Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'stres'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 142 wyników

  1. Jestem bezrobotnym mężczyzną w wieku 21lat W jakiej sytuacji pojawił się problem oraz jak długo trwa? Problem pojawił się odkąd straciłem pracę czyli od sześciu miesięcy oraz doznałem urazu kolana przez co mam problemy ze znalezieniem pracy. Straciłem wiarę w siebie, nic mnie nie cieszy, czuję się zdołowany, widzę przyszłość w czarnych barwach, przestałem interesować się własnym zdrowiem i życiem, odczuwam czasami dusznośc oraz przyśpieszone bicie serca. Rodzina mnie nie rozumie i uznaje to za lenistwo co mnie strasznie boli. Obawiam się kontaktów z ludźmi. Straciłem zainteresowanie wszystkim co było moim hobby, nie mam apetytu oraz coraz częściej nasuwają mi się myśli samobójcze.Nie radzę sobie z moimi problemami. Z dnia na dzień odczuwam że jest coraz gorzej. Staram się zrobić coś aby to zmienić lecz nie czuję się na siłach aby to zrobić. Czy może to być depresja? Czy są jakieś leki które pomogą mi poprawić mój stan psychiczny i zacząć żyć 'normalnie'? Mam chęci do zmiany czegoś w swoim życiu lecz brak mi sił aby zrobić cokolwiek aby cokolwiek zmienić.
  2. Dzień Dobry jestem 29 letnią kobietą. Wyszłam za mąż 3 lata temu z mężem jesteśmy ze sobą od 7 lat. Problemy pojawiały się już przed ślubem ale i tuż po dotyczyły głównie kradzieży finansowych. Mąż uczęszczał na terapie i od dłuższego już czasu nie dochodziło do takich przykrych sytuacji. Zgłaszam się tutaj jednak z innym problemem. Ja jestem osobą z wykształceniem wyższym mąż skończył jedynie zawodówkę podobno zawalał szkołę bo bardzo angażował się w poprzedni swój związek- ale to nie ważne chodzi o to że nigdy nie przypuszczałam że różnica w wykształceniu kiedykolwiek będzie mi przeszkadzać. Wiedziałam że mąż nigdy kokosów nie zarobi ale zgodziłam się na to i wzięłam z nim ślub. Właściwie mój mąż zmieniał się od śmierci swojego ojca- ja niestety nie zdążyłam dobrze poznać teścia widziałam go może dwa razy na oczy przed śmiercią. Wszystko zaczęło się od tego że kiedyś pomogłam mężowi znalesc prace pracował tam około 4 lat. Była to praca fizyczna na noce 6 dni w tygodniu wstępnie ustalaliśmy że popracuje tam ze względu na dobre zarobki do ślubu. Po ślubie wyjechaliśmy w podróż poślubna w między czasie mąż dostał telefon z pracy że ma wracać a ponieważ sie nie zgodził to usłyszał że już nie ma po co wracać do firmy i otrzymał wypowiedzenie dyscyplinarne. Od tego czasu mąż szukał pracy niestety z marnym skutkiem zahaczał się gdzieś na okres próbny i nie zawsze za to otrzymywał pieniądze. Po jakimś czasie mąż przekonywał mnie i całą rodzinę że ma prace (podobna branża do poprzedniej) firma w podobnej okolicy ale zarobki bardzo wysokie i lepszy czas pracy. Kiedy zaplanowałam nasze wakacje pytałam męża czy dostanie urlop on upierał się że tak że na pewno przy rodzinie często wyśmiewał kuzyna któremu załatwił prace w poprzedniej firmie że oni tam na pewno nie dostaną urlopu a on ma. Pomyślałam ok nic nie przeczuwałam po powrocie zaczął chodzić do pracy o dziwnych porach ciągle jakiś skrócony czas pracy godziny poranne zaczęłam coś podejrzewać. Po jakimś czasie przyszedł listonosz z listem poleconym to było wypowiedzenie. Nie chciał powiedzieć o co chodzi więc mieliśmy ciche dni. W dniu kiedy mnie przepraszał przygotował kolacje i wtedy powiedział mi prawdę to było wypowiedzenie ale jak się okazało z tej samej firmy w której pracował na początku!!!! Byłam wściekła tłumaczyłam i krzyczałam że nie ma honoru że dlaczego tam poszedł i okłamywał wszystkie osoby do okola!! On nie chciał słuchać najpierw zwalił wine na nas że my- rodzina nie pozwalamy mu pracować tam gdzie on chce że to jest praca która sprawia mu satysfakcje że jest w tym najlepszy a potem zaczął że jest beznadziejny przeprasza itp. Okej było ciężko przyznaje ale jakoś to przełknęłam dużo rozmawialiśmy i tłumaczyłam mu że to nie jest praca dla niego (jego kuzyn wygryzł go w międzyczasie ze stanowiska brygadzisty ale on i tak tam brnął). Po wielu rozmowach przyrzekł że już tam nie wróci. Szukał nowej pracy w jednej zahaczył się na miesiąc w międzyczasie kolega zaproponował mu prace po znajomości firma z branży podobnej ale dużo bliżej właściwie na miejscu i zarobki ok. Byłam zachwycona tamta prace porzucił rozumiałam że możliwe że po 2 tygodniach nie zostanie mu wypłacone wynagrodzenie ale cieszyłam się że tu będzie miał pracę w normalnych godzinach. Niestety historia znów się powtórzyła w firmie po okresie próbnym stwierdzili (podobno) że przykro im ale nie widzą go na tym stanowisku i pozwolili mu pracować do Świąt. Było mi strasznie przykro ale zaakceptowałam to. Szybko znalazł również nowa prace w firmie X. Niestety z poprzedniej pracy nie mogłam doczekać się wynagrodzenia ciągle wymyślał wymówki że nie ma że w następnym miesiącu że zapłacili 150 zamiast 1500 a ja pytałam wielokrotnie i wzięłam na życie pieniądze z naszych oszczędności- i tym sposobem narobiłam sobie długu na ponad 3000zł. W końcu pewnego dnia po kłótni kiedy wróciłam do domu i moja rodzina zaczęła naciskać co sie dzieje miedzy nami- on przyznał się że nie było firmy X że on znów wrócił do swojej pierwszej pracy- byłam tak sfrustrowana i zła i rozżalona że kazałam mu się wyprowadzić. Ani ja ani moja rodzina nie jest w stanie zrozumieć motywów jego postępowania. Dlaczego ciągle wraca do pracy z której dostaje co jakiś czas wypowiedzenie!. Tłumaczyłam mu i ja i inni że to nie jest praca dla kogoś kto ma rodzinę planuje dzieci itp. - praca na noce 6 razy w tygodniu tego czasu nie da sie nadrobić w jeden dzień. Mówiłam że przecież to oszustwo że pieniądze do ręki to inna kwota a na umowie najniższa krajowa ale do niego nic nie dociera. On ciągle tam wraca mówi że jest w tym najlepszy że tam go doceniają że lubi to co robi że ludzie go lubią- ale kilka razy widziałam że jeden z jego super kolegów go wykorzystał obiecując drobne kwoty w zamian za pomoc których nigdy mu nie wypłacił. Jestem załamana mąż nie ma żadnych ambicji nie ma poczucia że robi źle jest jak gdyby uzależniony od tej pracy nie widzi że praca ciągle na noce po 10-12 godzin to cos co wykańcza organizm. Nie wiem jak mam mu przemówić do rozumu? Ciągle mu tłumacze że w niego wierze (on jest bardzo zamknięty w sobie nie mówi prawie nic o uczuciach i o tym co mu w głowie siedzi). Że przecież może zrobic kurs prawo jazdy i znalesc coś lepszego. Bardzo proszę o pomoc w tym czy jest jakaś szansa na to by zrozumiał moje obawy i zmartwienia? Terapia indywidualna? Małżeńska? Po co te kłamstwa? Jak wspomniałam na początku o tacie on często mówi tez o tym że jego tata też taki był też miał różne tajemnice. Nie rozumiem dlaczego on wciska mi te wszystkie paskudne kłamstwa skoro ja przecież mam rozum i wiem że kręci. Czasem mówi że nie chciał mnie martwić , bał się mojej wybuchowej reakcji że nigdy tego nie zrozumiem albo że tak naciskałam że mamy problemy finansowe że był zmuszony tam wrócić bo tylko tam zarobi tyle by w miesiąc wszystko zwrócić. Bardzo proszę o pomoc!
  3. Malinka1234

    Bezsenność

    Witam Jestem uczennica klasy maturalnej mam 19lat ... Uczeszczam na terapie do psychologa już trzeci rok , po tym jak trzy lata temu podjęłam się próby samobójczej. Rok temu miałam rok rezerwy w terapi gdyż psycholożka zaszła w ciąże . Mimo ze chodzę na terapie już długi okres nie widzę znacznej poprawy w swoim samopoczuciu . Ostatnio pojawiła się u mnie bezsenność potrafię nie zmrużyć oka nawet przez tydzień , ostatnio ze zmęczenie zasłabłam w szkole . Często mam tal ze nie mam siły wstać rano i dużo opuszczam lekcji. Jestem niepełnosprawna mam wadę ręki od urodzenia, najbardziej boli mnie to ze choć ja nie uważam siebie za osoby niepełnosprawna to inni tak mnie postrzegają i nie raz spotkałam się z drwi ani i kpinami. Nie wodze dla sb wogole przyszłości nie wiem co chce robić w życiu . Nie mam motywacji żeby walczyć o siebie . Mimo ze mam przyjaciół i chłopaka . Od 5klsy podstawówki się okaleczać i nadal to robię czasami ... poprostu nie wodze potrzeby przestać , bardzo bym chciała sb pomoc ale nie wiem jak, pani psycholog dużo mi podpowiedziała j cześć rzeczy zmieniłam ale nie jestem w stanie ske cieszyć nadal i normalnie funkcjonować , jednosczesnie nie chce zmienić terapeuty bo nie będę umiała już nikomu zaufać . Za namowa pani psycholog za miesiąc mam wizytę u psychiatry której się totalnie boje . Noe wielcy mnie czeka . Czy to może być depresja ? Co mogę więcej zrobić żeby wkoncu zacząć czerpać radość z zycia
  4. Leshawna

    'odbijanie' się

    Jestem kobietą, mam 18 lat. Nie wiem nawet, czy ten temat tu pasuje. Nie wiem, bo ogółem piszę o tym pierwszy raz w moim życiu nigdy nie poruszalam tego tematu bo go się wstydzę i sama nie wiem co z tym zrobić. Od kiedy byłam mała i nauczyłam się siedzieć zaczęłam się 'odbijać' jeśli nie możecie sobie tego wyobrazić to to wygląda tak że siedzie na kanapie nogami leżę swobodnie a górną częścią ciała ruszam w przód i w tył jak przy robieniu brzuszków. Robię to tylko do muzyki. Jest mi bardzo wstyd bo praktycznie od urodzenia to robie i to jest chore dla mnie. Nigdy nie poruszałam tego tematu ale wiem, że potrzebuje pomocy. Jak mnie ktoś na tym przyłapuje jestem okropnie zawstydzona i przestaje. Nie chce o tym rozmawiać. Kiedyś przestałam to robić udało mi się przez jakieś dwa miesiące, potem wróciłam do tego nawet nie wiem czemu, to było w gimnazjum. I do dziś nie potrafię się opanować po prostu jest mi wstyd za mnie nie wiem jak sobie z tym poradzić, chodziłam kiedyś do psychologa ale z innych powodów. Wstydziłam się o tym powiedzieć. I sama nie wiem nawet jakiej odpowiedzi się spodziewam bo chyba jestem jedyną osobą która tak robi. Muszę to skończyć, ale ile razy tak mówię a nadal to robię. Nawet nie wiem czemu to robię ale często odczuwam wielką chęć 'odbijania' się mimo, że umiem normalnie leżeć słuchając sobie muzyki. Jak jadę autobusem pociągiem też spokojnie siedzę słuchając muzyki. Tylko jak jestem sama to to robię. Nie wiem co mogę zrobić ale mam tego dość czuję się źle sama ze sobą przez to, że to robię.
  5. Katarzyna2017

    Jestem do niczego

    Witam. Jestem 25 letnią matką, na chwilę obecną jedyną radością dla mnie jest mój synek. Postanowiłam że napiszę tutaj bo mam ze sobą problem. Chodzi o to że boję się odmawiać nie potrafię walczyć o swoje, zgadzam się od kąd pamiętam na to aby inni mnie krzywdzili,wiecznie jestem popychana,bez przyjaciół i bez wsparcia . W dzieciństwie doświadczyłam molestowania,później ktoś próbował mnie zgwalcic i mój były partner zmuszał mnie do seksu, początkowo nie umiałam mu odmówić,później kiedy zaczęłam mówić że nie chcę zeby mnie w taki sposób dotykal on nie słuchał,a ja dalej nie umiałam się przeciwstawić. Nie potrafiłam z nim zerwać. Jako dziecko byłam zawsze milcząca. Chciałam się dowiedzieć czy objawami wykorzystania seksualnego może być lęk o którym wcześniej wspomniałam? Oprócz tego mam często myśli seksualne które w pewnym sensie sprawiają mi przyjemność : - myśli że ktoś mnie seksualnie krzywdzi -że ktoś mnie gwałci -upodobanie w starszych odemnie mężczyznach Drugie moje pytanie to czy to może mieć wpływ na moje dziecko,to że w ciąży pozwoliłam siebie tak traktować? Czasami myślę że ja tak naprawdę nie powinnam istnieć, nawet nie mam przyjaciół... Że się do niczego nie nadaję
  6. Witam. Mam 25 lat. Jestem w 6 letnim związku, w którym czuje się tragicznie. Od 3 lat mój partner ma problem z alkoholem. Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Wszędzie znajduje puste butelki po alkoholu a mój partner nie widzi problemu. Jednego dnia się przyznaje do picia innego uważa mnie za kretynke. Średnia dawka wypija ego alkoholu prez niego każdego dnia to dwie ćwiartki i piwo. Od maja do lipca tego roku uczęszczał na terapię, która nie przyniosła żadnych rezultatów. Dochodzi do tego że jest agresywny, czasem podnosi na mnie ręce. Mieszkamy u moich rodziców. Groziła mu ze jeśli sytuacja się jie poprawi a on nie pójdzie do psychiatry żeby się leczyć to się rozstaniemy. Umówił sobie wizytę u psychiatry na 9 stycznia ale w dalszym ciągu przynosi do domu alkohol i pije. Każdego dnia jeździ do sklepu pod pretekstem zakupwo do domu a przywozi alkohol i wypija po kryjomu twierdząc że nie wypił i że jest trzezwy i że to ja mam problem ze sobą. Potrafi mi powiedzieć że pije przeze mnie, że mnie nie nienawidzi i że chce się ze mną rozstać ale nic w tym kierunku nie robi. Przed świętami spakowal swoje rzeczy i stwierdził że musi poczekać na moich rodziców aż wyjdą z pracy żeby się z nimi porzegnac co skończyło się tym że dał mi dwa dni na zmianę mojego zachowania w stosunku do niego. Nie umiem z nim żyć. Każdy dzień wygląda tak samo. Najpierw się napije a później jest awantura. Od rana funkcjonuje normalnie, pracuje. W momencie gdy tylko wraca z pracy do domu pod pretekstem pracy wypija po A kryjomu alkohol. Oddalilam się od niego bardzo. Nie chce żadnych czułości z jego strony a wręcz przeciwnie każdy miły gest kierowany w moją stronę sprawia we mnie oburzenie. Już nie mam siły dłużej żyć z takim człowiem. Mam wielką Awesje do alkoholików. Proszę o poradę co w takiej sytuacji powinnam zrobić. Gdzie szukac jakiej pomocy. Wiem że najprościej byłoby się rozstać ale boję się samotności.
  7. zaniepokojona97

    trudne przejścia

    Luty 2018 r. Mama niespodziewanie trafia do więzienia na ponad dwa miesiące oddalonego o prawie 300 km od domu. Zostaje sama(21 lat) w wynajętym mieszkaniu, mam pod opieką 16-letniego wówczas brata, rachunki, gotowanie i wiele innych spraw spada na mnie. Mało tego w maju matura. W kwietniu dowiaduje się o ciąży. Podczas 2 wizyty lekarz mówi od razu, że są małe szanse utrzymania płodu, bo serduszko za wolno bije. Końcem kwietnia dowiaduje się, że płód jest martwy, a to wszystko tydz przed maturą. Mam skierowanie do szpitala, ale nie idę, bo jak lekarz powiedział muszę ZDAĆ maturę. Zostają dwa egzaminy. W dniu przedostatniego rano (egzamin o 14) zaczynam krwawić... następuje poronienie...trafiam na szpital, mówię, że mam maturę i do 14 chciałabym wyjść. Bada mnie ordynator, potwierdza poronienie.. Obchodzi się ze mną jak z "workiem ziemniaków", wyrywa ze mnie płód i umieszcza go w przeźroczystym pojemniku, a pielęgniarki stawiają na parapecie.. Widzę swoje martwe, 10 tyg dziecko... widzę ukształtowaną główkę, rączki nóżki.. Ale mimo to muszę zdać maturę Lekarz z wyrzutami mówi "Z czego się cieszysz, właśnie straciłaś dziecko"? Szkoda ze nie spojrzał na skierowanie i nie zauważył, że dziecko straciłam ponad tydz temu, i z martwym chodziłam na maturę. Chciałam to dziecko, a on mnie ocenił... Na szczęście moj lekarz przybył, powiedzial pielęgniarkom, że nie mogłam przyjść wcześniej bo miałam mature, a w weekend doskonale wiedzą kto jest więc i tak nikt by mi nie pomógł.. Mój lekarz dokończył, oczyścił mnie, poczułam się bezpieczna.. Zapytał czy potrzebuje psychologa, mówię, że nie.. że muszę na mature. Stwierdził, że nigdy nie spotkał tak silnej psychicznie dziewczyny... o 12 dostałam wypis i ZDAŁAM.. Proszę o odpowiedź na jedno pytanie: Dlaczego nie płakałam tak jakby tego wszyscy oczekiwali?
  8. Mikmag

    nie mam sil

    Mam 25 lat, jestem mama dwuletniej dziewczynki. Rok temu mialam wypadek i od tamtego momentu nie pracuje, zajmuje sie domem i dzieckiem Mialam trudne dziecinstwo-ojciec alkoholik bil nas itd. Nie potrafie powstrzymac nerwow, wsciekam sie o byle co gdy moj partner jest w domu. Poznalam go 3 lata temu, byla wielka milosc wielka namietnosc. Mial dziecko z poprzedniego zwiazku-zaakceptowalam to gdyz mowil ze byla zona jest w porzadku. Okazalo sie inaczej. Gdy bylam w ciazy zastraszalanas-od tamtego momentu nie chce widziec jego dziecka u nas ale to rowniez jest dluga historia. Na poczatku zwiazku chcialam odejsc od mojego partnera mimo iz go kochalam poniewaz bronil mi wielu rzeczy, spotykania sie ze znajomym itd. Opowiadal mi ze szczegolami co robil z innymi kobietami w lozku, trzymal obzydliwe zdjecia na swoim komputerze itd. Ode mnie wymagal ze bede jak jego byle partnerki lub te z filmow porno. Ale powiedzial ze sie zmieni. Faktycznie bylo lepiej. Postanowilismy miec dziecko.. Moj partner obiecywal mi pomoc w domu, zajmowanie sie dzieckiem itd. Ciaza byla zagrozona a on wymagal ode mnie seksu-zrazilo mnie to do niego. On ogladal filmy porno co rowniez mnie zrazilo. Potrafilam go wyzywac od najgorszych i mowic ze go nienawidze. Ciagle mialam do niego pretensje ze oglada te filmy porno itd caly czas mowilam ze na pewno mnie zdradza itd. Stracil prace to wtedy pomagal mi z dzieckiem. Gdy poszedl do nowej pracy wszystko bylo na mojej glowie. Po macierzynskim wrocilam do pracy ale mialam wypadek i od roku nie pracuje. Wszystko znow jest na mojej glowie. Jestem zmeczona, wkurwiona, nie mam czasu dla siebie, musze myslec o wszystkim sama o dostawcy pradu o wizycie dziecka u lekarzy o zakupach itd. Moj partner mowi ze ja nic nie robie tylko siedze i leze w domu. On nie poczuwa sie do zadnego innego obowiazku niz jego praca. On ma czas wstac rano wypic kawe zapalic wypic kawe i siedziec na telefonie a potem pojsc do pracy. Wkurwia mnie to, juz nie denerwuje a wkurwia mnie to. Bo on nie potrafi sam z siebie wyjsc z dzieckiem na spacer zebym mogla odpoczac od niej, spedzam z dzieckiem 24h 7 dni w tyg. Nie zrobi jej sniadania nie poda owocow itd. Ja mam dosc. Sprzatam chodze caly czas bo on nie utrzymuje porzadku tylko kubek wstawi do zlewy bo ja pozmywam zasika toalete i nie wytrze. Ja go wyzywam krzycze mowie ze go nienawidze ze odejde. Czasami pozmywa ale to jak juz widzi ze ja zaraz wybuchne. Krzycze na dziecko bo mam juz jej dosc czasami, chcialabym odpoczac. Dzis byla awantura powiedzialam ze zrobie cos sobie i dziecku bo juz nie chce tak zyc ze nie jestem sluzaca ze mam prawo do odpoczynku. Powiedzial ze ja nic nie robie leze i udaje ze mnie boli noga po wypadku i pewnie mnie samochod nie uderzyl ( a wyladowalam w szpitalu, podawano mi morfine) . Lekarze stwierdzili neuropatie cierpie z bolu ale juz sie do niego przyzywczailam. Czasami mam ochote nie wstawac lezec caly dzien. Odpoczac. Martwi mnie wszystko, boje sie o wszystko, analizuje wszystko nie moge spac. Kocham moje dziecko nad zycie. Gdy mojego partnera nie ma w domu jestem szczesliwa mama bo wiem ze nie ma kto mi pomoc. Gdy on jest w domu to sie wsciekam. On mnie wyzywa od psychicznych, ze czepiam sie o nic, bo on PRACUJE. ale ja tez pracuje jako MATKA . Miewam napady zlosci owszem, ale to nerwica nic innego. Czasami mam ochote rzucic wszystko i uciec stad. wszystko opisalam chaotycznie ale chcialabym aby ktos sie zapoznal z moim problemem przed konsultacja online przez skype.
  9. Norbi

    Zazdrość

    Witam! Mam 20 lat, jestem bardzo przystojny i od 2 lat jestem w związku ze wspaniałą kobietą. Mam dość sporo adoratorek, lecz wszystkie spławiam, bo nie chce sprawiać przykrości mojej kobiecie. Codziennie mnie zaskakuje swoim poczuciem humoru i pomysłowością. Zacznę może od opisu sytuacji... Przez 2 lata jestem (bo w sumie cały czas) strasznym zazdrośnikiem. Boje się, że mnie zostawi, bo nie będę dla niej zbyt dobry, bo ktoś będzie lepszy. Przez owe 2 lata przerabialiśmy setki kłótni na temat mojej zazdrości. Jestem dosłownie zazdrosny o każdego mężczyznę, kolegę, znajomego na jej drodze. Ja zaś odpuściłem wszystkie koleżanki, bo nie miałem nigdy potrzeby mieć przyjaciół i znajomych z płci przeciwnej. Okej było o mnie teraz czas na nią :3 Chodzi do klasy ze swoim byłym, który po zerwaniu był jej przyjacielem. Inicjuje cały czas kontakt wypisując do niej o lekcje, przysiadając się na lekcji czy przerwie, wychodząc z nią na papierosa na przerwie itd.. Dzisiaj oznaczył ją w poście pod grą, w którą grali na lekcji co mnie oburzyło. Po zobaczeniu tego postu nie odzywałem się do niej przez 4 godziny, po czym wysłałem zrzut ekranu i napisałem "To fajnie...". Oczywiście rozpętała się wielka kłótnia jak ja mogę być zazdrosny o takie coś. Stwierdziłem, że po 2 latach milczenia czas wziąć sprawę w swoje ręce... Napisałem do gościa, że nie życzę sobie, aby miał jakikolwiek kontakt z moją kobietą. Po czym zaczęliśmy się nawzajem obrażać i puszczać obelgi. Moja partnerka zablokowała mnie w każdym możliwym miejscu i nie mam z nią kontaktu od paru godzin. Umówiłem się z gościem, który jest chętny na zmierzenie się siłowo Co powinienem zrobić w tej sytuacji i ogólnie żeby nie być aż tak zazdrosnym?
  10. Witam, mam 25 lat. Boje się ze coś jest bardzo nie tak ze mną. Zaczęło się od tego, ze zaczęłam zapominać często proste rzeczy, które z reguły się pamięta, gdzie dziś byłam na obiedzie, co miałam zrobić sekundę temu albo ktoś mi mówi ze coś mi powtarzał już kilka razy. Do myślenia skłoniła mnie wizyta u internisty który skierował mnie do psychiatry by wykluczyć chorobę psychiczna. Jak się zastanawiałam ostatnio nad tym to od ok 2 miesięcy nie wychodzę z pokoju, gdzie normalnie wcześniej spędzałam cały czas popołudniami w salonie z moimi współlokatorami jak tylko wracaliśmy z pracy. Przez jakaś rozmowę, już nawet nie pamietam dlaczego zaczęłam sobie coś wkręcać, ze mój współlokator należy do sekty choć nie pamietam wyraźnego powodu ku takim myślom. Wkręciłam to sobie na tyle ze zaczęły mi się śnić koszmary z satanistycznymi rytuałami itp. Ostatnio wycofałam się społecznie i moja rodzina mówi, ze wyglądam ciagle na smutna. Nie chce mi się nigdzie wychodzić i spotykać z ludźmi a wstanie rano do pracy to dla mnie najtrudniejsza rzecz na świecie. Co do współlokatora to była jeszcze sytuacja, w której kupił kamerę żeby obserwować psa jak nas nie ma w pracy. Stałam się wobec niego na tyle nieufna, ze jak oboje wyjechali w weekend to szukałam schowanej włączonej kamery w domu... wiem jak to niedorzecznie brzmi ale dopiero jak się nad tym zastanowiłam to sobie uzmysłowiłam ze coś chyba jest nie tak i nie wiem co. Do tego w ostatnim czasie pojawiają mi się myśli samobójcze i bardzo spadła mi samoocena. Teraz jak byłam na szkoleniu za miastem to wieczorem w hotelu miałam jakiś atak paniki i mialam przeświadczenie ze jakaś postać w szatach jest w moim pokoju, nie mogłam się ruszyć i płakałam ze strachu i reagowałam na każdy najmniejszy dźwięk. Gdyby nie to ze paraliżował mnie strach to wybieglabym z hotelu w środku nocy. Obserwowałam pokój w hotelu z łóżka przy zapalonym świetle przez 3 h póki nie zasnęłam ze zmęczenia kolo 3. Nigdy czegoś podobnego nie miałam. Dodam jeszcze ze mamy problemy z normalnym snem, gdy kładę się do łóżka moje myśli ogarnia tysiąc różnych myśli na raz, które ciagle się zmieniają z prędkością światła, tak jakby jakiś tłum coś mówił z oddali z bardzo szybka częstotliwością... nie wiem jak to lepiej zobrazować. Ostatnio coraz ciężej przychodzi mi skupić się na czymkolwiek, zwłaszcza w pracy. Czy ktoś mi może powiedzieć co to może być? Tylko proszę, nie mówcie ze muszę iść do specjalisty bo to już wiem. Chce się tylko dowiedzieć co to może być, czy jestem chora i na coś się ewentualnie przygotować na spotkaniu z psychologiem. Z góry przepraszam za chaotyczny post, jestem bardzo zestresowana tym co się ze mną ostatnio dzieje
  11. Akebono

    Wahania nastroju

    Witam, mam 29 lat i moje problemy z nastrojem zaczęły się w zasadzie rok temu, po rozpadzie toksycznego związku ze starszą od siebie kobietą w którym tkwiłem przez 1,5 roku i był to mój pierwszy związek. Zostałem zdradzony i porzucony. Dość mocno to przeżyłem, dlatego od razu zgłosiłem się do psychologa. Na przestrzeni 2-3 miesięcy straciłem dość duże pieniądze, zainwestowane podczas trwania związku i do dziś mam coś w rodzaju syndromu wypalenia zawodowego który miej więcej zaczął się w tym samym czasie, jestem inżynierem (od 2,5 roku w zawodzie), zbyt mocno zidentyfikowałem się z firmą i za dużo dawałem sobie wcisnąć i sporo robiłem za kolegów czasem z własnej woli czasem nie. Za ambitnie podszedłem do tego i zjadłem własny ogon. Objawy jakie mi towarzyszą to wahania nastroju, bardzo częste drzemki popołudniowe nawet 1-2h, kilka razy przez ten czas zdarzyło się, że przespałem praktycznie całe dnie w weekendy i kilkukrotnie przez ten okres budziłem się w nocy cały mokry, raczej sporadycznie oprócz pierwszego tygodnia po rozstaniu. Popołudniowe spanie występowało też wcześniej, ale z racji tego, że dość mocno mnie pochłaniała praca nie zwracałem na to uwagi. Brak wiary w siebie, problemy z koncentracją, niskie poczucie własnej wartości (wcześnie też miałem, ale teraz jest chyba jeszcze gorzej), rzadko jestem tu i teraz. Zazwyczaj jestem dość spokojny i niezbyt wylewny mam osobowość introwertyczną, czasem reaguję nerwowo i impulsywnie nie adekwatnie do sytuacji, mam wrażenie, że większość tłumię w sobie i potem się to wylewa. Z racji tego wypalenia i przyblokowania mnie przez firmę w sprawie awansu, chcę zmienić pracę, ale nie wiem w jakim kierunku się rozwijać, nie jestem w stanie podjąć żadnej decyzji. Ten stan mnie irytuje i frustruje i koło się napędza. Brak mi siły sprawczej. Jestem raczej typem samotnika, samotnego wilka nie jestem zbyt aktywny towarzysko, mam problemy z nawiązywaniem kontaktów, nie mam zbyt wielu znajomych, właściwie w ogóle ich nie mam oprócz starych z mojej rodzinnej miejscowości z którymi kontakt się pogorszył, przez co mam wrażenie,. Przez problemy z nawiązywaniem kontaktów mama wrażenie, że dużo tracę i mam do siebie o to wyrzuty. Robiłem badania podstawowe + hormonalne, tarczycowe, testosteron. Nigdzie z nimi nie byłem, ale praktycznie wszystko mieści się w podanych normach. Ten stan zawieszenia mnie frustruje, czas przelatuje mi przez palce. Pracuję z psychologiem od roku i nie widzę jakiejś znaczącej poprawy. Nie mogę się odtworzyć. Mam pytanie odnośnie tego czy ma znaczenie, że w takich okolicznościach kiedy zostałem zraniony przez kobietę, pracuję z psychologiem-kobietą co utrudnia moje otworzenie się ? Wtedy kiedy podjąłem decyzję o udaniu się po pomoc nie zwracałem uwagi na to czy to będzie kobieta czy mężczyzna jak się można domyślić mój stan emocjonalny był opłakany. Mam wrażenie, że w tej pracy jest chaos i nie jest ona uporządkowana, kilkukrotnie już miałem poczucie, żeby tą współpracę zakończyć. Nie wiem co mam robić czy zmienić psychologa na psychologa-mężczyznę czy dalej to ciągnąć ? Chciałem jak najszybciej dojść do siebie po tym, ale przedłużający się czas zaczyna mnie irytować co tylko pogarsza sprawę.
  12. Mam 22 lata. Mój facet jest 6 lat starszy. Jesteśmy razem już 3 lata.Po ok.4 mies. znajomości powiedział mi, że jest uzależniony od amfetaminy. Nie mogłam w to uwierzyć, nigdy nie miałam styczności z narkotykami i zawsze wydawało mi się to być dość odległym dla mnie problemem, a tu nagle najbliższąadla mnie osoba jest uzależniona. I to nie było wciąganie raz w tygodniu czy nawet raz na dwa dni tylko okazało się, że on to robił codziennie cały czas, żeby w ogóle normalnie funkcjonować. Ja nawet tego nie zauważyłam, bo skoro cały czas był pod wpływem, to nawet nie wiedziałam jak powinien wyglądać gdy jest normalny.. Postanowiłam zostać jego wybawcą, ponieważ stwierdziłam, że to dobry człowiek i że nie mogę go przekreślać tylko dlatego, że się pogubił. Faktycznie, zaczął nad tym pracować. Spał całymi dniami gdy nie brał. Mogł spać kilka dni z przerwami na jedzenie i to bardzo rzadko. Było mi bardzo ciężko, ale jakoś to przetrwalam. W końcu nadszedł czas gdy faktycznie nie brał przez dłuższy czas, kilka miesięcy. Aż w wakacje znów się połasił. Płakałam, zawiodłam się strasznie ponieważ już myślałam że to nigdy nie wróci a tu nagle takie rozczarowanie. On ciągle mi mówi, że nie będzie mi obiecywał, że nigdy już tego nie zrobi, bo nie chce mnie zawieść, ale chyba nie rozumie tego, ze i tak mnie zawodzi gdy to robi bo ja ciągle wierzę, że to już nigdy się nie wydarzy. Później znów były takie incydenty. Najlepsze jest to, że jechał do jakiegoś kolegi i później nie wracał 2 dni by nie pokazywać mi się na zjazdach. Raz postanowiłam wystawić mu walizki za drzwi i po tej akcji był spokój. Aż do teraz. Były święta i pojechaliśmy na imprezę RAZEM. Gdy tylko na chwilę go zostawiłam samego to on już się naćpał. Nie mógł po tym spać 3 dni, mi już ręce opadają ja nie mam siły nie wiem co mam z tym zrobić. Z jedej strony mówię, że jestem głupia bo gdybym była silniejsza to już dawno bym go kopnęła w tyłek a nie użerała się.Facet już prawie 30lat i ja musze go pilnować gorzej niż małego dziecka, boję się go gdziekolwiek wypuścić z kolegami, bo białej gorączki dostaje że zaraz coś wyczaruje. On z jednej strony mówi że źle robi i przeprasza, że jest głupi itp a zaraz robi sobie z tego żarty, ze w sumie to nic złego. Jakby w ogóle nie wiedział, jak ja cierpię i że to nie jest normalne przecież. Mam ochotę go czasami zostawić, ale zaraz sobie myślę że gdyby nie to, to jest na prawdę super człowiekiem i dlatego ciągle nie wiem czy mam dalej w to brnąć, ratować nas czy w końcu powiedzieć stop i go zostawić. To jest taki człowiek, że nie wydaje mi się żeby próbował mnie zatrzymać bo sam czesto mówi że na mnie nie zasługuje i że jestem dla niego taka dobra a on mnie krzywdzi.Niby się zmienił ale ja chce żeby całkiem przestal cpac. Mam dość tej patologii, zawsze się brzydzilam tego i mówiłam że nie mogłabym być z kimś takim a tu taka sytuacja. Może ktoś miał podobny problem, albo wie jak pomóc takiej osobie żeby już nigdy nie chcial po to sięgnąć. Nadmienię również że przez te wszystkie sytuacje już straciłam dużo zaufania do niego i tracę wiarę w to że kiedyś to się zmieni. Pomóżcie.
  13. Anna99

    Problem

    Cześć, mam na imię Ania i mam 20 lat. Czuję, że w moim życiu dzieje się ostatnio coś złego. Sama do końca nie jestem w stanie stwierdzić co to jest. Czuje jakiś ogarniający mnie lęk, jakby wszystkie problemy połączyły się w jeden wielki, nie dający mi spokoju. Czasem potrafię usiąść w środku dnia i zacząć płakać, nie umiejąc nikomu wytłumaczyć dlaczego. Ciągle czuje smutek i zmęczenie. Ostatnimi czasy zdarzają mi się też problemy ze snem. Mam poczucie, że wszystkie porażki w życiu są moją winą, obwiniam siebie za każde nawet drobne niepowodzenie. Ostatnio chyba zaczęły dochodzić do tego myśli samobójcze. Czasem mam wrażenie, że śmierć byłaby najlepszym wyjściem z całej sytuacji, aczkolwiek wiem również, że nie byłabym zdolna do tego by to zrobić. Mam również problemy ze znalezieniem partnera, przez co czuję się samotna i niechciana, mam również przekonanie, że nigdy nie będę wystarczająco dobra by kogokolwiek znaleźć. W moim życiu brak tez jakichkolwiek pasji i zainteresowań. Czuję jakby była to jedynie pusta egzystencja. Mimo tego staram się nie okazywać tych uczuć ludziom, staram się zachowywać w miarę normalnie, choć czasem przychodzi mi to z trudem. Łatwo wpadam w gniew i wściekam się z byle powodu. Bardzo chciałabym sobie pomóc i odzyskać radość z życia.
  14. witam mam 33 lata moja zona 32 jestesmy 11 lat po slubie mamy dwojke wspanialych corek zona 5 miesiecy temu powiedzila mi ze chce odejsc ode mnie wziac rozwod poniewaz juz nie czuje do mnie nic nienawidzi mnie gardzi mna i jak ostatnio mi oznajmila ze jestem dla niej zerem nikim ze juz mnie nie kocha.ja nie potrafie jej prestac Kochac mimo wszytsko strasznie mi zalezy na naszej rodzinie i jestem w stanie ratowac nas za wszelkka cene aby ona mogla byc szczesliwa ze mna zebysmy mogli na nowo zbudowac nasza rodzine nie potrafie sobie z tym wsyztkim poradzic czuje sie tak bezsilny rozmaiwam z nia ale za kazdym razem rozmowa konczy sie taka odpoiwedzial ze czuje sie coraz gorzej wyzwiskiem czuje tak jak by chcila mnie do siebie zniechcecic zebym przestal czuc do niej to co czuje.slysze tylko ze ma nadzieje ze znajdzie kogos innego ze ulozy sobie zycie z kims innym ze ja nie jestem juz nikim waznym tak mnie to dobija a ja czuje ze ona to wszytsko ona jest najwazniejsza dla mnie i to z nia chcem zyc do konca.nie jestesm swietym czlowiekeiem bylo tak ze ograniczalem ja spotkani z kolezankami w barze wyzywajacy ubior i najgorsze ze bylem zazdrosny wiem ze za mocno teraz to juz wszytsko wiem ale balem sie balem ze ja strace ze moze pojawic sie ktos lepszy dla kogo ona odda wwszytsko.tak jest mi ciezko zlozyla juz pozew o rozwod o mieszkanie nie wiem co robic wpomne tylko ze mieszkamy od 3 lat za granica ja tu nie mam nikogo tylko ja i nasze dzieci ona poznla ajkies kolezanki z ktorymi przebywa caly czas wraca z pracy kompie sie i wychodzi wraca pozno idzie spac i tak c odziennie pisze do mnie sms ze ma nadziej ze szybko znajdzie mieszkanie ze wyjdzie zdomu bo nie moze pod jednym dachem ze mna mieszkac tyle lat tyle razem rzeczy zrobilismy mielismy takie plany we 2 a teraz ona zachowuje sie jakby tego nigdy nie bylo zadnych wspomnien wspolnych.jest dla mnie najwazniejsza osoba na swiecie kocham ja z calego serca i chcem jej oddac wszytsko czego jej brakowalo zeby pokazac jej jak mocno ja kocham.nie wiem czy powinnienem pisac ale mielismy miesiac temu taka sytuacje ze po klutni i paru slowach ktore uslyszalem od niej bardzo mnnie zranilo to czulem sie jak smiec jak pies nikomu nie potrzebny ktory sie znudzil i probowalem skonczyc swoje zycie ona to widziala i zrobila tak ze nie wyszlo to ale po wszytskim gdy juz ochlonoem uslyszalem od niej slowo ze nie czula nic jak to widzila tylko pogarde i nieawisc do mnie ze myslala tylko o tym co moi rodzice pomysla.jestem juz na skraju nie daje sobie z tym rady nie naciskam na nia wogle staram sie nie klucic ale ona pisze do mnie takie rzeczy zeby tylko zaczac jakas wojne zebym cos powiedzial co sprawi ze bede najgorszym bo chcem uratowac nas dla wspolnie spedzonych lat dla tego co moglibysmy zrobic we czworke jak bardzo chcem dac czastke siebie nie wiem nie widze zycia bez naszej rodziny one sa wszytskim
  15. mstach2107@gmail.com

    Natrętne myśli

    Mam 24 lata. Nie pracuje już od wakacji. Wcześniej pracowałam jako kucharz praktykant 2 lata,kasjer w hipermarkecie 1,5 roku pilnowalam dzieci rok szkolny i potem pracowalam na stażu również przy dzieciach. Obecnie uczę się w szkole policealnej dziennej.Mam do siebie zal i pretensje,ze nie pracuje,mieszkam z rodzicami a z drugiej strony chyba nie byłabym w stanie pracowac i jednocześnie się uczyć w szkole "dziennej" tj przez dwa dni. Jak sobie poradzić z tymi natretnymi myślami,szkola trwa jeszcze 1,5 roku a mnie jest coraz trudniej przegryzc to że majac tyle lat nie mam pracy.
  16. psycholog Rafał Olszak

    Odporność psychiczna (podcast)

    Co wyróżnia osoby, u których widoczna jest duża odporność psychiczna? Na czym polega rozwój odporności psychicznej? Jak ją zwiększyć? Odporność psychiczna, inaczej wytrzymałość psychiczna to umiejętność skutecznego radzenia sobie z wyzwaniami, ze stresem i z presją bez popadania w depresję, zaburzenia lękowe czy inne dolegliwości tego typu.
  17. Mam 24 lata, jestem pracującą kobieta w związku od 3 miesięcy z mężczyzną po rozwodzie z 11letnim dzieckiem. Kiedy byłam w otwartych (trzech) związkach. Odkąd poznałam obecnego partnera urwałam kontakt z tamtym mężczyznami. Problem polega na tym (o czym mój mężczyzna powiedział wprost), iż on się czuje jakby był zdradzony (nie znaliśmy się wcześniej), ciągle myśli o moim poprzednim życiu, zdarzają się sytuacje ze widuje starych znajomych szczególnie kolegów z którymi do niczego nie doszło a on w głowie ma coś innego, własna wersje znajomości. Wtedy, tak jak dzisiaj dochodzi do sprzeczek. Jest pewny ze go kocham bo tak jest, ale myśli ciągle o moim wcześniejszym życiu, najwięcej tak mi się wydaje apropo seksu. Moje nerwy są na skraju wytrzymalosci bo wróciła nerwica żołądka i co stres to wymiotuje, brak apetytu, brak chęci na cokolwiek. Jak postąpić? Co zrobić żeby przestał myśleć? Powtarzanie faktu, że chce z nim być i go kocham nie pomaga.
  18. psycholog Rafał Olszak

    Przemoc kobiet wobec mężczyzn

    Kryminolodzy mawiają, że „rodzina bywa najniebezpieczniejszym miejscem na Ziemi po zmierzchu”. Nic w tym dziwnego, bo chociaż rodzina kojarzy się ze spokojem, szacunkiem, miłością, to jednak ze względu na swoją złożoność często bywa areną potwornych wydarzeń, które zapadają w pamięci na długie lata. Czemu o tym wspominam? Ponieważ chcę poruszyć temat przemocy w rodzinie, a ponieważ jednak często mowa o tym w kontekście przemocy wobec kobiet, dla równowagi zamierzam powiedzieć o przemocy kobiet wobec mężczyzn, bo panowie równie często są ofiarami. Czasami do gabinetu trafiają ludzie którzy są święcie przekonani, że to, co ich spotkało, fatalnie o nich świadczy. Uważają, że są wyjątkowo słabi, gorsi, noszą rzadkie, odrażające piętno. Kiedy powolutku odkrywam przed nimi prawdę mówiąc o skali zjawiska, z którym się zetknęli, zaczynają z powrotem oddychać pełną piersią. Rozumieją, że nie są kimś gorszym lecz należą do grona osób, które spotkało coś potwornego o czym współczesne społeczeństwo nie chce słuchać. Dla mężczyzn czymś takim bywa doznawanie przemocy ze strony kobiet. Często oznacza to także doświadczenie ogromnego wstydu za to że było się ofiarą. Panowie bywali też wyszydzani przez innych – znajomych, lekarzy, pielęgniarki, policjantów, którzy po prostu kpili, że ktoś pozwolił zranić się kobiecie. Mężczyźni doświadczali też ogromnego poczucia winy, za to co zaszło, chociaż to nie oni byli sprawcami. Dzieje się tak dlatego, że kobiety potrafią nieprawdopodobnie skutecznie udawać ofiarę – zmanipulować całą rodzinę, a nawet wymiar sprawiedliwości i uczynić w oczach innych agresora z mężczyzny, choć to on był krzywdzony psychicznie i fizycznie. Ta przewrotna strategia odwracania kota ogonem nierzadko sprawia, że sami mężczyźni przynajmniej przez pewien czas wierzą, że są wszystkiemu winni. Moi klienci bywają w ciężkim szoku, że wreszcie trafiają na kogoś, kto im wierzy w to, co mówią. Tylekroć ktoś kwestionował ich opinię i lekceważył ich stanowisko albo je wyśmiewał, że niektórzy mężczyźni tracili wiarę, że ktokolwiek ich zrozumie. Z ich barków spada wielki ciężar, kiedy uświadamiam im, że to temat tabu – o przemocy kobiet wobec mężczyzn wielu ludzi milczy, ale jest to zjawisko tak samo częste jak przemoc w odwrotnym kierunku. Mówić o czymś, co specjaliści określają terminem: symetria płci w przemocy partnerskiej. Chociaż różne instytucje nagłaśniają w mediach problem przemocy wobec kobiet całkowicie pomijając kwestię przemocy względem mężczyzn, ofiarami bywają osoby obu płci. Twierdzenie, że przemoc jest wyłącznie domeną mężczyzn to groźny mit, krzywdzący stereotyp powodujący szkodliwe uprzedzenia. Sprawia, że jedna płeć jest faworyzowana i uprzywilejowana, a cierpienie drugiej jest pomijane i umniejszane. Mówiłem o tym więcej w filmie pod tytułem „Przemoc NIE ma płci”, do którego obejrzenia zachęcam. Są tam przedstawione wyniki różnych badań oraz dodatkowe wyjaśnienia, które jednoznacznie kwestionują szkodliwy stereotyp jakoby tylko mężczyźni bywali oprawcami. W tym artykule chcę uwrażliwić mężczyzn na kilka zasadniczych kwestii, które warto wziąć pod uwagę, by się chronić. Na ten temat powstały liczące kilkaset stron publikacje, więc w tym miejscu siłą rzeczy wyłuskam tylko parę szczególnie istotnych zagadnień. Bardziej zainteresowane tematem osoby zachęcam do lektury publikacji na temat przemocy w rodzinie. WYBRANE PRZYCZYNY PRZEMOCY Wśród najczęstszych przyczyn przemocy kobiet wobec mężczyzn są: chęć dominacji, sprawowania kontroli w związku, walka o władzę, o to kto ma ostatnie słowo, kto zarządza budżetem domowym, kto ma być komu posłuszny; gniew, który pojawia się w odpowiedzi na zazdrość na tle prawdziwych lub rzekomych występków partnera; zemsta za niepożądane zachowania partnera lub jego domniemane występki, lub za to, że nie spełnia oczekiwań, wymogów, standardów, nie daje kobiecie tego, czego ona pragnie; makiawelizm seksualny (pojęcie to wprowadził Zbigniew Lew-Starowicz, wyjaśniając, że oznacza instrumentalne traktowanie partnera i związku z nim jako sposobu ustawienia się w życiu, zrobienia kariery, zdobycia znaczącego awansu zawodowego i społecznego); przejawy zaburzeń osobowości czyli nieprawidłowych i powtarzających się wzorców nieadekwatnego reagowania na pewne sytuacje skrajnymi, negatywnymi emocjami; można tu wyróżnić na przykład: a) osobowość niedojrzałą, która cechuje się brakiem planu na życie, nieodpowiedzialnością, brakiem stabilności emocjonalnej co przejawia się naburmuszeniem, nadąsaniem, wiecznym niezadowoleniem, pretensjami do świata, „tupaniem nóżkami” i wrogością za niespełnianie natychmiast pragnień, trudnością w zakresie odraczania przyjemności, niekontrolowanymi wyładowaniami emocji o natężeniu nieadekwatnym do sytuacji; b) osobowość chwiejna emocjonalnie, która charakteryzuje się przede wszystkim problemem w zakresie regulacji emocji, a w związkach doświadczaniem skrajnie różnych uczuć względem partnera (miłości, a chwilę potem nienawiści); c) osobowość narcystyczna, która charakteryzuje się ogromną roszczeniowością, egocentryzmem, brakiem empatii, przeświadczeniem o szczególnej roli i nieprawdopodobnie wielkiej wartości, pragnieniem bycia w centrum uwagi i „błyszczenia”, chęcią robienia na innych wrażenia, co może czasem prowadzić do zadłużania rodziny czy lekceważenia potrzeb domowników bądź oczekiwaniem, że partner będzie zabawiał, wykonywał brudną robotę, zadowalał pomimo braku symetrycznego zaangażowania i wysiłku ze strony osoby narcystycznej; efekty asymetrii związku i karykaturalnego wyolbrzymienia stereotypowych ról, co prowadzi do braku równoprawnego partnerstwa; wyróżnia się między innymi następujące problematyczne związki: a) wspierający – „ojczulkowie i laleczki” (dadies and dolls); dojrzalszy wiekiem i zamożny mężczyzna wiąże się z dużo młodszą, atrakcyjniejszą fizycznie partnerką, która tylko z pozoru jest delikatną i niegroźną „laleczką” – w istocie częstokroć bywa to kobieta, która w wyniku stosowania tzw. „kłusownictwa seksualnego” odbiła zasobnego mężczyznę innej kobiecie i teraz zuchwale wykorzystuje swoją uprzywilejowaną pozycję stopniowo wchodząc na głowę partnerowi, przekraczając wszelkie granice; ostatecznie historia kończy się tak, że dochodzi do rozwodu i zgodnie z polskim prawem ze względu na obniżenie poziomu życia młoda kobieta dostaje bardzo wysokie alimenty na siebie; b) opiekuńczy – „mamuśki i synalkowie” (mothers and sons); dojrzalsza wiekiem kobieta wiąże się z młodym, atrakcyjnym fizycznie mężczyzną, ale młodość ma swoje prawa, więc aby okiełznać ten żywioł kobieta decyduje się na stosowanie różnych form presji i nacisków, a czasem przemocy, by trzymać „młodego boga” w ryzach; c) wyzywający – „wiedźmy i układni faceci” (bitches and nice guys); jeden z najczęstszych schematów, gdy wychowany na rycerza, uprzejmy, pomocny, grzeczny i wspaniałomyślny mężczyzna trafia na kobietę, która eksploatuje go do granic możliwości i bezwzględnie sprowadza do roli jej lokaja, parobka czy „bankomatu” i traktuje go tak dopóki nie znajdzie kogoś, kto będzie nadawał się do tej roli lepiej; d) wychowawczy – „panowie i służące” (masters and servants); początkowo wydaje się to układ patriarchalny, gdzie mężczyzna gra stereotypowo męską rolę, a kobiet stereotypowo kobiecą, ale ten porządek rzeczy nie wytrzymuje próby czasu – kobiecie brzydnie role kucharki i opiekunki do dzieci, ma dość obsługi gospodarstwa domowego, pragnie czegoś więcej, więc buntuje się, a jak wiemy z lekcji historii od buntu do przemocy jest już bardzo krótka droga; e) konfrontacyjny – „para jastrzębi”(couple of hawks); wiążą się ze sobą dwie bardzo mocne osobowości, które początkowo zdają się być niezłym zespołem, ale z czasem pojawia się rywalizacja, konkurowanie ze sobą, wkrada się zazdrość a nawet zawiść, co prowadzi do „wojny domowej”; f) usłużny – „dwa gołębie” (couple of doves); początkowo dwoje ludzi wzajemnie się idealizuje, uszlachetnia więź, która ich łączy, myślą o sobie jak o pokrewnych duszach, dwóch połówkach pomarańczy, ale nieuchronnie prowadzi to do udawania, okłamywania, chowania urazy i w efekcie problemy zamiatane pod dywan w końcu gwałtownie wychodzą na światło dzienne albo ludzie wzajemnie częstują się toksyną, bierną agresją z powodu zawodów, rozczarowań, cichej rozpaczy, frustracji. JAKA JEST ISTOTA PRZEMOCY KOBIET WOBEC MĘŻCZYZN Panowie będący ofiarami przemocy psychicznej lub fizycznej częstokroć zaczynają coraz bardziej ulegać swoim partnerkom. Dzieje się tak m.in. dlatego, że kobieta miesza im w głowie – co by nie zrobił, i tak ona nie jest do końca zadowolona. Nagrodą bywa łagodniejsza dezaprobata, a karą nie tylko brak nagrody, lecz surowa reprymenda, nadąsanie, pretensje, odbieranie przywilejów, nastawianie dzieci i rodziny przeciwko partnerowi, ograniczenia w zakresie zaspokojenia uzasadnionych potrzeb. Często pojawiają się zarzuty takie jak na przykład „nie jesteś prawdziwym mężczyznom” albo bardziej zakamuflowane „prawdziwy mężczyzna zachowuje się...”. Żonglowanie karami i nagrodami, granie na męskich emocjach, wysyłanie mu sprzecznych sygnałów i manipulowanie nim przypomina pranie mózgu – podtrzymuje się w mężczyźnie nadzieję, że spotka go coś dobrego i bardzo restrykcyjne dozuje te doświadczenia, by niespełniony wciąż pozostawał pod przemożnym wpływem swojej oprawczyni. W rezultacie bierze on na siebie coraz więcej i oddaje coraz więcej. Spełnia życzenia partnerki, staje na głowie, by ją zadowolić, bierze ślub bez intercyzy, w skrajnych wypadkach przepisuje na kobietę cały majątek, co oczywiście prowadzi do jego tragedii. Krótko mówiąc mężczyzna pada ofiarą mechanizmu, który określany jest jako zespół wyuczonej bezradności („im bardziej jej ulegam, im więcej daję od siebie, tym jest gorzej”). Najpierw mężczyzna próbuje się buntować, ale potem stopniowo popada w apatię – wie bowiem, że wszystkie atuty ma kobieta, która może w każdej chwili pozbawić go rodziny, ograniczyć kontakty z dzieckiem i skazać na płacenie alimentów, sprowadzić do roli bankomatu, oskarżyć bezkarnie o najgorsze występki przeciwko jej czy dzieciom skazując na trwające całe lata rozprawy sądowe i stres. SKUTKI PRZEMOCY WOBEC MĘŻCZYZN Zrezygnowani mężczyźni czasem próbują koić swój fatalny stan emocjonalny sięgając po alkohol. Próbują złagodzić poczucie bezradności oraz frustrację używkami, co pogarsza ich stan lub nawet wpędza w nałogi. Czasami mężczyźni nie wytrzymują tego wszystkiego i decydują się na próby samobójcze. Innym razem doskwierają im złożone problemy psychologiczne. Długotrwale występująca przemoc w związku może doprowadzić do wykształcenia się syndromu przemocy partnerskiej. W skład tego syndromu przemocy w stosunku do mężczyzn wchodzą takie zachowania, jak nieodzywanie się do niego (tzw. ciche dni), odmowa stosunków intymnych, niegotowanie posiłków czy bojkot wykonywania innych czynności domowych (które wcześniej w ramach podziału obowiązków przyjęło się na siebie). Dokonane w licznych krajach ustalenia wskazują na nagminność występowania tego zjawiska. Skutkiem tego stanu rzeczy może być syndrom maltretowanego męża. Współcześnie za główne elementy składowe syndromu maltretowanego męża uważa się: agresję słowną (ośmieszanie, lekceważenie, upokarzanie prowadzące niekiedy do „kastracji psychicznej” partnera), agresję fizyczną (zadawanie uderzeń, powodowanie ran i okaleczeń, używanie niebezpiecznych przedmiotów, w tym między innymi broni gazowej lub palnej, usiłowanie pozbawienia życia), agresję seksualną (akty sadystyczne, zmuszanie do akceptowania kochanka i jawne współżycie z nim, zmuszanie do zachowań dewiacyjnych, gwałcenie), agresję o charakterze ekonomicznym (odbieranie mężowi zarobionych przez niego pieniędzy, utrudnianie rozwoju kariery zawodowej, zaniedbywanie jego podstawowych potrzeb materialnych, wpędzanie rodziny w długi itp.). Długie pozostawanie mężczyzn w traumatycznych (czasem powodujących Zaburzenie stresowe pourazowe) i niebezpiecznych dla zdrowia relacjach nie jest proste do wyjaśnienia. Zazwyczaj mężczyźni ci nie poszukują pomocy, bardzo długo nie zrywają więzi małżeńskich, za to żyją w cichej rozpaczy mimowolnie godząc się na długotrwałe krzywdzenie ich przez partnerki. To zjawisko próbuje się wytłumaczyć, porównując sytuację maltretowanego męża do położenia zakładnika przetrzymywanego przez zamachowców, szczególnie do zachowania osoby, która doznała syndromu sztokholmskiego. Inni specjaliści wyjaśniają ten problem porównując pozostawanie w toksycznej relacji do trwania w destrukcyjnej sekcie po praniu mózgu. Problemem bywają wówczas także nieprawidłowo interpretowane normy społeczne czy religijne na przykład odnośnie rangi małżeństwa czy odpowiedzialności za rodzinę, więc niszczony psychicznie człowiek skłonny jest znosić cierpienie w imię tych w jego mniemaniu wyższych wartości. Bez wątpienia taka osoba potrzebuje fachowej pomocy.
  19. Witam Jestem nowy na tym portalu, ale postanowilem sobie, ze sprobuje poszukac pomocy u psychologa. Jednak pierwszym krokiem jest moja obecnosc na tym forum i podzielenie sie z ludzmi moim problemem. Do sedna. Od mniej wiecej 17 roku zycia przestalem odczuwac radosc z zycia, spotkan ze znajomymi, a jedyne co mnie cieszylo to sport i uzywki. I tak do dzisiaj kiedy mam 25 lat i nadal bardzo malo rzeczy mnie cieszy, a bywa nawet, ze wszystko dookola mnie irytuje. Oczywiscie nie jest tak, ze dzien w dzien jestem w takim nastroju. Bywaja dni a nawet tygodnie, kiedy jestem szczesliwy albo po prostu nie jestem przygnebiony lub poddenerwowany. Jednak po takich "dobrych" okresach znow zdarza sie cos co mnie doluje (z reguly jakas malo istotna sprawa, ale dla mnie to koniec swiata) i wpadam w ciag dni "gorszych". Tak jak kiedys pomoca na wszelkie zlo byl wyjscie z domu i uprawianie sportu, ktory traktowalem jako odskocznie, tak teraz nie mam najmniejszej ochoty na jakikolwiek ruch/sport. Probowalem sie nawet zmuszac przez pare miesiecy do aktywnosci fizycznej, ale stracilem zapal kiedy to nie pomagalo. Jestem raczej osoba, ktora nie lubi dzielic sie swoimi emocjami, bo nigdy nie znalazlem nikogo, kogo uwazalbym za godnego zaufania, a jesli juz sie przed kims otworzylem to pozniej tego zalowalem, bo nie czulem sie zrozumiany albo po prostu czulem, ze moje problemy sa bagatelizowane. Szczerze mowiac nie wiem nawet czego sie spodziewam po napisaniu tego postu, ale przynajmniej sie "wygadalem". Nie wiem tez czego sie spodziewac po ewentualnej wizycie u psychologa. Nie umiem mowic o swoich problemach, i szczerze to nie lubie jak ktos mi probuje mowic jak zyc, ale mecze sie juz sam ze soba i strasznie nie podoba mi sie moje zycie ani moje podejscie do niego. Bede wdzieczny za wszelkie rady co do mojego problemu oraz jesli ktos chcialby sie podzielic swoimi doswiadczeniami z psychologiem, moze to mnie zacheci do pierwszej wizyty
  20. Mam taki proble jestem geje zakochałem się w fajny chłopaka ale zostalem rozdzielony przez rodzine problemy mam braci którzy zawsze uprzykszali mi życie oraz ojca której na używa alkocholu ale nie widzi problemu czasami jestem obwinany za wszytko z strony rodziny i moja mam boje się dnia kiedy jej zabraknie czasam mam takie myś żeby sobie coś zrobić znikną nie czuć już bulu kłamst i tego źe nie moge znaleś sobie nikogo i speniać swojich mażeń wiec nie wiem czy ja po padłem w jakoś depresje bo nie chce sobie nic zrobić ale czasami przygnebienie jest silniejsze i mam cheć coś z sobą zrobić bo dobija mie kłopoty rodzinę miłosne ale naj bardziej finasowe więc prosze o porade
  21. Jestem obcymkracowcem. Mieszkam w Polsce przez 10 lat ale... Nielegalnie... Miałem trauma w dzieciństwie. Byłem molestowany przez starszego brata przez prawie 8 lat i ja molestowałem siostry młodszą przez 2 lata czy coś bo myślałem że to normalne. Kiedy byłem miarę mądrzejszy widziałem że to jest źle i miałem straszne zły poczucia. Nawet nie powiedziałem rodziców o tym fakcie bo myślałem że nikt mnie nie będzie ufał i wstyd mi było z tego. Jak miałem 15 lat uciekałem z domu i mieszkałem za granicą, studiowałem za granicą dostałem stypendium na studia w Wielki Brytania. Kończyłem studiach tam pracowałem i zarabiałem. Ale nigdy nie byłem zadowolony. Do pewnego stopnia gdzieś miałem żal i tendencje do samo zniszczenia. Przyleciałem do Polsce bo miałem ten fascynacji do Polski bo miałem dobrą nauczycielką historii w szkole jak byłem z rodzicami i zawsze gdzieś mi głębiej polska mnie ciagalo. Więc rezygnowałem z pracy i przyszedłem tu na studiach. Miałem dziewczyna która była bardzo dobra i wszystko było prawie w porządku przez prawie 2 lat. Nie wiem czemu ale do niej powiedziałem o co mnie stało dzieciństwie i tam zaczynało problemy. Było tak jakbym dama było otwarte i ten mój przykrość i żal zniszczyło nasze związek. Zaczynało mnie stresować i miałem flashbacki jak mieliśmy mieć stosunku i to mnie naprawdę i jej najbardziej skrzywdziło. 6 lat byliśmy razem. Mi jest bardzo trudno spac. Muszę spać na siły... Jak zaczynałem spać i ona mnie tam przytuli czy nawet przez sen dotyka ja się obudzę agresywnie. Ona zawsze mi powiedziała że ja się śpię niespokojnie. Żal mi było dla niej że taka dobra kobieta muszę męczyć z mną. Pewnego dnia decydowałem że muszę rozstać z nią i przy jakiś bzdurną kłótnie rzuciłem nóż na nią i powiedziałem jak ona nie będzie wychodziła z mego życia to ją zabije. Już się rozstaliśmy w tej noc. To było jakiś 4 lata temu. Między czasie mój studia poszło do dna i ja zaczynałem efektywnie zniszczyć mój życia. W 2010 miałem problemy za sobą i nie przedłużyłem karta pobytu. Czyli już prawie 9 lat temu... Jestem miarę mądry i czasami nawet myślę że jestem sociopatem. Pracowałem na różny stanowiskach prowadzę korki z języków i naukowy tematów, piszę pracę inżynierska, licencjata i magisterskich i zarabiam sobie. Ale mój dyplom jeszcze nie obroniłem przez mój nielegalne pobytu. Do dziś pisałem 2 licencjat 3 praca inżynierska 3 magisterskie i sprawdzałem 2 doktoranckie pracy. Jestem dolowany chyba mam depresja ale nie jestem pewny. Mój sytuacja jest taka że ja muszę kłamać non stop żeby być poprostu. Nie mogę mieć żaden związek bo traumat i nie chce mi się ciągać inną osoby do mój cyf... Nie mogę legalizować mój pobyt bo na 100% będzie deportacja. Jak będzie deportacja to dokąd? Jestem obywatelem kraj X, urodzone w kraj Y nie mam kulturowo czy osobowo związek ani krajem X ani krajem Y. Jedynym mieście gdzie swobodnie czuję to jest tu ale to też jest stres bo policja straż graniczna czy miejska. Przez to że miarę dobrze mówię po polsku oni myślą że jestem mulatem... Nawet jak uśmiecham do ludzi to ja wiem że to jest fałszywe uśmiech bo raz widziałem przy lusterko jak się uśmiecham. To jest uśmiech bez oczy i to wygląda strasznie. 3 razy spróbowałem samobójstwo ale nie udało mi się. Nie wiem gdzie iść nie wiem po co jestem potrzebne. Ostatnio to daje pieniądze dla bezdomnych i dla fundacji różny żeby czuć że jestem potrzebne. Nie mogę żyć dla siebie...
  22. Cześć jestem bezrobotnym mężczyzną mam 19 lat, mój problem polega na kiepskim nastroju od dłuższego czasu czuję się przygnębiony nie mogę się skupić, trudno jest mi zasnąć czasami nie mogę spać, byle jaka sytuacja wytrąca mnie z równowagi przez to mam ból w klatce piersiowej miałem też myśli samobójcze ale minęły, zaczęło się od kiedy miałem przez długi czas problem z kolanem nie mogłem chodzić w tedy ojciec znęcał się nade mną psychicznie czasem mnie też uderzył bo myślał że ja symuluje od tego czasu trochę minęło ale czuje się coraz gorzej nie jestem w stanie podjąć się żadnej pracy jak znajdę to po kilku dniach rezygnuje, jedynie co mnie uspokaja to muzyka czuje się wtedy zrelaksowany ale tylko na chwilę.Co to może być proszę o odpowiedź
  23. Witam, Chciałabym po krótce opisać swoje problem. Mam 22 lata, zaraz 23, były partner jest w moim wieku. Byłam z nim 6 lat w związku. Niestety partner nie myślał o wspólnej przyszłości, każdy temat związany z mieszkaniem, zaręczynami kończył się kłótnią. Nie chciał odkładać na naszą wspólną przyszłość, nie chciał znaleźć także lepiej płatnej pracy. Podczas 5 rocznicy związku powiedział, że nie jest gotowy na zaręczyny, że nie zapewni mi stabilizacji, twierdził że na wszystko jest jeszcze czas. Żył chwilą, nie myślał o przyszłości, rzadko gdziekolwiek wychodzilismy. Kazda klotnia w związku kończyła się moimi przeprosinami, mimo iż wina nie raz leżała po jego stronie. Miał problemy w domu, zawsze go wspierałam i pomagalam do granic możliwości. Niestety on, ani planów ani ambicji, braku rozmów na tematy ważne, postanowiłam, że się rozstaniemy. Po rozstaniu doszło do zbliżenia z moim znajomym, i na tym naszą znajomość się zakończyła (on chciał, ja nie ). Odezwał się były, postanowiłam że dam mu szansę i pogodzilismy się. Chciałam być z nim szczera, powiedziałam mu o wszystkim. Przez kilka miesięcy przy każdej okazji wypominal mi to, co zrobiłam, skreslil nasz związek, mimo iż uważam, i to nie tylko ja, że problemy z jego zachowaniem i podejściem do życia były o wiele poważniejsze niż coś, co wydarzyło się, gdy razem nie bylismy. Nie mamy kontaktu, nie rozmawiamy ze sobą. Chciałabym się dowiedzieć, co robić w tej sytuacji. Próbuje zrzucić na mnie poczucie winy, w sobie żadnej winy nie widzi. Jest mi bardzo ciężko, jestem załamana, przygnebiona.. Jak poradzić siebie z pustką i poczuciem winy ?
  24. Katherina

    Moja Matka rujnuje mi życie

    Witam Mam na imię Kasia, mam 28 lat pracuje i mieszkam za granica z chlopakiem. Mój problem trwa od dzieciństwa i chodzi o moją Matke, ktora jest alkoholiczką, ktora nie widzi tego absolutnie(ja nie pije, w kazdej chwili moge przestac, to nie problem). Otóz chodzi mi o chora relacje z nią. Odkąd pamiętam każda kolezanka z ktora sie przyjaznilam byla zla, kazdy chlopak tez. Ale chodzi mi o to jak wypowiada sie o moim chlopaku. Jestem z nim 5 lat. Moja Matka zadzwonila do niego po pijaku i zaczela go wyzywac a gdy on powiedzial jej ze mnie kocha to go wyzwala i jemu puscily wtedy nerwy i nie był jej dluzny. Jeszcze przed tym telefonem go nie nienawidzila(tlumaczenie, ze nie rozwijam sie przy nim), a po nim to juz wogole. Rozmowy i tlumaczenia sie na nic zdaja. Od pieciu lat jest ta sama spiewka, wypisywanie na mojego faceta okropnych rzeczy i zarzucanie mu okropnych rzeczy. Nie jest on świetym oszukał mnie w pewnej kwestii, ale mu wybaczylam, a jej sie z tego niestety zwierzylam i nie rozumie ze sie pogodzilismy. Kaze mi zjezdzac do Polski(nie mam do czego ona sama mieszka na 27m2)Poza tym byłam przez nia wyzywana jak nie bylo tak jak ona chciala(najczesciej wyzwyiska o kolezanki o relacje z innymi nawet z Babcia i kiedys Tata). Moj wujek, chlopak i jego Mama po opowiesciach co ona gada i wypisuje do mnie stwierdzili, ze jest prawdopodobnie chora psychicznie. Ja sobie z tym średnio radze cały czas myślami jestem w Polsce zadreczam sie, że moja Mama jest taka samotna(z Babcia poklocona bo jej nawkladala ze za duzo pije), koleżanek nie ma bo wydaje mi sie ze ona twierdzi ze wszyscy wokol sa zli i wszystkich jakby nienawidzi. Jest bardzo pamietliwa i cos sie ktos nie tak odezwie czy spojrzy na nia to potrafi zwyzywac, az mi strasznie nie raz wstyd bylo. Piszę ten post poniewaz wczoraj napisala mi list pozegnalny zacytuje: "a ja rachunek sumienia,nie chce mi się zyc ,bo poco dla kogo..czuje się odrzucona,skrzywdzona,cel u zadnego,po co to wszysko moje działanie nie maja skutku jaki bym sobie zyczyla'krece się w kolko i caly czas to samo ,kleska totalna,nie nawet sily żeby to zapjac bo tego się nie da,smierc fizyczna bylaby dla mnie wyzwoleniem od cierpienia nie do zniesienia,Bog karze zle czyny i temu się poddaje,na co i komu ja potrzebna,wybili mi z glowy zrowy egoim,czyli nie sprzeda się, i zachować ducha wolnego,alerany się nie goja,modlitwa pomaga,a później smutek i nicość,pragne śmierci,to mój jedyny ratunek,gdybym zaczela moeic prawde zaszkodzilabym tobie,lepiej milczeć niż słowami i rękoczynami NISCZYC,pomodl się za mnie ,może moja dusz dozna ukojenia,moze to lenistwo,albo depresja,moze lepszy terror ,aby się obudzić,jestem zmeczonz,,i znudzona tym swiatem,pragne śmierci,bo tutaj wszystko mnie przerasta,pragne umrzec,czuje się białym niewolnikiem tego systemu ,i nie udało mi się niknac jego pułapek,nie mam tyle inteligencji,przegralam zycie,,chce odejść z tad,,tu nie ma dla mnie miejsca,staraj się otaczać ludzmi pozytywnymi,omijaj zlo ,wszystko w sercu,chyba nie zasluguje na przebacznie wiec lepiej przejc na tamta strone,niz być automatem bez zycia ,udawac ze zyje,,sama nie wiem co będzie dalej,stosuj wizualizacje,od złych ludzi z daleka,bez strachu,bog cie prowadz,ja musze placic winy moje,zyje jak w letargu zktorego się nie mogę wybudzic" Po tej wiadomosci zaplakana zadzwonilam do wujka i on jechal 30 km zeby sprawdzic bo wylaczyla tel i on mi powiedzial ze zastal ja w normalnym stanie psychicznym. Ona cierpi rowniez na zakupoholizm moim zdaniem i jest bardzo samotna. Ja juz nie umiem z nia rozmawiac, nie mam ochoty, odrzuca mnie to, bo potrafi prowadzic godzinne monologi, a gdy ja cos powiem czy np wyjechalam gdzies to ona wykorzystuje to przeciwko mnie. Przyklad dzisiaj stwierdzila ze moje wyjazdy zagraniczne to moj chlopak wyludza na nie pieniadze ode mnie i zebym mu robila zdjecia. Albo jak mialam ok 11 lat to przyjechalam do niej za granice na wakacje. Upila sie w sztok tak ze chodzic prawie nie mogla, pobila sie z pania na plazy bo jej cos brzydko odpowiedziala. Nastepnie musialysmy wracac do domu bo juz bylo ciemno to musialam juz prowadzic pod reke a byla ciezka i mnie po drodze wyzywala po raz kolejny chodzilo jej o relacje z "kims"(tamtym razem chodzilo o Tate) bardzo sie wtedy balam bo ona kapletnie odleciala bylysmy daleko od domu i musialam jakos sobie poradzic z dojazdem i jakims podstawowym jezykiem sie dogadac. To tylko jeden przyklad z wielu. Moj chlopak mowi ze mam z nia zerwac kontakt bo ona robi mi z mozgu sieczke, ale ja nie umiem bo to jednak Matka i jest mi jej jednak żal. Moja pytanie to jak mam sie zachowywac w stosunku do jej prawie codziennych wiadomosci tego typu cytat " kasiu jedyna corka moja ,tyle lez wulas za a ja chociaż nie wylam za ciebie hektrolitry,prosze o jedno o wyzwolenie twoje i moje z sidel szatana,ten związek jest proba sil miedzy zlem a dobrem,jestes ze mna zwiazana w imie swietosci poczecia ducha swietego,tato i ja twoja rodzicielka jesteśmy twoimi opiekunami do końca tego swiata,nie posadzaj pochopnie,szatan jest przy tobie najblxej ,spi z toba w jednym w lozku i myśli ze posiadł dusze twoja,dlatego prosz mow caly cza ojcze nasz,ja mama pragne abys zalozyla rodxine według boga,biednie alebogato duchowo,wroc do polski ,mieszkanie do dyspozycji,ja będę wysylac ci pieniądze,ale porzuc tego judeo satanistę,ktory mowi słodkie słowa ,obiecuje zlote goryi nigdy ich nie speni ,bo pracuje dla zlej mocy,wspoga swoja diabelska rodzine,ty nie jeste s wplnie,masz tylko sluzyc do wydojenia,tak ja to zrobila rodzina gosi,kocham cie od pierwszego kopania mnie w brzuszek ,nie wiedziam co się dzeje a to moja coreczka takie silne pietki ,kochqam i nie przestane,i nie pozwole już nikomu aby cie krzywdzl,prosze abys porzucila szatana...….oszukanca bez mstury,nieroba,ktory karze4 się wozic po krajach robic swobie zdjecie i wrzucać na fej…….to jest agent ….tak go0sia.....kto0rzy inwigolowani mnie i mietka i za to mieli profity,prosze przebudz i bądź uwazna ,on i gosi rodzina to samo,nie dawaj mu wi0adomosci ,to prawdobnie jest konfident,przekonany ze jesteś tak zakochana w nim ze idzie na caloscx,czyli obiecuje zlote góry i donosi tam gdzie trzeba,t0o jest bardzo zla odetnij się o0d niego poki czas,jesli cie wplącze w afery i nne swistwa bediesz wspowinna,prosze córko moja naj0ukochan sza odetnij się od zla ,szatanq,polecam ci film wladcqa pierścieni,prosze " I drugie pytanie czy jej zachowanie moze sie kwalifikowac pod chorobe psychiczna czy jest to skutek dlugotrwalego picia (19lat)?
  25. angel14

    zły mąż

    Jestem 24 letnią matką dwóch chłopców (2latka, 4msce). Mieszkam u męża(ślub cywilny) w rodzinnym domu. Nasze problemy zaczęły się gdy zaszłam w pierwszą ciążę. Zaczęły się kłótnie z powodu braku pieniędzy. Mieszkalismy za granica, mąż kiepsko zarabiał, olewał sobie pracę, żadna praca mu nie odpowiadała.. zaczęły się pierwsze wyzwiska i tak jest do dziś.. Mąż wyzywa mnie od najgorszych, poniża, często powtarza żebym się wyprowadziła.. Nasz związek jest tylko na pokaz, przy znajomych, przy rodzinie mąż jest cudowny, a w domu piekło. Mąż mnie nie bije. Częstym powodem do kłótni jest brak seksu, partner tego oczekuje ode mnie, ale jak ja mam się z nim kochać jak dzień wczesniej zostałam wyzywana?? Co mam robic? Jak dalej żyć? Całe życie przede mną, ale jak to życie ma wyglądać jak do tej pory to co to za zycie? Myślę, że nie kocham już swojego męża..Proszę mi pomóc. Proszę o poradę. Dziękuję

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.