Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'inne'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 74 wyników

  1. Witam. Piszę z takim problemem który mnie wręcz od jakiegoś czasu psychicznie męczy. Długo się z tym kryłem jednak nie mogę dłużej udawać że jest dobrze. Otóż od ponad 2-3 lat palę systematycznie i nałogowo marihuane. Na początku było to weekendowo z kolegami dla towarzystwa (1-2 skręty). Wyjechałem za granicę z moja narzeczoną za lepszym życiem i wtedy się zaczęło... Ciężka praca po 10-12 godz, kierowniczka uporczywa wręcz chora psychicznie (bez komentarza), i masę problemów na głowie. Jedynie co w takiej sytuacji mnie ratowało to zapalenie marihuany. Niestety odbija się to na moim podejściu do życia, nic mi się po prostu nie chce, wyłączam się z życia, wydaje masę pieniędzy które mógłbym przeznaczyć na coś bardziej pożytecznego, psują mi się relacje z ukochaną osobą która powiedziała mi prosto z mostu że jak nie przestanę palić albo przynajmniej tego nie ograniczę to mnie zostawi. Palę momentami po 2 gramy dziennie... Czasami popadam w paranoje i lęki nad którymi jeszcze kontroluje, próbowałem przestać palić jednak wytrzymuje max 2-3 dni i potem znowu biorę następnego grama ponieważ to "ciśnienie" w głowie i chęć zapalenia jest silniejsza od mojej silnej woli. Są takie dni że chce mi się płakać ponieważ chcę przestać już JARAĆ. Szukałem jakiś zamienników np. trawa z CBD lub specyfików "tabletek" na zaspokojenie głodu THC jednak w moi kraju gdzie mieszkam jest to drogie albo trudno dostępne. Proszę o pomoc ponieważ to już zaczyna mnie powoli przerastać. Pozdrawiam.
  2. Witam, mam 23 lata i jestem studentką. Nie pamiętam dokładnie kiedy zaczął się mój problem (około 6/7 lat temu?), ale od dwóch dosyć mocno mi przeszkadza w funkcjonowaniu/życiu. Zaczęło się niewinnie, przeszkadzały mi brzydkie zapachy i zasłaniałam nos bluzką lub włosami. Z czasem zaczęło być coraz gorzej. Zaczął przeszkadzać mi zapach klatki schodowej i wchodziłam na bezdechu, albo również zasłaniając nos, później dołączył zapach autobusu to z kolei jakieś 4 lata temu i tak jak w poprzednich przypadkach całą drogę jechałam z zasłoniętym nosem. Co jakiś czas dołączało nowe miejsce/zapach, który mi przeszkadzał tak, że nie oddychałam w taki miejscu bez zasłoniętego nosa. Od jakichś 2 lat przeszkadza mi zapach mojego mieszkania jak i domu rodzinnego, właściwie to w każdym pomieszczeniu poza swoim pokojem, w którym oczywiście muszą być zamknięte drzwi czuję, że muszę się zatykać. Jeżeli ktoś wejdzie do mojego pokoju muszę go wywietrzyć, żeby normalnie w nim oddychać. Niedawno dołączyły też wszystkie sklepy i wszystkie auta oraz uczelnia. Do którego bym nie weszła zasłaniam się włosami. Doszło do takiego momentu, że już chyba wszystko mi przeszkadza. Nawet jeżeli idę za jakimś człowiekiem po chodniku to muszę się zasłonić włosami. Strasznie utrudnia mi to życie. Nie umiem sobie z tym poradzić i zdaję sobie sprawę jak bardzo absurdalne jest to urojenie, ale nie potrafię tego przezwyciężyć. Wszyscy wkoło mówią, że mam problemy ze sobą. Ciągłe kłótnie w domu, że jestem nienormalna. Chciałam zapytać co to może być? Oraz czy da się to jakoś uleczyć, żebym zachowywała się normalnie?
  3. Dzień dobry, Mam 23 lata i jestem studentką. Studiuję coś czego nie lubię, ale nie miałam pomysłu na siebie wiec zdałam się na radę rodziców. To oni polecili mi wybrać te studia. Pomimo 23 lat wciąż jestem na pierwszym roku. Czuje, ze życie ucieka mi przez palce. Nie wiem co tak naprawdę lubię. Nie pamietam co lubiłam jak byłam dzieckiem. Przez całe życie miałam wrażenie, ze nie spełniam oczekiwań moich rodziców. Tym bardziej teraz kiedy nie mogę przejść przez te studia. Cały czas mam poczucie winy, że jestem złą córką z której oni nie mogą być dumni. Czuję, że nie mogę rzucić tych studiów, bo po pierwsze zawiodę swoich rodziców, a po drugie okaże się, że wiele osób, które mówiły, że się nie nadaję i jestem za głupia ma racje. Czuje, że zupełnie nie mam kontroli nad swoim życiem. Czuje się jakbym była stara i nic nie osiągnęła. Boję się o przyszłość. I chciałabym się dowiedzieć kim jestem. Bo już nie wiem.
  4. Jestem kobietą, mam 32 lata, nie mam pracy, nie mam ubezpieczenia. Podejrzewam, że mam depresję, tak przynajmniej od 3 lat, może dłużej, ciężko stwierdzić. Mam prawie wszystkie objawy depresji (myśli samobójcze też - był taki czas, że całymi dniami nie myślałam o niczym innym). Jakieś pół roku temu zaczęłam brać wyciąg z dziurawca (bez konsultacji z lekarzem - wiem, że nie powinnam, ale nie byłam w stanie nikomu opowiedzieć, co się ze mną dzieje, po prostu czułam niemalże fizyczną blokadę). Biorę go do tej pory, pomaga, ale nie na tyle żebym dała radę ogarnąć swoje życie i zacząć robić to, co bym chciała. Potrzebuję wybrać się do psychiatry i na psychoterapię, bez tego się pewnie nigdy nie ogarnę. Tylko że jak wspomniałam - nie mam ubezpieczenia. Podobno chorzy psychicznie mogą się leczyć za darmo, ale nie wiem, czy to obejmuje również chorych na depresję. Poza tym psychiatra pewnie tak od razu depresji nie zdiagnozuje, tylko wyśle mnie najpierw na badania, żeby sprawdzić, czy jakiś fizyczny problem nie daje takich objawów, prawda? Czy w tej sytuacji mam jakąś możliwość otrzymać darmową pomoc, czy będę musiała zapłacić za wszystkie badania i wizyty u lekarzy? I czy mogłabym się dowiedzieć, jakie badania powinnam zrobić (żebym mogła przedstawić już jakieś wyniki u psychiatry, zamiast iść na wizytę tylko po to, żeby się dowiedzieć, na co się zbadać)?
  5. Witam Wiem że jestem tu nowy ale chciałbym zaproponować nowy wątek "Przypadki Zaburzenia psychiczne" w zakładce "Fora" podejrzewam że łatwiej będzie komuś przeczytać o danym zaburzeniu i przykładzie niż samemu napisać , jak wiemy pierwszym krokiem do pomocy jest przyznanie się do zaburzenia ale już odwaga jest napisanie tego. Gdy takowy wątek by powstał w wolnym czasie mógłbym opisać kilkadziesiąt przypadków z którymi się spotkałem oraz podsunąć jakieś wnioski oraz czegoś nowego się nauczyć bo w nie których do tej pory nie jestem pewien. Pozdrawiam Ghost i proszę o pozytywne rozpatrzenie Propozycji
  6. Dzień dobry, chciałam prosić o wskazanie sposobu, w jaki powinnam rozmawiać z moją przyjaciółką. Kobieta ma 26 lat, od roku jest mężatką. Niedawno (dopiero po ślubie) dowiedziała się, że mąż nie zachowywał się w porządku wobec niej, gdy byli już zaręczeni - spotykał się z innymi kobietami, flirtował itd. Doszło między nimi do wielu burzliwych rozmów. Twierdzi, że jej nigdy nie zdradził, ale sam obiektywnie przyznał, że pozwalał sobie na zbyt wiele. Starają się budować swoje małżeństwo, ale niestety przyjaciółka kompletnie straciła do niego zaufanie. Nie mam pojęcia, w jaki sposób z nią rozmawiać, ona pyta mnie o rady i czy uważam, że dobrze postępuje zabraniając mu np. spotkań ze znajomymi, na których będą też kobiety... Nie niepokoiłabym się aż tak bardzo, gdyby nie to, że mam wrażenie, że kieruje nią tylko chęć "odegrania się" na mężu. Powtarza rzeczy w stylu "niech on zobaczy, jak to jest", "jak mu zabronię tam pójść, to będzie miał nauczkę". Nie chcę rozwiązywać za nich ich problemów, chciałabym tylko nakierować ją jakoś na właściwe myślenie. Tylko - no właśnie - właściwe, czyli jakie?
  7. Dzień dobry mam problem zmaganm się z problemem meza od roku choruje opowiem wam sytuację pewnego dnia nad jeziorem coś się stało zacza się powtazac zmienił się na poczotku siedział myślał powiem wcześniej lunial wypić do tej pory też w dzień nie pił bo praca ale wieczorem to był jego rytuał piwo i piwo potym wszyskim zaczęło się ze ze robił namnie pomowienia ze fo zdradzam ze jestem kurwa itp dichodzilo do pobic na drogi dzień przepraszał jestem żoną i matka dwójki dzieci niechodze nigzue zajmuje się domem dziecmi maz ma takie urojenia ma dostęp do mojego Facebooka i telefonu i się ze fo nie zdradzam ze znikim nie piszetakie urojenia ma kiedy znim nieraz porozmawiam to mówi właśnie niewie z kond to się bieze to on kiedyś latał jak kot z pecherzem pisał z koleżankami itp niewiem co jest teraz nie pije dalej ma urojenia mówi że każdy chce z niego zrobić wariata jak by cały świat był mi przeciwny nie widzi siebie jaki jest ze ma zł opinie na wszyskich co mam robic jak się zachować już niemam sily dużo walczę pomagalam mu wybaczalam różne zeczy a on zrobił się straszny dla mnie postawiłam warunek zeby nie pił bo popijanemu wyzywal i skakał do bicia pomóżcie jestem dobra żona chce zeby był taki jaki był kiedyś wesoły uśmiechnięty a nie ciogle ponury ze mu nic nie pasuje ciogle nerwy i wkręcanie sobie źle na mój temat i ciogle tylko jego słowa trzeba się rozejsc itp ze ja jakoś gram zeby to się rozwalił naszą rodziną a ja nic złego nie robię
  8. Jestem 20letnią studentką. Oprócz wielu problemów, z którymi się zmagam mam pewnie "fobie". Panicznie boję się jeść publicznie, chociażby na podwórku. Mam tak od gimnazjum, czyli od jakiś 7 lat. Potrafię nie jeść 3 dni jak jestem na wyjeździe z uczelni, bo nie chce jeść przy ludziach. Nie mam absolutnie pojęcia jak się uporać. Próby jedzenia publicznie teoretycznie mi wychodzą, jedynie gdy jest przy mnie ktoś bardzo bliski (mama lub chłopak), co nie zmienia faktu, że ciągle się rozglądam i czuję okropny wstyd. Jak sobie z tym poradzić? Druga sprawa to od jakiegoś roku czuje okropny wstręt do wielu rzeczy przez brud i wyobrażenie ilości bakterii na tym. Zmieniam codziennie piżame, myje co chwilę ręce. Zaczęłam się brzydzi moim mieszkaniem, kurzem, pościelą, jak się kąpię to i tak mam wrażenie, że jestem brudna. Ostatnio mi się to nasililo i zaczęłam się brzydzić innych ludzi. Czy ktoś wie jak z tym walczyć? Sama sobie nie radzę.
  9. Ostatnio mam mętlik w głowie. Coraz więcej problemów widzę, które siedzą w mojej psychice. Począwszy od problemów z kobietami, przez co jakoś podskórnie ich nienawidzę. Sam nie wiem czy to tak nazwac... Odczuwam strach przed pewnymi interakcjami czy rozmowami, np. z szefem. Totalnie jakbym z pozycji petenta przychodził do pana życia i śmierci... Czasem czuję się jakbym był dzieckiem cały czas, mimo 31 lat na karku. Wynika to m.in. z wychowania, choć nie chce zwalać całej winy na rodziców. Mam po prostu dziwną relację z matką, mam wrażenie że cały czas siedzi mi w głowie. Ostatnio sie na mnie obraziła bo przez tel jej powiedziałem (własciwie odruchowo wypaliłe) pewną rzecz. I zrozumiała to chyb zbyt dosłownie. Myślę żeby pójść na terapię, ale na NFZ to pewnie będe czekał na terminy wieki... Sprawdzę w każdym razie, bo muszę jakoś się ogarnąć. Chce założyć kiedyś normalną rodzinę, ale przez żadna normalna kobieta nie chce być z kimś tchórzliwym i sfrustrowanym.
  10. Czytając problemy ludzi tu zgromadzonych stwierdzam, że mój problem nie jest taki ogromny jak myślałam, ale mimo młodego wieku nie uważam tego też za coś normalnego. Tak jak mówi tytuł... Śmiech, uśmiech, żarty z narzeczonym, mile rozmowy a nagle jakby wszystko wyparowało mi z głowy.. Uśmiech znika i pojawia się jakiś dziwny stan, którego chce się za wszelką cenę pozbyć ale nie umiem... Ukochany pyta się co się dzieje, czemu posmutniałam? A ja ze smutną miną mówię "nic wszystko jest okej", ale on wie, że nie jest... I jest jedyna rzecz która może mi wtedy pomóc... Przytulenie mnie przez mojego narzeczonego... Nic innego mi nie pomaga... Dlatego najgorzej jest jak jestem sama a go nie ma w pobliżu...
  11. Witam. Mam 27 lat, jestem żona oraz mamą dwójki małych dzieci. Moje małżeństwo przechodzi poważny kryzys od momentu jak byłam prawie w połowie ciąży, czyli jakieś pół roku temu. Nie mogę dogadać się z mężem. Czasem odnoszę wrażenie, że jesteśmy z dwóch różnych światów, w którym każde z nas chce lub oczekuje czegoś zupełnie innego. Obecnie of prawie 2 miesięcy nie mieszkamy razem. Mąż wyprowadził się do matki. Od czasu wyprowadzki nie był nawet odwiedzić dzieci, ale może od pczatku. Mąż jest dość specyficzną osoba, jest uparty, pyskaty, rozrzutny, lubi być w, centrum uwagi, zachowuje się jak narcyz oraz najpierw mówi oraz robi, później myśli. Nie liczy się z moim zdaniem, uważa że wszystko wie najlepiej i tylko On ma rację. Jednym słowem, ma być tak jak On chce. Mąż pracuje, ja zajmuję się dziećmi. Jestem uzależniona od niego finansowo. Mimo, że jesteśmy małżeństwem nie mam dostępu do Jego konta, bo uważa że skoro On pracuje to On zarabia i pieniądze są jego, a jeśli ja coś chce to mam mu powiedzieć wtedy da mi pieniądze. Często sam wydaje masę pieniędzy na bzdury. Jest uzależniony od wydawania pieniędzy na, nowe telefony, etui do telefonów itp. Ogólnie bardzo lubi wydawać pieniądze głównie na siebie. Jest zaopatrzony w siebie dużym dzieckiem. zadko kiedy zainteresuje się tym, czy dzieci mają pieluchy, mleko itp. Oboje jesteśmy winni sytuacji, która ma miejsce. Może myślę źle, ale zawsze uważałam, że małżeństwo to przede wszystkim rodzina, życie w zgodzie i miłości, szanowanie siebie na wzajem oraz wspólne podejmowanie decyzji i co najważniejsze, nie ma 'Moje, Twoje' a jest 'Nasze'. Oboje z mężem wiedzieliśmy, że żadne z nas nie chce mieszkać z teściami. Mieliśmy plany na coś swojego, które On cały czas odkładał, mając coraz to nowe wymówki, a przecież tu chodziło i nadal chodzi o dzieci. O to żeby zapewnić im poczucie bezpieczeństwa i własny dom, w którym maja kochających rodziców, wsparcie i pomoc. W ciągu 2 lat kilkakrotnie zmieniliśmy miejsce zamieszkania, gdzie żadne z nas nie czuło się komfortowo i bezpiecznie a co dopiero małe dzieci. Obecnie wycjowuje dzieci sama z pomocą bliskich. Mąż pisze i dzwoni żeby zapytać co u dzieci, ale nie ma zamiaru przyjechać. O całe zło obwinia wszystkich tylko nie siebie. W sobie nie widzi żadnej winy, żadnych wad. Wszyscy są winni tylko nie on. Posuwa się nawet do szantazowania mnie na różne sposoby. Raz chce rozwodu, a za chwilę otrzymuje wiadomość że 'kocha i teskni', obiecuję poprawę po czym znów to samo. I tak w kółko. Starałam się z nim rozmawiać na spokojnie i ustalać nasze nowe zasady, zwyczaje itp., ale na nic się to zdaje. Nie radzę sobie już z tą sytuacją. Nie spie, nie jem, mam złe myśli. Kocham męża i dzieci, chciałabym dać nam szansę, ale boję się, że znów mnie zawiedzie.. Nie wiem już co robić. Jak poradzić sobie z zaistniałą sytuacją?
  12. Dzień dobry mam na imię Weronika, mam 16 lat. Potrzebuje pomocy. Od stycznia zaczęłam się znow przyjaźnić z moja przyjaciółką. Od zawsze traktowałam ja inaczej niż innych moich przyjaciół zawsze o niej myślałam, martwiłam, i chciałabym by była szczęśliwa i nadal tak jest. Pokłóciłyśmy się w czerwcu rok temu. Przez 6 miesięcy nie rozmawiałyśmy w końcu to się zmieniło. Po miesiącu zauważyłam lekkie zmiany w moim zachowaniu co do niej. Bardziej się martwiłam, więcej myślałam, jej szczęście było ważniejsze od mojego. W końcu zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem ja się w niej nie zakochałam. I nadal nie jestem pewna czy to miłość przyjacielska czy coś więcej. Od tygodnia nie układa nam się kłócimy się codziennie. W poniedziałek przyjaciółka uznała że chce przerwy. Mija środa a ja już nie daje rady, płacze, myślę co mogę zmienić, tęsknię za pisaniem z nią, za jej głosem, uśmiechem, ogólnie za nią. Nie wiem co robić. Nie chce jej stracić, jest dla mnie bardzo ważna...
  13. Nawet nie wiem od czego zacząć, mam 24 lata jestem studentem na ostatnim roku zarządzania biznesem i finansami (podczas studiów, zaliczone 2 ersmusy). Poprzednio ukończyłem z wyróżnieniem technikum elektroniczne, jestem obecnie na etapie życia, gdzie nie mam pojęcia co robić dalej mam pewną wizję, ale ona jest bardzo szalona. Obecnie mój problem polega na tym, że praktycznie nie ma ma żadnych znajomych, a o związkach już nie mówiąc. Nigdy w żadnym nie byłem i myślę, że jest to spowodowane moją wysoką inteligencją. Co prawda nie robiłem żadnego jeszcze specjalistycznego testu, ale mam pewne podejrzenia ponieważ, potrafię zrobić wszystko na co przyjdzie mi tylko ochota: począwszy od zbudowania i zaprojektowania układu elektronicznego, a skończywszy na nauce języka chińskiego - to nie stanowi dla mnie żadnego problemu. Jestem przekonany, że to właśnie powoduje przepaść pomiędzy mną, a innymi - po prostu ludzie szybko mnie nudzą. Przez ostatni czas próbowałem się o sobie czegoś dowiedzieć, poprzez robienie różnego rodzaju testów począwszy od testu gallupa, a skończywszy na jakiś kolorach osobowości (wyszedł czerwony). Coraz częściej mam poczucie beznadziei, że nie uda mi się robić tego czego chce, a problem polega na tym, że do końca nie wiem co tym jest (nie potrafie znaleźć zawodu). Obecnie mój największy problem polega na tym, że nie potrafię tworzyć głębszych relacji z ludźmi nie mówiąc już o wchodzeniu w jakikolwiek związki, i odczuwam z tego powodu bardzo duże przygnębienie ponieważ coraz częściej z ust rodziny słyszę pytania typu "kiedy sobie znajdziesz dziewczyny". Czuję się z tego powodu bardzo osamotniony, co prowadzi do ciągłych rozmyślań według testu znajdującego się na stronie prawdopodobnie posiadam łagodna depresja. Z tym związany jest kolejny mój problem, a polega na tym, że jestem uzależniony od masturbacji (próbuje z tym walczyć, udało mi się powtrzymać na 2tyg). Jednak są też pozytywne strony mojej osoby, z których jestem bardzo dumny na przykład w ciągu ostatniego roku udało mi się schudnąć 30 kilo co tym samym bardzo odmieniło mój wygląd aktualnie ćwiczę na siłowni, żeby poprawić swoją sylwetkę, a robię to tylko po to aby zwiększyć swoje szanse u kobiet. Posiadam również bardzo dobrze rozwinięte zdolności komunikacyjne, potrafię rozmawiać na dowolny temat z każdym typem osobowości i zazwyczaj rozmowa bardzo się klei i świetnie się przy tym bawię nie mam problemu z zagadywaniem do ludźmi, ale mimo to nie potrafię stworzyć relacji. Przez ost 2lata (na studiach) byłem zakochany w pewnej dziewczynie, zaczeliśmy się spotykać coraz lepiej nam się rozmawiało (nadawalismy na tych samych falach), jednak gdy postanowięłm jej powiedzieć co czuję okazało się, że się zręczyła, a naszą znajomośc traktowała jedynie jako korzyść dla siebie w zdawaniu egaminów (zawsze jej tłumaczyłem pewnne zagadnienia), poczułem się traktowany przedmiotowo i natychmiast, przestałem się do niej odzywać. Nie potrafie opisać uczuć jakie mi towarzyszyły i przepłakanych noc. To co bym chciał uzyskać to przede wszystkim poukładać sobie w głowie, a w szczególności rozprawić się z przekonaniami typu: 1. nigdy nie stworzę związku i zostanę sam 2. nie uda mi się znaleźć prawdziwych przyjaciół 3. nigdy nie znajde somie miejsca na świecie tzw. nie uda mi się znaleźć fajnej pracy 4. nie potrafie się pogodzić z przeszłością tzw. od dziecka chciałem być inzynierem, niesty słaba edukacja matematyczno-fizyczna odbiła się tym, że nie poradziłem sobie na I semestrze studiów elektrotechniczych, przez co musiałem je przerwać i zacząc studiować zarządzanie (załuje tej decyzji). Ponieważ fascynuje mnie technologia i każdą wolną chwilę poświecam na jej studiowanie, ostatnio polubiełem matematykę, ale mam wrażenie, że jest na to za późno (mam 24lata) i dlatego nie wiem o dalej. Marzę jednak o własnej firmie technologiczej (bardzo inpiruje mnie Elon Musk) i przez to wciąż mam siłę.
  14. Zaczne to tak, mam prawie 19 lat i od roku jest cos nie tak. W zeszlym roku w maju sie to zaczelo, kiedy "wmowilam sobie" ze jestem uzalezniona od dopalacza, choc szczerze mowiac raczej nie bylam ale wszystko na to wskazywalo, stalo sie to po ktoryms razie, myslalam ze to przejdzie na drugi dzien jednak sie mylilam, nigdy nie bralam znaczych ilosci, nie bralam czesto raz na jakis czas, po tamtym ostatnim razie chcialam wziac ale sie balam ze bedzie jeszcze gorzej, ze nie moge tak, ze nie chce zyc jak ci wszyscy cpuni i faktycznie od tamej pory nie biore nic. Pewnego dnia stalo sie tak rowniez i z alkoholem, potem balam sie napic ze bedzie mi sie chcialo wiecej bo ten niby cug byl okropny (choc wczesniej zdazalo mi sie upijac i wcale nie mialam tak strasznie) trwalo to okolo pol roku meki walczenia ze soba ze no przeciez ja wcale nie jestem uzalezniona nie potrzebuje tego, balam sie ze mi sie zachce jednego czy drugiego, nieznosne stawalo sie wstawanie rano bo wiedzialas ze moze ci sie chciec cokolwiek, zwykle kiedy ktos jest uzalezniony to nie boi sie tego tylko idzie w to przy kazdej okazji a tu tak nie bylo, caly czas byl strach w glowie. Potem przez pare miesiecy uspokoilo sie to na tyle ze nie przeszkadzalo mi to az tak bardzo az pewnego dnia kiedy sie napilam alkoholu cug znow stal sie nieziemski z tym ze nie chcialo mi sie alkoholu na codzien, balam sie go ruszac, ale kiedy juz ruszylam to wlaczal sie straszny cug ktorego sie balam i przestawalam pic zamykalam sie w sobie i koniec imprezy a niedawno znow "wmowilam sobie" ze jestem uzalezniona od masturbacji chociaz nigdy wczesniej nie mialam z tym jakichkolwiek problemow, fakt faktem zdarzalo sie jak kazdemu, ale teraz znowu boje sie ze mi sie zachce, nie wchodze do mojego pokoju, nienawidze byc w domu, przychodze ze szkoly to zamykam sie w sobie lub wychodze mam dosc takiego zycia i nie wiem co ze soba juz zrobic.
  15. Witam. Mam 25 lat i 3 tyg temu rozstałam się z chłopakiem (po 2 letnim związku). Od tego czasu jestem bardzo rozchwiana emocjonalnie, nigdy wcześniej tak nie miałam (4 lata temu przechodziłam rozstanie po 3letnim związku i tak nie miałam jak teraz) czuję się zdołowana, samotna i ciągle chce mi się płakać. Czuję także rozdrażnienie wewnętrzne i jakby nic nie miało sensu, bardzo jest mi ciężko z samą sobą w tej sytuacji. Ciągle wracają wspomnienia i taki żal, że zamiast siedzieć razem siedzę dzisiaj sama. Nie potrafię zrozumieć skąd takie reakcje i emocje we mnie, ponieważ związek był raczej średnio udany. Często się kłóciliśmy, głównie miałam pretensje do niego, że za dużo pije na różnych imprezach czy też zwykłych spotkaniach w gronie znaj i że nie dzieli ze mną pasji (ja lubię zwiedzać - on nie, ciągle by spędzał czas w domu), kłótnie kończyły się moim płaczem i nie odzywaniem się do siebie , a także moimi myślami o rozstaniu (bardzo częstymi). Do rozstania doszło po imprezie, na ktorej ledwo kontaktował przez upojenie i doszło do kłótni między nami, nast dnia rano rozmawialiśmy i stwierdziliśmy, że lepiej bd sie rozstać, jednak po czasie on stwierdził, żeby sprobować raz jeszcze, że sie poprawi, bo zobaczył swoje błędy itp itd. Kiedyś już mi obiecywał, że to ogarnie i średnio mu wyszło . Mój problem polega na tym, że nie potrafię zrozumieć siebie. Jak może mi być szkoda tego związku? Skoro nie raz myślałam o rozstaniu, drażnił mnie on nie raz i miałam/mam obawy czy on będzie dobrym partnerem na przyszłość, czy nie bd miał problemu z alkoholem i czy się dogadamy kiedyś skoro teraz mamy ciężko. Ja to wszystko widzę -stąd póki co twardo trzymam się zdania, że nie chcę próbować, bo się też boję, że to wróci po czasie. Wiem to wszystko, a po prostu jest mi tak smutno, przykro i siedzę i płaczę aby sama nie wiem czemu skoro będąc w związku nie czułam się zbyt szczęśliwa, a teraz sama jakiś żal czuję głęboko. Mam takie myśli, że "jest piątek wieczór już byśmy razem byli, a teraz siedzę sama" i od razu chce mi się płakać, starsznie się rozczulam albo w tygodniu zawsze przez tel sobie rozmawialiśmy, a to sms. Nie mam nawet za bardzo z kim wyjść, bo koleżanki w związkach w większości... Czy to oznaki przywiązania, przyzwyczajenia? Będąc w związku widziałam same wady tego związku i chłopaka, teraz po rozstaniu pamiętam te lepsze dni i męczą mnie myśli, że może tragedii nie było, może lepiej się zejść to przestanie mi być przykro, nie będę przesiadywała sama tych weekendów gdy on jest w PL (pracuje za granicą ogólnie: 2tyg w DE i tydzień w PL więc mieliśmy dla siebie 2niepełne weekendy, a jeden cały spędzałam sama) . Proszę o pomoc, bo nie daję sobie rady z emocjami. Co mam zrobić by sobie pomóc, by siebie zrozumieć? Skąd w ogole takie odczucia skoro nie miałam pewności czy to właśnie to? Rozstałam się , a teraz mi żal, to jest jakieś nienormalne W ostatniej rozmowie powiedział , że będzie czekał na mnie jest mi go też szkoda, bo wiem że bardzo by chciał powrotu i że mu zależy, choć w związku mało to okazywał, tylko mówił dużo o tym. Muszę też wspomnieć, że mam ojca alkoholika (sądzę, że jest dla mnie toksyczny), od kąd pamiętam kłótnie i awantury w domu, przemoc wobec mamy. Do tej pory są problemy, kłóci się i rzuca do mnie, siostry i mamy, strasznie mnie to wykańcza psychicznie, nie czuję się dobrze jak on wraca do domu (w soboty i niedziele jest zawsze, w tygodniu na szczęście nie wraca z trasy). Czy to może mieć wplyw na moje powyższe problemy? Być może szukam ucieczki w partnerze...?
  16. Gdy miałam mniej niż 10 lat, już teraz nie pamiętam dokładnie w jakim wieku wtedy byłam, to mój tato gdy leżał że mną w łóżku przybliżal się do mnie od tyłu i ocieral nogami, przybliżal do mojej pupy i tak pocieral zakładał te nogi na moje nogi i twierdził że chce mnie poprzytulac. Nie wiem dlaczego ale dla mnie to było obrzydliwe, nie umiałam zareagować na to tylko się złościlam i chciałam żeby mnie puścił. Czasem uciekałam z łóżka bo nie chciałam żeby mnie tak dotykał. Często też zdarzały się sytuacje gdy byłam strasza, że klepal mnie po tyłku. Nie wiem czy ja przesadzam, przecież to mój ojciec.. Wiem tylko, że nie cierpiałam z nim leżeć bo bałam się że znowu będzie mnie dotykać. Często mi się to przypomina. Proszę o radę czy wyolbrzymiam problem?
  17. Od kilku dni zmagam się ze stanem, którego nie potrafię nazwać ; odczuwam silną potrzebę głodowania się, mimo że miewam ochotę na jedzenie. Zwykle prowadzę głodówki, które trwają po dwa dni, potem wracam do obfitego posiłku, po którym mam specyficzne poczucie winy, albo żal, ponieważ się poddałam. Wszystko zaczęło się, gdy przechodziłam pierwszą miłość, wtedy nie jadłam, bo żyłam uczuciem, ale bardzo szybko partner odszedł ( kilka dni "związku") i ja nadal nie mogę jeść. Męczę się, z jednej strony mam ochotę na posiłek i odczuwam głód, a z drugiej nie chcę jeść. z góry dziękuję za pomoc
  18. Witam. Moj problem polega na tym ze mama i siostra znecaja sie nade mna psychinie caly czas krytykuja a siostra tylko docina obrazliwymi slowami. Nie mam pojecia jak mam psychicznie sobie z tym poradzic bo widze że juz powoli nie daje rady z nimi tak zyc. Mam 25 lat
  19. Wydaje mi się, że brakuje takiego działu tutaj. Na przykład, gdyby ktoś chciał zaproponować materiał o długotrwałej/niekończącej/powracającej żałobie po rozstaniu. Lub dlaczego ktoś może być diagnozowany jako DDA, mimo że relacje w rodzinie były bardzo w porządku, bez uzależnień itd. Lub czy istnieją np. biologiczne/ustrojowe/inne powody stanów przypominających depresję.
  20. K.23l. Wieloletni problem. Przed zaśnięciem i w trakcie kilkukrotnych przebudzeń w ciągu nocy występują myśli, nad którymi nie mam żadnej kontroli. (myśli o śmierci - nie nagłej, w sensie ogólnym - że w ogóle tak jest, że już dalej nic nie będzie). Mózg zmęczony - mózg osłabiony - mózg niezdolny do obrony - nie mogę z nimi walczyć, ale jestem zmęczona i nie wiem, jak się z tym uporać (samej). Z tym trzeba się pogodzić, kwestia tego, że to niemożliwe - jedni albo wierzą w życie po śmierci, albo o tym nie myślą. Ja myślę każdej nocy i przed snem. Myślę, że łatwo wywnioskować jakie są tego skutki. Oczywiście to nie jest mój jedyny problem, ale myślę, że najlepiej zacząć po kolei je rozwiązywać a nie na raz. Potrzebuję jakiejś sugestii jak się pozbyć czegoś takiego bo to jest jak jakiś depresyjny nocny rak.
  21. Witam 🙂 Mam 19 lat, jestem w klasie maturalnej. Mój problem pojawił się w lutym, nie jestem pewna co go wywołało, najpewniej wszystko co przeżyłam przez te lata, liczne miłości, stresy związane z nauką i przeprowadzkami, a także chwilowe załamanie (pojawiły się myśli samobójcze oraz samookaleczanie ze wszystkim poradziłam sobie z pomocą przyjaciół). Mój problem jest takie że mam pewne "ataki". Nie wiem jak to inaczej nazwać. Pojawiają się nieregularnie, najczęściej kilka razy w ciągu dnia, najrzadziej co dwa trzy dni. Mają trzy etapy. Pierwszy to pobudzenie jakby strachu a raczej samej reakcji na strach. Mam wielką ochotę by ktoś mnie bronił pomimo iż nie czuje się niczym zagrożona ani nie odczuwam strachu. Potem do tego dochodzą drgawki i szybkie stopniowe pogarszanie się nastroju aż wpadam w rozpacz. To ostatni etap. Płaczę i nie jestem w stanie zrobić nic poza płakaniem i ewentualnie tuleniem się do kogoś. Nie jestem w stanie nigdzie iść ani nikogo zwołać gdy już jestem w trzecim etapie. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje.
  22. Mam 30 lat, 9 letnią córkę, po ślubie 6 lat- razem od 9. Nasz związek był burzliwy, obydwoje pochodzimy z ciężkich rodzin... po 5 latach wspólnych zmagań udało się wyjść na prostą... wychowywalam się bez matki i od początku wazna była dla mnie akceptacja teściowej. To tez myślałam, ze się udało. Razem wyremontowalismy pół domu, zrobilismy kursy, dwa auta, młoda najlepsza w klasie. Mąż od 5lat nie pije w ogóle co jest mega czynem, bo potrafił wpadac w dwutygodniowe cugi. Cenie go za to i szanuje. Jednak od pół roku szanowna Teściowa zaczęła wcinać się odrobine za mocno co juz mnie zdrażniło, a mianowicie w moje 30 urodziny (26.12) stwierdziła, ze nie mam sie czego czepiać, ze mój mąż poza postem na fb "100lat" mnie olał.. Zagotowała mnie, nie wybuchłam. Starałam się od początku u męża wyplewić zawyżone Ego, dume kolasalnych rozmiarów, a ona jednym zdaniem rozsypała to w drobny mak. Ale przeżyłam, zdarza sie. Następnie wysłała mu pieniądze, które przykazała mu schować tylko dla siebie. Wiedziałam, ze je dostał, bo znalazłam druk z banku. Więc wyjaśniłam, że nie zabiore mu tego, jednak nie chcę takich akcji. Przyjdź powiedz- dostałem, moje i wara Ci od tego- nie kłam. Usłyszałam no dobra. Zaczęliśmy byc razem w walentynki. Od dluzszego czasu było nerwowo i zaklepałam stolik ma kolacje w rocznice. Nagle mąż przesunął planowany wyjazd do mamy, zeby jej pomóc przy remoncie ma dwa dni przed rocznica, ale ok w sb tez mozna świętować. W pt szwagierka przypadkowo wyklepała się, ze oni też jadą z dziećmi bo Tesciowa bierze ślub z Niemcem ( kilkuletni zzwiązek). Ona zbladła i ja... złapałam za telefon i zadałam jedno pytanie: wiedziałeś, ze matka bierze ślub? Usłyszałam TAK, ALE MATKA KAZAŁA CI NIE MOWIC... Pojechał. Przez cały tydzień nie potrafiłam opanowac łez, same płynęły. Najbardziej zabolało pytanie corki: czemu babcia i tata nas nie chcą? Ostatnie dwa miechy są dla mnie tragedią.. zaczynałam zapominac o tym bólu.. dziś w Wielką Sobotę wjechała tesciowa na podwórko. Nie uslyszalam od zadnego z nich wyjasnien, przeprosin, nic! Za to wiem, zezyje w kiepskim serialu.... Mąż wymaga bym poszła i usciskała nowożeńców, a ja nie potrafie! Mało tego ja coraz częściej mam straszne myśli i wyobrażenia... przerażają mnie samą... nie chce tak żyć, a po rozmowie wieczorwm dziś padł tekst- mnie w swoje waśnie nie mieszajcie.Mają zdjęcie ze slubu RODZINNE.... Ratunku, bo mu w końcu krzywdę zrobię... nie mam sił na walkę już, władowałam w, jego dom dorobek życia. Córka idzie do komunii w maju. Potem chce się wynieść, tylko co bedzie jak ona zechce zostac? Czy dobrze zrobię? A moze wyolbrzymiam? Nie moge sie podnieść po tym ciosie...
  23. Witam 🙂 Mam 19 lat, jestem w klasie maturalnej. Mój problem pojawił się w lutym, nie jestem pewna co go wywołało, najpewniej wszystko co przeżyłam przez te lata, liczne miłości, stresy związane z nauką i przeprowadzkami, a także chwilowe załamanie (pojawiły się myśli samobójcze oraz samookaleczanie ze wszystkim poradziłam sobie z pomocą przyjaciół). Mój problem jest takie że mam pewne "ataki". Nie wiem jak to inaczej nazwać. Pojawiają się nieregularnie, najczęściej kilka razy w ciągu dnia, najrzadziej co dwa trzy dni. Mają trzy etapy. Pierwszy to pobudzenie jakby strachu a raczej samej reakcji na strach. Mam wielką ochotę by ktoś mnie bronił pomimo iż nie czuje się niczym zagrożona ani nie odczuwam strachu. Potem do tego dochodzą drgawki i szybkie stopniowe pogarszanie się nastroju aż wpadam w rozpacz. To ostatni etap. Płaczę i nie jestem w stanie zrobić nic poza płakaniem i ewentualnie tuleniem się do kogoś. Nie jestem w stanie nigdzie iść ani nikogo zwołać gdy już jestem w trzecim etapie.
  24. Zwykle to głównie mężczyźni na długo wpadali w czarną dziurę samotności po rozstaniu, zwłaszcza po trzydziestce. To ogólnie trudny czas, bo większość atrakcyjnych osób zdolnych do stworzenia związku jest już zajęta. Dzisiaj czarna dziura jest bardziej pojemna. Pochłania też kobiety, które pragną miłości, a otrzymują głównie oferty układów, przelotnych romansów lub fałszywe uczucie do momentu aż facet znajdzie młodszą partnerkę. Jeśli dorzucimy do tego pompowane bez końca m.in. przez media społecznościowe wymagania urastające do rozmiaru fantazji, mało kto spełnia kryteria. A że nierealistyczne oczekiwania doraźnie podbudowują tego, kto je ma, rzadko ktoś chce je zmniejszyć. Efekt? Epidemia samotności. Około 40-tki rynek matrymonialny zapełniają wprawdzie rozwodnicy i rozwódki, ale tylko 16% z nich kogoś sobie znajdzie. Reszta, zwłaszcza samodzielni rodzice, według szacunków mają na to marne szanse. A potem ludzie ukrywają się za etykietą singla i szukają znieczulenia w pracy bez umiaru i gonitwie za sukcesem zawodowym, a niekiedy w totalnym oddaniu się samorozwojowi bez końca. Tymczasem receptę zdaje się podsuwać pewien młodociany poeta, który napisał anonimowo na ścianie: „żeby tak ludzie gęby do siebie otwierali jak od siebie odwracają to by było coś”. Podcast o singlach:
  25. Hej potrzebuje waszej pomocy ponieważ nie mogę poradzić sobie z jednym temate a nigdzie w internecie nie mogę znalezc odpowiedzi na ten temat. Mianowicie w maju tamtego roku rozstałem się z dziewczyna która byłem 4 lata. . Od początku zdarzały się sytuacje bardzo dziwne np. Wiedzieliśmy o sobie coś cz ego nie powinniśmy. . Tak jakbyśmy znali się już długi okres czasu. Najdziwniejsze i tak było wspólne sny. . Potrafiliśmy wstać rano i opowiedzieć sobie co nam się śniło. . Te sny były. Identyczne. . Ale po rozstaniu to wszystko ustalo., jednak nie na długo. . Nie mamy żadnego kontaktu ze sobą mimo to zawsze wiem kiedy jest smutna , wiem kiedy się do mnie odezwie , wiem takie rzeczy jakbym cały czas się z nią widział i o niej wszystko widział.. ostatnio zadzwoniła do mnie i rozmawialiśmy o tym bo to staje się wręcz chore ponieważ ona tak samo doskonale czuje co się u mnie dzieje.. poza tym mimo żadnego kontaktu do tej pory mamy wspólne sny... czy można jakoś to wytłumaczyć. .. pomóżcie mi to zrozumieć ponieważ to nie daje mi spokoju a musze to w końcu zrozumiec. .. błagam pomóżcie! !😢😢😢😢

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.