Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'inne'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 39 wyników

  1. Klaudia9995

    Jak sobie poradzić...

    Dzień dobry, nazywam się Klaudia, mam 24 lata. Od października/listopada dopada mnie często poczucie "snu na jawie". Mam wrażenie, że świat nie jest prawdziwy, czuję się odrealniona. Dużo o tym czytałam i podejrzewam u siebie derealizację. Nie wiem też, czy nie mam nerwicy natręctw, ponieważ w przeszłości (oraz nie dawno) zdarzało mi się dosłownie non stop powtarzać pewne czynności. To bardzo męczące. Postanowiłam z początkiem kwietnia udać się do specjalisty, bo chcę o siebie zawalczyć. To uczucie nierealności jest najgorsze. Nie występuje ono non stop (zwłaszcza w ostatnim czasie) ale na przykład wczoraj na wieczór bardzo mi się nasiliło. Czytałam w internecie porady dotyczące radzenia sobie z takim stanem i wcielam je w swoje życie. Wiem jednak, że bez konsultacji ze specjalistą się nie obejdzie i decyzję już podjęłam. Tylko jak w takich bardzo kryzysowych momentach radzić sobie z tym uczuciem? Jak z tym walczyć, by się nie poddać?
  2. Jestem osobą, która bardzo kocha zwierzęta. Jednym z moich pupili był piękny, niebieskooki królik miniaturka, który był ze mną prawie 6 lat, którego kochałam całym sercem i był moim skarbem, nigdy nie chciałam, żeby stała mu się najmniejsza choćby krzywda. Łączyła nas wyjątkowa więź i tak pozostało do końca. Któregoś dnia wypuściłam go z klatki, żeby sobie pobiegał. Wszedł na łóżko, na którym siedziałam i patrzyłam w telefon. Zaczął spinać mi się po ręce od strony krawędzi łóżka. Chciałam go lekko zdjąć z ramienia, więc go lekko odepchnęłam i przez chwilę byłam w szoku co się stało bo usłyszałam, że spadł. Bardzo się przestraszył i odskoczył, miał coś z nogą. Zaczęłam go uspokajać, on mnie polizał po ręce jakby chciał powiedzieć, że wie, że nie chciałam. Zachowywał się raczej normalnie, ale i tak nalegałam na wizytę u weterynarza, mimo, że mama uważała, że nic mu nie jest. Tego samego dnia zjadł bardzo dużo karmy i prawdopodobnie doszło do zatoru w przewodzie pokarmowym, tak twierdzi moja mama i pani weterynarz, która na wizycie stwierdziła, że od upadku królik umarłby od razu w skutek np. Pęknięcia wątroby. Pani doktor stwierdziła, że jest bardzo wzdęty i podała leki. Następnego dnia miałyśmy przyjechać na kontrolę, ale rano okazało się, że moja kruszynka odeszła. Płakałam tydzień bez przerwy a poczucie winy nie dawało mi spokoju, byłam w chyba nadal jestem przekonana, że to moja wina. Mimo wsparcia rodziny i przyjaciół to ciągle mnie prześladuje. W nocy nie mogę spać na stronie łóżka, z której spadł bo mi się to przypomina. Błagam o pomoc bo poczucie winy i żal mnie zżerają.
  3. myslenie

    Podcast Spotify

    Moją propozycją jest Podcast na Spotify. Nie jest to co prawda zmiana dotycząca konkretnie serwisu, a raczej rozwinięcie całej idei, która przyświecała powstaniu "Ocal Siebie". Filmy na YouTube pojawiają się tak często, że nie mogę wyjść z podziwu. Niesamowicie duża płodność, gratuluję. Podcast na Spotify to zdecydowane zwiększenie zasięgu i bardzo duża wygoda jeśli chodzi o odsłuch. Polskie Podcasty na Spotify pojawiły się stosunkowo niedawno, przez co istnieje ich dość wąska grupa, przez którą łatwo będzie się przebić. Nieuchronnie wszystko zmierza we kierunku streamingu.
  4. Witam, Jestem nowym użytkownikiem strony jak i forum. Przychodzę z problemem, który ciągnie się za mną od czasu ukończenia liceum, czyli trwa ok.3 lata. A mianowicie kompletnie nie radzę sobie ze sobą jeśli chodzi o pracę. Nie mam motywacji, nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu pracy dłużej niż kilka miesięcy, bardzo szybko się nudzę, a do tego nie widzę perspektyw dla siebie i dla swojego dalszego życia. Od drugiej połowy 3 klasy liceum podjęłam się pracy na weekendy. Wszystko było świetnie bo wydawało mi się ,że po szkole chcę od razu podjąć się pracy i nie chciałam kontynuować nauki. Skończyłam szkołę, dalej pracowałam w tym samym miejscu ale w któreś chwili poczułam, że to jednak nie to.. że jednak czas na zmianę pracy i otoczenia. Wcale mi to nie wyszło na dobre bo po 2 miesiącach w innej pracy wróciłam do tej poprzedniej (1 pracę miałam po znajomości więc nie było problemu aby znowu tam wrócić). Praca polegała na bezpośredniej obsłudze klienta w sklepie, w centrum handlowym. Było mi tam dobrze do póki nie zmienił się menager i znowu wpadłam na pomysł zmiany pracy. Udało się znalazłam pracę w sieciówce, w której wytrzymałam tydzień czasu, byłam załamana bo co dalej? co mam robić? Po miesiącu siedzenia w domu znalazłam pracę w kawiarni. Na początku bardzo mi się podobało, byłam zadowolona, zarobki też nie były złe jednak po jakimś czasie a dokładnie po 7 miesiącach zaczęły mi przeszkadzać poranne zmiany na 5:30 jak i brak umowy o pracę. Kolejna zmiana! Znalazłam pracę w sklepie internetowym. Umowa o pracę, 4km od domu, możliwość dojazdu autem (w między czasie zdałam prawko), super ekipa. Pracę w tym sklepie zaczęłam w lutym 2018r Wszystko zaczęło się sypać w wakacje, a dokładnie w sierpniu kiedy jedna, jedyna koleżanka z "biurka" poszła na zwolnienie. Wszystko zostało na mojej głowie, pensja nieadekwatna co do wykonywanych obowiązków, męczące telefony od klientów, brak premii: KOLEJNA ZMIANA!. Znalazłam pracę w sklepie, znowu sieciówka, fajne perspektywy.. niestety okazało się to totalną klapą, nie wytrzymałam tam 2-uch dni.. KOLEJNA ZMIANA! Znowu sieciówka, również blisko domu w nowej galerii handlowej. Przepracowałam tam od listopada do końca grudnia, atmosfera zaczęła się psuć, pensja to był nieśmieszny żart, a przecież się nie uczę, płacę rachunki, potrzebuje jpieniędzy. KOLEJNA ZMIANA! Od stycznia tego roku znalazłam pracę w sklepie internetowym w CC. 3 razy w tygodniu po 12h, pensja jest najlepsza jaką do tej pory miałam ALE.. właśnie, ale po tych 3 przepracowanych tygodniach znowu bije się z myślami. Czy to na pewno to co chce robić, czy na pewno chce marnować na dojazdy 2godziny, czy na pewno chce być tak daleko od domu, czy na pewno dam sobie radę jeśli koordynatorka jest jędzą i wręcz znęca się nad jedną z pracownic? Ja już po prostu nie mam siły, nie mam siły do siebie ani do tego żeby szukać kolejnej pracy.. Jest mi okropnie wstyd przed znajomymi, przed partnerem i rodziną. Nie potrafie zagrzać miejsca i trzymać się jednej posady i jednego miejsca pracy. Dołuje mnie to strasznie bo mam dopiero 21 lat i już za sobą tyle miejsc pracy. Boje się o swoją przyszłość. Studia na pewno odpadają bo po prostu to nie dla mnie. Do tego wszystkiego dochodzi brak poczucia własnej wartości i niechęci do życia. Nie wiem co mam robić, czy to już jest jakaś choroba? Gdzie znaleźć podłoże takiego zachowania? Mam nadzieję, że wpasuje sie w to forum i uzyskam choć troszkę wsparcia i zrozumienia.
  5. Witam, mam 28 lat i jak w moim opisie jestem od roku trzeźwą alkoholiczką (piłam 8 lat; przestałam po przeżyciu delirium tremens), osobą w depresji (od kiedy pamiętam) i z nerwicą lękową i natręctw (od ponad 9 lat; pojawiła mi się bezpośrednio po ciężkim porodzie, który ledwo przeżyliśmy, gdyż odkleiło mi się łożysko, miałam bardzo silny krwotok i ponoć 15minut życia, przetaczaną wielokrotnie krew, syn miał wtedy 3pkt w skali Apgar) oraz z zespołem opóźnionej fazy snu (od kiedy pamiętam; ale ostatnio już całkowicie dzień zamienił mi się z nocą, co najbardziej mnie dołuje). Szukam jakiegokolwiek wsparcia, bo jestem bardzo już zdesperowana całym swoim życiem, coraz częściej też pojawiają mi się myśli samobójcze, a już jedną próbę miałam (kilka lat temu, wraz z obławą policyjną na mnie, chciałam skoczyć z mostu, zostawiłam list pożegnalny, samookaleczałam się i byłam pod wpływem alkoholu, w dodatku mój były mąż jest policjantem i on też tam był) i mam syna, więc teoretycznie mam dla kogo żyć. Jestem samotną matką, bezrobotną w wyniku moich problemów, które uniemożliwiają mi podjęcie pracy, borykam się z problemami finansowymi w sumie całe życie, co mnie bardzo przytłacza. Nie stać mnie na prywatnego psychologa, na NFZ gdzie nie pytałam, tam wizyty średnio dopiero za rok, a ja czuję, że jeśli skądś nie otrzymam pomocy to będzie źle... Od kiedy pamiętam, mam jakby pozakładane blokady wszędzie i nie umiem ich zdjąć, uniemożliwia mi to normalne funkcjonowanie. Od listopada dopadła mnie totalna niemoc, depresja, z którą nie mogę poradzić sobie do dziś. Nie mam na nic sił, motywacji i co najgorsze, żadnej nadziei i perspektyw na lepsze życie. Bardzo chcę je zmienić na lepsze, chociażby finansowo, ale nie potrafię się przemóc, w ogóle jestem niezdolna do jakiegokolwiek działania. Dodatkowo przez niewyjaśniony paraliżujący mnie strach, oblałam właśnie studia, skąd także dostawałam pomoc socjalną i to mnie wyjątkowo załamało. Nie umiałam iść na zajęcia ze strachu, a tym bardziej, że dzień zamienił mi się z nocą i tak przesypiam całe dnie, a w nocy normalnie funkcjonuję (dziś zasnęłam o 8 rano, a wstałam o 19.30). Trwają ferie i dziecko jest u dziadków, ale one się niedługo kończą i jakoś będę musiała się męczyć i usiłować wstać o 7 rano i zawieźć dziecko do szkoły. To mnie także wyjątkowo dołuje i przeraża, bo zwykle nie potrafię zasnąć wcześniej niż 5rano. Poza tym, nawet jeśli udałoby mi się zasnąć o 22 to nawet o 7 nie potrafię się obudzić. Mam ogromny problem z obudzeniem się ze snu, mam bardzo twardy sen. Jak już zasnę to nie wiem, co się wokół mnie dzieje i nie słyszę totalnie nic, tym bardziej budzika, a i często nawet syn nie jest w stanie mnie dobudzić. Z tego powodu często syn nie chodził do szkoły, co mnie całkowicie przybijało i traciłam i tak nieistniejące poczucie własnej wartości. Zdarzało się, że nie spałam np po dwie doby, spałam co drugi dzień, żeby tylko syn poszedł do szkoły, albo jeśli musiałam gdzieś pilnie być. Jestem bezsilna wobec moich problemów ze snem i tej otaczającej mnie beznadziei. Jak mam rozwiązać moje problemy ze snem i depresją? Bardzo proszę o pomoc, poradę, ciepłe słowo, cokolwiek ;(
  6. Witam. Mam 23 lata. W wieku 19lat zostałam zgwałcona. Po dwóch latach od zdarzenia zdecydowałam się na terapię. (depresja, ptsd, nerwica serca) miałam przepracowac traume. Odbyły się 3 sesje, terapeuta przerwała kontynuację ze względu na nowe problemy które miałam i mój stan psychiczny i fizyczny. Niestety mam wrażenie że to nie zostało przerobione, boję się powiedzieć terapeutce o tym bo może to podważyć jej kompetencje.. Może pomyśli że już powinnam mieć to za sobą a ja niestety do tego wracam. Mam teraz poważne problemy zdrowotne i nie umiem się z tym pogodzić. Zaczęłam pić alkohol często. Czasem zdarzy się wziąć narkotyki. Biorę silne leki na mój kręgosłup. I czasem popijam alkoholem żeby zasnąć. Najgorsze ze w snach odzywa się ta trauma. Często czuje leki jak idę sama. Jestem czujna za bardzo, dziwnie reaguje na pewne sytuacje ze względu na przezyty gwałt.. Czemu to ciągle wraca? Gdy tylko coś się przytrafi to moje myśli wracają do traumy która nadal mnie ciąży. Czemu tak jest? W przeszłości ojciec mnie bił, pil często więc obrywalam. 17lat i się wyprowadziła. Jakoś to już zaakceptowałam i to nie wraca. A trauma ciągle. Co powinnam zrobić? Boje się powiedzieć terapeutce bo nie wiem co o tym pomyśli. Ale ja czuję że ta trauma nadal odgrywa w moim życiu znaczna rolę. Nie umiem tego przeżyć. Czy to kiedyś się skończy? Wiem że wspomnień nie wymaze, ale chciałabym funkcjonować normalnie mimo gwałtu, chciałabym nie bać się seksu. A ciągle mam to 2 głowie i dziwne uczucie w sobie jak pomyślę o tamtym wydarzeniu. Wcześniejsze problemy na mnie nie ciąża, nawet jak o nich pomyślę to bez żadnych emocji jestem, a po gwalcie nie umiem się ogarnąć w życiu, proszę o poradę bo nie wiem co robić i jak sobie poradzić, do psychologa idę 21lutego
  7. ogfgjfno15

    Titanic musi zatonąć

    Gdy komuś jest źle z jakiegoś powodu i nie potrafi tego zmienić, to zaczyna narzekać i biadolić, co za chwilę pewnie uczynię. Nie liczy się wiek, czy płeć. Nie narzekają tylko ludzie, którzy nie mają na co, bo nie chcą znaleźć powodu do narzekania. Nie ważne co się w życiu osiągnęło, jakim się jest, ani jakie dobra materialne się posiada, bo czasem w swoi myślach bardzo łatwo stać się nikim; zapomnianym, niewyrzuconym do kosza śmieciem. Mam 20 lat, jestem na pierwszym roku dziennych studiów inżynierskich, nie jestem samotna. W każdej chwili mogę zadzwonić do rodziny lub szczerze porozmawiać z przyjacielem, lecz oni albo nie chcą albo nie potrafią mnie zrozumieć i tak jest od 2 lat. Przyznaję, rozmowa ze mną czasem nie należy do najłatwiejszych, ale staram się prowadzić dialog szczerze i otwarcie, ale skoro według nich wypowiadane przeze mnie monolologi nie mają całośćiowo sensu, a statystycznie rzecz biorąc, bardziej prawdopodobne jest to, że jest coś nie tak z 1 małpą niż z pięciorgiem, to problem tkwi we mnie, ale zapewne nigdy nie poznam jego etiologii, ponieważ 100 czy 150 zł za godzinę próby naprawienia mnie, to zdecydowanie zbyt wiele, skoro nawet przed jednym z najważniejszych momentów w życiu - maturą nie miałam tyle, chociażby na 2 godziny korepetycji. Dlatego zapewne dusząc się od środka powoli będę czekać z utęsknieniem na mój koniec lub pewnego dnia wreszcie namówię siebię na odpuszczenie sobie codziennego teatrzyku szczęścia odgrywanego wobec ludzi dookoła mnie. Wiem, że jestem żałosnym nieudacznikiem, ale jak mogę czuć się nieszczęśliwa skoro są tacy, co mają gorzej niż ja?!
  8. Witam! Mam 38lat od 10 lat żyję w związku małżeńskim i mamy dwójkę dzieci (syn 9 lat i córka 7). Niestety pomiędzy moją Mamą, a mną powstał konflikt. Nie pozwalała aby moje dzieci zwracały się do mojego ojca per „dziadku” tylko zmuszała je do mówienia per „dziadziusiu”. Jak zacząłem próbować z nią rozmawiać na ten temat stwierdziła, że jestem bezczelny i zarozumiały. W domu zawsze miałem się zwracać do niej Mamusiu a do Ojca Tatusiu. W młodszym wieku nie przeszkadzało mi to natomiast już jako nastolatek byłem z tego powodu wyśmiewany i szydzono z tego. Nawet nie próbowałem rozmawiać na ten temat z rodzicami bo nie miało to sensu. Mamusia twierdziła że takie zwroty to szacunek dla starszych. Gdy poszedłem na studia i mieszkałem w akademiku doszło nawet do sytuacji, że jedna z moich dziewczyn jak usłyszała jak zwracam się do rodziców wyśmiała mnie i powiedziała że nie ma zamiaru wiązać się z takim maminsynkiem. Inne dziewczyny nawet nie przyjmowały do wiadomości, że w przyszłości będą musiały się zwracać do teściowej „Mamusiu” jak we własnym domu zwracają się do swojej per „Mamo” a niekiedy nawet per „Ty”. Nie ukrywam, że były to też powody, które powodowały zakończenie związków. Po studiach poznałem obecną żonę. Była tego samego zdania jak pozostałe dziewczyny z którymi miałem do tej pory do czynienia. Gdy usłyszała jak zwracam się do swoich rodziców nie ukrywała swojego zdziwienia. Przyszła żona od razu stwierdziła i powiedziała mi, iż zwracać się do moich rodziców per „Mamusiu” i „Tatusiu”. Przyjąłem to do wiadomości zdałem sobie świadomość, że ja szukam żony dla siebie a nie takiej co będzie pasowała mojej Mamusi. Gdy syn zaczął normalnie mówić zwracała mu uwagę że się mówi Dziadziusiu a nie dziadku. Krytykowała nawet wierszyki na dzień dziadka których nauczył się w przedszkolu. Po kilu próbach rozmowy w których mówiłem, że nie podoba mi się jej podejście powiedziała mi „Będzie mówił Dziadziusiu i koniec”. Nie wytrzymałem i powiedziałem, że nigdy mi się nie podobało mówienie Mamusiu i Tatusiu. Postanowiłem nie odwiedzać rodziców. Próbowałem jeszcze kilka razy i na kilka sposobów. Zawsze kończyło się tym że Mama twierdziła że jestem przemądrzały i zarozumiały. Czy w moim przypadku może pomóc mediacja z psychologiem Mamy i mnie? Czy ja jako rodzic nie mam nic do powiedzenia w stosunkach wnuk – dziadek?
  9. Witam was wszystkich w tym wspaniałym miejscu, jakim jest forum. Bardzo doceniam wszystkich ludzi którzy odważą się tutaj napisać i już z góry wam wszystkim gratuluję bo to dobry pierwszy krok w stronę polepszenia swojej sytuacji. Najbardziej pragnę podziękować psychologom którzy zdecydowali się pomagać tutaj ludziom kompletnie za darmo. Sam jestem człowiekiem bardzo zagubionym w otaczającym mnie świecie i jestem po terapii. Byłem chory na depresję i stany lękowe. Jednak samej terapii nie dokończyłem z uwagi na nie satysfakcjonujaca mnie i moją rodzinę pracę miejscowych psychologów i psychiatrów na NFZ. Jednak ja nie o tym. Przede wszystkim chciałbym wnieść swój pierwiastek dobra i chęci dzielenia sie z wami świadectwem tego ze z najgorszego bagna da się wyjść i dobrem można zdobyć świat. Nie chcę być tutaj uznany za jakiegoś znachora, autorytet ani tym bardziej niedoszłego klechę. Sam większość swojego życia zmarnowałem na zmartwienia i nadal będę to robił. pewnie nigdy nie będę idealny. Sam też szukam tutaj pomocy od ludzi wiedzacych więcej ode mnie. Nadal mam problemy ze sobą i zauważam u siebie wiele niepokojących objawów. Czuje się źle z ludźmi, boję sie wychodzić gdziekolwiek na dwór, jestem bardzo nieśmiały i nie radzę sobie z prostymi zadaniami przez stres. Bardzo często z tego powodu choruje żołądkowo. Chciabym w końcu wyrwać się z błędnego koła stresu strachu i smutku który przez moje życie codziennie mi towarzyszył, jednocześnie chciabym powiedzielic sie swoją historia która może kiedyś w przyszłość komuś pomoże bo bedzie miał te same problemy i nie popelni moich błędów. Wiem ze może moje słowa brzmią jak gorzkie żale 13 latki ktora nie dostała iphona, z resztą historie każdego da sie przedstawić jako tragedię, w końcu życie pełne jest śmieci chorób i cierpienia. Mimo wszystko liczę ze właśnie tutaj znajdę kogoś kto mnie zrozumie...
  10. Witam wszystkich, piszę tutaj, bo jestem zdesperowana i szukam jakiejkolwiek pomocy. Jeśli temat jest w złym wątku, proszę o przeniesienie, bo nie wiem, gdzie się z tym wrzucić. Mam 25 lat. Nie jem warzyw, nigdy ich nie lubiłam, odczuwam wstręt i odruch wymiotny na samą myśl o zjedzeniu przykładowo ogórka. Tego jest oczywiście znacznie więcej i bardzo utrudnia mi to życie. Od razu mówię że nie chcę porad w stylu "zaakceptuj to", "nie musisz jeść przecież warzyw", bo nie zawsze chodzi tylko o tę grupę pokarmów. Ma dla mnie znaczenie konsystencja różnych pokarmów, ich smak, zapach, stopień dojrzałości, stopień przetworzenia i tak dalej. Skąd to się w ogóle wzięło? Ponoć miałam tak od dzieciństwa, że niewiele chciałam jeść, a fakt, że byłam regularnie, przez 10 lat bita za "niejedzenie" warzyw, tylko pogłębił mój stan. Rozwala to całe moje życie, utrudnia komponowanie posiłków, spotkania towarzyskie to koszmar, czuję się inna i dziwna i żyję w poczuciu, że nie powinno tak być. Mogę sobie coś zblendować i zjeść, ale nie zblenduję przecież całego obiadu i nie będę blendować jedzenia podczas uroczystej kolacji biznesowej. Mam obszerną wiedzę na temat żywienia, wiem przez to, jakie ma dla mnie znaczenie jedzenie określonych produktów. Z powodu choroby przewlekłej muszę się dożywiać innymi metodami i to jest frustrujące, że nie potrafię nawet jeść normalnie. Chodziłam z tym po psychologach, szukałam wszelkich możliwych rozwiązań, ale nikt nie potrafi mi pomóc, bo albo nie chcą się podjąć, albo nie potrafią, albo przepisują leki nasenne albo bagatelizują problem. Chciałam się podjąć nawet hipnozy, ale nie wiem, jak to na mnie zadziała, nie chcę wywalić pieniędzy w błoto. Czego potrzebuję? POMOCY. Namiarów. Pojadę na drugi koniec Polski, jeśli znajdzie się ktoś, kto wyciągnie mnie z tego problemu i zdejmie blokadę z głowy, bo czuję się jak człowiek zamknięty w swojej głowie.
  11. Witam, sam osobiście zacząłem zwracać swoją uwagę na pewne schematy, które obserwuję głównie w filmach (i coraz częściej w reklamach) i o tym chcę porozmawiać. też chciałbym zaznaczyć, że nie chcę tu tworzyć teorii spiskowych, są to moje tylko spostrzeżenia. Zaczęło się od filmu "Botoks" Pana Vegi. Byłem w kinie i osobiście wyszedłem z kina bardzo oburzony. O ile przyzwyczaiłem się do przedstawiania w filmach kobiet w roli silnych jednostek, to film Botoks poszedł o krok dalej. Ten kto oglądał niech sobie przypomni, w jakim świetle przedstawiane były wszystkie stosunki seksualne Polek z Polakami. Każda była swego rodzaju patologią. A każdy facet był, albo w najgorszym wypadku ostatnim skur***, albo w najlepszym, zwykłą ofiarą życiową (np. Strachu, który finalnie prace ma dzięki siostrze, a auto od niej od razu rozbija). Za to seks z ciemnoskórym facetem został przedstawiony jako super ekscytujące przeżycie, które pewnie każda kobieta powinna sobie zafundować. Do czego zmierzam. Gdyby w filmie był choć jeden normalny i zdrowy związek Polaka z Polką, to nie miał bym argumentów. Ale film jest mocno spolaryzowany. Na skrajnie złych białych Polaków i super kolorowego pana z Paryża. *** Od tamtego czasu, na filmach byłem czujny. I z moich obserwacji wynika, że biały facet w filmach jest przedstawiany jako ten zły, albo nieprzydatny, albo szybko ginie jako postać filmowa, dzięki czemu szybko mamy samotną matkę z dzieckiem (przeważnie córka). I coraz częściej, lansowany jest wzór gdzie biała kobieta wiąże się z czarnym gościem. Wiecie, tysiąc razy powtórzone kłamstwo staję się prawdą, moim zdaniem to bardzo szkodliwe, gdy białego mężczyznę, przedstawia się jako źródło wszelkiego zła i patologii. Bardzo jest mało produkcji gdzie biały facet jest pozytywną postacią. *** Mnie to uwiera, ale moja dziewczyna tego w filmach nie zauważa (przynajmniej tak mi mówi) i denerwuje się gdy zwracam na to uwagę. No niestety, mass media w pewnym sensie kształtują przyszłe pokolenia. P.S. nie chcę zakładać nowego tematu. Dla zainteresowanych polecam poczytać o eksperymencie: "Eksperyment Calhouna" zwany mysią utopią. Tak się zastanawiam, czy zachodnie społeczeństwa, które bardzo zbliżyły się do krainy dobrobytu i braku zagrożenia, że zachodzą podobne zmiany jak w społeczności mysiej z eksperymentu. Pozdrawiam!
  12. Wydaje mi się, że mam poważny problem. Mianowicie boję się panicznie przebywać w dużych skupiskach ludzi, boję się, że ktoś mnie ośmieszy, że nie będę potrafiła się zachować. Kontroluję wszystko co robię, planuję każde zachowanie, uśmiech, słowo. Najlepiej się czuję sama w domu. Trwa to już od roku, może dwóch lat. Doświadczam skrętu żołądka, osłabienia, ciągle myślę o jakimś spotkaniu lub wizycie, która ma się wydarzyć. Denerwuję się wyjściem do sklepu, rodziny, wszystkim. Czasem tak panikuję, że uciekam lub robię wszystko żeby się wyswobodzić z danej sytuacji. Jest mi strasznie ciężko. Przy ludziach drży mi głowa, ręce. Wstydzę się tego i boję się, że to zauważą. Dodam, ze choruję na depresję. Nie wiem co mam robić, boję się spotkań z ludźmi, jest to przerażające.
  13. smynia20

    Przegrana

    Witam, Jestem 24 letnią kobietą, będącą w związku 8 lat. (2 lata po ślubie). Zaczęłam się znów bać o Siebie, zaczęłam się bać swoich myśli i Siebie. Odkąd pamiętam doświadczałam różnych sytuacji (bicie przez matkę, niestabilność emocjonalna ze strony rodziców), mając ok. 12 czy 13 lat zaczęłam się kaleczyć, miałam czarne scenariusze, co ,,sama" zwalczyłam walcząc o Siebie dla Siebie. Gdzie jest problem? Bardzo często mam poczucie, że ,,przegrałam" już życie, mając lat 24.. Zmęczona jestem udowodnianiem wszystkiemu i wszędzie jak mogę być wartościowym człowiekiem, jak cały czas jest wędrówka pod górkę, gdzie momentami bardzo mocno się męczę "wspinając się", będąc Żoną jestem nieszczęśliwa, wypaliłam się życiowo i duszę się mocno w związku, który jednak pokazał, że nie pójdę naprzód- będę stała w miejscu, nie osiągnę niczego więcej, nie mając w NIM oparcia, a lekceważone bycie. Co do seksu również nie mam na niego kompletnie ochoty. Co jest ze mną nie tak? Czuję, że nie rozumie mnie kompletnie cały świat.
  14. Nie potrafię zaakceptować tego, że nie jestem perfekcyjna. Nie potrafię sobie poradzic z tym że nie wyglądam tak dobrze jak inne kobiety i że mój chłopak patrzy na nie i wiem ze mu się podobaja, a ja taka nie jestem, co doprowadza do ciągłych kłótni, podejrzliwości zdrady, braku akceptacji jego kontaktów z koleżankami. Nie potrafię przestać myśleć o nawet maleńkich niepowodzeniach na studiach, powoduje to zaburzenia snu, gdyz rozkladam wszystko na czynniki pierwsze i ciągle myśle że mogłam zrobic to lepiej, zazdroszczę moim znajomym lepszych wyników co poglębia mój smutek. Nie potrafię rozwiązać problemów normalnie i po prostu "wrzucic na luz" ciągle wywołuje to u mnie ataki płaczu i stany depresyjne. Nie umiem sie skupic na pozytywnych aspektach zycia, tylko ciągle zastanawia się nad swoimi wadami i tym co mogę z tym zrobic, co w efekcie kończy się na niczym. Prosze o pomoc.
  15. anomalia

    Konflikt z bratem

    Witam Jestem osiemnastolatką, mój brat ma 12 lat. Odkąd pamiętam zawsze się ze sobą droczyliśmy, niekiedy występowała przemoc. Ale wiadomo, brat był mały, niewiele mógł mi zrobić, więc nie było to zbyt groźne. Zresztą, ja też byłam temu winna, bo mam trochę wredny charakter, też go zaczepialam i draznilam. Podobno to często się zdarza w tym wieku. Potem problem trochę ucichł, żyliśmy we względnej zgodzie. Dopiero ostatnio znów jest gorzej. Zaczęło się od niby zwykłej zabawy w przepychanki, ale po chwili brat zapomina, że to miała być tylko zwykła zabawa. I zachowuje się jak dziki. Boję się go wtedy i próbuje się bronić jak tylko mogę. Z tym, że to duży i silny chłopak, ja jestem raczej słabiak. Często zdarza się, że o coś się kłócimy, nawet o drobiazgi. On mnie klepnie (nie jakoś mocno) a ja mu zwyczajnie oddam. Ale on jakby nie zauważał swojej winy, zawsze uważa, że to ja zaczęłam i TAKĄ WERSJE PRZEDSTAWIA RODZICOM. I gdy ja już mu oddam to on rzuca się na mnie z pięściami, poddusza mnie i grozi. Naprawdę mnie to przeraża, nie chce żeby źle skończył. Dosłownie przed chwilą znów nastąpiło spięcie, chyba najgorsze że wszystkich dotychczasowych. Skończyło się tak, że zatkał mi usta, już zaczynałam się dusić, przygniótł i podduszał. I postanowiłam, że tak dalej być nie może. Naprawdę bardzo kocham mojego brata, nie chce tak z nim żyć. Jednak mam zamiar powiedzieć mu, że wybaczam, ale jeżeli jeszcze raz zrobię coś podobnego to będę z nim utrzymywać tak mały kontakt jak tylko zdołam. Rodzice reagują, rozmawiają z nim i wyciągają konsekwencje - kara na grę, telefon itd. Ale też nie zawsze mają pewność, że winny jest on, bo ja również bywam ogniwem zapalnym, lubię się droczyć. A on wszystko bierze do siebie. Jak widać, skutek tych rozmów średni. Co powinnam zrobić?
  16. Witam, mam 25 lat. Boje się ze coś jest bardzo nie tak ze mną. Zaczęło się od tego, ze zaczęłam zapominać często proste rzeczy, które z reguły się pamięta, gdzie dziś byłam na obiedzie, co miałam zrobić sekundę temu albo ktoś mi mówi ze coś mi powtarzał już kilka razy. Do myślenia skłoniła mnie wizyta u internisty który skierował mnie do psychiatry by wykluczyć chorobę psychiczna. Jak się zastanawiałam ostatnio nad tym to od ok 2 miesięcy nie wychodzę z pokoju, gdzie normalnie wcześniej spędzałam cały czas popołudniami w salonie z moimi współlokatorami jak tylko wracaliśmy z pracy. Przez jakaś rozmowę, już nawet nie pamietam dlaczego zaczęłam sobie coś wkręcać, ze mój współlokator należy do sekty choć nie pamietam wyraźnego powodu ku takim myślom. Wkręciłam to sobie na tyle ze zaczęły mi się śnić koszmary z satanistycznymi rytuałami itp. Ostatnio wycofałam się społecznie i moja rodzina mówi, ze wyglądam ciagle na smutna. Nie chce mi się nigdzie wychodzić i spotykać z ludźmi a wstanie rano do pracy to dla mnie najtrudniejsza rzecz na świecie. Co do współlokatora to była jeszcze sytuacja, w której kupił kamerę żeby obserwować psa jak nas nie ma w pracy. Stałam się wobec niego na tyle nieufna, ze jak oboje wyjechali w weekend to szukałam schowanej włączonej kamery w domu... wiem jak to niedorzecznie brzmi ale dopiero jak się nad tym zastanowiłam to sobie uzmysłowiłam ze coś chyba jest nie tak i nie wiem co. Do tego w ostatnim czasie pojawiają mi się myśli samobójcze i bardzo spadła mi samoocena. Teraz jak byłam na szkoleniu za miastem to wieczorem w hotelu miałam jakiś atak paniki i mialam przeświadczenie ze jakaś postać w szatach jest w moim pokoju, nie mogłam się ruszyć i płakałam ze strachu i reagowałam na każdy najmniejszy dźwięk. Gdyby nie to ze paraliżował mnie strach to wybieglabym z hotelu w środku nocy. Obserwowałam pokój w hotelu z łóżka przy zapalonym świetle przez 3 h póki nie zasnęłam ze zmęczenia kolo 3. Nigdy czegoś podobnego nie miałam. Dodam jeszcze ze mamy problemy z normalnym snem, gdy kładę się do łóżka moje myśli ogarnia tysiąc różnych myśli na raz, które ciagle się zmieniają z prędkością światła, tak jakby jakiś tłum coś mówił z oddali z bardzo szybka częstotliwością... nie wiem jak to lepiej zobrazować. Ostatnio coraz ciężej przychodzi mi skupić się na czymkolwiek, zwłaszcza w pracy. Czy ktoś mi może powiedzieć co to może być? Tylko proszę, nie mówcie ze muszę iść do specjalisty bo to już wiem. Chce się tylko dowiedzieć co to może być, czy jestem chora i na coś się ewentualnie przygotować na spotkaniu z psychologiem. Z góry przepraszam za chaotyczny post, jestem bardzo zestresowana tym co się ze mną ostatnio dzieje
  17. Witam wszystkich. Otóż odkąd zacząłem prace po skończeniu szkoły, w danej pracy wytrzymywałem rok po czym zwalniając się i zmieniając pracodawcę a często także zawód. O ile mając te dwadzieścia parę lat nie było w tym nic niepokojącego itd. Obecnie mam 34 lata, prace nadal zmieniam i to częściej niż mając lat dwadzieścia, po kilku miesiącach do pół roku. Na początku nowej pracy jest wszystko ok, zero problemów z obowiązkami, współpracownikami, samą pracą lecz po kilku miesiącach zaczynam odczuwać niechęć do miejsca, ludzi, jak i samej pracy. Niekiedy odczuwam wręcz fizyczne obrzydzenie i wracam do punktu wyjścia tzn. nowej pracy i cały proces startuje od nowa, a łudzę się znowu że tym razem to będzie to. Wpadłem w jakieś błędne koło z którego nie mogę się wydostać, a czas mija. Proszę o jakąś radę, opinię o co chodzi. Pozdrawiam Serdecznie.
  18. Jestem dziewczyną, mam 18 lat. Od dłuższego czasu nie wiem co się ze mną dzieje, czuję się całkowicie odrealniona, czuję jakbym ciągle była we śnie. Zastanawiam się nad tym, czy wszystko to co mnie otacza nie jest przypadkiem moim wymysłem, czy ten świat naprawdę istnieje, czy nie wykreowałam tego w mojej głowie, a myśli o tym budzą mój lęk, ponieważ boję się, że całkowicie zwariuję. Moje nastroje są zmienne jak pogoda- w jednej chwili potrafię rozpaczać, nasilają się myśli samobójcze, po sekundzie jestem szczęśliwa jak nigdy, a jeszcze chwilę później narasta we mnie agresja i wyżywam się na wszystkim i wszystkich. Odczuwam także silną potrzebę samotności, chociaż nie chcę być samotna. Często pragnę umrzeć, a lęk przed śmiercią paraliżuje mnie, mam wrażenie, że nic nie ma znaczenia, że to wszystko jest tylko chorą wizją. Robię również różne rzeczy, których nie potrafię wyjaśnić- np. uderzam w ścianę aż do zdarcia kostek, bez powodu. Mam także problemy ze snem, po prostu nie mogę zasnąć, mam jakąś blokadę wewnętrzną. Nie mam pojęcia skąd się to bierze i dlaczego tak się dzieje, dlatego też zarejestrowałam się na tym forum, żeby móc się ,,wygadać". Stąd też moje pytanie, czym mogą być te zachowania, jak sobie poradzić sama ze sobą?
  19. Witam. Mam 22 lata i dwójkę dzieci w wieku 2 i 3 lata. Z mężem nie żyjemy ze soba ze względów osobistych nie dogadujemy sie itd. Dwa miesiące temu wyprowadzilam się wraz z dziećmi do nowego mieszkania, wcześniej mieszkaliśmy razem z moją mamą oraz dwiema siostrami ( wiek 12 i 3 lata). Na tym samym osiedlu co mieszka moja mama mieszkaja takze moi dziadkowie. Których zawsze odwiedzalam chocby w drodze do pobliskiego sklepu osiedlowego. Z dziećmi mieszkamy obecnie jakies 15-20 minut pieszo od mamy. Nie ukrywam ze czesto płacze i chce powrotu do domu swojej matki oraz rodzenstwa. Z mama wszystko robilysmy razem, wspolne zakupy, spacery, wyjścia na plac zabaw, mozemy rozmawiać o wszystkim. Wieczorem razem spedzalysmy czas ogladajac razem filmy i rozmawiajac gdy dzieci juz spały. Często płacze i chcialabym znowu mieszkać z mamą i blisko rodziny. Wieczorem gdy dzieci juz śpią nie mam sie do kogo odezwac i siedze sama przed telewizorem. Idąc do mamy w odwiedziny na kawe patrze na swoj stary pokój i na calr mieszkanie i mam lzy w oczach. Jestem zżyta z siostrami oraz mamą. Źle sie czuje wchodzac i bedac w 'pustym' domu. Nie mam z mim posiedziec pogadac, przez telefon to nie to samo. Mimo ze wiem ze jest to głupie zachowanie i poczucie, inny na moim miejscu by sie cieszył ale ja wcale nie czuje sie szczęśliwa. W domu u mamy zawzze ktos byl mama siostry bylo nas 6ciu zawsze bylo z kim pogadac kiedy odwiedzic dziadków a teraz czuje sie jak bym byla zupelnie sama. Zle sie czuje będąc gościem w domu mojej mamy ktory przychodzi na kawe. Jedno dziecko moje jest autystyczne, krzykliwe zadziorne niegrzeczne. Mam wrazenie ze mama cieszy sie ze ma hmm 'cisze' w domu a ja jestem poprostu załamana tym wszystkim nie wiem co mam o sobie myśleć
  20. Jestem 18letnią dziewczyną po bardzo trudnym dzieciństwie. Jakby tego było mało, niedawno chłopak, w którym byłam zakochana bardzo mnie wykorzystał. Po wielu nadziejach, które mi dawał i niewinnych pocałunkach doszło do nieco bardziej intymnego zbliżenia.. straciłam z nim dziewictwo. Wszystko fajnie gdyby nie fakt, że od razu pochwalił się wszystkim znajomym. Na drugi dzień, gdy wyszła z tego mała aferka i parę osób miało do niego żal, on potraktował mnie jak śmiecia... wszystkim swoim znajomym nagadał na mnie strasznych bzdur. Zwyzywał mnie od najgorszych. Powiedział, że dla niego to nie miało żadnego znaczenia. Zabawił się mną i moimi uczuciami. Odbiło się to na mojej psychice bardzo. Od tamtego momentu mam sen, który się powtarza. Śni mi się gwałt. Obecnie udaje, że mnie nie zna, a kontakt z wieloma osobami mi się posypał. Od tamtej pory mam jeszcze niższą samoocenę niż do tej pory, a już i tak była bardzo niska. Boje się relacji z ludźmi. Czuję ciągle ogromny smutek i strach przed tym co będzie. Odpycham od siebie ludzi. Nie mam na nic ochoty. Czuję się jak "szmata". Bo tak mnie potraktował. Zastanawiam się ile jestem warta, kim ja w ogóle jestem, że on potraktował jak gówno to co mu dałam. A dałam mu wszystko co dla mnie najważniejsze.. to co zostawiłam dla kogoś wyjątkowego. Dałam to osobie, która była dla mnie najwspanialsza. A zniszczył mnie i moją psychikę. Nie umiem tego inaczej pisemnie wytłumaczyć...
  21. psycholog Rafał Olszak

    Porada psychologiczna przez e-mail

    Idąc z duchem czasu i wychodząc naprzeciw Państwa oczekiwaniom uruchomiłem nową usługę. Jest to porada psychologiczna przez e-mail: https://ocalsiebie.pl/porada-psychologiczna-email/ Masz kłopot w życiu osobistym, problem obyczajowy lub ściśle psychologiczny? Chcesz wiedzieć, co możesz zrobić żeby sobie pomóc i dowiedzieć się jakie są potencjalne rozwiązania? Zapytaj psychologa przez e-mail!
  22. annony123

    Autobiografia?

    Mam 21 lat, jestem płci męskiej. Moje imię nie jest ważne, bardziej istotne są moje pytania, na których chciałbym się skupić. Od jakiegoś czasu (2 lata?) stopniowo pogłębiam się w depresji, chyba zaczęło się od zbyt dużego czasu spędzania samemu ze sobą, chociaż to nie istotne. Ból mnie definiuje, nie jest mi obcy - dziwny cytat, no cóż taki mi wyszedł. Często myślę o samobójstwie, oraz o tym jakby to nie było, gdyby tak zniknąć z tego świata - otóż tutaj pojawia się moja hipokryzja, iż nie wiem, czy rzeczywiście chciałbym odejść. Bardzo łatwo ulegam czyjejś opinii, co ma swoje mocne konsekwencje na mojej osobie - mocno to przeżywam, przemyślenia nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Mam dość specyficzny charakter/opinię na różne tematy, inna sprawa jest taka, że jestem dość mocno samotny (nawet bardzo) chociaż skryty i zamknięty w sobie - ot druga hipokryzja, przechodząc przez ulicę staram się unikać kontaktów wzrokowych, nie lubię rozmawiać z ludźmi, źle się czuję (czasem jest mi duszno - w małych miejscach z dużą ilością osób). Nie jestem brzydki, tak twierdzę, chociaż mam bardzo niską samoocenę, nie potrafię tego zmienić + jestem studentem, wszystko muszę planować z góry, inaczej nie mogę nic załatwić. W skali pesymizmu mogę siebie zdefiniować na skalę [9,5/10], nie potrafię tego zmienić, taki jestem, swój ból oraz zwątpienia ukrywam we wnętrzu, tak więc ciężko stwierdzić, że cokolwiek mi dolega - tj. gdyby ze mną porozmawiać sprawiam wrażenie inteligentnej, bardzo manipulującej zwykłej osoby, nie rozmawiam o sobie, unikam jakichkolwiek tematów na tematy osobiste - nawet tych w gronie "znajomych", gdy są mi zadawane pytania o mnie po prostu unikam tematu i go zmieniam. Co do tego, że jestem samotny - to prawda, bardzo mocno mnie dobija; mój pesymizm mówi mi, że nie ma osoby, której mógłbym zaufać i się zwierzać, wspólnie polegać na niej - chociaż w głębi wiem, że tego bardzo potrzebuję - tak więc nie staram się o to, kompletnie unikam jakichkolwiek relacji, dlaczego? - NIE WIEM. Tutaj zaczyna się mój tragizm oraz hipokryzja. To samo z tym, że nie wiem co robić ze swoim życiem - naprawdę. Chciałbym skończyć ze wszystkim - po prostu odejść, ale z innej strony wiem, że dużo tracę i mały głosik mówi mi, zaczekaj - NA CO? Nie chcę już dłużej czekać, jestem świadomy tego co się ze mną dzieje, ten mały głos mówi mi - zmień się, chociaż moje myśli i umysł mówią - jestem zmęczony, czas to zakończyć. Mógłbym o opowiadać o sobie jeszcze dłużej, chociaż to temat raczej na relację online - no cóż terapeuci za pomoc pragną 100 zł, irl jest też podobnie - na co bym się nie odważył. Tutaj sendo sprawy - jakieś propozycje? Nie chcę żadnych monologów, zwykłych marnych odpowiedzi - na pewno zdań w stylu; natychmiast spotkaj się z psychiatrą, "to zaburzenie: xyz, musisz to leczyć", ZAPRASZAM NA PRYWATNĄ ROZMOWĘ 100 ZŁ/20 MINUT, czy coś w ten deseń, mam nadzieję, że rozumiesz aluzję, którą pragnę przekazać. To jest mój jedyny tego typu post, nie wiem czy będzie ich więcej, nie wiem co będzie dalej. Nie wiem w czym głównie tkwi problem we mnie (tak jak w/w to nie są wszystkie problemy, z którymi walczę sam ze sobą - chociaż tak, to jest problem WE MNIE, cóż za ironia, never mind), gdyby ktoś był bardziej zainteresowany moim przypadkiem i chciałby dowiedzieć się coś więcej proszę o jakieś pytania, jestem zmęczony opisywaniem siebie rozpamiętywania wszystkiego (zmęczony jest dosyć dużym kolokwializmem, ale pozwolę sobie go użyć). Wstydzę się swojej osoby i rozpisywania się o sobie, dziwne, że zdecydowałem się na to, tak czy siak - pomyślałem, że potrzebuję pomocy. To chyba tyle, nie czytam tego co rozpisałem, wszystko jest tak jak jest, nawet jeżeli nie jest spójne logicznie. Jeżeli są tutaj jacyś terapeuci to liczę na chociaż odrobinę wysiłku i napisana więcej niż trzech zdań z czego większość to NATYCHMIAST UDAJ SIĘ DO LEKARZA. Nie wiem jakich odpowiedzi oczekuję (meh, nawet nie wiem dlaczego to piszę), zdam się na to co przeczytam w odpowiedziach, jeżeli nie przeczytam nic - no cóż, rozczarowanie nic nowego. Tak więc to kawałek o mnie, chociaż wszystko co chciałbym o sobie powiedzieć zajęłoby dużo więcej stron. To tyle, życzę miłego dnia. Pozdrawiam?
  23. Część, Mam 19 lat i duży problem dlatego tutaj się pojawiałam. Moim problemem jest to, że jestem nieszczerą, zakłamaną manipulantką. Chciałam się zmienić, ale nie udało mi się. Przez to tracę osoby, które kocham. W domu miałam nieciekawą sytuację rodzinną, ojciec alkoholik i mama która nie potrafi od niego odejść. W domu ciągle były jakieś kłótnie, wrzaski, rodzice bili mnie i mojego brata. Później ojciec wyjechał do Niemiec i od dawna tam pracuje. Teraz, kiedy znalazłam idealnego partnera wszystko psuję, najpierw z jakiejś chorej potrzeby miłości zdradziłam go i ciągnęłam to przez jakiś czas a później kłóciłam się z nim o głupoty i wmawiałam mu, że to jego wina, ale najgorsze jest to, że nie robiłam tego celowo, po prostu to się działo, a ja nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy. Sama już nie wiem co mogę zrobić i bardzo potrzebuję pomocy, a nie stać mnie na wizyty u specjalisty a na moim partnerze bardzo mi zależy i chcę go odzyskać...
  24. Witam, czy wśród członków grupy jest ktoś, kto pracuje jako psycholog policyjny? Potrzebuję zadać kilka pytań do pracy na studia. Za wszelką pomoc serdecznie dziękuję :)
  25. Witam.Mam 27 lat. Od pewnego czasu mam problem z zasypianiem denerwują mnie dźwięki takie jak chrapanie ,dźwięk samochodu,szum w kaloryferze. Do tego stopnia że zaczął mi przeszkadzac oddech u partnera A nawet jak poruszy noga lub reka. Potrafię zerwać się w nocy jak usłyszę jakiś glosniejszy hałas np kichanie. Objawami tego jest niepokój w klatce piersiowej ,takie wibracje,ściskanie czasem bije mi szybciej serce. Takie hałasy są nieuniknione bo to życie codzienne A ja boję się że w końcu dostanie zawału. W dzień proszę żeby inni mówili do mnie prawie szeptem. Mam wrażenie ciągłego napięcia w klatkę piersiowej. Zatyczki w uszach nie pomagają tabletki na sen i uspokojenie mają chwilowe działanie. Proszę o porade

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.