Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Ostatnia godzina
  2. Dzisiaj
  3. Bardzo dziękuję, mam nadzieję że jakoś się wszystko ułoży i wróci do normy. Pozdrawiam
  4. Przykro mi. Niestety często osoby decydują się przyznać do zdrady by ulżyło, ale w ten sposób ranią jeszcze bardziej, bo jeśli o czymś się nie wie, to nie może zaboleć. Nie usprawiedliwiam zdrady, ale wychodzę z założenia, że jeśli do niej dojdzie, to lepiej nic nie mówić. To prawda, za błędy się płaci. Wiem też, że masz teraz 50% szans na nowe życie i kolejne 50% na to, że będzie udane. Mam nadzieję, że znajdziesz w sobie siłę, by stawić czoła życiu. Doradzam spotkania z osobami, które są dla Ciebie ważne i Cię wspierają. To może być rodzina czy przyjaciele. Chodzi o osoby, które Cię wesprą ale też przechodziły przez rozwód i pomogą Ci to przejść. Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz tego żałowała. Ludzie czasem myślą, że właśnie rozwodu chcą, a po latach żałują. Są jednak pary, które po rozwodzie rozwinęły skrzydła i są szczęśliwsze niż kiedykolwiek z nowymi rodzinami. Tobie właśnie takiego rozwiązania sytuacji życzę, byś znów poczuła to wszechogarniające szczęście. I mam nadzieję, że kiedyś powiesz, że życie jest proste, bo to zależy czy widzisz szklankę do połowy pustą czy do połowy pełną Życzę Ci wszystkiego dobrego.
  5. To nie jest tak, że jesteś "niezdolny do budowania jakichkolwiek relacji". Jesteś jeszcze bardzo młody i za wcześnie by na taki właśnie powód wskazywać. W mojej ocenie nie spotkałeś właściwej osoby jeszcze, z którą osiągniesz pełne porozumienie. Twoje dotychczasowe doświadczenia wskazują, że nie chcesz być "poddanym" ale równorzędnym partnerem w związku. I bardzo słusznie. Na razie zalecam wyszaleć się trochę, z głową. Jesteś młody, nie chcemy żebyś przegapił życie. Jesteś w najlepszym okresie życia, by zacząć podróżować, uczyć się i poznawać mnóstwo ludzi. Korzystaj z tego. A ta właściwa osoba i tak się pojawi. Nie wiesz kiedy, ale rozdrapywanie ran i analizowanie wciąż tych samych wątków z przeszłości nie pomoże. Unieś głowię i idź prosto przez siebie. Twoja druga połowa pojawi się na Twojej drodze we właściwym momencie. Uśmiechnij się i pamiętaj, że:
  6. Dziękuję za odpowiedź. No niestety życie nie jest takie proste. Nasze problemy ciągną się od prawie roku a niestety o romansie nir da się zapomnieć. Musiałam mu powiedzieć a 2 zasadzie napisać bo rozmowa nie pozwoliłaby mi na powiedzenie wszystkiego. A tak chociaż przeczytał. I tak by się dowiedział i myślę że już podejrzewał dlatego nie miałam wyjścia. Trudno co będzie to będzie. Za błędy się płaci. Narazie jest milczenie. I myślę że to już koniec to tylko kwestia czasu bo nie da się żyć razem a jednak osobno.
  7. No tak. Nie zniknie, to prawda ale stanie sie taki jak grypa. W tym momencie nie wiemy jeszcze jak sie przed nim bronic, powoli uczymy sie z niego leczyc. Teraz jest tak niebezpieczny bo go dopiero poznajemy. Historia zna wiele smiertelnych chorob gorszych niz koronawirus i jakos nauczylismy sie sobie z nimi radzic. Teraz juz nawet nikt nie pamieta ze zabijaly tyle osob. Tu tez potrzeba czasu
  8. A ja doradzę milczenie. Spróbuj zapomnieć o romansie i nieporozumieniach z mężem. Po pierwsze, nie wiesz czy Cię zdradził, więc może się zdarzyć, że jego odsunięcie się od Ciebie jest podyktowane stresem w pracy, nadmiarem obowiązków, bądź też unikaniem opieki nad dziećmi (jeżeli macie dzieci - wielu mężczyzn chce dzieci, ale wkrótce euforia mija a obowiązki nudzą i męczą). Twój romans się skończył, jego (jeżeli takowy miał miejsce) prawdopodobnie też. Więc choć łatwo powiedzieć a trudniej zrobić, proponuję byś jutro zaczęła dzień od filiżanki mocnej kawy, muzyki i wyjścia na zakupy, do fryzjera (nie wiem, na ile w obecnej sytuacji możesz sobie pozwolić) by się poczuć lepiej, pewniej. Postaw za sobą grubą kreskę i zacznij od nowa. Załóż sukienkę, w której Twój mąż zawsze tak Cię uwielbiał. Wyrzuć wszystkie dresy, jeżeli w nich chodziłaś po domu. Mężczyźni kochają oczami tak jak my kochamy uszami. Nie zabiegaj o niego, spraw by on zabiegał o Ciebie. I pamiętaj:
  9. Dziękuję za odpowiedź, jednak w mojej opinii koronawirus nie zniknie. Zostanie już na zawsze, tak jak wirus grypy czy inne tego typu, więc nie wyobrażam sobie życia w ten sposób...
  10. Z pewnością zainteresuje Cię kilka z tematów na stronie www.zyciejestproste.pl. Pisałam tam o podobnych przypadkach, a jeżeli chcesz to za pośrednictwem strony możesz się ze mną skontaktować bezpośrednio. Pozdrawiam. J.
  11. Dzień dobry, pisze Pan, że nie potrafi Pan zrobić kroku naprzód by coś zmienić. Czy ma Pan konkretne cele co chciałby Pan zmienić i co tą zmianą osiągnąć? Jeśli ma Pan konkretny cel to można wtedy się zastanowić w czym tkwi problem aby go osiągnąć. Może Pan spojrzeć czy ten cel jest realny, satysfakcjonujący, interesujący dla Pana, czy wie Pan do kiedy chciałby go Pan osiągnąć i skąd będzie Pan wiedział, że go Pan osiągnął. Mając taki cel można przystąpić do planowania realizacji. Zobaczyć czego Panu brakuje aby go osiągnąć, gdzie to zdobyć i jakie kroki może Pan podjąć aby go osiągnąć oraz co może Panu w tym przeszkodzić. Wtedy już konkretnie można się zastanowić co utrudnia Panu podjęcie działania i jak sobie z tym poradzić. Natomiast gdyby myśli samobójcze się nasilały proszę zadzwonić na numer 112 pod którym uzyska Pan pomoc. Pozdrawiam, Katarzyna
  12. Dzień dobry, opisuje Pan rozwijające się uzależnienie u mężczyzny oraz współuzależnienie i zachowanie osoby doświadczającej przemocy u kobiety. Oba bez pomocy z zewnątrz mogą przybrać coraz bardziej destrukcyjne formy dla całej rodziny. Co można zrobić: Partnerka: -powinna poszukać dla siebie terapii i grupy wsparcia dla osób współuzależnionych w poradni leczenia uzależnień (terapia jest za darmo). - powinna zgłosić męża do Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych celem nakłonienia do zaprzestania picia lub uzyskania sądowego zobowiązania do leczenia - w przypadku agresywnego zachowania męża względem niej i dzieci, wzywać policję i dążyć do uzyskania zakazu zbliżania się na drodze sądowej. Rodzina: - namawiać partnerkę do podjęcia wyżej opisanych działań i wspierać ją w jej dążeniach do zapewnienia bezpieczeństwa sobie i dzieciom - nakłaniać partnera na terapię wskazując mu konsekwencje jego zachowania pod wpływem alkoholu. Załączam link do artykułu o współuzależnieniu, który wyjaśnia dlaczego partnerce alkoholika trudno jest samodzielnie podjąć działania mające na celu poprawę swojej sytuacji. Pozdrawiam, Katarzyna
  13. Dzień dobry, depresja jest chorobą przewlekłą a nie leczona może nawracać. Myśli samobójcze czy niskie poczucie własnej wartości to nie jedyne objawy depresji. Jak pokazują badania światowej organizacji zdrowia lęk, bardzo często (u około 60% badanych) poprzedza nawrót stanów depresyjnych. Sugeruję aby Pana dziewczyna umówiła się na wizytę u lekarza psychiatry, który przeprowadzi pełną diagnostykę i zaleci leczenie. Przestrzeganie zaleceń lekarza jest podstawą wyleczenia. Pozdrawiam, Katarzyna
  14. @Marta35 przede wszystkim bardzo dobrze, że szuka Pani dla siebie pomocy na zewnątrz. Może ją Pani uzyskać też w Ogólnopolskim Pogotowiu dla Ofiar Przemocy Domowej http://www.niebieskalinia.info/ Przemoc psychiczna jako przemoc jest karalna. Jeśli mąż jest dodatkowo pod wpływem alkoholu i narkotyków w obecności nieletniego dziecka powinna Pani wezwać policję i wystąpić o założenie partnerowi Niebieskiej Karty. Pani najważniejszym obowiązkiem wobec siebie i dziecka jest zadbanie o siebie i o swoje bezpieczeństwo też pod względem emocjonalnym. Mąż powinien zgłosić się do poradni leczenia uzależnień, a jeśli nie chce to może Pani skontaktować się z Komisją Rozwiązywania Problemów Alkoholowych przy urzędzie miasta lub gminy, gdzie uzyska Pani pomoc prawną a mąż będzie nakłaniany do podjęcia terapii. Aby zadbać o siebie powinna Pani zgłosić się do Poradni Leczenia Uzależnień żeby dowiedzieć się jak najwięcej o mechanizmach uzależnienia, w tym przemocy ale też współuzależnienia. Spotkanie z terapeutą i terapia są dostępne za darmo. Od terapeuty otrzyma Pani wsparcie gdy Pani będzie podejmowała decyzje odnośnie swojej relacji z mężem i swojej przyszłości. Pozdrawiam, Katarzyna
  15. Dziekuje za opodwiedz, W opisywane sytuacje, osoba "toksyczna" to osoba ktora jest alkoholikiem z niebieska karta, z potwierdzonym pierwsze przypadki przemocy na swoich dzieciach (na razie niby nieumysle, ale pod wplywem alkoholu), wyjatkowo nerwowa w relacjach rodzinnych ze swoja partnerka i dziecmi (dwojka), nieprzewidywalna, uciekajaca od czesci obowiazkow rodzinnych i wyjatkowo krytyczna wobec innych. Jego partnerka nie potrawi skonczyc z nim zwiazku mimo deklaracji checi, co gorsza w krytycznych momentach broni go. Caly konflikt wplywa od dawna na pare, i na blizsza i dalsza rodzine opisywanej pary. Nikt nic nie chce zrobic bo sie boi konsekwencji. Trwa to lata.
  16. Dzień dobry, Podjęła Pani bardzo konstruktywne, dojrzałe działania aby zadbać o Tatę: dzwoniła Pani na pogotowie, policję, namówiła Pani Tatę na wizytę u lekarza. Teraz czas aby Pani zadbała o siebie czyli znalazła wsparcie osób mających podobne doświadczenia https://al-anon.org.pl/ i specjalistów w Poradni Uzależnień, (terapia jest darmowa na NFZ). Będzie Pani mogła wyrazić swoje uczucia i nauczyć się sobie z nimi radzić. Pozdrawiam, Katarzyna
  17. Witam, Mam na imię Paweł mam 21 lat. Od około 2 lat mam problem z zakochaniem się w jakiejkolwiek dziewczynie. Opisze pokrótce cała historie. Odkąd pamiętam, szkoła podstawowa, gimnazjum czy początki liceum każde moje próby miłosne kończyly się fiaskiem. Przykładowy scenariusz powtarzany wielokrotnie: spodobała mi się jakaś dziewczyna, próba uwodzenia, okazywanie zainteresowania, odrzucenie przez druga osobę bądź druga osoba znajduje kogoś innego. Czasem takie zakochania trwały nawet po kilka, kilkanaście miesięcy. Pewnego razu powiedziałem sobie dosyć z tym wszystkim, zabieram się za rozwój osobisty, żadne związki od dziś mnie nie interesuja. Okazało się prędko, bo jakoś 2 miesiące ciężkiej pracy nad sobą, że jednak moja osoba zainteresowała się jakaś dziewczyna. Poznaliśmy się na wakacjach, po około tygodniu byliśmy razem. Nasz związek trwał krótko, nie bylem na to przygotowany, ale postanowiliśmy się zaprzyjaźnić. Po paru miesiącach wróciliśmy do siebie, lecz coraz bardziej odczuwałem, że wszystko idzie nie po mojej myśli. Dziewczyna podobała mi się coraz mniej, rywalizowalismy ze sobą, zacząłem zazdrościć, ze jej życie zawsze się fajnie układało, a moje było do dupy. W tym związku nigdy, w mniemaniu drugiej połówki, nie miałem racji, wszystko musiało być według niej. Moje wartości (byłem zagorzałym katolikiem, a poglądy miałem raczej konserwatywne) też najlepiej jakby poszły do kosza. Pewnego dnia nie znioslem już tego wszystkiego, zerwałem. Niestety wraz z tym zerwaniem wyzbylem się jakichkolwiek emocji. Co ciekawe, do dawnych wartości już nigdy nie powróciłem. Nie potrafię juz się tak rozkochac jak dawniej. Pare dziewczyn było na mojej drodze od tego czasu, ale z żadna nie miałem ochoty się wiązać. Mam też wrażenie, ze bardziej zacząłem patrzyć na inteligencje i wykształcenie kobiety, a nie na to, czy faktycznie mi się podoba czy nie. Myślę, ze na to duży związek z całą sprawą. Przejdźmy do sedna sprawy. Mimo mojej dziwnej oschlosci (nie chodzi o to, ze jestem niewrazliwy, bo jestem bardzo wrażliwy i raczej pomocny i uczynny) chciałbym kiedyś poznać dziewczynę, z którą spędzę resztę życia. Niestety czuje, ze nie radzę sobie z tym problemem, czuje sie niezdolny do budowania jakichkolwiek relacji. Potrzebuje pomocy, z góry dziękuję za odpowiedź
  18. Wczoraj
  19. Moja dziewczyna ma poważny problem (22 lata). Niedawno "pokonała" depresję (po ponad 5 latach), nie ma już myśli samobójczych ani nie gardzi sobą w ogóle jak miało to miejsce (nie brała żadnych leków podczas depresji), ale gdy tylko na świecie dzieje się coś złego (pandemia, zamieszki w USA) reaguje na to bardzo mocno, nawet jeżeli te rzeczy zupełnie jej nie dotyczą. Czuje się zagrożona i mówi, że nie może znaleźć sobie na świecie bezpiecznego miejsca. Staram się ją zrozumieć i wesprzeć, ale ten stan co jakiś czas wraca, gdy wydarzy się coś nowego. Jesteśmy ze sobą od 5 lat i takie stany lękowe zaczęła przejawiać po wyleczeniu z depresji. Mówi mi, że czuje strach i ból osób, które go doświadczają np. podczas zamieszek w USA, silnie się z nimi utożsamia. Mówi o sobie, że ma osobowość HSP, ale nigdy nie była u psychologa. Co ciekawe jej lęki całkowicie ustępują, gdy widzimy się twarzą w twarz, jest normalną zdrową radosną dziewczyną bez lęków, ale po paru dniach nie widzenia się lęk do niej wraca. Czy zmiany jakie możliwie zaszły w jej mózgu podczas depresji sprawiły, że ma takie lęki? Czy może nigdy z tej depresji nie wyszła, tylko przerodziło się to w taką formę lęków? Proszę o pomoc. Nie wiem jak mam sobie poradzić.
  20. Sms jakos niekorzystnie wpisuje sie w takie sytuacje. Niesie ze soba negatywny ladunek. Wyobraz sobie ze Twoja przyjaciolka powiedzialaby Ci ze maz przyznal sie do zdrady smsem...co byscie o nim pomyslaly? Tchorz. Swinia. Nawet sie nie wysilil. Niedosc ze zdradzil to nie potrafil spojrzec w oczy tylko wyslal smsa...ta forme bym Ci odradzala...zdecydowanie
  21. Witaj Marto. Po pierwsze to maz ktory naduzywa alkoholu i narkotykow to nienajlepiej brzmi...czasem bywa tak ze tkwiac w nieszczesliwym zwiazku dla dobra dziecka tak naprawde robimy mu krzywde. Dziecko patrzy na Was i sie uczy. Uczy sie sposobu rozmawiania z kobietami, radzenia sobie z trudnosciami, okazywania uczuc. Pytanie czy w sytuacji w ktorej jestes uczysz dziecka dobrych czy zlych rzeczy? Czy tkwiac na sile w zwiazku "dla dobra dziecka" nie wychowasz tym samym alkoholika, mizogina, a moze lobuza ktory bedzie chcial problemy rozwiazywac piescia? Tego nie wiesz. Pytanie czy warto probowac zeby sie przekonac? Jesli Twoj maz z Ciebie szydzi to trwajac przy nim nie zmienisz zbyt wiele - jesli oczywiscie rozmowy na ten temat Wam nie pomogly. Bo i dlaczego mialby sie zmieniac skoro osoba ktorej nie szanuje sobie na to pozwala? - nie mowie ze tak jest ale on moze tak myslec. Poki Ty nie zaczniesz walczyc o szacunek dla siebie to on Ci go nie da. Poki bedziesz godzic sie na takie traktowanie to sie ono nie zmieni. Zawalcz o siebie, odzyskaj swoja sile i poczucie wartosci. Stan twardo na nogach. Jesli trzeba bedzie w ostatecznosci odejdz. Byc moze on wtedy sie osota a moze pokaze ze nigdy by sie nic nie zmienilo. Mozliwe ze odchodzac od niego dasz swojemu dziecku lepsze perspektywy rozwoju niz jesli mialoby sie wychowywac w domu z pewna patologia. (Nie bojmy sie tego slowa - ono nie sprowadza sie tylko do wiecznie pijanych rodzicow bijacych swoje dzieci ale do wielu aspektow).
  22. Bardzo dziękuję za wyczerpującą odp. Tak też właśnie myślałam nad listem, ewentualnie SMS bo wiem że rozmowa może nie dojść do skutku. A tak może przeczyta chociaż. Pozdrawiam
  23. Mam 22 lata i cierpię na fobie społeczną z którą nie umiem już radzić sobie sama, strasznie się z tym męczę. Doszło to do takiego stopnia że nie wyjdę sama z domu nawet wyrzucić śmieci na myśl o spacerze samemu z dzieckiem bez męża paraliżuje mnie strach, także jeśli chodzi o pójście do sklepu nie potrafię się przełamać w głowie mam setki scenariuszy co złego się może stać gdy wyjdę sama z domu i nie będę umiała sobie poradzić w danej sytuacji. Nie mam nikogo znajomego z kim mogłabym wyjść prócz męża. Czuje się strasznie z dnia na dzień jest coraz gorzej. Miałam tak od dziecka zawsze byłam wycofana ale nie aż tak jak teraz. Zawsze myślałam, że z wiekiem mi to przejdzie, że gdy urodzę dziecko wszystko się zmieni a tymczasem obwiniam siebie za to że przez chorobę psychiczną jestem złą matką i żoną za którą wszystko musi robić mąż. Czuje się jak ostatnie dno, wiem że tracę swoje życie nie żyje tak jak każdy normalny człowiek i gorzej mnie to dobija psychicznie. Nie wiem gdzie mam szukać pomocy nie stać mnie na leczenie w poradniach.
  24. Koronawirus nie bedzie trwal wiecznie. Maz moze boi sie az tak bo bardzo Was kocha? Jesli i Ty go kochasz to czy nie warto zacisnac zeby do konca epidemii i tym samym dac mu tez troche odetchnac od obaw? Ja jestem w ciazy i moj tata dzwoni prawie codziennie dowiadywac sie o moj stan zdrowia. Jak chcialam do nich przyjechac wlasnym samochodem po rzeczy dla maluszka to dostalam godzinny wyklad. Maz ktory wychodzi do pracy za kazdym razem jak wraca to bierze kapiel i sie przebiera zanim przyjdzie sie ze mna przywitac. Oczywiscie ja nie chodze do sklepow ani nie spotykam sie z nikim a na spacery jezdzimy do pobliskich lasow. Uznaje to za troske. To trudny czas i kazdy musi sie w nim odnalezc. Ale jesli zaczniesz to traktowac jako jego troske o Was bo Was kocha i nie wie co by zrobil gdybyscie zachorowali to moze latwiej byloby Ci to przetrwac
  25. Wybierz moment w ktorym nie beda trapily go inne problemy, najlepiej w ciagu dnia (jesli wsciekly wyjdzie z mieszkania nie bedziesz tracic glowy gdzie sie bedzie tulal cala noc). Jesli wybierzesz powiedzenie prawdy mezowi na Twoim miejscu najpierw sprobowalabym napisac do niego list z wyznaniem. Ta forma przelania mysli na papier pozwoli Ci na spokojnie dobrac slowa, skleic mysli. Na drugi dzien przeczytaj sama ten list i zastanow sie czy to wlasnie chcialabys mu przekazac. Jesli nie - popraw go. Dzieki temu unikniesz mowienia rzeczy w gniewie, zalu czy klotni ktorych pozniej nie mozemy cofnac. A nawet jesli zbierzesz w sobie sile na wyznanie ale stracisz ja w polowie rozmowy to mozesz wtedy wreczyc ten list mezowi zeby mogl dowiedziec sie dlaczego i co czujesz. Sama tez musisz wewnetrznie ze soba wczesniej porozmawiac. Czesto po takich rozmowach wpadamy w panike "co teraz? Co ja teraz zrobie?" Przemysl to. Czy jesli maz zazada rozwodu to sie zgodzisz, czy bedziesz chciala walczyc. Czy Ty sie wyprowadzisz, czy jednak to on bedzie musial opuscic dom jesli nie bedzie np chcial z Toba byc. Zaplanuj swoje zycie na wypadek gdyby to mial byc koniec. Znajdz miejsce gdzie bedziesz mogla ewentualnie przenocowac. Bedac na to gotowa jest wieksza szansa na zakonczenie (ewentualnie oczywiscie) tego w sposob dosc szybki i nie tworzacy dodatkowych spiec. A moze i szansa na pozniejsza spokojna rozmowe dzieki temu bedzie wieksza. Trzymam kciuki.
  26. Witam, Trzy lata temu poznałam chłopaka. Wydaje mi się, że to był bardzo toksyczny związek z obu stron. Chłopak był chorobliwie zazdrosny. Nigdy nie obracałam się w towarzystwie, które lubi dużo wypić. Na pierwszą imprezę, na którą mnie zabrał - (popijał wódkę piwem), upił się tak bardzo, że nie był w stanie zorganizować powrotu do domu. Jeszcze za nim zamieszkaliśmy razem z każdej imprezy wracał pijany. Zdarzało się nawet, że miał wrócić do domu, ale usnął gdzieś u kolegi i następnego dnia dawał o sobie znać. Raz wrócił do domu po imprezie - okazało się, że wciągał kokaine - tłumaczył się wtedy, że to przez alkohol, a to zabraniał mi rozmawiać z kolegami i iść do klubu, po czym sam szedł do klubu tłumacząc, że był pijany, więc go koledzy namówili. Zawsze się o to denerwowałam, ale dopiero po czasie zaczęłam zauważać, że nie reaguję na to w sposób normalny. Rozmawialiśmy wiele razy na ten temat, na początku jego kompromis wyglądał następująco: Ty w ogóle nie będziesz rozmawiać z kolegami a ja za to upije się raz na jakiś czas. Zaczęłam robić awantury, przed każdym jego wyjściem i wspólnymi imprezami miałam wielki stres. On obiecywał, że już więcej się nie upije, po czym szedł na imprezę i wracał o 5 pijany, pomimo,ze obiecywał, że wróci w normalnym stanie i normalnej porze. Wtedy właśnie się wyprowadziłam, bo uznał, że robię awanturę o nic. Wybaczyłam, ale następnego dnia znalazłam w jego telefonie, że flirtował z inną kobietą, pytał czy ma szanse na randkę itp. Oczywiście tłumaczył się, że był pijany i dlatego to zrobił, bo był zły, że się wyprowadziłam. Po tych wydarzeniach już nie było tak jak wcześniej. Panicznie bałam się jego wyjść, chciałam kontrolować gdzie jest, z kim pisze, ile pije. Natomiast już nie upijał się na imprezach - ale ja nadal się bałam i suszyłam mu głowę. Zaprosił mnie na wesele, na którym nie upił się, ale za którymś kieliszkiem po prostu spojrzałam na niego krzywo, dla mnie zawsze dużo pił i źle to picie mi się kojarzyło. Sama nie wiem dlaczego tak reagowałam. Stwierdził, że zjebałam mu wesele, bo nie daje mu pić ile chce. Obraził się na mnie- nie chciał ani ze mną tańczyć, ani rozmawiać, za to siedział i pił z innymi, a mnie olewał. Po tym wydarzeniu się rozstaliśmy- zerwał ze mną. Minęło pół roku, a ja obecnie widzę, że mam "problem z alkoholem", boję się chodzić na imprezy, żenują mnie pijani ludzie. Wcześniej tak nie miałam, nie zwracałam na to takiej uwagi. Czy to możliwe, że to przez ten związek? Co to za choroba? Jak z nią walczyć? Jakby nie patrzeć - większość facetów czasem się upija a dziewczyny nie robią z tego większego problemu. A mnie pijane osoby po prostu obrzydzają.
  27. Witaj jestem po pierwszej wizycie ale mam dość mieszane uczucia i nie wiem czy to moja bledną interpretacja.Paweł 29 lat. wizyta trwała koło 15 minut po czym stwierdziła ze mam depresje i zapisała mi leki na problemy ze snem ketrel po czym spie po 9 godzin twardym snem a drugi na nexpram po czym czuje się źle ale nie mam skupionych myśli dawkowanie mogę podać posłem za rada Pani doktor która odpisała mi w innym poście i chciałem powiedzieć wszytko ale to tak wyglądało ze po 4 pytaniach była juz diagnoza powiedziała mi Pani doktor ze leczenie lekami będzie trwało koło 8-9 miesięcy mam brać po 1 tabletcie ale nie wiem czy mam się przyzwyczaić do nich bo na razie jest zle fatalnie sie po nich czuje jestem bardziej przygnieciony i przemoczony niż ich nie brałem wizyte mam dopiero w czerwcu 2 pytanie czy nadal mam je brać czy może spróbować może znaleść innego specjalistę.. proszę o rade
  1. Załaduj więcej aktywności

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.