Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'depresja'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 302 wyników

  1. Prosty chłopak z nie banalnymi myślami szukający bardzo głeboko dziewczyny i tracący przez to nielicznych przyjaciół. Przez moje humory powoli lub szybko wszystko się rozwala. Potrzebuje szybkiego ratunku. Mialem mysli samobojcze
  2. Mam 32 lata nic w zyciu nie osiagnalem.Od około 17 roku zycia mam do czynienia z pornografia.Ma to duzy wplyw na moje życie.Obecnie nie pracuje.Utrzymuja mnie rodzice którzy sa w bardzo podeszłym wieku,sa schorowani.Bylem u psychiatry.Zazywam leki od 2.5 miesiąca.Chcialbym pojsc gdzies do pracy ale nie potrafie sie zmotywowac.Nie lubie kontaktu z ludzmi.Miewam wachania nastroju.Nawet nie mam z kim pogadac.Wiekszosc ludzi nie jest swiadoma ''matriksa''w jakim tkwimy.Bardzo trudno poznac osobe z ktora mozna by porozmawiac na powazne tematy typu relacje damsko-meskie,historia czy polityka.Jak sie zmotywowac aby zmienic swoje zycie i w jakis sposob je ulatwic mimo swiadomosci zycia w ''syfie''.
  3. Przez pomyłke poprzednia wiadomosc wylalam niedokonczona, wiec tutaj napisze ja jeszcze raz. Jestem uczennicą liceum I mam 18 lat. Zawsze byłam zamknięta w sobie I introwertyczna, jednak po śmierci mojego dziadka w 2011 roku, kompletnie się załamałam. Płakałam praktycznie codziennie, choć nikt o tym nie wiedział. Od tego czasu często towarzyszy mi przygnębienie, samotność I niska samoocena. Raz jest lepiej, raz gorzej. Od kilku miesiecy ten stan się nasilił I jestem smutna codziennie, nie mogę się tego wyzbyć. Jestem strasznie wrazliwa, wszystko biorę do siebie, czuje się niezrozumiała I bezwartościowa.Czesto pragne sie odezwac, jednak obawiam sie, ze powiem cos nie tak I sie upokorze, wiec wole milczec. Bez przerwy chce mi sie spac, najlepiej bym tylko ogladala telewizje, jadla I nic poza tym. Z jednej strony chciałabym kontaktu z drugim człowiekiem, ale jednak nieustannie sie izoluje. Wiem, że nigdy raczej nie posunelabym sie do samobojstwa, choc miewam rozne mysli. Nie wiem juz co robic, bo powoli mam juz dosyc takiego stanu rzeczy.
  4. Witam. Ciągły strach przed samotnością i utratą rodziców to ciągły stres, obniżenie nastroju, myśli o braku przyszłości. Nie umiem cieszyć się życiem. Przygnębienie jest tak silne, że odczuwam fizyczny ból. Moj nastrój zmienia się na radość z życia jak przestaje o tym myśleć, ale przechodzi po pewnym czasie i znowu jest dołek. Odechciewa się czegokolwiek ... Nie wyobrażam sobie dalszego życia, gdybym miał zostać sam. Teraz jestem w takim dołku, nawet nie chce mi się pisać, brak mi "słów". Nie widzę sensu życia dla samego siebie... Prawdopodobnie lekarstwem dla mnie, byłoby założenie własnej rodziny, ale nie chcę zepsuć komuś życia ... i koło się zamyka
  5. Mam 24 lata, studiuję i pracuję. Od kilku tygodniu nie mam na nic siły i ochoty. Jedyne co chcę robić to spędzić całe dnie w łóżku z dala od świata. Zmuszam się, żeby wstać do toalety, nie mówiąc już o przyjmowaniu posiłków. Mam ochotę zniknąć. Ogromne wyrzuty sumienia odreagowuję na swoim ciele poprzez cięcia. Pojawiają się u mnie myśli samobójcze, ale nie jest to mój cel. Chcę aby ten stan się zakończył. Czy to zwykłe zmęczenie, czy coś poważniejszego? Proszę o odpowiedź.
  6. Witam.Od 15 lat mam zaburzenia lekowe i fobie spoleczna.Od kilku lat nie biore lekow i nie chodze na terapie.Mam meza i dzieci.A jednak nie moge do konca byc szczesliwa,bo ciagle sie boje,ze malzenstwo mi sie rozpadnie.Siostra meza i tesciowa nienawidza mnie.Za nic, tak po prostu,poniewaz moj maz ma duze oszczednosci i dom.Obgaduja mnie,wysmiewaja,opowiadaja ludziom bzdury na moj temat.Moja matka tez mnie nienawidzi,chyba za to,ze ulozylam sobie zycie.Wysmiewa mnie,mowi,ze jestem mala (chociaz wie,ze zawsze mialam kompleksy z powodu wzrostu) i gruba (nie wiem czemu gruba,bo jestem .szczupla,nawet bardzo).Ostatnio znowu zauwazylam,ze obcy ludzie na ulicy smieja sie ze mnie i obgaduja.Kilka razy uslyszalam na ulicy slowa:ale brzydka.Boje sie,ze zwariuje.Przepraszam za brak polskich znakow.
  7. Dzień dobry . Nie wiem jak zacząć bo jestem pierwszy raz na takiej stronie z pomocą chociaż jakiś czas przeszłam okropne ciężką depresję lecz wstałam . Odkąd pamiętam mam depresję . Jako dziecko miałam po wypadku . Wszystko się zmieniło po nim w wieku 3 lat . Pogodzić się z tym nie umiem do teraz lecz rodzina też mi nie pomagała tylko uporczywie pomagała żebym straciła pewność siebie brak szacunku i zero wartości . Utwierdzali mnie w przekonaniu że jestem głupim nic nie wartym dzieckiem a także teraz w wieku 25 lat . Miałam bardzo ciężkie przejścia chociaż nie widać po mnie bo jestem bardzo silną osobą . Mimo wszystko walcze o każdy dzień . Chociaż ciężko żyć mi z depresją . Nikomu nie ufam . Jako dziecko prawie wszyscy się ze mnie wyśmiewali nawet rodzina . Wyzywali i poniżali jak śmiecia . W szkole też tak było wszyscy prawie mnie gnębili za wypadek a także że byłam zamknięta w sobie i byłam gruba . W pewnym momencie jako nastolatka schudłam stałam się szczupłą dziewczyną i do tej pory ale co z tego jak dalej wydaje mi się że jestem ohydna . Jako dziecko byłam inteligentną dziewczyną i energiczną ale od momentu kiedy zdarzył mi się ten wypadek czuję jakby stała w miejscu i mam paraliż żeby dalej pójść . Chciałabym się raz na zawsze wyleczyć z tych traum . Miałam najgorszą rodzinę po której nigdy nie mogłam liczyć na pomoc tylko na to żeby zepchnąć w dół . Moja mama jest alkoholiczką a mój ojciec tyranem który ją bił . Dużo słyszałam wyzwisk i przemocy . Chciałabym żeby ktoś mi pomógł ale nie w takich zdaniach typu wez się w garść , jesteś dzielna bo to nic nie pomaga tylko taka osoba umie i potrafi do każdego trafić ze swoim podejściem i będzie kierował się sercem a nie książkową wiedzą która tak nic nie pomaga bo sama próbowałam się z tego wyleczyć poprzez czytanie i praktykowanie ale to na chwile przynosi skutki a przyczyna tkwi głęboko w duszy i sercu , które jest bardzo poranione . Chciałam skorzystać z darmowych porad online ale nie mam pieniędzy niestety nie na leże do bogatych .Proszę o jakąś odpowiedz . Będzie mi miło i będę wdzięczna . Serdecznie pozdrawiam . Do widzenia
  8. Witam. Mój tato niedawno dowiedział się że ma guza mózgu. Nie wiem czy lekarze mu to powiedzieli ale mojej mamie tak, że z tym guzem można przeżyć do 13 miesięcy max. To przewrocilo nasze zycie do gory nogami. Tato udaje że jest ok ale wiem że to mocno przezywa. Jeszcze 3 tyg temu był całkowicie zdrowym człowiekiem. Mało co go interesuje teraz , zrobił się obojętny na wszystko. Nigdy nie byl wylewny ale teraz tez nie mowi nic o swoich uczuciach. Jak sie czuje. Chciałabym się dowiedzieć jak z nim rozmawiać? Jak go wesprzeć? Co mogę zrobić ? Boję się że popadnie w depresję. Dziękuję za jakąkolwiek porade
  9. Jestem z moim mężem w związku od 6 lat. Wiedziałam od początku że ma różne upodobania a propo sexu ale to mnie przerasta . Ja oczekuje bliskości , intymności , partnerstwa i tylko nas. On za to traktuje to tylko jako sex dla niego nie ma znaczenia bo mówi ze kocha tylko mnie a sex to tylko sex. Od jakiegoś czasu coraz bardziej go to zjada od środka stracił chęci że tka powiem do życia mówi że nie zasługuje na mnie bo jestem cudowna a on ma jakieś dziwne upodobania. On chce próbować różnych rzeczy swingowanie, life camerki czy inne. Ja po prostu nie potrafię się dzielić dla mnie małżeństwo to świętość nie ma osób trzecich dla mnie. Nie wiem jak mam mu pomoc za bardzo go kocham żeby go stracić. Wiele razem przelaliśmy moja chorobę czy kłopoty finansowe myśle ze jesteśmy dobra para .. tylko ten jeden problem ... yhh .. jestem bezsilna .
  10. 🤯Jestem 28 mężczyzna, rok temu zostałem ojcem, nie rade sobie z ta rola, pół roku temu zmieniłem prace gdzie wszyscy mnie lubili z wzajemnością. Pracuje teraz sam jak palec. Z żona układało nam sie dobrze po zmianie pracy zacząłem odczuwać smutek pustkę przestałem chcieć utrzymywać kontakt z ludzmi było mi złe, kontakty z żona sie popsuły nie miałem ochoty na seks ani na randki, mało spie mało jem uciekam z domu gdy mi zle. Czy to koniec miłości czy depresja i zanik uczuć? Czuje sie pusty i martwy w srodku, nie wiem czy kocham zonę czy to chwilowe zobojętnienie mojego umysłu???
  11. Witam. Jestem młodą 20 letnią kobietą. Od małego miałam ciężko w dzieciństwie. Ojca nigdy nie było w domu, a jak był to zawsze się awanturował. Mamie zawsze się obrywało , mi i mojej o 2 lata młodszej siostrze czasem też się zdarzyło dostać. Nie lubiałam być w domu. A kiedy miałam 10 lat mama wreszcie znalazła odwagę w sobie żeby wziąć rozwód. Było nam ciężko , mama i jej pensja pielęgniarki i my dwie z siostrą w wynajmowanym mieszkaniu. Starała się robić co mogła żebyśmy mialy jak najlepiej. Przyszedł czas gimnazjum, kiedy zdecydowałam się , że wstąpie do wolontariatu i będę pomagać innym. To dało mi wiele radości i satysfakcji. Kiedy byłam w technikum , zakochałam się 1 raz ale po roku czasu związek się rozpadł. Przyszedł czas na związek, chłopak , z którym bylam , okazal sie tyranem i damskim bokserem . To z nim straciłam to co kobieta ma najcenniejszego. Bałam się go. Teraz wiem, że to było najgorsze co mogłam zrobić ale stało się.. Myślałam, że po tym wszystkim nic już złego się nie stanie.. a jednak.. po jakimś czasie poszłam na ognisko z kolezanka gdzie byli jej znajomi... tam.. bardzo mnie skrzywdzono. Odebrano mi siłą godność kobiety. Zostałam zgwałona. Załamałam się. Nie mogłam patrzeć w lustro, brzydziłam się sobą. Nie chciałam już nic.. ale po mału doszłam do siebie. Widziałam w sobie zabawkę , nic nie wartą. Zaczęłam się dowartościowywać i wysyłać kolegom zdjęcia w stroju kąpielowym i bieliźnie. Strasznie tego żaluję. W 3 klasie technikum poznałam chłopaka, na początku dbał o mnie i zabiegał . Wszystko było idealnie ale po pół roku zmarla moja babcia. Byla dla mnie jak 2 mama bardzo to przezylam. Nie jadlam, nie chcialam wychodzic z domu. Ciagle klocilam sie z wtedy z chlopakiem. Po mału popadałam w depresje. Dzięki przyjaciołom i rodzinie wyszłam z tego. A z chłopakiem pól roku pozniej sie rozstalam. Poznałam po czasie aktualnego ukochanego. I byliśmy naprawdę szczęśliwi, ale wszystko zepsułam. Okłamywałam go , powiedziałam mu prawdę dopiero po czasie. Jest tak wspaniałym i kochającym facetem a ja to zepsułam.. zniszczyłam wszystko . Zepsułam go. Strasznie tego żaluję. Mój ukochany nie może zniesc mysli ze byl ktos przed nim, bo on byl ,,czysty". Pokochał mnie taką ale ja tak bardzo bałam sie go stracic ze oklamalam go w wielu kwestiach. Do tej pory jakoś to ciągniemy.. ale jest między nami źle. Ciągle się kłocimy, padaja ostre i gorzkie slowa , ktorych potem sie zaluje. Ostatnie czasy myślałam, zeby odejsc stąd. Napisałam nawet list ale może jestem zbyt wielkim tchorzem.. potrzebuje pomocy..
  12. Mężczyzna 24 lat, żonaty , bez dzieci Witam , Przychodzę tutaj o pomoc, od jakiegoś czasu mam jakieś napady których nie potrafię kontrolować. Jestem w delegacji jakiś czas już mój związek jest szczęśliwy ale od jakiegoś czasu dostaje coś do głowy,że moja żona mnie okłamuję zaczynam się nie kontrolować i wypisuje różne rzeczy które na pewno mojej żonie się nie podoba , chodzi o to że mam lęk że mnie zdradza, lub okłamuje ale to nie jest prawda , wszystko mam w swojej głowie. Nie wiem jak temu zapobiec . jak jestem w domu na miejscu wszystko jest normlanie , nawet jak wyjdzie z koleżankami na miasto to jestem spokojny i się nie martwię , tylko jak jestem po za domem to zaczynam mieć napady jakieś z których nie jestem zadowolony i już mnie wykańczają psychicznie, czasami mam nawet myśli co bym sobie zrobił, Czy jest tutaj jakiś lekarz który mogłby odpowiedzieć na pytanie i jak się kontrolować z tym ? nie którzy mówili mi, że mogę mieć schizofremię ale nie wiem a boje się iść do lekarza, że może stwierdzić że to prawda. Dziękuję bardzo
  13. Dzień dobry, mam 23 lata i jestem studentką. Nie jestem w stanie dokładnie określić, kiedy zaczęły się moje problemy. Może było to gimnazjum, gdy zamiast rozmawiać z koleżankami ja porównywałam rozmiar naszych ud (moje zawsze były największe). Może było to liceum, gdy nauczycielka z polskiego stwierdziła, że nadaję się idealnie na czarną owcę klasy. Może był to rok przerwy po nauce, gdy odkryłam, że mój ojciec zdradza moją mamą. A może były to obecne studia, gdzie wszystkie te problemy połączyły się łamiąc mnie kompletnie. Gdy jestem z bliskimi mi osobami czuję się w miarę szczęśliwa, gorzej jest gdy jestem sama. Zaczynają się myśli w głowie: że jestem bezwartościowa, że nikt by za mną nie płakał, że jestem brzydka i dlatego nigdy nie miałam chłopaka, że jestem beztalenciem. Najgorzej jest na uczelni, gdzie nie mam żadnych znajomych. Wychodząc z domu na studia zaczynam się pocić i głęboko oddychać. Czasami pocę się tak mocno, że nawet nie trafiam na zajęcia bo się wstydzę. Gdy wykładowca prosi o podzielenie się na grupy mam ochotę uciec, bo wiem, że będę musiała kogoś poprosić, aby łaskawie się nade mną zlitował. Gdy już jestem z kimś w grupie czuję się osądzana. Wyobrażam sobie co mogą o mnie myśleć, zawsze są to negatywne rzeczy. Nie mogę skupić się na nauce, przez co nie wiem nawet czy uda mi się dokończyć studia. Czy to depresja? Muszę też przyznać, że mam problem z jedzeniem. Odkąd dowiedziałam się o zdradzie taty zaczęłam jeść, wprost wpychać w siebie jedzenie na siłę, dzięki czemu mam teraz stwierdzoną otyłość. Nie wiem jak sobie poradzić z tym wszystkim. Nie chcę już bać się wychodzić do ludzi. Nie chcę już płakać myśląc o moim życiu.
  14. Witam, jestem 21 letnim studentem, od kiedy pamiętam mam depresję (mój stan regularnie się pogarsza, do tego pojawiła się fobia społeczna) jeszcze do niedawna potrafiłem sobie z tym jakoś radzić, ale niestety - jest coraz gorzej. Rzadko kiedy coś mi sprawia radość, tracę pewność siebie, mam niską (bardzo) samoocenę, codzienne czynności sprawiają mi trudności do tego stopnia że potrafię się kilka godzin przygotowywać do prostych rzeczy. Czuję się tak, jakbym był całkiem sam. Myśli samobójczych obecnie nie mam, ale okresowo się u mnie pojawiają mimo, że wiem że nic sobie nie zrobię. Mam garstkę znajomych, chociaż powoli stają się dla mnie obojętni. Zawieranie nowych znajomości samemu jest dla mnie niemożliwe. Myślałem nad psychoterapeutą, psychiatrą oraz samodzielnym leczeniu się benzodiazepinami lub ssr, ale na nic się nie potrafię zdecydować, mimo że wiem że jeśli niczego nie zrobię to będzie tylko gorzej.
  15. Witam, mój problem jest długi i skomplikowany. Mianowicie mam 2 dzieci z małżeństwa (nie mam rozwodu) mój mąż to człowiek pełen sprzeczności. Ma zdiagnoziwana chorobę afektywna dwubiegunowa oraz cierpi na alkoholizm. 11lat związku i od 3 się popsuło do tego stopnia, że wyprowadzilam się z domu. Zabrałam dzieci i wyprowadzilam się. Poznałam kogoś. Na początku wiadomo pięknie i cudownie. On sam ma swoja córkę mieszka za granica. Tak jakoś nasz "zwiazek" trwal 7 miesiecy. Jestem z nim w ciazy... Ale zaczęły się problemy. On ciagle mnie kontroluje, jest zazdrosny o wszystko ale najgorsze jest to iz nie akceptuje moich dzieci. Sa dla niego problemem. Jak jesteśmy razem to woli zniknac z domu niż spedzic czas z nami. Co do ciąży i dziecka tez raczej zerowe zainteresowanie. Teraz pojawil sie problem z jego wybuchami zlosci. A dla mnie pojawia sie problem w postaci mieszkania gdyz mieszkam w jego miejscowości z dala od swoich o 270km. Dzieci bardzo chca wracać do taty nie lubia mojego "partnera" sama nie wiem co robic? Mąż okazuje wielkie zainteresowanie nami, nawet moja ciaza. Bardzo chcialby żebysmy wrocili do domu. Ja nie wiem co robic? Z jednej strony bardzo tesknie za domem za tamtym miejscem i widze jak dzieci chcialyby tam wrocic ale z drugiej boje sie ze maz znow popadnie w to co bylo zdrade, alkohol brak pracy.... A druga strona medalu nowy "partner", rowniez jest czlowiekiem bardzo toksycznym i bardzo zazdrosnym. Dzieci nie dążą go sympatia nie chca tu mieszkac... Co robic? Jedne i drugi twierdza ze chca sie dla mnie zmienić ze kochaja. Tylko jedne i drugi mieli czas na zmiane.... POMOCY! Z gory dziekuje... Prosze mnie nie oceniac gdyż to jedna milionowa tego co opislam.
  16. Jestem kobietą, mam 32 lata, nie mam pracy, nie mam ubezpieczenia. Podejrzewam, że mam depresję, tak przynajmniej od 3 lat, może dłużej, ciężko stwierdzić. Mam prawie wszystkie objawy depresji (myśli samobójcze też - był taki czas, że całymi dniami nie myślałam o niczym innym). Jakieś pół roku temu zaczęłam brać wyciąg z dziurawca (bez konsultacji z lekarzem - wiem, że nie powinnam, ale nie byłam w stanie nikomu opowiedzieć, co się ze mną dzieje, po prostu czułam niemalże fizyczną blokadę). Biorę go do tej pory, pomaga, ale nie na tyle żebym dała radę ogarnąć swoje życie i zacząć robić to, co bym chciała. Potrzebuję wybrać się do psychiatry i na psychoterapię, bez tego się pewnie nigdy nie ogarnę. Tylko że jak wspomniałam - nie mam ubezpieczenia. Podobno chorzy psychicznie mogą się leczyć za darmo, ale nie wiem, czy to obejmuje również chorych na depresję. Poza tym psychiatra pewnie tak od razu depresji nie zdiagnozuje, tylko wyśle mnie najpierw na badania, żeby sprawdzić, czy jakiś fizyczny problem nie daje takich objawów, prawda? Czy w tej sytuacji mam jakąś możliwość otrzymać darmową pomoc, czy będę musiała zapłacić za wszystkie badania i wizyty u lekarzy? I czy mogłabym się dowiedzieć, jakie badania powinnam zrobić (żebym mogła przedstawić już jakieś wyniki u psychiatry, zamiast iść na wizytę tylko po to, żeby się dowiedzieć, na co się zbadać)?
  17. Witam! Na początku chciałbym opisać jak to się mniej więcej zaczęło.. Ostatnio przez moje zaniedbania miałem spory stres, wówczas wtedy miewałem mieszające się uczucia pesymizmu, przeplatane z lękiem i agresją. Zaczynało być coraz lepiej w momencie, gdy wychodziłem na prostą, a w ramach ciężkiej pracy zdecydowałem się na kupno zielonego suszu. Wszystko było dobrze, do pewnego momentu, gdy spaliłem tego o ciut za dużo. Po tym incydencie moja osoba przeżywała lęk na długo. Raz lub dwa razy dziennie moje ego momentami się rozsypuje i sam nie wiem co sądzić o tym świecie lub nad pewnymi sprawami. Widzę jakby wiele stron (argumentów, tez itp.), ale nie umiem do któregoś z tych się odnieść, czując przy tym smutek, apatię. Spekuluję też nad tym, że pogoda może mieć na to wpływ - im bardziej cieplej tym bardziej czuję senność, a co za tym idzie takowa "dysfunkcja". Objawy redukują się w okresie wieczornym. Nie wiem czy to w sumie jest od zmęczenia, lecz czuję, że przydałoby mi się trochę snu. Poprawę zauważam, gdy gram lub gadam z kimś, tak jakby zapominam o tym, a humor się podwyższa. Dodam również, że przestałem brać SSRI, a biorę je maluteńki kawałek tabletki (chcę je odrzucić) - w momencie gdy czuje syndromy zespołu odstawiennego. Jednym słowem: Senność, stany depresyjne, stany lękowe, brak konkretnego myślenia. Zapomniałbym, napisać że straciłem zdolność do odczuwania innych emocji niż neutralność i smutek. Chce po prostu wiedzieć co mi jest, nie oczekuję żadnych rad. Zapraszam do dyskusji i spekulacji. Pozdrawiam!
  18. Witam, byłem w związku przez 8 lat,był to mój drugi związek w pierwszym związku to ja byłem fundamentem podporą i dawałem z siebie wszystko co tylko mogłem a partnerka nie dawała nic od siebie w drugim związku w którym byłem 8 lat było odwrotnie nie dawałem nic od siebie,to partnerka wszystko robiła i o wszystko zabiegała ja myślałem że tak właśnie wygląda związek ale wziąłem się za lekturę i teraz już wiem na czym polega prawdziwa relacja partnerska ,byliśmy zaręczeni i wyjechałem do pracy na 7 miesięcy do Szwecji w celu zarobkowym chciałem zarobić na wesele w trakcie kiedy byłem w Szwecji moja nie doszła żona z początku utrzymywała ze mną normalnie kontakt,po miesiącu już ten kontakt zmalał aż pewnego dnia powiedziała mi że już jest szczęśliwa że jak wyjechałem zaczęła wchodzić na portale i szukała miłości której nigdy ode mnie nie dostała,a ja nie wierzyłem byliśmy przecież zaręczeni,usłyszawszy to że ja i ona to już temat zamknięty nie patrząc na konsekwencje wziąłem line i próbowałem się powiesić,gdyby nie pojawił się mój kolega w odpowiedniej chwili to by mnie już wśród żywych ludzi nie było Drugą swoją partnerkę bardzo kochałem kocham dalej powiedziałem że będę o nią walczył a ona mi na to że pójdzie na policje za stalking więc się wycofałem powiedziałem że kocham ją bardzo ale zależy mi na tym aby była szczęśliwa wiem dziś że to co było między nami nie można było nazwać związkiem,miałem wszystko w dupie obwiniam się o to że to wszystko moja wina że to ja ją wepchnąłem w ramiona nowego partnera,ale kocham ją bardzo na zabój nie wiem jak mam sobie z tym poradzić nie wiem czy to tak wypada zerwać zaręczyny przez telefon???były między nami chwile piękne ale były również kłótnie,gdyby nie kochała nie przyjęła by przecież zaręczyn Prawdziwa miłość niby wszystko przetrzyma i wybaczy a ja tylko potrzebowałem od niej jednej szansy na to aby pokazać że się zmienię dla nas,powiedziała mi że już mnie nie kocha że mnie nienawidzi można tak w ciągu jednego miesiąca tak zmienić podejście do drugiego człowieka,powiem jeszcze że zauroczyła się samą rozmową przez telefon z nowym facetem Nie potrafię sobie z tym poradzić w pierwszym związku nie zawiniłem w drugim tak na całej lini przyznałem się jej do tego i prosiłem tylko o szanse pokazania ile dla mnie znaczy nie dostałem jej. Nie potrafię sobie z tym poradzić moja miłość do niej jest tak silna że chciałem sobie odebrać życie,mam taką depresje że niby jest prawie lato a ja cały chodziłem trzęsłem się jak by było mi zimno,nie jadłem nic 4 dni. Nie wiem co mam zrobić jak zapomnieć skoro kładę się do łóżka zamykam oczy widzę swoją Anię dodam jeszcze że mam syndrom środkowego dziecka
  19. Kobieta lat 18 bulimia problemy z akceptacja samowyparcie chęć poprawy a mimo wszytko wracam do tego nie potrafię przestać najdłuzszy odstep to 2 tygodnie a potem przychodzi potrzeba napchania sie do rozpuku i wszystko zaczyna sie od poczatku. Ostatnio zauwzyłam że sie boję nie wiem dlaczego jestem bardziej strachliwa i nieufna do tego myśli samobójcze prawdopodobnie miałam w gimnazjum depresje ale nikt tego nie stwierdził nie chce aby ktoś o tym wiedział bo wezmą mnie za słabą , chce pomocy ale nie chce aby to się odbiło na moim życiu . Rodzina z kolei nie rozumie gdy zadaje podchwitliwe pytania oni wyskakują że to głupie i co trzeba mieć w głowie przecież jest dobrze. Oni nie rozumieją nawet ja tego nie rozumiem staram się być pozytywna ale mam takie wachania nastroju że sobie nie radze to że to pisze jest dla mnie głupie chciałam przestac ale musze w koncu to wyznac . Byłam w swoim zyciu raz blisko popełnienia samobójstwa ale mam blokadę coś mi mówi żebym tego nie robiła ze względu na rodzinę a gdy ide się wyspowiadać ksiadz mówi że kazdy ma takie chwile . Ale ja już nie wiem co robić chce przestać zwracać jedzenie bo mam swiadomość że przez to mój wygląd się zmienia zęby i bóle brzucha ale gdy jestem już na dobrej drodze coś sie schrzania .
  20. Witam, jestem 20letnią studentką (heh) psychologii. Odkąd zmarł mój ojciec, tzn odkąd miałam 9 lat ciągną się za mną problemy. Pomimo iż mam bardzo duże wyparcie przez 3 lata (jak tata chorował i kilka lat po tym jak umarł), moja mama mówiła mi, że chodziłam na terapie bo się samo okaleczałam. Od wtedy tak sobie radze z problemami. Miałam kilka lat przerwy od tego. W 2 klasie liceum miałam nieudaną próbę samobójczą, a właściwie miałam już to zrobić, a moja mama mnie powstrzymała tuż przed. Całe życie miałam wrażenie, że wszędzie jestem 5 kołem u wozu. Nie miałam bliskich przyjaciół, moi byli traktowali mnie jak przedmiot, mam wrażenie, ze nikt mnie nie szanuje poza moim obecnym chłopakiem. Nigdy nie nawiązałam bliskich relacji z rodziną. Dziś mam chłopaka, z którym mieszkam. Jestem non stop o niego zazdrosna, ciągle chodze zła. Jestem totalnie bez sił, nie mam żadneych zainteresowań oprócz spania, jestem na wymarzonych studiach a aktualnie mam gdzieś czy zdam pierwszy rok. Dodatkowo ostatnimi czasy nie chce wychodzić sama z domu. Wychodze tylko z psem na spacer albo jak pójdzie mój chłopak. Boje się wszelkich sytuacji społecznych. Ostatnio wszystko to sie skumulowało i miałam kolejną nieudaną próbę samobójczą (mój chłopak mnie uratował). Wszystko odreagowuje w alkoholu, płaczu i objadaniu się na zmianę z głodówkami. Nie stać mnie na psychologa, a już ani ja ani mój chłopak nie wiemy jak sobie z tym radzić. Terminy na nfz na nastepny rok a do tego czasu boje się, że znowu się będę próbowała zabić. Czy to depresja? Co mam robić?
  21. Mam 32 lata problem trwa od wielu lat. Dwa razy chodziłam na terapię . Pierwszy raz gdy miałam 18 lat , terapia trwała kilka miesięcy. Drugi raz gdy miałam 27 lat terapia trwała ponad rok. Nigdy nie dowiedziałam się jaka jest przyczyna moich dolegliwości. Moim problemem jest brak chęci do życia. W moim życiu wszystko teoretycznie jest ok. Nie jest kolorowo ale mam kochająca rodzinę, fajnych przyjaciół, stałą pracę , mieszkanie , hobby a mimo wszystko nie chce żyć. Gdybym mogła zniknąć z tego świata nie raniąc rodziców to bym tak zrobiła. Wiem że moi rodzice nie przeżyli by mojego samobójstwa. Tylko to trzyma mnie przy życiu. Nie umiemy żyć, każdy dzień to dla mnie wewnętrzny bój.
  22. Witam, mam chlopaka jednakze mimo tego czuje sie samotnie. On od zawsze lubil grac w gry komputerowe jednak na poczatku zwiazku znajdywal tez czas dla mnie i czerpac z tego czasu radosc. Po pewnym czasie zaczelismy sie od siebie oddalac i on stwierdzil ze radosc daje mu tylko obcowanie w wirtualnym swiecie w ktorym potrafi przesiedziec cale dnie, gdy wyjechalismy na pare dni na wakacje byl niezadowolony poniewaz nie mial dostepu do komputera przez co wynikalo wieel klotni. Ostatnio stwierdzil ze on marzy o zyciu w wirtualnym swiecie a w rzeczywistosci nic nie jest w stanie dam mu szczescia. Zastanawiam sie czy jest to uzaleznienie czy moze jakby poznal kogos innego to tez to by sie zmienilo? Kiedys spedzajac razem czas nie myslal o grach, nie wiem czy dlatego ze to byly pierwsze chwile spedzone razem czy nie wpadl wtedy jeszcze w uzaleznienie. Czy moze jest typem samotnika, dla ktorego to jest radosc? Niestety oprocz niewinnych marzen ostatnio miewa tez coraz czesciej zle nastroje wynikajce wlasnie z niemoznosci zycia w wyimaginowanej rzeczywistosci, nie ma checi do niczego, kontaktu z ludzmi czy chociazby jedzenia a wiekszosc dni przesypia. Czy to jest depresja czy moze jakis przejsciowy kryzys? Czy da sie zmienic jakos jego myslenie i sprawc by zaczal doceniac otaczajacy go swiat? Bardzo bym prosila o porade i opinie.
  23. Jak w tytule ....nie wiem zupełnie jak radzić sobie z bliska mi osoba,która choruje na zaburzenia lękowe,ale od początku.... Mam 32 lata mój mąż również,choruje on na zaburzenia lękowe.Nasze życie to piekło ...staram się mu pomagać,ale mam wrażenie,że wszystko co robię denerwuje go . Mój mąż ma do mnie pretensje o wszystko...przede wszystkim,że pracuje,że sam zostaje w domu...ale kto ma utrzymywać dom jak on nie pracuje?... Staralismy się o dziecko,ale niestety parametry nasienia mojego męża wyszły bardzo źle i to go dobiło,od tamtej pory czyli od roku przestaliśmy się starać a mąż zrezygnował z posiadania dziecka.Mam wrażenie,że ja też stałam mu się obojętna,na moje prośby o rozmowę reaguje agresja,a pytania czy kiedykolwiek wrócimy do starań o dziecko skwitował raz "jeśli chcesz mieć dziecko wyjdź na ulicę i niech ktoś Ci je zrobi " powiedział to kompletnie bez emocji ,nie w nerwach mam wrażenie,że tak naprawdę myśli...Obecnie mąż przeprowadził się do swojej matki ponieważ boi się być sam w mieszkaniu ja niestety nie zapewnie mu całodobowej opieki bo pracuje po prostu. Pakując się powiedział,że bardzo mnie kocha i modli się żeby wrócić w dobrym stanie żeby być ze mną. Nie wiem już co mam myśleć raz mówi jedno raz drugie...ostatnio powiedział,że czuje że byłby złym ojcem bo nie radzi sobie sam że sobą nawet...poza tym mówił również,że on czuje,że nie jest w stanie żyć normalnie,że normalne życie nie jest dla niego. Jak pracował to codziennie przed wyjściem z domu czuł się źle ,robiło mi się stabo ,niedobrze...w końcu skończyło się tym,że zmieniał pracę w ciągu dwóch lat 4razy aż w końcu przestań pracować bo psychicznie nie dawał rady... Obecnie mieszka u matki , czeka na wizytę u neurologa(ponieważ cały czas wmawia sobie,że mu coś poważnego dolega i szuka przyczyny u kolejnego doktora) plus chcę zmienić psychiatrę bo nie dogaduje się z obecną . Na psychoterapię nie chcę iść ponieważ uważa,że mu to nic nie da. Całymi dniami gra na telefonie i tablecie w grę online.wydaje na nią pieniądze i nie widzi w tym nic złego a ja widzę,że on ucieka w wirtualny świat bo nie radzi sobie w rzeczywistym. Jestem kompletnie w kropce.Nie wiem co zrobić .Czy jest jakaś szansa ,że mój mąż z tego wyjdzie?Czy ta jego obojętność i taki stosunek do mnie może być spowodowany choroba czy raczej nie powinnam idę łudzić i mąż naprawdę mnie już nie kocha? Czym mam starać się rozmawiać z nim o dziecku czy narazie odpuścić temat do momentu aż zacznie leczenie u nowej psychiatry ? Nie wiem co mam robić ..jak się zachowywać ....proszę o pomoc ...
  24. Mieszkam z zagranica z dziecimi i mezem nie mamu tu rodziny stalam sie bardzo zazdrosna o meza wprost stalo sie to moja choroba wpadlam przez niego w depresje stracilam poczucie wartosci chce btc szanowana i kochana miec meza czulego a nie przychodzacego z pracy i do wiecz na tel czy warto byc az tak zazdrosnym czy stac sie obijetnym aby lepiej zyc i spokojniej
  25. Mój przyjaciel ma 20lat, nie radzi sobie sam z sobą, wielokrotnie pisał, że już nie chce żyć. Ma dziewczynę której przestał okazywać uczucia, bo pojawiła się u niego jakaś bariera, okazało się, że dochodzi między nimi do szarpania, On sam nie rozumie dlaczego ponosi go agresja, mówił że starał się to zmienić wielokrotnie, ale nie udaje mu się i nie wie już co robić, uważa się za najgorszego na świecie, ale kocha ją, jednak nie chce iść do psychologa, mam wrażenie, że się boi chciałabym mu pomóc. Ostatnio zerwała z nim ale zapewne do siebie wrócą, jak mu pomóc, czego mu nie mówić żeby nie pogorszyć sytuacji? Czy jest w stanie sam dojść do źródła problemu? Jak przekonać go, że mimo wszystko zasługuje na szczęście? Nie skreśliłam go, bo to tylko człowiek, a przyczyna zachowania siedzi u niego głowie, ale bardzo chce im pomóc a nie mam na tyle wiedzy...

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.