Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'relacje'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 544 wyników

  1. Dzień dobry, mam 21 lat jestem studentką. Mam dużą grupę znajomych. Nie mam problemu z wychodzeniem z domu i spędzenia czasu. Na co dzień jestem uśmiechnięta osobą i aktywną. Jednak od kilku miesięcy mam problem z swoimi myślami. Otóż nigdy nie byłam w związku. Nie potrafię się związać. Na siłę szukam ideału... Trafił się już nie raz ideał jednak jak to zwykle bywa nie był mną zainteresowany. Od paru miesięcy jak wyżej wspomniałam mam problem z myślami otóż boję się związku. Mam obawy, że jeśli już spotkam taką osobę to będę się bała wejść w związek ze względu na to, że mając 21 lat nie miałam jeszcze żadnego kontaktu z chłopakiem. Moje obawy to przede wszystkim to, że owy kandydat może po prostu mnie odrzucić z tego powodu na starcie. Czuję się skrępowana z tego powodu... Nigdy też nie miałam intymnym inicjacji co najbardziej mnie blokuje. Boję się, że chłopak ten pomyśli, że jestem inna niż każda z dziewczyn w moim wieku. Nie zapowiada się na związek w najbliższym czasie, ponieważ w otoczeniu nie ma interesujących mnie osób a obawy z dnia na dzień są coraz większe. Dodam, że czuję się osobą samotną ze względu na to, że nigdy owej miłości nie doświadczyłam. Proszę o poradę. Pozdrawiam.
  2. Proszę mi napisać czy wszyscy ludzie potępiaja osobę która doznała poważnych krzywd od rodziców chce mieć swoją rodzinę i przestała pomagać swej chorej matce?
  3. Proszę mi napisać czy wszyscy ludzie potępiaja osobę która doznała poważnych krzywd od rodziców chce mieć swoją rodzinę i przestała pomagać swej matce?
  4. Mam na imię Martyna, 19 lat. Mój problem polega na tym, że nie umiem wytrwać w związku z jednym partnerem. Chciałabym się ustatkować, co pewnie śmiesznie brzmi biorąc pod uwagę mój wiek ale tak jest. Tyle, że gdy za każdym razem jak znajdę odpowiednią osobę, nie potrafię oprzeć się innym mężczyzną, którzy też mi się podobają, nie chodzi tutaj o wygląd zewnętrzny ale charakter. Jakiś czas temu byłam w związku z obojgiem facetów, co się wydało i nie skończyło się dobrze. A teraz znowu mam ten problem, jestem w związku z cudowną osobą ale poznałam również innego mężczyznę, który jest tak samo cudowny, nie wiem co mam ze sobą zrobić, czuję się bardzo źle sama ze sobą. Potrzebuję pomocy.
  5. Proszę o pomoc, nie wiem już co robić. Moje relacje z rodzicami zawsze były dość poprawne, oni uważali wręcz ze wychowali mnie w sposób idealny. Nigdy się nie zbuntowałam jako nastolatka, za to wszystkie awantury w domu były o to, że powiedziałam coś nie takim tonem jakim życzyli sobie tego moi rodzice. I tak im zostało do moich dorosłych lat. Mój ojciec jest osobą, jak to sam określa, bardzo ekstrawertyczną, co się objawia tym, że w towarzystwie mówi tylko on, on wszystko wie najlepiej. Jestem z wykształcenia tłumaczem języka rosyjskiego i on tez zna ten język. Ale za każdym razem kiedy pytał mnie jak coś jest po rosyjsku i mu odpowiadałam, mówił mi ze jestem głupia i się nie znam. Tak w żartach to mówił. Od dziesięciu lat jestem mężatka i mam kilkuletnie dziecko. Mój mąż jest bardzo wyczulony na szacunek i poczucie własnej wartości, z tego względu nieraz zachowania mojego ojca go irytowały, a i ja zaczęłam na nie bardziej zwracać uwagę, bo z wiekiem mój ojciec zaczynał się coraz gorzej zachowywać, a mama zawsze go tłumaczyła, zawsze stawała po jego stronie, jednocześnie będąc bierna i udając ze ona umywa ręce i przecież zawsze mnie wspiera. Jakis czas temu wybuchła wielka awantura w dniu naszej przeprowadzki kiedy moi rodzice opiekowali się moim dzieckiem. Byliśmy szaleńczo zmęczeni a ojciec robił uwagi ze nie mamy prawa być zmęczeni bo sami się na to zdecydowaliśmy wiec powinnismy być szczęśliwi. Mąż odburknął mu coś zirytowany i został przez ojca ochrzaniony jak małe dziecko ze nie będzie się do niego zwracał tym tonem. Do tego dochodzi podkopywanie przez ojca moich rodzicielskich decyzji i mojego autorytetu jako rodzica. Przy moim dziecku jawnie je kwestionuje i robi po swojemu. W ostatnim czasie doszło do sytuacji, w której mój ojciec po większej ilości alkoholu bardzo wulgarnie mnie nazwał, usłyszał to mój mąż i moje dziecko. Mąż stanął w mojej obronie, mówiąc ze tata od dawna podkopuje moje poczucie własnej wartości i jeszcze słyszy to nasze dziecko. Od tamtej pory nie mam kontaktu z rodzicami, napisałam im ze potrzebuje czasu żeby to siebie wszystko poukładać i jestem zapisana do psychoanalityka. Najpierw probowali mnie skłonić do spotkania lub telefonu pisząc mi ze mama się bardzo złe z tym czuje, cały czas płacze itp. Kiedy odmówiłam zaczął się szantaż emocjonalny. Od wyśmiewania mojej wizyty u psychoanalityka, bo chyba nie będę się leczyć z relacji z rodzicami z którymi nie mieszkam od tylu lat, przez udowadnianie mi ze przecież tyle lat mnie wspierali pomagając przy dziecku i ze to ze ojciec wyrzucił mojego męża z domu za fraki to było staniecie w mojej obronie bo mama zrobiłaby to samo gdyby zdążyła przed tata (wiem ze to brzmi bez sensu ale to ich autentyczna argumentacja), aż po podkopywanie mojej relacji z mężem i próby wejścia pomiędzy nas oraz groźby ze któreś z nich popełni samobójstwo. A to wszystko dlatego ze nie przyjęłam od razu przeprosin, nie chciałam się spotkać i od razu wszystkiego zamieść pod dywan i potrzebowałam czasu. Proszę o radę co mam robić. Na razie ignoruje ich wiadomości, nie mam siły przepychać się z nimi w smsach...
  6. Proszę o pomoc, nie wiem już co robić. Moje relacje z rodzicami zawsze były dość poprawne, oni uważali wręcz ze wychowali mnie w sposób idealny. Nigdy się nie zbuntowałam jako nastolatka, za to wszystkie awantury w domu były o to, że powiedziałam coś nie takim tonem jakim życzyli sobie tego moi rodzice. I tak im zostało do moich dorosłych lat. Mój ojciec jest osobą, jak to sam określa, bardzo ekstrawertyczną, co się objawia tym, że w towarzystwie mówi tylko on, on wszystko wie najlepiej. Jestem z wykształcenia tłumaczem języka rosyjskiego i on tez zna ten język. Ale za każdym razem kiedy pytał mnie jak coś jest po rosyjsku i mu odpowiadałam, mówił mi ze jestem głupia i się nie znam. Tak w żartach to mówił. Od dziesięciu lat jestem mężatka i mam kilkuletnie dziecko. Mój mąż jest bardzo wyczulony na szacunek i poczucie własnej wartości, z tego względu nieraz zachowania mojego ojca go irytowały, a i ja zaczęłam na nie bardziej zwracać uwagę, bo z wiekiem mój ojciec zaczynał się coraz gorzej zachowywać, a mama zawsze go tłumaczyła, zawsze stawała po jego stronie, jednocześnie będąc bierna i udając ze ona umywa ręce i przecież zawsze mnie wspiera. Jakis czas temu wybuchła wielka awantura w dniu naszej przeprowadzki kiedy moi rodzice opiekowali się moim dzieckiem. Byliśmy szaleńczo zmęczeni a ojciec robił uwagi ze nie mamy prawa być zmęczeni bo sami się na to zdecydowaliśmy wiec powinnismy być szczęśliwi. Mąż odburknął mu coś zirytowany i został przez ojca ochrzaniony jak małe dziecko ze nie będzie się do niego zwracał tym tonem. Do tego dochodzi podkopywanie przez ojca moich rodzicielskich decyzji i mojego autorytetu jako rodzica. Przy moim dziecku jawnie je kwestionuje i robi po swojemu. W ostatnim czasie doszło do sytuacji, w której mój ojciec po większej ilości alkoholu bardzo wulgarnie mnie nazwał, usłyszał to mój mąż i moje dziecko. Mąż stanął w mojej obronie, mówiąc ze tata od dawna podkopuje moje poczucie własnej wartości i jeszcze słyszy to nasze dziecko. Od tamtej pory nie mam kontaktu z rodzicami, napisałam im ze potrzebuje czasu żeby to siebie wszystko poukładać i jestem zapisana do psychoanalityka. Najpierw pPRr
  7. Jestem kobieta, mam 18 lat. Od dluzszego czasu zauwazylam, ze mam duże problemy z rozmowa. Jesli mnie cos denerwuje, wybucham zloscia, przeklinam, krzycze. Nie uspokoje sie, poki nie wyjdzie na moje. Gdy moj chlopak juz sie zdenerwuje to konczy ze mna rozmowe, wtedy placze, potrafie plakac kilka godzin. Nie mam sily zyc, placze i spedzam tyle godzin w lozku, poki sie nie pogodzimy. Nie umiem tego zmienic, wczesniej jeszcze probowalam sie jakos kontrolowac, nie wybuchac agresja, teraz juz nawet sie nie zastanawiam i od razu przeklinam i krzycze. Kiedys byla taka sytuacja, ze zerwalismy, oboje bardzo te przeżyliśmy, przeczytalam jego wiadomosci z kolegą, pisal z nim, ze marzy o tym, zeby byc ze swoja przyjaciółka (o ktora przez caly zwiazek jestem zazdrosna), tlumaczyl sie ze to zarty. Ale mnie to nie przekonało, ciagle mam z tylu glowy, ze on chce z nia byc. Dzis sie zobaczyli i zrobilam mu awanture. Ma jej zdjecia w telefonie, ciagle z nia pisze, buziaczki, serduszka, podoba mu sie i mowil, ze to jest idealna osoba na dziewczyne. Wybuchalam agresja, bo nie chce zeby sie z nia widywal, ale on stwierdzil, ze robie problem z niczego. Wiele jest takich sytuacji, ze jak cos mnie boli, to krzycze...
  8. Związałam się z takim mężczyzną który jest totalnym dominatorem traktuje mnie jak służąca a nie kobietę cały czas jestem tą złą i wszystko jest moją winą nie daje już rady i popadają już w alkoholizm z którego się wyrwałam, całkowicie mnie od siebie uzaleznił i niszczy mnie dzień po dniu, nie wiem co robić czuje się bez silna.
  9. Mam 30 lat, 9 letnią córkę, po ślubie 6 lat- razem od 9. Nasz związek był burzliwy, obydwoje pochodzimy z ciężkich rodzin... po 5 latach wspólnych zmagań udało się wyjść na prostą... wychowywalam się bez matki i od początku wazna była dla mnie akceptacja teściowej. To tez myślałam, ze się udało. Razem wyremontowalismy pół domu, zrobilismy kursy, dwa auta, młoda najlepsza w klasie. Mąż od 5lat nie pije w ogóle co jest mega czynem, bo potrafił wpadac w dwutygodniowe cugi. Cenie go za to i szanuje. Jednak od pół roku szanowna Teściowa zaczęła wcinać się odrobine za mocno co juz mnie zdrażniło, a mianowicie w moje 30 urodziny (26.12) stwierdziła, ze nie mam sie czego czepiać, ze mój mąż poza postem na fb "100lat" mnie olał.. Zagotowała mnie, nie wybuchłam. Starałam się od początku u męża wyplewić zawyżone Ego, dume kolasalnych rozmiarów, a ona jednym zdaniem rozsypała to w drobny mak. Ale przeżyłam, zdarza sie. Następnie wysłała mu pieniądze, które przykazała mu schować tylko dla siebie. Wiedziałam, ze je dostał, bo znalazłam druk z banku. Więc wyjaśniłam, że nie zabiore mu tego, jednak nie chcę takich akcji. Przyjdź powiedz- dostałem, moje i wara Ci od tego- nie kłam. Usłyszałam no dobra. Zaczęliśmy byc razem w walentynki. Od dluzszego czasu było nerwowo i zaklepałam stolik ma kolacje w rocznice. Nagle mąż przesunął planowany wyjazd do mamy, zeby jej pomóc przy remoncie ma dwa dni przed rocznica, ale ok w sb tez mozna świętować. W pt szwagierka przypadkowo wyklepała się, ze oni też jadą z dziećmi bo Tesciowa bierze ślub z Niemcem ( kilkuletni zzwiązek). Ona zbladła i ja... złapałam za telefon i zadałam jedno pytanie: wiedziałeś, ze matka bierze ślub? Usłyszałam TAK, ALE MATKA KAZAŁA CI NIE MOWIC... Pojechał. Przez cały tydzień nie potrafiłam opanowac łez, same płynęły. Najbardziej zabolało pytanie corki: czemu babcia i tata nas nie chcą? Ostatnie dwa miechy są dla mnie tragedią.. zaczynałam zapominac o tym bólu.. dziś w Wielką Sobotę wjechała tesciowa na podwórko. Nie uslyszalam od zadnego z nich wyjasnien, przeprosin, nic! Za to wiem, zezyje w kiepskim serialu.... Mąż wymaga bym poszła i usciskała nowożeńców, a ja nie potrafie! Mało tego ja coraz częściej mam straszne myśli i wyobrażenia... przerażają mnie samą... nie chce tak żyć, a po rozmowie wieczorwm dziś padł tekst- mnie w swoje waśnie nie mieszajcie.Mają zdjęcie ze slubu RODZINNE.... Ratunku, bo mu w końcu krzywdę zrobię... nie mam sił na walkę już, władowałam w, jego dom dorobek życia. Córka idzie do komunii w maju. Potem chce się wynieść, tylko co bedzie jak ona zechce zostac? Czy dobrze zrobię? A moze wyolbrzymiam? Nie moge sie podnieść po tym ciosie...
  10. Dzien dobry. Jak sobie poradzic z lekiem po wypadku samochodowym? 3 lata temu bylam pasazerem wypadku. Mam prawojazdy lecz nie jezdze czesto ze wzgledu na paralizujacy strach. Jak sobie z tym poradzic? Pozdrawiam
  11. Witam serdecznie, Jestem KuK, mam 24 lata. Od dokładnie roku leczę się psychiatrycznie (zgłosiłam się do psychiatry co najmniej kilka lat za późno). Niestety nie ma nadal oficjalnej diagnozy, zaczęło się od zaburzeń lękowych a teraz idę w stronę CHAD.. Od pięciu lat byłam z mężczyzną. Kupiliśmy mieszkanie, mieliśmy się pobrać za półtora miesiąca. Przez moje zaniedbanie siebie i mnóstwo kłamstw nakręcanych okresami manii, przez alkohol i swoje huśtawki emocjonalne zostawił mnie miesiąc temu. Wyprowadził się, czasami się widujemy, jest nikła szansa na naprawę Nas, nadal w domu są jego rzeczy. Straciłam w ciągu tego roku zaraz po pierwszej wizycie u lekarza wszystko. Studia, pracę, przyszłego męża, przyjaciół, marzenia i cele. Czuję, że nie mam się już czego złapać. Narzeczony Zniknął. Ja też chcę zniknąć, zamknąć się w ciemnym pokoju, założyć słuchawki i się nie obudzić. Zawsze wstydzę się tego co piszę na drugi dzień. Nie mam poczucia, że chcę wstawać. Codziennie jestem rozdarta między udawany uśmiech i to co się dzieje we mnie. To mnie zabija. Potrzebuję pomocy dużo większej niż myślałam. Co się stało z moim życiem? Nie mam nic, mimo, że wiem, że jest rodzina i są ludzie którym zależy na tym żebym się podniosła, ale ja już w sobie nie mam nic, czuję się pusta, bez znaczenia, nie widzę jakiejkolwiek przyszłości poza ciągłym wypatrywaniem kiedy minie kolejny dzień, chcę już mieć go z głowy, to jest wegetacja. Tylko ból. To jest jedyna rzecz, która mnie wypełnia. Poczucie winy, że nie rozwaliłam tylko swojego życia ale i życie narzeczonego. Chcę mu to wszystko powiedzieć, ale on jest tak samo martwy. Wyjaśniliśmy poniekąd sobie pewne rzeczy, które doprowadziły do rozpadu naszego związku, jednak ja zapadam się w jakąś emocjonalną czarną dziurę. Chcę wymiotować tą czarną masą. Nie wiem czy to jest normalne. Dużo czytam i słucham. Czas. Co to znaczy, że musi minąć jakiś czas? Na czym ma minąć? Ja nie rozumiem, gubię się w myślach do tego stopnia, że mam wrażenie ze z dnia na dzień tracę umiejętność mówienia. Nie chcę otwierać ust. Nie chcę jeść. Nie chcę wstawać. Nie chcę się kłaść. Nie chcę być nigdzie. Trudno mi wszystko Milion niechęci. Co chcę? Chcę tatuaż. Jakie to jest niesamowicie samolubne. Ciągle przewija się słowo „chcieć”. To samolubne prawda? Że ja czegoś chcę. Chcę Narzeczonego. To był jedyny człowiek, z którym mogłam ułożyć sobie życie. Czuję się jakbym była takim małym gadżetem do tego życia, który właśnie usunął. Zaczęłam mu przeszkadzać, moje zachowanie. A teraz nie mam motywacji do czegokolwiek, bo nie mogę mu tego pokazać, nie mogę dzielić z nim niczego. Szukam słów, które są w stanie określić mój stan poza tym stworem, którego próbuję się pozbyć lekami. Nasilają mi się myśli samobójcze. Pamiętam jak mnie pytał psychiatra czy te myśli wynikają z zaburzeń obsesyjnych (mam takie wizje żeby np włożyć sobie nóż w brzuch. Nie jakiś, tylko jeden konkretny nóż, który mam w swojej kuchni w konkretne miejsce, zaraz poniżej splotu słonecznego. Albo żeby się pociąć, albo powiesić - ta jest nowa wizja). Do tej pory to były wizje, których ja nie chciałam, nie chciałam tego zrobić, ale to się powoli zmienia. Destrukcja. Trzęsę się, nie mam ochoty trzeźwieć więc kiedy tylko mogę palę marihuanę, bo xanax źle znosiłam. W tej chwili przyjmuję leki przeciwpsychotyczne i SSRA. Nie wiem o co chcę zapytać. Zastanawiam się jak daleko mi do końca urwiska i kiedy w końcu spadnę. Nie panuję nad sobą.
  12. Witam. Jestem 23 letnim mechanikiem od lat najmłodszych raczej byłem traktowany jako słabszy gorszy przez kolegów rodziców jak i rodzeństwo urodziłem się z tak zwana kurza klatka piersiowa a do tego od dziecka jestem dość szczupły przez to też od lat najmłodszych miałem kompleksy. Doszło uzależnienie od masturbacji ktore spowodowało że mam problem potencja. Dziś jestem wysokim przystojnym mężczyzna lecz nie zachowuje się jak mężczyzna raczej jak chłopiec brak mi pewności siebie przez co mam problemy w związkach. Dość szybko się angażuje lecz ostatni związek rozpadł się dziewczyna zostawiła mnie byłem zazdrosny nie ufalem jej doprowadził em ja kilka razy do płaczu a potem przepraszalem lecz ona to wykorzystywała. Ona jest bardzo atrakcyjna lecz zrywala że mną kilka razy w złości była też między nami przerwa gdy że mną zerwała definitywnie. Bardzo to przeżyłem lecz gdy po miesiącu się spotkaliśmy ona chciała wrócić i tak się stało gdy nie byliśmy razem ona pisała na czacie z moim znajomym który jest kobieciarzem. Bardzo mnie to zabolało ale wybaczylem jej to choć cały czas o tym pamiętałem byłem o nią bardzo zazdrosny a ona nwm jak to nazwać zwodzila mnie. Zawsze gdy chciałem się spotkać chwilę przed spotkaniem były wymówki choć czasem się obchodziło bez aż akoncu doszło do tego że się nie spotkaliśmy ponieważ zachorowała a gdy powiedziałem że jak niechcesz się spotkać to ok zrobiła mi awanture ja się obrazilem na drugi dzień napisała że jedzie na imprezę z koleżankami puściły mi nerwy i zerwałam oczywiście po dwuch dniach napisała że nie była na imprezie i nie pisze żeby błagać ja zacząłem przepraszać. Spotkaliśmy się ona powiedział że koleżankom powiedziała że jej to na rękę ale powiedziała że n czy chce zrywać ale w końcu wyszła po jakimś czasie napisała czy dam jej czas do zastanowienia a ja oczywiście dałem po kilku dniach napisał że to koniec ja teraz cierpię ostatnio się dowiedziałem że spotykala się z tym właśnie znajomym przez to czuję się ponizony i bez wartości rok wcześniej dziewczyna zostawiła mnie z dnia na dzień dla innego również to przeżyłem lecz od jakiegoś czasu mam problem. Ze snem nie wysypiam się jestem bez siły i Energi do życia ciągle czuje się źle sam ze sobą jestem. Słaby psychicznie i przejmuje się blachy i problemami również tym na co nie mam wpływu nwm jak sobie z tym wszystkim poradzić w pracy sobie utrudniam jedynie gdy prowadzę samochód jest mi w jakimś stopniu lepiej czuje się pewniej jak mężczyzna a nie jak płacząc chłopczyk często wytyka sobie wady i czasem miewam myśli samobujcze
  13. Może trudno w to uwierzyć, bo rzadko rzucają się w oczy, ale są wśród nas wrażliwcy, ludzie z sercem na dłoni oraz do rany przyłóż, którzy czerpią autentyczną satysfakcję i radość z otwartości na drugiego człowieka. Bywają niezwykle empatyczni, szczodrzy emocjonalnie, wyrozumiali. Niejednokrotnie charakteryzuje ich niebywała skromność i wyczucie sprawiedliwości, partnerstwa. Naprawdę doceniają to, co się dla nich robi. Okazują wdzięczność. Są sumienni, rzetelni. I tak serdecznie ciekawi, co u nas; potrafią wysłuchać. Umieją też iść na kompromis. I jest im diabelnie ciężko, bo świat chyba uwziął się właśnie na takich ludzi. Dostają za swoją niewymuszoną dobroć najgorszy wycisk. Nic dziwnego, że bywają nieśmiali, spłoszeni, rozedrgani. Każdy mając tyle ran mógłby poczuć się podobnie. Doceniajmy ich bardziej. Skomentuj ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  14. Witam To mój pierwszy post na tym forum. Trafiłem tutaj nie do końca przypadkowo, otóż ostatnio sporo interesuje się psychologią, rozwojem osobistym bo zwyczajnie chce sobie pomóc. Otóż doskwiera mi samotność, ale nie taka, że nie mam żony, dziewczyny itd. Ja nie mam nikogo. Tzn mam rodzinę, rodzeństwo, rodziców, dziadków itd, ale moje relacje z nimi są dość kiepskie, tym bardziej od roku, odkąd się wyprowadziłem z domu. Moje relacje z rodziną, to tylko na zasadzie rozmowy przez tel, fb, jak ktoś coś potrzebuje, albo raz w miesiącu ich odwiedzam. Rodzeństwo nie odzywa się do mnie wcale tak po prostu żeby pogadać. Jedynie mama czasem zadzwoni, ale ostatnio też duuużo mniej. O znajomych w ogóle nie wspominam, bo ich po prostu nie ma. W szkole zwykle byłem wyśmiewany, ale głównie przez to, że byłem mądrzejszy, nie było z nimi żadnych relacji poza szkołą. Tutaj gdzie jestem nikogo w zasadzie nie znam. Moje relacje, bądź kontakt z ludźmi jest jedynie przez Internet, przez jakieś czaty, gdzie czasami uda mi się poznać kogoś na dłużej, ale kontakt prędzej czy później urywa się. Mam dość tych virtualnych znajomości. Potrzebuje zwyczajnie bliskości drugiej osoby, jakiegoś spaceru, rozmowy w cztery oczy. Staram się wychodzić jak najwięcej, z tym nie mam problemu. Mam problem z poznaniem nowych ludzi. Obiecuje sobie, że wyjdę i zagadam do kogoś, ale wracam do mieszkania ze złością na siebie bo nie mogłem się przełamać. Pół roku temu stwierdziłem, że trzeba zrobić poważniejszy krok do przodu i podjąłem się dalszej edukacji, (mam 26 lat) ale robiłem to nie po to by zdobyć tytuł, czy nauczyć się czegoś, głównie po to by poznać tutaj nowych ludzi. Niestety mimo, że znajomi fajni, poza uczelnią raczej bliższej relacji nikt z nikim nie ma, każdy zajęty swoim życiem. Nie wiem jak sobie z tym poradzić? Jak wyjść z tego bagna? Jak przezwyciężyć ten strach?
  15. Cześć mam na imię Karolina, mam 24 lata i 2 miesiące temu zostawil mnie facet, który czuję, że jest tym jedynym. Po prawie 3 letnim związku i mieszkaniu razem 2 lata. Powiedział, że nie pasujemy do siebie i jesteśmy na innym etapie życia, że wydaje mu się, że zasługuje na kogoś lepszego. Fakt faktem, że uzależniłam moje życie od niego, wszystko robiłam tak, żeby jemu było jak najlepiej. Poznałam go kiedy miał spory problem natury psychologicznej i wtedy chciałam mu pomóc, zająć się nim i tak zostało. Po rozstaniu mieszkaliśmy jeszcze 2 tygodnie ze sobą zanim się wyprowadziłam i było lepiej niż kiedykolwiek - przytulał się, zabierał do restauracji, umieliśmy porozmawiać choć nie były to łatwe rozmowy. W dniu mojej wyprowadzki i dzień przed mój facet płakał razem ze mną (raczej nigdy nie okazywał emocji) nie był pewny decyzji ale powiedział, że konsekwencją nie pozwala mu jej zmienić. Po przeprowadzce codziennie rozmawialiśmy przez telefon dosyć długo około 1h. Dzwoniłam ja, dzwonił też on. Po jakimś czasie poszliśmy na spacer było miło, ale zapytałam o nas powiedział, że nie widzi tego na razie i mam dać spokój. Ustaliliśmy miesiąc ciszy... Od 17 lutego do 17 marca - odezwał się w dzień kobiet ja w dzień mężczyzn. I tego 17 marca się spotkaliśmy. Znów było super, czuć było chemię, ale znów zaczęłam temat decyzji o związku... Pewnie nie potrzebnie wiem... Powiedział, że on nie wie co będzie, nie wie czego chce... Po czym znów było super i najchętniej poszlibyśmy do łóżka - na tym samym spotkaniu. W między czasie miałam kontakt z jego rodziną, która mnie uwielbia. 23 lutego mieli imprezę i po niej dowiedziałam się, że mój T. jest bardzo, bardzo smutny i że powiedział, że nie wszytsko starcone ale musimy nad sobą pracować. Ale po spotkaniu 17 marca dokładnie 18 marca rozmawialiśmy przez telefon... powiedział mi, że nic z tego nie będzie ja mam znaleźć sobie kogoś i on też sobie znajdzie... (myślę, że warto wspomnieć, że miał też przeprowadzkę bo mieliśmy ogólnie problem z właścicielka mieszkania i... w tej przeprowadzce pomagała ku koleżanka... Z którą zna się z pracy), a na spotkaniu jak zapytałam go jak spędził sobotę (16 marca) to powiedział, że m. In był na pizzy z koleżanką ale inna niż tamta od przeprowadzki. Po jakimś czasie znów rozmawialiśmy powiedział mi wtedy, że nie wie co będzie..., że może za pół roku (o którym wspominał też na początku rozstania, ale wyszło jak. Wyszło) możemy porozmawiać ale do tego czasu bez kontaktu itd. ale kilka dni po tym widzieliśmy się, aby mógł odebrać ode mnie swój zegarek, który dostał. Od mamy a zawieruszyl się on w moich rzeczach i było cudownie rozmawialiśmy, nawet mnie dotykał... Wspomnę, że tydzień po mojej wyprwadzce widzieliśmy się i upeawialismy sex. Wczoraj napisałam do niego wiadomość o treści "Hej, właśnie się okazało, że mam jeden wolny bilet na dziś na pokaz odcinka Gry o tron o 19 w Heliosie, jeśli chcesz skorzystać daj znać" na to on odpisał, że "dziękuję, to bardzo miłe, ale nie wytrzymałem i obejrzałem ten odcinek już w nocy" Po czym jak napisałam, że okej, że życzę miłego dnia to on ciągnął rozmowę jeszcze,zuoelrnie na luzie o grze o tron, wysłałam mu zdjęcie jak się ubieram bo napisałam, że mam specjalna stylizacje (koszulkę) ale do zdjęcia nie założyłam pod nią stanika a on zwraca na to uwagę... Napisał, że bardzo ładne zdjęcie i jeszcze pisaliśmy.... Nie wiem czy istotny w tym będzie fakt, że on zawsze mówił, że ma klapki na oczach jak ma jakiś cel w życiu a miał już od roku kupno mieszkania, które ostatecznie kupił /podpisał umowę z deweloperem na początku marca. I wymianę samochodu, która trwała od wrzesnia '18 iostatecznie samochód został sprowadzony dla dniego ale na z nim sporo problemów - niezgodny z umową. Jest między nami 9 lat różnicy, on jest prawnikiem, a ja szukam obecnie pracy od 4 miesięcy. Główny powód czemu piszę to fakt iż jutro (17 kwietnia) przypadła by nam 3 rocznica związku - wpadłam na pomysł, że mogłabym zanieść mu pod drzwi mieszkania jego ulubione upieczone przeze mnie ciasteczka - co o tym myślisz? Robić to? Dać spokój? Czułam się już lepiej myślałam, że dopuściłam ale każdego miesiąca w koło y właśnie 17 dnia mam zjazdy emocjonalne i nie wiem co robić.. Byłam już u specjalisty, który nic nie wykazał, ale od połowy maja zaczynam psychoterapię. Nie. Umiem się pogodzić z tym co się stało, bo kilka miejscy przed tym wspominałam mu, że w końcu nam. Się lepiej układa itd oglądaliśmy wspólnie te mieszkania i inspiracje remontowe... Pewnie ta wiadomość jest strasznie chaotyczna ale mam nadzieję, że jakiś sens udało mi się przekazać. Będę bardzo wdzięczna za poradę. Pozdrawiam, Karolina
  16. Jestem studentką w wieku 21. Od dwóch lat jestem ze swoim chłopakiem, który mieszka około 300 km od mojego miasta studenckiego, bo poznaliśmy się przez internet. Spotykamy się regularnie co dwa tygodnie na tak długo jak to możliwe, czyli 2/3 dni, ponieważ on pracuje. Nasza relacja wydawała mi się cudowna, świetnie się dogadywaliśmy, przedstawił mnie swojej rodzinie, znajomym i byłam święcie przekonana, że ta bajka będzie trwać w niesończoność. Jednak pewnego razu, gdy w grę wszedł alkohol, wyznał mi, że w trakcie gdy mnie poznawał, gdy pisaliśmy,rozmawialiśmy przez telefon, spotykał się z jedną dziewczyną, ale zakończył to w dniu gdy spotkał się ze mną pierwszy raz. Pomyślałam sobie "no okej, dobrze, że jest chociaż szczery", chociaż nie byłam zadowolona. Po dłuższym czasie zobaczyłam, że jakaś dziewczyna pisze do niego smsy, zapytałam po ludzku, kto to jest i o co chodzi. Wybronił się mówiąc, że to jakaś natrętna dziewczyna. Jednak nie dawało mi to spokoju i coś mnie podkusiło by sprwdzić jego portal społecznościowy, chociaż wiem, że nie powinnam tego robić... Ale to co tam znalazłam, utwierdziło mnie w tym, że jednak dobre miałam przeczucie. Liczne rozmowy z przeróżnymi dziewczynami poznanymi przez internet, wręcz obrzydliwe... Chciałam żeby mi to wytłumaczył, chociaż targały mną emocje. Powiedział, że ma taki "chory problem", przepraszał, obiecał że z tym skończy, a ja uwierzyłam. Jednak od jakiegoś miesiąca na każdym naszym spotkaniu byłam świadkiem kolejnych smsów z przeróżnymi dziewczynami. Próbował to przede mną ukrywać, wyciszał powiadomienia itd., ale ja nie jestem taka głupia... Tym razem zrobiłam awanturę, a on przepraszał, błagał żebym mu wybaczyła, znowu mówił, że teraz to już na serio z tym skończy. Oczywiście uwierzyłam, bo bardzo go kocham... Pokazał mi, że czyta książkę o związku, bo mówił, że może on nie potrafi zbudować relacji. Tym razem nie byłam taka łatwowierna i znowu sprawdziłam portal społecznościowy i rzeczywiście, usunął wszystkie rozmowy, ani nie pisał do nowych dziewczyn, więc pomyślałam, że chyba jest progres. W ten weekend byłam u niego i co? I znowu smsy, połączenia od dziewczyn. Tym razem się nie pohamowałam, bo skoro moje tłumaczenia, rozmowy o tym co czuję nie były skuteczne, to co innego mi pozostało? Powiedziałam żeby mi pokazał swój telefon, bo skoro nie ma nic na sumieniu to co mu szkodzi? Oczywiście nie pokazał, co jest jednoznaczne. Nie miałam możliwości szybszego powrotu do domu niż to było zaplanowane i tym sposobem byłam u niego i nie odzywałam się ani jednym słowem przez dwa dni, myśląc że tym sposobem zacznie mówić. Nic z tego. Oczywiście przytulał mnie, przepraszał, zachowywał się jak potulny barane, ale nie ugięłam się. Odjeżdżając pwiedziałam mu tylko żeby się zastanowił nad swoim zachowaniem. Jednak jestem osobą, która nie potrafi zostawić spraw niewyjaśnionych i dzisiaj, gdy nadarzyła się okazja, wróciłam do tego tematu. Ciągle mówi, że gdyby nic do mnie nie czuł to by nie jeździł do mnie tyle kilometrów, że to "chore" zachowanie jest jego przyzwyczajeniem, że zawsze tak robił... Zapytałam wprost, czy chce się rozstać, to powiedział żebym tak nawt nie mówiła... I co z tego, że przeprasza, mówi co czuje, obiecuje zmianę skoro z tego nic nie wychodzi? Ja już tracę na to wszystko siły, on mnie rani a ja bym zrobiła dla niego wszystko. Chciałabym dowiedzieć się jak ta sytuacja wygląda z perspektywy osoby trzeciej, czy on naprawdę może mieć taki problem? Jeśli tak, to czy da się z tym jakoś walczyć? Może to ja robię coś źle? Czy istnieje taka możliwość żeby sobie poradzić z tym problemem?
  17. Niektórzy patrzą innym w oczy żeby widzieć odbicie własnego oblicza, bo kochają tylko siebie. Więź z nimi nie jest możliwa, ale można się łudzić. Długo i namiętnie. A kiedy płacząc nieszczęśliwy człowiek domaga się wzajemności, dostaje w odpowiedzi pogardę. Tak w pierwszej chwili reaguje narcyz, bo trudno mu przeglądać się w źrenicach mokrych od łez. Potem znowu daje nadzieję, bombarduje miłością. Nikt nie rozkochuje tak jak narcyz, bo sam jest nałogowcem uwielbienia – potrafi zatem obdarzać nim jak nikt inny. Robi to jednak tylko po to, by osuszyć cudze powieki i żeby znowu mógł uchodzić w czyichś oczach za upragniony, ubóstwiany ideał. CIEKAWOSTKA: blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  18. Witam! Paweł, mam 26 lat, jestem żonaty, mam dwuletnią córkę. Moje małżeństwo (ślub po wpadce) przechodzi kryzys z mojej winy (kocham żonę). Po urodzeniu dziecka okazało się, że nie byłem gotowy na małżeństwo, a tym bardziej na bycie ojcem. Jestem osobą wychowaną przez matkę, mój ojciec był praktycznie nieobecny w wychowaniu. Moje reakcje i zachowania są typowo kobiece. Nie mam autorytetu do ojca ani matki. Moi bracia są podobnie skrzywieni. Rodzice non stop się kłócili o wiarę, sentymenty ziemskie oraz o brak ojca w naszym życiu. Na podwórku jak i w szkole byłem kozłem ofiarnym, nigdy się nie biłem w obawie o bycie "niegrzecznym". Mama (nauczycielka) dumnie się mną chwalila, rodzice innych oraz nauczyciele nazywali mnie najgrzeczniejszym dzieckiem, tworząc u mnie narcystyczną osobowość, która jednocześnie nienawidzi samego siebie. Katechizm znałem na pamięć. Nie mam zdolności manualnych, ojciec w ogóle nie poświęcał mi uwagi (strażnik pilota, lubił wypić na policyjnych spotkaniach i robić awantury, potem przestał). Mam kompleksy z tego powodu. Kiedyś powiedział mi, że nie jestem jego synem, winił mnie, że w ogóle go nie przypominam. Nadal mnie to boli. Mam skłonności do uprawiania hazardu, oglądania pornografii oraz jestem uzależniony od Internetu. Działałem w partii politycznej realizując marzenia o zmianie świata, oczywiście nie wyszło, (szukałem problemu nie tam gdzie trzeba). Chciałem coś udowodnić ojcu, stworzył we mnie chorą ambicję, która generuje frustrację. Obejrzałem na blogu film o unieszczęśliwianiu oraz symptomach kryzysu związku. Pokrywa się w 99%. Zaniedbuję dziecko i żonę, nie potrafię zrozumieć swoich emocji, wrzucam ją w poczucie winy, manipuluję i tworzę u niej ataki furii. Niszczę mój związek, jak tak dalej pójdzie to będzie koniec. Czasami jej mówię, żeby odeszła, jak będzie ze mną nieszczęśliwa. Nie chcę jej krzywdzić. Mam nadzieję, że mogę stać się lepszy. Sam próbowałem sobie pomóc i zrozumieć swój los, ale chyba nie pomogło. Szukam pomocy. Chcę być dobrym mężem, ojcem i szczęśliwym człowiekiem. Jestem gotowy na terapię. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam
  19. W październiku poznałam pewna dziewczynę. Zaprzyjaznilysmy się ale mam wrażenie, że się łączy nas coś więcej niż przyjaźń. Zawsze byłam orientacji hetero i kręcili mnie faceci i mam wrażenie, że nic się nie zmieniło. Nie byłabym w stanie na przykład się z nią całować mimo, że dajemy sobie czasem buziaka w usta. Nie wiem już co to za relacja bo z jednej strony chyba coś do niej czuje, jestem o nią zazdrosna i strasznie się przywiazalam a z drugiej strony wiem doskonale, że ona mnie nie kręci mimo, że ma świetną figurę i sama chciałabym taka mieć. Dodam jeszcze, że nazywamy się nawzajem swoimi dziewczynami i jest to odbierane przez wszystkich jako świetny żart ale nie wiem czy ta relacja nie zaczyna przeradzac się w coś więcej proszę o pomoc.
  20. Witam. Nie wiem czy dobrze trafiłam,ale nie mam pomysłu gdzie mogłabym napisać w tej sprawie 😫 Pół roku temu poznałam chłopaka. Czasami piszemy na facebooku,ale spotkalismy się tylko 2 razy i więcej chyba nie zamierzam. Na początku myślałam,że może jesteśmy podobni do siebie i nawet sie zauroczyłam, ale coraz wiecej jego zachowań zaczęło mnie odrzucać, a nawet przerażać.Poważnie.Mam wrażenie, że jakbym mu powiedziała "Skocz z mostu prosto w płomienie " to zrobiłby to. Nie wiem czy komus bedzie chcialo sie czytac tak dlugi post, ale mam nadzieje,ze tak i bede za to niezmiernie wdzieczna .😍 Zawsze byłam indywidualistka,miałam swoje zdanie,czesto odbiegajace od ogolu i rzadko zdarzało mi sie nasladowac innych.A nawet jesli to raz na kilka lat jakies pojedyncze glupotki,a juz na pewno nigdy nikogo nie kopiowałam jak psychofanka. Stad wiem, ze on naśladuje MNIE- moją gadkę, charakterystyczne slownictwo, gesty.Jesli wymysle cos nowego-to on zaraz to kopiuje.Przejmuje moje poglądy i uważa za swoje i mówi o tym w taki sposób do mnie czy do innych, że czasem sie zastanawiam czy on jest nieświadomy tego, czy może sie ze mnie nabija😭 Moje poglądy są jego poglądami,moje zainteresowania stały sie jego zainteresowaniami. Wypowiada sie w ten sam sposób co ja, wszystko robi w ten sam sposób co ja.Szkoda literek, ale wyobraźcie sobie siebie i że istnieje identyczna osoba ktora na biezaco podąza za Wami . Ostatnio mówiłam do kogoś, że planuje kupic sobie działke, opisalam wymarzony wyglad dzialki i domu... I wiecie co? On miał działke, pustą a 2 miesiące później połączył sie ze mna na wideo messenger i powiedział z usmiechem " jestem teraz na działce i zmieniam wystrój " po czym... pochwalil mi sie swoim domem, swoja dzialka...wszystko skopiowane w 100%. Taki sam dom jak ja chciałam, te same kwiaty, ten sam płot, basen, wszystko w tym samym miejscu.W srodku urzadzil tak samo,meble takie jak ja chcialam, moj ulubiony telewizor z ktorego nie zdejmuje folii - on tez nawet nie zdjal ze swojego.Załamałam sie normalnie. Kupiłam auto (moje pierwsze) - kupil takie samo. Wyslałam mu 13 sekundowy filmik jak jadę autostradą,w tle muzyka - 3 dni później pozniej wysłal mi 13 sekundowy filmik z tej samej perspektywy, na autostradzie,w tle ta sama piosenka 😑 I chyba jego dziwne zachowanie kopiuje jego otoczenie...Gdy dowiedzial sie,ze pracuje w banku to wraz z bratem złożył tam aplikacje - tylko brata przyjęli, a gdy sie zwolnilam to i jego brat sie zwolnil.Jego przyjaciolka wygląda jak ja - widziałam jej zdjecia sprzed kilku lat czy chocby miesięcy i teraz - no porażka. Fryzura taka sama-kolor,długosc,ulozenie, makijaz taki sam, brwi tak samo zrobione, nawet usta powiekszyla i poszla na solarium; ubiera sie w takie same ubrania i teraz wyglada jak ja. Oczywiscie stali sie fanami tez moich zainteresowan, ogladaja te same mecze,uwielbiaja ta sama kuchnie i kraj co ja itd. Mało tego... najśmieszniejsze jest chyba to, że on... nawet fizycznie sie do mnie upodabnia. Jest mieszanką mojego ideału faceta i mnie. Kiedys powiedzialam jakich mezczyzn lubie i on zaczal sie ubierac w ten sam sposob, zrobil ta sama fryzure, brode,przypakowal na silowni. Ale co mnie rozsmieszylo i troche zazenowalo to to, ze kiedys mialam mały wypadek, w związku z czym jedną brew mam taką "potarganą" miejscami rzadsza, a w jednym miejscu ma taki dziwny znak jak harry potter i kiedy powiedzialam o tym komus z paczki, on dowiedzial sie i kilka dni później zobaczyłam u niego to samo.Chociaz wczesniej mial geste, czarne brwi to ta jedna sobie chyba rozjasnil farba bo czym innym? Ma tak samo jak ja. Tylko, ze ja sobie to zakrywam henna...Kupilam sobie okulary - on tez a wcale nie ma wady wzroku, a ja tak. Skonczyl medycyne i mial wybierac specjalizacje i wybral tą, która mi sie podoba.Argumentuje to w taki sam sposob jak ja. Musiałabym chyba nie wychodzic z domu i z nikim nie rozmawiać żeby znajomi nie wiedzieli co i jak, ale tak sie nie da. Predzej czy pozniej dowie sie od kogos. Nie stalkuje mnie - w sensie nie pisze nachalnie , nie wystaje pod domem z lornetką (moze dlatego ze czesto podrozuje ) a raczej dostosowuje sie do mnie - jak nie chce pisac, to on to szanuje a nawet sam mowi,ze nie chce , jak chce to piszemy, dzwonimy, na wszystko sie zgadza, spelnia moje zachcianki . Ale zeby sam z siebie wyszedl z inicjatywa czy dal sie poznac to nie. Nie ufam mu przez to i nie imponuje mi to, wrecz przeciwnie czuje sie samotna i niedowartosciowana. Jak to sie nazywa w psychologii? Obsesja? I dlaczego jego otoczenie robi to samo? Momentami juz mysle,ze moze to jakies sztuczki zeby mnie zmanipulowac,miec na mnie wplyw, moze to jakas sekta?🤔 W mojej rodzinie jest kilka osob ktore mnie nasladują od zawsze, ale moze to co innego.
  21. Zwykle to głównie mężczyźni na długo wpadali w czarną dziurę samotności po rozstaniu, zwłaszcza po trzydziestce. To ogólnie trudny czas, bo większość atrakcyjnych osób zdolnych do stworzenia związku jest już zajęta. Dzisiaj czarna dziura jest bardziej pojemna. Pochłania też kobiety, które pragną miłości, a otrzymują głównie oferty układów, przelotnych romansów lub fałszywe uczucie do momentu aż facet znajdzie młodszą partnerkę. Jeśli dorzucimy do tego pompowane bez końca m.in. przez media społecznościowe wymagania urastające do rozmiaru fantazji, mało kto spełnia kryteria. A że nierealistyczne oczekiwania doraźnie podbudowują tego, kto je ma, rzadko ktoś chce je zmniejszyć. Efekt? Epidemia samotności. Około 40-tki rynek matrymonialny zapełniają wprawdzie rozwodnicy i rozwódki, ale tylko 16% z nich kogoś sobie znajdzie. Reszta, zwłaszcza samodzielni rodzice, według szacunków mają na to marne szanse. A potem ludzie ukrywają się za etykietą singla i szukają znieczulenia w pracy bez umiaru i gonitwie za sukcesem zawodowym, a niekiedy w totalnym oddaniu się samorozwojowi bez końca. Tymczasem receptę zdaje się podsuwać pewien młodociany poeta, który napisał anonimowo na ścianie: „żeby tak ludzie gęby do siebie otwierali jak od siebie odwracają to by było coś”. Podcast o singlach:
  22. Witam Jestem samotna matka nastoletniego syna oraz rocznego. Mam 35lat Od lutego spotykam sie z panem mlodszym ode mnie o 5lat. Jest to osoba malo zaradna, nie zarabia duzo ale twierdzi ze hest zadowolony z tej pracy, mieszka u rodzicow, jesli chodzi o zaradnosc w jakis domowych naprawach itp to zdecydowania ma dwie lewe rece... Nie ma zadnych ambicji , nie widzi potrzeby dbania o siebie czyli stomatolog itp. Z drugiej strony - po zwroceniu uwagi zapisal sie do dentysty jak i wyrazil chec zadbania o sylwetkę. Wykazuje chec stworzenia rodziny z nami, wydaje sie byc osoba raczej cierpliwa i ugodowa. Jednak mnie martwi ta jego niezaradnosc zyciowa i totalny brak ambicji, czy taka osoba nadaje sie na meza i wzor do nasladowania dla moich dzieci? Zwlaszcza mlodszego? Nie udalo mi sie do tej pory stworzyc zadnej dojrzalej i partnerskiej relacji dlatego nie ufam swoim odczuciom pogladom w tej sferze.. Bardzo prosze o ocene takiego typu czlowieka czy jest sens tracic czas na byc moze relacje bez przyszlosci i niekorzystna glownie dla prawidlowego rozwoju synka, w koncu byl by to meski wzorzec do nasladowania.
  23. Witam, mam na imię Ania, 24 lata. Jestem szczęśliwą mamą 3letniej córeczki i nieszczęśliwa żoną 36letniego męża. Od jakiegoś czasu, gdzieś koło roku, odczuwam w sobie jakąś taką pustkę. Mało rzeczy sprawia mi przyjemność. Od niedawna zauważyłam, że mąż mnie nie pociąga. Nie mam ochoty żeby mnie przytulal, całował. Seks nie sprawia mi przyjemności a udawać jak to mi dobrze już nie mam siły. Denerwuje mnie tak naprawdę sam fakt, że przychodzi z pracy. Stał mi się kompletnie obojętny. Zaczynam sobie wyobrażać życie bez niego. Nie chcę w tym wszystkim skrzywdzić córki. Tylko boje się, że nie pociągnie tak długo. Wydaje mi się, że ta różnica wieku między nami mi tego nie ułatwia. Nie wiem co robić i jak sobie poradzić z tym wszystkim. Jeśli chodzi o męża to ja wiem, że on się stara, posprzata, zajmie się córką. Ale ja już nie potrafię z nim spędzić chociażby weekendu. Zaczynam szukać wymowę byleby nie siedzieć z nim sam na sam w domu. Do tego doszły męczące pytania czy go kocham, czy on mi się podoba, że jestem dla niego wszystkim. Czuję się bardzo osaczona. Próbowałam z nim rozmawiać, ale zaraz się załamuje i zaczyna płakać, że on nie może mnie stracić. Czy to ze mną jest problem? Czy to możliwe, że już nie kocham męża?
  24. Hej potrzebuje waszej pomocy ponieważ nie mogę poradzić sobie z jednym temate a nigdzie w internecie nie mogę znalezc odpowiedzi na ten temat. Mianowicie w maju tamtego roku rozstałem się z dziewczyna która byłem 4 lata. . Od początku zdarzały się sytuacje bardzo dziwne np. Wiedzieliśmy o sobie coś cz ego nie powinniśmy. . Tak jakbyśmy znali się już długi okres czasu. Najdziwniejsze i tak było wspólne sny. . Potrafiliśmy wstać rano i opowiedzieć sobie co nam się śniło. . Te sny były. Identyczne. . Ale po rozstaniu to wszystko ustalo., jednak nie na długo. . Nie mamy żadnego kontaktu ze sobą mimo to zawsze wiem kiedy jest smutna , wiem kiedy się do mnie odezwie , wiem takie rzeczy jakbym cały czas się z nią widział i o niej wszystko widział.. ostatnio zadzwoniła do mnie i rozmawialiśmy o tym bo to staje się wręcz chore ponieważ ona tak samo doskonale czuje co się u mnie dzieje.. poza tym mimo żadnego kontaktu do tej pory mamy wspólne sny... czy można jakoś to wytłumaczyć. .. pomóżcie mi to zrozumieć ponieważ to nie daje mi spokoju a musze to w końcu zrozumiec. .. błagam pomóżcie! !😢😢😢😢
  25. Cześć, nazywam się Monika i mam 21 lat jestem studentką na drugim roku. Przez ponad 2 lata rozmawiałam i spotykałam się z pewnym chłopakiem. Była to dość specyficzna relacja, ponieważ bywało tak, że przez tydzień, czasami dwa a czasami nawet miesiąc nie mieliśmy kontaktu, ale później rozmawialiśmy jak gdyby nigdy nic. Oczywiście męczyło mnie to, bo nie wiedziałam na czym stoję dlatego zwróciłam na to uwagę i przez pewien czas rozmawialiśmy codziennie. No właśnie przez pewien czas... wydawało się, że jesteśmy bardzo blisko mimo, iż nie spotykaliśmy się bardzo często. Jednakże pewnego razu, gdy byliśmy na wspólnej imprezie, on za dużo wypił i wtedy powiedział mi, że mu na mnie zależy (wcześniej tego nigdy nie mówił, bo traktowaliśmy to jako relacje przyjacielską) ale też, że chce mnie tylko "zaliczyć", próbowałam to sobie jakoś tłumaczyć ale bardzo mnie to zabolało(oczywiście też nie przeprosił), więc w październiku dwa lata temu napisałam mu aby dał mi spokój i oczywiście przestał się odzywać. W kwietniu zeszłego roku wysłał mi życzenia na święta ale odpisałam jedynie, że "dziękuję" i na tym rozmowa się urwała. Od tego czasu nie mam kontaktu (poza tym, że piszemy sobie życzenia urodzinowe na FB), jednak czuje, że mi go brakuje i mimo, że to nie była idealna relacja chyba wciąż mi na nim zależy i za nim tęsknię. Mam wrażenie, że po prostu się zakochałam ale nie wiem co on czuje i po prostu boję się odrzucenia. Od tego czasu z nikim nie byłam bo po prostu nie potrafię zapomnieć o tym, co się wydarzyło. Chciałabym prosić o poradę, co mam w tej sytuacji zrobić ? Czy spróbować napisać życzenia w święta i spróbować odnowić znajomość, czy dać sobie z nim spokój i iść do psychologa na terapię? Proszę o pomoc, bo biję się z myślami już bardzo długo a wciąż nie wiem co powinnam zrobić..

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.