Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'inne'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 113 wyników

  1. Witam, za równy tydzień będę mieć 18 lat. Nie wiem co chcę robić w przyszłości , co teraz robię ; nienawidzę siebie, wszystkich tracę, najpewniej z mojej winy, nie umiem chodzić do szkoły przez lęki. Ale zacznę od początku (cała historia może zabrzmieć jak dziwna książka, jednak jest to prawdą, a to w jakim jestem stanie to potwierdza): Moj ojciec zostawił mnie i mamę, gdy byłam mała (między 4 a 6 r.ż, ale chyba wyjechał jak mialam 2 latka), moja matka zawsze szukała dla siebie faceta, najczęściej na internecie, po tym jak tata odszedł związała się z pewnym mężczyzną, który był jej przyjacielem od dłuższego czasu i został on moim chrzestnym, poznał ją ze swoim religijnym kolegą, ktory malował ikony(tak, jest to ważna informacja) nazwijmy go X, poznałyśmy go w tym samym czasie: jak miałam 5 lat na spotkaniu w kawiarni. (Pragnę zaznaczyć, że jak dziecko byłam zawsze energiczna, ludzie do mnie lgnęli, byłam jak popularna, przywódczyni stada, w sumie to bylam jak Orszulka od Kochanowskiego, cóż, tylko że ja jeszcze żyję) później nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że od pewnego momentu ten mężczyzna zaczął się do mnie przystawiać: wąchać włosy, mocnej przytulać, rzucać coraz więcej aluzji seksualnych, pewnego dnia, jak miałam ok 10-11 lat spałam na łóżku z nogami w rozkroku, przyszedł X i zaczął mi gmerać w majtkach, obudziłam się, gdy próbował włożyć we mnie drugi palec, uciekłam do łazienki i się w niej zamknęłam, gdy wróciłam to mówił, że przecież mi się podobało i że udawałam, że śpię ... Nikomu nie powiedziałam, po tym wydarzeniu zaczął sie coraz częściej do mnie dobierać, zaczął stawać za mną i przyciągać do siebie, żebym czuła jego erekcję najpierw na plecach a jak podroslam- na pośladkach. Z czasem zaczęłam się nienawidzić, stalam sie cicha, odosobniona oprócz najbliższych przyjaciół, ze skrajnej ekstrawertyczki zostałam pchnięta w introwertyzm. Zaczęłam się samookaleczać, przynosiło to ulgę. Polska edukacja niestety o tym nigdy nie mówi (do czasów gimnazjum), na początku nie wiedziałam, że to molestowanie, że to jest złe, co powinnam zrobic; i tak trwało to do pewnego wydarzenia. Było to pod koniec gimnazjum, został on u nas na noc, a że matka miała faceta, który okropnie chrapie to X spał z nami w łóżku w kolejności on-ja-mama. W pewnej chwili się budzę bo coś nie gra: okazało się że obudziła mnie jego próba włożenia we mnie palców, wstałam pod pretekstem napicia sie wody. W łazience ubrałam dresy ciasno związane w pasie. Położyłam się ponownie, w chwile po moim zaśnięciu obudziło mnie dziwne uczucie, jakby coś się próbowało we mnie wedrzeć, okazało się że włożył we mnie czubek penisa uciekłam do łazienki, odkrecilam kran, płakałam nad nim po cichu i ponownie chwyciłam za żyletkę. Po pewnym czasie wróciłam do łóżka i poprosiłam mamę żeby się zamieniła miejscem ze mną, bo mi za cieplo, mnie-ktora zmieniła krótkie spodenki na długie. I tak dotrwalam do poranka, obudził mnie X i z pretensjami pytał czemu to przerwałam przecież było tak przyjemnie... Znowu, nikomu nie powiedzialam. Z czasem zaczęłam czuć pustke, od płata czołowego w przód, nieskończenie. Na poczatku 1 liceum powiedziałam w białym wierszu moim dziadkom i mamie o tym co robił X, odcielismy się od niego, nie, nie zglosilismy tego na policję. Czułam że nikt mnie nie chce więc na GG wysyłałam nagie zdjęcia 2-3 lata temu. Poprawiało mi to samoocenę, tymczasowo. W pewnym momencie przeglądając intagrama zauważyłam, że na profilu tego X jest moje nagie zdjęcie, bez twarzy, w formie obrazu, dostałam tak wielkiego ataku paniki, że myślałam że się udusze i mi serce wybuchnie. Powiedziałam matce, nie wierzyła mi ale dla mojego spokoju napisała do niego żeby to usunął i nie wrzucał takich rzeczy, ani rzeczy które mnie przypominają. Zaczęłam mieć wyraźne lęki przed wychodzeniem z domu, przed chodzeniem do szkoly, liczylam że nie dożyję do liceum i właśnie tu jest meritum:nie wiem czym jestem, kim chce byc, właśnie jedyna osoba dzieki której żyję (moja przyjaciółka) zakończyła przyjaźń. Próbuję chodzić do szkoły ale nie umiem, mam taki lęk że po wyjściu z domu idę na miasto zamiast do szkoły najczęściej przesiaduję w bibliotece miejskiej. Nienawidzę siebie, pragnę umrzeć. Do psychologa chodzę ok. 2,5 lata, brałam od psychiatry juz 4 różne leki (pierwszy psychiatra powiedzial że to wyglada na zaburzenia lękowo-deprwsyjnie): Seronil, jakieś jedne, Apo-serta i teraz bralam Trittico, pierwszy w. w mial tylko negatywne skutki. Teraz jestem w dole tak głębokim, że zdaje się jakbym była w piekle, choć zdarzają się góry, chwile ulotnego szczęścia . Nie wiem co robić... Jak się naprawić, już mam dość tych leków, strachu, pustki, lekarzy. Matka mówi że jestem leniwa i nie chce mi się chodzić do szkoły, ale w mojej głowie codziennie toczy się wojna i konczy się przegraną. Mam coraz mniej siły. Najchetniej to już bym się załatwiła, coraz mniej mnie obchodzi czyhające piekło dla samobójców. Boję się, że do tego dojdzie. Prosze o pomoc. Nie umiem sie wytrzymać.
  2. Badanie testem wisc-r wykazało że ogólny rozwój umysłowy mieści się w przedziale inteligencji niższej niż przeciętna. Rozwój poszczególnych funkcji poznawczych jest niecharmonijny. Mocną stroną uczennicy są spostrzegawczość myślenie przyczynowo skutkowe w oparciu o materiał graficzny rozumienie norm i zasad społecznych wiadomości zasób posiadanego słownictwa oraz zdolność do klasyfikowania. Wyżej wymienione zdolności przyjmują wynik na poziomie normy wiekowej. Rozwój ponizej przeciętnej przyjmują analiza i synteza materiału wzrokowego. Deficyty występują w trwałość pamięci werbalnej rozumowaniu arytmetycznym tempie uczenia się wzrokowo - ruchowego oraz umiejętność organizowania materiału wzrokowego w większe całości.
  3. Dzień dobry. Jestem kobietą tuż po trzydziestce. Chciałam się poradzić - czy powinnam działać czy przesadzam. Mój chłopak dużo gra w gry przez internet. NA poczatku nie byłam do tego zrażona, myślałam że to hobby i cieszyłam się tym ale jak zamieszkalismy razem zaczęło mnie to tak bardzo wkurzać i smucić - codziennie musi grać, najlepiej cały wolny czas, a życiowe rzeczy oraz ze mną czas "odwalić" szybko, żeby móc spokojnie usiąść i grać... Wie że mnie to frustruje bardzo, gadalismy wiele razy. Lecz gra dalej. Jak jestem bliska granicy płaczu raz na czas to na chwile ogranicza - gra codziennie ale mniej, potem nagle się przeziębi bierze L4 i całe dnie gra a potem już jest taki wciągnięty że nie może ograniczyć. Często gdy już wie że jestem u kresu, a proszę żeby zrobił coś innego to odrywa się ale albo szuka gierki na komórce jakiejs albo włącza film. Jego tata jest taki - idzie do pracy ale w domu tylko gra w gry albo ogląda TV, codziennie też pije alkohol mój chłopak na szczęście ma zdrowe podejście do alkoholu ale gra sporo, bardzo też przytył bo w ogóle się nie rusza, waży dobrze ponad 100kg. Lubił zawsze pływać, ma karte multisportu już od roku i cały czas mówi że pójdzie i choć motywuje go i on chce to jednak zawsze kończy się przed kompem i na basen nie ma czasu. Czy to moje wyobrażenie że coś jest nie tak? Czy moje uczucia są przesadzone? Jestem spokojną osobą, stabilną - tak o sobie myślałam zawsze, znajomi tak mówią też ale w tej kwestii to uczucie w środku nie daje mi spokoju. Czuję jakbym przez nie nie mogła być sobą w 100% i męczy mnie. Nie wiem czy to uczucie to czerwone światło, które daje mi znak że coś jest nie tak, czy przesadzony alarm? Co powinnam zrobić - iść na terapie z sobą i swoimi uczuciami? A może razem z chłopakiem? A może po prostu nie jesteśmy dla siebie, i pomimo że się kochamy to powinniśmy się rozejść zamiast zmuszać go do zmiany? Bardzo mnie to męczy już kilka lat, chłopak założył wspólne konto mamy odkładać na mieszkanie - a mnie to przeraża bo boje sie że potem kupimy a on będzie grał grał i grał a ja będę trwać w tym okropnym uczuciu które się we mnie rodzi gdy on siada do grania... Proszę o pomoc/wskazówkę/podpowiedź, cokolwiek.
  4. Aż dziw bierze, że w polskim necie nie ma takiego tematu nigdzie bo temat prawie tak samo szkodliwy i rozpowszechniony, jak dopalacze. Schemat do bólu oklepany: >Kołcz< ma kanał na YouTube na którym opowiada jaki jest wspaniały, jak cudowne ma życie i w ogóle w kiblu dwustuzłotówki do podcierania się. A największym jego marzeniem jest, abyś to właśnie TY też miał tak cudowne życie. I on pokaże właśnie TOBIE jak to osiągnąć. Dlatego zaprasza właśnie CIEBIE na BEZPŁATNE szkolenie / webinar/ konferencję. Logujesz się, słuchasz jak >Kołcz< znowu pitoli o tym jaki to on nie jest wspaniały i czego to on nie ma. Potem w ramach obiecanego szkolenia >Kołcz< streszcza rozdział książki Briana Tracy albo Anthonego Robinsa, a potem... Jak chcesz mieć takie cudowne życie jak >Kołcz< to zapisz się na szkolenie. Ono kosztuje JEDYNE 3000, ale, jako że >Kołcz< wcale nie potrzebuje pieniędzy, no bo te dwustuzłotówki w kiblu.... Ten, tego... Te 3000 to tylko dla TWOJEGO dobra, bo jak zapłacisz to się przyłożysz, a jak coś dostaniesz za darmo, to wzgardzisz...No wiadomo. Jeszcze ostatni obligatoryjny element. Posłuchaj: Tylko dzisiaj, niepowtarzalna okazja. W tej tak niskiej , fantastycznej cenie, obok cudownego wspaniałego szkolenia, które zmieni Twoje życie otrzymasz jeszcze e-booka, kilka nakręconych z ręki filmików, które i tak są na youtubie i wywiad z wujkiem >Kołcza<, za które normalnie musiałbyś zapłacić pierdylion złotych. Jeszcze się zastanawiasz? Ojjj, to niedobrze, bo zostały już tylko dwa miejsca, więc szybciutko... Wedle tego schematu ŻERUJE na ludzkich marzeniach kilkudziesięciu cwaniaków. Ludzi, którzy nic nie potrafią, niczego nie osiągnęli, a kreują się na ekspertów od szczęścia. Od Grzesiaka, poprzez Króla aż do Wiśniowskiego. Nadział się ktoś?
  5. Witam mam 36 lat i jestem rencistą choruje na schizofrenie paranoidalną , zaburzenia lękowe i osobowości, jeżeli chodzi o schizofrenie to od 2011 roku nie miałem nawrotu choroby, ale nie radzę sobie z zaburzeniami lękowymi w przeszłości miewałem napady paniki w miejscach publicznych i od tego czasu się izoluje nie wychodzę z domu to jest mój sposób na radzenie sobie z zaburzeniami lękowymi ale jakość takiego życia jest niska, i szukam rozwiązań alternatywnych czyli praktyki uważności tylko pytanie czy z moimi chorobami można medytować? trochę sie boje że mi to w jakiś sposób zaszkodzi
  6. Od kilku miesięcy spotykam się z pewnym facetem. Wszystko było dobrze dopóki nie miało dość między nami do bliższego kontaktu. Nie wyszło z jego strony. Ja niestety zareagowałam nie tak jak trzeba zaczęłam się śmiać . Nawet nie byłam tego świadoma. Nie odzywał się potem do mnie przez kilka dni , przestał odpisywać , nie odbierał , zero kontaktu. Po kilku dniach w końcu się odezwał i powiedział co go boli. Chciałam się z nim spotkać wyjaśnić ale nie chciał , nie chciał narazie się spotkac . Powiedział ze musi mu przejść . Trwało to aż miesiąc i w końcu myślałam ze już jest okej i w końcu chciałam się z nim spotkać . Umówiliśmy się dany dzień , odwołał twierdząc ze się zle czuje , potem ze musi iść do pracy. W ciągu kilku dni zmienił się nie do poznania. Niby twierdził ze chce kontaktu ze mną ze chce się spotykać ale Zaczął mnie totalnie olewać , odpisywał nawet dnia następnego . Wkurzyłam się wylałam swoje wszystkie żale , nawet mi na to nie odpisała i od prawie 2 dni się nie odzywa. Co mam zrobić . Tęsknie za nim bardzo . Nie radzę sobie już nerwowo. Nienawidzę kiedy nadchodzą wieczory wtedy najbardziej jest mi ciężko i becze jak głupia. Nie daje sobie już rady , nie umiem przestać o tym myśleć mimo tego ze nasza znajomość trwa kilka miesięcy
  7. Cześć Mam 20 lat i postanowiłem w końcu się podzielić tym co odczuwam. No ale może najpierw od początku, do 13 roku życia byłem naprawdę szczęśliwym dzieciakiem, wszystko się zmieniło kiedy zachorowałem na OCD, męczyłem się z tym przez 4 lata, 4 lata nieustannej walki z własnymi myślami. Polegało to na tym że miałem natrętne, głupie myśli o bogu a jako że jeszcze wtedy byłem osobą wierząca to bałem się że przez to spadnie na mnie jakaś kara lub na moich bliskich więc aby odreagować klękałem i prosiłem o przebaczenie po kilka razy dziennie, do tego doszła hipochondria i sprawdzanie po kilka razy czy np. kran czy gaz jest zakręcony lub czy drzwi są zamknięte. W tym czasie moja samoocena i pewność siebie spadły do zera, miałem jakąś obsesje (no może obsesja to za dużo powiedziane) na punkcie mojego wizerunku np. jak ktoś mnie przezwał w szkole tak dla żartu to miałem wrażenie że wszyscy to słyszeli i wzięli to na poważnie. Rozwinęło się to do tego stopnia że jak teraz jestem w miejscu publicznym czy na uczelni mam wrażenie że ktoś na mnie patrzy i mnie ocenia przez co jestem strasznie zestresowany. Na szczęście OCD, hipochondria i to sprawdzanie po kilka razy gazu itp. zniknęło pod koniec 1 klasy liceum kiedy przestałem wierzyć w boga i ignorować te myśli. Niestety ta "obsesja" i brak koncentracji zostały i doszły do tego stany depresyjne, apatia i kompletne wypalenie. Trudno mi się w coś zaangażować, wyjść ze strefy komfortu, podjąć jakieś wyzwanie czy nawet pozmywać głupie naczynia, wszystko robię na "odwal się". Mam dni w których po prostu leżę w łóżku i nic konkretnego nie robię. W tamtą zimę rzuciłem studia bo już nic nie miało dla mnie znaczenia, teraz nie wiem czy skończę te. Kompletnie nie wiem co robić, bardzo proszę o pomoc.
  8. Cześć, jestem kobieta, mam 18 lat i do około dwóch miesięcy stale cierpię na paraliż senny. Wszystko zaczęło się jeszcze w wakacje, pewnej nocy obudziłam się i nie mogłam się ruszyć, całemu temu odczuciu towarzyszył lęk oraz zmieszanie. Pamietam jednak sen który poprzedzał tę zdarzenie, mianowicie śnił mi się mój jeden z partnerów seksualnych nagle przemieniający się w postać szatana. Nigdy wcześniej nie przeżyłam tak intensywnego doświadczenia. Początkowo szukałam przyczyny wśród zjawisk nadprzyrodzonych pomimo tego iż nie jetem wierząca, później jednak wpadałam na pomysł, ze może jest to paraliż senny, aczkolwiek te zjawisko niekoniecznie pasowało do modelu stereotypowego paraliżu. To nie wyglądało tak jak opisują to ludzie na forach internetowych, oczywiście dostrzegłam pewne podobieństwa, ale dalej nie dowierzałam. Tej samej nocy doświadczyłam ponownie zjawiska samego paraliżu, między nimi była jedynie około 40 minutowa przerwa. Od tej pory zdarzało mi się jeszcze kilkukrotnie doznać paraliżu. Następnie doczekałam się około miesięcznej przerwy podczas, której trawią niemalże o nim zapomniałam. Jednak jak się okazało długo nie mogłam się nacieszyć tą przerwa bo wszystko wróciło ze zdwojona siła, nie no może przesadzam z ta zdwojona sila, natomiast prawda jest iż samego paraliżu zaczęłam doświadczać nieco bardziej intensywnie niż poprzednio. Zjawisko te towarzyszy mi stale, zdarza się, ze mam 2 paraliże w ciągu nocy, czasami 3. Jeśli wystąpi tylko jednej lub wcale to jest naprawdę wyjątkowa noc. Po dwóch miesiącach licznego doznawania paraliżu przysennego można powiedzieć, ze się nawet do niego przyzwyczaiłam oraz w pewien sposób zaakceptowałam. Tym bardziej, ze moje paraliże ,myśle nie są na tyle „straszne” jak niektórych ludzi. Z tego co czytałam na innych forach ludziom towarzysza naprawdę okropne przeżycia. Moje za to nie są aż tak inwazyjne, podczas jego przebiegu nie widzę zjaw i tym podobnych, oczy mam zamknięte i wszelkie wizje to zapewne dalej postępujący sen, z czego sprawę zaczęłam sobie zdawać stosunkowo szybko. Do tego dochodzą również irytujące, silne dźwięki. Co ciekawe z czasem udało mi się nauczyć okiełznać cały ten proces. Stosunkowo szybko potrafię zweryfikować, ze jest to właśnie paraliż oraz zatrzymać jego postęp. Problem w tym, ze nie zawsze chcę to robić, nie wiem tez czy dokonuje tej decyzji świadomie czy tez nie, aczkolwiek wydaje mi się, w raczej tak. Tutaj stawiam sobie pytanie :”dlaczego pragnę doświadczyć tak okropnego zjawiska?” Jeśli miałabym zobrazować jak wyglada podjęcie tejże decyzji to właśnie tak; budzę się oraz zaczynam zdawać sobie sprawę z tego co się dzieje podczas kiedy mój mózg dalej jest silnie zaangażowany w postęp snu, osiągam pełna świadomość i wiem iż mogę to opanować, znam nawet na to skuteczny sposób. Sen, którego projekcja trwa w moim mózgu jest jednak bardzo kluczowy, często śni mi się coś co nie sprzyja mi jako człowiekowi, zdarza się, że odnosi się to do mojego życia prywatnego, w tym seksualnego. Przywołany przeze mnie sen, w którym główna role ogrywa mój partner może posłużyć mi za doskonały przykład mojego świadomego wyboru. Sen prezentuje mój stosunek seksualny z danym partnerem podczas którego przemienia się on w postać samego szatana. Jesteśmy na etapie gdzie ja sama zdaje sobie już sprawę z tego, że jest to paraliż oraz czuje, ze jestem w stanie go powstrzymać, jednakże nie decyduje się jednak na ten krok, brnę w to, aż dotąd gdy mam dość. Następnie pojawia się ten bliżej nieokreślony, głośny dzwięk i gdy dostrzegam, że wszystko może sie posunąć za daleko decyduje iż nie jetem w stanie znieść kolejnego etapu i zaczynam się starać wybudzić w pełni. Zachowuje spokój oraz staram skupić się na oddechu, kiedy niemal udaje mi się wybudzić często znowu powracam do punktu wyjścia i jeszcze raz na chwile odczuwam charakterystyczne mrowienie w czaszce, właśnie omal bym zapomniała o tym mrowieniu które właściwie jest pierwszych z symptomów paraliżu. Wracając, już prawie odzyskuje wład w ciele ale uświadamiam sobie, że dopóki nie zdecyduję się w pełni wybudzić walka ta będzie trwała w nieskończoność. W końcu udaje mi się uzyskać swój cel, a po całkowitym wybudzeniu nie jestem już nawet zaskoczona tym o mnie dotknęło. Proszę o pomoc dlatego iż, całe te zjawisko nie pozwala mi się w pełni wysypiać. Jak już wcześniej wspominałam udało mi niemal do niego przyzwyczaić tym bardziej, że jest dosyć okresnone, schematyczne, ale co będzie gdy sie pogłębi?? Dziękuję za wysłuchanie i za pomoc z góry :———)
  9. Dzień dobry, studiuję psychologię więc mniej więcej znam swoje mocne i słabe strony, spektrum problemów z jakimi się zmagam ich przyczyny i konsekwencje itp. i chodziłam już też rok do psychologa gdzie przepracowałam już wiele rodzinnych problemów. Pochodzę z rodziny pełnej skrajności, mama brzydko mówiąc "nierób" na garnuszku rodziców przez całe życie, tata super, ale wszystko robi po najprostrzej linii oporu (już jest na emeryturze) i pije kilka piw dziennie. Są po rozwodzie. Natomiast dziadkowie - rodzice mamy, ludzie kochani, ale "ą ę" krótko mówiąc, dziadek lekarz, babcia protetyk dentystyczny i niespełniona polonistka - ludzie bardzo wymagający. Ja gdzieś pośrodku - rodzice którzy (mam poczucie) zupełnie nic mnie nie nauczyli, mama wiecznie krzycząca, karząca i niezadowolona i dziadkowie którzy kochali, ale wymagali perfekcji. ( Byłam już u dwóch psychologów i nie mam stwierdzonych póki co żadnych zaburzeń). Natomiast podejrzewam u siebie przynajmniej to że miałam ADHD. Raz szukali chętnych do badania osób z ADHD lub z podejrzeniami, tym bez diagnozy kazali wypełnić obszerny formularz i według niego zakwalifikowałam się na badanie. Ma to dzisiaj takie konsekwencje, że moje funkcje poznawcze bardzo słabo pracują. Szczególnie pamięć krótkotrwała, uwaga, ogólnie jestem roztargniona, praktycznie niczego nie jestem nigdy pewna czego się nauczyłam, jedynie testy mi dobrze idą jak się uczę dzień przed. Problem przejawia się najbardziej w pracy, przechodziłam już przez różne prace ale najgorsze są biurowe itp (tabelki, liczby, porównywanie dwóch plików - dramat). W każdej pracy czuję się nie pewnie choć już na szczęście znalazły się takie prace dla mnie w których się samorealizuje i jestem w nich całkiem dobra - co kosztowało mnie dużo pracy nad sobą. Do sedna -> jaki sposób mogłabym poprawić moją sytuację poznawczą i nabrać pewności siebie w pracy? Dodam, że najgorsze jest moje przekonanie że wszystkiego mogę się nauczyć tylko na bardzo podstawowym poziomie, wszystko byle jak i o słabej jakości. Jak mogę pracować nas swoim profesjonalizmem i jak prekroczyć pewną barierę żeby być w czymś dobrym, żeby coś umieć dobrze?
  10. Witam jestem 25 letnim mężczyzną. Mam następujący problem w lutym bieżącego roku poznałem pewną kobietę o imieniu X. Kobieta X cierpi na zaburzenie osobowości typu borderline a u mnie wykryto zaburzenie osobowości narcyzm wrażliwy. Dzieli nas kilkaset kilometrów i nasza przyjaźń (pani X tak twierdziła) polegała tylko na znajomości internetowej. W czerwcu wszystko się popsuło a mi ciągle zależy na tej znajomości. Nie przypominam sobie żebym zrobił coś złego ale przepraszałem Panią X bo bardzo mi na niej zależy. Nie potrafię się skupić na niczym bo myślę tylko o tym czy Ona żyje i jak się czuje. Twierdziła że bardzo jej pomagam i nagle zaczęła mnie ignorować. Nie zakochałem się bo nie potrafię tego zrobić. Zapomnieć czy czekać aż kiedyś odpisze? Bardzo stresuje mnie ta sytuacja. Traktowałem ją jak młodszą siostrę i tęsknię (bardzo tęsknię). Nie jest prawdą że osoby z BPD są potworami i zawsze jej o tym przypominałem. Najgorsze jest to że wychodzę na osobę nachalną i natrętną ale ja się tylko martwię...
  11. Ja tutaj mogę wymienić kilka seriali jakie lubiłem oglądać i czasami do tej pory do nich powracam .Ja lubiłem oglądać takie seriale jak Skazany na śmierć albo Zagubieni czy jak byłem młodszy to lubiłem oglądać takie seriale jak Xena wojownicza księżniczka albo też seriale komediowe typu Świat według Bundych albo 13 posterunek .Także na pewno oglądałem seriale dla młodzieży bardziej takich dzieciaków jak Gęsia skórka albo Czy boisz się ciemności ? to były takie seriale bardziej dla młodych widzów niż dla dorosłych .Co jeszcze lubię oglądać teraz to na pewno lubię czasami serial obejrzeć Rodzinka.pl albo kiedyś jeszcze trochę oglądałem tutaj akurat nie wiem po co to oglądałem Moda na sukces .Te seriale co oglądałem powracam do nich często dosyć bo bardzo je lubiłem .W takim razie zapraszam do tematu bo może ktoś jakieś inne lubił oglądać seriale może jak mamy forum psychologiczne to coś z wątkami psychologicznymi ? Jeszcze mogę nadmienić że oglądałem też serie Tvn kiedyś W-11 wydział śledczy albo Detektywi .Może ktoś jakieś seriale poleci gdzie mamy jakieś wątki psychologiczne bo ja tam przyznam że większość seriali to bardzo nie oglądam czasem może obejrzę Ojca Mateusza albo Komisarza Alexa . Bardziej jakoś lubię teraz czytać stare serie komiksowe i sobie pobierać z internetu .Co mogę powiedzieć jak ktoś ma jakieś ciekawe seriale które są warte uwagi i są wciągające jest ciekawa akcja to piszcie w komentarzach co warto obejrzeć .
  12. Kiedyś lubiłem czytać książki autorstwa Harlena Cobena to może ktoś czytał i zna bo to dosyć popularny pisarz jest obecnie .Przeczytałem prawie większość jego powieści jakie wydał na rynku .Co jeszcze lubiłem w dzieciństwie i jak byłem starszy trochę także czytać książki autorstwa Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego to był taki cykl podróżniczy .Co jeszcze lubiłem czytać jak byłem młodszy to powieści z cyklu przygody trzech detektywów które ponoć były autorstwa samego Alfreda Hitchocka chociaż tak serio on ich nie pisał ani nie tworzył tych książek z tej serii .Lubiłem też czytać mangę japońską nawet zbierałem jak byłem dzieciakiem serię anime Dragon Balla .Nawet kiedyś Harelequiny czytałem z ciekawości chociaż to bardziej powieści dla kobiet /dziewczyn a nie dla młodych chłopaków Najbardziej teraz ostatnio jednak lubię czytać stare komiksy typu Thorgala albo stare serie nasze typu Kapitana Żbika .Może inni tutaj użytkownicy albo nawet i terapeuci polecą coś ciekawego albo jakich autorów warto czytać i do jakich książek zajrzeć ? Mogą być też serie naukowe nie że tylko powieści same .Ja z takich bardziej naukowych serii lubiłem czytać i wypożyczało się w bibliotece serie Historyczne bitwy wydawnictwa Bellona to lubiłem czytać te serię .Jak ktoś też lubi czytać różne książki to też dopiszcie się w komentarzach jakie lubicie powieści . Jeszcze mogę dodać że też lubiłem powieści Grahama Mastertona albo Edgara Alana Poe czy też Stephena Kinga .Może są tutaj osoby które też w bibliotece szukają zawsze jakieś powieści grozy albo kryminały jakieś dreszczowce ?
  13. Mam 19 lat i zaraz po liceum wyjechałam do Francji z moim partnerem. Na początku było świetnie i mimo tęsknoty za domem on dawał mi wsparcie i radziłam sobie. Po jakimś miesięcu zaczęłam zauważać u siebie niecodzienne zachowanie, złość z byle czego, ciągłe poddenerwowanie a później przez to wyrzuty sumienia i płacz. Przez to wszystko chyba mój partner zaczął się ode mnie oddalać a ja zaczęłam w to brnąć jeszcze bardziej... dzisiaj po prawie czterech miesiącach mam obrzydzenie do samej siebie, nie chce mi się żyć, nie chcę wychodzić z łóżka a muszę bo pracuję, pojawiają mi się coraz częstsze myśli samobójcze, a nawet sny o tym, piję coraz więcej alkoholu. Raz nie mam ochoty wcale na seks, a za chwilę mam taką że wchodzę na fora z sex czatami. Ciągle boli mnie głowa i mam dość całego swojego życia, wszystko co miało dla mnie sens, teraz przestaje go mieć. Wszystkiego się boję i czuję ciągłe poczucie winy... nie wiem co się dzieje i jak sobie z tym poradzić... pomocy...
  14. Jestem licealistką lat 18. Odkąd pamiętam, w mojej rodzinie nie układało się dobrze. Ojciec furiat, wyklinający matkę, nadużywający alkoholu z wiecznymi problemami ze znalezieniem pracy, skutek - brak pieniędzy. Pracuję od jakiegoś 15 roku życia by jakkolwiek dorównać rówieśnikom. Wstydze się tego, gdzie mieszkam, jak mieszkam, że nie stać mnie na wszystko oraz tego jaki jest mój ojciec. Boję się, że gdy mój chłopak dowie się o sytuacji w domu, oraz zobaczy jak żyję, to przestraszy się i mnie zostawi. Strach przed zaproszeniem go do domu mnie paraliżuje. Starałam się w delikatny sposób nakreślić sytuacje. Mówiłam, że "mam lekkie problemy z rodzicami" ale nie wiem, czy on w ogóle mnie rozumie. Czuję się gorzej od innych. Mam wrażenie, że po prostu mi czegoś brakuje, że nie jestem wystarczająco w czymś dobra. Mam ogromne problemy z samooceną. Wydaje mi się, że chyba przez to mam depresję. Nie umiem się cieszyć z życia a powinnam. Powinnam być wdzięczna ale nie jestem. Problemy w szkole, z ocenami są dla mnie nieistotne w porównaniu z problemami w domu. Kiedyś było kompletnie inaczej. Byłam najbardziej optymistyczną osobą w otoczeniu. Słyszałam słowa "jesteś najmilszą i najbardziej pozytywną osobą jaką znam", dziś słyszę "czemu ciągle jesteś taka smutna". Jestem po 2 nieudanych związkach, zostałam upokorzona i wykorzystana. Odeszły też ode mnie przyjaciółki, ale nie mogę powiedzieć, że jestem samotna, bo mam się do kogo odezwać, jednak długo zajęło mi zrozumienie, że nie jestem winna ich odejścia. Nie wiem czy można mi jakoś pomóc, ale nie daje już rady.
  15. Witam czy któreś z państwa pracuje w niedziele po 16. Dziekuje
  16. Witam. Jestem 18-letnią uczennicą technikum. Staram się zawsze wykorzystywać swój czas w 100% i potrzebuję tylko rady Staram sie dobrze uczyć jeśli chodzi o oceny, zdać dobrze maturę, egzaminy zawodowe, ale uczę się też języków obcych. Bardzo dużo trenuję i trzymam zdrową dietę. Nie powiem, że brakuje mi czasu, absolutnie nie, za to powiem, że brakuje mi siły, albo tak sobie wmawiam? No właśnie. Rano wszystko jest dobrze oraz podczas szkoły. Dużo się uczę również podczas przerw w szkole, ponieważ nie lubię takiego marnowania czasu. Zawsze jak robię przerwy w nauce, to mam wyrzuty sumienia. Po szkole już zupełnie nie mam siły na naukę, jestem zupełnie zmęczona psychicznie. Jadę wtedy rowerem na trening, trenuję ok. półtorej godziny (cardio, treningi siłowe, gimnastyka, kręgosłup) i rowerem wracam do domu. Wtedy w domu jestem różnie... czasami już o 16:30, czasami dopiero 19:00. I wtedy też chciałabym się uczyć, ale czuję takie znużenie... po prostu mam ochotę położyć się i słuchać muzyki, nic więcej nie robić, albo ewentualnie popisać, pogadać z chłopakiem. I teraz pytanie: czy powinnam temu ulegać, tej chęci nic nierobienia? Zawsze potem źle się czuję, mam wyrzuty do siebie. A może odpocząć w ten sposób np. przez 45minut, a potem znowu wziąć się do roboty? Po takim wysiłku fizycznym, natlenieniu powinno być w końcu lepiej... (natlenienie, bo z treningu rowerem do domu to niecała godzina jazdy). Śpie oczywiście normalnie, 7-8h. Jest jeszcze coś, co myślę, że ma bardzo znaczący wpływ na to wszystko... A mianowicie mój introwertyzm i niechęć życia z ludźmi. Wszelkie kontakty z ludźmi mnie męczą i straaaasznie stresują. Jestem jedyną dziewczyną w klasie, co jest jeszcze większym utrudnieniem. Czuję się jakby osaczona, trochę odizolowana. Nauka w szkole mnie męczy, ponieważ wokół mnie są inni ludzie i nie mogę przez to skupić się na wielu rzeczach i czuję niepokój, strach, również przez nauczycieli. To wszystko jest strasznie stresujące. O tak, stresu w ciągu dnia odczuwam bardzo dużo, ale tylko w szkole. Dodam, że jedyną osobą, z którą rozmawiam w szkole jestm mój chłopak i z nim naprawdę jestem sobą i z nim jestem zupełnie normalna, uwielbiam rozmawiać z nim. Jeszcze jedna sprawa - jestem na kierunku, którego dosłownie nienawidzę. Mechatronika. Stresuje mnie to bardzo, bo ciężko mi wchodzi ta wiedza, mam słabo rozwiniętą wyobraźnie przestrzenną więc ciężko mi, a nauczyciele są bardzo wymagający. Ale to nie jest dla mnie jakiś duży problem, codziennie się tego uczę i wiedza i umiejętności się poprawiają. Najgorsze są praktyki, nie dość że dużo osób dookoła, co powoduje duży stres, to jeszcze trudne rzeczy do zrobienia, co powoduje jeszcze wiekszy stres. Ale nie przepiszę się, byłoby tak wszędzie, tylko nie na językach obcych (wolę jednak to studiować, a dodatkowo mieć zawód technika). W każdym razie nie przepiszę się i proszę, nie chcę czytać abym jednak to zrobiła... prosze nie marnować swojego czasu. Byłoby tak samo wszędzie, bo wszystko mi ciężko wchodzi do głowy, więc już lepiej skończyć tego mechatronika. Jak sobie z tym stresem radzę? No po prostu fajki(elektroniczne). Wychodzimy na przerwach w szkole i sobie palimy. Rzecz w tym, że naprawdę pomaga mi się to skupić i uspokoić. Palę tylko w szkole, potem już nie czuję tej potrzeby, bo nie czuję takiego napięcia. I tak naprawdę jedyną rzecz, o którą chcę się zapytać specjalistów (dziękuję ze jesteście i że mogę to zrobić przez internet!<3) jest to, jak to wszystko zaplanować... Ja naprawdę nie mam już siły psychicznej po szkole? W końcu zrobiłam przerwę, którą był trening. Jak to wygląda u innych ludzi, potrafią uczyć się cały dzień a i tak dają radę. W końcu jest tyle nauki, jeżeli po szkole nie będę się uczyć no to już niczego nie zdam... Może jakoś inaczej to zaplanować? Może mieć siłę woli i uczyć się mimo braku chęci? Bo może to po prostu tylko lenistwo. Myślę, że możecie mi pomóc, w końcu znacie się idealnie na wnętrzu człowieka. Drzemki półgodzinne raczej mało dają, nadal jestem po tym zmęczona. Proszę o radę A w szkole? Powinnam robić przerwy od nauki? Na przerwach zwykle nie czuję takiego zmęczenia psychicznego i mam ochotę się uczyć.
  17. Witam, na wstępie powiem że to nie ja mam problem tylko dziewczyna którą nie dawno poznałem w internecie piszę tu bo chwytam się każdej opcji żeby jakoś rozwiązać ten problem i go zrozumieć i rozmowa z tą osobą nic nie daje. Dziewczyna ma 18 lat i ma siostrę bliźniaczkę co może być bardzo ważną informacją. To ona pierwsza do mnie napisała na aplikacji "slowly" od początku było widać że wkłada w naszą relacje dużo energii i emocji i tak samo z resztą jak i ja. Po tygodniu pisania dowiedzieliśmy się jak wyglądamy, wyznaliśmy sobie że przypadliśmy sobie do gustu i się sobie podobamy więc przeszliśmy do szybszego i bardziej bezpośredniego pisania. zaproponowałem spotkanie w weekend na co ona się zgodziła. Dni spokojnie mijały a relacja rozwijała się w bardzo dobrym kierunku aż pewnego dnia z naszej rozmowy dowiedziałem się że dziewczyna ma tak głębokie kompleksy że na samą myśl o spotkaniu jest przerażona, zszokowało mnie to bo przez cały czas nie dawała po sobie tego poznać. Ze szczerej rozmowy dowiedziałem się że całe życie się musi za siebie wstydzić i nie chce dodatkowo jeszcze przede mną się wstydzić i ze spotkania nic nie będzie chodź chciała by się spotkać ale jak to ona powiedziała kompleksy jej na to nie pozwalają i woli cierpieć w samotności niż się przełamać. Dowiedziałem się również że nie chodzi o kompleksy twarzy tylko o coś innego, określiła że jej problemy nie siedzą w jej głowie tylko są w pełni realne i można je dostrzec gołym okiem, w co nie wierze bo osoba z kompleksami zawsze twierdzi że problemy z kompleksami są namacalne i nie siedzą w głowie. Jest bardzo chuda bo ma 47kg na 171cm, nie je mięsa i chyba bywała na różnych dietach. W prost mi powiedziała że lepiej będzie jeśli zakończymy znajomość bo jak ją zobaczę na żywo to na pewno się nią rozczaruje i właśnie dla tego nie chce się spotkać bo "nie chce mnie rozczarować" i ona jest o tym święcie przekonana. Nie wiem co mam robić, mam kontakt z jej siostrą więc mogę coś podziałać, może dobrym pomysłem będzie terapia szokowa? ustalić z jej siostrą że pojadę do ich miasta, siostra ją wyciągnie pod pretekstem z domu a ja będę wtedy mógł z nią porozmawiać twarzą w twarz. Przyjmę każdą poradę. Pozdrawiam
  18. Mam 18 lat i odkąd mam 4 lata choruje na cukrzyce i odkąd mam 7 lat choruje na celiakie. Nie pamietam życia przed cukrzyca i mam tego dość. Nie daje rady z tym wszystkim. Płacze prawie codziennie, od 3 tygodni siedzę cały czas w domu i nie pamietam kiedy byłam szczęśliwa. Co mam robić?
  19. Jestem w wieku 24 lat i obecnie przebywam na kursie wojskowym przygotowującym mnie do służby. Od zawsze pamiętam że wielu ludzi, w większości moi byli partnerzy, powiedziało mi że nie mam serca, nie współczuję, że jestem robotem. Czuję się kobieta ale zawsze byłam chlopczyca pod względem charakteru, wolałam relacje z mężczyznami, są one łatwiejsze dla mnie, bardziej proste i oczywiste. Nigdy nie lubiłam domyslania się, zawsze byłam szczera zawsze przedstawiałam sprawę jasno nie ważne jak byłaby trudna. Lecz właśnie z tego powodu jestem określana jako osoba bez serca. Potrafię wyłączyć emocje w ciągu sekundy kiedy tego chce. Po zerwaniu urośnie kilka łez i zajmuje się czynnościami codziennymi. Zauważyłam że ludzie przeżywają stresy egzaminy płaczą denerwują się myślą o przyszłości i co może pójść nie tak, lub też marzą i wymyślają. Ja przyjmuje rzeczywistość taka jaka jest i nie odczuwam tych problemów nie przeżywam nie trzymam się emocji, przyjaciele mówią mi że jestem po prostu silna ale od pewnego czasu zastanawiam się czy to nie we mnie jest problem. Zawsze trafiłam na problematycznych mężczyzn z problemami których próbowałam naprawić i zawsze to ja ich zostawiłam i zawsze oni płakali że ostatecznie nie mam serca i jak moge tak po prostu odejść z dnia na dzień. Nie potrafię stwierdzić czy to z nimi było coś nie tak czy jest ze mną. Zakończyła związek z przyjacielem o którym myślałam przez 4 lata który mnie dręczyl w trakcie kursu w wojsku za moje relacje z mężczyznami że nie odczuwam skruchy że nie chce się zmienić że siedzę z nimi w ławce że spędzam z nimi czas a nie z kobietami. I ja nie chcę tego zmienić pomimo że groził prosił płakał i blagal. Teraz to wieloletnie myślenie i w końcu związek z nim który zaczął się tak że zerwałam z poprzednim mężczyzna z którym byłam 2 lata z dnia na dzień i który załamał się psychicznie, mnie to nie obeszło za wiele bo nie byłam szczęśliwa. Według mnie. Każda moja historia kończy się tak sam, tak teraz uronilam kilka łez i wręcz już o tym zapomniałam. Czuję jakbym chowała to gdzieś w jakieś pudełko i to zamykała i wyrzucala albo jakbym w ogóle nie mogła poczuć tego i czuję się dziwnie że ludzie przeżywają rozstania miesiącami i latami i borykają się z emocjami a ja nie. Nie wiem na ile jest to wpływ charakteru otoczenia czy problemów psychologicznych i czy je mam i czy powinnam regularnie się widywać z psychologiem czy może jest ze mną wszystko w porządku. Zawsze chce poczuć się kochana i zawsze to daje ale kiedy przychodzi do jakichś trudności jestem całkowicie na nie zamknięta i na te złe uczucia jeżeli nie chce ich poczuć to ich nie poczuje bo tak zdecydowałam. Innym wydaje się to dziwne. A ja już nie wiem czy jest ze mną coś nie tak. Ogólnie potrzebowałbym chociaż krótkiej porady czy udać się po pomoc bo nie potrafię sama stwierdzić czy jest to w ogóle problem.
  20. Chciałem usunąć swoje konto na tym forum bo nie ma po co tutaj go mieć jak nie dostałem odpowiedzi na moje tematy jakiejkolwiek .Już około 10 dni tutaj jak założyłem tematy i do tej pory nie odpowiedział mi nikt ani jedna osoba.Po co mieć mnie tutaj konto skoro tylko mam wejścia w temat ale nikt nie odpowie mnie nawet ? Myślałem że może jednak jakiś ekspert mnie coś odpisze cokolwiek jednak się myliłem ,chyba już nikt nawet zwykły użytkownik nie odpowie mnie nic .Wszedłem tutaj tylko bo ktoś mnie namówił żebym tutaj spróbował bo tutaj otrzymam pomoc i może ktoś mnie coś doradzi w moim problemie .Jednak już zaglądam tutaj od kilku dni czy jest jakaś odpowiedź na chociaż jeden mój temat jednak są tylko wyświetlenia .Tak więc nie ma sensu tutaj mieć konta skoro tylko ktoś czyta ten temat jaki napisałem a nie skomentuje nawet go w żaden sposób .Szkoda myślałem że może jednak ktoś mnie coś doradzi i coś da jakieś wskazówki co zrobić jak wyjść z moich problemów ? Jak nie ma żadnego odzewu ze strony tutejszych terapeutów którzy tutaj wiem że nie na każdy temat odpowiadają i nie w każdym się udzielają ale miałem nadzieję że chociaż na jeden będę miał odpowiedź .Jednak wolę w takim razie usunąć tutaj konto ale nie ma tutaj takiej opcji że można usunąć samemu jeśli ktoś ma taką ochotę już nie mieć tutaj konta ? Bo nie mam po co tutaj zaglądać jak nie mam odpowiedzi jakiejkolwiek .
  21. Witam.Jestem matk,a 26 letniego chłopaka,który był do niedawna leczony clonazepamem z powodu stanów lękowych.POstanowił sam przerwać leczenie.Nie jestem w stanie przekonać go aby zwrócił się o pomoc do psychologa.Chce mu pomóc ale nie wiem jak.
  22. Jestem Pracujacym od tygodnia mężczyzną stanu wolnego w wieku 25 . Moj problem trwa od 2lat choc nie jestem wstanie sie sprecyzowac bo nie pamietam dokladnie daty koncowka 2016roku podajrze. Zazywalem amfetamine i pracowalem i sie zaczeła moja choroba. Strasznie ciązy mi funkcjonowanie wstawanie z łozka codzienne czynnosci sprawiaja mi straszny problem zniechecenie przelamanie sie do sprzatania ogarniecia sie nie mam sil fizycznych Rzadko rozmawiam z kimś przez dluższy okres czasu. Staram sie wyjsc do znajomych ale po chwili spotkania mam pustke w glowie nie mam o czym rozmawiac jestem nie obecny rozkojarzony odczuwam straszny dyskomfront moje slownictwo zrobilo sie ubogie i wypowiedzi mam problemy z mysleniem wypowiadniem sie stanem emocjonalnym przy wypowiadoniu sie w nerwach czuje ze brzmie niedorzecznie nie tylko w nerwach czuje sie nie dorzecznie. Mam okropna obcosc odczuc przy dotyku i nie tylko strasznie skupiajaca sie na ustach jamie ustnej jezyku. Patrzac na jakies rzeczy przypominajace cos wyobraznia dopowiada mi przerozne rzeczy "skojarzenia". Momentami potrafie czuc postacie ktore sie sponiewieraja lub probuja mi "dokuczyc" przy jedzeniu. Zdazało mi sie nie chciec wstac z łozka z powodu tych wszytskich problemow i braku sil przez dluzszy czas z nadzieja ze to po prostu minie ze zaczne zdrowieć. Przy wykonywaniu czynnosci mam wrażenie że coś chce mi dokuczyć żeby nie wyszło... Zdazaja sie przywidzenia jakies postacie i nie tylko. Nikt nie zna mojego problemu z rodzina nie potrafie rozmawiac i nie mam dobrych kontaktów. Mam problem ze sprecyzowaniem tych dolegliwości. Czasami słysze glos ktory odczytuje za na glos to co czytam albo przy rozmowie wyprzedzajacy moja wypowiedz i komentujacy czynnosci co jakiś czas na chwile obecną. NIe wiem co mam robić chce wyjść do ludzi zaczać funkicjowac społecznie ale ciężko mi z tym wychodzac ze znajomym nie ma co robić o czym mówić. Glosy ignoruje nie wyobrażam sobie żebym probował z nimi rozmawiać staram się myślec pozytywnie ze wszystko będzie wporządku. Do wszystkiego sie zmuszam próbuję funkcjonowac pracować choć jest cieżko fizycznie.. W domu słysze tylko musisz iść do pracy więc wybrałem się z przymusu bo miałem nadzieje ze się mój stan zacznie poprawiać i wtedy chciałem iść do pracy. Staram się brać witaminy ruszać ćwiczyć. Czytałem o tej chorobie i chcę sie dowiedziec czy leczenie jest tylko farmakologicznie czy są jakieś samodzielne sposoby leczenia tego ? NIe umiem o tym rozmawiać nie wiem gdzie się udać do jakiego specjalisty jak to bedzie wygladało czy po rozmowie poprostu dostałbym recepte bez żadnej hospitalizacja by zaczać na nowo funkcjonowac bo hospitalizacja jest wykluczona problem jest naprawde nie zręczny. Nie ma po czymś takim żadnej adnoctacji w papierach? . Dla mnie najlepiej by było opisać problem i uzyskać recetpe na leki bez żadnych problemow. Jak by to wyglądało co powinienem zrobić od czego zaczac
  23. Witam. Dowiedziałem się, że moja była żona nakazuje mojej córce zwracać się do jej partnera per "tato". Moja córka (9l) jest bardzo grzeczną dziewczynką i obawia się stosowanych kar przez jej rodzicielkę, więc nie przeciwstawia się temu nakazowi. Nie wiem co mam z tą sprawą zrobić, jak i czy rozmawiać o tym z córką, i byłą żoną. Proszę o radę.
  24. Witam Jestem w 5 miesiącu ciąży i nie potrafię się tym cieszyć. Od jakiegoś czasu (już przed ciążą) nic mnie nie cieszę a wręcz odwrotnie. Ciągle mam wrażenie ze muszę być idealna. Ciągle dmucham na zimne i staram się aby wszystko było dobrze w moim życiu. Zaczęłam tego wymagać też od innych ludzi, którzy mnie otaczają. Bo skoro ja mogę robić coś idealnie to czemu oni nie? Jeśli ja potrafię się poświęcać dla ludzi/znajomych to dlaczego oni nie ? Im bardziej się staram i daje od Siebie tym bardziej się zawodzę bo ludzie wcale nie myślą tak jak ja. Staram się bardziej i jeszcze bardziej się zawodzę bo ja daje a ONi tylko biorą. Nie ma nic co daje mi szczęście. Prezenty, urlopy, miłość, ciąża ... nic nie daje mi szczęścia. Na dodatek ciężko mi się odnaleźć wśród ludzi. Udaje kogoś kim nie jestem . Nie mam ochoty wg poznawać nowe osoby, nie mam ochoty spędzać czasu z innymi. Każda mała wada czyjaś odrzuca mnie od tej znajomości. Czuje, że jestem złym człowiekiem. Jestem złą córką, bo nie potrafię wytrzymać z rodzicami dłużej niż 2 dni. Uważam, że oni nie zwracają uwagi na to co jest dla mnie ważne a wręcz odwrotnie mają to gdzieś. Nie potrafię wytrzymać z babcią, która jest już po prostu starą babcia i ma już jakieś tam swoje dziwactw, których ja nie potrafię zaakceptować. Od przyszłego męża ciagle wymagam więcej i więcej a postępu nie ma albo ja go po prostu nie widzę. Czuję, że nie mam wsparcia i ze nikt tego nie rozumie. Nikt nawet nie chce zrozumieć bo to nie jego problem. Mam wrażenie ze od paru lat nie robie nic dla siebie. A jak urodzę dziecko to będę oczywiście robiła wszystko już tylko dla niego oraz będę tą „ głową rodziny” bo mojemu facetowi do tego daleko (moim zdaniem) . Jest mi z tym ciężko i tego się boję. Nie wiem jak to zmienić a czas leci.
  25. Hej, piszę do Was z dość już upierdliwym dla mnie problemem:) Otóż od kilku lat mam nawracający problem jedzenia. Nie chcę mi się jeść, nie mam na to kompletnie ochoty. Jak już jem, potrafi mi się w pewnym momencie zrobić niedobrze, po prostu przestać jeść i dokończyć to jedzenie za godzinkę przykładowo. Przez to nie mam na nic energii, ciągle jestem zmęczona i nie do życia. Najchętniej bym leżała w łóżku i spała, nic w sumie dziwnego jak nie dostarczam sobie energii. Chciałabym wyjść na rower, czy spacer ale najzwyczajniej w świecie przez niejedzenie, nie mam na to ochoty. Dodatkowo przez to mam niedowagę, bardzo chciałabym przytyć, ale nie mam jak. Nie chcę mi się jeść, więc się nie ruszam i nie tyje. W związku przez to, również mi się psuję, bo nie mam sił na jakiekolwiek pieszczoty z chłopakiem czy na jakieś wyjścia na spacer Pracę mam siedzącą, przez to do niej nie potrzebuje sił. W tamtym roku miałam fizyczną pracę i jadłam więcej, ruszałam się i przytyłam. Gdy poszłam na studia to znowu wróciło, przestałam się ruszać i schudłam. To jest takie niekończące się koło, którego już mam naprawdę dość i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Gdyby tego wszystkiego było mało mam problem z jedzeniem przy obcych mi ludziach, potrafi mi się nagle zrobić niedobrze, wszystko mi się cofa i przestaje jeść. Przez to nie jem w restauracjach czy innych tego typu lokalach.Myślałam, żeby zacząć od rodzinnego lekarza, ale nie wiem czy to dobry pomysł. Czy lepiej już iść gdzie indziej. Nie wiem co to, podejrzewam to na tle psychicznym. Sama sobie z tym nie poradzę, jedyną moją pomocą jest chłopak. Bo rodzice uważają, że wymyślam. Proszę o pomoc.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.