Jump to content
DominikZKrakowa

Zniszczyłem wszystko, budujemy na nowo, ale efektów brak

Recommended Posts

Witajcie, nie wiem czy tutaj powinienem napisać swój post, ale musze to komuś powiedzieć/napisać i wybrałem to forum. 

Do rzeczy. Jesteśmy już ponad 6 lat razem, prawie rok po zaręczynach. Narobiłem wiele głupot, które udawało nam się jakoś odkręcać i stawać po nich do pionu. Ostatnio, jednak jest coraz gorzej (ciągłe awantury i agresja, wychodzenie z mieszkania, trzaskanie drzwiami, zaszywanie się w samochodzie na kilka godzin). Sam nie wiem co napisać, bo mój słomiany zapał podpowiada, żebym odpuścił, bo i tak nikt nie pomoże. Mimo to spróbuję coś wyskrobać, a nóż ktoś się zainteresuje.

Zło zaczęło się wkradać do naszego związku od strony pornografii, ja po nią sięgałem i masturbowałem się do obcych kobiet w Internecie, na domiar złego dwukrotnie zdradziłem moją dziewczynę z Paniami na kamerkach on-line. Diagnozuję to jako swoisty początek rujnowania naszego związku. W zasadzie zostałem złapany na gorącym uczynku, bo moja dziewczyna trafiła jakoś na moje konto, na którym oglądałem Panie na kamerkach i trzeba było jakoś się dogadać. Myślałem, że to koniec, ale jakoś udało nam się wypracować porozumienie i dalej trwać sobą. 

Mimo, że te kamerki miały miejsce 3 lata temu, a porno nie tchnąłem od jakiegoś roku, to i tak w kłótniach ten temat jest często wypominany. Dziś, podczas kłótni, moja dziewczyna znalazła zrzuty ekranu właśnie z tego konta do kamerek. Strasznie się tego wstydzę i jak je zobaczyłem to wyszedłem z mieszkania.

Zmieniłem pracę (jakoś 1,5 roku od znalezienia tego nieszczęsnego konta) na lepiej płatną, ale musiałem być dwie noce w tygodniu poza domem, chyba rozumiecie jaki to był ciężar psychiczny dla mojej dziewczyny, która nie mogła się pogodzić, że nie ma mnie w domu (pewnie oglądam porno). Było coraz gorzej. Każdy powrót z tych dwóch dni był gorszy od poprzedniego. Powalczyłem. Udało mi się doprowadzić do sytuacji, w której jestem wszystkie noce na miejscu, żeby nie było podejrzeń. Chodzę z nią na siłownie (bardzo nie lubię tam chodzić), żeby też nie musiała mnie zostawiać samego na 2-3 godziny na mieszkaniu. Myślałem, że jakoś to poukładam.

W międzyczasie, gdy zauważyłem, że sytuacja wymyka się spod kontroli ruszyłem na terapię do specjalisty. Po 8 spotkaniach stwierdziłem, że tylko dodatkowo stresują mnie te wizyty, a płacę za nie i nie czuję, żeby było mi lepiej wręcz gorzej.

Ostatnio jest już fatalnie. Kłócimy się i rzucamy na siebie o byle błahostkę i ja nie umiem tego zahamować. Strasznie jestem nerwowy, a nie chciałbym, tylko czasem nie umiem reagować inaczej. Teraz, pisząc to ciągle płacze i zupełnie nie wiem co mam zrobić. Mam tylko szczęście, że jestem tchórzem i boję się śmierci, w inny wypadku leżałbym już w jakimś rynsztoku po złotym strzale. 

Niestety, nie umiemy się rozstać. Czy jest dla nas jakaś szansa?

PS. Nasze rodziny są w sztosie planowania wesela, a ja sam nie wiem czy chcę. Nie radzę sobie.

Link to comment
Share on other sites

Siemasz. Niestety nie umiecie się rozstać... A chcielibyście? Na początku tej historii mówisz, że zdradziłeś swoją dziewczynę, z czego wynika, że nie zaspokajała Twoich potrzeb, nie czułeś się z nią spełniony. Później postanowiłeś się zmienić, żeby ratować związek. Można powiedzieć, że się dla niej poświęcasz, i z tego co mówisz dobrze Ci to idzie. Ale zaczęły się te awantury i wypominanie grzechów przeszłości, na które reagujesz wycofaniem. Kto przeważnie prowokuje te kłótnie? Podejrzewam, że jej duma mogła mocno ucierpieć przez te zdrady, nie wybaczyła Ci i cały czas ją to gryzie, dlatego chodzi z takim upierdliwym wewnętrznym wkurwem, który dla ulgi rozładowuje wyżywając się na Tobie. Dziewczyna żyje ciągle tamtymi sprawami, nie pozwala wam o nich zapomnieć i jeszcze dorzuca swoją destrukcyjną wściekłość. W takiej sytuacji nic dziwnego, że czujesz się przytłoczony. 

A co do tamtego specjalisty - nie jest łatwo trawić na specjalistę z prawdziwego zdarzenia; częściej można, tak jak Ty, trafić na specjalistę, który sam potrzebuje leczenia i zamiast pomagać tylko pogarsza sprawę. 

 

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za odpowiedź. Spróbuje się odnieść po kolei do Twojego postu.

Nie chcemy się rozstać, ale są sytuacje w ciągu tygodnia, że wydaje mi się to jedyne wyjście. 

Jeśli chodzi o zdrady, to sam nie znam ich podłoża. Nie czułem się niedopieszczony, czy niezaspokojony. Nie wiem czemu tak się stało, ale czuję wstyd z tego powodu. Dodatkowo uważam, że się nie poświęcam tylko po prostu nie zdradzam. Nie ma w tym żadnego poświęcenia, tylko wypełnianie zwykłej lojalności.

Kto przeważnie prowokuje te kłótnie? Ciężko powiedzieć, one wynikają ze zwykłych błahostek lub niedopowiedzeń i rosną niczym kula śnieżna. Od słowa do słowa, od wypomnienia do wypomnienia docieramy do etapu, w którym jestem zdrajcom, bo moje zachowanie było jakie było. Myślę, że "zaczynanie kłótni" rozkłada się na nas tak 50/50. 

Nie chcę, żeby to wyglądało jakbym robił z siebie ofiarę. Jestem świadom, że ofiarą w tej sytuacji jest moja dziewczyna, której otrzymała zdrady zupełnie za nic.

 

Link to comment
Share on other sites

Mini-poświęcanie się widzę w tym, że chociaż bardzo nie lubisz, chodzisz z nią na siłownie i dostosowujesz pracę tak, żeby miała jak najmniej powodów do niepokoju. No ale dobra, może faktycznie lekko przesadziłem z tym określeniem.

Jeśli byłbym Twoim terapeutą, to chciałbym dojść do motywów, które doprowadziły Cię do zdrady. Później należałoby zająć się poczuciem winy i wstydem, bo chociaż te uczucia wydają się uzasadnione, to finalnie nie powinieneś ich nosić na karku, jeśli chcesz normalnie, spokojnie żyć. Gdy się z tym uporasz będziesz o wiele spokojniejszy, powinieneś dać radę dogadać się z dziewczyną i zamknąć tamten rozdział. Ale to też jeszcze zależy od niej. 

Czym tak właściwie zajmowałeś się podczas tych 8 wizyt u rzekomego specjalisty?

 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.





  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.