Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'inne'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 165 wyników

  1. Witam mam na imię Maciek i mam 18 lat. Problem mój polega na moich huśtawkach emocji. Moja babcia, którą byłem bardzo zżyty umarła 8 lat temu. Od tamtego momentu się zaczelo. Nie miałem ochoty chodzić do szkoły, reguralnie wagarowalem. Doszło również do samookaleczenia, brak chęci do życia, jednak to było już ok. 3 lat po śmieci babci. Pedagodzy zauważyli moje pokaleczone ręce i wezwali moją mamę do szkoły. Mimo że już nigdy tego więcej nie zrobilem, moje sprawy nie rozwiązały się. Pamiętam że od gimnazjum jestem zupełnie innym człowiekiem. Zawsze jestem w szkole uśmiechnięty,staram się pomagać,poprawić humor, za takiego mnie mają moi przyjaciele. Jednak gdy jestem sam popadam w smutek, płacz,znów nawraca brak chęci do życia. Od liceum wszystko wróciło ale to już ponad skalę. ZacAlem niedawno mieć problemy ze snem, koszmary , ciągle bójki z ojcem we śnie (nie mamy dobrych relacji na codzien) , gdy trzeba iść do szkoły zakrywam się kołdra ,nie wstaje bo nie mam siły, mam ochotę plakac bo jestem bezradny. Proszę o pomoc
  2. Witam, mam na imię Ewelina jestem 25 letnia mama, wychowuje ja sama, od półtorej roku jestem w związku.... Od 6 miesięcy czuję się niekochana i niepotrzebna przez obecnego partnera. Ciągle się klocimy o byle co ja bardzo to przeżywam ponieważ słyszę przy tym przykre słowa typu,, jak poczuje ze to juz nie to samo co kiedyś to z nami koniec " Moje dziecko powiedzialo kiedyś do niego tato a on przy kłótni powiedział że ona ma 5 lat i szybko o nim zapomni" cały czas słyszę tylko że na nic się nie nadaje, ostanie jego słowa zabolały mnie najbardziej gdzie powiedzial że już nawet nie ma ochoty nic zemna robić i zniszczyłam mu organizm tymi kłótniami, tylko my nigdy nie kłóciliśmy się o nic poważnego żeby mógł mi tak powiedzieć Zadaje sobie cały czas pytanie dlaczego muszę przechodzic przez takie coś skoro nigdy nikomu nie wyrządziłam krzywdy nie mam żadnego wsparcia z jego strony i zawsze zostawia mnei ze wszystkim sama, może na to właśnie zasłużyłam
  3. Mam 20 lat jestem w trakcie rozwodu. Mam trzy letnią córeczkę od dłuższego czasu mam problem z gniewem. Do tego mam straszne wstania nastrojów. Aż wkoncu doszło do tego że nie radzę sobie z życiem codziennym, obowiązkami itd. i zaczęłam się okaleczać. Co mam zrobić w takiej sytuacji do kogo się udać o pomoc...
  4. Jestem studentką, mam 19 lat. Od kilku tygodni inaczej czuje się ze sobą. Kiedy próbuje sobie coś przypomnieć lub pomyśleć o czymś to wyglądam jakbym się skupiała, a tak na prawdę nawet nie zaczynam o niczym myśleć, po prostu patrze się w jeden punkt i czekam chyba aż się ogarnę ale ktoś coś do mnie powie. Od zawsze chyba zawieszałam się na chwile i jakby zajęło mi to chwile zanim to się stało. Teraz dzieje się to cały czas, ja nawet nie chce tego robić i chce pomyśleć o czymś ale nawet jakby nie potrafię zacząć. Kiedy się "wyłączam" czuje chyba spokój, czuje się dobrze z tym, że ignoruje wszystko dookoła. Czy to wszystko jest normalne?
  5. Dzień dobry, Mam 22 lata, jestem z chłopakiem ponad rok, znamy się paręnaście lat. Z jednej strony jest bardzo fajnie-jestesmy względem siebie bardzo szczerzy, o wszystkim otwarcie rozmawiamy, to jest super i bardzo ważne dla mnie. Jednakże często jego zachowania mnie irytują, wiem czasem że to nadmierna reakcja. Obrzydza mnie sposób w jaki on robi niektóre rzeczy-np. To że zawsze (dosłownie zawsze) ubrudzi się jak je-jak dziecko... Czasem naprawdę nie mogę na to patrzeć. Ogólnie w towarzystwie czasem mam chęć powiedzieć mu coś niemiłego (ogólnie lekko się wstydzę czasem jego zachowań w towarzystwie, bo czasem mówi rzeczy, które wprawiają innych w niezręczność), dosyć często w towarzystwie jest między nami taka napięta atmosfera (trochę jakbyśmy rywalizowali). Czy to oznacza, że nie pasujemy do siebie? Ostatnio po jakimś miesiącu niewidzenia się w końcu się spotkaliśmy i irytacja w jednej, głupiej sytuacji od razu się pojawiła z mojej strony (jego chyba też). Nie wiem o co chodzi. Większość czasu jest normalnie, ale czasem (wydaje mi się, że nawet całkiem często, za często) mała rzecz od razu wzbudza naszą irytację, w towarzystwie również. Skąd ta "rywalizacja" i szybka irytacja? to chyba nie jesy zbyt zdrowe. Z innymi ludźmi nie mam aż tak
  6. Dzień dobry, Mam 22 lata, od czasu kiedy mam obecnego chłopaka (jesteśmy razem ponad rok) zauważyłam, że zaczęłam narzekać więcej na innych ludzi. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że jestem trochę o niego zazdrosna (aczkolwiek on tego w żaden sposób nie odczuwa, bo nie daję mu tego odczuć. Poza tym w sumie nie mam powodów do zazdrości i z jednej strony jestem tego świadoma, więc też ta zazdrość nie jest jakaś duża. Z drugiej-mimo wszystko jakaś ta zazdrość jest jak np. jesteśmy na wyjściu z moimi koleżankami czy coś tego typu). Zauważyłam, że od pewnego momentu zaczęłam bardziej narzekać na ludzi, bardziej mnie wszystko (w tym ludzie irytuje) i jakoś czuję wewnętrznie, że jest to połączone z tą zazdrością. Może to mój brak pewności siebie? I przez to "podbudowuje się" oceniając na głos (bo dzielę się swoimi spostrzeżeniami z chłopakiem) innych? Jestem świadoma, że to okropne z mojej strony, więc z reguły staram się też powiedzieć coś milszego o danej osobie, żeby chłopak nie myślał, że jestem taka oceniająca i okropna. Samego chłopaka też się czepiam, mam wrażenie, że czasem za dużo, boję się, żeby go tym nie odtrącić kiedyś, ale czasem odczuwam frustrację w związku z jego głupimi zachowaniami jak mogę popracować nad sobą? Czy to wynika właśnie z tego podnoszenia własnej samooceny w zły sposób? Chłopak czasami potrafił mi powiedzieć cos niemiłego o moim wyglądzie, to trochę mnie czasem bolało (mówiłam mu, ale nadal czasami mu się zdarzy powiedzieć za dużo), więc myślę, że może to tę trochę na mnie wpłynęło negatywnie? Bo brałam to do siebie nadmiernie
  7. Cześć, założyłem tu konto chociaż sam nie mam jakichś problemów. Chodzi o mojego brata. 1.5 roku temu straciliśmy rodziców w wypadku samochodowym, od tego czasu jestem jego rodziną zastępczą. Mlody bardzo to przeżył, ma 14 lat więc to jeszcze dziecko. Przez pół roku po wypadku płakał po nocach, nie chciał chodzić do szkoły, pytał czy może ze mną spać, bal się wsiąść do auta. Nieraz wołał mamę lub tatę przez sen. Jakiś czas temu wydawałoby się, że doszedł do siebie po traumie. Znowu zaczął być tym wesołym, miłym chłopakiem co kiedyś. Niestety zaczął mu chyba dokuczać niedobór adrenaliny. Wiem, że to trudny wiek i w dodatku jest mu ciężko po utracie rodziców, ale już nie wiem jak z nim rozmawiać. Problem polega na tym, że co rusz wymyśla jakieś durne zabawy, przez które coś sobie ciągle robi. Jakoś w październiku zeszłego roku spadł z drzewa, bo założył się z kolegą kto wlezie wyżej, w wyniku upadku uszkodził kręgosłup, kilka tygodni chodził w kołnierzu. Koniec listopada złamał rękę, bo wymyślił zabawę, że kolega będzie go ciągnął rowerem na deskorolce. Tuż przed świętami, rozbita głowa, łaził po starych budynkach i skądś spadł, a jeszcze ręka nie zdążyła się wygoić. Na początku tego roku poparzenie, robił miotacz ognia z dezodorantu i zapalniczki. W zeszłym miesiącu znów rozbita głowa. Tydzień temu pęknięte żebro, skakał na hopkach rowerem i przeleciał przez kierownice. Jak widzicie, nie ma miesiąca żebyśmy nie zawitali na sorze. Jak dzwoni obcy numer, to boję się że to znów z izby przyjęć dzwonią, ze mam przyjechać bo młody sobie znów coś zrobił. Już nie wiem, jak do niego dotrzeć. Wiem, że jest mu ciężko, że musi odreagować, ale boję się że w końcu że zrobi sobie coś poważnego, że wyląduje na wózku przez swoje zabawy, albo straci życie, lub że mi go zabiorą. Nie pomagają prośby, groźby, szlabany. Pytałem czy ma jakiś problem, czy nie dokuczają mu w szkole. Może popisuje się, żeby zaimponować kolegom? Mówił, że nie, że z kolegami jest w porządku. Niedawno bardzo się na niego zdenerwowałem, spytałem czego on ode mnie chce. Chciałem wiedzieć, co ja mam zrobić żeby było mu dobrze, żeby się ogarnął. Młody się rozbeczał, krzyknął ze chce do mamy i zamknął się w swoim pokoju. Ale przecież tego nie jestem w stanie mu zapewnić. Mi też jest przykro, że rodzice zginęli, też mi ich brakuje, ale ja jestem dorosły i jakoś to przełknąłem, było ciężko, ale musiałem zacząć myśleć o bracie, o tym żeby zapewnić mu jak najlepszą opiekę, ale a on jest jeszcze dzieckiem i jest w tym wieku, że potrzebuje rodziców. Nie mamy dziadków, ciotek, mamy tylko siebie. Nie mam doświadczenia w wychowaniu nastolatków, nie mam kogo się poradzić. Poradźcie co robić. Psycholog? Psychiatra? Może zapisać go na jakiś sport, żeby się wyżył?
  8. Dzień dobry, mam taki problem-Pojawiła się obsesja na temat linii prostej, która uznałem za formę kształtu idealnego, i której istnienie było rozwiązaniem większości problemów; traktowalem ja jako swoja ulubiona rzecz (mimo iz istaniala tylko w mojej głowie) i w sumie najważniejsza, wyobrażenie sobie idealnego linii prostej powodowało ulgę w momencie, gdy maglowałem w głowie jakiś problem (takie luminacje).W pewnym momencie zacząłem bać się ze taka linia jest niemożliwa i ciagle zadręczałam się myślami o tym. Czy są to jakieś zaburzenia związane z chorobą/zaburzeniem psychicznym? Czy często zdarzają się takie problemy z obsesją o prostej u innych ludzi? Czy dla innych ludzie w ogóle linia prosta jest ważna (najważniejsza)? I czy ludzie bez zburzeń w ogóle mają prostą?
  9. Witam mam problem z bluznierczymi religijnymi myślami , jestem katolikiem praktykującym , od dłuższego czasu mam przy modlitwie bluźniercze myśli w głowie jak się modlę , jak patrzę na Święte symbole. Ostatnio zacząłem mieć na tyle kłopot ze dręczy mnie to przez cały dzień. Nie wiem jak sobie z tym poradzić .
  10. Witam. Mam na imię Angelika, mam 22 lata. W zeszłym roku w styczniu odszedł mój tata. Byłam z nim bardzo mocno związana. Odkąd pamiętam tata jeździł na wózku inwalidzkim. Nie pamiętam, żeby chodził. Tata chorował na zanik mięśni kończyn górnych i dolnych. Oprócz tego był po zawale, POCHP i wiele innych chorób. Opiekowałam się tatą razem z mamą. Mimo pracy zawsze któraś z nas była przy nim. Często płakałam, bo żal mi było patrzeć, jak tata cierpi. Aż przyszedł ten nieszczęśliwy dzień, kiedy tata dostał duszności, poleciała piana z ust i w tym momencie patrzył na mnie i płakał. Widziałam, jak był wtedy reanimowany dwie godziny. Niestety odszedł po trzech tygodniach pobytu w szpitalu pod respiratorem. Minęło już 14 miesięcy od taty śmierci, ale ja nie mogę się pogodzić z jego stratą. Był dla mnie wszystkim. Z mamą nie jestem na takich relacjach jak z tatą byłam. Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić. Cały czas mam widok z tego okropnego wydarzenia. Widzę tatę z tą pianą, jak leży w szpitalu i widzę, jak leży w trumnie. Te trzy widoki mi nie chcą zejść sprzed oczu. Dużo płaczę i nic mi się nie chce. Nie mam ochoty na nic i radości w sobie też nie mam. Mimo, że mam kochającego chłopaka. Proszę o rady. Jak mogę spróbować zwalczyć te obrazy sprzed oczu ? Jak mam się uporać chociaż w jakimś stopniu z tęsknotą ? Co mogę zrobić żeby pogodzić się z taty śmiercią ?
  11. Mam 20 lat i odkąd z moim partnerem poszliśmy na studia do dwóch różnych miast nie możemy się ciągle dogadać. Często bywa tak, że gdy się spotkamy ciągle mój partner odbiera telefony od mamy lub 11letniego brata (średnio co 2 h) Jest to dla mnie nienormalne i powoduje kłótnie, ponieważ czuję się zaniedbywana. Ponadto, gdy przyjeżdżamy do jego rodziny ciągle mamy się zajmować 11-o latkiem i spełniać jego zachcianki oraz spędzać czas tak, jak zażyczy sobie jego mama. Czuję się tym wszystkim zmęczona, a mój partner uważa, że przesadzam i jestem uprzedzona do jego rodziny. Sama już nie wiem co mam robić. Z jednej strony mam wrażenie, że powinnam zadbać o swój komfort psychiczny i zakończyć związek, a z drugiej mam świadomość, że go kocham i naiwnie wierzę, że kiedyś się opamięta.
  12. Mam 18 lat. Od 3 lat borykam się z zaburzeniami odżywiania. Mój problem polega na tym, że gdy jem wystarczającą ilość kalorii zaczynają mnie irytować wszystkie wypowiedzi mojej mamy. Nie chce się na niej wyżywać, ale niegrzeczne odpowiedzi same rzucają mi się na usta. Aby trochę się uspokoić masturbuję się, jednak to daje mi tylko chwilowe ukojenie. Jest na to jakiś inny sposób? Oprócz terapii, bo wiem że powinnam na nią uczęszczać i zapisze się, gdy tylko spadnie możliwość zachorowania na koronawirusa.
  13. Mam 44 lata. Jestem opiekunem w domie pomocy spolecznej . Jestem żonaty. Mam dwoje dzieci. Generalnie jest ok. Śpię krotko i jestem trochę zmęczony. Zawsze bylem porannym ptaszkiem od dziecka. Od 2016 zdrowie mi trochę szwankuje.Mialem zabieg na kolano ACL. Troche wcześniej wychodzily mi na twarzy male plamy w 2017 zdiagnozowano mnie ze wirus Hsv1 powoduje powazne puchniecie twarzy co pare tygodni. Jestem na acyklowirze 800 g dziennie. Odkad biore leki jest dużo lepiej. Od września 2019 zaczalem miec problemy ze snem , mianowicie wczesne wybudzanie ok 3 rano a pojscie do łózka ok 23.00. To trwa do dziś czasamo lepiej , budzę siesię ok 5 rano i po śnie. Poczatkowo myślałem ze to praca zmianowa. Lekarz pierwszego kontaktu w grudniu dal mi Zolpidem i inny jakis do używania okazyjnego ale po kilku razach czułem sie fatalnie. Sen na drugi dzien 2-3 godz tylko. Koncem roku odrzucilem to i zacząłem wychodzić na spacery. Czytac więcej. Alternatywnie chodzilem na reiki masaż , różaniec. Jest troche lepiej . Lekarz dal mi leki na depresję ale nie wiem czy ją mam. Nie wziąłem leków. W lutym spuchnely mi srodkowe palce u rąk. I balem sie ze to rzs. Czekam na badania krwi w maju. W listopadzie badania ogolne krwi byly dobre. Palce sa teraz ok. Bez bolu. Niestety wirus Hsv 1 odezwal sie w styczniu i marcu. Pewnie ze zmęczenia. Wtedy przechodzi w tydzień i wracam do normy. Zawsze chodzilem do pracy. ostatnio zadzwonilem ze jestem chory. A od poczatku 2020 juz 4 razy po 3 noce jak mialem noce w pracy. Pomocy to juz trwa 6 miesięcy. Pomocy
  14. Witam Stało się! mamy pandemię choroby nieuleczalnej - koronawirusa. Czuję ogromny strach przed śmiercią. Może nie zabije mnie sam koronawirus ale ogromny chaos na świecie który skończy się m. in. kanibalizmem. Na prawdę boję się, pomóżcie!
  15. Cześć, jeżeli pomyliłem działy lub zrobiłem coś źle bardzo przepraszam oraz liczę na wyrozumiałość bo jestem nowy. Miałem ogromny problem w jakim dziale umieścić moje problem. Wracając do tematu napiszę coś o sobie - jestem 18letnim chłopakiem, który nigdy nie miał problemów z nauką, od zawsze grzeczny i przede wszystkim pozytywnie nastawiony - optymista na wysoką skalę oraz dobry pomocny kolega. Jednak z tym od zawsze miałem problem, który męczy mnie już praktycznie całe życie. Moje życie towarzyskie to totalne dno - szukając powodów zawsze wyodrebniam 2 przeżycia które mogły się do tego przyczynić : bardzo opiekuńczy rodzice, którzy w dzieciństwie wręcz mnie izolowali od innych dzieci oraz atopowe zapalenie skóry na które choruje, lecz najgorszy stan przeżywałem w trakcie szkoły podsrawowej (większość ciala rozddapanego, dużo strupow, ran oraz krwi) przez co spotkałem się z odrzuceniem przez inne dzieci (siedziałem sam w ławce na każdej lekcji, sam spędzalem przerwy, ktoś ze mną gadał tylko gdy musiał). Myślę że to drugie najwięcej zepsuło w moim życiu , a ja cały czas noszę ten ciężar po tej chorobie na sobie. W gimnazjum wyglądałem już jak prawie zdrowy chłopak lecz na tym etapie padlem ofiarą zbyt miękkiego serca - dzieciaki wykorzystywały mnie, ja robiłem za dużo osób zadania oraz pomagałem im w dużym stopniu, czy pozwalałem ściągać na sprawdzianie . Jednak jak ktoś organizował imprezę , szedł że znajomymi w mieście a ja mówiłem część czy już nic nie potrzebował w tym momencie już mnie nie znał . Pozwalałem się wykorzystywać ponieważ dawało mi to satysfakcję że jestem potrzebny i głupio wmawiałem sobie że ktoś przez to mnie lubi. Skończyłem gimnazjum i trafiłem do najlepszego liceum w mieście - nie znałem nikogo z mojej klasy , jednak teraz wszyscy mnie olewają i traktują jak powietrze. Nie powiem poznałem w liceum kilku znajomych, ale to tylko koledzy i koleżanki ze szkoły - nie wyjdą ze mną do miasta i nie wyskoczą na imprezę . Byłem ostatnio na 18stce u jednej koleżanki z tego grona - świetnie się bawiłem , wypiłem pierwszy alkohol w moim życiu , nawet poznałem fajnych ludzi, którzy może też mnie zaproszą , ale nadal nie mam takiej paczki znajomych . Brakuje mi tego , chociaż nigdy nie poznałem jej smaku. Przepraszam za długość , dziękuję jeżeli ktoś przeczytał do końca - to też nie jest tak że jestem świetny mam wady - trochę śmierdzę od stosowania maści , jestem bardzo spięty i zestresowany , nie lubię luzu i nie potrafię zrobić cos bez spiny i stresu. Proszę o jakąś radę - może studia rozwuaza moj problem?
  16. Jestem 22 letnia kobietą. Zawsze moje relacje z rodzicami nie były łatwe. Są to ludzie, którzy adoptowali mnie zaraz po urodzeniu. Przez całe moje życie trzymali mnie pod kloszem. Trzeba tutaj dodać, że są ludźmi bardzo "pobożnymi". Uczęszczają na spotkania jakiejś chrześcijańskiej grupy i całe ich życie opiera się na wspólnocie i Bogu. Jak skończyłam 19 lat, wyprowadziłam się z domu do chłopaka. Rodzice strasznie to przeżyli. Ciągle wydzwaniali, straszyli, że źle się czują, że matkę serce boli. Od tamtej pory nie wróciłam do domu mieszkać. Moje życie raz toczyło się źle, a raz dobrze. Popełniłam wiele błędów, ale chciałam sama stawiać kroki w dorosłym życiu. Ciągle boję się opinii rodziców. Okłamuje ich że wszystkim bo wiem, że nie zgadzają się z moim trybem życia (mieszkanie z chłopakiem bez ślubu itp.). Nie lubię ich odwiedzać i jak widzę że dzwonią to rodzi się we mnie straszny lęk. Nie jestem w stanie powiedzieć im swojego zdania i podjąć własnej decyzji bo nie chce ich ranić. Nie wiem co mam robić, ale jak z nimi rozmawiam to nie daje rady podjąć własnej decyzji i postawić na swoim. Przez te lata życie w ciągłym strachu i lęku. Ciągle zadaje sobie pytanie"Co rodzice powiedzą na ten temat i czy będą źli?).
  17. Jestem w wieku 24 lat i obecnie przebywam na kursie wojskowym przygotowującym mnie do służby. Od zawsze pamiętam że wielu ludzi, w większości moi byli partnerzy, powiedziało mi że nie mam serca, nie współczuję, że jestem robotem. Czuję się kobieta ale zawsze byłam chlopczyca pod względem charakteru, wolałam relacje z mężczyznami, są one łatwiejsze dla mnie, bardziej proste i oczywiste. Nigdy nie lubiłam domyslania się, zawsze byłam szczera zawsze przedstawiałam sprawę jasno nie ważne jak byłaby trudna. Lecz właśnie z tego powodu jestem określana jako osoba bez serca. Potrafię wyłączyć emocje w ciągu sekundy kiedy tego chce. Po zerwaniu urośnie kilka łez i zajmuje się czynnościami codziennymi. Zauważyłam że ludzie przeżywają stresy egzaminy płaczą denerwują się myślą o przyszłości i co może pójść nie tak, lub też marzą i wymyślają. Ja przyjmuje rzeczywistość taka jaka jest i nie odczuwam tych problemów nie przeżywam nie trzymam się emocji, przyjaciele mówią mi że jestem po prostu silna ale od pewnego czasu zastanawiam się czy to nie we mnie jest problem. Zawsze trafiłam na problematycznych mężczyzn z problemami których próbowałam naprawić i zawsze to ja ich zostawiłam i zawsze oni płakali że ostatecznie nie mam serca i jak moge tak po prostu odejść z dnia na dzień. Nie potrafię stwierdzić czy to z nimi było coś nie tak czy jest ze mną. Zakończyła związek z przyjacielem o którym myślałam przez 4 lata który mnie dręczyl w trakcie kursu w wojsku za moje relacje z mężczyznami że nie odczuwam skruchy że nie chce się zmienić że siedzę z nimi w ławce że spędzam z nimi czas a nie z kobietami. I ja nie chcę tego zmienić pomimo że groził prosił płakał i blagal. Teraz to wieloletnie myślenie i w końcu związek z nim który zaczął się tak że zerwałam z poprzednim mężczyzna z którym byłam 2 lata z dnia na dzień i który załamał się psychicznie, mnie to nie obeszło za wiele bo nie byłam szczęśliwa. Według mnie. Każda moja historia kończy się tak sam, tak teraz uronilam kilka łez i wręcz już o tym zapomniałam. Czuję jakbym chowała to gdzieś w jakieś pudełko i to zamykała i wyrzucala albo jakbym w ogóle nie mogła poczuć tego i czuję się dziwnie że ludzie przeżywają rozstania miesiącami i latami i borykają się z emocjami a ja nie. Nie wiem na ile jest to wpływ charakteru otoczenia czy problemów psychologicznych i czy je mam i czy powinnam regularnie się widywać z psychologiem czy może jest ze mną wszystko w porządku. Zawsze chce poczuć się kochana i zawsze to daje ale kiedy przychodzi do jakichś trudności jestem całkowicie na nie zamknięta i na te złe uczucia jeżeli nie chce ich poczuć to ich nie poczuje bo tak zdecydowałam. Innym wydaje się to dziwne. A ja już nie wiem czy jest ze mną coś nie tak. Ogólnie potrzebowałbym chociaż krótkiej porady czy udać się po pomoc bo nie potrafię sama stwierdzić czy jest to w ogóle problem.
  18. Cześć, Mam na imię Dawid, a mój wiek to równe 18 lat. Chodzę do maturalnej klasy liceum, a problemy z jakimi borykam się od pewnego czasu dotyczą głównie poczucia własnej wartości, lęku przed odrzuceniem oraz wewnętrznego krytyka. Staram się systematycznie z tym walczyć, a skutki są raz bardziej, raz mniej zadowalające. Chętnie wymieniłbym się doświadczeniami oraz żalami. Szukam osoby, z którą mógłbym otwarcie porozmawiać i dzięki temu zobaczyć jak dana sytuacja wygląda z innej perspektywy. To samo oczywiście oferuję od siebie. Od zawsze łatwiej było mi się zwierzać płci przeciwnej, dlatego też jeżeli któraś z dam chciałaby podjąć dyskusję bardzo by mi to pomogło. Uprzedzając wszelkie dogryzające komentarze, chodzi tu tylko i wyłącznie o aspekty psychologiczne. Pozdrawiam
  19. Witam, piszę dlatego, że mam problem. Można to nazwać problemem ogólnym. Boję się wszystkiego, a to wszystko napędza stres i objawy fizjologiczne, takie jak częste oddawanie moczu, duszności, ciężki oddech, drżenie rąk. Co ciekawe to wszystko dzieję się przed danym zdarzeniem, moja moc destrukcyjnych myśli po prostu mnie miażdży od środka. Boję się wszystkiego, rzadko! (chociaż tyle) wyjścia do sklepu (gdy poziom mojej samooceny równa się praktycznie zeru), pójścia na rozmowę kwalifikacyjną, rozmów telefonicznych, a nawet sprzedać swój samochód, bo boję się, że coś będzie z nim nie tak i kupujący będzie miał pretensję. Co ciekawe ten cały stres, panika mija.. gdy już wykonuję tę czynność, tak jakby zaraz po wejściu do pomieszczenia staję się drugą bardziej pewną siebie osobą, !ba nawet nie pomyślałbyś, że mam jakieś problemy, ile razy to słyszałam od ludzi.. A mnie to rani. Bo nie, nie jestem taka DOBRA.. Dlaczego tak jest?! O ile lepiej by było być tą drugą osobą, pewną siebie na tyle, by się nie bać tego wszystkiego, bo w głębi duszy wiem, że jestem silna, ale TE moje myśli mnie dołują do takiego stopnia, że często jestem sparaliżowana! Znacie jakiś magiczny sposób na pozbycie się tych natrętnych myśli? Nawet teraz piszę to we łzach, bo chcę mieć tą prawdziwą siebie na zawsze, a nie zlęknioną, bo tak zażyczył sobie umysł!
  20. Dzień dobry, mam 24 lata, od paru miesięcy przeprowadziłam się do mojego chłopaka z którym jestem ponad rok. Jest to naprawdę super facet ale często przesadza z alkoholem. Nie wiem czy to już choroba ale potrafi wypić bardzo duzo a potem oczywiście robi różne głupoty. Mój chłopak lubi tez kobiety tzn często sobie z nimi flirtuje i to mi jakie bardzo nie przeszkadza ale wczoraj na imprezie moja koleżanka napisała mi ze całował się z jakaś inna. I czuje jakby cały świat się zawalił. Może to brzmi głupio ale nie jestem w stanie tego zrozumieć. Ja wiem, ze może wina jest gdzieś po mojej stronie, chociaż uważam, ze jestem naprawdę fajna dziewczyna i duzo dla niego zniosę. Ale teraz nie mogę sobie poradzić, zamiast cieszyć się ze świąt i sylwestra cały czas myśle co zrobić i jak to się stało. Z jednej strony chce mi się wymiotować jak o tym pomyśle a z drugiej naprawdę nie chce się z nim rozstawać. Co robić ?
  21. Weła00

    Witam

    Kto wie jak mogę usunąć konto
  22. Cześć! Przechodzę obecnie kryzys, o którym dosłownie przed chwilą pokrótce opowiedziałam tutaj na forum. Zainteresowanych zapraszam: Co się tyczy mojej osobowości i tym, kim jestem, mogę z pewnością stwierdzić, że poznałam siebie bardzo niedawno. Wspomnienia z przeszłości były do niedawna zakopane głęboko w podświadomości i poprzez technikę mindfulness zrozumiałam częściowo, co jest przyczyną moich behawioralnych schematów. Pochodzę z rodziny toksycznej (w specjalistycznej nomenklaturze nazywa się to chyba syndrom DDD). Alkohol, odtrącenie, przemoc fizyczna i psychiczna, i ciągła samotność, a przy tym nieodparte pragnienie bycia z kimś w bliskiej relacji. Prawdopodobnie to ostatnie wpycha mnie w nieodpowiednie związki. Jestem do tego niepoprawną romantyczką. Kojarzycie film "O północy w Paryżu"? Jestem niczym główny bohater, ciągle bujająca w obłokach i pragnąca zakochać się miłością prawdziwą, ciepłą i silniejszą niż śmierć. Poczułam niedawno do kogoś takie właśnie uczucie... ale okazało się, że jest już zajęty. Mój ból jest wprost nie do opisania... No ale trzeba jakoś żyć, prawda? Staram się nie myśleć o przykrościach, ale te moje starania upłynniają się w uciekanie od swoich własnych emocji. A ja muszę czuć, co czuję. Inaczej nie będę w kontakcie ze swoją intuicją, ze swoim "ja". A jak inaczej mam dokonywać wyborów życiowych wciąż uciekając od samej siebie? Dlatego też, jeżeli mam uciekać, to w czynności, które sprawiają mi radość i odprężenie. Pisanie jest dla mnie czymś takim. Pisanie z kimś, opowiadanie różnorakich historii (ale tylko tych z życia wziętych). Pisanie dla pisania, pisanie dla odprężenia, pisanie ku uciesze drugiego człowieka. Nie opublikowałam żadnej ze swoich opowiadań. Nie rozwinęłam też do końca żadnego ze swoich pomysłów, a to dlatego, że wstydzę się swoich opowiadań i myślę, że są niewarte publikacji. A teraz nie mam nawet dla kogo pisać. Może na tym forum się to zmieni? Czas pokaże. Mimo wszystkich moich przywar, lubię myśleć o swojej duszy, że jest bogata, kolorowa i ciepła. Że jest warta swojego istnienia. Lubię o tym myśleć, naprawdę. Ale moja obecna sytuacja mnie kaleczy. Czuję się niekompletna, pokrzywdzona i jakby pozbawiona przywileju bycia szczęśliwą. Mam nadzieję, że to minie i kiedy z perspektywy czasu spojrzę na swoją sytuację, nie pozostanie mi nic innego jak uczucie ulgi i śmiech. I tak jestem na dobrej ścieżce, skoro w końcu czuję, że żyję w zgodzie ze sobą (a przynajmniej po części) i że odzyskałam dawno zakopaną osobowość. A więc podążam nią dalej i zobaczę, co się stanie. To tyle. Dzięki wielkie za uwagę i pozdrawiam serdecznie!
  23. jestem 45-latką, w wieku 15 lat opuscili mnie rodzice "za chlebem", ojciec był alkoholikiem, matka z domu dziecka z brakiem instynktu rodzicielskiego, w domu pamiętan przemoc, byłam uczennicą z czerwonym paskiem, a dostawałam lanie od pijanego ojca za 5-, wyjechali ! spokój! potem próbuje poukładac sobie zycie, dwa nieudane zwiazki, pierwszy z przemocą ( tolerowałam to bo mama też wybaczała) drugi z uzależnieniem partnera od uzywek! udało się! nie zostałam w tych relacjach, obecnie mam kochającego męża , jest cudowny, ale moim zdaniem juz nie kontroluje spozycia alkoholu, nie wiem jak mu pomóc( to po stracie rodziców) a moi rodzice po trzech dekadach za granicą( prawie bez kontaktu ze mna) wrócili na "emeryturę" i wciąz mają ciągi alkoholowe!! a mnie wciąż zmuszaja do opieki bo taka moja powinność! dziecka można się wyrzec z różnych przyczyn a "cudownych rodziców " nie!! NIE MOGĘ TEGO UDŹWIGNĄĆ
  24. No więc mój problem może wydawać się błahy, ale jednak jest to rzecz, która w pewien sposób mnie martwi, a nie mam z kim na ten temat porozmawiać. Mianowicie mam 20 lat i nie jestem w stanie powiedzieć nic na temat swojej osobowości. Testy psychologiczne w zupełności na mnie nie działają, jako że za każdym razem wybieram inne odpowiedzi w rezultacie otrzymując różne wyniki. Często też idę na łatwiznę pytając ludzi z mojego otoczenia "jaka ja jestem?", "czy dana odpowiedź do mnie pasuje?". Jeśli ktoś pyta mnie o opisanie swojego charakteru nie mam bladego pojęcia co powiedzieć. Osoby z mojego otoczenia też opisują mnie inaczej w wyniku czego mam jeszcze większy mętlik w głowie. Wiadomo, każdy nosi swego rodzaju "maski". Są one różne w zależności od sytuacji, ale ja już nie wiem co jest maską, a co moją prawdziwą twarzą. Przez to też mam trudności ze znalezieniem sobie partnera czy choćby kolegi/przyjaciela. Bliższe kontakty z ludźmi są dla mnie męczące. Nie umiem się otworzyć na kogoś jeśli sama nie wiem kim tak naprawdę jestem. Wcześniej żeby w miarę żyć normalnie grzecznie przytakiwałam i mówiłam to co inni chcieli usłyszeć. Teraz wyszło mi to bokiem. Odrzuciłam wszystkich dookoła mnie. Może dramatyzuje i jest to rzecz nienadzwyczajna. Nie wiem co mam z tym zrobić, a nie mam do kogo się zwrócić po radę.
  25. mam problem Od roku mam nerwice na punkcie związku, orientacji seksualnej . Ale ostatnio gdy zaczynam sie denerwować często "coś mnie napada ", krzyczę, piszczę, robię okropne, straszne miny, zdarzało mi sie uderzyć, popchnac chłopaka. Ostatmio leżelismy razem i było wszytsko dobrze, nagle poczulam ogromną potrzebę zrobienia mojemj chłopakowi krzywdy, lapalam delikatnie za szyję, podduszalam niby w wyglupach. Zdenerwowal mnie brat, poczulam ochotę żeby rozwalić mj głowę, ale tylko dalam kilka klapsos i szarnrlam. Boje sie, że to nie tylko brak kontroli nad sobą ale mize jakies skłonności psychopatycznd, mordercze. Często też jest spokok a ja nagle zaczynam krzyczeć, mówić zs go nienawkdzs.Moj chlopak mowi ze to normlane, że sam czasamj tak ma, że zlosliwie mnis szczypnie, ma ochotę mi zrobić krzywdę. Ale ja myślę zd to nie jest normlane, mozd jestem opetana...

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.