Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'inne'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 21 wyników

  1. Jestem 18letnią dziewczyną po bardzo trudnym dzieciństwie. Jakby tego było mało, niedawno chłopak, w którym byłam zakochana bardzo mnie wykorzystał. Po wielu nadziejach, które mi dawał i niewinnych pocałunkach doszło do nieco bardziej intymnego zbliżenia.. straciłam z nim dziewictwo. Wszystko fajnie gdyby nie fakt, że od razu pochwalił się wszystkim znajomym. Na drugi dzień, gdy wyszła z tego mała aferka i parę osób miało do niego żal, on potraktował mnie jak śmiecia... wszystkim swoim znajomym nagadał na mnie strasznych bzdur. Zwyzywał mnie od najgorszych. Powiedział, że dla niego to nie miało żadnego znaczenia. Zabawił się mną i moimi uczuciami. Odbiło się to na mojej psychice bardzo. Od tamtego momentu mam sen, który się powtarza. Śni mi się gwałt. Obecnie udaje, że mnie nie zna, a kontakt z wieloma osobami mi się posypał. Od tamtej pory mam jeszcze niższą samoocenę niż do tej pory, a już i tak była bardzo niska. Boje się relacji z ludźmi. Czuję ciągle ogromny smutek i strach przed tym co będzie. Odpycham od siebie ludzi. Nie mam na nic ochoty. Czuję się jak "szmata". Bo tak mnie potraktował. Zastanawiam się ile jestem warta, kim ja w ogóle jestem, że on potraktował jak gówno to co mu dałam. A dałam mu wszystko co dla mnie najważniejsze.. to co zostawiłam dla kogoś wyjątkowego. Dałam to osobie, która była dla mnie najwspanialsza. A zniszczył mnie i moją psychikę. Nie umiem tego inaczej pisemnie wytłumaczyć...
  2. psycholog Rafał Olszak

    Porada psychologiczna przez e-mail

    Idąc z duchem czasu i wychodząc naprzeciw Państwa oczekiwaniom uruchomiłem nową usługę. Jest to porada psychologiczna przez e-mail: https://ocalsiebie.pl/porada-psychologiczna-email/ Masz kłopot w życiu osobistym, problem obyczajowy lub ściśle psychologiczny? Chcesz wiedzieć, co możesz zrobić żeby sobie pomóc i dowiedzieć się jakie są potencjalne rozwiązania? Zapytaj psychologa przez e-mail!
  3. annony123

    Autobiografia?

    Mam 21 lat, jestem płci męskiej. Moje imię nie jest ważne, bardziej istotne są moje pytania, na których chciałbym się skupić. Od jakiegoś czasu (2 lata?) stopniowo pogłębiam się w depresji, chyba zaczęło się od zbyt dużego czasu spędzania samemu ze sobą, chociaż to nie istotne. Ból mnie definiuje, nie jest mi obcy - dziwny cytat, no cóż taki mi wyszedł. Często myślę o samobójstwie, oraz o tym jakby to nie było, gdyby tak zniknąć z tego świata - otóż tutaj pojawia się moja hipokryzja, iż nie wiem, czy rzeczywiście chciałbym odejść. Bardzo łatwo ulegam czyjejś opinii, co ma swoje mocne konsekwencje na mojej osobie - mocno to przeżywam, przemyślenia nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Mam dość specyficzny charakter/opinię na różne tematy, inna sprawa jest taka, że jestem dość mocno samotny (nawet bardzo) chociaż skryty i zamknięty w sobie - ot druga hipokryzja, przechodząc przez ulicę staram się unikać kontaktów wzrokowych, nie lubię rozmawiać z ludźmi, źle się czuję (czasem jest mi duszno - w małych miejscach z dużą ilością osób). Nie jestem brzydki, tak twierdzę, chociaż mam bardzo niską samoocenę, nie potrafię tego zmienić + jestem studentem, wszystko muszę planować z góry, inaczej nie mogę nic załatwić. W skali pesymizmu mogę siebie zdefiniować na skalę [9,5/10], nie potrafię tego zmienić, taki jestem, swój ból oraz zwątpienia ukrywam we wnętrzu, tak więc ciężko stwierdzić, że cokolwiek mi dolega - tj. gdyby ze mną porozmawiać sprawiam wrażenie inteligentnej, bardzo manipulującej zwykłej osoby, nie rozmawiam o sobie, unikam jakichkolwiek tematów na tematy osobiste - nawet tych w gronie "znajomych", gdy są mi zadawane pytania o mnie po prostu unikam tematu i go zmieniam. Co do tego, że jestem samotny - to prawda, bardzo mocno mnie dobija; mój pesymizm mówi mi, że nie ma osoby, której mógłbym zaufać i się zwierzać, wspólnie polegać na niej - chociaż w głębi wiem, że tego bardzo potrzebuję - tak więc nie staram się o to, kompletnie unikam jakichkolwiek relacji, dlaczego? - NIE WIEM. Tutaj zaczyna się mój tragizm oraz hipokryzja. To samo z tym, że nie wiem co robić ze swoim życiem - naprawdę. Chciałbym skończyć ze wszystkim - po prostu odejść, ale z innej strony wiem, że dużo tracę i mały głosik mówi mi, zaczekaj - NA CO? Nie chcę już dłużej czekać, jestem świadomy tego co się ze mną dzieje, ten mały głos mówi mi - zmień się, chociaż moje myśli i umysł mówią - jestem zmęczony, czas to zakończyć. Mógłbym o opowiadać o sobie jeszcze dłużej, chociaż to temat raczej na relację online - no cóż terapeuci za pomoc pragną 100 zł, irl jest też podobnie - na co bym się nie odważył. Tutaj sendo sprawy - jakieś propozycje? Nie chcę żadnych monologów, zwykłych marnych odpowiedzi - na pewno zdań w stylu; natychmiast spotkaj się z psychiatrą, "to zaburzenie: xyz, musisz to leczyć", ZAPRASZAM NA PRYWATNĄ ROZMOWĘ 100 ZŁ/20 MINUT, czy coś w ten deseń, mam nadzieję, że rozumiesz aluzję, którą pragnę przekazać. To jest mój jedyny tego typu post, nie wiem czy będzie ich więcej, nie wiem co będzie dalej. Nie wiem w czym głównie tkwi problem we mnie (tak jak w/w to nie są wszystkie problemy, z którymi walczę sam ze sobą - chociaż tak, to jest problem WE MNIE, cóż za ironia, never mind), gdyby ktoś był bardziej zainteresowany moim przypadkiem i chciałby dowiedzieć się coś więcej proszę o jakieś pytania, jestem zmęczony opisywaniem siebie rozpamiętywania wszystkiego (zmęczony jest dosyć dużym kolokwializmem, ale pozwolę sobie go użyć). Wstydzę się swojej osoby i rozpisywania się o sobie, dziwne, że zdecydowałem się na to, tak czy siak - pomyślałem, że potrzebuję pomocy. To chyba tyle, nie czytam tego co rozpisałem, wszystko jest tak jak jest, nawet jeżeli nie jest spójne logicznie. Jeżeli są tutaj jacyś terapeuci to liczę na chociaż odrobinę wysiłku i napisana więcej niż trzech zdań z czego większość to NATYCHMIAST UDAJ SIĘ DO LEKARZA. Nie wiem jakich odpowiedzi oczekuję (meh, nawet nie wiem dlaczego to piszę), zdam się na to co przeczytam w odpowiedziach, jeżeli nie przeczytam nic - no cóż, rozczarowanie nic nowego. Tak więc to kawałek o mnie, chociaż wszystko co chciałbym o sobie powiedzieć zajęłoby dużo więcej stron. To tyle, życzę miłego dnia. Pozdrawiam?
  4. Część, Mam 19 lat i duży problem dlatego tutaj się pojawiałam. Moim problemem jest to, że jestem nieszczerą, zakłamaną manipulantką. Chciałam się zmienić, ale nie udało mi się. Przez to tracę osoby, które kocham. W domu miałam nieciekawą sytuację rodzinną, ojciec alkoholik i mama która nie potrafi od niego odejść. W domu ciągle były jakieś kłótnie, wrzaski, rodzice bili mnie i mojego brata. Później ojciec wyjechał do Niemiec i od dawna tam pracuje. Teraz, kiedy znalazłam idealnego partnera wszystko psuję, najpierw z jakiejś chorej potrzeby miłości zdradziłam go i ciągnęłam to przez jakiś czas a później kłóciłam się z nim o głupoty i wmawiałam mu, że to jego wina, ale najgorsze jest to, że nie robiłam tego celowo, po prostu to się działo, a ja nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy. Sama już nie wiem co mogę zrobić i bardzo potrzebuję pomocy, a nie stać mnie na wizyty u specjalisty a na moim partnerze bardzo mi zależy i chcę go odzyskać...
  5. psycholog Rafał Olszak

    Książka Refleksje mężczyzny

    Co to jest równoprawne partnerstwo? Czego tak naprawdę pragną kobiety? Jak powstają udane, trwałe związki? Co robić, aby zapobiec zdradzie? Dowiedz się ze zbioru refleksji mężczyzny, psychoterapeuty par i osób indywidualnych. „Wydaj książkę – mówili raz, drugi, trzeci czytelnicy mojego bloga Refleksje mężczyzny, a także klienci oraz przyjaciele i znajomi. W porządku – w końcu stwierdziłem. Minęło trochę czasu i oto jest. Przedstawiam zbiór rozmaitych przemyśleń o relacjach, a zwłaszcza o miłosnych związkach. Można powiedzieć, że refleksje nasuwały się same w trakcie pracy jako terapeuta par, małżeństw i osób indywidualnych. Staram się bez faworyzowania którejkolwiek płci, rzetelnie i w sposób pożyteczny dla Czytelnika sygnalizować różne ważne kwestie. Wzięcie tych spraw pod uwagę może ułatwiać tworzenie i rozwijanie satysfakcjonujących związków.” – Rafał Olszak Książka ma poręczny format B5, 184 strony, jest bogato ilustrowana obrazami w czerni i bieli. Książkę można kupić m.in. w tym miejscu w ramach sprzedaży wysyłkowej.
  6. Witam, czy wśród członków grupy jest ktoś, kto pracuje jako psycholog policyjny? Potrzebuję zadać kilka pytań do pracy na studia. Za wszelką pomoc serdecznie dziękuję :)
  7. Witam.Mam 27 lat. Od pewnego czasu mam problem z zasypianiem denerwują mnie dźwięki takie jak chrapanie ,dźwięk samochodu,szum w kaloryferze. Do tego stopnia że zaczął mi przeszkadzac oddech u partnera A nawet jak poruszy noga lub reka. Potrafię zerwać się w nocy jak usłyszę jakiś glosniejszy hałas np kichanie. Objawami tego jest niepokój w klatce piersiowej ,takie wibracje,ściskanie czasem bije mi szybciej serce. Takie hałasy są nieuniknione bo to życie codzienne A ja boję się że w końcu dostanie zawału. W dzień proszę żeby inni mówili do mnie prawie szeptem. Mam wrażenie ciągłego napięcia w klatkę piersiowej. Zatyczki w uszach nie pomagają tabletki na sen i uspokojenie mają chwilowe działanie. Proszę o porade
  8. Jestem studentką w wieku 21 lat. Mam problem, od dłużssego czasu mam w sobie myśl że jak czegoś nie soełnie to nie ms po co dalej żyć, icoraz więcej się obawiam, że mogłabym coś sobie zrobić gdybym nie spełniła moich celów w tym schunięcia do określonej wagi do początku 2019 roku. Mam też trudność w układaniu myśli, wątków i działań żeby były z sobą zgodne. Mam mroczny obraz świata, ale chciałabym się dowiedzieć czy takie myśli mogą wpływać na ogólne moje zdrowie ?
  9. [Zbyt długa wypowiedź] Witam. Jestem dwudziestoletnim studentem, mającym zamiar pracować z ludźmi w przyszłości. Nad ich rozwojem. Poniżej wyjaśnię dlaczego o tym wspomniałem w pierwszym zdaniu. Mój problem polega na tym, że nie wiem do końca czym jest i tutaj prosiłbym o pomoc. Powiem to, co sam uznaje za ważne, kiedy kogoś oceniam. Najkrócej i najtreściwiej jak potrafię. Z góry przepraszam za długość wypowiedzi i dziękuję za poświęcony czas. Moje problemy zaczęły się w podstawówce- drobne kradzieże, skłócanie ludzi, rozstawianie po kątach, bójki, ogólny bunt przeciw światu. Przyczyna tego nie była w domu. (Rodzice nie są po rozwodzie, zarabiają jak ludzie za granicą, są wierzący, podarowali mi ciepło, miłość, to, czego w danym momencie potrzebowałem, poświęcali dużo uwagi). Myślę że raczej we mnie. W gimnazjum zaczęły się schody. Nie chce się rozpisywać na ten temat, tekst już teraz jest wystarczająco długi. Stanąłem po stronie słabszej osoby, przeszło to w mobbing, skończyłem w szpitalu po próbie samobójczej. Wyszedłem z ,,zaburzenia psychotyczne", które już w liceum zamieniono w zaburzenia schizotypowe. Wiem co to jest i jak działa. Leki nigdy nie pomagały na wszystko. Jeśli pozbywały się jednej rzeczy, to zawsze nasilała się druga, dlatego w pewnym momencie mój psychiatra załamał ręce i zastanawiał się ze mną nad pomocą duchową. (Jestem ateistą, wierzę że nic nie ma) Ale nie o tym, wciąż nie o tym... Uznałem że to może się po prostu przydać. Wszystkie te problemy zniknęły kilka miesięcy temu, tak nagle, a ja zacząłem zastanawiać nad tym, dlaczego mój każdy związek kończy się katastrofą i słowami skierowanymi do mnie- ,,jesteś psychopatą". Wytykałem partnerkom brak wiedzy, bo gdybym nim był, to nie odczuwałbym ani emocji, ani wyrzutów i tak dalej... A miałem je. Przecież pamiętam. Przyszedł taki czas w moim życiu, że począłem naprawdę sporo o tym czytać, myśleć... O to mi właśnie chodzi. Mam obsesje na punkcie ludzi. I nie chodzi o to że ich potrzebuje. Raczej potrzebuje tego co mogą mi dać, co mogę z nimi zrobić, co mogę o nich wiedzieć. Jestem manipulatorem. Doskonałym, perfekcyjnym, z stwierdzoną inteligencją wysoką, co z pewnością ma jakiś wpływ na moje sukcesy. Zdobywam kiedy chce, kogo chce, nie ma takiej osoby, która by mi nie uległa, a zmienianie, sterowanie partnerem/partnerką sprawia mi ogromną przyjemność. Zaczyna się miło, kończy na problemach psychicznych u towarzysza, któremu nie raz po prostu odechciewa się żyć. Czy jestem z tego dumny? I tak i nie. Zależy od tego jaką maskę akurat mam na sobie. Uważam ludzi za... no, nie wypada tu nikogo obrażać. Żadnemu nie udało się zobaczyć mojej prawdziwej osobowości, charakteru. Żaden nie przewidział mojego ruchu, nawet jeśli próbował, nie sam. Kończył na przegranej pozycji, by ostatecznie wrócić i przeprosić. Z czystego strachu, ciekawości czy zauroczenia ,,silną jednostką". Lubie swoją widownie, mimo iż jest po prostu głupia. Zawsze widzi to, co chce jej pokazać, by osiągnąć swój zamierzony cel. Wiem jak działam, wiem co jest objawem a co nie, wiem jak inni działają. Kiedy, gdzie, po co, co nimi kieruje. Znam schematy. Skutki danych sytuacji, wypowiedzianych słów, gestów. (Roku temu wykształciło się we mnie nawet coś podobnego do kolejnej choroby- wystarczy że spojrzę na drugiego człowieka, jego twarz, posturę, ubrania, oczy... I wiem kim jest, z czym ma problem, co go boli, na co cierpi. Wyglądało to dla jak kolejny objaw, dopóki nie zacząłem tego sprawdzać. Obcy ludzie dla zabawy wysyłali mi zdjęcia. Co się okazywało, nigdy nie myliłem się z ,,powierzchowną" diagnozą. Nie było mowy o żadnej pomyłce. Nie rozwiązałem jeszcze tej ,,zagadki" po dziś dzień, to pewnie doświadczenie wyniesione z obserwacji). Dzięki temu wiem do kogo mogę podejść. Kto jest słaby, kto potrzebuje wsparcia, czaru. Przyjaciela. Nie, nie mam zawyżonej samooceny. ^To jest jedyna rzecz na której się znam. Jedyna rzecz, która mi się przydaje i jedyny talent, którego nikt u mnie nie przebił swoim poziomem. Innych nie mam. Nie powinienem się ujawniać. To oczywiste. Powinienem udawać teraz dobrego człowieka, szukającego pomocy. Tyle że na tym to chyba polega. Na szczerości. Nasuwa się pytanie- więc czego chcesz, potrzebujesz? Jakiego rodzaju pomocy? Dokształcanie takiej osoby jak ty w temacie ludzi... Wiem co mi może być, ale potrzebuje chłodnej opinii. Widzę wiele u innych, ale sam u siebie nie do końca. Nie wiem dlaczego to tak działa... Może dlatego że bez przerwy wszystkich okłamuje, nawet siebie, bo tego akurat w danym momencie potrzebuje. Wiadomo że diagnoza nie będzie ,,pewna", bo to w końcu internet, ale same wskazówki specjalistów są na mnie na wagę złota. Po co chce to wiedzieć? Szczerze. Zastanawiam się, czy poza tym co sam widzę, jest coś co da się wyleczyć w jakikolwiek sposób, by zapobiec... ...postępującej apatii, bo wyrzuty sumienia i jakikolwiek wstyd, poszanowanie dla prawa i innych ludzi już straciłem. Żyje jak pasożyt. Zastanawiam się czy to ma po prostu... sens. Nie żeby mnie to obchodziło co ktoś poczuje, pomyśli, myślę o sobie. A to wciąż się nasila. Nic nie mogę zrobić. Na chwilę obecną jestem pusty. Dowiaduje się o śmierci, ciężkiej chorobie, utracie czegokolwiek- nie reaguje w żaden sposób. Bywa. Nic nie robi na mnie wrażenia, po prostu nie ma takiej sytuacji. Miewam słabsze dni. Czuje wówczas taką nienawiść, gniew, zdenerwowanie, że mam ochotę kogoś... ale to szybko mija, pojawia się zimna kalkulacja i znowu jestem tylko robotem, jak to mówi znajoma- jedyna, z (naiwnym w moim wypadku) kompleksem mesjasza. Po sześciu latach powiedziałem jej kim jestem. Jest z całą pewnością masochistką. Czy to ustanie? Może ustać? Być przejściowe, jak inne choroby? Nigdy nie znalazłem nigdzie odpowiedzi na takie pytania... Czy mogę sobie to przypomnieć, jak to się czuło. Jak mam karcić samego siebie za to, co lubię robić. Zwyczajnie nie chce z tego zrezygnować, ale wiedza się przyda, może później. <- Czy ma to w ogóle jakiś sens, czy znowu siebie, kogoś oszukuje, by coś osiągnąć. Czy związek z taką osobą jak ja w ogóle będzie miał jakąkolwiek rację bytu, czy jest możliwy. <-To na przykład chciałaby wiedzieć moja masochistka. Nie chce jej głupiej nadziei, a mogę w każdym momencie od siebie odsunąć. Kilka lat temu, kiedy jeszcze miałem emocje, próbowała mi pomóc. Mam do niej jakiś szacunek, sentyment. Praca z ludźmi... Raczej nie powinienem zostać do niej dopuszczony, z czego sobie zdaje sprawę. (Przynajmniej tej opartej na zaufaniu). Dlatego zastanawiam się, czy nie zrezygnować, czy nie spróbować ,,przestać", ale do tego jest mi w jakimś stopniu potrzebna wiedza... Bo nikogo poza specjalistami w tym temacie i sobą nie słucham. Zmieniam się jeśli chce i tego potrzebuje, nikt i nic mnie do tego nie przekona, nie zmusi. Sam muszę do tego dojść, bo na terapii bym po prostu kłamał, by sprawdzić... jak wiele potrafię. Dawniej tak robiłem. A czasami chce się zmienić, sam dla siebie. Przynajmniej próbuje. Niektóre maski noszę częściej niż inne. *Zabawna część tego wszystkiego, po nawiązaniu do pracy- przekonuje do siebie słabych ludzi poprzez udzielanie im pomocy. Myślą że jestem dobry, że rzeczywiście pomagam, jestem kimś innym niż wszyscy... a ja jedynie zdobywam zaufanie, poznaje mocne i słabe strony, co przydaje mi się później, już do przeciwieństwa pomocy. Częściowo im niecelowo pomagam, a częściowo niszczę. Sam nie wiem co o tym myśleć. Prosiłbym chociaż o rzucenie mi jakichkolwiek ,,haseł" czy też fraz, nad którymi powinienem się zastanowić, o których powinienem poczytać, pomyśleć, żeby lepiej to wszystko zrozumieć, może coś zmienić. Nie wymagam, proszę z drugiej strony o brak poczucia że ,,należy/wypada coś napisać", okazywać mi szacunek, bo wiem jak zazwyczaj patrzy się na taką osobę jak ja. Z góry dziękuję i ponownie bardzo przepraszam za długość wypowiedzi. Kłania się tutaj moja nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, ale przynajmniej nie jest to ponad setny temat nawiązujący do depresji, prawda? Pozdrawiam!
  10. psycholog Rafał Olszak

    Wszyscy mamy swoje demony

    Dzięki psychologii wiadomo, że wszyscy mamy swoje demony. Jedna osoba jest naiwna i spolegliwa oraz nadmiernie zależna, inna jest płytka oraz próżna i narcystyczna więc ocenia jedynie po wyglądzie i statusie, kolejna posiada jakieś wstydliwe tajemnice, ktoś inny ma nietypowe fetysze lub rzadkie preferencje, kogoś innego dręczą nałogi, ewentualnie ktoś stara się ukrywać trudności psychologiczne, które są pospolitsze, niż się powszechnie uważa. Wszyscy mamy swoje demony, bo to ludzkie. Sztuką jest stawianie im czoła, trzymanie ich na wodzy i radzenie sobie z nimi. Skomentuj, polub lub udostępnij na Facebook. CIEKAWOSTKA: Internetowa poradnia psychologiczna Ocal Siebie oferuje darmowe porady przez forum psychologiczne oraz odpłatne konsultacje przez Skype.
  11. Witam Piszę z takim problemem. W lipcu mąż poznał inną kobietę, Pod koniec sierpnia wyprowadził się do niej. Mamy dwójkę dzieci, 4,5 letnie bliźniaki. Dzieciom na początku nie mówiliśmy o wyprowadzce męża. Myślały że tata jeździ dużo do pracy (mąż miał często prace wyjazdowe). Pod koniec września powiedzieliśmy dzieciom że tata się wyprowadził, że tak się czasami zdarza, że rodzice się często kłócą i nie mogą już razem mieszkać. Że mama i tata cały czas je bardzo kochają. Ustaliliśmy, że mąż będzie spędzał czas z dziećmi w każdy wtorek i czwartek (tj. odbiera je z przedszkola i przyjeżdża do mnie ) oraz co drugi weekend. Spotkania odbywają się w miejscu zamieszkania dzieci (i moim). Mąż od początku nalegał, że chce zabierać dzieci do siebie i że to jest nienormalne że musi tu przyjeżdżać. Powiedziałam mu że za jakiś czas możemy o tym porozmawiać, ale na razie wystarczy im rewolucji że tata odszedł i moim zdaniem trzeba jeszcze poczekać. Syn nawet spokojnie przyjął wyprowadzkę taty. Z córką zaczęły się problemy. Ciężko mi wyjść gdziekolwiek (głównie w dni kiedy odwiedza je tata), pyta się czy wrócę, czy jak z tatą wrócą z przedszkola to czy bede w domu, albo czy muszę wychodzić. Stała się drażliwa, nie mogę jej zwrócić uwagi bo odrazu płacze i pyta czy ją jeszcze lubię. Często mówi jak dzidzius. W przedszkolu jest już lepiej ale jeszcze ze dwa tyg temu mówiła że nie ma się z kim bawić bo jej nikt nie lubi. Panie przedszkolanki mówiły mi, że wprawdzie jest trochę wycofana i częściej płacze ale ma koleżanki i bawi się z nimi. Widać że tęskni za tatą, wieczorem przed snem płacze bo chce "do tati". Nie wiem co mam robić. Na początku na czas kiedy mąż był u mnie z dziećmi wychodziłam z domu, ale odkąd Kalinka zaczęła tak reagować stwierdziłam że w miarę możliwości będę zostawała w domu. Sama nie wiem co mam robić, ta sytuacja jest trochę nie do zniesienia, mąż za każdym razem robi mi awanturę że ograniczam mu widzenia z dziećmi i że to nienormalna sytuacja, że musi robić wszystko co chcę (chociaż kontakt z dziećmi uzgadnialiśmy razem). Mi też niełatwo jest przebywać z mężem w jednym domu (który przecież do niedawna była nasz). Ale najważniejsze są dzieci. Czy mąż może zabierać dzieci do siebie w takiej sytuacji. Czy nie jest za wcześnie żeby poznawały nową ciocię. Myślę, że gdyby mieszkał sam to pewnie mógłby je niebawem zabierać do siebie. Kiedy mu mówię o zmianie zachowania córki to mówi że mi nie wierzy bo "jeżdżę Po jego sumieniu". Bardzo proszę o poradę. Jestem trochę bezradna Monniq
  12. Witam serdecznie. Jesteśmy z mężem razem od 10 lat. Miesiąc po ślubie. W seksie pokusiliśmy i zaczęliśmy uprawiać miłość analna. Nie powiem, bylo wszystko ok. Po jakimś czasie stosunki analne były coraz rzadsze tak po prostu. Niestety mój mąż doszukal się przez to domniemanej zdrady z mojej strony tłumacząc to tym że skoro jemu nie "daje" to na pewno daje komuś innemu! Od tej pory zaczął się mój horror, zaczął w każdym szczególe, gescie, zachowaniu doszukiwać się dowodów mojej zdrady, założył mi podsłuch na telefon, który codziennie praktycznie odsluchuje i nawet pyta ile razy w nocy wstawalam, po co wstawałam, sprawdza nawet "rozwartosc " mojego odbytu bo jak twierdzi powinien się obkurczać. Ale raz jest bardziej ciasny raz nie i wtedy znowu jest awantura. Myślałam że to że zrezygnowałam niedawno z pracy, właśnie myśląc że jak będę w domu( w spotkaniach towarzyskich też nie uczestniczę) to będzie dobrze. Ale niestety, nie umiem już sobie sama z tym poradzić, czuje ogromu ból, przykrość, stresuje się każdym męża ruchem, słowem że znowu będzie awantura. Nie mogę jeść, jest mi niedobrze, i wiem że to na tle nerwowym. Powiedział żebyśmy dalej uprawiali seks analny, ale dla mnie to jest źródłem wszystkich problemów i po prostu nie chce już tego robić! On mówi że jak zaczniemy znowu to będzie ok, Nie rozumie jak mówię że Nie chce! I twierdzi że przecież było nam dobrze, ale nie rozumie zo to właśnie to jest moja trauma przez którą zaczął mnie oskażać! Ja zaczęłam się go zwyczajnie bać! A byliśmy dosłownie bratnimi duszami, był dla mnie przyjacielem, kochankiem, wszystkim! Teraz tego nie ma:( Co ja mam zrobić? Boję się coraz bardziej bo widzę że w dobrym kierunku to nie idzie a wręcz przeciwnie, z przyjaciela staje się wrogiem, starałam się tłumaczyć, zapewniać ale nie za wiele to dało. Boję się że to koniec.
  13. Przemek1982

    Lęk o samego siebie

    Witam.Mam 36 lat,mężczyzna,świeżo po rozstaniu.Byłem w związku od 4lat z kobietą z dzieckiem,na początku,przez ok2lata było bardzo dobrze.Po tym czasie zaczęło się coś psuć,częste kłótnię o byle co,ciągle podejrzewałem ją o zdradę(choć teraz myślę ze bezpodstawnie),sięgałem do kieliszka tłumacząc że chcę się odstresować.Ciągłą się tak do zeszłego tygodnia,wtedy powiedziała ze mnie nie kocha.Po tej wiadomości piłem dzień w dzień.Kobieta którą kocham i dziecko które nie jest moje biologicznie nie chcą mnie widzieć.Mam coraz to gorsze myśli,najłatwiej było by skończyć z tym życiem ale mam swiadomość ze pozostała moja rodzina cierpiała by po mnie.Proszę o pomoc.Dziękuję.
  14. Nazywam się Aga i mam 25 lat. Czuję się zagubiona i bardzo chciałabym porozmawiać z kimś o tym jak się czuję i co mogę zrobić, żeby wyjść z tego dołka, który sama sobie wykopałam. Zacznijmy od początku: Od sześciu lat mieszkam w Anglii. Podoba mi się ten kraj, dotychczas podobało mi się jak żyję i jak się tutaj czuję. Od pięciu lat jestem w związku z Anglikiem. Mamy swoje problemy- jak to w związkach, ale oboje się kochamy i zawsze je razem rozwiązujemy. Mój chłopak jest w wojsku od 3 lat (wspieram go całym sercem), w ciągu kilku przyszłych lat planuje przekwalifikować się na nauczyciela. Planujemy razem naszą przyszłość i oboje cieszymy się jak wiele jeszcze jest przed nami. Zawsze miałam jakieś problemy - większe lub mniejsze. Studiowałam i pracowałam, byłam zawsze bardzo zajęta. Po ukończeniu studiów tutaj, nadal pracowałam w restauracji przez kilka miesięcy i poszukiwałam pracy. Drzwi do "kariery" otworzyły mi się w styczniu tego roku. Dla mojej nowej pracy przeprowadziłam się do Londynu i musiałam jeszcze raz zacząć wszystko od początku. Dość szybko sprawa mieszkania została rozwiązana, także poznałam kilku znajomych w pracy, z którymi lubię spędzać czas. Praca jednak mnie wypala. Jestem menadżerem projektów i jestem zawsze zestresowana. Nie radzę sobie z ogromem obowiązków i oczekiwań. Zostaję po godzinach (bez dodatkowej zapłaty). Lubię być dobra w rzeczach, które robię - zawsze lubiłam rywalizować - jednak to jest jedno z tych stanowisk, w których większość rzeczy nie idzie po myśli. Nie czuję się spełniona czy też szczęśliwa w pracy, którą wykonuję. Nie rezygnuję z niej, bo nie jestem pewna co tak naprawdę chciałabym w moim życiu robić. Oczywiście do tego dochodzą pieniądze. Moje zarobki są ok, ale w Londynie pieniądze się rozchodzą jak świeże bułki. Znikają po prostu, nie oszczędzam wystarczająco przekładając na ilość energii, którą w to wkładam. W sierpniu tego roku po raz pierwszy straciłam kogoś bardzo bliskiego. Mój tata zmarł niespodziewanie i mam bardzo wiele sobie do zarzucenia co do naszej relacji, a raczej jej braku. W moich oczach był on alkoholikiem (tylko w niedziele mogłam z nim porozmawiać gdy był trzeźwy). Nie sądzę, że jego śmierć do mnie jeszcze dotarła jakoże przyjeżdżałam do domu praktycznie tylko na święta przez ostatnie kilka lat. Zauważyłam, że od dłuższego czasu (już przed śmiercią mojego taty) przestałam uprawiać sport (kiedyś uwielbiałam siłownię), mniej maluję się i wprost mówiąc: mniej o siebie dbam. Mimo, że staram się iść spać najpóźniej o jedenastej, nie wstaję z chęcią do pracy, wręcz odkładam to na ostatnią chwilę i idę do pracy bez śniadania/makijażu/prysznica. Zawsze dużo ruszałam się w pracy (jako kelnerka), a praca przy biurku sprawiła, że przybrałam kilka kilogramów (nie wiem ile, bo nie boję się zważyć - co najmniej jeden rozmiar w górę). Straciłam pewność siebie. Mój chłopak cały czas powtarza, że jestem piękna, a ja mu nie wierzę, bo widzę zbyt dużą zmianę w tym jak wyglądam - na gorsze oczywiście. Przestałam robić sobie zdjęcia, bardzo rzadko patrzę w lustro i myślę "ładnie dzisiaj wyglądam". Widzę podkrążone, smutne oczy i zaokrągloną siebie, której nie poznaję. Stałam się mniej interesująca dla samej siebie. Nie pamiętam jakie miałam hobby i co tak naprawdę lubię robić. Czuję się samotna i naprawdę zagubiona. Moja przyjaciółka mnie odwiedziła na długi weekend i uświadomiła mnie, że kiedyś taka nie byłam. Zauważyła, że jestem przygniębiona, zmęczona pracą i rzadko kiedy robię coś dla siebie. Nie wiem jak stąd ruszyć. Jak narazie podjęłam małe kroki, staram się zacząć biegać co najmniej dwa razy w tygodniu i troszkę lepiej się odżywiać. Mam wrażenie, że mimo wszystko nadal czuję się przytłoczona tym wszystkim, szczególnie śmiercią taty, pracą i brakiem mojego faceta (w tym roku bardzo dużo wyjeżdżał w różne misje). Nie mam pojęcia jak zmotywować samą siebie do życia i do wiary, że mogę czuć się lepiej. Przez większość wolnego czasu (wieczory i weekendy) nie mam ochoty na nic, po prostu chcę spać lub oglądać Netflixa. Nie wiem, co dalej. Boję się, bo wiem, że takie życie nie ma sensu. Boję się, że stracę mojego faceta przez to jaka obecnie jestem i jak się zachowuję.
  15. psycholog Rafał Olszak

    Grupa dyskusyjna

    Na Facebook uruchomiona została grupa dyskusyjna: https://www.facebook.com/groups/1017776435050852/ Grupa przeznaczona jest do rozmów o życiu i na tematy obyczajowe oraz związane z postami na blogu.
  16. psycholog Rafał Olszak

    Piękno ma swoje wady

    Współczesny kanon piękna to szczupła kobieta z dużym biustem oraz bardzo wysoki mężczyzna o szerokich ramionach i z „kaloryferem”. Stanowią mniej niż 1% społeczeństwa, więc może się wydawać, że to prawdziwi szczęśliwcy. W praktyce oznacza to, iż doświadczają problemów znanych jednemu procentowi populacji. W pracy zdarza mi się udzielać konsultacji tym osobom. Często bywają bardzo samotne, bo otoczenie trzyma dystans, oskarża o megalomanię czy narcyzm, reaguje zazdrością, złośliwością, strachem bądź nieufnie (czasem nawet nienawidzi np. za to, że ktoś „zarabia na urodzie”). Miewają bardzo uporczywe kompleksy, bo od dziecka są oceniani głównie po wyglądzie (dotyczy to także supermodelek). Jeśli już płeć przeciwna odważy się i zainicjuje kontakt, nierzadko traktuje ich jak trofeum, dekorację czy rzadki okaz, by mieć się czym chwalić. Otoczenie często nienaturalnie zachowuje się w obecności osób pięknych, co utrudnia zawieranie autentycznych, szczerych znajomości. Bywa, że sami też z racji urody miewają wygórowane oczekiwania odnośnie wyglądu, więc niebywale trudno im znaleźć partnera życiowego. Najgorsze w ocenie tych osób bywa zaś to, że wbrew pozorom bardzo często doświadczają wstydu w odpowiedzi na reakcje innych, których jest mnóstwo i miewają przykry charakter. Podsumowując, życie doświadcza każdego – nie wyciągajmy pochopnych wniosków, traktujmy się jak ludzie i cieszmy tym, co mamy, zamiast gonić za czymś, co może sprowadzić na nas dodatkowe trudności. Przeciętność i nieprzeciętność mają swoje plusy i minusy. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, psychoterapeuta przez Skype. Oferowana przez niego pomoc to m.in. konsultacje psychologiczne, porady psychologa, terapia par i małżeństw oraz indywidualna dla osób dorosłych.
  17. Niedawno skończyłam 18 lat, nigdy nie miałam dobrych kontaktów z rodzicami, ojciec pracuje za granicą a gdy jest w domu to też nie rozmawiam z nim dużo, ponieważ pije. Z mamą kontakty są nieco lepsze jednak ostatnio ją okłamałam z poważną sprawą i straciła do mnie zaufanie. Od tej pory nie pozwala mi na wyjścia wieczorem/ na noc itd. Nie mam pojęcia jak odbudować z nią relacje,mam wrażenie że od tego czasu mam blokadę przed rozmową z nią, nie wiem jak zacząć. Przez to nie rozmawiam z nią wcale. Boję się zacząć rozmawiać.
  18. Tak się zastanawiam, czy cały ten transseksualizm, to zwyczajnie choroba psychiczna, gdzie każdy pacjent zakłamuje swoją rzeczywistość, by uciec od spraw, z którymi nie może sobie poradzić. Zastępowanie wyzwań, których boją się podjąć, wyimaginowanymi problemami, na którymi już mają kontrolę? Pytam się nie ze złośliwości, a z ciekawości i chęci zweryfikowania czy okłamuję siebie.
  19. Piszę tu bo nie stać mnie na psychoterapie, a wszędzie, w każdym serialu czy filmie mówią o tym, że trzeba się komuś lub czemuś wygadać. Jestem mężczyzną, mam 25 lat, chyba nie cierpię na żadne choroby, przynajmniej nic o nich nie wiem. Od dziecka miałem problemy z kompleksami i kłamstwami. Nie jestem dobry w kłamaniu, ale ciągle to robię, ostatnio staram się z tym walczyć, ale nie idzie mi za dobrze. Kłamałem na przeróżne tematy, jakbym czuł się winny, że czegoś nie wiem, ze nie mogę komuś pomóc, tak samo łatwo zobowiązywałem się komuś pomóc składając obietnice jakich nie potrafiłem pokryć, załatwienia czegoś, zrobienia projektu któego nie byłem w stanie wykonać za grosze bo czułem się winny chcąc pieniądze za pomoc komuś. Kłamałem na temat swoich umiejętności, na temat tego jak skończyła się jakaś gra tylko dlatego, że przyjaciel (mieliśmy wtedy koło 11 lat) chciał poznać zakończenie a nie było go w internecie, więc wymyśliłem własne...). Przez rok okłamywałem rodziców że zdałem prawo jazdy mimo tego, ze nie zdałem bo bardzo bałem się ich zawieźć, szczególnie ojca i kiedy w końcu zdałem, nie byłem szczęśliwy bo nie mogłem nikomu o tym powiedzieć, że mi się udało. Jestem raczej brzydki i gruby, mam słaby wzrok i noszę okulary, mam wadę wymowy i jestem za bardzo owłosiony na rękach i nogach przez co czasem w przypływie szału depiluje te części ciała, ale wtedy wyskakuje mi jakaś wysypka i wyglada przez kolejne tygodnie jeszcze gorzej. Mimo tych wszystkich wad byłem jak niedawno podsumowałem w 10 związkach, teraz jestem w tym 10 i trwa już ponad półtorej roku, ale jako, ze wszystkie poprzednie zniszczyłem swoimi kłamstwami to i ten pewnie w końcu zniszcze. Popadam w długi, w kłopoty finansowe, zawsze chciałem by stać mnie było na wszystko, kilka razy jako nastolatek okradłem brata i rodziców, kilka razy wpadłem... kilka razy mi wybaczyli, ale mimo, ze to było prawie 10 lat temu to i tak śni mi sie to po nocach i nawet nie potrafię słuchac jak ktoś inny tak robi bo od razu czuję wstyd i ból, taki psychiczny. Byłem w swoim życiu na kilku studiach, każde rzuciłem bo nie czułem się tam sobą, studiowałem prawo, ekonomie, filozofie, informatyke, wszystkie w końcu mi sie znudziły, nie potrafiłem czuć się na nich swobodnie. Prowadziłem kilka grupek i byłem szefem samorządu, ale nie jestem osobą która dobrze czuję się w tłumie, bardzo łatwo panikuje, stresuje się i popadam w paranoje. To kilka chyba najgorszych rzeczy których nie mogę sobie wybaczyć: Dziewczyna z którą się spotykałem, a później zdradziła mnie więc się rozstaliśmy po kilku latach koleżeństwa powiedziała mi, że kiedyś podczas kiedy byliśmy razem upiliśmy się i ją zgwałciłem... nie mogę tego sobie wyobrazić, ale opowiadała to tak szczegółowo, że to pewnie prawda, chciałem iść na policje z nią bym poniósł kare, ale ona nie chciała. Chciała tylko bym wiedział, minęły już ponad 2 lata od tego jak mi powiedziała i jakieś 4 lata od tej sytuacji, ale do tego pory o tym myśle jak mogłem to zrobić i że zasługuje na śmierć. Sytuacja opisana wyżej z prawem jazdy, nie wiem jak mogłem tak wszystkich oszukiwać, nienawidze siebie za to. Kiedyś gdy w liceum potrzebowałem kasy okłamałem kilka osób że potrzebuej pieniędzy bo dziewczyna z którą byłem była wciąży i Ci dobrzy ludzie dali mi te pieniędze, spłaciłem nimi inne długi, a następnie odałem im te pieniądze, ale dalej to obrzydliwe co zrobiłem i nienawidzę siebie do tej pory, wciąż potrafi mi sie to przyśnić. Kiedys na imprezie gdy byłem singlem dobrze bawiłem się z swoimi znajomymi z grupy dyskusyjnej jaką prowadziłem, omawialiśmy seriale, jeździliśmy na konwenty,a tego wieczora piliśmy. Koledze podobała się moja koleżanka, powiedzmy, że miała na imię Ania. Anna była naprawdę spoko, wielu facetów się w niej podkochiwało, ale mi się nie podobała, jakoś nie pociągała mnie fizycznie, moim zdaniem była trochę za gruba, ale to nieważne. Anna w pewnym momencie gdy mój kolega zasnął zaczęła mnie całować, a ja ją, zaczeliśmy się rozbierać, dotykać, a nagle zapytała mnie czy jeżeli chcę to z nią zrobić to czy chciałbym z nią być na serio. Powiedziałem, że nie wiem, a ona, że musi to wiedzieć za nim to zrobimy. Powiedziałem jej że tak bo chyba wtedy bardzo chciałem to zrobić, ale rano, już nie chciałem, szybko po kilku spotkaniach rozstaliśmy się tak naprawdę nigdy nie bedąc ze sobą, jednak to co się stało sprawiło, że mój kolega znienawidził mnie, ona z jakiegoś powodu nie i dalej po kilku latach wciąż do mnie pisze czasem choćby z życzeniami. Wiele razy o tym myślałem, skąd u mnie tyle zła, dlaczego w takich momentach nie postepuje dobrze, tak jak powinienem. Czasem myśle, ze jestem socjopata i ze nie powinienem zyc, ze powinienem byc zamkniety w jakims osrodku by nie krzywdzic innych. Chyba najgorsze we mnie jest to, ze brzydze sie takimi jak ja, patologia, zlodziejami itp. Nienawidze ich i gardze nimi, a tak naprawde jestem jak oni. Poltorej roku temu poznajac moja obecna partnerke postanowilem z tym wszystkim zerwac, zerwalem z wiekszoscia znajomych, z imprezami, z kupowaniem wszystkiego jak leci za pieniadze ktorych nie ma, ale do tej pory mecza mnie koszmary, do tej pory potrafie sklamac, do tej pory budze sie w nocy z dreszczem myslac o tym jak wiele zla zrobilem w swoim krotkim życiu. Dla lepszej kontroli unikam każdego mocniejszego alkoholu i staram sie myslec za nim cokolwiek powiem, bo klamstwo przychodzi mi jakby podswiadomie na prawie kazda odpowiedz. Teraz, kilka miesiecy temu wyszlo, ze moja matka zdradzala ojca, popadla w dlugi na ponad 100 000 zł, zniszczyla rodzine. A ja jestem taki sam, może to dziedziczne, jakas choroba czy toksyna. Boje sie, ze predzej czy pozniej zrobie cos jeszcze gorszego niz wczesniej, boje sie, ze zawiode wszystkich wokol, z tego powodu mimo, ze kocham swoja obecna partnerke caly czas mysle o tym by ja zostawic, bym zostal z tym sam, z tym calym gownem, moze bym wyjechal jak najdalej by nikogo nie krzywdzic. Myslalem tez i mysle wciaz o samobojstwie, mam juz kilak wybranych miejsc, ale zawsze boje sie zrobic ten ostatni krok, boje sie, ze nie wyjdzie, ze sie nie uda i co wtedy? Poraz kolejny wszystkich zranie i będę z tym żył, mimo, że gdyby karma była prawdziwa już dawno powinienem być martwy.
  20. Grzesiu

    autoagresja

    Witam mam na imię Grzesiek mam 21 lat.Obecnie pracuje i uczę się a w przyszłości chce zostaje wojskowym chciałbym dowiedzieć się o jakiś sposobach na opanowanie autoagresji związanych z odrzuceniem przez ludzi i rozmowy z góry dziękuję.
  21. psycholog Rafał Olszak

    Humor

    Szczypta humoru...

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.