Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'zabawa'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

Found 25 results

  1. Cześc ! Mój mąz ma od jakiegoś czasu problemy z erekcją Do lekarza nie chce iść ale chce... zamówic sobie viagrę przez internet ;/ Ma dopiero 30 lat oraz jestem zdania,że nie powinien faszerować się takimi środkami. Nie wiem jak mu to wyperswadować. Czy możecie mi doradzić jak z nim o tym porozmawiać oraz jak mu odradzić branie viagry? Czy są może jakieś ziołowe zamienniki viagry, które nie mają efektów ubocznych jak ten właśnie środek?
  2. Cześć dziewczyny. Mma problem. Mój mąż nigdy nie był jakimś długodystansowcem, ale ostatnio to tragedia. Wchodzi we mnie i kończy po kilku ruchach.Stara sie mnie zaspokajać w inny sposób ale jednak fajnie byłoby się pokochać tak normalnie. Czy to możliwe, że tak na niego wpłynęła zmiana pracy? Problem zaczał się jakieś 3 miesiące tmeu jak dostał awans. Stanowisko wymarzone, ale o wiele bardziej wymagające, z dużą odpowiedzialnościa. Co robić? Dodam, że guma odpada ponieważ próbowaliśmy oraz mu penis w trakcie stosunku opada w gumie. I on tym się tak denerwuje,ze raczej nie ma opcji aby ponownie stanał Cała ta sytuacja kiepsko wpływa na nasze małżeństwo. Zaczynamy sie kłocić no i on unika łóżka.
  3. Myślę, że sporo osób boi się iść do psychologa ze względu na powszechnie szerzące się mity na ich temat. Fajnie gdyby też udzielili się psycholodzy z forum, pewnie sprawi im sporo więcej śmiechu, niż krzywdy 😊. Pewnie słyszeli też od pacjentów różne mniemania, ja sam czasem opowiadam z czym się spotkałem 😋 Ja na pewno spotkałem się z tekstami typu: - idź pobiegaj, lekarstwo na wszystkie twoje troski, co taki psycholog ci więcej poradzi? - psycholog to też taki psychol - psychologiem zostaje osoba, która sama ma problemy psychiczne i chce się z nich wyleczyć dlatego wybiera takie studia - przez to, że psycholog nie radzi sobie ze swoimi problemami to zajmuje się problemami innych, bo lepiej mu to wychodzi - jak idziesz do psychologa to też jesteś psychol i powinieneś być w [wybrana znana miejscowość w pobliżu, w której jest zakład psychiatryczny]
  4. Pisze na forum ponieważ nie poradzę sama sobie poradzić z tą sytuacją. Byłam w związku przez 3 lata z chłopakiem. Byłam w nim bardzo zakochana, był dla mnie całym światem i wiązałam z nim swoją przyszłość. Nie jest on jednak prostą osoba. W wieku kilku lat umarł mu tata. Nigdy nie chciał rozmawiać na ten temat. Miał problem z uczuciami. Dodam ze podczas całego związku nie powiedział mi nigdy ze mnie kocha. Raz na około rok przychodził taki moment ze stwierdzał ze nic do mnie nie czuje i zrywał. Trzy razy wróciliśmy do siebie. Wyszło to jakoś samoistnie. Trzecim razem trwało to dłużej ponieważ wróciliśmy do siebie po miesiącu. Rok temu przestał mnie przytulać, trzymać za rękę. Zaraz później zerwał nie podając do końca powodu. Myslalam ze chodziło o to co zawsze czyli ze po prostu przestał coś do mnie czuć. Po paru miesiącach od zerwania dowiedziałam się zakochał się w mojej bardzo dobrej znajomej. 4 miesiące przed zerwaniem poszedł ze na spotkanie z moimi koleżankami ponieważ tak się złożyło, okazało się ze po tym jednym spotkaniu zakochał się w niej na zabój. Po miesiącu po naszym zerwaniu napisał do niej na Ig poyem zapraszał na spotkanie ale moja znajoma odmówiła ze względu na mnie. U nas ta relacja wyglądała dziwnie. Ponieważ przez ten czas codziennie pisaliśmy ponieważ on lubi pisać. Podczas kwarantanny często dzwonił do mnie żeby jednocześnie na kamerkach oglądać jakiś film, zgadywalismy się na kajaki. Jednak przy każdym naszym spotkaniu już po zerwaniu, gdy byliśmy u mnie w pokoju lub u niego zawsze bardzo mocno mnie przytulał. Później zaczynał mnie gryźć w ucho, dotykać mnie, ale nie całował. Mi ciężko było znaleźć jakaś granice ponieważ w przytulaniu nie ma niczego złego. Natomiast jeśli przechodził dalej to nie umiałam protestować. Jednak jakiś czas temu oprócz tego zaczął próbować mnie całować. Co wcześniej się nie zdarzało. Tydzień temu (prawie rok po naszym zerwaniu) przyłapałam go na przeglądaniu mojego telefonu. Powiedział ze chciał sprawdzić czy pisze z jakimś facetem. Wiem ze cała ta sytuacja brzmi śmiesznie. Ale ja po prostu jestem osoba która nie umie urywać kontaktów, nie umie być stanowcza i nie umie odmawiać. Dlatego chciałam zapytać co mogą zrobić? Czy mam ustalić twarda granicę ze możemy się tylko przytulać, czy tez w ogóle zaprzestać nawet tego. Nwm jak sobie poradzić z tą sytuacja a trwa ona już tak długo ze mnie meczy. Dodam tylko ze przy naszych znajomych się tak nie zachowuje, siedzi gdzieś dalej a nawet nie przy mnie. Także wiem ze jest to zachowanie mieć ciastko i zjeść ciastko. Bardzo proszę o doradzanie jak sb poradzić z tą sytuacja
  5. Witam. Jestem tu pierwszy raz. Moim myślom już nie wystarcza kartka papieru lub krzyczenie do cieni. Jak zapomnieć o kimś kto Cię kocha i ty go kochasz, ale prawda niszczy 3 osoby jednocześnie? Oto jest pytanie.
  6. Witam, postaram się w "skrócie" opowiedzieć historię związku, w którym się znajduję. Otóż, od początku... : W zeszłe lato pojechałam do pracy za granicę wraz ze znajomymi, poznałam tam mężczyznę starszego ode mnie o 10 lat (ja 28, on 38- lecz różnica wieku nie ma dla mnie znaczenia) z którym od tamtego czasu jesteśmy razem w związku. Nasza relacja rozpoczęła się w taki sposób, że ja zostawiłam mojego byłego partnera poznając Krzyśka, a on swoją ex, z która ma 4-letnie dziecko (byli razem w związku 10 lat), lecz od dawna między nimi się nie układało jak oboje twierdzą i nie raz chcieli się rozstać, a przy związku trzymało ich tylko dziecko oraz mieszkanie, które kupił przed wyjazdem do pracy za granicę. Zakochaliśmy się w sobie, był to najlepszy okres w naszym życiu, lecz wakacje zbliżały się ku końcowi i trzeba było wrócić do Polski (na okres 2 miesięcy). W Polsce mieszkamy na dwóch różnych końcach (ja Słupsk, on Rzeszów). Krzysztof, po rozstaniu ze swoją ex, stwierdził, że zostawia jej zakupione mieszkanie, aby ich syn miał je na przyszłość, więc mogą się tam wprowadzić na stałe, ponieważ on i tak nie będzie tam mieszkał. Po powrocie, Krzysztof chciał jak najwięcej spędzać czasu ze swoim dzieckiem, co jest zrozumiałe, więc spędzał ten czas razem ze swoją ex i dzieckiem- mieszkając razem z nimi pod jednym dachem, niby w osobnym pokoju, na kanapie. Ja ten okres spędziłam w Słupsku, raz przyjechał do mnie na weekend, a kolejny raz pojechaliśmy na tygodniowy urlop. Jego ex wie, że jestem razem z nim w związku. Krzysztof podczas spędzania czasu razem z nimi, unikał niejednokrotnie odbierania telefonów ode mnie, tłumacząc to tym, że jest to dla niego niekomfortowe i głupio się przy tym czuję, że muszę dać mu czas, ponieważ jest to dla niego nowa sytuacja. Dzwonił tylko jak był sam, bez niej. Okej, irytowało mnie to, ponieważ jak każda kobieta zaczynałam podejrzewać, że być może tak naprawdę nadal są razem, lub śpią razem, mieszkając w jednym mieszkaniu, lecz postanowiłam dać mu czas. Sęk w tym, jak on przyjechał do mnie lub byliśmy na urlopie nie miał on problemu z tym aby odbierać od niej telefon, kiedy tylko zadzwoniła (i tu nie jest dla niego to niekomfortowe, a chyba powinno działać w obie strony, tym bardziej, że ona wie, że jesteśmy razem). Niejednokrotnie było to powodem naszych kłótni, a on tłumaczy się cały czas, że jest mu głupio i chce mieć z nią dobre relacje, gdyż jest matką jego dziecka i ma wyrzuty sumienia, ponieważ ich "zostawił". W grudniu kolejny wyjazd do pracy, aż do praktycznie końca kwietnia. Nie mieliśmy możliwości wyjechać razem za granicę, więc ja wyjechałam w inne miejsce, a on w inne. Mimo tego, widywaliśmy się co jakiś czas, jeździliśmy do siebie i codziennie rozmawiamy. Nasz kontakt jest super, każda chwila jaką spędzamy razem sprawia nam przyjemność, rozumiemy się bez słów. Więc skoro jesteśmy dorosłymi ludźmi, jest nam ze sobą dobrze, a ja jestem w stanie zaakceptować to, że ma dziecko i całe życie będzie miał obowiązek nim się zajmować, jestem w stanie przyjąć to na klatę. Zaproponowałam Krzysztofowi, że mogę przeprowadzić się na okres połowy kwietnia oraz maja do Rzeszowa i wynająć razem z nim mieszkanie w pobliżu, gdzie mieszka jego ex i dziecko, aby mógł spędzać z nim jak najwięcej swojego czasu, a ja zajęłabym się sobą. Nie zgodził się, zostałam wyśmiana, stwierdził, że nie jest na to jeszcze gotowy. Więc po powrocie na ten okres do Polski, ja ponownie zamieszkałam w Słupsku, a on w Rzeszowie ze swoją ex a w między czasie jeździł do rodziców razem z nią i synem, aby mogli spędzić czas z wnukiem. Jego rodzice w ogóle mnie nie akceptują, nigdy ich nie poznałam, lecz wiedzą, że Krzysztof jest ze mną i jak to wygląda. Widzieliśmy się w tym okresie ze 2 razy, kiedy przyjechał na weekend na Rzeszowa. Jak jesteśmy razem wszystko się dobrze układa, lecz kiedy wracamy do Polski i on "rzuca mnie w kąt" to mnie to przerasta. W czerwcu wyjechaliśmy razem za granicę do pracy i za tydzień wracamy do Polski. Ponownie, wynajmuję sama mieszkanie w Słupsku, ponieważ jemu do końca nie jest na rękę mieszkać razem ze mną, ponieważ chce poświęcić się dla dziecka... Wracamy do Polski na okres od połowy listopada do początku grudnia, następnie znów wyjeżdżamy na 5 miesięcy razem do pracy, gdzie będziemy razem mieszkać jak w to lato. Stwierdziłam, że skoro nie jest ze swoją ex, a my razem tworzymy związek już ponad rok i chce spędzać jak najwięcej czasu z synem, ponieważ ponownie nie będzie widział go długi okres, niech wynajmie mieszkanie w Rzeszowie niedaleko miejsca gdzie oni mieszkają. Jego tłumaczenia są typu, że szkoda mu kasy (to akurat jest najmniejszy problem, głupia wymówka) i że mieszkanie w którym mieszka ex z synem jest tak naprawdę kupione za jego pieniądze i on nie widzi problemu, aby spać na kanapie w pokoju obok. A jeśli ja przyjadę go odwiedzić w Rzeszowie na tydzień bądź dwa to wtedy może wynająć mieszkanie ze mną. Dla mnie jest nie do przyjęcia to, aby mieszkał ze swoją ex kolejny raz pod jednym dachem, ze względu na dziecko (dziecko nadal myśli, że rodzice są razem a tata tylko wyjeżdża za granicę do pracy), więc wynająć mieszkanie obok na okres 1,5miesiąca i spać gdzie indziej a z nim spędzać całe dnie. W dodatku jego relacje z ex wyglądają następująco. Przed rozstaniem jak i po, Kaśka nie pracowała, ponieważ zajmowała się dzieckiem. Krzysztof od 3 lat wraca do Polski na dwa okresy po 1,5 miesiąca. Kaśka nie pracuje, cały czas jest utrzymywana przez Krzysztofa (przelew miesięczny nie tylko na dziecko lecz też na jej potrzeby, około 2-3 tysiące miesięcznie plus wykańcza on ich mieszkanie ze swoich pieniędzy). Po rozstaniu zostawił jej zakupione mieszkanie, urządza je, aby miała gdzie mieszkać z dzieckiem i przepisać to mieszkanie w przyszłości na syna. Dostała także samochód. Od września kiedy dziecko poszło do przedszkola, Kaśka miała znaleźć sobie pracę, aby nie być od niego uzależniona finansowo i stanąć na nogi. Niby wysyła CV, ale cały czas narzeka jak to jest jej ciężko i ciągnie ile się da, oprócz ciągłych przelewów cały czas wymusza kupowanie różnych pierdół, rzeczy do przedszkola, zepsuty samochód, ciągłe ekstra wydatki. Moim zdaniem, jest to jego sprawa na co przeznacza pieniądze, ale skoro zaczyna tak naprawdę od zera i jest w związku ze mną i chciałby się usamodzielnić i wybudować sobie dom, utrzymując ją nie będzie to możliwe. Minął ponad rok, a ich relacje nie uległy zmianie, wygląda to tak samo jak byli razem i jak nie są. Czy tylko ja uważam, iż powinien postawić jej ultimatum, warunek, uciąć to i powiedzieć, że nie są razem i ma np. pół roku na ogarnięcie się, znalezienie pracy i będzie wysyłał jej tylko pieniążki na dziecko? Wszystko on tłumaczy wyrzutami sumienia. Kaśka jest wiecznie niezadowolona, manipuluje nim. W dodatku co jakiś czas pisze do niego wiadomości typu czy ja jestem warta tego aby ich dziecko cierpiało i nie miało normalnej rodziny, wysyła mu swoje zdjęcia w bikini jak teraz dobrze wygląda i wzięła się za siebie, a on ją dopinguje. Dzwoni do niego z każdą pierdołą nie tylko jak dziecko jest obok, tylko jak jest sama pod pretekstem co dziecko dziś zrobiło itp i wypisuje, że jak będzie zjeżdżał znów do Polski to ma być tylko dla nich.. w sensie, że nie dla mnie :). Pisała również ona do mnie, że nie ma do mnie żalu, że stało się jak się stało i tylko chce żeby Krzysztof miał dobre relacje z dzieckiem, co po przeczytaniu tego co ona do niego pisze jest dla mnie ściemą. W dodatku Krzysztof najczęściej rozmawia z nimi jak mnie nie ma obok, chowa się po kątach.. Czasem jak rozmawia z nią przy mnie, ona wypytuje go o rzeczy w stylu, co dzisiaj robił(ze mną) jakie ma plany na dzień. Czy ich rozmowy nie powinny zaczynać i kończyć się tylko na dziecku? Czy przesadzam? Wygląda to moim zdaniem jak niezakończony związek, a Krzysztof próbuje trzymać dwie sroki za ogon. Czy nie jest prawdą to, że powinien uświadomić ją, że łączy ich tylko dziecko i będzie mu zawsze pomagał, a że jest szczęśliwy ze mną i nie powinno interesować jej co on robi? Rozumiem, że nie jest łatwo być samotną matką i ma się dużo na głowie, ale jest to do przeskoczenia, tym bardziej, że ma mieszkanie itp, a zachowuje się jakby to było niemożliwe. Co sądzicie o tej relacji? Czy ja za dużo wymagam? Chciałabym aby w Polsce mógł spędzać jak najwięcej czasu z nim (nie chcę mu tego odbierać, bo wiem jaki jest dla niego ważny tylko mu to ułatwić) , lecz nie dawać jej nadziei na powrót skoro on tego ponoć nie chce, a my mieszkając razem byśmy mogli się wreszcie sobą nacieszyć i stworzyć poważny związek. Mam wrażenie, że on myśli o powrocie do niej "dla dobra dziecka". Mam dość psychicznie i męczy mnie ta sytuacja, ponieważ czuję się jak zabawka. Skomentujcie jak powinno to wyglądać Waszym zdaniem i jak byście zachowali się na moim i jego miejscu oraz jak powinny wyglądać zdrowe relacje jego z ex.
  7. Witam. Proszę o poradę. Dlaczego facet, lat 33, któremu podobałam się, było to widać po jego oczach i zachowaniu, gdzie chciał poznawać mnie i spotykać się, poznał moich rodziców, bo chciał, ale wolał wrócić do byłej, z którą jak twierdził, że zerwał i był z nią po to żeby tylko być. Też nie fajne rzeczy opowiadał o niej. Dziwne dla mnie wydawało się to też że on sam do siebie mówi. X to jego imię: że X da radę, że X umie to, że X wszyscy w pracy boją się, że X wie najlepiej, że X to i tamo. Też bardzo dużo mówił bez mała na każdy temat i jakby on to wiedział najlepiej. W tamtej chwili miałam wielki mętlik w głowie. Czułam że coś jest na rzeczy, tylko co? Wiedział jakiego faceta szukam i potwierdził że takim jest i będzie dobrze. Dał do zrozumienia że zaopiekuję się mną tak abym więcej nie zamartwiała się. Powiedział że na dobre zakończył związek z byłą i żebym ja tak samo zrobiła. Ja już od dwóch miesięcy jestem po rozstaniu. Od tego momentu zaczęłam się powoli otwierać przed nim. Było widać ze facet lubi sobie trochę popić, nawet obiecał że jak będzie spotykał się ze mną to sobie odpuści te piwko, i będzie się starał. Widać że zaczął już myśleć jak to będzie wyglądać jego życie ze mną, chciał nawet już zamieszkać ze mną. Zrobił nawet raz obiad, z którego był bardzo zadowolony i chciał żeby głośno jego pochwalić. Dlaczego po zbliżeniu, podziękował za fajną noc? Poczułam się jak ta dz.... Nie minął tydzień, gdzie mieliśmy po raz kolejny spotkać się, to on podpity dzwoni i mówi że wrócił do byłej, bo ona jest naj. Tak nagle stwierdził że nie chce mnie skrzywdzić i jestem dla niego za nerwowa, zdarzyło mi się przekląć przy nim, czy wkurzyć się na współlokatorkę w mieszkaniu. Czy po takim czymś można stwierdzić że jestem nerwowa? Czy to są jakieś zagrywki dzisiejszych facetów, czy co innego? Jak jego zachowanie można wytłumaczyć? Czy być może to jest po prostu toksyczny człowiek? Chciałabym na przyszłość takich facetów wystrzegać się. Nie wiem co mam myśleć na takie zachowanie dorosłego faceta. Do tej pory byłam w kilkuletnim związku i może po prostu nie jestem zorientowana na tez wszystkie zagrywki facetów w dzisiejszych czasach. Trochę męczę się z tymi przemyśleniami i jest mi też trochę szkoda tego czasu. Miałam wielką nadzieję że w końcu szczęście uśmiechnęło się do mnie po tak długim czasie. Niestety przeliczyłam się. Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź.
  8. Guest

    "ośmiu wspaniałych"

    Podoba mi się ten baner, tak dodaje otuchy i wiary w lepsze jutro Ps. Piękne zdjęcia
  9. Mam 24lata... Byłam w związku od 8lat.. Od 2 lat starałam się, abysmy razem zamieszkali zaczęli iść do przodu nie stali w miejscu. Niestety moj partner cały czas mi powtarzał, że to jeszcze nie jest dobry moment, że możemy sobie nie poradzić finansowo tez sie tego bałam ale ja pracowałam on pracował jakoś byśmy sobie dali radę.. Na początku związku wiedziałam, że ciągnie do róŻnych gier na automatach próbował mnie też w to wciągnąć.. Proszę chodźmy na chwilkę... To tylko chwila. Nigdy nie miałam z tym do czynienia. Coś nowego nie wiedziałam na czym to polega i jak to się może skończyć.... Kiedy doszło do mnie, że to nie jest nic dobrego to nie jest żadna zabawa, żadna gra gdzie można łatwo wygrać powiedziałam STOP... Próbowałam wytłumaczyć, że to do niczego nie prowadzi, że nie da się zarobić pieniędzy tak łatwo. Na wszystko trzeba ciężko zapracować.. Myślałam że poradziliśmy sobie z tym problemem z racji, że wiemy o paru osobach co to sie bardzo źle skończyło. Mówił że mam rację, że jak sam ciężko nie będzie pracował to nic nie będzie miał... Nigdy go nie kontrolowałam nasz związek był stabilny. Myślałam że to wszystko mamy za sobą.. Bywały lepsze i gorsze chwile jak w każdym związku żyliśmy z dnia na dzień. Jakieś weekendy, wakacje wypady było normalnie.. Chcielismy w końcu zamieszkać na swoim i od jakiegoś czasu poszukiwaliśmy mieszkania. Super myślę w końcu ruszymy do przodu w końcu coś... Od stycznia mieliśmy wypatrzone mieszkanie. Tamci lokatorzy mieli mieć umowę do lutego.. Niestety okres ten się przekładał i przekładał(budowali dom ostatnie wykończenia, wszystko zaczelo się przesuwać przez tego wirusa) w końcu ostateczny termin mieli mieć do końca kwietnia i od maja mieliśmy się przeprowadzić. Wiadomo, że im dłużej tak przekladali tym bardziej zaczęliśmy się od siebie odsuwać.... Mamy ciężkie charaktery oboje ale Jakoś zawsze dawaliśmy sobie radę... W końcu pytam mojego partnera i jak z tym mieszkaniem Jakie było moje zdziwienie kiedy odpowiedział mi że tamci Lokatorzy nie chcą się wynieść... Mówię mu przecież obiecała nam właścicielką że to już ostatni ich termin i więcej Nie przedłuży (mieli małe dzieci.. Też to rozumieliśmy ale ileż można). Pytam go: -czy tobie wogóle zależy żebyśmy razem zamieszkali * przepraszam ale sam już nie wiem czego chcę Jak to usłyszałam zdrętwiałam... Długo rozmawialiśmy na ten temat i w końcu mi się przyznał że on się nie wyleczył Z Hazardu... Nie chcę mnie dłużej okłamywać nie chcę mnie krzywdzić. On chce być teraz SAM i SAM musi sobie to poukładać.... Potrafi przegrać bardzo dużo pieniędzy dlatego nie mogliśmy ruszyć do przodu... Chcę mu pomóc bardzo chcę mu pomóc lecz nie wiem jak on nie chcę mojej pomocy... Nie wiem co mam robić.. Psychicznie nie wytrzymam po prostu się odemnie odciął.. Tak Bardzo mi go brakuje. . Za bardzo go kocham żeby zostawić go w tej sytuacji samego. Jak mogę mu inaczej pomoc skoro nie chcę mnie widzieć.. (Jego mama wie o wszystkim rozmawiałam z nią lecz wiem że dużo ona też nie zadziała).
  10. Dzień dobry, mam 19 lat, za miesiąc 20, chodzę do szkoły, mam narzeczonego i półroczne dziecko, mieszkam z partnerem 3 lata, od prawie 4 jesteśmy ze sobą, mam za sobą mase przykrości, od dzieciństwa byłam bardzo nerwowym, lękliwym dzieckiem przez starsze rodzenstwo i narkotyki, które były w ich życiu, nie znam swojego ojca, zdradził matkę, gdy była jeszcze ze mną w ciąży, jestem wczesniakiem. Od 2013 roku zaczęłam chodzić na terapię indywidualna, na której stwierdzono mi depresję i zaburzenia osobowości, od 2012 roku do 2019 walczyłam z autoagresja, agresja wobec bliskich, mam za sobą wiele prób samobójczych, w lutym, 2019 roku, brakło 3mm do tego abym miała niepełnosprawna rękę, przez samookaleczenia. Do dziś zmagam się z chorobą, po porodzie miałam depresję poporodowa, było mi bardzo ciężko, w tym momencie nadal jestem bardzo nerwowa, depresyjna, mam przeczucie, że mam chorobę afektywna dwubiegunowa rapid cykling.. Potrafię w ciągu jednej chwili płakać i się śmiać, nie płakać ze szczęścia, mogę być nerwowa, drażliwa, a za moment potulna jak owieczka, leki, które zażywam nie pomagają mi, w obecnej sytuacji(kwarantanna) jest mi bardzo ciężko mówić o sobie, uczucia i tym co się ze mną dzieje, ostatnio bardzo ciężko zmotywować mi się do jakiejkolwiek czynności, wstanie z łóżka jest bardzo ciężkie, o wzięciu kapieli już nie mówię.
  11. Cześć, Mam 22 lata. Dołączyłamtutaj ponieważ pilnie potrzebuje porady. W czerwcu 2017 na grupie tematycznej poznałam chłopaka, który jest młodszy o 3 lata, w sumie napisałam dla zabicia myśli po śmierci koleżanki. Początkowo traktowałam go jak kolegę i uważałam za geja, a mimo wszystko bardzo szybko się w nim zakochałam. Dzieliło nas ponad 100km, a mimo to już po tygodniu nim doszło do spotkania zaczęliśmy związek. Oczywiście pojawiły się spotkania i byłoby pięknie, gdyby nie to, że dałam sobie wmówić wszystkim dookoła, że jestem przykrywką, a już w ogóle kiedy powiedział mi to jego przyjaciel,który zaproponował dowody- bałam się zobaczyć i pewnie na to liczył. Upiłam się i poszłam do łóżka z chłopakiem wcześniej opłakiwanej koleżanki. Przyznałam się chłopakowi i wybaczył, ale nadal bałam się spytać o to czy jestem przykrywką- wątpię że by się przyznał gdyby faktycznie tak było. Minął miesiąc, a ja zaczęłam kręcić z przyjacielem przez internet i w sumie to sama nie wiem dlaczego. Zostałam zmuszona do przeprowadzki do rodziców, a ze 100km zrobiło się mocno ponad 300. Chłopak wszedł na mojego fb i dowiedział się o flircie. Zerwał ze mną co oczywiście rozumiem, ale nie rozumiem za to siebie, bo wiem że go kocham i chce tylko jego, ale jakoś do tego mnie ciągło. Próbowałam go odzyskać na marne. Wszedł w kolejny związek, a ja za wszelką cenę chciałam być lepsza od niej zaczynając swoje głodówki. Pewnego dnia zdążył się dla mnie cud. Napisał w dodatku że kocha. Wszystko postawiłam na niego, ale u niego zaczęło się koszmarnie Zdjęcie z wystawionym językiem to zaproszenie do łóżka, Napisanie ,,też Cię kocham" po zrobieniu czegoś na złość np. to zdrada Rozmawianie z kimś przez telefon to zdrada Ma moje hasło na fb, usunął snapa i wszystko inne. Doszło do kłótni i rozstania, a moja przyjaciółka postanowiła do niego napisać żeby załagodzić sytuację. Wiesz co napisała ? Że go rozumiem i powinien mnie mocniej kontrolować, po czym dodała mu jeszcze moje zdjęcia, które jej kiedyś wysyłałam (softy) które uznali oboje za całkowity dowód zdrady (dodam że odkąd się przyjaźnimy wysyłamy sobie takie zdjęcia i nigdy nikt kto o tym wiedział nie widział w tym nic złego). Oczywiście on mocno się z nią zgadza i po 2 dniach wyzwisk mnie od ,,kurw, szmat i tego że się puszczam i zachowuje jak księżniczka i ich nie doceniam". Oboje uznali, że mam rzucić pracę, festiwal który organizuje i w ogóle wszystko i iść mieszkać do jego miejscowości. Oczywiście on będzie mieszkał z rodzicami (ma 19 lat), będzie pisał z moją byłą przyjaciółką oraz innymi znajomymi. Ja mam usunąć wszystkie portale typu Instagram i FB, urwać kontakt ze znajomymi, mieszkać sama a on będzie do mnie przychodził po mojej pracy i wracał na noc do mamy. Dodam jeszcze że to nie jest jego rodzina, bo poznał ich przypadkiem i wyciągnęli go z dawnej i zna ich 2 lata. Ze swoją rodziną widziałabym się 2 razy na rok bo nie mam prawa jazdy a podróż to 8-11h w jedną stronę i 140zł, ale on nie widzi w tym problemu, bo miałam ich całe życi.D Dodatkowo chłopak uważa, że skoro ja zawiniłam powinnam teraz odpokutować. Nie uważam to za słuszne, ale bardzo go kocham i nie wiem co powinnam.
  12. Nie mogę edytować poprzedniego postu dlatego wstawiam edytowany. Witam wszystkich . Jestem zwykłą, pracującą 20 letnią dziewczyną. Od 4 miesięcy mieszkam z chłopakiem i jego mamą . Na początku było okej . Od jakiegoś czasu zaczęli mnie kręcić inni faceci . Ale nie w taki normalny sposób. Chodzi o to , że chciałabym mieszkać sama, być sama i mieć tylko facetów na raz. Znaleźć jakiegoś faceta ,zabrać go do siebie, ostro się pieprzyć i potem koniec znajomości . I tak w kółko. Mimo tego bardzo kocham mojego chłopaka. Jest bardzo czuły, daje mi poczucie bezpieczeństwa i dba o mnie jak nikt. Czy to normalne że mam ochotę bzykać innych facetów? Chyba brakuje mi w tym wszystkim emocji i pożądania , które zawsze są przy pierwszym zbliżeniu z kimś nowym . Nie wiem co mam robić , nie wiem czego chcę, co jest dobre , co złe i co normalne.
  13. Witam wszystkich . Jestem zwykłą, pracującą 20 letnią dziewczyną. Od 4 miesięcy mieszkam z chłopakiem i jego mamą . Na początku było okej . Od jakiegoś czasu zaczęli mnie kręcić inni faceci . Ale nie w taki normalny sposób. Chodzi o to , że chciałabym mieszkać sama, być sama i mieć tylko facetów na raz. Znaleźć jakiegoś faceta ,zabrać go do siebie, ostro się pieprzyć i potem koniec znajomości . I tak w kółko. Czy to normalne?
  14. Witam! Mam lat 28, jestem kobietą, od 3 miesięcy w związku z młodszym o 6 lat partnerem. Mój problem trwa w zasadzie od 2 miesięcy. Mój partner początkowo mówił mi o tzw. "dobrych dupach", w mojej obecności sprawdzał ich profile na fb. Przestał to robić, kiedy zagroziłam, że odejdę. Potem, zaczął opowiadać o misjach wojskowych, że niby może na taką pojechać i już nie wrócić. Kiedy powiedziałam, że nie chcę żyć w niepewności, nie chcę po raz kolejny być zostawiona, stwierdził, że jednak wolałby ze mną zostać, ale zawsze jest możliwość, że w wojsku dostanie wezwanie. Mam wrażenie, że nie jestem dla niego ważna. Co prawda, jeździ po mnie do pracy i zawozi mnie tam, zabiera do domu rodzinnego, przedstawił rodzinie, ale np. na fb cały czas ma status "wolny" i twierdzi, że tak jest od 10 lat. Wcale nie ukrywa się z tym, że pisze z koleżankami, mówi, że tylko żartują z podtekstami, a o naszym związku wie mało osób. Kiedy dziewczyny na uczelni go podrywają, on niby nie reaguje, ale i nie mówi otwarcie, że kogoś ma. Mało ma czasu dla mnie. Fakt, dużo pracuje, ale jak miał wolne to albo spał, albo jechał do rodziny (po kłótni zaczął mnie zabierać), albo szedł z kolegą na piwo. Kiedyś w środku nocy kolega zadzwonił, a on rzucił wszystko i poszedł do klubu ze znajomymi. Twierdzi, że jest "emocjonalnym kaleką", ale że jestem dla niego ważna. Po pewnej awanturze zaczął poświęcać mi więcej czasu, razem coś oglądamy, w coś gramy (bardzo oboje to lubimy). Nigdy nie powiedział, że mnie kocha ( i mówi, że nie powie, dopóki się nie oświadczy), choć umie okazywać uczucia w rodzinie. Jestem przerażona. Bardzo go kocham, szukam potwierdzenia, że nie jestem byle kim, a mam mieszane uczucia. Zastanawiam się czy dla faceta ja w ogóle coś znaczę czy jestem tylko zabawką na 5 min ? Warto w niego inwestować? Dodam, że ja bardzo się staram, gotuję, piorę, sprzątam, chodzę do pracy, studiuję 2 kierunki. Bardzo proszę o pomoc.
  15. Czesc, Jestem kobietą, mam 24 lata, od 8 jestem w jakiejs relacji- ciezko mi to nazwac romamsem- z pracownikiem z firmy taty. Od kiedy zacząl tutaj pracowac jakos od slowa do slowa skonczylo sie na tym ze przezylam z nim swoj pierwszy raz. Jest 5 lat starszy, obecnie ma żonę i 2 dzieci, mimo to czasami ( 3-4 razy w roku) spotkamy się na szybki numerek ale jesteśmy jeszcze w stalym kontakcie. Wiem, ze czasami wykorzystuje mnie zeby ogarnac jakies tam firmowe sprawy, dowiedziec się czegoś czego jako pracownik wiedzieć nie powinien, ale nie potrafię mu odmówić. Kiedy zaczęlismy sie spotykac jego pierwszy syn mial 2 lata, w sierpniu minie 2 lata jak jest po ślubie i pól roku temu urodzil mu się drugi syn. Od jakiegos czasu powtarza ze się zwolni, prawdopodobnie jest tutaj tylko do końca marca, a ja nie wyobrażam sobie ze go zabraknie. Wiem ze jesli odejdzie juz nigdy wiecej z nim nie porozmawiam nie mówiac juz o spotkaniu. Nie kocham go(chyba) ale nie mogę sie z tym pogodzic. Nie wiem co robic, mam kompletny mętlik w głowie. Wiem ze to chora relacja ktora nigdy nie powinna miec miejsca ale nie potrafię tego skonczyc tak z dnia na dzień...
  16. Witam ponownie. Bede pisac krotko zwiezle i na temat. By nie zasmiecac i nie tworzyc zbednego balaganu i chaosu. Tak jak powyzej. Jako osoba mloda 20+ ktora nie obcowala jeszcze ze wszystkim i ktora pochodzi z rodziny w ktorej seks i nieczystosc to tabu. Moje watpliwości: 1.) Wiadomo o biologii uczono wszystkiego ale nie o tematach na pograniczu psycho- seksuo- bioogii. Do rzeczy: odczuwanie orgazmu a okres. Czy odczuwanie orgazmu moze w jakis sposob zaburzyc cykl mc czy owulacje? Czy przyspiesza, opoznia okres? W necie tyle tego tych teorii niedomowien nawijania makaronu na uszy a zanik lub brak rzetelnej wiedzy. No wlasnie jak to jest? 2.) Seks analny (prezerwatywe). Mam ibs (od 7r.z, typ biegunkowo- papkowaty, na 2tyg przed kresem tryb mieszany) lecze sie jestem "sterylna" i moj tz rowniez. Higiena na wysokim poziomie raz w roku ogolna kontrola swego ciala tzn profilaktyka, badania. Czy w moim przypadku (chore jelita) seks analny odpada? Czy moze mi zaszkodzic, czy moge odczuwac bol x2 razy bardziej niz normalna zdrowa kobieta? Pomysl, chcica i inicjatywa na ten seks poszla z mojej strony. 3.) Czy to wogole normalne i zdrowe gdy przezywajac orgazm mysli sie o slodkich perwersjach? Tzn wytrysku na twarz czy kilkukrotnych orgazmach jeden po drugim? Czy majac ochote na to i pozniej robiac to nie jest sie brudnym ponizonym (wiadomo wg czesci spoleczenstwa jest to zle niemoralne i nie akceptowane a kobiete ktora ma takie fantazje zachcianki i chce sie kochac troche inaczej niz klasycznie po bozemu, traktuje sie jak panne lekkich obyczajow jak szmate czy k...we? Z gory jak zawsze dziekuje za pomoc 😌
  17. Hej wszystkim! Tak jak w temacie posta: to pytanie czysto retoryczne i chcialabym sie tylko upewnic w swojej kwestii. Gdy np robiło sie seks oralny swojemu partnerowi, co pozniej dzieje sie z ta sperma? Trafia do zoladka i zostaje strawiona (przez kwas solny), zostaje i zalega w nim?, gdy jest zbyt gesta, "osiada" na przełyku, czy nie daj Boże laduje do krtani? Prosze o łopatalogiczne wyjaśnienie. Czy takie połykanie jest zdrowe i bezpieczne i nie jest jakakolwiek dewiacja czy czyms chorym/ nienormalnym społecznie? To naprawde nie jest jakiś hejt, trollowanie czy robienie sobie z Was jaj i śmiechów. Po prostu od tak przyszlo mi takie dumanie do umysłu przed snem (bo zasnąć nie moge bo naczytałam się horrorów a później rozkminam o życiu by jakoś zmęczyć się zaśnieciem) Z góry dzieki za wszystkie odpowiedzi. Jak zawsze moge na Was liczyc.
  18. Mam 21 lat, mój narzeczony 24 lata, a razem jesteśmy już prawie 5 lat. Zaręczyny były rok temu w wakacje, ślub zaplanowany na 2021rok. Od ponad roku nie czuje do niego tego co kiedyś, jestem z nim, bo jestem bałam się do tego przyznać sama sobie, bo wiem ze to jest człowiek niemalże idealny, każdy go uwielbia rodzina, znajomi, a on dla mnie? Jest naprawdę cudowny, i doskonale zdaje sobie z tego sprawę ze nigdy nie spotkam już takiej osoby.. około miesiąc temu byłam u koleżanki na wieczorze panieńskim, byłyśmy na dyskotece i poczułam to drugie życie które uwielbiałam zanim Go poznałam.. a jak go poznałam miałam zaledwie 16 lat, także naprawdę szczeniackie lata. Wracając do tematu panieńskiego, bo od tego się wszystko zaczęło bo czuje że chce się bawić, poznawać ludzi żyć bez zobowiązań, móc wyjsć gdzie chce i robić co chce naprawdę czuje ze chce się bawić, bo przez ponad 4 lata musiałam udawać „dorosłe” życie i naprawdę nie wiem co mam robić, On o wszystkim wie ze chce odetchnąć dać sobie trochę spokoju, bo mnie to męczy, strasznie go tym krzywdzę i mimo wszystko on jest w stanie dla mnie zrobić w tym momencie wszystko, żeby to uczucie do mnie wróciło, ale ja nie wiem czy go nadal kocham, wydaje mi się że nie.. że jest to tylko przyzwyczajenie, nie jestem szczęśliwa męcze się tym związkiem, ale jest mi go bardzo szkoda zostawić, on tyle dla mnie zrobił i to jest jedyne co mnie przy nim trzyma, dług wdzięczności.. i jestem już załamana tą całą sytuacją, i jeszcze ten ślub za dwa lata, pomysł i nacisk teściowej, a zaręczyny były od niego, jego decyzja o której nikt nic nie wiedział, sama nie wiem co robić, próbować walczyć o związek czy zostawić Go, nie przejmować się i korzystać z życia bo ma się je jedno? Pytań jest wiele ale odpowiedzi brak. Wydaje mi się że mnie to wszystko przerosło bo za szybko zaczęło się robić poważnie z tym ślubem, a ja tego nie chce bo jednak nie miałam tego czasu nastoletniego do wybawienia się i wyszumienia, dlatego mi tak teraz tego brakuje i do tego ciągnie, ale z drugiej strony jest On, a dwóch spraw nie da się połączyć, bo chciałabym być niezależna.. i chciałabym dodać jedną sprawę może i głupią ale tak jest, że jeśli jakikolwiek mężczyzna zwróci na mnie uwagę to w tym czasie On dla mnie przestaje istnieć, olewam go i jestem wtedy bardzo nie miła także czy tu jest miłość skoro jest takie zachowanie z mojej strony? Dodam jeszcze ze sprawy łóżkowe wyglądają tez kiepsko bo On mnie już w ogóle nie pociąga...
  19. Dzień dobry! Moim problemem jest to, że jestem rozdarta wewnętrznie. Z jednej strony czuję, że moje życie jest nudne, a ja się nie rozwijam. Z drugiej strony jestem leniwa i zmęczona, nie chce mi się zrobić czegoś ze sobą, mam słomiany zapał i brak motywacji. Co robić?
  20. Hej😢
  21. Mam 18 lat i jestem tegoroczną maturzystką. Miałam lekki problem z narkotykami i odkąd zaczęłam je zażywać, nie potrafię zbudować trwałej i zdrowej relacji w związku.( Oczywiście już nie zarzywam żadnych środków odurzających.)Zaczynam manipulować drugą osobą lub jestem zbyt podatna na wpływy partnera. Mój ostatni związek wydawał się świetny, mój chłopak o mnie dbał i chciał mi przychylic nieba a ja go zdradziłam. Nie była to emocjonalna zdrada lecz czysto fizyczna. Nie mam zupełnie pojęcia dlaczego to zrobiłam, wcześniej też mi się to już zdarzało. Zawsze wychodzę z założenia że nie mam nic do stracenia a przecież mam, poddaję się chwili i myślę tylko o chwilowych przyjemnościach zupełnie nie patrząc na to, że mogę kogoś zranić. Dlaczego robię takie rzeczy mając pełną świadomość że to nieodpowiednie? Czasami zachowuje się jakbym była pozbawiona emocji i czasami faktycznie tak jest ale przychodzą takie dni gdzie zaczynam rozumieć to jak bardzo egoistycznie się zachowuje i nie wiem co mam zrobić bo na codzień nie czuję że to jest moim problemem.
  22. Witam, jestem szczęśliwą żoną, matką 3 letniej córki, którą kocham nad życie, ale problem tkwi we mnie, ponieważ nie potrafię, nie chcę się z nią bawić, irytuje mnie to, denerwuje mnie jej niesłuchanie mnie, wole zająć się "domem" niż bawić się z nią, mimo tego, że mnie bardzo prosi sprzątanie domu sprawia mi więcej radości niż zabawa próbuję się przełamać, ale nic z tego nie wychodzi. Najgorsze jest to, że z innymi dziećmi chętniej się bawię niż z własną córką
  23. Witam, mam 22 lata i studiuje na 3 roku uniwersytetu medycznego. Problem pojawił sie w chwili kiedy moja przyjaciółka N pokłóciła sie z jedna z dziewczyn z mojego roku. Dziewczyna ta jest starsza od nas o 5 lat z tytułem magistra. Wsród moich rówieśników jest autorytetem, silny charakter i cechy przywódcze zapewniły jej podporządkowywanie sie innych. Kiedy doszło do sprzeczki starsza kolezanka nastawiła większośc grupy przeciwko młodszej. W tej chwili szykanom nie ma końca, szydercze uśmiechy i docinki spowodowały, że N stała sie cicha i wycofana, boi sie udzielać na forum roku, planowała nawet zrezygnować ze studiów bo nie potrafi sobie z tym poradzić. W jaki sposób mogę jej pomoc? Czy doprowadzić do konfrontacji obu stron i wytłumaczenia sobie o co chodzi czy moze trzeba zgłosić sie z tym do władz uczelni?
  24. Jak to się dzieje, że aplikacja tak często nie sprawdza się? Nie można powiedzieć, że nie działa wcale, ale z pewnością wiele osób rozczarowuje, a nawet mocno zawodzi. Czemu tak jest? Bo woda sodowa uderza do głowy Jak już jakiś czas temu zauważył noblista Daniel Kahneman, gdy człowiek ma zbyt wiele opcji, drastycznie zawyża wymagania. Efekt jest taki, że ludzie ustawiają się w długich kolejkach do osób najbardziej urodziwych, a robią tak nawet jednostki o zupełnie przeciętnej urodzie. Ci przystojniacy i te piękności o których i które zabiegają tłumy uderzają natomiast oczywiście do co najmniej równie atrakcyjnych, a najchętniej celebrytów, aktorów, bogaczy. „Szóstki” podbijają do „dziewiątek” i „dziesiątek”, a to powoduje rozczarowanie, bo ci „z wyższej półki” skłonni są przeciętniaków co najwyżej wykorzystywać. Promują więc własne Instagramy, blogi, vlogi i wykorzystują aplikację do promocji swojej osoby w mediach społecznościowych albo oczekują zabawiania bądź szybkiego zaspokojenia ściśle określonych potrzeb. Na ich warunkach, oczywiście! Bo to mało prawdopodobne, by Tinder zadziałał Jak pokazują różne badania, duża część użytkowników, zwłaszcza kobiet, korzysta z aplikacji żeby się dowartościować, dla atencji, by połechtać swoje ego. Spora część osób robi to wyłącznie dla rozrywki, aby poczatować i pooglądać profile. Dużo ludzi, zwłaszcza mężczyzn, szuka tam jedynie przygodnych znajomości. Statystyki też nie stoją po stronie osoby, która liczy na poznanie tam kogoś do sensownej relacji. Dane z 2015 pokazują, że tylko 54% użytkowników to single. Niemal połowa przesunięć w prawo idzie więc od razu na marne. Więcej informacji można znaleźć w tej książce.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.