Jump to content

Satysfakcja a wymagania względem siebie


Recommended Posts

Witam Was 

Pisze tutaj po raz kolejny z równie poważnym dla mnie problem natury rozwojowej. Mianowicie na co dzień jestem dośc zajęty więc 90% mojego czasu 
wypełniają obowiązki i zadania które w pewnym stopniu sprawiają mi satysfakcję i tu pojawiaj się problem. Jeśli wykonam 70 może 80% z tej listy to niestety nie czuje takiej mega satysfakcji z produktywności. Staram się nie miec do siebie żalu o prokrastynację lub popełniane błędy. 

Ogólnie jestem zadowolony, że nie było danego dnia gorzej aczkolwiek nie czuję aż tak dużego wew zadowolenia. Czasami mam wrażenie, że zbyt wiele od siebie wymagam, ale to może dlatego, że w przeszłości od nie nie wymagano i chciałby zrobić coś lepiej niż poprzednie pokolenie. Powoli w praktyce stosuje rady z książek o rozwoju pracując nad sobą. 

Czasem rzecz jasna bywa, że mam mega radość, że problem nad który pracowałem dłuższy czas w końcu dzięki zaparciu został rozwiązany, ale te inne rzeczy nie do końca. 
Generalnie pracuje w blokach czasowych rozpoczynając od 7 kończąc od 20. Sporo zadań wychodzi w ciągu dnia. Sądzę, że przesadą to to nie jest aczkolwiek mogę sie mylić. 

Co o tym myśleć ?

Link to comment
Share on other sites

Witam, ja właśnie też mam wrażenie, że zbyt wiele od siebie wymagasz, pracujesz jak maszyna. Pachnie mi to perfekcjonizmem, który z zasady nie jest zdrowy, a jego funkcją jest głownie chronienie przed nieprzyjemnymi uczuciami. Do pewnego stopnia to u Ciebie działa, ale jak wiemy nie da się zawsze robić wszystkiego na 100%, więc zawsze znajdzie się powód, żebyś się zadręczał. Jak się nauczyłeś takiego sposobu bycia, kto w przeszłości wiele od Ciebie wymagał? Powiedz coś o tym poprzednim pokoleniu, które masz na myśli.

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję za zainteresowanie problemem ;) 

Wszystkiego na 100% nie robię, bo zawszę sie czegoś nie zrobi za dnia mimo wliczonych przerw, ale po prostu staram się maksymalnie wykorzystać czas ktory ma w ciągu dnia na zadania, które dadzą mi zysk w przyszłości czy też będe z nich zadowolony. W granicach rozsądku myślę. Nie popadam w taki trans jak Elon Musk, bo bym nie potrafił. 

Metoda blokowa w pewien sposób się sprawdza choć jest do dopracowania pod warunkiem, że przestrzega się swoich założeń. 

Dlaczego od siebie tyle wymagam ? Może dlatego, że jedno z rodziców zbyt mocno mi to życie ułatwiało chorobliwa nadopiekuńczość oraz brak min wymagań wobec własnego dziecka. Niestety drugie wymagało zawsze czegoś choć tak naprawdę niczego nie nauczyło. Są to niestety ludzie którzy niczym sensownym nie są w stanie się pochwalić, a ja ich błędów powtórzyć nie chce. 

Wiem, że obwinianie siebie nie jest dobre. Staram się sporo czytać o ludziach znanych, którzy czymś zasłynęli choć nie mówię, że wszystko co robili wdrażam. Wiem, że perfekcyjny nie będę, bo zawsze się jakiś błąd popełni. 

Link to comment
Share on other sites

Mhm, perfekcjonizm to to nie jest, raczej rozsądna ambicja. Nie zajeżdżasz się, ale mocno się starasz, a gdy wyrobisz "tylko" 70-80% planu, źle się z tym czujesz. A właściwie nie czujesz się źle, tylko nie czujesz satysfakcji, tak? Jakie życzyłbyś sobie rozwiązanie tego problemu? Chciałbyś być bardziej wyluzowany, wyrozumiały dla siebie, żeby niewyrabianie 100% spływało po Tobie jak po kaczce?

Link to comment
Share on other sites

Generalnie niezależnie czy z celu który ma kilka elementów zrealizuje połowę czy wszystko mam tylko poczucie, że jest nieźle, ale brak nasycenia większą emocją niczym ten maratończyk który zdobył właśnie złoto na igrzyskach. 

Trochę mi to nieco podchodzi po badaniu tego w sieci pod Anhedonię. Jest jakaś cienka granica z depresją w tym, ale chyba tego nie mam. 

Staram się być wyrozumiały dla siebie i tłumacze sobie każdy dzień jest inny czasem wchodzisz na górę czasem z niej spadasz. Mam wrażenie, że często mam do siebie taki jakby żal wew. ,,mogłem jednak zrobić coś lepiej". Staram się chwalić siebie za sukcesy. 

Masz rację, staram się być ambitny, ale niestety czasem niecierpliwość zżera człowieka niczym głód wiedzy. 13h pracy w tym 21 różnych zadań jedna mniejsze drugie większe to chyba nie aż tak przesadnie. 

Choć zawsze mogę się mylić. 

Link to comment
Share on other sites

Maratończyk zdobywający złoto na igrzyskach to chyba ekstazę przeżywa. Nie spodziewaj się aż takich odczuć z wykonywania codziennych zadań. Ale rozumiem, że i tak masz spory niedosyt, nie jesteś z siebie zadowolony, choć obiektywnie rzecz biorąc powinieneś. Wiele od siebie wymagasz, większość rzeczy ogarniasz, a jednak organizm ma jakiś problem z wydzielaniem nagradzających hormonów. Biologicznie pewnie wszystko u Ciebie w porządku. Na myśli mam głowę, która tym organizmem steruje. 

Depresją czy anhedonią też bym tego nie nazwał, bo czasami odczuwasz mega radość. Pewnie się nie pomylę jeśli powiem, że problem ma swoje główne źródło w dzieciństwie, wychowywaniu przez takich a nie innych rodziców. W zdecydowanej większości przypadków tak jest. 

Kiedy stałeś się taki wymagający i nie do końca zadowolony z siebie? Jaki byłeś wcześniej?

Link to comment
Share on other sites

Dość wysokie wymagania zacząłem sobie stawiać niedawno patrząc na to w jakim regresie są choćby rodzice. Ewentualnie co tak naprawdę osiągnęli pozostali członkowie ludzie którzy tak naprawdę sami są zagubieni i nadal nie mają na siebie pomysłu. Idąc do przodu aby iść i niestety też pewnych podobnych rzeczy wymagają ode mnie. 

Natomiast sam sobie chciałem udowodnić, że mogę więcej jak również i im za brak wsparcia i zrozumienia. Jedno z rodziców nigdy nie wymagało ode mnie(płeć piękna) drugie wyładowywało frustracje. Obecnie nie rozmawiam z męską częścią, bo nie ma wspólnej płaszczyzny, a ja nie chce aby ktoś mnie ciągnął w dół. 

Na studiach poznało się trochę osób i zobaczyłem, że można inaczej. Po za tym żyjemy dziś w innych czasach niżeli nasi Dziadowie więc może kwestia tego czego im sie nie udało, ale może dzięki zasobności intelektu mi się  uda nie czując się lepszym człowiekiem rzecz jasna. 

Wypracowałem sobie koncept ,,bogatego" człowieka w głowie który nie chce aby ktoś oceniał go po jego okładce dlatego w pewien sposób staram sie nie wyróżniać. 

Na koniec dodam wyzwania raczej dają satysfakcję tak sądzę... 

Link to comment
Share on other sites

Rzuciło mi się w oczy to, jak nazywasz swoich rodziców. Nie piszesz o mamie, tacie, nie używasz bardziej oficjalnych określeń "ojciec" i "matka", ale jakoś tak bezosobowo "płeć piękna", "męska część". Nie czuć w tym żadnej bliskości czy więzi. Nawet nie wiem czy masz do nich szacunek, chyba tylko taki podstawowy? A może, gdyby troszkę pogrzebać, znalazłaby się złość, żal, może wściekłość, pogarda? Bardzo dobry temat na psychoterapię. 

Zastanawiam się czy brak satysfakcji z drobniejszych osiągnięć nie bierze się stąd, że zwyczajnie nie byłeś nauczony cieszenia się z małych rzeczy i doceniania samego siebie. Tak by chyba wynikało ze skrawków Twojej historii w tym temacie. Być może zamiast dążyć do sukcesu, uciekasz od porażki, która Cię prześladuje, wlecze się za Tobą jak jakiś potwór z horrorów, nie dając spokoju.

Nie bardzo rozumiem ten koncept "bogatego" człowieka, jak wygląda jego okładka, jak zawartość?  Proszę o rozwinięcie :) 

A wyzwania? no tak, dają satysfakcję (chwilową), pobudzają do życia, są spoko, ale szczęścia nie dają, a to chyba o to w życiu chodzi.

Link to comment
Share on other sites


Fakt jeśli chodzi o ojca to na tyle mamy słabe stosunki iż nie czuje się w obowiązku aby tak o nim pisać. Raczej na to nie zasłużył swoim postępowaniem . Do Mamy mam większy szacunek mimo iż przez swoją toksyczną miłość dośc mocno utrudniła mi dorosłe życie jednak pewien żal pozostał dlatego wolę to ujmować w taki sposób. 

Oboje w sumie niczego pozytywnego mi nie przekazali/ nauczyli aczkolwiek tylko jedno wymagało bez powodu. Może być to temat na psychoterapię, ale to w niedalekiej przyszłości. 

Jeśli chodzi o nauczenie mnie cieszenia się z sukcesów to niestety rzadko kiedy usłyszałem, że coś mi dobrze poszło lub następnym razem dasz radę, bo niestety często coś nie wychodziło. Oboje rodzice nie byli doceniani w młodości więc tak im to wyszło. Jeśli gdzieś coś mi nie wychodziło poddawałem się, oni z kolei nie pchali mnie do przodu. Niestety większość ich życia to pasmo porażek i brak wyciągania nauki z błędów.

Nawet bardzo negatywne wydarzenia jak śmierć w rodzinie dochodziły do mnie zwykle dość późno. Dopiero teraz potrafię się nieco wzruszyć myśląc o czymś co sprawiłoby mi satysfakcję. 

Koncept bogatego człowiek który tak naprawdę jest punktem widzenia człowieka który bardziej chce pokazać swoją wiedzę i umiejętności a nie to czy na co dzień nosi złoty zegarek tudzież na lunch pożywia się krewetkami popijając winem aby inni byli pod wrażeniem. W społeczeństwie mamy
takich ludzi jak i we własnych rodzinach. Z moich obserwacji ten kto najbardziej chce pokazać na ile go stać często ma najwięcej ale problemów. 

Tak jak kupno butów daje Ci euforię i zapominasz o problemie ale to tylko na krótką metę, bo za 2 tyg znów to do Ciebie wraca. 

Polecałbyś ew jakąś literaturę na ten temat, bo żywię nadzieje, że coś by się znalazło ? ;)

Link to comment
Share on other sites

Nie widziałem nigdy książki wprost o problemie z satysfakcją i wymaganiami. Jedyne co mi przychodzi do głowy na tę chwilę to coś z pop-psychologii w stylu amerykańskich poradników traktujące o DDD (dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych) np. "Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko" Whithfield'a. Cudów po tym nie oczekuj, bo książki nie leczą i nic nie zastąpi rozmowy z drugim człowiekiem, ale na wstępne zaznajomienie z tematem powinno być ok. Wklejam tył okładki. Jest coś o docenianiu własnych dokonań i nadopiekuńczych rodzicach. Sam akurat tej nie czytałem.

71LWb4KC6cL._SL1500_.jpg

Link to comment
Share on other sites

Rodzina dysfunkcyjna to dość dobrze chyba pracuje do mojej sytuacji. Cena pozycji bardzo atrakcyjna i mam nadzieje, że coś z niej uda mi sie wyciągnąć/zrozumieć .

Dzięki za zwróciłeś mi uwagę na pewne drobne aspekty, których samo chyba nie zauważałem. Cały czas szukam i zadaje sobie to pytanie co mnie w sumie cieszy. Nawet zrobiłem sobie listę nagród na co dzień oraz takich nieco większych. Jednego cieszy przejażdżka mustangiem drugiego nowy zegarek ;)

Co do nadopiekuńczych rodziców. Wydrukowałem raz ze dwa artykuły w tym temacie i podsunąłem własnej matce to zapoznania się, ale Ona nadal zaparte w swoje.... Najgorzej jak krzywdzisz, a nie zdajesz sobie z tego sprawy. 

Link to comment
Share on other sites

Zauważyłeś nowe drobne rzeczy, które dały Ci do myślenia? -super, gratuluję małego kroczku w stronę poszerzania świadomości. Może lekko w tym pomogłem, ale i tak główna zasługa leży po Twojej stronie. Każdy musi zmienić się sam. Ty swojej mamie dałeś artykuły o nadopiekuńczości, ale akurat tutaj nic to nie dało. Pewnie jest to dla niej zbyt duży przeskok w sposobie myślenia o swojej roli jako matki, za dużo skamieniałych przekonań do rozłupania, by mogła spojrzeć świeżym obiektywnym wzrokiem na spory kawałek swojego życia. Przecież stara się jak może, chce dla Ciebie jak najlepiej, opiekuje się Tobą, więc jest dobrą matką, dlaczego miałaby się zmieniać? Nie zdaje sobie sprawy, że Ci szkodzi, bo zapewne bardziej przejmuje się swoim samopoczuciem, a to byłoby gorsze, gdyby nie była taka opiekuńcza. Tak już chyba jest zaprogramowana. Możesz próbować ją zmienić, ale o wiele łatwiej będzie zmienić siebie w taki sposób, żeby to, jacy są rodzice, nie miało na Ciebie większego wpływu. 

W poszukiwaniu tego, co Cię cieszy, sugerowałbym, żeby rzeczy materialne nie zajmowały wysokiej pozycji na liście, bo jak sam wiesz one szybko się nudzą. Pomyśl o rzeczach, które bardzo chciałeś mieć. Jak długo się nimi cieszyłeś, gdy udało się je zdobyć? Kilka dni? Tydzień? Pewnie kilka takich skarbów wala się gdzieś u Ciebie po kątach. Nawet jak znajdziesz sobie super dziewczynę w której się zakochasz, ekscytacja nie będzie trwała wiecznie. Rok może dwa i narkotyczne hormony zakochania się skończą, a wtedy albo będzie praktykowana w związku trudna sztuka dojrzałej miłości, albo wkradnie się znudzenie, niezadowolenie, obwinianie i inne problemy. Nie trzeba być super przenikliwym detektywem, żeby zauważać to dookoła. 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy we wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

  • Podcasty i filmy o psychologii

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.