Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'toksyczni-ludzie'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 89 wyników

  1. Zwracam się do Was z prośbą o przeanalizowanie znajomości z kolegą, z którym znam się 12 lat. Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że kolega się wywyższa, czy w pewien sposób mi ubliża. Paweł oświadczył, że założył konto na tinderze. Gdy spytałem, ile ma par. Odparł, że niewiele, bo dziewczyny są wybredne i ma 3 połączenia. Zanim jednak skomentowałem słowa wypowiedziane przez znajomego, ten szybko dodał - więc skoro mi tak słabo idzie, to tobie w ogóle by nie szło. Według mnie w tym zdaniu kryła się sugestia, że jest ode mnie atrakcyjniejszy. Innym razem kolega wyszedł na narcyza. Mówił tak: jutro spotkam się z tą dziewczyną, co poznałem w galerii. Skomplementowała mój uśmiech, powiedziała, że się jej podobam, widzisz mi mówią dziewczyny komplementy, wiem że jestem przystojny i że im się podobam. Wiem, że jestem atrakcyjny i laski na mnie lecą. Dobrze jest mieć wysoką samoocenę. Niemniej, mi również kilka dziewczyn powiedziało miłe słowa, a jednak żadnemu koledze się tym nie chwaliłem. Co więcej Paweł za każdym razem podkreśla jak bardzo podoba się dziewczynom. Poza tym, niby taki samochwała i Casanova, a jednak zdjęć kobiet, z którymi się umawiał, czy z którymi chodził, nigdy mi nie pokazał, mimo że mnie prosił o ukazanie fotek dziewczyn, z którymi ja się spotkałem. Część mu pokazałem, ale kiedy on żadnej swojej, to i ja mu więcej nie pokazałem. Podejrzewam więc, że nie spotykał się z atrakcyjnymi dziewczynami, zwłaszcza że mówił, iż one mu się nie podobały i go wkurzały, a spotykał się z nimi wyłącznie dla wiadomych przyjemności. Nasuwa się więc pytanie, taki Casanova i tak cieniuje, jak to możliwe? Gdy powiedziałem, że poznałem dziewczynę, że sporo żartowaliśmy, droczyliśmy się, on stwierdził, że to niepotrzebne w jego przypadku, bo mu bardzo pomaga - wygląd. Tak o sobie powiedział: ja nie muszę dziewczyn bajerować, wiem że jestem przystojny i biorę je na wygląd. Skoro taki z niego przystojny uwodziciel, to dlaczego spotyka się jedynie z dziewczynami, które mu się nie podobają? Mi byłoby głupio komukolwiek tak mówić, zwłaszcza że on obiektywnie atrakcyjny nie jest. Nie jest brzydki, ale wiadomo do ciacha mu daleko. Dlaczego o tym piszę? Bo wkurwiła mnie jego ostatnia wiadomość głosowa, wysłana do mnie na facebooka. Powiedział tak - dzisiaj sobota, jakie plany na weekend, mój przystojny kolego? Nie no, z tym przystojnym to sobie żartowałem, nie jesteś przystojny hahaha Takie słowa mogły paść z ust jedynie osoby, która ma się za kogoś lepszego od adresata. To nie tylko obraza, ale w moim odczuciu takie zachowanie nie licuje z postawą koleżeńską. am siebie postrzegam z wyglądu za ok chłopaka. Wiadomo modelem nie jestem, ale do brzydala mi daleko. Normalny facet, ja się sobie podobam, mam proporcjonalną twarz, ładny nos i uszy, męską szczękę, spore oczy i się sobie podobam. Nie uważam się za gorszego od kolegi, więc tym bardziej czuję że nie powinienem dać się tak słownie okładać. Pytanie, jak zareagować? Wyśmiać go - aaaaa tak, ja nie jestem przystojny, ale ty za to na pewno jesteś przystojny. To, że kilka brzydkich dziewczyn powiedziało ci miłe słowo, nie znaczy że jesteś przystojny. Jesteś przeciętny jakich wielu. Gdybym tak powiedział, bałbym się reakcji w stylu: a co ty jesteś przystojny, ja jestem atrakcyjniejszy od ciebie, Jak w takim razie się zachować i czy jest sens w ogóle ciągnąć tą znajomość?
  2. Cześć! Jestem 21letnim chłopakiem Przez zle towarzystwo w które wpadłem około 2 lat temu i nie fortunną sytuację niejedno krotnie słyszałem od większej grupy ludzi groźby, to o tyle trudne dla mnie ze to są ludzie, którzy cpają, piją i są nieobliczalni. Rodzice proponowali mi iść na policję zgłosić ale krąg ludzi jest za duży Boję się wyjść do sklepu czy do pracy przez co musiałem wyjechać za granicę i tak żyć przez 2 niemal lata ale tam też miałem niekiedy lek przed wyjściem do sklepu czułem nieopisany stres i niepokój Zapytanie mam następujące jak można poradzić sobie z tym lekiem znajomi proboją mnie wyciągać na dwór czy gdzieś wyjść ale moje wyjścia ograniczają się do : wyjść, wsiąść w samochód i to tyle Za każdą poradę z góry dziękuję
  3. psycholog Rafał Olszak

    Fazy toksycznego związku (podcast)

    Jakie są fazy toksycznego związku? W jaki sposób w poszczególnych z nich na swoją ofiarę oddziałuje toksyczny partner? Co czyni człowieka podatnym na te wpływy i zagrożonym wchodzeniem w toksyczne relacje?
  4. Witam. Krótko o mnie, mam 23 lata, pracuję, lubię sport oraz samorozwój, ogólnie jestem zadowolony ze swojego życia tylko że... no prawie. Pewnie większość z was przechodziła przez to co zaraz opiszę, a po przeczytaniu tytułu zakładam że pewnie wiecie już co mam na myśli 😛 naprawdę nienawidzę wszelkich spotkań rodzinnych, gdzie zjeżdża się cała familia. Gdybym mógł wybrać jedną cechę której nie trawię:) To byłaby to WŚCIBSKOŚĆ, strasznie irytuje mnie ciekawość co niektórych ciotek i wujków, oraz ich ocena tego co ja powiniem robić, a co nie, później słynne już "Ja to w twoim wieku to robiłem to I to". Ale szczyt szczytów to miała moja siostra, gdy zaczęli ją pytać czy ma teraz jakiegoś chłopaka, oraz pytanie się - A czy gada jeszcze z "D" (byłym) oraz porównywanie który by do niej lepiej pasował 😂 I oczywiście mnie też pytają, kiedy ja przyprowadzę kogoś, I choćbym nie wiem jakiej riposty użył, choćbym nie wiem jaki miał dystans do tego, to czuje się potem I tak trochę przegrany albo bardziej zażenowany tym spektaklem. Ktoś mógłby grzecznie napisać "miej wywalone na to, pogadają sobie i tyle." no właśnie Ale nie potrafię, od pewnego czasu codziennie o tym myślę, wyobrażam sobie ciągle jakich ripost moglbym tym razem użyć, mimo że takie spotkania odbywają się 2-3 w roku 😛 Marnuję swój czas przez to, i napawam się negatywnymi emocjami na własne życzenie 😕
  5. Witam, mam 21 lat. Od pół roku spotykam się z rok starszym chłopakiem, który kiedyś miał styczność z narkotykami. Moi rodzice o tym wiedzą, ale nie akceptują tego, gdyż są przekonani,że jeśli w jakikolwiek sposób miało się styczność z tym CHOĆ RAZ, to już na zawsze zostanie się w tym "bagnie". Ja znam tego chłopaka bardzo dobrze i JESTEM PEWNA w 100 procentach, że jest świadomy swojego błędu i ma kontrole nad tym co robi, a więc nie wróci do narkotyków ( w dodatku nie był od nich uzależniony). Rozmowy z rodzicami idą na marne, gdyż za każdym razem, gdy mówię, że on do tego nie wróci, oni opierają się na książkach i historiach osób UZALEŻNIONYCH, które nigdy z tego nie wyszły. Nie mam pojęcia co mam robić. Mam zamiar zorganizować spotkanie między rodzicami a moim chłopakiem, ale czuję, że to też nie przyniesie skutków. Bardzo bym prosiła o pomoc. Być może są gdzieś materiały w postaci filmów, że nie zawsze człowiek wraca do takiej przeszłości?
  6. ogfgjfno15

    Titanic musi zatonąć

    Gdy komuś jest źle z jakiegoś powodu i nie potrafi tego zmienić, to zaczyna narzekać i biadolić, co za chwilę pewnie uczynię. Nie liczy się wiek, czy płeć. Nie narzekają tylko ludzie, którzy nie mają na co, bo nie chcą znaleźć powodu do narzekania. Nie ważne co się w życiu osiągnęło, jakim się jest, ani jakie dobra materialne się posiada, bo czasem w swoi myślach bardzo łatwo stać się nikim; zapomnianym, niewyrzuconym do kosza śmieciem. Mam 20 lat, jestem na pierwszym roku dziennych studiów inżynierskich, nie jestem samotna. W każdej chwili mogę zadzwonić do rodziny lub szczerze porozmawiać z przyjacielem, lecz oni albo nie chcą albo nie potrafią mnie zrozumieć i tak jest od 2 lat. Przyznaję, rozmowa ze mną czasem nie należy do najłatwiejszych, ale staram się prowadzić dialog szczerze i otwarcie, ale skoro według nich wypowiadane przeze mnie monolologi nie mają całośćiowo sensu, a statystycznie rzecz biorąc, bardziej prawdopodobne jest to, że jest coś nie tak z 1 małpą niż z pięciorgiem, to problem tkwi we mnie, ale zapewne nigdy nie poznam jego etiologii, ponieważ 100 czy 150 zł za godzinę próby naprawienia mnie, to zdecydowanie zbyt wiele, skoro nawet przed jednym z najważniejszych momentów w życiu - maturą nie miałam tyle, chociażby na 2 godziny korepetycji. Dlatego zapewne dusząc się od środka powoli będę czekać z utęsknieniem na mój koniec lub pewnego dnia wreszcie namówię siebię na odpuszczenie sobie codziennego teatrzyku szczęścia odgrywanego wobec ludzi dookoła mnie. Wiem, że jestem żałosnym nieudacznikiem, ale jak mogę czuć się nieszczęśliwa skoro są tacy, co mają gorzej niż ja?!
  7. psycholog Rafał Olszak

    Kochanie psychopatów

    Czy kobiety kochają psychopatów? Czy mężczyźni kochają psychopatki? Z czego to wynika i jak to w ogóle możliwe? Inne podcasty na temat toksycznych związków można znaleźć tutaj.
  8. psycholog Rafał Olszak

    Na niektórych trzeba uważać

    Niektórzy ludzie bywają bardzo małostkowi i zawistni. Znielubią cię za to, że masz ładniejszy ciuch, wyższego faceta lub młodszą kobietę albo spędziłeś wakacje zagranicą. Dla nich ma to tak wielkie znaczenie, że jest to ważniejsze od wdzięczności za to, co sami posiadają. Czasem takie osoby dobrze się kamuflują, więc nie od razu widać, że źle ci życzą choć ich „dobre rady” mogą zdawać się wątpliwe, podszyte toksyną. Jeśli ktoś promienieje, gdy dzieje ci się krzywda, zachowaj szczególną ostrożność. Być może to jeden z tych fałszywych przyjaciół, który tylko czeka na sposobność do wbicia ci noża w plecy. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psychoterapeuta, psycholog kliniczny.
  9. psycholog Rafał Olszak

    Czy kobiety lecą na kasę?

    Faceci bulwersują się, kiedy oglądają te filmiki na YouTube, na których dziewczęta „lecą” na bardzo drogi samochód. Czy te filmy o czymś świadczą? Tak, o tym, że wśród około 3,5 miliarda kobiet są takie, którym auto mocno imponuje. Istnieją też młodzi ładni chłopcy, wiążący się z bogatymi, dojrzałym wiekiem kobietami, ale tego jakoś nikt nie chce pokazywać, bo nie pasuje do uogólnienia jakoby to kobiety były tzw. golddiggerkami. I w efekcie faceci uprzedzają się do pań oraz tracą z oczu fakt, że wiele z nich „leci” na dojrzałość emocjonalną, inteligencję społeczną czy charyzmę. O te cechy za trudno, więc łatwiej przyjąć, że drogie auto pozwoli mieć każdą. Może każdą pijawkę, ale nie każdą kobietę. Skomentuj, polub lub udostępnij ten post na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  10. Urszulaula

    Przemoc domowa

    Mam 37 lat. Jestem ofiarą przemocy psychicznej ze strony męża. Uciekłam z domu z małym dzieckiem. Niestety nie mam żadnych dowodów na stosowaną przemoc. Czy istnieją badania psychologiczne ktore potrafią udowodnić ze byłam poddawana przemocy. Mój mąż wszystkiemu zaprzecza, a ja przez lata byłam izolowana od wszystkich i nie mam nikogo kto by mógł potwierdzić co przechodziłam. Prosze o jakiekolwiek wskazówki.
  11. Norbi

    Zazdrość

    Witam! Mam 20 lat, jestem bardzo przystojny i od 2 lat jestem w związku ze wspaniałą kobietą. Mam dość sporo adoratorek, lecz wszystkie spławiam, bo nie chce sprawiać przykrości mojej kobiecie. Codziennie mnie zaskakuje swoim poczuciem humoru i pomysłowością. Zacznę może od opisu sytuacji... Przez 2 lata jestem (bo w sumie cały czas) strasznym zazdrośnikiem. Boje się, że mnie zostawi, bo nie będę dla niej zbyt dobry, bo ktoś będzie lepszy. Przez owe 2 lata przerabialiśmy setki kłótni na temat mojej zazdrości. Jestem dosłownie zazdrosny o każdego mężczyznę, kolegę, znajomego na jej drodze. Ja zaś odpuściłem wszystkie koleżanki, bo nie miałem nigdy potrzeby mieć przyjaciół i znajomych z płci przeciwnej. Okej było o mnie teraz czas na nią :3 Chodzi do klasy ze swoim byłym, który po zerwaniu był jej przyjacielem. Inicjuje cały czas kontakt wypisując do niej o lekcje, przysiadając się na lekcji czy przerwie, wychodząc z nią na papierosa na przerwie itd.. Dzisiaj oznaczył ją w poście pod grą, w którą grali na lekcji co mnie oburzyło. Po zobaczeniu tego postu nie odzywałem się do niej przez 4 godziny, po czym wysłałem zrzut ekranu i napisałem "To fajnie...". Oczywiście rozpętała się wielka kłótnia jak ja mogę być zazdrosny o takie coś. Stwierdziłem, że po 2 latach milczenia czas wziąć sprawę w swoje ręce... Napisałem do gościa, że nie życzę sobie, aby miał jakikolwiek kontakt z moją kobietą. Po czym zaczęliśmy się nawzajem obrażać i puszczać obelgi. Moja partnerka zablokowała mnie w każdym możliwym miejscu i nie mam z nią kontaktu od paru godzin. Umówiłem się z gościem, który jest chętny na zmierzenie się siłowo Co powinienem zrobić w tej sytuacji i ogólnie żeby nie być aż tak zazdrosnym?
  12. psycholog Rafał Olszak

    Wywieranie wpływu na kobiety i mężczyzn

    Techniki manipulacji najczęściej sprowadzają się do trzech rzeczy: zawstydzania, wpędzania w poczucie winy i wywoływania poczucia niedoboru. W wojnie płci kobiety i mężczyźni stosują te uzbrojenie bezustannie, bo ciągle ktoś próbuje na kimś coś wymóc. Jeśli facet ma całe życie przed sobą, więc nie chce się żenić, usłyszy, że jest niedojrzały. Jeżeli chce zapłacić tylko za siebie na randce, dowie się, że jest sknerą. Kiedy nie chce wychowywać cudzego dziecka, usłyszy, że jest nieodpowiedzialny. Gdy nie postępuje w sposób dla kobiety korzystny, słyszy, że brak mu męskości, nie jest „prawdziwym mężczyzną”. Jeżeli kobieta opisuje swoje wymagania, usłyszy, że jest roszczeniową księżniczką. Gdy ktoś wulgarnie komentuje jej wygląd, a ona oznajmia, że sobie tego nie życzy, słyszy, że sama jest sobie winna bo ubrała się jak dama lekkich obyczajów. Jeśli odrzuca niewybredną propozycję, zarzuca się jej hipokryzję, bo rzekomo przystojniakowi by nie odmówiła. Kiedy szuka poważnej relacji, ale jest samotną matką, wmawia się jej, że powinna godzić się na przelotne znajomości, bo nikt jej tak naprawdę, szczerze nie zechce z balastem. Jak sobie z tym radzić? Być świadomym i bezwzględnie pozostawać wiernym własnym wartościom, celom, potrzebom. Poza tym asertywność, asertywność i jeszcze raz asertywność. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. Wersja audio: CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, psychoterapeuta.
  13. Mam 23 lata, obecnie siedzę w domu ponieważ choruję na depresję od 3 lat odkąd zmarła moja mama. Zmarła na raka trzustki. Po wszystkim załamałam się lecz nie leczyłam się nigdzie, jedynie próbowałam dwa razy terapii u psychologa co nie dawało rezultatów. Od pół roku leczę się farmakologicznie u psychiatry i u terapeuty co również nie przynosi poprawy. Odkąd pamiętam ojciec naduzywał alkoholu przez co w domu wiecznie były kłótnie. Mama wiele przez niego wycierpiała, ja również bo byłam najwrażliwszym z trójki rodzeństwa. Po śmierci mamy mieszkałam z nim w domu tylko ja, ponieważ starsze rodzeństwo założyło rodziny i wyprowadziło się. Mimo wieku (72 lata) i chorób serca dalej używa alkoholu, oczekuje, że będę płacić rachunki i go utrzymywać co nie jestem w stanie zrobić. Oszukuje i kłamie mnie i moje rodzeństwo, jakoby nie mial co jeść i miał się źle. Ma tylko na swoje potrzeby, leki bierze sporadycznie lub wcale a przed innymi gra schorowanego i biednego człowieka. Czuję złość i strach przed nim. Siedzę w pokoju bojąc się, że do mnie przyjdzie i będzie czegoś wymagał, czepiał się mnie. Nie potrafię z nim rozmawiać bo kończy się to zawsze kłótnią. Obgaduje mnie wszędzie w rodzinie, robi ze mnie najgorszą osobę, rodzeństwo przeszło na jego stronę a mnie wyrzuty sumienia nie dają spokoju. Czuję się coraz gorzej. Mam partnera z którym chcemy się stąd wynieść ponieważ zagroził, że zrobi porządek ze mną i dowiedziałam się, że chce sprzedać rodzinny dom a mi na ostatnią chwilę oznajmić, że mam się wynieść. Nie mogę się pogodzić ze śmiercią taty a ojciec psychicznie ciągnie mnie w dół, mimo to ciągle powracają myśli, że jak się wyprowadzę to sobie nie poradzi, przecież to mój ojciec itd. Trzęsę się, mam ścisk żołądka, ciągłe lęki, zawroty głowy, nie mogę spać, wciąż się boję. Proszę o pomoc, radę co mam zrobić...? Odwrócił wszystko przeciwko mnie i zrobił z siebie ofiarę a ja boję się podjąć jakąkolwiek decyzje. Proszę o radę co mam począć..
  14. psycholog Rafał Olszak

    Toksyczny związek (podcasty)

    Wszystko co chcieliście wiedzieć o toksycznych związkach, ale baliście się zapytać... Seria podcastów na temat toksycznych relacji: Tematy w podcastach: toksyczne relacje, toksyczny związek - jakie ma cechy, czym jest, jak do niego dochodzi, jak się od niego uwolnić. Jak wyjść z toksycznego związku i nie wejść w następny.
  15. psycholog Rafał Olszak

    Toksyczny związek

    Łatwo jest mieć toksyczny związek. Wystarczy nisko się cenić a wejdzie się w niego nieuchronnie i mimowolnie. Potem pozostaje już tylko nie brać odpowiedzialności za swoje położenie. Łatwo jest mieć toksyczny związek – wystarczy w nim trwać. Im dłużej się to robi w tym głębsze wpada się bagno. Z czasem ucieczka stają się więc coraz trudniejsza. Należy ratować się tak wcześnie jak to możliwe albo niezwłocznie szukać pomocy zanim pojawi się desperacja. Tonący chwyta się brzytwy, więc można wpaść z deszczu pod rynnę – z jednej patologii w drugą. A przecież nie o to chodzi. Skomentuj, polub lub udostępnij ten post na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog kliniczny pracujący także jako psycholog online, przez Skype.
  16. mstach2107@gmail.com

    Podcinają mi skrzydła

    Jestem singielką mam 24 lata. Od czasu ukończenia szkoły zawodowej miewam problemy ze znalezieniem pracy przez brak pojazdu. Prawo jazdy zdałam 5 lat temu z projektu z Unii Europejskiej. Mieszkam na wsi i tak sie złożyło że nie mam miejsca na auto pod domem. Poruszam się busami,kursują do 22:15 z tym że wracają nimi ponad 4 gminy. Zapakowany jest już kolo 21:00. W dzisiejszych czasach pracujemy do 22:00 i sa to prawie wszystkie zawody począwszy od kelnera po sprzedawce. Doszłam po probach pracowania w pracy fizycznej,ze nie daje rady,jest mi ciężko. W związku z tym postanowiłam ratować się innym zawodem-medycznyn,tam pracują mniej dynamiczniej a i godzinowo nie jest tak źle. Wszystko ok,ucze się chętnie przyjeżdżam na zajęcia. Ale kiedy wspomne rodzicom ze poszlam do szkoły,ci mnie wysmiewaja,dogadują,ze chyba glupia jak ja tylko mogla wpasc na ten pomysł żeby zostać higienistką. Mama mojej mamy szykanuje mnie żebym wrocila do pracy fizycznej (sklep) bo inni juz dawno robią tylko ja siedze w domu i nic nie robię. Straszą ze nie dostane emerytury,ze zgine z głodu. W moim życiu pracowalam tylko na kasie bez roznoszenia towaru 1,5 roku,przed tym skonczylam zawodowke kucharza malej gastronomii,(2 lata),bylam pomoca nauczyciela w przedszkolu z UP ponad pół roku,w te wakacje sprzedawałam lody i te pieniądze przeznaczyłam na szkołe. Z rodziny nikt mi nie dorzuca na przejazdy do szkoły jest ona dzienna (czw-pt). Nie mam wsparcia,brak auta sprawia ze nie mam pracy. Ucze się dalej bo nie odpuszcze, ale ciągle mi podcinają skrzydła jakby nie wierzyli że mi się uda. Jak mam sobie z tym poradzić.
  17. psycholog Rafał Olszak

    Przemoc kobiet wobec mężczyzn

    Kryminolodzy mawiają, że „rodzina bywa najniebezpieczniejszym miejscem na Ziemi po zmierzchu”. Nic w tym dziwnego, bo chociaż rodzina kojarzy się ze spokojem, szacunkiem, miłością, to jednak ze względu na swoją złożoność często bywa areną potwornych wydarzeń, które zapadają w pamięci na długie lata. Czemu o tym wspominam? Ponieważ chcę poruszyć temat przemocy w rodzinie, a ponieważ jednak często mowa o tym w kontekście przemocy wobec kobiet, dla równowagi zamierzam powiedzieć o przemocy kobiet wobec mężczyzn, bo panowie równie często są ofiarami. Czasami do gabinetu trafiają ludzie którzy są święcie przekonani, że to, co ich spotkało, fatalnie o nich świadczy. Uważają, że są wyjątkowo słabi, gorsi, noszą rzadkie, odrażające piętno. Kiedy powolutku odkrywam przed nimi prawdę mówiąc o skali zjawiska, z którym się zetknęli, zaczynają z powrotem oddychać pełną piersią. Rozumieją, że nie są kimś gorszym lecz należą do grona osób, które spotkało coś potwornego o czym współczesne społeczeństwo nie chce słuchać. Dla mężczyzn czymś takim bywa doznawanie przemocy ze strony kobiet. Często oznacza to także doświadczenie ogromnego wstydu za to że było się ofiarą. Panowie bywali też wyszydzani przez innych – znajomych, lekarzy, pielęgniarki, policjantów, którzy po prostu kpili, że ktoś pozwolił zranić się kobiecie. Mężczyźni doświadczali też ogromnego poczucia winy, za to co zaszło, chociaż to nie oni byli sprawcami. Dzieje się tak dlatego, że kobiety potrafią nieprawdopodobnie skutecznie udawać ofiarę – zmanipulować całą rodzinę, a nawet wymiar sprawiedliwości i uczynić w oczach innych agresora z mężczyzny, choć to on był krzywdzony psychicznie i fizycznie. Ta przewrotna strategia odwracania kota ogonem nierzadko sprawia, że sami mężczyźni przynajmniej przez pewien czas wierzą, że są wszystkiemu winni. Moi klienci bywają w ciężkim szoku, że wreszcie trafiają na kogoś, kto im wierzy w to, co mówią. Tylekroć ktoś kwestionował ich opinię i lekceważył ich stanowisko albo je wyśmiewał, że niektórzy mężczyźni tracili wiarę, że ktokolwiek ich zrozumie. Z ich barków spada wielki ciężar, kiedy uświadamiam im, że to temat tabu – o przemocy kobiet wobec mężczyzn wielu ludzi milczy, ale jest to zjawisko tak samo częste jak przemoc w odwrotnym kierunku. Mówić o czymś, co specjaliści określają terminem: symetria płci w przemocy partnerskiej. Chociaż różne instytucje nagłaśniają w mediach problem przemocy wobec kobiet całkowicie pomijając kwestię przemocy względem mężczyzn, ofiarami bywają osoby obu płci. Twierdzenie, że przemoc jest wyłącznie domeną mężczyzn to groźny mit, krzywdzący stereotyp powodujący szkodliwe uprzedzenia. Sprawia, że jedna płeć jest faworyzowana i uprzywilejowana, a cierpienie drugiej jest pomijane i umniejszane. Mówiłem o tym więcej w filmie pod tytułem „Przemoc NIE ma płci”, do którego obejrzenia zachęcam. Są tam przedstawione wyniki różnych badań oraz dodatkowe wyjaśnienia, które jednoznacznie kwestionują szkodliwy stereotyp jakoby tylko mężczyźni bywali oprawcami. W tym artykule chcę uwrażliwić mężczyzn na kilka zasadniczych kwestii, które warto wziąć pod uwagę, by się chronić. Na ten temat powstały liczące kilkaset stron publikacje, więc w tym miejscu siłą rzeczy wyłuskam tylko parę szczególnie istotnych zagadnień. Bardziej zainteresowane tematem osoby zachęcam do lektury publikacji na temat przemocy w rodzinie. WYBRANE PRZYCZYNY PRZEMOCY Wśród najczęstszych przyczyn przemocy kobiet wobec mężczyzn są: chęć dominacji, sprawowania kontroli w związku, walka o władzę, o to kto ma ostatnie słowo, kto zarządza budżetem domowym, kto ma być komu posłuszny; gniew, który pojawia się w odpowiedzi na zazdrość na tle prawdziwych lub rzekomych występków partnera; zemsta za niepożądane zachowania partnera lub jego domniemane występki, lub za to, że nie spełnia oczekiwań, wymogów, standardów, nie daje kobiecie tego, czego ona pragnie; makiawelizm seksualny (pojęcie to wprowadził Zbigniew Lew-Starowicz, wyjaśniając, że oznacza instrumentalne traktowanie partnera i związku z nim jako sposobu ustawienia się w życiu, zrobienia kariery, zdobycia znaczącego awansu zawodowego i społecznego); przejawy zaburzeń osobowości czyli nieprawidłowych i powtarzających się wzorców nieadekwatnego reagowania na pewne sytuacje skrajnymi, negatywnymi emocjami; można tu wyróżnić na przykład: a) osobowość niedojrzałą, która cechuje się brakiem planu na życie, nieodpowiedzialnością, brakiem stabilności emocjonalnej co przejawia się naburmuszeniem, nadąsaniem, wiecznym niezadowoleniem, pretensjami do świata, „tupaniem nóżkami” i wrogością za niespełnianie natychmiast pragnień, trudnością w zakresie odraczania przyjemności, niekontrolowanymi wyładowaniami emocji o natężeniu nieadekwatnym do sytuacji; b) osobowość chwiejna emocjonalnie, która charakteryzuje się przede wszystkim problemem w zakresie regulacji emocji, a w związkach doświadczaniem skrajnie różnych uczuć względem partnera (miłości, a chwilę potem nienawiści); c) osobowość narcystyczna, która charakteryzuje się ogromną roszczeniowością, egocentryzmem, brakiem empatii, przeświadczeniem o szczególnej roli i nieprawdopodobnie wielkiej wartości, pragnieniem bycia w centrum uwagi i „błyszczenia”, chęcią robienia na innych wrażenia, co może czasem prowadzić do zadłużania rodziny czy lekceważenia potrzeb domowników bądź oczekiwaniem, że partner będzie zabawiał, wykonywał brudną robotę, zadowalał pomimo braku symetrycznego zaangażowania i wysiłku ze strony osoby narcystycznej; efekty asymetrii związku i karykaturalnego wyolbrzymienia stereotypowych ról, co prowadzi do braku równoprawnego partnerstwa; wyróżnia się między innymi następujące problematyczne związki: a) wspierający – „ojczulkowie i laleczki” (dadies and dolls); dojrzalszy wiekiem i zamożny mężczyzna wiąże się z dużo młodszą, atrakcyjniejszą fizycznie partnerką, która tylko z pozoru jest delikatną i niegroźną „laleczką” – w istocie częstokroć bywa to kobieta, która w wyniku stosowania tzw. „kłusownictwa seksualnego” odbiła zasobnego mężczyznę innej kobiecie i teraz zuchwale wykorzystuje swoją uprzywilejowaną pozycję stopniowo wchodząc na głowę partnerowi, przekraczając wszelkie granice; ostatecznie historia kończy się tak, że dochodzi do rozwodu i zgodnie z polskim prawem ze względu na obniżenie poziomu życia młoda kobieta dostaje bardzo wysokie alimenty na siebie; b) opiekuńczy – „mamuśki i synalkowie” (mothers and sons); dojrzalsza wiekiem kobieta wiąże się z młodym, atrakcyjnym fizycznie mężczyzną, ale młodość ma swoje prawa, więc aby okiełznać ten żywioł kobieta decyduje się na stosowanie różnych form presji i nacisków, a czasem przemocy, by trzymać „młodego boga” w ryzach; c) wyzywający – „wiedźmy i układni faceci” (bitches and nice guys); jeden z najczęstszych schematów, gdy wychowany na rycerza, uprzejmy, pomocny, grzeczny i wspaniałomyślny mężczyzna trafia na kobietę, która eksploatuje go do granic możliwości i bezwzględnie sprowadza do roli jej lokaja, parobka czy „bankomatu” i traktuje go tak dopóki nie znajdzie kogoś, kto będzie nadawał się do tej roli lepiej; d) wychowawczy – „panowie i służące” (masters and servants); początkowo wydaje się to układ patriarchalny, gdzie mężczyzna gra stereotypowo męską rolę, a kobiet stereotypowo kobiecą, ale ten porządek rzeczy nie wytrzymuje próby czasu – kobiecie brzydnie role kucharki i opiekunki do dzieci, ma dość obsługi gospodarstwa domowego, pragnie czegoś więcej, więc buntuje się, a jak wiemy z lekcji historii od buntu do przemocy jest już bardzo krótka droga; e) konfrontacyjny – „para jastrzębi”(couple of hawks); wiążą się ze sobą dwie bardzo mocne osobowości, które początkowo zdają się być niezłym zespołem, ale z czasem pojawia się rywalizacja, konkurowanie ze sobą, wkrada się zazdrość a nawet zawiść, co prowadzi do „wojny domowej”; f) usłużny – „dwa gołębie” (couple of doves); początkowo dwoje ludzi wzajemnie się idealizuje, uszlachetnia więź, która ich łączy, myślą o sobie jak o pokrewnych duszach, dwóch połówkach pomarańczy, ale nieuchronnie prowadzi to do udawania, okłamywania, chowania urazy i w efekcie problemy zamiatane pod dywan w końcu gwałtownie wychodzą na światło dzienne albo ludzie wzajemnie częstują się toksyną, bierną agresją z powodu zawodów, rozczarowań, cichej rozpaczy, frustracji. JAKA JEST ISTOTA PRZEMOCY KOBIET WOBEC MĘŻCZYZN Panowie będący ofiarami przemocy psychicznej lub fizycznej częstokroć zaczynają coraz bardziej ulegać swoim partnerkom. Dzieje się tak m.in. dlatego, że kobieta miesza im w głowie – co by nie zrobił, i tak ona nie jest do końca zadowolona. Nagrodą bywa łagodniejsza dezaprobata, a karą nie tylko brak nagrody, lecz surowa reprymenda, nadąsanie, pretensje, odbieranie przywilejów, nastawianie dzieci i rodziny przeciwko partnerowi, ograniczenia w zakresie zaspokojenia uzasadnionych potrzeb. Często pojawiają się zarzuty takie jak na przykład „nie jesteś prawdziwym mężczyznom” albo bardziej zakamuflowane „prawdziwy mężczyzna zachowuje się...”. Żonglowanie karami i nagrodami, granie na męskich emocjach, wysyłanie mu sprzecznych sygnałów i manipulowanie nim przypomina pranie mózgu – podtrzymuje się w mężczyźnie nadzieję, że spotka go coś dobrego i bardzo restrykcyjne dozuje te doświadczenia, by niespełniony wciąż pozostawał pod przemożnym wpływem swojej oprawczyni. W rezultacie bierze on na siebie coraz więcej i oddaje coraz więcej. Spełnia życzenia partnerki, staje na głowie, by ją zadowolić, bierze ślub bez intercyzy, w skrajnych wypadkach przepisuje na kobietę cały majątek, co oczywiście prowadzi do jego tragedii. Krótko mówiąc mężczyzna pada ofiarą mechanizmu, który określany jest jako zespół wyuczonej bezradności („im bardziej jej ulegam, im więcej daję od siebie, tym jest gorzej”). Najpierw mężczyzna próbuje się buntować, ale potem stopniowo popada w apatię – wie bowiem, że wszystkie atuty ma kobieta, która może w każdej chwili pozbawić go rodziny, ograniczyć kontakty z dzieckiem i skazać na płacenie alimentów, sprowadzić do roli bankomatu, oskarżyć bezkarnie o najgorsze występki przeciwko jej czy dzieciom skazując na trwające całe lata rozprawy sądowe i stres. SKUTKI PRZEMOCY WOBEC MĘŻCZYZN Zrezygnowani mężczyźni czasem próbują koić swój fatalny stan emocjonalny sięgając po alkohol. Próbują złagodzić poczucie bezradności oraz frustrację używkami, co pogarsza ich stan lub nawet wpędza w nałogi. Czasami mężczyźni nie wytrzymują tego wszystkiego i decydują się na próby samobójcze. Innym razem doskwierają im złożone problemy psychologiczne. Długotrwale występująca przemoc w związku może doprowadzić do wykształcenia się syndromu przemocy partnerskiej. W skład tego syndromu przemocy w stosunku do mężczyzn wchodzą takie zachowania, jak nieodzywanie się do niego (tzw. ciche dni), odmowa stosunków intymnych, niegotowanie posiłków czy bojkot wykonywania innych czynności domowych (które wcześniej w ramach podziału obowiązków przyjęło się na siebie). Dokonane w licznych krajach ustalenia wskazują na nagminność występowania tego zjawiska. Skutkiem tego stanu rzeczy może być syndrom maltretowanego męża. Współcześnie za główne elementy składowe syndromu maltretowanego męża uważa się: agresję słowną (ośmieszanie, lekceważenie, upokarzanie prowadzące niekiedy do „kastracji psychicznej” partnera), agresję fizyczną (zadawanie uderzeń, powodowanie ran i okaleczeń, używanie niebezpiecznych przedmiotów, w tym między innymi broni gazowej lub palnej, usiłowanie pozbawienia życia), agresję seksualną (akty sadystyczne, zmuszanie do akceptowania kochanka i jawne współżycie z nim, zmuszanie do zachowań dewiacyjnych, gwałcenie), agresję o charakterze ekonomicznym (odbieranie mężowi zarobionych przez niego pieniędzy, utrudnianie rozwoju kariery zawodowej, zaniedbywanie jego podstawowych potrzeb materialnych, wpędzanie rodziny w długi itp.). Długie pozostawanie mężczyzn w traumatycznych (czasem powodujących Zaburzenie stresowe pourazowe) i niebezpiecznych dla zdrowia relacjach nie jest proste do wyjaśnienia. Zazwyczaj mężczyźni ci nie poszukują pomocy, bardzo długo nie zrywają więzi małżeńskich, za to żyją w cichej rozpaczy mimowolnie godząc się na długotrwałe krzywdzenie ich przez partnerki. To zjawisko próbuje się wytłumaczyć, porównując sytuację maltretowanego męża do położenia zakładnika przetrzymywanego przez zamachowców, szczególnie do zachowania osoby, która doznała syndromu sztokholmskiego. Inni specjaliści wyjaśniają ten problem porównując pozostawanie w toksycznej relacji do trwania w destrukcyjnej sekcie po praniu mózgu. Problemem bywają wówczas także nieprawidłowo interpretowane normy społeczne czy religijne na przykład odnośnie rangi małżeństwa czy odpowiedzialności za rodzinę, więc niszczony psychicznie człowiek skłonny jest znosić cierpienie w imię tych w jego mniemaniu wyższych wartości. Bez wątpienia taka osoba potrzebuje fachowej pomocy.
  18. psycholog Rafał Olszak

    Nie daj się używać

    Czy jesteś filmem? A może książką w PDF? Albo plikiem MP3? Jeśli nie, to szanuj się, nie daj się ściągać do czyjegoś życia i używać za darmo. Właściwie wcale nie daj się używać. Tak samo jak ludzie mają w nosie prawa autorskie, tak samo są im obojętne twoje granice. Chcą wszystkiego na już, bez żadnych zobowiązań i bez kosztów po to, by wykorzystać, a potem zastąpić. Wszystko ma być bezpłatnie, bez wysiłku i bez żadnych oczekiwań. Jeśli będziesz godzić się na takie traktowanie, zostaniesz wyeksploatowany i zapomniany szybciej, niż przypuszczasz. Mówi się, że karma wraca, ale zapomnij o tym. Dając wszystko, a nie biorąc nic w zamian, zostaniesz z pustymi rękami - czekając na wdzięczność, która nigdy nie nadejdzie. Skomentuj, polub lub udostępnij na Facebook. CIEKAWOSTKA: Psycholog online to specjalista udzielający porad przez Internet - prowadzi konsultacje na przykład przez Skype.
  19. psycholog Rafał Olszak

    Masochizm emocjonalny, podatność na zranienie

    Masochizm emocjonalny sprawia, że człowiek jest jak świeca. W relacji wypala się po to, by partner, często narcyz, mógł ogrzewać się w cieple płomienia i błyszczeć jego światłem odbitym. Jeśli nie panuje się nad tym, nieuchronnie prowadzi to do jednej z dwóch sytuacji: świeca wypala się i zostaje zastąpiona, ewentualnie sama w akcie desperacji z bólem ustępuje. Tak czy owak relacja kończy się mniej lub bardziej dramatycznym finałem. Co potem? Zwykle następuje jeden z trzech scenariuszy. [1] Człowiek wchodzi w tryb hibernacji (co jest bezpieczniejszą formą unieważnienia) i unika związków, by historia się nie powtórzyła. [2] Człowiek bezrefleksyjnie angażuje się w kolejny unieważniający układ albo wręcz wpada z deszczu pod rynnę. To, co zatacza kręgi, zdarza się na okrągło. [3] Człowiek akceptuje istnienie swojego problemu, by go w pewien sposób rozwiązać – świadomie dozując sobie cierpienie lub przepracowując w terapii schemat na tyle, na ile to możliwe. Czasem udaje się znacząco ograniczyć podatność na zranienie, choć wymaga to ciężkiej pracy nad sobą. Psychoterapia jest trudna i zwykle długoterminowa. Więcej informacji: Skomentuj, polub lub udostępnij na Facebook. CIEKAWOSTKA: Psycholog online, psychoterapeuta przez Skype to specjalista, który udziela pomocy psychologicznej przez Internet. Często robi to też pracując stacjonarnie, w gabinecie, lub niosąc pomoc np. odpowiadając na pytania w telefonie zaufania.
  20. Zagubiona_istota

    jak powiedziec dosc?

    Witam. Potrzebuje pomocy, nie porady,. Mam 26 lat. Jestem matka dwuletniej wspanialej Ksiezniczki. To wlasnie ona, a raczej milosc do niej trzyma mnie przy zyciu. Od kilku miesiecy nie radze sobie z wlasnymi myslami. jest ich tyle w mojej glowie, ze nie potrafie sie chocby na jednej konkretnie skupic. Zawalilam swoje zycie doszczetnie. Od samego poczatku nie mialam latwo. Wychowana przez matke i babcie. Nie mam prawa narzekac na dzecinstwo, pomimo srogiego rygoru ze strony babci i braku ojca. Rodzice sie nie dogadywali i rozstali nim zaczelam cokolwiek rozumiec. I tak dorastalam z przedstawionym mi najgorszym obrazem ojca. Gdy w wieku 17 lat zaczelam z nim rozmawiac, po pierwszej samodzielnej wizycie u niego uslyszalam od matki, ze wbilam jej noz w plecy. Przeszlam okres ''buntowniczy'' raczej bezproblemowo. Zawsze chcialam byc idealna, zeby mama nigdy nie musiala sie za mnie wstydzic. Jako dziecko mialam cudownego przyjaciela, niestety, gdy musial sie wyprowadzic wszystko pryslo. Przyjezdzal, ale mial juz kolegow, a ja nigdy nie potrafilam znalezc sobie prawdziwej przyjaciolki, ktora by mnie rozumiala. Mialam cudowne kolezanki, ale zawsze tylko na pewien okres. Koniec szkoly drogi sie rozchodzily i tak za kazdym razem. W mojej rodzinie nigdy nikt nie liczyl sie z moim zdaniem. Moja matka, choc w przeszlosci skrzywdzona dawala mi ile mogla, i choc dla innych miala zlote serce to nie dla mnie. Chciala dla mnie jak najlepiej. nie wyszlo. Poznalam chlopaka. Walczyl o mnie, interesowal sie. Poczulam, ze to ten jedyny. Rzucialm dla niego studia i wyjechalam za nim za granice. Widzialam jaki jest, ze lubi wypic, zajarac. nie przeszkadzalo mi to. Jako wychowana w glebokiej wierze, wierzylam ze sie zmieni, ze wyrosnie, ze mi sie uda go zmienic. Minelo 6 lat odkad jestesmy razem. nie wyrosl. Nie pomagaly kolejne wszywki, rozmowy. Rozstalismy sie na chwile. Bylo mi ciezko. rodzina obiecala pomoc, a w zamian czulam sie bardziej samotna niz wczesniej. On twierdzil, ze slucham innych, to on sie odezwal kiedy potrzebowalam kontaktu. Obiecywal ze bedzie inaczej. Uwierzylam, bo tesknilam, bo chcialam wierzyc. Bylo dobrze do momentu, gdy znowu sie napil. Uderzyl mnie. Kolejny raz wybaczlam. Choc nie powinnam.. Po jakims czasie przyszla na swiat nasza corka. Byl szczesliwy. Ale nie ja.. nie dlatego ze pojawilo sie dziecko bo moja corka jest najlepszym darem od losu. Tylko dlatego ze nie bylo przy mnie najwazniejszej mi osoby, matki.. On pojawil sie w szpitalu raz. Pepkowe z kolegami bylo wazniejsze.. Nasze zycie to przyslowiowa sinusoida. Raz pod gorke, a raz z.. Problem w tym, ze bedac na gorce nie zauwazylam urwiska. Spadlam na dno.. Robilam wszystko, aby byl szczesliwy. Aby bylo dobrze miedzy nami. Nie mam juz sily przepraszac, za rzeczy, ktorych nie zrobilam. A tak to wyglada. on sie napije, wyzywa, poniza, a ja przepraszam.. Nie mam prawa miec znajomych plci meskiej. Glupi buziak na przywitanie w polik z jego znajomym jest tematem prowadzacym do kolejnej klotni. Czuje, ze traktuje mnie jako swoja zdobycz. Nie ma wgl szacunku do kobiet, a zwlaszcza do matki. I moje pytanie, jakie sobie ciagle zadaje: Gdzie popelniam blad? Nie umiem sie klocic.. Zawsze robimy co on chce. Chcialam go zmienic, a wychodzi na to ze ja jestm kims zupelnie innym. Wiem to glupie, sama potrafie innym doradzic, bo gdybym uslyszala moja historie z innych ust to bym powiedziala wez dziecko i uciekaj, ale sobie nie potrafie powiedziec DOSC.
  21. Jestem studentką, mam 23 lata. Według artykułów jestem też osobą podatną na zranienie kochającą za mocno. Po zakończeniu 7 letniego związku 9 miesięcy temu weszłam w relacje seksu bez zobowiązań z kobieciarzem, byliśmy ze sobą na wyłączność, zaangażowalam się emocjonalnie pod jego naciskiem, ponieważ ja nie chciałam się wiązać. Na początku sielanka i związek marzenie. Po jakimś czasie zaczął okazywać toksyczne cechy które tuszowalam przed samą soba, zrobil się mnie pewny i przestał się starać. Zaszłam w ciążę którą poronilam, nie wspierał mnie. Niecały miesiąc po poronieniu znalazłam nagie zdjęcia od jego poprzedniej dziewczyny, flirt i umawianie się na spotkanie. To była taka 2 sytuacja, pierwszą wybaczyłam. Fizycznie mnie nie zdradził ale emocjonalnie tak bo warunki stawiałam jasne. Problemem jest to że jestem uzależniona od niego emocjonalnie. Nie potrafię sobie wyobrazić przyszłości bez niego, jestem w stanie skupić się na 30 sekund i zaraz znowu o nim myślę. Tłumacze wszystkie wybryki i wypieram z pamięci. Jak nauczyć się na nowo kochać, akceptować i marzyć
  22. psycholog Rafał Olszak

    Jak działa toksyczny facet psychopata

    Jak działa mężczyzna-psychopata? Po staremu, bo to historia stara jak świat. Wystarczy prześledzić los dowolnej sekty, a zwłaszcza jej początek. Przyciąga atrakcyjną otoczką bądź przykuwa uwagę ostentacyjnym zachowaniem od którego trudno abstrahować. Często wielkim cierpiętnictwem, natchnioną postawą i udawaniem oświecenia lub chwytliwymi tekstami, które są jak doskonała przynęta na ludzi głodnych pewnych słów. Potem pojawiają się odpowiedniki obrzędów w formie małych, miłych rytuałów, które tworzą złudzenie spójności – nawet jeśli coś tu nie gra, logika jest odrzucana w imię wiary, że stoją za tym dobre intencje. Usprawiedliwiasz go, bo „to taki dobry człowiek” lub „to ktoś po tak trudnych przejściach” i w tym sensie twoja bratnia dusza. Z pomocą przychodzi myślenie życzeniowe – chcesz, by to była prawda, wiec przyjmujesz bezkrytycznie sprzyjające mu interpretacje. Potem zaczynają się obietnice – tyle, że zamiast życia wiecznego lub łaski mocy nadprzyrodzonych są obietnice wiecznej miłości lub stania się wspaniałym ojcem twoich dzieci z poprzedniego związku. On jest spostrzegawczy – przejrzał cię pewnie już na pierwszej randce, więc wie, czego pragniesz i tym cię nęci mówiąc to, co chcesz usłyszeć. Jeśli jest sprytny, mówi nie wprost, ale mając pewność, że między wierszami wyczytasz to, co dla ciebie ważne. Na koniec wjeżdża klasyka manipulacji czyli granie na emocjach, zwłaszcza na poczuciu winy – tyle że zamiast grzechu pierworodnego czy złej karmy powodem jest wmawianie, że łamiesz zasady dobrego związku, bo nie zachowujesz się wedle narzuconych odgórnie zasad, które oczywiście tylko on jeden, oświecony wybraniec, doskonale zna. Ilekroć postępujesz w sposób sprzeczny z jego oczekiwaniami jesteś traktowana jak grzesznica. Przeżywasz rozdarcie, masz mętlik w głowie. Miotasz się, ale w końcu przyjmujesz jego dogmaty na wiarę, bo tak – inaczej grozi ci odrzucenie, wyklęcie i życie w przeświadczeniu, iż jesteś tą złą. Uczy cię posłuszeństwa stosując technikę „przyciąganie-odpychanie” aż całkiem uzależnisz się od jego bliskości. Musisz działać jak w zegarku, bo inaczej z raju, przepraszam, wiecznej wspaniałej miłości, nic nie będzie. Trwając w tym godzisz się na piekło na ziemi, bo w efekcie tego wszystkiego on cię po prostu wykorzystuje. Pożycza pieniądze lub żyje na twój koszt, zdradza, okłamuje, zmusza do praktyk, na które nie masz ochoty, używa wtedy, gdy jest mu to na rękę, nakłania do decyzji, które są dla niego korzystne. Czasem podtrzymuje iluzję, a za odstępstwa od niej oskarża ciebie, „bo to twoja wina”, że on pił, wściekł się lub cię zdradził. Cóż, człowiek to niezwykle uzdolnione stworzenie – potrafi uwierzyć w absolutnie wszystko. Jak to się kończy, każdy odpowie sobie sam, choć lekcje historii dostarczają wielu podpowiedzi. Skomentuj, polub lub udostępnij na Facebook. CIEKAWOSTKA: Terapia par i małżeństw zazwyczaj odbywa się w taki sposób, że dwoje ludzi rozmawia z jednym psychoterapeutą. Czasami jednak para rozmawia z dwojgiem psychologów, by żadna strona nie miała poczucia, iż jest faworyzowana z uwagi na płeć terapeuty.
  23. psycholog Rafał Olszak

    Każdy szuka dogodnych warunków

    Każdy osobnik danego gatunku szuka najdogodniejszych warunków do życia. Warto o tej oczywistości pamiętać, by nie tworzyć wokół siebie przyjaznego środowiska na przykład dla egoistów i samolubów. Jeśli nie troszczy się o swoje granice, nie respektuje się własnych praw, jest się nieasertywnym i nadmiernie ugodowym, ktoś toksyczny w mig znajdzie się na naszej orbicie. Trafi na nią instynktownie. Skomentuj, polub lub udostępnij na Facebook. CIEKAWOSTKA: Terapia online to po prostu kontakt ze specjalistą za pośrednictwem Internetu, wykorzystujący komunikator do rozmów wideo.
  24. zapytajka555

    Problem w relacji z matką

    Dzień dobry. Może mój problem wyda się błahy ale mi często w gorsze dni spędza sen z powiek. Jestem kobieta, mam 37 lat. Od dawna mam problem w relacji z moja matką, a polega on na tym,że nie potrafię zmusić się do kontaktów z nią, nie potrafię udawać że mam na nie ochotę, bo jej po prostu nie lubię. Wynika to z tego jaką jest osobą, z jej zasad morlanych, podejścia do życia i głównie z tego jak mnie traktowała w dzieciństwie i wieku nastoletnim. Byłam dla niej albo przezroczysta, albo zasłużyłam sobie na jej "miłość" bo akurat zrobiłam coś fajnego, dostałam dobrą ocenę, itp. Kiedy miałam jakiś problem ona mówiła mi że przeze mnie to same problemy.Nie miałam zupełnie jej wsparcia, takiego jak to powinno wyglądać w miłości, żadnej empatii. Kiedy zachorowałam na depresję miała do mnie pretensje ze na pewno udaję bo nie chce studiować. Nawet dziś kiedy o tym pisze cisną mi się łzy do oczu. Zawsze miałam wrażenie że ja jestem tylko dla niej, aby ją zadowolić, aby to ona czułą moja miłość ale nigdy na odwrót. Żadnego zrozumienia z jej strony. Tego już nie zmienię. ale dziś ona oczekuje ode mnie dobrych relacji.A to zebym ją odwiedziłą, a to zebym z nia gdzies pojechała.Kiedy ja najzwyczajniej nie ma na to ochoty jak nie ma się ochoty spędzać czasu z kimś kogo się nie lubi. Wiele razy zbierałam się na rozmowę z nią.Aby jej powiedziec prosto z mostu że nie mam ochoty na przyjaźń z nią,że jej nie lubię i nie chcę.=. Czy to jest dobry pmysł. Wiem, że ona to bardzo przeżyje ale przecież moje uczucia sa tez ważne. Nie lube zmuszać się do niczego bo kumuluje te emocje w sobie. Jak rozwiązać ta sytuację. Jak do tego podejść aby nie czuć się w tej sytuacji tak źle.
  25. [Zbyt długa wypowiedź] Witam. Jestem dwudziestoletnim studentem, mającym zamiar pracować z ludźmi w przyszłości. Nad ich rozwojem. Poniżej wyjaśnię dlaczego o tym wspomniałem w pierwszym zdaniu. Mój problem polega na tym, że nie wiem do końca czym jest i tutaj prosiłbym o pomoc. Powiem to, co sam uznaje za ważne, kiedy kogoś oceniam. Najkrócej i najtreściwiej jak potrafię. Z góry przepraszam za długość wypowiedzi i dziękuję za poświęcony czas. Moje problemy zaczęły się w podstawówce- drobne kradzieże, skłócanie ludzi, rozstawianie po kątach, bójki, ogólny bunt przeciw światu. Przyczyna tego nie była w domu. (Rodzice nie są po rozwodzie, zarabiają jak ludzie za granicą, są wierzący, podarowali mi ciepło, miłość, to, czego w danym momencie potrzebowałem, poświęcali dużo uwagi). Myślę że raczej we mnie. W gimnazjum zaczęły się schody. Nie chce się rozpisywać na ten temat, tekst już teraz jest wystarczająco długi. Stanąłem po stronie słabszej osoby, przeszło to w mobbing, skończyłem w szpitalu po próbie samobójczej. Wyszedłem z ,,zaburzenia psychotyczne", które już w liceum zamieniono w zaburzenia schizotypowe. Wiem co to jest i jak działa. Leki nigdy nie pomagały na wszystko. Jeśli pozbywały się jednej rzeczy, to zawsze nasilała się druga, dlatego w pewnym momencie mój psychiatra załamał ręce i zastanawiał się ze mną nad pomocą duchową. (Jestem ateistą, wierzę że nic nie ma) Ale nie o tym, wciąż nie o tym... Uznałem że to może się po prostu przydać. Wszystkie te problemy zniknęły kilka miesięcy temu, tak nagle, a ja zacząłem zastanawiać nad tym, dlaczego mój każdy związek kończy się katastrofą i słowami skierowanymi do mnie- ,,jesteś psychopatą". Wytykałem partnerkom brak wiedzy, bo gdybym nim był, to nie odczuwałbym ani emocji, ani wyrzutów i tak dalej... A miałem je. Przecież pamiętam. Przyszedł taki czas w moim życiu, że począłem naprawdę sporo o tym czytać, myśleć... O to mi właśnie chodzi. Mam obsesje na punkcie ludzi. I nie chodzi o to że ich potrzebuje. Raczej potrzebuje tego co mogą mi dać, co mogę z nimi zrobić, co mogę o nich wiedzieć. Jestem manipulatorem. Doskonałym, perfekcyjnym, z stwierdzoną inteligencją wysoką, co z pewnością ma jakiś wpływ na moje sukcesy. Zdobywam kiedy chce, kogo chce, nie ma takiej osoby, która by mi nie uległa, a zmienianie, sterowanie partnerem/partnerką sprawia mi ogromną przyjemność. Zaczyna się miło, kończy na problemach psychicznych u towarzysza, któremu nie raz po prostu odechciewa się żyć. Czy jestem z tego dumny? I tak i nie. Zależy od tego jaką maskę akurat mam na sobie. Uważam ludzi za... no, nie wypada tu nikogo obrażać. Żadnemu nie udało się zobaczyć mojej prawdziwej osobowości, charakteru. Żaden nie przewidział mojego ruchu, nawet jeśli próbował, nie sam. Kończył na przegranej pozycji, by ostatecznie wrócić i przeprosić. Z czystego strachu, ciekawości czy zauroczenia ,,silną jednostką". Lubie swoją widownie, mimo iż jest po prostu głupia. Zawsze widzi to, co chce jej pokazać, by osiągnąć swój zamierzony cel. Wiem jak działam, wiem co jest objawem a co nie, wiem jak inni działają. Kiedy, gdzie, po co, co nimi kieruje. Znam schematy. Skutki danych sytuacji, wypowiedzianych słów, gestów. (Roku temu wykształciło się we mnie nawet coś podobnego do kolejnej choroby- wystarczy że spojrzę na drugiego człowieka, jego twarz, posturę, ubrania, oczy... I wiem kim jest, z czym ma problem, co go boli, na co cierpi. Wyglądało to dla jak kolejny objaw, dopóki nie zacząłem tego sprawdzać. Obcy ludzie dla zabawy wysyłali mi zdjęcia. Co się okazywało, nigdy nie myliłem się z ,,powierzchowną" diagnozą. Nie było mowy o żadnej pomyłce. Nie rozwiązałem jeszcze tej ,,zagadki" po dziś dzień, to pewnie doświadczenie wyniesione z obserwacji). Dzięki temu wiem do kogo mogę podejść. Kto jest słaby, kto potrzebuje wsparcia, czaru. Przyjaciela. Nie, nie mam zawyżonej samooceny. ^To jest jedyna rzecz na której się znam. Jedyna rzecz, która mi się przydaje i jedyny talent, którego nikt u mnie nie przebił swoim poziomem. Innych nie mam. Nie powinienem się ujawniać. To oczywiste. Powinienem udawać teraz dobrego człowieka, szukającego pomocy. Tyle że na tym to chyba polega. Na szczerości. Nasuwa się pytanie- więc czego chcesz, potrzebujesz? Jakiego rodzaju pomocy? Dokształcanie takiej osoby jak ty w temacie ludzi... Wiem co mi może być, ale potrzebuje chłodnej opinii. Widzę wiele u innych, ale sam u siebie nie do końca. Nie wiem dlaczego to tak działa... Może dlatego że bez przerwy wszystkich okłamuje, nawet siebie, bo tego akurat w danym momencie potrzebuje. Wiadomo że diagnoza nie będzie ,,pewna", bo to w końcu internet, ale same wskazówki specjalistów są na mnie na wagę złota. Po co chce to wiedzieć? Szczerze. Zastanawiam się, czy poza tym co sam widzę, jest coś co da się wyleczyć w jakikolwiek sposób, by zapobiec... ...postępującej apatii, bo wyrzuty sumienia i jakikolwiek wstyd, poszanowanie dla prawa i innych ludzi już straciłem. Żyje jak pasożyt. Zastanawiam się czy to ma po prostu... sens. Nie żeby mnie to obchodziło co ktoś poczuje, pomyśli, myślę o sobie. A to wciąż się nasila. Nic nie mogę zrobić. Na chwilę obecną jestem pusty. Dowiaduje się o śmierci, ciężkiej chorobie, utracie czegokolwiek- nie reaguje w żaden sposób. Bywa. Nic nie robi na mnie wrażenia, po prostu nie ma takiej sytuacji. Miewam słabsze dni. Czuje wówczas taką nienawiść, gniew, zdenerwowanie, że mam ochotę kogoś... ale to szybko mija, pojawia się zimna kalkulacja i znowu jestem tylko robotem, jak to mówi znajoma- jedyna, z (naiwnym w moim wypadku) kompleksem mesjasza. Po sześciu latach powiedziałem jej kim jestem. Jest z całą pewnością masochistką. Czy to ustanie? Może ustać? Być przejściowe, jak inne choroby? Nigdy nie znalazłem nigdzie odpowiedzi na takie pytania... Czy mogę sobie to przypomnieć, jak to się czuło. Jak mam karcić samego siebie za to, co lubię robić. Zwyczajnie nie chce z tego zrezygnować, ale wiedza się przyda, może później. <- Czy ma to w ogóle jakiś sens, czy znowu siebie, kogoś oszukuje, by coś osiągnąć. Czy związek z taką osobą jak ja w ogóle będzie miał jakąkolwiek rację bytu, czy jest możliwy. <-To na przykład chciałaby wiedzieć moja masochistka. Nie chce jej głupiej nadziei, a mogę w każdym momencie od siebie odsunąć. Kilka lat temu, kiedy jeszcze miałem emocje, próbowała mi pomóc. Mam do niej jakiś szacunek, sentyment. Praca z ludźmi... Raczej nie powinienem zostać do niej dopuszczony, z czego sobie zdaje sprawę. (Przynajmniej tej opartej na zaufaniu). Dlatego zastanawiam się, czy nie zrezygnować, czy nie spróbować ,,przestać", ale do tego jest mi w jakimś stopniu potrzebna wiedza... Bo nikogo poza specjalistami w tym temacie i sobą nie słucham. Zmieniam się jeśli chce i tego potrzebuje, nikt i nic mnie do tego nie przekona, nie zmusi. Sam muszę do tego dojść, bo na terapii bym po prostu kłamał, by sprawdzić... jak wiele potrafię. Dawniej tak robiłem. A czasami chce się zmienić, sam dla siebie. Przynajmniej próbuje. Niektóre maski noszę częściej niż inne. *Zabawna część tego wszystkiego, po nawiązaniu do pracy- przekonuje do siebie słabych ludzi poprzez udzielanie im pomocy. Myślą że jestem dobry, że rzeczywiście pomagam, jestem kimś innym niż wszyscy... a ja jedynie zdobywam zaufanie, poznaje mocne i słabe strony, co przydaje mi się później, już do przeciwieństwa pomocy. Częściowo im niecelowo pomagam, a częściowo niszczę. Sam nie wiem co o tym myśleć. Prosiłbym chociaż o rzucenie mi jakichkolwiek ,,haseł" czy też fraz, nad którymi powinienem się zastanowić, o których powinienem poczytać, pomyśleć, żeby lepiej to wszystko zrozumieć, może coś zmienić. Nie wymagam, proszę z drugiej strony o brak poczucia że ,,należy/wypada coś napisać", okazywać mi szacunek, bo wiem jak zazwyczaj patrzy się na taką osobę jak ja. Z góry dziękuję i ponownie bardzo przepraszam za długość wypowiedzi. Kłania się tutaj moja nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, ale przynajmniej nie jest to ponad setny temat nawiązujący do depresji, prawda? Pozdrawiam!

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.