Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'inne'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Wstyd mi przyznać to przed samą sobą, a co dopiero o tym pisać. Mam 23 lata i żadnego życia towarzyskiego. Żadnego. Nie mam dosłownie nawet jednej znajomej. Nie mam chłopaka. Nigdy nikogo nie miałam. Od dziecka stroniłam od ludzi. Było mi dobrze samej, do czasu. Teraz mi to naprawdę przeszkadza, bo uświadomiłam sobie, że nie mam nikogo, nikt nawet by nie zauważył, że umarłam. Nie mam z kim pogadać, wyjść, posiedzieć w ciszy. Jedyną osobą w moim życiu, z którą mam jakikolwiek codzienny kontakt jest babcia. Umówmy się jednak, że to średnie towarzystwo dla młodej dziewczyny. Z rodzicami mam bardzo sporadyczny kontakt. Teraz pracuję zdalnie i też nie mam kontaktu z osobami z pracy, ale to akurat dobrze, bo zwyczajnie ich nie lubię, to nie jest mój typ osób. Nigdy nigdzie nie wychodzę, bo z kim? Samej głupio. Teraz, podczas pandemii, jest w miarę dobrze, bo taki styl życia jest prowadzony przez wszystkich, ale przed koronawirusem było mi zwyczajnie przykro, gdy wracałam z pracy do domu, zahaczając jedynie o sklep i widząc znajomych, którzy się spotykali albo parę całującą się na ulicy. Nigdy nie miałam chłopaka i nie będę mieć, bo jestem paskudna. Nie dość, że niska, to jeszcze po prostu krągła, twarz mam okropną, bardzo męską, nie mogę na siebie patrzeć. Jestem paskudą i nigdy nie będę miała u kogokolwiek szans. Jest mi z tego powodu zwyczajnie przykro, ale nie przeskoczę tego, taka się urodziłam i zostało mi tylko pogodzenie się z tym, choć to trudne i próbuję już od naprawdę długiego czasu Nieposiadanie chłopaka mogłabym jednak przeżyć, gdybym tylko miała jakichkolwiek znajomych. Nawet do kina nie mogę pójść, bo mam iść sama? To głupie i trochę nienormalne. Cała moja sytuacja jest nienormalna. 23latka nie mająca nigdy żadnych znajomych. To jest chore. Chciałabym to zmienić, ale nie wiem, jak. Nie umiem chyba wchodzić w kontakty społeczne, nie umiem ich nawiązywać i ich podtrzymywać. Przeraża mnie wizja samotnego życia, nie wiem, czy chciałabym tak żyć, czy w ogóle potrafiłabym żyć całkowicie sama, skoro już teraz jest mi ciężko.
  2. Dzień dobry, mam problem. Dziadek moich dzieci - mój teść- nie buduje więzi z moimi dziećmi ( czworo wnucząt: 2x8 lat, 10 lat i 13 lat). Postaram się opisać sprawę. Teść rozwiódł się po 30 latach związku i ożenił się ponownie. Ma obecnie 63 lata. Mieszka ok. 10 km od nas. Wraz z nim mieszkają dzieci jego nowej żony - synowie, jeden z żoną i małymi dziećmi, drugi jest kawalerem. Teść odwiedza moje dzieci, gdy robię urodziny i jest z żoną zaproszony. Nie dzwoni do wnucząt, chyba, że w dniu ich urodzin lub po urodzinach, bo zapomniał. Nie spędzamy razem np. Świąt Bożego Narodzenia, bo on ma zawsze własne plany tj. albo spędza z domownikami, albo wyjeżdza do swojej teściowej. Teść nie zna zainteresowań moich dzieci, nie pyta ich o szkołę, naukę, fajny film czy książkę. Kiedy już u nas jest z żoną, nie idą rozmawiać z naszymi dziećmi, ale siadają przy stole i oczekują, że będę im towarzyszyć. Wyżej wymienione wizyty nie są wizytami do wnucząt, bo one przebywają wtedy w szkole. Wygląda to tak, że raz na 2 mce teść wpada do mnie bez zapowiedzi, nie uprzedza telefonem. Stawia mnie to w niezręcznej sytuacji. Ostatnio byłam w wannie, a jedno z dzieci ( syn akurat był chory) otworzył dziadkowi i jego żonie drzwi. Sądziłam, że teść poczeka, aż ubiorę się..., a on postał 2 minuty w przedpokoju, nawet nie zamienił z wnukiem słowa i ... wyszli. Odniosłam wrażenie, że poczuł się urażony, że nie otworzyłam mu drzwi, i że lotem rakiety nie wyskoczyłam z wanny. Teść, w mojej opinii zachowuje się w taki sposób, że oczekuje ode mnie, abym skakała z radości, gdy wpadnie raz na 2 mce bez zapowiedzi. Do dziecka zaś mówi, że da mu coś, gdy dziecko do niego przyjedzie. Nie ma mowy o tym, że podczas urodzin któregoś z moich dzieci dziadek z wnukiem "na boku" zamieni parę zdań. Nie zapyta nawet o świadectwa na koniec szkoły. Dzieci są " obok" niego, a nie przy nim. W urodziny dzieci wręcza im kopertę z pieniędzmi, nigdy nie zapyta ich czy mnie o ich zainteresowania.Nie ma też mowy o tym, aby przyjechał i poszedł z najmłodszymi na plac zabaw - 100 metrów od nas, do lasu, na ryby czy grzyby, choć z żoną bywają często. Nigdy nie pyta nas o wakacje, nie mówi o swoich planach, Inaczej wygląda sytuacja z wnukami jego obecnej żony, z którymi mieszka. Odbiera je z żoną z przedszkola, buduje dla nich na podwórku plac zabaw. Trzy lata temu na dzień dziecka kupił moim dzieciom dmuchany basen i powiedział, że nie da im, tylko wtedy gdy będą przyjeżdzać, będą mogły z niego korzystać. Moje dzieci skorzystały 2 razy, a zawsze gdy przyjeżdzaliśmy to z basenu korzystały już wnuki żony teścia. Nie odwiedzamy teścia często. Mąż pracuje codziennie oraz w co drugą sobotę od rana do 20. Ja nie mam prawa jazdy. Komunikacja jest bardzo słaba z miejscem zamieszkania dziadka. Gdy zdarzy się wolna sobota, zazwyczaj z mężem wybieramy się na zakupy z dziećmi, które co sezon potrzebują nowych ubrań, obuwia, rosną. Dzieci odrabiają lekcje, zaległości po okresach chorobowych, potrzebują często pomocy z mojej strony w wytłumaczeniu lekcji. W niedziele dzieci mają wolontariat, który lubią i który ja lubię, bo korzyści płyną i dla zwierząt i dla dzieci ( las, dotlenienie). Teść z kolei, wracając z pracy o godz 15 mija nasz dom. W soboty gości swoich przyjaciół, ciągle majsterkuje w domu, przy aucie, zajmuje się wnukami nowej żony, które nosi na rękach ( 4, 2,5 roku). Naszych dzieci nigdy nie nosił na rękach, chyba że do zdjęcia. Gdy jest u nas, teść chwali się tym, co zrobił na podwórku dla dzieci np. huśtawkę i zaraz dodaje, że jak przyjedziemy to dzieci będą mogły korzystać. Dodam uczciwie, że syn 13 l i córka 10 lat nie widzą atrakcji w huśtawce, wolą grę w piłkę, jazdę na wrotkach. Teść zamyka bramę na klucz, gdy przyjeżdzamy, a ponieważ dziadek z nimi nie rozmawia o nich, o ich zainteresowaniach, osiągnięciach itp. oni zwyczajnie nudzą się. Relacje mojego męża z teściem są dziwne. Od czasu rozwodu rodziców, mąż ( jedynak) uważa, że jego tata ma nową rodzinę, i dlatego jego stosunek do nas zmienił się. Teść nie informuje męża o swoim zdrowiu, o lekach które bierze, o jego szczepieniu na Covid dowiedział się mąż od znajomej teścia. Moim zdaniem nigdy nie mieli ciepłych relacji. Były to relacje budowane na drodze posłuszeństwa, bo teść zawsze, gdy mój mąż zrobił coś po swojemu, wyraził inny pogląd itp. zaczynał reagować " fochem". Mąż w ogóle był wychowywany tak, że lepiej nie mówić prawdy, aby nie urazić rodzica. Teść poprosił syna dzień przed ślubem, aby był świadkiem na jego ślubie. Mąż odmówił. Było to dla niego kłopotliwe, niezręczne. Ja jestem inaczej wychowana. Szanuję mamę, ale gdy mamy inne zdanie, pogląd itp. wyrażam swoją opinię i choć czasem nasza rozmowa jest emocjonalna, to nie wpływa to ani na miłość do mojej mamy, ani na szacunek do niej. Teściowej i jego nowej żonie zwróciłam kiedyś uwagę, gdy stali pod moim domem i nikt im nie otworzył ( nie było nas), aby uprzedzali wcześniej i umawiali się. Nie respektują mojej prośby. Teść do mnie też nie dzwoni. Zazwyczaj dzwoni jego żona. Gdy z jakiegoś powodu nie mogę odebrać od niej połączenia, teść " skarży " na mnie synowi. Mnie bardzo ta sytuacja przygnębia. Z jednej strony, nasze dzieci mają tylko jednego dziadka. Z drugiej strony uważam, że szantażowanie dziecka - jak przyjedziesz, to dostaniesz coś- jest niewłaściwe ze strony dziadka. Wygląda to tak, jakby dziadek potrzebował wizyty naszych dzieci, aby być docenionym za to, co zbudował, co zrobił w domu, aby mógł tym się pochwalić przed nimi. To nie działa w drugą stronę. Dziadek nie interesuje się tym, co dzieci osiągają. Podsumowując, chciałam zapytać o radę, czy powinnam robić coś na siłę, co uzdrowi relacje dziadka z wnukami? Zawsze uważałam, że to dorosły człowiek powinien dbać o więzi. Mam też obawy po pewnej sytuacji. Kiedyś, gdy byliśmy u teścia, mój syn podniósł jakiś kamyk, które miał w rękach wnuk żony teścia, a dziadek powiedział do mojego syna, żeby oddał to chłopcu, bo to było jego. Przy czym, chłopiec( chyba 2 letni wówczas) nie robił z tego powodu " krzyku:". Wyrzucił i pobiegł sobie. Stałam wtedy jak wmurowana w ziemię. Byłam zszokowana sytuacją, nic nie powiedziałam. A może powinnam? Kiedyś, gdy druga żona teścia nie miała wnucząt, teść powiedział mi, jego żona lubi moje dzieci, ale że nie wie, co będzie gdy jego żona będzie miała własne wnuki. Dla mnie oczywiste jest, że będzie je kochała najmocniej na świecie, tylko nie chciałam, aby moje dzieci traciły dziadka. Mój mąż powiedział mi, że cyt.: Ojciec gra przed żoną dobrego dziadka, dla wnucząt żony, żeby jej się przypodobać, bo mieszka u niej i z jej rodziną. Mówi też, że gdy on był dzieckiem to nie poświęcał mu również uwagi. Wszystko opierało się o bezwzględne posłuszeństwo i " focha" na wypadek, gdy mąż zrobił coś po swojemu. Obecnie mąż nie dzwoni do ojca, ojciec do syna ( 2 mce). Teść wrzuca na FB jakieś teksty o tym, że dzieciom potrzebny jest dziadek, że nie lubi ludzi dwulicowych itp., ale on widzi to tylko w tę stronę, że my będziemy wozić do niego dzieci, a to nie jest możliwe, bo syn jest w 8 klasie, ma bardzo dużo nauki, córka 4 klasa - zmiana organizacji po 3 klasie( nowa szkoła, wychowawca,przedmioty), 8 latki, córki na zmianę chorują, przez co muszę poświęcać im czas na nadrobienie zaległości. Nie mam nic przeciwko temu, aby dziadek w sobotę czy niedzielę po uprzednim umówieniu, zabrał dzieci na 2 godz na plac, do parku, lasu, kina itp., ale on nigdy tego nie zaproponował. Wpadał dowiedzieć się co słuchać, siadał przy stole i nawet nie zajrzał do naszych dzieci. Mam nadzieję, że jakoś nakreśliłam tło sytuacji. Proszę o poradę. Może to ja robię coś źle? Ps. Moja mama, starsza o 10 lat od teścia, zawsze dzwoni aby umówić się ze mną, pyta czy mam plany. Wpada raz na 2 tyg., czyta dzieciom, rozmawia, pyta o znajomych dzieci, o problemy klasowe, ogląda z nimi filmy, wyjaśnia, gdy pytają, pomaga w lekcjach, wychodzi na spacer, choć zdrowotnie ma lepsze i gorsze dni. Dziadek o swoich wnukach nie wie nic.
  3. Dzień dobry. Mamy 6 letnią córkę. Żona była w ciąży, 3 miesiące spędziła w szpitalu, córeczka nie widywała się z nią z powodu pandemii. Kilka dni temu straciliśmy dziecko, z którym żona była w ciąży. Córeczka jeszcze tego nie wie - jak możemy powiedzieć to córce, żeby nie było to dla niej obciążające psychicznie? Jest mądra, wszystko rozumie i słucha nas, jest bardzo uczuciowa.
  4. Mógłby mi ktoś pomóc, nie jestem w stanie przejść rozmów kwalifikacyjnych na stanowiska urzędnicze.Całe życie pracowałem na produkcji, w wieku 36 zrobiłem maturę i obecnie został mi ostatni 7 semestr informatyki śledczej na studiach.Chce się przekwalifikować na stanowisko urzędnicze za przysłowiowe 2800.Jestem zapraszany na wiele rozmów, jednakże nie jestem w stanie ich przejść.Mógłby mi ktoś pomóc w jaki sposób opisać swoją motywację , skoro całe życie pracowałem na produkcji ale zrobiłem spory progres w kierunku przekwalifikowania.Pytają czemu nie szukam stanowiska w informatyce (nie czuję tego) albo czemu nie studiuję np administracji.Z moich obserwacji motywacja o którą pytają powinna być jak solidne alibi , którego nawet porucznik colombo nie podważy.Bardzo proszę o pomoc, robię sporo aby się przekwalifikować.
  5. Poznałam chłopaka, bardzo mi na nim zależało. Normalnie seks to dla mnie świętość i naprawdę istotna kwestia, ale chłopak powtarzał ciągle, że to jest dla niego bardzo ważne i że nie wyobraża sobie bez tego relacji. Żeby mu się przypodobać, żeby otworzyć go na siebie (w końcu seks otwiera serca tych baranów) przespałam się z nim. Było tak sobie, fizycznie fajnie, ale psychicznie tragedia. Najobrzydliwsze, co mogło mi się przytrafić. Oczywiście chłopak stwierdził, że to jednak nie wyjdzie i w tym momencie jest już przeszłością. Szkoda, że razem z jego zniknięciem nie zniknęły wspomnienia z nim i tamtą nocą związane... Czuję się jak jednorazowa dmuchana lala, jak jakaś chusteczka jednorazowa, wyrzucona po wszystkim. Mam nauczkę na przyszłość i na pewno już nigdy nie zaufam żadnemu facetowi, bo tylko o jedno im chodzi. Problem w tym, że nie mogę z tym sobie poradzić. Czuję się jak worek na śmieci, jak jakaś szm... Nie mogę ze sobą wytrzymać, czuję do siebie obrzydzenie. Nie jest ważne, co z nim się stało, może lepiej, że zniknął z mojego życia, ale nie mogę sobie poradzić z tą nienawiścią do samej siebie. Strasznie żałuję i wstydzę się tego,co zrobiłam. Na szczęście nie skończyło się to ciążą, tyle dobrego w tej historii. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę miała do siebie jeszcze szacunek. Nie mam pojęcia, co zrobić, żeby odzyskać szacunek do samej siebie i spojrzeć na siebie bez wstydu w lustrze...
  6. Witam. Znam się z żoną od prawie 10 lat. Teraz jesteśmy w wieku żona 35, ja 38. Początek naszego związku jak u każdego głównie związany był z "chemią". Wtedy niestety a teraz już to nie ma znaczenia bo stworzyliśmy fajną rodzinę moja żona po miesiącu spotykania się zaszła w ciążę. Ja stanąłem przed wyborem być mężczyzną i spróbować założyć rodzinę lub małym chłopcem i uciec. Jak się domyślacie postanowiłem założyć rodzinę z nadzieją że wszystko się jakoś ułoży. Przez okres 4 lat tworzyliśmy związek partnerski. Mieszkaliśmy razem, wychowywaliśmy dziecko, ja pracowałem wybudowałem dom. Żona zawsze pragnęła ślubu ja byłem wiecznie nie zdecydowany. Po 4 latach postanowiłem że weźmiemy ślub cywilny. Żona jednak chciał także uregulowania Kościelnego więc 3 lata później wzięliśmy ślub Kościelny. Zaraz po ślubie bardzo chcieliśmy mieć drugie dziecko więc już po dwóch miesiącach byliśmy w ciąży. Aktualnie nasza druga pociecha ma ponad dwa latka. Nasz staż Kościelny wynosi ponad 3 lata. Dwa miesiące temu żona po babskiej sobotniej wizycie u sióstr w niedzielę oznajmiła mi że musi coś mi powiedzieć. Od wielu lat twierdziła że coś jej leży na sercu i w końcu mi powie. Jak pierwsze nasze dziecko miało około 8 miesięcy mieliśmy spięcie po którym pojechała do mamy na kilka dni (ogólnie to był okres kiedy różnie nam się układało). Jednej nocy pojechała się spotkać z byłym kolegą którym dawno temu pracowała (przed naszym związkiem) ale także sypiała. Jak się domyślacie całą noc uprawiali seks. Mówi że bardzo tego od razu żałowała i ten seks dla niej nie był taki jak sprzed laty pamiętała. Twierdzi że powiedziała mi bo od lat ją sumienie gryzło. Jednak po naszych rozmowach wiem że naszego dziecka pilnowała szwagierka, która za każdym razem jak się z żoną pokłóciła groziła że mi powie. A po ostatnim babskim spotkaniu i kolejnej sprzeczce żony i jej siostry, dowiedziała się druga siostra i jej mąż. Podejrzewam że czynnikiem motywującym były obie rzeczy - wyrzuty sumienia i strach że dowiem od kogoś innego. Nie mogłem w to uwierzyć - może początkowe lata były różne ale ostatnie kilka były naprawdę piękne. W pierwszej chwili załamałem się ale po 2-3 dniach poczułem większa chęć bliskości żony. Rozmawialiśmy wieczorami jak dzieci poszły spać i kochaliśmy się przez co najmniej dwa tygodnie codziennie. Teraz tak myślę że był to dla mnie rodzaj terapii. Żona bardzo żałuje tego, chciałaby to cofnąć, wtedy nie sądziła że stworzymy razem taką świetną rodzinę. Postanowiłem wybaczyć żonie i się z tym pogodzić zwłaszcza że zapewniała mnie że tylko wtedy i nigdy więcej mnie nie zdradziła. Zawsze wierzyłem że mogę w 100 procentach ufać żonie. Jednak postanowiłem w jakiś sposób coś sprawdzić by być pewnym. Po tylu latach małżeństwa korzystamy wzajemnie ze swoich telefonów i mojego laptopa. Tak jakbyśmy nie mieli tajemnic przed sobą. Moja żona jest zawodu kelnerką. Kiedyś sprawdziłem naszą oś czasu google (narzędzie google do lokalizacji naszych telefonów rzekomo działające z dokładnością do 20 metrów przez gps). Zaniepokoiła mnie jedna rzecz a raczej kilka, ale najbardziej mnie zastanawia ta: Gdy pracowała (a było to 2 miesiące przed naszym ślubem Kościelnym - na który się cieszyła i nie mogła się doczekać)w weekend powinna nocować w miejscu pracy a oś czasu pokazuje że z soboty na niedzielę od 2:30 do 5:50 była w domu oddalonym o 23 km od jej miejsca pracy. Kiedy jej to pokazałem stanowczo zaprzeczyła że ona nigdzie jeździła i poza tą zdradą co mi powiedziała nigdy nie zrobiła nic innego. Na drugi dzień gdy znowu poruszyłem temat by mi powiedziała bo skoro jedną zdradę jej wybaczyłem to jestem więcej w stanie znieść tylko chcę już nas związek opierać tylko na szczerości i prawdomówności. Znowu zaczęła mnie zapewniać że to jakaś nie prawda i nie będzie ponosić odpowiedzialności za coś co nie zrobiła, poza tym przyznała się do seksu z kimś już wcześniej, więc jakby naprawdę gdzieś była to czemu miałaby mi nie powiedzieć, bardzo się rozpłakała i wybiegła z imepetem z domu. Długo ją szukałem bo bałem się że sobie coś zrobi, ale jakoś przekonałem żeby wróciła do domu i głupot nie robiła bo mamy rodzinę i dla kogo żyć. Powiedziałem że jej wierzę (zrobiłem to chyba tylko dla jej dobra, ale to moje kłamstwo zdaję sobie z tego sprawę). Z doświadczenia wiem że oś czasu google pomimo podróży osoby z telefonem może nic nie pokazać, ale jeśli już coś pokazuje to prawie się to zgadza z rzeczywistością, czasami o te 50 metrów się myli. Poza tym oś czasu jakiś rok wcześniej też wskazuje kilka odwiedzin w dzień w jakimś domu w miejscowości oddalonej o 15m od nas - gdzie nie mamy rodziny ani żadnych znajomych - oczywiście żona też twierdzi że tam nigdy nie była. Nie wiem co mam o tym myśleć - między nami jest teraz super bo oboje się staramy. Ale nie ma dnia i godziny w której bym nie myślał o tym czy przez te lata nie oszukiwała mnie bardziej, a gryzące sumienie kazało jej w końcu powiedzieć to najstarsze bo jej głównym tłumaczeniem było że się kłóciliśmy mało się kochaliśmy. A do rzeczy które wynikły w małżeństwie cywilnym i tuż przed ślubem Kościelny już nie ma za bardzo jak się tłumaczyć - bo mógłbym już tego jej nie wybaczyć. Proszę o jakieś słowa wsparcia jest mi bardzo ciężko. "Ludzie boją się tego co nie znają" Ja się właśnie boję tego że ma więcej tajemnic dotyczących naszego związku, mam coś w rodzaju jakiegoś dowodu (oś czasu) ale nie wiem co się tam stało i czy naprawdę to się wydarzyło.
  7. Czy byłbyś/byłabyś uśmiechnięty/ta widząc nazwę firmy Marchewka?  Co czujesz słysząc nazwę firmy pt. Marchewka? Czy ze względu budzących emocji nazwy odwiedziłbyś/odwiedziłabyś taka stronę, która dotyczy wynajmu ubrań?
  8. Hej. Czy jest tu ktoś kto mógłby doradzić kupno pierwszej gitary. Tzn. jaką wybrać???
  9. Cześć, czy miałyście kiedyś takie przeczucie że coś się stanie i to rzeczywiście się wydarzyło? Ostatnio rozstałam się z chłopakiem i mam takie mocne przeczucie, że on wróci, nie mam pojęcia czemu tak się dzieje. Czy miałyście też takie przypadki, że tak się stało?
  10. Cześć mam 38lat, z partnerem jesteśmy już 12 lat, mamy 2 wspólnych dzieci i dom na kredyt. Nie wiem czy to rzeczywiście jest moja wina że w naszym zwiazku jest nie najlepiej jak on mi to mówi. Mowi że jestem "wampirem szczescia" wysysac radość z niego. Mój facet ma specyficzny charakter. Ma być tak jak on chce jak się pierwsza córka urodziła to wtracal się o to w co ja ubieram nie pozwalal mi jej zakladac spinek do włosów itd. Jak kupiliśmy dom to powiedział że kuchnia ma być czarno biała . Kiedy kupiłam ściereczki do kuchni bialo czarne ale tam był rysunek jabłka czy jakiegoś innego owocu to je zabral i zwrócił do sklepu. To samo zrobił z prezentem rodziców. Kupili słoiki w kolorze szarym. To je zwrocil. Kwiatkow nie mogłam do kuchni. Zero zaslon do salonu. Tylko żaluzje. I tak jest do tej pory. Zero obrazkow na ścianie czy dekoracji. Rosliny w doniczce zostaly ale doniczki wyrzucil i kupil szare bo tamte były białe z wrzosami rysunkiem. Posciel do sypialni to miesiąc wybieralismy bo chciał wzory geometryczne i ciemne kolory zero kwiatów itd. Ogrod jest zaprojektowany na jego styl. Mówi mi że ja też mam prawo wybierać że mnie on w niczym nie ogrwnicza że mówię bzdury. Np moge wybrwc z posrod 10 krzewów do ogrodu 3 takie ktore mi się podobaja ale o już wcześniej te 10 dla mnie wybral. A jakbym chciała zupełnie co innego sama poszukac i kupić to nie wiem. Problem jest taki że mi mówi że ja zawsze zabijam jego szczęście jak się cieszy z czegoś to zawsze znajdę negatyw. Głupie to że chce kupic rowery dla całej rodziny to że ja zamiast się cieszyć to negatyw że wolę kupić meble na ogrod bo nie mamy jeszcze nic. Ze on się cieszy tymi rowerami a ja go zgasilam i odebrałam ta radosc. Chce żeby było super między nami żebyśmy byli szczęśliwi ale jak to zrobić czy rzeczywiście jestem tum wampirem szczęścia?
  11. Witam Pisze w sprawie dolegliwości, które odczuwam. Od dziecka byłam dość energiczna dziewczynka, miałem problemy z koncentracja. Z latami zaczęło to pogłębiać się. Dochodziły male wybryki, ciągle nudzenie się na lekcji, poczucie niskiej samooceny gdyż wiedziałam że robię źle wagarujac czy też inne rzeczy jednak robiłam to. Cały czas czułam się głupio, mimo nauki moje oceny nie były jakoś bardzo źle, ale mogły być lepsze. Można powiedzieć że zawsze słyszałam: skup się, bardziej się staraj. Ja sama od siebie czułam że zawsze pod górkę. Ale latka leciały i gdzieś było to chowane pod dywan gdyż nie sprawiałam takich kłopotów aby mogłoby to wzbudzić jakieś większe podejrzenia. Nie umiem mówić o swoich emocjach problemach, nie umiem poskładać je w całość by wyrazić co czuje. Dlatego też nigdy nie rozmawiałam o tym, że staram się ale mi naprawdę nie wychodzi. Do tego dochodzi pochopne decyzję, ciągle ruszanie się, dużo energii. Widzę to jako same plusy, ludzie przyzwyczaili się do mojego chaotycznego stylu życia, lecz nie ukrywam zaczyna być to niewygodne gdyż przeszkadza mi w utrzymaniu pracy i kontroli nad własnym życie. Szybko się nudzę, przechodzę z jednego hobby do drugiego a prace utrzymuje co najwyżej pół roku. Od lat w sposób zartobliwy mówiono na mnie niezdiagnozowane ADHD. Ale teraz w moim życiu zaczęłam głębiej się nad tym zastanawiać. Zdarzają się takie dni, że jest druga w nocy i dostaje napływ energii i muszę iść sprzatac. Dlatego piszę tutaj, gdyż nie wiem czy dobrze szukam pomocy czy mam wybrać się do specjalisty w kierunku ADHD? Chodzi o to, że kiedyś ten chaos który mam nie przeszkadzał mi, ale gdy zaczęły wynikać z tego konsekwencje zaczyna być to niewygodne. Dodam też, że to bardzo śmieszne ale gdy coś robię,, niepowaznego" nie widzę żadnych konsekwencji. Po prostu to robię.
  12. jestem 45-latką, w wieku 15 lat opuscili mnie rodzice "za chlebem", ojciec był alkoholikiem, matka z domu dziecka z brakiem instynktu rodzicielskiego, w domu pamiętan przemoc, byłam uczennicą z czerwonym paskiem, a dostawałam lanie od pijanego ojca za 5-, wyjechali ! spokój! potem próbuje poukładac sobie zycie, dwa nieudane zwiazki, pierwszy z przemocą ( tolerowałam to bo mama też wybaczała) drugi z uzależnieniem partnera od uzywek! udało się! nie zostałam w tych relacjach, obecnie mam kochającego męża , jest cudowny, ale moim zdaniem juz nie kontroluje spozycia alkoholu, nie wiem jak mu pomóc( to po stracie rodziców) a moi rodzice po trzech dekadach za granicą( prawie bez kontaktu ze mna) wrócili na "emeryturę" i wciąz mają ciągi alkoholowe!! a mnie wciąż zmuszaja do opieki bo taka moja powinność! dziecka można się wyrzec z różnych przyczyn a "cudownych rodziców " nie!! NIE MOGĘ TEGO UDŹWIGNĄĆ
  13. Witam mam takie pytanie nie wiem czy wybrałem odpowiedni dział ale nie widziałem bardziej odpowiedniego. Mianowicie chciałem się dowiedzieć czy biorąc o wielu lat MOZARIN 10mg czy mogę z tym lekiem stosować olejki CBD chciałem zapytać się własnego lekarza niestety wyjechał na długi urlop. Dzięki za odpowiedź.
  14. Cześć, zamówiłem ostatnio następujący pakiet: https://ocalsiebie.com.pl/pl/p/Pakiet-z-okazji-40-tys.-subskrypcji/49 Książki już otrzymałem za pośrednictwem poczty polskiej, ale ciągle nie mam dostępu do https://ocalsiebie.com.pl/pl/p/Azyl-Ocalonych/42 który zgodnie z opisem powinienem dostać na maila (sprawdzałem spam). Pisałem maila w tej sprawie na kontakt@ocalsiebie.pl ale brak odpowiedzi. Czy ma ktoś informacje jak można skontaktować się z obsługą sklepu? Pozdrawiam, Marcin
  15. Tak naprawdę nie wiem, od czego zacząć. Na wstępie napiszę, że mam 21 lat i nie mam właściwie nikogo, z kim mogłabym porozmawiać. Od dwóch lat moje życie wygląda tak samo - budzę się, jem śniadanie, obiad i idę dalej spać. Nie wychodzę z domu, kiedy nie muszę. Ta monotonia, to banalne życie dobija mnie, ale z jakiegoś dziwnego powodu czuję się w tym szczęśliwa. Chciałabym w końcu zrobić coś ze swoim życiem - pójść do pracy, szkoły. Sęk w tym, że bardzo się boję. Ogarnia mnie strach, kiedy myślę o podjęciu pracy, bądź nauki gdziekolwiek. Boję się, że sobie nie poradzę, boję się kontaktu z innymi ludźmi, a myśl o rozmowie kwalifikacyjnej paraliżuje mnie od środka. Nie bierze się to raczej znikąd - czuję lęk przed wyśmianiem, poniżeniem mnie, czy porażką. Funkcjonowanie w społeczeństwie jest dla mnie karą. Dlatego tkwkię w tej swojej "strefie komfortu". Od kilku miesięcy nachodzą mnie mśli samobójcze, bywają dni, kiedy nie dają mi spokoju. Tak naprawdę nie chcę umierać, ale nie potrafię żyć. W końcu po co żyć tak banalnym życiem? Nie widzę dla siebie przyszłości, nie umiem wyobrazić siebie nigdzie indziej, niż w moim własnym pokoju. Czuję się zmęczona, nic nie daje mi satysfakcji, ani nic mnie nie "wciąga". Czynności, które kiedyś uwielbiałam wykonywać, teraz już nie są dla mnie niczym zachwycającym. Rankiem nie potrafię zmusić się do wstania z łóżka, nie chce mi się kontynuować tej "wegetacji". Mam za sobą kilka rozmów z psychologiem, jednak po nich czułam się jeszcze gorzej. Problem był taki, że nie potrafiłam z nim rozmawiać. Bardzo ciężko jest mi się otworzyć przed kimś, z kim rozmawiam w cztery oczy, dlatego o wielu rzeczach nie mówiłam - bałam się ręakcji, wstydu. Dużo łatwiej jest wszystko napisać. Często między wizytami układałam sobie w głowie to, co chciałam powiedzieć, ale w gruncie rzeczy tak się nie działo. Nie potrafię obrać w słowa swoich uczuć. A może tak naprawdę nic mi nie jest? Co, jeśli przesadzam? Czuję zobojętnienie, okropne zobojętnienie wobec wszystkiego i wszystkich.
  16. Witam mam 18 lat i czasami mam wrażenie, że mam dwie strony mojej osobowości. Pierwszą stronę można nazwać jasna strona i uważam, że jest to strona, która zawsze była ze mną ,wydaje mi się że ta strona jest bardziej mną. Z kolei drugą stronę można nazwać ciemną stroną uważam, że powstała kilka lat temu i czasami pojawia się i dręczy mnie myślami, których nie chcę myśleć, kiedyś przez tą stronę robiłam rzeczy autodestrukcyjne choć nie jestem pewna czy tylko i wyłącznie przez tą stronę ale w większości przez nią.Ostatnimi czasy zastanawiam się czy to normalne czy też nie.
  17. Cześć Pochodzę z dobrego domu, nigdy nie brakowało pieniędzy, jednak odkąd pamiętam rodzice byli zapracowani, a ja wychowywałem się w pewien sposób sam. Od czasów gimnazjum zaczęła imponować mi potocznie zwana osiedlowa " patologia " Imponowało mi zło, papierosy, używki i życie pod blokiem na ławce. W porę udało mi się ogarnąć, z dużym trudem ukończyłem gimnazjum i poszedłem do liceum, w tym samym czasie znalazłem sobie hobby i to pomogło mi stanąć na nogi. 2 lata było dobrze, zacząłem się uczyć, sam tego chciałem i robiłem to z przyjemnością, odbiłem od złego towarzystwa, zająłem się rozwojem siebie i swojej pasji, chciałem mieć dobre oceny i na ten czas na prawdę mocno się przykładałem. Problem zaczął się w 3 klasie. Niespodziewanie poznałem dziewczynę, zakochałem się i znów wszystko olałem i zaniedbałem dla związku. Zacząłem wagarować, kłócić z rodzicami, aż ostatecznie nie zdałem matury. Na szczęście udało mi się ją potem poprawić, wyprowadziłem się do innego miasta na studia, po pewnym czasie rozstałem się z ówczesną dziewczyną i zaczęło się dla mnie totalne piekło. Od nowa wplątałem się w totalnie najgorsze towarzystwo jakie mogłem: ludzie z wykształceniem podstawowym, alkoholicy, narkomani, dilerzy, degeneraci po wyrokach ,dziewczyny na chwile, non stop impreza, duża ilość używek. Po pewnym czasie rzuciłem szkołę i moje życie toczyło się w ciągłej " zabawie " przez ponad rok. Znów na chwile gdy było na prawdę źle przejrzałem na oczy, udało mi się pójść na studia po raz drugi, jednak po krótkim czasie znów wróciłem do wcześniejszego trybu życia, który trwał tak ponad 2 lata. Minął teraz ok. rok od czasu w którym znów stopniowo lecz totalnie odciąłem się od ludzi z którymi miałem wtedy kontakt i od życia w którym tkwiłem. Obecnie mam 23 lata i jestem strasznie zagubiony. Chciałbym żyć normlanie, dotarło do mnie że jest to ostatni dzwonek, aby zmienić coś i nie skończyć pod blokiem lub z łopatą do końca życia. Nie wiem co mogę zrobić dalej, napatrzyłem się na strasznie smutne życia, na masę cierpienia, na straszną biedę, na ludzi zniszczonych od dragów i całego syfu w którym tkwią. Wsiąkłem w to tak, że nie potrafię się z tego oczyścić i zapomnieć. Czuje, że wycofałem się od ludzi, mam dość mocne traumy, lęki, stany depresyjne i "dziury" w głowie. Przez ostatni rok w którym staram się wrócić do normalności znalazłem sobie nową pasję którą jest motoryzacja. Bardzo lubię jeździć samochodem, interesuje mnie budowa silników, tuning oraz wszystko co związane z motoryzacją. Dość sporo czytam, oglądam filmów oraz przeglądam fora na ten temat. W końcu czuje, że jest to kierunek w który chciałbym iść, jednak nie mam żadnego doświadczenia praktycznego w tym temacie, nie wiem w jakiej branży mógłbym robić, jaką drogę obrać i co zacząć robić aby znaleźć pracę związaną z samochodami/motocyklami, tym bardziej że kierunek, który właśnie kończę nie jest z nią ani trochę powiązany. Zmarnowałem kupę czasu, poza toczącymi się studiami nie mam żadnego doświadczenia, kursów, pracy, z językami również słabo. Mimo, że mam ogromne wsparcie od strony rodziny, również to finansowe( pomoc w dalszej nauce itp), kompletnie nie wiem co dalej z życiem zrobić. Jak przestać tkwić w przestoju i zacząć działać ? Jak się uwolnić od fatalnej przeszłości i tylu błędów które popełniłem ? Jaki pierwszy krok muszę podjąć, gdzie próbować, może jakieś kursy, szkoły tylko czy nie jest już za późno ? Jak przestać myśleć i współczuć ludziom, z którymi ciągle przesiadywałem, którzy mają ode mnie 100x gorzej, nie mają przed sobą żadnych perspektyw, a ja nie mogłem im pomóc, a żeby ratować siebie i swoje dalsze życie musiałem się od nich uwolnić.
  18. Witam serdecznie mam pytanie odnośnie psychoterapeuta chodzę na psychoterapie psychodynamiczna ale nie czuje aby mi pomagała ta terapia nie czuje wsparcia od pani psychoterapeuta nie wiem czy mam zmienić psychoterapeuta jeśli mam emocje że płace z terapia ale nie dostaje nic za to chociaż aby pojawił się mały promyk nadziej ze co pomogło chodzenie na terapię ja czytając książę o sporcie po wrucilem do treningów ponieważ mialem wcześniej motywacje a był spadek teraz jest kontuzja i nie mogę ćwiczyć ale jest brak motywacji do życia i sesnu życia nie mogę się pogodzić z tym że jestem facetem a nie kobieta. Więc nie wiem co mam zrobić z tą psyhoterapeta chciałbym się dowiedzieć?
  19. Witajcie ,nie wiem czy to odpowiedni dział ale Jeżeli czytacie już to ogłoszenie i chcecie do mnie napisać,proszę,przeczytajcie je do samego końca. (dla osób zainteresowanych e-mail jest na samym dole) Już na samym początku zaznaczę że nie jestem tutaj by prosić o radę ani żeby być pouczaną/krytykowaną.Za dużo jest już nieprzyjemnych zachowań ze strony niektórych osób na tym świecie. Rozumiem że każdy człowiek ma inne podejście do przyjaźni i że są osoby które nie szukają tego typu kontaktu co ja,tak samo i ja proszę o zrozumienie względem tego ogłoszenia.Uważam że nie warto się poddawać i zawsze przede wszystkim powinno się być szczerym z samym sobą i nie robić niczego na siłę.Nawet jeżeli nie znajdę poszukiwanej przeze mnie osoby,nic przecież na tym nie stracę.Nie chcę tym ogłoszeniem wywołać żadnej zbędnej i nieprzyjemnej dyskusji.Jeżeli ktoś uzna że nie zależy mu na takiej formie kontaktu - OK ale może jednak są tu osoby zainteresowane takim typem przyjaźni,jakiej szukam ja Poniższe ogłoszenie dodawałam już na wielu forach ale odzew był i nadal jest mały,są również osoby które w ogóle nie odpisują na wiadomości oraz takie które po kilku wymianach wiadomości,bez słowa znikają.Piszą do mnie również i mężczyźni,którzy szukają związku bądź flirtu,czym kompletnie nie jestem zainteresowana.Piszą również osoby które są zainteresowane wymianą bardzo krótkich wiadomości,które opierają się głównie na zaledwie kilku słowach,bądź jedynie krótkim zdaniu oraz takie,na których wiadomości bardzo długo czekam - Stąd takie poszukiwania. Mimo to nie poddaję się i mam nadzieję że tutaj kogoś znajdę..Jestem tutaj żeby pomóc wam z samotnością,tak samo żeby wreszcie spełniło sie moje marzenie i żebym znalazła swoją bratnią duszę.Od bardzo dawna brakuje mi takich szczerych i głębokich rozmów z kimś kto zawsze będzie miał dla mnie czas i będzie potrafił mnie zrozumieć.Jak się angażuję to już bardzo.We wszystkich swoich znajomościach nigdy nie zdarzyło mi się żebym nie miała dla kogoś czasu,jeżeli zależało mi na jakiejś relacji.Jeżeli na kimś mi zależy i dobrze z kimś się dogaduję,zawsze znajduję czas. W internecie pełno jest ogłoszeń osób szukających związku lub seksu,ale jest bardzo mało stron dzięki którym można poznać nowe osoby,które nie są zainteresowane żadnymi rozmowami z podtekstami co jest smutne bo o ile każdy człowiek ma swoje potrzeby (nie potępiam poszukiwań związku w sieci czy nawet "zabaw" - jeżeli komuś to pasuje) ale są też osoby które czasami chcą szczerze z kimś pogadać a nie mają z kim..osoby które też chciałyby móc chociaż mieć znajomych w internecie,z którymi potem takie znajomości przeszłyby na realne.Sama jestem w dość ciężkiej sytuacji pod tym względem..wszystkie znajomości ze szkoły skończyły się wraz z jej ukończeniem..kontakt z moimi rówieśnikami był coraz to słabszy ponieważ mimo młodego wieku większość osób zaraz po zakończeniu szkoły zdecydowała się na założenie rodziny a potem próby jakiegokolwiek nawiązania kontaktu kończyły się na tym że ktoś coś mi obiecywał a potem tego słowa nie dotrzymywał.Z jednej strony dzięki takim właśnie sytuacjom przekonujemy się czy komuś tak naprawdę na nas zależy czy nie (to że ktoś ma rodzinę czy poznaje nowe osoby w swoim otoczeniu nie oznacza przecież żeby odciąć się od "starych" znajomych) aczkolwiek każdy człowiek potrzebuje chociażby jednej osoby której mógłby się wygadać i poczuć przez nią zrozumiany. Nawet w internecie bardzo ciężko o utrzymanie relacji mimo że wiele osób żali się na samotność.Oczywiście,nie każdy dogaduje się z każdym co jest zupełnie zrozumiałe ale zauważyłam że o wiele prościej jest znaleźć osoby,które zamiast kogoś wysłuchać czy zaangażować się jakoś w rozmowę wolą zdawkowe odpowiedzi i rozmowy dotyczące tylko "wesołych" tematów.Nie raz i nie dwa za każdym razem kiedy ktoś zapytał się mnie o coś związanego z moim życiem a ja postanowiłam otworzyć się przed tą osobą usłyszałam "zmieńmy temat na inny" albo "nie narzekaj" Owszem,nie każdemu człowiekowi muszą odpowiadać pewnego rodzaju tematy ale jednak dla wielu osób rozmowa jest swego rodzaju ulgą.Ja mimo tego że jestem otwartą osobą i nie boję się rozmów dotyczących trudniejszych tematów,też nie każdej osobie którą znam opowiadam o tym i owym właśnie z tego powodu - że kiedy mam potrzebę się komuś wyżalić,ktoś nawet nie chce tego słuchać.Osobiście nie wyobrażam sobie żebym mogła potraktować w taki sposób osobę,która akurat chciałaby powiedzieć mi coś,co od jakiegoś czasu ją męczy i to nie ważne ile razy.Poczucie zrozumienia jest bardzo ważne w naszym życiu. Jeżeli chodzi o mnie mam 25 lat.Zależy mi na tym żeby nawiązać kontakt z kimś szukającym kogoś z podobnym spojrzeniem na "te sprawy".Kogoś kto też chciałby codziennie rozmawiać (o ile oczywiście ktoś ma na to wystarczająco dużo czasu a przede wszystkim ochoty.Nie chciałabym żeby ktoś się zmuszał albo pisał z litości) Sama na ten moment nie pracuję ani nie studiuję ponieważ tak ułożyło się moje życie,więc mam bardzo dużo wolnego czasu który chętnie spędziłabym z kimś,kto też szuka przyjaźni bo jest samotny i brakuje mu częstych rozmów z kimś w podobnym położeniu. Jeżeli udałoby mi się znaleźć osobę z którą nawiązałabym dobry kontakt,bez problemu poświęcałabym tej osobie tyle czasu,ile bym tylko mogła.Nie zależy mi na jednorazowym wygadaniu się ale na nawiązaniu częstego kontaktu z inną osobą.Dlaczego chciałabym rozmawiać codziennie? Ponieważ tak jak napisałam wcześniej,zawsze znajdzie się kogoś do jednorazowej rozmowy czy kontaktu raz na tydzień bądź raz na kilka dni ale zobaczyć zaangażowanie ze strony innych osób,nie tylko w moim przypadku,to już rzadkość.Nigdy nie wiadomo czy dogadamy się z drugą osobą bo każdy człowiek ma swoje własne oczekiwania i to normalne że czasami coś nie wychodzi w wyniku czego,ludzie zrywają kontakt ale zależy mi na relacji z osobą,która sama ma ochotę żeby codziennie rozmawiać.Osoby,która sama szuka tego typu kontaktu. Chciałabym również zaznaczyć że nie przepadam za krótkimi odpowiedziami i pytaniami typu "Jak tam minął dzień?" czy "Co u ciebie?" wolę rozmowy na bardziej rozbudowane tematy,które wymagają nieco zastanowienia się nad odpowiedzią.Na jakie tematy? To zależy już od osoby i od danego tematu.Pytanie "Powiesz coś o sobie?" też nie jest na liście moich ulubionych ponieważ uważam że lepiej stopniowo kogoś poznawać i samemu zadawać mu jakieś pytania dotyczące jego osoby,aniżeli od razu poniekąd kazać komuś opisać siebie.Jak sami widzicie jestem osobą rozmowną która NAPRAWDĘ jest rozmowna - dla mnie rozmowność to właśnie bardzo obszerne wiadomości a nie tylko natłok pytań albo odpowiedzi polegające na jednym zdaniu. Uważam że dzięki takim wiadomościom,lepiej jest odnieść się do czegoś w rozmowie i ją kontynować.Kiedyś poznawałam ludzi lubiących korespondencje listowne,teraz już prawie listów się nie wysyła więc byłoby super gdybym znalazła taką drugą gadułę,która nie zostawi mnie gdy tylko pozna kogoś nowego.Zazwyczaj bardzo szybko odpisuję na e-maile. To czy komuś odpiszę zależy od treści wiadomości.Odpisuję zazwyczaj tylko na bardzo długie wiadomości.Zależy mi na czymś w formie wirtualnych listów.Mam z kim pogadać "tak o" ale właśnie brakuje mi tej głębi w rozmowach i chcę to zmienić. W tego typu postach ludzie często na samym początku już pytają innych o spotkanie.Powiem wam tak - nie wykluczam opcji spotkania się z kimś,z kim udałoby mi się nawiązać dobry kontakt ale dopiero w dalekiej przyszłości.Nie wyobrażam sobie spontaniczego spotkania z kimś z kim wymieniłabym zaledwie dwie czy trzy wiadomości.Wolę najpierw dowiedzieć się czegoś więcej o o osobie z którą jestem w kontakcie i zobaczyć czy w ogóle dobrze się dogadujemy,zanim zdecydowałabym się na taki krok dlatego to gdzie mieszkacie nie ma dla mnie znaczenia. Na samym początku nigdy nie proszę nikogo o zdjęcie ani sama nie wysyłam swojego.Zależy mi jedynie na przyjacielskim kontakcie a w przyjaźni liczy się osobowość,nie to jak ktoś wygląda.Nie ma to dla mnie kompletnie znaczenia,czy po drugiej stronie jest ktoś atrakcyjny,czy też nie. Nie wypisałam również swoich zainteresowań ponieważ interesuję się wszystkim po trochu i nie ma jakiejś jednej rzeczy którą interesowałabym się o wiele bardziej niż innymi,zresztą większość z moich znajomości była nawiązana z osobami których zainteresowania różniły się od moich i zupełnie szczerze mówiąc dla mnie o wiele większe znaczenie niż to jaka jest czyjaś ulubiona piosenka czy ulubiony film,mają czyjeś poglądy na pewne tematy,to jaka dana osoba jest. Zdecydowanie lepiej dogaduję się z osobami z którymi jednak łączy mnie wspólne zdanie w wielu kwestiach i podobne podejście do życia niż czyjeś zainteresowania czy zawód jaki dana osoba wykonuje . To że ktoś słucha innego rodzaju muzyki niż ja,absolutnie nie wpływa na jakość rozmowy,natomiast jeżeli ktoś jest moim przeciwieństwem ..rozmowy nie są już tak przyjemne i raczej oddalamy się od siebie z daną osobą Przyznam się szczerze że osobiście wolałabym porozmawiać z osobami które też przeszły coś w życiu i chciałyby czasem podyskutować o swoich problemach niż z osobami które unikają "negatywnych tematów" bo wolą rozmawiać o czymś wesołym.Oczywiście,zawsze dobrze jest się pośmiać i oderwać od smutnej rzeczywistości ale jednak uważam że takich osób jest bardzo dużo.Natomiast osób które zamiast zmieniać niewygodny temat i mówić innym "Przestań narzekać"? wydaje mi się że niezbyt wiele.Nie przeszkadza mi słuchanie o czyichś problemach dlatego że sama przeszłam w życiu to i owo i uważam że jeżeli pomiędzy dwiema osobami jest jakiś wspólny mianownik - zawsze łatwiej jest się zaprzyjaźnić i czuć komfortowo z osobą z którą się rozmawia. Bardzo nie podoba mi się również kiedy ktoś ignoruje wszystko to co zostało przeze mnie napisane w wiadomości i skupia się tylko na odpowiedzi na jakieś zadane pytanie. Wołabym również żeby nie pisały do mnie osoby które są bardzo sarkastyczne.O ile odpowiadają mi osoby z poczuciem humoru,tak nie podoba mi się obracanie dosłownie wszystkiego w żart.Są pewne granice. Szczerze mówiąc wolałabym żeby pisały osoby które odpisują chociażby co 5/6 godzin niż ktoś kto odpisze na jedną wiadomość po 12 godzinach albo jeszcze rzadziej - uważam naprawdę że jeżeli się chce kogoś poznać to zawsze znajdzie się dla niego czas. Okazanie zaangażowania jest dla mnie bardzo ważne w relacjach międzyludzkich i jeżeli ktoś już na samym początku nie wykazuje żadnego zaangażowania oraz "nie ma czasu" wysłać chociażby jednej lub dwóch wiadomości w ciągu doby,jest to dla mnie równoznaczne z tym że albo nie przypadłam mu do gustu albo na serio ma zbyt dużo obowiązków żeby zacząć znajomość,i wolałabym żeby w takim wypadku,ktoś do mnie nie pisał.Nie piszę tego wcale ze złośliwości tylko po to,żebyśmy nie marnowali sobie nawzajem czasu.Tak samo jak ktoś może nie być zainteresowany częstymi rozmowami (co w zupełności rozumiem bo nie każdy ma na to czas oraz ochotę) ja nie jestem zainteresowana jedną wiadomością wysłaną na całą dobę czy jeszcze rzadziej.Szanujmy się nawzajem. Gdyby chodziło mi o kolejną tego rodzaju znajomość,ten post wyglądałby zupełnie inaczej. Nie chcę żeby ktoś zrozumiał mnie źle,nie chodzi mi o to żeby ktoś non stop do mnie wypisywał bo każdy ma jakieś własne życie i dlatego też zamiast 20 czy 30 krótkich wiadomości na jakimś komunikatorze i trzymaniu telefonu cały dzień w ręku,wolałabym dostać 2 lub 3 wiadomości na dobę ale rozbudowane i mające sens niż tylko wiadomości błyskawiczne.Pierwsze wrażenie jest dla mnie bardzo ważne.Przyjaźń jest czymś wyjątkowym i każda osoba zainteresowana znajomością z kimś powinna okazać drugiej stronie zainteresowanie.I tutaj powiem już od razu - albo odpisuję komuś praktycznie od razu albo też wcale.jeżeli nie odpiszę komuś do 12 godzin oznacza to,że nie jestem zainteresowana rozmową.Stawiam przede wszystkim na szczerość zamiast złudnych nadzieji i udawania kogoś kim się nie jest albo jakichś wymówek,żeby tylko uniknąć rozmowy.Również nie podoba mi się ocenianie innych ludzi i chamstwo.Szacunek jest bardzo ważny Na sam koniec dodam jeszcze tylko że potrafię dać z siebie bardzo dużo i zaangażować się w rozmowę (Staram się traktować ludzi tak jak sama chciałabym być traktowana przez nich) natomiast jeżeli ktoś liczy tylko na mnie i nie zadaje żadnych pytań,żeby podtrzymać rozmowę oraz pisze krótkie wiadomości,sama też nie staram się ciągnąć czegoś na siłę i zazwyczaj w takim momencie kontakt się ucina..daję ludziom tyle,ile oni dają mi.Potrafię bardzo się rozpisać i podciągnąć rozmowę,przychodzi mi to z łatwością ale zaangażowanie powinno być widoczne z obu stron.Jeżeli ktoś się nie stara,nie mam zamiaru nikogo zmuszać,nic na siłę. To działa w obie strony.Jeżeli widzę czyjeś zaangażowanie i chęć rozmowy,tym bardziej mnie to motywuje,jeżeli natomiast nie,nie wymuszam na nikim niczego. Napisałam o tym wszystkim dlatego,że chcę uniknąć nieporozumień i chcę żeby czytając ten post,ludzie sami zdecydowali czy byliby zainteresowani rozmową ze mną czy nie. Bardzo brakuje mi takiej przyjaźni,przyjaźni z kimś kto nie jest nachalny ale i też okazuje zainteresowanie moją osobą i stara się znaleźć dla mnie czas.Te przysłowiowe 5 minut w ciągu dnia.Ja odpisuję naprawdę bardzo szybko.Najdłużej na odpowiedź ode mnie,czeka się 5 godzin.Więc proszę,potraktujcie poważnie to co teraz czytacie i odezwijcie się,tylko wtedy,jeśli i wam zależy na takim kontakcie i jeśli wiecie,że macie na to czas.Czas,na codzienną wymianę wiadomości.Nie chcę po raz kolejny dostać wiadomości od kogoś,kto już na samym początku tłumaczy się brakiem czasu.Jeżeli naprawdę nie masz czasu na tak częste rozmowy,po prostu nie pisz.Każdy człowiek ma w końcu inne oczekiwania,ale najważniejsze jest to,żeby obu stronom odpowiadała dana forma kontaktu.Chciałabym wreszcie zobaczyć w kimś,zaangażowanie.Sama też byłam kiedyś bardzo zajętą osobą ale wiem,że jeżeli na czymś lub na kimś nam zależy,zawsze znajduje się choćby parę minut w ciągu dnia. Niezależnie od tego kiedy ktoś zdecyduje się odezwać,zawsze zaglądam na e-mail,także nawet jeżeli znajdziecie mój post po wielu miesiącach od dodania go,możecie śmiało do mnie pisać nigdy nie ignoruję ciekawych wiadomości. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie julita.warer@wp.pl Proszę by pisały osoby od 18-32 lat
  20. Witam serdecznie, Mam na imię Marcin. Przychodzę do państwa, z problemem w związku. Jesteśmy parą od ponad roku a od 6 miesięcy razem mieszkamy, mamy po 32 lata. Było wszystko dobrze, wspólnie spędzaliśmy każdą chwilę, aż do około miesiąca temu. Dziś ma o wszystko pretensję, miałem dzień wolny od pracy, zrobiłem pranie, pomyłem okna ogólnie wysprzątałem cały dom. I co przyczepiła się o kubek z kawą. Co dzień ma pretensję o coś, nie będę wymieniał wszystkiego ale o każdą bzdurę. Nie kochamy się od miesiąca. Nie mówi mi że mnie kocha tylko odpowiada,, ja ciebie też ''. Byliśmy ostatnio na zachodzie słońca, to czułem tak jakby nie chciała tam w ogóle być, chociaż sama chciała, nie rozmawiamy o niczym tylko jak w pracy, albo piszę z koleżanką a ja czuję tak jakbym był duchem. Na 100% mnie nie zdradza. Bardzo się martwię o ten związek, a bardzo mi zależy na uratowaniu tego związku, chociaż naprawdę mam wrażenie że przeszkadzam jej w życiu, nawet dziś wróciła z pracy i teraz już niby idzie spać ale cały czas piszę z przyjaciółką. Wiem że się oddalamy i to doprowadzi do rozstania, dlatego proszę państwa o pomoc. W razie jakich kolwiek pytań proszę pytać. Pozdrawiam
  21. Mam 24 lata. Od zawsze brzydziłam się ludzkich stóp, jednak akceptowałam własne stopy, stopy rodziców i narzeczonego. Jednak stopy obcych ludzi mnie brzydzą. Jeśli przypadkiem dotknę takiej NAGIEJ stopy, od razu chce umyć tę część ciała, która miała kontakt ze stopą. Mogę dotkąć stopy w skarpetce, jednak bez nie potrafię. Chciałabym być masażystką, ale nie wiem w jaki sposób się przełamać do dotyku ludzkiej stopy... Proszę o radę
  22. QuickBooks users encounter a common banking problem, i.e., QuickBooks banking error 105. The error code is widely known as banking error 105 as it occurs due to website downtime. QuickBooks is a prominent and multi-purpose software used for accounting, banking, transaction, billing, and tax jobs. QuickBooks banking error 105 appears when a banking website faces a few specialized issues. Let’s go through some causes listed below. Server weak issue Poor internet connection Delete downloaded or imported files An old and incompatible computer for QuickBooks Banking and financial error Updating QuickBooks is one of the best solutions to troubleshoot QuickBooks banking error 105. To resolve it quickly, you must call Quickbooks not working to get appropriate answers.
  23. Dobry wieczór . Opiszę swój problem i opowiem coś o sobie. Nazywam się Natalia mam 21 lat. Choruje na niedoczynność tarczycy,hashimoto I insulinoodporność. Mam podejrzenie PCOS ( Zespół policystycznych jajników) Borykam się się kilkoma problemami : 1. Przejmuje się wszystkim między innymi chorobami tak dokładnie wynikami jak są złe i mam tak że zawsze jak przyjda mi wyniki badań a coś jest nie tak to zaraz czytam w Internecie juz sobie najgorsze myśli przyjmuje że nie będzie dobrze myślę potem o tym kilka dni tylko to jest najgorsze że ja zaraz z kimś o tym musze pogadać Ja przez kilka dni o niczym innym nie myślę tylko o tym. 2. Jak mam jakiś problem albo coś ze zdrowiem albo z kimś się pokłócę to muszę pogadać z kimś starszym i to jest najgorsze że ja nie umiem gadać o problemach z ludźmi w moim wieku tylko z starszymi wole przebywać z starszymi i pogadac . Mnie to poprostu przeraża i jak tak myślę to nie jest to normalne. 3. Nie umiem dogadać się z moim tatą choć mam 21 lat to nadal mój tata mnie kontroluje o której będę z kim gdzie o której bede nawet jak gdzieś jestem to dzwoni żebym juz przyszła. Kontroluje mnie czyta wiadomości z kim pisze. Poprostu czuje się jakbym miała 10 lat . Nawet mówi jak się mam ubierać jak mu coś nie pasuje w moim ubiorze albo jak sobie zrobię makijaż Tak jakby on mi chciał życie ustawić NAWET KIEDYS MIALAM TERAPIE PRZEZ TELEFON TO MI ZABRONIL ROZMAWIAC Z TYM PSYCHOTERAPEUTA Zglaszam się z tymi problemami bo mnie to przerasta
  24. Witam, Nazywam się Damian mam 22 lata, odnalazłem te forum że względu na to iż poszukuje wstępnej chociażby pomocy, planuje udać się do lekarza psychologa póki co lecz na początku chciałbym napisać tutaj moje odczucia. Wiec zacznę kiedyś borykałem się z problemami psychicznymi, myśli samobójcze, brak jakichkolwiek ambicji głównie wtedy chodziło o dziewczyny, nigdy tego nie brałem poważnie tak jak i moi rodzice którzy w żadnym stopniu nigsy mnie nie wspierali, kiedyś próbowałem zwrócić na siebie uwagę robiąc głupia rzecz tnąc się po prostu, słyszałem komentarze typu "jesteś nienormalny" etc, po jakimś czasie sytuacja się powtórzyła i usłyszałem komentarz od rodzica "znowu ci odpierdala", po tamtym czasie przestałem szukać pomocy w rodzicach pomogła mi w jakimś stopniu przyjaciółka dzięki której byłem w stanie funkcjonować, lecz od pewnego czasu czuje Amotywację do wszystkiego, od dłuższego czasu nie spotykam się z dziewczyną że względu na to iż nie mam siły.. W zeszłym tygodniu wziąłem wolne w pracy na csly tydzień wymyślając glupie wymówki chciałem odpocząć i ponownie miałem przyjść do prscy dzisiqj, lecz wstając nie miałem po prostu siły, chęci tam iść, czuje w pewnym rodzaju stres,lęk mimo iż z nikim w prscy nir miałem złych relacji, zastanawiam się czy to jest zwykła niechęć, praca której się nie lubi czy to siedzi w głowie, czuje się strasznie przygnębiony, biorąc wolne nieziemsko się stresuje, nawet jeśli biorę te wolne bo mi się należy, druga rzecz dotyczy tego iż od pewnego czasu ok. Od grudnia 2020,zwyczajnie boję się wychodzić z domu jak jest ciemno, czuje straszny lęk przed ludźmi którzy mogą mi vos zrobić, każdy jest w mojej głowie potencjalnym zagrożeniem, strasznie mnie to męczy ze względu na to iż lubiłem wyjść do pabu, przejść się po mieście, teraz nie jestem w stanie tego zrobić a jak już musze przez presję ludzi z otoczenia z którymi np aktualnie spędzam czas wieczorem, to czuje strach, panikę nie czuje się dobrze, wracając od znajomych wracam dopiero 6/7 i zawsze taksówka, uber etc nie jestem osobą która nie jest w stanie się obronić, mam za sobą kilka lat treningów sztuk walk, walk amatorskich i multum sparingów, napomnę gdyż myślę że może to być istotne, pale dużo marihuany najczęściej codziennie, jeśli jest brak pieniędzy zaporzyczwn się lecz robie to ze świadomością czy będę w stanie oddać, jeśli nie to nie biore, co weekend często zdarza mi się brać twardsze narkotyki.. (kiedyś byłem uzależniony od amfetaminy), zażywam w weekendy zazwyczaj, lecz nie każdy weekend, mefedron nie czuje się uzależniony ze względu na to iż nie robie tego codziennie, co dwa dni, zdarzy się że co tydzień a czasami nawet i dłużej, lecz są to często nieprzespane noce 2-4dni, być może ma to wpływ w jakimś stopniu na to co się dzieje, strasznie mnie to wszystko męczy i przygnębia, czy może sam sobie to wszystko wmawiam, to że nie idę do prscy próbuje usprawiedliwić lenistwo (?) wkręcają w głowę że coś jest nie tak.. Nie wiem mam nadzieję że znajdzie się tutaj osoba która w jakimś stopniu spróbuję mi wyjaśnić, bądź naprowadzić.
  25. Do you want to digitally transform your business and boost sales? Are you looking for a way to connect with customers online and grow your brand? Advology Solution is a leading digital marketing and web development company that offers a range of services to take your business to the next level. Our talented team of web developers have built a reputation as one of the best web design and development services in the business because we deliver customized web solutions for all our clients. You can get in touch with us directly or visit your website to learn more about our services.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.