Skocz do zawartości

Marcin12345

Użytkownik
  • Zawartość

    28
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

1 obserwujący

O Marcin12345

  • Ranga
    Debiutant

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Jestem po pierwszej sesji terapii małżeńskiej z żoną. Nie wiem nawet co napisać. Jestem zdruzgotany. Nie powiedziała wprost, że jestem przemocowy tak jak kiedyś u innego terapeuty, ale robiła takie sugestie, mówiła, że ja niby na nią krzyczę. Ja jeszcze nie doszedłem do siebie po ciężkim dzieciństwie. Mam ciągle pewne braki. Ale raczej jestem za łagodny, nie dość asertywny, niż agresywny - to jest np mój problem w pracy. Jednym z tych braków jest też brak relacji, brak znajomości. Wszyscy nasi znajomi są właściwie jej znajomymi. Nasza rodzina jest jej rodziną, bo ja ze swoją nie utrzymuję kont
  2. Chyba zaczęła zaraz po naszym ślubie. Myślę, że 5 lat będzie. Ja to raczej w drugą stronę. Jestem z tych co dają intelektualny być może zbyt suchy komunikat. Zresztą wystarczy, że powiem coś co mnie boli, co przeżywam, to ona od razu, że na nią krzyczę a to nie prawda - nie krzyczę, mówię trochę emocjonalnie o tym co mnie boli, bo po prostu nie jestem robotem bez uczuć. Dla mnie to jest ekstremalnie dziwne. Wiesz, może to nie musi być od razu ktoś z kim poplotkujesz tak jak z koleżanką 😉 ale powinno dać się rozmawiać. Czasem może wyznacz szczerze granicę np "przepraszam, ale
  3. No 10 lat to już sporo, ale ja się nie znam. Z drugiej strony on może czuć, że to ostatnie chwile, kiedy córka go jeszcze tak traktuje. Chciałem na coś innego zwrócić uwagę. Ona ma tylko 10 lat i w pewnym sensie straciła matkę. Ona może chcieć Cię sprawdzać i wypróbowywać, czy może na Tobie polegać i czy rzeczywiście obdarzysz ją miłością. I może też w tych próbach przekraczać granicę, które trzeba ustalać. Np. ten tekst, że córka jest najważniejszą osobą w jego życiu - w jakim padł kontekście? Może był bardzo potrzebny tej 10-latce? Może da się to zrozumieć, ale jednak nie jest to dobry
  4. Dobry pomysł. Najlepiej na wspólnej terapii. No właśnie opcją jest wspólna terapia. Udało się żonę namówić i coś znaleźć. Co będzie zobaczymy. Nie, nie widziałem. Nie byłem w stanie tego zobaczyć. Nie potrafiłem i do tej pory mam problem z nawiązywaniem normalnych relacji. Moja rodzina dużo bardziej łamała moje granice i moja prawo w ogóle do istnienia i w związku z tym nie potrafiłem w ogóle zobaczyć problemu w relacji z moją żoną. To szczególnie po ślubie zobaczyłem ,ze coś jest nie tak i właśnie zona miała się tym zajmować na swojej terapii. Ale tak naprawdę to dopiero od miesi
  5. Znalazłem w tym wątku Zupełnie jak moja żona w pierwszych latach małżeństwa dopóki jej nie powiedziałem, że nie mam siły tego znosić i się wyprowadzę jeśli to się nie zmieni.
  6. Daj mu i sobie czas. Próbuj z nim o tym też rozmawiać, ale nic na siłę.
  7. Bez przesady. Prawo może nie jest idealne, ale chyba są gdzieś udane związki.
  8. Nie. Przynajmniej nie jako mężczyznę. Potrafi mi przygotować dobry obiad, czy wysprzątać mieszkanie. Ale przecież sama też je ten obiad i żyje w tym mieszkaniu. Właściwie to nie czuję by mnie kochała. Czasem mam wrażenie, że bardzo się stara w obowiązkach domowych właśnie po to by przykryć, że tak naprawdę nie potrafi mnie pokochać - nie potrafi być ze mną szczera, stosuje podwójne standardy, złości się na mnie, nie potrafi ze mną rozmawiać/otworzyć się przede mną a ponadto w ogóle jej nie kręcę w łóżku. To jest tak, że autentycznie nie widzę. Po każdej rozmowie z nią i po jej zachowan
  9. Ja swojej niby też mówiłem. Ale teraz widzę, że muszę jej to udowodnić. Musi w pewnym sensie poczuć, że to nie jest tylko gadanie tylko, że naprawdę to czy z nią jestem czy nie zależy od tego czy ja tego chcę a nie od tego co mówią inni, co mówi prawo, religia itd. Zwłaszcza, że w Twoim przypadku jeżeli Cię szantażuje i masz na to dowody, to chyba wybija argument z ręki jakim jest rozwód z Twojej winy? Pytałeś o to jakiegoś prawnika?
  10. Jeszcze kilka refleksji do "czy kochasz swoją żonę?". A więc czy kocham? Kocham! Czy daje to jej prawo by mnie niszczyć by mnie tak traktować jak to robiła dotychczas? Nie! Czy gdybym nadal pozwalał się traktować jak do tej pory to by się dobrze skończyło? Nie. Nie tylko, że miałbym coraz większe trudności w pracy. Po doświadczeniu sprzed kilku lat mam poczucie, że ona by mnie zostawiła bardzo szybko gdybym przestał spełniać jej oczekiwania. Ostatnio więcej tutaj napisałem i widzę jak wylanie tego wszystkiego na forum wpływa na moją pracę. Jestem dużo efektywniejszy, dużo problemów udało mi si
  11. Czy kocham swoją żonę? Myślę, że tak skoro walczę o małżeństwo. Czy się otrząśnie? Wszystko wskazuje na to, że nie. Ona okopuje się w swojej złości na mnie. Jak rozmawia to z postawy, że ze mną jest coś nie tak a nie z nią. Czekać? Czekam. Planuję poczekać jeszcze kilka miesięcy, zobaczyć co zdziała terapia. Nie widzę perspektyw na naprawę małżeństwa - po prostu nie ma szczerej rozmowy. Ja mówię, że są problemy a ona łaskawie czeka aż do niej wrócę (tzn.. aż zmięknę, aż zacznę się godzić na jej warunki) i nie daje znaku, że coś zauważyła w sobie, że jest nie tak. Nie mam wiary w to, że co
  12. To dobry pomysł. Nie wiem czemu o nim zapominam. Jest tak jakby mi się wydawało, że teraz następny krok to już rozwód, bo nie wytrzymuję tej sytuacji. A mogę się też w razie potrzeby wyprowadzić, wynająć jakieś mieszkanie. Jest to dla mnie o tyle cenne, że byłby to kolejny jasny sygnał dla żony przed ostateczną decyzją, przed rozwodem, po którym nie wyobrażam sobie już do niej powrotu. Niby chodzi na terapię, ale nic to nie zmienia a nawet obserwuje pogorszenie. Ostatnio wydaje mi się, że jest to przede wszystkim wymówka. Czasem też się zastanawiam czy nie jest przypadkiem tak, że
  13. Na pewno będę tutaj jeszcze jakiś czas pisał, choć pewnie nie regularnie. Po prostu mogę to wszystko wyrzucić z siebie, jakoś przetrawić zamiast o tym nieustannie myśleć, np w pracy i mieć z tego powodu problemy.
  14. Chodź głupi byłem mylsac że da mi kiedykolwiek odjeść mając na mnie papier To jest szantaż? Traktowanie małżeństwa (aktu cywilnego) jako akt własności męża? Jedno i drugie?

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.