Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'inne'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Refleksje mężczyzny

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Tak naprawdę nie wiem, od czego zacząć. Na wstępie napiszę, że mam 21 lat i nie mam właściwie nikogo, z kim mogłabym porozmawiać. Od dwóch lat moje życie wygląda tak samo - budzę się, jem śniadanie, obiad i idę dalej spać. Nie wychodzę z domu, kiedy nie muszę. Ta monotonia, to banalne życie dobija mnie, ale z jakiegoś dziwnego powodu czuję się w tym szczęśliwa. Chciałabym w końcu zrobić coś ze swoim życiem - pójść do pracy, szkoły. Sęk w tym, że bardzo się boję. Ogarnia mnie strach, kiedy myślę o podjęciu pracy, bądź nauki gdziekolwiek. Boję się, że sobie nie poradzę, boję się kontaktu z innymi ludźmi, a myśl o rozmowie kwalifikacyjnej paraliżuje mnie od środka. Nie bierze się to raczej znikąd - czuję lęk przed wyśmianiem, poniżeniem mnie, czy porażką. Funkcjonowanie w społeczeństwie jest dla mnie karą. Dlatego tkwkię w tej swojej "strefie komfortu". Od kilku miesięcy nachodzą mnie mśli samobójcze, bywają dni, kiedy nie dają mi spokoju. Tak naprawdę nie chcę umierać, ale nie potrafię żyć. W końcu po co żyć tak banalnym życiem? Nie widzę dla siebie przyszłości, nie umiem wyobrazić siebie nigdzie indziej, niż w moim własnym pokoju. Czuję się zmęczona, nic nie daje mi satysfakcji, ani nic mnie nie "wciąga". Czynności, które kiedyś uwielbiałam wykonywać, teraz już nie są dla mnie niczym zachwycającym. Rankiem nie potrafię zmusić się do wstania z łóżka, nie chce mi się kontynuować tej "wegetacji". Mam za sobą kilka rozmów z psychologiem, jednak po nich czułam się jeszcze gorzej. Problem był taki, że nie potrafiłam z nim rozmawiać. Bardzo ciężko jest mi się otworzyć przed kimś, z kim rozmawiam w cztery oczy, dlatego o wielu rzeczach nie mówiłam - bałam się ręakcji, wstydu. Dużo łatwiej jest wszystko napisać. Często między wizytami układałam sobie w głowie to, co chciałam powiedzieć, ale w gruncie rzeczy tak się nie działo. Nie potrafię obrać w słowa swoich uczuć. A może tak naprawdę nic mi nie jest? Co, jeśli przesadzam? Czuję zobojętnienie, okropne zobojętnienie wobec wszystkiego i wszystkich.
  2. Witam mam 18 lat i czasami mam wrażenie, że mam dwie strony mojej osobowości. Pierwszą stronę można nazwać jasna strona i uważam, że jest to strona, która zawsze była ze mną ,wydaje mi się że ta strona jest bardziej mną. Z kolei drugą stronę można nazwać ciemną stroną uważam, że powstała kilka lat temu i czasami pojawia się i dręczy mnie myślami, których nie chcę myśleć, kiedyś przez tą stronę robiłam rzeczy autodestrukcyjne choć nie jestem pewna czy tylko i wyłącznie przez tą stronę ale w większości przez nią.Ostatnimi czasy zastanawiam się czy to normalne czy też nie.
  3. Cześć Pochodzę z dobrego domu, nigdy nie brakowało pieniędzy, jednak odkąd pamiętam rodzice byli zapracowani, a ja wychowywałem się w pewien sposób sam. Od czasów gimnazjum zaczęła imponować mi potocznie zwana osiedlowa " patologia " Imponowało mi zło, papierosy, używki i życie pod blokiem na ławce. W porę udało mi się ogarnąć, z dużym trudem ukończyłem gimnazjum i poszedłem do liceum, w tym samym czasie znalazłem sobie hobby i to pomogło mi stanąć na nogi. 2 lata było dobrze, zacząłem się uczyć, sam tego chciałem i robiłem to z przyjemnością, odbiłem od złego towarzystwa, zająłem się rozwojem siebie i swojej pasji, chciałem mieć dobre oceny i na ten czas na prawdę mocno się przykładałem. Problem zaczął się w 3 klasie. Niespodziewanie poznałem dziewczynę, zakochałem się i znów wszystko olałem i zaniedbałem dla związku. Zacząłem wagarować, kłócić z rodzicami, aż ostatecznie nie zdałem matury. Na szczęście udało mi się ją potem poprawić, wyprowadziłem się do innego miasta na studia, po pewnym czasie rozstałem się z ówczesną dziewczyną i zaczęło się dla mnie totalne piekło. Od nowa wplątałem się w totalnie najgorsze towarzystwo jakie mogłem: ludzie z wykształceniem podstawowym, alkoholicy, narkomani, dilerzy, degeneraci po wyrokach ,dziewczyny na chwile, non stop impreza, duża ilość używek. Po pewnym czasie rzuciłem szkołę i moje życie toczyło się w ciągłej " zabawie " przez ponad rok. Znów na chwile gdy było na prawdę źle przejrzałem na oczy, udało mi się pójść na studia po raz drugi, jednak po krótkim czasie znów wróciłem do wcześniejszego trybu życia, który trwał tak ponad 2 lata. Minął teraz ok. rok od czasu w którym znów stopniowo lecz totalnie odciąłem się od ludzi z którymi miałem wtedy kontakt i od życia w którym tkwiłem. Obecnie mam 23 lata i jestem strasznie zagubiony. Chciałbym żyć normlanie, dotarło do mnie że jest to ostatni dzwonek, aby zmienić coś i nie skończyć pod blokiem lub z łopatą do końca życia. Nie wiem co mogę zrobić dalej, napatrzyłem się na strasznie smutne życia, na masę cierpienia, na straszną biedę, na ludzi zniszczonych od dragów i całego syfu w którym tkwią. Wsiąkłem w to tak, że nie potrafię się z tego oczyścić i zapomnieć. Czuje, że wycofałem się od ludzi, mam dość mocne traumy, lęki, stany depresyjne i "dziury" w głowie. Przez ostatni rok w którym staram się wrócić do normalności znalazłem sobie nową pasję którą jest motoryzacja. Bardzo lubię jeździć samochodem, interesuje mnie budowa silników, tuning oraz wszystko co związane z motoryzacją. Dość sporo czytam, oglądam filmów oraz przeglądam fora na ten temat. W końcu czuje, że jest to kierunek w który chciałbym iść, jednak nie mam żadnego doświadczenia praktycznego w tym temacie, nie wiem w jakiej branży mógłbym robić, jaką drogę obrać i co zacząć robić aby znaleźć pracę związaną z samochodami/motocyklami, tym bardziej że kierunek, który właśnie kończę nie jest z nią ani trochę powiązany. Zmarnowałem kupę czasu, poza toczącymi się studiami nie mam żadnego doświadczenia, kursów, pracy, z językami również słabo. Mimo, że mam ogromne wsparcie od strony rodziny, również to finansowe( pomoc w dalszej nauce itp), kompletnie nie wiem co dalej z życiem zrobić. Jak przestać tkwić w przestoju i zacząć działać ? Jak się uwolnić od fatalnej przeszłości i tylu błędów które popełniłem ? Jaki pierwszy krok muszę podjąć, gdzie próbować, może jakieś kursy, szkoły tylko czy nie jest już za późno ? Jak przestać myśleć i współczuć ludziom, z którymi ciągle przesiadywałem, którzy mają ode mnie 100x gorzej, nie mają przed sobą żadnych perspektyw, a ja nie mogłem im pomóc, a żeby ratować siebie i swoje dalsze życie musiałem się od nich uwolnić.
  4. Witam serdecznie mam pytanie odnośnie psychoterapeuta chodzę na psychoterapie psychodynamiczna ale nie czuje aby mi pomagała ta terapia nie czuje wsparcia od pani psychoterapeuta nie wiem czy mam zmienić psychoterapeuta jeśli mam emocje że płace z terapia ale nie dostaje nic za to chociaż aby pojawił się mały promyk nadziej ze co pomogło chodzenie na terapię ja czytając książę o sporcie po wrucilem do treningów ponieważ mialem wcześniej motywacje a był spadek teraz jest kontuzja i nie mogę ćwiczyć ale jest brak motywacji do życia i sesnu życia nie mogę się pogodzić z tym że jestem facetem a nie kobieta. Więc nie wiem co mam zrobić z tą psyhoterapeta chciałbym się dowiedzieć?
  5. Witajcie ,nie wiem czy to odpowiedni dział ale Jeżeli czytacie już to ogłoszenie i chcecie do mnie napisać,proszę,przeczytajcie je do samego końca. (dla osób zainteresowanych e-mail jest na samym dole) Już na samym początku zaznaczę że nie jestem tutaj by prosić o radę ani żeby być pouczaną/krytykowaną.Za dużo jest już nieprzyjemnych zachowań ze strony niektórych osób na tym świecie. Rozumiem że każdy człowiek ma inne podejście do przyjaźni i że są osoby które nie szukają tego typu kontaktu co ja,tak samo i ja proszę o zrozumienie względem tego ogłoszenia.Uważam że nie warto się poddawać i zawsze przede wszystkim powinno się być szczerym z samym sobą i nie robić niczego na siłę.Nawet jeżeli nie znajdę poszukiwanej przeze mnie osoby,nic przecież na tym nie stracę.Nie chcę tym ogłoszeniem wywołać żadnej zbędnej i nieprzyjemnej dyskusji.Jeżeli ktoś uzna że nie zależy mu na takiej formie kontaktu - OK ale może jednak są tu osoby zainteresowane takim typem przyjaźni,jakiej szukam ja Poniższe ogłoszenie dodawałam już na wielu forach ale odzew był i nadal jest mały,są również osoby które w ogóle nie odpisują na wiadomości oraz takie które po kilku wymianach wiadomości,bez słowa znikają.Piszą do mnie również i mężczyźni,którzy szukają związku bądź flirtu,czym kompletnie nie jestem zainteresowana.Piszą również osoby które są zainteresowane wymianą bardzo krótkich wiadomości,które opierają się głównie na zaledwie kilku słowach,bądź jedynie krótkim zdaniu oraz takie,na których wiadomości bardzo długo czekam - Stąd takie poszukiwania. Mimo to nie poddaję się i mam nadzieję że tutaj kogoś znajdę..Jestem tutaj żeby pomóc wam z samotnością,tak samo żeby wreszcie spełniło sie moje marzenie i żebym znalazła swoją bratnią duszę.Od bardzo dawna brakuje mi takich szczerych i głębokich rozmów z kimś kto zawsze będzie miał dla mnie czas i będzie potrafił mnie zrozumieć.Jak się angażuję to już bardzo.We wszystkich swoich znajomościach nigdy nie zdarzyło mi się żebym nie miała dla kogoś czasu,jeżeli zależało mi na jakiejś relacji.Jeżeli na kimś mi zależy i dobrze z kimś się dogaduję,zawsze znajduję czas. W internecie pełno jest ogłoszeń osób szukających związku lub seksu,ale jest bardzo mało stron dzięki którym można poznać nowe osoby,które nie są zainteresowane żadnymi rozmowami z podtekstami co jest smutne bo o ile każdy człowiek ma swoje potrzeby (nie potępiam poszukiwań związku w sieci czy nawet "zabaw" - jeżeli komuś to pasuje) ale są też osoby które czasami chcą szczerze z kimś pogadać a nie mają z kim..osoby które też chciałyby móc chociaż mieć znajomych w internecie,z którymi potem takie znajomości przeszłyby na realne.Sama jestem w dość ciężkiej sytuacji pod tym względem..wszystkie znajomości ze szkoły skończyły się wraz z jej ukończeniem..kontakt z moimi rówieśnikami był coraz to słabszy ponieważ mimo młodego wieku większość osób zaraz po zakończeniu szkoły zdecydowała się na założenie rodziny a potem próby jakiegokolwiek nawiązania kontaktu kończyły się na tym że ktoś coś mi obiecywał a potem tego słowa nie dotrzymywał.Z jednej strony dzięki takim właśnie sytuacjom przekonujemy się czy komuś tak naprawdę na nas zależy czy nie (to że ktoś ma rodzinę czy poznaje nowe osoby w swoim otoczeniu nie oznacza przecież żeby odciąć się od "starych" znajomych) aczkolwiek każdy człowiek potrzebuje chociażby jednej osoby której mógłby się wygadać i poczuć przez nią zrozumiany. Nawet w internecie bardzo ciężko o utrzymanie relacji mimo że wiele osób żali się na samotność.Oczywiście,nie każdy dogaduje się z każdym co jest zupełnie zrozumiałe ale zauważyłam że o wiele prościej jest znaleźć osoby,które zamiast kogoś wysłuchać czy zaangażować się jakoś w rozmowę wolą zdawkowe odpowiedzi i rozmowy dotyczące tylko "wesołych" tematów.Nie raz i nie dwa za każdym razem kiedy ktoś zapytał się mnie o coś związanego z moim życiem a ja postanowiłam otworzyć się przed tą osobą usłyszałam "zmieńmy temat na inny" albo "nie narzekaj" Owszem,nie każdemu człowiekowi muszą odpowiadać pewnego rodzaju tematy ale jednak dla wielu osób rozmowa jest swego rodzaju ulgą.Ja mimo tego że jestem otwartą osobą i nie boję się rozmów dotyczących trudniejszych tematów,też nie każdej osobie którą znam opowiadam o tym i owym właśnie z tego powodu - że kiedy mam potrzebę się komuś wyżalić,ktoś nawet nie chce tego słuchać.Osobiście nie wyobrażam sobie żebym mogła potraktować w taki sposób osobę,która akurat chciałaby powiedzieć mi coś,co od jakiegoś czasu ją męczy i to nie ważne ile razy.Poczucie zrozumienia jest bardzo ważne w naszym życiu. Jeżeli chodzi o mnie mam 25 lat.Zależy mi na tym żeby nawiązać kontakt z kimś szukającym kogoś z podobnym spojrzeniem na "te sprawy".Kogoś kto też chciałby codziennie rozmawiać (o ile oczywiście ktoś ma na to wystarczająco dużo czasu a przede wszystkim ochoty.Nie chciałabym żeby ktoś się zmuszał albo pisał z litości) Sama na ten moment nie pracuję ani nie studiuję ponieważ tak ułożyło się moje życie,więc mam bardzo dużo wolnego czasu który chętnie spędziłabym z kimś,kto też szuka przyjaźni bo jest samotny i brakuje mu częstych rozmów z kimś w podobnym położeniu. Jeżeli udałoby mi się znaleźć osobę z którą nawiązałabym dobry kontakt,bez problemu poświęcałabym tej osobie tyle czasu,ile bym tylko mogła.Nie zależy mi na jednorazowym wygadaniu się ale na nawiązaniu częstego kontaktu z inną osobą.Dlaczego chciałabym rozmawiać codziennie? Ponieważ tak jak napisałam wcześniej,zawsze znajdzie się kogoś do jednorazowej rozmowy czy kontaktu raz na tydzień bądź raz na kilka dni ale zobaczyć zaangażowanie ze strony innych osób,nie tylko w moim przypadku,to już rzadkość.Nigdy nie wiadomo czy dogadamy się z drugą osobą bo każdy człowiek ma swoje własne oczekiwania i to normalne że czasami coś nie wychodzi w wyniku czego,ludzie zrywają kontakt ale zależy mi na relacji z osobą,która sama ma ochotę żeby codziennie rozmawiać.Osoby,która sama szuka tego typu kontaktu. Chciałabym również zaznaczyć że nie przepadam za krótkimi odpowiedziami i pytaniami typu "Jak tam minął dzień?" czy "Co u ciebie?" wolę rozmowy na bardziej rozbudowane tematy,które wymagają nieco zastanowienia się nad odpowiedzią.Na jakie tematy? To zależy już od osoby i od danego tematu.Pytanie "Powiesz coś o sobie?" też nie jest na liście moich ulubionych ponieważ uważam że lepiej stopniowo kogoś poznawać i samemu zadawać mu jakieś pytania dotyczące jego osoby,aniżeli od razu poniekąd kazać komuś opisać siebie.Jak sami widzicie jestem osobą rozmowną która NAPRAWDĘ jest rozmowna - dla mnie rozmowność to właśnie bardzo obszerne wiadomości a nie tylko natłok pytań albo odpowiedzi polegające na jednym zdaniu. Uważam że dzięki takim wiadomościom,lepiej jest odnieść się do czegoś w rozmowie i ją kontynować.Kiedyś poznawałam ludzi lubiących korespondencje listowne,teraz już prawie listów się nie wysyła więc byłoby super gdybym znalazła taką drugą gadułę,która nie zostawi mnie gdy tylko pozna kogoś nowego.Zazwyczaj bardzo szybko odpisuję na e-maile. To czy komuś odpiszę zależy od treści wiadomości.Odpisuję zazwyczaj tylko na bardzo długie wiadomości.Zależy mi na czymś w formie wirtualnych listów.Mam z kim pogadać "tak o" ale właśnie brakuje mi tej głębi w rozmowach i chcę to zmienić. W tego typu postach ludzie często na samym początku już pytają innych o spotkanie.Powiem wam tak - nie wykluczam opcji spotkania się z kimś,z kim udałoby mi się nawiązać dobry kontakt ale dopiero w dalekiej przyszłości.Nie wyobrażam sobie spontaniczego spotkania z kimś z kim wymieniłabym zaledwie dwie czy trzy wiadomości.Wolę najpierw dowiedzieć się czegoś więcej o o osobie z którą jestem w kontakcie i zobaczyć czy w ogóle dobrze się dogadujemy,zanim zdecydowałabym się na taki krok dlatego to gdzie mieszkacie nie ma dla mnie znaczenia. Na samym początku nigdy nie proszę nikogo o zdjęcie ani sama nie wysyłam swojego.Zależy mi jedynie na przyjacielskim kontakcie a w przyjaźni liczy się osobowość,nie to jak ktoś wygląda.Nie ma to dla mnie kompletnie znaczenia,czy po drugiej stronie jest ktoś atrakcyjny,czy też nie. Nie wypisałam również swoich zainteresowań ponieważ interesuję się wszystkim po trochu i nie ma jakiejś jednej rzeczy którą interesowałabym się o wiele bardziej niż innymi,zresztą większość z moich znajomości była nawiązana z osobami których zainteresowania różniły się od moich i zupełnie szczerze mówiąc dla mnie o wiele większe znaczenie niż to jaka jest czyjaś ulubiona piosenka czy ulubiony film,mają czyjeś poglądy na pewne tematy,to jaka dana osoba jest. Zdecydowanie lepiej dogaduję się z osobami z którymi jednak łączy mnie wspólne zdanie w wielu kwestiach i podobne podejście do życia niż czyjeś zainteresowania czy zawód jaki dana osoba wykonuje . To że ktoś słucha innego rodzaju muzyki niż ja,absolutnie nie wpływa na jakość rozmowy,natomiast jeżeli ktoś jest moim przeciwieństwem ..rozmowy nie są już tak przyjemne i raczej oddalamy się od siebie z daną osobą Przyznam się szczerze że osobiście wolałabym porozmawiać z osobami które też przeszły coś w życiu i chciałyby czasem podyskutować o swoich problemach niż z osobami które unikają "negatywnych tematów" bo wolą rozmawiać o czymś wesołym.Oczywiście,zawsze dobrze jest się pośmiać i oderwać od smutnej rzeczywistości ale jednak uważam że takich osób jest bardzo dużo.Natomiast osób które zamiast zmieniać niewygodny temat i mówić innym "Przestań narzekać"? wydaje mi się że niezbyt wiele.Nie przeszkadza mi słuchanie o czyichś problemach dlatego że sama przeszłam w życiu to i owo i uważam że jeżeli pomiędzy dwiema osobami jest jakiś wspólny mianownik - zawsze łatwiej jest się zaprzyjaźnić i czuć komfortowo z osobą z którą się rozmawia. Bardzo nie podoba mi się również kiedy ktoś ignoruje wszystko to co zostało przeze mnie napisane w wiadomości i skupia się tylko na odpowiedzi na jakieś zadane pytanie. Wołabym również żeby nie pisały do mnie osoby które są bardzo sarkastyczne.O ile odpowiadają mi osoby z poczuciem humoru,tak nie podoba mi się obracanie dosłownie wszystkiego w żart.Są pewne granice. Szczerze mówiąc wolałabym żeby pisały osoby które odpisują chociażby co 5/6 godzin niż ktoś kto odpisze na jedną wiadomość po 12 godzinach albo jeszcze rzadziej - uważam naprawdę że jeżeli się chce kogoś poznać to zawsze znajdzie się dla niego czas. Okazanie zaangażowania jest dla mnie bardzo ważne w relacjach międzyludzkich i jeżeli ktoś już na samym początku nie wykazuje żadnego zaangażowania oraz "nie ma czasu" wysłać chociażby jednej lub dwóch wiadomości w ciągu doby,jest to dla mnie równoznaczne z tym że albo nie przypadłam mu do gustu albo na serio ma zbyt dużo obowiązków żeby zacząć znajomość,i wolałabym żeby w takim wypadku,ktoś do mnie nie pisał.Nie piszę tego wcale ze złośliwości tylko po to,żebyśmy nie marnowali sobie nawzajem czasu.Tak samo jak ktoś może nie być zainteresowany częstymi rozmowami (co w zupełności rozumiem bo nie każdy ma na to czas oraz ochotę) ja nie jestem zainteresowana jedną wiadomością wysłaną na całą dobę czy jeszcze rzadziej.Szanujmy się nawzajem. Gdyby chodziło mi o kolejną tego rodzaju znajomość,ten post wyglądałby zupełnie inaczej. Nie chcę żeby ktoś zrozumiał mnie źle,nie chodzi mi o to żeby ktoś non stop do mnie wypisywał bo każdy ma jakieś własne życie i dlatego też zamiast 20 czy 30 krótkich wiadomości na jakimś komunikatorze i trzymaniu telefonu cały dzień w ręku,wolałabym dostać 2 lub 3 wiadomości na dobę ale rozbudowane i mające sens niż tylko wiadomości błyskawiczne.Pierwsze wrażenie jest dla mnie bardzo ważne.Przyjaźń jest czymś wyjątkowym i każda osoba zainteresowana znajomością z kimś powinna okazać drugiej stronie zainteresowanie.I tutaj powiem już od razu - albo odpisuję komuś praktycznie od razu albo też wcale.jeżeli nie odpiszę komuś do 12 godzin oznacza to,że nie jestem zainteresowana rozmową.Stawiam przede wszystkim na szczerość zamiast złudnych nadzieji i udawania kogoś kim się nie jest albo jakichś wymówek,żeby tylko uniknąć rozmowy.Również nie podoba mi się ocenianie innych ludzi i chamstwo.Szacunek jest bardzo ważny Na sam koniec dodam jeszcze tylko że potrafię dać z siebie bardzo dużo i zaangażować się w rozmowę (Staram się traktować ludzi tak jak sama chciałabym być traktowana przez nich) natomiast jeżeli ktoś liczy tylko na mnie i nie zadaje żadnych pytań,żeby podtrzymać rozmowę oraz pisze krótkie wiadomości,sama też nie staram się ciągnąć czegoś na siłę i zazwyczaj w takim momencie kontakt się ucina..daję ludziom tyle,ile oni dają mi.Potrafię bardzo się rozpisać i podciągnąć rozmowę,przychodzi mi to z łatwością ale zaangażowanie powinno być widoczne z obu stron.Jeżeli ktoś się nie stara,nie mam zamiaru nikogo zmuszać,nic na siłę. To działa w obie strony.Jeżeli widzę czyjeś zaangażowanie i chęć rozmowy,tym bardziej mnie to motywuje,jeżeli natomiast nie,nie wymuszam na nikim niczego. Napisałam o tym wszystkim dlatego,że chcę uniknąć nieporozumień i chcę żeby czytając ten post,ludzie sami zdecydowali czy byliby zainteresowani rozmową ze mną czy nie. Bardzo brakuje mi takiej przyjaźni,przyjaźni z kimś kto nie jest nachalny ale i też okazuje zainteresowanie moją osobą i stara się znaleźć dla mnie czas.Te przysłowiowe 5 minut w ciągu dnia.Ja odpisuję naprawdę bardzo szybko.Najdłużej na odpowiedź ode mnie,czeka się 5 godzin.Więc proszę,potraktujcie poważnie to co teraz czytacie i odezwijcie się,tylko wtedy,jeśli i wam zależy na takim kontakcie i jeśli wiecie,że macie na to czas.Czas,na codzienną wymianę wiadomości.Nie chcę po raz kolejny dostać wiadomości od kogoś,kto już na samym początku tłumaczy się brakiem czasu.Jeżeli naprawdę nie masz czasu na tak częste rozmowy,po prostu nie pisz.Każdy człowiek ma w końcu inne oczekiwania,ale najważniejsze jest to,żeby obu stronom odpowiadała dana forma kontaktu.Chciałabym wreszcie zobaczyć w kimś,zaangażowanie.Sama też byłam kiedyś bardzo zajętą osobą ale wiem,że jeżeli na czymś lub na kimś nam zależy,zawsze znajduje się choćby parę minut w ciągu dnia. Niezależnie od tego kiedy ktoś zdecyduje się odezwać,zawsze zaglądam na e-mail,także nawet jeżeli znajdziecie mój post po wielu miesiącach od dodania go,możecie śmiało do mnie pisać nigdy nie ignoruję ciekawych wiadomości. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie julita.warer@wp.pl Proszę by pisały osoby od 18-32 lat
  6. Witam serdecznie, Mam na imię Marcin. Przychodzę do państwa, z problemem w związku. Jesteśmy parą od ponad roku a od 6 miesięcy razem mieszkamy, mamy po 32 lata. Było wszystko dobrze, wspólnie spędzaliśmy każdą chwilę, aż do około miesiąca temu. Dziś ma o wszystko pretensję, miałem dzień wolny od pracy, zrobiłem pranie, pomyłem okna ogólnie wysprzątałem cały dom. I co przyczepiła się o kubek z kawą. Co dzień ma pretensję o coś, nie będę wymieniał wszystkiego ale o każdą bzdurę. Nie kochamy się od miesiąca. Nie mówi mi że mnie kocha tylko odpowiada,, ja ciebie też ''. Byliśmy ostatnio na zachodzie słońca, to czułem tak jakby nie chciała tam w ogóle być, chociaż sama chciała, nie rozmawiamy o niczym tylko jak w pracy, albo piszę z koleżanką a ja czuję tak jakbym był duchem. Na 100% mnie nie zdradza. Bardzo się martwię o ten związek, a bardzo mi zależy na uratowaniu tego związku, chociaż naprawdę mam wrażenie że przeszkadzam jej w życiu, nawet dziś wróciła z pracy i teraz już niby idzie spać ale cały czas piszę z przyjaciółką. Wiem że się oddalamy i to doprowadzi do rozstania, dlatego proszę państwa o pomoc. W razie jakich kolwiek pytań proszę pytać. Pozdrawiam
  7. Mam 24 lata. Od zawsze brzydziłam się ludzkich stóp, jednak akceptowałam własne stopy, stopy rodziców i narzeczonego. Jednak stopy obcych ludzi mnie brzydzą. Jeśli przypadkiem dotknę takiej NAGIEJ stopy, od razu chce umyć tę część ciała, która miała kontakt ze stopą. Mogę dotkąć stopy w skarpetce, jednak bez nie potrafię. Chciałabym być masażystką, ale nie wiem w jaki sposób się przełamać do dotyku ludzkiej stopy... Proszę o radę
  8. QuickBooks users encounter a common banking problem, i.e., QuickBooks banking error 105. The error code is widely known as banking error 105 as it occurs due to website downtime. QuickBooks is a prominent and multi-purpose software used for accounting, banking, transaction, billing, and tax jobs. QuickBooks banking error 105 appears when a banking website faces a few specialized issues. Let’s go through some causes listed below. Server weak issue Poor internet connection Delete downloaded or imported files An old and incompatible computer for QuickBooks Banking and financial error Updating QuickBooks is one of the best solutions to troubleshoot QuickBooks banking error 105. To resolve it quickly, you must call Quickbooks not working to get appropriate answers.
  9. Dobry wieczór . Opiszę swój problem i opowiem coś o sobie. Nazywam się Natalia mam 21 lat. Choruje na niedoczynność tarczycy,hashimoto I insulinoodporność. Mam podejrzenie PCOS ( Zespół policystycznych jajników) Borykam się się kilkoma problemami : 1. Przejmuje się wszystkim między innymi chorobami tak dokładnie wynikami jak są złe i mam tak że zawsze jak przyjda mi wyniki badań a coś jest nie tak to zaraz czytam w Internecie juz sobie najgorsze myśli przyjmuje że nie będzie dobrze myślę potem o tym kilka dni tylko to jest najgorsze że ja zaraz z kimś o tym musze pogadać Ja przez kilka dni o niczym innym nie myślę tylko o tym. 2. Jak mam jakiś problem albo coś ze zdrowiem albo z kimś się pokłócę to muszę pogadać z kimś starszym i to jest najgorsze że ja nie umiem gadać o problemach z ludźmi w moim wieku tylko z starszymi wole przebywać z starszymi i pogadac . Mnie to poprostu przeraża i jak tak myślę to nie jest to normalne. 3. Nie umiem dogadać się z moim tatą choć mam 21 lat to nadal mój tata mnie kontroluje o której będę z kim gdzie o której bede nawet jak gdzieś jestem to dzwoni żebym juz przyszła. Kontroluje mnie czyta wiadomości z kim pisze. Poprostu czuje się jakbym miała 10 lat . Nawet mówi jak się mam ubierać jak mu coś nie pasuje w moim ubiorze albo jak sobie zrobię makijaż Tak jakby on mi chciał życie ustawić NAWET KIEDYS MIALAM TERAPIE PRZEZ TELEFON TO MI ZABRONIL ROZMAWIAC Z TYM PSYCHOTERAPEUTA Zglaszam się z tymi problemami bo mnie to przerasta
  10. Hej. Czy jest tu ktoś kto mógłby doradzić kupno pierwszej gitary. Tzn. jaką wybrać???
  11. Witam, Nazywam się Damian mam 22 lata, odnalazłem te forum że względu na to iż poszukuje wstępnej chociażby pomocy, planuje udać się do lekarza psychologa póki co lecz na początku chciałbym napisać tutaj moje odczucia. Wiec zacznę kiedyś borykałem się z problemami psychicznymi, myśli samobójcze, brak jakichkolwiek ambicji głównie wtedy chodziło o dziewczyny, nigdy tego nie brałem poważnie tak jak i moi rodzice którzy w żadnym stopniu nigsy mnie nie wspierali, kiedyś próbowałem zwrócić na siebie uwagę robiąc głupia rzecz tnąc się po prostu, słyszałem komentarze typu "jesteś nienormalny" etc, po jakimś czasie sytuacja się powtórzyła i usłyszałem komentarz od rodzica "znowu ci odpierdala", po tamtym czasie przestałem szukać pomocy w rodzicach pomogła mi w jakimś stopniu przyjaciółka dzięki której byłem w stanie funkcjonować, lecz od pewnego czasu czuje Amotywację do wszystkiego, od dłuższego czasu nie spotykam się z dziewczyną że względu na to iż nie mam siły.. W zeszłym tygodniu wziąłem wolne w pracy na csly tydzień wymyślając glupie wymówki chciałem odpocząć i ponownie miałem przyjść do prscy dzisiqj, lecz wstając nie miałem po prostu siły, chęci tam iść, czuje w pewnym rodzaju stres,lęk mimo iż z nikim w prscy nir miałem złych relacji, zastanawiam się czy to jest zwykła niechęć, praca której się nie lubi czy to siedzi w głowie, czuje się strasznie przygnębiony, biorąc wolne nieziemsko się stresuje, nawet jeśli biorę te wolne bo mi się należy, druga rzecz dotyczy tego iż od pewnego czasu ok. Od grudnia 2020,zwyczajnie boję się wychodzić z domu jak jest ciemno, czuje straszny lęk przed ludźmi którzy mogą mi vos zrobić, każdy jest w mojej głowie potencjalnym zagrożeniem, strasznie mnie to męczy ze względu na to iż lubiłem wyjść do pabu, przejść się po mieście, teraz nie jestem w stanie tego zrobić a jak już musze przez presję ludzi z otoczenia z którymi np aktualnie spędzam czas wieczorem, to czuje strach, panikę nie czuje się dobrze, wracając od znajomych wracam dopiero 6/7 i zawsze taksówka, uber etc nie jestem osobą która nie jest w stanie się obronić, mam za sobą kilka lat treningów sztuk walk, walk amatorskich i multum sparingów, napomnę gdyż myślę że może to być istotne, pale dużo marihuany najczęściej codziennie, jeśli jest brak pieniędzy zaporzyczwn się lecz robie to ze świadomością czy będę w stanie oddać, jeśli nie to nie biore, co weekend często zdarza mi się brać twardsze narkotyki.. (kiedyś byłem uzależniony od amfetaminy), zażywam w weekendy zazwyczaj, lecz nie każdy weekend, mefedron nie czuje się uzależniony ze względu na to iż nie robie tego codziennie, co dwa dni, zdarzy się że co tydzień a czasami nawet i dłużej, lecz są to często nieprzespane noce 2-4dni, być może ma to wpływ w jakimś stopniu na to co się dzieje, strasznie mnie to wszystko męczy i przygnębia, czy może sam sobie to wszystko wmawiam, to że nie idę do prscy próbuje usprawiedliwić lenistwo (?) wkręcają w głowę że coś jest nie tak.. Nie wiem mam nadzieję że znajdzie się tutaj osoba która w jakimś stopniu spróbuję mi wyjaśnić, bądź naprowadzić.
  12. Do you want to digitally transform your business and boost sales? Are you looking for a way to connect with customers online and grow your brand? Advology Solution is a leading digital marketing and web development company that offers a range of services to take your business to the next level. Our talented team of web developers have built a reputation as one of the best web design and development services in the business because we deliver customized web solutions for all our clients. You can get in touch with us directly or visit your website to learn more about our services.
  13. Witam ,mam problem nie wiem już co mam zrobić z tym wszytskim . Zacznę może od początku, bylam NAIWONA osoba skończyłam z toksyczna przyjaźnią z przyjaciółką ,dla ktorej bylam tylko potrzebna jak coś chciała A później olewala mnie . I wszystko zaczęło się sypać w moim życiu doskwiera mi samotność. Po 4 latach zwiazku nie umiem sie dogdac z chlopakiem kocham go ,ale juz nie moge wytrzymać z tym jak mnie odsuwa ciagle na bok, bo albo jego rodzina ,albo koledzy są wazniejsi ,rozmowy nic nie dają, bo on nie lubi nie umie rozmawiać o zyciu o przyszłości i jeszcze na dodatek pracuje u siostry w sklepie , ale to jest nie dla mnie praca chciałabym odejsc jaki od chlopaka jak i z pracy , ale nie potrafię . Czuje że się nie rozwijam zawodow ,ale boje się zaryzykowac zostawic ta prace bo chce2 pomagac siostrze . Ale sama nie wiem już co mam robić z tym wszytskim . Mam dosc nie wiem już co robic
  14. Witam, Jestem 25 letnią kobietą, studiuję zaocznie ostatni semestr studiów magisterskich i pracuję. Od jakiegoś roku mam ze sobą duży problem. Właściwie to trwa on od burzliwego rozwodu moich rodziców jakieś 10 lat temu, ale ostatnio przybrał na sile... Rano nie mogę zwlec się z łóżka, ciągle kłócę się z narzeczonym, nie mam ochoty na zbliżenia i współżycie, cały czas chodzę podenerwowana, często z byle powodu wpadam w szał kończący się płaczem, mam wrażenie, że w ogóle nie panuję nad tym co się dzieje w moim życiu. Właściwie to ciągle chce mi się płakać. Mam duże problemy ze skupieniem i zebraniem się w sobie, co rzutuje na postępy w pisaniu pracy dyplomowej, ale tez na wykonywanie moich obowiązków w pracy. Szczerze mówiąc to czasami jadąc do pracy mam po prostu ochotę zamknąć oczy i wcisnąć gaz do dechy. Przez to moje zachowanie i rozdrażnienie zaczęłam unikać ludzi, alienuję się w domu, nie mam ochoty patrzeć na innych i z nimi rozmawiać. Te stany są przerywane 'kopami' euforii i motywacji, gdy w końcu uda mi się coś zrobić. Niestety następnego dnia rano ten stan mija. Staram się myśleć pozytywnie, przecież ludzie mają poważniejsze problemy niż stres w pracy i nawał obowiązków. Zmuszam się do robienia wielu rzeczy, staram się rozmawiać z narzeczonym, ale czuję się niezrozumiana i najchętniej zaszyłabym się w łóżku i z niego nie wychodziła... Wiem, że powinnam pójść do psychologa na terapię przepracować mój problem i zrobić coś ze sobą, ale do momentu skończenia studiów po prostu nie mam na to czasu i pieniędzy. Co mogę z tym zrobić? Czy to depresja? Jak mogę zmotywować się do działania i stłumić moje burzliwe nastroje i rozdrażnienie? Nie wiem co robić...
  15. Witam. Jesteśmy w związku 7 lat, mamy 2 dzieci. Małżeństwem jesteśmy od 2. Wyniosłam złe wzorce z domu rodzinnego. Nie potrafię rozmawiać z mężem. Często wybucham, krzyczę, obrażam go. Ciągle siedzę sama z dziećmi w domu, wszystko jest na mojej głowie, dosłownie wszystko. Nigdzie nie wychodzę z koleżankami (tylko jedna mi zOstala, wszystkie mąż nienawidził). Ostatnio nawet nie mogłam wyjść na piwo z koleżanką, mimo iż on czasem wychodzi z kolegą i wraca w środku nocy.... Wszystko mi się kumuluje, więc potem wybucham i go obrażam lub krzyczę. Czasem chciałabym się wyprowadzić, ale z drugiej strony chciałabym ratować małżeństwo. Mąż obwinia mnie, o brak prawidłowej komunikacji, mówi że go niszczę i za chwilę nie będzie co ratować. Nie potrafię już rozmawiać spokojnie. Przerasta mnie to. Co mam zrobić?
  16. A co, jeśli podświadomość to zupełnie co innego, niż nam się obecnie wydaje? Bez bajdurzenia, opowiadania, jak rozumiana jest obecnie podświadomość, chciałbym zaproponować w wielkim skrócie własny pomysł na opisanie niektórych struktury umysłu. Otóż: według mnie trzeba byłoby zacząć od zmiany nomenklatury. Słowo podświadomość, a także nieświadomość osobiście przypisałbym efektom działania mechanizmów obronnych. I tylko im. I tak: u neurotyków występowałaby podświadomość, a u psychotyków nieświadomość. (Dla niezorientowanych: ludzie z grubsza dzielą się na neurotyków i psychotyków. Neurotycy zaprzeczają niewygodnym faktom z życia i stąd nadałbym nazwę podświadomość, a psychotycy wyrzucają takie fakty poza świadomość — dlatego nieświadomość. U neurotyków występuje walka między prawdą a zaprzeczeniem, a u psychotyków odzywają się nieświadome treści w postaci „podszeptów”.) W związku z tym nazw podświadomość i nieświadomość używałbym zamiennie. I, co można wywnioskować z powyższego, obie struktury powstają dopiero w trakcie życia. Nie ma ich od razu po narodzeniu. Spełniają przynajmniej dwie przeciwstawne funkcje: stabilizują umysł, ale i znacząco osłabiają wyobraźnię i kreatywność. Prawidłowo funkcjonujące mechanizmy obronne tworzą niewielką podświadomość, która słabo wpływa negatywnie na świadomość i funkcjonowanie człowieka. Im większa podświadomość/nieświadomość, tym większe problemy psychiczne. Co więcej: skoro obie powstają na skutek wielu pojedynczych zaprzeczeń/wyparć, to są strukturami niejednorodnymi, składającymi się z bardzo wielu osobnych pól będących wynikiem działania mechanizmów obronnych. Są jak zbiór działek należących do różnych, nieznanych sobie nawzajem właścicieli. Tak więc podświadomość/nieświadomość jako całość nie ma żadnej wielkiej siły, a jedynie mnóstwo małych sił. I to właśnie przez rozproszoną strukturę tych sił możemy mieć do czynienia z osobowością wieloraką, czy kilkoma głosami w głowie, które się wzajemnie przekrzykują. Owszem, czasem zdarza się, że pojedyncze zaprzeczenie/wyparcie jest na tyle „duże”, że to ono ma decydujący głos. I to właśnie z powodu tego, że podświadomość/nieświadomość składa się z bardzo wielu pól, które nie są całością, człowiek o mocno rozbudowanej tej części umysłu jest słaby i skłonny do depresji, bo siły umysłowe, które są potrzebne do odseparowania każdego z pól, są niejako odejmowane od całkowitej siły umysłowej człowieka oraz wpływy poszczególnych pól potrafią być przeciwstawne, zaprzeczające się nawzajem. (Dla nieobeznanych: do podtrzymania działania mechanizmów obronnych używana jest bezustannie siła, którą można by spożytkować na co innego.) Podświadomość wydzielana jest ze zwykłej świadomości, tym samym ujmując zdolności i sił, dlatego między innymi dzieci szybciej uczą się np języków, bo jeszcze nie mają odjętego tego obszaru i nie odczuwają wpływu wielu drobnych sił, które osłabiają umysł. To z grubsza tyle na temat tego, czym wg mnie jest podświadomość/nieświadomość. Tyle że przy takim założeniu trzeba wprowadzić kolejne zmiany w to, z czego składa się umysł. Oprócz wspominanych struktur mamy: świadomość, ale także coś, co nazwałbym — nie mając pomysłu na lepszą nazwę — pozaświadomością. To obszar, który jest od urodzenia odłączony od naszej świadomości, a który spełnia między innymi takie funkcje: – przechowywanie pamięci gatunku, czyli m.in. mechanizmów odruchów bezwarunkowych; – pamięci odruchów warunkowych; – nauczone zapamiętane, ale świadomie zapomniane treści; – zautomatyzowane czynności ruchowe i nie tylko ruchowe; – wiele innych. To właśnie w pozaświadomości kryją się takie zdolności jak prowadzenie samochodu czy jazda na rowerze. I ona nie wpływa negatywnie na człowieka. Negatywnie może jedynie wpływać podświadomość/nieświadomość. Pozaświadomość nie ma nic wspólnego z podświadomością. (Zastanawiam się jednak, czy pozaświadomość ma wpływ na podświadomość/nieświadomość?) Lecz przy takiej systematyzacji budowy umysłu pojawia się mnóstwo pytań, na których większości odpowiedzi jeszcze nie znam. Ale na niektóre tak. Otóż, według mnie sny nie są głosem podświadomości/nieświadomości, ale głosem wszystkich części umysłu, w tym zwykłej świadomości. (Chyba każdy z nas śnił o czymś, co przydarzyło się dnia poprzedniego, a o czym wciąż pamiętamy?) Co więcej — sugerowałbym, że sny pochodzą głównie ze świadomości. I nie ma żadnego uniwersalnego klucza, według którego można zrozumieć sny czy podszepty podświadomości/nieświadomości. Owszem, są archetypy, ale u każdego człowieka oznaczają one co innego. Niestety, taka koncepcja nie przejdzie, choćby była najprawdziwsza, gdyż słowo „podświadomie” weszło na stałe w nasz język. I równie bez bajdurzenia czy kwiecistego podsumowania chcę zakończyć ten artykuł. Nic więcej na ten temat nie mam do powiedzenia.
  17. Dzień dobry mam pewna wątpliwość - zdiagnozowano u mnie (31 l.) zespół Aspergera, jednym z objawów jest fiksacja na kształcie linii prostej, którą wyobrażałem sobie od ok. 10 roku życia. ogólnie linia prosta bardzo mi się podoba, uważam ją za formę doskonałą. Jednak pojawiła się u mnie wątpliwość - czy jeśli poczatkowo mialem podejście do linii prostej jako do jakby "wymyślonej zabawki" , czy takie źródło tej fiksacji nie wyklucza jej jako wynikające z zespołu Aspergera? Dziękuje bardzo za pomoc I pozdrawiam
  18. Zacznę od tego, że znalazłam w końcu partnera, który pasuje mi praktycznie w każdym aspekcie życia . Byłam w dwóch dłuższych związkach w tym w drugim trzy lata i byłam zaręczona - rozpadło się ( były partner nadużywał alkoholu i manipulował moja psychiką, straciłam przy nim poczucie własnej wartości. Poza tym wdarły się przepychanki i wyzwiska. ) Poznałam obecnego partnera- jest kochany, czuły, widzę ze bardzo mnie kocha, pokazuje mi to na każdym kroku . Nie tylko mówi ze jestem najcudowniejsza itp. Ale również dba o mnie pod każdym względem, szanuje i liczy się z moim zdaniem. Ostatnio jednak nawinął się temat byłych związków , a raczej partnerów . Wcześniej widziałam jego była dziewczynę z która był 2 lata – normalna pomyślałam, przecież mi też nic nie brakuje. Ale temat się rozwinął i na maja głupią prośbę pokazał mi też trzy inne z którymi się spotykał. No i dostałam szału, nakręciłam się bez sensu. Uznałam, że są totalnie inne niż ja. Oczywiście były to podrasowane zdjęcia z instagrama, a ja momentalnie i bezsensownie oceniłam się jako ta gorsza i brzydsza. Wiem ze wygląd to nie wszystko, zresztą partner nigdy nie dał mi odczuć żebym nawet była brzydsza od nich wręcz przeciwnie mówi zupełnie co innego, że jestem najpiękniejsza, że to tylko zdjęcia, że nie widziałam tych osób, że się nakręcam. To wszystko jednak silniejsze ode mnie. Straciłam swoje poczucie wartości, nie mogę przestać się porównywać i czuje że to chyba z obawy, że może nie jestem zbyt idealna i za chwile znajdzie sobie jakąś „lepszą” laskę. Wiem, że on ma już też dość wracania do przeszłości bo nie ma kontaktu z żadną byłą i wcale go nie interesują, ale ja nie potrafie obsesyjnie porównywać się i oceniać względem nich. Myśleć w czym były „lepsze” ode mnie. Oczywiście to tylko moje obawy bo partner nigdy w życiu nie powiedział że cos mu się we mnie nie podoba, wręcz przeciwnie mówi, że nikt nie podobał mu się tak mocno jak ja. Ale ciężko mi w to uwierzyć i boję się że mówi to specjalnie. Nie wiem jak odciąć te natrętne myśli, przestać się porównywać , wałkować ten temat i poczuć się najlepszą w tym związku. Czuje się więźniem swoich myśli i nie potrafię w pełni cieszyć się związkiem bo czuje się z tym wszystkim źle. Prośba o radę.
  19. Wpływ rozwodu rodziców w dzieciństwie na funkcjonowanie w dorosłym życiu. Jestem studentką Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego i przeprowadzam badania dotyczące wpływu rozwodu rodziców w dzieciństwie na funkcjonowanie w dorosłym życiu. Ankieta jest anonimowa a jej wyniki zostaną wykorzystane jedynie w pracy dyplomowej.Dziękuję za pomoc.Anna https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSfn8BTpZ95zSRKi1BtL2JYFijszUXFgOz5NAeflHfRoW2US8g/viewform?usp=sf_link
  20. Czy ktoś słyszał o mechanizmach separujących nieświadomość od świadomości?
  21. Myślę, że sporo osób boi się iść do psychologa ze względu na powszechnie szerzące się mity na ich temat. Fajnie gdyby też udzielili się psycholodzy z forum, pewnie sprawi im sporo więcej śmiechu, niż krzywdy 😊. Pewnie słyszeli też od pacjentów różne mniemania, ja sam czasem opowiadam z czym się spotkałem 😋 Ja na pewno spotkałem się z tekstami typu: - idź pobiegaj, lekarstwo na wszystkie twoje troski, co taki psycholog ci więcej poradzi? - psycholog to też taki psychol - psychologiem zostaje osoba, która sama ma problemy psychiczne i chce się z nich wyleczyć dlatego wybiera takie studia - przez to, że psycholog nie radzi sobie ze swoimi problemami to zajmuje się problemami innych, bo lepiej mu to wychodzi - jak idziesz do psychologa to też jesteś psychol i powinieneś być w [wybrana znana miejscowość w pobliżu, w której jest zakład psychiatryczny]
  22. Jestem dorosłą kobietą, a wciąż boję się swojej mamy , dla której jestem na każde zawołanie. Nigdy nic nie potrafię jej odmówić nawet, jeśli nie mogę tego spełnić. Moja mama była nauczona , że wszystko za nią robił tata, wypisywał rachunki, opłacał na poczcie, załatwiał wszelkie sprawy papierkowe. Mama ma 70 lat, została sama, bo tatuś zmarł i nie potrafi dziś obsługiwać się telefonem, pilotem do telewizora. Nie chce się nawet nauczyć, zawsze mówi to nie dla mnie. Dzwoni do mnie z każdym drobiazgiem i nie przyjmuje do wiadomości, że ja mam pracę, w danej chwili czegoś nie mogę dla nie zrobić. Najgorsze i bolesne dla mnie jest , kiedy słyszę: poszukam dobrych ludzi, którzy dla mnie to zrobią, jak ty nie możesz, pójdę do sąsiadów poproszę , żeby za ciebie to zrobili, powiem, że nie ma kto mi pomóc i tak też robi. Dlatego biegnę na każde jej zawołanie, aby tak nie robiła, ale jest to dla mnie taki stres, przebywając z nią. W pośpiechu biegnę, aby zdążyć na czas i nawet już miałam 2 razy stłuczkę, jadąc w stresie, aby mama mnie nie wyzwala : ja tu czekam, a ty gdzie. Zupełnie nie wiem, co robić, nie chce jej zranić, ale ona nie przyjmuje nic do wiadomości, ma swoje zdanie i tak musi być. Proszę o jakąś poradę, jak postępować.
  23. Jestem uczennicą technikum, mam 18 lat, a moje problemy zaczęły się w chwili śmierci mojego taty. Mianowicie tata popełnił samobójstwo w dzień ojca, miesiąc po mojej komunii i ja znalazłam jego ciało. Oczywiście miałam przydzielonego psychologa ze szkoły ale to było na zasadzie rysowania czegoś i czytania historyjek o śmierci. Wszystko było w miarę normalne ale z czasem moja mama zaczęła coraz więcej pić, do tego stopnia, że dziś codziennie kupuje sobie piwa i czasem wódkę. Jak wypije choć trochę potrafi zrobić mi awanturę o byle szczegół, wiele razy byłam wyzywana. Mówiła mi że pewnego dnia zrobi to co tata, słyszałam że żałuję że nie oddała mnie do domu dziecka.. Wiem, że to wszystko zrobił z nią alkohol ale ona tego nie przerwie bo nie widzi problemu. W gimnazjum poszłam do psychologa szkolnego i Pani zadziałała w tej sprawie ale udało się to tylko na jakieś 3 miesiące, potem mama znowu wróciła do picia. Nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźć. Dowiedziałam się ostatnio, że tata zabił się przez mamę, manipulowała nim i zmuszała do pożyczania pieniędzy od ludzi, rodzinny, sąsiadów. To w dużej mierze wpłynęło pewnie na jego decyzję. Od jakichś 3 lat nie umiem poradzić sobie z tym wszystkim, z jednej strony uzależnienie mamy i ciągłe kłótnie, a z drugiej tęsknota za tatą i nie rozumienie jego czynów. Jego śmierć wpłynęła na moje życie i zauważyłam to dopiero teraz. Za bardzo angażuję się w nowe znajomości ponieważ boję się, że ta osoba też zaraz mnie opuści. Niestety tak zazwyczaj jest... We wszystkich szukam taty, takiej bezpiecznej przystani. Jest mi bardzo trudno z tym wszystkim. Chciałabym uwolnić się od bólu i ciągłego poczucia winy. Gdy kłótnie z mamą były codziennością, myślałam o tym żeby się zabić. Okaleczałam się żyletką co przynosiło mi spokój i ulgę w pewnym sensie. Bardzo nie chce do tego wracać, ale już nie wiem co mam robić. Moi bracia (oboje dorośli) nic z tym nie robią mimo, że rozmawiałam z nimi na ten temat. Nie mam się komu wyżalić, dlatego też piszę to tutaj. Jakakolwiek rozmowa o tacie doprowadza mnie do płaczu, nawet po 9 latach. Proszę o jakąkolwiek pomoc, bądź radę co mam zrobić. Chciałabym uwolnić się od manipulacji mamy i od cierpienia po tacie. Sama nie dam rady...
  24. Szanowni Państwo, Prowadzimy badania na temat związków procesów myślenia i bólu różnego rodzaju u osób doświadczających różnych dolegliwości psychicznych w ramach Katedry Psychologii Klinicznej i Neuropsychologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Forum Badań Zaburzeń Czynnościowych. Osoby, które zechciałyby wesprzeć nasz projekt i borykają się z różnymi symptomami natury psychicznej zapraszamy do wypełnienia 5 kwestionariuszy, które pomogą nam lepiej zrozumieć Państwa trudności. Badanie ma charakter wyłącznie kwestionariuszowy. Jeżeli byliby Państwo zainteresowani uzyskanymi przez nas wynikami po zakończeniu badań, prosimy o kontakt pod adresem e-mail: projektpain.umk@gmail.com Na wstępie zostaną Państwo poproszeni o podanie swojego pseudonimu, ponieważ całe badanie ma charakter anonimowy i wyłącznie naukowy. Prosimy o użycie tego samego pseudonimu w każdej z ankiet. Prosimy również o wypełnianie ankiet w podanej kolejności. 1) Ankieta diagnostyczna: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLScAxFniMnJzBD7EqAbjVp9ubLQlAxvEHZ75FHuyY6e7sajHgw/viewform?usp=sf_link 2) Pomiar Intensywności Bólu: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSc_DdenOZ7kYwTo3-sZhc_GE4ofRZyPzLxs7bDJPl1lVDSwGQ/viewform?usp=sf_link 3) 4-DSQ: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSdEloCkVgdPKWxUZvW51mGey-A3N_SC-290ubabrPC3Pplxdg/viewform?usp=sf_link 4) CCQ(PL): https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSeQb4idI4rLp-jrZLr--d8KwJ3vmD-GfTka7b0asopP1wue4g/viewform?usp=sf_link 5) Skala Becka: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSfiCeNmY9tYiWtOC8CvUgBcQzSZP5ykTKqfFGn4GEOC1Bd10g/viewform?usp=sf_link Gdyby mieli Państwo do nas jakieś pytania lub wątpliwości, prosimy kontaktować się pod adres e-mail: projektpain.umk@gmail.com lub na stronie Forum Badań Zaburzeń Czynnościowych przy Katedrze Psychologii Klinicznej i Neuropsychologii UMK w Toruniu www.zaburzeniafunkcjonalne.com Z poważaniem Łukasz Grabowski, Katedra Psychologii Klinicznej i Neuropsychologii UMK, kontakt: lukaszgrabowski99@o2.pl Jędrzej Dyk, Instytut Psychologii UMK, kontakt: jedrzej98@protonmail.com
  25. Nie wiem czy powinnam to pisać ,ale nie mogę nigdzie znaleźć odpowiedzi ani porad na mój problem. Od 2 lat cyklicznie średnio 2 razy w roku pojawiają się u mnie okropne koszmary, tak zwany paraliż senny, czasem gdy jeszcze drzemię wydaje mi się że słyszę kroki czy tym podobne dźwięki. Trwa to około dwóch do trzech tygodni. W tym okresie czasowym mam je codzienne po kilka koszmarów na noc, budzę się w panice i próbuję ochłonąć. Są na tyle realne ,że często pytam się moich współlokatorów czy takie sytuacje miały miejsce, samej zajmuje mi dobrą chwilę żeby ustalić czy to na pewno był sen. W tym dwu trzy tygodniowym cyklu nie nękają mnie tylko gdy śpię z kimś w jednym łóżku. Czynniki stresowe nie wpływają na nie. Pojawiają się zarówno w okresie silnie stresowym dla mnie jak i w całkowicie sielankowym.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.