Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'stres'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 331 wyników

  1. Witam, Zwracam się z problemem dotyczącym związku, ale zacznę od początku. Mój chłopak ma 27 lat, a Ja 23. Jesteśmy razem 3,5 roku , mieszkamy od 2. Ogólny stan związku oceniam na dobry, wiadomo kłótnię również się zdarzają. Główną sprawą z jaką się zwracam jest fakt, że mój chłopak od zawsze miał dobry kontakt z kobietami i lubi ich towarzystwo co akurat rozumiem, ale jakiś czas temu odkryłam, że pisze z różnymi innymi, nawet nie znajomymi. Zwróciłam mu uwagę w tej sprawie i sądziłam że jakoś to wytłumaczy, ale wyparł się że z nikim nie pisze i że nie potrzebnie jestem zazdrosna. Odpuściłam ale trzymałam rękę na pulsie i wiem, że kontynuuje te znajomości. Aczkolwiek za każdym razem wypiera się tego, gdy proszę o pokazanie skrzynki skoro nic w niej nie ma wzbrania się tłumacząc, że to jego własność i nic nie będzie pokazywał co jeszcze bardziej mnie irytuje. W związku nie zaszły żadne zmiany, wciąż jest kochany, czuły i poświęca mi swoją uwagę. Natomiast nie podoba mi się fakt, że cały czas te relacje trwają a mnie w jakiś sposób jednak okłamuje. Bardzo naciska na mój rozwój zawodowy z czym mam trochę problem i trochę go to irytuje. Ostatnio zapytałam co sprawia, że jest podniecony to odpowiedział, że ciemna skóra i ciemne włosy- tak się składa, że jest bladziochem z brązowymi włosami. Pewność siebie też bardzo go kręci, a tak jak moja pewność siebie i samoocena są bardzo niskie. Zadałam pytanie co Ja tu z Tobą robię skoro jestem przeciwieństwem tego co lubisz, odpowiedział: bo dobra z Ciebie dziewczyna, kochana… Trochę mnie to zasmuciło, zwłaszcza, że bardzo go kocham i powiedziałam mu również, że na samym „bo dobra z Ciebie dziewczyna” nie stworzy się związku na całe życie. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć i czy to jest czas by sobie odpuścić i odejść czy jednak walczyć ?
  2. Kryminolodzy mawiają, że „rodzina bywa najniebezpieczniejszym miejscem na Ziemi po zmierzchu”. Nic w tym dziwnego, bo chociaż rodzina kojarzy się ze spokojem, szacunkiem, miłością, to jednak ze względu na swoją złożoność często bywa areną potwornych wydarzeń, które zapadają w pamięci na długie lata. Czemu o tym wspominam? Ponieważ chcę poruszyć temat przemocy w rodzinie, a ponieważ jednak często mowa o tym w kontekście przemocy wobec kobiet, dla równowagi zamierzam powiedzieć o przemocy kobiet wobec mężczyzn, bo panowie równie często są ofiarami. Czasami do gabinetu trafiają ludzie którzy są święcie przekonani, że to, co ich spotkało, fatalnie o nich świadczy. Uważają, że są wyjątkowo słabi, gorsi, noszą rzadkie, odrażające piętno. Kiedy powolutku odkrywam przed nimi prawdę mówiąc o skali zjawiska, z którym się zetknęli, zaczynają z powrotem oddychać pełną piersią. Rozumieją, że nie są kimś gorszym lecz należą do grona osób, które spotkało coś potwornego o czym współczesne społeczeństwo nie chce słuchać. Dla mężczyzn czymś takim bywa doznawanie przemocy ze strony kobiet. Często oznacza to także doświadczenie ogromnego wstydu za to że było się ofiarą. Panowie bywali też wyszydzani przez innych – znajomych, lekarzy, pielęgniarki, policjantów, którzy po prostu kpili, że ktoś pozwolił zranić się kobiecie. Mężczyźni doświadczali też ogromnego poczucia winy, za to co zaszło, chociaż to nie oni byli sprawcami. Dzieje się tak dlatego, że kobiety potrafią nieprawdopodobnie skutecznie udawać ofiarę – zmanipulować całą rodzinę, a nawet wymiar sprawiedliwości i uczynić w oczach innych agresora z mężczyzny, choć to on był krzywdzony psychicznie i fizycznie. Ta przewrotna strategia odwracania kota ogonem nierzadko sprawia, że sami mężczyźni przynajmniej przez pewien czas wierzą, że są wszystkiemu winni. Moi klienci bywają w ciężkim szoku, że wreszcie trafiają na kogoś, kto im wierzy w to, co mówią. Tylekroć ktoś kwestionował ich opinię i lekceważył ich stanowisko albo je wyśmiewał, że niektórzy mężczyźni tracili wiarę, że ktokolwiek ich zrozumie. Z ich barków spada wielki ciężar, kiedy uświadamiam im, że to temat tabu – o przemocy kobiet wobec mężczyzn wielu ludzi milczy, ale jest to zjawisko tak samo częste jak przemoc w odwrotnym kierunku. Mówić o czymś, co specjaliści określają terminem: symetria płci w przemocy partnerskiej. Chociaż różne instytucje nagłaśniają w mediach problem przemocy wobec kobiet całkowicie pomijając kwestię przemocy względem mężczyzn, ofiarami bywają osoby obu płci. Twierdzenie, że przemoc jest wyłącznie domeną mężczyzn to groźny mit, krzywdzący stereotyp powodujący szkodliwe uprzedzenia. Sprawia, że jedna płeć jest faworyzowana i uprzywilejowana, a cierpienie drugiej jest pomijane i umniejszane. Mówiłem o tym więcej w filmie pod tytułem „Przemoc NIE ma płci”, do którego obejrzenia zachęcam. Są tam przedstawione wyniki różnych badań oraz dodatkowe wyjaśnienia, które jednoznacznie kwestionują szkodliwy stereotyp jakoby tylko mężczyźni bywali oprawcami. W tym artykule chcę uwrażliwić mężczyzn na kilka zasadniczych kwestii, które warto wziąć pod uwagę, by się chronić. Na ten temat powstały liczące kilkaset stron publikacje, więc w tym miejscu siłą rzeczy wyłuskam tylko parę szczególnie istotnych zagadnień. Bardziej zainteresowane tematem osoby zachęcam do lektury publikacji na temat przemocy w rodzinie. WYBRANE PRZYCZYNY PRZEMOCY Wśród najczęstszych przyczyn przemocy kobiet wobec mężczyzn są: chęć dominacji, sprawowania kontroli w związku, walka o władzę, o to kto ma ostatnie słowo, kto zarządza budżetem domowym, kto ma być komu posłuszny; gniew, który pojawia się w odpowiedzi na zazdrość na tle prawdziwych lub rzekomych występków partnera; zemsta za niepożądane zachowania partnera lub jego domniemane występki, lub za to, że nie spełnia oczekiwań, wymogów, standardów, nie daje kobiecie tego, czego ona pragnie; makiawelizm seksualny (pojęcie to wprowadził Zbigniew Lew-Starowicz, wyjaśniając, że oznacza instrumentalne traktowanie partnera i związku z nim jako sposobu ustawienia się w życiu, zrobienia kariery, zdobycia znaczącego awansu zawodowego i społecznego); przejawy zaburzeń osobowości czyli nieprawidłowych i powtarzających się wzorców nieadekwatnego reagowania na pewne sytuacje skrajnymi, negatywnymi emocjami; można tu wyróżnić na przykład: a) osobowość niedojrzałą, która cechuje się brakiem planu na życie, nieodpowiedzialnością, brakiem stabilności emocjonalnej co przejawia się naburmuszeniem, nadąsaniem, wiecznym niezadowoleniem, pretensjami do świata, „tupaniem nóżkami” i wrogością za niespełnianie natychmiast pragnień, trudnością w zakresie odraczania przyjemności, niekontrolowanymi wyładowaniami emocji o natężeniu nieadekwatnym do sytuacji; b) osobowość chwiejna emocjonalnie, która charakteryzuje się przede wszystkim problemem w zakresie regulacji emocji, a w związkach doświadczaniem skrajnie różnych uczuć względem partnera (miłości, a chwilę potem nienawiści); c) osobowość narcystyczna, która charakteryzuje się ogromną roszczeniowością, egocentryzmem, brakiem empatii, przeświadczeniem o szczególnej roli i nieprawdopodobnie wielkiej wartości, pragnieniem bycia w centrum uwagi i „błyszczenia”, chęcią robienia na innych wrażenia, co może czasem prowadzić do zadłużania rodziny czy lekceważenia potrzeb domowników bądź oczekiwaniem, że partner będzie zabawiał, wykonywał brudną robotę, zadowalał pomimo braku symetrycznego zaangażowania i wysiłku ze strony osoby narcystycznej; efekty asymetrii związku i karykaturalnego wyolbrzymienia stereotypowych ról, co prowadzi do braku równoprawnego partnerstwa; wyróżnia się między innymi następujące problematyczne związki: a) wspierający – „ojczulkowie i laleczki” (dadies and dolls); dojrzalszy wiekiem i zamożny mężczyzna wiąże się z dużo młodszą, atrakcyjniejszą fizycznie partnerką, która tylko z pozoru jest delikatną i niegroźną „laleczką” – w istocie częstokroć bywa to kobieta, która w wyniku stosowania tzw. „kłusownictwa seksualnego” odbiła zasobnego mężczyznę innej kobiecie i teraz zuchwale wykorzystuje swoją uprzywilejowaną pozycję stopniowo wchodząc na głowę partnerowi, przekraczając wszelkie granice; ostatecznie historia kończy się tak, że dochodzi do rozwodu i zgodnie z polskim prawem ze względu na obniżenie poziomu życia młoda kobieta dostaje bardzo wysokie alimenty na siebie; b) opiekuńczy – „mamuśki i synalkowie” (mothers and sons); dojrzalsza wiekiem kobieta wiąże się z młodym, atrakcyjnym fizycznie mężczyzną, ale młodość ma swoje prawa, więc aby okiełznać ten żywioł kobieta decyduje się na stosowanie różnych form presji i nacisków, a czasem przemocy, by trzymać „młodego boga” w ryzach; c) wyzywający – „wiedźmy i układni faceci” (bitches and nice guys); jeden z najczęstszych schematów, gdy wychowany na rycerza, uprzejmy, pomocny, grzeczny i wspaniałomyślny mężczyzna trafia na kobietę, która eksploatuje go do granic możliwości i bezwzględnie sprowadza do roli jej lokaja, parobka czy „bankomatu” i traktuje go tak dopóki nie znajdzie kogoś, kto będzie nadawał się do tej roli lepiej; d) wychowawczy – „panowie i służące” (masters and servants); początkowo wydaje się to układ patriarchalny, gdzie mężczyzna gra stereotypowo męską rolę, a kobiet stereotypowo kobiecą, ale ten porządek rzeczy nie wytrzymuje próby czasu – kobiecie brzydnie role kucharki i opiekunki do dzieci, ma dość obsługi gospodarstwa domowego, pragnie czegoś więcej, więc buntuje się, a jak wiemy z lekcji historii od buntu do przemocy jest już bardzo krótka droga; e) konfrontacyjny – „para jastrzębi”(couple of hawks); wiążą się ze sobą dwie bardzo mocne osobowości, które początkowo zdają się być niezłym zespołem, ale z czasem pojawia się rywalizacja, konkurowanie ze sobą, wkrada się zazdrość a nawet zawiść, co prowadzi do „wojny domowej”; f) usłużny – „dwa gołębie” (couple of doves); początkowo dwoje ludzi wzajemnie się idealizuje, uszlachetnia więź, która ich łączy, myślą o sobie jak o pokrewnych duszach, dwóch połówkach pomarańczy, ale nieuchronnie prowadzi to do udawania, okłamywania, chowania urazy i w efekcie problemy zamiatane pod dywan w końcu gwałtownie wychodzą na światło dzienne albo ludzie wzajemnie częstują się toksyną, bierną agresją z powodu zawodów, rozczarowań, cichej rozpaczy, frustracji. JAKA JEST ISTOTA PRZEMOCY KOBIET WOBEC MĘŻCZYZN Panowie będący ofiarami przemocy psychicznej lub fizycznej częstokroć zaczynają coraz bardziej ulegać swoim partnerkom. Dzieje się tak m.in. dlatego, że kobieta miesza im w głowie – co by nie zrobił, i tak ona nie jest do końca zadowolona. Nagrodą bywa łagodniejsza dezaprobata, a karą nie tylko brak nagrody, lecz surowa reprymenda, nadąsanie, pretensje, odbieranie przywilejów, nastawianie dzieci i rodziny przeciwko partnerowi, ograniczenia w zakresie zaspokojenia uzasadnionych potrzeb. Często pojawiają się zarzuty takie jak na przykład „nie jesteś prawdziwym mężczyznom” albo bardziej zakamuflowane „prawdziwy mężczyzna zachowuje się...”. Żonglowanie karami i nagrodami, granie na męskich emocjach, wysyłanie mu sprzecznych sygnałów i manipulowanie nim przypomina pranie mózgu – podtrzymuje się w mężczyźnie nadzieję, że spotka go coś dobrego i bardzo restrykcyjne dozuje te doświadczenia, by niespełniony wciąż pozostawał pod przemożnym wpływem swojej oprawczyni. W rezultacie bierze on na siebie coraz więcej i oddaje coraz więcej. Spełnia życzenia partnerki, staje na głowie, by ją zadowolić, bierze ślub bez intercyzy, w skrajnych wypadkach przepisuje na kobietę cały majątek, co oczywiście prowadzi do jego tragedii. Krótko mówiąc mężczyzna pada ofiarą mechanizmu, który określany jest jako zespół wyuczonej bezradności („im bardziej jej ulegam, im więcej daję od siebie, tym jest gorzej”). Najpierw mężczyzna próbuje się buntować, ale potem stopniowo popada w apatię – wie bowiem, że wszystkie atuty ma kobieta, która może w każdej chwili pozbawić go rodziny, ograniczyć kontakty z dzieckiem i skazać na płacenie alimentów, sprowadzić do roli bankomatu, oskarżyć bezkarnie o najgorsze występki przeciwko jej czy dzieciom skazując na trwające całe lata rozprawy sądowe i stres. SKUTKI PRZEMOCY WOBEC MĘŻCZYZN Zrezygnowani mężczyźni czasem próbują koić swój fatalny stan emocjonalny sięgając po alkohol. Próbują złagodzić poczucie bezradności oraz frustrację używkami, co pogarsza ich stan lub nawet wpędza w nałogi. Czasami mężczyźni nie wytrzymują tego wszystkiego i decydują się na próby samobójcze. Innym razem doskwierają im złożone problemy psychologiczne. Więcej informacji można znaleźć w tej książce.
  3. „Ponad 27% dorosłych Europejczyków doświadcza przynajmniej jednego z przejawów złego stanu zdrowia psychicznego w ciągu roku. Podobnie sytuacja wygląda na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, gdzie systematycznie rośnie liczba osób leczonych z powodu zaburzeń psychicznych.” To dosłowny cytat z Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 8 lutego 2017 r. w sprawie Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017–2022. Na dalszych stronach wspomnianego dokumentu odnajdujemy oszacowania rozpowszechnienia poszczególnych zaburzeń wśród dorosłych Polaków. Szacunkowa liczba Polaków, którzy kiedykolwiek w swoim życiu doświadczyli depresji, to 766 tysięcy osób. Dla fobii liczba ta wynosi 1 mln 559 tysięcy. Liczba osób, które doświadczyły jakiegokolwiek zaburzenia w czasie życia, to 6 mln i 53 tysiące. Największe rozpowszechnienie zaburzeń znajdujemy w woj. Łódzkim – przeszło 29% ludności. Najmniejsze w woj. Podkarpackim – niespełna 18%. Podkreślam, że oznacza to, że 29% ludności doświadczy zaburzenia kiedykolwiek w swoim życiu. Nie, że 29% przeżywa zaburzenie na dzień powstania raportu. Czy to dużo, czy to mało? Moim zdaniem to dużo i warto działać tak, aby te liczby były niższe. Warto się do tego przyczyniać. Jako ogół, zaniedbujemy swoje zdrowie i jego profilaktykę. Średnia długość życia spadła. Niektórzy nie troszczą się o zdrowie, dopóki się ono nie popsuje. Nie działają profilaktycznie w celu jak najdłuższego utrzymania zdrowia. Niektórzy nie troszczą się o swoje zdrowie psychiczne, dopóki się ono nie popsuje. Nie działają profilaktycznie w celu utrzymania dobrostanu psychicznego. Tymczasem możemy żyć w sposób, który sprzyja lub nie sprzyja zdrowiu psychicznemu. Pewne rzeczy służą naszemu dobrostanowi bardziej niż inne. Spośród wielu rzeczy, które możemy robić dla naszego dobrostanu psychicznego, szczególnie polecam następujących pięć zasad. Propaguje je między innymi Brytyjska Służba Zdrowia. Są proste i zdecydowanie polecam rozważyć wkomponowanie ich do swojego życia, jeśli jeszcze ich tam nie ma. Krok 1. Dbaj o relacje. Dbaj o relacje z ludźmi wokół siebie. Z rodziną, z przyjaciółmi, z kolegami i z sąsiadami. Poświęcaj czas na rozwijanie tych relacji. Krok 2. Bądź aktywny. Wybierz się na spacer, pojeździj na rowerze lub zagraj w piłkę nożną. Znajdź aktywność, która Ci się podoba i uczyń ją częścią swojego życia. Krok 3. Ucz się nowych rzeczy. Nauka nowych umiejętności może dawać poczucie osiągnięcia celu i dodawać pewności siebie. Możesz zapisać się na kurs tańca, rozpocząć naukę gry na instrumencie lub opanować nową dyscyplinę sportową. Krok 4. Pomagaj innym. Nawet najmniejszy czyn może się liczyć. Uśmiech, słowo podziękowania, czy miłe słowo. Większe działania, takie jak wolontariat, pomoc innym w remoncie, opiece, itp. może poprawić samopoczucie i pomóc nam w budowie nowych więzi. Krok 5. Zachowuj uważność. Świadomość chwili obecnej, w tym swoich myśli, swoich uczuć, swojego ciała i otaczającego świata. Uważność może pozytywnie zmienić sposób, w jaki postrzegasz życie i sposób, w jaki podchodzisz do wyzwań. Krok 1. Dbaj o relacje. Buduj relacje z innymi. Inni ludzie mają dla naszego samopoczucia duże znaczenie. Dowody pokazują, że dobre relacje - z rodziną, z przyjaciółmi i z szerszymi społecznościami - są ważne dla naszego dobrostanu psychicznego. Dobrostan psychiczny oznacza dobre samopoczucie wobec siebie i otaczającego nas świata, oraz dobre funkcjonowanie. Budowanie silniejszych, szerszych powiązań społecznych może pomóc nam czuć się szczęśliwszymi i bezpieczniejszymi oraz dać nam większe poczucie celu. Jak relacje z ludźmi pomagają naszemu dobrostanowi? Ludzie są stworzeniami społecznymi. Relacje budują poczucie przynależności i poczucie własnej wartości. Silne relacje z rodziną i przyjaciółmi pozwalają nam dzielić się naszymi uczuciami i wiedzieć, że jesteśmy rozumiani. Relacje dają możliwość dzielenia się pozytywnymi doświadczeniami i mogą dać nam wsparcie emocjonalne. Relacje dają nam szansę wspierania innych, co wspiera także nasze dobre samopoczucie psychiczne. Istnieją również dowody na to, że dobre samopoczucie może być przekazywane poprzez relacje. Przebywanie wśród ludzi w dobrym samopoczuciu psychicznym może poprawić nasze samopoczucie psychiczne. Buduj relacje dla dobrego samopoczucia. Budowanie relacji dla dobrego samopoczucia oznacza: Umacnianie relacji z osobami bliskimi, takimi jak rodzina i przyjaciele. Poszerzanie swoich relacji w swojej społeczności i w szerszym otoczeniu. Istnieje wiele sposobów budowania silniejszych i bliższych relacji: Jeśli to możliwe, każdego dnia poświęcaj czas, aby być z rodziną. Może to obejmować ustalony „czas rodzinny” każdego dnia. Zaaranżuj dzień z przyjaciółmi, których nie widziałeś od jakiegoś czasu. Wyłącz telewizor i zagraj z dziećmi w jakąś grę lub po prostu porozmawiaj. Staraj się czasami dzwonić do ludzi - zbyt łatwo jest przyzwyczaić się do wysyłania jedynie smsów, wysyłania e-maili lub wiadomości w komunikatorze. Porozmawiaj dzisiaj z kimś nowym. Zjedz obiad z kolegą lub koleżanką. Odwiedź przyjaciela lub członka rodziny, który potrzebuje wsparcia lub towarzystwa. Podejmij wolontariat w szkole, szpitalu lub w innym miejscu. Wykorzystaj w pełni technologię - aplikacje do rozmów wideo, takie jak Skype, są doskonałym sposobem na utrzymywanie kontaktu z przyjaciółmi i rodziną, zwłaszcza, jeśli mieszkacie daleko od siebie. Krok 2 Bądź aktywny. Aktywność jest doskonała dla zdrowia fizycznego i sprawności fizycznej, a dowody wskazują, że może również poprawić samopoczucie psychiczne. Czasem myślimy, że umysł i ciało są oddzielone. Ale to, co robisz ze swoim ciałem, może mieć silny wpływ na Twój dobrostan psychiczny Dobrostan psychiczny oznacza dobre samopoczucie - zarówno w stosunku do siebie, jak i do otaczającego świata, oraz umiejętność życia w taki sposób, w jaki chcesz. Dowody wskazują, że istnieje związek między byciem aktywnym fizycznie a dobrym samopoczuciem psychicznym. Aktywność nie oznacza, że musisz spędzać godziny na siłowni, jeśli ten sport nie przemawia do Ciebie. Znajdź zajęcia fizyczne, które lubisz i pomyśl, jak wprowadzić więcej z nich do swojego codziennego życia. W jaki sposób ćwiczenia fizyczne pomagają poprawić samopoczucie? Naukowcy uważają, że aktywność fizyczna pomaga utrzymać i poprawić samopoczucie na wiele sposobów. Aktywność fizyczna może pomóc osobom z łagodną depresją. Dowody wskazują, że może również pomóc chronić ludzi przed lękiem. Uważa się, że aktywność fizyczna powoduje zmiany chemiczne w mózgu, co może pozytywnie zmienić nasz nastrój. Niektórzy naukowcy uważają, że bycie aktywnym może poprawić samopoczucie, ponieważ powoduje poczucie większej samooceny, samokontroli i zdolności do stawienia czoła wyzwaniu. Jak możesz stać się bardziej aktywny? Jeśli chcesz być aktywny, pomyśl o aktywności fizycznej w jak najszerszym znaczeniu. Znajdź działania, które lubisz i uczyń z nich część swojego życia. Krok 3. Ucz się nowych rzeczy i poznawaj. Nauka nowych umiejętności może być przydatna, a badania pokazują, że może również poprawić nasze samopoczucie psychiczne. Nie musi to oznaczać zdobycia większej liczby kwalifikacji. Istnieje wiele różnych sposobów na wprowadzenie nauki do swojego życia. Wielu z nas kojarzy naukę z dzieciństwem lub z czasami szkolnymi. Gdy jesteśmy dorośli może się nam wydawać, że mamy mniej czasu lub mniejszą potrzebę by uczyć się nowych rzeczy. Ale dowody pokazują, że kontynuacja dalszego uczenia się przez całe życie może poprawić i utrzymać nasz dobrostan psychiczny Dobrostan psychiczny oznacza dobre samopoczucie w stosunku do siebie i otaczającego świata oraz umiejętność życia w sposób, w jaki chcesz. Uczenie się może zwiększyć pewność siebie i poczucie własnej wartości, pomóc w budowaniu poczucia celu i pomóc nam w budowaniu relacji z innymi. Jak uczenie się może pomóc w poprawie samopoczucia? Badania pokazują, że uczenie się przez całe życie wiąże się z większą satysfakcją i optymizmem oraz polepsza zdolność do czerpana więcej z życia. Ludzie, którzy kontynuują uczenie się po dzieciństwie, informują o lepszym samopoczuciu i większej zdolności radzenia sobie ze stresem. Zgłaszają również więcej uczuć poczucia własnej wartości, poczucia nadziei i poczucia celu. Wyznaczanie celów i osiąganie ich może stworzyć pozytywne uczucia osiągnięcia sukcesu. Uczenie się często wymaga interakcji z innymi ludźmi. To również może zwiększać nasze samopoczucie, pomagając nam budować i wzmacniać relacje społeczne. Jak możesz kontynuować uczenie się nowych rzeczy? Jeśli chcesz uczynić naukę większą częścią swojego życia, pomyśl o nauce w jak najszerszym znaczeniu. Zajęcia i kursy formalne są świetnymi sposobami na naukę nowych rzeczy, ale jest też wiele innych sposobów. Możesz: Nauczyć się gotować ulubione danie, którego nigdy nie jadłeś w domu. Odwiedzić galerię lub muzeum i dowiedzieć się nowych rzeczy o osobie lub okresie w historii, który Cię interesuje. Podjąć nową odpowiedzialność w pracy. Taką jak nauka korzystania z systemu informatycznego, zrozumienie raportów miesięcznych, podjęcie organizacji wyjazdu dla grupy osób. Naprawić uszkodzony rower lub bramę ogrodową. Istnieje wiele darmowych samouczków wideo online. Można zaproponować wykonanie pracy wspólnie z kimś, kto zna się bardziej na danym zagadnieniu. Zapisać się na kurs, który miałeś zamiar zrobić. Możesz nauczyć się nowego języka lub spróbować czegoś praktycznego, takiego jak hydraulika. Odkryć na nowo stare hobby, które stawia ci wyzwania, niezależnie od tego, czy chodzi o samoloty modelarskie, pisanie opowiadań, szycie czy dzianie. Krok 4. Pomagaj innym. Większość ludzi zgodzi się, że pomaganie innym to dobra rzecz. Może ono zrobić wiele dobrego również dla Twojego własnego samopoczucia psychicznego. Drobne akty dobroci wobec innych ludzi lub większe, takie jak wolontariat, mogą dać Ci poczucie celu. Pomaganie może sprawić, że poczujesz się szczęśliwszy i bardziej zadowolony z życia. Czasami myślimy o dobrostanie w kategoriach tego, co mamy: naszego dochodu, naszego domu lub samochodu, lub naszej pracy. Ale dowody sugerują, że to nasze działania i nasze myśli mają największy wpływ na dobrostan psychiczny. Dobrostan psychiczny oznacza dobre samopoczucie w stosunku do siebie i otaczającego świata oraz umiejętność radzenia sobie z życiem w taki sposób, w jaki chcesz. Pomaganie i wspieranie innych ludzi oraz praca z innymi w kierunku wspólnego celu jest dobra dla naszego samopoczucia psychicznego. Jak dawanie pomaga w dobrym samopoczuciu psychicznym? Badania sugerują, że akty dawania i dobroci, małe i duże, są związane z pozytywnym samopoczuciem psychicznym. Dawanie innym i współpraca z nimi może stymulować obszary nagrody w mózgu, tworząc pozytywne uczucia. Pomaganie i praca z innymi może również dać nam poczucie celu i poczucia własnej wartości. Dawanie swojego czasu innym w konstruktywny sposób pomaga nam wzmocnić nasze relacje i budować nowe. Relacje z innymi również pomagają w samopoczuciu psychicznym. Jak możesz dać więcej? Pomóc innym? Dawanie może przybierać wiele różnych form, od drobnych codziennych czynności po większe zobowiązania. Dzisiaj mógłbyś: Powiedzieć komuś dziękuję za coś, co dla ciebie zrobili. Zadzwonić do krewnego lub przyjaciela, który potrzebuje wsparcia lub towarzystwa. Zapytać kolegę, jak się ma i naprawdę wysłuchać odpowiedzi. Zaoferować pomoc, jeśli zobaczysz kogoś trudzącego się z zakupami lub z wózkiem inwalidzkim. Podzielić się wiedzą, którą uznasz za cenną i praktyczną. W tym tygodniu mógłbyś: Zaaranżować dzień dla siebie, przyjaciela lub krewnego. Zaoferować pomoc krewnemu w majsterkowaniu lub koledze w projekcie na uczelni lub w pracy. Wziąć udział w działaniu, w którym poświęcisz czas i wsparcie komuś, kto na tym skorzysta (np. pomóc komuś w nauce, w naprawie, w pracy, lub w rehabilitacji). Podjąć wolontariat. Krok 5. Zachowuj uważność. Łatwo jest pędzić przez życie, nie przystając by zauważać więcej. Zwrócenie większej uwagi na chwilę obecną - na własne myśli i uczucia oraz na otaczający świat - może poprawić samopoczucie psychiczne. Niektórzy ludzie nazywają tę świadomość „uważnością”. Uważność może pomóc nam bardziej cieszyć się życiem i lepiej zrozumieć siebie. Możesz podjąć kroki, aby rozwinąć ją we własnym życiu. Czym jest uważność? Profesor Mark Williams, były dyrektor Oxford Mindfulness Centre, mówi, że uważność oznacza bezpośrednią wiedzę o tym, co dzieje się wewnątrz i na zewnątrz nas samych, chwila po chwili. „Łatwo jest przestać dostrzegać otaczający nas świat. Łatwo też stracić kontakt ze sposobem, w jaki nasze ciała czują się i skończyć, żyjąc „w naszych głowach”- uwikłać się w nasze myśli, nie umiejąc przystanąć by zauważyć, jak te myśli kierują naszymi emocjami i zachowaniem”, mówi. „Ważną częścią uważności jest ponowne połączenie się z naszymi ciałami i doznaniami, których doświadczają. Oznacza to przebudzenie się do widoków, dźwięków, zapachów i smaków chwili obecnej. To może być coś tak prostego jak skupienie na dotyku poręczy podczas wchodzenia schodami na górę. "Inną ważną częścią uważności jest świadomość naszych myśli i uczuć, które zdarzają się z każdą chwilą. "Chodzi o to, by pozwolić sobie wyraźnie widzieć teraźniejszość. Moment tu i teraz. Gdy to robimy, może to pozytywnie zmienić sposób, w jaki postrzegamy siebie i nasze życie." Jak uważność pomaga w dobrym samopoczuciu psychicznym? Bycie świadomym obecnej chwili może pomóc nam bardziej cieszyć się światem wokół nas i lepiej rozumieć siebie. Gdy stajemy się bardziej świadomi chwili obecnej, zaczynamy doświadczać na nowo rzeczy, które przyjmujemy za pewnik. "Uważność pozwala nam również bardziej uświadomić sobie strumień myśli i uczuć, których doświadczamy - mówi profesor Williams - i zobaczyć, jak możemy uwikłać się w ten strumień w sposób, który nie jest pomocny. To pozwala nam oderwać się od naszych myśli i zacząć widzieć ich wzory. Stopniowo możemy trenować się, by dostrzegać, kiedy nasze myśli przejmują kontrolę i uświadamiać sobie, że myśli są po prostu „zdarzeniami umysłowymi”, które nie muszą nas kontrolować. Większość z nas ma problemy, które trudno nam odpuścić, a uważność może pomóc nam radzić sobie z nimi bardziej wydajnie. Możemy się zapytać: „Próbuję to rozwiązać rozmyślając się nad tym. Czy jest to pomocne, czy po prostu złapałem się w moje myśli? Świadomość tego rodzaju pomaga nam również zauważyć oznaki stresu lub lęku i pomaga nam lepiej sobie z nimi radzić." Uważność jest zalecana przez Narodowy Instytut Doskonałości Zdrowia i Opieki w Wielkiej Brytanii (NICE) jako sposób zapobiegania depresji u osób, które miały 3 lub więcej ataków depresji w przeszłości. Jak być bardziej uważnym? Przypominanie sobie, aby zwracać uwagę na swoje myśli, uczucia, wrażenia z ciała i otaczający świat jest pierwszym krokiem do uważności. Zwróć uwagę na codzienność. "Nawet w czasie naszego zwykłego codziennego życia, możemy zauważyć doznania rzeczy: jedzenie, które jemy, powietrze poruszające się po ciele podczas spaceru” - mówi profesor Williams. „Wszystko to może wydawać się bardzo małe, ale ma ogromną moc, aby przerwać tryb „autopilota”, w którym działamy dzień po dniu i dać nam nowe perspektywy na życie. Praktykuj to regularnie. Pomocne może być wybranie regularnego czasu - porannej podróży do pracy lub spaceru w porze obiadu - podczas którego zdecydujesz się być świadomym doznań stworzonych przez otaczający Cię świat. Spróbuj czegoś nowego. Wypróbowywanie nowych rzeczy, takich jak siedzenie na innym miejscu podczas spotkań lub wyjazd w nowe miejsce na obiad, może również pomóc w zauważeniu świata w nowy sposób. Obserwuj swoje myśli. "Niektórym osobom bardzo trudno praktykować uważność. Gdy tylko przestaną robić to, co robią, napływa mnóstwo myśli i zmartwień” - mówi profesor Williams. "Warto pamiętać, że uważność nie polega na odejściu od tych myśli, ale raczej na postrzeganiu ich jako zdarzeń mentalnych.” "Wyobraź sobie, że stoisz na dworcu autobusowym i widzisz „autobusy myśli”, które przyjeżdżają i odjeżdżają, a Ty nie musisz do nich wsiadać i być przez nie zabierany. Na początku może to być bardzo trudne, ale przy delikatnej wytrwałości jest to możliwe.” Niektórzy ludzie uważają, że łatwiej jest poradzić sobie z nadmiernie zajętym umysłem, jeśli wykonują delikatną jogę lub chodzenie." Nazywaj myśli i uczucia. Aby rozwinąć świadomość myśli i uczuć, niektórzy ludzie po cichu nazywają je: np. „O, to myśl, że mogę nie zdać tego egzaminu”. Lub: „To jest niepokój ". Uwolnij się od przeszłości i przyszłości. Możesz praktykować uważność w dowolnym miejscu, ale szczególnie pomocne dla uważności może być, jeśli zdasz sobie sprawę, że przez kilka minut byłeś „uwięziony” w ponownym przeżywaniu przeszłych problemów lub w „przeżywaniu” przyszłych zmartwień. Różne praktyki uważności. Oprócz praktykowania uważności w życiu codziennym, pomocne może być zarezerwowanie czasu na bardziej formalną praktykę uważności. Medytacja uważności polega na siedzeniu w ciszy i zwracaniu uwagi na myśli, dźwięki, odczucia oddechu lub części ciała, przywracając twoją uwagę z powrotem, gdy umysł zaczyna wędrować. Joga i tai-chi mogą również pomóc w rozwijaniu świadomości swojego oddechu. Formą uważności są także praktyki kontemplacyjne. Czy uważność jest pomocna dla wszystkich? "Uważność nie jest odpowiedzią na wszystko i ważne jest, aby nasz entuzjazm nie wyprzedzał dowodów - mówi profesor Williams. Istnieją zachęcające dowody do wykorzystywania uważności w służbie zdrowia, edukacji, więzieniach i miejscach pracy, ale ważne jest, aby uświadomić sobie, że badania nadal trwają we wszystkich tych dziedzinach. Po uzyskaniu wyników będziemy mogli zobaczyć wyraźniej, dla kogo uważność jest najbardziej pomocna." Opracowano głównie na podstawie treści udostępnianych przez National Health Service.
  4. Witam, mam 23 lat. Uczę się na samodzielną księgową. Jestem nieśmiała wynika to ze złej samooceny. Bardzo utrudnia mi to w pracy i życiu. Nie potrafię okazać uczuc. Ciągle kłóce się z partnerem. Ostatnio nie mam ochoty na nic. Nie mam siły wstać z łóżka, nic mnie nie cieszy w życiu mi się nie układa. Czasami nie chce mi się żyć. Jestem rozdrażniona i czasami nie wiem co się dzieje dookoła. Co to może być i jak sobie pomóc ?
  5. Ja go po prostu NIENAWIDZĘ . Uważam to za najgorszą rzecz mojego życia. Mamy XXI wiek więc może ktoś coś zasłyszał czy są sposoby jak się tego cholerstwa pozbyć? Nie jest mi on do niczego potrzebny. Jestem już tak zmęczona psychicznie że często już miewam myśli samobójcze. Ja sobie z tym nie daje rady. Co miesiąc to samo, przez pierwsze 3 dni jest tragedia. Ten czwarty piąty dzień wytrzymuje jeszcze jako tako, a 6 to w miarę kiedy przechodzę z podpaski na wkładkę ale ta perspektywa i tak mnie nie cieszy zbytnio bo trzeba najpierw przejść przez mękę. Ten okres tylko komplikuje mi życie. Ja w tym czasie nie mam siły nic robić , przelezę ten czas w łóżku a i tak czuje się zmęczona. Ciągle coś leci , to mnie zalewa, wypływa. Gorzej to znoszę niż parę lat temu jak to g.wno się zaczęło. Nie bolało tak. Nocy nawet nie idzie przespać bo raz że boli dwa , że muszę wstawać do łazienki żeby "się ogarnąć" nie mam już na to ochoty. Ten okres zabiera mi wszystko , ogranicza mnie. Jeszcze mnie z pracy zwolnili. Brałam te wolne bo jak już napisałam ja nie jestem w stanie funkcjonować jak to mam. Wszystko mi się sypie. Przez ten okres nie mogę patrzeć na krew obrzydza mnie wszystko z tym związane. Wiem że taki etap przypada każdej kobiecie ale ja nie potrafię się z tym pogodzić. Nie uważam tego za normalną rzecz. Podziwiam tylko te kobiety co mają obojętne do tego podejście. Co mam zrobić żeby okres przestał mi niszczyć życie? Tabletki , operacja cokolwiek. Byle pomogło. Z tym , że kiedyś chciałabym mieć dziecko , więc to musi być coś co mi tych planów nie popsuje. Ja wiem że tu by się każdemu nasunęło na usta powiedzenie przeżywasz jak mrówka okres ale ja w tym przypadku to rozumiem tą mrówkę i chyba jestem tą mrówą taką. Dodajcie mi ten post w kategoria medycyna bo ja na tym telefonie nie mogę wybrać
  6. Witam, od jakiegoś czasu prowadzę podwójne życie i mam już tego dość, mój ojciec zdradzał moją mamę nagminnie ja obiecałem sobie ze taki nie będę jednak niestety mi się nie udało. Mam 32 lata jestem mężem i ojcem, pracuję na wysokim stanowisku niczego mi / nam w życiu materialnym nie brakuje, Moja mama zmarła 5 lat temu tata w zeszłym roku, będąc w żałobie po tacie w sierpniu poznałem 20 letnią dziewczynę / kobietę na jednym z portali społecznościowych, bardzo mnie zaintrygowała mamy bardzo podobne zainteresowania słuchamy tej samej muzyki ogladamy te same seriale i te same książki czytamy ogolnie poczułem sie przy niej młody, potrzebny, interesujący i bardzo dobry w łóżku moje ego po prostu windowało pod sufit za kazdym razem, mieszkamy daleko od siebie Ja Kraków Ona Warszawa jednak ciągle wymyslałem nowe wymówki przed żona żeby tam jechać, żonę bardzo zaniedbałem i nawet juz chciałem sie przeprowadzić do tamtej do Warszawy znaleźć tam pracę mieszkanie dla nas obojga i zostawić swoje rodzinne życie. Byłem na to zdecydowany w 100% bo jak mi sie wydawało była zemną w 100% szczera. Jednak zdarzył sie 1 weekend kiedy nie odbierała odemnie telefonu to dało mi do myslenia ze cos jest nie tak pojchałem do niej w nastepny weekend, zostawiła właczonego facebooka i jak sie okazało cały ten weekend spedziła ze swoim byłym facetem de facto też sporo starszym z którym była 2 lata, przyznała sie ze to nie 1 raz a 4 odkąd sie znamy i był jeszcze 1 chłopak z ktorym sie całowała. Totalnie mnie to załamało nakrzyczałem na Nią , ona błagała na kolanach żebym nie odchodził że bardzo mnie kocha że jestem pierwszym któremu to sama powiedziała, zablokowała jego numer przy mnie obiecała że więcej tego nie zrobi, ale musi sobie wszystko sama przemyśleć czy chce walczyć o moje zaufanie totalna zmiana zdania najpierw płacz i trzymała drzwi żebym nie wyszedł a pozniej musimy sobie zrobić przerwę. Serce mi sie rozsypało na kawałki jak w liceum i nie wiem dlaczego to przecież jeszcze gówniara jak ja sie mogłem w to dać wciągnąć. W tamtym momencie pomyslałem sobie o żonie że jest mi wierna kocha mnie mimo wszystko a ja zrobiłem cos tak głupiego. Jednak i jedno i drugie bardzo boli jestem w totalnej rozsypce. Prosiłbym aby ktoś mi wytłumaczył dlaczego tak robię? dlaczego jestem kimś takim czuje się totalnie zagubiony i samotny dziekuje za pomoc
  7. Witam Mam 21 lat. Jestem studentem studiów zaocznych a zarazem pracuje - jednoosobowa działalność dla innej firmy. Moim problem jest miłość do osoby, którą pokochałem a nie mogę z być z powodu rodziny partnerki. Poznaliśmy się 3 lata wcześniej. Nigdy wcześniej nie zwracała na mnie uwagi. Jednak kiedyś własną nieśmiałość przemogłem i napisałem do niej. Ona była już po kilku nieudanych związkach. Jedni traktowali ją jak zabawkę inni jak ,,przejściowa miłość". Natomiast ja byłem w jednym wcześniej związku i pragnąłem kogoś obdarzyć swoim uczuciem. Jednak była to ostania klasa liceum a my poznaliśmy się we wakacje. Do tego również byłem nie traktowany poważnie jako kandydat na chłopaka. Szybko minęły wakacje a po wakacjach przyszedł czas na studia. Ja nie mogłem wyjechać z powodu sytuacji finansowej w mojej rodzinie - jednak zacząłem pracę oraz studia zaoczne w mieście mojej ukochanej. Gdy wyjeżdżała na studia byliśmy już związkiem. W czasie kilku początkowych miesięcy nie spotykaliśmy się często gdyż jest to miasto oddalone daleko od naszego miejsca zamieszkania. Jednak dzwoniliśmy i pisaliśmy do siebie a gdy przyjeżdżała jeździliśmy gdzie się tylko da i miło spędzaliśmy czas. Jednak na weselu na które razem poszliśmy zaczęła się zazdrość o kogoś na kogo nawet nie zwracałem uwagi. Gdy wracaliśmy do domu już ze sobą nie rozmawialiśmy. W niedługim czasie odwiedziłem ją. Wynajmowała pokój w mieszkaniu gdzie wokół były same ,,rywalki" jak to określała. Szczególnie zazdrosna była o jedną z nich. W niedługim czasie jednak miałem według jej słów przeprowadzić się na stałe obok niej. Chociaż nie miałem środków do życia ani gdzie pracować- jednak uległem i pojechałem - przez co moja rodzina mnie znienawidziła. Przez dwa kolejne miesiące zazdrość urosła do tego stopnia że miałem wychodzić z wspólnej kuchni i nie patrzeć na daną osobę. Przez to zaczęły się bardzo duże kłótnie. Zapewniałem i próbowałem przekonać do siebie moją dziewczynę ze ją prawdziwie kocham. To jednak nie wystarczało i wielokrotnie musiałem coś ,,udowodnić". Przez wybuchowy temperament partnerki kłótnie były bardzo głośne a z czasem również przepychanki się zaczęły. Z biegiem czasu ja również zacząłem coraz bardziej być zazdrosny - gdyż dziewczyna często jak sama mi wyznała robiła to specjalnie abym poczuł się tak samo jak ona. Zacząłem się bać o miłość. Bez wsparcia mojej rodziny, z pensją ledwo wystarczającą na przeżycie gdzie często już nie miałem za co kupić pomogła mi zawsze. Nigdy się ode mnie nie odwróciła. Jednak ja sam zacząłem coraz bardziej się bać. Moja dziewczyna wykazywała zainstalowanie obiema płciami. Często to było specjalne abym nie czuł się za pewnie a czasem po porostu z ochoty. Przez to również zacząłem się bać nie tylko o konkurencję męską ale i żeńską. Moje strachy wychodziły z dzieciństwa kiedy musiałem przyjmować leki na astmę przez co też mój metabolizm zmienił się - mimo nie jedzenia i tak tyłem. Jednak zawsze próbowałem nie być otyły. Po 3 miesiącach mieszkania w tym samym mieście już przyszła choroba przewlekła - zapalenie pęcherza z którego jednak do tej pory mimo ponad 2 lat moja kobieta się nie wyleczyła. Próbowałem pomóc, wyręczałem chodząc to po leki czy zakupy czy inne zachcianki. Czułem się w obowiązku pomocy tej osobie. Z czasem jednak zaczęła inna rzecz wychodzić - brak jakiejkolwiek ochoty na całowanie mnie czy czułości. Na początku związku było to tak płomienne że nawet nie wiedziałem że tak może być. Ale po ponad pół roku dziewczyna zaczęła unikać moich pocałunków. Dodatkowo stres związany ze studiami bardzo dużo wniósł negatywnych skutków i emocji. Oboje zaczęliśmy przelewać problemy z pracy czy ze studiów czy życia czy choroby na siebie. U mnie dawna choroba związana z bólem kolan odnowiła się przez co wielokrotnie w czasie spaceru czy wyjścia do galerii mówiłem I wręcz stękałem z bólu. We wakacje pracowałem bardzo ciężko fizycznie na budowie a potem wyjechałem na prawie 3 miesiące do Niemiec aby mieć lepszy start. W tym czasie byłem tylko raz u mojej dziewczyny gdyż odległość nie pozwalała na dłuższy okres spędzenia czasu ze sobą. Kiedy nadszedł październik wynajelismy pokoje obok siebie w tym samym bloku w którym wcześniej była jednak na innym piętrze przez co nie spotykaliśmy osób o które była zazdrosna na pierwszym roku. Moje problemy czy jej związane z ciągłym bólem odsuwały nas w kwestii bliskości. Jej ochota po przyjeździe całkowicie zeszła do zera - powodem jak się okazało niedawno były prawdopodobnie policystyczne jajniki. Na 2 roku w lutym znaleźliśmy okazję do wynajęcia własnego mieszkania tylko dla nas dwoje. Dzięki pomocy jej rodziców - również w stosunku co do mnie mogliśmy razem zamieszkać. Pragnę wspomnieć że jej rodzice pomogli mi czy to w transporcie moich rzeczy na pierwszy rok czy w kwestii pożyczenia pieniędzy. Na drugim roku dzięki staraniom jej mamy jej szwagier załatwił mi pracę w dużej firmie. Zapożyczyłem się u jej taty na kupno samochodu który dług miałem spłacić kiedy będę już ustatkowany. Zacząłem pracę i zacząłem dostawać pensję o której mogłem pomarzyć wcześniej. Gdy się już przeprowadziliśmy do mieszkania zaczęły się kłopoty. Zacząłem coraz bardziej być zazdrosny (Szczególnie o kolegę z grupy o którego chciała wręcz bym był zazdrosny już w pierwszym roku), zacząłem przynosić problemy z pracy do domu, wielokrotnie miałem jej za coś złe jednak próbowałem nie wybuchnąć tak jak ona. Zacząłem jej taktykę, którą kiedyś stosowała. Po miesiącu takiego wzajemnego niezrozumienia w czasie kłótni kilka razy dała mi w twarz. Wreszcie nie wytrzymałem i również uderzyłem ją w twarz - jeden raz. Po tym zajściu rodzice kazali jej się wyprowadzić i wynająć inne mieszkanie co też zrobiła. Straciłem zaufanie jej rodziców. Jednak wiedziałem o zdradzie jakiej dopuścił się ojciec. Mimo tak wielu zalet i wychwalania go wiedziałem co zrobił gdyż to na samym początku zostało mi powiedziane. Przez to moja dziewczyna jak i przez to jak ją traktowali wcześniejsi partnerzy - nie ufała mi. Po wyprowadzce jednak po kilku dniach porozmawiałem z mamą i wyjaśniłem wiele rzeczy. Pragnę jeszcze dorzucić to że w rodzinie jej zawsze byłem oceniany na głos ze jestem niewystarczająco wysoki ( chociaż mam kilka centymetrów więcej) a dodatkowo jak mama rozmawiała z moją dziewczyną to powiedziała słowa zeby tak samo jak ona nie robiła i nie brała faceta z biednej rodziny bo sama wiązała przez to koniec z końcem ale dzięki wieloletniej pracy mają bardzo dobre warunki. Te słowa mi zostały przekazane przez dziewczynę nie bezpośrednio od mamy. Po ponad tygodni zaczęliśmy znowu wspólnie spędzać czas. Jednak obiecałem że nie oddam jej. Problem był w tym że nie było sposobu na kłótnie pomiędzy nami. Strzelanie drzwiami rzucanie rzeczy i przekleństwa. Nie mieliśmy nigdy sposobu ma to aby inaczej zacząć rozmawiać. Ja zawsze próbowałem rozwiązać jak najszybciej aby nie było cichych dni natomiast dziewczyna z domu wyniosła że można i tydzień do siebie się nie odzywać a wcześniej wykrzyczeć wszystko co najgorsze. Potem dostałem drugą szansę. Moja dziczyzna ponownie próbowała mnie pogodzić z jej rodziną. W tym samym czasie ja do swojej nie odzywałem się gdyż to miała być nauczka żeby traktowali mnie poważnie. Na początek nowego roku akademickiego ponownie zamieszkała u mnie. Ja wcześniej spłaciłem dług wobec ojca aby być fair. Jednak coraz bardziej zaczął nam doskwierać problem braku hormonów. Zaczęły się kłótnie o to. Jednego dnia mówiła że chce coś z tym zrobić bo sama źle się czuje ze sobą a kolejnego już że nie są one potrzebne. Przez pół roku jednak nie mogła dodzwonić się do własnego lekarza. A przez te miesiące o to kłóciliśmy się. Ja osądzałem ją że nie chce bliskości alb o nawet sama z siebie mnie całować a w drugą stronę byłem oskarżany że nie przytulam częściej i nie jestem bliski. Przez te prawie 3 lata nie poszliśmy na imprezę - raz że zdrowie nie pozwalało a dwa byliśmy tak o siebie zazdrośni. Jednak za to próbowaliśmy czy to na spacer czy na wspólne zakupy wyjść. Z czasem w naszym związku w połowie trwania wspólnie zaczęliśmy mówić sobie co powinniśmy ubrać czy jak wyglądać. Ja miałem wyglądać dokładnie tak jak chce i włosy w ten sposób prycięte jak ona chce gdyż inaczej był problem. Z czasem i ja zacząłem to robić w stosunku co do niej. Gdy zrobiła paznokcie takie jak mi przeszkadzały, ogolilem zarost taki jak się jej podobał. Jednak gdy bardzo skróciła włosy a ja na to źle zareagowałem i tak samo jak ona w stosunku co do mnie - bardzo ją obraziłem i doszło potem do tego że kilka razy znowu mnie uderzyła za to że jej było przykro. Dlatego złapałem ręce i mocno trzymałem za nadgarstki przez co nie mogła mnie uderzyć. Gdy w weekend pojechała do rodziców wszystko powiedziała i dostała nakaz że ma znaleźć mieszkanie i nie dać się gdyż jestem ,,psycholem" I tylko chce krzywdy ich córki. We własnej rodzinie ja razem z braćmi byliśmy surowo wychowani. Przewinienia były karane że któryś rodzic uderzył. Jednak nie chciałem skrzywdzić mojej dziewczyny lecz też zatrzymać jej agresję bo nie chciałem pozwolić aby mnie uderzała kolejne razy. Wielokrotnie gdy się kłóciliśmy gdy dalej była w nerwach potrafiła rzucić we mnie jakimś przedmiotem. Przez prawie miesiąc wielokrotnie rozmawialiśmy o tym co nas poróżniło i czemu tak czy inaczej się zachowywaliśmy. Jednak gdy przyszedł nowy rok przyjechała aby się przeprowadzić. Jej ojciec pojechał na policję aby ,,mieli na mnie oko bo jestem zwyrodnialcem,który pastwi się nad jego córką. Kilka dni po przeprowadzce napisałem e-mail wyjaśniający wiele rzeczy które nie zostały dopowiedziane. Przez ten e mail zostałem ponownie już formalnie zgłoszony że dręczę córkę. Wyrywało mi się aby powiedzieć ojcu skąd tak córka stała się nieufna wobec mężczyzn lecz nawet gdy na mnie krzyczał nie powiedziałem bo zawsze to byl temat tabu w rodzinie. Siostry dodatkowo potęgują wrogość w stosunku co do mnie bo to ja cały czas jestem toksycznym człowiekiem. Z jej wiadomości wiem że nie jest dalej w stanie wytworzyć niechęci do mnie. Jednak zgadza się z rodziną i blokuje wszystkie formy kontaktu. Ja sam przez te półtora miesiąca zacząłem zastanawiać się nad zachowaniem, własną samoocena, i tym co czuje a co być nie powinno. Pragnę dodać że mimo tylu problemów czy to pieniężnych czy chorobowych dalej próbowaliśmy iść razem choć było cholernie ciężko. Ale nie zrezygnowaliśmy nigdy. Aż do teraz. Dla drugiej osoby nic nie znaczy to że ja też widzę swoje minusy i działam. Byłem na kilku wizytach u psychologa i przyznaję były one pomocne. Jednak też doszedłem do wniosku że w związku zmienić mogą dwie osoby ale co do siebie samego to nikt inny nie zrobi tego jak ja sam. Proszę o rady, coś co pomoże uratować i przetrwać ten kryzys Tak jak mówiłem rodzina zabrania wręcz kontaktu natomiast moja rodzina po ponad 2 latach wreszcie zaczęła akceptować ją. Co robić? Jak zacząć? Nie wiem już co mam robić bo tę osobę tak mocno pokochałem. Przeszła ze mną a ja z nią tak wielkie problemy których młodzi w tym wieku nie mają. Wiem że zawsze mogłem na nią liczyć czy to w mniejszych codziennych problemach czy w wielkich. Nigdy mi pomocy nie odmówiła. Jednak teraz jestem bez jakiejkolwiek ruchu. Mam zakaz kontaktu do jej rodziny czy jej spotkania jej, czy to przy uczelni czy pod jej blokiem. Nikt z rodziny nie chce mnie wysłuchać gdyż twierdzą że to ja tylko uderzyłem a kobieta ma prawo też uderzyć. Jednak ja z tym się nie zgadzam bo sądzę że obie strony nie mogą siebie uderzyć czy cokolwiek. Proszę o pomoc. Z tego co wiem każdy jej podsuwa czy to filmiki czy to strony jak toksyczna osobą jestem, gdzie poznać nowego faceta... Moje serce pragnie dalej miłości jednak tyle rzeczy się stało że nawet nie mogę czy to porozmawiać i wyjaśnić czy cokolwiek. Proszę o rady, pomoc. Cokolwiek. Sam jestem jak bez cząstki siebie bez niej i próbuje zmienić siebie na lepsze ale pragnę to dla osoby którą kocham całym sercem. Jeszcze raz proszę o jakąkolwiek pomoc
  8. Witam Mój problem polega na zachowaniu mojego męża, który bardzo szybko zaczyna się złości- nieadekwatne do danej sytuacji. Jesteśmy małżeństwem 3 lata. Mamy 14 miesieczne dziecko. Mąż jest troskliwy. Ja z córeczką zawsze jesteśmy na pierwszym miejscu. Problem pojawia się w sytuacji gdy ja lub inna osobą z którą akurat mąż rozmawia, mamy inne zdanie na dany temat. On nie rozumie, że każdy moze miec inny punkt widzenia na tę samą sprawę. Nie umie rozmawiać, tylko próbuje krzykiem powiedzieć swoje. Jak on to mówi "nikt nie będzie robił z niego glupka". Obraża w trakcie takiego krzyku, przeklina. Widać że sa to słowa nieprzemyslane. Mówi wszystko co mu ślina na język przyniesie. Najgorzej jest z moją mamą. Oni zupełnie się nie dogadają. On na nią strasznie krzyczy, aż mi jest przykro. Ale jemu się wydaje że to on jest skrzywdzony. Moja mama też nie jest bez winy, ponieważ porównuje go do innych, że nikt do niej tak się nie odzywa jak on. Że powinien się zmienić. Ona chciałaby np. zeby siedział z nami jak zjeżdża się rodzina- rozmawiał. Niestety mąż nie lubi takich spotkań. Woli iść do pokoju obok i siedziec sam, leżeć, odpoczywać. W jego rodzinie nie bylo takich spotkań. Bardzo rzadko się odwiedzali ( chodzi mi o ciotki, wujkow). Moja mama chciałaby idealnego męża dla mnie - w swoim mniemaniu idealnego. Ona ma męża ( mój tato) nalogowego alkoholika. Cale Zycie narzekała jak to źle ma w życiu z nim, ale trwa do tej pory w tym małżeństwie. Mama chciałaby, żeby to mąż się zmienił, bo to on ma problemy emocjonalne, z nerwami. Ale wydaje mi się że ona też powinna coś zrobić. Mężowi ogólnie wydaje się, że on wcale nie krzyczy. Ja mam wrażenie, że on za bardzo bierze wszystko do siebie, robi problem tam gdzie go nie ma, tak jakby myślał, że każdy chce to obrazić. Przeinacza fakty, dopowiada sobie, co dana osoba na pewno chciała zrobić lub powiedzieć. Nie wiem jak mam z nim rozmawiać, jak sprawić żeby się dogadywal z mamą. Co powiedzieć mamie, że też musi zmienić trochę podejście Aha- mieszkamy osobno,nie z mamą. Tam przyjeżdżamy w odwiedziny z dzieckiem. Choć mąż powiedział że już tam nie pojedzie nigdy. Bardzo proszę o pomoc co robic, jak się zachować. Pozdrawiam i z góry dziękuję.
  9. Witam gorąco wszystkich. Zacznę od początku. Kilka miesięcy temu rozstałem się z dziewczyną po 6 letnim związku. Przez praktycznie cały związek mieszkaliśmy razem - byliśmy szczęśliwi, ale szwankowała jedna rzecz, która zadecydowała o tym, że mnie zdradziła, więc się rozstaliśmy. Mimo, że święty nie byłem, to bardzo to przeżyłem - bezsenne noce, huśtawki nastroju, ciągłe myśli krążące wokół niej, użalanie się nad sobą, generalnie jeden wielki kłębek smutku i żalu. Dochodziłem do siebie wiele czasu (mam wrażenie, że nadal to robię), ale starałem się żyć normalnie. Chodziłem do pracy, byłem otwarty na nowe znajomości. Po ok. 2 miesiącach po rozstaniu poznałem dziewczynę, z którą zacząłem się spotykać i tutaj zaczyna się mój problem. Aktualnie jesteśmy świeżo upieczoną parą, ale ja nie jestem w stanie normalnie funkcjonować w tym związku. Zresztą normalny nie byłem od początku znajomości. Mój problem polega na tym, że nagminnie chcę jej uwagi. Ciągle sprawdzam czy napisała, jeżeli nie mam z nią kontaktu parę godzin zaczynam się denerwować, ciągle o tym myślę (nieustannie) i znowu sprawdzam czy napisała i tak w kółko. Nie mogę się skupić w pracy, w domu, w ogóle wyluzować. Gdy się do mnie odezwie przechodzi, jak poświęci mi tyle uwagi ile wymagam (ciągłej?), to zaczynam znowu odżywać, po czym nie widzimy się 1-2 dni i znowu się zaczyna (uprzedzę, że nie myślę on tym, że mnie zdradza). Generalnie kontakt mamy codziennie, ale dla mnie jest to tak jakby za mało... Chcę, żeby mnie adorowała, żeby na każdym kroku pokazywała mi, że jej zależy, ale związki tak nie wyglądają i nie na tym polegają - doskonale o tym wiem, ale... Nie jestem w stanie tego sobie wbić do głowy, często z tej bezsilności po prostu płaczę, chodzę zdołowany, biorę leki na uspokojenie. Jak z tym walczyć? Chcę funkcjonować normalnie, chce żeby normą było to, że nie mamy kontaktu 24/dobę, a ona mnie non stop nie adoruje. Mam dość stresującą pracę, często jak mam w niej problem, to myśl o tym, że nie zaproponowała spotkania albo nie napisała boli jeszcze bardziej. W ogóle jak mam jakiś problem, to znowu myślami wjeżdżam na nią. Jej, jak ja to czytam to wydaje się takie idiotyczne, a ja przez ten idiotyzm nie mogę normalnie funkcjonować od wielu tygodni. Z moją byłą miałem świetny kontakt jak byliśmy razem. Często do siebie dzwoniliśmy, pisaliśmy praktycznie non stop. Po prostu jestem przyzwyczajony do czegoś takiego, ale co zrobić żeby się od tego odzwyczaić? Jak zająć myśli? Jak przestawić swoje myślenie, że ciągły brak kontaktu jest normalny? Myślałem, żeby iść do psychologa, ale boję się, że mnie w duchu wyśmieje...
  10. Cześć, jestem 18 letnią dziewczyną i od roku męcze się psychicznie, lękam i stresuje do granic dla mnie okrutnych. Moja historia zaczęła się tak: Było to w 2018 roku, w grudniu 2 klasa technikum, na pewnej lekcji zaczęłam sie źle czuć, trząść, poszłam do pielęgniarki, która nie jest najmilsza. Potem z każdym dniem w szkole czułam sie źle, omijałam kilka dni w szkole, u pielęgniarki znowu wylądowałam, bo mnie serce kłuje, bo mnie coś pomiędzy płucami kłuje i byłam tym przerazona, moja kondycja była zła, męczyłam się wchodząc po schodach, aż miałam zawroty głowy, ciężki oddech. Poszłam do lekarza żeby zrobić badania, wyslał mnie na badania krwi, żdnej anemii nie miałam ani nic złego wszytsko dobrze, echo serca kilka razy. W styczniu znowu trafiłam tym razem do lekarki bo coś mi w uchu piszczało, przeczyściła mi ucho i przez tydzien miałam zawroty głowy nie mogłam chodzić za bardzo. Nastepne dni były cięźke, doszły BIEGUNKI. Na początku tylko raz na dzień. Z moimi jelitami było coraz gorzej. Wine zrzucalam na uwaga : koleżanke z klasy, bo taka cicha i moze na mnie rzuca czary, potem, ze może ktoś inny na mnie rzuca czary, potem sobie wmawiałam depresje, nie stresowałam sie kartkówkami ani sprawdzianami. Nadszedł chyba marzec. Tego dnia nie zapomne. Każdego ranka w domu próbowałam się załatwić, zebym w szkole nie musiała. Tego ranka sie nie udało. Pierwsza lekcja polski. Piszemy wypracowanie na 2 h lekcji. Po 5 minutach pytam czy moge wyjść, oczywiście mówi, ze nie. Mój odbyt zaczął wyrzucać powoli bąki. Potem jeszcze 2. Nikt sie nie smiał, na moje szczęście. Spytałam jeszcze raz czy moge, pozwoliła bo słyszała co sie dzieje, jednak gdy wróciłam znowu to samo i znowu do pielęgniarki. Nie raz już u niej byłam własnie w tej sprawie. Na angielskim pewnie lekcji, bardzo mi bulgotało w brzuchu i w jelitach nawet gazy same wydawały odgłosy nawet gdy kręciły sie gdzies w jelitach czy przy ujściu odbytu, przepraszam, ze tak to pisze ale nie umiem inaczej. Na przerwie nie szłam sie załatwić bo są tam osby i wiadomo jakie by były reakcje. Teraz 2019 rok, nowy semstr ten sam stres przed każda lekcją, na każdej lekcji bulgotanie, jakies ukryte wewnętrzne pierdzenia w jelitach nie daje rady znowu chodzić do szkoły, przez każdym dniem szkoły boli mnie brzuch nie załatwiam się w ogóle lub nie dokońca. Nie byłam wczoraj i dzisiaj w szkole przez to. Wczoraj poczytałam na necie i prawdopodobnie znalazłam co mi jest bo są wszytskie symptomy: Jelito wrazliwe z nerwica i stresem. Nie wiem co robić. Poróbuje wszytskiego, zeby tylko nie myśleć, ale wystarczy chwila ciszy w klasie a mój mózg automatycznie się włacza na tryb: teraz pierniesz wszyscy usłysza, i tak czuje bo mam od razu ochote iść do łazienki, jak tylko siadam na krzesełku moje ciało stresuje sie, trzęse. Na religi np: dochodza mi zwroty jakieś głowy, zmiana ciśnienia w uszach. Wmawiam sobie, ze jest wszytsko dobrze, nie stresuj sie, nic sie nie stanie ale nie potrafie. Męcze sie z tym od roku, jedyny spokój mam gdy są wakacje lub święta. Prosze pomóżcie mi nie wiem jak sobie z tym radzić, nie raz gadałam o tym z mamą, płakałam, chodziłam do lekarza, nie stac mnie na psychologa więc pisze tu. Odmawiam wielu rzeczy do jedzenia bo wiem, zę na drugi dzień w szkole będzie masakra. Bardzo mało jest dni, kiedy było w miarę okej, Nie stresuje sie kartkówkami czy sprawdzianami a CISZĄ jaka zapada i tym, zę znowu wszyscy będą słyszeć, nawet jak jest głośno to i tak wszytsko mnie boli, uwiera i generalnie przeszkadza, błagam pomóżcie bo ja nie wiem jak jutro do szkoły pójde zamęczam sie tym okropnie, w tamtym roku nie mogłam spać, budziłam się błagam was. W klasie normalnie ze mną rozmawiają jesli to ważne. Pragne mieć takie życie jakie miałam w 2017, bez stresu lęku, gazów, biegunki, pomóżcie.. przepraszam za blędy w pisowni ale samo pisanie o tym jest trudne ps: do 3 razy potrafie w szkole iśc do łazienki żeby sie załatwić
  11. Witam. 10 miesięcy temu rzuciłam palenie papierosów. Z dnia na dzień bez żadnego przygotowania. (W trakcie panującej grypy rzołądkowej. Praktycznie od razu zaczęły się dziać ze mną źle rzeczy. Potężny lęk nie znanych przyczyn. Kolatanie serca, zawroty głowy oslabienie, strach lęk. Bałam się zostać choćby na chwilę sama w domu. Na sama myśl o tym że zostaje sama zostawiłam silnych ataków paniki. Bałam się nawet jedzenia (że się nim zatruje) przez 5 dni nic nie jadłam przestałam pić kawę jest słodycze alkohol. Głowa bolała mnie kilka tygodni. Bałam się że umrę albo że jestem chora. Po kilku miesiącach było coraz lepiej (trochę mi zajęło zrozumienie tego co się ze mną dzieje że to jest przez rzucenie palenia). Przestalam oglądać filmy typu na dobre i na źle żeby nie wmawiać sobie kolejnych chorób. Ale delikatny lęk mi został-dalej obawiałam się jedzenia choć nie aż tak panicznie. Myślałam że najgorsze za mną ale koszmar powrócił. Od kilku dni mam ataki paniki kolatanie serca płytki oddech strach lęk. A najgorsze jest to że już się boję tego że się boję. Głównie wieczorami. Pomocy.........
  12. Witam wszystkich. Chciałam się zapytać czy borykaliście się z taką sytuacją: Kiedy byłyście/liście singlami pragneliscie i plakalyscie wrecz o prawdziwa, obustronna milosc, po czym gdy ona przyszla i sie rozwijala a zaangazowanie roslo w pewnym momencie spieprzaliscie jak najdalej i zrywaliscie znajomosc, po jakims czasie dochodzac do wniosku ze te zerwanie znajomosci to byl blad i znowu zaczynacie tesknic i pragnac i blagac o milosc. Po 1.5 roku plujecie sobie w brode za wlasne debilstwo jakie odstawiliscie. I umieracie z tesknoty a jakze. Bo ja wiem ze to musi byc nienormalne, chyba. Ale czy jest wogole taka przypadlosc w psychologii i ja sie skutecznie leczy? Z gory jak zawsze dzieki za odpowiedz i za wytlumaczenie "łopatalogicznie" o co kaman. Kot w butach.
  13. Dzień dobry, Mam na imię Aneta, prawie 25 lat. Pracuję i studiuję dziennie. Za kilka miesięcy biorę ślub. Odkąd pamiętam (około 12 roku życia) nie wierzę w siebie, często mam myśli typu "nienawidzę siebie", uważam się za beznadziejną, bezwartościową, że nie dam sobie rady z czymkolwiek. Ciągle porównuje się do innych, uważam się za brzydką, choć z drugiej strony jestem świadoma swojej atrakcyjności. Stresuje się praktycznie każdą sytuacją, przejmuje się wszystkim, nawet jeśli wiem, że niepotrzebnie, nie mogę wyrzucić z głowy tych myśli. Przez ciągły stres nabawiłam się chorób przewodu pokarmowego. Do tego dochodzi obniżony nastrój, niechęć robienia czegokolwiek, ciągłe zmęczenie, najchętniej spałabym całymi dniami. Dodatkowo wciąż jestem poirytowana, wiele rzeczy i ludzi mnie denerwuje. Ciągle kłócę się ze swoim narzeczonym. Jestem oschła w kontaktach z nim oraz z moją mamą (bez powodu) co dodatkowo sprawia, że czuję się złym, odrażającym człowiekiem, mimo że jestem dobra i miła dla innych. Nie mam ochoty na seks ani czułości co dodatkowo sprawia, że mój narzeczony denerwuje się i mimo że akceptuje moją decyzję to coraz bardziej go to męczy. W najgorszych momentach mam myśli samobójcze, niechęć do życia bo tak bardzo mam siebie dość, swojego zachowania i życia, ale wiem też, że nie miałabym odwagi tego zrobić. Jednak te myśli nie są ciągłe, bo od czasu do czasu mam jakiś przypływ energii, motywacji, który sprawia, że jakoś nadal żyję, spełniam się, choć często zmuszam się do tego by coś zrobić, aby chociażby zdać egzamin na studiach. Nie mogę zrozumieć tego, że naprawdę wiele dotychczas osiągnęłam, studiowałam dwa kierunki jednocześnie, miałam wymarzoną pracę (był to projekt, który już się skończył), mam wspaniałego narzeczonego (który toleruje moje zachowania, choć zauważam u niego coraz mniejszą cierpliwość do moich humorów) a mimo tego wszystkiego uważam się za beznadziejną osobę i za każdym razem porównuje się do innych. Nie mogę zrozumieć też tego, że jednego dnia jest beznadziejnie, nic mi się nie chce, a drugiego jest wręcz odwrotnie, wiara w siebie zaczyna wracać, myślę pozytywnie. Byłam u dwóch psychologów, u każdego dwie wizyty, ale za każdym razem nie miałam odwagi wyznać wszystkich moich problemów, a tym bardziej umówić się na kolejną wizytę. Czy mogę zrobić coś, co pomoże mi w radzeniu sobie ze sobą bez psychoterapii? Nie chcę aby relacje - zwłaszcza z moim narzeczonym - cierpiały i ja sama chcę w końcu poczuć się lepiej i być szczęśliwa, bo niestety nie pamiętam kiedy ostatni raz czułam się naprawdę szczęśliwa.
  14. Witajcie wszyscy. Nie wiem do końca jak wyglada to wszystko tutaj ale myśle ze dobrze trafiłam. Postaram się udzielać i pomagać innym jak tylko mogę. Tymczasem sama ostatnimi czasy czuje się okropnie. Jestem okropnie roztrzęsiona, denerwuje się tak mocno ze naprawdopodobniej przez to ostatnio straciłam przytomność. Nie radzę sobie z rzeczywistością, z własnymi emocjami i momentami nienawiścią do samej siebie. Czuje się bezsilna, beznadziejna i niepotrzebna. Mam 20 lat kupę dziwnych zdarzeń za sobą i dwójkę kochanych dzieci oraz cudownego męża. Czego chcieć więcej..
  15. Witam, potrzebuje pomocy ponieważ nie radzę sobie z pewną trudna sytuacja., jestem na granicy załamania i nie wiem co robić. Jakis czas temu podstępem zostałem/am nagrana/ny w intymnej sytuacji, nagranie zostało celowo puszczone w obieg przez co w swoim otoczeniu stałam/em się pośmiewiskiem. Co rusz słyszę jakieś zaczepki słowne, wyśmiewanie i traktowanie jako człowieka gorszej kategorii zwłaszcza przez osoby które mnie nie znają a np kojarzą z pracy /otoczenia w którym żyje a nie jest to duża miejscowosc. Dodam że zmiana pracy lub miejsca zamieszkania nie jest możliwa przynajmniej obecnie. Całą sytuacją skończyła się u mnie ciężka leczona, farmakologicznie depresja i PTSD . Wszelakie próby tłumaczenia i chęć wyjaśnienienia sytuacji przyniosły wręcz odwrotny efekt. Próbowałem/am rozmowy z psychologiem jednak czułam/em że to była wizyta czysto zarobkowa a nie żeby mi pomóc. Czuje się upokorzona/ny jak dno, pośmiewisko, odtrącony/na przez wszystkich jest mi bardzo wsytd. Nie wiem co mogę zrobić aby to wytrzymać.
  16. Hej Wszystkim. Weszłam na tą stronę całkiem przypadkowo. Postanowiłam zostać,może to mi pomoże ułożyć swoje życie i zmienić głowę. Zmagam się z lękami,coś mnie zaboli i za chwilę myślę że coś mi poważnego się dzieje. Robilam ekg miesiac temu i pare dni temu. Wszystko jest ok,lekarz mowi ze jestem zdrowa. Nie wiem czemu ale mu nie wierze.! Nawet teraz jak to pisze to czuję jakieś lekkie pieczenie w klatce piersiowej. Chodzę na siłownię od miesiąca,wydaje mi się że może się też trochę przeciażylam,ale ciężko mi sobie to "wmówić" do głowy Ale to nie jest jedyny lęk. Po prostu,jest coś takiego we mnie co mnie hamuje i drażni przebywanie wśród dużej ilości osób. Ale to czasem przychodzi coś takiego. Coś mi znów się w głowie "odwalilo".. Gdy poczuje lęk np będąc w drodze do sklepu,to na następny raz boję się do niego pojsc,bo boję się,że znów mi się to samo stanie..
  17. Jestem na drugim roku studiów. Od zawsze byłam raczej nieśmiała, ale nie aż tak jak teraz. Gdy tylko mam przemawiać publicznie robi mi się słabo i robię się czerwona co jeszcze pogarsza sytuacje. Bardzo łatwo mnie zawstydzić. Gdy mam podejść do tablicy i zrobić zadanie, które umiem zrobić to serce bije mi tak mocno, że za każdym razem boje się, że wypadnie. Mam chłopaka, jakoś od 1,5 roku i potrafię z nim rozmawiać chociaż bardzo długo zajęło mi otwarcie się przed nim. Nie potrafię rozmawiać szczerze z innymi ludźmi. Bardzo często płaczę i stresuje się wszystkim. Dosłownie wszystkim. Nie mogę z tego powodu spać, słyszę głośne bicie serca. Już nie wiem co robić. Chciałabym odzyskać pewność siebie. Chciałabym móc funkcjonować jak normalny człowiek.
  18. Dzień dobry. Mam ponad 20 lat i czuję, że zostałam zniszczona. W dzieciństwie byłam molestowana parę lat przez brata. Po kilku latach od zakończenia tego koszmaru powiedziałam rodzicom ale nic z tym nie zrobili, chyba myślą że nic się nie stało. On dalej nas odwiedza. Nie potrafię sobie poradzić z tym, że on jest obok. Mam chęć uciec, czuję ogromną złość wobec niego, rodziców. Jestem samotna, izoluje się od ludzi. Myślę, że za parę lat będę na dnie, czuję że on mi zrujnował życie a ja nie potrafię nic z tym zrobić, bo chociaż chcę to szybko brak mi energii na realizację. Zazwyczaj zachowuje się jak każdy inny człowiek, jednak jest czas gdy dopada mnie przygnębienie, złość, gniew, chęć zemsty, wykrzyczenia tego co mi zrobił. Jestem wtedy niemiła i potem mam wyrzuty sumienia że źle robię. Co mogę zrobić żeby choć trochę zmienić swoje życie, powstrzymać te emocje?
  19. Witam. Mam 29lat, jestem mamą czwórki dzieci. Pierwsze dziecko mam z poprzedniego związku, gdy poznałam mojego obecnego partnera obiecał się nami opiekować. Na początku było cudownie, po pewnym czasie okazało się że codziennie pije piwo.. Nie jedno ani nie dwa, wiele razy mówiłam że jest uzależniony i powinien się leczyć jednak wtedy robi ze mnie chora wariatke. Średnio raz w tyg mu odbija, tzn wrzeszczy wyzywa mnie, robi problem z niczego, od pewnego czasu go nagrywam, wiele razy chciałam odejść ale grozi że zabierze mi dzieci ze ma znajomości. Wiem że dzieci nie powinny patrzeć na ojca wiecznie z butelka piwa ale jednak to ich ojciec, wiem że ciężko by mi było samej ale on i tak w niczym mi nie pomaga... Jak mam zakończyć to wszystko i się od niego uwolnić? to naprawdę dluuuuga historia
  20. Cześć, jestem 19-letnią studentką. I od dawna mam problem z emocjami. W takim sensie, że już od podstawówki miewam okresy, gdy mój humor jest tragiczny i nie znajduje siły na jakiekolwiek działania. Zauważyłam, że od miesiąca znów utrzymuje mi się podobny stan przez co omijam zajęcia i tracę czas. Bywa, że potrafię spędzić cały dzień wypruta z emocji, apatyczna, z bólem głowy i brakiem chęci do działania,ale mam też takie dni, gdy jestem raz wesoła, a raz smutna, apatyczna i zła na wszystko dookoła. Boję się odrzucenia i czasami odnoszę wrażenie po fakcie, że nieświadomie mogę kogoś szantazowac emocjonalnie. Odnoszę wrażenie, że moje relacje bywają niestabilne pod tym względem, że często są kłótnie. W jednej chwili kogoś kogo uwielbiam potrafię zmieszać z błotem i znienawidzic by później znowu uwielbiac. Nie mam pojęcia, co to może być i jak sobie z tym radzić, żeby mieć stabilniejsze i może trochę weselsze życie.
  21. Witam. Mam na imię Kornelia i mam 23 lata. Czuje się bardzo bezradna ze względu na moje problemy z emocjami. Od półtora roku uczęszczam na psychoterapię, na której początkowo starałam się rozwiązać problemy z sytuacją traumatyczną, kiedy przeżyłam jako dziecko. Aktualnie problemy te są już rozwiązane, a wspólnie z moją psychoterapeutką zajęłyśmy się problemami wynikającymi z rodziny i dzieciństwa, akceptacji siebie, itp. Temat ten był także poruszany w gabinecie, ale czuję, że jestem bezradna, a następne spotkanie czeka mnie dopiero po nowym roku. Otóż mam wybuchowy charakter. Zauważyłam, że zbieram wszystko do siebie, zazwyczaj tego nie rozpoznawałam (od niedawna zaczęłam dopiero czuć swoje stany emocjonalne, rozpoznawać, że coś sprawiło, że poczułam się gorzej i co konkretnie), ale mimo tego, mam problemy z nazywaniem emocji i radzeniem sobie z nimi. Wygląda to mniej więcej tak: w ciągu dnia coś mnie zdenerwuje, wiem to, nazywam i zdaje sobie z tego sprawę, próbuje jakoś sobie z tym poradzić, ale chyba średnio mi to wychodzi (ostatnim razem np. zaczęłam czytać książkę i słuchać spokojnej muzyki - chyba nie pomogło), do tego czuje się zmęczona (pracuje i studiuje dziennie, czasem mam mało chwil tylko dla siebie), dodatkowo w rodzinie nie za bardzo mogę otwarcie mówić o swoich uczuciach, bo panują tu różne schematy i mity, zazwyczaj nikt na te moje uczucia nie zwraca uwagi, albo w różny sposób próbuje odwrócić od nich uwagę. Więc wczoraj na uczelni wystąpiła mała sprzeczka z kolegą, siedziałam tam od rana do wieczora, wróciłam do domu i chciałam poruszyć pewien temat ze starszą siostrą, ale nie do końca opowiedziałam o moich uczuciach, bo bałam się, że się zdenerwuje, albo mnie oleje, albo zrobi mi na złość... Cały tydzień w ogóle różne rzeczy się dzieją nie do końca przyjemne. I tak się zbiera, i zbiera, aż ... dojdzie do tego mój chłopak. Wylewam na niego wszystko jak pomyje, wystarczy jakiś czynnik zapalny i wszystko ze mnie w takich chwilach uchodzi - denerwuje się, wściekam, jestem odrażająca, oskarżycielska. Co prawda, on też ma swoje za uszami, ale jak już się uspokoję, jest mi cholernie wstyd i przykro, że znowu tak się stało, że znowu w porę się nie uspokoiłam, że się pokłóciliśmy, że wszystko psuję. Ponieważ wiem, że za tą samą sprawą, za którą tak drzemy koty stoją też (prawdopodobnie) inne, nierozwiązane konflikty z którymi nie mogę sobie poradzić. Nie chcę tego robić. Nie chcę tak się zachowywać. Po takim wybuchu złości mam do siebie pretensje. Chciałabym od początku ćwiczyć rozpoznawanie emocji i radzenie sobie z nimi. Próbuje wielu rzeczy, staram się, czuje się bezsilna, bo mam wrażenie, że to desperackie, że coś ze mną nie tak... że inni ludzie potrafią się pohamować. Potrzebuję wsparcia, mam wrażenie, że ta droga zaczyna mnie już trochę przytłaczać. Próbowałam masy rzeczy: - większej ilości odpoczynku, - ćwiczę jogę, dbam o siebie, dbam o szczegóły już nawet w wystroju mojego pokoju, żeby tylko jakoś być spokojną!, - pisałam dziennik, opisywałam tam jak się czuję, - próbowałam nazywać te uczucia, mówić o nich do siebie, - czytam w internecie informacje na ten temat, zdobywam je, próbuje wykonywać różne ćwiczenia, - płakać/ krzyczeć, żeby to ze mnie uszło. Nie mam pojęcia co robię źle, nie wiem gdzie szukać przyczyn. Błądzę po omacku, czy to musi tak wyglądać? Nie oczekuje, że nauczę się tego jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale nie mogę już chwilami ze sobą wytrzymać! Proszę o radę, czy co jeszcze mam robić, żeby na bieżąco aktualizować swój stan emocjonalny. Jak???? Czy mam prawo do myślenia, że jest coś ze mną nie w porządku? Wydaje mi się, że staram się o coś, co każdy potrafi.
  22. Witam, nazywam się Karolina mam 19 lat, od kilku lat, zmagam się z problemem który zaczął się przez szybką jazdę w energylandi. Od tamtej pory panicznie boje sie szybkiej jazdy, serce zaczyna mnie kuć, w głowie robi mi się tak strasznie dziwnie i nie mogę oddychać. Chcę się tego w końcu pozbyć, ale nie wiem jak
  23. Mam 27 lat, mieszkam z chłopakiem (45-letnim) od 8 lat. Ze względu na trudną historię rodzinną opornie idzie mi decydowanie się na ślub i dziecko. On bardzo by dziecka chciał i naciska mówiąc że jestem niedojrzała i nie przewidująca a on ma mało czasu. Kocham go, nigdy go nie zdradziłam ale przestało nam się układać w życiu. Dużo na mnie krzyczy, o każdą bzdurę, codziennie. Życia łóżkowego praktycznie nie prowadzimy i to z mojej winy - mam np. miejsca na ciele w których nie znoszę dotyku (bo automatycznie wyłącza mi to nastrój), a on o tym nie pamięta "bo to są emocje nad którymi trudno jest zapanować i trzeba być spontanicznym". I ogólnie nie przyjmuje zadnych sugestii. Więc spontanicznie zauważyłam że już mnie nie pociąga jak kiedyś, że trochę się do tego zmuszam, że się nie stara o mnie i w zasadzie łącząc to z obawą przed ciążą odechciewa mi się go zupełnie. On za to uniósł się męską dumą, widząc brak entuzjazmu stwierdził że prosić się nie będzie (logiczne w sumie) i tak już żyjemy tuląc się ale nie uprawiając seksu prawie rok. Ja się masturbuję, a co robi on - nie wiem. Mam nadzieję że nie ma nikogo na boku, bo ja nie mam. Mam tylko wyrzuty sumienia że tak jest, zaczynam czuć się nieatrakcyjnie, przestałam się golić, trochę się zaniedbałam i nie wiem jak zwrócić na siebie jego uwagę i czy jest sens skoro znów będzie dotykał mnie w miejscach w których dotyk powoduje że mam ochotę dać komuś po twarzy, do tego dochodzi różnica wieku i zaczynam się czuć jakbym trochę z ojcem mieszkała i paradowanie w pończochach pewnie by go ucieszyło, za to ja czułabym się śmiesznie. Coraz mniej mamy też tematów do rozmowy i czuję że to ja nie umiem jej podtrzymac bo funkcjonujemy w różnych środowiskach. Na co on oczywiście mówi że dziecko byłoby wspólnym tematem. Na co ja się nie zgadzam bo m strasznego cykora w tym względzie i strasznie nie chcę być uwiązana. A z drugiej strony jednej go kocham i mnie interesuje, staram się o niego, wspieram i dopinguje i żyje z nim i zaczynam być tym położeniem wyczerpana.
  24. Dzień dobry, bardzo proszę o pomoc odeszła odemnie dziewczyna znaliśmy się i mieszkaliśmy razem 9 lat, był to mój błąd że względu że lubiłem sobie popijać piwko, jak za dużo wypiłem to ciągnęło mnie do gier hazardowych typu zakłady buchmacherskie czasami udawało mi się wygrać i z tego wyjezdzalismy na wycieczki ale niestety ostatnio przegrałem dość dużo pieniędzy wzięło cześć rzeczy i się wyprowadziła, bardzo mi zależy nadal na niej bo ja kocham ale ona nie chce wrócić w domu pozostało dużo jej rzeczy ma klucze od mieszkania ale wynajela sobie drugie mieszkanie a tu mi pomaga finansowo spłacać czynsz itp mam czasami wrażenie że chce wrócić bo mówi czasami że jak się zmienię to wróci ja się już zmieniłem bo nie pije i nie gram w zakłady ale nic to nadal nie zmienia naprawdę zle po rzeź to się czuję nie mogę skupić się dobrze na pracy bo myślę o niej kiedy wróci bardzo proszę o pomoc pewnie i tak o wszystkim jeszcze nie odpowiedziałem więc ewentualnie proszę o pytania i o pomoc co ma dalej robić, dziękuję bardzo.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.