Jump to content
  • psycholog-online-kolo.jpg

Strach przed kobietami


Recommended Posts

Jestem 21 letnim chłopakiem, studentem.

Odkąd pamiętam mam opory przed rozmawianiem z dziewczynami. 

Mój problem polega na tym że gdy spodoba mi się jakaś dziewczyna to nie mogę się przemóc żeby do niej podejść i zagadnąć. Nie umiej prowadzić rozmowy, boję się że się skompromituję.

W sumie nie radzę sobie z tym bo ostatnio już wcale nawet nie próbuję, czytam tylko jakieś sieciowe strony o podrywaniu, ale to nic nie pomaga. Znajomi i ludzie na jednym forum doradzają mi żebym przełamał się i podszedł do dziewczyny, porozmawiał, ale ja mnie coś jakby od tego odpycha. No nie mam odwagi czy coś.

Chciałbym żeby to się zmieniło, chcę coś zrobić ze swoją chorą nieśmiałością... Mam 21 lat i mam już dość bycia ciągle sam :| Coś poradzicie?

Link to comment
Share on other sites

Powiedzenie osobie doświadczającej silnego lęku przed kobietami żeby podszedł, zagadał i rozpoczął konwersację jest jak radzenie osobie, która ma lęk wysokości, by skoczyła na bungee. To nie zadziała, wyzwanie jest za trudne, opór zbyt silny, a pustka w głowie powodowana lękiem prawdopodobnie uniemożliwi pociągnięcie rozmowy. 

Co wobec tego zrobić?

Dać sobie trochę czasu, na przykład kilka miesięcy na stopniowe wychodzenie ze strefy komfortu i mierzenie się z lękiem w osiągalnym stopniu, małymi krokami. W takim, by zdążył pojawić się lekki niepokój, ale nie tak silny, ażeby całkiem paraliżował, zrażał. Można na przykład częściej zagajać i prowadzić krótkie, małe pogawędki choćby z ekspedientkami czy w szkole bez intencji podrywania czy umawiania się na randki. Chodzi o to, by na tym etapie oswoić się z dyskomfortem, który stopniowo będzie przez to stawał się coraz mniej dokuczliwy. 

Kiedy już poczujesz się pewniej i postanowisz zagadać do jakiejś dziewczyny z intencją poproszenia o numer telefonu, pamiętaj o rozgrzewce. Najpierw wejdź w kilka interakcji z ludźmi i z kobietami, rozgadaj się trochę, „rozgrzej” dając sobie odpowiednią ilość czasu i takich kontaktów. Osoby nieśmiałe mają dłuższy „pas startowy”, to nic złego, trzeba tylko o tym pamiętać. Będąc rozgrzanym łatwiej ci będzie na serio „wystartować”. 

Rozważ też pracę nad poczuciem własnej wartości, bo to ono często, choć nie wyłącznie ono, obfituje silnym lękiem w określonych sytuacjach społecznych. 

  • Podoba mi się to 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
Dnia 11.11.2017 o 11:22, psycholog Rafał Olszak napisał:

Można na przykład częściej zagajać i prowadzić krótkie, małe pogawędki choćby z ekspedientkami czy w szkole bez intencji podrywania czy umawiania się na randki. Chodzi o to, by na tym etapie oswoić się z dyskomfortem

Tylko tutaj jest pewne "ALE" - takie zmuszanie się do rozmów z osobami, które nas nijak nie interesują, powoduje, że rozmowa staje się widocznie wymuszona i nie klei się. Nawet jak podejść i zagadać, to nie da się pociągnąć tej rozmowy. Pewien polski szpieg opisywał to we wspomnieniach, jak to właśnie zmuszał się do rozmów z Rosjanami, na co nie miał żadnej ochoty, ale miał "nawiązywać kontakty" no i... na trzeźwo nie dawało rady. Dopiero jak wypił kieliszek i drugi, to "nagle Rosjanie wydali się sympatyczni i rozmowa z nimi się potoczyła". Oczywiście na skutek stosowania tej "metody na pogawędkę" szybko został alkoholikiem. A na trzeźwo, to jak zrobić?

Link to comment
Share on other sites

@odoaker

O ile mi wiadomo pogawędka może być przyjemna, zabawna, interesująca. Osobiście nie porównywałbym tego do sytuacji szpiega, który ma zmuszać się do kontaktów z wrogiem w trakcie zimnej wojny. Lepiej podejść do tego z ciekawością (na zasadzie - zobaczymy co z tego wyniknie), a nie z tak negatywnym nastawieniem i będąc do kobiet tak mocno uprzedzonym. A picie na odwagę jest w kontekście oswajania się z sytuacją niekorzystne, bo nie pozwala normalnie, na trzeźwo oswoić się z dyskomfortem, o którym mówiłem. Jeśli jednak ktoś uprze się i będzie traktować kobiety jak wroga, to po co w ogóle miałby się z nimi zadawać?

Link to comment
Share on other sites

Wydaje się, że mogłem być troszkę źle zrozumiany albo sam źle zrozumiałem wcześniejszy wpis. Naszemu przedmówcy zalecił Pan krótkie pogawędki np. z ekspedientkami w sklepie "bez intencji umawiania się", tak? Czyli w praktyce widzę dwie możliwe sytuacje:

a) to będzie ekspedientka, która nam się NIE podoba, więc trudno na siłę się zmusić do rozmowy z nią (to jest właśnie sytuacja, jaką miał ten szpieg, też miał w otoczeniu brzydką kobietę, a miał z nią rozmawiać i cierpiał przez to, bo to żadna przyjemność);

b) to będzie ekspedientka, która nam się podoba, ale wtedy znowu trudno stłumić w sobie intencję umówienia się z nią. Tak mi się wydaje, że jeśli dziewczyna jest ładna i miła, to większości facetów trudno tak sobie postanowić, że "nie mam żadnych intencji", raczej nawet podświadomie będzie człowiek starał się dobrze przed nią wypaść, a zatem i będzie się stresował, jakby był na egzaminie przed nauczycielką.

Edited by odoaker
Link to comment
Share on other sites

@odoaker

Oswajanie się z dyskomfortem trenujemy w sytuacjach, w których on się w ogóle pojawia. Jeśli pojawia się tylko przy uznawanych za ładne dziewczynach, właśnie z takimi gawędzimy. Chodzi o to, żeby przestać odczuwać tak silny dyskomfort i w końcu zacząć odnajdywać przyjemność w interakcjach z kobietami. 

Z drugiej strony zachęcałbym jednak do kontaktów tak po prostu z kobietami bez względu na to, jak ocenia się ich wygląd. Im więcej kontaktów z ludźmi tym większa w tym wprawa. Przy okazji da się poznać fajne osoby, które można polubić i w efekcie spojrzeć bardziej przychylnym okiem na ich wygląd. 

Link to comment
Share on other sites

46 minut temu, psycholog Rafał Olszak napisał:

Jeśli [dyskomfort] pojawia się tylko przy uznawanych za ładne dziewczynach, właśnie z takimi gawędzimy.

No ale sam Pan słusznie zauważył, że wtedy pustka w głowie uniemożliwi pociągnięcie rozmowy. Za tę uwagę bardzo Pana cenię, bo większość autorów porad twierdzi, że wystarczy tylko przełamać strach i podejść, a potem rozmowa się potoczy sama. Pan jeden napisał słusznie, że potem zablokuje nas pustka w głowie. No i jak przełamać tę pustkę? (oczywiście wykluczamy alkohol, pełna zgoda!) 

Edited by odoaker
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, psycholog Rafał Olszak napisał:

 

Z drugiej strony zachęcałbym jednak do kontaktów tak po prostu z kobietami bez względu na to, jak ocenia się ich wygląd. Im więcej kontaktów z ludźmi tym większa w tym wprawa.

Wie Pan, jest w tym sporo racji. Kiedy widziałem różnych bon vivantów brylujących w towarzystwie, to czegoś nie rozumiałem: niby potrafili uwodzić piękne kobiety, często byli z nimi widywani, a następnego dnia zapominali o nich i chodzili z brzydkimi. Doszedłem do wniosku, że kluczem do ich sukcesu jest absolutny brak dobrego gustu. Oni przy rozmowie z piękną kobietą nie stresują się, że podryw im nie wyjdzie, bo jak nie wyjdzie, to żadna strata, idą podrywać inną, każda inna kobieta jest dla nich równie dobra, głoszą mądrości typu: "tego kwiata jest pół świata" itd. Faktycznie z takim stanem umysłu zagadanie do ładnej kobiety nie jest dla nich żadnym stresem, to jak gra w pokera na zapałki, pełne wyluzowanie, bo wszędzie na ulicy widzą inne zapałki, ale takich facetów się nie da naśladować, bo po prostu trzeba się urodzić z jakimś, nie wiem, gigantycznym poziomem testosteronu (?), że każda kobieta im się podoba.

Edited by odoaker
Link to comment
Share on other sites

Przede wszystkim warto sobie stopniowo podwyższać poprzeczkę. Nie od razu trzeba podchodzić do sławnych supermodelek (chociaż to też są normalne osoby z krwi i kości, z którymi gada się tak samo jak z każdym). Dzięki temu nie zawsze pojawi się pustka w głowie, nie zawsze będzie długo trwać. Wprawa w kontaktach tu się przydaje, ponieważ rozmowę prowadzi się tak samo i nie trzeba się jakoś szczególnie zastanawiać nad jej przebiegiem i każdorazowo wspinać na wyżyny błyskotliwości. Zwykła pogawędka tego przecież nie wymaga, to nie jakiś konkurs.

14 godzin temu, odoaker napisał:

...zablokuje nas pustka w głowie. No i jak przełamać tę pustkę? (oczywiście wykluczamy alkohol, pełna zgoda!) 

Odpowiedź na to pytanie zależy od przyczyny tej pustki w głowie.

Przyjmijmy, że dana osoba doświadcza silnego stresu. Nie wdając się w szczegóły na temat funkcjonowania ludzkiego mózgu… Pewne sytuacje człowiek bardzo mocno i jednoznacznie spostrzega jako zagrażające i w rezultacie doświadcza wysokiego poziomu stresu. Skutkiem bywa pustka w głowie. Wtedy często da się zastosować następującą technikę. 

Żeby błyskawicznie ochłonąć i przywrócić sobie zdolność racjonalnego myślenia w chwili, kiedy nas „zatyka” i mamy pustkę w głowie, można skorzystać z techniki wykorzystującej cechy mózgu oraz zmysł wzroku. Mówiąc metaforycznie ta technika pozwala na zresetowanie umysłu – tak jak resetuje się komputer ze starym Windowsem, kiedy pojawia się blue screen. Żeby tak jakby zresetować system i przez to przywołać go do porządku, spoglądamy w wybrany punkt, ale staramy się spostrzegać to, co znajduje się na obrzeżach pola widzenia. Zilustruję to przykładem. Patrzę teraz na monitor, w środek ekranu. Żeby zastosować technikę musiałbym nie spoglądając w inną stronę starać się zaobserwować, co znajduje się na lewym i prawym krańcu biurka lub nawet tak daleko jak to możliwe poza jego krańcami. W ten sposób niejako obciążam system, bo wzrok, mózg nie przywykł do tego, by działać w ten sposób, gdyż z reguły spoglądamy na to, co chcemy obserwować, po prostu kierując tam wzrok. Po krótkiej chwili następuje więc swoisty reset, bo mózg desperacko szuka zasobów, by podołać temu wyzwaniu, więc musi się odświeżyć, tak jak odświeża się stronę internetową, kiedy zamula przez jakieś źle napisane skrypty. I dzięki temu przerwany zostaje stan pustki w głowie lub przytłoczenia myślami, a zdolność racjonalnego myślenia powraca. 

Podsumowując, spoglądamy na dowolny obiekt w otoczeniu i, nie odklejając od niego wzroku, badamy otoczenie na obrzeżach pola widzenia starając się dostrzec jak najwięcej szczegółów. To rozwiązuje problem blue screena i system wraca do normy. Technika bazująca na spostrzeganiu peryferyjnym wykorzystuje fakt, że mamy ograniczone zasoby uwagowe, i jeśli mocno obciążymy system, on – metaforycznie mówiąc – od nowa staje na nogi. Pozwala to opanować lawinę myśli, pustkę w głowie i szybko przywrócić sobie zdolność racjonalnego myślenia. Ze zrozumiałych względów dobrze by były, gdyby tym obiektem, na którym zawieszamy wzrok, nie był głęboki dekolt koleżanki. ;)

Opisaną technikę można też użyć, kiedy człowiek czai się przed podejściem do kobiety, bo wtedy zlękniony umysł wielu facetów produkuje całą lawinę irracjonalnych, przerażających wizji na temat własnej niesprawności towarzyskiej, nieatrakcyjności oraz myśli związanych z odrzuceniem. W takim wypadku ma to sens, gdy potem od razu podejmie się działanie i podejdzie do kobiety. Inaczej szkoda zachodu. Przedstawiona metoda bywa też używana podczas stresujących sytuacji przez menadżerów w pracy, więc w ogóle warto mieć ją na względzie w różnych kontekstach.

A jeśli chodzi o to, by przestać tak mocno interpretować sytuację kontaktu z kobietą jako jednoznacznie zagrażającą, warto trenować tego typu kontakty, zadawać się z dziewczynami, postarać się z większą sympatią, otwartością, akceptacją, ciekawością podchodzić do nich i ludzi w ogóle. Pogawędki, pogawędki i jeszcze raz pogawędki. Bez ciśnienia na zdobywanie numeru telefonu. Przecież nie każda uznawana za ładną kobieta wyda się interesująca i kompatybilna osobowościowo! Ponadto warto pracować nad poczuciem własnej wartości, co można robić posiłkując się wsparciem psychoterapii indywidualnej. W ramach tego procesu między innymi przepracowuje się zwykle całą masę niepotrzebnych, szkodliwych przekonań, które są kulą u nogi.

Link to comment
Share on other sites

Ciekawa ta metoda resetowania, nie znałem. Kiedy wypróbuję, to coś więcej będę mógł powiedzieć o efektach.

Co do tego czajenia się - mnie osobiście właściwie taki problem nie dotyczy, jeśli postanowię podejść do kogoś, to podejdę, może i to być modelka, może być prezydent, nie ma problemu, i jeśli mam z nimi konkretny temat do rozmowy (chcę im zadać konkretne pytanie), to rozmowa się odbędzie. Ale zwykle szybko się zakończy. Uzyskuję odpowiedź na pytanie, nic więcej nie przyjdzie do głowy i pozostaje tylko się pożegnać. To jest właśnie najbardziej frustrujące! Bo zwykle w filmach, poradnikach, twierdzą, że kłopotem jest nieśmiałość, ale jak tylko przełamać strach i podejść do kogoś, to rozmowa się potoczy. Nieprawda. Ale może to resetowanie wówczas rozwiąże problem braku pomysłów na dalszą rozmowę. Jak sprawdzę, to powiem, co to dało.

Link to comment
Share on other sites

No cóż, przebieg rozmowy z drugą osobą tylko w 50% zależy od nas. Na początku można trochę pociągnąć za język, trochę bardziej tym pokierować, poprowadzić partnerką w dyskusji jak w tańcu, ale jeśli na dłuższą metę ktoś się nie angażuje, ma do konwersacji lekceważący stosunek, pozostaje tylko to zaakceptować. Istnieją przecież inni rozmówcy. Kobiety, gdy chcą, to potrafią. Nic na siłę. Trzeba się szanować.

Link to comment
Share on other sites

Ale tutaj wyraźnie błąd w sztuce leży po mojej stronie. Kiedy inny facet zagaduje, to ta sama kobieta nagle się rozpromienia i uśmiecha i z nim gada. Po prostu on umie lepiej rozmawiać, na poczekaniu wymyśla dowcipne odpowiedzi na słowa kobiety. Być może kiedy ja użyję sztuczki z resetem i mózg zacznie mi lepiej działać, to również tak będę umiał. Albo dwie inne opcje: powiedzieć jej, że jest tak piękna, że aż mi głos zabrało i ona to wybaczy :) albo że ona ma piękny głos i wolę słuchać, co ona mówi i jej nie przerywać :) ale nie wiem, czy to przejdzie. Chyba jednak większość będzie oczekiwać, że też coś powiem. Czyli trzeba wypróbować to resetowanie. 

Edited by odoaker
Link to comment
Share on other sites

I jeszcze jest pewien inny kłopot: aspekt miejsca. Bo tak: jeśli zagadnąć do kogoś (pięknej kobiety, ważnego prezesa) w jakimś zamkniętym środowisku, gdzie się często przebywa w gronie tych samych ludzi, a ten kontakt nie wyjdzie, to... już do końca będziesz w tym gronie pamiętany z tego wyskoku i wyśmiewany w tym otoczeniu. Ja np. tak miałem, że potem ktoś do mnie mówi: "A, to ty jesteś ten, co próbował zagadać do xxxxx, ale ci nie wyszła rozmowa? Ha, ha, ha" - i już się potem ciągnie taka opinia. Więc w małym środowisku strach się zbłaźnić przed znajomymi. A znowu zagadać w obcym środowisku, to co pokazują ci różni psychologiczni mistrzowie: "Rozmowa z obcym prezesem banku w windzie" albo "Poderwanie obcej dziewczyny w autobusie" - no, to znowu wyższa szkoła jazdy, jak myślę... Niby nie grozi nam ośmieszenie, bo to obca osoba, ale... chyba trudniej tak przełamać lody z kimś nieznajomym na ulicy? Czy może się mylę?

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • ksiazka.jpg

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.