Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'uzależnienie'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 81 wyników

  1. Mam 30 lat. Od pół roku jestem mężem kobiety z borderline. Jest to moja wieloletnia miłość. Nasze relacje zaczęły sie pogarszać niedługo po ślubie. Stan żony się pogorszył, ma coraz większe leki. Zaczęła sie okaleczać i sięgnęła po marihuanę. W związku z tym psycholog odmówił jej pomocy i zapisania na grupę terapeutyczną, a także pomocy indywidualnej. Bardzo martwię sie o jej zdrowie. Jej stan się pogarsza. Potrafi nie spac 2 lub 3 noce. Żona często mi mowi, że nie chce byc ze mną i że niszcze ją i jej spokoj. Ja nie umiem jej uspokoić i wyprowadzić z transu. Chociaż znam ją wiele lat to nie potrafię tego zrobić. W chwilach desperacji grożę jej wezwaniem karetki, a czasem odejściem. Wiem, ze to zła droga ale czasem nie umiem inaczej. o pomoc. Co mogę zmienić w sobie, żeby jej nie krzywdzić? Jak uspokajać żonę? Jak wyprowadzać ja z transu? Jak pomóc jej i gdzie mamy szukać pomocy?
  2. Chciałbym wam dzisiaj powiedzieć o tym, że istnieją zalecenia, dotyczące tego jaki, rodzaj i metoda terapii, najskuteczniej pomoże nam w dolegliwościach, które nas dotyczą. Z artykułu dowiecie się o tym, gdzie takie zalecenia znaleźć? A także o tym, kto je stworzył? Są różne rodzaje zaburzeń psychicznych. Dla przykładu, najczęstsze w Polsce to: Nadużywanie alkoholu – 3.065.400. Zaburzenia nerwicowe – 2.470.300 (w tym: Fobie specyficzne, Fobie społeczne, PTSD, uogólnione zaburzenia lękowe, Neurastenia, Agorafobia, Napady paniki). Zaburzenia nastroju (afektywne) – 904.300 (Depresja, Dystymia, Mania). (Na podstawie Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 8 lutego 2017 r. w sprawie Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017–2022) Mamy do dyspozycji różne leki, oraz różne rodzaje (modalności) psychoterapii. Do najbardziej znanych należą psychoterapia Poznawczo-Behawioralna (zwana też CBT), psychoterapia psychodynamiczna, integralna, systemowa, oraz Gestalt. Natomiast w obrębie tych poszczególnych modalności, mamy jeszcze różne metody i techniki pracy. Można sobie zadawać pytania. Czy wszystkie metody są jednakowo skuteczne? Czy są metody zalecane do pracy z tym zanurzeniem, które w danym momencie życia mnie dotyczy? Na szczęście istnieją już odpowiedzi na te pytania. Badano skuteczność różnych metod psychoterapeutycznych w odniesieniu do różnych zaburzeń. Doprowadziło to do powstania listy metod z wyboru. Czyli interwencji psychologicznych rekomendowanych dla poszczególnych zaburzeń. Taką listę opracował Brytyjski NICE. Czyli National Institute for Health and Care Excellence. NICE jest brytyjską instytucją, której rolą jest poprawianie wyników leczenia osób korzystających z brytyjskiej służby zdrowia i innych służb zdrowia. NICE robi to poprzez między innymi: opracowywanie opartych na dowodach wskazówek i porad dla pracowników służby zdrowia. Zalecenia kliniczne NICE zawierają wskazówki dotyczące leczenia zaburzeń. Wskazówki tworzone są w oparciu o dostępne dane dotyczące skuteczności. Każde z „zaleceń” to kilkudziesięciu lub kilkusetstronicowy dokument wydawany w pełnej wersji przez „British Psychological Society and The Royal College of Psychiatrists”. Tam znajdują się informacje na temat diagnozy, leczenia danego zaburzenia wraz z procedurą analizy danych dotyczących skuteczności i wytycznymi do dalszych badań. Także gdyby ktoś z Was chciał bardziej zgłębić dane na podstawie których NICE tworzy swoje zalecenia, to informacji należy szukać we wspomnianym właśnie „British Psychological Society and The Royal College of Psychiatrists”. Wracając do wytycznych NICE – dotyczą one zarówno leczenia farmakologicznego jak i psychoterapii oraz innych interwencji. W zależności od danych naukowych, wskazana jest także kolejność wyboru poszczególnych interwencji. Wytyczne znajdziecie w linku: https://www.nice.org.uk/guidance/conditions-and-diseases/mental-health-and-behavioural-conditions Można powiedzieć: Ok, wiem jak znaleźć metodę terapii zalecaną do mojego zaburzenia. Pozostaje pytanie, skąd mam wiedzieć na jakie zaburzenie cierpię? Skąd wiedzieć jakie mam rozpoznanie? Tutaj pomocna może okazać się konsultacja z lekarzem psychiatrą i poproszenie go o postawienie rozpoznania. Następnie posiadając rozpoznanie – mogę wyszukać psychoterapeutę, który umie pracować metodą rekomendowaną dla mojego zaburzenia. Mam nadzieję, że ten artykuł będzie dla Was pomocny i pomoże Wam zapewnić sobie i swoim bliskim psychoterapię najbardziej właściwą dla zaburzenia, które jest waszym lub ich udziałem.
  3. Witam, jestem 30 letnim chłopcem nie zasługuje żeby być dorosłym. Mój problem polega na tym że mam strach przed innymi ludźmi boję się wyśmiania i poniżenia i jak mnie inni odbiorą. Uważam się za dziecko które nic nie potrafi. Codziennie muszę się zmuszać do wszystkiego. Do wstawiania z łóżka, dbania o higienę . Jeszcze za czasów szkoły podstawowej jeździłem z mamą do poradni w Warce z powodu problemów uczenia się w szkole. Z biegiem czasu ten problem narastał i pojawiło uzależnienie od gier konsolowych w trakcie trwania nauki w szkole średniej. Przez gry stałem się bardziej nerwowy, agresywny . Siedziałem od rana do rana grałem nawet pomimo zmęczenia. Przez granie zaniedbałem szkołę i leczenie zębów. W 2015 byłem na terapi z powodu uzależnienia. Terapię przerwałem z powodu myśli samobójczych. Byłem skierowany do szpitala psychiatrycznego w Radomiu. Tam zdiagnozowano u mnie zaburzenie osobowości a parę lat wcześniej schizofremię paranoidalną. W 2019 roku psychiatra powiedział do mnie że mam depresję i zmienił mi lek . Pomimo że jestem chory mam problemy z koncentracją i z pamięcią, snem. Przyjmuję leki, mam totalną pustkę w głowie. Od dziecka aż do teraz jestem niesamodzielny. Nigdzie nie pracowałem. Teraz na ogół to mi się nic nie chcę. Nie wychodzę na zewnątrz a jak już wyjdę to tylko do sklepu .Zawsze patrzę na mojego starsze rodzeństwo i na moje młodsze rodzeństwo, że oni coś w życiu osiągają a ja stoję w miejscu i nic nie robię żeby to zmienić. Po prostu się poddaję. Czuję się codziennie bezsilny, nieporadny. Bywało że potrafiłem przespać połowę dnia. Teraz to już nie wiem co robić. Najbardziej mnie denerwuje ta pustka i duży problem z logicznym myśleniem. Przez to że jestem introwertykiem czuję się outsiderem. Z nikim nie dzielę się problemami bo nie potrafię ich rozwiązywać. Nie potrafię decydować sam za siebie. Rodzeństwo mi mówi żebym wziął się w garść, żebym się nie użalał nad sobą lecz to nie pomaga. Nie potrafię nawet sobie powiedzieć że wszystko jest ok bo niestety nie jest. Każdy dzień jest taki sam. Jednym zdaniem moje życie to vanitas vanitatum et omnia vanitas. Patrząc teraz na siebie i obserwując nie potrafię walczyć, starać się. Brak mi motywacji i chęci do ruszenia z miejsca. Popadam z skrajność w skrajność. Nie wiem co już dalej mam robić czuję się już przegranym.
  4. Witajcie. Mam 33lata, jestem mamą cudownych dzieci. Jestem tu bo nie mam nikogo z kim mogłabym porozmawiać... I nie wie czy w ogóle umiem 😩 nie ma tu chyba nikogo z problemem uzależnienia. A ja czuję że ono niszczy mnie i mój związek. Nie wiem czy damy sobie sami z tym radę ... to na razie tyle ile umiem powiedzieć. Cześć wszystkim
  5. Witam, post będzie długi więc uprzedzam Jestem krzysztof, mam 30 lat, poruszam się na wózku inwalidzkim - porażenie mózgowe, skończyłem studia, do niedawna wszystko było ok. zauważyłem problemy z emocjonalnymi lękowmi reakcjami na własne fantastyczne wyobrażenia,, mam wrażenie że jest to powiązane z nadmiarem masturbacji, czy to mo\liwe? W pewnym momencie swojego życia kiedy problem narastał doszedł do mnie strach, że sam doprowadzę się do autodestrukcji psychicznej, że jestem w stanie to zrobić, nie stwierdzano u mnie żadnych chorób itd, byłem u lekarza i stosowałem antydepresanty, ale one wzmacniały to, co powinny łagodzić, po przerwaniu terapii czuję się lepiej, niż w jej trakcie. Ale z powodu stresu wracałem często do masturbacji, która uspokajała na chwilę, ale pozbawiała mnie kontroli później O co chodzi? Co powinienem zrobić? Boję się utraty kontroli nad własnym stanem psychicznym, wmówienia sobie choroby, urojenia, czytałem wiele o tym, że to niemożliwe, ale wyrobiła się we mnie lękowa reakcja na same wyobrażenia abstrakcyjnych rzeczy związanych z szaleństwem, wiem, że boję się popaść w owo. To co się dzieje nie powinno mieć w ogóle miejsca, wcześniej miałem silną psychikę i właśnie dlatego, że ekstremalnie dobrze potrafiłem żyć w rzeczywistości, czułem że nic mi nie gro\i, byłem bardzo silnym i racjonalnym człowiekiem, Szukam potwierdzenia, że autosugestia do tego stopnia nie jest możliwa, i że musi istnieć czynnik fizyczny, bo gdyby człowiek mógł tak się zniszczyć wyobraźnią, gatunek ludzki wyginąłby na etapie jaskini. Podejrzewam u siebie mgłę mózgową
  6. Witam. Mam 26 lat i od jakiegoś roku jestem w związku z kolegą z pracy. Nasz związek bardzo szybko się zaczął i Odrazu razem zamieszkaliśmy. Problem z moim facetem wygląda tak iz pije alkohol. A ja się wtedy denerwuje. Owszem fakt jest taki że długo był sam i może nie potrafi odnaleźć się w związku. Bardzo często słyszę podczas kłótni zebym się wyprowadzila, ale słyszę też że mnie kocha że jeśli odejdę to będzie mój wybór że nie będzie mnie zatrzymywał. Wielokrotnie słyszałam że mu zależy że nie bez powodu chciał żebym z nim zamieszkała a gdy pytam dlaczego tak mnie traktuje jakby mnie nie kochał odpowiada że chce mnie poprostu przygotować do momentu jak kiedyś go zabraknie. Bardzo go kocham i mi zależy na Nim..☹️ kiedyś powiedział że gdybym go zostawiła to by się już konkretnie załamał a innym razem mówi że miałby wylane na to.. sama nie wiem co mam zrobić.. proszę pomóżcie mi..
  7. Mam na imię Ewa, mam 20 lat, mój chłopak, któremu chcialabym pomoc ma 27 lat. Z gory przepraszam za brak dobrej skladni, pisalam na szybko Chciałam poprosic o rade. Jestem z facetem niecale pol roku. Mieszkamy w Anglii, w dwoch miastach obok siebie i pracujemy w jednej firmie. Spotykamy sie rzadko, poniewaz mamy inaczej ustawiony cykl pracy, w inne dni mamy wolne. Jednak kiedy juz sie spotkamy na kazdym spotkaniu musi byc jakis alkohol. Spotkamy sie przed praca- piwo lub jakis drink w puszce, ostatnio mielismy pare dni dla siebie, bylismy u niego. Mialo nie byc zadnego alkoholu, bo tydzien wczesniej byl spotkac sie ze znajomymi, upil sie do nieprzytomnosci a potem klinowal przez 1,5 tygodnia zeby aby nie miec kaca, zeby poczuc sie lepiej, ale to nic nie dalo i w koncu musial wytrzezwiec, jego siostra z jego szwagrem zmusili go do tego. Mial koszmary senne, omamy, caly sie telepal jak trzezwial, czul sie okropnie i mial moralniaka, tak jakby to byly typowe objawy abstynencyjne. Wtedy obiecal ze nie bedzie pic, przynajmniej przez jakis czas. (wczesniej tez zdarzalo mu sie upijac, bylo to rzadkie, ale jednak bylo, tez za kazdym razem sam z siebie obiecywal, ze nie bedzie juz pic. Wtedy jeszcze ten problem nie wydawal mi sie tak jawny, znalismy sie krotko i nie chcialam go na wstepie oceniac jako pijaka czy alkoholika. Ani wtracac sie w jego zycie i na sile go zmieniac, to i tak by nic przeciez nie dalo. Chociaz pije rzadko, on moze nie widziec problemu, bo przeciez nie pije codziennie, ale ja widze ze jest )No ale chcial wtedy koniecznie sie ze mna napic winka, bo "przeciez on panuje nad alkoholem i wie ile moze wypic". Tylko na jednym winie sie wtedy nie skonczylo jak sie widzielismy. Pilismy to wino przez caly moj pobyt u niego, to jest 5 dni. Na poczatku bylo spoko, jedna butelka wina i starczy, ale jednak nie, bo na nastepny dzien chcial dokupic. Kupil dwie butelki na dzien. Nastepnego dnia znowu, nie chcialam zeby pil bo ostatnio narobil sobie troche klopotow. Troche mi zaczelo majaczyc, ze cos jest nie tak, ale nie potrafilam jeszcze powiedziec czy naprawde ma problem czy to ja przesadzam. Ale jak zobaczylam kolejnego dnia jego juz wstawionego, wiedzialam, ze to nie jest nic takiego i jest wielki problem. Zaczal popijac co troche to wino, zeby podtrzymac sie wstawionym az sie zrobil pijany. Nie wiedzialam co mam robic, wiedzialam ze nie porozmawiam z nim w takim stanie bo to nic nie da. Wczesniej zanim sie upil rozmawialismy troche ze powinien moze porozmawiac z kims,zeby sie dowiedziec czy ma problem, nie wiedzialam jak z nim rozmawiac zeby go nie urazic, ale zeby cos zrobil ze soba. On jednak stwierdzil, ze z tym nie da sie nic zrobic, ze on potrafi wypic kulturalnie troche alkoholu i panuje nad tym. Wiedzialam, ze krzykiem nic nie zdzialam ani tym, ze sie na niego obraze czy cos. Wiem, ze nie moge mu pomagac w piciu. Znow zaczal klinowac, ale szybko sie uspokoil. Nie wiem czy to organizm juz mial dosc czy on jakims cudem sam juz stwierdzil zeby to przerwac. Mowil mi, ze przed przyjazdem do anglii (jest tu poltora roku) duzo pil, praktycznie codziennie z kolegami, siostra go sciagnela zeby sie uspokoil z tym piciem) Jest teraz trzezwy. Chciałabym z nim porozmawiac o tym i przekonac go do leczenia. Chociazby zeby skonsultowal sie z kims, kto mu moglby pomoc. Ale jestesmy w Anglii, mamy problem z angielskim i tutaj nie jest proste zeby pojsc do jakiejs poradni z tego powodu. Chcialabym mu jakos pomoc, bo zalezy mi ogromnie na nim, nie chce byc wspoluzalezniona i nie widziec problemu, bo ten problem jest. Tym bardziej ze w maju umarl moj chrzestny, wykonczony alkoholizmem, dopiero po jego smierci zorientowalam sie ze byl chory i nikt nie chcial tego widziec i mu pomoc... Prosze o rade co moge w tej sytuacji zrobic, nie chce byc bierna, nie chce od niego odchodzic, chce mu jakos pomoc, wiem ze jemu ciezko bedzie sobie wyobrazic zycie bez alkoholu, ale przeciez sie da... Z gory dziekuje za rady.
  8. Nie jestem psychologiem, pytam hobbystycznie. Mam pytanie dotyczące tego abstraktu: https://psycnet.apa.org/record/2009-20990-006. W treści napisano O jaką "control theory" chodzi? Szukam w internecie informacji na ten temat i najbliżej jest chyba socjologiczna control theory: https://en.wikipedia.org/wiki/Control_theory_(sociology). Czy o tym myśleli autorzy powyższej metaanalizy? Z góry dziękuję.
  9. Witam, mój problem dotyczy mojej babci. W skrócie jej pierwszy mąż był alkoholikiem, po latach rozstania poznała kogoś, kto wydawał się być dobrym. Ale po pewnym czasie wyszło, że też jest alkoholikiem. Sprawa wygląda tak, że moja babcia z nim mieszka, ale dom prawnie jest jej. Człowiek ten był kiedyś na terapii, było dobrze, ale teraz ponownie wrócił do alkoholizmu. Jest to człowiek, który przeszedł gruźlice i raka, ma słabe zdrowie ale się trzyma. Problem jest taki, że tego nie docenia, nie docenia mojej babci, która przez lata się z nim męczy i nie potrafiła podjąć decyzji, żeby się wyprowadził. Myślę, że na pewno ma to związek z litością, myśle też, że babcia myśli o tym, że to jej problem, że to jej krzyż i musi ponieść konsekwencje swoich działan i oczywiście, co ludzie powiedzą. Pytanie brzmi, co zrobić, jak takiego człowieka się pozbyć z domu? Mógłby być sąd, pewnie ale to się będzie długo trwać. A ten człowiek nie ma w sobie godności, ani szacunku do mojej babci, żeby sam się wyprowadził. On jest pasożytem, ma dom, ma pieniądze. Więc z własnej woli wątpię, żeby się wyniósł. A zycie pod jednym dachem z osobą, z którą nic się już nie ma wspólnego, jest okropne. Moja babcia zasługuje po tych wszystkich latach spokoju. Z całego serca proszę o pomoc, jestem jej wnuczką i moim obowiązkiem jest jej pomóc.
  10. Mam 28 lat i nie lubię siebie bo stałam się taką osobą, której zachowanie mi nie odpowiada. Łatwo popadam w uzależnienia. Za często piję i palę papierosy. Ale najgorsze jest chyba uzależnienie od drugiej osoby i zatracenie siebie. Za każdym razem kiedy kłócę się ze swoim partnerem świat przestaje dla mnie istnieć. Jeżeli kłótnia jest poważna i oznacza to, że on nie rozumie mojego sposobu myślenia, a ja kompletnie nie pojmuje jego to w pewnym momencie przestajemy się do siebie odzywać. Nie mieszkamy jeszcze razem, mamy zamiar od grudnia. Jesteśmy ze sobą od trzech lat. Zawsze było tak że każdy powiedział swoje, przechodziliśmy do normalności bez zrozumienia a potem problem wracał przy kolejnej sytuacji ze zdwojoną siłą. Zawsze miałam wielu kolegów ale musiałam z nich zrezygnować żeby on czuł się komfortowo. Oczywiście on ze swojej strony ograniczył kontakty z koleżankami. Dla niego to normalne. Dla mnie już teraz też, ale mam wrażenie że gdzieś we mnie w środku to w pewien sposób cały czas narasta. Chwile milczenia przeciągają się do tygodnia czasu. Ja przez to z reguły nie jestem w stanie myśleć o niczym innym. Ale też nie jestem w stanie wyciągnąć ręki jako pierwsza. Potrafię nie iść przez to do pracy, zrezygnować z wyznaczonych zadań, hobby i przeleżeć w łóżku kilka dni. Do tej pory z reguły oglądałam seriale. Ale ostatnio gdy miałam duże wyrzuty sumienia bo czułam że zawiniłam i próbowałam przeprosić a nie mogłam bo dla niego przepraszam nie rozwiązywało sytuacji to jedyne co robiłam to modliłam się o sen. Tylko wtedy nie czułam kulki stresu w klatce piersiowej i tylko wtedy nie myślałam. Objawiło się to wymiotami, biegunką i atakiem paniki. Nie spożywałam pokarmu, nie piłam wody, nawet ciężko mi było zmusić się do wstania do łazienki chyba że naprawdę musiałam. W takich sytuacjach wyłączam się z życia społecznego nie odpisuję nikomu na wiadomości dopóki sytuacja między nami trochę się nie rozjaśni. Często sięgam wtedy po alkohol. Kiedy coś mnie zdenerwuje lub zaboli to nie potrafię o tym powiedzieć normalnie. Często od razu się obrażam, jestem oschła, lub przechodzę do ataku. Bywa że się mszczę. Oboje zresztą reagujemy podobnie. To chyba już z przyzwyczajenia. Łatwo można wyprowadzić mnie z równowagi, a często jak brakuje mi słów to po prostu wychodzę z pokoju, rzucę czymś lub przeklinam. On uważa, że zachowuje się jak psychol. Często pokazuje mi że mi nie ufa. Po spożyciu alkoholu zaczęłam być agresywna. Mam urwany film. Robię rzeczy których się wstydzę i bardzo żałuję. A jak widzę z jaką pogardą potrafi mi o nich opowiedzieć to jeszcze mi z tym gorzej. Ale zamiast przestać piję jeszcze więcej. Co by utopić smutki i żal. Kiedy jest dobrze między nami to jest cudownie. Ale mimo to nawet jeżeli między nami jest dobrze to ja wewnętrznie i tak jestem nieszczęśliwa. Mam wrażenie, że nic nie przynosi mi radości. Wszystkie aktywności, których się podejmuję robię na siłę. Narzucam sobie coś po to żeby czuć że moje życie jest fajne i nie marnuje dni. A marnuje ich coraz więcej, Jak nie ustalę sobie listy co mam zrobić to jestem zagubiona. Godziny lecą a ja czuję że tylko wgapiam się w punkt i myślę o tym co powinnam a czego nie robię, Z listą idzie łatwiej. Aczkolwiek mam tyle punktów że żyje w ciągłym biegu a jestem dosyć powolną osobą. Jeśli nie zdążę wszystkiego z listy zrealizować to jestem zawiedziona zamiast cieszyć się z tego że cokolwiek udało mi się wykonać. Wstaje późno bo nie mogę się obudzić. A często jak się obudzę to nie chce mi się wstać. Zaczęłam się smucić kiedy innym coś wychodzi. Jestem zazdrosna że ktoś bawi się lepiej ode mnie. Poza tym potrafię zatajać fakty bo boję się negatywnej oceny. Wolę żeby do końca nikt nie wiedział czy coś zrobiłam a jeśli tak to dlaczego. Potem mam ogromne wyrzuty sumienia że jestem kłamliwa i brzydzę się tym. Nie wiem już jak mam się ogarnąć. Jak sobie coś obiecuję to za chwilę i tak łamię sama przed sobą te obietnice. Żyję w strachu przed opinią innych a głównie partnera. Chcę się dobrze bawić ale jak puszczają mi hamulce to zachowuje się nieodpowiednio. Nie potrafię się już spontanicznie cieszyć chwilą. A tak bardzo bym chciała
  11. Jestem 19 letnią dziewczyną. Od jakichś 5-6 lat wymiotuję. Na początku nie było to zupełnie poważne, ale od ok.2 lat przerodziło się bardziej w coś w rodzaju uzależnienia i kary. Gdy zjem zbyt dużo wymiotuję, gdy czuję się źle ze sobą wymiotuję, gdy jestem zestresowana lub zła, to samo. Czasem jest tak, że gdy nie robię tego dłużej niż tydzień mam wyrzuty sumienia. Nigdy nie czuję się wystarczająco chuda lub dobra i nie potrafię sama sobie z tym poradzić.
  12. Cześć, Jestem kawalerem 29 lat. Jestem na okresie wypowiedzenia z własnej woli podyktowanej chęcią skupienia się przez jakiś czas na podróżach i swoich pasjach. Było to tez podyktowane ty, że chciałem znaleźć się bliżej Kobiety (relokacja). Nie umiem / nie chcę uwolnić się od relacji z osobą , która (moim zdaniem) jest osobowością narcystyczną i zaburzoną. Od 3 lat byłem z nią relacji. Nie potrafię pomóc ani jej, ani już sobie - mam wrażenie że wszedłem do tego zdrowy a obecnie sam mam problemy i czuję "uzaleznienie" od jej uwagi. Gdy jej nie ma to się jej domagam. Opiszę krótko chronologie wydarzeń i kobietę. Co miało miejsce w przeszłości kobiety i wobec mnie: - używanie nieadekwatnej siły do występków (np. za niekupienie czegoś na co miała ochotę - kara w postaci cichych dni i rozstania) - oczekiwanie coraz to nowych warunków do spełnienia (przeprowadzka, zmiana pracy, zostawienie dotychczasowego zycia), kiedy sama nie ma w sobie dobrej woli do zmian - nazywanie raz kolegą, raz chłopakiem i tak wielokrotnie na zmianę. planowanie życia, a za pare tygodni odrzucanie wszystkiego z etykieta "nieaktualne" - brak obranego jednego kursu - mowienie "nie nadaje sie do zwiazku" "nie nadaje sie do stalej relacji" "jestem najszczesliwsza sama" "nie potrzebuje nikogo" , traktowanie zwiazku jak rywalizacji, we wszystkich aspektach pokazywanie swojej wyzszosci i bycia najlepszym - głownie skupienie na samym sobie, nie na partnerze i relacji - oschłość w okazywaniu uczuć - mowienie o mnie że jestem "niestabilny", "toksyczny", "za bardzo emocjonalny", odrzucanie mnie pozniej przyciaganie, izolowanie mnie, kary w postaci cichych tygodni - Kobieta pochodzi z rodziny gdzie matka była bardzo wymagająca, siedziała jako dziecko sama i z nikim nie rozmawiała, ojca nienawidzi bo nie ma z nim żadnych wiezi marzec: Z uwagi na powtarzalność przyciągania-odpychania, zmiany frontu, obojętność mojej partnerki i mój brak poczucia stabilizacji z tego powodu i chaotyczne ruchy od marca 2019 nasz kontakt się urwał, pożegnaliśmy się na lotnisku i każdy poszedł w swoją stronę. kazdy zajal sie soba, ja zaczalem sie godzic z sytuacją ale ciągle miałem nadzieję że to tylko ciche dni. czerwiec: Spotkaliśmy się dopiero na festiwalu w czerwcu. Po spotkaniu spontanicznie wylądowałem u niej, był seks. Kolejnego dnia rano poprosiła mnie o opuszczenie mieszkania bo "czuje że jest mną osaczona i przesycona". Zrobiłem śniadanie , pozostawiłem karteczkę "kocham cie, ale oczekuję prawdziwej i stabilnej relacji" i wyszedłem. Kolejne ciche tygodnie. lipiec: Następne widzenie nastąpiło przypadkiem na stadionie w tłumie tysiąca ludzi. Kobieta podbiegła do mnie gdy stałem z koleżanką, poklepała po plecach, usmiechneła, ja to zignorowałem. Po chwili stojąc w tłumie wyrosła przede mna, stajac w kontakcie fizycznym. Po paru minutach odszedłem. sierpien: Kobieta zaczęła wysyłać na facebooku do mnie wiadomości: zdjęcia, które nawiązywały w jakiś sposób do naszej przeszłości, kanapki, góry, buty, tańczące figurki z metalowymi serduszkami w tle, różne inicjacje kontaktu, potem swoje zdjęcia na "dzien dobry", Początkowo starałem się ignorować i nie reagować, ale zaczeło być tego zbyt dużo i poczułem, że jestem obiektem zainteresowania i powinienem odpowiedać na jej dobre intencje. Zaczeły się rozmowy pisane, telefoniczne, propozycje spotkań. Od kobiety 4krotnie na przestrzeeni kilkunastu dni padła propozycja spędzenia wrzesniowego urlopu wspólnie. Przy czym następowały wycofania z tego pomyslu, auwazalny brak konsekwencji, propozycja i wycofanie, aby w kolejnych dniach znów złożyć taka sama propozycje. Chciałem się zgodzić na wyjazd w nadziei że to pomoze odbudować relację. Niestety pewna informacja spadła na mnie jak grom z jasnego nieba i od tego momentu poczułem, że to ja zaczynam "gonić" i role się momentalnie odwróciły - dowiedziałem się, jakby nigdy nic, że Kobieta od maja spotyka się z jakimś Panem na seks - jak mówila, jest to układ, z którego ma same benefity i żadnych emocjonalnych problemów. Od tego momentu ja zacząłem czuć ból, zazdrość i brak zrozumienia do wszystkich poprzednich sygnałów jakie były mi wysyłane, od samego motywu inicjacji kontaktu po wszystkie słowa, zdjęcia, propozycje - bo po co? Skoro spotyka się z kimś innym? Wrzesien: Ruszyła moja lawina "Starania sie" i proby odzyskania zainteresowania moja osoba które nagle u Kobiety spadło - oczywiscie wszystko odniosło odwrotny skutek. Mimo wszystko doszło do spotkania w jej mieszkaniu - ucieszyła się. przytulała się. karmiła jedzenie. zwracała uwagę na nowe ubrania, opaleniznę, tańczylismy. Nastepnie po godzinie uslyszalem "musisz już isc" , ponieważ ktoś inny miał przyjechać za chwile. było niezrecznie, płakaliśmy przytuleni do siebie. Wyszedłem. Otrzymalem wiadomosc "jest mi bardzo przykro i zle. ale nie mogę inaczej, chociażbym chciała". Kolejnego dnia mieliśmy umowione spotkanie w celu omówienia urlopu ale już do niego nie doszło. Doszło tylko do konwersacji 2 dni później, gdzie Kobieta była już agresywna słownie, obwiniała mnie za to że powoduję w niej złe emocje, że jestem toksyczny, że nie chce mnie widzieć i żebym dał jej spokoj. Na koniec napisała że kocha kogoś innego i mysli o nim. Zablokowałem ją, po tym zdaniu ponieważ poczułem się urażony. Niestety wytrzymałem tylko pare dni, więc odblokowałem i nastąpiły jakieś moje kolejne karkołomne próby. Niestety kobieta już nie jest zainteresowana nawet pisaniem. Nie odpowiada, lub odpowiada zlewczo. Odpowiedziała głownie tylko tyle że "jesteś niestabilny emocjonalnie. nie czuję się przy tobie bezpieczna". Czuję się ofiarą manipulacji. Jestem obdarty z szacunku do samego siebie. Godzę się predzej czy pozniej na każdy jej ruch. Ktoś przyszedł do mnie, zainicjował kontakt (pytałem dlaczego, odpowiedz była "chcialam zobaczyc czy jestes szczesliwy"), zainteresował się mną, narobił mi aluzji do przeszłości, a następnie zrobił ze mnie idiotę że sobie wszystko wymysliłem i w dodatku od miesięcy cały czas spotyka się z kimś innym na seks (a ostetcznie na odchodne wyznając że go kocha) . Na przestrzeni tygodnia front kobiety zmienil się drastycznie, nie chce ze mna rozmawiać, powiększył sie dystans, znów są ciche dni - a ja reaguję na to napadami propozycji, intensywnym rozmyslaniem, brakiem wewnetrznego spokoju. Nie umiem się uwolnić od tego , czuję ból, czuję, że nie zrobiłem wszystkiego co mogłem, staram się usprawiedliwiać tę osobę i nie potrafię zahamować swoich odruchów składania propozycji z nadzieją "przepisania" ksiązki na nowo. Czy można naprawić tę relację z partnerem? Kto jest tu zdrowy a kto chory? Czy Kobieta potrzebuje terapii ? Jak namowić na wspólną terapie? Co dzieje się ze mną i jak wyjść z uzależnienia tą osobą? dzieki
  13. Witam, z góry proszę o wyrozumiałość. (Składnia, interpunkcja itd.) Mam 18 lat, rodzice po rozwodzie kilka dobrych lat. Dobra to od początku. Nie pamiętam jak było w domu zanim się rozstali, jak przez mgłę pamiętam tylko parę ostatnich miesięcy - kłótnie, policja itd. Od momentu ich rozstania koczuje od domu do domu. Tutaj tydzień, tam weekend, potem na noc tu, obiad tu. No na łeb idzie dostać, zawsze chciałem traktować mamę i tatę równo, dlatego nie chciałem na stałe siedzieć w jednym miejscu. Mimo to po ostatecznej rozprawie sądowej musiałem wybrać. Wybrałem dom taty (dzieciństwo, całe życie - wiadomo), na weekend u mamy. Odkąd pamiętam zawsze byłem kontrolowany. I ogólnie na mało co mi pozwalali. Coś typu: Gdzie? Po co? Z kim? Dla czego? Jak? Kto to? Albo: Co to? Skąd to masz? Skąd miałeś pieniądze? Mam sprawdzić? A najlepsze były sytuacje jak musiałem się wytłumaczyć przez telefon, jednemu potem drugiemu, a weź tu jeszcze coś pomyl, albo zmień kolejność... Na noc do kolegi? Nie ma mowy, najpierw jego rodzice zadzwonią. (Po raz pierwszy na noc poszedłem jak miałem 17 lat - bez kontaktu z rodzicami znajomego.) "Podejrzany" przedmiot w spodniach? Wyciągamy wszystko. (1 gimnazjum) Nauczycielka twierdzi że zadaję się z kolegą który pali? No to trzepanko plecaka (1 gimnazjum - tata) Kurtka śmierdzi papierosami? Dmuchanie, wąchanie palców. (3 gimnazjum - mama) Wypiłeś piwo? No chyba kur*a przesadzasz ( 3 dni przed 18 urodzinami) Uciekłem z ostatniej lekcji, albo na pierwsza nie przyszedłem? P*ojebało ci się w głowie ty gówniarzu jeden (gimnazjum) Dodam że na pierwsze wagary poszedłem w 1 zawodówce (17 lat). Ale jeszcze wracając, gwoździem do trumny było to że nie zdałem w 2 gimnazjum. O Jezusie co się wtedy działo.... "Od września wy*ierdalasz do matki!!" Sprawdzanie co 3/4 dni zeszytów, telefony do nauczycielki, plan lekcji znali lepiej niż ja. Od 2 klasy (drugi raz) do teraz 2 zawodówka - kontrola Mimo wszytko to właśnie u taty mieszkało mi się lepiej, trochę luźniejsze relacje od mamy, za to z mamuśką zawsze pogadałem o wszystkim. Problem tylko tkwił w tym że ojciec nie ma cierpliwości do niczego. Komórkę, laptop, telewizor zniszczy bo złe oceny. Kazał znaleść coś co włożył do szuflady pół roku temu? Wróciłeś z pustymi rękami? Zwyzywał od debili, tępaków, idiotów itd. Bardzo lubił wiązanki z "diagnozą" zespołu Downa u mnie. Zazwyczaj wszystko po mnie spływało. Ale miesiąc temu, przesadził. Jak co niedzielę robiłem porządki w pokoju, dzielę szafę na pół z ojcem. Bo "kochana" partnerka ojca (w miarę da się pogadać, ale czasem sukowata) Zajęła wszystkie szafy u nich w pokoju (zasrany pantofel). Więc biorę się za wieszaki, zawsze było tam od cholery jego starych kurtek skórzanych, to mu mówię żeby zrobił selekcję, bo tak ze 2 potrzebuje na kurtki i bluzę. Co mu odwaliło to jest masakra. Wpadł w taki szal że wyrzucił wszystkie moje ubrania z półek drąc tego ryja że "Jest od ch*ja miejsca!!!". Wszystkie moje rzeczy z innych szafek, szuflad i biurka wyrzucił ma ziemię krzycząc że mam Downa, i jestem idiotą że tego nie ogarniam. Dodam że był to okres paru dni po mojej osiemnastce, wróciłem parę razy po 00:00. Więc przed wyjściem z pokoju powiedział ze jeszcze raz wrócę do domu o tej godzinie to mam wyprowadzać się do matki. I tak się stało. Jak trzasnął drzwiami odrazu się spakowałem do torby sportowej, na busa do mamy. Minął już miesiąc od tego wydarzenia, pierwsze 2/3 tygodnie u mamy minęły o dziwno bardzo dobrze (od tygodnia już z nim w miarę normalnie rozmawiam). Z mamą lubię pogadać o pierdołach, luźna babka się ostatnio zrobiła. Ale żeby nie było za kolorowo.... Nie wiem co się do cholery dzieje, czy oni się na mnie uwzięli czy co ja do cholery robię?! Mam przyrodnią siostrę, trochę łobuz ale fajny z niej dzieciak, czasami się nią zajmę. Wiadomo mam swoje życie, znajomych, jak tylko odmówię opieki bo już mam plany, zaczyna się... Wypominanie, szantaże, kary itd. Nie chcę mi się/nie mam czasu iść dla niej fajki? Zaczyna się do cholery. Nie odbieram telefonu na praktykach, albo się rozładuje? Zaczyna się zamiana ról.... Darcie ryja, awantura, kłótnie, wyzwiska - nie da się. Wychodzę z domu bez słowa na spacer, wracam po ok. 10 minutach a ta dalej swoje... Ale ostatnia, awantura przeszła wszystko... Dogadali się... Zaspałem do szkoły na 7:10, więc przyszedłem na 3 lekcje - W-F. U mnie w szkole wygląda to tak że nauczyciel z WF'u zapisuje sobie wszystkie oceny i obecności w notesie, niestety jestem mało lubiany w klasie. Więc nikt mu nie powiedział że jestem jak biegaliśmy truchtem. Wróciłem do domu, dochodzi 18. Telefon od nauczycielki, że nie byłem cały dzień w szkole.... O k*urwa... Co się nasłuchałem... I wtedy zrozumiałem że matka i ojciec to takie same osoby.... Żadne tłumaczenie - nic nie dało... I pół godziny później telefon od ojca. Wiadomo - debil, gówniarz itd... jeszcze na koniec pościł wiązankę, jak śmiałem sam z siebie (już mogę) się wypisać z religii bez ich konsultacji. Ojciec jutro do szkoły idzie i kazał mi to anulować. Matka mi dzwoniła o 19:30 o której będę. Odpowiedziałem że ok. 21:00. I znowu... że chyba ci się coś [...] w głowie, gówniarzu itd... że mam karę i o 20:00 mam być w domu, przyjechałem 20:50, łatwo się domyśleć co potem było. Od roku biorę amfetaminę, kiedyś paliłem marihuanę ale postanowiłem przestać bo za dużo pieniądzy wydawałem. Mimo to ciągle mnie do czegoś ciągnęło. Spróbowałem - polubiłem. Dalej sądzę że wolę polecieć na "futrze" weekend, niż palić po szkole czy na wieczór. Ale ostatnio jest coś nie tak... ciągle mi mało, w zeszłym roku sztuka (~1 gram) wystarczyła na 2 dni, teraz do szkoły na 6 lekcji to mało. Jeszcze rodzicie nie dają żyć. To nie jest smutek, czy tam jakieś przygnębienie. Jestem wściekły. Na prawdę mam ochotę wyjść i już do nich nie wrócić, tak po prostu zostawić stare życie w pizdu, zmienić nazwisko i uciec, nie musiał z nimi rozmawiać, wystarczy tylko "Cześć, cześć". Nie wiem czy czy jest to spowodowane tym że dalej chcą mieć 100% kontroli nad moim życiem? Czy jeszcze nie przywykli do tego że jestem pełnoletni? Albo może to jest jakich chory sposób okazania miłości? Może też być tak że to ja jestem walnięty? Ojciec niech się goni, niech zgniją razem z tą piczą - zawsze był walnięty. Ale o co chodzi z mamą? Walić to, za dużo
  14. Witam, jestem 19 letnią dziewczyną, od października zaczynam studia. 1,5 roku temu zakończyłam roczny związek, bo okazało się, że mój chłopak umawiał się za moimi plecami z moją przyjaciółką. Było to w styczniu wiec akurat zaczynał mi się rok osiemnastek. Postanowiłam, że chcę się wyszaleć po nieudanym związku. Conajmniej dwa razy w miesiącu chodziłam na imprezy i piłam alkohol w bardzo dużych ilościach. Na początku wiedziałam kiedy przestać, później było coraz gorzej. Doprowadzałam się do stanu w którym nie kontrolowałam siebie i nic nie pamiętałam następnego dnia. Rok osiemnastek się skończył, ja poznałam mojego obecnego chłopaka. Nie chodzę już tak dużo na imprezy, ale jak jestem gdzieś ze znajomymi i jest alkohol to zdarza mi się że znowu nie umiem powiedzieć stop i doprowadzam się do tego stanu. Wczoraj byliśmy ze znajomymi na ognisku i wypiłam zdecydowanie za dużo. Prawie nic nie pamiętam. Biłam mojego chłopaka, kłóciłam się z nim, popychałam go i drapałam, gdy on starał się mi pomóc choćby nawet iść prosto. Jesteśmy razem 5 miesięcy, a on już drugi raz widział mnie w takim stanie. Nigdy nie zdarzyło mi się jednak ze byłam tak bardzo agresywna po alkoholu, wczoraj nie dało się mnie uspokoić. Nie chcę żeby tak to wyglądało. Postanowiłam, że już nigdy nie będę pić czystej wódki bo zawsze dzieje się to po niej. Chce przed każda impreza, czy wyjściem ustalić limit picia i go trzymać. Mój chłopak jest okropnie zły na mnie, że tak go traktowałam wczoraj, lecz chce mi pomóc. Powiedział, że muszę iść do specjalisty bo to nie jest normalne zachowanie. Stracił do mnie zaufanie i powiedział ze jeśli zobaczy mnie w takim stanie jeszcze raz to koniec z nami. Bardzo chcę się zmienić i odbudować zaufanie u chłopaka. Jestem w stanie dołożyć wszelkich starań żeby między nami było dobrze. Boję się bardzo bo wyjeżdżam na studia do miasta oddalonego godzinę drogi od niego, do tej pory mieliśmy do siebie jakieś 10 minut, w wakacje widzieliśmy się praktycznie 24 godziny na dobę. Teraz jemu zaczyna się szkoła a ja za niecały miesiąc wyjeżdżam. Wiem że będzie bardzo ciezko zwłaszcza przez to co zrobiłam i to ze on stracił do mnie zaufanie. Na szczęście dzisiaj uświadomił mi ze to naprawdę jest problem a nie normalne zachowanie i teraz naprawdę chce coś z tym zrobić. Stąd moje pytanie, czy powinnam zwrócić się do psychologa, psychiatry czy może jakiegoś ośrodka uzależnień? Co zrobić z tą sytuacją? Od czego zacząć?
  15. Witam. Mam 32 lata i od 13 lat jestem mężatką. Mój partner nie był wcześniej w żadnym związku, a ja miałam już jakieś doświadczenia. Po pół roku znajomości zaszłam w ciążę i zdecydowaliśmy się na ślub. Tuż przed ślubem jego mama została nakryta z innym mężczyzną i zachowanie mojego męża bardzo się zmieniło. Zaczął nadużywać alkoholu i robić mi wyrzuty typu: wszystkie kobiety są takie i ty pewnie też mnie zdradzisz. Chciałam mu udowadniać na każdym kroku, że nie jestem taka, bo w mojej rodzinie też był taki problem i bardzo się na mnie odbił. Mąż zabronił mi rozmawiać z kolegami, a tym bardziej z chłopakami, z którymi coś mnie wcześniej łączyło. Okazało się, że dziecko, które nosze pod sercem ma wadę i potrzebna będzie operacja po porodzie. Gdy syn już wrócił do domu po operacji, myślałam, że mąż będzie mi pomagał i dbał o nas. Okazało się jednak, że wolał towarzystwo kolegów. Był tylko gdy trzeba było iść z dzieckiem do lekarza. Na mnie spadły wszystkie obowiązki. Od sprzątania, po płacenie rachunków i załatwianie wszystkich spraw urzędowych. jego obowiązkiem było tylko chodzenie do pracy i podpisywanie wszystkich papierów. Gdy syn skończył 3 lata i poszedł do przedszkola wróciłam do szkoły zawodowej i po jej ukończeniu zrobiłam od razu uzupełniające liceum. Przez 9 lat małżeństwa mąż pił, palił marihuanę i wmawiał mi, że jestem nic nie warta. Nie pracowałam po ślubie, bo z jednej strony chciał żebym poszła do pracy, a jak już ją podjęłam to wypytywał kogo poznałam i czy go zdradziłam. Potrafił zadzwonić, że mam przyjść po dziecko, bo je zostawi samo i wyjdzie z domu. Przez alkohol prawie stracił pracę. Widziałam, że z czasem zaczyna pić coraz więcej dlatego po 9 latach zrozpaczona sytuacją powiedziałam mu, że jak nie przestanie pić, to popełnie samobójstwo jak mój ojciec. Mąż zaczął płakać i powiedział, że chce przestać pić. Poszliśmy do lekarza po skierowanie na odwyk, jednak mąż na niego nie poszedł. Od tamtego dnia nie pił. Przez rok wszystko układało się w miarę dobrze. Zaczął spędzać z nami więcej czasu i przymknęłam oko na dalsze palenie marihuany. Zdecydowałam, że chciałabym mieć drugie dziecko, bo nie chcę żeby syn został kiedyś sam i w głębi serca marzyłam o córeczce. Udało mi się zajść w ciążę i urodzić córkę. Na początku mąż był nią zafascynowany i dużo mi pomagał, bo byłam po drugiej cesarce. Jednak z czasem jego zapał opadał i zaczął wychodzić na ryby lub do kolegów. Poznał kolegę, który sprzedaje mu marihuanę i zaczął spędzać z nim więcej czasu, a nawet jeżdżą razem na ryby na weekendy. Nie potrafiąc go przekonać, żeby przestał palić i spotykac z tym człowiekiem i czując się bezsilna zaczęłam robić mu awantury i wyzywac go, że jest egoistą i nie zależy mu na nas. On z kolei wmawia mi, że jestem chora psychicznie, bo go ograniczam i chce mieć go tylko dla siebie. Jak przestałam karmić piersią, to zaczęłam wychodzić sama z domu choćby na zakupy, bo nasza córka jest wulkanem energii i czuję, że jak czasem nie wyjdę, to oszaleję. Zaczęłam też jeździć z bratem na koncerty jazzowe co jakiś czas, co mój mąż traktuje jak wypad na numerek i mówi, że jeżdżę tam tylko żeby się puszczać. Potrafił powiedzieć córce, że wychodzę, żeby wpadła w płacz i nie pozwoliła mi wyjść. Mam wrażenie, że przy nim stałam się złym człowiekiem i sama się sobie dziwię jak przykrych słów wobec niego potrafię użyć podczas kłótni. Ostatnio nawet powiedziałam, że mam nadzieję że się utopi na tych rybach. O problemach mąż nie chce w ogóle rozmawiać i przyznał, że jak się jakieś pojawią, to on je olewa i czeka aż ja załatwię sprawę. Kiedy mówię mu, że jak nie podoba mu się życie w rodzinie, to może się wyprowadzić, to słyszę argument, że to jego mieszkanie, bo on zrobił i zapłacił za remont. Ja mam iść z dziećmi na ulicę. A jak załatwię mu eksmisję, to prędzej spali to mieszkanie niż mi je odda. Są momenty, że jest dobrze i spędza z nami czas, a potem robi kłótnię o byle co, żeby tylko wyjść do kolegi. Zaczynam zastanawiać się, czy rzeczywiście coś jest ze mną nie tak i jestem chora psychicznie bo za bardzo ograniczam jego wolność robiąc mu wyrzuty, że wychodzi. Czasami przypadkiem dowiaduję się o jego sprawach, o miejscach w których był i coś robił i mam wrażenie, że ma swoje osobne życie, o którym nie mam prawa nic wiedzieć. Sama też zaczęłam zatrzymywać dla siebie pewne rzeczy, które robię, żeby nie wiedział o mnie wszystkiego. Pozdrawiam
  16. Witam wszystkich serdecznie. Chciałbym się tutaj podzielić historią i zapytać o ewentualną poradę. Mój Tato od paru lat zatracił się w alkoholu. Wieczne awantury, jazdy samochodem po pijaku, generalnie masakra. Mój Tata nie należy i nie należał do człowieka wylewnego. Raczej jest to osoba dumna, która zawsze twierdzi że ma rację. Wraz z najbliższą rodziną, staraliśmy się jakoś do niego dotrzeć że ma problem. Niestety bez skutku, skończyło się na tym że kontakt z nim jest słaby, a on woli albo zamknąć się w pokoju, albo wypić coś z kolegami. Do niedawna przed resztą rodziny (głównie rodzeństwa) starał się ukryć tę chorobę, ale podczas ostatnich wakacji wszystko się wydało. Najbardziej smutną rzeczą jest fakt iź sam przeszedł podobne piekło. Moja Babcia rozwiodła się z dziadkiem alkoholikiem, który się znęcał nad nią i dziećmi. Ostatnio gdy rozbił samochód to był spokój na dwa tygodnie, niestety potem zaczęło się to wszystko od nowa. Znowu gdy chcieliśmy z nim o tym porozmawiać to zaczynał uciekać, wychodzić z pokoju. Naprawdę zależy mi na nim, ale pomysły jak do niego dotrzeć powoli mi się kończą. Myślę nad ubezwlasnowolnieniem i terapią, ale nie wiem czy to dobry pomysł. Będę wdzięczny za każdą poradę i doświadczenia innych osób.
  17. Mam 25 lat jestem w związku partnerskim i mamy razem dwójkę dzieci. Jestem szczęśliwa mama w życiu niczego mi nie brakuje jedyne co mnie meczy to to jak mój 23 letni brat traktuje nasza matkę wszyscy mieszkamy w uk z wyjątkiem brata który wyjechał do Polski 4 mięsiace temu. Mieszkał tutaj razem z moimi rodzicami było wszystko wporzadku.Brat ma na imię Piotr miał problemy z narkotykami lecz wyszedł z tego jeździł do ośrodka dla osób uzależnionych. Był spokój przez około rok gdy właśnie 4 miesiące temu wyjechał do Polski za praca na początku było wszystko dobrze cieszył się chwalil że ma fajną pracę lecz nie trwało to długo ponieważ zrzucił pracę po 2miesiacach zaczął pic a teraz jest coraz gorzej zneca się psychicznie nad naszą mama szantażuje ja wyludza pieniądze wyzywa że wszystko to co mi w życiu nie wyszło to jest jej wina. Szantażuje ja że sobie cos zrobi żeby ona mu wysłała pieniądze a wszystkie pieniądze jakie mu mama wysyła on przepija. Wysyła mu te pniadze bo boi się że jego groźby szantaże się spełnią. Wyzywa ja od najgorszych pomiata nią i manipuluje mama jest na każde skinienie jego palca. Mama ma 43 lata pracuje by jakoś ciągnąć to życie ale przez mojego brata martwię się że może jej się coś stać ona przez niego nie śpi po nocach zamartwia się nie może normalnie funkcjonować. Chcę jej jakoś pomóc jestem przy niej wspieram ja jak tylko moge. Ale mam też swoją rodzinę dwójkę małych dzieci którymi muszę się zajmować. Już nie wiem co robić jak jej pomóc. Proszę o jakieś wskazówki rady gdzie się zgłosić po pomoc. Pozdrawiam
  18. Dzień dobry. Dzisiaj odebrałam telefon od członka rodziny z prośbą o dużą pożyczkę. Ta osoba już ma opóźnienie kilka dni ze spłatą i nie śpi po nocach ze strachu przed komornikiem. Osoba ta uzależniona jest od hazardu. Kompletnie nie wiem co zrobić bo mam pieniądze, ale chciałabym ją skłonić do terapii. Wiem, że samo pożyczenie pieniędzy nic nie pomoże (ta osoba boryka się z hazardem przynajmniej od 10 lat). Chciałam się skonsultować na infolinii dla osób uzależnionych co zrobić, ale numer nie działa. Moje pytanie brzmi czy jest sens pożyczać pieniądze pod warunkiem leczenia? A jeśli leczenie to co zaproponować takiej osobie? Ośrodek raczej nie wchodzi w grę, bo ta osoba jest jedynym żywicielem rodziny, ma malutkie dzieci i musi pracować. Dziękuję za pomoc
  19. Witam, mam 33 lata od niecałych 2 lat zamieszkałam z chłopakiem. Pół roku walczyłam z nim o jego gre ps4, potrafił grać po pracy, wieczorami a nawet całą noc. Postawiłam ultimatum gra albo Ja. Sprzedał gre. Problem jednak się pojawił, on nie sypiał. Całą noc oglądał tv z telefonem w ręku ale potrafił iść do pracy i jakoś funkcjonować co dla mnie jest niezrozumiałe. Zdarzało mu się zasnąć wiadomo organizm się zbuntował. Czy to jest chorobą? Jakieś uzależnienie? Doradzałam by wybrał się do lekarza, czy jakieś tabletki na sen, bez efektu. Problemy zaczęły się nawarstwiać, nie potrafił się utrzymać ile można pożyczać od dziewczyny pieniądze na codzienność, nieradzi sobie z oszczędnościami, ukrył przede mną fakt że pożyczył w banku 10 tys. zł, nie wiem na co i po co. Pytam na co i wymieniam na gry, hazart, jakieś używki by nie spać? Nie wiem nie chce oczywiście ze mną na ten temat rozmawiać. Odeszłam od niego, nie wytrzymałam kłamstw i braku zaufania w związku. Prosi mnie o szanse ze sie zmieni ale efektów zmiany nie widać, nie ma szczerej rozmowy, nie udał się nigdzie by sobie pomóc. Siedzi w domu i rozpacza. Wypisuje sms że jak wrócę to pokaże mi swoją zmianę, że zmieni się w lepszego "ogarniętego" człowieka bo wie, że był idiota i wie kogo stracił. Boję się mu zaufać. Myślę każdego dnia czy wybaczyć i pomoc, czy nie będę żałowała swojej decyzji bo mimo wszystko kocham. Nie radzę sobie już sama z tym wszystkim Pisze o jaką poradę od specjalisty, wszyscy moim bliscy odradzają mi powrotu, ale nie są na moim miejscu. To jest walka między sercem a rozumem.
  20. jak poradzic sobie z pornografia i masturbacja.zazywanie lekow konczy sie za kilka tygodni.co dalej?nie pracuje nie mam pieniedzy na cokolwiek.nie mam pomyslu na zycie.
  21. Cześć. Zastanawiam się nad jednym faktem , może to wyda Wam się dziwne ale nurtuje mnie pewna kwestia i bardzo liczyłabym na pomoc. Otóż jestem z partnerem 1,5 roku ,jest ode mnie 12 lat starszy. Chociaż mentalnie zachowuje się jak nastolatek. Mam 22 lata jest moim pierwszym partnerem. Zauważyłam ,ze na instagramie obserwuje dziewczyny które są skąpo ubrane , wyginają się przed lustrem i maja strasznie wyzywające pozycje i stroje. Mówi,ze się przebierają za cosplayer i to stroje mu się podobają a nie one. Chociaż większość pozuje tylko i wyłącznie z bielizna , rzadko która jest przebrana za kogoś, czytałam o tym. Dla mnie to ewidentnie oglądanie zdjęć pornograficznych gdzie dziewczyna pozuje kuso w bieliźnie lub bez i wygina się na wszelkie sposoby do lustra. Weszłam na jedną nawet i wyświetlił mi się jej Twitter ( kręciła filmiki porno) strasznie mnie to wstrząsnęło i czuje się jakoś mniej atrakcyjna. Czuje się po prostu dziwnie . W ogóle niedowartościowana ,brzydka itp. Kochamy się w sumie kiedy on ma ochotę. Czuje się z tym bardzo złe . Jestem zadbana osoba,szczupła , ćwiczę , zdrowo się odżywiam a ostatnio przy nim i chyba bardziej przez to co zobaczyłam czuje się strasznie. Mam się czego obawiać ? Czy to moje wymysły ? Czy to raczej normalne ? Czuje,ze mu nie wystarczam i musi przeglądać „gołe dziewczyny” i przez to czuje się zle sama ze sobą i nawet nie mam ochoty się z nim kochać. Proszę doradźcie mi coś, dzięki!
  22. Dzień Dobry Jak uwolnić się od emocjonalnego uzależnia od partnera ? Nie mam pojęcia dlaczego to siedzi w głowie. Nie ma żadnych przesłanek że strony partnera o zdradzie itp. a ja mam w sobie emocje które niszczą mnie i nie pozwalają funkcjonować . Każde polubienie innej kobiety na portalach społecznościowych doprowadza mnie do szału , z tym że moich zdjęć nie lubi. Kiedyś podczas kłótni zdarzyła się sytuacja ze mną szarpał. Próbuje mnie ustawić pod swoje hierarchię ( teraz to zauważam ) i czy to może być jeden z powodów przez który nie mogę być sobą i próbując dopasować się do jego oczekiwań wzrasta u mnie frustracja ? Nie wiem dlaczego oczekuje od niego żeby bardziej się angażował. Czy na tyle straciłam szacunek do siebie żeby tego nie zakończyć ? I te emocje próbują mi w tym pomóc ? Dodam jeszcze że bardzo uzależniam swoje poczucie humoru od niego . Nie wiem dlaczego tak się dzieje , nie chce żeby tak było ale w głowie rozgrywa się totalne piekło w tej kwestii ...
  23. Witam, jestem mężczyzną i mam 29 lat. Jestem singlem(nie z wyboru). Pracuję za granicą. Wszystko zaczęło się w liceum. Każdego dnia przed pójściem do szkoły odczuwałem lęk przed interakcją z innymi nastolatkami w szkole(szczególnie dziewczyn). Zawaliłem przez to naukę. Nigdy nic nie planowałem, bo perspektywa powtarzania tego samego na studiach ,a potem w pracy była dla mnie przerażająca. Pomimo tego udało mi się dotrzeć na studia(tylko dzięki mojemu koledze z podstawówki, który był jakby murem pomiędzy mną a innymi), które też zawaliłem. I tak trwając w swoim lękliwym usposobieniu lata mijały mi na spaniu całymi dniami , a w nocy spożywaniu sporych ilości alkoholu(i nie tylko) z kolegami z osiedla. Uzależniłem się od pornografii. Nie mam zbyt wielu znajomych, jedynie tych od wspólnego picia(tylko mężczyźni). Około 4 lat temu zdałem sobie sprawę, że nie chce tak żyć. Szukałem porad na różnych stronach dot. rozwoju osobistego oraz filmach na youtube. Chciałem zacząć prowadzić normalne życie, tworzyć satysfakcjonujące związki z ludźmi i w końcu zbudować jakąś relacje z kobietą. Wyznaczyłem sobie plan, który zakładał poprawę wyglądu, stanu konta oraz rezygnacje z używek i pornografii. Wyjazd za granicę wydawał mi się najlepszym rozwiązaniem. Zauważyłem, że im bliżej jestem wyznaczonego celu tym łatwiej mi z niego zrezygnować np: kiedy zbliżam się do wcześniej wyznaczonej sumy na koncie łatwo zaczynam trwonić pieniądze na rzeczy w ogóle mi nie potrzebne; gdy poznałem kobietę w pracy i wszystkie "znaki na niebie" mówiły, że jest mocna zainteresowana to wziąłem numer i zwyczajnie nie zadzwoniłem; tak długo wybierałem samochód aż suma, którą na niego przeznaczyłem "rozpłynęła" się po części na używki i imprezy. Ostatnio natrafiłem na audycje pana Rafała o DDA i wiele problemów tam przedstawionych pasuje do mnie, pomimo że u mnie w domu nikt nie pił. Gdzie powinienem szukać pomocy? Czy terapia online w moim przypadku jest możliwa? Cały czas mam odczucie,że mam coraz mniej czasu na jakiekolwiek zmiany.
  24. Dzień dobry. Nazywam się Urszula,mam 32 lata. Od 9 lat jestem mężatką,mamy trójkę dzieci. Problem zaczął się 4 lata temu. Przypadkowo odkryłam że mąż ogląda po kryjomu filmy porno. Przeraziło mnie to strasznie ale powiedział że więcej tego nie zrobi i to uśpiło moją czujność. Po jakimś czasie znowu zobaczyłam że problem nadal istnienie i tak naprawdę nigdy nie przestał. Płakałam,prosiłam,krzyczałam,tłumaczyłam, nie pomaga. Twierdzi że nie chce tego robic ale nie potrafi przestać sam. Nie potrafię już normalnie życ,a on jakby mie rozumie że jestem z tego powodu załamana. Czuję bezsilność,obrzydzenie do własnego ciała,nie potrafię spojrzeć na siebie w lustrze,wstydze sie nagosci swojej i męża. Często wybucham płaczem bo nie wiem co robic. Moje małżeństwo powoli się rozpada. Jestem załamana i bezsilna
  25. Witam, Nie sądziłem, że będe szukał pomocy ale sam już nie poradze sobie z moimi problemami. Są bardzo poważne, wstydliwe, chciałbym się ich pozbyć ale ciągle do nich wracam. Cierpie od nich bardzo mocno, cierpi pośrednio moja żona, dziecko. Jestem uzależniony od lat od masturbacji, porno, kamerek internetowych, cyberseksu. Nie wie o tym żona, mam czasem chęć się przyznać ale pękło by jej serce dlatego zostawiłem ten problem na swoich barkach. Czasem patrze w lustro i mam obrzydzenie do siebie samego. Fizycznie nie zdradziłem nigdy żony ale porno, masturbacja, kobiety na kamerkach, ja na kamerkach to chyba jeszcze gorzej niż zdrada. To trwa lata, ukrywane w sobie obciąża mnie to i ma negatywne skutki w relacjach z żoną, dzieckiem. Mam też chyba głęboką depresje z tego powodu. Nic mnie nie cieszy od lat, mam czasem myśli, że gdyby żona się o tym dowiedziała i chciała ze mną rozwodu to wtedy bym skończył ze sobą. Ciągle myśle negatywnie. Mam wspaniałą żone, córke ale ciągle tego nie doceniam i pikuje w dół. Wiem, że kiedyś wszyscy się o tym dowiedzą a jednak uzależnienia są zbyt silne żeby z tym skończyć. Czasem są okresy abstynencji od porno, masturbacji, kamerek ale ciągle do tego wracam zakładając kolejne, setne konto na portalach z kamerkami. Często powroty są spowodowane alkoholem i idą z nim w parze. Stałem się zimny, bezuczuciowy, żona to zauważa. Kiedyś blisko Boga teraz już bardzo daleko, od lat nie wyznaje tych grzechów na spowiedzi. Boje sie ze za moje postępowanie Bóg ześle na mnie albo co gorsza na kogoś bliskiego jakąś chorobe, żeby mnie w ten sposób pouczyć. Jestem bardzo zagubiony, boje się że za chwile stracę wszystko a sam nie jestem w stanie się wyrwać z tych poważnych problemów. Błagam pomóżcie.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.