Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'inne'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 218 wyników

  1. Jestem 24 letnią peacującą dziewczyną. Mieszkałam 6 lat za granicą I tam studiowałam. Od trzech lat myślałam aby wrócić do Polski w końcu się na to zdecydowałam. Cały czas nachodzą mnie myśli aby wrócić , następnie jestem pewna tej decyzji a potem nagle zmieniam zdanie. To samo mam jeśli chidzi o zostanie w Polsce, jestem pewna , że chce zostać I potem znowu zmieniam zdanie-i tak w kółko. Wiem, że mogłabym robić magistra za granicą ale w Polsce mam dość dobrą pracę której bym nie miała będąc za granicą. Zmieniam w kółko zdanie już od pół roku. Chciałabym się z kimś związać na stałe ale to nie możliwe ponieważ nie jestem zdecydowana. Kompletnie nie wiem co robić. Z czeg
  2. Mam 25lat i jestem kobietą .Od miesiąca czasu nie pracuje ponieważ miałam źle relacje z szefową (gnębiła mnie).Niedawno skończyłam szkole .Planuje przeprowadzić się do Warszawy.Ale szczerze mówiąc boję się tego, jestem z małej miejscowości .W mojej okolicy nie ma pracy ,panuje bezrobocie .Chce wynająć pokój i szukać pracy w Warszawie.Czekam na odpowiedź w sprawie mieszkania.Mam odłożone pieniądze żeby przeżyć że 2 miesiące nie majac źródła dochodu.Bylam w piątek w Warszawie . Przeraziło mnie to miasto , czułam się zagubiona .Nie znalazłam mieszkania które miałam wynająć .I wróciłam z podkulonym ogonem.Ale na szczęście wróciłam z dzielnicy do centrum na autobus z jedną przesiadka .Wiem ze w mojej miejscowości nie znajdę pracy , w innej też jest mało .Nie mogę iść na taśmę bo mam problem z kręgosłupem.Co ja mam robić ?Jak byłam nastolatką to mieszkam w bursie ,znalazłam mieszkanie do wynajęcia z koleżankami , później jak pracował też wynajęłam mieszkanie bez niczyjej pomocy.W moim rodzinnym domu nie mogę mieszkać że względu na przemoc psychiczna i alkohol
  3. Witam, odkryłem ostatnio romans mojej połówki - narzeczonej i niby tylko skończyło się na rozmowach i zdjęciach. Ciężko to zweryfikować i nawet chciałbym w to wierzyć ale po co się tym głowić jak już same te wiadomości są obrzydliwe. Najgorsze jest to że mamy dziecko i do miesiąca mieliśmy wziąć ślub. Wolałbym opisać całą sytuację w prywatnych wiadomościach z psychologiem niż wyrzucać to w tym miejscu. Sytuacja jest na tyle wyjątkowa, że obawiam się o możliwość połączenia tej sprawy bezpośrednio z nami. Zależy mi na rozmowie jak najszybciej muszę oczyścić sobie myśli z emocji i podjąć decyzję, a jest strasznie ciężko ze względu na dziecko. A muszę też pracować, a samo myślenie o tym przyprawia mnie dosłownie o mdłości i paraliżuje nie wspominając o huśtawkach nastroju i kotłującej się złości.
  4. Dzień dobry Nie wiem od czego zacząć więc zacznę od początku. Bardzo często miewam w huśtawki nastrojów i mam problem z decyzyjnością. Prawie codziennie trapią mnie myśli samobójcze a rzeczywistość nieustannie przechodzi z przekoloryzowane do przerażającej, nie potrafię zorganizować sobie życia uczuciowego Jestem jedynakiem, mój ojciec zmarł gdy miałem 6 lat popełniając samobójstwo. Całe dziecięce życie mówiono mi że zmarł na serce ale gdy miałem 17 lat znalazłem dokument z oględzin łazienki w której się powiesił. (był uzależniony od heroiny) Po śmierci ojca matka (ktora tez nie znała swojego ojca ) wyjechała na kilka lat, jej role przejęła babcia. Dzisiaj matka nie radzi sobie w życiu i przelewa na mnie swoje frustracje. Ojciec był z zagranicy, studiował i mieszkał w Polsce. Rodzina od strony ojca odwróciła się ode mnie ponieważ jestem z innego kręgu kulturowego. Bardzo proszę o pomoc bo boje się że to zaczyna być większe ode mnie i już nie wytrzymuje.
  5. Cześć. Jestem Łukasz , za sobą mam już 22 wiosny nie wiem co zrobić ze sobą , po tym wszystkim nie mam jakiegokolwiek sensu do życia . Zacznę od początku skoro to może mi jakoś pomóc . Nie ukrywam że ronie teraz łzy . ;\ a mówi się że faceci nie płaczą ;/ . Zaczynajmy . do 12 roku życia miałem dom , rodzinę i bliskich którzy dawali mi szczęście , Taty nie znam miałem ojczyma , który nie był zbyt miły dla mnie i mojego rodzeństwa . Gdy Mama w końcu dostrzegła jak ten człowiek nas krzywdzi chciała nam pomóc i rozstała się z tym złym człowiekiem , aczkolwiek po tym wszystkim życie moje i mojej rodziny zaczęło sie sypać. Po rozwodzie Mamy z tym Facetem popadła w nałóg , zaczęła pić alkohol . Wystarczył u niej niecały rok czasu aby zamienić własne dzieci na butelke alkoholu , przykre wiem ;/ . Nie wiem jak mam to opisać wam . Każdy jeden grosz wydawała na piwo , wino , wódkę, Chodziłem , nie próbowałem chodzić do szkoły ale byłem brudny , śmierdzący , rówieśnicy w klasie uciekali odemnie temu opuszczałem lekcje . Kradłem własnej Mamie pieniądze aby mieć co jeść. Potrafiłem wykąpać się nad morzem po tym jak nie opłacała rachunków za wodę w domu którą nam ucieli po czasie . Nie wiem czy jest ktokolwiek w stanie mi pomóc . Przyszedł dzień , był to czerwiec. Matka nawalona , do domu zapukała kobieta i 2policjantów . Była to pani z pomocy społecznej . która zabrała nas do Rodzinny Opiekuńczy Ośrodek czy jakoś tak nie wiem , coś w stylu domu dziecka . Trafiłem tam z siostrami , to był jeden plus tego że nie byłem sam . to się zmieniło ... Dom dziecka rozdzielił mnie i moje siostry poprzez wysłanie mnie do MOS- Ośrodek Socjoterapi dla Młodzieży . Co prawda miało mi to pomóc byłem 600KM może więcej odzielony od najbliższych mi osób , może to dlatego jestem takim typem człowieka że chce być sam ze swoimi problemami . Z siostrami widziałem się tylko na dłuższe święta , w wieku 13 lat zostałem sam jak palec dosłownie . W MOS dowiedziałem się o Dopalaczach które zażywałem tylko po to aby jak najszybciej opuścić ten Mos . Paliłem to po czym zasypiałem , i tak się pętliło aż do 18roku życia . Po wyjściu z MOS pojechałem do TZW. Domu dziecka i tego samego dnia go opuściłem myśląc że wrócę do domu . Wróciłem do domu . który był totalnie pusty. Zero mebli , brak prądu , wody , ruina. Stoi ta ruina do dziś . Nie miałem gdzie wrócić mieszkałem w tej ruinie . co zarabiałem gdziekolwiek u sąsiada wydawałem na narkotyki . Problem, ten problem mam do dzisiaj . Dlatego tutaj przyszedłem . Mama żyje gdzieś tam ale szczerze ? Nie mam jakoś chęci jej odnaleźć przez to że zapewniła mi takie dzieciństwo . W wieku 19 lat poznałem przez internet Dziewczynę . Sandra , miła sympatyczna Dziewczyna . Myślałem że będę mógł sie dla niej zmienić że wyjeżdzając do niej odstąpie od narkotyków. Z Sandrą byłem 3 lata . 1 rok naszego związku był że tak powiem Zajebisty , wyjścia na spacery , zakupy , cieszyliśmy się życiem że mamy siebie , ja byłem szczęśliwy że mam kogoś kto mnie kocha ;/ . O pracy wspominałem . Razem przekazywaliśmy Mamie Sandry pieniądze może były to małe pieniądze ale pomagaliśmy . Dostawała ode mnie 500zl co miesiąc , próbowaliśmy jakoś pomagać . Po roku poznałem niewłaściwe osoby . poprostu Dilerów . Związek zaczął się sypać , poprzez zaniedbanie. Nadal ją kocham ale nie chce tam wracać bo są narkotyki. Dostawałem 2200zl wypłaty , której no nie potrafiłem odłożyć nie potrafie zrobić tego do teraz . w Styczniu 2020 poznałem Magde. Jest to 26letnia dziewczyna z Poznania . Z tego miejsca do was pisze. Zaczelismy pisać , nie wiem czy sie w niej zakochałem czy zauroczyłem . ale w Maju 29 poprostu spakowałem się w plecak mając 2200zł w kieszeni nie mówiąc nic nikomu wyjechałem. Znowu twierdząc że wyjazd mi pomoże . Nie , nie było tak . Mieszkanie mam opłacone z góry na 2 miesiące tutaj . Znalazłem kogoś kto dał mi dorywczą prace na tydzień dopóki nie znajde stałej której cały czas szukam mam na to niecałe 2 miesiące ponieważ jeśli jej nie znajde , wyląduje na ulicy . U faceta którego robiłem zarobiłem 400zł. Które no przećpałem w ten weekend . Były to moje ostatnie pieniądze. Wczoraj wróciłem do Poznania cieszę się że mi się to udało bo poprosiłem o pomoc Sandre aby mi kupiła bilet. Dziwnie wygląda moje życie. Na ten moment lodówka pusta , o godzinie 14 mam iść na rozmowe w sprawie pracy , nie mam nawet na bilet aby dojechać do tego miejsca , wiem żale się wam i nie wiem czy ktokolwiek mnie rozumie lecz staram sie wam to napisać jakoś tak aby było chociaż troche rozumne. Teraz nie mam bliskich , nikogo , nie mam motywacji nie wiem co zrobić , chciałbym sobię jakoś pomóc w życiu mam niecałe 2 miesiące na to , ale znając moje przejścia co zarobie to przećpam. To jest głowny problem mojego życia, nie chce iść do monaru ani żadnego innego ośrodka. albo może ja jestem tym problemem i z nim trzeba skończyć. Miałem myśli samobójcze ale z nimi walcze , nie wiem jak długo wytrzymam naprawde ;( . Nie chce poznawać nowych twarzy , siedzę zamkniety w pokoju na ten moment przed komputerem . szukając osoby z którą mógłbym porozmawiać która mnie w jakimś stopniu zrozumie przez monitor. Nie wiem co mam jeszcze powiedzieć bo jest tego dużo. Potrzebuje kogoś kto mnie zmotywuje jakoś do mojego życia . Cały czas wybieram narkotyki . Nie wiem co mam ze sobą zrobić i jak długo wytrzymam od tych myśli Samobójczych poważnie . Czas ucieka ;/. Cieszę się że mogłem to tu napisać bo jest to anonimowe i chociaż troszkę mnie ktoś moze zrozumieć. Pozdrawiam PS: Sam nie wiem co miałem wybrać za TAG , jest to wszystko .
  6. Jestem licealistką w wieku 18 lat. Od pewnego czasu odczuwam silną niechęć do kontaktów z ludźmi, nawet tymi najbliższymi z którymi wcześniej uwielbiałam spędzać czas. Byłam ostatnio na kilkutygodniowym wyjeździe z rodziną i właśnie po nim pojawił się problem. Po powrocie przymusiłam się parokrotnie do spotkania z przyjaciółmi, ale za każdym razem bardzo szybko zaczynały mnie one męczyć. Wracałam do domu z ulgą, że już po wszystkim. Nigdy dotąd nie odczuwałam czegoś takiego, zawsze byłam ekstrawertyczką z masą znajomych, która rzadko bywała w domu. Teraz, co prawda, również wychodzę na spacery, rower, czy siłownie, ale wszystko to w samotności.Jaka może być przyczyna? czy powinnam się martwić?
  7. Są to teksty,które mój partner często kieruje w moją stronę,gdy podejmuje działania o których wie, że np.ich nie akceptuję albo nie są dla niego/kogoś dobre. Odczuwam to jako jakaś manipulację,wiem,że zrzuca tym na mnie odpowiedzialność za swoje postępowanie,jednak nie umiem na to skutecznie reagować. Mówienie "sam zadecyduj/to twoja decyzja" nic nie daje.
  8. Dobry Wieczór Zacznę od tego że jestem studentem i zaraz kończę pisać licencjat. Celem tego postu jest prośba o pomoc w zrozumieniu osobowości schizoidalnej.. Zdiagnozowano u mnie ten przypadek i proszę o kilka słów wsparcia w zrozumieniu tej (choroby?) przypadłości. Borykam się z tym już od kilku lat i nie zawsze wiem co do końca jest prawdą a co kłamstwem. Jestem osobą wrażliwą na słowo i szczególnie zwracam uwagę na pismo. Często w głowie odwracam słowa według pisma lustrzanego lub czytam słowa od tyłu.. mam taką manię.. Chciałbym się dowiedzieć jak nad tym pracować aby pozbyć się natręctwa. Dziękuję za każdą odpowiedź :)))
  9. Widzę, że na forum jest wiele wątków,pytań i brak reakcji. Strona nazywa się ocal siebie co sugeruje,jakie osoby mogą szukać tutaj pomocy, a odbijają się od ściany. Jaki jest sens tego forum?
  10. Witam, Dostałem zaproszenie na imprezę do nowego towarzystwa, dokładniej mój dobry kolega którego poznałem trzy lata temu w pracy zaprosił mnie na imprezę do swoich znajomych gdzie będzie sporo wolnych koleżanek. Od początku jestem singlem, zero związków, generalnie chyba boję się kobiet, a na pewno odczuwam strach w ich towarzystwie i kontroluję się jak na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę. Swobodna rozmowa jest wtedy kiedy kogoś znam na tyle dobrze, kiedy jemu/jej ufam. Z nawiązywaniem nowych kontaktów z facetami nie mam problemów. Otóż po tej informacji że dostałem zaproszenie, szukam wymówki żeby nie iść, emocje jakie odczułem to lęk plus kołatanie serca - waliło jak podczas sytuacji stresowych na egzaminie ustnym albo na obronie pracy magisterskiej oraz co śmieszne to moje nogi zrobiły się z gumy. Mam 28 lat, zastanawiam się nad terapią, staram się jakoś z tym walczyć ale od czytania książek i słuchania podcastów nic się nie poprawiło. W sytuacjach codziennych moje relacje są takie minimalne, wchodzę do sklepu, kupuję i wychodzę/uciekam gdy są jakieś kobiety (szczególnie bardzo atrakcyjne), nie umiem prowadzić jakieś gadki w stylu small talk. Często mam żal do siebie, że zachowuje się jakbym zrobił coś złego czego w rzeczywistości nie zrobiłem. Moje social media to kompletne minimum, zanim wrzucę jakieś zdjęcie to dużo się zastanawiam i po jakimś czasie swoje posty usuwam. Ogólnie odczuwam poczucie winy za to że po prostu jestem w czyimś otoczeniu. Z tego co pamiętam to nie byłem taki jako dziecko dopiero okres gimnazjum, szkoły średniej i studiów mocno obniżył moją samoocenę i wyniósł wady na piedestał, a szczególnie te dotyczące wyglądu. Mam dobre relacje z kilkoma kumplami bo wyznaję zasadę że lepiej mieć trzech prawdziwych niż stu fałszywych przyjaciół, nowe relacje w pracy(męskie hermetyczne środowisko). Generalnie nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi dla mnie to długi proces zanim z kimś się zaprzyjaźnię. Koleżanek nie mam wcale nie licząc siostry i dwóch kuzynek nota bene starszych ode mnie. Generalnie nie czuję się szczęśliwy, nie umiem się cieszyć. Cały czas gonię za dobrami materialnymi jak większe mieszkanie, nowe auto itd. Proszę o pomoc gdzie powinienem się udać; psycholog czy psychiatra? Oraz proszę w miarę możliwości o jakiś opis co mi jest Pozdrawiam
  11. Dobry wieczór. Mam 19 lat, jestem uczennicą szkoły średniej, konkretnie technikum. Dokładnie zaczęłam obserwować siebie od roku (odkąd chłopak ze mną zerwał), a teraz mogę śmiało powiedzieć, że dzieje się coś ze mną od kilku lat. Postaram się nie napisać litanii. Od zawsze byłam nerwowa. W podstawówce (6klasa) miałam badanie u Pani neurolog, stwierdziła, że jestem nerwowa bo jedna półkula mi się nie rozwinęła czy coś takiego no i jak podrosnę to minie. Moim zdaniem jest gorzej. Na ogół jest wszystko dobrze jak idzie po mojej myśli, jak nie idzie to już wpadam w gniew, wyżywam się na rzeczach, ludziach, były stany, że nawet na sobie. Przechodzi mnie nienawiść do samej siebie oraz do wszystkich, mam myśli samobójcze coś w stylu, że jestem obciążeniem dla wszystkich, jestem nieudacznicą, nie mam nikogo, ''przyjaciele'' mnie olali, bo jestem nienormalna. Staram się nie pić alkoholu, ale jak już coś mnie tknie to na początku czuję ''spełnienie'', ale na drugi dzień obrzydzenie do siebie. Nawet ostatnio miałam tknięcie, żeby napisać powody dla których mogłabym popełnić samobojstwo, ale po 10 minutach się ogarnęłam. Narkotyki też były, nie jestem uzależniona, bo sama z tego wyszłam (chociaż nie znam się) - i oczywiście nie dotykam tego już kompletnie. Palę papierosy, bo trochę mnie uspokajają. Sport też mnie uspokajał, np. bieganie - nerwy mnie brały to szłam biegać, bo potrzebowałam ruchu. Aktualnie nie mogę uprawiać sportu, ponieważ mam problemy z kręgosłupem. Miewam lęki. Jak byłam w związku to miałam lęk przed seksem między innymi. W nocy często mam jakieś zwidy - ostatnio położyłam się koło 5 rano, już było w miarę widno, ale rolety miałam zasłonięte w pokoju. Położyłam się na lewy bok, prawie zasypiałam, nagle otworzyłam oczy i widziałam cień, który zbliżał się do mnie. Obróciłam się na brzuch, odblokowałam telefon i zobaczyłam jak cienie chowają pod łóżko. Od małego jestem lękliwa na pewne rzeczy. Ostatnio miałam wypadek, bardziej kolizję. Lubiłam szybszą jazdę, ale teraz oczywiście się boję. Jeszcze nawet nie wsiadłam za kółko od 24.04. Coraz częściej nie mam ochoty zwlec się z łóżka, zaniedbując przy tym siebie oraz otoczenie, bo nie mam siły nawet posprzątać czy pozmywać. Z drugiej strony mam coś w rodzaju manii do wyjść z domu. Jak ktoś mi odmówi, bo np. ma dużo zajęć w domu to od razu płacz, agresja, myśli, że nikogo nie mam, że jestem najgorsza (lekko mówiąc, nie chcę się wyrażać). A ostatnio jest to coraz częściej. Choć też tego nie chce. Cierpię na bezsenność. Co do nauki mam JAKIEŚ (mało znaczące) chęci, nie potrafię się skupić na tym, co kiedyś nauka nie sprawiała mi jakiegoś problemu, a teraz tak. Schudłam koło 7 kg, tak nagle. Teraz zmuszam się do jedzenia. Ogólnie w moim domu wiele jest problemów - ojciec alkoholik (aktualnie się zaszył), miał wiele kochanek. Moi rodzice po są po rozwodzie. Z mama, bratem mamy eksmisję do końca października tego roku, mama taty to nam zorganizowała. Raz byłam ofiarą molestowania przez znajomego taty (tata o tym nie wiedział), starszy jest ode mnie o 8 lat lub 9. Wtedy miałam lat 15. Raz byłam prawie ofiarą gwałtu, byłam nieprzytomna, bo po narkotykach i alkoholu. Wtedy miałam 17 lat. Dwa razy byłam, że tak powiem napastowana. Za pierwszym razem ''oprawca'' się przestraszył moim stanem nietrzeźwości, więc przestał. Wtedy miałam 15 lat. Za drugim razem ''kolega'' zaczął mnie macać, proponować narkotyki (ktorych nie zażyłam), proponować seks. Wymyśliłam wymówkę, że chce mi się siku. Uciekłam. To się stało miesiąc temu. Przeszłam ciężko rozstanie z chłopakiem. W sumie to jeszcze przeżywam. Pod koniec 1 klasy gimnazjum byłam w szpitalu, miałam rozmowę z psychologiem. Pani kazała mi opowiedzieć moje życie. Nie dokończyłyśmy badania, ponieważ nie byłam w stanie już. Po rozmowie stwierdziła, że jej zdaniem mam depresję albo nerwicę lękową. Wtedy jak to usłyszałam to stwierdziłam, że to nie prawda. Byłam młoda i nie zdawałam sobie z tego sprawy. Napisałam tutaj, ponieważ nie mam pojęcia co zrobić - do kogo się udać w sensie realnie, czy do psychologa czy do psychiatry. Boję się, że ktoregoś dnia mnie za mocno tknie do tragedii. Miałam bliskiego kolegę, ktory rzucił sie na linę przez problemy. Nie chcę być jego następczynią, bo mimo wszystko chcę zyć, coś osiagnąć, ale przez stan który mam nie daję rady, a nie chcę sie opierać na tym co jest napisane w internecie. Zdaję sobie sprawę z tego, że mam jakiś problem, ale nie mam pojęcia jaki. Możliwe, że coś pominęłam, z góry dziękuję za odpowiedź.
  12. Witaj jestem po pierwszej wizycie ale mam dość mieszane uczucia i nie wiem czy to moja bledną interpretacja.Paweł 29 lat. wizyta trwała koło 15 minut po czym stwierdziła ze mam depresje i zapisała mi leki na problemy ze snem ketrel po czym spie po 9 godzin twardym snem a drugi na nexpram po czym czuje się źle ale nie mam skupionych myśli dawkowanie mogę podać posłem za rada Pani doktor która odpisała mi w innym poście i chciałem powiedzieć wszytko ale to tak wyglądało ze po 4 pytaniach była juz diagnoza powiedziała mi Pani doktor ze leczenie lekami będzie trwało koło 8-9 miesięcy mam brać po 1 tabletcie ale nie wiem czy mam się przyzwyczaić do nich bo na razie jest zle fatalnie sie po nich czuje jestem bardziej przygnieciony i przemoczony niż ich nie brałem wizyte mam dopiero w czerwcu 2 pytanie czy nadal mam je brać czy może spróbować może znaleść innego specjalistę.. proszę o rade
  13. Dobry wieczór. Mam 19 lat, jestem uczennicą szkoły średniej, konkretnie technikum. Dokładnie zaczęłam obserwować siebie od roku (odkąd chłopak ze mną zerwał), a teraz mogę śmiało powiedzieć, że dzieje się coś ze mną od kilku lat. Od zawsze byłam nerwowa. W podstawówce (6 klasa) miałam badanie u Pani neurolog, stwierdziła, że jestem nerwowa bo jedna półkula mi się nie rozwinęła czy coś takiego no i jak podrosnę to minie. Moim zdaniem jest gorzej. Na ogół jest wszystko dobrze jak idzie po mojej myśli, jak nie idzie to już wpadam w gniew, wyżywam się na rzeczach, ludziach, były stany, że nawet na sobie. Przechodzi mnie nienawiść do samej siebie oraz do wszystkich, mam myśli samobójcze coś w stylu, że jestem obciążeniem dla wszystkich, jestem nieudacznicą, nie mam nikogo, ''przyjaciele'' mnie olali, bo jestem nienormalna. Staram się nie pić alkoholu, ale jak już coś mnie tknie to na początku czuję ''spełnienie'', ale na drugi dzień obrzydzenie do siebie. Nawet ostatnio miałam tknięcie, żeby napisać powody dla których mogłabym popełnić samobojstwo, ale po 10 minutach się ogarnęłam. Narkotyki też były, nie jestem uzależniona, bo sama z tego wyszłam (chociaż nie znam się) - i oczywiście nie dotykam tego już kompletnie. Palę papierosy, bo trochę mnie uspokajają. Sport też mnie uspokajał, np. bieganie - nerwy mnie brały to szłam biegać, bo potrzebowałam ruchu. Aktualnie nie mogę uprawiać sportu, ponieważ mam problemy z kręgosłupem. Miewam lęki. Jak byłam w związku to miałam lęk przed seksem między innymi. Choć chciałam tego. W nocy często mam jakieś zwidy - ostatnio położyłam się koło 5 rano, już było w miarę widno, ale rolety miałam zasłonięte w pokoju. Położyłam się na lewy bok, prawie zasypiałam, nagle otworzyłam oczy i widziałam cień, który zbliżał się do mnie. Obróciłam się na brzuch, odblokowałam telefon i zobaczyłam jak cienie chowają pod łóżko. Od małego jestem lękliwa na pewne rzeczy. Ostatnio miałam wypadek, bardziej kolizję. Lubiłam szybszą jazdę, ale teraz oczywiście się boję. Jeszcze nawet nie wsiadłam za kółko od 24.04. Coraz częściej nie mam ochoty zwlec się z łóżka, zaniedbując przy tym siebie oraz otoczenie, bo nie mam siły nawet posprzątać czy pozmywać. Z drugiej strony mam coś w rodzaju manii do wyjść z domu. Jak ktoś mi odmówi, bo np. ma dużo zajęć w domu to od razu płacz, agresja, myśli, że nikogo nie mam, że jestem najgorsza (lekko mówiąc, nie chcę się wyrażać). A ostatnio jest to coraz częściej. Choć też tego nie chce. Cierpię na bezsenność. Co do nauki mam JAKIEŚ (mało znaczące) chęci, nie potrafię się skupić na tym, co kiedyś nauka nie sprawiała mi jakiegoś problemu, a teraz tak. Schudłam koło 7 kg, tak nagle. Teraz zmuszam się do jedzenia. Ogólnie w moim domu wiele jest problemów - ojciec alkoholik (aktualnie się zaszył), miał wiele kochanek. Moi rodzice po są po rozwodzie. Z mama, bratem mamy eksmisję do końca października tego roku, mama taty to nam zorganizowała. Raz byłam ofiarą molestowania przez znajomego taty (tata o tym nie wiedział), starszy jest ode mnie o 8 lat lub 9. Wtedy miałam lat 15. Raz byłam prawie ofiarą gwałtu, byłam nieprzytomna, bo po narkotykach i alkoholu. Wtedy miałam 17 lat. Dwa razy byłam, że tak powiem napastowana. Za pierwszym razem ''oprawca'' się przestraszył moim stanem nietrzeźwości, więc przestał. Wtedy miałam 15 lat. Za drugim razem ''kolega'' zaczął mnie macać, proponować narkotyki (ktorych nie zażyłam), proponować seks. Wymyśliłam wymówkę, że chce mi się siku. Uciekłam. To się stało miesiąc temu. Przeszłam ciężko rozstanie z chłopakiem. W sumie to jeszcze przeżywam. Pod koniec 1 klasy gimnazjum byłam w szpitalu, miałam rozmowę z psychologiem. Pani kazała mi opowiedzieć moje życie. Nie dokończyłyśmy badania, ponieważ nie byłam w stanie już. Po rozmowie stwierdziła, że jej zdaniem mam depresję albo nerwicę lękową. Wtedy jak to usłyszałam to stwierdziłam, że to nie prawda. Byłam młoda i nie zdawałam sobie z tego sprawy. Napisałam tutaj, ponieważ nie mam pojęcia co zrobić - do kogo się udać w sensie realnie, czy do psychologa czy do psychiatry. Boję się, że ktoregoś dnia mnie za mocno tknie do tragedii. Miałam bliskiego kolegę, ktory rzucił sie na linę przez problemy. Nie chcę być jego następczynią, bo mimo wszystko chcę zyć, coś osiagnąć, ale przez stan który mam nie daję rady, a nie chcę sie opierać na tym co jest napisane w internecie. Zdaję sobie sprawę z tego, że mam jakiś problem, ale nie mam pojęcia jaki. Opisałam mniej więcej aktualne rzeczy, które najbardziej trują mi myśli. Nie opisałam tego co się działo podczas dzieciństwa, ponieważ tego też jest sporo. Dziękuję z góry za odpowiedź na moje wypociny:)
  14. Jestem 24-letnią kobietą. Mam 3 letniego synka, którego wychowuje sama. Odkąd urodziłam dziecko bardzo się denerwuje. Od jakiegoś miesiąca, może 2 to się bardzo nasililo. Nie potrafię nad tym zapanować. Denerwuje się na dziecko nawet o najmniejsze rzeczy. Krzyczę na niego. Potem żałuję swojego zachowania. Chciałabym moc zapanować nad tym. Co powinnam w takiej sytuacji zrobić?
  15. Cierpię na przewlekłą depresję i biorę leki od pół roku. Na psychoterapię chwilę chodziłam, ale ją porzuciłam. Od zawsze mam problem z odkładaniem wszystkiego na później. Teraz jestem na studiach i przez to odkładanie, uczę się na ostatnią chwilę, robię wszystko, gdy goni termin i przez to wszystko czuję, że nic z tych studiów nie wyniosę, nie przykładam się. Do tej pory jakoś mi się udawało wszystko pomimo takiej pracy.Teraz od marca mam zajęcia zdalne i mój problem z prokrastynacją pogłębił się strasznie. Teraz jestem w sytuacji, gdy ze wszystkim zalegam, terminy oddania projektów mijają a ja nie jestem w stanie się za nic wziąć. Czuję straszny opór przed rozpoczęciem działań. Nie chce też się za nic brać, bo się boję, że zacznę i nie zdążę i tak czy siak nie zaliczę czegoś, więc się poddaję. To jest chore. Nie mogę już tego wytrzymać, nie wiem skąd to się bierze.
  16. Witam, jestem kobietą, mam 24 lata, studiuję zaocznie, na ten moment nie pracuję. Problem pojawił się około 3 lata temu, kiedy pierwszy raz w związku dotarło do mnie, że już nie chcę po prostu z kimś być na chwilę, tylko chcę być z kimś na poważnie i na lata. Miałam wtedy chłopaka, który w mojej głowie był ideałem, niestety miałam klapki na oczach i nie docierało do mnie, jak bardzo jest zazdrosny. W momencie, kiedy uświadomiłam sobie, że myślę o nim poważniej niż tylko "jest moim chłopakiem" nagle zaczęłam stawać się coraz większą łajzą życiową (nie umiem inaczej tego opisać). Przed związkiem byłam pewna siebie, robiłam co chciałam, rozwijałam się, czułam po prostu, że mogę wszystko. Im poważniejszy robił się związek, tym gorzej czułam się sama w swoim ciele, jego zazdrość w tym nie pomagała. Przestałam chodzić na kursy, zaczęłam się ubiorem zakrywać, wcześniej lubiłam pokazać chociażby swoje nogi, ramiona, dekolt, później im bardziej zakryta tym lepiej, po prostu stałam się taka nijaka. Kiedy w końcu związek się zakończył, odzyskałam siebie. Znowu zaczęłam żyć pełnią życia i się tym cieszyć, znowu zaczęłam chodzić na kursy, stworzyłam sklep internetowy, znów czułam, że mogę wszystko. Aż do czasu... Poznałam mojego obecnego faceta, który pokochał mnie właśnie w tym momencie, kiedy czułam, że jestem super. Po kilku miesiącach związku przeprowadziłam się do niego, zostawiając karierę w innym mieście za sobą. Tak znowu zaczęłam stawać się życiową łajzą. Było czasem lepiej, czasem gorzej. Po 1,5 roku mieszkania razem jest ze mną bardzo źle. Nie umiem się odnaleźć, mam wrażenie, że nic mnie nie cieszy, ciągle obwiniam siebie i płaczę jak tylko zwróci uwagę, że mogłam coś zrobić inaczej, w grudniu rzuciłam pracę, bo chciałam się zająć czymś innym i tego też jakoś nie mogę ruszyć, po prostu wszystko jest nie tak. Nie czuję się kobieco, nie czuję się seksownie, chodzę ciągle smutna. Nie wiem co mam zrobić, przez to sypie mi się związek, bo nie takiej kobiety oczekiwał. Myślał, że z moim podejściem zwojujemy świat, a tymczasem ja się rozsypałam. Potrzebuję pomocy, nie wiem co mam zrobić. Z góry dziękuję za rady! Pozdrawiam, Życiowa Łajza
  17. Dzień dobry Bardzo interesuje mnie rozpoczęcie terapii online. Nie mam aktualnie możliwości podjęcia innego rodzaju terapii, ponieważ mieszkam w UK oraz również z powodu aktualnej sytuacji na świecie (Lockdown). Niezbyt wiem gdzie powinnam zadać moje pytania, więc wybór padł na forum. Aktualnie interesuje mnie najbardziej postawienie diagnozy pod kątem Borderline, ponieważ po długim wywiadzie i obserwacji swoich własnych zachowań przez lata wydaje mi się to bardzo prawdopodobne. Czy przy ewentualnym potwierdzeniu diagnozy jest na tej stronie terapeuta mający kwalifikacje i doświadczenie w leczeniu tego zaburzenia?
  18. Witam, Jestem z partnerem od niespełna roku, spodziewamy się obecnie dziecka. Partner w sumie od samego początku robił awantury o wiadomości od kolegów z życzeniami, czy nawet jak zapytali o coś związanego z uczelnią. Dodam, że studiuję, zaczął grozić, że jak wyjdę z koleżankami na miasto to nie mam gdzie wracać. Kontroluje od samego początku telefon usuwa znajomych czy blokuje ich. Cały czas wmawia mi, że go okłamuję, że pewnie kogoś mam., grozi że jak bd z kimś rozmawiać na uczelni z kolegów to będzie awantura czy że ich pobije. Próbuje wywrzeć na mnie, abym się przyznała do tego, że miałam więcej partnerów przed nim. Próbuje zmienić przeżycia z mojej przeszlości i obrócić przeciwko mnie obrażając mnie przy tym. Od jakiegoś czasu nadużywa alkoholu i przemocy. Robi awantury o wiadomości z koleżankami czy wyjście na spacer. Robi awantury o to, że spędzam czas nad zajęciami i zadaniami na uczelnie, mówiąc, że go olewam i przeze mnie piję bo nie mam czasu dla niego. Tlumaczylam, że nie może tak robić, bo to jest złe. NIe może mi zabronić rozmawiać ze znajomymi, czy innymi ludźmi, Jak wychodziłam do pracy to rzucał słowa 'masz mi z nikim nie rozmawiać'. Każda wiadomość od znajomej jest komentowana, że już piszesz o innych chłopakach, gdzie ona opisuje swoje problemy. Ostatnio codziennie wmawia i zdradę i jest agresywny rozwala wszystko i używa przemocy wobec mnie, Uciekłam od niego do mamy po ostatnim jego ataku przemocy po pijaku, przy udziale policji i brata. Potrafi też się odgrażać że policzy się z moim bratem za to że wezwał policje. Czuję się bezsilna nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, partner nalega abym wróciła i że on pójdzie na terapie ale mam iść z nim. Powiedziałam, że najpierw musi iść na terapię później mogę wrócić, bo się boje o swoje życie i dziecka, że pójdę z nim na terapię ale do póki nie odbędzie się pierwsza wizyta to nie wrócę. Powiedziałam również, że musi dać słowo mojej rodzinie, że już nigdy więcej mnie nie skrzywdzi, to twierdzi, że tego nie zrobi bo to tylko nasza sprawa a nie ich. Ale ja wciąż mam obawy, że może to wrócić, bo już kilka razy wracałam i za każdym razem było gorzej, pierwsze dni były idealne ale później piekło wracało, Nie chcę aby dziecko nie miało taty, ale nie wiem co mam robić. Walczyć o to czy odpuścić? Czy można to jeszcze uratować jeśli on nie widzi tego, że ma problem z zazdrością? To wszystko jest bardzo świeże, ale on twierdzi, ze jak minie tydzień to już zapomni całkowicie i nas nie będzie. Za każdym razem chce abym to ja wracała, ale po próbie upominania go, że nie chcę już słyszeć ty zakazów i nakazów, jest to samo.
  19. Witam Pawel 29 wolny mieszkam z rodzina której mocno pomagem finansowo. objawy mam już bardzo długo ale od ponad dwóch miesięcy nie umiem już robić dobrej miny do złej gry.. miałem już epizody w moim życiu z cieciem się ale wróciło teraz mam myśli samobójcze które są zawsze jak nie pracuje złe spie sypiam po 3 godziny a jak mam wolne to działy dzień potrafię przespać a nigdy tak nie miałem zasypiam później wstaje i nadal jestem mocno zmęczony praktycznie bez sił... wiem ze z każdym dniem jest ze mnie coraz gorzej.. zmieniam prace z jednej .. ale nadal jest ze mną złe dzwoniłem już na infolinie dla osób w kryzysie ... polecono mi wizyte pilną u psychiatry . Ale wiem ze mogę pójsc do tylko jednego bo na wiecie j już mi nie wystarczy sił. z problemem radził sobie ciecie się lub spora ilością pracy na rodzinę nie mogę liczyć a znajomych nie mogę. wiem tylk tyle ze pilnie potrzebuje pomocy bo inaczej skończę z moim beznadziejnym życiem. a znam opinie i wiem ze na każdy pomoże mi w tym czy ktoś z wasz może mi kogoś polecić lub jakieś z poznania patrzyłem na nfz ale terminy za 30 dni ... wiec proszę o pomoc lub rade.. bo już nie mam sił na nic
  20. Chciałbym usunąć konto, sama chyba tego nie moge zrobić. Dziękuję i pozdrawiam
  21. Witam jestem mężczyzną mam 22 lata. Od zawsze mam pewien problem który jest mi bardzo ciężko opisać. Bardzo często mam wrażenie że się wyłączam a nie mam pojęcia czym to jest spowodowane. Zdarza mi się to czasem jak jeżdżę samochodem przez co miałem już kilka dziwnych sytuacji. Np jade chce wyjechać i nagle zapominam kto ma pierwszeństwo oczywiście to mija po kilkunastu sekundach ale najczęściej jak jest już po fakcie. Tak samo mam gdy coś robię. Czasem gdy gdzieś mam iść robie kółko zamiast najkrótszą drogą ta sama sytuacja co wcześniej. Tak samo w moim życiu, nie jestem raczej osobą zaradną, ciężko mi jest coś załatwić samemu szczególnie gdy robie coś pierwszy raz, najczęściej musze wtedy się kogoś pytać kilka razy czy na pewno wszystko jest dobrze. Mimo że studiuje przez co sporo się ucze i poznaje nowe rzeczy to nie umiem wiele, nie umiem odnaleźć się nawet najprostszej pracy co mnie strasznie denerwuje. Najłatwiej mi jest gdy ktoś wszystko jak czarno na białym powie mi co mam zrobić. Zdaje sobie sprawę że tak niestety daleko nie zajdę. Nie rozumiem czemu nie umiem prostych rzeczy, kiedyś myślałem że to minie z wiekiem ale dalej jest cały czas to samo a ile tak można. Przez to co napisałem czuje że nie odnajde się nigdzie i nic nie potrafię i w sumie na razie tak niestety jest. Co mógłbym z tym wszystkim zrobic? Co może być przyczyna tego wszystkiego? Na sam koniec dodam że mam duże problemy z prezentowaniem czegokolwiek. Niestety jak każdy wie jest to nieuniknione. Najczęściej jest tak ze mówie coś chwile potem zapominam coś i pustka potem jąkam się i jąkam staram się jak najszybciej coś zakończyć żeby powiedzieć cokolwiek ale niezbyt mi to wychodzi. Jest to bardzo frustrującę
  22. nie daje rady ... jestem w pracy mobingowana przez współpracowników...kierowniczka nic z tym nie robi jeszcze sprawców broni. jestem załamana. pracy sxukam.ale bez skutku. potrzebuję rozmowy z kimś bo nie wytrzymuje psychiczne
  23. Nie śpię od kilku dni Mam kołowrotki myśli głosy są męczące jestem pod kontrolą rodziny lecz mimo to nie wiem co robić,
  24. Cześć wszystkim Jestem prawie 18 letnią dziewczyną, ale czułam się tak całe życie. Piszę teraz bo coraz więcej ludzi zwraca na to uwage i dlatego że nie wiem czy wybierać się do psychologa z tym. Ostatnio oglądałam na internecie filmik vlogerki z Ameryki, która w wieku 20 iluś lat dowiedziała się że ma autyzm. Zrobiła też filmik pt. objawy autyzmu u kobiet. Z tego się dowiedziałam że kobiety przechodzą to "łagodniej z zewnątrz" i często nie są nigdy diagnozowane. Następnie wymienia objawy - nietypowe, mocne zainteresowanie mam takie. uwielbiam patrzeć na podziały administracyjne krajów, pobieram bazy danych z podziałami administracyjnymi, szukam ich cały czas, myślę o tym, mogę o tym rozmawiać cały dzień, można byłoby powiedzieć że inni ludzie też to lubią ale ja nie mogę bez tego żyć a w swoim otoczeniu nie znam nikogo kto by się tym interesował, jedynie ludzie na internecie - dziwne nawyki typu obgryzanie paznokci, gryzienie się w usta itp. no szczerze to mam takie 3 typy - problem z nawiązaniem kontaktu, wolę przebywać sama, kwarantanna w sumie dobrze mi zrobiła - mówię coś niemiłego kiedy nie wiem że to nie miłe dużo takich sytuacji, straciłam dużo znajomości przez to - nienawidze zmian jak się zaczęła kwarantanna to chciałam wracać do szkoły, a teraz się przyzwyczaiłam i boję się na myśl że będzie trzeba wracać, normalnie przed kwarantanną podobne sytuacje występowały w związku z jechaniem na obóz (pierwsze 3 dni chce wracać, a potem w ogóle nie chcę wracać) - spędzam czas z psem zamiast z ludźmi - o tym co lubię i o czymś konkretnym mogę gadać cały dzień, ale jak mają być gadki o pogodzie to jest zawsze niezręczna cisza - jestem do bani w matematyce, co w sumie nie zgadza się ze stereotypem - nie mogę się skupić na rzeczach które mnie nie interesują i zawsze je odkładam na ostatni moment - układam rzeczy w kategorie np. kraje, sporty, - patrze jakoś inaczej na niektóre rzeczy (wiem że nieco inny bo ludzie mówią że to dziwne że oni tak nie mają) Np. oni mają 4 kwartały albo w ogóle na to nie patrzą (moje grono znajomych), a ja sobie nazwałam 4 sezony sezon zwykły: marzec, kwiecień, maj, * z racji że już się przyzwyczaiłam do tego że jest szkoła sezon letni: czerwiec, lipiec, sierpień, * wiadomo skąd nazwa sezon zimowy: grudzień, styczeń, luty, * tu też sezon smutny: październik, listopad, wrzesień, * z racji że tyle czasu mi zajmuje przyzwyczajenie się że już nie ma wakacji i wiem że można powiedzieć że może inni też tak robią, ale jak jestem w sezonie zwykłym i smutnym to jakoś gorzej się czuję niż w letnim czy zimowym, przez to że jakoś tak je poukładałam i przez to że w sezon zimowy i letni można planować wakacje albo robić konkretne rzeczy np. sezon letni - basen, sezon zimowy - snowboard. Jestem prawie pewna że te objawy coś znaczą, w sumie nawet się nasiliły, ale nie mogę powiedzieć rodzicom bo mamy złe stosunki, a muszę poczekać jeszcze 2 miesiące do 18 urodzin.
  25. Cześć wszystkim Jestem 29 kobieta w 8 letnim związku. 2 lata temu wyprowadziłam się z rodzinnego domu i zamieszkałam z moim chłopakiem w jego rodzinnej miejscowości. Postanowiliśmy się wybudować. Kupiliśmy razem działkę i zaczęliśmy prace budowlane. Może moje pytanie będzie dziwne , ale szukałam w wielu miejscach odpowiedzi, próbowałam też rozmawiać na ten temat z moim chłopakiem ale nadal nie znam odpowiedzi i mam nadzieję że może tu ja znajdę . Dlaczego czuje się obco na własnej działce . Tak jakby to do mnie nie nalezało. Tak jakby nie było moje . Nawet zaproszenie moich rodziców na działkę by zobaczyli jak wygląda było pomieszane z uczuciem że to nie moje . Najgorsze było doświadczenie ( pierwsze takie kiedy poczułam że coś jest nie tak ) kiedy pierwszy raz oglądaliśmy działkę z rodzicami mojego chłopaka . Czułam się jak piąte koło u wozu. Jakbym przygladała się zakupowi działki przez teściów i jego syna a nie przeze mnie i mojego partnera. Co się dzieje? Boję się wyrażać opinie dotycząca urządzania domu projektu ogrodu wszystkiego. Na wszystko się godze , bez wypowiadania głośno własnych przemyśleń, myślę że są głupie więc się nie odzywam .

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.