Jump to content

turkuć_podjadek

Użytkownik
  • Posts

    198
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

turkuć_podjadek last won the day on October 8

turkuć_podjadek had the most liked content!

Reputation

46 Excellent

2 Followers

About turkuć_podjadek

  • Rank
    Enthusiast
    Enthusiast

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Partner ile ma lat? No właśnie, czemu on chce z tobą być? Może wystarczy go zapytać? Esteta nie może kierować się w miłości wewnętrznym pięknem swojej wybranki w podeszłym wieku?;) I dlaczego Ty chcesz z nim być? W przeciwieństwie do poprzedniego on chce założyć rodzinę? Kiedy zauważyłaś pogorszenie samooceny, od samego początku nowego związku? Po zakończeniu poprzedniego jeszcze wszystko było ok? Porady raczej na niewiele się zdadzą, ale proszę: nie korzystaj z używek, zdrowo się odżywiaj, uprawiaj sport, medytuj, rozwijaj swoje pasje, więcej przebywaj z ludźmi. Gdybyście częściej ze sobą rozmawiali, szczerze, od serca, na takie ważne osobiste tematy, pewnie też by nie zaszkodziło.
  2. Nie widzę, żebyś miała ochotę "brnąć w to wszystko". Widzę za to, że im bardziej przekonujesz się do zmiany, tym większy pojawia się w Tobie lęk, wewnętrzny konflikt. Gdy próbujesz zagłębiać się w te swoje sprzeczne uczucia, pojawia się paraliż, bo nie jesteś jeszcze w stanie ogarnąć co się tam dzieje. Prawie każdy ma jakieś ukryte części siebie, których nie rozumie, nie zna, których się boi i które mają nad nim kontrolę. Podejmij wyzwanie i sprawdź co siedzi w Twojej nieświadomości. Przełam paraliż, nie uciekaj od lęku i innych negatywnych emocji, które będą się pojawiać. Poznaj siebie, a zyskasz szersze spojrzenie, dzięki któremu będziesz mogła z czystym serduszkiem podjąć właściwą decyzję. Łatwe to nie jest, dlatego chodzi się do jakichś terapeutów i innych psychologów, co raczej nie szkodzi, a może pomóc, dlatego Ciebie też do tego zachęcam, jeśli masz taką możliwość. Pozdrawiam
  3. Hej. Chyba mniej więcej wszystko zrozumiałem. Skoro masz 21 lat, a ze swoim chłopakiem jesteś od lat 5, to niewiele masz doświadczenia w temacie tej naszej głupiej miłości. Właśnie dowiedziałaś się czegoś nowego, czego najwidoczniej się nie spodziewałaś. Nie byłaś przygotowana na to, że miłość kiedyś się skończy. Miłość w sensie zakochanie, czyli okres związku, gdy w mózgu pojawiają się zwiększone ilości noradrenaliny i dopaminy, w brzuchu latają motylki a świat wydaje się piękniejszy przy boku naszego wspaniałego partnera. Taka hormonalna miłość znika średnio po dwóch latach, później trzeba sobie radzić bez chemicznego wspomagania. Jedni mają do tego większą motywację, widzą w kontynuowaniu związku więcej korzyści, więcej sensu i satysfakcji, a innym przestaje się on podobać, z oczu spadają różowe okulary i robi się niesmacznie. To jest całkowicie normalne, takie po prostu jest życie, co zrobić. Jeśli ta sytuacja wzbudza w Tobie wyjątkowo silne i nieznośne negatywne uczucia, należałoby się nimi zająć, wybadać jakie to są konkretnie uczucia i skąd się wzięły.
  4. Hej. Jest coś takiego jak zaburzenia afektywne dwubiegunowe, i tam są zmienne fazy maniakalno-depresyjne, ale wygląda na to, że przyjaciółka nie spełnia kryteriów diagnostycznych. "W kryteriach ICD-10 do rozpoznania ostatecznego zaburzeń afektywnych dwubiegunowych muszą być spełnione następujące warunki: Obecny epizod spełnia kryteria hipomanii, manii, epizodu depresyjnego. W przeszłości stwierdzono co najmniej jeden epizod afektywny (hipomaniakalny, maniakalny, depresyjny, mieszany). Przynajmniej jeden z tych epizodów afektywnych był inny niż depresyjny. Epizody nie są spowodowane używaniem substancji psychoaktywnych ani zaburzeniami organicznymi" W pierwszej chwili tę nagłą przemianę skojarzyłem z przypadkami ludzi, którzy "spotkali Jezusa" i oświeceni wkroczyli na nową życiową ścieżkę miłości. Zaraz po tym pomyślałem, że przyjaciółka "jedzie" na jakichś dobrych narkotykach na receptę. W szpitalu na pewno podawali jej jakieś kolorowe pastyleczki. Nie wiem, czy duże dawki leków mogą wywoływać euforię, którą zauważasz, ale podejrzewam, że tak. Nie potrafię też stwierdzić, czy martwienie się tą sytuacją jest uzasadnione. Nie wiem jak to wszystko naprawdę wygląda. Czasami należy zainteresować się czyimiś sprawami niosąc pomoc, ale czy przyjaciółce dzieje się coś złego, wygląda jakby potrzebowała pomocy? Za wyjątkiem takiej awaryjnej sytuacji, zachęcam do nie martwienia się na zapas. Pozdrawiam
  5. Nie ma tragedii, widzę spore szanse na wyjście z tego. Najważniejsze, że żona jest zmotywowana do pracy nad sobą i chodzi na psychoterapię. Problemem jedynie jest Pani psycholog i sam rodzaj terapii, którą wybrała. Odcinanie się od rodziny jest taką samą forma leczenia, jak amputowanie zwichniętej kostki. Niby problem znika, ale w jego miejsce pojawiają się inne. Rozumienie swoich problemów też nie załatwi sprawy. Otyłe osoby wiedzą, że opychanie się słodyczami i fast foodami jest szkodliwe; palacze zdają sobie sprawę ze skutków palenia, ale co to zmienia? Potrzebny jest wgląd w swoje emocje, uczucia, przekonania, doświadczenia życiowe i takie tam inne głęboko osadzone mechanizmy umysłowe. Proces ten powinien być prowadzony przez osobę z wysokim poziomem empatii, która potrafi stworzyć więź terapeutyczną. Żona zapewne chodzi na psychoterapie poznawczo-behawioralną, ja polecam psychodynamiczną. Prawdopodobnie odkryje tam, że odtwarza z Tobą swoją kłopotliwą relację z ojcem, może też po części z matką albo innymi ważnymi osobami. Można tak powiedzieć, że odreagowuje na Tobie złość, której adresatem powinien być ojciec; byłby to mechanizm obronny zwany acting-out. Ale do wyjaśnienia motywów jej zachowania, posłużyłbym się zjawiskiem przeniesienia, czyli nieświadomego traktowania kogoś, jako innej osoby, która jakoś się wyryła w psychice. W tym wypadku chyba jesteś ojcem, tym niewdzięcznym, nietroskliwym, niekochającym rodzicem, a żona jest pokrzywdzoną dziewczynką, bezradną, odrzuconą, zalęknioną i przepełniona niewyrażoną agresją. Tak więc to nie Ty masz chodzić jak w zegarku i być na każde zawołanie, tylko jej ojciec; nie Ty powinieneś pić tyle co wróbelek, ale jej ojciec; i nie na Ciebie się wkurza, a na ojca. Domaga się miłości, której jej brakowało i pluje jadem, który wtedy musiała wstrzymywać dla własnego dobra. Paradoksalnie potrzebuje miłości, a jednocześnie zachowuje się tak, jakbyś był jej wrogiem. Woli zło, które dobrze zna od tego, co nieznane. Zostałeś zaangażowany do odgrywania roli czarnego charakteru, a prowokacje z jej strony mają doprowadzić do tego, żebyś w tej roli był autentyczny. Tak więc powinieneś mieć to na uwadze i przełamywać nieświadomie na Ciebie narzucany schemat. Pewnie próbowałeś nie raz i nie dwa, dlatego trzeba się wesprzeć tą psychoterapią psychodynamiczną. A jeśli faktycznie ojciec wyrządził najwięcej szkód, to dobrze by było, gdyby terapeutą był mężczyzna. Łatwiej będzie żonie wyrzucać swoje skrywane uczucia na osobę tej samej płci, a trzeba je powyciągać, żeby móc je przepracować.
  6. Tłumaczenie się w myślach można chyba nazwać po prostu normalnym myśleniem. Nie radzisz sobie w związkach, emocje rozsadzają Cię od środka. Największy wpływ na nasze związki i problemy jakie się w nich pojawiają, wynikają z zaburzonych związków rodzinnych. Jeśli ktoś miał niewystarczająco dobrych rodziców i przez to burzliwe dzieciństwo, to nie jest nauczony jak powinna wyglądać zdrowa rodzina, ma zwichrowane życie emocjonalne i nie potrafi utrzymać szczęśliwego związku. Najlepszym sposobem na naprawienie siebie jest psychoterapia. A jeśli nie będziesz dawał rady bez alkoholu, to tak jak mówi Koleżanka, najpierw albo równocześnie terapia uzależnień.
  7. Też widzę jak to jest banalne, ale niewiele da się z tym zrobić. Na forum okulistycznym nikt nie wyleczy oczu, na kardiologicznym serca też nie; tak samo jest z forum psychologicznym w odniesieniu do poważniejszych problemów umysłowych. Można by prosić ludzi o napisanie krótkiej autobiografii, żeby później na jej podstawie pisać ze sobą przez następnych kilka tygodni, miesięcy, lat. Zrobić taką forumową, publiczną, pisemną, upośledzoną psychoterapię. Niestety nawet do takiej nie ma tutaj psychoterapeutów wolontariuszy.
  8. Specjalistą nie jestem, ale ze specjalistycznych książek, które czytałem, wynika jasno, że "łapiesz się" na osobowość typu borderline.
  9. Alkohol jest depresantem, ale sam z siebie nie doprowadzi do próby samobójczej. Ważniejszy jest powód przez który zacząłeś się nałogowo znieczulać alkoholem.
  10. Ja mam jeszcze takie małe pytanko, czy ktoś zdiagnozował u Ciebie zaburzenie borderline? Wg mnie pasuje jak ulał.
  11. Witam, Mateuszu. Według mnie najlepszym słowem opisującym Twój problem jest trauma. W okresie niemowlęctwa lub wczesnego dzieciństwa byłeś najprawdopodobniej ofiarą wykorzystywania, dręczenia lub porzucenia. Z oczywistych względów takie doświadczenie i wywołane nim emocje były nie do zniesienia, groziły unicestwieniem, dlatego zadziałał dysocjacyjny mechanizm obronny, który oddzielił Cię od straszliwej rzeczywistości, spychając ją w nieświadomość. To jest właśnie ta blokada, którą w psychoanalizie nazywa się depersonalizacją. Wtedy to było najlepsze rozwiązanie adaptacyjne dla słabej psychiki dziecka. Ćwierć wieku minęło, ale sprawa sama się nie rozwiązała, ból dalej siedzi tam, gdzie się ukrył. Napięcia mięśniowe są objawem tych samych zablokowanych emocji, które nie zostały wyrażone w chwili pojawienia się. Gdy ktoś robi nam coś złego, chcemy się bronić uderzając go ręką albo kopiąc. Jeśli tego nie zrobimy i zablokujemy naturalny impuls mięśniowy, zostaje on uwięziony w mięśniach i czujemy napięcie w nogach, ramionach, plecach. Jeśli chcemy krzyczeć i głośno płakać wołając o pomoc, ale tego nie robimy, bo np. osoba, którą chcemy przywołać jest tą, która właśnie robi nam krzywdę i nie ma to sensu albo może tylko pogorszyć sytuację, to też blokujemy krzyk, a wtedy napina się brzuch, gardło, szczęki. Musisz powoli, w swoim tempie i w towarzystwie odpowiedniej, wspierającej osoby dotrzeć do traumatycznych przeżyć, przepracować je, wyrazić i tym samym uwolnić się od przeszłości. Aha, jeszcze ci niewrażliwi rodzice. Tutaj mam prostą teorię: jeśli sami nie byli źródłem Twojej traumy to przynajmniej o niej wiedzieli, w jakiś sposób przyzwolili na złe traktowanie, to wywołało w nich poczucie winy, którego nie chcieli rozgrzebywać i woleli zamieść sprawę pod dywan, tłumacząc sobie "jakoś to będzie, poradzi sobie". Kurde... już nawet mi robi się przykro pisząc o tym, więc domyślam się przez co Ty będziesz musiał jeszcze przejść pozbywając się tego syfu.
  12. Jeszcze podrzucę taki pomysł: żona o własne zdrowie może się specjalnie nie troszczyć, o małżeństwo też nie, ale córka powinna być dla niej kimś wyjątkowym. Spróbuj uświadomić ją, że małe dziecko (szczególnie córka) jest silnie uzależniona od matki i jeśli z tą matką jest coś nie tak, histeryzuje, zachowuje się lękliwie itp, córka na pewno to wyczuwa i mocno odbija się to na jej młodej, wrażliwej, kształtującej się psychice. Możesz zapytać żonę czy chciałaby, żeby wasza córka miała w przyszłości zaburzenia osobowości, była alkoholiczką, narkomanką, chorowała na depresję, jakieś paranoje albo nawet popełniła samobójstwo. Nie wiem jak to u was wygląda i czy takie konsekwencje muszą się ziścić, ale trzeba je brać pod uwagę. Może to ruszy żonę i zachęci do pracy nad swoimi problemami. Tylko wspólnie poszukajcie dobrego specjalisty, bo jak znowu pójdzie do kogoś, kto powie "Musi Pani urodzić jeszcze jedno dziecko, bo widocznie hormony jeszcze się nie ustabilizowały" albo kogoś na podobnym poziomie oderwania od rzeczywistości, to guzik z tego będzie.
  13. Cześć. Jak się przyznasz to dziewczyna pewnie się wkurzy, i słusznie. Nie powinieneś tam grzebać, więc teraz sam sobie z tym radź. Lepiej nie ryzykować awantur. A co do tych rzeczy, których nie możesz się doprosić - po prostu je zrób w odpowiedni sposób i w odpowiednim czasie. Nie o wszystko trzeba prosić, częściej trzeba iść jak po swoje, aale z wyczuciem
  14. Niestety, o takich też nic nie wiem. Na ogół ludzie zauważają, że potrzebują pomocy, gdy zaczynają dobijać do dna i życie staje się nie do zniesienia. Czasami nie ma innego wyjścia, jak tylko pozwolić im doprowadzić się do takiego stanu. Czy tak musi być w tym przypadku - nie wiem. Może by zadziałała dobrze dobrana perswazja albo jakaś manipulacja, ale nie wiem co konkretnie mogłoby podziałać na Twoją żonę.
  15. Mhm, czyli ewentualna zdrada, co do której nie ma przekonujących dowodów, jest raczej tylko pobocznym tematem, a głównym problemem są jakieś zaburzenia emocjonalne. Niestety nie da się skutecznie pomóc żonie, jeśli ona tej pomocy nie chce. A przynajmniej ja nie wiem jak to zrobić. Nigdy nie widziałem książki w stylu "Jak komuś pomóc na siłę"

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.