Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'uzależnienie'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Witam Mam na imię Paweł mam 34 lata. Zaczne od tego że gdzies jako nastolatek przestałem mieć przyjaciół,zaczął się ten trudny wiek a ja zaczełem się bać chodzić do szkoły bo tam mnie gnębili,nikomu nie mówiłem.Czułem się odrzucony,potem w szkole średniej uciekałem bo tak było łatwiej.Praktycznie boje się cały czas.Do tego znalazłem złoty środek czyli alkohol i dośc szybko popoadłem w alkoholizm.Bałem się chodzić na rozmowy o prace czy nawet samej pracy,tego czy sobie poradze,czy czegoś źle nie zrobie.Pracowałem krótko w kilku miejscach bo ten stres mnie paraliżował pójść do niej. Teraz jestem po kilku terapiach alkoholowych,ale to nie pomaga.Moje dni wyglądają tak że jeśli mam siłe to ide rano do sklepu a potem leże na łóżku i użalam sie nad sobą,mam myśli samobójcze od lat,poczucie baznadziejności,braku chęci życia.Rodzina mi mówi że wegetuje.A ja nawet z ludźmi nie potrafie rozmawiać psychiatrom nie byłem w stanie wszystkiego powiedzieć.Nie pracuje ,bo jak wyjde z domu do pracy to strach mnie paraliżuje i wracam do domu.Mam już dość tego ale nie potrafie tego zmienic. Nie wiem czy to jest depresja czy coś innego.Wiem napewno że mam stany lękowe,słyszę czasami głosy za ścianą,boje się czasami wyjść z pokoju do łazienki. Może ktoś mi podpowie gdzie sie udać z tym. Dziękuję.
  2. Czesc kochani, byc moze ktos bedzie w stanie mi cos doradzic. Otoz moja kuzynka poznala faceta, chlopak z niedalekich od niej stron. Z tego co wiem, dogaduja sie dobrze i im sie uklada. Jednak ma.jeden duzy problem. Chlopak - wyglada na to, ze jest uzalezniony od alkoholu. Niestety opinie o nim nie sa zbyt dobre, choc akurat tym sie nie kieruje. Juz.jej przyjaciolki mowily.mi ze jej odradzaly go, bo.sie o nia martwia. Ona prowadzi auto, bo on ma.odebrane prawko, mozna sie domyslic za co. Dziewczyna jest ogolnie wesola, towarzyska, moze troche imprezowa. ostatnio mielismy w rodzinie wesele i niestety choc poczatek.imprezy zawsze jest sztywny, to widzialam, ze nie czula sie tak jak zawsze. Dopiero.pozniej kiedy chlopak sie.opil i poszedl spac, ona czula sie dobrze w naszym towarzystwie, byla wesola.jak zawsze. Po alkoholu staje sie agresywny. Jej rodzice rowniez.go.nie.akceptuja. Pytanie, co.moge jej doradzic? Jak.przemowic do rozsadku? Zwlaszcza, ze sama jej kiedys powiedzialam, zeby szukala swojego szczescia i nie.patrzyla.na innych, bo inni zawsze beda gadac. Chcialam dla niej dobrze, bo wiem, ze chcialaby w koncu miec chlopaka, zakochac sie i byc szczesliwa, ale nie.pomyslala..ze bedzie nierozsadna. Jego brat teraz sie.rozwodzi z powodu alkoholu rowniez, a ja.nie chcialabym zeby kiedys ja to.spotkalo. Domyslam sie, ze ona tez walczy ze soba bo widzi co.sie dzieje, ale potrzeba milosci.jest silna i.nie kazdy potrafi.powiedziec sobie "dosc". Co myslicie o tym? Co.moge jej powiedziec?
  3. Mężczyzna, lat 22. Witam, od razu ostrzegam, że wypowiedź będzie długa. Poznałem pannę X ponad 6 lat temu, gdy oboje mieliśmy raptem 15-naście lat. Pisaliśmy ze sobą przez pół roku, a następnie weszliśmy w związek. Początek nie był łatwy, mama partnerki się nie zgadzała na związek co dla 16-nasto letniego mnie stanowiło ogromny problem, wtedy podjąłem próbę samobójczą, do której nie doszło. Z racji na problemy w szkole zostałem objęty pomocą psychologa szkolnego, stąd też gdy nie było mnie w dniu sprawdzianu w szkole, moi rodzice zostali powiadomieni, że jestem nieobecny, zadzwonili, żeby wyjaśnić co się dzieje, więc zgodnie z prawdą im odpowiedziałem, że chcę się zabić, bo mama mojej dziewczyny nie wyraża zgody na związek. Ostatecznie po krótkiej rozmowie wróciłem do domu, na pewno też z powodu, że budynek z którego miałem skoczyć był pilnowany. Niestety, młody ja byłem głupi i nieodpowiedzialny, raniłem moją dziewczynę. Przed zawarciem z nią związku, chodziłem z inną dziewczyną, pisałem z nią już gdy byłem w związku z panną X, panna X o niej wiedziała, ale nie wiedziała, że utrzymujemy jakikolwiek kontakt. Pisałem z nią raz na kilka miesięcy, w styczniu kilka lat temu, gdy mój związek był świeży, była wysłała mi swoje nagie zdjęcia, a ja zamiast odrzucić je domagałem się o więcej. Nie dała więcej, nie odzywaliśmy się potem do kwietnia kilka lat temu, akurat w momencie gdy była u mnie panna X była napisała. Ja wiedząc co się znajduje wcześniej wyrwałem jej telefon, panna X stwierdziła, że ją zdradzam i ona odchodzi, więc ja zacząłem się ciąć na jej oczach, dlatego dała spokój z zerwaniem. Później był trochę luz od mojej głupoty, aż nagle przenosiłem się z technikum liceum. Panna X wiedziała o tym, że lubiłem zaczepiać inne dziewczyny i pisać z nimi, więc obawiała się tych przenosin, zagroziła zerwaniem jeśli to zrobię, więc ja ukrywałem to. Niestety podczas kontroli telefonu wyszedł screenshot podpisany "Kochanie". Z dziewczyną "Kochanie" nie łączyło mnie żadne uczucie, nie pamiętam genezy tej nazwy, niestety też usuwałem wszystkie wiadomości z nią i nic poza zrzutem ekranu nie było, panna X napisała do "Kochanie", ta potwierdziła moją wersję, ale pannie X było to mało, ale ostatecznie puściła to mimo uszu. Niestety, głupi i starszy już 19-nasto letni ja nie zauważyłem tego, że moja dziewczyna czyli panna X zamyka się na mnie emocjonalnie. Od mojego 19-nastego roku życia aż do teraz tj. 22 roku życia byłem inny, nie zajmowałem się innymi pannami, poświęcałem całe swoje życie mojej dziewczynie, zamieszkaliśmy razem na studiach w lockdown. Dzień w dzień się widzieliśmy, postanowiliśmy jednak na wakacje wrócić do domów. Najgorsza decyzja w życiu. Przypadkiem dowiedziałem się, że moja panna X była na imprezie, nie wiem z kim, nie wiem co się tam działo, ale zapewniała mnie, że mnie nie zdradziła. Potem zaczęła mówić, że nie wie czy chcę dalej ciągnąć ten związek, mimo, że jej przy mnie dobrze, bo jest zamknięta emocjonalnie. Spotkaliśmy się przypadkiem w piątek w mieszkaniu studyjnym, rozmawiałem z nią, mówiła, że się martwi o mnie, żebym się nie zabił, ja mówiłem, że ją kocham, popłakała się i poszła na imprezę. Miała być rano, była popołudniu, ale nie zastała mnie w domu, oburzony tym, że nie przyszła rano, żeby wyjaśnić wyszedłem. Nie wiem co robić z życiem i z sobą, kocham ją ponad wszystko, życie pod nią układałem i chcę się teraz zabić, ale nie umiem, boję się, że przeżyje i tylko będę cierpiał sparaliżowany. Panna X zawsze była porządną dziewczyną, po dziś dzień jest dziewicą z racji, że ją raniłem nie była gotowa mi zaufać na tyle, by uprawiać seks. Teraz sam nie wiem czy nadal jest dziewicą, czy nie bzykała się w tym klubie, czy ktoś jej nie macał, dla mnie to nie do wytrzymania, bo chciałem byśmy byli dla siebie tylko na wyłączność. Nie wiem czy ktoś jej nie całował, nie ufam jej słowom, po prostu chciałbym, aby do mnie wróciła, powiedziała co się działo na tych imprezach, a jeśli nie to chciałbym umrzeć. Tydzień lecę w ciągu alkoholowym, przestaje pić tylko przed pracą.
  4. Witam, Mam 41 lat i jestem ponad rok po rozwodzie. Chodzę na terapię od ponad 2 lat. W obecnej sytuacji wiem że żyłem w toksycznym związku. Wiem też że mam syndrom DDA. Staram się jakoś żyć lecz czuję że mam depresję. Problem zaczął się jakieś 9 lat temu jak moja ex-żona dostała depresji poporodowej. Nie zdawałem sobie sprawę z problemów jakie dotknęły moją rodzinę ( mam dwie córki ). To tak w dużym skrócie. Tak jak pisałem chodzę na terapię ale nie za bardzo ona pomaga ( od 1,5 miesiąca psycholog choruje lub mi coś wypada ). Stan jaki mam obecnie to chciałbym wrócić do byłej żony lecz ona nie zmieniła się i byłoby dla mnie to zabójcze. Żyje z inną kobietą i wiem że ranię ją mocno bo wydaje mi się że ona czuje że chętnie bym wrócił do ex. Znalazłem nowego psychologa w Legnicy ( Panią psycholog ) i będę zaczynał jakąś nową terapię. Szukam jakiejś pomocy / porady gdzie można udać się na jakąś terapię lub coś innego w okolicy Legnicy. Myślę aby na weekend majowy gdzieś wyjechać daleko i pobyć sam ze sobą ( chociaż jest to dla mnie trudne ).
  5. Witam ma 29 lat i borykam się z takim problemem jak amfetamina. Przychodzi piątek i wystarczy że zasieje ziarno w głowie i zaczyna się walka rozsądku z nawykiem. Świadomie nie chce wiem że nie powinienem ale. I tak to robię. Jak to jest że sam z siebie zerwałem całkowicie z alkoholem i marihuana a z tym nie potrafię. Są jakieś leki minimalizujące chęć sięgnięcia po stymulant ?
  6. Postanowiłam się przywitam na forum. Anka 35 lat. Nigdy nie uczęszczałam na terapię i nie mam żadnych doświadczeń w tej dziedzinie. Nie wiem czy potrafiłabym tak iść umówić się na wizytę i rozmawiać. Zawsze uczono mnie być silną i wziąć się w garść i rozwiązywać problemy. Pewnie dlatego postanowiłam zacząć od forum i dowiedzieć się czy faktycznie mam problem. Jestem singielką i nie myślę o zmianie tego stanu. Lubię swoją niezależność. Z uwagi na wiek postanowiłam przestać palić. Tu właśnie zaczęły pojawiać się problemy. Wcześniej też już rzucałam palenie i szło bez problemu a teraz pojawiły się jakieś dziwne reakcje emocjonalne, pustka, beznadziejność, lęki. Z jednej strony wiem, że to odstawienie narkotyku z drugiej obawa że jednak coś nie tak się dzieje w głowie. Proszę o radę czy powinnam już się z tym zgłosić do specjalisty? Czy można uzyskać pomoc tutaj na forum albo przez stronę?
  7. mam na imie adam dowiedziam sie ze a terapie moge kozystac przez onlin darmowe powiem w skrucie potrzebuje pomocy alkohol przemoc problemy koledzy pozyczki klamstwa wymyslone historie co skonczylo sie aresztem .mamrodzine i chce wszystko naprawic czy pomozecie mi
  8. Poznałam go 1,5 roku temu, jest osoba uzależnioną od narkotyków. Nasza relacja wyglądała tak ze było pięknie ale za chwile się czuł czymś zraniony i mnie wszędzie blokował i się nie odzywał. Bardzo to brałam do siebie, zawsze starałam się z nim dogadać. Potrafiliśmy mieć ciche dni przez nawet 2 tygodnie. W czasie tych „rozstań” duzo bral i zawierał przelotne znajomosci. Zawsze dziwiło mnie to dlaczego czasem tak trudno z nim porozmawiać, ze za bardzo bierze do siebie wszystko, jakby był wrażliwy na każde słowo. Bardzo go kocham i za każdym razem jak się rozstawaliśmy, próbowałam znaleźć jakiś sposób by mu pomoc- czytałam książki o uzależnieniu, rozmawiałam z innymi narkomanami itd. On był taka osoba ze chciał ze mną spędzać każdy dzień, mieć mnie tylko dla siebie. Z tego powodu były nasze klotnie, często obrażał się gdy Np jechałam na weekend do rodziców, mówił ze go zdradzam. Wiedziałam ze bardzo mnie kocha ale jest za bardzo uzależniony od narkotyków, bierze już kilka lat, prawie codziennie i to duże ilości. Robi może jedna przerwę w tygodniu. Byłam już zmęczona psychicznie ta sytuacja, bardzo chciałam żeby z tego wyszedł ale traciłam już nadzieje. W tym roku rozstaliśmy się na 2 miesiące, ale po czasie oznajmił mi ze jedzie na odwyk zamknięty. To było dla niego wielkie osiągniecie- zawsze uważał ze nie da się zamknąć. Gdy siedział na odwyku, widziałam jak poprawia się rozmowa z nim, zaczal mowic o tym jak bardzo mnie ranil, widziałam ze zaczyna powoli już rozumieć pewne rzeczy. Jedyny minus był taki ze gdy zaczynałam z nim rozmawiać o tym jak ja się czułam gdy bral i mnie zdradzał, bardzo się denerwował, aż płakał, mówił ze to za wcześnie żebym mu o tym przypominała w szczegółach. Widać ze bardzo go to bolało ze mnie skrzywdził. Ale potrzebowałam tej rozmowy żeby on zrozumiał jak ja się czuje, dlaczego czasami wychodziłam od niego z mieszkania itd. Podczas pobytu na odwyku, terapeuta powiedział mu aby się nie wiązał z nikim przez minimum rok, ze to za wcześnie. Mieliśmy taka umowę ze się przyjaźnimy, ze nie robimy nic na sile. Powiedział tez ze stwierdzono u niego borderline, i ze to dlatego wpadł w narkotyki. Gdy zaczęłam czytać o tym zaburzeniu, przeżyłam szok. Miałam wrażenie jakby opisywali jego. Wszystko się zgadzało. Nagle zrozumiałam dlaczego ciagle się czuł jak bym go opuszczała, dlaczego był tak wrażliwy, miał nawet z mojego powodu próbę samobójcza, bal się ze go zostawię. Gdy wyszedł z odwyku, dalej był trzeźwy, ale spotkalismy się dopiero 2 tyg później, przyjechał do mnie bo zle się czułam a później widywaliśmy się raz w tygodniu w kinie, teatrze… było naprawdę dobrze. Któregoś dnia dostał gorączkę, ale obraził się ze tak późno chce przyjechać, pojechałam do niego dopiero na 2 dzień jak mu przeszła złość. Zapytał mnie czy zostanę u niego na noc, powiedziałam mu ze dziś nie, jutro. Moj pies byl chory. Na drugi dzień gdy wrocilam do domu z pracy, moj pies nadal się zle czuł a nie mogłam go zabrać ze sobą wiec zapytałam czy możemy się spotkać bez spania u niego bo nie chce zostawiać psa samego bo nadal sie zle czuje,nie mogłam go zabrać ze sobą. Znowu się zdenerwował i zaczal krzyczeć ze mam kogos innego, ze na pewno go zdradzam. Zablokował mnie znowu wszędzie. Po 2 dniach byl już piątek wiec jechałam do rodziców by nie spędzać weekendu sama, odblokował mnie akurat i napisałam mu ze jestwm w drodze do rodziców. Znowu się obraził, ale już nie blokował. Na drugi dzień napisałam mu jak się czuje, nie odpisał. Po czasie znów napisałam czy chce się chociaż spotykać, odpisał ze nie, i ze go zranilam. Postanowiłam poczekać aż mu przejdzie, napisałam po kilku dniach długa wiadomość w której wyjaśniłam mu ze to jego co chwile obrażanie mnie i blokowanie, zle na mnie działa, robi już tak od 1,5 roku. Wyjaśniłam mu ze przez to dostałam uzależnienia od niego bo wciąż gdy mnie blokuje, ja zawsze mam nadzieje ze wróci jak zawsze i nigdy nie wiem czy to ostatni raz, bo ciagle wraca, a gdy go nie ma, ja ciagle jestem w stanie czekania i skupiania sie tylko na tym żeby sie odezwał, ze chciałabym żeby sie określił czy chce zebym była obecna w jego życiu bo mam swoją terapie i nie mogę co tydzień zmieniać jej celu jak co tydzień mi pisze ze nie chce już mieć ze mną nic wspolnego. Napisalam tez ze jeśli naprawdę koniec, to żeby sie zastanowił i nie pisał za 2 miesiące bo mnie to boli jak co chwile tak robi. Nie odpisał, napisałam po kilku dniach kolejna wiadomość z prośba żebyśmy spotkali sie u terapeuty i pogadali. Ze to dla mnie tez trudne bo nie wiem czy on naprawdę chce zebym sie nie odzywała, czy to tak jak w borderline- jest to błaganie o pomoc. Odpisał po kilku dniach, ze nie chce już nic, i ze ja mam borderline, (mam tylko nerwice która juz dawno opanowalam, gdy rozmawiam z nim, nie krzyczę ani nie obrażam go, zawsze spokojnie probuje sie z nim dogadać) ze mam sie leczyć, i ze to ja go zostawiłam i ze on juz nie chce. Napisalam mu ze go kocham ale mi tez jest ciężko, i ze chce porozmawiać przy terapeucie bo nie wiem co robić. Odpisał ze nie wierzy, ze zawsze go wykorzystywałam, ze nic dla mnie nie znaczył itd. Zapytałam czy spotyka sie z kimś (bo zazwyczaj gdy sie tak obrażał, spotykał sie z kimś, zeby nie myslec o mnie) nie odpisał i znow mnie zablokował. Nie wiem co mam robić, On jest bardzo wrażliwa osoba, ma masę kompleksów, problemowe dzieciństwo, czuł odrzucenie juz jako dziecko, miał ciężki kontakt z rodzicami, wiem ze bardzo mnie kocha ale nie radzi sobie z tym, jest przekonany ze go zdradzam. Nie potrafi sobie radzić gdy coś idzie nie tak, ma wtedy w glowie ze robię coś specjalnie albo ze nie chce mu poświecić cZasu bo mam innego. Nie rozumie ze mogę mieć wady, jestem dla niego ideałem ale jak popełnię błąd, jestem najgorsza. Mam wyrzuty sumienia ze wtedy napisałam mu ze jak nie chce to raz na zawsze, ale nie wiedziałam juz jak mam z nim rozmawiać. Bardzo chce mu pomoc i być z nim, ale nie wiem co mam teraz zrobić gdy kolejny raz mi napisał ze juz nie chce i mnie zablokował. Nie wiem jak mam to odebrać, czy tym razem naprawdę nie chce i co zrobić zeby mu pomoc i by zrozumiał ze nie chce go zostawić. Dodam ze cały czas jest trzeźwy (juz 3 miesiące)
  9. Jestem Alicja, mam 19 lat i sama nie borykam się konkretnie z problemem na poziomie psychicznym, jednak od wielu lat mam członka rodziny, który jest uzależniony od alkoholu. Nie jest to byle jaki problem, bo dosyć głęboki, mianowicie mój tata - czyli właśnie uzależniony - ciągle w naszych rozmowach nawiązuje do przeszłości i wszystko o czym rozmawiamy to o tym samym. Nigdy nie rozmawiał ze mną szczerze tylko próbował unikać tematu o tym jaki jest naprawdę problem, dlaczego nie chce iść na terapię, dlaczego nie może uwolnić się od przeszłości i wciąż uważa że nic nie może zmienić w swoim życiu. Chcicałabym tylko wiedzieć w którą stronę mam iść i jak mu naprawdę mogę pomóc bo od wielu lat wszystkie obrane ścieżki nie pomagały.
  10. Czesc, Martwie sie o mojego 30letniego brata. Wydaje mi sie ze od okolo 2-3 lat ma poglebiajacs sie chorobe psychiczna, ale nie jestem do konca pewien co to za choroba i co moge w tej sytuacji zrobic. Od okolo roku moj brat jest na zasilku i mowi ze juz nigdy do pracy nie pojdzie, bo nie bedzie niewolnikiem pracy i systemu. Calymi dniami czyta i oglada na YouTube filmiki o teoriach spiskowych, alternatywnych metodach leczenia, o rozowju osobistym, wznoszeniu pozytywnej energii itp. Od paru miesiecy zaczal mowic ze jedynym prawidziwym bogiem jest RA bog slonca i ze Polski narod jest narodem wybranym przez RA. Zaczal czytac slowa od konca, zamieniac literki i nadawac im nowe znaczenia mowiac, ze zli ludzie poplatali kiedys jezyki na swiecie i slowa ktorych uzywamy sa zmanipulowane i maja inne znaczenie. Do tego mowi ze teraz nadchodzi nowa era, era wodnika (chyba) i ze juz wkrotce wszyscy ludzie z niska enegia umra, a Ci z wysoka przezyja i beda mogli czarowac. Do tego bedziemy widziec istoty z innych wymiarow typu elfy, krasnoludki, gnomy, itp. Moj brat zapisuje sobie w pliku tekstowym wszystkie wazne dla niego filmiki na youtube i inne dziwne rzeczy. Do tego ciagle mowi "ogien" (od Ra) i wszedzie wpisuje emotikonke ognia. Podglad pliku mozna zobaczyc tu ->https://files.fm/smerfiko/f/tdsdpb8a7 Czesto mowi tez ze juz niedlugo wydarzy sie cos wielkiego np. ze ostatniego dnia Grudnia 2020 beda sie dziac wielkie rzeczy, oczywiscie nic sie nie wydarzylo. Potem mowil ze do Lutego 2021 znowu sie ma cos wydarzy, teraz mowi ze do konca tego roku. Za kazdm razem gdy zwracamy uwage na to ze przeciez nic sie nie wdarzylo, to nakreca sie zaczyna bardzo szybko mowic podniesionym glosem i tlumaczyc nam ("nierozumiejacym, spiacym ludziom"), ze to sa powolne zmiany i ze juz niedlugo wszyscy poznamy prawde.. Czasami mowi o sobie jakby byl jakims prorokiem - "ja zwykly chlopak z Polski, a juz niedlugo bede znany na calym swiecie, bede pomagac przebudzac sie ludziom, pewnie miliony beda mi oferowac za moja wiedze, ale ja nie robie tego dla pieniedzy. Moze niedlugo tez przyjda po mnie zli ludzie, beda chcieli mnie zabic zebym nie wyjawil tych wszystkich prawd o swiecie, ale ja sie ich nie boje. Ra ma dla mnie plan." Kiedy mowimy mu ze to choroba psychiczna i ze musi isc do psychologa to twierdzi ze jest zdrowy i ze to my "spimy" i wierzymy w telewizje i to co mowia nam rzady na swiecie, a to wszystko nieprawda. Podaje tez przyklady z historii ludzkosci, historii Polski i twierdzi ze to nie jest prawdziwa historia, tylko historia zaklamana i ludzie juz nie pamietaja jak naprawde bylo. Podaje tez przyklady z fizyki, chemii, technologii, itp. aby udowodnic swoja racje. Mowi ze jezyk Polski najblizszy jest pierwotnemu jezykowi bogow (RA) i ze Polanie to rod RA. Oczywiscie wiedza ta pochodzi glownie z filmikow na youtube ktore mozna powiedziec ze sa o tematyce teorii spiskowych. Pare dni temu pojechal do lasu rozpalil tam ognisko i odbyl "rytual" sciagania chrzsztu, bierzmowania i komunii swietej aby znowu stac sie poganskim polanem.. Mamy w rodzinie 2 osoby ze schizofrenie - kuzyn naszej matki oraz dalsza kuzynka naszej matki. Czy bylby mi ktos w stanie powiedziec czy sa to objawy schizofrenii czy moze jakiejs innej choroby? Czy mozemy cos zrobic w tej sytuacji? Moj brat nie uda sie sam na leczenie, a poki co nie zagraza sam sobie ani innym wiec chyba przymusowo tez nie da sie go nigdzie wyslac. Do tego wszystkiego ma problem z hazardem. Cale zycie jest na minusie. Mial prace w ktorych zarabial po 6 tysiecy zlotych i miesiac w miesiac wszystko przegrywal na obstawaniu meczy online, rozgrywek w gry komputerwe online, lotto i wiele innych. Cale zycie pozycza pieniadze od znajomych i mowi ze on problemu nie ma, ze w kazdej chwilii moze przestac i ze ogolnie pieniadze i tak nie sa mu potrzebne bo liczy sie tylko swiadomosc i energia i ze pieniadze psuja ludzi. Pare razy udalo mu sie w tym obstawianiu wygrac wieksza sume pieniedz - 40tys zlotcyh i 70tys zlotych i wszystko pozniej przegral na kolejne obstawianie...
  11. Witam mam 30 lat mieszkam z facetem alkoholikiem mamy synka trzy latka problem jest taki że facet pije coraz więcej ledwo wytrzyma dwa dni i pije w ciągu aż tydzień czasu później znowu dwa dni przerwa i powrót do picia ... Już kilka razy się rozstaliśmy ale zmarł mu ojciec i twierdził że przejrzał na oczy i się zmieni gdyż niema już nikogo oprócz nas . On ma zakaz sądowy na moje mieszkanie ledwo się wprowadził upija się i pije tygodniami nawet mnie bije i wyłudza kasę na fajki i wódkę wyzywa mnie nie szanuje nie wiem jak mam się uwolnić na policję nie zadzwonię bo zakaz sądowy narobię problemów sobie i dziecku jak mam to skończyć nie chce już tak żyć dzies już wiem że taki człowiek się nigdy nie zmieni ...zakaz trwa jeszcze 3 miesiące ale moja psychika tyle nie wytrzyma dodam że to ja pracuję dbam o dziecko i dom a pijący facet i nieprzespane noce mnie niszczą
  12. Witam Was wszystkich bardzo serdecznie. Mam na imię Antoni, jestem 24 letnim mężczyzną oraz studentem filologii rosyjskiej. Około pół roku temu, moje życie stało się istnym szaleństwem, z którego to nie mogę mimo prób wyjść. Otóż : przez cały wymieniony wyżej okres czasu, trwam w swego rodzaju obłędzie pełnym urojeń, który charakteryzuję się nadmiernym, a raczej NADMIERNYM przejmowaniem się myślami, które powstają w mojej głowie bardzo często, i ZAWSZE dotyczą one gier wideo. Najlepiej chyba opisać to na przykładzie, ponieważ nie pojmuję procesów psychologicznych które mną zawładnęły. A więc : podczas gry pojawia się przejmujące, biorące nade mną kontrolę uczucie,że np. "za mało doceniasz to, że ta gra jest taka świetna", lub "ta gra jest tak cudowna,a co gdy przejdziesz już ją całą i będziesz musiał kupić nową, i co wtedy z tą starą?" lub "zdecydowanie za mało wczuwałeś się w tą grę". Myśli takie pojawiają się bardzo często, łącznie już pewnie z 10 000 ich było przez te pół roku, te co podałem tutaj to przykłady z kilku ostatnich dni. Brzmi to jak błahostka, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że ma no nade mną całkowitą kontrolę. Nie jestem sobie w stanie z tym poradzić. A gdy nawet jest akurat dobrze, to martwię się tym, że za dzień lub dwa znowu będzie źle. Ostatnie pół roku praktycznie nie żyłem, tylko było przejmowanie się setkami myśli dotyczącymi gier. Muszę też wspomnieć, że nabawiłem się nerwicy natręctw mniej więcej w lutym. Od psychiatry dostałem leki, które w jakimś stopniu zneutralizowały konieczność powtarzania czynności związanych z grami, jednak od myśli odnośnie gier - uwolnić się nie mogę. Próbowałem już bardzo wielu rzeczy. Medytacji, zaprzestania bycia takim perfekcjonistą co do tych gier, traktowania ich na większym luzie - ale nic nie poskutkowało. Mniej więcej co tydzień mam załamkę, ponieważ gryzie mnie jakaś myśl. Myśli często uda mi się przezwyciężyć, wtedy np. po kilku dniach pojawia się nowa automatycznie, która na nowo mnie gryzie. Nie potrafię podchodzić do gier na luzie. Jakiś czas temu traktowałem je całkowicie normalnie, nie mam pojęcia skąd ta zmiana. Obecnie moje życie jest bardzo jałowe. Mam 24 lata, studia, narzeczoną. Zdaję sobie sprawę, że powinienem jak dorosły facet - przejmować się finansami, pracą, przyszłością, a jedyne co robię to tkwię w tej bańce, co kilka dni zmagając się z kompletnie irracjonalnymi myślami, i wyjść z tego nie mogę. Bardzo proszę o jakieś rady - być może ktoś z Was przez coś podobnego przechodził. Czy uważam to za uzależnienie? Nie wiem, nie mam pilnej potrzeby grania, widzę świat poza tym, gram mało, natomiast traktuję gry śmiertelnie serio, traktuję je jak jakieś złoto. Po 6 miesiącach mam wrażenie, że nie ma na to skutecznego sposobu. Próbowałem już bardzo wiele. Nawet rzuciłem całkowicie alkohol, gdyż gdy go za dużo wypiłem to stany lękowe były większe. Próbowałem medytacji, zacząłem rysować, ćwiczyć, czytać a mimo to wszystko pozostaje bez tak upragnionych zmian. Ja osobiście widzę jedynie dwa wyjścia - przestać grać całkowicie (byłoby mi bardzo ciężko, ale być może to możliwe), lub tkwić w tym, i liczyć się z tym, że po prostu będzie źle. Z góry dziękuje za każdą formę pomocy
  13. Jestem uczennicą technikum, mam 18 lat, a moje problemy zaczęły się w chwili śmierci mojego taty. Mianowicie tata popełnił samobójstwo w dzień ojca, miesiąc po mojej komunii i ja znalazłam jego ciało. Oczywiście miałam przydzielonego psychologa ze szkoły ale to było na zasadzie rysowania czegoś i czytania historyjek o śmierci. Wszystko było w miarę normalne ale z czasem moja mama zaczęła coraz więcej pić, do tego stopnia, że dziś codziennie kupuje sobie piwa i czasem wódkę. Jak wypije choć trochę potrafi zrobić mi awanturę o byle szczegół, wiele razy byłam wyzywana. Mówiła mi że pewnego dnia zrobi to co tata, słyszałam że żałuję że nie oddała mnie do domu dziecka.. Wiem, że to wszystko zrobił z nią alkohol ale ona tego nie przerwie bo nie widzi problemu. W gimnazjum poszłam do psychologa szkolnego i Pani zadziałała w tej sprawie ale udało się to tylko na jakieś 3 miesiące, potem mama znowu wróciła do picia. Nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźć. Dowiedziałam się ostatnio, że tata zabił się przez mamę, manipulowała nim i zmuszała do pożyczania pieniędzy od ludzi, rodzinny, sąsiadów. To w dużej mierze wpłynęło pewnie na jego decyzję. Od jakichś 3 lat nie umiem poradzić sobie z tym wszystkim, z jednej strony uzależnienie mamy i ciągłe kłótnie, a z drugiej tęsknota za tatą i nie rozumienie jego czynów. Jego śmierć wpłynęła na moje życie i zauważyłam to dopiero teraz. Za bardzo angażuję się w nowe znajomości ponieważ boję się, że ta osoba też zaraz mnie opuści. Niestety tak zazwyczaj jest... We wszystkich szukam taty, takiej bezpiecznej przystani. Jest mi bardzo trudno z tym wszystkim. Chciałabym uwolnić się od bólu i ciągłego poczucia winy. Gdy kłótnie z mamą były codziennością, myślałam o tym żeby się zabić. Okaleczałam się żyletką co przynosiło mi spokój i ulgę w pewnym sensie. Bardzo nie chce do tego wracać, ale już nie wiem co mam robić. Moi bracia (oboje dorośli) nic z tym nie robią mimo, że rozmawiałam z nimi na ten temat. Nie mam się komu wyżalić, dlatego też piszę to tutaj. Jakakolwiek rozmowa o tacie doprowadza mnie do płaczu, nawet po 9 latach. Proszę o jakąkolwiek pomoc, bądź radę co mam zrobić. Chciałabym uwolnić się od manipulacji mamy i od cierpienia po tacie. Sama nie dam rady...
  14. Jagoda30

    DDA

    Witam Mam 25 lat , moja matka jest anonimowa alkoholiczka , była w ośrodku zamknięty lecz terapia nie przyniosła pożądanego rezultatu... są dni ze jest do rany przyloz a pozniej wpada w ciag alkoholowy i potrafi pic od rana .. awanturując się..obrażając, nieszanujac, między innymi dlatego też się wyprowadziłam z domu i mieszkam z narzyczonym ale ze względu na jego delegacje przyjeżdżam do domu , nie umiem sobie poradzić jej choroba, ciezko mi przestac o tym myśleć.. proszę o pomoc i dorady .. czuje się bezsilna
  15. Mam 28 lat, Moj problem polega na tym ze w wybranej grupie mezczyzn widze partnera i sie czesto zauraczam. Ostatnio posunelam sie juz za dalego zdradzajac obecnego partnera z kolega o ktorym fantazjowalam pare lat temu. Myslalam ze poprostu sie zauroczylam w obecnym chlopaku a tamtego nadal kocham jednak juz po stosunku myslalam o obu tak samo a w glowie pojawil sie inny chlopak z ktorym mlglabym sie przespac. Strasznie sie z tym czuje placze po nocach czuje lek i nie przed tym ze to sie wyda a przed tym ze nienadaje sie do zwiazku bo ciagle widze w kims innym partnera seksualnego. Mam problemy z pamiecia i koncentracja w dodatku nie umiem rozmawiac i czuje sie jak by caly swiat wytykal mnie palcami bo cos zle zrobilam. Kiedys leczylam sie na nerwice lekowa ( jakies 4 lata temu) ale lekarz nie wiedzial o tych moich dolegliwosciach o ktorych pisze bo wstydzilam sie o tym powiedziec.
  16. Mam na imię Oliwia i mam 23 lata, na co dzień studiuję i pracuje, prawie 2 miesiące temu mów chłopak (byliśmy że sobą 5 lat) oznajmił mi że wypaliło się jego uczucie i zakończył nas związek. Moje życie legło w gruzach, mieszkaliśmy razem i żyliśmy razem, nie zauważyłam żeby coś między nami było źle, wręcz przeciwnie coraz częściej mój facet zaczynał temat Zaręczyn ale nie że mną tylko z moimi najbliższymi. Nasza relacja była od początku bardzo buzliwa i namiętna, poznaliśmy sie na studniach, po swoim pierwszym nieudanym związku w którym mój były traktował mnie jak należący do niego przedmiot bardzo się zraziłam do mężczyzn i bardzo zmieniłam. Wiem ze mam ciężki charakter, jestem uparta, zadziorna i jeżeli wiem ze coś jest białe a ktoś mi wmawia ze czarne to nie dogadamy sie że jest szare. Mam starszego brata więc zostałam wychowana na młodszego brata a nie siostrę, mentalnie jestem facetem ale fizycznie kobieta, lubię dobrze wyglądać, nosić makijaż i biżuterię. Kiedy zobaczyłam że mam jakaś słabość do R. wiedziałam że źle się to skończy i podświadomie gdzieś od tego uciekałam, byliśmy przyjaciółmi, mówiłam mu wszystko i o wszystkim a on też miał już swój bagaż emocjonalny. Nasza znajomość od początku miała genezę seksualna. Z moim pierwszym partnerem nie mogłam się otworzyć na moja seksualność, robiłam tylko to co sprawiało przyjemnosc mojemu partnerowi. A prawda jest taka że od zawsze intrygowal mnie seks oralny, a jak się okazało w rozmowie później R. Też bardzo lubil oral lecz nie udało mu się znaleźć odpowiedniej partnerki to tego. Więc no cóż, swoje 19 latków i ta sama fantazja? Stało się. Zaczęliśmy się spotykać w tajemnicy przed wszystkimi, spotkania miały podtekst seksualny zdecydowanie, R. W między czasie miał 2 dziewczyny które mówił że kocha a jednak spotykał się że mną, ja niby wiedziałam że tak nie powinno być ale uznałam że skoro by kochał to by się nie spotykał że mną. Kiedy się zorientowałam że się w nim zakochałam to płakałam noc w noc, bardzo tego nie chciałam, bardzo się bałam krzywdy. R. Był o mnie zazdrosny, a ja chciałam sprawdzić czy to naprawdę zazdrość, był zazdrosny o jednego z naszych kumpli że wspólnej paczki, a ja się świetnie bawiłam. R. Mówił że nie czuje do mnie nic opócz przyjaźni, powiedziałam sobie ok, w porządku. Ale z czasem zobaczyłam że to nie o to chodzi, mówił jedno robił drugie. Kiedy byliśmy w jednym pokoju czuliśmy tak potężne porządnie, namiętność i chemię i to po obydwu stronach, nie mogliśmy się opanować. W końcu po 8 msc zdecydowaliśmy że będziemy razem i tak o to żyliśmy razem 5 lat, mieliśmy wzloty i upadki wiadomo ale wiem że u chodziliśmy za bardzo dobra parę, mówili o nas stare dobre małżeństwo, wiadomo z czasem wkradła się rutyna, której chyba nie zauważyłam przez natłok pracy i studiów. R. Nie porozmawiał że mną o tym że coś się dzieje, milczał i czekał, mówił kocham, tęsknię, nazywał mnie pieszczotliwie. Wolne dni spędzaliśmy odpoczywając, odsypiajac. To wszystko tak bardzo zrujnowało moje życie, nauczyłam się żyć dla niego, zaufałam i zakochałam się bezgranicznie, jego wady zaczekam akceptować i nie widziałam ich już jako wady a cechy charakteru, chciałam stworzyć mu dom o którym marzyl an którego nie miał przez skomplikowaną relacje z rodzicami (zawsze był najmłodszy, najgłupszy i nie umiał sobie poradzić w życiu w oczach rodziców). Poświęciłam dla niego wszystko, postawilam go na pierwszym miejscu, zajmowałam się domem i gotowaniem dla niego, chociaż pracowałam 6:00-15:00 wracałam do domu, sprzątałam, robiłam pranie i obiad po to żeby on mógł odpocząć po 12h pracy. Z czasem chyba przestał to doceniać. Dowiedziałam się że on spotyka się z inną dziewczyna praktycznie od momentu zerwania, jest do dziewczyna z pracy ktora dość mocno zapisała się w pamięci ich ekipy z pracy ( Patrycja na pierwszej imprezie, po tygodniu pracy przespała się z jednym z chłopaków Damianem, z którym R. spotykał się, grał itp, po czym zostawiła Damiana bo mial problem z narkotykami, zamiast pomoc mu to zwalczyć to go zostawiła jak psa i patrzyła jak się stacza) wiem że z nią sypia. Nie jestem razem od 2 miesiecy, jednak on nadal wysyła sprzeczne sygnały, niby chce nowego życia a jednak wraca do starego, niby dobrze mu w Nowym mieszkaniu a kiedy wraca do naszego domu to wzdycha z tęsknoty, niby mnie nie kocha i nie tęskni a jednak szuka mojego dotyku, chce położyć mi głowę na kolana, złapać za rękę. Mówi że życzy mi szczęścia a jest zazdrosny. Ma przecież nowa dziewczynę ( jak twierdzi nie są parą) a jednak wraca wciąż tutaj. Namiętność między nami jest okrutna, mówimy w kółko że to chore i nie możemy tak żyć, ale wciąż wracamy do tego, tęsknimy za starym życiem, nie rozumiem go i czuje się bardzo zagubiona. Powinnam go znienawidzić ale wciąż go kocham. Nie widywalismy się prze 3 tyg i wciąż się kłóciliśmy, po tym wszystkim powinna go znienawidzić. Nie jestem w stanie nawiązać relacji z żadnym innym facetem w tym momemcie, nie czekam na kontakt, nie lubię dotyku, robię to tylko dlatego żeby nie być sama. A on wciąż praca, jest zazdrosny, pragnie mnie a ja jego, stara się to ukryć ale patrzy mi głęboko w oczy. Przestałam ukrywać to że wciąż go kocham i to nie jest zależne ode mnie, nie będę siebie oszukiwać że byłabym w stanie mu wybaczyć, myślę że albo się pogubił albo przestraszył nastepnego kroku. Nie można przecież 19.12.20rozmawiać o zaręczynach a 15.01.21 już mnie nie kochać. Ta chemia między nami jest aż bolesna, on wie jak uwieść mnie a ja jak to zrobić z nim, nie ukrywam że seks zawsze był dla nas ważnym elementem w życiu i mieliśmy takie same upodobania. Dlaczego nie możemy przestać mieć że sobą kontaktu? Dlaczego szukamy się wzajemnie wszędzie, dlaczego nie jesteśmy w stanie przestać że sobą współżyć? Mówi mi że zrobił tyle głupot że jakby patrzył na mnie to do końca życia miałby wrażenie że mu nie wybaczyłam. A tak nie jest, bardzo za nim tęsknię, spędziłam z nim większość mojego dorosłego życia. Co powinna zrobić? Nasze życie toczy się na tym że spotykamy się w naszym dawnym mieszkaniu, pijemy kawę, gadamy, często kończy się to upojnymi nocami, nie raz nie dwa, tylko kilkuhodzinna przyjemności aż padniemy, kilka razy zdążyło się tak że poprostu poszliśmy spać, przytuleni, na naszym łóżku. On wziaz mówi że nic już do mnie nie czuje, że ma nowe życie, żebym sobie kogoś znalazła i była szczęśliwa. A prawda jest taka że ociera mi łzy, przepraszam i prosi o wybaczenie, że przyjeżdża tutaj i spędza czas że mną i jest zazdrosny kiedy tylko ktoś pojawia się na moim horyzoncie, nawet nie groźny, po prostu ktoś. Jak mam to rozumieć? Jak sobie poradzic? To wszystko znowu zaczyna wyglądać jak początek naszej znajomości...
  17. Dzień dobry, Mam 42 lata i od 3 lat w nowym związku niesformalizowanym. Mieszkam u partnera. Bardzo się kochamy i seks pomiędzy nami jest cudowny. Pragniemy siebie nawzajem. Martwią mnie tylko wysyłane przez partnera kolegów ciągle powtarzające się erotyczne krótkie filmiki oraz zdjęcia np gołych kobiet z internetu o każdej porze dnia i nocy. Nie są to prywatne zdjęcia ani filmiki tylko takie ściągnięte z internetu. .Partner twierdzi że one na niego nie działają i że co można zrobić w przeciągu trwanua 1 min filmiku. To w takim bądź razie po co zezwala na przyjmowanie i o co chodzi w tym wszystkim? Czy to wszystko jest normalne? Czy to taka męska natura? Czy może ja przesadzam? Pozdrawiam Joanna
  18. Witam. Mam 24 lata. Roznica miedzy nami jest 2 lata. Slub mamy w sierpniu 2021. Znamy sie 4 lata. Klocimy sie co jakis czas. Sprawdzalam telefon mojemu chlopakowi bo pisal z roznymi dziewczynami. Mi sie to nie podobalo. Mowil ze mam problem z glowa. Mowilam jakbys mi noe dawal znakow to bym nie byla zazdrosna. Ja mu nie daje zadnych znakow do zazdrosci. Wyzywa mnie od gowniar, idiotek, ze jestem jakas tempa, nie umiem sluchac. Moja psychika pada. Mam ciezko. Rozmawiamy ale pozniej jak jest klotnia to leci wszystko. Tez nie jestem idealna wiem to. Ja przepraszwm zawsze bo czuje sie winna. chce miec normalne relacje. Chce opini ludzi czy ja naprawde robie az tak zle? Sama robie wszystko. Piore gotuje sprzatam. Chodze do pracy. Nie jestem od niego zalezna finansowo.
  19. Witam. W grudniu dowiedziałam się, że moja przyjaciółka, która wiedziała o mnie wszystko i mój były chłopak (była to moja pierwsza miłośc i mimo tego ze nienawidziłam go z całego serca po rozstaniu i tak dalej go kochałam oczywiście wypierając się tego. On również był moim przyjacielem. Nie jesteśmy razem juz 2lata lecz kontakt był, z przerwami ale był. Podczas tych 2 lat on i ja byliśmy w innych związkach) mieli romans za moimi plecami. Nie wiem czy przespali się raz, nie chce wiedzieć ile to trwało bo nie boli mnie fakt ze to się stało. Jestem zdania ze jestesmy tylko ludzmi i nie była bym zla gdyby któreś z nich miało jaja aby mi o tym powiedzieć. Zniszczył mnie fakt, ze gdy się o tym dowiedziałam zostalam zwyzywana "co ty wymyślasz, pogieło cie''.KŁAMSTWO, OSZUSTWO I ZŁAMANE SERCE PORAZ ĘTY. Wiec uwierzyłam i nie drążyłam temat mając to z tyłu głowy. 5 minut później dostałam wiadomość od pseudo przyjaciółki ze mnie przeprasza, ze nie wiedziała jak mi powiedzieć bo tak jej było GŁUPIO. WIEDZIAŁA ze była to moja pierwsza miłość WIEDZIAŁA ze mimo tego ze nie jestemy razem cały czas to nie wygasło. Mój związek z owym chłopakiem trwał 3 lata, pierwsza miłość. I jego i moja. Kłóciliśmy sie z czasem coraz bardziej. On zamiast porozmawiać ze mną. Po tych trzech latach po prostu mnie zostawił. Dzień w dzień razem i nagle tak po prostu to koniec. Po kilku tygodniach był juz z inną. Dowiedziałam sie tego przypadkiem jak przejrzałam jego telefon. Uczucie destrukcyjne. Dalej pamiętam co wtedy czułam ale było dawno i już mnie nie rusza. Nie sądziłam, ze był taki. Mimo swoich wad zawsze uważałam ze jest lojalny i PRAWDZIWY. Z czasem zaczęły nie zgadzać mi się wersje które słyszałam od niego i od znajomych. Mieliśmy wspólnego kumpla z którym wychowywał się w domu dziecka i miałam dobry kontakt z jego kuzynem. Byłam pewna że tą dziewczynę poznał jeszcze gdy był ze mną w związku. Zarzucałam mu to nie raz. Wypierał się. Po kilku latach okazało się ze miałam racje. W grudniu, gdy dowiedziałam się o tym stwierdziłam, ze nie chce mieć z nimi kontaktu bo to jak się tłumaczyli i próbowali się wybielić było załosne. Zablokowałam ich wszędzie i do dziś nie mam kontaktu i mam nadzieje ze ich wiecej nie zobacze. Myślałam, ze byłam dla nich tak samo ważna jak oni dla mnie. Dwa miesiące temu zakończyłam toksyczny związek z facetem który był nie dojrzały i nie stabilny emocjonalnie i weszłam w współuzależnienie. Teraz zrozumiałam ze to nawet nie była miłość tylko plasterek po tamtym. Wyleczyłam się i przez to co się wydarzyło w grudniu mysle ze relacja z nim jest mało istota lecz wolałam o niej wspomnieć z nim też urwałam kontakt Chciałabym na nowo nauczyć się ufać ludziom, potrafić z nimi rozmawiać, poznawać ich. Nie umiem się otworzyć. Brakuje mi pewności siebie. Wyczytałam z ksiązki, że mam epizody depresyjne, apatie oraz Kieruje się tzw. Czytaniem w myslach, czyli odrazu zakładam, że osoba z którą rozmawiam zrobi mi krzywdę lub ma mnie za osobe głupią. Smutek i rozpacz były na porządku dziennym. Alkohol i przelotny seks był zawsze dla mnie odskocznią. Pomagało ale na chwile. Stwierdziłam ze aby sobie pomóc nie moge pić alkooholu bo wtedy jest jeszcze gorzej. Zaczełam praktykować joge, czytać ksiązki oraz słuchać podcastów głownie w kierunku psychologii. Niestety nie pomaga mi to w żaden sposób. Mam nadzieje ze napisałam wszytsko dość zrozumiale.
  20. Jestem studentką w wieku 21 lat. Odkąd pamiętam mam problemy z depresją. Nie miałam nigdy ojca, czułam się samotna przez całe swoje życie. W domu ciągle komentowali mój wygląd przez co miałam kompleksy. W szkole byłam gnębiona przez co zaczęłam się ciąć, jednak pokonałam to, wyprowadziłam się z domu i poznałam nowe towarzystwo, traktowałam ich jak rodzinę zakochałam się niestety przez jedną osobę odwrócili się prawie wszyscy ode mnie, mój facet mnie zostawił a i tak traktował mnie jak zabawkę a ja nie potrafiłam z nim zerwać chociaż to widziałam. Chociaż oni zrobili mi dużo krzywdy nie potrafię się gniewać ani na nikogo obrażać. Od tego czasu nie jestem sobą, zaczęłam coraz bardziej się zmieniać, wpadłam w złe towarzystwo by nie myśleć zaczęłam imprezować, alkohol i papierosy stały się moją odskocznią. Mam nerwicę. Robię wszystko by nie myśleć i choć teraz pracuje, jestem w związku to i tak czuje się źle, boję się zaufać ludziom, boje się że coś ze mną jest nie tak dlatego pisane jest mi być samą do końca życia. Czuje się często tak że nie jestem warta moich znajomych i że sprawiam wszystkim tylko problemy. Często mam myśli samobójcze. Nie umiem sobie już z tym poradzić. Chciałabym w końcu normalnie funkcjonować a przede wszystkim rzucić palenie. Jak poradzić sobie z tym wszystkim tak by móc normalnie funkcjonować?
  21. Dzień dobry. Mam 24 lata, jestem żoną i matką. Mąz ma 25 lat. Jest uzależniony od hazardu. Bardzo ciężko powstrzymać go od różnych zakładów bukmacherskich. Przez to popadliśmy w ogromne długi, mamy zaległości ponieważ mąż miał problem ze znalezieniem pracy. Wydawało mi się że odkąd znalazł pracę było lepiej. Niestety po dzisiejszym dniu zauważyłam że jest bardzo rozchwiany emocjonalnie, nie radzi sobie z zaistniałą sytuacją. Niestety nie udało mi się go namówić na wizytę u specjalisty. Mąż zaczął być nieobecny, nie można u niego poruszać tematu pieniędzy ponieważ staje się agresywny bądź zaczyna płakać. Pieniądze to dla niego temat taboo. Nie ma energii na nic, spać nie może spokojnie, w nocy ciągle się budzi, przewraca- widać że go coś męczy. Kolejne listy z ponagleniami go dręczą on się staje coraz bardziej obojętny, zamyka się w pokoju unika kontaktów. Do rodziny nie chce się udawać bo wie że mają nas za "innych". Otoczenie wcale mu nie pomaga, wręcz bardziej dołuje. Stara się już nie grać. Ma przerwę od około roku. Wiem że ciągnie go na pewno. Nie wiem w jaki sposób mogłabym mu pomóc. Staram się jak mogę. Szukam różnych rozwiązań. Ale i mi kończy się już cierpliwość i siła do tego. Szukam pomocy jak go naprowadzić na dobre tory.
  22. Cześć. Mam problem w związku, który trwa od lat. W sumie od początku związku (tylko, że o tym nie wiedziałam). Może zacznę od początku, bo aktualnie jesteśmy ze sobą 6 lat i od roku jesteśmy zaręczeni. Po jakimś roku związku przez przypadek na imprezie urodzinowej kolegi mojego chłopaka dowiedziałam się, że zażywa on narkotyki. Brzydzę się narkotykami, jest to dla mnie coś nie do zaakceptowania, oczywiście mówię o wciąganiu jakiegoś paskudztwa, marihuana jest dla mnie akceptowalna. Bardzo się tym przejęłam płakałam jak bubr i chciałam uciec stamtąd jak najszybciej, ale mi nie pozwolił. Zaczął przekonywać, że to nic złego, że to tylko tak o dla zabawy itp. W końcu dalam się przekonać by tam wrócić i poczekać, aż moja siostra nas odbierze. Temat ucichł, ale szybko wrócił okazało się, że to nie jednorazowy wybryk, tylko robił to od początku naszej znajomości i dalej robi. Nie od święta, tylko co weekend czy tam kiedy ma ochotę. Czułam się z tym okropnie, popadłam w depresję, miałam ochotę rozpaść się, zniknąć z tego świata, ale zawsze w ostatniej chwili tchurzylam. Nie miałam odwagi się zabić, dlatego zadawałam sobie ból, cięłam się, sama nie wiem czemu. Pomagało mi to uciszyć mój ból? W końcu przyszedł ten dzień, że powiedział sobie dość tego egzystowania, biorę się za siebie i jego. Postawiłam sobie za cel, że go z tego wyciągnę albo w końcu odejdę raz na zawsze. Walka trwała długo, była mega ciężka, bo jego toksyczni koledzy nie dawali za wygraną. Co udało mi się przemówić mu do rozsądku, szybko mieszali mu w głowie, że nim żądze, że chce sobie z niego zrobić pieska i że zabraniam mu się bawić. Wierzył im i szybko znowu wracał do nich. Ale coś się w końcu u wydarzylo, jakiś przełom. Dotarło do niego i postanowił, że to rzuci,że Ci jego "przyjaciele" wcale nimi nie są, bo jak nie bierze, to nie chcą z nim kontaktu. Odżyliśmy, zaczęliśmy wszystko układać, było cudownie. Jego najgorszy kolega wyjechał i było wszystko w porządku. Raz wziął coś na imprezie, ale od razu przyszedł i mi to powiedział, cieszyłam się że jest progres. W końcu od pół roku był czysty. Wziął, ale powiedział, wykazał skruchę, zrozumiałam. Minęły dwa lata i zaczęły pojawiać się sygnały, znikanie, późne wracanie, wieczne tłumaczenie się w taki sposób, że no jak możesz być zła. Kolega wrócił, odbyło się męskie wyjście i co znalazłam po powrocie do w jego torbie? Ucięty kawałek rurki od słomki z białymi kryształkami na niej. Było późno, byłam bardzo zmęczona i dodatkowo dobita tym znaleziskiem. Ale pytam go trzęsąc się cała "co to jest?". Oczywiście to nie jego, tylko tego kolego, "to czemu ty to masz?", "tak wyszło". Powiedziałam, że nie chce tego słuchać i poszłam spać. Podejrzeń coraz więcej się pojawiało, a on zawsze reagował tak samo krzykiem, że zaufania trochę i że mam mu przestać wmawiać. Jest ogólnie świetnym manipulantem, bo pięknie zawsze potrafi wszystko obrócić, tak żeby z siebie zrobić ofiarę. Postanowiłam zrobić coś paskudnego, bo widziałam, że piszę z tym kolegą, że sprawdzę mu telefon. Wiem, takich rzeczy się nie robi, to naruszenie prywatności, ale kiedy czujesz że cię oszukuje, to w desperacji robisz zle rzeczy. Więc zajrzałam, ale wiadomości były usunięte. Odczekałam parę tygodni i znów zajrzałam. I to był mój błąd. Jasno i wyraźnie pisał z kolegą o tym, że brali dzień wcześniej razem i co najlepsze, że on jeszcze po tym prowadził! Najgorsze jest to, że po tej całej walce z narkotykami, którą myślałam, że wygrałam, powiedziałam mu ze łzami w oczach "błagam cię, nie popełnij tego samego błędu, bo ja drugi raz tego nie przeżyje". Czuje się znów w rozsypce, czuję się bezsilna. Chcę mu pomóc, ale on nie pozwoli sobie pomóc, od razu reaguje agresją. Myślę o rozstaniu, chociaż bardzo bardzo go kocham. Pomimo całej tej afery z narkotykami to wspaniały facet. Kocha zwierzęta tak jak ja, zawsze był bardzo wrażliwy na krzywdę ludzi i zwierząt, chętnie pomagał. Służy mi zawsze silnym ramieniem, którego tak bardzo potrzebuje, kocha mnie i mówi to na każdym kroku, ale ja nie potrafię udawać, że jest wszystko w porządku, że tego nie widzę. Jesteśmy zaręczeni chciałabym mieć faceta, z którym spędzę resztę życia, a nie wiem czy on jest dobrym kandydatem. Czy z czasem nie będzie gorzej. Co mam zrobić jakoś nauczyć się z tym żyć? Czy odejść? Czy może postawić ultimatum i zmusić do wizyty u psychologa?
  23. Mam 30 lat. Od 10 lat jestem mężatką. Mój mąż ma 31 lat i jest uzależniony od alkoholu. Mamy 2 dzieci i mieszkamy za granicą. Mąż pochodzi z rodziny w której oboje rodzice naduzywali alkoholu. Kiedy wyszłam za niego byłam w ciąży i zamieszkalismy z jego rodzicami. Był bardzo opiekuńczy w stosunku do mnie i córki. Miał problemy z hazardem, przez długi postanowiliśmy wyjechać za granicę. Pil odkąd pamiętam ale nie codziennie i nie unikał się. Teraz mamy 2 dzieci, ja dbam o wszystko, pracuje 2 dni w tygodniu, robię zakupy, piore, gotuję, zajmuje się dziećmi, odrabiam z nimi lekcje, czuje się wykończona psychicznie i fizycznie. Mąż pracuje, kiedy wraca z pracy wypija około 8-10 piw i idzie spać. W niczym mi nie pomaga. Często się upije do nieprzytomności albo awanturuje się i mówi że się czepiam. Kiedy próbuje z nim rozmawiać jak jest trzeźwy mówi że się że ma problem ale sam sobie z tym poradzi I nie wierzy że jakieś spotkania AA lub psycholog mu pomoże. Zastanawiam się czy od niego odejść bo nie dam rady tak dłużej ale boję się że nie poradzę sobie sama z dziećmi finansowo. Do rodziny też nie mogę wrócić bo ani nie miałabym gdzie się zatrzymać z dziećmi na dłużej ani nie miałabym pracy żeby się utrzymać. Co mam robić? Jak mu pomoc przezwyciężyć alkoholizm? Wiem że nigdy nie będzie tak jak na poczatku naszego związku ale wierzę że jak przestanie pić to to się da jeszcze naprawic
  24. Dzień dobry:) mam taki problem... Jestem masochistką i lubię zadawać sobie bólu, często moja fantazja przekracza granic (tylko na myśl o pasku albo laniu jestem mega podniecona) albo po samobiczowaniu zostawiam ślady na pośladkach/udach i nw co mam z tym zrobić:( marze mi się partner który będzie dominował i będzie mnie karać za złe zachowanie, boję się też że takiego nie znajdę albo że jak będę miała chłopaka i powiem mu o swoich upodobaniach to mnie zostawi i pomyśli że jestem dziwna ☹️ (a w sumie to sama tak myślę). Zaczęło to się jeszcze w przedszkolu w wieku 5-6 lat jak dostałam jednego klapsa od przedszkolanki za to że nie spałam w czasie drzemki. Poczułam dziwny ale bardzo przyjemny ból. Potem jeszcze jako dziecko miałam bardzo często przyjemne sny o tym że dostaję po pupie...Często dostawałam też klapsy od mamy ale te niestety nie były przyjemne:) Teraz to mogę siedzieć całymi dniami czytając książki/opowiadania o BDSM. Czy masochizm to choroba? Czy muszę się leczyć i czy w ogóle istnieje możliwość leczenia się? Lubię zadawać sobie bólu ale martwią mnie ślady które mogą zostać na dłużej 😶 Nie wiem co mam zrobić, bo boję się też że to zejdzie za daleko.
  25. Problem nadużywania i uzależnienia od alkoholu zyskał w Polsce rangę choroby społecznej. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny liczba uzależnionych osób w Polsce to około 600 tysięcy i mówimy tu o osobach zdiagnozowanych czyli takich, które były badane pod tym kątem przez specjalistów. Osób uznawanych za pijące szkodliwie szacuje się w naszym kraju na 2 miliony. Uzależnienie od alkoholu jest chorobą, przewlekłą, nieuleczalną i śmiertelną o ile pacjent nie zaprzestanie picia. Jak każda choroba uzależnienie od alkoholu wpływa destrukcyjnie na życie chorego ale także na funkcjonowanie jego bliskich. Jeśli chodzi o osobę uzależnioną i czynnie pijącą doświadcza ona negatywnych skutków picia alkoholu w wielu obszarach. Pierwszy z nich to zdrowie somatyczne i psychiczne. Trzeba pamiętać, że alkohol jest substancją chemiczną, toksyczną i psychoaktywną czyli wpływa negatywnie na pamięć, percepcję, zaburza zdolność logicznego myślenia, a co za tym idzie wypowiedzi. Osoby nieuzależnione mogą tego doświadczać przy wypiciu większej dawki alkoholu. Tak zwany „rausz” to też wynik toksycznego działania alkoholu na nasz mózg. Przy długotrwałym spożyciu alkohol prowadzi do organicznych uszkodzeń mózgu, co oznacza, że zmiany w nim zachodzące są nieodwracalne. Nagłe zaprzestanie picia alkoholu wywołuje objawy odstawienne, które u osób pijących sporadycznie kończą się na tak zwanym „kacu”, ale u osób uzależnionych mogą pojawić się groźne nawet dla życia powikłania. Należą do nich np. drgawkowe napady abstynencyjne zwane potocznie padaczką poalkoholową. Pacjenci wymagają wówczas bezwzględnej hospitalizacji podobnie jak w przypadkach paranoi, majaczeń czy halucynozy wywołanej spożyciem alkoholu. Picie alkoholu może prowadzić do depresji, stanów lękowych czy prób samobójczych. Jak pokazują raporty policyjne od wielu lat, rok po roku w Polsce ponad 3 i pół tysiąca osób dokonuje samobójstwa będąc pod wpływem alkoholu. Alkoholizm może być także przyczyną wielu innych groźnych chorób takich jak: nowotwory układu pokarmowego, cukrzyca, marskość wątroby, encefalopatia wątrobowa, polineuropatia, szkorbut, nadciśnienie tętnicze, migotanie przedsionków, choroba wieńcowa i być przyczyną zawału. Kolejne obszary problemów wywołanych piciem alkoholu dotykają wszystkich obszarów funkcjonowania społecznego chorego. Alkoholicy nierzadko mają problemy z prawem. Do najczęstszych przyczyn należy prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu ale także agresja i przemoc. Jak podają statystyki policyjne około 30% sprawców przestępstw, w tym ciężkich było pod wpływem alkoholu. Picie alkoholu wpływa negatywnie na relacje rodzinne oraz prowadzi do izolacji społecznej osoby uzależnionej. Bardzo częste są przypadki utraty pracy, statusu społecznego i zainteresowań. Alkoholizm to niestety prosta droga do bezdomności. Degradacja życia osoby uzależnionej jest powolna i długotrwała więc przez wiele lat może pozostać niezauważona lub bagatelizowana. To powoduje, że do poradni terapii uzależnień zgłaszają się osoby w bardzo rozwiniętej fazie uzależnienia i z wieloma trudnymi konsekwencjami. Alkoholicy nie żyją w próżni więc ich zachowanie wywiera ogromne, negatywne skutki na życie całej rodziny. Bliscy osoby uzależnionej odczuwają pogorszenie relacji w rodzinie w związku z czym rodzina nie spełnia swoich funkcji rozwojowych, opiekuńczych i wychowawczych. Bardzo często za tym idzie pogorszenie sytuacji materialnej rodziny i wykluczenie społeczne. U partnerów i partnerek alkoholików może dojść do rozwoju współuzależnienia, a przez to trudności w zerwaniu destrukcyjnego związku. Prowadzi to do pojawienia się depresji, nerwic i innych zaburzeń psychosomatycznych u osób współuzależnionych. Picie alkoholu i częsta przy tym przemoc domowa nie pozostaje bez wpływu na dzieci. Wytwarzają one różne schematy zachowania obronnego, które niekorzystnie odbija się potem na ich dalszym życiu. Zjawisko znane jest jako syndrom DDA (Dzieci Dorosłych Alkoholików). Dzieci z rodzin z problemem alkoholowym cierpią na problemy rozwojowe, emocjonalne i związane z funkcjonowaniem społecznym. Nie można zapomnieć o wpływie toksyny jaką jest alkohol na rozwijający się płód. Dzieci matek, które piły alkohol będąc w ciąży, cierpią na alkoholowy zespół płodowy, który prowadzi do upośledzenia umysłowego i problemów rozwojowych. W najbardziej zaawansowanych przypadkach te osoby nie są w stanie same funkcjonować. Jak widać uzależnienie od alkoholu to wielowarstwowy problem. Uzależnienia nie sposób wyleczyć, można natomiast z osobistym zaangażowaniem osoby uzależnionej pomóc jej tę chorobę powstrzymać. Niezbędnym warunkiem jest motywacja własna, aktywny udział i zaangażowanie pacjenta w proces trzeźwienia. Na terapię uzależnienia składa się wiele etapów. Począwszy od detoksykacji, przez terapię w ośrodku stacjonarnym lub w poradni leczenia uzależnień oraz uczestnictwo w grupach samopomocowych. Leczenie w ramach ośrodków i poradni trwa minimum 2 lata i podzielone jest na dwa etapy: podstawowy i pogłębiony. Głównym elementem terapii podstawowej uzależnienia jest wyuczenie nowych, zdrowych modeli zachowania potrzebnych do utrzymywania abstynencji. Terapia pogłębiona osób uzależnionych polega zaś na rozwoju umiejętności radzenia sobie bez alkoholu, ze stresem, poczuciem odrzucenia, krzywdą, nieśmiałością, nudą czy innymi emocjami. Pacjent może zatrzymać chorobę jeśli będzie wprowadzał i stosował codziennie zmiany zachowania w praktyce, bezwzględnie utrzymując przy tym trzeźwość. W Polsce osoby uzależnione mogą korzystać z blisko 800 ośrodków leczenia i terapia dla nich oraz ich rodzin jest darmowa. W placówkach pracują lekarze oraz terapeuci specjalizujący się w leczeniu uzależnień i pomocy osobom współuzależnionym i syndromem DDA. Pomoc można uzyskać również on-line np. na platformie OcalSiebie.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.