Jump to content

współuzależniona od seksu


Recommended Posts

Dziewięć lat temu zostawiłam chłopaka po roku związku dla innego faceta- 25 lat starszego. 

Byłam totalnie zakochana a on wydawał się być ideałem. Od kilku lat nie mieszkał już z żoną, po jakimś czasie wzięli rozwód i wtedy mogliśmy zacząć nasze wspólne życie.

Po 4 latach oświadczył mi się przy mojej rodzinie. Wszystko było idealnie. Byłam taka szczęśliwa. Cały wolny czas poświęcałam na oglądanie sukni ślubnych, kwiatów, i całej weselnej reszty. Po Pół roku dotarło do mnie, że jego rola zakończyła się na oświadczynach. On wcale nie zaczynał tematu ślubu. Nie zrobił tego ani razu. Pokłóciliśmy się o to i wtedy zaczął coś działać w tym temacie. Bylam trochę rozczarowana, ale on zganiał to na pracę- której faktycznie miał mnóstwo. 

Niestety. Pewnego dnia znalazłam w jego samochodzie zużytą prezerwatywę. Świat mi się zawalił. Wszystko przepadło. Początkowo kłamał, że to nie jego a ja tak bardzo chciałam wierzyć, że to prawda. Mimo wszystko, postanowiłam się wyprowadzić. To był najgorszy dzień w moim życiu. Co powiem rodzinie, jak im powiem, że wracam do domu po tylu latach. Wszystko było koszmarem. Serce pękło mi na milion części. Do tego poczucie upokorzenia, zdradzenia i wstydu. Jak mógł mnie zdradzić kiedy ja wybierałam sukienki ślubne. Nikt nie zasłużył na coś takiego. Moje poczucie wartości zostało przejechane czołgiem.

Nalegałam, żeby powiedział mi prawdę. Z jakiegoś powodu chciałam wiedzieć wszystko- chyba chciałam go znienawidzić, żeby było mi łatwiej odejść od niego. Wtedy właśnie przyznał się, że to faktycznie jego i że przez te 5 lat zdradził mnie jakieś 10 razy- z prostytutkami i że jest uzależniony od seksu. Błagał mnie o powrót, że pójdzie na terapie, i będzie w klinice tak długo jak będzie trzeba, ale musimy być razem, że zrobi wszystko. 

Po kilku miesiącach walki ze sobą wróciłam do niego. Poczułam ulgę, że znowu jesteśmy razem. Wierzyłam, że mnie kocha i miłość go zmieni. Ja kochałam go nad życie i wierzyłam, że po jakimś czasie jakoś przez to przejdziemy a my będziemy żyć długo i szczęśliwie. Tak stałam się osobą współuzależnioną od seksu. Dostałam obsesji na jego punkcie, chciałam znać wszystkie szczegóły. Raniło mnie to jeszcze bardziej, ale brnęłam w to. Przeglądałam telefony, komputery, socialmedia, historię przeglądania a także za jego zgodą śledziłam go gpsem. Stałam się agresywna. Nie potrafiłam radzić sobie z gniewem i frustracją która mnie ogarniała. Demolowałam dom, niszczyłam wszystko co wpadało mi w ręce. Te rzeczy lądowały też na nim. Dochodziło do fizycznej agresji z mojej strony. Wielokrotnie go biłam. On to wszystko znosił, bo twierdził, że zasłużył. Nigdy nie był zły. Nie ważne jak cenne były rzeczy które niszczyłam. Jak wielką demolkę zrobiłam w domu i że szedł do pracy z podbitym okiem. doszło do tego, że bałam się siebie. Bałam się, że zrobię mu prawdziwą krzywdę i spędzę życie w więzieniu. Próbowałam nad tym panować niestety to ciągle wracało. Potrafilam kopać go, gdy kierował samochodem. Nie obchodziło mnie, że mogliśmy zginąć, lub zrobić krzywdę osobą trzecim.  Dodam, że przed zdradą, nie przejawiałam żadnej agresji. Byłam ciepłym, dobrym człowiekiem który zrobiłby wszystko dla swojego partnera. 

Dzisiaj mija od tego czasu 3,5 roku. Przez ten czas, kilka razy znalazłam na jego komputerze czy telefonie rzeczy których obiecywał mi, że nigdy już nie znajdę-ale jednak. Moja napady agresji są dużo rzadziej. Czy mnie zdradził? Nie wiem, nie mam na to dowodów, ale nie ufam mu. Chociaż uważam go za dobrego i wspaniałego człowieka (być może brzmi to głupio) bo wiem, że to jest choroba. Sam wolałby być zdrowy. Jak wszyscy. Nie zmienia to jednak faktu, że stałam się przez jego chorobę wrakiem psychicznym. Moje poczucie wartości jest zerowe. Wciąż ćwiczę i biegam. Doprowadziłam ciało do formy o której nawet nie śniłam. Niestety w lustrze zawsze widziałam fałdy tłuszczu, brak biustu, okropną twarz. Byłam zdecydowana na operację plastyczną. Jadłam coraz mniej i ćwiczyłam coraz więcej, ale nigdy nie byłam zadowolona. Po kilku latach dążenia do ideału jakim chciałam dla niego być coś we mnie pękło. Po 8 latach zaczęłam znowu palić papierosy. Zaprzestałam jakiejkolwiek aktywności fizycznej i nie zwracam uwagi na to co wkładam do garnka. Nie ufam mu, i Chociaż czasem wyobrażam sobie go jako ojca moich dzieci i że jesteśmy rodziną to nie potrafię z nim nawet rozmawiać o ślubie i rodzinie. Mam traumę, bo własnie po zaręczynach odkryłam prawdę o nim. Z drugiej strony za miesiąc będę miała 30 lat. Chciałabym mieć męża i dzieci. Nie potrafię go zostawić, ale też nie potrafię wyjść za człowieka któremu nie ufam. Nie chcę udawać szczęścia na moim własnym ślubie. Mimo, że moja samoocena sięga dna to twierdzę, że zasłużyłam na to by przeżyć ten dzień jak wszystkie koleżanki. Chciałabym żeby był to najszczęśliwszy dzień mojego życia. Wiem jednak, że taki nie będzie, skoro sama rozmowa o ślubie doprowadza mnie do szału. Nie potrawie już nawet o tym rozmawiać. Tym bardziej czerpać radości z planowania-która powinna być częścią przygotowań. Niestety, kolejną rzeczą która jest spowodowana tymi przeżyciami jest paraliż woli. Nie jestem wstanie podjąć decyzji o odejściu, ani o podjęciu poważniejszych kroków jakim jest rodzina. Nie potrafię też podejmować zupełnie niewinnych decyzji, które nie mają żadnego wpływu na moje życie.  Jestem w potrzasku. Dobija mnie to każdego dnia. Zanim go poznałam, byłam pewna, że jestem wyjątkowa. Gdy nie odpowiadał mi partner- zamieniałam go na innego. Być może to karma. Ale taka właśnie byłam. Cieszyłam się życiem i wszystkimi zmianami i decyzjami. Nie wiem czego oczekuję pisząc to wszystko na tym forum. Moja rodzina myśli, że jesteśmy szczęśliwi. Są pewni, że ja jestem szczęśliwa. Nikomu nie mówię o tym co dzisiaj czuję. Zakładam maskę i udaję kogoś kim już dawno nie jestem, żeby nie martwić moich bliskich. I żeby nie dawać pożywki tym mniej bliskim. Gdy się rozstaliśmy powiedziałam wszystkim co mi zrobił.Byłam pewna, że już do niego nie wrócę. Znajomym i rodzinie. Dzisiaj tego żałuję. Wstydzę się z nim wychodzić gdy jesteśmy w moim rodzinnym mieście. Wiem, że wszyscy wiedzą. I wszyscy to oceniają.

Nie chcę żeby tak wyglądała reszta mojego życia. Kocham go i chociaż mu nie ufam, to wiem, że nie zaufałabym już żadnemu facetowi. A my w codziennym życiu dogadujemy się świetnie. Mamy podobne poglądy. Wiele nas łączy i wiemy o sobie wszystko. 

 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • SKOCZ DO: 
    Księgarnia >>>> | Apteka >>>> | Uroda >>>> | Sport >>>> | Dziecięce >>>> | Moda >>>>

  • PODCASTY.jpg

  • Blog Entries

    • 0 comments
      Ludzie chętniej próbują z kimś nowopoznanym, niż sprawdzają nowe sposoby budowania relacji, bo łatwiej jest wymienić partnera, niż skorygować własne postępowanie i przepracować coś w sobie. Jeśli chodzi o małżeństwa, w Polsce coraz częściej okazuje się, że do dwóch razy sztuka. 
       
       
    • 0 comments
      Plotka. Złośliwcy powiadają, że bywa to rodzaj przemocy pośredniej – dokuczania komuś okrężną drogą. Trochę straszne, bo – powołując się na dokument „Dylemat społeczny” – fake news roznosi się w sieci sześć razy szybciej niż fakt. Najwyraźniej rzeczywiście plotki są jak chwasty w ogrodzie; nawet jeśli zrywamy je, nowe rosną prędko. Czasami bywają to chwasty wyjątkowo toksyczne, bo używa ich się chociażby do mobbingu, gnębienia kogoś w miejscu pracy lub w związku z wykonywanym przez niego zajęciem. Na szczęście nie wszystkie plotki są takie złe. Na przykład ktoś kiedyś rozpowiedział, że podobno odziedziczyłem hotel. Kto by pomyślał, jak nagle i drastycznie może wzrosnąć atrakcyjność człowieka... 😆 Tak czy inaczej, uważajmy z tym plotkowaniem i pamiętajmy: plotka niewiele mówi o danej osobie – znacznie więcej o człowieku, który w nią wierzy. Miłego dnia.
    • 0 comments
      Kolejny podcast z cyklu psychologia relacji bez cenzury: 10 zjawisk, które psują związki. Psychologia miłości w kontekście czynników, które mogą zakłócić lub nawet przyczynić się do zakończenia relacji. 
       
       
       
    • 0 comments
      Kiedy ostatnio dane ci było doświadczyć głębokiego relaksu, któremu towarzyszy stan błogości, poczucia harmonii wewnętrznej i kojącego spokoju? Mam nadzieję, że miewasz takie odczucia nierzadko. Jeśli jest jednak inaczej, rozważmy, co można zrobić, aby sytuację poprawić. Wersja audio poniżej, a wersja tekstowa tutaj.
       
       
    • 0 comments
      Nadciąga weekend i być może niektórzy poświęcą chwilę albo dwie na jakiś serial. Nie mam na to za dużo czasu, więc wolę za często do tego typu produkcji nie zasiadać, bo niekiedy ciężko oderwać się. Wstrzemięźliwość we wszystkim – nawet we wstrzemięźliwości, więc robię wyjątki. Jako psycholog cenię barwne postacie, interesujące relacje i tym samy interakcje między bohaterami. Dramaturgia, wątki psychologiczne i niecodzienny obyczajowy kontekst też mają znaczenie. Jeśli zatem ktoś podziela sympatię do takich klimatów, może sięgnąć po „Po złej stronie torów”. Fabuła wciąga, ale jest to zarazem studium głęboko dysfunkcyjnej rodziny, która próbuje sobie radzić w obliczu splotu fatalnych okoliczności. A charaktery poszczególnych postaci zdecydowanie tego nie ułatwiają. Pierwszy sezon jest fenomenalny, natomiast pomimo słabszej jakości sezonu trzeciego, nawet tam dochodzi do takich scen, które wstrząsają nami na tyle mocno, że aż przydałyby się pasy bezpieczeństwa. Mocne. Podobało mi się. A Wy co polecacie?


  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy we wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • 05e7f642-357a-49b3-b1df-737b9aa7b7a1.jpg

  • SKOCZ DO:

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

  •  
  • Podcasty i filmy o psychologii

  • Książki o rozwoju osobistym i psychologii

    83eaf72d-ea6e-4a48-ab5f-9aefa9423f3d.jpg

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.