Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'mania'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 85 wyników

  1. Witam, od 1roku sama przestałam brać leki na afekrtwność 2 biegunową - bo miałam myśli S, -z ostrą manią i teraz dobrze się czuję- czy potrzebuje leczenia? bo miałam skierowanie do szpitala ale nie poszłam
  2. Mam 19 lat w tym roku, po wakacjach idę na studia, mam chłopaka w tym samym wieku od 9 miesięcy. Jest on moim pierwszym partnerem, wszystko co pierwsze miałam z nim, on jednak miał już 3 dziewczyny, z jedną ma "świetne wspomnienie" pierwszego pocałunku, z drugą pierwszy seks, z trzecią dalej trzyma kontakt. Mój problem polega na tym, że odkąd o tym wszystkim wiem nie potrafię sobie poradzić z uczuciem, nie wiem, pewnej niesprawiedliwości, że nie odkrywaliśmy tego wszystkiego razem, że on ma już tyle doświadczenia, że miał świetny pierwszy pocałunek, który wspomina, a ten który miał ze mną (będący moim pierwszym) zupełnie zepsuł, niespodziewanie po kilku godzinach znajomości mnie pocałował i wtedy też byłam bardzo zdenerwowana na niego. Mam oto duży żal do niego. Próbuję jak mogę, by nie myśleć o tym i o pierwszym seksie, o tym, że nie mamy tych wspomnień wspólnych (jako tych co się zapamiętuje). Sprawdzałam wiele stron i wypowiedzi ludzi i ja dobrze wiem, że nie powinno być to dla mnie ważne, ale to nie zmienia faktu, że regularnie popadam w stany wielkiego zamyślenia i płakania, co tydzień/dwa na jeden/dwa dni. To myślenie, zamartwianie i płakanie mnie wymęczą.
  3. Mieszkam w Niemczech cztery miesiące temu poznałem dziewczynę. Nie dawno zaczęła mówić, że została porwana i ma wszczepionego mikroczipa do głowy. Najgorzej jest jak wstanie rano nie wiem jak dalej mam postępować bo wydaje mi się że to są jakieś zaburzenia psychiczne. Rozmawiałem z nią powiedziała że nigdy się nie leczyła psychicznie. Zauważyłem również że rozmawia ze sobą ale ona twierdzi że to ten mikroczip się komunikuje z nią.
  4. Hej, mam 20 lat. Od dłuższego czasu mam bardzo zmienne nastroje i kompulsywnie się objadam. Ciężko mi wstać rano, czarne myśli nachodzą mnie w różnych momentach. Nie wiem co na to wpłynęło, zapewne wiele stresujacych sytuacji, plus do tego mama alkoholiczka, która trzeba było wiecznie ratować z kłopotów i ojciec, u którego nie można było znaleźć ciepłych słów i wsparcia. Nie umiem nawiązać z drugą osobą trwałej relacji, boję się. Gdy jednak spotykam osobę, z którą myślę że mogłoby coś być, ona się odsuwa. Nie wiem co przyniesie przyszłość. I to też mnie stresuje. Nie widzę sensu i celu.
  5. minka

    Cześć

    jestem studentką trzeciego roku, zawsze starałam się być uśmiechnięta, przyjaciele zawsze mogą na mnie liczyć, ale mam problem, od jakiegoś czasu cały czas jestem smutna, nawet przy moim chłopaku nie potrafię się rozweselić, staram się to ukrywać, żeby nikt nie zauważył i nie dopytywał ale już nie daje rady. Kiedyś miałam problemy z nadwagą i w zeszłym roku dość dużo schudłam, bardzo kontroluje swoją wagę w obawie żebym znowu nie przytyła, wystarczy, że ktoś coś zasugeruje, żę sb za dużo nałożyłam już mnie to dołuje, cały czas mi się wydaje, że wszyscy widzą we mnie grubą świnię, mimo że mówią, że tak nie jest, ale ja cały czas staram się jak najmniej jeść i nie potrafie przestać się przejmować tym jak wyglądam. Nie wiem czy to przez to jestem cały czas zdołowana i przybita, bliscy nie widzą problemu, bo staram się go ukrywać i nikomu o tym nie mówię, ale już sama ze sobą nie daje rady, ten ciągły smutek, niechęć do wszystkiego mnie dobija, nie byłam taka kiedyś, a teraz już poprostu nie daje rady i szukam pomocy.
  6. Młoda 25 lat, mój facet nie pozwala mi odejść od siebie, jestem z nim na siłę bo on tak chce, znęca się na de mną psychicznie i emocionalnie, zaczyna całymi dniami robić awantury A jego ulubiona pora na to jest wieczór lub noc,cały czas mi mówi, że to nie ma sensu bycia razem Ale nie pozwala mi odejść od siebie, jest strasznie zaborczy A nawet zaczyna się robić agresywny w moja stronę kiedy tylko chce się od niego wyprowadzić stosuję wtedy szantaż psychiczny dosłownie pranie mózgu, nie pozwala mi wychodzić z domu A tym bardziej zamyka mnie w domu kiedy on idzie do pracy żeby mógł mieć na de mną kontrolę, zna moje hasła do wszystkiego szpieguje mnie nie pozwala mi pisać czy też rozmawiać z kim kolwiek bo odrazu to mój kochanek, nie szanuje mnie ani nie zna słowa prywatność bo ja nie mam prywatności, nadużywa alkoholu i narkotyków czasami zmusza mnie do sexu z nim po pijaku jak nie to awantura, nawet nie mam swoich kluczy od mieszkania bo niechce mi dorobić, siedzę prawie dwa lata w czterech ścianach z nim bo on tak chce nie mam już nawet znajomych ani przyjaciół A tym bardziej z nikim porozmawiać normalnym, nie mogę się uwolnić od tego psychopaty.
  7. mam 20 lat, kobieta od długiego już czasu borykam sie z pewnymi natręctwami,nie wiem kiedy to siebie zaczęło takimi jak np. sprawdzenie czy drzwi oby napewno zostały zamknięte a krany zakręcone, czasem patrzę na kran widzę że jest zakręcony, ale nie mogę się skupić czy oby na pewno,czytalam duzo i podejrzewam u siebie nerwicę, nie wiem to tylko moje podejrzenia, stresuje się okropnie kiedy nie sprawdzę czegoś co zawsze robie, czuje dziwny lęk, niepewność,czasem, bardzo rzadko, ale zdarzają się dziwne myśli powoedzmy, że prowadzę samochód i mam mysl co jeśli wjechałabym teraz w drzewo,oczywiście nie mam zamiaru nigdy nic zrobić z tych myśli, albo co jeśli zaraz wybuchnie piec w łazience i wszyscy zginiemy, ogólnie żyje w ogromnym stresie,nie wiem moze i to ma wpływ, ale te nawyki i myśli też mnie stresują i męczą, wiele czynników także wyprowadza mnie łatwo z równowagi,mam problem nawet by wykonać telefon do lekarza by się zarejestrować, zamówić pizze itd stresuje wieloma"rzeczami", źle sypiam także, moje sny są często przerażające i rzeczywiste, obawiam potem, że to co wydarzy w śnie przełoży się na prawdziwe życie, budze się często co jakieś pare godzin, a niekiedy miewam sny swiadome z których nie mogę obudzic, chciałabym wiedzieć czy jest to jakaś choroba? jak mam sobie z tym radzić?
  8. Dzień dobry, Jestem mamą 7mio letniej dziewczynki. Zauważyliśmy, że szczypie się po rękach, jak zapytałam dlaczego mówi, ze słyszy głos w głowie, ze ja to denerwuje i tego nie lubi. Próbowałam wytłumaczyć, że to może myśli i każdy sobie „mówi w głowie” ale mowi, ze to nie jest jej głos, tylko koleżanki z klasy, której nie lubi. W zeszłym tygodniu miała cała dloń poszczypana, dziś ręka. Zaczęłam czytać o tym i teraz bardzo się martwię. W obecnych czasach nie mamy jak się wybrać do psychologa, dlatego bardzo proszę o poradę.
  9. Wszystko zaczęło się od tego że po liceum o profilu biologicznie chemicznym nie poszłam ma studia z tym związane. Miałam ogromny wybór między pielęgniarstwem a pedagogika. Ostatecznie wybrałam pedahogikę Ale teraz ciągle myślę o tym co by było gdybym wybrała pielęgniarstwo lub inne studia związane z biologia lub chemia. Wszyscy z liceum poszli właśnie na pielęgniarstwo, farmacja, biotechnologia itp. Problemu raczej że znalezieniem pracy nie będą mieli , a ja sama nie wiem co robić. Nie chce żeby studia poszły na marne. Podobno to przez to że mam za wysokie ambicje ,ale także przez to że mam niskie poczucie własnej wartości
  10. Cześć. Dziękuję za wszelką pomoc jaką już mi okazaliście. Nie wiem co się ze mną dzieje. Mam 25lat-dziewczyna. Mialam ostatnio problemy rodzinne - mój tata alkoholik, jego rodzina nas prześladuje dzięki mojemu bratu, który nabrał na mojego ojca pożyczki. Nie wiem co zrobić, ponieważ zaczęłam coraz mniej jeść. Podejrzewam, że to przez stres czy coś. Czegokolwiek się chyce, znaczy się spróbuję zjeść po chwili jest mi niedobrze, kawa mi nawet już nie smakuje, chce mi się spać. Mój chłopak się stara pomóc ale rozumiem sam fakt, że nie każdy Musi wiedzieć jak traktować osoby... No nie wiem, nawet z depresją, także nie jestem zła na niego. Nie wiem co robić...
  11. Witam mam 22 lata i myślę.ciahle o przeszłości. Z małego problemu zrobię wielki, mam to po tacie. Żałuję że nie wybrałam innych studiów, chociaż sama do końca nie wiem czym się interesuje ani co chciałabym robić w swoim życiu. Aktualnie pracuje w żłobku i ciągle szukam swojej ścieżki zawodowej. Zazdroszczę innym zarobków , myśląc o pracy skupiam się tylko na zarobkach. Przez te swoje natręctwa nie mogę być w pełni szczęśliwa
  12. Witam, jestem 22 letnia kobieta. Postaram się mój problem ująć jak najlepiej, przepraszam jeśli będzie pogmatwane. Ponad rok temu leczyłam się psychiatrycznie (depresja), było to spowodowane załamaniem z powodu rozstania. Leczenie nie trwało długo, kilka miesięcy po poprawieniu nastroju spowodowanego zapewne lekami odstawiłam je. W lutym przestałam czerpać z radość ze spotkań ze znajomymi, które zawsze były da mnie nieodłączna częścią dnia, pojawiły się lęki, zaczęłam znów czuć się niechania, jakby każdy był przeciwko mnie. Analizując swoje życie ostatnio zauważyłam ze są momenty w których cieszę się pełnia życia, mam wysokie poczucie własnej wartości, zwyczajnie chce mi się żyć. Niestety po takim dobrym okresie pojawiają się tez ten zły. Od gimnazjum co jakiś czas chodziłam do psychologów, po czym było dobrze i przestawałem i tak na okrągło. Czy może to być choroba dwubiegunowa? Jest się czym przejmować? Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam.
  13. Witam.Mam taki problem i nie wiem jak z niego wybrnąć.Poznałam jedną dobrą osobę.Tak stało się że spaliła ze mną wszelkie mosty, a ja przez jej dobro nie mogę przestać myśleć o niej ani na chwilę.Doszło do tego że chciałam odnowić naszą relację i błąkałam pod jej budynkiem, że wezwała policję.Teraz śledzę i piszę na Facebooku.Piszę jej przyjaciółkam żeby coś przekazali.Mam obsesję na temat tej osoby.Jak mi być w tej sytuacji?
  14. Dzień dobry, Mam 22 lata, jestem studentką i pracuje dorywczo. Od pół roku jestem w moim pierwszym związku z cudowną dziewczyną - na potrzeby tego postu nazwę ją Klaudia. Jest osobą wspierającą mnie, rozumiejącą, cierpliwą, z którą zawsze mogę porozmawiać i którą przede wszystkim bardzo kocham. Moja dziewczyna miała przede mną jedną partnerkę jeszcze kiedy były nastolatkami. Była z nią rok, a dziewczyna ta mieszka za granicą. Zerwały, ponieważ tamta powiedziała Klaudii, że już jej nie kocha - koniec końców był to bardzo toksyczny związek. Nie przeszkadzało jej to jednak, żeby przez kolejne kilka lat utrzymywać bliski kontakt i się przyjaźnić. Pierwszą szpilką była sytuacja, kiedy nawet nie byłyśmy ze sobą. Całe życie po ciuchy krytykowałam osoby zazdrosne, ale w momencie w którym do mojej sympatii przyjechała była dziewczyna zaczęłam im współczuć. Przez tydzień, kiedy tamta była w Polsce, nie mogłam przestać myśleć o tym co robią, co Klaudia do niej czuje, ale przede wszystkim nie mogłam z nią rozmawiać i normalnie funkcjonować. Kiedy ona wreszcie wróciła za granicę, moja głowa mogła odpocząć. Okazało się, że nie na długo. Jesteśmy ze sobą od października i na początku naturalnym było, że rozmawiałyśmy o przeszłości. Dowiedziałam się dużo o tej dziewczynie, co na początku mnie uspokajało. Jednak kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że mają świetny kontakt i rozmawiają ze sobą praktycznie codziennie, była mojej dziewczyny stała się moją obsesją. Jeden raz weszłam na jej profil - jeden wystarczył. Zobaczyłam, że dziewczyna jest do mnie łudząco podobna, ale obiektywnie patrząc ładniejsza. Moja samoocena już wcześniej wystarczająco niska, dotknęła dna. Na siłę próbowałam się od niej różnić. Miała kręcone włosy - ja też, więc swoje zaczęłam prostować. Nosiła spódnice - ja przez najbliższy czas żadnej nie założę, chociaż wiem, że Klaudia je uwielbia. Zobaczyłam te dziewczynę w moim ulubionym kolorze i od razu przestał nim być. One rozmawiały w języku angielskim - więc w obecności mojej dziewczyny nic już w tym języku nie powiem. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. I nie jestem głupia, wiem jakie to jest bez sensu. Wiem też, że nie dam rady nic z tym zrobić. Co więcej, z dnia na dzień przybywa tego więcej. Klaudia tylko raz nadszarpnęła moje zaufanie. Po zakończeniu kłótni, poszła do łazienki i poprosiła mnie bym nastawiła jej budzik na rano. Nie lubię zaglądać jej w telefon i choć jej ufam, tak jestem nauczona - jest to przestrzeń bardzo prywatna. Po odblokowaniu telefonu moim oczom ukazała się wiadomość od jej byłej, po przetłumaczeniu mniej więcej "..nie rozumiem jej charakteru, przykro mi, że musisz się tak męczyć". Nie chciałam nic więcej wiedzieć. Jest to jedna z najbardziej bolesnych sytuacji - moja dziewczyna, zwierzała się ze swoich problemów związkowych swojej przyjaciółce, która była jej pierwszą miłością. Tydzień zbierałam się do tej rozmowy, jednocześnie tydzień nie mogłam na Klaudie patrzeć, ani z nią rozmawiać. Czułam się gorsza, niewystarczająca, nieodpowiednia - mogłabym wymieniać te przymiotniki godzinami. Kiedy wreszcie nie mogłam myśleć o niczym innym, zebrałam się na rozmowę. To była długa rozmowa, przeprosiła mnie i obiecała z nią nie pisać. Jednak tu jest cały problem. Ja nie chce, żeby traciła kogoś ważnego, tylko dlatego, że ja się z tym źle czuje. Wiem, że nie ma w tej sytuacji półśrodka - albo w jedną, albo w drugą. Od tej pory zachowuje jeszcze większą niż wcześniej odległość od jej telefonu. Nie chce zobaczyć czegoś, co znów mogłoby mnie zranić. Ta sytuacja miała miejsce w styczniu. Mamy koniec marca, a wcale nie jest lepiej. Są takie momenty, że po prostu przestaje o tym myśleć, jakbym wypierała to ze świadomości. Klaudia uważa, że to nasz problem i chce, żebym mówiła jej o każdej sytuacji w której czuje się źle, żebym nie była z tym sama. Nie złości się na mnie, stara się mnie zrozumieć, wspiera. Kocham ją za to i doceniam starania, ale czuje, że to na dłuższą metę toksyczne. Przede wszystkim dlatego, że moja bezpodstawna zazdrość wywołuje u niej poczucie winy. Klaudia zapewnia mnie, że od tamtej pory nie ma z nią kontaktu, ale to jednocześnie pogarsza sytuacje, ponieważ nie chce jej żadnych kontaktów zabraniać, stawiać warunków. Nie chce też, żeby czuła, że mam jej coś za złe. Od dziecka jestem bardzo ambitna. Wpoili mi to rodzice, że mam być lepsza niż większość - nie ukrywam, zwykle przez porównywanie mnie, rywalizacje. Domyślam się, że to może mieć wpływ na tę sytuacje, że chce być od niej lepsza. Chce robić różne rzeczy z moją dziewczyną po raz pierwszy, jednak okazuje się, że wiele z nich robiła już z tamtą. Czytałam na ten temat dużo, wiem że uczucia które czuje mają wskazać mi co tak naprawdę się dzieje. Staram się być lepsza w tym, w czym czuje się gorsza, znaleźć swoje dobre strony. Jednak nie mogę wybić z głowy myśli, że przez to, że w jakiś sposób obwiniam Klaudii byłą o mój stan, o moje niepowodzenia, o moje braki, sprawia, że nie jestem dobrym człowiekiem. Nie chce obwiniać o coś dziewczyny, której nawet nie poznałam - ba, która nawet kibicowała mojej dziewczynie, gdy ta jeszcze nią nie była. Boje się, że zniszczę przez to zachowanie nie tylko siebie, ale też Klaudie - że jestem toksyczna. Bardzo proszę o pomoc, nie mam pojęcia jak radzić sobie z tym uczuciem. Z góry dziękuję.
  15. Dzień dobry, mam 19 lat, za miesiąc 20, chodzę do szkoły, mam narzeczonego i półroczne dziecko, mieszkam z partnerem 3 lata, od prawie 4 jesteśmy ze sobą, mam za sobą mase przykrości, od dzieciństwa byłam bardzo nerwowym, lękliwym dzieckiem przez starsze rodzenstwo i narkotyki, które były w ich życiu, nie znam swojego ojca, zdradził matkę, gdy była jeszcze ze mną w ciąży, jestem wczesniakiem. Od 2013 roku zaczęłam chodzić na terapię indywidualna, na której stwierdzono mi depresję i zaburzenia osobowości, od 2012 roku do 2019 walczyłam z autoagresja, agresja wobec bliskich, mam za sobą wiele prób samobójczych, w lutym, 2019 roku, brakło 3mm do tego abym miała niepełnosprawna rękę, przez samookaleczenia. Do dziś zmagam się z chorobą, po porodzie miałam depresję poporodowa, było mi bardzo ciężko, w tym momencie nadal jestem bardzo nerwowa, depresyjna, mam przeczucie, że mam chorobę afektywna dwubiegunowa rapid cykling.. Potrafię w ciągu jednej chwili płakać i się śmiać, nie płakać ze szczęścia, mogę być nerwowa, drażliwa, a za moment potulna jak owieczka, leki, które zażywam nie pomagają mi, w obecnej sytuacji(kwarantanna) jest mi bardzo ciężko mówić o sobie, uczucia i tym co się ze mną dzieje, ostatnio bardzo ciężko zmotywować mi się do jakiejkolwiek czynności, wstanie z łóżka jest bardzo ciężkie, o wzięciu kapieli już nie mówię.
  16. Witam , mam 21 lat i odkąd sięgam pamięcią zmagam się z „nerwicą natręctw”. Jako dziecko nie zdawałam sobie sprawy jak wiele mi to zabiera , niestety z wiekiem coraz bardziej nie mogę poradzić sobie z obsesyjnymi myślami . Czuję się już bardzo zmęczona natrętnymi czynnosciami , które przeszkadzają mi w codziennnym życiu i w realizowaniu swoich celów . Czy istnieje możliwość uporania się z tym problemem samemu , bez wizyty u specjalisty ?
  17. Witam mam 27 lat i mam problemy sama z sobą.. zupełnie nie wiem co robić ponieważ od 4 lat jestem w związku z mężczyzna którego kocham on mnie również kocha ale nie umiem zapanować nad emocjami.. często się kłócimy jak przebywamy ze sobą dłużej niż 48h.. często z mojej strony dochodzi do przemocy słownej.. często mnie wszystko denerwuje wpadam w furię.. później leze przez godzinę w łóżku i z niego nie wychodzę.. dodatkowo mam problem z uzależnieniem finansowym od pewnego czasu brałam kredyty małe w bankach i chwilowki żeby zaspokoić swoje potrzeby i żeby poprawić sobie humor przez kupno różnych fajnych rzeczy.. podpadłam z duże długi.. pewnie za kilka miesięcy czeka mnie komornik nie wiem jak o tym mam powiedzieć swojemu partnerowi o swoich problemach.. mam ochotę odejść.. bez słowa spakować swoje rzeczy i zapaść się pod ziemie..
  18. Witam, Jestem dziewczyną, mam 33 lata. Od dawna zmagam się z pewnym niezrozumiałym schematem dotyczącym odżywiania. Od zawsze byłam aktywna, ruch sprawia mi radość. Od dwóch miesięcy zaczęłam ćwiczyć intensywnie na siłowni i nie dlatego że musze schudnąć, bo to nie główny cel, chcę być zdrowa i silna a podnoszenie co raz większych ciężarów to pokonywanie dla mnie barier stawianych w głowie. Jest to forma pracy nad dyscypliną. Wiąże się to ze zmianą stylu odżywiania, bowiem gdy w moim życiu pojawiają się treningi, automatycznie mój organizm chce jeśc inaczej, zdrowiej, mniej, własciwiej. Czuje się wówczas świetnie sama ze sobą, mam poczucie rozwoju i kontroli, wiem że służy to czemuś dobremu. Nie trwa to jednak długo. Powiedzmy, że utrzymuje ten stan przez dwa miesiące, po czym z dnia na dzień tracę chęci i motywacje. Treningi nie sprawiają mi już takiej radości , olewam systematyczność i zaczynam jeść, wręcz rzucam się na jedzenie. Przybiera to nie zbyt krzepiącego wymiaru, ponieważ dochodzi do opychania się, jedzenia cały czas byle czego, słodkich batonów, ciastek, ciast, chipsów. Zauważyłam że momentami nie czuje już smaku, chodzi o sam proces jedzenia i za pewne tego jakie "poczucie" mi to daje. Wstaje rano i mimo że nie jestem głodna, szybko pędze do kuchni by jeść, przed snem też się opycham. Jak łatwo się domyśleć, efekty cięzkich treningów znikają, mój nastrój sięga dna, w wyniku kolejnego upadku.Czuje się beznadziejnie , ale wiem że to ma jakieś głebsze dno , o którym nie mam pojęcia, nie jestem świadoma i żeby nad tym popracować musze wiedzieć co to jest, z czego wynika, jak z tym walczyć. Dlatego zwracam się do Państwa o pomoc. Zapraszam do dyskusji , jednocześnie dziękując za wszystkie sugestie i komentarze. Pozdrawiam, E.
  19. Jestem osoba 27 letnia, ze stal praca i w zwiaku. Od kad pamietam lubilam porzadek i sam etap sprzatania, w momecie kied bylam w technikum i przeprowadzila, sie do partnerki nie moglam skupic sie na nauce bo wszedzie widzialam brud, nie pozwalalo mi to skupic sie na niczym . Z czasem kiedy posprzatalam jak uwazalam za najlepsze moglam zaczac sie uczyc czy robic inne rzeczy. Ale zamin ogarnelam wszystko tak jak byc powinno zajelo mi to duzo czasu. Poniej ten problem chyba odszedl w zapomnienie albo mi troche przeszlo. Minelo juz kilka lat z tym ze zauwazylam , ze teraz robi sie coraz gorzej. Dotychczas mieszkalam tylko z partnerka, 1,5 roku temu pomyslalysmy, zeby zamieszkac z kims jeszcze zeby miec towarzysto. To raczej byl blad, od jakiegos roku mam srdecznie dosc, ciagle wydaje mi sie ze jest brudno, kiedy mam takie mysli nie moge sie na niczym skupic, kiedy jest jej kolej sprzatania mam febre. Bo wiem ze ona nie posprzata tak jak ja. Na dodatek nie robi tego regularnie. Ja jesli nie posprzatam w piatek wieczorem albo w sobote zle sie czuje, nie moge normalnie funkcjonowac, wszystko musi byc posprzatene w wyznczaony czas. Nie potrafie zrobic nic innego ani z nikim wyjsc jak wiem ze musze posprzatac. Na tym na pewno cierpi moja partnerka, widze ze stara sie mi pomoc jak najlepiej moze ale i tak wyrzywam sie na niej jak widze ze jest brudno i jak wspolokatorka nie sprzata. Zaczyna mnie o to meczyc . Zamiast napic sie rano kawy na spokojnie wstaje i zamiatam podloge , nie umyje zebow jak nie przetre umywalki. Ciagle obserwuje podloge w poszukiwaniu smieci . Staram sobie wpawaic , ze az tak nadmierne sprzatnie nie jest mi potrzebne i troche kurzu mnie nie zabije ale to jest tylko chwilowe. Najgorsze jest kiedy przychodza takie dni ze czuje to jak jest brudno na okolo mnie i jak ja jestem brudna z tego wszystkiego. Porsze mi doradzic jak mam sobie to wytlumaczyc ze to nie jest koniecc swiata jak sa okruchy na blacie albo podloga nie jest zamieciona czy sa krople wody na niej. Jak nie mysle w kolko o balaganie , ktory wedlug innych w okol mnie nie istnieje.
  20. Witam. Potrzebuję porady w kwestii radzenia sobie z natłokiem myśli i niemożnością cieszenia się ze zmian. W skrócie. Mam 30 lat, w związku z moim partnerem 10 lat z paroma przerwami. Mamy 3 letniego syna. Rozstania zawsze wychodziły z mojej strony ponieważ nie wytrzymywalam presji ze wszystko jest na mojej glowie (rachunki, dom, pozniej opiema nad dzieckiem). On zawsze mial problem z odpowiedzialnoscia i przed ostatnim rozstaniem stracilismy wobec siebie wszystko. Nie bylismy ze soba pol roku, widywalismy sie ze wzgledu na dziecko, czasem udawalo nam sie dogadac. I nagle cos sie zmienilo. On sie zmienil. Zupelnie powaznie zaczal o nas dbac, rozmawiac ze mna o nas. I dalej to trwa, powoli wracamy do siebie. Powinnam byc szczesliwa, bo w koncu zaszla w nim szczera zmiana. Ale nie potrafie. Wiem ze jakis czas spotykal sie z mlodsza, atrakcyjna dziewczyna. Nie bylo to nic powaznego, po prostu spedzanie czasu, seks. Zerwal z nia calkowicie kontakt i wiem, ze o niej nie mysli. Ale ja mysle. Sama sie katuje, przegladam jej profil na fb, placze bo w sekundzie czuje sie zdradzona. Chociaz nie mam prawa miec pretensji, bo nie bylismy razem. Boje sie, ze tym razem to ja zepsuje to co jest od wielu lat na prawdziwie dobrej drodze do stworzenia rodziny. Co robic? Jak wbic sobie do glowy ze co bylo to bylo, teraz jest ze mna i co raz lepiej sie dogadujemy? Jestem wykonczona... I widze, ze jego tez zaczynaja powoli draznic moje bezsensowne aluzje, obsesja kontroli tego co robi. Chociaz przekonalam sie, ze mnie nie oklamuje i stara sie znosic i zrozumiec moje emocje.
  21. Jestem uzależniona od Facebooka i newsów na temat epidemii. To ma zły wpływ na wszystkie dziedziny mojego życia. W pionie trzymają mnie tylko obowiązki zawodowe. Zaniedbuję potrzeby dziecka, często zostawiam je samemu sobie. Jego psoty wyprowadzają mnie z równowagi. Nie mogę się zebrać do sprzątania domu, idzie mi to z dużą trudnością. Nie mogę zasnąć, a potem mam problem ze wstawaniem, wysypiam się tylko w weekendy. Nie mogę nie korzystać z telefonu, bo kontaktuję się zawodowo przez Messengera ( pracuję zdalnie).
  22. Jestem 42 letnią mężatką, mam dwoje dzieci w wieku 13 i 7 lat. Nie pracuję (nie mogę znaleźć pracy). Dwa lata temu u mojego męża zdiagnozowano CHAD, która uaktywniła się po utracie przez męża pracy, w której prężnie działał przez 20 lat. Od tamtego czasu wszystko się zaczęło sypać... Mój mąż leczy się, ale ciągnie go do alkoholu, a wiadomo leki + alkohol to nie jest dobre połączenie. Fazy manii są u niego częstsze niż depresji. W manii łazi po knajpach, wraca do domu dopiero na drugi dzień, okłamuje mnie, a ostatnio przyłapałam go jak pisze wiadomości do spotkanej niedawno koleżanki ze studiów - te wiadomości mną wstrząsnęły. Były tam aluzje wprost do seksu pozamałżeńskiego, pytania o spotkanie na kawę itd. Nie radzę sobie z tym, wiem, że jest chory i takie zachowania są typowe dla manii, ale nie umiem się z tym pogodzić. Ciągle jestem podejrzliwa, nie wiem jak z nim rozmawiać. Choć jest skruszony i wie, że źle robi nie stara się do mnie zbliżyć, ciągle jest osobno, nie mam już z nim żadnej ciepłej relacji. On twierdzi, że do tego potrzeba czasu, ale wydaje mi się, że to tylko wymówka. Staram się z nim rozmawiać, staram się żyć normalnie, ale jest to coraz trudniejsze, napotykam opór i chłód. Co zrobić, żeby naprawić relacje z mężem, co robić, żeby uporać się z emocjonalną (na razie) zdradą męża?
  23. Dzień dobry, jestem 26-letnią dziewczyną, ukończyłam licencjat, studia magisterskie porzuciłam natomiast dla mojego partnera, aby nie żyć z nim na odległość. Jestem z nim od lipca 2016 roku. Jest ode mnie 19 lat straszy, jest po rozwodzie, ma 3 dzieci. Na początku nie wierzyłam w tą relację, ale szybko zakochałam się bez pamięci, on twierdził ze również mnie bardzo kocha. Przez pierwsze dwa lata wszystko było doskonale, problemy zaczęły się kiedy on zaczął budować dom. Pomagałam mu jak mogłam, za darmo, z czystej chęci ulżenia mu w problemach. Stał się jednak bardzo zaborczy, zaczął mnie traktować gorzej, w każdym moim słowie szukał bodźca do kłótni. Do dnia dzisiejszego jest mocno zestresowany, nie ma dnia żeby nie miał jakiegoś nowego problemu. Czy to z dziećmi, czy to z domem, czy to w życiu codziennym. Doszło do tego ze przepraszałam go za rzeczy na które nie miałam wpływu. Zaczęło być coraz gorzej, ale walczyłam o niego i obiecywałam mu ze będzie lepiej, że ja się zmienię. Mimo ze to on był wiecznie prowokatorem. Teraz postanowiliśmy na zimę wyjechać do Azji, uciec od zimna, mimo ze przed świetami mieliśmy kolejny kryzys i już chciał się ze mną rozstać, ale po raz kolejny wywalczyłam kontynuacje związku. Jesteśmy tu od przeszło miesiąca, były niedawno moje urodziny, nie wiedziałam gdzie chce iść wiec pozwoliłam mu wybierać, wierząc że zna mnie na tyle dobrze żeby wybrać dobre miejsce do świętowania. Wybrał klub ze striptizem. Mówiłam ze nie chce tam iść, w końcu zaczęłam krzyczeć, wylałam na niego piwo bo mnie nie respektował, aż w końcu uderzył mnie pięścią w twarz przy ludziach i odjechał. Wróciłam do domu taxi. On przyjechał dwie godziny po mnie i skatował mnie jeszcze bardziej. Okładał mnie pięściami po głowie, twarzy, ciele... a ja nadal go kocham. Czuje ze jest tyranem, potworem w ludzkiej skórze, ale jakoś robię wszystko aby przedłużyć mój pobyt tutaj, z nadzieja ze jeszcze się ułoży między nami. On z kolei jest z siebie zadowolony, twierdzi ze ja go sprowokowałam, ze oblałam go piwem i „kazałam mu zamknąć mordę”. Twierdzi ze nie ma mnie za co przepraszać. Że zasłużyłam. Każe mi wracać do domu, chce rozstania, nie chce już ze mną nawet rozmawiać. Ale ja cały czas go tak bardzo kocham... taka sytuacja miala miejsce po raz pierwszy, nigdy wcześniej mnie nie uderzył, zawsze był agresywny tylko słownie... nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, od trzech dni nic nie jadłam, czuje się zastraszona i zmęczona, ale jednocześnie czuje chęć walki o niego. To jest już chyba obsesja? Czy powinnam faktycznie kupić bilet i wracać? Czy próbować to uratować? Proszę o pomoc...
  24. Witam, Żaden psycholog nie chce mi poświęcić czasu, a psychiatra ostatnim razem przepisał Egzyste... Bo usłyszał, że mam głęboką samoświadomość, stwierdzone nietypowe zaburzenie osobowości chodź po wszystkich lekturach uważam, że idzie to w kierunku shizo albo psyho ewentualnie border. Tak czy owak już kilku lekarzy usłyszało moją "historię", a w zasadzie 3 zdania, po czym otrzymywałem odpowiedź "nie ma na to czasu" i ciach recepta. Byłem również w szpitalu, jednak tam uruchamia się raczej "przetrwanie" niż leczenie tj. pobudka o 6:30, prochy, śniadanie czyli walka o chleb z wiaderka, prochy, gra w szachy bo nic innego nie było, jaranie w łazience, kolacja, prochy i spać. Parabola- trwa ok. 2 miesiące od progresu do regresu, zacznę od dobrych chwil jak ta kiedy to piszę. Zaczynam żyć pełnią życia, cieszy mnie wszystko bo wszystko jest piękne. Jestem duszą toważystwa, sypie żartami i jestem elokwentny. Widzę, że ludzie chcą ze mną przebywać w jednym pomieszczeniu, bardzo szybko relacje stają się głębokie i tematy stają się intymne, a w oczach widzę, że jestem czyimś może to duże słowa, ale mentorem. Decyzje są słuszne i konkretne, problemy się rozwiązują z niewielkim nakładem sił. Czuję że jest tak jak powinno być, czyli spontanicznie bez analizowania każdego kroku. Kiedy patrzę przed siebię i myślę gdzie bym określił położenie świadomości to jest ona w centrum ciała, tuż za oczami z lekką mgłą samoświadomości, piękne chwile. Ale potem świdomość zaczyna wchodzić na oczy, gubi się spontaniczność i zaczyna analizowanie każdego gestu i ruchu do tego stopnia, że kiedy kolega w pracy, rzuca hasło kupiłem auto renault, a ja patrzę i słucham uważnie co mówi i z ciekawości pytam o kolor swojego nowego forda.... Kłopotliwy stan to mało powiedziane przestaję myśleć i działam jak automat, jak robot mówię bez artykulacji, mimika sztywna, a nawet usłyszałem, że mam kpiący sposób mówienia, albo w rozmowie o śmierci osoby bliskiej... Uśmiechałem się.... Świadomość wychodzi przed ciało, jestem nieobecny, ignorant. Wszystko robi się nijakie, na problemy odpowiadam kpiną, przy czym język zaczyna się plątać bo mówię i myślę w jednym czasie. Życie nie ma sensu, wszystko jest płaskie i płytkie, rozmyślam każdy synonim każdego słowa, żeby się nie powtażać. Zniechęcam w kilku zdaniach, zaczynam ignorować wszystko i wszystkich co sprawia, że ludzie ignorują mnie. Zaczynam to analizować i głowić się, czemu tak robię, przecież krzywdzę innych, uderza we mnie moralność. Następnego dnia unikam tych osób, a na miłe słowa odpowiadam półsłówkami, żeby nie powiedzieć nic, żeby pogorszyć sytuację, co w zasadzie działa tak jak tego nie chcę. Łapię lekkiego doła, zastanawiam się co ze mnie za człowiek, przestaje mi zależeć na czym kolwiek, nawet na córce. Zamykam się w sobie, świadomość jest gdzieś koło lewego ucha i patrzy ze skosa. Włącza się głęboka analiza. Na tym zakończę ten etap wypowiedzi ponieważ część z przemyśleń to moje myślenie, a część mogła by kogoś tu urazić. Jestem po wielu próbach samobójczych, przedwczoraj miałem szczyt w którym zakupiłem 5m linki o średnicy 10mm, który wożę w samochodzie. Boję się, że kolejny może odebrać ojca mojej córki i partnera mojej partnerce. Dziś jest całkiem nie źle, a fakt że wpadłem na pomysł napisania na forum dodaje mi na tą chwilę.. nadziei, że coś to zmieni. Jeżeli ktoś to czyta, albo co ważniejsze chciałby spróbować swoich sił, to z góry przepraszam za wszystkie złe maniery, wybuchy, analizy, umoralnianie. Jeżeli ktoś chciałby mi pomóc, jakkolwiek to chętnie podzielę się tym co jak kolwiek by to nie zabrzmiało przeanalizowałem i wykłuciłem ze swoim wewnętrznym JA i chętnie podam wszystkie techniczne zagadnienia, które mogły by nakierować.. Od razu powiem, że to nie jest osobowość mnoga, a depresja wynika z problemu, ale nie jest problemem głównym. Wspomniana Egzysta, przymula mnie kiedy jest progres i dobija kiedy zaczyna robić się źle. Sposób pisania może sprawić, że nie piszę na poważnie, a na prawdę starałem się w każde słowo zaangażować. To moja determinacja. Proszę o każdą sugestię.
  25. Witam jestem 40 letnim operatorem dźwiga mieszkam w Wielkiej Brytanii. Od półtora roku jestem w związku z kobietą która mnie nie szanuje nie kocha poniża zdradza oszukuje traktuje mnie jak nic. ale ja wciąż czuję do niej miłość ciągle do niej wracam i nie mogę się od niej uwolnić mimo że ona wręcz ze mnie szydzi. nigdy bezpośrednio nie złapałem ani nie udowodniłem jej zdrady ale mam bardzo dużo sytuacji w które wprost na to wskazują, a gdy próbuję z nią rozmawiać ona zbywa mnie szydzi ze mnie lekceważy ignoruje a gdy za mocno nacisnę to zaczyna ze mną walczyć po czym potrafi ze mną nie rozmawiać nawet przez 3 dni 4 dni. próbowałem wiele razy od niej odejść zerwać z nią zablokować ją lecz nie mogę jestem bezsilny. zanim ją poznałem nie piłem alkoholu nie paliłem papierosów teraz piję palę staczam się po prostu zżerają mnie nerwy nie śpię po nocach tracę na wadze opuszczam się w pracy. wszyscy mi mówią żebym to urwał skończył odszedł od niej żebym nie był głupi ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę, cierpi na tym moja córka cierpie na tym ja. Lecz nie mogę jestem kompletnie bezsilny wystarczy że ona raz będzie dla mnie miła uśmiechnie się a ja jak głupi upokarzam się i łasze się do niej jak pies. zacząłem mieć problemy z sercem mam nadciśnienie przestałam o siebie dbać chodzić na siłownię. przekonałem się o tym wielokrotnie i wiem że ona się nie zmieni ona po prostu o mnie nie dba jestem dla niej zabawką. Dała mi odczuć powiedziała mi kilkukrotnie że nie jestem wystarczająco męski i wyśmiała. Jestem zdesperowany błagam pomóżcie mi

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.