Jump to content
  • psycholog-online-2-ocalsiebie.jpg

psycholog Rafał Olszak

Straszne dzieciństwo i pytanie kim jestem?

Recommended Posts

Cytat

Witam
Pewnie nie jestem jedynym, który nie wie jak zacząć? Mam poważne problemy ze sobą, z własną samooceną, agresją, złośćią. Mam wrażenie, że przegrałem swoje życie. wydaje mi się, że mogłem osiągnąć tak wiele i wszystko zmarnowałem. Odkąd pamiętam byłem strasznie bity przes swoją matkę, pasem, kablem, gdy byłem trochę starszy było to co kolwiek co leżało pod ręką. Byłem bity za wszystko. Za nie wykonanie polecenia, za zadawanie pytań, za brudne ciuchy co wg mnie w przypadku dzieciaków to rzecz normalna. Prawie codziennie słyszałem jak matka krzyczy "zabiję cię ty sku....synu, pójdę siedzieć ale będę miała spokój" i tym podobne epitety. Wydaje mi się, że byłem dobrym dzieckiem. Już jako 5 latek robiłem samodzielnie zakupy zgodnie z listą wypisaną przez matkę, sprzątałem mieszkanie oraz wykonywałem inne domowe czynności. Byłem bardzo dobrym uczniem, znacznie wyróżniającym się od innych uczniów. Później już poprostu bałem się wszystkiego, kolegów, matki, ojczyma. Gdy dostałem słabszą ocenę byłem tak przerażony, że chwytając za klamkę od drzwi do domu słyszałem kołotanie własnego serca. Później wszystko się zmieniło. Jak to się potocznie mówi wpadłem w złe towarzystwo. Przestałem się bać. Gdy miałem lat 12 uciekłem z dwoma kolegami z domu. Po trzecim dniu znalazła nas policja. Zaczęło się najgorsze. Nikomu nie pozwoliłem z siebie kpić, drwić. Biłem się z każdym o wszystko. Szybko okazało się, że jestem w tym bardzo dobry. Teraz to mnie się wszyscy bali i nikt nie odzywał się do mnie bez szacunku. Zaczął się alkochol i imprezy. To tak w skrócie. Teraz mam 35 lat. Kilka miesięcy temu odesza ode mnie żona z dziećmi. Byłem strasznie podejrzliwy, cały czas doszukiwałem się kłamstwa i zdrady. W kłotniach używałem wulgarnych slów oraz niejednokrotnie używałem przemocy fizycznej. W końcu się stało. Zdradziła mnie choć się do tego nie przynaje mimo dowodów. Myślę że to ja ją do tego popchnąłem. Miała mnie dość. Poszła do nowej pracy gdzie koleżanki szybko ją uświadomiły.Pojawił się ktoś kto był dla niej dobry i tyle. Zaczęła mnie strasznie traktować. Kpiła, wyszydzała. Nie mogłem tego znieść. Miałem kika samobójczych prób, niestety bezskutecznych. Żona wiedziała o tym jednak mimo to nie spróbowała mi nawet pomóc. Organizm sam się obronił-jak zwykle. Mimo to czułem, że nic dla niej nie znaczę. Ból był jeszcze większy. Nadal we mnie tkwi.Nie wiem co robić ? Tak bardzo chciałbym móc być szczęśliwym, i czuć że inni są szczęśliwi przy mnie.Pomóżcie mi, proszę.

Szanowny Panie,

zapoznałem się z Pana listem z dużym przejęciem. Współczuję i jednocześnie jestem pełen podziwu dla Pana siły i wytrzymałości biorąc pod uwagę to, z jakimi sytuacjami musiał Pan się zmagać w dzieciństwie.

W trakcie lektury nasuwały mi się różne myśli, z którymi postaram się teraz z Panem podzielić.

W jakiejś mierze Pana zachowanie jest podobne do przemocowego postępowania matki. To przypomina trochę kliszę fotograficzną – po obu stronach jest obraz ilustrujący przemoc, ale po jednej jest Pan ofiarą, a po drugiej sprawcą. Całkiem często tak to niestety wygląda, że osoba doświadczająca przemocy w dzieciństwie w dorosłym życiu kontynuuje scenariusz, ale zmieniając rolę...

Z przemocą jest zasadniczy problem, który już Pan najwyraźniej zna – przemoc zawsze uderza także w tego, kto ją stosuje. Uderza w jego relacje z innymi ludźmi, uderza w jego sytuację życiową, uderza w jego historię życia wcale nierzadko narażająca na konflikt z prawem i związane z tym poważne konsekwencje. Raniąc niszczymy też siebie.

Przede wszystkim proszę więc uzmysłowić sobie, że agresja (słowna, fizyczna, jakakolwiek inna) czyni także z Pana ofiarę. Nie przejęzyczyłem się. Nawet jeśli to Pan stosuje przemoc, pada Pan jej ofiarą w sposób, który Pan widzi po tym, jak obecnie wyglądają Pana relacje z rodziną. Wyrządza Pan sobie ogromną krzywdę niejako kontynuując dzieło swojej mamy, poniekąd ją naśladując. Nie tego Pan przecież chce dla siebie (i dla swoich bliskich), prawda?

Z pewnością należałoby zatem rozbroić tą tykającą bombę, którą Pan nosi w sobie, by agresja (wobec siebie i wobec innych) przestała dominować w Pana historii. W przeciwnym wypadku jej finał może być tragiczny.

Piszę Pan również o problemach z samooceną. Chociaż nieuniknione jest ponoszenie konsekwencji swoich uczynków, pozostajemy na szczęście zawsze wartościowi jako istoty ludzkie. Nikt tego Panu nie odbierze, o ile sam Pan tego sobie nie zrobi. Teoretycznie zdolność wspierania siebie, kibicowania sobie oraz poczucie, że jesteśmy godni, wartościowi nabywamy w dzieciństwie, w kontakcie z bliskimi osobami. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by zamiast roztrząsać, iż tak się nie stało, opanować to wszystko teraz i zbudować wiarę w siebie samodzielnie. Przebaczyć tym, którzy byli niepomocni, choć powinni, i zatroszczyć się o siebie teraz.

W temacie wiadomości postawił Pan bardzo ważne pytanie: „kim jestem”. To fundamentalna kwestia dla każdego człowieka, ale jeszcze ważniejsze jest to „kim będę”, tzn. kim pragnę być, jakim chcę siebie widywać codziennie w lustrze patrząc sobie w oczy, kim pragnę dla siebie być. Relacja z samym sobą jest bardzo ważna. Dobrze być dla siebie przyjacielem, doradcą, kimś dodającym otuchy, ale i hamującym siebie w porę, chroniącym przed złymi impulsami, dlatego też pomimo tych przytłaczających odczuć, że „przegrał Pan swoje życie”, warto dać sobie jeszcze jedną szansę, a w razie potrzeby kolejną i próbować być lepszym, bo innego rozstrzygnięcia nie ma.

Pańskie życie toczy się dalej, niejedno Pan już przeszedł, proszę jednak przestać walczyć, a zacząć przepracowywać swoje trudności i rozpracowywać problemy. Proszę zejść z dróg wiodący donikąd i zacząć wydeptywać własną drogę, a wówczas każdy dzień stanie się jakąś cząstką odpowiedzi na pytanie „kim jestem”.

 

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem najważniejsza jest zmiana perspektywy z tej na tym co było na tej, na to co może się stać. Na te marzenia, cele pragnienia mogę zrealizować. I co jeszcze dobrego może mnie w życiu spotkać. 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.





  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • ksiazka.jpg

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.