Skocz do zawartości

Sejsza

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Sejsza

  • Ranga
    Debiutant
  1. Witam! Zawsze myślałam, że jestem silna i dam sobie radę, ale od pewnego czasu zostało to wszystko zachwiane. Obecnie mam 25 lat. Pracuje i studiuje, ale zacznę od początku. Moja rodzina od początku była inna niż większość przeciętnych rodzin. Moi rodzice nigdy tak naprawdę się nie kochali, nie widziałam pomiędzy nimi miłości. Ciągle się kłócili. Mieszkaliśmy z Babcią, więc wielokrotnie wtrącała się w kłótnie między nimi, a także w kłótnie między mną a rodzicami. Jak byłam w okresie dojrzewania to konflikty pomiędzy moimi rodzicami, pomiędzy mną i rodzicami, a także pomiędzy rodzicami i Babcią tylko się pogłębiały. W szkole byłam lubiana, chociaż byłam zupełnie inna od wszystkich, w związku z tym miałam małą grupę znajomych. W wieku 14 lat mojej Mamie wypadł dysk, musiała iść do szpitala, a oprócz tego potrzebowała rehabilitacji. Mój wuja zachorował, a Babcia jako jego siostra pojechała do niego się nim opiekować (na 2/3 tygodnie, wracała, a po jakimś czasie znowu wyjeżdżała). Moje relacje z Tatą były bardzo specyficzne. Nie wiem nawet czy można to nazwać relacjami. Mój Tata mnie olewał, a ja będąc w gimnazjum jak większość osób zaczęłam ją olewać, doszło do sytuacji, gdzie miałam 6 zagrożeń i musiałam z tego wyjść. Był to moment, w którym wszystko się zmieniło. Zaczęłam się uczyć, zaczęłam przywiązywać do tego taką wagę, że na koniec gimnazjum miałam na świadectwie same 4. Ale sytuacja pomiędzy moimi rodzicami przyczyniła się do tego, że nauka oprócz hobby zaczęła być odskocznią i była ucieczką. Dla nie których komputer, dla mnie nauka. Potem poszłam do liceum. Tam zaczęłam mieć więcej znajomych, zaczęłam bardziej żyć, byłam pewniejsza siebie, ale również uciekałam w naukę. Konflikty w moim domu cały czas narastały, do tego stopnia, że zostawałam na wszelkie możliwe zajęcia pozalekcyjne, żeby tylko w nim nie przebywać. Moi rodzice się nienawidzili. Moja Mama zostawała dłużej w pracy, żeby tylko nie wracać, moja Babcia wyjeżdżała często. Ja miałam tę okazję, że poznałam chłopaka w moim wieku z innego miasta, więc w weekendy albo jeździła do niego albo on do mnie i było to jakiś odpoczynek. Z czasem okazało się, że mój Tata okradał mnie, moją Mamę i Babcię. Widziałam, że znikały mi pieniądze i mówiłam mojej Mamie i Babci, ale one mi nie wierzyły. Uważały, że kłamię albo, że mi się coś wydaję. Dopiero jak im zaczęło coś znikać (chociaż najpierw oskarżały mnie) to połączyły wątki. Po liceum, kiedy byłam już na studiach moi rodzice wzięli rozwód. Kontakt z moim Tatą był, jaki był, ale z czasem (po rozprawie o alimenty, którą wygrałam) całkowicie straciłam kontakt. Na ten moment wiem, że mój Tata ma nową rodzinę, ma dziecko i kobietę. Ja nie mam z nim kontaktu. Odzywa się tylko wtedy kiedy chodzi o pieniądze. (czyli kiedy przestanie mi płacić). Jemu zależy tylko na pieniądzach. Nigdy nie traktował mnie, jak swojego dziecka, córki. Jak byłam mała to też trochę mnie bił, ale w pewnym momencie przestał, jak widział, że będę w stanie się obronić. W tym okresie kiedy straciłam kontakt z moim Tatą, zerwał ze mną również mój chłopak. Miał problem z akceptacją tego, że studiuje, a on nie. Prawdą jest, że odległość też zrobiła swoje. Moja Mama poznała nowego mężczyznę, z którym była szczęśliwa i jest dalej, bo niedawno wzięli ślub. Ale wtedy kiedy potrzebowałam mojej Mamy to jej nie było. Jak ona przechodziła przez nowotwór, przechodziła przez operację na woreczek ja byłam na każde jej zawołanie. Obecnie skończyłam studia licencjacki i magisterskie, ale robię inżynierskie (zaocznie). Pracuję na pełen etat. Mam duży żal do moich rodziców. Mieszkam z moim Narzeczonym niedaleko Mamy i Babci (one mieszkają osobno, chociaż Mama mieszkała z Babcią ponad 40 lat, wyprowadziła się pół roku przede mną, ja przez pół roku mieszkałam jeszcze z moją Babcią). Jestem z nim szczęśliwa, planujemy ślub, ale boli mnie każde spotkanie z moja rodziną... Moja Mama nie może nawet zapamiętać jaki kierunek studiów skończyłam, co robię dalej. Moja Babcia ją popiera. Dlaczego? Ponieważ Babcia rozpieszczała bardzo Mamę i zawsze jest po jej stronie. Czuję się jak gorsza osoba, czuję się niedoceniona przez nie. Czuję się doceniona w pracy, na uczelni, przez Narzeczonego, ale nie przez moją rodzinę. Uważają, że w życiu miały trudniej. Zawsze to ja jestem ta gorsza. Ja jestem nieakceptowalna. One są wiecznie ofiarami. Dostrzega to wszystko nawet mój Narzeczony. Jak się z nim kłócę, albo coś jest nie tak między nami to zawsze chwalą jego i jego bronią. Ja jestem ta gorsza. On jest kochany i biedny, a ja jestem ta zła. Jak widzę rodzinę mojego Narzeczonego to mu zazdroszczę. Też pochodzi z rozbitej rodziny, ale innej. Na początku miałam wojnę z jego Mamą o wyprowadzkę, ale teraz jest ok. On jest doceniany i rozumiany. Ja jestem sama w mojej rodzinie... Czy mam za duże wymagania względem mojej rodziny? Chcę tylko szacunku i docenienia. Rozmowy na te tematy z moją Mamą i Babcią kończą się zwykle kłótnią..

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.