Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'uzależnienie'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Cześć. Mam 25 lat jestem osobom bezrobotna od października. Nadal nie znalazłam pracy. Bardzo mi z tym ciężko. Zmuszam się do wszystkiego. Nie mam siły na nic. Mam dużo złych myśli. Codziennie zadaje sobie pytanie ci ze mną nie tak. Byłam u psychiatry i stwierdził u mnie schizofrenie paranoidalna. Boje się ludzi, boje się odzywać bo myśle ze coś złego powiem albo ze jestem nudna. Proszę o pomoc bo już nie daje rady
  2. Dzień dobry, jestem studentką 20 lat. Nie wiem dokładnie, kiedy to się zaczęło, ale gdzieś od pół roku. Każdego dnia wstaję i czuję smutek, zły nastrój. Czasami chcę mi się płakać i nie mogę powstrzymać łzy. Zaczęło mnie też mniej cieszyć to, co wcześniej pomagało ze smutkiem (oglądanie seriali i jedzenie słodyczy). Mimo to staram się dalej oglądać, żeby nie myśleć o problemach. Co to może być z tym smutkiem, czy to jest normalne? Jakie mogą być przyczyny? Jak mogę z tym sobie poradzić ?Problem 2. Mieszkam w akademiku, daleko od rodziny i ciągle tęskne, szczególnie za mamą. Tęsknota za mamą była ze mną zawsze, odkąd siebie pamiętam. Czuję niepokój, kiedy długo nie mogę się z nią skontaktować. Ciągle chcę jej pisać, ale ona prawie nigdy nie ma czasu. Nie widziałam już jej pół roku (tylko przez Skype). Wtedy piszę wszystkim, komu mogę. Czuję, że jestem bardzo przywiązana do rodziców emocjonalnie. Chcę być z nimi i żyć z nimi. Kiedy jestem w domu, też lubię przytulać rodziców. A oni zawsze się skarżą na to, że za dużo, że jestem przyssawką. Gdyby się im coś stało, nie przeżyłabym tego. Czuje, że sama, bez nich nic nie mogę. Myślę, że po prostu bardzo ich lubię. Słyszę czasem, jak inni są bardzo szczęśliwi, wyjeżdżając od rodziców i nie mogę tego zrozumieć. Wyjechałam od nich, gdy miałam 17 lat bardzo daleko (za granicę) i to było dla mnie trudnym i nieprzyjemnym doświadczeniem. Nie mogę też bez skonsultowania się z nimi przyjmować ważnych decyzji. Kiedy zrobię coś złego, popełnię jakiś błąd, to zawsze muszę się im przyznać, bo wtedy będę czuła się winna. Ale i tak nie mogę im opowiedzieć wszystkiego co mnie niepokoi. Boję się ich rozczarować, widzę, że pokładają we mnie nadzieje, a ja widzę, że nie mogę emu sprostać. Nie rozumiem siebie. Nie czuję się też dorosła. Wiem, że kiedyś, gdy byłam mała, chodziłam do przedszkola, to mama wyjeżdżała na studia, ja zostawałam z babcią, i zawsze chciałam mamy i płakałam (babcia mi opowiadała), ale nie wierzę, że to jest przyczyną, bo to było tak dawno. Czy takie odczucia, to co mam jest normalne? Jakie mogą być przyczyny? Jeżeli nie co mam w związku z tym zrobić?Problem 3. Kiedy wychodzę gdzieś sama, zawsze muszę komuś zadzwonić, bo jak idę po ulicy, to jest mi dziwnie, kiedy nie rozmawiam przez telefon, wydaje mi się wtedy, że wszyscy patrzą na mnie, a rozmową się odwracam od tego uwagę. Boję się zrobić coś , za co będę skrytykowana. Nie wiem co robić też ze wzrokiem, czy mogę patrzeć na ludzi, czy to normalne, gdy ktoś na ciebie patrzy, przechodząc obok, chociaż wiem, że nikomu nie ma do mnie żadnej sprawy. (Szczególnie się boje, gdy to jest przeciwna płeć). Czy to jest ok? Jak powinnam się zachowywać? Co zrobić, żeby nie czuć się krępująco, spacerując lub idąc gdzieś? Co robić z kontaktem wzrokowym?Będę wdzięczna za odpowiedź psychologa.
  3. Witam. Jestem 23 letnią kobietą która od dziecka zmaga się z depresją i stanami lękowymi. Jest jeszcze jeden problem, który jak się okazało ma własną nazwę - Mukofagia. Towarzyszy mi to od około 10 lat i z dnia na dzień mam tego coraz bardziej dość. Wstydzę się powiedzieć o tym lekarzowi w twarz, uważam to za coś okropnego. Czy jest jakiś sposób by walczyć z tym samemu?
  4. Witam mam na imię Kasia i mam 22 lata Jestem z Partnerem od 2 lat.Nie mamy dzieci ani ślubu. Mieszkamy od paru miesięcy razem za granicą. Jestem w strasznej rozsypce emocjonalnej bo mój partner nie panuje nad swoimi emocjami , gdy dochodzi między nami do kłótni to mnie wyzywa od "dziwek" "szmat" itd.. nawet potrafi powiedzieć że mnie zabije albo złamie mi nogę czy rękę . Problem w tym,że jak złość mija to mnie przeprasza i mówi dalej ze mnie kocha i niepotrzebnie wybuchł , wtedy ja wszystko puszczam w zapomnienie . Dodam że mam nerwice i doprowadza mnie to do bardzo silnego stresu . Chciałam wielokrotnie wrócić do Polski ale cały czas mnie coś tu zatrzymuje i nie potrafię odejść ,jestem na huśtawce emocjonalnej bo raz jest dobry i cudowny, a jak przychodzi złość to zamienia się w innego człowieka. Bardzo proszę o jakąś poradę co dalej mam robić ?
  5. Witam, mam 21 lat. Jestem żonaty od pół roku i mam cztero miesięczną córeczkę. Problem pojawił się już w gimnazjum. Problem trwa do dnia dzisiejszego, aczkolwiek nie tak intensywnie, jak do 18 roku życia. Okres podstawówki był piekłem dla moich rodziców jak i nauczycieli. Byłem grubym, złośliwym dzieciakiem który zawsze chciał być w centrum uwagi, popisywał się przed dziewczynami dręczeniem innym, kłamałem bez skrupułów byle by wyjść z sytuacji cało. Byłem i w sumie jestem wiecznie niezadowolony. Dręczyłem psychicznie i fizycznie słabszych, byłem wraz z kolegom osobom, która dręczyła całą klasę chłopaków, wyśmiewaniem, wyzywaniem, kopaniem, byle by czuć władze i być fajnym. Zawsze znalazł się ktoś mocniejszy, wtedy odczuwałem strach, ale mimo to nie dawałem tego po sobie poznać. Zawsze myślałem o sobie że nie podobam się żadnej dziewczynie ze względu że byłem dosyć gruby, głupi charakter, żyłem śmiechem ceną urazu rówieśników, przez co do czasu zawodówki nie zgadałem do żadnej dziewczyny. wszystko co napisałem, zaczęło się w czwartej klasie podstawówki, kiedy do tego czasu byłem poniżany, wyśmiewany, bity przez dosłownie każdego i potrafiłem się tylko skarżyć. Udowodniłem w czwartej klasie że potrafię sie obronić, wtedy zaczęła się moja władza, gdzie każdy sie przede mną chował z chłopaków z klasy a ja miałem jednego przyjaciela, z którym rządziłem. Jak chodziłem do klasy 1-3 przeżywałem sytuacje duszenia, wycierania twarzy o ścianę bloku. Do tego również dochodził brak szacunku od ojca, jakby mógł to zabronił by mi wszystkiego, kazał mi chudnąc, wyzywał mnie, widział tylko młodszego brata. Pamietam jak okazywał mi uczucie tylko po alkoholu, do tego stopnia że sam go prosiłem żeby wypił, w skrócie, czułem się dla niego przeszkodą. nic mi się nie udawało, grałem w piłkę w klubie, jedyny grzałem ławę na meczach i wszyscy się ze mnie śmiali. Tylko potrafiłem być kozakiem w szkole przed słabszymi a jak już do mocniejszych zadarłem to zawsze dostawałem wpierdziel i do mamy na skargę a mama do rodziców, całą winę zawałem na kogoś a sam prowokowałem. Na tym skończę, wydaje mi się że to jest kluczowe w moich obecnych problemach. Nadszedł okres gimnazjum, jako jedyny poszedłem do obcych osób z moim przyjacielem z którym trzymałem, specjalnie nas przenieśli bo się bali kontynuacji. Wtedy się uspokoiłem, stałem się grzeczny na lekcjach, poznałem „gangste” kolegów, przed którymi zacząłem udawać kogoś lepszego. Doszło do tego że wraz z moimi nowymi przyjaciółmi dla pokazu wykończyłem psychicznie mojego przyjaciela, tak o, żeby być fajnym przed nowymi kolegami i żeby nie być lamus. Kiedy udało sie mu zmienić klasę, całe zło przeszło na moja osobę. Wyśmiewanie, wyzywanie ale nie aż tak, bo po części sie mnie bali, wykorzystywali to że wtedy już nie potrafiłem sie postawić bo wiedziałem że dostanę po pysku, nawet wtedy aż do dziś, nie potrafiłbym uderzyć nikogo w twarz, w sumie zawsze sie bałem kogoś uderzyć, nigdy nikomu prosto w twarz nie dałem z pieści, jedynie w samoobronie potrafiłem rozwalić wargę łokciem koledze, czy jak zostałem zmuszony to popychałem, lekko kopałem ale konfrontacji poważnej od zawsze sie boje, nie rozumiem dlaczego. Przez cały okres gimanazjum po szkole spędzałem całe dnie przed komputerem, tylko o tym myślałem na ostatniej lekcji. Robiłem wszystko żeby pograć, generalnie do 16 roku życia żyłem praktycznie przed komputerem, poza lekcjami. Od pierwszej klasy gimnazjum miałem już kompleksy co do swojego ciała, ogólnego wyglądu, charakteru. Miałem się za zero z głupim charakterem, brzydką twarzą, brzydkim ciałem, grubasem, który tylko ma życie w internecie. w końcu przyszedł dzień pod koniec 3 gimnazjum. Skręciłem poważnie kostkę, po czym cały miesiąc spędziłem przed ps4 i komputerem. Przez miesiąc sporo przytyłem, ponad 5kg. Przyjaciele nagle odeszli, zostałem sam z sobą. Postanowiłem z dnia na dzień że sprzedaje komputer za co kupiłem modnego wtedy iPhone 7, siłownie i zacząłem ćwiczyć od poniedziałku do niedzieli utrzymując dietę niskowęglowodanową i ćwicząc codziennie po 2-3h. Przez trzy miesiące z grubasa, zmieniłem się w dosyć umięśnionego gościa, z dosyć dużymi bicepsami, idealnym tricepsem, małym brzuchem, wielką klatą i ciemnej karnacji, pięknej cery chłopakiem, który jeszcze wtedy nie był tego świadom. Nie pamiętam dokładnie, ale jakoś od końca czerwca, do dnia zakończenia szkoły nie uczęszczałem na zajęcia, już wtedy ćwicząc miesiąc. Kiedy wróciłem do szkoły na zakończenie roku wszyscy na mnie patrzyli z podziwem, dziewczyny się pchały żeby mnie wziąć do tańca, kiedy Jeszcze nie byłem świadomy że od zawsze miałem ładna twarz, ale nie umiałem dobrze o siebie zadbać przez internet. Chłopak przeciętnie ubrany, z długimi włosami, nigdy nie ułożonymi. Z telefonem za 200zł, otyły i brzydki przyszedł po 2 miesiącach z najnowszym telefonem firmy Apple, ubranym w markowe ubrania, modnie dobrane, umięśniony, chudy i z idealną, ciemną cerą. Jeszcze wtedy nie byłem świadomy że coś takiego osiągałem aż do 1 zawodówki. Wszedłem do szkoły z myślą że dalej jestem najgorszy, brzydki i tylko że mam szpan rzeczami. Nie potrafiłem w ogóle rozmawiać z dziewczynami, nawet się z nimi przywitać przez swoją samoocenę, słaby charakter i strach już wtedy przed opinią wszystkich. Kiedy się dowiedziałem że jestem top1 najprzystojniejszy chłopak z całej klasy to byłem w szoku. Każda dziewczyna z klasy patrzyła na mnie jak w obrazek. Zauroczyłem sie wtedy w dziewczynie która była fejmem, myślałem ze nie mam szans, była wtedy w związku z przystojnym, bardzo popularnym chłopakiem a mimo to, poznała mnie i z powodu mojego wyglądu zauroczyła sie wr mnie do tego stopnia, że rzuciła swojego chłopaka, z którym była 2 lata i to on jej dał popularność. Kiedy poznała mój słaby charakter to po dwóch tygodniach się domyśliła, wcześniej twierdząc że mnie nauczy komunikacji. Ja nie rozmawiałem z żadna dziewczyna tak blisko jak z nią, proszę sobie wyobrazić jaki zawstydzony byłem w każdym zdaniu, po tygodniu jej wypowiedziałem słowa „kocham cię” nie świadomy jak poważne słowa wypowiedziałem. Rozstaliśmy sie, będąc nadal w jednym towarzystwie. Cierpiałem przez to pół roku, robiłem wszystko żeby do mnie wróciła, jeździłem na przystanku po jej praktykach, kupowałem kwiaty i słodycze ale mój słaby charakter przegrał wszystko. po tym wszystkim w końcu zmieniłem towarzystwo, tam poznałem dziewczynę, która zakochała się przede wszystkim w tym co mam środku i że nie jestem jak każdy, że mam w sobie to coś. Chodziła ze mną do klasy, jeszcze wtedy nie zwracałem na nią uwagi, a ona od początku po cichu się we mnie podkochiwała, ale na wszelki sposób, nie potrafiła tego po sobie poznać. Aż w końcu poznałem jej charakter i bezgranicznie się w niej zakochałem a miłość trwa do dziś, ale ja już zmieniłem się w potrwa, o tym napisze już w innym temacie. Razem z nią, bez świadomości o ryzyku, przed wyznaniem miłości weszliśmy w kontakt z narkotykami. Ja od początku mówiłem że chce spróbować amfy, bo z tego co czytałem, dała by mi to, czego mi brakuje w moim niedowartościowanymi życiu. Tak się stało, pierwsze zażycie okazało się najlepszym uczuciem w moim życiu, nagle potrafiłem normalnie rozmawiać z ludźmi, nie bać się na ulicy, rozmawiać tak bardzo logicznie że niektórzy nie rozumieli jak z dnia na dzień mogłem tak zmądrzeć. Zażywałem wtedy przez 2 miesiące amfe, po czym odwzajemniłem miłość do mojej żony, rzuciliśmy z dnia na dzień, bez żadnego problemu, zaczęliśmy żyć pierwsza miłością, motylami w brzuch aż w końcu pierwszy etap miłości się skończył i zaczęły się nuuudy. Wszedł alkohol co weekend, przez 2 lata, upijanie się, żeby funkcjonować społecznie i mieć kolegów. Straciłem wszystkich, bo w końcu okazało się że to tylko kumple do picia. Wróciłem znowu do amfy, tym razem przez 5 miesięcy zażywania amfy co weekend przez 3 miesiące trwania a przez ostatnie dwa co 2-3dni z ciągami bez snu, nawet 3 dniowym. Zawsze byłem ten co wymiękał już psychicznie przy drugiej dobie nie spania i wtedy dziwiłem się że ja zachowuje normalność a każdy dookoła jest na wielkiej fazie. Nigdy nic po tym sobie nie wkręcałem, zawsze starałem się zachować normalność, żeby nikt mnie nie rozpoznał w pracy czy z osób z miejsca zamieszkania. Twierdziłem ze moi znajomi mają coś nie tak z głowa, ze potrafią się tak nakręcać w głowie. Tak naprawdę ile bym nie zażył to nigdy mną nie miotało, potrafiłbym nawet pod wpływem leżeć w spokoju, w bezruchu i myśleć. Wtedy już nie działało to na mnie jak na początku, pobudzenie z lekką euforią w tle, przez jakiś czas i zachowanie czystej świadomości. Nigdy nikt się po mnie nie skapnął. Po tych 5 miesiącach wyjechałem za granice. Rzuciłem znowu z dnia na dzień, tym razem zastępując to marihuaną w której nigdy nic nie widziałem aż do czasu zapalenia „tej prawdziwej” i tak od roku już pale dzień w dzień z dwoma przerwami tygodniowymi i teraz już półtora tygodnia nie pale, zrozumiałem ze coś jest ze mną nie tak, dosłownie, ale nie potrafię zrozumieć przez co dokładnie i dlaczego. Przechodząc do sedna, mój stan psychiczny na dzień dzisiejszy: lęk społeczny w porównaniu do tego, co pisałem wyżej poprawił się bardzo. Wydaje mi się, że najwiecej nauczyła mnie praca z ludźmi od 3 lat. Kiedyś byłem słabym pracownikiem, dzisiaj jestem jednym z najlepszych, uważanym za poukładanego, dobrego, odpowiedzialnego, dojrzałego, miłego i pomocnego człowieka. Nie wiem czy udaje, ale jak wracam do domu to jestem całkowitym przeciwieństwem, to też w dziale o związku. co 3-4 tygodnie zażywam amfe, zawsze kiedy zażyje, czuje się normalny. uspokaja mnie to, zaczynam „trzeźwo myśleć” jak mam problem ze skupieniem (też od zawsze) tak wszystko potrafię dobrze przemyśleć i wymyślić. W skrócie, zmieniam się w kogoś, kim chciałbym być. Mądrego, bez lęków, bez problemu z wypowiadaniem się. Myśle co mówię w przeciwieństwie do trzeźwości i pod wpływem trawki. Nie zapominam się, dopóki jestem pod wpływem to wszystko dokładnie pamietam. Nie stresuje się, gdzie ten stres doskwiera mi na codzień a przede wszystkim pozbywam się kompleksów, gdzie już nie są tak intensywne, ale nie potrafię się rozebrać przed swoją żoną i mam wyższa samoocenę ogólnie. Przez to Wszystko, wydaje mi się że cały ból przekładam wyzywając się na mojej żonie. Nie chce już specjalnie jej docinać, próbować ją zmieniać na swoje upodobania, niszczyć psychicznie Za to ze kiedyś byłem słaby a dziś jestem o wiele silniejszy i to teraz ja czuje sie tym nr 1 w związku, jestem pewny siebie. Ja na miejscu mojej żony już dawno bym odszedł z takiego związku. Żyjemy tylko Kłótniami, tylko przez to że ona skonczyla z wszelakimi używkami a ja dalej w tym tkwię a ona mi zabrania. Padają takie słowa że później jak sobie przypominam to chwytam się za głowę, a robie to tylko po to, żeby mieć z tego satysfakcję, że ja potrafię tak wkurzyć a kiedyś nie potrafiłem. Dodam jeszcze że dziadek zawsze dręczył babcie fizycznie i psychicznie, rodzice twierdzą ze mam To po nim a sam mnie uczył za dziecka jak dopierdzielić i nie szanować babci. Jeszcze wiele bym napisał, ale nie wierze że ktoś to do końca przeczyta. BŁAGAM O POMOC bo już nie potrafię ze sobą żyć, nienawidzę siebie i uciekam w używki, marihuanę żeby o tym jie myśleć a amfe żeby czuć się kimś kim chciałbym być. skupienie leży, pamięć krótkotrwała leży, koncentracja leży, uczucia i emocje leżą. nie raz chciałem iść do psychiatry ale nie potrafiłbym mu tego powiedzieć, nawet sobie nie wyobrażam rozmowy w cztery oczy z obcą osoba, o swoich najskrytszych problemach, nie potrafiłbym złożyć nawet sensownego zdania, chyba żebym poszedł pod wpływem amfy. Wole napisać anonimowo, w tym zawsze byłem odwazny, w internecie. Nie ufam nikomu, w podstawówce chodziłem do psychologa, który później powiedział wszystko swojemu mężowi (nauczyciel wf) a ten wyśmiał mnie z moich problemów przy całej klasie. I tak wtedy kłamałem psychologa i robiłem z siebie niewiniątko aż w końcu teraz mam za swoje złe czyny nauczkę. dodam jeszcze ze mam napady agresji jak nie zapale, byle co mnie irytuje ale tylko i wyłącznie jak czuje swobodę, czyli w domu. Jakby się wyzywam za to co mnie stresuje w pracy ale nie jestem tego jakby świadom, sam nie wiem. Nie radzę już sobie z tym. Wydaje mi się ze to trawka, nie czuje żadnej zmiany po tych półtora tygodnia a raczej bym powiedział że jest tylko gorzej. czy ja mam jakieś adhd czy add od dziecka? To by wyjaśniało działanie fety na mnie.
  6. Mam przyjaciółkę, przyjaźnimy się bardzo blisko od około pół roku. Wcześniej znałyśmy się tak ,,na cześć". Ona ma swoją grupę przyjaciół, ja swoją. Ufam jej bardzo i zwracam się z moimi problemami. Jednak czuję pewien rodzaj uzależnienia. Jestem bardzo zazdrosna jak spotyka się z kimś innym, jest aktywna w social mediach, a mi nie odpisuje. Mam wrażenie, że mnie zlewa i powierza moje sekrety innym osobom. Lecz to uczucie, nie fakt. Co mogę zrobić? Zależy mi na tej osobie. Nie chcę wprowadzać toksyczności. Ciężko mi czasem wykonywać codzienne czynności, gdyż myślę nadmiernie, co robię źle. Proszę o pomoc.
  7. Jakub93

    Brak motywacji

    Kuba.29.Nie potrafię zmotywować się do konstruktywnego działania, jestem ogarnięty negatywnymi destrukcyjnymi myślami , nie potrafię sobie poradzić z samotnością, czuję lęk, niepewność , zagubienie , brak wiary w siebie i swoje możliwości, zero pozytywnego myślenia .
  8. Witam , jestem Asia. Mam problem zawsze bylam nerwowa ale ostatni czas jest straszny, rzucam wszystkim bije z pięści w ścianę, ostatnio kilka razy nawwt podnioslam reke na swoją dziewczyne z ktora jestem dwa lata. Po takich wybuchach agresji czesto nawet nie pamietam dokladnie co sie dzialo, czasami idac ulica cos mnie zdenerwuje to mam ochote rzucic sie na wszystkich ludzi i ich pobic , nie mam pojecia czemu tak sie dzieje dodam ze bylam uzależniona od amfetaminy ale z tego nalogu wyszlam rok minal jak jestem czysta ale tez regularnie pale marihuanę. Nie moge sobie poradzic nie wiem czemu takie wybuchy agresji mam w sobie. Bardzo kocham moja dziewczynę i chcialabym byc dobra dla niej i nie krzywdzic jej . A ja jestem chorobliwie zazdrosna , robie awantury o nic próbuje wmawiać jej rozne dziwne rzeczy ze cos robi a.ukrywa to przede mna . Czuje ze ten problem jest u mnie w glowie i cos.sie dzieje ze tak sie zachowuje .. nigdy nie bylam jeszcze tak przerażona swoim zachowaniem naprawde strasznie sie zachowuje jak taki atak dostane
  9. Witam. Jestem samotnym mężczyzna w wieku 23 lat. Od stracenia zapustów z gier jestem jakiś dziwny. Jestem uzaloziony od kobiet. Nie mogę se poradzić w życiu bez kobiety nigdy jej nie miałem przy swoim boku pragnę jej nie jestem jakiś jeb.... Tylko normalny jestem prawiczkiem i nigdy się nie całowałem z kobieta. Już dość mam szukania dziewczyny kobiety mojego życia bo mi się nic nie udaje żadna mnie nie chce jeśli jest jakaś kobieta która chce sprowac a jeśli się uda stworzyć coś to proszę na priv. Nie mogę też patrzeć na płeć męska ale reszta to na priv.
  10. Witam. Mam 24 lata, jestem mamą 2 letniej córeczki. W związku od 5 lat. Zawsze myślałam, że jesteśmy sobie przeznaczeni.. niestety po porodzie moje hormony mocno buzowały.. nie rozumiał tego.. "zmieniłaś się, nie jesteś taka jak kiedyś". Fakt.. byłam zaborcza i sama się dziwię, se pewne rzeczy robiłam. Opryskliwa, niemiła... W tym momencie pracuję nad sobą mocno, wyciszam się.. ALE. Codziennie słyszę wyzwiska.. codziennie słyszę, że niszczę mu życie.. tylko dlatego, że jestem przeciwna temu, że gra bez opamiętania. Wyrzuca codziennie brudy z przeszłości.. zaczęłam w to wierzyć. Ciągle go przepraszam.. jestem w momencie życia, w którym kompletnie nie wiem jak się zachować.. oboje mamy wady. Ale nie mogę żyć słysząc codziennie że niszczę komuś życie.. czasami bez powodu, czasami jak zadam niewygodne pytanie typu "czy możesz odkładać spodnie na swoje miejsce?" . Robi ze mnie chorą wariatkę... To jest toksyczne. Jak z tego wyjść.. mamy w tym roku ślub a ja boję się że to już jakaś depresja.. rezygnuje z własnych potrzeb i swojego zdania, żeby tylko było dobrze...
  11. Witam, mam 28 lat, od 3 lat mieszkam za granicą Polski. Wyjechałam zobaczyć jakie jest życie poza naszym krajem. Problem w tym że od 20 roku życia mam problem z alkoholem który strasznie mnie dobija oprócz narastających problemów poza granicami mojego kraju nawet po tak krótkim czasie.. Mam wiele nałogów ale alkohol i niechęć do życia jest moim głównym problemem. Sama widzę w sobie zmianę, ciągłe nerwy, wszędzie dla mnie jest problem oraz codzienna chęć kupienia alkoholu który mnie uspokaja.. Dodatkowo czuje ze nie jestem w odpowiednim związku pomimo 10 lat czuje się od pewnego czasu męczona psychicznie w napadach złości mojego chłopaka. Szukam pomocy dopóki jestem świadoma swoich złych decyzji i problemu w takim wieku. Myślę że przez alkohol popełniłam wiele błędów i nie potrafię zająć się codziennymi obowiązkami ( choć jestem dbająca o swój wizerunek kobietą). Na dodatek mam wrażenie że mój partner wykańcza mnie psychicznie jednocześnie dając mi codzień co chce ale ma napady furii.. Proszę o pomoc bo niedługo źle się to dla mnie może skończyć..
  12. Witam. Piszę na forum pierwszy raz, ponieważ nie mogę poradzić sobie z tym problemem, potrzebuję trzeźwej rady… Mianowicie, jesteśmy z mężem 2 lata po ślubie, mamy 2 letniego synka, mąż jak mały się urodził dużo przy nim pomagał, zajmował się, spędzaliśmy we trójkę czas, kłótnie się zdarzały, wtedy tez trwał jego problem z alkoholem, który przeszliśmy i zaczęło się wszystko powoli układać. Mąż sprzedał działkę, dostał pieniądze i wyremontowaliśmy sobie mieszkanie w domu jednorodzinnym u mojego taty, podczas tego remontu mieliśmy wypadek samochodem, mąż się załamał i zaczął dużo pić, próbowałam go pocieszać, starałam się pomóc i go zrozumieć, mimo że miałam już naprawdę dość a jeszcze na głowie remont i dziecko… Zaczęło się ciągle spotykanie i wychodzenie z kolegami, zaczął wracać pijany, źle nastawiony do mnie, mąż gdy napije się szczególnie wódki nie jest sobą, zupełnie inna osoba, głos nawet ma inny niż normalnie.. Myślałam, że dam radę, że mu pomogę on z tego wyjdzie, pomogła mi teściowa, bo sama bałam się z nim przebywać po pijaku… Dużo opowiadałam teściowej, bo liczyłam że jakoś mi pomoże, ale po jakimś czasie już i ona nie wiedziała jak z nim rozmawiać… Mąż kupił drugi samochód, pojechaliśmy na zaszycie bo teściowa tak dobrze doradzała, było wszystko super po tym czasie, zaczął pomagać sprzątać po remoncie, meble składał, z dzieckiem znowu się bawił, dopóki nie pojechał z kolegą gdzieś i wrócił pijany bo koledzy mu mówili, że ktoś dwa razy przepił wszywkę i on też musiał spróbować… Obiecywał, że nie będzie pił, znalazł pracę, pracował miesiąc. Później siedział w domu, znalazł kolejną pracę ale zaczęły się problemy z samochodem, jego starszy brat jest mechanikiem i jeździł do niego, ale jego brat mieszka od nas 70km. Samochód był zrobiony, wszystko było dobrze. Zawieźliśmy jego kolegę 400km na jakaś rozprawę, a za tydzień samochód się popsuł, okazało się ze trzeba wymienić silnik, brat pomógł. Odebraliśmy samochód, może tydzień pojeździliśmy, gdy mąż został poproszony przez kolegę, żeby gdzies z nim pojechać, mąż mnie oszukał, że jedzie do sklepu po coś, wrócił z kolegą i był dziwny czuć było że coś wypił ale myślałam że skoro kieruje samochodem jest trzeźwy. Mąż pojechał pomagać i miał wrócić koło 1, cały czas pisaliśmy… obudziłam się koło 3, męża nie ma, telefon z policji, ze mąż jest na komisariacie. Co się okazało, pojechał z kolegami ja jakiegoś grilla, wsiadł do samochodu z kimś kogoś odwieźć, i ten ktoś wjechał naszym samochodem do rowu… znowu brat mechanik i drugi starszy brat pomogli… Mąż pił cały czas znowu bo się załamał, stracił pracę. Jakiś znajomy załatwił mu pracę w śmieciach, mąż był zadowolony, a po miesiącu wracał codziennie pijany stamtąd, bo wszędzie znajomi i koledzy…. Któregoś dnia pojechałam do swojej mamy z synkiem, gdy wróciłam mąż dzwonił że do pracy jedzie z jakimś kolegą z roboty, uwierzyłam, miał mieć druga zmianę wtedy. Gdy zadzwoniłam koło 16 do niego miał pijany głos… Koło 18 przejrzałam jego laptopa, zauważyłam rozmowę z 17 letnim narkomanem, że się umawiali… coś mnie tknęło i poszłam 2km w stronę domu tego gnoja, mój mąż pijany z tym gówniarzem na przystanku siedzieli… Poszliśmy do domu, awantury były prawie codziennie, co chwila był pijany, poniżał mnie, straszne rzeczy mówił, przez co ja się bardzo załamałam i straciłam dobrą samoocenę .. Zerwał kontakt z tym gnojem zablokował go wszędzie, za parę miesięcy wyszło ze 17 latek tak się naćpał że wylądował w szpitalu psychiatryku i na wszystkich doniósł na policję, mąż się wystraszył i zerwał całkiem kontakty z nim. Do czasu, aż w sobotę nie zobaczyłam ze do niego pisze, zaczęła się kłótnia z tego, ja zareagowałam tak że zaczęłam płakała, trzęsłam się z nerwów… On się uniósł przez to przez moją reakcję, że jestem nienormalna bo tak reaguje, że nie będę mu rozkazywać, gdy powiedziałam, ze ma zerwać kontakt z nim… Problem tkwi w tym, że gdy zobaczyłam, że on pisze z tym dzieciakiem to znowu moja nieufność i podejrzliwość wzrosła. Mąż wychodzi do pracy a ja milion myśli, czy na pewno do pracy a nie spotkać się z nim, czy znowu nie będzie tego horroru co przeżyłam w lato z mężem.. nie wiem co robić, mąż gada o terapii ale tylko na gadaniu się kończy, nie próbuje ze mną szukać terapii czy psychiatry,rozmawiałam z dwiema szwagierkami i jego jednym bratem o tym, ale oni tez są bezradni, brat mu coś powie a on i tak ma w dupie… nie wiem co robić, wiem że najłatwiej byłoby się rozstać i niech on robi co chce, ale niestety to nie jest takie proste, nie mam pracy, bo zaszłam w ciąże kończąc szkole, zdałam egzamin czeladniczy na fryzjera i jak dziecko się urodziło nie miałam możliwości podjęcia pracy. Mąż jedynie pracuje, i twierdzi ze potrafi się ogarnąć, ale to wszystko przeze mnie. Nie wiem, jakis błąd na pewno popełniłam, ale jego wychodzenie do takich właśnie narkomanów i picie zabiło we mnie wszystko. Jestem ciągle rozdrażniona, od dwóch dni nawet nie mogę spać, mimo ze jestem zmęczona naprawdę mocno, kładę się i nic… Proszę o jakąś sensowną radę, która da mi do myślenia.
  13. Lista pomocnych lektur na temat problemu jakim jest uzależnienie od hazardu (hazard patologiczny, problem z hazardem, destrukcyjny hazard). Hazard. Zabawa czy zagrożenie? Hazard kojarzy się przede wszystkim z grą w kasynie, tymczasem gra w totolotka, zdrapki, gra na giełdzie czy licytacje na Allegro to także forma hazardu, którą powszechnie traktuje się jako niegroźną zabawę. Patologiczny hazard zalicza się według międzynarodowej klasyfikacji chorób ICD-10 do kategorii zaburzeń nawyków i popędów (impulsów). Szkody zdrowotne związane z nadmiernym graniem są nieporównywalnie wysokie w stosunku do przyjemności, jakie ludzie czerpią z hazardu. Autor: Barbara Wojewódzka ISBN: 978-83-89566-89-8 Okładka: Miękka Format: 150 x 150 mm Liczba stron: 16 Rok wydania: 2008 Miejsce wydania: Warszawa Numer wydania: I Patologiczny hazard Poradnik odwołuje się do rozumienia patologicznego hazardu jako uzależnienia i w tym też kontekście opisuje samą chorobę oraz określone sposoby jej leczenia. Jest to więc publikacja zarówno dla osób cierpiących na to schorzenie, jak i dla ich rodzin. Autorka starała się zawrzeć wiele wskazówek, sugestii, czy porad, mających zachęcać do poszukiwania pomocy oraz zapoczątkowywania zmian przez każdą zainteresowaną osobę. Zebrana wiedza wynika z doświadczenia i przeżyć wielu ludzi chorujących na nałogowy hazard i ich rodzin, którymi to doświadczeniami chcieli oni podzielić się z innymi, informacji od terapeutów którzy zetknęli się z tym schorzeniem i podjęli próby leczenia pacjentów z taką diagnozą, naukowych publikacji (przede wszystkim zagranicznych) zajmujących się tym problemem, stron internetowych poświęconych temu zagadnieniu (głównie amerykańskich i australijskich) tworzonych przez specjalistów, ale również przez samych hazardzistów, którzy podjęli trud zdrowienia z tej ciężkiej i groźnej choroby. ISBN: 978-83-7641-274-0 Data wydania: 2010 Liczba stron/format: 176/B5 Okładka: miękka Jak uniknąć problemu z hazardem? Większość początkujących graczy traktuje gry hazardowe jako zabawę niosącą nadzieję wygranej, sprawiającą przyjemność, pozwalającą przeżyć dreszczyk emocji, w ekscytujący sposób spędzić czas wolny, odreagować stres, uciec od monotonii codziennego życia. Grający wierzą, że zawsze będą kontrolować granie. Jednak im bardziej zwiększa się ich wiara w wygraną i rośnie ich zaangażowanie, im częściej grają, tym więcej doświadczają negatywnych konsekwencji uprawiania hazardu. Narastają problemy finansowe, psują się relacje z bliskimi, pogarsza się samopoczucie psychiczne i fizyczne. Autor: Maria Pomierna ISBN: 978-83-61849-94-0 Okładka: Miękka Format: 150 x 150 mm Liczba stron: 16 Rok wydania: 2010 Miejsce wydania: Warszawa W sieci hazardu Hazard w ogólnym tego słowa znaczeniu oznacza gry pieniężne, w których o wygranej decyduje przypadek. Słowo "hazard" pochodzi z języka arabskiego i oznacza kostkę albo grę w kości. W języku angielskim (w tłumaczeniu dosłownym) oznacza ryzyko, niebezpieczeństwo. Hazard obecny był we wszystkich starożytnych cywilizacjach. Dowody na gry hazardowe są też w inskrypcjach na piramidzie Cheopsa w Egipcie. Podobnie było w Rzymie za czasów Chrystusa; rzymscy żołnierze grali o Jego szaty ("rzucili o nie los, czyją ma być"), gdy Ten umierał na krzyżu. Bez wątpienia hazard nie jest "taką sobie" grą. Hazard wciąga. Człowiek, który wpada w sidła hazardu często uzależnia się od niego. Hazard uzależnia podobnie jak narkotyki, alkohol czy tytoń. Człowiek stacza się na margines życia społecznego, bez przysłowiowego "grosza przy duszy", a co gorsze - bez człowieczeństwa; często staje się wrakiem człowieka. Jaka jest historia hazardu? W jaki sposób gry hazardowe uzależniają? Co zrobić, by nie dać się wciągnąć w hazard? Gdzie szukać pomocy i w jaki sposób wyjść z tego uzależnienia? Autor: Zwoliński Andrzej Rok wydania: 2011 Wydawca: Petrus ISBN / EAN: 978-83-7720-180-0 Format: 14,5 x 20,5 cm, 140 str. Oprawa: miękka HAZARD historia, zagrożenia i drogi wyjścia Autorami książki są psychiatra, specjalista psychoterapii uzależnień dr B.T. Woronowicz (publikacją ta jest pod redakcją doktora), mieszkająca w Stanach Zjednoczonych psycholog, specjalistka leczenia hazardu Anita Pindiur, psycholog, pedagog i terapeuta Roman Pomianowski oraz światowej sławy specjalista w zakresie badań nad hazardem i leczenia patologicznego hazardu oraz propagator idei odpowiedzialnego hazardu Aleksander Błaszczyński, profesor Uniwersytetu w Sydney. Gra, zabawa czy nałogowe granie? Poradnik dla rodzin hazardzistów Nadmierne uprawianie hazardu przypomina objawy uzależnienia od alkoholu czy narkotyków. Hazardziści cechują się niskim poczuciem własnej wartości, które wraz z pogłębianiem się problemów powoduje stratę szacunku do siebie. Poczucie winy, zaniedbywanie obowiązków, brak pieniędzy, huśtawka nastrojów, zaniedbywanie wyglądu i zdrowia, izolacja od bliskich i znajomych - są to sygnały, które świadczą o tym, że hazard przestał być dla danej osoby rozrywką, a stał się problemem. Autor: Barbara Wojewódzka, Kama Dąbrowska ISBN:978-83-61849-98-8 Okładka: Miękka Format: 145 x 205 mm Liczba stron: 192 Rok wydania: 2010 Hazard. Problemy, zagrożenia, pomoc Wiele osób ma mieszane uczucia odnośnie hazardu. Może nie chcą rzucić hazardu. Jednocześnie widzą, jakie wyrządza szkody. Taki chaos emocjonalny może być bardzo dezorientujący i wyczerpujący. Z czasem pojawia się obawa o utratę kontroli nad swoim życiem. Uprawianie hazardu może powodować problemy rodzinne i finansowe. Może ucierpieć na tym zdrowie. Są to niemałe problemy. Niniejszy poradnik jest adresowany do osób, które właśnie mają problemy z hazardem. ISBN: 978-83-7760-025-2 Okładka: Miękka Format: 145 x 205 mm Liczba stron: 36 Rok wydania: 2011 Problem hazardu. Poradnik dla rodzin Ktoś bliski Tobie może uprawia hazard w sposób, który Cię martwi. Być może uprawianie hazardu przez członka rodziny jest przyczyną kłopotów finansowych i rodzinnych. To może powodować, że czujesz się rozgniewany lub nie wiesz, co robić. Specjalnie przeszkoleni terapeuci, w tym autorzy tej książki, pomogli tysiącom osób zaprzestać grania lub kontrolować uprawianie hazardu. Większość rodzin dotkniętych problemem hazardu chce wiedzieć, w jaki sposób odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Mamy nadzieję, że niniejszy przewodnik okaże się w tym pomocny. ISBN: 978-83-7760-026-9 Okładka: Miękka Format: 145 x 205 mm Liczba stron: 48 Rok wydania: 2011
  14. Jak wygrać na automatach do gry? Jak przechytrzyć videosloty? Jak wygrać w salonie gry z automatami? Jak wygrać na slotach? Tego typu frazy cieszą się w wyszukiwarkach bardzo dużą popularnością. Przyjrzyjmy się tej kwestii dokładnie... Szanse na wygraną Zacznijmy od tego, jakie w ogóle są szanse. Ze zrozumiałych względów nie jest to zbyt proste – kasyna chcą zarabiać. Szacuje się, że automat zwraca graczom w formie różnych wygranych między 70% a 97% wpłaconych środków (resztę bierze kasyno). Oczywiście te procenty dotyczą skali długoterminowej, co oznacza, że maszyna może przede wszystkim przyjmować znaczne kwoty całymi miesiącami zanim w ostatecznym rozrachunku zwróci większą ilość środków. Co więcej, w procent ten wliczane są także tak zwane fałszywe wygrane (o których więcej informacji znajduje się w dalszej części tekstu). W praktyce zatem rzeczywiste, namacalne wypłacane pieniądze to zdecydowanie niższe kwoty, niż procenty, o których tu mowa. Wprawdzie każdy automat ma z góry ustawiony procent wygranych, ale informacja ta nie jest jawna – kasyna czerpią korzyści z faktu, że ludzie nie mają pojęcia czy zasiadają przy maszynie przynajmniej potencjalnie lepiej płacącej czy grają na urządzeniu, które zwraca (oczywiście w punktach) graczom zdecydowanie mnie wpłat. To nieuczciwe, ale takie są fakty. Skoro już mowa o nieuczciwości, warto w ogóle odnotować, że procent wygranych jest z góry ustalony i kontrolowany przez oprogramowanie komputerowe wewnątrz automatu. Oznacza to, że da facto gra nie jest całkowicie losowa – wszystkim steruje program monitorujący poczynania graczy. Tempo gry W przeciwieństwie do wielu innych gier hazardowych, automaty do gry narzucają galopujące tempo. W ciągu godziny rozgrywa się na jednym urządzeniu maksymalnie od 600 do 1200 gier! Pieniądze można więc stracić znacznie szybciej niż gdzie indziej. Biorąc dodatkowo pod uwagę, że zwykle opłaca się więcej niż jedną linię (układ na którym odpowiednie ustawienie symboli skutkuje wygraną), nawet grając na automacie przyjmującym zakłady w podstawowej wysokości 1-ego grosza, można tak naprawdę grać za znacznie wyższe kwoty (10 linii po „zaledwie” 10 groszy = 1 zł, czyli ryzyko stracenia od 600 do 1200 zł w godzinę). Przegrywa się więc nie tylko znacznie szybciej, ale i częstokroć niemało. Nawet granie na stosunkowo niskich stawkach może opróżnić portfel w ciągu godziny lub dwóch. Czynniki (pozornie) niezwiązane z hazardem Nie bez powodu salony gry i kasyna przykładają dużą wagę do czynników w zasadzie nie mających związku z samą rozgrywką. Przyjemne, klimatyzowane otoczenie, bezpłatne drinki, poczęstunki, piękne i same nawiązujące kontakt hostessy, atrakcyjna oprawa audiowizualna rozgrywki, dźwięki i obrazy wprost bombardujące gościa informacjami o wygranych, brak okien i zegarów, by nie czuć mijającego czasu (im dłużej się gra, tym większe ryzyko poważnych strat), rozmaite konkursy i atrakcje dla gości, by kojarzyć miejsce z czymś przyjemnym. Wszystkie te działania służą otumanieniu gracza i są formą starannie przemyślanej strategii wpędzania go w szpony nałogu. Ważone, niesymetryczne bębny Karty nie mogą być znaczone, ważone kości są zabronione, ruletka musi spełniać wyśrubowane standardy… Tymczasem videosloty to zupełnie inna historia. Są zaprojektowane specjalnie tak, by szansa wysokiej wygranej została krańcowo zminimalizowana, ale jednocześnie ażeby gra dawała złudzenie jakoby do sukcesu prawie dochodziło. Bębny są również asymetryczne, więc w jednej z kolumn wydatnie brakuje określonych symboli, umożliwiających wysokie wygrane. Gracze nie mają tego świadomości, a podejrzewając cokolwiek i tak nie mogą tego sprawdzić – rzeczywisty wygląd poszczególnych kołowrotów jest niejawny. Sztandarowym przykładem konsekwencji takiej charakterystyki bębnów są mocno działające na wyobraźnię graczy premie i bonusy, wygrywane, gdy na ekranie pojawia się określona ilość symbolizujących je znaków. Rzecz w tym, że na pierwszych bębnach / kołowrotach / kolumnach symbole te pokazują się częściej, wpadają więc na przykład 2 symbole z trzech oczekiwanych, potem gra odtwarza przejmującą i trzymającą w napięciu muzykę, po czym prezentowana jest animacja ukazująca na moment oczekiwany symbol, ale ostatecznie nie trafia on we właściwe miejsce. Chodzi o to, by wywołać złudzenie, że „prawie się udało” i iluzję, że „w końcu to złoży”, bo „było już o włos”. Innym przykładem są gry zawierające całe kolumny symboli zamienników (tzw. „wildów” lub „jockerów”), zastępujących dowolne inne. Automat płaci na liniach od lewej do prawej, tymczasem pierwszy bęben jest niemal pozbawiony tych symboli i w rezultacie maszyna pokazuje układy, na których pojawia się całe mnóstwo „jockerów”, ale i tak wygrane są niskie lub nawet w ogóle nie dochodzi do jakiegokolwiek sukcesu. Gracz ma poczucie, że „jockery” dobrze się układają lub często występują toteż wysoka wygrana może nastąpić lada chwila, co nie ma żadnego związku z rzeczywistością. Automat jest tak zaprogramowany, by prowadzić bezwzględną, perfidną, psychologiczną rozgrywkę z graczem – karmiąc złudzeniami i wciągając w iluzoryczny świat wysokich wygranych, które już prawie następują. Nie ma to związku ze specyfiką gry, lecz ze specyfiką urządzenia zaprogramowanego do takich właśnie funkcji. Tak zwane fałszywe wygrane O tak zwanym fałszywym zwycięstwie mówi się, gdy gracz stawia jakąś kwotę na dany zakład (np. 5 zł), a maszyna generuje układ symboli dający wygraną w wysokości niższej (np. 2 zł). Oznacza to, że w zasadzie gracz przegrywa (w tym wypadku 3 zł), ale maszyna i tak odtwarza dźwięk zwycięstwa, na ekranie pojawia się sugerująca wygraną animacja i człowiek ma poczucie, że coś się dzieje. Automat do gry jest jak kieszonkowiec, kradnie tak, by ofiara tego nie zauważała. Łatwiej jest utrzymać zaangażowanie gracza, gdy na ekranie dzieje się cokolwiek związanego z wygrywaniem, niż gdyby przegrywał całość przy każdym zakładzie. To także dobrze wykalkulowane oddziaływanie na psychikę gracza wprowadzone do gry tylko po to, by bardziej go wciągnąć w rozgrywkę i na dłużej utrzymać przy automacie. Czas trwania rozgrywki, nawet jeśli automat w poszczególnych zakładach zabiera mniej pieniędzy, jest dla kasyna czasem wygranym. Człowiek pozostaje bowiem pod wpływem miejsca, efektów audiowizualnych, słyszy charakterystyczne dźwięki układów wygrywających na innych automatach, przechodzi więc swego rodzaju warunkowanie. Czasem też bywa w centrum uwagi, przeżywa dreszcz emocji, czuje, że inni mu kibicują lub zazdroszczą, co tylko pogarsza sprawę, ponieważ daje fałszywe poczucie bycia wyjątkowym, na chwilę bardzo zwiększa poczucie własnej wartości. Stali gracze uwrażliwiają się na określone dźwięki i efekty wizualne – w rezultacie nawet z dala od kasyna słysząc specyficzne dźwięki lub widząc migoczące światła zaczynają automatycznie myśleć o graniu. Osoby uzależnione częstokroć przez takie błahe z pozoru czynniki potrafią się „uruchomić” i zacząć uprawiać hazard mimo zobowiązań, że do tego nie wrócą. Osoby w szponach nałogu nie mogą w ogóle grać w cokolwiek, ponieważ wszystko (włącznie z grami komputerowymi czy planszowymi) uaktywnia w nich pewien specyficzny schemat myślenia nieuchronnie prowadzący do ponownego uprawiania hazardu. Co do zasady o fałszywych wygranych mówi się, gdy automat w danym losowaniu daje kwotę niższą niż stawka, ale warto też zauważyć, że nawet wyższe nagrody można uznać za niejako fałszywe. Dlaczego? Wygrane bywają wyższe niż postawiony zakład, ale są na tyle rzadkie i na tyle niewysokie, by gracz nie miał sposobności osiągnąć satysfakcjonującego pułapu wygranej i wyjść z kasyna. Gracz ma większą motywację do zakończenia rozgrywki, gdy dużo wygra, niż gdy wygra stosunkowo niewielką kwotę – w tym drugim wypadku ma raczej motywację, by grać dalej. Wygrane są przyznawane w punktach, więc na dobrą sprawę gotówka wypłacana jest jeszcze znacznie rzadziej, bo człowiek na ogół pozostaje w grze (aż traci niewielką ilość wygranych oraz wkład własny). Iluzja losowości Maszyna tak steruje rozgrywką, by dopasować poziom wygranych do stawki. Osoby grające za wyjątkowo niskie kwoty będą dostawać względnie więcej darmowych losowań o wygranych stanowiących większą krotność stawki. Na ekranie będą się też pojawiać bardziej spektakularne układy symboli. Dzieje się tak po to, by z jednej strony wzbudzić w człowieku poczucie winy, że grał na zbyt małej stawce, bo gdyby tylko grał na wyższej uzyskałby naprawdę wysoką wygraną (może nawet stałby się zamożny). Z drugiej strony efektowne układy działają na wyobraźnię. Maszyna w ten sposób prowokuje i kusi do gry za większe pieniądze. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej kiedy faktycznie osoba zaczyna grać na wyższych stawkach, wtedy strategia maszyny zmienia się diametralnie – premie są rzadziej, krotność stawki w wygranych wyraźnie niższa. Znamienne jest także, że maszyna generuje wyjątkowo atrakcyjne darmowe/premiowe gry zaraz po tym, gdy spłukany już gracz zostaje zmuszony do drastycznego obniżenia stawki. Człowiek żałuje wówczas, że zmienił strategię i nie włożył kolejnego banknotu lecz zaczął grać na niższych stawkach. W istocie oprogramowanie nie wygenerowałoby wcale lub wygenerowałoby mniej atrakcyjne bonusowe losowania, gdyby gracz kontynuował rozgrywkę na wyższej stawce. Te sytuacje bynajmniej nie są przypadkowe – to starannie opracowane psychologiczne oddziaływanie na gracza, by wpadł w pułapkę hazardu i oddał kasynu jak najwięcej pieniędzy. W rezultacie gracz niedoszacowuje ryzyko i przeszacowuje szansę wygranych. Tymczasem głównym argumentem kasyna za losowością jest to, że żaden układ symboli nie jest niemożliwy. Rzekome szanse / pseudo-sukcesy Odrębną kategorią oddziałujących na psychikę gracza aspektów funkcjonowania automatów do gry jest generowanie takich animacji, które sugerują, że nieomal doszło do wielkiej wygranej. Człowiek czuje wówczas, że był „tak blisko” i ma ogromną motywację, żeby próbować raz jeszcze. W rzeczywistości układ symboli był nieprzypadkowy i nie miał nic wspólnego z wygraną – automat zaprezentował go tylko po to, by zwiększyć motywację gracza, sprowokować go do zwiększenia stawki lub zachęcić do kolejnych „prób”. Jeden symbol o jedno pole za nisko lub za wysoko względem wygrywającej linii, brak jednego obiektu na ekranie, ale pojawienie się go bezpośrednio w kolejnym losowaniu – to nie tyle element rozgrywki, co manipulacji emocjami gracza, która ma na celu skłonienie go do dalszej i możliwie jak najbardziej ryzykownej gry. Człowiek, który „prawie” wygrał w rzeczywistości w ogóle nie był bliski zwycięstwa – to tylko iluzja specjalnie wzmagana przez program sterujący urządzeniem. Warto podkreślić, że wynik gry jest już urządzeniu znany zaraz po naciśnięciu przycisku rozpoczynającego. To, co dzieje się na ekranie ma wyłącznie wpływać na gracza. Nie ma też żadnego znaczenia, czy gracz użyje przycisku stopującego losowanie. Przyśpiesza to prezentację ostatecznego wyniku, ale nijak nie wpływa na efekt. Gracz dzięki temu przyciskowi doświadcza poczucia kontroli, panowania nad sytuacją, ale w istocie jest ono całkowicie sztuczne (przeświadczenie o możliwości zatrzymania, „złapania” oczekiwanych symboli przesuwających się na ekranie to wyłącznie złudzenie, wynik był przesądzony zaraz po naciśnięciu klawisza START). Ten mechanizm omówiono na filmie: Złudzenie ciągłości Maszyny niejednokrotnie generują nieprzypadkowy ciąg losowań. Następujące zaraz po sobie specyficzne układy wzbudzają w graczu poczucie, że bębny układają się w określony sposób i że w końcu doprowadzi to do oczekiwanego rozstrzygnięcia. Symbole w poszczególnych grach zdają się mijać o włos – tak jakby zaraz miały wspólnie pojawić się na ekranie. Inny trik polega na tym, że gdy gracz decyduje się obstawiać linie od 1 do 5, niespodziewanie często wygrywające układy pojawiają się akurat na liniach 6 do 9. Te nieuczciwe zagrania mają zmobilizować do gry na wyższych stawkach albo rozniecić myślenie życzeniowe i magiczne – badania jednoznacznie wskazują, że opisywane sytuacje, osobliwe zbiegi okoliczności na videoslotach zdarzają się statystycznie zbyt często, by można je uznać za przypadkowe. Innymi słowy to musi być dzieło perfidnego programu. Podobnie jak inne opisywane tu okoliczności, także to nie wynika ze specyfiki gry, lecz ze specyfiki funkcjonowania automatów do gier / videoslotów i jest formą wpływu na psychikę gracza oraz manipulowania jego emocjami. Kredyty zamiast waluty Kiedy człowiek wkłada banknot do automatu na ekranie pojawiają się punkty na grę. Taka „wirtualna waluta” (często przeliczona tak, by dodatkowo odrealnić swoją wartość lub wywołać dysonans poznawczy) jest mniej namacalna, a przez to człowiek jest bardziej skłonny do jej wydatkowania. Nieco inaczej sytuacja wyglądałaby gdyby trzeba było za każdym razem konkretne, namacalne, realne pieniądze przekazywać na następujące po sobie zakłady. Gra trwałaby jednak zbyt długo, a poza tym człowiek miałby pełniejszą świadomość, ile przeznacza na grę, więc jego motywacja do rozgrywki byłaby zdecydowanie mniejsza. Fakt „zmiany” pieniędzy na punkty / kredyty sprawia także, że człowiek ma do pewnego stopnia poczucie wirtualności rozgrywki, jakby brał udział w jakiejś nierealistycznej grze. Będąc w takim stanie jest skłonny podejmować większe ryzyko, jakby jedną nogą był w grze komputerowej i mógł w dowolnym momencie ją wyłączyć lub wczytać wcześniejszy stan rozgrywki, by powtórzyć wyzwanie. Pieniądze jednak znikają bezpowrotnie, a apetyt maszyny nigdy nie zostaje zaspokojony i nie da się z nią wygrać. Zawsze jest gotowa, by przyjąć więcej i oferować rozgrywkę. Nigdy nie odmawia. Wzbudzanie emocji Gry losowe nie byłyby tak pociągające, gdyby nie wzbudzały emocji. W zasadzie sama rozgrywka często jest bardzo nudna. Żeby się o tym przekonać wystarczy wziąć kilka kostek do gry i rzucać nimi z nadzieją na uzyskanie takiej samej liczby oczek na wszystkich. Stosunkowo szybko przychodzi znużenie i człowiekowi odechciewa się dalszych prób. Z dopasowywaniem symboli na automatach do gry byłoby całkiem podobnie. Dlatego właśnie maszyny te są stworzone i zaprogramowane w taki sposób, by ekscytować, wzniecać nadzieję, stymulować i rozbudzać emocje. Stąd różnorakie bonusy, niby przypadkowe ciągi specyficznych układów, fantastyczna oprawa audiowizualna. „Najlepszy gracz to gracz na haju” – maszyny robią wszystko, co mogą, by taki stan wywołać. Gracz goniący galopem za zwycięstwem spostrzeganym jako „już prawie” osiągnięte jest skłonny do podejmowania wysokiego ryzyka przez długi czas, a kasyno w takich przypadkach zarabia najwięcej. Podsumowanie Zdrowiejący hazardziści mawiają, że przegrywanie jest złe, ale wygrywanie jest jeszcze gorsze (bo bardziej wciąga w granie, a w ostatecznym rozrachunku i tak w końcu wszystko się przegrywa, nawet jeśli mowa o naprawdę wysokich wygranych, tzw. Jackpot’ach). Automaty do gier i videosloty dostępne przez Internet w kasynach online są źródłem gigantycznych dochodów dla ich właścicieli. Funkcje slotów są zaprojektowane tak, by manipulować graczem, wywierając specyficzny wpływ na jego psychikę, wzbudzając emocje i powodując pozbawiający rozsądku i trzeźwej oceny sposób myślenia (myślenie życzeniowe i magiczne). Nierzadkim zjawiskiem są nieczyste zagrywki pozostające w granicach przepisów prawa, ale ewidentnie nieuczciwe. Wracając do pytania postawionego na wstępie... Jak wygrać na automatach do gry? Odpowiedź brzmi: nie grać. To jedyny sposób. Videosloty są losowe tylko w tym sensie, że nigdy nie wiadomo, kto kiedy przegra. Wiadomo natomiast ponad wszelką wątpliwość, kto w ostatecznym rozrachunku wygra. Zawsze będzie to kasyno. Nawet jeśli gracz w jakimś momencie wypłaca gotówkę. Kasyno przegrywa tylko i wyłącznie wtedy, gdy się w nim nie gra. Podziękowanie Podziękowania dla Kevina Harrigan, PhD, z University of Waterloo. Niniejszy artykuł został w dużej mierze oparty na wynikach jego badań gier losowych, automatów, gier. Jego zespół wyprodukował także filmy zaprezentowane w tym tekście. Ważna informacja Osoby mające problem z hazardem (nadużywające hazardu lub uzależnione) mogą skorzystać z pomocy o charakterze psychoterapii. Wskazany jest kontakt z terapeutą uzależnień. Więcej informacji można znaleźć w tej książce.
  15. Dzień dobry wszystkim! Mam problem, którego nie potrafię przeskoczyć. Sprawa wyglada tak, że mam duże długi między innymi przez obrcnefo partnera z którym musielismy sobie radzić w czasie kryzysu no i jak zawsze konsekwencje spadły na mnie i jestem zmuszona sprzedać mieszkanie w rodzinnej miejscowości aby to pokryć ale tam mieszka moja mama, ktora sama zaproponowała takie rozwiązanie. Chce ją zabrac do siebie do Warszawy i rozmawiałam o tym niejednokrotnie z partnerem i się bardzo cieszył. Zaprosilam mamę na święta i widze ze powstaje duży problem bo on się wycofał i zaczyna wyrzucać mi rozne rzeczy i wyraźnie zaczyna mu przeszkadzać moja mama, a bo wyjdzie na balkon zapalić to krzyczy żeby nie wychodzila bo się rozchoruje - a wychodzi ubrana jak na dwór - i zarazi Nas... Albo ze pozmywa po Nas bo chce sie czuc potrzebna. Chcialam dodać ze nie wtrąca się w nasze życie i "nie daje dobrych rad", zajmuje sie sama sobą i a to coś obejrzy a to poczyta czy robi na szydełku. Nie wiem co mam zrobic ale ciężko mi jest to wszytsko pojąć bo on w tym momencie nie pracuje i mamy jedną wypłatę i dodatkowo jest uzależniony od marihuany. Jego matka pomaga mu tylko w postaci przelewu na konto a żadnej rozmowy czy wsparcia nie ma a ja nie mogę brać za to wszytsko odpowiedzialności. Rozmawiałam z Nią o tym ale nic nie dociera, bo jak twierdzi nie wie co zrobić. Chciałabym żeby mamusia mieszkała ze mna bo chce jej pomoc i mimo, ze to już starsza osoba to dogaduje sie z Nią bez problemu i po prostu tęsknię. Nie jest idealna jak każdy z Nas ale wszytsko da się doszlifować i dojsc do jakiegoś konsensusu. Coraz częściej myślę o tym zeby sie odciac bo to zbyt wiele poświęceń dla obcej osoby z która prawdopodobnie nie ma przyszłości a ja się poświęcam jakbyśmy wiedzieli ze to na zawsze i do końca. Wiem ze mnie kocha i jestem dla Niego bardzo wazna ale chyba musze skonczyc z takimi poświęceniami. Prosze o jakieś obiektywne opinie bo czuje ze wariuje i nie wiem co jest dobre a co złe.
  16. Mam przyjaciela, który jest alkoholikiem. Nałóg ciągle do niego wraca. Kilka razy był na odwyku. Mówi, że to wszystko zna na pamięć. Nie daje się przekonać na to, aby wyjechał gdzieś na terapię. Dużo mu pomogłam. Przyszedł do mnie pod wpływem alkoholu, nie był agresywny. Miał cały plecak pełnych puszek piwa. Wyprosiłam go z domu. Nie chciał wyjść. Powiedziałam, że mamy sąsiada który na pewno pomoże. Zdenerwował się. Splunął na mnie i wyszedł. Nie widziałam go od 5 dni. Nie wiem co się z nim dzieje. Wszystko co ma sprzedaje by mieć na alkohol. Jeśli do niego pojadę będzie chciał alkohol i pieniądze. Nie chcę mu tego dawać. Wynajmuje mieszkanie, które na pewno straci tak jak poprzednie. Zostawi brud i zniszczenia. Już nie mam siły mu pomagać... Sama jestem w rozsypce.... Co myślicie?
  17. Witam. Mam problem i nie wiem jak sobie z nim radzić. Mój partner jest uzależniony głównie od Marihuany. Jednak tak naprawdę problem leży w tym, że nie potrafi odmówić żadnej substancji odurzającej. Już od dawna przypuszczam, że ma problemy natury psychicznej (epizody depresyjne, epizody schizoidalne, nerwica lękowa). Miał wiele problemów w swoim życiu, które bardzo wpłynęły na jego psychikę jednak nie chce do siebie dopuścić tej myśli i maskuje to wszystko odurzając się i zakładając maskę ochronną. W końcu udało mi się do niego dotrzeć i od kilku dni przeszedł na detoks od substancji odurzających. Musimy jednak czekać na jego wizytę u specjalisty a w tym czasie ja bardzo obrywam. Czuję się jak jego worek do rozładowywania frustracji. Gdy pytam się zmartwiona jakie dziś zrobił kroki do pomocy sobie (np. Zadzwonienie z pytaniem o interwencję kryzysową) to zaczyna na mnie krzyczeć, że go kontroluję. Bardzo nie chcę być w roli osoby która każe mu robić te wszystkie rzeczy ale czuję, że sam niezbyt tego chce. Że gdyby nie ja i moje stanowcze podejście do tego, że musi ogarnąć swoje problemy psychiczne to nic by z tym nie robił. To dobra osoba i bardzo nie chcę aby się zagubił jeszcze bardziej. Jednak jest mi bardzo ciężko, stracił moje zaufanie gdy sięgnął po twarde narkotyki. Czy jest jakiś sposób abym mogła go wspierać ale przy tym dbać też o swoją psychikę? Nie chcę go stracić i nie chcę aby on sam stracił siebie. Czuję, że muszę przy nim być. Daję mu mnóstwo wskazówek gdzie może prosić o pomoc, podpowiadam gdzie szukać, podpowiadam najprostsze rzeczy np takie, że gdy czuję rozdrażnienie to mógłby iść pobiegać, pisać w dzienniku, wziąć zimny prysznic (wiem to wszystko bo sama przechodziłam przez to co on przechodzi teraz) jednak on za nic nie chce słuchać moich porad. Czuję się bezużyteczna i ignorowana a próbuje dać mu wszystko w taki sposób żeby nie dawać mu rozwiązania a jedynie wskazówkę jak samemu ma do tego dojść. Proszę o poradę, jak mogę przestać angażować w to 100 procent siebie ale nadal go wspierać i nie czuć przy tym, że go porzucam i zacząć mu ufać, że chce pracować nad sobą?
  18. Cześć, mam pytanie jak sobie poradzić z tym, że coraz więcej osób z mojego towarzystwa sięga po twarde narkotyki? Jest to dla mnie bardzo słabe (przejaw ludzkiej słabości), a co za tym idzie - odtrącam takie osoby i nie mam do nich żadnego szacunku, nawet jak robią to okazjonalnie. Z góry przyklejam im łatkę "ćpun - nie ufaj". Tracę chęć obcowania z takimi osobami pomimo, że nie zmuszają ani nie namawiają do tego. Jest jakaś metoda, aby to co oni robią spływało po mnie jak po kaczce? Czy jest to zachowanie nienormalne?
  19. Witam Mam na imię Paweł mam 34 lata. Zaczne od tego że gdzies jako nastolatek przestałem mieć przyjaciół,zaczął się ten trudny wiek a ja zaczełem się bać chodzić do szkoły bo tam mnie gnębili,nikomu nie mówiłem.Czułem się odrzucony,potem w szkole średniej uciekałem bo tak było łatwiej.Praktycznie boje się cały czas.Do tego znalazłem złoty środek czyli alkohol i dośc szybko popoadłem w alkoholizm.Bałem się chodzić na rozmowy o prace czy nawet samej pracy,tego czy sobie poradze,czy czegoś źle nie zrobie.Pracowałem krótko w kilku miejscach bo ten stres mnie paraliżował pójść do niej. Teraz jestem po kilku terapiach alkoholowych,ale to nie pomaga.Moje dni wyglądają tak że jeśli mam siłe to ide rano do sklepu a potem leże na łóżku i użalam sie nad sobą,mam myśli samobójcze od lat,poczucie baznadziejności,braku chęci życia.Rodzina mi mówi że wegetuje.A ja nawet z ludźmi nie potrafie rozmawiać psychiatrom nie byłem w stanie wszystkiego powiedzieć.Nie pracuje ,bo jak wyjde z domu do pracy to strach mnie paraliżuje i wracam do domu.Mam już dość tego ale nie potrafie tego zmienic. Nie wiem czy to jest depresja czy coś innego.Wiem napewno że mam stany lękowe,słyszę czasami głosy za ścianą,boje się czasami wyjść z pokoju do łazienki. Może ktoś mi podpowie gdzie sie udać z tym. Dziękuję.
  20. Czesc kochani, byc moze ktos bedzie w stanie mi cos doradzic. Otoz moja kuzynka poznala faceta, chlopak z niedalekich od niej stron. Z tego co wiem, dogaduja sie dobrze i im sie uklada. Jednak ma.jeden duzy problem. Chlopak - wyglada na to, ze jest uzalezniony od alkoholu. Niestety opinie o nim nie sa zbyt dobre, choc akurat tym sie nie kieruje. Juz.jej przyjaciolki mowily.mi ze jej odradzaly go, bo.sie o nia martwia. Ona prowadzi auto, bo on ma.odebrane prawko, mozna sie domyslic za co. Dziewczyna jest ogolnie wesola, towarzyska, moze troche imprezowa. ostatnio mielismy w rodzinie wesele i niestety choc poczatek.imprezy zawsze jest sztywny, to widzialam, ze nie czula sie tak jak zawsze. Dopiero.pozniej kiedy chlopak sie.opil i poszedl spac, ona czula sie dobrze w naszym towarzystwie, byla wesola.jak zawsze. Po alkoholu staje sie agresywny. Jej rodzice rowniez.go.nie.akceptuja. Pytanie, co.moge jej doradzic? Jak.przemowic do rozsadku? Zwlaszcza, ze sama jej kiedys powiedzialam, zeby szukala swojego szczescia i nie.patrzyla.na innych, bo inni zawsze beda gadac. Chcialam dla niej dobrze, bo wiem, ze chcialaby w koncu miec chlopaka, zakochac sie i byc szczesliwa, ale nie.pomyslala..ze bedzie nierozsadna. Jego brat teraz sie.rozwodzi z powodu alkoholu rowniez, a ja.nie chcialabym zeby kiedys ja to.spotkalo. Domyslam sie, ze ona tez walczy ze soba bo widzi co.sie dzieje, ale potrzeba milosci.jest silna i.nie kazdy potrafi.powiedziec sobie "dosc". Co myslicie o tym? Co.moge jej powiedziec?
  21. Mężczyzna, lat 22. Witam, od razu ostrzegam, że wypowiedź będzie długa. Poznałem pannę X ponad 6 lat temu, gdy oboje mieliśmy raptem 15-naście lat. Pisaliśmy ze sobą przez pół roku, a następnie weszliśmy w związek. Początek nie był łatwy, mama partnerki się nie zgadzała na związek co dla 16-nasto letniego mnie stanowiło ogromny problem, wtedy podjąłem próbę samobójczą, do której nie doszło. Z racji na problemy w szkole zostałem objęty pomocą psychologa szkolnego, stąd też gdy nie było mnie w dniu sprawdzianu w szkole, moi rodzice zostali powiadomieni, że jestem nieobecny, zadzwonili, żeby wyjaśnić co się dzieje, więc zgodnie z prawdą im odpowiedziałem, że chcę się zabić, bo mama mojej dziewczyny nie wyraża zgody na związek. Ostatecznie po krótkiej rozmowie wróciłem do domu, na pewno też z powodu, że budynek z którego miałem skoczyć był pilnowany. Niestety, młody ja byłem głupi i nieodpowiedzialny, raniłem moją dziewczynę. Przed zawarciem z nią związku, chodziłem z inną dziewczyną, pisałem z nią już gdy byłem w związku z panną X, panna X o niej wiedziała, ale nie wiedziała, że utrzymujemy jakikolwiek kontakt. Pisałem z nią raz na kilka miesięcy, w styczniu kilka lat temu, gdy mój związek był świeży, była wysłała mi swoje nagie zdjęcia, a ja zamiast odrzucić je domagałem się o więcej. Nie dała więcej, nie odzywaliśmy się potem do kwietnia kilka lat temu, akurat w momencie gdy była u mnie panna X była napisała. Ja wiedząc co się znajduje wcześniej wyrwałem jej telefon, panna X stwierdziła, że ją zdradzam i ona odchodzi, więc ja zacząłem się ciąć na jej oczach, dlatego dała spokój z zerwaniem. Później był trochę luz od mojej głupoty, aż nagle przenosiłem się z technikum liceum. Panna X wiedziała o tym, że lubiłem zaczepiać inne dziewczyny i pisać z nimi, więc obawiała się tych przenosin, zagroziła zerwaniem jeśli to zrobię, więc ja ukrywałem to. Niestety podczas kontroli telefonu wyszedł screenshot podpisany "Kochanie". Z dziewczyną "Kochanie" nie łączyło mnie żadne uczucie, nie pamiętam genezy tej nazwy, niestety też usuwałem wszystkie wiadomości z nią i nic poza zrzutem ekranu nie było, panna X napisała do "Kochanie", ta potwierdziła moją wersję, ale pannie X było to mało, ale ostatecznie puściła to mimo uszu. Niestety, głupi i starszy już 19-nasto letni ja nie zauważyłem tego, że moja dziewczyna czyli panna X zamyka się na mnie emocjonalnie. Od mojego 19-nastego roku życia aż do teraz tj. 22 roku życia byłem inny, nie zajmowałem się innymi pannami, poświęcałem całe swoje życie mojej dziewczynie, zamieszkaliśmy razem na studiach w lockdown. Dzień w dzień się widzieliśmy, postanowiliśmy jednak na wakacje wrócić do domów. Najgorsza decyzja w życiu. Przypadkiem dowiedziałem się, że moja panna X była na imprezie, nie wiem z kim, nie wiem co się tam działo, ale zapewniała mnie, że mnie nie zdradziła. Potem zaczęła mówić, że nie wie czy chcę dalej ciągnąć ten związek, mimo, że jej przy mnie dobrze, bo jest zamknięta emocjonalnie. Spotkaliśmy się przypadkiem w piątek w mieszkaniu studyjnym, rozmawiałem z nią, mówiła, że się martwi o mnie, żebym się nie zabił, ja mówiłem, że ją kocham, popłakała się i poszła na imprezę. Miała być rano, była popołudniu, ale nie zastała mnie w domu, oburzony tym, że nie przyszła rano, żeby wyjaśnić wyszedłem. Nie wiem co robić z życiem i z sobą, kocham ją ponad wszystko, życie pod nią układałem i chcę się teraz zabić, ale nie umiem, boję się, że przeżyje i tylko będę cierpiał sparaliżowany. Panna X zawsze była porządną dziewczyną, po dziś dzień jest dziewicą z racji, że ją raniłem nie była gotowa mi zaufać na tyle, by uprawiać seks. Teraz sam nie wiem czy nadal jest dziewicą, czy nie bzykała się w tym klubie, czy ktoś jej nie macał, dla mnie to nie do wytrzymania, bo chciałem byśmy byli dla siebie tylko na wyłączność. Nie wiem czy ktoś jej nie całował, nie ufam jej słowom, po prostu chciałbym, aby do mnie wróciła, powiedziała co się działo na tych imprezach, a jeśli nie to chciałbym umrzeć. Tydzień lecę w ciągu alkoholowym, przestaje pić tylko przed pracą.
  22. Witam, Mam 41 lat i jestem ponad rok po rozwodzie. Chodzę na terapię od ponad 2 lat. W obecnej sytuacji wiem że żyłem w toksycznym związku. Wiem też że mam syndrom DDA. Staram się jakoś żyć lecz czuję że mam depresję. Problem zaczął się jakieś 9 lat temu jak moja ex-żona dostała depresji poporodowej. Nie zdawałem sobie sprawę z problemów jakie dotknęły moją rodzinę ( mam dwie córki ). To tak w dużym skrócie. Tak jak pisałem chodzę na terapię ale nie za bardzo ona pomaga ( od 1,5 miesiąca psycholog choruje lub mi coś wypada ). Stan jaki mam obecnie to chciałbym wrócić do byłej żony lecz ona nie zmieniła się i byłoby dla mnie to zabójcze. Żyje z inną kobietą i wiem że ranię ją mocno bo wydaje mi się że ona czuje że chętnie bym wrócił do ex. Znalazłem nowego psychologa w Legnicy ( Panią psycholog ) i będę zaczynał jakąś nową terapię. Szukam jakiejś pomocy / porady gdzie można udać się na jakąś terapię lub coś innego w okolicy Legnicy. Myślę aby na weekend majowy gdzieś wyjechać daleko i pobyć sam ze sobą ( chociaż jest to dla mnie trudne ).
  23. Witam ma 29 lat i borykam się z takim problemem jak amfetamina. Przychodzi piątek i wystarczy że zasieje ziarno w głowie i zaczyna się walka rozsądku z nawykiem. Świadomie nie chce wiem że nie powinienem ale. I tak to robię. Jak to jest że sam z siebie zerwałem całkowicie z alkoholem i marihuana a z tym nie potrafię. Są jakieś leki minimalizujące chęć sięgnięcia po stymulant ?
  24. Postanowiłam się przywitam na forum. Anka 35 lat. Nigdy nie uczęszczałam na terapię i nie mam żadnych doświadczeń w tej dziedzinie. Nie wiem czy potrafiłabym tak iść umówić się na wizytę i rozmawiać. Zawsze uczono mnie być silną i wziąć się w garść i rozwiązywać problemy. Pewnie dlatego postanowiłam zacząć od forum i dowiedzieć się czy faktycznie mam problem. Jestem singielką i nie myślę o zmianie tego stanu. Lubię swoją niezależność. Z uwagi na wiek postanowiłam przestać palić. Tu właśnie zaczęły pojawiać się problemy. Wcześniej też już rzucałam palenie i szło bez problemu a teraz pojawiły się jakieś dziwne reakcje emocjonalne, pustka, beznadziejność, lęki. Z jednej strony wiem, że to odstawienie narkotyku z drugiej obawa że jednak coś nie tak się dzieje w głowie. Proszę o radę czy powinnam już się z tym zgłosić do specjalisty? Czy można uzyskać pomoc tutaj na forum albo przez stronę?

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.