Jump to content
  • psycholog-online-skype-20222.jpg

Zakochany przyjaciel


Zxcvb
 Share

Recommended Posts

Cześć. Mam na imię Aga i mam 24 lata. 

Ponad 4 lata temu przyjaźniłam się z takim jednym chłopakiem. Dogadywaliśmy się jak nikt inny. Byłam z nim nawet na weselu. Nigdy nic oprócz przyjaźni nie widziałam z jego strony. Ja przez pewien moment myślałam o tym żeby to było coś więcej, Ale mi przeszło, bo nie chciałam psuć tego co jest. Po jakimś czasie znalazłam faceta i wtedy z moim przyjacielem zaczęliśmy sie oddalać. Z czasem kontakt ukrócił się do zwykłego "cześć, co tam?" Gdzieś przypadkiem na mieście. Głównie ze względu na to, że mój ówczesny chłopak był zazdrosny i "widzial" co jest między nami. Po 3,5 roku się rozstaliśmy. Wchodząc do pubu od wejścia zobaczyłam właśnie mojego starego przyjaciela, za którym mimo wszystko ogromnie tęskniłam. Rozmawialiśmy cały czas! Jakbyśmy się kilka dni nie widzieli! Nikomu nie udało się przerwać nam rozmowy. Potem tańce, dalej rozmowy. Później przenieśliśmy imprezę dalej zostając tylko ja, On i nasz znajomy, który po czasie poszedł spać. Nadal dużo rozmawialiśmy. W pewnym momencie złapał mnie za rękę. Nie przeszkadzało mi to ani trochę. Po jakimś czasie mnie pocałował, później spojrzał w oczy powiedział mi że mnie kocha. Zapytałam tylko czy na pewno jest świadomy co powiedział, powtórzył to jeszcze raz. Spaliśmy razem u mnie. Nie uprawialiśmy sexu. Poranek był dosyć zabawny i miły. Później kontaktu nie było do następnego weekendu, gdy wyciągnęłam go na imprezę. Później na rozmowę. Sam na sam. Chciałam się zapytać o co w tym wszystkim chodzi, czemu się nie odzywa. Dowiedziałam się, że to się ciągnie od kilku lat, że nie potrafi być z kimś kogo nie kocha (dlatego przez ten czas był sam). Wyrzucił mi mój "zwiazek" który trwał miesiąc gdy się przyjaznilismy. Bardzo go wtedy podobno zranilam, mimo że tak na prawdę nie miałam o niczym pojęcia. Dowiedziałam się tak na prawdę, że ranilam go wiele razy. Po pytaniu czemu mi o tym wcześniej nie powiedział dowiedziałam się że nigdy nie znalazł odwagi żeby mi cokolwiek powiedzieć. I usłyszałam pytanie "dlaczego nie poczekałaś". Tylko... na co ja miałam czekać? Na coś o czym nie miałam pojęcia? Całowaliśmy się później znowu i rozeszliśmy do swoich domów (pod mój mnie odprowadzil i jeszcze pocalowal). Chciałam to wyjaśnić na spokojnie, bez imprezy, ale jedyne co usłyszałam to to że to nie ma sensu i żebym o tym zapomniała. A ja nie potrafię. Mimo, że mój były stara się o mnie jak nikt inny teraz, to ja cały czas jestem przy moim przyjacielu. Kontynuując. Kontakt zanikl, znowu widywalismy się tylko przelotem i jedyne co widziałam to duże zakłopotanie z jego strony. W sylwestra nie wytrzymałam i zadzwoniłam do niego z życzeniami. Pogadaliśmy i obiecał mi że spotkamy się jak najszybciej, żeby porozmawiać w cztery oczy. Ja trzy godziny później, nic nie myśląc, zadzwoniłam do niego i zapytałam czy właśnie w tym momencie chce się ze mną zobaczyć. Chciał. Przyjechał mój kierowca i zawiózł mnie prosto do niego. Dalej byla kłótnia, jedna wielka. Niczym stare małżeństwo. I oczywiście jeden główny wątek - jaka byłam okropna, czemu nie czekałam i dlaczego mu to zrobiłam. Faktycznie. Nie miał nikogo przez ten czas... na koniec spojrzał na mnie i powiedział mi że mimo wszystko bardzo się cieszy że tu jestem i żebym poszła z nim, nie chciałam, ale poprosił mnie żebym w końcu Zrobiła coś, o co on mnie prosi. Zgodziłam się, poszliśmy do niego i dużo gadaliśmy, całowaliśmy też... znowu! Kilka godzin później upewniajac się że się do mnie odezwie na drugi dzień, wsiadłam w samochód i pojechałam do domu. Odezwu jak można się domyślić- nie doczekałam się. Pisałam kilka razy, zazwyczaj nie odpisywał. Poprosiłam o rozmowę, też zero odzewu. Po jakimś czasie wściekła po tym jak wystawił mnie i moją znajomą napisałam mu długą wiadomość, ze juz wdsystko rozumiem i ze nie bede dalej naciskac, ze robilam to ze wzgledu, ze nie lubie niewyjasnionych spraw, a najbardziej z ludzmi na których mi zalezy. Dostalam opdowiedz po dwoch dniach, ze odezwie sie, ale teraz ma duzo pracy i po prostu nie ma kiedy. Jak mozna sie domyślić, nie doczekalam sie do tej pory... najgorsze jest to, ze moj były walczy o mnie jak nigdy a ja w jego towarzystwie nie moge myslec o nikim innym jak moj "przyjaciel". Co mam robić?! Pomocy!!!

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • ksiazka.jpg

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.