Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Ostatnia godzina
  2. Witam, Jestem 29 letnia kobietą. Od dwóch lat matką. Jestem w udanym związku z ojcem dziecka, ale nie kocham swojego dziecka. Od pierwszego dnia życia mojej córki, mam wrażenie, że nie jest moja. Sytuację pogarsza jej temperament. Jest nadpobudliwa od urodzenia. Teraz krzyczy, bije,wymusza. Co się oczywiście nasila poprzez moja nerwowość. Dodam, że od dawna cierpię na stany mocno obniżonego nastroju, bezsenność i niejednokrotnie leczyłam to alkoholem. Sytuacja z nastrojem i bezsennością bardzo pogorszyła się po porodzie i trwa nadal. Wiem, że krzywdzę swoje dziecko. Relacje z matką mają wpływ na rozwój mózgu dziecka i jego emocji na całe życie....nie wiem co mam robić. Staram się wmawiać sobie że ja kocham,ale tego nie czuje. Działa mi na nerwy strasznie i czasami w gorszej formie mam ochotę się poddać i oddać ojcu pełnię praw rodzicielskich.
  3. Witam mam na imię Jakub mam 21 lat i mam problem z niskim poczuciem własnej wartości i chciałbym popracować nad tym tylko nie wiem jak się zabrać do tego i co zrobić żeby zbudować takie poczucie własnej wartości jeśli można to bardzo proszę o jaką kolwiek pomoc dziękuję serdecznie i pozdrawiam i czekam na jakie kolwiek odpowiedzi
  4. Dzisiaj
  5. Aby weszło to w krew trzeba robić notatki. Czytanie książek wbija wiedzę do podświadomości https://www.gwp.pl/odpornosc-psychiczna-strategie-i-narzedzia-rozwoju.html
  6. Zamiast krótkoterminowej terapii wysłuchaj ten podcast - o nakręcaniu się myślami (polecam założyć słuchawki, zamknąć oczy i pełne skupienie):
  7. Ja dzis byłam na rozmowie o prace, stres ogromny do tego trafilam na pania och ach ech, ktora ewidentnie pokazał ze tam nie pasuje. I teraz siedze i sie dobijam myslami.....
  8. Od kilku lat cierpię na depresje, aby nie zwariować zacząłem robić filmy. Polecenie w filmie będziesz wykorzystywał przy instalacji niektórych spakowanych sterowników. kompilacji programów. Wszędzie tam gdzie będziesz musiał plik, który ma standardowe uprawnienia podwyższyć je do tego aby można było uruchomić z terminala np. wykonując komendę ./instaluj.to Również możesz jakiś folder lub plik pozbawić uprawnień tak aby nikt nie mógł nie znając hasła administratora(root) np: sobie przeczytać. Ty w każdej chwili będziesz mógł przywrócić uprawnienia. Link.
  9. Ja dopiero zaczynam walczyć o siebie. Książki które wymieniłem zamierzam dopiero kupić. Ostatni raz czytałem kilka lat temu - inne książki (w tym filozoficzne) i pomagało, na pewno nabrałem większego dystansu do otaczającego świata, brak stresu w wielu sytuacjach gdy wcześniej panikowałem. Teraz będzie u mnie olbrzymia zmiana - wyjeżdżam do DE do pracy, więc zainteresowałem się tym wszystkim ponownie. Polecam uważnie oglądać wykłady z tego kanału: https://www.youtube.com/channel/UCiWlDE21eDlcMr0wscWEGFA To jest terapia za darmo, bez wychodzenia z domu. Im więcej tego obejrzysz zauważysz że podświadomość załapała -> i będzie dużo mniejszy stres, wiem to po sobie.
  10. A Tobie jak idzie ta zmiana, jest lepiej?
  11. Witam, Mam 28 lat i aktualnie jestem bezrobotna. Od jakiegoś czasu moja roczna relacja z partnerem pogarsza się. Zamieszkaliśmy ze sobą dosyć szybko. Z początku było świetnie, jak to początki. Teraz on nie wychodzi z żadną inicjatywą robienia czegokolwiek razem, nie inicjuje żadnych interakcji, nie inicjuje zbliżeń. Siedzi ciągle z nosem w telefonie, ciągle pisze w grupie z kolegami. I tu się zaczyna mój problem. Od zawsze miałam problemy z zaufaniem, muszę przyznać, że zdarza mi się zerknąć w jego telefon, czego często żałuję. Nie chodzi tu o zdradę, bo raczej nie tego szukam, a o to na kogo kreuje się mój partner przed tą określoną grupą kolegów i o to w jaki sposób mówi o mnie. Mam wrażenie, że przed nimi chce być macho-podrywaczem i dupkiem wobec kobiet, choć mnie zapewniał, że jest oddanym partnerem i miał w życiu tylko kilka partnerek. Prosiłam o prawdę, ale dalej mu nie wierzę. Dodatkowo po niedawnych podejrzeniach, że nie jestem przez niego mile widziana na pewnym wydarzeniu, po zajrzeniu w jego telefon boleśnie przekonałam się, że wypowiada się o mnie bez szacunku, wulgarnie i że moje podejrzenia się sprawdziły. Jego koledzy na szczęście mu nie wtórują. Jest mi wstyd za niego, że okazuje mi taki brak szacunku i boli mnie bardzo jego zachowanie. Czuję się już załamana przez inne wydarzenia w moim życiu, a na dodatek nie mam oparcia w osobie, na której teoretycznie powinnam móc polegać. Nie wiem co mam robić, jak wybrnąć z tej sytuacji, nie mogę przestać płakać, ale nie mogę też powiedzieć mu o czym się dowiedziałam z jego rozmowy z kolegami. Proszę o poradę, co dalej.
  12. Wczoraj
  13. Dzień dobry, piszę w sprawie dotyczącej swojej partnerki. Znamy się 8 lat, nie miała łatwego dzieciństwa, rozwód rodziców i problemy ze sferą mentalną u matki, ojciec nie kontaktuje się. Jakiś czas temu dłuższy zaczęły się u partnerki pojawiać pewne symptomy: liczyła parzyście np. owoce, plasterki sera itd., w odpowiedniej kolejności zapalała światło i drzwi, z czasem zaprzestała używać komunikatora (z dnia na dzień), nie wyszukuje przez wyszukiwarkę sama jakichś rzeczy, w sprawie alimentów nie kontaktuje się z ojcem bezpośrednio, tylko ja piszę wiadomości do niego, ma problemy z przełamaniem pewnych schematów, porządku - budzi to jej mocny niepokój i się stresuje. Partnerka 26 lat, nie pracująca, w czasie studiów ja pomagałem jej się utrzymać. Po ich skończeniu nie pracuje, nie robi nic w tym kierunku, boi się, że choroba jej, o ile ma, pójdzie w ślady matki. Sama nic nie załatwia, nie posiada też ubezpieczenia zdrowotnego. Z racji trudnej sytuacji domowej (ma jeszcze dziadków) zgodziłem się, żeby zamieszkała w moim mieszkaniu, które niedawno kupiłem, dopóki jeszcze ja go nie ogarnę do końca. Nie mieszkamy jeszcze razem. Miała epizody, że podczas studiów kontaktowała się z obcokrajowcami - mężczyznami, do jednego z tego, co wiem wysłała nawet list. We wtorek rano, odkryłem, że na balkonie przetrzymywała czarnoskórego mężczyznę (wiem, że spędził tam noc), który miał w piątek wypadek (w walentynki) i które spędziła z tym człowiekiem na SOR, próbując tłumaczyć jemu i lekarzom, co mu się stało (personel nie mówił w języku angielskim). Ten mężczyzna nie był jej znajomym, tylko przypadkiem koło niej ktoś go zepchnął ze schodów. W szpitalu ja też go widziałem, więc to miało miejsce faktycznie. W konsekwencji wyrzuciłem zarówno jego, jak i moją partnerkę z mieszkania. Dzisiaj mi opowiedziała o tych swoich lękach i fobiach, oraz problemach, czemu nie szukała pracy i że się boi, że skończy na ulicy. Generalnie przez ostatnie 3-4 lata to ja w 100% ją utrzymywałem, w mieszkaniu od roku miała wszystko zapewnione i opłacone, nie dokładała ani grosza do mieszkania (zakupu jak i wyposażenia na ten moment). W przeszłości bywała też w klubach i w ciągu ostatnich dwóch lat została pobita z potencjalnym podejrzeniem czegoś więcej. Gdy ja chciałem to zgłosić na policję, kategorycznie odmawiała, zakazywała mi. Zachowywała się nierzadko roszczeniowo, jedynie prosząc o pieniądze. Dziś mi także mówiła, że nie okazywałem jej uczuć (jest to prawda, mam problem z wyrażaniem emocji, więc nie robię tego). Stawiałem też wielokrotnie ultimatum, żeby jednak starała się szukać pracy, bo nie miałem możliwości odłożenia jakiejkolwiek sumy pieniędzy. Chciałbym zaznaczyć wyraźnie, ze nie jestem idealny i nie podejmowałem decyzji w wielu sytuacjach - ten związek był/jest także moim takim pierwszym poważnym. Nie wiem jednak jak się zachować w tej sytuacji. Pytałem innej osoby, która ma problemy z nerwicą natręctw i uzyskałem odpowiedź, że partnerka moja zachowuje się roszczeniowo i wciąga innych w swoje lęki i że sama powinna zacząć coś z tym robić oraz, że ta relacja jest toksyczna i powinienem ją zakończyć. Bardzo proszę o pomoc, radę, czy powinienem jej pomóc w leczeniu, czy odciąć się od tej relacji. Podejrzewam u niej zachowanie typu borderline.
  14. Nie liczyłbym na wsparcie tutejszych psychologów, liczą na zamówienie wizyty.
  15. Mam dwadzieścia lat i jestem studentką. Odkąd pamiętam zawsze popadałam w zachwyty nad starszymi kobietami. Zaczęło się już w podstawówce, kiedy inni zachwycali się Harrym Potterem, a ja jego wredną nauczycielką Dolores Umbridge; w gimnazjum miałam na ścianie plakat jednej z polityczek (nie dlatego, że w tak młodym wieku mogłam mieć jakiekolwiek pojęcie o jej działalności, ale po prostu fascynowała mnie jako osoba - jej strój, aparacyja, wygląd, etc). Takich przypadków było mnóstwo, co skrzętnie wypomina i wyśmiewa matka. W gimnazjum po raz pierwszy popadłam w zachwyt kobietą z mojego otoczenia - ponad trzydziestoletnią nauczycielką angielskiego. Później w liceum zakochałam się w mojej pani od polskiego, która była jeszcze starsza - miała 47 lat. Pisałam o niej wiersze, uważałam za absolutny ideał. Teraz, gdy jestem na studiach z braku "kogokolwiek inspirującego" w otoczeniu mam wrażenie, popadłam w zauroczenie kobietą z obecnego świata polityki. Codziennie obserwuję jej media społecznościowe, uważam ją za najpiękniejszą i najinteligentniejszą istotę na Ziemii, choć jednocześnie zdaję sobie sprawę z absurdu takiego rozumowania, bo przecież ideały nie istnieją i wiem o tym dobrze. Dodatkowo męczy mnie fakt, że gdy usłyszę jakikolwiek negatywny komentarz o tej osobie w telewizji czy też od mojej rodziny, która tradycyjnie wyśmiewa wszystko co robię, czuję ogromny ucisk w duchu i obniżenie nastroju, jakby to mnie obrażano, a nie tę osobę. Podobne emocje nachodziły mnie w liceum w przypadku wspomnianej wcześniej nauczycielki. Kompletnie nie rozumiem siebie i co się ze mną dzieje. Czuję się inna od moich koleżanek, które rozmawiają o przystojnych chłopakach. Mi też podobają się mężczyźni, ale nigdy nie miałam tak silnego zauroczenia żadnym,jak zdarzyło mi się to w przypadku kobiet. Raz w życiu byłam zakochana tak na poważnie w mężczyźnie, ale po uwadze matki, że jest paskudny i przypomina jej mojego ojca (który nas zostawił i którego nienawidzi), co tylko "poświadcza jej teorię o moim kompleksie na jego punkcie". przez co wystraszyłam się, w moim umyśle nagle pojawiły się jakiegoś obawy i zaczęłam być dla niego bardzo niemiła i odpychająca. Nie chcę taka być, czuję, że moje "zakochania" w tyle lat starszych kobietach to coś niewłaściwego. Rozumiem, że może to kompleks matki,która nigdy nie była dla mnie ani autorytetem (nadal mieszka z rodzicami, nie ma partnera i o wszystko obwinia fakt, że była samotną matką) ani oparciem choć wiem, że bardzo się starała - bardzo często wyśmiewała razem z dziadkami moje zainteresowania i hobby, czy też plany na przyszłość. Chciałam być prawnikiem? Nie przebijesz się tam. Zaczęłam interesować się modą i makijażem w gimnazjum? Jesteś pusta, głupia i wyglądasz jak lafirynda. Nikt cię takiej nie będzie lubił. Pomalowałam włosy na kolor, o którym latami marzyłam? Tania dziwka spod latarni. Wstyd mi, że mieszkamy w takiej dziurze i wszyscy wiedzą że jesteś moją córką. Wyśmiewała także fakt tego, że co jakiś czas znajduje sobie kobietę w średnim wieku,którą stawiam na piedestale i wychwalam ją na wszelkie możliwe sposoby. W liceum zakochiwałam się zarówno w kolegach jak i w koleżankach, jednakże i tak non stop wisiało nade mną to przedziwne zauroczenie nauczycielką w średnim wieku, o której nie tylko fantazjowałam, ale też próbowałam ją naśladować. Czy te dziwne obsesje na punkcie starszych kobiet znikną wraz ze znalezieniem odpowiedniego partnera? Mam nadzieję, że tak, bo niczego tak nie pragnę, jak założyć rodzinę. Mieć męża, gromadkę dzieci i dom z ogródkiem. Wiem, że to dziwne marzenia jak na dwudziestolatkę. Nikt z moich znajomych tego nie rozumie, ale ja bardzo często o tym myślę. Może dlatego, że boję się, iż te moje chore fantazje nigdy mi nie pozwolą na stworzenie takiego domu, o którym zawsze marzyłam. Takiego z obydwojgiem rodziców, bez krzyków, płaczu, nienawiści, akceptacją ponad wszystko... Czy to w ogóle możliwe w przypadku tak skomplikowanej osoby jak ja? I jak pozbyć się tej okropnej tendencji do zauroczenia starszymi kobietami? Przecież to nie jest normalne...
  16. Nie jesteś sama, też mam 28 lat - facet. To samo, dodatkowo za tydzień mam wyjechać do DE do pracy. Ergofobia, fobia społeczna jest paskudna. Tak samo jak u Ciebie relacje z rodzicami najgorsze. Byłem im do niczego nie potrzebny, nie kochany - kochali za to innych braci, ja to widziałem. Oddawali mnie babci, z dzieciństwa jedyne co pamiętam to wózek i babcię, nic więcej. Rodzice wybrali sobie pięknych braci, raz słyszałem jak w nocy rozmawiali kto jest ich ulubionym synem -> mnie nie wymienili. Od 15 roku życia myśli samobójcze, olbrzymie kompleksy, izolacja, unikanie, prokrastynacja. Kiedyś powiedziałem sobie że jestem martwy za życia. Mimo myśli samobójczych chce żyć i wiem że tego nie zrobię, ale się pojawiają. Byłem u dwóch psychoterapeutów, wyśmiali moje problemy. Jeden psychiatra stwierdził że nic mi nie jest, że muszę znaleźć pracę, dziewczynę i wszystko będzie dobrze. 2 miesiące pracowałem, każdy dzień był dla mnie piekłem, każdy wieczór przed pracą psychiczne tortury, palenie od środka, w piątek po pracy czułem błogi stan. Identyczny stan jak opisany tutaj: https://zielonalinia.gov.pl/-/boje-sie-isc-do-pracy-29949 Dodatkowo nie mam ochoty z nikim rozmawiać, nie odczuwam potrzeby rozmowy, obcowania z ludźmi, tracę energię. Straciłem zaufanie do ludzi ogólnie, do ludzkości. Myślę że w takich przypadkach muszą być leki przeciwlękowe inaczej tego nie widzę. Przed pracą w DE muszę wybrać się po nie do psychiatry.
  17. Wielkie dzięki za odpowiedzi będę musiał po prostu nie zwracać na nich uwagi i robić to co lubię. Jeszcze raz dzięki 😀
  18. W sekrecie dodam: kto jest zbyt leniwy by samemu przeczytać, sprawdzić płaci. Zmiana, rozwój to praca, tracisz trochę energii by zyskać o wiele więcej, zmiana funkcjonowania na całe życie, większy dystans.
  19. Witam, jestem Ola, mam 28 lat i pracuję za granicą. Jestem bardzo nieśmiałą osobą i mam trudności z kontaktami z ludźmi. Najbardziej dityka mnie brak pewności siebie i czuję się mniej wartościowa od innych ludzi. W pracy łatwo ulegam, dlatego jestem wykorzystywana i traktowana gorzej od innych. Lepiej dogaduję się z mężczyznami, do kobiet mam dużą blokadę. Myślę że wynika to z dzieciństwa i moich relacji z matką. Dodam że cały czas odczuwam stres i mam go wymalowany na twarzy. Szczególnie kiedy jest kilka lub więcej osób. Stres jest paraliżujący, nie potrafię wtedy czuć się swobodnie i boję się kompromitacji. Nigdy nie potrafiłam być szczęśliwa, czasem mam poprostu lepszy czas. Czy jest na to rada? Pomóżcie🙏
  20. Witam serdecznie mam na imię Marcin 30 lat i chciałbym prosić o pomoc w zrozumieniu, przypadłości mojej narzeczonej. Posiada schorzenie o nazwie borderline, chciałbym dowiedzieć się jak mogę pomóc w razie ataków złości. Za bardzo kocham tą dziewczynę aby rozłożyć ręce, ja jestem osobą bardzo spokojną czasami mówią że nawet aż za bardzo, jednak jak moja kochana ma atak to nie wiem jak reagować, póki co nic nie robię siedzę cicho, a jest chyba coś co mogę zrobić. Ataki zazwyczaj są w niespodziewanych momentach, ostatnio zdarzył się w centrum handlowym, prosiłem ją tylko abyśmy poszli do auta i zaczęła wyzywać mnie itd. Sam osobiście wiedziałem że jest w złym stanie jednal ludzie patrzyli na nią bardzo źle a na mnie jak na ofiarę przemocy, było to dla mnie smutne przeżycie nie z powodu tego że ludzie tak patrzyli na mnie tylko z powodu iż nie mogłem nic zrobić. Ma leki przepisane ale niestety nie bierze ich z powodu alkoholu, jest uzależniona on napojów alkoholowych, proszę o pomoc, jestem bardzo silny psychicznie przez wojsko i to co przeżyłem przez misje, jednak chciałbym pomóc mojej narzeczonej a na 100% jest jakiś sposób abym podczas ataków mógł coś zrobić.
  21. Ucz się z kursu etrapez -> na studiach miałem same 5 z matematyki, uczyłem się wieczorem przed egzaminem 2-4h i to wystarczało. Wystarczy przerobić kurs z etrapez + zadania. Wideo przyspieszone do 1.5x. Ludzie na studiach nie są pomocni, ktoś musi być dobrym znajomym inaczej są przechwałki jacy to oni dobrzy nie są, że się nic nie uczą, że to inteligencja, a później dowiadujesz się że codziennie na naukę poświęcają kilka h.
  22. Witam. Mam 24 lata, a moje zycie to ciagla walka. W dziecinstwie walczylam o uwage rodzicow. W gimnazjum walczylam o akceptacje. W zawodce walczym, zeby przezyc. A teraz walcze o sile, zeby to wszystko sie skonczylo. Nie wiem jak nazywa sie moj stan. Nigdy z nikim nie rozmawialam o tym co czuje. Zreszta, nawet gdybym miala z kim to nie wiem jak. Od dwoch lat ciagle towarzyszy mi strach, lęk, stres, czuje sie jakbym byla najbardziej beznadziejnym czlowiekiem na swiecie i wszystko co robie, mowie, slysze i widze tylko mnie w tym utrzymuje. Nawidze siebie i swojego zycia. Nienawidze ludzi, ktorzy mnie otaczaja i nienawidze swojej pracy. Czesto nienawidze swojego psa. Nienawidze jej , bo ją kocham. Gdyby nie ona juz dawno ten koszmar by sie skonczyl. Ale nie potrafie jej zostawic. Wiem, ze ona tez mnie kocha i to mi nie pozwala. Mam jeszcze rodzicow. Ale chyba obwiniam ich za moj stan. Przez to nie biore pod uwage ich uczuc. Jestem tak samotna, ze az czuje z tego powodu fizyczny bol. Wołam o pomoc, ale nikt mnie nie slyszy. Analizujac w ostatnim czasie moje zalosne zycie doszlam do wniosku, ze boje sie ludzi. Boje sie tego co swiat moze mi dac. Nie potrafie normalnie funkcjonowac. Nie widze juz w niczym sensu. Nic mnie nie cieszy. Nie mam nadzieji...
  23. Pani nie jest w toksycznym związku, tylko Pani jest w bardzo tokstyczym związku z człowiekiem, który nie nadaje się do relacji, który Panią w ogóle nie szanuje i który Panią manipuluje. Zdrowy, wartościowy, dobrze funkcojnujący związek wygląda zupełnie inaczej i jest przeciewieństwem Pani relacji. Dobrze byłoby gdyby poszła Pani na jakąś wizyte do psychologa bo niepokojącym i dziwnym jest, ze będąc w tak toksycznej relacji Pani pyta się czy to toksyczny związek. Może nie miała Pani w domu dobrych wzorców i stąd niewiedzą jak wygląda normalna relacja. Napisała Pani, że nie ma znajomych, szkoda, bo może zdecydowanie wcześniej ktoś mógłby Panią uświadomić, ze jest w toksycznej relacji i nie staciłaby Pani 9 lat życia ztym człowiekiem.
  24. Bardzo tesknie za dziecmi siostry, mieszkaja daleko, gdy z nimi rozmawiam nie umiem powstrzymac łez placze cicho zeby nikt tego nie usłyszal. Mam dosc tego uczucia ale to jest silniesze ode mnie. Ciagle tylko placz i placz za nimi
  25. Dziękuję za szybką odpowiedź. Już zapisałam się na badania, jutro rano pojadę i sprawdzę. Chciałabym mieć wyniki zanim zacznę terapię. Może to być wskazówka na początek, niezależnie od wyniku. Zapytałam kogo wybrać, bo widzę psychologów klinicznych i behawioralno-poznawczych. Zastanawiałam się, czy jeśli byłaby to depresja, to czy jakiś sposób leczenia jest najlepszy dla depresji. Dlatego zapytałam, do kogo najlepiej. Terapeutów od uzależnień raczej bym odrzuciła, bo nie zmagam się z uzależnieniem. Ale mogę się mylić, to że psycholog ma opisane że jest kliniczny/behawioralno-poznawczy/kliniczny może oznaczać mimo to, że zajmuje się każdym przypadkiem? Chciałabym uniknąć chodzenia od psychologa do psychologa, na starcie chciałabym zawęzić grono wyboru. W końcu mówienie o sobie, zwierzanie się i budowanie zaufania wymaga sporej odwagi i czasu. Nie chciałabym poczuć zawodu jak i straty czasu czy pieniędzy. Jeżeli jest jakakolwiek możliwość podpowiedzenia mi, który z psychologów mógłby się sprawdzić w mojej sytuacji, proszę o informację. Bardzo mi to ułatwi poszukiwania. Pozdrawiam serdecznie.
  26. Czesc! Strasznie mi przykro z powodu tego co musi Pani teraz przechodzic. Nie latwo czyta sie takie rzeczy. Ostatnio czesto natrafiam na artykuly o tym jakie sa kobiety. Od najmlodszych lat jestesmy wychowywane do tego zeby byc posluszne, nie robic problemow, zadowalac. poswiecac sie... Robimy wszystko zeby wszyscy w kolo byli zadowoleni, zwlaszcza jezeli chodzi o naszych partnerow, a potem jakos tak...stajemy sie nijakie, powoli tracimy nasze zainteresowania bo coraz mniej czasu starcza nam na zrobienie przeciez wszystkiego! Cale zycie to praca i dom , obowiazki w domu. Do tego mamy wygladac, pachniec i zawsze sie usmiechac. Nie nazekac. Nie ma nic gorszego od uslyszenia od malzonka, partnera, ze zniszylo mu sie lata...bedac z nim. To jest zlamanie przyciegi "na dobre i na zle, w chorobie i zdrowiu...." To jak cios w plecy. A przeciez Pani nie robila nic celowo! Pani sama nie chciala takiego zycia ! I to Pani jest tutaj glownie ofiara! Niestety wiekszosc mezczyzn jest kompletnie nieczula, jezeli chodzi o problemy zdrowotne kobiet. Dla nich jestesmy wsieklymi furiatkami, a w nas wiruja hormony. One nas kontroluja, ale dla wiekszosci mezczyzn jest to nie do pojecia. Tak samo z sexem. Jak moge szybko opisac swoj przypadek...mialam kiedys powazne zapalenie nerek, lekarz urolog, jasno wyrazil sie: zero sexu, absolutnie. Ale dalam sie namowic chlopakowi i to nie raz. Co z tego ze byl ode mnie starszy. Powinien byc bardziej dojrzaly, prawda? Przeciez chodzilo o moje zdrowie. Choroba sie rozniosla na caly uklad moczowy, trwala miesiacami. W pewnym momencie po prostu juz nie bylam nawet w stanie sie z nim kochac. I przestalam. Szybko znalaz inna dziewczyne, u ktorej mial to czego nie dostal u mnie-sexu. Czulam sie winna swojej choroby. Czulam sie jak, przepraszam za okreslenie, scierwo. Robilam wszystko by go zadowolic, narazajac siebie na powazniejsze komplikacje, a on w mgnieniu oka mnie zastapil inna. Skoro pisze Pani, ze maż niby kochal i wspieral...Niby potrafi bardzo duzo zmienic. Czy chce Pani dalej walczyc o to niby? Czy jest Pani w stanie byc szczesliwa dalej z kims, kto twierdzi, ze zniszczyla Pani mu 6 lat zycia? Zasluguje Pani na cos wiecej od zycia. Prosze postawic na siebie. Nikt oprocz Pani tego nie zrobi. A Pani syn rowniez zasluguje na szczesliwa Mame, ktorą ktoś bedzie naprawde kochal i wspieral. Przytulam mocno. Nie jest pani sama.
  27. Jest ich troche ale chyba warto bedzie je przeczytac. Wielkie dzieki!
  28. Dla mnie to jest po prostu oddmienne podejscie do tematu malzenstwa. Nie wszyscy musza miec takie samo. I tak tez na tej podstawie ludzie dobieraja sie w pary. Oklepany schemat malzenstwa naprawde odchodzi do lamusa. Ludzie boja sie brac malzenstwo, bo wiekszosc konczy sie po prostu rozwodem. A rozwod, jak wiadomo, nie musi byc przyjemny, takze po co komu caly te bajzel i stres? Ja rowniez zyje z partnerem od 8 lat. Niestety wielokrotnie uslyszalam od niego, ze podawanie mu pod nos obiadkow to moj obowiazek. Takze przez wiele lat pralam, sprzatalam, gotowalam, dbalam o dom, kupowalam do domu rzeczy sama. Co wiecej, kupowalam mu kosmetyki, leki, ubrania, mimo, ze sam pracowal. I tak zamienilam sie w jego matke. Teraz wiem, ze wina byla i moja, bo pozwolilam z siebie zrobic jego matke. I szczerze...tak jak kiedys pamietam, jednym z moich najwiekszych marzen bylo wyjscie za maz, teraz bardzo rozumiem pary ktore sie na to nie decyduja. Czemu? Bo nawet przez 8 lat dobrze nie poznamy drugiego czlowieka. Bo nawet po 8 latach cos moze sie po prostu zmienic w sposobie myslenia drugiej osoby, w jej planach zyciowych. Bo 8 lat jest w stanie pokazac, ze niektorych rzeczy w sobie czlowiek zmienic po prostu nie moze. I ...wnioskujac z Pani opisu. Wszystko wyglada niby fajnie, ale nadal zarzuca Pani partnerowi, ze jest ze wszystkim sama. Wiec widac jasno, ze nie spelnia on Pani oczekiwan co do zwiazku. Czy takiego wlasnie czlowieka chce Pani poslubic? Slub niczego nie zmieni, oprocz frustracji, ze teraz zeby sie rozstac., musi Pani wziac rozwod. Slub rowniez nie sprawi, ze nagle facet zmieni sie o 90 stopni. Pisze Pani tak jakby potrzebowala Pani prawdziwego partnera i z Pani opisu Pani obecny partner na takiego niestety nie wychodzi. Wnioskuje, że denerwuje Pania, ze on bez zalegalizowania tego zwiazku ma wszystko pod nos. Na prawde, mysli Pani, ze to bedzie mniej denerwowalo Pania po slubie? (bo wtedy to juz w ogole bedzie Pani miala obowiazkow) Planuje usiac razem i odbyc powazna rozmowe na temat zycia jakiego obydwoje oczekujecie , z najdrobniejszymi szczegolami. Byc moze jest jeszcze wiele spraw, w ktorych maja Panstwo odmienne poglady.
  1. Załaduj więcej aktywności

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.