Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'stres'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie
  • OcalSiebie's Forum

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Alkoholizm meza i w tym wszystkim obok ja i dzieci
  2. Witam. Nie wiem od czego zacząć problemów ze sobą mam dużo ale jeden , który utrudnia mi normalne funkcjonowanie to ciągle czerwienienie się w sytuacjach które nie powinny mnie zawstydzać. Znajomy mój czy męża podejdzie przywita się ja robię się już czerwona. Ktoś zapyta o drogę nie mogę poukładać myśli zaczynam panikować co równa się czerwoną twarzą. Zakupy w sklepie to dla mnie jakiś koszmar,jak w sklepie chodzę wybieram produkty jest ok gdy idę do kasy zaczynam mieć atak paniki a gdy kasjerka kasuje a ja pakuję rzeczy to burak murowany. Mam małe dziecko boję się że będę taka beznadziejną matką że nie będę potrafiła obronić ochronić czy dać poczucia bezpieczeństwa dziecku bo sama się wszystkiego boję, kontaktów z ludźmi nawet mąż już jak do mnie mówi to robię się czerwona bez powodu. I jak zawsze udawałam że nie ma problemu tak teraz czuję się najgorsza na świecie jak inwalida społeczny jak śmieć czasem myślę że lepiej żebym umarła niż przyniosła wstyd swojemu dziecku. Czuję jakby życie toczyło się obok jakby wszyscy byli lepsi ode mnie bo ja tak prostej rzeczy jak zakupy w sklepie nie umiem zrobić. Dodam że mam 28 lat. Nie pracuje gdyż teoretycznie nie muszę ale mogłabym ale ze strachu przed kontaktem z innymi unikam podjęcia pracy. Napisałam dość ogólnie jeśli ktoś miałby ochotę się wypowiedzieć będę bardzo wdzięczna i chętnie odpowiem na wszystkie pytania żeby przybliżyć swoją beznadziejną sytuację
  3. Od dłuższego czasu powracają o mnie lęki różnego rodzaju (boję się o swoją rodzinę -choroba rodziców; boje się jeździć autem, że spowoduje wypadek; boję się odpowiedzialności w pracy). Czuje, że nie radze sobie z presją (strasznie się stresuje, denerwuje sie itd). Za bardzo wszystko analizuje i się przejmuje, boję się popełnić błąd. Staram się sobie tłumaczyć, że zawsze jakoś będzie ale wszystko mnie przerasta (w pracy więcej obowiązków, pogorszenie stanu zdrowia w rodzinie, strach że spowoduje wypadek). Czasami nie mam siły iść do pracy albo wstać z łóżka. Gdy mam stresujący okres to albo nic nie jem, albo jem bez przerwy. Ktoś mi poradził, żebym skontaktowała się z psychologiem. Proszę o radę jak mam radzić sobie ze stresem?
  4. Witam Jestem kobietą w wieku 22 lat, jestem w związku z 6-letnim stażem z mężczyzną w wieku 24 lat. Mieszkamy razem już 3 lata jednak teraz problemy się nasiliły. On jest gamerem przez co gra w gry komputerowe od 20 do 00:00 w dni robocxei od 20 do nawet 3:00-4:00 w weekendy (z czego też wstaje po 14:00) przez co ja w tym czasie jestem sama a chciałabym spędzać wieczory razem, kłaść się razem spać (od zawsze miałam taki wzorzec z rodziców, przeszło też to na mnie i tak oto męczę się w swoim związku i czuję samotna). Druga sprawa - porządek. Nie jestem pedantką jednak dbam o porządek, żeby nie żyć w syfie a mój partner... Może nie Myć naczyń tygodniami, gdzie się przebiera tam zostawia ubrania, jak je coś przed komputerem zostawia naczynia a przynosi je dopiero jak się po raz setny doproszę o w dodatku jak są już zielone, łóżka nie pościeli, prania nie wstawi. Nie możemy znaleźć kompromisu, dogadać się i tak męczymy się z rozmowami, próbami itp rok. Czuję się jednak przy nim bezpiecznie, kochana (bo to okazuje), mam świadomość że jakby coś się działo mogę na niego liczyć. Coraz bardziej doprowadza mnie do szału to jego dziecinne zachowanie no bo przecież ile może grać dorosły facet iw dodatku, żeby nie potrafić po sobie posprzątać? Coraz częściej myślę o rozstaniu ale zatrzymuje mnie świadomość, że nie jest złym facetem no i... Mamy kredyt (jest wzięty na niego ale spłacamy go razem) i przez to też nie potrafię go zostawić. On widać, że kocha zależy mu i nawet nie miałabym takiej siły powiedzieć mu, że to koniec. To się nasiliło też w momencie gdy już nie dawałam rady, zwiedzałam się najlepszymu przyjacielowi i... Chyba coś do niego czuję, jest dojrzały, nie uzależniony od gier, wie co to porządek, jest zorganizowany, odpowiedzialny - ma to czego brakuje mojemu chłopakowi przez co ciągnie mnie do niego jak nie wiem i to też nie coraz bardziej wyniszcza. Nie wiem jaką podjąć decyzję i nie potrafię normalnie funkcjonować...
  5. 23 lata skończę niedługo, bo już w styczniu. Nigdy nie byłam i aktualnie nie jestem w związku. Chciałabym mieć wrażliwego, przystojnego, inteligentnego chłopaka niż zimnego twardziela, takiego co naciska na seks, ale czy takiego to dziś ze świecą szukać? Myślę o chłopaku rówieśniku, albo od 2 do starszym do 5 lat. Młodszy, 6 lat starszy i więcej odpada. Jeśli chodzi o moje życie towarzyskie to tak, w rodzinnym mieście nie mam za bardzo się do nikogo odezwać. Dlatego, że w liceum mało zagadywałam do ludzi, tym bardziej do chłopaków, ze względu na traumę z gimnazjum. Nie miałam znajomych w liceum, bo ciągle ta trauma z gimnazjum ciążyła na mnie. Wtedy dwóch chłopaków mi dokuczało. Jeden zmuszał mnie, abym z nim chodziła, nie miałam na to ochoty. Drugi rozpowiadał przy całej klasie, że współżyliśmy co nie było prawdą. Co prawda mam w rodzinnym mieście jednego kolegę z podstawówki, ale chyba ma dziewczynę. Jak jestem w mieście co studiuje to mieszkam w akademiku. Większość ludzi poznałam albo w windzie, albo na integracji. Na integracji w akademiku byłam, nawet na dwóch. W akademiku rozmawiam z kolegami, nie bałam się do jakiego kolwiek chłopaka zagadywać. Z mojej rodziny to już wujek, mama mojego szwagra się wypytywali niejeden raz czy jestem z kimś w związku. Mnie irytuje to ich wypytywania ta presja, przecież to nie jest ich sprawa. Tata z kolei się obawia, że jak będę kiedyś miała chłopaka to mogę źle skończyć. Bo w rodzinie w rodzinie jest dziewczyna co w wieku 16 lat urodziła syna i na gimnazjum się zatrzymała przez ciąże. Druga kuzynka przez ciąże nie zdała poprawkowej matury i nie poszła na studia. Myślę, że tata patrzy się na ich wykształcenie i wiek, w jakim zaszły w ciążę, albo nie może się pogodzić z moją dorosłością. Większość kuzynek ślub bralo w podobnym wieku do mnie ba nawet w ciąży. Do mnie w szkole średniej tata gadał, że myślisz abyś poznała w przyszłości chłopaka. Tyle przed tobą nauki, chcesz skończyć jak te kuzynki. Teraz robię magisterkę z biologii( specjalność biologia środowiskowa) to jak na nowym kierunku poznać chłopaka? Jest kolega co się do mnie uśmiecha, wiem, że chodzi na kółko hydrologiczne. Na poprzednim kierunku, czyli na ochronie środowiska, z którego robiłam licencjat było 5 chłopaków. Trzech miało dziewczyny, z pozostałymi dwoma nie miałam bliskiego kontaktu. Co robić, żeby mieć chłopaka? Czy skoro mam znajomych tylko w mieście gdzie studiuje, a nie w rodzinyych stronach to powinnam się martwić że będę starą panną? Jeśli chodzi o moje zainteresowania to sport( bieganie, rower, siłownia), książki, filmy, fotografia. W wakacje z koleżanką wybrałam się na jednodniową wycieczkę do Katowic. W sumie miałam traumę taką, że kuzyn tyle razy wypytywał mnie czy odbywałam stosunek seksualny. Zmuszał mnie do znajomości z 10 lat starszym typem, mówię mu, że nie interesuje się starszymi, wolę rówieśników czy od 2 do 5 lat starszych, nie odpuszczał. Próbowałam portali randkowych, ale tam rówieśnik do mnie wypisywał teksty: Złapać cię za pośladki? Współżyłaś już? Albo przytulić się mogę do twojego brzuszka? Wziąść cię na rączki? Na instagramie jeden chłopak odpisał mi tak: Po co do mnie piszesz i w jakim celu? Nie mam ochoty na zapoznawanie. Chciałam być miła po ludzku zagadać, a on takie teksty do mnie pisze. Czy powinnam się martwić? Czy jest coś ze mną nie tak?
  6. Jestem dorosłym dyslektykiem, dysleksja (bardzo silna) została u mnie zdiagnozowana w dzieciństwie niestety nikt mi nie pomógł, bo nikt nie wiedział jak pomóc, dostałem tylko papier o dysleksji i miałem łatwiej w szkole. Nie wiem gdzie mogę szukać teraz pomocy, mam ogromny problem z czytaniem i pisaniem odręcznie, robię dużo błędów i literówek, mylę litery, b z p, o z a, k z g, i z j, nie wiem jak dane słowo napisać, czytanie mnie męczy i nic z tego co czytam nie rozumiem, mam też problem z liczeniem. Mam podejrzenie, że ten problem doprowadził mnie do nerwicy i depresji. Proszę o pomoc.
  7. Jestem w dość młodym wieku, kończę dopiero podstawówkę. W poprzedniej klasie dość zbliżyłam się do dwóch chłopców i mogłabym powiedzieć, że staliśmy się przez pewien czas przyjaciółmi. Wszystko zmieniło się gdy jeden z nich zaczął widzieć mnie jako kogoś więcej. Nigdy nie uważałam, że jestem gotowa na związki i nigdy również tego nie potrzebowałam. Dlatego więc dałam koledze do zrozumienia, że nic z tego nie będzie. Nasza grupa od zawsze była toksyczna ale wszystko się w tamtym momencie rozkręciło. Kontakt nam padł a oni wraz z innym kolegą zaczęli nękać mnie i moją przyjaciółkę. Miałam nadzieję, że jeśli dam drugą szansę koledze któremu dałam kosza wszystko się naprawi. Tak nie było, tylko pogorszyłam sprawę. Na wakacje wszystko ucichło lecz gdy po powrocie moje oczy spotkały się z nimi wiedziałam, że to nie koniec. Ich grupa była teraz wzmocniona o 3 nowych chłopców którzy mnie nie szczędzili. Próbowałam to olewać, traktować ich tak samo jak oni mnie, lecz w pewnym momencie przekroczyli wszelkie granice. Pobrali moje zdjęcia z Facebook i wkleili je w zdjęcia nagiej kobiety. Powstały takie dwie przeróbki. Od tamtego czasu miewam okropne uczucie kiedy jestem wokół nich. Ręce całe mi drżą, nie mogę oddychać, kuje mnie w klatce piersiowej a łzy cisną mi się do oczu. Codzienny lęk przed nimi i szkołą nie daje mi żyć. Każda noc jest pełna snów tylko i wyłącznie o nich. Nie mogę na siebie patrzeć bo automatycznie widzę te zdjęcia. Brzydzę się sobą. Zaczynam się czuć winna. Nie myślę o niczym innym i nie mogę się skupić w szkole przez co spadły mi oceny. Niektórzy mówią, że jest to molestowanie. Czy to prawda? Czy gdybym nie potraktowała go tak już na samym początku nic by się nie stało? Może nie powinnam nigdy zaczynać tej znajomości? Jak mam sobie poradzić z tym, że szkoła to dla mnie piekło? Jak mam radzić sobie z tym lękiem który z dnia a dzień we mnie narasta? Czy powinnam się poddać?
  8. Witam, od 3.5 roku jestem w związku dla którego rzucilam pracę. Jestem szczęśliwą mamą 5 dzieci. Związek z partnerem uważam za totalną porażkę mimo ze kocham go. Dawalam mu tyle szans, tlumaczylam, prosilam. Partner ma problemy z radzeniem sobie z trudnymi emocjami, potem wypije sobie piweczko, seteczke. Z moim starszym synem nienawiazal kontaktu i doszlo do tego ze ze strachu zamieszkal z ojcem swoim. Teraz partner neguje moje 2 starsze corki, za nic je nie pochwali, czepia sie o byle co, a one w obawie ze cos zle powiedzą, zrobia umikaja go. Mlodsza corke rozpieszcza a syna 7 miesięcznego kocha choc jak sie poklocimy to potrafi nie podejść do niego. Mam juz tego dosyc, nie idzie mu nic przetłumaczyć, wszystkiego sie czepia, zero radosci, usmiechu. A na dodatek kredyt na wspolny dom plus moja niechce do rodzinnego miasta gdzie bylabym na pierwszych stronach gdybym wrocila. Jak mam prostowac swoje zycie, jak mam sie w tym wszystkim odnalezc. ??
  9. Czas i cisza, to dziś najbardziej luksusowe dobra! (cyt. Tom Ford) W książce pod tytułem „Cisza. Opowieść o tym, dlaczego straciliśmy umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać”, można przeczytać iż: Cisza (…) to przenikanie do środka tego, czym się zajmujesz. Doświadczenie bez zbędnych myśli. Cieszenie się chwilą, nawet tą zwyczajną. Bardzo często u wielu osób w życiu oraz w przebiegu objawów lękowych, ataków paniki, fobii, objawów z ciała – psychosomatycznych, itd. osoby nie zawsze wiedzą jak sobie radzić. Podają często, że by rozproszyć doświadczenia związane z dolegliwościami słuchają głośno muzyki, rozmawiają z kimś przez telefon, oglądają telewizję, skrolują po internecie. A przecież wiadomo, że przy stanach pobudzenia, napięcia, nerwowości, przyspieszonego bicia serca i szeregu innych objawów w przebiegu całościowego zespołu lękowego, należy raczej dążyć do wyciszenia umysłu i ciała. Udowodniono bowiem, że osoby, które prowadzą spokojny tryb życia zarówno pod względem aktywności w ciągu dnia, jak i w atmosferze ciszy rzadziej zapadają na lęk uogólniony, objawy lękowo-depresyjne, ataki paniki, objawy psychosomatyczne, czy tak zwaną „nerwicę”. W aktualnym świecie dominuje właśnie pośpiech i hałas. Hałas na ulicach, hałas w miejscach pracy, hałas w domu rodzinnym, „hałas w umyśle” poprzez natłok myśli. Dostęp do hałasu jest szeroki i ogólnie powszechny. Dlatego należy stwierdzić, że w aktualnych czasach to cisza jest najwyższym i najbardziej wartościowym dobrem. Wszechobecny internet i mass media, media społecznościowe, relacje społeczne, tworzą tak zwany w psychologii szum - ciągłą stymulację, nadmiar bodźców, zbyt dużą ilość informacji, obciążenie zmysłów i ogólne zmęczenie, wyczerpanie ciała i umysłu. A kiedy ciało i umysł ma odpocząć? Czy istnieje przestrzeń na to, by pobyć w ciągu dnia chociaż na chwilę w ciszy, by się zregenerować, nabrać sił? Dobrze jest zadać sobie pytanie jak często przebywasz w ciszy? Może uświadomisz sobie częściej, że cisza jest ukojeniem, regeneracją, czynnikiem leczącym i uzdrawiającym w przebiegu problemów z którymi się zmagasz. Co więcej, zauważ w większości miejsc w których się znajdujesz ludzie mówią nieustannie, bez przerwy, sądząc, że komunikacja jest ważnym procesem rozwoju człowieka. Może i byłaby w tym część prawdy, ale tylko wtedy gdy jest adekwatnie zrównoważona ciszą. Zastanów się ile godzin w ciągu dnia mówisz, a ile przebywasz w strefie bez słów? Spróbuj doświadczyć jak możesz czerpać siłę z ciszy każdego dnia, nawet jeżeli Twój grafik jest napięty. Ustal sobie przykładowo, że o wybranej porze dnia, przez 15 minut do pół godziny nie mówisz do nikogo, nie rozmawiasz. Po tym czasie zaobserwuj jak się czujesz. Gdy przedłużysz tą praktykę to Twój stan emocjonalny związany z doznawanymi dolegliwościami ulegnie zmianie. Jeżeli zaczniesz regularnie stosować praktykę ciszy i wydłużać ją w wolniejsze dni, to szybko zauważysz poprawę jakości zdrowia. Wydawać się może, że to takie proste i oczywiste rozwiązanie, uczyć się przebywać więcej w ciszy. Pewnie trudno jest uwierzyć niektórym osobom, że to skuteczna metoda lecznicza. Ale już od co najmniej kilku lat wiadomo, iż praktyki tak zwanych odosobnień i medytacji nie tylko na ścieżce jogi są naturalnym procesem oczyszczania umysłu i ciała z nadmiaru doznań doczesnego świata. Ludzie częściej organizują wyjazdy do miejsc w których panuje cisza, gdzie kontempluje się i zażywa spokoju od zgiełku i nadmiaru wrażeń zmysłowych. Coraz większe grono osób korzysta z warsztatów i nauk bycia w ciszy z samym sobą. Jest już szczęśliwie grono ludzi świadomych tego, że umysł nie będzie w stanie zbyt długo funkcjonować w zdrowiu w ciągłej stymulacji. Ci, którzy z braku ciszy w swoim życiu doznają objawów chorobowych wiedzą z doświadczenia, że cisza uwalnia wiele napięć, rozluźnia, powoduje odprężenie, ogólną poprawę samopoczucia i wzmocnienie witalności całego ciała. Co więcej jak podaje Phil Bosmans „W ciszy Twoje serce znajdzie odpowiedzi, których rozum znaleźć nie potrafi”. W silnym pobudzeniu, przerażeniu, ogólnym złym stanie, gdy dzieje się coś trudnego w życiu osoby, prawie niemożliwe jest znalezienie rozwiązań wielu spraw. Najczęściej dopiero w chwili, gdy jakby odsuniesz się dalej w przestrzeni, zarówno mentalnie jak i fizycznie z danej sytuacji, wyciszysz się i uspokoisz, zaznasz ciszy, wówczas szybciej pojawią się racjonalne odpowiedzi co do sytuacji problemowej. Kontempluj i praktykuj ciszę, obserwując jak zmienia się Twoje ciało i umysł. Dodatkowo, jeżeli masz trudność w relacji osobistej z partnerem, rodzicem, przyjacielem, szefem itp., zaleca się raczej wdrożyć metodę milczenia niż dopuszczania do potoku słów, a ostatecznie do kłótni, awantury. Gdy chcesz wyrazić swoje emocje, uczucia, zdanie, opinię, a druga osoba Ci to uniemożliwia, raczej zalecane jest wycofanie się z tej komunikacji i świadome skupienie na procesie milczenia. Pomyśl czasem, że w wielu sytuacjach często najmądrzejszą odpowiedzią jest milczenie. Możesz zadać sobie pytanie, czy zawsze należy wszystko wyjaśniać? Czy czasem nie warto po prostu słuchać głosu swojego serca i z szeroko otwartymi oczami spojrzeć na to czego doświadczasz, w ciszy. W ciszy usłysz siebie. Wiersz Ryszarda Kapuścińskiego ujmuje całość piękna i wyjątkowości Ciszy: Słowa staniały. Rozmnożyły się, a straciły na wartości. Są wszędzie. Jest ich za dużo. Mrowią się, kłębią, dręczą jak chmary natarczywych much. Ogłuszają. Tęsknimy więc za ciszą. Za milczeniem. Za wędrówką przez pola. Przez łąki. Przez las, który szumi, ale nie ględzi, nie plecie, nie tokuje. Agnieszka Janczewska dyplomowany psycholog, psychoterapeuta, nauczyciel jogi i medytacji
  10. Mam 33 lata , sama wychowuje 3 letnia córkę, przez ojca dziecka zostałam aresztowana ale na drugi dzień wypuszczona, wpakował mnie w problemy. Przyznał ze byłam nie winna i nieświadoma co robiłam, ale dziecko zostało umieszczone w pieczy zastępczej. Walczę z całych sił o odzyskanie córki, ale zaczynam wątpić czy ją odzyskam, zaczynam wątpić w cokolwiek, brakuje już mi sił na walkę. Nie wiem co mam robić żeby przyspieszyć odzyskanie córki i czy w ogóle ją odzyskam.
  11. Mam 22 lata, jestem z chłopakiem 5 lat, ostatnio mi powiedział, że wcale mnie nie zna bo nie mówię o uczuciach dużo. Kiedy jestem smutna, przygnębiona, mam paskudne myśli to nie mówię nikomu o tym, bo chyba się wstydzę mówić o uczuciach. Dlatego piszę tutaj bo jestem anonimowa. Od niedawna nie mogę wstać w łóżka, chodzilam spać o 1/2 w nocy, ale dla mnie to były normalne takie godziny, ale teraz zaczęłam o 6/7 ponieważ w nocy mam napady płaczu, myślę o przyszłości i o dorosłym życiu, uspokajam się oglądając seriale, ale po wyłączeniu znowu mam te napady, wstaje o 14,jem obiad i dalej idę spać, albo kładę się i nic nie robię, nie mam apetytu, chodzę przygnębiona, nie chcę do ludzi już wychodzić, jest mi dobrze kiedy jestem zamknięta w pokoju Napady takie miałam parę lat temu, chodzilam do psychologa, ale bałam się cokolwiek mówić, nie mówiłam o myślach samobójczych, o swoich uczuciach, dlatego zrezygnowałam W głowie mam wichurę, nie umiem pozbierać myśli, bałagan mam. Napisałam to na szybko i w skrócie bo mam więcej nie fajnych sytuacji, ale może to starczy. Chciałabym pójść do psychologa ale boję się rozmawiać w twarzą w twarz
  12. Jestem 26 letnią dziewczyną. Mieszkam z mamą i siostrą. Mam pracę, ale umowę na zastępstwo za dziewczynę, która urodziła, więc już niedługo będę bezrobotna. W styczniu zmarł mój ojciec. Nigdy nie byłam w związku. Babcia przepisałam na mnie swój dom, ale jej syn, który mieszka w Niemczech ma problemy finansowe i prawdopodobnie niedługo będzie się dopominał o pieniądze, które mu się ode mnie prawnie należą. Od paru tygodni mam duży kryzys, brak chęci do życia i myśli samobójcze. Jestem przekonana o swojej beznadziejności, bo nie ma niczego, w czym byłabym dobra (nawet w pracy, którą wykonuję). Poza tym wiem, że nie ma możliwości bym kogoś znalazła (partnera), bo każda próba rozmowy bądź spotkania z chłopakiem, który mi się podoba kończy się fiaskiem. Dokucza mi myśl, że w tym wieku dalej jestem na utrzymaniu matki i nie mam możliwości uniezależniania się od niej.
  13. Witam , posiadam siostrę ma 23 lata twierdzi ze słyszy jak ktoś ją wola jesli coś jej sie powie to przekręca i dopisuje nie racjonalne historie Wchodzi każdemu w problem i próbuje go rozwiązać wymyśla historie lub zdarzenia które nie miały miejsca proszę o pomoc -
  14. Jest wiele osób, które mówią iż bardzo często w swoim życiu codziennym koncentrują się głównie na przyszłości. To znaczy ich proces myślowy jakby przenosi się w wymiar przyszłości czyli do tak zwanej progresji w czasie na poziomie umysłu. Przejawia się to najczęściej za pomocą myślenia o tym co może się wydarzyć, jak rozwiążą się sytuacje problemowe, czy objawy chorobowe ustąpią lub pogłębią się etc. Uwaga i świadomość osób jest wtedy bliżej tego co ma się wydarzyć w przyszłości. W związku z tym, że osoba nie jest w stanie przewidzieć jak ułożą się dane losy ludzkie czy życiowe „zapętla” się w procesie poznawczego myślenia za pomocą którego i tak nie pojawią się odpowiedzi na pytania co się wydarzy i kiedy. Po prostu indywidualny umysł tej jednostki nie ma takiej zdolności. A zatem niepokój, czy lęk pogłębia się przy takiej niewiadomej, a częste myślenie w ten sposób czyli za pomocą takiego schematu myślowego o przyszłości powoduje zazwyczaj nasilenie stanów lękowych, symptomów, itp. Od kilku lat w Polsce zagościła jedna z zagranicznych metod pracy wspierających proces terapeutyczny czy rozwoju wewnętrznego, osobistego zwana Mindfulness. Z języka angielskiego słowo to tłumaczymy jako UWAŻNOŚĆ. Od czasu nowej mody technik mindfulness powstało wiele warsztatów i technik do radzenia sobie w różnych problemach natury psychologicznej. Czy tą metodę pracy można wykorzystać również w terapii? Jak najbardziej. Metodę tą rozumiem i spożytkowuję indywidualnie w pracy z klientami łącząc ją ze swoim terapeutycznym nurtem. Zacznijmy od krótkiego ćwiczenia: spróbuj przez chwilę być uważny/a na to co teraz się pojawia w Twoim otoczeniu. Gdzie aktualnie się znajdujesz? Co to za miejsce? Jak często w nim przebywasz? Jak się tutaj czujesz? Czy jesteś sam/a czy towarzyszą Ci inne osoby? Jak się teraz czujesz? Co dokładnie robisz – zaobserwuj, szczegół po szczególe, po kolei, bardzo dokładnie obserwuj swoje czynności, uczucia, myśli. Bądź aktywnym obserwatorem w „tu i teraz” i koncentruj się tylko na danej chwili. Gdy myśli „odpływają” do przeszłości lub przyszłości powracaj uważnością do „tu i teraz” czyli do czasu teraźniejszego. W codzienności gdy jest wiele spraw, obowiązków, zadań często zapominamy o tym jak ważne jest zatrzymanie się, regeneracja umysłu, katalepsja czyli pobycie w bezruchu. Gdy ciało i umysł w codziennej rutynie podążają za automatycznym i wyuczonym schematem funkcjonowania trudno być uważnym i świadomym swoich stanów, uczuć, emocji. W następstwie powoduje to z czasem wiele problemów natury psychologicznej takich jak objawy lęku, psychosomatyczne, depresja. Jeżeli chcesz zapobiegać powstawaniu wyżej wymienionym diagnozom lub jak już wystąpią radzić sobie samodzielnie, należy zacząć od treningu uważności. Samo słowo mindfulness również możemy tłumaczyć jako przepełniony, zapełniony umysł. Najczęściej pojawia się w umyśle natłok myśli, zmartwień, niepokojów, nierozwiązane sprawy, objawy chorobowe i szereg innych. Kiedy następuje koncentracja tylko na tych myślach występuje zazwyczaj tak zwane zamknięte koło procesu myślowego z którego często trudno się wydostać, ponieważ myśli i obawy nie mają końca. Uważność jest wielką pomocą w takich stanach. Jak ją zastosować? Zaczynając od początku dnia staraj się być uważną/ym na to jakie wykonujesz czynności i w jaki sposób, obserwuj siebie, powracaj uwagą do tego co właśnie robisz. W wielu artykułach i książkach na temat uważności powtarza się najprostszy przykład, iż zaczynamy praktykę od samego rana - czy gdy myjesz zęby, to myślisz o tym co masz za chwilę do zrobienie, czy jesteś obecny/a przy myciu zębów? To taki trywialny przykład, ale bardzo prosto oddaje sens tego w jaki sposób można być uważnym. Bo przecież jeżeli myślisz o myciu zębów, to żadna inna myśl wtedy nie pojawi się w Twoim umyśle. Dlatego techniki uważności są tak skuteczne. Kolejno gdy jesz śniadanie, albo je przygotowujesz, czy robisz to z uważnością na każdy szczegół, smak, odruch. Gdy szykujesz się do wyjścia to jesteś obecny/a w przygotowaniu się, czy myśli są już w przyszłości w miejscu które masz odwiedzić za godzinę? Cała sztuka i efektywność pracy z tą metodą polega na tym, by w ciągu całego dnia powracać do obserwacji siebie czyli uważności, świadomości. Nawet jeżeli jesteś w pracy i wykonujesz swoje zadania, to przecież w myślach możesz robić to uważnie czyli z koncentracją na siebie, na swoje zachowanie, ton głosu, odczucia. To wszystko pozwala i pomaga wyrwać się z myśli o zabarwieniu negatywnego niepokoju czy niepewności. Ponieważ jedyne co jest pewne to chwila obecna, teraźniejsza, na nią masz wpływ i dobrze jest częściej być tego świadomym i uważnym na wszystko co wykonujesz w danej chwili, to bardzo pomaga w uwolnieniu się od poczucia tego co nieznane i niepewne. Pewne jest to co tu i teraz, na to masz wpływ i rób to co robisz, ale z całą świadomością tylko na tym. Gdy myśli odbiegają do przeszłości lub przyszłości powracasz jak w każdej nauce nowego doświadczenia do kontynuacji uważności w danym momencie. Sprawdź jak ta technika może pomóc Tobie. Trening czyni mistrza, efekty nie pojawią się natychmiast, ale każda regularność przynosi pożądane zmiany. Bądź zatem najczęściej jak to możliwe w teraźniejszej chwili z pełną świadomością i zaangażowaniem i sprawdzaj jak zmienia się stan Twojego umysłu i ciała. Powodzenia. autor: Agnieszka Janczewska psycholog, psychoterapeuta, pedagog, nauczyciel jogi i medytacji
  15. Proszę o pomoc w ocenieniu sytuacji, w której się teraz znajduję. Nie wiem jakie podjąć kroki. Jestem studentką, z moim chłopakiem jesteśmy razem już od 5 lat. Wiadomo bywały gorsze i lepsze momenty. Zauważyłam, że w ostatnim czasie już poważnie nie jest najlepiej. Ogólnie potrafimy się pokłócić o najmniejsze głupoty. Zawsze ja jestem osobą, która musi przepraszać, a później słyszy wypowiedziane w „żartach” - „okej, wybaczam”. On nie widzi w sobie problemu. Są sytuacje przez które zauważyłam, że coś jest nie tak. Mój chłopak przestał pisać mi, że mnie kocha, że za mną tęskni, a dawniej było to na porządku dziennym. Jak wychodzę z inicjatywą rozmowy i zaczynam mówić o naszej relacji od razu staje się nerwowy i mówi coś w stylu „No tak przecież to wszystko jest moja wina”, ja ciągle przepraszam za wszystko co się dzieje, bo naprawdę zrzucam to na siebie, że jestem totalnie beznadziejna. Jeśli widzi, że płaczę to słyszę teksty „No ryknij sobie”, „I znowu ryczysz”, „I jak ty mnie nie chcesz denerwować jak ryczysz o byle co”. Nie okazuje mi już czułości. Dawniej często mówił mi, że cieszy się że mnie ma, że jestem najlepsza. A teraz nawet jeśli staram się wyglądać prześlicznie i myślę, że usłyszę jakiś komplement to niestety do tego nie dochodzi. Staram się jak mogę zmieniać siebie. Starałam się również z Nim porozmawiać o tej całej opisanej sytuacji, ale od razu stał się nerwowy, wzdychał, przeklinał, że cały czas tylko się nad sobą użalam. Powiedział, że on nie czuje potrzeby mówienia mi tego, że jestem ładna, bo uważa że skoro jesteśmy razem to powinnam to wiedzieć i jak mi to przeszkadza to powinnam znaleźć sobie innego partnera, a ja czuję się po prostu odtrącona, nieatrakcyjna i taka niepotrzebna. Bardzo mi jest przykro z tego powodu. Mówił, że go wkurzam takim gadaniem, że szukam problemu na siłę, ale widzę, że to już nie jest to samo uczucie, które było. Nie mam możliwości porozmawiania jeszcze raz, ponieważ za każdym razem rozmowa kończy się jego krzykiem, wzdychaniem i moim płaczem. Mam wrażenie, że już tylko mi zależy na tej relacji i ciągłym dbaniu o nią. Tylko problem polega na tym, że bardzo go kocham i bardzo mi zależy na jego uwadze. Chciałabym, żeby pomógł mi ktoś ocenić sytuację i doradzić mi co powinnam robić. Czy jest sens starać się nadal. I czy pomógłby mi ktoś odpowiedzieć na pytanie czy on mnie jeszcze po prostu kocha. Sam mówi, że tak, ale coraz mniej to odczuwam.
  16. hej, jestem julia i mam 16 lat pisze to najgłówniej, to aby znaleźć ludzi, którzy znajdują się w tym wszystkim, co sobie radzi. Odkąd pamiętam, że byłam sama, nikt nie akceptował, że nie jest nadal obowiązywać na przykład, że nadaltkwie to w tom domu. nie wiem co sie dzieje z mna, co mam robic, nigdy nie było sytuacja gehenna ale mam nerwicę. mam problemy z jedzeniem, normalne jedzeniem na przykład. papier toaletowy, kartki, kurz, myśl o niszczeniu organizmu mnie nie przeraza. odpoczatku czasu mam niepanowane i nie masz sobie prawa. noszę w sobie gniew, stres, smutek, zazdrość i praktycznie wszystkie najgorsze źródło, czerpali się w cały sposób. Mam obowiązek zmuszać paniki, nie każe się nazywać nauc, codziennie zaczynać się niewystarczalną, okropną, nie akceptujemy i każdego sprzedawcy. nie mam 1: 1 1 myśli samobójczych bo mimo tego jak wiele przeszłam w tak krótkie życie (rodzice alkoholowe, ciągłe stres z nimi, zaburzony obraz, problemy z relacjami) zawsze byłam optymistyczna, teraz to przemija. Odczuwam się jak dwie inne osoby, które mogą się uczyć na temat problemu z dzieciństwa swój sposób metodi metodami, płacę co chwilę i nie umiem pomocy. co to może być? rodzice, którzy nie zgadzają się na psychologa, przyjaciele nie mogą mi pomóc, aby pomóc, może się udać na drugiej stronie. co mam robić? proszę teraz do przemija. Odczuwam się jak dwie inne osoby, które mogą się uczyć na temat problemu z dzieciństwa swój sposób metodi metodami, płacę co chwilę i nie umiem pomocy. co to może być? rodzice, którzy nie zgadzają się na psychologa, przyjaciele nie mogą mi pomóc, aby pomóc, może się udać na drugiej stronie. co mam robić? proszę teraz do przemija. Odczuwam się jak dwie inne osoby, które mogą się uczyć na temat problemu z dzieciństwa swój sposób metodi metodami, płacę co chwilę i nie umiem pomocy. co to może być? rodzice, którzy nie zgadzają się na psychologa, przyjaciele nie mogą mi pomóc, aby pomóc, może się udać na drugiej stronie. co mam robić? proszę Teraz się jak dwie inne osoby z tymi samymi myślami ale innymi skrajnymi emocjami, które mają chwilę przeskakują z jednej na jedną. co mam robić? proszę Teraz się jak dwie inne osoby z tymi samymi myślami ale innymi skrajnymi emocjami, które mają chwilę przeskakują z jednej na jedną. co mam robić? proszę
  17. Cześć mam 21 lat Od dłuższego czasu mam różne lęki, boję się gdzie kolwiek wyjść, jechać samochodem bo myślę że coś może mi się stać,boję się iść do lekarza, jak coś mnie zaboli czy coś to od razu w internecie czytam o najgorszych chorobach I bardzo wtedy się stresuje i analizuje to i coraz większy strach że to mogę mieć. Nie Mam chęci wstawać rano z łóżka ale muszę bo mały synek tego potrzebuje, nie mam chęci do życia, czasami w nocy się po dwie, trzy godziny i wiem że jestem przemęczona, jestem strasznie nerwowa i to wszystko się ciągnie od kiedy urodziłam synka. Rano ciągle myślę o tym że ciągle będę źle się czuć i tak jest. Nie jestem w stanie tego opanować.
  18. Witam, jestem mama dwojki malych dzieci (1 i 3) i mieszkam od 6 lat za granica wraz z mezem. Szczerze to sama nie wiem co sie ze mna oststnio dzieje, jestem chodzacym klebkiem nerwow, za chwile sie potrafie smiac i cieszyc z wszystkiego a po dluzym czasie (srednio dwa miesiace) dopada mnie ogromny smutek i nic tylko chce mi sie plakac, nic mi sie nie chce, ani jesc ani pic, z nikim spotykac ani rozmawiac. Kilka miesiecy temu w wakacje dostalam szczekoscisku, przez tydzien nie moglam otworzyc buzi, poszlam na konsultacje do dentysty i tam zwrocili mi uwage na to, ze caly czas zaciskam mocno zeby, zebym sie nie denerwowala. Wczoraj znwou bylam u dentysty, ktory stwierdzil, ze potrzebuje szyny relaksujacej i odpoczynku. Caly czas boli mnie zuchwa. I zasugerowal, zebym skonsultowala sie z psychologem. Dlatego tez tutaj pisze. Na co dzien provuje robic wszystko idealnie, zajmowac sie domem, wszystko musi byc posprzarane, ugotowane jeszcze do tego ciastecxka, zabawa z dziecmi, zakupy, nie mam w sumie czasu dla siebie, jedynie wieczorami, ale wtedy to o niczym innym nie marze tylko pojsc spac. W moim malzenstwie tez sie nie uklada, bardzo sie od siebie oddalilismy, czasem pogadamy, ale zeby sie po przytulac dac sobie ciepla, troski - tego juz dawno miedzy nami nie ma. Byc moze za duzo bym chciala naraz, byc moze zbyt wiele od siebie wymagam a od innych oczekuje. Ciagle mysle i analizuje kto cos powiedzial, kto cos zrobil i co to moze oznaczac. Milion mysli, nie mam od nich odpoczynku. Mam problemy, zeby z kims sie spotkac, czuje zwyczajnie lek. Czesto przed spotkaniem z kimkolwoek mam rozwolenke, bardzo sie denerwuje, robie sie tez czerwona na twarzy. Pozniej analizuje krok po kroku kto cos powiedzial a co ja moglam odpowiedziec itd. Co jest ze mna nie tak? Czy jest to przemeczenie? Czy moze cierpie na depresje? Jakies zaburzenia lekowe? Czy potrzebuje terapii? Pozdrawiam
  19. Cześć, mam 18 lat .Doświadczam lęków ,natarczywych myśli , stres mnie doprowadza do takiego stanu ze nie mysle tak dobrze jak bez niego jestem innym kierowacą niż na normalnych jazdach . Stres mnie niszczy w nauce i relacjach codziennych duzo sytuacji nadinterpretuje . Przyjmuje od 11 mies zortal ale od ok. 6mies się pogarsza . Polegam na tym co mi najbradziej zależy
  20. Kobiety kochające za bardzo, podatne na zranienie Postanowiłem zgłębiać temat „kochania za bardzo”, które nazywam podatnością na zranienie, ponieważ niemal każdego dnia pracy jako psycholog jestem świadkiem tego, jakie ten problem wywołuje u kobiet cierpienie. Jako że posiadam cztery siostry, na los kobiet jestem szczególnie uwrażliwiony. Nie bez znaczenia jest również to, że – wychowywany jako mężczyzna i wśród mężczyzn, oraz pracując z mężczyznami jako psychoterapeuta – jestem w stanie zwracać kobietom uwagę na pewne niezrozumiałe dla nich mechanizmy i wyjaśniać męskie zachowania. Z relacji klientek wynika, że zdarza mi się robić to lepiej od – z pewnością nie gorzej wykwalifikowanych – koleżanek po fachu, psychoterapeutek. Na podstawie obserwacji klinicznych oraz analizy literatury o „kochaniu za bardzo” i relacyjnym zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym dochodzę do wniosku, że jedną z cech podatności na zranienie jest u niektórych kobiet wyraźna dyspozycja do odczuwania pewnych przejawów zakochania niejako przedwcześnie i bez adekwatnych przesłanek, albo poniewczasie, to jest po faktycznym zakończeniu związku. W pierwszym wypadku zakłócony zostaje proces tworzenia więzi, a w drugim utrudnione jest przeżywanie „żałoby” po rozstaniu i pogodzenie z tym, iż relacja przeszła do historii. Jestem zdania, że odpowiada za to między innymi fakt posiadania ogromnej konstelacji rozległych przemyśleń na temat własnych relacji z mężczyznami i dysponowania niebywałą ilością wyobrażeń o idealnym związku, które powstały między innymi z powodu braku dobrych wzorców w rodzinie pochodzenia. Gdy pojawia się potencjalnie spełniający pewne kryteria kandydat kobieta odczuwa wobec niego magnetyczne przyciąganie, bo uruchamia się w niej proces fantazjowania. Im bardziej jest on niedostępny, im mniej szczodry emocjonalnie, tym większe pole do popisu dla wyobraźni. Fantazjowanie powoduje, że kobieta „ścina zakręty” i wybiega naprzód obsadzając partnera w pewnych rolach do końca jeszcze nie wiedząc, czy on się do nich tak naprawdę nadaje, a nawet czy ich chce. Kobieta, mówiąc metaforycznie, zadurza się we własnych wyobrażeniach, a w skrajnym wypadku jej nastrój staje się ich zakładnikiem. Więcej informacji o podatności na zranienie można znaleźć w książce "Toksyczny związek? Ocal siebie!". Wersję PDF można czytać online za darmo: Źródło 1: http://www.ocalsie.webd.pro/OcalSiebie.pdf Źródło 2: https://files.fm/f/rb6mrz5b3
  21. Witam, jestem osobą samotnie wychowująca dziecko. Od około 4 lat jestem w związku z alkoholikiem, długo walczyłam o jego trzeźwość w końcu udał się na odwyk. Nie pił jakieś 3-4 msc. Po czym ostatnio wpadl w ciąg alkoholowy. Wzięłam dziecko i przeniosłam się prawie 400 km dalej, lecz tam na miejscu też jest alkoholik czynny. Po namowie przyjaciół wróciłam. Nie potrafię dzisiaj podjąć decyzji co zrobić. Obecnie partner nie pije, widzę zaangażowanie, bierze wszywkę i idzie na terapię indywidualną natomiast towarzyszy mi ogromny strach, lęk i brak stabilności. Brak decyzyjności z mojej strony paraliżuje mnie w każdej sytuacji, nie potrafię dzisiaj powiedzieć czego tak naprawdę chce. Czy zostać z nim i wspólnie stoczyć walkę czy zostawić i budować życie na nowo ? Serce rozdarte.
  22. Spokojny umysł przynosi wewnętrzną siłę i pewność siebie, więc jest to bardzo ważne dla dobrego zdrowia. Oddech świadomie prowadzony jest narzędziem do zatrzymania poruszeń umysłu. Praca z oddechem (pranayama) - czyli wybrane techniki oddechowe, pozwalają zyskać ważną w życiu umiejętność uwalniania napięć i rozluźniania. Wiele osób żyje w napięciu z czasem stan ten może się pogłębić i utrwalić dając objawy w ciele, powodując różne choroby. Celem treningu oddechowego jest uzyskanie stanu głębokiego odprężenia fizycznego i psychicznego. Regularna praca z oddechem pozwala w znacznym stopniu zniwelować negatywne skutki napięć i zregenerować utracone siły witalne. Oddech właściwie ukierunkowany wpływa bardzo korzystnie na zmiany fizjologiczne oraz regulację i pracę poszczególnych narządów w ciele. Trening oddechu to metoda kontaktu umysłu z ciałem pozwalająca nauczyć się samodzielnego wyciszania, osadzania się w "tu i teraz", odpuszczania presji nakładanej przez oczekiwania i przekonania. Techniki oddechowe regenerują ciało i układ nerwowy, przywracając kontakt z samym sobą, z tym co ważne, końcowym efektem jest głęboko regenerujące odprężenie, uwolnienie z niepokoju, dolegliwości, objawów w ciele. Oddech świadomie prowadzony działa na wszystkie aspekty osoby : fizyczny, witalny, psychiczny, emocjonalny. Jest środkiem do równoważenia i harmonizacji umysłu i emocji. Pranayama czyli właściwa praca z oddechem zaczyna działać już na zewnętrzny aspekt osobowości, na ciało i stan emocjonalny, psychiczny. Oddech działa na poziomie mentalnym i emocjonalnym w ten sposób, że łagodzi lub całkowicie niweluje podczas trwania sesji objawy lękowe, somatyzacyjne. Przy regularnej praktyce obserwuje się ogromne zmiany na poziomie personalnym, już po pierwszej praktyce oddechu prowadzonego osoba uzyskuje natychmiastowy efekt w postaci wyciszenia, uspokojenia, spowolnienia akcji serca i tętna. Gdy osoba zapamięta po sesji rodzaj i kierunek oddechu może w każdej sytuacji interwencyjnie poprowadzić wyciszający i łagodzący oddech. Nie ma przeciwwskazań, by tak długo prowadzić oddech do momentu eliminacji najtrudniejszych objawów lękowych, bólowych, innych. Pranayama czyli właściwa technika oddechu przedstawia sprawdzoną metodę radzenia sobie z szerokim spektrum zaburzeń od lęku po zaburzenia psychosomatyczne, natręctwa, depresję oraz inne. Zarządzanie oddechem daje fizyczne i psychiczne oczyszczenie, wzmocnienie co jest jednym z najważniejszych osiągnięć tej techniki. Praca z oddechem zapewnia - najważniejsze rezultaty w przypadku regularnej praktyki: - równowagę w układzie nerwowym i hormonalnym, która ma bezpośredni wpływ na wszystkie inne układy i narządy organizmu, - kontrolowanie umysłu, czyli zarządzanie swoim stanem w przypadku pojawiających się objawów, stanów psychicznych, - wzmocnienie organizmu i poprawę zdrowia, - uwolnienie napięć psychicznych, radząc sobie z nimi na poziomie fizycznym, działając somato-psychicznie poprzez ciało na umysł, - regularna praktyka utrzymuje ciało fizyczne w optymalnym stanie i sprzyja zdrowiu nawet w niezdrowym ciele, - uśpiony potencjał zostaje uwolniony i doświadczany jest jako zwiększona pewność we wszystkich dziedzinach życia. Prosty przykład pracy z oddechem: Praktykujemy w pozycji relaksacyjnej (shavasana) leżąc na plecach lub ze skrzyżowanymi nogami w pozycji medytacyjnej lub na krześle z oparciem plecy są wyprostowane. Obserwuj swój naturalny, spontaniczny oddech, nie manipuluj przy oddechu, nie spowalniaj go, nie przyspieszaj, nie ma być zbyt napięty, wysiłkowy, lub spowolniony po prostu obserwuj swój oddech taki jaki jest naturalny, niech przepływa swobodnie przez obydwa nozdrza, usta są zamknięte. Oddech jest cichy, tylko Ty słyszysz swój oddech, osoba, która siedzi obok nie słyszy Twojego oddechu – to jest wewnętrzny psychiczny oddech. Rozpocznij liczenie w myślach (mentalnie) wdech – liczysz jeden, wydech liczysz dwa, wdech liczysz jeden, wydech liczysz dwa. Koncentruj się tylko na wdechu i wydechu oraz liczeniu wdechu i wydechu. Jeżeli jakiekolwiek myśli pojawiają się lub emocje, dolegliwości, powracaj swoją uważnością do oddechu i do liczenia wdechu i wydechu : WDECH 1 WYDECH 2, WDECH 1 WYDECH 2 Tylko tyle, nic więcej, kontynuuj od 3 do 10 minut. Możesz obserwować swój oddech licząc w myślach – czyli prowadzić tą technikę oddechu zawsze wtedy kiedy potrzebujesz w trudnej sytuacji lub wieczorem przed zaśnięciem, w ciągu dnia przy wykonywaniu codziennych czynności. Przy regularnej praktyce zaobserwuj zmiany w swoim samopoczuciu. autor: Agnieszka Janczewska psycholog, psychoterapeuta, pedagog, nauczyciel jogi i medytacji
  23. Witam, jesteśmy małżeństwem od 5 lat, mamy dwóch synów 1,5 i 4 latka. Ja 39, Ona 36latek. Żona jest spokojną osobą, ja również ale nieraz są takie momenty że jak jest w domu bałagan czy to w kuchni czy w salonie to nie wiem czemu ale od razu robię się zły, żona to odbiera jako atak na nią. wiem że przy dzieciach bałagan to normalka ale jakoś wolę jak jest w miarę ogarnięte w domu a nie Sajgon jak na rynku, ktoś przychodzi z wizyta niezapowiedzianą i tylko wstyd albo się sprząta na szybko na odwal się. Staram się opanowywać te emocje ale nie zawsze wychodzi, dodam że od długiego czasu zajmuje się rozwojem duchowym i medytuję, dzięki temu moje nerwy są dużo mniejsze niż kiedyś. Chciałbym żeby wcale ich nie było, zwłaszcza jak synek raz powiedział że mnie troszkę kocha bo tata krzyczy. Akurat tego nie robię ale po prostu mówię głośniej jak mnie coś denerwuje zwłaszcza bałagan. Doceniam żonę za to co robi i podziwiam ją że daje radę z dziećmi jak ja jestem w domu i zdaje sobie sprawę że nie zawsze jest czas na ogarnięcie wszystkiego. Na dole mieszkają moi rodzice, na górze my z dziećmi, mamy z 55m2 ale jest o 2 pokoje za mało, ta ciasnota też mnie dobija. Dodam że mieszkamy w domku, bo w bloku bym osiwiał nieraz babcia przychodzi do nas na górę do dzieci i ostatnio tak mnie zdenerwowała że musiałem wyjść i pojeździć autem (to moja mama). Mama żony nie żyje od wielu lat, tata ją wychowywał. Nieraz pod wpływem złości umiem wygarnąć żonie że nie miał jej kto nauczyć sprzątać itd. Zdaje sobie sprawę że nie jestem święty. Często nawet drobna uwaga do żony że np coś jest rozlane na podłodze nie wytarte itd to ona odbiera jako atak na siebie i już jest wymiana zdań i cichy dzień. Zawsze jakoś się godzimy ale chcę w ogóle się nie denerwować na temat bałaganu. Jak jestem w pracy to tęskni za rodzinką i sobie obiecuję że nie będę się złościć itd, jest duża poprawa ale nieraz nerwy jakoś muszę uwolnić i coś powiedzieć. siłownia w tym pomaga a jak jestem w domu to chcę nieraz do pracy. Też wpadam w złość jak np wieczorem dzieci się kąpią a później jedzą bardzo długooo no naprawdę długo godzina to minimum, nieraz jest głośno im się coś mówi oni swoje itd Chyba za bardzo bym chciał żeby było jak w wojsku mimo że w nim nie byłem Jakie macie sposoby na to aby olać w/w tematu tj bałagan w chacie itd?
  24. Witam. Jestem 18 letnią dziewczyną, na pierwszy rzut oka radosną, bez problemów. Jednak zauważyłam, że coraz bardziej obsesyjnie myślę o jedzeniu. Zaczęło się od tego, że chciałam schudnąć, schudłam do 48 kg przy wzroście 164, stanęłam w miejscu bo mój organizm zaczął się bronić. Jem mało dużo ćwiczę, przez to raz na tydzień mam napady, bardzo dużo pochłaniam kcal na raz, które potem wymiotuje. Mój problem polega na tym, że dążę do perfekcji, pod każdym względem mojego życia, również wyglądu. Ścisła dieta, dużo sportu i mój organizm tego nie wytrzymuje. Jednak czuję się dobrze patrząc w lustro. Organizm nie daje rady, ale mi odpowiada mój wygląd, więc co zrobić?Jak wyjść z błędnego koła? Od czego zacząć?
  25. Mam 30 lat, jestem w szczęśliwym małżeństwie. Bywają jednak momenty, że nie radzę sobie ze stresem, który w głównej mierze jest spowodowany przez moją pracę. Stres z kolei powoduje u mnie wybuchy złości, które niestety często rykoszetem ranią mojego Męża. On jest cierpliwy i wybacza te wszystkie sytuacje, ale nie mogę go tym obarczać. W końcu jego cierpliwość się skończy. W pracy (korporacja) coraz częściej doświadczam krytyki i demotywacji, szef nie umie nas zdopingować, a większość pomysłów (szczególnie niektórych pracowników) jest od razu bombardowanych. Nie mówiąc już o stale rosnących celach i braku narzędzi do ich realizacji. Wcześniej sport był dla mnie odskocznią, pomagał się wyładować, ale teraz nawet to nie pomaga. Nie umiem odpoczywać, często brakuje mi sił, totalnie nie mam motywacji do pracy, liczę tylko godziny do weekendu, podczas którego stresuję się poniedziałkiem... Co powinnam zrobić? Jak sobie pomóc?
×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.