Skocz do zawartości

Patryk2025.

Użytkownik
  • Zawartość

    9
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Patryk2025.

  • Ranga
    Debiutant
  1. Te wrzutke o obowiązkach to umieściłem pod tym kątem że no.. Narzekać nie może na przemęczenie czy przerost obowiązków domowych i to samo mówi jej jej siostra i jej mama, że nie potrafi docenić jakiego ma męża, tylko nagle po ślubie zaczyna odwalac... I nawet nie stać jej na bliskość jakąś, i nie chodzi mi tu o współżycie nawet, a o zwykły czuły pocałunek czy mocne wtulenie, jak to jeszcze miało miejsce miesiąc temu.
  2. Witam, Pani Katarzyno. Żona pracuje już od ponad 3 lat i do tej pory nigdy nie dała mi do zrozumienia że nie chciała by dziecka. Wręcz przeciwnie mówiła że zależy jej żeby mieć ze 2 lata doświadczenia i jej to wystarczy, aby później wrócić do pracy po okresie ciąży itp. Pozatym w dzisiejszych czasach ogrom kobiet pracuje i potrafią pogodzić karierę z dzieckiem. W domu, bo mieszkamy że sobą ponad rok przed ślubem jeszcze jak byliśmy narzeczenstwem to też baaardzo dużo robiłem za nią rzeczy, powiedziałbym typowo kobiecych. Sprzątanie, pranie, itp. I nigdy z tego problemu nie robiłem i do dzisiaj dzielę z nią obowiązki, niekiedy nawet przesadzam z tym... I samemu mi się to zaczyna nie podobać żeby to facet bardziej dbał o dom. Dla mnie jest nie do zaakceptowania aby kilka tygodni przed ślubem żyć dzieckiem i dawać mi te pewność, a miesiąc po... Powiedzieć że ona jednak nie czuje się na siłach.. I że napenwo 4,5 lat muszę czekać a może wgl nie będzie... No to tak się dojrzała kobieta nie zachowuje, tylko prędzej 15 latka.
  3. Praca... Wcześniej też miała pracę i chciała dziecko, albo inaczej okazywała że niedługo będzie chciała. Inny jest wymiar słów typu że poczekaj 2,3 lata a inny gdy mówi tuż po ślubie że może być tak że nie będzie chciała nigdy. Dla mnie jest to fundamentalna sprawa. Wiedziała że dla mnie bardziej liczy się rodzina jak praca. Pozatym nie jedna para potrafi pogodzić pracę z dzieckiem... Nigdy nie sądziłem że będę poruszał taki temat na forum za plecami żony, ale już niewiem co myśleć, niechce jej stracić, ale takie zachowanie i jej słowa ,, pogubiłam się,,... Może wrócę do siebie jutro może za tydzień a może wcale.. No to stawiają mnie w dość nie ciekawej sytuacji. Tym bardziej że miała wszystko odemnie.. I jeszcze miesiąc przed ślubem na każdym kroku mi to mówiła i widziałem jej ogromną radość że mnie i z nas. I ja miałem tak samo. Nagle po ślubie po zmianie pracy stała się całkiem obojętna na mnie. Moje tulenia jej pocałunki.. Pozostają bez odpowiedzi... Taki chłód czuć od niej... Straszne to jest. Wiem że moja teściowa ma iść z nią do psychologa bo sama widzi że jest coś nie tak, ale czy obcy człowiek jej pomoże się odnaleźć...
  4. Ta dyskusja idzie nie w tą stronę. To nie są porady psychologa. Czekam na opinie psychologa. Podobno tacy tutaj są.
  5. Problem w tym, że chciałbym dziecko mieć i jak pisałem na wstępie to żona przed ślubem też mi to pokazywała że by chciała, nagle po ślubie powiedziała że nie mogę liczyć na dziecko przez następne 4,5 lat a może wgl nie będzie chciała. Gdy spytałem to dlaczego przed ślubem mówiła że chce, to powiedziala że coś ją zaslepilo... Przez rok??? Zaslepilo?? Podczas spisywania prokololu małżeńskiego też była zaslepiona?? Nagle po ślubie odwidzialo się?? Miesiąc po ślubie?? I to zachowanie mnie nie pokoi w fundamentalnej kwestii
  6. Nie no aż tyle nie. Nieznacznie więcej, ale nic nikomu nie brakuje, każdy przeznacza na to co potrzebuje, nikt się nie ogranicza zresztą ja nie jestem typem osoby która pcha w skarpete.
  7. Finansowo rzekłbym dobrze, jak na warunki lokalne to bardzo dobrze. Także tutaj też bym nie szukał.
  8. Nie, nie, nie. Ten scenariusz nie wchodzi w grę. Tutaj doszukiwalbym się jakiegoś życiowego dołu... Albo tematów typowo hmm... Depresyjnych. Całkowicie wykluczam taki scenariusz.
  9. Witam, długo zastanawiałem się czy pytać na forum, ale powoli zaczynam mieć już dość tego utrzymującego się stanu. Jestem z moją żoną od ponad 6 lat w związku. Od dwóch miesięcy jesteśmy małżeństwem a od ponad roku mieszkamy ze sobą. Powiem tak do dnia ślubu było jak w bajce. Dogadywalismy się, śmiali, wszędzie razem jeździliśmy, każdy się wzajemnie wsluchiwal w drugą osobę i służył pomocą. Owszem czasem się poklocilismy, ale to o głupoty jak każdy. Pół roku przed ślubem żona dawała mi ogromne poczucie że już nie długo chciałaby malucha a najlepiej dwoje. I koniecznie pierwsze córeczkę. Zawsze jak byliśmy w sklepie to cieszyła się na widok ubranek dziecięcych, gdy od siostry swojej otrzymała ciuszki dla dziecka to była wniebowzięta. Byłem ogromnie szczęśliwy że będę miał tak kochaną, szczęśliwa żonę a do tego co dla mnie bardzo ważne czułem że jest gotowa na dziecko w niedługim czasie. Nagle.... Po ślubie może miesiąc po... Z dnia na dzień. DOSŁOWNIE z dnia na dzień żony swojej nie poznaje. Wyznała mi że ona jednak nie jest gotowa na dziecko, że to co myślała to było przelotne o dziecku, że niemam co liczyć żeby do 4, 5 lat pojawiło się dziecko,bo to nie dla niej. Mało tego, momentalnie zaczęły się wyrzuty pod moim adresem że to ja się zmieniłem po ślubie, że byłem inny. Przyczym jak zapytałem w czym ma problem to wszystko sprowadzalo się do kwestii że skarpetka leżała pod a nie na krześle, albo że sprzątając całe piętro, bo bardzo często to ja wyreczam moja żonę w sprzątaniu, odkurzaniu czy wieszaniu prania, żeby ją odciążyć. W sumie to niewiem czemu no ale tak mam,to pomimo tego że całkowicie ją wyreczylem to jeszcze dostałem uwagę że zlewu nie umylem... No poprostu jakieś czepianki jak w przedszkolu. Ja mam 29 lat żona 24. Od kad mieszkamy razem zawsze dzielilismy się obowiązkami i tak jest i teraz po ślubie. Nie pokoi mnie tak nagła zmiana żony do mnie. Z jednej strony mówi że mnie kocha, ale jakiejś czułości czy chęci bycia blisko z jej strony nie czuje. Gdy ją chce przytulić czy pocałować to wszystko jest bez odwzajemnienia. Moja teściowa też to widzi że z żoną jest coś nie tak. Ze jak sama teściowa mówi, zachowuje się jak rozkapryszone dziecko... Co może być przyczyną, czy to jakieś lęki, czy stany depresyjne, czy nerwica? Żyjemy tak jak zylismy od kad mieszkamy że sobą a tutaj z dnia na dzień taka potężna zmiana. Ja poprostu nie widzę w swojej żonie, tej której slubowalem... Wszystko co jej powiem, to spływa po niej.. Jakby jej obojętne było. Dodam że od przeszło miesiąca żona zmieniła pracę, ale mówi że jest bardzo usatysfakcjonowana nowa praca, dużo lepiej płatna i wgl. Dziękuję i pozdrawiam

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.