Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'relacje'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 472 wyników

  1. psycholog Rafał Olszak

    Bierność i pasywność a samotność

    Kobiety pytają, gdzie ci mężczyźni, a oni, gdzie te kobiety. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że obie strony są bardziej bierne niż kiedykolwiek. Tak chyba rozleniwiły ludzi aplikacje i portale randkowe. Oczywiście pasywność inaczej manifestuje się u pań, a inaczej u panów, ale skutek jest ten sam czyli brak nowych znajomości. Panie nadmiernie wybrzydzają a panowie skarżą się na zbyt małą inicjatywę i roszczeniową postawę. W efekcie tak diabelnie ciężko ludziom przechodzi przez gardło coś w stylu „wydajesz się interesujący, znam fajną kawiarnię, idziemy?” albo „wydajesz się interesująca, chodźmy na kawę lub koktajl”. Nic dziwnego, że niektórzy alarmują, iż samotność stała się chorobą cywilizacyjną XXI wieku. Niezły paradoks, biorąc pod uwagę ilu ludzi spotyka się każdego dnia. Skomentuj, polub lub udostępnij na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, psychoterapeuta pomagający także przez Skype.
  2. psycholog Rafał Olszak

    Nie tylko uroda

    Jak mówiłem w filmiku https://bit.ly/2GxgBJo ludzie są naturalnie predestynowani do tego, by dostrzegać i doceniać urodę. Natura najwyraźniej uznała jednak, że potrzebny jest pewien margines błędu bądź wentyl bezpieczeństwa. Bywa, że mężczyźni i kobiety są podatni na drobne detale, które niejako przesłaniają obraz całości, oraz na rzeczy, które nie są ściśle związane z wyglądem. Oczy głębokie jak mazurskie jeziora, dłonie z palcami pianisty, tembr głosu, pieprzyki, uśmiech, piegi, zapach, styl bycia, podejście do życia i tak dalej. Nieliczni nawet mówią, że mają słabość do mózgu. To pokrzepiające, że nie trzeba spełniać 100% kryteriów dotyczących wyglądu, by przykuć czyjąś uwagę – zwłaszcza, iż nawet najpiękniejsi spełniają je tylko przez krótki czas swojego życia. Skomentuj, polub, udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  3. psycholog Rafał Olszak

    Testy DNA ojcostwa a zaufanie w relacji i dobro dziecka

    Testy DNA ojcostwa wciąż nie są tanie, ale ich dostępność jest mimo wszystko większa niż kiedykolwiek wcześniej. Dzisiaj każdy może sprawdzić, czy jest biologicznym ojcem danego dziecka. Panowie czasami odczuwają lęk z tym związany, ponieważ media nagłaśniają, iż 8-12% mężczyzn wychowuje dzieci innych mężczyzn nawet o tym nie wiedząc. Tak zwane kukułcze dzieci to dzieci poczęte przez innego mężczyznę niż aktualny partner, mąż danej kobiety. Kiedy panowie zgłaszają partnerkom, że chcieliby przeprowadzić taki test, niektóre kobiety reagują negatywnie. Czasami prowadzi to do kryzysu w relacji. Jak uporać się ze sporną kwestią, kiedy partner chce sprawdzić ojcostwo, a kobieta jest przeciwna? Psycholog w podcaście informuje, w jaki sposób można się uporać z tym tematem. Testy DNA ojcostwa - opinia psychologa Organizacje feministyczne i ugrupowania działające na rzecz praw mężczyzn spierają się odnośnie zasadności upowszechnienia testów DNA ojcostwa. Jedni i drudzy skaczą sobie do gardeł. Ja w tej całej zawierusze podzielę się własną refleksją, bo zapomina się o najważniejszej sprawie. Jaka jest opinia psychologa na ten temat? Równouprawnienie oczywiście jest ważne, ale należy przede wszystkim zadbać o dobro dziecka. Dzięki tym testom wielu dzieciom można oszczędzić negatywnych psychologicznych konsekwencji, gdy prawda wychodzi na jaw i dochodzi do dramatycznych rozstań, rozwodów. Poza tym ojcowie pewni ojcostwa stają się szybciej i na głębszym poziomie zaangażowani w budowanie więzi ze swoim potomstwem, co jest dla niego korzystne. Z tych ważkich powodów testy DNA ojcostwa powinny na stałe zagościć w codzienności i zyskać doniosłą rolę w polskim prawie, zwłaszcza, że okłamywanych jest około 8% ojców. Dlaczego tak się dzieje? „Są kobiety, które nie pamiętają, z kim mają dziecko. Są takie, które z premedytacją chciały ukryć przed partnerem zdradę. A są i takie, którym ojciec dziecka nie pasuje na męża, więc organizują seks z innym mężczyzną i mówią mu, że to jego dziecko” – wyjaśnia prof. Zbigniew Lew-Starowicz.
  4. Witam, Nazywam się Oliwia i mam 25 lat. Miesiąc temu rozstałam się z moim chłopakiem, z którym byłam prawie 5 lat. Związek oczywiście złożony był ze wzlotów i upadków. Mieszkania razem przez 2 lata, a póżniej związku na odległość przez prawie rok. Przez ten cały czas oczywiście często zdarzały się myśli o rozstaniu. Po roku wróciłam do Polski, również dla niego z nadzieję, że stworzymy szczęsliwą parę na nowo. Początkowo wszystko było super, jednakże po czasie wydaje mi się, że przyzwyczaił się do mojej obecności i przestał się starać. Zamieszkaliśmy razem ale ciągle chodziłam sfrustrowana bo w niczym mi nie pomagał. Pod koniec czułam się samotna w związku.. zaniedbana i niekochana. W końcu po rozmowie, w której powiedział mi że mnie nie kocha i nie planuje ze mną przyszłości zrozumiałam, że facet juz mnie po prostu nie chce i zdecydowałam się na zakończenie związku. Przez pierwsze tygodnie w miarę się trzymałam, ale nastała chwila, że czuję się bardzo źle, głównie z powodu samotności. Mieszkam sama, moi rodzice mieszkają za granicą. Ze względu na moje częste przeprowadzki i wyjazdy nie byłam w stanie zadbać o przyjaźnie i długotrwałe relacje ze znajomymi z mojego miasta rodzinnego, w którym aktualnie mieszkam. Staram się je jakoś odnawiać, ale niestety każdy jest w związku i woli spędzać czas ze swoim ukochanym bądź w gronie swojej paczki znajomych. Moim problemem jest również fakt, że nie zadbałam o swoich znajomych podczas relacji z chłopakiem, lecz wbiłam się w jego towarzystwo, które w oczywisty sposób po rozstaniu nie utrzymuje ze mną konktaktu. Aktualnie wygląda to tak, że czuję się po prostu bardzo samotna... W ciągu tygodnia, kiedy idę do pracy jest lepiej, natomiast kiedy przychodzi weekend zupełnie nie potrafię poradzić sobie w pojedynkę. Zawsze spędzaliśmy czas razem oraz z jego znajomymi. Teraz widzę, że on każdy piątek i sobotę bawi się z nimi na mieście a ja płaczę w poduszkę sama w domu. Bardzo się staram odzywać do swoich starych znajomych, jednakże tak jak wcześniej wspomniałam cięzko jest kogoś gdzieś wyciągnąć. Moi jedyni bliscy znajomi są za granicą, gdzie kiedyś mieszkałam. Chciałabym jeszcze dodać, że nie wiem czemu, ale moj były chłopak w dalszym ciągu utrzymuje ze mną kontakt. Codziennie się odzywa, interesuje się co robie, pyta jak się czuję itp. Oczywiście w mojej samotności przynajmniej trochę poprawia mi to humor ale nie wiem czy to jest dobre rozwiązanie, żeby w dalszym ciągu kontynuować znajomość. W ten sposób tylko rozmyślam nad tym, że może on coś dalej do mnie czuje i może jeszcze się spowrotem zejdziemy...
  5. Jestem najgorszym człowiekiemTo był związek na odległość, znaliśmy się lekko ponad cały rok z tym, że nigdy się nie spotkaliśmy. Tak wiem dziwne "rok się znać i ani razu się nie spotkać na żywo, skąd wiesz w ogóle, że to miłość skoro się nawet nie widzieliście na żywo". No cóż, jakoś tak wyszło. Od niedawna powiedziała, że już do mnie nie czuje tego co na początku, wypaliło się. Rozumiałem ją, podszedłem na spokojnie i próbowaliśmy jakoś to rozwiązać. Ciągle płakała, bo chciałaby mnie kochać, a nie potrafi już. Zaczęła mówić, że nie chce mnie ranić, bo w jej oczach jestem taki wspaniały i dobry. No właśnie, w jej oczach. Wtedy pękłem i wyjaśniłem jej jak bardzo jestem spie*dolony i jak mocno ją raniłem przez cały ten czas. Ku*wa, nie jestem w stanie zrozumieć czemu robiłem tak po*ebane rzeczy. Co mianowicie? Właziłem na Omegle i pokazywałem swoje intymne części (czasem nawet masturbacja) innym tam po*ebom. Nieregularnie, ale raczej nieczęsto, raz w miesiącu, może raz na dwa, nie wiem. Nie zmienia to faktu, że to robiłem. Ale to nie wszystko. Wszedłem raz na czat gdzie się losuje ludzi. Nie pamiętam jaki, ale też dla jakichś zboczeńców. Podawałem się tam za lesbijkę i spotkałem inną (oczywiste, że to był facet, ale nie załapałem od razu), która chciała zdjęcia. Tak ku*wa, wysyłałem półnagie zdjęcia swojej dziewczyny w zamian za zdjęcia jakiejś losowej lochy z internetu. Kiedy indziej siedziałem na GG i znalazłem jakąś lochę co się do mnie przystawiła i wymienialiśmy się zdjęciami. Pokazałem jej genitalia i (DOPIERO) wtedy mnie tknęło, że ku*wa robię źle i usunąłem to konto w pi*du. Najgorsze jest to, że w trakcie tych czynności ja nawet nie myślałem, że robię źle. Nie myślałem o swojej dziewczynie, ani o tym jak bardzo może ją to zranić. Dopiero po wyłączeniu takiego Omegle dostawałem kopa w żołądek i do mnie docierało, ale też nie zawsze, dopiero po paru razach zaczęło do mnie dochodzić. Dodatkowo to nawet mnie nie podniecało jakoś specjalnie, nie wiem czemu to robiłem, jakaś chora ciekawość kazała mi tam włazić i siedzieć. Powiedziałem jej wszystko, a ona zachowała się naprawdę dojrzale i racjonalnie. Zważywszy na to, że już mnie zwyczajnie nie kocha, a do tego ją zdradziłem, oszukałem i wykorzystałem to zdecydowała, żeby zakończyć tę znajomość. Błagałem ją, żeby mnie nie zostawiała, bo to jest jedyna osoba w moim życiu, którą tak kocham i kiedykolwiek kochałem i tylko ona była mi tak bliska pomimo tego dystansu.Nie mam już szans u niej, ani jako chłopak, ani jako kolega i się jej kompletnie nie dziwię, bo jestem skończonym śmieciem. Czuję się najgorzej na świecie i sobie nigdy nie wybaczę, że straciłem moją pierwszą miłość w taki sposób. Czy ja na cokolwiek jeszcze zasługuję, czy dać jej święty spokój, bo i tak na nią nie zasługuję?
  6. psycholog Rafał Olszak

    Kiedyś ludzie...

    – Początkowo wydawał mi się zadufanym w sobie bucem. – Nie ukrywam, że moją uwagę przykuła jej uroda, ale zdawała mi się wyniosłą księżniczką, która facetów traktuje jak petentów. Pierwsze wrażenie bywa mylne, ale żeby się o tym przekonać trzeba kogoś lepiej poznać. Kiedyś obie płcie dawały sobie szansę. Dzisiaj ludzie przesuwają cudzy profil w lewo jakby zapomnieli, że liczy się jakość relacji, a nie tylko powierzchowny urok. Z tak płytkim i roszczeniowym podejściem trudno o satysfakcjonujące więzi. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog kliniczny online.
  7. Witam. Mam 23 lata, jestem bezrobotną, bezdomną i samotną kobietą. Postanowiłam tutaj napisać, bo po raz kolejny straciłam sens życia i nie potrafie juz wierzyć, że kiedyś będzie lepiej, to jest dla mnie za trudne i nie daje sobie rady. Od 9 roku życia byłam wykorzystywana seksualnie przez pracownika rodziców i trwało to do momentu, aż nie opuściłam rodzinnego domu, wielokrotnie szukałam pomocy dla siebie i słyszałam tylko deklarację słowne po czym i tak byłam odrzucana. Gdy już tracilam nadzieję w 2017 r. poznałam swoją lekarz prowadząca, która bardzo pomogła mi wtedy stanąć na nogi, a później załatwiła mi mieszkanie w Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Rodzice od dziecka stosowali wobec mnie przemoc fizyczną i psychiczną i też dzięki wsparciu Pani doktor i terapeutce, podczas interwencji policji postanowiłam założyć rodzica niebieska karte i wtedy w maju 2018 uwolnilam się z domu. W tym czasie chodziłam na terapie indywidualnie i oczekiwałam na termin terapii grupowej na oddziale, którą odbywałam od 19 lipca do 12 października. Po opuszczeniu oddzialu, dostałam zalecenie powrotu za 1,5 miesiąca na kolejną terapie, w czasie oczekiwania przyjęcia na oddział, wróciłam na terapie indywidualną, jednak w połowie listopada złamałam kontrakt, który zawarłam z terapeutką, że nie będę mieć zachowań autodestrukcyjnych i to wiązało się z zakończeniem terapii, było mi na tyle głupio, że nawet nie poinformowałam swojej terapeutki o tym fakcie. Mój stan psychiczny od tamtej pory się pogorszyl, zaczęłam mieć omamy wzrokowe i słuchowe, czuje dużo strachu przed samą sobą, mam myśli i zamiary samobójcze. 2 stycznia tego roku trafiłam na oddział, ale tym razem ta terapia była dla mnie męcząca. Każdego dnia starałam się uciec przed swoimi myślami i samą sobą, opuszczalam oddział i przebywałam na terenie szpitala do późnego wieczora z dala od innych. Czułam lęk i napięcie, gdy ktoś się mnie zapytał jak się czuję, wtedy od razu musiałam uciekać, zeby się pociąć albo poddusić, po to, by się ukarać za swoje istnienie. Przebywając na oddziale, dowiedziałam się, że odbyła się grupa robocza i komisja postanowiła wycofać rodzica niebieska kartę, tylko dlatego że jestem od nich odizolowana. Załamałam się, bo znów się zawiodłam na ludziach i jak zwykle wszystko idzie pomysli moich rodziców. Poinformowałam o tym swoją lekarz, ale ona się do mnie nie odezwała, co wywołało u mnie ogromne poczucie winy, że tak naprawdę to ja jestem wszystkiemu winna i nie zasługuje na żadną pomoc. W piątek 01.02 już nie wytrzymałam i wypisalam się na wlasne żądanie z oddzialu, uznałam że jestem dla każdego problemem i muszę zniknąć stąd raz na zawsze. O swoich zamiarach postanowiłam poinformować swoją lekarz, która odezwała się do mnie, ale nie do końca uwierzyła w to, że opuścilam oddział na własną prośbę, napisałam jej wtedy, że naprawdę podjęłam taką decyzje i juz mnie tam nie ma i od tamtej pory znow nie mam z nią kontaktu. Staram sie zrozumieć Panią doktor i jej milczenie, bo przeciez zawiodłam ją wypisując sie z oddziału i to było oczywiste że sobie nie poradzę nie mając żadnej pomocy i wsparcia. Na początku marca kończą mi sie swiadczenia rehabilitacyjne z ZUS i ja nie wiem jak sobie poradze. Nie jestem w ogóle stabilna, żeby pójść do jakiejkolwiek pracy. Nie potrafie normalnie funkcjonować, ani zadbać o siebie, ciągle czuje lęk przed ludźmi, przed wychodzeniem gdziekolwiek właśnie z obawy przed innymi. Nie jestem w stanie nic dla siebie zrobić, tylko cały czas sie za wszystko obwiniam, a potem musze sie ukarac okaleczając się i głodząc. Nie mam juz w swoim życiu nikogo, co tylko utwierdza mnie w tym, że sama sobie jestem winna i nie zasługuje na to by prosić o pomoc i żyć. Jestem nikim, bezwartosciowym nikomu niepotrzebnym balastem, jestem tylko problemem i tak nikogo nie obchodzi moje życie, a ja tak bardzo nienawidzę samej siebie, że nie podniosę się z tego sama. Ja przegrałam swoje zycie w momencie kiedy się urodzilam... Pozdrawiam serdecznie
  8. Witam .Mam 33 lata i 6 letnia córkę .od 8 lat jestem związku choć półtora roku temu odeszłam od partneta gdyż robił co chciał brał narkotyki i zdradzi mnie ...dałam mu kolejna szanse bo po odejściu zmienił się bardzo .Pomagał mi I dziecku ,zawsze mogłam liczyć na niego ,nic nie brał i zauważa mnie w związku cz ego wcześniej nie było. Mówił ze docenił co stracił ...niestety od jakiegoś czasu znowu jest bardzo źle ...nie dogadujemy się ,kłótnie ,teraz wyszedł niby do kolegi na piwo.Poszedl na impreze-mimo mojego sprzeciwu i wcześniejszych ustaleń ze wychodzimy na miasto razem....Wrócił rano bez koszulki w bluzie z extazy w kieszeni a po imprezie przed powrotem pojechał do kogoś do domu niby sobie jeszcze wypić w co mu absolutnie nie wierzę .... Strasznie się czuje ,nie mogę pojąć dlaczego mi to zrobił ...czego mu brakowało ... W sferze łóżkowej to on wciąż mnie odtracal ...chyba ze akurat miał na coś ochotę ...zrobiłabym wszystko dla niego a on ..nie wiem co myśleć .Zarzuca mi zaborczosc ,ze nic mu nie wolno nawet wyjść ...a ja się boję właśnie takich sytuacji. ..wciąż zastanawiam się czy może jestem za brzydka ,za gruba ....za stara ....ze wolał kogoś z imprezy ... Jest dobrym ojcem i dba o córkę ale ja też jestem ważna ...co mam robić .? Boję się że finansoweo nie dam rady sama ...bo opiekunka droga ja pracuje do nocy ....ale boję się również być bez niego ...czy potrafię ?to straszne uczucie ....
  9. Witam Mam na imię Kamil i mam 32 lata. Zapewne już dawno temu powinienem poszukać porad w tej sprawie, bo problemy mam z tym od dzieciństwa. Od zawsze byłem trochę zamknięty w sobie i do tego rówieśnicy w szkole mi nieraz dokuczali, albo wręcz znęcali się nade mną, co odbiło się na bardzo długo na mojej samoocenie. Trwało to mniej więcej do początku liceum. Nieraz miałem wrażenie, że nienawidzę siebie za to, że jestem taki a nie inny. Problem na dobre minął na studiach. Tutaj było już znacznie lepiej. Pewnie dlatego, że studia techniczne pełne są introwertycznych typków, wśród których mogłem się nawet nieźle czuć. Jednak tutaj trafiła się kolejna niefortunna rzecz - uzależnienie od gry online. Trwało ono kilka lat. Na szczęście udało się obronić pracę inżynierską i znaleźć pierwszą, a potem drugą pracę. Gra się w końcu tak po prostu znudziła. Od wtedy grywam w inne gry, ale raczej nieregularnie i nie zdarza mi się wybierać gry ponad prawdziwe życie. Nieraz zapominam o tych grach na pewien czas. Poczucie własnej wartości z czasem się poprawiło. Trochę samo, a trochę pewnie w wyniku samodzielnej pracy ze sobą. Starałem się zmienić myślenie o sobie. Sporo to nawet przypomina metody przedstawione na filmach o depresji z waszego kanału YT. Nawiasem mówiąc: depresji nigdy chyba nie miałem. Teraz, gdy wypełniałem formularz na stronie, miałem tylko 6 punktów (0-11 brak depresji). Z negatywnego stosunek do siebie zmienił się na ogólnie neutralny. Zacząłem też jakiś czas temu chodzić na siłownię. Nie tylko straciłem 7kg (nie byłem gruby, jedynie na granicy nadwagi), ale też pomaga to trochę ćwiczyć samodyscyplinę. Zacząłem się interesować innymi rzeczami, czytać książki. Od zawsze byłem ciekawy świata. Próbuję coś zrobić z moimi zdolnościami interpersonalnymi, ale idzie to wyjątkowo ciężko. Staram się dołączać do pogawędek w pracy, zagadywać na siłowni od czasu do czasu lub także wychodzić na miasto, gdy trafi się jakiś interesujący event. Czasami też wychodzę gdzieś z kolegami ze studiów, lub też wyjeżdżam z nimi na weekendowe wypady. Jednak problem ten pozostaje i wydaje się nieco bardziej oporny. Uznałem, że wymaga to czegoś więcej. Szczególnie, że pozostaje jeszcze jeden problem, który od bardzo dawna mnie gryzie. Chyba można się nawet domyślić o co chodzi. Oczywiście to płeć przeciwna. Od dawna nie działo się u mnie nic w tych sprawach. Parę mało istotnych spotkań w czasie studiów, ale nic wielkiego i dawno temu. Od bardzo dawna poruszam się praktycznie wyłącznie w męskim towarzystwie i nie wiem, czy na tym etapie, w tym momencie da się coś z tym zrobić. Nie obwiniam za to kobiet, bo bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że to ja zawaliłem sprawę, bo powinienem był się zająć sobą już dawno temu zamiast marnować czas na gry, ale cóż, czasu nie wróci. Mam ogromne poczucie nieadekwatności i nienadawania się z tego powodu do związków połączone z niemożnością akceptacji tego stanu rzeczy. Długo mówiłem sobie że no cóż, nic z tego. Pół biedy, że i tak nie przepadam za dziećmi i nie chcę ich mieć, co czyni związki nieco bardziej opcjonalnymi. Jednak doszedłem do wniosku, że za bardzo mnie to czasami męczy. Nie zawsze, bo bywa, że przez dłuższy czas w ogóle o tym nie myślę, jednak to wraca. Jeśli nie ma szans już sobie kogoś znaleźć, to i tak potrzebuję pomocy w zaakceptowaniu takiego stanu rzeczy. Nie wiem co i jak z tym zrobić. Nawet pomyślałem kiedyś o klasztorze buddyjskim (moim poglądom znacznie do niego bliżej niż do chrześcijaństwa). Pewnie nadawałbym się tam, ale z tego co się dowiedziałem na wolne miejsce i tak się bardzo długo czeka, bo jest średnio 10 osób na jedno miejsce. Cóż, nie tylko ja miałem takie myśli.
  10. Jestem kobietą, mam 29 lat. Związek z obecnym partnerem zaczęliśmy 9 lat temu. W między czasie 2 razy opuściłam go ze względu na dużą otyłość (przy wzroście 195cm waży 170kg, ma 29 lat). Bardzo go kocham, jest cudowny z charakteru i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Parę lat temu postanowiłam, że co by się nie działo, to nie zostawię go ze względu na jego wagę. Uważam za okropny fakt, że zrobiłam to 2 razy. Mam problem z seksem, po prostu nie mogę się zmusić. Odrzuca mnie na samą myśl, a nie robimy tego już ze 2 lata, wcześniej rzadko. Mi to przeszkadza, jemu jeszcze bardziej. Mam wyrzuty sumienia, tym bardziej, że mój partner wcale się nie obżera, choć mógłby zamienić parę nawyków żywieniowych na lepsze. Taka jego uroda, że jest gruby, zawsze był i zapewne będzie. Jesteśmy ze sobą tyle lat i nadal bardzo się kochamy, ale ten nieszczęsny seks nas dołuje Nie wiem jak sobie poradzić? Jak zaakceptować jego fizyczne warunki?
  11. Dzień Dobry jestem 29 letnią kobietą. Wyszłam za mąż 3 lata temu z mężem jesteśmy ze sobą od 7 lat. Problemy pojawiały się już przed ślubem ale i tuż po dotyczyły głównie kradzieży finansowych. Mąż uczęszczał na terapie i od dłuższego już czasu nie dochodziło do takich przykrych sytuacji. Zgłaszam się tutaj jednak z innym problemem. Ja jestem osobą z wykształceniem wyższym mąż skończył jedynie zawodówkę podobno zawalał szkołę bo bardzo angażował się w poprzedni swój związek- ale to nie ważne chodzi o to że nigdy nie przypuszczałam że różnica w wykształceniu kiedykolwiek będzie mi przeszkadzać. Wiedziałam że mąż nigdy kokosów nie zarobi ale zgodziłam się na to i wzięłam z nim ślub. Właściwie mój mąż zmieniał się od śmierci swojego ojca- ja niestety nie zdążyłam dobrze poznać teścia widziałam go może dwa razy na oczy przed śmiercią. Wszystko zaczęło się od tego że kiedyś pomogłam mężowi znalesc prace pracował tam około 4 lat. Była to praca fizyczna na noce 6 dni w tygodniu wstępnie ustalaliśmy że popracuje tam ze względu na dobre zarobki do ślubu. Po ślubie wyjechaliśmy w podróż poślubna w między czasie mąż dostał telefon z pracy że ma wracać a ponieważ sie nie zgodził to usłyszał że już nie ma po co wracać do firmy i otrzymał wypowiedzenie dyscyplinarne. Od tego czasu mąż szukał pracy niestety z marnym skutkiem zahaczał się gdzieś na okres próbny i nie zawsze za to otrzymywał pieniądze. Po jakimś czasie mąż przekonywał mnie i całą rodzinę że ma prace (podobna branża do poprzedniej) firma w podobnej okolicy ale zarobki bardzo wysokie i lepszy czas pracy. Kiedy zaplanowałam nasze wakacje pytałam męża czy dostanie urlop on upierał się że tak że na pewno przy rodzinie często wyśmiewał kuzyna któremu załatwił prace w poprzedniej firmie że oni tam na pewno nie dostaną urlopu a on ma. Pomyślałam ok nic nie przeczuwałam po powrocie zaczął chodzić do pracy o dziwnych porach ciągle jakiś skrócony czas pracy godziny poranne zaczęłam coś podejrzewać. Po jakimś czasie przyszedł listonosz z listem poleconym to było wypowiedzenie. Nie chciał powiedzieć o co chodzi więc mieliśmy ciche dni. W dniu kiedy mnie przepraszał przygotował kolacje i wtedy powiedział mi prawdę to było wypowiedzenie ale jak się okazało z tej samej firmy w której pracował na początku!!!! Byłam wściekła tłumaczyłam i krzyczałam że nie ma honoru że dlaczego tam poszedł i okłamywał wszystkie osoby do okola!! On nie chciał słuchać najpierw zwalił wine na nas że my- rodzina nie pozwalamy mu pracować tam gdzie on chce że to jest praca która sprawia mu satysfakcje że jest w tym najlepszy a potem zaczął że jest beznadziejny przeprasza itp. Okej było ciężko przyznaje ale jakoś to przełknęłam dużo rozmawialiśmy i tłumaczyłam mu że to nie jest praca dla niego (jego kuzyn wygryzł go w międzyczasie ze stanowiska brygadzisty ale on i tak tam brnął). Po wielu rozmowach przyrzekł że już tam nie wróci. Szukał nowej pracy w jednej zahaczył się na miesiąc w międzyczasie kolega zaproponował mu prace po znajomości firma z branży podobnej ale dużo bliżej właściwie na miejscu i zarobki ok. Byłam zachwycona tamta prace porzucił rozumiałam że możliwe że po 2 tygodniach nie zostanie mu wypłacone wynagrodzenie ale cieszyłam się że tu będzie miał pracę w normalnych godzinach. Niestety historia znów się powtórzyła w firmie po okresie próbnym stwierdzili (podobno) że przykro im ale nie widzą go na tym stanowisku i pozwolili mu pracować do Świąt. Było mi strasznie przykro ale zaakceptowałam to. Szybko znalazł również nowa prace w firmie X. Niestety z poprzedniej pracy nie mogłam doczekać się wynagrodzenia ciągle wymyślał wymówki że nie ma że w następnym miesiącu że zapłacili 150 zamiast 1500 a ja pytałam wielokrotnie i wzięłam na życie pieniądze z naszych oszczędności- i tym sposobem narobiłam sobie długu na ponad 3000zł. W końcu pewnego dnia po kłótni kiedy wróciłam do domu i moja rodzina zaczęła naciskać co sie dzieje miedzy nami- on przyznał się że nie było firmy X że on znów wrócił do swojej pierwszej pracy- byłam tak sfrustrowana i zła i rozżalona że kazałam mu się wyprowadzić. Ani ja ani moja rodzina nie jest w stanie zrozumieć motywów jego postępowania. Dlaczego ciągle wraca do pracy z której dostaje co jakiś czas wypowiedzenie!. Tłumaczyłam mu i ja i inni że to nie jest praca dla kogoś kto ma rodzinę planuje dzieci itp. - praca na noce 6 razy w tygodniu tego czasu nie da sie nadrobić w jeden dzień. Mówiłam że przecież to oszustwo że pieniądze do ręki to inna kwota a na umowie najniższa krajowa ale do niego nic nie dociera. On ciągle tam wraca mówi że jest w tym najlepszy że tam go doceniają że lubi to co robi że ludzie go lubią- ale kilka razy widziałam że jeden z jego super kolegów go wykorzystał obiecując drobne kwoty w zamian za pomoc których nigdy mu nie wypłacił. Jestem załamana mąż nie ma żadnych ambicji nie ma poczucia że robi źle jest jak gdyby uzależniony od tej pracy nie widzi że praca ciągle na noce po 10-12 godzin to cos co wykańcza organizm. Nie wiem jak mam mu przemówić do rozumu? Ciągle mu tłumacze że w niego wierze (on jest bardzo zamknięty w sobie nie mówi prawie nic o uczuciach i o tym co mu w głowie siedzi). Że przecież może zrobic kurs prawo jazdy i znalesc coś lepszego. Bardzo proszę o pomoc w tym czy jest jakaś szansa na to by zrozumiał moje obawy i zmartwienia? Terapia indywidualna? Małżeńska? Po co te kłamstwa? Jak wspomniałam na początku o tacie on często mówi tez o tym że jego tata też taki był też miał różne tajemnice. Nie rozumiem dlaczego on wciska mi te wszystkie paskudne kłamstwa skoro ja przecież mam rozum i wiem że kręci. Czasem mówi że nie chciał mnie martwić , bał się mojej wybuchowej reakcji że nigdy tego nie zrozumiem albo że tak naciskałam że mamy problemy finansowe że był zmuszony tam wrócić bo tylko tam zarobi tyle by w miesiąc wszystko zwrócić. Bardzo proszę o pomoc!
  12. psycholog Rafał Olszak

    Związek to nie przeciąganie liny

    Niektóre związki przypominają raczej przeciąganie liny – targowanie się czyje potrzeby są ważniejsze. Licytowanie się kto komu usiądzie na kolanach i będzie wyręczany czy zabawiany. Takie eksploatatorskie, roszczeniowe podejście sprzyja zupełnie niepotrzebnym konfliktom. Ilekroć ktoś wygrywa i tak jest stratny, bo traci na tym jakość relacji z uwagi na poczucie krzywdy u partnera. Współdzielenie odpowiedzialności jest korzystniejszym rozwiązaniem. Sprzyja równowadze, symetrii i dwoje ludzi idzie ramię w ramię, a nie jedno drugiemu wsiada na plecy. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Refleksje mężczyzny to męski blog, który prowadzi psycholog kliniczny, psychoterapeuta.
  13. psycholog Rafał Olszak

    Podcasty

    Punkt widzenia psychologa i psychoterapeuty na relacje damsko-męskie i nie tylko. Poniżej są wybrane podcasty z kanału na YouTube. Zapraszam też na fanpejdż na Facebook.
  14. Cześć, mam mały problem, otóż od pewnego czasu mam obawy przed tym, że nie zdam ostatniego roku. Nie chce tu podawać swojego wieku, szkoły do jakiej uczęszczam itp. bo jedyne czego oczekuje to rada jak powiedzieć o tym dziewczynie. Ona już od dłuższego czasu planuje dla nas przyszłość i oczekuje, że zdam ten rok, znajdę dobra prace i za parę lat będziemy mogły razem zamieszkać. Przez to caly czas myślę o tym, jak powiedzieć jej o niezdanym roku, boje się ja zawiesc, boje się, że nie będzie chciała juz ze mną być, pomocy
  15. Cześć Wam wszystkim. Mam na imię Monika i mam prawie 30 lat. Nie wiem w sumie nawet gdzie za zacząć... Jak miałam 15 lat, wraz z rodzicami sprowadziliśmy się do babci - mamy mamy, do dwupokojowego mieszkania, więc ja jako współlokatorkę dostałam oczywiście seniorkę. Pomijając już różne aspekty nastolatki bez odrobiny prywatności, był pewien problem - i to dość spory. Babcia była (jest, ale o tym później) alkoholiczką. Więc dzięki niej przez lata dzielenia pokoju i zerowej pomocy rodziców dostałam nerwicy i depresji. Ale kij z tym, z depresji wyszłam, z nerwicą sobie radzę. Wesoło zaczyna się robić dalej. W czasie jak studiowałam n-ty kierunek, najpierw wyprowadził się ojciec, niedługo do niego dołączyła matka. Mija tak już z 8 lat. W międzyczasie babcia została niepełnosprawną (więc pozostał alkoholizm psychiczny), którą ja się zajmuję. Ja zyskałam swój pokój (nareszcie!) oraz osobistego narzeczonego. I do meritum: postanowiliśmy się wyprowadzić. Po wszystkich latach z babcią nie mam już sił się nią zajmować. Nie umiem z nią normalnie rozmawiać, ciągle krzyczę, dla własnego zdrowia psychicznego muszę zmienić lokal, bo się uduszę. Związkowi też taka sytuacja dobrze nie robi, bo narzeczony obrywa rykoszetem. I w tym momencie największy problem stanowi rozmowa z "bliskimi". Jak wspomniałam matce chociażby o temacie wyprowadzki usłyszałam, że jestem niewdzięczna i że zostawiam wszystko na jej głowie (przypominam: babcią zajmowałam się ja). Boję się tej rozmowy i z nią, i z babcią. Boję się, jakbym dalej miała te -naście lat. Wyprowadzka się zbliża, a ja do odlekam do granic przyzwoitości, byle tylko awantury znosić przez dwa tygodnie a nie miesiąc... Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Jakieś rady? Czy to ja jestem świnia, że w końcu uciekam?
  16. Witam. Mam na imię Ewelina. Mam 23lata. Jestem a znaczy byłam w związku z chłopakiem 3 Lata i zepsułam wszystko przez swoją chorą zazdrość i brak panowania nad emocjami. Mój problem polega na tym że nie panuje nad sobą. Każdą dziewczynę która rozmawia z moim chłopakiem uważam za swoją konkurencję, zarzucam mu że mnie zdradza mimo że zapewnia mnie że tak nie jest. Często wybucham agresją podczas kłótni każdą pomoc z jego strony odbieram jako atak. Nie potrafię nad tym panować przez co właśnie zniszczyłam miłość i związek który budowalismy. Zawsze robił wszystko żeby było dobrze. Ale ja nie potrafiłam tego docenić zawsze szukałam pretekst żeby zrobić mu aferę zaczynałam krzyczeć ublizac mu a w momencie kiedy zdawałam sobie sprawę z tego co powiedziałam lub zrobiłam wybuchłam płaczem i zaczynałam przepraszać. Ale każdy ma swoje granice i ja tą granice przekroczyłam do takiego stopnia że Go straciłam. Chciałabym naprawić mój związek ale muszę udowodnić że potrafię nad sobą panować i muszę przestać być tak zazdrosna bo to zazdrość najbardziej zabiła tą miłość. Co mam zrobić żeby panować nad sobą nie być taką zazdrosną i agresywną. Nigdy nie wybacz sobie tego że zniszczyłam coś na czym zależy mi tak mocno że jestem w stanie zrobić dla niego wszystko.
  17. Witam wszyskich! mam 21 lat i jestem szczęśliwą mężatką od pół roku. Mój problem jest taki, że już prawie rok czasu mam ból pleców a dokładnie- ból łopatki prawej i odcinka lęźdźwiowego. Czasami tez boli mnie w okolicach klatki piersiowej- tak piecze. Wcześniej pracowałam fizycznie a teraz jestem na zwolnieniu lekarskim. Chodzę do różnych lekarzy, miałam też rezonans magnetyczny ale nikt nie pomaga. Zastanawiam się czy to nie przypadkiem bardziej psychika. Dodam, że mieszkam z mężem za granicą od dwóch lat i nie czuję się tu dobrze. Głównie przez pracę. Wyjechaliśmy żeby zarobić właśnie na wesele. W związku nam się układa i planujemy wrócić do Polski niedługo i wiem że będzie mi lepiej. Ale proszę o poradę czy to jednak główna rola to psychika..staram się myśleć pozytywnie. Mój ojciec jest bardzo nerwowy i gdy mieszkałam z rodzicami do 18. roku życia to gnębił mnie psychicznie ale mimo to potrafię nawiązywać z ludźmi relacje, mam kochającego męża i przyjaciół jednak boję się że to jakaś nerwica..sama nie wiem. Pozdrawiam
  18. Witam, mój syn ma 13 lat. Jest uczniem 6 klasy ogólnokształcącej szkoły muzycznej. Młodzież po ukończeniu 6 klasy zdaje egzaminy do II stopień tejże szkoły, który zaczyna się od klasy 7 (1) poprzez 8 (2) i do matury, kończy się na klasie 6 II stopnia. Dyrekcja zdecydowała aby uczniów, którzy przejdą na II stopień zatem do klasy 7 (1) pomieszać z dwóch obecnych klas szóstych od klasy siódmej, Obawiam sie., że nie jest to korzystne dla uczniów, powinni być w tej samej klasie aż do matury. Dzieci w tym wieku mają wyjątkową wrażliwość, zawarte przyjaźnie i może taki podział i wymieszanie uczniów źle wpłynąć na ich rozwój osobisty, psychiczny. Co Państwo na to? Czy jestem nadopiekuńcza, słusznie obawiam się o moje dziecko?
  19. Klonka

    nastolatki

    Witam, jestem mamą 13 latka kończącego 6 klasę. Chciałabym zadać pytanie dotyczące relacji młodzieży w tym wieku. Przejdę do wątków aby znaleźć taki, w którym mogę napisać.
  20. psycholog Rafał Olszak

    Fazy toksycznego związku (podcast)

    Jakie są fazy toksycznego związku? W jaki sposób w poszczególnych z nich na swoją ofiarę oddziałuje toksyczny partner? Co czyni człowieka podatnym na te wpływy i zagrożonym wchodzeniem w toksyczne relacje?
  21. psycholog Rafał Olszak

    Strzeż się

    Cudza uroda zwiedzie cię nieraz na twoje własne życzenie i przyjdzie ci za to zapłacić cenę wysoką, ale możliwą do uregulowania. Natomiast cudzy nikczemny duch pogrąży cię raz a porządnie, bo zło sprowadza zawsze do swojego poziomu czyli na samo dno. Żadne środki lokomocji tam nie kursują, więc nie są sprzedawane bilety powrotne. Mało kto stamtąd umyka o własnych siłach – częściej ciągnie innych ku sobie dla towarzystwa. Zza pewnych granic ciężko powrócić, więc lepiej ich nie przekraczać. Zwłaszcza, że niektórzy po wpadnięciu do tego dołu bynajmniej nie przestają kopać. Strzeż się ludzi ciągnących w otchłań. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  22. Czy związek z 11 lat starszym facetem to dobry pomysł? Dodam że mam 18 lat i dla mnie to nie przeszkadza ale boję się reakcji bliskich i ogólnie otoczenia.. Co ja mam zrobić?
  23. HonorataKlaudyna

    Relacje damsko-męskie a DDA

    Witam, Mam 25 lat i uważam się za całkiem fajną, chociaż daleeeeeeeeką od ideału (do którego dążę) osobę. Wszystko w życiu zdążyłam do tego czasu poukładać. Tylko jestem sama- nie samotna. Nie mam partnera. Moje dotychczasowe relacje nie były dłuższe niż kilka miesięcy i po każdej czułam się 'porzucona', czułam, że zostałam sama bo nie zasłużyłam na czyjąś miłość. Najdłuższa trwała prawie 2 lata i chyba tylko dlatego, że uparcie nazywałam to 'układem', w którym nie miało być oczekiwań, zobowiązań, ani emocjonalnego przywiązania. Po każdym 'odrzuceniu' miesiącami zbierałam się z załamania nerwowego. I tak mnie tknęło... czy tu się nie pojawia pewien pattern.... Czy ja sama się nie przyczyniam mocno do tego, że nie wychodzi Nie lubię okazywać czułości- aż mnie skręca w środku jak mam być czuła. Brzydzę się sobą ,gdy jestem taką "miękką bułą". Nie mówię o uczuciach osobie, której dotyczą. Blokada, paraliż, ucieczka z automatu. Gdy ta druga strona otwarcie i swobodnie okazuje mi uczucie, mam ochotę wiać, zniknąć na parę tygodni i wrócić jak mi przejdzie panika. Często wobec partnerów byłam ... słownie agresywna. Porównywałam ich jawnie do poprzednich partnerów, wyśmiewałam ich słabości, wady (tak jak mój tata robił wobec mnie). Jestem osobą nieustannie zajęta- jedynie sobotę mam wolną od jakichkolwiek zajęć dodatkowych. Gdy ostatni towarzysz zapytał, czy może nie chcę wrócić do 'układu', jak to nazywałam, jedyne co wyszło mi z ust to "Nie mam czasu"... Czy ja nie sabotuję każdej relacji??? Do tej pory z przykrością wspominam utratę niektórych, bardzo wartościowych osób, które szaleńczo kochałam, a mogłam się przyczynić do rozpadu znajomości. Mój tata jest alkoholikiem. Nie pije tak dużo jak kiedyś i jest rzadziej agresywny. Gdy nie pije jest super człowiekiem i moim kumplem. Ale gdy byłam dzieckiem to prócz picia w domu była agresja nie tylko słowna,ale także fizyczna, uciekanie z domu. Od 2 klasy gimnazjum do zeszłego roku zmagałam się z nawracającą depresją. Po ostatniej terapii trzymam się bardzo dobrze. Ale nikt na żadnym leczeniu nie rozmawiał ze mną o lęku przed bliskością. Czy to realny problem,czy kwestia mojej osobowości? Czy i kiedy mówić o tym lęku partnerowi? Nie chcę zawalić kolejnej relacji,ale nie mogę przecież obciążać nikogo sobą.
  24. Marcowy87

    Prawda w oczy kole ;)

    Faceci muszą sobie uświadomić jedno. Prawda jest taka ! Wygląd jest najważniejszy ! Osobom atrakcyjnym ufa się bardziej. Są lepiej postrzegani niż Ci przeciętni nie mówiąc o brzydkich osobach.Piękno kojarzone jest z sukcesem i dostatkiem. Pięknym się więcej pozytywnych cech niż osobom mniej atrakcyjnym. Przystojniak nawet tępak, cwaniak itp - przyciągnie uwagę kobiety. Atrakcyjni są postrzegani jako bardziej kontaktowi i inteligentni, zarabiają więcej, odnoszą więcej sukcesów, mają bardziej udane życie erotyczne, nawiązują lepsze kontakty z otoczeniem, częściej zostają uniewinniania w procesach sądowych, są łagodniej karani, kiedy uzna się ich winnymi. Słowem, piękni mają w życiu łatwiej. DLATEGO SPĘDZAMY GODZINY NA SIŁOWNI PANIE RAFALE !! A NA DOLE BRZYDKI VS MODEL . KTÓRY WYDAJE SIĘ PEWNIEJSZY SIEBIE ? KTÓRY WYDAJE SIĘ BYSTRZEJSZY ? KTÓRY WYDAJE SIĘ BOGATSZY ? KTÓRY MA BUJNIEJSZE ZYCIE EROTYCZNE? KTÓRY MA WIĘCEJ PRZYJACIÓŁ I ZNAJOMYCH?
  25. Dzień dobry. Rozstałem się z dziewczyną już jakiś czas temu ok. 3-4 lata jednak myśli o niej powracają do mnie regularnie. Chcę nadmienić, że posiadam dość sporą świadomość siebie i otaczających mnie mechanizmów psychologicznych dlatego wydaje mi się, że przerobiłem ten temat. Wybaczyłem jej i sobie, nie mam żadnej depresji oraz przepracowałem ten okres wyciągając wnioski, które staram się wcielać w życie. Jednak myśli o byłej dziewczynie mimo upływu czasu do mnie regularnie wracają co jest dość dziwne zważywszy na fakt, że minęło sporo czasu i nie mamy ze sobą żadnego kontaktu. Jak się z tym ostatecznie uporać ? Czy są jakieś techniki/narzędzia? Z góry dziękuje za pomoc. Piotr

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.