Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'mania'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Cześć mam problem którego nie potrafię zrozumieć i rozwiązać. Zauważyłam że nie lubię innych kobiet gdy przebywam w towarzystwie mojego chłopaka. Jeśli mam się spotkać z kobietami bez niego to wszytsko jest dobrze. W momencie gdy jest ze mną chłopak każda pojawiająca się dziewczyna w naszym towarzystwie jest dla mnie zagrożeniem. Domyślam się że to wynika z niepewności siebie pod względem że chłopakowi spodoba się inna kobieta tylko jest to niedorzeczne i chłopak nigdy nie dawał mi powodów żebym miała tak się czuć. Wiem że problem jest we mnie dlatego szukam rady, jak sobie z tym poradzić. Jestem atrakcyjna i nie uważam żebym miała niskie poczucie własnej wartości, medytuje również i afirmuje. Niewiem w co uderzyć żeby oczyścić się z swoich głupich i męczących myśli. Dziękuję bardzo za odpowiedzi
  2. Witam. Mam 36 lat od 3 lat dziwnie się czuje. Zaczęło się gdy zaszłam w ciąże i przeszłam ją dosyć ciężko. Przeważnie rano gdy jestem zmęczona i nie wyspana i do tego czym zdenerwowana. Dostaje na parę sekund paraliżu i keci mi się w głowie i słyszę jak by ktoś mi w głowie coś gadał. Jestem silna i pracowita osobą nie wywyszam się.
  3. Mam problem z dorastająca córka (13 lat). Jest bardzo słaba psychicznie, do tego stopnia że zaczęła się samookaleczac . Mam pocięte nadgarstki i uda. Cały czas twierdzi że chce się zabić. Ze nie chce jej się żyć. Pomóżcie mi, ona ma całe życie przed sobą
  4. Mam problem z własną samooceną. Z poczuciem własnej wartości. Mój partner na początku związku wychwalał mnie jak to jestem, piękna, dobra, wspaniała, inteligentna itp. nie podobno mi się to przypominało to bombardowanie miłością. Ostatnio w szczerej rozmowie powiedział że wyszedł ze związku z którego nie był zadowolony ( jest po rozwodzie). I chłoną jak gąbka każdy przejaw dobroci wobec niego. Tak się we mnie zakochał.( Ja uważam że raczej w tej uwadze która mu poświęcałam). Po bombardowaniu trochę się zmienił. Zaczął wytykać mi mankamenty mojej figury ( nie wiedziałam że są takie istotne), mówił mi że jestem kłamcą, oszustką, manipulantką (to niby w żartach), że jestem owłosioną ( co nie jest prawdą). Że twarz mi się posypała, że muszę się malować aby wyglądać dobrze. Niby drobne rzeczy, powiedziane w żartach. Jak zwracałam mu uwagę to powiedział że nie mam dystansu i zawiódł się na mnie, myślał że mam większy. Zaczęłam się z tego śmiać. Na co dzień jest kochany, wiele nas łączy ( pasje, praca, patrzenie na przyszłość itp). Aleeee... Nie potrafię sobie poradzić z zazdrością. Jak wiedzę że spotyka inne kobiety,lub komentuje że któraś jest ładna itp. czuje się odrazu gorsza, że na pewno mnie wymieni na tą idealna. W końcu znajdzie tą jedyną, która będzie mu się podobała. Że nie jest wystarczająca. Jestem tylko taka bo nic lepszego mi się nie trafiło. Jak sobie z tym poradzić? To uczucie mnie niszczy. Jak uwierzyć że może mnie ktoś kochać i chcieć być ze mną mimo tylu wad. Kiedyś uważałam się za atrakcyjną osobę. Wielu mi to mówiło, nie tylko o wygląd ale o charakter. Teraz jestem wycofana, nie chce się spotkać z ludźmi,podejmować jakiś wyzwań.
  5. Witam mam 32 lata jestem mężczyzną mieszkam z rodzicami. Mam problem ze swoją matką. Terroryzuje mnie nakazem że mamy wracać do jej rodzinnego domu. Że w miejscu gdzie żyjemy mam tylko dzięki niej pracę, mojego ojca ma za pierdolnie tego, że jest on nikim, że jeżeli z nim zostanę to on mnie zniszczy i ona twierdzi że mnie chroni przed ludźmi że ludzie się że mnie śmieją i ja jestem durny mówi że tak jej syn się nie zachowywał. Twierdzi że moi koledzy to recydywa i że mają powiązania z różnymi ludźmi. Że sąsiedzi mają powiązania z zabijaniem ludzi, kroją ludzi na części i sprzedają ludzkie mięso takich jak ja durni. Coś nie tak powiem do niej to czasami to uderzy mnie w twarz. Jak ludzie kręcą się pod oknami to albo wyzywa przy zamkniętym oknie ( kurwuje) lub charczy kaszle lub jej to nie pasuje i mówi że mają się odpierdolić i wypierdalać. Potrafi sama zaczepić ludzi na parkingu i się doczepić czego tak blisko parkują i twierdzi że to sąsiedzi ich naslali. I że sąsiedzi ludzie na nią napadają. I co ja mam z tym wszystkim zrobić jak nawet sam byłem u psychiatry. Opowiedziałem te sytuacje i powiedziała że muszę przyjść z matką matce powiedziałem a ona na to że ona jest zdrową i żebym nie robił z niej psychicznej bo to ja jestem psychiczny a nie ona a o tej psycholog/psychiatrze mówi najgorsze rzeczy chociaż jej nie zna. I ostatecznie wyszłem od psychiatry z cytrulina bo uznała że mam depresję.Przepraszam za wszelkie błędy lecz na telefonie piszę. Jak żyć?
  6. Chcę zapytać o następującą sytuację. Rok temu poznałam na forum randkowym mężczyznę, któremu była partnerka doradziła skorzystanie z tego forum. Polubiliśmy się i powoli zaczęliśmy coraz bardziej zbliżać się do siebie. On ma dwubiegunówkę i jakiś czas temu odezwała się mania, sam zdecydował się iść do szpitala, aby Mu dobrali leki. Już wyszedł na prostą w szpitalu, ma zajęcia terapeutyczne. Ostatnio na terapii 1:1 pani psycholog powiedziała Mu, że Jego miłość do mnie jest wynikiem jego choroby psychicznej, że zakochał się we mnie z powodu choroby psychicznej, że jestem stara i brzydka. Podobno inne osoby też Mu to powiedziały. On nie kłamie, nie jest zbyt empatyczny jak widać z opisanej sytuacji (bo mi to powiedział) ale mówi prawdę. Ja faktycznie jestem brzydka, stwierdzam tu fakt, a nie swoje kompleksy. Stare chińskie przysłowie mówi, że jak Ci trzy osoby powiedzą, że jesteś pijany to należy iść i położyć się spać. Obydwoje jesteśmy po czterdziestce, ja faktycznie jestem starsza. Psycholog kliniczny zwykle jednak głupcem nie jest, nie w szpitalu psychiatrycznym. Nie chcę mojemu mężczyźnie zrobić krzywdy. Czy powinnam Go zostawić dla Jego dobra?
  7. Dzień dobry, Od 2 tygodni jestem z kobietą, którą poznałem jakiś czas temu. Bardzo podoba mi się jej charakter, wygląd i to jaka jest, jednak czuję, że wszedłem w schemat "szukania idealnej kobiety" przez co jakakolwiek mała "wada" u obecnej mi przeszkadza gdyż dorabiam do tego cały łańcuszek głównie patrząc "jak to będzie w przyszłości i wymyślając w głowie co się wtedy stanie, lub że mogłem teraz zakończyć związek i być w przyszłości z inną bez tych problemów". Będąc w związku czuję, że coś ucieka mi obok, jakby "ta inna ścieżka życiowa" w której czułem się swobodnie flirtując z innymi bez zobowiązań z nadzieją, że trafię na jeszcze lepszy ideał. Zaproponowałem obecnej przyjaźń gdyż wszystko jest super, dogadujemy się i nie chce jej stracic ale nie widzę tego jako związek w przyszłości (może teraz jest okej ale patrząc w przyszłość wolę to rozwiązać jak najwcześniej żeby potem nie bolało bardziej) jednak powiedziała, że nie chce w ogóle kontaktu. Od kilku dni się do siebie nie odzywamy jednak bardzo mi jej brakuje mimo wszystko. Co Państwo o tym sądzą? Z góry dziękuję.
  8. Witam. Jestem 23 letnią kobietą która od dziecka zmaga się z depresją i stanami lękowymi. Jest jeszcze jeden problem, który jak się okazało ma własną nazwę - Mukofagia. Towarzyszy mi to od około 10 lat i z dnia na dzień mam tego coraz bardziej dość. Wstydzę się powiedzieć o tym lekarzowi w twarz, uważam to za coś okropnego. Czy jest jakiś sposób by walczyć z tym samemu?
  9. Zacznę od tego, że znalazłam w końcu partnera, który pasuje mi praktycznie w każdym aspekcie życia . Byłam w dwóch dłuższych związkach w tym w drugim trzy lata i byłam zaręczona - rozpadło się ( były partner nadużywał alkoholu i manipulował moja psychiką, straciłam przy nim poczucie własnej wartości. Poza tym wdarły się przepychanki i wyzwiska. ) Poznałam obecnego partnera- jest kochany, czuły, widzę ze bardzo mnie kocha, pokazuje mi to na każdym kroku . Nie tylko mówi ze jestem najcudowniejsza itp. Ale również dba o mnie pod każdym względem, szanuje i liczy się z moim zdaniem. Ostatnio jednak nawinął się temat byłych związków , a raczej partnerów . Wcześniej widziałam jego była dziewczynę z która był 2 lata – normalna pomyślałam, przecież mi też nic nie brakuje. Ale temat się rozwinął i na maja głupią prośbę pokazał mi też trzy inne z którymi się spotykał. No i dostałam szału, nakręciłam się bez sensu. Uznałam, że są totalnie inne niż ja. Oczywiście były to podrasowane zdjęcia z instagrama, a ja momentalnie i bezsensownie oceniłam się jako ta gorsza i brzydsza. Wiem ze wygląd to nie wszystko, zresztą partner nigdy nie dał mi odczuć żebym nawet była brzydsza od nich wręcz przeciwnie mówi zupełnie co innego, że jestem najpiękniejsza, że to tylko zdjęcia, że nie widziałam tych osób, że się nakręcam. To wszystko jednak silniejsze ode mnie. Straciłam swoje poczucie wartości, nie mogę przestać się porównywać i czuje że to chyba z obawy, że może nie jestem zbyt idealna i za chwile znajdzie sobie jakąś „lepszą” laskę. Wiem, że on ma już też dość wracania do przeszłości bo nie ma kontaktu z żadną byłą i wcale go nie interesują, ale ja nie potrafie obsesyjnie porównywać się i oceniać względem nich. Myśleć w czym były „lepsze” ode mnie. Oczywiście to tylko moje obawy bo partner nigdy w życiu nie powiedział że cos mu się we mnie nie podoba, wręcz przeciwnie mówi, że nikt nie podobał mu się tak mocno jak ja. Ale ciężko mi w to uwierzyć i boję się że mówi to specjalnie. Nie wiem jak odciąć te natrętne myśli, przestać się porównywać , wałkować ten temat i poczuć się najlepszą w tym związku. Czuje się więźniem swoich myśli i nie potrafię w pełni cieszyć się związkiem bo czuje się z tym wszystkim źle. Prośba o radę.
  10. Mam przyjaciółkę, przyjaźnimy się bardzo blisko od około pół roku. Wcześniej znałyśmy się tak ,,na cześć". Ona ma swoją grupę przyjaciół, ja swoją. Ufam jej bardzo i zwracam się z moimi problemami. Jednak czuję pewien rodzaj uzależnienia. Jestem bardzo zazdrosna jak spotyka się z kimś innym, jest aktywna w social mediach, a mi nie odpisuje. Mam wrażenie, że mnie zlewa i powierza moje sekrety innym osobom. Lecz to uczucie, nie fakt. Co mogę zrobić? Zależy mi na tej osobie. Nie chcę wprowadzać toksyczności. Ciężko mi czasem wykonywać codzienne czynności, gdyż myślę nadmiernie, co robię źle. Proszę o pomoc.
  11. Jestem w związku od roku czasu, mieszkam w Holandii mam 53 lata. Mój problem to chorobliwa zazdrość co powoduje konflikty z moją partnerką. Potrzebuje pomocy, bo nie chcę ją stracić. Bardzo ją kocham i zależy mu na tym związku. Proszę o kontakt.Pozdrawiam
  12. Mam męża, bardzo go kocham mamy razem dziecko i w sumie wszystko było super do czasu kiedy nie zaczął się problem ze mną tak właśnie ze mną. Nagle poczułam chęć rozmowy z innym facetem co przerodziło sie w flirt. Nigdy się z nim nie spotkałam tylko pisaliśmy. Wtedy było tak inaczej czułam fascynację, ciągle powtarzał ze jestem piękną itp. Tak wiem że źle zrobiłam bo właściwie niczego mi w życiu nie brakuje. Mąż dowiedział się o wszystkim przeczytał wszystkie wiadomości więc wszystko wie. Nie jestem w stanie nawet sama sobie odpowiedzieć na pytania dlaczego to zrobiłam? Dlaczego skrzywdziłam tak dobrego człowieka? Czym on sobie na to wszystko zasłużył ? Będąc małą dziewczynką nie miałam lekko nie miałam akceptacji z strony ojca nie mówił mi że mnie kocha nie mówił że jest dumny nigdy nie powiedział że jestem jego oczkiem w głowie. Myślicie że to przez to szukam akceptacji w różnych facetach ?
  13. Witam. Nie będę się rozpisywać - mam bardzo nietypowy i nieco....niepokojący fetysz, który dotyczy ...pił mechanicznych. Nie chodzi to o "fetysz drwala", ale o same piły jako przedmiot: ich dźwięk, wygląd itp. Jestem w stanie oglądać zdjęcia filmiki na ich temat nawet kilka godzin dziennie. (Nieważne czy to ścinanie drzew ostrzenie łańcucha czy nawet...Teksańska maskara piłą mechaniczną..lub podobne filmy. Moja przyjaciółka nie rozumie mnie..myśli, że sobie żartuje, ale sprawa wygląda naprawdę poważnie. Fantazje na temat...pił coraz bardziej daj mi się we znaki. Nie wiem co o tym myśleć. Z czego może wynikać taki fetysz?
  14. Hej wszystkim, Nie umiem opisywać problemów jakie doskwierają mi w życiu. Tylko gdy siedzę sam w swojej głowie jestem w stanie spokojnie o nich rozmawiać (sam ze sobą). Ogromny trud sprawia mi przedstawianie jakichkolwiek spraw i historii dziejących się w mojej głowie - jakby znikały gdy o nich opowiadam. Chodzę do psychologa i psychiatry, ale często wychodzę niezadowolony - bo nie mogłem sobie poradzić z powiedzeniem wszystkiego i przedstawieniem tego tak jak jest to w mojej głowie. Nauczyciele i rodzice zaczynają zauważać, że moje myśli i wątki szybko się urywają. Sądzą, że moje wypowiedzi są nielogiczne - sam mam problem z logiką. Zaczyna mnie to denerwować. Dodatkowo nieustannie odczuwam potrzebę doszukiwania się jakiś chorób psychicznych u siebie i cieszę gdy ich charakterystyczne objawy są podobne do moich. Później naśladuje te objawy w swoim codziennym funkcjonowaniu. Czy jest to jakiegoś rodzaju choroba, zaburzenie? Proszę o pomoc.
  15. Witam, jestem prawie 32-letnim samotnym mężczyznom, pracującym, który około 4 lat temu poznał piękna kobietę w pracy, do której się przyjąłem po dlugim pobycie za granicy. Ta kobieta olśniła mnie swoją uroda, poczuciem humoru, charakterem oraz tym jak miło przyjęła mnie w zespole, od tamtej pory starałem się dobierać swoje godziny pracy do jej godzin aby spędzac z nią jak najwięcej czasu , z każdym problem zawodowym zwracałem się do niej aby pochwalić się, zaskoczyć ją, swoim poczuciem humoru (wydaje mi się że jest na wysokim poziomie) lub chociażby nawiązać jakąkolwiek rozmowę. W trakcie moich "staran" dowiedziałem się że jest niestety zajęta, przyjąłem to z bólem, jednak nie pozostało mi nic innego jak zaniechać swoich "starań", choć nie zaprzestałem bycia soba i rozsmieszania jej na kazdym mozliwym kroku.Po pewnym czasie dowiedziałem sie że nie jest już że swoim facetem, jednak doszedłem do wniosku że to chyba za wysoka liga dla mnie,więc pozostałem sobą jednak nie próbowałem żadnych "podchodow". Wszystko zmieniło się gdy pewnego razu,odebrała służbowy telefon naszej wspólnej koleżanki z pracy, nie rozpoznałem jej i zacząłem rozmowę żartem znanym tylko mnie i naszej wspólnej koleżanki, po chwili się ogarnąłem , z kim rozmawiam No i poprosiłem o przekazanie słuchawki, śmiechu z tego było bardzo dużo, chwilę później napisała do mnie na messenger z prośbą o wyjaśnienie tego żartu, krótka rozmowa i udało się umówić na spacer,bylem wniebowzięty. Spotykaliśmy się kilka miesięcy,zacząłem się zakochiwac, w miarę poznawania jej zauważyłem że podobnie jak mnie(dobrego kolege) traktuje jeszcze kogoś, jako że nie byliśmy para (choc bardzo tego chcialem w swoich myslach ) więc nie robiłem z tego problemu, nie narzekałem, nie wypytywalem. Pewnego razu po wspólnej nocy, było ich kilka, przestała się do mnie odzywać, czy to w pracy czy poza pracą, próbowałem to jakoś przełamać kupując jej ulubione słodycze,zostawiając je na jej biurku, nic to nie dało. Jako że jestem emocjonalny i wrażliwy stwierdziłem nie to nie , usunąłem ją że znajomych i przestałem z dnia na dzień szukać z nią kontaktu, poczułem sie urazony (jakolwiek to brzmi) , kilka tygodni zajęło jej napisanie do.mnie co się stało, po krotce wyjaśniłem, nie oczekując nic w zamian , zaczęła się tłumaczyć proponując spotkanie wyjaśniające nie zgodziłem się. Kilka miesięcy minęło i zwolniłem się z tego.miejsca, trochę bo czułem się przytłoczony "relacja" z nią oraz trochę z przyczyn zawodowych. Minęło kolejnych kilka miesięcy jak napisala do mnie na messenger po czym usunęła ta wiadomość, nie wiem co napisała, na moje pytanie o co chodzi odpisała "to byla pomyłka" dziwne ale okay. Nie ciągnąłem tematu, mimo iż każdego dnia o niej myślałem, tak jest do dziś, bylem/jestem tak zaślepiony nią że "stalkowalem" jej profil na Facebooku co jakiś czas, miesiąc temu z zaskoczeniem odkryłem że mnie zablokowała... nie potrafię sobie odpowiedzieć dlaczego , nie pisałem do niej w ogóle, nie szukałem kontaktu , nawet nie minąłem jej przypadkiem na ulicy czy podczas jazdy samochodem,nie mieliśmy żadnego kontaktu przez rok gdyż już tyle nie pracujemy razem. Nie wiem co napisax teraz , jestem w kropce , kiedy mogłem z nią porozmawiać unioslem się duma , kiedy nie mogę z nią porozmawiać czuje się strasznie źle. Nie jestem typem odważnego faceta w takich sprawach , jestem skryty dla większości, dla niej się odkryłem , wcześniej balem się napisać do niej , balem się odrzucenia nawet na tak niskim poziomie jak "hej co słychać? Chcesz pogadać " teraz nawet tego nie mogę zrobić. Jest to naprawdę bardzo bardzo skrócona treść naszej relacji , napisałem ją tutaj z nadzieją że ktoś pomoże mi i powie co mam zrobić bo ja sam nie wiem, jeśli dla kogoś mój problem wydaje się blachy i niegodny pisania tutaj to przepraszam , jestem trochę zagubiony.
  16. Witam forumowiczów, jestem 25 letnim mężczyzną trwającym w samodestrukcji przez toksyczne relacje. Już moja pierwsza dziewczyna zdradziła mnie z przyjacielem jak miałem 15 lat, nie wiedziałem że to tylko wstęp do mojego farta co do kobiet. Od 10 lat to się pogłębia, jestem rozczarowany tym że się staram, zmieniam się i zatracam tylko po to aby i tak być oszukanym za dobroć. Aby nie było, nie chodzę i nie zatracam się w byle kim bo mi się tak podoba, przez moją nie ufność i uprzedzenia ciężko jest o ten stan, jest on wypadkową wzajemnej pracy nad tym. Chcę iść do specjalisty ale jestem pewny na 90% że rozłoży ręce, wiem że nie jestem normalnym przypadkiem, zawsze w życiu byłem odrzucany juz od narodzin - nie znam "rodziców". Już zwyczajnie nie potrafię być szczęśliwy, bo sztucznie to wygląda, nie chodzę i nie płacze w poduszkę, z zewnątrz nic nie widać, ale moja głowa już się wyczerpuje, zaznałem w życiu tyle bezsensownego bólu że zwyczajnie jest już mi obojętny, a nawet czasami wydaje mi się że dążę do tego aby się tak czuć, bo tak jest normalnie... Moja ostatnia luba, bo to o nią się w tym temacie rozchodzi, jest strasznie toksyczną osobą, na początku taka nie była, mocno się starała o względy, a gdy się otworzyłem, uciekła do innego tłumacząc że zawsze tak robi bo się boi związków. Jej poprzedni facet ją bił i ma z nim dziecko, choć mi to nie odpowiadało, to pokochałem go jak własne z czasem. Po rocznej przerwie w odzywaniu się, sama się do mnie odezwała i znów wskoczyliśmy na podobne tory, po prostu mega charakterem do siebie pasujemy, przemawiamy jednym głosem w większości spraw, ale ona w ważnych kwestiach kłamie i nie umie przestać, to jest chyba choroba. Mimo że mówię jak jest na prawdę, To mimo wszystko woli mnie zablokować wszędzie (dosłownie) i żyć swoimi nie trafionymi domysłami na temat co ja właśnie myślę, oczywiście robiąc w swojej głowie ze mnie najgorszego potwora. Dosłownie to wygląda tak że tylko piszemy, raz na dwa miesiące się spotkamy i tylko spiny ciągle o wszystko, a to przez to, że nie potrafi rozmawiać o problemach albo tym co ją boli, od razu wyzywa i blokuje. Teraz pożyczyłem jej 1500zl na żłobek, na jedzenie , bo zaczęła nowa prace i nie miała skąd, oczywiście sama obiecywała że odda bo jak mówiła, "nie jestem taka" I jak można się domyśleć, prowokuje bezsensowne kłótnie tylko po to aby powiedzieć że nie odda ani grosza i blokuje. Mi akurat na tych groszach nie zależy, bo zrobiłem to dla synka, bo to on by cierpiał najbardziej gdyby została znów bez pracy. Ogólnie ciągnie ją do patologii, każdy kto wciąga fetę i udaje srankstera jest jej potencjalnym kolegą na noc, dlatego z bezsilności poprosiłem jej siostrę aby jej pomogła bo to jedyna osoba której słucha, jak można się domyśleć skończyło się to ogromną dramą i zjechanie mnie jakbym conajmniej zgłosił ją na policję i zabierali jej dziecko. Oczywiście wszędzie blokada, oraz postawiła mnie obok tego co ją lał, po tym jak uratowałem jej życie chcąc czy nie chcąc, ona uważa że je tylko niszczę. A tamtego gościa jeszcze nie dawno przegoniłem bo czekał na nią pod domem i zaczął dusić gdy się zbliżyła, miło mi że jestem w jej oczach taki sam. W styczniu pisała o tym że chce ze mną już mieszkać a parę dni temu darła się że co mnie obchodzi co i z kim ona robi, oraz że to ja latam za nią a ona nic nigdy nie chciała. Pewnie nawet nie ma to ładu i składu co pisze ale muszę się wygadać, a wstyd mi przed znajomymi bo zawsze byłem typem którego nie złamiesz, który wiedział jak pomóc innym i był w tym zajebisty, póki mu się chciało, a sam sobie nie potrafię pomóc.. Problem w tym że ja wiem że ona coś do mnie ma, ale też ma coś z głową, a ja wiem że to moja bratnia dusza, nie oszlifowany diament który nawet nie daje spróbować sobie pomóc, który tak bardzo mnie nienawidzi, za to że zrobiłem dużo więcej niż kto kolwiek wcześniej w jej życiu... Wczoraj chciałem przedawkować tabletki nasenne z wódą, bo choć kocham życie i żyć, to nie wytrzymuje już z bólem który wiecznie się nasila i nie chce nic ustąpić.. Gdy w końcu zza chmur widać słońce, nagle zaczyna walić piorunami i zaczyna się sztorm, zawsze ten sam schemat. Niby bez nowości, a nigdy nie boli słabej, nie uważam się za człowieka bez wad, ale potrafię się przyznać i przeprosić, Ona nigdy. Uwaza że wszystko się jej nalezy a jak nie jej, to dziecku, wykorzystuje to na potęgę, a samo dziecko w wieku 3 lat ma nad nią całkowita kontrolę... Wiem że najrozsądniej byłoby o niej zapomnieć, Ale czasami poznajesz takie osoby ze się nie da i ona niestety jest jedną z takich, mam o niej złe zdanie i w ogóle, a kocham, w chuj, mimowolnie... Tak bardzo chcę się o kogoś zatroszczyć, pokazać lepsze życie niż sam miałem, dać ogrom miłości i szczęścia, a przez mój wiek i choroby wiem że to już praktycznie nie możliwe. Przyszedłem sam na świat i sam z niego odejdę, pogodziłem się z tym faktem, a w dodatku przez wszystkie te toksyczne osoby wmawiam sobie ze to moja wina, że to ja gdzieś zawiniłem, a to że nawet nie możemy o tym pogadać skutecznie mnie dobija, bo twarzą w twarz jesteśmy dla siebie idealni, problem zaczyna się gdy się nie spotykamy, a to występuje jak już mówiłem tyle co nic. Nigdy nie sądziłem że po tym co Przeżyłem, jakieś blachostki typu sprawy sercowe mnie kompletnie rozmontują.. Nie szukam ucieczki w używkach, na leczenie straciłem nadzieję, czuje ze to moje ostatnie lata, bardzo często myślę o śmierci, o tym jak bardzo pragnę nie być tym pechowym człowiekiem, który nigdy nic złego nikomu nie zrobił, a ciągle każdy go rani, przekabaca, mąci, oszukuje.. Ostatnio nawet nie jestem głodny, nic nie jem, bardzo mało pije, schudłem ponad 10kg w 2 tyg, w lustrze nie widzę tego wesołego chłopaka którego każdy w szkole lubił i szanował, tylko faceta który już w tak młodym wieku nie ma siły iść dalej, którego zniszczyli najbliżsi, osoby którym zaufał i które kochał. Życie jest okrutne i wiem że nie chodzi o to jak mocno bijesz, tylko ile jesteś w stanie przyjąć ciosów, wstać i iść dalej, ale mi już zgasło światło na ringu, wszyscy sobie poszli, walka była od początku nie równa, broniłem się dzielnie i długo, ale to chyba jest boski plan aby mnie sprowadzić do niego, bo już nie wiem jak inaczej to nazwać :(((
  17. Sny o zwierzetach co to jest, jak pozbyc sie zwierząt w snach?
  18. Mam 41 lat, męża i 2 dzieci. 2 m-c temu mąż przyznał się że prowadzi znajomości przez internet z innymi kobietami (Messenger Facebook) piszę wiadomości i usuwa ponieważ boi się że mi się to nie spodoba oczywiście mówi mi że zna granice do jakich może się posunąć i że mam się niczego nie obawiać. Trwa to już rok kiedy to zauważyłam ,zaczął być bardziej czujny pilnuje telefonu jak oka w głowie, wycisza wychodzi na rozmowy, denerwuje się pytam o całą sytuację nawet uderzył mnie .do tego cały czas dochodzą nowe znajomości. Nasz związek trwa już 25 lat- szok- trud mi zaakceptować ten stan że mam przed sobą tajemnie nie ufamy sobie a może jest jeszcze coś więcej kto to wie, czuje się z tym źle, czuje się oszukiwana. Chciałabym się od niego oderwać i być znowu szczęśliwa nawet sama.
  19. Witam, szukam porady jak pomóc siostrze, której stan psychiczny uległ w ostatnich latach pogorszeniu. Zaczęło się od nieszczęśliwej miłości z żonatym mężczyzną, który wyparł się romansu. Wtedy też w nocy często objadała się i wymiotowała, oczywiście w ukryciu. Zauważyliśmy też, że nerwowo zachowuje się przy stole, je tylko dietetyczne rzeczy. Niestety, nie chciała podjąć się leczenia, mówiła że ona nie ma problemu. Problemy psychiczne jednak nasiliły się. Do dnia dzisiejszego często zamyka pokój na klucz podczas nieobecności, nie śpi, unika kontaktów z ludźmi. Jeśli z kimś się pokłóci, latami nosi w sobie żal i szuka zemsty na osobie. Mieszka z mamą, którą też izoluje od innych, nastawia przeciwko, mówiąc czasem "niestworzone", urojone rzeczy (np. szwagierce zarzuciła że odebrała jej brata) . Nie życzy sobie gości w domu, mamy wrażenie, że "rządzi" w domu. Próbowaliśmy rozmowy na temat leczenia, ale skończyło się to wielką awanturą, gdzie oskarżyła nas o spiskowanie przeciwko niej. Proszę o poradę, co to za choroba, jak jej pomóc?
  20. Jak przestać myśleć o natarczywych myslalach? Jak przestać śnić o zwiwerzetach?
  21. Dzień dobry, jestem 26-letnią dziewczyną, ukończyłam licencjat, studia magisterskie porzuciłam natomiast dla mojego partnera, aby nie żyć z nim na odległość. Jestem z nim od lipca 2016 roku. Jest ode mnie 19 lat straszy, jest po rozwodzie, ma 3 dzieci. Na początku nie wierzyłam w tą relację, ale szybko zakochałam się bez pamięci, on twierdził ze również mnie bardzo kocha. Przez pierwsze dwa lata wszystko było doskonale, problemy zaczęły się kiedy on zaczął budować dom. Pomagałam mu jak mogłam, za darmo, z czystej chęci ulżenia mu w problemach. Stał się jednak bardzo zaborczy, zaczął mnie traktować gorzej, w każdym moim słowie szukał bodźca do kłótni. Do dnia dzisiejszego jest mocno zestresowany, nie ma dnia żeby nie miał jakiegoś nowego problemu. Czy to z dziećmi, czy to z domem, czy to w życiu codziennym. Doszło do tego ze przepraszałam go za rzeczy na które nie miałam wpływu. Zaczęło być coraz gorzej, ale walczyłam o niego i obiecywałam mu ze będzie lepiej, że ja się zmienię. Mimo ze to on był wiecznie prowokatorem. Teraz postanowiliśmy na zimę wyjechać do Azji, uciec od zimna, mimo ze przed świetami mieliśmy kolejny kryzys i już chciał się ze mną rozstać, ale po raz kolejny wywalczyłam kontynuacje związku. Jesteśmy tu od przeszło miesiąca, były niedawno moje urodziny, nie wiedziałam gdzie chce iść wiec pozwoliłam mu wybierać, wierząc że zna mnie na tyle dobrze żeby wybrać dobre miejsce do świętowania. Wybrał klub ze striptizem. Mówiłam ze nie chce tam iść, w końcu zaczęłam krzyczeć, wylałam na niego piwo bo mnie nie respektował, aż w końcu uderzył mnie pięścią w twarz przy ludziach i odjechał. Wróciłam do domu taxi. On przyjechał dwie godziny po mnie i skatował mnie jeszcze bardziej. Okładał mnie pięściami po głowie, twarzy, ciele... a ja nadal go kocham. Czuje ze jest tyranem, potworem w ludzkiej skórze, ale jakoś robię wszystko aby przedłużyć mój pobyt tutaj, z nadzieja ze jeszcze się ułoży między nami. On z kolei jest z siebie zadowolony, twierdzi ze ja go sprowokowałam, ze oblałam go piwem i „kazałam mu zamknąć mordę”. Twierdzi ze nie ma mnie za co przepraszać. Że zasłużyłam. Każe mi wracać do domu, chce rozstania, nie chce już ze mną nawet rozmawiać. Ale ja cały czas go tak bardzo kocham... taka sytuacja miala miejsce po raz pierwszy, nigdy wcześniej mnie nie uderzył, zawsze był agresywny tylko słownie... nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, od trzech dni nic nie jadłam, czuje się zastraszona i zmęczona, ale jednocześnie czuje chęć walki o niego. To jest już chyba obsesja? Czy powinnam faktycznie kupić bilet i wracać? Czy próbować to uratować? Proszę o pomoc...
  22. Nie mam siły ani fizycznie ani psychicznie. Strasznie przeszłam covida. Od tamtej pory każdy dzień to udręka. Rano wstaję i już marzę, żeby wrócić do łóżka. Nie mogę doczekać się końca dnia.Wszystko robie z przymusem. Nic mnie nie cieszy. Muszę wstawać z łóżka, bo mam dzieci, rodzinę - i musi to wszystko funkcjonować. Nie wiem, co roboić dalej...
  23. Cześć, jestem w związku małżeńskim od kilku miesięcy. Już przed ślubem pojawił się u nas problemy, a mianowicie: moja żona wmawia mi nieprawdę, że wpatruję się na ładne dziewczyny, że "wyszukuję je wzrokiem". Co jest całkowitą nieprawdą. Bo nie rozglądam się za innymi kobietami, jestem wierny emocjonalnie. Jednak moja żona dostrzega co innego i często dostrzega, że "gapię się na jakąś ładną kobietę". Nie wiem do końca, czym to jest spowodowane, może tym, że została w przeszłości zdradzona, zresztą ja też. I nigdy nie przyszłoby mi na myśl, żeby szukać okazji do zdrady, nawet emocjonalnej. Obawiam się, że dostrzega we mnie osobę, jaką był jej były partner. Jestem cierpliwy, ale nie odpuszczam i nie wiem jak poradzić sobie z tym problemem, bo niestety, ale pojawia się dosyć często. Idąc ulicą patrzę już w ziemie, bo każde moje spojrzenie przed siebie może być za chwilę źle odebrane, jeśli oczywiście na horyzoncie pojawi się - zdaniem mojej żony - ładna kobieta. Przy innych tego nie zauważa. Ale akurat jak idzie ktoś ładny, to od razu jest podejrzenie, że się patrzę na tę osobę. Co moim zdaniem zahacza już o absurd i jakąś chorą obsesję. Ja nie dam sobie wmówić nieprawdy, tylko jak sobie z tym poradzić, w jaki sposób rozmawiać z żoną? Nie mam już argumentów. Ona widzi we mnie człowieka, który nie jest lojalny wobec niej, a mi to uwłacza. Muszę w takich sytuacjach udowadniać swoją niewinność..
  24. Witam. Mam 18 lat, rodzice mojego chłopaka uważają mnie za złą osobę, ograniczają mu ze mną spotkania. Ja chce zerwać bo widzę, że jestem powodem konfliktu. Nigdy nie chciałam doprowadzić do takiej sytuacji. Jestem dla niego toksyczna. Widze to i jest mi wstyd.
  25. Cześć, mam 18 lat. Moje problemy zaczęły się już w podstawówce i ciągle rosły w siłę, spowodowane głównie przez rodziców i otoczenie. Dopiero w 2019 roku trafiłam w ręce psychologa oraz psychiatry i około po roku zostałam zdiagnozowana na zaburzenia afektywne dwubiegunowe i osobowość borderline. Mój problem polega na tym, że w momencie kiedy jestem w epizodzie depresyjnym faktycznie brałam leki i uczęszczałam na terapie, jednak podczas manii nie brałam leków, czułam że mnie przygaszały i mimo że wiedziałam że powinnam to miałam wrażenie ze już w tym momencie wszystko się ułoży. Podczas jednej manii zupełnie zrezygnowałam z terapii ze względu na to że zaczął się lockdown a mój dojazd do miasta jest bardzo ciężki, drugą kwestią było poczucie winy, że moi rodzice muszą przeznaczyć na to pieniądze. W tym roku również zrezygnowałam z pomocy psychiatry i odłożyłam leki, które jak uznałam i tak nic nie dawały bo nie brałam ich regularnie. Nigdy nie byłam w stanie powiedzieć prawdy ani psychiatrze, ani terapeutce, że ich nie biorę, nie potrafię wytłumaczyć dlaczego ale po prostu musiałam kłamać, zatajałam przed nimi tez samookaleczenie, próby samobójcze czy zaburzenia odżywiania, mimo że zdawałam sobie doskonale sprawę że są po to żeby mi pomóc. Teraz moje życie jest trochę łatwiejsze, ponieważ wyprowadziłam się od kłopotliwych rodziców, układam sobie powoli wszystko z chłopakiem i idę niedługo na studia, jego rodzice też przyjęli mnie z całym sercem, po prostu jest wszystko dobrze, a ja i tak czuję się beznadziejnie, jestem znowu w epizodzie depresji i czuję że swoim nastrojem rujnuję wszystko, zaburzenia odżywiania znowu wróciły i jestem tym strasznie zmęczona, chciałabym wrócić do leczenia się ale boję się, że znowu będzie tak jak wcześniej, boję się tego że będę musiała mówić prawdę, znaleźć nowego psychiatrę (bo do starego nawet nie mam dojazdu już) znowu powiedzieć wszystko o sobie i swoich przeżyciach a także o moim poprzednim podejściu do leczenia. Czuję się tak zagubiona i nie wiem co robić, nie wiem czy podejmować się tego jeśli istnieje prawdopodobieństwo że skończy się jak poprzednio.
×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.