Jump to content

5 lat razem i...


Recommended Posts

Witam, Mam 34 lata i jestem mężczyzną który ma dość życia... będzie pewnie chaotycznie za co z góry przepraszam, ale to raczej normalne w tym stanie. 

To co opiszę może niektórym nie mieścić się w głowie, ale potrzebuje wyrzucić to z siebie, bo już nie wiem co mam robić i mam nadzieje, że samo opisanie sytuacji trochę mi pomoże...

 

Więc od początku. Poznałem Kaśke przez moich znajomych ponad pięć lat temu. Znałem ją wcześniej, ale na zasadzie, że wiedziałem kim jest aniżeli znajomości. Wśród moich znajomych miała opinię hmm.... "łatwej" mówiąc krótko. Nie przeszkadzało mi to, bo wiem jakie jest życie, ludzie są różni i różne rzeczy mówią i takie plotki rozsiewają ludzie którym nie udało się poderwać danej laski. Zaczęliśmy się spotykać i jakoś to poszło, było miło jak to zwykle na początkach bywa. Dość długo czekaliśmy z pierwszym razem, więc opinia moich znajomych poszła w las. Nadmienię tutaj, że ona miała 21, a ja 27 lat. Już po naszym pierwszym razie, zaczęliśmy bardziej intymne rozmowy, seks był coraz bardziej udany i wyuzdany. Kiedyś się odważyłem i spytałem się kim tak naprawdę 'spała' z naszych wspólnych znajomych. Odpowiedziała, ja to przyjąłem i dalej sobie żyliśmy w bajce. Bajka się posypała kiedy pokłóciła się ze swoją przyjaciółką i ta mi opowiedziała kilka historii i okazało się, że Kaśka mnie okłamała. Po tym jak się dowiedziałem wziąłem ją na rozmowę. Długo się nie przyznawała, ale w końcu pod naporem argumentów i mojej wiedzy na temat jak faktycznie było w końcu "pękła" i się przyznała. Mówiła, że jak bym wiedział to bym jej nie chciał itd. Nadszarpnęło to moje zaufanie, ale ok, lecimy dalej, umówmy się, każdy ma jakaś przeszłość. Żyliśmy razem, ale nie pod jednym dachem. Z czasem wychodziły jakieś kolejne kłamstwa, totalnie głupie i bezsensowne, drobne i w sprawach które nie mają znaczenia. Moje zaufanie już było coraz mniejsze. Kolejny nieco większy dramat zaczął się gdy zerwaliśmy ze sobą na dość krótko. Okazało się, że wspólnie ze współlokatorką imprezy, moi koledzy zapraszani na imprezy, alkohol itd. Myślę w porządku, bawi się. Dość szybko do siebie wróciliśmy. Ja w tym czasie akurat byłem święty. Nic z nikim. Ona powiedziała, ze też. Potem znowu przyjaciółka zdradziła mi, że był u nich jej były, ale zamiast z Kaśką skończył z właśnie z nią ten wieczór i potem byli parą. Ale był też ich znajomy z którym się tylko całowała. Oczywiście Kaśka znów szła w zaparte dopóki nie przedstawiłem jej "faktów", choć i wtedy ciężko było ją przekonać do przyznania się. Minął jakiś czas przez który bacznie ją obserwowałem. Większe mniejsze kłamstewka się wkradały. Żeby nie było, nie byłem przez ten okres najlepszym chłopakiem na świecie. Zazdrosny, zaborczy, nie ufny itd. W końcu przyszedł jakiś zimowy dzień gdzie zerwaliśmy ze sobą na dobre. Tak się wydawało. Nie byliśmy razem jakieś 2-3 miesiące. Nie wiem teraz nawet dlaczego, pewnie jak zwykle moja wina ;), a serio to faktycznie mogło tak być. Przez te kilka miesięcy spotykałem się z innymi, ale miałem jakaś taką pustkę w sercu. W końcu wyszło tak ,że któregoś dnia odebrałem telefon i okazało się że była to ona. Od słowa do słowa, pojechałem do niej i znów wsiedliśmy na tą chorą karuzelę. Mieszkała wtedy gdzie indziej już znowu z tą samą przyjaciółką (bo muszę nadmienić, że wcześniej się pożarły bo Kaska miała problemy z płaceniem czynszu i tamta musiała ciągle za nią zakładać i też wtedy się pożegnały). Okazało się, że była z kimś, ale nie mogła o mnie przestać myśleć i tylko mnie kocha itd. Ja prawdę mówiąc czułem to samo. Byliśmy razem i było całkiem fajnie choć miałem dość wiecznych kłótni jej i jej przyjaciółki. Znowu problemy z płaceniem za mieszkanie. Mieszkały we trzy z jeszcze jedną dziewczyną i w końcu tamte się dogadały i wystawiły Kaśke do wiatru i została sama w tym mieszkaniu bo miały jej dość. Przyszedł moment kiedy miałem problemy rodzinne i poprosiłem ją o zrezygnowanie z pracy i pomoc. Zgodziła się i mi pomogła. Sytuacja na tym etapie wygląda następująco. Jesteśmy razem, jest ok. Pomagała mi do pewnego czasu potem się znudziła i tylko ze mną siedziała, ale mimo wszystko byłem jej wdzięczny za pomo i sama jej obecność powodowała, że było mi łatwiej, bardzo mi pomogła. Teraz dochodzimy do momentu w którym ja dałem ciała po całości. Pomogła mi, zrezygnowała z pracy i nawet przestała zmyślać, a ja... Zacząłem pisać z dziewczyną z która byłem jak się rozstaliśmy na długi okres. Fakt faktem wzięło się to z obojętności i ciągłego wypominania mi, że ona nie ma pracy przeze mnie bo mi pomogła itd. Nie znoszę kiedy ktoś pomaga tylko po to by potem na tym jechać. Układ wtedy był jasny i czysty. Rezygnujesz z pracy, ale nie musisz się martwić finansami. Ogarnę wszystko co trzeba i nawet trochę więcej w granicach rozsądku. Sytuacja się skończyła, powiedziałem jej wprost, że bez niej nie dałbym sobie rady z tą sytuacją i jestem jej cholernie wdzięczny więc ma trochę czasu na znalezienie pracy i nie musi się martwić, ale niech szuka, bo na długi okres nie mogę sobie pozwolić. I tu przechodzimy do piekła na ziemi. Zaczęliśmy szukać dziewczyny do trójkąta, tak dobrze przeczytaliście. Już jeden mieliśmy za sobą, podobało nam się i chcieliśmy to powtórzyć. Szukaliśmy na własną rękę i ona poznała nową "przyjaciółkę", a ja zacząłem przeginać z pisaniem z tymi laskami które miały być dla nas. Ona zaczęła się wściekać, że przeginam (słusznie oczywiście) a ona zaprzyjaźniła się z tamtą. Zaczęła do niej jeździć pod przykrywką szukania pracy, a tak naprawdę siedziały i gadały o pierdołach przy piwku. i tak to sobie trwało. Ona wściekła na mnie o te laski  z którymi pisałem i wieczne wyrzuty, że przeze mnie nie ma pracy bo mi pomogła, a ja wściekły, że już któryś miesiąc ją utrzymuje. Skończyło się to tym, że coraz rzadziej spałem w domu i coraz częściej u w drugim mieszkaniu. W końcu znalazła pracę, ale dalej kłóciliśmy się o milion różnych rzeczy do tego stopnia, że dostawałem w pysk, a w zamian oddawałem jej dawkę swojego gazu pieprzowego żeby jej nie uderzyć, a prowokowała jak mogła. Krzyczała na cały dom tak żeby sąsiedzi usłyszeli że ją niby bije itd. W końcu znalazła pracę, ale nie zarabiała na tyle żeby płacić podstawowych rachunków za gaz czy cokolwiek. Zaczęły się kłótnie tym razem o to. W końcu nie wytrzymałem i się wyniosłem ze swojego domu i powiedziałem, że może zostać ale musi płacić rachunki. Zgodziła się, spisaliśmy nawet umowę i tak sobie tam mieszkała. Byliśmy w takim zawieszeniu, niby byliśmy razem niby nie. pomagałem jak mogłem choć nie zawsze. Ona czuła się samotnie, i na siłę pokazywała, że ona też może pisać z kimkolwiek, a ja to olewałem, bo byłem zmęczony całą tą sytuacja Znalazła... któregoś dnia zadzwoniła do mnie jak byłem znajomych pogadaliśmy normalnie i tyle. Wróciłem do domu,a tam pusto. Trochę się zdziwiłem i zadzwoniłem do niej. Nie odebrała, zadzwoniłem do tej jej nowej przyjaciółki żeby spytać czy może jest u niej czy coś i wtedy się dowiedziałem, że pojechała z jakimś typem którego poznała w necie i on obiecał jej, że ją przygarnie i będzie mogła u niego mieszkać. Kaśka wyłączyła telefon, a raczej mnie zablokowała, zostawiła z ogromnymi rachunkami za gaz (ogrzewanie 200mkw trochę kosztuje w zimie) i pojechała w pizdu bez słowa. Udało mi się w końcu ją namierzyć i odzyskać klucze od domu, przy okazji spotkania kłamała w żywe oczy, że nikogo nie ma i że śpi u koleżanki mamy, bo tamta wyjechała na ferie i zostawiłą jej mieszkanie pod opieką. Ta noc była długa dużo się działo więc to pominę bo nie ma to znaczenia. Następnego dnia zadzwoniłem do tej je przyjaciółki i pytam czy wie coś więcej, a ona, że tak. Że była w niebo wzięta, że gość ją ugościł, przespali się i poszli spać, rano dostała śniadanie do łóżka, kolejny niesamowity seks i gość... ją pognił... Oczywiście nie odpuściłem i chciałem od niej to usłyszeć, ale jak się zapewne domyślacie nic nie zrobiła i tylko przegadała z nim cała noc i tylko tyle. Pytana dlaczego powiedziała przyjaciółce taką wersje odpowiadała że nie wie co jej odbiło żeby tak ściemniać. Do niczego się nie przyznała. Wziąłem ją do domu i powiedziałem, że ma zapłacić rachunki itd. ona że ok. Została kilka dni w tym domu nabijając kolejne rachunki dopóki się nie wyprowadziła. W między czasie byłem w kontakcie z tamtą jej nową przyjaciółką i dowiedziałem się, że napożyczała się od niej pieniędzy i jej nie oddaje, że kleiła się do jej znajomych u niej w domu, a jak dzwoniłem to się ze mnie nabijała kiedy mówiłem jej jak mi ciężko w tej sytuacji itd. Ile w tym wszystkim prawdy nie wiem, bo wkurzona koleżanka jest gorsza niż najgorszy wróg... Ten okres był dziwny. Byliśmy w kontakcie, choć chyba nie byliśmy ze sobą, nie wiem. Raz mieszkała tu raz tam.. Pamiętam jak wynajmowała pokój u takiego dziadka, gdzie po jakimś czasie chłop jej zaczął kupować staniki i dziwnie się zachowywać. Szkoda mi jej było, bo choć tego nie opisałem dużo mi dawała z siebie i bardzo mi pomogła kiedy tego potrzebowałem, a ja też potrafiłem być ch.., dużo wtedy spędzaliśmy czasu razem siedząc gdzieś w aucie na parkingu i gadając do rana. z racji tego, że zapłaciła za chyba dwa miesiące z góry nie miała za bardzo wyboru i musiała tam mieszkać, a ja zwyczajnie nie byłem gotów jej pomóc tym bardziej po całym tym cyrku. W końcu musiała stamtąd uciekać i to w asyście policji, byłem przy tym i też starałem się pomóc, bo dziadowi coś odbiło (taka przestroga dla dziewczyn głównie, uważajcie gdzie wynajmujcie mieszkanie) nie chciał jej wypuścić z domu, potem nie chciał jej wpuścić i oddać rzeczy, umową miała się nie przejmować bo sobie ufamy powiedział na początku. Okazało się po całej akcji, że gość był znany policji właśnie z takich akcji i generalnie wyjechał z mieszkania w kajdankach, bo najpierw policjantce proponował seks, a potem poszedł z łapami do jej partnera i go spacyfikowali. Wyprowadziła się wtedy do innej koleżanki i mieszkała tam jakiś czas, ale też skończyło się to dziwnie... PODOBNO (nie było mnie tam nigdy więc ciężko mi powiedzieć ile w tym prawdy) tamta 'przyjmowała' kolegów i w nocy nie było spokoju, a na koniec z jakimś ziomkiem ją okradła i wywaliła z domu. Dość niewiarygodne, bo poznałem tamtą laskę i wydawała się ogarnięta, choć bujała się z dziwnymi typami. Jak pytałem ją o szczegóły to było to dość dziwne i jakoś nie umiała mi wszystkiego sensownie wytłumaczyć. Miałem jakieś podejrzenia i czasem miałem wrażenie, że to nie koleżanka a ona może próbowała ściągać kogoś do niej do domu, ale... no właśnie. Nie mam pojęcia i tyle. Wziąłem ją do siebie, do tego drugiego mieszkania, gdzie mieszkam z chorą matką. Ustaliliśmy zasady. No właśnie, ważne jest to,że po tym jak mi pomagała, często znikałem nie mówiąc gdzie i na ile wychodzę. Żyłem trochę swoim życiem, ona nie wiedziała kompletnie nic o mnie wtedy. Nie robiłem nic złego w sensie zdrady czy czegokolwiek takiego, ale skąd ona mogła to wiedzieć. W każdym razie kiedy mieszkaliśmy razem ustaliliśmy, żadnych tajemnic, żadnych wyjść z kolegami dla niej, dla mnie z koleżankami, żadnych kłamstw z jej strony, żadnych zachowań które mogłyby przeszkodzić w próbie odbudowania zaufania którego po tych cyrkach już w ogóle nie było. Ja przestałem wychodzić z domu bez słowa, ona też jak gdzieś szła to mówiła z kim i gdzie idzie, czasem nawet wysyłaliśmy sobie zdjęcia, że jesteśmy tu i tu. Może wydać wam się to chore, ale ja uważam, że to było fajne, bo jeżeli nie ma się nic do ukrycia to dlaczego druga osoba ma nie wiedzieć gdzie jesteś i co robisz? Ja nie miałem z tym problemu i wydaje mi, że ona też, weszło nam to w nawyk i było w moim odczuciu trochę takim przejawem troski o drugą osobę, żeby się nie martwiła i wiedziała co się dzieje. Jestem tu i tu możesz wpaść sprawdzić jak chcesz, nie mam nic do ukrycia bo nic nie robię. Ale nie było kolorowo, prawdę mówiąc nie pamiętam już o co się pokłóciliśmy, pamiętam tylko, że znowu doszło rękoczynów (nigdy jej nie uderzyłem tak dla jasności), ruszyła na mnie z rękami ja ją odpychałem, czasem odrzucałem od siebie. Kilka razy wyrzuciłem z domu. Raz spała na klatce schodowej (to jej wersja, ja wiem że spała u rodziców). Miała dość mojej nerwicy i tego, że wiecznie źle się czuje, nie dziwię się, życie z nerwicowcem musi być przesrane, tym bardziej, że wszyscy dokoła coś robią a ja nie mogę wyjść z domu bo się boję cholera wie czego. Problem w tym, że nie oczekiwałem wsparcia, ale prosiłem, żeby zwyczajnie mi nie dosrywała. Jakiś czas wytrzymała, ale potem po mnie jeździła, że jestem nieudacznikiem, nierobem, że zasłaniam się chorobą itd. Była wściekła, że nie uprawiamy seksu, że ją olewam, że nie dbam o nią nie mówię jej że ładnie wygląda itd. To wszystko prawda. Byłem najgorszym facetem jakiego może sobie wyobrazić kobieta i tak, nie robiłem/mówiłem tych wszystkich rzeczy, nigdzie nie wychodziliśmy, ale..... Na seks nie miałem ochoty z prostych powodów, miałem bardzo stresującą sytuacje w tamtym okresie o której wiedziała i... matkę za ścianą, z którą mieszkaliśmy przez to, że narobiła długów i nie zamierzała nic z tym zrobić. Nie robiłem nic poza siedzeniem w domu przez pogłębiającą się od dłuższego czasu nerwicę, a wieczne pretensje o to czy o tamto nie pomagały, prosiłem poczytaj o tym skoro moje tłumaczenie na nic się zdaja,bo za cholerę nie mogła tego pojąć. Każdy mój wysiłek, żeby gdzieś wyjść z nią dla niej był kwitowany czymś w rodzaju "pff... wlałbym co innego porobić". Aaa byłbym zapomniał o istotnej rzeczy. Znalazła jedną pracę, potem drugą i teraz ma pracę swoich marzeń i pewnie tylko swoich. Sprzedaje bardzo drogie auta w jednym z salonów. Jej życie zmieniło się o 180 stopni, pod względem pracy i zarobków jest w tej chwili wzorem do naśladowania i jestem z niej bardzo dumny. Jak to się odbiło na naszym związku? Ano odbiło się... O ile ja byłem do tej pory tym co miał fajne auto i trzymał domowy budżet w ryzach to u mnie dla odmiany sytuacja materialną bardzo się pogorszyła i role się zmieniły. Raz, że nerwica, dwa ,że dołek finansowy z mojej strony. Konkretnie było tak, że na początku była po prostu szczęśliwa, kupowała mi jakieś prezenty, drogie, tanie różne. Najeździłem się tymi samochodami w opór i w ogóle dzieliła się ze mną tym szczęściem to nagle ona zobaczyła świat który kiedyś był moim światem (świat z którego zrezygnowałem i który zrezygnował ze mnie), prestiż, pieniądze, samochody, interesy, ludzie którzy gonią za pieniądzem itd. Wydaje mi się, że praca ta pokazała jej, że można żyć inaczej i dobrze, ale chyba się tym zachłysnęła. Nie mam nic przeciwko pieniądzom żeby była jasność cytując klasykę "nie wierzę w tych co wolą tramwaj do beemki", ale trzeba znać umiar. Był to okres kiedy było znowu dobrze, ale jednocześnie zaczęła się ode mnie oddalać. Z mojej strony wróciła zazdrość podyktowana brakiem pewności siebie, bo był małolat i wziął auto za bańkę, a tamten ma śliczne oczy( do tego nerwica i problemy finansowe). Ona zyła pracą, a ja nerwicą. Do tego stopnia, że codziennie słuchałem o jej pracy, a co umnie nie istotne i to jest cytat "ty i tak siedzisz w domu i nic nie robisz to po co mam pytać co u ciebie". W końcu zdecydowałem się wrócić do tabletek (jakoś chwile przed świętami po 5-6 miesiącach męki). Powiedziałem jej, że to będzie okres ciężki dla nas, a ja mogę mieć głupie myśli, z racji tego, że była tym już zmęczona, poprosiłem ją nie o wsparcie, ale tylko o to by mnie nie cisnęła o nic. Uprzedziłem, że pierwszy miesiąc efekty mogą być wręcz odwrotne itd. Wytrzymała tydzień... coraz częściej wraca "z ryjem" do domu. Że burdel, że to czy tamto i o ile na początku miewała racje to w którymś momencie czepiała się o kolor powietrza... Doszło do tego, że jak zbliżała się godzina jej powrotu z pracy to nerwowo chciałem uciec, albo rozglądałem się co może ją wykurzyć i poprawiałem. żyłem w jakiejś cholernej paranoi. Zastraszała mnie baba... Baba która miała pretensje o rzeczy które były wynikiem jej błędów. Czy w takiej sytuacji można mieć do mnie pretensje, że nie miałem ochoty mówić jej, że ładnie wygląda? Niby faceci mają ochotę na seks zawsze, powiem wam, że to gówno prawda. W momencie w którym dzieją się takie rzeczy od seksu przyjemniejszy był widok śliwy pod jej okiem. Absolutnie nie popieram damskich bokserów, ale szczerze mówiąc jestem w stanie zrozumieć niektórych z nich, może nie tych co chleją i im łapki zaczynają latać, bo tym to bym je ucinał siekierą, ale w sytuacjach w których kobieta chce sprowokować szczególnie taka która cię zna lepiej niż ktokolwiek inny i wie który guzik wcisnąć, żeby zabolało to już jestem w stanie to zrozumieć i może nawet usprawiedliwić.. Wracając do tematu to sytuacja w skrócie wygląda tak, od dłuższego czasu dziewczyna która kocham ciśnie mnie o jakieś deklaracje (rozumiem to, poczucie bezpieczeństwa, stabilności) z drugiej strony robi mi piekło na ziemi z powodu frustracji sytuacją w jakiej jesteśmy z jej winy w dużej mierze (do czego się przyznała). W końcu mówi, że musi ode mnie odpocząć kolejny raz wbijając mi nóź w plecy i wyprowadzając się bez słowa. Niby pogadaliśmy, ale nic do niej dotarło. Wyprowadziła się nie mówiąc mi gdzie, po drodze okazało się, że skłóciła mnie ze swoją przyjaciółka i ta nie chce ze mną gadać, podejrzewam, ze znów bym się dowiedział czegoś ciekawego, bo skoro nie podaje adresu to chyba jest to podejrzane, a argument żebym siedział jej pod domem nie przemawia do mnie bo raz nie mam takiego zwyczaju o czym wie, a dwa zostawiła mnie jak się rozchorowałem więc nie był bym w w stanie nawet zwlec się do auta... Teraz siedzi na służbowym szkoleniu, niby ze mną rozmawia, ale bardzo próbuje mi udowodnić jak dobrze się bawi i pokazuje jak bardzo ma mnie w dupie. Niby nie chce mi się tłumaczyć z tego co robi, a po chwili mówi, że  nowy kolega wysyłał jej fajny filmik. Nie pyta jak się czuje itd. Aaa i był bym zapomniał. Ostania awantura była z mojej strony. Poszło o to, że umolismy się że nie będziemy sobie dodawać nowych znajomych na fb itd. Umowa może i głupia, ale nie o to chodzi. Dodała sobie od cholery kolegów z pracy. NIE powiedziała mi to tym tylko zauważyłem to przypadkiem. Zrobiłem awanturę, bo wydaje mi się jak ludzie się na coś umawiają to jakkolwiek by nie było to głupie to zanim zmienią reguły gry to chyba wypada przyjść i powiedzieć "słuchaj wiem, że się umawialiśmy, ale to jest głupie, zróbmy tak i tak'. Co usłyszałem? Że jestem nie poważny i gdybym pracował to bym wiedział jak to jest i że ona ma cudowną prace i leci na szkolenie w egzotyki i nie ma zamiaru się ograniczać. Wcześniej marudziła o ślubie, dzieciach, a teraz nagle chce się bawić? Próbowałem jej tłumaczyć, że jak się jest w związku to pewnych rzeczy po prostu już nie można robić, ale jakoś nie dotarło, bo to ograniczanie i koniec. Laska która wcześniej mi mówiła "jak chcesz to usuń mi wszystkich znajomych bo mi na tym nie zależy, która mogła to samo zrobić u mnie, bo prawdę mówiąc raz, że mi na tym jakoś specjalnie nie zależy, a dwa, że jeśli ma coś ją boleć to nie ma sensu. To nagle z kosmosu afera, że chce żebyś kogoś usunęła bo jak ona się potem wytłumaczy i nagle jest to super ważne... No i ta przyjaciółka... Dziewczynie chyba powinno zależeć na tym żeby jej facet jakoś tam się dogadywał z jej psiapsiuła, a nie na odwrót i celowo opowiadać jak to na  nią najeżdżam i w ogóle uważam ja za dziwkę.  Chyba, że przyjaciółka wie za dużo i mogłaby coś chlapnąć?
Podsumowując ten ostatni etap.
Mówiła mi co ją boli i odgrażała się, że się wyprowadzi, ale jednocześnie nie rozumiała, że robi to po pierwsze w złym momencie, w momencie w którym leże i ledwo się podnoszę a po drugie, że robi to w cholernie chamski, zły i bezczelny sposób. Nie wiem, może frustracja. Nie wiem co mam myśleć o jej odejściu, czy było to podyktowane brakiem deklaracji z mojej strony czy może zachłyśnięciem się światem który i tak ja i tak wypluje? Nie wiem co mam sądzić o jej teraźniejszym zachowaniu, niby ze mną rozmawia, ale po co? Chcę mi zrobić wodę z mózgu i odegrać się za upokorzenia i zniszczyć mnie psychicznie czy może dalej mnie kocha i nie chce odpuścić mimo wszystko? Mówi, że kocha, ale za cholerę nie tęskni i że jest szczęśliwa, ale z drugiej przyznała się, że nie śpi po nocach i wymiotuje z nerwów. Odbiera telefon, czasem sama napisze... Naprawdę, mam mętlik w głowie i mam powoli tego dość... Tak naprawdę nie opisałem wielu, wielu sytuacji poważnych i mniej poważnych... Czy to mojego braku wsparcia kiedy tego potrzebowała jak i jej niecnych zachowań i knowań. Było tego jeszcze więcej. Co ciekawe jak to czytam to ciśnie mi się na usta jedno, PATOLOGIA, ale to nie do końca tak wyglądało, to zlepek informacji który przyszedł mi na szybko do głowy, ale chyba wystarczający, żeby ktoś mądry mógł się wypowiedzieć i powiedzieć coś co może mi jakoś pomoże, bo mimo wszystko kocham ją i zastanawiam się czy jest szansa i sens próbować o to walczyć? Nawet jeśli będzie okazja by to naprawić czy jest w ogóle jakiś sens pytać czy kogoś miała na tym szkoleniu? Proszę o pomoc, bo chodzę po ścianach, nie jem, nie śpię.... nie żyje tak naprawdę i zaczynam mieć czarne myśli....

Link to comment
Share on other sites

@paxtin

Szanowny Panie,

nie bacząc na kulturę języka ani nie uwzględniając zasad darmowej porady opisuje Pan część swoich momentami bardzo przejmujących perypetii. Już sam fakt, że właśnie w taki sposób Pan je przedstawia daje do myślenia. Z jakichś powodów funkcjonuje Pan w warunkach bezplanowości lub wręcz chaosu oraz nieposzanowania pewnych reguł. 

Można tylko podejrzewać jakie są przyczyny tego, że właśnie w taki sposób rozwija Pan swoją historię, przeżywa własne życie. Na podstawie nawet tak rozległego opisu nie wolno psychologowi wyrokować. Sam Pan jednak chyba podejrzewa, że jest coś poważnego na rzeczy, co popycha Pana w coraz większy rozgardiasz lub co najmniej podtrzymuje ciągnący się z Panem nieład. 

Osoby, które funkcjonują w podobny do Pańskiego sposób niekiedy miewają trudności w tym, żeby pracować nad sobą z psychologiem. Czasami nawet zaczynają, ale potem przerywają, co pogarsza sprawę i jest kolejnym epizodem nieporządku.

Skoro napisał Pan na tym forum, to chyba czuje w kościach, że jeśli nic się nie zmieni, Pana rozregulowany sposób życia może na Pana sprowadzić jeszcze większe kłopoty. Lepiej byłoby temu zapobiec. Żeby przestać żyć w nieustającym dramacie radziłbym rozważyć kontakt ze specjalistą, który prawdopodobnie zaproponuje terapię. Proszę to jednak zrobić dopiero, gdy już Pan poczuje, że naprawdę jest na to gotów, a nie pod wpływem impulsu. Kolejny incydent obfitujący w chaos na pewno by Panu nie pomógł, a mógłby tylko zaszkodzić, podtrzymując problematyczne funkcjonowanie. 

Dolegliwości i problemy, które Pan opisuje pod koniec, mogą być objawami depresji, więc warto udać się do lekarza psychiatry. Proszę pamiętać, że w razie poważnego kryzysu i pojawienia się myśli samobójczych ma Pan prawo po prostu zadzwonić po pogotowie, by uzyskać niezbędną pomoc medyczną niezwłocznie. Doraźnie może Pan także rozważyć kontakt z jakimś telefonem wsparcia czy zaufania – niektóre numery są podane na stronie http://www.ocalsiebie.pl/szybka-pomoc/

Pozdrawiam i życzę powodzenia. Jednocześnie lojalnie sygnalizuję, że kolejne nieposzanowanie kultury języka na forum może niestety spowodować, że moderator zablokuje Panu dostęp zanim ja zdążę cokolwiek odpowiedzieć. Będę wdzięczny za uszanowanie zasad netykiety :)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Blog Entries

    • 0 comments
      Człowiek z sercem zbolałym z tęsknoty, opatruje rany wspomnieniami. Mimo żałoby, orientuje się w stronę światła. Otwiera albumy pełne fotografii, które przedstawiają szczęśliwe chwile. Patrzy na rozpromienione twarze, szerokie uśmiechy, na błyszczące z radości oczy, i wierzy, że głęboki sens utraconej miłości pozostaje żywy. Jego obecność nigdy go nie opuszcza. 
      Bogactwo bywa postrzegane jako zbiór materialnych dóbr, ale można także rozumieć je zupełnie inaczej. To nie diamenty, złoto czy luksusy definiują pojęcie szczytowej formy życia. Bogactwo jest tym, co nosimy w sercu, a nie na ramionach czy w portfelu. Trudno to pojąć, kiedy przymiera się głodem, ale okazuje się, że bywamy na to ślepi nawet wtedy, gdy mamy zaspokojone przyziemne potrzeby. 
      Strata, choć wyciska gorzkie łzy, miewa moc otwierania oczu na to, co najważniejsze. Żałoba bywa bolesnym sygnałem, alarmem nieznoszącym sprzeciwu, który wprawia nas w stan najwyższej gotowości. Na przekór wszystkiemu, domaga się nowych znaczeń, żądając odpowiedzi na pytania, które nie były stawiane. Chce abyśmy odkryli to, co nie było określone, bo stało w cieniu zjawisk pozornie ważniejszych.  
      Ludzie cenią sławę, władzę, liczą banknoty i kolekcjonują rzeczy, myśląc, że w ten sposób zaspokoją apetyt na szczęście. W rezultacie nie tylko pozostają niespełnieni, ale głodnieją o wiele bardziej. Tam, dokąd wiedzie ta żądza zdobyczy, traci się to, czego nie da się odzyskać. Marnując czas, który został im dany, pozbawiają się tego, czym szczęście dałoby się zbudować. 
      Wbrew pozorom, nie trzeba być wybitnym architektem, by wznieść bezpieczne schronienie, w którym mieszkałyby kojące wspomnienia. Istotą rzeczy jest tyleż cierpliwe, co uważne – stawianie cegieł z właściwą intencją. Szczęściu nie są potrzebne pałace, lecz odwzajemnione uśmiechy, serdeczne objęcia, wspólne wzruszenia i kroki stawiane w dobrym towarzystwie. Niczym nie zastąpimy obecności i nic jej nie wyręcza. 
      Pytanie człowieka zbolałego, o jego niewymowne cierpienie, jest zagadką mijającą się z celem. Pytać należy raczej o to, z jakich złudzeń go ono wybudziło. 
      A co z tymi, których budzić bardziej nie trzeba? Osoba mająca oparcie w sobie, bogata w wewnętrzne schronienie, z doświadczenia krzywdy zaznanej od losu, ratowana może być czarnymi różami. Cierpliwością dla łez, uznaniem dla siły z jaką dźwiga rozpacz, respektem dla odwagi w zasilaniu każdym oddechem tego, co w człowieku najważniejsze. Gotowości serca, które pomimo urazu pozostaje otwarte, i tężyzny umysłu zdolnego do postulowania rozwoju. Bolesna strata uczy pokory wobec chaosu wskazując drogę w przeciwnym kierunku. Kiedy los w nas uderza, pierwszy dźwięk bywa nieznośny, ale echo, jeśli wysłuchamy go mądrze, miewa melodię, przy której wbrew wszystkiemu wzrastamy. 
    • 0 comments
      Ideologia feministyczna, która - jak utrzymują jej sympatycy - dąży do równości płci i walki z dyskryminacją kobiet, często jest krytykowana z różnych powodów. Jednym z głównych zarzutów wobec tej ideologii jest to, że skupia się ona wyłącznie na walce o prawa kobiet i pomija prawa mężczyzn. W ten sposób, ideologia ta prowadzi do podziałów i antagonizmów między płciami, co może uniemożliwiać osiągnięcie rzeczywistej równości. Trudno o symetrię, gdy faworyzuje się jednych kosztem innych.
      Krytyka feminizmu
      Niektórzy krytycy uważają, że ideologia feministyczna może stanowić zagrożenie dla demokracji, ponieważ zdarza się, iż feministki postulują ograniczenie praw wyborczych mężczyznom, skłonne są zarzucać całym partiom politycznym nienawiść do kobiet, jak również głoszą skrajnie negatywne hasła takie jak te zacytowane tutaj. Fanatyzm ideologiczny bywa niebezpieczny. Trudno to nazwać walką o prawdziwe równouprawnienie. 

      Zauważa się też, iż feminizm, jako ideologia, chętnie sięga po takie instrumenty inżynierii społecznej jak kultura anulowania stosowana pod pretekstem troski o "nowoczesną wrażliwość". Pod pozorem ochrony uciśnionych ucisza w debacie publicznej oponentów politycznych obnażających mankamenty i mroczne, wręcz przerażające aspekty tej linii programowej - przy tym feminizm kładzie ogromny nacisk na tych kwestii ukrywanie, pudrowanie, tuszowanie. "W dorocznej ankiecie „Teatru” o tym, co najlepsze, ale również co najgorsze, w rubryce „Rozczarowanie sezonu” wpisałem feminizm, bowiem „z walki o kobiety stał się walką z mężczyznami”. Postawiłem tezę, że w obecnej swojej fali (najprawdopodobniej czwartej) feminizm to jawny seksizm, dyskryminacja mężczyzn ze względu na płeć (...)" - pisał Maciej Stroiński na łamach Teatr.
      Feminizm czasami stara się też unieważnić wypracowywane od zarania dziejów, sprawdzone i działające wzorce promowane chociażby przez religię.

      Kolejnym krytykowanym aspektem ideologii feministycznej jest skłonność do tworzenia stereotypów związanych z rolami płciowymi, co może prowadzić do marginalizacji mężczyzn i ograniczać ich możliwości rozwoju w sferze społecznej, zawodowej czy rodzinnej. Skrajnym tego przykładem jest nazywanie mężczyzny ucieleśnieniem opresyjnego patriarchatu. Taka generalizacja i uproszczenie płciowych ról i dyspozycji może przyczynić się do nierówności w traktowaniu płci i ograniczać potencjał jednostek.
      Zarzuca się też feminizmowi, że promuje wypaczony wizerunek mężczyzny w mediach, zwłaszcza internetowych, ukazując go jako przemocowca, agresora lub kogoś niedojrzałego, nieporadnego, bądź o horyzontach ograniczonych do szerokości rozporka. Takie postępowanie stoi w opozycji do deklaracji na temat poszanowania różnorodności, które to slogany okazują się być bez pokrycia. Podobnie zresztą jak te na temat prawa mężczyzn do wyrażania uczuć - kiedy panowie to robią, ale nie przystają one do wizji świata promowanej przez feminizm, bywają wyszydzani, zawstydzani lub zarzuca się im "toksyczną męskość", złą wolę.
      Sygnalizuje się również, że feminizm forsuje koncepcję, która w manifestach określana jest jako ginocentryzm czy też kobietocentryzm czyli faworyzowanie kobiet kosztem mężczyzn, co wręcz przybiera postać tak zwanego feminizmu odwetowego (zemsty za setki lat rzekomej opresji). Sama nazwa "feminizm" jest nośnikiem informacji na temat tego, kto jest darzony szczególnymi względami, a kogo marginalizuje się.
      Feminizm krytyka i ocena zagrożeń jakie niesie
      Jednym z krytykowanych aspektów ideologii feministycznej jest podejście do kwestii biologicznych i genetycznych różnic między płciami. Wiele feministek odrzuca ideę, że różnice w zachowaniu czy zdolnościach między płciami mogą mieć podłoże biologiczne, a przypisuje je wyłącznie czynnikom społecznym i kulturowym. Jednakże, badania naukowe sugerują, że różnice między płciami mogą mieć podłoże biologiczne, a ignorowanie lub niewystarczające uwzględnianie tego faktu może prowadzić do nieracjonalnych i nieskutecznych strategii troski o równość płci.
      Jednym z kolejnych krytykowanych aspektów ideologii feministycznej jest kwestia feminizacji edukacji i rynku pracy. Często postulowane jest, aby kobiety były preferowane w procesie rekrutacji, przy czym ich płeć ma być traktowana jako atut w porównaniu z mężczyznami. Niekiedy dochodzi do sytuacji, w których kobiety są traktowane w sposób faworyzowany i pomijane są lepsze kandydatury mężczyzn, bo kryterium doboru staje się płeć, a przestaje być kompetencja, co prowadzi do nierówności i dyskryminacji płciowej.

      Zwraca się także uwagę, że feministki wybiórczo walczą o parytety - czyniąc to w obszarach szczególnie atrakcyjnych, pomijając przy tym pozostałe obszary. Taka selektywność w podejściu do praw może prowadzić do nierówności i dyskryminacji. Trudno mówić o prawdziwej równowadze, gdy ma ona dotyczyć tylko tego obszaru funkcjonowania społeczeństwa, który jest najbardziej atrakcyjny. Przemilcza się nadreprezentację mężczyzn w zawodach szczególnie ryzykownych czy niewdzięcznych. Staje się ona problemem tylko wtedy, gdy dotyczy stanowisk i zawodów prestiżowych.
      Często krytykowana jest skłonność feministek do podejmowania walki o przewagę w sferze polityki, sztuki i mediów. Postulowane jest, aby kobiety były preferowane w procesie awansu i dostępności do stanowisk na wysokim szczeblu, bez względu na ich kompetencje i umiejętności. Takie podejście prowadzi do ignorowania meritum i kwalifikacji.
      Kolejnym krytykowanym aspektem ideologii feministycznej jest podejście do kwestii rodziny i rodzicielstwa. Często feministki krytykują tradycyjne role płciowe w rodzinie i podkreślają znaczenie niezależności kobiet. Tymczasem są przecież kobiety, które preferują tradycyjny podział ról w rodzinie. Jednocześnie feministki nierzadko bagatelizują lub wręcz negują ważną rolę ojca w życiu dziecka i deprecjonują tradycyjne modele rodziny, co może prowadzić do dysfunkcji w życiu prywatnym i społecznym. "Sądy odarły nas z prawnej ochrony poprzez rozwody bez orzekania o winie" stwierdziła feministka Mary Pride (1985; s. 5).
      W artykule "Ofiary ideologii wyzwolenia kobiet" portal rp.pl przytacza wypowiedzi niektórych feministek "...kobiety w Stanach rysują też macierzyństwo w czarnych barwach. Według Shulamith Firestone ciąża jest „czasową deformacją ciała jednostki w imię dobra gatunku”. Według jednej z bohaterek „Inventing Motherhood”, Ann Dally, „wychowanie dziecka oznacza spędzanie całego dnia, każdego dnia, w towarzystwie rozbisurmanionego, upośledzonego psychicznie osobnika”. Według Betty Friedan kobiety opisywane w książce „The Feminine Mistique” mają „smutny, chory romans ze swoimi własnymi dziećmi”."


      Innym mocno krytykowanym aspektem jest podejście do seksualności i relacji międzypłciowych. Często feministki skupiają się na walce z przemocą seksualną i dyskryminacją w sferze seksualnej, co jest oczywiście pozytywnym krokiem. Jednocześnie jednak, często feministki promują radykalne ideologie seksualne, włączając w to negowanie różnic biologicznych między płciami czy promowanie twierdzeń, że kobiety są ofiarami patriarchatu we wszystkich sferach życia, również w sferze seksualnej. Zwraca się też uwagę na to, że forsowane są rozwiązania prawne, które zwiększają prawdopodobieństwo tego, iż mężczyzna zostanie bezkarnie oskarżony o przemoc, pomówiony i straci przez to dobre imię, posadę, środki do życia. 
      Feminizm w teorii walczy z seksizmem. Problem polega na tym, że sam go stosuje, nazywając mężczyzn ucieleśnieniem patriarchatu, operując takimi sloganami jak "siła jest kobietą" co uchybia mężczyznom również przecież zdolnym do posiadania siły, używając etykiet takich jak "toksyczna męskość" bądź "przemoc ma płeć".
      Analiza i krytyka feminizmu w kontekście tzw. wojna płci
      Wreszcie, istotną krytyką ideologii feministycznej jest brak uwzględnienia różnic indywidualnych między ludźmi. Często feministki traktują płeć jako główny lub wręcz jedyny czynnik decydujący o doświadczeniu jednostki, pomijając inne ważne czynniki takie jak kultura, religia czy pochodzenie społeczne. Takie podejście może prowadzić do upraszczania złożonych problemów i braku uwzględnienia różnic między jednostkami. Może to też skutkować dyskryminacją ze względu na płeć - gorszym traktowaniem mężczyzn i faworyzowaniem kobiet.
      Inną ważną krytyką ideologii feministycznej jest jej skłonność do demonizowania mężczyzn i kultury męskiej jako całości, co może prowadzić do napięć i konfliktów między płciami. Często feministki krytykują "toksyczną męskość" i kulturę przemocy, jednakże toksyczne zachowania nie są związane z męskością jako taką, ale z negatywnymi wzorcami zachowań i kulturą przemocową, która występuje w różnych społecznościach i w różnych kontekstach. 

      Część feministek działa zgodnie z wartościami i metodami, które wyznają, jednakże pewne praktyki również zdeklarowanych feministek, nie są zgodne z koncepcją równości i sprawiedliwości płciowej. Przykładem mogą być próby cenzurowania i zakazywania pewnych treści lub działań w imię walki z dyskryminacją i przemocą. Chociaż celem jest ochrona jednostek przed szkodliwymi i negatywnymi treściami, takie praktyki mogą prowadzić do ograniczania wolności słowa i wolności artystycznej. Co więcej, zakazywanie pewnych treści lub działań może prowadzić do utworzenia tabu, co z kolei może wpłynąć na ich popularność i przyciągać większą uwagę.
      Zwraca się też uwagę, że na celowniku feminizmu jest Kościół. 

      Kolejnym przykładem może być stosowanie podwójnych standardów wobec krytyki seksualnej. Często feministki krytykują mężczyzn za seksualizowanie kobiet, jednakże jednocześnie same wykorzystują swoją seksualność jako narzędzie do osiągnięcia celów. W takim przypadku można mówić o podwójnych standardach, gdzie jedna grupa ludzi jest krytykowana za coś, co jest akceptowalne dla innej grupy. Innym przykładem jest pochwalanie faworyzującego podejścia poprzez przyznawanie kobietom większej liczby punktów umożliwiających dostęp do edukacji przy jednoczesnym krytykowaniu tego w przypadku mężczyzn, gdy następuje z analogicznych powodów. 
      Następną istotną kwestią jest to, że skupianie się tylko na problematyce kobiecej umniejsza cierpienie osób płci męskiej. Mężczyźni także mają problemy, które bywają marginalizowane, co przeczy idei równości płci. 

      Nie bez znaczenia pozostaje również nagminne ukazywanie mężczyzn w złym świetle, tak, jakby tylko oni przejawiali określone zachowania, podczas gdy kobiety również dopuszczają się ich. Stwarza to nieprawdziwy, nierzetelny obraz sytuacji i przyczynia się do lekceważenia spraw mężczyzn.
      Coraz częściej pojawiają się też głosy, że to mężczyźni bywają dyskryminowani. Na przykład zwraca się uwagę na to, że większość kampanii prozdrowotnych jest dla kobiet, mężczyźni mają późniejszy wiek emerytalny. A dzieje się to wszystko mimo faktu, że mężczyźni popełniają samobójstwa osiem razy częściej niż kobiety, a ponadto statystyczny mężczyzna żyje o około 7 lat krócej niż statystyczna kobieta. Na domiar złego, coraz trudniej o tym swobodnie rozmawiać. „Życie akademickie, tradycyjnie pod władzą lewicy kulturowej, stało się jednym pasmem lęku o kolejne oskarżenia pociągające za sobą śmierć cywilną – do kogo przylgnie łatka rasisty-klasisty-seksisty, ten tonie i nikt mu koła ratunkowego nie rzuci, by samemu nie wypaść za burtę” (A. Bielik-Robson, Bronię normalsów, „Gazeta Wyborcza” z 3 sierpnia 2019).
      Niektóre media czerpią gigantyczne zyski ze snucia feministycznej narracji, bo w trakcie mogą wyświetlać reklamy kobiecych produktów na swoich stronach internetowych i nie tylko, wszakże kobiety podejmują najwięcej decyzji zakupowych. Feminizm stał się kopalnią złota dla niektórych mediów i firm, gotowych przyjąć każdą narrację, która niczym kilof, pozwala dostać się do kolejnej warstwy cennego kruszcu – oczywiście pod pozorem walki o parytety oraz równouprawnienie. Natomiast przez polityków feminizm bywa używany do pozyskiwania oddanych wyborców. Odrębną kwestią jest osłabianie narodu poprzez orientowanie kobiet w opozycji do mężczyzn, ale to już bardziej złożony temat związany z zapaścią demograficzną.  
      Musisz wiedzieć: wojna idei czyli krytyka feminizmu w kontekście strategii działania
      Czasami niektórym feministkom zarzuca się też to, że wykorzystują ludzkie cierpienie, problemy społeczne do celów biznesowych - nie tyle walczą o równouprawnienie, co kreują się na influencerki, celebrytki, by promować swoje usługi i produkty. 
      Feminizmowi zarzuca się również to, że niejako wypowiada się w imieniu wszystkich kobiet, chociaż przecież nie każda kobieta jest feministką. To przejaw dyskryminacji niefeministek. 
      Warto również zauważyć na czym polega feministyczna demagogia czyli manipulacyjna komunikacja bazująca na emocjach. Jej kwintesencją jest używanie argumentów pozamerytorycznych i oczernianie. Gdy ktoś nie zgadza się z feministkami, bywa przez nie nazywany mizoginem. Gdy protestuje przeciwko temu, co robią, zarzuca mu się nienawiść do kobiet. Gdy nie godzi się z retoryką feministek, twierdzą, że szkaluje kobiety lub jest do nich uprzedzony, albo nazywa się go incelem. I kiedyś to działało – ludzie bali się takich metod, więc dokonywali autocenzury, rezygnowali z niefeministycznych wypowiedzi w przestrzeni publicznej. Wiele osób rozumie, że to projekcja, czyli przypisywanie własnych niechcianych impulsów innym ludziom – najwięcej o nienawiści mówią ci, którzy sami mają z nią duży problem. W "Cancel culture jako autorytarna dystopia" tłumaczy się, że jedną z cech osobowości autorytarnej jest "projektowanie własnej agresji na obiekty prześladowań".  Faceci nie tworzą „mężczynizmu”, bo nie są nienawistnikami, lecz miłują związki z płcią przeciwną i robią, co mogą, aby takie relacje budować zamiast nawoływać do obalania struktur matriarchatu, choć takie przecież niewątpliwie istnieją, chociażby w mediach.
      Feminizmowi bywa zarzucane stosowanie demagogii czego przykładem może być używanie pojęcia "patriarchat". Jednym z argumentów kwestionujących pojęcie patriarchatu jest fakt, że pojęcie to może prowadzić do uproszczeń i uogólnień. Nie wszystkie męskie systemy są opresyjne i nie wszystkie kobiece struktury są strukturami pod opresją (niektóre wręcz same postulują ucisk). 
      Pojęcie patriarchatu jest również krytykowane za swoją abstrakcyjność i trudność w zastosowaniu w badaniach naukowych. Niektórzy krytycy twierdzą, że koncepcja ta jest zbyt ogólna i nie uwzględnia różnych czynników społecznych i kulturowych, które wpływają na relacje między płciami.
      Krytyczna ocena feminizmu a polityka
      Krytycy pojęcia patriarchatu zwracają uwagę na fakt, że istnieją założenia w teorii feministycznej, które mogą prowadzić do przeoczenia pewnych zjawisk lub przyczynić się do ich uproszczenia. Przykładowo, wskazują, że teoria feministyczna często koncentruje się na analizie relacji między kobietami i mężczyznami, ale nie zawsze uwzględnia rasy, kultury, orientacje seksualne i inne czynniki biologiczne oraz społeczne, które też mogą niebagatelnie wpływać na kształtowanie się relacji płciowych oraz funkcjonowanie społeczeństwa.
      Zauważa się również, że pojęcie "patriarchat" można w niektórych wypadkach zaliczyć do językowych instrumentów służących do demagogii. Demagogia to manipulowanie emocjami i przekonaniami publicznymi w celu zdobycia i utrzymania władzy lub poparcia. Demagogia może być stosowana przez polityków, liderów religijnych lub innych przywódców, którzy wykorzystują retorykę i argumenty nacechowane emocjonalnie, aby zyskać poparcie opinii publicznej lub wpłynąć na jej zachowanie.
      Środowiska feministyczne używają słowa "patriarchat" jak obelgi, przypisują temu słowu jednoznacznie negatywne znaczenie, nadają mu skrajnie przykry wydźwięk, i jednocześnie pojęcie "matriarchat" starają się skojarzyć z pozytywnymi emocjami oraz zjawiskami, wywołującymi pozytywne reakcje. Usiłują na przykład zrównać ideę walki o równouprawnienie z ideą obalania patriarchatu, choć mężczyźni również bywają dyskryminowani. 
      Demagogia jest szkodliwa, ponieważ może prowadzić do podziałów społecznych, wzrostu nienawiści i braku zaufania do instytucji demokratycznych. Demagogowie często manipulują ludźmi, aby ci uważali ich za najlepszych liderów, którzy wiedzą najlepiej, co jest dobre dla społeczeństwa i co powinni robić ludzie. W efekcie, demagogia może osłabić demokrację i szkodzić społeczeństwu jako całości.
      Krytyczna analiza pojęcia patriarchatu wskazuje, że koncentrowanie się wyłącznie na relacjach między kobietami a mężczyznami może prowadzić do uproszczeń i pominięcia innych ważnych czynników. Dlatego warto podjąć bardziej kompleksową analizę różnych form ucisku i dyskryminacji, aby zrozumieć bardziej złożone i subtelne interakcje między różnymi grupami społecznymi. Nie należy bezkrytycznie, bezrefleksyjnie przyjmować demagogicznej definicji patriarchatu używanej przez feministki w materiałach o charakterze propagandowym, aby nie doszło do zbyt daleko idącego uproszczenie obrazu rzeczywistości i podporządkowania społeczeństwa jednej ideologii, co stanowiłoby zagrożenie dla demokracji. 
      Demagogia feministyczna a nadużywanie dialektyki
      Dialektyka (nie mylić z logiką) jest często stosowana w działaniach propagandowych sympatyków ideologii feministycznej. Analizowane przez dialektykę argumenty nie są oparte na nieuniknionej relacji przyczynowo-skutkowej, ale na prawdopodobieństwie. Argumenty są w dialektyce prawdopodobne, gdy są uznawane przez wszystkich ludzi, bądź przez większość spośród nich, czyli są zgodne z opinią powszechną. Za argumenty prawdopodobne uznaje się także takie, które są głoszone przez osoby powszechnie uważane za autorytety. Nic więc dziwnego, że stosuje się bojkot, cenzurę i inne instrumenty kultury anulowania, do stłumienia głosów przeciwnych. Chodzi o to, aby najczęściej i najgłośniej wybrzmiewały głosy spójne z ideologią feministyczną, bez względu na to, czy są logiczne, czy nie.  
      Stosowanie dialektyki, szczególnie w kontekście retoryki i debaty, może wiązać się z pewnymi zagrożeniami. Oto kilka przykładów:
      Manipulacja i demagogia
      Dialektyka może być używana jako narzędzie manipulacji i demagogii. Osoby z dobrą znajomością dialektyki mogą wykorzystywać swoje umiejętności, aby wpływać na emocje, fałszować argumenty lub prowadzić do mylnych wniosków. Takie praktyki mogą prowadzić do dezinformacji i utrudniać konstruktywną debatę.
      Uproszczenie złożonych problemów
      Dialektyka często wymaga uproszczenia i sprowadzenia argumentów do binarnych kontrastów, takich jak "dobro vs. zło". To może prowadzić do niedostatecznego uwzględniania subtelności i złożoności problemów, które rzeczywiście wymagają bardziej wnikliwego podejścia.
      Ograniczona perspektywa
      Dialektyka opiera się na konfrontacji i polemice, co może prowadzić do skupienia się na przeciwstawianiu różnych stron argumentu zamiast na poszukiwaniu wspólnego zrozumienia i rozwiązań. To może prowadzić do twardego podziału na "nasze" i "ich", do "jesteś z nami albo przeciwko nam" oraz utrudniać otwartość na nowe idee i perspektywy.
      Ignorowanie kontekstu i relacji
      Dialektyka może skupiać się na pojedynczych argumentach i rozważać je w oderwaniu od kontekstu i zależności. To może prowadzić do zaniedbywania szerzej zakrojonych kwestii, takich jak społeczne, kulturowe, biologiczne lub historyczne uwarunkowania, które są istotne dla pełnego zrozumienia danej sprawy.
      Brak konstruktywnej wymiany
      W niektórych przypadkach dialektyka może prowadzić do konfrontacji, wrogości i braku gotowości do współpracy. Rozmowa zamienia się w walkę i próbę zniszczenia rywala, pozbawienia go prawa głosu, byle tylko nie mógł przedstawiać swojego stanowiska.
      Wymknięcie się spod kontroli
      Stosowanie dialektyki może czasami prowadzić do sytuacji, w których dyskusja wydaje się wymykać spod kontroli. Osoby zaangażowane w debatę mogą skupiać się na obronie swoich stanowisk lub atakowaniu przeciwnika, zamiast dążyć do konstruktywnego rozstrzygnięcia. Tego rodzaju eskalacja może spowodować bezproduktywną konfrontację.
      Uproszczenie rzeczywistości, spłycanie problemów
      Dialektyka często upraszcza rzeczywistość, dzieląc ją na przeciwstawne strony lub pozycje. To może wieść do sztucznego podziału i nieuwzględniania różnorodności poglądów i perspektyw. Rzeczywistość jest zwykle bardziej złożona niż prosty podział na dwie przeciwstawne opcje, a dialektyka może nie uwzględniać tej złożoności. Głoszenie, że patriarchat należy obali, bo jest odpowiedzialny za całe zło i tylko za zło, jest tego najlepszym przykładem.
      Ograniczoność
      Dialektyka może być oparta na określonych założeniach, strukturach myślowych, w które wierzy się wręcz dogmatycznie, nie dopuszczając, iż mogą być mylne. To niebezpieczne, bo może przyczyniać się do fanatyzmu.
      Oczywiście dialektyka może być również używana w konstruktywny sposób, pomagając analizować i wyjaśniać złożone problemy, identyfikować sprzeczności i ułatwiać dialog. Kluczowe jest świadome stosowanie dialektyki i dążenie do konstruktywnej debaty, która uwzględnia różnorodność perspektyw, otwartość na zmianę i poszukiwanie wspólnego zrozumienia. Błędem jest natomiast stosowanie jej do bezwzględnego forsowania jednej ideologii, bo to zagraża demokracji.
       
      - psycholog Rafał Olszak,
      były ekspert ze "Ślub od pierwszego wejrzenia"
      Mój Instagram, mój YouTube.
    • 0 comments
      Jednym z argumentów kwestionujących pojęcie patriarchatu jest fakt, że pojęcie to może prowadzić do uproszczeń i uogólnień. Nie wszystkie męskie systemy są opresyjne i nie wszystkie kobiece struktury są strukturami pod opresją. 
      Pojęcie patriarchatu jest również krytykowane za swoją abstrakcyjność i trudność w zastosowaniu w badaniach naukowych. Niektórzy krytycy twierdzą, że koncepcja ta jest zbyt ogólna i nie uwzględnia różnych czynników społecznych i kulturowych, które wpływają na relacje między płciami.

      Krytycy pojęcia patriarchatu zwracają uwagę na fakt, że istnieją założenia w teorii feministycznej, które mogą prowadzić do przeoczenia pewnych zjawisk lub przyczynić się do ich uproszczenia. Przykładowo, wskazują, że teoria feministyczna często koncentruje się na analizie relacji między kobietami i mężczyznami, ale nie zawsze uwzględnia rasy, kultury, orientacje seksualne i inne czynniki biologiczne oraz społeczne, które też mogą niebagatelnie wpływać na kształtowanie się relacji płciowych oraz funkcjonowanie społeczeństwa.
      Zauważa się również, że pojęcie "patriarchat" można zaliczyć do językowych instrumentów służących do demagogii.
      Demagogia to manipulowanie emocjami i przekonaniami publicznymi w celu zdobycia i utrzymania władzy lub poparcia. Demagogia może być stosowana przez polityków, liderów religijnych lub innych przywódców, którzy wykorzystują retorykę i argumenty nacechowane emocjonalnie, aby zyskać poparcie opinii publicznej lub wpłynąć na jej zachowanie.
      Środowiska feministyczne używają słowa "patriarchat" jak obelgi, przypisują temu słowu jednoznacznie negatywne znaczenie, nadają mu skrajnie przykry wydźwięk, i jednocześnie pojęcie "matriarchat" starają się skojarzyć z pozytywnymi emocjami oraz zjawiskami, wywołującymi pozytywne reakcje. Usiłują na przykład zrównać ideę walki o równouprawnienie z ideą obalania patriarchatu, choć mężczyźni również bywają dyskryminowani. 
      Demagogia jest szkodliwa, ponieważ może prowadzić do podziałów społecznych, wzrostu nienawiści i braku zaufania do instytucji demokratycznych. Demagogowie często manipulują ludźmi, aby ci uważali ich za najlepszych liderów, którzy wiedzą najlepiej, co jest dobre dla społeczeństwa i co powinni robić ludzie. W efekcie, demagogia może osłabić demokrację i szkodzić społeczeństwu jako całości.
      Krytyczna analiza pojęcia patriarchatu wskazuje, że koncentrowanie się wyłącznie na relacjach między kobietami a mężczyznami może prowadzić do uproszczeń i pominięcia innych ważnych czynników. Dlatego warto podjąć bardziej kompleksową analizę różnych form ucisku i dyskryminacji, aby zrozumieć bardziej złożone i subtelne interakcje między różnymi grupami społecznymi. Nie należy bezkrytycznie, bezrefleksyjnie przyjmować demagogicznej definicji patriarchatu używanej przez feministki w materiałach o charakterze propagandowym, aby nie doszło do zbyt daleko idącego uproszczenie obrazu rzeczywistości i podporządkowania społeczeństwa jednej ideologii, co stanowiłoby zagrożenie dla demokracji. 
      Więcej o demagogii feministycznej można przeczytać tutaj. Krytyka ideologii feministycznej zawarta została tutaj.
      Mój Instagram, mój YouTube.
    • 0 comments
      Czy zanosi się na skandal czy afera z tego powodu nie wybuchnie? Czas pokaże. Internet obiegły sensacyjne doniesienia dotyczące treści materiału wideo, w którym pojawiły się niezręczne informacje. Bohaterką materiału jest Natalia Janoszek. Zanim przyjrzymy się samej treści załączonego poniżej wideo, warto poznać dotychczasowe doniesienia. 
      Na stronie dziendobry.tvn.pl można przeczytać "Natalia Janoszek może poszczycić się osiągnięciami, o jakich marzy niejeden artysta." Natomiast na cozatydzien.tvn.pl znalazła się informacja "Natalia Janoszek to modelka, reprezentantka Polski w międzynarodowych konkursach piękności oraz aktorka — gwiazda Bollywood, wyróżniona indyjską nagrodą filmową." Tego typu i inne tezy poddane zostały w wątpliwość w audycji na kanale YouTube "Kanał Sportowy" przez Krzysztofa Stanowskiego: 
       

      Autor zarzuca Natalii Janoszek, że wymyśliła historię swojej kariery; jego wystąpienie jest obszernie komentowane zwłaszcza przez portale plotkarskie, choć nie tylko.
      Dużo mówi się o bohaterce materiału, ale warto w tej sytuacji poddać też refleksji kondycję współczesnych mediów. Dobrze jest zadać sobie pytanie, czy doszłoby do tej sytuacji, gdyby media postępowały w stu procentach odpowiednio. Zwróćmy uwagę na to, że:
      Przepis art. 6 ust. 1 prawa prasowego mówi, że prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.
        Zgodnie z art. 12 prawa prasowego dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło.
        Karta Etyczna Mediów czyli polski dokument zawierający podstawowe reguły dotyczące etyki dziennikarskiej zawiera m.in. zasady prawdy, obiektywizmu, uczciwości, szacunku i tolerancji. Na mediach spoczywa ogromna odpowiedzialność, ale czy można im ufać?
      W dzisiejszym świecie, w którym informacje są dostępne w zaledwie kilka sekund, media odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu opinii publicznej. Szczególne zdarzenia i skandale często są w centrum uwagi, a bohaterowie tych historii są poddawani surowej analizie i krytyce. Jednak w tym wszystkim często zapominamy o roli samych mediów i ich wpływie na różne okoliczności sprawy - zarówno przed skandalem jak i w trakcie oraz po. Ocena mediów jest równie ważna, jak ocena samego zdarzenia. Ważne jest zrozumienie, że media mają ogromną moc wpływu na społeczeństwo. Wielu ludzi polega na informacjach, które otrzymują z różnych źródeł medialnych. Z tego powodu media powinny działać z pełną odpowiedzialnością i rzetelnością. Powinny zapewnić dokładne, zrównoważone i sprawdzone informacje.
      Ocena mediów w przypadku bohaterki skandalu powinna obejmować kilka aspektów
      Po pierwsze, warto zastanowić się, jakie wartości i standardy prezentują media w swoim raportowaniu. Czy starają się być obiektywne i sprawiedliwe? Czy przedstawiają całą historię, uwzględniając różne perspektywy i fakty? Czy stosują odpowiednie źródła informacji i sprawdzają ich wiarygodność? 
      Po drugie, trzeba zwrócić uwagę na sposób, w jaki media przedstawiają bohaterkę skandalu. Czy są sprawiedliwe wobec niej? Czy chronią jej prywatność i prawa? Czy skupiają się na olbrzymim nagłówku, sensacji i tendencyjnym przekazie, czy też starają się zrozumieć pełen kontekst i motywy działania bohaterki?
      Po trzecie, należy poddać głębokiej refleksji, czy doniesienia medialne poprzedzające wybuch skandalu były rzetelne i zgodne z prawdą. Trzeba ocenić, czy za sytuację odpowiada rzeczywiście tylko sama bohaterka, czy wpływ na wystąpienie sytuacji miały także nierzetelne informacje od osób trzecich, nieprawidłowe weryfikowanie tych danych bądź inne działania pozostawiające wiele do życzenia. 
      Obszerna i wnikliwa ocena mediów powinna uwzględniać, jakie są konsekwencje ich działań.
      Dlaczego ludzie nie ufają mediom?
      Istnieje wiele powodów, dla których ludzie nie ufają mediom. Jednym z głównych jest fakt, że media często są kojarzone z manipulacją i propagandą. Ludzie mają tendencję do podejrzewania, że media reprezentują interesy swoich właścicieli lub rządu, a nie interesy społeczne czy publiczne. Innym powodem jest brak wiarygodności, bo nierzadko zdarza się, że media publikują nieprawdziwe informacje, które są później korygowane lub sprostowane. To prowadzi do utraty zaufania do mediów, ponieważ ludzie czują się oszukani i wprowadzeni w błąd. Dodatkowo, obecnie media społecznościowe dają każdemu użytkownikowi możliwość publikowania informacji, co powoduje, że trudno jest zweryfikować ich źródła i wiarygodność. Często media społecznościowe są wykorzystywane do szerzenia dezinformacji. Wreszcie, obecność różnych mediów, w tym tradycyjnych, społecznościowych i alternatywnych źródeł informacji, prowadzi do tego, że ludzie mają trudność z wyselekcjonowaniem tych, które są najbardziej wiarygodne. To może wpłynąć na zwiększenie sceptycyzmu wobec wszystkich mediów.
      Należy zachować spokój
      Istotne przy ocenie zaistniałej sytuacji jest to, by nie reagować pochopnie, zbyt emocjonalnie lub osądzająco, nie robić internetowego linczu. Bohater skandalu jest osobą z krwi i kości, istotą ludzką, która w chwili wybuchu afery, na co mogła nie być przygotowana psychicznie, zwykle nie ma jak się bronić. Każdy ma prawo do obrony, więc nie powinny mieć miejsca internetowe samosądy. To samo dotyczy pozostałych osób, które ewentualnie były jakoś związane z zaistniałą sytuacją. Zamiast linczu, wskazana jest uczciwa i rzetelna analiza sytuacji, co mogłoby przyczynić się do wyciągnięcia z niej konstruktywnych wniosków. 
      - psycholog Rafał Olszak, były ekspert prowadzący eksperyment
      z którego relację pokazano w "Ślub od pierwszego wejrzenia"
    • 0 comments
      Psychologia ewolucyjna jest dziedziną nauki, która bada, jak mechanizmy ewolucyjne wpływają na nasze zachowanie, myślenie i emocje. Opiera się na założeniu, że nasze umysły i zachowania są kształtowane przez procesy ewolucyjne, które przyczyniały się do przetrwania i sukcesu naszych przodków. Dzięki psychologii ewolucyjnej możemy lepiej zrozumieć, dlaczego jako gatunek wykazujemy pewne uniwersalne wzorce zachowań i jak nasza przeszłość ewolucyjna wpływa na nasze funkcjonowanie w dzisiejszym społeczeństwie.
      Głównym celem psychologii ewolucyjnej jest identyfikacja adaptacyjnych funkcji i strategii, które przyczyniły się do przetrwania naszych przodków. Przykładowo, badania w tej dziedzinie skupiają się na wyjaśnianiu, dlaczego istnieje tendencja do preferowania partnerów o cechach, które sygnalizują zdrowie, płodność czy status społeczny. Może to być rozumiane jako efekt ewolucyjny, który miał na celu zwiększenie szans na przekazanie swoich genów przyszłym pokoleniom.
      Psychologia ewolucyjna bada również różnice między płciami i jak różnice te mogą wynikać z nacisków ewolucyjnych. Na przykład, teorie ewolucyjne sugerują, że mężczyźni i kobiety mogą mieć odmienne preferencje w doborze partnera ze względu na różnice w inwestowaniu w potomstwo. Mężczyźni, ze względu na biologiczną możliwość reprodukcji z większą liczbą partnerów, mogą wykazywać większą skłonność do poszukiwania młodych i atrakcyjnych kobiet, podczas gdy kobiety, które ponoszą większe koszty rodzicielstwa (m.in. narażenie na utratę urody, zdrowia a nawet życia i duże nakłady rodzicielskie przy opiece nad potomstwem), mogą bardziej cenić zasoby i status społeczny partnera.
      Psychologia ewolucyjna analizuje również zachowania społeczne i grupowe, takie jak współpraca, rywalizacja czy preferencje społeczne. Badacze starają się wyjaśnić, dlaczego pewne strategie i zachowania były adaptacyjne w kontekście życia w grupie lub społeczności, takie jak współpraca w celu osiągnięcia wspólnych celów czy preferencja dla osób podobnych do nas samych.
      Jednak psychologia ewolucyjna nie ogranicza się tylko do wyjaśniania zachowań przez pryzmat przeszłości. Jest to podejście interdyscyplinarne, które korzysta z metod i teorii zarówno z psychologii, biologii, antropologii, jak i innych nauk społecznych. Dzięki temu, psychologia ewolucyjna ma szerokie zastosowanie w różnych obszarach życia. Przykłady obejmują badania dotyczące preferencji estetycznych, zachowań rodzicielskich, długoterminowych związków partnerskich, rywalizacji międzygrupowej, agresji oraz rozwoju poznawczego i emocjonalnego.
      Psychologia ewolucyjna przynosi również cenne spostrzeżenia dla praktyki terapeutycznej. Badacze i terapeuci wykorzystują wiedzę z tej dziedziny do lepszego zrozumienia źródeł i mechanizmów różnych zaburzeń psychicznych oraz do opracowania bardziej efektywnych strategii terapeutycznych. Na przykład, analiza ewolucyjna lęku i fobii może pomóc w lepszym zrozumieniu, dlaczego niektóre bodźce są tak silnie kojarzone z niebezpieczeństwem, a terapeuci mogą wykorzystać te spostrzeżenia do opracowania metod terapeutycznych, które pomagają klientom radzić sobie z tymi reakcjami.
      Warto zaznaczyć, że psychologia ewolucyjna nie stara się redukować wszystkich zachowań do czysto biologicznych lub genetycznych determinant. Zamiast tego, uwzględnia ona interakcję między naszym dziedzictwem ewolucyjnym a środowiskiem, w którym się rozwijamy. Nasze zachowania i doświadczenia są wynikiem zarówno genetycznych predyspozycji, jak i oddziaływań kulturowych i społecznych.
      Psychologia ewolucyjna jest dynamicznym obszarem badań, który stale rozwija się wraz z postępem nauki i technologii. Daje nam ona cenne narzędzia i perspektywę do lepszego zrozumienia nas samych, naszych relacji z innymi ludźmi i naszego miejsca w świecie. Badania w tej dziedzinie wnoszą istotny wkład w rozwój psychologii i pomagają nam lepiej zrozumieć, dlaczego postępujemy w określony sposób.
      Krytyka
      Psychologia ewolucyjna, podobnie jak każda inna dziedzina naukowa, jest przedmiotem krytyki i debaty. Oto niektóre z głównych krytycznych punktów, które są często podnoszone wobec psychologii ewolucyjnej:
      Uproszczenie i nadmierna determinizacja: Krytycy twierdzą, że psychologia ewolucyjna często upraszcza skomplikowane zagadnienia ludzkiego zachowania, redukując je do prostych i czysto biologicznych wyjaśnień. Ta redukcjonistyczna perspektywa może pomijać istotne czynniki społeczne, kulturowe i indywidualne, które wpływają na zachowanie człowieka.
        Problemy z pomiarem, testowaniem: W niektórych przypadkach krytycy zarzucają psychologii ewolucyjnej brak empirycznych testów teorii. Niektóre z nich są trudne do zweryfikowania lub obalenia, co stawia pod znakiem zapytania naukową wiarygodność tych koncepcji.
        Negacja plastyczności i elastyczności: Psychologia ewolucyjna często zakłada, że nasze zachowanie jest w dużej mierze determinowane przez nasze dziedzictwo ewolucyjne, a zmienność czy plastyczność zachowania jest bagatelizowana. Krytycy podkreślają, że ludzkie zachowanie jest bardziej elastyczne, a społeczne i kulturowe czynniki mogą mieć duży wpływ na nasze decyzje i działania.
        Brak reprezentatywnych próbek: Niektórzy krytycy wskazują, że badania psychologiczne często opierają się na próbkach o ograniczonej reprezentatywności, co może prowadzić do generalizacji wyników na całą populację. Dotyczy to również badań w dziedzinie psychologii ewolucyjnej, które często opierają się na danych z kultur zachodnich i nie uwzględniają zróżnicowania kulturowego.
        Zarzut odnośnie ról płciowych: W niektórych przypadkach krytykowana jest psychologia ewolucyjna za jej podejście do płci i rozwoju płciowego. Niektórzy uważają, że teorie ewolucyjne często faworyzują tradycyjne role płciowe i mogą przyczyniać się do utrzymania nierówności płciowej i stereotypów. Ważne jest zrozumienie, że krytyka jest częścią rozwoju nauki i może prowadzić do ulepszania i udoskonalania istniejących teorii. Mimo tych krytycznych punktów, psychologia ewolucyjna nadal dostarcza ważnych wglądów i teorii.
      - psycholog Rafał Olszak, były ekspert prowadzący eksperyment
      z którego relację pokazano w "Ślub od pierwszego wejrzenia"
  •  

    Psycholog online, przez Skype - rezerwacja

    bezkompromisowy, niepoprawny politycznie psycholog Rafał Olszak, były ekspert z programu "Ślub od pierwszego wejrzenia" prowadzący blog



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.