Skocz do zawartości

Anonimowo

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Anonimowo

  • Ranga
    Debiutant
  1. Dzień dobry. Jestem 25-letnia kobieta, córką alkoholika. Moja historia jest długa. Z domu rodzinnego wyprowadzilam się w wieku 19lat. Mój ojciec pił i znecal się nad matka odkąd pamiętam, przy obcych udawalismy normalna, poukładaną, katolicką rodzinę. Ojciec na pozór wyglądał na ciężko pracującego człowieka, zapewniającego byt całej rodzinie. Aczkolwiek kiedy przychodził weekend - dni wolne od pracy, zaczynał wlewac w siebie alkohol, po czym robił się agresywny, ublizal matce, wyzywal ją od najgorszych, oraz dochodziło do rekoczynow i zniszczonych rzeczy. Jako mała dziewczynka chowalam się razem z młodszym bratem w łóżkach, oraz co, lub co drugi weekend nasluchiwalam, czy matka już z rozpaczy nie łyka całego opakowania tabletek (brała duża ilość leków uspokajających) oraz czy nie wyciąga noża (noże chowala z leku przed ojcem pod/nad szafkami). Moje starsze rodzeństwo po prostu wychodziło wtedy z domu, ponieważ gdy stawali w obronie matki, ojciec wyrzucal ich z domu. Jak sięgam pamięcią, do dziś mogę sobie przypomnieć jak wielki strach czułam, mając zaledwie 6 lat. Posiadam w pamięci także traumatyczne wspomnienia, np ojciec rzucajacy w mamę krzesłami, lub leżąca matkę nieprzytomna po uderzeniu przez ojca, na ziemi. Oraz okropne krzyki. Do dziś nie wiem, dlaczego nigdy któryś z sąsiadów nie wezwał policji. Zawsze miałam problemy w szkole, z nauką, jak i rówieśnikami. Byłam zamkniętą w sobie osobą. Rówieśnicy uważali mnie za dziwaczke, co przekładalo się na uszczypliwosci i nekania w szkole. Kończąc 18 lat postanowiłam, że wyprowadze się z domu do partnera. Moi rodzice byli głęboko wierzący. Nie pozwalali mi na ten krok, jak oni sami stwierdzili "na kocią łapę, żyć nie będziesz". Byłam wtedy pod ich wielkim wpływem, nie posiadałam odwagi by się przeciwstawić. Pół roku później w wieku 19 lat, rodzice wyprawili mi ślub i wesele. Zgodziłam się na to, chciałam tylko uwolnić się od domu rodzinnego, nie tracąc wtedy kontaktu z matką, którą de facto kocham. Moje małżeństwo rozpadło się po roku czasu. Byłam wtedy 21 letnią rozwódką, bez środków do życia. Oraz wydziedziczona przez własnych rodziców, którzy nie przyjmowali do wiadomości, że ich córka "katoliczka"wzięła rozwód. Z trudem i biegiem czasu, wyszłam na prostą, oraz pogodzilam się z rodzicami. Po kilku latach mieszkania z daleka od domu rodzinnego, byłam pewna, że ojciec poszedł po rozum do głowy i zmądrzał z wiekiem. Ja za to mogłam spełniać się zawodowo i otwierać się na ludzi. Przynajmniej gdy ich odwiedzalam, byli uśmiechnięci i szczęśliwi. Tak bym myślała do dziś, Gdybym nie dostała wiadomości od siostry, że ojciec od 4 dni chodzi pijany i zneca się nad matką. Było to dokładnie tydzień temu. Poczułam ogromną wściekłość, pojechałam do domu rodzinnego, zastalam zataczajacego się ojca, oraz zdemolowane mieszkanie. Matka uciekła do ciotki, została bardzo pobita, siniaki miała dosłownie na całym ciele. Zostałam z ojcem cała noc. Pilnowalam go, by wytrzezwial w końcu i bym mogła z nim porozmawiać. Chciałam namówić go na leczenie, chciałam, żeby wreszcie ten koszmar, który trwa całe moje życie się skończył, by już nie krzywdzil mojej matki. Bym mogła żyć z dala w spokoju, że on już jej więcej krzywdy robić nie będzie. (okazało się, że ojciec nie zmienił się w ogóle. Mama milczała, udając, że wszystko jest dobrze). Niestety, ojciec od zawsze miał pochowany alkohol w różnych miejscach. Jego wytrzeźwienia się nie doczekałam. Byłam jeszcze bardziej wściekła. Nad ranem zarzuciłam mu wszystkie moje cierpienia. Powiedziałam wszystko, jak bardzo nas krzywdzil. On oczywiście nic sobie z tego nie robił, za to wypomnial mi rozwód, że to JA go zranilam, nie on mnie i naszą całą rodzinę. Ja! Ja jestem temu winna według niego. By matka mogła wrócić do domu. Zadzwoniłam na policję.. Mama potwierdziła znęcanie się nad rodziną. Zabrali go na wytrzezwialke. Nad ranem wrócił do domu. Byliśmy wszyscy, ja, mama, moje rodzeństwo. Wrócił wreszcie trzeźwy. Kazał mi wyjechać, wyrzekl się mnie, stwierdził, że nie jestem już jego córką, skoro wezwałam na niego policję, że jestem chora psychicznie i powinnam się leczyć. Wywiązała się kłótnia między nami, także się jego wyrzeklam, że już moim ojcem nie jest. Nie jestem już tym kim byłam kilka lat temu. Z tego co wiem od matki, ojciec podejmuje leczenie w kierunku walki z alkoholizmem. Ale ja nie potrafię sobie poradzić z emocjami. Nie potrafię sobie poradzić z tym, że pogrzebalam ojca za życia i czy kiedykolwiek jeszcze zobaczę rodzinę, która jest jaka jest, ale jest moja rodzina. Co noc od tamtej sytuacji mam koszmary z ojcem w roli głównej. Budzę się z płaczem. Wydaje mi się, że sobie z tym nie radzę. Jestem studentką, w lutym mam sesje. Ale nie potrafie skupić się na nauce. Zastanawiam się nad podjęciem terapii. Czuję, że wszystkie problemy emocjonalne, które miałam kilka lat temu, powróciły z większą siłą. Nie wiem co robić i co może być dla mnie teraz najlepsze. Proszę o opinie. Z góry dziękuję.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.