Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'zdrada'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 145 wyników

  1. Witam, jestem w związku małżeńskim od 6 lat, wychowujemy syna lat 7. Mój mąż podczas imprezy w nocnym klubie zaproponował sex swojej koleżance i był wobec niej bardzo nachalny. Twierdzi że nic się nie stało ponieważ mu ostatecznie odmówiła mimo że szedł za nią aż do jej domu. Ja uważam że skoro próbował to można to podpiąć pod zdradę jednak wolała bym zasięgnąć opinii specjalisty w tej sprawie
  2. Witam, Mam 34 lata i od ponad roku jestem żonaty z kobietą, którą jestem ponad 12 lat. Wszelkie nasze problemy pojawiły się, gdy zaczęliśmy remontować mieszkanie. Ja pracuję w domu, ona jest bezrobotna czasem mi pomaga przy obsłudze klientów - prowadzimy sklep internetowy. Nie mamy dziecka jeszcze. Otóż - gdy zaczął się remont, ona zaczęła interesować się nim nad wyraz mocno - rozumiałem, zawsze chciała po swojemu mieć wszystko urządzone - a z racji, że ma gust i na ogół jej wybory są zgodne z moimi - zostawiłem tą kwestię jej. Podczas remontu, "zaprzyjaźniliśmy" się z osobami remontującymi jednak zaczęły pojawiać się między mną a żoną problemy. Ona twierdziła że została sama z tym remontem, jednak gdy chciałem przy czymś pomóc, zawsze było Ty pracuj, żeby były pieniądze, Ty się nie wtrącaj bo się nie znasz itp. W między czasie mieliśmy kilka kłótni większych, po czym nastała chwila, gdy remont się skończył, a ja byłem z żoną już bardzo daleko od siebie. Zacząłem jednak podejrzewać, że jest coś więcej niżeli tylko foch i zawód. Przez miesiąc próbowałem się z nią porozumieć, jednak ona zawsze odwracała kota ogonem i dalsza rozmowa mogła prowadzić tylko do kłótni o nic - odpuszczałem. W pewnym momencie podsłuchałem jak rozmawia z jednym z naszych robotników przez telefon, mówiąc o mnie takie rzeczy, że aż ugięły mi się nogi - że mnie nie nawidzi, że ma mnie w dupie i było kilka słów, które mogły sugerować, że coś jest między nimi. Zareagowałem od razu - tym razem mimo, że cały latałem starałem się to delikatnie ugryźć - spytałem, czy mnie zdradza, zaprzeczyła stanowczo, jednak zaraz odwróciła kota ogonem i zaczeła mnie atakować, jak mogę ją podsłuchiwać. Bez większych kłótni czy wyzwisk stwierdziłem, że muszę odpocząć i wyszedłem z domu, zabierając najpotrzebniejsze rzeczy i udałem się do hotelu. Następnego dnia gdy się pojawiłem, ona stwierdziła, że mi nie ufa - i nie czuje się bezpiecznie przy mnie - i dalej brnie temat podsłuchu. Ja wytłumaczyłem jej że zacząłem podejrzewać, że coś się dzieje niedobrego i nie potrafiłem nie zareagować - musiałem się upewnić, że to tylko moja wyobraźnia budzi zazdrość. Powiedziała, że potrzebuje czasu - początkowo miało to być 3 dni, jednak już trwa 3 tygodnie - w teorii mamy jeszcze kilka dni do umówionego końca "przerwy". W międzyczasie rozmawialiśmy sporo czy to SMS'ami, czy to spotykając się okolicznościowo, i zarówno ja powiedziałem, że chcę ratować ten związek, tak i ona powiedziała, że chce mi dać szansę. Ale mimo tego, ciągle jest oziębła i zaczynam obawiać się, że nic z tego już nie będzie. Codziennie staram się pisać dzień dobry i dobranoc, wysłałem jej kilka razy kwiaty. Ciągle powtarzam, gdy rozmawiamy, że mi zależy i chce to odbudować i wydaje mi się, że musimy rozmawiać o tym najlepiej w 4 oczy bo inaczej nic to nie da, że taka "separacja" może nas bardziej od siebie oddalić, ale ... narazie nie widzę, by coś to zmieniało. Jestem załamany - bo kocham ją i nawet, jeżeli mnie zdradziła chcę jej wybaczyć (są ku temu przesłanki), staram się naprawić to co zepsułem - czyli przestać być pasywnym tylko delikatnie staram się o nią walczyć. Co mam robić ?
  3. Witam. Mam partnera, którego wzięłam w pakiecie z jego 3letnia córką. Na początku sielanka. Potem zaczęło sie psuć- pewnego dnia oznajmił mi, że rodzicielstwo jest cudowne, ale nie czuje sie w roli drugiego dziecka i zdecydował sie na zabieg, by miec pewność, ze nie zaliczy wpadki. Dla mnie był to cios, bo jednak marzyłam o wspólnym dziecku, ale po kilku przepłakanych nocach zdecydowałam, ze akceptuje jego decyzje i nie bede próbowała jej zmienić. Chwile był spokoj. W międzyczasie miał coraz mniej czasu dla mnie, nie odczuwał potrzeby, zeby zapytac jak mi mija dzien, wymawiając sie na obowiązki dnia codziennego. Na początku znajomosci opowiedziałam o poprzednich związkach, o lękach związanych z zaangażowaniem w cos nowego, by był ostrożny i nie był kolejna osoba, ktora mnie zrani. Ustaliłam tez zasady, ze jesteśmy ze soba szczerzy, duzo rozmawiamy i nie spotykamy sie z kolezankami/ kolegami na kawe. Z jego strony nie było żadnych zasad, ale na moje przystał. W chwili kiedy poświęcał mi mniej czasu napisał do mnie znajomy. Wspominałam wczesniej swojemu parterowi o nim, tak sie złożyło, ze kojarzyli sie nawzajem. Pytał co u mnie, miał kryzys w zwiazku, wiec akurat chciał sie wyżalić przez wiadomosci. Przy okazji padło pytanie czy jestem szczesliwa i wyszło jaka moj ówczesny partner ma opinie na miescie - niezrownowazony psychicznie. Zapraszał mnie na spotkanie, ale konsekwentnie odmawiałam( zgodnie z ustaleniami na początku zwiazku). Popisaliśmy pare dni i znajomość ucichła. Pewnego dnia moj partner mnie „podpuścił” twierdząc, ze ktos mu doniósł, ze z kims flirtuje. Nie było mowi o flircie, wiec sie oburzyłam. I sie zaczęło... Zrobił mi awanturę o pare dni tych smsow. Stwierdził, ze za jego plecami urządziłam sobie sesje terapeutyczne z kolegami. Nie jest istotny dla niego fakt, ze nie spotkałam sie z nim, a wysyłanie wiadomosci to tylko niewinny rodzaj rozmowy. Teraz sie okazało, ze jego poprzednie partnerki go okłamywały, ale mi o tym nie powiedział. Mówił tylko o jednej, miał pewne podejrzenia, wiec założył posłuch (!) i wpadła. Wyzwał mnie od nielojalnych, naiwnych gówniar i przez smsy (!) wyznał ze nie chce miec ze mna nic wspólnego i wypisuje sie z tej relacji. Pytanie: czy jego zachowanie jest uzasadnione? Czy jest to powód do rozstania ? Czy starac sie sie ratować ten związek czy odpuścić? Mam wrażenie, ze to obsesyjne szukanie dziury w całym ...
  4. Mam 30lat, od 4lat jesteśmy po ślubie i mamy dwoje dzieci. Po urodzeniu drugiego dziecka przechodziłam trudny czas, śmierć bliskiej osoby, zasiedzenie w domu z dziećmi. W marcu tego roku odkryłam, że mąż pisze z koleżanką z pracy. Ich rozmowy miały podtekst erotyczny, doszło nawet do wysylania sobie półnagich zdjęć. Zarzadalam rozwodu, ale ze względu na dzieci postanowiliśmy ratować małżeństwo. Mąż się starał, zerwał kontakt z tą kobietą, ale wciąż pracują razem. Mam obsesję na tym punkcie. Codziennie myślę o tym co może dziać się kiedy są w pracy. Nie ufam mu, kiedy musi zostać dłużej w pracy, wpadam w obsesyjne myślenie, że znów mnie zdradza. Nie umiem sobie z tym poradzić, tracę przez to radość życia. Jak sobie z tym poradzić? Jak przekierować myśli na inny tor? Czy jest dla nas jeszcze szansa?
  5. Mam 19lat. Od długiego czasu wiem,ze jest źle. Rodzice, chłopak jak j najniższe otocznie ma dosyć moich humorów. Tak naprawdę nie mam w nikim wsparcia którego naprawdę potrzebuje. Chciałabym żeby ktoś mi pomógł bo sama mam siebie dosyć. Ale jeszcze bardziej chciałabym się rano nie obudzić i myśle o tym codziennie. Tak naprawdę wszystko i nic powoduje każdego wieczoru płacz. Od miesiąca jest tylko gorzej
  6. Dobry wieczór, jestem w cudownym związku z facetem od dwóch lat. Od roku mieszkamy razem i niestety odwiedziłam się, że równomiernie będąc ze mną spotykał się z kimś innym. Nie wiem czy dochodziło miedzy nimi do stosunku, ale sam fakt, że to urywał mnie przeraża. Teraz jest między nam naprawdę super, ale przeczytałam jego stare wiadomości i stąd mój ból i smutek. Czuję, że zniszczył w ten sposób moje wspomnienia. Bo wszędzie teraz widzę ją. Nadal utrzymują kontakt , co prawda sporadyczny, ale zawsze jakiś.Boli mnie to, choć on mówi, że dla niego to tylko koleżanka i ma m paranoje. Do tej pory u nas w domu jest jej karton z rzeczami, chciałam go wyrzuci, jednak nie potrafię bo wiem, że te rzeczy nie należą do mnie i on powinien to załatwić. On ciągle mówi że jej to odeśle, ale tego nie robi twierdząc ze zapomina o takich pierdołach. Wkurza mnie to Starznie , bo wydaje mi się ze on to trzyma żeby mieć z nią kontakt. Czuję jakbym miała naprawdę jakąś paronoję. Widzę ze on mnie kocha, robi dal mnie wszystko, jest cudowny, a mimo to ja ciągle czuje zazdrość. Wynajduję ciągle jakieś rzeczy żeby pokazać mu jak złe się zachował. Rujnuję tym każdą miłą atmosferę. Jak ma sobie z tym poradzić?
  7. Witam Około dwa lata temu mój narzeczony, z którym obecnie jestem już 6 lat odnowił znajomość z przyjacielem z dawnych lat. W tamtym czasie owemu przyjacielowi zmarła mama, którą się opiekował w domu, nie pracował, nie wychodził na imprezy, nie miał praktycznie innego życia. Mój facet pomagał mu stanąć na nogi. Przez pierwsze miesiące było ok, ale później ten jego kumpel, chyba zaczął przeżywać swoją młodość, bo pochłonęły go imprezy, wobec kobiet ma podejście nastolatka, szuka wrażeń. Relacja jego i mojego faceta zaczęła się luzować, bo mój narzeczony prowadzi całkiem inny tryb życia. Jednak mimo wszystko jakieś kontakty utrzymują i od tego czasu zauważyłam, że mój facet ogląda profile innych kobiet w internecie. Skończyło się na tym, że zaczęłam go szpiegować. Ten kumpel w wiadomościach przesyłał zdjęcia jakichś modelek w skąpych strojach albo nagich. Mój facet oglądał jakieś profile na instagramie na których były podobne zdjęcia. Ogólnie było tego dużo. Zrobiłam mu o to aferę, chociaż wiem, że tylko oglądał. Ufałam mu wtedy bezgranicznie, nie brałam nawet pod uwagę faktu, że mógłby mnie zdradzić. Byłam wtedy w drugim, czy trzecim miesiącu ciąży, której bardzo oczekiwaliśmy, bo wcześniej poroniłam. Nasze życie seksualne zawsze było udane, chociaż wiadomo, że w trakcie ciąży trochę się musieliśmy o to postarać, bo obydwoje czuliśmy lęk przed kolejną stratą. W sierpniu urodziła się nasza córeczka, jestem jeszcze w trakcie połogu. Hormony buzują, jestem niewyspana, bardzo szczęśliwa, ale mimo wszystko jest chwilami ciężko. Całe ciało się zmieniło. Obydwoje potrzebujemy seksu, ale przez ten czas musieliśmy się powstrzymywać, chociaż mój partner wyznał mi ze bardzo potrzebuje zblizenia. Parę razy próbowaliśmy pieszczot oralnych, bo chciałam mu ulżyć. Parę dni temu jednak zauważyłam ze on znowu przegląda te dziewczyny i tym razem były to profile na facebooku. Niektóre były obce, inne to znajome albo byłe dziewczyny. Do tego mam wrażenie ze on zaczyna przede mną ukrywać wiele swoich działań... Często są to bzdury, ale po prostu boli mnie ze nie dzieli się ze mną swoimi sprawami. Wytoczyłam kolejną awanturę, bo zabolało mnie jak duzo jest tych kobiet i jak nachalne jest z jego strony to przeglądanie. Codziennie dziesiątki dziewczyn. W życiu realnym nigdy nie obejrzał się za żadna kobietą, ani nie dał mi do zrozumienia ze ktoś poza mną mu się podoba. Teraz również twierdzi ze to była jego męska ciekawość, że to nic nie znaczy, że on mnie wielbi i kocha, że to są bzdury. Moje zaufanie do niego jednak upadło. Wiele kobiet uważa, że to nic takiego, ale ja nie potrafię zrozumieć dlaczego on to robił. Co najgorsze zaczęłam wątpić w jego wierność. Chcę w niego znowu uwierzyć, bo to miłość mojego życia, nasz związek to dla mnie wszystko i boję się to stracić, zwłaszcza, że tak wiele razem przeszliśmy. Rozmawialiśmy o tym, on mnie przepraszał, chociaż sam nie wiedział jak to wytłumaczyć, mówił, że nie wie dlaczego tak postępuje. Co z tym zrobić? Jak do tego podejść? Czy jest co wybaczać, czy przesadzam?
  8. Witam Jestem mężatką od 15 lat . Układało nam sie w małzeństwie bardzo dobrez w sprawach uczuciowych Mielismy do siebie zaufanie i okazywalismi sobie zawsze uczucia. Cięzko pracowalismy . Od roku zaczełam powaznie chorowac i do dnia dzisiejszego jestem na chorobowym . Mąż bardzo duzo mi pomagał . Zawze powtarzał ,że damy rade i zawsze bedziemy razem . Przytulał mnie i mówił ,ze kocha. Nigdy nie było w naszym zwiazku zdrady az przyszedł ten moment. Od dwóch lat mało mielismy zblizen intymnych . Nie było to spowodowane moja choroba ponieważ ja nie mam z tym problemu . Okazało sie ,ze to u męża nastapił spadek libido co spowodowało zmiany w narzadach jego męskosci . Prosiłam by idał się z tym do lekarza . Nie chciał tez chodzic do psychologa tłumacząc sie tym ,że nie ma na to czasu . Fakt praca w nocy jest bardzo wyczerpujaca. Z powodu braku pieniążków zaczoł w wolne dorabiac wożąc ludzi na dyskoteki . Na jednej z nich zaczepiła go kobieta . To było ich pierwsze spotkanie . Przez tydzien pisali do siebie i umawiali sie na seks w hotelu . Dwa dni przed spotkaniem z nia mąz ułozył sobie w głowie , że zakochał sie i odejdzie ale mi tego nie powiedział . Pojechał i wyłaczył telefon na 30 gdzin Bardzo się martwiłam i nie spałam w nocy . Jak wrócił oznajmił ,ze odchodzi . Nie wiedziałam co sie dzieje . Poszedł do pracy a ja zostałam w strasznej rozsypce. W nocy napisał do mnie , że jej juz nie ma i on zostaje ze mną . To jakis koszmar . Nie wytrzymałam i jak spał wziełam jego kómórke i zadzwoniłam do niej . Powiedziała ,ze ja okłamał , że nie jest zonaty . Po jakims czasie dowiedziałam ,sie ,ze jej na dyskotece mówili ,ze ma żonę . Najlepsze okazało sie ,że maz poczuł sie na drugi dzien zle . Miał zjazd jak po ekstazie . On twierdzi ,że nic nie brał . Ma problemy z potencja więc pomyslałam ,że sie skusił . Jeszcze niedawno ta kobieta do mnie zadzwoniła , była pod wpływem alkoholu . Twierdziła ,ze mąż do niej pisał ,ze nie moze o niej zapomniec , że mnie nie kocha a dla niej jest smieciem z ulicy a ja jestem głupia. Zablokowałam kontakt z ta kobietą . Znali sie tydzien , czy to naprawde wielka miłośc i jedna noc w hotelu ? Od miesiąca mąż stara sie , zabiera mnie wszedzie i twierdzi ,ze nadal mnie kocha. Twierdzi ,ze przerosło go wszystko i sam nie wiedziałam czemu uległ tym emocjom. Nie chce bym odchodziła . Nie mamy dzieci ale ja nadal bardzo go kocham . Moje pierwsze małzenstwo trwało 17 lat . Wtedy nie kochałam juz byłego męża. Wszystko między nami sie wypaliło . Decyzje o rozwodzie podjelismy wspólnie. Teraz jest inaczej , chce zaufac , przestac go sledzic na telefonie czy w internecie . Ciagle mam jakis strach ,ze moze kłamie , że to tylko kamuflaż . Z jednej strony mógłby odejśc bo nie ma dzieci . Nie chce i prosi bym mu zaufała . W dzień jest dobrze i czuje sie dobrze . Jak jedzie do pracy a ja zostaje w domu mam rózne mysli . Czytam rózne fora i ludzie nie daja szansy na przetrwanie związku po zdradzie. Gubie się a bardzo bym chciała wiedziec czy mozna ten strach co siedzi w srodku pokonac i dac mu szanse . Nadmienie ,że ona równiez napisała do jego brata na fb . oczerniając go , a jak poprosiłam , by wysłala mi to co do niej niby niedawno pisał to cisza . Mąż twierdzi ,ze nic takiego nie istnieje . Chciała sie tez ze mna spotkac ale odmówiłam . Uwazam ,że to głupota a ja sobie stresów nie będe sobie fundowac . Jedna noc , tydzien znajomości smsami a tyle się wydarzyło.
  9. Jestem rozwódką od 2 lat, mam 33 lata. Wychodząc za mąż miałam 22 lata, nikt mnie nie zmuszał do ślubu, chciałam. Po roku odezwała się do mnie moja pierwsza miłość. Pisaliśmy, gadaliśmy, i się zaczęło, spotkania, seks its. Romans trwał kilka lat. Potem poznałam ciekawego mężczyzny, Marcina, zainteresował mnie swoją osobą, tajemniczością, z czasem zaczynał mi się zwierzać z życia .Zaczęło się tak samo jak z tamtym. Tylko, że tego faceta pokochałam. I teraz najgorsze ☹️, spotykałam się z obydwoma facetami naraz, jak kur..a jakaś, wiedziałam, że robię źle,a jednak nie mogłam zaprzestać spotykać się z tym pierwszym choć ograniczyłam kontakt. Nie chodziło o seks. Nie wiem czemu, przecież to było łatwe do zrobienia,nic prostszego"nie będziemy się więcej spotykać"i tyle. Marcinowi wpajałam do głowy, oszukiwałam, że kiedy go poznałam zaprzestał znajomość z tamtym, ale on coś przeczuwał. Dla Marcina się rozwiodłam, zamieszkałam z nim, jak dla mnie nasze początki były jak bajka, idealnie, on pokochał pierwszy raz, zaufał. Tydzień temu wyznałam mu prawdę, że spotykałam się nie tylko z nim ☹️, zawalił mu się świat, że wszystko co było z początku tak ważne dla nas, nasze poznania, wyznania, obietnice były fałszywe i nieszczere. Ale tak nie było, ja naprawdę wszystko co z nim robiłam,co mówiłam było szczere, ja to wiem, ale go zdradzalam.... Nie wiem jak z nim teraz rozmawiać, nie chce się dać nawet dotknąć, nie odzywa się. Pomóżcie mi wytłumaczyć dlaczego tak robiłam, bo ja nie potrafię mu i sobie na to odpowiedzieć.
  10. - Jak Pan myśli czy on dla mnie odejdzie od swojej żony? - Odpowiedź musiałbym poprzedzić własnymi pytaniami. - Dobrze, proszę pytać. - Czy jest Pani jego jedyną kochanką? - Co za pytanie, oczywiście, że tak! - Skąd ta pewność? - Ufam mu. Zresztą nie miałby czasu. - Jedną ufającą mu kobietę już okłamuje, ale argument o braku czasu trochę bardziej do mnie przemawia. A po co miałby odchodzić od żony? - Jak to po co? Żeby związać się ze mną! - Ale przecież on ma już żonę. - Nie jest z nią szczęśliwy! - I dlatego ma kochankę, która poprawia mu nastrój, czy tak? - Jest Pan okropny! On będąc ze mną nie cierpiałby tyle, co w swoim małżeństwie. - Musiałby zrezygnować z posiadania dwóch kobiet i znowu mieć jedną. Dla mężczyzny, w dodatku zdrajcy to trochę kiepski interes. - Zarzeka się, że mnie kocha i że odejdzie od niej. Zresztą, gdybym ja zdradzała to logiczne, że z miłości do innego człowieka, z którym chciałabym być. - Proszę nie mierzyć ludzi własną miarą. Zdrada kobieca częściej prognozuje rozwód, bo pełni dla kobiet funkcję tranzytową – panie częściej przechodzą z relacji do relacji. Męska zdrada pełni częściej funkcję dodatkową, jest urozmaiceniem, osłodą. Zdarzają się jednak wyjątki. - Jakie? - Kiedy kochanka jest sporo młodsza, atrakcyjniejsza fizycznie bądź bieglejsza w sztuce ars amandi od małżonki. Jaka jest między Panią a jego żoną różnica wieku? - Trzy lata. - Czarno to widzę, ale na szczęście można z tego wybrnąć. - Zamieniam się w słuch. - Proszę przestać się z nim spotykać do czasu, aż się rozwiedzie. - Miałabym czekać rok albo dwa lata? To szalony pomysł! - Ma Pani rację, to szalony pomysł, ale bez porównania mniej niż totalnie zwariowana koncepcja wiązania się z żonatym mężczyzną, uczestniczenia w konspiracji, działania na szkodę innej kobiety, sypiania z kimś, kto może sypiać z inną, w dodatku bez pewności, iż coś z tego będzie. W domu wariatów zeszłaby Pani na niższe piętro. To już coś, prawda? - Wolałabym rozwiązać to inaczej. - Może Pani zmienić tylko swoje zachowanie, mężczyzny Pani nie zmieni. Jest zresztą jeszcze jeden problem. - Jaki? - Nawet gdyby odszedł, żyłaby Pani pod jednym dachem z perfidnym, przewrotnym, wyrachowanym zdrajcą zdolnym kłamać w żywe oczy. Jakby się Pani z tym czuła? - Pewnie bym się bała, że mnie zrobi to samo, co żonie. - Może pora zacząć uwzględniać swoje uczucia zamiast robić emocjonalne labirynty z prostych spraw? - Muszę to przemyśleć. - Z opinią psychologa ma Pani oczywiście prawo w części lub w całości nie zgadzać się. W każdym razie ma Pani wybór. Nielojalność, zmora naszych czasów, od zaplecza. Jeśli temat Was ciekawi, jeszcze do niego wrócę. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online oferujący usługi jak psychoterapia przez Skype i konsultacje psychologiczne przez Internet.
  11. Jestem po 50-tce. Jestem zazdrosny o swoją Żone od dawna zaczołem ją siledzić,sprawdzać i doszło do tego że nawet zinstalowałem program kontroli rodzicielskiej na komputerze .Wkonicu o wszystkim jej powiedziałem,teras stałem się jej wrogiem .CZy moge to jakoś naprawić i wyleczyć się z tej zazdrości ktura rujnuje nasz związek ito przezemnie.
  12. Cześć. Jestem żona i matką. Moje życie na pozór wydaje się piękne. Teoretycznie mam wszystko co powinno dawać mi szczęście, ale tak się jednak nie dzieje. Tkwie w tym, bo nie wierzę, że mogę sama coś osiągnąć. Chociaż codziennie wylewam litry łez nic z tym nie robię. Kilka miesięcy temu wszystko się odmieniło. Poznałam mężczyznę. Czarujący, uroczy zabiegal o mnie. Wiedział, ze mam męża i że nie jest to szczęśliwy zwiazek. Spotkaliśmy się raz, drugi, trzeci... Między nami coś się zrodziło. Zakochałam się bez pamięci. On twierdził, że również mnie kocha. Pewnego dnia postanowił odejść. Niby przez odległość która nas dzieli, jakieś 200km. Niby przez to że jeszcze byl mąż. Zostawił mnie z przekonaniem, że mnie kocha, ale tak nie może. I tu zaczyna się mój największy problem. Ja go wciąż kocham. Codziennie od kilku miesiący myślę co zle zrobiłam. Boję się przyznać że mogłam być tylko zabawka dla niego. Zwykła okazja. Jest mi z tym tak bardzo źle że zaniedbuje wszystkie obowiązki. Boję się że już nikomu nie zaufam dlatego zostałam z mężem którego nie kocham. Nie wiem co mam robić. Czuję się bezradna. Jakby słońce które świeciło gdy był on nagle zasnelo. Myślałam o terapii małżeńskiej ale wiem że to nic nie da. Mój mąż nie pozwoli mi odejść nigdy pomimo że mówiłam mu o zdradzie on nadal chce żebym została. Czuję się podle bo ja nadal wybrałbym kochanka który mnie porzucił. Świadomość że ktoś mógł mnie tak oszukać wiedząc ze życie mnie nie rozpieszcza jest okropna. Ze człowiek któremu ufalam teraz z taką łatwością milczy i ma gdzieś co u mnie mnie męczy. Płacze przez to od kilku msc codziennie i potrzebuje waszej pomocy. Dziękuję
  13. Potrzebuje porady profesionalisty, bo problem jest zbyt skomplikowany by znaleźć rozwiązanie problemu w google. W skrócie chodzi o prawdopodobieństwo mitomani, plus możliwość zdrady, plus możliwość posiadania kilku osobowości. A chciałbym się dowiedzieć, po przedstawieniu kilku faktów, czy moja partnerka jest chora czy po prostu jestem szczeblem w jej karierze... 🤔😔
  14. Mam na imię Kinga i mam 28lat. Mój partner ma 36lat jesteśmy razem 3lata od 2lat mieszkamy razem. On od roku pisze z różnymi kobietami podając swój numer telefonu i proboje umówić się z nimi na sex, woli spędzać wolny czas w kasynie lub na rybach lub u znajomego niż że mną. Ciągle kłamie o tym co robi i gdzie był. Gdy proboje z nim porozmawiać że swoim zachowaniem mnie rani i że chcem być ważna a nie dodatkiem do życia, odpowiada że marudzę i się czepiam że na smyczy go trzymam. Mówi że chce bym była jego żona mówi że kocha że jestem tą jedyną planuje nasza wspólne życie do grobowej deski. W łóżku nam się układa idealnie. Ale z drugiej strony mnie rani i wie o tym ale stwierdza że wymyśla. Nie stara się o nasz związek, żyje tak jak by był ciągle sam nie w związku, ignoruje moje potrzeby o swoich nie mówi o problemach również. Co powinnam zrobić rozmawiać z nim tylko jak by zmienił swoje zachowanie? Czy odejść bo on już dawno odemnie odszedł emocjonalnie?
  15. Moj chłopak na początku związku ukradkiem spotykał się z byłą dziewczyna powiedzial mi o tym strasznie mnie to bolalo ale tak go kochalam i wybaczylam. Problem jest taki, ze oni od tamtego czasu co jakis czas pisza ze soba i nawet rozmawiali na kamerce nie wiem co o tym myslec?
  16. Pracowalam z dziewczyną 7 lat. Przyjaźniliśmy się. Była na moim ślubie itd. Kiedy zostałam zwolniona w ogóle się do mnie nie odezwała, nie napisała, nie zadzwoniła. Teraz, po roku przez znajomych przesyła mi pozdrowienia a ja poza grzecznym dziękuje nie mam ochoty na więcej. Czy to oznacza, ze chowam do niej urazę a może to normalne zachowanie? Byłyśmy dość blisko nie wiem co myśleć o tym wszystkim, proszę o opinie
  17. Mam pewien problem jestem ze swoim partnerem Juz 5 Lat na codzien sie dogadujemy I jest dobry na mnie oprocz Tego ze od czasu do czasu podejrzewa ze Go zdradzam chociaz go nigdy nie zdradzilam I tlumacze mu to ale on Dalej Chyba mi nie wierzy bo Mysli ze wszyscy go chca zrobic w balona I ja tez I mi nie Ufa I czasami tez sie szybko denerwuje I szybko sie robi Zaraz zly Wiem ze moze powinnam odejsc od niego ale bedzie mi to zrobic bardzo ciezko bo sie bardzo Juz do niego przyzwyczailam I tez go kocham I bardzo sie boje co bedzie jak bym z nim niebyla bo nie mam przyjaciol I bym byla sama I czula sie Bardzo Samotna oprocz Tego bardzo juz bym chciala miec dzieci ze wzgledu na moj Wiek ale nie Wiem wlasnie co robiic czy miec je wlasnie z nim teraz czy moze troche zaczekac za nim Nasz zwiazek sie moze troche naprawi nie Wiem co zrobic w tej sytuacji? i potrzebuje pomocy
  18. Mam 28 lat i obecnie jestem samotna matka. Moj problem jest wielowatkow, zaczne od tego ktory najbardziej mnie boli * Moj (były??) Narzeczony wyprowadzil sie 3 msc temu. Powodem bylo to ze noe gotuje obiadów i go zaniedbalam, ponieważ pojawiło sie dziecko. W zeszłym tygodniu zostalam zamieszana w bardzo ciezka sytuacje. Mianowicie podobno ex mnie zdradza z żoną najwiekszego wroga. Wiem ze ze sobą rozmawiają ponieważ to co powiedziałam jemu ona wypisuje mi w SMS.. nie jestem w stanie im zaufać. Jasno juz kilka razy bylo powiedziane ze to koniec, jednak on dalej przychodzi i dalej dyskutuje nt tego jak go zaniedbalam i ze nie było zadnej zdrady. Nie wiem w co mam wierzyć. Z jednej strony cierpie z drugiej nienawidzę...bo zostawil mnie sama.. czy da sie to jeszcze naprawić czy powinnam odpuścić i czekac na dalszy rozwój sytuacji? * Problem drugi dotyczy ojca akoholik i schizofrenik nachodzi i mnie wyzywa , zastrasza mnie i cala rodzine. I szczerze mówiąc pomocy od panstwa nie mamy caly czas dostajemy w łeb od sadu, mopsu prawnikow... Obstawiam ze mam syndrom dda czyli superbohater... jest jakas możliwość ochrony przed nim? Poza ubezwłasnowolnieniem bo to bez sensu lekarz i tak wypuści go po miesiącu... Zastanawiam sie od czego zacząć szukac pomocy? Zajac sie związkiem czy sobą? Czy możliwe ze moim ' system obrony' jest złośliwość. W ciągu ostatnich kilku dni robie awanture za awanturą.. jestem zagubiona w tym wszystkim i nie wiem jak i od czego zacząć szukac pomocy
  19. Witam, mam 28 lat. Jestem mężatką od 8 lat. 10 lat znamy się z mężem. Wydaje mi się że mąż mną manipuluje. Źle zaczęło się 5 lat temu, mąż mnie zdradził z koleżanką z pracy, bo czegoś mu brakowało, nie dogadywaliśmy się tak jak powinniśmy. Po kilku miesiącach postanowiliśmy do siebie wrócić, naprawić wszystko. Dodam że mąż jest nerwowy, w dodatku narcystyczny, złośliwy, ma mało empatii przez co trudno mu mnie zrozumieć czasami w kłótniach. Nadużywa alkoholu. Często w kłótniach szantażował mnie rozwodem, że wszystko mi zabierze, że jestem nic nie warta, nic mi się nie należy. Ubliżał, był agresywny, czasami się szarpaliśmy. Doszło do tego, że musiałam raz dzwonić na Policje, żeby go uspokoili. Ale On potrafił udawać spokojnego i trzeźwego, zrobić ze mnie wariatkę. Teraz jest tak, że miał skończyć z piciem, bo to nas oddalało, mieliśmy starać się o dziecko. W listopadzie obiecywał, że od grudnia przestanie. W grudniu święta, musiał wypić, w styczniu jego urodziny, czyli bez sensu zacznie od lutego, no i do dziś pije. W trakcie każdej kłótni wykańczał mnie psychicznie, płakałam, a On ciągnął dalej. Na trzeżwo również się kłócił, ale mniej, wszystkie swoje żale kierował, gdy był pod wpływem wypominał różne głupie rzeczy sprzed kliku lat, gdy miałam 17 lat może nie byłam taka wszystko wiedząca, i mi dużo pomagał (jest ogarniętym mężczyzną i umiał zawsze wszystko załatwić) a gdy ja wypominałam uważał, że przesadzam i nie powinnam do tego wracać (Nawet na trzeźwo) gdy poszli ostatnio z kolegą na piwo, upił się, ja po niego przyjechałam i przyznał się, że całował się ze znajomą (żoną swojego znajomego-patologia) Na drugi dzień się od tego wymigiwał, mówił że nic się nie stało, a nawet jeśli to nie zdrada itd. Parę dni temu upił się i zaczęło się. Potrafi nieźle zamącić w głowie (techniki mieszane) Raz kłótnia, za chwile obraża, zaraz płacze, obraża, chwali, grozi, że nic nie będę miała po rozwodzie, grozi że mi coś zrobi itd... Jestem wykończona. Na drugi dzień powiedziałam mu o rozwodzie, że chyba to jest jedyne wyjście, bo nie mam sił psychicznie. Gdy przyszedł z pracy był miły i przybity zarazem, przepraszał mnie za swoje zachowanie. Powiedział, że przestanie pić, ale miał przestać już pół roku temu. Nie wiem co robić. Są dobre chwile, mamy takie samo poczucie humoru, śpimy razem, rozmawiamy, śmiejemy się, komentujemy programy w tv. Są dobre chwile, ale te złe mnie wykańczają. Nie chcę wciąż siedzieć przed telewizorem ( ile razy prosiłam, żebyśmy gdzieś wyszli, parę razy wyszliśmy do kina, to było święto. Chciałam coś innego robić, chociażby pograć w jakieś gry, czy karty) nie chcę się bać, że znów się napije, gdy podnosi rękę ja już chcę unikać dotyku. Nie wiem co mam robić, gdy teraz pomyślę że będę sama, robi mi się przyjemnie, jestem spokojna, nie wyobrażam sobie co będzie jak przyjdzie dziecko. Mówi zawsze, że w tedy przestanie w ogóle. Ale miałam ojca który pił i nic sobie nie robił, że ma dzieci i się boją. Nie wiem jaki będzie przy dziecku, a co jeśli nam się nie uda? Dziecko będzie cierpieć, lepiej się teraz rozstać w zgodzie, niż później żreć się w sądzie. Teraz nie pije, jest miły, próbuje przeprosić wozi mnie samochodem jak muszę coś załatwić. Ale sam jeszcze nie dawno mówił o rozwodzie, z byle czego się denerwuje, ja się boję jak mi coś upadnie na podłogę ,bo nieraz tak było że złośliwie mówił że jestem łamaga. Wytyka mi iże przytyłam, a jak ja mu to powiem to obraża się i lepiej do niego nie mówić. Ogólnie jak ja coś zrobię to jest źle, gdy wypomnę, gdy jestem złośliwa jak On zacznie. Ja nic nie mogę zrobić, chce żebym była pod jego butem, że mnie wychował. On wszystko może. Nie wiem co dalej. Czy dać mu ultimatum żeby poszedł do psychologa (kiedyś po zdradzie proponowałam, to mówił ok, ale potem nic z tym nie zrobił) Nie wiem czy chcę czekać na efekty. Nie wiem czy jest sens być z takim człowiekiem, którego generalnie się boję. Boję się co będzie jutro. Pozdrawiam.
  20. Witam. Mam 38 lat , 7 lat po slubie, pará jestesmy od 11, mam prawie 3 letnie dziecko. Máż jest Anglikiem. Ostatnio odkryłam, ze mnie zdradza. Problemy w małżenstwie mielismy od dluzszego czasu. Glowna przyczyná kłotni była córka męza z poprzedniego małzenstwa. Máż cały czas wmawiał mi , ze ja jej nie lubie i nie toleruje co nie jest prawdà. Znam já od kiedy miała 4 lata, wiec od małego zajmowałam sie niá jak swojá. Czesto mielismy kłotnie o niá, bo mâż nie lubiał jak zwracałam jej grzecznie uwage np po zostawieniu bałaganu czy byciu niemiłym do mnie. Na dzien dzisiejszy moje relacje z jego corka sa bardzo dobre. Sprzeczalismy sie , ale nasz zwiazek był silny i pełen miłosci. Mâż pokazywał mi uczucia i byl dobry dla mnie. Kupowal prezenty , jezdzilismy na weekendy i urlopy. Od kiedy zaszłam w ciâże zauwazylam, ze mâż uzaleznił sie od filmow porno. Nawiazał kontakty z kilkoma kobietami (starsze panie) i wiem, ze pisał do nich i tez sie spotykał. W zeszłym roku odświerzył znajomosc z kobieta “z przeszłości”. Szukał u niej ukojenia i wsparcia po “ciezkim” zyciu ze mná. Mowił jej to samo co mi gdy mnie poznał. Kupował prezenty. Planowali nawet wspolne zycie po grobowá deske. Z jakiegos powodu romans sie zakonczył, ale máż postanowił otworzyć z niá biznes za moimi plecami. Powiedział mi, ze nie dawał nam szans i chciał odejsc. Jednak został ze mná. Poki co , ta ich firma nie przynosiła zyskow, a on placi za wszystko z naszych pieniedzy. Od dluzszego czasu maz bardzo pozno wracał z pracy i kłamał znowu. Zauwazyłam , ze jezdzi po pracy do kobiety, z ktora pracuje. Kupował kwiaty, pomagał w domu. Jak go przylapalam, to sie wyparł wszystkiego. Nie wiem co mam robic. Jak jest w domu, to jest “miło i dobrze”. On od kiedy został ojcem w wieku 50 lat oszalał i lata jak niewyrzyty nastlatek. Probuje o tym zapomniec i mu wybaczyc. On mowi, ze chce byc ze mna i ze bedzie sie starał wszystko naprawic, ale w dalszym ciagu nie przyznaje sie do niczego. Ja nie wierze, ze przez 8 lat oszukiwał mnie, ze jest dobrym człowiekiem. On na prawde byl kochany. Od ciaży zmienił sie. Co robić? Jestem zraniona i nie wiem jak logicznie podejsc do tego. Mowiłam, zebysmy poszli do psychologa, ale on nie chce. Ja rozumie, ze wina jest po dwoch stronach, ze nie dawałam mu wszystkiego co on potrzebował po urodzeniu dziecka, ale mi tez było ciezko ale nigdzie na bok nie poszlam. Nadal go kocham dlatego sie mecze i nie potrafie odejsc. Wkoncu kazdy zasluguje na druga szanse... Co robic?
  21. Witam, Moje małżeństwo przechodzi ogromny kryzys, od długiego czasu, ok 2 lat, pogłębiają się nasze problemy z komunikacją, otwartością na potrzeby i relacje codzienne. W zeszłym tyg dowiedziałam się,ze mąż zdradził mnie z dziewczyna, która poznał na imprezie int w prac - klasyczna sytuacja. Tłumaczył ,że zrobił to świadomie, że nie widział już szansy na naprawę, jednak zrobił to za moimi plecami. Po upływie 2-3 dni, przepraszał, że mnie tak potraktował, skrzywdził, ale miałam wciąż wrażenie ,ze zbyt mocno do tej nowej relacji zaczyna się przywiązywać, dzielił się z ta kobietą naszymi rozmowami, mówił jej co czuję ja i on. Prosiłam go, żeby skończył tę relację i abyśmy poważnie wrócili do tematu. Z jego strony jest ogromny opór, mówi, że boi się wracać do tego co mieliśmy bo to było niewystarczające, frustrujące, wiele oskarżeń pod moim adresem, że nie zrobiłam nic, aby ratować nasz związek. Przykro mi było z po wodu takich odczuć męża, nie do końca zgadzałam się z tym, nie każdy zarzut był taki oczywisty, jedno zachowanie zawsze wynika z drugiego. Ale poprosiłam,zebysmy oboje zaczęli poważnie nad tym pracować. Po kilku dniach, wielu rozmowach, doszliśmy do tego, żeby uzdrowić relacje -jakiekolwiek, wyjść na prostą, nie kłócić się ( mamy 6 letniego syna) - trzeba pójść na terapię. Ustalenie są takie, że walczymy o komunikację i dobre relacje dla syna, aby dobrze się dogadać, przy rozstaniu ale prosiłam męża żeby nie zamykał się na to, że możemy odbudować nasz związek, aby skończył tą relacje - bo wtedy wg mnie terapia ma sens. Jaki będzie efekt, czas pokaże. Widzę i słyszę od niego, ze nie wierzy już w nas, być może jest to poczatkowa niechęć, ale czy na terapie nie powinniśmy iść z takim samym celem, może nie fiksować się na jedno rozwiązanie, ale nie zamykać na żadne. Chciałabym aby terapia przyniosła nam obojgu ulgę.Mam wątpliwość jednak czy on chce rezygnować z tego co nowe, świeże, pełne emocji na rzecz pracy nad problemami związku, czy ma na to chęć. Nie obiecał jednoznacznie, że te kontakty natychmiast ustaną, co sprawia, że nie mam pojęcia czy terapia będzie miała sens, czy osiągniemy jakiś efekt. To moje podstawowe pytanie? Powiedział mi ze walczył o nas, nie dawał rady, rozmawialiśmy wiele razy, ale za każdym kryzysem, kłótnią, ja miałam wrażenie ,ze jakoś idziemy na prostą. Wg męza te sprawy jednak nie były załatwione. Ja starałam się aby nasze życie wracało na normalny tor, nie chciałam wracać do kłótni, tylko iść do przodu, a on chciał dyskutować i roztrząsać problem, który był ciężki do rozwiązania, albo nie dochodziliśmy do porozumienia. Ewidentnie nastąpiło rozejście w naszych oczekiwaniach i zaspokajaniu potrzeb, zabrało uważności na siebie nawzajem. Mąż przyznaje ,ze był dla mnie niemiły,robił na złość, wynikało to z frustracji i nie potrafił radzić sobie ze swoimi emocjami oraz z zarządzaniem swoim gniewem. Jest wychowany w rodzinie przemocowej oraz alkoholowej, gdzie bardzo ucierpiały jego emocje i relacje z rodziacmi - praktycznie ich nie ma. Przez to jest osobą bardzo wrażliwą, każda uwaga czy żart dotyka go wręcz 10-ciokrotnie, nie bardzo wiem,jak mam z nim rozmawiać,żeby go nie urazić, nie dać się zwariować. Bardzo go kocham i jestem w stanie przejść tę terapię dla niego, dla siebie i dla syna, aby nie popełniać błędów, i reagować uważniej i lepiej w zwiazku - pytanie czy jesli podczas terpaii on będzie kontynuował relacje, będzie jakikolwiek sens. Prosze o poradę, Ania
  22. Witam, Jestem 29 letnim mężczyzną, rozwodnikiem, ojcem dwójki dzieci, od 2,5 roku w związku z nową Partnerką. Od miesiąca zmagam się z kłótniami i brakiem zaufania do Narzeczonej , po tym jak nakryłem ją na flircie i umawianiu się na spotkanie z innym facetem do którego na szczęście nie doszło. Narzeczona chodzi wszędzie z telefonem w ręce, i w moim mniemaniu, nie wiem czy słusznym ma problem z nałogiem od Facebooka. Kompulsywnie sprawdza, odblokowuje, scrolluje, nawet jeżeli tel. nie daje sygnału. Warunkiem podjęcia kolejnej próby ratowania nas, było ograniczenie z jej strony korzystania z telefonu oraz czasowa rezygnacja z korzystania z FB, dlatego że czuję lęk kiedy widzę ja z telefonem, napadają mnie natrętne myśli i nie jestem w stanie odbudowywać zaufania. Proszę o opinie na mój temat bo zaczynam wariować, biorę leki na uspokojenie bo jestem w domu traktowany jako wróg, tyran, zaczęło się od umowy miedzy nami a za każdym razem kiedy ona ją łamie nasila się to we mnie i obsesyjnie się czepiam ze znów siedzi z telefonem, na co ona reaguję wybuchaniem, krzykami, rzucaniem czy trzaskaniem, czy atakami na mnie, zrywaniem. Oboje mamy dosyć. Szukam kompromisów, rozwiązania, zaoferowałem nawet, ze jeżeli się zgodzi żebyśmy razem ustalili warunki na nowo to mnie one również będą obowiązywać (np. nie zabieranie wszędzie tel. koszyk na półce jako miejsce na tel.) Ona twierdzi, że przesadzam, bo przecież niczego złego tam nie robi, że jedynym rozwiązaniem jest żebym odpuścił, że próbuje przejąc nad nią władzę. Czuję lęk przed ponowną zdradą, brak szacunku do siebie, wydaje mi się, że wodzi mnie za nos. Nie wiem czy moja prośba jest chora ? Zbyt wielka ? Sam już nie wiem Czy mam słuszność wymagając dotrzymania słowa od niej czy jednak próbuje kontrolować jak tyran. Proszę o chociaż krótką opinię, wyrażenie swojego zdania. Pozdrawiam
  23. Mam 30 lat, jestem 3 lata pp ślubie, w związku 8 lat, z mężem znamy sie od dziecka. Do tej pory układało nam die bardzo dobrze, dopóki znalazłam na poczcie męża maile do koleżanki z pracy w których z nia flirtuje i proponujr seks w magazynie. Oboje twierdzą ze to głupie zarty, jestem na etapie w którym wierzr, że nie doszło do niczego więcej. Teraz potrzebuję omówić z mężem wszystkie moje wątpliwości i obawy, potrzebuję z jego strony ciepła, czułości, zapewnien, zachowania które świadczą o tym ze mu na mnie zależy ponieważ zaczęłam w to wątpić. Rozmawiamy o tym już 4 dzień a on twierdzi że robię "gównoburzę". Otwarcie komunikuję mu czego konkretnie potrzebuję ale on nie stara się zaspokoić moich potrzeb. Stwierdził ze juz nie jesteśmy młodym związkiem więc żebym nie oczekiwała fajerwerków. Zastanawiam sie czy już mu na mnie nie zależy, czy tak w przyszłości będą wyglądały nasze problemy? Ze będzie czekał aż samo mi przejdzie? Jak trwać w związku gdy druga osoba nie angażuje sie mimo że "przeskrobała" i to ona powinna bardziej zabiegać o powrót do szczęśliwości?
  24. Jestem osobą pracującą, kobietą, mam 24 lata. Odkąd pamiętam w moim życiu były kłamstwa, najpierw w relacjach między moimi rodzicami, a później w moich prywatnych relacjach. Mam problem z tym, że krzywdzę ludzi, na których mi zależy. Nie jestem w stanie określić czy robię to świadomie czy też nie. Nie potrafię przyznawac się do błędów i ukrywam niewygodną prawdę przed bliskimi osobami. Dopiero w momencie gdy wychodzi na jaw, że nie byłam szczera zaczyna do mnie docierać co tak naprawdę zrobiłam i jakie niesie to za sobą konsekwencje. Pomimo, ze staram się wyciągać wnioski z takich sytuacji i nigdy więcej ich nie powtarzać, za każdym razem dzieję się tak samo. Nie potrafię być odpowiedzialna za swoje czyny w czasie ich dokonywania. Moje błędy trzeba mi pokazywać, sama nie chcę lub nie jestem w stanie ich zobaczyć. W sytuacji, gdy prawda wychodzi na jaw próbuję obrócić wszystko tak, żeby nie czuć się winna całkowicie, próbuje sama siebie usprawiedliwiać tłumacząc, że miałam na myśli co innego, nie chciałam tak zrobić, lub tez nie widziałam, ze jest to złe. Przez takie zachowanie straciłam najbliższą mi osobę, która wielokrotnie mi wybaczała, a ja nie umiałam tego docenić i wciąż zachowywałam się niedojrzale i nie mówiłam całej prawdy, pomimo iż ta osoba nigdy na to nie zasłużyła i dawała mi samo dobro, nigdy mnie nie skrzywdziła. Chciałabym w końcu zachowywać się tak jak należy, budować relacje na prawdzie, nie udawać kogoś kim nie jestem i nigdy więcej nikogo nie krzywdzić. Czy mój problem kwalifikuje się do psychologa, czy do psychiatry? Skąd mogło się wziąć u mnie takie zachowanie? Czy są to jakieś zaburzenia? Jak mogę sobie z tym poradzić, prócz wizyty u specjalisty? Jak pracować nad sobą aby nie zachowywac się w taki sposób? Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.
  25. Jestem mężatką od 9 lat a 11 znam męża jako młoda dziewczyna go poznalam i byłam bardzo szczęśliwa. Mamy dwoje dzieci i w naszym małżeństwie przeżyliśmy chyba wszystko... Mimo wszystko czuje że nie potrafimy żyć razem ale też nie umiemy być osobno... Mąż lata temu mnie zdradził i ciągnie to się za nami cały czas. Gdy się dowiedzialam wyjechałam z dziećmi do Niemiec do taty ponieważ moi rodzice się też rozstali tata jest Niemcem i zawsze tu mieszkał a my z mamą w polsce... Serce mi pękało że moje dzieci też tak będą wychowywane.. Ale on nas szybko znalazł płakał przyzekal i prosił o ostatnia szansę... Zgodziłam się ale nie umiałam z tym żyć i o tym mówić.. Sytuacja skomplikowala się kiedy dziewczyna z którą miał romans została żona mojego brata też tu przyjechali wtedy coś we mnie pękło ciągle zaderczalam się i kłótnie były codzień... Mieliśmy zacząć nowe lepsze życie a był koszmar. Dlatego rok mieszkaliśmy oddzielnie on codzien mnie blagal byśmy byli razem ma też silna więź emocjonalną z dziecmi jest dobrym ojcem napewno potrafi też mnie zaskoczyć. Nasze życie ertyczne też funkcjonowało super on był moim pierwszym mężczyzną ale szczerze mówiliśmy o swoich fantazjach dlatego ciężej było mi zrozumieć jego błąd. Teraz obecnie jest tak ze mieszkamy niby razem ale kiedy po pracy mogłoby być normalnie to u nas zawsze coś mamy już tak ze przy większych kłótniach zaczynamy się szarpać każda rozmowa kończy się kłótnia on potem idzie do kolegi albo jedzie na działkę tydzień go nie ma i wraca przeprasza płacze i tak w kółko . Kilka dni temu było to samo chilcialam z nim porozmawiać doradzić się on był zły na coś w pracy i naturalnie awantura że ja zawsze muszę go męczyć kiedy on chce chwilę być sam... A potem mi wypominac zaczol że raz zwierzalam się wirtualnie i obcym ludzia mówię o naszych problemach. Spakowal się wyprowadził i wczoraj wrócił przpraszal itd. On ma od jakiegoś czasu problemy emocjonalne popada ze skrajności w skrajnosć często mówi że mnie nienawidzi, obraża za moment płaczę i przeprasza na kolanach. Zaczyna być agresywny zapisałam go na terapię ale twierdzi że to nic nie daje on sam kiedyś mi powiedział ze jak ma nerwy to nie panuje nad nimi ale ta agresja. Chce mu pomodz ale nie wiem jak. Wiem że to też moja wina w jakimś stopniu bo wracam do przeszłości czy naciskam na rozmowy albo o wspólne spędzanie czasu ale czemu mam nie negocjować tego czego oczekuje...

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.