Skocz do zawartości

DawidMx

Użytkownik
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O DawidMx

  • Ranga
    Debiutant
  1. Bardzo dziękuje za pomoc. Niestety reakcja mojej dziewczyny nie była pozytywna na to. Czułem się jakbym przekonywał alkoholika który ma problem i ciągle mi mówi, że tego problemu nie ma, po prostu lubi wypić i nic złego się nie dzieje. Niestety ta historia powtarza się dziesiątki razy, awantura, okres cierpienia, i ostatni etap powrotu do normalności, znowu awantura. Te cykle tylko się powtarzają i powtarzają i będąc osobą z boku czuje się już tym zmęczony, że człowiek mający tak ogromny problem przeżywa krzyczy, że jest na wykończeniu a po chwili, że jednak nic nie trzeba robić i błędne koło się zamyka i sprawa nie zostaje rozwiązana.
  2. Witam. Mam problem bardzo drażliwej natury. Sytuacja dotyczy mojej dziewczyny i jej matki, niestety dziewczyna mam wrażenie, że jeszcze długie lata będzie wypierać problem zanim coś z tym zrobić i boje się, że zanim to nastąpi może dojść do tragedii. Moja dziewczyna ma 21 lat, jej matka 40. Chciałbym uzyskać poradę, a być może gdy dam przeczytać to swojej dziewczynie przejrzy na oczy i np uda się na policję czy do innych służb. Sytuacja zaczęła się niecałe 2 lata temu gdy jej tato zmarł (problem onkologiczny, parę miesięcy rodzina była narażona na olbrzymi stres i konflikty wewnętrzne). Po tym zajściu nastąpiła zmiana zachowania u jej matki. Na początku odczułem ogromną złość ze strony jej matki w każdym momencie jak moja dziewczyna chciała miło spędzić czas. Tak jakby miała cierpieć przez rodzinną tragedię do końca życia. Były to awantury o drobiazgi, krzyki i wyzwiska. Nawet za to, że woli w danym momencie obejrzeć odcinek ulubionego serialu a nie robić coś co wymyśli jej matka np iść na spacer czy czesać jej psa (sytuacje są tak absurdalne, ale proszę o powagę bo sytuacja doszła do momentu gdzie boje się, że skończy się to przed sądem bo ktoś zrobi komuś krzywdę). Po stracie ojca przez moją dziewczyna odniosłem wrażenie, że matka chce zmienić moją dziewczynę w swoją osobistą niańkę, w momencie jakiegoś wyjścia na cały dzień są wyzwiska i krzyki "co ty matkę samą zostawisz?" w sytuacji planowania wakacji efekty są jeszcze gorsze. Gdy dziewczyna nocowała u mnie dochodziło już do tego, że dzwoni po rodzinie i opowiada, że córka ją zostawiła i zaraz ma przyjechać pogotowie bo tak z nią ciężko (co było oczywistym kłamstwem za każdym razem). Doszło do tego, że dziewczyna poza nauką i pracą ma być cały czas w domu, opiekować się matką i psami (stosunek do psów jest tam ekstremalny, z boku wygląda to bardzo niepokojąco). Niestety zaczęło się to tylko pogarszać, moja dziewczyna jeśli nie jest w pracy czy nie widzi się ze mną, cały czas płacze, o wszystko są awantury ale niestety doszła przemoc fizyczna, także w stosunku do mnie (niestety przez moje warunki fizyczne, nie mogę się nawet bronić bo mógłbym zrobić krzywdę przypadkiem). Kilka takich sytuacji powinno zakończyć się obdukcją co pewnie było by najlepsze w tej sytuacji. Sytuacje po jakich dochodzi do przemocy i wyzwisk są absurdalne typu "powrót od rodziny do domu, i moja dziewczyna mówi, że jedzie się widzieć ze mną" matka w złości, że córka nie będzie w domu zaczyna atakować. Powodem jest oczywiście to, że moja dziewczyna nie chce siedzieć w domu i plotkować. Nie wiem już co zrobić i jak pomóc dziewczynie, mówienie idź na policje całkowicie ignoruje. Nie chce by stała się tragedia, niestety jej matka atakuje ją w furii, nie patrząc, że córka nosi okulary (raz doszło niemal do rozbicia ich na twarz) machając rękami, niestety w takim szale wcześniej czy później skończy jedna strona z rozbitą głową o mebel czy upadkiem ze schodów. Chce ratować swoją dziewczynę ale czuje się tym tak bardzo przygnieciony. Niemal codzienne awantury, draki o wszystko. Dziewczyna jest zmuszana non stop jeździć na cmentarz (kilkaset razy w roku) oraz do przebywania w domu i zajmowania się matką i słuchaniem plotek. Na dodatek moja dziewczyna czuje się z tym fatalnie, bo rozrywką jej matki największą są plotki i opowiada cały dzień znajomym i po rodzinie jaka to córka jest niedobra, co tylko ją niszczy wewnętrznie. Ja odciąłem się całkowicie od tego środowiska ale niestety dziewczyna nie ma takiej możliwości, przez co cierpi a ja z nią. Ja musiałem się odciąć od tego, bo gdy wyzwiska zaczęły lecieć w moją stronę powiedziałem sobie dość. Z jakich powodów byłem wyzywany? Ponieważ śmiałem powiedzieć, że to głupota "jak dziecko ma czkawkę, to trzeba wyjść z nim na rękach poza granicę wsi i wtedy czkawka ustanie" - zabobony w jakie wierzy jej matka, w momencie gdy powiedziałem publicznie, że to głupota i dałem argumenty, spotkałem się z atakiem w moją stronę. Niestety dziewczyna jest na to skazana każdego dnia, a ja boje się, że będzie tylko gorzej. Krew i siniaki stały się niemal codziennością. Jak dziewczyna do mnie dzwoni, ja już z przyzwyczajenia pytam "o co tym razem". Miałem już koszmary, że dziewczyna pobita została zepchnięta ze schodów. Niestety udziela się to także i mi, bo to nie jest sytuacja raz na parę lat ale 2-3x na tydzień a czasem częściej. Próbować tutaj pomocy specjalisty? Czy najlepiej udać się na policję?

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.