Skocz do zawartości

Niespokojna

Użytkownik
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

1 Neutralna

O Niespokojna

  • Ranga
    Debiutant

Ostatnio na profilu byli

98 wyświetleń profilu
  1. NIe jestem psychologiem, więc nie wiem jak mogłabym Tobie pomóc, ale po części rozumiem Cię doskonale, czasem zachowuje się tak samo jak Ty - destrukcyjnie ! Niszczę wszystko w koło i to co mam jeszcze dobrego w sobie. Nie wiem jak pomóc sobie a co dopiero Tobie, ale wydaje mi się, że najważniejszym krokiem do lepszego "jutra" jest wyrzucenie wszystkiego z siebie ( słów, emocji, zachowania, poglądów , myśli i pomysłów) Łatwiej jest wyłożyć kawę na ławę obcym niż bliskim, którzy w dodatku Nas nie rozumieją a tylko krytykują. Dlaczego zawsze w sobie widzimy tylko te złe rzeczy ? a nie potrafimy skupić się na tych dobrych które w nas jeszcze tkwią...? Bardzo Tobie współczuję ale czy samotność jest dobra ? Ja nie potrafię znaleźć sobie przyjaciela z którym można było by przezwyciężyć te złe chwile a Ty ? Bo z Twojego wpisuj wnioskuję, że jesteś z tym wszystkim sama...
  2. Najgorszym moim problemem to nienawiść do samej siebie. Nie wiem od jak dawna jestem podejrzliwa, nieufna i źle nastawiona do ludzi. Nie pamiętam już jaka jest tego przyczyna ,że zmieniłam tak drastycznie się w stosunku do ludzi. Czasem gdy mam chwilę słabości siadam sobie na sofie i rozmyślam, o tym jak w danej chwili, czy sytuacji się zachowałam a jak mogłam to uczynić inaczej, zastanawiając się co ktoś sobie o mnie pomyśli. Mam potem wyrzuty sumienia, tak wielkie, ze obiecuje sobie, że następnym razem będzie lepiej, inaczej a w rzeczywistości jest tak jak zawsze -beznadziejnie. W sobie mam tyle złości i gniewu na sytuacje i ludzi których nawet nie znam... narastające myśli nie pozwalają mi nigdy wyluzować, zapomnieć, zachowywać się jak przystało na normalnego spokojnego człowieka. (podam przykład ; pojechałam z mężem i 7 miesięcznym synkiem do znajomych którzy od dawna Nas zapraszali, w drodze ustaliliśmy z mężem że jest już zbyt późno 18:30, by siedzieć u Nich bardzo długo , maksymalnie pół godziny, bo synka zdążyć wykąpać przed pójściem spać o 20:30. Dodatkowo mąż kupił winko, że razem po lampce wypijemy i więcej nie chce, bo jutro idzie do pracy. Gdy dotarliśmy na miejsce, od razu na wstępie znajomy wyciągnął wódkę na stół. Żadnego sprzeciwu nie słyszałam z ust męża. Gdy zobaczyłam jak pije jeden drink za drugim, narastała we mnie złość, żal i od razu poczułam wielką przykrość. Nie mogłam się nawet wyluzować, swobodnie rozmawiać, bo ciągle w głowie narastały różne myśli... widok uśmiechniętego męża, rozmawiającego ciągle o swojej pracy, bo dodam że znajomi z mężem pracują, poczułam się fatalnie, jak bym była zbędna. Po 20:00 powiedziałam do męża że pora wracać bo trzeba malutkiego wykąpać i że synek zaczął już ziewać i było widać zmęczenie w jego maleńkich oczkach, to oczywiście mąż jak to mąż " tak, tak zaraz idziemy..." cierpliwie zaczekałam 10 minut by dopił swój ostatni drink, który znajomy mu jeszcze nalał na odchodne.. z myślami pretensji na cały świat. Po upływie 10 minut mąż w końcu wstał i powiedział że jedziemy. Przy okazji gdy odprowadzali Nas do samochodu, zapraszali na imieniny w przyszły weekend, ja oczywiście starałam się wybrnąć z godnością i bez sprawiania przykrości, a mąż oczywiście palcem zaczął na mnie pokazywać i powtarzać " to od Niej zależy, to Ona rządzi...ja tam mogę przyjechać..." zrobiło mi się głupio, że stawia mnie jak zawsze w takich sytuacjach, że to ja wychodzę na zrzędliwą babę, która na wszystko mówi " NIE" a On jest milutkim znajomym zgadzającym się na wszystko. Wracając do domu samochodem myślałam, że rozerwie mi serce, łzy do oczu się cisnęły a w gardle czułam jak by kołek stał mi tak, że nie pozwala oddychać. Byłam tak strasznie na wszystkich zła, że nie wiedziałam jak się uspokoić. Po powrocie rozmawiałam z mężem o Jego zachowaniu i usłyszałam jak zawsze że tylko wszystko wyolbrzymiam niepotrzebnie, a to że palcem na mnie pokazuje, to tylko dlatego ,że to Ja rządzę w domu eh ) Nie wiem jak sobie z tym radzić, sądziłam że kiedyś z czasem mi to przejdzie a jest wręcz odwrotnie, nasila się to z każdym dniem, miesiącem, rokiem. Kiedyś byłam pogodną zabawną i wyluzowaną istotką, która każdemu wierzyła na słowo, póki nie przejechała się na własnej skórze, dziś nie potrafię obdarzyć nikogo zaufaniem.. Zastanawiam się jaka jest przyczyna , co zrobić by zmienić swoje zachowanie, ,myśli, jak radzić sobie z tymi emocjami ? Nie potrafię już siebie kontrolować, nie mam na to sił. Czy może ja robię coś źle ? Może faktycznie mam urojenia... Jak zmienić się na lepsze ?
  3. Witam mam 36 lat i jestem mężatką ( z poprzedniego związku mam dwóch synów 16 i 13 lat, z obecnego 7 miesięcznego synka ) Jestem żoną obecnego męża od niespełna roku, choć jesteśmy razem już prawie 8 lat. Mój problem to obsesyjna zazdrość, oraz osamotnienie. Nie potrafię z tym sobie poradzić. Podejrzewam męża na każdym kroku, że mnie zdradza, że kogoś ma itd. W mojej głowie powstają przeróżne sugestie, obrazy, myśli... wizje i wyobrażenia wszystkiego co złe i co może mieć związek z zdradą. Buzujące emocje które gromadzą się we mnie są nie do powtrzymania, kumulują się tak mocno, że gdy nie potrafię już ich trzymać w sobie wybucham i powstaje między nami kłótnia. Stałam się bardziej nerwowa, nie potrafię wyluzować i osłabić swoich negatywnych emocji oraz myśli. Kiedyś mąż miał więcej cierpliwości okazywał mi więcej czułości, zrozumienia, dawał ciepło i bliskość jaką potrzebowałam dziś tego nie ma. Stale się kłócimy o pierdoły i błahe rzeczy, oboje staliśmy się bardzo nerwowi. Gdy próbuje z mężem porozmawiać o tym co jest między nami, że coraz częściej nie rozumiemy swoich poglądów na życie, on patrzy na mnie jak bym wszystko wyolbrzymiała i mówi , że teraz okres jaki jest ( jego praca, choroba jego matki, która mieszka z bratem z nami, narastające problemy oraz chaos jaki panuje w domu) powoduje to, że ma wszystkiego dość i jest nerwowy, dlatego odbija się to na naszych relacjach. Sama nie wiem co o tym myśleć, czuję po prostu że monotonia oraz wypalenie "miłości uczucia" jakie kiedyś było między nami wygasło już dawno, mimo częstych moich prób uratowania naszych relacji czy próby powrotu do tego co było, nie dają skutku gdyż moje starania nie są doceniane. ( .." o do Tanga trzeba dwojga..") Mam ogromny żal w sobie , z którym nie radzę sobie, gdy patrzę na męża , czy myślami przywołuje wszystkie dobre wspomnienia łzy same do oczu się cisną. Wkurzam się, że dla niego najważniejsze są pieniądze, praca a potem cała reszta. Od jakiegoś czasu robi wszystko by jak najmniej spędzać czasu w domu. To nadgodziny w pracy a to remont w ogrodzie zawsze znajdzie cokolwiek do roboty, by tylko nie być w domu. Nie wiem czy dobrze to odbieram, ale w ten sposób to czuję. Jestem zmęczona, życiem, problemami, byciem tylko sprzątaczką, praczką, służącą, czy nawet kucharką... Chcę czuć znów że jestem Kochana...doceniana, a przede wszystkim chciałabym znów dla męża być atrakcyjną kobietą. Czasem myślę, że dla niego zbyt wiele poświęciłam... życie, znajomych, rodzinę, pracę. Tak bardzo Go Kocham, że nie wyobrażam sobie bym mogła oddychać bez Niego, jest moim uzależnieniem z którym sobie niestety nie radzę. Przez to wszystko stałam się wrakiem człowieka który nikomu nie ufa, czuje się samotny i pogrążony w swoim bólu zamkniętym głęboko na dnie swojej świadomości... Jak nauczyć się z tym żyć ?
  4. Dlaczego jesteś zazdrosna o własną córkę ? Ja mam synka skończył właśnie 7 miesięcy i jestem wniebowzięta jak z mężem się razem bawią, choć bardzo rzadko to czynią...eh...
  5. Witaj, czytając Twój wpis, jedno co do głowy mi się nasuwa, to Twoja pamięć do przeszłości, to maleńkie szczegóły które jak widzę bardzo utkwiły w Twojej głowie, mimo upływu tylu lat... zastanawiający jest fakt ich pamiętania...czy nie pewność i brak zaufania zbliża ludzi ? dlaczego przez tyle lat, pozwoliłeś na to by Twoja żona Cię okłamywała ? ( pytam nie po to by sprawić Tobie przykrość, czy wylewać na papier swoje racje, a z czystej ciekawości, może dlatego, że sama kiedyś tak postępowałam )

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.