Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'mężczyzna'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 177 wyników

  1. Witam, mam 27 lat jestem samotną matka od 4 lat bylam w związku z partnerem u którego pracowalam. Moje dziecko traktuje go jako tatę 3 miesiące temu zostawił mnie steasznie to przeżyłam wpadłam w depresje schudłam strasznie aż do 46 kg. Poszłam na l4 miesięczne bo nie bylam wstanie funkcjonować. Po miesiącu wróciłam do niego do pracy na początku nie rozmawiał ze mna potem zaczął sie zaczynac, rozmawiać, ostatnio na imprezie firmowej pod wpływem alkoholu zaczął łapać mnie za piersi i robić inne rzeczy. Kocham go bardzo i moja córka również. Po tym incydencie na imprezie firmowej zaczęliśmy sypiac ze sobą bez zobowiązań. Teraz nasze relacje są bardzo dobre, rozmawiamy, zartujemy itp. Nawet gdy pojechal na zakupy i poprosilam żeby mi cos kupił nie bylo problemy. Potrafi przeszyc mnie wzrokiem. Kocham go i cierpie każdego dnia. Gdy sie kochamy czuje sie swietnie bo choc przez chwilę mnie caluje i dotyka jest blisko a pochwili gdy wracam do domu to płaczę. Nie wiem co robić chce żeby bylo jak dawniej, miał mi sie oswiadczyc kupil pierscionek. Nie wiem czy mam kontynuować nasze niezobowiazujace spotkania i czekać czy przerwać i zerwać kontakt. Kazdego dnia muszę brac leki na depresję i na uspokojenie aby moc funkcjonować jakoś. Co mam robić? Proszę o pomoc
  2. Cześć. Jestem Konrad, mam 25 lat. Mieszkam w dużym mieście wojewódzkim. Rok temu poślubiłem swoją obecną (pierwszą oczywiście) żonę. Wcześniej znaliśmy się jakieś 6 lat. Przez te lata, narastał w naszej relacji problem który kiedyś ignorowałem, a dzisiaj doprowadza mnie do szaleństwa. Czuję, że moja żona jest osobą mściwą, wredną i bez empatii. Regularnie robi mi awantury, nawet o rzeczy na które nie mam wpływu lub o takie, które zawsze były oczywiste (jak to, że jeżdżę do pracy samochodem). Cały czas odczuwam od niej brak szacunku, czuję się poniżany, wypominane jest mi wszystko, muszę znosić jej wieczne humory i niezadowolenia. W czasie rozmów na temat problemów, daje mi odczuć że zrobi wszystko żeby mnie zniszczyć, ze moje uczucia nie są ważne. Potrafimy kłócić się bez końca. W czasie kłótni atakuje mnie i wyśmiewa. Często w awanturach robi wszystko, żeby mnie wyśmiać nawet jak to nie ma nic wspólnego z tematem, jak to, że mam nadwagę, że daję jej jedynie minimalny standard życia (zarabiam 3 razy tyle co ona a jej zarobki są powyżej średniej krajowej), że wszyscy którzy ze mną utrzymują kontakt są dla mnie interesowni i nieszczerzy, Mówi mi, że nawet jej odpowiada to, że sypiam czasem w drugi pokoju, czy żebym sobie szukał innej kobiety. Te awantury doprowadzają mnie do rozpaczy, leżę na podłodze i wyję z bólu, a ją to tylko nakręca. Nie potrafię wytrzymać tego, że ktoś kogo kocham i kto przysięgał mi miłość tak bardzo mnie nie szanuje. Często żona robi mi awantury w dni, które są dla mnie ważne, jak skończenie studiów, jakaś wygrana czy sukces w pracy. W rozmowach cały czas mi przerywa i nie da dojść do słowa, czuję się niewysłuchany, niepotrzebny lub potrzebny tylko wtedy gdy trzeba jej pieniędzy. Gdy jej o tym mówię, to naśmiewa się ze mnie, mówiąc, że musiałbym najpierw te pieniądze mieć - no nie mogę.... jestem grubo powyżej ludzi w moim wieku, czy naszych znajomych. Mam żelazną zasadę, że nasze problemy rozwiązujemy poza rodziną czy znajomymi przez co nie mam nawet z kim porozmawiać o tym, że jest mi tak ciężko. Nie mam u kogo przenocować, do kogo wyjść. Gdy chcę wyjść do naszych wspólnych znajomych zawsze znajduje jakąś wymówkę - brak czasu, pieniędzy... Kilka sytuacji z naszego życia Zaproponowałem jej, żeby zapisała na kartce na lodówce rzeczy, które chce, żebym zrobił lub jej pomógł, jak to, żebym wyprasował we wtorek pranie czy ja pojechał po zakupy w piątek (do tej pory robiła to ona, więc chciałem, żeby to dla mnie usystematyzowała). Wyśmiała mnie, przy każdej możliwej okazji mi to wypomina i naśmiewa się, że nie mam mózgu. Wysprząta we wtorek mieszkanie (podstawowe sprzątanie, ubrania, naczynia, nic szczególnego), następnie zostawi wieczorem bałagan. Rano wychodzimy o podobnej porze, z pracy wraca zawsze szybciej niż ja i czeka na mnie z awanturą, dlaczego jest to nieposprzątane. Rozmowa o tym, że przecież byłem w pracy, że wczoraj było wysprzątane i to ona zostawiła za sobą bałagan nic nie daje, podważa każdy argument, nawet w irracjonalny sposób, mówiąc, że mogłem wstać o 5 rano, żeby za nią posprzątać, czy że to jest moje urojenie, że ona zostawiła na środku pokoju swoje ubrania. Rozpłacze się do mnie z awanturą, że nie ma się w co ubrać jutro (no bez przesady, w szafie są ubrania, ale nie mówię jej tego), ale nie pojedzie do sklepu bo jest już po 19 - galerię mamy 5 minut od domu. Żona zaczęła studia rok wcześniej niż ja, przez kilka miesięcy mieszkaliśmy kilkaset kilometrów od siebie. Zadzwoniła do mnie w piątek wieczorem dlaczego jeszcze nie jestem u niej, zrobiła awantura, chciała mnie rzucić, zwyzywała... Ja wybłagałem samochód od rodziców i w nocy do niej pojechałem, żeby uspokoić sytuację. Kiedy mówię jej o tym, że jej słowa mnie ranią, że odczuwam, że mnie nie szanuje i zrównuje z ziemią słyszę, że to tylko moje zdanie bo ona mówi dobrze i chyba jej nie zabronię mówić co czuje czy uważa. Sytuacje jak ta bywały już wcześniej, nawet gdy jeszcze każde z nas mieszkało ze swoimi rodzicami. Cały czas oczekuje, że wszyscy będą jej schodzić z drogi, domyślać czego ona chce lub rezygnować z własnych potrzeb czy wolności dla niej. Martwi mnie to, coraz częściej spędzam wieczory sam, przy komputerze, śpiąc w innym pokoju. Wiem, że mnie nie zdradza, ale nie potrafię dojść z nią do żadnego porozumienia. Jestem konserwatywny i wierzący, nie potrafię po prostu się wyprowadzić i rozwieźć.
  3. Facet, Student z dobrą pracą, samochodem itp, 26 lat. Samotny od zawsze. Problem nie mam pojęcia kiedy się narodził. Nie ma początku ale chciał bym żeby miał koniec. Nie potrafię zainteresować Sobą drugiej osoby przeciwnej płci. Obejrzałem własnie film o incel i chyba mnie to dotyczy więc szukam pomocy. Z jednej strony jestem dość towarzyski, mam garstkę przyjaciół z którymi często spędzam czas, wychodzę na miasto itp. Z drugiej strony nie potrafię związać się z kobietą, nigdy nie miałem żadnej partnerki chociaż próbowałem wiele razy i zawsze odstawiały mnie to tzn frendzone. Przez to zaczynałem pić i kłóciłem się z nimi gdy kogoś znajdywały i wyrzucałem je z życia mojego, jak i niestety reszty znajomych. Jestem może nie klasycznie przystojny ale nie tragiczny. Wysoki, ciut za gruby ale max 5-6 kg nadwagi. Jedyną moją widoczną wadą jest oko które mam uszkodzone i nie potrafię się z tym pogodzić, Ma inny kolor i zeza. Próbuje co jakiś czas kogoś poderwać, mam tindera, chodzę na miasto ale i tak nie umiem przełamać jakiejś bariery i nigdy nie zostałem z kimś bliżej. Jest jeszcze szansa że założę rodzinę i będę miał normalne życie czy zostanę singlem do końca który kiedyś może przyjść za szybko gdy spędze sam rok, dwa, pięć bez odzywania się do ludzi bo wszyscy rozejdą się w swoje strony. Jak poczuć się potrzebnym wtedy? Jak się naprawić?
  4. Witam, Mam na imię Daniel, mam 27 lat i mieszkam jeszcze aktualnie z rodzicami. Ostatnio bardzo pogorszyły się moje relacje z rodziną i znajomymi, gdyż zacząłem dostrzegać, że spotkania z nimi mnie coraz bardziej irytują, nic z nich nie wynika, najbliżsi mi nie pomagają a bardziej hamują mój rozwój zawodowy i społeczny. Ale do rzeczy. Mieszkamy w 4 osoby, chociaż ja ani z moją siostrą ani z tatą nie wytworzyliśmy głębszej relacji i jesteśmy właściwie dla siebie prawie jak obcy ludzie. Praktycznie jedyna godna wzmianki relacja to relacja z mamą. Jestem bardzo z nią związany, gdyż to ona mnie utrzymywała, rozmawiała ze mną, zapisywała na zajęcia pozalekcyjne, pomagała na swój sposób znaleźć pracę. W ostatnich latach wydarzyło się jednak sporo niezbyt przyjemnych sytuacji w moim życiu osobistym i w jej co mogło się przyczynić do obecnej patologicznej sytuacji. Oto skrócony obraz obecnej sytuacji: - mama ma 53 lata, podejrzewam początek klimakterium - często niedosłyszy co się do niej mówi, ma problemy ze skupieniem uwagi - przejmuje się niesamowicie pyłkiem kurzu na dywanie, nakruszeniem w kuchni, natomiast nie bierze na poważnie rozmów o sytuacji finansowej, przyszłości, rodzinie - robi wybuch emocjonalny i ucieka, nie czekając na reakcję - bardzo często kłamie i potem idzie w zaparte lub zmienia temat jak jej się udowodni mówienie nieprawdy - kompletnie nie słucha próśb, porad, robi cały czas po swojemu - bardzo często zapomina że coś obiecała, że o czymś się ją poinformowało - nie panuje nad emocjami, ponieważ z ojcem ostatnio się tak kłócą, że sprowokowało to do wszczęcia postępowania o jego eksmisji, ona dalej go prowokuje i doprowadza do awantur - co innego mówi, a potem kompletnie co innego robi - mówi do mnie często jakbym miał 10-12 lat (nalej sobie zupki, usiądź sobie, weź sobie talerzyk, ubierz się ciepło) Mieszkanie z osobą czepiającą się o pierdoły, non stop zapominającą, niedosłyszącą, nie panującą nad emocjami, często kłamiącą jest naprawdę bardzo trudne. Moje nerwy też są już mocno nadszarpnięte a na razie nie zanosi się, żebym się wyprowadził do samotnego mieszkania, czego zresztą nie chcę (znajomi i dalsza rodzina się wypięli na ten problem). Moje pytanie jest następujące - czy da się jej jakoś pomóc? chciałem odłożyć trochę pieniędzy i opłacić jej wizytę u psychologa, ale obawiam się że rezultaty będą znikome a ja wydam kasę na próżno. czy to jakaś choroba, kwestia starzenia się czy apogeum stresujących wydarzeń ? co byście zrobili na moim miejscu? Dziękuję z góry bardzo za odpowiedź. P.S. Jestem wielkim fanem kanału Ocal Siebie pana Rafała Olszaka na youtube i entuzjastą psychologii. Wiem, że zna się na swojej robocie.
  5. Mam problem z jedzeniem. Nienawidzę jeść. Mam niedowagę i już nie raz próbowałem przemóc się żeby jeść tak jak inni, ale nie potrafię. Jem mało i rzadko, a do tego tylko wybrane dania. Nie potrafię spróbować czegoś nowego, czegoś czego wcześniej nie jadłem. Dzisiaj mój dzień przebiegł w następujący sposób: wstałem, wykąpałem się, ubrałem i poszedłem na autobus (nie zjadłem żadnego śniadania w domu), dojechałem do szkoły, poszedłem na lekcje (między lekcjami także nic nie jadłem), skończyłem lekcje i musiałem godzinę przeczekać w mieście (miałem później dodatkowe lekcje). W tym czasie miałem coś zjeść, ale no właśnie nie zjadłem. Znowu. Jest aktualnie 19, nie zjadłem do tej pory nic i czuję lekki głód. Problemem jest to że nie potrafię się przemoc żeby iść coś zjeść. Nie wiem co mam zrobić. Moje problemy sprawiają że moja rodzina się rozpada. Gdy wróciłem niedawno do domu to rozpoczęła się kłótnia dlaczego znowu nic nie zjadłem i matka zaczęła obwiniać ojca że go jego wina (bo z nim wracałem po dodatkowych lekcjach). Rozpoczęła się ogromną kłótnia, która wywołała wiele krzyków i frustracji. Poniżej zamieszczam to co napisałem w trakcie kłótni. "Mam ze sobą problem Mam problemy i nie potrafię ich rozwiązać Czuje się jakby zaczynały mnie pochłaniać i pochłaniać aż w końcu zniknę Nie chce być takim. Chciałbym w końcu przestać wszystko niszczyć wokół siebie i zwyczajnie umrzeć. Nie chce już być na tym swiecie, po prostu chciałbym odejść i skończyć to wszystko. Chciałbym po prostu żeby ludzie wokół mnie mogli być wreszcie szczęśliwi. Czyli tacy jakimi nie mogą być kiedy jestem obok. Czuje że jeśli wkrótce nie pokonam problemów albo nie zakończę tego raz na zawsze to kogoś wyniszcze Zniszczę coś czego już nigdy nie będę w stanie naprawić Coś dla mnie ważnego Coś bez czego nie będę istniał, coś co znaczy dla mnie więcej niż całe szczęście które kiedykolwiek doświadczyłem Proszę niech ktoś mi pomoże Błagam kurwa Nie potrafię już funkcjonować"
  6. Mam 30lat, od 4lat jesteśmy po ślubie i mamy dwoje dzieci. Po urodzeniu drugiego dziecka przechodziłam trudny czas, śmierć bliskiej osoby, zasiedzenie w domu z dziećmi. W marcu tego roku odkryłam, że mąż pisze z koleżanką z pracy. Ich rozmowy miały podtekst erotyczny, doszło nawet do wysylania sobie półnagich zdjęć. Zarzadalam rozwodu, ale ze względu na dzieci postanowiliśmy ratować małżeństwo. Mąż się starał, zerwał kontakt z tą kobietą, ale wciąż pracują razem. Mam obsesję na tym punkcie. Codziennie myślę o tym co może dziać się kiedy są w pracy. Nie ufam mu, kiedy musi zostać dłużej w pracy, wpadam w obsesyjne myślenie, że znów mnie zdradza. Nie umiem sobie z tym poradzić, tracę przez to radość życia. Jak sobie z tym poradzić? Jak przekierować myśli na inny tor? Czy jest dla nas jeszcze szansa?
  7. kobieta, 47 lat Moj byly partner pochodzi z rodziny, gdzie matka jest osoba bardzo samolubna i narcystyczna, a ojciec musi sie podporzadkowac i robic wszystko, co ona chce, albo ma awantury. Ona jest wiecznie chora i wymaga niestannej opieki. Moj byly odwiedza ich co tydzien tylko po to, zeby dac troche wytchnienia ojcu. Model zwiazku, ktory wyniosl z domu jest wiec zwiazany z cierpieniem w relacji. Oprocz tego, dziewczyna, ktora mial przede mna zdradzila go i wykorzystywala. Bylismy ze soba rok i ze mna zerwal za przyczyny podajac fakty, ze nie jemy tych samych rzeczy i nie ogladamy tych samych programow. Natomiast ja mam wrazenie, ze on sie po prostu boi bliskosci i uciekl, gdy tylko zaczelo robic sie powaznie. Czy jest jakis sposob, abym mogla mu pomoc, czy on raczej nie uwierzy, ze ma problem i powinnam sobie odpuscic?
  8. Mam 21 lat i jestem studentką. Mam dobre relacje z rodziną i znajomi. Dobrze radzę sobie na studiach. Jednak niepokoją mnie towarzyszące mi od kiedy pamiętam bardzo silne, wręcz obsesyjne fascynacje postaciami fikcyjnymi. Z wiekiem jest w nich coraz więcej wyobrażeń miłosnych i erotycznych. Aktualnie "dręczy mnie" fascynacja postacią Jack'a Sparrow'a (sny erotyczne powtarzają się kilaka razy w tygodniu i są bardzo realistyczne). Fascynacja ta trwa od około 2 miesięcy i zdaje się "przybierać na sile". Mam trudności w nawiązywaniu rekacji z innymi (radzę sobie z tym, ale stresuje mnie to) i często kiedy jestem sama zamykam się w swoim świecie. Panuję nad ty na tyle, żeby normalnie funkcjonować. Fascynacje te jednak nadal mnie niepokoją. Nie czuję potrzeby wchodzenia w prawdziwy związek. Z czego to może wynikać? czy może to być tylko kwestia tego, że od zawsze ma bujną wyobraznie? Czy może to miec związek z zaburzeniami neurologicznymi (epilepsja)?
  9. Witajcie, postanowiłam opisać na tym blogu moją historię, ponieważ nie wiem już jakie podejmować kroki, co czynić dalej. Mój narzeczony obsesyjnie twierdzi, że interesują mnie i inni mężczyźni, że zdradziłam go w przeszłości. Ostatnio "oberwałam" za to, że stałam pod toaletą czekając na swoją kolejkę, podobno czekałam tam na jakiegoś faceta, dodam, że jestem w 6 miesiącu ciąży, więc naprawdę nie ogarniam w jaki niby sposób miałabym go zdradzać. Na co dzień jest cudownym człowiekiem, do momentu kiedy właśnie mu tak nie "odwali". Największym problemem jest jednak to, że nałogowo twierdzi, iż go nie Kocham, w kółko to samo, nie słyszę nic innego. Nie sądzę bym postępowała źle, nie sądzę również bym przestała mu okazywać swoją miłość. Potrzebuję pomocy, może ktoś z was doradzi mi cokolwiek. Z góry dziękuję za każdą wskazówkę!
  10. Mam dość,mam dość skurxxxxxx które mnie otacza, mam ochotę wziąć kija i xxxx wszystkich xxxx co staną mi na drodze. Dostałem Afobam, pomaga na kilka godzin.
  11. Witam, mam 18lat, jestem młodym człowiekiem. Swój problem uważam za przypadek który nie jest najcięższy, ale w moim życiu stanowi tak nieodłączna część ze zaburza to moje „zdrowe” postrzeganie świata i sprawia że jestem toksyczny. Zacznę od tego ze mam dość poważne problemy overthinkingu (nie potwierdzonego) o problemach egzystencji. Overthinking przejawia się tym że w całym moim dniu nie ma momentu gdzie mój mózg jest narzędziem który mi pomaga, mam wrażenie ze on pracuje za mnie cały czas na samym szczycie swoich możliwości. Jak procesor z 100% wydajnością. Często po zakończonym dniu po prostu mam objawy fizycznego bólu głowy. Z tej przypadłości mam skłonności do analizowania wszystkiego, nie są to zwykle problemy na podstawie w co się dziś ubiorę, która ręka trzymam swój widelec przy posiłku i jaki to ma wpływ na przyszłość. Generalnie chodzi mi o to ze czuje ze jestem człowiekiem który jest 100% racjonalny. Bardzo przeszkadzają mi schematy, standardy i zasady. Uważam ze są one potrzebne ale jako wartość którą każdy człowiek sam powinien indywidualnie sobie wyznaczyć. Przykładem może być sytuacja gdzie ktoś uważa ze wypada coś zrobić albo nie wypada tylko ze względu na to ze się tak przyzwyczaił albo że nauczyli go tak rodzice. Gdy jestem w stanie mu dokładnie wytłumaczyć ze to nie jest wskazane/szkodliwe to i tak się upiera według tego bo to działa. Wiara jest to temat według mnie dość ciekawy, ponieważ uważam wiarę również jako funkcje która jest w stanie utrasować człowieka według pewnych wartości i pokazać mu wzorzec idealny. Nie mówię ze człowiek wierzący jest głupi, lecz nie zauważa tego ze nie ważne jaka będzie zawartość tej wiary Bóg czy Allah zawsze pełni ta samą funkcje. Przez to że odkryłem „tajemnice” wiary nie potrafię w nic uwierzyć, jestem Ateista. Chciałbym właśnie być człowiekiem który nigdy nie pomyślał w ten sposób i żeby Bóg zapewnił mi życie wieczne. Żyło by mi się zdecydowanie łatwiej. Posiadam również stany lękowe związane z przemijaniem i śmiercią. Strasznie przytłacza mnie czas który ucieka, przemija. Ze został nam wyznaczony okres po którym znikniemy wraz z cała swoją świadomością. Uważam ze jestem człowiekiem ze tak to ujmę „nie głupim” mimo tego moje stopnie w szkole są fatalne. Nie widzę sensu uczestniczyć w systemie edukacji tylko dlatego ze nie uczy on niczego pożytecznego z odwzorowaniem na życie codziennie. Jest tylko utartym schematem który działa i jest w stanie przygotować do matury która również nie ma żadnej wartości naukowej, jest tylko ogólnym zbiorem informacji o otaczającym nas życiu w formie roszerzonej której się nie praktykuje i ludzie którzy nie chca tego utrwalać szybko będą w stanie to zapomnieć. Jestem w stanie zrobić awantury jeżeli ktoś nie potrafi rozmawiać, chodź nie uważam się za mistrza retoryki. Przykładem może być wczorajsza rozmowa z moją kobietą gdzie posiedziałem jej ze chciałbym poprawić swoją fryzurę oraz używać kosmetyków a ona ze „wymyślam” i sama chciałaby mieć czysta skórę ( ma cerę potradzikowa) oraz prosty nos. To wystarczyło żeby mnie zirytować i żebym zaczął być toksycznym wobec niej. Ponieważ moj problem nie polega na eliminacji kompleksów tylko na udoskonaleniu czegoś neutralnego. Zrobil się z tego potężny wywód, mam nadzieje ze komuś będzie chciało się to przeczytać, ponieważ czuje ze jest w stanie to wiele zepsuć w moim życiu. Z natury analityka jestem dumny jako indywidualista, lecz w relacjach jestem toksyczny ponieważ nie potrafię się powstrzymać od krytyki. Ludzie nie raz mnie uważają ze medrzca oraz kogoś kto postradał rozumy świata co również jest w stanie mnie wyprowadzić z równowagi, ponieważ wszystko to co mówię jest logiczne i powinno być zrozumiałe i zauważalne dla innych ludzi. Przykro mi ze taki jestem i wolałbym wiedzieć mniej, to bym lepiej spał. Chciałbym być właśnie dzieciakiem ze standardami który nie widzi nic innego poza realizacja życiowa który nawet nie myśli o drugim dnie tylko dzieckiem który nie zastanawia się nad jego sensem i mechaniką. Żyje mi się z tym trudno czuje czasem ze moj umysł jest jak sztuczna inteligencja bez emocji. Która widzi tylko 0 i 1, jest zaprogramowana w ten sposób żeby nie dostrzegać ludzkiego piękna i istoty życia człowieka. W mojej głowie tylko mechanizmy i jak największa bezbłędność.
  12. Część mężczyzn wciąż chce więcej i więcej kobiet. Ci najprzystojniejsi i najsławniejsi są wręcz jak karuzele – co chwila niosą na rękach nową damę, bo dziewczęta same wskakują im do łóżka. Zresztą, każdy głupi potrafi w końcu uwieść i zaciągnąć do alkowy jakąś kobietę, bo panie są dzisiaj głodne miłości bardziej niż kiedykolwiek. Inni mężczyźni wszystko stawiają na jedną kartę i angażują się bez reszty, licząc, że zagwarantuje im to silną stymulację. […] Są dwa wymiary intensywności – częstość i głębia. W obu wypadkach grozi zatracenie i przesyt. Obawiam się, że relacje zawsze prowadzą donikąd, jeśli ich nadrzędnym celem są mocne wrażenia. Można kochać mocno, wręcz drapieżnie, ale ostatecznie chodzi o coś niewysłowionego. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog o specjalności klinicznej, psycholog online, terapeuta przez Skype.
  13. Mam na imię Kinga i mam 28lat. Mój partner ma 36lat jesteśmy razem 3lata od 2lat mieszkamy razem. On od roku pisze z różnymi kobietami podając swój numer telefonu i proboje umówić się z nimi na sex, woli spędzać wolny czas w kasynie lub na rybach lub u znajomego niż że mną. Ciągle kłamie o tym co robi i gdzie był. Gdy proboje z nim porozmawiać że swoim zachowaniem mnie rani i że chcem być ważna a nie dodatkiem do życia, odpowiada że marudzę i się czepiam że na smyczy go trzymam. Mówi że chce bym była jego żona mówi że kocha że jestem tą jedyną planuje nasza wspólne życie do grobowej deski. W łóżku nam się układa idealnie. Ale z drugiej strony mnie rani i wie o tym ale stwierdza że wymyśla. Nie stara się o nasz związek, żyje tak jak by był ciągle sam nie w związku, ignoruje moje potrzeby o swoich nie mówi o problemach również. Co powinnam zrobić rozmawiać z nim tylko jak by zmienił swoje zachowanie? Czy odejść bo on już dawno odemnie odszedł emocjonalnie?
  14. Dzień dobry. Dzisiaj odebrałam telefon od członka rodziny z prośbą o dużą pożyczkę. Ta osoba już ma opóźnienie kilka dni ze spłatą i nie śpi po nocach ze strachu przed komornikiem. Osoba ta uzależniona jest od hazardu. Kompletnie nie wiem co zrobić bo mam pieniądze, ale chciałabym ją skłonić do terapii. Wiem, że samo pożyczenie pieniędzy nic nie pomoże (ta osoba boryka się z hazardem przynajmniej od 10 lat). Chciałam się skonsultować na infolinii dla osób uzależnionych co zrobić, ale numer nie działa. Moje pytanie brzmi czy jest sens pożyczać pieniądze pod warunkiem leczenia? A jeśli leczenie to co zaproponować takiej osobie? Ośrodek raczej nie wchodzi w grę, bo ta osoba jest jedynym żywicielem rodziny, ma malutkie dzieci i musi pracować. Dziękuję za pomoc
  15. Cześć. Zastanawiam się nad jednym faktem , może to wyda Wam się dziwne ale nurtuje mnie pewna kwestia i bardzo liczyłabym na pomoc. Otóż jestem z partnerem 1,5 roku ,jest ode mnie 12 lat starszy. Chociaż mentalnie zachowuje się jak nastolatek. Mam 22 lata jest moim pierwszym partnerem. Zauważyłam ,ze na instagramie obserwuje dziewczyny które są skąpo ubrane , wyginają się przed lustrem i maja strasznie wyzywające pozycje i stroje. Mówi,ze się przebierają za cosplayer i to stroje mu się podobają a nie one. Chociaż większość pozuje tylko i wyłącznie z bielizna , rzadko która jest przebrana za kogoś, czytałam o tym. Dla mnie to ewidentnie oglądanie zdjęć pornograficznych gdzie dziewczyna pozuje kuso w bieliźnie lub bez i wygina się na wszelkie sposoby do lustra. Weszłam na jedną nawet i wyświetlił mi się jej Twitter ( kręciła filmiki porno) strasznie mnie to wstrząsnęło i czuje się jakoś mniej atrakcyjna. Czuje się po prostu dziwnie . W ogóle niedowartościowana ,brzydka itp. Kochamy się w sumie kiedy on ma ochotę. Czuje się z tym bardzo złe . Jestem zadbana osoba,szczupła , ćwiczę , zdrowo się odżywiam a ostatnio przy nim i chyba bardziej przez to co zobaczyłam czuje się strasznie. Mam się czego obawiać ? Czy to moje wymysły ? Czy to raczej normalne ? Czuje,ze mu nie wystarczam i musi przeglądać „gołe dziewczyny” i przez to czuje się zle sama ze sobą i nawet nie mam ochoty się z nim kochać. Proszę doradźcie mi coś, dzięki!
  16. Witam, moim problemem jest moje małżeństwo. Od 6 lat jestem w związku małżeńskim mam dwoje dzieci. Mąż uważa że starszy syn (6l) jak to on mówi "nie da się lubić" syn jest super dzieckiem. Ma chumorki i swoje zagrania jak inne dzieci, bywa marudny , zrzedliwtly czasami ciężko zlto wytrzymać stara się stawiać na swoim (najczęściej chodzi o granie na kom lub oglądanie yt) nie ma tego nie wiadomo ile pół godziny dziennie, bajki ograniczone a mąż ciągle się go czepia. Syn jest bojacy, kazd wysokość go przeraża. Ja go rozumiem bo sama nie jestem zwolenniczką wysokosci. Mąż się z niego nasmiewa, wyzywa od dziewczynek itd. Z tego powodu jest dużo kłótni. Syna porównuję do siebie powtarza ciągle " ja w jego wieku robiłem to i to a on nie potrafi" ciągle obarcza mnie wina ze syn jest taki nie poradny. Mąż chce wszystkich kontrolować a jak coś nie wyjdzie to moja wina. Ciągle coś się dzieje.. Ja już nie mam siły jak mu tłumaczyć że szyb potrzebuje ojca a nie tyrana. To jest jeden problem a jeszcze jest drugi. Mieszkamy u rodziców męża mamy dwa małe pokoje i reszta wspólna. Mąż nierozmawia z matka już rok, poklocili się jak robiliśmy remont w pokoju bo tesciowej coś nie pasowało że tv duży kupiliśmy w końcu a patrzylismy przedtem w 16cali tv. I meble zmieniliśmy i wg. Mąż zapalony gospodarz chce odziedziczyc gospodarstwo i z tego cała afera że on z tad nie pójdzie a ode nie wymaga dziwnych rzeczy. Chcę zebym z teściową nie rozmawiała, ciągle się o to awanturuje, przyjedzie ktoś przeszkadza że usiądę i porozmawiam jak człowiek kiedy dzieci pójdą do kuchni czy co kolwiek. Według niego najlepiej by było żebym z nikim nie rozmawiała tylko z nim. Taka kłótnia była wczoraj, przyjechała jego bratowa i rozmawiałam, z nią w kuchni ( oczywiście mąż jej nie lubi jak wszystkich że swojej rodziny) jak to zobaczył że jeszcze jest teściowa zrobił A wanture mi i się nie odzywa. Zaraz nie chce jesc nie przychodzi na sniadania czy obiady, sam czasem wezmie coś po cichu żeby nikt nie widział a tak to nie będzie nikt jadł, lhbj się wtedy napić jak się jakiś problem, ciągle uważa że on ma rację i niikt inny. Nawet podczas takiej kłótni ktroa trwała kilka dni bo się nie odzywał a jak on się nie odzywał nie chodziłam i go nie prosiłam. Później sprawdzam jego telefon a on czytał o opowieszeniu się czy to boli, jak wygląda taka śmierć itd. Już drugi raz to zauważyłam. Zapytany o to nic nie odpowiada. Nie niewiem co. Zkim zrobić. Nie chcę się wyprowadzić od rodziców a ja już dłużej z nim nie mogę wciąż w kłótni zycc....:(
  17. Dzień dobry. Mam 43 lata. Jestem w związku małżeńskim od 12 lat. Mamy dwoje dzieci w wieku 8 i 2 lat. Dzieci adoptowaliśmy. Od wielu lat zmagały się z kryzysem. Jestem artystą, osobą o dużej wrażliwości. Bardzo łatwo mnie zranić. Kłótnie w rodzinie to codzienność. Wysłuchuję często jakim jestem nieudacznikiem. Mam stałą pracę, poza tym staram się pomagać w domu. Wiem, że moja żona często czuję się zmęczona. Mamy trudnego syna z przeszłością w domu dziecka. Słyszałem kilkukrotnie o tym, że gdyby nie dzieci to nie bylibyśmy razem. Niedawno poznałem w pracy koleżankę. Jest to osoba, która (w końcu) wierzy w to co robię, w moje pasje. Byliśmy na wyjeździe integracyjnym. Okazało się, że mamy podobne zainteresowania, poczucie humoru itd. Potem zapytałem przez Facebook czy mogloby coś być między nami. Dostałem odpowiedź, że nie. Poradziłem się osoby znajomej i wykasowałem tę dziewczynę z grona znajomych z Facebooka. Kolejnego dnia w pracy ona była bardzo smutna. Unikała kontaktu wzrokowego. Ponownie przywróciłem i znowu zaczęła się uśmiechać, żartować. Rozmawialiśmy na tematy poboczne. Potem było spotkanie firmowe kiedy to czuliśmy się, jakbyśmy byli sami. Usłyszałem od niej, że życie jest cyniczne. Nasze dłonie spotykały się. Dodam jeszcze, że i psychicznie i fizycznie bardzo podoba mi się. Kilka dni później po spotkaniu już nie pracowała. Podobno z przyczyn finansowych. Wie, że mam rodzinę, ale wie też, że mam też kryzys w małżeństwie. Różnica wieku jest spora bo 17 lat. Trudno poradzić mi sobie z uczuciami. To już trwa 1.5 miesiąca. Mam problemy z koncentracją i ze snem. Trudno mi myśleć racjonalnie. Nie wiem, czy ze strony tamtej dziewczyny było to tylko chwilowe zauroczenie? Czasem piszemy coś do siebie, rzadko. Proszę o jakąś radę. Pozdrawiam.
  18. Witam. Jestem tu nowa. Mam 24 lata, pracuje w jednej firmie z moim partnerem. Jesteśmy razem od 8 miesięcy a ja jestem na wykończeniu. Otóż mój luby leczył się na depresję. Przez leki, seks był... Beznadziejny? Ale jest cudownym człowiekiem, więc postanowiłam poczekać az odstawi leki. Gdy to się stało poprawa była tylko na chwilę. Seks jest dla niego stresem. Chodzi do seksuologa, póki co za krótko by cokolwiek ruszyło do przodu. Teraz kolej na mnie. Póki myślałam ze to przez leki, cierpliwie czekałam. Teraz, czuje się strasznie. Nieatrakcyjna, tak jakbym go nie pociągała. Rośnie we mnie złość, żal że dobrze wiedział że ma problemy z seksem, wiedział co przeszłam (ex zdradził mnie z babą w wieku mojej matki!) a mimo to wszedł do mojego życia. Boje się powiedzieć ze mam ochote na seks bo to nakręca spiralę. On się stresuje ze musi, jak się stresuje to nie wychodzi itd. Nie mogę być sobą, żadnych sprośnych tekstów, cokolwiek nie zrobię, nie uda mi się go podniecić. To mnie tak dobija.. Każda próba rozmawiania z nim kończy się jego smutkiem a co za tym idzie pogorszeniem w sprawach lozkowych. Jestem w zamkniętym kole. Nie umiem już udawać ze jest ok i ze jestem wyrozumiała. Mam swoje potrzeby. Nie czuje się atrakcyjnie gdy w żaden sposób nie działam na faceta. Jesteśmy młodzi, 3 razy w miesiącu to jednak dla mnie zdecydowanie za mało. Moje poczucie własnej wartości leży...
  19. Witam. Jestem 19-nastoletnią uczenincą szkoły kosmetycznej. Rok temu poznałam swojego narzeczonego, który ma 31 lat. W sumie od samego poczatku wiedziałam, że ma żone i 3 dzieci, ale postanowiłam że i tak chce z nim byc. On pokazał mi inny świat, zabierał do najlepszych restauracji, na czeste wycieczki za granice i pomagał mi finansowo. Nigdy nie dawał mi odczuć tego, że ma żone i twierdzi że między nimi już dawno wygasła chemia. Mamy wspólne mieszkanie, ale on i tak wraca zawsze na 2 dni w tygodniu do żony i dzieci, a ja wtedy dostaje nerwicy, pomimo zapewnień, że śpi na kanapie i robi to tylko i ze względu na dzieci. Ostatnio często się kłócimy i to on jest glównie osobą która prowokuje. Ciągle słysze od niego wyzwiska kdy się kłócimy i pare razy mnie uderzył. Jak zwykle ja musiałam na koniec przepraszać i prosić o wybaczenie. Gdy się nie kłocimy nosi mnie na rękach i robi dla mnie wszystko, ale pomimo tego i tak ciągle robi mi wyrzuty, że wszystko robię źle. Czuje się wiecznie nie zbyt dobra dla niego. Nie moge wychodzic sama z domu w miejsca publiczne takie, jak restauracje czy chociażby wesołe miasteczko. Jedynie w role wchofzi sklep i siłownia. Nie pozwala mi na malowanie się gdy sama wychodzę i moje ciało ma być wiecznie zakryte, nawet jak wychodze z nim. Nie raz porwał mi ubrania i uderzył. Nadal jest tak, że w sumie dostaje co chce bo on nie należy do najbiedniejszych i nie wyobrażam sobie teraz chodzenia do pracy i liczenia każdego euro. Mimo to powoli tracę cierpliwość, kocham go ponad wszystko ale chce miec go tylko dla siebie i nie zyc w ciągłej zazdrosci. I te jego ciągłe uwagi, że robie wszystko źle też mnie powoli wykańczaja. Co mam robic?
  20. Hej mam 25 lat. Jestem mężczyzną. Razem z narzeczoną jesteśmy 8 lat. Mamy bardzo trudny okres. Od 7 miesięcy są same kłótnia A od 3 jest w ciąży i to jeszcze bardzie pogorszyło nasze relacje. Nie potrafię już znaleźć sensu dalszego istnienia. Próbuje naprawiać związek robić kompromisy, leczy co 2 dzień słyszę od niej że nie staram się dla niej. Cały czas jak krzyczy używa przeklens i wyzwisk. A za kilka godzin przychodzi i mówi że nic się nie stało bo ja tylko nerwy ponoszą. Zaczęła od dłuższego czasu mówić mi że nie zobaczę dziecka bo dla niej się nie nadaje jako ojciec. Przy wizycie na badanie przyszłego naszego dziecka mówi przed drzwiami że ja tam nie wiem że bo moja obecność ja denerwuje. Zaczyna opowiadać innym zmienione wersje naszych kłótni nie mówiąc o tym że zaczęła mnie w czasie kłótni bic. Nie wiem czy że mną już jest coś nie tak. Pytanie mam czy dalej można naprawić ten związek? Czy jest na to szansa i w jaki sposób bo do narzeczonej czuje uczucie ale to już nie miłość.
  21. Witam jestem mężczyzną mam 21 lat, Od bardzo dawna czuje, że mam problem z którym sobie nie radze. Czuje wielkie ograniczenia związane z moją osobą, pracą życiem, z głową też. Niczego nie ogarniam, w pracy ciągle popełniam mnóstwo błędów, mimo że umiem robić dane rzeczy zawsze się zamotam, nie radzę sobie też ze stresem. W codziennych sytuacjach także się to dzieje, gubie się w najprostszych czynnościach, bardzo często błahych. Czuje że przez to jaki jestem nic nie osiągne bo widzę w jakim kierunku to idzie. Czuje że coś jest ze mną nie tak, czyje jakąs blokade w głowie której nie mogę się pozbyć, mam wrażenie że to przez to nic mi nie wychodzi, wystarczy że zaczynam nad czymś myśleć jak coś zrobić choćby prostą rzecz a zazwyczaj i tak zrobie to źle, mam wrażenie że to przez tą blokade, na chłodno nigdy nie podjąłbym takich decyzji jak np w danej chwili, Nwm co to ale bardzo chciałbym wiedzieć co to jest i spróbować to zmienić, mam wrażenie że to wszystko przez tą blokadę ale nie wiem czym to jest spowodowane, może to być jakieś zaburzenie czy coś na podobe?
  22. Witajcie! Mam 24 lata i nigdy nie byłem w stałym związku. Zazwyczaj każda relacja kończyła się po kilku spotkaniach. Dużo w tym było mojej winy, ponieważ miałem (mam) masę kompleksów. Nie czuję się w pełni wartościowym facetem przez co tylko na początku wszystko było dobrze, ale gdy relacja miała nabierać rozpędu. Ja po prostu się bałem i hamowałem trochę to wszystko. Do sedna sprawy. Z racji tego iż brak mi było drugiej osoby. Popadłem w częstą masturbację. Teraz mam problem z erekcją. Odłożyłem trochę pieniędzy i zacząłem chodzić do prostytutki i troszkę się poprawiło, Choć nadal jest słabo. Ale i tak czuję się bardzo samotny. Z jednej strony nie stać mnie na częste spotkania z prostytutką. A z drugiej strony czasami tak po prostu chciałbym się koło kogoś położyć, przytulić, porozmawiać. Nie mam jakiś potrzeb wyżalania się jakieś dziewczynie ze swoich problemów. Bardziej chodzi mi tutaj właśnie o fizyczny kontakt z drugą osobą. Interakcje z drugą osobą typu wspólne spanie, przytulanie, rozmowa bez pośpiechu itp. Pewnie to wygląda słabo, ponieważ jestem facetem. Aktualnie mam dużego doła i moja samoocena równa jest zeru. Chciałbym wykupić sobie chociaż jakąś relację z kobietą, ale pomimo tego iż często pracuję siedem dni w tygodniu nie stać mnie na opłacenie takiej relacji. Z tego co wiem, to niektórzy faceci są skłonni zapłacić dziewczynie za taką relację nawet 3-4 tysiące miesięcznie. Jak przyzwyczaić się do ciągłej samotności aby nie popaść w obłęd? Pozdrawiam!
  23. Witajcie jestem młodą osobą 19 lat mój problem polega na tym ze ogólnie jestem meska. Zauważyłam że ogólnie nie jestem kobieca nie lubię jak ludzie odbierają mnie za kobieca. Np nie chce mieć męża dzieci ponieważ wtedy będę odgrywac damska rolę a ja wolę być jakby neutralna, nie lubię też jak ludzie mówią do mnie dziewczynka itp. Ogólnie kobiece zwroty. Ogólnie jak włożę sobie sukienkę szpilki to niby ok ale czuje się w tym i tak mesko. Tak naprawdę od 3 lat mama problem ze swoją tozsamosci plciowa i nie potrafię stwierdzić kim jestem to wszystko zaczęło się od obejrzenia filmu o osobie transseksualnej wydaje mi się ze przed tymi myślami wszystko było okej. Z jednej strony jak myślę kim jestem to nasuwa mi się w głowie ze kobieta ale mam wątpliwości właśnie dlatego ze jestem meska no i przejawiam takie zachowania jak wyżej. Co o tym myślicie może ktoś z was miał podobnie, czy da się coś zrobić żeby być i czuć się bardziej kobieco ?
  24. 3 lata temu poznałam przez internet mężczyznę starszego od siebie o 12 lat obcokrajowca, innego wyznania, rozwodnika (twierdził, że z jej winy). Ja mam 43 on 54 lata. Sprawił, że zakochałam się w nim. Dużo rozmawialiśmy na różne tematy, aż doszło do sytuacji kiedy zaczęliśmy uprawiać wirtualny seks. On nie krył, że miał wcześniej wirtualne partnerki, ale nigdy nikogo do niego nie zmuszał i nie krył, że jest drugi raz żonaty. Ja byłam "inna" i prosił, żebym nie oceniała go na podstawie jego przeszłości. Przede mną romansował z kobietą z mojego miasta. Żona odkryła ten romans i mało nie doszło do kolejnego rozwodu. Czegoś brakowało mi w moim życiu, ponieważ weszłam w tą relację jak w masło. Faktycznie zachowywał się jak zakochany. Robił mi awantury, kiedy dowiadywał się, że kochałam się w mężem. Zawsze czekał, aż ja będę uprawiać seks z mężem, potem on w ramach rewanżu robił to samo z żoną. Obrażał się, znikał, stawał się zimny. Rozliczał mnie, że to o czym piszemy ma być tylko nasze i przepytywał mnie ze wszystkich szczegółów (chodzi o seks). Kiedy złość mu przechodziła, znowu było cudownie. Wiem jak to brzmi, ale dałam się wciągnąć w ten układ, ponieważ już coś do niego czułam. Po jakimś czasie jego żona przyłapała go na rozmowie ze mną na fb. Stał się znowu zimny. Pisaliśmy dalej, ale opanował sytuację w domu, znowu zaczął być czarujący i nasza znajomość kwitła dalej. Potem zerwał znajomość, bo znowu zaczął mnie przepytywać z życia intymnego i coś mu nie spasowało, stwierdził, że złamałam umowę i nasze ustalenia. Potem kolejny raz pogodziliśmy się, ale mnie ta huśtawka wykańczała, bo byłam zakochana. W międzyczasie wydał córkę za mąż, ala strasznie źle znosił tą sytuację, musiał dodatkowo kontaktować się byłą żoną. W zimie dowiedziałam się, że bierze leki antydepresyjne. Znajomość trwała, ale kiedy 3 miesiące temu znowu obraził się o seks, zaczął być trochę inny, bardziej zlośliwy. Polubił zdjęcia swojej poprzedniej wirtualnej partnerki, stwierdził, że będzie kochał się z żoną kiedy chce, że ja mogę robić z mężem co chcę. Odwrócił sytuację o 180 stopni, ale nadal pisaliśmy, mimo, że mnie ranił. Tydzień temu jego obecna żona wyjechała na półtora miesiąca do swojego rodzinnego kraju. On w euforii oznajmił mi to i dodał mój numer w telefonie, zacżęliśmy trochę rozmawiać na whatssap. Cieszył się, że czuje się wolny i teraz będziemy mieli wiele dni na rozmowy (skype, messenger). Faktycznie widzieliśmy się kilka razy na skype. Z dnia na dzień stał się zimny. Powiedział, że żona stwierdziła, że widziała go online i zaczęła zadawać wiele pytań. On przemyślał sprawę i chce to wszystko zakończyć. Skasował konto fb, skype i zamknął adres email, którego używaliśmy. Wcześniej stwierdził, że nie będzie czekał, ąż wybuchnie skandal. Żona nigdy nie mówiła nikomu, kiedy przyłapała go z moją poprzedniczką, a później ze mną. Twierdzi, że cały czas coś podejrzewa i ostrzega go w każdej rozmowie. Teraz boi się, że ona kolejny raz odkryje całą sytuację, i cała jego rodzina się dowie. Ja czuję się okropnie. Nie mogę sobie poradzić ze swoimi emocjami. Wiem ja głupio brzmi ta historia, ale strasznie namieszał mi w życiu. Teraz z dnia na dzień zniknął. Ja nie umiem sobie przetłumaczyć, że tak będzie lepiej, bo sama mam rodzinę, którą bardzo zaniedbałam. Cierpię, bo złamał mi serce.
  25. Mam 30 lat.... poznałam „wspaniałego „ mężczyznę który mieszka w USA . Przyjechałam tu dla niego i pobraliśmy się ... wystarczyło 5 miesięcy żeby zamienił się w potwora .... rzada ode mnie seksu , żebym była Kura domowa , na każdym kroku krzyczy i poniża . Przy znajomych udaje super męża ... nie mam tutaj do kogo zwrócić się o pomoc . Wcześniejsza partnerka oskarżyła go o przemoc domowa, jednak on twierdził ze to wAriatka .... chce się z nią skontaktować i dopytać co tak naprawdę się działo jednak boje się ze ona powie mojemu mężowi który wyżyje się na mnie .... jestem wykształcona , podobam się mężczyznom i pochodzę z dobrego domu , w którym liczą się wartości i szacunek ...

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.