Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'relaksacja'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

Found 23 results

  1. Od wielu już lat szczęśliwie coraz głośniej i więcej mówi się społecznie i w mediach społecznościowych, mass mediach, że to w jaki sposób funkcjonuje ciało fizyczne ma niebagatelny wpływ na psychikę ludzką. Często z początkiem każdego roku osoby zatem postanawiają, że tym razem to już na pewno zaczną dbać o sferę fizycznego ciała, ustalają postanowienie by zapisać się na wybrane formy pracy z ciałem, do klubu fitness, studia jogi, na siłownię itd. Zazwyczaj jak wiemy, zapał do regularności i kontynuacji tychże postanowień w połowie marca często dobiega końca. Mimo iż właśnie tym bardziej w okresie wiosennym można rozpocząć praktyki na świeżym powietrzu i kontynuować je aż do późnej jesieni. Każda praktyka ciała fizycznego związana z uaktywnieniem mięśni, stawów jest prozdrowotna. Chodzi przede wszystkim o pracę z ciałem rozumianą w ten sposób, że podczas wykonywania dajmy na to ćwiczeń rozciągających nie nadwyrężamy się, nie wykonujemy ich wysiłkowo, w napięciu, nie powodujemy bólu, dyskomfortu. Przecież tak naprawdę osoby często rezygnują z technik wzmacniania ciała z powodu zakwasów, nieprzyjemnych odczuć i wycieńczenia związanego z nadmiernym wysiłkiem fizycznym. Chodzi zatem o to, by ćwiczyć/praktykować/trenować tak, by to stało się przyjemnością, a nie przykrym doznaniem, wtedy motywacja i chęć do dalszej kontynuacji automatycznie stanie się większa i bardziej długotrwała. Wybierz zatem dla siebie to, co z uwagi na Twoją indywidualną konstytucję ciała, historię ciała, jego możliwości będzie najlepsze – to znaczy taką praktykę pracy z ciałem, która nie obciąży zbyt mocno, nie powoduje kontuzji i raczej podwyższa witalność ciała, a nie obniża poprzez nadmiarowy wysiłek. W aktualnych czasach do wyboru jest bardzo dużo aktywności w różnych miejscach. Należy jednak przed decyzją co do odpowiedniego nauczyciela czy centrum z kwalifikacjami zastanowić się nad tym co dla mnie osobiście będzie najbardziej korzystne i czego potrzebuje moje indywidualne ciało. To znaczy, jeżeli Twój codzienny tryb pracy to głównie pozycja siedząca, to spokojnie możesz wybierać bardziej aktywne formy wzmacniania ciała, natomiast jeżeli pracujesz fizycznie lub masz dużo obowiązków w ciągu dnia, to zaleca się raczej mniej inwazyjne ingerencje w przeciążone już ciało poprzez styl życia. Do wyboru są najpopularniejsze w ostatnich latach dla osób chcących pobudzić swoje ciało z uwagi na monotonny i siedzący tryb życia: rower, hulajnoga, deskorolka, rolki, nordic walking, wycieczki górskie, taniec, joga, jazda konna, tenis, kajaki, windsurfing, narty, możesz tutaj wstawić inne swoje ulubione zajęcia. Są to podstawowe, bezpieczne, wspierające zarówno psychikę jak i ciało metody równoważące, nie przesilające organizmu ludzkiego, które z całą pewnością można stosować regularnie i chętnie, nie powodują efektów odwrotnych od zamierzonego, czyli nadwyrężeń i braku motywacji do ich kontynuacji. Można je praktykować nawet codziennie, ponieważ są optymalne dla ciała i umysłu i stymulują prawidłowo zdrowy rozwój. Dla osób, w których życiu panuje nadmiar bodźców, zadań, relacji, dominują silne emocje, problemy życiowe, zdrowotne, zalecane są metody i praktyki wyciszające i spowalniające tempo pracy ciała i umysłu. Należą do nich uwalniające napięcia spokojne i odprężające jogasany, medytacja, praca z oddechem, relaksacja, masaż, basen, sauna, spacery lub inne które znasz i wiesz, że najlepiej wtedy Tobie służą. To w jaki sposób funkcjonuje ciało człowieka ma ogromny wpływ na stany emocjonalne, nastroje oraz choroby psychiczne. Udowodniono bowiem iż osoby, które aktywnie pracują nad poprawą jakości swojego ciała rzadziej zapadają na cechy depresji, objawy lękowe czy psychosomatyczne. Mają wyższe poczucie własnej wartości, bardziej lubią swoje ciało, podobają się sobie, chętniej nawiązują relacje z innymi, ich poziom odporności jest o wiele wyższy, rzadziej zapadają na infekcje. Zatem ujmując całościowo istotę ludzką - bardzo ważne jest by równocześnie pracować nad poprawą kondycji psychicznej i fizycznej. Jest to podstawą zdrowia i dobrego samopoczucia. Pomyśl dziś choć przez chwilę o sobie, wypisz lub zaplanuj, o jakich aktywnościach myślałaś/eś od dłuższego czasu, może teraz to dobry moment, by rozpocząć chociaż jedną, najlepiej na świeżym powietrzu gdy pogoda na to pozwala. Zadbaj o swoje ciało i umysł, a odwdzięczą się zdrowiem i dobrym samopoczuciem.
  2. To pytanie pewnie wyda się zaskakujące dla wielu osób, przecież większość porad psychologicznych raczej koncentruje się na radzeniu sobie z emocjami w bardziej praktyczny sposób. Każda metoda jest warta zastosowania, najważniejsze jest bowiem, by po prostu czuć się dobrze. Chciałam jednak w tym krótkim artykule zaznaczyć również bezpłatne i dostępne dla każdego formy pomocy w różnych sytuacjach problemowych, zdrowotnych, emocjonalnych etc. Czy pamiętasz kiedy ostatnio byłeś/łaś na spacerze? Ale takim w cichym i spokojnym miejscu, gdzie gwar codzienności zanika, hałas samochodów i tłum uliczny nie ma miejsca. Czy przebywasz w miejscach blisko natury, gdzie powietrze pozbawione jest smogu i innych szkodliwych składników. W lesie, nad wodą, w górach, na łące oddalonej od miasta, w miejscach uzdrowiskowych. Czy świadomie zauważasz, że jakość powietrza w tym miejscu ma zupełnie inne właściwości dla Twojego umysłu i ciała. W życiu jedno jest pewne zawsze, że rodzimy się z pierwszym oddechem i odchodzimy z ostatnim. Wdech i wydech to podstawa życia każdej istoty na ziemi. Oddech w codzienności odbywa się samodzielnie, spontanicznie. Na ogół automatycznie oddychasz, nie zastanawiasz się kiedy trzeba wziąć wdech, a kiedy wydech. Nie manipulujesz przy oddechu. Oddech oddycha się sam, bez Twojego udziału, „oddech sam wie, jak oddychać”. W swojej doskonałości zaopatruje wszystkie komórki i narządy ciała. Jeżeli praca oddechu odbywa się prawidłowo bez zaburzeń zachowana jest równowaga w ciele i umyśle. Tlen, powietrze, prana czyli energia życiowa w zależności jakiej nazwy wolisz używać ma znaczący wpływ nie tylko na Twoje ciało fizyczne, ale również i głównie na stany psychiczne, emocjonalne. Przecież na pewno wielokrotnie miałeś/łaś takie doświadczenie, że pod wpływem silnych stanów emocjonalnych, napięć, nieporozumień, problemów ze zdrowiem, po nawet pół godzinnym spacerze zmieniło się natężenie emocjonalne i zminimalizował natłok myśli, a i perspektywa rozwiązania sytuacji poszerzyła się i zyskała inne alternatywy. Przebywanie na zewnątrz budynków, domów, mieszkań, biur, miejsc pracy jest w aktualnych czasach niezwykle ważne. Przecież człowiek większość czasu spędza w zamkniętych pomieszczeniach, a otwarcie okna nie ma tej samej funkcji co pobyt na świeżym powietrzu. Gdy wdychamy tlen bezpośrednio dostarczany z przestrzeni na zewnątrz zaopatrujemy całe swoje ciało w niezbędne lekarstwo do uzdrowienia emocji, a i również innych dolegliwości. Sam pobyt w otoczeniu darów ziemi jakimi są drzewa, rośliny, zwierzęta, trawy, kwiaty wpływa niezwykle korzystnie na cały układ nerwowy oraz odporność organizmu, obniża stres, powoduje ogólną poprawę samopoczucia. Wykonano badania w których porównywano grupy osób przebywających często na łonie natury, z tymi, którzy spacery odbywają rzadko. Okazało się, że osoby dobrze zaopatrzone w zdrowy tlen bezpośrednio z powietrza rzadziej zapadają na choroby psychosomatyczne. Objawy depresyjne zmniejszają się, a stany lęku obniżają, następuje ogólne wzmocnienie ciała, odporności, podwyższenie kondycji ciała. Spacer, jazda na rowerze, wycieczka po górach, czy pobyt nad jeziorem, morzem koi stany napięcia i pobudzenia emocjonalnego, nastrój zmienia się. Najważniejsze jest chyba to, że jeżeli nie ma oczywiście przeciwwskazań, to spędzanie czasu na świeżym powietrzu nie ma żadnych efektów ubocznych i objawów niepożądanych i jest bezpłatnym, dostępnym dla każdego lekiem. Powietrze uzdrawia emocje w ten sposób, że gdy oddalamy się od źródła problemu, zmieniamy miejsce, odsuwamy się jakby emocjonalnie od samego środka sytuacji problemowej, to perspektywa zmienia się. Gdy z pozycji obserwatora już spoglądamy na daną sprawę nie jest ona tak angażująca emocjonalnie. Podczas zmiany miejsca pobytu z tego które wywołuje wzburzenie emocji na takie gdzie są odgłosy matki natury i widoki piękna tejże planety, automatycznie rozjaśnia się umysł i oddala od silnych i wzmożonych napięć, pobudzeń. A zatem by wspomóc swój proces uzdrawiania z różnych pojawiających się trudności życiowych, warto „wyjść na zewnątrz” tam, gdzie promienie słońca rozpuszczają niewielkie sprawy i kłopociki, gdzie wiatr zabiera wraz ze swoim podmuchem mało istotne nieporozumienia, a szum fal czy widok wody powoduje ukojenie i uspokojenie, śpiew ptaków natomiast przypomina o tym co ważne i piękne w życiu. Czyli o tym, że zdrowie somatyczne i psychosomatyczne jest najważniejsze. Zachęcam zatem do korzystania z darmowych form wsparcia psychofizycznego, które ofiarowane jest każdego dnia na tej planecie dla każdego człowieka. Sprawdź sam/a, spróbuj raz dziennie, ale regularnie wyjść chociaż na pół godzinny spacer, przejażdżkę rowerem, a poprawa jakości Twoich emocji zmieni się z pewnością.
  3. Jedna z większych grup osób zgłaszających się na terapię, ale też szerokie grono społeczne to osoby, które mają pewne kłopoty ze snem. Można je zaliczyć do kilku kategorii i nazwać następująco: bezsennością, problemami ze snem, zaburzeniami snu, wybudzaniem nocnym, niespokojnym snem. Bezsenność ma miejsce wtedy, gdy nadchodzi odpowiednia pora snu, a organizm, ciało ludzkie nie odczuwa potrzeby „pójścia spać”. Wtedy następuje na przykład natłok myśli, pojawiają się stany emocjonalne niepokoju i uczucie napięcia. Osoba nie jest w stanie spokojnie leżeć nie poruszając się. Po kilkunastu minutach nie czuje senności i nie zasypia. Jest to na pewno moment kiedy należy zastanowić się co może być tego powodem. Najczęściej wśród wymienianych aspektów związanych z bezsennością są to problemy w pracy, rodzinne, ze zdrowiem o których osoba zaczyna myśleć kładąc się spać. Często jest to też pobudzenie związane z nadmierną aktywnością w ciągu dnia, liczbą obowiązków. Wiele osób ma problem ze snem o wyznaczonej godzinie, ze względu na nocny lub zmianowy czas pracy. Czasami też problemy ze zdrowiem lub atmosfera w miejscu zamieszkania uniemożliwiają komfort snu. Wszystkie te zmienne mają duże znaczenie w ostatecznym poczuciu odprężenia, regeneracji i witalności w ciągu dni. Jeżeli organizm nie otrzyma odpowiedniej liczby godzin snu, mogą pojawić się różnego typu zaburzenia ze strony układu odpornościowego, hormonalnego, neurologicznego. To jak wygląda jakość naszego snu ma przede wszystkim wpływ na stan emocjonalny i ogólne samopoczucie w ciągu dnia. Sen odgrywa ogromną rolę w przypadku takich diagnoz jak depresja, czy objawy psychosomatyczne. Dobry sen jest w wielu chorobach, czy problemach lekarstwem, które potrafi wyleczyć nie jedną dolegliwość. Umysł i ciało, które są zregenerowane poprzez jakość zdrowego snu funkcjonują prawidłowo i w równowadze. Osoby, które dobrze śpią są spokojniejsze, odczuwają mniej napięcia, więcej się uśmiechają, dominuje u nich radość, poczucie witalności, wigoru w ciągu dnia. Odpoczynek związany z odpowiednią ilością snu ma ogromny wpływ na cały układ immunologiczny człowieka. Spróbuj zatem przez chwilę ocenić, jakiego rodzaju problemy ze snem mogą Ciebie osobiście dotyczyć, czy śpisz krótko, późno kładziesz się spać, może wybudzasz się w nocy, śpisz niespokojnie, w napięciu, coś lub ktoś zakłóca ciszę nocną, jak jest u Ciebie? Czy pojawia się szereg myśli lub spraw nierozwiązanych, z którymi właśnie podczas fazy snu starasz się sobie poradzić i dlatego nie ma wtedy przestrzeni na sen. Jak podaje słownikowa definicja bezsenność to zaburzenie prawidłowego rytmu dobowego, głębokości, czasu trwania snu i czuwania. Sen najczęściej jest płytki i niespokojny, nie daje uczucia pełnego wypoczynku. Dolegliwość ta może mieć charakter krótkotrwały lub utrzymywać się przez długi czas. Jeżeli któreś z tych objawów dotyczą Ciebie to może dobrze skonsultować się ze specjalistą psychologii w tej sprawie lub samodzielnie zacząć wprowadzać zmiany małymi krokami. W pierwszej kolejności dobrze jest zacząć od tego, by sen następował maksymalnie do godziny 22:00, ostatecznie 23:00. Udowodniono bowiem, że taka pora jest najbardziej optymalna do tego, by mózg w pełni mógł się zregenerować, a ciało było wypoczęte. Późne pory nocne nie służą naturze ludzkiej. Wiadomo, że wiele osób ze względu na swój tryb życia lub pracę zawodową nie może sobie pozwolić na odpoczynek i sen w tych godzinach. Należy w takich przypadkach zadbać o to, by sen był dłuższy niż 5 godzin. Prawidłowy rytm dobowy najlepiej wpływający na zdrowie psychofizyczne to jednak wczesna pora snu i wczesne wstawanie o świcie. Czyli zakładając, że sen nastąpi o godzinie 22:00, organizm samoczynnie w swej mądrości wybudzi się o właściwej porze, wtedy gdy już optymalnie jest wypoczęty czyli zazwyczaj o godzinie już nawet piątej, szóstej rano. Spróbuj zatem chociaż w miarę możliwości dostosować długość i porę snu do swoich indywidualnych możliwości, najważniejsze jest zadbać o to, by noc była zarezerwowana na sen. Jeżeli z powodów rozmyślań, natłoku myśli masz utrudnioną możliwość snu, to dobry moment, by zając się tymi stanami emocjonalnymi, które uniemożliwiają spokojny sen. Pomocne mogą być rozmowa z psychoterapeutą, który doradzi jakie środki zaradcze stosować w takiej sytuacji. Samodzielnie również możesz wpłynąć na zminimalizowanie pojawiających się trosk poprzez właściwą pracę z oddechem, relaksację, medytację przed samym pójściem spać. Techniki te wyciszają zarówno ciało jak i umysł oraz ułatwiają zaśnięcie i pozwalają na dłuższą regenerację. Jeżeli wybudzasz się w nocy i nie są to pojedyncze sytuacje, to warto zastanowić, się, czy nie jest to oznaka, że jakość snu zaczyna być chronicznie nieregularna i niespokojna. W takich wypadkach dobrze zająć się poszukiwaniem powodów tego stanu i sposobów poprawy snu. Zazwyczaj jeżeli nie wprowadzi się zmian w zakresie jakości i długości snu, wybudzania nocnego bezsenność może się pogłębiać. Z zasady jednak mądrość ciała jest taka, że po kilku dniach bezsennych ostatecznie fizjologia ludzka z wyczerpania samodzielnie zadba o Twój sen i wtedy zaśniesz nawet niekoniecznie świadomie i w dobrym momencie. Warto zatem próbować na miarę swoich możliwości samodzielnie zacząć zarządzać jakością i długością snu oraz poprawą swojego stanu emocji i uczuć. Zdrowy sen jest najlepszym lekarstwem na wiele objawów, problemów, dostępnym bez recepty i danym zawsze wtedy kiedy potrzebujesz. Korzystaj zatem z niego świadomie i tak, by jak najlepiej spożytkować go dla swoich indywidualnych potrzeb.
  4. Odczuwasz lęk, smutek, frustrację, a może doświadczasz innych, trudnych emocji? Gabinet psychoterapia Olsztyn prowadzi konsultacje z psychoterapeutami którzy mogą Tobie pomóc zrozumieć swoje myśli, emocje i tego, co się dzieje wokół Ciebie.
  5. Podczas weekendu jestem skazany na cały dzień spędzania w domu w którym nie czuję się za dobrze z powodu otoczenia w jakim się znajduję. Niestety ale poza domem nie mam się gdzie podziać, nie chce siedzieć na dworzu bo jest za zimno, do biblioteki nie pójdę bo są zamknięte, nie mam też kolegów do których mógłbym przyjść. Spędzanie w domu w takim otoczeniu odbija się na mnie psychicznie, nie wiem co mam robić. Chciałbym znaleźć jakieś miejsce podczas weekendu które jest spokojne, ciche i ciepłe.
  6. Cześć, mam 19 lat Moja historia rozpoczęła się w szkole podstawowej. W kasie nie miałam wcale przyjaciół, koledzy i koleżanki z klasy mnie nie akceptowali bo byłam z biedniejszej rodziny np. nie dotykali przedmiotów których ja używałam, dotykałam mówiąc że się zakażą. W nauce nie byłam najlepsza od wychowawcy słyszałam że ty niczego się nie nauczysz. W domu tag że nie było za wesoło. Mój ojciec od kiedy pamiętam gdy wracał z pracy to tak jak by go nie było, a gdy coś było nie po jego myśli to się wydzierał, wyzywał od najgorszych np."nic nie myśliće nic nie potraficie" na mnie, moje rodzeństwo starsze i moją mamę, a gdy wypił zawsze szukał jakiegoś powodu nawet najmniejszego aby zrobić awanturę. W gimnazjum powtarzał ciągłe że jestem za gruba. Stres pierwszo zajadałam słodyczami fast wodami. Zaczełam sobie wmawiać że jestem do niczego, że nic nie potrafię, nie myślę, jestem gruba brzydka. Rozpoczełam szkołę średnią, w której starałam się mieć jak najlepsze stopnie a gdy się nie udaje dołuje się jeszcze bardziej. Jestem w klasie maturalnej i rozpoczęłam kurs prawa jazdy. Zauważyłam że nie dam rady niczego nowego się nauczyć, nikomu zaufać, a czasami jak bym się cofała w rozwoju, albo na kilka sekund się odcinała zawieszała i jak by mi coś blokowało myślenie i wyobraźnię. Nie potrafię się odprężyć, wyluzować zrelaksować. Proszę bardzo o pomoc i od czego powinnam zacząć moją zmianę?
  7. Mam nerwicę lękową, fobię społeczną, depresję i urojenia, psycholog polecił mi trening autogenny Schultza. Spróbowałam i uznałam, że kompletnie się do tego nie nadaję, tak jak zresztą od początku podejrzewałam. Przeraża mnie to, że ten trening ma wprowadzić człowieka w stan podobny do hipnozy, nigdy nie chciałam się znaleźć w takim stanie, od dzieciństwa budziło to we mnie niechęć i kojarzyło mi się z czymś niebezpiecznym. Gdy próbowałam wykonywać sugestie z nagrania bałam się tego co się może stać i nie mogłam się skupić, nie mogłam się zrelaksować. Gdzieś w połowie, przy i tak niskiej koncentracji do tej pory, już kompletnie nie mogłam nadążyć za głosem bo ze strachu nie chciałam tak naprawdę w to dalej brnąć. Wydawało mi się, że jako tako udało mi się osiągnąć uczucie ciężaru w nogach i rękach ale potem mnie coś zaswędziało, musiałam się podrapać i to w połączeniu ze strachem wybiło mnie z już i tak nierównego rytmu treningu. Nie wiem jak mam zrobić krok ku pokonaniu nerwicy lękowej, skoro wszystko mnie przeraża, nawet to co mogłoby mi pomóc... Jak mam wziąć się w garść, żeby mniej bać się czegoś nieznanego, obcego, może nawet niebezpiecznego w moich oczach?
  8. Dopiero będę zaczynać i chciałabym to robić tak, żeby rzeczywiście przynosiło jak najlepsze efekty. Nie ukrywam, że boję się do tego zabrać przez nerwicę lękową, ale zostało mi to polecone przez psychologa, więc dlatego chciałabym być prowadzona przez dobre nagranie/film w czasie tego treningu żeby być bardziej przekonaną do tego. Jakie filmy/nagrania by się nadawały?
  9. Byłam wczoraj u psychologa i polecił mi on robić trening autogenny Schultza. Twierdził, że jest on ogólnodostępny w internecie i sama dam radę go znaleźć. Udało mi się, ale paru rzeczy nie jestem pewna. Na stronie Medonet piszą, że przez pierwsze 2 tygodnie należy ćwiczyć jedynie uczucie ciężaru, tak więc ile wtedy powinien trwać cały trening? Bo na innych stronach czytałam, że minimum 15 minut dziennie jest potrzebne, żeby były efekty, a na Medonet jest, że 5 minut należy poświęcić na dane ćwiczenie. Więc już nie wiem co mam robić
  10. Cześć mam 29 lat nie mam dzieci i mam problem ze związaniem się z partnerem nie mam pojęcia kiedy to się tak naprawdę zaczęło... Spotykam się z chłopakami i na samym początku jest idealnie uczucie tęsknota itp. ale po kilku tygodniach coś jak by się we mnie blokowało z dnia na dzień staje się totalnie obojętna 😑 bardzo mnie to martwi ponieważ kiedyś tak nie miałam. Co może być tego powodem? Dlaczego tak się dzieje? Co mogę zrobić aby to zmienić i móc sobie ułożyć normalnie życie
  11. Witam serdecznie, Jestem fizjoterapeutą zajmującym się szeroko pojętymi problemami związanymi z funkcjonowaniem mięśni krocza, potocznie nazywanymi mięśniami Kegla. Sporo osób zgłasza się do mnie z bólem rejonu kości ogonowej. W związku z tym że z powodu epidemii nie chodzę do pracy mam dużo czasu wolnego, chętnie porozmawiam z Wami – może uda się wspólnie odnaleźć właściwą drogę leczenia waszych objawów. Oprócz pracy w warunkach gabinetowych, jedną z części mojej pracy jest edukacja prozdrowotna pacjentów. Postaram się zatem w prosty sposób przybliżyć początkowo jedno z dolegliwości z jakimi spotykam się w swojej pracy: Coccygodynia (ból okolicy kości guzicznej) – jeśli nie jest wywołany urazem to w dużej mierze związany z napięciem mięśniowym – spazmem mięśni krocza. Kość guziczna jest jednym z głównych miejsc zawieszeń mięśni dna miednicy. Tak więc moich pacjentów bolą napięte mięśnie krocza ale odczucie jest jakby bolała kość. Jeśli nie weżnie się pod uwagę mięśni jako przyczyny bólu to można dojść do wniosku, że należałoby ta kość usunąć i to rozwiąże problemy Ból okolicy kości guzicznej ma ścisły związek z niezrównoważonymi napięciami mięśni w jej okolicy. Idąc tym tropem propozycja usunięcia kości guzicznej jako głównego sprawcy problemów jest drogą, która nie tylko nie zlikwiduje problemów, ale i sprowokuje powstanie kolejnych – często dużo poważniejszych. Bo bolesne napięte tkanki w okolicy których robi się zabieg operacyjny, na skutek podrażnień i uszkodzeń napną się jeszcze bardziej. Zapraszam Was do zadawania pytań postaram się pomóc ile jestem w stanie. Piotrek
  12. Jestem najbardziej beznadziejna osoba, ktora chodzi po planecie. Jestem brzydka, gruba, niesmieszna, malo błyskotliwa, leniwa , ciagle sie spozniam, balaganie, nie sprzatam, nie gotuje, nie prasuje ubran, jąkam sie, robie bledy jak pisze, kupuje ksiazki, ale czytam 4 w ciagu roku, mieszkam z rodzicami, nie place rachunkow, a mimo to nigdy nie mam kasy. Oklamuje mojego trenera personalnego. Podjadam i wymiotuje. Moja jedyna ucieczka jest sen, ale mam problemy z zasnieciem. Pale jedna paczke papierosow na dzien. Nie mam przyjaciol, kolegow, znajomych. Ledwo zdalam szkole. Rodzina ma mnie za błazna. Nie umiem dorosnac i nie lubie zmian. Boje sie przyszlosci, ludzi, ciemnosci, wysokich budynkow, otwartej przestrzeni, zamknietej przestrzeni, prowadzic auto, smierci, bólu, strat, węży, nowych miejsc. Boje sie żyć... Ale chce zyc. Tylko nie umiem.
  13. Witam wszystkich. Żeby nakreślić mój drobny problem, zacznę od początku. Kilkanaście dni temu ukończyłem studia. Przez ostatnie półtora roku miałem mnóstwo stresu i projektów, które (słowo klucz) MUSIAŁEM codziennie robić, nawet w weekendy żeby się wyrobić ze wszystkim i mieć zapas czasu na ewentualne poprawki. Przez to, że codziennie musiałem coś robić, troszkę mi się to wgryzło chyba w psychikę i od dłuższego czasu, dosłownie zmuszam się do wszystkiego. Chociaż nie, to złe stwierdzenie. Powiedzmy, że lubię czytać książki, oglądać coś czy też pograć. Od dłuższego czasu MUSZĘ codziennie każdą z tych rzeczy chociaż trochę zrobić, dosłownie jakby to był jakiś obowiązek. Czytając książkę myślę czy pograć czy obejrzeć. Oglądając myślę czy zagrać czy poczytać jeszcze. Nie potrafię odpocząć, męczy mnie to już. Głowa tak jakby była cięższa o kilka kilo... Przez to, że ostatnie miesiące działałem na 150%, nie mogę powrócić do normalnego trybu pracy. Za dużo myślę, za dużo się zastanawiam, co tu jeszcze muszę zrobić. Człowiek nie ma kompletnie nic do zrobienia w ciągu dnia a jest w ciągłym stresie że musi pograć żeby był jakiś postęp w grze, musi obejrzeć bo Netflix opłacony i się marnuje, musi poczytać bo dziesiątki książek na liście do przeczytania i same się nie przeczytają i tak codziennie - musi, musi, musi... Wytchnienie mam chyba tylko gdy sam siebie w duchu skarcę i przetłumaczę sobie że mam "wolne i nic nie muszę" ale po chwili z powrotem jest to samo... Dochodzi to do tego stopnia, że często rezygnuje z jakiegoś wyjścia ze znajomymi bo "nie zdążę" zrobić każdej z tych rzeczy w ciągu dnia. Jeszcze gdyby z tego jakaś przyjemność była a tu takie o - zwykłe odchaczanie tego co 'udało' mi się już zrobić... Często jest tak, że zamiast skupić się na konkretnej czynności, myślę i planuję co będzie za tydzień, dwa, miesiąc... Podejrzewam, że przez wszelkiego rodzaju projekty, zakodowane mam w głowie, żeby o wszystkim pamiętać i wszystko planować, żeby nie dać plamy i o niczym nie zapomnieć. Ale człowiek nie jest w stanie tak funkcjonować cały czas, tym bardziej, jeśli nie chodzi o żadne obowiązki... Jakiś pomysł, jak sobie z tym poradzić? Jakieś sugestie? To jest na prawdę męczące...
  14. Od kilku lat cierpię na depresje, aby nie zwariować zacząłem robić filmy. Polecenie w filmie będziesz wykorzystywał przy instalacji niektórych spakowanych sterowników. kompilacji programów. Wszędzie tam gdzie będziesz musiał plik, który ma standardowe uprawnienia podwyższyć je do tego aby można było uruchomić z terminala np. wykonując komendę ./instaluj.to Również możesz jakiś folder lub plik pozbawić uprawnień tak aby nikt nie mógł nie znając hasła administratora(root) np: sobie przeczytać. Ty w każdej chwili będziesz mógł przywrócić uprawnienia. Link.
  15. Witam. Mam na imie Natalia. Mam 29 lat. Szukam porady/pomocy psychologicznej. Przezywam swoj kryzys. Zastanawiam sie czy to co przezywam to depresja? Lubie swoje problemy rozwiazywac sama ale z tym ciezko mi idzie. Otoz 3 lata temu zaczelam byc bardziej drazliwa a po jakims czasie wystapily u mnie silne ataki paniki i to uczucie ( straszne) jakby strachu zamienialo moje cialo w jeden wielki ból I tak samo bylo z psychika ale wlaczylam z tym dziwnie. Wychodzilam z pulapki paniki dlugi czas. W tej chwili czuje ze nie umiem do konca sie zrelaksowac, ze wciaz jest we mnie stres ktorego czesto zajadam np slodyczami. Zadko mam problem ze snem za to budze sie juz bez humoru, rece mi sie trzesa w pracy mam zmienne humory, czesto jestem poirytowana mimo ze wszyscy uwazaj ze jestem pozytywna i sympatyczna. Ja ukrywam swoja nerwice. Zauwazylam ze ostatnio szybciej sie meczy, dluzej tez spie, czasem mimo ze uwielbiam przyrode wokol mnie to nie umiem tego zauwazyc/ docenic. Za duzo mysle, za duzo analizuje. Czesto negatywnie. Czesto jest mi ciezko. Mam tez problemy z hormonami. Chcialabym zeby ta nerwica mi tak nie zatruwala zycia, zebym poczula ulge zamiast napietych miesni. Chcialabym schudnac przy moich policystycznych jajnikach a bardzo sie martwie ze mi sie nie uda , chcialabym czuc sie szczesliwsza I byc pozytywniejsza. Czy walcze juz z depresja?? Duzo mi sie tego nazbieralo a bardzo chce zadbac o moje zdrowie psychiczne. Co powinnam zrobic?? Ciezko mi czasem tak zyc z tym bólem emocjonalnym, nerwicami, cofa mi to poczucie wlasnej wartosci niestety ... prosze mi cos poradzic .... nawet takie rzeczy jak ksiazki, diety, medytacje. Chce probowac wszystkiego ! Dziekuje serdecznie za wysluchanie❤
  16. Witam ponownie. Bede pisac krotko zwiezle i na temat. By nie zasmiecac i nie tworzyc zbednego balaganu i chaosu. Tak jak powyzej. Jako osoba mloda 20+ ktora nie obcowala jeszcze ze wszystkim i ktora pochodzi z rodziny w ktorej seks i nieczystosc to tabu. Moje watpliwości: 1.) Wiadomo o biologii uczono wszystkiego ale nie o tematach na pograniczu psycho- seksuo- bioogii. Do rzeczy: odczuwanie orgazmu a okres. Czy odczuwanie orgazmu moze w jakis sposob zaburzyc cykl mc czy owulacje? Czy przyspiesza, opoznia okres? W necie tyle tego tych teorii niedomowien nawijania makaronu na uszy a zanik lub brak rzetelnej wiedzy. No wlasnie jak to jest? 2.) Seks analny (prezerwatywe). Mam ibs (od 7r.z, typ biegunkowo- papkowaty, na 2tyg przed kresem tryb mieszany) lecze sie jestem "sterylna" i moj tz rowniez. Higiena na wysokim poziomie raz w roku ogolna kontrola swego ciala tzn profilaktyka, badania. Czy w moim przypadku (chore jelita) seks analny odpada? Czy moze mi zaszkodzic, czy moge odczuwac bol x2 razy bardziej niz normalna zdrowa kobieta? Pomysl, chcica i inicjatywa na ten seks poszla z mojej strony. 3.) Czy to wogole normalne i zdrowe gdy przezywajac orgazm mysli sie o slodkich perwersjach? Tzn wytrysku na twarz czy kilkukrotnych orgazmach jeden po drugim? Czy majac ochote na to i pozniej robiac to nie jest sie brudnym ponizonym (wiadomo wg czesci spoleczenstwa jest to zle niemoralne i nie akceptowane a kobiete ktora ma takie fantazje zachcianki i chce sie kochac troche inaczej niz klasycznie po bozemu, traktuje sie jak panne lekkich obyczajow jak szmate czy k...we? Z gory jak zawsze dziekuje za pomoc 😌
  17. Jestem mężatką od 9 lat a 11 znam męża jako młoda dziewczyna go poznalam i byłam bardzo szczęśliwa. Mamy dwoje dzieci i w naszym małżeństwie przeżyliśmy chyba wszystko... Mimo wszystko czuje że nie potrafimy żyć razem ale też nie umiemy być osobno... Mąż lata temu mnie zdradził i ciągnie to się za nami cały czas. Gdy się dowiedzialam wyjechałam z dziećmi do Niemiec do taty ponieważ moi rodzice się też rozstali tata jest Niemcem i zawsze tu mieszkał a my z mamą w polsce... Serce mi pękało że moje dzieci też tak będą wychowywane.. Ale on nas szybko znalazł płakał przyzekal i prosił o ostatnia szansę... Zgodziłam się ale nie umiałam z tym żyć i o tym mówić.. Sytuacja skomplikowala się kiedy dziewczyna z którą miał romans została żona mojego brata też tu przyjechali wtedy coś we mnie pękło ciągle zaderczalam się i kłótnie były codzień... Mieliśmy zacząć nowe lepsze życie a był koszmar. Dlatego rok mieszkaliśmy oddzielnie on codzien mnie blagal byśmy byli razem ma też silna więź emocjonalną z dziecmi jest dobrym ojcem napewno potrafi też mnie zaskoczyć. Nasze życie ertyczne też funkcjonowało super on był moim pierwszym mężczyzną ale szczerze mówiliśmy o swoich fantazjach dlatego ciężej było mi zrozumieć jego błąd. Teraz obecnie jest tak ze mieszkamy niby razem ale kiedy po pracy mogłoby być normalnie to u nas zawsze coś mamy już tak ze przy większych kłótniach zaczynamy się szarpać każda rozmowa kończy się kłótnia on potem idzie do kolegi albo jedzie na działkę tydzień go nie ma i wraca przeprasza płacze i tak w kółko . Kilka dni temu było to samo chilcialam z nim porozmawiać doradzić się on był zły na coś w pracy i naturalnie awantura że ja zawsze muszę go męczyć kiedy on chce chwilę być sam... A potem mi wypominac zaczol że raz zwierzalam się wirtualnie i obcym ludzia mówię o naszych problemach. Spakowal się wyprowadził i wczoraj wrócił przpraszal itd. On ma od jakiegoś czasu problemy emocjonalne popada ze skrajności w skrajnosć często mówi że mnie nienawidzi, obraża za moment płaczę i przeprasza na kolanach. Zaczyna być agresywny zapisałam go na terapię ale twierdzi że to nic nie daje on sam kiedyś mi powiedział ze jak ma nerwy to nie panuje nad nimi ale ta agresja. Chce mu pomodz ale nie wiem jak. Wiem że to też moja wina w jakimś stopniu bo wracam do przeszłości czy naciskam na rozmowy albo o wspólne spędzanie czasu ale czemu mam nie negocjować tego czego oczekuje...
  18. Czym jest stres i jaką pełni funkcję Stres jest odpowiedzią organizmu na perspektywę wyzwania spostrzeganego jako przekraczające potencjał danej osoby. Jeśli jest adekwatny, spełnia pożyteczną funkcję, mobilizując do działania w należytym stopniu i przez odpowiedni czas. Innymi słowy to dzięki stresowi człowiek ma szansę stanąć na wysokości zadania, które uznaje na wyzwanie. Ta reakcja mobilizuje dostępne danej osobie zasoby po to, by jak najlepiej poradziła sobie z sytuacją. Problematyczny, nieadekwatny lub zbyt długo trwający stres Gdy reakcja jest niewystarczająca, człowiek może zlekceważyć sprawę, podejść do tematu z pobłażaniem i w rezultacie nie być wystarczająco zmobilizowanym. Najgorszy scenariusz ma miejsce jednak zazwyczaj wtedy, gdy poziom przeżywanego stresu jest zbyt wysoki, a zwłaszcza, gdy dzieje się tak ciągle lub ten stan rzeczy utrzymuje się przez zbyt długi czas. Wtedy mogą wystąpić „skutki uboczne stresu” określane bardziej fachowo jako objawy nadmiernego stresu. Zapamiętaj: stres nie jest złym zjawiskiem. O ile nie przekracza „dozwolonych norm”, jest z reguły przydatny, pełni pożyteczne funkcje i sprawdza się jak należy. Stawia człowieka do pionu, by lepiej podołał wyzwaniom codzienności. Problematyczny staje się wówczas, gdy jest nieadekwatny – dalece niewystarczający, a szczególnie gdy jest zbyt ostry lub zbyt wysoki przez nadmiernie długi czas. Jak ograniczyć poziom stresu Co można zrobić, aby ograniczyć stres do optymalnego poziomu, który jest odpowiedni do podołania sytuacji bez nadmiernego eksploatowania się? Popracuj nad samooceną Jeśli spostrzegasz siebie jako osobę niekompetentną, która nie jest w stanie radzić sobie z trudnościami, jakie przynosi życie, to prawdopodobnie możesz często doświadczać nadmiernego stresu. Człowiek mający siebie za osobę nieporadną może reagować stresem w obliczu sytuacji, z którymi obiektywnie ma duże szanse sobie poradzić. Dzieje się tak tylko dlatego, że nie ufa własnym możliwościom, nie wierzy we własne siły. Nad samooceną i poczuciem własnej wartości można pracować podczas psychoterapii – także kontaktując się z dobrym psychologiem online, przez Skype. Ogranicz zbędne stresory Jednym z rozwiązań jest ograniczenie stresorów, czyli czynników wywołujących stres. Tymi czynnikami mogą być pewne sytuacje, interakcje z różnymi osobami, a także problematyczne strategie radzenia sobie z okolicznościami czy wadliwy sposób myślenia o nich. Zilustrujmy to przykładami. Mając dzień wolny w tygodniu mogę zdecydować się na robienie dużych zakupów właśnie wtedy, a konkretnie przed południem tego dnia zamiast w weekendy. Dzięki takiej zmianie strategii postępowania oszczędzam sobie nerwów podczas stania w korkach przy centrach handlowych, w trakcie szukania miejsca na obleganych parkingach czy przebywania w diabelnie zatłoczonych miejscach. Zamiast odwlekać konieczny do zrealizowania projekt mogę zająć się nim w porę i stosując strategię małych kroków stopniowo go wykonywać. Dzięki temu najprawdopodobniej uporam się z nim w terminie. Ponadto uniknę niepotrzebnego stresu, który płynąłby ze świadomości, że odwlekam to, co nieuniknione i pogarszam w ten sposób swoje położenie, bo skracam dostępną ilość czasu na jego realizację. Innymi słowy niekiedy unikanie stresora polega na tym, że przestaje się unikać niezbędnej do wykonania czynności, by perspektywa jej realizacji nie wisiała nad człowiekiem i nie rzucała cienia na jego bieżące funkcjonowania. Zamiast wściekać się na stanie w korkach złorzecząc na innych kierowców i wytykając wszelkie błędy infrastrukturze drogowej w Polsce, mogę zmienić swój sposób myślenia. Mogę postarać się stosować radykalną akceptację, trenować uważność w trakcie powolnego sunięcia jezdnią. Mogę również zmienić sposób radzenia sobie. Zamiast wrzeszczeć, walić w kierownicę, trąbić, mogę słuchać audiobooka używając jednocześnie nawigacji, która będzie mi wyznaczać najszybszą trasę w miarę możliwości omijającą zatory na drodze. Mogę postarać się zmienić strategię postępowania. Jeżeli bardzo stresuje mnie wykonywanie wszystkiego w pośpiechu rano przed szkołą czy pracą, mogę wcześniej kłaść się spać po to, by wstawać przed czasem i móc przygotowywać się w wolniejszym tempie, bez napięcia. Trudno być ostoją spokoju znajdując się obok tornada. Ograniczenie kontaktu z ludźmi wywołującymi zamęt bywa bardzo ważne. Dlatego mogę zdecydować się na zakończenie znajomości z osobami, które mają na mnie zły wpływ, prowokują chaos we własnym życiu i potem mnie tym obciążają, ewentualnie swoim niefajnym zachowaniem narażają mnie na niepotrzebne zdenerwowanie. Mogę też zmniejszyć częstotliwość kontaktów z osobami, które nie umieją asertywnie wyrażać emocji i przez to pogarszają moje samopoczucie. Przestań produkować autostres Szacuje się, że kilkadziesiąt procent stresu, jakiego doświadcza człowiek, to tak zwany autostres czyli stres, który ludzie sami sobie produkują na własne życzenie poprzez szkodliwy sposób myślenia. Jeśli na przykład jakiś kierowca zajeżdża mi drogę, mogę pomyśleć, że zrobił to specjalnie żeby sprawić mi przykrość i popisać się przede mną swoim drogim autem. W rezultacie poczuję się bardzo spięty, a może nawet rozgniewam się. Myślenie takie cechują zniekształcenia poznawcze (doszukiwanie się okropieństw, czytanie w myślach). Mogę jednak postarać się pomyśleć o tym w mniej stresujący sposób, interpretując sytuację zgoła inaczej. Mógłbym chociażby stwierdzić, że to nic nowego, w końcu w godzinach szczytu takie akcje są na porządku dziennym i najlepszy sposób żeby się z tym uporać to przejść przez to bez szwanku. Nadal nie będę całkowicie wyluzowany, bo przecież ktoś stworzył zagrożenie na drodze, ale przynajmniej nie mam o kilkadziesiąt procent więcej stresu wyprodukowanego samodzielnie, bez potrzeby. Jeśli ktoś chciałby zagłębić się w tematykę redukcji stresu poprzez zmianę sposobu myślenia może skontaktować się z psychologiem online, rozważyć psychoterapię. Praktykuj czynności zmniejszające podatność na stres oraz łagodzące jego objawy Istnieją czynności, które mogą łagodzić objawy stresu, który już wystąpił, a także generalnie zmniejszać podatność na jego konsekwencje w przyszłości. Przykładem może być praktykowanie uważności, ćwiczenie radykalnej akceptacji, trening głębokiego relaksowania się, systematyczne wykonywanie ćwiczeń aerobowych, dieta antystresowa, odpowiednia higiena snu czy stosowanie technik, które pozwalają diametralnie zmniejszyć poziom stresu w trudnych sytuacjach. Metody redukcji stresu to częstokroć zdecydowanie więcej niż jakieś triki czy sztuczki do stosowania na co dzień. Choć istnieją również takie metody, to jednak zdecydowanie ważniejsza bywa głęboka praca nad swoim sposobem myślenia, nad własnymi przekonaniami i rozwijanie kompetencji niezbędnych do lepszego radzenia sobie. Dlatego warto by osoby doświadczające nadmiernego stresu oraz długo trwającego rozdrażnienia i często mające gniewny nastrój rozpatrzyły psychoterapię indywidualną. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  19. Uczucie zmęczenia, czy nawet przemęczenia, mimo, że nie jest przyjemnym stanem, jest nam bardzo potrzebne. Gdy czujemy się zmęczeni oznacza to, że mechanizmy regulacyjne w naszym organizmie działają prawidłowo. Chroni nas to przed nadmiernym obciążeniem. To znak, że pora na odpoczynek. Każdy z nas czuje się czasami zmęczony i potrzebuje chwili wytchnienia. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy mimo długiego wypoczynku w dalszym ciągu towarzyszy nam uczucie wyczerpania. W pierwszej kolejności warto udać się w takim wypadku do lekarza i skonsultować z nim swoje objawy – może zajść konieczność wykonania podstawowych badań. W momencie, gdy uczucie zmęczenia trwa powyżej sześciu miesięcy możemy mieć do czynienia z zespołem chronicznego zmęczenia. Do charakterystycznych objawów zalicza się, między innymi: stany podgorączkowe, bóle w klatce piersiowej, kołatanie serca, spadek lub wzrost wagi ciała, bóle mięśni, bóle głowy, spadek libido, zaburzenia miesiączkowania, senność, częste infekcje, problemy żołądkowo-jelitowe. Dodatkowo można odczuwać irytację, gniew i być drażliwym. Uciążliwe mogą być również problemy z koncentracją uwagi i z pamięcią. W leczeniu syndromu chronicznego zmęczenia ważne jest, by określić przyczynę powstania problemu (np. uzupełnienie niedoboru składników odżywczych). Dodatkowo, po konsultacji z lekarzem, można wspomagać się niektórymi witaminami czy składnikami, na przykład ziołami, które podnoszą poziom energii w organizmie. Warto również wprowadzić do swojej codzienności więcej aktywności fizycznej w takiej postaci, jaka najbardziej nam odpowiada. Bardzo ważnym elementem jest przestrzeganie zasad higieny snu – dbanie o odpowiednią liczbę godzin snu i przestrzeganie rytmów okołodobowych. Być może lekarz uzna, że potrzebne nam jest również wsparcie specjalisty, które zastosuje odpowiednią terapię – psychoterapię lub farmakoterapię w postaci przyjmowania określonych środków przeciwdepresyjnych. Zalecany dla osób z objawami chronicznego zmęczenia rodzaj terapii to psychoterapia poznawczo-behawioralna. U jej podstaw leży założenie, że reakcja człowieka w określonej sytuacji zależy od sposobu, w jaki ją postrzega, co o niej pomyśli i jakie znaczenie danej sytuacji nadaje. U każdej jednak osoby problem ten może wyglądać nieco inaczej, dlatego terapeuta wraz z klientem wspólnie ustalają indywidualny plan terapii. Przy utrzymującym się długo uczuciu zmęczenia, które również wpływa na nasze życie i powoduje, że wycofujemy się z aktywności, które chętnie podejmowaliśmy dawniej, warto jest zastanowić się nad możliwą przyczyną tego problemu. Być może wystarczy poświęcenie chwili czasu na stworzenie przemyślanego planu dnia i rozłożeniu obowiązków w dłuższym czasie, ustalenie i przestrzeganie godzin snu, zadbanie o możliwość zrelaksowania się i odprężenia, ale także uwzględnienie w swoim dniu drobnych przyjemności. W przypadku gdy sprawia to dużą trudność, warto jest poszukać pomocy u specjalisty. Autorka: mgr Martyna Ciebiera
  20. Zanim omówię radzenie sobie z przytłaczającymi emocjami zachęcam do lektury przypowieści o dwóch szklankach, którą udało mi się napisać kilka lat temu do publikacji o równowadze wewnętrznej. Wyobraźmy sobie dwie szklanki stojące na stole. Jest im dobrze gdyż są wypełnione wodą, za czym wprost przepadają. Ten stan nie trwał niestety długo. Oto bowiem nagle ktoś przechodzący obok potrąca stół. Mebel ma cztery nogi i jest ciężki, więc szybko wraca do pozycji wyjściowej. Nie można tego samego powiedzieć o szklankach. Zaczęły się chybotać, jakby miały zaraz przewrócić się i stracić całą zawartość. Pierwsza szklanka zaczęła szarpać raz w lewo, raz w prawo, byle tylko nie rozlać niczego. Walczyła dzielnie, kręciła się na obrzeżach własnego spodu, ale w końcu poległa – upadła i stoczyła się ze stołu, więc spotkał ją smutny los. Druga szklanka zamiast walczyć ze sobą podeszła do wyzwania bardziej zadaniowo. Rozumiała, że przede wszystkim musi wiedzieć, co się z nią dzieje. Spojrzała więc w lustro wiszące na ścianie, by ocenić swoją pozycję i zobaczyć na czym stoi. Postanowiła, że nie wzburzy się, nie zasmuci, ani nawet nie będzie szukać dobrych stron w tym, co zobaczy – wszystko po to, by zachować obiektywizm. Patrząc w lustro spojrzała na siebie z dystansu. Szybko zrozumiała, że wykonując ruch przeciwny do tego, który nią targa, sama sobą targnie, tyle że w drugim kierunku. Przez ułamek czasu byłaby w pozycji idealnie pionowej, denkiem równolegle do blatu stołu, ale po tej krótkiej chwili przechyliłaby się ponownie. W taki sposób nie uzyska równowagi, to pewne, a doraźna przyjemność z krótkotrwałego bycia w pozycji pionowej stanowczo nie wydała się jej satysfakcjonująca. Patrząc więc w lustro nie szła w zaparte, nie podejmowała trudu na rzecz pozornych lub krótkotrwałych rozwiązań, ale po prostu postanowiła znieść brak równowagi, który ostatecznie okazał się chwilową niedogodnością. Zniosła to, nie dała się ponieść, ustała. Co zrobiła ta druga szklanka? Zastosowała tak zwaną uważność (mindfulness). Jest to taka postawa wobec własnego życia wewnętrznego, którą charakteryzuje nieosądzająca akceptacja tego, co się tam rozgrywa. Nie jest to aprobata czy niezgoda, ale gotowość do zniesienia emocji, która w danej chwili rozgrywa się w naszym wnętrzu. W trakcie obserwujemy ją z nieomal dziecięcą ciekawością, przyglądamy się jej uważnie chcąc dociec, jaką pełni funkcję, co sygnalizuje, co się za nią kryje i jaki ma sens. Zastanawiamy się również nad tym, co ją wywołało, co poprzedziło jej powstanie – czasami bywa to inna emocja, a innym razem jakieś zdarzenie lub seria okoliczności. O ile nie szarpiemy się, nie zwalczamy tego, co czujemy, ale dajemy sobie prawo do tego, by to przeżyć, bo jest częścią ludzkiego doświadczenia, emocja ma szansę wybrzmieć i po osiągnięciu pewnego poziomu nieuchronnie zmaleć. Uważność nie jest panaceum. Nie jest idealna na każdą okazję, ale bez wątpienia w wielu przypadkach może okazać się bardzo pomocna. Dlatego uważam, że warto ją trenować. Więcej na jej temat można dowiedzieć się chociażby w tym miejscu. A jeśli nie opanowało się jej w wystarczającym stopniu, by okazała się w danej chwili zadowalającym rozwiązaniem, można też użyć wybranej strategii regulacji emocji, o których wspominałem tutaj. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  21. Najlepsza opieka medyczna rozpoczyna się od dbania o siebie. Umożliwia to pewną kontrolę nad własnym samopoczuciem. Praktykowanie uważności można uznać za odpowiedzialne przejęcie aktywnej roli w trosce o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Stwierdzono że praktykowanie uważności (uważnej obecności, uważnego bycia tu i teraz) korzystnie wpływa na odporność organizmu, neuroplastyczność mózgu, wzrost aktywności części mózgu związanej z afektem pozytywnym i regulacją emocji, wzmocnienie obszarów mózgu odpowiedzialnych za myślenie i podejmowanie decyzji. Uważność (mindfulness) to szczególny rodzaj uwagi: świadomej, nieosądzającej i skierowanej na bieżącą chwilę (Jon Kabat-Zinn, 1990), jest rodzajem doświadczania rzeczy, emocji, zjawisk „takimi, jakie są” (Ray, 2002). Uważność jest rodzajem medytacji, medytacją wglądową (w odróżnieniu od medytacji ściśle związanej z koncentracją). Jak piszą Segal, Williams i Teasdale (2002), „w praktyce uważności, przedmiot skupienia uwagi danej osoby jest otwarty na przyjęcie wszystkiego, co wkracza w doświadczenie, jednocześnie obecna jest postawa zaciekawienia, pozwalająca danej osobie badać to, co się pojawia, bez wpadania w automatyczne osądy i reagowanie”. Umiejętność bycia uważnym umożliwia przerwanie nawykowego sposobu reagowania na dane bodźce (wewnętrzne i zewnętrzne), co jest wyjątkowo cenne w kontekście pojawiania się bodźców uznawanych za negatywne. Ze względu na swoją specyfikę, praktykowanie uważności jest pomocne na przykład jako metoda redukcji stresu, bądź technika sprzyjająca leczeniu depresji o podłożu psychogennym. Ułatwia także przetrwanie okresów przewlekłego bólu towarzyszącego różnorakim schorzeniom. Uznaje się, że osiągnięcie stanu uważności jest możliwe jeśli spełnione są pewne kryteria, związane z własnym podejściem, postawami w medytacji. Te postawy to: podatność początkującego, czyli postawa charakteryzująca się ciekawością, chęcią doświadczania na nowo, inaczej niż dotychczas; nieocenianie, czyli postawa neutralnego, nieosądzającego obserwowania doświadczeń bez określanie ich jako dobre bądź złe; uznawanie, czyli przyjmowanie do wiadomości na przykład pojawienia się pewnych odczuć, myśli lub emocji, przeżywanie ich takimi, jakie są, bez prób modyfikacji, hamowania lub unikania; niedążenie, to znaczy brak usilnych wysiłków by osiągnąć określony stan, nie wybieganie naprzód, nie cofanie się do przeszłości, nie trzymanie się czegoś kurczowo, lecz doświadczanie tego, co tu i teraz bez presji, by to kontrolować czy do czegoś dążyć; opanowanie, czyli równowaga, pozwalanie by emocje i myśli po prostu wybrzmiewały, przechodziły niczym fale, bez pozostawiania po sobie chaosu, zmącenia czy zgiełku, przyzwalanie, to jest pozwalanie by doświadczenie po prostu dokonywało się bez dramatyzowania lub usilnego modyfikowania albo unikania go; poleganie na sobie, czyli postawa charakteryzująca się pragnieniem samodzielnego, osobistego doświadczenia wglądu w istotę przeżywanych zjawisk; współczucie dla siebie, czyli unikanie karania się lub krytykowania za doświadczanie pewnych emocji i myśli, nie obwinianie się za ich występowanie, lecz pełna miłości, współczucia postawa wyrozumiałości i udzielania samemu sobie ciepłego wsparcia, troski. Uznawanie i nieosądzające podejście do emocji, pozwalanie im wybrzmieć bez walki z nimi lub usilnych prób ich modyfikowania okazuje się bardzo sprzyjające ich regulacji. Emocja, niczym fala, osiąga szczytowy poziom, a potem już konsekwentnie maleje. Wysiłki koncentrujące się na usilnym hamowaniu narastania owej fali lub unikania świadomości, że tak się dzieje, przynoszą efekty odwrotne od zamierzonych, wzmagając tylko uczucia. Tymczasem wyjście emocjom naprzeciw, doświadczenie ich, odebranie informacji, jakie ze sobą niosą, uznanie, że są, bez samooskarżeń, bez walki, by ich nie było, ułatwia rozegranie się, wybrzmienie i w ostatecznym rozrachunku wygaszenie. Uznanie nie jest jednak akceptacją, nie chodzi o to, by godzić się z tym, co one mogą znaczyć, być z tego powodu zadowolonym, ale o to, by skoro już się pojawiły, nieoceniająco je obserwować, wyciągnąć z nich pewną wiedzę i pozwolić, by swoim normalnym rytmem, w zwykłym tempie rozbrzmiały i minęły. Pozwala to doświadczyć, przeżyć na własnej skórze prawdy, że wszystko co się w człowieku pojawia, nawet jeśli jest to bardzo trudna emocja i związane z nią przykre doznania fizyczne, kiedyś odchodzi i jest to nieuniknione. Akt przyzwolenia, by fale wrażeń i emocji dopłynęły do brzegu, na którym stoimy, umożliwia drugą fazę – odpływanie, odbijanie od brzegu tych odczuć. Tymczasem akt sprzeciwu, presja, by iść pod prąd, walczyć z pewnymi emocjami i odczuciami, obwianie się za ich obecność, zwiększa tylko opór i nasila tym samym cierpienie im towarzyszące. Praktykowanie uważności można przyrównać do adekwatnego, zrównoważonego działania w przypadku gdy wszelkie nadmierowe działania byłyby w istocie szkodliwe. Gdyby uznać, że ściany na powyższym zdjęciu symbolizują trudne emocje, oczywistym jest, że należałoby uznać ich istnienie, nijak nie próbować ich pokonać, lecz starannie obserwować i zwyczajnie przejechać przez odcinek trasy (życia), któremu towarzyszą bez dramatycznego szarpania kierownicą. Uważność pozwala przebyć pewne fazy egzystencji bez pogarszania sprawy, co już stanowi połowę sukcesu; uruchamia procesy regulacji emocji i redukuje stres. Innym przykładem - choć również motoryzacyjnym - może być sytuacja, gdy jadąc autem wpadamy w poślizg. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że gdy tył samochodu zarzuca np. w prawą stronę, odczuwamy silną pokusę, by odbić kierownicę w przeciwnym kierunku. Tymczasem adekwatna reakcja polega na przekręceniu w pierwszej chwili kierownicy w tą samą stronę, w którą nas znosi, bo tak możemy wyjść z poślizgu. Podobnie jest z uważnością - zamiast ulegać pokusie walki, obwiniania siebie, samokrytycyzmu, podważania tego, co się dzieje, uznajemy to i reagujemy w opanowany sposób, w trosce o własne dobro, polegając na sobie, ufni, że to przetrwamy bez nerwowych ruchów. Walsh (2005) porównuje uważność do „obserwowania strumienia świadomości, a nie pływania w nim i bycia miotanym przez jej wiry i strumienie”.
  22. Często jesteśmy porwani przez strumienie myśli i uczuć związanych z przeszłością lub przyszłością. Pozostajemy pod destrukcyjnym wpływem trudnych doświadczeń, pozwalamy by ślady niedobrych przeżyć kształtowały nasze bieżące wyboru, albo podporządkowujemy się fatalnym wizjom i perspektywom, które w konsekwencji ziszczają się niejako na zasadzie samospełniającego się proroctwa. Bywa, że tracimy z oczu chwilę obecną, gdyż niejako jesteśmy gdzie indziej, jesteśmy w danym miejscu i czasie fizycznie, ale nie duchowo. Uważność - mindfulness Terapia poznawcza oparta na uważności Gdy natomiast potrafimy po prostu być w chwili bieżącej stajemy się bardziej obecni w naszym życiu, bardziej świadomi, co się z nami i wokół dzieje, więc łatwiej jest nam dokonywać trafnych wyborów, mamy większe szanse postąpić konstruktywnie optymalnie spożytkowując swój potencjał. Łatwiej interpretować, co się dzieje, i prościej znaleźć różne warianty rozwiązań, gdy nie pozwalamy, aby bezwzględnie dominowały nad nami wywołujące przykre emocje przeszłość lub negatywne przewidywania. Uważność (mindfulness) sprzyja zdecentrowanemu stosunkowi do treści psychicznych, ucząc ludzi przyjmowania szerszej perspektywy w celu obserwowania swojego myślenia w danym momencie. Uznanie, że myśli nie są faktami, nie stanowią rzeczywistości, nie są też „tym kimś kto je ma”, ułatwiają nabranie dystansu względem pewnych zniekształceń w odbiorze i ocenie rzeczywistości. To szczególnie ważne, ponieważ zmiana stosunku do myśli może diametralnie odmienić repertuar przeżywanych emocji. Zwiększa to tolerancję na trudne uczucia, dzięki czemu człowiek przestaje być nimi zdeterminowany, ma większą swobodę wyboru, więcej wolności w działaniu. Istotą uważności (mindfulness) jest nieosądzająca świadomość tego, co ma miejsce w bieżącej chwili w umyśle. Przyglądanie się własnym myślom i odczuciom bez osądzania ich i zarazem bez oceniania siebie przez pryzmat tego, że się pojawiły. Jest to wyzwalające, gdyż zamiast stale forsować „jak być powinno”, „jak powinienem się czuć a jak nie powinienem”, po prostu oddziela się surowe doświadczenie od jakiegokolwiek oceniania, przewidywań, wracania do przeszłości. To, co jest, może wybrzmieć, zadziać się i spokojnie minąć. Tymczasem ocenianie, analizowanie powoduje efekt odwrotny – nieakceptowane myśli i uczucia wzmagają się ilekroć mamy do siebie pretensje o ich przeżywanie i wdajemy się z nimi w walkę. Uważność (mindfulness) jest cennym instrumentem w pracy z osobami z depresją oraz takimi, które chcą uniknąć nawrotu. Terapia poznawcza oparta na uważności uczy pacjentów nie tylko tego, co mogą zrobić by wydobywać siebie z depresji, ale i jak się przed nią chronić. Leczy, ale ma też działanie profilaktyczne. Uważność oznacza akceptację myśli i emocji tak samo jak akceptujemy fakt, że danego dnia pada deszcz lub świeci Słońce. Mówiąc metaforycznie, dzięki mindfulness myśli traktuje się jak wydarzenia w świadomości, jak warunki atmosferyczne na niebie. Nie aprobujemy ich ani nie potępiamy bo wszelkie ocenianie byłoby formą przyzwolenia, by "pogoda" rządziła naszym samopoczuciem. Przypowieść o dwóch szklankach (autor Rafał Olszak) Wyobraźmy sobie dwie szklanki stojące na stole. Jest im dobrze gdyż są wypełnione wodą, za czym wprost przepadają. Ten stan nie trwał niestety długo. Oto bowiem nagle ktoś przechodzący obok potrąca stół. Mebel ma cztery nogi i jest ciężki, więc szybko wraca do pozycji wyjściowej. Nie można tego samego powiedzieć o szklankach. Zaczęły się chybotać, jakby miały zaraz przewrócić się i stracić całą zawartość. Pierwsza szklanka zaczęła szarpać raz w lewo, raz w prawo, byle tylko nie rozlać niczego. Walczyła dzielnie, kręciła się na obrzeżach własnego spodu, ale w końcu poległa – upadła i stoczyła się ze stołu, więc spotkał ją smutny los. Druga szklanka zamiast walczyć ze sobą podeszła do wyzwania bardziej zadaniowo. Rozumiała, że przede wszystkim musi wiedzieć, co się z nią dzieje. Spojrzała więc w lustro wiszące na ścianie, by ocenić swoją pozycję i zobaczyć na czym stoi. Postanowiła, że nie wzburzy się, nie zasmuci, ani nawet nie będzie szukać dobrych stron w tym, co zobaczy – wszystko po to, by zachować obiektywizm. Patrząc w lustro spojrzała na siebie z dystansu. Szybko zrozumiała, że wykonując ruch przeciwny do tego, który nią targa, sama sobą targnie, tyle że w drugim kierunku. Przez ułamek czasu byłaby w pozycji idealnie pionowej, denkiem równolegle do blatu stołu, ale po tej krótkiej chwili przechyliłaby się ponownie. W taki sposób nie uzyska równowagi, to pewne, a doraźna przyjemność z krótkotrwałego bycia w pozycji pionowej stanowczo nie wydała się jej satysfakcjonująca. Patrząc więc w lustro nie szła w zaparte, nie podejmowała trudu na rzecz pozornych lub krótkotrwałych rozwiązań, ale po prostu postanowiła znieść brak równowagi, który ostatecznie okazał się chwilową niedogodnością. Zniosła to, nie dała się ponieść, ustała.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.