Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'stres'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 116 wyników

  1. Mam 37 lat i nastepujace problemy/objawy: - bardzo mocno fizycznie odczuwam stres. Przykra uwaga otrzymana przez kogos lub nawet przeczytanie wiadomosci na internecie, ktore sa bardzo zle np o czyims cierpieniu, skutkuje kolataniem serca, speciem do takiego stopnia, ze odczuwac silny bol barkow, nog, plecow. smutkiem, duzymi problememi w zasnieciu przez min tydzien i silnymi problemami w koncentracji - wydaje mi sie, ze mam pewne objawy fobii spolecznej i 'anxiety' np. 'uciekam po czesci oficjalnej spotkania, kiedy uczestnicy maja sie poznac, porozmawiac, wymienic doswiadczeniami itp. Jakakolwiek sytuacja w ktorej nie mam jakby dokladnych instrukcji albo planu co mam robic i o czym rozmawiac wywoluje u mnie niepokoj i unikam takiej sytuacji ale np nie boje sie publicznych wystapien, prezentacji i przemowien przed spora grupa ludzi, i nie boje sie odpowiadac na pytania zadawane z tlumu ad hoc. Czesto po rozmowie z kims kogo dobrze nie znam wpadam jakby w obsesje analizowania tego co i jak powiedzialam bojac sie jak zostalam odebrana. Boje sie tez przyjmowac ludzi w swoim domu, nie jestem pewna co i jak przygotowac zeby wszystko dobrze wyszlo. Z drugiej strony zdaje sobie sprawe z tego i poniewac czasem czuje sie samotna to staram sie nawiazywac znajomosci (be cheerful) i zapraszac ludzi do domu. Jest to jednak okupione duzym stresem - jestem placzliwa ale w dziwnych sytuacjach. Sytuacje smutne czy stresowe nigdy nie wywoluja placzu. Jednak jak np tlumacze corce historie Polski i mowie np o bohaterach Powstania Warszawskiego, wtedy lzy mi sie strasznie cisna do oczu. Potrafie mowic o WTC bez placzu ale jak mam opowiedziec o bohaterskiej postawie zalogi ostatniego samolotu to wtedy placze. Placze tez czesto ze wzruszenia na wiesc o dobrych wiadomosciach, sukcesach, nawet obcych ludzi (bardzo dziwne moim zdaniem) - zdecydowanie gorzej czuje sie wieczorem anizeli rano, co nie pasuje do standardowego profilu depresji - nie mam mysli samobojczych, nie mam problemu ze wstawaniem rano ale np obrocz podstawowej higieny osobistej (codziennie myje wlosy, biore prysznic, nakladam make up i zakladam czyste, wyprasowane ubrania 'nie chce mi sie' dbac o siebie bardziej. Nie chce mi sie wyjsc pobiegac, choc wiem, ze zdecydowanie lepiej sie czuje po bieganiu. Nie chce mi sie isc do fryzjera czy do kosmetyczki. U kosmetyczki bylam 6 lat temu a u fryzjera bywam raz do roku...Chcialabym ladnie wygladac ale nie chce mi sie umawiac wizyt, pamietac o nich i sie wybrac do gabinetu. - potrafie odwolac spotkanie ze znajomymi, bo mi sie nie chce albo 'boje sie isc' - mam niska samoocene (w tzw gorsze dni mysle po prostu, ze jestem zerem) i nie potrafie robic rzeczy tylko dla siebie. Dla innych jestem zdolna do duzych poswiecen, zeby im np pomoc; mam tez tendencje do obwiniania sie i zalowania wielu rzeczy, tak jakbym nie potrafila sobie wybaczyc i isc delej. Mam glebokie poczucie, ze nikt mnie nie kocha. Mowilam o tym mezowi i chyba bylo to dla niego bardzo bolesne. On czesto zapewnia mnie, ze mnie kocha, kupuje kwiaty itp. - czasemi boje sie i odczuwam stres bez evidentnej przyczyny - bardzo lubie rutyne i strukture dnia ale tez wydaje mi sie, ze moje zycie jest troche nudne i chcialabym czesciej wychodzic, poznawac wiecej ludzi - zdarza mi sie oceniac ludzi zbyt ostro, pohopnie ich oceniac i byc za nadto krytyczna w stosunku do ludzi. Na poziomie intelektualnym wydaje mi sie to bezpodstawne i po prostu zle, ale jednak takie mysli czesto przychodza mi do glowy - przezylam kilka ciezkich, naglych i stresujacych wydazen w zyciu, mysle, ze przez ok 3 lata mialam objawy PSTD - mam pewne objawy APD i ADHD (np problem z dokonczeniem zadania, ktore spoczywa tylko na mnie, i tzw rozmienianie sie na drobne w pracy i problem z podejmowaniem decyzji oraz szybkie nudzenie sie danym typem pracy) I choc zdaje sobie z tego sprawe to trudno jest mi to zmienic . Z drugiej strony jestem nastawiona 'zadaniowo' i nie potrafie sie zrelaksowac kompletnie czy cieszyc zyciem. Ciagle jest cos do zrobienia czy cos do zamartwiania sie. - zdaje sobie sprawe, ze nie potrafie sie do konca cieszyc zyciem i to powoduje wyrzuty sumienia u mnie, poniewac mam dobra sytuacje finansowa, meza i superfajne dzieci. - stosunkowo czesto mam cos takiego jak backflash ze zlych wydarzen w moim zyciu, przykrych sytuacji, ktore przezywam na nowo Staram sie walczyc z negatywnymi myslami i nastrajac pozytywnie ale to jakos nie dziala i wydaje mi sie, ze z kazdym negatywnych nawet drobnym wydarzeniem/przykroscia raze sobie coraz gorzej (nie mam tzw thick skin). Maz jest wyrozumialy i nie ocenia mnie ale rownoczesnie zaprzecza, ze cos moze byc ze mna nie tak. Dwa razy w dyciu sama poszlam do lekarza rodzinnego i poprosilam o leki antydepresyjne (za pierwszym razem podzialaly fantastycznie, za drugim nie widzialam za bardzo poprawy). Nie chce wracac do lekow bo wydaje mi sie ze podswiadomie szukam czegos na czym moglabym sie oprzec a tak naprawde to mysle, ze mysze sie wreszcie z tym zmierzyc, zeby poprawic jakosc swojego zycia. Boje sie, ze moja nerwica, depresja czy cokolwiek to jest zle odbije sie na zdrowiu psychicznym moich dzieci . Ja tez nie czuje sie z tym komfortowo
  2. Cześć, jeśli jest ktoś w stanie mi pomóc albo przynajmniej przeczytałeś i chcesz mnie wesprzeć miłym słowami.. To z góry dziękuję.. Do rzeczy.. Od 3 tygodni nie radzę sobie kompletnie z samą sobą. Jestem na studiach, mój pierwszy rok - wiadomo, nowe otoczenie, ludzie nowe doświadczenia i inne podejście do nauki. Tylko że właśnie jest problem że gdy nie radzę sobie to po ciężkim dniu wystarczy że mnie coś wytrąci z równowagi i od razu w płacz. Może i wychodzę teraz jako beksa ale cóż. Chciałabym mieć tylko ten jeden problem.. mieszkam 200 km od mojego rodzinnego domu gdzie.. Dzieje się naprawdę źle. W sumie, to działo się źle już od kilku dobrych lat. Mój ojciec jest cholerykiem. Gdy mu coś nie wychodzi albo ktoś z naszej rodziny coś zrobi głupiego - tak jak ja ostatnio spaliłam czajnik to od razu zaczyna krzyczeć, wyzywać nas od szmat, nieudaczników i pasożytów. Za każdym razem robi mi się coraz bardziej przykro gdy to słyszę ale zawsze wtedy odzywałam się i wdawałam się w awanturę nieraz dostając po "pysku". Moja mama i siostra zostały w domu bo ktoś musi domem się opiekować. Dzisiaj rozmawiając przez telefon z mamą nagle usłyszałam wielkie krzyki ojca.okazalo się że nie można było wyłączyc telewizora a siostra to zrobiła bo po co marnownać prąd. Była wielka awantura oczywiście gdzie ojciec zwyzywał siostrę. Wszystko to słyszałam więc zaczęłam podnosić głos i mu przemawiać do rozsądku. Nawet mama próbowała go uspokoić ale nie wychodziło. Rozłaczyłam się I zaczęłam płakać bo nie mogłam wytrzymać presji. Gdy ponownie po czasie zadzwoniłam do mamy to okazało się że ona takze płakała. Boję się, że one nie wytrzymają psychicznie razem z nim jak tak dalej będzie. Boję się kolejnych dni i z każdym dniem mam coraz większą ochotę na to by opuścić ten świat.. Nie mam się komu wygadać bo nikomu nie potrafię zaufać.. Jestem dosyć samotna więc jestem w kropce.. Chciałabym się cieszyć studiami bo każdy mówi że to najpiękniejszy okres w życiu ale nie potrafię gdy pomyślę, że w domu może być kolejna awantura o byle pierdołe.. Mój ojciec jest naprawdę spoko gościem tylko te napady złości robią z niego złego człowieka. Nie potrafię nic z tym zrobić a chciałabym.. Już kilkakrotnie myślałam o tym by otworzyć okno w pokoju i że skoczyć z niego i się zabić. Albo wpaść pod auto albo się utopić w Wiśle.. Nie wiem co mam zrobić, potrzebuję pomocy.. Nienawidzę siebie i wszystkiego dookola..
  3. Studentka

    Nawracająca depresja

    Mam 19 lat i jestem studentką psychologii. Psychologiem chciałam zostać od gimnazjum. Wszyscy mówią mi, że jestem dobrym słuchaczem, trafnie doradzam, pomagam im w radzeniu sobie z problemami. Wiele przyjaciół i znajomych przychodzi do mnie ze swoimi troskami, ale nigdy mi to nie przeszkadzało. Pomagając im, sama czuję się lepiej. Jednak od dłuższego czasu nie potrafię pomóc sama sobie. Ok. 4 lata temu pojawiły się u mnie pierwsze objawy depresji i nerwicy. 2 lata temu, kiedy byłam już w naprawdę tragicznym stanie lekarz mnie zdiagnozował i przepisał leki. Po jakimś czasie było lepiej, zelżały objawy somatyczne, trochę lepiej spałam, no i czułam się szczęśliwsza. Jakiś czas chodziłam do psychoterapeuty, ale na dłuższą metę było to dla mnie za drogie. Ogromną rolę odegrał tutaj też mój chłopak. Jesteśmy ze sobą od czerwca zeszłego roku, od początku wiedział o moich problemach i był dla mnie największym wsparciem. Do teraz mój związek jest bardzo udany. Po maturze jakbym rozkwitła. Dawno nie czułam się tak świetnie, zniknął stres, świetnie bawiłam się na weselu brata, pojechałam na wspaniałe wczasy. Wszyscy uwierzyli, że mi przeszło i ja również. Po konsultacji z lekarzem stopniowo odstawiłam leki. Od października rozpoczęłam studia i jest w porządku, radzę sobie. Może nie jest łatwo, ale póki co nie stresuje mnie to tak, jak liceum, matura. Dlatego zupełnie nie rozumiem co się ze mną dzieje. Od 2-3 tygodni zauważam niepokojące objawy. To wraca... Mam napady lęku, brakuje mi chęci do życia, siedząc sama w mieszkaniu coraz częściej płaczę, zaczynam unikać ludzi, częściej lunatykuję (ten objaw akurat nigdy całkowicie nie zaniknął), mam bóle głowy i mięśni, kłucie w sercu, trzęsą mi się ręce, mam problemy z koncentracją... To wszystko tak dobrze znam i tak bardzo się tego boję... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wszyscy, którzy wiedzieli o problemie myślą, że już mi przeszło, a Ci, którzy nie wiedzą nigdy się nie domyślą... Sprawiam wrażenie osoby rozrywkowej, pewnej siebie, dowcipnej, otwartej na ludzi, łatwo nawiązuję kontakty i ludzie raczej mnie lubią. Właściwie po części ja taka jestem. Sytuacja jednak zmienia się o 180 stopni gdy zostaję sama. Wtedy zaczynam rozmyślać o moich kompleksach, lękach, stresach i nie radzę sobie. Uważam się za gorszą od mojej rodziny, przyjaciół, myślę, że nie zasługuję na mojego chłopaka. Czuję, że to wraca i jeszcze bardziej mnie to dołuje, bo tak bardzo się tego obawiałam. Podświadomie wiedziałam, że to kiedyś wróci, ale tak bardzo chciałam wierzyć, że to już koniec... Wcześniej bywały takie momenty lepszego samopoczucia, ale nigdy nie były tak długie jak ostatnie pół roku. W dodatku coraz częściej zastanawiam się czy moje marzenie o psychologii ma sens. Jeśli nie potrafię pomóc sobie, to czy jestem w stanie pomagać innym ludziom? Znów tracę kontrolę...
  4. Witam.Mam 27 lat. Od pewnego czasu mam problem z zasypianiem denerwują mnie dźwięki takie jak chrapanie ,dźwięk samochodu,szum w kaloryferze. Do tego stopnia że zaczął mi przeszkadzac oddech u partnera A nawet jak poruszy noga lub reka. Potrafię zerwać się w nocy jak usłyszę jakiś glosniejszy hałas np kichanie. Objawami tego jest niepokój w klatce piersiowej ,takie wibracje,ściskanie czasem bije mi szybciej serce. Takie hałasy są nieuniknione bo to życie codzienne A ja boję się że w końcu dostanie zawału. W dzień proszę żeby inni mówili do mnie prawie szeptem. Mam wrażenie ciągłego napięcia w klatkę piersiowej. Zatyczki w uszach nie pomagają tabletki na sen i uspokojenie mają chwilowe działanie. Proszę o porade
  5. 1,5 roku temu rozstałam się z facetem po 5 latach związku, który miał skończyć się ślubem a zakończył obniżeniem samooceny, brakiem wiary w siebie, zdołowaniem. Byłam źle traktowana, z początku było dobrze jak w każdym związku, później zaczął mnie zmuszać do wielu rzeczy, traktował jak zabawkę. Kiedy odmawialam, wyzywał od grubych ( ważę 65kg), brzydkiej itp. Czułam się bezwartościowa, zdołowana. Gdy od rozstania minęło 7 miesięcy, doszłam do wniosku że zasługuje na szczęście i że za wszelką cenę znajdę miłość. Poznałam dwóch mężczyzn przez internet. Chcąc poczuć się lepiej, chciałam sprawdzić czy naprawdę jestem taka okropna za jaką miał mnie były. Odważyłam się wysłać do nich kilka zdjęć w bieliźnie i to właśnie mnie męczy. Żaden z nich ze mną nie jest, co gorsze jeden z nich groził że może zniszczyć mi życie przez te zdjęcia. Nie mam z nimi już kontaktu ale ciągle o tym myślę. Pisze w głowie tysiące scenariuszy. Każdego dnia obawiam się że ktoś się o tym dowie. A tym bardziej mężczyzna z którym teraz jestem. Popełniłam największą głupotę w życiu i boje się że jeśli się o tym dowie to go stracę. Czy w ogóle powinien się o tym ode mnie dowiedzieć czy milczec? Ale to milczenie rujnuje mnie jeszcze bardziej...
  6. 1,5 roku temu rozstałam się z facetem po 5 latach związku, który miał skończyć się ślubem a zakończył obniżeniem samooceny, brakiem wiary w siebie, zdołowaniem. Byłam źle traktowana, z początku było dobrze jak w każdym związku, później zaczął mnie zmuszać do wielu rzeczy, traktował jak zabawkę. Kiedy odmawialam, wyzywał od grubych ( ważę 65kg), brzydkiej itp. Czułam się bezwartościowa, zdołowana. Gdy od rozstania minęło 7 miesięcy, doszłam do wniosku że zasługuje na szczęście i że za wszelką cenę znajdę miłość. Poznałam dwóch mężczyzn przez internet. Chcąc poczuć się lepiej, chciałam sprawdzić czy naprawdę jestem taka okropna za jaką miał mnie były. Odważyłam się wysłać do nich kilka zdjęć w bieliźnie i to właśnie mnie męczy. Żaden z nich ze mną nie jest, co gorsze jeden z nich groził że może zniszczyć mi życie przez te zdjęcia. Nie mam z nimi już kontaktu ale ciągle o tym myślę. Pisze w głowie tysiące scenariuszy. Każdego dnia obawiam się że ktoś się o tym dowie. A tym bardziej mężczyzna z którym teraz jestem. Popełniłam największą głupotę w życiu i boje się że jeśli się o tym dowie to go stracę. Czy w ogóle powinien się o tym ode mnie dowiedzieć czy milczec? Ale to milczenie rujnuje mnie jeszcze bardziej...
  7. bluevelvet

    Stres w pracy

    Mam 30 lat, a od 7 pracuję w zawodzie nauczyciela. Wybrałam ten zawód świadomie i mimo problemów ze znalezieniem pracy na stałe, zawsze przynosił mi dużo radości. Mam kilka zaufanych osób w pracy, na których mogę polegać. Od paru miesięcy zauważyłam jednak u siebie zniechęcenie do pracy, a problemy i sytuacje stresujące przygnębiają mnie bardziej niż w poprzednich latach. Problemy pogłębiły się, kiedy powierzono mi bardziej odpowiedzialne zadania w pracy. Nie boję się nowych obowiązków tylko rozczarowania z powodu lenistwa uczniów, z którymi pracuję. Często wstaję rano z myślą, że dziś wydarzy się coś nie po mojej myśli, jakiś uczeń mnie zdenerwuje lub nie wywiąże się z powierzonych obowiązków. Mam poczucie, że moje zaangażowanie nie jest doceniane przez moich wychowanków i najchętniej chcieliby, abym dała im święty spokój i zgadzała się ze wszystkim, co proponują, a to nie jest właściwe ani możliwe. Bardzo przeżywam sytuacje konfliktowe z uczniem, mimo że teraz mam więcej doświadczenia niż kilka lat temu. Czasami mam poczucie, że mój pracodawca obarcza mnie winą za błędy popełniane przez uczniów. Nie potrafię zapomnieć o pracy nawet podczas dni wolnych. Od tych wszystkich myśli czasami boli mnie głowa i serce, jestem rozkojarzona i nieszczęśliwa, ponieważ nie mogę w pełni skupić się na pracy dydaktycznej, którą bardzo lubię. Doszło do tego, że czasami myślę o zmianie zawodu, ale nie chcę podejmować pochopnej decyzji. Co mogę zrobić, aby lepiej radzić sobie z tego rodzaju stresem i czerpać więcej radości z pracy? Czy zmiana zawodu jest jedynym rozwiązaniem?
  8. Nie wiem już co robić, z o partnerem nie układa mi się już nie jesteśmy po ślubie ale żyjemy ze sobą już 6 lat. Mamy córkę która wychowujemy razem w jego mieszkaniu. Od dłuższego czasu kłucimy się, najczęściej to on podnosi głos i wypowiada jaką to jestem siaka i owaka i ze mnie nienawidzi. Nie mam już siły walczyć o nas jestem psychicznie wykończona, i nie wiem co robić żeby dla naszej córki było lepiej bo ona bardzo kocha tatusia swojego A on kocha bardzo ją. I czy lepiej będzie jak zawalcze o nią żeby została pod moja opieka, czy może lepiej zostawić ja z jej ojcem A sama się odsune. Bo nie mam w sumie gdzie z nią się udać, nie mam oszczędności, praca jest ale nie na tyle bym mogła teraz coś wynająć. Więc co mam robić. Pomóżcie bo już dłużej w tym domu nie wytrzymam. Nie chce tu być ale boję się też tu nie być.
  9. psycholog Rafał Olszak

    Czy przemoc ma płeć? Jakie są rodzaje przemocy?

    Czym jest przemoc? Co nią nie jest? Czy przemoc ma płeć? Jakie są rodzaje przemocy? Jak jej zapobiegać? Co robić, gdy doświadcza się przemocy? Odpowiedzi udziela psycholog w podcaście:
  10. Witam serdecznie, Jestem dwudziestoletnią kobietą mieszkającą z mamą i babcią. Odkąd pamiętam są one mocno niestabilne, słyszą głosy, cierpią na urojenia, uważają, że cały wszechświat skrzyknął się przeciwko nim, tworzą jakieś chore scenariusze, obwiniają mnie, uważają, że chcę je zabić, są agresywne wobec siebie, mnie i innych. Ciężko jest znaleźć słowa, które mogą opisać powagę sytuacji. Jako dziecko nie mogłam nawiązać relacji ze swoim ojcem, ponieważ mama powtarzała mi ciągle, że tata chce mnie skrzywdzić, wykorzystać. Nie mogę mieć ani partnera, ani partnerki, ani żadnych przyjaciół, nie mogę żyć po swojemu, bo zaraz wywołuje to atak furii i zachowania agresywne. Całe moje życie to niekończąca się przemoc psychiczna i okresowo fizyczna ze strony mamy i babci. Nie to jest jednak najgorsze. Życie w tej patologii wywołało u mnie nerwicę lękową, cierpię na przewlekły stres, mam sporo urazów psychicznych. Nie mogę już znieść ciągłych krzyków, wystarczy, że usłyszę głośniejszy dźwięk, który kojarzy mi się z podniesionym tonem, i zaczyna się u mnie odbierający dech atak paniki. Podjęcie jakiejkolwiek racjonalnej rozmowy z moimi współlokatorkami jest niemożliwe. Żyję jak w klatce. Nie mam żadnych znajomych, nie spotykam się z nikim, nie potrafię nawiązać relacji z kimkolwiek. Ale nie o mnie tutaj chodzi, ponieważ niedawno podjęłam terapię. Mama i babcia są nieleczonymi schizofreniczkami paranoidalnymi, nie zostały także oficjalnie zdiagnozowane (jedynie pośrednio), ponieważ nie jestem w stanie nakłonić ich do pójścia do psychiatry. Wielokrotnie zdarzało się, że zmuszona byłam wzywać policję w celu interwencji, kiedy mama była agresywna, policja jednak umywała ręce. Poradzono mi, abym następnym razem zadzwoniła po pogotowie ratunkowe, co też uczyniłam - dostałam jedynie naganę, że wzywam służby ratunkowe w nieuzasadnionym przypadku. Pomimo, że zarówno mama, jak i babcia, w trakcie interwencji wykazywały objawy silnej paranoi, policja oraz służby medyczne nie zwróciły na to żadnej uwagi. Napisałam więc prośbę do sądu o wszczęcie przymusowego leczenia, ponieważ nie widziałam już innej możliwości. Dostałam wiadomość, że w celu zdiagnozowania i nałożenia przymusu leczenia muszę dostarczyć diagnozę potwierdzającą chorobę mamy i babci. Paranoja, kpina, skandal, śmiech na sali, nie mam już innych słów. Ręce opadają. Jestem zniszczona psychicznie, mój system nerwowy nie daje już rady, mam napady paniki, myśli samobójcze, ale mimo to jakoś daję radę, bo wiem, że muszę walczyć. To jedyna rzecz, której nauczyła mnie rodzina. Zwracam się z gorącą prośbą o poradę, w jaki sposób zmusić osoby chore na schizofrenię paranoidalną (jedna z nich ma prawdopodobnie także kilka osobowości), NIEZDIAGNOZOWANE, agresywne do leczenia. Rozmowa nie wchodzi w grę. Muszę coś z tym zrobić, bo tak nie można żyć. Oczywiście mogłabym "je olać", zostawić oprawczynie i wyprowadzić się, jak zrobił to kiedyś mój tata, ale nie jestem w stanie zgodzić się na to, aby tak wspaniałe kobiety musiały żyć z trawiącą ich chorobą. Nie pozwoliłoby mi na to serce, które jeszcze mam. Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź Izabela
  11. Paulina00710

    Co mi sie dzieje?

    Sama nie wiem od czego zacząć. Jestem studentką, mam 22 lata. Od kilku lat pewne emocje we mnie narastały i teraz czuję się tak bardzo dziwnie. Nie wiem nawet, co jest najgorsze. Mam wrażenie, że wszystkiego się boję poczynając od stresu towarzyszącego mi choćby przy pójściu do sklepu (okropnie stresuję mnie przechodzenie przez jezdnie, czy jadący samochód się zatrzyma, czy nie, czy długo będę stała zanim przejdę-kompletnie dziwne to) a kończąc na tym, że stresuję się nawet chodzeniem na zajęcia, pójściem do sklepu przed zamknięciem ( czy zdążę zrobić zakupy i nikt mnie nie zamknie w środku). Mam wrażenie, że mam zachwiane poczucie bezpieczeństwa, nie wiem z czego to wynika. Tak się zastanawiałam i moje dzieciństwo było naprawdę dobre. Rodziców mam wspaniałych, którzy mi pomagają, wspierają. Więc co mi się stało, że taka jestem? Czuję się nieszczęśliwa, ostatnio ciągle płaczę, bo muszę chodzić na zajęcia. Chociaż, kiedy jestem już na uczelni czuję się dobrze, sama droga jest do niej najgorsza. Boję się, że nic w życiu nie osiągnę, bo strasznie się sama blokuję i ograniczam. Boję się żyć, czuję się w zasadzie gdzieś w środku martwa. Co to za życie jeśli boję się 90% tego, co muszę robić, co chcę? Oprócz tego boję, że mnie skrzywdzi mój narzeczony. Parę razy mnie okłamał, ale jak mógł nie kłamać skoro potrafiłam być zła na niego, że pisał z koleżanką z uczelni? To nic złego przecież, a dla mnie to koszmar. Miałam okres, w którym go totalnie kontrolowałam (sprawdzenie facebooka, stron na jakie wchodził, zabroniłam mu słuchać jego ulubionego zespołu, bo mi się nie podobał). Ja wiem, ze to bardzo krzywdzącego dla drugiego człowieku, teraz uspokoilo się to, ale wciąż się boję. Boję się, ze mnie zostawi, ze będę sama, ze mnie nie kocha, ze mu się nie podobam. Miewam napady paniki, kiedy z różnych względów nie mam z nim kontaktu. Dwa razy chciał mnie zostawić, co jeszcze bardziej zburzyło moje poczucie bezpieczeństwa, moją samoocenę. Czuję się brzydka. Przez ostatnie 3 tygodni jest gorzej niż kiedykolwiek. Nie mam kompletnie na nic ochoty, najchętniej bym całe dnie została w łóżku. Tylko w swoim pokoju czuję się dobrze i komfortowo. Schudłam kilka kilo, nie mogę ostatnio jeść za bardzo. To takie wszystko głupie, chciałabym czuć się szczęśliwa i nie czuć non stop stresu i lęku. Co miałabym zrobić, żeby było mi lepiej? Nie chcę iść do psychologa. Nie umiem mówić o uczuciach.
  12. Nie wiem kogo wybrać do terapii, muszę ja rozpocząć jak najszybciej bo się sama wykończę. Miałam ciężkie dzieciństwo (alkoholizm ojca), proby samobójcze za sobą, zaburzenia odżywiania - kompulsywne jedzenie, zdiagnozowany borderline i depresje. Nie wiem na kogo się zdecydować.... j
  13. Jestem 25 letnią dziewczyną, która od ponad 2 lat jest w związku. Od około dwóch miesięcy mój partner bardzo dużo czasu poświęca rozmową na messengerze ze swoją koleżanką z pracy. Rozmawiałam z nim na ten temat, że jestem zazdrosna i że mi to przeszkadza, że nie wystarczają mu tylko spotkania i rozmowy z nią w pracy. Powiedziałam mu, że boje się że mu nie wystarczam i że ona mu mnie zastępuje bo ostatnio coraz mniej rozmawiamy. Zapewniał mnie, że mnie kocha, nie zdradza i to tylko koleżanka z którą rozmawia o pogodzie i pracy. Ostatnio jednak miałam przeczucie po weekendzie spędzonym osobno, że to z nią rozmawiał przez cały weekend i nie na takie tematy. W chwili słabości sięgnęłam po jego telefon i przeczytałam ich rozmowy z weekendu. Po zrobieniu tego postanowiłam z nim porozmawiać o moich obawach. Nie przyznałam się do sprawdzenia jego wiadomości, ale wypytałam o rzeczy, które wg mnie nie powinny znaleźć się w rozmowach z koleżanką z pracy, ale się znalazły. O każdej tej rzeczy mnie okłamał i twierdził, że nie pisał czy nie wysłał jej takich rzeczy, które widziałam że wysyłał. Nie wiem co teraz zrobić, przyznać się że przeczytałam wiadomości i wiem, że mnie okłamał czy jednak uznać że zrobił to bo wiedział ze się tym przejme i nie chciał mnie ranić? Ufam mu, ale nie podoba mi się ze sposób w jaki z nią pisze wykracza poza koleżeńskie rozmowy. Proszę o rade jak walczyć z tą zazdrością i czy lepiej się przyznać czy pracować nad związkiem i wierzyć że to tylko nic nie znaczace rozmowy?
  14. maggieflakes

    pustka życia w lęku

    Mam prawie 38 lat, stwierdzoną fobię społeczną przez psychiatrę, leczyłam się przez kilka lat, ale od jakiegoś czasu przestałam, bo mój mąż nie jest zwolennikiem takiego leczenia, choć też ma kilka problemów natury psychologicznej. Leczę się też na endometriozę i przyjmuję po raz czwarty Visanne po którym fizycznie czuję się nieźle, ale psychicznie coraz bardziej odczuwam smutek, poczucie beznadziei i nie chce mi się żyć. Nie myślę o samobójstwie, tylko o tym, żeby zasnąć i się już nie obudzić. Od kwietnia tego roku jestem bezrobotna, z poprzedniej pracy zwolniłam się z powodu lęków w kontaktach z innymi. w sumie w każdej pracy miałam z tym duży problem, z powodu tego stresu nie wytrzymywałam i "uciekałam". Mieszkam w niedużej miejscowości w której trudno o pracę, do większego miasta jest ograniczony dojazd jak ktoś nie ma prawa jazdy, a ja nie mam. Z powodu lęków dużo rzeczy nie umiem, ograniczają mnie, nie mam żadnych znajomych oprócz męża. Nic mnie nie cieszy, ciągle się martwię, żyję w swoim świecie i nie wiem co dalej.
  15. Cześć. Mam na imię Laura, mam 21 lat. To mój pierwszy wpis tutaj. Zdecydowałam się na to, ponieważ czuję się i jestem samotna. Zawsze byłam osobą, która ceniła sobie mieć czas na przebywanie z samym sobą i obecność innych nie była moim priorytetem, jednak lubiłam ludzi, dawali mi dodatkową fajną energię, uwielbiałam sprawiać, żeby czuli się dobrze. Chociaż się o to nie prosiłam, byli. Obecnie mam wrażenie ,że straciłam swojego najważniejszego przyjaciela, mnie. A za tym, takze i ludzie zaczeli się ode mnie odsuwać. NIe potrafię sobię pomóc co jest powodem moich frustracji i trwa to już przynajmniej 3 lata. Jest mi bardzo smutno, ponieważ jak nigdy wcześniej potrzebuję ciepła bliskości, ale nie potrafię o to po prosić i boję się, okazuję się ,że większość moich relacji była jednostronna, natomiast gdy teraz ja potrzebuję wsparcia nie mam nikogo kto jest w stanie podnieść mnie na duchu. Nie mam siły walczyć o swoje lepsze życie i powoli jest coraz gorzej. Bywają momenty wiary, ale są to krótkie epizody. Nie mam siły wewnętrznej. Najgorsze jest to ,że zaczęłam bać się tworzyć relacji, uczucie strachu miesza się z obojętnością. Strach towarzyszy mi na każdym kroku, praktycznie przy każdym działaniu, jest to okropne, może nie sam fakt pojawienia się go bo kiedyś też tak miałam i w gruncie rzeczy jest on ważnym sygnałem tylko ,że teraz nie potrafię go przezwycięzyć on mnie paraliżuję powoduje ,że uciekam, nie mogę wykonać rzeczy dla mnie istotnych. Kiedyś dodanie rangi do celu motywowało mnie , obecnie jest zupełnie odwrotnie. Przez co najlpiej jakbym w ogóle nie stawiała sobie celów bo przynajmniej jestem w stanie coś wykonać. Chciałabym odzyskać kontrolę nad życiem i czasami wydaje mi się ,że wiem jak to zrobić, ale długi czas trwania w tym marazie jest oznaką tego, że nie potrafię i cieszę się ,że w końcu potrafię się do tego przyznać, bo mam nadzieję ,że jest to początek jakieś dobrej zmiany Jeśli ten fakt w czymś pomoże, to powiem, że w liceum moja mam znalazła sobie partnera, który okazał się być psychopatą , bił moją mame, natomiast mnie i mojego brata ciągle zastraszał, wydaję mi się że jakoś z nim wygrywaliśmy, przynajmniej nie dawaliśmy mu się zgnębić, mam wrażenie ,że od tamtej pory ja sama to robię i nie potrafię sobie sama ze sobą poradzić. Pojawienie się go w moim życiu zburzyło wszystkie moje wartości. Najgorsze jest to ,że jest to człowiek wpływowy, majętny, "religijny" społecznie uważany za człowieka sukcesu, który w rzeczywistości jest potworem z bardzo dobrą maską. NIenawidzę tej sytuacji, przez długi czas starałam się pomóc mamie, jednak ona w ogóle mnie nie słyszała i nawet czasami miałam wrażenie ,że pomimo wszystkiego co robi, bardziej się z nim ceni niż ze mną. Tak było, była zastraszona. Wtedy nawet sobie radziłam wiedziałam, że muszę mieć siłe dla brata, ale potem wszystko się zmieniło weszłam w toksyczny związek ze swoim byłym chłopakiem i nie mogłam się z tego uwolnić , przyjełam rolę romantycznej ofiary i właściwie od tamtej pory nie mogę się podnieść straciłam wszystkich przyjaciół, pewność siebie, wiarę we własne możliwości. OKres liceum był dla mnie cierpieniem. Na szczęście jakimś cudem pomimo wszystko dostałam się na studia na które zawsze chciałam pójść. Byłam na nich dwa tygodnie , trzymając pozytywną postawę nowe życie i wgl, ale jak tylko pojawił się moment zwątpienia i smutku, uciekłam bałam się powtórzenie tego wszystkiego poszłam na urlop, wróciłam po roku, ale było już zupełnie inaczej czułam się przegrana i z takiej pozycji wystartowałam, pomimo to projekty jakoś mi szły, skończyłam pierwszy rok jestem na drugim, wiem ,że to co robię jest 10% moich możliwości i jeśli tak będę prowadzić swoje studia to nie będę miała możliwośći wykonawania zawodu jakim jest architektura, bo jest to za mało. Wiem ,że jest to ostatni dzwonek, żeby coś z tym zrobić. Nie radzę sobie ze swoimi emocjami. Proszę o pomoc.
  16. Nazywam się Aga i mam 25 lat. Czuję się zagubiona i bardzo chciałabym porozmawiać z kimś o tym jak się czuję i co mogę zrobić, żeby wyjść z tego dołka, który sama sobie wykopałam. Zacznijmy od początku: Od sześciu lat mieszkam w Anglii. Podoba mi się ten kraj, dotychczas podobało mi się jak żyję i jak się tutaj czuję. Od pięciu lat jestem w związku z Anglikiem. Mamy swoje problemy- jak to w związkach, ale oboje się kochamy i zawsze je razem rozwiązujemy. Mój chłopak jest w wojsku od 3 lat (wspieram go całym sercem), w ciągu kilku przyszłych lat planuje przekwalifikować się na nauczyciela. Planujemy razem naszą przyszłość i oboje cieszymy się jak wiele jeszcze jest przed nami. Zawsze miałam jakieś problemy - większe lub mniejsze. Studiowałam i pracowałam, byłam zawsze bardzo zajęta. Po ukończeniu studiów tutaj, nadal pracowałam w restauracji przez kilka miesięcy i poszukiwałam pracy. Drzwi do "kariery" otworzyły mi się w styczniu tego roku. Dla mojej nowej pracy przeprowadziłam się do Londynu i musiałam jeszcze raz zacząć wszystko od początku. Dość szybko sprawa mieszkania została rozwiązana, także poznałam kilku znajomych w pracy, z którymi lubię spędzać czas. Praca jednak mnie wypala. Jestem menadżerem projektów i jestem zawsze zestresowana. Nie radzę sobie z ogromem obowiązków i oczekiwań. Zostaję po godzinach (bez dodatkowej zapłaty). Lubię być dobra w rzeczach, które robię - zawsze lubiłam rywalizować - jednak to jest jedno z tych stanowisk, w których większość rzeczy nie idzie po myśli. Nie czuję się spełniona czy też szczęśliwa w pracy, którą wykonuję. Nie rezygnuję z niej, bo nie jestem pewna co tak naprawdę chciałabym w moim życiu robić. Oczywiście do tego dochodzą pieniądze. Moje zarobki są ok, ale w Londynie pieniądze się rozchodzą jak świeże bułki. Znikają po prostu, nie oszczędzam wystarczająco przekładając na ilość energii, którą w to wkładam. W sierpniu tego roku po raz pierwszy straciłam kogoś bardzo bliskiego. Mój tata zmarł niespodziewanie i mam bardzo wiele sobie do zarzucenia co do naszej relacji, a raczej jej braku. W moich oczach był on alkoholikiem (tylko w niedziele mogłam z nim porozmawiać gdy był trzeźwy). Nie sądzę, że jego śmierć do mnie jeszcze dotarła jakoże przyjeżdżałam do domu praktycznie tylko na święta przez ostatnie kilka lat. Zauważyłam, że od dłuższego czasu (już przed śmiercią mojego taty) przestałam uprawiać sport (kiedyś uwielbiałam siłownię), mniej maluję się i wprost mówiąc: mniej o siebie dbam. Mimo, że staram się iść spać najpóźniej o jedenastej, nie wstaję z chęcią do pracy, wręcz odkładam to na ostatnią chwilę i idę do pracy bez śniadania/makijażu/prysznica. Zawsze dużo ruszałam się w pracy (jako kelnerka), a praca przy biurku sprawiła, że przybrałam kilka kilogramów (nie wiem ile, bo nie boję się zważyć - co najmniej jeden rozmiar w górę). Straciłam pewność siebie. Mój chłopak cały czas powtarza, że jestem piękna, a ja mu nie wierzę, bo widzę zbyt dużą zmianę w tym jak wyglądam - na gorsze oczywiście. Przestałam robić sobie zdjęcia, bardzo rzadko patrzę w lustro i myślę "ładnie dzisiaj wyglądam". Widzę podkrążone, smutne oczy i zaokrągloną siebie, której nie poznaję. Stałam się mniej interesująca dla samej siebie. Nie pamiętam jakie miałam hobby i co tak naprawdę lubię robić. Czuję się samotna i naprawdę zagubiona. Moja przyjaciółka mnie odwiedziła na długi weekend i uświadomiła mnie, że kiedyś taka nie byłam. Zauważyła, że jestem przygniębiona, zmęczona pracą i rzadko kiedy robię coś dla siebie. Nie wiem jak stąd ruszyć. Jak narazie podjęłam małe kroki, staram się zacząć biegać co najmniej dwa razy w tygodniu i troszkę lepiej się odżywiać. Mam wrażenie, że mimo wszystko nadal czuję się przytłoczona tym wszystkim, szczególnie śmiercią taty, pracą i brakiem mojego faceta (w tym roku bardzo dużo wyjeżdżał w różne misje). Nie mam pojęcia jak zmotywować samą siebie do życia i do wiary, że mogę czuć się lepiej. Przez większość wolnego czasu (wieczory i weekendy) nie mam ochoty na nic, po prostu chcę spać lub oglądać Netflixa. Nie wiem, co dalej. Boję się, bo wiem, że takie życie nie ma sensu. Boję się, że stracę mojego faceta przez to jaka obecnie jestem i jak się zachowuję.
  17. ala.zz

    Szkoła

    Hej. Jestem na ostatnim roku technikum i mam w szkole przedmiot zawodowy który prowadzi pani. Nie rozumiem ani troche tego przedmiotu wiec prosze panią aby wytlumaczyla ale ona mowi ze nie bedzie bo kazdy oprocz mnie rozumie. Koledzy nie chca mi wytlumaczyc a jedna jedynka u pani to jedynka na koniec roku. Nie moge poradzic sobie psychicznie juz. Czy jest mozliwosc zwolnienia sie z tej lekcji od psychiatry? Niewiaze przyszlosci z tym zawodem wiec egzaminy sa mi nie potrzebne.
  18. Jestem osiemnasto letnim uczniem trzeciej klasy technikum informatycznego. Mój problem polega na tym, że nie potrafię się wyspać, praktycznie cały dzień od kilku lat jestem zmęczony w ciągu dnia. Przez to, że nie mogę się wyspać mam ogromne problemy z koncentracją oraz pamięcią. Problemy z podejmowaniem decyzji, codziennie przeżywam duży stres. Dawne hobby przestały mnie interesować. Byłem z tym problemem u prywatnej Pani psycholog, która stwierdziła, że nie mam depresji - zadawała pytania o masturbację, czy miałem dziewczynę, uprawiałem seks(???) itp. Stwierdziła, że mogę mieć problemy z tarczycą - więc dobrze, wykonałem badania na tarczyce, również prywatnie, bo nie chce aby ktokolwiek się o tym dowiedział i tarczyca w jak najlepszym stanie(jedynie FT4 troszke wyższe ale lekarz prowadzący powiedział, że to przez stres). Wykonałem również wszystkie inne badania, morfologia, mocz, no ogólnie ogólne badania. Wszystkie wyniki są bardzo dobre. Miewam dość często myśli samobójcze, ale i tak bym nie był w stanie się zabić. Co to może być za problem? Opisałem to bardzo ogólnie i nie wiem czy na podstawie mojego opisu uda się coś wywnioskować.
  19. Witam nie wiem czy to ten dział, czy nie jak tak to bardzo przepraszam. Mam problem z pracą zmieniłem ją ostatnio. We wcześniejszej pracy miałem rutynę dzień jak co dzień, te same obowiązki, a w tej w której aktualnie pracuję jest inaczej. Obowiązków jest bardzo dużo i nie mogę tego ogarnąć, czuje się przez to bardzo źle i moje samopoczucie jest coraz gorsze nie wiem po co to piszę może liczę na jakąś radę ?? pomoc?? W domu nie wiem co mam ze sobą zrobić zawsze wracając z poprzedniej pracy wiedziałem co i jak a teraz jestem strasznie zamotany nie mogę się odnaleźć w tej sytuacjii.
  20. Robet123321

    Samotność

    Hej.Czy tam dobry wieczór w sumie nie ma to znaczenia. Mam na imie Robert 27 lat i sam właściwie nie wiem jak tu trafiłem. Mój problem polega na tym że po 5 latach wydawało by się szczęśliwego małżeństwa, nagle zostałem sam. Żona zdradzajac mnie zaszła w ciążę. Spakowała się bez słowa i wprowadziła wlasnie do niego... Nie rozumiem i nie potrafię sobie z tym poradzić udaje sam przed sobą znajomymi i rodziną że daje radę. Ale tak nie jest wracając do pustego domu nie radzę sobie z myślami... jedzenie nie ma smaku od 2 miesięcy moja waga spadła o 11kg, śpię po 2-4 godziny na dobę, przyjacciele na dodatek zabrali mi psa z powodu zaniedbania... zapomniałem że wg go mam. Tak więc zbierając wszystko w całość, Po powrocie pewnego dnia po 5 dniowym wyjeździe do pracy... Znalazlem na stole kartke "Zdradzilam Cie jestem z nim w ciąży odchodze" zostałem sam bez słowa wyjaśnienia chciałbym chociaż zapytać dlaczego... Staraliśmy się o dziecko 4 lata... chodziliśmy na badania wszystko było dobrze ale i tak nie wyszło... Teraz Słyszę teraz tylko stos epitetów na jej temat... A ja nadal Kocham i tęsknię, nie mam pojęcia gdzie wyjechała ani z kim czekam całymi dniami z nadzieją że wróci zadzwoni napiszę... Nie radzę sobie z obowiązkami w domu i pracy... jak mam sobie z tym poradzić? Czuje się coraz gorzej... Mógłbym jej nawet wybaczyć... I może jestem głupi ale myśl że ona wróci jakoś mnie trzyma przy życiu. I wybaczcie.
  21. Witam Mam problem... Jestem w cudownym związku z kobietą którą kocham jak nigdy dotąd nie kochałem żadnej kobiety. Będziemy mieli razem córeczkę. Prawda jest taka tak że ona i ja jesteśmy po przejściach, ja jestem po rozwodzie a ona też odeszła od partnera. Mój problem jest taki że po prostu nie potrafie przestać pisać z innymi kobietami, wiem że tym zachowaniem niszcze swój związek i zaufanie do mojej partnerki. Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego tak robię dlaczego ciągle mam ochotę pisania z innymi kobietami. Boję się że tracę wszystko. Wszystko to co zbudowała na nowo moją nową rodzinę. Dlatego proszę o jaką kolwiek pomoc. Z góry dziękuję i pozdrawiam
  22. Przepraszam za brak Polskich znakow , nie posiadam Polskiego windowsa. Witam , mam na imie Patryk mam 22 lata . Wraz z moja dziewczyna wyjechalismy do angli w celach zarobkowych . Wszystko uklada sie niezle mamy prace , mamy gdzie mieszkac gdzie wcale duzo nie placimy , potrafimy miesiecznie odlozyc 1000 funtow i wysylac na Polskie konta . Kolejnym sukcesem jest zakup auta . Jak widac jakos to idzie aczkolwiek cos jest nie tak . Problem trwa od okolo 2 tygodni , kazdego wieczoru jestem zalany lzami poprostu od tak , nie ukrywam bardzo tesknie za ojczyzna ale czy jest to powod zeby co wieczor plakac? Nic mnie nie cieszy te sukcesy ktore odnosimy sa za jakas magiczna kotara i nie potrafie sie z nich cieszyc . W pracy potrafie isc do toalety i plakac Czasami jak jedzie sztaplarka w pracy obok mnie to sobie mysle a niech mnie zabije . Mowilem mojej dziewczynie o problemie ale wydaje mi sie ze go bagatelizuje co mam wrazenie zamyk mnie w klatce jeszcze bardziej . Nie mam tutaj znajomych zadnych . Jedyny kontakt ze znajomymi to ten przez Messenger lub skype , chodz wgl nie sprawia mi on przyjemnosc . Przez tydzien czasu po pracy co dzien pilem minimu 4 piwa od tego tygodnia tego nie robie tylko w sobote gdyz mi to pogarszalo stan . Pochodze z rodziny alkocholikow , gdy mialem 16 lat moj ojciec sie zapil , znalazlem go w domu i reanimowalem niestety bez rezultatu .Moja matka tez po smierci ojca zaczela pic az w konuc doszlo do tego ze pojechala na odwyk , pierwszy drugi i tak to nie pomoglo . Mozna powiedziec ze od 15 roku zycia jestem sierotom . Z ojcem mialem swietne relacje jak przyjaciele .Jego nalog byl ukryty w pokoju gdzie sie zamykal i pil zebym nie widzial .nie ukrywam nie poznaje siebie wogole . Staram sie myslec pozytywnie ale glowie caly czas te gorsze informacje maja 3 razy wieksza moc i przycmiewaja te dobre . Czy to jest depresja czy nerwica jak sobie z tym poradzic nie ukrywam jest mi mega ciezko
  23. Od początku 2018 roku do lipca zdarzały mi się bezsenne noce raz/ dwa razy w miesiącu . W lipcu rozstałam się z chłopakiem.To ja zerwałam a powodem tego było to ze zdarzyła się przypadkiem sytuacja która bardzo mnie zabolała i nie mogłam sobie z nią poradzić . Wróciliśmy do siebie ale ja również często wracam myślami do tamtego zdarzenia i sama siebie dręcze. Teraz jesienią moje zaburzenia snu się nasiliły . Potrafię nie spać dwie noce pod rząd i nawet nie odczuwam zmęczenia . Mam ochotę płakać i krzyczeć, jestem na siebie wściekła i czasami miewam myśli samobójcze . Nie wiem co mam robić , gdzie szukać pomocy. Jak wyleczyć się z bezsenności ? Co noc kładę się zmęczona , próbuje zasnąć i nagle zmęczenie przechodzi i leżę tak do rana co jakiś czas miewając ataki paniki i złości ...
  24. Jestem dziewczyną w wieku 18 lat. Aktualnie chodzę do klasy maturalnej. To co odczuwam zaczęło się już w gimnazjum. Mój główny problem polega na braku chęci do życia. Czuję w sobie ogromną pustkę, nie odczuwam prawie nic, jedyną radość sprawiają mi jeszcze koncerty, jedynie podczas tego czuję sie wolna, szczera, radosna i myślę, że dla tej chwili mogę żyć. Po skończonym koncercie znowu wraca stan przygnębienia. Często nie chce mi się wstawać z łóżka, spotykać się z ludzmi. Wolę być zamknięta w pokoju, a jeśli wychodzę to upijam się, bo w alkoholu i papierosach widzę pewną drogę ucieczi od tego stanu. Bywało też, że się okaleczałam, ponieważ bół fizyczny jest bardziej znośny dla mnie niż psychiczny. Myślę o śmierci jako o rowiązaniu tego problemu. W szkole mam bardzo dużo stresu, nie sypiam nocami. W prywatnym życiu wciąż czuję się zagubiona, nie umiem z nikim zbudować bliższej realcji, nie wiem jakie studia wybrać, co chcę robić w życiu. Czuje tylko smutek i chęć ciągłego leżenia - wtedy nawet nic nie robię ani o niczym nie myślę, tylko po prostu leżę gapiąc się w jeden punkt. Takie stany trwają parę tygodni po czym znowu muszę wyjść do ludzi aby całkowicie się nie odizolować od świata. Często wagrauję po to aby nie przebywać w tej szkole z ludzmi, bo czuję że jest ich tam za dużo i duszę się w tym otoczeniu. Czasami sama u siebie dostrzegam dwie inne postawy, gdyż czasami sobie mowię, że nie ma co się użalać, tylko trzeba działać i mieć to wszystko jak i wszystkich gdzieś, a czasami po prostu jedyne co robię to płaczę z bezsilności do samej siebie. Mam także problemy z akceptacją własnej osoby, dlatego staram się grać kogoś kim nie jestem. Nie umiem wyrażać swoich uczuć i emocji - "jestem twarda, oschła i bez uczuć". Z nikim o tym nie rozmawiałam, bo wątpieę, że ktokolwiek może to zrouzmieć. Moim pytaniem jest jak sobie z tym wszytskim poradzić, jak w końcu odnaleźć się w życiu?
  25. Smutne życie

    Moja psychika woła o pomoc

    Jestem jedynaczką. Mam 32 lata i mieszkam z chłopakiem u moich rodziców. Mój ojciec jest człowiekiem poważanym, ma własny biznes. Ja, on i mama poświęciliśmy wszystko dla JEGO firmy. Mama ma problemy z alkoholem, jest nieuleczalnie chora na raka, teraz ma kolejny nawrót choroby, mimo to zawsze stara się, pracuje u niego, ponad swoje siły, ja zresztą też. Poświęciłam znajomych, własną rodzinę (zawsze ważniejsza była praca, bo on dążył do swoich - teraz już wiem - chorych ambicji) a my nigdy mu się nie sprzeciwiałyśmy. Całe nasze życie jest obarczone poczuciem winy, bo ON zawsze uważał, że się do niczego nie nadajemy. Wszędzie i wszystkim opowiadał, że wszystko robi dla nas, że mamy wszystko a w domu wypominał każdy grosz, uważał, że go okradamy. Ojciec pije, dużo, często. Matka jest na skraju wyczerpania, ja też już nie daję rady, moje życie to depresja, anoreksja i bulimia na zmianę połączona z kilkuletnim upijaniem się na umór na imprezach (od 4 lat w ogóle nie piję). Własnymi siłami próbujemy z chłopakiem postawić dom i się wyprowadzić (oczywiście 300 metrów dalej,ale mój ojciec jest z tego powodu wściekły bo skoro on mieszka zaraz obok firmy to i ja powinnam a po za tym drugi dom to NIEPOTRZEBNY WYDATEK). Problem w tym, że mama ma nawrót choroby, my się mamy wyprowadzić do końca roku, boję się ją z nim zostawić samą...mama się nie wyprowadzi od niego, jest zła jak pn pije,albo krzyczy a jak przestanie to już biega nad nim, jest taką ofiarą, ja zresztą powtarzam ten sam schemat. Mam pierwszy wolny dzień od 3 tygodni i nie mam siły na nic konstruktywnego, ON znów popsuł nam weekend, siedzę i płaczę, chłopak jest w pracy (pracuje też u niego). Co ja mam robić. Jak pomóc sobie i mamie. Nie daję sobie rady psychicznie, ciągle żyję w stresie i nerwach

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.