Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'stres'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 532 wyników

  1. Witam mam 26 lat. Stracilam wczoraj przyjaciela psa byl ze mna 7 lat. Plynal promem i nie przezyl podrozy. Nie umiem sie pogodzic z tym obwiniam siebie,ze nie zrobilam co moglam. Nie umiem sie z tym pogodzic.
  2. Witam. To mój pierwszy post, więc proszę o wyrozumiałość. Mam 22 lata. Mój problem polega na tym, że nie potrafię czerpać radości z z życia, pomimo młodego wieku. Potrafię denerwować się o byle co i wyszukiwać problemy tam, gdzie zwykle inni ludzie ich nie znajdują. Mam dość odpowiedzialną pracę. Stresuje mnie nawet to jak wejdzie klient, że nie będę wiedziała jak mu pomóc lub doradzić chociaż tak naprawdę idzie mi nieźle. Klienci chyba widzą moje zestresowanie tak jak i szefostwo. Często mimowolnie drżą mi dłonie i nie potrafię tego powstrzymać. Kiedy jakiś 'problem' udaje mi się rozwiązać przychodzi chwila tak jakby ulgi, ale za chwilę niestety potrafię sama stworzyć sobie stresujące myśli, które nie dają mi normalnie funkcjonować. Zapisałam się ostatnio na prawo jazdy, co jeszcze bardziej daje mi powodów do stresu. Wybierałam się już od dłuższego czasu, dlatego że bardzo by mi się przydało, ale oczywiście strach przed tym, że zrobię komuś krzywdę lub stworzę zagrożenie na drodze wtedy wygrał. Teraz zapisałam się głównie przez namowy rodziny i znajomych. Przed jazdami strasznie się stresuje i nic mi nie wychodzi. Mój chłopak widzi to, że tak wszystko przeżywam i nie potrafi tego zrozumieć bo dla niego moje problemy nie są problemami. Często płaczę z bezsilności i mam problem z bezsennością. Pozdrawiam i proszę o poradę
  3. Witajcie:) jestem Monika. Mam 35 lat, mam wspaniałą córkę i kochającego męża... tylko ja jestem jakaś taka inna. Gdy byłam młodsza nie miałam problemów z lękami, że stresem, nawet jak w szkole szło nie po mojej myśli i tak było ok. Nie wiem nawet kiedy zaczęły się moje problemy, a może i wiem A przynajmniej sie domyślam. Po wyjściu za mąż przez 1,5 roku mieszkałam u męża, na wsi. Był spokój, cisza ( nie licząc tesciowej). Ale od niej się to zaczęło. Teściowa była osoba która wszystkiego się czepiała ale nie mówiła nikomu wprost tylko do siebie po cichu, wychodziła na pole z gadała do siebie. Ja czasem słyszałam jaka jestem taka i siaka.. ale może nie o tym po 1,5 roku moja babcia zachorowała i żeby mama miała lepiej postanowiliśmy powrócić do mojej miejscowości. Babcia miała Alzachaimera. Na początku było do zniesienia, jednak po jakimś czasie było już gorzej, do tego stopnia że moja mama dostała udaru mózgu. I która się tu opiekować?? Od jakichs 5 lat Mam dość wszystkiego. Na mnie spadły wszystkie obowiązku związane z mieszkaniem, rachunkami, gotowaniem sprzątaniem itp. Do tego praca, dziecko, szkoła. Wiem że duzi osób tak ma ale ja sobie z tym nie radzę. Moje dziecko ma 12 lat. Ogólnie jest grzeczna dziewczynka ale potrafi już pyskowac A ja nie znoszę pyskowania. To jest okres kiedy ona musi postawić coś na swoim nawet jeżeli to jest źle A ona i tak o tym wie. W moich napadach mówię czasem rzeczy których każdy by się wstydził ale nie potrafię nad tym zapanowac. Czasami zastanawiam się i myślę ze jestem zla matka. Po 2moj mąż. Bardzo kochany, robi dla mnie wszystko,wie że mnie bardzo dużo drażni ale nic z tym nie robi. Mówi tylko idź do psychologa ... Do tego moja mama która muszę się zajmować. To jest dla mnie zbyt duże obciążenie. Nie tak sobie wyobrażałam życia ale potoczyło się inaczej. Nikt Nie ma łatwo,no może ten kto nic nie robi. Ale wracając do sedna. Od jakiegoś roku, może 2 mam napady leku, strachu, nie wiem skąd one się biorą. Wtedy nagle wzrasta mi ciśnienie, czuje się ciepło na twarzy, pocę się i jest mi słabo. Czasem Po prostu mam dość. Gdy musimy iść do sklepu na zakupy ja czasem mówię że mi się nie chce A tak naprawdę mam obawy przed wyjściem na pole, że mnie zesłabi. Ogólnie mam stresujace życie( bo kto go nie ma). Ale już nie potrafię sobie czasem poradzic że sobą. Przykład: była u mnie koleżanka. Poszla Do domu. Zaczęłam gotować obiad i czuje w głowie coś dziwnego, zaczynają mnie obiecać poty, rumienie się na twarzy... myślę... nooo znowu mnie bierze , obym nie zemdlala. Położyłam się, wzięłam Syrop na uspokojenie i w miarę przeszło. No i powiedzcie mi czym to spowodowane. Nie miałam żadnej sytuacji stresowej. takie zachowania ni z gruszki ni z pietruszki przytrafiają mi się coraz częściej, i mam już chyba to zapisane w głowie... Co zrobić żeby się wreszcie uwolnić od nerwicy Doradzcie jak sądzicie sobie z lekami nerwami itp.
  4. Cześć, nazywam się Dawid i zwracam się do was z jakąkolwiek pomocą. Jestem ze swoją dziewczyną(Karoliną) od ponad dwóch lat, ale nie było mnie przez półtora roku w Polsce i dopiero 3 miesiące temu wróciłem. Zaczęliśmy odbudowywać powoli swoje uczucia i moim zdaniem, to nie jest to.. Ciągle ma napięty grafik, nie chce się kochać, a jak już to zazwyczaj z przymusu, często ma jakieś fochy swoje i nie podoba jej się za bardzo moje poczucie humoru. Żeby gdzieś wyjść, to musi wiedzieć o tym tydzień temu. Wytrzymałem tak kilka miesięcy, ale nie zostawiłem jej, bo nie widziałem czy znajdę kogoś tak pięknego, jak ona. Trzy tygodnie wcześniej, spotkałem byłą kobietę mojego przyjaciela, który aktualnie jest za granicą. Zaczęliśmy wychodzić na piwo i nawiązywać super relacje. Nikt mnie tak dawno nie rozumiał, jak ona i to mi się w niej bardzo podobało. Każda chwila z nią była super i czułem, że to może być to. Gdy byliśmy na naszych pierwszych spotkaniach to uświadomiła mnie, że przyszłość z moją dziewczyną może być bardzo ciężka. Daliśmy sobie przerwę z Karoliną i w sobotę mamy porozmawiać o tym na poważnie bo tak naprawdę, nie wie o co mi chodzi i chce się poprawić. Dzis widziałem się z ex mojego kumpla i nagle wyznała mi miłość. Zrobiło mi się bardzo głupio i teraz nie wiem co mam zrobić. Chciałbym osobiście z nią spróbować, bo jest super i się fajnie dogadujemy, ale w oczach mojego przyjaciela może to nie być takie piękne. Nie chcę go ranić, więc nie wiem co mam zrobić. Wstrzymać się do soboty i wyjaśnić mojej dziewczynie, co w niej jest nie tak i na nowo spróbować? Czy spróbować z tą drugą? Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.
  5. Mam 19 lat, uczę się. Mój ojciec jest alkoholikiem, aktualnie nie mieszkam z nim. Matka zmarła 8 lat temu, miała nerwicę, oboje zawsze powtarzali ze jestem nikim, że zachowuje sie zle, to moja wina i po co sie odzywam, ciągla krytyka, brak pochwal. problem pojawił się 4 lata temu. po prostu nagle zaczął boleć mnie brzuch na myśl że muszę pójść do szkoły, byłam lubiana, towarzyska. przez cały miesiąc co poniedziałek zmuszałam sie do pójścia do szkoły, po paru godzinach wychodziłam bo nie dawałam rady. pot lał się ze mnie, cała się trzęsłam, nie potrafiłam nic powiedzieć, jakalam się, serce miało mi zaraz wyskoczyć, brzuch ściskał, byłam spięta siedziałam jak na szpilkach nie potrafiłam się uspokoić tak spanikowana byłam. W domu to się nasilało bo wiedziałam że trzeba jutro tam wrócić. byłam tak słaba ze nie potrafiłam wstać z kanapy, majaczylam i miałam kolki, płakałam z bólu brzucha. minęło po jakimś czasie. ale do dzis sie powtarza co jakiś czas. zajmuje się czymkolwiek żeby nie myśleć ale nie potrafię bo nawet pracując to nie mija. przestałam wychodzić do ludzi, przestałam się szczerze śmiać. miałam kiedyś próbę samobójczą później unormowało się myślałam że to kwestia dorastania ale teraz wróciło. Boję się nawet ludzi z którymi mieszkam i swojego chłopaka. Przez pół roku piłam codziennie czasem do nieprzytomności żeby tego nie czuć ale od marca nie tknęłam alkoholu bo uznałam że to rozwiązanie. Nie wiem co powinnam z tym zrobić i gdzie się zgłosić, nie wiem dlaczego tak się dzieje, nie rozumiem siebie, swojego ciała i myślenia. chciałabym żyć normalnie staram sie ale nie czerpie z niczego szczęścia, nie czuje go po prostu zamiast tego ciągły lek i stres
  6. Dzień dobry! Na wstępie chciałbym napisać, że jeśli temat jest w niewłaściwym miejscu to z góry przepraszam i proszę o przeniesienie. Zdecydowałem się napisać na tym forum, gdyż nic już mi nie przychodzi do głowy. Skrócę swoją historię. Od lat byłem sportowcem, zajmuje się dietetyką, prowadzę nienaganny tryb życia, zdrowe odżywianie, dobry sen, czytanie książek etc. Nie szukam tutaj diagnozy, a przychodzę z myślą, że może ktoś też miał taki problem jak ja, bo nikt nie zna odpowiedzi. Od półtora roku mam dziwne drgania mięśni całego ciała, przy każdym małym spięciu oraz kołotania w sercu, nawet najdrobniejszych emocjach, śmiech, smutek, gniew, szybsza jazda samochodem, nawet oglądanie filmów. Byłem wszędzie, neurolodzy, kardiolodzy, fizjoterapeuci, pumolodzy, biolodzy, psycholodzy etc. Miałem robione rentgeny, tomografię, wszystkie możliwe badania na serce, wykluczona tężyczka, brak deficytu elektrolitów, parametry z krwi wszystkie dobre, nadnercza sprawdzona, hormony, jelita, wątroba, parametry sercowo naczyniowe, wykluczone pasożyty, takie jak borelioza, toksokaroza, toksoplazmoza, uciski itp. Od półtora roku to trwa, najbardziej dziwne są te drgania mięśni, bo nikt nie spotkał się z takim czymś. Stosowałem nawet leki z grupy SSRI (dwa rodzaje) niespecjalne pomagało, przerabiałem z psychologiem terapię behawioralno poznawczą (może kiepski psycholog) nie wiem. Do tego suplementacja odpowiednio ukierunkowana na odbudowę układu nerwowego. Borykam się z tym od x czasu, miałem okresy gdzie przechodziło, Teraz nie odpuszcza od półtora roku, musiałem zrezygnować z życia towarzyskiego, sportowego oraz zawodowego. Swoją drogą byłem osobą, która miała bardzo ciężkie okresy, dużo stresu, brałem wszystko do siebie, ale zawsze nie poddawałem się i trening był moją odskocznią, teraz nic nie można zrobić. Moje pytanie, czy ktoś miewał może drgania mięśni, przy każdym spięciu, np. wystarczy ścisnąć pięść i całe ciało drga. Jestem głodny wszystkiego, pragnę każdego dnia trenować, rozwijać się zawodowo etc. Nie płacze w rękaw, chciałbym wiele, ale nie mogę i moja pytanie czy psycha może doprowadzić do czegoś takiego i czy ktoś może w ogóle miał takie objawy?
  7. Jestem 25-letnią mężatką. Od kilku miesięcy mam wahania nastrojów. Mój mąż zachorował na nowotwór i od tego czasu jesteśmy zmuszeni do rozłąki, ponieważ pracujemy za granicą (mąż podjął leczenie w Polsce). Staram się przebywać jak najwięcej czasu między ludźmi, dbać o siebie, oglądać rozweselające filmy, ale to coraz mniej pomaga. Boję się, że jeśli się załamię, to nie będę umiała wesprzeć mojego męża w tej trudnej sytuacji. Czuję się bezradna. Czy jest jakiś sposób abym mogła jakoś sobie pomóc?
  8. Mam na imię Gosia, mam 20 lat i nie wiem, co się ze mną dzieje. Od dzieciństwa zmagam się z problemami lękowymi. Pamiętam, że w szkole podstawowej bałam się zostawać sama w domu, cisza mnie przerażała, miałam wrażenie, że ktoś za mną stoi, albo wydarzy się coś bardzo złego. W liceum dołączyły do tego stany depresyjne. Wyglądało to w ten sposób, że byłam w jakimś miejscu, robiłam zwykłe rzeczy - uczyłam się, rozmawiałam, czytałam książkę i nagle ogarniała mnie fala smutku i beznadziei. Takie stany powracały z coraz większą częstotliwością, w końcu miałam dość, nie wiedziałam, co robić no i pocięłam się. Wiem, że to głupie zwracać na siebie uwagę w ten sposób... Mama zapisała mnie do prywatnego psychiatry, bo na prywatnego psychologa (ok. 100 zł w tygodniu) nie było nas stać. Dostałam leki. Początkowo trochę działało, trochę nie. Udało mi się dostać na terapię grupową, która była prowadzona na żenująco niskim poziomie, aż w końcu grupa się rozsypała. W chwili obecnej jestem na lekach o zwiększonej dawce. Są to leki antydepresyjne (Efevelon), do tego 2/3 tabletki trittico na noc, bo nie mogę spać. Mam jeszcze pigułki przeciwko nagłym atakom paniki. No i muszę przyznać, że może na jakiś czas objawy zostały stłumione, ale problem został. Stany lękowe i depresyjne wróciły, leki już niewiele dają. Jestem osobą nadwrażliwą. Byle co potrafi wprowadzić mnie w stan roztrzęsienia i przerażenia. Często miewam koszmary i wracają do mnie wizje, w których ginę w brutalny sposób, ktoś mnie gwałci, bije, albo w inny sposób dzieje mi się krzywda. Mam wrażenie, że podświadomie sama podsycam swoje lęki, które do mnie wracają i wracają. Dostanie się do dobrego psychologa na NFZ graniczy z cudem, szczególnie teraz, kiedy mamy epidemię. Jeśli ktokolwiek przyjmuje to raczej online, a w mieszkam w mieszkaniu z dwójką rodzeństwa. Nie mam własnego pokoju, ani prywatności, żeby odbywać terapię przez Skypa. Co robić?? Jest coraz gorzej. W dodatku Pani Ginekolog dopisała mi tabletki hormonalne ze względu na bardzo obfite okresy i ilość lekarstw, które muszę zażywać w wieku 20 lat mnie przeraża. Nie wiem, co robić, pomocy.
  9. Witam wszystkich! Jestem 21-letnią studentką. Od początku roku mam ciężki okres, który doprowadza mnie do coraz gorszego samopoczucia, niestety powoli przestaję sobie z tym radzić. Na początku roku zrezygnowałam z pracy w sklepie odzieżowym, w której była bardzo zła atmosfera, pracowałam tam przez 2 lata i ciężko było mi już wytrzymać złe traktowanie ze strony szefostwa i kierownictwa. Uważam, że była to psychiczna męczarnia. Zdarzały się krzyki na sklepie przy klientach, czy niezgodności związane z wynagrodzeniem. Niestety po odejściu przez około pół roku nie mogłam znaleźć pracy. Była to dla mnie kolejna stresująca sytuacja, chociażby ze względu na sytuację na rynku pracy spowodowaną epidemią. Po tym okresie udało mi się rozpocząć miesięczny staż w organizacji pozarządowej, niestety był on niepłatny, ale dzięki temu mogłam zaliczyć praktyki na uczelni. Teraz znów od ponad tygodnia siedzę w domu i nie mogę znaleźć żadnej pracy. Powoli popadam w lęki o moją przyszłość. Boję się, że nie będę miała jak opłacić uczelni (studiuję niestacjonarnie). Przestaje dostrzegać swoją wartość, codziennie wysyłam CV, ale z bezsilności nie mogę wyjść z domu aby poszukać pracy w inny sposób. Codziennie płaczę, mam wrażenie, że wszyscy radzą sobie w tym dorosłym życiu lepiej ode mnie. Zaczynam łapać się na myślach, że nic nie osiągnę i że do niczego się nie nadaje. Mimo, że ten czas "przestojowy" staram się wykorzystać (robię dodatkowy kurs związany z moim kierunkiem, dzięki temu że poświęciłam się nauce mogę walczyć o stypendium) to nie czuję, że są to rzeczy wartościowe. Mam wrażenie, że nigdy się z tego nie wyrwę i że nie poradzę sobie w życiu. Boję się, że moje dorosłe życie już zawsze będzie tak wyglądać.
  10. Witam wszystkich! Piszę tutaj
  11. Na początek zacznę ,że nie wiem w czym tkwi problem zaczęło się kilka lat temu od starego związku,po zakończeniu było mi bardzo ciężko popadłam w pracoholizm ,rozstanie było moim pierwszym odizolowalam się od ludzi ciężko mi było wrócić do społeczeństwa do dzisiaj ciężko mi zaakceptować nowych ludzi często nie chęcią lub atakiem mój związek zakonczyl się ponieważ mój partner miał dziecko i mi poświęcał nie tyle czasu ile trzeba .. chciałam mieć go dla "siebie "w takim sensie ,że nigdy nie czułam ,żeby ktoś o mnie walczył może ma to podłoże u dziecinstwa trudno powiedzieć(brak ojca ,oraz matka poświęcająca czas raczej kawalerom niż dziecku.., który potrzebowało uwagi i też wiecznie nie dostająca vzadnej pochwały ) .. wieczne kłótnie o to dziecko k nie tylko potem zaczęły się przyjaźnie z koleżankami,podejrzewam ,że z racjii tego ,miałam niską samoocenę dalej byłam z tym związku i tej "miłości"praca pomogła mi wytrwac ,bo też cięgle też czułam Męczenie okazało się dopiero rok temu ,że cierpię na niedoczynność tarczycy ,co. Też zaczęło się w związku ,i pretensje o wieczne zmęczenie z jego strony.jakies 3 lata temu się pozbieralam niestety fizycznie czułam się źle .poznałam mojego obecnego partnera na początku wszystko ładnie pięknie ,a zaczął mnie traktować jak ... Ale mnie nie bił traktował mnie jak hm do czego porównać..śmiecia oo! poznaliśmy się tu w UK,i tak mijak czas raz dobrze raz źle ..było mi na tyle źle ,po2 latach ,że chciałam wrócić do Polski niewiem czy to jego wina czy też kraju ,braku prawa jazdy znajomych itd niedawno trochę się zmienił ,bo wiedział ,że może mnie stracić i tak wyjechałam wróciłam z różnych aspektów między innymi zero wsparcia od matki ,sióstr czy kogoś ,kogoś od kogoś migała bym pomyśleć ,że zależy na mnie mu ..silnie chciałam mieć tylko dla siebie w ostatnich dniach i miałam trochę dość wiecznie przylazacych kolegów .. bo rzekomo poświęcał mi dzien ,a kiedy ja chciałam się wieczorem przytulić ..teraz nic nie mówił i nagle stwierdził ,że go orzytlaczam,że on nie będzie pantoflem itd stwierdził ,że jeśli się nie zmienie to koniec ,a więc nie dla niego ,a dla siebie ,bo może faktycznie coś jest że mną nie tak i nie umiem sobie poradzić z tym .. z racji braku takich osób ,na których byłabym ważną czuje się samotna i na wiosnę nie czułam sensi dalszej egzystencji też że sprawa izoteq na trądzik , którego nigdy nie miałam ,nie umiem się odnaleźć ,nie wiem czego chce ,nie umiem odnaleźć sensu ,celu,kocham go ,ale chce odkryć czy że mną jest coś nie tak ,chce zacząć cieszyć się życiem a nie żyć i martwieniem się o zakupy czy inne .może powinnam się odciąć od ludzi niewiem tych toksycznych,ale mam dobre chęci ,chce wrócić do relacjii z ludźmi ,długi myślałam ,że to hormony i wróci do normy wszystko tak się nie stało na tarczyce jest ok biorę leki i testosteron pomalu obniżam,ale póki co neiwiem co dalej może ktoś spojrzy na to zboku i powie coś więcej ,bo moje taktyki i próby wracania do norm nie działają .miesiąc temu chciałam już podejść tele terapię ,ale zakończyłam rozmowe na liczyć rejestracja .. teraz piszę to na gorąco,aby przekazać jak najwięcej trudno określić czy będą to ważne informacje,dodam ,że również na swojej drodze spotkałam nie powodzenia w znalezieniu pracy w pl czy też stres Wiązany z obsługą klienta ,który pozwalal mi zapomnieć i bólu z 1 związku ... Mam na imię Joanna mam lat 30 w Listopadzie.prosze mi pomóc odnaleźć dawna energię nowa siebie i sens ,dodatkowo może uda mi się zaradzić w kwestii związku jak nie tego to chociaz następnego ,jeśli jestem winna muszę reagować . pozdrawiam serdecznie
  12. Witam od jakiegos czasu mam napady paniki I leki z dnia na dzien to narasta I nie daje jusz rady powoli zalamuj sie bo trace kotrole nad swoim cialem bylam u lekaza sprawdzili czy na cos nie jestem chora ale wszystkie winniki mi wyszly bardzo dobrze nie wiem Co mam robic od jakiegos czasu nawet do pracy nie chodze wyjscie z domu mnie przerasta prosze o pomoc
  13. Mam 30 lat. Chciałbym napisać tu o codzienności. Często mimowolnie wypowiadam sam do siebie jakieś przekleństwa. Ciągle rozmyślam jak to z ojcem się nie dogadywałem, o nim lub kimś innym kto w przeszłości wyrządził mi krzywdę. W łóżku (na szczęście jestem samotny) zrywam się jakbym chciał kogoś uderzyć gdy tylko przypomnę sobie kto co złego mi zrobił lub powiedział w przeszłości lub sam w głowie ułożę taki scenariusz. Często muszę nabrać głębokiego powietrza i wzdechnąć na głos, może to stres? Wciąż chodzę zmęczony, pewnie jestem przeciążony kłótniami i wojnami z rodzeństwem, z ojcem lub patologią którą się spotykałem. Ostatnio chciałem grać terapeutę dla sympatii która wytykała mi niedoskonałości tak naprawdę wymyślane z d..y. Zawsze miałem problem z dziewczynami, wciąż się denerwowałem, musiałem nauczyć się panować nad tikiem nerwowym i miałem problemy z rozmawianiem z nimi. Do dzisiaj mam lęki że ktoś mnie wyśmieje że rozmawiam z dziewczyną co rozwijało się w dzieciństwie. Postanowiłem pewnego dnia że zacznę koleżanki traktować jak kolegów żeby się do nich przyzwyczaić ale odnoszę wrażenie że do tej pory wciąż za mało zrobiłem. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić, jak nabrać spokoju i ułożyć życie.
  14. Witam serdecznie, już na samym wstępie proszę o nie ocenianie mojej osoby. Moja sytuacja jest dla mnie dosyć patowa i uciążliwa. Zacznę od początku dla większego zrozumienia mojej osoby i sytuacji. Byłam w 6 letnim związku, z którego mam wspaniała 4 letnią córeczkę. Facet jednak okazał się toksyczny, sadystyczny i po tych 6 latach został w końcu wywalony wek... Człowiek krzątał się sam. Wyłapałam dwie pracę, dla oszczędności zostałam u rodziców na mieszkaniu. Nie szukałam nikogo. Ba! Było mi świetnie bez faceta... ale los bardzo chciał, bym nie była sama i dał... całych dwóch... wiem, wiem brzmi oburzająco.. już sobie wyobrażam epitety niektórych osób. Ale prostując nr 1 jest ode mnie 13 lat starszy, bardzo dojrzały, i radzący w życiu. Z charakteru mój typ z wyglądu również... jednak, kompletnie nie odczuwam z jego strony chęci na coś więcej. Człowiek mieszka ode mnie 13 h jazdy z stąd... niestety. Na początku widywaliśmy się codziennie. Niestety delegacja się skończyła i wrócił do domu swoich rodziców. Codziennie dzwoni pisze, martwi się ale jest mu ewidentnie wygodnie. Sam zresztą to powiedział. Mimo prawie roku stażu ani razu nie było kocham cię... Mam wrażenie ze on dalej żyje swoją byłą... teraz widujemy się raz w miesiącu na średnio 5/7 dni.. męczy mnie to.. dziecko się przyzwyczaiło.. a go wiecznie nie ma... i Tu pojawia się ten drugi. Mój przyjaciel którego znam dużo dłużej.. którego z serca nie trawie, ale jak to się mówi kto się czubi ten się lubi i moje serce jest mu oddane. Mimo to nigdy do niczego między nami nie doszło.. Jest do dziecka super, mała go uwielbia... bardzo chce bym z nim była.. nawet chciałby byśmy z nim zamieszkały... Ale jakby mu trochę brak męskości... tego czegoś, co ma ten pierwszy. Plus jest taki że on mieszka niedaleko mnie (20 minut ) spacerem... widujemy się codziennie.. w pracy i po za... jest dla mnie zbyt uczuciowy.. ma dobre serce.. ciągnie mnie ku niemu ale i ku pierwszemu także. Nie wiem kogo dać szanse. Czy czekać aż ten 1 się zdecyduje na coś trwałego i poważnego czy stworzyć coś z tym 2 który chce już teraz coś tworzyć z nami...
  15. Mam 24 lata, z moim narzeczonym jesteśmy 7.5 roku, za rok bierzemy ślub. Ja wychowałam się w rodzinie gdzie ojciec był alkoholikiem. Zawsze balysmy się z mamą co będzie, kiedy wróci. W domu rodzinnym nie mieszkam od 4 lat, chciałam się od tego oderwać, zamieszkałam razem z chłopakiem, jednak ten związek nie jest idealny. Poznaliśmy się, gdy mieliśmy po 16-17 lat. Mój narzeczony był wtedy chłopakiem w okresie buntu, priorytetem były dla niego wyjścia z kolegami. Zdarzyło się, że wiele razy mnie okłamał, ja wybaczyłam, ale nigdy nie mogłam tego zapomnieć, zaczęłam go kontrolować na każdym kroku. Wszystko miało się zmienić, kiedy zamieszkamy razem, ale ten problem został. On się ogarnął, ma dobrą pracę, myśli przyszłościowo, ciągle się uczy aby się dalej rozwijać zawodowo. Wszystko jest super, dopóki nie zechce wyjść gdzieś z kolegami. Kiedy ma zaplanowana jakąś imprezę potrafię gadać o tym cały tydzień codziennie, kłócić się, tłumaczyć mu żeby nie pił za duzo, żeby nie zrobił nic głupiego i niby wiem, że jedyne co to może się trochę podpic, to i tak doprowadzę do strasznej kłótni między nami, a jeśli on juz gdzieś wyjdzie ja cały wieczór jestem w stresie co będzie jak wróci, czy aby na pewno nie będzie za bardzo pijany, czy nie oklamal mnie z czyms będąc tam. zazwyczaj jest tak że on wróci praktycznie trzeźwy, a atmosfera między nami nadal jest napięta że zmarnowałam jego wyjście. Ja sama mało wychodzę z koleżankami, zwykle spotykamy się ze wspólnymi znajomymi. Zdarza sie też, że jestem zazdrosna, mam kompleksy co do siebie, boje się że przez moje zachowanie on znajdzie sobie inną. Kiedyś mogłam krzyczeć, wyrzucać to z siebie, a teraz wolę dusić wszystko w sobie, nie odzywać się, ale on i tak wie że mi już coś nie pasuje i sam rozpoczyna kłótnie, dlaczego nic nie mówię, że widział jaka miałam minę kiedy powiedział że wychodzi itp . Chcialabym mieć do niego pełne zaufanie, abyśmy mogli spokojnie mieć choć trochę osobnego życia i móc sobie wszystko powiedzieć bez strachu jak na to zareaguje. Nie wiem co zrobić, żeby nie stresować się tak i nie dręczyć myślami.
  16. Cześć. We wrześniu kończę 20 lat i niestety mam bardzo duży problem- żyje cały czas w stresie i sobie z tym kompletnie nie radzę. Pierwsze ataki paniki dostałam w 6 klasie podstawówki, ale w miarę potrafiłam sobie z tym radzić, aż do tego roku... Od rozpoczęcia zajęć zdalnych na studiach zaczęłam być ciagle w domu, miałam więcej czasu i zaczęłam więcej rozmyślać. Teraz budzę się i zasypiam cała zlękniona. Z nerwów mam mdłości, drży mi ciało, czasem aż czuje zawroty głowy, mam koszmary senne i problemy ze snem, często się wybudzam i krzyczę albo budzę się cała zdenerwowana, że aż się cała trzęsę i mam ogromne kołatania serca. Często przy większym stresie drętwieją mi mięśnie i czuje duszności oraz ucisk w głowie i klatce piersiowej. To jest nic, najgorsze są natrętne myśli, a szczególnie strach o własne życie. Wmawiam sobie każda najgorsza chorobę. Sprawdzam codziennie po kilkanaście razy czy aby na pewno mam równe źrenice, bo mam po prostu schizy, że pewnie mam glejaka, a glejak to wyrok, bo mediana przeżycia to 12 miesięcy i przez to stresuje się coraz bardziej i tak w kółko. Ostatnio miałam RTG płuc, badania krwi i gastroskopię i jak zawsze szlam na wizytę lekarska bez problemu tak teraz mam ochotę uciec spod gabinetu i mam najgorsze mysli,ze mam raka i umrę i tak jest dzień w dzień od wstania do pójścia spac, mam wrażenie, ze nawet spiąć myśle o tym cały czas. Nie umiem sobie z tym kompletnie radzić. Nie wiem czy to ma coś do tego, ale rok temu trochę przeżyłam. W lutym za 6 razem zdałam w koncu prawo jazdy, tydzień później dowiedziałam się, ze mama ma raka piersi, w maju zdawałam maturę, w czerwcu okazało się, ze z dnia na dzień stan mojego ukochanego dziadka się pogarsza i ze również ma raka, w lipcu na samym początku w drodze z mama na chemioterapię miałam wypadek samochodowy nie z mojej winy, trzy tygodnie później zmarł moj ukochany dziadek do tego w międzyczasie dowiedziałam się, ze w czerwcu zmarł moj ojciec, z którym nie miałam kontaktu prawie 18 lat i jego rodzina obwiniała nas za jego smierć, w październiku poszłam na studia, w grudniu mama miała operacje usunięcia guza i na chwile obecna wszystko jest z nią okej. Ja ciagle widząc jakieś zbiórki w internecie bo osoby w moim wieku maja guzy mózgów od razu daje mi myśli ze pewnie ja tez to mam. Z nerwow cała drze i czuje puls w całym ciele. Błagam proszę o pomoc.
  17. Cześć, mam 23 lata, jestem kobietą. Od 7 lat jestem w związku, w zwiazku, w którym od około roku czuje się samotna. Chłopak nie rozmawia ze mną, nie spędza czasu. W ciągu dnia widujemy się przez około 2 godziny (jedząc obiad i wychodząc na papierosa). Całe dnie spędzamy w domu, ja w jednym pokoju, chłopak w drugim. Co robimy? Chłopak gra na komputerze, a ja rozmyślam nad swoim życiem. W głębi duszy czuje, że mam dość tej relacji, moja inicjatywa zrobienia coś wspólnie jest od razu tłumiona przez chłopaka, zawsze znajdzie jakąś wymówkę. Nie jestem w stanie się z nim rozstać bo na chwile obecną bez niego nie byłabym w stanie jako tako funkcjonować. Mam fobie społeczną i agorafobię i tylko z chłopakiem jestem w stanie wyjść z domu, co dzieje się średnio raz w tygodniu.Czułości też brak, o seksie już dawno zapomniałam. Całymi dniami siedzę w pustym pokoju i patrzę się w sufit zastanawiając się co dalej. Jak zacząć żyć? Nie mam znajomych, rozmawiam z rodzicami, ale nie o swoich problemach. Nie jestem w stanie iść do pracy i się wyprowadzić przez moje lęki. Potrzebuje z kimś porozmawiać bo jeszcze nigdy w życiu nie byłam tak samotna jak teraz.
  18. Witam, mam 18 lat Zacząłem mieć problemy ze sobą od jakiś kilku miesięcy, jestem w związku z moja dziewczyną już ponad 9 miesięcy, na początku było wszystko cudownie i super, 0 problemów i kłótni, od jakiś kilku miesięcy zacząłem robić problemy i stwarzać kłótnie mojej dziewczynie o dosłownie wszystko.. przykłady: -spotkała kogoś i powiedziała tej osobie ,,hej" ,- ubrała bluzkę z odkrytymi ramionami ,- moja dziewczyna wyszła z koleżankami a te zaprosiły jakiś kolegów to zrobiłem jej problem itp. wiele głupich i bezsensownych problemów o nic.. a ja taki nie byłem i nie chcę być, bardzo kocham moją dziewczynę i zależy mi na niej najmocniej jak się da, jestem strasznie zazdrosny o nią, zależy mi na jej bezpieczeństwu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tylko ja robię o wszystko problem, moja dziewczyna nie robi mi problemu o nic, nic mi nie zrobiła, jest kochana i miła jak zawsze, a ja ją tak traktuję, proszę o pomoc
  19. Mam 25 lat . Chwilowo nie pracuje poniewaz choroba mi nie pozwala . Czy po przebytej psychozie po narkotykowej mozna dojsc w pelni do normalnosci . Czy terapia cos daje ? Chwilowo leczenie sie farmakologicznie pomaga mi to . Mam spotkanie z psychologiem w tym tygodniu jakiego badania i czego moge sie spodziewac na takim badaniu? ma mnie przebadac i opisac dokladna diagnoze ...
  20. Hej, Nie mam pojęcia od czego zacząć, więc powiem coś o sobie, zgodnie ze wskazówkami, mam 18 lat i jestem uczennicą liceum, a po szkole dorabiam jako korepetytorka. Od około 5 lat zmagam się z depresją, oczywiście na własną rękę, byłam u kilku specjalistów, ale każdy podchodził do moich problemów w sposób "ah jesteś nastolatką, każda nastolatka tak ma, przejdzie Ci" - nie przeszło. Od trzech lat zmagam się z epizodami (?) depresyjnymi, mam taki okres, zazwyczaj przypada na wakacje i okres świąteczny/noworoczny, w którym nie mam siły się ruszyć z łóżka, całe dnie spędzam w łóżku i nie czuję nic, totalną pustka, nie mogę spać albo przesypiam całe dnie, mam wtedy bardzo rozregulowany zegar biologiczny i jedyne myśli jakie mam to krytyka samej siebie, swojego ciała, wyglądu(jestem szczupłą, całkiem ładną dziewczyną), przez takie myśli wpadłam w zaburzenia odżywiania, schudłam ponad 20kg (ważyłam wtedy 43kg przy wzroście 170cm), aż pewnego dnia uznałam, oh zacznę jeść i zaburzenia zniknęły. Przez resztę czasu, jestem albo niesamowicie optymistyczna, aktywna i w aż nazbyt dobrym humorze, albo strasznie spięta i drażliwa. Mój nastrój to przeplatanka szczęścia, smutku i zwykłego wkurwienia - jedna rzecz potrafi wyprowadzić mnie z równowagi w tak ogromnym stopniu, że zaczynam szlochać i trząść się z nerwów, albo wychodzę na zewnątrz i taka nabuzowana emocjami biegnę 15km. Ze stresem, który towarzyszy mi 24/7 próbowałam radzić sobie na różne sposoby, zaczynając od jogi, przez bieganie, zajadanie go, głodzenie się, palenie zioła (najpierw cbd(olejki, potem susz), potem thc), kończąc na meliskach i proszkach uspokajających przypisanych przez znajomego internistę. Jeśli mam być szczera to nie mam pojęcia co się dzieje, od tygodnia płaczę jakieś 4 razy dziennie, raz przynajmniej robię awanturę i kilka razy mam super hiper humor. Pozdrawiam, i czekam na odpowiedź
  21. Witam. Opiszę sytuację których nie potrafię ocenić na chłodno. Nie potrafię ich zrozumieć. Mam 26 lat jestem kobietą, pracuję. Opiszę w skrócie od poczatku mojego życia co sie wydarzyło i czy ma to powiązanie. Dzieciństwo mialam trudne przez ojca alkoholika. W domu bylo duzo krzykow, agresji i strachu i biedy. mama nie miala nigdy problemów z alkoholem i nie pila z tatą ale nigdy nie rozstala sie z ojcem i do tej pory mieszkają razem. Po skonczeniu szkoly sredniej stwierdziłam, ze muszę sie wyprowadzić bo pijany ojciec wzbudzał we mnie ogromną złość i w domu bylo duzo klotni miedzy nami gdy byl w ciagu alkoholowym i juz sie go tak nie bałam jak za dzieciaka. Zamieszkalam z chlopakiem z ktorym wynajelam mieszkanie. Bylam z nim 7 lat ale ostatnie 2/3 lata zwiazku byly okropne. Znowu pojawiala sie agresja slowna, rzucanie przedmiotami itp. Sama nas utrzymywalam a on wiecznie nie potrafil utrzymać pracy w dodatku mnie zdradził. Chcialam odejść ale bałam sie samotności i balam sie tez tego co z nim bedzie gdy go zostawię samego na "lodzie". Wkoncu sie zabrałam i odeszlam razem z dlugami które powstały gdy byliśmy razem i do tej pory je spłacam. Moj obecny partner jest spokojny, cieply, pelen czułości, zaradny, wyedukowany i starszy ode mnie o 5 lat. Ostatnio jest bardzo zle miedzy nimi. On zarzuca mi brak czulosci( a ja z reguły nie jestem wylewna uczuciowo), brak szacunku i ponoc tak samo twierdzą osoby z jego otoczenia. Nie rozumiem tego, czy ja nie widze swojego zachowania ? Nie wiem czy on ma rację. Jestem nerwusem i często mówię pochopnie rzeczy, ktorych nie przemyśle i żałuję. Z charakteru jesteśmy oboje uparci. On uważa, ze kobieta powinna sie podporządkować mężczyźnie w związku a ja nie do konca sie z tym zgadzam. Bardzo go kocham ale na kazdym kroku jestem krytykowana za swoje zachowanie i nie wiem czy ta krytyka jest w porządku. Czuje, ze nie jestem nic warta i nie zasługuje na takiego czlowieka. Czuje sie gorsza. Nic mnie juz w zyciu nie cieszy przez to, ze cały czas jestem na sinusoidzie. Nie mam energii w sobie, radości z życia. Czuje, ze wegetuje. Moj partner chce mnie zostawic bo ponoc swoim zachowaniem go unieszczęśliwiam. Ale ja nie potrafię go puścić wolno. Jest calym moim swiatem dla niego rzuciłam wszystko i przeprowadziłam sie do innego miasta. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie chce opinii ludzi postronnych. Czy jestem człowiekiem toksycznym ? Czy powinnam uczęszczać na wizyty do psychologa ? Czy to pomoże mi w okielznaniu tych złości i pomoże mi podnieść samoocenę?
  22. Witam serdecznie. Mam 26 lat, pracuję, mieszkam sam i nie mam znajomych. W sumie może i mam ale takich od święta bardziej. Rozstałem się z dziewczyną prawie dwa lata temu (po 6 letnim związku) i od tamtej pory mieszkam sam. Od lat mniej lub bardziej gryzie mnie chyba depresja - zwłaszcza w tym roku ciężko bywa. W zeszłym roku otarłem się o bycie bezdomnym kiedy dwa razy w ciągu w zasadzie miesiąca straciłem mieszkanie i trafiłem na fatalnych współlokatorów po czym nie miałem gdzie mieszkać - sypiałem pewien czas u znajomych gdzie akurat była taka możliwość. Zwykle uciekałem w pasje przed negatywnymi myślami czy uczuciami ale w tym roku tak się złożyło że stało się to nie możliwe dla mnie. No właśnie, mam depresję. Chyba bo nigdy żaden profesjonalista mi tego nie zdiagnozował - nie żebym miał czas i pieniądze na spotykanie się z psychologiem (dlatego piszę tu). Kiedyś lekarz stwierdził przy innej okazji że mam "nerwicę somatyczną" - w sensie przy dużej ilości stresu odczuwam fizyczne objawy typu duszności - ale z drugiej strony był to kiepski lekarz więc... Aha, ataki paniki też się zdarzyły. Czuję po prostu pustkę w sobie. Nadmiernie analizuję wszystko co mi ktoś mówi - zwłaszcza krytykę. Wydaje mi się że ludzie z jakiegoś powodu uciekają ode mnie. Brzydzą się mnie? Nie wiem. Kiedy pytam dlaczego to zawsze pada odpowiedź "nie wiem" albo jakaś wymijająca. Nie mam żadnych znajomych z którymi mógłbym się spotkać czy nawet zadzwonić i porozmawiać. Bywają często dni że poza klientami w pracy nie rozmawiam z nikim. Jak już wejdę w jakąś znajomość to zwykle po pewnym czasie ta osoba po prostu przestaje się do mnie odzywać. Próbowałem zapełnić tą pustkę pieniędzmi kupując sobie gadżety czy ostatnio samochód ale to pomaga tylko na chwilę - czyli się myliłem, nie da się zastąpić kontaktów między ludzkich rzeczami. Ostatnio też gorzej się odżywiam - jestem jedną z tych osób która gdy się stresują to mało jedzą. Straciłem już chyba wiarę w ludzi. Każdemu ciągle gdzieś śpieszno, każdy ciągle na kogoś jest zły, każdy ciągle ma jakieś pretensje. Nie nadążam za tym i nie chcę się przywiązywać do tego i chyba też dla tego zacząłem unikać ludzi ostatnio. Chcę spokoju a nie ciągłych kłótni i biegu. Próbuję to zaakceptować i albo przeczekać albo po prostu nauczyć się z tym żyć ale po ostatnim urlopie kiedy spędziłem parę dni z rodziną przypomniałem sobie jak bardzo tęsknię za bliskością drugiej osoby. Chciałbym teraz zadać jakieś konkretne pytanie ale ja już naprawdę nawet nie wiem jakie pytania miałbym zadawać. Może "czy mogą liczyć na jakąś poradę?"? Nie wiem. Mam malutką nadzieję że ktoś mądry napisze coś co jakkolwiek by pomogło. PS. Tak, myśli samobójcze też bywają ale raczej nic by z tego nie było - brak odwagi i za dużo do stracenia. Pozdrawiam, M.
  23. Witam jestem dwodziestoletnim mezczyzną i potrzebuje pomocy a raczej opinii osób bardziej zaznajomionych i bardziej doświadczonych w sprawach emocji relacji miedzyludzkich ludzkiej psychiki itd. No wiec wszystko zaczęło się nawarstwiac 5 lat temu dokladniej mysle ze po śmierci mojego ojca czyli najważniejszej osoby w moim życiu. Przezylem szok co jest raczej normalne ale po tym wydarzeniu wszystko zaczęło przybierać gwałtowny i bardzo negatywny kierunek. Otóż chciałbym się dowiedzieć czy jest osoba którą na podstawie przedstawionych danych a raczej objawów czy zachowań będzie w stanie określić i ocenic do jakich zmian w mojej psychice doszło i może oszacować i polecić najlepsza formę walki bądź leczenia. Wiec zaobserwowalem pewne niepokojace objawy bądź stany m.in problemy ze snem od kilku lat bardzo późno chodze spać ciężko mi się wysypiac i często jestem zmeczony, kiepskie samopoczucie bardzo często oraz fakt ze do zmiany mojego humoru wystarzcu mała rzecz przez którą od razu staje się smutny wkurzony mimo ze wszystko było okej , obnizona samoocena oraz brak wiary we własne umiejętności brak bycia pewnym ze jestem w czymś dobrym badz ze cos potrafię, zamkniecie się w sobie co prawda z natury jestem intowertykiem ale przez śmierć ojca oraz pozniejsze odrzucenie wielu osób zacząłem zamykać sie na innych bardziej niz kiedykolwiek indziej zacząłem pałać wręcz nienawiscia i pogarda dla ludzi mimo ze ich nie znam to czasem mam myśli ze każdy jest kimś złym w tym świecie tylko udaje zakładając maskie bo tego wymaga społeczeństwo i przystosowano się do życia w nim następną rzecz to właśnie niesmialosc i pewnego rodzaju brak przystosowania do życia w społeczeństwie stresuja mnie najmniej poważne sytuacje społeczne gdy tylko trzeba wejść w interakcje z ludźmi przeżywał wewnętrzny niepokój i niechęć. Takich zaobserwowanych nietypowych i trochę niepokojących objawów o ile można tak to nazwać zaoobserwowalem trochę więcej ale żeby się nie rozpisywac aż tak zadań konkretne pytania zastanawiać się czy sa ludzie nie z dłoni do miłości do wchodzenia w relacje z ludźmi poprzez doswiadczenia z przeszłości czy mogę jakoś nad tym pracować następnie zastanawia mnie czy na każdy z tych objawow jest jakiś rodzaj terapii oraz formy leczenia bądź formy starania się pracowania nad tym zależy mi na odpowiedzi ponieważ znalazłem się w punkcie w którym samemu nie dam rady sobie poradzić z tym wszystkim dowiedzieć się tego jaki jestem co konkretnie mi jest do jakich zmian w moim myśleniu oraz psychice doszło i czym to wszystko jest spowodowane dlatego zwracam sie z prośbą takiej pomocy do osób bardziej wyspecjalizowanych oraz bardziej kompetentnych w tej dziedzinie Z gory dziekuje za każda odpowiedz w razie niewystarczających opisów mnie bądź mojego dziecinstwa badzcow które wpłynęły moim zdaniem na to wszystko na miejsce i sytuacje w którym jestem postaram się odpowiedzieć i uzupełnić mój opis jednoczesnie przepraszam za brak znaków interpunkcyjnych i chaotyczna formę mojej wypowiedzi mimo to licze na konkretne odpowiedzi.
  24. Witam wszystkich, Założyłem profil na tym forum,bo znalazłem się na swego rodzaju zakręcie życiowym... Przeżywam kryzys osobisty i nie do końca wiem,jak z niego wybrnąć! Może tu znajdę odpowiedź W miarę możliwości będę więcej o sobie pisał,a może będziecie chcieli zadawać pytania...
  25. Witam mam 30 lat od pewnego czasu czuje ze tracę nad sobą kontrolę wpadam w dołki bardzo silne brakuje mi wsparcia osób bliskich i staram się szukać u kogoś obcego z tego wszystkiego zaczęłam nadużywać alkoholu w sporych ilościach zawsze wierzyłam że jestem silna osoba ale ostatnio brak motywacji do czego kolwiek od miesiąca jestem na zwolnieniu przez zabieg na nadgarstek i siedzę sama w domu i poglebiam ten stan bezradności moja partnerka nie stety pracuje co dzień całymi dniami . Znajomi sa ale nie wtedy kiedy potrzeba wiadomo każdy ma swoje problemy nie jestem w stanie iść do psychologa i porozmawiać bo wiem ze nie wy krztusze słowa a to co powiem wyda mu się śmieszne dlatego wolę pisać patrząc na ceny konsultacji online załamałam sie i znów dobiłam ze nie mogę sobie pozwolić na takie koszta mam dosyć duże wahania nastroju czuje sie nie potrzebna bezwartościowa osoba z brakiem chęci do życia gdy miałam 15 lat było podobnie pojawiły się pod cięcia żył próby samobójcze później zaczęło się układać i teraz to dziadostwo znów wróciło.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.