Jump to content
  • PODCASTY.jpg

Żaneta24

Użytkownik
  • Posts

    1
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

Żaneta24's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

0

Reputation

  1. Witam. Od niedawna wiem, że jestem dorosłym dzieckiem z rodziny dysfunkcyjnej. Nie potrafię sobie z tym poradzić.. Wszystko zawdzięczam swoim rodzicom i ojcu mojej matki. Oboje pracowali wiec oddawali mnie pod opieke dziadka i babci. Od kad pamiętam molestowal mnie dziadek, nie wiem kiedy to się zaczęło ale podejrzewam ze w wieku około 4lat. Z tego okresu dorastania aż do pójścia do "zerowki" nie pamietam nic oprócz dziadka który kazał mi się dotykać i sam dotykał mnie. Trwalo to do jego śmierci wiec około 2lata. Jako szesciolatka ucieszylam się ze nie ma go juz z nami. Cala moja gechenna minęła. Tak wtedy myslalam.. Kolejna porażka za która obwinialam siebie to rozwód rodziców, ojciec został za granica a my z mamą w Polsce. Potem nałóg alkoholowy matki wiec musialam szybko dorosnąć żeby jej pomoc. Pomoc nam. Do dzis pamietam jak pomagalam jej zebrac sie z podlogi w lazience. Udało mi się wyciągnąć ją z nałogu, ale kosztowalo mnie to ogrom wyrzeczeń jako nastolatke. Nie miałam znajomych, nikomu nie mowilam o swoich problemach. Bylam sama. Aż spotkalam swojego pierwszego chłopaka. Pierwszy okres to bajka, jak wszędzie, z kolei potem było totalne piekło. Bil mnie, wyzywał, okaleczal, ponizal na każdym kroku. W końcu zgwałcił mnie i zaszlam w ciążę. Zagroził ze jeśli cos komuś powiem to zabije mnie i dziecko. Więc milczalam. Urodzilam zdrowego synka, było miedzy nami spokojnie. Kolejny gwałt, załamanie nerwowe, depresja, terapia i szok..kolejna ciąża. Gdy zaczęła być widoczna stwierdził ze go zdradzilam i mnie pobił. Złamał mi wtedy dwa żebra, reke i szczękę. Urodziłam córkę w 21tyg, żyła dwie godziny. W tym momencie pierwszy raz powiedzialam sobie ze czas uciekać. Miałam dla kogo żyć. Ucieklam do rodziny zabierając ze sobą dziecko. Nie chciałam się w nic angażować, chciałam być do końca życia sama bo myslalam ze nikt mnie juz nie pokocha z taka skalana dusza. Lecz stało się, spotkalam kogoś kto pokochał mnie i moje dziecko i ja tez się zakochalam. Oddalam się temu w całości. Przyszła chęć posiadania kolejnego dziecka żeby wypełnić bol po stracie córki. Udało się. Szanowalam swojego partnera, układało nam się bardzo dobrze, do czasu..wkradla się miedzy nas rutyna. On przestał traktować mnie jak kobietę, zaczęły się kłopoty finansowe i jego problemy w pracy. Całą frustracje przelewal na mnie a ja nie mogłam zacząć pracować mając male dzieci i nikogo kto mógłby się nimi zająć. Wiec tez wyladowywalam się na nim. Stalam się agresywna. Popadlam w depresje, pojawił się ktoś na mojej drodze kto pokazywal mi ze jestem kobieta, kto pomagał mi w trudnych chwilach. Miałam w nim wsparcie. Stalismy się sobie bliscy, aż za bardzo. Było za późno Na ratowanie malzenstwa, tak mi sie wtedy wydawalo. Odeszlam mimo ze maz chcial dac nam szanse. Stwierdzilismy ze bierzemy rozwód. Po kilku dniach mieszkając u "kochanka" stwierdzilam ze brakuje mi męża! Zaczęłam z nim więcej rozmawiać, bardzo stalismy się sobie bliscy na nowo. Ja zakonczylam tą chora relacje. Dziś wiem kim jestem. Żałuje ze wczesniej tego nie wiedziałam może inaczej by się to potoczylo. Wiem ze popelnilam błąd nie szukając pomocy. Ale teraz chce naprawić cale życie. Swoje, męża i dzieci. Maz stara się mnie wspierać. Ale ja nadal nie wierze w siebie, czuje się źle, nie potrafię patrzeć na siebie jak na kobietę. Czuje się brudna juz od dziecinstwa. Ale jest mi lżej ze mogę podzielić się tym wszystkim z innymi. Nie wiem czy mam tyle siły żeby iść na terapie ale wydaje mi się ze nie mam innego wyjścia. Nie chce być dłużej z tym sama..
×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.