Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'dda'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie
  • OcalSiebie's Forum

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Witam. Nie wiem od czego zacząć problemów ze sobą mam dużo ale jeden , który utrudnia mi normalne funkcjonowanie to ciągle czerwienienie się w sytuacjach które nie powinny mnie zawstydzać. Znajomy mój czy męża podejdzie przywita się ja robię się już czerwona. Ktoś zapyta o drogę nie mogę poukładać myśli zaczynam panikować co równa się czerwoną twarzą. Zakupy w sklepie to dla mnie jakiś koszmar,jak w sklepie chodzę wybieram produkty jest ok gdy idę do kasy zaczynam mieć atak paniki a gdy kasjerka kasuje a ja pakuję rzeczy to burak murowany. Mam małe dziecko boję się że będę taka beznadziejną matką że nie będę potrafiła obronić ochronić czy dać poczucia bezpieczeństwa dziecku bo sama się wszystkiego boję, kontaktów z ludźmi nawet mąż już jak do mnie mówi to robię się czerwona bez powodu. I jak zawsze udawałam że nie ma problemu tak teraz czuję się najgorsza na świecie jak inwalida społeczny jak śmieć czasem myślę że lepiej żebym umarła niż przyniosła wstyd swojemu dziecku. Czuję jakby życie toczyło się obok jakby wszyscy byli lepsi ode mnie bo ja tak prostej rzeczy jak zakupy w sklepie nie umiem zrobić. Dodam że mam 28 lat. Nie pracuje gdyż teoretycznie nie muszę ale mogłabym ale ze strachu przed kontaktem z innymi unikam podjęcia pracy. Napisałam dość ogólnie jeśli ktoś miałby ochotę się wypowiedzieć będę bardzo wdzięczna i chętnie odpowiem na wszystkie pytania żeby przybliżyć swoją beznadziejną sytuację
  2. Witam! Skąd się tutaj wziąłem? Forum znalazłem online, zaciekawiło mnie kilka wątków, postanowiłem dołączyć a teraz się czas przywitać ☺️ Trzydziestolatek z bogatą przeszłością różnego sortu, dziecko alkoholika, wychowany głównie przy Mamie i starszych siostrach. Dzisiaj mam problem z nerwami, ale nie to mnie tutaj zaciągnęło. Mam w sobie cechy osoby narcystycznej których do końca nie rozumiem, a bez tego nie potrafię znaleźć drogi jak się ich pozbyć. Twardy charakter, uparty jak dwa osły, zawsze na górze, zawsze lepszy... Co nie pomaga.. Mam nadzieję że znajdę tutaj pomoc by chociaż zrozumieć co mi siedzi w głowie. Pozdrawiam!
  3. Witam wszystkich. Jestem w takiej nietypowej sytuacji. Chce podjąć pracę w zakładzie który jest blisko mojego domu. Na tą chwilę jedyne wyjście. Jest do dla mnie duży plus ponieważ nie muszę nigdzie dojeżdżać bo w sumie prawka nie mam. Planuje zarobić i je zrobić. Ale tutaj zaczynają się schody. Nie mogę się skontaktować z tą firmą ani przez email ani telefonicznie. Niedawno ja i w sumie dwóch kolegów wysłaliśmy tam aplikacje ale tylko ja nie zostałem przyjęta. Nie wymagali CV tylko aplikacja przez formularz bo to praca na produkcji ( zdolności manualne i wykształcenie zawodowe mam, pracowałam dwa lata na produkcji). Wiem że cały czas potrzebują pracowników i nie ma problemu z zatrudnieniem. Pomyslałam tak: (ale nie wiem czy to powinno mieć miejsce). Mój ojciec jest alkoholikiem. Poszedł tam do pracy ale szybko został wręcz wyrzucony bo przychodził pijany, lub nie chodził wcale. Czy to mogło być powodem że mnie nie zatrudnili? W dziale HR ( w kadrach) niestety wiedzą że to mój ojciec był, znają nas (moją rodzinę). Więc gdy ja wysłałam aplikacje i zobaczyli to samo nazwisko to mogło być powodem że zostałem odrazu odrzucona? Nie wiem co o tym sądzić jak to działa tak naprawdę. Dodam że wysyłałam aplikacje ok 3 miesiące temu, może warto spróbować jeszcze raz czy to jednak za szybko? Możliwość wysłania aplikacji tylko online osobiście nie pójdę, bo nie wpuszczają do biura a dodzwonić się nie mogę. Pomyślałam że jest możliwe, że w tej chwili olewają te aplikacje tak samo jak te e-maile i telefony. Nie wiem co o tym myśleć. Proszę o wyrozumiałość i z góry dzięki za pomoc.
  4. Hej jestem mamą 3 letniej córeczki i mam 24lata. Odkąd jestem w związku z partnerem który ma problem z uzywkami nie umiem cieszyć się z życia. Jesteśmy razem 4lata. Z tego początek był burzliwy poszłam do ośrodka samotnej matki. Po ośrodku miał nałożone testy ,więc był czysty daliśmy sobie jeszcze jedna szansę. Po roku zdjęli mu testy i teraz codziennie pije po pracy. Pracuje po 12 godzin i zamiast wrócić do domu zjeść razem poświęcić chociaż 15min dziecku siada do alko. Ostatnio do naszej córeczki powiedziałam idz.powiedz żeby tata się z Tobą pobawił ,a ona nie bo on pije... Weekendy jeździmy spędzamy razem czas ale on jest nie obecny w tym wszystkim idzie przed nami albo w telefonie. Nie dostaje od niego czułości czy jakiegoś miłego słówka żyjemy koło siebie. On twierdzi że ja ciągle wymagam, że się zmienił całe dnie w pracy jest a mi nadal mało. Ja też.pracuje ale po 6h bo nawet nie mogłabym dłużej ze względu na przedszkole dziecka dojazd do pracy i to wszystko nie pozwala mi na dłużej. Ale ja ją szykuje do przedszkola zabieram robię obiad i też nie mam czasu żeby usiąść. Zaczęłam wynajmować sama mieszkanie i bez niego mam jakąś lepsza organizacje ale tak mi go cholernie brak to jest dla mnie takie ciężkie nie wiem co mam robić. Przy nim chodzę taka byle jaka nie mam czegoś takiego że spojrzę w lusterko i ale fajnie wyglądam. Nic mi się nie chce do wszystkiego się zmuszam. Z niczym nie zasadami ciągle czuję że mogłam więcej zrobić. Nie wiem może to przez.to że nie mogę przy nim założyć to czego chce (sukienki, czy jakiś rzeczy które mi się podobają, czy makijaż zrobic) bo on zazdrosny jest i mi na to nie pozwala. A ogląda się za takimi... Przykrość mi to sprawia i czuję się że moja samoocena jest przez to mega niska. Teraz staram się uczyć języka bo mieszkamy w Norwegii a on biegle mówi bo mieszka tu 15lat.Moze to też na to wpływa to przeprowadzka tu że on ma tu rodzinę a ja nie? Staram się o nim nie myśleć tylko o sobie i o dziecku. Co mam zrobić? ( Rozmowy kończą się na tym że on chce sam że mną niekiedy spędzać weekendy i dlatego tak jest. Ale ja mu powiedziałam że jeśli w codziennym życiu nie będzie zaangażowany w życie rodzinne to nie będę zostawiać dziecka i udawać że jest super) Co ja robię źle? Może to ja rzeczywiście za bardzo od niego wymagam? Może u mnie jest za mało wyrozumienia? Czy warto to ciągnąć? Jak sobie poradzić z tym problemem? Czy lepiej odejsc i dać sobie czas na uzyskanie swojego spokoju po tym wszystkim? Spróbować żyć samemu? Może to jest jakieś uzależnienie od tego przed.onawa że.sovie nie poradzę? Czy może mieć wpływ na to że moi rodzice też nadużywali alkoholu? Czy może tak być że mam do tego wstręt?
  5. Witam, mam pytanie: czy ktos z Was będąc DDA, mając depresję poszedł na leczenie/ terapię? Jak takie leczenie wpłynęło na Wasz związek? Czy ktoś z Was postanowił zakonczyc zwiazek ( majac depresje), bo nie chciał obarczac swoimi problemami partnera? Chcieliście sb sami poradzic?
  6. Witam. Jestem mężczyzną mam 23 lata a pomimo tego nigdy nie byłem w żadnym związku że o bliższych kontaktach z płcią przeciwną nie mówiąc. Pochodzę z dysfunkcyjnej rodzinny. Ojciec alkoholik obecnie abstynent i nadopiekuńcza matka i ja sam jedynak ale to temat na inny wątek. Mój problem polega na tym że ilekroć próbuje wejść w jakiś związek to coś mnie przed tym powstrzymuje. Nachodzą mnie fatalistyczne wizję tego związku np. że i tak się rozstaniemy bo uzna mnie za nieudacznika, że jej rodzina i tak mnie nie zaakceptuje, że przecież i tak nie mam samochodu i nagle odpuszczam. Schemat jest zawsze ten sam po pierwsze zakochuje się i zaczynam z nią rozmawiać starając się przy tym żartować przy czym jest to raczej robienie z siebie debila i podryw w stylu pięciolatka który a to uszczypnie a to powie coś drażliwego by za jakiś czas normalnie rozmawiać. Ta sytuacja powtarza się po raz kolejny. Przyszła niedawno do pracy nowa dziewczyna. Krótka piłka pogadaliśmy pośmialiśmy się i nagle zajęła wszystkie moje myśli. A ja od nowa podryw w stylu pięciolatka, próby rozmawiania na siłę pytając kilka razy na dzień co tam ? Będąc przy tym trochę zbyt nachalnym. Świetnie zdaje sobię sprawę że to nie działa i że w pełni świadomie torpeduje kolejną szansę na związek swoim idiotycznym zachowaniem. Chciałbym inaczej, zmienić coś ale jestem szarym, nijakim człowiekiem bez zainteresowań, praca-dom od czasu do czasu studia. Mam w głowie sprzeczne myśli chce i nie chce związku, cenie sobie niezależność i przestrzeń osobista a jednocześnie chce by ktoś ją wypełnił. Czuje się jak w dniu świra, mam wrażenie że właśnie tak będzie wyglądało moje dalsze życie, że skończę jak Adaś Miałczyński nie wiedząc czego tak naprawdę od życia chce.
  7. Idąc z duchem czasu i wychodząc naprzeciw Państwa oczekiwaniom uruchomiłem nową usługę. Jest to porada psychologiczna przez e-mail: https://ocalsiebie.pl/porada-psychologiczna-email/ Masz kłopot w życiu osobistym, problem obyczajowy lub ściśle psychologiczny? Chcesz wiedzieć, co możesz zrobić żeby sobie pomóc i dowiedzieć się jakie są potencjalne rozwiązania? Zapytaj psychologa przez e-mail!
  8. Jak przestać wpadać w rolę dziecka kiedy ktoś podświadomie podchodzi do nas z pozycji rodzica bądź sami podświadomie pokazujemy że należy nas traktować jak dziecko? Skąd w ogóle może się brać taki program w głowie i dlaczego wtedy staramy się być zbyt mili, nadskakiwać innym wbrew sobie? O związkach nie wspomnę, że z takim systemem wpadamy w relacje gdzie często osoby są zimne i nieobecne oraz nie potrafiące się zakochać co prowadzi do dramatów. Jak to pokonać i jak zmienić taką postawę na lepszą? Pozdrawiam.
  9. Dzień dobry. Mam na imię Aneta i jestem na drugim roku studiów magisterskich. Szukam osób w przedziale wiekowym 18-35, które zechciałyby podzielić się ze mną swoją historią. Piszę pracę magisterską na temat wpływu wychowywania się w rodzinie alkoholowej na dorosłe życie. Chciałabym, aby przyjęło to postać rozmowy w dogodnym dla danej osoby terminie. Jeśli ktoś miałby wolną chwilę i chęć podzielenia się swoim doświadczeniem proszę o kontakt na forum bądź przez adres mailowy: aneta.chmielewska98@gmail.com Z góry dziękuję i pozdrawiam
  10. Mam 34 l., jestem DDA, mieszkam niestety właśnie z despotyczną, wywierającą na mnie nacisk matką. Od lat zdarza się jej próbować mną manipulować i mnie obrażać. Wykorzystuje do tego fakt że u niej mieszkam z braku pracy ( nie moge wynajac mieszkania bo się boje,jestem schizofreniczką, nie wierze że mi się uda, że będzie dobrze, nie mam pracy). Często mówi wywyzszajacym sie tonem, przekonuje mnie do swoich racji manipulacją, emocjonalną grą, poniżaniem mnie. Reaguje rezygnowaniem ze swoich praw i godności, godnego traktowania mnie. Reaguje też tłumieniem wszystkiego w sobie, przemilczeniem, a potem cierpieniem że tak mnie traktuje. Modlę się też żeby Bóg mi pomógł bo jest mi już zbyt ciężko. Boję się przeprowadzać bo wydaje mi sie ze trafie na oszusta( kilka razy trafiłam, nie słuchałam intuicji która mnie ostrzegała). Mam bardzo traumatyczne doświadczenia najmów. Co robić? Proszę o radę psychologa jak stawiać skutecznie granice nie musząc się przeprowadzać( przegrywać) i w ogóle co robić w takiej sytuacji.
  11. Szanowni Respondenci! Witam serdecznie. Jestem studentką Pedagogiki o specjalizacji Pedagogika opiekuńczo- wychowawcza z socjoterapią. Moje zainteresowania badawcze dotyczą DDA i ich postrzegania świata. Niniejsza ankieta skierowana jest do dorosłych dzieci alkoholików. Ankieta jest anonimowa i przeznaczona wyłącznie do celów badawczych. Kwestionariusz ankiety zawiera 25 pytań a wypełnienie go zajmie około 10 minut. Z góry dziękuję za pomoc! https://www.interankiety.pl/f/87K3qqn7
  12. Dzień dobry, w ramach pracy doktorskiej przeprowadzam badania związane z przenoszeniem życia seksualnego do internetu. W związku z tym serdecznie zapraszam do wypełnienia ankiety. Badaniem objęte są osoby, które pochodzą z rodzin, w których wystąpił problem alkoholizmu, ale także osoby, które z takich rodzin nie pochodzą. Proszę o wypełnienie tylko jednej ankiety. Bardzo dziękuję za pomoc. Ankieta dla osób, które pochodzą z rodzin z problemem alkoholowym: https://www.interankiety.pl/f/XE97189v Ankieta dla osób, które nie pochodzą z rodzin z problemem alkoholowym: https://www.interankiety.pl/f/878R1g84
  13. Problem nadużywania i uzależnienia od alkoholu zyskał w Polsce rangę choroby społecznej. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny liczba uzależnionych osób w Polsce to około 600 tysięcy i mówimy tu o osobach zdiagnozowanych czyli takich, które były badane pod tym kątem przez specjalistów. Osób uznawanych za pijące szkodliwie szacuje się w naszym kraju na 2 miliony. Uzależnienie od alkoholu jest chorobą, przewlekłą, nieuleczalną i śmiertelną o ile pacjent nie zaprzestanie picia. Jak każda choroba uzależnienie od alkoholu wpływa destrukcyjnie na życie chorego ale także na funkcjonowanie jego bliskich. Jeśli chodzi o osobę uzależnioną i czynnie pijącą doświadcza ona negatywnych skutków picia alkoholu w wielu obszarach. Pierwszy z nich to zdrowie somatyczne i psychiczne. Trzeba pamiętać, że alkohol jest substancją chemiczną, toksyczną i psychoaktywną czyli wpływa negatywnie na pamięć, percepcję, zaburza zdolność logicznego myślenia, a co za tym idzie wypowiedzi. Osoby nieuzależnione mogą tego doświadczać przy wypiciu większej dawki alkoholu. Tak zwany „rausz” to też wynik toksycznego działania alkoholu na nasz mózg. Przy długotrwałym spożyciu alkohol prowadzi do organicznych uszkodzeń mózgu, co oznacza, że zmiany w nim zachodzące są nieodwracalne. Nagłe zaprzestanie picia alkoholu wywołuje objawy odstawienne, które u osób pijących sporadycznie kończą się na tak zwanym „kacu”, ale u osób uzależnionych mogą pojawić się groźne nawet dla życia powikłania. Należą do nich np. drgawkowe napady abstynencyjne zwane potocznie padaczką poalkoholową. Pacjenci wymagają wówczas bezwzględnej hospitalizacji podobnie jak w przypadkach paranoi, majaczeń czy halucynozy wywołanej spożyciem alkoholu. Picie alkoholu może prowadzić do depresji, stanów lękowych czy prób samobójczych. Jak pokazują raporty policyjne od wielu lat, rok po roku w Polsce ponad 3 i pół tysiąca osób dokonuje samobójstwa będąc pod wpływem alkoholu. Alkoholizm może być także przyczyną wielu innych groźnych chorób takich jak: nowotwory układu pokarmowego, cukrzyca, marskość wątroby, encefalopatia wątrobowa, polineuropatia, szkorbut, nadciśnienie tętnicze, migotanie przedsionków, choroba wieńcowa i być przyczyną zawału. Kolejne obszary problemów wywołanych piciem alkoholu dotykają wszystkich obszarów funkcjonowania społecznego chorego. Alkoholicy nierzadko mają problemy z prawem. Do najczęstszych przyczyn należy prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu ale także agresja i przemoc. Jak podają statystyki policyjne około 30% sprawców przestępstw, w tym ciężkich było pod wpływem alkoholu. Picie alkoholu wpływa negatywnie na relacje rodzinne oraz prowadzi do izolacji społecznej osoby uzależnionej. Bardzo częste są przypadki utraty pracy, statusu społecznego i zainteresowań. Alkoholizm to niestety prosta droga do bezdomności. Degradacja życia osoby uzależnionej jest powolna i długotrwała więc przez wiele lat może pozostać niezauważona lub bagatelizowana. To powoduje, że do poradni terapii uzależnień zgłaszają się osoby w bardzo rozwiniętej fazie uzależnienia i z wieloma trudnymi konsekwencjami. Alkoholicy nie żyją w próżni więc ich zachowanie wywiera ogromne, negatywne skutki na życie całej rodziny. Bliscy osoby uzależnionej odczuwają pogorszenie relacji w rodzinie w związku z czym rodzina nie spełnia swoich funkcji rozwojowych, opiekuńczych i wychowawczych. Bardzo często za tym idzie pogorszenie sytuacji materialnej rodziny i wykluczenie społeczne. U partnerów i partnerek alkoholików może dojść do rozwoju współuzależnienia, a przez to trudności w zerwaniu destrukcyjnego związku. Prowadzi to do pojawienia się depresji, nerwic i innych zaburzeń psychosomatycznych u osób współuzależnionych. Picie alkoholu i częsta przy tym przemoc domowa nie pozostaje bez wpływu na dzieci. Wytwarzają one różne schematy zachowania obronnego, które niekorzystnie odbija się potem na ich dalszym życiu. Zjawisko znane jest jako syndrom DDA (Dzieci Dorosłych Alkoholików). Dzieci z rodzin z problemem alkoholowym cierpią na problemy rozwojowe, emocjonalne i związane z funkcjonowaniem społecznym. Nie można zapomnieć o wpływie toksyny jaką jest alkohol na rozwijający się płód. Dzieci matek, które piły alkohol będąc w ciąży, cierpią na alkoholowy zespół płodowy, który prowadzi do upośledzenia umysłowego i problemów rozwojowych. W najbardziej zaawansowanych przypadkach te osoby nie są w stanie same funkcjonować. Jak widać uzależnienie od alkoholu to wielowarstwowy problem. Uzależnienia nie sposób wyleczyć, można natomiast z osobistym zaangażowaniem osoby uzależnionej pomóc jej tę chorobę powstrzymać. Niezbędnym warunkiem jest motywacja własna, aktywny udział i zaangażowanie pacjenta w proces trzeźwienia. Na terapię uzależnienia składa się wiele etapów. Począwszy od detoksykacji, przez terapię w ośrodku stacjonarnym lub w poradni leczenia uzależnień oraz uczestnictwo w grupach samopomocowych. Leczenie w ramach ośrodków i poradni trwa minimum 2 lata i podzielone jest na dwa etapy: podstawowy i pogłębiony. Głównym elementem terapii podstawowej uzależnienia jest wyuczenie nowych, zdrowych modeli zachowania potrzebnych do utrzymywania abstynencji. Terapia pogłębiona osób uzależnionych polega zaś na rozwoju umiejętności radzenia sobie bez alkoholu, ze stresem, poczuciem odrzucenia, krzywdą, nieśmiałością, nudą czy innymi emocjami. Pacjent może zatrzymać chorobę jeśli będzie wprowadzał i stosował codziennie zmiany zachowania w praktyce, bezwzględnie utrzymując przy tym trzeźwość. W Polsce osoby uzależnione mogą korzystać z blisko 800 ośrodków leczenia i terapia dla nich oraz ich rodzin jest darmowa. W placówkach pracują lekarze oraz terapeuci specjalizujący się w leczeniu uzależnień i pomocy osobom współuzależnionym i syndromem DDA. Pomoc można uzyskać również on-line np. na platformie OcalSiebie.
  14. Kobieta, lat 39. Jestem DDA, pochodzę z rozbitej rodziny i byłam wykorzystywana seksualnie. Odkąd pamiętam toczę walkę z demonami przeszłości. Z maską na twarzy biegnę przez gęsty las, lecz ciągle obijam się o smutek, niechęć, myśli samobójcze, depresję, lęk, strach i łzy. Żyję dla innych by choć przez chwilę poczuć się potrzebną i tą "kochaną". Pojawił się oczywiście alkohol pod postacią przyjaciela który zawsze jest i rozumie. Czuję że, przegrałam tą walkę. W szponach depresji topię się we własnych łzach, jak zawsze gdy nikt nie patrzy. I nienawidzę siebie jeszcze bardziej za to że, jestem zbyt słaba by żyć i zbyt słaba by to życie zakończyć. Czy to już jest koniec? Droga bez powrotu? Mam dzieci...lecz coraz trudniej mi wstać.
  15. Witam, Mam 41 lat i jestem ponad rok po rozwodzie. Chodzę na terapię od ponad 2 lat. W obecnej sytuacji wiem że żyłem w toksycznym związku. Wiem też że mam syndrom DDA. Staram się jakoś żyć lecz czuję że mam depresję. Problem zaczął się jakieś 9 lat temu jak moja ex-żona dostała depresji poporodowej. Nie zdawałem sobie sprawę z problemów jakie dotknęły moją rodzinę ( mam dwie córki ). To tak w dużym skrócie. Tak jak pisałem chodzę na terapię ale nie za bardzo ona pomaga ( od 1,5 miesiąca psycholog choruje lub mi coś wypada ). Stan jaki mam obecnie to chciałbym wrócić do byłej żony lecz ona nie zmieniła się i byłoby dla mnie to zabójcze. Żyje z inną kobietą i wiem że ranię ją mocno bo wydaje mi się że ona czuje że chętnie bym wrócił do ex. Znalazłem nowego psychologa w Legnicy ( Panią psycholog ) i będę zaczynał jakąś nową terapię. Szukam jakiejś pomocy / porady gdzie można udać się na jakąś terapię lub coś innego w okolicy Legnicy. Myślę aby na weekend majowy gdzieś wyjechać daleko i pobyć sam ze sobą ( chociaż jest to dla mnie trudne ).
  16. jestem 45-latką, w wieku 15 lat opuscili mnie rodzice "za chlebem", ojciec był alkoholikiem, matka z domu dziecka z brakiem instynktu rodzicielskiego, w domu pamiętan przemoc, byłam uczennicą z czerwonym paskiem, a dostawałam lanie od pijanego ojca za 5-, wyjechali ! spokój! potem próbuje poukładac sobie zycie, dwa nieudane zwiazki, pierwszy z przemocą ( tolerowałam to bo mama też wybaczała) drugi z uzależnieniem partnera od uzywek! udało się! nie zostałam w tych relacjach, obecnie mam kochającego męża , jest cudowny, ale moim zdaniem juz nie kontroluje spozycia alkoholu, nie wiem jak mu pomóc( to po stracie rodziców) a moi rodzice po trzech dekadach za granicą( prawie bez kontaktu ze mna) wrócili na "emeryturę" i wciąz mają ciągi alkoholowe!! a mnie wciąż zmuszaja do opieki bo taka moja powinność! dziecka można się wyrzec z różnych przyczyn a "cudownych rodziców " nie!! NIE MOGĘ TEGO UDŹWIGNĄĆ
  17. Hej, Dziś mam 23 lata, jestem studentką 2 roku inz transportu i w niedawnym czasie awansowałam w pracy i mam wrażenie że ten awans mnie dobił. Miałam bardzo ciężkie dzieciństwo. Ojciec był alkoholikiem i znęcał się nad nami czyli rodzeństwem i mamą psychicznie i fizycznie. Jako dziecko nienawidziłam rodziców. Ojca bo był jaki był a mamy bo nas nie ratowała, nie pomagała, nie zajmowała się nami. Dziś jako dorosła już osoba wiem, że zachowywała się tak bo miała depresję - mąż alkoholik bił ją i dzieci. Ojciec zmarł jak miałam 15 lat w wyniku nagłej choroby do której nikomu się nie przyznał. Zabrzmi to może teraz bardzo źle ale po jego śmierci zaczęliśmy normalnie funkcjonować. Przez jego awantury miałam problemy ze snem, mało spałam - gdy robił awantury leciałam szybko do młodszego rodzeństwa aby przytulić, zabrać do siebie do pokoju, uciekaliśmy na pole gdy był wyjątkowo agresywny. Całe dzieciństwo to strach i nerwy. Po jego śmierci wyparlam się jakby tego co się działo w moim domu za dzieciaka. Dobrze się uczyłam, miałam mnóstwo koleżanek, wszystko układało się idealnie. Mama po jego śmierci także się zmieniła, zaczęła się nami interesować. Kiedyś w domu był brud, mama nam nie gotowała, tylko wracała z pracy i zamykała się w pokoju i jak czegoś potrzebowaliśmy krzyczała "Zostawcie mnie w świętym spokoju!" Zawsze byliśmy zostawieni sami sobie, i ojciec i mama traktowali nas jak zło najgorsze, jak przeszkodę. Nikt nie dał mi nigdy poczucia bezpieczeństwa. Po jego śmierci stała się ciepłą troskliwą osobą, nie do poznania! Skończyłam szkołę średnią poszłam na studia zaczęłam pracę na produkcji. Pół roku temu dostałam propozycję przejścia do biura. I zaczął się koszmar. Na produkcji pracowałam z samymi kobietami, czułam się tam dobrze i bezpiecznie. Szkołe średnia także wybrałam żeńska. Zawsze miałam problem w relacjach damsko męskich, podświadomie uciekałam od facetów. Gdy zmieniłam stanowisko zaczęłam pracować z samymi Panami - wszyscy starsi ode mnie , ja 23 letnia studentka nie mogłam się połapać w kontakcie z nimi. Gdy schodziłam na produkcję w celu załatwienia czegoś - pode mną były działy męskie - widzialam 3 dorosłych facetów do których musiałam podejść i dać im tematy do pilnego zrobienia - dosłownie ręce mi się trzęsły i kolana uginały.. Bałam się ich. Boje się facetów. Niby wiem że są to moi podwładni i nic mi nie zrobią ale mrozi mnie na samą myśl że muszę mieć z nimi kontakt To jaki horror zafundował mi ojciec strasznie przełożyło się na moje dorosłe życie. Do pół roku temu nawet nie wiedziałam że mam takie problemy. Po prostu unikałam płci męskiej i tyle. Teraz w biurze mam 4 kolegów i pod sobą 3 działy męskie (ok 30 osób) na zmianie. Ani jednej kobiety - zero oparcia! Mam dni kiedy aż tak się boje ze biorę leki na uspokojenie w tajemnicy przed wszystkimi.. Potrafię wracać z pracy i płakać całą noc.. Niby ze strasznego domu wyszłam "na ludzi" Mam i świetna pracę i kończę powoli studia, ale moje dzieciństwo wraca jak boomerang i nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Mam wrażenie że nie zasłużyłam na to co mam bo jakie dziecko z takiego horroru może być na tak wysokim stanowisku i jeszcze dawać radę z tym wszystkim.. Jak mam wybaczyć ojcu to co nam robił? Jak przestać się bać każdego faceta non stop identyfikując go z ojcem? Jak radzić sobie ze strachem?
  18. Witam, mam 28 lat i od prawie 5 jestem w związku, niestety pojawia się problem pomiędzy mną a partnerem, ponieważ jestem dość mocno wyczulona/przewrażliwiona na punkcie alkoholu. Narzeczony przynajmniej 3-4 razy w tygodniu wypija co najmniej 4pak piwa. Dochodzi do tego, że mamy na tym tle spore kłótnie, w zasadzie zawsze były, bo o ile na początku próby rozmawiania kończyły się na zapewnieniu zmiany, tak teraz słyszę cały czas że to jest moja wina - jestem typem domatora i sporego introwertyka, więc twierdzi, że fakt spędzania czasu w ten sposób rekompensuje sobie piwem. Dodatkowo cały czas powtarza, że to ja szukam sobie dziury w całym i jestem przewrażliwiona bo przecież wypija piwo i idzie spać (faktycznie jestem DDA). Największy problem polega na tym, że ja nie potrafię się z tym pogodzić, i uważam, że jest to juz uzależnienie, natomiast jego rodzina nie widzi w tym najmniejszego problemu i często podczas zwyczajnych wizyt sama kupuje mu piwo i namawia do picia, więc tym bardziej moje zdanie jest przez niego bagatelizowane albo kontrowanie stwierdzeniem, że nie zapewniam mu wystarczającej ilości zbliżeń intymnych i codziennych rozrywek, a pomijając wypicie piwa nie zaniedbuje chodzenia do pracy. Dochodzi do tego, że jak sięga po piwo to czuje do niego wstręt i obrzydzenie, mam wrażenie że graniczące z nienawiścia- do człowieka którego kochałam. Wiem, że ciężko ocenić sytuację pod kątem wyłącznie krotkiego opisu, ale proszę o opinię czy jest to faktycznie możliwe, ze problem leży właśnie we mnie i traumach z dzieciństwa? Przez 3 lata wspólnego mieszkania nie zdarzył się ani 1 tydzień żeby nie sięgnął po piwo, a próby proszenia o wypicie 1/2 w ciągu wieczora kończą się stwierdzeniem jaka to różnica skoro i tak pije a jest spokojny.
  19. Mam 23 lata jestem mamą 3 miesięcznego chłopca. Mój problem polega na tym, że w domu był alkohol wieczne kłótnie jakieś szarpaniny do pewnego czasu sobie "jakoś" radziłam na zasadzie przetrwać, raczej złudzenia druga sprawa jestem z facetem, który ma 31 lat i miał w domu podobną sytuację...nasza relacją bardzo szybko się zaczęła, dobrze się nie poznaliśmy jednak sobie nie radzę mój partner jest w dodatku mamisynkiem (za bliskie relacje z matka i siostra) co mnie strasznie odstrasza i wybudza złe emocje..chcę się rozstać....chciałabym sobie jakoś pomóc, aby nas synek nie cierpiał...
  20. Cześć wszystkim Mam 23 lata, jestem facetem i mam za sobą juz naprawdę sporo związków, było ich z 7. Ogólnie rzecz biorąc mam pewien problem, który dość mocno komplikuje mi życie. Mój problem polega na jakimś braku zaufania do swojej drugiej połówki. Za kazdym razem gdy jestem w związku, czuje się jakbym nie zasługiwał na te szczęście, ze mogę spędzać wspólnie czas z drugą osobą. Czuje się zabawką, którą mozna odstawić w kąt, kiedy tylko partnerce się zachcę, że mozna mnie zdradzać i szydzić ze mnie. Iii... cholera, nie wiem, zawsze gdy jestem w związku widzę wszystko w czarnych barwach. W dodatku nie potrafię stworzyc stabilnej relacji. Cholerka, naprawdę się staram by było inaczej, bo wiem, ze to nie jest tak. Wiem, ze zasługuje jak kazdy człowiek na szczęście i miłość, jednak nie wiem jak mam to swojej pieprzonej podswiadomości zakomunikować. Jak mam do niej przebić fakt, ze nie wszyscy ludzie chcą działać na moją niekorzyść. Usłyszałem kiedyś od psychologów do których chodziłem, ze w relacjach z ludzmi, jesteśmy tacy jak nasze wzory w postaci rodziców. Jestem DDA, moja matka gdy jeszcze żyła, była alkoholiczką, jak szła w balet, nie było jej czesto po dwa tygodnie w domu, jednocześnie w wówczas zdradzała mojego ojca z byle kim. Ja się czuję tak, jakby zdradzała przy okazji po kolei kazdego z naszej rodziny. Z jednej strony rozumiem - alkoholizm to choroba. Bardzo chciałbym wybaczyć w pełni mojej mamie. Ona też nie miała lekko w zyciu, jednak nie potrafię. Podobno wybaczenie to duzy krok w zyciu dda i robie jakies mikrokroki codziennie by jej wybaczyć. Rozmawiam ze sobą w głowie, analizując te całą sytuacje, jednak nie jestem nieomylny, wiem ze mogę coś przeoczyć. Prawdopodobnie zaraz spieprzy mi się kolejny związek, a ja bym chciał wiedzieć, jak mogę uwolnić się od tego toksycznego wzorca mojej relacji syn-matka, zeby bardziej ufać kobietom ii jesli ten zwiazek nie wyjdzie, to zebym po prostu w następnym wiedział jak postępować. Albo po prostu zebym mógł zaufać kobietom i nie widział w nich potworów, które chcą na kazdym kroku mnie zdradzić.
  21. Jestem mężczyzną po rozstaniu z dziewczyną, 30l., trzy miesiące temu porzuciłem menadżerskie stanowisko w korporacji i od tego czasu prowadzę własną firmę z zadowalającymi wynikami. Zmieniłem miejsce zamieszkania na nieduże miasto. Mam problem ze znalezieniem partnerki do związku, pod kątem seksu i urody, a nawet na krótszą metę dogadywania się szło mi ok, ale ostatecznie nie na tym mi zależy. Myślę, że piętno mogło odcisnąć tu dzieciństwo i doświadczenia z pierwszego związku, który trwał kilka lat, ale na koniec bardzo się na nim zawiodłem. Pytanie do jakiego specjalisty udać się, aby na ten temat porozmawiać, może ktoś z Państwa? Jestem zdeterminowany działać w tym kierunku.
  22. Cześć! Jestem mężczyzną w wieku 26 lat, mam stałą pracę, jestem żonaty od 3 miesięcy (a w związku od 10 lat), niestety DDA. Zawsze czułem się słabszy, niedowartościowany i przez to starałem się pomagać każdemu w okół a sobie na końcu. Często wychodziłem na tym jak Zabłocki na mydle, to ja byłem tym złym. Tytuł przywitania nie jest przypadkowy, bo to forum jest dla mnie ostatnią deską ratunku pod kątem mojego dobrego samopoczucia, komfortu psychicznego, ratowania związku i ogólnoprzyjętego spokoju. W miarę możliwości opiszę Wam "moj kłopot" z którym sam nie zaczynam sobie radzić. Zacznijmy (chyba) od początku. Związałem się z G. (bo tak będę nazywał moją żonę) dokładnie 10 lat temu, szczeniacka miłość przeistoczyła się w prawdziwe uczucie. Jak to w każdym małolackim związku były wzloty i upadki, rozstania, powroty. Od 3 miesięcy jesteśmy małżeństwem. Lawinowo zaczęło się psuć od 8 miesięcy. Pracuję jako przedstawiciel handlowy, dość ciekawa praca i "prestiżowa" robota, G. z kolei zaczęła być "korposzczurem" właśnie od 8 miesięcy. Do tego czasu była spokojną i dobrą osobą. Po objęciu swojego stanowiska (które wymagało dużo wkładu nauki) zaczęła być nerwowa, opryskliwa, bezczelna, władcza - z początku tłumaczyłem to jako "stres wynikający nowym starem karierowym". Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej, nawarstwiło nam się oczywiście dodatkowo: remont mieszkania, szykowanie niepewnego wesela (dopóki Morawiecki nie pozwolił ich organizować; btw. udało się na 150 osób ), dużo nadgodzin. Wszystko tłumiłem, byłem spokojny i starałem się pomagać na tyle ile potrafię. Miesiąc przed weselem w naszej relacji odbywały się dantejskie sceny, krzyki, płacz, trzaskanie drzwiami - wszystko tłumaczyłem nerwami. Po ślubie przeprowadziliśmy się do teściów,, nie jesteśmy w stanie wyprowadzić się do naszego mieszkania w krótkim czasie. Tu zaczęło się j*bać po całości. Dodam, że G. ma charakter dumny, nie przyznaje się do winy, obraca kota ogonem. Teściowie bardzo wierzący, wszystko tłumaczą wiarą i tymże dom ich opiewa. Jestem ateistą i chyba tu ich boli, że wyrażając swoje zdanie i argumentując przeciwstawnie - tym bardziej mi dopiekają. Pierwszy przykład z brzegu: "Rozwalicie sobie małżeństwo dlatego że nie chodzisz do Kościoła"; "Czemu się nie modlisz?!"; . Zaczęło się wtrącanie do naszego życia, "cenne" porady, które nie mają przełożenia na nasze wspólne życie. Teść: "Gdybym ja robił remont tyle co Wy to w życiu byśmy go nie skończyli", "Jak można siedzieć tyle w pracy co Ty i nic za to nie mieć" (reakcja na nadgodziny). Nic w tym dziwnego - z dala od teściów, idźta na swoje - wiem, słyszałem to nie raz. Sęk w tym, że G. - (jak to sama ujęła) zgadza się z rodzicami, czuje się nietykalna i tym bardziej jej bezczelność wobec mnie, chamskie odzywki lub układanie życia pod siebie (nie uwzględniając w tym mojego zdania) staje się codziennością. Próbowałem z nią rozmawiać, zbierałem się na odwagę, mówiąc jej w oczy że mnie rani, nie może tak być że gra do jednej bramki z rodzicami a ja zostaję sam, w obcym domu. Nie mam wiecznej motywacji do pracy, kiedyś prosząc ją o pomoc i rozmowę usłyszałem - nie mam czasu, mam ważniejsze sprawy na głowie niż Twoje smutki związane z praćą - każdy je ma i jakoś nie jęczy.Szala goryczy przelała się kiedy podczas wyraźnej winy żony obróciła kota ogonem, że wyszedłem na winnego. Teściowie oczywiście stanęli po stronie żony używając bzdurnych argumentów. Wytykali moje błędy, ja uzewnętrzniając jej błędy bronili jej w zaparte. Trzasnąłem drzwiami, wróciłem nad ranem. Widząc brak wsparcia z jej strony, ciągłe docinanie i mędrkowanie, nieumiejętność odcięcia pępowiny sprawia, że sam staje się zobojętniały. Założyłem konto, bo potrzebuję się wygadać, potrzebuje aby ktoś spojrzał na problem z boku, rozbił go na cząstki a nie oceniał tylko efekty moich zachowań. Spróbował doradzić jak nakierować żonę / bliskich do nieoceniania Spróbował nakierować mnie, może faktycznie to ja jestem ten zły i to ja wymagam za dużo w porównaniu do niej. Uświadomcie mnie, że robie źle / ona robi źle. Proszę Was o pomoc i z góry przepraszam jeśli ten post jest dość pokrętnie napisany. Pozdrawiam, Quentin
  23. Dzień dobry. Jestem tutaj od dziś.. Szukałam miejsca, w którym mogłabym znaleźć wsparcie i pomoc na miarę "spotkania na forum". Skłoniła mnie do tego sytuacja z wczoraj. Jestem DDA. Nie chodzę na terapię, bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że miałabym dzielić się z kimś tym, co jest dla mnie tak bardzo wstydliwe. Połączenie mężczyzny i alkoholu sprawia, że automatycznie pojawia się we mnie ogromny lęk i obawa.. ponieważ mój tata każdą przygodę z alkoholem kończył i kończy awanturą albo upiciem się do nieprzytomności.. Wczoraj byliśmy z moim chłopakiem u znajomych na grillu. Jeden z gospodarzy postawił na stole wódkę dla panów. Wypili ją w 3. Mój chłopak nie zaczął zachowywać się tak jak mój tata po alkoholu, nie wyglądał nawet na osobę, która coś wypiła. Ale we mnie w momencie postawienia butelki na stole z tekstem "a to dla panów" pojawił się ogromny lęk i chęć jak najszybszego powrotu do domu. Nie mam żadnych realnych powodów do strachu - o to jak zachowa się lub co zrobi mój chłopak - a jednak od razu zapala mi się czerwona lampka. Niejednokrotnie w weekend wypiliśmy razem piwo lub nawet dwa i tej obawy nie było.. I zaczynam myśleć, że to ze mną jest jakiś problem..
  24. Cześć jestem Kaśka, mam 24 lata i jestem DDA. Sama nie wiem od czego zacząć. Z partnerem znamy się krótko bo 3 lata. On ma 30 lat Cały czas były rozstania i powroty. W tamtym roku wróciłam do niego, bo uświadamiał mnie, że wyrosl z zabaw, picia, ćpania, kolegów i chce zacząć nowe życie. No i przez parę miesięcy było dobrze, wprowadziłam się do niego. W listopadzie zaszłam w ciążę, jestem w 4 miesiącu. 4 tygodnie temu wyprowadziłam się od niego po tym jak wrócił z pracy zza granicy kompletnie pijany, pił cały tydzień. W międzyczasie wyrzucił mnie parę razy z domu, po czym potrafił się śmiać i mówic mi że i tak tego nie zrobię. Zaczął wypominać mi dosłownie wszystko co kupił, co dostałam jako prezent na święta itp, mówił że jestem pie*dolnieta, psychiczna, że powinnam się leczyć (wspomnę tu że 3 lata chodziłam na terapię i to też potrafił wyśmiać). Ja do świętych nie należę, bo przed ciążą też "lubiłam" dobrze się bawić, ale gdy tylko się dowiedziałam odstawiłam wszystko i myślenie mi się zmieniło. On dobre kilkanaście lat zażywał narkotyki, pił dużo alkoholu i po prostu tak wyglądało jego życie. Typ imprezowicza. Od paru dni rozmawiam z nim, twierdzi że nie pije, jedyne co to 2 piwa wieczorem, ale praktycznie codziennie widuje się z kolegami i siedzą u niego na mieszkaniu. Dzisiaj pije z kolegami wódkę i dzwonił i zaczął mi się pytać dlaczego nie mogę być jak żona jednego z jego kolegów, że go puszcza wszędzie, że w ciąży jest też i się go nie czepia. Czy ja popadam w paranoję? Zwyczajnie glupieje? Co wy zrobilibyscie na moim miejscu. Nie mam już siły, nie ma dnia żebym nie płakała z bezsilności. Czy tacy ludzi się zmieniają, czy dać mu jeszcze szansę? Boje się strasznie tego wszystkiego, boje się zostać samotna matką. Pomóżcie proszę.
  25. Hej! Jestem studentką psychologii i piszę pracę magisterską dotyczącą związków intymnych dorosłych kobiet z rodzin alkoholowych. Badanie kieruje do kobiet do 35rż, które mają dzieci i są w związku romantycznym od minimum dwóch lat oraz mieszkają z partnerem/partnerką. Inspiracją do tematu jest moje własne życie - też jestem DDA. Będę ogromnie wdzięczna za wypełnienie i chętnie podzielę się wnioskami, jak będę miała wyniki. Każda odpowiedź jest dla mnie na wagę złota. Ściskam was. https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSeCdrCLyuqvhhVxy8ZTM-wGPfuU953k-I2d1nzHaw19lKynFw/viewform?vc=0&c=0&w=1&flr=0&gxids=7628&fbclid=IwAR2ltN02ut6W6EpKF6oXIfZiDUXBT0msy5NHiXpp7NZTSEJYJba5_FnFAuU
×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.