jestem z związku małżeńskim od 6 lat . Wspólnie z mężem mamy 3 dzieci . Od samego początku była wyczuwalna niechęć do mojej osoby ze strony teściów. Może chodziło o inne pochodzenie , brak studiów ... Najgorsze w tym wszystkim jest to ,że mój mąż nigdy nie stanął w mojej obronie. Parę dni temu byłam u teściów sama z dziećmi i usłyszałam takie zdanie od teścia " myślisz ,że chce cię tu widzieć ? Dzieci tak ale nie ciebie " . Oczywiście zabrałam dzieci i wyszlm.Mam żal do męża ,że nie odezwał się ani słowem . Jestem rozdrażniona , podłamana i osamotniona . Za parę dni dzień ojca ,a mój mąż pewnie jakby nigdy nic zadzwoń z życzeniami . Jak mam się zachować ? Powinnam się odezwać , wymusić wsparcie ,czy udawać że nie ma tematu ?
  14. Czas i cisza, to dziś najbardziej luksusowe dobra! (cyt. Tom Ford) W książce pod tytułem „Cisza. Opowieść o tym, dlaczego straciliśmy umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać”, można przeczytać iż: Cisza (…) to przenikanie do środka tego, czym się zajmujesz. Doświadczenie bez zbędnych myśli. Cieszenie się chwilą, nawet tą zwyczajną. Bardzo często u wielu osób w życiu oraz w przebiegu objawów lękowych, ataków paniki, fobii, objawów z ciała – psychosomatycznych, itd. osoby nie zawsze wiedzą jak sobie radzić. Podają często, że by rozproszyć doświadczenia związane z dolegliwościami słuchają głośno muzyki, rozmawiają z kimś przez telefon, oglądają telewizję, skrolują po internecie. A przecież wiadomo, że przy stanach pobudzenia, napięcia, nerwowości, przyspieszonego bicia serca i szeregu innych objawów w przebiegu całościowego zespołu lękowego, należy raczej dążyć do wyciszenia umysłu i ciała. Udowodniono bowiem, że osoby, które prowadzą spokojny tryb życia zarówno pod względem aktywności w ciągu dnia, jak i w atmosferze ciszy rzadziej zapadają na lęk uogólniony, objawy lękowo-depresyjne, ataki paniki, objawy psychosomatyczne, czy tak zwaną „nerwicę”. W aktualnym świecie dominuje właśnie pośpiech i hałas. Hałas na ulicach, hałas w miejscach pracy, hałas w domu rodzinnym, „hałas w umyśle” poprzez natłok myśli. Dostęp do hałasu jest szeroki i ogólnie powszechny. Dlatego należy stwierdzić, że w aktualnych czasach to cisza jest najwyższym i najbardziej wartościowym dobrem. Wszechobecny internet i mass media, media społecznościowe, relacje społeczne, tworzą tak zwany w psychologii szum - ciągłą stymulację, nadmiar bodźców, zbyt dużą ilość informacji, obciążenie zmysłów i ogólne zmęczenie, wyczerpanie ciała i umysłu. A kiedy ciało i umysł ma odpocząć? Czy istnieje przestrzeń na to, by pobyć w ciągu dnia chociaż na chwilę w ciszy, by się zregenerować, nabrać sił? Dobrze jest zadać sobie pytanie jak często przebywasz w ciszy? Może uświadomisz sobie częściej, że cisza jest ukojeniem, regeneracją, czynnikiem leczącym i uzdrawiającym w przebiegu problemów z którymi się zmagasz. Co więcej, zauważ w większości miejsc w których się znajdujesz ludzie mówią nieustannie, bez przerwy, sądząc, że komunikacja jest ważnym procesem rozwoju człowieka. Może i byłaby w tym część prawdy, ale tylko wtedy gdy jest adekwatnie zrównoważona ciszą. Zastanów się ile godzin w ciągu dnia mówisz, a ile przebywasz w strefie bez słów? Spróbuj doświadczyć jak możesz czerpać siłę z ciszy każdego dnia, nawet jeżeli Twój grafik jest napięty. Ustal sobie przykładowo, że o wybranej porze dnia, przez 15 minut do pół godziny nie mówisz do nikogo, nie rozmawiasz. Po tym czasie zaobserwuj jak się czujesz. Gdy przedłużysz tą praktykę to Twój stan emocjonalny związany z doznawanymi dolegliwościami ulegnie zmianie. Jeżeli zaczniesz regularnie stosować praktykę ciszy i wydłużać ją w wolniejsze dni, to szybko zauważysz poprawę jakości zdrowia. Wydawać się może, że to takie proste i oczywiste rozwiązanie, uczyć się przebywać więcej w ciszy. Pewnie trudno jest uwierzyć niektórym osobom, że to skuteczna metoda lecznicza. Ale już od co najmniej kilku lat wiadomo, iż praktyki tak zwanych odosobnień i medytacji nie tylko na ścieżce jogi są naturalnym procesem oczyszczania umysłu i ciała z nadmiaru doznań doczesnego świata. Ludzie częściej organizują wyjazdy do miejsc w których panuje cisza, gdzie kontempluje się i zażywa spokoju od zgiełku i nadmiaru wrażeń zmysłowych. Coraz większe grono osób korzysta z warsztatów i nauk bycia w ciszy z samym sobą. Jest już szczęśliwie grono ludzi świadomych tego, że umysł nie będzie w stanie zbyt długo funkcjonować w zdrowiu w ciągłej stymulacji. Ci, którzy z braku ciszy w swoim życiu doznają objawów chorobowych wiedzą z doświadczenia, że cisza uwalnia wiele napięć, rozluźnia, powoduje odprężenie, ogólną poprawę samopoczucia i wzmocnienie witalności całego ciała. Co więcej jak podaje Phil Bosmans „W ciszy Twoje serce znajdzie odpowiedzi, których rozum znaleźć nie potrafi”. W silnym pobudzeniu, przerażeniu, ogólnym złym stanie, gdy dzieje się coś trudnego w życiu osoby, prawie niemożliwe jest znalezienie rozwiązań wielu spraw. Najczęściej dopiero w chwili, gdy jakby odsuniesz się dalej w przestrzeni, zarówno mentalnie jak i fizycznie z danej sytuacji, wyciszysz się i uspokoisz, zaznasz ciszy, wówczas szybciej pojawią się racjonalne odpowiedzi co do sytuacji problemowej. Kontempluj i praktykuj ciszę, obserwując jak zmienia się Twoje ciało i umysł. Dodatkowo, jeżeli masz trudność w relacji osobistej z partnerem, rodzicem, przyjacielem, szefem itp., zaleca się raczej wdrożyć metodę milczenia niż dopuszczania do potoku słów, a ostatecznie do kłótni, awantury. Gdy chcesz wyrazić swoje emocje, uczucia, zdanie, opinię, a druga osoba Ci to uniemożliwia, raczej zalecane jest wycofanie się z tej komunikacji i świadome skupienie na procesie milczenia. Pomyśl czasem, że w wielu sytuacjach często najmądrzejszą odpowiedzią jest milczenie. Możesz zadać sobie pytanie, czy zawsze należy wszystko wyjaśniać? Czy czasem nie warto po prostu słuchać głosu swojego serca i z szeroko otwartymi oczami spojrzeć na to czego doświadczasz, w ciszy. W ciszy usłysz siebie. Wiersz Ryszarda Kapuścińskiego ujmuje całość piękna i wyjątkowości Ciszy: Słowa staniały. Rozmnożyły się, a straciły na wartości. Są wszędzie. Jest ich za dużo. Mrowią się, kłębią, dręczą jak chmary natarczywych much. Ogłuszają. Tęsknimy więc za ciszą. Za milczeniem. Za wędrówką przez pola. Przez łąki. Przez las, który szumi, ale nie ględzi, nie plecie, nie tokuje. Agnieszka Janczewska dyplomowany psycholog, psychoterapeuta, nauczyciel jogi i medytacji
  15. Witam, Jestesmy ze soba z mezem od ponad 11 lat. Mamy trojke wspanialych dzieci i niestety duzo roznych problemow na glowie, ale zawsze staralismy sie wspierac i pomagac sobie nawzajem przynajmniej tak mi sie wydawalo. Od pewnego czasu czuje, ze cos miedzy nami nie jest tak, jak kiedys i mimo, ze maz zapewnia mnie, ze kocha i jestem dla niego atrakcyjna cos jest nie tak. Dodam, ze kiedys mialam troche kompleksow i problemow z akceptacja siebie, ale teraz jestem bardzo zadowolona z tego jak wygladam itd. Bedac w 3 ciazy - moje najmniejsze dziecko ma 3 msc przylapalam go na ogladaniu czegos w rodzaju kamerki internetowej. Pozniej okazalo sie, ze robi tez rozne inne rzeczy. Pomijajac aspekt pracy, tego, ze z racji naszej dosyc trudnej sytuacji mial wykorzysywac komputer do innych celow, zwyczajnie mnie to dotknelo. Maz oczywiscie sie tym przejal i tlumaczyl. Zwalilam wine na okres ciazy, prace, przemeczenie, ale bardzo chcialam z nim uczciwie przegadac te sprawe. Staralam sie jak najspokojniej poznac powody, dowiedziec czy nasze zycie go satysfakcjonuje, czy czegos mu nie brakuje powiedzial, ze wszystko jest ok, ze jego jedyna fantazja jest trojkat I ze na to moglabym sie zgodzic. Oczywiscie trojkat z inna kobieta powiedzialam, ze nie wyobrazam tego sobie, bo bardzo go kocham i przewrotnie zaproponowalam, ze moze w takim razie trojkat z innym mezczyzna oczywiscie kategorycznie odmowil. Pozniej kilka razy wracal do tematu lecz widzac jak mnie tym denerwuje w koncu skonczyl o tym mowic. Dodam, ze maz z pewnoscia przeszedl rozne bardzo powazne traumy w dziecinstwie i obawiam sie, ze masturbacja stala sie jego sposobem na ucieczke of problemow, czego niestety wczesniej nie zauwazylam bo skrzetnie sie ukrywal. Maz odkad pamietam przesiaduje po kilka razy dziennie w toalecie 30-40 min twierdzac ze tyle razy i tak dlugo sie zalatwia, zawsze z telefonem w rekureku. Dodatkowo odkrylam, ze nalogowo sledzi profile innych kobiet w tym sasiadek na Facebooku, a nawet robi zdjecia i kreci ukradkiem filmiki innych dziewczyn na ulicy czy w metrze. Na zwykle pytanie po co mu to, dlaczego tak robi. Odpowiada, ze wszyscy faceci to robia i tyle. Staram sie o siebie bardzo dbac, jestem szczupla dosyc wysoka z ksztaltami. Po ostatnim porodzie wzroslo mi libido i moglabym to robic codziennie, a nigdy nie bylam dziewczyna z bolaca glowa itp. Fakt do tej pory zazwyczaj to robilismy raz-dwa razy w tygodniu. Ale teraz zaczelam sie bardziej dla niego stroic, zachecac, cwicze pupe, bo wiem, ze lubi duze i mimo, ze wie, ze mam ochote to jakos nic sie nie zmienia w ilosci. Twierdzi, ze wowczas seks straci na jakosci. Nie wiem, jak do niego trafic czuje sie strasznie sfrustrowana, mam wrazenie, ze nattafilam na jakas gruba skale, ktora sobie nabudowal wokol swojej seksualnosci przez lata. Staram sie byc bardzo wyrozumiala, mimo, ze temat mnie rani. Tlumacze, ze seksualnosc to sfera w ktorej nie powinnismy miec przed soba tajemnic. Bardzo sie boje, ze jego skrywane od lat traumy zaprowadza w koncu to wszystko za daleko, zreszta juz to widze wczesniej nie robil zdjec innym kobietom na ulicy, nie mial na ich punkcie takiej obsesji. Prosilam kilkukrotnie, zeby poszedl ze mna na terapie par, nie chce. Zaslania sie kosztami, tym, ze trudno mu sie odslonic przed obcymi. Caly czas mowie mu, ze przeciez jestem i to mi moze powiedziec zawsze o tym, co go boli, bo wiem, ze przed obcymi stara sie wgl skrywac wszystko. Widze, ze to wciaz nic nie zmienia. Jak z nim rozmawiac zeby moc w koncu przebic sie przez ta skorupe, zeby uwolnil swoje traumy, a nie tylko zapetlal sie w kolko i wciaz uciekal przed konfrontacja?
  16. Mam 32 lata. Moj mąż 39.Razem zdecydowaliśmy, że nie będziemy mieli dzieci bo jestem chora od dziecka na epilepsję.Po prostu boimy się jak zniosłabym ciąże i przede wszystkim, że upuszcze dziecko w nocy, bo dostanę ataku.Ja wtedy od razu tracę przytomność i nie kontroluję gdzie upadam. Upadek ten jest też specyficzny. Nie osuwam się na ziemię jak przy omdleniu. Tylko padam sztywna jak tablica. Przez co jest więcej obrażeń. Dla mnie i dziecka. 😞Chciałabym mieć dziecko, ale jedynym wyjściem byłoby, że teściowa, by nocowała gdy męża nie będzie (a często go nie ma, bo pracuje na 3 zmiany) + dodatkowe prace.Praktycznie, by zamieszkała z nami, a mnie ciężko by było to wytrzymać.Ja wychowałam się w mieście, a ona to typowa kobieta ze wsi.U mnie zawsze była cisza i cicho się mówiło. Ona prawdopodobne jest przygłucha i drze ryja. Gadatliwa okropnie. Nikt nie ma gorzej od niej, nawet gdy się przechodzi to samo co ona kiedyś. Zawsze ma rację. Nie może na przykład zrozumieć że ja wolę sok truskawkowy, bo ona woli malinowy. Mówię że to kwestia gustu itd., a ona potwierdza kilka razy że rozumie, a potem i tak dodaje że nie mam racji i malinowy lepszy 🙄 i to nie są żarty z jej strony.Jak zmarł jej partner (jest po rozwodzie) przez prawie miesiąc mieszkała z nami. Świra dostawalam już po tygodniu. Mimo, że wcześniej bardzo ją lubiłam. Nie mogłam wytrzymać tego ciągłego gadania.Ogólnie to bardzo serdeczna kobieta i serce ma na dłoni. Za co bardzo ją szanuję. Jedak tak częste przebywanie z nią było by dla mnie katorgą. Co o objawiło się też dwoma atakami pomimo że ataki mam raz na parę miesięcy. Najgorsze że mąż w ogóle tego nie rozumie.Ja wiem to jego mamusia itd ... Ale ja dostaje po pół półgodzinnej wizyty szału, a on mówi że przesadzam (czesto po 30 min boli mnie głowa od jej darcia i męczenia mnie pytaniami, więc nie mogę się wyłączyć).Dla niego jest tylko jedna opcja. Pomagałaby nam w ciągu dnia i w nocy jesli była by potrzeba.Więc z czasem by po prostu prawdopodobnie po pewnym czasie zamieszkała by poprostu z nami. Nie wiem co robić, tym bardziej że spóźnia mi się okres juz o 7 dni. Nigdy to się nie zdążało. Jednak to może mieć wpływ że chorowalam na covida na początku października gdy prawdopodobnie mialam owulację, no i brałam antybiotyk. Mimo wszystko przez ten brak okresu nie mogę przestać o tym myśleć. Tym bardziej że mąż parę dni temu powiedział mi że chciałby mieć dziecko. Choć wolałby za 2 lata. Za każdym razem gdy rozmawiamy o tym i zaczynamy rozmawiać o pomocy przez teściową wywiązuje się kłótnia. Za nianię płacić nie będzie bo nie da obcej kobiecie kasy za opiekę nad jego dzieckiem gdy mamusia może to zrobić lepiej, z ogromną chęcią i za darmo. Nie wiem co robić 😩
  17. Witam, jestem od 3 lat w związku z mężczyzną o 15 lat starszym od siebie. Pracujemy w jednym zakładzie pracy (jest on moim przełożonym). Nasza relacja nawiązała się bardzo szybko po jego rozwodzie. Z małżeństwa wyniósł dwoje dzieci. Niestety od czasu kiedy jego była żona wymyśliła terapię dla dzieci, które straciły ojca (po 3 latach od jego wyprowadzki z domu) zgodził się na wspólną terapię, ja również. Niestety pani psycholog uznała, ze tutaj jest potrzebna wspólna terapia dla niego i jejgo byłej żony, bez dzieci. Ja na to nie wyrażam zgody, czuję się jakby nagle mieli ratować małżeństwo po 3 latach, a nie jego relacje z dziećmi. Starałam się z nim rozmawiać na ten temat, ale on uważa, że ja nie mam dzieci i on postępuje słusznie idąc na terapię partnerską z byłą żoną zamiast z dziećmi. Co myśleć w tej sytuacji, co robić i jak z nim rozmawiać ? Dodam, że gdy próbuje mu mówić o swoich uczuciach to słyszę, że jestem zazdrosna o jego dzieci i że powinnam się leczyć u psychiatry prze to, ze cierpię na nerwobóle związane z tą całą sytuacją.
  18. Jest wiele osób, które mówią iż bardzo często w swoim życiu codziennym koncentrują się głównie na przyszłości. To znaczy ich proces myślowy jakby przenosi się w wymiar przyszłości czyli do tak zwanej progresji w czasie na poziomie umysłu. Przejawia się to najczęściej za pomocą myślenia o tym co może się wydarzyć, jak rozwiążą się sytuacje problemowe, czy objawy chorobowe ustąpią lub pogłębią się etc. Uwaga i świadomość osób jest wtedy bliżej tego co ma się wydarzyć w przyszłości. W związku z tym, że osoba nie jest w stanie przewidzieć jak ułożą się dane losy ludzkie czy życiowe „zapętla” się w procesie poznawczego myślenia za pomocą którego i tak nie pojawią się odpowiedzi na pytania co się wydarzy i kiedy. Po prostu indywidualny umysł tej jednostki nie ma takiej zdolności. A zatem niepokój, czy lęk pogłębia się przy takiej niewiadomej, a częste myślenie w ten sposób czyli za pomocą takiego schematu myślowego o przyszłości powoduje zazwyczaj nasilenie stanów lękowych, symptomów, itp. Od kilku lat w Polsce zagościła jedna z zagranicznych metod pracy wspierających proces terapeutyczny czy rozwoju wewnętrznego, osobistego zwana Mindfulness. Z języka angielskiego słowo to tłumaczymy jako UWAŻNOŚĆ. Od czasu nowej mody technik mindfulness powstało wiele warsztatów i technik do radzenia sobie w różnych problemach natury psychologicznej. Czy tą metodę pracy można wykorzystać również w terapii? Jak najbardziej. Metodę tą rozumiem i spożytkowuję indywidualnie w pracy z klientami łącząc ją ze swoim terapeutycznym nurtem. Zacznijmy od krótkiego ćwiczenia: spróbuj przez chwilę być uważny/a na to co teraz się pojawia w Twoim otoczeniu. Gdzie aktualnie się znajdujesz? Co to za miejsce? Jak często w nim przebywasz? Jak się tutaj czujesz? Czy jesteś sam/a czy towarzyszą Ci inne osoby? Jak się teraz czujesz? Co dokładnie robisz – zaobserwuj, szczegół po szczególe, po kolei, bardzo dokładnie obserwuj swoje czynności, uczucia, myśli. Bądź aktywnym obserwatorem w „tu i teraz” i koncentruj się tylko na danej chwili. Gdy myśli „odpływają” do przeszłości lub przyszłości powracaj uważnością do „tu i teraz” czyli do czasu teraźniejszego. W codzienności gdy jest wiele spraw, obowiązków, zadań często zapominamy o tym jak ważne jest zatrzymanie się, regeneracja umysłu, katalepsja czyli pobycie w bezruchu. Gdy ciało i umysł w codziennej rutynie podążają za automatycznym i wyuczonym schematem funkcjonowania trudno być uważnym i świadomym swoich stanów, uczuć, emocji. W następstwie powoduje to z czasem wiele problemów natury psychologicznej takich jak objawy lęku, psychosomatyczne, depresja. Jeżeli chcesz zapobiegać powstawaniu wyżej wymienionym diagnozom lub jak już wystąpią radzić sobie samodzielnie, należy zacząć od treningu uważności. Samo słowo mindfulness również możemy tłumaczyć jako przepełniony, zapełniony umysł. Najczęściej pojawia się w umyśle natłok myśli, zmartwień, niepokojów, nierozwiązane sprawy, objawy chorobowe i szereg innych. Kiedy następuje koncentracja tylko na tych myślach występuje zazwyczaj tak zwane zamknięte koło procesu myślowego z którego często trudno się wydostać, ponieważ myśli i obawy nie mają końca. Uważność jest wielką pomocą w takich stanach. Jak ją zastosować? Zaczynając od początku dnia staraj się być uważną/ym na to jakie wykonujesz czynności i w jaki sposób, obserwuj siebie, powracaj uwagą do tego co właśnie robisz. W wielu artykułach i książkach na temat uważności powtarza się najprostszy przykład, iż zaczynamy praktykę od samego rana - czy gdy myjesz zęby, to myślisz o tym co masz za chwilę do zrobienie, czy jesteś obecny/a przy myciu zębów? To taki trywialny przykład, ale bardzo prosto oddaje sens tego w jaki sposób można być uważnym. Bo przecież jeżeli myślisz o myciu zębów, to żadna inna myśl wtedy nie pojawi się w Twoim umyśle. Dlatego techniki uważności są tak skuteczne. Kolejno gdy jesz śniadanie, albo je przygotowujesz, czy robisz to z uważnością na każdy szczegół, smak, odruch. Gdy szykujesz się do wyjścia to jesteś obecny/a w przygotowaniu się, czy myśli są już w przyszłości w miejscu które masz odwiedzić za godzinę? Cała sztuka i efektywność pracy z tą metodą polega na tym, by w ciągu całego dnia powracać do obserwacji siebie czyli uważności, świadomości. Nawet jeżeli jesteś w pracy i wykonujesz swoje zadania, to przecież w myślach możesz robić to uważnie czyli z koncentracją na siebie, na swoje zachowanie, ton głosu, odczucia. To wszystko pozwala i pomaga wyrwać się z myśli o zabarwieniu negatywnego niepokoju czy niepewności. Ponieważ jedyne co jest pewne to chwila obecna, teraźniejsza, na nią masz wpływ i dobrze jest częściej być tego świadomym i uważnym na wszystko co wykonujesz w danej chwili, to bardzo pomaga w uwolnieniu się od poczucia tego co nieznane i niepewne. Pewne jest to co tu i teraz, na to masz wpływ i rób to co robisz, ale z całą świadomością tylko na tym. Gdy myśli odbiegają do przeszłości lub przyszłości powracasz jak w każdej nauce nowego doświadczenia do kontynuacji uważności w danym momencie. Sprawdź jak ta technika może pomóc Tobie. Trening czyni mistrza, efekty nie pojawią się natychmiast, ale każda regularność przynosi pożądane zmiany. Bądź zatem najczęściej jak to możliwe w teraźniejszej chwili z pełną świadomością i zaangażowaniem i sprawdzaj jak zmienia się stan Twojego umysłu i ciała. Powodzenia. autor: Agnieszka Janczewska psycholog, psychoterapeuta, pedagog, nauczyciel jogi i medytacji
  19. Proszę o pomoc w ocenieniu sytuacji, w której się teraz znajduję. Nie wiem jakie podjąć kroki. Jestem studentką, z moim chłopakiem jesteśmy razem już od 5 lat. Wiadomo bywały gorsze i lepsze momenty. Zauważyłam, że w ostatnim czasie już poważnie nie jest najlepiej. Ogólnie potrafimy się pokłócić o najmniejsze głupoty. Zawsze ja jestem osobą, która musi przepraszać, a później słyszy wypowiedziane w „żartach” - „okej, wybaczam”. On nie widzi w sobie problemu. Są sytuacje przez które zauważyłam, że coś jest nie tak. Mój chłopak przestał pisać mi, że mnie kocha, że za mną tęskni, a dawniej było to na porządku dziennym. Jak wychodzę z inicjatywą rozmowy i zaczynam mówić o naszej relacji od razu staje się nerwowy i mówi coś w stylu „No tak przecież to wszystko jest moja wina”, ja ciągle przepraszam za wszystko co się dzieje, bo naprawdę zrzucam to na siebie, że jestem totalnie beznadziejna. Jeśli widzi, że płaczę to słyszę teksty „No ryknij sobie”, „I znowu ryczysz”, „I jak ty mnie nie chcesz denerwować jak ryczysz o byle co”. Nie okazuje mi już czułości. Dawniej często mówił mi, że cieszy się że mnie ma, że jestem najlepsza. A teraz nawet jeśli staram się wyglądać prześlicznie i myślę, że usłyszę jakiś komplement to niestety do tego nie dochodzi. Staram się jak mogę zmieniać siebie. Starałam się również z Nim porozmawiać o tej całej opisanej sytuacji, ale od razu stał się nerwowy, wzdychał, przeklinał, że cały czas tylko się nad sobą użalam. Powiedział, że on nie czuje potrzeby mówienia mi tego, że jestem ładna, bo uważa że skoro jesteśmy razem to powinnam to wiedzieć i jak mi to przeszkadza to powinnam znaleźć sobie innego partnera, a ja czuję się po prostu odtrącona, nieatrakcyjna i taka niepotrzebna. Bardzo mi jest przykro z tego powodu. Mówił, że go wkurzam takim gadaniem, że szukam problemu na siłę, ale widzę, że to już nie jest to samo uczucie, które było. Nie mam możliwości porozmawiania jeszcze raz, ponieważ za każdym razem rozmowa kończy się jego krzykiem, wzdychaniem i moim płaczem. Mam wrażenie, że już tylko mi zależy na tej relacji i ciągłym dbaniu o nią. Tylko problem polega na tym, że bardzo go kocham i bardzo mi zależy na jego uwadze. Chciałabym, żeby pomógł mi ktoś ocenić sytuację i doradzić mi co powinnam robić. Czy jest sens starać się nadal. I czy pomógłby mi ktoś odpowiedzieć na pytanie czy on mnie jeszcze po prostu kocha. Sam mówi, że tak, ale coraz mniej to odczuwam.
  20. Czy można odejść,mimo,że kocha się tego mężczyznę bezgranicznie? Mężczyznę,który nie powinien być mój,bo nie wolno mu,a żeby jeszcze było gorzej,mężczyznę,który poza mocną sympatią,pożądaniem,pragnieniem bliskości kobiety nie kocha mnie... Próbowałam.od 2 lat ponad.jestem od niego uzależniona, nie wyobrażam sobie bez niego życia...kiedyś mi się udało,na pół roku.skonczylam z początkami depresji,lekami i brakiem motywacji do życia. Kocham go,robię dla niego wszystko,żeby był szczęśliwy,żeby miał zaspokojone wszystkie potrzeby,od seksu po kulinarne...wszystko...on wie,że nie odejdę.jestem zbyt słaba.tak bardzo mnie boli to że mnie nie kocha.inna kobieta rzuciła by go w diabły,ja nie umiem. Gdy do mnie przyjeżdża,to jest cieply,czuły i jest wspaniale...ale bywają momenty ,wcale nie takie rzadkie,że jest obojętny,chłodny nawet,rzadko się odzywa...daje mu siebie,całą,a dostaje w zamian resztki,odrobinki... Nie wiem,jak z tego wyjsc bez szwanku.jak to przeżyć,żeby nie zwariować.nie daję już rady.
  21. Witam, mam problem z chłopakiem naszym związkiem nie wiem .. Zacznijmy że jesteśmy że sobą od 11 lat wiadomo jak to po takim czasie ale Aktualnie jest bardzo źle nie kochamy się co weekend są używki które zażywany we dwoje, nie wiem co mam zrobić żeby było dobrze chce by był dla mnie czuły itp a nie traktował mnie jak mebel który sobie gdzieś w tle jest, dodam że bardzo często łapie go na tym że wchodzi na strony 18+ i ogląda inne dziewczyny np na tik toku. Nic bym do tego nie miała gdyby wystarczająco mi poświęcał czas i swoją osobę. Chciałabym bym tylko czuć się doceniona
  22. Cześć Wszystkim, Mam na imię Karolina, mam 24 lata. Znalazłam stronę z tym forum przypadkiem i nie byłam pewna czy powinnam pisać, ale już nie wiem gdzie szukać pomocy. Pomiędzy mną a moim chłopakiem wszystko się układało. Ostatnio widujemy się mniej ponieważ pracuje na dwie prace od poniedziałku do piątku. Z dnia na dzień powiedział mi że nie czuje radości, szczęścia w życiu i również między innymi przy mnie. Nie wie czy mnie kocha i czy powinniśmy być razem. Powiedział że to nie jest moja wina bo daje mu wszystko czego on potrzebuje tylko po prostu teraz tak poczuł. Na każde moje pytanie odpowiadał "nie wiem" "nie wiem co czuje". A ja ? Ja nie wiem co mam zrobić. Daliśmy sobie czas by wszystko przemyślał. Czekam. Serce mnie boli ale czekam. Choć dziwnie jest nie utrzymywać kontaktu z osobą która się kocha. Zastanawiam się nad powodem tego wszystkiego i czy w ogóle jest możliwe żeby nasz związek przetrwał ? Wiem że wkradła się rutyna. Jednak za każdym razem kiedy próbowałam coś zorganizować to nie był chętny ponieważ wiąże się to z tym że nie ma pieniędzy bo spłaca raty. Dodatkowo musi mi oddać pieniądze które pożyczył. Gdzie go z tym nie popędzałam nigdy. Druga sprawa- zastanawiam się czy nie ma depresji bo po rozmowie z jego Mamą dowiedziałam się że miewał takie stany. Tym bardziej nie wiem czy ta przerwa była dobrym rozwiązaniem bo chciałabym go wspierać. A do psychologa powiedział że nie pójdzie. Proszę o radę. Czy jest coś co mogę zrobić? Nie chcę się rozstawać. Bardzo go kocham i od 3 lat jesteśmy w zdrowej relacji pełnej miłości i czułości. Nie wiem co się zadziało. Pozdrawiam i bardzo proszę o pomoc.
  23. Jak rozmawiać z dzieckiem o rozwodzie? Rozstanie rodziców jest bardzo trudnym przeżyciem dla dziecka, zarówno kilkuletniego jak i dla nastolatka. Pierwsze sygnały o tym, że rodzice nie chcą ze sobą przebywać, unikają siebie, wchodzą w konflikty zauważają dzieci od samego początku… Jak rozstanie wpływa na emocje dziecka? Dziecko przyjmuje na siebie emocje rodziców jak gąbka. Pomimo tego, że nie rozumie wielu pojęć, gdy jest maluszkiem widzi kontekst sytuacji. Może to powodować u niego pierwsze problemy emocjonalne. Rodzice wchodząc w konflikt, słabo okazując sobie uczucia, unikając rozmowy i wspólnej interakcji z dzieckiem demonstrują na zewnątrz nie tylko względem siebie, że miłość przestaje istnieć. Dziecko jest rozdrażnione, nadruchliwe, szuka bliskości, staje się labilne emocjonalnie, agresywne. To sygnał, że traci poczucie bezpieczeństwa. Mogą wystąpić także objawy psychosomatyczne takie jak: bóle brzucha, nie utrzymywanie moczu czy kału, bóle głowy, obniżona odporność. Wyprowadzka dla dziecka może oznaczać brak zainteresowania ze strony rodzica – u młodszego dziecka, natomiast starsze dziecko będzie obwiniać np. mamę za to, że nie była miła dla taty. Nastolatek spojrzy na ten fakt z perspektywy, że jest niepotrzebny, odrzucony. Każda perspektywa „odbije się” na dziecku w sposób bardzo krzywdzący. Warto pamiętać, ze dziecko to mały człowiek, który słyszy i rozumie, a przede wszystkim czuje, ma rozwinięte wszystkie emocje. Najmłodszy rozpozna w sobie negatywne emocje, takie jak: smutek, złość na fakt rozstania rodziców. Co powinno wiedzieć dziecko na temat rozstania rodziców, a co przed nim ukryć? Każda pociecha powinna wiedzieć, czym jest rozstanie rodziców. Rodzicie muszą wyjaśnić, dlaczego postanowili od siebie odejść. W tej sytuacji powinni zrobić to wspólnie z dzieckiem, pokazać, że nadal wszyscy są rodziną, lecz nie będą ze sobą mieszkać. Warto mówić dziecku prawdę na temat uczuć do niego, na temat swoich uczuć do siebie. Rodzice nie powinni przekazywać negatywnych informacji na swój temat, buntować dziecka przeciwko sobie, kłócić się o uwagę dziecka. Z czasem warto dodawać pewne wątki do różnych sytuacji, lecz nie mówić od razu wszystkiego, np. o naprzemienności spotkań z rodzicami, spędzaniu świąt, nowych partnerów rodziców, wakacji itp. Dziecko musi stopniowo przyjmować nowe fakty, zanim „przemyśli” jeden wątek. Trzeba się liczyć z tym, że pojawią się pytania, ciekawość dziecka jest wszechobecna. Warto razem ustalić, o czym powiedzieć dziecku, a co zostawić na później. Jak porozmawiać z dzieckiem ostatecznie o rozwodzie rodziców? Ostatecznie dziecko powinno się dowiedzieć, że rodzice nie będą mieszkać razem, ale będą się spotykać. Ponadto można podkreślić, że nadal się lubią, lecz nie mogą być razem, bo chcą mieszkać oddzielnie. Można dziecku przeczytać bajkę np. pt: „Rozstanie rodziców” z serii „Przygody Fenka” lub włączyć audiobooka pt.: „Bajka nie tylko dla dzieci, o małej chmurce (kiedy rodzice się rozstają)” oraz wiele innych. Dziecko musi wiedzieć, że rozstanie rodziców nie zmieni ich miłości do niego, że będą uczestniczyć wspólnie w ważnych dla niego wydarzeniach, opiekować się naprzemiennie, spędzać ciekawie czas. Warto też na początku wybrać się z dzieckiem do psychologa dziecięcego, który przygotuje odpowiednio dziecko do znoszenia zmiany takiej jak rozstanie rodziców. autor: psycholog Joanna Cholewa
  24. Kobiety kochające za bardzo, podatne na zranienie Postanowiłem zgłębiać temat „kochania za bardzo”, które nazywam podatnością na zranienie, ponieważ niemal każdego dnia pracy jako psycholog jestem świadkiem tego, jakie ten problem wywołuje u kobiet cierpienie. Jako że posiadam cztery siostry, na los kobiet jestem szczególnie uwrażliwiony. Nie bez znaczenia jest również to, że – wychowywany jako mężczyzna i wśród mężczyzn, oraz pracując z mężczyznami jako psychoterapeuta – jestem w stanie zwracać kobietom uwagę na pewne niezrozumiałe dla nich mechanizmy i wyjaśniać męskie zachowania. Z relacji klientek wynika, że zdarza mi się robić to lepiej od – z pewnością nie gorzej wykwalifikowanych – koleżanek po fachu, psychoterapeutek. Na podstawie obserwacji klinicznych oraz analizy literatury o „kochaniu za bardzo” i relacyjnym zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym dochodzę do wniosku, że jedną z cech podatności na zranienie jest u niektórych kobiet wyraźna dyspozycja do odczuwania pewnych przejawów zakochania niejako przedwcześnie i bez adekwatnych przesłanek, albo poniewczasie, to jest po faktycznym zakończeniu związku. W pierwszym wypadku zakłócony zostaje proces tworzenia więzi, a w drugim utrudnione jest przeżywanie „żałoby” po rozstaniu i pogodzenie z tym, iż relacja przeszła do historii. Jestem zdania, że odpowiada za to między innymi fakt posiadania ogromnej konstelacji rozległych przemyśleń na temat własnych relacji z mężczyznami i dysponowania niebywałą ilością wyobrażeń o idealnym związku, które powstały między innymi z powodu braku dobrych wzorców w rodzinie pochodzenia. Gdy pojawia się potencjalnie spełniający pewne kryteria kandydat kobieta odczuwa wobec niego magnetyczne przyciąganie, bo uruchamia się w niej proces fantazjowania. Im bardziej jest on niedostępny, im mniej szczodry emocjonalnie, tym większe pole do popisu dla wyobraźni. Fantazjowanie powoduje, że kobieta „ścina zakręty” i wybiega naprzód obsadzając partnera w pewnych rolach do końca jeszcze nie wiedząc, czy on się do nich tak naprawdę nadaje, a nawet czy ich chce. Kobieta, mówiąc metaforycznie, zadurza się we własnych wyobrażeniach, a w skrajnym wypadku jej nastrój staje się ich zakładnikiem. Więcej informacji o podatności na zranienie można znaleźć w książce "Toksyczny związek? Ocal siebie!". Wersję PDF można czytać online za darmo: Źródło 1: http://www.ocalsie.webd.pro/OcalSiebie.pdf Źródło 2: https://files.fm/f/rb6mrz5b3
  25. Witam, jestem osobą samotnie wychowująca dziecko. Od około 4 lat jestem w związku z alkoholikiem, długo walczyłam o jego trzeźwość w końcu udał się na odwyk. Nie pił jakieś 3-4 msc. Po czym ostatnio wpadl w ciąg alkoholowy. Wzięłam dziecko i przeniosłam się prawie 400 km dalej, lecz tam na miejscu też jest alkoholik czynny. Po namowie przyjaciół wróciłam. Nie potrafię dzisiaj podjąć decyzji co zrobić. Obecnie partner nie pije, widzę zaangażowanie, bierze wszywkę i idzie na terapię indywidualną natomiast towarzyszy mi ogromny strach, lęk i brak stabilności. Brak decyzyjności z mojej strony paraliżuje mnie w każdej sytuacji, nie potrafię dzisiaj powiedzieć czego tak naprawdę chce. Czy zostać z nim i wspólnie stoczyć walkę czy zostawić i budować życie na nowo ? Serce rozdarte.
×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.