Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'zdrada'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 74 wyników

  1. Zawiedziona

    Brak zaufania

    Witam jestem z mężem już około 7 lat łącznie, na początku naszego związku przypadkiem odkryłam że piszę na portalach randtkowych i wysyła intymne zdjęcia po naszej rozmowie szczerej przestał było wszystko dobrze do czasu jak byłam w ciąży znowu zaczol z kimś pisać i wysyłać zdjęcia wybaczylam mu i jakieś 3 lata był spokój i znowu zaczol pisać ale tym razem z koleżanką z pracy w taki sposób znajomi nie piszą obawiam się że mnie zdradził choć mówi że nie zrobił tego i że to dla żartu ale odnoszę wrażenie że mąż uważa że to moja wina ze pisze z kimś.. Ostanie 2 miesiące wogole prawie nie rozmawialiśmy teraz niby mamy wyjaśnione ale cały czas mam obawy że dalej z nią pisze albo spotyka się.. Mam jakieś takie dziwne przeczucie że nie jest ze mną szczery i dalej coś ukrywa i nie wiem co mam robić? Nie wiem czy mu kolejny raz zaufam proszę o jakąś radę
  2. psycholog Rafał Olszak

    Koniec małżeństw?

    Czy mamy do czynienia ze zmierzchem instytucji małżeństwa? Czy nadciąga rychły koniec małżeństw? Coraz rzadziej są zawierane i jednocześnie coraz większy odsetek kończy się rozwodem. Co dalej z małżeństwami? Jakie są przyczyny obecnego stanu rzeczy? Temat omawia do bólu szczerze i bezceremonialnie psycholog kliniczny Rafał Olszak. Powiązane materiały:
  3. psycholog Rafał Olszak

    Miłość to więcej niż namiętność

    Namiętność nie narasta w nieskończoność. Na początku znajomości rośnie lawinowo, ale nie trwa to wiecznie. W pewnym momencie ulega zawieszeniu, a czasem przygasa. Niekoniecznie jest to powód do lamentu. Można ochłonąć i zająć się innymi aspektami miłości – jej przyjacielskim pierwiastkiem i wspólnymi celami. Namiętne porywy wciąż odwiedzają parę, ale szczególnie ważna staje się bliskość i podróż w tym samym kierunku. Niebezpiecznie jest opierać stałą w zamyśle relację na samej tylko namiętności. Jeśli ludzi łączy jedynie sypialnia, z czasem sypialnia ich także podzieli. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, psychoterapeuta par i osób indywidualnych.
  4. psycholog Rafał Olszak

    Podwójne standardy

    Podwójne standardy... Któż ich nie doświadczył? Atrakcyjnym fizycznie mężczyznom kobiety same wskakują do łóżka i przyzwalają im w znajomości na sporo ponad miarę (jak to się kończy dla pań, to inna historia). Od pozostałych facetów wymagają wysokich umiejętności konwersacyjnych, doskonałego uwodzenia, dużych nakładów, wyższego statusu i tak dalej... Atrakcyjnym fizycznie, bezdzietnym kobietom panowie oferują uwielbienie i usłużność (jak to się kończy dla mężczyzn, to inna historia). Pozostałym kobietom, zwłaszcza samotnym matkom, proponują co najwyżej przelotną znajomość czy „przyjaźń z bonusami”. W dobie Internetu i swobodnego przepływu informacji obie płcie doskonale zdają sobie sprawę z działania tych podwójnych standardów. Ludzie to po prostu widzą. Sprawia to, że czują coraz większą gorycz i wściekłość oraz poczucie niesprawiedliwości. I potem wzajemnie się mszczą jedni na drugich. A gdy mówię, że obie płcie jadą na tym samym wózku, pukają się w głowę. Smutne. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Psychoterapia online to po prostu psychoterapia prowadzona za pośrednictwem komunikatora do rozmów wideo. Dlatego właśnie bywa nazywana psychoterapią przez Skype oraz określana jako terapia online.
  5. Witam Jestem uczniem szkoły średniej, mam dziewczynę (16l)z którą z małymi przerwami jestem od prawie 5 miesięcy (fakt wiem, to nie długo ale z kolwiek bardzo ją kocham) Moim problemem jest to że boję się seksualności mojej partnerki. Zanim byliśmy że sobą, wiedziałem o tym że jest osobą biseksualną, wyznała mi to. W czasie gdy byliśmy już razem, po moim pytaniu o tą kwestię, dopiero po jakimś czasie przyznała że owszem miała dziewczynę i że było jej przyjemnie o ierać się o nią etc (powiedziała że robiła to tylko przez ubrania) że kręcą ją kobiece piersi i pośladki etc... Ogólnie akceptowałem to do czasu jak wyznała mi że chciałaby spróbować "zaszaleć z dziewczyną w łóżku". Niestety, mam związane z takim faktem bolesne wspomnienia... Jedna z poprzednich dziewczyn zostawiła mnie dla innej dziewczyny przez zafascynowanie inną dziewczyną... Gdy powiedziałem, mojej partnerce o moich przezyciach, bardzo się pokłóciliśmy i rozstaliśmy na chwilę... Około 2tg. Przez ten czas sama mówiła że nie wie czego chce że chce znaleźć siebie, że błądzi... Gdy spotkaliśmy się po tym czasie, powiedzieliśmy sobie że jednak chcemy tworzyć coś więcej niż przyjaźń, że się kochamy mimo wszystko. Sam niepotrzebnie dzisiaj spytałem czy chciała by spróbować z kobietą seksu, odparła, że owszem ale "wypadało by się najpierw ciebie zapytać". Niepotrzebnie drążąc temat spytałem "a nie patrząc na mnie?" Odparła "tak, chciałabym" Wystraszyłem się... Boję się zdrady kolejny raz... Mówiłem jej o swoich obawach, ufam jej ale po prostu się boję... Może się wydawać że to obawy zauroczonego nastolatka, i może tak jest, ale dzięki niej zacząłem się starać, nie odpuszczać kogoś na kim mi zależy, przestałem być pesymistą (w sensie zniwelowałem to dzięki niej, dla niej) przy niej czuję spokój, może go dziwnie zabrzmi, ale czuję się pewnie... Gdy nie myślę o jej seksualności... JAK sobie z tym radzę? Problem jest tu że nie radzę... Próbuję myśleć "chłopie jak by wolała dziewczyny to by z tobą nie była" , ale z drugiej strony boli mnie w jakiś sposób że jednak ja to kręci... Ja naprawdę, nie wiem jak mam się zachować... Myślę że problem jest w tym że ktoś odemnie odszedł dla kobiety i tego się obawiam...
  6. shadowoftheday

    Brak sukcesu w czymkolwiek

    Mam 25 lat. Jestem świeżo po studiach, mam licencjat i 2 magisterki, ukończone dobre studia w języku angielskim, w Polsce i za granicą. Mówię w 6 językach, mam doświadczenie w pracy w kilku branżach, w kilku krajach świata a przy tym podróże odbyte po 5 kontynentach. Jestem osobą towarzyską, popularną i postrzeganą jako atrakcyjną. Z powodu wszystko jest super, jednak nie jest do końca tak fajnie jak to wygląda. Przez całe gimnazjum dokuczano mi i prześladowano mnie. W domu nigdy nie nauczono pewności siebie, byłem zawsze porównywany do innych, z naciskiem na "gorszy". Moich rodziców było ciężko zadowolić. Kilka lat później poszedłem na studia do innego miasta, gdzie mogłem rozwinąć skrzydła. Z miejsca stałem się jedną z najbardziej popularnych osób na uczelni, "królem imprez" wraz z moim współlokatorem, najlepszym wówczas przyjacielem. Jednak na 3 roku pokłóciliśmy się o pierdołę, po czym on zachował się wyjątkowo podle, nie odzywając się do mnie słowem od tamtej pory i nastawiając ludzi przeciwko mnie. Przeżyłem wyjątkowo bolesny semestr po którym zdecydowałem się zrobić rok przerwy od studiów i wyjechać za granicę. Było to 4 lata temu i o ile do tamtego momentu wszystko mi się powodziło, to od tamtej chwili jak na ironię losu nic mi nie wychodzi. W wieku 17-21 lat byłem w 3 związkach. Wszystkie skończyły się jednak boleśnie, byłem zdradzany (co najlepsze z "kumplem") i oszukiwany. Odcisnęło to na mnie piętno i przestałem ufać kobietom. Zacząłem postrzegać je przedmiotowo, mimo że zawsze miałem dużo koleżanek i wychowałem się wśród kobiet (tato pracował przez 10 lat za granicą kiedy miałem 9-19 lat). Gdzieś tam jednak głęboko we mnie był pociąg do mężczyzn. Zrobiłem licencjat, wyjechałem na rok na inny kontynent. Tam pierwszy raz spróbowałem z facetem. Miałem nadzieję, że z mężczyznami będzie mi lepiej niż z kobietami, że będzie łatwiej. Nic bardziej mylnego. Od tamtej pory (3 lata) spotkałem się z ogromnym odrzuceniem i dużo większą krzywdą, niż mi wyrządziły kobiety. Chciałbym zaznaczyć, że do kobiet czułem pociąg emocjonalny, do mężczyzn tylko fizyczny. Jednak odkąd zacząłem sypiać z mężczyznami nie potrafię już sypiać z kobietami, mimo że pociąg emocjonalny i zainteresowanie pozostało. Na dzień dzisiejszy mam natomiast wstręt do mężczyzn i niechęć do kobiet, spowodowaną nieskończoną ilością "koszy", jaką od nich dostałem - najczęściej nieuzasadnionych. Przestałem czegokolwiek oczekiwać od kogokolwiek. Przestałem wierzyć w siebie, chociaż nigdy za specjalnie nie wierzyłem. Nie mam szacunku do siebie ani wiary na polepszenie losu. Marzyłem o założeniu rodziny, teraz wiem że do tego nie dojdzie. Z mojej winy. Za wszystko obwiniam siebie. Mało tego, poza niepowodzeniem w życiu prywatnym odczuwam również brak sukcesu w życiu zawodowym. Przez 3 lata podczas studiów starałem się dostać na któryś z upragnionych staży - nigdy nie wyszło. Teraz, już po studiach, nie mogę znaleźć pracy. Spadłem już z planu A (czyli najbardziej wymarzonego stanowiska) do planu D (czyli najmniej), po którym już nie mam innych pomysłów. Nie spodziewałem się tego, ponieważ od 19 roku życia pracowałem, na różnych stanowiskach w różnych krajach (mieszkałem w 5), mam ukończone dobre studia i znajomość języków - jak widać, nie wystarcza. Znajomi obok zgarniają roboty, o których marzyłem. Pracodawcy mnie nie chcą, potencjalni partnerzy tym bardziej. Za dużo zaprzepaszczonych szans, przepuszczonych okazji, niewłaściwych wyborów. Często sięgam po alkohol, który piję od 12 roku życia (dla sprostowania, nie pochodzę z patologicznej rodziny, zaczęło się od piwka z kolegami ;)). Coraz częściej sam. Po narkotyki rzadziej, ale tylko z powodu ograniczonego dostępu (kiedy nadarzy się okazja, biorę). Nie mam wiary w lepsze jutro. Mam bardzo pesymistyczną wizję przyszłości. Zacząłem odwracać się od ludzi, przestałem się uśmiechać czy słuchać muzyki. Miewam myśli samobójcze. Nie jestem już tym chłopakiem, co radośnie podróżował po świecie, błyszczał na imprezach i cieszył się każdym dniem. Moją radość życia zdeptali wszyscy ci, którzy mnie odrzucili, nie dając mi szansy. Proszę o pomoc. Nie potrafię sobie już z tym radzić.
  7. psycholog Rafał Olszak

    Książka Rafała Olszaka - Refleksje mężczyzny

    Co to jest równoprawne partnerstwo? Czego tak naprawdę pragną kobiety? Jak powstają udane, trwałe związki? Co robić, aby zapobiec zdradzie? Dowiedz się ze zbioru refleksji mężczyzny, psychoterapeuty par i osób indywidualnych. „Wydaj książkę – mówili raz, drugi, trzeci czytelnicy mojego bloga Refleksje mężczyzny, a także klienci oraz przyjaciele i znajomi. W porządku – w końcu stwierdziłem. Minęło trochę czasu i oto jest. Przedstawiam zbiór rozmaitych przemyśleń o relacjach, a zwłaszcza o miłosnych związkach. Można powiedzieć, że refleksje nasuwały się same w trakcie pracy jako terapeuta par, małżeństw i osób indywidualnych. Staram się bez faworyzowania którejkolwiek płci, rzetelnie i w sposób pożyteczny dla Czytelnika sygnalizować różne ważne kwestie. Wzięcie tych spraw pod uwagę może ułatwiać tworzenie i rozwijanie satysfakcjonujących związków.” – Rafał Olszak Książka ma poręczny format B5, 184 strony, jest bogato ilustrowana obrazami w czerni i bieli. Książkę można kupić m.in. w tym miejscu w ramach sprzedaży wysyłkowej. Refleksje mężczyzny... Aż czacha dymi:
  8. Jestem studentką, mam 23 lata. Według artykułów jestem też osobą podatną na zranienie kochającą za mocno. Po zakończeniu 7 letniego związku 9 miesięcy temu weszłam w relacje seksu bez zobowiązań z kobieciarzem, byliśmy ze sobą na wyłączność, zaangażowalam się emocjonalnie pod jego naciskiem, ponieważ ja nie chciałam się wiązać. Na początku sielanka i związek marzenie. Po jakimś czasie zaczął okazywać toksyczne cechy które tuszowalam przed samą soba, zrobil się mnie pewny i przestał się starać. Zaszłam w ciążę którą poronilam, nie wspierał mnie. Niecały miesiąc po poronieniu znalazłam nagie zdjęcia od jego poprzedniej dziewczyny, flirt i umawianie się na spotkanie. To była taka 2 sytuacja, pierwszą wybaczyłam. Fizycznie mnie nie zdradził ale emocjonalnie tak bo warunki stawiałam jasne. Problemem jest to że jestem uzależniona od niego emocjonalnie. Nie potrafię sobie wyobrazić przyszłości bez niego, jestem w stanie skupić się na 30 sekund i zaraz znowu o nim myślę. Tłumacze wszystkie wybryki i wypieram z pamięci. Jak nauczyć się na nowo kochać, akceptować i marzyć
  9. psycholog Rafał Olszak

    Jak działa toksyczny facet psychopata

    Jak działa mężczyzna-psychopata? Po staremu, bo to historia stara jak świat. Wystarczy prześledzić los dowolnej sekty, a zwłaszcza jej początek. Przyciąga atrakcyjną otoczką bądź przykuwa uwagę ostentacyjnym zachowaniem od którego trudno abstrahować. Często wielkim cierpiętnictwem, natchnioną postawą i udawaniem oświecenia lub chwytliwymi tekstami, które są jak doskonała przynęta na ludzi głodnych pewnych słów. Potem pojawiają się odpowiedniki obrzędów w formie małych, miłych rytuałów, które tworzą złudzenie spójności – nawet jeśli coś tu nie gra, logika jest odrzucana w imię wiary, że stoją za tym dobre intencje. Usprawiedliwiasz go, bo „to taki dobry człowiek” lub „to ktoś po tak trudnych przejściach” i w tym sensie twoja bratnia dusza. Z pomocą przychodzi myślenie życzeniowe – chcesz, by to była prawda, wiec przyjmujesz bezkrytycznie sprzyjające mu interpretacje. Potem zaczynają się obietnice – tyle, że zamiast życia wiecznego lub łaski mocy nadprzyrodzonych są obietnice wiecznej miłości lub stania się wspaniałym ojcem twoich dzieci z poprzedniego związku. On jest spostrzegawczy – przejrzał cię pewnie już na pierwszej randce, więc wie, czego pragniesz i tym cię nęci mówiąc to, co chcesz usłyszeć. Jeśli jest sprytny, mówi nie wprost, ale mając pewność, że między wierszami wyczytasz to, co dla ciebie ważne. Na koniec wjeżdża klasyka manipulacji czyli granie na emocjach, zwłaszcza na poczuciu winy – tyle że zamiast grzechu pierworodnego czy złej karmy powodem jest wmawianie, że łamiesz zasady dobrego związku, bo nie zachowujesz się wedle narzuconych odgórnie zasad, które oczywiście tylko on jeden, oświecony wybraniec, doskonale zna. Ilekroć postępujesz w sposób sprzeczny z jego oczekiwaniami jesteś traktowana jak grzesznica. Przeżywasz rozdarcie, masz mętlik w głowie. Miotasz się, ale w końcu przyjmujesz jego dogmaty na wiarę, bo tak – inaczej grozi ci odrzucenie, wyklęcie i życie w przeświadczeniu, iż jesteś tą złą. Uczy cię posłuszeństwa stosując technikę „przyciąganie-odpychanie” aż całkiem uzależnisz się od jego bliskości. Musisz działać jak w zegarku, bo inaczej z raju, przepraszam, wiecznej wspaniałej miłości, nic nie będzie. Trwając w tym godzisz się na piekło na ziemi, bo w efekcie tego wszystkiego on cię po prostu wykorzystuje. Pożycza pieniądze lub żyje na twój koszt, zdradza, okłamuje, zmusza do praktyk, na które nie masz ochoty, używa wtedy, gdy jest mu to na rękę, nakłania do decyzji, które są dla niego korzystne. Czasem podtrzymuje iluzję, a za odstępstwa od niej oskarża ciebie, „bo to twoja wina”, że on pił, wściekł się lub cię zdradził. Cóż, człowiek to niezwykle uzdolnione stworzenie – potrafi uwierzyć w absolutnie wszystko. Jak to się kończy, każdy odpowie sobie sam, choć lekcje historii dostarczają wielu podpowiedzi. Skomentuj, polub lub udostępnij na Facebook. CIEKAWOSTKA: Terapia par i małżeństw zazwyczaj odbywa się w taki sposób, że dwoje ludzi rozmawia z jednym psychoterapeutą. Czasami jednak para rozmawia z dwojgiem psychologów, by żadna strona nie miała poczucia, iż jest faworyzowana z uwagi na płeć terapeuty.
  10. Cześć, Jestem studentką, mam 22 lata. Od czterech lat jestem w zwiazku z Mikołajem. Od dwóch miesięcy mieszkamy razem. Wszystko było okej, aż do czasu kiedy mój szwagier nie zaczął pracować w dawnej firmie Mikołaja. Jego współpracownik zaczął mu opowiadać o historiach usłyszanych od mojego chłopaka. A to Mikołaj kupił sobie nowy samochód ( nie ma żadnego samochodu), nawet pokazywal zdjęcia jak wygląda ( zdjęcia owszem były, ale samochodu mojego taty), twierdził że nim nie jeździ bo coś musi w nim poprawić. Kolejną rzeczą było np. to, że naszą świnkę znalazł na śmietniku z całą klatką( świnke kupiliśmy najzwyczajnie w sklepie zoologicznym), opowiedział o tym jak ktoś wybił mu szybę we wcześniejszym mieszkaniu bo ktoś z sąsiadów z góry sie awanturował ( szyba został wybita ale podczas jego urodzin, kiedy to jakiś pijany meżczyzna szedł chodnikiem i nie spodobało mu się, że się na niego patrzymy z balkonu więc rzucił butelką po piwie w okno) i mogła bym tak wymieniać godzinami. Na początku nie chciałam w to wierzyć. Ale zapytalam mojego partnera o to. Wszystkiemu zaprzeczył i powiedział, że ten kolega jest zazdrosny, że on wyjechał z rodzinnego miasta a ten całe życie w jednej firmie. Przemilczałam bo nie wiedziałam komu wierzyć. Kiedy zaczęliśmy się spotykać tez opowiadał mi niezwykłe historie o tym jak mial wypadek z wujkiem ( wypadek był ale on wcale nie brał w nim udziału), że ma super drogi samochód ( nigdy go nie widzialam bo nagle musial go sprzedac i spłcić jakiś dług), ma odłożoną dużą sumę pieniędzy, ale zgubił karte i musi czekać na nową( karte dostał, ale była w takimdomu stanie jaby korzystał z niej przez pare lat a pieniądze-musiał spłacić dług). Tłumaczyłam sobie, że chciał mi zainponować, więc nie wnikałam. Dodam, że wszystkiego dowiedziałam sie po ok dwóch latach. Ale w grudniu tamtego roku zobaczyłam sms Mikołaja do dziewczyny. Same słodkie słówka. Zapytałam, powiedział, że to jego koleżanka z pracy Patrycja. Sprawdziłam, żadna taka osoba nigdy nie pracowała w jego firmie. Kiedy mu to powiedziałam powiedział, że tego dnia jak dzwoniłam ją zwolnili. Minoł prawie rok. Znowu znałazłam podobnego sms, z tego samego numeru. Kontakt nie był zapisany, ale ja sobie go zapisałam po poprzedniej "akcji". Dowiedziałam się, że numer należy do jego byłej dziewczyny. Zaczełam z nim rozmawiać. Przedstawiłam mu wszystkie argumanty i prosiłam o wyjśnienia. Jedyne co usłyszałam, że nie zna tego numeru, że rózne numery do niego dzwonią, nie mam czego się czepiać. Od czterech dni próbuje z nie go wyciągnąć prawde, ale cały czas się wypiera. Opowiada wymówki bez żadnego zająknięcia. Dowody są zbyt mocne żebym mogła mu uwierzyć. Czy Mikołaj może być mitomanem? Proszę o pomoc.
  11. Pisze dość niechętnie, ale nie wiem co zrobić ze swoim życiem, które tak umiejętnie spartoliłam. Mianowice mam 26 lat. Za sobą 9letni związek dość szczęśliwy. Zwięczony związkiem małżeńskim, a następnie głośnym rozwodem. Główny i oficjalny powód rozejścia się to moja zdrada. Nie będę opisywać sprawy ze szczegółami, ale mąż mnie zaniedbywał, straciłam prace i nie potrafiłam się dogadać z jego rodzina u której mieszkalismy. Bardzo żałuje tego co zrobiłam. Niestety nie jestem w stanie odwrócić czasu. Zanim zapadł wyrok i rozwiązali nasze małżeństwo weszliśmy z mężem w układ. Postanowił dać mi szanse po rozwodzie na wspólne zamieszkanie. Jesteśmy już 2 miesiące po rozstaniu a z jego obietnic nici... dodam, że spotykamy się regularnie ze sobą, u mnie w domu ponieważ on nikomu nie powiedział o tym ze się spotykamy... codziennie płacze, nie potrafię znaleźć sobie miejsca, strasznie mi go brakuje... on twierdzi ze potrzebuje czasu i tez mu mnie brakuje... jednak dowiedziałam się ze międzyczasie spotykał się z kimś i pisze do niego pare kobiet. Czuje ogromny niepokój, lęk. On nie jest ze mną szczery... a ja mam już dość wszystkiego ... co począć ?
  12. Problematyczna

    Kryzys w małżeństwie

    Mam na imię Basia. Mam 26 lat. Od ponad 3 lat jestem w związku. Na wstępie krótko opowiem o nim by wyjaśnić na czym polega problem. Ja i mój partner poznaliśmy się przez Internet. Na początku gdy zaczęliśmy się spotykać nie byłam do niego przekonana. Później wspólne rozmowy i ciągły kontakt sprawił, że postanowiłam mu dać szansę. Widywaliśmy się tylko w weekendy ze względu na to, że dzieliło nas 70 km, Mój partner ma nietypowy zawód, jest Rolnikiem, mieszka z rodzicami na niewielkiej wsi i prowadzi z ojcem gospodarstwo rolne, ma 28 lat. Ja zawsze kochałam miasto w którym mieszkałam, miałam w około znajomych, pracę, zajęcia, byłam w miarę zadowolona ze swojego życia. Ale nie potrafię być długo sama. Po każdym związku który kończyłam zawsze ja za chwilę pojawiał się kolejny facet, któremu dawałam szansę mimo, że coś w nim mi nie pasowało. A trochę już tych związków miałam, niektóre trwały krótko, najdłuższy w którym jestem teraz. Mimo, że od początku wiele osób mi mówiło, że ja się nie odnajdę z rolnikiem, że to nie moja bajka, oczywiście musiałam spróbować. A bo był opiekuńczy, dobry i się dogadywaliśmy… Jeździliśmy do siebie nawzajem co weekendy, czasem rzadziej, ogólnie układało nam się razem. Po 1,5 roku razem oświadczył mi się. Byłam przeszczęśliwa, czułam, że to facet z którym chcę spędzić resztę życia, bo on mi da stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Po zaręczynach zdecydowaliśmy się zamieszkać razem, ale ze względu na jego zawód istniała tylko jedna opcja-moja wyprowadzka do niego. Bardzo dużo myślałam na ten temat czy dobrze robię, bardzo się tego bałam, całkowicie obce miejsce, wieś, zmiana pracy, zmiana życia, brak znajomych, no i jego rodzice z nami w jednym domu. Zmęczona ciągłymi dojazdami do siebie bardzo chciałam go mieć przy sobie, ale przeprowadzka i zmiana życia była dla mnie bardzo ciężkim wyborem, jednak zdawałam sobie sprawę, że albo to zrobię albo nasz związek nie może dłużej trwać. Mimo, że wszyscy mi odradzali zaryzykowałam i przeprowadziłam się. Pierwszy miesiąc bez pracy był dla mnie ogromnym kryzysem, jednak gdy dostałam pracę wpadłam w codzienność. Między nami nie było już tak super jak wcześniej. On przychodził w ciuchach roboczych, nie miałam nawet jak się do niego przytulić, sprawy łóżkowe stały się rutyną, wręcz czułam, że w ogóle ich nie potrzebuję. Trzeba było zająć się planowaniem ślubu. Na dzień dzisiejszy uważam, że mogliśmy w tym narzeczeństwie trochę być, ale rodzina tradycyjna, jak mieszkamy razem to trzeba się pobrać. Termin ślubu mieliśmy akurat w dniu kiedy wypadała nasza trzecia rocznica związku. Im bliżej ślubu tym większy stres i więcej obowiązków. Mój Partner wpadł w rytm pracy, późno wracał jak już spałam, a wstawał jak jeszcze spałam. Ja i w pracy i poza pracą zajmowałam się szukaniem wszystkiego co związane z weselem. Pod koniec byłam już zmęczona i miałam dosyć tematu ślubu, chciałam żeby to wszystko się odbyło i mieć to z głowy. Bardzo się wtedy od siebie oddaliliśmy, sprawy łóżkowe stawały się świętem, czułam się jakbyśmy mieszkali obok siebie, mijali się nawzajem, bez rozmów, bez czułości, bez komplementów, bez zaskoczenia, bez spontaniczności. Ślub był piękny, wszystko odbyło się prawie idealnie. Byłam bardzo szczęśliwa i czułam się naprawdę wyjątkowo. Zaraz po ślubie wyjechaliśmy w góry na tydzień. Niestety na drugi dzień dowiedzieliśmy się, że zmarła babcia z którą mieszkaliśmy, więc wyjazd się skrócił. Tam też nie mieliśmy bujnego pożycia małżeńskiego. Od razu musiałam wrócić do pracy, on do swoich obowiązków i w sumie wszystko wróciło do normy, czyli szara rzeczywistość. Żadne z nas nie zaalarmowało żeby coś zmienić! Trwaliśmy w tym oboje i oboje robiliśmy ten sam błąd. Dwa miesiące po ślubie. Zostaliśmy zaproszeni na ślub znajomych. Całą imprezę się świetnie razem bawiliśmy, pod koniec już trochę byliśmy oboje wcięci można tak to nazwać i wtedy mój Mąż podszedł do mnie z jakimś facetem i powiedział do niego: Poznaj moją Żonę. Na co ten chłopak: Miło mi, piękna jest…. A mnie zamurowało. Widziałam go wcześniej i nawet mi się spodobał wizualnie, ale nie miałam okazji go poznać, a tu mój mąż sam mi go przyprowadził. Poprosił mnie do tańca, ja wcięta powiedziałam mu jakieś rzeczy typu, że już wcześniej go widziałam, że zwrócił moją uwagę, że wzroku od niego nie mogłam oderwać… gdzie ja nigdy takich rzeczy obcemu nie mówię! Coś w nim było niesamowitego, coś co mnie strasznie do niego ciągnęło… Mieliśmy się znaleźć na facebooku. Po weselu nie mogłam o nim zapomnieć, czekałam z niecierpliwością żeby mnie znalazł, ale niestety minął pierwszy, drugi, trzeci dzień i nic… Czwartego dnia w końcu mi się udało go znaleźć, dodałam go do znajomych. Napisał wiadomość… i tak to się zaczęło… pisanie bez końca po kryjomu przed mężem… Czułam mega ekscytację. Wiedziałam, że robię źle, ale mimo tego nie potrafiłam się powstrzymać. Zaproponował kawę, miałam obiekcję czy się z nim spotkać, ale pomyślałam, że może jak na trzeźwo spojrzę na niego to się zniechęcę i będzie po sprawie. Niestety wyszło całkiem odwrotnie. Bardzo mi się spodobał i mieliśmy o czym rozmawiać… nasze pisanie nie miało końca, a ja wpadałam z kłamstwa w kłamstwo żeby mąż się nie dowiedział co robię. Wymyślałam przeróżne rzeczy żeby móc się wyrwać i się z nim spotkać. Pierwszy dotyk, przytulenie, pierwszy pocałunek, te komplementy z jego ust, te miłe słowa… dostawałam to wszystko czego nie miałam w domu, czułam się jak najszczęśliwszy człowiek na świecie, jak nastolatka. Na szczęście do spraw łóżkowych nie doszło między nami, ale i tak mogę powiedzieć, że spotykając się z nim zdradziłam męża. Nie czułam poczucia winy, on był moją odskocznią, adrenaliną, i widziałam jak też na mnie patrzy i że też mu zależy na tym wszystkim. Gdy pytałam dlaczego spotyka się z mężatką odpowiedział, że on sam nie potrafi tego odpowiedzieć, że to jest sprzeczne wbrew jego regułom, zasadom. Dopiero któregoś dnia w domu wybuchła awantura i wtedy usiadłam z mężem by porozmawiać, że coś się między nami zmieniło już od dawna, że czegoś brakuje. W sumie zgadzał się ze wszystkim tym co mu oznajmiłam. Daliśmy sobie miesiąc na poprawę. Wtedy zadzwoniłam i powiedziałam Panu X że to koniec, że musimy przestać się widywać i kontaktować. Pamiętam jak płakałam… codziennie automatycznie patrzyłam na Tel czy nie mam wiadomości, czułam ogromny smutek, ciągle o nim myślałam, nie chciałam się już starać dla męża. Po tygodniu jednak napisał znowu, ja nie potrafiłam się oprzeć i znowu zaczęłam z nim konwersację. Spotykaliśmy się znowu po kryjomu, widziałam jaki był stęskniony i zapatrzony we mnie. Niestety sumienie zaczynało mnie gryźć, czułam się okropnie, bo widziałam jak mój mąż się stara żeby wszystko było dobrze, zaczął z powrotem okazywać mi uczucia, mówić miłe słowa, niespodzianki robić… a ja tego wszystkiego nie chciałam. Rzuciłam pracę. Siedziałam w domu i szukając nowej roboty popadłam w totalny smutek i bezradność. Stwierdziłam, że tak się dłużej nie da żyć. Wyznałam mężowi, że nie wiem co się dzieje ale ja nic do niego nie czuję, że przeszkadza mi jak mnie przytula i okazuje czułość, że dlatego sama ciągle gdzieś wychodzę, bo mam go dosyć. Wiem, że strasznie go to bolało, ale mimo to nie poddawał się i dalej próbował odbudować we mnie uczucie. Ja niestety dłużej tak nie mogłam i wyjechałam na tydzień do mojej mamy do UK żeby z dala wszystko przemyśleć. Będąc tam stwierdziłam, że muszę od niego odejść, że nie wyobrażam sobie dalszego życia na wsi, i życia w ciągłym kłamstwie. Gdy wróciłam nie dałam rady tego uczynić, był tak kochany i dobry dla mnie, że nie potrafiłam mu tego powiedzieć prosto w twarz. Radziłam się różnych osób, co zrobić… Ja się dusiłam w tym domu, mąż obdarowujący mnie głębokim uczuciem, brak pracy, brak zajęć, tęsknota za Panem X… czułam się pod kloszem. Zasugerowałam, że może powinnam się wyprowadzić na jakiś czas, przemyśleć z dala różne rzeczy, uznał, że razem powinniśmy rozwiązywać problemy i spróbować się zbliżyć do siebie. Drugi raz potem to samo zasugerowałam, że nie powinniśmy mieszkać z rodzicami, że nie czuję się jakby to był mój dom, brak prywatności,że każdemu muszę się tłumaczyć gdzie wychodzę, że może jakbyśmy osobno mieszkali by było lepiej… ale to nie wchodzi w grę ze względu na jego zawód. Pewnego dnia pojechałam do Pana X by mu powiedzieć jak wygląda u mnie sytuacja w domu i że musze wybrać czy zostaję z mężęm i naprawiam czy się wyprowadzam i odchodzę od niego. Był w szoku, powiedział, że nie będzie się odzywał, jak sobie poukładam swoje sprawy to się sama odezwę jak będę chciała. Tydzień później impreza rodzinna, w której nie chciałam uczestniczyć, powiedziałam, żeby Mąż poszedł beze mnie. Wykorzystałam moment kiedy nikogo nie było w domu, spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i pojechałam do koleżanki. Napisałam mu tylko smsa, że musiałam to zrobić, żeby się przez jakiś czas ze mną nie kontaktował, że muszę odetchnąć i przepraszam. Jestem już u niej tydzień i nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Nie chcę wrócić do domu, nie tęsknię za mężem, może bardziej jest mi żal tego wszystkiego, że przecież 4 miesiące temu wzięliśmy ślub, a ja czuję się jakby bez uczuć do niego. Dzisiaj się z nim widziałam, nawet nic we mnie nie drgnęło jak go zobaczyłam. On mi się chyba już nawet fizycznie przestał podobać. Czuję się jakbym wszystkie uczucia przelała na Pana X, może to złudne, bo pewnie to zwykłe zauroczenie, ale gdzie jest miłość którą się kierowałam? Jest mi w stanie ofiarować wszystko, miłość, czułość, poczucie bezpieczeństwa, dom ( ale ten w pakiecie z teściami) w którym chce wszystko u góry osobno zrobić żebym to ja się czuła dobrze, po prostu ocknął się i nagle zmiana w idealnego męża. A ja tego wszystkiego nie chcę… niby chcę i potrzebuję ale chyba nie od niego, ale jesteśmy małżeństwem, powinniśmy walczyć o związek… właśnie, co zrobić… planowałam znaleźć pracę i wynająć mieszkanie blisko pracy i zacząć życie na nowo, ale to się wiąże z rozwodem… Żeby było tego mało, muszę się zastanowić czy chcę podpisać rozdzielność majątkową… bo kupuje ziemię na kredyt, a ja powiedziałam, że nie chcę takich kredytów… I wiadomo, że taka rozdzielność też nas podzieli nawet jak będziemy chcieli dalej próbować. On chce żebym do niego wróciła, ja mam mętlik w głowie, bo Pan X ciągle w niej siedzi… Ale małżeństwo… przysięga którą złamałam… żal… lęk, że popełniam błąd… że mogę mieć wszystko, a nie doceniam… Wychowałam się bez ojca, moja mama miała różnych partnerów, może to ma jakiś wpływ na moje decyzje w życiu… miałam ciężkie dzieciństwo, czasami nie wiem o co mi samej chodzi, rozsądek mówi, żeby zostać przy mężu, serce żeby odejść… Czuję się rozdarta… a Męża mi strasznie szkoda… czy uczucie do niego jeszcze we mnie gdzieś głęboko siedzi?
  13. psycholog Rafał Olszak

    Ukryta przyczyna spadku namiętności

    Niektórzy mawiają, że nic nie jest tak zimne, jak potrafi być małżeńskie łoże. Pewien spadek namiętności w związkach z dłuższym stażem nie jest niczym nadzwyczajnym. Gorzej, że dzisiaj „dłuższy staż” to często rok czy dwa lata. A są i takie osoby, które twierdzą, że tracą zainteresowanie partnerem już po paru miesiącach. To normalne, że efekt świeżości nie trwa wiecznie, ale chyba coś w tej całej rewolucji seksualnej poszło nie tak. Można co sezon kupować inny telefon, kolejną parę butów albo modniejsze ubrania, ale w sypialni ten sam totalny kult nowości sprawia, że wymiana na nowszy model stała się ważniejsza niż sedno tematu. Skomentuj, polub lub udostępnij na Facebook. CIEKAWOSTKA: Niniejszy blog mężczyzny prowadzi psycholog online, terapeuta par i małżeństw.
  14. Clarix00

    Nie rozumiem siebie

    Mam 18 lat i jestem tegoroczną maturzystką. Miałam lekki problem z narkotykami i odkąd zaczęłam je zażywać, nie potrafię zbudować trwałej i zdrowej relacji w związku.( Oczywiście już nie zarzywam żadnych środków odurzających.)Zaczynam manipulować drugą osobą lub jestem zbyt podatna na wpływy partnera. Mój ostatni związek wydawał się świetny, mój chłopak o mnie dbał i chciał mi przychylic nieba a ja go zdradziłam. Nie była to emocjonalna zdrada lecz czysto fizyczna. Nie mam zupełnie pojęcia dlaczego to zrobiłam, wcześniej też mi się to już zdarzało. Zawsze wychodzę z założenia że nie mam nic do stracenia a przecież mam, poddaję się chwili i myślę tylko o chwilowych przyjemnościach zupełnie nie patrząc na to, że mogę kogoś zranić. Dlaczego robię takie rzeczy mając pełną świadomość że to nieodpowiednie? Czasami zachowuje się jakbym była pozbawiona emocji i czasami faktycznie tak jest ale przychodzą takie dni gdzie zaczynam rozumieć to jak bardzo egoistycznie się zachowuje i nie wiem co mam zrobić bo na codzień nie czuję że to jest moim problemem.
  15. Jestem 25 letnią dziewczyną, która od ponad 2 lat jest w związku. Od około dwóch miesięcy mój partner bardzo dużo czasu poświęca rozmową na messengerze ze swoją koleżanką z pracy. Rozmawiałam z nim na ten temat, że jestem zazdrosna i że mi to przeszkadza, że nie wystarczają mu tylko spotkania i rozmowy z nią w pracy. Powiedziałam mu, że boje się że mu nie wystarczam i że ona mu mnie zastępuje bo ostatnio coraz mniej rozmawiamy. Zapewniał mnie, że mnie kocha, nie zdradza i to tylko koleżanka z którą rozmawia o pogodzie i pracy. Ostatnio jednak miałam przeczucie po weekendzie spędzonym osobno, że to z nią rozmawiał przez cały weekend i nie na takie tematy. W chwili słabości sięgnęłam po jego telefon i przeczytałam ich rozmowy z weekendu. Po zrobieniu tego postanowiłam z nim porozmawiać o moich obawach. Nie przyznałam się do sprawdzenia jego wiadomości, ale wypytałam o rzeczy, które wg mnie nie powinny znaleźć się w rozmowach z koleżanką z pracy, ale się znalazły. O każdej tej rzeczy mnie okłamał i twierdził, że nie pisał czy nie wysłał jej takich rzeczy, które widziałam że wysyłał. Nie wiem co teraz zrobić, przyznać się że przeczytałam wiadomości i wiem, że mnie okłamał czy jednak uznać że zrobił to bo wiedział ze się tym przejme i nie chciał mnie ranić? Ufam mu, ale nie podoba mi się ze sposób w jaki z nią pisze wykracza poza koleżeńskie rozmowy. Proszę o rade jak walczyć z tą zazdrością i czy lepiej się przyznać czy pracować nad związkiem i wierzyć że to tylko nic nie znaczace rozmowy?
  16. Jestem Martyna. Mam 29 lat. Mam dwóch synów. O zdradzie męża dowiedziałam się pod koniec lipca tego roku, będąc w 8 miesiącu ciąży. Mąż cały rok listopad 2016 - listopad 2017 był w delegacji w Krakowie. Mąż miał romans na przełomie maj-czerwiec 2017. Przez cały rok rozłąki nie dogadywaliśmy się, szczególnie na odległość były ciągłe kłótnie, jak przyjeżdżał co drugi weekend zawsze doszliśmy do jakiegoś porozumienia, po burzliwej kłótni. Szczególnie wytykałam mu, że czuję, że przestał się mną interesować, angażować w życie rodzinne. Miałam pretensje, że jak wyjeżdża to o nas zapomina, że koledzy są ważniejsi, czułam, że ktoś jest w jego życiu lecz jeśli pytałam wprost słyszałam, że nie mam się martwić. Dużo rzeczy wskazywało na to, ze jest nielojalny wobec mnie. Potrafił nie odbierać moich telefonów. Na wieczór nie odzywał się tłumacząc, że zasnął, zmienił mnie w telefonie z kochanie na Martyna. Zawsze bedąc przy mnie miał telefon przy sobie i wyciszone dzwonki. Zdradę odkryłam sama po znalezieniu zdjęć z tą kobietą. Napisałam do niej sama, bo mąż zaprzeczał, że coś ich łączyło a kiedyś widziałam jak wchodził do niej na profil na fb i spytałam się jej wprost czy coś było. Byłam pewna, że zaprzeczy, niestety. Mąż przyznał się juz wtedy do wszystkiego, że uprawiał z nią seks maksymalnie 11 razy. Spotykał się z nią zazwyczaj po alkoholu jak popili z kolegami. Rozmawialiśmy wiele godzin, przepłakaliśmy połowę rozmów. Postanowiłam dać mu szansę, bo bardzo tego żałuje oraz również dałam mu szansę ze względu na synów, ponieważ jest bardzo dobrym ojcem. Przyznał się, że obiecał sobie, ze powie mi po powrocie z Krakowa na stałe, bo chciał byc przy mnie i ratować związek a na odległość na pewno by to wszystko nie przetrwało. Twierdzi, że nie raz szukał okazji jak wrócił na stałe ale bał się mojej reakcji i zwlekał z tym wszystkim a potem okazało się, że jestem w ciąży z drugim synem i stwierdził, że powie mi jak urodze żeby oszczędzić mi zdrowia. twierdzi, że miał wyrzuty sumienia za każdym razem ale nie wie czemu spotykał się z nią znowu. Że sam siebie nie poznaje z tego okresu. Sam zakończył tę znajomość, ponieważ ocknął się, że stracił wszystkie morale w które wierzył i zrozumiał, że jednak chce byc ze mną i mnie kocha, bo przez cały ten okres myślał by ode mnie odejść ze względu na to, ze żyliśmy obok siebie, ale z nią też nie chciał się wiązać. Walczymy o nasze małżeństwo. Mąż naprawdę sie stara. Mówi mi, okazuje, że kocha i żałuję. Jeden plus z tego wszystkiego jest taki, ze od 3 miesięcy ani razu sie nie poklocilismy a jeśli była jakas sprzeczka to zawsze to wyjasnilismy żeby nie zasypiać pokłóconym. Staram się nie pytać o nią ale w glowie ciagle mam swoje wyobrażenia jak się kochają. Wszystko mi się przypomina jak się kłóciliśmy, jak mnie traktował w tamtym okresie obojętnie. Ciągle wracam myślami do tamtych czasów, analizuje wszystko. Nawet przy zwykłych codziennych czynnościach ciągle myślę o tym, że nie dotrzymał przysięgi małżeńskiej. Zadręczam się tym wszystkim choć chciałabym znów czuć się szczęśliwą żoną. Mąż pokazuje mi, że jestem dla niego najważniejsza, ale ja wciąż mam poczucie, że jestem gorsza od niej. Zastanawiam się czy mieli lepszy seks, nawet się O to pytam męża, ale zaprzecza. Twierdzi, że gdyby było z nią lepiej to by to nie zakończył. Boję się, że kiedyś znów mnie zdradzi, ale twierdzi, że już w zyciu nie popełni takiego błędu, że zawsze będzie szukał rozwiązania ze mną jeśli będziemy mieć kryzys, że on jest pewny, ze chce być ze mną do "grobowej deski". Prosił mnie abyśmy odnowili przysięgę małżeńską, bo ja ciągle mu wytykal, że łatwo mu przyszło zdradzić przed Bogiem a jesteśmy wierzący. W przyszlym roku odnowimy przysięgę o ile to wszystko przetrwa. Małżonek prosi mnie zebym nie myślała o tym, że on tez chce o tym zapomniec a ja mu ciagle przypominam, że on tez cierpi patrząc na mnie jak mnie zranił. Prosi mnie żebyśmy postarali się żyć normalnie, cieszyć się sobą, bo inaczej nie ruszymy z miejsca i nie zdołamy tego naprawić wszystkiego powracając do przeszłości. Jak płaczę przytula mnie, pyta się jak mi pomóc. Mijają 3 miesiące a ja ciągle o tym intensywnie myślę i boję się, że ten ból w sercu pozostanie na zawsze. Chciałabym mu wybaczyć i żyć normalnie ale nie wiem jak to uczynić. Mam dość udawania szczęśliwej żony bo nikt o tym nie wie co dzieję sie w naszym małżeństwie i nie chce wpływu osób trzecich bo wiem, że namawialiby mnie do odejścia, bo znam rodziny podejście do zdrad. Zdradził raz, zdradzi kolejny. Chciałabym przestać się tym zadręczać i myśleć o tym czy kiedyś znów mnie tak upokorzy, czy zdołam znów zaufać, nie myśleć o niej i o tym wszystkim? Jak przestać się zadreczać, płakać i znów żyć normalnie nie mając w głowie myśli, że mnie zdradził?
  17. Ciężko mi opisać całą sytuację... wykorzystam wzór podany tu na stronie i wypunktuję to wszystko.. Jestem matką, mam 26 lat Mój mąż zdradził mnie ze swoją uczennicą (ona 21 lat). Minęło 5 miesiecy, nadal się z nią spotyka, rzadko widuje się z dzieckiem, co jakiś czas pojawia się w moim życiu. Razem z mężem pracowaliśmy występując, jednak z czasem po ciąży ciężko mi było wrócić do pełnej sprawności, brak pewności siebie, którą podburzał, brak czasu i miejsca do treningów ze względu na małe dziecko (aktualnie już uczęszcza do zerówki). Mimo to, nic nie zapowiadało tej sytuacji. Mąż kazał nam się wynieść z domu i urwał kontakt na pewien czas, twierdząc, że moja obecność szkodzi na jego stan zdrowia i samopoczucie. Po 4 miesiącach, gdy znalazłam nową pracę i przeprowadziłam się razem z dzieckiem, mąż zaczął się częściej pojawiać. Mówi, że tej drugiej nie kocha, a jest jedynie zastępstwem za mnie, trenuje razem z nią i postawił mi warunek- gdy wrócę do pełnej sprawności ruchowej, wtedy do siebie wrócimy. Przez te 4 miesiące przygotowywałam się psychicznie do sprawy rozwodowej i byłam zdecydowana na zakończenie związku. Teraz (wiem, że to irracjonalne) liczę na nasz powrót, nie tylko ze względu na dobro dziecka. Mimo, że mąż nadal spędza większość czasu z tą drugą, czasem się widujemy, a nawet zachowujemy podczas spotkania jakby nic się nie stało. Zastanawiam się na ile da się wybaczyć coś takiego i budować związek na nowo. Wiem, że sama popełniłam wiele błędów, ale gdyby mówił co jest nie tak, to nie doszłoby do takiej sytuacji. Ostatni czas wytrącił mnie z równowagi psychicznej i zdrowotnej. Pojawiły się problemy z sercem. Mąż pomagał mi po wizycie w szpitalu. Nadal szukam z nim kontaktu i mam nadzieję, że do siebie wrócimy, jednocześnie cała sytuacja mnie rozrywa od środka. Nie radzę sobie, mam świadomość, że sytuacja jest chora i toksyczna, mimo to, w to brnę. Staram się znaleźć sobie zajęcie, staram się nie myśleć. Byłam u psychiatry i dostałam leki na depresję, niestety teraz nie mogę ich brać ze względu na serce. Boję się iść na psychoterapię, czuję że mówienie o tym wszystkim w gabinecie zniszczy mnie jeszcze bardziej psychicznie. To prawie pewne, że przez uczucie miłości jestem uzależniona od tej relacji. Mam tego po części świadomość, ale.. nie umiem sobie z tym poradzić. Co powinnam zrobić? Czy próbować ratować tę relację... jak sobie poradzić z napadami paniki i jak pozbyć się chęci kontaktu z nim. Jestem zupełnie bezradna, a on nie chce sam ode mnie odejść (psychicznie) i miesza mi w głowie.
  18. psycholog Rafał Olszak

    Liczy się tylko zaufanie

    W gruncie rzeczy liczy się tylko zaufanie. To najcenniejsza waluta. Potrzeba nie lada wysiłku, by na nie zapracować, a wystarczy chwila nieuwagi, aby wszystko stracić. I zwykle tak się dzieje, bo nielojalność kusi jak nigdy wcześniej. Oczarowuje możliwościami, które zdają się być na wyciągnięcie ręki. Ludzie zapomnieli, że wolność nie jest tylko „do” robienia czegoś, ale też można być szczęśliwie wolnym „od”. Od gonienia za złudzeniami, nieodpowiedzialności, nienasycenia i ogółem całego tego głodu miałkich, pozbawionych znaczenia wrażeń. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog prowadzi psycholog online, psychoterapeuta przez Skype, który oferuje usługi psychologiczne jak psychoterapia osób dorosłych, terapia dla par i małżeństw.
  19. Robet123321

    Samotność

    Hej.Czy tam dobry wieczór w sumie nie ma to znaczenia. Mam na imie Robert 27 lat i sam właściwie nie wiem jak tu trafiłem. Mój problem polega na tym że po 5 latach wydawało by się szczęśliwego małżeństwa, nagle zostałem sam. Żona zdradzajac mnie zaszła w ciążę. Spakowała się bez słowa i wprowadziła wlasnie do niego... Nie rozumiem i nie potrafię sobie z tym poradzić udaje sam przed sobą znajomymi i rodziną że daje radę. Ale tak nie jest wracając do pustego domu nie radzę sobie z myślami... jedzenie nie ma smaku od 2 miesięcy moja waga spadła o 11kg, śpię po 2-4 godziny na dobę, przyjacciele na dodatek zabrali mi psa z powodu zaniedbania... zapomniałem że wg go mam. Tak więc zbierając wszystko w całość, Po powrocie pewnego dnia po 5 dniowym wyjeździe do pracy... Znalazlem na stole kartke "Zdradzilam Cie jestem z nim w ciąży odchodze" zostałem sam bez słowa wyjaśnienia chciałbym chociaż zapytać dlaczego... Staraliśmy się o dziecko 4 lata... chodziliśmy na badania wszystko było dobrze ale i tak nie wyszło... Teraz Słyszę teraz tylko stos epitetów na jej temat... A ja nadal Kocham i tęsknię, nie mam pojęcia gdzie wyjechała ani z kim czekam całymi dniami z nadzieją że wróci zadzwoni napiszę... Nie radzę sobie z obowiązkami w domu i pracy... jak mam sobie z tym poradzić? Czuje się coraz gorzej... Mógłbym jej nawet wybaczyć... I może jestem głupi ale myśl że ona wróci jakoś mnie trzyma przy życiu. I wybaczcie.
  20. Witam Mam problem... Jestem w cudownym związku z kobietą którą kocham jak nigdy dotąd nie kochałem żadnej kobiety. Będziemy mieli razem córeczkę. Prawda jest taka tak że ona i ja jesteśmy po przejściach, ja jestem po rozwodzie a ona też odeszła od partnera. Mój problem jest taki że po prostu nie potrafie przestać pisać z innymi kobietami, wiem że tym zachowaniem niszcze swój związek i zaufanie do mojej partnerki. Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego tak robię dlaczego ciągle mam ochotę pisania z innymi kobietami. Boję się że tracę wszystko. Wszystko to co zbudowała na nowo moją nową rodzinę. Dlatego proszę o jaką kolwiek pomoc. Z góry dziękuję i pozdrawiam
  21. psycholog Rafał Olszak

    Słowa, słowa, słowa

    Dla niektórych słowa są po to, żeby ukrywać prawdę. Mogą na przykład deklarować, że chcieliby cię poznać albo że chcą być częścią twojego życia, ale ich czyny na to nie wskazują. Człowiek jest inteligentny, więc słowami umie usprawiedliwić bierność i uzasadnić niedostateczne zaangażowanie. Liczą się więc przede wszystkim realne działania – to, co jest, a nie to, co rzekomo mogłoby być. Ci, którzy są bierni, okłamują nawet samych siebie. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Blog mężczyzny opowiada o związkach, relacjach, miłości. Prowadzi go psycholog kliniczny, terapeuta par i małżeństw.
  22. psycholog Rafał Olszak

    Ludzie bezwzględnie się wzajemnie segregują

    Ludzie bezwzględnie się wzajemnie segregują jakby szukali mebla o odpowiednich wymiarach. Tu ma mieć dużo, tam ma mieć mało, taki ma być wysoki, smukły, solidny, szeroki, wąski, ze złoceniami i tak dalej. Tylko że z meblami to jest tak, że potem chce się je wymienić. Jak się ktoś zaweźmie to może nawet upoluje na jakimś targowisku próżności piękny okaz, ale na nic się to nie zda, jeśli wygląd to priorytet. Bez miłości ciało przestanie robić większe wrażenie w ciągu co najwyżej paru lat i katastrofa gotowa. Totalny spadek pożądania, nuda, rutyna, opatrzenie się kimś skłaniać będą do wymiany na inny model lub szukania dorywczego zastępstwa. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Internetowa poradnia psychologiczna pozwala na kontakt ze specjalistami takimi jak psycholog, psychoterapeuta przez Skype.
  23. Justyna30

    Moja zdrada

    Witam. Mam 30 lat i dwoje dzieci. Z ojcem dzieci nie jestem od ponad dwóch lat. Kilka miesiecy przed rozstaniem poznalam zajebistego faceta z ktorym wdalam sie w romans. On mial zone i dwoje dzieci. Nasze relacje sa do dzis. Przez caly ten okres bylo roznie miedzy nami. On ciagle wracal do domu do zony a ja czekalam kiedy wkoncu od niej odejdzie. Przez te dwa lata nie bylam wporzadku wobec niego. Kilka razy spotkalam sie z roznymi facetami. Ale nasze kontakty konczyly sie tylko na przytuleniu lub pocalunkach. Seksu nie bylo. Sama nie wiem czemu sie z nimi spotykalam. Z zalu do niego ze ciagle wraca do zony ze nie potrafi sie okreslic... Pol roku temu wyprowadzil sie z domu glownie dzieki mnie. Zadzwonilam do jego zony i opowiedzialam o wszystkim co nas laczylo przez te dwa lata. Pare miesiecy temu dowiedzial sie o wszystkim. Ma ogromny zal do mnie. I za te zdrady i za ten telefon do zony. Mowi ze ciagle go oklamuje i w nic mi nie wierzy a tak nie jest. Dwa dni temu doszlo do ich rozwodu wkoncu ale on ciagle nie moze mi wybaczyc tego co zrobilam. Jak to mowi chcialby ze mna byc ale nie umie mi wybaczyc. Kocham go bardzo i nie wyobrazam sobie zycia bez niego ale widze ze on nie potrafi sobie z tym poradzic i boje sie ze to sie wkoncu rozsypie. Co zrobic zeby znow mi zaufal.
  24. Zulka

    Zdrada

    Witam!Jestem 38 letnią kobietą mieszkająca na stałe we Włoszech,Jestem mamą 2 dzieci. Mój problem polega na tym,ze moj partner(Wloch) zakochał się w innej kobiecie!Twierdzi,ze trwa to od 2,5 miesiąca A ja dowiedziałam się 2 dni temu. Powiedział, że już mnie nie kocha Ale trzymają go przy mnie dzieci. Kobieta w której się zakochał wie o nas I twierdzi że nie chce rozwalić rodziny. Mimo wszystko zależy mi na nim I na tym by dzieci miały pełną rodzinę!co mogę zrobić żeby go odzyskać .
  25. Mam 43 lata, 6 lat temu wdałam sie w romans z szefem ktory skonczył sie rozstaniem z moim meżem, zakonczyłam romans ale mąz nie wytrzymał ciśnienia i 4 lata temu sie wyprowadził. urwał mi sie rownież kontakt z moim szefem. po paru miesięcach jednak wrocil z deklaracja wspolnego bycia razem i zaczeło się na nowo. 3 lata obietnic, kochania, wspolnych planów. w miedzy czasie ja sie rozwiodłam, on nie. czekałam. wciaż nie był ten czas, nie ta pora by on powiedział żonie, prosił o czas, o cierpliwość , czekałam 3 lata, az pekłam tydzien temu, zagroziłam ze jesli nie powie żonie ona dowie sie ode mnie, powiedział ze nie powie, bo ona go szantażuje ze targnie sie na życie. (kiedyś w jakiej kłotni powiedziała jemu ze jak ją zdradzi zrobi sobie coś) nie wierze w jej słowa, bradziej on chce odwlec to w czasie. od tygodnia bije sie z myslami czy napisać do niej. chce zeby poniósł konsekwencje. czuje sie oszukana i zdradzona, nie wiem co robic? chce sie zemścić, ukarac go. skutecznie sie od niego uwolnic, bo wciaż pisze smsy. nie daje mi to spokoju. jak postąpić? prośby by nie pisał nie pomagają, jest mi cieżko, przerwociłam swoje zycie do gory nogami dla niego, zeby usluszec po tylu latach ze jeszcze nie teraz??

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.