Jump to content

Trudne relacje rodzinne


Giovanna

Recommended Posts

Muszę się komuś wygadać, bo sytuacja robi się coraz trudniejsza.

Mam 34 lata, mój tato jest niepijącym alkoholikiem, (oczywiście nie przyzna się nigdy, że był w sumie nadal jest alkoholikiem), przeszedł leczenie onkologiczne - dziś zdrowy! 
Mam również brata (36 lat) mieszkają z tatą w jednym mieszkaniu. 

Mój brat, nazwijmy go Adam, jest człowiekiem zapatrzonym tylko w siebie. Nigdy nie miał poczucia obowiązku wobec rodziny, zawsze "kolega poprosił", "kolega czeka", "koledze obiecałem"- to zawsze było ważniejsze. 

Mój tato, jest człowiekiem, który musi rządzić innymi, jak on powie tak ma być, jak ktoś myśli inaczej niż on i o tym głośno mówi, to się zaraz obraża i jest "pf to nie moja sprawa, co mnie to obchodzi, rób jak uważasz"

Niestety między bratem, a tatą doszło do takiej sytuacji, że nie rozmawiają ze sobą, mieszkając pod jednym dachem. 

I tak wiem, co mnie to obchodzi, ja z nimi nie mieszkam, to przecież nie odbija się na mnie. Ale właśnie o to chodzi, że się odbija. 
Tato dzwoni, krzyczy do mnie, że on czegoś nie zrobił, że znowu burdel po sobie zostawił. Brat "pierdol tego frajera, nie słuchaj go". Jak słyszę taki tekst to mam ochotę strzelić mu w pysk.  Doszło do tego, że wykrzyczał mu w twarz, że to jego wina, że nasza mama nie żyje.

Mieszka z nimi jeszcze jeden brat, on dzwoni i gada na oboje, co akurat rozumiem, bo nie ma komu się wygadać, przy czym on jest najbardziej sprawiedliwy, bo widzi winy jednego i drugiego. Tamci widzą tylko wzajemne winy, siebie przy tym wybielając. Ja nie jestem w stanie normalnie już funkcjonować, mam dość bycia sekretarką obojga! Mam dość wysłuchiwania ich wzajemnych żali, jakbym przynajmniej miała jakiekolwiek prawo głosu, czy możliwość zażegnania konfliktów. 

Adam powinien się wyprowadzić dla spokoju swojego, taty i MOJEGO i ja o tym wiem, ale tato go z domu nie wyrzuci, on się nie wyprowadzi, bo gdzie znajdzie tańsze lokum? Wszak dokłada się tylko do rachunków, nie płaci za wynajem, a wtedy już by musiał. 
Mam zwyczajnie dość tej patologicznej sytuacji w jakiej się wszyscy znaleźliśmy. Rozmawiać się nie da, ani z jednym ani z drugim. Oboje mają swoje racje, ale oboje mają też wiele winy, której nie potrafią na wzajem sobie wybaczyć. 

Jutro Wszystkich Świętych, spotkamy się u taty, na samą myśl o panującej tam atmosferze już mnie skręca. Za chwilę Boże Narodzenie... nie wyobrażam sobie, że siądą do jednego stołu. 

MAM GDZIEŚ TAKIE ŻYCIE!! jak wracam od nich, to potem chodzę wściekła co niestety odbija się na moim dziecku, na mojej rodzinie! 
Muszę sobie z tym jakoś poradzić...tylko jak? 
Sama mam stwierdzoną "lekką" depresję ( w kwietniu, zostałam bez leków i dostępu do lekarza) i jeszcze oni mi dokładają... 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy we wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

  • Podcasty i filmy o psychologii

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.