Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'inne'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 237 wyników

  1. Witam. Jestem mamą 12 sto letniej dziewczynki, z którą mam problemy wychowawcze i nie wiem co mam robić. Problem pojawia się, gdy musi się uczyć, a bardzo tego nie lubi. Najchętniej spędzałaby czas na internecie. W takich chwilach zabraniam jej korzystania z mediów. Ona na znak buntu idzie do siebie i nie robi nic albo idzie spać. Proszę o radę.
  2. Nie wiem jak mam zerwać z chłopakiem. On jest mega zakochany we mnie. Boję się że coś sobie zrobi jest mega wrażliwy i ciął się kiedyś..
  3. Dzień dobry, cześć Drodzy, jestem studentką psychologii na UMK i szukam osób chętnych do wzięcia udziału w badaniu do mojej pracy magisterskiej. Moją grupą badawczą są studenci IV i V roku psychologii oraz absolwenci tego kierunku do 40 r.ż. Badanie dotyczy pamięci i jej wiarygodności. Osoby, które zdecydują się uczestniczyć w badaniu i przejdą przez całą procedurę mogą wziąć udział w losowaniu kart do sklepu internetowego Empik o wartości 30 zł, więc warto Osoby zainteresowane albo mające pytania serdecznie proszę o kontakt drogą mailową na adres: badanie_pamiec@o2.pl
  4. Czy u kogoś w życiu może być tak, że z braku prawdziwych problemów, robi wielkie problemy z niczego? Na przykład odczuwa bariery, które istnieją tylko w jego głowie i bardzo cierpi z tego powodu, chociaż tak naprawdę nie ma się czym martwić. Jeśli coś takiego się dzieje, to jakie mogą być tego przyczyny i na czym to polega?
  5. Witam, Dostałem zaproszenie na imprezę do nowego towarzystwa, dokładniej mój dobry kolega którego poznałem trzy lata temu w pracy zaprosił mnie na imprezę do swoich znajomych gdzie będzie sporo wolnych koleżanek. Od początku jestem singlem, zero związków, generalnie chyba boję się kobiet, a na pewno odczuwam strach w ich towarzystwie i kontroluję się jak na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę. Swobodna rozmowa jest wtedy kiedy kogoś znam na tyle dobrze, kiedy jemu/jej ufam. Z nawiązywaniem nowych kontaktów z facetami nie mam problemów. Otóż po tej informacji że dostałem zaproszenie, szukam wymówki żeby nie iść, emocje jakie odczułem to lęk plus kołatanie serca - waliło jak podczas sytuacji stresowych na egzaminie ustnym albo na obronie pracy magisterskiej oraz co śmieszne to moje nogi zrobiły się z gumy. Mam 28 lat, zastanawiam się nad terapią, staram się jakoś z tym walczyć ale od czytania książek i słuchania podcastów nic się nie poprawiło. W sytuacjach codziennych moje relacje są takie minimalne, wchodzę do sklepu, kupuję i wychodzę/uciekam gdy są jakieś kobiety (szczególnie bardzo atrakcyjne), nie umiem prowadzić jakieś gadki w stylu small talk. Często mam żal do siebie, że zachowuje się jakbym zrobił coś złego czego w rzeczywistości nie zrobiłem. Moje social media to kompletne minimum, zanim wrzucę jakieś zdjęcie to dużo się zastanawiam i po jakimś czasie swoje posty usuwam. Ogólnie odczuwam poczucie winy za to że po prostu jestem w czyimś otoczeniu. Z tego co pamiętam to nie byłem taki jako dziecko dopiero okres gimnazjum, szkoły średniej i studiów mocno obniżył moją samoocenę i wyniósł wady na piedestał, a szczególnie te dotyczące wyglądu. Mam dobre relacje z kilkoma kumplami bo wyznaję zasadę że lepiej mieć trzech prawdziwych niż stu fałszywych przyjaciół, nowe relacje w pracy(męskie hermetyczne środowisko). Generalnie nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi dla mnie to długi proces zanim z kimś się zaprzyjaźnię. Koleżanek nie mam wcale nie licząc siostry i dwóch kuzynek nota bene starszych ode mnie. Generalnie nie czuję się szczęśliwy, nie umiem się cieszyć. Cały czas gonię za dobrami materialnymi jak większe mieszkanie, nowe auto itd. Proszę o pomoc gdzie powinienem się udać; psycholog czy psychiatra? Oraz proszę w miarę możliwości o jakiś opis co mi jest Pozdrawiam
  6. Witam. Jestem nastoletnim chłopakiem mającym 15 lat. Od kilku tygodni, może miesięcy często czuję jakby.. Czyjąś obecność, gdyby ktoś mnie obserwował i wyśmiewał. W dodatku słyszę dziwne i niepokojące mnie rzeczy (najczęściej są to śmiechy, czyjś głos i stukanie o drzwi) w dodatku widzę straszne postacie i rzeczy jakie mnie przerażają. Z problemem sobie nie radzę. Z każdym dniem czuję, że "to" narasta a ja tylko zaczynam się tego bać. Drugim problemem jest to, że kilka razy chciałem namówić rodziców na wizytę u psychiatry, ale za każdym razem odmawiają i komentują czymś obraźliwym dla psychiatrów/psychologów (np. "Jeśli tam pójdziemy to będzie tylko gorzej", " Z psychiatrą Twoje problemy wzrosną ") Podejrzewam u siebie schizofrenię, ale z drugiej strony nie mam nikogo u siebie w rodzinie chorego na tą chorobę.
  7. witam, nie mam ochoty pisac o sobie i o moich problemach. Chce wiedziec jedno. Jestem zyciowym zerem, smieciem i czy taka osoba mimo, ze nie bedzie mowic o sobie moze zyc w miare normalnie bez kontaktow z ludzmi? nie chce tutaj rozwijania sie, tylko krotka odpowiedz, tak, albo nie. Jesli tak to bede czekac na cud, a jesli nie to po co marnuje swoj czas i Wasz tutaj i po prostu usune konto. Tyle z mojej strony
  8. Cześć, Mam 32 lata, jestem żoną i matką (maluchy 2 i 4 lata), pracuję w kropo, mój zawód generuje sporo sytuacji stresowych, moje życie rodzinne i finansowe także nie jest wolne od problemów. W moim domu rodzinnym (tzw. dobry dom) od zawsze była przemoc psychiczna, zdarzała się fizyczna-ojciec, typ władczy z jednej strony nie tolerował sprzeciwu, potrafił byle bzdurę odreagowywać na mnie i mamie, np. poprzez wyzwiska czy poszturchiwanie (kilka razy były to mocniejsze ciosy, ale w "granicach rozsądku"). Z drugiej-jeśli miał dobry humor chętnie dawał sobie "wchodzić na głowę". Myślę,że te doświadczenia to istota moich obecnych problemów. Do rzeczy-bywam agresywna-zarówno fizycznie jak i psychicznie. Potrafię z byle powodu wszcząć awanturę, ordynarnie zwyzywać bliską mi osobę (najczęściej męża albo mamę, zdarza się i dziecko), a także prowokować do agresji fizycznej, wyśmiewać, poniżać...Niekiedy wystarczy impuls, często nic nie znacząca sprawa, abym wybuchła,są dni kiedy to ja prowokuję-czepiam się byle bzdury, aż moja "ofiara"wybuchnie. Najgorsze,że często moje zachowanie kieruję w stronę starszego dziecka (młodsze, o dziwo nie generuje we mnie negatywnych emocji, nie rozumiem skąd takie rozróżnienie)...Krzyczę na nie bardzo często, ale bywają dni (wybuch z częstotliwością mniej więcej 1 x na miesiąc/2 miesiące), kiedy tracę panowanie-nie tylko krzyczę, wyzywam ale i np.zdarza mi się dziecko uderzyć. Nie muszę dodawać,że jest w takich sytuacjach przerażone. Oczywiście później żałuję wybuchu, obiecuję że już nigdy więcej i jest cudownie aż do następnego razu...Co ze mną nie tak? Chcę żyć normalnie, bez złości i agresji, chcę aby moje dzieci nie musiały przeżywać tego co ja kiedyś i nadal (bo de facto nadal ojcu zdarza się mnie atakować słownie,kiedy coś dzieje się nie po jego myśli, mam wrażenie,że jest nawet ordynarniejszy niż kiedyś). Jak nauczyć się panować nad sobą? Proszę o pomoc i rady. Jest mi z tym źle, dziś znowu miałam wybuch i poszarpałam moje kochane dziecko...
  9. Witam , Mam na imię Justyna. Od liceum czyli dokladnie kiedy miałam 18 lat. Poznałam swoją dawna przyjaciółkę , teraz już koleżanka . Od 3 lat jestem mężatką od tego momentu kiedy ja wyprowadzilam się z rodzinego miasta nasz kontakt zaczął się powoli ukrywać. Przez dłuższy moment dokładnie 2 lata nasz kontakt wyglądał tylko tak że kiedy jechałam do rodziców to dzwoniłam do niej i chciałam się spotkać, ale jej nigdy nie było w domu. Czasami miałyśmy kontakt telefoniczny ale zawsze zawsze ja dzwonię, ona praktycznie nigdy . Mimo wszystko chciałbym utrzymać ta znajomość z nią ale ona uważa że to nie sensu. Zauważyłam że ostatnio już rzadko kiedy odbiera telefon , bardzo mi zależy na tej znajomości tylko czy to ma sens .
  10. Witam. Jestem nastoletnim chłopakiem mającym 15 lat. Od kilku tygodni, może miesięcy często czuję jakby.. Czyjąś obecność, gdyby ktoś mnie obserwował i wyśmiewał. W dodatku słyszę dziwne i niepokojące mnie rzeczy (najczęściej są to śmiechy, czyjąś głos i stukanie o drzwi) w dodatku widzę straszne postacie i rzeczy jakie mnie przerażają. Z problemem sobie nie radzę. Z każdym dniem czuję, że "to" narasta a ja tylko zaczynam się tego bać. Drugim problemem jest to, że kilka razy chciałem namówić rodziców na wizytę u psychiatry, ale za każdym razem odmawiają i komentują czymś obraźliwym dla psychiatrów/psychologów (np. "Jeśli tam pójdziemy to będzie tylko gorzej", " Z psychiatrą Twoje problemy wzrosną ") Podejrzewam u siebie schizofrenię, ale z drugiej strony nie mam nikogo u siebie w rodzinie chorego na tą chorobę.
  11. Dzień Dobry. Jestem tu nowy i przybyłem tu z jednym bardzo ważnym dla mnie pytaniem . Wiem , że potrzebna jest mi pomoc specjalisty , ponieważ nie wytrzymuję już i nie radzę sobie z problemami i życiem... Więc niby banalne pytanie , Jak zapytać rodziców o to aby zabrali mnie do psychologa ? Boję się z nimi rozmawiać i unikam tego jak najbardziej ...
  12. Witam. Miłego 5 miesięcy po romansie moje 18 letniej dziewczyny. Poznała wówczas pewnego pana przez internet i w ciągu 2 miesięcy wyladowali w łóżku, oczywiście moim kosztem. Zapyacie dlaczego sobie nie radzę? Moja ukochana ma Bordeline. W trakcie tego ,,ataku" nie tylko mnie zdradzala, wyzywala, ponizala i manipulowala do granic możliwości, kiedy się dowiedzialem o zdradzie 20 marca wszystko się zmnienilo, powoli bo powoli ale zaczela się zmnieniac na lepsze ale nie czuję że to zamknięty rozdział bo znalazłem u niej nadal zdjęcia tego człowieka i przyznala że się jej śnił. Konsekwencje u niej są takie że brzydzi się swoim ciałem, gardzi swoją osobą i miewa czynności autodestrukcyjne, a ja z kolei nie czuję się mężczyzną. To wszystko jak mnie traktowała, co mówiła (dla przykładu śmiała się z rozmiaru wiadomo czego, opowiadala jak jej bylo źle ze mną, jak to jestem do niczego, śmiała się ze mnie i mojego wyglądu i caly czas gloryfikowala ,,przyjaciela"). Mam przez nią kompleks na punkcie penisa (mimo ze potem mówiła ze nie wie co w nią wstapilo, nie ufam jej, i co najważniejsze mam co trochę flashbacki z ich zdjeciami, scenami seksu i wyśmiewania mnie. Planujemy wspólną przyszłość i wybaczylem jej to wszystko ale wspomnienia mnie niszczą. Ona ma dodatkowo depresję i nie ma ochotę na seks a pewnie domyślacie się że gdy słyszę że nie ma ochoty z czym mi się to kojarzy. Szukam pomocy, dzwoniłem na telefony zaufania i nic to nie dało. Na ten moment nasz związek nie wygląda tak jak powinien i wiem to i ja i ona, dlatego daliśmy sobie tydzień przerwy na przemyslenie wszystkiego. Nie wiem co mam myśleć, co robić z życiem. Boję się że miłość mojej młodości wypalila się bezpowrotnie. Błagam was o pomoc.
  13. Jestem kobietą mam 25 lat. 3 miesiące temu rozstałam się z chłopakiem bo ciągle się kłóciliśmy. Zerwałam i myślałam że będzie chciał jeszcze coś zrobić żebyśmy razem byli bo cały czas ja się starałam żeby jakoś dobrze było w naszym związku lecz stało się inaczej. Tydzień po rozstaniu pobiegł do młodszej dziewczyny z dzieckiem, ma ona 21 lat. Mówił mi nieraz niby w żartach że jestem za stara dla niego.. Straciłam poczucie własnej wartości a mimo wszystko dalej go kocham. Prosiłam żeby wrócił lecz nie chciał. On też ma dziecko lecz w ogóle się nim nie zajmuje. Ja zawsze chciałam żeby odwiedzał syna ale on nie chciał. Czuję się opokorzona i poniżona. Nie wiem co mam robić, do wszystkiego się zmuszam i sięgam często z tego wszystkiego po alkohol . Proszę o poradę.
  14. Witam. Od kilku miesiecy jestem matka chlopca i ponad 3 letniej dziewczynki. Od kiedy syn zaczal raczkować zaczely sie problemy w domu. Corka jest zazdrosna, wszystko robi na zlosc, krzywde bratu, nie slucha sie na placu zabaw czy w odwiedzinach. Od malego jestem nerwowa osoba, wybuchowa. Zawsze panowalam nad nerwami, ale ostatnio mnie wszystko przerosło. Corka wyprowadza mnie z rownowagi, kazdy placz syna mnie zalamuje, bo wiem ze znow mu cos zrobila, a on jest mamisynkiem. Ostatnio po prostu nie wiem jak pozbyć sie z siebie tej agresji, nerwow, płaczu. Mam ogromne wsparcie ze strony meza, ale on sam juz nie potrafi rozmawiac z córką. Prosze o pomoc, jakies rozwiązania, moze z corka idac sie do psychologa. Pozdrawiam
  15. Mam na imię Ania i mam 26 lat. Mieszkam za granicą jakieś 4 lata.Byłam jakieś 5 miesięcy w związku z Czechem, który całe życie mieszka na wsi. Poznałam go w pracy i od razu przypadliśmy sobie do gustu. Muszę przyznać że trochę nie fair zachowałam się wobec poprzedniego partnera ponieważ odeszłam od niego bez słowa tylko podczas jego nieobecności spakowałam rzeczy i wyszłam. Czech był dla mnie bardzo miły, dbał o mnie, starał się aby niczego nam nie brakowało, zarabiał pieniądze(po pracy naprawiał auta). Niczego mi nie brakowało co chciałam to miałam, postarał się o to żeby nie wyrzucili mnie z pracy. Niestety ja nie potrafiłam tego docenić. Zaczęłam wytykać mu wszystko, np to że nie pomaga sprzątać tylko caly czas naprawia auta. Seksu też nie było ponieważ ja jestem dziewica i kazda proba stosunku sprawiała mi bol i chcialam isc z tym do lekarza ale wiadomo on miał potrzeby. Mieliśmy też ogródek z warzywami o który mielismy starać się obydwoje a starał się tylko on ponieważ ja całymi dniami oglądałam seriale albo siedzialam na telefonie.Powiedział że on nie chce słyszeć tylko musi czuć to ze go kocham. Ja niestety nie sprostałam jego oczekiwaniom i powiedzial ze juz mnie nie kocha i ze lepiej będzie jak zostaniemy przyjaciółmi. Poszlam na zwolnienie lekarskie ale niestety będę skazana na pracę z nim ponieważ robi na tej samej lince produkcyjnej co ja. Za każdym razem jak widzę na Facebooku jego relacje albo zdjęcia robi mi się smutno. Teraz często płaczę, mam poczucie winy że byłam zła partnerka. On teraz chce być sam ale ja boję się ze jak sobie kogoś innego znajdzie to ja znowu będę zalamana. Wiem że na jakiekolwiek zmiany już jest za późno. Jak mam sobie z tym poradzić??? Czy mój stan psychiczny z czasem się polepszy??? Czasem mam sny związane z nim i cały czas mam nadzieję że jeszcze bedziemy razem. Nie dociera do mnie to że on już mnie nie chce. Piszę że mi na nim zależy ale jego to nie interesuje. Powiedział że możemy być tylko przyjaciółmi ale ja nie potrafię z nim żyć jak przyjaciółka i normalnie rozmawiać. Ostatnio pisaliśmy o tym że możemy spróbować naprawić swój związek ale on zaznaczył że najpierw ma być seks a później porozmawiamy o tym co będzie dalej. Odmówiłam. Od tego czasu on nie chce ze mną rozmawiać, nie traktuje jak przyjaciółke, odpisuje z łaską. Jestem dziewica i ogólnie tez wypomnial mi brak seksu że musiał długo czekać. Co zrobić w takiej sytuacji?? Warto się starać czy odpuścić???
  16. Dzień dobry. Chciałabym się dowiedzieć jak to jest ze strony psychologa. Czy może on prowadzić terapię z pacjentem, który już do innego psychologa uczęszcza?
  17. Witam, szczerze mówiąc nie wiedziałam nawet w jaki tag się zakwalifikować. Ciężko zdefiniować się tak jednotorowo. Zacznę od tego, że mam 32 lata, jestem mężatką od kilkunastu lat, mam nastoletnią córkę i mam dość życia. Nie uczestniczyłam nigdy w życiu tego typu forów. Leczę się u psychiatry od kwietnia tego roku, od jakichś 3 mies. sumiennie przyjmuję zalecane leki, ostatnio nawet częściej niż powinnam. Problem polega na tym, że czuję, iż rozpaczliwie potrzebuję pomocy, jednak nie umiem się otworzyć siedząc twarzą w twarz ze specjalistą, bardzo staram się, co wizytę dodaje coraz to nowe skrawki problemów i przeżyć, jednak nie potrafię otwarcie opowiedzieć o wszystkim osobie, z którą miałabym bezpośredni kontakt. Dlatego pomyślałam o takiej formie, może któryś ze specjalistów opiekujących się forum wpadnie na pomysł co ze mną zrobić. W podpowiedziach proszono o zwięzłe wypowiedzi. U mnie chyba to nie będzie łatwe, bo za wiele tego. Więc zacznę od początku, nie wychowałam się w przykładowej rodzinie, takiej spełniającej normy powszechnie przyjęte, rodzice nie byli zainteresowani moim wychowaniem, ojciec wyjechał za granice i wychowywał troje nieswoich dzieci nie utrzymując prawie całe życie ze mną kontaktu, matka mieszkała kilka km ode mnie z 4 moich sióstr z innego ojca. Wychowali mnie dziadkowie, babcia- mama matki oraz jej mąż- mój "przyszywany" dziadek. Byli to dobrzy ludzie, wymagający i nieco oschli, jednak bardzo się starali. Niestety mieli dość spory problem alkoholowy, więc nie zawsze było miło. Często nocami kłócili się do rana, używali przemocy wobec siebie, gościli znajomych do późnych godz. Wedle mnie stosował przemoc jedynie dziadek i jedynie w zasłużonych przypadkach- nigdy przez upojenie alkoholowe. Ale raczej wychowywano mnie twardą ręką, nie chwalono za wiele- by nie zapeszyć i nie szczędzono kar za np wyniki w nauce poniżej mojego poziomu, bądź nieposłuszeństwo. Mieszkałam z nimi od 2 roku życia. Moi dziadkowie posiadali różnych znajomych, jedynym mianownikiem ich było zamiłowanie do alkoholu. gdy chodziłam do przedszkola ich znajomy/sąsiad zaproponował, że w ramach wolnego czasu zabierze mnie i mojego psa na spacer, by dziadkowie mogli zająć się sobą. Chodziliśmy do lasku ok 1 km od domu. Spacery stały się regułą, z początku dla przedszkolaka znającego jedynie czarne podwórko było to fajną atrakcją. Kiedyś przechodząc obok bunkra "wujek" zaproponował byśmy go zwiedzili, spodobał mi się i mianował go naszą bazą...Wracaliśmy tam codzień. Któregoś dnia "wujek" powiedział, że nie zdążył załatwić potrzeb w domu i musi się wysiusiać, po czym zrobił to w mojej obecności. Od tamtej pory wizyty w bazie były mało przyjemne, każdy dzień był coraz odważniejszy...aż nastąpiło nieuniknione. Trwało to 1,5 roku, próbowałam bardzo bronić się przed spacerami, jednak dziadkowie nigdy nie dostrzegli problemu, wręcz usilnie wysyłali mnie na te cholerne spacery, mimo, że płakałam i prosiłam by tego nie robili. Gdy "wujek" zorientował się, że bronie się przed schadzkami powiedział, że widział jak przebiegam wprost przed samochodem na ulicy- w konsekwencji dostałam siarczyste lanie i zrozumiałam, że była to kara za opór. Powiedział, że jak nie będe chodzić na spacery wymyśli, że zrobiłam coś tak okropnego, że oddadzą mnie do domu dziecka. Uwierzyłam, już się nie opierałam. Potem przeprowadziliśmy się a kontakt z tym człowiekiem dzięka Bogu urwał się. Dorastałam walcząc z uczuciem gorszości, nieczystości, nie godności uwagi innych. Rówieśnicy utwierdzali mnie w tym przekonaniu robiąc kąśliwe uwagi, iż jestem gruba, brzydka i ubrana dodatkowo w lumpeksie, wymyślając coraz to boleśniejsze przezwiska. No i tak minęło kolejnych kilka lat. Jako młoda nastolatka nadal byłam wzgardzana przez rówieśników, ale odkryłam, że starsi koledzy mają odmienne zdanie na mój temat, więc, żeby uciec od szarej rzeczywistości i przezwisk spędzałam czas z nimi. Oczywiście było jasne co dokładnie ich interesuje, jednak nie miałam w tej kwestii niczego do stracenia, więc spotykałam się coraz to z różnymi chłopcami/mężczyznami. Nie jednokrotnie o wiele starszymi ode mnie. Okazało się, że ani nie byłam dla nich gruba- wręcz przeciwnie, ani tym bardziej brzydka. Problem polegał jedynie na tym, że nie byłam w stanie znieść ich dotyku zbyt długo. Na ogół znajomość kończyła się na jednym bliższym spotkaniu, dłuższe znajomości trwały tyle czasu ile znajomość miała charakter platoniczny. Wierząc w swoje walory wybierałam sama obiekty zainteresować, niestety nigdy trafnie. Aż poznałam innego chłopaka. Skromnego, uprzejmego, bardzo przenikliwego i inteligentnego, o cudownej zewnętrznej powłoce. Boskim uśmiechu, cudownie niebieskich oczach które świdrując mnie miałam wrażenie czytają we mnie wszystko. Oczywiście z początku zwabiła mnie jedynie powłoka, bo nigdy nikt nie spodobał mi się do tego stopnia co on, o dziwo po pierwszym spotkaniu gdzie nawet mnie nie zauważył, przy drugim wprost przeciwnie. Może dlatego, że była to dyskoteka, a on był po kilku procentach. Tego wieczoru bawiłam się tylko z nim. I choć bardzo chciał się jak najbliżej poznać, ja odmówiłam zabierając jego ręce od siebie. To była nowość. Bardzo Bałam się, że gdy głowa otrzeźwieje nie będzie już zainteresowany, ale było inaczej. Wtedy poznałam jego inne oblicze, nieśmiały, lekko zażenowany, uroczy facet. Nie wiem co mówi na ten temat nauka, ale wiedziałam, że z nikim innym nie będę chciała już być. To było 15 lat temu i stan utrzymuje się do dziś. Jako jedyny partner w bliższej relacji nie kojarzył mi się z krzywdami z dzieciństwa, wręcz przeciwnie, leczył mnie z nich, zapominałam o bólu i wstydzie, jako jedyny partner był w stanie dać mi satysfakcję ze zbliżenia- a to było dla mnie spore zdziwienie, bo nie sądziłam nigdy że zasłużę na tę łaskę. Relacja stała się bardzo bliska i wkrótce wszystko potoczyło się niezwykle szybko- zaszłam w ciążę, wyrzucono mnie z domu za, ów skutek uboczny, jego rodzina miała o mnie jak najgorsze zdanie, dodatkowo nie mieliśmy się gdzie podziać, więc pomieszkiwaliśmy u jego dalszej rodziny, aż udało się znaleźć mieszkanie. Córka urodziłą się idealna, 3 mies przed czasem, pewnie ze względu na wysiłek organizmu przy remoncie mieszkania. Ale była cała i zdrowa. Oczywiście sielanka nie mogła trwać zbyt długo, nasze rodziny pogodziły się z sytuacją, moi dziadkowie i rodzina męża oczywiście oszaleli na punkcie małej, wszyscy zaczęliśmy się dogadywać. I oczywiście musiało się spierniczyć. Mąż siłą rzeczy nie poświęcał mi tyle uwagi co kiedyś, a ja nie za dobrze to znosiłam, traciłam grunt spod nóg i panikowałam. Prowokowałam go, coraz to wyraźniejszym makijażem, czy ubraniem. Poza tym chciałam by był dumny, że ma taką żone, by się nigdy przenigdy mnie nie wstydził, Boże jaką ja byłam idiotką. Moje starania nie przyniosły zamierzonego skutku- wręcz przeciwnie zaczął być chorobliwie zazdrosny. Wszyscy byli podejrzani o kontakty ze mną. Jakbym była jakąś ulicznicą. Bywały awantury, że łóżko przesunięte, wiec pewnie kogoś gościłam itd. Pracował w systemie nocek, a to też nie pomagało. Ale bywały chwile, gdy odpuszczał i sprawiał, że byłam najszczęśliwsza na świecie, beztroskimi wygłupami, jego błyskotliwymi żartami, które w parzez tym uśmiechem rozbrajały mnie do reszty. No i znowu musiałam coś spieprzyć. Odpoczywał w łóżku taki beztroski i zrelaksowany, za chiny nie mogłam go z tego łóżka wyciągnąć, więc owinęłam jego boki kołdrą, jak moja babcia kiedyś mnie nazywając zabawe naleśnikiem. Oczywiście jak zwykle coś knocąc mówiłam szybciej niż myślałam i siedząc na nim chciałam jednocześnie powiedzieć że jest leniuchem i że robie z niego naleśnika. No i poszła bomba, z kombinacji tych słów wyszło nowatorskie sformułowanie przypominające nazwisko sąsiada. Od tamtej pory byłam winna bez dowodów. Miał tylko dylemat czy puszczam się ze starym grzybem, czy o wiele młodszym synem nastolatkiem. Nic nie pomagało, odsunął się, jedynie w dziedzinie córki jakoś się dogadywaliśmy. Obsesyjnie chciał usłyszeń "prawde" Jego Prawde. Bo moja była mało istotna, słowa nie wiele znaczyły, a nie wiem jakim ślepcem był i jest, że nie widział jak na niego patrze, z jakim namaszczeniem dotykam i jak oczy mi się rozświetlają gdy go widze. Zaczął często upijać się, wychodzić z domu wieczorami do barów z kuzynem idiotą i któregoś razu nie wrócił na noc do domu, wyszedł mówiąć że wrócą za 15 min ale nie wrócili, tel nie odpowiadał, przeczekałam całą noc czekając na niego i płacząć. Rano obdzwoniłam szpital, policje i znajomych, obeczłam całe osiedle bojąc się, że gdzieś zasłabł lub został pobity, okazało się, ze kuzynowi udało się trafić do domu o 1 w nocy. Ale nie wiedział gdzie jest mój mąż. Wróciłam do domu i czekałam. Wrócil mój skarb, w taki stanie, że pierwszy raz się go bałam, miał takie spojrzenie zimne i pełne obrzydzenia. Zwyzywał mnie wyszukanymi zwrotami, chciał uderzyć, ale powstrzymał go kuzyn, który zaczął się martwić, o jego nieobecność. Poszedł spać,a ja z jednej strony dziękowałam, że nic mu nie jest a z drugiej pękało mi serce że tak mnie potraktował. Ale gdy się obudził, był nadwyraz czuły. Kochaliśmy się na zgode. Po tyg. opowiedział mi, że tej nieobecnej nocy był w domu publicznym i mnie zdradził. Chyba nigdy nic mnie tak nie zabolało, jakby cały świat osunął mi sie spod nóg, ale za bardzo go kochałam, postanowiłam spróbować mu wybaczyć. Wiele razy podczas zbliżeń zastanawiałam się czy z nią podobnie się zachowywał czy było mu przyjemniej, katowałam się coraz to nowymi myślami, no i oczywiście jako prostytutka raczej nie miała mojej figury. Miesiącami katowałam się myślami o tym, ale nie potrafiłam przestać go kochać, dalej go potrzebowałam, panicznie potrzebowałam. Mąż przestał wychodzić, natomiast wciąż grał. Któregoś razu weszłam na czat na którym koleżanka pisała z wieloma ludzmi, atmosfera była tam beztroska, wesoła, można było pożartować bez obawy, że się kiedyś spotka osobe po drugiej stronie. Jednak z zachowaniem zasad przyzwoitości, nie było tam flirtów, wyznań czy propozycji, mój mąż nie zauważył jak byłam samotna i nieszczęśliwa, zakompleksiona- bo kilkadziesiąt kg mi zostało po ciąży, ale natychmiast zauważył, że spędzam sporo czasu przy komputerze, zainstalował jakiś program szpiegowski robiący zrzuty ekranu poczynań i mimo, że nie było tam niczego zdrożnego uznał to za kolejną zdrade. Mogłam cobie już do czoła przypiąć plakietke szmata. Jego zdrada była już mało istotna, ba ja po nowym początku, po tym jak był ze mną szczery i przyznał się do zdrady ja go tak oszukałam pisząć z mężczyznami w sieci. To nic, że kobiety też tam były. I tak się ślizgaliśmy we wzajemnych wyrzutach latami, jedynie córka nas łączyła, bo oboje zrobilibyśmy dla niej wszystko. I w tym temacie, jako osoba wychowana w skrajnie ubogich warunkach poszłam do pracy. Zaczęłam od najniższeg szczebla, sprzątania, 8 godzinnej pracy, a skończyłam po 11 latach pracy tam w księgowości jako jedna z najbardziej zaufanych osób w firmie. Praca nie była łatwa, szefowa była zimną samolubną i zaburzoną osobą traktującą nas jak niewolników. Nikt nie miał prawa wyjść o czasie do domu, bo w przeciwnym razie miało ny to konsekwencje finansowe. I tu przyszedł kolejny gwóźdź do trumny, w pracy naciskano by siedzieć i pracować jak najwięcej w ogromnej presji, a w domu słyszałam wciąż wyrzuty, że pewnie wracam późno bo chodzę na schadzki. Córka bardzo też się odsunęła ode mnie. Chcąc odkupić swoją nieobecność zaczęłam robić drogie zakupy, żyć ponad stan. Jedna karta kredytowa, druga, córka rozwinęła swoją pasje życiową- jazde konno- drogie hobby, ale za nic nie chciałam, by musiała z niego rezygnować, więc po cichu zadłużałam się dalej w tajemnicy przed mężem, podczas jednego z większych kryzysów gdy się wyprowadził, kupiłam bardzo drogi komputer gamingowy, będąc przekonana, że może bycie ze mną nie ma wielkiej wartości, a moja miłość znaczy tyle co papier toaletowy, więc może sprzęt go zatrzyma. Pomyślałam, że niech już sobie gra...byle przy mnie. Tak przetrwaliśmy następny kryzys, w pracy było coraz ciężej, ogromna presja spoczywała na mnie której nie byłam w stanie udźwignąć dalej, nadmiar obowiązków którym można byłoby obdarzyć troje pracowników, w domu obojętność ze strony bliskich. Byłam między młotem a kowadłem, nie mogłam rzucić pracy ze względu na tajemne zadłużenia i nie byłam w stanie znieść sytuacji w pracy i w domu, chciałam zniknąć, podcięłam sobie żyły, ale mało skutecznie, mąż zatamował krwawienie, potem jeszcze kilka razy, ale nie działało, było mi wszystko obojętne, utwierdzałam się w przekonaniu że moim bliskim będzie lepiej beze mnie, bo nikt nie będzie musiał spłacać moich długów a w pracy po prostu zniknie jeden nie istotny niewolnik zażyłam tabletki nasenne, ale niestety mąż znów mnie przejrzał i zmusił do zwymiotowania wszystkiego. Takich prób było kilka. Aż się pewnego razu przestraszyłam swoimi poczynaniami Postanowiłam zaryzykować i to przerwać. Poszłam złożyć wypowiedzenie, w ostateczności poszłam na zwolnienie lekarskie od psychiatry. Postanowiłam przyznać się mężowi do długów, bo i tak nie było sensu udawać, że bank dzwoni bo spóźniam się kilka dni z ratą. Jak głupia liczyłam, że szczerość zaowocuje, a poszło w drugą stronę. I tu niespodzianka jesteśmy nadal razem. Niby, choć oficjalnie informowana jestem co drugi dzień, że nie mam się do tego stanu przywiązywać. Ja aktualnie biorę psychotropy i tabletki wyciszające od psychiatry, mąż jednego dnia jest czuły i opiekuńczy, innego zimny i oschły. Ja siedząc w domu godzinami obserwuje jego mimike twarzy, gest, analizuje panicznie broniąc się przed odejściem jego. Nie ze względu na finanse, a ze względu na to co czuje od pierwszego momentu gdy mu zaufałam. Co mam robić, od czego zacząć, jestem strzępem człowieka, nie ma kłótni żebym w ataku paniki nie traciła przytomności, właścieiw to już nawet kłótni do tego nie potzrebuje. Wystarczy, że spanikuje, bo np. mąż krzywo na mnie spojrzy. Nie jestem w stanie wynagrodzić mu tego jak go pominęłam w decyzjach finansowych, ani w 5 min naprawić sytuacji, to również dobija. Nie wiem co mam dalej robić, jakie kroki podjąć by wyjść z ataków paniki, utrat przytomności i chyba chorobliwej obsesji, bo nic mnie tak nie popycha do chęci odejścia z tego świata jak myśl o utracie męża. Bo matką wtedy też nie będe potrafiła być, a córka balastu nie potrzebuje. Pomóżcie prosze
  18. Witam, Mam olbrzymi problem z kłamstwem. Jęstem kłamcą praktycznie od dziecka. Moja rodzina o tym wie chodź dalej mi ufa, a ja wciąż ich okłamuje. Straciłem już troje przyjaciół przez swoje kłamstwa. Jednak ja nie moge przestać, nie mam kontroli nad tym. Mimo że staram się sobie mówić że juz nie będe, to i tak kogoś okłamie. Najgorsze że czasem sam zaczynam wierzyć w własne kłamstwa. Jakieś błache kłamstewka bym jeszcze przebolał, bo każdy troche kłamie. Jednak czasem posuwam się tak daleko że potrafie tworzyć dowody na swoje kłamstwa. Chciałbym jakoś z tym walczyć, wyleczyć się z tego. Nie wiem jednak jak, gdzie zacząć i od czego. Nawet nie mam kogo o pomoc poprosić bo to wiązało by się z wyjsciem na jaw moich kłamstw. Co robić? Czy mam szanse sam się z tym uporać?
  19. Witam, mój chłopak ma 20 lat, trzy lata temu przeprowadził się ze swojego ojczystego kraju i zamieszkał z wujkiem. Niestety wujek przez rok, codziennie stosował wobec niego przemoc psychiczną. Mój chłopak wyprowadził się od niego do innego miasta ale po tym wydarzeniu uległ zmianie; nie jest wstanie odczuwać emocji (miłość), przyjemności, łatwo ulega złości, unika miejsc związanych z jego wujkiem, nienawidzi rzeczy związanych z krajem, w którym przebywa, bardzo szybko zmienia zdanie, przeinacza fakty; mówi że nie powiedział czegoś co miało miejsce, ma koszmary nocne, częste spadki nastroju, występują u niego myśli samobójcze, chce pozostać całkowicie sam oraz mówi o zabijaniu ludzi dla przyjemności. Obawiam się, że może mieć PTSD oraz depresję. Problemem jest, że on nie chce nic słyszeć o żadnej terapii oraz lekarzu, uważa to za słabość a on nie chce i nie może być słaby. Czy istnieje jakiś sposób aby przekonać go do pójścia do lekarza oraz terapii? Bardzo, proszę o pomoc.
  20. Witam Stało się! mamy pandemię choroby nieuleczalnej - koronawirusa. Czuję ogromny strach przed śmiercią. Może nie zabije mnie sam koronawirus ale ogromny chaos na świecie który skończy się m. in. kanibalizmem. Na prawdę boję się, pomóżcie!
  21. Witam. Jest to moj pierwszy wpis na forum. Jestem 21-letnia kobieta,ktora mozna powiedziec,boryka sie troche z problemami z przeszlosci. Zaczelam to zauwazac po pandemii. Mialam taki okres (ze wzgledu na zaistniala sytuacje),ze czesto siedzialam w domu i lapaly mnie stany depresyjne,ktorych kiedys doswiadczalam. W okresie dawnego gimnazjum uczeszczalam na psychoterapie ze wzgledu na kryzys adolescencji (mialam skrajne wahania nastrojow,ktore utrudnialy mi funkcjonowanie,leczylam sie z tego powodu rowniez farmakologicznie). Zdarzylo mi sie pojsc na wizyte calkiem niedawno,prawdopodobnie byl to miesiac listopad. Dowiedzialam sie,ze okres,ktorego doswiadczalam w gimnazjum moze miec nawrot w przyszlosci,i jak sie okazalo,bylo to wlasnie to. Jednak pozniej nie przeszkadzalo mi to w jakis konkretny sposob. Czulam najczesciej zwyczajnie obnizony nastroj. Jednak dowiedzialam sie jeszcze,ze moim problemem jest strach przed skrajnymi emocjami,wyrazaniem ich i blokowanie ich z powodu lęku. Utrudnia mi to troche zycie codziennie z tego wzgledu,ze nie zawsze radze sobie w relacjach miedzyludzkich. Kiedy zalezy mi na kims w glebszy sposob jest mi ciezko to wyrazic i najczesciej poddaje sie na tym etapie,kiedy wiem,ze byc moze moje uczucia prowadza do tzw. wyzszych emocji. Przez to,ze nie mowie na biezaco o swoich uczuciach wprost,przez to,ze nie probuje nic z tym zrobic,potem gromadza sie we mnie te emocje i odreagowuje np. placzem albo wypowiadaniem sie we wredny sposob wobec tej osoby (zalezy jeszcze od sytuacji,ale generalnie chodzi o sam fakt,ze wychodza one ze mnie w skrajny sposob,ktorego zawsze sie obawiam). A wszystko to jest wynikiem mojej nieumiejetnosci doprowadzania czegos do konca i zbyt szybkiego poddawania sie w swoich czynach. Mam problem rowniez z brakiem umiejetnosci oceny sytuacji. Zawsze podchodze do nich pesymistycznie. Wydaje mi sie,ze cos toczy sie w jakis sposob,a ja i tak staram sie w to nie wierzyc,zeby za bardzo sie w to nie wciagnac. Choc raczej nie powinno byc to niczym zlym. Mysle,ze wszystko to co ujelam w tym skrocie,bo wiadomo,ze ciezko jest opowiedziec cale zycie,wynika z mojej trudnej szkolnej przeszlosci,z tzw. bullyingu innych rowniesnikow wobec mojej osoby. Najbardziej odczulam to w czasach gimnazjalnych i nie ukrywam,ze pozostawilo to uraz na mojej psychice. Przed pandemia sądziłam,ze przeszlosc zostawilam za soba,jednak ostatnio widze,ze tak do konca nie jest. Podczas gdy te skrajne emocje wychodza ze mnie w sposob,o ktorym napisalam wyzej,czuje sie najgorszym czlowiekiem jaki istnieje na Ziemi,i choc moi znajomi w dalszym ciagu ze mna rozmawiaja i chca tego kontaktu,to ja i tak czuje sie podle i jest mi zwyczajnie glupio z powodu mojego zachowania. Lapia mnie rowniez duze wyrzuty sumienia. Ostatnio rowniez doswiadczylam takiej sytuacji i mam przez to ochote zapasc sie pod ziemie albo "wylaczyc sie" z zycia,na zasadzie jakiejs przerwy w braniu udzialu w nim. Nie zawsze,ale czesto jest tak,ze te emocje schodza ze mnie w polaczeniu z alkoholem,poniewaz chociazby niedawna sytuacja wlasnie tak wygladala. Zalezy to tez od osob,z ktorymi spedzam czas,czy mam z nimi jakies niewyjasnione sprawy lub inne sytuacje,ktore kumuluja moje emocje.
  22. Mam 47 lat i czuję coraz mnie zadowolenia, ze wszystkiego. Mam wrażenie, że nie ma juz nic przede mną. Najlepsze lata życia zmarnowałam. Dużo zrobiłam ale nie czuje satysfakcji. Jestem wykształcona, gram na pianinie, mam pracę, rodzinę, koty, prawo jazdy kat. C i jakoś mało co mnie zadowala. Nie czuję żadnej ekscytacji, większość czasu jestem niezadowolona. Nie wiem co mama jeszcze napisać. Na dodatek chciałabym być szczuplejsza a obżeram się jakby to był mój ostatni posiłek. Chciałabym skorzystać z poradni ale proszę o radę kogo wybrać. Moje problemy: choroby, zdrada małżonka, samotność, niekontrolowane obżarstwo, rozwód rodziców, aspołeczność, oziębłość (mąż tak uważa), brak przyjaciół, i jeszcze wiele by można tu dodaćw
  23. Jestem 24 letnią peacującą dziewczyną. Mieszkałam 6 lat za granicą I tam studiowałam. Od trzech lat myślałam aby wrócić do Polski w końcu się na to zdecydowałam. Cały czas nachodzą mnie myśli aby wrócić , następnie jestem pewna tej decyzji a potem nagle zmieniam zdanie. To samo mam jeśli chidzi o zostanie w Polsce, jestem pewna , że chce zostać I potem znowu zmieniam zdanie-i tak w kółko. Wiem, że mogłabym robić magistra za granicą ale w Polsce mam dość dobrą pracę której bym nie miała będąc za granicą. Zmieniam w kółko zdanie już od pół roku. Chciałabym się z kimś związać na stałe ale to nie możliwe ponieważ nie jestem zdecydowana. Kompletnie nie wiem co robić. Z czeg
  24. Mam 25lat i jestem kobietą .Od miesiąca czasu nie pracuje ponieważ miałam źle relacje z szefową (gnębiła mnie).Niedawno skończyłam szkole .Planuje przeprowadzić się do Warszawy.Ale szczerze mówiąc boję się tego, jestem z małej miejscowości .W mojej okolicy nie ma pracy ,panuje bezrobocie .Chce wynająć pokój i szukać pracy w Warszawie.Czekam na odpowiedź w sprawie mieszkania.Mam odłożone pieniądze żeby przeżyć że 2 miesiące nie majac źródła dochodu.Bylam w piątek w Warszawie . Przeraziło mnie to miasto , czułam się zagubiona .Nie znalazłam mieszkania które miałam wynająć .I wróciłam z podkulonym ogonem.Ale na szczęście wróciłam z dzielnicy do centrum na autobus z jedną przesiadka .Wiem ze w mojej miejscowości nie znajdę pracy , w innej też jest mało .Nie mogę iść na taśmę bo mam problem z kręgosłupem.Co ja mam robić ?Jak byłam nastolatką to mieszkam w bursie ,znalazłam mieszkanie do wynajęcia z koleżankami , później jak pracował też wynajęłam mieszkanie bez niczyjej pomocy.W moim rodzinnym domu nie mogę mieszkać że względu na przemoc psychiczna i alkohol
  25. Witam, odkryłem ostatnio romans mojej połówki - narzeczonej i niby tylko skończyło się na rozmowach i zdjęciach. Ciężko to zweryfikować i nawet chciałbym w to wierzyć ale po co się tym głowić jak już same te wiadomości są obrzydliwe. Najgorsze jest to że mamy dziecko i do miesiąca mieliśmy wziąć ślub. Wolałbym opisać całą sytuację w prywatnych wiadomościach z psychologiem niż wyrzucać to w tym miejscu. Sytuacja jest na tyle wyjątkowa, że obawiam się o możliwość połączenia tej sprawy bezpośrednio z nami. Zależy mi na rozmowie jak najszybciej muszę oczyścić sobie myśli z emocji i podjąć decyzję, a jest strasznie ciężko ze względu na dziecko. A muszę też pracować, a samo myślenie o tym przyprawia mnie dosłownie o mdłości i paraliżuje nie wspominając o huśtawkach nastroju i kotłującej się złości.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.