Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'zdrada'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Cześć, problem u mnie taki ze z facetem jest około 2 lat, ale od jakiegoś czasu zauważyłam że on siedzi na portalach randkowy j i nie tylko. Za każdym razem dochodzi do awantury gdy uda mi się nakryć go na pisaniu do innych kobiet proponując romantyczne randki, spotkania a nawet sex. On uważa że nic złego nie robi tylko pisze, bo na spotkania na które się umawia nie pojawia sie(nie które wiadomości bolą, gdy widzę jakie on ma zainteresowanie kimś innym, na jakie tematy prowadzi rozmowy na tych portalach lub wysylazdjęcia nago że wzajemnoscia) ale ja nie mam tej pewności, gdy jestem w pracy. Od jakiegoś czasu widzi we mnie same negatywy, o wszystko próbuje mnie obwiniac(nawet w zwykłych sprawach codzienności), czuję się jakbym była tylko jakaś rzeczą, gdy mnie do czegoś potrzebuje to muszę być bo inaczej jest bardziej opryskliwy, a gdy jestem mu zbędna nie raz specjalnie z byle powodu robi kłótnie (co nie raz wbilo mnie w szok, żeby z głupiego powodu robić kłótnie jakby to był koniec świata), rzadko bywa czuły, no może tylko wtedy gdy chce iść do łóżka że mną. On ma 30 a ja 23 niby twierdzi że tylko mnie kocha ale ja już przestałam wierzyć w to. Sama już zglupialam czy to normalne że facet tak się zachowuje, ja mu takich rzeczy nie robię. Próbowałam nie raz z nim pogadać o tym, jakoś obrócić sytuację żeby zrozumiał jak ja się w tym czuje, ale on twierdzi że "przepraszam, to tak z nudów, już więcej nie będzie" ale po kilku dniach ja widzę znowu to samo. Może ktoś ma podobnie i pomoże mi to ogarnąć o samą nie wiem co robić, czuję się jak mała dziewczynka...
  2. Witam, Piszę tutaj z nadzieją na wsparcie po ciężkich przejściach z moja (niestety) druga połówka. Od ponad roku bylem z dziewczyną która wydawała Mi się najwieksza miloscia mojego zycia i wszystko było przecudowne. Od okola miesiąca zacząłem podejrzewać ja o zdradę, najpierw przez telefon którego używała do kontaktowania się z kimś i uprawiania cyber seksu a później bylo juz po calosci. Podejrzenia zaczęły się kiedy jej grafik troszkę się zmienił i nie była już taka jak przez caly zwiazek. Z początku nie dowierzałem w to co się dzieje kiedykolwiek probowalem ja konfrontować faktami dosłownie złapana za rękę ona wszystkiego się wypierała i obracała kota ogonem. W momencie kiedy zlapalem ja w srodku nocy masturbujaca sie do telefonu z jakims facetem na drugim koncu ona obrocila to ze to ja ja szpieguje ( 4 rano jej nie ma w lozku kilka dni pod rzad najpierw myslalem ze poszla do toalety ale jak widac mylilem sie) wiec rano zaprosila cala rodzine i opowiadala wszystkie rzeczy z naszego zwiazku wlacznie z tymi intymnymi gdzie naturalnie ona byla ofiara a ja bylem ten najgorszy. Kiedykolwiek ja konfrontowalem to odwracala sytuacje mowiac ze to napewno ja mam kogos juz i chce to wszystko zepsuć bo sobie zaplanowalem cos innego. Jej ciagle gry i przeskakiwanie z dobrego humoru na zly i odwrotnie..wszystko ze wzgledu na to ze chciala kontrolowac wszystko! Kiedy mowilem jej ze wiem o jej zdradach ona wysylala mnie do seksuologa bo mam zaburzenia itp. To byl poprostu koszmar! Wielokrotnie się rozstawaliśmy a ja przez to ze tak bardzo bylem zakochany ciagle wracałem. Jakies 3 dni temu napatoszylem się na video na YouTube o ludziach narcystycznych. Kiedy pokolei ogladalem filmiki Pani Psycholog kazda rzecz jaka powiedziala odbijała się na moim zyciu. Kropka w kropkę tę same schematy! Naprawde myslalem ze oszaleje. Osoba ktora pokochalem naprawde nie istnieje a była to jedynie maska która była taka jak ja sobie wymarzyłem a pod spodem kryje się ktoś totalnie inny! Dowiedziałem się że osoby narcystyczne nie odczuwają empatii i wiele innych rzeczy. Wszystko zaczęło do mnie dochodzić i jestem wdzięczny swoim przeczuciom ze udało Mi się z nią rozstac. Nie jest to jednak koniec historii ze względu na to ze ona nadal proboje mnie wciągnąć spowrotem różnymi sposobami i kontaktuję się z moją rodziną mówiąc ze sie o mnie martwi bo ze mną niedobrze..a jest to jedna z taktyk manipulacyjnych narcyza! Odszedłem na swoich warunkach a oznacza to jedna rzecz..ze ona nie odpusci bo nie poszło po jej planie i nie ona kontrolowała moje odejście. Jest to jedna z niewielu rzeczy jakich narcyz nienawidzi...być poza kontrola. Kiedy odchodziłem od niej pierwszy raz obróciła to w taki sposób ze to ona mnie wywala z domu a nie ja odchodzę. Następnie po 2 dniach pisala ze mnie kocha i zebym wrocil i tak w kółko. Ciagle bylem w jej teatrzyku. Oglądając i ucząc się więcej o narcyzmie u ludzi dowiedziałem się również ze narcyz przez swoje życie może być w małżeństwie i być singlem w tym samym czasie ponieważ w małżeństwie będzie za maska a singlem jest ta osoba pod spodem. Ciagle utrzymują kontakt z innymi osobami aby w przypadku kiedy skończą z jednym (w tym wypadku ja) mają już druga osobę na haczyku ponieważ potrzebują ciągłej uwagi i nienawidzą samotności! Piszę ponieważ mimo ze udało mi się uciec w czasie kiedy moja samoocena nie została zniszczona całkowicie lecz chciałbym porozmawiac z kimś kto może pomóc z rozwiązaniem tego problemu oraz poradzić jak radzić sobie z tym wszystkim! Pozdrawiam.
  3. Cześć Wam forumowicze! Bardzo proszę Was o pomoc. Poznałem na początku lipca kobietę, odrobinę młodsza ode mnie, przez pewną aplikację randkową. Sporo pisaliśmy, przeszliśmy na jakiś inny komunikator, spotykamy się od końca lipca. Jestem człowiekiem szczerym i prawdomównym więc oczekuję tego od innych ale.... Kilka razy znikała, mówiła, że jedzie do rodziców do innego miasta, albo oni przyjeżdżają do niej, a to z koleżanką na piwo idzie albo ktoś z rodziny. Nie podejrzewałem niczego złego, jednak mam podstawy kute u, żeby sądzić, że nie jest szczera, np nie pojechała nigdzie, nikt z rodziny u niej nie był. Czasami potrafi być tak, że znika w piątek wieczorem, nie odpisuje na wiadomości a po powrocie nie odpowiada, niczego nie tłumaczy, ja również nie pytam bo to przecież banał, gdyby chciała to powiedziałaby, co się stało. Znika w piątek, pojawia się w sobotę wieczorem albo w niedzielę. Co ciekawe, kiedy się pojawi to gdzieś zaprasza albo mamy już wcześniej coś ustalonego. Spotykamy się niezbyt często. Kiedyś był to zwykły tydzień, teraz przeszliśmy na weekend. Ostatni piątek i sobotę spędziliśmy razem a w niedziele wieczorem zniknęła. Jeśli znika to jest w jednym miejscu, co potwierdzają pewne źródła. Pytałem, czy coś się zmieniło, i gdyby tak się stało to proszę, żeby mi powiedziała. Tak na prawdę, to luźna relacja ale z mojej strony są pozytywne emocje wobec niej, szanuję ją ale czuję oszustwo. Od pewnego czasu mniej piszemy, "ona nie potrzebuje ciągłej atencji...". Tydzień po tym, jak się poznaliśmy zniknęła pierwszy raz u rodziny, niczego złego nie przeczuwałem, po kolejnym tygodniu również bo była rewizyta ale to wszystko jest szyte grubymi nićmi i sorry ale nawet emocjonalny imbecyl, jakim bywam to rozpozna. Mam wrażenie, że ta relacja opiera się na podtrzymaniu status quo, ja nie pytam, relacja trwa. Czy nie uważacie, że ona spotykała się z kimś wcześniej niż się poznaliśmy i trafiłem do maszyny losującej? Dlaczego znika gdzieś, kłamie a po tej jakby nic umawia się ze mną, spotyka? Jak podejść do tego tematu? Jaka jest Waszą opinia? Bardzo proszę Was o pomoc. Dziękuję i pozdrawiam M
  4. Od 10 lat jestem w związku małżeńskim. A od 2 lat mój mąż żyje w związku ze mną i z swoją kochanka. Wydało się tydzień temu jestem w totalnym dołku i nie potrafię poradzić sobie z tym co się stało 🥺 niby został ze mną i naszymi dziećmi ale wiem ze ciągle szuka kontaktu z tą dziewczyną jak żyć? Jak sobie poradzić?
  5. Hej kochani, nie radze sobie z tym, ze moj chlopak mnie zdradzil. Od tego czasu minelo 8miesięcy a ja nadal często nie mige spać, bo sobie o tym przypominam. Od razu mam napady płaczu, boje sie i ze stresu mam odruchy wymiotne. Co mam zrobic zeby poczuc sie lepiej? Bardzo mnie to zabolalo bo jestem bardzo lojalna i wierze, ze jak sie kogos kocha to w zyciu nie robi sie takich rzeczy. Nie moze do mnie dojsc to, ze mogl on w jakikolwiek sposob zblizyc sie do tej dziewczyny, czuje sie tak okropnie, wstyd mi, czuje sie gorsza, niewystarczajaca i upokorzona. Prosze poradzcie cos
  6. Mam problem z własną samooceną. Z poczuciem własnej wartości. Mój partner na początku związku wychwalał mnie jak to jestem, piękna, dobra, wspaniała, inteligentna itp. nie podobno mi się to przypominało to bombardowanie miłością. Ostatnio w szczerej rozmowie powiedział że wyszedł ze związku z którego nie był zadowolony ( jest po rozwodzie). I chłoną jak gąbka każdy przejaw dobroci wobec niego. Tak się we mnie zakochał.( Ja uważam że raczej w tej uwadze która mu poświęcałam). Po bombardowaniu trochę się zmienił. Zaczął wytykać mi mankamenty mojej figury ( nie wiedziałam że są takie istotne), mówił mi że jestem kłamcą, oszustką, manipulantką (to niby w żartach), że jestem owłosioną ( co nie jest prawdą). Że twarz mi się posypała, że muszę się malować aby wyglądać dobrze. Niby drobne rzeczy, powiedziane w żartach. Jak zwracałam mu uwagę to powiedział że nie mam dystansu i zawiódł się na mnie, myślał że mam większy. Zaczęłam się z tego śmiać. Na co dzień jest kochany, wiele nas łączy ( pasje, praca, patrzenie na przyszłość itp). Aleeee... Nie potrafię sobie poradzić z zazdrością. Jak wiedzę że spotyka inne kobiety,lub komentuje że któraś jest ładna itp. czuje się odrazu gorsza, że na pewno mnie wymieni na tą idealna. W końcu znajdzie tą jedyną, która będzie mu się podobała. Że nie jest wystarczająca. Jestem tylko taka bo nic lepszego mi się nie trafiło. Jak sobie z tym poradzić? To uczucie mnie niszczy. Jak uwierzyć że może mnie ktoś kochać i chcieć być ze mną mimo tylu wad. Kiedyś uważałam się za atrakcyjną osobę. Wielu mi to mówiło, nie tylko o wygląd ale o charakter. Teraz jestem wycofana, nie chce się spotkać z ludźmi,podejmować jakiś wyzwań.
  7. Witam.Od 4 lat jestem samotna matka która walczy w sadzie o opiekę nad dzieckiem i alimenty na siebie.Na rozprawie II instancji dowiedziałam.sie że były mąż spodziewa się dziecka z kobietą która była powodem naszego rozwodu.Już chyba nie mam.sily sama walczyć ze swoimi demonami. Ciągle sni się po nocach ta kochanką, ciąża i ich szczęście budowane na moim nieszczęściu które mnie cały czas prześladuje. Nie mam żadnego nowego partnera, mam problemy ze znalezieniem stabilnej pracy, mieszkam z rodzicami i córką w 2 pokojach bo ja stać mnie na coś innego. Ex.maz.zostawil. mnie z długami i jest z bogatą kobietą, żyje dostattnie nic im nie brakuje. Dobija mnie ciągła myśl na ich tematŻyje ich życiem nie swoim. Nie umiem odciąć się od tego tematu bo ojciec dziecka co 2 tygodnie przyjeżdża po córkę, i ciągle coś słyszę od znajomych. Tu to ktoś widział.a to ta kobietę itd. Dodam że mm prawomocny wyrok sąduz wyłącznej winy męża ale i tak to mnie nie satysfakcjonuje. Ja żyje na skraju a on z kochanką i jej dzieckiem żyją z mojej dzialalnosxinktora kiedyś wraz z mężem prowadziłam, wszystko rozwijała. Biznes hula A ja odliczam.grosz do grosza. Pomocy .Będę wdzięczna za jakąś poradę .
  8. Miałem kolegę z którym przyjaźniłem się 7 miesięcy. Aż nagle znalazł sobie innych kolegów, to było dla mnie dziwne, potem przestał odbierać telefon. Wieczorem napisał do mnie i powiedział że ,,Wykorzystałem cię, zrywam przyjaźń,, Od dziś nie radzę sobie z emocjami, chciałbym żeby wrócił Zawsze mam wrażenie że muszę skoczyć z dachu i wtedy wszystko zapomnę.
  9. Mam 21 lat i jestem w 4 letnim związku z o 2 lata starszym chłopakiem. Odkąd zamieszkaliśmy razem pogorszyło się mocno między nami. On unika sytuacji łóżkowych, tłumacząc sie pracą i zmęczeniem- ma problemy z przedwczesnym wytryskiem, które wiem że go krępują i chciałabym przerobić je z psychologiem (on się deklaruje, ale wydaje mi się że robi to dla świętego spokoju). Podejrzewam go o zdradę, przeglądałam jego wiadomości, kontakty (okropnie się z tym czuje) nic nie znalazłam. Nie mam za dużego zaufania, wydaje mi się, że mnie nie kocha. Często się kłócimy, jest między nami duża obojętność. Słowo kocham Cię wypowiadane jest w pusty sposób. Próbowalam ocieplić relację, staralam się, nic nie pomaga. Nawet usiłowałam to skończyć ale tchórzyłam w finalnym momencie. Dodam, że jest uzależniony od gier (zwracanie uwagi pomaga na chwilę, zawsze mówi że się zmieni), co robić w takiej sytuacji?
  10. Witam, jestem mężatką od 15 lat.Byłam pewna że nasze małżeństwo jest udane ,chociaż nie było łatwe. Kilka razy zdarzały nam się kryzysy ,mąż zdradzał mnie kilka razy emocjonalnie. Trzy razy jemu wybaczyłam, ale z umową że więcej już nie zrobi mi tego świństwa. Upłynęło kilka lat i okazało się że robi znowu to samo. Tłumaczy się że nie wie jak to się stało i że bardzo tego żałuję. Ja już czwarty raz nie potrafię jemu tego wybaczyć, zjada mnie ból od środka. Dodam że jestem w ciąży i przeżywam na prawdę dylemat, bo nie wiem jak postąpić w tej sytuacji. Dziękuję za odpowiedź
  11. Dzień dobry, Zwracam się do Was z prośbą, czy ktoś był w podobnej sytuacji i sobie z nią poradził. W dużym skrócie: Małżeństwo 10 letnie z rewelacyjną komunikacją, celami, bliskością i intymnością. Pojawiła się trzecia osoba, w drodze terapii indywidualnej i par jako przyczyna wyszła kwestia braku przepracowania dzieciństwa i relacji z matką u małżonki, brak możliwości bycia nastolatkiem i potrzeby fascynacji, który właśnie odbija się czkawką. Rozwiązania są dwa albo się rozstać, ze względu na konieczność przepracowania tego dzieciństwa (zrealizowania potrzeby uwagi, fascynacji) albo wg terapeutów wyrażenia świadomej zgody na przeżycie fascynacji przez okres 2-3 lat (zdanie terapeutów), czyli de facto chodzi i zgodę na wspólne wyjazdy, randki i wszystko co się z tym wiąże. Czy ktoś może posiada doświadczenie w podobnej sytuacji i z perspektywy czasu jest w stanie powiedzieć, czy cokolwiek udało się przepracować i wrócić na prawidłowe tory oraz jak sobie radzić w tak trudnym okresie. Będę wdzięczny za odpowiedzi jak i również zwykłą rozmowę, bo ciężko znaleźć osobę z którą oprócz psychologa można porozmawiać o takim temacie. Miłego dnia.
  12. Mój chłopak na początku naszego związku (2.5 roku) pisał z dziewczyną na snapie, pisał, że jest ładna i twierdzi, że to tyle (dowiedziałam się o tym kilka dni temu), twierdzi, że nie kręcili ani nic, ale po tej akcji nie jestem w stanie mu w to uwierzyć, pamiętam tę dziewczyną i w jego przyjaciołach była wysoko. On chce, żebyśmy napisali do tej dziewczyny, aby spytać czy kręcili albo czy pomiędzy nimi coś było, tylko nie wiem jak to sformułować w tej wiadomości do niej. Jak do niej napisać? Nie toleruję kłamstwa i już przez tą sytuację chciałam zakończyć związek, bo dla mnnie w związku nie ma miejsca na żadne kłamstwa. Proszę was o pomoc, bo już nie daję rady psychicznie i cały czas sie zastanawiam co tak na prawdę mogło być Z góry dziękuję
  13. Witam, otóż chciałam poprosić o ocenę sytuacji. Jestem z chłopakiem już ponad rok. On mnie kocha a ja jego tylko że nie radzę sobie z jego zainteresowaniem innymi dziewczynami zaraz robi mi się smutno i nie wiem jak nad tym panować … Czy on nic złego nie robi czy mój smutek jest uzasadniony bo się pogubiłam. Otóż przedwczoraj zaprosiłam go na kolacje specjalnie dla niego zrobiłam jego ulubiony makaron i deser i on zauważył książkę na blacie kuchennym i mówi „o czytałaś książeczkę ?” Odpowiedziałam „nie, to którejś z dziewczyn „ponieważ była to książka mojej współlokatorki (mieszkam z 3 jeszcze dziewczynami). Ogólnie tak się złożyło że wyznałam mu jakiś czas temu ze bardzo zle się czuje w mieszkaniu z dziewczynami i ze ostatnio usłyszałam jak mnie obgadywały i płakałam przez to i nie lubię wracac na wynajmowane mieszkanie on powiedział że musi być to dla mnie ciężkie i że mi współczuje i przytulał mnie. Gdy zjedliśmy kolacje on chciał mi pomoc z talerzami i znowu spojrzał na książkę i mówi „ wiesz kogo ta książka? Której z dziewczyn? „ a ja mu na to nie i nie interesuje mnie to a co cię tak zaciekawiło? A on „nic wiesz przecież ze jestem ciekawski” i przyszedł się przytulić. Po tym jak wrócił do siebie przepłakałam pół nocy bo on się zainteresował która moja współlokatorka czytała te książkę. Poczułam że nie jest po mojej stronie bo one wcześniej na mnie mówiły zle rzeczy… poczułam się okropnie smutno. Poszłam jeszcze do tej książki i sprawdziłam ja w internecie okazało się że jest autora książki która mój ukochany ma w swojej biblioteczce … zdołowałam się tym że go to tak zaciekawiło proszę o jakieś opinie czy ja przesadzam…
  14. Witam, mam 23 lata, obecnie odbywam kare w systemie dozoru elektronicznego, dobre ponad pół roku jestem zamknięta w domu. Mój narzeczony bardzo mnie wspierał w tym czasie, ale postanowiliśmy, że dobrym rozwiązaniem będzie gdy do czasu końca kary wyjedzie za granicę, żeby zarobić na nasz już wspólny wyjazd. Wszystko było w porządku, aż do tego weekendu.... Na moim koncie google zobaczyłam dziwną aplikację GRINDR, nie wiedziałam co to jest, jak się okazało był to czat dla gejów. Przez cały weekend nie miałam z nim kontaktu a wysyłał wiadomości w stylu że miał przeprowadzkę, a następnego dnia że nie miał Internetu. Tylko jak byk widziałam kiedy wchodził w tą apkę, kłamał jak z nut. Załamałam się strasznie bo żyjemy razem ponad 5 lat, bardzo go kocham ale nie wiem jak sobie z tym poradzić. NIe chcę go stracić a jednocześnie nie chcę tkwić w toksycznej relacji, która jak teraz patrzę zabrała mi 5lat życia. Nie wiem co mam zrobić jak zareagować tym bardziej, że jest 1200km stąd. Cały czas życie daje mi w kość, co chwila wychodzą jakieś problemy, które rujnują mi/nam plany. A teraz jeszcze to... Nie mogę z nikim o tym porozmawiać no bo jak ? to nie jest sprawa typu, że miał zadzwonić a nie zadzwonił tylko wyszło na to, że zdradza mnie z facetami ! A ja w tym wszystkim siedzę zalewam się łazmi cały weekend bo pękłam, nie mogę sobie poradzić a on jeszcze dzisiaj po 9tej z rana zamiast się odezwać to wchodził na tą zasraną aplikacje. Co mu się stało nie mogę tego zrozumieć, tak to zdzwanialiśmy się codziennie wieczorem, po pracy, żeby się zobaczyć, porozmawiać a teraz nie odbiera telefonu już 3 dzień. Bardzo mnie to boli, staram sobie radzić z problemami sama ale to mnie przerosło, dlatego bardzo proszę o pomoc, jakąś radę jak się z tym uporać.
  15. Witam ,mam długotrwały problem z partnerem w związku. Zaczelo sie od tego że on zaczal mnie zaniedbywac seksualnie (mam duże libido a on niskie) oklamywal mnie w sprawie ogladania porno, mowil "po co mi porno jak mam ciebie", zgodził się na pewne zasady w związku I je złamał łamiąc przy tym moje zaufanie (tłumaczył że się wstydził że nigdy nie miał takiej sytuacji aby go kobieta o to pytala). Rok ponad zajęło mi aby mu ponownie zaufac.(jesteśmy razem 2 lata ja pod opieką psychiatry na ssri z diagnoza zaburzenia osobowosci F60.3 prawdopodobnie też borderline).Umówiliśmy się że w związku nie ma miejsca na porno, zgodził się na to twierdzac ze "tego nie potrzebuje" jakis miesiąc temu moje odzyskane zaufanie legło w gruzach gdy odkryłam że ogladal zdjęcia golych kobiet z nagimi genitaliami (przerzucil kilkadziesiąt stron jak ćpun w aptece po odwyku) sprawdziłam to na jego telefonie. Do tego kłamał że tylko patrzył a masturbowal sie do moich zdjec (dalam mu ich mnóstwo aby miał do czego fantazjowac). Na jego słowa nie było żadnych dowodów w jego telefonie w aktywnosci google przy włączonej aktywnosci z aplikacji android (szpiegowalam go za jego zgoda, bo mi pozwolił aby odzyskac moje zaufanie). Najbardziej mnie boli że uparcie twierdzil ze nie klamie że robil to do moich zdjec a tamte ogladal jakis czas po tym. Ja wyszłam do pracy ok 6 rano a tamte laski ogladal o 7.12, jakoś ciężko mi uwierzyć że tamta aktywnosc rzekomo moich zdjec tajemniczo zniknęła z historii i że facet po ulzeniu sobie ma ochote i siłę ogladac ok 40 zdjec obcych golych bab I filmik z masturbacji. Mimo moich próśb aby się przyznal ze sklamal nadal twierdzi że tak było. Skoro mi obiecał (złamał obietnice), twierdzi że "nie potrzebuje" ale wtedy wykrzyczał "bo chciałem popatrzec!" To jednoznaczne z tym że ma potrzebę. Mowilam mu to a to wywołuje tylko klotnie I agresję z jego strony. I mówi "Ta bo Ty lepiej wiesz", "nie mam potrzeby tego robic" ... mowilam mi że mnie to rani, mam niska samoocenę, takie coś traktuje jak zdradę szczególnie że partner nie daje mi tyle bliskości ile potrzebuje. Ma moje zdjecia,filmiki a mimo to woli się gapić na obce baby i cały czas klamie i nie widzi w tym nic krzywdzącego. Nie wiem czy on mnie nie szanuje? Czy jest uzależniony? (Raczej nie robi tego codziennie, ale skoro mimo obietnic i zarzekania się że nie ma potrzeby to on to oglada to chyba o czymś swiadczy). Nie wiem już co myśleć. Granice były ustalone. Druga rzecz że on lubi szczuple dziewczyny (jak chłopy plaskie) takie też wybiera na porno. Twierdzi ze lubi moje ksztalty (nie jestem gruba, mam szerokie biodra, piersi mieszczą się w dłoni, jestem wysoka, mam dlugie nogi) a on z tego co oglada najczęściej to "nastolatki 18+". Przed poznaniem mnie 7 lat był sam I ogladal porno srednio co 2 dni. Najgorzej ze minal miesiąc a ja nie umiem mu tego wybaczyc, wciąż nie wyegzekwowalam od niego prawdy i to mnie ciągle boli po poprzednich doświadczeniach i braku dowodów w programach nie jestem juz w stanie mu ufac. Czuje pustkę i nagle zaczynam uciekać emocjonalnie i nie chce się zbliżać do niego bo boję się ponownego rozczarowania. Nawet pomimo mojego wysokiego libido odrzuca mnie on seksualnie. Całkowicie go dewaluuje. I nosze ten jad w sobie bo tak się czuje bezpieczniej. Zdaję sobie sprawę że nasza relacją jest toksyczna I to chyba moja wina.
  16. Nie wiem co mam ze sobą zrobić Zakochałam się w mężczyźnie którego poznałam nie dawno jest starszy ode mnie o 9 lat i jest bardzo podobny do mnie bardzo dobrze się dogadujemy ale niestety jestem mężatką i wychowuje dwu letnią córkę nie chcę być określona w sposób zły że robiłam źle i tak dalej Po prostu między mną a mężem uczucie romantyczne wypaliło się dość szybko po ślubie z pojawieniem się córki to w ogóle jakiekolwiek emocje związane z relacjom Partner partnerka wygasły seks stał się bardzo słaby i w ogóle nie mam na jego chęci i nie Cieszy mnie bliskość po prostu nawet nie cieszy nie jego obecność czuję się wręcz z nim źle Kocham swoją córkę i chyba jestem tylko i wyłącznie z mężem ze względu na nią . Mój mąż się dowiedział o wszystkim, że się spotkam z innym kazał mi wybierać między rodziną a nową relacją oczywiście z groźbami typu że zabierze mi wszystko że rozwód będzie z mojej winy ale przez cały czas nie starał się ani chwilę o mnie choć nieraz go prosiłam o rozmowę o to żeby bardziej się skupił na mnie to się tłumaczył że pracuje Choć jak też pracuje i zajmuje się domem dzieckiem ale to miał prawo być cały czas zmęczony a ja nie więc co teraz zrobić jestem zakochana w innym ale boję się odejść od męża ze względu na groźby I to , że mamy wspólną działkę którą chce mi odebrać proszę o pomoc
  17. Czuję się źle bardzo źle, mam wiele pytań w głowie bez odpowiedzi. Czy kiedyś je otrzyma? Nie wiem. Staram się żyć normalnie nie myśleć ale na dłużej się nie da. Pytania i myśli wciąż wracają. Ciąża, problemy z mama to początek narastających problemów. W tym okresie zaczęło się życie w ciągłym stresie. W trakcie ciąży przeżyłam wiele cierpień i stresu przez mamę, obwinianie o jej niepowodzenie, przejmowanie się jej wybrykami itd w takim momencie życia powinnam otrzymać miłość i wsparcie w moim przypadku było wszystko na odwrót. Ani jednego dnia spokoju. W końcu zagrożona ciąża kolejny strach czy wszystko będzie w porzadku, mama nadal nie odpuszczała czulam się coraz gorzej ale jak komuś się wyżalić? Wstyd nawet o tym opowiada. Kto mi pomoże? Nikt. Musiałam jakioś przeżyć i wytrwać dla malenstwa, ona była najwazniejsza. Poród. Wydarzenie nie do opisania z jednej strony radość z drugiej smutek, strach jak to wszystko ogarnę. Nie jest tak jak u ,,wszytskich" baloniki, serpentyny wielkie wyczekiwanie domowników na nasz powrót. Wracam i chce mi się wyć. Niby jest mąż ale czuję się samotnie, bez wsparcia, pomaga fizyczne ile może ale psychiczne wciąż jest zle. Nie ma kto pomoc nie wiem czy wszystko robię dobrze, mam wrażenie że wszystko jednak jest źle. Wydaje mi się że jestem zła matka że nie potrafię dać swojemu dziecku całej siebie. Do tego karmienie nie wychodzi, odwiniam siebie. Ciagłe wstawanie, narastające zmęczenie. Mijają 3 miesiące weszcie mąż skończył robić samochód ucieszona myślałam że coś się zmieni, trochę mnie odciazy, fakt jest lepiej, jest więcej w domu ale nie jest tak jakbym chciała. 2 prace znów brak czasu, znów sama. Odliczam każda godzinę, minutę, sekundę do drzemki, nocy kolejnego dnia myslac że będzie lepiej. Nie jest coraz gorzej. Moje poczucie wartości spada, czuję się coraz gorsza matka, żona. Mała więcej wymaga ja mam mniej siły. Znów się obwiniam. Mama nie daje nadal spokoju jest mi z tym zle. Dlaczego inni maja wsparcie u swojej mamy a ja nie? Czy zrobiłam coś zlego? Przez to wszystko oddalamy się od siebie z mężem. Z seksem nigdy nie było rewelacji z mojej strony ale teraz to już masakra. Wiem to moja wina. Znów obwinianie. Mam wrażenie że nie mogę na nikogo liczyc. Ze strony taty też zero pomocy i zrozumienia liczy się tylko straszą siostra i jej dzieci. Do tego budowa domu, moje marzenie a zarazem przekleństwo. Mijają kolejne dni, miesiące a ja nadal czuję się źle. Żadnej nie przespanej nocy, brak motywacji i sily na kolejny samotny dzień, ciągła rutyna. Mama się uspokoiła chce kontaktu a ja nie potrafię z nią rozmawiać też się o to obwiniam, że nie powinno tak być. W końcu punkt kulminacyjny. Mąż oznajmia mi że nie może dalej tak żyć i ktoś pojawił się w jego życiu teraz ma rozterki czy zostać z rodziną czy spróbować nowego zycia. Nie wiem co mam czuć co myśleć. Z jednej strony żal wszystkiego, szkoda córci a z drugiej strony czuję złość, wściekłość, smutek i nie chce go znać. Jak to możliwe ze byłam najważniejsza a teraz nagle jest ktoś inny? Słyszę ze nie ma iskry i nigdy nie będzie. Znów pytania bez odpowiedzi. W końcu wybrał rodzine. Czy czuje się lepiej? Nie wiem. Powinnam być chyba szczęśliwa ale nie jestem. Wciąż zadaje sobie pytania czy naprawde jestem taka beznadziejna? Czemu nic mi nie wychodzi? Co ze mną jest nie tak? Wybaczam bo wiem że tak będzie lepiej dla dziecka i że nie poradzę sobie sama tym bardziej że wracam do pracy. Też to nie jest tylko jego wina. Ale czy czuję się z tym lepiej? Zdecydowane nie. Ciągle przychodzą myśli i pytania. Wiem że już mnie nie kocha, wiem że to bardziej poświęcenie, litość i wybranie mniejszego zła. Czuję sie gorsza, brzydsza głupsza od tej ,,innej" wciąż w głowie mając kolejne pytania. Czy byłaby lepsza, ladniejsza, mądrzejsza ode mnie? Jak chce się coś budować od nowa to nie ma się przed sobą tajemnic prawda? A ja czuję się wciąż oklamywana. Nie mogę dotknac jego telefonu wciąż jest zablokowany, nie widziałam zdjęć z wycieczki, imprezy czy to normalne? Czy nie mam prawa wiedzieć, widzieć ? Czy nie mogę być po prostu o to zła? Mam wieżyc na słowo? Ile jeszcze jestem w stanie znieść, wybaczyć? Mam wrażenie że tylko ja się staram, ja mam ciągle poczucie winy. Chce być kochana, zrozumiana i szczęśliwa. Czy kiedyś tak będzie? Nie wiem ale bardzo bym chciala. Są dni kiedy nie myślę w ogóle ale też są takie gdzie nagle wszystko do mnie wraca i nie mogę powstrzymać łez. Czy ktoś kiedyś mnie zrozumie? Czy można mnie zrozumieć? Chciałabym w końcu być dobra matka, poświęcić dziecku cała siebie a nie potrzeć tylko żeby się czymś zajęła a ja snuła się po domu i rozmyślała nad wszytskim.
  18. Witam, jestem kobietą w wieku 23 lat, która łączy studia z pracą. Jestem w związku z chłopakiem od ponad 3 lat, w miarę nam się układa, czuję się przy nim bezpieczna, szczęśliwa, potrafi poprawić mi humor. Jednak zauważyłam, że szczęśliwy związek to dla mnie za mało i mimo, że mam chłopaka, strasznie potrzebuję uczucia, że podobam się innym facetom. Lubię to uczucie, gdy podobam się mężczyznom. Lubię flirt, lubię być pożądana. I tak np. w pracy, wystarczy, że jakiś facet na mnie spojrzy czy się uśmiechnie, a ja już dopowiadam sobie, że mu się podobam, mimo, że nie dał mi jasnych sygnałów, że tak jest! Wystarczy spojrzenie, rozmowa i ja już czuję, że coś może być na rzeczy i co więcej, ja też od razu się takim facetem zauraczam. Mimo, że ledwo go znam i wcale nie jest w moim guście, jeśli chodzi o wygląd. I takie sytuacje miałam już kilka razy, że dopowiadałam sobie, że się komuś podobam i sama zaczęłam się nim interesować, mimo, że nie dostałam jasnych sygnałów, że tak rzeczywiście jest. Martwi mnie to, skąd to się wzięło, ponieważ źle się czuję z tym faktem, że mam faceta, a myślę o innych. Nie chciałabym go zdradzić. Zastanawiam się, czy może to wynikać z tego, że nie dość, że mam obniżone poczucie własnej wartości, to jeszcze w ciągu życia nie miałam zbyt dużo kontaktów z mężczyznami, nie tylko na tle partnerskim, ale również zawodowym, czy zwykłym takim koleżeńskim. Praktycznie w ogóle nie mam znajomych, wychodzę to jedynie gdzieś z moim chłopakiem. Więc w pracy od razu widzę mężczyzn i zastanawiam się czy im się podobam, a jak jakiś się popatrzy to już myślę sobie nie wiadomo co 😂. Proszę o pomoc, co może być powodem tego stanu rzeczy i jak sobie z tym radzić. Dziękuję!
  19. Witam, jestem w trakcie rozstania ( mamy dziecko 4,5 latka) mieszkamy w UK. Od kilku miesięcy mieliśmy problemy w związku ale ciagle mieszkaliśmy razem. Kilka tygodni temu moja partnerka powiedziała mi, ze mnie nie kocha i ze nie jesteśmy razem. Tydzień temu w sobotę wychodziła do koleżanki ale coś czułem ze jest nie tak. Przyłapałem ją na zdradzie z innym facetem w samochodzie na parkingu ( sprawdziłem lokalizacje jej telefonu). Od tego czasu mieszka u przyjaciółki z dzieckiem. Mam problem z opanowaniem emocji, nie kontroluje tego. Jestem w stanie jej to wybaczyć ze względu na dobro dziecka, żeby miało dwójkę rodziców. Proszę o pomoc
  20. Witam piszę o wsparcie o rozmowę albo raczej osobę która miała takie przeżycia jak ja, jak sobie poradziła. Małżeństwo 16 lat, tak dla mnie małżeństwo i przysięga to rzecz święta nigdy nie podniosłam zwroku na innego mężczyznę mialam tylko tego jedynego,. Mój mąż pisał z innymi kobietami chodzi o sprawy intymne, wysyłał nawet gołe zdjęcia. Zobaczylam w jego telefonie. Tłumaczenie jego niewie czego to zrobił. Mną targają straszne emocje niewiem jak sobie z tym poradzić. Przed oczami mam jego teksty jak do nich pisał i co by im robił i jakich pozycjach. Mąż pracuje w delegacji przyjeżdża do domu to wzór do naśladowania, to co zauważyłam w jego telefonie widocznie sam wpadł bo nie zdążył usunąć wiadomości z telefonu. Ja tylko jego wyczekiwałam zajmując się domem i dziećmi. Źle mi ciężko bo sama niewiem jak sobie z tym poradzić żeby uciec od tego bólu który mam w sobie.
  21. Jestem kobietą mam 24 lata i popełniłam błąd. Po 2 latach związku po zaręczynach tuż przed jego urodzinami zdradziłam go. Nasz związek był co raz gorszy co raz gorzej się w nim czułam, żałowałam że kupiliśmy razem mieszkanie. Próbowałam o tym z nim rozmawiać ale zamiast tego wychodziły kłótnie i "że przypierdalam się". W pracy poznałam kolegę i przy gorszym dniu poszłam do niego. Prosiłam byśmy byli tylko kolegami i by był grzeczny, ale tak naprawdę miałam gdzieś co się stanie, a kolega znając moją ciężką sytuację w związku upił mnie i się ze mną przespał. Po wszystkim płakałam co ja zrobiłam ale gdy wróciłam do domu i zobaczyłam wkurzonego narzeczonego wiedziałam że muszę z nim zerwać a nie się bawić, jednak nie potrafiłam. 3 tygodnie spotykałam się z kolegą z pracy (bez alkoholu i sexu) bo chciałam mieć alternatywę po zerwaniu ale cały czas nie potrafiłam z narzeczonym zerwać. W końcu on się domyślił i wymusił na mnie zeznania. Wszystko mu powiedziałam. On powiedział że tak mnie kocha że mi wybaczy ale mam wybrać. Wybrałam jego. W końcu zaczął się starać, pomagać w domu, spędzać ze mną czas. Niestety zaczął też kontrolować. Programy szpiegowskie, podsłuchujące, a później kłótnie że dlaczego nie powiedziałam że z kimś rozmawiałam i że na pewno we wszystkim go okłamuje, pełna kontrola w każdej chwili. Dorzucanie podczas rozmowy teksów "co ty temu też dupy byś dała" na szczęście z tym się ograniczył teraz. Po każdej takiej kłótni czułam się jak gówno i że powinnam się tak czuć bo zasłużyłam. Staram się wszystko mu mówić i być dobra i kochająca. Ale dziś po pół roku od tego dowiedziałam się że zainstalował kamery w sypialni. Jak mówiłam że to mi się nie podoba usłyszałam że nie ma powodu chyba że coś planuje, kogoś zaprosić itd. on mówi że te nagranie jest tylko dla nas i skoro mi się to nie podoba to znaczy że mu nie ufam to jak śmiem chcieć by on znowu mi zaufał. Skoro on nie wie czy znów go nie zdradzę za kolejne 2 lata i pójdzie mi łatwiej. Teraz siedzę w pracy, wstyd bo znowu współpracownicy widzieli mój płacz a mi się nie chce żyć. Łatwiej by było gdybym tak jak on chce z nikim nie rozmawiała o swoim życiu (bo to też jego życie a on sobie tego nie życzy bo to tylko nasze życie), nie miała przyjaciół ( nie ma czegoś takiego jak przyjaciele) gdybym się tylko go słuchała. Nie wiem już co myśleć. Ja nie chcę z nim się rozstawać, ale nie jestem pewna czy kiedykolwiek on mi znowu zaufa. On mówi że cały czas tłumaczy mi jak mam się zachowywać, ale już jest tym zmęczony bo ja nie rozumiem. On ma pełno pozytywów, tylko że chce pełnej kontroli i każda kłótnia czy problem to zawsze moja wina. A jak on coś zrobi to może bo ja zrobiłam coś gorszego... Jak mogę poprawić tą sytuację? Bo już naprawdę czuję że się poddaje...
  22. Hej, mam 30 lat, od roku jestem w naprawdę dojrzałym związku (zupełnie innym niż moje wcześniejsze). Dzięki temu związkowi rozwijam się i to widzę i czuję. Ale do sedna. Mój partner pracuje za granicą, więc podczas gdy go nie ma, a są to czasami 3, czasami 5 tygodni, naszą jedyną formą kontaktu jest telefon, Skype itp. Planujemy wspólnie przyszłość, wcześniej moje związki toczyły się bardziej na zasadzie "z dnia na dzień" i "co będzie to będzie", a w tym przypadku jest inaczej. Miesiąc temu byliśmy na chrzcinach u jego rodziny w górach i tam przez czysty przypadek okazało się, że mój partner pisze wiadomości z jakąś koleżanką z czasów technikum. Nie byłoby w tym jeszcze nic dziwnego, gdyby tak o sobie pisali, bo nie zabraniam mu mieć koleżanek itd, ale chodzi o sposób pisania. On pisał do niej "skarbie", "będę cały twój jak wrócę" itd. Dziewczyna ta ma męża i dwójkę dzieci. Z wiadomości widać było, że to ona częściej do niego pisała, co nie zmienia faktu ani sposobu w jaki toczyły się te rozmowy. Powiem Wam, że świat mi się zawalił jak to zobaczyłam. Najgorsze było to, że ja np szłam spać wcześniej a on pisał do niej... Twierdził, że z nudów. Od razu zażądałam wyjaśnień i on twierdzi, że to tylko takie głupie pisanie, które dla niego nic nie znaczyło, że nigdy się nie spotkali, że ona kompletnie go nie interesuje, że to mnie kocha. I o tyle o ile w to mu uwierzyłam, zerwał z nią kontakt. I na tyle na ile go znam nie podejrzewam, że jest typem człowieka który będzie knuł i kombinował byleby dalej z nią pisać, bo on po prostu taki nie jest. Nie twierdzę, że mnie zdradzał z nią, mam na myśli jakieś potajemne spotkania itp. Przepraszał mnie już niezliczoną ilość razy, pokazuje mi że mu zależy tylko na mnie. A ja, niby wszystko jest dobrze, ale ta wizja, te wiadomości, to mnie wyniszcza od środka. Ufam mu dalej, nie kontroluje go. Ale czasami kiedy sobie o tym przypomnę to po prostu nie mogę przestać się zamartwiać i tego rozdrapywać. Chciałabym po prostu o tym zapomnieć i dalej móc się cieszyć naszym związkiem, idealnym związkiem, takim którego zawsze oczekiwałam i chciałam. Rozstanie się w ogóle nie wchodzi dla mnie, w grę, bo chcę ten problem przetrawić i iść dalej, ale czasem mam wrażenie, że nie będę potrafiła. Wiem, że to przeszłość, że było, minęło, że czasu nie cofnę. Jak mogę sobie ulżyć i się z tym pogodzić?
  23. Potrzebuję rady. Mam 39 lat, męża i dwójkę dzieci. Jakiś czas temu zobaczyłam, że mój mąż skasował jakieś tam wiadomości od koleżanki z pracy, a kilka miesięcy temu wrócił do domu bardzo wzburzony, bo jakiś kolega brzydko i wulgarnie się do niej odezwał ( a co go to obchodzi?) Zaznaczę, że nigdy wcześniej o niej nie wpominał w domu, a o innych kolegach tak, bo często mówi o pracy. Wygląda to tak jakby tę relację jakoś dziwnie przede mną ukrywał. Od kilku miesięcy próbuję wyjaśnić tą sytuację, są awantury i kłótnie, głównie przez niego bo jak go wypytuję to on szaleje, twierdzi, że nic nie było i do niczego nie doszło ale czuję, że jakiś sentyment do niej ma. On zapewnia mnie, że nic nie było i kocha mnie ale kiedy proszę by pokazał mi smsy od koleżanki z telefonu, no bo ona pewnie je ma to on wpada w szał i krzyczy, ja się poddaję, nie mogę patrzeć jak on jest w takim stanie, gdy cierpi i chcę go tylko przytulić. Ostatnio wykrzyczał, że się zabije jak nie dam mu spokoju, raz już rzucił wszystkimi dokumentami i poszedł nad rzekę. Wrócił. Ja zawsze płaczę po takich akcjach, boję się o niego ale wątpliwości mam. Często, gdy ja dociekam co zaszło, bo mam sporo wątpliwości i pytam czemu to on rzuca się na mnie , ściska mnie, szarpie, mówi, że nie będzie się tłumaczył, że nic nie powie. Zaczynam się go bać, wystarczy, że ja dopytuję a on robi awanturę, dzieci słyszą jego krzyki a on sobie z tego nic nie robi. Boję się, że zrobi mi krzywdę w końcu. Czy on gra na moich emocjach, czy to taka manipulacja??
  24. Witam. Mam wielki problem. Ale może od początku. w 2013 roku kończyłam liceum. Zawsze byłam zdyscyplinowaną nastolatką, nie miałam chłopaka, rzadko chodziłam na imprezy. W tamtym czasie z powodu stresu dużo schudłam, zapuściłam włosy, zaczęłam się inaczej ubierać i lepiej malować. Matury nie zdałam z matematyki. Zaczęłam pracę w barze nad okolicznym "zalewem" i polu namiotowym. Wtedy zobaczyłam, że jestem atrakcyjna i podobam się innym. Bawiłam się, po pracy imprezowałam. Podrywał mnie pewien Adam, chłopak który pracował przy wjeździe. Chodziliśmy na imprezy, przytulaliśmy się itp. Pewnego wieczoru, gdy za dużo wypiłam i poszłam spać do namiotu Adam stwierdził, że pora iść o krok dalej (nie byliśmy parą) ogarneła mnie wtedy panika ( miałam 21 lat i byłam dziewicą) prosiłam, żeby tego nie robił, on nie słuchał. Nie nie krzyczałąm, nie walczyłam, po prostu w pewnym momencie zamarłam... Adam był tak pijany że dzieła nie dokończył i wrócił spać do swojego auta. Chwile po tym dla mnie traumatycznym zdarzeniu pojawił się Łukasz, którego znałam, wiedziałam że mu sie podobam jednak on wiedział że nie jest w moim typie. BYł dużo niższy ode mnie, ale lubiłam spędzać czas w jego towarzystwie bo był bardzo zabawny. Nie wiem czemu, ale zwierzyłam mu sie z tego co sie stało, Łukasz stwierdził że on mi pokaże, że seks jest spoko. Szczerze? szału nie było, ale jakoś wyszło żę kilka razy to zrobiliśmy. Czemu do niego wracałam? nie wiem.... Nad zalewem Poznałam Dawida. Pięknego wstydliwego faceta, ktory czół do mnie mięte. Wiem, wiem jak to brzmi.... ale poszliśmy do namiotu, poprzytulaliśmy się, całowaliśmy i tyle. poszedł spać, a ja rano odwiozłam go to pracy. Z Dawidem zaczęłam się spotykać. ale Łukasz był też. Nie każde spotkanie kończyło sie seksem. Zauważyłam, że mi sie nie podoba i raczej nie chciałam kontynuować. Dawid, był przystojny jednak bardzo wsydliwy i małomówny.... że tak powiem był, bo był. 27.08 pojechałam na poprawke z matury. Dawid wtedy chciał zdeklarować związek, a ja się zgodziłam. Czemu? nie wiem. Jakiś głos w mojej głowie mi podpowiadał, że to jest to. W pewnym momencie chciałam nawet zerwać. Ale dalej to ciągłam. Jakieś 2/3 tyg później, zaprosił mnie do znajomych gdzie zobaczyłam jego inne oblicze! Był zabawowy, dowcipny, figlarny i cudowny. Wtedy wiedziałam że to jest to!Po tym długim wstępie musimy przenieść się do teraźniejszości, bo w tym miejscu moje wszystkie wspomnienia nie wiem czemu są zatarte. Przyznałam się Dawidowi do tej sytuacji, uderzyła go, ale dał mi szanse. Co jakiś czas wracaliśmy do tematu ale zawsze kończyło się na jego zamknięciu. Jesteśmy małżeństwem. Mamy dwóje dzieci, wspólny dom. Od jakiś dwóch miesięcy, cyklicznie co dwa/trzy tygodnie mój mąż wyciąga temat. Chciał wiedzieć wszystko. Ustalał wersje, sprawdzał mi telefon, czytał wiadomości z mamą i siostrą cofając się aż do 2013 roku. Kilka razy przy tłumaczeniach skłamałam w datach, co wyłapał i robiło się gorzej. Kilka razy nie odpowiadałam na pytanie bo zwyczajnie nie pamiętam. A on twierdził że znów kłamie. Kazał mi się przyznać, że po 27.08 go zdradziłam, więc się przyznałam. I teraz mam piekło w domu. Mąż mnie nienawidzi, nie pozwala się dotykać. Chce zrezygnować z kariery, święta chce spędzić osobno. Jest źlePrzyznałam się, ale nie szczerze. Nie pamiętam tamtego okresu... nie wiem może moja głowa świadomie ukrywa coś strasznego, albo rzeczywiście wtedy do niczego między mną a Łukaszem nie doszło. Co mam zrobić? Jak przekonać męża, do wybaczenia? Jak to odbudować? I jak przypomnieć sobie zdarzenia z tamtego okresu?? Mąż twierdził że od wrześniowej imprezy tak naprawdę bylam mu wierna a, wcześniej skakałam z kwiatka na kwiatek. Ja jestem święcie przekonana że go nie zdradziłam, ale co jak się myle? A jak mam sprawdzić czy go nie zdradziłam? BŁAGAM O POMOC BO JUŻ NIE WYTRZYMUJE TGO NAPIĘCIA !dodam tylko, że te drzy miesiące w moim zyciu nie byłam tak naprawde sobą. traoche udawałam, żeby być lubianą, piłam alkohol iprezowałam. Przed tym okresem i po tym okresie parze w przeszłość tak jakibym widziała obcą osobe.
  25. Mam 22 lata. Choruje na depresję, nikt z moich znajomych ani rodziny nic nie wie, chciałam przez to przejść sama także mój partner też o tym nie wiedział. Z moim chlopakiem jestem 4 lata. Gdy zaczęłam z nim być już prawdopodobnie miałam depresję z której on mnie wyciągnął na jakiś czas. Bardzo go kochałam i on mnie też, ale od około roku wszystko się zaczęło psuć, on nie miał dla mnie czasu, nie wspieral, mimo że nie widział o depresji to czułam się że nie obchodzi go nic bałam się mu powiedzieć mimo że czasem chciałam, rzadziej się widzieliśmy, rzadko kochaliśmy, nawet nie całowaliśmy się już jak dawniej. Moja depresja bardzo się pogłębiła przez ten rok mam straszne myśli, dręczą mnie, w głowie coś mi mówi żebym odeszła, żebym zakończyła swoje cierpienie. Czasem nie jestem w stanie wstać z łóżka, ciągle płaczę, a teraz już raczej nawet nie mam siły plakac, i wszystko kryje przed wszystkimi bo nie łatwo o tym mówić. Umówiłam się na wizytę do psychiatry bo miałam już myśli coraz częstsze, i wyobrażałam sobie swoją śmierć i to chyba byl już ostatni moment. Do wizyty jeszcze trochę czasu. Ale ja rozwaliłam sobie życie totalnie.. Mojego partnera naprawę kochałam, ale na koniec naszego związku nie widzieliśmy się około 10 dni i nie mieliśmy kontaktu, bo on twierdzi że pracował i nie miał czasu a ja specjalnie się nie odzywałam żeby zobaczyć kiedy on to zrobi, bo zawsze to ja się odzywałam. Przez te 10 dni nie mieliśmy kontaktu a ja dużo myślałam nad nami bo wtedy przez te dni bez kontaktu miałam bardzo ważna wizytę u lekarza i on nawet nie zapytał o to co mi lekarz powiedział, a na tej wizycie dowiedziałam się czegoś co sprawiło że załamałam się kompletnie. i zaczęłam pisać z kolegą ktorego mój partner nigdy nie lubił. On mi dał duże wsparcie zaczelam widywac się z nim, martwił się i był zupełnie inny niż w tamtym momencie ten mój. I stało się, zdradziłam mojego z tym kolega. Zerwałam z moim chlopakiem tłumacząc że to on rozwalił ten związek bo cierpiałam w tym związku. I nie spodziewalam się że on będzie o mnie walczyć ja myślałam że on uniesie się duma i mnie zostawi. I tu pojawił się problem bo przez tą depresję ja nie potrafię o niczym myśleć, nie umiem wyrażać uczuć, nie wiem co do kogo czuję i każda próba ogarniecia tego bałaganu kończy się na tym że tak mi źle z tym że się okaleczam. Ogólnie mój były bardzo się stara ale nie wie że go zdradziłam, a ten co się z nim przespałam też bardzo o mnie walczy, stara się, jest przy mnie i chce żebym dała mu szanse. A ja? A ja nie wiem. Nie wiem czy kocham któregoś. Czy coś chce. Po prostu przez to że mam myśli samobójcze ja uciekając od nich robię rzeczy których nie powinnam, ciągnie mnie do Niebezpiecznych rzeczy, i myślę nad tym czy depresja mogla się przyczynić do tej zdrady, bo ja nigdy nie byłam taka żeby zdradzić. A teraz ja mam taki bałagan w głowie.. Nie wiem co robić, muszę podjąć jakąś decyzję. Najlepiej chciałabym żeby wszyscy dali mi spokój.. Na ten moment nie wiem co czuje jestem w naprawdę okropnym stanie i boję się że minie dużo czasu zanim będę w stanie podjąć jakąś decyzję, że będę musiała poczekać na działanie leków itd. Bo ja strasznie boję się podejmować decyzji boję się że wybiore źle i do końca życia będę żałować. Wiem że jeśli wybiore tego kolegę to do byłego nie mam powrotu, a jeśli wybiore byłego to tamten też będzie cierpiał. Tak czy siak któryś będzie cierpiał przezemnie.zle mi z tym mam ochotę zrobić sobie krzywdę. Wiem jedno że z byłym wiem już jak było, wiem że mogę liczyć na przyszłość, że on chciał domu, rodziny, że zapewni mi dom, bezpieczeństwo i że zrobi wszystko żebyśmy mieli godne warunki, ale nie wiem czy go kocham czy nie, nie wiem czy to wina depresji czy nie i nie wiem czy on wybaczył by mi zdradę. A z tamtym sama nie wiem ciągnie mnie do niego, ale nie wiem czy to dlatego że to coś nowego że jeszcze nie wiem jak będzie i że nie ma między nami jeszcze przyzwyczajenia. Ale wiem że on zmieniał zawsze dziewczyny dość często mimo że widzę że na mnie mu zależy to i tak się boję, dużo osób mi go odradza że z nim przyszłości nie ma bo nie ma prawka, ma zakaz przez policję, prace zmienia jak rękawiczki, często robi bez umowy, i nie wiem czy taki facet to dobra pszyszlosc ale mimo to ciągnie mnie do niego i tłumaczę sobie ze może dla mnie byl by inny albo że nikt go nie zna z tej strony co ja bo nie wiedzą jak on się stara i jak na mnie patrzy. A z byłym rozmawiałam wczoraj i on myśli że to jego wina że ten związek się zakończył bardzo się stara i pierwszy raz widziałam łzy u mężczyzny i dopiero wczoraj zaczęły nachodzić mnie myśli że być może zrobiłam błąd.. Ale rano wstałam i znowu nic już nie wiem. Czy to wszystko może być przez depresję? To że nie wiem co czuje i że nie umiem podjąć decyzji i czy ona mogła się przyczynić do zdrady? To że ciągnęło mnie do niebezpiecznych sytuacji żeby wybić sobie chec odebrania sobie życia, może być powodem dlaczego zdradzilam? Czy depresja nie miała żadnego wpływu. Ja nie umiem ogarnąć swoich myśli, wiem jedno że jest mi tak źle że boję się czy dotrwam do wizyty. I walczę tak każdego dnia od ponad roku żeby jakoś żyć, żeby nic sobie nie zrobić, dopiero teraz zrozumiałam że to nie jest normalne i umówiłam się na wizytę, ale w tym czasie rozwaliłam sobie życie kompletnie i boję się że wyjdę na najgorsza, że oboje mnie zostawia i przestanę walczyć. Nie chcę tego zakryć choroba ale jeśli ona mogla się przyczynić to może choć trochę mnie zrozumia że ja nie jestem sobą. Bo tak się czuje jakbym nie była sobą. Kiedy robię coś niezgodnego z prawem też nie czuje się sobą dopiero po fakcie to widzę i się boje i mam wyrzuty sumienia które doprowadzają znowu do myśli samobójczych i wtedy żeby zagłuszyć te myśli znowu chce zrobić coś szalonego i tak koło się zatacza a ja jestem w coraz gorszym bagnie i chyba nikt mnie nie zrozumie. Potrzebuję pomocy
×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.