Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'mania'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 92 wyników

  1. Jestem kobietą, mam 24 lata. Od zawsze jestem nieszczęśliwa, ciągle niezadowolona i wymagam od siebie bardzo dużo. Ludzie mówią, że jestem ambitna i mądra, ale ja im nie wierzę. Zawsze gdy coś robię muszę robić to świetnie, lepiej niż inni. Mam wrażenie że ciągle wybieram rzeczy które sprawiają mi trudność lub których nie lubię, by później je zdobyć i narzekać w trakcie, np. całe życie byłam kiepska z matematyki, za to bardzo dobra z artystycznych, językowych i polskiego, a poszłam na ekonomię i męczyłam się 3 lata, obroniłam się oczywiście ale bardzo dużo to ode mnie wymagało. Aktualnie biegam, przygotowuje się do maratonu więc wiąże się to z codziennymi długimi treningami A mam zespół jelita drazliwego i codziennie boli mnie brzuch a mimo to zmuszam się do biegania, tak jest ze wszystkim. Mam obsesję też na punkcie jedzenia i chudnięcia. Nie chce przytyć. Czuję żal do siebie jak coś jem, a już w ogóle jak jem coś "niezdrowego". Straciłam okres, pewnie przez duża ilość treningów i odchudzanie, a bardzo chciałam starać się o dziecko, chociaż bardzo rzadko się kocham z mężem, bo cały dzień się kłócimy z mężem i ogólnie on jakoś nie chce, bo on też biega i ma jeszcze więcej treningów. Nie umiem sobie odpuścić. Czuję że każdy dzień muszę wykorzystać na maksa, i muszę wszystko planować na przyszłość, by nie tracić czasu i by ciągle być lepszą i mieć więcej. Często już nie mam siły i czuje że o wszystkim muszę sama decydować i o wszystkim myśleć bo mąż niczego się nie domyśli i nie potrafi sam decydować, a ja już nie mam siły. Czasem mam już dość i myślę by skończyć to życie, mam tysiąc myśli na minutę o tylu sprawach. Nie mam normalnego życia jak inni ludzie w moim wieku, jestem za granicą by zarobić i codziennie tylko praca, treningi, zarabianie i oszczędzanie. Nawet w Polsce nie mogę iść na imprezę bo mąż jest bardzo zazdrosny. Nie wiem co mam robić już z tym wszystkim. Czuję się taka zmęczona planowaniem jak by było najlepiej dla mnie i wszystkich innych.
  2. Witam jestem kobieta 23 lata potrzebuje porady. Juz od nastoletniego okresu mialam dziwne urojenia, myśli, jednak teraz chcialabym sie kogos poradzic. Otoz miewalam urojenia na tle religijnym - ze swiat sie konczy bog wybral swoich wybrancow ja jestem jednym z nich i musze sie dobrze zachowywac, czulam jakby to za chwile mialo sie doslownie stac. Do tego wierzylam w elity majace nad nami kontrole, balam sie o tym mowic zeby mnie nie znalezli. Mialam manie prześladowcze. Miewam urojenia ze partner mnie zdradza, czasem tez ze sa wszyscy sa przeciwko mnie. Od kilku lat moze 5 miewam mysli tak jakby mnie opetalo, bluźniercze mysli, które ze mna sa niezgodne i probowalam je zagluszyc ale dopoki tego nie wypowiem nie mam spokoju. To wszystko jest na takiej zasadzie ze przemija, trwa dzien, kilka, miesiac a potem czuje sie normalnie. Mialam raz tak ze usłyszałam jak ktos wola moje imie i bylo to tak realistyczne ze az sie wystraszylam i mialam wrażenie ze ten glos znam ale nje wiem skad. Raz mi sie przywidział ktos. Teraz na to trochę inaczej patrze ale w trakcie to mysle ze nic by raczej do mnie nie dotarlo. Chcialabym sie dowiedziec czy nie przesadzam.
  3. Dzień dobry, mam 28 lat, niedawno po raz drugi wyszłam za mąż. Moje pierwsze małżeństwo zakończyło się w wyniku śmieci mojego pierwszego męża spowodowanej chorobą nowotworową, która miała miejsce kiedy miałam 25 lat. Przez cały okres choroby oraz odchodzenia pierwszego męża byłam przy nim, pomagałam. Byliśmy w tym razem. Po jego śmierci przeszłam krótkotrwałą terapię, która pomogła mi się uporać z emocjami i z wewnętrznym zmęczeniem, które mnie wtedy dotknęło. Wszystko było dobrze do momentu, kiedy wykryto u mnie torbiel piersi (po biopsji niezłośliwy, do standardowej obserwacji) Jednak od tamtego momentu nie mogę przestać bać się, że mnie również dotknie choroba nowotworowa, że będzie dokładnie tak samo jak w przypadku mojego pierwszego męża. Cały czas sprawdzam, czy nie pojawiły się nowe torbiele w piersi. Męczą mnie natrętne myśli, powróciły wspomnienia z okresu choroby pierwszego męża, które ciągle pojawiają się w mojej głowie bez ostrzeżenia. Towarzyszy mi ciągłe napięcie i strach. Z góry dziękuję za pomoc
  4. Witam. Mam na imię Julia, mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej na kierunku technik żywienia i usług gastronomicznych. Od jakiegoś czasu mam okropne wahania nastroju, co staje się nie do zniesienia. W dzień jest wszystko dobrze, przed rodzicami udaję, że nic mi nie jest, ponieważ nie chce im dokładać dodatkowych problemów, wiedząc, że są zmęczeni pracą i mają własne problemy. W nocy natomiast cały czas płaczę, nie umiem zaakceptować mojego ciała, jestem okropna, wszędzie widzę to co najgorsze we mnie. Podejrzewam, że są to skutki po podstawówce. W 3 klasie podstawówki mialam wypadek w skutek, którego jestem przewlekle chora, do tego doszły jeszcze inne choroby m.in.: cukrzyca, ponieważ ucierpiała trzustka, tarczyca, problemy z miesiączkowaniem, ciągły stres i obawa przed ponownym powrotem do szpitala. Po tym całym wypadku, okazało się, że miałam fałszywych przyjaciół i gdy tylko wróciłam ze szpitala do szkoły, nacieszyli się mną 2 miesiące i wtedy zaczęło się prawdziwe piekło. Wyzywali mnie od grubych świń, każdy bał się mnie dotknąć, bo twierdził, że przenoszę zarazę. Będąc młodsza, nie do końca rozumiałam co oni mówią i o co im chodzi. W klasie 7 zaczęło się to robić nie do zniesienia, po powrocie ze szkoły pierwsze co robiłam, to szłam do pokoju i płakałam w poduszkę. W końcu moja kochana mama postanowiła, że zabierze mnie do psychiatry, który mi kompletnie nie pomógł, wypisał mi jedynie antydepresanty, których moja mama nie wykupiła bo zdawała sobie sprawę z tego, że nie będę wtedy już nic kompletnie czuć, jedynie pustke. Jakoś dawałam sobie radę, gdy nagle w 8 klasie zaczęło się to samo, wyzywanie przez rówieśników, płakanie w poduszkę, do momentu, aż inicjatywę przejął mój tata, pojechał do moich "znajomych" i wyjaśnił z nimi kilka rzeczy, później już było wszystko dobrze. Teraz gdy skończyłam 1 klasę technikum, mam podejrzenia choroby afektywnej dwubiegunowej u siebie. Mam te same objawy i piszę do państwa z porada co mam zrobić w tej sytuacji. Czy udać się do psychologa? I co psycholog zrobi w tej sytuacji? Co będę czuła jeśli wypisze mi antydepresanty?
  5. Witam, mam na imię Patrycja mam 23 lata. Szukam pomocy bo jestem na etapie, że sama już nie dam rady. Nie umiem sprecyzować co mi dolega, bo codziennie jestem inna. Czasami zmieniam się co kilka dni. Popadam w skrajności bezużyteczności, wściekłości i smutku. Czasami nie czuje kompletnie nic. Ale zdarzają się momenty kiedy jestem super euforycznie zadowolona i mam ochotę robić wszystko przez co nakupiłam pełno rzeczy których nie używam.. czyli skrzypce, aparaty, sztalugi do obrazów, mikrofony, pełno książek z których żadnej nie przeczytałam ale mimo to kupuje następne, gitara i wiele innych. Bo na tamten moment to najlepszy pomysł dla mnie i jestem pewna że chce to robić ale jak przychodzi co do czego to nie mam ochoty nawet na to spojrzeć. W mojej głowie jest tyle myśli ze nie umiem na niczym się skupić i jak ktoś coś do mnie mówi to patrzę w jakiś punkt aż rozmazuje sie obraz i uświadamiam sobie ze wcale nie słuchałam. Boję się kontaktu wzrokowego, stresuje wyjściem z domu. Jak umawiam się z kimś na spotkanie w czasie euforii następnego dnia boli mnie brzuch ze strachu i najlepiej odwołałabym spotkanie bo nie chce się z nikim widzieć. Boje się zwracać na siebie uwagę i jak idę ulicą to mam wrażenie ze każdy na mnie patrzy i się ze mnie śmieje. A w technikum byłam osobą, która słynela z bycia w centrum uwagi, rozśmieszania innych i tak zwanej glupawki której nie dało się zahamować. Jak mam poznać nowe osoby to mój stres nie mija miesiącami. Chociaż nawet po tym czasie nie czuje się komfortowo w towarzystwie. Nie odzywam się prawie albo wcale nawet po alkoholu tylko sztucznie uśmiecham. Myśle przez 5 min nad każdym zdaniem które chce powiedzieć czy zabrzmi ono wystarczająco dobrze, czy będzie zabawne, czy ma sens, czy warto w ogóle to powiedzieć, czy ktoś dobrze o mnie pomyśli itp a są to błahe rzeczy typu ktoś coś opowiada i ja chce tylko nawiązać do tematu. Wiec przez myślenie nad tym nie starcza mi czasu na odpowiedz wiec ignoruje to, pojawia się następny temat i robię to samo i znów jest za późno na moja odpowiedz. Nie potrafię podejmować decyzji nawet jeśli chodzi o zakup podstawowych rzeczy jak kawa czy herbata. Stoję nas pułkami pół godziny i zastanawiam się jakby to miało decydować o moim życiu. Stresuje mnie przejście obok ludzi bo od razu czuje spojrzenie jakbym była naga i jakby oni wszystko o mnie wiedzieli i wyśmiewali. Mam wrażenie ze każdy współczuje mi wyglądu albo się z niego śmieje. Nie mam ochoty wstawać z łóżka i robić czegokolwiek bo czuje się zmęczona mimo ze nic nie robię. Ale są dni ze wstaję i mam ochotę latać po chmurach. Sprzątam mieszkanie, idę na zakupy, gotuje obiad i to wszystko robię chętnie i z pasją. Nie wiem już jaka jestem nie wiem co potrzebuje. Nie umiem sprecyzować problemu bo dzisiaj czuje się na całkowitym dnie, ale jutro powiem ze problemu nie ma i miałam po prostu gorszy dzień. Przejmuje się wszystkim bardzo. Jak ktoś powie, że mam kurz na meblach dla mnie to jest koniec świata i potwierdzenie o mojej beznadziejności. Analizuje to i zagłębiam się co powoduje popadanie w skrajność i załamanie ekstremalne. Boje się zrobić coś zle w pracy bo czuje ogromny strach przez zwróceniem mi uwagi albo uwagami, że coś jest nie tak. Boje się popełnić błędu mimo ze nic by się nie stało. Ale jak wiem, że wtedy ktoś mi to powie ( nawet delikatnie i nie mając do mnie problemu, tylko po prostu żebym wiedziała ) trzęsę się w środku. Jak dochodzi do tej konfrontacji z powiedzeniem mi o zrobieniu czegoś zle momentalnie kamienieję i nie wiem co ze sobą zrobić bo mam ochotę zniknąć. Już nawet nie płacze w takich momentach, tylko upadam mentalnie i nie mogę funkcjonować a mój mózg analizuje moje poczucie beznadziejności. To pewnie nie wszystko, ale tyle w formie poznawczej. Prosze o radę gdzie powinnam sie udać, co robić. Jaka może być diagnoza.
  6. Witam, Jestem 28-letnią kobietą i pracuję z dziećmi. Mniej więcej w wieku 20 lat na imprezie w klubie kolega poczęstował mnie narkotykami (MDMA). Stan, w którym się znajdowałam był dla nie do ogarnięcia i miałam wrażenie, że inni ludzie którzy na mnie patrzą wyśmiewają się z tego jak tańczę/poruszam się. Od tamtej pory mam straszny problem z przełamaniem się do tańca, lubię tańczyć, jestem pewną siebie i swojej atrakcyjności kobietą mimo to gdy zaczynam tańczyć czuje jakby blokowały mi się mięśnie, nie potrafię tego opanować ale dzieje się tak tylko w towarzystwie osób znajomych i partnera! gdy jestem w miejscu gdzie są obce mi osoby (jedynym wyjątkiem jest moja przyjaciółka) nie mam z tym problemu. Jak sobie z tym poradzić? Jak słyszę muzykę to bardzo chce tańczyć ale od dłuższego czasu w ogóle nie próbuje wychodzić na parkiet, ponieważ gdy zaczynam taniec i po chwili czuję się zablokowana mój partner czuje się odrzucony i tak też myślą nasi znajomi (że się kłócimy, bo ja nagle schodzę z parkietu), zazwyczaj sama siedze przy stole podczas gdy wszyscy inni tańczą a ja bardzo też bym chciała. Mój partner to rozumie, nie wywiera na mnie presji ale podejmuje próby. Z tego wszystkiego rodzi się we mnie frustracja i robię się wredna dla osób, które chcą mnie do tego tańca zachęcić, zazwyczaj argumentując brakiem chęci na taniec.
  7. Witam. Sprawa nie dotyczy mnie natomiast dotyczy siostry mojego męża. Opisze cała sytuację. Dziewczynka ma lat 16 i stwierdzony zespół aspergera. I tu pojawia sie pierwsza moja wątpliwość ponieważ dziewczynke poznalam jak miała zaledwie 8 lat i byla powiedzmy normalnym dzieckiem. Chciala bawic sie z rówieśnikami czy nawet poznając mnie nie wstydziła sie wrecz przeciwnie.ALE rodzice wiecznie wmawiali jej ze wszysykie inne dzieci sa głupie. Mama jest nadwrażliwa. Nie uczyła jej nigdy prostych zasad zycia w społeczeństwie. Na wszystko była zawsze za mala i wiecznue miala wmawiane ze sobie nie poradzi do tego stopnia ze dziecko nie potrafiło samo kupić cukierka w sklepie. Mama odrabiala za nią zadanua domowe a nawet przepisywała zeszyty bo przecież dziewczynka zrobi to źle. Jednym slowem wyręczała ja ze wszystkiego. Z biegem czasu najprostrze czynności zaczely sprawiac jej problem np związanie sonie samej wlosow bo przecież zawsze mama jej wlosy czesze. Miałam wrażenie ze przez brak kontaktu z ludzmi i rówieśnikami dziewczynka zaczela sie zatrzaywac w rozwoju. Później doszlo jeszcze do tego ze miala problemy z rówieśnikami więc rodzice zalatwili nauczanienw domu a wtedy to już sie posypało całkowicie. Dziewczyna nie ma bladego pojęcia o świecie ją otaczającym. Mam wrażenie że nie jest to spowodowane żadna choroba a jedynie tym ze dziecko w pewien sposób bylo samkniete w domu i odcięte od życia po za domem. Teraz ma lat 16 i ma juz wszystkie papiery które mama chciała miec zeby udowodnic całemu światu ze dziecko jest chore. Natomiast dochodzi juz nawet do sytuacji ze mama goli jej nogi ponieważ maszynka jest za ostra. Dziewczyna nie potrafi zrobić sobie kanapki nie znam ludzi z zespołem aspergera natomiast z tego co udalo mi sie przeczytać funkcjonują w miare normalnie jesli chodzi o zwykle prace domowe a z czasem normaknie funkcjonują w społeczeństwie. Mamie nie da się zwrócić uwagi bo ciagle słychać jedno ze "dziecko jest chore" . Dodam tylko ze od lat chyba 20 teściowa leczy sie na depresje i schizofrenie. Dodam tylko ze mojemu mężowi tez wmawiała ze on ma depresje. Pytanie do którego dążę to jak mamy pomoc tej dziewczynie!? . Jest wiele sytuacji których tu nie opisałam. A najzwyczajniej w swiecie chcemy jej pomóc. Psycholog do ktorego chodzą nie wie co sie dzieje w domu wie tylko tyle ile sami mu opowiedzą. Zastanawiam sie jak rozmawiać z taką kobieta i jak pomoc zyc takiej dziewczynie ktora nie ma pojecia o świecie.
  8. Witam, od 1roku sama przestałam brać leki na afekrtwność 2 biegunową - bo miałam myśli S, -z ostrą manią i teraz dobrze się czuję- czy potrzebuje leczenia? bo miałam skierowanie do szpitala ale nie poszłam
  9. Mam 19 lat w tym roku, po wakacjach idę na studia, mam chłopaka w tym samym wieku od 9 miesięcy. Jest on moim pierwszym partnerem, wszystko co pierwsze miałam z nim, on jednak miał już 3 dziewczyny, z jedną ma "świetne wspomnienie" pierwszego pocałunku, z drugą pierwszy seks, z trzecią dalej trzyma kontakt. Mój problem polega na tym, że odkąd o tym wszystkim wiem nie potrafię sobie poradzić z uczuciem, nie wiem, pewnej niesprawiedliwości, że nie odkrywaliśmy tego wszystkiego razem, że on ma już tyle doświadczenia, że miał świetny pierwszy pocałunek, który wspomina, a ten który miał ze mną (będący moim pierwszym) zupełnie zepsuł, niespodziewanie po kilku godzinach znajomości mnie pocałował i wtedy też byłam bardzo zdenerwowana na niego. Mam oto duży żal do niego. Próbuję jak mogę, by nie myśleć o tym i o pierwszym seksie, o tym, że nie mamy tych wspomnień wspólnych (jako tych co się zapamiętuje). Sprawdzałam wiele stron i wypowiedzi ludzi i ja dobrze wiem, że nie powinno być to dla mnie ważne, ale to nie zmienia faktu, że regularnie popadam w stany wielkiego zamyślenia i płakania, co tydzień/dwa na jeden/dwa dni. To myślenie, zamartwianie i płakanie mnie wymęczą.
  10. Mieszkam w Niemczech cztery miesiące temu poznałem dziewczynę. Nie dawno zaczęła mówić, że została porwana i ma wszczepionego mikroczipa do głowy. Najgorzej jest jak wstanie rano nie wiem jak dalej mam postępować bo wydaje mi się że to są jakieś zaburzenia psychiczne. Rozmawiałem z nią powiedziała że nigdy się nie leczyła psychicznie. Zauważyłem również że rozmawia ze sobą ale ona twierdzi że to ten mikroczip się komunikuje z nią.
  11. Hej, mam 20 lat. Od dłuższego czasu mam bardzo zmienne nastroje i kompulsywnie się objadam. Ciężko mi wstać rano, czarne myśli nachodzą mnie w różnych momentach. Nie wiem co na to wpłynęło, zapewne wiele stresujacych sytuacji, plus do tego mama alkoholiczka, która trzeba było wiecznie ratować z kłopotów i ojciec, u którego nie można było znaleźć ciepłych słów i wsparcia. Nie umiem nawiązać z drugą osobą trwałej relacji, boję się. Gdy jednak spotykam osobę, z którą myślę że mogłoby coś być, ona się odsuwa. Nie wiem co przyniesie przyszłość. I to też mnie stresuje. Nie widzę sensu i celu.
  12. minka

    Cześć

    jestem studentką trzeciego roku, zawsze starałam się być uśmiechnięta, przyjaciele zawsze mogą na mnie liczyć, ale mam problem, od jakiegoś czasu cały czas jestem smutna, nawet przy moim chłopaku nie potrafię się rozweselić, staram się to ukrywać, żeby nikt nie zauważył i nie dopytywał ale już nie daje rady. Kiedyś miałam problemy z nadwagą i w zeszłym roku dość dużo schudłam, bardzo kontroluje swoją wagę w obawie żebym znowu nie przytyła, wystarczy, że ktoś coś zasugeruje, żę sb za dużo nałożyłam już mnie to dołuje, cały czas mi się wydaje, że wszyscy widzą we mnie grubą świnię, mimo że mówią, że tak nie jest, ale ja cały czas staram się jak najmniej jeść i nie potrafie przestać się przejmować tym jak wyglądam. Nie wiem czy to przez to jestem cały czas zdołowana i przybita, bliscy nie widzą problemu, bo staram się go ukrywać i nikomu o tym nie mówię, ale już sama ze sobą nie daje rady, ten ciągły smutek, niechęć do wszystkiego mnie dobija, nie byłam taka kiedyś, a teraz już poprostu nie daje rady i szukam pomocy.
  13. Młoda 25 lat, mój facet nie pozwala mi odejść od siebie, jestem z nim na siłę bo on tak chce, znęca się na de mną psychicznie i emocionalnie, zaczyna całymi dniami robić awantury A jego ulubiona pora na to jest wieczór lub noc,cały czas mi mówi, że to nie ma sensu bycia razem Ale nie pozwala mi odejść od siebie, jest strasznie zaborczy A nawet zaczyna się robić agresywny w moja stronę kiedy tylko chce się od niego wyprowadzić stosuję wtedy szantaż psychiczny dosłownie pranie mózgu, nie pozwala mi wychodzić z domu A tym bardziej zamyka mnie w domu kiedy on idzie do pracy żeby mógł mieć na de mną kontrolę, zna moje hasła do wszystkiego szpieguje mnie nie pozwala mi pisać czy też rozmawiać z kim kolwiek bo odrazu to mój kochanek, nie szanuje mnie ani nie zna słowa prywatność bo ja nie mam prywatności, nadużywa alkoholu i narkotyków czasami zmusza mnie do sexu z nim po pijaku jak nie to awantura, nawet nie mam swoich kluczy od mieszkania bo niechce mi dorobić, siedzę prawie dwa lata w czterech ścianach z nim bo on tak chce nie mam już nawet znajomych ani przyjaciół A tym bardziej z nikim porozmawiać normalnym, nie mogę się uwolnić od tego psychopaty.
  14. mam 20 lat, kobieta od długiego już czasu borykam sie z pewnymi natręctwami,nie wiem kiedy to siebie zaczęło takimi jak np. sprawdzenie czy drzwi oby napewno zostały zamknięte a krany zakręcone, czasem patrzę na kran widzę że jest zakręcony, ale nie mogę się skupić czy oby na pewno,czytalam duzo i podejrzewam u siebie nerwicę, nie wiem to tylko moje podejrzenia, stresuje się okropnie kiedy nie sprawdzę czegoś co zawsze robie, czuje dziwny lęk, niepewność,czasem, bardzo rzadko, ale zdarzają się dziwne myśli powoedzmy, że prowadzę samochód i mam mysl co jeśli wjechałabym teraz w drzewo,oczywiście nie mam zamiaru nigdy nic zrobić z tych myśli, albo co jeśli zaraz wybuchnie piec w łazience i wszyscy zginiemy, ogólnie żyje w ogromnym stresie,nie wiem moze i to ma wpływ, ale te nawyki i myśli też mnie stresują i męczą, wiele czynników także wyprowadza mnie łatwo z równowagi,mam problem nawet by wykonać telefon do lekarza by się zarejestrować, zamówić pizze itd stresuje wieloma"rzeczami", źle sypiam także, moje sny są często przerażające i rzeczywiste, obawiam potem, że to co wydarzy w śnie przełoży się na prawdziwe życie, budze się często co jakieś pare godzin, a niekiedy miewam sny swiadome z których nie mogę obudzic, chciałabym wiedzieć czy jest to jakaś choroba? jak mam sobie z tym radzić?
  15. Dzień dobry, Jestem mamą 7mio letniej dziewczynki. Zauważyliśmy, że szczypie się po rękach, jak zapytałam dlaczego mówi, ze słyszy głos w głowie, ze ja to denerwuje i tego nie lubi. Próbowałam wytłumaczyć, że to może myśli i każdy sobie „mówi w głowie” ale mowi, ze to nie jest jej głos, tylko koleżanki z klasy, której nie lubi. W zeszłym tygodniu miała cała dloń poszczypana, dziś ręka. Zaczęłam czytać o tym i teraz bardzo się martwię. W obecnych czasach nie mamy jak się wybrać do psychologa, dlatego bardzo proszę o poradę.
  16. Wszystko zaczęło się od tego że po liceum o profilu biologicznie chemicznym nie poszłam ma studia z tym związane. Miałam ogromny wybór między pielęgniarstwem a pedagogika. Ostatecznie wybrałam pedahogikę Ale teraz ciągle myślę o tym co by było gdybym wybrała pielęgniarstwo lub inne studia związane z biologia lub chemia. Wszyscy z liceum poszli właśnie na pielęgniarstwo, farmacja, biotechnologia itp. Problemu raczej że znalezieniem pracy nie będą mieli , a ja sama nie wiem co robić. Nie chce żeby studia poszły na marne. Podobno to przez to że mam za wysokie ambicje ,ale także przez to że mam niskie poczucie własnej wartości
  17. Cześć. Dziękuję za wszelką pomoc jaką już mi okazaliście. Nie wiem co się ze mną dzieje. Mam 25lat-dziewczyna. Mialam ostatnio problemy rodzinne - mój tata alkoholik, jego rodzina nas prześladuje dzięki mojemu bratu, który nabrał na mojego ojca pożyczki. Nie wiem co zrobić, ponieważ zaczęłam coraz mniej jeść. Podejrzewam, że to przez stres czy coś. Czegokolwiek się chyce, znaczy się spróbuję zjeść po chwili jest mi niedobrze, kawa mi nawet już nie smakuje, chce mi się spać. Mój chłopak się stara pomóc ale rozumiem sam fakt, że nie każdy Musi wiedzieć jak traktować osoby... No nie wiem, nawet z depresją, także nie jestem zła na niego. Nie wiem co robić...
  18. Witam mam 22 lata i myślę.ciahle o przeszłości. Z małego problemu zrobię wielki, mam to po tacie. Żałuję że nie wybrałam innych studiów, chociaż sama do końca nie wiem czym się interesuje ani co chciałabym robić w swoim życiu. Aktualnie pracuje w żłobku i ciągle szukam swojej ścieżki zawodowej. Zazdroszczę innym zarobków , myśląc o pracy skupiam się tylko na zarobkach. Przez te swoje natręctwa nie mogę być w pełni szczęśliwa
  19. Witam, jestem 22 letnia kobieta. Postaram się mój problem ująć jak najlepiej, przepraszam jeśli będzie pogmatwane. Ponad rok temu leczyłam się psychiatrycznie (depresja), było to spowodowane załamaniem z powodu rozstania. Leczenie nie trwało długo, kilka miesięcy po poprawieniu nastroju spowodowanego zapewne lekami odstawiłam je. W lutym przestałam czerpać z radość ze spotkań ze znajomymi, które zawsze były da mnie nieodłączna częścią dnia, pojawiły się lęki, zaczęłam znów czuć się niechania, jakby każdy był przeciwko mnie. Analizując swoje życie ostatnio zauważyłam ze są momenty w których cieszę się pełnia życia, mam wysokie poczucie własnej wartości, zwyczajnie chce mi się żyć. Niestety po takim dobrym okresie pojawiają się tez ten zły. Od gimnazjum co jakiś czas chodziłam do psychologów, po czym było dobrze i przestawałem i tak na okrągło. Czy może to być choroba dwubiegunowa? Jest się czym przejmować? Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam.
  20. Witam.Mam taki problem i nie wiem jak z niego wybrnąć.Poznałam jedną dobrą osobę.Tak stało się że spaliła ze mną wszelkie mosty, a ja przez jej dobro nie mogę przestać myśleć o niej ani na chwilę.Doszło do tego że chciałam odnowić naszą relację i błąkałam pod jej budynkiem, że wezwała policję.Teraz śledzę i piszę na Facebooku.Piszę jej przyjaciółkam żeby coś przekazali.Mam obsesję na temat tej osoby.Jak mi być w tej sytuacji?
  21. Dzień dobry, Mam 22 lata, jestem studentką i pracuje dorywczo. Od pół roku jestem w moim pierwszym związku z cudowną dziewczyną - na potrzeby tego postu nazwę ją Klaudia. Jest osobą wspierającą mnie, rozumiejącą, cierpliwą, z którą zawsze mogę porozmawiać i którą przede wszystkim bardzo kocham. Moja dziewczyna miała przede mną jedną partnerkę jeszcze kiedy były nastolatkami. Była z nią rok, a dziewczyna ta mieszka za granicą. Zerwały, ponieważ tamta powiedziała Klaudii, że już jej nie kocha - koniec końców był to bardzo toksyczny związek. Nie przeszkadzało jej to jednak, żeby przez kolejne kilka lat utrzymywać bliski kontakt i się przyjaźnić. Pierwszą szpilką była sytuacja, kiedy nawet nie byłyśmy ze sobą. Całe życie po ciuchy krytykowałam osoby zazdrosne, ale w momencie w którym do mojej sympatii przyjechała była dziewczyna zaczęłam im współczuć. Przez tydzień, kiedy tamta była w Polsce, nie mogłam przestać myśleć o tym co robią, co Klaudia do niej czuje, ale przede wszystkim nie mogłam z nią rozmawiać i normalnie funkcjonować. Kiedy ona wreszcie wróciła za granicę, moja głowa mogła odpocząć. Okazało się, że nie na długo. Jesteśmy ze sobą od października i na początku naturalnym było, że rozmawiałyśmy o przeszłości. Dowiedziałam się dużo o tej dziewczynie, co na początku mnie uspokajało. Jednak kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że mają świetny kontakt i rozmawiają ze sobą praktycznie codziennie, była mojej dziewczyny stała się moją obsesją. Jeden raz weszłam na jej profil - jeden wystarczył. Zobaczyłam, że dziewczyna jest do mnie łudząco podobna, ale obiektywnie patrząc ładniejsza. Moja samoocena już wcześniej wystarczająco niska, dotknęła dna. Na siłę próbowałam się od niej różnić. Miała kręcone włosy - ja też, więc swoje zaczęłam prostować. Nosiła spódnice - ja przez najbliższy czas żadnej nie założę, chociaż wiem, że Klaudia je uwielbia. Zobaczyłam te dziewczynę w moim ulubionym kolorze i od razu przestał nim być. One rozmawiały w języku angielskim - więc w obecności mojej dziewczyny nic już w tym języku nie powiem. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. I nie jestem głupia, wiem jakie to jest bez sensu. Wiem też, że nie dam rady nic z tym zrobić. Co więcej, z dnia na dzień przybywa tego więcej. Klaudia tylko raz nadszarpnęła moje zaufanie. Po zakończeniu kłótni, poszła do łazienki i poprosiła mnie bym nastawiła jej budzik na rano. Nie lubię zaglądać jej w telefon i choć jej ufam, tak jestem nauczona - jest to przestrzeń bardzo prywatna. Po odblokowaniu telefonu moim oczom ukazała się wiadomość od jej byłej, po przetłumaczeniu mniej więcej "..nie rozumiem jej charakteru, przykro mi, że musisz się tak męczyć". Nie chciałam nic więcej wiedzieć. Jest to jedna z najbardziej bolesnych sytuacji - moja dziewczyna, zwierzała się ze swoich problemów związkowych swojej przyjaciółce, która była jej pierwszą miłością. Tydzień zbierałam się do tej rozmowy, jednocześnie tydzień nie mogłam na Klaudie patrzeć, ani z nią rozmawiać. Czułam się gorsza, niewystarczająca, nieodpowiednia - mogłabym wymieniać te przymiotniki godzinami. Kiedy wreszcie nie mogłam myśleć o niczym innym, zebrałam się na rozmowę. To była długa rozmowa, przeprosiła mnie i obiecała z nią nie pisać. Jednak tu jest cały problem. Ja nie chce, żeby traciła kogoś ważnego, tylko dlatego, że ja się z tym źle czuje. Wiem, że nie ma w tej sytuacji półśrodka - albo w jedną, albo w drugą. Od tej pory zachowuje jeszcze większą niż wcześniej odległość od jej telefonu. Nie chce zobaczyć czegoś, co znów mogłoby mnie zranić. Ta sytuacja miała miejsce w styczniu. Mamy koniec marca, a wcale nie jest lepiej. Są takie momenty, że po prostu przestaje o tym myśleć, jakbym wypierała to ze świadomości. Klaudia uważa, że to nasz problem i chce, żebym mówiła jej o każdej sytuacji w której czuje się źle, żebym nie była z tym sama. Nie złości się na mnie, stara się mnie zrozumieć, wspiera. Kocham ją za to i doceniam starania, ale czuje, że to na dłuższą metę toksyczne. Przede wszystkim dlatego, że moja bezpodstawna zazdrość wywołuje u niej poczucie winy. Klaudia zapewnia mnie, że od tamtej pory nie ma z nią kontaktu, ale to jednocześnie pogarsza sytuacje, ponieważ nie chce jej żadnych kontaktów zabraniać, stawiać warunków. Nie chce też, żeby czuła, że mam jej coś za złe. Od dziecka jestem bardzo ambitna. Wpoili mi to rodzice, że mam być lepsza niż większość - nie ukrywam, zwykle przez porównywanie mnie, rywalizacje. Domyślam się, że to może mieć wpływ na tę sytuacje, że chce być od niej lepsza. Chce robić różne rzeczy z moją dziewczyną po raz pierwszy, jednak okazuje się, że wiele z nich robiła już z tamtą. Czytałam na ten temat dużo, wiem że uczucia które czuje mają wskazać mi co tak naprawdę się dzieje. Staram się być lepsza w tym, w czym czuje się gorsza, znaleźć swoje dobre strony. Jednak nie mogę wybić z głowy myśli, że przez to, że w jakiś sposób obwiniam Klaudii byłą o mój stan, o moje niepowodzenia, o moje braki, sprawia, że nie jestem dobrym człowiekiem. Nie chce obwiniać o coś dziewczyny, której nawet nie poznałam - ba, która nawet kibicowała mojej dziewczynie, gdy ta jeszcze nią nie była. Boje się, że zniszczę przez to zachowanie nie tylko siebie, ale też Klaudie - że jestem toksyczna. Bardzo proszę o pomoc, nie mam pojęcia jak radzić sobie z tym uczuciem. Z góry dziękuję.
  22. Dzień dobry, mam 19 lat, za miesiąc 20, chodzę do szkoły, mam narzeczonego i półroczne dziecko, mieszkam z partnerem 3 lata, od prawie 4 jesteśmy ze sobą, mam za sobą mase przykrości, od dzieciństwa byłam bardzo nerwowym, lękliwym dzieckiem przez starsze rodzenstwo i narkotyki, które były w ich życiu, nie znam swojego ojca, zdradził matkę, gdy była jeszcze ze mną w ciąży, jestem wczesniakiem. Od 2013 roku zaczęłam chodzić na terapię indywidualna, na której stwierdzono mi depresję i zaburzenia osobowości, od 2012 roku do 2019 walczyłam z autoagresja, agresja wobec bliskich, mam za sobą wiele prób samobójczych, w lutym, 2019 roku, brakło 3mm do tego abym miała niepełnosprawna rękę, przez samookaleczenia. Do dziś zmagam się z chorobą, po porodzie miałam depresję poporodowa, było mi bardzo ciężko, w tym momencie nadal jestem bardzo nerwowa, depresyjna, mam przeczucie, że mam chorobę afektywna dwubiegunowa rapid cykling.. Potrafię w ciągu jednej chwili płakać i się śmiać, nie płakać ze szczęścia, mogę być nerwowa, drażliwa, a za moment potulna jak owieczka, leki, które zażywam nie pomagają mi, w obecnej sytuacji(kwarantanna) jest mi bardzo ciężko mówić o sobie, uczucia i tym co się ze mną dzieje, ostatnio bardzo ciężko zmotywować mi się do jakiejkolwiek czynności, wstanie z łóżka jest bardzo ciężkie, o wzięciu kapieli już nie mówię.
  23. Witam , mam 21 lat i odkąd sięgam pamięcią zmagam się z „nerwicą natręctw”. Jako dziecko nie zdawałam sobie sprawy jak wiele mi to zabiera , niestety z wiekiem coraz bardziej nie mogę poradzić sobie z obsesyjnymi myślami . Czuję się już bardzo zmęczona natrętnymi czynnosciami , które przeszkadzają mi w codziennnym życiu i w realizowaniu swoich celów . Czy istnieje możliwość uporania się z tym problemem samemu , bez wizyty u specjalisty ?
  24. Witam mam 27 lat i mam problemy sama z sobą.. zupełnie nie wiem co robić ponieważ od 4 lat jestem w związku z mężczyzna którego kocham on mnie również kocha ale nie umiem zapanować nad emocjami.. często się kłócimy jak przebywamy ze sobą dłużej niż 48h.. często z mojej strony dochodzi do przemocy słownej.. często mnie wszystko denerwuje wpadam w furię.. później leze przez godzinę w łóżku i z niego nie wychodzę.. dodatkowo mam problem z uzależnieniem finansowym od pewnego czasu brałam kredyty małe w bankach i chwilowki żeby zaspokoić swoje potrzeby i żeby poprawić sobie humor przez kupno różnych fajnych rzeczy.. podpadłam z duże długi.. pewnie za kilka miesięcy czeka mnie komornik nie wiem jak o tym mam powiedzieć swojemu partnerowi o swoich problemach.. mam ochotę odejść.. bez słowa spakować swoje rzeczy i zapaść się pod ziemie..
  25. Witam, Jestem dziewczyną, mam 33 lata. Od dawna zmagam się z pewnym niezrozumiałym schematem dotyczącym odżywiania. Od zawsze byłam aktywna, ruch sprawia mi radość. Od dwóch miesięcy zaczęłam ćwiczyć intensywnie na siłowni i nie dlatego że musze schudnąć, bo to nie główny cel, chcę być zdrowa i silna a podnoszenie co raz większych ciężarów to pokonywanie dla mnie barier stawianych w głowie. Jest to forma pracy nad dyscypliną. Wiąże się to ze zmianą stylu odżywiania, bowiem gdy w moim życiu pojawiają się treningi, automatycznie mój organizm chce jeśc inaczej, zdrowiej, mniej, własciwiej. Czuje się wówczas świetnie sama ze sobą, mam poczucie rozwoju i kontroli, wiem że służy to czemuś dobremu. Nie trwa to jednak długo. Powiedzmy, że utrzymuje ten stan przez dwa miesiące, po czym z dnia na dzień tracę chęci i motywacje. Treningi nie sprawiają mi już takiej radości , olewam systematyczność i zaczynam jeść, wręcz rzucam się na jedzenie. Przybiera to nie zbyt krzepiącego wymiaru, ponieważ dochodzi do opychania się, jedzenia cały czas byle czego, słodkich batonów, ciastek, ciast, chipsów. Zauważyłam że momentami nie czuje już smaku, chodzi o sam proces jedzenia i za pewne tego jakie "poczucie" mi to daje. Wstaje rano i mimo że nie jestem głodna, szybko pędze do kuchni by jeść, przed snem też się opycham. Jak łatwo się domyśleć, efekty cięzkich treningów znikają, mój nastrój sięga dna, w wyniku kolejnego upadku.Czuje się beznadziejnie , ale wiem że to ma jakieś głebsze dno , o którym nie mam pojęcia, nie jestem świadoma i żeby nad tym popracować musze wiedzieć co to jest, z czego wynika, jak z tym walczyć. Dlatego zwracam się do Państwa o pomoc. Zapraszam do dyskusji , jednocześnie dziękując za wszystkie sugestie i komentarze. Pozdrawiam, E.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.