Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'kobieta'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 97 wyników

  1. Jestem kobietą, mam 18. lat, wspaniałego, wspierającego mnie chłopaka. Współżyjemy od sierpnia zeszłego roku. Około listopada zaczęłam chorobliwie obawiać się niechcianej ciąży, a nawet wmawiać sobie jej objawy. Stosuje dwie metody antykoncepcyjne (tabletki i prezerwatywy), lecz wciąż się boję. Poza tym wmawiam sobie HIV. Nie mam realnego powodu. Raz, by się uspokoić, zbadałam się, wynik negatywny, lecz od tego czasu panikuję, że mogłam zakazić się w punkcie pobrań krwi. Wciąż widzę u siebie objawy: bóle gardła, afty, osłabienie. Przepłakuję sporą część dnia, obawiając się nawet nie o własne zdrowie, a o to, że mogłam zarazić chłopaka, np. przez kontakt z krwią lub źle użyte prezerwatywy. Przebadać mogę się dopiero za 2 miesiące i nie wiem, czy mi to pomoże. Co robić?
  2. Witam wszystkich zgromadzonych, nie wiadomo od czego zacząć...hmm Mam 20 lat, jestem kobietą, jestem w trakcie kończenia technikum ekonomicznego, ten cały strajk nauczycieli dodatkowo przyswaja mi wielu stresów i obaw. Jakbym miała ich mało. Mając nieco ponad 3 latka zmarł mój ojciec, żyję z mamą, dwójką starszych braci i jednym młodszym. Wszystko niby super, przed wszystkimi udaję, że nic złego się ze mną nie dzieje, depresja to coś, czego nie zobaczy się gołym okiem. Nie umiem sobie sama z nią poradzić. Ostatnimi czasy czuję się gorzej, wstyd mi pójść do lekarza. Zaczęłam bać się ludzi, odsuwam ich od siebie, odsuwam wszystkich, zamykam się w sobie, zawsze byłam otwarta i starałam się myśleć pozytywnie, teraz jest inaczej. Teraz boję się zaufać, trafiłam w życiu na wielu ludzi, którzy bardzo mnie zranili, a mimo to nadal byłam ufna, nadal jestem, mimo że tego nie chcę. Ale gdy trafiałam na ludzi dobrych, którzy nie chcieli mnie zranić, odsuwałam ich od siebie, może nie wierzyłam w ich dobre intencje. Ostatnio bardzo szybko można mnie wytrącić z równowagi, jeszcze niedawno byłam bardzo cierpliwa, teraz denerwuje mnie prawie wszystko, jakbym popadała w paranoje. Głos przełykania napoju, jedzenia, kiedy ktoś za głośno oddycha, chrupanie, to i wiele innych rzeczy po prostu mnie irytują, nawet jak są prawie nie słyszalne. Dodatkowo niestety nie mam wsparcia u mojej mamy, to mnie bardzo boli. Zawsze mówiła, że jestem gruba i przez to nigdy nie mogłam poczuć się kimś wartościowym, nie lubiłam siebie, ostatnio zaczęłam lubić swoje ciało, ale dostałam na twarzy bardzo obfitego trądziku, przez co moja samoocena automatycznie spadła i nie chcę pokazywać się ludziom. Biorę tabletki, które pomagają, ale jednym ze skutków ubocznych jest pogłębienie depresji i rozdrażnienie. Zapewne przez to tak ostatnio się zachowuję. Nikt z mojego otoczenia tego nie zrozumie, bo żadne pocieszenie usłyszeć, że mam się nie przejmować, że ludzie mają gorzej. Mają, ale ja mam taki problem i jeśli nikt mi nie pomoże, to moja dusza umrze. Już umiera, przestałam widzieć sens życia, nie wiem kim jestem, jestem zagubiona i samotna. Potrzebuję pomocy, boję się tylu rzeczy, dorosłości, czy sobie poradzę, co powiedzą inni. Niby nie powinno patrzeć się na to, co powiedzą inni, ale ciągle o tym myślę, czasami nie mam swojego zdania, bo boję się wychylić. Nie wiem co robić, jak przestać bać się świata? Jak znaleźć sens życia?
  3. Cześć mam na imię Karolina, mam 24 lata i 2 miesiące temu zostawil mnie facet, który czuję, że jest tym jedynym. Po prawie 3 letnim związku i mieszkaniu razem 2 lata. Powiedział, że nie pasujemy do siebie i jesteśmy na innym etapie życia, że wydaje mu się, że zasługuje na kogoś lepszego. Fakt faktem, że uzależniłam moje życie od niego, wszystko robiłam tak, żeby jemu było jak najlepiej. Poznałam go kiedy miał spory problem natury psychologicznej i wtedy chciałam mu pomóc, zająć się nim i tak zostało. Po rozstaniu mieszkaliśmy jeszcze 2 tygodnie ze sobą zanim się wyprowadziłam i było lepiej niż kiedykolwiek - przytulał się, zabierał do restauracji, umieliśmy porozmawiać choć nie były to łatwe rozmowy. W dniu mojej wyprowadzki i dzień przed mój facet płakał razem ze mną (raczej nigdy nie okazywał emocji) nie był pewny decyzji ale powiedział, że konsekwencją nie pozwala mu jej zmienić. Po przeprowadzce codziennie rozmawialiśmy przez telefon dosyć długo około 1h. Dzwoniłam ja, dzwonił też on. Po jakimś czasie poszliśmy na spacer było miło, ale zapytałam o nas powiedział, że nie widzi tego na razie i mam dać spokój. Ustaliliśmy miesiąc ciszy... Od 17 lutego do 17 marca - odezwał się w dzień kobiet ja w dzień mężczyzn. I tego 17 marca się spotkaliśmy. Znów było super, czuć było chemię, ale znów zaczęłam temat decyzji o związku... Pewnie nie potrzebnie wiem... Powiedział, że on nie wie co będzie, nie wie czego chce... Po czym znów było super i najchętniej poszlibyśmy do łóżka - na tym samym spotkaniu. W między czasie miałam kontakt z jego rodziną, która mnie uwielbia. 23 lutego mieli imprezę i po niej dowiedziałam się, że mój T. jest bardzo, bardzo smutny i że powiedział, że nie wszytsko starcone ale musimy nad sobą pracować. Ale po spotkaniu 17 marca dokładnie 18 marca rozmawialiśmy przez telefon... powiedział mi, że nic z tego nie będzie ja mam znaleźć sobie kogoś i on też sobie znajdzie... (myślę, że warto wspomnieć, że miał też przeprowadzkę bo mieliśmy ogólnie problem z właścicielka mieszkania i... w tej przeprowadzce pomagała ku koleżanka... Z którą zna się z pracy), a na spotkaniu jak zapytałam go jak spędził sobotę (16 marca) to powiedział, że m. In był na pizzy z koleżanką ale inna niż tamta od przeprowadzki. Po jakimś czasie znów rozmawialiśmy powiedział mi wtedy, że nie wie co będzie..., że może za pół roku (o którym wspominał też na początku rozstania, ale wyszło jak. Wyszło) możemy porozmawiać ale do tego czasu bez kontaktu itd. ale kilka dni po tym widzieliśmy się, aby mógł odebrać ode mnie swój zegarek, który dostał. Od mamy a zawieruszyl się on w moich rzeczach i było cudownie rozmawialiśmy, nawet mnie dotykał... Wspomnę, że tydzień po mojej wyprwadzce widzieliśmy się i upeawialismy sex. Wczoraj napisałam do niego wiadomość o treści "Hej, właśnie się okazało, że mam jeden wolny bilet na dziś na pokaz odcinka Gry o tron o 19 w Heliosie, jeśli chcesz skorzystać daj znać" na to on odpisał, że "dziękuję, to bardzo miłe, ale nie wytrzymałem i obejrzałem ten odcinek już w nocy" Po czym jak napisałam, że okej, że życzę miłego dnia to on ciągnął rozmowę jeszcze,zuoelrnie na luzie o grze o tron, wysłałam mu zdjęcie jak się ubieram bo napisałam, że mam specjalna stylizacje (koszulkę) ale do zdjęcia nie założyłam pod nią stanika a on zwraca na to uwagę... Napisał, że bardzo ładne zdjęcie i jeszcze pisaliśmy.... Nie wiem czy istotny w tym będzie fakt, że on zawsze mówił, że ma klapki na oczach jak ma jakiś cel w życiu a miał już od roku kupno mieszkania, które ostatecznie kupił /podpisał umowę z deweloperem na początku marca. I wymianę samochodu, która trwała od wrzesnia '18 iostatecznie samochód został sprowadzony dla dniego ale na z nim sporo problemów - niezgodny z umową. Jest między nami 9 lat różnicy, on jest prawnikiem, a ja szukam obecnie pracy od 4 miesięcy. Główny powód czemu piszę to fakt iż jutro (17 kwietnia) przypadła by nam 3 rocznica związku - wpadłam na pomysł, że mogłabym zanieść mu pod drzwi mieszkania jego ulubione upieczone przeze mnie ciasteczka - co o tym myślisz? Robić to? Dać spokój? Czułam się już lepiej myślałam, że dopuściłam ale każdego miesiąca w koło y właśnie 17 dnia mam zjazdy emocjonalne i nie wiem co robić.. Byłam już u specjalisty, który nic nie wykazał, ale od połowy maja zaczynam psychoterapię. Nie. Umiem się pogodzić z tym co się stało, bo kilka miejscy przed tym wspominałam mu, że w końcu nam. Się lepiej układa itd oglądaliśmy wspólnie te mieszkania i inspiracje remontowe... Pewnie ta wiadomość jest strasznie chaotyczna ale mam nadzieję, że jakiś sens udało mi się przekazać. Będę bardzo wdzięczna za poradę. Pozdrawiam, Karolina
  4. Mam 20 lat i jestem studentką drugiego roku. Swojego chłopaka poznałam niecałe 2 lata temu. Już na początku znajomości bardzo się w nim zakochałam i zaufałam. Po 5 miesiącach okazało się, że spotyka się również z inną dziewczyną i że uważa, że to z nią ma bliższe relacje i że chce z nią być. Był to dla mnie ogromny cios, bo mimo że nigdy nie pytałam go czy jesteśmy razem uważałam, że jest to dość oczywiste, gdyż nasza znajomość nie opierała się tylko na trzymaniu za ręcę. W wakacje wyjechałam na 3 miesiące do pracy za granicą, ale przed wyjazdem powiedział, że jeżeli wrócę i wciąż będę do niego coś czuła możemy być już na poważnie razem w związku. Owa dziewczyna go zostawiła i po moim powrocie dałam mu drugą szansę. Od września 2018 jesteśmy razem, ale co jakiś czas czuję do niego żal oraz niechęć po tym jak mnie wykorzystywał. Twierdzi, że nie byliśmy wtedy razem więc mógł robić co chce, choć ja traktuję to już jednak bardziej jako zdradę, gdyż mówił że mnie kocha itp. i nic nie wskazywało na to, że nie jesteśmy razem. Bardzo ciężko jest mi się z tym pogodzić. Cały czas myślę, że jestem dla niego tylko drugą opcją mimo, że zapewnia mnie, że wszystko zrozumiał i bardzo mnie kocha. Chciałabym przestać myśleć o tym co robił za moimi plecami kiedy ja "oddawałam mu swoje serce". Nie potrafię przestać żyć i nie myśleć o przeszłości, o tej dziewczynie z którą się spotykał oraz to jak dobrze kłamał mówiąc, że to tylko koleżanka. Wierzę mu i ufam, że nie popełni więcej takiego błędu i nie skrzywdzi mnie po raz drugi. Ja natomiast zaczynam się zastanawiać czy bycie w takim związku ma jakiś sens? Czy mimo tego, że go kocham powinnam zrezygnować? Jak przestać myśleć o przeszłości i sprawić by wszystko przestało mi się kojarzyć z owymi wydarzeniami?
  5. Nie jestem pewna, czy to jest normalne. Jestem 30 letnia kobieta będąca w związku. Jest to dla mnie wstydliwe ale nigdy w życiu nie oglądałam filmów porno, mam tez ogromny problem gdy oglądając tv w danym momencie jest scena erotyczna. Bardzo mnie to zawstydza i nie wiem gdzie mam podziać oczy. Mój partner nie ma tego problemu ale moje zachowanie stało się problemem w naszym związku. Twierdzi ze ograniczam jego wolność jeśli chodzi o swobodne oglądanie tv. Twierdzi tez ze nie mam podstaw do tego żeby aż tak reagować. Ostatnim razem po prostu wyszłam z pokoju bo nie potrafiłam się powstrzymać od komentarzy i byłam tak bardzo zawstydzona. Zaczęłam się zastanawiać co jest ze mna złe? Dlaczego nie potrafię jak każda normalna kobieta w związku po prostu oglądać z pozory najwyklejsze filmy. Proszę o pomoc.
  6. Witam, mam na imię Ania, 24 lata. Jestem szczęśliwą mamą 3letniej córeczki i nieszczęśliwa żoną 36letniego męża. Od jakiegoś czasu, gdzieś koło roku, odczuwam w sobie jakąś taką pustkę. Mało rzeczy sprawia mi przyjemność. Od niedawna zauważyłam, że mąż mnie nie pociąga. Nie mam ochoty żeby mnie przytulal, całował. Seks nie sprawia mi przyjemności a udawać jak to mi dobrze już nie mam siły. Denerwuje mnie tak naprawdę sam fakt, że przychodzi z pracy. Stał mi się kompletnie obojętny. Zaczynam sobie wyobrażać życie bez niego. Nie chcę w tym wszystkim skrzywdzić córki. Tylko boje się, że nie pociągnie tak długo. Wydaje mi się, że ta różnica wieku między nami mi tego nie ułatwia. Nie wiem co robić i jak sobie poradzić z tym wszystkim. Jeśli chodzi o męża to ja wiem, że on się stara, posprzata, zajmie się córką. Ale ja już nie potrafię z nim spędzić chociażby weekendu. Zaczynam szukać wymowę byleby nie siedzieć z nim sam na sam w domu. Do tego doszły męczące pytania czy go kocham, czy on mi się podoba, że jestem dla niego wszystkim. Czuję się bardzo osaczona. Próbowałam z nim rozmawiać, ale zaraz się załamuje i zaczyna płakać, że on nie może mnie stracić. Czy to ze mną jest problem? Czy to możliwe, że już nie kocham męża?
  7. Witam mam 22 lata. Jestem młodą mamą w trakcie rozwodu. Inicjatywa rozwodu wyszła z mojej strony zważywszy na to jak mój mąż mnie traktować z początku nic nie wskazywało na to co miało nastąpić owszem nie zawsze było cudownie ale znośnie...Czara się przelała kiedy mój mąż, osoba która powinna dawać mi poczucie bezpieczeństwa zraniła mnie niewyobrażalnie zmuszając mnie do stosunku płciowego w ciągu dnia przeważnie w ogóle się mógł do mnie nie odzywać ale wieczorem niezważajac na moje słowa sprzeciwu brał co chciał wiele razy mówiłam mu że nie chcę nie mam ochoty liczyłam że uszanuje moje zdanie i da mi po prostu spokój nic bardziej mylnego... nie wiem co było ze mną nie tak że nie zareagowałam surowiej na jego lekceważące zachowanie w stosunku do mnie i moich potrzeb wciąż nie potrafię sobie na to odpowiedzieć? Może wtedy nie doszło by do wieczora kiedy siła zmusił mnie do stosunku oralnego, wieczora w którym zrozumiałam że gdzie nie pójdę zawsze będę sama zdana na niego...wieczoru kiedy to się stało zadzwoniłam z płaczem do rodziców nie powiedziałam co się stało wstydziłam się tego, po długim oczekiwaniu aż ktoś odbierze odebrał mój ojciec jak mu ze łzami w oczach powiedziałam że nie chcę już z nim być że już nie wytrzymuje usłyszałam jedno krótkie dosadne "tam jest teraz twój dom" wtedy zawalił się cały mój świat zrozumiałam że nie mam już nikogo i jestem zdana na osobę która miała czelność nazywać się moim mężem. W ten sposób do momentu decyzji o rozstaniu wpadłam w pułapkę samookaleczenia się bałam się że spędzę z nim resztę życia bez uczuć traktowana jak śmieć, bałam się że nie będę miała gdzie iść z dzieckiem że sama sobie nie poradzę i tak rok trwała moja męczarnia a blizn przybywało i chęci do życia brakło. W końcu kiedy od niego odeszłam spadł mi ogromny ciężar ale został wielki ból w sercu i brak zrozumienia do tego co mi zrobił uraz psychiczny jest ogromny a myśl że przez wzgląd na nasze dziecko będę musiała go oglądać jest jeszcze gorsza. Mam pytanie jak można zrobić coś takiego kobiecie która powinno się chronić ?przynajmniej ja tak rozumiem małżeństwo. I co ze mną jest nie tak że zamiast stanowczo go odepchnąć znosiłam to wszystko przez łzy? Moderacja: formatowanie tekstu zmieniono; w przyszłości proszę nie pisać całych wypowiedzi pogrubioną czcionką.
  8. Ostatnio w swoim gabinecie spotykam wiele kobiet, które doświadczają na co dzień przemocy psychicznej ze strony partnera. Nierzadko idzie ona w parze z przemocą fizyczną i ekonomiczną. To nie jest łatwy temat, ale tak ważny, szczególnie dla kobiet, które już od dziecka są wychowywane na osoby miłe, skromne, usłużne i wręcz zaprogramowane, żeby w pierwszym rzędzie dbać o potrzeby swojej rodziny, a dopiero później, o swoje. Czym jest zjawisko przemocy psychicznej? Właściwie każda z kobiet może reagować w bardzo różny sposób na to, co usłyszy, doświadczy ze strony partnera. Podam w tym miejscu jedną z definicji. Przemoc psychiczna jest zachowaniem (lub jego zaniechaniem), którego intencją jest kontrolowanie, powodowanie cierpienia, naruszanie praw i dóbr osobistych ofiary przez osobę silniejszą. Zachowania, które klasyfikuje się w kategorii przemocowych to głównie: kontrolowanie kontaktów ofiary z rodziną lub znajomymi (tak telefonicznych, jak i osobistych), szkalowanie, szykanowanie i urąganie ofierze, wyzywanie, oskarżanie, a czasem również przedrzeźnianie i wyprowadzanie z równowagi, protekcjonalne, lekceważące, pozbawione szacunku postępowanie i/lub wypowiedzi w stosunku do ofiary przy osobach trzecich, grożenie partnerowi bezpośrednią napastliwością, niszczeniem rzeczy ofiary, wyładowywaniem agresji na przykład poprzez rzucanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami czy kopanie w ściany, obarczanie ofiary winą za własne zachowania sprawcy, wywoływanie poczucia odpowiedzialności za relacje w związku i niekontrolowane emocje oprawcy. Przemoc psychiczną w związku ciężko dostrzec, a następnie wykazać i udokumentować. Ofiara jest zwykle niemal całkowicie podporządkowana sprawcy, zmanipulowana, odizolowana od społeczeństwa, przekona o byciu winną i nic nie wartą. Wyjście z takiego stanu jest bardzo trudne, dlatego od początku nie można ignorować zachowań, które mogą nosić znamiona przemocy lub po prostu nią być. Bardzo ważne jest natychmiastowe reagowanie na niżej wymienione zachowania nie tylko sprawcy, ale również ofiary. Często jest tak, że związek z osobą o zaburzonej osobowości przebiega według trzech głównych faz: idealizacji, dewaluacji i odrzucenia. Etap idealizacji polega na zachłyśnięciu się uczuciem miłości, błogości, na spędzaniu razem mnóstwa czasu, jednym słowem na sielance. I byłoby super, gdyby nie fakt, że my kobiety, często przymykamy oko na niepokojące sygnały w zachowaniu partnera, które zauważamy już na samym początku znajomości. Nie chcemy widzieć np. sporadycznych przejawów chamstwa, agresji czy zwykłego lenistwa, nieodpowiedzialności. Etap idealizacji to także czas, w którym zaburzony partner zbiera informacje o partnerce, poznaje między innymi jej słabe strony. A po co? Żeby w drugim etapie - dewaluacji – stopniowo wykorzystać tę wiedzę przeciwko partnerce. Stopniowo, bo gdyby wypalił z przemocą psychiczną od razu, na bank kobieta pogoniłaby takiego mężczyznę. Użyję tutaj plastycznej metafory – żaby, którą wrzuca się do gorącej wody. Jeśli żaba nagle ląduje we wrzątku, to szybciutko stamtąd ucieka. Jeśli natomiast żaba siedzi w wodzie, która jest stopniowo podgrzewana, to zostanie w końcu ugotowana. Przykre, ale tak się zdarza. Przemoc psychiczna boli najbardziej i trudno ją udowodnić, bo jest dostosowana do każdej kobiety, do każdego mężczyzny, najczęściej bardzo indywidualnie, bo każdy ma inne doświadczenia i słabe strony, ograniczenia. Choć rozmowa o doświadczaniu przemocy, jest trudna to jednak jest niezwykle ważna. Konieczne jest przełamanie tego tematu tabu i tajemnicy, które powodują lęk, wycofanie, a niejednokrotnie również wstyd. Jeśli Wy, drodzy czytelnicy, znajdujecie się w podobnej, do opisywanej przeze mnie, sytuacji, pamiętajcie, że to nie wy powinniście się wstydzić i że to nie wasza wina, że partner/parnterka wyładowuje się na Was. Szukajcie pomocy, nigdy nie ustawajcie w walce o lepsze jutro dla Was i dla Waszych dzieci.
  9. Witam W tym roku skończyłam 18 lat, chodzę do liceum, mam wspaniałego chłopaka, kochającą rodzinę, pasję i problem. Dodam, że związek jest w połowie na odległośc, zanmy sie ze szkoły jednak ja wyjechałam pod Lublin, do szkoly z internatem, a on zostal w mojej rodzinnej okolicy. Wracam co miesiać, a nawet częściej, nie mogę sie doczekać spotkań, gdy jestem w domu wszystko po kilku dniacg wraca do normy. Od pewnego czasu męczą mnie obsesyje myśli. Zaczęło się od myśli "czy ja go kocham? czy nie kocham go jak mama syna (jest miesiącami pół roku młodszy, rocznikowo rok), czy on mi się serio podoba? a może ja już go nie kocham? czy ym za nim zatęskniła?" i tysiąc innych....każda wywołuje we mnie lęk, strach, nawet czasem cos w rodzaju ataków paniki. Gdy ogarnęłam tamte myśli to zaczęły mnie atakować myśli "czy on nie wygląda jak dziecko? może my wyglądamy jak rodzeństwo? możę myśli oznaczają nasz koniec? może ja nie umiem kochać? czym wogóle jest miłość? a jak to jest się zakochać?" gdy ogarnłęam te nowe myślałam, że będzie dobrze. Myślałam sobie, już wiesz,że są fałyszwe. Jednak potem pojawiła się myśl "a może lecę na Kubę (chłopak ze szkoły, którego nie cierpię)?" Zaczęła się lawina uczuć, łez, paniki. Gdy uspokoiłam tą myśl i dziś się z niej śmieję, to pojawiła się myśl "a może ja się czuję chłopakiem? wyglądam jak chłopak? jak to jest czuć się chłopakiem?". Plus jest taki, że początkowo myślenie na dany tema trwało po 2 tyg. Teraz kończy się po kilku dniach, już mniej przeżywam myśli, jednak wciąż są stresujące, bolą, przez chwilę w nie wierzę. Zdaję sobie sprawę z ich irracjonalności, jednak za każdym razem je analizuje, walczę. Czuję się bardzo zestresowana, nie wiem co robić. Czy jest to jakieś zaburzenie? Czy mogę poradzić sobie z tym na własną rekę?
  10. Trudno mi wytłumaczyć na czym polega mój problem, otóż od jakiegoś czasu mam tak ,że w głowie pojawiają mi się natrętnie różne sytuacje stresowe np.że kłóce się z kimś etc. i dopiero jak znajdę rozwiązanie co bym wtedy zrobiła/powiedziała trochę mi przechodzi ale zaraz pojawia się w głowie nowa scenka, wchodzę w te emocje jakby to się działo naprawdę nie mogę się wtedy skupić na tym co jest tu i teraz ,niczym się zająć tylko walczę bez sensu w głowie.W sierpniu 2018 to miało taką ostrą formę ,że przez jakieś 3 dni w ogóle nie spałam , myślałam że jak to dłużej potrwa to albo wpadnę w obłęd albo umrę , zmusiłam się jakoś ,żeby nie myśleć zasnąć , jako że jestem wierząca poprosiłam Siły Wyższe by to odeszło i jakoś zasnęłam za dnia w końcu.Ale to wraca do czasem parę razy na dzień różnie, chciałabym mieć rozwiązanie na każdą możliwą negatywną ewentualność, szczególnie na tle rodzinnym , wyobrażam sobie co denerwującego mógłby powiedzieć mój ojciec/któryś z braci toczę z nimi kłótnie w głowie i już czuję ten szał.Co robić , jak kontrolować moje myśli? Być może jest to 1 z objawów mojej nerwicy natręctw, bo mam ją od dzieciństwa, jedynie rodzaj natręctwa mi się zmienia co jakiś czas, myślowy czy z czynności jakiś..
  11. z dziewczyną nie byliśmy 4 miesiące a ogólnie jesteśmy ze sobą 3 lata. Wróciliśmy do siebie po tych czterech miesiącach przerwy i się kłócimy. Dla mnie ta przerwa była ciężka bo to dziewczyna ze mną być nie chciała. Powodem rozstania było to że została zgwałcona. Ale udało mi się ją przekonać do powrotu. Tak jak napisałem kłócimy się , stosunki między nami nie są dobre. Mi na niej zależy i ja chce też czegoś więcej, zaangażowania z jej strony ale tego nie ma. Seksu ze mną też nie chce choć dałem jej czas , staram się rozmawiać to nic to nie daje, zlewa mnie. I tego nie rozumiem bo przecież wie jak kiedyś między nami było dobrze, jak wyglądał nasz seks. Dziewczyna rzuca mi dużo przykrych słów i czasami ja już sam nie wytrzymuje i też coś odpowiem głupiego. Powiedziałem , że mi stanął i wiem , że też jest mokra wtedy dostałem z liścia i wróciła do siebie. Żałowałem, że tak powiedziałem , nie odzywała się do mnie przez tydzień ale poszedłem z kwiatami i przeprosiłem. No a druga sytuacja gdzie się źle zachowałem to jak się o coś czepiała to powiedziałem żeby spier.. zaraz przeprosiłem bo wiedziałem że nie powinienem tak do niej mówić ale to wszystko przez nerwy . Wiem, że zaczynam nie panować nad sobą. Czasem jak ona mnie obraża to mam ochotę ją poszarpać ale się powstrzymuje bo nie jestem damskim bokserem. Ona się zmieniła, nasz związek już nie jest taki jaki był wcześniej i nie wiem co zrobić. Ona też najpierw nakrzyczy , nazłości się na mnie i to bez powodu, zachowuje się jakbym wrogiem jej był a później mnie przeprasza. Ja pytałem dlaczego tak się zachowuje to mi odpowiedziała żebym zapytał Boga dlaczego jej taki los zapisał i rodziców dlaczego ją zrobili dosłownie tak mi powiedziała. Na temat tego gwałtu też rozmawiać nie chce bo gdy pytałem to mi mówiła żebym sobie pornola włączył to zobaczę a teraz to już nawet tematu nie zaczynam. I tak nie możemy się porozumieć, mi w niej dużo przeszkadza bo zaczęła pić i palić papierosy. Może się nie upija ale za to pije codziennie i mi nie pasuje to bo kobiecie nie wypada. I codziennie ten sam schemat sklep i oczywiście starter pack piwo / wódka papierosy. Ja się też czuje przy niej nie potrzebny ale z drugiej strony tak jak mi kumpel powiedział , że jakby ze mną być nie chciała to by nie wróciła do mnie albo by zerwała. No a ja stoję w tej chwili w miejscu bo nie wiem jak będzie wyglądała nasza przyszłość. Czy jest jakieś inne wyjście niż rozstanie? Kumpel tak doradził ale on nie rozumie , że 3 lata to jest dla mnie szmag czasu i że ja już nawet myślałem nad pierścionkiem. Nawet ta przerwa co była między nami to nie zmieniła uczuć wobec niej , więc nie wiem jak moje życie będzie wyglądało bez niej na dłuższa metę . Wcześniej nie mieliśmy takich problemów , były lepsze gorsze dni ale awantur i przekleństw nie było dlatego chciałbym to uratować , więc co zrobić żeby się nie rozstać i zacząć się dogadywać? Dlaczego moja dziewczyna taka jest?
  12. Witam. Potrzebuję pomocy,bo sama już nie wiem co począć. Zaczynając od początku, mam 25 lat,jestem mamą od miesiąca a mój partner i ojciec dziecka jest alkoholikiem. Jestem osobą po załamaniu nerwowym, będąc w 7 miesiącu ciąży spędziłam jakiś czas w szpitalu psychiatrycznym, ponieważ chciałam ze sobą skończyć. Niestety nie umiem sobie poradzic z tym że mój partner pije, nie umiem Go zostawić ponieważ kocham i nie chce by dziecko wychowało się bez ojca ale z drugiej strony wiem jak to jest wychowywać sie w rodzinie z alkoholikiem. Chciałabym mu pomóc ale nie wiem jak nie wiem od czego zacząć jak z nim rozmawiać i jak sprawić by nie pił. On nie chce iść na terapię ,bo dla niego to że pije codziennie nie jest problemem a tłumaczy się tym że pracuje i zarabia to może. Na początku związku nie pił w takich ilościach, pił ale nie upijał się do nieprzytomności i nie prawił mi morałów że jestem złym czlowiekiem. A teraz na porzadku dziennym słyszę, że jestem złą matką, że zła ze mnie partnerka, bo nie daje mu miłości, bo go nie wspieram i on by nie pił gdyby nie Ja. A na pytanie po co ze mna jest skoro jestem ta zła to odpowiada że nie umie żyć sam. Czy może mi ktoś powiedzieć od czego mam zacząć jak mam z nim postępować? Chce mu pomóc, bo to dobry człowiek, tylko nie wiem jak. A niestety coraz częściej łapię się na tym że może faktycznie to moja wina że piję i że to ja jestem ta zła bo nie umiem go wyciągnąć z nałogu. Przepraszam za chaos. Jestem zmeczona codziennymi wykładami, tym że od rana do nocy jestem sama z dzieckiem które wiadomo potrzebuje całodobowej opieki bo to niemowlę i że to co mówię do partnera nie dociera do niego...;(
  13. Witam wszystkich. Jestem 18letnią osobą, która w tym roku przystępuje do egzaminów maturalnych. Chciałabym dobrze zdać maturę i udać się na studia, jednak brak mi chęci do nauki, przede wszystkim dlatego, że nie mam motywacji. Brak motywacji wiąże się z tym, że nie wiem, co chcę robić w przyszłości. Całkowicie nie odnajduję się w ''poznawaniu siebie''. Wiek emerytalny sięga 62 lat dla kobiet! Więc chciałabym wybrać kierunek studiów, adekwatny do mojej przyszłej pracy, a nie chcę męczyć się przez całe swoje życie w pracy, która jedyne co mi da(oprócz niskiego wynagrodzenia) to zaawansowany poziom nerwicy. Pytanie zatem kieruję do starszych osób ode mnie, jak odnaleźliście swoje ''prawdziwe ja''? Czy jesteście zadowoleni z pracy, którą teraz wykonujecie?
  14. Witajcie mam 25 lat, jestem żoną i mama dwóch córek, na codzien zajmuje się domem. Mój problem zaczął się nie dawno 2 lata temu podczas drugiej ciąży, nie wyjdę nigdzie sama z domu, obawiam się że zemdleje problem dotyczy też sklepów do których nie wejdę. Cała sie wtedy trzęsę i serce wali i muszę szybko wyjść, nawet na spacer z dzieckiem sama nie pojde. Co to może byc, czy to depresja? Czy jakieś leki ?
  15. Witam, mam 28 lat i jak w moim opisie jestem od roku trzeźwą alkoholiczką (piłam 8 lat; przestałam po przeżyciu delirium tremens), osobą w depresji (od kiedy pamiętam) i z nerwicą lękową i natręctw (od ponad 9 lat; pojawiła mi się bezpośrednio po ciężkim porodzie, który ledwo przeżyliśmy, gdyż odkleiło mi się łożysko, miałam bardzo silny krwotok i ponoć 15minut życia, przetaczaną wielokrotnie krew, syn miał wtedy 3pkt w skali Apgar) oraz z zespołem opóźnionej fazy snu (od kiedy pamiętam; ale ostatnio już całkowicie dzień zamienił mi się z nocą, co najbardziej mnie dołuje). Szukam jakiegokolwiek wsparcia, bo jestem bardzo już zdesperowana całym swoim życiem, coraz częściej też pojawiają mi się myśli samobójcze, a już jedną próbę miałam (kilka lat temu, wraz z obławą policyjną na mnie, chciałam skoczyć z mostu, zostawiłam list pożegnalny, samookaleczałam się i byłam pod wpływem alkoholu, w dodatku mój były mąż jest policjantem i on też tam był) i mam syna, więc teoretycznie mam dla kogo żyć. Jestem samotną matką, bezrobotną w wyniku moich problemów, które uniemożliwiają mi podjęcie pracy, borykam się z problemami finansowymi w sumie całe życie, co mnie bardzo przytłacza. Nie stać mnie na prywatnego psychologa, na NFZ gdzie nie pytałam, tam wizyty średnio dopiero za rok, a ja czuję, że jeśli skądś nie otrzymam pomocy to będzie źle... Od kiedy pamiętam, mam jakby pozakładane blokady wszędzie i nie umiem ich zdjąć, uniemożliwia mi to normalne funkcjonowanie. Od listopada dopadła mnie totalna niemoc, depresja, z którą nie mogę poradzić sobie do dziś. Nie mam na nic sił, motywacji i co najgorsze, żadnej nadziei i perspektyw na lepsze życie. Bardzo chcę je zmienić na lepsze, chociażby finansowo, ale nie potrafię się przemóc, w ogóle jestem niezdolna do jakiegokolwiek działania. Dodatkowo przez niewyjaśniony paraliżujący mnie strach, oblałam właśnie studia, skąd także dostawałam pomoc socjalną i to mnie wyjątkowo załamało. Nie umiałam iść na zajęcia ze strachu, a tym bardziej, że dzień zamienił mi się z nocą i tak przesypiam całe dnie, a w nocy normalnie funkcjonuję (dziś zasnęłam o 8 rano, a wstałam o 19.30). Trwają ferie i dziecko jest u dziadków, ale one się niedługo kończą i jakoś będę musiała się męczyć i usiłować wstać o 7 rano i zawieźć dziecko do szkoły. To mnie także wyjątkowo dołuje i przeraża, bo zwykle nie potrafię zasnąć wcześniej niż 5rano. Poza tym, nawet jeśli udałoby mi się zasnąć o 22 to nawet o 7 nie potrafię się obudzić. Mam ogromny problem z obudzeniem się ze snu, mam bardzo twardy sen. Jak już zasnę to nie wiem, co się wokół mnie dzieje i nie słyszę totalnie nic, tym bardziej budzika, a i często nawet syn nie jest w stanie mnie dobudzić. Z tego powodu często syn nie chodził do szkoły, co mnie całkowicie przybijało i traciłam i tak nieistniejące poczucie własnej wartości. Zdarzało się, że nie spałam np po dwie doby, spałam co drugi dzień, żeby tylko syn poszedł do szkoły, albo jeśli musiałam gdzieś pilnie być. Jestem bezsilna wobec moich problemów ze snem i tej otaczającej mnie beznadziei. Jak mam rozwiązać moje problemy ze snem i depresją? Bardzo proszę o pomoc, poradę, ciepłe słowo, cokolwiek ;(
  16. Jestem 22 letnią kobietą,odkąd pamiętam czuję się źle ze sobą,nie wiem jaka może być tego przyczyna. Trwa to dobre kilka lat i jest coraz gorzej,często się samookaleczałam,żeby zaznać bólu fizycznego a nie psychicznego. Są dni,że wszystko jest w miarę dobrze,a nieraz mam myśli samobójcze,bo po co żyć,po co cierpieć,skoro jakby mnie nie było to każdemu byłoby lepiej. Ale jedynie trzyma mnie to,że wiem,że mam dla kogo żyć,bo mam bliską rodzinę która cierpiałaby po mojej stracie. Ale zazwyczaj (prawie codziennie) jestem w jakimś stopniu przygnębiona. Najgorsze są momenty w których myślę,że wszystko się już zaczyna układać,a tu nagle bum-coś się musi zepsuć. Np. Jest plan żeby oszczędzić,liczę ile pieniędzy na co przeznaczę i ile mi zostanie,ile mogę wydać na nowe wymarzone okulary a tu za parę minut okazuje się,że trzeba naprawić auto,dać więcej na spłatę pożyczki. No a wzrok który się psuje w słabych okularach musi poczekać. I tak jest zawsze i ze wszystkim. Już po prostu ma dość tego wszystkiego i to z czasem coraz bardziej.
  17. Chciałbym skorzystać z darmowej porady. Po krótce opis problemu. Jestem żonatyo 3 lat mm dziecko 9 miesięczne.Moja żona ma nerwicę lekową. Była na wizycie prywatnej i lekarz orzekł nerwice nie ma na to zaświadczenia jedynie opinia lekarza. Wymagana jest terapia plus leczenie fsrmokologiczne. Moja żona nie chce się leczyć w domu dochodzi do awantur wyzwisk ataków agresji ze strony żony. Była używana już policja u pogotowie. Niestety moja żona czuje się bezkarnie bo i tak nie mogę nic zrobić. Nie chce się leczyć bo boi się że zostanie odebrane jej dziecko. Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Nie da się normalnie funkcjonować w takiej atmosferze a poza tym cierpi na tym dziecko. Proszę o poradę Marek G. Warszawa
  18. Dlaczego bardzo atrakcyjne kobiety bywają samotne. Zasadnicze powody są trzy. Po pierwsze, mężczyźni często z góry zakładają, że bardzo atrakcyjna kobieta jest niedostępna, wręcz nieosiągalna – nie stąpa po ziemi, lecz nad nią lewituje. Zakładają, że dziewczyna zdradzi ich przy najbliższej okazji, gdy znajdzie kogoś „ze swojej półki”. Panowie uznają, że kobieta może mieć lepszego od nich, więc nawet nie próbują się z nią umówić, choć skłonni są ją po cichu adorować. Po drugie, niektóre piękne kobiety bywają bardzo egocentryczne, kapryśne i roszczeniowe. Zachowują się jak księżniczki, mają o sobie przesadnie wygórowane mniemanie. Takie osoby szybko zniechęcają nawet bardzo szczodrych emocjonalnie i pozytywnie usposobionych mężczyzn, bo szukają oni partnerek, a nie wyniosłych, zadufanych w sobie dam, które łaskawie dają się adorować w zamian za starannie wykalkulowane chwile przyjemności. Uroda to dar niesprawiedliwy. Niekiedy psuje kobietom charakter w stopniu, którego żaden normalny mężczyzna nie zniesie. Po trzecie, przyczyną może być lęk (u pań lub panów). Niektóre piękne kobiety wzbudzają w mężczyznach lęk. Faceci mają wrażenie, że cały czas musieliby przy nich funkcjonować na pełnych obrotach, żeby je przy sobie utrzymać. Nie chcą czuć ciągle oddechu konkurencji na karku, więc wybierają kobiety o przeciętnej urodzie licząc na to, że ten wybór zapewni im spokojniejsze, bardziej stateczne życie. Z drugiej strony niektóre atrakcyjne kobiety mają bagaż przykrych doświadczeń, bo uwodziciele traktowali je jak trofeum. Po czymś takim trudno zaufać i panie skłonne są trzymać dystans, nie angażują się w kontakt, ignorują fajnych facetów wszędzie widząc zagrożenie. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog kliniczny online, psychoterapeuta.
  19. Wiem mam 39 lat i mam problem z alkoholem. Piję często nie ma tygodnia żebyś była trzeźwa. Jestem zdołowana moim zachowaniem, nie wiem co się ze mną dzieje, krzywdzę nie tylko siebie ale też najbliższych. Chciałabym się zmienić mieć wszystko pod kontrolą ale alkohol zapanował nad moim życiem. Najgorsze jesteście to że nie potrafię odmówić piję też sama w ukryciu, bardzo się tego wstydzę. Chciałabym wiedzieć czy jest jeszcze jakaś nadzieja dla mnie żebym magła być tą dawną Kasią którą bardzo lubiłam a w tej chwili nienawidzę się bardzo.
  20. Witam jestem mezczyzna w wieku 25 lat mam dwojke dzieci w wieku 4 lat jak i 5 miesiecznego syna mialem problem z alkocholem gdzie walvze z nim ale nie pije jak i z uzywkami po nich pewnego dnia bylem pod wplywem tego i tego nie panowalem nad soba oklamalem wtedy swoja narzyczona i ona dobrze wiedziala ze ja oklamalem a mi puscily nerwy uderzylem ja i wygiolem reke zeby odzyskac klucze zeby uciec z domu wiem ze ma uraze ale po tym sie staram zmieniam swoje nawyki wulgarne jak i nie pije i nic nie biore robie wszystko zeby odzyskac ukochana ale jest ciezko nie radze sobie z tym i prosilbym o porade
  21. Jestem kobietą, mam 18 lat. Nie wiem nawet, czy ten temat tu pasuje. Nie wiem, bo ogółem piszę o tym pierwszy raz w moim życiu nigdy nie poruszalam tego tematu bo go się wstydzę i sama nie wiem co z tym zrobić. Od kiedy byłam mała i nauczyłam się siedzieć zaczęłam się 'odbijać' jeśli nie możecie sobie tego wyobrazić to to wygląda tak że siedzie na kanapie nogami leżę swobodnie a górną częścią ciała ruszam w przód i w tył jak przy robieniu brzuszków. Robię to tylko do muzyki. Jest mi bardzo wstyd bo praktycznie od urodzenia to robie i to jest chore dla mnie. Nigdy nie poruszałam tego tematu ale wiem, że potrzebuje pomocy. Jak mnie ktoś na tym przyłapuje jestem okropnie zawstydzona i przestaje. Nie chce o tym rozmawiać. Kiedyś przestałam to robić udało mi się przez jakieś dwa miesiące, potem wróciłam do tego nawet nie wiem czemu, to było w gimnazjum. I do dziś nie potrafię się opanować po prostu jest mi wstyd za mnie nie wiem jak sobie z tym poradzić, chodziłam kiedyś do psychologa ale z innych powodów. Wstydziłam się o tym powiedzieć. I sama nie wiem nawet jakiej odpowiedzi się spodziewam bo chyba jestem jedyną osobą która tak robi. Muszę to skończyć, ale ile razy tak mówię a nadal to robię. Nawet nie wiem czemu to robię ale często odczuwam wielką chęć 'odbijania' się mimo, że umiem normalnie leżeć słuchając sobie muzyki. Jak jadę autobusem pociągiem też spokojnie siedzę słuchając muzyki. Tylko jak jestem sama to to robię. Nie wiem co mogę zrobić ale mam tego dość czuję się źle sama ze sobą przez to, że to robię.
  22. Faceci bulwersują się, kiedy oglądają te filmiki na YouTube, na których dziewczęta „lecą” na bardzo drogi samochód. Czy te filmy o czymś świadczą? Tak, o tym, że wśród około 3,5 miliarda kobiet są takie, którym auto mocno imponuje. Istnieją też młodzi ładni chłopcy, wiążący się z bogatymi, dojrzałym wiekiem kobietami, ale tego jakoś nikt nie chce pokazywać, bo nie pasuje do uogólnienia jakoby to kobiety były tzw. golddiggerkami. I w efekcie faceci uprzedzają się do pań oraz tracą z oczu fakt, że wiele z nich „leci” na dojrzałość emocjonalną, inteligencję społeczną czy charyzmę. O te cechy za trudno, więc łatwiej przyjąć, że drogie auto pozwoli mieć każdą. Może każdą pijawkę, ale nie każdą kobietę. Skomentuj, polub lub udostępnij ten post na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  23. Luty 2018 r. Mama niespodziewanie trafia do więzienia na ponad dwa miesiące oddalonego o prawie 300 km od domu. Zostaje sama(21 lat) w wynajętym mieszkaniu, mam pod opieką 16-letniego wówczas brata, rachunki, gotowanie i wiele innych spraw spada na mnie. Mało tego w maju matura. W kwietniu dowiaduje się o ciąży. Podczas 2 wizyty lekarz mówi od razu, że są małe szanse utrzymania płodu, bo serduszko za wolno bije. Końcem kwietnia dowiaduje się, że płód jest martwy, a to wszystko tydz przed maturą. Mam skierowanie do szpitala, ale nie idę, bo jak lekarz powiedział muszę ZDAĆ maturę. Zostają dwa egzaminy. W dniu przedostatniego rano (egzamin o 14) zaczynam krwawić... następuje poronienie...trafiam na szpital, mówię, że mam maturę i do 14 chciałabym wyjść. Bada mnie ordynator, potwierdza poronienie.. Obchodzi się ze mną jak z "workiem ziemniaków", wyrywa ze mnie płód i umieszcza go w przeźroczystym pojemniku, a pielęgniarki stawiają na parapecie.. Widzę swoje martwe, 10 tyg dziecko... widzę ukształtowaną główkę, rączki nóżki.. Ale mimo to muszę zdać maturę Lekarz z wyrzutami mówi "Z czego się cieszysz, właśnie straciłaś dziecko"? Szkoda ze nie spojrzał na skierowanie i nie zauważył, że dziecko straciłam ponad tydz temu, i z martwym chodziłam na maturę. Chciałam to dziecko, a on mnie ocenił... Na szczęście moj lekarz przybył, powiedzial pielęgniarkom, że nie mogłam przyjść wcześniej bo miałam mature, a w weekend doskonale wiedzą kto jest więc i tak nikt by mi nie pomógł.. Mój lekarz dokończył, oczyścił mnie, poczułam się bezpieczna.. Zapytał czy potrzebuje psychologa, mówię, że nie.. że muszę na mature. Stwierdził, że nigdy nie spotkał tak silnej psychicznie dziewczyny... o 12 dostałam wypis i ZDAŁAM.. Proszę o odpowiedź na jedno pytanie: Dlaczego nie płakałam tak jakby tego wszyscy oczekiwali?
  24. chłopak chce mnie zapisać do jakiegoś seksuologa bo nie chcę jemu zrobić dobrze ustami. Ja uważam, że chyba nie mam żadnego problemu bo przecież to że nie lubię tego co on nie czyni mnie nienormalną. W sumie to kocham mojego chłopaka i zrobiłabym naprawde dla niego wiele ale nie to , ja się wstydzę tam iść , boję się tych spojrzeń i pytań a tam przecież coś trzeba mówić no jak o tym myślę to ja już mam ochotę się schować.. nie chce tam iść ale on mnie ciągle męczy. Nie widzę sensu żeby tam iść bo ja i tak się nie przełamie żeby jemu to robić więc jak raz a dosadnie powiedzieć chłopakowi żeby przestał mi ciagle mówić o tym lekarzu? moje tłumaczenia działają aby przez chwile później jest to samo on aby siedzi i szuka w tym internecie głupot.
  25. Nowy rok, nowa seria podcastów - „Psychologia kobiety”. Pierwsza audycja została właśnie udostępniona. Reszta będzie ukazywać się sukcesywnie.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.