Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'toksyczni-ludzie'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 103 wyników

  1. Dlaczego kiedy kobieta albo mężczyzna odchodzi od swojego partnera to ta osoba, która zdecydowała się na rozstanie jest gorsza? Jest oczerniana, wyzywana, wytykiwana palcami pomimo że nikt nie wie co sprawiło że decyzja była ta, a nie inna, mało tego to nikogo nie interesuje mają to gdzieś liczy się na pokrzywdzona osoba (teoretycznie skrzywdzona) Czasami osoby które odeszły więcej zrobiły by ratować cokolwiek niż ta druga, po prostu nie miały już siły czekać na niemożliwe... Więc czemu tak jest czy ktoś umiałby to wyjaśnić??
  2. Niektórzy patrzą innym w oczy żeby widzieć odbicie własnego oblicza, bo kochają tylko siebie. Więź z nimi nie jest możliwa, ale można się łudzić. Długo i namiętnie. A kiedy płacząc nieszczęśliwy człowiek domaga się wzajemności, dostaje w odpowiedzi pogardę. Tak w pierwszej chwili reaguje narcyz, bo trudno mu przeglądać się w źrenicach mokrych od łez. Potem znowu daje nadzieję, bombarduje miłością. Nikt nie rozkochuje tak jak narcyz, bo sam jest nałogowcem uwielbienia – potrafi zatem obdarzać nim jak nikt inny. Robi to jednak tylko po to, by osuszyć cudze powieki i żeby znowu mógł uchodzić w czyichś oczach za upragniony, ubóstwiany ideał. CIEKAWOSTKA: blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  3. Witam, Mam 41 lat i jestem ponad rok po rozwodzie. Chodzę na terapię od ponad 2 lat. W obecnej sytuacji wiem że żyłem w toksycznym związku. Wiem też że mam syndrom DDA. Staram się jakoś żyć lecz czuję że mam depresję. Problem zaczął się jakieś 9 lat temu jak moja ex-żona dostała depresji poporodowej. Nie zdawałem sobie sprawę z problemów jakie dotknęły moją rodzinę ( mam dwie córki ). To tak w dużym skrócie. Tak jak pisałem chodzę na terapię ale nie za bardzo ona pomaga ( od 1,5 miesiąca psycholog choruje lub mi coś wypada ). Stan jaki mam obecnie to chciałbym wrócić do byłej żony lecz ona nie zmieniła się i byłoby dla mnie to zabójcze. Żyje z inną kobietą i wiem że ranię ją mocno bo wydaje mi się że ona czuje że chętnie bym wrócił do ex. Znalazłem nowego psychologa w Legnicy ( Panią psycholog ) i będę zaczynał jakąś nową terapię. Szukam jakiejś pomocy / porady gdzie można udać się na jakąś terapię lub coś innego w okolicy Legnicy. Myślę aby na weekend majowy gdzieś wyjechać daleko i pobyć sam ze sobą ( chociaż jest to dla mnie trudne ).
  4. Pierwszy mój post wiec się przywitam. Cześć jestem mężczyzną lat 26. To tak w skrócie, nie chcąc się afiszować bliższą tożsamością. Od kilku lat zmagam się z długami wynikającymi z prowadzenia działalności. Komornik zabrał już praktycznie wszystko, a długi zostaną do końca życia. Nie ma jakiejkolwiek możliwości żebym je spłacił. Cała sytuacja w jakiej się znalazłem spowodowana jest tym, że zostałem oszukany i okradziony przez wspólników. Z dnia na dzień mam tego wszystkiego po prostu dosyć. Nie wiem nawet gdzie już szukać pomocy. Szukam pracy, ale wszędzie gdzie nie pójdę, odsyłany jestem po tym jak padnie słowo "komornik". Zły jestem na siebie, że zawsze byłem tym miłym, grzecznym i uprzejmym gościem co zawsze chciał komuś pomóc i ufał czasami trochę za bardzo. Zazdroszczę tym ludziom co potrafią być zimnymi sku******ami, walczącymi o swoje nie bacząc na innych i czy tych innych obrażą czy skrzywdzą. Zastanawia mnie to co się musi jeszcze w moim życiu stać, żeby puściły mi wszystkie hamulce i odebrał to wszystko co zostało mi zabrane nie patrząc na metody i środki do osiągnięcia celu. Dlaczego pomimo tego, że najszczerzej nienawidzę osób które doprowadziły mnie do miejsca w którym się obecnie zajmuje, boje się coś zrobić. Chciałem wyjechać z kraju, ale trzyma mnie tu jedna osoba. Jedyna rzecz na której mi w życiu zależy, chociaż sił mam coraz mniej. Najgorsze jest to, że oni mają spokojne życie, a ja muszę się martwić co będzie dzień po dniu. Codziennie doprowadza mnie to do stanów takiej nienawiści, że najchętniej to bym tam pojechał i po prostu ich rozerwał. Sam nie wiem co mnie przed tym powstrzymuje. Pierwsze chyba nasuwa się więzienie, ale co ja mam z tego życia skoro każdy dzień jest udręką. Wszystkie plany, marzenia i możliwość osiągnięcia jakiegokolwiek szczęścia legło dawno w gruzach. Nie mam na to już siły. Najchętniej zabiłbym najpierw ich, a później siebie. Do psychologa chodzę. Psychiatrę też odwiedzam. Nic nie pomaga, włącznie z lekami. Może po prostu jestem chory z nienawiści.
  5. Witam wszystkich. Mam 23 lata. Od dzieciństwa odczuwam w sobie lekką pustkę... Mój tata zginął , kiedy miałam 2,5 roku. Większość ludzi uważa, że nic nie pamiętam, więc nic nie czuję, ale przez to zdarzenie posypała się lawina kolejnych, wykańczających mnie zdarzeń. Odkąd pamiętam zawsze byłam strasznie nieśmiała, lekko wycofana, ale dawałam sobie radę. Dopóki moja mama nie poznała swojego partnera. Z początku wydawał się super. Wszystko było pięknie, dopóki nie przyszło na świat moje rodzeństwo. Wtedy automatycznie stałam się dla niego nikim. Dosłownie nikim, bo gnębił mnie różnymi tekstami, które kierował w moją stronę. Były to poniżenia, obrażanie i wyśmiewanie. Nie radziłam sobie z tym, często zamykałam się w pokoju i płakałam, tęskniąc za tatą, dzięki któremu moje życie byłoby zupełnie inne... Czuję, że przez niego strasznie zaburzyła się moja samoocena i spojrzenie na świat. Jetsem straszną pesymistką. Po wielu awanturach domowych i powstającym jego problemie z alkoholem, mama wyrzuciła go z domu. Niestety po pewnym czasie poznała kogoś nowego. Nie przeszkadzało mi to, bo baaardzo zależy mi na jej zczęściu. Po tylu przeżyciach, zasługuje na nie w pełni. Z tymże i ten facet, stał się po dość krótkim czasie kimś znacznie innym niż wydawał się na początku. Od roku w domu jest bardzo źle. Z początku był tylko bardzo wybuchowy, teraz jest nie do wytrzymania. Boję się życia we własnym domu. Nie radzę sobie, dodatkowo martwię się o swoich młodszych braci. Nie ma tygodnia żeby nie było awantury, która przeraża mnie coraz bardziej. Nieustannie leci potok przekleństw, wieczne obrażanie każdego po kolei, wieczny krzyk. W dodatku mam wrażenie, że strasznie manipuluje mamą, co spowodowało, że zatracił się nasz dobry kontakt. Zaczynam się zastanawiać, co jest ze mną nie tak? Bo każdy jego atak na moją osobę wywołuje u mnie strach, stres, nerwy, płacz... Nie radzę sobie z tym wszystkim. Nie mam już siły i nie jestem w stanie dłużej tego znosić. Kompletnie nie wiem co robić. Rzeczy które kiedyś bardzo mnie cieszyły, nie cieszą już tak bardzo. Będąc w domu, nie wychodzę z włąsnego pokoju, bo boje się jego spojrzenia, słów, któe zechce wypowiedzieć lub wykrzeczeć w moją stronę, żeby mi "dokopać". Od pół roku jestem z chłopakiem, któy jest aniołem i zuję, że tlyko dzieki niemu widzę sens swojego życia. Ale najgorsze jest to, że pomimo tak ogromnej troski, jaką mi daje, ja nadal czuję się fatalnie i coraz gorzej... Nie mam już sił na nic... Potrafię się rozpłakać nawet bez powodu. Czasem wystarczy lekko uniesiony ton, a ja płaczę jak dziecko... Czy jest ze mną coś nie tak? Czy robię coś źle? Dlaczego tak bardzo to wszystko na mnie działa? Nie potrafię tak po prosu olać tego, co on mówi (krzyczy) na mój temat. Naprawdę nie wiem co się ze mną dzieje. Proszę o pomoc
  6. Dzień dobry. Piszę do Państwa w sprawie uzyskania informacji dotyczących sytuacji w jakiej się znalazłam. Otóż niecały rok temu zaszłam w ciążę z partnerem z którym byłam około 3 lat. Początki były piękne jednak szybko to co piękne zamieniło się w pieklo. Począwszy od tego, że cały czas słyszałam, że nigdy się ze mną nie ożeni bo na to trzeba sobie zasłużyć, poprzez wymuszanie stosunków seksualnych i przedmiotowe traktowanie aż do momentu kiedy podczas stosunku zdjął prezerwatywę i wbrew moim sprzeciwom i próbie wyrwania się skończył we mnie. Ja zawsze chciałam mieć dziecko ale wiele razy powtarzałam, że to nie jest odpowiedni moment. Zaszłam w ciążę a on częściej czas zaczął spędzać u swoich rodziców, z którymi mieszka do dziś. Z dnia na dzień miałam z jego strony coraz mniej wsparcia mimo, że wcześniej zapewnial, że chce dziecka i żebym o nic się nie martwiła. Przestaly go interesować moje potrzeby. Na pytania o to czy podwiezie mnie do lekarza na wizytę odpowiadał ,,nie.mam czasu,, sama nie możesz jechać?" On legalnie nigdzie nie pracuje mimo, że ma wyższe wykształcenie. Ja pracowałam do 6 miesiąca ciąży i sama opłacalna wizyty lekarskie, sama też tam dojeżdżałam. Raz udało mi się go namówić na to by zapłacił za jedną wizytę i badania co przepłaciłam ogromnym stresem ponieważ na moje prośby zawsze reagował krzykiem. W zaawansowanej ciąży mogłam liczyć na pomoc mojej mamy, która jeździła ze mną na wizyty lekarskie. Partner obiecał mi że będzie przy porodzie, przed samym rozwiazaniem kilka razy zmieniał zdanie. Nigdy nie byłam pewna czego mogę się spodziewać. Ostatecznie przy porodzie towarzyszyła mi.moja mama. Po porodzie zamieszkałam u rodziców i mimo, że ustaliłam z partnerem, że również ze mną zamieszka to cały czas uciekał a wszystkie obowiązki związane z dzieckiem spadły na mnie. Kilka dni po porodzie poprosiłam go o zakup witaminy d i oliwki dla dziecka po powrocie z apteki nakazał mi oddać 30 zł za te zakupy. Załamałam się wtedy i powiedziałam rodzicom o tym że w ogóle nie mogę na niego liczyc, że mimo braku wsparcia emocjonalnego i ekonomicznego nakazuje mi oddać pieniądze. Rodzice próbowali z nim rozmawiać zapytali dlaczego mnie nie szanuje, że tak nie zachowuje się odpowiedzialny mężczyzna który chce zakładać rodzinę. Partner wpadł w szał wykrzykujac, że nie pozwoli sobie na takie traktowanie i wyprowadza się. Jego rodzice próbowali interweniować i dowiadywać się co się stało. Przyjechali z nim do mnie i doszło do awantury. Ona zaczął krzyczeć na moich rodziców że nie mają prawa go tak traktować, jak mogli zwrócić mu uwagę co do pieniędzy kłamiąc, że wcześniej umówiłam się z nim że te pieniądze zwrócę. Jego rodzice ku mojemu zdziwieniu stanęli za nim murem. Zwłaszcza mama broniła syna jak lwica nazywając mnie manipulatorką i fałszywą osobą. Dzisiaj dziecko ma 10 miesięcy a jego ojciec przyjeżdża je odwiedzać. Łącznie w ciągu 10 miesięcy widział ją może 40 razy po 2-3h. Przez te 10 miesięcy kilka razy kupił dziecku pampersy, mleko,jedzenie. Nie utrzymuje dziecka, nie wpłaca co miesiąc zadnej kwoty na utrzymanie. Kiedy chce odwiedzić dziecko dzwoni i mówi, że będzie np za 30 min i zabiera dziecko na spacer. Kilka dni temu powiedziałam mu że nie może być tak, że on ma dziecko kiedy chce a dziecko nie może mieć ojca wtedy kiedy go potrzebuje na co w odpowiedzi usłyszałam ,,no widzisz nie można mieć wszystkiego,,. Kilka razy dzwonił do mnie informując że będzie za chwilę, mijały 2 godziny pisałam smsa że dziecko czeka a on spóźnił się już 2 h na co odpowiadal ,,szczęśliwi czasu nie liczą,,. Dla mnie najważniejsze jest dziecko, nie mogę patrzeć na to jak ojciec go nie szanuje. Wiele razy próbowałam porozumieć się w kwestii alimentów jednak bezskutecznie. Dlatego postanowiłam zgłosić sprawę do sadu. Uregulować kwestie ekonomiczne i spotkania. Po poinformowaniu go o mojej decyzji odwiedził dziecko cały czas nagrywając mnie telefonem i próbując wytrącić z rownowagi, sprowokować. W jednej ręce trzymał płaczące dziecko a druga nagrywał film. To jest człowiek bez uczuć, bezwzględny egoista, którego coraz bardziej się boje, a najbardziej boję się o dziecko, które musi to wszystko przeżywać, które jest bezbronne, a którym jego ojciec bawi się jak zabawką. Dziecko jeszcze wszystkiego nie rozumie ale ja widzę strach w jego oczach w sytuacjach gdy tata w sumie obcy pan przychodzi kiedy chce, na swoich warunkach i pozwala sobie na takie zachowania. Co mam robić? Jestem wrakiem człowieka i mam świadomość, że zmarnowałam życie swojego dziecka i swoje.
  7. Witam mam 22 lata. Jestem młodą mamą w trakcie rozwodu. Inicjatywa rozwodu wyszła z mojej strony zważywszy na to jak mój mąż mnie traktować z początku nic nie wskazywało na to co miało nastąpić owszem nie zawsze było cudownie ale znośnie...Czara się przelała kiedy mój mąż, osoba która powinna dawać mi poczucie bezpieczeństwa zraniła mnie niewyobrażalnie zmuszając mnie do stosunku płciowego w ciągu dnia przeważnie w ogóle się mógł do mnie nie odzywać ale wieczorem niezważajac na moje słowa sprzeciwu brał co chciał wiele razy mówiłam mu że nie chcę nie mam ochoty liczyłam że uszanuje moje zdanie i da mi po prostu spokój nic bardziej mylnego... nie wiem co było ze mną nie tak że nie zareagowałam surowiej na jego lekceważące zachowanie w stosunku do mnie i moich potrzeb wciąż nie potrafię sobie na to odpowiedzieć? Może wtedy nie doszło by do wieczora kiedy siła zmusił mnie do stosunku oralnego, wieczora w którym zrozumiałam że gdzie nie pójdę zawsze będę sama zdana na niego...wieczoru kiedy to się stało zadzwoniłam z płaczem do rodziców nie powiedziałam co się stało wstydziłam się tego, po długim oczekiwaniu aż ktoś odbierze odebrał mój ojciec jak mu ze łzami w oczach powiedziałam że nie chcę już z nim być że już nie wytrzymuje usłyszałam jedno krótkie dosadne "tam jest teraz twój dom" wtedy zawalił się cały mój świat zrozumiałam że nie mam już nikogo i jestem zdana na osobę która miała czelność nazywać się moim mężem. W ten sposób do momentu decyzji o rozstaniu wpadłam w pułapkę samookaleczenia się bałam się że spędzę z nim resztę życia bez uczuć traktowana jak śmieć, bałam się że nie będę miała gdzie iść z dzieckiem że sama sobie nie poradzę i tak rok trwała moja męczarnia a blizn przybywało i chęci do życia brakło. W końcu kiedy od niego odeszłam spadł mi ogromny ciężar ale został wielki ból w sercu i brak zrozumienia do tego co mi zrobił uraz psychiczny jest ogromny a myśl że przez wzgląd na nasze dziecko będę musiała go oglądać jest jeszcze gorsza. Mam pytanie jak można zrobić coś takiego kobiecie która powinno się chronić ?przynajmniej ja tak rozumiem małżeństwo. I co ze mną jest nie tak że zamiast stanowczo go odepchnąć znosiłam to wszystko przez łzy? Moderacja: formatowanie tekstu zmieniono; w przyszłości proszę nie pisać całych wypowiedzi pogrubioną czcionką.
  8. Ostatnio w swoim gabinecie spotykam wiele kobiet, które doświadczają na co dzień przemocy psychicznej ze strony partnera. Nierzadko idzie ona w parze z przemocą fizyczną i ekonomiczną. To nie jest łatwy temat, ale tak ważny, szczególnie dla kobiet, które już od dziecka są wychowywane na osoby miłe, skromne, usłużne i wręcz zaprogramowane, żeby w pierwszym rzędzie dbać o potrzeby swojej rodziny, a dopiero później, o swoje. Czym jest zjawisko przemocy psychicznej? Właściwie każda z kobiet może reagować w bardzo różny sposób na to, co usłyszy, doświadczy ze strony partnera. Podam w tym miejscu jedną z definicji. Przemoc psychiczna jest zachowaniem (lub jego zaniechaniem), którego intencją jest kontrolowanie, powodowanie cierpienia, naruszanie praw i dóbr osobistych ofiary przez osobę silniejszą. Zachowania, które klasyfikuje się w kategorii przemocowych to głównie: kontrolowanie kontaktów ofiary z rodziną lub znajomymi (tak telefonicznych, jak i osobistych), szkalowanie, szykanowanie i urąganie ofierze, wyzywanie, oskarżanie, a czasem również przedrzeźnianie i wyprowadzanie z równowagi, protekcjonalne, lekceważące, pozbawione szacunku postępowanie i/lub wypowiedzi w stosunku do ofiary przy osobach trzecich, grożenie partnerowi bezpośrednią napastliwością, niszczeniem rzeczy ofiary, wyładowywaniem agresji na przykład poprzez rzucanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami czy kopanie w ściany, obarczanie ofiary winą za własne zachowania sprawcy, wywoływanie poczucia odpowiedzialności za relacje w związku i niekontrolowane emocje oprawcy. Przemoc psychiczną w związku ciężko dostrzec, a następnie wykazać i udokumentować. Ofiara jest zwykle niemal całkowicie podporządkowana sprawcy, zmanipulowana, odizolowana od społeczeństwa, przekona o byciu winną i nic nie wartą. Wyjście z takiego stanu jest bardzo trudne, dlatego od początku nie można ignorować zachowań, które mogą nosić znamiona przemocy lub po prostu nią być. Bardzo ważne jest natychmiastowe reagowanie na niżej wymienione zachowania nie tylko sprawcy, ale również ofiary. Często jest tak, że związek z osobą o zaburzonej osobowości przebiega według trzech głównych faz: idealizacji, dewaluacji i odrzucenia. Etap idealizacji polega na zachłyśnięciu się uczuciem miłości, błogości, na spędzaniu razem mnóstwa czasu, jednym słowem na sielance. I byłoby super, gdyby nie fakt, że my kobiety, często przymykamy oko na niepokojące sygnały w zachowaniu partnera, które zauważamy już na samym początku znajomości. Nie chcemy widzieć np. sporadycznych przejawów chamstwa, agresji czy zwykłego lenistwa, nieodpowiedzialności. Etap idealizacji to także czas, w którym zaburzony partner zbiera informacje o partnerce, poznaje między innymi jej słabe strony. A po co? Żeby w drugim etapie - dewaluacji – stopniowo wykorzystać tę wiedzę przeciwko partnerce. Stopniowo, bo gdyby wypalił z przemocą psychiczną od razu, na bank kobieta pogoniłaby takiego mężczyznę. Użyję tutaj plastycznej metafory – żaby, którą wrzuca się do gorącej wody. Jeśli żaba nagle ląduje we wrzątku, to szybciutko stamtąd ucieka. Jeśli natomiast żaba siedzi w wodzie, która jest stopniowo podgrzewana, to zostanie w końcu ugotowana. Przykre, ale tak się zdarza. Przemoc psychiczna boli najbardziej i trudno ją udowodnić, bo jest dostosowana do każdej kobiety, do każdego mężczyzny, najczęściej bardzo indywidualnie, bo każdy ma inne doświadczenia i słabe strony, ograniczenia. Choć rozmowa o doświadczaniu przemocy, jest trudna to jednak jest niezwykle ważna. Konieczne jest przełamanie tego tematu tabu i tajemnicy, które powodują lęk, wycofanie, a niejednokrotnie również wstyd. Jeśli Wy, drodzy czytelnicy, znajdujecie się w podobnej, do opisywanej przeze mnie, sytuacji, pamiętajcie, że to nie wy powinniście się wstydzić i że to nie wasza wina, że partner/parnterka wyładowuje się na Was. Szukajcie pomocy, nigdy nie ustawajcie w walce o lepsze jutro dla Was i dla Waszych dzieci.
  9. Witam, ja z takim oto problemem. Jestem uczniem klasy maturalnej. Od dłuższego czasu mam problem w relacji z pewną bliską mi osobą, lub nawet ta relacja jest sama w sobie problemem. Otóż w pewnym, już dość odległym, momencie swojego życia poznałem w szkole dziewczynę w której się na zabój zakochałem. Problem polega na tym że równocześnie byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. W pewnej chwili wyszło na jaw że ja chcę czegoś więcej a ona tylko przyjaźni. Niedługo okazało sie że powiązane jest to z tym że sama jest w podobnej relacji z innym facetem, ma bliźniaczy problem. Tylko że jej historia po dużych perturbacjach zakończyła sie jako takim happy endem. Minęło już dużo czasu, a ja zamiast zapominać to staje się coraz bardziej zazdrosny, coraz bardziej boli mnie to co widzę, chwilę gdy jej obecny chłopak jej nie szanuje a ona z uczucia do niego na to nie reaguje. Dodatkowym, jeśli nie największym problemem jest to że przez tą sytuacje nie umiem zawiązać relacji z innymi kobietami, to Ona absorbuje całą moją uwagę i spycha wszystkie inne na drugi plan. Miałem przez ten okres możliwość zawiazania innej pozytywnej relacji, lecz w pewnym momencie wracanie wspomnieniami i myślami do Niej wszystko pogrzebało, z perspektywy czasu bardzo tego żałuję ale czasu już na pewno nie cofnę. Jestem totalnie w tym wszystkim zagubiony, mam świadomość jak toksycznie wpływa na mnie ta sytuacja i że przez to wszystko wegetuje, lecz nie chce nagle zrywać przyjaźni z osobą na której naprawdę mi zależy i z którą brak kontaktu ot tak będzie bardzo trudny. Co robić w takiej sytuacji, jak pokonać tą toksyczną zazdrość i ruszyć w końcu do przodu? Z góry dzięki za pomoc i sorry jeśli problem jest zbyt błachy
  10. Jakie są fazy toksycznego związku? W jaki sposób w poszczególnych z nich na swoją ofiarę oddziałuje toksyczny partner? Co czyni człowieka podatnym na te wpływy i zagrożonym wchodzeniem w toksyczne relacje?
  11. Witam, jestem 33 letnią mężatka z pięcioletnim stażem. Mamy 4 letniego synka. Wchodząc w relację moim mężem i jego rodziną moim zdaniem zachowywałam się normalnie. Byłam uśmiechnięta, wesoła i miła dla każdego. Moje problemy zaczęły się 3 tygodnie po ślubie,kiedy to świeżo po podróży poślubnej będąc świadkiem kłótni szwagierki (siostra męża) z jej mężem dowiedziałam się od mojej teściowej, że to przeze mnie się kłócą. Że wszystko jest moją winą a z czasem zarzucali mi że mam romans ze szwagrem. A ja nic nie zrobiłam. Po trzech latach faktycznie kontaktowaliśmy się pisząc wiadomości , chyba przez te plotki zbliżyliśmy się do siebie w tajemnicy, ale na zasadzie wyzalania się sobie nawzajem z sytuacji w domu, a nie romansu.Z teściami mieszkaliśmy rok + jeszcze dwoje rodzeństwa męża z rodzinami. Szwagier taka dusza człowiek bardzo mnie wspieral "psychicznie", bo w między czasie okazało się, że mój mąż nie był szczery ze mną przed ślubem, znaliśmy się 4 lata przed ślubem. Okazało się że kradł brał narkotyki, dopalacze i zadawał się z szemranymi ludźmi, był też agresywny. Teściowa wiedziała o wszystkim i jedyne co od niej usłyszałam, to to że po ślubie przestał byc jej synem i to moje zmartwienie. Byłam sama z rocznym dzieckiem, z tym wszystkim bo mojej rodzinie wstydziłam się powiedzieć. Mąż wtedy nie pracował. Teraz już od dwóch lat nic nie bierze, ma stałą pracę i przestał być agresywny. Żyje nam się dobrze jeśli nie wychodzimy na temat jego rodziny. Teściowa ze szwagierką zatruwają mi życie albo mam fobię. Ale teraz cała rodzina męża odwróciła się od nas. Wszystkich przeciągnęły na swoją stronę. Szwagierka jest tego typu osobą, że jeśli nie robię coś po jej myśli to jestem skreślona. Słyszę głupie komentarze, ale tylko jak jestem sama. Przy mężu nigdy się tak nie zachowują. Od przychylnych mi ludzi słysze, że jestem obgadywana do sąsiadów, dalszej rodziny, że jestem antyrodzinna, trzymam " krótko" męża i syna. Kolejny zarzut to taki, że moja rodzina przeciągnęła mojego męża na swoją stronę. Przestałam też pisać wiadomości ze szwagrem dla świętego spokoju. Czuje że nie jestem akceptowana, jestem znerwicowana, cały czas jak jestem sama płacze, nawet w pracy. Zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, ale dwa tygodnie temu poroniłam w drugim miesiącu chyba przez ten stres. To przelało czarę goryczy i już sobie nie radzę. Unikam jego rodziny. Po poronieniu nie chciałam nikogo widzieć, więc teściowa się obraziła. A powinna zrozumieć, że chcę być sama.Potrafię nie wychodzić z domu jeśli oni są na podwórku, ponieważ jest wspólne. Czasem stoję wręcz w oknie i obserwuję jak się wszyscy z rodziny spotykają na grillu itp. My nie jesteśmy zapraszani. Z jednej strony czuję się winna, choć nie wiem dlaczego z drugiej wkurzam się że nas tak traktują. Mąż to olewa , a ja żyję tym cały czas i już nie wiem co robić. Bardzo proszę o pomoc, albo jakieś rady.
  12. Zdarzają się związki w porównaniu do których mocny dramat czy groźny thriller to mały pikuś. Część tych historii wynika z tego, że weszło się w relację z psychopatą czy psychopatką. Wtedy może być naprawdę grubo. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w następujących podcastach: CIEKAWOSTKA: Męski blog refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  13. Witam. Mam 23 lata i od ponad roku jestem z związku z moim partnerem. Poznałam go w wieku 15 lat, od tego momentu jestem w nim zakochana. Wiem, że jest to miłość mojego życia, nie wyobrażam sobie życia bez niego, lecz mamy duży problem... Podczas ostrych kłótni, w których ani ja oni on nie potrafi odpuścić, nieraz zdarzyło się, że mnie uderzył. Próbowałam szukać odpowiedzi na własną rękę, lecz nigdy nie usłyszałam od niego, że to moja wina, że sobie zasłużyłam. Za każdym razem słyszałam, że to ostatni raz, że więcej już mnie nie uderzy. Niestety ma on problem z emocjami, jest bardzo nerwowy, chodzi do psychologa ale z tego co wiem, są to zwykłe rozmowy, w których radzone mu jest... Pograć na komputerze aby rozładować nerwy. Nie wiem czyja to wina, że te wizyty przyniosły marne efekty, myślę, że w większości jego. Poza tym jest to cudowny facet, bardzo mocno go kocham, lecz jego nerwy są nie do zniesienia. Bardzo łatwo się irytuje, dużo krzyczy a ja muszę tego wysłuchiwać. Bardzo kocha moją rodzinę, w wielu rzeczach im pomógł i pomagać chce nadal. Nie wyraża się o nich źle. W kłótniach wyzywa mnie, jednak ja nie jestem mu dłużna. Różni nas jedno - ja go nie biję. Nie wiem co mam zrobić, parę dni temu wyprowadziłam się od niego, liczę na jego zmianę ale czy to w ogóle ma sens? Długo, bardzo, długo obiecywał mi poprawę lecz zawsze było to samo. Nigdy nie rozstałam się z nim na dłużej niż tydzień po takiej awanturze, zawsze dosyć szybko się godziliśmy a ja mu wierzyłam. Widzę, że on nie radzi sobie z emocjami, nie potrafi wtedy myśleć w ogóle racjonalnie i wpada w swojego rodzaju "szał". Nie panuje nad tym co robi. Jest mi go z tego powodu ogromnie żal ale nie mogę pozwolić na bicie mnie i tym samym poniżanie. Bardzo go kocham, on podobno mnie też, ale czy można nazwać miłością takie zachowanie? Podobno nie... Co mam robić? Czy mogę w ogóle liczyć na to, że się zmieni?
  14. Witam, Uważam, że moja mam potrzebuje psychologa lub psychiatry. Potrafi urządzić awanturę z byle powodu a za chwilę udaje, że nic takiego nie miało miejsca. Ma silne napady agresji po których płacze, na zmianę wyzywa każdego wokół. Miała również partnera który nie był dla niej dobry, mimo że od rozstania minęło kilka lat ona wciąż mówi jak bardzo tęskni za nim i chce do niego wrócić. Bardzo dobrze wie jaki był, jest i będzie. Chwilami myślę, że cierpi na coś w rodzaju nerwicy, depresji i choroby dwubiegunowej. Jest agresywna, po czym miła aż do przesady następnie popada w rozpacz i tak w kółko. Każdego obwinia o swoje życie. Na propozycję rozmowy z psychologiem twierdzi, że jest normalna i wszyscy chcą z niej zrobić wariatkę z kolei następnego dnia stwierdza ze moze jednak pójdzie. Lekarz rodzinny przepisuje jej leki na uspokojenie po których robi się jeszcze bardziej agresywna. Kiedy ktoś próbuje jej pomóc ona stwierdza, że popełni samobójstwo. W domu przestała sprzątać, każdego wokół siebie odpycha. Nie widzi tego jakim człowiekiem się staje, wszystko co nie jest po jej myśli jest złe
  15. Dzień dobry! Jestem studentka na ostatnim roku, mam 24 lata. Odkąd pamietam miałam problemy z nawiązywaniem jakichkolwiek kontaktów międzyludzkich, nawet matka mi mówiła, ze jako dziecko wybierałam sobie max 2 dzieci, z która się bawiłam( w tym również stosunki seksualne- nie sprawia mi to jakiejś niesamowitej przyjemności). Niestety, to nie jest jedyny problem. Nie specjalnie mnie interesuje co kto ma do powiedzenia, i tak zdaje sobie z tego sprawę, ze mam się nauczyć słuchać bla, bla... ale nie potrafię. Często stawiam siebie ponad wszystkich i uświadomiłam sobie to na studiach. To tworzy problem w związku, w którym jestem już 7 lat. Nauczyłam się po prostu udawać, ze coś mnie interesuje, a zainteresowanie sexem również niezle udaje, bo miałam dość kłótni o to, ze nigdy nic nie inicjuje. Nie umiem rozmawiać z obcymi i w ogóle odnalezienie się w jakiejś grupie graniczy z cudem. Potrafię płakać jak mam wejść w tłum ludzi. Nie umiem określić co czuje, chyba ze są to stany bardzo wyraźne. Np. Dajmy na to- jadę na wakacje, uwielbiam to , no to się ciesze- proste. Ale aktualnie... trudno mi opisać moje uczucia. I tak sobie leci dzień za dniem, wszystko mnie przeraża, zamykam się w gronie zaufanych ludzi, z którymi rozmawiam od czasu do czasu i to często przez messengera, bo mieszają daleko , a nawiązywaniu nowych znajomosci nie widzę sensu, bo Ci, których znam się sprawdzają. Stad pytanie jak w temacie: czy to jest jakieś zaburzenie związane jakimiś przeżyciami traumatycznymi? Wiem, ze to ściana telstu, a i tak nie opisałam tego tak jak chciałam. A bije się z tym już od bardzo dawna( odkad pamietam).Dodam, ze moi rodzice i ich rodziny nie do końca sa zdrowi psychicznie jak na moje wprawne oko. Z czego w rodzinie ojca sa na pewno 3 os. Ze zdiagnozowana schizofrenia (moja kuzynka,kuzyn, babcia). U mojej mamy wszyscy są zbyt nerwowi i przewrażliwieni. Do tego średnio u nich z inteligencja. Pozdrawiam i mam nadzieje, ze nie przesadziłam z objętością tekstu.
  16. Nie moge sobie poradzic z wlasnym zyciem. Mam 26 lat a nie osiagnelam nic. Przezylam zalamanie w mlodych latach kiedy moi rodzice burzliwie sie rozstali. Od tamtej pory mam kontakt tylko z matka, mieszkam z ojcem ale jego nawet nie obchodzi czy zyje. Ptaktycznie w domu jestem sama, bo ojciec ma inna rodzine. Nie mam przyjaciol, bo cale mlode lata ciagle ktos wykorzystywal moja dobroc i odchodzil. Przestawalam byc potrzebna. Bylam w zwiazku, ale nie moglam juz zniesc jak moj facet patrzy na moj bol i odeszlam sama. Mialam probe samobojcza. Mialam wiele przyjaciol i wszyscy mnie zostawili. Ilekroc probowalam stworzyc zwiazek to bylam olewana. Najlepsze co mnie odciaga od problemow to praca, ktorej tez nie nawidze. Moja najlepsza przyjaciolka potraktowala mnie jak smiecia do podbudowania wlasnej psychiki, z dnia dzien zostawila faceta i uklada sobie zycie z kim innym. Jej byly facet okazal mi cieplo, myslalam ze jest wart uwagi. Chcialam sie odciac od wszystkiego. Jednak okazalo sie ze i on ze mnie zadrwil. Dla wszystkich jestem matka Teresa i dobra rada a sama od wielu lat zmagam sie z myslami samobojczymi. Calymi dniami gapie sie w telewizor albo jestem w pracy. Ilekroc wyszlam z domu poznalam to zawsze dostawalam cios od zycia. Czym sobie na to zasluzylam? Prosilam o pomoc znajomych lecz nie moge na nikogo juz liczyc. Moja mama sama przezyla silna depresje wiec nie moge jej dokladac. Nie mam sily juz zyc mam blokady psychiczne nie ufam ludziom. Nigdy nikomu krzywdy nie zrobilam a uslyszalam ze nie jestem warta uwagi. Mam dosc. Pomozcie
  17. Kryminolodzy mawiają, że „rodzina bywa najniebezpieczniejszym miejscem na Ziemi po zmierzchu”. Nic w tym dziwnego, bo chociaż rodzina kojarzy się ze spokojem, szacunkiem, miłością, to jednak ze względu na swoją złożoność często bywa areną potwornych wydarzeń, które zapadają w pamięci na długie lata. Czemu o tym wspominam? Ponieważ chcę poruszyć temat przemocy w rodzinie, a ponieważ jednak często mowa o tym w kontekście przemocy wobec kobiet, dla równowagi zamierzam powiedzieć o przemocy kobiet wobec mężczyzn, bo panowie równie często są ofiarami. Czasami do gabinetu trafiają ludzie którzy są święcie przekonani, że to, co ich spotkało, fatalnie o nich świadczy. Uważają, że są wyjątkowo słabi, gorsi, noszą rzadkie, odrażające piętno. Kiedy powolutku odkrywam przed nimi prawdę mówiąc o skali zjawiska, z którym się zetknęli, zaczynają z powrotem oddychać pełną piersią. Rozumieją, że nie są kimś gorszym lecz należą do grona osób, które spotkało coś potwornego o czym współczesne społeczeństwo nie chce słuchać. Dla mężczyzn czymś takim bywa doznawanie przemocy ze strony kobiet. Często oznacza to także doświadczenie ogromnego wstydu za to że było się ofiarą. Panowie bywali też wyszydzani przez innych – znajomych, lekarzy, pielęgniarki, policjantów, którzy po prostu kpili, że ktoś pozwolił zranić się kobiecie. Mężczyźni doświadczali też ogromnego poczucia winy, za to co zaszło, chociaż to nie oni byli sprawcami. Dzieje się tak dlatego, że kobiety potrafią nieprawdopodobnie skutecznie udawać ofiarę – zmanipulować całą rodzinę, a nawet wymiar sprawiedliwości i uczynić w oczach innych agresora z mężczyzny, choć to on był krzywdzony psychicznie i fizycznie. Ta przewrotna strategia odwracania kota ogonem nierzadko sprawia, że sami mężczyźni przynajmniej przez pewien czas wierzą, że są wszystkiemu winni. Moi klienci bywają w ciężkim szoku, że wreszcie trafiają na kogoś, kto im wierzy w to, co mówią. Tylekroć ktoś kwestionował ich opinię i lekceważył ich stanowisko albo je wyśmiewał, że niektórzy mężczyźni tracili wiarę, że ktokolwiek ich zrozumie. Z ich barków spada wielki ciężar, kiedy uświadamiam im, że to temat tabu – o przemocy kobiet wobec mężczyzn wielu ludzi milczy, ale jest to zjawisko tak samo częste jak przemoc w odwrotnym kierunku. Mówić o czymś, co specjaliści określają terminem: symetria płci w przemocy partnerskiej. Chociaż różne instytucje nagłaśniają w mediach problem przemocy wobec kobiet całkowicie pomijając kwestię przemocy względem mężczyzn, ofiarami bywają osoby obu płci. Twierdzenie, że przemoc jest wyłącznie domeną mężczyzn to groźny mit, krzywdzący stereotyp powodujący szkodliwe uprzedzenia. Sprawia, że jedna płeć jest faworyzowana i uprzywilejowana, a cierpienie drugiej jest pomijane i umniejszane. Mówiłem o tym więcej w filmie pod tytułem „Przemoc NIE ma płci”, do którego obejrzenia zachęcam. Są tam przedstawione wyniki różnych badań oraz dodatkowe wyjaśnienia, które jednoznacznie kwestionują szkodliwy stereotyp jakoby tylko mężczyźni bywali oprawcami. W tym artykule chcę uwrażliwić mężczyzn na kilka zasadniczych kwestii, które warto wziąć pod uwagę, by się chronić. Na ten temat powstały liczące kilkaset stron publikacje, więc w tym miejscu siłą rzeczy wyłuskam tylko parę szczególnie istotnych zagadnień. Bardziej zainteresowane tematem osoby zachęcam do lektury publikacji na temat przemocy w rodzinie. WYBRANE PRZYCZYNY PRZEMOCY Wśród najczęstszych przyczyn przemocy kobiet wobec mężczyzn są: chęć dominacji, sprawowania kontroli w związku, walka o władzę, o to kto ma ostatnie słowo, kto zarządza budżetem domowym, kto ma być komu posłuszny; gniew, który pojawia się w odpowiedzi na zazdrość na tle prawdziwych lub rzekomych występków partnera; zemsta za niepożądane zachowania partnera lub jego domniemane występki, lub za to, że nie spełnia oczekiwań, wymogów, standardów, nie daje kobiecie tego, czego ona pragnie; makiawelizm seksualny (pojęcie to wprowadził Zbigniew Lew-Starowicz, wyjaśniając, że oznacza instrumentalne traktowanie partnera i związku z nim jako sposobu ustawienia się w życiu, zrobienia kariery, zdobycia znaczącego awansu zawodowego i społecznego); przejawy zaburzeń osobowości czyli nieprawidłowych i powtarzających się wzorców nieadekwatnego reagowania na pewne sytuacje skrajnymi, negatywnymi emocjami; można tu wyróżnić na przykład: a) osobowość niedojrzałą, która cechuje się brakiem planu na życie, nieodpowiedzialnością, brakiem stabilności emocjonalnej co przejawia się naburmuszeniem, nadąsaniem, wiecznym niezadowoleniem, pretensjami do świata, „tupaniem nóżkami” i wrogością za niespełnianie natychmiast pragnień, trudnością w zakresie odraczania przyjemności, niekontrolowanymi wyładowaniami emocji o natężeniu nieadekwatnym do sytuacji; b) osobowość chwiejna emocjonalnie, która charakteryzuje się przede wszystkim problemem w zakresie regulacji emocji, a w związkach doświadczaniem skrajnie różnych uczuć względem partnera (miłości, a chwilę potem nienawiści); c) osobowość narcystyczna, która charakteryzuje się ogromną roszczeniowością, egocentryzmem, brakiem empatii, przeświadczeniem o szczególnej roli i nieprawdopodobnie wielkiej wartości, pragnieniem bycia w centrum uwagi i „błyszczenia”, chęcią robienia na innych wrażenia, co może czasem prowadzić do zadłużania rodziny czy lekceważenia potrzeb domowników bądź oczekiwaniem, że partner będzie zabawiał, wykonywał brudną robotę, zadowalał pomimo braku symetrycznego zaangażowania i wysiłku ze strony osoby narcystycznej; efekty asymetrii związku i karykaturalnego wyolbrzymienia stereotypowych ról, co prowadzi do braku równoprawnego partnerstwa; wyróżnia się między innymi następujące problematyczne związki: a) wspierający – „ojczulkowie i laleczki” (dadies and dolls); dojrzalszy wiekiem i zamożny mężczyzna wiąże się z dużo młodszą, atrakcyjniejszą fizycznie partnerką, która tylko z pozoru jest delikatną i niegroźną „laleczką” – w istocie częstokroć bywa to kobieta, która w wyniku stosowania tzw. „kłusownictwa seksualnego” odbiła zasobnego mężczyznę innej kobiecie i teraz zuchwale wykorzystuje swoją uprzywilejowaną pozycję stopniowo wchodząc na głowę partnerowi, przekraczając wszelkie granice; ostatecznie historia kończy się tak, że dochodzi do rozwodu i zgodnie z polskim prawem ze względu na obniżenie poziomu życia młoda kobieta dostaje bardzo wysokie alimenty na siebie; b) opiekuńczy – „mamuśki i synalkowie” (mothers and sons); dojrzalsza wiekiem kobieta wiąże się z młodym, atrakcyjnym fizycznie mężczyzną, ale młodość ma swoje prawa, więc aby okiełznać ten żywioł kobieta decyduje się na stosowanie różnych form presji i nacisków, a czasem przemocy, by trzymać „młodego boga” w ryzach; c) wyzywający – „wiedźmy i układni faceci” (bitches and nice guys); jeden z najczęstszych schematów, gdy wychowany na rycerza, uprzejmy, pomocny, grzeczny i wspaniałomyślny mężczyzna trafia na kobietę, która eksploatuje go do granic możliwości i bezwzględnie sprowadza do roli jej lokaja, parobka czy „bankomatu” i traktuje go tak dopóki nie znajdzie kogoś, kto będzie nadawał się do tej roli lepiej; d) wychowawczy – „panowie i służące” (masters and servants); początkowo wydaje się to układ patriarchalny, gdzie mężczyzna gra stereotypowo męską rolę, a kobiet stereotypowo kobiecą, ale ten porządek rzeczy nie wytrzymuje próby czasu – kobiecie brzydnie role kucharki i opiekunki do dzieci, ma dość obsługi gospodarstwa domowego, pragnie czegoś więcej, więc buntuje się, a jak wiemy z lekcji historii od buntu do przemocy jest już bardzo krótka droga; e) konfrontacyjny – „para jastrzębi”(couple of hawks); wiążą się ze sobą dwie bardzo mocne osobowości, które początkowo zdają się być niezłym zespołem, ale z czasem pojawia się rywalizacja, konkurowanie ze sobą, wkrada się zazdrość a nawet zawiść, co prowadzi do „wojny domowej”; f) usłużny – „dwa gołębie” (couple of doves); początkowo dwoje ludzi wzajemnie się idealizuje, uszlachetnia więź, która ich łączy, myślą o sobie jak o pokrewnych duszach, dwóch połówkach pomarańczy, ale nieuchronnie prowadzi to do udawania, okłamywania, chowania urazy i w efekcie problemy zamiatane pod dywan w końcu gwałtownie wychodzą na światło dzienne albo ludzie wzajemnie częstują się toksyną, bierną agresją z powodu zawodów, rozczarowań, cichej rozpaczy, frustracji. JAKA JEST ISTOTA PRZEMOCY KOBIET WOBEC MĘŻCZYZN Panowie będący ofiarami przemocy psychicznej lub fizycznej częstokroć zaczynają coraz bardziej ulegać swoim partnerkom. Dzieje się tak m.in. dlatego, że kobieta miesza im w głowie – co by nie zrobił, i tak ona nie jest do końca zadowolona. Nagrodą bywa łagodniejsza dezaprobata, a karą nie tylko brak nagrody, lecz surowa reprymenda, nadąsanie, pretensje, odbieranie przywilejów, nastawianie dzieci i rodziny przeciwko partnerowi, ograniczenia w zakresie zaspokojenia uzasadnionych potrzeb. Często pojawiają się zarzuty takie jak na przykład „nie jesteś prawdziwym mężczyznom” albo bardziej zakamuflowane „prawdziwy mężczyzna zachowuje się...”. Żonglowanie karami i nagrodami, granie na męskich emocjach, wysyłanie mu sprzecznych sygnałów i manipulowanie nim przypomina pranie mózgu – podtrzymuje się w mężczyźnie nadzieję, że spotka go coś dobrego i bardzo restrykcyjne dozuje te doświadczenia, by niespełniony wciąż pozostawał pod przemożnym wpływem swojej oprawczyni. W rezultacie bierze on na siebie coraz więcej i oddaje coraz więcej. Spełnia życzenia partnerki, staje na głowie, by ją zadowolić, bierze ślub bez intercyzy, w skrajnych wypadkach przepisuje na kobietę cały majątek, co oczywiście prowadzi do jego tragedii. Krótko mówiąc mężczyzna pada ofiarą mechanizmu, który określany jest jako zespół wyuczonej bezradności („im bardziej jej ulegam, im więcej daję od siebie, tym jest gorzej”). Najpierw mężczyzna próbuje się buntować, ale potem stopniowo popada w apatię – wie bowiem, że wszystkie atuty ma kobieta, która może w każdej chwili pozbawić go rodziny, ograniczyć kontakty z dzieckiem i skazać na płacenie alimentów, sprowadzić do roli bankomatu, oskarżyć bezkarnie o najgorsze występki przeciwko jej czy dzieciom skazując na trwające całe lata rozprawy sądowe i stres. SKUTKI PRZEMOCY WOBEC MĘŻCZYZN Zrezygnowani mężczyźni czasem próbują koić swój fatalny stan emocjonalny sięgając po alkohol. Próbują złagodzić poczucie bezradności oraz frustrację używkami, co pogarsza ich stan lub nawet wpędza w nałogi. Czasami mężczyźni nie wytrzymują tego wszystkiego i decydują się na próby samobójcze. Innym razem doskwierają im złożone problemy psychologiczne. Więcej informacji można znaleźć w tej książce.
  18. Zwracam się do Was z prośbą o przeanalizowanie znajomości z kolegą, z którym znam się 12 lat. Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że kolega się wywyższa, czy w pewien sposób mi ubliża. Paweł oświadczył, że założył konto na tinderze. Gdy spytałem, ile ma par. Odparł, że niewiele, bo dziewczyny są wybredne i ma 3 połączenia. Zanim jednak skomentowałem słowa wypowiedziane przez znajomego, ten szybko dodał - więc skoro mi tak słabo idzie, to tobie w ogóle by nie szło. Według mnie w tym zdaniu kryła się sugestia, że jest ode mnie atrakcyjniejszy. Innym razem kolega wyszedł na narcyza. Mówił tak: jutro spotkam się z tą dziewczyną, co poznałem w galerii. Skomplementowała mój uśmiech, powiedziała, że się jej podobam, widzisz mi mówią dziewczyny komplementy, wiem że jestem przystojny i że im się podobam. Wiem, że jestem atrakcyjny i laski na mnie lecą. Dobrze jest mieć wysoką samoocenę. Niemniej, mi również kilka dziewczyn powiedziało miłe słowa, a jednak żadnemu koledze się tym nie chwaliłem. Co więcej Paweł za każdym razem podkreśla jak bardzo podoba się dziewczynom. Poza tym, niby taki samochwała i Casanova, a jednak zdjęć kobiet, z którymi się umawiał, czy z którymi chodził, nigdy mi nie pokazał, mimo że mnie prosił o ukazanie fotek dziewczyn, z którymi ja się spotkałem. Część mu pokazałem, ale kiedy on żadnej swojej, to i ja mu więcej nie pokazałem. Podejrzewam więc, że nie spotykał się z atrakcyjnymi dziewczynami, zwłaszcza że mówił, iż one mu się nie podobały i go wkurzały, a spotykał się z nimi wyłącznie dla wiadomych przyjemności. Nasuwa się więc pytanie, taki Casanova i tak cieniuje, jak to możliwe? Gdy powiedziałem, że poznałem dziewczynę, że sporo żartowaliśmy, droczyliśmy się, on stwierdził, że to niepotrzebne w jego przypadku, bo mu bardzo pomaga - wygląd. Tak o sobie powiedział: ja nie muszę dziewczyn bajerować, wiem że jestem przystojny i biorę je na wygląd. Skoro taki z niego przystojny uwodziciel, to dlaczego spotyka się jedynie z dziewczynami, które mu się nie podobają? Mi byłoby głupio komukolwiek tak mówić, zwłaszcza że on obiektywnie atrakcyjny nie jest. Nie jest brzydki, ale wiadomo do ciacha mu daleko. Dlaczego o tym piszę? Bo wkurwiła mnie jego ostatnia wiadomość głosowa, wysłana do mnie na facebooka. Powiedział tak - dzisiaj sobota, jakie plany na weekend, mój przystojny kolego? Nie no, z tym przystojnym to sobie żartowałem, nie jesteś przystojny hahaha Takie słowa mogły paść z ust jedynie osoby, która ma się za kogoś lepszego od adresata. To nie tylko obraza, ale w moim odczuciu takie zachowanie nie licuje z postawą koleżeńską. am siebie postrzegam z wyglądu za ok chłopaka. Wiadomo modelem nie jestem, ale do brzydala mi daleko. Normalny facet, ja się sobie podobam, mam proporcjonalną twarz, ładny nos i uszy, męską szczękę, spore oczy i się sobie podobam. Nie uważam się za gorszego od kolegi, więc tym bardziej czuję że nie powinienem dać się tak słownie okładać. Pytanie, jak zareagować? Wyśmiać go - aaaaa tak, ja nie jestem przystojny, ale ty za to na pewno jesteś przystojny. To, że kilka brzydkich dziewczyn powiedziało ci miłe słowo, nie znaczy że jesteś przystojny. Jesteś przeciętny jakich wielu. Gdybym tak powiedział, bałbym się reakcji w stylu: a co ty jesteś przystojny, ja jestem atrakcyjniejszy od ciebie, Jak w takim razie się zachować i czy jest sens w ogóle ciągnąć tą znajomość?
  19. Cześć! Jestem 21letnim chłopakiem Przez zle towarzystwo w które wpadłem około 2 lat temu i nie fortunną sytuację niejedno krotnie słyszałem od większej grupy ludzi groźby, to o tyle trudne dla mnie ze to są ludzie, którzy cpają, piją i są nieobliczalni. Rodzice proponowali mi iść na policję zgłosić ale krąg ludzi jest za duży Boję się wyjść do sklepu czy do pracy przez co musiałem wyjechać za granicę i tak żyć przez 2 niemal lata ale tam też miałem niekiedy lek przed wyjściem do sklepu czułem nieopisany stres i niepokój Zapytanie mam następujące jak można poradzić sobie z tym lekiem znajomi proboją mnie wyciągać na dwór czy gdzieś wyjść ale moje wyjścia ograniczają się do : wyjść, wsiąść w samochód i to tyle Za każdą poradę z góry dziękuję
  20. Witam. Krótko o mnie, mam 23 lata, pracuję, lubię sport oraz samorozwój, ogólnie jestem zadowolony ze swojego życia tylko że... no prawie. Pewnie większość z was przechodziła przez to co zaraz opiszę, a po przeczytaniu tytułu zakładam że pewnie wiecie już co mam na myśli 😛 naprawdę nienawidzę wszelkich spotkań rodzinnych, gdzie zjeżdża się cała familia. Gdybym mógł wybrać jedną cechę której nie trawię:) To byłaby to WŚCIBSKOŚĆ, strasznie irytuje mnie ciekawość co niektórych ciotek i wujków, oraz ich ocena tego co ja powiniem robić, a co nie, później słynne już "Ja to w twoim wieku to robiłem to I to". Ale szczyt szczytów to miała moja siostra, gdy zaczęli ją pytać czy ma teraz jakiegoś chłopaka, oraz pytanie się - A czy gada jeszcze z "D" (byłym) oraz porównywanie który by do niej lepiej pasował 😂 I oczywiście mnie też pytają, kiedy ja przyprowadzę kogoś, I choćbym nie wiem jakiej riposty użył, choćbym nie wiem jaki miał dystans do tego, to czuje się potem I tak trochę przegrany albo bardziej zażenowany tym spektaklem. Ktoś mógłby grzecznie napisać "miej wywalone na to, pogadają sobie i tyle." no właśnie Ale nie potrafię, od pewnego czasu codziennie o tym myślę, wyobrażam sobie ciągle jakich ripost moglbym tym razem użyć, mimo że takie spotkania odbywają się 2-3 w roku 😛 Marnuję swój czas przez to, i napawam się negatywnymi emocjami na własne życzenie 😕
  21. Witam, mam 21 lat. Od pół roku spotykam się z rok starszym chłopakiem, który kiedyś miał styczność z narkotykami. Moi rodzice o tym wiedzą, ale nie akceptują tego, gdyż są przekonani,że jeśli w jakikolwiek sposób miało się styczność z tym CHOĆ RAZ, to już na zawsze zostanie się w tym "bagnie". Ja znam tego chłopaka bardzo dobrze i JESTEM PEWNA w 100 procentach, że jest świadomy swojego błędu i ma kontrole nad tym co robi, a więc nie wróci do narkotyków ( w dodatku nie był od nich uzależniony). Rozmowy z rodzicami idą na marne, gdyż za każdym razem, gdy mówię, że on do tego nie wróci, oni opierają się na książkach i historiach osób UZALEŻNIONYCH, które nigdy z tego nie wyszły. Nie mam pojęcia co mam robić. Mam zamiar zorganizować spotkanie między rodzicami a moim chłopakiem, ale czuję, że to też nie przyniesie skutków. Bardzo bym prosiła o pomoc. Być może są gdzieś materiały w postaci filmów, że nie zawsze człowiek wraca do takiej przeszłości?
  22. Gdy komuś jest źle z jakiegoś powodu i nie potrafi tego zmienić, to zaczyna narzekać i biadolić, co za chwilę pewnie uczynię. Nie liczy się wiek, czy płeć. Nie narzekają tylko ludzie, którzy nie mają na co, bo nie chcą znaleźć powodu do narzekania. Nie ważne co się w życiu osiągnęło, jakim się jest, ani jakie dobra materialne się posiada, bo czasem w swoi myślach bardzo łatwo stać się nikim; zapomnianym, niewyrzuconym do kosza śmieciem. Mam 20 lat, jestem na pierwszym roku dziennych studiów inżynierskich, nie jestem samotna. W każdej chwili mogę zadzwonić do rodziny lub szczerze porozmawiać z przyjacielem, lecz oni albo nie chcą albo nie potrafią mnie zrozumieć i tak jest od 2 lat. Przyznaję, rozmowa ze mną czasem nie należy do najłatwiejszych, ale staram się prowadzić dialog szczerze i otwarcie, ale skoro według nich wypowiadane przeze mnie monolologi nie mają całośćiowo sensu, a statystycznie rzecz biorąc, bardziej prawdopodobne jest to, że jest coś nie tak z 1 małpą niż z pięciorgiem, to problem tkwi we mnie, ale zapewne nigdy nie poznam jego etiologii, ponieważ 100 czy 150 zł za godzinę próby naprawienia mnie, to zdecydowanie zbyt wiele, skoro nawet przed jednym z najważniejszych momentów w życiu - maturą nie miałam tyle, chociażby na 2 godziny korepetycji. Dlatego zapewne dusząc się od środka powoli będę czekać z utęsknieniem na mój koniec lub pewnego dnia wreszcie namówię siebię na odpuszczenie sobie codziennego teatrzyku szczęścia odgrywanego wobec ludzi dookoła mnie. Wiem, że jestem żałosnym nieudacznikiem, ale jak mogę czuć się nieszczęśliwa skoro są tacy, co mają gorzej niż ja?!
  23. Czy kobiety kochają psychopatów? Czy mężczyźni kochają psychopatki? Z czego to wynika i jak to w ogóle możliwe? Inne podcasty na temat toksycznych związków można znaleźć tutaj.
  24. Niektórzy ludzie bywają bardzo małostkowi i zawistni. Znielubią cię za to, że masz ładniejszy ciuch, wyższego faceta lub młodszą kobietę albo spędziłeś wakacje zagranicą. Dla nich ma to tak wielkie znaczenie, że jest to ważniejsze od wdzięczności za to, co sami posiadają. Czasem takie osoby dobrze się kamuflują, więc nie od razu widać, że źle ci życzą choć ich „dobre rady” mogą zdawać się wątpliwe, podszyte toksyną. Jeśli ktoś promienieje, gdy dzieje ci się krzywda, zachowaj szczególną ostrożność. Być może to jeden z tych fałszywych przyjaciół, który tylko czeka na sposobność do wbicia ci noża w plecy. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psychoterapeuta, psycholog kliniczny.
  25. Faceci bulwersują się, kiedy oglądają te filmiki na YouTube, na których dziewczęta „lecą” na bardzo drogi samochód. Czy te filmy o czymś świadczą? Tak, o tym, że wśród około 3,5 miliarda kobiet są takie, którym auto mocno imponuje. Istnieją też młodzi ładni chłopcy, wiążący się z bogatymi, dojrzałym wiekiem kobietami, ale tego jakoś nikt nie chce pokazywać, bo nie pasuje do uogólnienia jakoby to kobiety były tzw. golddiggerkami. I w efekcie faceci uprzedzają się do pań oraz tracą z oczu fakt, że wiele z nich „leci” na dojrzałość emocjonalną, inteligencję społeczną czy charyzmę. O te cechy za trudno, więc łatwiej przyjąć, że drogie auto pozwoli mieć każdą. Może każdą pijawkę, ale nie każdą kobietę. Skomentuj, polub lub udostępnij ten post na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.