Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'mężczyzna'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 195 wyników

  1. Witam, Moj ojciec na nadwage, jest diabetykiem z zaburzeniami neurlogicznymi. Przebywa obecnie w szpitalu, na odziale neurologicznym, przez czeste upadki. W poniedzialek ma byc zwolniony do domu. Problem jest w tym ze on odmawia wszelkiej formy ruchu: wtania do ubikacji, chodzenia a nawet przewrocenia sie samemu z jedengo boku na drugi. Lekarze twierdza ze nie jest to spowodowane zaburzeniami neurologicznymi tylko kwestia checi pacjeta. Ojciec twierdzi ze nie ma sily na nic. Jak matka przychodzi w odwiedziny to ojciec zaczyna bredzic bez sensu jakby byl niepoczytalny ale z lekarzami rozmawia bez najmniejszgo problemu. Ojciec brzmi jakby poddal sie na zyciu, co jest wyraznie problemem psychologicznym. Matka jest zalamana, pracuje na zmiany jako pielegniarka i nie jest w stanie zajmowac sie ojcem 24/7. Ja jestm za granica i nie mam fizycznej mozliwosci opieki nad ojcem. Myslimy o umieszczeniu ojca w domu opieki spolecznej albo w osrodku psychatrycznym. Jak zmusic ojca do badan psychologicznych bez wychodzenia z domu. Czy jest szansa na przymusowe leczemie albo na orzeczenie ubezwladnienia? Prosze poradzic gdzie zaczac i jaka jest procedura?
  2. Mam 39 lat. Od ponad roku jestem z mężczyzna który w ubiegłym miesiącu skończył 45 lat. Poznalismy się w czasie kiedy był w związku małżeńskim. W lipcu powiedział żonie o rozstaniu. Ma 2 dzieci które o tym jeszcze nie wiedza. O mnie nie wie nikt. Od początku znajomosci jego reakcje na sytuacje które nie do końca były zgodne z jego oczekiwaniami kończyły się tym ze mnie zostawia. Ze mnie nie kocha. Generalnie silne emocje w których mówił wszystko byle mnie zranić. Ja również nie byłam bez winy bo odchodziłam od niego ponieważ ma rodzine conajmniej raz w tygodniu. Od momentu kiedy powiedział żonie o odejściu„zostawianie mnie” i czołganie psychiczne się nasiliło. Za każdym razem jest coraz trudniej. Potrafi wykorzystać chorobę mojego taty żeby we mnie uderzyć. A jak już dojdzie do sytuacji kiedy mnie wysiada emocje coś powiem lub popłyną moje łzy jest psychiczna tortura w każdy możliwy sposób. Nie wiem jak z nim postępować. Jak rozmawiać. Jak dotrzeć do niego. Co zrobić ze sobą i dla siebie. Od marca mój partner chodzi na psychoterapię. I od tego pory tez nastąpiło nasilenie jego negatywnych zachowań. Po ostatniej sesji upił się przepłakałam wieczór wyrzucił jedzenie na pościel (licząc na moja reakcje) i poszedł spać. Ta sytuacje jest doskonałym obrazem tego jak od dłuższego czasu postępuje. Ja tracę siły i jestem psychicznie zamęczona Ale tez staram się zrozumiem ze ma bardzo ciężki czas i emocjonalny bałagan z którym sobie nie radzi.
  3. Witam. Jestem kobietą w wieku 27 lat. Obecnie trwam w związku z dwa lata starszym od siebie mężczyzną, który jest w trakcie rozwodu. Mój problem jest tego typu że strach przed odrzuceniem przez niego staje się wręcz obsesją, a podczas każdej kłótni wpadam w histerię. W efekcie czego odrzucam go od siebie. Moje pytanie brzmi jak sobie z tym poradzić i jak zapanować nad emocjami?
  4. Witam! Mam 25 lat. 4 lata temu poznałam mojego obecnego narzeczonego. Po bardzo krótkim czasie zaszłam w ciążę i urodziłam mojego cudownego synka. Mój problem zaczął się już na początku ciąży, ciągłe wyzwiska, obrażanie i zero zaangażowania ze strony mojego partnera.Robił wszystko abym była zazdrosna i śmiał mi się w twarz. Odkąd pamiętam komentował mój wygląd i rzucał przykrym tekstami w moją stronę. Zapominał o moich urodzinach, i ważnych dla mnie świętach. Zaręczyny niestety również były zrobione byle jak.. Później i tak mi wypomnial że do wszystkiego ja go zmusiłam. Mój narzeczony jest bardzo dziecinny interesują go tylko gry komputerowe.. W domu nie robi nic. Nie pomaga mi przy dziecku i nie sprząta po sobie. Jest bardzo wybuchowy. Po każdym zwrócenie mu uwagi zaraz krzyczy na mnie i mnie obraża. Wiele razy mi groził że mnie uderzy. Ja aktualnie siedzę w domu i oczekuje na przyjęcie synka do przedszkola ale on tego nie rozumie i przy pierwszej lepszej kłótni mówi że mam wyrywać do pracy. Wiem jestem głupia że pozwoliłam sobie na to od samego początku ale ja nie chcę aby synek nie miał ojca tak samo jak w dziecinstwie ja nie miałam. Boję się być samotna matka. Wiele razy odchodzilam od niego bo myślałam że się zmieni ale jego zmiala trwała Góra 2 tygodnie. Czuję się strasznie.. Mam wrażenie że zaraz zwariuje. Nie mam nikogo z kim mogłabym otwarcie porozmawiać. Siedzę tylko i wyłącznie z dzieckiem w domu, nie mam znajomych.. Pieniędzy.. Czuję się zaniedbana. Po ciąży dużo utyłam co powoduje że mam strasznie niska samoocenę. Nie wiem czy jeszcze kocham mojego partnera, jak pomyślę o tych wszystkich przykrych słowach i o tym że nie mam z nim żadnych wspólnych miłych chwil..prawie wgl. Nie uprawiamy seksu bo nie mam z nim ochoty. bardzo brakuje mi kogoś kto będzie o mnie dbał i okazywał nam czułość. Myślicie że mam szansę? Co mogę zrobić aby poczuć się lepiej?
  5. Witam . Od 4 lat jestem w toksycznym związku . Gdy poznałam mojego partnera , wiedziałam że ma on żonę. Pokochaliśmy się bezgranicznie. Jednakże przez cały czas byłam zapewniania że weźmie z nią rozwód. Cały czas w kółko powtarzał mi " że jest w trakcie" A ja głupia zaślepiona wierzyłam. Aż do teraz . Minęły przeszło 4 lata a ONA jak była jego żoną, tak jest nią do teraz. On tłumaczy się tym, że ona go szantażuje , że straszy go że zabije siebie i córki ( ma on 2 córki z małżeństwa) A ja do tej pory czekałam, i się nie doczekałam. Nie wiem na prawdę co mam już robić. Cały czas mówi mi że to mnie kocha, że łączą go z nią już tylko dzieci.. Że nie ma już między nimi żadnej więzi.. Od jakiegoś czasu zaczął mnie bardzo źle traktować, ciągle mnie krytykuje, krzyczy na mnie , o każde niepowodzenie, o każdy mały problem obwinia mnie. A sam nie widzi i tak na prawdę chyba nie potrafi pojąć, jakie trudne było dla mnie wytrwania 4 lat w takim "związku". Nie potrafi tego docenić. Rok temu gdy mieliśmy 2 miesięczna przerwę, okazało się że przespał się z żona. I ona zaszła w ciążę. A ja oczywiście mu to wybaczyłam, gdzie on na tą chwilę w ogóle nie patrzy na to że wybaczylam mu zdradę. Najbardziej boli mnie fakt że, gdy jesteśmy razem w domu, to On zamiast spędzić ze mną trochę czasu, to w każdej wolnej chwili ... Nawet ukrywając się, odczytuje od niej wiadomości, odsluchuje od niej wiadomości glosowe . Blokadę na telefon również założył A tłumaczy się tym , iż kiedyś sprawdziłam mu telefon, (przeczytałam jednoznaczną wiadomość) , i on teraz ma uraz do sprawdziania mu telefonu. Logiczne jest to że coś przede mną ukrywa . Nie wiem co mam robić na prawdę, w szczególności że mamy teraz 3 miesięcznego syna. Sama doskonale wiem jak to jest żyć/wychowywać się bez ojca, a jak każda matka nie chce źle dla mojego dziecka. Tylko mój skarb malutki musi patrzeć codziennie na zapłakaną mamę.
  6. Cześć. Jestem Konrad, mam 25 lat. Mieszkam w dużym mieście wojewódzkim. Rok temu poślubiłem swoją obecną (pierwszą oczywiście) żonę. Wcześniej znaliśmy się jakieś 6 lat. Przez te lata, narastał w naszej relacji problem który kiedyś ignorowałem, a dzisiaj doprowadza mnie do szaleństwa. Czuję, że moja żona jest osobą mściwą, wredną i bez empatii. Regularnie robi mi awantury, nawet o rzeczy na które nie mam wpływu lub o takie, które zawsze były oczywiste (jak to, że jeżdżę do pracy samochodem). Cały czas odczuwam od niej brak szacunku, czuję się poniżany, wypominane jest mi wszystko, muszę znosić jej wieczne humory i niezadowolenia. W czasie rozmów na temat problemów, daje mi odczuć że zrobi wszystko żeby mnie zniszczyć, ze moje uczucia nie są ważne. Potrafimy kłócić się bez końca. W czasie kłótni atakuje mnie i wyśmiewa. Często w awanturach robi wszystko, żeby mnie wyśmiać nawet jak to nie ma nic wspólnego z tematem, jak to, że mam nadwagę, że daję jej jedynie minimalny standard życia (zarabiam 3 razy tyle co ona a jej zarobki są powyżej średniej krajowej), że wszyscy którzy ze mną utrzymują kontakt są dla mnie interesowni i nieszczerzy, Mówi mi, że nawet jej odpowiada to, że sypiam czasem w drugi pokoju, czy żebym sobie szukał innej kobiety. Te awantury doprowadzają mnie do rozpaczy, leżę na podłodze i wyję z bólu, a ją to tylko nakręca. Nie potrafię wytrzymać tego, że ktoś kogo kocham i kto przysięgał mi miłość tak bardzo mnie nie szanuje. Często żona robi mi awantury w dni, które są dla mnie ważne, jak skończenie studiów, jakaś wygrana czy sukces w pracy. W rozmowach cały czas mi przerywa i nie da dojść do słowa, czuję się niewysłuchany, niepotrzebny lub potrzebny tylko wtedy gdy trzeba jej pieniędzy. Gdy jej o tym mówię, to naśmiewa się ze mnie, mówiąc, że musiałbym najpierw te pieniądze mieć - no nie mogę.... jestem grubo powyżej ludzi w moim wieku, czy naszych znajomych. Mam żelazną zasadę, że nasze problemy rozwiązujemy poza rodziną czy znajomymi przez co nie mam nawet z kim porozmawiać o tym, że jest mi tak ciężko. Nie mam u kogo przenocować, do kogo wyjść. Gdy chcę wyjść do naszych wspólnych znajomych zawsze znajduje jakąś wymówkę - brak czasu, pieniędzy... Kilka sytuacji z naszego życia Zaproponowałem jej, żeby zapisała na kartce na lodówce rzeczy, które chce, żebym zrobił lub jej pomógł, jak to, żebym wyprasował we wtorek pranie czy ja pojechał po zakupy w piątek (do tej pory robiła to ona, więc chciałem, żeby to dla mnie usystematyzowała). Wyśmiała mnie, przy każdej możliwej okazji mi to wypomina i naśmiewa się, że nie mam mózgu. Wysprząta we wtorek mieszkanie (podstawowe sprzątanie, ubrania, naczynia, nic szczególnego), następnie zostawi wieczorem bałagan. Rano wychodzimy o podobnej porze, z pracy wraca zawsze szybciej niż ja i czeka na mnie z awanturą, dlaczego jest to nieposprzątane. Rozmowa o tym, że przecież byłem w pracy, że wczoraj było wysprzątane i to ona zostawiła za sobą bałagan nic nie daje, podważa każdy argument, nawet w irracjonalny sposób, mówiąc, że mogłem wstać o 5 rano, żeby za nią posprzątać, czy że to jest moje urojenie, że ona zostawiła na środku pokoju swoje ubrania. Rozpłacze się do mnie z awanturą, że nie ma się w co ubrać jutro (no bez przesady, w szafie są ubrania, ale nie mówię jej tego), ale nie pojedzie do sklepu bo jest już po 19 - galerię mamy 5 minut od domu. Żona zaczęła studia rok wcześniej niż ja, przez kilka miesięcy mieszkaliśmy kilkaset kilometrów od siebie. Zadzwoniła do mnie w piątek wieczorem dlaczego jeszcze nie jestem u niej, zrobiła awantura, chciała mnie rzucić, zwyzywała... Ja wybłagałem samochód od rodziców i w nocy do niej pojechałem, żeby uspokoić sytuację. Kiedy mówię jej o tym, że jej słowa mnie ranią, że odczuwam, że mnie nie szanuje i zrównuje z ziemią słyszę, że to tylko moje zdanie bo ona mówi dobrze i chyba jej nie zabronię mówić co czuje czy uważa. Sytuacje jak ta bywały już wcześniej, nawet gdy jeszcze każde z nas mieszkało ze swoimi rodzicami. Cały czas oczekuje, że wszyscy będą jej schodzić z drogi, domyślać czego ona chce lub rezygnować z własnych potrzeb czy wolności dla niej. Martwi mnie to, coraz częściej spędzam wieczory sam, przy komputerze, śpiąc w innym pokoju. Wiem, że mnie nie zdradza, ale nie potrafię dojść z nią do żadnego porozumienia. Jestem konserwatywny i wierzący, nie potrafię po prostu się wyprowadzić i rozwieźć.
  7. Witam, Jestem mężczyzną, mam 27 lat. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że znalazłem się w sytuacji, w której nie wiem co robić, ponieważ czuję że doszedłem do "ściany". Odkąd sięgam pamięciom czułem się inny niż reszta ludzi. Stopniowo z wiekiem i zdobywanym doświadczeniem w relacjach z ludźmi to przekonanie się we mnie utrwalało i rosło, mimo, że w rodzinie byłem traktowany jak normalny człowiek i tak się czułem, to gdy wychodziłem poza rodzinę czułem się jak odmieniec i dziwak. Zawsze byłem nieśmiały i cichy, a przynajmniej tak byłem odbierany. Słyszałem, że żyję w swoim własnym świecie i poniekąd faktycznie tak było, zawsze miałem bardzo ograniczone grono osób z którymi miałem dobry kontakt. Przeważnie paraliżował mnie strach gdy obca osoba coś do mnie mówiła. Łatwo można się domyślić więc jak wyglądały moje relacje z płcią przeciwną. . Ogólnie w liceum nie miałem kolegów, wylądowałem poza nawiasem klasy, nie brałem udziału w żadnych społecznych aktywnościach z nikim nie rozmawiałem. Zrozumiałem, że mam problem dopiero w wieku 17 lat kiedy to w wakacje po drugiej klasie liceum przez dwa tygodnie nie wstawałem z łóżka, mimo że byłem fizycznie zdrowy, nie miałem na to siły, po prostu leżałem, tak przypłaciłem szkolny stres (z dzisiejszej perspektywy wydaje mi się, ze był to EPIZOD DEPRESYJNY). Po tym epizodzie wylądowałem u pani psycholog, ale skończyło się na jednej wizycie ponieważ nie wierzyłem że może mi pomóc i nie byłem wówczas w stanie się otworzyć przed nikim. Jakoś wróciłem do siebie i żyłem dalej, miewałem wzloty i upadki, mogę powiedzieć że swoich życiowych wyborów dokonywałem po najcieńszej linii oporu, byłem jak liść niesiony przez wiatr. Tak doszedłem do swojego 27. roku życia. Borykam się z tymi samymi problemami jakie miałem od zawsze, problemy w relacjach, duża nieśmiałość, problemy z emocjami (czuję się ich niewolnikiem), mam ogólne uczucie bycia dziwnym człowiekiem, czuję że jestem tak odbierany przez innych ludzi i co gorsza sam tak o sobie myślę. Chciałbym się dowiedzieć, co mogę z tym zrobić, jak sobie pomóc, żeby to wszystko, żeby życie mniej bolało, żeby ustabilizować swoje emocje i zobaczyć przyszłość w jasnych barwach. Przede wszystkim czy jest szansa na lepszą przyszłość, na zerwanie z przeszłością, na zmianę tego jaki jestem i jak bardzo sam siebie krzywdzę.
  8. Witam Jestem Piotr (lat 40) i mam lęki przed treningami Karate. Nie potrafię powiedzieć dlaczego choć interesują mnie wschodnie sztuki walki. Treningi są 2 razy w tyg. i w dniu treningu prawie nic nie potrafię zrobić tylko czekać do godz. 20, kiedy on zaczyna. Szczególnie mam lęk w czwartek kiedy treningi są w parach i obawiam się jakiego partnera dostanę. Często jestem bez pary jak jest ilość osób na treningu nieparzysta. Prawdopodobnie jestem jak zwykle najgorszy w całej grupie. Ponadto najgorszy jestem zawsze każdym środowisku w którym się znajdowałem czy to była praca czy szkoła.
  9. Witam, Od ponad półtora roku jestem w związku z chłopakiem, jednak moja rodzina jest calkowicie temu przeciwna. Od razu zaznacze ze oboje mamy po 20 lat, jestesmy po maturze i obecnie studiujemy. Moi rodzice odkad sie dowiedzieli ze to moj chlopak od razu go przekreslili. Sytuacja byla na tyle beznadziejna że za każdym razem jak chciałam się z nim spotkać to zaczynały sie krzyki, awantury, klotnie a po jakims czasie nawet szantaze emocjonalne, presja. Zaczelam ukrywac ze sie z nim spotykam, jednak rodzice znają mnie jak własną kieszeń i nie mam pojęcia jak to sie dzieje, ale ZAWSZE wiedza, ze bylam z nim nawet jak nie zdaze powiedziec ani slowa po przyjsciu do domu. Sytuacja wymknela sie po maturze spod kontroli do tego stopnia ze wyprowadzilam sie do niego nie znoszac dluzej takiej sytuacji w rodzinie. To bylo straszne. Wyzwiska, zastraszanie i szantaz emocjonalny. Zawsze wiedziapam i rozumialam ze kochaja mnie i chca jak najleouej, jednak nie widza ze ich milosc jest po prostu toksyczna. Starałam się ich z mojego życia nie wykluczać i przez 4 miesiące żyłam z nim, spotykając się z nimi i znosząc jakoś ich dalsze zachowanie. Było niestety tylko gorzej. Ojciec brzydzil się patrząc na nnie co zresztą sam mi powiedział któregoś razu. Nie wytrzymałam i chcąc ich do siebie przekonać, naprawić relacje, kontakt wróciłam do nich.. jednak chce wrócić do chłopaka którego bardzo kocham. Mamy małe wspólne mieszkanko, nasza relacja jest na tyle silna że wspólne mieszkanie nie stanowi dla nas najmniejszego problemu. Jesteśmy siebie pewni. Jednak jak staram się mówić rodzicom o swoich planach, starając się ich przekonać, zaczęli mówić że jeśli znowu do niego wrócę, nie będą chcieli mnie znać. Znając ich tak zrobią. Jest na się ode mnie. Nie chce tracić rodziny A jednocześnie zrywać z chłopakiem dla ich widzimisię. Zaznaczę że nie chcą dodatkowo żebyśmy razem mieszkali bo to jak twierdzą wbrew Boga i życie bez ślubu na kocią łapę to najgorsze co można zrobić. My niestety uważamy inaczej. Chciałam z nim zamieszkać, on ma prace, studia zaoczne, ja studia dzienne, jednak znajdę jakąś pracę na dwa dni w tygodniu i damy radę się utrzymać. Co robić? Pomocy!
  10. Nie jestem psychologiem, ale czuję, że osoba która jest mi od pewnego czasu bliska może mieć ze sobą problem i stąd moje pytanie, aby w razie czego moc jej pomóc. Poznałam mężczyznę. Czarujący, bardzo otwarty, po 2 tygodniach znajomości miałam wrażenie, że znam go pół życia. Dużo mi o sobie opowiadał i o swoim trudnym dzieciństwie (ojciec alkoholik, zdrady matki, on jako dziecko na zgodę w małżeństwie, które dawno nie istniało). Po miesiącu znajomości czuję, że trafiłam na kogoś kto o mnie zadba i na prawdę się zakochał. Widujemy się codziennie. Jest dużo czułości, miłości, bliskości i czuję że to nie jest udawane. Ale jest także coś co mnie dziwi bo mówi mi także o tym, że czuje się bardzo samotny i dużo cierpi w samotności. Że nie chce mu się często żyć. ma milion pomysłów na minutę co do swojego życia i praktycznie niczego nie wprowadza w realia Stracił prawo jazdy jadąc pod wpływem alkoholu. Palił dużo marihuany. A mimo tego kiedy spędzaliśmy razem czas był pełen optymizmu. Ale nie to jest najgorsze, w pewnym momencie stwierdził, że to między nami to tylko chemia i nic poważnego z tego nie będzie pomimo tego, że jeszcze 2 dni wcześniej mówił mi że mnie nigdy nie zostawi i będzie się mną opiekował itp. Mieliśmy zerwać kontakt, niestety to się ciągnie już pół roku a ja już mam dość. Czuje, że w nim drzemią 2 osoby. Ostatnio zapytał, czy nie zamieszkamy razem a następnego dnia powiedział mi, że mam się w nas cytuję: nie wkręcać, bo on się boi że mnie skrzywdzi. O co chodzi? Czy to może być borderline?
  11. Witam. Pisze tu bo mam bardzo duży problem z zazdrością o partnera. Zaczęło się tak dziać ok. Pół roku temu, kiedy to zaczęłam przybierać na wadze po szpitalu (ostre zapalenie trzustki)... Zaczęłam objadać się samymi najgorszymi rzeczami typu słodycze, fast foody. Mój chłopak( chce tylko dodać że studiujemy w innych miastach i widzimy się raz na tydzień a czasami raz na dwa tyg) wtedy zaczął łapać bardzo dobry kontakt z ludźmi w pracy, głównie dziewczyny. Pracuje on na wypieku pizzy włoskiej i pasjonuje się gotowaniem, a w pracy wszyscy również traktują gotowanie jak swoje hobby, pasje. Ja nie umiem gotować i nie lubie. Od tamtego czasu zaczęłam mieć stopniowo coraz bardziej nasilone lęki, obawy i myśli o tym, że on w końcu zdradzi mnie z jedną z koleżanek. Wiem, że moje poczucie własnej wartości leży na dnie i cały czas chciałabym żeby ktoś mnie za coś pochwalił, ale nawet nie ma za co mnie chwalić, bo ostatnimi czasy nie mam ochoty tańczyć, ćwiczyć, nigdzie wychodzić... I tylko myślę o wszystkim i doprowadzam się do szału. Moja mama nie lubi jak jestem trochę grubsza i zawsze mi to wypomina i to mnie dodatkowo dołuje. Najgorsze jest to, że myślę, że jak znowu będę szczupła to się wszystko ułoży, że rodzice będą ze mnie dumni, chłopak znowu będzie na mnie patrzył jak w obrazek, (bo kiedyś nie przestawał mnie chwalić i się mną zachwycać, a teraz bardzo dużo mówi tylko o ludziach z pracy, a o mnie jakby zapomniał), a nawet jeśli jego zachowanie by się nie zmieniło to myślę że jakbym schudła to mogłabym z nim zakończyć związek... Choć teraz ciężko mi się funkcjonuje jak go nie ma obok mnie. Bardzo proszę o jakąś poradę. Jak sobie poradzić z tą zazdrością, jak poprawić poczucie własnej wartości i pokochać siebie już teraz? Jestem już bardzo zmęczona tym wszystkim i nie wiem co robić, bo nie chcę go ranić i wykańczać jednocześnie siebie jakimiś głupimi myślami.
  12. Witam chcialbym miec z kim rozmawiac codziennie zeby miec jak najlepsze samopoczucie ,czy to przez smsy czy przez fb ,pracuje 6 dni w tygodniu do wieczora od rana i nie mam nawet komu sie wyzalic ani poopowiadac jak minal mi dzien , naprawde potrzebuje rozmow ktore podnosza mi morale i chec dzialania . Dobrze ze jest to forum to chociaz moge tyle zrobic pozdrawiam .
  13. Witajcie Jestem tu nowa, nie wiem czy w dobrym miejscu zakładam watek, jeśli nie to przepraszam. Kilka dni temu zakończyłam 8 letni związek z facetem, nie wiem co mam z sobą zrobić nie mogę przestać myśleć o nim mimo tego, że ostatnio nie szanował mnie traktował jak obcą osobę, wręcz był złośliwy. I wiecie co? zawsze to ja przepraszam, ja pokazywałam że mi zależy., a teraz mam zapłatę. Zawsze myślałam, że będziemy mieli dziecko, weźmiemy ślub itp. A teraz zostałam sama bez nadziei, że kiedykolwiek będę mieć to wszystko. Najgorszy jest lek ze do nie poznam nikogo będę sama, nie mam rodziny, rodzeństwa, mam tylko mamę która mówi ze mam sie nie przejmować , łatwo powiedzieć po 8 latach bycia razem. Dodam jeszcze ze on jest uzależniony od palenia MJ, z tego co wiem pali od ok. 10 lat codziennie po kilkanaście razy, i wydaje mi się ze to poniekąd wina uzależnienia. Jak przychodzi do domu na" głodzie" jest strasznie nerwowy, czepia się o wszystko a po zapaleniu inny człowiek, czasami wolałam wyjść z domu i poczekać aż sobie zapalni żeby znowu nie odbiło się to na mnie. Pytałam nie raz i nie dwa czy skończy z paleniem ale nigdy nie było normalnej odpowiedzi. Może ktoś był/ jest w podobnej sytuacji ? ma jakieś wskazówki? Pozdrawiam
  14. Jestem ciekaw co sądzicie o popularności pole dancu wśród kobiet.Czy to coś mówi o danej kobiecie i jej wnętrzu? Jakie macie do tego podejście w związku? Chcielibyście, żeby wasza kobieta trenowała taki sport? Gdyby ktoś nie wiedział pole dance to taniec i wykonywanie różnych figur oraz akrobacji na rurze w formie sportu podobno pozbawione erotyzmu, z którym mógbym nam się kojarzyć.Niemniej jednak często kobiety ćwiczą w kusych strojach, wysokich butach a figury przez nie wykonywane mogą wydawać się wulgarne.Ostatnim czasem ten sport zyskał ogromną popularność wsród kobiet.Niby mogą ćwiczyć także mężczyźni, ale nie da się ukryć, że głównym odbiorcą są kobiety.Zapraszam do dyskusji.
  15. Nie jestem pewna, czy to jest normalne. Jestem 30 letnia kobieta będąca w związku. Jest to dla mnie wstydliwe ale nigdy w życiu nie oglądałam filmów porno, mam tez ogromny problem gdy oglądając tv w danym momencie jest scena erotyczna. Bardzo mnie to zawstydza i nie wiem gdzie mam podziać oczy. Mój partner nie ma tego problemu ale moje zachowanie stało się problemem w naszym związku. Twierdzi ze ograniczam jego wolność jeśli chodzi o swobodne oglądanie tv. Twierdzi tez ze nie mam podstaw do tego żeby aż tak reagować. Ostatnim razem po prostu wyszłam z pokoju bo nie potrafiłam się powstrzymać od komentarzy i byłam tak bardzo zawstydzona. Zaczęłam się zastanawiać co jest ze mna złe? Dlaczego nie potrafię jak każda normalna kobieta w związku po prostu oglądać z pozory najwyklejsze filmy. Proszę o pomoc.
  16. Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić. Za dużo rzeczy trzymam w sobie.. pomóżcie ci proszę:(
  17. Witam mam pewien problem, pojawił się on na przestrzeni kiedy chodziłem do 5 albo 6 klasy szkoły podstawowej. Wszystko zaczęło się po powrocie od cioci u której byłem na feriach zimowych pamiętam że wtedy jak tam byłem wujek się bardzo dużo się awanturował gdy wypił. Po powrocie do domu chciałem gdzieś uciec od dziecka grałem na konsolach i lubiłem gry. A więc po powrocie zostało jeszcze trochę czasu do końca ferii i przegrałem na konsoli ponad 10 dni siedziałem w domu i nie wychodziłem do ludzi , gdy tylko wstałem zabierałem się za grę nie miałem ochoty wychodzić do ludzi , mama robiła mi jedzenie ,chodziła do pracy a ja grałem wiadomo robiłem sobie jakieś przerwy na jedzenie czy coś ale nie chciałem wychodzić do ludzi. Grałem tak do czasu aż w pewnym momencie kiedy siedziałem nagle bardzo zle się poczułem ,tak nagle wystąpiła pustka w głowie i nadwrażliwość oczu na światło nie wiem czy to że grałem po ciemku czasami miało wpływ. Objawy jakie zauważyłem to nadwrażliwość oczu na światło,pustka w głowie,brak poukładanych myśli w głowie,ciężko jest mi cokolwiek sobie przypomnieć,dziwne lęki przy wychodzeniu z domu gdziekolwiek do sklepu czy cokolwiek załatwić to jest dla mnie straszne,około dwóch razy miałem tak że bardzo ręce mi się trzęsły nie wiem jakie były to sytuacje ale mogły to być stresowe,czuje taki wewnętrzny niepokój,boje się patrzeć na ludzi w oczy,światło wpływa tak na mnie że można powiedzieć staje się mniej świadomy razi mnie,gdy coś czytam po chwili nie pamiętam i muszę wrócić do tego tekstu,czuję jak bym stracił całą wiedzę z kiedyś jaką się nauczyłem,jak na przykład zaczynam grać w gry to stan bardzo dramatycznie się pogarsza mam jeszcze gorzej się czuje można powiedzieć taki zmulony,jednak jak siedzę na telefonie albo laptopie w nic nie grając to nie jest zle ale ma to tez jakiś ujemny wpływ. Byłem jakiś czas temu u psychiatry z moją mama ale nie wiedział do końca co mi jest kazał mi zrobić badania na tarczyce i na coś jeszcze.Przepisał mi on Lafactin na początku mniejsze dawki,po braniu 150 mg czułem się można powiedzieć lepiej ale czułem że leki tylko maskują mój rzeczywisty problem w końcu odstawiłem lek i strasznie po nim zle się czułem ,miałem złe sny nie mogłem spać (majaczenie przez sen to też podczas brania leku).Kilka dni temu wybrałem się do neurologa nie kazał mi robić jakiś badań głowy mówił że to bez sensu is szkoda pieniędzy kazał mi tak samo zrobić tarczyce i witaminę podejrzę B6 czy jakaś taką,prawdę mówiąc nic się nie dowiedziałem ale polecił żebym poszedł na psychoterapie chociaż wątpię żeby to pomogło skoro światło mnie razi muszę w końcu śie zebrać i zrobić te badania bo mecze się już ponad 10 lat czas leci. Jak ten problem się zaczął robiłem badanie głowy wyszło ok także robiłem ekg głowy w tym badaniu było coś zle pamiętam że coś pani mówiła że nie tak chodziliśmy po lekarzach i nic nie wiem co to jest ale mnie strasznie to męczy bardzo proszę o pomoc ciężko tak żyć o mało nie przedłużyli mi umowy w pracy bo mam słabą pamięć tyle się uczyłem w pracy a mało pamiętam na szczęście jeszcze tam pracuje.Męczę się z tym problemem już około ponad 10 lat proszę bardzo o pomoc bo ciężko mi żyć ciągle w takim stresie mam czasami myśli samobójcze i często się dołuje .
  18. Jestem mężczyzną. Mam 23 lata. Moj problem pojawil sie rok temu gdy wyjechalem za granice zarobic na remont mieszkania. Mialem dziewczyne ktora byla moim idealem. Chcialem zadbac o nasza przyszlosc. Kiedy bylem za granica klocilismy sie, bylem zazdrosny zerwalismy ze soba, nie pisalismy. Zaczalem zarzywac kokaine (wczesniej popalalem marihuanę) . Na poczatku raz na jakis czas. Pozniej co weekend. Wszystko we mnie narastalo stwierdzilem ze zrobilem najwiekszy blad i wrocilem do pl porozmawiac z moja byla. Pojechalismy do zakopanego na weekend. Czulem jakby sie nic nie zmienilo. Moja partnerka powiedziala ze za 3 miesiace do mnie wyjedzie i sprubujemy razem zyc za granica. Czulem sie swietnie nie bralem narkotykow. Jednak koncowo bala sie poleciec. Prawdopodobnie nie chciala zostawic rodzicow z doroslym bratem alkocholikiem. 2 tygodnie przed jej planowanym przylotem powiedziala ze nie przyjedziedzie. Zalamalem sie, cpalem kokaine przez 2 tygodnie dzien w dzien marzac o przedawkowaniu.po 2 tygodniach zarzylem leki nassene w duzej ilosci spalem bardzo dlugo.(mialem dosc zycia i tego wszystkiego) Po obudzeniu dotarlo do mnie ze niszcze swoje zycie zamiast prubowac naprawic co dla mnie wazne. Chcialem wstac na nogi i sie z nia dogadac. Rzucilem narkotyki prubowalem pisac do niej lecz ona odpisywala tylko krotkie wiadomosci, albo nie odpisywala wcale. Pewnego dnia rzucilem wszystko spakowalem sie i wykupilem bilet na samolot na nastepny dzien. Do niej dotarlem po polnocy. Poszlismy na spacer porozmawialismy, ale ona uznala ze nie jestem stabilny emocjonalnir i nie bedzie z kims takim, procz tego powiedziala ze rok sie nia nie interesowalem. Nie umiem sobie z tym poradzic. Obecnie wrocilem do rodzicow, ale moim rodzica nie moge sie zwierzyc z tego ze mam ze soba problem. Ojciec jest po 2 zawalach, Mama nie miala kolorowego zycia z Ojcem ktory ma problem z alkocholem. Moi bracia uznaja ze przesadzam i nie miesci im sie w glowie ze nie mam sil juz zyc. Nawet nie traktuja tego powaznie moze dlatego ze jestem najmlodszy. Przed przylotem mialem zmienne nastroje. Raz bylem super gosciem w swoich oczach, a za 5 minut plakalem ze jestem beznadziejny. Gdy uslyszalem zdecydowany glos mojej ukochanej ze mialem za duzo szans, juz nie pojawilia sie zadna pozytywna mysl. Mysle tylko o tym ze stracilem wszystko na czym mi zalezalo (moja dziewczyna nigy nie leciala na pieniadze) . Nigdy sie nie klocilismy na powaznie bylismy duzo lepszym zwiazkiem niz inne zwiazki naszych znajomych. Teraz Mysle o probie samobójczej przynajmniej 10 razy dziennie nawet w pracy gdy cos robie (jestem elektrykiem). Boje sie ze moja Mama by nie wytrzymala mojej smierci to jedyne co mnie powstrzymuje, nie chce jej dorzucac cierpien, bylem raczej ciezkim dzieckiem w wychowaniu. Zawsze bylem pewny siebie czulem sie lepszy bez powodu, wywyzszalem sie. Dzis jest na odwrot. Nie umiem sobie poradzic boje sie ze pekne i juz nie bedzie szans na poprawienie czegokolwiek. Chce dodac ze nie biore rzadnych narkotykow od 2 miesiecy. A codziennie mysle o swojej smierci. Jestem niewierzacy. Gdy gasnie swiatlo wyobrazam sobie ze tak cicho i ciemno jest po smierci i ze to idealne miejsce dla mnie. Prosze jesli ktos potrafi pomozcie mi. Nigdy nie umialem mowic o swoich problemach w twarz dlatego to pisze tu. Nie chce zeby moja rodzina i dziewczyna ktora nie chce ze mna byc miala pozniej wyrzuty sumienia. A Ja serio juz nie mam sil zyc.
  19. Odnosze wrażenie, że kobiety unikają słowa "mężcyzna" i preferują słowo "facet'.Facet kojarzy mi się z takim do bólu normalnym gościem, który ma typowe hobby typu sport, samochody, laski, pornole i tak dalej, i który co prawda pociąga kobiety, ale jednocześnie jest niesamowicie podatny na ich wypływ, co one czują i podświadomie nim gardzą, bo wiedzą, że mają nad nim kontrole i przez ich styl bycia.Kobiety często narzekają na swoich "facetów" do swoich koleżanek, zmieniają ich co chwilę, rzucają, postują jakieś wyśmiewające memy o nich.Mężczyzna z kolei kojarzy mi się z kimś twardo stąpającym po ziemi, mającym żelazne zasady, których się trzyma, kontrolujący swoje emocje i popędy i przez to kobiety troche się go obawiają i wolą myśleć o płci przeciwnej jak o "facetach". Ciekaw jestem co wy sądzicie na ten temat.
  20. Witajcie! To mój pierwszy post. Mam dość skomplikowany problem z mężem. Mąż pochodzi z rodziny toksycznej gdzie matka rządzi i manipuluje wszystkimi, mieliśmy okres w związku gdzie ob był rozerwany między matka a nasza rodzina i czasem w ukryciu robił coś dla rodziców. Matka stosuje szantaż emocjonalny wyrzuca mężowi ze jest złym dzieckiem. Aktualnie nie maja kontaktu ale mąż zostal bardzo dziwnie wychowany co wyszło dopiero teraz. Okazuje się ze wielu rzeczy mi nie mówi, gdy pyta kłamie i twierdzi ze to wynika z wychowani ze Zawsze problemy musiał rozwiązywać sam. Dla mnie zaufanie w związku jest bardzo ważne, aktualnie go do męża nie mam. Jak szukać pomocy w takiej sytuacji, kłamstw, zamknięcia na rozmowę, tylu konsekwencji dziwnego toksycznego domu? Czy to ma sens?
  21. Witam, mam 27 lat jestem samotną matka od 4 lat bylam w związku z partnerem u którego pracowalam. Moje dziecko traktuje go jako tatę 3 miesiące temu zostawił mnie steasznie to przeżyłam wpadłam w depresje schudłam strasznie aż do 46 kg. Poszłam na l4 miesięczne bo nie bylam wstanie funkcjonować. Po miesiącu wróciłam do niego do pracy na początku nie rozmawiał ze mna potem zaczął sie zaczynac, rozmawiać, ostatnio na imprezie firmowej pod wpływem alkoholu zaczął łapać mnie za piersi i robić inne rzeczy. Kocham go bardzo i moja córka również. Po tym incydencie na imprezie firmowej zaczęliśmy sypiac ze sobą bez zobowiązań. Teraz nasze relacje są bardzo dobre, rozmawiamy, zartujemy itp. Nawet gdy pojechal na zakupy i poprosilam żeby mi cos kupił nie bylo problemy. Potrafi przeszyc mnie wzrokiem. Kocham go i cierpie każdego dnia. Gdy sie kochamy czuje sie swietnie bo choc przez chwilę mnie caluje i dotyka jest blisko a pochwili gdy wracam do domu to płaczę. Nie wiem co robić chce żeby bylo jak dawniej, miał mi sie oswiadczyc kupil pierscionek. Nie wiem czy mam kontynuować nasze niezobowiazujace spotkania i czekać czy przerwać i zerwać kontakt. Kazdego dnia muszę brac leki na depresję i na uspokojenie aby moc funkcjonować jakoś. Co mam robić? Proszę o pomoc
  22. Facet, Student z dobrą pracą, samochodem itp, 26 lat. Samotny od zawsze. Problem nie mam pojęcia kiedy się narodził. Nie ma początku ale chciał bym żeby miał koniec. Nie potrafię zainteresować Sobą drugiej osoby przeciwnej płci. Obejrzałem własnie film o incel i chyba mnie to dotyczy więc szukam pomocy. Z jednej strony jestem dość towarzyski, mam garstkę przyjaciół z którymi często spędzam czas, wychodzę na miasto itp. Z drugiej strony nie potrafię związać się z kobietą, nigdy nie miałem żadnej partnerki chociaż próbowałem wiele razy i zawsze odstawiały mnie to tzn frendzone. Przez to zaczynałem pić i kłóciłem się z nimi gdy kogoś znajdywały i wyrzucałem je z życia mojego, jak i niestety reszty znajomych. Jestem może nie klasycznie przystojny ale nie tragiczny. Wysoki, ciut za gruby ale max 5-6 kg nadwagi. Jedyną moją widoczną wadą jest oko które mam uszkodzone i nie potrafię się z tym pogodzić, Ma inny kolor i zeza. Próbuje co jakiś czas kogoś poderwać, mam tindera, chodzę na miasto ale i tak nie umiem przełamać jakiejś bariery i nigdy nie zostałem z kimś bliżej. Jest jeszcze szansa że założę rodzinę i będę miał normalne życie czy zostanę singlem do końca który kiedyś może przyjść za szybko gdy spędze sam rok, dwa, pięć bez odzywania się do ludzi bo wszyscy rozejdą się w swoje strony. Jak poczuć się potrzebnym wtedy? Jak się naprawić?
  23. Witam, Mam na imię Daniel, mam 27 lat i mieszkam jeszcze aktualnie z rodzicami. Ostatnio bardzo pogorszyły się moje relacje z rodziną i znajomymi, gdyż zacząłem dostrzegać, że spotkania z nimi mnie coraz bardziej irytują, nic z nich nie wynika, najbliżsi mi nie pomagają a bardziej hamują mój rozwój zawodowy i społeczny. Ale do rzeczy. Mieszkamy w 4 osoby, chociaż ja ani z moją siostrą ani z tatą nie wytworzyliśmy głębszej relacji i jesteśmy właściwie dla siebie prawie jak obcy ludzie. Praktycznie jedyna godna wzmianki relacja to relacja z mamą. Jestem bardzo z nią związany, gdyż to ona mnie utrzymywała, rozmawiała ze mną, zapisywała na zajęcia pozalekcyjne, pomagała na swój sposób znaleźć pracę. W ostatnich latach wydarzyło się jednak sporo niezbyt przyjemnych sytuacji w moim życiu osobistym i w jej co mogło się przyczynić do obecnej patologicznej sytuacji. Oto skrócony obraz obecnej sytuacji: - mama ma 53 lata, podejrzewam początek klimakterium - często niedosłyszy co się do niej mówi, ma problemy ze skupieniem uwagi - przejmuje się niesamowicie pyłkiem kurzu na dywanie, nakruszeniem w kuchni, natomiast nie bierze na poważnie rozmów o sytuacji finansowej, przyszłości, rodzinie - robi wybuch emocjonalny i ucieka, nie czekając na reakcję - bardzo często kłamie i potem idzie w zaparte lub zmienia temat jak jej się udowodni mówienie nieprawdy - kompletnie nie słucha próśb, porad, robi cały czas po swojemu - bardzo często zapomina że coś obiecała, że o czymś się ją poinformowało - nie panuje nad emocjami, ponieważ z ojcem ostatnio się tak kłócą, że sprowokowało to do wszczęcia postępowania o jego eksmisji, ona dalej go prowokuje i doprowadza do awantur - co innego mówi, a potem kompletnie co innego robi - mówi do mnie często jakbym miał 10-12 lat (nalej sobie zupki, usiądź sobie, weź sobie talerzyk, ubierz się ciepło) Mieszkanie z osobą czepiającą się o pierdoły, non stop zapominającą, niedosłyszącą, nie panującą nad emocjami, często kłamiącą jest naprawdę bardzo trudne. Moje nerwy też są już mocno nadszarpnięte a na razie nie zanosi się, żebym się wyprowadził do samotnego mieszkania, czego zresztą nie chcę (znajomi i dalsza rodzina się wypięli na ten problem). Moje pytanie jest następujące - czy da się jej jakoś pomóc? chciałem odłożyć trochę pieniędzy i opłacić jej wizytę u psychologa, ale obawiam się że rezultaty będą znikome a ja wydam kasę na próżno. czy to jakaś choroba, kwestia starzenia się czy apogeum stresujących wydarzeń ? co byście zrobili na moim miejscu? Dziękuję z góry bardzo za odpowiedź. P.S. Jestem wielkim fanem kanału Ocal Siebie pana Rafała Olszaka na youtube i entuzjastą psychologii. Wiem, że zna się na swojej robocie.
  24. Mam problem z jedzeniem. Nienawidzę jeść. Mam niedowagę i już nie raz próbowałem przemóc się żeby jeść tak jak inni, ale nie potrafię. Jem mało i rzadko, a do tego tylko wybrane dania. Nie potrafię spróbować czegoś nowego, czegoś czego wcześniej nie jadłem. Dzisiaj mój dzień przebiegł w następujący sposób: wstałem, wykąpałem się, ubrałem i poszedłem na autobus (nie zjadłem żadnego śniadania w domu), dojechałem do szkoły, poszedłem na lekcje (między lekcjami także nic nie jadłem), skończyłem lekcje i musiałem godzinę przeczekać w mieście (miałem później dodatkowe lekcje). W tym czasie miałem coś zjeść, ale no właśnie nie zjadłem. Znowu. Jest aktualnie 19, nie zjadłem do tej pory nic i czuję lekki głód. Problemem jest to że nie potrafię się przemoc żeby iść coś zjeść. Nie wiem co mam zrobić. Moje problemy sprawiają że moja rodzina się rozpada. Gdy wróciłem niedawno do domu to rozpoczęła się kłótnia dlaczego znowu nic nie zjadłem i matka zaczęła obwiniać ojca że go jego wina (bo z nim wracałem po dodatkowych lekcjach). Rozpoczęła się ogromną kłótnia, która wywołała wiele krzyków i frustracji. Poniżej zamieszczam to co napisałem w trakcie kłótni. "Mam ze sobą problem Mam problemy i nie potrafię ich rozwiązać Czuje się jakby zaczynały mnie pochłaniać i pochłaniać aż w końcu zniknę Nie chce być takim. Chciałbym w końcu przestać wszystko niszczyć wokół siebie i zwyczajnie umrzeć. Nie chce już być na tym swiecie, po prostu chciałbym odejść i skończyć to wszystko. Chciałbym po prostu żeby ludzie wokół mnie mogli być wreszcie szczęśliwi. Czyli tacy jakimi nie mogą być kiedy jestem obok. Czuje że jeśli wkrótce nie pokonam problemów albo nie zakończę tego raz na zawsze to kogoś wyniszcze Zniszczę coś czego już nigdy nie będę w stanie naprawić Coś dla mnie ważnego Coś bez czego nie będę istniał, coś co znaczy dla mnie więcej niż całe szczęście które kiedykolwiek doświadczyłem Proszę niech ktoś mi pomoże Błagam kurwa Nie potrafię już funkcjonować"
  25. Mam 30lat, od 4lat jesteśmy po ślubie i mamy dwoje dzieci. Po urodzeniu drugiego dziecka przechodziłam trudny czas, śmierć bliskiej osoby, zasiedzenie w domu z dziećmi. W marcu tego roku odkryłam, że mąż pisze z koleżanką z pracy. Ich rozmowy miały podtekst erotyczny, doszło nawet do wysylania sobie półnagich zdjęć. Zarzadalam rozwodu, ale ze względu na dzieci postanowiliśmy ratować małżeństwo. Mąż się starał, zerwał kontakt z tą kobietą, ale wciąż pracują razem. Mam obsesję na tym punkcie. Codziennie myślę o tym co może dziać się kiedy są w pracy. Nie ufam mu, kiedy musi zostać dłużej w pracy, wpadam w obsesyjne myślenie, że znów mnie zdradza. Nie umiem sobie z tym poradzić, tracę przez to radość życia. Jak sobie z tym poradzić? Jak przekierować myśli na inny tor? Czy jest dla nas jeszcze szansa?

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.