Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'zdrada'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 105 wyników

  1. Mam na imię Martyna, 19 lat. Mój problem polega na tym, że nie umiem wytrwać w związku z jednym partnerem. Chciałabym się ustatkować, co pewnie śmiesznie brzmi biorąc pod uwagę mój wiek ale tak jest. Tyle, że gdy za każdym razem jak znajdę odpowiednią osobę, nie potrafię oprzeć się innym mężczyzną, którzy też mi się podobają, nie chodzi tutaj o wygląd zewnętrzny ale charakter. Jakiś czas temu byłam w związku z obojgiem facetów, co się wydało i nie skończyło się dobrze. A teraz znowu mam ten problem, jestem w związku z cudowną osobą ale poznałam również innego mężczyznę, który jest tak samo cudowny, nie wiem co mam ze sobą zrobić, czuję się bardzo źle sama ze sobą. Potrzebuję pomocy.
  2. Witam odwiedzających. Zastanawiam się jak mam opisać w tzw skrócie siebie hmm cieżko trochę, może się uda😏 40letnia samotna matka, pracująca. Z doświadczeń jaki składa się mój charakter, moje życie: wykorzystywana seksualnie w dzieciństwie przez członków rodziny, wychowywana przez 9lat przez matkę później "pojawia" się tata, człowiek despotyczny ,bez uczuć, alkoholik...po latach dostaje wyrok za znęcanie się psychiczne i fizyczne nad rodziną. Moje małżeństwo(ok10lat),liczne zdrady męża - rozwód. Kolejny partner,dziecko- alkohol, hazard ze strony partnera. Rozstanie. Trzeci partner...i tu się zaczyna historia. Po jednej stronie Pokrewna dusza, człowiek przy którym chcę się zestarzeć. Głębokie uczucie z mojej jak i jego strony po drugiej dzielące nas kilometry( mieszkamy i pracujemy w innych województwach ok300km) jego zamiłowanie do "piwa" ( pije bo lubi)i jak się okazuje zazdrość , brak zaufania ,szacunku(wnioskuje to że sposobu czasami pisania, mówienia z jego strony). No i każdego bagaż doświadczeń. On również po rozwodzie Odeszłam od niego a nadal go Kocham.Towarzyszy mi w myślach w każdej chwili. Tęsknie...ale wiem , że nie mogę kolejny raz dać się wykorzystać nie chodzi mi fizycznie ale uczuciowo,mentalnie... Zabrzmi to śmiesznie ale intuicyjnie mam wrażenie, że będę kolejny raz skrzywdzona przez osobę której ufam,kocham. Więc się odcinam, uciekam Wiem może napisałam chaotycznie ale jak zminimalizować stan w jakim się znajduję i co jest tego przyczyną i dlaczego taka jestem Nie wiem już co mam robić i myśleć na ten temat...
  3. Chciałam zapytać, co mam zrobić, gdy mój mąż po wielu latach małżeństwa postanowił odejść do kochanki. Gdyby to była takie normalne odejście to wiem, że muszę się pogodzić z losem, ale problem polega na tym, że on tak do końca nie potrafi się zdecydować. Jak jest ze mną to chce do niej, myślami odpływa i tylko czeka, kiedy będzie się mógł wyrwać, ale gdy jest u niej, to cały czas pisze do mnie maile, wymyka się, by do mnie dzwonić, zapewnia, że i mnie i nasze dzieci kocha bardzo mocno. Po prostu najlepiej by chciał żyć z nami obiema i być u niej i u mnie jednocześnie. Czy to tylko niezdecydowanie, huśtawka emocjonalna, czy może jakieś rozdwojenie jaźni? A może to jakaś odmiany choroby psychicznej, czy coś podobnego. On bardzo wierzy w reinkarnację i to, że tamta kobieta jest jego żoną z jakiegoś poprzedniego wcielenia i musi być z nią. No ale ja jestem żoną z obecnego wcielenia i ze mną też chce być. Może ktoś wie, czy faceci w wieku średnim tak po prostu mają, czy coś jest z nim nie do końca w porządku. Jak myślicie, czy powinnam walczyć, zaciągnąć go jakoś do lekarza, czy postawić krzyżyk i niech spada na drzewo, bo sama już głupieję od tej huśtawki nastrojów. Z jednej strony kocham go bardzo i zrobię wszystko, by ratować związek i mu pomóc, ale z drugiej, jeśli mam żyć w trójkącie, to dziękuję bardzo. Wypisuję się z tego układu. proszę pomóżcie i napiszcie, jakie jest wasze zdanie na ten temat, bo mną targają przeróżne emocje i nie wiem sama,, co jest dobre a co złe?
  4. Cześć, Mam 22 lata. Dołączyłamtutaj ponieważ pilnie potrzebuje porady. W czerwcu 2017 na grupie tematycznej poznałam chłopaka, który jest młodszy o 3 lata, w sumie napisałam dla zabicia myśli po śmierci koleżanki. Początkowo traktowałam go jak kolegę i uważałam za geja, a mimo wszystko bardzo szybko się w nim zakochałam. Dzieliło nas ponad 100km, a mimo to już po tygodniu nim doszło do spotkania zaczęliśmy związek. Oczywiście pojawiły się spotkania i byłoby pięknie, gdyby nie to, że dałam sobie wmówić wszystkim dookoła, że jestem przykrywką, a już w ogóle kiedy powiedział mi to jego przyjaciel,który zaproponował dowody- bałam się zobaczyć i pewnie na to liczył. Upiłam się i poszłam do łóżka z chłopakiem wcześniej opłakiwanej koleżanki. Przyznałam się chłopakowi i wybaczył, ale nadal bałam się spytać o to czy jestem przykrywką- wątpię że by się przyznał gdyby faktycznie tak było. Minął miesiąc, a ja zaczęłam kręcić z przyjacielem przez internet i w sumie to sama nie wiem dlaczego. Zostałam zmuszona do przeprowadzki do rodziców, a ze 100km zrobiło się mocno ponad 300. Chłopak wszedł na mojego fb i dowiedział się o flircie. Zerwał ze mną co oczywiście rozumiem, ale nie rozumiem za to siebie, bo wiem że go kocham i chce tylko jego, ale jakoś do tego mnie ciągło. Próbowałam go odzyskać na marne. Wszedł w kolejny związek, a ja za wszelką cenę chciałam być lepsza od niej zaczynając swoje głodówki. Pewnego dnia zdążył się dla mnie cud. Napisał w dodatku że kocha. Wszystko postawiłam na niego, ale u niego zaczęło się koszmarnie Zdjęcie z wystawionym językiem to zaproszenie do łóżka, Napisanie ,,też Cię kocham" po zrobieniu czegoś na złość np. to zdrada Rozmawianie z kimś przez telefon to zdrada Ma moje hasło na fb, usunął snapa i wszystko inne. Doszło do kłótni i rozstania, a moja przyjaciółka postanowiła do niego napisać żeby załagodzić sytuację. Wiesz co napisała ? Że go rozumiem i powinien mnie mocniej kontrolować, po czym dodała mu jeszcze moje zdjęcia, które jej kiedyś wysyłałam (softy) które uznali oboje za całkowity dowód zdrady (dodam że odkąd się przyjaźnimy wysyłamy sobie takie zdjęcia i nigdy nikt kto o tym wiedział nie widział w tym nic złego). Oczywiście on mocno się z nią zgadza i po 2 dniach wyzwisk mnie od ,,kurw, szmat i tego że się puszczam i zachowuje jak księżniczka i ich nie doceniam". Oboje uznali, że mam rzucić pracę, festiwal który organizuje i w ogóle wszystko i iść mieszkać do jego miejscowości. Oczywiście on będzie mieszkał z rodzicami (ma 19 lat), będzie pisał z moją byłą przyjaciółką oraz innymi znajomymi. Ja mam usunąć wszystkie portale typu Instagram i FB, urwać kontakt ze znajomymi, mieszkać sama a on będzie do mnie przychodził po mojej pracy i wracał na noc do mamy. Dodam jeszcze że to nie jest jego rodzina, bo poznał ich przypadkiem i wyciągnęli go z dawnej i zna ich 2 lata. Ze swoją rodziną widziałabym się 2 razy na rok bo nie mam prawa jazdy a podróż to 8-11h w jedną stronę i 140zł, ale on nie widzi w tym problemu, bo miałam ich całe życi.D Dodatkowo chłopak uważa, że skoro ja zawiniłam powinnam teraz odpokutować. Nie uważam to za słuszne, ale bardzo go kocham i nie wiem co powinnam.
  5. Mam 20 lat i jestem studentką drugiego roku. Swojego chłopaka poznałam niecałe 2 lata temu. Już na początku znajomości bardzo się w nim zakochałam i zaufałam. Po 5 miesiącach okazało się, że spotyka się również z inną dziewczyną i że uważa, że to z nią ma bliższe relacje i że chce z nią być. Był to dla mnie ogromny cios, bo mimo że nigdy nie pytałam go czy jesteśmy razem uważałam, że jest to dość oczywiste, gdyż nasza znajomość nie opierała się tylko na trzymaniu za ręcę. W wakacje wyjechałam na 3 miesiące do pracy za granicą, ale przed wyjazdem powiedział, że jeżeli wrócę i wciąż będę do niego coś czuła możemy być już na poważnie razem w związku. Owa dziewczyna go zostawiła i po moim powrocie dałam mu drugą szansę. Od września 2018 jesteśmy razem, ale co jakiś czas czuję do niego żal oraz niechęć po tym jak mnie wykorzystywał. Twierdzi, że nie byliśmy wtedy razem więc mógł robić co chce, choć ja traktuję to już jednak bardziej jako zdradę, gdyż mówił że mnie kocha itp. i nic nie wskazywało na to, że nie jesteśmy razem. Bardzo ciężko jest mi się z tym pogodzić. Cały czas myślę, że jestem dla niego tylko drugą opcją mimo, że zapewnia mnie, że wszystko zrozumiał i bardzo mnie kocha. Chciałabym przestać myśleć o tym co robił za moimi plecami kiedy ja "oddawałam mu swoje serce". Nie potrafię przestać żyć i nie myśleć o przeszłości, o tej dziewczynie z którą się spotykał oraz to jak dobrze kłamał mówiąc, że to tylko koleżanka. Wierzę mu i ufam, że nie popełni więcej takiego błędu i nie skrzywdzi mnie po raz drugi. Ja natomiast zaczynam się zastanawiać czy bycie w takim związku ma jakiś sens? Czy mimo tego, że go kocham powinnam zrezygnować? Jak przestać myśleć o przeszłości i sprawić by wszystko przestało mi się kojarzyć z owymi wydarzeniami?
  6. Jestem studentką w wieku 21. Od dwóch lat jestem ze swoim chłopakiem, który mieszka około 300 km od mojego miasta studenckiego, bo poznaliśmy się przez internet. Spotykamy się regularnie co dwa tygodnie na tak długo jak to możliwe, czyli 2/3 dni, ponieważ on pracuje. Nasza relacja wydawała mi się cudowna, świetnie się dogadywaliśmy, przedstawił mnie swojej rodzinie, znajomym i byłam święcie przekonana, że ta bajka będzie trwać w niesończoność. Jednak pewnego razu, gdy w grę wszedł alkohol, wyznał mi, że w trakcie gdy mnie poznawał, gdy pisaliśmy,rozmawialiśmy przez telefon, spotykał się z jedną dziewczyną, ale zakończył to w dniu gdy spotkał się ze mną pierwszy raz. Pomyślałam sobie "no okej, dobrze, że jest chociaż szczery", chociaż nie byłam zadowolona. Po dłuższym czasie zobaczyłam, że jakaś dziewczyna pisze do niego smsy, zapytałam po ludzku, kto to jest i o co chodzi. Wybronił się mówiąc, że to jakaś natrętna dziewczyna. Jednak nie dawało mi to spokoju i coś mnie podkusiło by sprwdzić jego portal społecznościowy, chociaż wiem, że nie powinnam tego robić... Ale to co tam znalazłam, utwierdziło mnie w tym, że jednak dobre miałam przeczucie. Liczne rozmowy z przeróżnymi dziewczynami poznanymi przez internet, wręcz obrzydliwe... Chciałam żeby mi to wytłumaczył, chociaż targały mną emocje. Powiedział, że ma taki "chory problem", przepraszał, obiecał że z tym skończy, a ja uwierzyłam. Jednak od jakiegoś miesiąca na każdym naszym spotkaniu byłam świadkiem kolejnych smsów z przeróżnymi dziewczynami. Próbował to przede mną ukrywać, wyciszał powiadomienia itd., ale ja nie jestem taka głupia... Tym razem zrobiłam awanturę, a on przepraszał, błagał żebym mu wybaczyła, znowu mówił, że teraz to już na serio z tym skończy. Oczywiście uwierzyłam, bo bardzo go kocham... Pokazał mi, że czyta książkę o związku, bo mówił, że może on nie potrafi zbudować relacji. Tym razem nie byłam taka łatwowierna i znowu sprawdziłam portal społecznościowy i rzeczywiście, usunął wszystkie rozmowy, ani nie pisał do nowych dziewczyn, więc pomyślałam, że chyba jest progres. W ten weekend byłam u niego i co? I znowu smsy, połączenia od dziewczyn. Tym razem się nie pohamowałam, bo skoro moje tłumaczenia, rozmowy o tym co czuję nie były skuteczne, to co innego mi pozostało? Powiedziałam żeby mi pokazał swój telefon, bo skoro nie ma nic na sumieniu to co mu szkodzi? Oczywiście nie pokazał, co jest jednoznaczne. Nie miałam możliwości szybszego powrotu do domu niż to było zaplanowane i tym sposobem byłam u niego i nie odzywałam się ani jednym słowem przez dwa dni, myśląc że tym sposobem zacznie mówić. Nic z tego. Oczywiście przytulał mnie, przepraszał, zachowywał się jak potulny barane, ale nie ugięłam się. Odjeżdżając pwiedziałam mu tylko żeby się zastanowił nad swoim zachowaniem. Jednak jestem osobą, która nie potrafi zostawić spraw niewyjaśnionych i dzisiaj, gdy nadarzyła się okazja, wróciłam do tego tematu. Ciągle mówi, że gdyby nic do mnie nie czuł to by nie jeździł do mnie tyle kilometrów, że to "chore" zachowanie jest jego przyzwyczajeniem, że zawsze tak robił... Zapytałam wprost, czy chce się rozstać, to powiedział żebym tak nawt nie mówiła... I co z tego, że przeprasza, mówi co czuje, obiecuje zmianę skoro z tego nic nie wychodzi? Ja już tracę na to wszystko siły, on mnie rani a ja bym zrobiła dla niego wszystko. Chciałabym dowiedzieć się jak ta sytuacja wygląda z perspektywy osoby trzeciej, czy on naprawdę może mieć taki problem? Jeśli tak, to czy da się z tym jakoś walczyć? Może to ja robię coś źle? Czy istnieje taka możliwość żeby sobie poradzić z tym problemem?
  7. Witam. Jestem pod dość burzliwym, półtorarocznym związku z kobietą. Całej historii tutaj oszczędzę, bo nie o to chodzi. Jakiś miesiąc temu definitywnie uznałem że najwyższa pora się rozstać po kilku lub nawet kilkunastu próbach powrotów do siebie, obiecanek że już teraz będzie super i że nie będzie manipulacji, emocjonalnych jazd, zazdrości i innych tego przygód. Były zdrady, niesłowność, oszustwa, wymuszanie czegoś na kimś i to po obu stronach. Nie chcę się wybielać. Pewnie największą winą było to że w porę nie zareagowałem i nie wyszedłem z relacji. (problemy z asertywnością, nieznajomość technik manipulacji stosowanych przez kobiety). Do rzeczy, zdradziłem ją z kobietą która okazała się być "inne niż wszystkie" ,pamiętam że kiedy ją poznałem byłem po prostu zdziwiony że takie istnieją. Na papierze wszystko by przemiawiało za nią. Atrakcyjność fizyczna, wyrozumiałość, inteligencja, itd. Było to już jakieś pół roku temu. Mamy kontakt do dziś, spotykamy się. Pytanie brzmi czy jeśli będę brnął w tą znajomość to czy nie skrzywdzę jej i znowu siebie jeśli nie poczuje takich emocji i haju hormonalnego jak do ex? Za ex przemawiało to że ma dużo werwy w sobie co za tym idzie znacznie lepszy seks w moim mniemaniu.Nawet kiedy zachowywała się turbo-toksycznie, tak bardzo brakowało mi tych "wrażeń" że nie potrafiłem już jej pół roku temu powiedzieć że się rozchodzimy i trwać w postanowieniu. Nie chce zrobić sobie i kobiecie z która się aktualnie spotykam większego bajzlu w życiu. Oglądam i przerabiam wszystkie materiały Pana Olszaka. Mimo że moja świadomość jest już dość duża, o neurotyzmie , o tym że potrzeba tych "emocji" to złe wzorce z domu. W obu przypadkach,jak i u mnie ,tak i u ex mielismy niezłe "przeboje" za czasów dorastania. Ojciec alkoholik, wieczne awantury. "Matrix"i inne tego typu historie są mi znane. Jeśli Państwo uznają że powinienem skonsultować się z psychoterapeutą, to zrobię to. Najchętniej z Panem Olszakiem bo "znam" go z audycji i cenie sobie jego autorytet i wiedze. Pozdrawiam Sebastian, lat 26
  8. Cześć mam na imię Agata , mam 20 lat . Zacznijmy od początku ... ponad rok temu zakończył się mój dwuletni związek . Zostałam zdradzona kilkukrotnie , czuje się oszukana zdradzona wykorzystana ... mam ogromny problem jestem zbyt naiwna , zawsze tak było . To jest głupie ale nawet w czasach szkoły byłam wykorzystywana przez moich pseudo przyjaciół , oszukiwana , wyśmiewana z podwodu nadwagi zawsze im ufałam starałam się zyskać kogoś kto przy mnie będzie ... tak jest do teraz bardziej z płcią przeciwną . Staram się znaleźć kogoś kto będzie przy mnie , gdy poznaje kogoś to zazwyczaj ulegam a później płacze bo znowu ktoś się mną zabawił . Dodam ze moja sytuacja rodzinna również może sie z tym wiązać . Szczerze mówiąc nie wiem co mam robić popadam w depresje wyje dniami i nocami boje sie już kogokolwiek poznać , ale czuje się samotna . Może plotę bez sensu ale czuje się zagubiona
  9. Moja historia zaczęła się niecałe 3 lata temu, na jednym z portali społecznościowych poznałam Pana X. Już na początku miałam do niego sceptyczne podejście, ze względu na to, że nie ukrywał, jak bogate życie towarzyskie prowadził wcześniej, a dokładniej mówiąc będąc również po przejściach w związku postanowił zacząć bawic sie kobietami. Mimo wszystko zdecydowałam się poznać go bliżej, z czasem wręcz przyzwyczaiłam się do jego osoby i nawet niewiedząc kiedy, zostalismy parą. Pan X bardzo szybko wprowadził się do mnie, ponieważ byłam na I roku studiów i wynajmowałam mieszkanie z przyjaciółką nie było to żadnym problemem. Początki były całkiem okej, zauważyłam nawet, że odpowiada mu taki tryb życia i liczyłam, że już dawno zapomniał, jak to jest mieć inną co weekend. Niestety przez cały ten okres nie ufałam mu do końca, bywały momenty, że przeglądałam jego telefon i nie raz znalazłam rozmowę z jakąś kobietą, niby neutralną, ale mimo wszystko chyba nadal potrzebował zainteresowania ze strony innych. Przez to dochodziło do coraz częstszych kłótni między nami, oczywiście o wszystko obwiniał mnie, że się czepiam, że robię problemy o nic. Zaczęliśmy się od siebie oddalać, spędzać oddzielnie weekendy, coraz mniej rozmawiać. Chciałam jednak ratować ten związek i tak też robiłam, jednak to nie dawało rezultatów. Wiele razy próbowałam odejść, z nadzieją, że będzie o mnie walczył,jednak tak nie było i z czasem i tak wracałam po to, aby po raz kolejny sama odbudować ten związek. Pewnego dnia będąc w centrum handlowym spotkałam go z inną kobietą.. Podeszłam do nich, zapytałam ów kobietę kim jest, odparła, że koleżanką, niestety ja już wiedziałam, że tak nie do końca jest. Pan X dostal ode mnie w twarz w miejscu publicznym, a ja odwróciłam się i poszłam w drugą stronę, starając się nie rozpłakać. Wróciłam do domu, spakowałam swoje rzeczy (zapomnialam dodać, że już wtedy mieszkalismy z jego dziadkami), Pan X nękał mnie wiadomościami, że to tylko koleżanka i każdy to potwierdzi, uznałam, że w takim razie dam mu szanse to wyjaśnić. Niestety wrócił do domu kompletnie pijany i od razu zasnął, na jego nieszczęście ów kobieta z CH zadzwoniła na jego telefon,odebrałam ja. Okazało się, że spotykają się od prawie 2msc, niestety niebyła świadoma mojego istnienia. Po rozmowie z nią postanowiłam przeglądnąć jego telefon,znalazłam tam rozmowy z jeszcze innymi kobietami, którym chwalił się, że zdradza mnie z inną kobietą, którą właściwie też już zdradził z jeszcze inną kobietą w jednej z publicznych toalet. Odeszłam ze złamanym sercem i nadszarpniętym ego. Jednak to nie koniec historii. Po 2 miesiącach od całej tej sytuacji odzyskałam kontakt z Panem X, spotkaliśmy się raz, drugi.. I postanowiłam mu wybaczyć i wrócić na stare śmieci. Zmienił się bardzo, tego nie mogę powiedzieć i jak zwykle początek znowu był świetny i taki jaki powinien być, niestety po roku czasu coś znowu zaczęło się psuć,pojawiały się nowe sytuacje, ktore sprawiały, że zapalało mi się czerwone światło; używanie telefonu tylko w momencie, jak nie było mnie w pokoju (hasła do telefonu nie znałam), blokowanie przede mną nowo dodanych znajomych na portalu społecznościowym, nie upublicznianie wspólnych zdjęć (ze znajomymi owszem)- niby głupoty, ale w dzisiejszych czasach zupełnie naturalne. Gdy pytałam o to, to zawsze pojawiały się nerwy i zarzucanie, ze sie czepiam jak zwykle. Zaczęły się również męskie wyjścia na imprezy,pomimo, że wiedział, że źle się z tym czuje, bo po prostu nie do końca mu ufam. Pewnego dnia oznajmił mi, że nie jest pewny, czy potrafi żyć w stałym związku i wie, że mi zależy na ślubie, lecz jemu nie, może za 10lat i to był moment,kiedy postanowiłam, że nie będę walczyła i po prostu odejdę. Nie zrobił z tym kompletnie nic, jakby było mu to na rękę. I tak mija ponad 2msc odkąd się nie widzielismy, jednak wczoraj napisał i zapytał co u mnie, co wywołało niezłe zamieszanie w mojej głowie, jednak postanowiłam nie odpisać. Mimo wszystko odnoszę wrażenie, że cały czas nie mogę wyrzucić go z mojego życia, że ciągle gdzieś z tyłu głowy zadaje sobie pytanie, czy u niego wszystko w porządku, czasami nawet odnoszę wrażanie, że za nim tęsknie, tylko jak można tęsknić za osobą, która tak bardzo zaburzyła nam sposób postępowania? Jak pozbyć się wszystkich myśli, które prowadzą do Pana X?
  10. Mam 23 lata jestem w zwiazku z moim chlopakiem od 6 lat miesiąc temu dowiedziałam sie ze będziemy mieli dziecko tydzien temu ze je straciliśmy, jestem tydzień po zabiegu. Nie jestem z nim szczesliwa od jakiegos czasu ale nie potrafie sie od niego uwolnić.. wyzywa mnie, poniza. Od 3 miesiecy spotykam sie z kims innym chciala bym z nim byc jednoczesnie boje sie rozstania z moim obecnym chłopakiem.
  11. Mam 33 lata jestem sama nie mam męża ani dzieci. 9 miesięcy temu wdalam się romans. Dla mnie to było coś więcej zakochałam się. On ma żonę dzieci. Złamał mi serce nie umiem się pozbierać. Mieszkam zdala od rodziny. Widuje się z nim na spotkaniach towarzyskich pod blokiem w sklepie ciągle wszędzie on. Nie umiem zapomnieć pomóżcie proszę
  12. Witam, mam narzeczonego planujemy ślub, wszystko pięknie. Natomiast pojawia się jeden problem moja zazdrość. Powodem jej jest mój poprzedni związek w którym facet mnie zdradził i mimo że było to już bardzo bardzo dawno wciąż mam z tym problem. Mój obecny nie nadszarpnal mojego zaufania a mimo to z tym zaufaniem jest różnie.. Już było między nami burzliwe wiele razy o to że byłam zazdrosna o jakieś koleżanki itd. Rozmawialiśmy o tym. On wie o moim problemie. I zwykle jak się pojawialy takie sytuacje to mnie uspokoił itd a teraz jesteśmy zareczeni plenujemy ślub i chce tego ale z drugiej strony te myśli wciąż są. Nie ciągle ale zdarzają się tak jak dzisiaj jak zobaczyłam na Facebooku jego koleżankę z pracy o której tyle ostatnio mówi.. Wiem też że ma dobrą pracę i mam myśli że nie zasługuje na mnie skoro mógłby być z kimś innym lepszym.. Nie wiem co robić bo nie chce go znowu tym zadreczac. Boję się że to nie minie ale nie wiem jak go teraz mialabym zostawić przed ślubem. Co więcej on kompletnie nie wykazuje zazdrości wobec mnie. Ufa mi 100%. Co powinno mnie cieszyć ale czasem chciałabym aby trochę poczuł się zazdrosny o mnie. Proszę o pomoc. Jak to zwalczyć?
  13. Jestem kobietą, mam 24 lata. Ja i mój narzeczony jesteśmy ze sobą w związku od 7 lat. Około 4-5 lat temu zdradziłam go, dowiedzial sie o tym. Później wciąż utrzymywalam kontakt z tamtym mężczyzną. Narzeczony o tym wiedzial, powiedziałam mu że zastanawiałam się nad rozstaniem. Niestety zdradzilam go drugi raz. Wszystko to trwalo około 6ciu miesięcy Żałuje tego bardzo, jest mi wstyd, byłam zupełnie inną osobą i naprawdę nie poznaję siebie z tamtego okresu. On to wszystko rozumie, ale niestety niedawno dowiedziałam się ze przeżywa w związku z tym poważną traumę. Raz było z nim lepiej, raz gorzej, ale przez ostatni rok jest naprawdę źle, codziennie przeżywa flashbacki, ma jakieś niekontrolowane myśli, jest rozdrażniony i przez to cierpi. Zrobiła bym wszystko żeby mu pomóc. Niestety o niczym mi nie mowił, stwierdził że to samo przejdzie. Czy można to nazwac traumą interpersonalną złożoną? Czy w takim wypadku, po tak długim okresie czasu jest szansa na poprawę jeśli zdecyduje się na terapie? Rozważamy terapię emdr, na początek. Później chyba spróbujemy wszystkiego.
  14. Jestem najgorszym człowiekiemTo był związek na odległość, znaliśmy się lekko ponad cały rok z tym, że nigdy się nie spotkaliśmy. Tak wiem dziwne "rok się znać i ani razu się nie spotkać na żywo, skąd wiesz w ogóle, że to miłość skoro się nawet nie widzieliście na żywo". No cóż, jakoś tak wyszło. Od niedawna powiedziała, że już do mnie nie czuje tego co na początku, wypaliło się. Rozumiałem ją, podszedłem na spokojnie i próbowaliśmy jakoś to rozwiązać. Ciągle płakała, bo chciałaby mnie kochać, a nie potrafi już. Zaczęła mówić, że nie chce mnie ranić, bo w jej oczach jestem taki wspaniały i dobry. No właśnie, w jej oczach. Wtedy pękłem i wyjaśniłem jej jak bardzo jestem spie*dolony i jak mocno ją raniłem przez cały ten czas. Ku*wa, nie jestem w stanie zrozumieć czemu robiłem tak po*ebane rzeczy. Co mianowicie? Właziłem na Omegle i pokazywałem swoje intymne części (czasem nawet masturbacja) innym tam po*ebom. Nieregularnie, ale raczej nieczęsto, raz w miesiącu, może raz na dwa, nie wiem. Nie zmienia to faktu, że to robiłem. Ale to nie wszystko. Wszedłem raz na czat gdzie się losuje ludzi. Nie pamiętam jaki, ale też dla jakichś zboczeńców. Podawałem się tam za lesbijkę i spotkałem inną (oczywiste, że to był facet, ale nie załapałem od razu), która chciała zdjęcia. Tak ku*wa, wysyłałem półnagie zdjęcia swojej dziewczyny w zamian za zdjęcia jakiejś losowej lochy z internetu. Kiedy indziej siedziałem na GG i znalazłem jakąś lochę co się do mnie przystawiła i wymienialiśmy się zdjęciami. Pokazałem jej genitalia i (DOPIERO) wtedy mnie tknęło, że ku*wa robię źle i usunąłem to konto w pi*du. Najgorsze jest to, że w trakcie tych czynności ja nawet nie myślałem, że robię źle. Nie myślałem o swojej dziewczynie, ani o tym jak bardzo może ją to zranić. Dopiero po wyłączeniu takiego Omegle dostawałem kopa w żołądek i do mnie docierało, ale też nie zawsze, dopiero po paru razach zaczęło do mnie dochodzić. Dodatkowo to nawet mnie nie podniecało jakoś specjalnie, nie wiem czemu to robiłem, jakaś chora ciekawość kazała mi tam włazić i siedzieć. Powiedziałem jej wszystko, a ona zachowała się naprawdę dojrzale i racjonalnie. Zważywszy na to, że już mnie zwyczajnie nie kocha, a do tego ją zdradziłem, oszukałem i wykorzystałem to zdecydowała, żeby zakończyć tę znajomość. Błagałem ją, żeby mnie nie zostawiała, bo to jest jedyna osoba w moim życiu, którą tak kocham i kiedykolwiek kochałem i tylko ona była mi tak bliska pomimo tego dystansu.Nie mam już szans u niej, ani jako chłopak, ani jako kolega i się jej kompletnie nie dziwię, bo jestem skończonym śmieciem. Czuję się najgorzej na świecie i sobie nigdy nie wybaczę, że straciłem moją pierwszą miłość w taki sposób. Czy ja na cokolwiek jeszcze zasługuję, czy dać jej święty spokój, bo i tak na nią nie zasługuję?
  15. Witam Od ponad roku spotykam się z kobietą ktora ma dziecko. Ojciec dziecka nie do konca jest pewien czy to jego dziecko. Marta twierdzi że nigdy nikogo nie zdradziła. Z ojcem dziecka utrzymuje tylko sporadyczny kontakt związany z ich córką. Kiedyś mnie podkusilo aby sprawdzić jej telefon korespondencja z jej koleżanką z pracy dała mi dużo do myślenia. Zanim mnie poznała zwierzała jej się z każdej relacji z mężczyznami( nawet te pikantne szczegóły). Był okres że pisała do niej że brakuje jej sexu i że nawet miedzy sobą mogłyby się zaspokoić, ze jest otwarta. Koleżanką jest bardziej wylewna opisuje jej każda relację w łóżku z facetem którego pozna. Ostatnio pojechała do niej podejrzewam ja o zdradę z koleżanką. Nie wiem co myśleć. Kiedyś jak się poznaliśmy wielkie zakochanie itp był temat zdrady a ona do mnie Ja nigdy nie wiem czy Cię nie zdradzę. Ja ja zapewniam że ja kocham i nigdy bym nie zdradził a ona mi z takim tekstem wyjeżdża. Twierdzi że Ci co tak mówią że kochają i nigdy nie zdradza z reguły zdradzają.
  16. Witam .Mam 33 lata i 6 letnia córkę .od 8 lat jestem związku choć półtora roku temu odeszłam od partneta gdyż robił co chciał brał narkotyki i zdradzi mnie ...dałam mu kolejna szanse bo po odejściu zmienił się bardzo .Pomagał mi I dziecku ,zawsze mogłam liczyć na niego ,nic nie brał i zauważa mnie w związku cz ego wcześniej nie było. Mówił ze docenił co stracił ...niestety od jakiegoś czasu znowu jest bardzo źle ...nie dogadujemy się ,kłótnie ,teraz wyszedł niby do kolegi na piwo.Poszedl na impreze-mimo mojego sprzeciwu i wcześniejszych ustaleń ze wychodzimy na miasto razem....Wrócił rano bez koszulki w bluzie z extazy w kieszeni a po imprezie przed powrotem pojechał do kogoś do domu niby sobie jeszcze wypić w co mu absolutnie nie wierzę .... Strasznie się czuje ,nie mogę pojąć dlaczego mi to zrobił ...czego mu brakowało ... W sferze łóżkowej to on wciąż mnie odtracal ...chyba ze akurat miał na coś ochotę ...zrobiłabym wszystko dla niego a on ..nie wiem co myśleć .Zarzuca mi zaborczosc ,ze nic mu nie wolno nawet wyjść ...a ja się boję właśnie takich sytuacji. ..wciąż zastanawiam się czy może jestem za brzydka ,za gruba ....za stara ....ze wolał kogoś z imprezy ... Jest dobrym ojcem i dba o córkę ale ja też jestem ważna ...co mam robić .? Boję się że finansoweo nie dam rady sama ...bo opiekunka droga ja pracuje do nocy ....ale boję się również być bez niego ...czy potrafię ?to straszne uczucie ....
  17. Witam Jestem Karolina i mam 30 lat. Postanowiłam skorzystać z pomocy właśnie tutaj że względu na neutralne podejście do całej sytuacji. Znalazłam się w bardzo dziwnej sytuacji, która tak naprawdę sama sobie stworzyłam. Byłam w związku z facetem starszym tylko 3 lata. Przystojny inteligentny prawnik. Myślałam że to sen że to nie dzieje się naprawdę. Niestety już po niecałym miesiącu przylapalam to że wypisuje z jakąś dziewczyną 19 letnia z Poznania. Przekonał mnie że to jest jego błąd i więcej razy tego nie powtórzy. Znowu wróciły czasy cudownej miłości. Weekendy przeważnie spędzaliśmy przy alkoholu co na początku nie robiłoto dla mnie różnicy pomimo że przy mocnym upojeniu on potrafił mnie zwyzywać. Ale tłumaczyłam sobie że to alkohol. Zorientowałam się że ma problem z alkoholem że nieraz mnie oszukiwał mówiąc że jest w domu a był w barze. Często w środku tygodnia był dość mocno pijany. Jeździliśmy po Europie bawiliśmy się bardzo dobrze. Któregoś dnia pokusilo mnie żeby zobaczyć jakie ma korespondencję na Facebooku i okazało się że wypisywał do swoich "kolezanek" różne dziwne podteksy wiążące się ze spotkaniem bądź sexem. Wiedząc to chciałam rozmawiać nie chciał nie potrafił. Pomimo mojej wiedzy dalej go kochałam wybaczylam ale nie mialam jak zaufać. Z czasem zauważyłam że nie chce spędzać że mną już nocy ( mieszkaliśmy oddzielnie ja z bratem on z rodzicami ) sexu też już nie było jak tylko miałam ochotę próbowałam to w jakiś sposób nakręcić przekonać do tego niestety bez skutków. Nadszedł czas wakacji pomyślałam że to będzie punkt kulminacyjny. Że jego zachowanie ułatwi mi Podjęcie decyzji i tak też się stało. Na wakacjach zaczął się interesować animatorka pomimo że wszędzie razem byliśmy i spędzaliśmy czas nadszedł taki moment że gdy ona miała urodziny on się upiłi zostawił mnie tylko po to żeby się bawić w towarzystwie gdzie była ona. Szybko wrócił do pokoju ale to mnie zabolało. Po powrocie chciałam porozmawiać udało się i obiecał że zaprzestanie wypisywac do innych kobiet i że zmieni swoje podejście do mnie. Nie minęło dwa dni jak umawial się z "kolezanka" do kina. Dla mnieto był już koniec. Zignorowalam go nie utrzymywała kontaktu Zablokowałam. Międzyczasie poznałam Mateusza. Facet o boskim wycwiczonym ciele. Nie jest mega przystojny ma wady... jąka się ale to nie jest ważne. Jest bardzo pomocny czasem mam wrażenie że aż za bardzo. Pod względem swojego wieku tj. 30 lat nie posiada nic nie ma prawa jazdy pracuje na produkcji mieszka z mamą i siostra. Moim zdaniem taka mała sierota losu. Ale bardzo pozytywnie spędzamy razem czas. Zaczęłam chodzić z nim na treningi gdzie poświęca dla mnie swój czas to mnie bardzo motywuje. Mateusz zamierza się wyprowadzić z domu ma ogromną nadzieję że wyprowadze się do niego bo mnie pokochał. Wszystko dla mnie było by łatwe gdyby nie odezwał się jego poprzednik prosi o czas żebym się przekonała mówi mi że mnie kocha ze nie chce stracić. Kupił mieszkanie chce że mną zamieszkać tworzyć rodzinę. Mam problem w podjęciu decyzji mama z bratem mówi że jestem głupia że zostawiłam takiego faceta i zamieniłam na gorszego. Ja sama nie wiem co bym chciała z Mateuszem jest dobrze ale czegoś brakuje jak dla mnie jest za wielką sierota bez perspektyw na przyszłość potrzebuje ręki ktorawędkarze mu drogę. Prawnik pod jednym względem poukladany ale czy mu zaufam czy pomogę z alkoholem. Proszę o radę bo się zgubiłam. Pozdrawiam
  18. Witam, jestem 45letnia mężatką od kilku lat. Mój mąż jest o 15lat młodszy. Nigdy to nie stanowiło problemu. Nasz związek jak każdy przeszedł swoje ale od dwóch lat mieszkamy za granicą i relacje w związku wróciły jakby do okresu narzeczenstwa. Mąż jest czuły, co chwilę słyszę komplementy, spełnia moje każde zachcianki (aczkolwiek jestem kobietą nie wymagająca cudów). Okazuje mi czułość nawet w miejscach publicznych. Można by powiedzieć czego się czepiam, każda chciałaby mieć jak ja kawki do łóżka, masowanie stop po całym dniu itd. Aczkolwiek od pewnego czasu cis jest nie tak. Zauważyłam kiedyś że zaczął blokować tel. Ponieważ należę do inteligentnych osób szybko udało mi się odblokować. Okazało się że zaczął pisać z różnymi kobietami z różnych portali. Na początku choć bolało te wszystkie czule słówka do nich które ja też słyszę czasami nawet wyznania. Najpierw zarzuciłam to na karbonowa chęci dowartosciowania się. Jednak mimo że n się wszystko w łóżku układa super pisze z nimi dalej jest ich może z 50,a teraz weszło to na inny poziom wysyłania zdjęć erotycznych, im wysyła swoje nagie, robiąc to... To ciężko mi już przełknąć. Wiem że się z nimi nie spotyka. Moje pytanie jak się zachować? Powiedzieć że wiem? - to wtedy usłyszę zarzuty że grzebie po tel. Czy to już zdrada? Były kiedyś takie sytuacje dwa razy i powiedziałam my ze wiem ale wogole nie były na takim etapie w takiej ilości, więc chyba powinien liczyć się z ograniczonym moim zaufaniem. Poradzcie
  19. Mam 28 lat, 2,5 roku temu rozstałam się z partnerem. Chcieliśmy spędzić ze sobą całe życie, było jednak kilka rzeczy które mi w Nim przeszkadzały, np. zupełnie inne zainteresowania, niezgodność co do wyboru miejsca zamieszkania itp. Jak teraz na to patrzę to wydają mi się błahostkami. Rozstałam się z Nim wówczas bo po prostu chciałam żeby pewne rzeczy dla mnie pozmieniał. Myślałam, że zacznie bardziej się starać a tymczasem On szybko znalazł sobie nową partnerkę. Wtedy mój świat się zawalił, nie wiem ile nocy przeplakalam. Z początkowego gniewu na Niego moje myśli zaczęły się przeradzać w ogromne wyrzuty sumienia do samej siebie. Zaczęłam dostrzegać, że to nie w Nim był problem, ale we mnie. To ja chciałam Go zmieniać, chciałam żeby interesował się tym czym ja a tymczasem ja ani razu nie poświęciłam dnia na to co On lubi. Minęło dużo czasu a ja każdego dnia budzę się z tą przykrą myślą, że Jego nie ma i że jedną nieprzemyślaną decyzją zniszczyłam sobie życie. Moje pasje przestały mnie już cieszyć, nie chce mi się już robić nawet rzeczy, które kiedyś były moimi marzeniami. Razem z Nim odeszło całe moje szczęście. Próbuje żyć aktywnie, spotykam się z ludźmi, robię różne ciekawe rzeczy ale nic już nie sprawia mi radości, ale wieczorami często płaczę i nie mam siły do życia. Podobam się facetom, chodzę na spotkania ale żaden z nich mi się nie podoba. Kocham mojego byłego chłopaka i wątpię, że spotkam kogoś na kim będzie mi tak zależeć. Co zrobić żeby pogodzić się z sytuacją, że On już nie wróci? Jak dostrzec sens w życiu bez niego, przestać się oskarżać i zacząć znowu cieszyć się życiem?
  20. Mam 23 lata, od 4 lat jestem w stałym związku z partnerem dwa lata starszym ode mnie. Zawsze było nam ze sobą idealnie, niestety przez moją chwilową głupotę zdradziłam go a on o wszystkim się dowiedział rok po tym jak zakończyłam tamta przygodę. Udało nam się jednak nie rozstawać i kolejny rok żyliśmy tak jak by nic się nie wydarzyło. Mój chłopak wybaczył mi zdradę. Jednak wczoraj oznajmił mi, że mimo ze bardzo mnie kocha i cieszy się tym co jest tu i teraz, nie wyobraża sobie przyszłości ze mną jako żoną. Powiedział że możemy być razem bo nie chce żebym odchodziła ale nie może mi dać gwarancji ze kiedykolwiek poczuje chęć założenia ze mną rodziny. Nie umie sobie z tym poradzić i ja również bo mimo ze bardzo go kocham to nie wiem czy jestem gotowa na życie bez przyszłości. Nie wiem czy powinnam decydować się na kolejną próbę ratowania związku. Od zdrady minął już ponad rok. A mój partner miewał przebłyski planowania ze mną przyszłości jednak przy każdej kłótni robimy krok w tył i on czuje że nie jest tego pewny. Jak mogę mu pomoc i sobie ? Myśl o rozstaniu jest dla mnie końcem wszystkiego...pomocy
  21. Witam, Mój związek (aktualnie) z narzeczonym trwa od 4 lat, mamy zaplanowany ślub. Rok temu dowiedziałam się, że podczas mojej nieobecności w kraju zdradził mnie. Nie przyznał się- dowiedziałam się tego po roku od tej kobiety. Nie mogłam się z tym pogodzić, ale bardzo zabiegał o moje wybaczenie, starał się, aż postanowiłam zaryzykować. "Ponoć" miłość wszystko wybaczy. Zdecydowaliśmy się na ślub, pomimo iż są takie momenty gdzie jest mi z tym wszystkim naprawdę źle, oczywiście on o tym wie. Wiem, że bardzo tego żałuje, wierzę w jego miłość i uczciwość ale czasami mam wrażenie, że nie zdaję sobie sprawy z tego jak mocno staram się nie myśleć o jego zdradzie, jak walczę ze strachem że po ślubie zrobi to samo. Mam ochotę mu się odegrać, zrobić to samo ale wiem że nie potrafię. Czasami piszę z byłym chłopakiem (ponieważ jest o niego cholernie zazdrosny) po to aby w malutkiej cząstce odczuł to samo, co ja rok temu. Aktualnie zarzuca mi, że "moimi złymi czynami" unikam odpowiedzialności obwiniając go ciągle o tamtą przeszłość. Niestety nie umiem sobie z tym poradzić, chce to wymazać z pamięci, wiem że jest dobrym człowiekiem , że bardzo żałuje swoich czynów ale ja nie potrafię tego zrobić, nie myśleć o tym. A bardzo tego chcę.
  22. Witam mam 24 lata od jakiś 9 lat jestem uzależniony od pornografi a chciałbym z tym skończyć jestem z dziewczyną i już kilka razy ją zawiodłem mówiąć że z tym skończyłem a jednak przyłapała mnie że znów to robię. Teraz widzę jaki duży jest problem i zdaje sobie z niego sprawę i chciałbym to całkowicie zakończyć jak to zrobić
  23. Odnotowanie obecności atrakcyjnej osoby zajmuje jakieś 125 milisekund (dla porównania mrugnięcie okiem trwa jakieś 300 milisekund – wiem to nie dlatego, że jestem kujonem, ale kiedyś przyłapał mnie fotoradar, więc dobrze to sobie zapamiętałem). Zacząć się martwić można, gdy partner nagminnie przeciągle spogląda na płeć przeciwną dłużej niż 30 sekund. Ludzie zwykle tego nie robią, gdy są zakochani, bo miłość skutecznie hamuje ten mechanizm względem osób innych niż partner, partnerka. Jeśli zdarzy się to raz na ruski rok, to też nie problem (sam raz w życiu wyglądałem pewnie jak Jim Carrey w filmie „Maska”, gdy opadła mu szczęka na widok wspaniałej kobiety, tyle że ja zamarłem niczym figura woskowa jakbym został sparaliżowany i trwało to ze dwie minuty; panie w podobnych sytuacjach zwykle robią się pobudzone, przebierają nogami i raz po raz bez powodzenia siląc się na dyskrecję zerkają w stronę mężczyzny). Podsumowując, ewolucja nam wgrała pewne programy do mózgu, ale nie ma co panikować czy naskakiwać na partnera, partnerkę, gdy dziwnie mu lub jej oczka błyszczą o ile nie trwa to zbyt długo i nie zdarza się ustawicznie. Dopiero wtedy to może być sytuacja alarmowa. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog kliniczny oferujący usługi jak porady psychologiczne przez Internet czy terapia online przez Skype.
  24. Witam nazywam się Krzysztof i mam 30 lat jestem w związku od 11 lat mamy 2 dzieci jedno wspólne jedno z jej poprzedniego związku. Opowiem w skrucie od samego początku znaliśmy się od kad skończyłem 9 lat z czasem Kasia poznała Tomka który ją bił zdradzał i na nic nie pozwalał ona postanowiła zajść w ciążę bo wtedy może Tomek się zmieni niestety rozstali się i pojawiłem się ją obiecałem sobie ze dam jej wszystko czego nigdy nie miała kochający dom miłość poczucie bezpieczeństwa obiecałem również ze nigdy nie będę taki jak Tomek . Po 2 latach naszego związku zaszła w ciążę urodził sie nasz syn po kolejnych 2 latach (przez rok miałem problem z praca ) nie wyłączyła mesengera i zobaczyłem jej wiadomości z kochankiem oh jak mnie wtedy wmurowalo oh straszny to był czas wytłumaczył ze to ze nie miałem pracy i dzieci dom i wszystko ja popchnelo do tego by poszukać czegoś innego oh miękkie mam serce i zarazem juz bardzo słabe ale wybaczylem w końcu każdy może się zagubić ok i teraz po 11 latach znów to samo . Tym razem poszła na imprezę nie wróciła do następnego dnia do 18 było to 2 dni przed wigilia powiedziała ze spala u dobrego kolegi i to lepiej niż miał ją zostawić na przystanku hm ok nie rozmawialiśmy do 30.12 i tu juz wrocilo uczucie z przed kilku lat i pytanie czy znow mnie zdradza 🤔znów wyszła w sylwestra i nie wróciła do wieczoru . Wszedłem na mesengera i znów ten sam kochanek co kiedyś myślałem ze zejdee odechciało mi się żyć płakałem jak bobr spakowalem jej torbę jak wróciła i ja zobaczyła zaczęła płakać "przepraszam spotkałam się z nim ale nie spałam z nim i juz tego żałuję chce to naprawić ciut mi ulzylo przespala się i na drugi dzień stwierdziła że jednak narazie niechce nic robić potrzebuje czasu i się zaczęło dostałem zawału mieszkamy razem ale nie jesteśmy razem nie mam pojęcia co robić w środku zżera mnie ta sytuacja tym bardziej ze stwierdziła że to wszystko dla tego że byłem za DOBRY dla niej pozwalałem na imprezy i wybaczalem czuje się taki rozdarty dziś zapytałem co dalej stwierdziła że nic jest jak jest a gdy zapytałem czy dalej się kontaktuje z nim powiedziała a co ciebie to interesuje i znów wszystko wrocilo cały żal wyzuty sumienia kocham ją nie mam pojęcia co mam zrobić nie mam już sił płacze gdy nikt nie widzi w środku cały się trzęse ciągle myślę ani na chwilę nie potrafię przestać . Dodam że ja nie imprezę nie wychodziłem nigdzie bardzo sporadycznie piwko z kolegami i tyle
  25. Jestem 23 letnią studentką. Odkąd poznałam pewnego faceta moje życie zmieniło się całkowicie. W sumie wcześniej miałam problemy, ale jakoś radziłam sobie z nimi. A teraz nasilily się z taką mocą, że nie jestem w stanie sobie z tym poradzić. Strasznie chudne ze stresu i jest mi później ciężko przytyć. Mam jakieś stany lękowe i nagłe wybuchy płaczu. To zabrzmi dość dziwnie, ale od 20 roku życia chciałam stracić z kimś dziewictwo, oczywiście bez skutku. Aż do momentu tamtego faceta. Poznawalam wielu facetów, ale każdy z nich pragnął jedynie mojego ciala i chciał to robic bez zabezpieczenia. A ja szukałam ideału, kogoś takiego, że jak już z nim to zrobię to będziemy na całe życie albo może trochę dłużej niż miesiąc. No i dałam się tak cholernie oszukać. Czuję się zgwałcona, mam jakąś traume życiową. Chyba nigdy nikt nie oszukał mnie w taki sposób jak on. Kiedy był w łazience zaczęłam szperac w jego rzeczach i znalazłam dowód osobisty. Jestem takim pesymista, że po prostu nie mogłam uwierzyć, że taki przystojny, ułożony życiowo facet jest mną zainteresowany. I tak idealny facet z 28 letniego faceta okazał się 37 letnim staruchem. (ja miałam wtedy 22 lata). I jego pierwsze imię, którym się posługiwał nie było prawdzie. Aż nie wierzę, jak można być tak zakłamanym człowiekiem. On musiał żyć w tym kłamstwie przez wiele lat, kiedy mówił, że jest 'młodszy' od swoich znajomych nawet głos mu nie drgnął. Nie zapomnę też jego uśmieszku na twarzy kiedy powiedziałam mu, że ma 37 lat. On nawet nie przejął się tym za bardzo, tylko odparł tak i wzruszył ramionami typu zdarza się. Stalkuje go na różnych profilach społecznościowych i on dalej oszukuje z wiekiem te młode dziewczynki. Co prawda gustuje w jeszcze młodszych. I lajkuje nawet zdjęcia niepełnoletnich dziewczynek. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego nie zauważyłam tak drastycznej różnicy wieku, otóż owy Pan przeszedł szereg wielu operacji plastycznych. Skurwysyn odmłodził się. Tak bardzo chce się na nim zemścić, ale w internecie nikt nie jest anonimowy. Mam zdjęcie jego dowodu i w jedną chwilę mogłabym zniszczyć jego 'idealne' życie. Przez tą całą sytuację zamknęłam się również na poznawanie płci przeciwnej. Boję się, że znowu doznam rozczarowania i nie chce przechodzić tego ponownie. Co prawda stalkowanie jego profilu pogłębia mnie w depresji, ale tak bardzo przyzwyczaiłam się do tych negatywnych emocji i rozważania, że jest to dla mnie jak narkotyk.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.