Skocz do zawartości

kasiulka

Użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Wszystko napisane przez kasiulka

  1. @Patryk2025. może żona się wystraszyła. Trudno mi powiedzieć. Wiesz jak to jest. Łatwo jest mówić, że dam radę dopóki nie znajdziesz się w takiej sytuacji. Nagle zaczynasz za dużo myśleć i pisać różne scenariusze. Nie zawsze pozytywne. Odsuwanie się od Ciebie może działać trochę jak mechanizm obronny. Może odczekaj trochę. Daj jej czas do zastanowienia. Może zmieni zdanie. Może też jest druga opcja - praca. Podoba jej się, dobrze zarabia, ale pracuje bardzo krótko. Ciąża może trochę skomplikować jej karierę zawodową. Może zmieniły jej się priorytety. Może jest jeszcze inna opcja, ale bez poważnej rozmowy się nie dowiesz.
  2. Zacznę od tego, że ja też dużo gram. @naati dla godziny, a nawet dwóch nie opłaca się odpalać gry. Jeszcze zależy jakiego to jest typu gra. @sasala zastanów się dlaczego tyle gra? Według mnie są przynajmniej trzy powody, które nie muszą się wykluczać. 1. Lubi grać. Pytanie czy nie za bardzo, ale kwestię uzależnienia zostawiam do oceny specjaliście. 2. Dzieje się coś w domu (lub działo) i nauczył się, że to jest całkiem fajna ucieczka od problemów. Zakładasz słuchawki i wkraczasz inny, bezproblemowy świat. 3. Nie ma nic innego do roboty. Może potrzebna mu jakaś alternatywa. Pomysł na inny sposób wykorzystania tego czasu. Samo powiedzenie "znowu grasz?" nic nie da. Spróbuj coś zaproponować. Coś co moglibyście robić w tym czasie razem. Wiem jak trudno jest przestać grać dla samego "nic nie robienia". Szybko dochodzisz do wniosku, że zamiast siedzieć bezczynnie lepiej ponownie włączyć grę.
  3. Jakie według Ciebie mogłyby być powody zdrady? Czego może brakować jej w domu?
  4. Dlaczego ukradkiem? Zabroniłaś mu spotkań? Chciał być z nią sam na sam? Proponował Ci spotkanie we trójkę, ale odmówiłaś? Jeżeli powodem rozstania jest np. przemoc to rozumiem zerwanie wszelkich kontaktów. W przeciwnym wypadku trudno tak przekreślić kogoś z kim spędziło się kawałek życia. Mój były chłopak był gościem na naszym weselu. My u niego zresztą też. Fajnie się dogadywaliśmy we trójkę bez rozpamiętywania przeszłości. Chociaż na początku była mała zazdrość ze strony mojego (wtedy jeszcze przyszłego) męża, ale z czasem zauważył, że nie ma czego się bać bo to po prostu fajny kumpel. A jeszcze Ci powiem, że im więcej się z nim widywaliśmy tym bardziej zauważałam jego negatywne cechy i przy każdym takim spostrzeżeniu mój mąż zyskiwał w moich oczach.
  5. To samo. Najpierw słyszysz, a potem wystarczy, że widzisz i już wiesz czym to grozi. Sama sobie dorabiasz dźwięki. Wiem co mówię. Mam tak samo. Dźwięki picia, jedzenia i paznokci są dla mnie jak najgorsze tortury Chipsy, pop-corn (kino), jabłko... masakra. Chcesz zobaczyć jak inni starają się z tym radzić to zapraszam do grupy na Facebooku. https://www.facebook.com/groups/1602459133307140/
  6. www.klinika.osrodek-oaza.pl/mizofonia-gdy-dzwieki-wywoluja-nawet-agresje/ www.businessinsider.com.pl/rozwoj-osobisty/mizofonia-wstret-do-dzwiekow-badania-naukowe/mjl766n www.roweroweporady.pl/wiecejruchu/mizofonia-nadwrazliwosc-na-dzwieki-jak-leczyc/
  7. Ten po prawej skojarzył mi się z kiepską grafiką komputerową. Coś jak Lara Croft z pierwszej części Tomb Raider. Też miała jakąś taką kwadratową twarz. Poza tym wygląda jakby chomikował jakieś jedzenie na później
  8. No właśnie jakoś Pani osoba mnie przekonuje. Do tej pory nie wyobrażałam sobie takiej rozmowy teraz co raz bardziej się zastanawiam. Szczególnie, że tak pisać wszystko na forum publicznym to też mały stres. Z drugiej strony może komuś to kiedyś pomoże bo sam nie będzie umiał się otworzyć. Mam jeszcze jedno pytanko. Zastanawia mnie pwio bezalkoholowe. Wiem, że zawiera troszkę alkoholu ale może taki kompromis wystarczy bo mi chyba bardziej zależy na smaku piwa niż na zawartym w nim alkoholu. To tak jak ktoś codziennie pije cole.
  9. Zastanowię się nad tym Skypem. Tylko nie wiem czy będę umiała rozmawiać. Napisać jest łatwiej i łatwiej zapamiętać Przeczytałam już kilkanaście razy wszystko co Pani napisała. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.
  10. Dobry wieczór. Jestem bardzo nieśmiała osobą dlatego nie wyobrażam sobie z kimś porozmawiać osobiście. Moze przez telefon... poza tym mieszkam w małym miescie. Niechcialabym żeby dowiedziała się np. o tym moja mama. Wystarczy, że ja się martwię. Chociaż sama co raz więcej zauważa. Niestety odpowiedziałam na przynajmniej trzy pytania twierdząco. W pracy nie myślę o alkoholu, ale jak tylko przekraczam próg domu to chętnie sięgam po piwko. Tak sobie to wszystko analizuje i wydaje mi sie, że jestem na granicy. Przeczytałam uważnie co Pani napisała. Naprawdę się tym przejęłam. Co prawda trochę to spotęgowało mój negatywny nastrój ale trudno. Dzisiaj nie wypiłam nic i zjadłam więcej niż pewnie przez cały weekend. Pytanie tylko ile wytrzymam. Nie chciałabym całkiem zrezygnować Z alkoholu bo ja lubię smak piwa. Szkoda, że bezalkoholowe nie smakują ta samo. Pytanie czy można kontrolować picie na tyle żeby sobie wypić okazjonalnie czy gwarantuje to powrót do stanu początkowego? Jeszcze drugi problem, że musiałabym przekonać męża do abstynencji bo pijemy tyle samo. Tylko, że on nie uważa tego za problem bo jak na razie czuje się dobrze. To ja zaczynam odczuwać taki tryb życia na swoim zdrowiu. Na lęki na razie pomaga mi hydroxyzinum. Bardzo Pani dziękuję za odpowiedzi. Naprawdę bardzo mi to pomaga.
  11. Dzień dobry. Wiem, że pije co raz więcej a zarazem potrafię nie pić. Ostatnio byłam po zabiegu na miesięcznym L4 i mogłam nie pić. Gorzej jest jak już zacznę. Nawet jakbym ja nie chciała to mąż kupi i tu zaczyna być problem bo ja zaraz też chce. Chyba najlepsza terapia było by zajście w ciążę, ale raczej jest to nie możliwe. To też może być powód dlaczego tak ułożyło się nasze życie. Dziękuję bardzo za odpowiedź. Trochę mi to dało do myślenia. Wracając do lęków. Znowu wczoraj to samo. Moja wizyta w markecie trwała moze dwie minuty. Szybsze bicie serca, problemy z oddychaniem. Po powrocie do domu 5 minut i wszystko ustało. Powoli mam już tego wszystkiego dosyć.
  12. Jeżeli chodzi o kontakt skype to niestety nie mam ani odwagi, ani wolnych środków finansowych
  13. Dziękuję za odpowiedź. - To, że mało jem to raczej jest związane z tym, że jedzenie kojarzy mi się tylko z czymś złym. Z "brzydkim" Jedzeniem przez innych, z tym, że to jedzenie trzeba zrobić ( nie nawidzę gotować). Nie mam w ogóle apetytu. Najlepszym rozwiązaniem była by dla mnie tabletka, którą się bierze raz dziennie i zawiera w składzie śniadanie i obiad. Kolacji to nie jem od lat więc nawet nie biorę jej pod uwagę. Potrafię cały dzień spędzić na 1 lub 2 bułkach. - Alkohol - Jedno, dwa, trzy piwa dziennie to już dla mnie normalne. Gorzej jak jest impreza. Tych piw robi się np. 7 co najczęściej skutkuje urwanym filmem. Nie mam wtedy nad sobą kontroli. Podejrzewam, że gdybym była sama to na 80% zdradziłabym męża i pewnie bym tego nie pamiętała. Wiem, że robię źle, ale i tak jak już zacznę pić to nie potrafię przestać dopóki się piwa nie skończą. Daje mi to taki luz. Niczym się nie muszę przejmować. Za to na drugi dzień mogłabym przespać cały dzień i cały czas atakują mnie złe myśli. Przypomina mi się wszystko co w życiu zrobiłam źle. - Lęk pojawił się w kościele. Zawsze siedzę gdzieś w kąciku, a tym razem siedziałam bardziej na widoku. Przerażały mnie te wszystkie wystrojone Panie, ogólnie ludzie. Nie wiem. Tego nie umiem wytłumaczyć.
  14. Witam! Nawet nie wiem od czego zacząć. Ostatnio często się denerwuje. Nie lubię wychodzić z domu ani spotykać się z ludźmi. Praktycznie tylko praca i dom. To wszystko jest jeszcze do opanowania. Włączę sobie grę na konsoli i żyje w innym świecie. Mam męża, dzieci niestety nie. Najbardziej przeraża mnie to, że wręcz nie nawidzę jak ktoś przy mnie je. Mlaska, siorbie, chrupie, skubie paluchy. Sama mało jem. Prawie w ogóle. Jak koleżanka w pracy znowu zaczyna jeść (robi to prawie całe 8 h) to chyba wszystkie moje nerwy są pobudzone i nie mogę się skoncentrować. Nie wyobrażam sobie zjeść z mężem obiadu bez głośno włączonego radia. Ostatnio w miejscu publicznym dopadł mnie jakiś lęk. Trzęsłam się cała i miałam podwyższone ciśnienie. Na pogotowiu dali mi hydroxyzinum. Przez te moje głupie schizy nawet do rodziny na kawę nie idę jak chyba, że już mnie ktoś zmusi. Bo wiem, że będą jakieś ciastka albo coś. Co raz więcej pije alkoholu bo wtedy jestem spokojna i dobrze się bawię. Nic mi wtedy nie przeszkadza. Da się coś z tym zrobić? To jest męczące dla mnie i mojej rodziny.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.