Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'seksualność'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 34 wyników

  1. psycholog Rafał Olszak

    Koniec małżeństw?

    Czy mamy do czynienia ze zmierzchem instytucji małżeństwa? Czy nadciąga rychły koniec małżeństw? Coraz rzadziej są zawierane i jednocześnie coraz większy odsetek kończy się rozwodem. Co dalej z małżeństwami? Jakie są przyczyny obecnego stanu rzeczy? Temat omawia do bólu szczerze i bezceremonialnie psycholog kliniczny Rafał Olszak. Powiązane materiały:
  2. Jestem 18letnią dziewczyną po bardzo trudnym dzieciństwie. Jakby tego było mało, niedawno chłopak, w którym byłam zakochana bardzo mnie wykorzystał. Po wielu nadziejach, które mi dawał i niewinnych pocałunkach doszło do nieco bardziej intymnego zbliżenia.. straciłam z nim dziewictwo. Wszystko fajnie gdyby nie fakt, że od razu pochwalił się wszystkim znajomym. Na drugi dzień, gdy wyszła z tego mała aferka i parę osób miało do niego żal, on potraktował mnie jak śmiecia... wszystkim swoim znajomym nagadał na mnie strasznych bzdur. Zwyzywał mnie od najgorszych. Powiedział, że dla niego to nie miało żadnego znaczenia. Zabawił się mną i moimi uczuciami. Odbiło się to na mojej psychice bardzo. Od tamtego momentu mam sen, który się powtarza. Śni mi się gwałt. Obecnie udaje, że mnie nie zna, a kontakt z wieloma osobami mi się posypał. Od tamtej pory mam jeszcze niższą samoocenę niż do tej pory, a już i tak była bardzo niska. Boje się relacji z ludźmi. Czuję ciągle ogromny smutek i strach przed tym co będzie. Odpycham od siebie ludzi. Nie mam na nic ochoty. Czuję się jak "szmata". Bo tak mnie potraktował. Zastanawiam się ile jestem warta, kim ja w ogóle jestem, że on potraktował jak gówno to co mu dałam. A dałam mu wszystko co dla mnie najważniejsze.. to co zostawiłam dla kogoś wyjątkowego. Dałam to osobie, która była dla mnie najwspanialsza. A zniszczył mnie i moją psychikę. Nie umiem tego inaczej pisemnie wytłumaczyć...
  3. psycholog Rafał Olszak

    Ekspozycja ciała a przedmiotowe traktowanie

    Ekspozycja ciała jest czymś nieuniknionym. Można to jednak robić na różne sposoby. Analiza mediów społecznościowych i aplikacji randkowych pokazała, że bardzo często ludzie prezentują ciała w mocno seksualny sposób. Warto pamiętać, że im bardziej tak się siebie ukazuje światu, tym bardziej traktujące płeć przeciwną jak obiekt seksualny osoby się przyciąga. Uprzedmiotowienie natomiast rzadko ogranicza się do jednej sfery – ono „rozlewa się” na inne aspekty. Przekładając to na ludzki język… Śmiałe eksponowanie wdzięków może być kuszące, bo prawie na pewno wzbudzi zainteresowanie. Problem w tym, że z obiektem seksualnym ludzie nie tworzą relacji tak jak nie tworzy się więzi z przyrządami ze sklepu dla dorosłych. No i przedmiotowo bywa się traktowanym nie tylko w sypialni, ale i poza nią. Panowie bywają używani jak bankomat czy dostawca świadczeń, a panie jak dekoracja czy coś, czym facet się chwali jak nowym modelem telefonu. Jeśli nie chce się być tak traktowanym warto zmienić swój sposób ekspozycji ciała lub ograniczyć sytuacje, w których robi się to tak seksualnie. Skomentuj, polub lub udostępnij ten post na Facebook. CIEKAWOSTKA: Pomoc psychologiczna, internetowa poradnia psychologiczna, psychoterapia przez Skype - to frazy, które trafnie opisują Gabinet Ocal Siebie.
  4. Witam Jestem uczniem szkoły średniej, mam dziewczynę (16l)z którą z małymi przerwami jestem od prawie 5 miesięcy (fakt wiem, to nie długo ale z kolwiek bardzo ją kocham) Moim problemem jest to że boję się seksualności mojej partnerki. Zanim byliśmy że sobą, wiedziałem o tym że jest osobą biseksualną, wyznała mi to. W czasie gdy byliśmy już razem, po moim pytaniu o tą kwestię, dopiero po jakimś czasie przyznała że owszem miała dziewczynę i że było jej przyjemnie o ierać się o nią etc (powiedziała że robiła to tylko przez ubrania) że kręcą ją kobiece piersi i pośladki etc... Ogólnie akceptowałem to do czasu jak wyznała mi że chciałaby spróbować "zaszaleć z dziewczyną w łóżku". Niestety, mam związane z takim faktem bolesne wspomnienia... Jedna z poprzednich dziewczyn zostawiła mnie dla innej dziewczyny przez zafascynowanie inną dziewczyną... Gdy powiedziałem, mojej partnerce o moich przezyciach, bardzo się pokłóciliśmy i rozstaliśmy na chwilę... Około 2tg. Przez ten czas sama mówiła że nie wie czego chce że chce znaleźć siebie, że błądzi... Gdy spotkaliśmy się po tym czasie, powiedzieliśmy sobie że jednak chcemy tworzyć coś więcej niż przyjaźń, że się kochamy mimo wszystko. Sam niepotrzebnie dzisiaj spytałem czy chciała by spróbować z kobietą seksu, odparła, że owszem ale "wypadało by się najpierw ciebie zapytać". Niepotrzebnie drążąc temat spytałem "a nie patrząc na mnie?" Odparła "tak, chciałabym" Wystraszyłem się... Boję się zdrady kolejny raz... Mówiłem jej o swoich obawach, ufam jej ale po prostu się boję... Może się wydawać że to obawy zauroczonego nastolatka, i może tak jest, ale dzięki niej zacząłem się starać, nie odpuszczać kogoś na kim mi zależy, przestałem być pesymistą (w sensie zniwelowałem to dzięki niej, dla niej) przy niej czuję spokój, może go dziwnie zabrzmi, ale czuję się pewnie... Gdy nie myślę o jej seksualności... JAK sobie z tym radzę? Problem jest tu że nie radzę... Próbuję myśleć "chłopie jak by wolała dziewczyny to by z tobą nie była" , ale z drugiej strony boli mnie w jakiś sposób że jednak ja to kręci... Ja naprawdę, nie wiem jak mam się zachować... Myślę że problem jest w tym że ktoś odemnie odszedł dla kobiety i tego się obawiam...
  5. Patrycja123

    Nieidealna żona

    Witajcie, Mam 27lat, jestem żona od 2lat oraz matka od roku. Moj mąż jest policjantem ja natomiast żołnierzem. Naszym odwiecznym problemem są ciężkie charaktery. Znamy sie 5lat. Początki były piękne. Przytulania, pocałunki, miłe słowa. Były... Problemem moim jest brak chęci seksualnych, najchetniej kochała bym sie raz na tydz przy dobrych lotach natomiast tym czego potrzebuję to bliskość i czułość! On natomiast kochał by sie 24/7. Cholernie potrzebuje przytulania, całowania czy usłyszenia po prostu czegoś miłego. W zamian mam czeste kłótnie, pretensje. O wszystko... Jestem bardzo wybuchowa, mam dosyć... Chętnie bym uciekła, rozstała się, rozwiodla... Żebym musiała prosić się o zwrotny pocałunek?! Czuję się niepotrzebna, odrzucona... Nie wiem na ile mogę mu ufać. Gdy sie poznaliśmy walczylam z jego natretna kolezanka ktora bez przerwy dzwoniła, pisała. Po roku nakrylam go z telefonem! Drugim telefonem którego nigdy nie widziałam!!! Wówczas napisal do innej koleżanki (późnym wieczorem) co u niej - w zwrocie byla wiadomość "patrzę na tv i popijam winko". Nosz kur*** brzmiało jak zachęta do wspólnego spedzenia wieczoru. Stwierdzil ze to "tylko kolezanka i napisal ot tak"... Hmm... Oczywiscie kłótnia była straszna.... Czas minął... Nie zapomniałam ale nie myslalam... Az nagle... Jakaś kartka z jej dokumentów pod siedzeniem pasażera w aucie!!!! Dziecko juz bylo na swiecie! Tłumaczył ze potrzebowała jakieś pomocy i się z nią widział... Kurcze co bedzie nastepne? Zużyte gumki pod fotelikiem syna??? Wiem ze mam powodzenie u facetów. Zastanawiam sie czy pozostanie nadal w tym zwiazku nie jest strata czasu? A moze jest to jakas chora gra? Zaznaczę ze pomimo wielu okazji nigdy nie zdradziłam męża, nawet o tym nie pomyślałam. Czy jego ciągła chęć seksualna nie kryje jakiś tajemnic i stąd też brak czułości z jego strony? Może to ja coś źle robię? Może daje sie omamic tym ze niby mnie kocha i tym ze jutro będzie lepiej? Ile można chodzić w tym błędnym kole? Nie potrafie już zaufać...
  6. Witam, Mam 31 lat i od 8 lat nie byłam w stałym związku. Spotykam sie z mezczyznami zazwyczaj sporo starszymi od siebie, minimum 8 lat. Szybko się zakochuje . W tych relacjach jest dobrze póki czułam ogromne zainteresowanie. W momencie kiedy po ok 2 miesiącach nie dodawałam już setek sms-ów i nie okazywał już takiego zainteresowania przynajmniej w moim mniemaniu ogarnia mnie przerażenie, że to stracę i wówczas jestem w stanie stanąć na głowie by tak się nie stało. Zamiast pokazać swoją niezależność chce to zatrzymać np poprzez łóżko. Widzę problem w tym, że potrzebuje ogromnego zainteresowania moja osoba mezczyzny i panicznie boję się że mogę przestać mu się podobać. Nie wiem z czego wynika potrzeba zadawalania facetów o błagania wręcz o uwagę w zamian nie oczekując nic. Przykład od 2 miesięcy spotykam się z facetem mam podejrzenie, że on ma żonę ale boję się co zapytać o to mimo że wiadomo iż jeśli mam rację taką relacją jest spisana na straty. Z poprzednim było tak samo, on nie pisał, nie dzwonił a ja zamiast wymagać od niego spotkania, zainteresowania grzecznie czekałam aż zechce mnie zobaczyć i leciałam na to spotkanie bez mrugnięcia okiem. Co zrobić by nie pakować się w takie relacje? Jak poczuć że jestem wartościową, a fakt że ktoś nie napisał do mnie przez kilka dni nie jest końcem świata? Chciałabym stworzyć pełnowartościowy związek A nie pchać się w kolejną namiastkę...
  7. psycholog Rafał Olszak

    Ludzie bezwzględnie się wzajemnie segregują

    Ludzie bezwzględnie się wzajemnie segregują jakby szukali mebla o odpowiednich wymiarach. Tu ma mieć dużo, tam ma mieć mało, taki ma być wysoki, smukły, solidny, szeroki, wąski, ze złoceniami i tak dalej. Tylko że z meblami to jest tak, że potem chce się je wymienić. Jak się ktoś zaweźmie to może nawet upoluje na jakimś targowisku próżności piękny okaz, ale na nic się to nie zda, jeśli wygląd to priorytet. Bez miłości ciało przestanie robić większe wrażenie w ciągu co najwyżej paru lat i katastrofa gotowa. Totalny spadek pożądania, nuda, rutyna, opatrzenie się kimś skłaniać będą do wymiany na inny model lub szukania dorywczego zastępstwa. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Internetowa poradnia psychologiczna pozwala na kontakt ze specjalistami takimi jak psycholog, psychoterapeuta przez Skype.
  8. psycholog Rafał Olszak

    Czytelnik pyta jak zagadywać do kobiety

    Zadziwiająco często otrzymuję pytania od mężczyzn odnośnie tego, czy, w jakich momentach i jak zagadywać do kobiet. Nie mam już siły ciągle odpowiadać na tego typu wiadomości, więc napiszę raz a porządnie. Zastrzegam jednak, że jestem psychologiem klinicznym a nie jednym z tych internetowych profesorów od podrywania. Mogę się więc mylić, ale moim zdaniem tego typu rozterki są produktem całkowicie niewłaściwego podejścia. Jestem zdania, że ludzie są interesujący, mają ciekawą naturę i właśnie dlatego warto być wobec nich „zaczepnym”. Reszta dzieje się przy okazji w sposób naturalny. Nie wierzę w żadne „wytrychy”, które mają zapewnić gorący romans. Ze statystycznego punktu widzenia tak zwane podrywanie (co za nieadekwatny, wędkarski żargon) nie ma żadnego sensu i jest to straszna udręka i strata czasu. Nawet ci wszyscy samozwańczy mistrzowie, reklamujący swoje akademie podrywania, robią jakieś grube dziesiątki czy setki podejść, by gromadzić na potęgę numery telefonów niczym jakiś administrator danych osobowych. Nawiązywanie kontaktów z drugim człowiekiem z tak płaskim, jednowymiarowym podejście jest moim zdaniem diabelnie nudne. Tak, uważam, że tzw. podryw jest nudny, bo to w praktyce wymaga forsowania jakichś przeszkód czy barier, zdawania dziwnych testów, mierzenia się ze stadami roszczeniowych księżniczek, które chcą się cudzą uwagą dowartościować, gdy tylko mają szansę, więc to po prostu męczy i nuży. Moim zdaniem są lepsze metody na fajne życie towarzyskie aniżeli denne do granic możliwości i powtarzalne podrywanie. Jeśli kobieta czegoś chce, to w dzisiejszych czasach najczęściej sama się odzywa albo wysyła zachęcające do działania sygnały, więc warto dawać ku temu sposobność, stwarzać okazję, a nie nacierać z determinacją frustrata. Jeśli dama jest na nie, to żadna uwodzicielska taktyka nie zagwarantuje powodzenia. Dlatego sugeruję całkowicie zmienić nastawienie. Być generalnie otwartym na kontakt z ludźmi, rozmownym, żartobliwym i mieć gotowość do inicjowania rozmów dla czystej frajdy, jaka z tego płynie. Być szczerze ciekawym innych ludzi. Jeśli wystąpią w trakcie jakieś sygnały to super, a jeśli nie, to i tak nie byłby czas stracony. Niezobowiązujące pogawędki mają swój urok i mogą wywoływać pozytywne emocje. Warto najzwyczajniej w świecie polubić ludzi i „zaczepiać ich” pod wpływem dobrego humoru, a nie pod presją umówienia się na randkę, bo to psuje cały urok interakcji z drugim człowiekiem. Nie trzeba wtedy zaprzątać sobie głowy tymi wszystkimi bezsensownymi rozterkami, czy jest się z odpowiedniej ligi, dość wysokim, wystarczająco napakowanym, w czyimś typie i tak dalej, bo to w ogóle nie jest nasze zmartwienie – niech sobie druga strona to rozstrzyga, jeśli uzna za istotne. Jeżeli podchodzi się sztywno, w wielkim napięciu do nawiązywania kontaktów z płcią przeciwną to każdy przejaw braku zainteresowania traktuje się jako porażkę czy rodzaj odrzucenia, co strasznie psuje samoocenę. A wypowiedzenie paru słów urasta nagle do rangi wielkiego dylematu i hardkorowego wyzwania. Moim zdaniem niezbyt to zabawne, delikatnie mówiąc, ale kto co lubi. Gdy chcę podrywać to idę na ryby, bo do ludzi mam zupełnie inne podejście. Obserwuj mój fanpejdż. CIEKAWOSTKA: Podstawowe porady psychologa przez Internet można uzyskać bezpłatnie. Bardziej wnikliwe konsultacje oraz terapia online są możliwe po umówieniu się ze specjalistą od zdrowia psychicznego na spotkanie przez komunikator Skype.
  9. Ludzie różnie realizują swój instynkt rodzicielski, który u każdego człowieka bywa w zróżnicowanym stopniu nasilony. Nie każdemu dzieci są niezbędne do szczęścia. Nie każda para potrzebuje potomstwa, by tworzyć pełną, satysfakcjonującą relację. Istnieją ludzie, którzy nie chcą dzieci, bo nie czują takiej potrzeby bądź ich nie lubią. Nie wszyscy widzą się w roli rodziców, a poza tym pewne pary mają inne priorytety niż posiadanie potomstwa. Jeśli natomiast dla kogoś to jest nie do pomyślenia, by nie mieć dziecka, a partner jest bezpłodny, istnieją możliwości, które pozwalają rozwiązać ten problem. Na przykład można pomyśleć o adopcji. Jeśli żadne rozstrzygnięcia zaradcze nie wchodzą w grę i ktoś koniecznie pragnie zostać matką lub ojcem własnych dzieci, a partner jest bezpłodny, może to doprowadzić do trudności w relacji. Podsumowując, wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji i potrzeb danej osoby, a właściwie obojga partnerów. CIEKAWOSTKA: Osoby, które bezskutecznie starają się o dziecko oraz cierpiące na bezpłodność miewają niekiedy problemy z samooceną i niskim poczuciem własnej wartości. Zdarza się również, że mają problematyczne podejście to kwestii starania się o dziecko, które zmniejsza ich szanse. Nad sprawami tymi można pracować podczas współpracy z psychologiem - możliwe są spotkania w punktach jak internetowa klinika psychologiczna, gabinet psychoterapeuty. Możliwa jest też terapia online.
  10. psycholog Rafał Olszak

    Dlaczego ludzie zdradzają i jak temu zapobiec

    Bajki, baśnie, bajeczki… Zawsze wciskały kit, ale dzisiaj wydają się szczególnie osobliwe. Jeśli na przykład chodzi o „Śpiącą królewnę” to właściwie historia molestowania zakończona syndromem sztokholmskim, bo jak inaczej określić całowanie nieprzytomnej dziewczyny, która potem zakochuje się w oprawcy? Ktoś mógłby pewnie też dziś powiedzieć, że „Kopciuszek” to nie tyle opowieść o mezaliansie, co o kobiecie uprawiającej prostytucję małżeńską… Najgorsze jednak w baśniach są sprzedawane ludziom złudzenia. Po słowach „żyli długo i szczęśliwie” nie ma bowiem słowa o tym, że książę miał liczne nałożnice, a księżniczka lubiła sobie czasem zanucić pod nosem „żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka raz chłopaczek”. Nie oczekujmy jednak zbyt wiele od ocenzurowanych baśni, które miały pospólstwu i mieszczaństwu ukazać wyższe sfery w lepszym świetle. Na kursach przedmałżeńskich też nikt nie uprzedza, że w ciągu trzech do siedmiu lat od ślubu potrzeby różnorodności seksualnej stają się tak mocno niezaspokojone, że ryzyko zdrady wzrasta o kilkaset procent. Wspomniałem o zdradzie i właściwie o niej miał być ten wpis. Dlaczego ludzie zdradzają? Cóż, czynników jest sporo, ale skupmy się na kilku nadrzędnych. [1] Przestają wierzyć w mit monogamii. Po prostu czar pryska, frustracja przerasta mobilizację do tego, by pozostawać lojalnym. Ludzie różnią się pod względem tego, jak dużą mają potrzebę różnorodności seksualnej. Niektóre związki stają się otwarte, pozostałe eksperymentują same lub z towarzystwem, a inne po prostu robią dobrą minę do złej gry i szukają odskoczni na boku. [2] Ludzie zdradzają, bo nie chcą zostać z niczym, zostać na lodzie, więc układają sobie życie z kimś nowym nie porzucając dotychczasowego związku dopóki nie stworzą kolejnego z „lepszą opcją”. To przykre zagranie, ale najczęściej da się dostrzec pewne sygnały ostrzegawcze, które jednak bywają przez stronę „bardziej kochającą” lekceważone. Zwykle kończy się to dla niej niefajnie. [3] Niektórzy zdradzają, bo mają poczucie, że im wolno. Tłumaczą sobie to na różne sposoby, racjonalizują, a tak naprawdę wszystko sprowadza się do tego, by usprawiedliwić nielojalność. Jeśli ktoś ma się za lepszego może myśleć, że zasady zawartej z partnerem umowy można naginać i dostosowywać do swoich bieżących potrzeb. W końcu życie ma się tylko jedno, więc nie ma sensu iść na kompromisy. [4] Częstymi powodami zdrad jest też pragnienie dowartościowania się oraz chęć przeżycia czegoś ekscytującego. Gorący wakacyjny romans pozwala zrealizować oba te cele. Odbija się to na relacjach z partnerem i zachęca do dalszych podbojów, ale kto by się tym przejmował. Jak uchronić się przed zdradą? Wspólnie przyjąć, że wbrew wszelkim regulacjom istnieje takie ryzyko. Nawet wtedy, gdy trwa jeszcze silny emocjonalny haj i nie widzi się świata poza swoją „drugą połówką” (cóż za nieadekwatne określenie, sugerujące, że nie jest się kompletnym). Jeśli mówi się o tym w sposób jawny i uczciwy, otwarcie, nie robi się z tego tematu tabu, przedyskutowuje się wspólnie różne możliwości, wtedy jest szansa, że do tego nie dojdzie. Jeśli natomiast założy się klapki na oczy i będzie święcie wierzyło w bajki oraz twierdziło, iż „nas to na pewno nie spotka” – ryzyko nie maleje, a nawet wzrasta. Tak samo jak ubezpiecza się bagaże przed podróżą, tak i swoją relację należy zabezpieczać przed niebezpieczeństwami pozostając w szczerym, uczciwym kontakcie podczas którego sprawy seksualne omawia się z należytą starannością. Nie są to czasami łatwe rozmowy, niekiedy towarzyszy im dyskomfort lub zazdrość albo lęk, ale tylko dyskutując można przewietrzyć pokój mrocznych pragnień zanim zalęgną się w nim zdradzieckie demony. Obserwuj mój fanpejdż. CIEKAWOSTKA: Internetowa przychodnia psychologiczna oferuje usługi takie jak porady psychologiczne przez Internet oraz terapia online.
  11. psycholog Rafał Olszak

    Potrzeba różnorodności seksualnej

    Wspomniałem kiedyś o potrzebie różnorodności seksualnej i choć publicznie raczej się do zaciekawienia tematem nie przyznajecie, to w prywatnych wiadomościach bardzo otwarcie podpytujecie o co z tym chodzi. Nie tylko panowie, ale i panie! Zacznijmy od tego, czym w ogóle jest potrzeba seksualna. Potrzeba seksualna to po prostu właściwość ludzkiego organizmu polegająca na okresowym powstawaniu specyficznego napięcia psychofizycznego, możliwego do zredukowania poprzez podjęcie czynności dających satysfakcję seksualną. Uznawana jest za jedną z podstawowych potrzeb człowieka. Można też mówić o czymś takim jak potrzeba różnorodności seksualnej; jest ona napięciem psychofizycznym, które można by w skrócie opisać jako pragnienie nowości. Osoby, które mają dużą potrzebę tego typu mogą nie być w stanie na dłuższą metę uzyskiwać satysfakcji seksualnej w długoterminowej, monogamicznej relacji. Takie funkcjonowanie może być dla nich wręcz mocno frustrujące. Po paru latach pożądanie może spaść niemal do zera. Skutki ignorowania tej potrzeby bywają opłakane. Panowie rekompensują sobie lata wyrzeczeń zmieniając partnerki na o wiele młodsze. Panie też rozwalają związki wdając się w romanse i gładko odchodząc do nowego mężczyzny, w dodatku często na koszt byłego męża, który staje się dłużnikiem alimentacyjnym na całe lata (cóż począć, takie „kobietocentryczne” mamy prawo, a i tak feministki nie ustają w walce o dalsze przywileje). Jak ludzie radzą sobie z potrzebą różnorodności seksualnej? Niektórzy eksperymentują, szukają urozmaicenia, próbują nowych rzeczy, ale z jednym partnerem. Inni otwierają swoje małżeństwa, uprawiają swinging, decydują się na tak zwanych oficjalnych kochanków (za wiedzą i zgodą obojga), poprzestają na przygodnych znajomościach albo wybierają poliamorię. W naszej kulturze, w której presja religijna i normy społeczne są bardzo restrykcyjne, najczęściej wszystko odbywa się w tajemnicy przed „opinią publiczną” lub wręcz w konspiracji i jest tematem tabu. Mówiąc kolokwialnie ludzie po prostu udają wiernych, ale mają kochanka czy kochankę (przy czym kochankowie zwykle wiedzą na czym stoją i nierzadko to akceptują nawet długoterminowo; sami zresztą też bywają w związkach małżeńskich). Do zdrady może dojść z wielu różnych powodów, z których omawiana tu potrzeba jest tylko jednym i wbrew pozorom nie zawsze kluczowym. Czasami jednak relacje więcej niż dwojga osób są przynajmniej częściowo jawne i odbywają się całkowicie uczciwie, za wiedzą i zgodą wszystkich zaangażowanych. Przykładem może być relacja typu ménage à trois co dosłownie oznacza „gospodarstwo domowe trojga”; jest to termin pochodzący z języka francuskiego, którym początkowo opisywano układ, w którym trójka osób utrzymywała stosunki seksualne zamieszkując w tym samym gospodarstwie domowym. Jest to rozwiązanie, które preferują zwłaszcza osoby heteroplastyczne (trochę lubiące własną płeć) lub biseksualne (lubiące obie płci), a także osoby o dużej potrzebie różnorodności seksualnej. Nie należy tego mylić z okazjonalnym trójkątem seksualnym, bo to raczej zalicza się do eksperymentu. Nie jest to też rozwiązanie dla każdego, bo niektórzy nie potrafią stworzyć w miarę zadowalającego związku z przynajmniej jedną osobą, a co dopiero z kimś więcej. Jak nietrudno się domyślić potrzeba różnorodności seksualnej może stwarzać problemy, jeśli próbuje się ją lekceważyć, udaje, że jej nie ma. Właśnie dlatego tak ważnym jest, by będąc w związku nie robić z tego tematu tabu, lecz delikatnie, ale szczerze i otwarcie rozmawiać o wzajemnych oczekiwaniach, fantazjach, uczuciach z tym związanych. Można się łudzić i wmawiać sobie „to nas nie dotyczy”, ale z upływem czasu potrzeby mogą dawać o sobie znać coraz bardziej i wtedy trudno będzie wrócić do tematu, skoro na wstępie dogmatycznie zdeklarowało się jako konserwatywny monogamista. CIEKAWOSTKA: Internetowa poradnia psychologiczna oferuje usługi takie jak terapia online, porady psychologa przez Internet.
  12. psycholog Rafał Olszak

    Mit monogamii a zapobieganie zdradom

    Calvin Coolidge, trzydziesty prezydent Stanów Zjednoczonych, poprzednik Hoovera, słynął z małomówności, ale miał cięty dowcip. Jego żona Grace była postępową pierwszą damą. Któregoś razu para prezydencka zwiedzała doświadczalną kurzą fermę. Pani Coolidge, idąc osobno, zauważyła, że znajdujący się w kojcu pojedynczy kogut często kopuluje. Zaciekawiona spytała więc przewodnika, ile razy taki kogut potrafi to robić? „Dziesiątki razy dziennie” – odpowiedział przewodnik. „Proszę to powtórzyć panu prezydentowi!”. Przewodnik powędrował z opowieścią do prezydenta. Coolidge wysłuchał i spytał: „Zawsze z tą samą kurą?”. „O nie, panie prezydencie! Za każdym razem z inną”. Prezydent na to: „Proszę to powtórzyć pani Coolidge”. Kiedy na warsztatach dla par opowiadam tę anegdotę, tłumaczącą, czym jest tzw. efekt Coolidge’a, mężczyźni spoglądają na siebie porozumiewawczo i uśmiechają się pod nosem, a panie wywracają oczami i fuczą. Potem na dokładkę pytam, jakie zwierzęta są najbardziej monogamiczne, a w odpowiedzi zwykle słyszę, że bociany, więc mogę przytoczyć statystykę, że w bocianim gnieździe około 30% jaj jest z pisklakami, które nie są dziećmi pana bociana. A na deser dokładam statystyki zdrad (niemal równie wysokie u kobiet i u mężczyzn, przekraczające z łatwością 50%) oraz badania prof. Lwa Starowicza, mówiące o tym, że współcześnie zachowania seksualne pań i panów nie odbiegają od siebie. Istnieją nawet przesłanki, że tzw. efekt Coolidge’a występuje również u kobiet. Czasem muszę przytoczyć jeszcze parę badań i statystyk, ale w końcu mit ludzkiej monogamii zostaje obalony. Kiedy romantyczne lub religijne mrzonki zostaną rozwiane, można w końcu spojrzeć prawdzie w oczy, usiąść i porozmawiać szczerze, co z tym fantem zrobić. Rozumiejąc pewne mechanizmy łatwiej jest zapobiegać niefajnym sytuacjom. Zdrada jest pospolitszym zjawiskiem niż się powszechnie uważa - świadomość tego faktu może ułatwić chronienie związku przed jej zaistnieniem. Można oczywiście też chować głowę w piasek i mówić „nas to nie dotyczy”, ale to proszenie się o kłopoty. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Ze specjalistą takim jak psycholog rozmawia się w atmosferze dyskrecji, ponieważ obowiązuje go tajemnica zawodowa. Terapia online to sposobność do szczerej rozmowy z wykwalifikowanym fachowcem, który posiada wiedzę o ludzkiej emocjonalności, społecznym funkcjonowaniu oraz zagadnieniach takich jak leczenie depresji, zaburzeń lękowych i innych dolegliwości psychicznych.
  13. Witam, mam 23 lata jestem mężatką i matką od 2,5 roku. Problem z którym się borykam jest mój mąż. Kilka lat temu był moim chłopakiem na początku było wszystko okey starał się był kochany. Po około pół roku zaczął się do mnie dobierać chciał uprawiać seks parę razy mu odmówiłam ale kolejnego razu i kilka następnych razów mu ulegałam .Kochaliśmy się bez zabezpieczenia teraz wiem że to było nieodpowiedzialne ale w tamtym czasie nie byłam tego świadoma. Ale stało się najgorsze wpadliśmy. Ja nie chciałam dzieci .A jemu to dziecko było obojętne. No ale potem rodzice się dowiedzieli i mówią raz dwa ślub bo oni panny z dzieckiem w domu nie chcą. I główny problem pojawił się po ślubie , zaczął rządzić pieniędzmi z kopert ślubnych mówił i mówi do tej pory co ja mam robić a czego nie robić..Nie mogę wyjść sama bo odrazu jest podejrzenie że go zdradzam nie mogę pojechać nigdzie zrobić zakupy bo ja ich nie potrafię robić według niego...Chciałam pójść do pracy wyrwać się z pustego domu to nie bo on mi na żłobek nie da ..Wszystko to trwa od ślubu na ślubie też wolał pójść do gości a ja sama na własnym ślubie patrzyłam jak inni są szczęśliwi a ja z brzuchem sama siedziałam ... Od kilku miesięcy bardzo źle się czuje jestem zmęczona nic mi się nie chce..opieka nad dzieckiem nie sprawia mi jakiejkolwiek radości...już nawet z domu mi się nie chce wychodzić bo po co skoro i tak nie mam do kogo...podczas seksu z nim teraz tez mu ulegam co by sie mnie nie czepiał i nie obrażał bez powodu bo mi może nie chccieć dać grosza na cokolwiek...czasami płacze po stosunki z nim bo ja tego nie chce a on mnie zmusza psychicznie...budzi we mnie obrzydzenie.. Nie radze sobie z tym problemem jestem tutaj sama z dala od rodziny . Uciekam w czat i rozmowy na nim z innymi ludźmi. Wydaje mi sie że ja go nie kocham, chciałabym coś w swoim życiu zrobić i żeby ktoś mnie kochał wspierał i dał nadzieje że będzie dobrze..a z moim mężem jest beznadziejnie..męczy mnie już to..nie wiem do kogo pójść po pomoc...
  14. Przeszłość

    Przeszłość

    Witam, nie wiem jak mam sobie poradzić jak zapomnieć. Jak byłam mała zostałam zgwałcona Teraz mi wszystko wraca mam koszmary nie potrafię normalnie funkcjonować mam bardzo duże obrzydzenie do siebie.
  15. psycholog Rafał Olszak

    Uzależnienie od pornografii – fakt czy mit?

    Swobodny dostęp do treści dla dorosłych ma swoich zwolenników i wrogów. W ostatnim czasie trwa dyskusja o zakazie pornografii. Nie zawsze, niestety, jest ona merytoryczna. Warto przyjrzeć się temu zagadnieniu uważniej, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii tzw. uzależnienia od pornografii. Ilu ludzi konsumuje treści pornograficzne? Według badań Gert Martina Halda i współpracowników z The APA Handbook of Sexuality and Psychology w różnych badaniach międzynarodowych odsetek konsumpcji porno wynosił od 50% do 99% wśród mężczyzn i od 30% do 86% wśród kobiet. Liczba osób oglądających materiały dla dorosłych jest więc bardzo wysoka. Jak słusznie zauważa dr Erick Janssen – „Jest wielu ludzi używających dużo porno, którzy nie mają z tym żadnego problemu”. Czy oznacza to jednak, że uzależnienie od pornografii to mit? Specjaliści wciąż dyskutują na ten temat i póki co, w klasyfikacji chorób i zaburzeń psychicznych nie figuruje taka pozycja. To nie przejęzyczenie. Chociaż w mediach głównie politycy w ostatnim czasie bardzo dużo mówią na ten temat w kontekście ewentualnego zakazu pornografii, aktualnie nie ma mowy o takiej chorobie ani w klasyfikacji zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego ani w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. Obecny stan wiedzy naukowej na to nie pozwala. „Pornografia jest praktycznie wszechobecna” – mówi Ana Bridges, psycholog z University of Arkansas. Uważa się, że istotny wpływ na ten stan rzeczy ma dostępność, przystępność oraz anonimowość w sieci. Czynniki te sprawiają, że materiały dla dorosłych są niezwykle łatwo osiągalne i chętnie konsumowane. Ludzie tym bardziej sięgają po coś, co jest łatwo przyswajalne, na wyciągnięcie ręki i za darmo. Jakie są konsekwencje oglądania pornografii? Czy konsumpcja pornografii jest jednoznacznie negatywnym zjawiskiem? Oglądanie treści dla dorosłych może mieć negatywne konsekwencje, ale nie dzieje się tak w przypadku każdej osoby. Ludzie różnie reagują na kontakt z treściami pornograficznymi. W badaniu przeprowadzonym w 2002 r. przez Instytut Kinseya na Uniwersytecie w Indianie, 86% respondentów twierdziło, że pornografia może edukować ludzi, a 72% utrzymywało, że zapewnia ona nieszkodliwe ujście dla fantazji. Wśród osób, które zgłosiły, że używają pornografii, 80% stwierdziło, że czuje się z tym dobrze. Jednocześnie badanie przeprowadzone przez Kinsey Institute wykazało też, iż 9% oglądających pornografię twierdziło, że bezskutecznie próbowali przestać. Oznacza to, że choć dla wielu osób konsumujących treści pornograficzne nie stanowi to problemu, dla innych może być źródłem poważnych kłopotów. Przyglądano się różnym aspektom korzystania z pornografii w kontekście funkcjonowania związków. Dr Destin Stewart i dr Dawn Szymański z University of Tennessee w Knoxville w 2012 roku badali studentki i odkryli, że osoby, które postrzegają wykorzystywanie pornografii swoich chłopaków jako problematyczne, doświadczyły niższej samooceny, gorszej jakości relacji i niższego zadowolenia z życia seksualnego. W badaniu z 2013 r. badacze z Brigham Young University i University of Missouri przeprowadzili ankietę wśród par heteroseksualnych, które pobrały się lub mieszkały razem. Wykazało ono, że używanie pornografii przez mężczyzn wiązało się z niższą oceną jakości życia seksualnego w opinii zarówno mężczyzn, jak i w opinii ich partnerek. Z drugiej strony kontakt kobiet z treściami pornograficznych wiązał się natomiast z lepszą oceną jakości życia seksualnego. Wydaje się zatem, że nie tyle sama pornografia ma wpływ na jakość życia seksualnego (i w efekcie również na jakość romantycznych relacji), co rozdźwięk między stosunkiem do pornografii kobiet i mężczyzn oraz różnice w zakresie sposobu jej konsumpcji. Odrębną kwestią jest kontakt z pornografią osób, które nie powinny oglądać tego rodzaju treści ze względu na swój młody wiek. Istnieje szereg badań mówiących o tym, że wczesna styczność z treściami dla dorosłych wpływa na późniejsze postawy mężczyzn wobec kobiet. Jak wskazało badanie Alyssa Bischmann, doktorantki na Uniwersytecie w Nebrasce w Lincoln, im wcześniejszy jest kontakt z pornografią tym większe prawdopodobieństwo, że mężczyzna będzie szukał w relacji władzy nad kobietami (nawiasem mówiąc istnieją przesłanki do tego, by przypuszczać, że u kobiet jest odwrotnie, to znaczy mogą wchodzić w relacje z dominującymi mężczyznami). Z kolei im starszy był mężczyzna, kiedy po raz pierwszy oglądał pornografię, tym bardziej prawdopodobne jest, że będzie chciał zaangażować się w „zachowania playboya”. Obie te kwestie są o tyle istotne, że mężczyźni silnie przestrzegający tego rodzaju tzw. męskich norm są wyraźnie bardziej narażeni na problemy emocjonalne i społeczne. Jakie prawdopodobnie będą konsekwencje całkowitego zakazu pornografii? Prawdopodobnie następstwa zakazu pornografii będą podobne do konsekwencji ograniczenia dostępu do alkoholu w latach 1920–1933 w USA. Okres obowiązywania prohibicji był typowym przykładem zasady niezamierzonych skutków. W rezultacie można było pić alkohol częściej, w gorszych warunkach, gorsze gatunki i po wyższych cenach. Bardzo rozwinęła się też wówczas przestępczość (mafia). Trudno sobie wyobrazić, by tak duża ilość osób, która obecnie korzysta z pornografii, nagle przestała tworzyć i konsumować treści dla dorosłych tylko dlatego, że Rząd wprowadzi takie regulacje. Trzeba pamiętać, że dzisiaj istotna cześć materiałów pornograficznych to tzw. pornografia społecznościowa, tworzona przez zwykłych ludzi, a nie firmy. Należy raczej spodziewać się negatywnych następstw zakazu i podziału w społeczeństwie, którego przejawy widać już teraz, na etapie rozmów o zakazie. Pornografia a przestępstwa na tle seksualnym Niektórzy politycy utrzymują, że zakaz pornografii spowoduje spadek liczby przestępstw popełnianych na tle seksualnym. Nie jest to niestety przesądzone, a poza tym chociażby historia Danii może sugerować coś przeciwnego. W Danii pornografia została zalegalizowana dopiero w 1969 roku i od tamtej pory ilość przestępstw na tle seksualnym zmalała. Wyjaśnieniem tego stanu rzeczy może być fakt, że ludzie bezpiecznie rozładowują swoje napięcie w kontakcie z treściami dla dorosłych zamiast robić to w zagrażający, ryzykowny, nieodpowiedni sposób. Prowadzono badania, które miały sprawdzić, czy istnieje związek między oglądaniem pornografii, a przemocą domową, przestępstwami na tle seksualnym. Ilość i zakres tych badań jest z pewnością niewystarczający, ale dotychczasowe wyniki sugerowały, że dostęp do pornografii przekłada się na obniżenie liczby tego rodzaju problemów. Cześć wyników nie dawała jednoznacznej odpowiedzi albo wskazywała, że między konsumpcją pornografii, a wspomnianymi problemami nie ma związku. Niebagatelny wpływ na ryzyko wystąpienia zachowań o charakterze przestępstwa na tle seksualnym ma natomiast to, czy dana osoba doświadczyła w dzieciństwie tego typu nadużycia. Czy w przyszłości w klasyfikacjach chorób pojawi się uzależnienie od pornografii? Fraza „uzależnienie” jest używana w mowie potocznej, ale w nazewnictwie psychologicznym i psychiatrycznym ma bardzo wąskie znaczenie. Odnosi się do problemu, który jest ściśle związany z substancjami zażywanymi przez człowieka, takimi jak alkohol czy narkotyki. W związku z tym już od jakiegoś czasu badacze próbują ustalić, czy mózgi osób uzależnionych od alkoholu mają podobną aktywność jak mózgi ludzi zgłaszających trudności z zaprzestaniem oglądania treści pornograficznych. Dotychczasowe badania dają sprzeczne wyniki. Dr Valerie Voon z University of Cambridge skanując mózgi kompulsywnych użytkowników pornografii za pomocą MRI (badanie rezonansem magnetycznym) zauważyła, że podczas gdy oglądają obrazy erotyczne, wykazują wzorce aktywności mózgu podobne do osób nadużywających substancji, które oglądają butelki z piwem lub akcesoria związane z narkotykami. Z drugiej strony dr Nicole Prause, badaczka z wydziału psychiatrii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles wraz ze współpracownikami badała przy pomocy EEG (elektroencefalografia) reakcje mózgu u osób, które mają problem z regulowaniem konsumpcji pornografii i nie zaobserwowała podobieństw do reakcji mózgów ludzi uzależnionych od substancji. Istnieje także badanie z 2013 roku przeprowadzone przez naukowców z University of Leicester w Wielkiej Brytanii, które sugeruje, że ze względu na pewne cechy osobowości pewne osoby są bardziej podatne na kompulsywne zachowania. Badacze ci twierdzą, że raczej należałoby mówić o poczuciu przymusu niż o uzależnieniu. Naukowcy starają się ustalić, jak to jest, ale nie jest to łatwe. Na badania związane z seksualnością nie ma odpowiednich środków, chyba że dotyczą chorób przenoszonych drogą płciową. Temat seksualności jest też mocno upolityczniony, delikatny i z powodów religijnych nierzadko traktowany jak tabu. Wszystko to utrudnia prowadzenie wystarczających badań nad tym zagadnieniem. Co z ludźmi, którzy zgłaszają się do psychologa twierdząc, że są uzależnieni od pornografii? Jak już wspomniano, „uzależnienie od pornografii” nie figuruje w klasyfikacjach chorób i zaburzeń psychicznych. Mimo to niektóre placówki oferują pomoc w tym zakresie. Najwięcej takich ośrodków jest na terenie USA. Pomimo braku jednoznacznych kryteriów diagnostycznych i precyzyjnych, odpowiednio sprawdzonych protokółów leczenia placówki te wspierają kobiety i mężczyzn w uwalnianiu się od pornografii. Dzieje się tak, bo nie można kwestionować faktu, że rzeczywiście do specjalistów zgłaszają się osoby deklarujące problemy w zakresie zaprzestania korzystania z pornografii. Pozostaje dla nich kwestią drugorzędną, czy zostanie to nazwane „uzależnienie od pornografii”, bo tak naprawdę po prostu chcą przestać. Poprawa umiejętności w zakresie regulacji emocji oraz kontroli swoich zachowań nierzadko daje zadowalające rezultaty. Przerywaniu szkodliwych wzorców postępowania sprzyjają także inne znane psychologom i psychoterapeutom metody. Specjaliści (psycholodzy kliniczni, psychoterapeuci) starają się nieść pomoc w sposób, który danej osobie na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc. Siłą rzeczy zakres wsparcia jest więc ograniczony, ale nierzadko bywa wystarczający. Cierpienie, które towarzyszy problemowi przymusu oglądania pornografii, bez względu na to, czy nazwiemy go uzależnieniem czy przymusem, jest jak najbardziej realne. Nic więc dziwnego, że ludzie starają się sobie pomóc. Więcej informacji na ten temat można znaleźć tutaj. AKTUALIZACJA: W 2018 roku Światowa Organizacja Zdrowia podjęła decyzję o wpisaniu uzależnienia od seksu na listę chorób. Nie jest wprawdzie przesądzone, że ostatecznie uzależnienie to trafi do podręczników diagnostycznych, ale stało się to zdecydowanie bardziej prawdopodobne, niż było dotychczas. Jednym z objawów uzależnienia od seksu jest przymus zachowań seksualnych (takich jak zbliżenia, ale również oglądanie pornografii i masturbacja).
  16. psycholog Rafał Olszak

    Wymagania kobiet w związku, czego pragną panie

    Mężczyźni zwykle rozumieją, że wartościowe rzeczy wymagają uwagi. Na przykład pieczołowicie dbają o swoje samochody, sprawdzają poziom oleju, wymieniają zużywające się podzespoły, pilnują terminów przeglądów. Mogłoby się więc wydawać, że troskę o to, co dla niego cenne, mężczyzna ma we krwi. Czy jednak rzeczywiście? Specjalnie użyłem motoryzacyjnej metafory, by może trochę stereotypowo, ale przemówić do wyobraźni mężczyzn, którzy czytają ten artykuł. Warto wyraźnie sobie uzmysłowić, że ze związkiem jest w pewnym sensie podobnie. Także należy podejmować świadomy wysiłek na rzecz tego, by dobrze funkcjonował. Jeśli się tego nie robi, może nastąpić pogorszenie jakości więzi. Najlepszą motywacją do troski o relację są wynikające z tego namacalne korzyści Świadom tego, że ważna jest motywacja do działania, omówię tę kwestię. Nie wystarczy sama świadomość, że coś trzeba zrobić. Zwróćmy więc w tym miejscu uwagę na oczywiste korzyści płynące z troszczenia się o związek, o dobry kontakt z partnerką i o jej potrzeby. Jeśli związek prosperuje, ma się poczucie sukcesu, jak w wypadku dobrze wykonanej misji. Jest mniej stresu i pretensji ze strony partnerki, rzadziej dochodzi do nieporozumień, a zatem można liczyć na więcej świętego spokoju, harmonii. W dobrze działającej relacji oboje wzajemnie mobilizują się do troski o swoje potrzeby. Działa zasada: im lepiej, tym bardziej. W takiej sytuacji większa może być również namiętność, bo ogólny klimat temu sprzyja. Jeśli na bieżąco przywiązuje się wagę do pielęgnacji związku właściwie nie ma się tego denerwującego poczucia, że ciągle jest coś do zrobienia, jakiś problem do rozwiązania, co czasem ma miejsce w relacjach, w których trudne sprawy są zamiatane pod dywan, cięższe tematy pozostają nieomówione. Wreszcie troska o związek to dobry pomysł także z tego powodu, że ma się satysfakcję z dawania szczęścia ukochanej osobie, realizowania się jako partner, mężczyzna. Można więc liczyć na więcej uznania, mniej krytyki. Krótko mówiąc pielęgnacja związku zwyczajnie opłaca się. Na co zwracać szczególną uwagę No dobrze, ale jakie sprawy wymagają konkretnie uwagi? Przecież sporo kobiet z powodu czynników wychowawczych i kulturowych ma opór przed otwartym mówieniem o swoich potrzebach. Niektórzy mężczyźni narzekają, że muszą się domyślać i że taka sytuacja bywa dla nich frustrująca. Tymczasem rozwiązanie tego kłopotu wcale nie jest takie trudne. Zdecydowanie warto zachęcać partnerki, by mówiły, czego potrzebują, komunikowały wprost swoje oczekiwania. Mężczyzna powinien starać się tworzyć przestrzeń, by jego kobieta mogła zająć stanowisko, wyrazić swoje potrzeby, pragnienia, oczekiwania. Z drugiej strony dobrze mieć także świadomość spraw fundamentalnych i nie oczekiwać w ich zakresie instrukcji obsługi od kobiety. W trakcie terapii dla par i indywidualnych sesji terapeutycznych często powraca określony repertuar potrzeb, oczekiwań, preferencji kobiet. Przyjrzyjmy się mu. Czego pragną kobiety w związku Miłość. Dla kobiet bardzo ważna jest miłość, a to oznacza, że są skłonne poświęcać dużo energii i czasu na pielęgnację uczucia. Wiele kobiet stawia miłość, związek na pierwszym miejscu, czyniąc z tego sprawę najwyższej wagi, coś priorytetowego. Nie są więc – wbrew temu, co wielu mężczyzn im zarzuca – nieznośnie wymagające. Przecież to zrozumiałe, że jeśli coś jest dla człowieka niezwykle ważne, przywiązuje dużą wagę do szczegółów i pragnie, by spełniało wysokie standardy. Kobiety pod tym względem bywają bardzo konsekwentne. Co więcej, w ich odczuciu stanowczo nie wystarczy postarać się raz – to, co cenne, zasługuje na nie mniejszą niż na początku troskę na bieżąco. Łączność. Kobiety pragną poczucia łączności z partnerem, chcą w miarę możliwości wiedzieć, co dzieje się w sercu i umyśle mężczyzny. Chcą czuć się wtajemniczone w jego życie wewnętrzne. Nie robią tego po to, by pilnować faceta, kontrolować go, ograniczać jego swobodę. To naprawdę nie jest forma zakamuflowanej inwigilacji. Ta łączność daje poczucie, że między dwojgiem istnieje silna więź. Daje szansę, że czasami mogą rozumieć się bez słów. Kobiety pragną więc, żeby partner mówił, co mu w duszy gra, by nie zamykał się w sobie na siedem spustów, by dzielił się tym, co go trapi, cieszy, porusza. Chcą żyć razem z partnerem, a nie obok niego. Nie zrozumcie mnie źle… Nie ma się co łudzić, że skryty mężczyzna stanie się nagle wylewny. Nikt tego nie oczekuje. Na pewno mógłby natomiast trochę częściej niż zwykle, na swój własny, męski sposób ujawniać to, co dzieje się z jego emocjami i w jego głowie. Tyle może w zupełności wystarczyć. Łączność to niejako droga dwukierunkowa. Ważne jest więc, by partner był zainteresowany tym, co kobieta ma do powiedzenia, by aktywnie słuchał. Dziewczyny doceniają sytuacje, w których mężczyzna okazuje gotowość do wysłuchania swojej drugiej połówki. Czasami kobiecie trudno jest się otworzyć bez odpowiedniego klucza, którym jest właściwie okazane zainteresowanie mężczyzny. Jeśli natomiast partner nie przejawia gotowości do słuchania, nie pokazuje zainteresowania bieżącymi potrzebami kobiety, nie inicjuje rozmów i nie podejmuje określonych tematów, to w takim wypadku mimochodem stwarza dystans, oddala się od niej, a skoro tak, łączność między nimi pogarsza się. Okazje do przeżywania bliskości. Kiedy kobieta planuje jakieś przedsięwzięcia, nie znaczy to, że chodzi jej o kontrolowanie mężczyzny, jego przestrzeni, życia. Kobiety są z natury kreatorkami – stwarzają sytuacje, w których mogą doświadczać bliskości. Kreują rzeczywistość, dzięki której czują się lepiej i w analogiczny sposób angażują się w troskę o związek. Planowanie ma głęboki sens, jest etapem tworzenia. Warto odbierać to jako zaangażowanie, a nie próbę osaczenia czy przejęcia steru. Dobrze, gdy mężczyzna próbuje włączać się w ten proces zamiast go na przykład lekceważyć lub – co gorsza – sabotować. Urok czasu. Kobiety mają uświęcony stosunek do czasu, co ma swoje przyczyny między innymi w ich fizjologii (kobiety w sensie dosłownym, nie w przenośni, odczuwają upływ czasu odmiennie niż mężczyźni, a dzieje się tak chociażby z uwagi na cykl hormonalny). Tak to już jest, że kobiety spostrzegają czas inaczej niż mężczyźni, dla których jest to z reguły zaledwie ciąg minut, godzin i dni. One miewają emocjonalny stosunek do czwartego wymiaru. Właśnie z tego powodu przeżywają to, jak długo mężczyzna zwleka z odpowiedzią lub z telefonem, jak bardzo spóźnia się z realizacją pewnych planów, jak bardzo ociąga się z podejmowaniem ważnych dla związku decyzji, kiedy ostatnio wychodzili gdzieś razem, to, czy mądrze zarządza czasem, który spędza z partnerką. Kobiety często razi obojętne podejście mężczyzny do tego zagadnienia. Jeśli mężczyzna ma lekceważący stosunek do dzielonego z partnerką czasu, kobietę może to wręcz ranić. Nie metaforycznie. Może powodować rzeczywisty emocjonalny dyskomfort, a nawet cierpienie. Poczucie bezpieczeństwa. Dużo nieporozumień narosło wokół kobiecej potrzeby poczucia bezpieczeństwa. Panie nie szukają tatusia czy sponsora. Chodzi nade wszystko o to, by kobieta mogła polegać na swoim partnerze, by był słowny, dawał poczucie pewności, iż można na niego liczyć, wywiązywał się z obietnic, konsekwentnie realizował postanowienia, stawał po jej stronie, systematycznie realizował własne i wspólne plany. Oczywiście niezbędna do tego jest wiedza, czego się chce. Jeśli mężczyzna jest stale niezdecydowany, przesadnie często zmienia zdanie – kontakt z nim sprawia, że kobieta ma wrażenie, iż znajduje się na ruchomych piaskach. Pewny grunt jest niezbędny, by związek mógł się rozwijać. Tym „gruntem” jest właśnie m.in. poczucie bezpieczeństwa. Docenienie. Płeć piękna jest bombardowana komplementami, więc tak naprawdę nie jest najważniejsze, by partner ciągle zachwalał urodę kobiety, choć czynienie tego przesadnie rzadko bądź wyraźnie rzadziej niż krytykowanie, także mogłoby stanowić problem. Kobiety pragną aby je doceniano i chcą czuć, że ich obecność w życiu partnera jest ważna, wnosi coś do świata mężczyzny i że on jest tego świadom. Branie obecności kobiety u swojego boku za pewnik może prowadzić do braku zachowań dających jej wyraźnie do zrozumienia, że odgrywa istotną rolę. Słowa nie są pozbawione znaczenia, choć lepiej je ważyć niż liczyć, ale przede wszystkim istotne są czyny. Jeśli zachowaniem okazuje się w kulminacyjnych momentach kobiecie, że jest najważniejsza, wówczas czuje się doceniana. Zainteresowanie jej życiem, myślami, uczuciami, pytanie o jej potrzeby, okazywanie, że ceni się jej zdanie i rady, okazywanie, że nie uważa się jej obecności za jakąś oczywistość – to oczekiwania wyrażane przez kobiety. Spójność. Kobiety oczekują też, że słowa i czyny mężczyzny będą spójne. Jeśli swoim postępowaniem rozmija się z tym, co deklaruje, kobieta może poczuć się zmanipulowana, mieć wrażenie, że partner ją okłamuje albo nie liczy się z nią. Oparcie. Mężczyźni są coraz mniej skorzy by iść na taki układ, bo honor jest dla nich ważny i nie chcą łatki bankomatu, nie chcą też czuć się niesprawiedliwie eksploatowani, toteż kobiety częściej muszą brać większą dozę tego celu na siebie, wciąż jednak zdarza się, że oczekują, by partner gwarantował związkowi, rodzinie stabilizację finansową. Asertywność. Kobiety pragną, by mężczyzna był asertywny. Potrafił w razie potrzeby wyraźnie zasygnalizować swoje stanowisko, wstawić się za związkiem, kiedy jego interes jest zagrożony. Chcą też, by asertywnie, bez agresji, wyrażał swoje potrzeby, emocje. Na przykład męski gniew nie jest dla kobiet jakąś ocenzurowaną emocją gorszej kategorii o ile oczywiście mężczyzna wyraża go panując nad sobą, robi to bez agresji oraz bez wywoływania poczucia zagrożenia u osób w otoczeniu. Spełnienie. Kobiety pragną, by ich seksualne potrzeby nie były lekceważone. Chcą mieć możliwość ekspresji seksualnej w zgodzie z wartościami ważnymi dla związku. Współczesne kobiety skłonne są niekiedy przejmować inicjatywę, ale nie chcą, aby całokształt tych starań spoczywał na ich barkach. Źle znoszą, kiedy mężczyzna staje się w tym zakresie zbyt bierny i opieszały. Wrażenie częściej niż od święta. Kobiety mają swoje oczekiwania względem wyglądu mężczyzny. Dla mężczyzny z reguły jasnym jest, że należy okazać należyty szacunek pracodawcy, współpracownikom, klientom poprzez adekwatny strój w miejscu pracy. Jasnym jest, że wybierając się na uroczystość, do kościoła czy do teatru należy się właściwie ubrać. Dlaczego więc miałoby być inaczej w związku? Jeśli stanowi to swoistą normę, chodzenie w dresie po domu może nie stanowić problemu o ile ta formuła nie jest nadużywana i zdarzają się od niej dobre odstępstwa. Tym niemniej warto mieć na względzie, że kobiety traktują partnera trochę jak swoistą wizytówkę własnego dobrego gustu, zaś jego wygląd w pewnym sensie jak miernik tego, czy mężczyźnie wciąż jeszcze zależy. Niektórym kobietom bardzo trudno mieć wrażenie, że dla partnera relacja jest ważna, jeśli nie dba on o siebie, nie podejmuje świadomych wysiłków na rzecz wzbudzania w drugiej osobie pozytywnych odczuć, nie okazuje partnerce szacunku należytą troską o swój wygląd, którym komunikuje się przecież stosunek do samego siebie oraz do otoczenia. Podsumowując, jeśli mężczyzna chce, by jego związek z kobietą dobrze działał, sprawdzał się, warto by troszczył się o niego systematycznie, a nie tylko od święta. A czego mężczyźni oczekują od kobiet i jak wyglądałaby instrukcja obsługi faceta? To temat na odrębny artykuł. Natomiast przemyślenia o tym, jakie błędy w relacjach popełniają zwłaszcza faceci, można znaleźć tutaj. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  17. Jestem 27-letnią kobietą, która pracuje w dobrze płatnym zawodzie postrzeganym jako męski. Jestem kobietą konkretną, co zawsze mówi czego potrzebuje lub co mi się nie podoba - nawet bym powiedziała, że jestem w tej kwestii za szczera. Jestem introwertykiem, ale takim zdrowym typem - nie przeszkadza mi interakcja z pewnymi osobami, ale mimo wszystko jak za dużo z nimi spędzam czasu to potrzebuje kilku wieczorów samotności. Mój problem trwa raczej od zawsze. Wszystkie związki jakie miałam kończyły się wg mnie za szybko ze strony partnera, albo jak trwały dłużej to je kończyłam bo partner mnie irytował lub tracił w moich oczach atrakcyjność. Moje związki dzielę na dwie grupy: 1-z mężczyznami podobającymi mi się z wyglądu, charakteru, ze zbliżonymi upodobaniami do spędzania wolnego czasu, 2-mężczyznami nie podobającymi mi się aż tak bardzo z wyglądu, ale z silnymi lub częścią cech charakteru co lubię lub zbliżonymi upodobaniami do spędzania wolnego czasu. Grupa 1 mężczyzn z reguły spotyka się ze mną deklarując związek maksymalnie do 3 miesięcy po czym nagle zrywa relację, albo dystansuje się przez co po kilku moich pytaniach o sytuację dochodzi do zerwania, bo mężczyzna mówi "to nie to", "brak tego czegoś", "ktoś inny mi się podoba", "nie mam jednak czasu na związek w tym momencie życia". Zdarzyło mi się nawet być raz w związku przez rok, ale gdy czułam się mimo wszystko osamotniona i zerwałam to okazało się po krótkim czasie, że byłam notorycznie zdradzana przez cały czas trwania tej relacji Miałam też jeden 4 miesięczny gdzie czułam, że facet ma mega zaniżoną pewność siebie i gdy ja mu tą pewność siebie podniosłam to zostawił mnie uznając że w ogóle nie byliśmy nigdy w związku mimo że w relacji był też seks, prócz chodzenia za rączki i poznawania jego rodziny... Grupa 2 - Ci mężczyźni zawsze za mną mega szaleją i gdy ich zostawiam to długo jeszcze po zerwaniu liczą na to że do siebie wrócimy. Na początku relacji/związku jestem mocno sceptyczna do takiego mężczyzny i jestem bardzo ostrożna zanim zacznę związek z takim mężczyzną. W jednym związku trwającym 5 lat to facet zerwał, bo czuł za mało czułości z mojej strony, ale po pewnym czasie żałował decyzji i chciał do mnie wrócić, jednak dla mnie to była już sprawa zamknięta. Ogólnie z tą grupą mężczyzn zrywam, bo gdy coś zrobią co mi się nie podoba to ich atrakcyjność w moich oczach spada i z czasem widzę w nich oblecha z którym nie umiem prowadzić intymnej relacji. Te rzeczy co mi się nie podobają to czasem są głupoty jak np. głośne dźwięki wydawane przy jedzeniu, głupia mina podczas intymnych zbliżeń, a czasem coś większego jak np. nadmierna niepewność siebie, poglądy których nie umiem zrozumieć lub zaakceptować. Moim zdaniem problem polega na tym, że nie jestem urodziwa i przez wiele niepowodzeń zaczęłam zauważać wiele więcej mankamentów swojego ciała których nie widziałam wcześniej w ogóle. Poza tym jestem kobietą strasznie konkretną przez co mężczyźni się chyba mną nudzą bo nie mają w związku rozkmin o co mi chodziło że się zezłościłam, albo czemu coś powiedziałam lub zrobiłam. Coś chcę - mówię. Coś mi się nie podoba - mówię. Czyli tak jakbym im dawała na bieżąco instrukcje obsługi do mnie. Poza tym mam taką przypadłość, że nie lubię mężczyzn dużo starszych ode mnie (4+ lat różnicy), albo takich co radzą sobie finansowo lepiej ode mnie. Wiem, że mam tak, bo gdy mężczyzna jest w podobnym do mnie wieku i ma sytuację finansową gorszą od mojej to mam poczucie kontroli sytuacji - że jeśli chcę mogę odejść bez poczucia że zostanę bez grosza przy duszy czy będę zmuszona obniżyć znacząco standard swojego życia. Poza tym doskonale wiem, że mężczyźni uwielbiają być proszeni o pomoc, a ja takowej z reguły nie potrzebuję, bo stać mnie kupić sobie coś co chcę, albo większość rzeczy tak organizuje że bez pomocy nikogo daje radę sama. Proszenie o pomoc w pierdołach daje mi poczucie że pokazuje, że jestem głupia i nieporadna życiowo, albo że to wygląda jak próba wykorzystania drugiej osoby. Radzę sobie z problemem tak, że wychodzę z założenia, że może nie spotkałam odpowiedniej osoby, ale powoli to przekonanie jakoś... tak mało wiarygodne mi się wydaje. Poznaję co jakiś czas nowych mężczyzn i randkuje - nie unikam, ale też nie przesadzam, że szukanie partnera to jedyny sens mojego życia. Ogólnie piszę tutaj, bo nie wiem co powinnam zrobić by grupa mężczyzn 1 jednak mną się zainteresowała. Wydaje mi się, że to byłoby rozwiązaniem moich problemów, ale niestety nie wiem jak to osiągnąć nie psując definitywnie tego kim i jaka jestem, bo moje bycie konkretnym i zapobiegawczym sprawiło, że jestem szczęśliwa pod kątem zawodowym. Chciała bym być też w pełni szczęśliwa pod kątem relacji damsko-męskich.
  18. Mam 20 lat i nie potrafię poradzić sobie z paniką. Dwa lata temu poszłam ze znajomymi "na piwo", zakończenie roku szkolnego, poszliśmy do baru. Wszystko było dobrze, dopóki nie przesadziliśmy z alkoholem. Upiłam się. Nagle zaczęłam płakać, nie wiem dlaczego, nie rozumiem tego. Mówiłam, że boję się taty (alkoholik), że nie chce tu być. Pamiętałam wszystko, ale nie umiałam nad sobą zapanować. Od tamtego czasu przystopowałam z alkoholem. Za każdym razem gdy piłam ze znajomymi kończyło się tak samo, moim wybuchem emocji. Na moich urodzinach, po alkoholu zaczęłam zwierzać się koledze, na szczęście w porę odciągnęła mnie przyjaciółka, płakałam. Dwa dni temu spotkałam się ze znajomym, trochę alkoholu i ta sama sytuacja, płacz, panika, nie wiadomo skąd i dlaczego. Gdy chciał się do mnie zbliżyć, zaczęłam krzyczeć, że nie chcę, ale on nic złego nie robił, teraz nawet nie wiem jak z nim rozmawiać i czy w ogóle poruszać ten temat. Czy ze mną wszystko jest ok? Czy zawsze po alkoholu lub podczas zbliżenia z facetem, będę panikować i płakać?
  19. Witam. Jestem 25 letnią kobietą. Pracuję, jestem zadowolona ze swojego stanowiska. Do tej pory byłam w 2 poważnych związkach. Pierwszy zakonczył się zdradą z jego strony, w przypadku drugiego zbyt duża różnica charakterów przyczyniła się do powstania decyzji o rozstaniu. Problem, który chciałabym opisać jest związany z sytuacją, która trwa od kilku miesięcy. Weszłam w związek z dużo starszym mężczyzną (15 lat). Pracujemy razem. Aktualnie mieszkamy razem. Problem pojawił się około 2 miesiące temu. Zwiększona ilość pracy, coraz więcej czasu poświęcanego firmie wpłynęła negatywnie na nasze relacje. Gdy On wraca z pracy, zamiast porozmawiać ze mną lub spędzić razem czas, woli zajmować kanapę przed tv w salonie do późnych godzin. Bywa nieraz i tak, że śpi tam do rana. Zaczęłam odczuwac, że jestem potrzebna tylko do parzenia porannej kawy, prania, prasowania koszul i sprzątania. O stosunkach seksualnych nawet nie wspomnę, gdyż pozostaje to jedynie w sferze moich marzeń. Co najlepsze, zauważyłam że w pracy w kontaktach z innymi kobietami potrafi żartować, opowiadać o życiu, uśmiechać się, itp. W domu kompletnie nie ma na to miejsca z jego strony w chwili obecnej. Dawniej potrafiliśmy rozmawiać i śmiać się do białego rana. W pewnym sensie straciłam poczucie bezpieczeństwa, jakie miałam do tej pory (składał obietnice, później zmieniał zdanie nagle bez powodu i irytował się na moje zdenerwowanie). Próbowałam rozmawiać z nim o tym co się dzieje, że chciałabym żeby zasypiał ze mną, okazywał czułość. Kilka razy pół żartem, pół serio rzuciłam uwagę odnośnie braku stosunków intymnych, obrócił w żart i zmienił temat. Przygotowywałam romantyczne wieczory, niestety nie pomogło. Staram się myśleć pozytywnie, nie brać do siebie tego, ale powoli tracę na to energię. Wkrada się we mnie obojętność. Jestem udręczona, nie mogę spać. Boję się, że mimo tego, o czym rozmawialiśmy wielokrotnie na początku (że różnica wieku będzie problemem) to jednak będzie to kwestią dominującą. Chciałabym znaleźć jakieś rozwiązanie, które pomogłoby naszemu związkowi. Żeby rozmawiał ze mną nie tylko o tym, co dzieje się w pracy, ale też w jego głowie i sercu. Chcę znów czuć się kobietą pożądaną, kochaną i docenianą. W ostatnim czasie brakuje tego. Proszę o poradę jak zachęcić do rozmowy o problemie. Jak polepszyć kontakty i stosunki między nami? I przede wszystkim jak poradzić sobie z odczuciem odrzucenia. Pozdrawiam
  20. Witam. Jak w tytule czy można kochać jednocześnie dwóch facetów na raz opowiem wam w prostu. Byłem w więzieniu od kwietnia zeszłego roku do teraz w marcu ona była o mnie na widzeniu tylko dwa razy ponieważ pracuje i mieszka za granicą jesteśmy ze sobą od trzech lat. A więc wszystko było dobrze do póki google nie poznała później zaczęło się psuć cały czas jest ze mną teraz jak wyszedłem to mało ze mną rozmawia mówi że ja denerwuje, jak ja się pytam czy mnie kocha to mówi że trochę tak samo z tęsknota, ogólnie mnie nie kłamie wiem bo dużo dziś rozmawialiśmy i dużo mi powiedziała. Powiedziała mi że pisze z nim i tylko rozmawia w pracy nic więcej on jej powiedział że chciałby być z nią lecz ona odmówiła ze mnie nie zostawi dopóki się w przyszłym tygodniu nie zobaczymy i nie porozmawiamy no to on troszkę opuścił lecz ona nie wytrzymała i dalej z nim pisze tylko i mówi że zależy jej na nim bo jest fajny dobrze się jej rozmawia z nim. Czy da radę kochać dwóch jednocześnie, powiedziała mi że może jak sie zobaczymy w końcu to powróci to co kiedyś było ze myśli że zaspokaja się nim po prostu sama błądzi chciałem ja wysłać do psychologa na rozmowę lecz ona nie chce nie chce rozmawiać. Co ja mam zrobić czy mam się starać o nią czy po prostu jej wybaczyć ze nie było mnie przy niej rok przez to że siedziałem, mam się zastanowić ale to ciężkie bardzo ja kocham ale czy to ma sens w przyszłości. Dziewczyna ogólna dobra bardzo myśli przyszlosciowo o mnie jak to bedzie czy dam jej byt w przyszłości czy z tym no przesadziła ? Cóż mogę jeszcze napisać chciałbym żeby było dobrze ale nie wiem jak mam to zrobić. Proszę o pomoc. Jeżeli coś dopisać proszę mówić. Pozdrawiam
  21. 1. Jestem studentką, 21 lat 2. Problem pojawił się niecały tydzień temu 3. Mieszkam w akademiku, pierwszy rok studiów. Przez ostatnie 6 dni 3 razy słyszałam jak inni studenci uprawiają seks. Jestem kompletnie rozwalona. Wywołuje to u mnie furię i absolutne obrzydzenie. Fizycznie jestem podniecona, a psychicznie szlag mnie trafia i nie daję sobie z tym rady bo ten typ "podniety" wydaje mi się absolutnie obrzydliwy. Nie przeszkadzałyby mi odgłosy typu rytmiczne stukanie itd itp, ale jęki kompletnie wyprowadzają mnie z równowagi. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować przez kolejny dzień albo dwa. Rzygać mi się chcę, bo seks to coś między tymi dwiema konkretnymi osobami, a przez słuchanie tych odgłosów mam wrażenie jakbym była włączona do tej sytuacji, w której absolutnie nie chcę brać udziału. Nie obchodzi mnie co ludzie robią w swoich pokojach, po prostu nie chcę i nie mogę tego słuchać - dopóki są cicho w ogóle mnie to nie rusza. Według mnie jest to też przejaw totalnego braku szacunku dla innych mieszkańców. Ogólnie rzecz biorąc, w "normalnych" warunkach nie mam żadnych problemów z masturbacją/fantazjami itp. Nie jestem aseksualna i odczuwam emocje typu pożądanie. Potrafię cieszyć się i korzystać z własnej seksualności. Ale muszę dodać, że jestem dziewicą, nigdy się jeszcze nawet nie całowałam. Z własnymi jękami też nie mam problemów (chociaż oczywiście jestem ostrożna, bo to w końcu akademik i nie każdy musi chcieć tego słuchać). Nie mam też żadnej traumy z przeszłości typu gwałt, molestowanie. Nie mam problemu z przeglądaniem zdjęć czy rysunków o tematyce seksualnej, czytaniem tekstów pornograficznych. Więc o co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego reaguję tak gwałtownie? Równocześnie, przy takim zajściu, zbiera się we mnie napięcie seksualne o którym już wcześniej wspomniałam, a które zazwyczaj rozładowuję masturbacją, ale przy takiej "motywacji" po wszystkim czuję się jeszcze obrzydliwiej, nie sprawia mi to przyjemności i jest to raczej przykry obowiązek który wykonuję żeby lepiej lub gorzej postawić się do pionu i zacząć robić cokolwiek. Cała ta sytuacja jest dla mnie obrzydliwa i poniżająca i powoli zaczynam żałować że w ogóle istnieje coś takiego jak seksualność. Przez to wszystko mam spadek nastroju, izoluję się od ludzi, nienawidzę ich i wszystko mnie irytuje, nie mam apetytu. Nawet jak już udało mi się “wrócić na prostą”, to po paru sekundach kolejnego “seansu” wczoraj wieczorem wszystko zaczęło się od początku, tylko trzy razy bardziej. Gdyby między tymi incydentami były większe odstępy w czasie mogłabym sobie z tym poradzić sama, ale takie nakłady obrzydzenia w tak krótkim czasie po prostu mnie przerastają. 4. Od dzisiaj postanowiłam że cały czas będąc w swoim pokoju będę nosić zatyczki do uszu albo słuchawki. Na chwilę obecną nie mam innego wyjścia, przeprowadzka do innego pokoju raczej niewiele zmieni (studenci na całym kampusie są przecież tacy sami). Przy pierwszym przypadku zapukałam do pokoju obok i poprosiłam o cichsze zachowanie, ale mimo że nastała cisza to nie miało to znaczenia - stało się, słyszałam, z jakąkolwiek koncentracją na następny dzień mogłam się pożegnać nie wspominając już o nerwach i obrzydzeniu. Wystarczy jeden taki dźwięk i już jestem nie do życia, stąd pomysł o zatyczkach i słuchawkach przez cały czas, prewencja całkowita. Byłam z tym problemem u psychologa. Nadal nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam jego przesłanki, ale radził spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, i chyba jednak spuścić napięcie przez masturbację. Tylko jaki to ma sens jeśli czuję się przez to jeszcze gorzej i jeszcze obrzydliwiej? Szczerze mówiąc wolałabym nie zwracać się z moim problemem do żadnego psychologa i poradzić sobie z tym sama, dojrzeć we własnym tempie. To są moje najintymniejsze sprawy i nie chcę żeby ktoś się w tym grzebał, nawet psycholog. Prawda jest taka, że chyba boję się jakiejś prawdy która jest głęboko we mnie skryta. Mówienie o tym jest szalenie problematyczne, wolałabym więc nie marnować moich sił na wizytę, ponieważ studiuję za granicą i oni tutaj nie rozumieją polskiej mentalności. Zresztą, nawet na wizycie w Polsce czułabym się bardzo niezręcznie i nie wiem czy byłabym w stanie przejść przez coś takiego, nawet mimo moich wcześniejszych doświadczeń z psychoterapią (przeszłam epizod depresyjny, korzystałam z psychoterapii poznawczo-behawioralnej). Wolałabym tego wszystkiego nie werbalizować, przynajmniej narazie dopóki jakoś się z tym nie oswoję w minimalnym chociaż stopniu. Mam wrażenie że znalezienie partnera pomogłoby mi się z tym uporać, jednak po pierwsze, jest to nierealistyczne, a po drugie, nie chcę robić niczego na siłę i potem żałować i cierpieć jeszcze bardziej. 5. Co ja mam zrobić w tej sytuacji? Jestem kompletnie nie do życia, a dźwięki będą się zapewne powtarzać notorycznie. W swoim pokoju nie czuję się już bezpiecznie, a to jest przecież mój dom na chwilę obecną. Nie mogę czuć się zagrożona w takim miejscu, bo prędzej czy później mogą być tego poważne konsekwencje. I najważniejsze: co się właściwie dzieje? Dlaczego tak mocno na to reaguję? Czy to może być jakaś forma krypto-zazdrości? Dlaczego w ogóle muszę przez to przechodzić? Strasznie mnie wkurza że tak ekstremalna dla mnie sytuacja jest mi rzucona pod nogi, na siłę, kompletnie wbrew mojej woli i mam tylko dwie możliwości: albo szybko dojrzeję w sferze seksualnej (co może się stać trochę na siłę) albo nadal będę cierpieć...
  22. Witam, Jestem kobietą (l. 28) wychowywaną przez kobiety, okropnie samotną wewnętrznie po śmierci Mamy (już mija piąty rok). Nie radzę sobie w związkach. Mam bardzo niskie poczucie wartości i każdy kto to odkryje manipuluje mną jak chce. Jestem zbyt naiwna. Moje związki zawsze kończyły się zmianą partnera, kiedy czułam że jest źle informowałam co dla mnie w związku jest najważniejsze i czego oczekuję, niestety ciągle się łudziłam, że to otrzymam, czekałam.. do czasu kiedy w tle związku pojawił się ktoś kto wyraził zainteresowanie moją osobą, dał mi wszystko czego oczekiwałam... Niestety sytuacja się powtórzyła. Obietnice na początku, zaangażowanie a potem rozczarowanie. Poświęcałam wiele od siebie, często rezygnowałam ze swoich zasad w poczet "związku". Zawsze się dostosowywałam do kogoś, jego zainteresowań itp. rezygnowałam ze swoich zasad... Jestem w związku bez przyszłości. On ma swoje tajemnice, swoje życie, swoje warunki. Chociaż od samego początku było między nami wiele nieporozumień kłamstw i złudzeń, ja także nie byłam lojalna i akceptowałam sytuacje, których myśląc wg moich zasad nigdy bym nie zaakceptowała u partnera. Dlaczego? A to dlatego, że łudziłam się, że jest tym człowiekiem który będzie w końcu tym jedynym. Szybko straciłam poczcie bezpieczeństwa. Przez ingerencje mojego byłego partnera, z którym miałam kontakt moje życie przerodziło się w piekło. Były partner robi wszystko żebym nie była szczęśliwa. Doszło nawet do spotkania między moim obecnym partnerem. Zostałam ofiarą ich spisku. U nas był gorszy moment wiele nieporozumień,postanowiłam to skończyć (ale chyba nie dałam jasno do zrozumienia, przynajmniej on tak twierdzi) spotkałam się z pewnym facetem. Nic zobowiązującego. Po wszystkim okazało się, że facet był podstawiony przez mojego byłego (niedoszłego męża). Została mi przypisana zdrada mimo, że informowałam wg mnie jasno, że związek skończony. Zrobili oboje wszystko żeby pokazać mnie z jak najgorszej strony. Mimo wszystko partner, z którym wtedy nie chciałam już nic tworzyć błagał mnie o drugą szansę. Dałam mu ją, mimo że obiecałam sobie że wole być sama.. Teraz nasze życie jest uciążliwe dla obojga ale nikt się nie wycofuje. Życie seksualnie przestało istnieć. Ja nie potrafię się zmuszać a on wymaga seksu najlepiej 3 razy dziennie. Traktuje mnie jak "poniewieradło", twierdzi, że po tym co zrobiłam to na takie zachowanie zasługuję. Za każdym razem jak chcę odejść informuje mnie, że będę tego żałowała. I ja w to wierzę. Kontruje mnie na każdym kroku, ma wgląd do wszystkiego, każdego mojego kontaktu z kimkolwiek i ciągle zarzuca mi zdrady. Informuję go, ze nie chce aby mnie tak traktował, że nie wytrzymam tak, w odpowiedzi dostaję informację, że przecież do niczego się nie nadaję. Kiedy próbuję rozmawiać z nim pytam dlaczego mnie tak traktuje, odpowiada, że wszystko jest i lepiej nic nie mówić, bo do mnie nic nie dociera. W ogóle ze mną nie rozmawia. Usłyszałam ostatnio, że chce mieć dziecko. Dostałam propozycję bycia jego matką a jeśli nie to znajdzie sobie inną matkę bez problemu. Moje poczucie wartości spada, czuje się już kompletnie samotna. Nie mam rodziny, nie mam przyjaciół, z nikim nie mogę się skontaktować. Nie rozumiem w takim razie po co on ze mną jest skoro sam informuje mnie, że nie jest szczęśliwy ale bardzo mnie kocha? Jak mam to rozumieć? Dlaczego skoro może mieć tyle kobiet ciągle jest ze mną, mimo tego że nie ma tygodnia bez kłótni, płaczu, awantur... Jak mam ratować siebie skoro wiem, że nie mam szans już na spokojne życie.. Moje próby odejścia zawsze kończyły się groźbami i wywołaniem poczucia strachu.. Zmieniłam się z wesołej energicznej dziewczyny w 28 letnią przerażoną, bez chęci życia osobę.
  23. Witam. Mam 23 lata. Jestem w związku z partnerem od 13 miesięcy. Mamyrazem 2 miesięczne dziecko. Od dłuższego czasu nam się układa. Partnerzaczął się ode mnie oddalać. Od jakiegoś pół roku nie ma między nami żadnejbliskości której ja bardzo potrzebuje. Ostatnio nawet dochodzi między namido rękoczynów. On mówi że na początku byłam inna i że go oszukałam boudawałam kogoś innego. I przez to że go te kilka razy uderzyłam on nie chcew ogóle się dogadać , mówi że już nie ma żadnych szans żebyśmy byli jeszczerazem. Ale mi bardzo na nim i na dziecku zależy. Ogólnie od bardzo dawna onma problemu z pornografia i narkotykami. Nie wiem czy to może mieć wpływ.Bardzo chciałabym naprawić relacje między nami. Czy jest jakiś sposób żebyto jeszcze naprawić? Co miałabym zrobić ?
  24. psycholog Rafał Olszak

    Rozterki związane z namiętnością

    Kolejna seria odpowiedzi na Wasze wiadomości. Tym razem odpowiadam na kilka pytań dotyczących seksualności. „Czy wszyscy mężczyźni to zwyrole, którzy chcą robić dziwne rzeczy w łóżku?” Co ciekawe, w dobie popularności książek takich jak „50 twarzy Greya” sporo kobiet narzeka na to, że ich mężczyźni są aż nazbyt zwyczajni w sypialni i nie umieją „nawet” dać porządnego klapsa. Krótko mówiąc, nie wszyscy faceci mają szczególne upodobania, choć to właśnie mężczyźni częściej niż kobiety posiadają fetysze (specyficzne bodźce, które pozwalają zaspokoić popęd). Czasami panowie zupełnie nie wyróżniają się na tle populacji pod względem upodobań seksualnych z uwagi na relatywnie niedużą potrzebę urozmaicenia albo z powodów religijnych. W gabinecie psychologicznym tak mężczyźni jak i kobiety utyskują na lenistwo drugiej strony, brak polotu, zahamowania lub nietypowe preferencje seksualne. Poza tym to, co dla jednej osoby uchodzi za nietypowe dla kogoś innego może być zupełnie prozaiczne, więc używanie epitetów takich jak „zwyrol” jest w mojej ocenie niefajne. „Mój facet na początku był dziki, szalony i robiliśmy różne sprośne rzeczy. Minął rok, a on zmienił się nie do poznania. Częściej to ja zaczynam zabawę a poza tym nie ma już praktycznie nic z tych zbereźnych rzeczy, które kręciły nas na początku Wiem że te sprawy go jeszcze kręcą bo ogląda taką pornografię. Czy on przestał mnie kochać?” Niektórzy mężczyźni z powodu pewnego zaburzenia seksualnego skrajnie różnie traktują partnerki życiowe i kochanki czy dziewczyny, które dopiero poznają. Zespół Madonny i ladacznicy sprawia, że z żonami czy partnerkami życiowymi obchodzą się jak ze świętością, a w każdym razie zdecydowanie grzeczniej, natomiast zupełnie inaczej, bardziej hedonistycznie traktują „przyjaciółki” lub dziewczyny na początku związku. Nie pożądają silnie swojej wybranki, natomiast są bardzo pożądliwi bądź wręcz rozpustni z kobietą, której nie darzą głębszym uczuciem i nie klasyfikują jako partnerki życiowej. Tacy panowie mocno oddzielają seks od uczuć. Nawiasem mówiąc podobnie miewają niektóre kobiety. Z mężem żyją i kochają się „po bożemu”, a rozkosz znajdują w rozpustnych relacjach pozamałżeńskich (a w każdym razie poza relacją z partnerem życiowym). U kobiet takie zaburzenie seksualne określa się jako Zespół rycerza i rozpustnika. Trzeba przyznać, że nazwy tych zaburzeń są wymowne, prawda? Nie wiem, czy danego mężczyznę rzeczywiście dotyczy ten problem. Aby to ustalić trzeba by z nim porozmawiać. W każdym razie byłaby to hipoteza do weryfikacji. „Jesteśmy razem 3 lata. Początkowo było nam ze sobą cudownie, ale teraz jakby wszystko siadło. Kochamy się coraz rzadziej. Nie ma żaru. Czy jeszcze coś z tego będzie?” W perspektywie czasu namiętność z reguły nieco maleje. Okresowo może też się pogarszać z szeregu różnych powodów takich jak na przykład stres, kłótnie, zmęczenie, przepracowanie, stan zdrowia. Warto podejmować świadomy wysiłek, by na tyle, na ile jest to możliwe przeciwdziałać spadkowi namiętności i na bieżąco troszczyć się o dobrą atmosferę w relacji, rozwiązywanie problemów i konfliktów. Nie jest wykluczone, że uda Wam się ogarnąć i poprawić funkcjonowanie związku w sferze seksualnej. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w artykule Spadek namiętności to koniec związku?
  25. psycholog Rafał Olszak

    Mąż ciągle ogląda pornografię!

    Szanowna Pani, wypada pewnie przeprowadzić poważną rozmowę z partnerem, wyrazić asertywnie swoje emocje w związku z tym, co się dzieje oraz poprosić partnera, żeby zmienił postępowanie. Na podstawie wiadomości na forum nie można diagnozować, ale jeśli przeczuwa Pani, że zainteresowanie pornografią partnera przekracza pewne granice, proszę i o tym z nim pomówić. Być może partner stwierdzi, że faktycznie coś jest nie tak i zdecyduje się na psychoterapię pod kątem przerwania tych zachowań. Jeśliby wyraził gotowość i chęć zgłębienia tematu, może mu Pani podsunąć artykuł na łamach naszego serwisu: Terapia tzw. uzależnienia od pornografii prowadzona jest przez nasz gabinet także przez Skype, tzn. online.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.