Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'depresja'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 161 wyników

  1. Dzień dobry! Mam 40lat,jestem kobieta.Od 2 lat mam zdiagnozowana depresję,zaburzenia osobowosci mieszane oraz anoreksję. A tak po ludzku to "jestem nieszczęśliwa".i tak na prawdę nie wiem dlaczego.Nie dowiedziałam się tego na 3 miesięcznej terapii.Jestem od ponad 6 lat w związku z dziewczyną,skończyłam studia, miałam dobra prace...ale potem mnie zwolnili.Wyjechalam za granicę, jakoś nie potrafię znaleźć sensu w niczym.Mam "gówniana"pracę fizyczna. Są dni kiedy mam dużo pomysłów... nawet pozytywnych np.zeby zrobić kurs,czy zmienić pracę,a za 10 min uznaje to bez sensu.Wszystko dla mnie jest bez sensu.Zeby nie kredyt na mieszkanie to pewnie bym nie wyjechała nigdzie. Szwankuje też może zdrowie fizyczne,choruje na reumatoidalne zapalenie stawów,więc codziennie coś mnie boli.Staram się spacerować,jeżdżę na rowerze do pracy,słucham muzyki relaksacyjne,różnych wykładów ale nie jest lepiej.Nie stać mnie na psychoterapię,szczególnie za granicą.obawiam się też,że mogłabym się zakochać w prowadzącym/ej psychoterapię(raz mi się zdążyło).Kilka tyg.odstawilam leki które brałam,ale nie sądzę żeby to było przyczyną mego stanu.Moim największym problemem jest to że nie wiem co chce robić życiu,w którą stronę iść.Wszystkie drogi są takie same,prowadzą donikad.Kazda praca jest taka sama,nie daje mi żadnej satysfakcji a tylko cierpienie,że zle wydalam ciężko zarobione pieniądze.Tworzy się jakieś błędne koło,którego nie rozumiem,nic już nie rozumiem.Nawet nie potrafię opisać co mi jest...może ktoś mógłby,zechciałby mi pomóc...hmm ciężko tak przez internet
  2. Dzień dobry. Jestem 28 letnim mężczyzną. Mam dobrą pracę na stanowisku kierowniczym. Jestem parę miesięcy po ślubie. Problem dla mnie nie do przejścia nastał, kiedy dowiedziałem się, że nasze pierwsze dziecko nie będzie wymarzonym, pierworodnym synem. Do rozwiązania jeszcze trochę czasu, a ja czuję jakby świat mi się zawalił. Sytuacja jest tym bardziej trudna, bo kocham żonę i nie chcę w żaden sposób sprawiać jej przykrości swoim zawodem (nie jeden wieczór razem przepłakaliśmy), tym bardziej teraz kiedy oczekujemy córki. Żona mnie zna, wiedziała, że zawsze moim marzeniem było mieć choć jednego syna (zawsze mówiłem, że jak będzie choć jeden syn to potem mogę mieć same córki), nie raz mówiła mi też, że zmieniłem się o 360 stopni w podejściu do wszystkiego, w tym naszej ciąży (do TEJ wizyty u ginekologa dosłownie latałem ze szczęścia, wszystko mi się chciało, na 99% byłem pewien, że to będzie syn, celowaliśmy nawet w niego) Dziś jestem bierny. Mimo starań chodzę często zamyślony o tym, czy kiedykolwiek uda mi się jeszcze spełnić swoje marzenie (oboje chcemy mieć więcej dzieci). Codziennie czytam jakieś fora na temat planowania prawdopodobieństwa płci, to wszystko jest chore. Najgorzej jest kiedy widzę rodziców z małymi synkami (czuję ogromny żal, rozczarowanie, ogromną zazdrość, beznadzieje, smutek, bycie gorszym) czy rodziców z 2-3 córkami (strach), "zaglądam" do każdego wózka aby sprawdzić, jakiej płci jest dziecko, dołuje mnie wybieranie dziewczęcych ubranek (do TEGO momentu dosłownie uwielbiałem przeglądać ubranka, szczególnie chłopięce, oglądać gazetki ze sklepów z tym asortymentem, filmy i programy z małymi dziećmi....dziś nie mogę na to patrzeć, boję się, że będę miał same córki i choć zawsze najważniejszą sprawą życia była i jest dla mnie rodzina, one mimo tego, że będę je kochał najbardziej na świecie nigdy nie zastąpią mi synka). Czuję się podle, wiem, że muszę się trzymać ale czasem to jest silniejsze ode mnie. Czuję się gorszy. Nie potrafiłem nawet syna spłodzić. Sytuacja ta trwa już prawie 4 miesiące. Od tamtego czasu schudłem prawie 5kg. Zanikł mi apetyt. Zrobiłem ostatnio badania, jest na szczęście ok. Zauważyłem, że jak zawsze byłem pewny siebie, zdolny do działania i pełen optymizmu i energii - dziś często bierze mnie na płacz bezradności kiedy jestem sam bo nie chcę aby ktokolwiek widział mnie w takim stanie, zdołowanie, nie uśmiecham się już spontanicznie jak kiedyś, często udaję radość, stałem się apatyczny, bo coś najważniejszego straciłem, nadzieję na syna. Nie wiem co mi pomaga w takich chwilach. Chyba tylko myśli, że przecież jeszcze nie umieram i że mam jeszcze szanse aby swoje marzenie życia spełnić (tylko jak?? Tyle samo powodzeń i niepowodzeń ile sposobów na zwiększenie prawdopodobieństwa danej płci). Nic innego nie jest w stanie mnie pocieszyć, trzymać przy życiu. Najchętniej zaraz po pracy kładłbym się do łóżka i przespał resztę dnia. Co mogę zrobić, aby zwiększyć swoją motywację do działania i pozytywniejszego patrzenia na rzeczywistość? Żeby jak najbardziej zminimalizować cierpienia żony (wiem, że cierpi, ona to wszystko widzi)?. Czy to objawy depresji czy chwilowego załamania nerwowego? Nigdy w życiu nie przeżywałem takiego stanu. Czuję, że się wypalam. Czekam już z niecierpliwością na rozwiązanie. Mam nadzieję, że córka zajmie mnie na tyle, aby zminimalizować te wciąż krążące w mojej głowie myśli. Jedno jest pewne, nigdy nie dam jej odczuć tego, że w życiu nie da mi tego co dałby mi syn a ja jestem przez to niespełniony życiowo. Dziś wstałem, wszystko niby ok, czytam poranną gazetę, tam historia rodziny i zdjęcia małych synów. To wystarczyło. Żal i smutek, dlaczego nie mogłem mieć teraz wymarzonego syna przez cały dzień, a nie ma jeszcze nawet godz. 18. Żona mówi, że serce jej pęka kiedy widzi mnie takiego, mnie wtedy pęka podwójnie. Zaczynam ją nawet przepraszać, że ma takiego męża.
  3. Jestem osiemnasto letnim uczniem trzeciej klasy technikum informatycznego. Mój problem polega na tym, że nie potrafię się wyspać, praktycznie cały dzień od kilku lat jestem zmęczony w ciągu dnia. Przez to, że nie mogę się wyspać mam ogromne problemy z koncentracją oraz pamięcią. Problemy z podejmowaniem decyzji, codziennie przeżywam duży stres. Dawne hobby przestały mnie interesować. Byłem z tym problemem u prywatnej Pani psycholog, która stwierdziła, że nie mam depresji - zadawała pytania o masturbację, czy miałem dziewczynę, uprawiałem seks(???) itp. Stwierdziła, że mogę mieć problemy z tarczycą - więc dobrze, wykonałem badania na tarczyce, również prywatnie, bo nie chce aby ktokolwiek się o tym dowiedział i tarczyca w jak najlepszym stanie(jedynie FT4 troszke wyższe ale lekarz prowadzący powiedział, że to przez stres). Wykonałem również wszystkie inne badania, morfologia, mocz, no ogólnie ogólne badania. Wszystkie wyniki są bardzo dobre. Miewam dość często myśli samobójcze, ale i tak bym nie był w stanie się zabić. Co to może być za problem? Opisałem to bardzo ogólnie i nie wiem czy na podstawie mojego opisu uda się coś wywnioskować.
  4. Od początku 2018 roku do lipca zdarzały mi się bezsenne noce raz/ dwa razy w miesiącu . W lipcu rozstałam się z chłopakiem.To ja zerwałam a powodem tego było to ze zdarzyła się przypadkiem sytuacja która bardzo mnie zabolała i nie mogłam sobie z nią poradzić . Wróciliśmy do siebie ale ja również często wracam myślami do tamtego zdarzenia i sama siebie dręcze. Teraz jesienią moje zaburzenia snu się nasiliły . Potrafię nie spać dwie noce pod rząd i nawet nie odczuwam zmęczenia . Mam ochotę płakać i krzyczeć, jestem na siebie wściekła i czasami miewam myśli samobójcze . Nie wiem co mam robić , gdzie szukać pomocy. Jak wyleczyć się z bezsenności ? Co noc kładę się zmęczona , próbuje zasnąć i nagle zmęczenie przechodzi i leżę tak do rana co jakiś czas miewając ataki paniki i złości ...
  5. Witam. To mój pierwszy post tutaj. Od dawna zbierałam się, aby wybrać się do psychologa, ale niestety nigdy nie miałam na to wystarczająco odwagi. Mam 19 lat, w tym roku mam maturę. Jestem osobą nieśmiałą, cichą, zamkniętą w sobie. Mam bardzo niską samoocenę, wszystkiego się obawiam, zawsze w każdej sprawie doszukuję się złej strony. Miałam kiedyś osoby, na których mi bardzo zależało, każdy po kolei mnie dotkliwie zranił i opuścił. Oni nie zdawali sobie sprawy z tego ile siły mi dają, ile dla mnie znaczą. Co do rodziny... od małego nie lubiłam przebywać w domu. Rodzice często się kłócili, dalej to robią, zawsze występowały też elementy przemocy. Mam 2 młodszych braci o których bardzo się przez to martwię. Najwięcej przykrych słów w życiu usłyszałam od rodziców. To oni sprawili że wszystkiego się boję, że nie wierzę w siebie. W tym momencie zostałam sama. Niedawno opuścił mnie bardzo bliski przyjaciel, z którym wiązałam plany na przyszłość, była to osoba której wszystko mogłam powiedzieć, wszystko o mnie wiedział. Zostawił mnie dlatego że poprosiłam go o pomoc, miałam trudny czas w moim życiu, codziennie płakałam, nie wychodziłam z łóżka, nic nie jadłam kilka dni. Pierwszy raz w życiu poprosiłam kogoś o pomoc i ten pierwszy jedyny raz zostałam odtrącona i pozostawiona sama sobie. Czuję się bardzo samotna. Nie mam nikogo bliskiego z kim mogę porozmawiać, wyjść, wyżalić się, cokolwiek. Rodzice mnie wyśmieją i stwierdzą że zwracam na siebie uwagę. Takie stany codziennego płaczu, głodowania, niewychodzenia z łóżka, totalnej niechęci do czegokolwiek, do życia mam od około 2 lat, powtarzają się co jakiś czas. Ostatnio nasilone. Ciężko mi jest się wtedy opanować. Tak, miałam myśli samobójcze, modlę się o śmierć od dawna. Dlaczego? Ponieważ boję się przyszłości, że nie poradzę sobie na studiach, że nie znajdę pracy, nie znajdę miłości, że nie będę miała nikogo bliskiego, że to i tak prowadzi do nikąd. Będę się uczyć jeszcze kilka lat, pójdę do pracy, szybko minie te kilkadziesiąt lat i koniec, jaki jest tego cel? Wiem, że to co pisze może wydawać się głupie, ale potrzebowałam to wreszcie z siebie wydusić. Nie mam pojęcia co robić. Czy ja tylko mam jakieś młodzieńcze urojenia czy czas wybrać się do specjalisty?
  6. Jestem dziewczyną w wieku 18 lat. Aktualnie chodzę do klasy maturalnej. To co odczuwam zaczęło się już w gimnazjum. Mój główny problem polega na braku chęci do życia. Czuję w sobie ogromną pustkę, nie odczuwam prawie nic, jedyną radość sprawiają mi jeszcze koncerty, jedynie podczas tego czuję sie wolna, szczera, radosna i myślę, że dla tej chwili mogę żyć. Po skończonym koncercie znowu wraca stan przygnębienia. Często nie chce mi się wstawać z łóżka, spotykać się z ludzmi. Wolę być zamknięta w pokoju, a jeśli wychodzę to upijam się, bo w alkoholu i papierosach widzę pewną drogę ucieczi od tego stanu. Bywało też, że się okaleczałam, ponieważ bół fizyczny jest bardziej znośny dla mnie niż psychiczny. Myślę o śmierci jako o rowiązaniu tego problemu. W szkole mam bardzo dużo stresu, nie sypiam nocami. W prywatnym życiu wciąż czuję się zagubiona, nie umiem z nikim zbudować bliższej realcji, nie wiem jakie studia wybrać, co chcę robić w życiu. Czuje tylko smutek i chęć ciągłego leżenia - wtedy nawet nic nie robię ani o niczym nie myślę, tylko po prostu leżę gapiąc się w jeden punkt. Takie stany trwają parę tygodni po czym znowu muszę wyjść do ludzi aby całkowicie się nie odizolować od świata. Często wagrauję po to aby nie przebywać w tej szkole z ludzmi, bo czuję że jest ich tam za dużo i duszę się w tym otoczeniu. Czasami sama u siebie dostrzegam dwie inne postawy, gdyż czasami sobie mowię, że nie ma co się użalać, tylko trzeba działać i mieć to wszystko jak i wszystkich gdzieś, a czasami po prostu jedyne co robię to płaczę z bezsilności do samej siebie. Mam także problemy z akceptacją własnej osoby, dlatego staram się grać kogoś kim nie jestem. Nie umiem wyrażać swoich uczuć i emocji - "jestem twarda, oschła i bez uczuć". Z nikim o tym nie rozmawiałam, bo wątpieę, że ktokolwiek może to zrouzmieć. Moim pytaniem jest jak sobie z tym wszytskim poradzić, jak w końcu odnaleźć się w życiu?
  7. Smutne życie

    Moja psychika woła o pomoc

    Jestem jedynaczką. Mam 32 lata i mieszkam z chłopakiem u moich rodziców. Mój ojciec jest człowiekiem poważanym, ma własny biznes. Ja, on i mama poświęciliśmy wszystko dla JEGO firmy. Mama ma problemy z alkoholem, jest nieuleczalnie chora na raka, teraz ma kolejny nawrót choroby, mimo to zawsze stara się, pracuje u niego, ponad swoje siły, ja zresztą też. Poświęciłam znajomych, własną rodzinę (zawsze ważniejsza była praca, bo on dążył do swoich - teraz już wiem - chorych ambicji) a my nigdy mu się nie sprzeciwiałyśmy. Całe nasze życie jest obarczone poczuciem winy, bo ON zawsze uważał, że się do niczego nie nadajemy. Wszędzie i wszystkim opowiadał, że wszystko robi dla nas, że mamy wszystko a w domu wypominał każdy grosz, uważał, że go okradamy. Ojciec pije, dużo, często. Matka jest na skraju wyczerpania, ja też już nie daję rady, moje życie to depresja, anoreksja i bulimia na zmianę połączona z kilkuletnim upijaniem się na umór na imprezach (od 4 lat w ogóle nie piję). Własnymi siłami próbujemy z chłopakiem postawić dom i się wyprowadzić (oczywiście 300 metrów dalej,ale mój ojciec jest z tego powodu wściekły bo skoro on mieszka zaraz obok firmy to i ja powinnam a po za tym drugi dom to NIEPOTRZEBNY WYDATEK). Problem w tym, że mama ma nawrót choroby, my się mamy wyprowadzić do końca roku, boję się ją z nim zostawić samą...mama się nie wyprowadzi od niego, jest zła jak pn pije,albo krzyczy a jak przestanie to już biega nad nim, jest taką ofiarą, ja zresztą powtarzam ten sam schemat. Mam pierwszy wolny dzień od 3 tygodni i nie mam siły na nic konstruktywnego, ON znów popsuł nam weekend, siedzę i płaczę, chłopak jest w pracy (pracuje też u niego). Co ja mam robić. Jak pomóc sobie i mamie. Nie daję sobie rady psychicznie, ciągle żyję w stresie i nerwach
  8. Jestem mama 6letniej corki ,mieszkam na stale w Anglii od ponad 7lat.. jestem czlowiekiem ktory ma natlok problemow w swoim zyciu, pieniadze, kariera zawodowa,nieudane zwiazki I relacja z corka.. Moj problem polega na tym ze martwie sie jak bede odebrana przez ludzi dookola mnie,zamykam sie w sobie nie mowie Co mnie boli do momentu az wybucham..odrzucam wszystkich,odpuszczam poddaje sie i i nie umiem rozmzawiac o tym co czuje..draznia mnie male rzeczy,lubie kiedy wszystko jest poprostu tak jak u innych, bardzo duzy wplyw ma na mnie to jak inni maja i jak chce aby ludzie odbierali mnie.. nie umiem przyznac sie do swoich slabosci i porazek .. liczac ze ktos sie domysli i poprostu mnie ocali .. duzo wymagam od swoich parnerow liczac ze reszta sama sie zrobi.. nie potrafie pokazywac uczuc nie jestem wylewna uciekam w swiat telefonow.. do mojego dziecka brak mi cierpliwosci, nie potrafie sie do konca zaangazowac w jej rozwoj.. jestem leniwym czlowiekiem ktory chce miec latwe zycie I sukcesy za nic.. nie dzialam daje problemom dominowac zyje ciagle w stresie zamartwiona ze co bedzie kiedy to wszystko odwlekane spadnie na mnie .. w zwiazkach bardzo szybko sie angazuje widze w parnetrze pewnego rodzaju ocalenie.. chce zeby byl idealny w moich oczach nie mysle o jego odczuciach.. skupiona jestem na tym ze to ja sie staram a on ciagle robi cos nie tak nie doceniam nie ciesze sie z tego co dostaje..jestem na duzym zakrecie zycia potrzebuje pomocy wiem ze przyszedl czas kiedy musze zaczac nad soba pracowac tylko nie do konca wiem jak
  9. Cześć jestem Maciek, mam 21 lat i problem.. Nie moge znaleźć siebie, a raczej swojego miejsca na tym pięknym świecie.. Praktycznie połowe życia interesuje się grafiką komputerową i montazem filmów, cały czas to robiłem i uczyłem się tego, zamiast mieć dobre stopnie w szkole.. Byłem w wojsku, moglem zostać żołnierzem zawodowym - końcowo zrezygnowałem, domyślacie się pewnie reakcji rodziców.. ale końcowo wspierali mnie i zrozumieli ze nie widzę tam siebie, później zacząłem pracę w firmie jako grafik ! mmm praca wymarzona, a jednak nie.. źle się czułem tam, każdy dzień to męka zrezygnowałem.. i znowu wiecie jak rodzice.. Pracowałem jako freelancer i w sumie było mi dobrze, na własne potrzeby udało mi się zarobić, ale nie utrzymałbym się za to, natomiast mialem łatwiej bo mieszkam z rodzicami. Teraz po 6 miesiacach znalazlem prace i pracuję dalej jako grafik ok. 2 miesięcy i historia się powtarza. Nie czuje się dobrze, mimo że robię to co lubię, to moja pasja, ale dzień w dzień mam doła kolejnym dniem pracy. Męczy mnie że ktoś mi trzyma ryzy 8 godzin w ciągu dnia a nie ja sobie ustawiam - np. Klient potrzebuje na 17 projekt to zacznę robić to o 12 i zdążę, Mam kolegę który również interesuje się filmowaniem i już mamy za sobą kilka projektów dla klientów. Chciałbym być sam sobie szefem i jakoś w tą stronę się rozwijać, ale boje się że porzucę tą pracę i zostanę z niczym. Boję się też znowu reakcji rodziców, że pomyślą że po prostu jestem nierobem albo jakimś totalnym leniem. Sam nie wiem jak mam się zachować w tej sytuacji. Nie mam zamiaru dopuścić do takie stanu w życiu, że będę przeżywał wieczne cierpienie spowodowane nie spełnieniem się zawodowo. Coś ze mną jest nie tak.. Albo mam rozum gdzie myślę że życie to sielanka i wyobrażenia jak z bajki, albo po prostu szukam siebie i nie chce przyjmować świata takim jakim dostaje od losu a chce po prostu sobie tą dobrą dla mnie rzeczywistość stworzyć. Proszę Was o opinię czy żyje w bajkowym świecie czy to że chce tak a nie inaczej jest normalne i dobre. Wskazówki, jak powinienem postępować. Z góry dziękuje i pozdrawiam Was serdecznie
  10. niewiem88

    Nienawidze siebie

    Mam 18 lat i chciałabym być kimś zupełnie innym. Uważam, że nikt nie chciałby bliżej poznać mojej osoby, nie jestem warta niczyjej uwagi. Mam jedynie dwie znajome, które nie interesują sie moim życiem, nie mam im tego za złe. Nigdy nie miałam dłuższego kontaktu z płcią przeciwną to pewnie przez moją samoocene sięgającą dna i chorobliwej nieśmiałości. Prawie codziennie miewam myśli samobójcze, nawet wyobrażam sobie swój pogrzeb na którym nikogo nie ma. Dwa razy próbowałam się zabić, okaleczam się. Moja matka, która przez chwile jest przejęta sytuacją na tyle, że zapomina o moich wizytach u psychologa w niczym mi nie pomaga. Wychodząc na ulice czuje tylko zazdrość i gniew. Od roku zaczełam sięgać po alkohol.Być może taki wiek, przejaw buntu ale na dłuższą metę nie wyobrażam sobie bez niego samotnie spędzonych chwil, czyli mojej rutyny. W wielkim skrócie proszę o pomoc i poradę, która pomoże mi zaakceptować siebię. Dziekuję.
  11. witam, piszę ponieważ potrzebuję pomocy. To co opiszę wskazuje tylko na jedno potrzebuje szybkiej pomocy. Nazywam się Marta mam 30 lat, nie mam dzieci, nie mam męża. Mieszkam z partnerem od roku. w 2013 roku stwierdzono u mnie depresję dwubiegunową. to choroba nieuleczalna i chociaż nawet podczas terepii czułam się spokojna i zdrowa pogodziłam się z ta chorobą i ją zaakceptowałam. Tak mam depresję dwubiegunową i strasznie utrudnia mi to życie. To powracające napady mani i depresji. Utrudnia mi to pracę i życie prywatne. Byłam dwa miesiące w szpitalu. Po wyjściu ze szpitala po terapii farmakologicznej nie pamiętałam niczego. opinia była jednoznaczna: Podobno zachorowałam na nią ponieważ byłam uzależniona od marihuany. Ale wydaje mi się, że po prostu taka się urodziłam. Możliwe że sięganie po używki było drogą odskoczni, sposobem na nudę ale także słabością wynikającą właśnie z tej choroby. Po wyjściu ze szpitala, byłam szczęśliwa, pełna życia. Zaczełam spotykać się z ciekawymi ludźmi, korzystać z życia. Żyć pełnią życia. Niestety nie trwało to długo. Od 2016 roku regulanie piję oraz sięgam po marihuanę. Depresja wróciła niczym moja przyjaciółka, która osaczyła mnie i kusi do zakończenia mojego życia. Wszystko, zaczęło się gdy w 2017 roku rozstałam się z pewnym chłopakiem. Byliśmy ze sobą rok, trochę imprezowaliśmy ale ten związek zakończył się ponieważ był toksyczny. Dochodziło do zdrad obustronnych. Kłótni awantur. Pod koniec tej relacji zaczełam uciekać znów w marihuanę. Na dzień dzisiejszy. Przez całe dnie płaczę, mam problemy w pracy, pojawiły się myśli samobójcze. Wydaje mi się, że wszyscy robią coś dla mnie albo przeciwko mnie. Mam wrażenie, że docierają do mnie głosy które nie są moimi myślami. Zaczełam zwracać uwagę na ludzi i wydaje mi się, że naruszają moją granicę intymna. Mam wrażenie, że popadłam już w taką manię, że gdy kiedyś wrócę z pracy to mój partner zastanie mnie w wannie ze wrzuconą suszarką. Wyobrażam sobie, że lokalność wywiera na nas wpływ - i wydaje mi się, że jakiś wyimaginowany chłopak o mnie dba, albo jakiś wielki niewidzialny facet. Mam też wrażenie, że w miejscowości której mieszkam, jesteśmy społeczeństwo lokalne dzieli się w taki sposób, na kobiety i mężczyzn,dzieci, emarytów czyli rodziny- a te rodziny pogrywają mną bo nie mam tu nikogo czyli stosują na mnie jakieś manipulacje. Bo niczego nie posiadam. Mam kiepsko płatną pracę, mieszkam nie w swoim mieszkaniu, nie wiem co z sobą zrobić. wiem brzmi, jak totalnie urojeniowa schizofremia. W pracy pracuję w branży call center, wydaje mi się, że jestem tak otwarta wewnętrznie, że słyszę dokładnie każdy szelest. Te dzwięki przeszywają mnie i tracę kontrolę nad tym co robię. Następnie uroiłam sobię, że podczas dzwonienia w pracy, gram z ludźmi w jakaś grę o wynik,że wplątują mnie w jakieś dziwne manipulacyjne taktyki. Możliwe, że ktoś wie, że palę marihuanę i przez to poddawana jestem jakimś manipulacją. Nie wiem wiem, jedno mam myśli urojeniowe a "coś" lub ktoś stara się to wykorzystać. Mój partner też jest uzależniony. podsumowując jak byłam nastolatka miałam problemy z narkotykami niedawno sie przeprowadziłam straciłam kontrole nad własnym zyciem w 2013 roku chorowałam na depresje dwubiegunową wiem ze jest to choroba nieuleczalna byłam dwa miesiace w szpitalu nie pamiętałam nic sprzed choroby od roku mam chyba nawroty przez 5 lat po chorobie byłam szczesliwą spełniona kobieta jednak zaczełam spotykać sie z różnymi mezczyznami zaczełam tez przyjmowac od nich pieniadze za spotkania wróciłam do używek. od 2016 regularnie piję alkohol. od jakiegos czasu wszytsko zaczeło się przypominać zaczełam słyszeć jakby męskie głosy w swojej głowie których nie potrafię zaakceptować Wyobrażam sobie niestworzone sytuacje, że ludzie prowadzą, ze mną jakąś swoją gierkę. że świat jest podzielony na mężczyzn i kobiety i dzieci które to niby dbają o nas i decydują o naszym życiu. Zaczełam robić błedy ortograficzne. Mam problemy czasami z mówieniem zaczełam seplenić. mam wrażenie że to co słysze nie jest moimi myślami wydaje mi sie ze cos mna manipuluje i odejmuje decyzje za mnie nie radze sobie w pracy zaczełam niekontrolowac tego co mowię moja gestykulacja jest niekontrolowana mam problemy z chodzeniem do toalety pojawiły sie tez mysli samobojcze mam wrazenie jakby wszystkie moje rzeczy osobiste jak np. telefon czy komupter wydaje mi sie w miejscowoscie ktorej mieszkam coś mna pogrywa " jakaś siłą wyższa" ze ludzie robia wszytsko dla nas albo przeciwko nam.
  12. berry.fruitt

    Czy to depresja?

    Moje problemy zaczęły się 5 lat temu.Byłam zakochana w najlepszym przyjacielu. Mimo młodego wieku (13 lat) miałam już swoje atuty fizyczne. K. był w moim wieku, próbował mnie zgwałcić na oczach swojego młodszego (3 letniego) brata. Byłam przerażona, ucieklam do domu i przebrałam się, po czym niezbyt chętnie wróciłam do niego. Musiałam by pomóc w opiece nad małym M. Później, znów się zakochałam i znów prawie zostałam zgwałcona. Czułam, że moje ciało nic juz nie znaczy i jest tylko zabawką. Było mi obojętne co się wydarzy. Przez to, byłam molestowana przez trzeciego chłopaka. Zaczęłam się ciąć. Często płakałam i uciekałam w towarzystwo niezbyt dobre dla mojego stanu psychicznego. Gdy mama odkryła moje blizny, powiedziała o tym rodzinie K. ponieważ byliśmy bardzo blisko. Nie chcieli mi wierzyć, że K coś takiego zrobił i uznali mnie za kłamcę. Wtedy zaczęłam chodzić do psychologów i pedagogów. Na marne. Mój stan nie poprawiał się, a ja coraz częściej udawałam, że wszystko jest dobrze. Zostałam jeszcze kilka razy krzywdzona, na szczęście już nie fizycznie. Każde słowo odczuwam o wiele bardziej, źle sypiam, to co kochałam, stało się obojętne. Jestem ciągle zmęczona i nie potrafię się skupić na niczym i pomimo obietnic jakie składałam bliskim, o nie wracaniu do zyletki, czuję że tylko ona da mi ukojenie. Nawet w lepsze dni, myślę o samobójstwie. Podtrzymuje mnie tylko myśl, że nie mogę zostawić mojej malutkiej siosty, bo nie będzie miała nikogo gdy rodzice odejdą. Nie mam siły dalej walczyć, przyjaciółka mówi, że powinnam iść po pomoc z podejrzeniem depresji, ale zawsze słyszę to samo, głupie wymówki lekarzy że "To tylko bunt" "Dorastanie" "To minie". Przez 5 lat nic nie minęło. Pogorszyło się. A ja tracę siły na jakiekolwiek staranie się. Nie mam nawet siły udawać że wszystko jest okej. Po prostu istnieje. Żyje tylko, dla mojej siostry.
  13. Jestem mężczną 25 lat. Od ponad ponad pół roku pojawił sie u mnie problem z rozmową w towarzystwie . Kiedy jestem gdzieś ze znajomymi prawie się nie odzywam jednie przytakuje badz zadam czasem jakieś krótkie panie .Szybko robie się zmęczony i śpiący Nie wiem czy jest o jakaś nerwica czy depresja . Po prosu mam pustkę w głowie nie wiem co powiedzieć .Nawet po wpiciu alkoholu problem jest taki sam. Już kilka osób zwróciło mi uwagę że nie jestem sobą . Dlaczego sie nie odzywam. ? Wśród znajomych jestem niezauważalny nudny nie mam nic ciekawego do powiedzenia Jestem osobą pozytywnie nastawioną do świata uprawiam wiele sporów podróżuje mam dobrą pracę i wielu znajomych Jak mógłbym próbować przeciwstawić się swoim problemom? Czasem jak jestem sam na sam z kimś o porozmawiam trochę dłużej ale też nie jest to ciekawa rozmowa zadawanie rutynowych pytan itp Proszę o pomoc
  14. Mizantropia

    Potrzebuje pomocy

    Witam. Jestem uczennicą w wieku 20 lat. Mój problem pojawił się od gimnazjum gdzie byłam wyzywana ale również w Internecie. Otaczali mnie sami toksyczni ludzie. Przez to moja samoocena bardzo spadła i wciąż czuję się źle w swoim ciele mimo że schudłam już 15kg. Zaczęłam się w tamtym czasie okaleczać. Później mi to przeszło jednak od jakiś dwóch lat mój nastrój ulega ciągłej zmianie. Bywają dni że jest wszystko dobrze a później przychodzą takie dzisiaj gdzie moje myśli krążą wokół okaleczenia, trafienia do szpitala czy samobójstwa. W takich chwilach raczej nic nie robię czekam aż miną jednak jest to bardzo trudne. To depresja czy może coś innego?
  15. Cześć, mam 27 lat i wraz z rodziną nie mamy pojęcia jak możemy pomóc bratu. Paweł ma 23 lata i od mniej więcej dwóch miesięcy całkowicie się od wszystkiego "odciął". Z nikim nie rozmawia, prawie nigdzie nie wychodzi, a dnie spędza nad oglądaniem telewizji, przeglądaniem internetu oraz spaniu. Wcześniej też mu się zdarzały takie gorsze stany, ale nie trwały one dłużej niż tydzień i nikt z nas nie dopatrywał się w takim jego zachowaniu depresji, a raczej czegoś w stylu pogorszonego samopoczucia. Teraz wszyscy jesteśmy prawie pewni, że to depresja. Najgorsze jest to, że nic do nikogo nie mówi. Rozmowa z nim, to "walenie grochem o ścianę". Moja rodzina jest świadoma jego problemów, nikt nie ma do niego żadnych pretensji, nic mu się nie wypomina. Staramy się przy nim zachowywać normalnie i mówić do niego, mimo że nam nie odpowiada. Co jakiś czas poruszamy także temat leczenia oraz wizyty u specjalisty, ale z jego strony jest cisza. Od października powinien wrócić na studia oraz skończyć pisać pracę licencjacką, ale w tym stanie raczej nie będzie w stanie temu podołać. Wszędzie czytam, że trzeba z chorym rozmawiać, namawiać na leczenie, ale jak to robić, skoro z nim rozmawiać się nie da? Proszę o pomoc, co możemy zrobić w takiej sytuacji?
  16. psycholog Rafał Olszak

    Psychoterapia przez Skype, leczenie depresji

    Ze względu na rozwój technologii informatycznej coraz popularniejszą formą pomocy psychologicznej jest kontakt ze specjalistą za pośrednictwem Internetu. Po pomoc przez komunikator do rozmów wideo można w dzisiejszych czasach umówić się z internistą, lekarzem psychiatrą, a także z psychologiem i z psychoterapeutą. Stąd popularność usługi, którą określa się zamiennie jako terapia online czy psychoterapia internetowa. Psychoterapia przez Skype depresji Jednym ze skutecznych sposobów leczenia depresji jest psychoterapia poznawczo-behawioralna, o której bardzo dużo pisaliśmy tutaj oraz w tym miejscu. Istnieją twarde dowody, że ta metoda może nie tylko spowodować poprawę, ale także nauczyć klienta zapobiegać nawrotom choroby. Innymi słowy, badania naukowe potwierdzają efektywność psychoterapii poznawczo-behawioralnej w zakresie obu tych celów. Psychoterapia przez Skype nie jest zaledwie internetowym odpowiednikiem terapii prowadzonej w gabinecie. To byłoby marnowanie potencjału, który drzemie w możliwościach dostarczanych przez sieć i fakt, iż ma się styczność z komputerem. Osoby korzystające z usług takich jak terapia online w Gabinecie Ocal Siebie otrzymują materiały do samodzielnej pracy w formie elektronicznej – formularze, kwestionariusze psychologiczne, materiały video i audio. Otrzymują także dostęp do obszernej bazy artykułów i wskazówek – nie muszą zatem kupować sterty książek czy udawać się do biblioteki. Poza tym psycholog online dostarcza pisemny raport z przebiegu każdego spotkania, zawierający informacje o temacie sesji, analizę, praktyczne porady oraz zalecenia i inne istotne wskazówki. Zapobiega to zjawisku znanemu jako dryf terapeutyczny. Spotkania i cała współpraca mają konkretną strukturę sprzyjającą zdrowieniu i realizacji protokołu terapeutycznego, o którym wiadomo, iż jest pomocny, skuteczny. Klient otrzymuje też od swojego psychoterapeuty tzw. prace osobiste („prace domowe”), które wykonuje się między spotkaniami, by zwiększyć efektywność terapii. Tego typu prace do samodzielnego realizowania stanowią z reguły zapowiedź tego, o czym będzie dana sesja psychoterapeutyczna. Dzięki temu klient wie, czego się spodziewać, czuje się bezpieczniej, a poza tym wie, co konkretnie ma robić między spotkaniami, by terapia okazała się jak najbardziej wydajna. Objawy depresji Terapia online i leczenie depresji Osoba chorująca na depresję częstokroć potrzebuje kompleksowej pomocy. W trakcie psychoterapii przez Skype realizowany jest standardowy protokół terapeutyczny przeciwko depresji, o którym wiadomo z badań klinicznych, iż jest efektywny. Oprócz tego psychoterapia miewa okresowo charakter wspierający, a także dotyczy problemów współwystępujących, które mogą utrudniać zdrowienie lub zwiększać ryzyko nawrotu choroby w przyszłości. Na przykład na depresję bardziej podatne są osoby z bardzo niskim poczuciem własnej wartości, a także te, które doświadczyły poważnej krzywdy oraz Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA). Zrozumiałym jest zatem, że oprócz oddziaływań terapeutycznych wymierzonych bezpośrednio w depresję, zasadne jest też rozwiązanie innych problemów – realizacja programu typowego dla pomocy psychologicznej takiej jak terapia DDA. Nie chodzi też jedynie o złagodzenie objawu depresji polegającego na poczuciu bezwartościowości, ale na wzmocnieniu poczucia własnej wartości danej osoby, by była bardziej odporna na tego typu dolegliwości i umiała sobie z nimi samodzielnie radzić. Bywa, że depresja jest podtrzymywana przez inne poważne problemy psychologiczne, które wymagają rozwiązania, jeśli ma nastąpić rzeczywista i trwała poprawa – przykładem mogą być uzależnienia. Psychoterapia przez Skype – jak to wygląda „Terapia online? Na czym polega, jak przebiega, jak to się odbywa, jak wygląda taka psychoterapia?” – pytają osoby, które jeszcze z takich usług psychologa nie korzystały. Klient umawia się z psychologiem rezerwując termin przy pomocy formularza rezerwacji. O ustalonej porze specjalista nawiązuje kontakt z klientem poprzez program do rozmów wideo – najczęściej Skype, który zapewnia bezpieczne, szyfrowane połączenia. W tym momencie rozpoczyna się trwająca do około 50 minut konsultacja diagnostyczna lub sesja psychoterapii, gdy już trwa leczenie. W tym czasie omawiane jest samopoczucie klienta, bieżące sprawy i ewentualne trudności, poczynione postępy; rozlegle omawia się także realizację pracy osobistej, która z reguły przygotowuje do tego, o czym ma być sesja. Jeśli na przykład spotkanie miało dotyczyć pracy nad depresyjnym sposobem myślenia, terapeuta mógł prosić o lekturę artykułu na temat tzw. zniekształceń poznawczych i ustalenie, które z nich pacjent dostrzega często w swoim rozumowaniu. To ważne, gdyż charakterystycznym symptomem depresji są nasuwające się samoczynnie przygnębiające przemyślenia (tzw. myśli automatyczne), z którymi należy odpowiednio postępować, by nie pogarszały lub nie podtrzymywały negatywnego nastroju. Jeżeli natomiast spotkanie miało dotyczyć treningu rozpoznawania negatywnej, nadmiernie surowej mowy wewnętrznej i zastępowania jej życzliwym, wspierającym dialogiem wewnętrznym, terapeuta może prosić o uzupełnienie kilkunastu sentencji na temat sposobu myślenia obecnego w różnych sytuacjach. Przykładem ćwiczenia, które może być użyte, jest trening odpierania tzw. Okrutnego Krytyka Wewnętrznego. Nierzadko elementem psychoterapii jest tzw. biblioterapia (słowo to jest połączeniem wyrazów „biblioteka” oraz „terapia”) – klient musi przeczytać artykuł, fragment książki lub ulotkę bądź broszurę informacyjną, by mieć istotne dla przebiegu sesji informacje. Czasami lekturą jest ulotka samopomocowa, zawierająca listę praktycznych wskazówek lub konkretne zalecenia na temat tego, jak radzić sobie z określoną dolegliwością. Jak widać, choć zasadniczo sesje psychoterapii najczęściej trwają do około 50 minut, proces zdrowienia nie ogranicza się do samych spotkań z psychoterapeutą. Sesje są kluczowe, ale bardzo istotne jest też to wszystko, co dzieje się między konsultacjami – stosowanie świeżo poznanych technik w codziennym życiu, przygotowywanie się do spotkań, trening umiejętności nabytych w ich trakcie. Ponadto, terapeuta jest do dyspozycji klienta na co dzień, gdyż terapia online to również możliwość wspierającego kontaktu ze specjalistą za pośrednictwem prywatnego, dwuosobowego czata tekstowego (wiadomości tekstowe często wymieniane są także przez Skype). Psychoterapeuta zwykle przynajmniej raz na dobę w dni robocze jest w stanie odpowiedzieć na ewentualne pytania, refleksje czy rozterki klienta, którymi on się dzieli pisząc do swojego terapeuty. Pacjenci cenią sobie takie wsparcie i lubią możliwość kontaktu ze specjalistą, gdy poczują taką potrzebę. Sprzyja to dobrym relacjom, które we współpracy jaką jest psychoterapia, stanowią jeden z ważniejszych czynników, decydujących o pomyślności całego procesu. Psychoterapia przez Skype: umów się z psychologiem, terapeutą. Potrzebna jest wstępna darmowa porada psychologa? Sprawdź, jak ją uzyskać. Wybrane cechy psychoterapii poznawczo-behawioralnej
  17. Wersja 1.0.0

    74 pobrań

    Darmowy poradnik na temat radzenia sobie z depresją. Broszura w formie pliku PDF. Leczenie depresji zdrowym myśleniem jest to książka o niewielkiej objętości do pobrania za darmo. Bezpłatny poradnik można ściągnąć na swój komputer. Zawiera on wskazówki jak radzić sobie z depresją, praktyczne ćwiczenia, jak zmieniać sposób myślenia, odpierać negatywną, depresyjną mowę wewnętrzną i zastępować ją życzliwym, wspierającym dialogiem wewnętrznym.
  18. Czesc nazywam sie Kamil Mam 19 lat singiel , uczen Problem od roku dokladnie nie wiem od czego nic sie nie zdarzylo takowego zeby to spowodowac nikt nie umarl ani nic Skutki: Nie mam siły zwlec się z łóżka ,Ciągle wpadam w gniew i kłócę się ze wszystkimi, Nic mnie nie cieszy.( udaje usmiech),Boję się, że zemdleję,bez przerwy chodzę zdołowany, strach przed poznawaniem ludzi, Jak radzilem: Muzyka, dziewczyna( ktora zostawila i coraz gorzej ze mna), bieganie ktore uszczesliwi mnie na godzine max dwie, codzienna walka sam ze soba zeby zyc dalej i wmawianie ze jednak dla kogos zyjesz, od 2 tyg mam nasilenie tego wszystkiego i sie konczy z tym ze nie daje nawet z lozka wstac ani nic jesc mi sie nie chce Porady : co moge zrobic z tym ? czy to choroba psychiczna? Jak ten dzial nie dotego sluzy to wybaczcie bo juz nie wiedzialem gdzie napisac
  19. psycholog Rafał Olszak

    Przygnębienie na własne życzenie

    Wydawać się może, że gdzie byś nie poszedł i co byś nie zrobił, wszędzie chcą od ciebie pieniędzy. Niektórym to bardzo doskwiera. Tymczasem przecież najważniejsze rzeczy są bezcenne. Jeśli więc myślisz, że to z powodu braku środków na koncie wiele w życiu cię omija, to może po prostu udajesz się w niewłaściwe miejsca w złym celu… Kiedy ostatnio wyciągałeś ręce jak ptak rozpościera skrzydła? Kiedy ostatnio chodziłeś boso po plaży lub trawie? Kiedy ostatnio łapałeś na język krople deszczu? Kiedy ostatnio dotykałeś kory drzewa? Kiedy ostatnio byłeś pod wrażeniem z wyboru? Kiedy wsłuchiwałeś się w śpiew ptaków o świcie? Kiedy podziwiałeś wyraz oczu partnerki zamiast oglądać się za innymi? Kiedy ostatnio kontemplowałeś przyrodę lub sztukę? Kiedy w całkowitym spokoju czytałeś dobrą książkę lub ulubione czasopismo? Kiedy ostatnio przejmowałeś się tym, co sam pomyślisz, zamiast tym, co pomyślą inni? Kiedy ostatnio poświęcałeś czas relacji z samym sobą? Kiedy ostatnio… Rzeczywistość, w której żyjemy, jest najlepszą z możliwych – innych po prostu nie ma. Akceptując ten fakt można w końcu skierować swoją uwagę na to, co przynosi szczęście zamiast na rzeczy powodujące stres, poczucie bezwartościowości czy inny rodzaj emocjonalnego bólu. CIEKAWOSTKA: Leczenie depresji i terapia online to jedne z najczęstszych usług oferowanych przez placówki takie jak internetowa przychodnia psychologiczna.
  20. Mam 23 lata, jestem studentką, dość dużo czasu muszę poświęcać na naukę, mieszkam sama. Z jednej strony funkcjonuję normalnie. Chodzę na zajęcia, uczę się, gotuję, jem, sprzątam. Ale praktycznie nic poza tym. Nie robię rzeczy, które mogłyby mi sprawiać przyjemność, bo chyba mi jej po prostu nie sprawiają. Robię tylko te rzeczy, które muszę, które mam zaplanowane. Mój nastrój jest raczej neutralny, wszystko jest mi jakieś obojętne, na nic nie mam siły, albo obniżony. Gorzej jest szczególnie podczas stresującego okresu, np. sesja egzaminacyjna. Kiedy jestem z innymi ludźmi potrafię się śmiać i żartować, a kiedy zostaję sama czuję smutek. Czasem kiedy jestem z większą liczbą znajomych lub na przykład na koncercie i wszyscy dobrze się bawią, czuję, jakbym mogła stanąć obok przygnębiona i zacząć płakać, chociaż właśnie się śmieję. Raz na jakiś czas mam przypływy dobrego samopoczucia, kiedy planuję ile rzeczy zrobię, nauczę się języka, zrobię coś ciekawego. Ale trwa to 15 minut i znowu na nic nie mam siły, nic nie ma sensu. Mam też bardzo obniżoną samoocenę, czesem nie mogę znieść samej siebie. W ostatnim roku odsunęłam się też od wszystkich znajomych. Dawniej cieszyłam się na każdą wiadomość, chętnie z nimi rozmawiałam, lubiłam się z nimi spotykać, teraż na dźwięk wiadomości myślę sobie co też ktoś znowy ode mnie chce, unikam spotkać, nie mam na to siły. Dawniej bardzo chciałam podróżować, teraz na samo słowo wyjazd mam dość. Często czuję też niepokój, zdenerwowanie, czasem bez przyczyny, czasem jest to wywołane jakąś głupotą, na przykład to, że ktoś zmienił godzinę spotkania ze mną, albo przejściem przez galerię. Często utrudnia mi to naukę, bo nie mogę się przez to skupić. Wydaje mi się, że nie czuję się w pełni dobrze już od kilku lat, dlatego teraz jest mi już ciężko ocenić, czy kiedyś czułam się inaczej, czy to jak się czuję nie jest normalne i przesadzam, a zamiast tego powinnam się wziąć poważnie w garść i pracować nad sobą. Jestem już tym bardzo zmęczona.
  21. Witam. Mam 26 lat. Po skończonych studiach wróciłem na stare śmieci, gdzie pracuję. Od około 3-4 lat zmagam się z ciągłymi nerwobólami w klatce piersiowej. Lekarze zwalają winę na przepuklinę rozworu przełykowego twierdząc, że to bóle promieniujące, wynikające z nieprawidłowego działania na danym odcinku układu pokarmowego plus samonapędzająca się psychika - boli - myślę czemu - boli bardziej - i tak w kółko. Jednak w tym roku doszły ciągłe napięciowe bóle głowy, zwiększona drażliwość na bodźce, napadowe uczucia duszności i zawrotów głowy. Czasami mam też chyba lekkie napady lękowe - wydaje mi się, że mogę w każdej chwili zemdleć i mam uczucie problemów z oddychaniem, mimo, że bez problemu mogę wziąć pełny wdech. Nerwobóle też stają się bardzo uciążliwe. Boli mnie skóra/mięśnie/kości (?) w okolicach żeber w obrębie zarówno i klatki piersiowej, jak i pleców. Dodatkowo bardzo często (kilkanaście razy w ciągu doby?) odczuwam mniej lub bardziej silny niepokój. Zaznaczę, że niedawno przechodziłem szereg badań i wszystkie wyniki są wręcz książkowe. Niedawno rozpocząłem nową pracę, która jest niesamowicie stresująca i wymagająca, objawy się jedynie nasilają, a ja już mam przygotowany gotowy wydruk wypowiedzenia umowy o pracę... radzę sobie na stanowisku, ale psychicznie wysiadam. Nie eksperymentuje z lekami, czasami stosuję positivum, jednak jedyne co odczuwam to znużenie po tego typu preparatach. Stres daje się we znaki już w domu, wieczorem. Natłok myśli, ból głowy, uczucie słabości, rezygnacji, uczucie zmęczenia wszystkim. Czasami pojawia się też silna niechęć/lęk przed rzeczami, które wcześniej sprawiały radość - typu imprezy ze znajomymi. Dosłownie zmuszam się do niektórych czynności, żeby nie denerwować i odsuwać od siebie innych. Ciągle czuję, że zużywam 200% swojej energii każdego dnia na radzenie sobie z samym sobą co rodzi niesamowitą frustrację, zmęczenie i ciągła chęć odchodzenia na bok i odpoczynku. Czy to jest nerwica lękowa? Do kogo udać się w pierwszej kolejności? Psycholog / psychiatra? Postanawiam powoli działać, bo to już się odbija na moim życiu i prywatnym i zawodowym. Przepraszam, że tak długo, miało być zwięźle, ale temat towarzyszy mi już parę lat i chciałem być precyzyjny.
  22. Susu

    Czy warto?

    Dzień dobry nazywam się Zuza i mam 20lat. Od najmłodszych lat zmagam się z nienawiścią , obrzydzeniem do własnego ja. Jestem świadoma swoich wad których inni nie dostrzegaja , fałszywych wymuszonych komplementów i zbywania moich myśli. Czy warto szukać pomocy jeśli sama nie widze problemu? Czy depresja naprawdę jest czymś złym, skoro jest skutkiem racjonalnego i rzeczywistego podejścia do swego życia i osoby? Czy obrzydzenie do swojego ciała jest czymś złym skoro jest ono niedoskonałe? Czy samobójstwo naprawdę jest wyjściem dla tchórza skoro jest konkluzja wszystkich aspektów mojego życia? Czy warto ratować takie życie?
  23. psycholog Rafał Olszak

    Psycholog online: poradnik leczenie depresji

    Poradnik Leczenie depresji zdrowym myśleniem. Słowa trzeba ważyć, a nie liczyć, więc niniejszy poradnik będzie zwięzły, ale tak treściwy, jak to tylko możliwe. Jeśli ktoś z Czytelników chciałby zdobyć więcej informacji – jest to możliwe w ramach porady psychologicznej albo psychoterapii, ewentualnie poprzez zgłębianie literatury. Tutaj z założenia ma być samo sedno. Zanim przejdziemy do konkretów, koniecznych jest kilka zastrzeżeń. Po pierwsze, niniejszy poradnik nie zastąpi wizyty u specjalisty – Czytelnik rozpoznający u siebie objawy depresji powinien skorzystać z konsultacji psychoterapeutycznej oraz psychiatrycznej, by uzyskać fachową opinię na temat stanu swojego zdrowia. Kontakt z psychiatrą jest ważny także z tego względu, że niekiedy objawy łudząco podobne do objawów depresji wynikają ze stanu ogólnomedycznego (na przykład z choroby tarczycy) – konieczne jest zatem przeprowadzenie badań, by wykluczyć tego rodzaju przyczyny złego samopoczucia. Po drugie, należy pamiętać, że nawet doskonała znajomość i biegłe stosowanie omówionych dalej technik nie wystarczą. Niezbędna jest jeszcze odpowiednia postawa – nastawienie, które można by określić jako pragnienie ratowania siebie. Taka postawa, chęć zmiany na lepsze, jest źródłem motywacji do pracy nad sobą. Wydatnie ułatwia osiąganie postępów i wytrwanie w działaniu w trudnych chwilach. Po trzecie, trzeba pamiętać, że depresja nie jest jak zwykła choroba, na przykład grypa. Nie wystarczy wziąć lekarstwo i czekać na efekty. Nieodzowna do trwałej poprawy jest autentyczna praca nad sobą. Bywa to proces wymagający, ale bez wątpienia wartościowy i godny wysiłku. Wprawdzie na pewnych etapach, zwłaszcza początkowych, Czytelnik może mieć wrażenie, że drepcze w miejscu, bo nic się diametralnie nie zmienia, ale każdy krok we właściwym kierunku jest tym, czego naprawdę potrzeba. Z czasem podróż popłaci i te wszystkie małe kroki spowodują wreszcie pożądaną zmianę. Po czwarte, absolutnie niezbędne jest, by Czytelnik przede wszystkim na każdym etapie zmagania się z depresją i dążenia do odzyskania radości życia pielęgnował w sobie nadzieję. Nie w sposób naiwny, bezrefleksyjny, „wkładając różowe okulary”, ale w sposób mądry, dopuszczając lepszą wizję jutra i swym zachowaniem czyniąc ją prawdopodobną. Jeśli przychodzi to Czytelnikowi z ogromnym trudem, tym bardziej warto, by skorzystał z gwarantującej wsparcie pomocy specjalisty. Za darmo pobierz bezpłatny poradnik: Leczenie depresji zdrowym myśleniem.
  24. psycholog Rafał Olszak

    Test depresji Skala Depresji Becka

    Odpowiedz sobie szczerze na poniższe pytania zapisując numery wybranych odpowiedzi, ażeby sprawdzić, czy zmagasz się z depresją i ewentualnie jakie ma ona natężenie. Instrukcja obliczania wyników podana jest na samym końcu. 0 – nie jestem smutny ani przygnębiony. 1 – odczuwam często smutek i przygnębienie. 2 – przeżywam stale smutek, przygnębienie i nie mogę uwolnić się od tych przeżyć. 3 – jestem stale tak smutny i nieszczęśliwy, że jest to nie do wytrzymania. 0 – nie przejmuję się zbytnio przyszłością. 1 – często martwię się o przyszłość. 2 – obawiam się, że w przyszłości nic dobrego mnie nie czeka. 3 – czuję, że przyszłość jest beznadziejna i nic tego nie zmieni. 0 – sądzę, że nie popełniam większych zaniedbań. 1 – sądzę, że czynię więcej zaniedbań niż inni. 2 – kiedy spoglądam na to, co robiłem, widzę mnóstwo błędów i zaniedbań. 3 – jestem zupełnie niewydolny i wszystko robię źle. 0 – to, co robię, sprawia mi przyjemność. 1 – nie cieszy mnie to, co robię. 2 – nic mi teraz nie daje prawdziwego zadowolenia. 3 – nie potrafię przeżywać zadowolenia i przyjemności i wszystko mnie nuży. 0 – nie czuję się winnym ani wobec siebie, ani wobec innych. 1 – dość często miewam wyrzuty sumienia. 2 – często czuję, że zawiniłem. 3 – stale czuję się winnym. 0 – sądzę, że nie zasługuję na karę. 1 – sądzę, że zasługuję na karę. 2 – spodziewam się ukarania. 3 – wiem, że jestem karany (lub ukarany). 0 – jestem z siebie zadowolony. 1 – nie jestem z siebie zadowolony. 2 – czuję do siebie niechęć. 3 – nienawidzę siebie. 0 – nie czuję się gorszy od innych. 1 – zarzucam sobie, że jestem nieudolny i popełniam błędy. 2 – stale potępiam siebie za popełnione błędy. 3 – winię siebie za wszystko zło, które istnieje. 0 – nie myślę o odebraniu sobie życia. 1 – myślę o samobójstwie, ale nie mógłbym tego dokonać. 2 – pragnę odebrać sobie życie. 3 – popełnię samobójstwo, jak będzie odpowiednia sposobność. 0 – nie płaczę częściej niż zwykle. 1 – płaczę częściej niż dawniej. 2 – ciągle chce mi się płakać. 3 – chciałbym płakać, lecz nie jestem w stanie. 0 – nie jestem bardziej podenerwowany niż dawniej. 1 – jestem bardziej nerwowy i przykry niż dawniej. 2 – jestem stale nerwowy i rozdrażniony. 3 – wszystko, co dawniej mnie drażniło, stało się obojętne. 0 – ludzie interesują mnie jak dawniej. 1 – interesuje się ludźmi mniej niż dawniej. 2 – utraciłem większość zainteresowań innymi ludźmi. 3 – utraciłem wszelkie zainteresowania innymi ludźmi. 0 – decyzje podejmuję łatwo tak jak dawniej. 1 – częściej niż kiedyś odwlekam podjęcie decyzji. 2 – mam dużo trudności z podjęciem decyzji. 3 – nie jestem w stanie podjąć żadnej decyzji. 0 – sądzę, że wyglądam nie gorzej niż dawniej. 1 – martwię się tym, że wyglądam staro i nieatrakcyjnie. 2 – czuję, że wyglądam coraz gorzej. 3 – jestem przekonany, że wyglądam okropnie i odpychająco. 0 – mogę pracować tak jak dawniej. 1 – z trudem rozpoczynam każdą czynność. 2 – z wielkim wysiłkiem zmuszam się do zrobienia czegokolwiek. 3 – nie jestem w stanie nic robić. 0 – sypiam dobrze jak zwykle. 1 – sypiam gorzej niż dawniej. 2 – rano budzę się 1-2 godziny za wcześnie i trudno jest mi ponownie usnąć. 3 – budzę się kilka godzin za wcześnie i nie mogę usnąć. 0 – nie męczę się bardziej niż dawniej. 1 – męczę się znacznie łatwiej niż poprzednio. 2 – męczę się wszystkim, co robię. 3 – jestem zbyt zmęczony, aby cokolwiek robić. 0 – mam apetyt nie gorszy niż dawniej. 1 – mam trochę gorszy apetyt. 2 – apetyt mam wyraźnie gorszy. 3 – nie mam w ogóle apetytu. 0 – nie tracę na wadze ciała (w okresie ostatniego miesiąca). 1 – straciłem na wadze więcej niż 2 kg. 2 – straciłem na wadze więcej niż 4 kg. 3 – straciłem na wadze więcej niż 6 kg. (jeśli się odchudzasz specjalnie, to się nie liczy) 0 – nie martwię się o swoje zdrowie bardziej niż zawsze. 1 – martwię się swoimi dolegliwościami, mam rozstrój żołądka, zaparcia, bóle. 2 – stan mojego zdrowia bardzo mnie martwi, często o tym myślę. 3 – tak bardzo martwię się o swoje zdrowie, że nie mogę o niczym innym myśleć. 0 – moje zainteresowania seksualne nie uległy zmianom. 1 – jestem mniej zainteresowany sprawami płci (seksu). 2 – problemy płciowe wyraźnie mnie interesują. 3 – utraciłem wszelkie zainteresowania sprawami seksualnymi. Zsumuj teraz wszystkie wybrane przez siebie odpowiedzi (dodając do siebie wszystkie numery wskazanych odpowiedzi) i sprawdź, w jakim przedziale mieści się Twój aktualny wynik. Aby monitorować swój stan można przeprowadzać test co tydzień lub dwa, ewentualnie raz w miesiącu. W ten sposób można na przykład mierzyć postępy psychoterapii, której celem jest uporanie się z depresją. 0 do 11 punktów – brak depresji 12 do 19 punktów – łagodna depresja 20 do 25 punktów – średnia depresja 26 i więcej – ciężka depresja
  25. Witam.Mam 29 lat jesem mezatka od 9 lat mamy 8letnia corke.Od dwoch lat moj maz zaczal dziwnie zachowywac sie,wychodzil pozno wracal albo nie wracal do domu.Pozniej odkrylam ze bierze narkotyki i wiecej pije.Mnie i corke odsrawil na dalszy plan i tak to poszlo problemy w pracy zaniedbywal prace nie chodzil wcale a ja w tym wszystkim coraz gorzej sie czulam nerwy i placz codziennie.probowalam walczyc rozmawialam o leczeniu lecz on nie chcal sluchac.Pozniej juzbylo tylko gorzej zaczal mnie wyzywac wyganiac i to wszystko przy dziecku.nie dawal mi w ogole pieniedzy i non stop cala wine zwalal namnie.teraz z biegiem czasu juz widze ze ja mu sie nie licze w ogole mowi mi to zreszto nie chcem juz nawet o niego walczyc nie pracuje od 3 miesiecy mam doscorzez to nabawilam sie nerwicy z bolu nie dam rady spac a on dalej to olewa i rzuca sie do mnie przy kazdej okazji.wyprowadzam sie ale wrocilam bo corka placze ze chce byc w domu na poczatku myslalam ze dam rady az dorosnie ale widze ze nie bo hest coraz gorzej.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.