Jump to content
  • psycholog-online-kolo.jpg

Czy powinienem od Niej odejść ?


deksol
 Share

Recommended Posts

Mam 29 lat. Jestem żonaty od 3 lat, ale nasz związek trwa już 12 lat. Mieszkamy ze sobą przynajmniej od 6 lat. Jak łatwo policzyć związek zaczął się jeszcze w liceum, gdzie nie do końca jest się dojrzałym człowiekiem. 

Od pół roku w mojej głowie panuje ogromne zamieszanie. Nie mogę przestać myśleć o swojej znajomej z pracy. Kiedy cokolwiek "robię" z Żoną, wyobrażam sobie jakby to było ze Znajomą (nie chcę tutaj podawać imienia - niech zostanie Znajoma). Nic pomiędzy Nami nie ma- dopóki nie odejdę od Żony chce być wobec Niej lojalny.

Nigdy wcześniej nie zwracałem uwagi na inne kobiety, ale od jakiegoś czasu zaczęło mnie drażnić zachowanie mojej Żony. Aktualnie nie potrafię odpowiedzieć sobie czy ją kocham. Zresztą gdy patrzę z perspektywy czasu nigdy nie potrafiłem odpowiedzieć ani Jej, ani sobie na to pytanie. Nikt nie jest idealny, (ja również), Żona nie jest w moim typie jeżeli chodzi o wygląd - ale całe życie powtarzano mi, że przecież nie to jest najważniejsze (teraz wiem, że jednak trochę ważne jest). Nie potrafię wymienić Jej zalet jeżeli chodzi o charakter. Zdecydowanie łatwiej wymienić mi wady. Wstyd przyznać, ale dla mnie największym Jej atutem było to, że ma bogatych rodziców. Ja nigdy nie miałem nic, więc była to dla mnie szansa i to przysłaniało mi przez całe życie Jej wady. Teraz, gdy już (przynajmniej tak mi się wydaje) trochę dojrzałem, zacząłem mieć inne potrzeby jak tylko bezpieczeństwo finansowe i święty spokój - Żona miała/ma jeszcze jedną zaletę (jak jeszcze mi się kiedyś wydawało, że to zaleta) - niewiele mówi, jest zamkniętą w sobie introwertyczką. Dodatkowo ma sporo kompleksów z powodu swojego wyglądu. Czasami siedzimy cały weekend przed TV, bo ona coś by chciała robić, ale wszelkie moje propozycje rozrywek odrzuca. Po przeprowadzce do innego miasta odizolowałem się od swoich przyjaciół, ponieważ Żona jest dodatkowo chorobliwe zazdrosna (nie tylko o kobiety.. WTF?!). Wszędzie snuje jakieś podejrzenia, a nigdy nie miała do tego powodów - 99% wolnego czasu spędzam z Nią. Nigdzie nie wychodzę z domu poza pracą. Aktualnie nie utrzymuję żadnego kontaktu ze znajomymi poza ludźmi z pracy. Ona również z nikim się nie przyjaźni. Czuję się odludkiem.

Zawsze mówiliśmy sobie, że nie chcemy mieć dzieci, jednak powoli dojrzewa w Nas ta decyzja, ale... Mamy psa i niestety moja Żona jest bardzo wybuchowa (czasami nie panuje nad swoimi zachowaniami) jeżeli pies zrobi coś inaczej niż Ona chce - a chce być we wszystkim perfekcyjna i idealna. Ludzie mówią, że to dobry test przed podjęciem decyzji o dziecku - ja na ten moment czuję, że Ona nie nadaje się do wychowywania dzieci.

Gdy zauważyła, że coś się ze mną dzieje, pewnego wieczoru rozpoczęliśmy tę trudną rozmowę - powiedziałem Jej o tym, że nie jestem pewien swoich uczuć, o niepewności co do dziecka itp. Nie mówiłem nic o Znajomej. Niestety rozpłakała się, wpadła w histerię, groziła, ze "coś" sobie zrobi, a ja nie miałem na tyle odwagi, żeby wyjść ze spakowaną torbą i nie wracać. Czułem, że bardzo Ją skrzywdzę i po długiej rozmowie stwierdziłem, że spróbujemy to naprawić. Od tej rozmowy minęły 3 miesiące. Widzę, ze Ona się stara, ja też próbuje, ale ciągle w głowie siedzi Znajoma.. Gdy tylko mam "zgrzyt" z Żoną próbuję to sobie zrekompensować wydawaniem pieniędzy i spełnianiem swoich "marzeń" - sprzęt hi-fi, lepsze auto, motocykl, aktualnie mam trochę kredytów na głowie + hipoteka. Żona o niczym nie wie poza hipoteką - mamy osobne konta, zarabiam całkiem nieźle po różnych awansach, więc myśli, że tyle zaoszczędziłem, żeby sobie na to wszystko pozwolić. 

Znajomej nigdy nie powiedziałem o swoich uczuciach. Czasami tylko rozmawiam z Nią o problemach z Żoną, bo zauważyła, że coś jest między nami nie tak. Ona jest sama, dogaduje się z Nią bez słów, jest bardzo atrakcyjną kobietą, mogę z Nią rozmawiać o wszystkim. Znamy się od 3 lat. Przejawia jakieś drobne zainteresowanie moją osobą, ale fakt, że jestem żonaty na pewno hamuje ją przed okazaniem uczuć - ostatnio nawet rozmawialiśmy o związkach i zapytałem ją czy kogoś szuka, a ona na to, że "ciężko kogoś sensownego znaleźć, a Ty już jesteś zajęty (śmiech)" po czym w dalszej rozmowie powiedziała, że nie okazuje na zewnątrz swoich uczuć.

Wiem, że trochę się rozpisałem za co przepraszam.

Jak wyjść z tej życiowej zagadki ? Czy dalej mam oszukiwać siebie i Żonę, że coś do Niej czuje i że to Ona jest kobietą mojego życia ? Czy nie będzie to dla niej większa krzywda niż odejście od Niej ?

Link to comment
Share on other sites

Dla mnie sprawa jest oczywista. Nigdy jej nie kochałeś i nie pokochasz, jesteście już tyle lat razem że nie ma na to złudzeń. I tutaj nawet nie biorąc koleżanki z pracy pod uwagę, wy po prostu do siebie nie pasujecie, będąc z nią dalej mozesz jej jeszcze wiecej krzywdy wyrzadzic- ona bedzie czuc niechec z Twojej strony.. To straszne byc z kims a jednoczesnie marzyc o tym zeby byc gdzie indziej. Straszne dla obu stron, dlatego dla dobra was obojga powinniscie sie rozejsc.

Link to comment
Share on other sites

A ja się nie do końca zgadzam z poprzednim komentarzem. Początek przypomina mi mój przypadek tylko ze strony żony. KolezAnka weszła Ci do głowy wiec niestety dopatrujesz się wad w swojej żonie. Co nie zrobi to będzie złe. Nie wiem jak jest u was. U nas przez to ze mamy dzieci sytuacja jest bardziej skomplikowana. Obije bardzo ich kochamy i nie wyobrażamy sobie życia bez nich. Dlatego tez próbowaliśmy cis naprawiać i mimo rozwodu cały czas jakieś wizje powrotów chodzą nam po głowie. Jeśli mam być szczera. Skoro nie macie dzieci a się nie dogadujecie to najłatwiej byłoby się rozejść. Każde rozstanie zawsze boli. Ale może rozstanie to szansa na szczęście dla was obojga tylko z innymi partnerami

Link to comment
Share on other sites

Trwanie w związku jakimkolwiek na siłę jest bez sensu, po co się żenić, bo ma bogatych rodziców, nie wierz w złudzenia, koleżanka zdaje się być atrakcyjna, i nie widzisz jej wad. Twój mózg podświadomie szuka ucieczki od tego co masz w życiu, to też teraz znajoma wydaje się być dobrą opcją. Daj sobie spokój zarówno z żoną jak i koleżanką 

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
Dnia 20.05.2019 o 15:18, Dżasta napisał:

Dla mnie sprawa jest oczywista. Nigdy jej nie kochałeś i nie pokochasz, jesteście już tyle lat razem że nie ma na to złudzeń. I tutaj nawet nie biorąc koleżanki z pracy pod uwagę, wy po prostu do siebie nie pasujecie, będąc z nią dalej mozesz jej jeszcze wiecej krzywdy wyrzadzic- ona bedzie czuc niechec z Twojej strony.. To straszne byc z kims a jednoczesnie marzyc o tym zeby byc gdzie indziej. Straszne dla obu stron, dlatego dla dobra was obojga powinniscie sie rozejsc.

"świetne rada". Najlepsza rada: nie dawać rad.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • ksiazka.jpg

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.