Jump to content
naati

Czy wybaczyć po raz kolejny? Bardzo prosze o pomoc :(

Recommended Posts

Hej

Nie wiem  od czego zacząć bo w sumie sporo tego i troche  jest mi ciężko, a sądzę ze nie dostane pomocy ale spróbuje. Jestem młodą mamą i mężatką od 4 lat. Mam obecnie 23 lata. Tak wiem, wczesnie ale tak wyszło ;) Zeby nie bylo, wszystko z milosci. Slowem wstępu Ja sama z dzieckiem calymi dniami, on do późna w pracy i tak tworzyły sie klotnie. Dzieckiem na początku nie zajmował sie w ogóle, stąd moze ta mi oja wrogość do niego, przez co on uciekal w prace albo po prostu siedzial przed domem i pil piwo a ja nawet nie wiedziałam ze wrocil. Klocilismy sie co raz częściej, i mielismy hustawke w malzenstwie bo dwa dni bylo dobrze pozniek dwa dni klotni i tak dalej. Jednak wierzylam ze co by sie nie dzialo on mnie kocha i damy sobie rade. Jednak ten rok wszystko zmienił. 

Na początku roku odkrylam ze ma romans. Niby nic nie znaczące smsy ze ją kocha itp ale nic do jiej rzekomo nie czuł, seksu tez nie bylo, tylko jedno spotkanie i jeden pocałunek. Niby mial to zakończyć, bo sie przestraszył jak sie pocałowali ale tego dnia jeszcze z nią pisał. Niedobrze mi na samą mysl jak o tym pisze więc daruje sobie szczegóły... Oczywiście po tym swiat mi sie zawalił, przeciez planowalismy drugie dziecko, bylismy w trakcie szukania mieszkania a on to tak wszystko zaprzepascil.... Mieszkalismy osobno pol roku, w miedzy czasie rozpoczelismy terapie na którą chldzimy do dzisiaj, co prawda nie regularnie ale jednak. W między czasie wzielismy kredyt i kupilismy mieszkanie. To byla wielka niewiadoma z mojej strony tak naprawde, bo ja chcialam wybaczyć, chcialam zaufac ale bylo mi bardzo ciężko jednak wierzylam ze mi jakos w tym pomoże. Oczywiście pierwsze klotnie juz byly na początku, bo ja sie balam ze oklamuje a on tego nie wytrzymywał. Ogolnie w miedzy czasie były dwie takie awantury ze naprawde sie o siebie bałam. On oczywiscie obiecywał ze sie zmieni. Ma tez problemy z pracą, sam ustala sobie co danego dnia bedzie robil i potrafil pracowac po 18 godz, rekord to cala doba bo na dwie godziny juz mu sie nie chcialo wracac do domu przespac. Ogolnie zeby nie bylo, praca slabo platna jak na to ile i jak ciezko pracuje, nie warta oczywiście tez tego zeby zaniedbywac rodzine. Oczywiście obiecywał mi ze zacznie oracowac jak normalny czlowiek po 10h ale zawsze cos wypadnie ze i tak sie spozni. Tak więc z tym jest problem do tej pory i częste klotnie ze cale zycie poświęca pracy. W między czasie wyszlo ze jara trawe, myslalam ze dal sobie z tym spokoj tym bardziej ze jak pytalam, zarzekal sie ze tego nie robi, nawet jak nie mieszkalismy razem. Wyszlo ze przez te pol roku kopcil prawie caly czas na zmiane z piciem. Tak więc moje zaufanie ktore usilnie probowalam odbudowac znowu leglo w gruzach ( wiem ze chaotycznie, po prostu chce w miare naswietlic problem i ile tego jest). Finansowo tez jest kiepsko, ale bardziej chodzi o podejscie. Starcza nam na wszystko ale na glowie jest rata, rachunki i utrzymanie. Czasami wpadnie mu dodatkowa premia, co zaczal ukrywac i np ostatnio kupil sobie pistolet za 500 zl. Byla o to nieziemska awantura bo mnie oklamal ze w tym sklepie kupil gaz pieprzowy. Pozniej sprawdzilam ze to pistolet, jeszcze zamowiony na adres kolegi zebym nie wiedziala. Oczywiscie to ja mialam awanture ze zobaczylam w jego telefonie fakture za ten zakup, zresztą tak samo bylo jak znalazlam u niego trawe. Tez byla moja wina ze znalazlam. Zawsze mi sie dostaje za takie coś. Ale wracając do tematu, po tej akcji z pistoletem obiecal ze nie będzie wydawal bezmyslnie pieniedzy, tym bardziej ze ich bardzo potrzebujemy. Po miesiacu przyszedl z konsola do gier bo byla okazja a pomyslal ze ja sie moze nudze w domu i bede grala. Kilka dni temu za ostatnie pieniadze kupil oczywiście w okazyjnej cenie kilkanascie gier od kogos. ( konsola stoi nie uzywana odkad ją kuoil ;) Nie oszukujmy sie, za te ponad 100 zl mialabym obiad na caly weekend dla calej rodziny. To takie ogolne podejscie do pieniedzy, oczywiście zakupy bez sensu są rytulalem co sobote. 

Przez te wszystkie zachowania co moje zaufanie podrosnie, tak znowu opada i tak w kółko. Ale glownym problemem jest to ze takie akcje kończą sie awanturami. Awantury to oczywiscie wszelkiego rodzaju wyzwiska, no i poniekad przemoc fizyczna w dwie strony. Padaly okropne słowa, i działy sie przykre rzeczy. Np rozbil mi telefon bo powiedzialam ze go nagrywam, na drugi dzien czekal na mnie telefon za prawie całą jego wyplate... No jest to chore.  Oczywiście popychalismy sie, szarpalismy. Od jakiegoś czasu juz bałam sie go uderzyć bo wiedzialam ze dostane kilka razy mocniej. Po ostatniej awanturze powiedzielismy ze juz konczymy takie akcje bo to do niczego nie prowadzi. Tym bardziej ze wyglada to tak ze on znika na kilka dni nie odzywa sie do mnie a ja zostaje sama z dzieckiem. Przez to wszystko ledwo zyje, nie mam siły wstać z łóżka i czego kolwiek robic. W sumie doszlam do wniosku ze przy życiu trzyma mnie juz tylko dziecko. Na terapi malzenskiej Pani psycholog poradzila mi wizyte u psychiatry, chociazby po leki. W sumie nie potrzebnie mowila, bo on tylko to wykorzystuje ze powinnam sie leczyć. 

Mimo obietnic ze juz będzie inaczej, ten weekend był tragiczny. Tylko w sumie pierwszy raz było tak ze ja bylam ofiarą, zawsze sie bronilam i powiedzmy klocilismy sie we dwojke. Tym razem Bylam gnębiona cały dzień, rzekomo za to ze go obudziłam. Ale tak naprawde to nie powód zeby sie tak zachowywac. Bylam wyzywana jak zwykle od kurew, smieci, szmat, grubasow, nierobow itp ale dodatkowo nie moglam sie odezwać, tak bylo pol dnia. Prosilam go zeby dal mi spokoj ale gnebil mnie caly czas. Probowal mi wmowic ze to wszystko moja wina, ze jestem chora ze niszcze to malzenstwo. Naprawde przez chwile pomyslalm ze to moze cos ze mną jest nie tak. Tyle ze ja nic nie zrobilam, a on sie nigdy wcześniej az tak nie zachowywal. W moedzy czasie na mnie naplul, a to mnie poddusil jak cos odpowiedzialm nie tak, a to za wlosy mnie szarpał. W sumie skonczylo sie tym, ze sprowadzil mnie do podlogi, dostalam kilka razu w glowe. Pierwszy raz chyba z całej siły, bo az mnie zamroczyło. Grozil mi ze mnie zabije, darł sie ze to moja wina zs zniszczylam malzenstwo, ze jestem kurwą ( dla jasnosci nie ma podstaw zeby tak mbie nazywac, byl moim jedynym mezczyzna w zyciu) padly nawet slowa ze mógł byc z tamtą dziewczyna z ktora mial romans. Chciał mnie nawet nagrac i mialam powiedziec ze zniszczylam malzenstwo, ze wszystko to moja wina. Na koniec kazal mi wypierdalac, i zaczął uderzac głową w szafke. W rezultacie głową rozwalil drzwi, w pokoju obok piszczace dziecko ze strachu... Naprawde bylo to dla mnie straszne przezycie. Ogolnie wybieglam z domu, ale nie wzielam ze soba nic a dziecko bylo w pziamie, więc musialam wrocic po rzeczy. I przyznam szczerze ze pierwszy raz balam sie ze jak wejde do domu to on mnie moze zabić. Ale nie czepil sie mnie, tym razem zaczal lykac tabletki i mowic ze sie zabije przeze mnie. To wszystko oczywiscie na oczach kilkulatka. Ogolnie spakowalam sie i ucieklam. Dostalam kilka smsow ze mnie kocha i takie tam ale ja juz naprawde nie wiem co mam robic. 

Jestem juz tak pogubiona, psychicznie nie mam od dawna siły. W sumie od sytuacji koedy znalazlam te smsy z inną nie jestem juz taką samą osobą. I mam zal, ogromny żal. Ze po ttm wszystkim co przeszłam przez niego nie zrobil nic by bylo lepiej. Zrobil sie jeszcze gorszy, obietnic nie dotrzymywal. Nawet nie widzialam zeby za bardzo sie staral... A ja liczylam na cos więcej po tym co przeszłam. Ze chociaz teraz będziemy szczesliwą kochająca sie rodziną a jest patologia. Ja sie naprawde staram, staram sie zmienic, chodze na terapie, wyciągam wnioski a on nie robi nic. Do tego wszyatkiego doszła ta przemoc... Nie wiem co mam robic, czy mam wybaczyć kolejny raz i sprobowac po raz nie wiadomo ktory naprawic to, czy odpuscic. Moim zdaniem ja zrobilam wszystko co moglam, ale na więcej nie mam sily. Z drugiej strony jednak go kocham i nie wyobrazam sobie życia bez niego. I naprawde, nie jestem glupia i zaslepiona. Ja wiem co on robi, tym bardziej ze staralam sie napisac w skrócie a wymieniać moglabym jeszcze długą liste. Po prostu jakos żal mi tego wszystkiego. Choć zaczynam myśleć ze juz nie jest wazne co ja czuje, ale ze wzgledu na dziecko powinnam odejść. Nie wiem naprawde co mam robic. Tym bardziej ze zostaje bez niczego, mieszkanie jest na niego, i nie zdazylismy jeszcze mnie dopisac. Mimo ze utopilam tam duze pieniadze to nie bede miala nic. Zostały mi tylko nagrania z poprzedniej i z tej awantury jak wpada w szał ale z tym jedyne co moge zrobic to wyslac mu zeby posluchal na spokojnie jak on sie zachowuje. Jestem pewna ze bedzie w szoku

Wiem ze chaotycznie napisalam, i duzo tego czytania. Ale prosze kogo kolwiek calym sercem, o jakąś porade, wskazówkę. Jest mi tak ciężko i nie mam pojęcia co robic, w jakim isc kierunku. Tym bardziej ze teraz naprawde czuje sie jak śmieć, to jego zachowanie mnie  wpedzilo w depresyjny stan, a on mi tylko potrafi na to powiedziec zebym sie zabila.... To naprawde boli, a z drugiej strony jak jest wszystko ok miedzy nami to naprawde jest kochany. Nie wiem co robic, nie wiem nawet czy jestem juz ofiara przemocy domowej czy sama sie o to prosze. Ja tez święta nie jestem, jak to zona chodze i sie czepiam. Ale ostatnio naprawde sie staralam, poza tym oczekiwalam po tym wszystkim innego zachowania....  Bardzo prosze o pomoc, i jezeli kto kolwiek to przeczyta to dziekuje i przepraszam ze az tyle na raz. 

 

 

Link to comment
Share on other sites

@naati

napiszę wprost doznaje Pani ogromnej przemocy fizycznej i psychicznej od partnera, u którego być może występują cechy uzależnienia od alkoholu, narkotyków i leków.

Przede wszystkim proszę zadzwonić na numer 22 668 70 00 do Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy, może Pani poczytać informacje znajdujące się na stronie: https://www.niebieskalinia.pl/,

Znajdzie tam Pani pomoc specjalistów i porady prawne. Przemoc jest karalna.

Przemoc ma to do siebie, że występuje w cyklach: narastanie napięcia, przemoc a potem okres spokoju, tak zwany 'miesiąc miodowy", w którym agresor przeprasza za winy i obiecuje poprawę. Potem napięcie i przemoc wracają. Dodatkowo okresy spokoju są coraz krótsze, więc przemoc zdarza się coraz częściej i narasta. Z kolei u Pani okresy spokoju mogą budować nadzieję, że partner się zmieni. Bardzo często u ofiar przemocy występuje mechanizm obwiniania się co też umacnia uwikłanie się w relację opartą na przemocy.

Powinna Pani zachowanie partnera zgłosić na policję i poddać się obdukcji. Za każdym razem gdy partner jest pod wpływem i wywołuje awanturę powinna Pani wezwać policję. Jeżeli chodzicie Państwo na terapię par powinna Pani ujawnić zachowanie męża terapeutce. Powinna również Pani uporządkować sprawy prawne i majątkowe zanim Pani podejmie decyzję o swojej przyszłości.

W tej sytuacji, w której Pani jest zagrożona jest Pani i dziecko i powinna Pani przede wszystkim zadbać o swoje bezpieczeństwo. Nie jest Pani sama, są wokół Pani ludzie i instytucje, które mogą udzielić Pani pomocy.

Pozdrawiam,

Katarzyna

  • Jestem za to wdzięczny 1
Link to comment
Share on other sites

@psycholog Katarzyna Tuszyńska

Dziękuje bardzo za odpowiedź. Aktualnie mąż z tego co mi wiadomo nie sięgał po narkotyki. 

I tak jak Pani napisala, nie raz bylo dobrze, obiecywalismy sobie ze juz nie bedziemy sie klocic, ale to sie powtarzalo po jakims czasie... 

Jeszcze mam pytanie, czy taka osoba może sie zmienic? Z jaką kolwiek pomocą, nawet psychologa czy psychiatry. Wiem ze to naiwnne, ja wiem ze on zachowuje sie jak potwór a jakos mimo wszystko ciężko mi tak wszystko zostawić za sobą. Bardzo bym chciała żeby sie zmienil. Jednak czy jest to możliwe? 

Link to comment
Share on other sites

Co do narkotyków napisała Pani: "W między czasie wyszlo ze jara trawe, myslalam ze dal sobie z tym spokoj tym bardziej ze jak pytalam, zarzekal sie ze tego nie robi, nawet jak nie mieszkalismy razem. Wyszlo ze przez te pol roku kopcil prawie caly czas na zmiane z piciem"

Jeśli dobrze rozumiem, "trawa" to marihuana, która jest narkotykiem https://www.doz.pl/czytelnia/a13327-Marihuana_-_skutki_palenia_dzialanie_i_wplyw_na_zdrowie

Możliwe, że jego agresywne zachowanie jest wynikiem picia alkoholu, palenia oraz brania leków - nie wiem jakich, napisała Pani, że "łykał tabletki". Są to wszystko środki psychoaktywne wpływające na pracę mózgu a przez to na myślenie, emocje i zachowanie.

Jeśli partner pół roku "pił i kopcił "to był w ciągu alkoholowo-narkotykowym. Powinien się udać do poradni leczenia uzależnień i do lekarza psychiatry celem przeprowadzenia diagnozy uzależnienia i podjęcia ewentualnego leczenia jeśli będzie taka konieczność.

Możliwe, że abstynencja od środków psychoaktywnych powstrzyma przemoc. Jeśli nie to powinna Pani uruchomić przez policję procedurę Niebieskiej Karty. W tym czasie powinna Pani być w kontakcie z terapeutą aby mieć czas i przestrzeń na zaplanowanie swojej przyszłości.

Link to comment
Share on other sites

W ogole czasmi wydaje mi sie ze to może jednak moja wina. Co prawda on nie pochodzi z normalnej rodziny. Ma matke ktora cale zycie go gnebila wyzywala, urwalismu z nia kontakt swiezo po slubie bo nawet na ten slub nie przyszła. Takze wiem ze mogl to wynieść z domi bo tam wyzwiska wzajemne z matką były na porzadku dziennym. Jednak mam poczucie winy bo ja bylam przez dlugi czas nie mila, czepialam sie, w jakis sposob gnebilam bo wyzywalam a on zawsze byl mily, zapatrzony we mnie az po kilku latach to sie zmienilo. Czy może tak byc ze to ja w nim obudzilam takie zachowanie? Mam ogromne wyrzuty sumienia ze gdyby nie moj charakter to moglo bu tego wszystkiego nie byc... Sama juz nie wiem co myslec. 

Link to comment
Share on other sites

Taką decyzję musi Pani podjąć sama na bazie realnego oglądu sytuacji, swojego poczucia bezpieczeństwa w relacji z partnerem oraz jego chęci zmiany swojego zachowania. Realne spojrzenie na sytuację może Pani mieć konsultując się z Niebieską Linią czy terapeutką. Na dziś, tak jak Pani opisuje ten związek to nie spełnia on Pani oczekiwań ani nie czuje się w nim Pani bezpiecznie.

Czy partner się zmieni - nie wiem, nie umiem tego przewidzieć.

Link to comment
Share on other sites

Chodziło mi o ogolną ocene z doswiadczenia psychologa czy ludzie potrafią się zmienić.  Chociaz moim zdaniem, z tego co do tej pory było wynika ze on sie nie potrafi zmienić. Jednak ciężko mi bardzo przestać mi myslec ze będzie juz inny, mimo ze wiem jak jest. Sama siebie chyba oszukuje. 

Dziekuje bardzo za pomoc, na pewno to wszystko przemysle. Na dzień dzisiejszy nie wiem co zrobie, nie wiem nawet jak on sie zachowa bo póki co nie rozmawiamy ze sobą. Narazie mysle ze dobrze będzie jak pojde do psychologa na własną rękę a terapie małżeńska zakończe. 

Dziekuje jeszcze raz :)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.





  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.