Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'seksualność'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 98 wyników

  1. Mam 22 lata. Od kilku miesięcy nieustannie myślę o tym co stało się kiedy miałam około 5 lat. Mój cioteczny brat, mający wtedy około 9 lat, zmuszał mnie do "seksu?". Nie wiem w sumie jak to nazwać. Mimo wszystko dziś się dogadujemy i traktujemy normalnie, jak rodzinę. Nigdy raczej nie miałam z tym problemów, raczej o tym nie myślałam a jeśli nawet, to po chwili wyrzucałam te myśli z głowy. Od kilku miesięcy nagle to się zmieniło. Zaczęłam myśleć o tym notorycznie, zagłębiać się w to i przeżywać bardzo mocno. Teraz wydaje mi się, że przez to co się stało można mnie uważać jako osobę zgwałconą, co doprowadza mnie do paniki. Ale czy 9-cio letnie dziecko może kogoś zgwałcić? Czy ono wie wgl co to znaczy? Dziś czuje się okropnie, wydaje mi się że jestem jakaś wybrakowana, inna, zepsuta i tak jakbym miała być już taka do końca życia. Do tego dochodzi mój chłopak z którym jestem od 6 lat. Nigdy mu o tym nie mówiłam, bo po prostu o tym nie myślałam i nie przywiązywałam do tego jakiejś wielkiej wagi. Dziś nie wiem co mam zrobić. Z jednej strony czuje jakbym miała obowiązek mu o tym powiedzieć, aby on miał świadomość, że jest w związku z taką WYBRAKOWANĄ osobą, ale z drugiej strony nie chce mu o tym mówić ze względu na siebie na to jak potem możliwe, że będzie na mnie patrzył i ze wzgledu na relacje jego z moim bratem, które teraz są dobre. Jak poradzić sobie z tym problemem? Czy faktycznie zostałam zgwałcona? Jak mam przestać myśleć o sobie jako o dziewczynie która została pozbawiona "czystości" i czuje się wybrakowana. I czy jest sens mówić o tym chłopakowi? Tak bardzo nie chce już o tym myśleć i się w to zagłębiać.
  2. Witam, Jestem mężczyzną mam 22 lata i od dłuższego czasu jestem w szczęśliwym związku z innym mężczyzną. Niestety, sytuacja związana z koronawirusem negatywnie wpływała na moją psychikę i w końcu coś we mnie pękło i powiedziałem rodzicom o swojej orientacji (pragnę zaznaczyć, że wciąż mieszkam z nimi). Niestety, nie przyjęli tego dobrze, a wręcz bardzo źle. Matka cały czas płacze. Ojciec skomentował to słowami "zastanów się i przemyśl to, że życie bez założenia rodziny nie będzie szczęsliwe, ze nigdy nie będę szczęśliwy w takim związku, że przecież jak się chce to można się zakochać w kimkolwiek, że mi przejdzie, że nigdy się wnuków nie doczekają" Jak powiedziałem matce, że to chyba nie zmienia faktu, że wciąż jestem jej synem, i nie zmienia tego jakim człowiekiem jestem, to wykrzyczała mi, że syna rodzi i chowa się po to, żeby założył normalną rodzinę, że poświęciła mi wszystko a ja jej mówię takie coś, że ona i ojciec wierzą, że jestem pogubiony i mi przejdzie. Z jednej strony nie chcę ich ranić, i boję się o ich zdrowie psychicznie, a z drugiej mam dość życia w kłamstwie i pod ich dyktando, pragnę mieć własne życie, a ciągle czułem się, jakbym wypełniał ich plan na idealnego syna, bałem się im postawić, i wciąż boje się jasno im powiedzieć, że jestem gejem kocham mojego chłopaka i nic tego nie zmieni. Jeżeli nie zmienią swojego podejścia, obawiam się, że niestety będę musiał urwać z nimi kontakt i się wyprowadzić, bo psychicznie przestaję sobie dawać z tym wszystkim radę, boję się, że popadnę w depresję albo będzie jeszcze gorzej. Bardzo proszę o jakąś poradę, bo nie wiem już co robić, boję się nawet z pokoju wyjść, boję się wszystkiego w chwili obecnej. Pragnę dodać, że o swojej orientacji powiedzialem im wczoraj.
  3. Nie umiem sobie poradzić. Jestem młoda osoba, mam dopiero 25 lat, od ponad 3 lat pracuje w zawodzie, ale chyba stawiam sobie duże wymagania. Mąż nie goni za kariera tak jak ja, zatrzymał się na etapie bez matury, więc pewnie nie rozumie moich problemow. Skończyłam studia, dostałam pracę w zawodzie, jeszcze na studiach (przez wgląd rodzica..., jak każdy inny w tej firmie praktycznie), jestem po ślubie (z małymi potyczkami przed, ale teraz to nie ważne), własne mieszkanie, kolejne studia żeby zdobyc upragnione uprawnienia zawodowe. I wszystko stanęło w miejscu. Głównie też przez obecna sytuacje z pandemia. Moja firma pracuje, połowa załogi uciekła na opiekę, czyzby rzetelny pracownik? Po prostu nie umiem zostawic kogoś na lodzie. Mysle, że jestem lojalna. Moja praca przestala mi dawać taka satysfakcję jaka bym chciała, słabe zarobki, przenieśli mnie do innego działu, bez kontaktu z pracownikiem, ale przejelam obowiazki po kimś, z kim się nie dogaduje. Głównie to mnie dotyka, działa na stres i dlatego chciałabym iść gdzie indziej, ponieważ ta osoba dodatkowo szykowana jest na stołek dyrektora (żeby przejac pracę po tacie). Pracy szukam od roku, czegoś co spełni moje oczekiwania, miałam ostatnio rozmowę i czekałam na odp zwrotną- nie udało się, i to był ten moment załamania- nie umiem nic znaleźć, nikt mnie nie chce, jestem beznadziejna, a oferta była super, w moim obszarze w którym mam obecne doświadczenie, dobry dojazd do pracy, już widziałam siebie 1 dzień w pracy. Problemy z zajściem w ciążę też były, jestem na antykoncepcji jak narazie, ze wskazań lekarza, po której nie mam ochoty na żadne zblizenia i czas żeby odstawic i spróbować się postarać - też nie sprzyja. Nauka do egzaminu na upragnione uprawnienia, po tej odmowie już mi wszystkie emocje opadły. Egzaminy są przekładane ze względu na sytuacje, nie wiadomo kiedy się odbędą. Uciekła ze mnie cała motywacja, zmiana pracy na lepszą stała się niemożliwa, w obecnej nie mam satysfakcjonujacych zarobków i złe poczucie psychiczne z osobą z którą muszę współpracować, moje pozytywne nastawienie do uprawnień i założenie własnej firmy, totalnie ze mnie wyparowalo, a dziecko, przystopowaloby karierę i na dzień dzisiejszy nie zalecają tez planowania rodziny. Po prostu nie wiem co robić. Owszem awans w pracy z pół roku temu (ale mało kto ma dobre zarobki tam), nie mogę znaleźć nic innego i jak się trafiła super oferta i po negatywnej odpowiedzi (wcześniej od innych też były negatywne odp, albo sama zrezygnowałam z ofert ze względu na oferowane warunki, które były gorsze od tych co mam) trafilam na dół młody wiek też pewnie nie sprzyja przy szukaniu lepszych warunków i moje duże ambicje też nie, i chęć nauczenia się czegoś nowego jeśli byłaby taka potrzebna w zamian za fajne warunki, chyba nikt tego nie dostrzega. już brak mi checi i motywacji, po prostu jestem do niczego, tyle nauki i staran, nie zostały docenione w obecnej firmie, znaleźć nic innego nie umiem, zły czas na dziecko, zmiana miejsca zamieszkania na większe miasto z większymi możliwościami też odpada plus brak kontaktów intymnych, przez tabletki, na nic nie mam ochoty. Nie mam pojęcia, co dalej robić?
  4. Witam, mam na imię Adam, mam 29 lat. Od dłuższego czasu mam problem natury intymnej. Mianowicie mam problem ze wzwodem i ogólnie z chęcią na seks. Nawet rano jest z tym problem. Moja partnerka jest zirytowana, ja już zrezygnowany. Jesteśmy ze sobą rok, a raptem kilka razy to robiliśmy. Z poprzednią parterką miałem ten sam kłopot. Na samą myśl o seksie, zbliżeniu mam złe nastawienie, bo traktuję to jako rzecz, którą trzeba zrobić a nie przyjemność Może mieć to związek z niską samooceną (mój ojciec jest alkoholikiem), nadużywaniem wcześniej filmów pornograficznych, nadużywaniem masturbacji. Jestem też bardzo aktywny fizycznie (codzienne bieganie, siłownia). Niestety, gdy rozmawiamy z partnerką na ten temat to bardziej przypomina monolog z jej strony, bo sam szybko się denerwuję i dołuje (myślę o tym jaki to jestem beznadziejny, że nie potrafię jej dać tego czego potrzebuje i że zaraz mnie zostawi). Byłem na wizycie u urologa, który zlecił mi szereg badań związanych z tym problemem i wyniki były w normie. Kompletnie nie wiem co mam w tej sytuacji robić, bo z każdym dniem czuję się coraz bardziej bezużyteczny, a co za tym idzie problem się powiększa Ta sfera mocno odbija się na moim życiu, dlatego proszę o pomoc... Pozdrawiam
  5. Jestem 22-letnią studentką. Od pół roku jestem w związku z 26-letnim mężczyzną. Nasz problem ze zgraniem łóżkowym istniał od początku. Jednak myślałam, że to kwestia czasu i dotarcia się. Jestem osobą bardzo seksualną i seks w związku zawsze był dla mnie bardzo ważny. I nigdy nie spotkałam się z jakimkolwiek oporem z drugiej strony. Dlatego też sytuacja z moim obecnym partnerem była bardzo stresująca i niejasna. Na początku naszego związku to ja miałam problem żeby osiągać orgazm. Tłumaczyłam to tym, że potrzebuję czasu po poprzednim długoletnim związku, który zakończył się kilka miesięcy wcześniej. Jednak mijały tygodnie i nic się nie zmieniało. Byłam w stanie dojść sama lub z pomocą wibratora, ale nie z moim partnerem. Zaczęło nas to przytłaczać. Mnie, bo byłam zirytowana i zaniepokojona taką sytuacją a mojego partnera wpędziło w jakieś stare kompleksy, które przede mną ukrywał. Tak żyliśmy szukając wzajemnie jakichś rozwiązań aż tu nagle zostaliśmy zmuszeni do kwarantanny. Na początku skupiliśmy się na bliskości i faktycznie, opracowaliśmy nowy sposób uprawiania seksu, który pozwolił mi mieć orgazm. I to trzy dni pod rząd (wcześniej były to trzy razy w ciągu pół roku). Jednak spędzamy już ze sobą trzeci tydzień bez przerwy. Każde z nas jest przytłoczone obecną sytuacją, niepewnością co do pracy i przyszłości. I każde z nas przechodzi to na własny sposób. Moja sytuacja jest mniej stabilna niż mojego partnera, więc sprawia mi to okropnie dużo stresu. Wydaje mi się, że z tego właśnie powodu moje libido ostatnio okropnie spadło. Nie miałam ochoty na seks ani pieszczoty, czego nie rozumiał mój partner, na każdym kroku komunikując mi, że on potrzebuje bliskości, że mam go dotknąć przytulić, a gdy ja nie chciałam tego zrobić, informował mnie wymownie, że doskonale sobie poradzi sam. Trwało to jakiś tydzień i minęło. Mam na myśli moje libido. Jednak zaszczepiony przez niego ubytek w poczuciu mojej wartości pozostał. Czułam się niedoskonała. Czułam, że mu nie wystarczam, że go nie zaspokajam. Przez kolejne dni to ja próbowałam do niego jakoś podejść. Przytulałam, chodziłam za nim, starałam się okazać mu bliskość. Szczególnie przez głupie wyrzuty sumienia, że powinnam go przepraszać za to, że nie chciałam się z nim kochać. Wiem, że to głupie. Jednak potrzebowałam tej bliskości, a on pozostawał niewzruszony. Nie wiedziałam już co się dzieje. Doszło do eskalacji emocji i kłótni, w której okazało się, że mój partner myślał, że ten tydzień bez seksu był celowo przeze mnie zaplanowany żeby w jakimś stopniu zrobić mu na złość, dlatego był dla mnie taki chłodny w kolejnych dniach, bo chciał dać mi nauczkę. Powiedział też, że kiedy się nie kochaliśmy, potrzebował ode mnie jakiegoś zamiennika żeby czuł się dobrze, żeby jego pewność siebie nie spadła. Jak to usłyszałam to opadły mi ręce. To, co on powiedział wykraczało totalnie poza mój rozum. Chcąc jednak się pogodzić, spędziliśmy kilka dobrych godzin na rozmowie i wieczorem było już względnie w porządku. Spędziliśmy miło czas oglądając serial. Następnego dnia rano przyszła do niego paczka, której zawartości nie chciał mi pokazać. Zostawiłam temat i wróciłam do niego później. Okazało się, że mój partner, w tym tygodniu, w którym czuł się bardzo przeze mnie pokrzywdzony, zamówił sobie, aby dać mi kolejną formę nauczki, sztuczną waginę i coś, czego nazwy nie do końca potrafię określić.. Może mały fantom? kobiecych pośladków z pochwą i odbytem. Oniemiałam ze zdziwienia. Nie mam nic przeciwko zabawkom erotycznym. Lubię je czasami wykorzystywać, ale to było coś, co przerosło moje najśmielsze wyobrażenia. Po tych ostatnich wydarzeniach nadal czuję się nie dość atrakcyjna, nie dość dobra, nie potrafiąca go zaspokoić. Ciężko próbuję z tym walczyć, a tu na mojej drodze pojawia się kawałek miękkiego silikonu w kształcie pochwy. Jestem świadoma jak irracjonalnie brzmi ta historia, ale potrzebuję jakiejś obiektywnej opinie, bo przysięgam, że moja głowa wybuchnie. Błagam o poradę!
  6. Jestem z nowym partnerem od 3 lat. On ma syna w wieku 10 lat, ja mam syna w wieku 7 lat. Problem polega na tym ze na samym poczatku jak jego dziecko mialo 7 lat spal z nim. Od jakiegos ponad półroku postawilam kropke i powiedzilam ze spac to on powinnien ze mna. Zaczal oduczac syna. Po czym i tak wieczne usypianie go. Na szczescie przez okres 2-3 miesiecy jego syn spl sam az do teraz. Zaznacze ze matka syna partnera nadal go usypia i z nim spi. Teraz znow zaczelo sie posypianie. Dziecko budzi sie i przychodzi mowiac ze nie moze znow usnac i tak jest kilka razy w nocy. Oczywiscie tata spi juz z nim chyba ze pojde i go obudze. Spia naogol n lyzeczke przytuleni i obieci. Nie umiem tego zaakcetowac ani zrozumiec. Moj syn usypia i spi sam. Nawet jak obudzi sie w nocy to czasem musze go odprowadzic do lozka. A czasem sam wroci i sie polozy do spania. Sytuacja nie zdarza sie tylko jak jest chory ona jest zawsze. Co moge z tym zrobic? Czy to jest normalne? Prosze o porade.
  7. Witam, zanim zacznę chciałbym powiedzieć jak tu trafiłem Ostatnimi czasy lubię oglądać różne filmy na YT o psychologii, emocjach, związkach, samodoskonaleniu. Można powiedzieć że dużo szukałem materiałów na temat mojego problemu ale okazuje się że psycholodzy bardzo często nie są zgodni co do tego czym jest homoseksualizm i jak sobie poradzić z uczuciami mu towarzyszącymi. Myślałem nad osobistą terapią bo jestem już na tyle świadomy i pewny siebie że byłbym gotowy pójść do kogoś. Jednak z uwagi na fakt wymieniony powyżej nie chce wydawać pieniędzy na prywatną terapię skoro ktoś będzie mi wmawiać coś czego nigdy nie zaakceptuje (przykładowo - nie jest to pewne) Kiedy zobaczyłem że można napisać online i poprosić o pomoc seksuologa lub psychologa pomyślałem czemu nie. Na stronie głównej pisało że mam się nie rozpisywać więc postaram się jak najlepiej streścić problem. Boli mnie fakt że to jest forum i każdy może to przeczytać ale ok. Bardzo polubiłem filmy Pana Rafała i film "Jak (nie) zostać frustratem seksualnym i kim są incele" skłonił mnie do wejścia tutaj. Jeszcze jedna prośba... kimkolwiek jesteś... zanim napiszesz cokolwiek - proszę przeczytaj wszystko od początku do końca. Przedstawię to zatem wedle schematu Kim jesteś? Mam obecnie 27 lat. Jestem mężczyzną. Mam za sobą nieudany związek z dziewczyną toksyczną. Ogólnie rzecz biorąc pod uwagę wedle opinii innych jestem podobno postrzegany jako osoba życzliwa, gotowa do pomocy, pracowita, pełna empatii, gotowa słuchać innych, panująca nad językiem, inteligentna, miła ale zarazem stanowcza. Wiele dziewczyn się mną też interesowało. Nie palę papierosów ani nie nadużywam alkoholu. Mam własne mieszkanie i całkiem nieźle sobie sam radzę. Jestem po 5 letnim zażywaniu antydepresantów. Odstawiłem za porozumieniem z psychiatrą bo czułem się coraz lepiej. Na ta chwilę popadam czasem tylko w "niże" depresyjne z których wychodzę sam lub z pomocą rozmowy z najbliższymi. W jakiej sytuacji pojawił się problem oraz jak długo trwa? Odkąd pamiętam problem był od dzieciństwa i właściwie tam szukałem odpowiedzi na to jak go rozwiązać. W istocie o własnych siłach bardzo wiele zdziałałem i zmieniłem dzięki czemu czuję się znacznie lepiej. Jeszcze parę lat temu nie potrafiłem jednoznacznie określić z czym mam do czynienia, będąc w tak głębokiej depresji nie myślałem racjonalnie. Zatem mówiąc krótko problem trwa od zawsze, teoretycznie aż do teraz. Na czym Twoim zdaniem polega problem? W moim dzieciństwie dostrzegłem brak więzi emocjonalnej z ojcem. Mój tato nie był złym człowiekiem, był bardzo pracowity a swoim zachowaniem pokazywał że nas kocha. Niestety nigdy otwarcie tego nie mówił ani nie okazywał. Być może dlatego że sam miał nieciekawe dzieciństwo. Już jako dziecko oglądając animowaną bajkę w telewizji widziałem jak w niej tata bierze na kolana swojego syna, mówi mu że go kocha i przytula go. Już wtedy - może jako 5 letni chłopczyk - chciałem czegoś takiego... żeby mój tata mnie uczył jeździć na rowerze, grać w piłkę, żeby to on był ze mną w radosnych i trudnych chwilach mojego dzieciństwa. Ale nigdy nie potrafiłem wyobrazić sobie w tej roli akurat mojego ojca. W gruncie rzeczy bałem się go. Mniej więcej w tym czasie kiedy interesowałem się dziewczynkami seksualnie (mając 5 lat) zostałem za to zbesztany. Nikt nie usiadł ze mną i nie wytłumaczył mi grzecznie co można a czego nie i dlaczego. Tak samo jak nikt nigdy mnie nie uświadomił co do seksualności. Jako dziecko również bardzo szybko zacząłem odczuwać podniecenie seksualne. Wtedy nie podniecała mnie chłopięcość czy dziewczęcość. Podniecał mnie po prostu tyłek innych dzieciaków. Ponadto podniecał mnie też wstyd u innych chłopców, być może dlatego że sam się całe życie wstydzę? Krótko po tym okresie bo już w podstawówce (miałem może 7-9 lat) zaczął mi się podobać kolega z klasy. Po prostu go lubiłem, lubiłem patrzeć na niego, lubiłem też patrzeć jak coś go zawstydza. Wtedy nie wiedziałem lub nie byłem w pełni świadomy co to jest. Jednak podświadomie zawsze uważałem swoje zainteresowania za złe i nigdy nikomu o nich nie mówiłem. Kolejną rzeczami która wg. mnie miały wpływ na problem były masturbacja od wczesnego dzieciństwa i bajki pokazujące chłopięcą bezradność i wstydliwość lub pokazujące nagość. W późniejszym wieku doszła też pornografia z której ciężko było się uwolnić. Dodatkowo siała ona spustoszenie w moim umyśle. Zawsze byłem zdecydowany jej nie oglądać ale "kolega" sprzedał mi ją w bardzo wyrafinowany sposób. "Kolega" Pokazując animowane filmy pornograficzne (hentai) w których to chłopców uprawiających stosunek (nawet hetero) często przedstawia się jako wstydliwych, wykorzystanych i nieporadnych tylko spotęgował we mnie niewłaściwą dewiację. Oglądałem też - wtedy - powszechnie dostępne filmy na YT gdzie gołe dzieciaki np. łowiły ryby. Podświadomie zaakceptowałem też to jak wygląda seks homoseksualny mimo iż na początku budził we mnie odrazę. Po kilku latach kiedy mój problem "kwitł" jak cierń w moim umyśle będąc już dorosłym nastolatkiem zawsze obdarzałem sympatią chłopców. Popadłem w depresję kiedy cholernie zauroczyłem się w chłopaku z którym pracowałem i nie mogłem się od niego odseparować. On oczywiście nic nie wiedział a ja się ukrywałem bojąc się zdemaskowania. W taki oto sposób chcąc jednoznacznie odpowiedzieć na zadane pytanie mogę powiedzieć że za błędy w moim dzieciństwie i nastoletnim życiu zebrałem "owoc" w postaci pragnień pederastycznych. Podobają mi się często młodzi chłopcy, "przed" i "w" okresie dojrzewania. Podobają mi się pełnoletni ludzie wyglądający dalej jak nastolatki lub mający ciało nastolatków. Podobają mi się dorosłe chłopaki wyglądające młodo lub tacy którzy mają wstyd i niedojrzałość wypisaną na twarzy. Dlaczego mówię że są to pragnienia pederastyczne a nie że jestem pederastą? Z prostego powodu - absolutnie nigdy nie pozwoliłem sobie na to żeby molestować lub uprawiać seks z jakimkolwiek chłopakiem młodszym lub dorosłym. Zawsze z tym walczyłem wiedząc w głębi serca że to nie jest normalne. Na to ma też wpływ fakt że jestem osobą bardzo religijną. Tu po mału przechodzimy do kolejnego pytania. Jak sobie ewentualnie radzisz z problemem albo jak go znosisz? Przez pewien czas na co wskazuje depresja nie radziłem sobie w ogóle i pewne rzeczy wymknęły się z pod kontroli. Straciłem poczucie własnej wartości. Mając świadomość że po części to ja pielęgnowałem te pragnienia nabrałem do siebie wstrętu i obrzydzenia. Znienawidziłem uczucia zauroczenia, chęć bliskości, tęsknoty które w wypadku pragnień heteroseksualnych byłyby zupełnie normalne i nie sprawiały takiego bólu. Znienawidziłem również siebie. Czułem że ktoś taki jak ja nie zasługuje na to żeby żyć. Wiedząc że w zasadzie borykam się z pociągiem do dzieci traktowałem samego siebie z największą samokrytyką i surowością. Dlatego też unikałem kontaktu z dziećmi. Momentami czułem takie katusze psychiczne że wolałbym się nigdy nie urodzić. A kiedy już nachodziła mnie jakaś refleksja to i tak czułem bezradność - z góry skazany na niepowodzenie. Tak jakby fundament jakiejkolwiek mojej seksualności był źle położony... więc po co budować? W dość dojrzałym wieku, mniej więcej wtedy kiedy leki zaczęły działać a ja "miałem czas" aby trzeźwo spojrzeć na swój problem postanowiłem podjąć walkę. Mając już w zasadzie momentami pętle na szyi stwierdziłem że odebranie sobie życia wymaga odwagi... tak samo jak zwierzenie się komuś i poproszenie o pomoc. Postanowiłem zatem zwierzyć się zaufanemu przyjacielowi. Zacząłem pracować nad sobą co trwało kilka lat. Jednoznacznie i definitywnie zerwałem z pornografią z czego bardzo się cieszę. Postanowiłem również odrzucać każdą niemoralną myśl związaną z homoseksualnymi pragnieniami i skupiać umysł na czymś pozytywnym. Po wyjściu z tamtego zauroczenia wpadłem w następne. Ale kiedy z tego ostatniego udało mi się wyjść postanowiłem sobie że już nigdy nie pozwolę na to aby się zauroczyć w mężczyźnie lub nastolatku. Urywam kontakt z każdym kto potencjalnie mi się podoba. Nawet kiedy wiedzę kogoś nowego atrakcyjnego dla moich oczu celowo odwracam wzrok. Robię wszystko aby nie rozbudzać z powrotem tych pragnień. Również w myślach już nigdy nie pozwalam aby fantazjować o jakimkolwiek chłopaku. Zacząłem również pracować nad samodzielnością i poradnością życiową po to aby sam w sobie poczuć się pewnie. Znalazłem sobie hobby. Nauczyłem się rozgraniczać pragnienia stosowne i niestosowne i okazywać te które są zdrowe i potrzebne. Przy pewnej okazji przytuliłem mojego tatę, powiedziałem że bardzo go kocham i dziękuje mu że mnie wychował - jemu było głupio i nawet tego nie odwzajemnił - trudno nigdy mu nie mówiłem jaki mam problem bo nie chce żeby się obwiniał. O problemie wie tylko mama. Zacząłem też pokonywać wstyd i lęk związany z relacjami z kobietami. Jasno określiłem czym jest prawdziwa miłość i że tak na prawdę nie opiera się ona tylko na zaspokajaniu pragnień seksualnych. Zrozumiałem też że nie stworze realnego związku z żadnym mężczyzną bo nigdy nie da mi on tego co może dać kobieta. To wszystko dało ogromnie rezultaty. Czuję się znacznie lepiej i szybciej wychodzę ze stanów depresyjnych. Łatwiej mi przychodzi rozmowa z zaufaną osobą kiedy tego potrzebuję. Nie jestem już "frustratem seksualnym" i mam większą kontrolę nad swoim problemem. Postanowiłem sprecyzować i nienawidzić tego co rzeczywiście powinno budzić moje obrzydzenie. Zacząłem również interesować się kobietami - nie po to żeby zaraz jakiś związek ustanowić - po prostu po to żeby zobaczyć czy coś się odmieni w moim myśleniu. Stwierdziłem że są rzeczy które podniecają mnie w kobietach a ja będąc przez jakiś czas w związku z dziewczyną toksyczną odczuwałem ogromne podniecenie nawet podczas zwykłego całowania. Zatem zauważyłem w sobie mnóstwo pozytywnych zmian, takie które mnie cieszą. Dostrzegam też pewną zależność... często kiedy mam dół psychiczny - to właśnie wtedy wracają do mnie pragnienia aby chociaż przytulić się do jakiegoś chłopaka który mi się podobał... brzmi to tak, jakby skrzywienie które jest we mnie wracało wraz z moim gorszym samopoczuciem. Natomiast kiedy jestem stabilny emocjonalnie to myślę trzeźwo, rzadko miewam takie pragnienia. To wygląda tak jakbym momentami zamieniał się w to nieporadne dziecko chcące dalej przytulić się do swojego taty aby poczuć się bezpiecznie. Obecnie często mój stan wynika z tego że czuję się samotny - cholernie samotny. Chciałbym mieć kogoś z kim mogę chociaż pogadać. Jednak pozostając sam w domu ciężko mi czasem wytrzymać. Po toksycznym związku - po tym jak ktoś w arogancki sposób podeptał moje uczucia, ukarał mnie milczeniem i okazał skrajną niewdzięczność - ponownie począłem niechęć do kobiet co dodatkowo dało mi kopa. Ona do tej pory nie wie jaki mam problem bo nigdy jej tego nie powiedziałem. Zresztą kiedy już dostrzegałem syndromy toksyczności wiedziałem że nic jej nie powiem. Ale naprawdę ją kochałem, byłem w stanie zrobić dla niej wiele (i może tu był błąd), naprawdę mnie podniecała mimo iż nigdy nie byłem w niej zauroczony. Przy takim stanie rzeczy ciężko mi zainteresować się jakąś nową kobietą... bo po prostu nie ma podstawowego bodźca który by mnie do tego skłaniał - pociągu fizycznego. A jeśli on jest chociaż w drobnym stopniu to nadal czuje wstyd żeby podejść i zabiegać o nową relację. Mógłbym jeszcze wiele napisać ale wydaje mi się że to niepotrzebne. Jakie ewentualnie masz pytania odnośnie problemu? Jak wspomniałem od długiego czasu poszukuje pomocy w radzeniu sobie z pragnieniami pederastycznymi ale psycholodzy nie są zgodni co do tego jak pomóc takim osobom. Niektórzy wręcz wmawiają że powinienem znaleźć dorosłego mężczyznę który mnie pociąga i wtedy wszystko byłoby ok. Ale ja wiem że nigdy tym tropem nie pójdę. Moje pytania brzmią: Czy mogę sobie jeszcze jakoś pomóc? Czy mogę jakoś jeszcze bardziej rozwinąć upodobanie do kobiet? Czy powinienem definitywnie zerwać z masturbacją (co i tak już rzadko się zdarza)? Jak się zachować kiedy czuję się samotny w czterech ścianach i popadam w niż depresyjny? Czy mając taką historię mojego życia nie będę "okłamywać" (nie wiem czy to właściwe słowo) kobiety o której względy będę zabiegał? Czy to jest etyczne? Nad czym mogę jeszcze pracować żeby poprawić cały obraz swojej sytuacji? Czy jeśli mam niże depresyjne powonieniem dalej zażywać leki? Dziękuję za wysłuchanie... nawet pisząc to wszystko wiele razy poleciały mi łzy z oczu... Pozdrawiam.
  8. Cześć, Jestem Karol, mam 21 lat, jestem studentem I roku studiów związanych z wiarą katolicką. Na samym początku dodam , że jestem osobą homoseksualną , która czasami sobie z tym radzi a czasami chciałaby uciec od tego myślami. W grudniu 2019 roku napisal do mnie ksiądz, którego znałem z kościoła akademickiego. Nie wiedziałem po co, w jakim celu. Ale rozmowa zaczęła się kleić i ciągła się. Zaproponował spotkanie , żeby uczcić mój zdany egzamin i zaprosił do siebie. Zgodziłem się i po obejrzeniu filmu i rozmowie położył mi się na nogach a ja zacząłem go głaskać po głowie. Później zaczął mnie całować, a ja zapytałem czy napewno tego chcę bo nie chciałem przeżyć kolejnego rozczarowania ale powiedział że chce tego bardzo. Zaczęliśmy się całować i tak się stało że zostałem u niego na noc. Spotykaliśmy się kilka razy w tygodniu , on od razu powiedział że mnie kocha. Ja wcześniej tego słowa użyłem dwa razy, raz do mamy drugi raz do mojego wcześniejszego partnera a byłem już w kilku bliższych relacjach i to słowo było dla mnie bardzo ważne i wiązało się z pewną odpowiedzialnością za drugą osobę. Po jakimś czasie odważyłem się na to słowo i powiedziałem że go kocham. Było mi ciężko gdyż zawsze starałem się być blisko Kościoła i Pana Boga, a to mi utrudniało. I zacząłem się oddalać bo nie mogłem patrzeć jak może być tak że w jednym momencie zaspokaja mnie i siebie seksualnie a godzinę później idzie i trzyma Ciało Chrystusa w tych samych dłoniach mówiąc że chciałby być świętym kapłanem. Przestałem się modlić, do Kościoła chodziłem żeby tylko inni nie widzieli że jest jakiś problem. I nagle kilka dni temu powiedział że on tak dalej nie da rady. Ale chcę się przyjaźnić. Wiem że to co powiem może być spowodowane emocjami które we mnie panują, ale lubię go i chciałbym jakiś kontakt z nim utrzymać, wiedząc że i tak pewnie będziemy się mijać gdzieś na uczelni. Powiedziałem mu że chciałbym żeby poniósł odpowiedzialność za to co się stało, bo nie byłem jego pierwszych facetem, miał wcześniej jednego z którym byl przez 1.5roku i kilku na jedną noc. Powiedział że wyrzuty sumienia są dla niego już bardzo dużą karą bo do końca życia będzie musiał myśleć że mnie skrzywdził. Ja chciałbym osobiście żeby przyznał się do tego co zrobił i poniósł za to odpowiedzialność, bo jak idę do kościoła i pomyślę że ktoś taki może celebrować coś tak świętego to zbiera mi się na wymioty. To że mnie zostawił byłbym w stanie zrozumieć ale to że jest księdzem i zostawił a teraz sobie radź a ja już nie mogę bo chce być świętym księdzem to mnie strasznie boli. Zastanawiam się co z tym faktem zrobić, bo nie chcę też być kimś kto robi donos, ale z drugiej strony nie mogę patrzeć tylko na niego żeby jemu było w życiu dobrze, bo patrzyłem cały czas żeby mu dogodzić a on nie patrzył na mnie gdy mnie zostawił tylko na siebie bo to "on" nie da rady. Dlatego chcę też popatrzeć na siebie i wiem że nie dam rady patrzeć na celebransa Eucharystii wiedząc że on dalej to robi... Chciałbym bardzo żeby za to odpowiedzial ale niewiem co robić w takiej sytuacji.
  9. Mój problem dotyczy nadmiernego zainteresowania treściami pornograficznymi u mojego partnera. Mamy po 34 lata, poznaliśmy się na forum erotycznym. Po 6 mc. pisania spotkaliśmy się, zaiskrzyło i zostaliśmy parą. Nasz związek trwa już 4. rok, mieszkamy razem od 1,5 roku. Mój chłopak był stałym bywalcem forum, na którym się poznaliśmy. Przez 10 lat nawiązywał podobne relacje z różnymi kobietami, najczęściej mężatkami, z którymi wchodził w „wirtualne romanse” dla namiastki bliskości. Bał się szukać kogoś na poważnie, ponieważ uważał, że nie zasługuje na miłość. Poznawszy mnie uwierzył, że jest inaczej. Napiszę w punktach co nie daje mi spokoju: - Wiedziałam, że zawsze lubił filmy porno, ale uważałam, że to z powodu samotności. Niestety w momencie, gdy zamieszkaliśmy razem nie zaprzestał tego. Po paru miesiącach odkryłam co robi. Historia jego przeglądarki wyjawiła, że ok. 4-5 razy dziennie robił sobie sesję porno. Oglądał raczej normalne, nie było tam żadnych nieosiągalnych treści, ani dewiacji. - Przyłapałam go, że grywa w grę porno online. Weszłam na jego konto. Logował się tam co 1-3 dni, prowadził krótkie nieprzyzwoite rozmowy z innymi użytkownikami lub grał w mini gierkę polegającą na odgrywaniu scen seksu. Ta gra to yareel. Gdy to odkryłam prawie się rozstaliśmy, on miał poczucie winy. Tłumaczył, że nie wie czemu to robił, po prostu go wciągnęło. Zapewniał, że nie szukał tam bliższych relacji, nie rozmawiał z jedną osobą więcej niż raz i tak naprawdę nie interesowało go kim jest. Po prostu masturbował się pisząc nieprzyzwoite rzeczy i po tym od razu wychodził z tej gry. Powiedział, że za każdym razem było mu głupio i miał potem wyrzuty sumienia. Dla mnie to było jak zdrada, jak zwykły sex czat. - Odkryłam, że czyta starą korespondencję z kobietami, z którymi kiedyś pisał, również się przy tym masturbując. Wszystko mu usunęłam, w domu było piekło, on miał poczucie winy i pozwolił mi skasować to wszystko. Boli mnie to do dziś. Straciłam poczucie, że jestem dla niego wyjątkowa. Bo jak mogę być skoro „wspomina” masturbując się przy tym dawne znajomości, a ma w domu codzienny, regularny seks z osobą, którą jak twierdzi kocha (mówi mi to prawie codziennie)? - Po grze i mailach uznałam, że może czegoś mu nie daję. Chciałam, żebyśmy wrócili do świntuszenia, bo może mu tego brakuje. Nic z tego nie wyszło, ponieważ zła atmosfera między nami sprawiła, że nie byliśmy do tego podejść tak beztrosko. Powiedział mi ponadto, że teraz nie ma już potrzebny mnie „adorować” tak jak kiedyś, bo kiedyś robił to, żeby mnie zdobyć, czuł niedosyt „mnie”, a teraz jesteśmy razem na co dzień. - Zainicjowałam rozmowę o fantazjach. Nie, żeby wypytywać o czym myśli, tylko żeby dowiedzieć się jaki seks go podnieca, żeby ew. wprowadzić coś nowego do sypialni. On chyba opacznie to zrozumiał i przyznał się, że miewa fantazje o byłych kochankach i wspomina sytuacje między nimi, albo o kobietach, z którymi pisał kiedyś – wyobraża sobie jak mogłyby wyglądać spotkania. To wszystko mnie załamało. On podkreśla, że nie ma tam mowy o żadnych uczuciach wyższych – nie ma ochoty pisać dalej z tymi osobami, ani się spotykać, nic do nich nie czuł, nie utrzymuje żadnych kontaktów z nimi. Po prostu wyobraża sobie tylko seks, ponieważ podniecało go to, że one go tak namawiały. - Przede mną miał 1 młodzieńczy związek trwający 6 mc. Nie było w nim seksu. Następnie 2 kochanki. Jedną poznał ok. 10 lat temu – mężatka, starsza od niego o 15 lat, która się w nim zakochała, on nic do niej nie czuł, ale uległ jej namowom na seks. Spotkali się 5 razy. On twierdzi, że tak naprawdę tego nie chciał i próbował się oswobodzić z tej relacji. Tak też się stało. Drugą poznał 3 lata przed poznaniem mnie na tym samym portalu, na którym na siebie trafiliśmy. Spotkał się z nią 3 razy, także nic do niej nie czuł, twierdzi, że chciał sprawdzić czy seks bez uczuć może być satysfakcjonujący. Czując, że coś jest nie tak w takiej relacji nie przeżył z nią żadnego orgazmu. Przestał się do niej odzywać z dnia na dzień i tak milczał przez rok. Później co prawda ją przeprosił, ale znajomość wygasiła się i nie odbyło się już więcej żadne spotkanie. Potem flirtował jeszcze z paroma mężatkami online, aż poznał mnie. - Jego fantazje dotyczą różnych osób. Wyraził się, że dotyczy to prawie każdej kobiety, jaką zna. Np. wyobraża sobie, że jedzie z jakąś kobietą w windzie, a ta nie mogąc mu się oprzeć robi mu dobrze ustami. W tej samej fantazji mogą być różne osoby. Argumentuje to tak, że „o kimś trzeba myśleć”, a najłatwiej mu myśleć o znanych twarzach, ale to dla niego nic nie znaczy i kto tam akurat jest, jest dla niego mniej ważne i niczym się nie różni od włączenia sobie porno. Nie kocha tych osób, ani nie jest w nich zauroczony. Dopytywałam czy o mnie też fantazjuje. Twierdzi, że tak i że najczęściej wspomina nasz seks z przeszłości i że nie mógłby inaczej, bo 99% doświadczeń seksualnych ma ze mną. Nie wiem czy w to wierzyć. - Po tym wszystkim postanowił przestać oglądać porno. Powiedział, że wie, że jest uzależniony i chce się poprawić. Trwa to od ok. 2 miesięcy, ale przez ten czas parę razy znalazłam podejrzane rzeczy. Ślady oglądania porno w komputerze – nie tak często jak wtedy, ale od czasu do czasu, raz znalazłam jakąś fotkę erotyczną z Internetu w jego koszu. W tym dniu pytałam czy to robił. Zaprzeczył. Po prostu skłamał. Rozmawialiśmy o tym i powiedział, że się stara, ale czasami czymś się stresuje i to jest jego przyzwyczajenie, by tak się rozładować, wstydzi się tego i dlatego mi nie powiedział mi. Powiedziałam, żeby mi mówił mimo wszystko, że może mi zaufać i zareaguję dużo lepiej, niż jakby się okazało, że mnie okłamuje. Obiecał, że będzie tak robił. Raz się przyznał. Niestety ostatnio odkryłam, że czyści historię przeglądania, a w przypadkowo zostawionych na wierzchu papierach znajdował się jakiś „projekt” gry erotycznej? Nie wiem co to było, ale nazwał go ”burdel”, używał tam bardzo wulgarnych sformułowań określających statystyki postaci, tj. „kurwa”, „usługi: zwalenie konia ręką”, „dodatkowe usługi: daje w dupę”, „casting na nowe kurwy” itp. On jest informatykiem i wygląda to tak, jakby chciał zaprojektować grę porno? Musiał się zorientować, że zostawił to na widoku, bo jeszcze tego samego dnia „to” zniknęło. Przy najbliższej okazji przeszukałam mieszkanie i znalazłam schowane w szafie. Nie ufam mu, że stara się nie oglądać porno. Myślę, że mnie okłamuje, robi to po staremu i wszystko kasuje. Czasami tylko wpadnie przez jakiś drobiazg. To mnie zatruwa, czuję się upokorzona. Wg mojej wiedzy takie uzależnienie negatywnie wpływa na pożycie seksualne. U nas nic z tych rzeczy. Seks jest praktycznie codziennie, on zawsze ma wytrysk, zawsze jest chętny, nie traktuje mnie przedmiotowo, nie ma problemu ze wzwodem. Jednak wiedza o jego „tajemnym życiu” spowodowała u nie straszne kompleksy. Jestem załamana. Gdy z nim rozmawiam on twierdzi, ze sama jego działalność pornograficzna nie powoduje u niego wyrzutów sumienia względem samego siebie. Jedyne wyrzuty sumienia ma wobec mnie, że zawodzi moje oczekiwania i łamie postanowienie o nieoglądaniu porno pomimo moich próśb i tego, że wie jak jest to dla mnie ważne. Ma potem wyrzuty sumienia i mówi, że "źle się czuje z samym sobą". Ale tak jak napisałam, nie dlatego, że samo to co robi uważa za złe i przejmujące kontrolę nad jego życiem, tylko dlatego, że wie, że mnie to rani i dlaczego. Zdaje sobie też sprawę z tego, że to, ze grał w porno grę online było nie w porządku. Czuł, ze mnie w jakimś sensie zdradza, mimo to robił to. Wymaga ode mnie zaufania i ma pretensje o jego brak, bo uważa się za osobę uczciwą i gdy podważam jego prawdomowność ma wrażenie, jakbym go nie znała. Tymczasem nie mogę mu wytłumaczyć, że jego zachowanie (samo granie w taką grę i potem zapieranie się tego, kłamstwa gdy pytam czy oglądał porno, gdy byłam w pracy) nie buduje zaufania, a wręcz przeciwnie. Uważam, ze nie jest tak uczciwy za jakiego się uważa. On wydaje sie jednak mieć o sobie zdanie, że jest uczciwy... Błagam o pomoc.
  10. Mam problem. Przez ponad 4 lata byłam w relacji z chłopakiem, która najpierw wyglądała w porządku, ale po 7 miesiącach on zaczął mnie obrażać bez powodu, a ja że byłam w niego ślepo zapatrzona to nie zerwałam kontaktu. Relacja ta "rozwijała się", i choć bardzo nie lubię o tym mówić, w końcu po 3 latach, można powiedzieć, że stałam się ofiarą przemocy seksualnej :nie wiem czemu zdecydowała m się na współżycie, myślę jednak ze było to wynikiem obsesji na punkcie tej osoby i ciągłe nierealne wyobrażenia o naszej wspólnej przyszłości, mimo że ona cały czas dawała mi znaki, że jestem tylko zabawką. Potrafiła być miła tylko jeśli chciała spotkania. Nie przejmowała się zupełnie moimi granicami, wymuszała różne rzeczy, których nie chciałam próbować, niekiedy robiła je wbrew moim stanowczym sprzeciwom. Po 1.5 roku takiego stanu rzeczy w końcu zerwałam tę relację ale tylko dlatego, że znalazłam kochającego i czułego chłopaka: myślę, że gdyby nie on dalej bym w tym tkwiła i byłoby coraz gorzej. Jednak mimo zakończenia starej relacji, czasem przy stosunku z obecnym partnerem zaczynam płakać, nie chcę kontynuować mimo, że on nic nigdy mi nie zrobił. Także przy wspominaniu przez kogoś o tego typu czynnościach odczuwam wstyd i strach, jakby było to coś złego, a nie naturalna czynność. Mam też wrażenie że od czasu relacji ze wcześniejszym chłopakiem nasiliła się u mnie agresja, co jest dużo bardziej zauważalne od opisanego problemu. Nie wiem co robić, proszę o pomoc.
  11. Dzień dobry, jestem kobietą lat 20 chorą na ChAD i bulimię, od 1.5 roku zmagam się z problemem braku libido. Leki, które biorę: - Bioxetin - Olanzaran Czy ktoś posiada jakąś wiedzę na temat środków lub sposobów na odnowienie libido przy tej chorobie i kuracji lekowej? Z góry dziękuje za pomoc i pozdrawiam.
  12. Witam, moim problemem jest brak bliskości do męża. W 2018r. pochowalismy córeczkę, urodziła się w 26tc, żyła 12dni, wdała się infekcja na serduszko i niesty zmarła. Po tym okresie oddaliłam się od męża, trudno jest mi się z nim przytulać, całować, a o seksie nie wspomnę. Co któryś msc zmuszam się do seksu z nim chociaż jest mi trudno. W styczniu tego roku urodziłam synka, myślałam że przez okres ciąży ponownie wróci mi chęć bliskości. Niestety tak się nie stało. Mąż coraz bardziej żąda ode mnie zmiany, żeby było tak jak na samym początku znajomości. Chciałabym się zmienić lecz nie wiem jak, może śmierć córeczki tak bardzo siadła mi na psychice. Co mam zrobić w tej sytuacji?
  13. Witam. Poznałem faceta na portalu randkowym. Szybko stamtąd rozmowa przeniosła się na Whatsup potem rozmowa telefoniczna. Fajnie się rozmawiało no i się w nim zabujałem ale niestety odległość. Od 7-8 lat szukam faceta niestety ciężko w tym środowisku kogoś ludzkiego więdzacego czego chce takie który się nie boi związku. Sam pisał że szuka na związek ale potem się widocznie przestraszył. Jego sytuacja rodzinna nie pomaga w tym. W dodatku ma kilku znajomych z którymi spotyka się na spotkania erotyczne. Prowadzi układy seksualne. Jest mi przykro że niestety nie mogę nic zrobić by zwrócił na mnie uwagę. Nie może się ujawnić. Wieke razy mu mówiłem że takie prowadzenie się nie jest sposobem na życie że powinien kogoś spotkać dla siebie tego jedynego. Nie ukrywam że chvjskbhm być to osoba ale nie chce się spotkać bo ok 350 km w jedną i drugą stronę. Prosił mnie żebym do niego napisał za 2 tyg. A ja strudem muszę się powstrzymać a tak bardzo chce żeby przestał być dla mnie oschly. Groził że mnie publukuje więc z trudem cierpię. Chce spełnić jego prośbę. Tylko czy przez ten czas jak ja widzę jest prawe 24 h / dobę jest online na portalu randkowym nie pozna kogoś innego. A pisał że ma możesz 5 znajomych. Była umowa taka też że to do mnie zagada jak przemysli ale on ciągle ma chcice bo niby czemu siedzi tyle fellow? W dodatku o 1-3 W nocy. Wiem że rada pewnie jest taka że bym dał sobie spokój ale nie mogę bo ciągle o nim myślę. Co teraz robi. W dodatku jest mundurowym zwykłym normalnym typem hetero. Co robić? Dać spokój z myślą że o mnie zapomni? Że kogoś innego znajdzie skoro sam ostatnio mi pisał że nie szuka związków że jest mu dobrze tak jak jest. Woli sobie zaspokajać potrzeby natury seksualnej. Spróbuję wytrzymać te 2 tyg. A może i dłużej. A może sam zagada. Chciał bym żeby zmienił do mnie nastawienie. Chciał bym żeby było inaczej.
  14. Witam mam strasznie dziwny problem nie wiem jak mam to odebrać ale streszczę się.. Mianowicie jestem Hetero od 3 lat jestem w szczęśliwym związku z moją partnerką ale od niedawna coś się stało że nie mogę utrzymać oczu jak rozmawiam z jakimś kolegą moje oczy uciekają na jego krocze.. Czuję się strasznie ponieważ nie chce się tam patrzeć ale mimo wszystko to robi się jakoś samo, oczywiście nie patrzę tam z powodu tego że mnie to interesuje bo tak nie jest nie czuję pociągu do facetów... Ale gdy walczę z tym to chyba jest widoczne bo widzę jak zachowuje się np. Mój kolega lub inny mężczyzna ... Robi się dziwnie i niezręcznie :/... Nie wiem co mam myśleć obrzydza mnie to dosyć mocno.. Jeszcze raz zaznaczę, że nie patrzę tam z powodu pociągu czy cokolwiek co jest związane z seksualnośćią, ponieważ lubię tylko Kobiety. Bardzo proszę o pomoc bo oszaleje przez to zamykam się w sobie co raz bardziej a co za tym idzie dostaje na głowę!
  15. Cześć, na wstępie bardzo przepraszam, jeżeli temat w złym dziale, ale nie do końca mogłem znaleźć taki, który odpowiednio by pasował. słuchajcie mam niesamowicie duży problem, który totalnie rujnuje moje życie. Zacząłem współżyć w wieku 15 lat. Seksu uprawiałem bardzo, bardzo dużo. Byłem gościem niesamowicie napalonym i uwielbiałem to robić. Nigdy na początku się nie stresowałem, nie miałem problemów z erekcją czy z długością stosunku. Wszystko było świetnie i nie mogłem się totalnie do niczego przyczepić. Problem pojawił się, gdy poszedłem do łóżka z drugą partnerką. Tzn, odczuwałem lekki stres czy ją zadowolę tak jak trzeba. Przy pierwszym stosunku z nią z erekcją nie było żadnego problemu, wszystko jak zawsze w normie, natomiast doszedłem trochę za szybko - jak na moje standardy. Głupi byłem i przysporzyło mi to niesamowicie dużo stresu. Przy następnym stosunku bałem się tego tak bardzo, że zaczęły się pojawiać problemy z erekcją, które stopniowo zaczynały narastać. Po jakimś czasie udałem się do urologa - fizycznie jestem w 100% zdrowy i wszystko ma grać. Dostałem od niego maxon, który miał mi po prostu dodać trochę pewności siebie. Maxon trochę pomagał - ale tylko do czasu kiedy miałem wątpliwości, czy na pewno fizycznie jestem zdrowy. Następnie udałem się do psychologa, który niestety był dramatem. Gość nie wiedział nic, nic nie mówił i jedyne co to odesłał mnie do seksuologa. Jako, że temat był dla mnie bardzo wstydliwy nie zdecydowałem się iść dalej. Stosunek z tamtą partnerką był coraz gorszy. Przy każdej następnej partnerce był ogromny stres, niesamowicie się musiałem nagimnastykować i czasem brać tabletki, żeby uprawiać seks - tylko, że nawet w tedy nie był on zadowalający. Zamiast o przyjemności myślałem o tym, czy będzie mi "stać". Stałem się "mechaniczny" w łóżku i otępiały co potwierdziły kobiety. Zamiast przyjemności z seksu mogłem co najwyżej mieć satysfakcję po, że dotrwałem z erekcją do końca stosunku. Prawie zniszczyło to mój kolejny, 2 letni związek. Było mi po prostu wstyd i nie radziłem sobie. W kolejnej relacji przy próbie pierwszego stosunku po prostu nie "wstał" i pomimo wszystkich prób tej kobiety, stres był tak duży, że nie było szans. Drugi raz było to samo. Śmieszne, że pomiędzy tymi próbami, z inną kobietą z którą sypiałem długo i się nie stresowałem przy niej, bo po prostu wychodziło - nie bylo w tym cazsie żadnego problemu.. Jestem w 100% pewny po wizytach u lekarzy i analizie swojego zachowania, że to jest na podłożu psychicznym. Widzę błędne koło. Boje się, że nie będzie wzwodu - wzwodu nie ma - znów pojawiają się obawy. Od prawie 4 lat nie miałem seksu, z którego byłbym całkowicie zadowolony. Zniszczyłem kilka bardzo ważnych dla mnie relacji z kobietami. Niesamowicie destrukcyjnie to wpływa na mnie w życiu codziennym. Byłem człowiekiem, dla którego seks był niesamowicie ważny, a w tej chwili nie potrafię sobie ze sobą poradzić. Wiem, że jedyne co muszę zrobić to po prostu o tym nie myśleć, ale jak? Po alkoholu np nigdy nie mam problemów, bo o tym po prostu nie myślę wtedy. Generalnie to jest moja jedyna obawa, jeżeli chodzi o seks. Nie mam kompleksów - wymiary ma dobre, uważam też, że sporo w łóżku umiem. Czy jest tu ktoś, kto może mi pomóc się odratować? 4 lata to naprawdę spory kawałek życia, więcej nie chcę się zmagać z tym problemem. Boje się, że to zostanie do końca mojego życia. W ostatnim czasie posypało mi się bardzo wiele spraw. Były momenty, że nie mogłem normalnie funkcjonować na co dzień. Podniosłem się z tego wszystkiego, ale z tymi zaburzeniami poradzić sobie nie potrafię.
  16. Cześć, mam na imię Sandra. Mam 18 lat i czuję się dziwnie. Zawsze podobała mi się płeć przeciwna i nadal tak jest, ale nie wyobrażam sobie czułości w moim związku. Nienawidzę, gdy ktoś mówi do mnie misiu, kotku, słonko itd. Nie lubię także gdy mnie ktoś ,,mizia" lub w inny sposób dotyka. Dla mnie problemem jest trzymanie się za rękę, już nie mówiąc o całowaniu się. Osoba przestaje mi się podobać, gdy już z nią jestem. Już nie wiem jakiej orientacji jestem. Czy to jest normalne?
  17. Witam! Jestem uczennicą liceum i mam 19 lat. Jako dziecko, byłam dotykana przez wujka, ale nikomu o tym nie mówiłam, myślałam że to moja wina i jeśli ktoś by się dowiedział, to by stanął po stronie wujka. Wiedziała tylko babcia, bo raz zobaczyła co mi robił i w jakiś sposób zareagowała, ale na mnie nakrzyczała że mam grzech, co mnie bardziej utwierdziło w fakcie, że ja jestem winna. Do liceum nigdy z nikim nie rozmawiałam o swoich problemach i uznawałam to za normalne, by przyklejać cały czas uśmiech na twarz. W liceum poznałam świetnych ludzi i pierwszy raz powiedziałam komuś przez co przeszłam. Wtedy straciłam kontrolę, jakby odblokowałam wspomnienia. Od tamtej pory codziennie wracam myślami do tego co mi robił. Niedawno babcia w chorobie zadzwoniła do mamy i jej opowiedziała o mnie, dlatego ta ze mną porozmawiała i powiedziała że po tym co usłyszała ma ochotę się zabić. Ona korzysta z pomocy psychologa bo rzekomo sobie przeze mnie nie radzi, po tym wszystkim z siebie zrobiła ofiarę. Teraz wuja cierpi na alkoholizm, babcia ma alzheimera i schizofrenię, a mama depresję i również problemy z alkoholem. Przez to czuję się strasznie winna. Jest jakiś sposób, żebym nie wracała myślami do tego co się działo? Co mam zrobić żeby nie mieć urazu do mamy, za to że stawia siebie w centrum problemu? Rozumiem, że musiała podjąć decyzję między bratem a córką i próbuję sobie wyobrazić jakie to było trudne. Jednak ten fakt, że pomaga wujkowi a do mnie ma cały czas pretensje, boli.
  18. Witajcie, Otóż trapi mnie ciągle jeden problem. Mam 25lat, a temat seksu jest dla mnie krępujący. Nie wiem czemu tak jest, ale może dlatego, że nigdy nie był poruszany. Nie wiem jak to ugryźć. Nie uważam się też za nieatrakcyjnego czy ogólnie wygląd miał by być problemem. Spotykam się z różnymi dziewczynami, ale nie umiem po prostu przejść do rzeczy. Być może też to trochę strach przed odrzuceniem, że pójdzie źle itp. ale problem w tym, że nawet w sytuacji sam na sam raczej czekam na ruch z drugiej strony niż przejąć inicjatywę. Co robić by nie mieć tak mocnych hamulców?
  19. Obecnie jestem studentką na 3 roku studiów. Od dwóch lat spotykam się z pewnym chłopakiem na którym mi zależy i coś do niego czuje. Od widuje się ze mną i pisze tylko wtedy kiedy jest pod wpływem alkoholu i ma ochotę na seks. Po za tym zdarza mi się do mnie napisać żeby porozmawiać ale bardzo rzadko. Chciałabym żeby z tej znajomosci zrodziło się coś więcej. Cały czas robi mi nadzieje ze coś z tego będzie tylko w tym momencie on jest zablokowany na nowy związek. Ja już mam dość bo nie potrafię skończyć tej relacji a po każdym spotkaniu czuje się okropnie bo potem się całkowicie przestaje odzywać. Nie potrafię sobie sama z tym poradzić i się od niego uwolnić. Próbowałam już wszystkiego najdłużej udało mi się na miesiąc ale on wraca i robi mi okropny mętlik w głowie. Nie radzę sobie z tym i zaczynam nienawidzić siebie samej za to że nie uczę się na błędach i mimo tego co sobie obiecuje nie kończę tej znajomosci. Kompletnie nie radzę sobie z uczuciami do niego i nie wiem co zrobić w takiej sytuacji i jak z tego wyjść. Rozmawiałam z nim wiele razy na ten temat i nic z tego nie wynikło ciagle jest to samo.
  20. Hej! To mój pierwszy post tutaj. Jestem kobietą w swoim pierwszym poważnym związku, lat 23. Odkąd jestem ze swoim chłopakiem ponad rok, nie potrafię zaakceptować jego przeszłości. Był on jakieś 8 miesięcy wcześniej z dziewczyną z zaburzeniami (border), zerwał z nią, zamknął ten rozdział. Dowiedziałam się od niego (bo wypytałam, ciekawość wzięła górę), że sypiali ze sobą. Wiem, że dla niektórych to normalna sprawa, ale ja mam takie poglądy, że seks to po ślubie (proszę to uszanować, takie są moje wartości i poglądy). Na początku przyjęłam to ze spokojem, ale z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej - doszło do tego, że pisałam do niej z dwóch fikcyjnych kont i wiem teraz dużo rzeczy o jej życiu prywatnym - ona stała się moją obsesją i trwa to nadal. Kiedy myślę o tym, że razem sypiali, ogarnia mnie smutek, ogromny żal w stosunku do tej dziewczyny (mimo, że wiem, że "do tanga trzeba dwojga"), ból emocjonalny, mam nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej, jestem płaczliwa, przygnębiona, smutna. Porównuję się do niej - jest drobniejsza i chudsza, podejmowałam próby nieprzekroczenia przyjmowania danej ilości kalorii dziennie. Znienawidziłam wszystko, co kojarzy mi się z nią. Najbardziej przygnębiająca jest jednak świadomość, że to ja zawsze będę tą drugą. I będę musiała być ponad nią w wielu kwestiach. Boję się porównywania. A ona w tym czasie jest zadowolona z tego, że "zaliczyła przyszłego lekarza" (mimo, że wcześniej kierowała się wartościami podobnymi do moich). Starałam się kilkukrotnie zerwać z nią kontakt z fikcyjnych kont, rozmawiałam z chłopakiem na ten temat z zaznaczeniem, że wiem, że nie powinnam wypominać przeszłości, ale to silniejsze ode mnie. Wprowadzałam restrykcyjne diety, dużo ćwiczyłam, zajmowałam się innymi sprawami, żeby o tym nie myśleć, próbowałam jej postawy obrócić w żart, a także próbowałam zaakceptować przeszłość chłopaka, racjonalnie sobie wszystko tłumacząc, rozmawiałam z przyjaciółmi. Po 11 miesiącach i wielu próbach walki z tym problemem wyczerpały mi się pomysły. Nie daję sobie rady. Czy ta sytuacja może wynikać z jakiegoś zaburzenia? Jak poradzić sobie z tym problemem? Zwłaszcza ten ucisk w klatce piersiowej i smutek robią się nie do zniesienia...
  21. Witam, jestem mężczyzną, mam 20 lat, moja partnerka 18, jesteśmy razem od 1,5 roku a współżyjemy od 8 miesięcy. W sierpniu byłem bliski załamania nerwowego, gdy podejrzewaliśmy że mogła zajść w ciążę. Od tego czasu praktycznie codziennie czuję lęk iż pomimo bardzo skrupulatnej a wręcz pedantycznej antykoncepcji mogła ona zajść. Czuję że mój lęk wpływa negatywnie na naszą sferę intymną oraz na całą relację. Obserwuję u siebie rozpamiętywanie sytuacji w których doszło do jakiegokolwiek zbliżenia, rozpatrywanie czy była na to jakaś szansa, ponadto mam tendencję do wprost wmawiania sobie, że każdy objaw który może mieć jakieś powiązanie z ciążą jest jej definitywnym potwierdzeniem przez co mój lęk się umacnia i szuka kolejnych potwierdzeń swojej tezy. Myślę, że warto nadmienić iż w mojej rodzinie są dwa przypadki zdiagnozowanej nerwicy. Bardzo ciężko jest mi funkcjonować z takimi myślami które uporczywie pojawiają się w mojej głowie, odnoszę wrażenie że lęk jest już stałym elementem dnia codziennego. Moje pytanie brzmi następująco: Czy to normalne? Czy ten problem da się rozwiązać? Czy szukać pomocy specjalisty? Jeśli tak, to do jakiego lekarza powinienem się z tym udać? Z góry dziękuję za odpowiedź, jest to dla mnie bardzo wstydliwy temat dlatego nie ujawniam żadnych swoich danych. Pozdrawiam, Anonim
  22. Mam 27 lat, mieszkam z chłopakiem (45-letnim) od 8 lat. Ze względu na trudną historię rodzinną opornie idzie mi decydowanie się na ślub i dziecko. On bardzo by dziecka chciał i naciska mówiąc że jestem niedojrzała i nie przewidująca a on ma mało czasu. Kocham go, nigdy go nie zdradziłam ale przestało nam się układać w życiu. Dużo na mnie krzyczy, o każdą bzdurę, codziennie. Życia łóżkowego praktycznie nie prowadzimy i to z mojej winy - mam np. miejsca na ciele w których nie znoszę dotyku (bo automatycznie wyłącza mi to nastrój), a on o tym nie pamięta "bo to są emocje nad którymi trudno jest zapanować i trzeba być spontanicznym". I ogólnie nie przyjmuje zadnych sugestii. Więc spontanicznie zauważyłam że już mnie nie pociąga jak kiedyś, że trochę się do tego zmuszam, że się nie stara o mnie i w zasadzie łącząc to z obawą przed ciążą odechciewa mi się go zupełnie. On za to uniósł się męską dumą, widząc brak entuzjazmu stwierdził że prosić się nie będzie (logiczne w sumie) i tak już żyjemy tuląc się ale nie uprawiając seksu prawie rok. Ja się masturbuję, a co robi on - nie wiem. Mam nadzieję że nie ma nikogo na boku, bo ja nie mam. Mam tylko wyrzuty sumienia że tak jest, zaczynam czuć się nieatrakcyjnie, przestałam się golić, trochę się zaniedbałam i nie wiem jak zwrócić na siebie jego uwagę i czy jest sens skoro znów będzie dotykał mnie w miejscach w których dotyk powoduje że mam ochotę dać komuś po twarzy, do tego dochodzi różnica wieku i zaczynam się czuć jakbym trochę z ojcem mieszkała i paradowanie w pończochach pewnie by go ucieszyło, za to ja czułabym się śmiesznie. Coraz mniej mamy też tematów do rozmowy i czuję że to ja nie umiem jej podtrzymac bo funkcjonujemy w różnych środowiskach. Na co on oczywiście mówi że dziecko byłoby wspólnym tematem. Na co ja się nie zgadzam bo m strasznego cykora w tym względzie i strasznie nie chcę być uwiązana. A z drugiej strony jednej go kocham i mnie interesuje, staram się o niego, wspieram i dopinguje i żyje z nim i zaczynam być tym położeniem wyczerpana.
  23. Witam. Mam 35 lat i jestem mezatka od 10 lat zas z mezem znamy sie 15 lat. Mamy 3 dzieci. Moj problem polega na tym iz od dluzszego czasu nie mam ochoty na sex, nie wiem czy to jest spowodowane tym ze mam male dziecko i dlatego mam malo libido. Wprawdzie nigdy nie bylam w tym kierunku wyrywna jesli chodzi o zaczecie czego kolwiek z mezem, zawsze on zaczynal pierwszy ale nawet wtedy nie ciagnelo mnie do sexu, z czasem przy grze wstepnej nabieralam ochoty a ostatnimi czasy to nawet tego nie ma. On lubi sex a ja nie umiem mu dac tego czego chce bo nie chce aby zobaczyl ze ja nie mam ochoty. Choc czasem sam juz widzi bo co wieczor odwlekam wszystko z jakiegos powodu. Na poczatku naszego zwiazku (nie malzenskiego) bylo w miare, ale gdy pojawily sie dzieci to powoli wszystko zanikalo. Chcialabym aby to sie zmienilo bo nie chce zeby przez to wszystko maz znalazl sobie inna kobiete ktora da mu to czego ja nie chce. Wprawdzie zawsze mnie uswiadamia ze nie zdradzi ale ja nie jestem taka pewna. Czasem podczas klotni powie cos na temat ze "moze chce isc do innego" ale co to za roznica z kim bym to zrobila jak mnie teraz sex nie interesuje, sadze ze tymi slowami moze on cos ma na sumieniu mimo wszystko i probuje mnie obarczyc swoja wina. Nie wiem moze sie myle ale nie chcialabym dowiedziec sie takiej wiadomosci. Wiem ze faceci lubiacy sex nie umieja czekac cierpliwie dlatego podpowiedzcie co mam zrobic aby moje zainteresowanie sexem chociaz w czesci zmienilo sie w takie jak mojego meza. Chyba ze moze z biegiem czasu jak dzieci dorosna to sie zmieni bo najmlodsze ma prawie 2 lata... Ale czy maz poczeka czy nadal mam robic wszystko wbrew sobie po to by zaspokoic potrzeby meza.
  24. Witam, mam 28 lat i chciałem podzielić się swoim problem i w miarę możliwości poprosić o darmową pomoc psychologiczną. Otóż w lipcu tego roku poznałem dziewczynę, zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Po trzech miesiącach rzuciła mnie. Mieszkamy ponad 250 km od siebie, ale często się widywaliśmy w miarę możliwości ona przyjeżdżała do mnie ja jeździłem do niej, ale zawsze jak się widzieliśmy robiłem jej śniadania, gotowałem obiad, jeździłem po pieczywo z rana do sklepu, gdy wyjeżdżała dostawała ode mnie lunch-box z obiadem tak aby nie przejmowała się zakupami po powrocie. Gdy za pierwszym razem pojechałem do niej do Warszawy, na co musiałem wziąć specjalne wolne ponieważ pracowałem w muzeum również w weekendy na umowie zlecenie, powiedziała mi w Królikarni, drugiego dnia pobytu, że za bardzo ją absorbuje, zamknąłem się, pojechaliśmy do PKiN w tramwaju spotkaliśmy jej kuzyna to nawet mnie nie przedstawiła, na PKiNku popłakałem się, bo cieszyłem się na ten wyjazd a otrzymałem ogromny ból, powiedziała, że poczuła się jak sadystka, drugim razem jak przyjechałem to miałem wolne i ona była na 1,5 tygodniowym zwolnieniu lekarskim, pojechałem jej pomagać, zrobiłem jej rosół z kaczki, za którą latałem pod dwóch biedronkach mimo, że nie znam Warszawy i zawiozłem ciepły koc, tu się w miarę cieszyła, na początku października byłem z nią na weselu, nawet jej nie zaprosiłem tylko sama powiedziała, że chce ze mną iść jak dostałem informację o weselu, gdy przyjeżdżała o 21.30 jeszcze leciałem po kawę dla niej i wodę bo o to prosiła przez telefon. W pierwszy weekend listopada umówiła się ze mną w Lublinie aby oznajmić mi, że ona tego wszystkiego nie potrzebuje, że ja rzucam jej kwiaty pod nogi bo mam jakieś braki i tym je zagłuszam, robiłem to bo to jest największe bogactwo jakie mam, nie jestem zamożny poza tym uczono mnie, że to jest właśnie partnerstwo, podnosiłem argumenty co dla niej czyniłem, ale dowiedziałem się, że nie mam prawa tego robić, natomiast ona wytoczyła argumenty, że przez to wesele musiała ponieść koszty finansowe i poświęcić pierwszy zjazd na studiach, dowiedziałem się też, że w Lublinie czuła się sama mimo, że czekałem 2 godziny na dworcu PKP aby nie przegapić pociągu, kupiłem bilety MPK na autobus abyśmy dojechali pod jej hotel, gdzie wiele otrzymałem smutku, potem poszliśmy na spacer i na obiad, za który ja zapłaciłem do tego po drodze chciała zapalić znicz pod Grobem Nieznanego Żołnierza, ale miałem zepsutą zapalniczkę, jednak kupiłem inną aby po drodze powrotnej zapaliła ten znicz bo wiedziałem, że jej na tym zależało, po czym odprowadziłem ją pod hotel. Następnego dnia widziałem się jeszcze z nią w Lublinie, gdzie umówiliśmy się na dworcu PKP, na którym już jej nie było, bałem się, że pojechała, ale byłą w kawiarni, pojechałem tam taksówką i dowiedziałem się znów, że ona tego wszystkiego nie potrzebuje, zrobiłem jej obiad na wyjazd, którego nie przyjęła, wcześniejszego dnia wzięła ode mnie kanapki, specjalnie dla niej robiłem. Dowiedziałem się jeszcze, że na pewno chce ją jakoś wykorzystać, ona jest urzędniczką w jednej z izb parlamentu i myślałem, że o to chodzi, ale ona wmawiała mi, że chce ją wykorzystać do uzupełnienia swoich braków, czyli, że jej właśnie po to gotuje, prasuje, zmywam po nas naczynia, ale wydaje mi się, że to jej przyjaciółki wprowadziły w nią taki pogląd, uważam, że jednak chodziło o to, że chce na jej plecach zrobić karierę, chciałem dla niej przeprowadzić się do Warszawy, której zupełnie nie znam, ale ona tam pracuje, zaczęła studia i po prostu mi by było łatwiej. Parę dni temu już po rozstaniu dostałem od koleżanki, u której byliśmy na weselu zdjęcia, moje zdjęcia z tą dziewczyną na weselu, całą noc płakałem i bolało mnie serce. Czy uważacie, że ona jest normalna, bo ja na koniec związku poinformowałem ją, po tym co już mi zrobiła, że tak jest sadystką i zimną suką. Jeśli chodzi o łóżko, to ofiarowywałem jej po 5 - 7 orgazmów na dzień, więc chyba nie miała na co narzekać w tej materii. Ja mam 28 lat ona 34. Bardzo proszę o jakąś podpowiedź jak ja mam to wszystko ogarnąć, dowiedziałem się, że irytowały ją moje smsy o poranku z życzeniami spokojnego dnia w pracy, robiłem to aby naprawdę miała spokojny dzień, że irytowały ją moje listy.
  25. Witam Mam na imię Piotr, ma 40 lat. Mimo wieku nadal mieszkam z rodzicami, jestem kawalerem. Zżyty jestem z Mamą. Lubię się przytulać do mamy i okazyjnie (nie na siłę) do innych ludzi (przeważnie kobiet) np. przy składaniu życzenia świątecznych. Lubię też być przytulany przez innych. Przytulać też uwielbiam zwierzęta (koty). Przytulanie NIE podnieca mnie seksualnie. kiedyś psycholog spytał mnie co czuję przy przytulaniu a ja za Boga nie potrafiłem się wypowiedzieć. Natomiast seksualnie podniecają mnie mężczyźni. Dziwną okoliczność podniecenia miałbym też w sytuacji kiedy jestem w obcym ubraniu. Takie sytuacje mogłyby być np. w szpitalu, w wojsku, w więzieniu gdzie byłyby obce piżamy , dresy wojskowe, uniformy więzienne chodzone przez innych i który będzie dalej po mnie używany przez kogoś. Tylko, że to jest tak, że nie chodzi o ubranie się we własnej woli (np. w domu kupioną specjalnie używaną odzież) lecz w przymusu, konieczności. Co to jest za objaw, choroba czy inni mają taką lub podobną sytuację? Problem tkwi w tym: W obecnych czasach nie znajdę się już tych sytuacjach bo w szpitalach, więzieniach trzeba mieć własną odzież. Gdyby była "okazja" być w szpitalu to już się z tym nie spotkam. W wojsku ze względu na wiek nie będę. Zamartwiam się podświadomie, że mnie to nie spotka. I tu jest dziwny problem z jednej strony bym chciał mieć kobietę (żonę?, partnerkę?, bliską przyjaciółkę?) z którą by my się wzajemnie wpierali, przytulali, żyli w domowym ognisku, wyjeżdżali np. wycieczki rowerowe ale seks by mnie nie interesował. Mama niestety nie będzie żyć wiecznie. A z drugiej strony interesuje mnie jakiś kontakt cielesny z mężczyzną który podnieca mnie seksualnie. Nie chodzi o jakiś ostry seks. Gdybym miał męskiego partnera to nie interesuje mnie to bym z nim miał wspólny dom. Mogło by to być z różnymi partnerami męskimi. Nie wiem jak sobie dalej ułożyć życie. Przecież żadna kobieta która chce przytulania, domowego ogniska w życiu nie zaakceptuje że jestem homoseksualistą. Proszę o pomoc

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.