Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'zdrada'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 189 wyników

  1. Dobre wieści! Dostępne są nowe książki o relacjach, toksycznych związkach, poczuciu własnej wartości i radzeniu sobie z emocjami (wersje PDF i drukowane) na stronie sklepu: https://ocalsiebie.com.pl/ „Toksyczny związek? Ocal siebie!” mówi jak ratować się z tego typu relacji i tworzyć znajomości dające spełnienie. „Twarde życie mężczyzny” jest lekturą dla facetów, którzy chcą użyć wiedzy psychologicznej w sam raz dla nich. „Refleksje mężczyzny” to wyselekcjonowany i bogato ilustrowany zbiór przemyśleń o relacjach. Poza tym dostępny jest też kurs online o poprawie poczucia własnej wartości i rozwoju miłości własnej.
  2. Witam, mam 24 lata jestem kobietą której tydzień temu rozpadł się związek. Z powodu zdrady która nastopila 8 miesięcy temu. Zdradziłam raz partnera odrazu zrozumiałam swój błąd i bardzo tego żałuję. Przez 8 miesięcy staraliśmy się to wszystko odbudować ale jestem bardzo zamknięta osoba w sobie nie umiem okazywać uczuć jak bardzo go kocham. Partner mówi że mam straszne wahania nastroju i że sobie nie radzę z sobą. Jak o tym myślę to serio mam problem ranie osoby na jakich mi najbardziej zależy
  3. Proszę o pomoc Pare dni temu pod wpływem emocji i noe przemyślanej decyzji zerwałam z chłopakiem ponieważ dostałam kopie wiadomości które opisałam niżej. On po tym jak mu to przesłałam stwierdził ze nie będzie się tłumaczyć ponieważ ja i tak wiem swoje, i ze przecież z tej rozmowy nie wynika ze on się chciał z nią umówić. I ze to ja szukam winnego. Później kazał mi podziękować tej osobie za nasze rozstanie bo ona nastawiła mnie negatywnie. Problem jest niestety taki ze zależy mi na nim i żałuje rozstania i chciałabym go odzyskać. Napisałam mu ze zrozumiałam swój błąd ze żałuje rozstania bo zrobiłam to zbyt pochopnie, ze wiem ze ostatnio byłam męcząca gdyż nir czułam ze mu zależy dlatego czepiałam się go i zarzucalam mu kłamstwa. Oboje spiepszuliemu sprawę on tym ze pisał z inna panienka a Ja ty ze ciagle doszukiwała soe tego ze on ma coś do ukrycia, ze nie czuje ze mu zależy przez co on mógł się czuć osaczony Ale to dlatego ze nie wiedziałam ze nie potrafi okazywać uczuć lub przynajmniej tak twierdzi. Treść rozmowy: Dziewczyna 1 do niego napisała ze jest chętna go poznać bo jest przystojny i wyglada sympatycznie on jej odpisał ze zostaje w domu na chwile obecna gdyż jest epidemia. On zapytał wtedy z jakiego ona jest miasta i ze by jakieś zdjęcie dodała ns profil gdyż nir wie jak ona wyglada. Ons zapytała czy to ms jakieś znaczenie on odpisał dlaczego by nie. Następnie pisali o głupotach. Kiedy zapytała żeby coś o sobir powiedział to napisał ze jest zwykłym gościem który niczego nie szuka, kiedy zapytała czy jest bezdzietny wolny i spełnimy zawodowo odpisał ze nie wie czy by to tak nazwał. Ale nie lubi gadać przez wiadomości woli na żywo z tym ze w tym czasie jednak trzeba sur dostosować fo wiadomości pisanych. nie wiem czy walczyć o niego czy odpuścić sobie ta znajomość?
  4. Witam. Zdradziłam męża, ale opowiem od początku. Mam 26lat z mężem jestesmy razem od 10lat i od kilku lat malzenstwem. Mamy dwójkę małych dzieci. Mąż zawsze byl typem hmm raczej niegrzecznego chłopca zawsze mi sie to podobało gdy bylam małolatą.. do rzeczy Mial problemy a to za duzo pił, jak nie pił to w gre weszly używki dopalacze itp. Gdy urodzily sie dzieci jakis czas byla rodzinna sielanka. Maz praca wspolbe obiady, kanapeczki do pracy itp itd Potem znowu górę wzieli koledzy i uzywanie z nimi. Klamstwa gdzie jestem z kim jestem. Jak zabalowal z kolegami to wracal po paru dniach. Mąż siedzial tez kiedya w zakladzie karnym za błachostki z młodości. Nigdy nie przeszkadzalo mi to u nikogo, nie skreślam po tym człowieka. Zawsze wybaczalam mimo ze tyle razy plakalam ze znowu sie najarał ze znowu poszedl w ciąg z kolegami itd. Przez te 10 lat swoje przezylam w tym związku. Przejde do sedna. Zaczelam pisac z kolegą, niby nic zwykłe co tam ? Jak tam ? Wpadnij na kawe itp Zaczęło się od kawy a skończyło w łóżku. Kolega a moze kochanek raczej nie jest hmm dobrą partią. Jest to taki sam typ jak mój mąż. Typ niegrzecznego chłopca. Nie wiem czy właśnie to mnie w nim pociąga. Jest taki jak moj maz 10lat temu kiedy sie poznalismy. Czuje się przy nim pożądana. Czuje że mnie pragnie. W kwestii seksu jest jakis ogień między nami. Raczej nie zmierza to ku niczemu, jak wspominalam nie jest to kandydat na męża itp a ktos kto przypomina mi mojego meza sprzed lat, dla którego jestem atrakcyjna kobietą i nie widzi we mnie zony podajacej obiad i pioracej kego skarpetki. Mam wyrzuty sumienia. Z jednej strony tyle sie nacierpialam przez te 10 lat ale mam wyrzuty sumienia. Nie wiem czy mam mu powiedziec ani nawet jak to zrobić. Maz jest porywczy. Od razu usłyszę ciąg ty kurrr...o, szma...o, dziwww...o, puszczasz się, skurwi....ś się Chcialabym z kimś o tym porozmawiać.. ;(
  5. Witam wszystkich. Bardzo długo zbierałam się do tego, żeby tutaj napisać i gdyby nie pomoc przyjaciółki pewnie nigdy bym się na to nie odważyła . Od 5 lat jestem w związku z mężem, a od 4 lat jesteśmy małżeństwem oraz mamy prawie 4 letniego synka. Z mężem poznałam się w pracy za granicą i od razu wpadliśmy sobie w oko i już po 2 miesiącach zaczęliśmy ,,być razem,, . Po około 5 miesiącach od znajomości okazało się że muszę zajść w ciążę, ponieważ za jakiś czas nie będę mogła mieć dzieci. To był dla mnie szok , ale ku mojemu zdziwieniu mój wtedy jeszcze chłopak oznajmił że chcę mieć ze mną to dziecko,że zawsze marzył o rodzinie itp ja nie chciałam się zgodzić na to ale on tak napierał , że pomyślałam sobie,,OK teraz albo nigdy,, . Zaczęliśmy starania i udało się od razu a po 3 miesiącach byliśmy już po ślubie. Od razu przenieśliśmy się w jego rodzinne strony z dala od mojej rodziny i zamieszkaliśmy z jego rodzicami. Wszystko układało się na prawdę bardzo dobrze. Niestety pod koniec ciąży okazało się ,że synek ma pewne wady układu moczowego i że urodzi się chory. To był szok. 3 tyg przed porodem przeleżałam w szpitalu...po urodzeniu synka spędziłam tydzień w domu a następnie miesiąc w szpitalu, później 2 tyg w domu i kolejne 3 tyg w szpitalu i tak praktycznie przez rok czasu ...W pewnym momencie zaczęłam zauważać że zaczynamy się z mężem od siebie oddalać, nie okazywał mi już takich czułości, nigdy tak na prawdę nie usłyszałam od niego żadnego komplementu ani miłego slowa.. wszystko tak na prawdę było,, na sucho,, . Mąż pracował/pracuje jako kierowca w rodzinnej firmie , od rana do wieczora nie było go w domu więc czasu ze sobą spedzaliśmy na prawde mało , ale gdy już wracał to zapytal ,,co tam?,, i to w sumie byl by koniec . Jak ja próbowałam z nim rozmawiać to był albo zmęczony, albo zajęty albo nie miał ochoty gadać.Gdy przychodziły weekendy to też mąż nie miał dla mnie czasu, bo coś robił na dworze u rodziców albo grzebał przy tirach, a gdy przychodziła upragniona niedziela gdzie zawsze myślałam że spedzimy chodziaz troche czasu razem, mąż spał do południa gdzie ja zajmowałam się dzieckiem od rana,gdy wstawał dał ,,cmoka,,zjadl śniadanie,pobawil sie chwile z synkiem i szykował się na mecz,a gdy już wracał z meczu był zmeczony lub poświęcił nam godzinke czasu i grał w gry na xboxie . I tak wyglądało nasze spedzanie czasu razem. Często z nim o tym rozmawiałam, płakałam że jest mi ciężko, brakuje mi czułości, miłego słowa i że czuję się przy nim jak przy bracie lub lokatorze. Obiecywał że się zmieni ale ta zmiana była na chwilę.. po 2 latach od narodzin synka, przeprowadziliśmy się na swoje mieszkanie do małego miasteczka i miałam nadzieję że coś się wreszcie ruszy że zaczniemy spędzać czas raz , ale zamiast lepiej było tylko gorzej ... brakowało nam wspólnych tematów do rozmowy, jedyny temat to dziecko,jego praca lub piłka nożna. Po miesiącu mieszkania w nowym miejscu pojechalam z synkiem w swoje rodzinne strony odwiedzić bliskich z rodziny i przyjaciół . Byłam bardzo szczęśliwa,ponieważ z mężem nie mamy tutaj wspólnych znajomych,nikogo nie odwiedzamy ani nikt nie odwiedza nas oprócz jego rodziców i moich raz na pół roku,ponieważ pracują za granicą...cieszyłam się jak małe dziecko.. w rodzinnych stronach spotkałam swoją pierwszą miłość, zaczęliśmy rozmawiać,wspominać dawne czasy, przez pare dni widywalismy się u wspólnych znajomych i w pewnym momencie doszło do romansu miedzy mną a nim .. strasznie ciężko mi teraz o tym pisać,ponieważ do tej pory przeżywam to jak mogłam się dać ponieść emocją i być taka głupia, ale gdy tylko wróciłam do męża przyznałam się do wszystkiego i chciałam odejść. Jednak on mi na to nie pozwolił .. powiedział że mi wybacza że inny by tego nie zrobil ale on nie jest jak wszyscy ... po tym czasie staraliśmy się to wszystko odbudować(przynajmniej na początku mi się tak wydawało) ..Ciągle czułam do siebie obrzydzenie i nadal zresztą czuję po tym co zrobiłam , obwiniałam się za wszystko i dusiłam te wszystkie emocje w sobie. Po półtorej roku od ,,tam tej sytuacji,, powiedziałam o wszystkim mojej mamie i przyjaciółce bo już nie dawałam rady dusić tego w sobie .. Mąż na każdym kroku przypominał mi romans bądź obwiniał mnie za wszystko co się dzieję, za to że dziecko chore , za to że nie ma ochoty mnie przytulić,pocałować okazać uczuć wszystko owijał o daną sytuację.. wytykał mi wszystko co robiłam źle.. czegoś nie zdarzyłam posprzątać, wytykał mi to palcem,potrafił mnie zawołać i powiedzieć,,zobacz co to jest , te 3 plamki na podłodze widzę już od 2 dni,, a ja że,,sok się dziecku musiał wylać i że nie zauważyłam a nie jestem wstanie wszystkiego na raz też porobić bo nie jestem robotem,,(przypomne że mamy chore dziecko,które wymaga podawania leków,pilnowania żeby nie dostało zakażenia,ponieważ z tego powodu leżałam już z nim 16 razy w szpitalu,miał 5 narkoz a rok temu podejrzenie sepsy,które całe szczęście się nie potwierdziło) a gdy do tego dodałam,,dlaczego nie posprzątasz tego sam skoro widzisz że są plamki tylko mnie wołasz i palcem pokazujesz,, to usłyszałam,,ja nie będę tego ruszał bo nie wiem co to jest,, ... takich oczywiście przykładów bym mogła tutaj wymieniać mase .. do tego ciągle słyszę że nie ma pieniędzy gdzie mąż w lutym na obstawianie meczy przewalił 1000 zł gdzie jak się tylko odezwałam to obrócił kota ogonem że chciał dorobić bo nie ma kasy a ja się tylko czepiam..Jest mi bardzo przykro ponieważ nie czuję się ani kochana ani szanowana w tym związku ale też wiem że głównie ze swojej winy ,po tym co zrobiłam. Mąż nawet się nie chce ze mną kochać,nie raz szykowałam siebie i cały pokój bo wiedziałam że wróci zaraz do domu a on gdy tylko otworzył drzwi od pokoju to powiedział,,daj mi spokój idę oglądać mecz,, a ja płakałam bo czułam się jak śmieć,a on nawer nic sobie z mojego płaczu nie robil tylko mi mówił,,dlaczego ty płaczesz, nie masz powodu,powiedziałem tylko prawdę a za prawdę nie będę przepraszał,,. Oczywiście mąż ma też przybłyski normalnego zachowania do mnie. Ostatnio na 4 rocznicę ślubu naszykowałam dla niego prezent ale on niestety nie miał nic, nawet uśmiechu w moją stronę, myślę sobie ok trudno , ale za chwilę był dzień kobiet i zrobił się taki kochany nie do poznania , kupil mi kwiaty,zamówił jedzenie do domu itd i takie właśnie przybłyski ma raz w miesiącu mniej więcej które trwają dzień lub dwa . Ale niestety wieczorem już się wszystko zepsuło ponieważ powiedziałam że za jakiś czas chce pojechać do rodziny z dzieckiem ponieważ nie byłam już tam 2 lata .. Mąż stwierdził że mi samochodu nie da mogę jechać pociagiem(350km). Zadzwoniłam do mamy i wtedy jej o wszystkim opowiedziałam bo już nie dawałam rady , mama powiedziała że przyjedzie po mnie pociągiem i razem pojedziemy , ale jak jemu o tym powiedziałam stwierdził że on nie chce żebym gdzie kolwiek jechała itp. I męczył mnie tak kilka dni aż nie zmieniłam zdania a jak je zmieniłam to od nowa był kochany na chwilę..a ostatnio stwierdził żebyśmy wzięli rozwód, a za 3 godziny dzwonił i się pytał czy nie chce jechać do jego rodziców na kawe . Moja mama i przyjaciółka uważają że tkwię w toksycznym zwiazku który mnie wyniszcza w każdy możliwy sposób,że zawsze biorę o wszystko wine na siebie bo wdałam się w romans, że tak nie powinno być zwłaszcza że mąż nie robi nic w tym kierunku żeby było miedzy nami dobrze. I teraz takie moje pytanie , czy uważacie że to faktycznie jest toksyczny związek? Próbuje się zebrać i złożyć pozew rozwodowy bo przez te nerwy już nie wiem co jest dobre a co złe , ciągle myślę że mogłam coś zrobić lepiej,bardziej się postarać. Nawet jak mąż nie ma ochoty spędzać czasu z synem to ja siebie za to obwiniam bo gdyby nie tam te wydarzenie sprzed 2 lat to nie doszło by do tego...proszę o jakieś szczere porady i spojrzenie na tą sytuację,,z boku,, . Dziękuję i pozdrawiam
  6. Jestem 35 letnią mężatką. Wyszłam za mąż w wieku 20 lat. Po 15 latach małżeństwa myślę że w tak młodym wieku nie wiedziałam do końca czego chce. Główną motywacją do małżeństwa była wtedy ciąża. Od początku nie byłam pewna uczucia do swojego męża, miałam wątpliwości, ale tak naprawdę nie wiedziałam co to jest miłość raczej dlatego myślałam że tak ma być. Jak rozstaliśmy sie przed zawarciem małżeństwa to cierpiałam, to też poniekąd stwierdziło mnie w tym Że coś jednak czuje do niego, chociaż nie wiem czy to nie było coś innego, strach przed samotnością. Kilkakrotnie podczas małżeństwa mieliśmy sytuacje ze dochodzilsmy do wniosku że powinniśmy się rozstać, jednak wtedy mimo że nie okazywalam uczuc to szukalam w sobie motywacji i próbowałam walczyć dla syna, bo nie chciałam żeby cierpiał z powodu rozwodu i tez bałam się zmiany, nie byłam gotowa na to. Ostatnie dwa lata byly lepsze, mąż pomógł mi bardzo w chwilach ciężkich gdy bylam chora, to spowodowało ze spojrzałam na niego inaczej, chcialam zeby bylo dobrze. Jednak to nie trwało dlugo, mysli o tym ze jednak to nie to, również takie które wracały zawsze ze brakuje mi lat młodości ktorej nie przeżyłam, nie doświadczyłam wielu rzeczy, nie miałam innych związków, nawet innych partnerów seksualnych spowodowały ze zaczęłam szukać tego czego mi brakowało. Zaczęłam spotykać się z młodym chłopakiem, którym zafascynowana sie, myślę że zakochałam się. Jednak ten związek nie miał szans, nie wyszło z tego nic wiecej choć bardzo bym chciala. Teraz myślę że bycie z mężem tymbardziej nie ma sensu, czuje konflikt wewnętrzny. Tymbardziej czuje że moje małżeństwo nie ma już sensu, że mogę zakochac sie i byc tego pewna, z mężem nigdy nie miałam takiej pewności. Nie wiem czy powinnam odejść od niego. Z jednej strony boje sie nowej sytuacji ale z drugiej wiem juz ze to raczej nie ma sensu. Chyba ze to jakaś iluzja wytworzona przeze mnie. Prosze o obiektywną ocenę tej sytuacji i poradę.
  7. Witam, mam 33 lata, jestem mężatką od 10 lat mamy 3 dzieci i czwarte w drodze. Rok temu mąż dowiedział się o tym, że miałam romans z kierownikiem w pracy, gdy się dowiedział postanowił, że zostanie, chciał znać wszystkie szczegóły tej mojej relacji twierdząc że tak poradzi sobie z tym żeby to zrozumieć i mi wybaczyć. Ja bardzo żałowałam tego co zrobiłam dlatego postanowiłam walczyć o męża ze wszystkich sił. Nie wiem co mną w tedy kierowało, teraz jak o tym myślę, to nigdy nie zrobiłabym tego jeszcze raz, chce być z mężem i tworzyć rodzinę. Rok mija odkąd mąż wie, jesteśmy razem, potrafimy żyć normalnie - tak myślę bo większość czasu spędzamy w zgodzie, wyjeżdżamy, pracujemy w ogrodzie, bawimy się z dziećmi (tak jest kolo 3tyg w miesiącu) a potem nagle mąż znowu zaczyna mi wyrzucać to co zrobiłam, mówić do mnie szmato i dziwko, twierdząc że zawsze taka będę, że to zawsze będzie w nim siedzieć, że nigdy nie zapomni a ja w jego oczach zawsze będę nikim. Ponadto twierdzi że ma prawo ciągle pytać o szczegóły tego co robiłam, choć zna je już. Teraz po roku czasu zaczęłam się buntować, wiem że go bardzo skrzywdziłam i że podłe się zachowałam, chciałabym to napraei, ale już nie chce o.tym mówić o wydaje mi się że jak mąż postanowił ze mną być pomimo to co zrobiłam to mam prawo walczyć o równość w godności z nim. On twierdzi że ma prawo ciągle do tego wracać i ciągle mnie oskarżać. Kto ma rację? Prosze o radę
  8. Jesteśmy z moim narzeczonym parą od prawie 4 lat. Na początku, przez pierwsze 2 lata poświęcaliśmy czas wyłącznie siebie, ale teraz to się zmieniło. Partner usilnie szuka przyjaciółek w internecie i pochłonięty fascynacją poświęca nowej znajomości bardzo dużo czasu. Zastanawiam się, jakie są granice i kiedy kończy się zdrowa przyjaźń a zaczyna coś więcej? Rozumiem, że przyjaźnie poza związkiem są potrzebne, ale czuję się niesamowicie zazdrosna o tą inną dziewczynę. Nie dość, że dziennie poświęca jej więcej czasu niż mnie (w sumie kilka godzin rozmów przez telefon, pisania wiadomości, wspólnego grania), spędza go w sposób, który równie dobrze mógłby spędzić ze mną, to jeszcze dużo lepiej się z nią bawi i zdecydowanie więcej żartuje i śmieje. Wiem też że ta dziewczyna jest do mnie z charakteru bardzo podobna i generalnie jest to kobieta w jego typie. Mówię mu, że wywołuje to we mnie ogromną zazdrość i jest mi niesamowicie przykro, ale on nie uważa że robi coś złego. Bardzo chciałabym sobie poradzić z tą sytuacją, gdyż czuję że powoli doprowadza mnie do depresji (mam za sobą 2 epizody, głównie DDA). Głównie zależy mi na tym żeby wiedzieć, czy rzeczywiście nie mam się o co martwić i to naturalne poświęcać przyjaciółce kilka godzin dziennie. Chcę wiedzieć, czy to ja powinnam naprawić coś w swoim myśleniu i nastawieniu czy liczyć na to, że partner się zmieni.
  9. Witam jestem 31 letnia chorobliwie zazdrosna kobieta. Od prawie trzech lat jestem w związku ,który sama niszczę... Doszłam do takiego etapu w życiu że boję się że stracę przez to partnera którego kocham. Moja zazdrość objawia się wszędzie potrafię zrobić partnerowi awanturę nawet o kobiety w telewizorze,inwigiluje notorycznie jego telefon. Mój partner kilka razy wspomniał coś o byłych (oczywiście po moich naciskach) kilka razy skomentował jakąś kobietę w tv dostaje przy tym dosłownie amoku ,obrażam ,krzyczę,potrafię nawet uderzyć czy czymś rzucic ,oboje dużo rozmawiamy zapewnia mnie że po za mną świata nie widzi . Wysłuchuje go po czym sytuacje się powtarzają ... Nie radzę sobie z napadami agresji ,nikne w oczach przez ciągły stres a przy tym ranie tak bardzo najbliższą mi osobe. Często zastanawiam się czy nie powinnam skorzystać z oddziału zamknietego. To jest nie do zniesienia. Proszę o porade. Nie daje sobie z tym rady doslownie. Uciekam przez to w przeróżne używki. Przez te wszystkie złożona problemy nie radzę sobie w codziennym życiu nie pracuje żadko ,wychodzę z domu odsunelam się od całej rodziny..
  10. Nie mogę edytować poprzedniego postu dlatego wstawiam edytowany. Witam wszystkich . Jestem zwykłą, pracującą 20 letnią dziewczyną. Od 4 miesięcy mieszkam z chłopakiem i jego mamą . Na początku było okej . Od jakiegoś czasu zaczęli mnie kręcić inni faceci . Ale nie w taki normalny sposób. Chodzi o to , że chciałabym mieszkać sama, być sama i mieć tylko facetów na raz. Znaleźć jakiegoś faceta ,zabrać go do siebie, ostro się pieprzyć i potem koniec znajomości . I tak w kółko. Mimo tego bardzo kocham mojego chłopaka. Jest bardzo czuły, daje mi poczucie bezpieczeństwa i dba o mnie jak nikt. Czy to normalne że mam ochotę bzykać innych facetów? Chyba brakuje mi w tym wszystkim emocji i pożądania , które zawsze są przy pierwszym zbliżeniu z kimś nowym . Nie wiem co mam robić , nie wiem czego chcę, co jest dobre , co złe i co normalne.
  11. Witam wszystkich . Jestem zwykłą, pracującą 20 letnią dziewczyną. Od 4 miesięcy mieszkam z chłopakiem i jego mamą . Na początku było okej . Od jakiegoś czasu zaczęli mnie kręcić inni faceci . Ale nie w taki normalny sposób. Chodzi o to , że chciałabym mieszkać sama, być sama i mieć tylko facetów na raz. Znaleźć jakiegoś faceta ,zabrać go do siebie, ostro się pieprzyć i potem koniec znajomości . I tak w kółko. Czy to normalne?
  12. Nie wiem jak sobie poradzic mąż zostawił mnie i syna dla 20latki. Ja mam 34 lata mąż 39 mamy 12 syna mąż pracuje w Holandia trzy tygodnie przed przyjazdem na święta zaczol pisać że ma mętlik w sercu że coś się z nim dzieje i że nie ma sił ciągnąć tego pod górę że musimy się rozstać bo on potrzebuje czasu na przemyślenia ja myślałam że sobie żartuję. Gdy przyjechał zaczęłam z nim rozmawiać a on z uśmiechem na twarzy powiedział mi że mnie nie kocha i że rozwodu nie będziemy brać. W wigilię patrząc na nasze zdjęcia plakal Najgorsze jest to że gdy był pijany płakał i mówił mi że mnie kocha i że nigdy mnie i dziecka nie zostawi ale mi nie podobało to że cały czas ktoś do niego pisze i że chowa telefon choć nigdy tak nie robil gdy był pijany wzięłam do ręki telefon i przyszła wiadomość z messengera kocham cię nie daj się jej. Gdy go o to zapytałam powiedział że uroilam sobie to. W sylwestra pojechał z nią do Zakopanego zostawiając mnie i dziecko na cały tydzień samych. Nie umiem tego zrozumieć dlaczego po pijanemu płakał i mówił jak mnie kocha a jak był trzeźwy to mówił mi że nie kochasz mnie z uśmiechem na twarzy
  13. Hej , mam na imię Zuza. Byłam z moim już byłym narzeczonym 5,5 roku. W sierpniu 2019 roku się zaręczyliśmy , pod koniec stycznia 2020 kupiliśmy mieszkanie i się do niego wprowadziliśmy. 9 lutego on oznajmił że od roku się mijamy , nie widujemy się tak jak kiedyś , on nie wie czy coś do mnie jeszcze czuje i musimy się rozstać. Po dniu dowiedziałam się że ma już nową dziewczynę. Nie zdradził mnie ale czekał aż mnie zostawi i poleci do niej. Jak zapytałam to wprost czy jest z nią to powiedział że nie i że tylko się spotykają od czasu do czasu i jest to jego dobra kumpela z którą ma o czym rozmawiać. Nie był w stanie mi tego powiedzieć wprost i nie wiem czemu kłamał . Po 2 tygodniach się wyprowadził. Spotykają się regularnie , wyjeżdżają razem i są ze sobą. Nie umiem sobie poradzic z tym że nie dał sobie nawet chwili żeby jakoś ochłonąć tylko po dniu już uciekł do kogoś innego i jest taki szczęśliwy. Jesteśmy teraz na etapie takim że staram się o przejęcie kredytu i mieszkania na siebie i tylko to nas jeszcze łączy że musimy czasami do siebie napisać w tej kwestii. miał odebrać resztę rzeczy z mieszkania ale od dwoch tygodni nie przyjechał i nie wiem kiedy to zrobi. Jak mam sobie poradzić z taką sytuacją ?
  14. Cześć, Jestem Karol, mam 21 lat, jestem studentem I roku studiów związanych z wiarą katolicką. Na samym początku dodam , że jestem osobą homoseksualną , która czasami sobie z tym radzi a czasami chciałaby uciec od tego myślami. W grudniu 2019 roku napisal do mnie ksiądz, którego znałem z kościoła akademickiego. Nie wiedziałem po co, w jakim celu. Ale rozmowa zaczęła się kleić i ciągła się. Zaproponował spotkanie , żeby uczcić mój zdany egzamin i zaprosił do siebie. Zgodziłem się i po obejrzeniu filmu i rozmowie położył mi się na nogach a ja zacząłem go głaskać po głowie. Później zaczął mnie całować, a ja zapytałem czy napewno tego chcę bo nie chciałem przeżyć kolejnego rozczarowania ale powiedział że chce tego bardzo. Zaczęliśmy się całować i tak się stało że zostałem u niego na noc. Spotykaliśmy się kilka razy w tygodniu , on od razu powiedział że mnie kocha. Ja wcześniej tego słowa użyłem dwa razy, raz do mamy drugi raz do mojego wcześniejszego partnera a byłem już w kilku bliższych relacjach i to słowo było dla mnie bardzo ważne i wiązało się z pewną odpowiedzialnością za drugą osobę. Po jakimś czasie odważyłem się na to słowo i powiedziałem że go kocham. Było mi ciężko gdyż zawsze starałem się być blisko Kościoła i Pana Boga, a to mi utrudniało. I zacząłem się oddalać bo nie mogłem patrzeć jak może być tak że w jednym momencie zaspokaja mnie i siebie seksualnie a godzinę później idzie i trzyma Ciało Chrystusa w tych samych dłoniach mówiąc że chciałby być świętym kapłanem. Przestałem się modlić, do Kościoła chodziłem żeby tylko inni nie widzieli że jest jakiś problem. I nagle kilka dni temu powiedział że on tak dalej nie da rady. Ale chcę się przyjaźnić. Wiem że to co powiem może być spowodowane emocjami które we mnie panują, ale lubię go i chciałbym jakiś kontakt z nim utrzymać, wiedząc że i tak pewnie będziemy się mijać gdzieś na uczelni. Powiedziałem mu że chciałbym żeby poniósł odpowiedzialność za to co się stało, bo nie byłem jego pierwszych facetem, miał wcześniej jednego z którym byl przez 1.5roku i kilku na jedną noc. Powiedział że wyrzuty sumienia są dla niego już bardzo dużą karą bo do końca życia będzie musiał myśleć że mnie skrzywdził. Ja chciałbym osobiście żeby przyznał się do tego co zrobił i poniósł za to odpowiedzialność, bo jak idę do kościoła i pomyślę że ktoś taki może celebrować coś tak świętego to zbiera mi się na wymioty. To że mnie zostawił byłbym w stanie zrozumieć ale to że jest księdzem i zostawił a teraz sobie radź a ja już nie mogę bo chce być świętym księdzem to mnie strasznie boli. Zastanawiam się co z tym faktem zrobić, bo nie chcę też być kimś kto robi donos, ale z drugiej strony nie mogę patrzeć tylko na niego żeby jemu było w życiu dobrze, bo patrzyłem cały czas żeby mu dogodzić a on nie patrzył na mnie gdy mnie zostawił tylko na siebie bo to "on" nie da rady. Dlatego chcę też popatrzeć na siebie i wiem że nie dam rady patrzeć na celebransa Eucharystii wiedząc że on dalej to robi... Chciałbym bardzo żeby za to odpowiedzial ale niewiem co robić w takiej sytuacji.
  15. Jestem 26-letnią pracownicą biurową. Odkąd pamiętam, miałam problemy z zazdrością w związku i ograniczonym zaufaniem do drugiej osoby. Miałam w życiu dwóch partnerów (pierwszy z nich mnie zdradził, prawdopodobnie kilkakrotnie, ale już przed tym miałam problemy z zazdrością). Aktualnie jestem z mężczyzną od 2 lat i znowu moja zazdrość oraz brak zaufania stały się kluczowym problemem. Praktycznie w każdej możliwej sytuacji widzę podstęp, kłamstwo, chęć oszukania mnie i zdradzenia (mimo, że nie mam podstaw, bo mężczyzna ten jest naprawdę wiernym i wspaniałym człowiekiem). Staram się myśleć pozytywnie, sama siebie przekonywać, że moje podejrzenia są bezpodstawne – czasami udaje mi się pokonać te bzdurne myśli, ale czasami nie panuje nad sobą i wybucham złością. Wiem, że problem jest i jestem tego świadoma, ale niszczy mnie przekonanie, że nie jestem w stanie tego przezwyciężyć. Co mogę zrobić, by pokonać tę zazdrość? Jak przekonać samą siebie, że moje wewnętrzne obawy naprawdę w niczym mi nie pomogą, a jedynie mogą zaszkodzić?
  16. Czesc, Jestem kobietą, mam 24 lata, od 8 jestem w jakiejs relacji- ciezko mi to nazwac romamsem- z pracownikiem z firmy taty. Od kiedy zacząl tutaj pracowac jakos od slowa do slowa skonczylo sie na tym ze przezylam z nim swoj pierwszy raz. Jest 5 lat starszy, obecnie ma żonę i 2 dzieci, mimo to czasami ( 3-4 razy w roku) spotkamy się na szybki numerek ale jesteśmy jeszcze w stalym kontakcie. Wiem, ze czasami wykorzystuje mnie zeby ogarnac jakies tam firmowe sprawy, dowiedziec się czegoś czego jako pracownik wiedzieć nie powinien, ale nie potrafię mu odmówić. Kiedy zaczęlismy sie spotykac jego pierwszy syn mial 2 lata, w sierpniu minie 2 lata jak jest po ślubie i pól roku temu urodzil mu się drugi syn. Od jakiegos czasu powtarza ze się zwolni, prawdopodobnie jest tutaj tylko do końca marca, a ja nie wyobrażam sobie ze go zabraknie. Wiem ze jesli odejdzie juz nigdy wiecej z nim nie porozmawiam nie mówiac juz o spotkaniu. Nie kocham go(chyba) ale nie mogę sie z tym pogodzic. Nie wiem co robic, mam kompletny mętlik w głowie. Wiem ze to chora relacja ktora nigdy nie powinna miec miejsca ale nie potrafię tego skonczyc tak z dnia na dzień...
  17. Dzień dobry, Jestem tutaj nowa i piszę ten post w konkretnym celu - proszę o polecenie mi dobrych książek / poważnych rzeczowych artykułów, traktujących konkretnie o temacie chorobliwej zazdrości. Jeśli ktoś może mi polecić psychologa bądź psychiatrę specjalizującego się w tym temacie w Warszawie to będę wdzięczna. Opiszę w miarę skrótowo w czym rzecz. Chociaż wydaje mi się że to historia jakich zapewne jest miliony. Ja byłam po nieudanym związku, on też, z tym że w trzech w których był, został zdradzony i na tym kończył związek. Oboje mamy prawie 40 lat, więc swoje przeszliśmy. Naiwnie wierzyłam przez miesiące, że jego zachowanie jest wynikiem traumy po tych związkach i zdradach. Jego chorobliwe zachowanie w ogólnym zarysie: - nieakceptowanie żadnych moich znajomych mężczyzn - podejrzewanie, że rozmawiam z kimś za jego plecami - oczekiwanie, że dla niego będę się seksownie ubierać, ale przy całej reszcie będę chodzić w worku pokutnym - zmuszanie mnie do obiecywania że będę mu mówić o WSZYSTKIM - organizowanie mi przesłuchań (bo nie wiem jak to lepiej określić) - zajmowanie maksymalnej ilości mojego czasu (jestem plastykiem potrzebuję go dużo tylko dla siebie, on tego tak naprawdę nie rozumie) - wymuszanie na mnie uwagi na różne sposoby - oczekiwanie że będę znajdować tematy do rozmów za nas dwojga - emocjonalne szantażowanie np. "nigdy więcej w niczym Ci nie pomogę, jeśli ..." - wyładowywanie na mnie swojej złości w związku z niepowodzeniami w pracy - arbitralne ocenianie zamiast prób poznania i zrozumienia - negatywne ocenianie, brak empatii - według niego wszyscy ludzie są debilami, i nic nie wartymi istotami jeśli nie są to osoby które akurat akceptuje - wszystkie humanistyczne nauki są nic nie warte - ubliżanie mi - robienie mi wyrzutów z powodu mojej przeszłości o której mu w zaufaniu powiedziałam - robienie długich wywodów na temat tego jak bardzo nic nie warci są moi znajomi W końcu się zorientowałam, że to nie w traumie po zdradach jego partnerek jest problem. Zaczęłam wtedy walczyć o to żeby poszedł do dobrego psychologa na terapię, ale bronił się stwierdzając, że jego niska samoocena jest jego sprawą. Kiedy doszło do naprawdę okropnych sytuacji zreflektował się i poszedł na terapię która naprawdę mu pomagała i zrobił postępy. Teraz mamy ze sobą zamieszkać w Warszawie. Zarówno jego psycholog jak i psychiatra zapewniali go że sytuacja się poprawi i jego paranoje i lęki zelżeją kiedy razem zamieszkamy. Mam jednak pewne obawy. Bo widzę że przeprowadzka zmiana pracy i wizja mieszkania ze mną sprawiają, że on czuje się na tyle pewnie iż zaczyna odpuszczać myśl o terapii, i leczeniu. Tymczasem ja już naprawdę nie mam cierpliwości do jego paranoizowań. Jestem tym potwornie zmęczona. Walczę o ten związek, on też walczy. Ale wiem, że bez pomocy z zewnątrz nie wygramy tego. Byłam z tym u psychologa i usłyszałam sugestie że powinnam wiać gdzie pieprz rośnie. Nie wydaje mi się żeby to była dobra opinia. Mam wrażenie, że jest szansa wygrania z tym problemem. Bo poza tą kwestią naprawdę świetnie się z nim czuję, że tak powiem 'na miejscu' i nie, nie jest to idealizowanie jego osoby, bo ideałem nie jest i bez tej chorobliwej zazdrości. Będę wdzięczna za jakiekolwiek sensowne porady i polecenia źródeł które oboje możemy przeczytać / obejrzeć. Oczywiście miło mi będzie jeśli dostanę polecenie dobrego specjalisty w Warszawie. A może są jakieś grupy wsparcia? Jak łatwo się domyślić, ja też mam swoje problemy, ale przechodziłam terapię i pracuję nad nimi od lat. Jestem oczywiście otwarta na wspólną terapię jeśli okaże się być najlepszym rozwiązaniem. Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
  18. Witam ... mam 31 lat jestem mamą 14m synka w ciazy dowiedziałam się że mój mąż mnie zdradza, to był tak ogromny cios wymierzony od życia którego się nie spodziewałam ... staraliśmy się o to by zostać rodzicami 2 lata... chcialam wybaczyć zdradę jednak mąż wciąż utrzymywał kontakt ze swoją kochanka, gdy syn miał 6 m nakrylam go w hotelu , po tym zarządała albo wyprowadzki albo zerwania kontaktow jednak mąż się wyprowadził nie zabierając wszystkich rzeczy... spotykał się z nią a wszystkich oszukuje ze to zamkniety rozdział , wychodzi z nią zabiera gdzieś , zachowuje się jak by Mnie i syna nie było jak by był wolnym facetem bezzobowiazan... w niczym mi nie pomaga jednoczenie udaje że nic się nie dzieje...manipuluje mną gdy widzi że zaczynam odchodzi ... daje okruszki zainteresowania a ciagle ma relacje ze swoją kochanka ... nie podejmuje żadnej decyzji iwmawia ni ze to ja mam z tym problem ze to wszystko moja wina, i on nareszcie teraz żyje normalnie ... o wszystko mnie obwinia daje sygnały że chce wrócić a nie chce zerwać kontaktu z kochanka ... wyszło teraz na to że to ja się staram i czuje winna ... dlaczego nie potrafię odejść jak po 1,5 roku ciągłego ranienia mnie pokazywania mi że nic nie znaczę dlaczego ja ciagle chce walczyć i dawać mu szanse.... czy można kochac kto wyradza tak ogromna krzywdę w białych rękawiczkach ... co ja powinnam zrobić jak się odciąć od tej relacji przestać analizować i zacząć żyć normalnie ...
  19. Rozstania z moją partnerką nadszedł czas. Byłem z nią przez 6 miesięcy. Przez ten czas: Dzwoniliśmy do siebie do niej gdy nie mogliśmy porozmawiać bliżej,. Robiłem jej niespodzianki w postaci wizyt i prezentów. Chwaliłem ją często nawet za błahostki ponieważ chciałem aby jej poczucie wartości było wysokie. Bardzo doceniałem, Nigdy nie wyzwałem od k****. Robiłem nam romantyczne kolacje. Miałem pomysły na ciekawe randki aby nie wdarła się monotonia. Przytulałem ją gdy zasypiała. Zawsze wysłuchałem i brałem jej stronę gdy miała rację. Mieliśmy tematy do rozmów od codziennych po intymne. Bardzo często chodziliśmy razem za rękę. Gotowałem jej do pracy. Przedstawiałem ją jako „moja dziewczyna xyz” aby wiedziała, ile dla mnie znaczy. Miała we mnie przyjaciela i każdą jej tajemnicę czy troskę chowałem głęboko w swoim sercu ponieważ to były jej zwierzenia. Pewnie jeszcze bym wymienił co nie co ale nie przypominam sobie abym w jakiś sposób dał jej odczuć, że mi na niej nie zależy. Przez ten okres związku (wyłączając kwiecień) Dawałem jej przestrzeń ponieważ życie to nie tylko związek ale i praca, rodzina, studia, czas dla siebie a mimo to postanowiła zakończyć z nami relacje. Przeszkadzało jej (oficjalnie): 8 lat różnicy wieku - dla mnie bardziej liczy się dojrzałość emocjonalna. Na początku też miałem wątpliwości ale po bliższym poznaniu zniknęły. Nie może mi poświęcić czasu przez swoje studia i staż – moim zdaniem gdy ktoś ma okres napięty (np. sesję) to wystarczy ta 1h w tygodniu na spacerek i 30 minut w tygodniu na kawusię aby to przetrzymać. Ten okres nie trwa wiecznie. Spędzała dużo czasu ze swoim kolegą ze studiów, uczyli się razem (miała przez to wyrzuty sumienia) - do kolegi jeszcze wrócę później. (Nieoficjalnie) Jej rodzina mówiła, że nie pasujemy do siebie – cokolwiek to znaczy. Byłem bardzo ugodowy i nie przypominam sobie aby na coś się skarżyła. Nie studiowałem tego samego kierunku co ona więc mam inny pogląd na świat - dla mnie to zaleta, że ktoś może pokazać mi świat z innej perspektywy. Inne podejście do życia (ponieważ jestem po studiach) – też do dziś nie wiem co to znaczy. Rozstaliśmy się za jej inicjatywą a 4 dni potem ona już miała nowego adoratora – tego kolegę ze studiów choć jeszcze oficjalnie nie są razem ale tydzień, dwa i zapewne będą. Moim zdaniem nie da się wejść w ciągu 4 dni od zerwania w nową relację. Musiała zaczynać z nim zbliżenia emocjonalne (nie fizyczne) już gdy była ze mną w związku. To dla mnie niestety zdrada emocjonalna. A wiecie co…. nie raz czy dwa pytałem ją czy wszystko między nami OK. Czy dobrze się czuje? Czy czegoś jej brakuje? Najczęściej odpowiadała „wszystko dobrze”. W tej relacji najczęściej czułem się 60:40 lub 70:30. Moje spostrzeżenia nie okazały się paranoją i były podstawne a ja byłem bardzo zazdrosny o jej kolegę. W kwietniu bardzo dużo mi o nim mówiła, za dużo jak na zwykłego kolegę. Gdy pojechaliśmy razem na majówkę w drodze co 5-10 minut brała telefon do ręki i pisała choć jak wspomniałem wcześniej mi potrafiłą odpisać po dłuższym czasie. Gdy z nim się kiedyś spotkała to 3h nie siedziała na facebooku ponieważ była z nim. Zablokowała telefon hasłem choć nigdy tego nie robiła. Gdy poruszyłem temat mówiąc “Czuję się niekomfortowo, że tak często siedzisz w telefonie gdy ze mną jesteś, chciałbym abyśmy na spotkaniach poświęcali sobie 100% uwagi”. Temat zakończył się gdy powiedziała “Skończ! Bo mnie to irytuje” Na spotkania z nim szykowałą się jak na spotkania ze mną, czesałą i rozpuszczała włosy, perfumowała się, poprawiała makijaż. Gdy dzwonił lub coś pisał miała uśmiech na twarzy i była bardzo wesoła. Przekładała spotkania ze mną ponieważ musieli dokończyć projekt na studiach. Spędzała z nim dużo czasu przez ten projekt (projekt nie był wymyślony. Wiem, że musieli go razem zrobić) Gdy kiedyś powiedziałem, że nie podoba mi się to jak często z nim się widuje to powiedziała, że jest w szoku, że myślę w ten sposób i to bezpodstawnie wg niej” To były dla mnie bardzo silne oznaki. Teraz zastanawiam się czy może poprawnie, że byłem zazdrosny. Nie raz jej mówiłem, że facet nie pisze i nie poświęca się tak dla dziewczyny jeżeli czegoś od niej nie chce. Mówiłem “Ufam Tobie ale nie ufam jemu”. Na osobności dwa dni po rozstaniu powiedziałem jej z żalem “Czegoś musiałem Ci nie dać skoro postanowiłaś to zakończyć” odparła “Dawałeś mi wszystko” “Nieprawda, gdyby tak było to nie podjęłabyś takiej decyzji” Jeszcze niedawno miałem nadzieję, że po intensywnym maju będziemy mieć więcej czasu dla siebie i wrócimy. Ona tylko odpowiedziała, że nie wie jaką będziemy mieć relacje w czerwcu i nic mi nie może obiecać. A potem dowiedziałem się od koleżanki, że ona nie chce ze mną być. Nic do mnie nie czuje i nie czuła. Szkoda, że mi tak nie potrafiła powiedzieć i musiałem się tego dowiadywać w inny sposób. Jest to dla mnie takie niepojęte, że nie potrafiła mi czegoś powiedzieć wprost. Zamiast “NIE” stosowała “Może”, “Nie wiem”. Jakby to miałoby mnie mniej boleć. Rozstanie boli tak samo nie ważne czy ktoś mi powie “Nie chcę z tobą być” czy “Nie wiem czy chcę z tobą być”. Czułem, że się od siebie oddalamy i powiedziałem jej o tym. Powiedziałem że jeżeli chcemy to naprawić to musimy widywać się i spędzać ze sobą czas w emocjonujący sposób. Zgodziła się ze mną ale w praktyce nie miała na to czasu. Pomimo iż kiedyś jej się pytałem na początku związku jak sobie wyobraża sytuacje gdy para oddala się od siebie. Powiedziała, że wtedy chciałaby pracować nad relacją i rozmawiać o tym zamiast rozstać się bez prób podjęcia pracy nad związkiem. Co znowu zostaje dla mnie bez odpowiedzi czemu mówiła jedno a zrobiła drugie. Mam do niej żal, że nie była ze mną szczera i nie potrafiła mówić prawdy. Od 15 kwietnia bardzo źle i mało śpię. Budzę się z lękiem, nie mam apetytu i schudłem. W pracy nie potrafię się śmiać czy żartować. Pracujemy razem i póki co to się nie zmieni. Nie wiem jak to mam przetrwać i kiedy to minie. Ni ma sensu jej mówić, “Dobrze wiem, że nie byłaś ze mną szczera. Jest mi przykro, że nie chciałaś tego ze mną odbudować”. Ona jest już zauroczona w innym będzie miała olewkę na moje uczucia i to mnie boli. Nie czuję szacunku i empatii od niej po rozstaniu.
  20. Witam jestem 40 letnim operatorem dźwiga mieszkam w Wielkiej Brytanii. Od półtora roku jestem w związku z kobietą która mnie nie szanuje nie kocha poniża zdradza oszukuje traktuje mnie jak nic. ale ja wciąż czuję do niej miłość ciągle do niej wracam i nie mogę się od niej uwolnić mimo że ona wręcz ze mnie szydzi. nigdy bezpośrednio nie złapałem ani nie udowodniłem jej zdrady ale mam bardzo dużo sytuacji w które wprost na to wskazują, a gdy próbuję z nią rozmawiać ona zbywa mnie szydzi ze mnie lekceważy ignoruje a gdy za mocno nacisnę to zaczyna ze mną walczyć po czym potrafi ze mną nie rozmawiać nawet przez 3 dni 4 dni. próbowałem wiele razy od niej odejść zerwać z nią zablokować ją lecz nie mogę jestem bezsilny. zanim ją poznałem nie piłem alkoholu nie paliłem papierosów teraz piję palę staczam się po prostu zżerają mnie nerwy nie śpię po nocach tracę na wadze opuszczam się w pracy. wszyscy mi mówią żebym to urwał skończył odszedł od niej żebym nie był głupi ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę, cierpi na tym moja córka cierpie na tym ja. Lecz nie mogę jestem kompletnie bezsilny wystarczy że ona raz będzie dla mnie miła uśmiechnie się a ja jak głupi upokarzam się i łasze się do niej jak pies. zacząłem mieć problemy z sercem mam nadciśnienie przestałam o siebie dbać chodzić na siłownię. przekonałem się o tym wielokrotnie i wiem że ona się nie zmieni ona po prostu o mnie nie dba jestem dla niej zabawką. Dała mi odczuć powiedziała mi kilkukrotnie że nie jestem wystarczająco męski i wyśmiała. Jestem zdesperowany błagam pomóżcie mi
  21. Jestem licealistką w wieku 17 lat. Odkąd zdradziłam mojego byłego chłopaka, czyli od 7 miesięcy ciągle się kłóciliśmy, on nie umiał mi ponownie zaufać, tym bardziej że co jakiś czas zdrady się powtarzały. Dzisiaj ze mną zerwał, nie chce mi uwierzyć w to że się zmieniłam a tym razem naprawdę się zmieniłam. Nie radzę sobie z tą sytuacją, mam silne myśli samobójcze. Jak mogę naprawić tą relację i pomóc jemu ponownie mi zaufać?
  22. Witam, Chailabym zasiegnac waszych opini, poniewaz czuje ze mam strasznie zblazowany mozg. Moj facet, z ktorym jestem juz calkiem dlugo, bo leci nam juz prawie 9 rok razem.... zawsze tak potrafi poprowadzic rozmowe, ze wnioskuje jakoby on obciazal mnie cala wina za wszystkie jego nieszczescia. Poklocilismy sie w pracy, prosilam go, zebysmy poczekali z tym, zeby zalatwic to w domu, bo on wie, ze jak sie klocimy to od razu zaczynam trzasc sie i plakac i nie jestem w stanie nic robic, jezyk mi sie placze, a co dopiero pracowac. Ale nie, on ciagle napiera i napiera, a potem jak wychodzi tak jak zawsze to slysze od niego, ze wsyd mu przed wszystkimi ze taka szopke robie. Poklocilismy sie przed przyjazdem jego kolegi i poprosil mnie, zebym ja napisala do jego kolegi i odwowala caly jego przyjazd. Teraz slysze, ze on juz nie ma sily sie tlumaczyc, ze mu wstyd przed nim i ze znajomosc zakonczona ( czyli rozumime, ze przeze mnie...) Nawet jak klocimy sie w domu, i on na mnie krzyczy to wszystko jest ok, a jak ja zaczne sie wydzierac to od razu ze wstyd mu przed wszystkimi sasiadami. Niestety dopuscilam sie jednego skoku w bok, co bardzo odbilo sie na mojej psychice ....jego rowniez, ale przeszlismy wiele rozmow, i kiedy zaczyna byc dorze miedzy nami to on nagle dostaje atakow, ze on wcale mi nie wierzy co sie stalo tamtej nocy (mielismy nie raz rozmowe o wszystkich, wszystkich szczegolach, ktore pamietalam z tamtej nocy, takich jak przyrodzenie tamtego faceta, pozycje ....to bylo dla mnie straszne). I raz mi mowil, ze wierzy, potem ze nie wierzy. On chce zebym wszystko naprawila, odzyskala jego zaufanie.... Staralam sie, zrezygnowalam z portali spolecznosciowych, nie mam znajomych wiec i tak nie mam gdzie z kim wychodzic, oprocz niego. Cale dnie moje wygladaja praca-dom, nic wiecej. Zaczelam sie przed nim otwierac, mowic, co mysle, staram sie byc caly czas mila, zawsze ma buziaka ode mnie jak sie rozstajemy w drzwiach, czy budzimy rano... Nie jestem osoba wylewna, raczej skryta i nigdy tez nie mowilam czesto kocham, ale nad tym tez pracuje. Niejednokrotnie dawalam mu haslo do swojego telefonu, ma swobode kiedy chce go uzywac, bez problemow mu go daje. Dbam o dom, gotuje, prasuje, sprzatam., robie mu prezenty. On zaczal sie w ostatnim czasie przykladac bardziej do obowiazkow w domu, co mnie ucieszylo, ale ja juz nie wiem co mam dalej robic. Z pracy przez moja zdrade tez musial zrezygnowac, za co rowniez zostalam obciazona wina. To ze nie mogl znalezc pracy przez tak dlugi czas tez jest moja wina. I to ze teraz zaczal nowa prace i znow sie poklocilismy o to samo, to teraz slysze, ze rozpierdalam mu nowa prace. Czuje sie odpowiedzialna za kazde jego nieszczescie. Przynosze mu tylko wstyd przy innych. I wiem. Dopuscilam sie czegos obrzydliwego i okropnego. I sama siebie za to nienawidze. Bylo to raz, kiedy nie dzialo sie miedzy nami dobrze, ja mialam problemy zdrowotne, on w ogole mnie nie zauwazal, ciagle mialam tylko klotnie w domu, ze obiad nie zrobiony, pranie nie zrobione.... wszystko robie zle. On nawet nie zauwazyl, ze ktos z pracy sie kolo mnie kreci i stara sie zwrocic moja uwage...Nie bylo zadnego romansu miedzy nami, nie spotykalismy sie potajemnie, widywalismy sie tlyko w pracy, na fajce...pisalismy przez komunikator...dopiero sie poznawalismy i to na stiopie przyjacielskiej. I tak, przed impreza firmowa, mialam isc z facetem razem, ale mnie olal, bo nie zrobilam prania i nie mial sie w co ubrac i wyladowalam najebana u tamtego w lozku. Stracilam caly swoj filar, ceche (lojalnosc i wiernosc) za ktora lubilam siebie najbardziej a teraz....? czuje sie jakbym juz do konca zycia byla naznaczona i on wcale nawet nie musi mnie w tym uswiadamiac, ja czuje to sama w sobie i nie wiem jak przestac. On przy kazdej klotni mnie niejednokrotnie wyganial do tamtego, naprawde przy nerwach on potrafi powiedziec mi co tylko mu sie podoba, wyzywac mnie i nawet jak pytam, jak on moze mowic mi takie rzeczy to on od razu obraca sprawe tak, ze moje przewinienie jest o wiele wieksze i wyglada to tak, ze teraz to on moze wyladowyac sie na mnie jak chce. Jestem znerwicowana, drze na sam jego glos, kiedy slysze ze znow bedziemy to przerabiac i czasami on juz zarzuca mi klamstwo, kiedy ja wiem ze jestem czegos pewna i robi mi sie metlik w glowie, bo zaczynam przestawac juz widziec co jest prawda a co klamstwem. Czuje jakbym dostawala schizofrenii. Nieraz slyszalam, ze spierdolilam mu zycie. Ale zawsze jakos sie godzilismy. teraz czuje jakbym juz tracila przez to wszystko kontakt z rzeczywisctoscia i nie mam nawet z kim o tym wszystkim porozmawiac.
  23. Witam wszystkich może ktoś poradzi co robić jak odzyskać żonę ma 56 lat 30 lat małżeństwa 3 dorosłych dzieci i nagle ten świat się zawalił pracuję w delegacji tak że żadko bywam w domu przeważnie piątek do niedzieli ostatnio to się trochę zmieniło ze względów na kłopoty finansowe nie mogłem często przyjeżdzać do domu wielokrotnie miałem już dość samotności i tej pracy wtedy właśnie ona podczymywała mnie na duchu , że jeszcze trochę niedługo to sie skończy wytrzymaj. I teraz kiedy już wszystko się unormowało finanse się poprawiły zaplanowaliśmy powrót zamieszkanie wspólne bez dzieci usłyszałem w telefonie : mam kogoś kocham go i nareszcie jestem szczęśliwa, uderzenie jak by mnie piorun poraził po tylu latach wyrzeczeń i tak blisko końca coś takiego ona znajduje sobie wyjście awaryjne. padło dużo słów okropnych słów z obu stron, lecz nagle sobie uświadomiłem że ja ją bardzo kocham że jeżeli odejdzie to ta cała praca na nic. prosiłem błagałem odebrała telefon przeprosiłem za słowa poprosiłem żeby została w domu ja tam przyjade . z sercem w gardle pędziłem co sił na drugi koniec polski co to będzie. Jak ją ujrzałem rozpłakałem się padłem jak głupi do nóg przepraszając za wszystko za to co było i nie było pytając jednocześnie w czym on jest lepszy że po miesiącu znajomości rzuca wszystko. Pytałem to miałem przede wszystkim 10 lat młodszy ma własny dom pieniądze lubi się bawić no i sex, czyli wszystko to czego ja jej nie dałem. Po namowach postanowiliśmy spróbować nie myślałem w ogóle o zdradzie wyrzuciłem nie myślałem teraz to nieważne , oglądaliśmy zdięcia wspominaliśmy miłe chwile więc jednak była szczęśliwa. postanowiłem zostać nie wracać rzucić prace znależć inną , powiedziała nie wróć załatw wszystko do końca niech to będzie ten czas na przemyślenia , obiecaliśmy sobie telefon trzy razy dziennie i że będę co twa tygodnie. Wyjechałem już na drugi dzień usłyszałem że mam dać spokój zablokowała mi telefon latałem dzwoniłem z innych numerów odebrała w końcu szczęśliwa w tle odgłsy restauracji jak się odezwałem to się wyłączyła,nie mam kontaktu nie mogę pisać dzwonić, nie wiem co robić dostaje szału.przecież ja ją tak kocham a ona mnie nienawidzi tylko nie wiem za co nie mam z kim pogadać, wszyscy twierdzą że mam dać spokój i ułożyć sobie życie ,dla mnie niema zycia bez niej, wiem że ona szuka pretekstu usprawiedliwienia tego co zrobiłe dlatego wiem że jest jeszcze szansa uratować to wszystko.Może ktoś poradzi co robić
  24. Witam od pewnego czasu załatwiałem sprawy na wyjazd za granicę do pracy z przyjaciółmi i został mi tydzień do wyjazdu. Od około 2tygodni nie wiem co się że mną dzieje nie mam apetytu ani do jedzenia ani do picia. Boli mnie lekko głową czuje się fatalnie a byłem ostatnio u lekarza i jestem zdrowy więc z tego co myślę wychodzi na to że wszystko dzieje się w mojej głowie. Nie wiem jak sobie z tym poradzić żebym normalne mógł funkcjonować jeść pić i spać.Nie mam ochoty nawet na rzeczy które lubiłem robić np. Grać w piłkę czy oglądać filmy. Mam 20 lat i akurat skończyłem w tym roku szkole, jestem mężczyzna. Proszę o pomoc jak sobie z tym poradzić myślę że to przez ten wyjazd że się tak stresuję, że aż nie mogę normalnie funkcjonować.
  25. Witam, mam bardzo duży problem z którym zmagam się od miesiąca. Moi teściowie się rozstają z powodu zdrady teściowej. Postaram się opisać po krótce i dojść do setna. Otóż, moja teściowa postanowiła założyć nową rodzinę, co kompletnie nie jest dla nas zrozumiałe. Teść jako naprawdę dobry mężczyzna dbał o nią, zarabiał, nie pił i potrafił się zawsze zachować. Oboje pracują, kłopotów finansowych nie mają. Mojej teściowej coś po prostu strzeliło do głowy i od roku miała romans. Rzekomo bardzo kocha nowego partnera i nie może bez niego żyć, więc odeszła po 25 latach małżeństwa z teściem. Zostawila po sobie dosłownie zgliszcza, które ja muszę zbierać. Ona bawi się w najlepsze, a tym czasem Teść ma depresję, z którą nie możemy sobie poradzić. Nie chce iść do psychologa lub psychiatry, nawet do lekarza rodzinnego. Wszelkie starania by udal się do specjalisty są daremne. Rozmowy z nami mu nie pomagają i sama już nie wiem jak mu pomóc. Staramy się z mężem jakoś trzymać go w bryzach ale też już brak nam pomysłów. Mi też jest ciężko patrzeć jak mój mąż cierpi przez tą sytuację, jakby nie było zostawiła go matka i chodź jest dorosły to także ciężko to znosi. Chciałabym bardzo im pomóc, ale sama już nie wiem jak. Teść jest naprawdę dobrym człowiekiem, kochał teściową i przeżywa to jakby miał żałobę. Nie wiem co robić, liczę że mi ktoś poradzi, poleci dobrą książkę lub cokolwiek w tym temacie.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.