Jump to content
  • psycholog-online-terapia.jpg

Życiowy karambol


ThisColdy
 Share

Recommended Posts

Hej, Mam 26 lat i w dużym skrócie nie wiem co mam z sobą robić w życiu dalej, Tak, jestem na życiowym zakręcie w którym straciłem zdolność panowania nad prędkością i środkiem pasa którym zakręcam, bez kontroli. Wszystko zaczęło się w Marcu br. dokładnie 9tego, jak nie pamiętam nigdy dat tak tą zapamiętałem doskonale i zostanie ona w mojej pamięci jeszcze bardzo długo, tak samo jak kolejna data 7 kwietnia i 14 kwietnia jedna data ucięła mi obydwie nogi a następna na moment je przyszyła. 9 Marca dowiedziałem się po 7miu latach małżeństwa że moja Żona znalazła sobie kogoś innego, mało tego spotkali się, uprawiali sex... okłamała mnie dwa dni z rzędu że idzie do koleżanki przy czym wyszła o 22 a wróciła o 4 rano dnia pierwszego a drugiego natomiast wyszła o 22 a wróciła o 2 w nocy. Pierwszego dnia był to wieczór w piątek, wtedy gdy po zakupach wróciliśmy do domu, kupiłem piwa i zapowiadał się wieczór przed komputerem, dokładnie 6cio pak. Nie mam głowy do picia i rzadko piłem a 6 piw potrafiło totalnie mnie wyłączyć. I tak też się stało, wyłączyło zasnąłem obudziłem się koło 4-5 rano jak Żona wróciła. Prowadziłem serwer z gry i jak się okazuje z tego miejsca wszystko co mnie spotkało do tej pory zaczęło. To w tym miejscu stworzonym właśnie przeze mnie ona poznała tą gnidę. To w tym miejscu w nocy się jemu zwierzała jak ja spałem od miesiąca lub dwóch. Nie wiem dokładnie ile czasu to trwało, byłem zaabsorbowany prowadzeniem serwera do tego stopnia że każdy kto mi się sprzeciwiał był eliminowany z otoczenia, byłem pod silną presją wywartą przez graczy i może nałożyłem ją sztucznie przez samego siebie, żeby komuś stworzyć miejsce i zaspokoić oczekiwania. Nie myślałem że to wszystko tak zburzy cały porządek mojego niby już ułożonego życia. Wracając do tych koszmarnych dni, po tych dwóch dniach ich spotkań dowiedziałem się późnym wieczorem że Moja Żona przespała się z wojskowym który miał Żonę, Rodzinę w zasadzie i dwójkę dzieci. A pochodził on z Legnicy. Mój świat wywrócił się kilkaset tysięcy razy pod rząd do góry nogami. Zwaliło mnie z nóg i poczułem jak coś we mnie umarło. Chciałem jej z automatu wybaczyć, na kolanach prosiłem żeby powiedziała że to nieprawda. Że nasze 12 lat znajomości a 7 lat po ślubie legło właśnie w gruzach. Powiedziała że nie żałuje tego co zrobiła i powtarzała że ona go kocha. Nie wierzyłem myślałem że to po prostu jakaś próba, koszmar który za chwilę się skończy a ja się obudzę. Biegałem po wiosce 5km w jedną i w drugą stronę bo myślałem że gdzieś poszła na pole żebym się zmienił czy coś, szukałem jej i co sił w nogach przeczesywałem wieś.  Niestety Mój koszmar trwał i trwa, przez tydzień próbowałem z nią rozmawiać, przekonać bez bicia czy czegokolwiek wytumaczyć że robi błąd i niszczy wszystko co do tej pory osiągneliśmy, że on ją oszuka. Śmiała mi się w twarz.  Ona na rzecz tego wszystkiego porzuciła szkołę na której jej tak bardzo zależało bo nie chciała do niej jeźdżić bo pandemia bo niczego w tej szkole na zajęciach się nie nauczy a powód był zupełnie inny bo z Legnicy. Ja też porzuciłem szkołę bo sam nie chciałem jeźdźić. Z nim też rozmawiałem prosiłem żeby się od niej i nas odczepił i zniknął, też powiedział mi prosto w oczy że ją kocha. I że jak tylko wróci następnego dnia powie prawde swojej Żonie i będzie chciał od niej odejść, sam się dowiedziałem że zabierze jej dzieci itd. Okłamał mnie i moją Żonę, nie powiedział prawdy i tak to trwało i trwało. W końcu zabrałem jej telefon i laptop żeby uciąć to wszystko i żeby to się skończyło, byłem bity, opluwany, kopany, oblewany wrzątkiem a nawet pogryziony. Lecz  Moja Żona zpokorniała z dnia na dzień, okazało się że teściowie też wiedzieli o całym tym cyrku który sie dział od dłuższego czasu, Ja dowiedziałem się ostatni i po fakcie. Doszedłem z Żoną do układu do niby porozumienia że ja wyjadę wyprowadzę sie z pod Białegostoku do mojego miasta rodzinnego jakim jest Wrocław, tak też zrobiłem, imo. pomogła mi się spakować z łzami w oczach, ja też zapłakany pakowałem swoje rzeczy. Wrzuciłem wszystko do samochodu i wyjechałem udając się na pożegnanie z jej rodziną która o wszystkim wiedziała. I następnie w 5cio godzinną podróż do Wrocławia. Dojechałem i zamieszkałem u znajomego 6x lat, uczył mnie kiedyś jeźdźić samochodem, bez wachania przyjął mnie do swojego domu, dał mi pokój opowiedziałem jemu o wszystkim. Otrzegał mnie 7 lat wstecz że robię głupotę a moja Żona to zwykła kurewka, nie posłuchałem. Wzięliśmy ślub mając 18 i 19 lat. Zacząłem szukać pracy w okresie pandemii, znalazłem tydzień po przyjeźdźie. Układałem kartony na taśmę dla Pań które składały z pół produktów gotowy produkt. I moim zadaniem były te właśnie kartony. Mam wiele umiejętności, bardzo wiele, bardzo wiele rzeczy potrafię naprawić wszyscy na około mówią że jestem zdolny. Praca w stanie jakim byłem przynosiła mi na zmianę ulgę, druga praca miejsce gdzie mogę zostać sam ze swoimi myślami i tak to wszystko się ciągneło. Do przodu, jednak nie pozostawiłem tematu pana z Legnicy w spokoju. Słyszałem że jego Żona ma Brata i tutaj zacząłem drążyć, wiedziałem jakie oni mają zamiary i nie chciałem żeby ta kobieta straciła też rodzinę przez to co oni zrobili. Skontaktowałem się z jej Bratem po długich poszukiwaniach na Fb, umówiliśmy się na spotkanie, spotkaliśmy się i powiedziałem jemu całą prawdę, faceta po kryminale ok. 2m wzrostu szczupły to zwaliło go z nóg. Stwierdził że to on ganiał siostry facetów bo wiedział że to chuje a ten będzie osobiście przez niego połamany a on porozmawia z siostrą. Jego Żona została poinformowana zaraz po feralnych wydarzeniach przezemnie ok. tydzień później, on się wszystkiego wyparł a ona nie uwierzyła w co do niej pisałem, w to jak opisałem jego, jego samochód, dni w których był itd. Wyjechałem z Legnicy pełny nadzieji i zadowolony z siebie że kogoś nie spotka to samo co mnie. I kilka dni lub tydzień później zadzwoniła do mnie moja zapłakana Żona i powiedziała że mogę być z siebie zadowolony bo ją zostawił. 

Przez cały czas odkąd wyjechałem monitorowałem jej maile, wyszukiwania w google etc. widziałem wszystko, plany na domek w górach, jego zdjęcia w jej google drive wręcz wszystko. W międzyczasie od tego wszystkiego się odciąłem. Dzień po tym wszystkim po całym fakcie zdrady nagrałem jej całą konwersację z nim, na komunikatorze przewijając czat i miejscami nie wierzyłem w co czytam. Wszystko było opatrzone opisami z stosunku etc. czułem się jak by przednia goleń 747 usiadła mi na plecach a ja tarł bym całym sobą po płycie pasa startowego. Dawała się jemu tłuc i okładać po kręgosłupie który miała chory "kręgozmyk" i mówiła mi prosto w twarz że ona tego nie żałuje. Skontaktowałem się z moją byłą dziewczyną we Wrocławiu i umówiliśmy się na spotkanie, była święcie przekonana że ja coś sknociłem i że to wszystko stało się przeze mnie. Opowiedziałem jej całą historię a ona pod okularami wycierała łzy. Stała się dla mnie towarzyszem w tym bólu i wysłuchała, pokazała mi swoją rodzinę i swoje życie, piliśmy z jej narzeczonym. Nie mogłem na to wszystko patrzeć bo widziałem że ja już wszystko straciłem a mogłem być w innym miejscu, na jego miejscu, mieć taką właśnie rodzinę, o jakiej marzyłem. 
Żona miala syna z poprzedniego związku lecz biologiczny ojciec dziecka uciekł bo pojawiłem się ja, już wtedy zastanowiłem się przez chwilę czy ja nie skończe w taki sam sposób jak on, wymieniony. Wracając do historii...

Po jakimś miesiącu od informacji którą dostałem pojechałem do niej porozmawiać na drugi koniec Polski, bez nadzieji lub z szczątkową w nadzieji że coś zrozumiała i że miałem rację. To przez co przechodziłem od momentu wyprowadzki to zakrawało już o samobójstwo, nie mogłem spać, budziłem się, szukałem jej w nocy, ponoć wołałem ją przez sen (znajomy słyszał) wyłem godzinami w poduszkę, po cichu żeby znajomy nie usłyszał i się nie martwił o mnie. Budziłem się w nocy po kilka razy zasypiałem i śniło mi się że mieszkamy razem, kochamy się i wszystko jest w porządku. Sny były czarnobiałe lub kończyły sie szybko w niespodziwany sposób, mogłem tak spać i spać ale niestety po przebudzeniu rozbijałem się o ziemię, to jednak nieprawda. 

Po naszych rozmowach i moim powrocie do Wrocławia gdzie miałem już względnie wszystko ułożone wróciliśmy do siebie po 2-3 miesiącach od feralnych wydarzeń, któregoś weekendu pojechałem po raz kolejny brać jej rzeczy i syna po trochu żeby w dniu przeprowadzki do której miało dojść za kilka miesięcy było mniej do zabrania. Niestety tak się nie stało , jej rodzice oburzyli się na samą informację że ona ma się wyprowadzić, doszło do szarpaniny moja Żona została pięścią obłożona przez swoją Matkę na oczach syna ja w tym samym czasie trzymałem Teścia który wyskoczył do mnie z rękami. Zadzwoniłem do mojej Mamy i zapytałem czy mi pomoże, pomogła pożyczyła 4 tyś na wynajem mieszkania, powiedziałem do Żony pakuj się i małego, wyjeżdźamy dzisiaj. Przyjechaliśmy do Wrocławia choć po drodzę miałem wątpliwości, po co mi to wszystko ?  po co jeszcze raz to wszystko zaczynam ?. Próbowałem sobie wytłumaczyć że to moja rodzina, że zależy mi na nich i ich kocham. Tułaliśmy się po hotelach 4-5 dni szukając mieszkania na wynajem, z nadzieją że trafi się w końcu ktoś kto nie będzie miał problemu że mamy 7 letniego syna i zgodzi się na wynajem. Każdego dnia spaliśmy w innym hotelu, byliśmy wyczerpani stresem tym jak ludzie nas traktowali i tym że pieniądze na hotele się kończą a można by je wykorzystać inaczej. W końcu pewnego dnia po obejrzeniu mieszkania, umówiliśmy się z facetem że następnego dnia podpiszemy umowę, po kilku porażkach w końcu była nadzieja że to wszystko się skończy. Podpisaliśmy umowę na rok wstepnie, zapłaciłem, zaczęliśmy się rozpakowywać. Żona przez cały czas utrzymywała kontakt z jakimiś kolegami z internetu, jeden był również z Wrocławia, zapytała czy może iść do kina z nim. Z kolosalnymi oporami zgodziłem się, poszła... wpadłem w panikę i w strach który nie dawał mi znaleźć sobie miejsca. Czułem się tak jak wtedy. Następnego dnia znów poszli do kina, wracała z wielkim uśmiechcem na twarzy 4h z centrum miasta o godzinie 12 w nocy lub 1szej. Skąd wiem bo pojechałem jej szukać, wraz z synem. Znalazłem uśmiech z automatu został wytarty. Jakiś czas później przeczytałem że dawała się jemu macać po piersiach, niby nic wielkiego. 
Czułem się strasznie pominięty bo non stop był komputer, koledzy ja siedziałem sam na łóżku w pokoju obok i oglądałem filmy i tv, prosiłem żeby poświęciła mi trochę czasu, żeby po prostu była, potrzebowałem jej bliskości. Zarazem zastanawiając sie ile w życiu przejechałem przystanków i ile z nich temu mogłem z tego wysiąść i zacząć jechać w innym kierunku. Gdzie bym był dzisiaj gdyby nie to wszystko i jakim bym był człowiekiem, ile rzeczy mógł bym sobie kupić. Ile marzeń spełnić lub zwykłych zachcianek. Dziś mam same raty do spłaty, pożyczone prawie nieoficjalnie po rodzinie 5-6 tyś zł razem 12 tyś w plecy i końca nie widać, bo każdy kolejny dzień to moje oczekiwania vs. rzeczywistoć która jest bardzo bezlitosna. Każdy kolejny kij w moje kolana nie pozwala mi się podnieść, czuję jak się zapadam, izoluję się od ludzi, czuję się obco i że otaczający mnie świat gdzieś zniknął, nikt nie widzi mojego bólu. Ukrywam go przed rodziną i od znajomych uciekam. W pracy którą zmieniłem na potrzeby tego żeby się dostosować do Żony żeby mogła pójść do każdej pracy, nie jestem zadowolony, choć byłem bardzo szczęśliwy jak do niej poszedłem. Była wszystkim tym czego chciałem i wymagałem od siebie, dziś i ona jest dla mnie zmorą i dziś po raz pierwszy na niej się zawiodłem, wróciłem do domu i znów się zawiodłem, mieszkam od tygodnia sam, wyprowadziłem się od Matki bo w tamtych warunkach faceta z schizofrenią i jej nerwicą nie dał bym rady, te krzyki i wrzaski i ciągłe opowiadanie przez tego faceta co musze zrobić dalej było dla mnie nie do wytrzymania (przeszedł 4 zdrady). Do tego warunki w jakich oni mieszkają stan techniczny tego mieszkania to zakrawa o pomstę do nieba,  Jeszcze robactwo. Siedziałem i patrzyłem w okno całymi godzinami, zastanawiając się z której strony zacząć odgarniać swoje życie... poświeciłem przez 7 lat wszystko i nikogo nie oszczędzałem jak był przeciwko mnie lub mojej rodzinie, walczyłem o to wszystko żeby ostatecznie zostać z pustymi rękami.  Przez kilka lat uciekałem od tego wszystkiego wyłączałem się siedząc przy komputerze i grając, tworzyłem swój świat i selekcjonowałem ludzi których do niego wpuszczę. Dziś zastanawiam się czy ja cokolwiek do niej czuję ?. Nikt nie ma odwagi z naszej dwójki określić się czy powiedzieć "tak albo tak". Nie wiem co mam dalej robić, nie wiem jak mam patrzeć w przyszłość, jaka sama przyszłość będzie.... Żonę odwiozłem po raz kolejny do domu pod Białymstokiem, raz też dojechaliśmy w przeciągu tych kilku miesięcy pod jej dom, ok. 60km tak przejechałem 550 km po to żeby 60 km od celu zawrócić. Nie mogłem wytrzymać tego co robiła, Miotam się w tym wszystkim, szukam drogi wyjścia ale totalnie jej nie widzę.  Tak, to jest wołanie o pomoc, bo sam nie radze sobie już ze sobą. Mam z 12 tyś pożyczek 6.600 oficjalnie pozostałe nieoficjalnie na "oddasz jak będziesz miał". Chrzestny ratował mnie po raz kolejny żeby wyrwać się od Matki pożyczył kolejne pieniądze, wszystko co mam aktualnie jest w ruinie nawet samochód. Chcę znaleźć pracę nawet na weekendy żeby nie siedzieć dwa dni sam w domu bo nie mogę wytrzymać. 

Edited by ThisColdy
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • ksiazka.jpg

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.