Jump to content
  • psycholog-online-2-ocalsiebie.jpg

Kamil

Wieczny brak relacji z kobietami

Recommended Posts

Witam

Zanim opiszę swój problem, najpierw może trochę o sobie. Mam 31 lat, pracuję w dużej firmie finansowej, nieźle zarabiam, mam własne mieszkanie, dobre auto, stać mnie na realizowanie własnych hobby, podróżowanie, więc moja sytuacja materialna jest całkiem dobra. Podobno jestem przystojny, choć dość niski (ale też nie jakoś strasznie), nie jestem gruby, więc wygląd też raczej ok. Dużo czasu spędzam poza domem, uprawiam różne sporty, często spotykam się ze znajomymi (kino, koncerty, mecze, imprezy itp.), sporo też podróżuję, więc zdecydowanie nie jestem typem kogoś, kogo życie sprowadza się do nudnego schematu praca – dom – praca – dom, myślę, że prowadzę dość ciekawe życie. Patrząc z zewnątrz można by pomyśleć, że jestem całkiem atrakcyjnym facetem.

Niestety, jestem typem człowieka, któremu strasznie trudno przychodzi rozmawiać z ludźmi. Jeszcze w większej grupie to jakoś ujdzie, ale jak jestem z kimś sam na sam, to już tragedia, kompletnie nie potrafię prowadzić dłuższej rozmowy, wymyślać na poczekaniu tematów o których można by pogadać, ani jakoś zareagować na to co ktoś mówi, przeważnie sprowadza się to do jakiegoś mruknięcia albo odpowiedzi jednym słowem. Od dziecka byłem strasznie milczący, próbuję to jakoś zmienić, ale niestety efektów brak. Nie chodzi tu o problemy w rozmowach z kobietami, ale ogólnie z każdym. Wiem, że u niektórych stres bywa problemem, ale u mnie raczej tak nie jest, może jestem trochę nieśmiały, ale w zasadzie bez różnicy czy rozmawiam z jakąś atrakcyjną kobietą czy z najlepszym kumplem albo moimi rodzicami – zawsze to samo, pustka w głowie i jeśli ta druga osoba nie nawija prawie cały czas, to od razu zapada cisza.

Skutkiem tego wszystkiego jest totalny brak głębszych relacji z kobietami. Nigdy z żadną nie byłem w stanie nawiązać na tyle dobrego kontaktu, żeby myśleć o jakiejś relacji uczuciowej, podobnie nigdy z żadną nie spałem, całowałem się raz w życiu dawno temu z przypadkową dziewczyną na imprezie (oboje byliśmy pijani). 

Jeszcze taki przykład – kiedyś  przeszedłem się z ciekawości na szybkie randki – na luzie, bez nastawiania się, że koniecznie muszę tam kogoś znaleźć. Rozmawiało mi się o dziwo całkiem nieźle, przynajmniej takie miałem wrażenie i wyszedłem zadowolony. Niestety, z 6 kobiet które zaznaczyłem, żadna nie zaznaczyła mnie. Ani jedna z nich nie stwierdziła, że przynajmniej warto dać mi szansę.

Mając 31 lat przeraża mnie wizja samotnej starości, a w tym wieku coraz ciężej znaleźć partnerkę, tym bardziej jeśli nie ma się na tym polu żadnego doświadczenia. Czas leci, a ja nie chcę być wiecznie sam, chciałbym w końcu móc kogoś pokochać i mieć kogoś, kto mnie pokocha…

Wiem, że problem jest trudny, nie oczekuję tutaj jakichś cudownych rad, ale może chociaż jakieś pomysły co można zrobić, żeby pojawiły się jakieś szanse na zmianę?

Pozdrawiam,

Kamil

Link to comment
Share on other sites

@Kamil

Szanowny Panie,

może Pan porozmawiać z psychologiem, który postara się wykluczyć diagnozę fobii społecznej. Zapewne zaproponuje ćwiczenia komunikacji interpersonalnej albo poleci warsztaty interpersonalne lub coś w tym rodzaju. Możliwe też, że sam z Panem przeprowadzi serię różnych ćwiczeń podczas cotygodniowych konsultacji. Prawdopodobnie przyjrzy się też kwestii poczucia własnej wartości. 

Co do pań, cóż, zwłaszcza w Polsce żyjemy w społeczeństwie „kobietocentrycznym”, świat kręci się wokół kobiet, co niestety zaburza równowagę między wkładem pań w nawiązywanie relacji, a wysiłkiem mężczyzn. Nie ułatwia to zadania zwłaszcza mężczyznom, których istotny odsetek pozostaje samotny.

Jeśli mieszka Pan na prowincji, niestety statystyka jest Pana przeciwnikiem, bo na jedną kobietę może przypadać nawet kilku mężczyzn. Wielu paniom z tego powodu woda sodowa uderza do głowy.

Co do szybkich randek, czynnikiem decydującym o następnym spotkaniu jest w zasadzie wyłącznie atrakcyjność fizyczna. Więcej na ten temat: https://pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjność_fizyczna Być może warto więc popracować nad swoim wizerunkiem. 

Cytat

Eksperyment.

W pewnym eksperymencie naturalnym z lat 80. XX wieku obserwowano osoby, które po raz pierwszy spotkały się na randce. Badacze wiedzieli, jakie cechy osobowości posiadają obie strony, oceniano także ich wygląd. W wyniku eksperymentu okazało się, że jedynym czynnikiem skorelowanym z wyrażeniem zainteresowania ponownym spotkaniem był wygląd. Jeśli osoba była atrakcyjna, druga strona chciała się ponownie spotkać. Żadne inne cechy osobowości (np. inteligencja, ekstrawersja, otwartość, dobre przystosowanie, kobiecość, męskość, szczerość, dominacja, uległość, zależność, niezależność, itp.) nie korelowały z ochotą do ponownych spotkań. Zastanawiające było także to, że gdy badani byli proszeni o uzasadnienie swojego pragnienia, to wymieniali zwykle poczucie humoru, inteligencję, przyjacielskość, dobre zrozumienie itp., ale nie wymieniali atrakcyjności. Ten wynik interpretuje się jako niechęć do przyznania, iż wygląd zewnętrzny ma istotny wpływ na nasz stosunek do drugiej osoby.

Badania potwierdzają tę interpretację: ludzie nie są świadomi (lub tylko w niewielkim stopniu) tego, jak bardzo ich sądy o innych osobach zależą od ich atrakcyjności.

Kobiety nie mają tego problemu bo często panowie ustawiają się do nich w długich kolejkach, ale statystyczny mężczyzna raczej musi podejść do tematu bardziej systemowo. Poświęcać pewną ilość czasu na aktywne poszukiwanie nowych kontaktów różnymi dostępnymi kanałami – większość relacji zapoczątkowuje kontakt przez Internet, więc warto to wziąć pod uwagę.

Ponadto polecam lekturę 

 

Link to comment
Share on other sites

Witam

Dziękuję za odpowiedź. Odnosząc się do kilku rzeczy:

- Co do fobii społecznej, nie sądzę, żebym ją miał. Naprawdę lubię przebywać z ludźmi, staram się jak najczęściej spotykać się ze znajomymi, wychodzić na spotkania czy imprezy, lubię też poznawać nowych ludzi i raczej nie stresuję się w kontaktach z innymi, więc fobia społeczna moim zdaniem odpada.

- Pewnie właśnie jakiś trening komunikacji mógłby pomóc, chodzi głównie o to, żeby stać się bardziej wygadanym.

- Mieszkam w dużym mieście, więc na brak kobiet wokół nie mam co narzekać, tylko cóż z tego…

- Jeśli chodzi o atrakcyjność fizyczną, to oprócz tego, że jestem dość niski to jest nieźle, zarówno w mojej opinii, jak i np. koleżanek. Może też nie wyglądam jak Brad Pitt, ale jestem całkiem przystojny, co do sylwetki też nie ma większych zarzutów. Zdaję sobie sprawę, że niski wzrost działa tutaj zdecydowanie na minus, bo nie ma się co oszukiwać, dla kobiet jest to mniej lub bardziej istotne, zwłaszcza na pierwszy rzut oka. Niestety nic się na to nie poradzi i muszę z tym żyć, więc jeśli chodzi o fizyczną atrakcyjność to co jestem w stanie zmienić (np. zrzucić brzuch, nabrać mięśni, lepiej się ubierać) już raczej zrobiłem i nie mam tu już zbytnio pola manewru, jeszcze jeden centymetr więcej w bicepsie znaczącej różnicy nie zrobi.

- Na temat wpisu na blogu: myślę, że właśnie zawsze tak robiłem, podchodziłem do ludzi na luzie i z uśmiechem, poznając nowe kobiety nie traktowałem ich jako kogoś kogo przede wszystkim można poderwać, ale starałem się po prostu dobrze bawić, niezależnie czy rozmawiałem z kobietami czy mężczyznami. Tylko że póki co efekt jest taki, że mam naprawdę dużo kolegów i koleżanek z którymi utrzymuję regularny kontakt, natomiast w kontekście związków totalnie nic. Myślę, że po prostu moja małomówność nie stanowi większej przeszkody w byciu dla kogoś kolegą, natomiast jeśli chodzi o potencjalny związek to już jest poważne utrudnienie.

 

Pozdrawiam,

Kamil

Link to comment
Share on other sites

@Kamil

Szanowny Panie,

istotą fobii społecznej nie jest nielubienie ludzi, ale to tak na marginesie. Tak czy owak na forum nie rozpoznamy podłoża Pana problemu i nie ustalimy skąd ta pustka w głowie w trakcie kontaktów. 

Możliwe, że kłopot w dużej mierze polega na braku umiejętności interpersonalnych. Pewną ich częścią są też umiejętności konwersacyjne, czyli po prostu sztuka prowadzenia konwersacji. Składa się na nie także umiejętność aktywnego słuchania i szeroko pojęta asertywność (która bynajmniej nie sprowadza się tylko do mówienia „nie”). Może Pan wygooglować takie frazy, by natknąć się na ciekawe artykuły na te tematy lub książki czy podcasty, kursy i warsztaty. 

Swoją drogą przypomina mi ta taką anegdotkę z mojego życia. Spotkałem kiedyś po latach pewnego znajomego. Pamiętałem go jako osobę małomówną, którą z mozołem należało ciągnąć za język, a i tak swoim stylem prowadzenia rozmowy sabotował cały proces. Jednak gdy znowu go spotkałem był zupełnie inny. Może nie określiłbym go jako człowieka, który ma gadane, no ale był bez porównania bardziej rozmowny. Zapytałem go jak to się stało, że się zmienił. Powiedział, że w jego wypadku podziałała nauka języka obcego. Zapytałem – jak to? Chodziło o to, że na lekcjach ciągle maglowali najróżniejsze scenki, tematy konwersacyjne, trenowali do upadłego małe pogawędki i dyskusje. Przy okazji więc ogarnął trochę lepsze zasady prowadzenia rozmowy, zadawania pytań otwartych, klaryfikowania, wyłapywania haczyków, ale i aktywnego słuchania oraz generalnie lepszej komunikacji. Nic dziwnego, rozmówki językowe to kopalnia tematów i inspiracji, na przykład: http://iteslj.org/questions/ https://www.conversationstarters.com/101.htm https://www.conversationstarters.com/funnystarters.htm  Oczywiście nie chodzi o to, by wykuć to na pamięć, ale żeby mieć obraz tego, o czym i w jaki sposób można gadać nawiązując do okoliczności, kontekstu rozmowy czy też zagajając jakiś ciekawy temat, gdy nadarza się sposobność do bardziej abstrakcyjnej rozmowy. Zagadnień jest nieskończenie wiele. Rzecz jasna wszystko to trzeba ćwiczyć, a udział w rozmowie ma też druga strona – jeśli ona się nie zaangażuje, to każda konwersacja „zdechnie”. Niektóre dziewczyny naczytają się poradników w stylu „niczego nie ułatwiaj mężczyźnie” i potem do rozmowy nie przykładają się, albo same nie posiadają umiejętności konwersacyjnych. Nie na jednym rozmówcy spoczywa cała odpowiedzialność, warto o tym pamiętać. 

Na koniec uczciwie muszę zaznaczyć, że trudno mi dać wiarę, że brak umiejętności, o których tu mówimy, jest jedyną przyczyną braku relacji z kobietami na koncie w wieku 31 lat. Tak czy owak zalecałbym kontakt z jakimś dobrym psychologiem. Najlepiej z kobietą, skoro to kobiet dotyczą te trudności.

Ja również pozdrawiam!

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.





  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • ksiazka.jpg

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.