Jump to content
  • psycholog-online-2-ocalsiebie.jpg

Recommended Posts

1. Mam 20 lat, jestem kobietą, studiuję mieszkam w akademiku.
2. Odkąd wprowadziła się współlokatorka.
3. Trudne współlokatorstwo.
4. Po pierwszych rozmowach, zdziwiła mnie, bo tak towarzyskiej współlokatorki nie spotkałam. Nazwę ją anonimowo pani y W zeszłym roku mieszkałam z inną i dobrze nam się mieszkało, tylko że ona niestety przeniosła się do innego miasta nie zdawszy egzaminów. Nie była taka rozmowna towarzyska ale było dobrze. Podczas rozmów  pani y pewnego dnia wyznała mi, że chodzi na terapie i terapeutka powiedziała jej na pierwszym spotkaniu, że jest "nadmiernie uwodząca" i że ma zaburzenie histrioniczne. Wcześniej przed tym byłam ostrzegana przed znajomą, która do mnie wpadła i ją zobaczyła. Niby świat wieki a taki mały. Okazało się ze pani y była już znana w innym akademiku, z przygód seksualnych i nie tylko. I tak naprawdę zbagatelizowałam to wszystko, bo nie za bardo mnie interesowało co w trawie piszczy, czyli co mówią inni. Lecz cała sprawa personalnie zaczęła we mnie uderzać, a zaczęło się tak:
Pani y na początku ciągle do mnie mówiła nie chciała mi dać sekundy przerwy na moje sprawy, więc zwracałam jej uwagę, że wracam późno i no niestety mogę porozmawiać ale w weekendy. Pewnego dnia doszło do takiej wymiany zdań, po której ziemia się rozstąpiła i ukazało się piekło, lekko ironizując :
"Wybacz, pani y ale ja potrzebuje chwili dla siebie jest to związane też z moją introwersją muszę sobie spawy układać w głowie w samotności."
"Odkąd chodzę na terapie to przestałam się izolować, częściej rozmawiam z ludźmi, bo tamto jest chore"
" Przecież spotykam się średnio 2 razy w tygodniu z kimś ze znajomych, a mam spory natłok obowiązków. Plus ludzie na uczelni nie sądzę, żebym się izolowała"
" Ale i tak uważam że introwertycy powinni się leczyć "
" Ogólnie ludzie mają cechy, które nas różnią ale jeśli nie wpada to w skrajność ani to nie zakres cech utrudniających życie nam innym, to chyba nie jest zaburzenie?" Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co powiedziałam. Wiedziałam, że zdanie kupi mi trochę spokoju, ale nie wiedziałam ile ono będzie znaczyło dla pani y. Po prostu nie zdawałam sobie sprawy, że ją to tak urazi. Na drugi dzień nie odezwała się ani słowem. I w sumie mi to nie przeszkadzało myślę sobie, ma pokój cały dzień wolny, na razie jest spokojnie. Tylko z bałaganem u niej koszmar, ale nie jest na mojej połowie to mi to w sumie nie przeszkadza. I żyłam sobie spokojnie dalej, były jakieś próby prowokacje z jej strony paradowanie dosłownie w samej koszuli i wchodzenie mi przed "laser moich oczu", siadanie  w moją stronę i gapienie się dwie godziny na mnie, zrzucanie przedmiotów. Ale niech sobie robi znudzi jej się, zobaczy że nie działa. Najlepsze było przede mną -powrót po pobycie w domu. Zobaczyłam od progu rozsypaną sól- no czyli mogę się spodziewać bałaganu- rozumiem, pewnie ją poniosło. A zastałam istną melinę- moja kochana z poprawnie mówiąc ciemnoskórym w łóżku (erasmus). A wszech nieład brudnych ubrań, mógłby piąć się po same Himalaje, hacząc stringami o ich wierzchołek. Wchodząc wyrwało mi się przekleństwo, ze zdziwienia pół nieobecnym głosem pytam czemu "te" ubrania  są na moim łóżku- o szczycie Himalajów mowa.  I co się tu działo  ( na podłodze stał garnek ze stara zupą, bo na biurku się nie mieścił ). Jakieś flaszki po alkoholu. Poznikały mi rzeczy, garnek, połamana pokrywka. O tym, co chce tu robić nie uprzedziła wcześniej.  Mówię jej, że wychodzę za godzinę wracam i ma być tu czysto, a byłam tym bardziej z irytowana podróżą (5h drogi).Na co dostaje aroganckie "dobrze", które przelało czarę goryczy i nic minęła godzina, dalej było jak było. Mówię, że sprawa zostaje zgłoszona,że mówiłam, że to wchodzi w brak poszanowania dla drugiej strony. no i że ma posprzątać ( tak naprawdę zeszłam do takiej pani do recepcji i po rozmowie z nią  stwierdziłam że ją tylko postraszę, żeby nie robiła takich rzeczy, bo normalnie próby rozmowy z nią nie działały. Słowo kompromis nie istniał. Bardziej jej zachowanie typu albo się podporządkujesz albo i tak sobie z tobą radę.  Wracam. Mówię jej, czy zdaje sobie sprawę, że złamała dobitnie  dwa paragrafy umowy pobytu w akademiku. Zaczęły się wrzaski wyzwiska, że jestem suką. W środku całą trzęsłam się ze złości ale wiedziałam, że muszę zachować spokój. I zaczęło się chodzenie po ludziach pieczętując tylko legendę jaką się stałą i robiąc z siebie pokrzywdzoną. Pewnie będzie jeszcze bardziej pokrzywdzona jak zgłoszę zniszczenie mienia, skoro nie chce załatwić tego polubownie ale z drugiej strony nie wiem czy warto. Jak sobie radzę, jestem zestresowana, czuje się w niebezpieczeństwie. Na szczęście mam wsparcie bliskich.
6. Tak wiem,sama  nie poradzę sobie z nią dlatego, wiem nie warto się konfrontować. Tak wiem powinnam zmienić pokój. Ogólnie ten pokój ma lepsze warunki bytowe tzn. łazienka jest po remoncie, co jest nie licznym wyjątkiem. Mieszkanie przy moim trybie studiów i samodzielnym utrzymaniu nie wchodzi w grę chwilowo. Wiec dopóki nie zwolni się nowy pokój, który byłby okej, będę  tutaj Tak wiem szaleństwo.
5.Moje pytanie jest ? Jak mam reagować na jej prowokacje ?  Jak sobie radzić z jej agresywnymi zachowaniami do czasu przeniesień ? Mogę iść z jednej strony do administracji ale przy decyzji i zmianie pokoju będzie to tylko targanie sobie zdrowia psychicznego a i tak mam sporo na głowie aktualnie. Więc moją strategią póki co jest nie zwracanie uwagi na prowokacje a ciągłe przypominanie jej prawnych obowiązków jako mieszkańca. Czy da się osiągnąć punkt 7 bez wyprowadzki ? 
7. Mało czasu spędzam w pokoju nie przeszkadza mi zapalone światło, ile pani y siedzi. Bo zasypiam w każdych warunkach. Jedyne w tym momencie co bym chciała to wiedzieć, że jak wrócę nie zastane takich sytuacji.Nikt nie będzie niszczył mojego mienia, próbował mnie prowokować na różne sposoby. I przestrzegał granicy czystości i nie robił ze wspólnego pokoju alkoholowej libacji. Owszem oznajmiałam jej to wcześniej w rozmowie. Nikt chyba nie bardzo chce rezygnować ze swoich wygód przez innych ludzi, którzy wyrządzają krzywdę, też tego nie chce.

Link to comment
Share on other sites

@Magdalena.anna

Odnoszę wrażenie, że całkiem solidnie przeanalizowała Pani swoją sytuację. Dostrzega Pani chyba również, że w tym momencie wybór będzie prawdopodobnie polegał na wybraniu mniejszego zła. Gorsze warunki bytowe w pokoju o słabszym standardzie czy życie w nieco lepszym pokoju, ale z problematyczną współlokatorką. Bilans zysków i strat pozwoli ustalić, która opcja jest mniej uciążliwa. 

Sądząc po tym, co Pani pisze, stosuje Pani asertywność oraz stara się radykalnie akceptować możliwe do zniesienia sytuacje stwarzane przez współlokatorkę. Trudno przewidzieć, jak długo zdoła Pani to ciągnąć. Ciągłe trwanie w takim stresie i nieustanna konieczność bycia asertywnym to niełatwa sprawa. Jeśli jest Pani w stanie dalej asertywnie wyznaczać granice, z zadowalającym efektem zgłaszać swoje prośby i oczekiwania na tyle, by w miarę żyć w zgodzie z tą osobą, to istnieje szansa, że punkt 7 uda się osiągnąć bez przeprowadzki. Nie jest to jednak przesądzone. 

Wspomina Pani o administracji akademika. Czasami konieczne jest odwołanie się do wyższej instancji, by interweniowała. Należy to zrobić tylko po głębokim namyśle, jak taką sprawę rozegrać. Skoro pokój jest o wyższym standardzie, a przeprowadzka byłaby do gorszego, to można by poprosić, by to problematyczna lokatorka zmieniła lokum, a nie Pani. Warto jednak, by miała Pani czyjeś wsparcie – na przykład jakiegoś świadka, który widział, jakie jest zachowanie współlokatorki i w jakim stanie czasem zostawia ona pokój po swoich spotkaniach towarzyskich.

Odnosząc się natomiast do kwestii słów współlokatorki na temat konieczności leczenia introwersji, introwertyzm jest cechą osobowości, a nie chorobą. 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.





  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • ksiazka.jpg

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.