Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'mania'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 49 wyników

  1. Witam, mam 32lata jestem mama 4 letniego syna. Z jego tata byłam 5 lata i rozeszliśmy się. Po 1,5 r postanowiliśmy wrocic do siebie. Mój partner nagle zaczal interesować się moja przeszłością i zaczal ja rozdrabniać od mojego 17r życia. Uważa ze jestem patologia bo jak mogłam chodzic na imprezy , pic na nich czy popalać papierosy. Pyta o moich byłych chłopaków, jak mowie ze miałam jednego to nie wierzy. Policzył razem z kolegami których zaprosiłam na wesele czy jakaś imprezę czy tylko się spotkałam koleżeńsko ze miałam 22 facetów. Nie dociera ze to tylko znajomi przez 17 lat i nic mnie z nimi nie łączyło. Nie dociera ze kolega z klasy, podwórka czy spotkania z portalu randkowego gdzie tam go poznałam . Mówi ze mam straszna przeszłość i nie mam szacunku do samej siebie. Kiedy mnie obraził słownie to nie chciałam Zebt mnie przytulił dotykał a jego pani psycholog powiedziała ponoć ze mam problem psychiczny ze sobą.
  2. Witam jestem studentką pierwszego roku w nowym mieście. Od paru lat chciałam wyjechać z rodzinnego miasta i zacząć swoje życie od zera. Z jednej strony ciężko mi było wyjechać i zdystansować się od dawnego życia. Byłam w paru toksycznych relacjach (ojciec, przyjaciółka, chłopak) ,miałam żal do tych osób i czułam ,że przy nich nigdy nie będę mogła się rozwinąć. Jestem nadmiernie wrażliwą osobą na swoim punkcie przez co często staram się udowodnić otoczeniu ,że jestem wystarczająco dobra. Kiedyś myślałam ,że tylko dążenie do perfekcji zapewni mi podziw ze strony innych i może ktoś obdarzy mnie uczuciem. Często zmienia mi się humor- jednego dnia jestem zabawna, otwarta i pełna entuzjazmu ,aby innego dnia płakać i przeżywać jakieś nieistotne rzeczy. Za mocno się wczuwam w dyskusje i kiedy pod wpływem emocji powiem coś nieodpowiedniego czuje się zawstydzona przez resztę dnia. Wiem ,że moje zachowanie staje się z roku na rok coraz bardziej niepokojące i częste ,co mnie przytłacza. Dawniej byłam zupełnie inną osobą.Chciałabym się zapytać co to może oznaczać? Czy może być to związane z tym ,że od paru lat wiele osób mnie zawiodło i zraniło moje uczucia? Czy to po prostu moja wrażliwa natura powoduje takie zachowanie? Albo to już jakaś choroba? Z góry dziękuje za odpowiedź.
  3. Mam 22 lata, pisze tu ponieważ boje się ludzi. Chciałabym podjąć prace ale się boje ze będę wyśmiewana, krytykowana bądź jakkolwiek niemiło traktowana. Raz już pracowałam i za każdym razem gdy rozmawiałam z szefem to strasznie się pociłam, zapominałam co mówi ze strachu. Nie wiem dlaczego się tak dzieje, od dziecka mam problemy z kontaktami z ludzmi, nie potrafiłam z nimi rozmawiać, Wydawało mi się ze zawsze mówiłam jakąś głupotę co skutkowało ze byłam czasem wyśmiewana. Nie wiem może to moje problemy z dzieciństwa ponieważ byłam tez molestowana przez wujka a mama nic z tym nie zrobiła i przez to stałam się takim wyrzutkiem albo że mama czasem za dużo piła. Boje się nawet gdziekolwiek wyjść by nikt na mnie pogardliwie nie patrzył. Mam tez taki problem ze niektóre rzeczy musze sprawdzać kilka razy np. czy gaz jest zakręcony albo czy okulary położyłam na miejsce dotykam cos kilka razy bo wmawiam sobie ze cos strasznego się stanie a mam tego już dość a nie wiem jak z tym walczyć. Boje się iść normalnie do psychologa bo może zbagatelizuje moje problemy i powie ze jestem leniem czy cos i nawet nie wiem jak bym miała mu zacząć mówić. Możecie mi coś poradzić?
  4. Mam 21 lat i jestem studentką. Mam dobre relacje z rodziną i znajomi. Dobrze radzę sobie na studiach. Jednak niepokoją mnie towarzyszące mi od kiedy pamiętam bardzo silne, wręcz obsesyjne fascynacje postaciami fikcyjnymi. Z wiekiem jest w nich coraz więcej wyobrażeń miłosnych i erotycznych. Aktualnie "dręczy mnie" fascynacja postacią Jack'a Sparrow'a (sny erotyczne powtarzają się kilaka razy w tygodniu i są bardzo realistyczne). Fascynacja ta trwa od około 2 miesięcy i zdaje się "przybierać na sile". Mam trudności w nawiązywaniu rekacji z innymi (radzę sobie z tym, ale stresuje mnie to) i często kiedy jestem sama zamykam się w swoim świecie. Panuję nad ty na tyle, żeby normalnie funkcjonować. Fascynacje te jednak nadal mnie niepokoją. Nie czuję potrzeby wchodzenia w prawdziwy związek. Z czego to może wynikać? czy może to być tylko kwestia tego, że od zawsze ma bujną wyobraznie? Czy może to miec związek z zaburzeniami neurologicznymi (epilepsja)?
  5. Witajcie, postanowiłam opisać na tym blogu moją historię, ponieważ nie wiem już jakie podejmować kroki, co czynić dalej. Mój narzeczony obsesyjnie twierdzi, że interesują mnie i inni mężczyźni, że zdradziłam go w przeszłości. Ostatnio "oberwałam" za to, że stałam pod toaletą czekając na swoją kolejkę, podobno czekałam tam na jakiegoś faceta, dodam, że jestem w 6 miesiącu ciąży, więc naprawdę nie ogarniam w jaki niby sposób miałabym go zdradzać. Na co dzień jest cudownym człowiekiem, do momentu kiedy właśnie mu tak nie "odwali". Największym problemem jest jednak to, że nałogowo twierdzi, iż go nie Kocham, w kółko to samo, nie słyszę nic innego. Nie sądzę bym postępowała źle, nie sądzę również bym przestała mu okazywać swoją miłość. Potrzebuję pomocy, może ktoś z was doradzi mi cokolwiek. Z góry dziękuję za każdą wskazówkę!
  6. Dobry wieczór, jestem w cudownym związku z facetem od dwóch lat. Od roku mieszkamy razem i niestety odwiedziłam się, że równomiernie będąc ze mną spotykał się z kimś innym. Nie wiem czy dochodziło miedzy nimi do stosunku, ale sam fakt, że to urywał mnie przeraża. Teraz jest między nam naprawdę super, ale przeczytałam jego stare wiadomości i stąd mój ból i smutek. Czuję, że zniszczył w ten sposób moje wspomnienia. Bo wszędzie teraz widzę ją. Nadal utrzymują kontakt , co prawda sporadyczny, ale zawsze jakiś.Boli mnie to, choć on mówi, że dla niego to tylko koleżanka i ma m paranoje. Do tej pory u nas w domu jest jej karton z rzeczami, chciałam go wyrzuci, jednak nie potrafię bo wiem, że te rzeczy nie należą do mnie i on powinien to załatwić. On ciągle mówi że jej to odeśle, ale tego nie robi twierdząc ze zapomina o takich pierdołach. Wkurza mnie to Starznie , bo wydaje mi się ze on to trzyma żeby mieć z nią kontakt. Czuję jakbym miała naprawdę jakąś paronoję. Widzę ze on mnie kocha, robi dal mnie wszystko, jest cudowny, a mimo to ja ciągle czuje zazdrość. Wynajduję ciągle jakieś rzeczy żeby pokazać mu jak złe się zachował. Rujnuję tym każdą miłą atmosferę. Jak ma sobie z tym poradzić?
  7. Prosiłbym o odpowiedź ekspertów jeśli można bo jak już tutaj opisuje moje problemy i różnorakie kłopoty jakie dotyczą mojej osoby . Mam takie pytanie czy filmy z gatunku Horror czy Thriller też wpływają na psychikę dorosłej osoby czy tylko na dzieci ? Bo lubię dużo oglądać horrorów z racji że nie pracuje i jestem bezrobotną osobą .Co mnie tutaj interesuje bo zawsze mnie w domu domownicy mówili że jak mogę patrzeć na krwawe filmy gdzie jest dużo bestialstwa i jakiś scen sadyzmu ? Tak zgodzę się że nie każdy powinien takie filmy oglądać i po nie sięgać ale przecież nie jestem kimś kto bierze przykład z filmu który ogląda .Ja to traktuje jako rozrywkę i tylko spędzenie czasu nie wiem co mnie się podoba w horrorach gdzie są jacyś psychopatyczni mordercy z siekierami lub tasakami mordujący gdzieś na skraju lasu nastolatków .Nie wiem czemu tak lubię oglądać takie filmy gdzie jest jakiś seryjny morderca w masce z nożem w ręku .Jednak lubię ten gatunek chociaż moja mama czy też dziadkowie albo i wujek nawet nie podobało się im że mam same horrory nawet takie o duchach jakieś demony jakieś zjawiska paranormalne jakieś diabelskie opętania że jak mogę na to patrzeć na jakieś wampiry i inne tam zjawy że to przecież rujnuje psychikę i wypacza umysł .Tak zgadzam się ale jak się tym zacząłem podniecać to byłem już osobą w miarę dużą nie miałem 5-13 lat że mnie to wypaczy psychikę .Zresztą kiedyś oglądałem jakieś chore filmy grozy i mnie się nie podobały takie naprawdę sadystyczne i bestialskie .Lubię kino grozy ale nie przesadzając że tam jakoś bardzo tną kogoś albo ćwiartują nie że mnie to sprawia przyjemność albo podnieca mnie taki widok .Jakoś lubię oglądać takie filmy gdzie mordują kogo popadnie i są ci zabójcy niezniszczalni albo giną i powracają z martwych w kolejnej części filmu .Jakoś zawsze podobały się mnie takie postacie i zbierałem takie filmy typu Piątek 13 albo Halloween czy Koszmar z ulicy wiązów może tutaj psychologowie eksperci znają te filmy bo to znane popularne serie grozy .Co jeszcze nie boje się takich filmów nigdy nie miałem lęków albo strachu że w nocy nie mogłem spać jak oglądałem jakiś horror krwawy .Na pewno nie podobają się mnie filmy jak oglądałem jakieś typu Ludzkiej stonogi bo to naprawdę było sadystyczne i chore kino .Mogę obejrzeć ale takie coś co nie bardzo jest ohydne .Chociaż do tej pory pamiętam jak mama moja załamywała ręce jak oglądałem piątek 13 i mnie się podobała postać głównego bohatera w masce hokejowej .Ale mówię szczerze nigdy bym nie zabił przecież nikogo i mówiłem mamie zawsze że mamo to tylko film i fikcyjna postać i gra aktorska jednak nie wiem do tej pory co mnie ciągnie do takich filmów i dlaczego to lubię oglądać bo widok zabijania kogoś siekierą albo piłą spalinową nie bawi mnie ani nie podnieca jak na to patrzę .Czyli nie mam jakiś skłonności że jak jakiś maniak co lubi rzeźnie albo widok krojenia ciał .Jednak lubię to oglądać no może nie takie przesadzone filmy ale jednak coś mnie ciągnie do tego gatunku .Znowuż moja mama mówi że ona nie może na to patrzeć i nie może nawet znieść tych filmów gdzie są takie postacie i że ja to mogę nawet kupować w markecie .Tak rozumiem jej reakcję ma rację że takie filmy dzieci nie powinny oglądać ale jak ktoś jest dorosły i ma lat więcej już a nie jest 10 latkiem czy jakimś nawet 8 latkiem ? bo jakbym miał 8 lat to rozumiem że mogę mieć wypaczony umysł od widoku filmu takiego jak Piła .Czy jednak mężczyzna około 30 może mieć psychikę zrytą filmami grozy gdzie są seryjni mordercy?
  8. Potrzebuje porady profesionalisty, bo problem jest zbyt skomplikowany by znaleźć rozwiązanie problemu w google. W skrócie chodzi o prawdopodobieństwo mitomani, plus możliwość zdrady, plus możliwość posiadania kilku osobowości. A chciałbym się dowiedzieć, po przedstawieniu kilku faktów, czy moja partnerka jest chora czy po prostu jestem szczeblem w jej karierze... 🤔😔
  9. dzień dobry. Mój 19-letni syn mieszkający ze mną zdradza w zachowaniu zespół cech odbiegający od przyjętych norm. Są to przede wszystkim kompulsywne zachowania, werbalne i niewerbalne, np częste mycie rąk, obsesyjne powtarzanie opowieści o przeżytych wydarzeń bądź obawach o nowe sytuacje które mają nadejść. Trzyma swoje przybory higieniczne w pokoju, i każdorazowo wynosi je do łazienki, zamyka drzwi od pokoju na klucz, nawet przy wyjściu do kuchni. Widać też strach przed nowymi rzeczami, każdą sprawę musi mi opowiedzieć bądź się poradzić. Dzwoni do mnie żeby poinformować o wykonaniu najprostszej czynności, np odkurzanie. Jest tych drobnych spraw sporo, nie wszystkie dam radę opisać. część z nich powtarza się już od etapu dzieciństwa. Poza tym syn nie sprawia kłopotów wychowawczych, nauka w technikum idzie mu dobrze, ma też grono znajomych którzy go akceptują. Jest jednak dziecinny, niedojrzały emocjonalnie. Próby konsultacji psychologicznych w przeszłości były, postawione zostały sprzeczne diagnozy. Obecnie od czasu dojrzewania konsultacja czy też leczenie są niemożliwe ze względu na kategoryczny sprzeciw syna. Syn zdaje sobie sprawę ze swoich dziwacznych zachowań, jednak przez lata pozwalałam mu na nie, bez kategorycznych posunięć. Proszę o informację, czy powinnam teraz na własną rękę podejmować próby zmiany zachowania syna, informować go na bieżąco że jego zachowania są dziwaczne i męczące dla otoczenia, czy pozostawić sprawy tak jak są obecnie.
  10. Witam, jestem 25 letnią kobietą i od pewnego czasu cierpię na zupełną bezsilność. Nie wiem nawet jak mam opisać mój stan. Wszystko zaczęło się od śmierci rodzica. Następnie gdy zaczęłam sobie z tym w jakikolwiek sposób radzić, próbować nie myśleć pojawił się inne problemy. Mam kochającego mężczyznę i zaczęłam szukać dziury w całym, opowiadać mu całą swoją, nie zawsze dobrą przeszłość. Nie chciałam tego robić ale czułam silną potrzebą wewnętrzną, czułam tzw uścisk w żołądku i roztrzęsienie gdy wiedziałam, że on czegoś może nie wiedzieć. Gdy jeden paskudny temat wyszedł mi z głowy, przychodził następny. Następnie zaczęły się problemy w pracy. Wszystkie problemy zaczęły mnie przygnębiać i wszystko przestało mnie cieszyć. Ostatnim czasem mieliśmy ochotę z Ukochanym trochę się wyluzować i poszliśmy do baru na kilka drinków. Niosło to za sobą takie konsekwencje, iż po prostu nie pamiętam co się działo i bałam się, że zdradziłam Ukochanego. Mój Ukochany zapewniał mnie, iż nic takiego absolutnie nie miało miejsca i cały czas kontrolował sytuację, że nie odstępował mnie na krok. Chwilowo uwierzyłam, ale następnie później przypominam sobie twarzy jego brata, który po prostu przechodził i przywitał się z nami. Wmówiłam sobie, że to na pewno z nim go zdradziłam, chociaż nawet nie miałam podstawy aby tak myśleć, żadnej i nie mogę się pozbyć tego typu myśli. CO mam w tej sytuacji zrobić? Nie potrafię się na chwilę obecną cieszyć niczym. Uprzejmie proszę o pomoc w tej sprawie i rady abym wiedziała co robić dalej.
  11. Witam, Mam 25 lat. Moje problemy z samą sobą zaczęły się już we wczesnym dzieciństwie. Pochodzę z rodziny, w której był alkohol, przemoc fizyczna i psychiczna. Sądziłam, że po rozwodzie rodziców i wyprowadzce z domu do innego miasta na studia, będę wiodła nowe, spokojne życie, ale nie. Jestem w 6-letnim związku, mój partner ma problem z uzależnioniem od gier komputerowych. Z roku na rok zaczęło mi to coraz bardziej przeszkadzać, bo mam wrażenie, że zamiast iść do przodu stoimy w miejscu. On w każdą naszą sprzeczkę i kłótnie angażuje osoby trzecie, zwłaszcza swoją mamę co z kolei pogorszyło nasze relację. Wiem, że partnerowi na mnie zależy, ale nie umie tego okazać. Zauważyłam u siebie, że nie panuje nad swoimi emocjami w trakcie kłótni, rzucam wyzwiskami, zdarzało mi się rzucać przedmiotami. Moje relacje z jego mamą pogorszyły się do takiego stopnia, że czuję się zaszczuta. Otwarcie szuka mu na siłę nowej partnerki i o wszystkie nasze niepowodzenia obwinia mnie. Raz próbowała umówić swojego syna na randkę ze swoją koleżanką z pracy. Czuję, że powoli na sytuacja zaczyna mnie przerastać... Mam wrażenie, że wszyscy myślą, że go unieszczesliwiam i chcą się mnie za wszelką cenę pozbyć. Ja też się czuje nieszczęśliwa, czego już nikt nie zauważa. Nie wiem co robić.. Przychodziły mi już do głowy myśli, spakowania się i wyjazdu za granicę.
  12. Witam, Jestem kobietą w wieku 27 lat. Aktualnie jestem bezrobotna. Od kilku miesięcy moje emocje wymykają mi się spod kontroli i popadam w skrajności m.in np. jak nie radze sobie z czymś to płaczę. Nie mogę nad tym zapanować, ani powstrzymać, potrafię płakać przy ludziach. Jak ktoś mnie atakuje, wyprowadza mnie z równowagi i próbuje poniżyć, mam ochotę go uderzyć, bo muszę się bronić, ale na razie kończy się na słowach, mam jeszcze jakiś hamulec. W kwestii poniżania, mam obsesje. W szkole często byłam ofiarą przemocy psychicznej dla zabawy i nie chce, żeby to zdarzyło mi się w dorosłym życiu i muszę się przed tym bronić. Mam też bzika na punkcie bezpieczeństwa pod każdym względem i opinii na mój temat, jestem pamiętliwa. Ciągle się martwię, że ktoś mnie skrzywdzi, czy moje wysiłki pójdą na marne, albo ze wyjde na kogoś nie poważnego, czy zrobie z siebie jakąś głupią. Ciągle czuje się zagrożona, wielokrotnie sprawdzam zamki, kłódki, alarmy, drzwi wejściowe, żeby nikt mi w nocy nie odrąbał mi głowy, porwał albo okradł. Mój numer telefonu ma tylko rodzina, żeby nikt obcy nie zadzwonił, w celu poniżenia mnie. Boje się, że ktoś inny może mi coś zrobić i ciągle muszę się chronić i uważać w każdy sposób. Mam obsesje, że każdy mnie obserwuje i ma za ciamajdę albo głupszą, jak sobie z czymś nie radzę. Jak coś zrobię nietypowego, odnoszę wrażenie, że inni chcą mi pokazać, że i tak jestem gorsza, podbudować swoje ego kosztem mojej osoby. Nie chce być wiecznie w życiu omijana, poniżana, niechciana, uznawana za gorszą, mam wrecz dosyć bycia tą ostatnią, tylko dlatego, że jestem dosyć spokojna, czy kobietą. Czasami mam okresy energii, a potem długi okres przemęczenia. Jak jestem wesoła, to czasem jedna sprawa sprawia, że moje samopoczucie zmienia się w odmienne, bo się czymś przejmę, albo coś pomyśle. Przez przeszłość nie ufam ludziom do każdego mam dystans, nie mam bliskich znajomych. Przyjaciele zawiedli moje zaufanie. Jestem, więc samotnicą od wielu lat, jedyne co mam to chłopaka, ale i tak nie ufam nawet mu w 100%. Od dawna unikam też rozmów telefonicznych. Jak muszę coś załatwić, czy umówić na wizytę do lekarza daje komuś dzwonić. Nie wystawiam nawet ogłoszen ze swoim numerem telefonu, bo ktoś zorientuje się, że to ja z mojej miejscowości, a ja boje się głupich telefonów i że znowu stanę się obiektem naśmiewania, boję się też przez telefon zrobić z siebie idiotkę. Kilka miesięcy temu rzuciłam pracę, bo nie radziłam sobie już ze stresem i wystawianiem moich nerwów na próbę. Marzyłam jedynie o tym, aby odpocząć. Jednak efekt odpoczynku był chwilowy. Dalej jestem przemęczona i przejmuje się wszystkim na maksa. W sytuacji stresowej zaczynam źle się czuć, mam m.in. dolegliwości trawienne, boje się w związku z tym kompromitacji towarzystwie, potrafię cała drzeć z nerwów, czy wpaść w panikę, kilka razy nie wiele brakowało do utraty przytomności. Jak sobie radzę, dotychczas pomagało "Ja nie dam rady! To ja wam pokaże" jak sobie nie radziłam, jak się stresowałam to na odstresowanie: grałam w strategie, jezdziłam po polnych drogach lub słucham głośno muzyki, teraz odnoszę wrażenie, że nic już nie działa, na nic też nie mam energii i pomysłów. Nie chce, żeby się pogorszyło z czasem. Co mi może być? Gdzie szukać pomocy najlepiej bezpłatnej? Na chwile obecną jestem w dość niekomfortowej sytuacji finansowej.
  13. Witam, Jestem 29 letnim mężczyzną, rozwodnikiem, ojcem dwójki dzieci, od 2,5 roku w związku z nową Partnerką. Od miesiąca zmagam się z kłótniami i brakiem zaufania do Narzeczonej , po tym jak nakryłem ją na flircie i umawianiu się na spotkanie z innym facetem do którego na szczęście nie doszło. Narzeczona chodzi wszędzie z telefonem w ręce, i w moim mniemaniu, nie wiem czy słusznym ma problem z nałogiem od Facebooka. Kompulsywnie sprawdza, odblokowuje, scrolluje, nawet jeżeli tel. nie daje sygnału. Warunkiem podjęcia kolejnej próby ratowania nas, było ograniczenie z jej strony korzystania z telefonu oraz czasowa rezygnacja z korzystania z FB, dlatego że czuję lęk kiedy widzę ja z telefonem, napadają mnie natrętne myśli i nie jestem w stanie odbudowywać zaufania. Proszę o opinie na mój temat bo zaczynam wariować, biorę leki na uspokojenie bo jestem w domu traktowany jako wróg, tyran, zaczęło się od umowy miedzy nami a za każdym razem kiedy ona ją łamie nasila się to we mnie i obsesyjnie się czepiam ze znów siedzi z telefonem, na co ona reaguję wybuchaniem, krzykami, rzucaniem czy trzaskaniem, czy atakami na mnie, zrywaniem. Oboje mamy dosyć. Szukam kompromisów, rozwiązania, zaoferowałem nawet, ze jeżeli się zgodzi żebyśmy razem ustalili warunki na nowo to mnie one również będą obowiązywać (np. nie zabieranie wszędzie tel. koszyk na półce jako miejsce na tel.) Ona twierdzi, że przesadzam, bo przecież niczego złego tam nie robi, że jedynym rozwiązaniem jest żebym odpuścił, że próbuje przejąc nad nią władzę. Czuję lęk przed ponowną zdradą, brak szacunku do siebie, wydaje mi się, że wodzi mnie za nos. Nie wiem czy moja prośba jest chora ? Zbyt wielka ? Sam już nie wiem Czy mam słuszność wymagając dotrzymania słowa od niej czy jednak próbuje kontrolować jak tyran. Proszę o chociaż krótką opinię, wyrażenie swojego zdania. Pozdrawiam
  14. Witam,Mój problem rozpoczął się jakieś 6 miesiący temu nagle, niespodziewanie. Często sprawdzałem czy gaz w domu jest zakręcony, czy drzwi zamknięte. Wydawało mi się to normalne jako znak odpowiedzialności. Jednak lampka zapaliła mi się nieco później, kiedy to pojawiły się we mnie myśli, że ktoś może opublikować moje kompromitujące (tak bynajmniej mi się wydaje) zdjęcia z przeszłości. Zacząłem prosić osoby, które je posiadają o ich usunięcie. Myśli te męczyły mnie dalej, że może ktoś ich wcale nie usunął, że dalej istnieją. Następnie miałem wrażenie, że moja koleżanka z pracy pokryjomu zrobiła mi zdjęcie. W tej chwili borykam się z problemem i mam obawy, że ktoś mi zrobił zdjęcie w toalecie publicznej w pracy. Byłem z tym u psychiatry i mam Servenon i Pernazin. Czy mogą to być objawy choroby? Np. zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne? Czy może po prostu mam taki charakter? A może to reakcja na faktyczne zdarzenia, które miały miejsce? Męczą mnie bardzo te myśli. Proszę o pomoc. Leki biorę od 3 tygodni i nie czuję zbyt poprawy. Mam 27 lat.
  15. Jestem z moim mężem w związku od 6 lat. Wiedziałam od początku że ma różne upodobania a propo sexu ale to mnie przerasta . Ja oczekuje bliskości , intymności , partnerstwa i tylko nas. On za to traktuje to tylko jako sex dla niego nie ma znaczenia bo mówi ze kocha tylko mnie a sex to tylko sex. Od jakiegoś czasu coraz bardziej go to zjada od środka stracił chęci że tka powiem do życia mówi że nie zasługuje na mnie bo jestem cudowna a on ma jakieś dziwne upodobania. On chce próbować różnych rzeczy swingowanie, life camerki czy inne. Ja po prostu nie potrafię się dzielić dla mnie małżeństwo to świętość nie ma osób trzecich dla mnie. Nie wiem jak mam mu pomoc za bardzo go kocham żeby go stracić. Wiele razem przelaliśmy moja chorobę czy kłopoty finansowe myśle ze jesteśmy dobra para .. tylko ten jeden problem ... yhh .. jestem bezsilna .
  16. Mam 26 lat i jestem kobietą, coś we mnie ostatnio pękło jak dziecko mlaskało mając palce w ustch. Mój partner rok temu w złości na mnie pomimo moich próśb powrócił do obgryzania paznokci aby mi dokuczyć i robił to przy mnie specjalnie. Ja nigdy nie znosiłam mlaskania i obgryzania, ale teraz wywołują u mnie agresję i to. Jak sobie z tym poradzić? Dziecko nie przestanie mlaskać, a nie mogę wytrzymać dźwięku, jak i widoku. Proszę o pomoc.
  17. Kobieta lat 18 bulimia problemy z akceptacja samowyparcie chęć poprawy a mimo wszytko wracam do tego nie potrafię przestać najdłuzszy odstep to 2 tygodnie a potem przychodzi potrzeba napchania sie do rozpuku i wszystko zaczyna sie od poczatku. Ostatnio zauwzyłam że sie boję nie wiem dlaczego jestem bardziej strachliwa i nieufna do tego myśli samobójcze prawdopodobnie miałam w gimnazjum depresje ale nikt tego nie stwierdził nie chce aby ktoś o tym wiedział bo wezmą mnie za słabą , chce pomocy ale nie chce aby to się odbiło na moim życiu . Rodzina z kolei nie rozumie gdy zadaje podchwitliwe pytania oni wyskakują że to głupie i co trzeba mieć w głowie przecież jest dobrze. Oni nie rozumieją nawet ja tego nie rozumiem staram się być pozytywna ale mam takie wachania nastroju że sobie nie radze to że to pisze jest dla mnie głupie chciałam przestac ale musze w koncu to wyznac . Byłam w swoim zyciu raz blisko popełnienia samobójstwa ale mam blokadę coś mi mówi żebym tego nie robiła ze względu na rodzinę a gdy ide się wyspowiadać ksiadz mówi że kazdy ma takie chwile . Ale ja już nie wiem co robić chce przestać zwracać jedzenie bo mam swiadomość że przez to mój wygląd się zmienia zęby i bóle brzucha ale gdy jestem już na dobrej drodze coś sie schrzania .
  18. Jestem 20-letnią kobietą. Z moim partnerem jesteśmy razem już dwa lata. Od około roku mam problem z jego "przyjaciółką", a raczej ich relacją. Mój chłopak pracował za granicą i zawsze przejeżdżając przez jej miasto musiał się z nią spotkać. Do tego stopnia, że nadrabiał kilometrów i tracił godziny, aby tam dojechać. Zaczynał i kończył tam trasy. Więc zaczęłam obserwować ich relacje. Nie ufam mu w relacjach z nią. Twierdzi, że to jedynie przyjaźń, ale ja tak tego nie czuje. Umawia się z nią i ciągle pisze mimo 400km. Chowa przede mną wiadomości z nią i okłamuje mnie we wszystkim co jej dotyczy. Teoretycznie od pół roku jest już w domu, ale mimo, że się nie widują to ciągle dzwonią i piszą (to też ukrywa). Teraz wyjechał na tydzień do Włoszech na organizowany ogólnopolski wyjazd, "przypadkiem" też ją tam spotkał. Tak samo wyjeżdża na weekend i przypadkiem ona też tam będzie. Nie umiem poradzić sobie z ich relacją. Wiem, że mnie nie zdradza fizycznie, ale czuję się zdradzana psychicznie i nie wiem co mam robić. Strasznie mnie to męczy, ze stresu ciągle choruje i wymiotuję, gdy tylko zobaczę wiadomość do niej. Chciałam aby przystopował z relacją z nią, gdy przypadkiem zobaczyłam wiadomość do niej w sylwestra, że życzy jej więcej spotkań z nim itp. Myślałam o rozstaniu, ale daliśmy sobie szansę. Mówił, że zerwie kontakt lub ograniczy. Nic z tego nie uczynił. A ja teraz nie jestem w stanie spać spokojnie, bo myślę tylko o tym czy znów się z nią umawia, czy jak gdziekolwiek wyjeżdża to z nią wszystko planuje. Kocham go i nie chcę się z nim rozstawać, ale dochodzi już do tego, że to wszystko mnie niszczy. Próba rozmów o tym wprowadza go w szał. Zaczyna mówić, że to tylko przyjaciółka i że muszę to zrozumieć i to moja wina, że ja mam z nią problem. Więc nie poruszam tego tematu, a jedynie płaczę po nocach, nie jem lub jeśli jem to wymiotuję. Chciałabym zaufać, że nic się nie dzieje, ale nie potrafię. Kiedyś sprawdzałam jak często z nią piszę. Odkąd obiecał, że ograniczy z nią kontakt to usuwa wszystkie ślady kontaktu i robi ze mnie głupią, więc już dawno przestałam go sprawdzać, bo nie ma to sensu skoro i tak mnie okłamuje. Chcę coś zmienić, ale nie wiem jak. Poza nią jest wspaniałym kochającym i troskliwym chłopakiem, z którym chciałabym spędzić życie. Czy jest jakiś sposób na to aby bezwarunkowo zaufać i przestać wszystko przeżywać? Bo nie mam już więcej siły ciągnąć tego jak do tej pory. Mam dość wymiotowania przez 3 miesiące i ciągłego płakania i przeżywania. Opuściłam się przez to znacznie w nauce i pracy. Jak tylko mogę to biorę wolne i do niej nie idę. Tak samo z uczelnią chodzę na minimum zajęć. Aktualnie zaczęłam zaliczenia i mam wrażenie, że przez to wszystko zawalę rok. Nie chce kolejny raz z nim o tym rozmawiać, bo to nie ma sensu. Często mi powtarza, że kocha tylko mnie i mam nie przeżywać. Ale mam również wrażenie, że nigdy nie zrezygnowałby z niej dla mnie, że nawet by mnie przed nią nie postawił, że nie znaczę dla niego tak wiele jakbym chciała. Ta dziewczyna o tym wszystkim wie, próbowałam się z nią w jakiś sposób zapoznać, aby nie mieć obaw. Mi powiedziała coś innego, do mojego chłopaka zaś wymyśliła, że ja ją zwyzywałam itp. Nienawidzę ją tak bardzo, że żyję nadzieją, że coś jej się kiedyś stanie i już nigdy do niego nie napisze. Nie życzę jej źle. Ale chciałabym, żeby zniknęła z naszego życia raz na zawsze. Nie chce dłużej żyć z nią obok naszego związku, niszczy go i moim zdaniem o tym wie doskonale, nie znam gorszej osoby.
  19. Mam problem. Mam potrzebę ciągłego wyciskania skóry na twarzy, czasem i na ramionach. Dzieje się to tylko w łazience, przed lustrem, po całym dniu. Patrząc na swoje odbicie doszukuje się pryszczy, wągrów, które mogę wycisnąć. Nie skupiam się na niczym innym. Kiedy moja twarz zaczyna byc cala czerwona chce mi sie płakać. Nagle widzę w odbiciu nie te punkty, które mogę wycisnąć, lecz cała siebie i to co sobie zrobilam. Nie wiem co robic. Tłumaczę sobie, ale gdy tylko wejdę do łazienki nic do mnie nie trafia.. Mam przez to dziury w buzi, grudki, czesto strupy. Rano ukrywam to pod toną tapety, zeby jakoś nie odrzucac az tak innych i siebie, gdy przypadkiem zobaczę swoje odbicie.
  20. Witam, jestem samotna matką 3 letniej córki, w październiku wyrwałam sie z bardzo toksycznego związku, moj byly partner ma zakaz zbkizania sie do mnie aczkolwiek musimy się komunikować w sprawach dziecka, w byłym związku partner totalnie zanizył moje poczucie wartości, wyzywal mnie ponizal, mówił że nie jestem nic warta, że nigdy nie znajdę nikogo innego, że nikt nie będzie mnie chciał, zawsze wszystkie kłótnie obracal że to in był ofiarą A ja go nie rozumiałam I byłam niewdzieczna, robiłam wszystko zeby to zadowolić, wbrew sobie, nie miałam odwagi mieć swojego zdania I walczyć o nie, doszło do tego że robiłam wszystko co chciał zeby był spokój i zadowolony ale nigdy to nie wystarczyło, w pewnym momencie powiedzialam sobie stop, zaczęłam zbierać dowody na bullying, nie musiałam długo czekać, poszlam do sądu zdobyłam zakaz przyjechała policja I co zabrała, od razu odetchnelam z ulgą, kilka tygodni później pojawił się mężczyzna w moim życiu, zapowiadało się na prawde dobrze, jednak zaczęło dziać się ze mną coś niedobrego, przestałam zauważać znaki, zaczęłam się na Wszytsko zeby tylko mnie zaakceptował I chciał, przez to jednak wyszło odwrotnie, po pół roku odepchnal mnie od siebie i zostawił z jeszcze większym dołem emocjonalnym, nie umiałem powiedzieć nie na wiele rzeczy mimo że nie uważałem je za słuszne, na początku traktował mnie cudownie później przestał A ja zaczęłam się angażować zeby jego zadowolić, mam poczucie że muszę wszystkich zadowolić I moje zdanie się nie liczy I jeżeli powiem nie to zostanę odepchnieta, czuje że muszę zrobić wszystko zeby mnie akceptowali I jak nie bede tego robić nikt mnie nie zaakceptuje I pokocha
  21. Cześć! Mam na imię Paulina. Mam 18 lat i moim wielkim problemem jest miłość, a w zasadzie jej brak. Mój problem zaczął się stosunkowo niedawno na tak dużą skalę, jednak już od początku liceum (to jest 3 lata temu) już o tym zaczynałam myśleć. Na codzień się na tym nie skupiam, ale przychodzą momenty załamania, których nie umiem znieść. Boli mnie to, że jeszcze nigdy nie miałam chłopaka, nikt jeszcze nigdy ze mną nie randkował. Często słyszę, że jestem ładną i miłą dziewczyną. Naprawdę się staram. Pomimo to nie umiem nikogo znaleźć. Wiem, że mam zbyt duże wymagania co do mojego przyszłego faceta - o ile go kiedykolwiek znajdę, ale chcę przeżyć jakąś dziewczęcą miłość. To zabrzmi głupio i niedojrzale ale straciłam nadzieję. Co mam zrobić aby wyrzucić z siebie chęć bycia w związku i pokochania kogoś? Chcę poczuć się wolna od tych smętnych myśli i w ogóle nie przekonuje mnie gdy ktoś mówi, że jeszcze sobie kogoś znajdę. Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
  22. Witam. Mam 33 lata jestem obecnie mężem wspaniałej dziewczyny i spodziewam się dziecka niestety jestem też uzależniony od masturbacji i porno. Od dziecka jestem uzależniony od masturbacji. Później doszły gazety pornograficzne i filmy. Później internet i wszystko co z tym związane. Wszystko nasililo się jakieś 6 lat temu, kiedy byłem w poprzednim związku, który trwał 3 lata z dziewczyną która była jeszcze bardziej uzależniona od perwersyjnego sexu i masturbacji i miała posesję na punkcie spermy . Przez trzy lata żyłem w toksyczny związku, gdzie każdy dzień opierał się na przyjemności cielesnej. każdy poranek znaczynal się tym, że robiłem jej dobrze językiem. Później przy śniadaniu masturbowal em się jej do jedzenia, bo obu nas to podniecało, a ona wymagała odde mnie spermy w każdym posiłku i napoju. Masturbowałem się i uprawialismy sex conajmniej 6/7 razy dziennie dodatkowo na bieżąco masturbowal mnie i przechowywana moja sperme w butelce po mleku w lodówce na wypadek gdybym musiał gdzieś wyjechać. Kiedy miałem wolne, a ona była w pracy prosiła żebym przychodził do niej do banku i dokarmial ja... Czyli robiła mi dobrze ustami w ubikacji i trzymała spreme jak najdłużej w buzi żeby potem ja polknac. Kiedy uprawialismy seks oralny po tym jak dochodzilem jej w środku, czekała aż sperma wpłynie miseczki później z przyjemnością ja wypijała... Przez te 3 lata bez przerwy towarzyszyły nam filmy porno i używki wspomagające erekcje czy wytrysk. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że choć wyrwalem się z tamtego związku i teraz mam cudowna i normalna żonę z którą spodziewamy się dziecka i z którą łączą nas wspólne pasję i zamiłowania, a nie tylko seks, ja wciąż nie radzę sobie z tym nałogiem. Bez przerwy mam ochotę się masturbować i pare razy spuszczałem jej się do np. kawy ale ona nie cierpi spermy i zawsze źle się potem czuła. W dodatku kiedy długo się nie masturbuje, a dla mnie długo to wytrzymać 1 dzień. Poprostu mi odwala. Potrafię cała noc nie spać i oglądać jakieś nagie zdjęcia albo wchodzić na chaty i się masturbować dla obcych dziewczyn. Byle tylko ktoś widział jak się spuszczam. To jest chore nienawidzę tego i nienawidzę siebie. Ale bez przerwy czuje cholernie silna potrzebę żeby to zrobić i im dłurzej się wzbraniam tym gorzej to się kończy. Ostatnio nie masturbowal em się przez tydzień w końcu parę dni temu nie mogłem spać cała noc i wszedłem na jakiś portal i zacząłem udostępniać zdjęcia mojego penisa i nagrania jak się masturbuje... Naprawdę potrzebuje pomocy, bo sam fakt że ja kocham i to że dziecko pomaga, ale cały czas mam w głowie ta myśl żeby iść to zrobic, bo to w końcu tylko chwila przyjemności i nikt się nie dowie... Proszę pomóżcie z tym walczyć, nie chce więcej krzywdzi osoby która tak bardzo kocham i czuć się jak najgorsza świnia
  23. Witam mam na imię Natalia od dłuższego czasu nie mogę spać ciężko mi usnąć i ciężko sie obudzić jeśli już usypiam ciągle się budzę. W dzień miewam dziwne zachowania boje się o samą siebie . Miewam zawroty głowy . Podnosi mi się ciśnienie . Mam wrażenie że cos mi się dzieje ale wiem że tak nie jest . Wkręcam sobie dziwne sytuacje . Nie wiem chwilami jak nad tym panować ciągle chciałabym uciekać przed tym ... Co mam zrobić pomóżcie
  24. Witam serdecznie, Jestem KuK, mam 24 lata. Od dokładnie roku leczę się psychiatrycznie (zgłosiłam się do psychiatry co najmniej kilka lat za późno). Niestety nie ma nadal oficjalnej diagnozy, zaczęło się od zaburzeń lękowych a teraz idę w stronę CHAD.. Od pięciu lat byłam z mężczyzną. Kupiliśmy mieszkanie, mieliśmy się pobrać za półtora miesiąca. Przez moje zaniedbanie siebie i mnóstwo kłamstw nakręcanych okresami manii, przez alkohol i swoje huśtawki emocjonalne zostawił mnie miesiąc temu. Wyprowadził się, czasami się widujemy, jest nikła szansa na naprawę Nas, nadal w domu są jego rzeczy. Straciłam w ciągu tego roku zaraz po pierwszej wizycie u lekarza wszystko. Studia, pracę, przyszłego męża, przyjaciół, marzenia i cele. Czuję, że nie mam się już czego złapać. Narzeczony Zniknął. Ja też chcę zniknąć, zamknąć się w ciemnym pokoju, założyć słuchawki i się nie obudzić. Zawsze wstydzę się tego co piszę na drugi dzień. Nie mam poczucia, że chcę wstawać. Codziennie jestem rozdarta między udawany uśmiech i to co się dzieje we mnie. To mnie zabija. Potrzebuję pomocy dużo większej niż myślałam. Co się stało z moim życiem? Nie mam nic, mimo, że wiem, że jest rodzina i są ludzie którym zależy na tym żebym się podniosła, ale ja już w sobie nie mam nic, czuję się pusta, bez znaczenia, nie widzę jakiejkolwiek przyszłości poza ciągłym wypatrywaniem kiedy minie kolejny dzień, chcę już mieć go z głowy, to jest wegetacja. Tylko ból. To jest jedyna rzecz, która mnie wypełnia. Poczucie winy, że nie rozwaliłam tylko swojego życia ale i życie narzeczonego. Chcę mu to wszystko powiedzieć, ale on jest tak samo martwy. Wyjaśniliśmy poniekąd sobie pewne rzeczy, które doprowadziły do rozpadu naszego związku, jednak ja zapadam się w jakąś emocjonalną czarną dziurę. Chcę wymiotować tą czarną masą. Nie wiem czy to jest normalne. Dużo czytam i słucham. Czas. Co to znaczy, że musi minąć jakiś czas? Na czym ma minąć? Ja nie rozumiem, gubię się w myślach do tego stopnia, że mam wrażenie ze z dnia na dzień tracę umiejętność mówienia. Nie chcę otwierać ust. Nie chcę jeść. Nie chcę wstawać. Nie chcę się kłaść. Nie chcę być nigdzie. Trudno mi wszystko Milion niechęci. Co chcę? Chcę tatuaż. Jakie to jest niesamowicie samolubne. Ciągle przewija się słowo „chcieć”. To samolubne prawda? Że ja czegoś chcę. Chcę Narzeczonego. To był jedyny człowiek, z którym mogłam ułożyć sobie życie. Czuję się jakbym była takim małym gadżetem do tego życia, który właśnie usunął. Zaczęłam mu przeszkadzać, moje zachowanie. A teraz nie mam motywacji do czegokolwiek, bo nie mogę mu tego pokazać, nie mogę dzielić z nim niczego. Szukam słów, które są w stanie określić mój stan poza tym stworem, którego próbuję się pozbyć lekami. Nasilają mi się myśli samobójcze. Pamiętam jak mnie pytał psychiatra czy te myśli wynikają z zaburzeń obsesyjnych (mam takie wizje żeby np włożyć sobie nóż w brzuch. Nie jakiś, tylko jeden konkretny nóż, który mam w swojej kuchni w konkretne miejsce, zaraz poniżej splotu słonecznego. Albo żeby się pociąć, albo powiesić - ta jest nowa wizja). Do tej pory to były wizje, których ja nie chciałam, nie chciałam tego zrobić, ale to się powoli zmienia. Destrukcja. Trzęsę się, nie mam ochoty trzeźwieć więc kiedy tylko mogę palę marihuanę, bo xanax źle znosiłam. W tej chwili przyjmuję leki przeciwpsychotyczne i SSRA. Nie wiem o co chcę zapytać. Zastanawiam się jak daleko mi do końca urwiska i kiedy w końcu spadnę. Nie panuję nad sobą.
  25. Witam Na tym forum prawdopodobnie zobaczycie mnie pierwszy i ostatni raz. Od dawna zmagam się z nerwicą natręctw, ale teoretycznie jeszcze nigdy o tym nikomu nie mówiłem. Zamierzałem to zrobić innym razem. Mam swoje rytuały, a jednym z nich jest modlitwa powtarzana wieczorem kilka razy (było to 4). Już na wstępie napiszę, że wiem, że to nie ma sensu. Wczoraj jednak pomodliłem się 3 razy aby zobaczyć czy stanie się coś "innego". Jak się jednak okazało następnego dnia odszedł mój pies, który był ze mną 12 lat ;( Wydawało mi się, że nie chorował na nic. Jeszcze kilka dni temu mogłem go normalnie pogłaskać. Jedyne o czym wiem to to, że znalezione go z krwią płynącą mu z nosa (na moim podwórku). Kiedyś zapytałem się taty kiedy może stać się "ten moment". On odpowiedział, że prawdopodobnie kiedy będę szedł do nowej szkoły. Czuję teraz pustkę w sercu, czuję się, jakby po części była to moja wina mimo, że wiem, że raczej nie ma to głębszego sensu. Co najgorsze niedługo mam egzaminy i boję się, że będę myślał tylko o tym. Proszę o pomoc. Pozdrawiam.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.