Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'mężczyzna'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 109 wyników

  1. z dziewczyną nie byliśmy 4 miesiące a ogólnie jesteśmy ze sobą 3 lata. Wróciliśmy do siebie po tych czterech miesiącach przerwy i się kłócimy. Dla mnie ta przerwa była ciężka bo to dziewczyna ze mną być nie chciała. Powodem rozstania było to że została zgwałcona. Ale udało mi się ją przekonać do powrotu. Tak jak napisałem kłócimy się , stosunki między nami nie są dobre. Mi na niej zależy i ja chce też czegoś więcej, zaangażowania z jej strony ale tego nie ma. Seksu ze mną też nie chce choć dałem jej czas , staram się rozmawiać to nic to nie daje, zlewa mnie. I tego nie rozumiem bo przecież wie jak kiedyś między nami było dobrze, jak wyglądał nasz seks. Dziewczyna rzuca mi dużo przykrych słów i czasami ja już sam nie wytrzymuje i też coś odpowiem głupiego. Powiedziałem , że mi stanął i wiem , że też jest mokra wtedy dostałem z liścia i wróciła do siebie. Żałowałem, że tak powiedziałem , nie odzywała się do mnie przez tydzień ale poszedłem z kwiatami i przeprosiłem. No a druga sytuacja gdzie się źle zachowałem to jak się o coś czepiała to powiedziałem żeby spier.. zaraz przeprosiłem bo wiedziałem że nie powinienem tak do niej mówić ale to wszystko przez nerwy . Wiem, że zaczynam nie panować nad sobą. Czasem jak ona mnie obraża to mam ochotę ją poszarpać ale się powstrzymuje bo nie jestem damskim bokserem. Ona się zmieniła, nasz związek już nie jest taki jaki był wcześniej i nie wiem co zrobić. Ona też najpierw nakrzyczy , nazłości się na mnie i to bez powodu, zachowuje się jakbym wrogiem jej był a później mnie przeprasza. Ja pytałem dlaczego tak się zachowuje to mi odpowiedziała żebym zapytał Boga dlaczego jej taki los zapisał i rodziców dlaczego ją zrobili dosłownie tak mi powiedziała. Na temat tego gwałtu też rozmawiać nie chce bo gdy pytałem to mi mówiła żebym sobie pornola włączył to zobaczę a teraz to już nawet tematu nie zaczynam. I tak nie możemy się porozumieć, mi w niej dużo przeszkadza bo zaczęła pić i palić papierosy. Może się nie upija ale za to pije codziennie i mi nie pasuje to bo kobiecie nie wypada. I codziennie ten sam schemat sklep i oczywiście starter pack piwo / wódka papierosy. Ja się też czuje przy niej nie potrzebny ale z drugiej strony tak jak mi kumpel powiedział , że jakby ze mną być nie chciała to by nie wróciła do mnie albo by zerwała. No a ja stoję w tej chwili w miejscu bo nie wiem jak będzie wyglądała nasza przyszłość. Czy jest jakieś inne wyjście niż rozstanie? Kumpel tak doradził ale on nie rozumie , że 3 lata to jest dla mnie szmag czasu i że ja już nawet myślałem nad pierścionkiem. Nawet ta przerwa co była między nami to nie zmieniła uczuć wobec niej , więc nie wiem jak moje życie będzie wyglądało bez niej na dłuższa metę . Wcześniej nie mieliśmy takich problemów , były lepsze gorsze dni ale awantur i przekleństw nie było dlatego chciałbym to uratować , więc co zrobić żeby się nie rozstać i zacząć się dogadywać? Dlaczego moja dziewczyna taka jest?
  2. Witam Mam na imię Kamil i mam 32 lata. Zapewne już dawno temu powinienem poszukać porad w tej sprawie, bo problemy mam z tym od dzieciństwa. Od zawsze byłem trochę zamknięty w sobie i do tego rówieśnicy w szkole mi nieraz dokuczali, albo wręcz znęcali się nade mną, co odbiło się na bardzo długo na mojej samoocenie. Trwało to mniej więcej do początku liceum. Nieraz miałem wrażenie, że nienawidzę siebie za to, że jestem taki a nie inny. Problem na dobre minął na studiach. Tutaj było już znacznie lepiej. Pewnie dlatego, że studia techniczne pełne są introwertycznych typków, wśród których mogłem się nawet nieźle czuć. Jednak tutaj trafiła się kolejna niefortunna rzecz - uzależnienie od gry online. Trwało ono kilka lat. Na szczęście udało się obronić pracę inżynierską i znaleźć pierwszą, a potem drugą pracę. Gra się w końcu tak po prostu znudziła. Od wtedy grywam w inne gry, ale raczej nieregularnie i nie zdarza mi się wybierać gry ponad prawdziwe życie. Nieraz zapominam o tych grach na pewien czas. Poczucie własnej wartości z czasem się poprawiło. Trochę samo, a trochę pewnie w wyniku samodzielnej pracy ze sobą. Starałem się zmienić myślenie o sobie. Sporo to nawet przypomina metody przedstawione na filmach o depresji z waszego kanału YT. Nawiasem mówiąc: depresji nigdy chyba nie miałem. Teraz, gdy wypełniałem formularz na stronie, miałem tylko 6 punktów (0-11 brak depresji). Z negatywnego stosunek do siebie zmienił się na ogólnie neutralny. Zacząłem też jakiś czas temu chodzić na siłownię. Nie tylko straciłem 7kg (nie byłem gruby, jedynie na granicy nadwagi), ale też pomaga to trochę ćwiczyć samodyscyplinę. Zacząłem się interesować innymi rzeczami, czytać książki. Od zawsze byłem ciekawy świata. Próbuję coś zrobić z moimi zdolnościami interpersonalnymi, ale idzie to wyjątkowo ciężko. Staram się dołączać do pogawędek w pracy, zagadywać na siłowni od czasu do czasu lub także wychodzić na miasto, gdy trafi się jakiś interesujący event. Czasami też wychodzę gdzieś z kolegami ze studiów, lub też wyjeżdżam z nimi na weekendowe wypady. Jednak problem ten pozostaje i wydaje się nieco bardziej oporny. Uznałem, że wymaga to czegoś więcej. Szczególnie, że pozostaje jeszcze jeden problem, który od bardzo dawna mnie gryzie. Chyba można się nawet domyślić o co chodzi. Oczywiście to płeć przeciwna. Od dawna nie działo się u mnie nic w tych sprawach. Parę mało istotnych spotkań w czasie studiów, ale nic wielkiego i dawno temu. Od bardzo dawna poruszam się praktycznie wyłącznie w męskim towarzystwie i nie wiem, czy na tym etapie, w tym momencie da się coś z tym zrobić. Nie obwiniam za to kobiet, bo bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że to ja zawaliłem sprawę, bo powinienem był się zająć sobą już dawno temu zamiast marnować czas na gry, ale cóż, czasu nie wróci. Mam ogromne poczucie nieadekwatności i nienadawania się z tego powodu do związków połączone z niemożnością akceptacji tego stanu rzeczy. Długo mówiłem sobie że no cóż, nic z tego. Pół biedy, że i tak nie przepadam za dziećmi i nie chcę ich mieć, co czyni związki nieco bardziej opcjonalnymi. Jednak doszedłem do wniosku, że za bardzo mnie to czasami męczy. Nie zawsze, bo bywa, że przez dłuższy czas w ogóle o tym nie myślę, jednak to wraca. Jeśli nie ma szans już sobie kogoś znaleźć, to i tak potrzebuję pomocy w zaakceptowaniu takiego stanu rzeczy. Nie wiem co i jak z tym zrobić. Nawet pomyślałem kiedyś o klasztorze buddyjskim (moim poglądom znacznie do niego bliżej niż do chrześcijaństwa). Pewnie nadawałbym się tam, ale z tego co się dowiedziałem na wolne miejsce i tak się bardzo długo czeka, bo jest średnio 10 osób na jedno miejsce. Cóż, nie tylko ja miałem takie myśli.
  3. Jestem kobietą, mam 29 lat. Związek z obecnym partnerem zaczęliśmy 9 lat temu. W między czasie 2 razy opuściłam go ze względu na dużą otyłość (przy wzroście 195cm waży 170kg, ma 29 lat). Bardzo go kocham, jest cudowny z charakteru i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Parę lat temu postanowiłam, że co by się nie działo, to nie zostawię go ze względu na jego wagę. Uważam za okropny fakt, że zrobiłam to 2 razy. Mam problem z seksem, po prostu nie mogę się zmusić. Odrzuca mnie na samą myśl, a nie robimy tego już ze 2 lata, wcześniej rzadko. Mi to przeszkadza, jemu jeszcze bardziej. Mam wyrzuty sumienia, tym bardziej, że mój partner wcale się nie obżera, choć mógłby zamienić parę nawyków żywieniowych na lepsze. Taka jego uroda, że jest gruby, zawsze był i zapewne będzie. Jesteśmy ze sobą tyle lat i nadal bardzo się kochamy, ale ten nieszczęsny seks nas dołuje Nie wiem jak sobie poradzić? Jak zaakceptować jego fizyczne warunki?
  4. Witam. Potrzebuję pomocy,bo sama już nie wiem co począć. Zaczynając od początku, mam 25 lat,jestem mamą od miesiąca a mój partner i ojciec dziecka jest alkoholikiem. Jestem osobą po załamaniu nerwowym, będąc w 7 miesiącu ciąży spędziłam jakiś czas w szpitalu psychiatrycznym, ponieważ chciałam ze sobą skończyć. Niestety nie umiem sobie poradzic z tym że mój partner pije, nie umiem Go zostawić ponieważ kocham i nie chce by dziecko wychowało się bez ojca ale z drugiej strony wiem jak to jest wychowywać sie w rodzinie z alkoholikiem. Chciałabym mu pomóc ale nie wiem jak nie wiem od czego zacząć jak z nim rozmawiać i jak sprawić by nie pił. On nie chce iść na terapię ,bo dla niego to że pije codziennie nie jest problemem a tłumaczy się tym że pracuje i zarabia to może. Na początku związku nie pił w takich ilościach, pił ale nie upijał się do nieprzytomności i nie prawił mi morałów że jestem złym czlowiekiem. A teraz na porzadku dziennym słyszę, że jestem złą matką, że zła ze mnie partnerka, bo nie daje mu miłości, bo go nie wspieram i on by nie pił gdyby nie Ja. A na pytanie po co ze mna jest skoro jestem ta zła to odpowiada że nie umie żyć sam. Czy może mi ktoś powiedzieć od czego mam zacząć jak mam z nim postępować? Chce mu pomóc, bo to dobry człowiek, tylko nie wiem jak. A niestety coraz częściej łapię się na tym że może faktycznie to moja wina że piję i że to ja jestem ta zła bo nie umiem go wyciągnąć z nałogu. Przepraszam za chaos. Jestem zmeczona codziennymi wykładami, tym że od rana do nocy jestem sama z dzieckiem które wiadomo potrzebuje całodobowej opieki bo to niemowlę i że to co mówię do partnera nie dociera do niego...;(
  5. malamiki89

    Podjęcie decyzji

    Witam Jestem Karolina i mam 30 lat. Postanowiłam skorzystać z pomocy właśnie tutaj że względu na neutralne podejście do całej sytuacji. Znalazłam się w bardzo dziwnej sytuacji, która tak naprawdę sama sobie stworzyłam. Byłam w związku z facetem starszym tylko 3 lata. Przystojny inteligentny prawnik. Myślałam że to sen że to nie dzieje się naprawdę. Niestety już po niecałym miesiącu przylapalam to że wypisuje z jakąś dziewczyną 19 letnia z Poznania. Przekonał mnie że to jest jego błąd i więcej razy tego nie powtórzy. Znowu wróciły czasy cudownej miłości. Weekendy przeważnie spędzaliśmy przy alkoholu co na początku nie robiłoto dla mnie różnicy pomimo że przy mocnym upojeniu on potrafił mnie zwyzywać. Ale tłumaczyłam sobie że to alkohol. Zorientowałam się że ma problem z alkoholem że nieraz mnie oszukiwał mówiąc że jest w domu a był w barze. Często w środku tygodnia był dość mocno pijany. Jeździliśmy po Europie bawiliśmy się bardzo dobrze. Któregoś dnia pokusilo mnie żeby zobaczyć jakie ma korespondencję na Facebooku i okazało się że wypisywał do swoich "kolezanek" różne dziwne podteksy wiążące się ze spotkaniem bądź sexem. Wiedząc to chciałam rozmawiać nie chciał nie potrafił. Pomimo mojej wiedzy dalej go kochałam wybaczylam ale nie mialam jak zaufać. Z czasem zauważyłam że nie chce spędzać że mną już nocy ( mieszkaliśmy oddzielnie ja z bratem on z rodzicami ) sexu też już nie było jak tylko miałam ochotę próbowałam to w jakiś sposób nakręcić przekonać do tego niestety bez skutków. Nadszedł czas wakacji pomyślałam że to będzie punkt kulminacyjny. Że jego zachowanie ułatwi mi Podjęcie decyzji i tak też się stało. Na wakacjach zaczął się interesować animatorka pomimo że wszędzie razem byliśmy i spędzaliśmy czas nadszedł taki moment że gdy ona miała urodziny on się upiłi zostawił mnie tylko po to żeby się bawić w towarzystwie gdzie była ona. Szybko wrócił do pokoju ale to mnie zabolało. Po powrocie chciałam porozmawiać udało się i obiecał że zaprzestanie wypisywac do innych kobiet i że zmieni swoje podejście do mnie. Nie minęło dwa dni jak umawial się z "kolezanka" do kina. Dla mnieto był już koniec. Zignorowalam go nie utrzymywała kontaktu Zablokowałam. Międzyczasie poznałam Mateusza. Facet o boskim wycwiczonym ciele. Nie jest mega przystojny ma wady... jąka się ale to nie jest ważne. Jest bardzo pomocny czasem mam wrażenie że aż za bardzo. Pod względem swojego wieku tj. 30 lat nie posiada nic nie ma prawa jazdy pracuje na produkcji mieszka z mamą i siostra. Moim zdaniem taka mała sierota losu. Ale bardzo pozytywnie spędzamy razem czas. Zaczęłam chodzić z nim na treningi gdzie poświęca dla mnie swój czas to mnie bardzo motywuje. Mateusz zamierza się wyprowadzić z domu ma ogromną nadzieję że wyprowadze się do niego bo mnie pokochał. Wszystko dla mnie było by łatwe gdyby nie odezwał się jego poprzednik prosi o czas żebym się przekonała mówi mi że mnie kocha ze nie chce stracić. Kupił mieszkanie chce że mną zamieszkać tworzyć rodzinę. Mam problem w podjęciu decyzji mama z bratem mówi że jestem głupia że zostawiłam takiego faceta i zamieniłam na gorszego. Ja sama nie wiem co bym chciała z Mateuszem jest dobrze ale czegoś brakuje jak dla mnie jest za wielką sierota bez perspektyw na przyszłość potrzebuje ręki ktorawędkarze mu drogę. Prawnik pod jednym względem poukladany ale czy mu zaufam czy pomogę z alkoholem. Proszę o radę bo się zgubiłam. Pozdrawiam
  6. Jak się przekonać? Można zmienić płeć. Zaznania osoby, która zmieniła urodziła się jako kobieta i zmieniła płeć są zaiste ciekawe.
  7. HonorataKlaudyna

    Relacje damsko-męskie a DDA

    Witam, Mam 25 lat i uważam się za całkiem fajną, chociaż daleeeeeeeeką od ideału (do którego dążę) osobę. Wszystko w życiu zdążyłam do tego czasu poukładać. Tylko jestem sama- nie samotna. Nie mam partnera. Moje dotychczasowe relacje nie były dłuższe niż kilka miesięcy i po każdej czułam się 'porzucona', czułam, że zostałam sama bo nie zasłużyłam na czyjąś miłość. Najdłuższa trwała prawie 2 lata i chyba tylko dlatego, że uparcie nazywałam to 'układem', w którym nie miało być oczekiwań, zobowiązań, ani emocjonalnego przywiązania. Po każdym 'odrzuceniu' miesiącami zbierałam się z załamania nerwowego. I tak mnie tknęło... czy tu się nie pojawia pewien pattern.... Czy ja sama się nie przyczyniam mocno do tego, że nie wychodzi Nie lubię okazywać czułości- aż mnie skręca w środku jak mam być czuła. Brzydzę się sobą ,gdy jestem taką "miękką bułą". Nie mówię o uczuciach osobie, której dotyczą. Blokada, paraliż, ucieczka z automatu. Gdy ta druga strona otwarcie i swobodnie okazuje mi uczucie, mam ochotę wiać, zniknąć na parę tygodni i wrócić jak mi przejdzie panika. Często wobec partnerów byłam ... słownie agresywna. Porównywałam ich jawnie do poprzednich partnerów, wyśmiewałam ich słabości, wady (tak jak mój tata robił wobec mnie). Jestem osobą nieustannie zajęta- jedynie sobotę mam wolną od jakichkolwiek zajęć dodatkowych. Gdy ostatni towarzysz zapytał, czy może nie chcę wrócić do 'układu', jak to nazywałam, jedyne co wyszło mi z ust to "Nie mam czasu"... Czy ja nie sabotuję każdej relacji??? Do tej pory z przykrością wspominam utratę niektórych, bardzo wartościowych osób, które szaleńczo kochałam, a mogłam się przyczynić do rozpadu znajomości. Mój tata jest alkoholikiem. Nie pije tak dużo jak kiedyś i jest rzadziej agresywny. Gdy nie pije jest super człowiekiem i moim kumplem. Ale gdy byłam dzieckiem to prócz picia w domu była agresja nie tylko słowna,ale także fizyczna, uciekanie z domu. Od 2 klasy gimnazjum do zeszłego roku zmagałam się z nawracającą depresją. Po ostatniej terapii trzymam się bardzo dobrze. Ale nikt na żadnym leczeniu nie rozmawiał ze mną o lęku przed bliskością. Czy to realny problem,czy kwestia mojej osobowości? Czy i kiedy mówić o tym lęku partnerowi? Nie chcę zawalić kolejnej relacji,ale nie mogę przecież obciążać nikogo sobą.
  8. Marcowy87

    Prawda w oczy kole ;)

    Faceci muszą sobie uświadomić jedno. Prawda jest taka ! Wygląd jest najważniejszy ! Osobom atrakcyjnym ufa się bardziej. Są lepiej postrzegani niż Ci przeciętni nie mówiąc o brzydkich osobach.Piękno kojarzone jest z sukcesem i dostatkiem. Pięknym się więcej pozytywnych cech niż osobom mniej atrakcyjnym. Przystojniak nawet tępak, cwaniak itp - przyciągnie uwagę kobiety. Atrakcyjni są postrzegani jako bardziej kontaktowi i inteligentni, zarabiają więcej, odnoszą więcej sukcesów, mają bardziej udane życie erotyczne, nawiązują lepsze kontakty z otoczeniem, częściej zostają uniewinniania w procesach sądowych, są łagodniej karani, kiedy uzna się ich winnymi. Słowem, piękni mają w życiu łatwiej. DLATEGO SPĘDZAMY GODZINY NA SIŁOWNI PANIE RAFALE !! A NA DOLE BRZYDKI VS MODEL . KTÓRY WYDAJE SIĘ PEWNIEJSZY SIEBIE ? KTÓRY WYDAJE SIĘ BYSTRZEJSZY ? KTÓRY WYDAJE SIĘ BOGATSZY ? KTÓRY MA BUJNIEJSZE ZYCIE EROTYCZNE? KTÓRY MA WIĘCEJ PRZYJACIÓŁ I ZNAJOMYCH?
  9. udało mi się nawiązać jak kiedys wspominałem kontakt z 10 lat młodszą 17 latką.Już znam się z jej rodzicami,wiedzą że jestesmy ważnymi przyjaciółmi.Ostatnio pojechałem do niej 500km i wędrowałem 4-6 godzin po górach,w końcu jej mama to typowa góralka.Więc ma to we krwi.O co chodzi.Czuje że ja kocham.Często piszemy sobie miłe rzeczy na dobranoc.Ona szczegolnie używa często do mnie zwrotu "kochany...". Np.Dobranoc Kochany.Ostatnio kupiłem jej róże.Bałem się jej reakcji.Byłem zablokowany.Zaś ona uradowana wtuliła się cala we mnie.Jak nikt nigdy inny.Przytulila się calą sobą do mnie.Nie było niestosownych ruchów,ale czułem sie troche intymnie.Doszło do tego że ją ścisnałem,i chwile przeniosłem na rękach.Po czym lekko pogłaskałem po plecach.Podczas wedrowki na chwilowych postojach rzucalismy sie w zaspe,chciala tez bym ją wziął i też to uczynil,wielokrotnie ją objałem za ramię i pogłaskałem po plecach.Chce nie raz z nia przezyc piekne chwile.Tyle razy co sie widzielismy zawsze dostala upominek,malo tego na świeta jej wyslalem.Przy rodzicach jest śmiała do mnie,ale poza okiem rodziców to jest bardziej śmiała,ma odwage wskoczyć mi w ramiona,przytulać się czule ze mna.Zastanawiam sie nad 2 rzeczami:czy ona wyczuła moje intencje?jesli tak dlaczego nie zapytała?i drugie jak rozpoznac jej znaki czy by mnie chciała?
  10. Witam was wszystkich w tym wspaniałym miejscu, jakim jest forum. Bardzo doceniam wszystkich ludzi którzy odważą się tutaj napisać i już z góry wam wszystkim gratuluję bo to dobry pierwszy krok w stronę polepszenia swojej sytuacji. Najbardziej pragnę podziękować psychologom którzy zdecydowali się pomagać tutaj ludziom kompletnie za darmo. Sam jestem człowiekiem bardzo zagubionym w otaczającym mnie świecie i jestem po terapii. Byłem chory na depresję i stany lękowe. Jednak samej terapii nie dokończyłem z uwagi na nie satysfakcjonujaca mnie i moją rodzinę pracę miejscowych psychologów i psychiatrów na NFZ. Jednak ja nie o tym. Przede wszystkim chciałbym wnieść swój pierwiastek dobra i chęci dzielenia sie z wami świadectwem tego ze z najgorszego bagna da się wyjść i dobrem można zdobyć świat. Nie chcę być tutaj uznany za jakiegoś znachora, autorytet ani tym bardziej niedoszłego klechę. Sam większość swojego życia zmarnowałem na zmartwienia i nadal będę to robił. pewnie nigdy nie będę idealny. Sam też szukam tutaj pomocy od ludzi wiedzacych więcej ode mnie. Nadal mam problemy ze sobą i zauważam u siebie wiele niepokojących objawów. Czuje się źle z ludźmi, boję sie wychodzić gdziekolwiek na dwór, jestem bardzo nieśmiały i nie radzę sobie z prostymi zadaniami przez stres. Bardzo często z tego powodu choruje żołądkowo. Chciabym w końcu wyrwać się z błędnego koła stresu strachu i smutku który przez moje życie codziennie mi towarzyszył, jednocześnie chciabym powiedzielic sie swoją historia która może kiedyś w przyszłość komuś pomoże bo bedzie miał te same problemy i nie popelni moich błędów. Wiem ze może moje słowa brzmią jak gorzkie żale 13 latki ktora nie dostała iphona, z resztą historie każdego da sie przedstawić jako tragedię, w końcu życie pełne jest śmieci chorób i cierpienia. Mimo wszystko liczę ze właśnie tutaj znajdę kogoś kto mnie zrozumie...
  11. Zakochałam się w mężczyźnie i jesteśmy razem od prawie dwóch lat. Nasz związek przechodził różne trudności ale planowaliśmy razem przyszłość. On ma syna (6lat) z poprzedniego związku. Niestety dzieli ich duża odległość. Była partnerka zupełnie bezpodstawnie nie pozwoliła na to aby ich dziecko mnie poznało i spędzało z nami czas. Mój partner ze względu na pracę nie mieszka ze mną. Przyjeżdża do mnie na kilka dni a potem jedzie do syna (często tez na kilka dni) i nocuję ze swoim synem. Próbowałam rozmawiać, że ta sytuacja mnie boli i nie wyobrażam sobie aby On kilka dni mieszał u mnie i kilka dni ze swoim synem ale niestety bezskutecznie, ponieważ zawsze dostawałam tłumaczenie, że jego syna tak samo go potrzebuje jak ja. Czy nasz związek ma jakiś sens? Chciałam się zapytać czy to naturalne, że nie godzę się z obecną sytuacją czy może jest coś ze mną nie tak i samo powinnam uporać się ze swoimi problemami?
  12. Desperat

    To i owo.

    Wpis długi, chociaż to i tak ogólnie skrót. Mam nadzieję, że Pan Rafał nie zamknie tematu i ktoś cokolwiek tutaj doda od siebie głębszego. Wystarczy już deja vu. Z jednej strony chciałoby się wypisać listę pytań, z drugiej dodać coś od siebie. Połączenie obu powinno być odpowiednie. 1. Zdajecie sobie Państwo tutaj zebrani, że nie jesteście w stanie każdego uratować i spotkania z wami, psychoterapie, leki i wszystko inne jest niczym "bajdurzenie kołczów od samorozwoju"? Dlaczego wasze środowisko nie zjednoczy się i nie rozpocznie jakiejś akcji/kampanii odnośnie eutanazji? Lepsze to niż samobójstwo, które w sporej mierze bywają dramatyczne. Spokojna śmierć, w dobrych warunkach to komfort. Mikstura do wypicia i spać, zgon, koniec. Ja obecnie jestem na etapie, kiedy. Nie, czy i jak, tylko kiedy. Odkładam ten dzień, odnalazłem dziś to forum i pomyślałem, że dobrze by było coś napisać, póki jestem jeszcze w stanie to zrobić. Otrzymać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania u źródła. Najbardziej prawdziwe odpowiedzi, a nie mydlenie oczu. Swoje doświadczenia mam, wiedzę, przemyślenia i doświadczenia z szarlatanami [psychiatrzy/psycholodzy] też. Moje negatywne podejście pewnie już zostało zauważone, ale każde spotkanie z następnym "specjalistą" sprawia, że moja ogólna opinia o tym towarzystwie jest coraz gorsza. Przez te wszystkiego lata doszedłem do wielu wniosków, zastanawiam się czy osoby po drugiej stronie działa to tak samo? Czy może stosujecie te same techniki ze studiów/szkoleń. 100 różnych osób, jednakże to samo podejście za każdym razem. Bardzo łatwo wyczuć czy jest się chcianym, czy też nie. Ja czuję się jak klient, tak niestety jest, haj$ się musi zgadzać. Co prawda w Caritasie mogłem pochodzić te 7/8 spotkań za darmo i pogadać, ale już taki psychiatra niestety liczy sobie 100zł za wizytę. Wcześniej spotkania były godzinne, ale to się skończyło. 30 minut, ponaglanie bo inni czekają. Kilka słów, recepta, 100zł, spieprzaj dziadu i następny, biznes się kręci. Ja tam nigdy nie przychodziłem po leki, bo to nie jest mi potrzebne i w żaden sposób nie zmieni mojego położenia, chodziłem tam jedynie przedstawić swoją historię. Mój błąd, usłyszałem również "ja wiem, że jest ciężko, wszystkim jest". U psychologa w Caritiasie pojawiłem się przypadkiem, ale już po jakiś czasie chęci minęły. Głupoty, bzdury i inne takie. Na co to komu? Równie dobrze można by iść do wróżki, niech powróży z kart, czy z popatrzy w kulę. Ja nie widzę różnicy, strata czasu. Co może pomóc, wiele rzeczy, ale żadnej z nich nie oferuje psychiatra/psycholog i to jest problem. W żarcie mi ktoś kiedyś powiedział, żebym do prostytutki poszedł pogadać i jakkolwiek abstrakcyjnie by to nie brzmiała, uważam, że taka 1 wizyta [nigdy wcześniej nie byłem] warta by była więcej niż wszystkie moje spotkania z szarlatanami. Czymże jest samobójstwo, jeśli nie ucieczką? Ja się naprawdę dziwie wam, ludziom, którzy niby mają pomagać nam/mi, a nie znają podstawowych zwrotów, mechanizmów. Czasem się tak zastanawiam, czy was nie powinno się naprowadzić na odpowiedni tok rozumowania, jakoś edukować. Kto jest bardziej oderwany od rzeczywistości i kto większe problemy, ja, czy może jednak wy? Bardzo dokładnie pamiętam kiedy pojawiły się u mnie myśli samobójcze, dlaczego, w jakich okolicznościach. Rodzice po rozwodzie, ojciec alkoholik [brak kontaktu]. Matka zaczęła znęcać się nade mną psycho-fizycznie w okolicach mojego 8 roku życia i ciągnęło się to dosyć długo. Spowodowało to również spustoszenie w moim umyśle, a kto wie, może i przez to rozwinęły się u mnie problemy zdrowotne. Teraz mam 31 lat. W szkole zgłaszane, ale wiadomo, wszystko zamiecione pod dywan i tak było prawdę powiedziawszy przez zdecydowaną ilość mojego życia. Problemy istniały, ale nie było rozwiązania. Żałuję jedynie tego, że nie zdecydowałem się na bardziej radykalny krok. Jestem dosłownie w tym samym miejscu, dosłownie i mój obecny wiek nie ma tu nic do rzeczy. Wiadomo, że lepiej by było z kimś porozmawiać, ale ja wiem, że was na nic nie stać i nie jesteście mi w stanie pomóc, więc po co. Będąc młodszym miałem jedno marzenie, wyjazd do USA i USMC, albo USArmy, wyjechać i zostawić to wszytko za mną, jednakże z racji moich schorzeń wątpię, aby to było możliwe, niemniej jednak miałem wtedy motywację. W szkole nauczali języka niemieckiego, a ja w wolnym czasie skupiałem się na angielskim. FCE B i TOEIC L&R Gold, te dwa certyfikaty udały mi się zrobić. Dyplom Technik Informatyk, Licencjat Ratownik Medyczne, prawo jazdy B, C niestety nie. To wszystko na przestrzeni tych 31 lat mojego życia, z tym, że coraz trudniej mi szło, gdyż niestety zdałem sobie sprawę, że moje marzenie nie jest możliwe do spełnienia, a nawet jeśli to będzie ogromny niesmak, bo będę w USA niczym Meksykanin. Świat mi nie runął, stało się to o wiele wcześniej, za co powinienem podziękować matce. Co taki ktoś jak ja ma teraz zrobić? Ja całe życie powtarzałem, że pomoc jest warta więcej niż wszystko, jeśli jest realna. A żadna osoba waszego pokroju, nie oferuje realnej pomocy, wy jedynie powtarzać potraficie wyuczone regułki. Pomoc, wyciągnięcie ręki, coś co istnieje, jakaś możliwość. To się liczy. Trafienie 6 w lotto. Ostatnio na spotkaniu nawet narysowałem wykres. Powtarzam, samobójstwo to ucieczka, to racjonalny wybór. Chcę się męczyć? Nie. Szukałem wyjścia? Tak. Udało mi się? Nie. Zgon. Tak to działa. Ja rozumiem, że waszym zadaniem jest zmuszanie ludzi do życia, niezależnie od wszystkiego, ale to nie na tym polega. Warto by było się czasem postawić po tej drugiej stronie. Na studiach miałem kolegę W, alkoholik, mieszkał w domu rodziców na piętrze. Pracował na skupie węglą, wiocha jakaś. Chodził na imprezy do remizy i ogólnie korzystał z życia. Ja taki nie jestem. Chcę czegoś innego, ale nie wiem jak to zdobyć, pominąwszy to, iż nie mam kompletnie motywacji do niczego. W tym miejscu warto dodać 1 punkt. Powiem tak, łatwiej by mi się żyło w buszu, ale pokroju innych ludzi, t.j. takich ludzi jak ja. Nie byłoby zazdrości, ani nic, tylko spokój, wszyscy bylibyśmy tacy sami. Internet niby jest dobre, ale czy faktycznie tak jest? Człowiek mogę cały świat zwiedzać, patrzeć na ten przepych, na bogactwo, widzieć ten dobrobyt, potem niezależnie od tego czy chce, czy też nie, będzie się porównywać. Ja jestem nędzarzem. Potem dochodzi kolejna kwestia, po co się starać i robić cokolwiek, skoro i tak nigdy nie dogonię kogoś kto urodził się w USA w bogatej rodzinie, rozwiniętym mieście, do tego jest w pięknym i zdrowym ciele. Psycholog cały czas starał się mi podciąć skrzydła i sprowadzał na ziemię. Ja tak, a ona wspak. Całe życie patrzyłem w niebo, a ona podawała najgorsze przykłady. Ja jestem tego świadomy, ale co w związku z tym, że "inni mają gorzej"? To ma być rozwiązanie wszystkich moich problemów? Teraz bardziej w skrócie: 1. Spełnienie fizyczne [seks]. 2. Spełnienie zawodowe. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam jak to szło do końca. Ogólnie wiadomo, że trzeba mieć w życiu cel i tylko takie życie ma sens, jeśli człowiek się realizuje, do czegoś dąży i widzie owoce, ale najważniejsze są możliwości! Polska jest nie tylko burdelem Europy, ale także Meksykiem i nie bez powodu ma taką opinię na świecie. Nie ma innego wyjścia, no nie ma. Pozostaje się męczyć, albo co, grać w Lotto, a potem, zgon. Wy niestety nie widzicie tego, albo nie chcecie tego dostrzec. Problemy natury psychicznej, to nie tylko efekt tego, że coś tam się dzieje w głowie, tylko efekt otoczenia w jakim się żyje. Zajmujecie się skutkami, a nie przyczynami. Dlatego nie potraficie ludziom pomóc. Jeśli przy krwawieniu bym zmieniał jedynie opatrunek, to bym pewnie zdechł za jakiś czas. Tylko przyczyny są ważne, ale wiadomo, lepiej iść na łatwiznę, po co się wysilać. Ludzie mają nędzne życie, nie są w stanie zmienić swojej sytuacji i po prostu im odbija po jakimś czasie. Samobójstwo to racjonalny wybór i w waszym interesie powinno być walczenie o prawo do godnej śmierci.
  13. Witam Mam 25 lat, pochodzę z rozbitej rodzin, matka po rozstaniu się z ojcem alkoholikiem związała się z kolegą z pracy, nie akcpetował mnie przez co w wieku 19 lat zostałem wyrzucony z domu. Matka dostała ultimatum i wybrała jego. Od tamtej pory sam się utrzymuje. Aktualnie rozpocząłem już kolejne studia i znów pojawia się się problem. Mam chęci i motywacje ale jak już mam się za coś zabrać to nie daje rady a gdy już zmuszę sie do zrobienia tego czego chce to nie pojawiam się na zajęciach. Przeklada się to rozwniez na kontakty z kobietami, jestem wysoki i całkiem przystojny miałem wiele partnerek seksualnych oraz dwie kobiety które pokochałem jednak związki się rozpadły, przez ostatni rok miałem wiele okazji jednak nie potrafiłem się przespać nawet z nagą kobietą w moich ramionach jak i tez odmawiałem bezpośrednim propozycjom od kobiet które mi się podobają. Pare razy do roku zdarza mi się wziąć ekstazy jednak nawet w tym stanie nic się nie zmienia. Pomimo, że lubie alkohol nie przepadam za upijaniem i odurzaniem się, bo najbardziej lubie siebie na trzezwo i tak też najczęściej imprezuje. Odczuwam stagnacje i pustkę w życiu. Jak sobie z tym poradzić?
  14. psycholog Rafał Olszak

    Czy kobiety lecą na kasę?

    Faceci bulwersują się, kiedy oglądają te filmiki na YouTube, na których dziewczęta „lecą” na bardzo drogi samochód. Czy te filmy o czymś świadczą? Tak, o tym, że wśród około 3,5 miliarda kobiet są takie, którym auto mocno imponuje. Istnieją też młodzi ładni chłopcy, wiążący się z bogatymi, dojrzałym wiekiem kobietami, ale tego jakoś nikt nie chce pokazywać, bo nie pasuje do uogólnienia jakoby to kobiety były tzw. golddiggerkami. I w efekcie faceci uprzedzają się do pań oraz tracą z oczu fakt, że wiele z nich „leci” na dojrzałość emocjonalną, inteligencję społeczną czy charyzmę. O te cechy za trudno, więc łatwiej przyjąć, że drogie auto pozwoli mieć każdą. Może każdą pijawkę, ale nie każdą kobietę. Skomentuj, polub lub udostępnij ten post na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  15. viktoria0812

    oszustwo

    Jestem 23 letnią studentką. Odkąd poznałam pewnego faceta moje życie zmieniło się całkowicie. W sumie wcześniej miałam problemy, ale jakoś radziłam sobie z nimi. A teraz nasilily się z taką mocą, że nie jestem w stanie sobie z tym poradzić. Strasznie chudne ze stresu i jest mi później ciężko przytyć. Mam jakieś stany lękowe i nagłe wybuchy płaczu. To zabrzmi dość dziwnie, ale od 20 roku życia chciałam stracić z kimś dziewictwo, oczywiście bez skutku. Aż do momentu tamtego faceta. Poznawalam wielu facetów, ale każdy z nich pragnął jedynie mojego ciala i chciał to robic bez zabezpieczenia. A ja szukałam ideału, kogoś takiego, że jak już z nim to zrobię to będziemy na całe życie albo może trochę dłużej niż miesiąc. No i dałam się tak cholernie oszukać. Czuję się zgwałcona, mam jakąś traume życiową. Chyba nigdy nikt nie oszukał mnie w taki sposób jak on. Kiedy był w łazience zaczęłam szperac w jego rzeczach i znalazłam dowód osobisty. Jestem takim pesymista, że po prostu nie mogłam uwierzyć, że taki przystojny, ułożony życiowo facet jest mną zainteresowany. I tak idealny facet z 28 letniego faceta okazał się 37 letnim staruchem. (ja miałam wtedy 22 lata). I jego pierwsze imię, którym się posługiwał nie było prawdzie. Aż nie wierzę, jak można być tak zakłamanym człowiekiem. On musiał żyć w tym kłamstwie przez wiele lat, kiedy mówił, że jest 'młodszy' od swoich znajomych nawet głos mu nie drgnął. Nie zapomnę też jego uśmieszku na twarzy kiedy powiedziałam mu, że ma 37 lat. On nawet nie przejął się tym za bardzo, tylko odparł tak i wzruszył ramionami typu zdarza się. Stalkuje go na różnych profilach społecznościowych i on dalej oszukuje z wiekiem te młode dziewczynki. Co prawda gustuje w jeszcze młodszych. I lajkuje nawet zdjęcia niepełnoletnich dziewczynek. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego nie zauważyłam tak drastycznej różnicy wieku, otóż owy Pan przeszedł szereg wielu operacji plastycznych. Skurwysyn odmłodził się. Tak bardzo chce się na nim zemścić, ale w internecie nikt nie jest anonimowy. Mam zdjęcie jego dowodu i w jedną chwilę mogłabym zniszczyć jego 'idealne' życie. Przez tą całą sytuację zamknęłam się również na poznawanie płci przeciwnej. Boję się, że znowu doznam rozczarowania i nie chce przechodzić tego ponownie. Co prawda stalkowanie jego profilu pogłębia mnie w depresji, ale tak bardzo przyzwyczaiłam się do tych negatywnych emocji i rozważania, że jest to dla mnie jak narkotyk.
  16. Witam. Mam 26 lat, od 4 lat mieszkam za granicami kraju , jestem tu samotny , od kilku miesięcy nie mam żadnych relacji z ludźmi , powierzchowne rozmowy typu co u Ciebie co u mnie no i oczywiście kłamstwa , że wszystko jest okey. Uśmiechnięty , pozytywny , przyjacielski lubiany przez innych ( to opinie ludzi otaczających mnie w pracy, na treningach , w sklepach ) A w środki totalnie złamany , zagubiony chłopak , który nie wie jak poskładać wszystko w całość. Jestem DDA , pochodzę z rodziny , w której wiecznie było dużo alkoholu , przemocy , nienawiści. Z bratem byliśmy bici przez ojca , nasza matka tez. Miał on problemy z alkoholem , mama również , nigdy o nas nie dbano . w tym chorym świecie musiałem zadbać o siebie i brata. Nie było łatwo , ojciec potrafił bić mnie przy kolegach za to ze zjadłem za dużo chleba. W szkole ze mnie szydzili , wyśmiewali mnie . Gdy poszedłem do gimnazjum chciałem to zmienić , zacząłem trenować , po to by się bronic. Oglądałem filmy na Youtube i trenowałem w domu sztuki walki , sam . Po czym rozpocząłem gimnazjum i zaczęły się bojki. Walczyłem ze wszystkimi , którzy byli przeciwko mnie ,którzy szydzili śmiali się, nigdy nie przegrałem. Po rozpoczęciu gimnazjum matka wyjechała za granice. Miałem 14 lat. Do tej pory byłem wzorowym uczniem, wzorowe zachowanie , średnie nie schodzące poniżej 4,75. Gdy wyjechała matka pogorszyłem się w szkole , zainteresowała się tym pani dyrektor , po zaciągnięciu przez nią informacji , była zmuszona poinformować kuratorów , sady o tym , ze wraz z bratem powinniśmy pójść do domu dziecka. Dziadkowie się nami zaopiekowali. Jednak mój charakter zaczął się kształcić w nieodpowiednim kierunku , dojrzewanie okres buntowniczy , bylem nie do zniesienia . Skończyłem 18 lat i dziadkowie wyrzucili mnie z domu , trafiłem na ulice. Ojciec nadal pil , matka nie wróciła , zostałem ze wszystkim sam . Zaczęły się problemy z alkoholem , zacząłem palić papieros w wieku 18 lat, palę do teraz, chociaż staram się je rzucić. Alkoholu już nie nadużywam , poradziłem z nim sobie. W wieku 19 lat poznałem dziewczynę , byliśmy ze sobą 4 lata , czułem , ze się wszystko układa , ze będzie okey miałem prace , wynająłem mieszkanie . po 4 latach przyszła nam na świat córka. kiedy córka miała pół roku , wyrzuciłem je z domu. Kłóciliśmy się nie potrafiliśmy się dogadać , miałem podejrzenia o zdrady nigdy jednak tematu nie poruszyłem ,wszystko trzymałem w sobie , aż pękłem i zakończyłem związek. Zaczęły się ponowne problemy z alkoholem , bojki , 40 papierosów wypalanych dziennie , litry kawy czułem się coraz gorzej . Znalazłem prace za granica , zostawiłem wszystko i wyjechałem ,tak od 4 lat jestem w Holandii. Kontaktów z córka nie mam od czasów wyjazdu . A z rodzina utrzymuje kontakty sporadycznie , jednak dużo im pomagam finansowo, z bratem staram się utrzymywać kontakt. Mój brat ma 23 lata jest alkoholikiem (kilka miesięcy temu miał pierwszy atak epilepsji ) moja mama również jest alkoholiczka , ojciec zmarł 3 lata temu. A ja mam mnóstwo długów , przez niespłacone kredyty żyję w ciągłym stresie i obwiniam się za wszystko co wydarzyło. Staram się uprawiać sport (od 3 lat trenuje Tajski boks- kilka ostatnich miesięcy mam przerwę) żeby sobie z tym wszystkim poradzić i staram się dawać sobie nowe cele o których zapominam, bo inne myśli biorą gore. Od kilku miesięcy nie wychodzę z domu , jedynie , praca zakupy , zmuszam się do wszystkiego , czuje się jakby wszystko ze mnie wyszło , brak siły, energii . Mam w sobie dużo determinacji , dlatego jakoś jeszcze funkcjonuje. Ostatnio jednak jest dużo gorzej , czuje ze mój stan się pogarsza. Prawdę mówiąc mógłbym pisać i pisać . Potrzebuje pomocy. czy to może być depresja ? czy powody mojego samopoczucia mogą mieć podłoże w dzieciństwie ? czy powinienem tam wrócić ( w przeszłość ) i spojrzeć na to jeszcze raz ? Marze o odniesieniu sukcesu i poczuciu spełnienia, ale moje myśli ciągnął mnie na dno . Pozdrawiam Serdecznie.
  17. Cześć. Mam na imię Damian i w marcu skończę 22 lata. Na wstępie napisze, że jestem synem ofiary tragedii w Czeskiej kopalni. To co wydarzyło się ostatnio spowodowało we mnie rozbicie psychiczne i emocjonalne. Zawsze uważałem, że po nienajlepszym dzieciństwie i okresie dorastania moja psychika stała się bardzo silna, niestety myliłem się i szukam pomocy/porady na forum. Otóż przestałem chodzić do pracy, zamykam się w sobie i przechodzę stany depresyjne. Generalny brak chęci do życia, potrzeba spokoju, ciszy i samotności. Ciągły stres i nerwy, oraz dobijający obraz mamy która też nie daje sobie rady. Zaczyna ogarniać mnie anhedonia, oraz w 90% sprawdzają się objawy schizoidalnego zaburzenia osobowości. Z każdym kolejnym dniem opuszczenia pracy jest coraz wieksza szansa jej stracenia czego się obawiam, ale jeszcze bardziej boje się do niej wrócić. Chciałbym zapaść w wieczny sen i odizolować się od wszystkiego, ale jednak ciągle jest ta świadomość, że życie toczy się dalej, a ja pogarszam jego i tak słaby poziom. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, od czego zacząć. Liczę na jakąś odpowiedź, oraz dziękuję za poświęcony czas. Pozdrawiam, Damian!
  18. psycholog Rafał Olszak

    Pewność ojcostwa czyli testy DNA

    Organizacje feministyczne i ugrupowania wspierające prawa mężczyzn spierają się odnośnie zasadności upowszechnienia testów DNA ojcostwa. Tymczasem testy DNA ojcostwa wciąż nie są tanie, ale ich dostępność jest mimo wszystko większa niż kiedykolwiek wcześniej. Dzisiaj każdy może sprawdzić, czy jest biologicznym ojcem danego dziecka. Panowie czasami odczuwają lęk z tym związany, ponieważ media nagłaśniają, iż 8-12% mężczyzn wychowuje dzieci innych mężczyzn nawet o tym nie wiedząc. Tak zwane kukułcze dzieci to dzieci poczęte przez innego mężczyznę niż aktualny partner, mąż danej kobiety. Kiedy panowie zgłaszają partnerkom, że chcieliby przeprowadzić taki test, niektóre kobiety reagują negatywnie. Czasami prowadzi to do kryzysu w relacji. Jak uporać się ze sporną kwestią, kiedy partner chce sprawdzić ojcostwo, a kobieta jest przeciwna? Psycholog w podcaście informuje, w jaki sposób można się uporać z tym tematem. Testy DNA ojcostwa - opinia psychologa Organizacje feministyczne i ugrupowania działające na rzecz praw mężczyzn spierają się odnośnie zasadności upowszechnienia testów DNA ojcostwa. Jedni i drudzy skaczą sobie do gardeł. Ja w tej całej zawierusze podzielę się własną refleksją, bo zapomina się o najważniejszej sprawie. Jaka jest opinia psychologa na ten temat? Równouprawnienie oczywiście jest ważne, ale należy przede wszystkim zadbać o dobro dziecka. Dzięki tym testom wielu dzieciom można oszczędzić negatywnych psychologicznych konsekwencji, gdy prawda wychodzi na jaw i dochodzi do dramatycznych rozstań, rozwodów. Poza tym ojcowie pewni ojcostwa stają się szybciej i na głębszym poziomie zaangażowani w budowanie więzi ze swoim potomstwem, co jest dla niego korzystne. Z tych ważkich powodów testy DNA ojcostwa powinny na stałe zagościć w codzienności i zyskać doniosłą rolę w polskim prawie, zwłaszcza, że oszukiwanych jest około 8% ojców. Dlaczego tak się dzieje? „Są kobiety, które nie pamiętają, z kim mają dziecko. Są takie, które z premedytacją chciały ukryć przed partnerem zdradę. A są i takie, którym ojciec dziecka nie pasuje na męża, więc organizują seks z innym mężczyzną i mówią mu, że to jego dziecko” – wyjaśnia prof. Zbigniew Lew-Starowicz. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook.
  19. psycholog Rafał Olszak

    Męska sprawa

    Mężczyzna bez godności osobistej nie może liczyć na równoprawne partnerstwo w związku z kobietą. Niestety, z różnych względów wielu mężczyzn wychowuje się bez ojców. Nie ma im kto powiedzieć, że fundamentalną wartością dla faceta jest honor – zwłaszcza w relacjach. W efekcie wielu wchodzi na te tworzone dla kasy fanpejdże z czarno-białymi zdjęciami i pisanymi pod publiczkę tekstami, które kobiety chcą usłyszeć, więc je udostępniają na potęgę i pieją przy nich z zachwytu. I potem taki mężczyzna naprawdę próbuje zdobyć miłość traktując kobietę jak księżniczkę. Jednak płaszcząc się może w najlepszym razie liczyć na rolę podnóżka, bankomatu, chłopca na posyłki lub „emocjonalnego tamponu”. Podatny na zranienie nieuchronnie przechodzi piekło i trafia do terapeuty, który musi mu wybijać z głowy te wszystkie szkodliwe przekonania. I szczerze mówiąc nie wiem komu współczuć bardziej – takiemu facetowi czy sobie jako psychoterapeucie, bo to żmudna robota. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski punkt widzenia prezentowany na blogu Refleksje mężczyzny to przemyślenia, które publikuje psycholog kliniczny, oferujący takie usługi jak psycholog online, terapia Skype, porady psychologiczne przez Internet.
  20. Eklerek

    Problem ze sobą

    Witam. Mam 27 lat. Potrzebuje obiektywnej rady i pomyslalam, ze tu ja znajde. Niestety w swoim otoczeniu nie mam nikogo z kim moglabym porozmawiac. Nie wiem od czego zaczac. Sprobuje. Czuje sie źle w swojej skorze ale nie mam w sobie sily by zmienic swoje zycie. Pomimo swojego wieku mieszkam wciaz z rodzicami co mam wrazenie wplywa na mnie destrukcyjnie ale nie potrafie sie wyprowadzic, poza tym obawiam sie kosztow z tym zwiazanych. Kocham moich rodzicow ale mam im wiele za złe.. Rodzice sa nadopiekunczy, nie rozumieja ze mam 27 lat, sa klotnie w domu, alkohol, chca sprawowac nade mna ciagla kontrole. Oszalec mozna... Mam partnera od przeszlo 2 lat. Chcemy razem zamieszkac. I to jest super wyjscie w moim przypadku. Jest ALE. Po pierwsze mamy mieszkac u niego, wiec z jego rodzicami. Nie chce tego. On nie rozumie, ze bedzie mi u niego zle. Nie chce zyc w ten sposob bedac na oku przyszlych tesciow. Jestem skrajnym introwertykiem i to dla mnie ogromny stres i w ogole.. nie bede sie czula swojo i jak u siebie wiedzac, ze za sciana sa oni. Zadnej prywatnosci tylko zycie w przerazeniu. Do mojego partnera to nie dociera i slysze tylko, ze sie przyzwyczaje. Meczy mnie takie zycie rodzinne jak u niego. Nie po to sie chce wyprowadzic od swoich rodzicow by mieszkac z jego wlasnymi. Wynajem mieszkanka nie wchodzi u niego w gre i tyle w temacie. Jest drugi problem. Nie mam prawa jazdy. Od siebie do niego mam jakies 40km. Pracuje dosc blisko swojego miejsca zamieszkania. Nie ma opcji jezdzenia do pracy od niego komunikacja miejska bo bym jezdzila jakies 3,5h. Odpada rowniez koleja bo nie ma zgrania czasu z praca. No wiec jedyna opcja to prawo jazdy. Nie czuje tego. Nie kazdy urodzil sie kierowca. Zaczelam je robic ale utknelam w czarnym punkcie i nie umiem do tego wrocic. Na mysl zrobienia prawa jazdy i zamieszkania razem powinnam sie cieszyc i radowac, a tymczasem ogarnia mie obojetnosc i brak motywacji. W ogole ostatnio czuje obojetnosc wobec wielu rzeczy. Nie mam ochoty nic robic, wstawac z lozka. Nie mam apetytu, humoru. Latwo mnie doprowadzic do wybuchu gniewu. W wolne dni sypiam do pozna. Nie mam hobby, nie mam na nic checi. Nie mam wielu znajomych. Kiedys sie wszystkim przejmowalam a od dluzszego czasu wszystko mi jedno czy zrobie zakupy i cos ugotuje do pracy czy bede przez 12h glodowac. Czy to depresja? Czy zglosic sie do specjalisty? Jak poradzic sobie z zyciowymi problemami? Jesli trzeba wiecej informacji to je oczywiscie opisze.
  21. Witam wszystkich. Otóż odkąd zacząłem prace po skończeniu szkoły, w danej pracy wytrzymywałem rok po czym zwalniając się i zmieniając pracodawcę a często także zawód. O ile mając te dwadzieścia parę lat nie było w tym nic niepokojącego itd. Obecnie mam 34 lata, prace nadal zmieniam i to częściej niż mając lat dwadzieścia, po kilku miesiącach do pół roku. Na początku nowej pracy jest wszystko ok, zero problemów z obowiązkami, współpracownikami, samą pracą lecz po kilku miesiącach zaczynam odczuwać niechęć do miejsca, ludzi, jak i samej pracy. Niekiedy odczuwam wręcz fizyczne obrzydzenie i wracam do punktu wyjścia tzn. nowej pracy i cały proces startuje od nowa, a łudzę się znowu że tym razem to będzie to. Wpadłem w jakieś błędne koło z którego nie mogę się wydostać, a czas mija. Proszę o jakąś radę, opinię o co chodzi. Pozdrawiam Serdecznie.
  22. chłopak chce mnie zapisać do jakiegoś seksuologa bo nie chcę jemu zrobić dobrze ustami. Ja uważam, że chyba nie mam żadnego problemu bo przecież to że nie lubię tego co on nie czyni mnie nienormalną. W sumie to kocham mojego chłopaka i zrobiłabym naprawde dla niego wiele ale nie to , ja się wstydzę tam iść , boję się tych spojrzeń i pytań a tam przecież coś trzeba mówić no jak o tym myślę to ja już mam ochotę się schować.. nie chce tam iść ale on mnie ciągle męczy. Nie widzę sensu żeby tam iść bo ja i tak się nie przełamie żeby jemu to robić więc jak raz a dosadnie powiedzieć chłopakowi żeby przestał mi ciagle mówić o tym lekarzu? moje tłumaczenia działają aby przez chwile później jest to samo on aby siedzi i szuka w tym internecie głupot.
  23. Witam mam wiele problemów ze sobą ale jednym doznaniem to znika na 10s Mianowicie czasem na 10s po szczytowaniu odczuwam euforię mam chęci do działania i odczuwam barwne uczucia Lecz zwykle jestem smutny nie lubię kontaktów z ludźmi (Całe dnie spędzam grając) mam nie za miłe życie a moim powodem życia jest rodzina. Być może jestem uzależniony od dopaminy i mam adhd znalazłem takie coś Jedną z przyczyn ADHD są zaburzenia w układzie dopaminergicznym i nieprawidłowe działanie receptorów i transporterów dopaminy[62] Najbardziej efektywne środki do leczenia ADHD to stymulanty (np. metylofenidat, amfetamina), których działanie opiera się na podniesieniu poziomu dopaminy w mózgu Strasznie też boje się kontaktów z innymi ludźmi a poza domem czuje się jakby każdy mnie oglądał i się ze mnie śmiał Proszę o pomoc ponieważ chciałbym być normalny
  24. Paula

    Zagubionie

    Hej😢
  25. Kolektor dolotowy

    utknąłem i nie prę do przodu

    Witam wszystkich, jestem mężczyzną lat 26. Dwa lata temu ukończyłem studia ale do dziś nie obroniłem swojej pracy dyplomowej. Po "ukończeniu" toku studiów (mam tutaj na myśli rozliczenie się ze wszystkich przedmiotów na oceny pozytywne) wróciłem do domu rodzinnego gdzie postanowiłem odpocząć od studiów i przygotować się do obrony (napisać pracę dyplomową oraz przygotować się merytorycznie z całości materiału). Z początku +/- 2 miesiące obijałem się, wiadomo wakacje, nic się nie chce, wolałem spędzać czas na przyjemnościach niż zajmować się konkretami. Trafiła mi się jednak okazja wykonania praktyk w przyszłym zawodzie. Z racji, że zawód należy do nietypowych to kolejne 4 miesiące ciągiem spędziłem w pracy. Miałem oczywiście możliwość w tym czasie przygotowywać się do obrony ale stwierdziłem, że potrzebuję spokoju i zacznę naukę po powrocie do domu. Z miesiąca na miesiąc przekładałem i przekładałem to co nieuniknione do tego stopnia, że rodzice zaczęli się niepokoić i denerwować "co z twoją obroną?". Wynikały z tego tytułu częste kłótnie i spięcia co jest oczywiście zrozumiałe. Wziąłem się do pracy, zacząłem w końcu pisać. Rozpraszało mnie wszystko, czas jaki poświęcałem na konkrety był minimalny. Potrafiłem trzy dni z rzędu pisać a przez kolejny miesiąc nawet nie zajrzeć do dyplomówki. W tym czasie nie robiłem nic, grałem w gry, oglądałem seriale, zajmowałem się wszystkim innym niż tym czym powinienem. W między czasie miejsce miały kolejne to kłótnie dotyczące mojej przyszłości etc. Tak minął rok od skończenia studiów. Podjąłem więc pracę (nie w zawodzie) i wynajęliśmy razem z moją partnerką mieszkanie (wyprowadziłem się od rodziców). Powiedziałem sobie "stary teraz dasz radę, będziesz pracował i w wolnym czasie pisał dyplomówkę i uczył się". Minął kolejny rok, napisałem może w tym czasie pół rozdziału. Po pracy nie miałem siły zajmować się nauką a w weekendy chciałem sobie "odpocząć" i jak zwykle skupiałem się na wszystkim oprócz obowiązków. Pracowałem tak rok i po tym roku "na swoim" wróciłem do domu rodzinnego aby już teraz na dobre zając się dokończeniem pracy dyplomowej i nauką. Wmawiałem sobie, że praca mi przeszkadza, że nie mam czasu na naukę, że jestem zmęczony po pracy więc wrócę do domu i w kilka miesięcy ogarnę wszystko i się obronię po czym zacznę pracę w zawodzie. Zgadnijcie co się stało, minęło pół roku odkąd nie pracuję i ledwo dokończyłem pracę, która jeszcze jest do poprawy. Przede mną jeszcze kupa nauki, a ja siedzę całymi dniami przed komputerem i oglądam bzdury w internecie, gram w gry, wieczorami spotykam się z partnerką i tak czas mija a wraz z nim moje życie przemija na wegetacji bo tego inaczej nie można nazwać. Został mi ostatni rok na obronę, w innym wypadku stracę możliwość podejścia do niej. Naczytałem się różnych treści motywacyjnych, naoglądałem się różnych mówców, kołczów, znam techniki motywacyjne, przerabiałem program motywacyjny, ale wszystko to opada po jakimś czasie a ja wracam do starych nawyków przesiadując cały dzień przed komputerem i marnując swój czas. Był pewien okres gdzie byłem bardzo zmotywowany, codziennie wypełniałem swój czas pisaniem pracy, polepszaniem umiejętności posługiwania się językiem angielskim, oglądania szkoleń samo rozwojowych, robieniem notatek z tych szkoleń, czytaniem książek rozwojowych. Wytrzymałem może dwa tygodnie. Wróciłem ponownie do siedzenia całymi dniami przed komputerem (robiłem wszystko co pochłania czas: gry, filmy, seriale, przeglądanie internetu, oglądanie streamów na żywo i w sumie nadal to robię) Uważam, że jestem inteligentną osobą a nie mogę poradzić sobie sam ze sobą. Utknąłem i nie mogę ruszyć z miejsca. W ciągu tych dwóch lat przytyłem prawie 20kg, stałem się bardziej aspołeczny niż kiedykolwiek w moim życiu. Mam ogromną tendencje do krytykowania innych, często się denerwuję, bardzo przeżywam porażki, nie potrafię być systematyczny. Tu chcę zadać pytanie, jak sobie z tym poradzić, jak ruszyć z miejsca, jak się nie poddać po kolejnej próbie? Brakuje mi tak niewiele do osiągnięcia niezależności, wystarczyłoby żebym przycisnął te kilka miesięcy i zakończył epizod ze studiami po czym poszedł do pracy w zawodzie. Jednak coś mnie blokuje, coś sprawia, że tkwię jak kołek w miejscu. Proszę o pomoc, pozdrawiam.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.