Skocz do zawartości

Polecane posty

Witam. Swojego (byłego) partnera poznałam w lutym tamtego roku. Od początku była między nami chemia. Czyste obustronne zakochanie. Dziennie dzien dobry i dobranoc... spotkania i weekendy, a to u niego a to u mnie. Po ok 4miesiącach poznalismy swoich rodziców. Wspolne wakacje. Mój luby ma dziecko z którym mam cudowny kontakt. Mowi mi ze kocha i przytula, całuje. Mama małej tez mnie lubi choć się nie znamy. Ogólnie było bardzo fajnie. Kryzys przyszedł po moich urodzinach w listopadzie. Wpadlam w jakies doly.. ciagle niezadowolona i marudna. Tydzien sie nieodzywal po czym przyjechal ze musimy nad tym pracowac. Ale moj stan sie pogarszal. Praca bardzo zle na mnie dzialala. Odwalilam kilka glupich akcji o scen. Wkurzyl sie i po sylwestrze zerwal. Poszlam do psychologa bo widzialam problem. Po poltora miesiaca wrocil. Poczatek marca byl dla mnie cudowny. To byly rewelacyjne dwa miesiace. On sie staral wprowadzac zmiany, ktore obiecywal i ja nad sobą pracowałam. Od poczatku powrotu zagadywal o wspolnym mieszkaniu. Na poczatku tylko odpowiadalam cos tam na ten temat. Z czasem zaczelam o tym myslec. Aby nie byc ciagle w dole uczylam sie niemieckiego by zmienic  miejsce pracy. Zmiana tego miejsca umozliwilaby szybsze zamieszkanie razem. Przed majowka chial isc na rower wiec zaproponowalam mu aby kumpla zaprosil i niech sobie jada. Mial cala sobote z kumplami. Przyszla majowka. Organizowalismy grilla. Zaprosil swoich rodzicow i siostre z rodzina. Dzien przed grillem mama sie wygadala ze ich tez zaprosil (chyba to miala byc niespodzianka dla mnie). Dla mnie to byl bardzo powazny i wazny krok w naszej relacji bo zapoznanie rodzicow to jednak cos poważnego. Mowil szwagrowi ze jest lepiej ze jest zmiana... jest ok. Ogolnie majowke spedzilsimy w domu. Spacer po okolicy.. jeden dzien znowu mowil o rowerze wiec powiedzialam ze ma isc na rower ja sobie ide pospacerowac. I tak zrobilismy. W sobote oznajmil ze w niedziele pojedzie z kumplem na rower. Wkurzylam sie bo my ciagle w domu a tu z kim innym gdzies jedzie. Jak male dziecko walnelam focha. Wieczorem wiedzial ze cos jest nie tak wiec sie do mnie przytulil. Odpuscilam... kochalismy sie. Ale rano wstalam wkurzona bo wiedzialam ze mnie odstawi i sobie pojedzie. Po majowce dostalam sie do nowego miejsca pracy. Ogolnie nasza relacja byla potem troche "sucha". Odwiedzialam go w czwartek... bylo milo, pogadalismy, kochalismy sie namietnie. Od soboty sie znowu cos popsulo. Ja juz mialam w glowie obraz ze on to skonczy. I w srode wyslal mi sms... smsa uwierzycie?! A w esie stek bzdur... ze nic sie nie zmienilo. Ze tlamsze jego hobby. Od zawsze mowi ze nie umie okazywac uczuc a tu mnie zarzuca ze moja postawa odpycham ludzi i jak ma mi okazac uczucia...ze zabieram mu energie zyciowa i nie moze ze mna mieszkac.

Jego siostra i moja mama mowia ze dostalam sie do nowej pracy... ze mielismy zamieszkac razem. I chyba sie wystraszyl. 

To facet, ktory w poprzednim zwiazku sporo wycierpial. I twierdzi ze sobie z tym poradzil. A ja uwazam ze jednak nie.

Nie wiem co robic :(

mam 31lat niebawem 32... on 35

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.