Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Wczoraj
  2. Jestem 18 letnia dziewczyna ostatnimi czasy przestałam sobie całkowicie radzić ze sobą. Mam ogromny problem z zaakceptowaniem siebie, boję się opinii ludzi, zaczęłam nawet nienawidzić siebie na tyle że wszystko co kiedyś się dla mnue liczyło przestało mieć sens. Zawsze marzyłam o imprezie 18 oraz studniówce a ostatnio nawet to przestało miec znaczenie. Czuję się przemeczona mimo że nic nie robię, wracam ze szkoły, zamykam się w zaciemnionym pokoju, włączam serial i całkowicie się separuje od świata. Oststnio jestem jakaś taka bez życia. W sensie w szkole przy znajomych jest wszystko w porządku ale jak tylko wracam mój stan się pogarsza. Już od dawna się zastanawialan czy nie isc do psychologa lecz obawiam się że mój problem jest zbyt blahy by zajmować komuś czas i miejsce innym, bardziej potrzebującym chorym. Jeśli to ma jakieś znaczenie to kiedyś Pani irydiolog stwierdziła że cierpię na nerwice i w sumie to jestem w stanie to potwierdzić bo jestem nerwowa, nawet niewielki stres powoduje u mnie ogromne nerwy. Zdarzają ni się obawy z niewiadomych przyczyn. Moja mama cierpi na nerwice a z tego co wiem jest ona dziedziczna.. Nie wiem czy mój przypadek jest zwyklym nastolatkowym stanem czy rzeczywiście to coś poważniejszego lecz patrząc po swoich koleżankach wydają się one być bardziej zadowolone z życia aniżeli ja. dziękuję za przeczytanie
  3. Co mam zrobić żeby nie skrzywdzić ( seksualnie ) dziewczyny w której się zakochałem. Ja mam 15 dziewczyna 13
  4. Mój chłopak ma 23lata . Bardzo dziękuję za odpowiedź
  5. Witam jestem 26letnim singlem, w ostatnim czasie nałożyło się u mnie wiele spraw i problemów, mniej więcej od miesiąca/dwóch mam problemy ze snem, pamięcią i koncentracją, bóle głowy, stany lękowe, niską samoocenę, czuje jakbym miał zrestartowany mózg i musiał wszystkiego uczyć się od nowa. Ostatnie pare dni śnią mi się koszmary. Wszyscy znajomi mówią że nie jestem sobą a ja sie czuje złym czlowiekiem. Jak mam sobie pomóc? Czym to może być spowodowane
  6. Jeszcze co mogę dopisać do tego co jeszcze nadmieniałem w moich tematach co do tematu o seksualności i sprawach intymności nadmieniałem że miałem sytuacje że nawet masturbacja była do zdjęć koleżanek z grupy klasowej które mnie się podobały .Nie wiem czy ktoś tutaj miał taką sytuację bo dla mnie to wstydliwe jest mówić o tym ale to jak nadmieniałem w moim temacie były osoby które są już nawet żonate i mają dzieci są już w związku z kim innym .Co jeszcze o tych męskich podnietach na widok atrakcyjnej wyglądającej uwodzicielsko dziewczyny /kobiety tutaj tak jednak myślę że wiele mężczyzn reaguje tak że mogą patrzyć z pożądaniem jak kobieta się im podoba albo że mają zaraz ochotę na seks z nią .Może jednak to nie jest akurat że w moim przypadku to jest dziwne bo kobieta jest seksownie ubrana to zaraz moje zmysły działają pobudzająco i mam na nią ochotę albo myślę o niej w zbereźny sposób jakieś erotyczne scenki z tą osobą mam .Może to akurat ma większość mężczyzn że widzę kobietę uwodzicielska jest to mój organ płciowy odzywa się i daje mnie znać .No ale mnie to trochę krępowało patrzeć z podnieceniem tam jak opisywałem już to w innym temacie w miejsce intymne koleżance z grupy czy nauczycielce ;( .To było jednak takie podniecenie jakbym chciał ją zaraz dotknąć ,złapać ale jednak bym nie zrobił tego bo wiem że tak nie można i że to jest niewłaściwe postępowanie .Na pewno jednak jak mogę powiedzieć co do takiego widoku na żywo to od razu mój wzrok wędruje samoczynnie w wiadome miejsce albo zaraz organ płciowy odzywa się mnie i daje znać o sobie ( trochę głupio to mnie mówić wprost ) .Ale jednak czuje takie podniecenie jak patrzę na nogi kobiety w mini spódnicy w jakiś rajstopach i pantoflach na nogach że nawet tutaj jakbym miał w pracy taką znajomą koleżankę albo nawet szefową .Jakbym miał wytrzymać jakbym miał osobę w pracy która akurat ubierze się uwodzicielsko tak że czuje pożądanie jestem zaraz podniecony jej widokiem ? że ta osoba mnie kusi swoim widokiem i jestem zaraz skupiony na jej intymności .Tak że problem mam jednak ze sobą bo nawet jakbym miał iść do pracy a tutaj siada koło mnie atrakcyjna kobieta i zaraz mam myśli erotyczne albo patrzę na nią z pożądaniem . Co jeszcze dodać mogę to w pracy jednak najbardziej stresuje mnie to że nie poradzę sobie w jakimś zadaniu ,że nie będę umiał czegoś sam zrobić tak jak trzeba .Będę miał problem z zrobieniem czegoś będę pewnie potrzebował pomocy bo sam nie będę wiedział jak coś zrobić .Mam takie jakieś o sobie zdanie że pewnie coś spartolę coś mnie się albo zepsuje albo coś zniszczę albo coś tam źle zależy jaka to praca by była postawię lub zaniosę nie tam gdzie trzeba .No cóż tak jak nadmieniłem już w innym poście za dużo scenariuszy czarnych piszę i wszystko wyolbrzymiam .Tak więc zaraz widzę że praca to tylko jest męczarnia bo robi się jedno i to samo przez cały dzień , albo bo nie ma czasu na nic tylko trzeba robić cały dzień i nie ma się potem po skończonej pracy siły już na nic .Tak może trochę głupio to widzę że to tylko szara monotonia że aby tylko do pracy i z pracy do domu i że tak całymi latami tylko się robi jedno i to samo non stop .Co do jazdy autem to może jednak muszę próbować bo ja teorie bym wkuł na pewno zawsze mam tak że robię teorie dobrze a praktyka mnie nie wychodzi tak samo miałem w szkole policealnej zawodowej na administracji .Tak było teorię znałem wkułem a praktyka leżała i było słabiej .Tak więc na pewno w jeździe po prostu widzę za dużo zaraz tragiczności chociaż nie miałem sytuacji że byłem świadkiem wypadku że ktoś zginął na moich oczach albo że ktoś wjechał w kogoś autem lub ktoś z moich bliskich rozbił się samochodem .Tak więc tutaj nie wiem czemu takie mam podejście może strach że nie poradzę sobie w roli kierowcy albo że nie będę umiał sam jechać ? bo nie wiem czy mnie się powiedzie a chciałbym spróbować bo mam już swoje lata .
  7. Brak wiary w swoje możliwości i niska samoocena nie są wrodzone. Nabywamy ich w trakcie życia na bazie własnych doświadczeń czy też dlatego, ze ktoś nam je wmówił. Te przekonania o nas samych często nie są prawdziwe. Można je urealnić i zmienić. nawet w taki sposób jak Pan pisze, myśląc: "jeśli "komuś się nie udało, to nie znaczy, że mi się nie uda"," jeśli nie spróbuję to się nie dowiem". "jeśli nie dostałem się na ten staż, to znaczy, że nie dostałem się na ten staż, a nie że jestem beznadziejny" itp. Pisze Pan też o obawie przed zmianą, przed czym nowym. Obawia się Pan wyjścia poza swoją strefę komfortu - "tu gdzie jestem jestem bezpieczny, a tam nie wiem co się stanie". Może Pan próbować wyjść poza tą strefę małymi krokami najlepiej z pomocą psychologa. Zobaczy Pan, ze zmiana nie jest groźna, a może nawet przyjemna. W ten sposób buduje Pan samoocenę i poczucie wpływu na własne życie. Uzależnienie nie pomaga uwierzyć w siebie - po chwilowej uldze pojawia się często poczucie winy i wstyd. Powoduje też izolację społeczną. Podsumowując: gdyby Pan chciał to warto gdyby udał się Pan do psychologa - terapeuty uzależnień i pracował równolegle nad zatrzymaniem uzależnienia oraz nad samooceną.
  8. Dziękuje za odpowiedź Pani Psycholog . Nie filmy nie powoduja że boje sie wsiąść za kierownice .Co dalej przez głupie filmy porno i wpisy młodych użytkowniczek forów różnorakich takie mam zdanie na temat wielkości narządów płciowych .Z tym uzależnieniem racja zgadzam sie że porno i masturbacja mną kierowały od dawna przez bardzo długi okres czasu . Może nie mam wiary sam w siebie ? Albo że zaraz zrobie coś źle i nie poradze sobie ? Tak to widze że mam może niskie poczucie własnej wartości ? Albo jak to sie mówi boje sie nowych wyzwań ? Nie potrafie isc sam w duży świat i boje sie sam cos zrobic .Nie umiem chyba tutaj co do pracy i prawa jazdy pomyśleć że dam sobie rade ,uda sie mnie ,że jak ktoś popełnił błąd to nie znaczy że i ja go popełnie .Sam nie wiem może boje sie że jestem do niczego zdolny i wszystko mnie nie wyjdzie ? Że zaraz z góry skazany jestem na porażke? Nie wiem jak sobie z soba poradzić bo czasami lepiej czuje się w domu .Ale tak to jak obcy ludzie że zaraz będą mnie krytykować albo czepiać się lub będą się ze mnie śmiać może za bardzo wszystko wyolbrzymiam i pisze sam sobie czarne scenariusze .Ale z tym porno to prawda to jest dla mnie uzależnieniem i nałogiem który mnie przerasta .Nawet modlitwa nie pomaga ani spowiedź może ktoś powie że to zabawne i śmieszne ale już nie wiem jak się z tym uporać to akurat jest już dla mnie część mojego życia .Na pewno jeszcze będę musiał długo z tym walczyć z ta masturbacja bo to do mnie wraca jak bumerang .Na pewno z porno się uporałem dałem radę nie oglądam nie wchodzę ale ta masturbacja to już gorzej .Co do filmów nie one nie powodują tego że boje się jazdy samochodem to nie one powodują takie podejście .
  9. Dzień dobry, nie wiem jak usunąć konto natomiast przeczytałam wszystkie Twoje wpisy na forum. Zaczną od tego, że zauważyłam, że we wszystkich wpisach pojawia się u Ciebie sporo negatywnego myślenia i negatywnych scenariuszy. Nie podjąłeś jeszcze pracy a znajdujesz dużo argumentów za tym, że ta praca nie będzie Ci się podobała, opłacała, że będziesz zmęczony i nie będziesz miał czasu. Więc nie podejmujesz pracy, nie dokończyłeś edukacji. Spędzasz dużo czasu na masturbacji i oglądaniu filmów porno. Nabrałeś przekonania, że masz zbyt małego penisa i dlatego żadna dziewczyna Cię nie zaakceptuje. Więc nie próbujesz nawiązać znajomości. Obawiasz się o to, że spowodujesz wypadek lub ulegniesz wypadkowi za kierownicą samochodu - więc nie podchodzisz do egzaminu na prawo jazdy. Może warto by było gdybyś zastanowił się sam lub z psychoterapeutą nad przyczyną tego negatywnego nastawienia do siebie i swoich możliwości. Bo być może to Twoje myśli przeszkadzają Ci efektywnie działać. Co możesz zrobić: sprawdź ze specjalistą seksuologiem lub terapeuta uzależnień czy oglądanie porno i masturbacja nie stały się Towim uzależnieniem i czy to nie przeszkadza Ci w relacjach w realnej rzeczywistości oraz nie zniechęca do podjęcia pracy. Polecam ciekawy atykuł; https://magazynpismo.pl/porno-seks-lewestam-gang-bang/ W jednym wpisie pytasz o wpływ horrorów i thillerów na umysł - być może wyraża się w Twoim lęku przed prowadzeniem samochodu. Pozdrawiam, Katarzyna
  10. Chciałem usunąć swoje konto na tym forum bo nie ma po co tutaj go mieć jak nie dostałem odpowiedzi na moje tematy jakiejkolwiek .Już około 10 dni tutaj jak założyłem tematy i do tej pory nie odpowiedział mi nikt ani jedna osoba.Po co mieć mnie tutaj konto skoro tylko mam wejścia w temat ale nikt nie odpowie mnie nawet ? Myślałem że może jednak jakiś ekspert mnie coś odpisze cokolwiek jednak się myliłem ,chyba już nikt nawet zwykły użytkownik nie odpowie mnie nic .Wszedłem tutaj tylko bo ktoś mnie namówił żebym tutaj spróbował bo tutaj otrzymam pomoc i może ktoś mnie coś doradzi w moim problemie .Jednak już zaglądam tutaj od kilku dni czy jest jakaś odpowiedź na chociaż jeden mój temat jednak są tylko wyświetlenia .Tak więc nie ma sensu tutaj mieć konta skoro tylko ktoś czyta ten temat jaki napisałem a nie skomentuje nawet go w żaden sposób .Szkoda myślałem że może jednak ktoś mnie coś doradzi i coś da jakieś wskazówki co zrobić jak wyjść z moich problemów ? Jak nie ma żadnego odzewu ze strony tutejszych terapeutów którzy tutaj wiem że nie na każdy temat odpowiadają i nie w każdym się udzielają ale miałem nadzieję że chociaż na jeden będę miał odpowiedź .Jednak wolę w takim razie usunąć tutaj konto ale nie ma tutaj takiej opcji że można usunąć samemu jeśli ktoś ma taką ochotę już nie mieć tutaj konta ? Bo nie mam po co tutaj zaglądać jak nie mam odpowiedzi jakiejkolwiek .
  11. Dzień dobry, odpowiadając na Twoje pytanie - tak, dobrze by było gdybyś porozmawiała o swoich trudnościach z psychologiem. Nawet on-line. Z tego co piszesz Twoje trudności prawdopodobnie wynikają z nadmiernie krytykującej postawy Twojej mamy względem Ciebie. Skupiałaś się na tym, żeby spełniać jej oczekiwania a nie swoje, wydaje Ci się, że inni ludzie też Cię będą oceniać. Stąd niska samoocena, negatywne myślenie, ucieczka w książki, nieśmiałość i małomówność czy też zrywanie znajomości. Podczas terapii przyjrzysz się sobie, jaka naprawdę jesteś, ile masz zasobów i mocnych stron, nazwiesz swoje oczekiwania względem siebie i zaplanujesz jak je zrealizować, nauczysz się asertywności i stawiania granic swojej mamie tak abyś znalazła oparcie w sobie. Być może Twoje prawdziwe "ja" zostało stłamszone oczekiwaniami i krytyką. Być może uważasz swoje dążenia za nieistotne i nie warte bo ważniejsze jest postępowanie według wytycznych innych osób. Sprawdź czy to prawda. Realizując oczekiwania innych oddalasz się od siebie. Poznaj swoją wartość i daj sobie prawo decydowania o swoim życiu. Pozdrawiam, Katarzyna
  12. @Karolinabanonim piszesz o tym, że doświadczasz wielu negatywnych emocji, np. wstydu oraz masz niską samoocene ze względu na to jaki jest Twój ojciec. Wstyd to inaczej lęk przed oceną. Boisz się jak ocenią Cię ludzie ze względu na Twojego ojca. Twój ojciec jest dorosły i sam ponosi odpowiedzialność za swoje życie. Ty powinnaś pomyśleć o sobie - jaka Ty jesteś, jak Ty chcesz żyć i co możesz zrobić żeby realizować swoje plany. Jest wiele osób, które przeżywają takie same trudności jak Ty ze względu na sytuację w domu. Rozejrzyj się wokół siebie czy nie ma w Twojej okolicy poradni leczenia uzależnień a w niej zajęć terapeutycznych dla DDA (dorosłych Dzieci Alkoholików) lub grupy samopomocowej Al-Anon. Dowiesz się jak sobie radzić ze swoimi myślami i emocjami oraz jak nie brać odpowiedzialności za to co dzieje się w Twoim domu. Polecam artykuł: Pozdrawiam, Katarzyna
  13. A i dodałbym jeszcze, że panicznie boję się lekcji wychowania fizycznego. Po prostu wchodzę na salę i zaczyna mi się robić słabo. A ta sama aktywność, tyle że we własnym zakresie sprawia mi dużą przyjemność. No po prostu się to "kupy nie trzyma". Teraz to piszę i sam się z siebie śmieje. 😄
  14. Dzień dobry! Kilka lat temu po raz pierwszy doświadczyłem czegoś co trudno mi dobrze sklasyfikować: uczucie miękkich, "nieswoich" nóg i ogólna dezorientacja. Stało się to w galerii handlowej, a jako że było to moje pierwsze wyjście z domu po ciężkiej grypie - zbagatelizowałem to i zrzuciłem na karb osłabienia. Nie mniej od tego czasu w różnych sytuacjach, z różnymi osobami i z różną częstotliwością ten problem nawracał. Niczym się wtedy nie denerwowałem, nie miałem żadnych problemów ani osobistych, ani rodzinnych, ani zdrowotnych. Nagle, "jak grom z jasnego nieba", miękną mi nogi, lekko ciemnieje mi przed oczami, serce przyspiesza i najchętniej bym po prostu usiadł. Zrzuciłem to na brak kondycji, więc przystąpiłem do regularnego wysiłku (kilka razy w tygodniu grałem w tenisa). Niestety problem nie zniknął. Po kilku tygodniach przerwy pojawił się znowu, tym razem kiedy miałem w zimie zejść po oblodzonych schodach. Myślę sobie, że zmarzłem w nogi, więc dlatego ich nie czuję. Nadludzkim wysiłkiem udało mi się je pokonać - idąc po płaskim było mniej więcej ok. Sytuacja nabrała na tyle nieprzyjemnych rozmiarów, że udałem się na badania kardiologiczne. Początkowo podejrzewano tachykardię, nadciśnienie - ale po pogłębionej analizie obie hipotezy zostały obalone, nie mniej mam regularnie zalecone powtarzanie badań, ze względu tendencje rodzinne do chorób kardiologicznych. Niestety wcale się nie uspokoiłem - problem pozostał. W kompletnie losowych momentach pojawiają się u mnie mrowienia twarzy, rąk i nóg. Mam wrażenie ciała obcego w gardle, serce mi kołacze (to przyspiesza jakby chciało wyskoczyć z klatki piersiowej, a za sekundę zwalnia tak drastycznie, że zaczyna mi się kręcić w głowie). Jako, że jestem jeszcze uczniem liceum jest to dla mnie bardzo problematyczne, bo mam lęk przed pójściem do szkoły ze względu na to, że jeżeli wystąpią u mnie takie objawy nie mogę ani się przejść, ani napić wody, a już tym bardziej położyć. Chore przepisy oświatowe wymagają, żeby to rodzic odebrał mnie (!) od pielęgniarki. Więc u niej też nie mogę szukać pomocy, bo po prostu "utknę". Nie występują u mnie żadne inne lęki, typu agorafobia, bo od czasu pierwszego napadu kilkukrotnie występowałem publicznie i nie doświadczyłem wtedy żadnych przykrych objawów. Nie mam też problemu z tłumami, ani z miejscami z których nie mogę uciec - poruszam się tylko i wyłącznie komunikacją miejską (której zresztą jestem pasjonatem). Ogólnie mogę sprowadzić swój problem do lęku przed utratą przytomności i lęku przed atakiem lęku/paniki. No i moje pytanie: ktoś miał podobne problemy, jak sobie z nimi radziliście? Jest jakiś sposób żeby w miarę szybko przekonać samego siebie, że nic nam nie dolega? 😉
  15. Witajcie, Od 33 lat sufit to podloga, od urodzenia nadwrazliwy, od 16 roku zycia narkoman. Jestem tu zeby swobodnie rozmawiac z doswiadczonymi i specjalistami. To mnie uspokaja, skupia moja uwage. Mam ciagle hustawki nastroju i potworny natlok mysli. Miliony pomyslow i mysli, meczace. Uwielbiam muzyke, stymuluje mnie. Kazda. Wybiera nastroj.
  16. Oczywiście, że nic nie mówiąc zniszczysz jej życie. Człowiek z takim stosunkiem do kobiet nie zmieni się ot tak. Nie ty byłaś pierwsza na jego prawdopodobnej "liście" i nie ty byłaś/będziesz ostatnia. Powinnaś jej o tym powiedzieć i postarać się żeby to wydarzenie zmieniło też coś w tobie. Żebyś zrozumiała, że twoja relacja z nim poza aspektem seksualnym nie daje ci nic. Jest to relacja pusta, która cię niszczy i dla własnego dobra powinnaś zapomnieć o tym padalcu, a wcześniej z moralnego obowiązku nie dopuścić żeby najprawdopodobniej zniszczył jakiejś kobiecie życie ciągłymi zdradami, które co więcej niż pewne będą miały miejsce.
  17. Ostatni tydzień
  18. Jesli Twoch chlopak traktuje Cie powazniej od kolezanki, sytuacja w domu nie bedzie problemem. Radzisz sobie sama i to jest mega pozytyw. Nawet nie wiesz jak bardzo istotny
  19. Od dawna borykam się z bardzo trudną sprawą... Od ponad pięciu lat spotykam się z facetem w ramach 'układu łóżkowego'... historia jest dość zawiła i oczywiście wystąpiło w naszej relacji kilka przerw (głownie w wyniku moich decyzji), aczkolwiek na dłuższą metę prędzej czy później znowu pękam, ulegam jego staraniom i historia się powtarza.. Od niecałych dwóch lat mój.. właśnie jak go nazwać? Kochanek? Jest w 'związku' (cudzysłów z racji tego, że jest to związek na odległość, ona żyje w innym kraju). Gdy sie dowiedzialam o tym zerwałam ponownie relację, jednak po ok. 6mcach jego nachodzenia i 'starań' znowu zaczęliśmy się spotykać. Oczywiście czuje się z tym strasznie, ale jednocześnie nie umiem się od niego uwolnić. Za niecałe dwa miesiące mój 'kochanek' bierze ślub... a ja borykam się czy powiedzieć jego wybrance za jaką szuję wychodzi, czy poprostu odpuścić. Nie chodzi tu o zazdrość ani chęć by uprzykrzyć mu życie. Poprostu gdybym byla na jej miejscu chciałabym się dowiedzieć choćby dzień przed ślubem.. Z drugiej strony nie chce zniszczyć jej życia, pochodzi ona z tradycyjnej muzułmańskiej rodziny, gdzie taka sytuacja jest niebywałą hańbą... A może właśnie nie mówiąc zniszczę jej życie?
  20. Witam, jestem studentką w wieku 20 lat. Aktualnie szukam pracy i mieszkam z toksyczną matką, która wciąż mówi mi, co mam robić. Mam problemy z nawiązywaniem nowych znajomości,nie potrafię otworzyć się na ludzi. Przejmuję się opinią innnych osób.Znaczną część swojego czasu spędzam w domu przy książkach. Sądzę, że ma to związek z dzieciństwem. Po rozwodzie rodziców, tata wyprowadził się i nie angażował w życie córki. Matka ciągle krytykowała, oceniała ,nigdy nie była wsparciem. Jestem nieśmiała i małomówna. Nie angażuję się w związki. Często specjalnie zrywałam znajomości, gdy te stawały się poważne. Czuję się bezbronna i każdego dnia nękają mnie negatywne myśli. Trwa to odkąd pamiętam. Czytam dużo o technikach pozytywnego myślenia, radzenia sobie ze stresem oraz na temat rozwoju osobistego i próbuję stosować je w praktyce, lecz nie zawsze przynosi to odpowiedni efekt. Czy można to zmienić? Czy mogę pomóc sobie samej, czy konieczne jest skorzystanie z pomocy specjalisty?
  21. - W związku chcę tego, tego i tamtego. - A ja chcę to, to i tamto. - Stawiasz mi warunki?! - Nie, mówię tylko o swoich potrzebach. - Zamierzasz się licytować? - Komunikuję swoje oczekiwania. - Związek to nie handel wymienny! - Jedynie mówię, czego potrzebuję. - Możesz sobie pomarzyć. Nie jestem tu po to, by spełniać czyjeś wymagania. Poza tym to nie jest żadna transakcja. Nie pasuje ci, to tam są drzwi. - Tobie było wolno mówić o tym, czego chcesz, a mi nie? - Nikt mi nie będzie dyktował warunków. Umiem sobie radzić. Nie potrzebuję cię. Na twoje miejsce czeka cała kolejka osób zainteresowanych. Niektórym domniemana atrakcyjność jak woda sodowa uderza do głowy, zatem myślą tylko o sobie. Pozycjonują innych ludzi jako gorszych, usytuowanych niżej w hierarchii, a także adorują siebie i stosują manipulacje często nawet nie zdając sobie z tego sprawy. To częste zjawisko, więc zgaduję, że znacie ten typ, niestety. Na tak roszczeniowe i egocentryczne osoby lepiej uważać. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, psychoterapeuta przez Skype.
  22. Droga @Madziulka jesteś teraz w bardzo ważnym momencie życia, kiedy samodzielnie wybierasz dalszą swoją przyszłość. Już sama sytuacja jest źródłem dużej niepewności i lęku. Do tego dochodzą Twoje trudne relacje z mamą. Nie masz wpływu na jej reakcje oraz to, co mówiła Ci w przeszłości, ale masz wpływ na swoją przyszłość i na to, co TY wybierzesz. Lęk przed rozmową z mamą może okazać się gorszy, niż sama rozmowa, bo rozmowa może trwać kilka- kilkanaście minut, a lęk i czarne scenariusz przeżywasz już od jakiegoś czasu. Jesteś dorosłą osobą, która ma prawo wybierać tak, aby być szczęśliwą i przeżyć życie na swoich warunkach. Absolutnie nikt nie ma prawa nazywać Cię idiotką, nawet w żartach. Im szybciej podejmiesz tę rozmowę, tym szybciej pozbędziesz się tego strachu. Do rozmowy możesz przygotować się na kilka sposobów: zanotuj sobie na kartce najważniejsze argumenty, to co chcesz powiedziec w myślach przećwicz kilka wariantów rozmowy, zakładając najgorsze scenariusze- "mózg jest ślepy" i nie wie, czy to realne zdarzenie, czy wyobraźnia. Po którymś powtórzeniu takiej scenki zauważysz, że Twoje emocje nieco opadają przed samą rozmową wynotuj sobie swoje mocne strony, swoje zalety i stwierdzenia autoafirmacyjne. Przydadzą Ci się do "zbijania" ewentualnych argumentów. Przykładowe stwierdzenia autoafirmacyjne to np. "czasem popełniam błędy, lecz jestem dobrym człowiekiem". "Mam prawo się pomylić i doświadczać życia po swojemu" "jestem dobrym człowiekiem, zasługuję na szczęście" "potrafię zrobić...../ pracować, poradzę sobie w tej sytuacji" Poproś o wsparcie przyjaźnie nastawione Ci osoby: koleżanki, chłopaka. Niech każdy da Ci jakiś komplement, życzenia powodzenia, potwierdzą, że wierzą w Ciebie Trzymam kciuki za dokonanie wyboru, który będzie najlepszy dla Ciebie. Pozdrawiam serdecznie Mirela Batog
  23. Hej. Na wstepie powiem ze mam 19 lat. Czas wyboru studiow po klasie maturalnej. Lecz powinnam zacząć pd czegoś innego. Od malego moja mama nękała mnie w związku ze szkołą. Jak źle napisałam slowo w zeszycie w 1-3 przepisywałam calutko zeszyt od poczatku. W dalszej edukacji gdy dostalam 3 z sprawdzianu. drugiego dnia poprawialam ja bo balam soe ze mama zobaczy. Balam sie reakcji. Kolejnych krzykow. W gimnazjum juz nie szlo mi tal rewelacyjnie. Zaczely sie krzyki. Ze jak w podstawowce uczylam soe z noa to mialam same 5 a teraz jestem bardzo slaba. Ze nic nie potrafię. W liceum oczywoscoe to samo. Plus falt ze raz uslyszalam ze jest idiotka... Takich rzeczy sie nie zapomonina. Dzięki temu nigdy w zyciu nie mialam dobrego kontaktu z mama. Ogranoczal sie "czesc jak w szkole? Nic" "albo jej narzekania na wszystko". Od pewnego czasu kestem z chlopakiem i kestem bardzo zzyta z jego rodzina. Oczywiście mama kest o to zazdrosna. Ale to nie moja wina ze jego mama okazala mi przez ten krotki czas woecej milosco i rozmowy niz moja... Teraz przejde do sedna. Dostalam soe do jednej uczelni w mieście W a mój chlopak w mieście K. Jestesmy bardzo zzyci ze soba i rozlaka byla by dla nas koszmarem ogromnym. Moja mama mysli ze pojde na studia do W. A ja planuje isc do K na kirs i poprawoac mature. Nie wiem jak mam to powiedziec mamie. Dzięki życiu w strachu. Boje sie na powazniejsze rozmowy rozmawoac z mama. Przez co teraz tez soe cholernie boje i noe wiem co mam robić...
  24. Jestem licealistką i mam 18 lat. Od roku zmagam się z bardzo złym samopoczuciem. Aczkolwiek ten "słaby czas" nie trwa ciągle. Zdarzają się dni, w których jestem bardzo optymistyczna i wesoła. Wydaje mi się, że zatraciłam siebie w ostatnich latach. Odkąd pamiętam byłam "większa niż inne". Byłam z tego powodu wyśmiewana w gimnazjum, porównywana do świni itp. Dodatkowo w szkole, do której chodziłam, pracował mój tata. Przez całe 3 lata gimnazjum musiałam znosić przykre docinki kierowane w jego stronę, przezywanie i wyśmiewanie. Jednak na brak przyjaciółek nie mogłam się skarżyć, bo miałam ich wiele. Zawsze mnie wspierały i wiedziałam, że mogę na nie liczyć. Te 3 lata bardzo dużo mnie kosztowały. To właśnie w czasie gimnazjum znienawidziłam swojego ojca. Osiągnęło to taki poziom, że nawet nie umiałam przebywać w jego towarzystwie. W ostatniej klasie gimnazjum zabrałam się za odchudzanie. Na początku było to ograniczenie słodyczy, cukru i zaczęłam ćwiczyć. Kilogramy leciały i podobało mi się to. Jednakże z biegiem czasu wpadłam w jakąś paranoję. Próbowałam wymiotować, głodzić się, a moja waga stała w miejscu. Miałam ogromny problem z samoakceptacją. Nie mogłam na siebie patrzeć w lustrze, bo w odbiciu widziałam otyłą, brzydką osobę. Płakałam całymi nocami, przypominając sobie czasy gimnazjum. Rzecz w tym, że słowa wypowiedziane w tamtym okresie dotarły do mnie dopiero, gdy skończyłam tę szkołę. Nie miałam nawet sił wychodzić do ludzi. Rok temu moja mama poroniła. Było to wielkim ciosem w serce dla mojej rodziny. Odbiło się to również na mnie. Czułam pustkę w sercu, ponieważ mimo tego, że mama nie urodziła dziecka, czułam się już do niego przywiązana i już zaczęłam je kochać. Pod koniec maja tego roku pojechałam do Lwowa z moją klasą. Moje załamanie osiągnęło apogeum. Płakałam przy wszystkich 3 razy, gdyż wszystko zaczęło mnie przerastać. Wyolbrzymiałam wiele rzeczy, wmawiałam sobie niektóre sprawy i nie umiałam wytrzymać sama ze sobą. Po wycieczce obudziłam się jakby nowo narodzona. Czułam, że cały smutek zostawiłam na Ukrainie i w końcu umiałam spojrzeć na siebie normalnie. Czułam ulgę i lekkość, w końcu mogłam się uśmiechać naturalnie, rozmawiać z ludźmi. Znalazłam chłopaka, odnowiłam relacje ze starymi znajomymi, zaczęły się imprezki. Nawiązując do chłopaka... wiem, że jestem kochana. Problem w tym, że nie umiem mu tej miłości odwzajemnić. I wiem, że jeśli by odszedł, pewnie by mnie to nie przejęło zbytnio. Od 3 tygodni znowu wróciła mi ta obojętność. Wydarzyło się coś, czego nigdy bym się nie spodziewała. Mianowicie poszłam na ognisko. Wiadomo, na ognisku alkohol, papierosy itp. Tym razem byłam jedną z najbardziej trzeźwych osób. Podszedł do mnie chłopak, którego nienawidziłam, przez którego to wszystko się zaczęło- on zaczął mnie poniżać. Tamtego wieczoru się pogodziliśmy i zaczął mi mówić, że się we mnie zakochał. Wiedziałam, że przemawia przez niego wódka, więc nie wierzyłam w te słowa. Siedzieliśmy 10 metrów od ogniska, rozmawialiśmy i zaczął mnie całować najpierw po policzku, później chciał w usta. Przypominam, że mam chłopaka. Surowo odmówiłam i zaczęłam inny temat. Dołączył do nas mój przyjaciel. Również był pijany. Była noc i gwiazdy były tak pięknie widoczne, że nie mogłam się oprzeć i musiałam się położyć. Nagle poczułam, że mój przyjaciel mnie pocałował w usta. Odepchnęłam go i odwróciłam się od niego. I... zaczął się do mnie dobierać. Obrócił mnie do siebie siłą i wszedł na mnie, zaczął dawać swoją rękę na moją kobiecość i rozpinać pasek do spodni. Byłam w szoku, nie umiałam nic zrobić. Po jakimś czasie w końcu odzyskałam zdrowy rozsądek i go odepchnęłam i odeszłam. Czułam, jak gdyby ktoś wydarł ze mnie życie. Byłam przerażona. Mało tego... dopuściłam się zdrady - całowałam się z tym chłopakiem, którego nienawidziłam. Przez to wszystko nie umiałam zdrowo myśleć. Żałowałam tego strasznie. Powiedziałam mamie o zajściu i co usłyszałam? Że sama jestem sobie winna tego, że się do mnie dobierał mój "przyjaciel". Bardzo przykro mi się zrobiło, nie miałam w nikim wsparcia. Nikt nie rozumiał tego, czego go nie odepchnęłam, czemu nie dałam mu z liścia. Może nie na miejscu jest tu porównywać z osobami zgwałconymi, ale one wiedzą, że ciężko jest się bronić przed czymś takim. Od tamtego wieczoru chodzę obojętna. Prawie zerwałam z chłopakiem - wybaczył zdradę. Przyjaciółki się ode mnie odwróciły. Czuję się jak zwykła szmata, mam jakieś obsesje, lęki. Boję się dosłownie wszystkiego, będąc równocześnie obojętnym. Nie radzę sobie z tym już. Proszę o wsparcie.
  25. @pacynkpacynkowapanna na podstawie tak enigmatycznego opisu trudno cokolwiek doradzić poza zachęcaniem Was do wizyty u terapeuty par. Taka neutralna osoba pomoze Wam z boku przyjrzeć się temu, co się dzieje w Waszym związku i relacjach oraz wskaże obszary do pracy. Nawet, jeśli zdecydujecie się z mężem na rozstanie, to warto dać sobie szansę sprawdzić, co da się uratować z tej znajomości oraz zawalczyć o siebie. Zyczę dużo dobrego, Pozdrawiam Mirela Batog
  26. Jestem licealistką lat 18. Odkąd pamiętam, w mojej rodzinie nie układało się dobrze. Ojciec furiat, wyklinający matkę, nadużywający alkoholu z wiecznymi problemami ze znalezieniem pracy, skutek - brak pieniędzy. Pracuję od jakiegoś 15 roku życia by jakkolwiek dorównać rówieśnikom. Wstydze się tego, gdzie mieszkam, jak mieszkam, że nie stać mnie na wszystko oraz tego jaki jest mój ojciec. Boję się, że gdy mój chłopak dowie się o sytuacji w domu, oraz zobaczy jak żyję, to przestraszy się i mnie zostawi. Strach przed zaproszeniem go do domu mnie paraliżuje. Starałam się w delikatny sposób nakreślić sytuacje. Mówiłam, że "mam lekkie problemy z rodzicami" ale nie wiem, czy on w ogóle mnie rozumie. Czuję się gorzej od innych. Mam wrażenie, że po prostu mi czegoś brakuje, że nie jestem wystarczająco w czymś dobra. Mam ogromne problemy z samooceną. Wydaje mi się, że chyba przez to mam depresję. Nie umiem się cieszyć z życia a powinnam. Powinnam być wdzięczna ale nie jestem. Problemy w szkole, z ocenami są dla mnie nieistotne w porównaniu z problemami w domu. Kiedyś było kompletnie inaczej. Byłam najbardziej optymistyczną osobą w otoczeniu. Słyszałam słowa "jesteś najmilszą i najbardziej pozytywną osobą jaką znam", dziś słyszę "czemu ciągle jesteś taka smutna". Jestem po 2 nieudanych związkach, zostałam upokorzona i wykorzystana. Odeszły też ode mnie przyjaciółki, ale nie mogę powiedzieć, że jestem samotna, bo mam się do kogo odezwać, jednak długo zajęło mi zrozumienie, że nie jestem winna ich odejścia. Nie wiem czy można mi jakoś pomóc, ale nie daje już rady.
  27. Witam.Jestem matk,a 26 letniego chłopaka,który był do niedawna leczony clonazepamem z powodu stanów lękowych.POstanowił sam przerwać leczenie.Nie jestem w stanie przekonać go aby zwrócił się o pomoc do psychologa.Chce mu pomóc ale nie wiem jak.
  1. Załaduj więcej aktywności

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.