Skocz do zawartości

turkuć_podjadek

Użytkownik
  • Zawartość

    45
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    4

Wszystko napisane przez turkuć_podjadek

  1. Cóż mogę napisać. Takie to już są te związki, że często się rozpadają. Ludzie z czasem lepiej się poznają, odkrywają jakieś rzeczy u partnera, które im się nie podobają, przyzwyczajają się do siebie, a później przychodzi znudzenie i satysfakcja z bycia razem znika bez śladu. Jedyne pocieszenie, jakie mogę Ci zaoferować, jest takie, że Twój smutek z czasem minie, bo zawsze mija. Powinnaś zająć się czymś, co odciągnie Cię od myśli na jego temat; najlepiej byłoby gdybyś przeznaczyła swoją uwagę na siebie, na rozwój, na swoje pasje. Dobrze by się sprawdziło czytanie książek i jakieś ćwiczenia fizy
  2. Co to znaczy "nie jest nic na moje"? Jego traktuje inaczej niż Ciebie, bo to jest inny człowiek, który inaczej myśli, inaczej wygląda i inaczej się zachowuje. Dlaczego Ty inaczej traktujesz tę swoją koleżankę i inaczej Panią kasjerkę w markecie? Dlaczego kasjerkom nie dajesz kwiatów na dzień kobiet?
  3. Hej. Wiedziałaś, że nie jest on materiałem na chłopaka, a teraz co, zapomniałaś o tym? Ludzie tak łatwo się nie zmieniają. Nie da się być z kimś niezdolnym do uczuć i nie łudź, że te emocje w nim wzbudzisz. No, być może na chwilę, ale gdy one zgasną, zostaniesz z jeszcze większą goryczą. Teraz widzisz, że się stara, że mu zależy, ale to głównie dlatego, że nie może Cię mieć. Zakazany owoc wydaje się być wyjątkowo słodki.
  4. Twoje zachowanie jest jak najbardziej zrozumiałe, ale zachowanie Piotrka i jego brata też można zrozumieć. Wychowywali się bez ojca, który na pewnym etapie życia powinien przekazać swoim synom pewne wartości, postawy i umiejętności potrzebne do skutecznego radzenia sobie w życiu. Nie dał im przykładu jak powinno się załatwiać sprawy, nie wpoił im, że powinni mieć swój honor i zasady. Zamiast wyrosnąć na mężczyzn - tatynsynków, wyrośli na maminsynków. Mamusia troszczyła się, o wszystko dbała, może nawet kontrolowała, i zdusiła ich samorozwój: zaradność i odpowiedzialność. Błędem było nie
  5. A znasz taką piosenkę "nie wierz nigdy kobiecie"? One potrafią jedno mówić, drugie myśleć, trzecie czuć a czwarte robić. Nic dziwnego, że możesz być trochę zmieszany. Nie wiem jak udałoby Ci się zerwać z nią całkowicie kontakt, skoro pracujecie razem, ale chyba warto dać sobie z nią spokój i rozejrzeć się za inną.
  6. Tak, jeden błąd może zaważyć na wszystkich decyzjach podejmowanych w przyszłości; ale może to być tylko taka forma wymówki, sposób odmowy na Twoje zaloty, bo nie masz cech, które ją pociągają, a które, być może, ma wasz kolega. Napisałem o nich wcześniej. Wiele tu nie ma do rozumienia: po prostu nie jesteś w jej typie z charakteru, wyglądu albo jednego i drugiego, ale na ogół największe znaczenie mają cechy osobowości.
  7. Marcinie, wręczasz tej kobiecie prezenty i kwiaty, zakomunikowałeś jej wprost, że jesteś nią poważnie zainteresowany, a w odpowiedzi dostałeś pstryczka w nos i zostałeś odstawiony do "strefy przyjaźni". Stało się tak, bo nie wywołujesz w niej emocji, jakie mężczyzna powinien wywoływać w kobiecie. Wydaje Ci się, że jesteś dla niej lepszy od tego kolegi, bo bardziej się nią interesujesz, kupujesz te prezenty, starasz się przypodobać, podlizywać, ale to przynosi skutek odwrotny do zamierzonego, bo taki milutki, ciepły, pomocny facet, który usiłuje wkupić się w jej łaski, wygląda w jej oczach na s
  8. Rzeczywiście nie wygląda to dobrze. Z taką teściową chyba każdy miałby problem zostać przy zdrowych zmysłach, a skoro mówisz, że mocno się zaangażowałaś w tę sprawę, to tylko pogorszyło sytuację. Dopadła Cię jakaś obsesja na jej punkcie, wryła się w psychikę i wierci dziurę. Niestety nie przychodzi mi do głowy żadne błyskotliwe, proste i skuteczne rozwiązanie, bo chyba nawet takiego nie ma. Na pewno pomogłaby szczera rozmowa z zaufaną i empatyczną osobą; wyrzucenie tego co leży na sercu i wspólnie z tą osobą popatrzenie na wszystko z dystansu, szczególnie na Twoje lęki. A samodzielnie postaraj
  9. Nie wystarczą nawet leki na receptę, bo one problemów nie rozwiązują, tylko je zagłuszają.
  10. Nie wiem, internista raczej nie będzie potrzebował tamtej diagnozy, ale jeśli taką masz, to chyba warto pokazać ją na terapii. Psychiatra zajmuje się funkcjonowaniem mózgu, procesami biochemicznymi, hormonami itp. U Ciebie trzeba chyba popracować z przekonaniami, myślowymi nawykami i bardziej lub mniej ukrytymi emocjami typu lęk, złość, wstyd, poczucie winy, pustka, bezsensowność. Tymi rzeczami zajmuje się psycholog, a jeszcze bardziej psychoterapeuta, więc do psychiatry nie musisz iść. Chyba że te wahania nastroju są poważne, to może i trzeba będzie.
  11. Chyba skierowanko na terapię trzeba mieć. Wystawić może właśnie internista albo psychiatra. Do psychiatry nie trzeba mieć skierowania, ale uważaj, żeby jakichś tabletek Ci nie nawciskał, bo oni głównie tym się zajmują, a jeśli nie jest z Tobą tak tragicznie, to lepiej nie brać psychotropów.
  12. Cześć, zapanowałeś już nad swoim uzależnieniem czy dalej walisz po nosie? Od tego trzeba zacząć, żeby mózg się uwolnił od chemii, zregenerował i sprawnie funkcjonował, bo będzie to potrzebne do poradzenia sobie ze swoimi problemami. Jak najbardziej przyda się "kupić" dobrego psychoterapeutę, żebyś miał po swojej stronie osobę zaangażowaną w proces opuszczania doła. Jak nie masz kasy, to możesz spróbować w Poradni Zdrowia Psychicznego albo Poradni Leczenia Uzależnień, bo to jest opłacane z NFZ
  13. Witam, Iwono, ofiaro toksycznej teściowej. Najlepiej by było gdybyś się po prostu od niej odcięła, ale rozumiem, że póki co taka opcja nie wchodzi w grę? Mieszkacie razem?
  14. Odpowiem takim dowcipem: Ilu psychiatrów potrzeba, żeby zmienić żarówkę? Wystarczy jeden... Ale to bardzo dużo kosztuje, zabiera dużo czasu i żarówka musi chcieć się zmienić. Z jakim problemem dziewczyna wybrała się do psychologa? Wygląda na to, że coś chce w sobie zmienić. Tylko bardzo możliwe, że ten jej psycholog jest jakiś trefny. Moim zdaniem nie warto Hmm... może zdaj się na intuicję? Pomedytuj nad tym, przyjrzyj się sytuacji z dystansu, zaufaj sobie. Ubieranie się kobieco nie jest domeną dziwek, bo gdyby tak było, większość kobiet należałoby
  15. Ma to bardzo wiele wspólnego z nerwicą, a konkretnie właśnie to jest nerwicą. Twoja mama ją miała; nosiła w sobie pewne lęki, które przeszły na Ciebie. Nie wiem czego one konkretnie dotyczyły, i Ty również nie zdajesz sobie sprawy czego dotyczą Twoje, ale one są i objawiają się w zastępczej formie lęku o zdrowie i życie, jak i w postaci duszności i skurczów mięśni międzyżebrowych w okolicy serca. Zawału serca nie dostaniesz, spokojnie. A skoro przeszłaś już zakażenie wirusem, to nie musisz się obawiać ponownego zakażenia, bo Twój organizm go pokonał i się uodpornił. Aby rozwiązać swój problem,
  16. Jak to kazała zmienić pracę? Jesteś niewolnikiem? A może małym dzieckiem? I dlaczego nietrzeźwy po nią pojechałeś? Dobrze wiesz, że to było nierozsądne. Bałeś się po prostu powiedzieć, że nie możesz po nią pojechać, bo sobie chlapnąłeś? Powinieneś wziąć odpowiedzialność za swoje życie, kierować nim w konkretną stronę, a nie dryfować i dawać się nosić tam, gdzie akurat wiatr zawieje albo prąd zniesie.
  17. Bardzo możliwe, że nadinterpretuję te grzeczności i się po prostu czepiam. To by do mnie pasowało:) W takim razie przepraszam za tę pomyłkę. Psychologiem nie jestem, ale skoro mówisz, że nakierowałem Cię na dobry tor, to cieszę się, że mogłem pomóc, i że Ty tę pomoc przyjąłeś. Widzisz, jednak potrafisz:) A jeśli masz ochotę, to sam też możesz się przyjrzeć swoim problemom i wynieść z tego korzyści, ale żeby konstruktywnie patrzeć na siebie, musisz tak jakby siebie wyjść i patrzeć z perspektywy trzeciej osoby, niezależnego obserwatora. Takie "czary" nazywają się medytacją, uważnością, obecności
  18. Witam. Bardzo serdecznie się przywitałeś i tak samo pożegnałeś. Świadczy to oczywiście o wysokiej kulturze osobistej, ale wygląda mi też trochę na zbytnie przymilanie się, jakbyś wiele uwagi poświęcał na to, żeby być pozytywnie odbieranym przez innych; jakbyś chciał wkupić się w ich łaski. Pomaganie potrzebującym jest naturalnym, zdrowym odruchem serca, ale może też być metodą na "kupienie" sobie czegoś,. Tym czymś jest zazwyczaj uczucie satysfakcji z bycia potrzebnym i wartościowym człowiekiem. A dlaczego miałbyś to sobie "kupować"? A no dlatego, że w dzieciństwie mogłeś doświadczyć czegoś od
  19. Jeśli wam obojgu zależy i czujecie między sobą miłość, to jasne że warto powalczyć. Terapia dla par to bardzo dobry pomysł, ale musicie znaleźć dobrego terapeutę, bo taki pierwszy lepszy może być tylko stratą czasu i pieniędzy.
  20. Hej. Nie przepraszaj za chaotyczny trochę przekaz, bo jak dla mnie jest całkiem ładnie i dobrze napisany. Do mnie trafia. Rozumiem jaką niepewność i lęk możesz czuć. Ja też bym nie chciał, żeby moja narzeczona mnie okłamywała, nie tylko na temat swoich intymnych kontaktów z płcią przeciwną, ale w ogóle, na jakikolwiek temat. Przez wiele lat walczyłaś, starałaś się wzbudzić w nim miłość, szczerość, bliskość, szacunek. Na pewno, mimo wszystko, miał w sobie te cechy, a nawet trochę jeszcze ma, skoro jesteście ze sobą już dekadę. Jednak to już Ci nie wystarczy i mierzysz się z myślą o odejści
  21. Zrozumienie drugiej osoby jest podstawową umiejętnością porządnego psychoterapeuty. Ale jeśli trafisz na pozoranta albo pozorantkę, to mogą przynieść większe szkody, raczej nie ogromne, ale na pewno będzie to dalekie od niesienia pomocy. Dlatego powinnaś poświęcić dużo uwagi na dobór odpowiedniego terapeuty, takiego, któremu będziesz mogła zaufać, przy którym będziesz się czuła swobodnie i bezpiecznie.
  22. Faktycznie, nie popatrzyłem, że już o tym pisałaś. A skoro zapłaciłaś za tę poradę przez e-mail, to zapewne niebawem dostaniesz odpowiedź, ale to trochę dziwne i nieładne, że nie dostałaś żadnej informacji. Co do Twojego problemu, to nie jest on do rozwiązania na forum albo przez maila. Potrzebny będzie kontakt na wyższym poziomie i przez dłuższy czas. Jeśli masz zapas tych stuzłotówek i trochę szczęscia do trafiania na odpowiednich ludzi, to najlepszym wyjściem będzie zapisanie się na psychoterapię. Na pewno problem jest do rozwiązania.
  23. Zapewne funkcjonuje to podobnie jak na forum, czyli - strzelam - jakieś 80% tematów zostaje bez odpowiedzi psychologa. Na pewno chętniej ktoś udzieli Ci porady jeśli za to zapłacisz;) A z czym masz problem? Pisz tutaj, jesteś w pełni anonimowa i zapewniam, że sprawa nie wyjdzie poza okienko tego tematu;) o ile w ogóle ktoś będzie potrafił odnieść się do Twojej sprawy. Spróbować można.
  24. No to rzeczywiście się wkopałaś. Twój mąż ewidentnie okazuje nieodpowiedzialność, brak wyrozumiałości i zależność od matki, która notabene też nie jest do końca zdrowa emocjonalnie. Nie traktują Cię z pełnią miłości i poszanowania, a jedynie jako narzędzie do tego, żeby synek mamusi wypełniał swój społeczny obowiązek posiadania dziecka i "dobrej" żony. Komunikowałaś swoje podejście do związku, ale najwyraźniej nie zostałaś usłyszana, bo ich wewnętrzne komunikaty były silniejsze. I co teraz możesz zrobić, hmm... Możesz nie słuchać krytyki, nie przejmować się nią, bo zwyczajnie na nią nie
  25. Twoim problemem nie jest wzrost (który jest zupełnie w porządku) tylko poczucie własnej wartości. Naczytałeś się głupot w stylu "prawdziwy mężczyzna zaczyna się od 180 cm" i zryłeś sobie tym banię. Tak jak nie szata zdobi człowieka, tak samo nie zdobi go jego wzrost. Twoja wartość nie zależy od tego co ludzie mówią, ale od tego jak Ty się czujesz, jakim jesteś człowiekiem. Bez większego problemu znalazłbym kolesia ze wzrostem 160 cm, który swoją charyzmą, inteligencją, poczuciem humoru i pewnością siebie potrafiłby tak oczarować kobiety dużo wyższe od siebie, że nie byłyby w stanie mu się oprz

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.