Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'mania'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 41 wyników

  1. dzień dobry. Mój 19-letni syn mieszkający ze mną zdradza w zachowaniu zespół cech odbiegający od przyjętych norm. Są to przede wszystkim kompulsywne zachowania, werbalne i niewerbalne, np częste mycie rąk, obsesyjne powtarzanie opowieści o przeżytych wydarzeń bądź obawach o nowe sytuacje które mają nadejść. Trzyma swoje przybory higieniczne w pokoju, i każdorazowo wynosi je do łazienki, zamyka drzwi od pokoju na klucz, nawet przy wyjściu do kuchni. Widać też strach przed nowymi rzeczami, każdą sprawę musi mi opowiedzieć bądź się poradzić. Dzwoni do mnie żeby poinformować o wykonaniu najprostszej czynności, np odkurzanie. Jest tych drobnych spraw sporo, nie wszystkie dam radę opisać. część z nich powtarza się już od etapu dzieciństwa. Poza tym syn nie sprawia kłopotów wychowawczych, nauka w technikum idzie mu dobrze, ma też grono znajomych którzy go akceptują. Jest jednak dziecinny, niedojrzały emocjonalnie. Próby konsultacji psychologicznych w przeszłości były, postawione zostały sprzeczne diagnozy. Obecnie od czasu dojrzewania konsultacja czy też leczenie są niemożliwe ze względu na kategoryczny sprzeciw syna. Syn zdaje sobie sprawę ze swoich dziwacznych zachowań, jednak przez lata pozwalałam mu na nie, bez kategorycznych posunięć. Proszę o informację, czy powinnam teraz na własną rękę podejmować próby zmiany zachowania syna, informować go na bieżąco że jego zachowania są dziwaczne i męczące dla otoczenia, czy pozostawić sprawy tak jak są obecnie.
  2. Witam, jestem 25 letnią kobietą i od pewnego czasu cierpię na zupełną bezsilność. Nie wiem nawet jak mam opisać mój stan. Wszystko zaczęło się od śmierci rodzica. Następnie gdy zaczęłam sobie z tym w jakikolwiek sposób radzić, próbować nie myśleć pojawił się inne problemy. Mam kochającego mężczyznę i zaczęłam szukać dziury w całym, opowiadać mu całą swoją, nie zawsze dobrą przeszłość. Nie chciałam tego robić ale czułam silną potrzebą wewnętrzną, czułam tzw uścisk w żołądku i roztrzęsienie gdy wiedziałam, że on czegoś może nie wiedzieć. Gdy jeden paskudny temat wyszedł mi z głowy, przychodził następny. Następnie zaczęły się problemy w pracy. Wszystkie problemy zaczęły mnie przygnębiać i wszystko przestało mnie cieszyć. Ostatnim czasem mieliśmy ochotę z Ukochanym trochę się wyluzować i poszliśmy do baru na kilka drinków. Niosło to za sobą takie konsekwencje, iż po prostu nie pamiętam co się działo i bałam się, że zdradziłam Ukochanego. Mój Ukochany zapewniał mnie, iż nic takiego absolutnie nie miało miejsca i cały czas kontrolował sytuację, że nie odstępował mnie na krok. Chwilowo uwierzyłam, ale następnie później przypominam sobie twarzy jego brata, który po prostu przechodził i przywitał się z nami. Wmówiłam sobie, że to na pewno z nim go zdradziłam, chociaż nawet nie miałam podstawy aby tak myśleć, żadnej i nie mogę się pozbyć tego typu myśli. CO mam w tej sytuacji zrobić? Nie potrafię się na chwilę obecną cieszyć niczym. Uprzejmie proszę o pomoc w tej sprawie i rady abym wiedziała co robić dalej.
  3. Witam, Mam 25 lat. Moje problemy z samą sobą zaczęły się już we wczesnym dzieciństwie. Pochodzę z rodziny, w której był alkohol, przemoc fizyczna i psychiczna. Sądziłam, że po rozwodzie rodziców i wyprowadzce z domu do innego miasta na studia, będę wiodła nowe, spokojne życie, ale nie. Jestem w 6-letnim związku, mój partner ma problem z uzależnioniem od gier komputerowych. Z roku na rok zaczęło mi to coraz bardziej przeszkadzać, bo mam wrażenie, że zamiast iść do przodu stoimy w miejscu. On w każdą naszą sprzeczkę i kłótnie angażuje osoby trzecie, zwłaszcza swoją mamę co z kolei pogorszyło nasze relację. Wiem, że partnerowi na mnie zależy, ale nie umie tego okazać. Zauważyłam u siebie, że nie panuje nad swoimi emocjami w trakcie kłótni, rzucam wyzwiskami, zdarzało mi się rzucać przedmiotami. Moje relacje z jego mamą pogorszyły się do takiego stopnia, że czuję się zaszczuta. Otwarcie szuka mu na siłę nowej partnerki i o wszystkie nasze niepowodzenia obwinia mnie. Raz próbowała umówić swojego syna na randkę ze swoją koleżanką z pracy. Czuję, że powoli na sytuacja zaczyna mnie przerastać... Mam wrażenie, że wszyscy myślą, że go unieszczesliwiam i chcą się mnie za wszelką cenę pozbyć. Ja też się czuje nieszczęśliwa, czego już nikt nie zauważa. Nie wiem co robić.. Przychodziły mi już do głowy myśli, spakowania się i wyjazdu za granicę.
  4. Witam, Jestem kobietą w wieku 27 lat. Aktualnie jestem bezrobotna. Od kilku miesięcy moje emocje wymykają mi się spod kontroli i popadam w skrajności m.in np. jak nie radze sobie z czymś to płaczę. Nie mogę nad tym zapanować, ani powstrzymać, potrafię płakać przy ludziach. Jak ktoś mnie atakuje, wyprowadza mnie z równowagi i próbuje poniżyć, mam ochotę go uderzyć, bo muszę się bronić, ale na razie kończy się na słowach, mam jeszcze jakiś hamulec. W kwestii poniżania, mam obsesje. W szkole często byłam ofiarą przemocy psychicznej dla zabawy i nie chce, żeby to zdarzyło mi się w dorosłym życiu i muszę się przed tym bronić. Mam też bzika na punkcie bezpieczeństwa pod każdym względem i opinii na mój temat, jestem pamiętliwa. Ciągle się martwię, że ktoś mnie skrzywdzi, czy moje wysiłki pójdą na marne, albo ze wyjde na kogoś nie poważnego, czy zrobie z siebie jakąś głupią. Ciągle czuje się zagrożona, wielokrotnie sprawdzam zamki, kłódki, alarmy, drzwi wejściowe, żeby nikt mi w nocy nie odrąbał mi głowy, porwał albo okradł. Mój numer telefonu ma tylko rodzina, żeby nikt obcy nie zadzwonił, w celu poniżenia mnie. Boje się, że ktoś inny może mi coś zrobić i ciągle muszę się chronić i uważać w każdy sposób. Mam obsesje, że każdy mnie obserwuje i ma za ciamajdę albo głupszą, jak sobie z czymś nie radzę. Jak coś zrobię nietypowego, odnoszę wrażenie, że inni chcą mi pokazać, że i tak jestem gorsza, podbudować swoje ego kosztem mojej osoby. Nie chce być wiecznie w życiu omijana, poniżana, niechciana, uznawana za gorszą, mam wrecz dosyć bycia tą ostatnią, tylko dlatego, że jestem dosyć spokojna, czy kobietą. Czasami mam okresy energii, a potem długi okres przemęczenia. Jak jestem wesoła, to czasem jedna sprawa sprawia, że moje samopoczucie zmienia się w odmienne, bo się czymś przejmę, albo coś pomyśle. Przez przeszłość nie ufam ludziom do każdego mam dystans, nie mam bliskich znajomych. Przyjaciele zawiedli moje zaufanie. Jestem, więc samotnicą od wielu lat, jedyne co mam to chłopaka, ale i tak nie ufam nawet mu w 100%. Od dawna unikam też rozmów telefonicznych. Jak muszę coś załatwić, czy umówić na wizytę do lekarza daje komuś dzwonić. Nie wystawiam nawet ogłoszen ze swoim numerem telefonu, bo ktoś zorientuje się, że to ja z mojej miejscowości, a ja boje się głupich telefonów i że znowu stanę się obiektem naśmiewania, boję się też przez telefon zrobić z siebie idiotkę. Kilka miesięcy temu rzuciłam pracę, bo nie radziłam sobie już ze stresem i wystawianiem moich nerwów na próbę. Marzyłam jedynie o tym, aby odpocząć. Jednak efekt odpoczynku był chwilowy. Dalej jestem przemęczona i przejmuje się wszystkim na maksa. W sytuacji stresowej zaczynam źle się czuć, mam m.in. dolegliwości trawienne, boje się w związku z tym kompromitacji towarzystwie, potrafię cała drzeć z nerwów, czy wpaść w panikę, kilka razy nie wiele brakowało do utraty przytomności. Jak sobie radzę, dotychczas pomagało "Ja nie dam rady! To ja wam pokaże" jak sobie nie radziłam, jak się stresowałam to na odstresowanie: grałam w strategie, jezdziłam po polnych drogach lub słucham głośno muzyki, teraz odnoszę wrażenie, że nic już nie działa, na nic też nie mam energii i pomysłów. Nie chce, żeby się pogorszyło z czasem. Co mi może być? Gdzie szukać pomocy najlepiej bezpłatnej? Na chwile obecną jestem w dość niekomfortowej sytuacji finansowej.
  5. Witam, Jestem 29 letnim mężczyzną, rozwodnikiem, ojcem dwójki dzieci, od 2,5 roku w związku z nową Partnerką. Od miesiąca zmagam się z kłótniami i brakiem zaufania do Narzeczonej , po tym jak nakryłem ją na flircie i umawianiu się na spotkanie z innym facetem do którego na szczęście nie doszło. Narzeczona chodzi wszędzie z telefonem w ręce, i w moim mniemaniu, nie wiem czy słusznym ma problem z nałogiem od Facebooka. Kompulsywnie sprawdza, odblokowuje, scrolluje, nawet jeżeli tel. nie daje sygnału. Warunkiem podjęcia kolejnej próby ratowania nas, było ograniczenie z jej strony korzystania z telefonu oraz czasowa rezygnacja z korzystania z FB, dlatego że czuję lęk kiedy widzę ja z telefonem, napadają mnie natrętne myśli i nie jestem w stanie odbudowywać zaufania. Proszę o opinie na mój temat bo zaczynam wariować, biorę leki na uspokojenie bo jestem w domu traktowany jako wróg, tyran, zaczęło się od umowy miedzy nami a za każdym razem kiedy ona ją łamie nasila się to we mnie i obsesyjnie się czepiam ze znów siedzi z telefonem, na co ona reaguję wybuchaniem, krzykami, rzucaniem czy trzaskaniem, czy atakami na mnie, zrywaniem. Oboje mamy dosyć. Szukam kompromisów, rozwiązania, zaoferowałem nawet, ze jeżeli się zgodzi żebyśmy razem ustalili warunki na nowo to mnie one również będą obowiązywać (np. nie zabieranie wszędzie tel. koszyk na półce jako miejsce na tel.) Ona twierdzi, że przesadzam, bo przecież niczego złego tam nie robi, że jedynym rozwiązaniem jest żebym odpuścił, że próbuje przejąc nad nią władzę. Czuję lęk przed ponowną zdradą, brak szacunku do siebie, wydaje mi się, że wodzi mnie za nos. Nie wiem czy moja prośba jest chora ? Zbyt wielka ? Sam już nie wiem Czy mam słuszność wymagając dotrzymania słowa od niej czy jednak próbuje kontrolować jak tyran. Proszę o chociaż krótką opinię, wyrażenie swojego zdania. Pozdrawiam
  6. Witam,Mój problem rozpoczął się jakieś 6 miesiący temu nagle, niespodziewanie. Często sprawdzałem czy gaz w domu jest zakręcony, czy drzwi zamknięte. Wydawało mi się to normalne jako znak odpowiedzialności. Jednak lampka zapaliła mi się nieco później, kiedy to pojawiły się we mnie myśli, że ktoś może opublikować moje kompromitujące (tak bynajmniej mi się wydaje) zdjęcia z przeszłości. Zacząłem prosić osoby, które je posiadają o ich usunięcie. Myśli te męczyły mnie dalej, że może ktoś ich wcale nie usunął, że dalej istnieją. Następnie miałem wrażenie, że moja koleżanka z pracy pokryjomu zrobiła mi zdjęcie. W tej chwili borykam się z problemem i mam obawy, że ktoś mi zrobił zdjęcie w toalecie publicznej w pracy. Byłem z tym u psychiatry i mam Servenon i Pernazin. Czy mogą to być objawy choroby? Np. zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne? Czy może po prostu mam taki charakter? A może to reakcja na faktyczne zdarzenia, które miały miejsce? Męczą mnie bardzo te myśli. Proszę o pomoc. Leki biorę od 3 tygodni i nie czuję zbyt poprawy. Mam 27 lat.
  7. Jestem z moim mężem w związku od 6 lat. Wiedziałam od początku że ma różne upodobania a propo sexu ale to mnie przerasta . Ja oczekuje bliskości , intymności , partnerstwa i tylko nas. On za to traktuje to tylko jako sex dla niego nie ma znaczenia bo mówi ze kocha tylko mnie a sex to tylko sex. Od jakiegoś czasu coraz bardziej go to zjada od środka stracił chęci że tka powiem do życia mówi że nie zasługuje na mnie bo jestem cudowna a on ma jakieś dziwne upodobania. On chce próbować różnych rzeczy swingowanie, life camerki czy inne. Ja po prostu nie potrafię się dzielić dla mnie małżeństwo to świętość nie ma osób trzecich dla mnie. Nie wiem jak mam mu pomoc za bardzo go kocham żeby go stracić. Wiele razem przelaliśmy moja chorobę czy kłopoty finansowe myśle ze jesteśmy dobra para .. tylko ten jeden problem ... yhh .. jestem bezsilna .
  8. Mam 26 lat i jestem kobietą, coś we mnie ostatnio pękło jak dziecko mlaskało mając palce w ustch. Mój partner rok temu w złości na mnie pomimo moich próśb powrócił do obgryzania paznokci aby mi dokuczyć i robił to przy mnie specjalnie. Ja nigdy nie znosiłam mlaskania i obgryzania, ale teraz wywołują u mnie agresję i to. Jak sobie z tym poradzić? Dziecko nie przestanie mlaskać, a nie mogę wytrzymać dźwięku, jak i widoku. Proszę o pomoc.
  9. Kobieta lat 18 bulimia problemy z akceptacja samowyparcie chęć poprawy a mimo wszytko wracam do tego nie potrafię przestać najdłuzszy odstep to 2 tygodnie a potem przychodzi potrzeba napchania sie do rozpuku i wszystko zaczyna sie od poczatku. Ostatnio zauwzyłam że sie boję nie wiem dlaczego jestem bardziej strachliwa i nieufna do tego myśli samobójcze prawdopodobnie miałam w gimnazjum depresje ale nikt tego nie stwierdził nie chce aby ktoś o tym wiedział bo wezmą mnie za słabą , chce pomocy ale nie chce aby to się odbiło na moim życiu . Rodzina z kolei nie rozumie gdy zadaje podchwitliwe pytania oni wyskakują że to głupie i co trzeba mieć w głowie przecież jest dobrze. Oni nie rozumieją nawet ja tego nie rozumiem staram się być pozytywna ale mam takie wachania nastroju że sobie nie radze to że to pisze jest dla mnie głupie chciałam przestac ale musze w koncu to wyznac . Byłam w swoim zyciu raz blisko popełnienia samobójstwa ale mam blokadę coś mi mówi żebym tego nie robiła ze względu na rodzinę a gdy ide się wyspowiadać ksiadz mówi że kazdy ma takie chwile . Ale ja już nie wiem co robić chce przestać zwracać jedzenie bo mam swiadomość że przez to mój wygląd się zmienia zęby i bóle brzucha ale gdy jestem już na dobrej drodze coś sie schrzania .
  10. Jestem 20-letnią kobietą. Z moim partnerem jesteśmy razem już dwa lata. Od około roku mam problem z jego "przyjaciółką", a raczej ich relacją. Mój chłopak pracował za granicą i zawsze przejeżdżając przez jej miasto musiał się z nią spotkać. Do tego stopnia, że nadrabiał kilometrów i tracił godziny, aby tam dojechać. Zaczynał i kończył tam trasy. Więc zaczęłam obserwować ich relacje. Nie ufam mu w relacjach z nią. Twierdzi, że to jedynie przyjaźń, ale ja tak tego nie czuje. Umawia się z nią i ciągle pisze mimo 400km. Chowa przede mną wiadomości z nią i okłamuje mnie we wszystkim co jej dotyczy. Teoretycznie od pół roku jest już w domu, ale mimo, że się nie widują to ciągle dzwonią i piszą (to też ukrywa). Teraz wyjechał na tydzień do Włoszech na organizowany ogólnopolski wyjazd, "przypadkiem" też ją tam spotkał. Tak samo wyjeżdża na weekend i przypadkiem ona też tam będzie. Nie umiem poradzić sobie z ich relacją. Wiem, że mnie nie zdradza fizycznie, ale czuję się zdradzana psychicznie i nie wiem co mam robić. Strasznie mnie to męczy, ze stresu ciągle choruje i wymiotuję, gdy tylko zobaczę wiadomość do niej. Chciałam aby przystopował z relacją z nią, gdy przypadkiem zobaczyłam wiadomość do niej w sylwestra, że życzy jej więcej spotkań z nim itp. Myślałam o rozstaniu, ale daliśmy sobie szansę. Mówił, że zerwie kontakt lub ograniczy. Nic z tego nie uczynił. A ja teraz nie jestem w stanie spać spokojnie, bo myślę tylko o tym czy znów się z nią umawia, czy jak gdziekolwiek wyjeżdża to z nią wszystko planuje. Kocham go i nie chcę się z nim rozstawać, ale dochodzi już do tego, że to wszystko mnie niszczy. Próba rozmów o tym wprowadza go w szał. Zaczyna mówić, że to tylko przyjaciółka i że muszę to zrozumieć i to moja wina, że ja mam z nią problem. Więc nie poruszam tego tematu, a jedynie płaczę po nocach, nie jem lub jeśli jem to wymiotuję. Chciałabym zaufać, że nic się nie dzieje, ale nie potrafię. Kiedyś sprawdzałam jak często z nią piszę. Odkąd obiecał, że ograniczy z nią kontakt to usuwa wszystkie ślady kontaktu i robi ze mnie głupią, więc już dawno przestałam go sprawdzać, bo nie ma to sensu skoro i tak mnie okłamuje. Chcę coś zmienić, ale nie wiem jak. Poza nią jest wspaniałym kochającym i troskliwym chłopakiem, z którym chciałabym spędzić życie. Czy jest jakiś sposób na to aby bezwarunkowo zaufać i przestać wszystko przeżywać? Bo nie mam już więcej siły ciągnąć tego jak do tej pory. Mam dość wymiotowania przez 3 miesiące i ciągłego płakania i przeżywania. Opuściłam się przez to znacznie w nauce i pracy. Jak tylko mogę to biorę wolne i do niej nie idę. Tak samo z uczelnią chodzę na minimum zajęć. Aktualnie zaczęłam zaliczenia i mam wrażenie, że przez to wszystko zawalę rok. Nie chce kolejny raz z nim o tym rozmawiać, bo to nie ma sensu. Często mi powtarza, że kocha tylko mnie i mam nie przeżywać. Ale mam również wrażenie, że nigdy nie zrezygnowałby z niej dla mnie, że nawet by mnie przed nią nie postawił, że nie znaczę dla niego tak wiele jakbym chciała. Ta dziewczyna o tym wszystkim wie, próbowałam się z nią w jakiś sposób zapoznać, aby nie mieć obaw. Mi powiedziała coś innego, do mojego chłopaka zaś wymyśliła, że ja ją zwyzywałam itp. Nienawidzę ją tak bardzo, że żyję nadzieją, że coś jej się kiedyś stanie i już nigdy do niego nie napisze. Nie życzę jej źle. Ale chciałabym, żeby zniknęła z naszego życia raz na zawsze. Nie chce dłużej żyć z nią obok naszego związku, niszczy go i moim zdaniem o tym wie doskonale, nie znam gorszej osoby.
  11. Mam problem. Mam potrzebę ciągłego wyciskania skóry na twarzy, czasem i na ramionach. Dzieje się to tylko w łazience, przed lustrem, po całym dniu. Patrząc na swoje odbicie doszukuje się pryszczy, wągrów, które mogę wycisnąć. Nie skupiam się na niczym innym. Kiedy moja twarz zaczyna byc cala czerwona chce mi sie płakać. Nagle widzę w odbiciu nie te punkty, które mogę wycisnąć, lecz cała siebie i to co sobie zrobilam. Nie wiem co robic. Tłumaczę sobie, ale gdy tylko wejdę do łazienki nic do mnie nie trafia.. Mam przez to dziury w buzi, grudki, czesto strupy. Rano ukrywam to pod toną tapety, zeby jakoś nie odrzucac az tak innych i siebie, gdy przypadkiem zobaczę swoje odbicie.
  12. Witam, jestem samotna matką 3 letniej córki, w październiku wyrwałam sie z bardzo toksycznego związku, moj byly partner ma zakaz zbkizania sie do mnie aczkolwiek musimy się komunikować w sprawach dziecka, w byłym związku partner totalnie zanizył moje poczucie wartości, wyzywal mnie ponizal, mówił że nie jestem nic warta, że nigdy nie znajdę nikogo innego, że nikt nie będzie mnie chciał, zawsze wszystkie kłótnie obracal że to in był ofiarą A ja go nie rozumiałam I byłam niewdzieczna, robiłam wszystko zeby to zadowolić, wbrew sobie, nie miałam odwagi mieć swojego zdania I walczyć o nie, doszło do tego że robiłam wszystko co chciał zeby był spokój i zadowolony ale nigdy to nie wystarczyło, w pewnym momencie powiedzialam sobie stop, zaczęłam zbierać dowody na bullying, nie musiałam długo czekać, poszlam do sądu zdobyłam zakaz przyjechała policja I co zabrała, od razu odetchnelam z ulgą, kilka tygodni później pojawił się mężczyzna w moim życiu, zapowiadało się na prawde dobrze, jednak zaczęło dziać się ze mną coś niedobrego, przestałam zauważać znaki, zaczęłam się na Wszytsko zeby tylko mnie zaakceptował I chciał, przez to jednak wyszło odwrotnie, po pół roku odepchnal mnie od siebie i zostawił z jeszcze większym dołem emocjonalnym, nie umiałem powiedzieć nie na wiele rzeczy mimo że nie uważałem je za słuszne, na początku traktował mnie cudownie później przestał A ja zaczęłam się angażować zeby jego zadowolić, mam poczucie że muszę wszystkich zadowolić I moje zdanie się nie liczy I jeżeli powiem nie to zostanę odepchnieta, czuje że muszę zrobić wszystko zeby mnie akceptowali I jak nie bede tego robić nikt mnie nie zaakceptuje I pokocha
  13. Cześć! Mam na imię Paulina. Mam 18 lat i moim wielkim problemem jest miłość, a w zasadzie jej brak. Mój problem zaczął się stosunkowo niedawno na tak dużą skalę, jednak już od początku liceum (to jest 3 lata temu) już o tym zaczynałam myśleć. Na codzień się na tym nie skupiam, ale przychodzą momenty załamania, których nie umiem znieść. Boli mnie to, że jeszcze nigdy nie miałam chłopaka, nikt jeszcze nigdy ze mną nie randkował. Często słyszę, że jestem ładną i miłą dziewczyną. Naprawdę się staram. Pomimo to nie umiem nikogo znaleźć. Wiem, że mam zbyt duże wymagania co do mojego przyszłego faceta - o ile go kiedykolwiek znajdę, ale chcę przeżyć jakąś dziewczęcą miłość. To zabrzmi głupio i niedojrzale ale straciłam nadzieję. Co mam zrobić aby wyrzucić z siebie chęć bycia w związku i pokochania kogoś? Chcę poczuć się wolna od tych smętnych myśli i w ogóle nie przekonuje mnie gdy ktoś mówi, że jeszcze sobie kogoś znajdę. Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
  14. Witam. Mam 33 lata jestem obecnie mężem wspaniałej dziewczyny i spodziewam się dziecka niestety jestem też uzależniony od masturbacji i porno. Od dziecka jestem uzależniony od masturbacji. Później doszły gazety pornograficzne i filmy. Później internet i wszystko co z tym związane. Wszystko nasililo się jakieś 6 lat temu, kiedy byłem w poprzednim związku, który trwał 3 lata z dziewczyną która była jeszcze bardziej uzależniona od perwersyjnego sexu i masturbacji i miała posesję na punkcie spermy . Przez trzy lata żyłem w toksyczny związku, gdzie każdy dzień opierał się na przyjemności cielesnej. każdy poranek znaczynal się tym, że robiłem jej dobrze językiem. Później przy śniadaniu masturbowal em się jej do jedzenia, bo obu nas to podniecało, a ona wymagała odde mnie spermy w każdym posiłku i napoju. Masturbowałem się i uprawialismy sex conajmniej 6/7 razy dziennie dodatkowo na bieżąco masturbowal mnie i przechowywana moja sperme w butelce po mleku w lodówce na wypadek gdybym musiał gdzieś wyjechać. Kiedy miałem wolne, a ona była w pracy prosiła żebym przychodził do niej do banku i dokarmial ja... Czyli robiła mi dobrze ustami w ubikacji i trzymała spreme jak najdłużej w buzi żeby potem ja polknac. Kiedy uprawialismy seks oralny po tym jak dochodzilem jej w środku, czekała aż sperma wpłynie miseczki później z przyjemnością ja wypijała... Przez te 3 lata bez przerwy towarzyszyły nam filmy porno i używki wspomagające erekcje czy wytrysk. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że choć wyrwalem się z tamtego związku i teraz mam cudowna i normalna żonę z którą spodziewamy się dziecka i z którą łączą nas wspólne pasję i zamiłowania, a nie tylko seks, ja wciąż nie radzę sobie z tym nałogiem. Bez przerwy mam ochotę się masturbować i pare razy spuszczałem jej się do np. kawy ale ona nie cierpi spermy i zawsze źle się potem czuła. W dodatku kiedy długo się nie masturbuje, a dla mnie długo to wytrzymać 1 dzień. Poprostu mi odwala. Potrafię cała noc nie spać i oglądać jakieś nagie zdjęcia albo wchodzić na chaty i się masturbować dla obcych dziewczyn. Byle tylko ktoś widział jak się spuszczam. To jest chore nienawidzę tego i nienawidzę siebie. Ale bez przerwy czuje cholernie silna potrzebę żeby to zrobić i im dłurzej się wzbraniam tym gorzej to się kończy. Ostatnio nie masturbowal em się przez tydzień w końcu parę dni temu nie mogłem spać cała noc i wszedłem na jakiś portal i zacząłem udostępniać zdjęcia mojego penisa i nagrania jak się masturbuje... Naprawdę potrzebuje pomocy, bo sam fakt że ja kocham i to że dziecko pomaga, ale cały czas mam w głowie ta myśl żeby iść to zrobic, bo to w końcu tylko chwila przyjemności i nikt się nie dowie... Proszę pomóżcie z tym walczyć, nie chce więcej krzywdzi osoby która tak bardzo kocham i czuć się jak najgorsza świnia
  15. Witam mam na imię Natalia od dłuższego czasu nie mogę spać ciężko mi usnąć i ciężko sie obudzić jeśli już usypiam ciągle się budzę. W dzień miewam dziwne zachowania boje się o samą siebie . Miewam zawroty głowy . Podnosi mi się ciśnienie . Mam wrażenie że cos mi się dzieje ale wiem że tak nie jest . Wkręcam sobie dziwne sytuacje . Nie wiem chwilami jak nad tym panować ciągle chciałabym uciekać przed tym ... Co mam zrobić pomóżcie
  16. Witam serdecznie, Jestem KuK, mam 24 lata. Od dokładnie roku leczę się psychiatrycznie (zgłosiłam się do psychiatry co najmniej kilka lat za późno). Niestety nie ma nadal oficjalnej diagnozy, zaczęło się od zaburzeń lękowych a teraz idę w stronę CHAD.. Od pięciu lat byłam z mężczyzną. Kupiliśmy mieszkanie, mieliśmy się pobrać za półtora miesiąca. Przez moje zaniedbanie siebie i mnóstwo kłamstw nakręcanych okresami manii, przez alkohol i swoje huśtawki emocjonalne zostawił mnie miesiąc temu. Wyprowadził się, czasami się widujemy, jest nikła szansa na naprawę Nas, nadal w domu są jego rzeczy. Straciłam w ciągu tego roku zaraz po pierwszej wizycie u lekarza wszystko. Studia, pracę, przyszłego męża, przyjaciół, marzenia i cele. Czuję, że nie mam się już czego złapać. Narzeczony Zniknął. Ja też chcę zniknąć, zamknąć się w ciemnym pokoju, założyć słuchawki i się nie obudzić. Zawsze wstydzę się tego co piszę na drugi dzień. Nie mam poczucia, że chcę wstawać. Codziennie jestem rozdarta między udawany uśmiech i to co się dzieje we mnie. To mnie zabija. Potrzebuję pomocy dużo większej niż myślałam. Co się stało z moim życiem? Nie mam nic, mimo, że wiem, że jest rodzina i są ludzie którym zależy na tym żebym się podniosła, ale ja już w sobie nie mam nic, czuję się pusta, bez znaczenia, nie widzę jakiejkolwiek przyszłości poza ciągłym wypatrywaniem kiedy minie kolejny dzień, chcę już mieć go z głowy, to jest wegetacja. Tylko ból. To jest jedyna rzecz, która mnie wypełnia. Poczucie winy, że nie rozwaliłam tylko swojego życia ale i życie narzeczonego. Chcę mu to wszystko powiedzieć, ale on jest tak samo martwy. Wyjaśniliśmy poniekąd sobie pewne rzeczy, które doprowadziły do rozpadu naszego związku, jednak ja zapadam się w jakąś emocjonalną czarną dziurę. Chcę wymiotować tą czarną masą. Nie wiem czy to jest normalne. Dużo czytam i słucham. Czas. Co to znaczy, że musi minąć jakiś czas? Na czym ma minąć? Ja nie rozumiem, gubię się w myślach do tego stopnia, że mam wrażenie ze z dnia na dzień tracę umiejętność mówienia. Nie chcę otwierać ust. Nie chcę jeść. Nie chcę wstawać. Nie chcę się kłaść. Nie chcę być nigdzie. Trudno mi wszystko Milion niechęci. Co chcę? Chcę tatuaż. Jakie to jest niesamowicie samolubne. Ciągle przewija się słowo „chcieć”. To samolubne prawda? Że ja czegoś chcę. Chcę Narzeczonego. To był jedyny człowiek, z którym mogłam ułożyć sobie życie. Czuję się jakbym była takim małym gadżetem do tego życia, który właśnie usunął. Zaczęłam mu przeszkadzać, moje zachowanie. A teraz nie mam motywacji do czegokolwiek, bo nie mogę mu tego pokazać, nie mogę dzielić z nim niczego. Szukam słów, które są w stanie określić mój stan poza tym stworem, którego próbuję się pozbyć lekami. Nasilają mi się myśli samobójcze. Pamiętam jak mnie pytał psychiatra czy te myśli wynikają z zaburzeń obsesyjnych (mam takie wizje żeby np włożyć sobie nóż w brzuch. Nie jakiś, tylko jeden konkretny nóż, który mam w swojej kuchni w konkretne miejsce, zaraz poniżej splotu słonecznego. Albo żeby się pociąć, albo powiesić - ta jest nowa wizja). Do tej pory to były wizje, których ja nie chciałam, nie chciałam tego zrobić, ale to się powoli zmienia. Destrukcja. Trzęsę się, nie mam ochoty trzeźwieć więc kiedy tylko mogę palę marihuanę, bo xanax źle znosiłam. W tej chwili przyjmuję leki przeciwpsychotyczne i SSRA. Nie wiem o co chcę zapytać. Zastanawiam się jak daleko mi do końca urwiska i kiedy w końcu spadnę. Nie panuję nad sobą.
  17. Witam Na tym forum prawdopodobnie zobaczycie mnie pierwszy i ostatni raz. Od dawna zmagam się z nerwicą natręctw, ale teoretycznie jeszcze nigdy o tym nikomu nie mówiłem. Zamierzałem to zrobić innym razem. Mam swoje rytuały, a jednym z nich jest modlitwa powtarzana wieczorem kilka razy (było to 4). Już na wstępie napiszę, że wiem, że to nie ma sensu. Wczoraj jednak pomodliłem się 3 razy aby zobaczyć czy stanie się coś "innego". Jak się jednak okazało następnego dnia odszedł mój pies, który był ze mną 12 lat ;( Wydawało mi się, że nie chorował na nic. Jeszcze kilka dni temu mogłem go normalnie pogłaskać. Jedyne o czym wiem to to, że znalezione go z krwią płynącą mu z nosa (na moim podwórku). Kiedyś zapytałem się taty kiedy może stać się "ten moment". On odpowiedział, że prawdopodobnie kiedy będę szedł do nowej szkoły. Czuję teraz pustkę w sercu, czuję się, jakby po części była to moja wina mimo, że wiem, że raczej nie ma to głębszego sensu. Co najgorsze niedługo mam egzaminy i boję się, że będę myślał tylko o tym. Proszę o pomoc. Pozdrawiam.
  18. Witam W tym roku skończyłam 18 lat, chodzę do liceum, mam wspaniałego chłopaka, kochającą rodzinę, pasję i problem. Dodam, że związek jest w połowie na odległośc, zanmy sie ze szkoły jednak ja wyjechałam pod Lublin, do szkoly z internatem, a on zostal w mojej rodzinnej okolicy. Wracam co miesiać, a nawet częściej, nie mogę sie doczekać spotkań, gdy jestem w domu wszystko po kilku dniacg wraca do normy. Od pewnego czasu męczą mnie obsesyje myśli. Zaczęło się od myśli "czy ja go kocham? czy nie kocham go jak mama syna (jest miesiącami pół roku młodszy, rocznikowo rok), czy on mi się serio podoba? a może ja już go nie kocham? czy ym za nim zatęskniła?" i tysiąc innych....każda wywołuje we mnie lęk, strach, nawet czasem cos w rodzaju ataków paniki. Gdy ogarnęłam tamte myśli to zaczęły mnie atakować myśli "czy on nie wygląda jak dziecko? może my wyglądamy jak rodzeństwo? możę myśli oznaczają nasz koniec? może ja nie umiem kochać? czym wogóle jest miłość? a jak to jest się zakochać?" gdy ogarnłęam te nowe myślałam, że będzie dobrze. Myślałam sobie, już wiesz,że są fałyszwe. Jednak potem pojawiła się myśl "a może lecę na Kubę (chłopak ze szkoły, którego nie cierpię)?" Zaczęła się lawina uczuć, łez, paniki. Gdy uspokoiłam tą myśl i dziś się z niej śmieję, to pojawiła się myśl "a może ja się czuję chłopakiem? wyglądam jak chłopak? jak to jest czuć się chłopakiem?". Plus jest taki, że początkowo myślenie na dany tema trwało po 2 tyg. Teraz kończy się po kilku dniach, już mniej przeżywam myśli, jednak wciąż są stresujące, bolą, przez chwilę w nie wierzę. Zdaję sobie sprawę z ich irracjonalności, jednak za każdym razem je analizuje, walczę. Czuję się bardzo zestresowana, nie wiem co robić. Czy jest to jakieś zaburzenie? Czy mogę poradzić sobie z tym na własną rekę?
  19. Hej, postanowiłam napisać tu coś od siebie, bo potrzebuję drobnej porady psychologicznej i nie wiedziałam gdzie się z tym zwrócić. Znalazłam tę stronę i pomyślałam, że spróbuję, bo może tu komuś uda się mi pomóc. Otóż od kilku miesięcy jestem w związku z chłopakiem, który ma stwierdzony borderline i chorobę dwubiegunową, a dodatkowo cierpi na schizofrenię (bierze odpowiednie leki przepisane przez lekarzy, których nazw nie wymienię, bo nie znam). Wszystko układa się nam świetnie, jest naprawdę cudownie i wiem, że jest między nami głębokie uczucie, bo czujemy to obustronnie. Każdy dzień spędzony razem jest idealny i wierzę, że da się żyć z kimś, kto jest chory w ten sposób, ale mam pewne obawy, a właściwie nie obawy, tylko czuję chwilową dezorientację... Chodzi o to, że kilka razy mówił mi, że jest gorzej pod względem psychicznym i że ten stan pojawia się nagle, zupełnie znikąd. Wiem wtedy, że potrzebuje chwili dla siebie, dlatego ją mu daję i staram się nie napierać na rozmowę, ani nic, bo zwyczajnie nie ma na to ochoty. Szanuję to i nie chcę go złościć swoją osobą w tych momentach, bo mogłabym powiedzieć coś nie tak, albo źle go zrozumieć. Nie chce pogłębiać wtedy jego stanu. Czasami jednak jest tak, że pojawia się wtedy drobna rozmowa i mówi mi mniej więcej co czuje w tym momencie. Doceniam to bardzo, bo widzę, że jest ciężko i może potrzebuje się wygadać. Problem pojawia się tutaj taki, że nie bardzo wiem co powinnam albo czego nie powinnam wtedy mówić... Nie wiem jak go wspierać, jak odciągać negatywne myśli i przekierowywać je na dobry tor, żeby zajął głowę pozytywami. Chciałabym Was prosić o poradę - jak zachowywać się w takich momentach? Co mogę wtedy mówić? O czym rozmawiać? Jak pomóc? Przykład rozmowy: mój chłopak rozmawia ze mną i wszystko jest dobrze, następuje kilka minut przerwy w rozmowie, po czym dostaję sms o treści "płaczę, mam atak paniki, cały się trzęsę, nie wiem co robić, łzy same lecą". Jestem zdezorientowana i zmartwiona, więc mówię mu, że wszystko będzie dobrze, że go kocham i damy sobie radę z tym, poradzimy sobie ze wszystkim. Próbuję też przekierować rozmowę na tematy przyjemne, np. jakieś zaplanowane wyjazdy, albo rzeczy, które jutro wspólnie będziemy robić. No i właśnie, czy dobrze robię? Czy taką rozmową sprawiam, że poczuje się lepiej, czy tylko gorzej? Czy w ogóle powinnam cokolwiek mówić, a jeśli tak, to co? Sama nie umiem sobie odpowiedzieć na te pytania, bo tak naprawdę nie mam pojęcia co ten człowiek ma właśnie w głowie, nie mam pojęcia co przeżywa jego umysł w tym krytycznym momencie. Chciałabym umieć jakoś załagodzić ten stan, spróbować chociażby to zrobić, albo jakoś mu ulżyć, ale nie wiem w jaki sposób zrobić to prawidłowo. Jest szansa na jakąś pomoc z Waszej strony? Prośba skierowana do psychologów, którzy są tu obecni oraz ludzi, którzy przeżywają coś podobnego u siebie w związkach. Naprawdę proszę o pomoc... I z góry dziękuję.
  20. Jestem nastolatkiem, niedługo będzie 18! Nie wiem dokładnie od kiedy mam ten problem, ale powiedzmy, że nasilił się w ostatnim tygodniu(?). A problem polega na tym, że wszędzie widzę brud. Ale tylko tam, gdzie jakby to powiedzieć, sam go wytworze. Dla przykładu: Nie widzę brudu gdy dotknę publicznej poręczy czy coś, ale widzę go gdy ja sam wyjdę z toalety i muszę po tym szorować długo ręce. Da się przeżyć. Lecz ostatnio naszła mnie myśl, że moich kilka ubrań mogło się kiedyś zabrudzić. Postanowiłem, że trzeba to wyprać. Problemem jest jednak to, że ja sobie ubzdurałem, że te "brudne" ubrania mogły podczas leżenia w szafie przenieść brud na te czyste. Poddałem się myślom i zrobiłem generalne pranie. Miałem też później zamiar wyczyścić szafę. Ale niestety, moja mama była szybciej ode mnie i postanowiła wszystkie ubrania upchnąć do szafy. Byłem bardzo zły, ale tylko dlatego, że teraz mam myśli czy te ubrania wyprane są czyste. Mam myśl aby je uprać ponownie, ale czy to nie paranoja? Co sobie inni pomyślą gdy znowu będę prał całą szafę? To głupota. Ale jednak jakoś nie czuje się dobrze wiedząc że mam założyć tą czystą bluzę, która przeleżała w "brudnej szafie " trochę czasu. Co ja mam zrobić? Jak sobie udowodnić że nic się nie stało i mogę normalnie w tym chodzić? Mogę też powiedzieć, że problem mógł wziąć się z tego, że jestem Katolikiem i chyba widzę grzech w niezachowywaniu higieny.
  21. Witam, Jestem bezrobotną kobietą (w trakcie zakładania własnej działalności) w wieku 25 lat. Od jakiegoś czasu miewam różne problemy, które strasznie wpływają na moje samopoczucie. Trwa to blisko od 2 lat, zaczęło się od ataków paniki na tle stresowym, przez problem z pociągiem seksualnym aż do kluczowego momentu, który miał miejsce 2 miesiące temu. Zaczęło się gdy córka mojej partnerki przyniosła wszy ze szkoły, oczywiście leczenie przebiegało pomyślnie, jednak na moje nieszczęście zbiegło się to w czasie z atakiem robactwa na wynajmowane przez nas mieszkanie. Było go mnóstwo. Mieszkanie ze względu na brak współpracy ze strony właściciela zostało przez nas opuszczone. Jednak dla mnie problem nie zniknął. Ciągle, wszędzie widzę jakieś robactwo, nie wiem czy to już paranoja czy ono faktycznie się za nami ciągnie. Drapie się wszędzie po ciele, boje się pójść do fryzjera czy gdziekolwiek gdzie jest dużo ludzi. To przerodziło się w swojego rodzaju fobię, gdy tylko zaczynam się drapać moje samopoczucie od razu ulega zmianie - jestem nerwowa, dużo krzyczę, płaczę, czuje się bezsilna. To wszystko odbija się na moim związku, bo przez obecny problem wracają te stare - np. brak pociągu seksualnego oraz napady paniki. Potrafię nie spać całymi dniami i nocami szukając rozwiązania i finalnie nie znajduje, jak zawsze. By uciec od gonitwy myśli staram się zajmować sprawami związanymi z otwarciem firmy, pochłania to dużo czasu - przez co o ironio, kłócę się z partnerką bo jestem wtedy zaślepiona jednym tematem. Co mi jest? Nie radzę sobie. Szukam diagnozy, choć nie wiem czy taka istnieje. Podejrzewałam nerwice natręctw, ale sama już nie wiem. Najważniejsze dla mnie to przestać zadawać sobie ból przez drapanie (jak i wyciskanie, automatyczne, wągrów które nie istnieją na twarzy, szyi, dekoldzie) i naprawić relację z partnerką. Proszę o jakąkolwiek radę. uwaraT.
  22. Chciałbym skorzystać z darmowej porady. Po krótce opis problemu. Jestem żonatyo 3 lat mm dziecko 9 miesięczne.Moja żona ma nerwicę lekową. Była na wizycie prywatnej i lekarz orzekł nerwice nie ma na to zaświadczenia jedynie opinia lekarza. Wymagana jest terapia plus leczenie fsrmokologiczne. Moja żona nie chce się leczyć w domu dochodzi do awantur wyzwisk ataków agresji ze strony żony. Była używana już policja u pogotowie. Niestety moja żona czuje się bezkarnie bo i tak nie mogę nic zrobić. Nie chce się leczyć bo boi się że zostanie odebrane jej dziecko. Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Nie da się normalnie funkcjonować w takiej atmosferze a poza tym cierpi na tym dziecko. Proszę o poradę Marek G. Warszawa
  23. Witam serdecznie mam poważny problem ze swoim życiem na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku ale tak nie jest .Mam 28 lat i nie mam pracy ponieważ ma słaby wzrok i nie mogę znaleźć odpowiedniej dla mnie pracy po drugie nie mam dziewczyny i nigdy nie miałem a po trzecie najważniejsze jestem złym człowiekiem ciągle myślę o dzieciach i tylko o chłopcach jak na nich patrze to dziwnie sie czuje nie że chce mi sie uprawiać seks czy coś choć sam nie wiem ,wiem tylko że to co sie dzieje jest złe i nie wiem jak sobie poradzić z tym żeby nie myśleć o dzieciach ,bylem u lekarza seksuologa poradził mi pewne rzeczy ale nie potrafie ich wykonać wiele razy próbowałem boje się że jestem w stanie skrzywdzić dziecko że do tego w końcu dojdzie bo to nie jest normalne że ciągle oglądam zdjęcia dzieci w ubraniach i czasem bez ale to drugie to rzadko bo nie w internecie a ja nie produkuje nic takiego, nie jest normalne że ciągle mi się śnią w nocy,że dużo czytam o dzieciach różnych artykułów książek, jest też troche we mnie dobra bo jest mi szkoda dzieci np chorych czy smutnych jak widze tak na żywo czy w telewizji to płaczę ale to może jest tylko po to żeby najpierw być dobrym dla dzieci a potem być najgorszym,Proszę o jakąś radę
  24. Wiek 29. Mój problem polega na tym, że nie wiem gdzie szukać darmowej porady psychologa oraz nie mogę przełamać obaw, że w poradni trafię na psychologa, który nie będzie potrafił mi pomóc. Miewam myśli samobójcze, (kiedy czuję, że śmierć przyniosłaby ulgę). Mam 2 małych dzieci ale w tych momentach nie umiem o nich myśleć. Pozornie funkcjonuję normalnie, mam tendencję do uciekania przed problemami i udawanie, że wszystko jest ze mną ok. Dobrze sobie z tym radzę do momentu kryzysu. Mam m.in. napady lęku - kiedy krzyczę, szlocham i nie potrafię racjonalnie myśleć. Jestem osobą wysoko wrażliwą. W dzieciństwie doświadczyłam molestowania seksualnego i urazów psychicznych. Mam fobię społeczną objawiającą się wyraźnie tylko w niektórych sytuacjach. Miewam huśtawki nastrojów i skrajne emocjonalne reakcje. Jestem nieudolna życiowo - nie pracuję, co aktualnie usprawiedliwiam macieżyństwem ale w przeszłości zawsze uciekałam przed wyczerpaniem psychicznym i przerywałam pracę czy szkołę (studiowałem po kilka miesięcy na kilku kierunkach, pracowałam bardzo krótko w kilku miejscach ale z trudem radziłam sobie psychicznie). Chowam glowę w piasek szukając oparcia w mężu i schronienia w czterech ścianach domu. Jestem pewna, że potrzebuję psychoterapii ale po swoich doświadczeniach z psychologami (w wieku nstoletnim) straciłam wiarę w to, że znajdę darmową pomoc psychologiczną i będzie ona skuteczna, że trafię na odpowiednią osobę. Wiem, że może przyjść rozczarowanie (np. będzie to jednorazowa rozmowa, nie będzie możliwości terapii). Pisząc tutaj także mam wątpliwości czy to jakkolwiek zmieni moją sytuację. Jednak próbuję ponieważ czuję że kiedyś przerodzi się to w depresję a jej bardzo się boję bo jest to niewyobrażalne cierpienie.
  25. Witam. Nie radze sobie z racjonalnym spozywaniem posilków. Przechodze przez glodowki, ataki glodu, ataki na slodycze. Moja waga jest odpowiednia, waze 55 kg 172 cm wzrostu. Boje sie ze kiedys zemdleje z glodu i wiem ze to bledne kolo. Prosze o porade. Chce jesc jak normalny czlowiek, znam zasady racjonalnej diety ale i tak wole zjesc slodycze a potem glodowac zeby tylko kalorie sie zgadzaly.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.