Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'inne'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Jestem z moim partnerem już dłuższy czas .. mam problem z jego przeszłością która nałożyła się na okres kiedy się zaczęliśmy spotykać.. mianowicie jakaś kobieta o niego zabiegała ... Niby odrzucił i wybrał mnie ale jakoś siedzi mi ona z tyłu w głowie i ciągle myślę co tam kiedyś między nimi byli.. q ostatnio zmienił zdjęcie z naszej wyprawy na FB na zdjęcie profilowe z jej psem z tamtych czasów ... Strasznie mnie to zabolało,poczułam się gorsza jakąś ... Nie wiem jak ogarnąć myśli, on twierdzi,że to tylko zdjęcie i tak w sumie jest. No ale...głowa swoje myśli. . Poradzicie jak mam sobie radzić z takimi sytuacjami ..
  2. Mój syn od wieku przedszkolnego śpi ze mną w weekend (sobota lub niedziela). To taka nasza tradycja - oglądamy film, syn zostaje ze mną, a mąż śpi w jego pokoju. Chcielibyśmy zrezygnować ze spania. Uważamy, że syn jest za duży, że pora to przeciąć. Ponad to mąż narzeka na spanie w łóżku syna. Nie jesteśmy niestety stanowczy w tym temacie, a syn jest bardzo wrażliwy. Jak zrobić to skutecznie i delikatnie?
  3. Cześć mam 38lat, z partnerem jesteśmy już 12 lat, mamy 2 wspólnych dzieci i dom na kredyt. Nie wiem czy to rzeczywiście jest moja wina że w naszym zwiazku jest nie najlepiej jak on mi to mówi. Mowi że jestem "wampirem szczescia" wysysac radość z niego. Mój facet ma specyficzny charakter. Ma być tak jak on chce jak się pierwsza córka urodziła to wtracal się o to w co ja ubieram nie pozwalal mi jej zakladac spinek do włosów itd. Jak kupiliśmy dom to powiedział że kuchnia ma być czarno biała . Kiedy kupiłam ściereczki do kuchni bialo czarne ale tam był rysunek jabłka czy jakiegoś innego owocu to je zabral i zwrócił do sklepu. To samo zrobił z prezentem rodziców. Kupili słoiki w kolorze szarym. To je zwrocil. Kwiatkow nie mogłam do kuchni. Zero zaslon do salonu. Tylko żaluzje. I tak jest do tej pory. Zero obrazkow na ścianie czy dekoracji. Rosliny w doniczce zostaly ale doniczki wyrzucil i kupil szare bo tamte były białe z wrzosami rysunkiem. Posciel do sypialni to miesiąc wybieralismy bo chciał wzory geometryczne i ciemne kolory zero kwiatów itd. Ogrod jest zaprojektowany na jego styl. Mówi mi że ja też mam prawo wybierać że mnie on w niczym nie ogrwnicza że mówię bzdury. Np moge wybrwc z posrod 10 krzewów do ogrodu 3 takie ktore mi się podobaja ale o już wcześniej te 10 dla mnie wybral. A jakbym chciała zupełnie co innego sama poszukac i kupić to nie wiem. Problem jest taki że mi mówi że ja zawsze zabijam jego szczęście jak się cieszy z czegoś to zawsze znajdę negatyw. Głupie to że chce kupic rowery dla całej rodziny to że ja zamiast się cieszyć to negatyw że wolę kupić meble na ogrod bo nie mamy jeszcze nic. Ze on się cieszy tymi rowerami a ja go zgasilam i odebrałam ta radosc. Chce żeby było super między nami żebyśmy byli szczęśliwi ale jak to zrobić czy rzeczywiście jestem tum wampirem szczęścia?
  4. Witam mam na imię Karolina mam 19 lat . W styczniu mam egzamin zawodowy, w maju maturę i w międzyczasie konkurs. Od jakiegoś miesiąca mam problem ze snem albo nie mogę zasnąć albo co jakiś czas się budzę. Czuję się zmęczona a ostatnio półtora tygodniatemu nie cieszyło mnie ubieranie choinki na święta , gdzie co roku czekałam na tą chwilę. I co najgorsze te święta przestały sprawiać radość. Nie wiem co z tym zrobić Proszę o poradę. Z góry dziękuję.
  5. Jestem 23 letnim studentem, pracuję na pełny etat, tam poznałem moją dziewczynę. Moja dziewczyna Agata ma bipolar, ma 22 lata. Wczoraj ze mną zerwała, gdyż nie chciała mnie więcej krzywdzić. Chodzi o ucinanie kontaktu, oddalanie się ode mnie i porównaniami do jej ex, gdzie wychodziłem niekorzystnie (kłóciliśmy się przez to bo z wiadomych względów mi się to nie podobało, przepraszała i mówiła że nienawidzi siebie za te myśli). Stwierdziła kiedyś, że nie czuje się przy mnie bezpiecznie, mimo że na początku Agata twierdziła coś przeciwnego (na początku naszego krótkiego, czteromiesięcznego związku miała epizod maniakalny, aktualnie ma epizod depresyjny). Napisała mi to poprzez wiadomość na messengerze, co mnie zdenerwowało, ponieważ uważam za brak szacunku, a poza tym nie spodziewałem się po niej próby zerwania przez tekst. Napisałem jej o tym i przeprosiła, potem poprosiłem o spotkanie po mojej zmianie, na co się od razu zgodziła. Zdecydowałem się przybrać stanowczą, lekką agresywną pozę podczas zrywania, żeby być tym za czym tęskni, gdyż taki był jej były chłopak. To nie jest w moim stylu, raczej nigdy wcześniej tak się przy niej nie zachowałem. Zrobiłem Agacie jeszcze raz wyrzut o to że zamiast spotkania wybrała taką formę rozstania, to powiedziała mi że nie miała mi tego odwagi powiedzieć w twarz, a potem powiedziała że sama chciała zaproponować spotkanie, ale ją uprzedziłem (wydaje mi się to mało prawdopodobne ale nigdy wcześniej mnie nie okłamała więc ciężko powiedzieć, mniejsza z tym). Spytałem się czy to co napisała w wiadomości to główny powód rozstania, przytaknęła. Powiedziałem wtedy że ja również wcześniej myślałem o rozstaniu, z tym że rozstanie będzie dla mnie raczej boleśniejsze, ponieważ pracujemy w tym samym miejscu i będziemy się widywać bardzo często, a zmiana pracy raczej nie wchodzi w grę, przynajmniej do lipca. Agata odpowiedziała na to że myślę teraz tylko o sobie, potwierdziłem. Poprosiłem ją żeby pokazała mi swój telefon, żeby sprawdzić czy była wobec mnie lojalna, czego się teraz wstydzę. Powiedziała że to przekraczanie jej granic ale się w końcu zgodziła. Była lojalna. Przeprosiłem ją za to ale od niechcenia, Agata powiedziała żebym lepiej już wyszedł. Powiedziałem "bardzo chętnie" i to zrobiłem. Po wyjściu ku mojemu zdziwieniu poczułem ulgę i dumę z mojego zachowania. Nie kontaktowałem się dzisiaj z nią ani ona ze mną, mimo że zawsze dużo codziennie ze sobą pisaliśmy. Nie wiem czy powinienem przeprosić za swoje zachowanie, czy lepiej poczekać na jej ruch. Wciąż ją kocham i chciałbym żeby nam się udało, ona też tego chciała tylko powiedziała że musi się sama uporać z tęsknieniem do ex i moja obecność może to utrudniać. Lepiej dać jej przestrzeń i czekać aż sama się odezwie, czy przeprosić za swoje zachowanie i wtedy dać jej przestrzeń?
  6. Jestem osobą chorą na lęk uogólniony leczę się od 2 lat, przyjmowałem mnóstwo leków od rozpoczęcia mojej choroby mam jakby błyski w oczach i męty nie wiem co się dzieje a strasznie mnie to dobija, teraz dostałem lęk Citabax który to wszystko nasila a biorę go dopiero 5 dni... Boje się,że już nigdy nie będzie dobrze.
  7. Dzień dobry. Czy pomoże mi Pani Psycholog napisać rozmowę do mojego taty? Od pewnego czasu kazał złym ludziom pokrzywdzać mnie. Moje zdrowie zostaje naruszane. Krytyczne. Proszę o napisanie wypowiedzi. Jestem dorosła. Nie mieszkałyśmy z tatą. Tata od dawna żyje z nową kobietą. Kiedyś wszystko było dobrze. Spotykałam się z tatą. Ale były też problemy do mnie, kiedy wróciłam ze studiów!! Później jeszcze uczyłam się. Byłam napadana przez kogoś!! Śledzili mnie też jacyś ludzie!! Od pewnego czasu sytuacja bardzo się pogorszyła!! Miałyśmy przeprowadzać się z mamą. Ktoś mi groził!! Ostatnio było dużo gorzej. Krytyczne już. Jacyś źli ludzie napastowali mnie dzień w dzień! Moje zdrowie zostaje silnie naruszane! Jestem młodą dziewczyną. Mieszkałam wcześniej z mamą. Nie było takich kłopotów!! Jak mam porozmawiać z tatą? Proszę o napisanie rozmowy!! Jestem napadana przez obcych ludzi!! Nie odzyskam zdrowia. Jeszcze się uczyłam do niedawna! Zaczęli mieć do mnie jakieś problemy!! Są bardzo groźni dla mnie. Może to ta kobieta karze jakimś złym ludziom poszkodować mnie? Proszę Panią Psycholog o pomoc.
  8. Mam zaburzenia osobowości borderline. Korzystam z PZP. Biorę Rispolept 2x2mg. Jestem na rencie (do maja 2022). Mieszkam z rodzicami, którzy mi pomagają. Pracowałem w stresie i zdekompensowałem się psychotycznie. Teraz mam chaos w głowie (zaburzenia myślenia) i osłabioną pamięć, co utrudnia mi naukę zawodu (programisty stron internetowych; jestem informatykiem, mgr UW). Chciałbym się dowiedzieć jak mogę sobie pomóc na zaburzenia myślenia poza lekami i medytacją.
  9. Boje się sama siebie, swoich myśli, swoich zachowań... Ogólnie jestem osobą która jest stanowcza, rozumna, zadaniowa i twarda... mam męża którego kocham nad życie. Jesteśmy razem już ponad 11 lat. Teraz jesteśmy szczęśliwi, ale nie zawsze tak było. Mąż pochodzi z rodziny alkoholikow. Sam dużo pił, miał odebrane za to prawo jazdy, dużo mnie oszukiwał, chodził po różnych ludziach, mam nadzieję że mnie nie zdradził. Ja zawsze przy nim byłam, bardziej lub mniej wściekła, rozżalona, nie raz z chęcią odejścia ale na szczęście nigdy do tego nie doszło. Zawsze go wspierałam, w KAŻDEJ sytuacji jestem obok niego. Teraz ma już 35 lat więc mam nadzieję że najgorsze za nami, że "dorósł" w końcu. Mamy dwóch synów. Starszy lat 10, ma zdiagnozowane ADHD, wychowywanie go to jest jakaś kolejka górska. O ile nadpobudliwość ruchowa się uspokoiła, to nauka, koncentracją to jest jakaś masakra. Nie umie wiele rzeczy, nie pilnuje się i swoich obowiązków. Ciągle go trzeba pilnować, upominać, przypominać. Uczy się bardzo źle. Młodszy syn, w prawdzie całkiem inny od starszego ale na nieszczęście przykład bierze od niego właśnie. Bardzo często muszę go prosić żeby się tak nie zachowywał. Rodziny praktycznie nie mam. Jestem owocem zdrady małżeńskiej, mama po odejściu od swojego męża wychowywała mnie sama. ojciec biologiczny nigdy się mną nie interesował. Mam wprawdzie rodzeństwo ale tylko przyrodnie i dużo starsze wiec kontakt w zasadzie bardzo nikły. Oczywiście mam ciocie wujów kuzynostwo i innych ale nigdy nie byłam uwzględniana w czymkolwiek. Żadnych wesel, chrzcin, komunii. Nie byłam zapraszana. Znajomych też nie mam.Miałam koleżankę taką nawet dobra ale podejście do życia ma bardzo swobodne a ja nie mam czasu przy obowiązkach na wariacje. Nie pracuje nigdzie. moje problemy ze sobą zaczęły się już prawie 20 lat temu gdy w wieku 9 lat zostałam zgwałcona przez znajomego mamy. Komukolwiek powiedziałam o tym dopiero w wieku 15 lat. Dusiłam to w sobie aż odbiło mi się na zdrowiu fizycznym. Niejednokrotnie też byłam w różny sposób krzywdzona przez innych mężczyzn. Dotykana, całowana, traktowana jak worek. Zawsze sparaliżowana strachem po pierwszym razie także podejrzewam że to cud że nic mi się więcej nie stało. Dopiero gdy poznałam swojego obecnego męża poznałam co to zdrowy dotyk. Z nim nie mam problemu z niczym, jednak do tej pory przy obcych mężczyznach mnie paraliżuje. w tym momencie to wszystko chyba zaczyna się gotować pomału. Wymieszały się wszystkie nerwy, myśli, o mężu, o dzieciach i o tym co się kiedyś stało. Nie mam nikogo żeby się wygadać. Dzieci uznają mnie za złą matkę, bo od nich wymagam minimum obowiązku i grzeczności, matka potrafi śmiać się że mnie gdy jej opowiem o swoich problemach więc już wiele lat jak jej nic nie mówię. Z mężem też nie o wszystkim moge pogadać, wiadomo. czasem się samookaleczam. To trochę pomaga jak już jest naprawdę źle. Na co dzień staram się sobie radzić ze względu na wszystkich. Ale nie zawsze jest dobrze. Tak jak dziś. Znów jest dzień kiedy mnie łaskocze całe ciało od środka, nie chce mi się nic, a myśli mam milion ...
  10. Hej. Mam pewien problem z którym nie potrafię sobie poradzić sam ... od kad straciłem prace za granica (półtorej roku temu) notorycznie kłamie okłamuje swoją kobietę która kocham ale nie potrafię wymazać z głowy tego ze kiedyś byłem kimś i miałem wszystko a teraz ... szkoda gadać opowiadałem jej czego to ja nie mam kim nie jestem a tak na prawdę powinienem powiedzieć co miałem i kom byłem ... cały czas brnę w kłamstwo i nie potrafię sobie z tym sam poradzić chociaż bardzo bym chciał chciałbym żeby mi wybaczyła i pomogła mi z tego wyjść ale niestety wszystko już chyba przekreślone i szczerze nie wiem co mam zrobić ...
  11. Dzień dobry, jestem samotnym mężczyzną, mam 32 lata. Na podstawie samoobserwacji oraz wyników w (dostępnych w internecie) testach, od bardzo długiego czasu podejrzewam u siebie wysokofunkcjonujący autyzm i być może ADHD bez nadpobudliwości ruchowej. Nie zdecydowałem się do tej pory na wizytę lekarską ponieważ nie wiem czy warto, w znaczeniu czy moje podejrzenia mają jakikolwiek sens, w końcu do tej pory nie zostałem zdiagnozowany a przecież chociażby moi rodzice powinni coś zauważyć gdy byłem dzieckiem. Z drugiej strony mam niemal wszystkie objawy ADHD (z przewagą zaburzeń koncentracji uwagi) oraz większość autyzmu wysoko funkcjonującego. Mam również zdiagnozowaną dysleksje i dysgrafię (w dzieciństwie). Objawy które mnie niepokoją to: Nie jestem w stanie skoncentrować się na czymś co mnie nie interesuje. Nie potrafię się zmusić. Jeśli coś przykuje moją uwagę, jestem w stanie całkowicie pogrążyć się w tej rzeczy i na wiele godzin odciąć się od świata zewnętrznego, nie odczuwając nawet potrzeb fizjologicznych. Moja inteligencja płynna to coś pomiędzy 145 SD15 (RAPM set II 36/36, 40 minut) a 160 SD15 (Raven's 2 progressive matrices long form 48/48), tymczasem w WAIS-R FSIQ zdobyłem tylko 125 IQ, moje słabości to głównie pamięć robocza grubo poniżej tego co sugerują wyniki testów inteligencji płynnej i niska szybkość przetwarzania informacji. Cały czas tracę wątek rozmyślając o czymś lub coś licząc w pamięci i muszę zacząć od nowa. Nie potrafię podążać za tokiem rozmowy jeżeli znajduję się w grupie większej niż 3 osoby (łącznie ze mną). Zamyślam się bezustannie, podczas rozmowy (na inne tematy), otrzymywania ustnych instrukcji, wyjaśnień itp. Nie jestem w stanie zapamiętać kierunków geograficznych na mapie (wschód - zachód), w którą stronę przekręca się klucz w moich drzwiach, prawidłowej kolejności liter w sporej części alfabetu ani niektórych pozycji tabliczki mnożenia. Gubię się bezustannie w nowym terenie, muszę używać GPS żeby dotrzeć do sklepu położonego 150 metrów od domu. Według moich rodziców zacząłem mówić w wieku 5-ciu miesięcy. Jako dziecko miałem bardzo bogate słownictwo. Nie potrafiłem utrzymywać kontaktu wzrokowego. Zmuszałem się do tego żeby nie odróżniać się od innych. W końcu nauczyłem się jak długo patrzyć, gdzie itp. Postępuję tak do dziś. Nie wiedziałem jak się zachować ani co powinienem zrobić/powiedzieć w sytuacji gdy ktoś jest agresywny w stosunku do mnie, obraża mnie itp. Nie potrafię utrzymać porządku, mój pokój wygląda jakby przeszło tamtędy tornado. Gubię coś, nie pamiętam gdzie położyłem różne rzeczy. Nie lubię poznawać nowych ludzi, mam wąskie, wyselekcjonowane grono przyjaciół Nie lubię dużych skupisk ludzkich, sprawiają że czuję się źle, przytłoczony itp. Nauczyłem się z obserwacji i filmów jak ludzie zachowują się w określonych sytuacjach w których sam nie byłem w stanie wywnioskować jak powinienem postąpić. Mam bardzo poważne problemy ze snem, depresję, cały czas prokastynuje Czy to może być HFA albo ADHD? Czy mam podstawy aby zgłosić się do specjalisty? Z góry dziękuję za odpowiedź.
  12. Podejrzewam u siebie mitomanie. Od kilku lat mam problem z kłamstwem na tyle że tego nie kontroluje. Kłamstwo i mnie nie ma często żadnego uzasadnienie. Jest to nie tylko w rzeczach poważnych ale i błahych, często jest to ubarwienie historia autentycznych. Czuję jakbym nie miała nad tym kontroli chodź wiem co robię i że to nie miało miejsca. Mam 24 lata. Martwię się że przez to rozpadnie mi się małżeństwo. Nie mam pieniędzy na płatną terapię a terminy jakie znalazłam w Warszawie są odległe. Co mogę zrobić do tego czasu? Jak spróbować z tym walczyć?
  13. Cześć wszystkim. Jestem muzykiem, zarówno z wykształcenia, jak i z zawodu. Param się kompozycją, a skupiam się wokół zagadnień orkiestrowych, chóralnych i organowych. Ponadto interesuję się językiem polskim od wszelakich stron: od etymologii po słowotwórstwo. Mam też upodobanie w motoryzacji i filozofii, choć to dość ironiczne, zestawiać ze sobą te dwie dziedziny — przynajmniej na pierwszy rzut oka. Mam rzecz jasna problemy, które przywiodły mnie aż tutaj, w swoistym akcie desperacji. W dobrym smaku będzie jednakże niewypisywanie tego w niniejszym powitaniu. Na tym więc zakończę. Każdego serdecznie pozdrawiam; jak będę umiał, pomogę, a i sam pomocą nie pogardzę. Trzymajcie się.
  14. witam właśnie zostałam mamą. Poraz pierwszy. Moje uczucie do synka jest... Sama nie wiem jest wcześniakiem nie spodziewałam się cc w 34tyg. Nie poukładałam sobie psychicznie tego wszystkiego czy jestem gotowa zostać w 💯 % mama itp. trochę się boję tej odpowiedzialności za wszystko mam lek że sobie nie poradzę z tym wszystkim . Marzyłam o dziecku starałam się rok o niego a teraz mam zawahania. Do tego mam wrażenie że wypaliły mi się uczucie do narzeczonego.Nie cieszy mnie już jego widok, nie cieszy mnie to że jest że się stara nie chce mi się go całować nawet omijam wszelką bliskość z nim .. czy to może być jakaś depresja po porodowa?
  15. Dzień Dobry Mam 20 lat i jestem mężczyzną. Spróbuje pierw nakreślić moją przeszłość bo to jest potrzebne by zrozumieć to co teraz się dzieje. Od 4 roku życia chorowałem na ciężką chorobę krwi, przez co przebywałem często w szpitalach, mój stan zdrowia był na tyle zły, że nie mogłem chodzic normalnie do szkoły, mój tok nauczania od podstawówki do gimnazjum odbywał się w domu, na nauczaniu indywidualnym, dopiero później poszedłem do szkoły ponieważ mój stan zdrowia w końcu się poprawił. Przez okres od podstawówki do gimnazjum, nie fukcjonowałem w środowisku szkolnym, z rówieśnikami, miałem kolegów z podwórka ale to było małe grono, które teraz się rozpadło. W technikum było mi ciężko, ludzie traktowali mnie tam trochę jak powietrzę, zachorowałem wtedy na depresje i to ciężką, miałem myśli samobójcze, nikt mi nie pomógł, rodzice zbagatelizowali problem. Byłem totalnie sam, przyjmowałem leki psychotropowe by jakoś utrzymały mnie przy życiu. W klasie w technikum nawiązałem może jedynie kontakt z jednym kolegą, który trzymam do dziś, jednak nie jest on mi jakiś bliski specjalnie. Wyszedłem z depresji o własnych siłach, skupiłem się na emocjach i znalazłem sposób na wyciszenie emocji i zredukowanie ich. Mam ogólnie problemy w relacjach z dziewczynami, przez całe moje życie wyglądały one słabo, (miałem kiedyś bliższą koleżankę, która mogła coś do mnie czuć ale relacja z nią się pogorszyła, głównie z jej winy, okazała się toksyczną osobą). Odczuwam pewną frustracje, ludzie w moim wieku są już w związkach, ja nigdy nie miałem kobiety, czuje się trochę poszkodowany emocjonalnie przez to, chciałbym zaznać w końcu bliskości emocjonalnej i seksualnej. Mam małą grupkę znajomych, ale ona też się rozpada, jestem trochę sam z tym wszystkim,a do nikogo nie mogę zwrócić się w realnym życiu. Czuje, że problem narasta i staje się co raz większy. Proszę o jakieś wskazówki.
  16. Zacznę od tego, że znalazłam w końcu partnera, który pasuje mi praktycznie w każdym aspekcie życia . Byłam w dwóch dłuższych związkach w tym w drugim trzy lata i byłam zaręczona - rozpadło się ( były partner nadużywał alkoholu i manipulował moja psychiką, straciłam przy nim poczucie własnej wartości. Poza tym wdarły się przepychanki i wyzwiska. ) Poznałam obecnego partnera- jest kochany, czuły, widzę ze bardzo mnie kocha, pokazuje mi to na każdym kroku . Nie tylko mówi ze jestem najcudowniejsza itp. Ale również dba o mnie pod każdym względem, szanuje i liczy się z moim zdaniem. Ostatnio jednak nawinął się temat byłych związków , a raczej partnerów . Wcześniej widziałam jego była dziewczynę z która był 2 lata – normalna pomyślałam, przecież mi też nic nie brakuje. Ale temat się rozwinął i na maja głupią prośbę pokazał mi też trzy inne z którymi się spotykał. No i dostałam szału, nakręciłam się bez sensu. Uznałam, że są totalnie inne niż ja. Oczywiście były to podrasowane zdjęcia z instagrama, a ja momentalnie i bezsensownie oceniłam się jako ta gorsza i brzydsza. Wiem ze wygląd to nie wszystko, zresztą partner nigdy nie dał mi odczuć żebym nawet była brzydsza od nich wręcz przeciwnie mówi zupełnie co innego, że jestem najpiękniejsza, że to tylko zdjęcia, że nie widziałam tych osób, że się nakręcam. To wszystko jednak silniejsze ode mnie. Straciłam swoje poczucie wartości, nie mogę przestać się porównywać i czuje że to chyba z obawy, że może nie jestem zbyt idealna i za chwile znajdzie sobie jakąś „lepszą” laskę. Wiem, że on ma już też dość wracania do przeszłości bo nie ma kontaktu z żadną byłą i wcale go nie interesują, ale ja nie potrafie obsesyjnie porównywać się i oceniać względem nich. Myśleć w czym były „lepsze” ode mnie. Oczywiście to tylko moje obawy bo partner nigdy w życiu nie powiedział że cos mu się we mnie nie podoba, wręcz przeciwnie mówi, że nikt nie podobał mu się tak mocno jak ja. Ale ciężko mi w to uwierzyć i boję się że mówi to specjalnie. Nie wiem jak odciąć te natrętne myśli, przestać się porównywać , wałkować ten temat i poczuć się najlepszą w tym związku. Czuje się więźniem swoich myśli i nie potrafię w pełni cieszyć się związkiem bo czuje się z tym wszystkim źle. Prośba o radę.
  17. Witam . Chcialbym zapytac czy wdg.psychologa oglądanie sportow walki przez dziecko 6 cio letnie jest ok?.Jestem fanem walk mma ,Sam trenowałem I oglądam duzo tego typu wydarzen w TV. Zastanawiam sie czy moge pozwolic mojemu 6 cio letniemu synkowi ogladac ze mna . Pozdrawiam
  18. W tym wątku dodawane będą kolejne podcasty OcalSiebie
  19. Wstyd mi przyznać to przed samą sobą, a co dopiero o tym pisać. Mam 23 lata i żadnego życia towarzyskiego. Żadnego. Nie mam dosłownie nawet jednej znajomej. Nie mam chłopaka. Nigdy nikogo nie miałam. Od dziecka stroniłam od ludzi. Było mi dobrze samej, do czasu. Teraz mi to naprawdę przeszkadza, bo uświadomiłam sobie, że nie mam nikogo, nikt nawet by nie zauważył, że umarłam. Nie mam z kim pogadać, wyjść, posiedzieć w ciszy. Jedyną osobą w moim życiu, z którą mam jakikolwiek codzienny kontakt jest babcia. Umówmy się jednak, że to średnie towarzystwo dla młodej dziewczyny. Z rodzicami mam bardzo sporadyczny kontakt. Teraz pracuję zdalnie i też nie mam kontaktu z osobami z pracy, ale to akurat dobrze, bo zwyczajnie ich nie lubię, to nie jest mój typ osób. Nigdy nigdzie nie wychodzę, bo z kim? Samej głupio. Teraz, podczas pandemii, jest w miarę dobrze, bo taki styl życia jest prowadzony przez wszystkich, ale przed koronawirusem było mi zwyczajnie przykro, gdy wracałam z pracy do domu, zahaczając jedynie o sklep i widząc znajomych, którzy się spotykali albo parę całującą się na ulicy. Nigdy nie miałam chłopaka i nie będę mieć, bo jestem paskudna. Nie dość, że niska, to jeszcze po prostu krągła, twarz mam okropną, bardzo męską, nie mogę na siebie patrzeć. Jestem paskudą i nigdy nie będę miała u kogokolwiek szans. Jest mi z tego powodu zwyczajnie przykro, ale nie przeskoczę tego, taka się urodziłam i zostało mi tylko pogodzenie się z tym, choć to trudne i próbuję już od naprawdę długiego czasu Nieposiadanie chłopaka mogłabym jednak przeżyć, gdybym tylko miała jakichkolwiek znajomych. Nawet do kina nie mogę pójść, bo mam iść sama? To głupie i trochę nienormalne. Cała moja sytuacja jest nienormalna. 23latka nie mająca nigdy żadnych znajomych. To jest chore. Chciałabym to zmienić, ale nie wiem, jak. Nie umiem chyba wchodzić w kontakty społeczne, nie umiem ich nawiązywać i ich podtrzymywać. Przeraża mnie wizja samotnego życia, nie wiem, czy chciałabym tak żyć, czy w ogóle potrafiłabym żyć całkowicie sama, skoro już teraz jest mi ciężko.
  20. Dzień dobry, mam problem. Dziadek moich dzieci - mój teść- nie buduje więzi z moimi dziećmi ( czworo wnucząt: 2x8 lat, 10 lat i 13 lat). Postaram się opisać sprawę. Teść rozwiódł się po 30 latach związku i ożenił się ponownie. Ma obecnie 63 lata. Mieszka ok. 10 km od nas. Wraz z nim mieszkają dzieci jego nowej żony - synowie, jeden z żoną i małymi dziećmi, drugi jest kawalerem. Teść odwiedza moje dzieci, gdy robię urodziny i jest z żoną zaproszony. Nie dzwoni do wnucząt, chyba, że w dniu ich urodzin lub po urodzinach, bo zapomniał. Nie spędzamy razem np. Świąt Bożego Narodzenia, bo on ma zawsze własne plany tj. albo spędza z domownikami, albo wyjeżdza do swojej teściowej. Teść nie zna zainteresowań moich dzieci, nie pyta ich o szkołę, naukę, fajny film czy książkę. Kiedy już u nas jest z żoną, nie idą rozmawiać z naszymi dziećmi, ale siadają przy stole i oczekują, że będę im towarzyszyć. Wyżej wymienione wizyty nie są wizytami do wnucząt, bo one przebywają wtedy w szkole. Wygląda to tak, że raz na 2 mce teść wpada do mnie bez zapowiedzi, nie uprzedza telefonem. Stawia mnie to w niezręcznej sytuacji. Ostatnio byłam w wannie, a jedno z dzieci ( syn akurat był chory) otworzył dziadkowi i jego żonie drzwi. Sądziłam, że teść poczeka, aż ubiorę się..., a on postał 2 minuty w przedpokoju, nawet nie zamienił z wnukiem słowa i ... wyszli. Odniosłam wrażenie, że poczuł się urażony, że nie otworzyłam mu drzwi, i że lotem rakiety nie wyskoczyłam z wanny. Teść, w mojej opinii zachowuje się w taki sposób, że oczekuje ode mnie, abym skakała z radości, gdy wpadnie raz na 2 mce bez zapowiedzi. Do dziecka zaś mówi, że da mu coś, gdy dziecko do niego przyjedzie. Nie ma mowy o tym, że podczas urodzin któregoś z moich dzieci dziadek z wnukiem "na boku" zamieni parę zdań. Nie zapyta nawet o świadectwa na koniec szkoły. Dzieci są " obok" niego, a nie przy nim. W urodziny dzieci wręcza im kopertę z pieniędzmi, nigdy nie zapyta ich czy mnie o ich zainteresowania.Nie ma też mowy o tym, aby przyjechał i poszedł z najmłodszymi na plac zabaw - 100 metrów od nas, do lasu, na ryby czy grzyby, choć z żoną bywają często. Nigdy nie pyta nas o wakacje, nie mówi o swoich planach, Inaczej wygląda sytuacja z wnukami jego obecnej żony, z którymi mieszka. Odbiera je z żoną z przedszkola, buduje dla nich na podwórku plac zabaw. Trzy lata temu na dzień dziecka kupił moim dzieciom dmuchany basen i powiedział, że nie da im, tylko wtedy gdy będą przyjeżdzać, będą mogły z niego korzystać. Moje dzieci skorzystały 2 razy, a zawsze gdy przyjeżdzaliśmy to z basenu korzystały już wnuki żony teścia. Nie odwiedzamy teścia często. Mąż pracuje codziennie oraz w co drugą sobotę od rana do 20. Ja nie mam prawa jazdy. Komunikacja jest bardzo słaba z miejscem zamieszkania dziadka. Gdy zdarzy się wolna sobota, zazwyczaj z mężem wybieramy się na zakupy z dziećmi, które co sezon potrzebują nowych ubrań, obuwia, rosną. Dzieci odrabiają lekcje, zaległości po okresach chorobowych, potrzebują często pomocy z mojej strony w wytłumaczeniu lekcji. W niedziele dzieci mają wolontariat, który lubią i który ja lubię, bo korzyści płyną i dla zwierząt i dla dzieci ( las, dotlenienie). Teść z kolei, wracając z pracy o godz 15 mija nasz dom. W soboty gości swoich przyjaciół, ciągle majsterkuje w domu, przy aucie, zajmuje się wnukami nowej żony, które nosi na rękach ( 4, 2,5 roku). Naszych dzieci nigdy nie nosił na rękach, chyba że do zdjęcia. Gdy jest u nas, teść chwali się tym, co zrobił na podwórku dla dzieci np. huśtawkę i zaraz dodaje, że jak przyjedziemy to dzieci będą mogły korzystać. Dodam uczciwie, że syn 13 l i córka 10 lat nie widzą atrakcji w huśtawce, wolą grę w piłkę, jazdę na wrotkach. Teść zamyka bramę na klucz, gdy przyjeżdzamy, a ponieważ dziadek z nimi nie rozmawia o nich, o ich zainteresowaniach, osiągnięciach itp. oni zwyczajnie nudzą się. Relacje mojego męża z teściem są dziwne. Od czasu rozwodu rodziców, mąż ( jedynak) uważa, że jego tata ma nową rodzinę, i dlatego jego stosunek do nas zmienił się. Teść nie informuje męża o swoim zdrowiu, o lekach które bierze, o jego szczepieniu na Covid dowiedział się mąż od znajomej teścia. Moim zdaniem nigdy nie mieli ciepłych relacji. Były to relacje budowane na drodze posłuszeństwa, bo teść zawsze, gdy mój mąż zrobił coś po swojemu, wyraził inny pogląd itp. zaczynał reagować " fochem". Mąż w ogóle był wychowywany tak, że lepiej nie mówić prawdy, aby nie urazić rodzica. Teść poprosił syna dzień przed ślubem, aby był świadkiem na jego ślubie. Mąż odmówił. Było to dla niego kłopotliwe, niezręczne. Ja jestem inaczej wychowana. Szanuję mamę, ale gdy mamy inne zdanie, pogląd itp. wyrażam swoją opinię i choć czasem nasza rozmowa jest emocjonalna, to nie wpływa to ani na miłość do mojej mamy, ani na szacunek do niej. Teściowej i jego nowej żonie zwróciłam kiedyś uwagę, gdy stali pod moim domem i nikt im nie otworzył ( nie było nas), aby uprzedzali wcześniej i umawiali się. Nie respektują mojej prośby. Teść do mnie też nie dzwoni. Zazwyczaj dzwoni jego żona. Gdy z jakiegoś powodu nie mogę odebrać od niej połączenia, teść " skarży " na mnie synowi. Mnie bardzo ta sytuacja przygnębia. Z jednej strony, nasze dzieci mają tylko jednego dziadka. Z drugiej strony uważam, że szantażowanie dziecka - jak przyjedziesz, to dostaniesz coś- jest niewłaściwe ze strony dziadka. Wygląda to tak, jakby dziadek potrzebował wizyty naszych dzieci, aby być docenionym za to, co zbudował, co zrobił w domu, aby mógł tym się pochwalić przed nimi. To nie działa w drugą stronę. Dziadek nie interesuje się tym, co dzieci osiągają. Podsumowując, chciałam zapytać o radę, czy powinnam robić coś na siłę, co uzdrowi relacje dziadka z wnukami? Zawsze uważałam, że to dorosły człowiek powinien dbać o więzi. Mam też obawy po pewnej sytuacji. Kiedyś, gdy byliśmy u teścia, mój syn podniósł jakiś kamyk, które miał w rękach wnuk żony teścia, a dziadek powiedział do mojego syna, żeby oddał to chłopcu, bo to było jego. Przy czym, chłopiec( chyba 2 letni wówczas) nie robił z tego powodu " krzyku:". Wyrzucił i pobiegł sobie. Stałam wtedy jak wmurowana w ziemię. Byłam zszokowana sytuacją, nic nie powiedziałam. A może powinnam? Kiedyś, gdy druga żona teścia nie miała wnucząt, teść powiedział mi, jego żona lubi moje dzieci, ale że nie wie, co będzie gdy jego żona będzie miała własne wnuki. Dla mnie oczywiste jest, że będzie je kochała najmocniej na świecie, tylko nie chciałam, aby moje dzieci traciły dziadka. Mój mąż powiedział mi, że cyt.: Ojciec gra przed żoną dobrego dziadka, dla wnucząt żony, żeby jej się przypodobać, bo mieszka u niej i z jej rodziną. Mówi też, że gdy on był dzieckiem to nie poświęcał mu również uwagi. Wszystko opierało się o bezwzględne posłuszeństwo i " focha" na wypadek, gdy mąż zrobił coś po swojemu. Obecnie mąż nie dzwoni do ojca, ojciec do syna ( 2 mce). Teść wrzuca na FB jakieś teksty o tym, że dzieciom potrzebny jest dziadek, że nie lubi ludzi dwulicowych itp., ale on widzi to tylko w tę stronę, że my będziemy wozić do niego dzieci, a to nie jest możliwe, bo syn jest w 8 klasie, ma bardzo dużo nauki, córka 4 klasa - zmiana organizacji po 3 klasie( nowa szkoła, wychowawca,przedmioty), 8 latki, córki na zmianę chorują, przez co muszę poświęcać im czas na nadrobienie zaległości. Nie mam nic przeciwko temu, aby dziadek w sobotę czy niedzielę po uprzednim umówieniu, zabrał dzieci na 2 godz na plac, do parku, lasu, kina itp., ale on nigdy tego nie zaproponował. Wpadał dowiedzieć się co słuchać, siadał przy stole i nawet nie zajrzał do naszych dzieci. Mam nadzieję, że jakoś nakreśliłam tło sytuacji. Proszę o poradę. Może to ja robię coś źle? Ps. Moja mama, starsza o 10 lat od teścia, zawsze dzwoni aby umówić się ze mną, pyta czy mam plany. Wpada raz na 2 tyg., czyta dzieciom, rozmawia, pyta o znajomych dzieci, o problemy klasowe, ogląda z nimi filmy, wyjaśnia, gdy pytają, pomaga w lekcjach, wychodzi na spacer, choć zdrowotnie ma lepsze i gorsze dni. Dziadek o swoich wnukach nie wie nic.
  21. Dzień dobry. Mamy 6 letnią córkę. Żona była w ciąży, 3 miesiące spędziła w szpitalu, córeczka nie widywała się z nią z powodu pandemii. Kilka dni temu straciliśmy dziecko, z którym żona była w ciąży. Córeczka jeszcze tego nie wie - jak możemy powiedzieć to córce, żeby nie było to dla niej obciążające psychicznie? Jest mądra, wszystko rozumie i słucha nas, jest bardzo uczuciowa.
  22. Mógłby mi ktoś pomóc, nie jestem w stanie przejść rozmów kwalifikacyjnych na stanowiska urzędnicze.Całe życie pracowałem na produkcji, w wieku 36 zrobiłem maturę i obecnie został mi ostatni 7 semestr informatyki śledczej na studiach.Chce się przekwalifikować na stanowisko urzędnicze za przysłowiowe 2800.Jestem zapraszany na wiele rozmów, jednakże nie jestem w stanie ich przejść.Mógłby mi ktoś pomóc w jaki sposób opisać swoją motywację , skoro całe życie pracowałem na produkcji ale zrobiłem spory progres w kierunku przekwalifikowania.Pytają czemu nie szukam stanowiska w informatyce (nie czuję tego) albo czemu nie studiuję np administracji.Z moich obserwacji motywacja o którą pytają powinna być jak solidne alibi , którego nawet porucznik colombo nie podważy.Bardzo proszę o pomoc, robię sporo aby się przekwalifikować.
  23. Poznałam chłopaka, bardzo mi na nim zależało. Normalnie seks to dla mnie świętość i naprawdę istotna kwestia, ale chłopak powtarzał ciągle, że to jest dla niego bardzo ważne i że nie wyobraża sobie bez tego relacji. Żeby mu się przypodobać, żeby otworzyć go na siebie (w końcu seks otwiera serca tych baranów) przespałam się z nim. Było tak sobie, fizycznie fajnie, ale psychicznie tragedia. Najobrzydliwsze, co mogło mi się przytrafić. Oczywiście chłopak stwierdził, że to jednak nie wyjdzie i w tym momencie jest już przeszłością. Szkoda, że razem z jego zniknięciem nie zniknęły wspomnienia z nim i tamtą nocą związane... Czuję się jak jednorazowa dmuchana lala, jak jakaś chusteczka jednorazowa, wyrzucona po wszystkim. Mam nauczkę na przyszłość i na pewno już nigdy nie zaufam żadnemu facetowi, bo tylko o jedno im chodzi. Problem w tym, że nie mogę z tym sobie poradzić. Czuję się jak worek na śmieci, jak jakaś szm... Nie mogę ze sobą wytrzymać, czuję do siebie obrzydzenie. Nie jest ważne, co z nim się stało, może lepiej, że zniknął z mojego życia, ale nie mogę sobie poradzić z tą nienawiścią do samej siebie. Strasznie żałuję i wstydzę się tego,co zrobiłam. Na szczęście nie skończyło się to ciążą, tyle dobrego w tej historii. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę miała do siebie jeszcze szacunek. Nie mam pojęcia, co zrobić, żeby odzyskać szacunek do samej siebie i spojrzeć na siebie bez wstydu w lustrze...
  24. Witam. Znam się z żoną od prawie 10 lat. Teraz jesteśmy w wieku żona 35, ja 38. Początek naszego związku jak u każdego głównie związany był z "chemią". Wtedy niestety a teraz już to nie ma znaczenia bo stworzyliśmy fajną rodzinę moja żona po miesiącu spotykania się zaszła w ciążę. Ja stanąłem przed wyborem być mężczyzną i spróbować założyć rodzinę lub małym chłopcem i uciec. Jak się domyślacie postanowiłem założyć rodzinę z nadzieją że wszystko się jakoś ułoży. Przez okres 4 lat tworzyliśmy związek partnerski. Mieszkaliśmy razem, wychowywaliśmy dziecko, ja pracowałem wybudowałem dom. Żona zawsze pragnęła ślubu ja byłem wiecznie nie zdecydowany. Po 4 latach postanowiłem że weźmiemy ślub cywilny. Żona jednak chciał także uregulowania Kościelnego więc 3 lata później wzięliśmy ślub Kościelny. Zaraz po ślubie bardzo chcieliśmy mieć drugie dziecko więc już po dwóch miesiącach byliśmy w ciąży. Aktualnie nasza druga pociecha ma ponad dwa latka. Nasz staż Kościelny wynosi ponad 3 lata. Dwa miesiące temu żona po babskiej sobotniej wizycie u sióstr w niedzielę oznajmiła mi że musi coś mi powiedzieć. Od wielu lat twierdziła że coś jej leży na sercu i w końcu mi powie. Jak pierwsze nasze dziecko miało około 8 miesięcy mieliśmy spięcie po którym pojechała do mamy na kilka dni (ogólnie to był okres kiedy różnie nam się układało). Jednej nocy pojechała się spotkać z byłym kolegą którym dawno temu pracowała (przed naszym związkiem) ale także sypiała. Jak się domyślacie całą noc uprawiali seks. Mówi że bardzo tego od razu żałowała i ten seks dla niej nie był taki jak sprzed laty pamiętała. Twierdzi że powiedziała mi bo od lat ją sumienie gryzło. Jednak po naszych rozmowach wiem że naszego dziecka pilnowała szwagierka, która za każdym razem jak się z żoną pokłóciła groziła że mi powie. A po ostatnim babskim spotkaniu i kolejnej sprzeczce żony i jej siostry, dowiedziała się druga siostra i jej mąż. Podejrzewam że czynnikiem motywującym były obie rzeczy - wyrzuty sumienia i strach że dowiem od kogoś innego. Nie mogłem w to uwierzyć - może początkowe lata były różne ale ostatnie kilka były naprawdę piękne. W pierwszej chwili załamałem się ale po 2-3 dniach poczułem większa chęć bliskości żony. Rozmawialiśmy wieczorami jak dzieci poszły spać i kochaliśmy się przez co najmniej dwa tygodnie codziennie. Teraz tak myślę że był to dla mnie rodzaj terapii. Żona bardzo żałuje tego, chciałaby to cofnąć, wtedy nie sądziła że stworzymy razem taką świetną rodzinę. Postanowiłem wybaczyć żonie i się z tym pogodzić zwłaszcza że zapewniała mnie że tylko wtedy i nigdy więcej mnie nie zdradziła. Zawsze wierzyłem że mogę w 100 procentach ufać żonie. Jednak postanowiłem w jakiś sposób coś sprawdzić by być pewnym. Po tylu latach małżeństwa korzystamy wzajemnie ze swoich telefonów i mojego laptopa. Tak jakbyśmy nie mieli tajemnic przed sobą. Moja żona jest zawodu kelnerką. Kiedyś sprawdziłem naszą oś czasu google (narzędzie google do lokalizacji naszych telefonów rzekomo działające z dokładnością do 20 metrów przez gps). Zaniepokoiła mnie jedna rzecz a raczej kilka, ale najbardziej mnie zastanawia ta: Gdy pracowała (a było to 2 miesiące przed naszym ślubem Kościelnym - na który się cieszyła i nie mogła się doczekać)w weekend powinna nocować w miejscu pracy a oś czasu pokazuje że z soboty na niedzielę od 2:30 do 5:50 była w domu oddalonym o 23 km od jej miejsca pracy. Kiedy jej to pokazałem stanowczo zaprzeczyła że ona nigdzie jeździła i poza tą zdradą co mi powiedziała nigdy nie zrobiła nic innego. Na drugi dzień gdy znowu poruszyłem temat by mi powiedziała bo skoro jedną zdradę jej wybaczyłem to jestem więcej w stanie znieść tylko chcę już nas związek opierać tylko na szczerości i prawdomówności. Znowu zaczęła mnie zapewniać że to jakaś nie prawda i nie będzie ponosić odpowiedzialności za coś co nie zrobiła, poza tym przyznała się do seksu z kimś już wcześniej, więc jakby naprawdę gdzieś była to czemu miałaby mi nie powiedzieć, bardzo się rozpłakała i wybiegła z imepetem z domu. Długo ją szukałem bo bałem się że sobie coś zrobi, ale jakoś przekonałem żeby wróciła do domu i głupot nie robiła bo mamy rodzinę i dla kogo żyć. Powiedziałem że jej wierzę (zrobiłem to chyba tylko dla jej dobra, ale to moje kłamstwo zdaję sobie z tego sprawę). Z doświadczenia wiem że oś czasu google pomimo podróży osoby z telefonem może nic nie pokazać, ale jeśli już coś pokazuje to prawie się to zgadza z rzeczywistością, czasami o te 50 metrów się myli. Poza tym oś czasu jakiś rok wcześniej też wskazuje kilka odwiedzin w dzień w jakimś domu w miejscowości oddalonej o 15m od nas - gdzie nie mamy rodziny ani żadnych znajomych - oczywiście żona też twierdzi że tam nigdy nie była. Nie wiem co mam o tym myśleć - między nami jest teraz super bo oboje się staramy. Ale nie ma dnia i godziny w której bym nie myślał o tym czy przez te lata nie oszukiwała mnie bardziej, a gryzące sumienie kazało jej w końcu powiedzieć to najstarsze bo jej głównym tłumaczeniem było że się kłóciliśmy mało się kochaliśmy. A do rzeczy które wynikły w małżeństwie cywilnym i tuż przed ślubem Kościelny już nie ma za bardzo jak się tłumaczyć - bo mógłbym już tego jej nie wybaczyć. Proszę o jakieś słowa wsparcia jest mi bardzo ciężko. "Ludzie boją się tego co nie znają" Ja się właśnie boję tego że ma więcej tajemnic dotyczących naszego związku, mam coś w rodzaju jakiegoś dowodu (oś czasu) ale nie wiem co się tam stało i czy naprawdę to się wydarzyło.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.