Jump to content

Trudne rozmowy o dzieciach.


Recommended Posts

Dzień dobry, 

Chciałbym opowiedzieć o swoim problemie. 

Ale od początku ja mam 35 lat, żona 32 a nasza córka ma 7 lat. 

Od 6 lat żona naciska na to żeby mieć drugie dziecko. Ja natomiast bronię się rękami i nogami przed tym ponieważ po urodzeniu córki, żona bardzo szybko wróciła do pracy na pół etatu bo jak to powiedziała dusi się w domu i musi do ludzi. To na mnie spadł ciężar zajmowania się dzieckiem, do tego praca na pełen etat (na 3 zmiany) to ja wstawałem za każdym razem w nocy kiedy mała płakała, mijanie się w drzwiach przekazując sobie dziecko i tak przez rok po narodzinach aż żona wróciła do pracy na pełen etat. Wtedy poszukaliśmy niani dla dziecka i trochę sytuacja się ustabilizowała. Ale wtedy żona przestała interesować się tym co dzieje się w domu bo akurat zmieniła pracę i musiała pokazać się z jak najlepszej strony. To że ja zmieniłem pracę w międzyczasie to już mało istotne. I ten brak zainteresowania żony został do dzisiaj, mało co robi w domu, tylko jakieś prasowanie, czy włączenie pralki. Obiad to zrobi raz w miesiącu lub rzadziej. Dużo częściej ja robię obiad poprostu dla świętego spokoju żeby teściowie nie gadali że nic w domu nie robimy. A żona przegląda tylko Facebooka i to jej całe zajęcie w wolnym czasie. 

Aktualnie sprawa wygląda tak że żona coraz bardziej naciska na posiadanie drugiego dziecka a ja się poprostu boję że to będzie wyglądało tak jak ostatnio. Że znowu zostanę ze wszystkim sam. Sprawa jest ogólnie na ostrzu noża ponieważ ostatnio znajoma żony oznajmiła jej że jest w drugiej ciąży i zaczął się wtedy płacz, obojętność bo ona też chcę mieć drugie dziecko. Oliwy do ognia dolewa jeszcze moja matka która ciągle dopytuje kiedy drugie dziecko i namawia żonę do zaaranżowania wpadki. Nie pomaga też teściowa która wypomina na mała mogła by mieć rodzeństwo bo jak nas zabraknie to zostanie sama. 

Ja jak tylko słyszę rozmowy o ciąży to stawiam mur wokół siebie, bronię się przed tym, reaguję nerwowo i nie umiem nad tym zapanować. 

Prosze doradźcie coś bo już nie wiem co mam robić. 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich. 

Link to comment
Share on other sites

Witam,

Podstawowe pytanie...rozmawiałeś z żoną szczerze na temat kolejnego dziecka? Powiedziałeś jej to,co tu napisałeś? Moim zdaniem masz racje,że się bronisz przed kolejną ciążą żony. Nic na siłę. Jak czujesz,że powtórzy się historia to nie ulegaj prośbą żony. Broń swoich racji.  Tymbardziej,że żona nie poczuwa się do odpowiedzialności. Jak teraz się dzieckiem nie zajmuje,to po co jej kolejne? Dziecko to nie zabawka czy zwierzątko. Decyzja o kolejnym dziecku to poważna sprawa. Nie wszyscy są na to gotowi i to jest normalne. Nie można kogoś zmusić do takiej poważnej decyzji. Ja bym też uważała na Twoim miejscu...aby przypadkiem nie zdecydowała za was oboje. Kobiety są sprytne. Także uważaj!!!

Posiadanie dzieci to jest poważna decyzja na całe życie i jeśli tego nie czujesz to ta druga strona musi ją zaakceptować.  

  • Jestem za to wdzięczny 1
Link to comment
Share on other sites

Jestem tego samego zdania co AnnaMaja - dziecko to oczywiście radość, ale przede wszystkim odpowiedzialność i obowiązki. Masz argument, że nie pomagała przy pierwszym dziecku, a to nie sztuka podrzucić komuś i mieć problem z głowy. Dziecku trzeba pokazać świat i nauczyć w nim sprawnie funkcjonować, to nie lada wyzwanie. Zresztą nie wiadomo jak będzie znosiło ząbkowanie, przedszkolne infekcje, jak szybko będzie stawać się samodzielne. Dzieci są różne i nigdy nie wiadomo jakie będzie to nasze. Ja też bardzo pragnęłam drugiego dziecka, ale życie niestety zweryfikowało moje marzenie. I tak to bywa. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Moim zdaniem powinieneś porozmawiać na spokojnie i szczerze z żoną. Skoro to taki emocjonalny dla niej temat to może warto to zrobić w gabinecie psychologa, który jest bezstronny i będzie starał się Wam pomóc.

Wiem, że może to zabrzmi śmiesznie, ale niektórym na różne problemy pomaga. A mianowicie może kupcie jakiegoś psa czy inne zwierzątko i niech się nim opiekuje jeśli ma potrzebę "powiększania Waszego stada"😉

  • Jestem za to wdzięczny 1
Link to comment
Share on other sites

AnnaMaja dziękuję za odpowiedź.

Oczywiście rozmowy poważne były nie raz i nie dwa. Ja przedstawiam swoje argumenty tak jak tu na forum a ona swoje typu bo chce mieć, bo zawsze chciałam mieć trójkę dzieci, bo co jak nas zabraknie to młoda zostanie sama. 

Nie chciałem też żeby zabrzmiało to tak że nic kompletnie nie robiła przy dziecku bo zajmowała się oczywiście nie mogę powiedzieć że nie, ale mam wrażenie że to ja robiłem najwięcej, właśnie nocne wstawanie, przyjeżdżałem z popołudniówki to nakarmiłem młodą bo przecież i tak nie śpię - nic z tego że później trzeba było godzinę ją nosić żeby się jej odbiło, robiła się północ a rano trzeba bylo wstać, ugotować obiad, uszykować się do pracy i zajmować dzieckiem. Może teraz się żalę ale z perspektywy czasu widzę jaki to był ogrom pracy. 

 

Joanna R także dziękuję za odpowiedź. 

Niestety pies ani kot nie wchodzi w grę, nie mieszkamy sami a teściowie nie tolerują zwierząt, sam też mam alergię na sierść psów i kotów. 

Poza tym tak jak mówisz że dziecku trzeba pokazać świat wartości i nauczyć funkcjonować to jeszcze mam obawy że może zdarzyć się że będzie chore, chociażby z zespołem Downa i ja wiem że nie będę umiał sobie wybaczyć że powołałem do życia chore dziecko któremu będzie dużo ciężej w życiu. Żona mówi że w takim razie jest aborcja bo badania wcześnie to wykryją, ale z tym też bym sobie nie poradził chyba. 

 

 

Poza tym wszystkim mam wrażenie że rozmowy o dziecku wywołują u mnie jakieś stany lękowe czy coś bo ja od razu po rozpoczęciu takiej rozmowy mam wrażenie że grunt usuwa mi się spod stóp, jest mi duszno, ręce robią mi się lodowate itp. 

Link to comment
Share on other sites

Wydaje mi się,że się obwiniasz za to,że nie możesz dać żonie to czego ona chce... Niepotrzebnie. To Twoja decyzja i jej się trzymaj. Pamiętaj że masz do tego prawo. Lepiej nie mieć dziecka niż później żałować tej decyzji. Dziecko wywraca świat do góry nogami ,jak sam wiesz...więc Twoja decyzja jest zrozumiała.  

Wiem co czujesz,bo sama zostałam z 2 dzieci na głowie i nie jest kolorowo. Zawsze marzyłam mieć 3 dzieci ,ale w tej sytuacji mówię stop i nigdy więcej. Żeby nie wiem jak ktoś mnie błagał o kolejne, to się nie zgodzę . To moja świadoma decyzja i nie czuje,abym coś złego robiła. Tobie radzę to samo.

Nie martw się,dziecko bez rodzeństwa też świetnie funkcjonuje w środowisku i na pewno znajdzie sobie przyjaciół aby nie czuć się samotnie.   

Jak już masz takie objawy jak stany lękowe ,to może wybierz się na wizytę u psychologa. On pomoże Ci uporządkować swoje myśli.  A mówiłeś komuś z otoczenia o swoim problemie? Dobrze by było się komuś wygadać i może otrzymasz jeszcze jakieś rady. 

I najważniejsze...uświadom stanowczo wszystkie osoby nalegające w otoczeniu,że nie będzie kolejnych dzieci i to decyzja ostateczna. Ja tak zrobiłam i mam spokój.

  • Jestem za to wdzięczny 1
Link to comment
Share on other sites

AnnaMaja

Akurat co do bycia jedynakiem oboje z żoną mamy "doświadczenie", nie mamy rodzeństwa. I tutaj też objawia się hipokryzja mojej matki i teściowej.

Inna sprawa że tak szczerze mówiąc nie mamy też zbyt wielu przyjaciół. Ja mam jednego kumpla z którym mogę pogadać o wszystkim + koleżanka z pracy która ma ten sam problem ale to ona nie chce dziecka (a mąż chce) i to tyle. A żona ma kilka koleżanek ale żadnej prawdziwej przyjaciółki. Nasze dziecko na ten moment jest bardzo kontaktowe lubi inne dzieci szybko dostosowuje się do nowego otoczenia ale jak jej jakieś dziecko już na początku nie przypadnie do gustu to choćby skały sra... to nie będzie się bawić z tym dzieckiem. 

A co do rozmowy z kimś to tak, starałem się wygadać kumplowi i koleżance ale tak szczerze żadnej rady nie otrzymałem, bardziej coś w stylu szczerej rozmowy z żoną. 

Link to comment
Share on other sites

To już musisz Ty podjąć decyzje. Ja napisałam jak to wygląda z mojej strony. Nie można nikogo zmusić do posiadania dziecka,bo to przynosi więcej szkód niż pożytku.  Jak nie chcesz 2 dziecka i jesteś pewien,to radzę Ci się jakoś zabezpieczyć,bo różnie może być. 

Nie zawsze rodzeństwo się dogaduje. Ja mam syna i córkę i średnio się dogadują. Więcej jest kłótni niż wspólnej zabawy. Najgorszy jest etap jak dziecko jest chore,to zaraz zaraża rodzeństwo i ta choroba się ciągnie. Trzeba też poświęcić dzieciom dużo uwagi  jednakowo,chociaż jak pojawi się noworodek to pochłonie całą uwagę i starsze będzie czuło się odrzucone i niekochane. To też dużo zależy od charakterów dzieci. 

Po prostu jeszcze raz przemyśl za i przeciw i wtedy zdecyduj. Tylko decyzja ma być stanowcza,bo wtedy inni  potraktują to na poważnie.  

  • Jestem za to wdzięczny 1
Link to comment
Share on other sites

Widzę że nie da się edytować postów albo poprostu pisząc z telefonu nie ma takiej opcji. Ale do rzeczy. 

Ogólnie co do uświadamiania otoczenenia to mój ojciec i teściu w ogóle nie podejmują tego tematu. Teściu wręcz widzi że to wszystko nadal tkwi na mojej głowie i głośno mówi coś w stylu "po co im drugie dziecko jak jednego nie potrafią ogarnąć". Takie teksty też nie są dobre ale no cóż lepsze takie niż "no kiedy w końcu będzie drugie?". 

Ostatnio też chyba głównie przeze mnie młoda zaczęła bardziej z wszystkim chodzić do żony zamiast do mnie. A dlaczego twierdzę że przeze mnie? Ano dlatego że nieraz zdarzyło mi się nakrzyczeć na nią, jestem dużo bardziej konsekwentny w podtrzymywaniu różnych decyzji (dla mnie nie znaczy nie). No a że młoda ma już prawie 7 lat to ogarnia że lepiej jest u kogoś kto na więcej pozwala. 

I tak wiem że nikt nie podejmie za mnie tej decyzji. 

Wizyta u psychologa czy np terapia małżeńska, brzmi moim zdaniem świetnie z nazwy - może przynieść korzyści ale też może przynieść przykre skutki. Miałem znajomych którzy po terapii się rozwiedli, bo doszło do nich że nic już się nie da zrobić. I nie twierdzę że to zła rada (psycholog, terapia) ale pewnie wyjdzie teraz że jestem staroświecki bo uważam że problemy powinno załatwiać się w swoim gronie. Z tym że nieraz nie da się dogadać tak jak u nas i wtedy chyba trzeba wyjść z problemami do ludzi. 

Zdziwiony jestem też faktem że obie (AnnaMaja i Joanna R) jesteście po mojej stronie myślałem że zostanę zbesztany za to że nie chcę dać żonie drugiego dziecka. Bardzo wiele to dla mnie znaczy. 

Link to comment
Share on other sites

To jest grupa do pomagania sobie,a nie hejtowania🙂

To jest trudny temat,ale bardzo ważny. Jest szansa,że żona odpuści? Jej decyzja jest spowodowana instynktem macierzyńskim czy chce dzieci tylko dlatego,bo koleżanki mają? Niech wybierze się do kogoś kto ma więcej dzieci i posiedzi z nimi kilka godz,to wtedy zobaczy czy na pewno chce się na to decydować.   

 Ja znam takie małżeństwo,że przez tą niezgodność się rozstali. Żona wtedy znalazła sobie innego faceta,który dał jej dziecko.  

Terapii można spróbować,tam też biorą pod uwagę uczucia faceta,nie tylko kobiety.    

  • Jestem za to wdzięczny 1
Link to comment
Share on other sites

Co do tego czy żona chce mieć dziecko bo inne mają czy to instynkt to moim zdaniem w grę wchodzi i jedna i druga opcja. 

Żona tylko widzi jak ono będzie takie malutkie, jak będzie można ciuszki kupować, nowy wózek sobie sprawić itp. itd. 

A instynkt to pewnie objawia się w momencie gdzie zdaje sobie sprawę że skończy w tym roku 33 lata i ma jedno dziecko a inne mają już odchowaną trójkę np. 

Ona zawsze powtarzała że chce mieć więcej dzieci, ja też chciałem, ogólnie lubię dzieci, wiadomo wkurzają nieraz jak nikt inny ale ogólnie jest spoko tylko że nie chcę znowu zostać z tym wszystkim sam bo jak by nie patrzeć też mam swoje hobby, swoje jakieś marzenia o których wiem że z małym dzieckiem na kolejne 6 lat mogę zapomnieć. A wtedy to ja już będę po 40tce i tak naprawdę 2/3 życia za sobą. 

Link to comment
Share on other sites

Powiedz jej po prostu ,że musisz się zastanowić i  zdecydować, niech w tym czasie nie naciska na Ciebie. Zastanów się na spokojnie,przeanalizuj za i przeciw i podejmij decyzje.

Mam nadzieję,że pomogłam,pozdrawiam🙂

  • Jestem za to wdzięczny 1
Link to comment
Share on other sites

Każda odpowiedź jest bardzo cenna, szczerze mówiąc wahałem się około rok czy w ogóle komuś mówić o swoich problemach.

Zawsze starałem się być twardy, mieć na wszystko odpowiedź ale właśnie jakieś 2 tygodnie temu coś we mnie pękło, kiedy to żona powiedziała mi w twarz że jej koleżanka jest w ciąży z drugim dzieckiem a ona (moja żona) musi się dla mnie poświęcać, że to ona musi rezygnować z dużej rodziny bo ja jestem samolubny i nie chcę dać jej drugiego dziecka. Że to dla mnie związaliśmy się kredytem na auto bo koniecznie chciałem zmienić (z tym że to ona wpadła na pomysł aby wziąć auto z salonu). 

Kilka rozmów z kumplem i koleżanką dało mi do zrozumienia że nie poradzę sobie z tym sam, chociaż terapii czy wizyty u psychologa boję się bardzo. Uznałem że na początku dobrze będzie napisać na forum, wybrałem Waszą społeczność i nie żałuję. 

Edited by Bartmok
Link to comment
Share on other sites

Cześć, trochę z innej perspektywy. Dzieck, czy dzieci potrzebuje do prawidłowego rozwoju dwójki kompatibilnych ze sobą rodziców, jesteś pewny że tak u Ciebie jest? Osobiste doświadczenie wskazje ze wraz z wiekiem, stazem itd w zwiazku wcale nie bywa lepiej a raczej odwrotnie. Moje zdanie jest takie ze jesli są wątpliwości to znaczy ze sie tego nie robi gdyz stawiasz na szali nie tylko swoje zycie ale obok rowniez zycie tego dziecka. W razie klopotów w raju  starzy jakoś to przejdą ale dzieciom zostaną traumy na całe życie.

  • Jestem za to wdzięczny 1
Link to comment
Share on other sites

Dokładnie mih też jestem tego zdania. Że dziecko jak to się mówi nie wystarczy "zrobić" i jakoś to będzie ale jeszcze wychować, przekazać świat wartości, pokazać jak wygląda miłość między rodzicami. A mam wrażenie (chyba nawet jestem prawie pewien) że drugie dziecko nie wpłynie pozytywnie na nasz związek, zwłaszcza na mnie gdzie będę wiecznie wkurzony, niewyspany, zawalony obowiązkami i nie będę w stanie pokazać tej miłości.

Do tej pory jakoś się udaje bo staramy się nie kryć z przytulaniem czy pocałunkami, mówimy o uczuciach. Ale tak jest może od 4 lat gdzie faktycznie wróciło w miarę wszystko do normy po pierwszym dziecku. 

Link to comment
Share on other sites

Nie stanęłyśmy bo stronie Twojej żony, bo wiemy jak ciężko wychowuje się dziecko i to nie trwa krótko. 

Moim zdaniem miotasz się, bo chciałbyś zadowolić dwie strony: i siebie i swoją żonę. Tu nie ma złotego środka, jak w wielu przypadkach, ktoś zawsze jest niezadowolony niezależnie od tego jaką decyzję się podejmie.

A podchodzić w ten sposób, że ona chce jest dla mnie niedojrzałe. A ja chcę super auto i 3 miesiące urlopu no i co? Chcieć można zawsze i wszystko, ale należy się zastanowić czy to jest realnie możliwie do realizacji.

Podejmij decyzję, podaj argumenty i tyle. Ewentualnie możecie odłożyć temat na np.2 lata i zobaczycie czy Wam się nie zmieni i Tobie i jej. Jesteście jeszcze młodzi, macie czas. 

Link to comment
Share on other sites

Joanna R

Powiem szczerze że po pierwszym dziecku odłożyłem temat szczerze mówiąc żonie że nie jestem gotowy, powiedziałem że zastanowimy się jak będzie miała 30tkę, ale po tym jak ta 30tka nadeszła widziałem że nie jest lepiej, a wręcz jeszcze gorzej. 

Dla mnie złotym środkiem była by adopcja np takiego 2 letniego dziecka żeby ominąć cały proces ciąży, hormonów i te najtrudniejsze momenty wieku niemowlęcego. Ale żona twierdzi że nie będzie umiała pokochać i zawsze będzie myślała że to dziecko może być od alkoholiczki, narkomanki czy coś podobnego. 

Link to comment
Share on other sites

Wróce do poprzedniego wpisu gdyż możliwe że nazbyt uproszczenie poszlo. Ty masz swoje argumenty co nie znaczy że żonie ich brak, może nie potraficie sie właściwie skomunikować (rozmowa w tym samym jezyku nie musi być komunikacją warto to rozeznać). Nie znamy tej historii od drugiej strony stad należy liczyć sie z nadinterpetacją. Byc moze masz (macie) jakies nieprzepracowane lęki? I chyba najistotniejsze Ty masz czas (facet moze miec dziecko na emeryturze) Ona nie bardzo. To poważna sprawa może rzutować istotnie na wasze relacje, nie zdawaj sie tylko na przypadkowe opinie ludzi nie znajacych ani Was ani psychologi, lepiej znajdz dobrego specjaliste.

Link to comment
Share on other sites

Wczoraj miała miejsce kolejna poważna rozmowa. Oczywiście każdy mój argument jest dla żony śmieszny, a jej argumenty są ważne. Nie mam już siły na takie rozmowy bo rozwalają mnie psychicznie od środka. Czuję się mniej ważny przez to. 

Decyzja zapadła że trzeba gdzieś z tym iść z tym że totalnie nie wiem kogo wybrać. 

Link to comment
Share on other sites

Ja bylem fizycznie u 3 psychoterapełtów (kobiet) w swojej wsi i z perspektywy czasu i nabytej wiedzy moge stwierdzić ze to były porażki (choć opinie miały w internetach dobre a i ja nawet wychodzilem zadowolony tylko to nic nie dawalo) Szukaj dobrego i skutecznego. Samemu tez mozesz sobie pomóc poprzez zbieranie wiedzy ale zanim to Ci sie uda miną lata, których nie cofniesz.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy we wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

  • Podcasty i filmy o psychologii

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.