Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'relacje'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 378 wyników

  1. Iwona333

    Toksyczny zwiazek

    Witam jestem tu nowa mam na imie Iwona zyje w toksycznym zwiasku nie potrafie sobie z tym poradzic chcialabym jakiejs porady
  2. psycholog Rafał Olszak

    Jak (nie) być frustratem seksualnym (podcast)

    Podcast dedykowany mężczyznom, którzy zmagają się z problemem frustracji seksualnej. Zawiera także wyjaśnienie, kim są incele.
  3. psycholog Rafał Olszak

    Rynek matrymonialny to nie Titanic

    – Dlaczego większość mężczyzn skreśla mnie na wstępie za to, że jestem samotną matką? Doprowadza mnie to do szału. – To ciekawa obserwacja. Socjologowie raczej zauważają, że współcześni mężczyźni bywają tak zdesperowani, że żadnej kobiecie niczego nie odmawiają. – Nie odmawiają przygód. Żeby coś na stałe, to już mało który. Czemu tak się dzieje? – To zależy. Może być wiele wyjaśnień. Po tym jak pani stawia pytanie, zakładam, że ma pani jakąś własną teorię, czy tak? – Oczywiście! Większość to po prostu nieodpowiedzialni egoiści i tchórze. – To raczej przejaw pani gniewu aniżeli powód. – No cóż, faceci tłumaczą to inaczej. Wmawiają mi, że to wina kobiety – bo głupia uległa instynktowi i urodziła dziecko przystojnego samca alfa, który oczywiście potem zniknął z jej życia. A następnie ona szuka misiowatego samca beta z miękkim sercem, żeby wziął na siebie wychowywanie potomstwa innego faceta. Ale żaden nie chce być takim łosiem. – To z kolei raczej przejaw gniewu mężczyzn aniżeli powód. – W takim razie nie wiem, co o tym sądzić… – Myślała pani kiedyś o adopcji dziecka? – Nigdy mi to nie przeszło przez myśl. Nie było powodu. – Jak to, przecież jest tyle sierot. Ktoś mógłby pomyśleć, że adopcja jest czymś bardzo odpowiedzialnym, altruistycznym i odważnym. – Ale ja mam własne dziecko. – A zatem zna pani główny powód. – To znaczy? – Większości ludzi po prostu nie przechodzi nawet przez myśl inwestowanie w cudze dziecko. Ani kobietom ani mężczyznom. Bo mogą mieć własne. – To co ja mam zrobić? – Przede wszystkim, żeby nie dostawać szału i nie mieć zszarganych nerwów warto przestać oczekiwać od ludzi czegoś, co pani też nie mieści się w głowie. Dystans. – Ale ja bym nie skreślała samotnego ojca. – W ilu związkach z samotnymi ojcami pani była? – Akurat z żadnym. – Mhm. – Pff, mi się i tak wydaje, że kobiety są bardziej empatyczne. – Nie chcę pani martwić, ale samotni ojcowie zgłaszają ten sam problem, co samotne matki. W ogóle mężczyźni są częściej skreślani i to za więcej cech. Generalnie jest zdecydowanie więcej singli niż singielek. – No ale niektórzy ludzie przecież wiążą się z samotnymi rodzicami. Dlaczego? – Pyta pani dlaczego niektórzy wyłamują się ze schematu? – Tak. – Niektórzy dopiero dzięki temu zyskują coś, czego dotychczas byli pozbawieni. – A konkretnie? – To zależy od człowieka i tego, co ta druga strona oferuje. – Ach te wasze psychologów „to zależy”! Jak tu was nie kochać! – Rynek matrymonialny rządzi się własnymi prawami. To nie Titanic, nikt tu nie jest oszczędzany, kobiety nie mają lżej. Wszyscy jego uczestnicy są bezwzględni prawie jak na wojnie, a on sam przypomina maszynkę do mięsa. Właśnie dlatego raz jeszcze zachęcam, by nabrać dystansu, ograniczyć oczekiwania, wziąć głęboki wdech. Inaczej można dostać bzika i znienawidzić płeć przeciwną. Ciężko żyć z nienawiścią do połowy populacji. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online udzielający porad przez Internet. Możliwe są: konsultacje przez Skype, psychoterapia online.
  4. Witam, Moja dziewczyna postanowiła zakończyć nasz związek, ponieważ nie potrafi czuć tego co ja do niej czuje. Jesteśmy ze sobą kilka miesięcy, to ja pierwszy powiedziałem po krótkim czasie że ja kocham. Ona wtedy sie przestraszyła, zaczęła od tego uciekać. Powiedziała mi, że nie ma tego uczucia w niej. Ja to doskonale rozumiem, nie można kogoś pokochać z dnia na dzień. Pewno popełniłem błąd informując ją o moich uczuciach tak wcześnie, kiedy tak naprawde dopiero co sie poznawaliśmy. Ja jestem tego pewien, nic sie nie zmieniło. Dalej jej na mnie zależy, uwielbia mnie, tęskni za mną - to jej słowa. Nie jest pewna tej decyzji o rozstaniu, a dodatkowo boi się, że mnie straci na zawsze - bo ja wtedy znikne całkowicie z jej życia. Proponowałem jej - czas, który pokaże, który będzie działał na naszą korzyść, jeśli zaryzykuje. Wiem, że to uczucie jest w niej, ale jest przygniecione przez moje uczucia i jej strach. Chciałbym zapytać, czy mogę w jakiś sposób pomóc jej w odnajdywaniu tego uczucia, w tym, żeby znalazła to, na spokojnie - a nie z ustalonymi terminami (jeżeli do tej daty nic sie nie stanie, to ona rezygnuje). Żeby zaryzykowała. Żeby sie nie bała. Żeby ta blokada na uczucia zniknęła. Powiedziałem jej wprost, nie oczekuje, że od razu mnie będzie kochać. Nie wiem, co mogę zrobić, żeby to zrozumiała i chciała walczyć. Pragnę nadmienić, że z mojej strony to najdojrzalsze uczucie, jakie kiedykolwiek miałem. Nie chcę się z nią rozstawać. A ona, skoro nie jest tego pewna, też nie chce. Dziękuje za poradę.
  5. psycholog Rafał Olszak

    Mężczyzna u psychologa

    Dzisiaj szczypta humoru czyli „U psychologa – historia zmyślona, co nie znaczy, iż nieprawdziwa”. Sesja 11 – Panie psycholog, nie masz pan pojęcia jak łatwo zagranicą było mi być singlem i mieć święty spokój! – Gdyż? – Nie ma tam na kim oka zawiesić! A Polki skubane są takie piękne, że zwariować można! – Jeśli to pana pocieszy, naturalnych instynktów nie leczymy, więc przynajmniej oszczędzi pan na terapii. – A szkoda! Człowiek może przez te diabelstwo narobić tyle głupstw, wpakować się w alimenty i tak dalej. Ja to na widok niektórych kobiet dostaje jakiegoś amoku. Przydałaby się na to jakaś kuracja! – W takim razie cofam to, co powiedziałem. Jeśli chodzi o szał zakochania, impulsywne reakcje i inne takie nieszczęścia można popracować nad inteligencją emocjonalną. Wspomagalibyśmy aktywność kory przedczołowej, która działa hamująco wobec układu limbicznego odpowiedzialnego za emo… – Z pana to jest biznesmen! Sesja 14 – Możemy już zostawić w spokoju moją korę przedczołową. Ta ekspedientka z galerii handlowej powiadomiła mnie, że spóźnia się jej okres. – Mhm. – No właśnie… Ale wie pan, mam pewien pomysł. Ona ma dziwne poglądy i średnio się z nią dogaduję, a poza tym ciągle jęczy żebym ją gdzieś zapraszał i oczywiście za wszystko płacił, ale ma kobiece kształty i ładny uśmiech. Skoro potomek ma przyjść na świat to pomyślałem, że się jej oświadczę. I tak ją sobie wychowam, na pewno będzie inna po ślubie. – O, to całkowicie zmienia postać rzeczy. Pora uznać, że psychoterapia za panem nie nadąża. Polecę panu dobrego psychiatrę… Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  6. psycholog Rafał Olszak

    Jak pielęgnować związek (podcast)

    Po co i w jaki sposób pielęgnować relacje z innymi ludźmi: przyjaźń, miłość. Jak troszczyć się o związek. W jaki sposób podsycać uczucie, troszczyć się o związek, dbać o małżeństwo? Odpowiedzi znajdują się w podcaście:
  7. psycholog Rafał Olszak

    Jak dbać o związek (podcast)

    Jak troszczyć się o małżeństwo, pielęgnować związek, dbać o relacje. Temat powiązany
  8. Od 4 lat jestem sam., 2 lata po rozwodzie. Wiadomo przeżyłem to. Syn mieszka ze mną, córka z matką. Nie ma problemu z kontaktem. Próbuję znaleźć kobietę by zbudować fajny, dojrzały związek ale nie wychodzi. Miałem już kilka kobiet od czasu rozwodu i po początkowej fazie fascynacji opuszczały mnie emocje i każda z nich mi obojętniała tak bardzo, że nie miałem ochoty dalej się z nią spotykać i odchodziłem, nie potrafiłem ukryć irytacji, zniecierpliwienia, braku zainteresowania. Szukam poznaje nowe, na początku jest OK, sex jest OK i wydaje się, że rysuje się szczęśliwa przyszłość a tu nagle (albo wcale nie nagle ale już od któregoś początkowego spotkania) znika zainteresowanie i chęć przebywania z tą kobietą. Były związki, które po tygodniu przerywałem, po kilku miesiącach a ostatni trwał ponad rok ale tylko dzięki determinacji partnerki. Raniłem ją a ona mnie tłumaczyła. Chcę się związać na dobre ale nie potrafię zbudować takiej relacji. Gdzie jest problem ? Psychoterapii potrzebuję, czy jak ?
  9. Zawiedziona

    Brak zaufania

    Witam jestem z mężem już około 7 lat łącznie, na początku naszego związku przypadkiem odkryłam że piszę na portalach randtkowych i wysyła intymne zdjęcia po naszej rozmowie szczerej przestał było wszystko dobrze do czasu jak byłam w ciąży znowu zaczol z kimś pisać i wysyłać zdjęcia wybaczylam mu i jakieś 3 lata był spokój i znowu zaczol pisać ale tym razem z koleżanką z pracy w taki sposób znajomi nie piszą obawiam się że mnie zdradził choć mówi że nie zrobił tego i że to dla żartu ale odnoszę wrażenie że mąż uważa że to moja wina ze pisze z kimś.. Ostanie 2 miesiące wogole prawie nie rozmawialiśmy teraz niby mamy wyjaśnione ale cały czas mam obawy że dalej z nią pisze albo spotyka się.. Mam jakieś takie dziwne przeczucie że nie jest ze mną szczery i dalej coś ukrywa i nie wiem co mam robić? Nie wiem czy mu kolejny raz zaufam proszę o jakąś radę
  10. psycholog Rafał Olszak

    Dobry związek to także konflikty

    Czym różni się dobrej jakości związek od słabego? Rozmaicie można to mierzyć. Statystycznie różni się liczbą konfliktów. ALE UWAGA! W kiepskiej relacji jest średnio więcej sporów niż w dobrej jakościowo, ale też całkowity brak sprzeczek może w NIEKTÓRYCH związkach oznaczać dwie niefajne rzeczy. Po pierwsze, że ludziom już nie zależy. Po drugie, że wpadli w pułapkę bezkonfliktowości i za wszelką cenę udają zgodnych, a w efekcie problemy pozostają nierozwiązane. Jaki z tego wniosek? W związku chodzi o autentyczność, więc nie uśmiechajcie się na siłę, gdy w głębi serca nie jest wam do śmiechu. Dla higieny warto czasem troszkę skonfrontować swoje oczekiwania, poprosić o informację zwrotną, przedłożyć swoje bolączki, wyłożyć kawę na ławę. W cywilizowany, asertywny sposób, bez karczemnych awantur, rzecz jasna. Najwięcej konfliktów w relacjach zdarza się wtedy, gdy ludzie spędzają ze sobą relatywnie dużo czasu. Idzie weekend, więc pozostaje mi tylko życzyć konstruktywnych dyskusji przy herbacie. Tylko uprzedźcie partnerów, że zamierzacie poruszyć trudne tematy – nikt nie lubi przykrych niespodzianek. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online - terapeuta par i małżeństw oraz osób indywidualnych.
  11. psycholog Rafał Olszak

    Koniec małżeństw?

    Czy mamy do czynienia ze zmierzchem instytucji małżeństwa? Czy nadciąga rychły koniec małżeństw? Coraz rzadziej są zawierane i jednocześnie coraz większy odsetek kończy się rozwodem. Co dalej z małżeństwami? Jakie są przyczyny obecnego stanu rzeczy? Temat omawia do bólu szczerze i bezceremonialnie psycholog kliniczny Rafał Olszak. Powiązane materiały:
  12. psycholog Rafał Olszak

    Miłość to więcej niż namiętność

    Namiętność nie narasta w nieskończoność. Na początku znajomości rośnie lawinowo, ale nie trwa to wiecznie. W pewnym momencie ulega zawieszeniu, a czasem przygasa. Niekoniecznie jest to powód do lamentu. Można ochłonąć i zająć się innymi aspektami miłości – jej przyjacielskim pierwiastkiem i wspólnymi celami. Namiętne porywy wciąż odwiedzają parę, ale szczególnie ważna staje się bliskość i podróż w tym samym kierunku. Niebezpiecznie jest opierać stałą w zamyśle relację na samej tylko namiętności. Jeśli ludzi łączy jedynie sypialnia, z czasem sypialnia ich także podzieli. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, psychoterapeuta par i osób indywidualnych.
  13. psycholog Rafał Olszak

    Gdzie ci mężczyźni?

    – Czuję się taka samotna. Gdzie ci mężczyźni? – Jest Pani pewna, że jest hetero? – Tak, nie mam co do tego wątpliwości. – Czyli podobają się Pani niektórzy mężczyźni? – Tak, niektórzy. – Kiedy ostatnio zaprosiła Pani któregoś na kawę? – Jeszcze czego! – Nie wolno Pani? – Wolno, ale to robota dla faceta. To on ma zdobywać kobietę! – Ilu fajnych facetów Panią zdobywa tygodniowo? – Zero. – To może pora trochę pokokietować? – O nie, nie należy niczego ułatwiać mężczyźnie! – Czy ta strategia się sprawdza? – Może i nie, ale przynajmniej nie tracę godności i nie wychodzę na desperatkę! – Poznawanie nowych ludzi albo flirt to desperacja? – Tak, to uwłaczające, gdy kobieta ma zrobić pierwszy krok. – Czy jest cokolwiek, co wypada Pani zrobić, co mogłoby pomóc? – Mogę dawać subtelne sygnały, że mężczyzna ma u mnie szanse. – Nie szkoda Pani czasu na te gierki? – Jestem jeszcze całkiem młoda. Mam dopiero 30 lat. Mam czas. – Czy w ciągu ostatnich kilku lat ta strategii działała? – Niespecjalnie. – Rozumiem. Właściwie ma Pani rację. Ma Pani dużo czasu. Wielu ludzi zaczyna rozumieć dopiero około 60-tki, że po życie trzeba sięgać garściami zamiast czekać aż inni załatwią sprawę. Do 60-tki wiele osób chowa głowę w piasek, tchórzy kryjąc się za konwenansami, narzuca sobie wymyślne standardy, które sabotują ich cele. Proponuję zatem, byśmy wrócili do rozmowy za 30 lat. Co Pani na to? – Pan na pewno do tego czasu się wypali bo praca psychologa to jakaś masakra, a ja pewnie utknę na kanapie z dwoma kotami i zapuszczę tam korzenie. Chyba lepiej rzeczywiście coś zmienić... Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  14. psycholog Rafał Olszak

    Co czyni materiałem na męża, żonę

    Nie każdy mężczyzna jest materiałem na męża i nie każda kobieta jest materiałem na żonę. Kluczową kwestią jest stosunek do bliskości. Jeśli dla kogoś jest ona absolutnym priorytetem, więc jest skłonny wiele dla niej zrobić, to stały, formalny związek może się udać. Jeśli jednak dla kogoś inne potrzeby są dużo ważniejsze, a trudno je zaspokoić będąc w monogamicznej relacji cały czas żyjąc z jednym i tym samym człowiekiem, trwała relacja ma marne szanse i prawdopodobnie podzieli los małżeństw kończących się rozwodem. Zwłaszcza, gdy obie strony od początku nie inwestują tyle samo. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi mężczyzna, psycholog kliniczny, psychoterapeuta par i małżeństw oraz osób indywidualnych.
  15. Darka90

    Depresja

    Mam 28 lat.Cztery lata temu, zmarł mój synek. Miał wady genetyczne. Lekarze mówili żebym przygotowała się na najgorsze, nawet proponowali usunięcie ciąży lecz ja nie wyraziłam na to zgody. Ciąże donosilam do 35 tygodnia,urodziłam siłami natury. Synek zmarł 3 minuty po porodzie. Myślałam że, pogodzilam się już z tą sytuacją, minęły jednak 4 lata, ale jednak nie. Od tamtej pory mam jakieś problemy emocjonalne. Aktualnie jestem matką trójki dzieci. Najstarsza córka ma 11 lat i jest z mojego poprzedniego związku, mieszka z ojcem. Ja wraz z mężem wychowujemy dwójkę naszych wspólnych dzieci,córkę 3 latka i synka 8 miesięcy. Problem w tym że ja ciągle jestem nerwowa, ciągle krzyczę, wyzywam, wszystko mnie denerwuje. Czasami nie mam siły na nic.Przez to wszystko klocimy się ciągle z mężem. Wiem, że przez moje zachowanie cierpi moja rodzina.Chcialabym to zmienić ale nie wiem jak. Próbowałam ale nie potrafię. Chodzę ciągle przygnebiona i zdenerwowana. Czasem nie mam siły się nawet ogarnąć. Jem jeden posiłek dziennie. Przerastają mnie obowiązki domowe. Czy to może być nerwica lub depresja?Czy też to zachowanie wynika ze straty syna?
  16. psycholog Rafał Olszak

    Porada psychologiczna przez e-mail

    Idąc z duchem czasu i wychodząc naprzeciw Państwa oczekiwaniom uruchomiłem nową usługę. Jest to porada psychologiczna przez e-mail: https://ocalsiebie.pl/porada-psychologiczna-email/ Masz kłopot w życiu osobistym, problem obyczajowy lub ściśle psychologiczny? Chcesz wiedzieć, co możesz zrobić żeby sobie pomóc i dowiedzieć się jakie są potencjalne rozwiązania? Zapytaj psychologa przez e-mail!
  17. Małpa

    Seks

    Witam co może być przyczyną tego że nie mam ochoty na seks z partnerem?wogole mnie on nie podnieca.chociaz się stara ostatnio przy seksie nawet podniecenia nie miałam.Dziekuje z gory
  18. Janniezbedny123

    Kość niezgody

    Dzień dobry, Mam problem i nie wiem jak go rozwiązać. Jesteśmy od 3 lat kochającą się parą i od paru miesięcy, jesteśmy zaręczeni. Za pół roku planujemy ślub. Jednak mamy jedną kość niezgody i nie wiem jak problem rozwiązać. Mianowicie ja od czasu do czasu lubię spotkania ze znajomymi i lubię dużej posiedzieć z nimi natomiast moja narzeczona jest raczej odludkiem i problem jest taki że za każdym razem jak wychodzimy gdzieś na takie spotkanie to imprezę musimy zakończyć o 21 , 22 maksymalnie o 24. Dodam że mamy po 25 lat. I nie jest tak że spotykamy się ze znajomymi bardzo często bo maksymalna częstotliwość takich spotkań to raz w miesiącu z niektórymi raz na pół roku a z innymi razem raz na rok. Wyjście samemu odpada bo wtedy ona się o mnie martwi i denerwuje. Dodam że nie chodzi o siedzenie całonocne ale żeby chodź raz na jakiś czas posiedzieć do godziny 1-2 w nocy Problemem jest to że Ona w momencie jak chce wracać do domu to wszystko ma gdzieś nie interesuje jej że nie ma czym dojechać i trzeba długo czekać i jest gotowa wyjść bezemnie a ja nie jestem gotowy na to jej pozwolić ze względu na bezpieczeństwo. Moje zdanie nie ma wtedy też żadnego znaczenia. I po prostu się zastanawiam czy to ze mną jest coś nie tak i jak rozwiązać ten problem i znaleźć jakieś rozwiązanie.Bo jak mamy się z kimś spotkać to już często wolę odwołać spotkanie niż powodować zatargi między nami i widzieć zdziwienie i oburzenie znajomych. Dodam że to nie jest też kwestia żadnych obowiązków w domu że musimy wrócić.
  19. psycholog Rafał Olszak

    Ekspozycja ciała a przedmiotowe traktowanie

    Ekspozycja ciała jest czymś nieuniknionym. Można to jednak robić na różne sposoby. Analiza mediów społecznościowych i aplikacji randkowych pokazała, że bardzo często ludzie prezentują ciała w mocno seksualny sposób. Warto pamiętać, że im bardziej tak się siebie ukazuje światu, tym bardziej traktujące płeć przeciwną jak obiekt seksualny osoby się przyciąga. Uprzedmiotowienie natomiast rzadko ogranicza się do jednej sfery – ono „rozlewa się” na inne aspekty. Przekładając to na ludzki język… Śmiałe eksponowanie wdzięków może być kuszące, bo prawie na pewno wzbudzi zainteresowanie. Problem w tym, że z obiektem seksualnym ludzie nie tworzą relacji tak jak nie tworzy się więzi z przyrządami ze sklepu dla dorosłych. No i przedmiotowo bywa się traktowanym nie tylko w sypialni, ale i poza nią. Panowie bywają używani jak bankomat czy dostawca świadczeń, a panie jak dekoracja czy coś, czym facet się chwali jak nowym modelem telefonu. Jeśli nie chce się być tak traktowanym warto zmienić swój sposób ekspozycji ciała lub ograniczyć sytuacje, w których robi się to tak seksualnie. Skomentuj, polub lub udostępnij ten post na Facebook. CIEKAWOSTKA: Pomoc psychologiczna, internetowa poradnia psychologiczna, psychoterapia przez Skype - to frazy, które trafnie opisują Gabinet Ocal Siebie.
  20. psycholog Rafał Olszak

    Toksyczny związek

    Łatwo jest mieć toksyczny związek. Wystarczy nisko się cenić a wejdzie się w niego nieuchronnie i mimowolnie. Potem pozostaje już tylko nie brać odpowiedzialności za swoje położenie. Łatwo jest mieć toksyczny związek – wystarczy w nim trwać. Im dłużej się to robi w tym głębsze wpada się bagno. Z czasem ucieczka stają się więc coraz trudniejsza. Należy ratować się tak wcześnie jak to możliwe albo niezwłocznie szukać pomocy zanim pojawi się desperacja. Tonący chwyta się brzytwy, więc można wpaść z deszczu pod rynnę – z jednej patologii w drugą. A przecież nie o to chodzi. Skomentuj, polub lub udostępnij ten post na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog kliniczny pracujący także jako psycholog online, przez Skype.
  21. Katherina

    Moja Matka rujnuje mi życie

    Witam Mam na imię Kasia, mam 28 lat pracuje i mieszkam za granica z chlopakiem. Mój problem trwa od dzieciństwa i chodzi o moją Matke, ktora jest alkoholiczką, ktora nie widzi tego absolutnie(ja nie pije, w kazdej chwili moge przestac, to nie problem). Otóz chodzi mi o chora relacje z nią. Odkąd pamiętam każda kolezanka z ktora sie przyjaznilam byla zla, kazdy chlopak tez. Ale chodzi mi o to jak wypowiada sie o moim chlopaku. Jestem z nim 5 lat. Moja Matka zadzwonila do niego po pijaku i zaczela go wyzywac a gdy on powiedzial jej ze mnie kocha to go wyzwala i jemu puscily wtedy nerwy i nie był jej dluzny. Jeszcze przed tym telefonem go nie nienawidzila(tlumaczenie, ze nie rozwijam sie przy nim), a po nim to juz wogole. Rozmowy i tlumaczenia sie na nic zdaja. Od pieciu lat jest ta sama spiewka, wypisywanie na mojego faceta okropnych rzeczy i zarzucanie mu okropnych rzeczy. Nie jest on świetym oszukał mnie w pewnej kwestii, ale mu wybaczylam, a jej sie z tego niestety zwierzylam i nie rozumie ze sie pogodzilismy. Kaze mi zjezdzac do Polski(nie mam do czego ona sama mieszka na 27m2)Poza tym byłam przez nia wyzywana jak nie bylo tak jak ona chciala(najczesciej wyzwyiska o kolezanki o relacje z innymi nawet z Babcia i kiedys Tata). Moj wujek, chlopak i jego Mama po opowiesciach co ona gada i wypisuje do mnie stwierdzili, ze jest prawdopodobnie chora psychicznie. Ja sobie z tym średnio radze cały czas myślami jestem w Polsce zadreczam sie, że moja Mama jest taka samotna(z Babcia poklocona bo jej nawkladala ze za duzo pije), koleżanek nie ma bo wydaje mi sie ze ona twierdzi ze wszyscy wokol sa zli i wszystkich jakby nienawidzi. Jest bardzo pamietliwa i cos sie ktos nie tak odezwie czy spojrzy na nia to potrafi zwyzywac, az mi strasznie nie raz wstyd bylo. Piszę ten post poniewaz wczoraj napisala mi list pozegnalny zacytuje: "a ja rachunek sumienia,nie chce mi się zyc ,bo poco dla kogo..czuje się odrzucona,skrzywdzona,cel u zadnego,po co to wszysko moje działanie nie maja skutku jaki bym sobie zyczyla'krece się w kolko i caly czas to samo ,kleska totalna,nie nawet sily żeby to zapjac bo tego się nie da,smierc fizyczna bylaby dla mnie wyzwoleniem od cierpienia nie do zniesienia,Bog karze zle czyny i temu się poddaje,na co i komu ja potrzebna,wybili mi z glowy zrowy egoim,czyli nie sprzeda się, i zachować ducha wolnego,alerany się nie goja,modlitwa pomaga,a później smutek i nicość,pragne śmierci,to mój jedyny ratunek,gdybym zaczela moeic prawde zaszkodzilabym tobie,lepiej milczeć niż słowami i rękoczynami NISCZYC,pomodl się za mnie ,może moja dusz dozna ukojenia,moze to lenistwo,albo depresja,moze lepszy terror ,aby się obudzić,jestem zmeczonz,,i znudzona tym swiatem,pragne śmierci,bo tutaj wszystko mnie przerasta,pragne umrzec,czuje się białym niewolnikiem tego systemu ,i nie udało mi się niknac jego pułapek,nie mam tyle inteligencji,przegralam zycie,,chce odejść z tad,,tu nie ma dla mnie miejsca,staraj się otaczać ludzmi pozytywnymi,omijaj zlo ,wszystko w sercu,chyba nie zasluguje na przebacznie wiec lepiej przejc na tamta strone,niz być automatem bez zycia ,udawac ze zyje,,sama nie wiem co będzie dalej,stosuj wizualizacje,od złych ludzi z daleka,bez strachu,bog cie prowadz,ja musze placic winy moje,zyje jak w letargu zktorego się nie mogę wybudzic" Po tej wiadomosci zaplakana zadzwonilam do wujka i on jechal 30 km zeby sprawdzic bo wylaczyla tel i on mi powiedzial ze zastal ja w normalnym stanie psychicznym. Ona cierpi rowniez na zakupoholizm moim zdaniem i jest bardzo samotna. Ja juz nie umiem z nia rozmawiac, nie mam ochoty, odrzuca mnie to, bo potrafi prowadzic godzinne monologi, a gdy ja cos powiem czy np wyjechalam gdzies to ona wykorzystuje to przeciwko mnie. Przyklad dzisiaj stwierdzila ze moje wyjazdy zagraniczne to moj chlopak wyludza na nie pieniadze ode mnie i zebym mu robila zdjecia. Albo jak mialam ok 11 lat to przyjechalam do niej za granice na wakacje. Upila sie w sztok tak ze chodzic prawie nie mogla, pobila sie z pania na plazy bo jej cos brzydko odpowiedziala. Nastepnie musialysmy wracac do domu bo juz bylo ciemno to musialam juz prowadzic pod reke a byla ciezka i mnie po drodze wyzywala po raz kolejny chodzilo jej o relacje z "kims"(tamtym razem chodzilo o Tate) bardzo sie wtedy balam bo ona kapletnie odleciala bylysmy daleko od domu i musialam jakos sobie poradzic z dojazdem i jakims podstawowym jezykiem sie dogadac. To tylko jeden przyklad z wielu. Moj chlopak mowi ze mam z nia zerwac kontakt bo ona robi mi z mozgu sieczke, ale ja nie umiem bo to jednak Matka i jest mi jej jednak żal. Moja pytanie to jak mam sie zachowywac w stosunku do jej prawie codziennych wiadomosci tego typu cytat " kasiu jedyna corka moja ,tyle lez wulas za a ja chociaż nie wylam za ciebie hektrolitry,prosze o jedno o wyzwolenie twoje i moje z sidel szatana,ten związek jest proba sil miedzy zlem a dobrem,jestes ze mna zwiazana w imie swietosci poczecia ducha swietego,tato i ja twoja rodzicielka jesteśmy twoimi opiekunami do końca tego swiata,nie posadzaj pochopnie,szatan jest przy tobie najblxej ,spi z toba w jednym w lozku i myśli ze posiadł dusze twoja,dlatego prosz mow caly cza ojcze nasz,ja mama pragne abys zalozyla rodxine według boga,biednie alebogato duchowo,wroc do polski ,mieszkanie do dyspozycji,ja będę wysylac ci pieniądze,ale porzuc tego judeo satanistę,ktory mowi słodkie słowa ,obiecuje zlote goryi nigdy ich nie speni ,bo pracuje dla zlej mocy,wspoga swoja diabelska rodzine,ty nie jeste s wplnie,masz tylko sluzyc do wydojenia,tak ja to zrobila rodzina gosi,kocham cie od pierwszego kopania mnie w brzuszek ,nie wiedziam co się dzeje a to moja coreczka takie silne pietki ,kochqam i nie przestane,i nie pozwole już nikomu aby cie krzywdzl,prosze abys porzucila szatana...….oszukanca bez mstury,nieroba,ktory karze4 się wozic po krajach robic swobie zdjecie i wrzucać na fej…….to jest agent ….tak go0sia.....kto0rzy inwigolowani mnie i mietka i za to mieli profity,prosze przebudz i bądź uwazna ,on i gosi rodzina to samo,nie dawaj mu wi0adomosci ,to prawdobnie jest konfident,przekonany ze jesteś tak zakochana w nim ze idzie na caloscx,czyli obiecuje zlote góry i donosi tam gdzie trzeba,t0o jest bardzo zla odetnij się o0d niego poki czas,jesli cie wplącze w afery i nne swistwa bediesz wspowinna,prosze córko moja naj0ukochan sza odetnij się od zla ,szatanq,polecam ci film wladcqa pierścieni,prosze " I drugie pytanie czy jej zachowanie moze sie kwalifikowac pod chorobe psychiczna czy jest to skutek dlugotrwalego picia (19lat)?
  22. psycholog Rafał Olszak

    Czy stały związek jest czymś dla ciebie?

    Męczysz się ograniczając do jednej osoby czy raczej masz dość ciągłego podrywania nowych ludzi i spędzania długich godzin w aplikacjach randkowych oraz zarywania nocy w klubach, żeby kogoś „wyhaczyć”? Uwielbiasz olbrzymią różnorodność seksualną czy raczej wolisz atmosferę intymności, bliskość i znajome objęcia osoby, która doskonale zna twoje potrzeby? Ubóstwiasz ekscytujące podboje czy szkoda ci czasu, energii oraz pieniędzy na wabienie płci przeciwnej wciąż nowymi sposobami? Rodzina wydaje ci się balastem i kulą u nogi czy bezpieczną bazą, przystanią, „stacją dokującą”, do której zawsze możesz wrócić, by naładować akumulator? Odpowiedzenie na tych kilka pytań może wystarczyć do stwierdzenia, czy stały związek jest czymś dla ciebie. Postaraj się jednak odpowiadać nie patrząc na te sprawy przez pryzmat wcześniejszych urazów - zaślepiłby cię gniew. Skomentuj, polub lub udostępnij ten post na Facebook. CIEKAWOSTKA: Psycholog online udziela pomocy psychologicznej za pośrednictwem Internetu. Możliwe są konsultacje psychologiczne i psychoterapia online przez wideokomunikator Skype. Męski blog ukazujący refleksje mężczyzny prowadzi psycholog kliniczny.
  23. psycholog Rafał Olszak

    Mężczyźni wpuszczeni w kanał

    Od najmłodszych lat mężczyzn uczy się, że jeśli będą dla kobiet mili i usłużni, uzyskają ich szacunek, a może nawet w ten sposób zapracują na miłość, związek, satysfakcjonujące pożycie. A potem nie wierzą własnym oczom, widząc, jak dziewczyny kleją się do ich nieokrzesanych kumpli na sterydach albo nadzianych gachów zmieniających partnerki jak rękawiczki. Czasem mijają całe lata nim do panów dociera, że zostali wprowadzeni w błąd, wpuszczeni w kanał. Uniżoność czyni mężczyznę użytecznym, ale nie pożądanym. Z badań opublikowanych w „American Sociological Review” wynika nawet, że w takich związkach, w których mężczyźni sprzątają, zmieniają pieluszki czy prasują, do zbliżeń dochodzi rzadziej. I to nie o kilka procent, lecz średnio kilkukrotnie. Nic dziwnego, że panowie mówią, iż wpaja się im nieprawdę i czują się jakby żyli w filmie Matrix. Skonsternowani coraz rzadziej chcą angażować się w związki, bo nigdy nie wiedzą, czy to, czego oczekuje kobieta, jest tym, co faktycznie wzmocni relację. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Psycholog online, porady psychologiczne przez Internet, psychoterapia przez Skype to usługi oferowane przez serwis taki jak internetowa poradnia psychologiczna.
  24. psycholog Rafał Olszak

    Podwójne standardy

    Podwójne standardy... Któż ich nie doświadczył? Atrakcyjnym fizycznie mężczyznom kobiety same wskakują do łóżka i przyzwalają im w znajomości na sporo ponad miarę (jak to się kończy dla pań, to inna historia). Od pozostałych facetów wymagają wysokich umiejętności konwersacyjnych, doskonałego uwodzenia, dużych nakładów, wyższego statusu i tak dalej... Atrakcyjnym fizycznie, bezdzietnym kobietom panowie oferują uwielbienie i usłużność (jak to się kończy dla mężczyzn, to inna historia). Pozostałym kobietom, zwłaszcza samotnym matkom, proponują co najwyżej przelotną znajomość czy „przyjaźń z bonusami”. W dobie Internetu i swobodnego przepływu informacji obie płcie doskonale zdają sobie sprawę z działania tych podwójnych standardów. Ludzie to po prostu widzą. Sprawia to, że czują coraz większą gorycz i wściekłość oraz poczucie niesprawiedliwości. I potem wzajemnie się mszczą jedni na drugich. A gdy mówię, że obie płcie jadą na tym samym wózku, pukają się w głowę. Smutne. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Psychoterapia online to po prostu psychoterapia prowadzona za pośrednictwem komunikatora do rozmów wideo. Dlatego właśnie bywa nazywana psychoterapią przez Skype oraz określana jako terapia online.
  25. załamana

    problem z córką

    Dorosła córka odwróciła się ode mnie trzy lata temu. Dlaczego? Oskarżyła mnie o złe traktowanie w dzieciństwie, bicie itp. Sęk w tym, że nigdy, poza jednym razem kapciem, nie uderzyłam jej, a ona twierdzi, że zlałam ją pasem tak mocno, że miała siniaki. Chciałam z nią porozmawiać o tym, ale twierdziła, że nie jest gotowa. Czekałam rok aż będzie gotowa na rozmowę. Nie doczekałam się, więc zarezerwowałam pokój w hotelu i poinformowałam ją, że przyjeżdżam, aby porozmawiać. Z wielką łaską przyjechała, ale nie do hotelu, ale do restauracji i oświadczyła, że ma tylko 20 min, bo musi wracać do pracy, co okazało się bzdurą, jak się potem okazało. Rozmowa doprowadziła jeszcze do większego dystansu. Właściwie to nie była rozmowa, bo każde moje zaczęte zdanie kwitował, że mówię tylko o sobie. A o kim miałam mówić? Chciałam jej powiedzieć jak się czuję w tej sytuacji i porozmawiać o nas, ale nie było takiej możliwości. Przepłakałam całą noc w hotelu i wróciłam do domu. Od tej pory córka odezwała się po roku z propozycją rozmowy, ale pod warunkiem, że to ona będzie mówiła. Co to za rozmowa? Ale zgodziłam się. Przyjechała ze swoim chłopakiem na dwie godziny (on został w samochodzie do czasu zakończenia rozmowy). Ustaliłyśmy, że zaczynamy od początku, tak, jakby nic wcześniej nie było. I nic się nie zmieniło. Córka nadal nie dzwoniła, nie interesowała się nami (mąż jest po dwóch udarach). To ja dzwoniłam i pytałam co u niej i nawet wtedy nie pytała o nas. Kolejny raz przyjechała na Boże Narodzenie w ubiegłym roku i poinformowała, że spodziewa się dziecka. I znów to ja dzwoniłam. Nie narzucałam się, dzwoniłam raz w miesiącu. Kolejne spotkanie było na weselu u kuzynki, gdzie rozmawiałyśmy, o ile to można rozmawiać, przez chwilę, raz. W maju musiała iść do szpitala, bo miała bóle. Jechałam na mecz naszej reprezentacji w siatkówce z zakładu pracy. Zaproponowałam, że odwiedzę ją w szpitalu. Niby się ucieszyła. Kiedy zajechałam, zadzwoniła z pytaniem, o której będę (była godz. 10:00). Odpowiedziałam, że własnie biorę taksówkę i mam zamiar jechać. Niestety, musiałam zmienić plany, bo ona właśnie była w MC Donald (wyszła ze szpitala z chłopakiem). Ok. Kiedy dowiedziała się, o której mam mecz, zaproponowała przyjazd na godzinę przed meczem, a więc za jakieś trzy godziny. Wyliczyła tak, abym nie była dłużej niż pół godziny. W szpitalu przywitała mnie bardzo chłodno. Rozmowa się nie kleiła. Widać było, że chciałaby abym już sobie poszła. Kiedy zapytałam, czy mogę dotknąć i poczuć ruchy dziecka, natychmiast prawie krzyknęła "nie". Po chwili refleksji, pozwoliła. Czułam się okropnie i najchętniej uciekłabym stamtąd, ale zostałam. Kiedy urodziła, nie poinformowała mnie o tym, Młodszy syn, był u niej i top on mnie poinformował przysyłając zdjęcie. Dzwoniła do niej. Po powrocie ze szpitala proponowałam, że mogę jej pomóc. Były wakacje, więc miałam czas. Usłyszałam, że będzie pamiętać. I na tym koniec. Zaprosiła nas, kiedy wnuczka miała miesiąc, ale tylko na chwilę, bo potem jechaliśmy do rodziców chłopaka, gdzie traktowała mnie jak piąte koło u wozu: nie pozwoliła małej wziąć na ręce, kiedy zaproponowałam, że zajmę się nią, aby mogła zjeść. W sumie czas spędziliśmy wyłącznie z rodzicami tego chłopaka, bo ona wyszła z dzieckiem i ojcem dziecka do innego pokoju. Całą drogę do domu płakałam. Tam udawałam dobrą minę do złej gry. Gdyby wypadało, gdyby to było u niej w domu, natychmiast bym wyjechała. Wnuczka ma pół roku, a ja ją widziałam raz, wtedy, gdy miała miesiąc. Dwa razy połączyła się na skype, aby pokazać małą i wszystko. Nie mogę pojechać bez zaproszenia, bo to zastrzegła, że muszę się umawiać, a nie informować, że chcę przyjechać. Dlaczego tak mnie traktuje? Wcześniej wszystko było ok. Zawsze byłam, kiedy mnie potrzebowała. Dzwoniła, kiedy miała problem, a także bez przyczyny. Ot tak sobie. Fakt, od urodzenia była nadwrażliwa, więc starałam się ją wspierać. i duchowo i finansowo. Kiedyś, chyba z 5 lat temu w czasie Wigilii życzyła mi, abym była szczęśliwa, bo zasługuję na to, i żebym przestała myśleć o niej i dwóch synach, bo oni są już samodzielni, abym pomyślała o sobie. A teraz taki zwrot sytuacji. Dlaczego? Kiedy zachorowałam bardzo poważnie 7 lat temu, wzięła urlop, przyjechała do szpitala, załatwiała inny szpital. bo z powiatowego chcieli mnie wypisać, że niby nic mi nie było (nie chodziłam, byłam prawie jak roślinka - depresja). Nawet chciała załatwić przewiezienie helikopterem do szpitala bliżej miejsca mojego zamieszkania (byłam wtedy na wakacjach na drugim końcu Polski). Najmłodszy syn, jako, że miał wakacje, przyjeżdżał do mnie codziennie i uczył chodzić. Ona pomagała mi w toalecie. Myślałam, że nic nas już nie rozdzieli, że mam kochające dzieci, a tak naprawdę, to tylko najstarszy syn, dla którego byłam surowa, interesuje się mną i ojcem. Jak mam dojść z córką do porozumienia? Nie mam pomysłu. Rozmowa nie wchodzi w grę. Nie chce mi się żyć i tylko fakt, że mąż jest niepełnosprawny i mam nierozwiązane sprawy spadkowe po rodzicach z bratem (alkoholikiem), trzyma mnie przy życiu. Nie chcę zostawić dzieciom bałaganu, który zostawił mi mój ojciec, a mam udział w spadku, z którego nie mogłam zrezygnować, bo nie było załatwione nic po śmierci mamy. Nie chcę, aby dzieci musiały rezygnować ze spadku po mnie (mamy mieszkanie własnościowe) tylko dlatego, że po dziadkach nie jest ok. Do głowy przychodzi mi szantaż: pożegnalny sms sugerujący, że skończę ze sobą, ale wiem, że to głupie. Proszę o pomoc, bo obawiam się, że znów wyląduję w szpitalu z depresją. Poprzednia dopadła mnie, kiedy stan męża zrobił się stabilny tak, że nie wymagał nieustannej opieki i był w miarę samodzielny. Lekarka w szpitalu powiedziała, że adrenalina mnie trzymała, a jak wszystko się unormowało, to wtedy pękło.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.