Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'uzależnienie'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 49 wyników

  1. Cześć wszystkim, mam pewny problem od dłuższego czasu. Szukam porady, mam nadzieję, że ją tutaj znajdę. Radziłam się już rodziców, dziadków i przyjaciółek, ale oni nie potrafią mi pomóc. Problem dotyczy mojej przyjaciółki z gizmnajzum. Idąc do gizmnajzum poznałam tam bardzo cichą i spotkają dziewczynę. Nie lubię typów takich osoboeości, co są w sobie zamknięte i nie mają oczym rozmawiać. Jest to totalne przeciwieństwo do mnie- ja jestem bardzo gadatliwa i energiczna. Jednak, zaczęłyśmy gadać w szkole, spotykać się i nawiązała się między nami się bardzo bliska reakcja. Ona, nigdy nie miała bliskiej przyjaciółki, a moje przyjaciólki poszły poszły do innych szkół i rzadko się widywałam z nimi. Nasze relacja zaczynała nabierać tempa, na każdym przedmiocie siedziałyśmy razem, pisałyśmy codziennie, nawet po szkole. Nasza rozmowa przez telefon nie trwała krócej niż godzinę, każdą przerwę w roku szkolnym się widywałyśmy. Była dla mnie wyjątkowa, z początku myślałam, że nigdy nie znajdziemy ze sobą nici porozumienia, ze względu na różnice charakteru. Bardzo w niej ceniłam nietuzinkowe poczucie humoru, ogramą wyrozumiałośc, duże wsparcie, nie odmawiała pomocy, zawsze miała na mnie czas i ogromny spokój do różnych spraw, którego potrzebowałam.Jak skończyłyśmy gimnazjum, dalej się sptykałyśmy: widywałyśmy się conajmniej raz w tygodniu,wspólne wyjścia, razem jechałyśmy tym samym autobusem i pisałyśmy często. Coś jednak zaczęło się psuć z końcem roku szkolnego. W szkole poznała grupę dziewczyn, z którymi się zakolegowała i zaczeła z nimi spędzać czas, cieszyłam się, że poznała nowe koleżanki i ma z kim spędzać czas w szkole. Z kolei ja nie poznałam żadnej osoby z nowej szkoły i głównie w wolnej chwili się uczyłam. Dalej nasze relacje były dobre i spędzałyśmy ze sobą czas w wakacje i było ok. Pod koniec wakacji proponowałam jej wyjścia, lecz ona odmawiała, na rzecz swoich nowych koleżanek i imprez. Pod koniec września się umówiliśmy, dowiedziałam się że przestała się dobrze uczyć ( gdzie w gimnazjum nauka była priorytetem) i przez przypadek dowiedziałam się, że ma chłopaka od kilku miesięcy, było mi przykro, że mi nic nie powiedziała. Po trzech tygodniach znowu się omówiliśmy i chciałam jej powiedzieć, że czuje się trochę odrzucona (niestety, ale rozpłakałam przy niej). Widywałsysmy się później średnio 2-3 razy w miesiącu, bo nie miała czasu. Nasze ostatnie spotkanie odbyło się przed świętami bożego narodzenia. Po tym spotkaniu, stwierdziłam, że to ja w ostatnich dniach wychodzę z inicjatywą wspólnych wyjść i może potrzebuje ode mnie odpocząć i przestałam jej się narzucać. Nie pisałam i nie dzwoniłam, tylko czekałam na jej propozycję. Nie było łatwo, myślałam o niej codziennie i chciałam do niej napisać, ale stwierdziłam, w że poczekam jak ona sama wyjdzie z inicjatywą. Starałam się o niej zapomnieć i zapisałam ją w kontaktach pod inicjałami. W lutym napisała do mnie, ale zauważyłam to dopiero w marcu, głupio było mi już wtedy odpisywać. Nie potrzebnie wtedy się nakręcalam i sprawdzałam jej profilowe społecznościowe, jak się świetnie bawi z koleżankami na imprezach. W kwietniu, nasza współna znajoma z gizmnajzum zaprosiła nas swoje urodziny. Moja była przyjaciółka zadzwoniła do mnie po 4 miesiącach i zaproponowała wspólny makijaż przed imprezą. Zgodziłam się i spotkałyśmy się u mnie. Zaczęłyśmy rozmawiać, dowiedziałam się że już nowego chłopaka( zmowu byłam trochę zazdrosna, że ona ma już drugiego, a ja nigdy). Powiedziałam jej, że zauważyłam to jak przestało jej na mnie zależeć i już się dla niej nie liczę. Ona zaprzeczyła i po raz któryś się przy niej rozpłakałam. Ona zapewniła mnie, że tak nie jest i dopytała mnie dlaczego jej nie odpisałam w lutym. Powiedziala mi , że już tak nie będzie jak w gizmnazjum, co wydaje mi się że jest jednoznaczne z tym, że potwiwrdxa, że mniej jej już zależy. Nie do końca wyjaśniłyśmy sobie sprawę. W tym tkwi cały problem , że nie mam pojęcia co mam zrobić. Z jednej strony myślę o niej codziennie od pół roku, czasem jak się budzę od razu o niej myślę, ale spotkania raz na jakiś czas mi nie wystarczają i powodują jeszcze większą tęsknotę. Zdarza mi się, że przez nią płacze. Zakończenie przyjaźni to bardzo trudny i stanowczy krok, przy którym boję się, że na zawsze ją stracę. Moje pytania jest do was co o tym myślicie i co powinnam zrobić. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to poważny problem, ale dla mnie-nastolatki takie właśnie są rozterki. Wydawało mi się to zawsze głupie kiedy moje znajome przeżywały problemy w przyjaźni, dopóki samej mi się to nie zdarzyło. Pozdrawiam.
  2. Jestem studentką w wieku 21. Od dwóch lat jestem ze swoim chłopakiem, który mieszka około 300 km od mojego miasta studenckiego, bo poznaliśmy się przez internet. Spotykamy się regularnie co dwa tygodnie na tak długo jak to możliwe, czyli 2/3 dni, ponieważ on pracuje. Nasza relacja wydawała mi się cudowna, świetnie się dogadywaliśmy, przedstawił mnie swojej rodzinie, znajomym i byłam święcie przekonana, że ta bajka będzie trwać w niesończoność. Jednak pewnego razu, gdy w grę wszedł alkohol, wyznał mi, że w trakcie gdy mnie poznawał, gdy pisaliśmy,rozmawialiśmy przez telefon, spotykał się z jedną dziewczyną, ale zakończył to w dniu gdy spotkał się ze mną pierwszy raz. Pomyślałam sobie "no okej, dobrze, że jest chociaż szczery", chociaż nie byłam zadowolona. Po dłuższym czasie zobaczyłam, że jakaś dziewczyna pisze do niego smsy, zapytałam po ludzku, kto to jest i o co chodzi. Wybronił się mówiąc, że to jakaś natrętna dziewczyna. Jednak nie dawało mi to spokoju i coś mnie podkusiło by sprwdzić jego portal społecznościowy, chociaż wiem, że nie powinnam tego robić... Ale to co tam znalazłam, utwierdziło mnie w tym, że jednak dobre miałam przeczucie. Liczne rozmowy z przeróżnymi dziewczynami poznanymi przez internet, wręcz obrzydliwe... Chciałam żeby mi to wytłumaczył, chociaż targały mną emocje. Powiedział, że ma taki "chory problem", przepraszał, obiecał że z tym skończy, a ja uwierzyłam. Jednak od jakiegoś miesiąca na każdym naszym spotkaniu byłam świadkiem kolejnych smsów z przeróżnymi dziewczynami. Próbował to przede mną ukrywać, wyciszał powiadomienia itd., ale ja nie jestem taka głupia... Tym razem zrobiłam awanturę, a on przepraszał, błagał żebym mu wybaczyła, znowu mówił, że teraz to już na serio z tym skończy. Oczywiście uwierzyłam, bo bardzo go kocham... Pokazał mi, że czyta książkę o związku, bo mówił, że może on nie potrafi zbudować relacji. Tym razem nie byłam taka łatwowierna i znowu sprawdziłam portal społecznościowy i rzeczywiście, usunął wszystkie rozmowy, ani nie pisał do nowych dziewczyn, więc pomyślałam, że chyba jest progres. W ten weekend byłam u niego i co? I znowu smsy, połączenia od dziewczyn. Tym razem się nie pohamowałam, bo skoro moje tłumaczenia, rozmowy o tym co czuję nie były skuteczne, to co innego mi pozostało? Powiedziałam żeby mi pokazał swój telefon, bo skoro nie ma nic na sumieniu to co mu szkodzi? Oczywiście nie pokazał, co jest jednoznaczne. Nie miałam możliwości szybszego powrotu do domu niż to było zaplanowane i tym sposobem byłam u niego i nie odzywałam się ani jednym słowem przez dwa dni, myśląc że tym sposobem zacznie mówić. Nic z tego. Oczywiście przytulał mnie, przepraszał, zachowywał się jak potulny barane, ale nie ugięłam się. Odjeżdżając pwiedziałam mu tylko żeby się zastanowił nad swoim zachowaniem. Jednak jestem osobą, która nie potrafi zostawić spraw niewyjaśnionych i dzisiaj, gdy nadarzyła się okazja, wróciłam do tego tematu. Ciągle mówi, że gdyby nic do mnie nie czuł to by nie jeździł do mnie tyle kilometrów, że to "chore" zachowanie jest jego przyzwyczajeniem, że zawsze tak robił... Zapytałam wprost, czy chce się rozstać, to powiedział żebym tak nawt nie mówiła... I co z tego, że przeprasza, mówi co czuje, obiecuje zmianę skoro z tego nic nie wychodzi? Ja już tracę na to wszystko siły, on mnie rani a ja bym zrobiła dla niego wszystko. Chciałabym dowiedzieć się jak ta sytuacja wygląda z perspektywy osoby trzeciej, czy on naprawdę może mieć taki problem? Jeśli tak, to czy da się z tym jakoś walczyć? Może to ja robię coś źle? Czy istnieje taka możliwość żeby sobie poradzić z tym problemem?
  3. Witam, Mam 41 lat i jestem ponad rok po rozwodzie. Chodzę na terapię od ponad 2 lat. W obecnej sytuacji wiem że żyłem w toksycznym związku. Wiem też że mam syndrom DDA. Staram się jakoś żyć lecz czuję że mam depresję. Problem zaczął się jakieś 9 lat temu jak moja ex-żona dostała depresji poporodowej. Nie zdawałem sobie sprawę z problemów jakie dotknęły moją rodzinę ( mam dwie córki ). To tak w dużym skrócie. Tak jak pisałem chodzę na terapię ale nie za bardzo ona pomaga ( od 1,5 miesiąca psycholog choruje lub mi coś wypada ). Stan jaki mam obecnie to chciałbym wrócić do byłej żony lecz ona nie zmieniła się i byłoby dla mnie to zabójcze. Żyje z inną kobietą i wiem że ranię ją mocno bo wydaje mi się że ona czuje że chętnie bym wrócił do ex. Znalazłem nowego psychologa w Legnicy ( Panią psycholog ) i będę zaczynał jakąś nową terapię. Szukam jakiejś pomocy / porady gdzie można udać się na jakąś terapię lub coś innego w okolicy Legnicy. Myślę aby na weekend majowy gdzieś wyjechać daleko i pobyć sam ze sobą ( chociaż jest to dla mnie trudne ).
  4. Xxxy

    Uzależnienie

    Uzależniłam się od jedzenia słodyczy...nie zadowala mnie kostka czekolady lub cukierek...zjadam po 6 tabliczek i całe paczki cukierków. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Zawsze chciałam mieć idealna figurę. Nigdy nie byłam przy tuszy, byłam raczej szczupła lecz nigdy nie byłam z siebie zadowolona. I tutaj zaczal się problem. Swoją niska samoocenę zaczekam zajadać słodyczami. W miesiąc przytyłam prawie 4kg. Jak mogę się samodzielnie od tego uwolnić ? Prosze o jakieś sprawdzone rady
  5. Witam mam na imie Mateusz lat 33 kawaler.Od ok.17 roku zycia mam kontakt z pornografia.Na poczatku bagatelizowalem sprawe.Po kilku nieudanych zwiazkach zaczalem bardziej brnac w porno i masturbacje.Apogeum nastapilo latem 2015r.Zamknalem sie w sobie nie chodzilem do pracy.Rzadko wychodzilem z domu jedynie co do sklepu lub czasem sie przejsc ale to jak bylo ciemno.Gdy w czerwcu 2016r.mialem wrocic do rodzicow balem sie jechac autem.Swiat wydawal mi sie bardzo duzy za duzy.Przez lato nie mialem zbytnio jak korzystac z pornografii.Rozpierala mnie energia,byly dni ze jakbym ''swirowal''.Codziennie jezdzilem rowerem po 30km i wiecej.W pazdzierniku 2016 udalem sie do psychiatry.Lekarz zaproponowal terapie w osrodku jednak odmowilem.Zazywalem leki przez 3 miesiace.Po ich odstawieniu bylo lepiej,lecz nie do konca.Kolejne miesiace siedzialem w domu bez pracy.Za namowa ojca pojechalismy do pracy nad morze.Jakos sie przelamalem,czulem sie lepiej.Poznalem Patrycje.W koncu ktos sie mna zainteresowal.Czulem jakbym zlapal Pana Boga za nogi.Mieszkalismy pare miesiecy razem,rozstalismy sie.Powiedzialem o swoim problemie,moze nie potrafila mnie zrozumiec,sam nie wiem.Od tego czasu pracuje dorywczo,ale nie moge na dluzej zagrzac miejsca.Gdy jestem sam w mieszkaniu nie chce mi sie isc do pracy,wole posiedziec sam.Bardzo czesto mysle o Patrycji,nie wiem dlaczego.Caly czas ogladam porno i sie masturbuje.Z tego powodu mam dlugi,nie wspominajac o pieniadzach wydanych na prostytutki lub wszelkiego rodzaju czaty itp.Nie wiem jak sobie poradzic.Pozdrawiam wszystkich forumowiczow.
  6. Jestem studentką, mam 22 lata. Mam problem z moim ojcem. Od kilku lat pije. Stracił nawet prawo jazdy. Próbujemy z nim rozmawiać, ja, mama i rodzeństwo. Ale bez skutku. Ciągle zarzeka się, że przestanie pić. Ostatnio udało mu się w końcu odzyskać prawo jazdy. Myślałam, że może to da mu siłę, zmobilizuje go do tego, aby przestał pić. Nic nie pomaga, nie dociera. Chciałabym aby podjął się leczenia, bo sam nie da sobie rady, zbyt łatwo poddaje się alkoholowi. Ja nie wiem jak mu pomóc, staram się rozmawiać, tłumaczyć, prosić, uzasadniać racjonalnie swoje obserwacje, pokazywać mu jego zachowanie kiedy jest pod wpływem alkoholu a kiedy nie. Kilka dni temu rzucił się z rękami do mamy i brata. Nie uderzył ich, a niewiele brakowało. Był pod wpływem silnych emocji, bo wcześniej pokłócił się z mamą. Kiedy chciała go przeprosić, właśnie w taki sposób się zachował. Nie wiem co mam zrobić, a boję się, żeby nie doszło do tragedii. Wracam niestety na weekendy tylko do domu, ze względu na studia. Mimo wszystko staram się rozmawiać z rodzicami nawet podczas mojej nieobecności i opanowywać emocje. Potrzebuję wsparcia i jakiegoś sposobu, żeby mu pomóc. Staram się być silna, ale moje działania na niewiele się przydają.
  7. Witam jestem 35 letmim meszczyzna.Moj problem polega na uzaleznieniu od masturbacji oraz porno trwa to juz kilka ladnych lat ale ostatniomi czasu poswiecam temu coraz wiecej czasu zaniedbuje partnerke zycie osobiste prafie spedzic naprawde spora czesc dnia na tych czymosciach .Juz parokrotnie prubowalem zerwac z nalogiem ale niestety nieskutecznie .Od paru lat zyje w strachu ze ktos sie dowie lub strony ktore przeglondam moga byc nielegalne ,ostatnich oarr tygodni to mortega mam okropnego dola ( a nawet mysili samobujcze)nie wiem jak se poradzic z mojm problemem chodz walcze z calych sil.Szkoda mi mojej dziewczyny ktora zaniedbuje Prosze o was pomoc oporade lub podania kontaktu do organizacji ktora by mogla mi pomuc.Prosze was bardzo o pomoc
  8. Witam. Potrzebuję pomocy,bo sama już nie wiem co począć. Zaczynając od początku, mam 25 lat,jestem mamą od miesiąca a mój partner i ojciec dziecka jest alkoholikiem. Jestem osobą po załamaniu nerwowym, będąc w 7 miesiącu ciąży spędziłam jakiś czas w szpitalu psychiatrycznym, ponieważ chciałam ze sobą skończyć. Niestety nie umiem sobie poradzic z tym że mój partner pije, nie umiem Go zostawić ponieważ kocham i nie chce by dziecko wychowało się bez ojca ale z drugiej strony wiem jak to jest wychowywać sie w rodzinie z alkoholikiem. Chciałabym mu pomóc ale nie wiem jak nie wiem od czego zacząć jak z nim rozmawiać i jak sprawić by nie pił. On nie chce iść na terapię ,bo dla niego to że pije codziennie nie jest problemem a tłumaczy się tym że pracuje i zarabia to może. Na początku związku nie pił w takich ilościach, pił ale nie upijał się do nieprzytomności i nie prawił mi morałów że jestem złym czlowiekiem. A teraz na porzadku dziennym słyszę, że jestem złą matką, że zła ze mnie partnerka, bo nie daje mu miłości, bo go nie wspieram i on by nie pił gdyby nie Ja. A na pytanie po co ze mna jest skoro jestem ta zła to odpowiada że nie umie żyć sam. Czy może mi ktoś powiedzieć od czego mam zacząć jak mam z nim postępować? Chce mu pomóc, bo to dobry człowiek, tylko nie wiem jak. A niestety coraz częściej łapię się na tym że może faktycznie to moja wina że piję i że to ja jestem ta zła bo nie umiem go wyciągnąć z nałogu. Przepraszam za chaos. Jestem zmeczona codziennymi wykładami, tym że od rana do nocy jestem sama z dzieckiem które wiadomo potrzebuje całodobowej opieki bo to niemowlę i że to co mówię do partnera nie dociera do niego...;(
  9. Witam Jestem Karolina i mam 30 lat. Postanowiłam skorzystać z pomocy właśnie tutaj że względu na neutralne podejście do całej sytuacji. Znalazłam się w bardzo dziwnej sytuacji, która tak naprawdę sama sobie stworzyłam. Byłam w związku z facetem starszym tylko 3 lata. Przystojny inteligentny prawnik. Myślałam że to sen że to nie dzieje się naprawdę. Niestety już po niecałym miesiącu przylapalam to że wypisuje z jakąś dziewczyną 19 letnia z Poznania. Przekonał mnie że to jest jego błąd i więcej razy tego nie powtórzy. Znowu wróciły czasy cudownej miłości. Weekendy przeważnie spędzaliśmy przy alkoholu co na początku nie robiłoto dla mnie różnicy pomimo że przy mocnym upojeniu on potrafił mnie zwyzywać. Ale tłumaczyłam sobie że to alkohol. Zorientowałam się że ma problem z alkoholem że nieraz mnie oszukiwał mówiąc że jest w domu a był w barze. Często w środku tygodnia był dość mocno pijany. Jeździliśmy po Europie bawiliśmy się bardzo dobrze. Któregoś dnia pokusilo mnie żeby zobaczyć jakie ma korespondencję na Facebooku i okazało się że wypisywał do swoich "kolezanek" różne dziwne podteksy wiążące się ze spotkaniem bądź sexem. Wiedząc to chciałam rozmawiać nie chciał nie potrafił. Pomimo mojej wiedzy dalej go kochałam wybaczylam ale nie mialam jak zaufać. Z czasem zauważyłam że nie chce spędzać że mną już nocy ( mieszkaliśmy oddzielnie ja z bratem on z rodzicami ) sexu też już nie było jak tylko miałam ochotę próbowałam to w jakiś sposób nakręcić przekonać do tego niestety bez skutków. Nadszedł czas wakacji pomyślałam że to będzie punkt kulminacyjny. Że jego zachowanie ułatwi mi Podjęcie decyzji i tak też się stało. Na wakacjach zaczął się interesować animatorka pomimo że wszędzie razem byliśmy i spędzaliśmy czas nadszedł taki moment że gdy ona miała urodziny on się upiłi zostawił mnie tylko po to żeby się bawić w towarzystwie gdzie była ona. Szybko wrócił do pokoju ale to mnie zabolało. Po powrocie chciałam porozmawiać udało się i obiecał że zaprzestanie wypisywac do innych kobiet i że zmieni swoje podejście do mnie. Nie minęło dwa dni jak umawial się z "kolezanka" do kina. Dla mnieto był już koniec. Zignorowalam go nie utrzymywała kontaktu Zablokowałam. Międzyczasie poznałam Mateusza. Facet o boskim wycwiczonym ciele. Nie jest mega przystojny ma wady... jąka się ale to nie jest ważne. Jest bardzo pomocny czasem mam wrażenie że aż za bardzo. Pod względem swojego wieku tj. 30 lat nie posiada nic nie ma prawa jazdy pracuje na produkcji mieszka z mamą i siostra. Moim zdaniem taka mała sierota losu. Ale bardzo pozytywnie spędzamy razem czas. Zaczęłam chodzić z nim na treningi gdzie poświęca dla mnie swój czas to mnie bardzo motywuje. Mateusz zamierza się wyprowadzić z domu ma ogromną nadzieję że wyprowadze się do niego bo mnie pokochał. Wszystko dla mnie było by łatwe gdyby nie odezwał się jego poprzednik prosi o czas żebym się przekonała mówi mi że mnie kocha ze nie chce stracić. Kupił mieszkanie chce że mną zamieszkać tworzyć rodzinę. Mam problem w podjęciu decyzji mama z bratem mówi że jestem głupia że zostawiłam takiego faceta i zamieniłam na gorszego. Ja sama nie wiem co bym chciała z Mateuszem jest dobrze ale czegoś brakuje jak dla mnie jest za wielką sierota bez perspektyw na przyszłość potrzebuje ręki ktorawędkarze mu drogę. Prawnik pod jednym względem poukladany ale czy mu zaufam czy pomogę z alkoholem. Proszę o radę bo się zgubiłam. Pozdrawiam
  10. Witam mam 24 lata od jakiś 9 lat jestem uzależniony od pornografi a chciałbym z tym skończyć jestem z dziewczyną i już kilka razy ją zawiodłem mówiąć że z tym skończyłem a jednak przyłapała mnie że znów to robię. Teraz widzę jaki duży jest problem i zdaje sobie z niego sprawę i chciałbym to całkowicie zakończyć jak to zrobić
  11. Witam jestem mezczyzna w wieku 25 lat mam dwojke dzieci w wieku 4 lat jak i 5 miesiecznego syna mialem problem z alkocholem gdzie walvze z nim ale nie pije jak i z uzywkami po nich pewnego dnia bylem pod wplywem tego i tego nie panowalem nad soba oklamalem wtedy swoja narzyczona i ona dobrze wiedziala ze ja oklamalem a mi puscily nerwy uderzylem ja i wygiolem reke zeby odzyskac klucze zeby uciec z domu wiem ze ma uraze ale po tym sie staram zmieniam swoje nawyki wulgarne jak i nie pije i nic nie biore robie wszystko zeby odzyskac ukochana ale jest ciezko nie radze sobie z tym i prosilbym o porade
  12. Jestem kobietą, mam 18 lat. Nie wiem nawet, czy ten temat tu pasuje. Nie wiem, bo ogółem piszę o tym pierwszy raz w moim życiu nigdy nie poruszalam tego tematu bo go się wstydzę i sama nie wiem co z tym zrobić. Od kiedy byłam mała i nauczyłam się siedzieć zaczęłam się 'odbijać' jeśli nie możecie sobie tego wyobrazić to to wygląda tak że siedzie na kanapie nogami leżę swobodnie a górną częścią ciała ruszam w przód i w tył jak przy robieniu brzuszków. Robię to tylko do muzyki. Jest mi bardzo wstyd bo praktycznie od urodzenia to robie i to jest chore dla mnie. Nigdy nie poruszałam tego tematu ale wiem, że potrzebuje pomocy. Jak mnie ktoś na tym przyłapuje jestem okropnie zawstydzona i przestaje. Nie chce o tym rozmawiać. Kiedyś przestałam to robić udało mi się przez jakieś dwa miesiące, potem wróciłam do tego nawet nie wiem czemu, to było w gimnazjum. I do dziś nie potrafię się opanować po prostu jest mi wstyd za mnie nie wiem jak sobie z tym poradzić, chodziłam kiedyś do psychologa ale z innych powodów. Wstydziłam się o tym powiedzieć. I sama nie wiem nawet jakiej odpowiedzi się spodziewam bo chyba jestem jedyną osobą która tak robi. Muszę to skończyć, ale ile razy tak mówię a nadal to robię. Nawet nie wiem czemu to robię ale często odczuwam wielką chęć 'odbijania' się mimo, że umiem normalnie leżeć słuchając sobie muzyki. Jak jadę autobusem pociągiem też spokojnie siedzę słuchając muzyki. Tylko jak jestem sama to to robię. Nie wiem co mogę zrobić ale mam tego dość czuję się źle sama ze sobą przez to, że to robię.
  13. Dobry wieczor.jestem asia.mam ponad 30 lat. Mam klopt z mezem.od jakiegos czasu pobral sobie gierke na telefon i gra w nia prawie caly dzien.maz tez juz dobrze po 30. Nic go nie interesuje,jak zwroce mu uwage ze to juz choroba to sie wscieka na mnie,denerwuje sie,a niech by tylko internet sie zwiesil to juz kaplica,nerwy,zlosc,wyzywa sie.jest tylko gra i ciagle esemesowanie w grze.moge gadac i gadac a on jak grochem o sciane. I chcialabym sie zapytac czy to juz powinno sie leczyc czy tez nie ma obaw do niepokoju? Bardzo prosze o odp.bo to z dnia na dzien jest gorzej i wiecej czasu poswieca tej grze niz rodzinie swojej.
  14. Witam. Mam 25 lat. Jestem w 6 letnim związku, w którym czuje się tragicznie. Od 3 lat mój partner ma problem z alkoholem. Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Wszędzie znajduje puste butelki po alkoholu a mój partner nie widzi problemu. Jednego dnia się przyznaje do picia innego uważa mnie za kretynke. Średnia dawka wypija ego alkoholu prez niego każdego dnia to dwie ćwiartki i piwo. Od maja do lipca tego roku uczęszczał na terapię, która nie przyniosła żadnych rezultatów. Dochodzi do tego że jest agresywny, czasem podnosi na mnie ręce. Mieszkamy u moich rodziców. Groziła mu ze jeśli sytuacja się jie poprawi a on nie pójdzie do psychiatry żeby się leczyć to się rozstaniemy. Umówił sobie wizytę u psychiatry na 9 stycznia ale w dalszym ciągu przynosi do domu alkohol i pije. Każdego dnia jeździ do sklepu pod pretekstem zakupwo do domu a przywozi alkohol i wypija po kryjomu twierdząc że nie wypił i że jest trzezwy i że to ja mam problem ze sobą. Potrafi mi powiedzieć że pije przeze mnie, że mnie nie nienawidzi i że chce się ze mną rozstać ale nic w tym kierunku nie robi. Przed świętami spakowal swoje rzeczy i stwierdził że musi poczekać na moich rodziców aż wyjdą z pracy żeby się z nimi porzegnac co skończyło się tym że dał mi dwa dni na zmianę mojego zachowania w stosunku do niego. Nie umiem z nim żyć. Każdy dzień wygląda tak samo. Najpierw się napije a później jest awantura. Od rana funkcjonuje normalnie, pracuje. W momencie gdy tylko wraca z pracy do domu pod pretekstem pracy wypija po A kryjomu alkohol. Oddalilam się od niego bardzo. Nie chce żadnych czułości z jego strony a wręcz przeciwnie każdy miły gest kierowany w moją stronę sprawia we mnie oburzenie. Już nie mam siły dłużej żyć z takim człowiem. Mam wielką Awesje do alkoholików. Proszę o poradę co w takiej sytuacji powinnam zrobić. Gdzie szukac jakiej pomocy. Wiem że najprościej byłoby się rozstać ale boję się samotności.
  15. Witam wszystkich, jestem mężczyzną lat 26. Dwa lata temu ukończyłem studia ale do dziś nie obroniłem swojej pracy dyplomowej. Po "ukończeniu" toku studiów (mam tutaj na myśli rozliczenie się ze wszystkich przedmiotów na oceny pozytywne) wróciłem do domu rodzinnego gdzie postanowiłem odpocząć od studiów i przygotować się do obrony (napisać pracę dyplomową oraz przygotować się merytorycznie z całości materiału). Z początku +/- 2 miesiące obijałem się, wiadomo wakacje, nic się nie chce, wolałem spędzać czas na przyjemnościach niż zajmować się konkretami. Trafiła mi się jednak okazja wykonania praktyk w przyszłym zawodzie. Z racji, że zawód należy do nietypowych to kolejne 4 miesiące ciągiem spędziłem w pracy. Miałem oczywiście możliwość w tym czasie przygotowywać się do obrony ale stwierdziłem, że potrzebuję spokoju i zacznę naukę po powrocie do domu. Z miesiąca na miesiąc przekładałem i przekładałem to co nieuniknione do tego stopnia, że rodzice zaczęli się niepokoić i denerwować "co z twoją obroną?". Wynikały z tego tytułu częste kłótnie i spięcia co jest oczywiście zrozumiałe. Wziąłem się do pracy, zacząłem w końcu pisać. Rozpraszało mnie wszystko, czas jaki poświęcałem na konkrety był minimalny. Potrafiłem trzy dni z rzędu pisać a przez kolejny miesiąc nawet nie zajrzeć do dyplomówki. W tym czasie nie robiłem nic, grałem w gry, oglądałem seriale, zajmowałem się wszystkim innym niż tym czym powinienem. W między czasie miejsce miały kolejne to kłótnie dotyczące mojej przyszłości etc. Tak minął rok od skończenia studiów. Podjąłem więc pracę (nie w zawodzie) i wynajęliśmy razem z moją partnerką mieszkanie (wyprowadziłem się od rodziców). Powiedziałem sobie "stary teraz dasz radę, będziesz pracował i w wolnym czasie pisał dyplomówkę i uczył się". Minął kolejny rok, napisałem może w tym czasie pół rozdziału. Po pracy nie miałem siły zajmować się nauką a w weekendy chciałem sobie "odpocząć" i jak zwykle skupiałem się na wszystkim oprócz obowiązków. Pracowałem tak rok i po tym roku "na swoim" wróciłem do domu rodzinnego aby już teraz na dobre zając się dokończeniem pracy dyplomowej i nauką. Wmawiałem sobie, że praca mi przeszkadza, że nie mam czasu na naukę, że jestem zmęczony po pracy więc wrócę do domu i w kilka miesięcy ogarnę wszystko i się obronię po czym zacznę pracę w zawodzie. Zgadnijcie co się stało, minęło pół roku odkąd nie pracuję i ledwo dokończyłem pracę, która jeszcze jest do poprawy. Przede mną jeszcze kupa nauki, a ja siedzę całymi dniami przed komputerem i oglądam bzdury w internecie, gram w gry, wieczorami spotykam się z partnerką i tak czas mija a wraz z nim moje życie przemija na wegetacji bo tego inaczej nie można nazwać. Został mi ostatni rok na obronę, w innym wypadku stracę możliwość podejścia do niej. Naczytałem się różnych treści motywacyjnych, naoglądałem się różnych mówców, kołczów, znam techniki motywacyjne, przerabiałem program motywacyjny, ale wszystko to opada po jakimś czasie a ja wracam do starych nawyków przesiadując cały dzień przed komputerem i marnując swój czas. Był pewien okres gdzie byłem bardzo zmotywowany, codziennie wypełniałem swój czas pisaniem pracy, polepszaniem umiejętności posługiwania się językiem angielskim, oglądania szkoleń samo rozwojowych, robieniem notatek z tych szkoleń, czytaniem książek rozwojowych. Wytrzymałem może dwa tygodnie. Wróciłem ponownie do siedzenia całymi dniami przed komputerem (robiłem wszystko co pochłania czas: gry, filmy, seriale, przeglądanie internetu, oglądanie streamów na żywo i w sumie nadal to robię) Uważam, że jestem inteligentną osobą a nie mogę poradzić sobie sam ze sobą. Utknąłem i nie mogę ruszyć z miejsca. W ciągu tych dwóch lat przytyłem prawie 20kg, stałem się bardziej aspołeczny niż kiedykolwiek w moim życiu. Mam ogromną tendencje do krytykowania innych, często się denerwuję, bardzo przeżywam porażki, nie potrafię być systematyczny. Tu chcę zadać pytanie, jak sobie z tym poradzić, jak ruszyć z miejsca, jak się nie poddać po kolejnej próbie? Brakuje mi tak niewiele do osiągnięcia niezależności, wystarczyłoby żebym przycisnął te kilka miesięcy i zakończył epizod ze studiami po czym poszedł do pracy w zawodzie. Jednak coś mnie blokuje, coś sprawia, że tkwię jak kołek w miejscu. Proszę o pomoc, pozdrawiam.
  16. Mam 20 lat i jestem DDA. Ostatnio zauważyłam że coraz częściej sięgam po alkohol. Rzadko kiedy zdarza mi się tydzień bez alkoholu nie potrafię powiedzieć nie. Codziennie pije energetyki i palę papierosy. Wychodzę często na imprezy na których moje zachowania są czysto patologiczne. Powodują wstyd i sama nie pamiętam często co robiłam. Nigdy nie byłam w zdrowej relacji z mężczyzną, głównie opierają się na kontakcie fizycznym. Moji znajomi zaczynają odczuwać wstyd że względu na moje zachowanie. Przez ostatnią imprezę zakończyła 9 letnią przyjaźń bo osoba powiedziała że nie ma ochoty być kojarzona z moją osobą
  17. Masochizm emocjonalny sprawia, że człowiek jest jak świeca. W relacji wypala się po to, by partner, często narcyz, mógł ogrzewać się w cieple płomienia i błyszczeć jego światłem odbitym. Jeśli nie panuje się nad tym, nieuchronnie prowadzi to do jednej z dwóch sytuacji: świeca wypala się i zostaje zastąpiona, ewentualnie sama w akcie desperacji z bólem ustępuje. Tak czy owak relacja kończy się mniej lub bardziej dramatycznym finałem. Co potem? Zwykle następuje jeden z trzech scenariuszy. [1] Człowiek wchodzi w tryb hibernacji (co jest bezpieczniejszą formą unieważnienia) i unika związków, by historia się nie powtórzyła. [2] Człowiek bezrefleksyjnie angażuje się w kolejny unieważniający układ albo wręcz wpada z deszczu pod rynnę. To, co zatacza kręgi, zdarza się na okrągło. [3] Człowiek akceptuje istnienie swojego problemu, by go w pewien sposób rozwiązać – świadomie dozując sobie cierpienie lub przepracowując w terapii schemat na tyle, na ile to możliwe. Czasem udaje się znacząco ograniczyć podatność na zranienie, choć wymaga to ciężkiej pracy nad sobą. Psychoterapia jest trudna i zwykle długoterminowa. Więcej informacji: Skomentuj, polub lub udostępnij na Facebook. CIEKAWOSTKA: Psycholog online, psychoterapeuta przez Skype to specjalista, który udziela pomocy psychologicznej przez Internet. Często robi to też pracując stacjonarnie, w gabinecie, lub niosąc pomoc np. odpowiadając na pytania w telefonie zaufania.
  18. Witam, od dłuższego czasu zauważyłam że dzieje sie u mnie coś niepokojącego. Mianowicie straciłam dobry humor, porzuciłam zainteresowania, stałam sie bardziej nerwowa, mam problemy z snem i z odżywianiem, co jakiś czas mam myśli samobójcze ponieważ uważam ze życie jest pasmem problemów. Najgorzej jest kiedy zostaje sama i mam mętlik w głowie, o wszystko sie obwiniam i czuje smutek któremu towarzyszy płacz. Przez jakis czas uważałam że mi przejdzie, potem pomyślałam o wizycie u psychologa jednak caly czas nie jestem pewna tego rozwiązania ponieważ wiem ze nie potrafiłabym opisac swojego problemu patrząc komuś obcemu w oczy. Chciałabym podkreślić że rok temu byłam uzależniona od narkotyków, na szczęście wyszłam z tego. Wydaje mi sie ze od tego czasu zaczełam miec problemy z sama sobą.
  19. Witam.Mam 36 lat,mężczyzna,świeżo po rozstaniu.Byłem w związku od 4lat z kobietą z dzieckiem,na początku,przez ok2lata było bardzo dobrze.Po tym czasie zaczęło się coś psuć,częste kłótnię o byle co,ciągle podejrzewałem ją o zdradę(choć teraz myślę ze bezpodstawnie),sięgałem do kieliszka tłumacząc że chcę się odstresować.Ciągłą się tak do zeszłego tygodnia,wtedy powiedziała ze mnie nie kocha.Po tej wiadomości piłem dzień w dzień.Kobieta którą kocham i dziecko które nie jest moje biologicznie nie chcą mnie widzieć.Mam coraz to gorsze myśli,najłatwiej było by skończyć z tym życiem ale mam swiadomość ze pozostała moja rodzina cierpiała by po mnie.Proszę o pomoc.Dziękuję.
  20. Dzień dobry. Mam 21 lat, od 3 lat żyje z mężczyzną. On przede mną nie miał innej kobiety. Więc zawsze uciekał się do pornografii. Kiedyś powiedzial mi, że lubi lesbijki. Uwielbia. Chciał aby kiedyś dołączyła do nas kobieta. Podczas seksu mówił, że wyobraża sobie jeszcze kilka kobiet w łóżku. Gdy śni o erotyzmie, zawsze jest dodatek lesbijek. Gdy chcemy obejrzeć porno razem, to również są lesbijki. Podczas spotkania z inną kobieta, nie miał żadnych oporów, by uprawiać z nią seks. Czuję się strasznie niewystarczająca, zakompleksiona. Mam wrażenie, że mu nie wystarczam. Czuję się z tym jak najgorsze dno człowieka. Co mam zrobić? Jak z nim rozmawiać? Próbowałam mu to wytłumaczyć, na marne.
  21. Witam wszystkich serdecznie. Czytając wasze wpisy nie znalazłam przypadku z jakim ja się obecnie zmagam. Mam 52 lata 3,5 roku temu wyszłam za mąż za faceta DDA i DDD (oboje mamy za sobą nieudane związki i mieszkamy obok siebie ale jeszcze nie razem) Jak to wyglądało i jak wygląda teraz Po kolei. DDA - mąż miał ojca alkoholika który strasznie go bił aż do 17 roku życia. Zmarł mając atak padaczki. Mąż dzisiaj też jest alkoholikiem w dodatku bardzo agresywny, wszystko go denerwuje, ma problemy z koncentracja, jest chaotyczny wszystko robi szybko byle jak. DDD - matka męża nigdy go nie kochała nigdy mu tego nie powiedziała to bardzo zimna kobieta pozbawiona wszelkich uczuć, odtrąciła męża, niczego go nie nauczyła, nie spełniła żadnej funkcji jaka powinna spełnić matka względem swojego dziecka. Mąż dzisiaj nie potrafi powiedzieć Kocham cię, nie ma w swoim słowniku słowa proszę, przepraszam, dziękuję, nie można mu zwrócić uwagi ani mieć swojego zdania bo on je odbiera jako atak na siebie i krytykę, nie ma poczucia winy co się objawia tym że za wszystko jestem winna ja nigdy on mimo iż ja niczego nie jestem winna, nie potrafi ani słuchać ani rozmawiać próba rozmowy na poważne tematy z nim zawsze kończyła się głupimi minami, udawaniem że chrapie typowym lekceważeniem mnie. Mąż potrafi być złośliwy i robi to z premedytacją np. wychodzi z domu i nie wraca kilka tygodni a na drugi dzień ja odbieram pocztę e-mail i czytam że specjalnie do mnie nie zadzwonił i nie przyjechał bo to moja wina to ja wywołałam ten konflikt a prawda jest taka że mieliśmy spać u mnie w domu więc czekałam na niego spokojnie nic nie przeczuwając że jestem czegoś winna i że tym mogę wywołać jakiś konflikt. Ogólnie mąż jest duszą towarzystwa z ogromnym poczuciem humoru ale życie to nie zawsze zabawa. Jak dalej żyć z takim mężem? Na moją prośbę żeby poszedł na terapie on powiedział że nie pójdzie że sam sobie da radę z problemami ale jak widać nie daje sobie sam rady. Czy mam go zostawić? czy taki związek ma szansę na dalsze wspólne życie? Nie chce być jego ofiarą i żyć w poczuciu winy za wszystko. Nawet nie wiem czy on mnie kocha bo nigdy mi tego nie powiedział. Może to że zaprasza mnie do teatru, jeździmy po Polsce na wczasy zagraniczne może mi to w jakiś sposób rekompensuje? Czy to możliwe czy on to robi ze szczerej miłości? Sama nie wiem bo on nic nie nowi nie potrafi. To co ja mam robić? Czy mogę mu pomóc? Proszę o radę. Pozdrawiam serdecznie. Bożena
  22. witam mam 30 lat ,10 lat pilam alkohol na poczatku mniej potem codziennie... ostatnie picie zakonczylo sie okropnie miałam bardzo silne lęki ,ataki paniki nerwowosc ,natłok myśl gonitwa mysli , niewiedzialam co sie ze mna dzieje myslalam ze wariuje ze zaczyna sie u mnie jakas choroba psychiczna.....i dzis niepije 8 miesiac( przeszłam straszne męczarnie trzeżwinia) lęki troche opadły złe mysli tez zmalały.... niemam juz atakow paniki , lecz dalej niedoszlam do siebie niewiem co sie dzieje mam dziwne stany boje sie ze strace swiadomosc czasami kreci mi sie w glowie tak jak bym mialam zaraz odleciec mam nerwy niemoge sie skupic jestem lekko otepiala zamyslona,,, juz niewiem co mam myslec czy to poczatki schizofremi ? dodam jeszcze ze nigdy niemialam zwidów i niesłyszałam głosów ? prosze o porade z gory dziekuje
  23. Witam mam problem z mężem, nawet nie wiem od czego zacząć, mamy dwójkę dzieci w wieku 11 lat dziewczynka (6 klasa szkoły pods ) i 6 lat chłopczyk, (1 klasa szkoły podstawowej), mąż jest wojskowym od lat 5, jesteśmy parą 14 lat,małżeństwem od 2013 roku, cichłbym się z nim rozstać, wiele razy chciałam odejść ponieważ mnie źle traktuje i wszyscy mi mówią ze traktuje na mnie przemoc psychiczną zastrasza mnie ciągle krytykuje, zawsze jest coś nie tak , nie mogę się nic odezwać bo zaraz jest z jego strony agresja , dlatego się boje bo mi grozi ze dzieci mi odbierze jak tylko wspomnę ze odchodzę i wymyśla niestworzone rzeczy. Mam 34 lata , nerwice chyba nabytą, nie pracuje bo zajmuję się domem i dziećmi z resztą mąż nie chce żebym pracowała , wiele razy chciałam iść dokończyć prawo jazdy to mi nie pozwolił bo za dużo pieniądzy wydam, ale dobrze wiem ze nie o to mu chodzi , boi się mojej niezależności ...... kurde nie wiem co robić , nie mogę iść do kosmetyczki bo pieniądze nie mogę iść do fryzjera bo pieniądze zawsze coś wymyśli , czuję się jak w klatce, przykuta łańcuchem na dwa metry do kaloryfera , wiele razy mnie zdradził nawet miałam dowody ale tak mnie urobił słowem ze wróciłam ze względu na nasze dzieci, żeby miały ojca, potrzebuję pomocy. Czy to jest normalne takie zachowanie męża? szkoda mi dzieci bo ja jestem nieszczęsliwa mimo wielokrotnych prób rozmów z nim, nadmienię że jest uzależniony od gier komputerowych online gra już od 6 lat dzień w dzień wraca z pracy rzuca rzeczy i siada do komputera gra z obcymi ludźmi w gry strzelanki OnLine jakieś potwory okropne nie pozawalam na to dzieciom patrzeć , głośno rozmawia piwko sobie do takiej gry pije , drineczka wypije potrafi tak siedzieć do 23:00-1:00 w nocy potem kładzie się do łóżka i cudów wymaga ,uważa ze to ze pracuje to juz jest wszystko, cały dom dzieci wszystkie sprawy są na mojej głowie , chociaż on uważa że gry to nie jest problem on sie przy nich relaksuje...... a to że zaniedbuje dom dzieci żonę tego nie widzi kiedy próbuję zwrócić mu uwagę pojawia się agresja krzyczy blużni na mnie że czego ja chce to tylko gra..... , 6 lat mam już tego dosyć nasze Małżeństwo według mnie się już dawno rozpadło potrzebuję opinii psychologa . Proszę o pomoc.
  24. Jestem 30letnia kobieta od kilku lat mieszkajaca samotnie po za granicami polski. Mam bardzo dziwny i osobliwy problem. Kilka lat temu przelotnie poznalam mezczyzne, ktory byl rowniez na emirgracji w tym samym miescie. Na przestrzeni 2 lat parokrotnie widzialam go przelotem, kilka razy wywiazala sie miedzy name krociutka rozmowa. Naleze do osob, ktorym nigdy nikt sie nie podoba. Jednak nim sie zauroczylam nie znajac go. Naprawde mialam wrazenie ze ‘to ten’. Jakis czas pozniej udalo mi sie poznac jego imie i nazwisko. I tutaj zaczyna sie moj problem… Przez ponad 2 lata od momentu w ktorym widzialam go po raz ostatni, codziennie sledzilam go na wszystkich mediach spolecznosciowych. Wykreowalam nawet falszywe konta podajac sie za jego znajomych by miec dostep do jego informacji. Sledzilam w internecine jego przyjaciol i rodzine. Godzinami wpatrywalam sie w jego zdjecia. Nawet podczas urlopu i podrozy nie mogalm sie obyc bez sprawdzania co on aktualnie robi. Pierwsza rzecza jaka robilam wstajac rano to bylo sprawdzanie jego profilu. Caly czas mialam wrazenie, ze jeszcze sie kiedys spotkamy ponownie, on mnie pozna lepiej i pokocha… W moim wyobrazeniu on byl idealem mezczyzny dla mnie. Pare dni temu dowiedzialam sie, ze on bezpowrotenie wyjezdza i moj swiat sie zalamal. Przez kilka dni nie mialam sily wyjsc z lozka i lykalam tabletki uspokajajace by jakos to przetrwac. On byl jedyna rzecza dla ktorej wstawalam rano z lozka. Co gorsza ja zdaje sobie sprawe ze to jest niedorzeczna i glupia obsesja, ze to nie jest normalne. Probuje sobie to jakos racjonalnie wytlumaczyc, ale jednoczesnie bardzo cierpie i caly czas analizuje, ze w trakcie tych przelotnych spotkan kilka lat temu moglam zrobic cos wiecej. Przez przwie 4 lata zylam w urojeniach. Bardzo prosze o porade, jak moge z tego wyjsc…
  25. Witam. Jestem 21 letnią kobietą. Odkąd pamiętam mam problem z zaakceptowaniem siebie. Mam problem z alkoholem. Straciłam prace jakies 4 miesiące temu i od tamtego czasu stracilam chęci do życia. Wszystko mnie denerwuje, zaczęłam sie bać ludzi dlatego ograniczam wyjścia towarzyskie. Czasami nie panuje tez nad emocjami, wybucham zlością z byle powodu. Coraz częściej nie mam sily wstać z łóżka, albo calymi dniami szwedam sie po domu z mysla byle do jutra. Chciałabym znów poczuć się szczęśliwa i zrobić krok do przodu ale nie wiem jak znaleźć motywacje. Jakiej pomocy mogę sięgnąć aby znow czerpac radosc z zycia?

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.