Skocz do zawartości

turkuć_podjadek

Użytkownik
  • Zawartość

    78
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    10

Wszystko napisane przez turkuć_podjadek

  1. Cześć. Mogłoby się wydawać, że sprawa dotyczy miłości; niepewnej, chwiejnej i kruchej miłości. Jednak bardzo słusznie, choć zapewne nieświadomie, nie użyłaś słowa miłość, pisałaś o zakochaniu, które z prawdziwą miłością nie ma nic wspólnego. Zakochanie to tylko biologiczna reakcja organizmu na zdobycie obiektu pożądania; tak jak np. dziecko, które dostało pod choinkę swoją wymarzoną zabawkę, jest bardzo podekscytowane, uradowane, wręcz zakochane w tej zabawce. Ale czy to przez tę zabawkę? Czy zabawka jest źródłem tej radości? No nie, bo jakieś inne dziecko albo dorosły mógłby się wcale nie uci
  2. Mój punkt widzenia jest taki jak Twój. Siostra może ma inny temperament, inni ludzie na nią wpływali, i stała się bardziej asertywna, ale w trochę niezdrowy sposób, bo rani przy tym uczucia innych. Sama widzisz, że jak pozwolisz rodzicom robić coś samodzielnie, to im pomagasz, bo nabierają wiary w siebie. Mam taką propozycję na rozwijanie asertywności. Przeprowadź z rodzicami rozmowę, w oparciu o cztery elementy, zaczerpnięte z książki "Porozumienie bez przemocy": -spostrzeżenie (mówisz o tym, co Cię uwiera, np. często wymagacie ode mnie, żebym robiła to i tamto) -uczuci
  3. Witam. Czym według Ciebie jest dorosłość? Ja rozumuję tak, że dorosłość jest przeciwieństwem niedojrzałości, dzieciństwa, a niedojrzałość i dzieciństwo jest okresem zależności od rodziców. Przeważnie ta zależność opiera się na otrzymywaniu pomocy od rodziców, ale w Twoim przypadku wygląda na to, że bardziej uzależniłaś się, albo, mówiąc dokładniej, zostałaś uzależniona od pomagania rodzicom. Jeśli, jak mówisz, są zdrowi i sprawni, to na co dzień powinni zajmować się sobą, pozwalając, żebyś Ty też mogła zajmować się sobą. Pobawmy się taką grę: wyobraź sobie, że jesteś swoją mamą, przyjech
  4. Cześć. Przede wszystkim muszę Cię uspokoić. Jeśli nie będziesz miała jakiegoś nieszczęśliwego wypadku, nie wydłubiesz sobie oczu albo nie zalejesz ich silnie żrącym kwasem, to na pewno nie oślepniesz. Nie pytaj skąd wiem - po prostu wiem i już:) A teraz tak: jako anonimowy znawca z internetu, psycholog samouk, z dużą dozą pewności podejrzewam, że Twoje hipochondryczne lęki z dzieciństwa i te obecne dotyczące wzroku są zastępczą, jawną i irracjonalną reprezentacją innych - ukrytych lęków powstałych w dzieciństwie. Te lęki, które w Tobie siedzą schowane, są czymś w rodzaju niezałatwionych spraw,
  5. Następnym razem jak rodzice zapytają czy masz chłopaka, zapytaj: a chcielibyście żebym miała? Jeśli powiedzą, że tak, powiedz: a no to mam:)
  6. Hej. Mój ojciec zapił się na śmierć, gdy miałem 16 lat, i praktycznie też nie miałem z nim kontaktu przez jego ostatnie 2 lata. Jakiś tam dach nad głową miał, ale nie były to dobre warunki. Nasi ojcowie byli chorzy, przede wszystkim chorzy emocjonalnie, duchowo, osobowościowo. Swoje życie uznali za porażkę i udrękę, nie widzieli w nim sensu i nadziei. Alkohol natomiast był ukojeniem tego cierpienia. Nie mogli zrezygnować z picia, bo ból trzeźwej rzeczywistości był nie do zniesienia. Jedynym wyjściem była porządna psychoterapia i terapia odwykowa, ale żeby przez nie przejść, trzeba chcieć. Twój
  7. Cześć. Wygląda na to, że nie wyleczyłaś się ze swojej nerwicy, a potrzeba zdobywania nowych facetów nie jest głównym problemem, ale tylko neurotycznym sposobem na złagodzenie swoich lęków. Jedni uciekają w używki, inni w pracę albo hazard, a jeszcze inni w seks. Także... chyba wiesz co powinnaś zrobić?
  8. Cześć. Współczuję utraconej dziecięcej niewinności. Dosyć szybko stałaś się ofiarą problemów swoich rodziców, którzy nie potrafili należycie o Ciebie zadbać. Zamiast zatroszczyć się o Twoje uczucia i obdarzyć miłością, obarczali Cię swoimi problemami, które próbowali wynagrodzić pieniędzmi. Do dzisiaj nosisz w sobie różne emocje z tego okresu, które nie znalazły ujścia i się w Tobie gniotą. Super, że planujesz terapię, bo jeśli trafisz na dobrego terapeutę, to na pewno ogromnie Ci pomoże. Jeśli dobrze przetrawisz swoje uczucia, i jeśli Twój partner będzie tym odpowiednim, którego nie będziesz
  9. Hej. Takie zachowanie partnera absolutnie nie jest normalne i żadnej miłości w tym nie ma. Z drugiej strony z Tobą też może być coś nie tak, bo drugi raz wpakowałaś się w toksyczny związek. Całe szczęście, że jesteś młoda i w obszarze związków zmarnowałaś tylko kilka lat. Wychowywałaś się w pełnej, szczęśliwej i kochającej rodzinie? Jeśli nie, prawdopodobnie to jest przyczyną błądzenia w życiu. Mówisz, że czujesz się przy tym chłopaku bezwartościowa; a czy sama uważasz się za osobę wartościową? Możesz powiedzieć, że kochasz siebie taką, jaka jesteś? Jeśli głównego źródła miłości będziesz szuka
  10. No ja poświęciłem te 15 minut i daję znać, że chcę się dowiedzieć jakie będą wyniki badania
  11. Cześć. Nie zamierzasz chyba z własnej woli spędzić reszty życia w miejscu, które ci nie odpowiada? Nie duś tego w sobie, bo wewnętrzny konflikt będzie się powiększał, a wraz z nim twoje nieprzyjemne objawy. Porozmawiaj o tym na spokojnie i szczerze ze swoją żoną, a później z rodzicami. Powinni okazać wyrozumiałość i pomóc w znalezieniu odpowiedniego miejsca na dom.
  12. Żeby się czegoś nauczyć, trzeba to praktykować. Jeśli chcesz czuć się dobrze sama ze sobą, musisz przełamać swoje lęki, maksymalnie się uspokoić i wsłuchać się w to, co wtedy się pojawia. Musisz spojrzeć swoim demonom prosto w oczy, zobaczyć czym tak naprawdę są, a wtedy one zaczną znikać. Jeśli sama nie dasz rady, możesz poprosić o pomoc osobę, która zna się trochę na psychice i emocjach, i będzie ci towarzyszyć, wspierać cię w tym procesie, jednak główną robotę i tak będziesz musiała wykonać sama.
  13. Cześć. Sprawę, którą tutaj przedstawiłaś, zaliczyłbym do kategorii: "problemy średnio bolesne i stosunkowo łatwe do wyleczenia". Średnio bolesne, bo nie jest to ból tak wysoki, żeby paraliżował normalne funkcjonowanie, ale też nie jest na tyle mały, żeby można było z nim żyć na 100% (czy tam chociaż na 90). A stosunkowo łatwy do wyleczenia, bo wyglądasz na ogarniętą, dobrze zorientowaną w sytuacji i potrafiącą sobie poradzić kobietę. Podpinam się pod Twoje podejrzenia matki o zazdrość. Bardziej obrazowo porównałbym ją do jakiegoś zombie, żywego trupa zarażonego wirusem, który przejm
  14. Cięższy okres w życiu nie powinien wywoływać takich objawów. Myślę, że masz już jakiś "ciężar" w głowie, który sam nie zniknie, a może - tak jak mówisz- rozwinąć się w coś gorszego. Czy na chwilę obecną to jest coś poważnego, nie wiem, i nikt na podstawie kilku zdań nie będzie wiedział.
  15. Witam, witam. Chciałbym pomóc, ale na podstawie kilku twoich zdań nie jestem w stanie napisać posta, który w magiczny sposób przegoniłby twoje lęki. Do tego potrzebna jest relacja z osobą, która poda ci dłoń i pomoże przejść przez te mroczne obszary i wyprowadzi na słoneczko szczęśliwości. Z tego co wiem bardzo trudno jest od razu trafić na porządnego psychologa/psychoterapeutę. Zastanów się dlaczego nie jesteś do niej przekonany, bo albo jest niekompetentna i nie radzi sobie należycie, albo, ewentualnie, wzbudza w tobie jakieś blokujące i odpychające uczucia, które nie są zależne od n
  16. Cały problem w tym, że nie poznajesz siebie, nie znasz wszystkich części siebie, a jeśli ich nie znasz, to nie masz nad nimi kontroli. Kiedy to wszystko się zaczęło, te stresy? Co takiego się wtedy wydarzyło?
  17. Ty ze swojej strony zadbaj o wyluzowanie, nie panikuj, nie przejmuj się tym. Wszystko będzie dobrze, jeśli dacie sobie jeszcze trochę czasu. Gdy dziewczyna poczuje, że jesteś spokojny i nie martwisz się tym, sama poczuje się swobodniej i z dużym prawdopodobieństwem zacznie powoli, w swoim tempie, pozwalać sobie na doznawanie przyjemności. A jak nie -terapia.
  18. Cześć. Ja również nie biorę pod uwagę robienia na złość, bo to po prostu nie ma sensu. Ginekolog może zrobić mały przegląd w poszukiwaniu jakichś nieprawidłowości wywołujących ból, ale wątpię żeby coś znalazł. Jeśli rajski ogród zalewa się wilgocią, to fizjologicznie ciało jest gotowe na atrakcje seksualne. Według mnie przyczyna leży po stronie psychiki; na pewno da się ją zlokalizować i zneutralizować. A zatem pomocna będzie wizyta u seksuologa bądź psychoterapeuty, i chyba powinna tam się udać sama, bo problem ma tylko ona. Pierwszym punktem zaczepienia byłoby dla mnie pochylenie się n
  19. O matko, ale wielkie litery Cześć. Twój problem nie dotyczy tego jak zakończyć związek, bo na to odpowiedź jest prosta, oczywista i logiczna - wystarczy szczerze powiedzieć, że jesteś z nim nieszczęśliwa, zdecydowałaś się odejść i tyle. Pytanie, jakie powinnaś sobie zadać, brzmi: "Dlaczego pozwalam tak się traktować?" Dlaczego piszesz o sobie "bylekto" Dlaczego dałaś się stłamsić? Dlaczego znosisz agresywne ataki psychiczne i fizyczne? Takie zachowania składają się na cechy osobowości masochistycznej. Żeby wyzdrowieć musisz zrozumieć wiele rzeczy o samej sobie, które teraz
  20. Siemasz. Ta dziewczyna kieruje się instynktem i emocjami, a nie rozsądkiem, co ogólnie można uznać za coś normalnego u kobiet, a tym bardziej u młodych. Na pewno znasz to głupie powiedzenie "łobuz kocha najbardziej". Chodzi w tym o to, że łobuz dostarcza więcej wrażeń, bardziej działa na prymitywne instynkty kobiet i wzbudza większe pożądanie. Co z tego wychodzi dobrze widać: pobicia, kłótnie, rozstania, a później powrót i wszystko od nowa. Im dziewczyna mądrzejsza, tym lepiej nad sobą panuje i nie pakuje się w takie historie. W waszym przypadku nie wygląda to dobrze i nie wróżę pozytywnego ro
  21. Istnieją kultury, w których śmierć bliskiej osoby jest okazją do świętowania, bo nie traktują śmierci jako czegoś złego, ale jako kolejny etap... istnienia? Boskiego planu? Prawidłowości natury? Umiera gąsienica - rodzi się motyl. Tak to jest, tak powinno być i nie ma czemu się sprzeciwiać. Ludzie opłakują śmierć bliskich osób nie ze względu na te osoby, ale ze względu na siebie, swoją osobistą stratę i stratę innych ludzi, którym zmarły nie będzie już mógł dać żadnej radości. Jeśli nie odczułaś śmierci dziadków jako czegoś złego, okrutnej niesprawiedliwości, to pokazałaś tylko swoją mądrość i
  22. Cześć, Natalio. Cały problem jest właśnie w tym, że nie potrafisz siebie zrozumieć, nie wiesz jakie skrywasz w sobie emocje i nie wiesz co je wywołało. Najlepszą metodą na dotarcie do nich, jest poproszenie o pomoc drugiej osoby, przed którą mogłabyś się otworzyć, która by cię zrozumiała, i która pokazałaby ci, że możesz czuć się bezpiecznie, bo jesteś w pełni wartościową osobą, potrafiącą kochać i zasługującą na miłość.
  23. Siemanko. Dorzucę jeszcze dwa słowa od siebie. Bardzo dobrze wiem o jaki ból jąder chodzi. Jesteś młody i twój organizm jest w pełnej gotowości do wykonywania swojego głównego (z biologicznego punktu widzenia) zadania, czyli rozmnażania. W momencie zbliżenia do dziewczyny pojawia się napięcie i cała aparatura dostaje wyraźny impuls do pracy, którą spodziewa się zaraz wykonać. Jeśli napięcie nie zostanie rozładowane, kumuluje się w jądrach i wywołuje ból, jak to już wiesz z doświadczenia. Dla własnego zdrowia i komfortu rozładowałeś to napięcie "na własną rękę" i nie powinieneś mieć z tego powo
  24. Droga koleżanko, już robisz coś, żeby żyć normalnie - wyciągasz swoje demony na światło dzienne i szukasz pomocy. Przeżyłaś traumę, której nie da się wyleczyć na forum. Musisz zacząć chodzić na psychoterapię. Wszystko da się naprawić.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.