Jump to content

Problem rodzic/mąż


Recommended Posts

Witam, 

Potrzebuje porady.

Otóż mój tata zwrócił się do mnie, abym przekazała mojemu mężowi, że nie chcę aby ten zwracał się do niego na ty (wypili trochę przy ostatnim spotkaniu i mój mąż w żartach się tak do niego zwrócił, ale tata jest bardzo delikatny na tym punkcie i jest to dla niego obraza). Sam raczej nie potrafi zwrócić uwagi tak normalnie, kończy się na pretensjach, a nie chce aby mój mąż się obraził, więc ja mam być pośrednikiem. Niestety mój mąż również jest "delikatny" w niektórych kwestiach, szczególnie moich rodziców i wiem, że jeżeli zacznę ten temat to się skończy awanturą (ma to głębsze podłoże dot. Rodziców). I tu jest moje pytanie czy ma ktoś pomysł jak to ugryźć, żeby wilk był syty i owca cała. 

Wiem, że to dorośli ludzie i powinni rozmawiać normalnie, ale niestety nie każdy to potrafi. Ja jestem już zmęczona uwagami i z jednej i z drugiej strony "bo coś się nie podoba" ale jestem też zmęczona awanturami o byle g*** - a zostaje z tym sama, ponieważ cała trójka nie widzi nigdy problemu Więc czy jest tu ktoś kto ma poradę na taką sytuację?

 

Link to comment
Share on other sites

Siemasz. Gdybyś przekazała mężowi, że Twój wrażliwy i nieśmiały ojciec, mający problem z kulturalnym rozwiązaniem interpersonalnego problemu, poprosił Cię, żebyś mu przekazała wytyczne/życzenie/prośbę dotyczącą formy zwracania się do niego, ten wszcząłby awanturę? Co mógłby na to powiedzieć? "Będę do niego mówił jak mi się podoba!"? 

Najłatwiej byłoby ograniczyć ich kontakty do niezbędnego minimum. Wychowywanie na siłę dwójki czy trójki dorosłych ludzi to dość karkołomne zadanie. Na pewno przydałyby się do tego silne nerwy, a Twoje już wyglądają na nadszarpnięte.

Link to comment
Share on other sites

@Honrado odpowiadając na twoje pytanie - usłyszałam od męża, że cytuję "nie wiedziałem, że jest takim szlachcicem i tak łatwo dumę urazić, że aż musiał się córeczce poskarżyć". I oczywiście ja jestem zła, ponieważ stanęłam po stronie taty... 

 

Kontakty są bardzo ograniczone, ponieważ jeździmy do moich rodziców max. 4/5 razy do roku (mieszkają ponad 400km od nas), a telefonicznie się do siebie w ogóle nie odzywają. 

Link to comment
Share on other sites

Zatem mąż tym razem się nie wściekł, tylko trochę zirytował i rzucił kąśliwy komentarz. Przy okazji nazwał Cię "córeczką" i obwinił za obronę taty. Hmmm... Gdyby ktoś neutralny popatrzył z boku na Twoją relację z ojcem, mógłby stwierdzić, że jesteś taką właśnie córeczką tatusia, blisko z nim związaną, stającą w jego obronie, chuchającą, żeby wszystko było między wami ok, może trochę uległą? Jeżeli coś w tym jest, to może mężowi właśnie to się nie podoba; widzi za duży wpływ ojca na Ciebie, jest zazdrosny o tego pierwszego mężczyznę w Twoim życiu i przez to nie może się z nim dogadać, bo uważa go za wroga. W takiej sytuacji Ty znajdowałabyś się między młotem a kowadłem, a to na pewno jest męczące :/

Link to comment
Share on other sites

@Honrado Kiedyś byłam taką córeczka. Ale to się zmieniło już jakiś czas temu.

Gdy zaczęliśmy być parą (z moim mężem) ja byłam córeczką taty, a on synkiem mamy i tak przez jakiś czas faworyzowalismy rodziców. Ja to przyznałam , mąż trzyma się wersji, że on od zawsze był "niezależny". To faworyzowanie było też powodem wielu naszych kłótni. Później ja zaczęłam być córeczką teściowej i mam z nią świetny kontakt cały czas (którego z moją mamą nigdy nie miałam). Mąż był od zawsze wrogo nastawiony do mojej całej rodziny (głównie przez to, że naciskali na ślub, ponieważ babcia jest bardzo wierząca i rodzice wszystko chcieli pod nią podporządkować dla ich świętego spokoju). Nasza historia jest dość długa... Ale na ten moment ja rozmawiając z moimi rodzicami czuje się źle, winna,  jakbym robiła coś złego. Nie rozmawiam z mężem na ich temat, aby unikać kłótni.

A irytacja męża w tym momencie jest taka, że się do mnie nie odzywa, a jeżeli już musi to bardzo zdawkowo, co oznacza, że za dzień/dwa będzie awantura, w której znów wrócimy do tego co było na początku związku czyli prawie 9 lat temu. 

TAK jak potrafimy z mężem na każdy temat porozmawiać i się porozumieć, tak moi rodzice to temat wręcz tabu. 

Link to comment
Share on other sites

Rodzice to temat tabu... ciekawe co go tak boli, że unika tematu od tylu lat i jego poruszenie cofa wszystko do początku, jakby to były dla niego traumatyczne chwile. Mówisz, że głównie przez "terroryzm" babci wobec rodziców, a później rodziców wobec niego w sprawie ślubu? Tak bardzo tym się zraził do całej rodziny? W sumie mogło tak być, każdy jest inny, ma jakieś swoje wartości i inaczej reaguje. Ciekawe... I w tym momencie jego humory wynikają tylko z tej sprawy z mówieniem na "ty", to był mały ale skuteczny zapalnik?

No dobrze, to jedna sprawa. Druga jest o Twoim złym samopoczuciu przy rodzicach, poczuciu winy, skąd to się bierze? Trochę się domyślam, ale lepiej zapytać.

Link to comment
Share on other sites

Temat rodziców jest bardzo złożony. Mąż nie miał ojca (znaczy on żyje, ale jest złym człowiekiem, jedyne co potrafił robić od zawsze to ubliżać i "czepiać się" o wszystko - jak na przykład pęknięte wiadro, z którym mąż nie miał nic wspólnego i tak było od małego ). To wszystko jest bardzo ciężkie do opisania. Moi rodzice też świeci nie byli, szczególnie jeżeli chodzi o sprawę ślubu, to miałam z nimi przeboje. A w tym momencie, tak, to, ze mąż powiedział do taty na "ty" jest zapalnikiem. 

A moje poczucie winy i źle samopoczucie jest właśnie z tego, że mąż często wraca do początków, wręcz sprawia chwilami, że czuje się winna, tego że rodziców mam. Pewnego razu, mąż zrobił mi awanturę, ponieważ wracając z pracy rozmawiałam z tatą, a on akurat dzwonił i nie odebrałam. Zadzwoniłam później, aby zapytać czy chce coś ze sklepu i już był obrażony. Później okazało się, że chciał mi tylko powiedzieć, żebym nie parkowała auta na naszej ulicy, ponieważ pod klatką się bili. Oczywiście dzień później przyznał, że źle zareagował, ale pierwsza reakcja była dla mnie ciężka do zrozumienia, ponieważ gdybym rozmawiała z ciocią czy koleżanką nie było by problemu. 

Link to comment
Share on other sites

Mąż ma złego ojca. W dzieciństwie, jak się można domyślać, nie miał z nim lekko. Nosi w sobie wiele silnych negatywnych uczuć zrodzonych z wieloletnich interakcji z ojcem. Został emocjonalnie przez niego skrzywdzony. Tak można powiedzieć, zgadza się? Dzisiaj... i przez te prawie 9 lat ma problem z Twoim ojcem. Jest jakiś taki naelektryzowany, przewrażliwiony na jego punkcie. To mi przywodzi na myśl jedno z pierwszych i podstawowych pojęć psychoanalitycznych stworzonych przez Freuda - przeniesienie. Może skopiuję tutaj z wikipedii mały kawałek o tym co to jest:

Cytat

Zjawisko przeniesienia wyrasta na gruncie związku psychicznego – w wypadku terapii związek ten tworzą pacjent i terapeuta (choć zjawisko to występuje także poza terapią, we wszystkich stosunkach międzyludzkich). Wśród treści nieświadomych szczególną rolę odgrywa przeniesienie na jedno z rodziców płci przeciwnej, zatem – w wypadku syna – na matkę, w wypadku córki zaś na ojca. Przeniesienie w terapii polega na tym, że pacjent rzutuje na terapeutę swoje nieświadome myśli, uczucia, wyobrażenia, sprawiając, iż dochodzi do powstania tzw. „fantazji przeniesieniowej” – treścią tej fantazji może być to, że pacjent na przykład dostrzega w terapeucie swego ojca i tak też go traktuje, przenosząc nań uczucia, jakie ma względem ojca. Tym samym powstaje w trakcie terapii powiązanie odpowiadające pierwotnemu związkowi infantylnemu – zjawisko to Freud określił mianem nerwicy przeniesieniowej.

Dzięki temu pacjent może ponownie i – dzięki pomocy terapeuty – w sposób świadomy przeżyć treści dotychczas wyparte, a zatem spoczywające w stanie nieświadomości. Treści te – ponieważ nieświadome – mogły się stać przyczyną i zalążkiem nerwicy. Terapeuta obserwuje, jak spostrzega go pacjent – staje się to podstawą diagnozy osobowości pacjenta i interpretacji. Dzięki temu konflikty wewnątrzpsychiczne pacjenta mają szansę ujrzeć światło dzienne, mogą być przez pacjenta zrozumiane (uświadomione) i przez to rozwiązane (zlikwidowane).

Gdy chodzi o Twojego tatę, mąż zachowuje się dziwnie, nieadekwatnie, niezrozumiale i przesadnie może właśnie dlatego, że w pewnym sensie widzi w nim swojego ojca (czego oczywiście sobie nie uświadamia). Wyładowuje swoją złość na nim zamiast na swoim ojcu. I teraz... zakładając, że tak właśnie jest - co Tobie z tego w kwestii problemu z którym tu przyszłaś? Męża ani rodziców nie zmienisz, nie ma sensu na to liczyć, szkoda czasu i energii. Za to na pewno możesz coś zmienić w sobie, żeby pozbyć się niesłusznego poczucia winy i zrzucić z siebie ciężar odpowiedzialności za humorki z jednej i drugiej strony. A wtedy z większym spokojem i dystansem może samo przyjdzie Ci do głowy jak postępować z tymi chłopami, żeby się wreszcie jako tako ogarnęli. Co o tym myślisz? Chyba że wolisz uniwersalną poradę w stylu: porozmawiaj z mężem na spokojnie o swoich emocjach; nie obwiniaj go o nic, tylko wytłumacz jak się czujesz, gdy zachowuje się tak-i-tak. Następnie przedstaw swoje potrzeby i oczekiwania i poproś o ich spełnienie.

Link to comment
Share on other sites

Zgadza się, mąż jest skrzywdzony przez ojca. Przez niego nabawił się nerwicy i depresji - co było leczone.

Zgłębie temat tego przeniesienia, może to być to. Jednak nie ma szans, żebym na spokojnie z mężem o tym porozmawiała. Raczej uzna to za kolejny atak i obronę rodzica. A co za tym idzie kolejną kłótnię. 

Zmienić coś w sobie - staram się, wiem, że we mnie jest parę ciężkich wad, które chwilami wyłapuję i próbuje eliminować, co niestety jest dosyć ciężkie, a chwilami nie mam siły walczyć też sama ze sobą.

Link to comment
Share on other sites

Nerwica i depresja męża były leczone, super, bo nie każdy decyduje się coś ze sobą robić. Szkoda tylko że było leczenie a nie ma wyleczenia. 

O przeniesieniu mówiłem raczej w formie ciekawostki, może lepszego zrozumienia męża, ale nie żeby o tym z nim rozmawiać. Też myślę, że nic dobrego by z tego nie wyszło. Takie "techniczne" sprawy to na terapii. A z mężem dobrze by było porozmawiać o waszych uczuciach, odczuciach, pragnieniach, obawach z dużą dbałością o zrozumienie drugiej osoby z jej punktu widzenia. Tego typu rozmowy nie są codziennością i przez to na pewno nie są łatwe, ale czasami konieczne, bo krzykami i fochami nie dojdzie się do żadnego konstruktywnego rozwiązania.  

Najważniejsze jest to ostatnie czyli praca nad sobą, bo jak Ty będziesz czuła się dobrze tak sama z siebie, to wszystkie sprawy dookoła staną się o wiele łatwiejsze. Nie wiem jakie ciężkie wady w sobie widzisz, ale sam fakt że dostrzegasz jakieś wewnętrzne szkodniki jest pierwszym krokiem do ich wytępienia. I nie traktowałbym tego zadania jako walki ze sobą, bo nie jesteśmy swoimi wrogami, ale bardziej jak zaopiekowanie się sobą, poznanie i zrozumienie siebie. To, co w nas złe, siedzi ukryte w ciemnościach, a z ciemnością nie walczy się pięściami, kijami i maczetami, tylko przez zapalenie światła. Można to robić małymi kroczkami na własną rękę, można też skorzystać z pomocy specjalisty. 

W sprawie problemu rodzic-mąż nie mam żadnej konkretnej porady co zrobić czy powiedzieć, żeby załatwić sprawę i chyba nikt nie będzie w stanie takiej udzielić. Rodzic ma swoje problemy, mąż ma swoje problemy, a pomiędzy nimi Ty ze swoimi problemami próbująca ich pogodzić. Ciężko.

Albo wiem! Olej to po prostu. Nie przejmuj się nimi. Rób swoje i ciesz się drobnymi przyjemnościami w życiu ;) Eh, szkoda że nie można się na "pstryk" tak przestawić. 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy we wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

  • Podcasty i filmy o psychologii

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.