Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Wczoraj
  2. Zapytać "jadłeś coś dziś" jak będzie się zastanawiał długo to pewnie nie. Pośmieszkowałem ale serio problem jest dość spory bo i z medycznego punktu widzenia może to niska samoocena pogadaj sama następnie w grupie. ZAZNACZAM ŻE TO SĄ MOJE DOMYSŁY bo sprawa jest naprawdę poważna
  3. ja mam 2 i wszystko spoko sama terapia nic nie da trzeba chcieć zmian moje wykształcenie przy pani to tylko kropelka, a jednak jakoś funkcjonuje mimo tego że raczej z ludźmi niechętnie rozmawiam da pani rade trzeba dać te 100% jak zerknie pani na zdjęcie profilowe to zaświecę łysiną trochę dystansu, a może przyciągnie pani partnera czymś innym choćby osobowością i zainteresowaniami (których u kobiet czasami brakuje) proszę się nie łamać. w innym poście ~pani Katarzyna Tuszyńska w innym temacie
  4. ja mam 2 i wszystko spoko sama terapia nic nie da trzeba chcieć zmian moje wykształcenie przy pani to tylko kropelka, a jednak jakoś funkcjonuje mimo tego że raczej z ludźmi niechętnie rozmawiam, da pani rade trzeba dać te 100% jak zerknie pani na zdjęcie profilowe to zaświecę łysiną trochę dystansu, a może przyciągnie pani partnera czymś innym choćby osobowością i zainteresowaniami (których u kobiet czasami brakuje) proszę się nie łamać
  5. Witam, mam narzeczonego planujemy ślub, wszystko pięknie. Natomiast pojawia się jeden problem moja zazdrość. Powodem jej jest mój poprzedni związek w którym facet mnie zdradził i mimo że było to już bardzo bardzo dawno wciąż mam z tym problem. Mój obecny nie nadszarpnal mojego zaufania a mimo to z tym zaufaniem jest różnie.. Już było między nami burzliwe wiele razy o to że byłam zazdrosna o jakieś koleżanki itd. Rozmawialiśmy o tym. On wie o moim problemie. I zwykle jak się pojawialy takie sytuacje to mnie uspokoił itd a teraz jesteśmy zareczeni plenujemy ślub i chce tego ale z drugiej strony te myśli wciąż są. Nie ciągle ale zdarzają się tak jak dzisiaj jak zobaczyłam na Facebooku jego koleżankę z pracy o której tyle ostatnio mówi.. Wiem też że ma dobrą pracę i mam myśli że nie zasługuje na mnie skoro mógłby być z kimś innym lepszym.. Nie wiem co robić bo nie chce go znowu tym zadreczac. Boję się że to nie minie ale nie wiem jak go teraz mialabym zostawić przed ślubem. Co więcej on kompletnie nie wykazuje zazdrości wobec mnie. Ufa mi 100%. Co powinno mnie cieszyć ale czasem chciałabym aby trochę poczuł się zazdrosny o mnie. Proszę o pomoc. Jak to zwalczyć?
  6. dziewczyno złap boga za nogi Budujesz swoje życie to świetnie. nie myli się ten co nic nie robi. wszyscy tęsknimy za bliskimi spokojnie ale w wolnym czasie myślę że powinnaś ich odwiedzić, a zmiany są normalne. Powodzenia !
  7. poprawka *ale ON MOWi że jestem wraz z jego matka jedynymi osobami które tak uwazaja.
  8. straszny prostak ale jak bardzo brat jest upośledzony, a i proszę pamiętać on wprowadził się do pani nie odwrotnie
  9. Dzień dobry, Jestem z moim partnerem 7 lat. Tworzymy bardzo udaną kochajacą i czułą relację, rozumiemy siebie, jesteśmy otwarci i szczerzy w związku. Sfera sexu jest jak najbardziej zadowalająca dla obojga.Jesteśmy dla siebie pierwszymi partnerami w naszym życiu. Poznaliśmy się w wieku on 26 ja 21 lat. Mój partner nie zdążył się "wyszaleć" seksualnie, a ta kwestia jest dla niego b. ważna. Po 3 latach związku powiedzial mi otwarcie że ma z tym problem, bo bardzo mnie kocha, ale też bardzo potrzebuje kontaktu z innymi kobietami. Nie mogłam tego zaakceptować na początku, ale po krótkim rozstaniu (trwało tydzień) wróciliśmy do siebie i ja zgodzilam się na to że mogą pojawić się w jego życiu, sporadycznie inne kobiety. On wtedy tłumaczył to potrzeba sprawdzenia swojej atrakcyjności. Przez ten tydz gdy nie byliśmy razem zdążył się przespać z jedna kobieta. Byłam wtedy w bardzo silnych emocjach i bardzo chciałam wrócić do niego i zgodziłam się na taki układ. Kwestia ucichła na ok 2 lata. Teraz problem powrócił. Mój partner mówi że gdy "nie jest w grze" to czuje się martwy w środku, dostaje depresji. Wydaje mi się że ma duży problem z samooceną. Chcial dokonywać nawet operacji plastycznych żeby podobać się kobietą. Uważam że jest bardzo atrakcyjny i mówię mu to, ale mówię że jestem wraz z jego matka jedynymi osobami które tak uwazaja. Gdy jest rowniez niezadowolony ze swojej pracy ma stany depresyjne. Zauważyłam że kontakt z innymi kobietami poprawia mu nastrój. Teraz bywa że podśpiewuje sobie pod nosem gdy kręci z inną kobieta. Podkreślam, że nasza relacja jest jak najbardziej udana i kochająca. Problem jest taki że ja miewam napady zazdrości, które często tlamsze w sobie i czasem wybucham. Jest to pewnie związane ze starchem przed opuszczeniem. Mimo że partner zapewnia mnie że jestem wyjątkowa i tylko że mną chce być. (Tą moją wyjątkowość podkreśla często bo generalnie bardzo nie lubi kobiet tak ogólnie). Przez ostatnich parę miesięcy pisze z kobietą poznaną 2 lata temu, spotkali się, dowiedziałam się że się calowali i przytulali. Nie mogę o tym myśleć bo wpadam bardZo silne stany emocjonalne. Czuję strach, krzywdę, upokorzenie, agresję. Tlamsze to w sobie, bo gdy o tym rozmawiamy ja wylewam cale emocje, a on wtedy staje się smutny i jakby rozczarowany. Wtedy ja wycofuje się i dbam o jego nastrój. Zauważyłam że jestem kobietą kochająca za bardzo, która jest bardzo silnie emocjonalnie uzależniona o nastroju partnera (w dzieciństwie tak było z ojcem, który był dość toksyczy i nadużywał momentami alkoholu). Partner jest chyba jedynym źródłem szczęścia w moim życiu. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jak mam nauczyć się czerpać szczęście z innych źródeł, jak uniezależnić się emocjonalnie o nastroju innych? Dodatkowo powiem że mam ogromne problemy z określeniem czego tak na prawdę pragnę. Zazwyczaj myślę czego inni oczekują, to wiem doskonale. Gdy myślę o tym co ja chcę to widzę pustkę...nawet jeśli chodzi o ważne rzeczy typu czy decydować się na potomstwo, czy nie. Pomocy!
  10. 17nataku bywa też czasem brak rywalizacji w pracy,a gry ją dają. były nawet takie badania wśród graczy odnośnie kiepskiego zachowania Faceci już tak mają że poświęcają się jakimś pasjom jak już pisał nataku pogadaj. Miałem podobnie ale czasu na gry nie było, a po zerwaniu grałem przez kilka dni (praca,gra) może mu ją ograniczałaś.
  11. 17nataku bywa też czasem brak rywalizacji w pracy,a gry ją dają. były nawet takie badania wśród graczy odnośnie kiepskiego zachowania
  12. Witam, mam 21 lat, opiszę tutaj sytuację, z którą mierze się już 10 lat i która mnie bardzo męczy. Mianowicie jest nią lęk przed wymiotowaniem mojej siostry. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale po prostu boję sie, że moja siostra zwymiotuje, albo będzie jej niedobrze. Za każdym razem kiedy coś ją boli albo nawet kiedy idzie do łazienki odczuwam strach i jednocześnie zdenerwowanie, że może się to stać. W ciągu ostatnich kilku lat ani razu nie wymiotowała, mimo to za każdym razem kiedy boli ją brzuch, bierze jakieś leki lub jest jej niedobrze bardzo mnie to denerwuje. Mam dwie siostry bliźniaczki starsze o rok ode mnie, ale ta sytuacja dotyczy tylko jednej z nich. W ostatnim czasie nasiliło się to jeszcze bardziej, nie jestem w stanie sobie wytłumaczyć, że przecież nic się stanie jak zwymiotuje, że to że idzie do łazienki nie oznacza że idzie wymiotować, że to że trzyma się za brzuch, nic nie oznacza, i tak odczuwam wtedy jakiś lęk i zdenerwowanie i to bardzo nasilone. Proszę o pomoc, gdyż każde przebywanie z nią w szczególności w sytuacjach, gdy ona źle się czuje jest dla mnie nie do zniesienia.
  13. No mam spore zaburzenia nastroju, wiele razy słyszałam, że powinnam się leczyć, byłam nawet u seksuologa Lwa Starowicza. A czemu? Bo w przeciewieństwie do tego co było kilka lat temu zmieniłam stosunek do mężczyzn.Wiem już, że nie potrafią kochać, nie są do tego zdolni. A do czego są? Do seksu, gdyby nie popęd seksualny w ogóle kobiety ich nie interesowały? Jak to szło? " Dopiero jak mężczyzna się zestarzeje i demon seksu go opuści to jest w stanie dotrzec w kobiecie człowieka". Dla mężczyzny poza atrakcyjnością i względnie możliwością urodzenie facetowi dziecka kobieta nie ma żadnej wartości. Pan Rafał wiedząc o tym doskonale postuluje by mężczyźni jak już muszą się żenić to niech żądają intercyzy, wiedząc jaka jest ich natura? Że mogąc s....r......ić do młodszej to to zrobi. To fajnie. Świetny plan. Czekam jeszcze na audcyję o tym jak uniknąć aliemntów. Kobiety potrzebują miłości. Mężczyżni kopulacji i tyle. Kobiety uczuć wyższych. Mężczyźni zaspokojenia prymitywnych instynktów. Ale to faktycznie z kobietami jest coś nie tak. Ale spoko ja w sobie tę potrzebę staram wyrzucić, a że seksu tym bardziej nie potrzebuję w erze wibratorów. To win - win. Każdy podobny materiał przybliża mnie do sukcesu. Bo dla nikogo dupą być nie zamierzam.
  14. Dzień Dobry, to dla Pani bardzo trudna sytuacja: z jednej strony ma Pani już swoją własną rodzinę, z drugiej strony czuje Pani powinność opieki nad bratem. Nie wiem jak bardzo niepełnosprawny jest Pani brat, czy może samodzielnie funkcjonować czy jest ubezwłasnowolniony? Pytam bo wszyscy Państwo jesteście w świetle prawa dorosłymi ludźmi, którzy mają prawo decydować o sobie i swoim życiu. Brat też jest dorosły - ma 19 lat. Jeśli to możliwe należałoby rozwijać w nim umiejętność samodzielnego życia. Natomiast najważniejsze pytanie to jak Pani widzi swoją przyszłość i swojej nowej rodziny i jak chce ją realizować? Tego typu rozważania mogą w Pani wywołać wiele negatywnych emocji więc warto przejść ten proces przy wsparciu psychologa. Pozdrawiam, Katarzyna
  15. Dzień Dobry, wyparcie to jeden ze sposobów obrony siebie przed trudnym, traumatycznym przeżyciem. Ale trzeba też pamiętać o zjawisku "odzyskanych" lub fałszywych wspomnień, które mogą pojawić się w wieku dorosłym pod wpływem specyficznych bodźców. (na przykład jeśli Pani bardzo głęboko emocjonalnie przeżywała ten film.). Jeśli ta sytuacja wpływa negatywnie na Pani życie warto porozmawiać z doświadczonym psychologiem, który pomoże Pani bezpiecznie przyjrzeć się myślom, uczuciom i wspomnieniom. Konsultacja może odbyć się on-line na platformie OcalSiebie. Pozdrawiam, Katarzyna
  16. W jakim wieku jesteście? Możliwe, że ma tak stresującą pracę, że jedyne co pozwala mu rozładować stres jest gra. Oczywiście to bardzo nie dobrze, wielu by powiedziało, że to uzależnienie. Co moge ci poradzić, znajdz mu inne uzależnienie - związane z Toba. Pokaz mu, że po pracy może się zrelaksować w inny sposób, wyciągnij go z domu. Ja osobiście bardzo nie lubiłem gdy po powrocie do domu po ciężkim dniu w pracy musiałem wysłuchiwać problemów innych ludzi podczas gdy nikt nie interesował się moimi. Może Ty też tego nie robisz? Tylko nie pytaj "jak w pracy" bo odpowie "dobrze" i pójdzie grać, pokaż że jesteś ciekawa i martwisz się o niego a zwiększysz szanse, że się zainteresuje Toba. Jeśli jednak to nie pomoże to porozmawiaj z nim szczerze, powiedz że nie podoba Ci sie to i nie chcesz go zmieniać na siłe, ale nie odpowiada Ci to i musicie znaleźć jakiś kompromis jeśli ten związek ma dalej istnieć. Pozdrawiam
  17. Ja bym jej o tym powiedział tak jak napisałeś tutaj. Może wtedy zrozumie jakie to dla Ciebie ważne i sprecyzuje fakty z przeszłości, jeśli Cie kocha to nie powinno byc to problemem tylko musi zrozumieć, jakie to ma dla Ciebie znaczenie. Pozdrawiam
  18. Dołączam się do powyższej wypowiedzi, widać że Pan był tylko wtedy kiedy Cie potrzebował a Twoimi potrzebami i problemami się nie interesował. Szkoda czasu i nerwów na takiego faceta. Jeśli teraz się tak zachowuje, to potem będzie tylko gorzej. Trzymam kciuki żebyś znalazła takiego, który Cie doceni i będzie wspierał. Pozdrawiam
  19. Widzę podobny schemat zachowania jaki sam przejawiałem. Po 2 latach zerwałem z dziewczyną, która też płakała i tęskniła i prosiła żebym wrócił. Twój chłopak mówi, że uczucie się wypaliło, ja mówiłem, że nie jestem pewny swoich uczuć. Jaka jest prawda? Coś mu w Tobie nie pasowało i uznał, że lepiej się wycofać. Na mnie to podziałało w taki sposób, że po 2 tygodniach przemyślałem sobie kilka kwestii i postanowiłem dać nam drugą szansę co dało drugie życie relacji i ją umocniło. Radziłbym Ci urwać z nim kontakt na tydzień-dwa, może miesiąc. On potrzebuje teraz separacji żeby zebrać myśli i dojść do tego czy to była dobra decyzja czy zła. Jeśli mimo Twojego milczenia będzie się z Toba kontaktował to ja bym powiedział jasno, albo mi wyjaśnisz dlaczego zerwałeś, powiesz co Ci nie odpowiadało i razem spróbujemy to naprawić żeby było znów dobrze albo nie kontaktuj się ze mną więcej bo to będzie Cie tylko ranić i nie pozwoli Ci o nim zapomnieć i ruszyć dalej. Trzymam kciuki, że chłopak przemyśli sobie to i owo i zrozumie. Pokaż mu, że jesteś silna i że to on będzie tego żałował, najgorsze co możesz zrobić to latać za nim i błagać o powrót. Pozdrawiam
  20. Witam serdecznie, od dłuższego czasu borykam się z pewnym problemem, nazwijmy to akceptacją partnerki. Jestem w prawie 3 letnim związku, jak w każdym były lepsze i gorsze momenty ale uważam, że obojgu nam zależy i zawsze staramy się rozwiązywać problemy, rozmawiać i przede wszystkim znajdować kompromis. Od niedawna zacząłem odczuwać presje z jej strony, jej znajomych oraz rodziny. Zaczeło się od sylwestra tego roku ponieważ prawie każda osoba, która do niej dzwoniła z życzeniami mówiła, że życzy jej że się w tym roku oświadczę (mam 25lat, ona 21). Na co moja partnerka odpowiadała, że to nie od niej zależy ale też na to czeka i wiele razy dawała mi jasne sygnały, że by chciała chociaż w naszych rozmów wynika, że jesteśmy jeszcze za młodzi na ślub. Uważam jednak, że chciałaby być już nażeczoną. Problem w tym, że ja nie jestem pewny czy to ta jedyna. Z drugiej strony jeśli nie mam pewności to dlaczego to ciągnę? Bije się z myślami od dawna i już mnie to męczy. Mam wrażenie, że chciałbym ją zmieniać. Dobrze mi w relacji z nią ale myśląc o przyszłości czuje niepewność. Myślę, że najwyższy czas znaleźć problem i go rozwiązać albo to zakończyć z szacunku do niej i nie marnować czasu, który mogłaby spędzić z kimś pewnym swoich uczuć. Jestem osobą, która bardzo dużą wagę przykuwa do wyglądu, gdy się poznaliśmy podobała mi się lecz bardziej przyciągnął mnie do niej jej charakter. Wtedy już miała pare kilo za dużo,ale w normie. Teraz przytyła znacząco. Nawet znajomi czy rodzina potrafią jej docinać z tego powodu. Ja próbowałem ją wspierać, motywować, proponowałem wspólne aktywności lecz widzę, że to dla niej wielki problem. Sama nie lubi swojego ciała i często narzeka, lecz nic z tym nie robi, brak jej samozaparcia. Po wielu próbach doszedłem do wniosku, że jestem bezsilny i odpuściłem. Skupiłem się na sobie, mimo że nie miałem problemów ze zbędnymi kilogramami to od stycznia wziąłem się za siebie, zacząłem ćwiczyć, lepiej się odżywiać i czuje się fantastycznie. Już zgubiłem kilka kilogramów i wzmocniłem mięśnie. Przez moment widziałem, że ją to zmotywowało, też zaczeła ćwiczyć ale po pewnym czasie widziałem brak systematyczności, szukanie wymówek i śmieciowe jedzenie. Oczywiście pojawiały się chęci podjęcia diety ale zakańczane wymówkami, że brak czasu, że praca itp. Dochodziło do tego, że nie miałem ochoty na stosunek, widok jej nadmiernych kilogramów pod prysznicem sprawiał ze odwracałem zwrok mimo, że seks zawsze był udany. Boję się, że to się nie zmieni i w przyszłości będzie tylko gorzej i nigdy tego nie zaakceptuje i nie będzie mnie już pociągać tak jak wcześniej. W pozostałych kwestiach jest dużo lepiej, myślę że na prawdę ją kocham, ufam jej i nie chce rezygnować z tej relacji bo poza tym aspektem wizualnym układa nam się bardzo dobrze. Pytanie czy starać się ją zmieniać, czy odpuścić i zakończyć ten związek? Próbowałem to zaakceptować ale z czasem widziałem po sobie, że jest to dla mnie zbyt trudne. Choć często mam myśli, że moge nigdy nie spotkać drugiej takiej osoby z tak wspaniałym charakterem, która będzie mi bardziej odpowiadać pod względem sylwetki. Co o tym myślicie? Proszę o pomoc i pozdrawiam
  21. Dzień Dobry, opisuje Pani objawy silnie obniżonego nastroju, których nie należy lekceważyć. Proszę udać się do lekarza psychiatry (na wizytę nie potrzeba skierowania). Lekarz zaproponuje formę wsparcia dla Pani w postaci farmakoterapii czy psychoterapii. Gdyby nasiliły się negatywne myśli lub chęć samookaleczenia się proszę zadzwonić pod numer 112, gdzie uzyska Pani pomoc. Proszę zadbać o siebie zgłaszając się jak najszybciej do lekarzy specjalistów. Pozdrawiam, Katarzyna
  22. Udało mi się zauważyć, z mojej ograniczonej perspektywy, że ludzie, którzy mają problemy psychiczne, męczy ich depresja i zdarzenia z przeszłości, to przy bliższym poznaniu okazują się wspaniałymi ludźmi ze smutnymi lub nawet tragicznymi historiami. Pobyt w szpitalu psychiatrycznym pchnął mnie w kierunku większej wiary w ludzkie dobro i w większą ufność wobec innych, a z takim nastawieniem mi lepiej. Z tej samej strony, skoro inni są wspaniali lub we skromniejszej wersji - dobrzy i wartościowi, to co ze mną? Zgodnie z tradycją wypadałoby zacząć od negatywów w charakterze oraz dolegliwości czy doświadczeń minionych, a obecnie mnie męczących, ale mając potrzebę wyjątkowości, uczepię się swoich plusów. Główne zainteresowania, to gry komputerowe, branża gamedev, socjologia, psychologia (tu chyba każdy się tym interesuje), pisanie, jednak bez Opus Magnum. Ze sportów szachy przez internet i idzie mi cholernie słabo, a jak nie gram, to o nich oglądam na YT. Czasem pogrzebię w plikach. Ciągle mam przeczucie, że to skromny repertuar zainteresowań i z chęcią rozbuduję listę o: taniec, kaligrafię, języki obce, grafikę, grę na jakimś instrumencie. Ogólnie, o pakiet artystyczny. Słucham muzyki w różnych językach, popu, rapu, zdecydowanie rzadziej disko, a klasycznej w remiksach, metal, new age. Ostatnio, mięsiąc-dwa, to melodic techno i psychodelic trance. Jakby ktoś chciał posłuchać: Infected Mushroom - Becoming Insane Joachim Pastor - Reykjavik N'to - Alter Ego Z innych rzeczy, to na pewno chcę żyć. Moje kilkuletnie samoskładanie siebie do kupy nie przynosi mi efektów, praktycznie wszystkie filary mojej osobowości są przewlekłym stanie, o ile w ogóle istnieją. Nie mam wątpliwości, że potrzebna mi pomoc psychiatry. Tylko, gdzie nigdy nie pracująca, bezrobotna, dorosła osoba (24), dostanie kopa, który da szansę na przywrócenie własnej autonomii.
  23. Ostatni tydzień
  24. PRZYKRO MI ZE TO OSTATNIA WIADOMOSC. NIEPOTRAFIE ZYC BEZ MOJEJ KOCHANEJ KASI.

  25. Witam, mam problem nie umiem sobie z nim poradzic, licze na to ze tutaj dowiem sie co dalej robi.. Bylam z chlopakiem 3 lata, 2 lata mieszkalismy razem bylo super wspolne wakacje i w ogóle. Lecz on teraz mi powiedzial ze jemu sie uczucie wypalilo i potrzebuje czasu, zostawił mnie. Ja go.kocham, tesknie... nie wiem co robic.. powiedzial ze mozemy sie spotykać tak jak przed zamieszkaniem. Lecz on nie pisze... co mam robic? Walczyc o ta milosc, czy dac mu czas? Ale ile tego czasu?
  26. Opisze siebie i swoją historie. Mam 20 lat i mieszkam na wsi. Jestem dziewczyną która często stresuje się pierdołami i która za dużo myśli a kiedy potrzeba nie myśli wcale. W podstawówce i gimnazjum czułam się lepsza od innych pod względem inteligencji, umiejętności i talentów głównie manualnych, zdobywałam pierwsze miejsca w konkursach i miałam na świadectwie zawsze czerwony pasek. Ale za to byłam nieśmiała i byłam w cieniu mojej byłej przyjaciółki. W 3 gimnazjum zaczęłam spotykać się z moim kolegą, nie byłam pewna co do tego związku (teraz wiem ze od początku go kochałam) ale to dlatego ze to był moj pierwszy chłopak i nie byłam przygotowana do związku. Wtedy zaczęłam bardziej skupiać się na sobie, swoim wyglądzie i życiu towarzyskim, ale nie opuszczając się w nauce. Przed liceum udało mi się zmotywować i schudnąć jakieś 8 kilo. Ciężko pracowałam ale byłam szczęśliwa bo dobrze czułam się w swoim ciele, w liceum i podobałam się innym i chłopakom )nie ukrywam ze dawało mi to radość chociaż miałam dalej swojego chłopaka). Uczyłam się dobrze ale okazało się ze są osoby które uczą się lepiej ode mnie (co było dla mnie niepojęte). Jakoś to liceum przeleciało na narzekaniu i „egzystowaniu” (czego teraz żałuje bardzo). W klasie maturalnej przytyłam bo zaczęłam zajadać stres który towarzyszy mi nieustannie po dzień dzisiejszy (wtedy miałam problemy z chłopakiem i rodzice mieli wypadek, do tego matura). Od tego czasu nie jestem w stanie schudnąć na czym bardzo mi zależy bo mam objawy kompulsywnemu objadania się (od jutra dieta a dziś nawpierniczqm się ile wlezie i tak bardzo czesto) poza tym zdałam prawo jazdy ale mam pewien lęk przed jazda samochodem, nie wiem z czego on się wziął ale nie jestem zbyt dobrym kierowca chociaż zawsze to było moje marzenie miec fajne auto i bardzo dobrze jeździć (a nie jeżdżę wcale, jak trafi się okazja to się z tego „wymykam” , raz wzięłam od taty auto i miałam stłuczkę na parkingu). Nie wiem jak się do tego przekonać, planuje kupić swoje auto z automatem ale nie wiem czy to pomoże. Poza tym tak dobrze się uczyłam a nie poszłam na studia bo nie wiedziałam na jakie i nie wiem co robić w życiu a zawsze chciałam dokonać czegoś wielkiego albo być przynajmniej bardzo dobra w jakiejś dziedzinie. Byłam dwa razy za granica, pare razy zmieniałam prace, teraz jestem w trakcie studium kosmetycznego i dalej czuje ze to nie to . Nawet poszłam na staż i niby nie jest źle ale trafiłam na taki dziwny salon i dalej nie jestem pewna czy chce to robić ale to nie wina salonu tylko moja. Byłam pół roku w USA i zastanawiam się czy by tam nie wrócić, niby nie legalnie i praca ciężka ale zarobki bardzo dobre. W dodatku planujemy ślub z narzeczonym (tym z którym jestem od gimnazjum) i budowę domu wiec pieniądze będą bardzo potrzebne. Rodzice nie pomogą bo ani nie maja pieniędzy . Tylko to nie jest na dłużą metę jeśliby się zastanowić. „Po krótce”opisałam jak wyglada moje życie. Teraz mam poczucie ze się bardzo marnuje ale nie mam pojęcia co bym mogła ze sobą zrobić. Cały czas jestem zestresowana z błahych powodów i tym ze nie radzę sobie jako kierowca i jestem spięta za kołkiem wiec nie jeżdżę wcale. I tym ze nie poszłam na studia i tym ze nic nie osiągnęłam bo od liceum tylko „egzystuje”. Jedyne co sprawia mi przyjemność to zakupy (!) A i moja wiara jako katoliczka się bardzo pogorszyła.no i bardzo bym chciała schudnąć ale nie potrafię się opanować jak kiedyś i zmotywować do ćwiczeń i ruchu. Czuje się brzydka, gruba i głupia blondynka. Pomocy, nie chce tylko egzystować , chce zacząć „żyć”, czuć ze potrafię cokolwiek w życiu osiągnąć .
  27. Dzień dobry, piszę tutaj ponieważ nie wiem już co mam sama zrobić. Mam 34 lata, od ok 5 lat jestem bezrobotna. Niedawno dostałam świetną pracę w Pradze. Firma zapewnia mi przelot i hotel na pierwszy miesiąc. O tę pracę walczyłam przez kilka ostatnich lat. Niemal każdego dnia zadręczałam się, że jestem nieudacznikiem, że jestem do niczego. Teraz wyjeżdżam za tydzień. Tylko, że teraz mam w środku taką gulę, taki ciężar ze smutku i tęsknoty, mimo że jeszcze nawet nie wyjechałam. Jak patrzę na znajomą okolicę, na mój dom to aż mnie w środku coś rozdziera na myśl, że miałabym wyjechać. Tak jakby mnie tutaj do ziemi przygniatała niewidzialna do góra, nie pozwalająca mi się ruszyć. A wiem że muszę. Może już nigdy w życiu nie spotka mnie taka szansa. Wydaje mi się, że jestem na to za słaba. Nie wiem co mam zrobić. Śmiertelnie się boję przyszłości. Cały czas niemal płaczę. Nie wiem co mam zrobić. Z rodziny mam tylko mamę oraz młodszą siostrę z którą mam bardzo napięte stosunki. W zasadzie jestem sama.
  1. Załaduj więcej aktywności

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.