Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'psychoterapia'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Strach przed okazywaniem emocji często towarzyszy osobom zmagającym się z objawami lękowymi, nerwicowymi, psychosomatycznymi i nie tylko. Jest głównym podłożem objawów, dolegliwości, ataków paniki, lęku uogólnionego. Większa część osób nie ma świadomości, że na ogół za tak silnymi symptomami lękowymi i panicznymi stoi właśnie na ogół po prostu naturalny strach i obawa przed okazywaniem emocji. Lęk jest już według terminologii psychologicznej utrwalonym stanem, czyli trwa dłuższy czas lub nawet chronicznie. Strach i obawa jest biologicznie uwarunkowanym ważnym i prozdrowotnym procesem. Chroni nas w wielu ważnych momentach i doświadczeniach w życiu, wtedy szczególnie gdy informuje nas o zagrożeniu, o nie szanowaniu naszych granic, o braku troski w stosunku do siebie. Wtedy poprzez różnego rodzaju sygnały zdrowotne - niepokój, zawroty głowy, nudności, przyspieszone bicie serca itp., jakby „przemawia”, że aktualna sytuacja nie jest dla nas prozdrowotna, komfortowa, korzystna i należy możliwie jak najszybciej dokonać zmiany w tym zakresie. Jeżeli z wielu różnych powodów nie jesteśmy w stanie dokonać natychmiastowych zmian, ponieważ np. jest to praca, związek, rodzina, w których przypadku z dnia na dzień nie możemy tak po prostu sprawić, by funkcjonowały z korzyścią dla naszego zdrowia i dobrego samopoczucia, to strach, obawa przerodzić się może w lęk. Wtedy to częściej i dłużej odczuwamy albo objawy, albo niepokój, które nie są przyjemne, ponieważ nadal ciało daje nam sygnały, że nie została rozwiązana sytuacja problemowa. Gdy taki stan będzie się utrzymywał, może się nasilać i dodatkowo pojawiają się z reguły objawy psychosomatyczne – choroby oraz ataki paniki. Za te wszystkie doznania odpowiadają głównie emocje. Czyli należy najpierw spojrzeć na lęk jako strach przed okazywaniem emocji. Co to znaczy? Na przykład, gdy w pracy szef nie traktuje nas z szacunkiem i godnością, to pojawiają się pierwsze emocje (tak wynika z naturalnej konstytucji psychiki człowieka i dotyczy wszystkich bez wyjątku), są to na ogół smutek, rozczarowanie, żal. Odczuwamy je w środku – „wewnątrz siebie” i wszystko jest w porządku dopóki po prostu je przeżywamy, czyli np. płaczemy, jesteśmy przygnębieni, zamyśleni, spowolniali do momentu aż te emocje po prostu miną. Według badań, emocja utrzymuje się 1,5 minuty w umyśle, jeżeli jej nie zatrzymujemy, czyli nie kontynuujemy koncentracji na niej, przepływa naturalnie dalej, zanika. Ale w sytuacji kiedy zaczynamy nad nią rozważać, np. o tym w jaki sposób nas potraktował szef, zadawać sobie pytania dlaczego, powoli też czuć niechęć do niego itp. to zmieniamy już stan na zupełnie inny. Wtedy nie podążamy w kierunku okazywania emocji, tylko oceny innej osoby lub poczucia bycia ofiarą. Prawdopodobieństwo, że emocja przejdzie i poczujemy się lepiej wydłuża się. Dlatego też tak ważne jest, by nie bać się okazywania emocji. Ktoś powie, ale jak to, mam się rozpłakać przed szefem? Psychologia podaje następująco – jeżeli w danym momencie tak właśnie się czujesz, to tak. Wtedy „nie blokujemy„ tych emocji, one mogą naturalnie wypływać, a w związku z tym uniemożliwiają rozwój silnego lęku później. Jak to się dzieje? Jeżeli wielokrotnie w różnych sytuacjach życiowych, gdy odczuwamy emocje np. jeszcze innego typu, straty, żałoby, niechęci, bezsilności, a nie okazujemy ich, to w dłuższej perspektywie pojawią się objawy lękowe. Dzieje się tak, dlatego, że silna kumulacja nie wyrażonych emocji powoduje po prostu utworzenie się mechanizmu funkcjonowania z wybranymi emocjami, które zaliczają się do kategorii lęku/nerwicy/chorób psychosomatycznych. Metaforycznie to ujmując ten lęk jakby tworzy się z tych wszystkich nie wyrażonych emocji. Oczywiście jak większość osób mówi i słyszy się często spowodowane jest to głównie strachem przed oceną ze strony właśnie szefa, współpracowników lub innych osób. To powstrzymywanie się przed okazywaniem emocji kierowane jest strachem, że ktoś uzna nas cytuję słowa usłyszane od wielu - za „wrażliwych, nie radzących sobie, słabych”. Pamiętam ze studiów psychologicznych jedną z ważniejszych teorii emocji, że z emocjami ludzkimi się nie dyskutuje – to znaczy są jakie są, po prostu, naturalne i spontaniczne. Nie można dyskutować, podważać, oceniać i analizować emocji innych ludzi, można je po prostu uszanować lub nie. Jeżeli ktoś coś czuje, to tak jest. Nasuwa to w takim razie pytanie, co jest ważniejsze? Czy zdrowie, dobre samopoczucie, życie, czy strach przed okazywaniem emocji. Jeżeli ten strach trwa zbyt długo jest przyczyną znanych nam zaburzeń, lęku uogólnionego, ataku paniki, nerwicy, objawów psychosomatycznych, natręctw. Na razie tutaj oczywiście rozważamy teoretyczne zagadnienie, by przejść do praktyki i nauczyć się bez obaw i z pewnością siebie, przekonaniem mówić i wyrażać emocje. Do tego potrzeba praktyki i nabytych we wcześniejszym życiu umiejętności. Jeżeli ktoś nie miał możliwości uczenia się poprzez obserwację od swoich bliskich, rodziny pochodzenia prawidłowych wzorców, to nie ma ich wiele niestety w swoich zasobach. Gdy osoba w przeszłości nie mogła swobodnie wyrażać emocji, to ten proces uwalniania emocji został „zablokowany” - dlatego powstała choroba. Wobec tego, na szczęście wszystkiego można się nauczyć, nawyki i wzorce zmienić, ale w tym przypadku potrzebny jest specjalista psychoterapii, który pomoże ukierunkować osobę i pomóc jej najpierw zacząć mówić o emocjach, następnie bezpiecznie bez oceny je przeżyć, zaakceptować, a kolejno nauczyć się i próbować zacząć je bardziej pewnie okazywać w różnych sytuacjach społecznych. Już poprzez samą relację z terapeutą mamy możliwość nauczyć się mówić i okazywać emocje, przecież czymże innym jest właśnie proces terapeutyczny. Zatem nie bez powodu uważa się od początków powstania nauki psychologii, że relacja z terapeutą jest sytuacją modelującą – to znaczy uczymy się najpierw w bezpiecznej przestrzeni z terapeutą wyrażać emocje, mówić o nich i mieć poczucie, że to jest w porządku, ponieważ terapeuta nigdy nie ocenia i nie neguje tego co czuje dana osoba (mówię o moim modelu pracy). Poprzez to doświadczenie terapeutyczne następnie wynosimy wnioski i naukę do tego, by później kontynuować to doświadczenie w relacji z innymi, czyli śmielej i odważniej reagować emocjami w sytuacjach życiowych. Podsumowując okazywanie emocji jest procesem zdrowia i świadczy o właściwym funkcjonowaniu jednostki.
  2. Jeżeli chcemy pozbyć się lęku, to na początku warto ustanowić cel do pracy z lękiem. Co to znaczy? Celem jest oczywiście to, by pozbyć się lęku, jak oczekuje większość osób, jak najbardziej, natomiast cel w terapii lęku sam w sobie jest jednak bardzo indywidualną kwestią. W pierwszej kolejności należy zastanowić się, co może być potencjalnym źródłem lęku. Pomyśl przez chwilę, kiedy najczęściej odczuwasz lęk lub atak paniki, złe samopoczucie itp. Po pierwsze skoncentruj się nad tym w jakim miejscu? Czy to może jest praca? Czy gdy jesteś w pracy pojawiają się nasilone objawy lęku, albo przed pójściem do pracy lub po powrocie. Czy masz wrażenie, że ten zawód, który wykonujesz, lub to miejsce w którym pracujesz nie służy Ci? Zastanów się, czy może jest tam coś, co wymaga zmiany, by Twoje samopoczucie i zdrowie tak bardzo na tym nie cierpiało i by objawy nerwicy, paniki nie nasilały się gdy tam przebywasz. Jeżeli czujesz, że Twoje objawy i problemy lękowe mogą być związane właśnie z tym miejscem, to już połowa sukcesu – ponieważ został ustalony cel do pracy nad obniżeniem lęku w sytuacjach zawodowych. Wiadomo, że „porzucenie” pracy z dnia na dzień nie jest terapeutycznym rozwiązaniem do radzenia sobie z uogólnionymi lękami, nerwicami, natomiast już wiesz od czego zacząć, a dalej z pomocą terapeuty znaleźć najlepsze rozwiązanie. Po drugie skoncentruj się nad tym czy lęk dotyczy konkretnej osoby lub osób? Czy to w rodzinie pochodzenia, relacji partnerskiej, sąsiedzkiej, koleżeńskiej, współpracowników itp. Często te właśnie relacje powodują najsilniejsze emocje, co prowadzić może do ataków paniki, odczuwania silnego lęku, dolegliwości somatycznych. Zastanów się, czy w ostatnim czasie, któraś z Twoich bliskich relacji nie wywołała pobudzenia, zaniepokojenia, podenerwowania, napięcia, smutku, żalu? A jeżeli nie odnajdujesz takich uczuć w aktualnych relacjach, czy może w przeszłości przypominasz sobie pewne doświadczenia, sytuacje, zdarzenia, które nadal wzbudzają lęk, niepokój, powodują silne emocje, złe samopoczucie? Na co dzień z reguły nie ma zbyt wiele czasu, by zagłębiać się w „swój świat wewnętrzny” w nadmiarze obowiązków i codziennych spraw, a lęk jest tylko sygnałem, że warto chwilę dłużej poprzyglądać się swojemu aktualnemu i przeszłemu życiu. Po trzecie spróbuj przywołać w pamięci, kiedy pierwszy raz pojawiła się reakcja lękowa, atak paniki, zawroty głowy, kołatanie serca itd. Postaraj się umiejscowić w czasie początek doznania tych objawów, od czego się zaczęło. Kiedy to było, w którym roku, jaki czas temu. Na ogół osoby, które poszukują pomocy zgłaszają się z nasilonymi już przez dłuższy czas problemami natury lękowej lub nerwicy, dlatego tak ważne jest, by uświadomić sobie, że nie jest to tylko aktualny problem zdrowotny, być może trwa on dłuższy czas. Dzięki temu może wykazanie życzliwości i wyrozumiałości co do swojego stanu pomoże już od razu osłabić choć na chwilę to poczucie strachu, dzięki świadomości, że wytrwało się w tym stanie dłuższy czas i szczęśliwie nic zagrażającego życiu do tej pory z powodu lęku nie nastąpiło. Po czwarte i chyba najważniejsze jest to, by pomyśleć nad tym, za jaki czas chcesz by ten objaw, dolegliwość, problem, sprawa rozwiązała się, za jaki czas chcesz, by lęk został uzdrowiony, a ataki paniki nie pojawiały się? Dla wielu osób już samo to pytanie wydaje się być abstrakcyjne, ponieważ często nie wierzą, że wyleczenie jest możliwe, a co dopiero jeszcze ustalenie jego terminu? Dlatego zakładając, że uzdrowienie nastąpi, jak sądzisz kiedy? Ile czasu może zająć w Twoim indywidualnym problemie? To pytanie jest kluczowe w przypadku chęci poprawy swojego zdrowia i samopoczucia, ponieważ na zasadzie samospełniającego się proroctwa może zdziałać cuda. Dobrze wiemy, że nasz mózg działa na poziomie świadomym i nieświadomym na zasadzie programowania, to znaczy, mamy wpływ na to jak się czujemy i jak możemy się czuć. Jeżeli stany niepokoju utrzymują się długo i powodują problemy ze zdrowiem z pewnością poprawa nie nastąpi natychmiast, ale należy realnie oszacować czas, kiedy zmiana stanu nastąpi, ma to przeważający wpływ na sam ostateczny efekt w uwolnieniu się od sytuacji problemowej. Jeżeli już odpowiemy sobie na te wszystkie pytania, a dodatkowo jesteśmy w procesie terapii, to zarówno terapeuta będzie miał bardzo dokładny obraz tego w jaki sposób dalej skutecznie prowadzić proces terapeutyczny . A Tobie odpowiedź na te pytania pomoże w dalszym rozwoju i świadomości tego, jak wygląda Twoje życie i co jest dla Ciebie ważne, jakie są Twoje potrzeby, co Ci służy, a co nie. Wtedy też znajdziesz odpowiedź na pytanie w jakim kierunku dalej podążać, by lęku nie nasilać, tylko pracować raczej nad jego minimalizacją i eliminacją. Zawsze kiedy robisz więcej tego co Ci służy, co lubisz, co Cię wzmacnia to dobry kierunek. Gdy przebywasz w towarzystwie osób, które ubogacają Twoje życie, wspierają i motywują to najlepsza droga do zdrowia. Gdy wierzysz w siebie i w to, że wyzdrowienie jest możliwe w określonym czasie to najlepszy rodzaj myślenia. Te cele są warunkiem do tego, by zacząć skuteczną pracę z lękiem.
  3. No właśnie, dlaczego? To chyba ulubione pytanie większości osób korzystających z terapii DLACZEGO? Gdy je zadajemy, to raczej utrudniamy sobie rozwiązanie problemu, znalezienie odpowiedzi. Lepiej zacząć od strony psychologicznej, czyli zamiast pytać psychoterapeutę dlaczego, możemy wspólnie zastanowić się jaki jest mechanizm psychologiczny funkcjonowania człowieka, który sprawia, że tak trudno jest mu mówić innym o swoich uczuciach. Od wieku niemowlęcego wiemy, że dzieci nie robią nic innego, tylko wyrażają uczucia w dzień, w nocy, praktycznie niewiele mają przerw w wyrażaniu uczuć, dlatego rodzice są zazwyczaj bardzo przemęczeni:) Dziecko nie obawia się wyrażania swoich uczuć, nie myśli o tym, to sprawa oczywista. Jego mózg szczęśliwie na tym etapie jeszcze nie jest na tyle rozwinięty, by zdawać sobie z tego świadomość. Także rodzice mniej lub bardziej starają się radzić sobie z uczuciami małych niemowląt. Z czasem gdy dziecko wchodzi w wiek dziecięcy, również śmiało i odważnie wyraża uczucia, krzyczy, płacze, tupie, rzuca, mówi nie lubię cię, oddawaj moje zabawki itd. Do momentu, aż rodzic nie zwróci mu uwagi - „że tak nie można”. Wiedza z zakresu psychologii i psychoterapii jasno wskazuje, że należy pozwalać dzieciom wyrażać wszystkie uczucia, to pozwoli, by w kolejnych etapach rozwojowych dzieci były zdrowe. Szereg licznych rzetelnych badań od lat potwierdza, że gdy nie mówimy o uczuciach, nie wyrażamy ich, to powoduje wiele chorób znajdujących się na listach WHO (Światowej Organizacji Zdrowia), ICD czy DSM (klasyfikacje chorób psychicznych w Polsce i na świecie). Wszystko jest w porządku do momentu, gdy ktoś, kto wychowuje dziecko nie zabroni mu mówić o uczuciach, wyrażać ich poprzez ekspresję, czyli też zachowanie. Z wiekiem niestety zazwyczaj następuje osłabienie i zmniejszenie się ilości mówionych uczuć, już tak śmiało jak we wcześniejszych etapach rozwojowych nie mówimy społecznie kocham cię, lubię cię, fajne jest życie, wszystko jest super i kolorowe, czy git. A już w dorosłym życiu, naprawdę rzadko można usłyszeć pozytywne formy uczuć skierowane w stosunku do innych osób. I to wydaje się być największą bolączką społeczną. Ponieważ jak wiadomo, idąc za słynnym psychologiem społecznym Aronsonem, człowiek, czy chce czy nie, jest istotą społeczną, a zatem, jeżeli nie będzie dzielić się uczuciami z innymi, to jego funkcjonowanie społeczne może nie być dla niego osobiście zbyt satysfakcjonujące. Oczywiście wiele osób może powiedzieć, czy pomyśleć, że mówienie o uczuciach, to naturalna sprawa, przecież wśród rodziny najbliższej czy w związku mówienie i okazywanie sobie uczuć jest naturalnym i częstym procesem. Psychoterapeuci pracujący w gabinetach mają trochę inną wiedzę na ten temat. Słyszymy wielokrotnie raczej, że osoby boją się powiedzieć właśnie najbliższym członkom rodziny o swoich uczuciach, a co dopiero w relacjach społecznych, w pracy, ze znajomymi, czy nawet obcymi osobami w różnych sytuacjach. Osoby uczestniczące w terapii często i wielokrotnie powtarzają, że tylko tutaj czyli w obecności terapeuty są w stanie „otworzyć się” i powiedzieć co czują, niejednokrotnie obawiają się wyznać swoje uczucia partnerowi, matce, ojcu, bratu, pracownikom itp. Na ogół obawa ta jest związana z poczuciem odrzucenia, braku akceptacji, nawet wyśmiania - to znaczy obawiają się braku odwzajemnienia uczuć, zakończenia relacji, uznania za niedojrzałe, zbyt sentymentalne, romantyczne, infantylne itd. A przecież jak inaczej budować trwałą, stabilną relację z zobowiązaniem inaczej niż na uczuciach i rozmowach o nich. W związku z tym, że to już chyba cywilizacyjna choroba w nie rozmawianiu o uczuciach, powoduje rozpad co trzeciego związku i lawinę rozwodów oraz w konsekwencji lęk przed zawieraniem w ogóle relacji partnerskich. W gabinetach terapeutycznych brakuje wolnych miejsc na terapię par, tak jest ich wiele, a tak bardzo trudno im rozmawiać o uczuciach nawet w tej chronionej przestrzeni ze specjalistą, że z reguły nie są w stanie wytrwać kilkunastu sesji w terapii, by rozważać uczuciowość obojga. Zatem przybliżmy się do pytania dlaczego? Dlaczego to takie trudne? By mówić kocham cię, jestem szczęśliwa, dobrze mi z tobą, dziękuję, przepraszam, popełniłem błąd. Jeżeli w rodzinie naszego pochodzenia nie mogliśmy obserwować pozytywnych wzorców reagowania wzajemnie na siebie rodziców, lub innych członków rodziny, dziadków, wujków, to powielamy ich schemat relacji interpersonalnych. Jeśli oni nie okazywali sobie bliskości w pozytywnym wymiarze i nie mówili do siebie z szacunkiem i życzliwie o wszystkich swoich uczuciach, to prawdopodobieństwo podobnego postępowania w aktualnych osobistych związkach będzie bardzo spójne z tym zaprzeszłym zapamiętanym wzorcem. Dodatkowo od wielu lat mass media, media społecznościowe raczej uczą społeczeństwo, że należy pisać (mówić) negatywne komentarze, nieprzyjemne zwroty, a miłe słowa i pozytywne wsparcie zdarza się nieco o wiele rzadziej. Konsekwencje jakie mogą być społecznie już coraz bardziej są widoczne, gdzie obecne czasy są nazywane „czasami nienawiści”. Dlatego należy zaczynać od siebie. Nie mamy wpływu na to, co postanowią i jak zachowają się inni. Spróbujmy w swoim środowisku pracować nad poprawą relacji i atmosfery poprzez mówienie innym o uczuciach. Podam klasyczny przykład z sesji terapeutycznej, ale dotyczy to wielu osób. Mąż (można wstawić żona) wraca z pracy, wściekły, odburkuje coś, podnosi głos, jest niezadowolony, wszystko go drażni. Gdy żona pyta co się stało, odpowiada a nic wielkiego, problemy w pracy. I na ogół nie kontynuuje dalej tematu, mimo iż żona dopytuje, a za kilka godzin lub dzień, dwa, wybucha kłótnia, awantura o jak to mówią niektórzy „ przesoloną zupę”. A zupa niczemu nie winna, tylko problemy w pracy męża. I teraz gdyby mąż miał zasoby i umiejętności i doświadczenie życiowe, by usiąść z żoną i opowiedzieć jej wszystko dokładnie co wydarzyło się w pracy, przeżyć to czyli okazać całą ekspresję emocji konstruktywnych oczywiście, czyli poczucie wstydu, skrzywdzenia, niesprawiedliwości itd., to kłótnia w tej relacji nie pojawiłaby się. Dlatego tak ważne jest mówienie innym o uczuciach, ponieważ nikt nie wie jak w danym momencie czuje się druga osoba, dopóki ta tego nie powie. Nie należy obawiać się oceny tego jak się czujemy, tylko pozwolić sobie na powiedzenie z czym jest trudno, by poczuć się lżej, zaznać ulgi, a następnie znaleźć rozwiązanie sytuacji problemowej. W takiej wersji rozmowy o uczuciach są tylko dobre zakończenia, pogłębi się wzajemna relacja, umocni związek, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, osoba poczuje wsparcie i zrozumienie. Podsumowując mówienie o uczuciach nie tylko w relacjach partnerskich, ale rodzinnych, przyjacielskich, zawodowych, sąsiedzkich itp. jest niezwykle istotne w budowaniu właściwych i zdrowych relacji społecznych wokół siebie. Mówienie o uczuciach oznacza, że osoba jest dojrzała emocjonalnie, uczciwa, prawdziwa i radzi sobie z rzeczywistością. Mówienie o uczuciach daje siłę i poczucie sprawstwa w sytuacjach, które będą miały miejsce w przyszłości, ponieważ pozwala rozwiązać wiele spraw oraz dążyć do upragnionych celów. A zatem warto zapamiętać, że ta osoba, która nie obawia się i świadomie oraz adekwatnie do sytuacji mówi jak się czuje jest uznana za osobę zdrową psychicznie - według kanonów i wiedzy z zakresu psychologii i psychoterapii. Jeżeli ktoś czuje, że chce nauczyć się dobrze komunikować, to może skorzystać z procesu psychoterapii, który jest jedną z podstawowych i głównych metod nabywania wiedzy, doświadczenia na temat komunikacji z innymi i inteligencji emocjonalnej czyli dziedziny zajmującej się wyrażaniem emocji i uczuć. Zapraszam serdecznie.
  4. Dzień dobry Jestem z moją dziewczyną od ponad roku. Ona ma 18 lat a ja 20. Jest nieśmiałą osobą z lękiem przed ludźmi? Naprawdę nie wiem jak to określić. PRAWDOPODOBNIE jest po jednej próbie samobójczej, w przeszłości często się okaleczała. Miała trudne dzieciństwo pełne kłótni, rodzice nie poświęcali jej za grosz uwagi skupiając się na karierach. Po wielu latach wspaniali rodzice przypomnieli sobie o istnieniu córki, nie rozumią jej problemów, uważają ją za nienormalną, stukniętą (delikatnie mówiąc, bo nie chcę cytować ich słów). Chcieliby żeby była ich odbiciem, czyli idealnego człowieka. Moja dziewczyna obwinia się i twierdzi, że mają rację a z nimi wszystko jest w porządku. Od kilku miesięcy radzi sobie co raz gorzej. To mała część wszystkiego,bo nie potrafię opisać co się tam dzieje. Bardzo chciałbym namówić ją na choć jedną wizytę u psychologa, ale ona twierdzi że jej nie da się pomóc bo jest aż tak bardzo "stuknięta". Właśnie dlatego postanowiłem napisać tutaj. Co mógłbym zrobić żeby namówić ją na psychologa? Za nic w świecie się nie zgadza a mówię o tym od kilku miesięcy. Najgorsze w tym wszystkim jest, że nie mogę powiadomić jej rodziców o problemie i muszę działać sam, nie ma innych bliskich którzy mogliby pomóc. Martwię się i błagam o rady.
  5. Drodzy Czytelnicy, Fani, Klienci. Jestem nie tylko psychologiem, ale też pisarzem i twórcą słuchowiska. Otarłem się również o telewizję. 😄 Sława ma blaski i cienie. Niektórzy mi dokuczają. Nie obserwuję tego; zajmuje się tym ktoś inny. Ja tymczasem normalnie wykonuję swoje obowiązki – pracuję jako psycholog, nagrywam podcasty psychologiczne i jestem w trakcie pisania kolejnej książki. Korzystając z okazji, dziękuję wszystkim za wstawianie się za mną, za wsparcie i gesty wyrażające sympatię, szacunek. Pozwolę sobie wkleić tutaj krótką notkę na mój temat oraz małą część opinii ludzi, którzy w taki czy inny sposób skorzystali bądź korzystają z mojej pomocy psychologicznej. Rafał Olszak, kim jest i czym się zajmuje Dyplom magistra psychologii zdobyłem na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie na kierunku psychologia kliniczna, odbywając odpowiednie praktyki. W procesie edukacji opanowałem podstawowe techniki poznawczo-behawioralne. Wiedzę ustawicznie pogłębiam a umiejętności trenuję poprzez udział w szkoleniach. Zawód wykonuję w zgodzie z Ustawą o zawodzie psychologa z dnia 8 czerwca 2001 r., która w Art. 4.1. nakreśla główne obszary pracy psychologa: „Wykonywanie zawodu psychologa polega na świadczeniu usług psychologicznych, a w szczególności na: 1) diagnozie psychologicznej; 2) opiniowaniu; 3) orzekaniu, o ile przepisy odrębne tak stanowią; 4) psychoterapii; 5) udzielaniu pomocy psychologicznej.” Pracując jako psycholog pomagam osobom w Polsce i na świecie, publikuję podcasty na YouTube, jestem autorem książek i twórcą kursu online, Administratorem psychologicznego forum dyskusyjnego oraz podejmuję szereg innych aktywności na rzecz popularyzacji wiedzy psychologicznej, jestem właścicielem Gabinetu Ocal Siebie. Psycholog Rafał Olszak - opinie na temat działalności
  6. Na łamach starej wersji strony pod adresem http://ocalsiebie.nazwa.pl/blogs niektórzy klienci publikowali opinie o usługach psychologów Gabinetu Ocal Siebie. Załączam je poniżej i jednocześnie pozostawiam temat otwarty na wypadek, gdyby ktoś chciał coś dodać lub napisać własną opinię.
  7. Drodzy Czytelnicy, Fani, Klienci. Jestem nie tylko psychologiem, ale też pisarzem i twórcą słuchowiska. Otarłem się również o telewizję. 😄Sława ma blaski i cienie. Niektórzy mi dokuczają. Nie obserwuję tego; zajmuje się tym ktoś inny. Ja tymczasem normalnie wykonuję swoje obowiązki – pracuję jako psycholog, nagrywam podcasty psychologiczne i jestem w trakcie pisania kolejnej książki. Korzystając z okazji, dziękuję wszystkim za wstawianie się za mną, za wsparcie i gesty wyrażające sympatię, szacunek. Pozwolę sobie wkleić tutaj krótką notkę na mój temat oraz małą część opinii ludzi, którzy w taki czy inny sposób skorzystali bądź korzystają z mojej pomocy psychologicznej. Rafał Olszak, kim jest i czym się zajmuje Dyplom magistra psychologii zdobyłem na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie na kierunku psychologia kliniczna, odbywając odpowiednie praktyki. W procesie edukacji opanowałem podstawowe techniki poznawczo-behawioralne. Wiedzę ustawicznie pogłębiam a umiejętności trenuję poprzez udział w szkoleniach. Zawód wykonuję w zgodzie z Ustawą o zawodzie psychologa z dnia 8 czerwca 2001 r., która w Art. 4.1. nakreśla główne obszary pracy psychologa: „Wykonywanie zawodu psychologa polega na świadczeniu usług psychologicznych, a w szczególności na: 1) diagnozie psychologicznej; 2) opiniowaniu; 3) orzekaniu, o ile przepisy odrębne tak stanowią; 4) psychoterapii; 5) udzielaniu pomocy psychologicznej.” Pracując jako psycholog pomagam osobom w Polsce i na świecie, publikuję podcasty na YouTube, jestem autorem książek i twórcą kursu online, Administratorem psychologicznego forum dyskusyjnego oraz podejmuję szereg innych aktywności na rzecz popularyzacji wiedzy psychologicznej, jestem właścicielem Gabinetu Ocal Siebie. Psycholog Rafał Olszak - opinie na temat działalności
  8. Mam problem z dorastająca córka (13 lat). Jest bardzo słaba psychicznie, do tego stopnia że zaczęła się samookaleczac . Mam pocięte nadgarstki i uda. Cały czas twierdzi że chce się zabić. Ze nie chce jej się żyć. Pomóżcie mi, ona ma całe życie przed sobą
  9. Pół roku temu moja żona wyprowadziła się ode mnie do naszej kawalerki, zostawiając mnie z synem . Przyczyną odejścia jak twierdziła to nuda w związku, monotonia, brak zainteresowania i stres z tego powodu. Tak bywa czasami po 25 latach małżeństwa, powiedziała, że przestała mnie kochać. Ale przed wyprowadzką żona szukała porady i wsparcia u mojego kolegi z pracy, którego zna już 16 lat. Trwało to parę miesięcy. Na pewno nic nie zaszło między nimi, ale żona zakochała się w nim, było to jednostronne uczucie. Ciężko to wszystko przeżywałem. Po wyprowadzce z domu po około miesiącu widać było, że już raczej nie darzy go tak wielkim uczuciem jak wtedy, zresztą nawet sama to ostatnio przyznała, że nie kochała mnie wtedy, gdy odchodziła a teraz dużo się zmieniło. Zaczęliśmy się spotykać praktyczni co weekend, nie nosiła już naszyjnika z jego inicjałami (bo taki miała). Nasz związek pomimo tych problemów jakby odżył na nowo, zaczęliśmy chodzić do restauracji na kolacje, do kina, do teatru, czego nie było przez ostatnie klika lat. Nawet seks nabrał innych wartości a bywało, że kiedyś przez pól roku nie było jego wcale. Mimo tego mam problem, gdyż mam wrażenie, że żonie jakby podoba się ten stan, życie osobno, spotykanie się na kolację przy winie ale potem od razu do siebie do domu. Mam też wrażenie, że żona jest trochę wycofana tzn. podczas seksu zabrania całowania w usta, kiedy się witamy lub żegnamy nawet mnie nie obejmie, tylko ja to robię. tylko ja się do niej przytulam, obejmuję jak jesteśmy razem, całuję itp. Najwidoczniej też chce tego, bo nie zabrania, ale od siebie nic nie daje. Dlatego mam pytanie co powinienem zrobić, jak się zachowywać w stosunku do mojej żony, aby zechciała wrócić i znów była jak kiedyś? Może zaburzyłem tzw. "równowagę zaangażowania", może powinienem się wycofać? A może miłość do tego kolegi nie do końca wygasła i dlatego nie chce do mnie jeszcze wrócić? Proszę o radę.
  10. Hej jestem mamą 3 letniej córeczki i mam 24lata. Odkąd jestem w związku z partnerem który ma problem z uzywkami nie umiem cieszyć się z życia. Jesteśmy razem 4lata. Z tego początek był burzliwy poszłam do ośrodka samotnej matki. Po ośrodku miał nałożone testy ,więc był czysty daliśmy sobie jeszcze jedna szansę. Po roku zdjęli mu testy i teraz codziennie pije po pracy. Pracuje po 12 godzin i zamiast wrócić do domu zjeść razem poświęcić chociaż 15min dziecku siada do alko. Ostatnio do naszej córeczki powiedziałam idz.powiedz żeby tata się z Tobą pobawił ,a ona nie bo on pije... Weekendy jeździmy spędzamy razem czas ale on jest nie obecny w tym wszystkim idzie przed nami albo w telefonie. Nie dostaje od niego czułości czy jakiegoś miłego słówka żyjemy koło siebie. On twierdzi że ja ciągle wymagam, że się zmienił całe dnie w pracy jest a mi nadal mało. Ja też.pracuje ale po 6h bo nawet nie mogłabym dłużej ze względu na przedszkole dziecka dojazd do pracy i to wszystko nie pozwala mi na dłużej. Ale ja ją szykuje do przedszkola zabieram robię obiad i też nie mam czasu żeby usiąść. Zaczęłam wynajmować sama mieszkanie i bez niego mam jakąś lepsza organizacje ale tak mi go cholernie brak to jest dla mnie takie ciężkie nie wiem co mam robić. Przy nim chodzę taka byle jaka nie mam czegoś takiego że spojrzę w lusterko i ale fajnie wyglądam. Nic mi się nie chce do wszystkiego się zmuszam. Z niczym nie zasadami ciągle czuję że mogłam więcej zrobić. Nie wiem może to przez.to że nie mogę przy nim założyć to czego chce (sukienki, czy jakiś rzeczy które mi się podobają, czy makijaż zrobic) bo on zazdrosny jest i mi na to nie pozwala. A ogląda się za takimi... Przykrość mi to sprawia i czuję się że moja samoocena jest przez to mega niska. Teraz staram się uczyć języka bo mieszkamy w Norwegii a on biegle mówi bo mieszka tu 15lat.Moze to też na to wpływa to przeprowadzka tu że on ma tu rodzinę a ja nie? Staram się o nim nie myśleć tylko o sobie i o dziecku. Co mam zrobić? ( Rozmowy kończą się na tym że on chce sam że mną niekiedy spędzać weekendy i dlatego tak jest. Ale ja mu powiedziałam że jeśli w codziennym życiu nie będzie zaangażowany w życie rodzinne to nie będę zostawiać dziecka i udawać że jest super) Co ja robię źle? Może to ja rzeczywiście za bardzo od niego wymagam? Może u mnie jest za mało wyrozumienia? Czy warto to ciągnąć? Jak sobie poradzić z tym problemem? Czy lepiej odejsc i dać sobie czas na uzyskanie swojego spokoju po tym wszystkim? Spróbować żyć samemu? Może to jest jakieś uzależnienie od tego przed.onawa że.sovie nie poradzę? Czy może mieć wpływ na to że moi rodzice też nadużywali alkoholu? Czy może tak być że mam do tego wstręt?
  11. Witajcie! mam pewien problem. Uczęszczam na psychoterapie ponad półtora roku i czuję się co raz gorzej. Właściwie funkcjonuje na zasadzie żeby jakoś przetrwać kolejny dzień, w pracy, mijają tygodnie i mój nastrój nie dość, że nie poprawia się, to mam wrażenie, że mam depresję, jakiś rodzaj wypalenia nie wiem.. czuję, że moje życie to jakieś nieporozumienie, izoluję się, bo nie mam energii i motywacji żeby socjalizować się z ludźmi, działać, podejmować jakieś nowe wyzwania już nie mówiąc o wchodzeniu w bliskie relacje. Czym to może być spowodowane? Dodam, że moja psychoterapeutka to bardzo zdystansowana, chłodna osoba. Nie za wiele mówi w czasie sesji, czasem jej wyraz twarzy jest jakiś hmm ciężko mi jej zaufać, zmieniła cenę sesji w czasie trwania terapii, nie daje mi żadnego feedbacku (uczęszczam na terapie ponad półtora roku..), czuję się dziwnie w kontakcie z nią, ale tkwie w tym.. Proszę o pomoc jak to widzicie? Iza
  12. Dzień dobry jestem kobietą w wieku 33 lat od około roku mam problem , lekarze odsyłają mnie od lekarza do lekarza i szukają przyczyn moich dolegliwości a ja zastanawiam się czy nie mam nerwicy lękowej lub depresji . Od roku czasu praktycznie nie wychodzę z domu były momenty że z łóżka nawet nie wychodziłam ale przez to już przeszłam i został tylko problem z wychodzeniem z domu , gdy z niego wychodzę zaczyna kręcić mi się w głowie , mam spocone dłonie , mój puls wzrasta 2 krotnie , mam wrażenie jakbym zaraz miała zemdleć , w domu nic mi się nie chce i robię wszystko na siłę ale robię często boli mnie głowa , i bardzo szybko się mecze . Bardzo dziękuje za pomoc
  13. Czy byłbyś/byłabyś uśmiechnięty/ta widząc nazwę firmy Marchewka?  Co czujesz słysząc nazwę firmy pt. Marchewka? Czy ze względu budzących emocji nazwy odwiedziłbyś/odwiedziłabyś taka stronę, która dotyczy wynajmu ubrań?
  14. Dobry wieczór, Jestem uczniem trzeciego roku liceum. Na chwilę obecną jestem bezrobotny ze względu na to że skupiam się na maturze oraz nie jestem w żadnym związku. Unikam również bliższych relacji z ludźmi z mojego otoczenia. Od dłuższego czasu mam poważny problem z omamami. Otóż odnoszę wrażenie że robią się coraz bardziej bezczelne. Są pozornie małe i nic nie znaczące, lecz momentami stają się tak widoczne i uporczywe że zaczynam się martwić. Nie pierwszy raz jednak zdarzyło mi się w jednej minucie o nie bardzo się obawiać, tylko po to żeby w drugiej o nich całkowicie zapomnieć. To co sprowokowało mnie do opisania moich przeżyć na tym forum to sytuacja sprzed godziny. Przeglądałem internet i natknąłem się na pewien krótki filmik, który miał wyświetlane napisy otoczone czarnym tłem z ostrymi krawędziami. Jednak gdy po kilku minutach wróciłem do filmu napisy otoczone były białym tłem z zaokrąglonymi krawędziami. Odświeżyłem stronę kilka razy i otworzyłem filmik w innej karcie, ale spotkało mnie to samo białe tło. Mogę zapewnić że nie jest to w żaden sposób wina monitora oraz że podobne sytuacje miały już miejsce od dawien dawna. Czasami jest to dodawanie lub podmiana słów, które zmieniają całkowity kontekst zdania (np. z "fat" zrobiło się "fit"), innym razem jest to niepokojąco realistyczna halucynacja. Drugiego typu problemy zauważam częściej, zaczęły się one od widzenia kątem oka pełzających czarnych robaków, później już trochę większych kształtów, takich jak wąż czy ludzka sylwetka i momentami nawet przybrały kolor, gdy w biały dzień wyjrzałem przez okno i ujrzałem samochód moich rodziców wjeżdżających do garażu. Zorientowałem się że nie było tam owego samochodu dopiero jak moja babcia mi to uświadomiła. Powinienem też wspomnieć że nie jestem od niczego uzależniony. Nigdy nie paliłem papierosów, nigdy nie brałem narkotyków i nie nadużywam alkoholu, chodź przez krótki okres życia, gdy miałem 16/17 lat i gdy byłem bardziej społeczny sięgałem po niego żeby się lepiej poczuć. Przestałem jak pod jego wpływem krzyknąłem na babcię, po tym smak alkoholu przestał mi smakować. Większość omamów zawsze podpinałem do zmęczenia lub jakieś choroby (np. przeziębienia czy grypy), ale dzisiejszej sytuacji nie jestem w stanie tak usprawiedliwić. Czuję się wypoczęty i zdrowy, chodź w moim pokoju mogło być cieplej. Może to z tego powodu? Nie wiem, ale chyba powinienem zacząć notować tego typu przypadki w notesie, bo czuję się coraz mniej pewny tego co widzę. W ostatnim czasie sporo rzeczy sprawia że jestem zestresowany lub zwyczajnie niepewny mojego otoczenia. Przez długi czas nie byłem w stanie dokładnie określić co to może oznaczać ale podejrzewam że problemy mogą być ze sobą złączone. Podejrzewam że mogę doświadczać więcej omamów niż świadomie zauważam. Szczerze mówiąc nie wiem jak mam zareagować na te domysły, co mnie jeszcze bardziej martwi to fakt że mam te problemy od całkiem długiego czasu, boję się nawet że od dzieciństwa bo, mimo tego że praktycznie go nie pamiętam, to przypomina mi ono specyficzne uczucia niepewności. Ale to może również wynikać z postawy mojej matki, która miała tendencję do gaslightingu. Teraz bardzo rzadko kiedy próbuje mi wcisnąć "jej prawdę" bo zorientowała się że nie jestem już naiwnym dzieckiem, które łyka każde słowo dorosłych. Jednakże już wtedy miałem podobne problemy (np. gdy stałem na boisku szkolnym w wysokiej po kostki trawie zacząłem czuć jak chodzą po mnie robaki, lub innego razu jak wychodziłem gdzieś z rodzicami znikąd zacząłem czuć jakby gryzły mnie robaki w losowych miejscach ciała. Zaczęło mnie wszystko swędzieć do tego stopnia że nie mogłem przestać się drapać, nawet mimo tego że wiedziałem że w rzeczywistości żadne robaki po mnie nie chodzą) Jedną z ostatnich kwestii, którą czuję że muszę poruszyć to temat problemów ze snem. Teraz są gorsze niż kiedyś, gdyż czegokolwiek bym nie zrobił to nie potrafię zasnąć bez męczenia się w łóżku przez półtora lub dwie godziny oraz budzenia się zbyt wcześnie. Sporo osób mówi mi że przestawiłem sobie zegar biologiczny i nie twierdzę że w ich słowach nie ma racji, ale nawet jak ziewam, kończyny opadają mi ze zmęczenia, kręci mi się w głowie i mam trudności z utrzymaniem równowagi zwyczajnie nie potrafię zasnąć. To nie brzmi mi jak zwyczajne przestawienie sobie zegara biologicznego. Ostatnio zacząłem brać tabletki uspokajające i nasenne, i te w pewnej mierze mi pomogły ale wciąż mam trudności z zaśnięciem i utrzymaniem zamkniętych oczu. Ponadto jak byłem młodszy rodzice i brat czasami opowiadali mi o moich przygodach gdy lunatykowałem np. gdy pewnego razu nad ranem wziąłem ze sobą kołdrę i zszedłem z piętra do kuchni. Obudziłem się gdy poczułem gołymi stopami zimne kafelki i gdy usłyszałem jak moi rodzice się z czegoś śmiali. Było już widno za oknem ale znowu poszedłem spać, gdy się obudziłem moja matka stwierdziła że jestem głupi, tylko z tego powodu że lunatykowałem. Innym razem podobno zacząłem we śnie krzyczeć przekleństwa ale to wszystko czego się dowiedziałem od ojca. Nie wiem czy jest to ważne ale mam też problemy z nadmiernym bujaniem w chmurach. Spokojnie większość dnia spędzam na konstruowaniu kolejnych historii, światów i postaci. Może się to wydać normalne dla sporej części osób, dopóki nie zaznaczę, że tracę na tym ok 60-70% dnia oraz że przeszkadza mi to z życiem codziennym. Często nie robię rzeczy, których powinienem lub robię je na ostatnią chwilę albo z nie własnej woli "wyłączam się" i wchodzę w świat fantazji gdy np. powinienem słuchać na lekcji. Jeśli wciąż nie wydaje się to niczym niecodziennym to zakończę ten akapit małą ciekawostką z mojego życia. Przez 3 lata gimnazjum wymyśliłem ok. (o ile nie ponad) 80 odrębnych historii o tych samych postaciach w różnych światach i sytuacjach rodzinnych, majątkowych, psychicznych itp. i to nie licząc innych oryginalnych postaci i ich światów, które równolegle rozwijałem. W życiu kieruję się mottem "co z oczu to z serca" i niestety tak też obchodzę się z moimi problemami. Jeśli są znośne mogę je tolerować aż do momentu gdy dają o sobie znać, wtedy próbuję przez nie przebrnąć sam lub rzadziej szukam pomocy. Dawno przywykłem do codziennego zmęczenia, apatii i stresu że nie jestem tego dnia wystarczająco produktywny, ale ostatnio te odczucia znowu się zakradły na pierwszy plan i nie wydaje mi się żebym mógł od nich dłużej uciekać. Przepraszam za długi tekst ale czuję, że sporo rzeczy z mojego życia na siebie wpływa i niewspomnienie o nich może przeszkodzić w zrozumieniu stanu, w którym się znajduję. To też mówiąc sam nie jestem do końca pewny na jakim dokładnie gruncie stoję i co mi może dolegać, dlatego proszę o pomoc. Czy może to zwiastować coś poważnego? Co to może być? Czy mogę coś zrobić z omamami? Czy są to powody żeby pójść na terapię? (przypominam że jestem bezrobotnym uczniem liceum i wątpię żebym dostał pieniądze od rodziców na terapię, gdyż nawet jak chodziłem do psychologa mówili mi że to strata pieniędzy i że nic mi na nią nie dadzą)
  15. Podejrzewam, że mogłem zostać wykorzystany seksualnie w wieku 14 lat, przez członka rodziny, po czym nastąpił mechanizm obronny wyparcia, gdyż mam wspomnienia tuż po, które właściwie potwierdzają że miało to miejsce, od tego czasu moje życie to banie się własnego cienia przez liczne zaburzenia psychiczne i zaniżoną samoocenę, czy w takiej sytuacji pomocy w odblokowaniu takiego wspomnienia by móc przepracować taką traumę można szukać u psychoterapeuty-seksuologa?
  16. Witam, czy ktoś ma doświadczenia z ustawieniami systemowy hellingerowskimi? Czy to jest skuteczne w terapii dla rodzin z problemami? Mam możliwość skorzystania z sesji i nie wiem czy to jest warte. Będę bardzo wdzięczny za jakieś informacje na ten temat. Może ktoś korzystał i wie.
  17. Cześć, Pierwszy raz pisze na takim forum. Sytuacja wygląda tak. Jestem z moją ówczesna żona małżeństwem już jakiś czas, przed tym byliśmy razem mamy małe dziecko. Odkąd zmieniłem pracę - wszystko zaczęło się sypać. Problem jaki był to, że siedzialem w pokoju z koleżanką. Nie miałem co do niej żadnych zamiarów, jak i ona do mnie. Żona była strasznie strasznie zazdrosna na początku, oczywiście śledzenie w mediach społecznościowych jak wygląda itp. Czasami do mnie napisała i tylko w stosunkach koleżeńskich, często odnośnie tematyki branży jaką się zajmujemy. Odeszła do konkurencyjnej firmy i mi pisała jak to wygląda albo jak sam się pytałem by mieć jakieś rozeznanie. Problem taki że jak otwarcie mówiłem co mi przekazała był problem, że z nią piszę. Kiedy nie tyle co ukrywałem, a po prostu nie mówiłem było jeszcze gorzej. Okazało się, że nagminnie przegląda mój telefon - nie mam nic do ukrycia więc żadnej zmianie hasła nie myślałem nawet bo po co. Żona często po mnie jeździ , w tym przy znajomych którzy cześć się ode mnie odwrócili bo po co zapraszać parę, której połówka wywoła awanturę. Ja zawsze byłem raczej dusza towarzyską i lubiłem z każdym porozmawiać. Ona psychicznie potrafi mnie objechać od góry do doły tlyko po to by mi podciąć skrzydła jak się poczuje pewniej. Najbardziej mi szkoda naszego dziecka, które musi widzieć te sceny kłótni. Ja zawsze chciałem rozmawiać, wyjaśnić wszystkie problemy. Ona powie że nie ma ochoty rozmawiać i tyle z rozmowy. Twierdzi, ze swoim zachowaniem i pisaniem z inną dziewczyną chce ja zdradzić i chce rozwodu. Ja się na prawdę czuję tragicznie. Nie zamierzam jej skrzywdzić. Żona twierdzi, że skoro raz tak zrobiłem że z niewinnego pisania przerodzi się coś innego( tak samo jak miałem z nią). Nie wiem już co mam robić. 8 godzin w pracy, gdzie nie jestem szczęśliwy bo ciągle o coś problem, a potem przyjście do domu i jeszcze gorzej. Przepraszam, jeśli tekst wyszedł chaotycznie.
  18. Witajcie Po 9 latach bycia razem ze swoją narzeczoną postanowiliśmy się rozejść. Mieliśmy już zaplanowane wesele na lipiec - sala, dj fotograf i inne. Wszystko musieliśmy odwołać przez problemy psychiczne mojej byłej narzeczonej. Wszystko się podobno zaczęło we wrześniu poprzedniego roku gdy mój brat się żenił a ja byłem świadkiem wraz z moją narzeczoną. Zauważyłem u niej gorsze samopoczucie, obniżony nastrój. Pytałem się co się dzieje, co Ci jest.. Nie była mi w stanie wtedy odpowiedzieć. Myślałem, że to przez to, że jej mama wyjechała do Niemiec by zarobić na wesele... Myślałem, że przez to , że jej ojciec nie radził sobie z jej mała siostrą i sprawami codziennymi i ciągle do niej dzwonił. Myślałem, że to przez to , że jej babcia umarła na covida i nawet jej mama nie miała okazji się z nią spotkać przed śmiercią... Dopiero w sylwestra powiedziała mi o wszystkim, że nie może wziąć ze mną ślubu, że nie kocha mnie tak jak powinna itd. Byliśmy u terapeuty dla par - to był jakiś bezsens - pani psycholog to była jakaś porażka. Potem narzeczona poszła sama do psychiatry przypisał jej leki i zalecił jej psychoterapie. Okazało się, że ma depresję przez to, że nie wie co do mnie czuje (bo zawsze czuła to ciepło w serduszku - tak to ona mówiła) Po 2/3 tygodniach zmieniła się w inną osobę - chłodną, opanowaną bez większych emocji - choć jak sama ona mówiła gdyby nie leki to by dalej wyła i płakała - więc dobrze, że tam poszła i zawalczyła o siebie. U psychoterapeutki okazało się, że problemy wynikają z problemów z dzieciństwa - jej mama znęcała się nad nią psychicznie przez całe dzieciństwo. Nie okazywała jej uczuć - urodziła ją strasznie młodo w wieku 16 lat więc była slustrowana tym faktem. Powiedziała mi, że przez 9 lat była tak na prawdę inną osobą niż pokazywała to w rzeczywistości tylko nie była w stanie tego nikomu powiedzieć ani okazać. Widać , że jej strasznie zależy na mnie, na człowieku z którym była 9 lat, do wyprowadzki przytulaliśmy się, całowaliśmy w czoło jak szliśmy do pracy i jak wracaliśmy z pracy. Nawet nigdy nam się tak dobrze i szczerze nie gadało jak po rozstaniu. Wiem , że ona jest chora i potrzebuje przestrzeni ale czemu nie chciała zamieszkać ze mną tylko wyprowadzić się i zamieszkać z koleżanką? Wydaje mi się, że wszystko ją przerosło ale ja bym nigdy nie zostawił osoby na której mi zależy dlatego mi to cięzko zrozumieć. Moja była narzeczona jest osobą introwertyczną, lubi być sama choć nigdy tego nie pokazywała ...
  19. Witam.Jestem tutaj nowa i z bardzo uciążliwym problemem jakim są napady paniki, leku I natrętne ciemne myśli które dosłownie potrafią mnie sparaliżować. Od jakiś 3 tyg walczę codziennie z tym. Biorę ziołowe tabl ale to pomaga na chwilę. Jestem przerażona tym co sie ze mną potrafi dziać. Nigdy wcześniej nie miałam takich problemów
  20. Depresja to poważna choroba, którą diagnozuje lekarz psychiatra lub psycholog, psychoterapeuta. Nie ma wątpliwości, że osób z nią się zmagających jest bardzo wiele. Jest to jednostka diagnostyczna, której leczenie trwa raczej dłuższy niż krótszy czas. Czasami nie wystarczy sam proces terapeutyczny, bywa, że osoby decydują się na przyjmowanie środków farmakologicznych. Wiele osób w ogóle nie korzysta z pomocy specjalisty, to często nie kończy się dobrze. A zatem wiadomo, iż bezdyskusyjnie diagnoza depresji to moment by zająć się sobą, zatroszczyć o swoje zdrowie i życie na poziomie emocjonalnym, psychicznym. Jest spora grupa osób, na ogół właśnie ta, która nie ma za sobą doświadczeń w leczeniu, która uważa, że choroba ta jest nieuleczalna, bądź trzeba przyjmować leki przez bardzo długi czas. Nie jest to do końca prawda. Osoby korzystające z pomocy psychologicznej i psychoterapeutycznej szczególnie regularnie dobrze wiedzą, że jest inaczej. Terapia daje szansę na nowe życie, a zmaganie się samemu z chorobą jest zupełnie niepotrzebne i wydłuża jej przebieg. Dzięki wsparciu i pomocy specjalisty można zaznać uzdrowienia, lub zaprzestać przyjmowania środków chemicznych – leków. Zatem warto przez chwilę uświadomić osobom, które nie mają do tej pory pozytywnych doświadczeń w wyleczeniu, że jest to możliwe, praktyka kliniczna pokazuje, że w wielu przypadkach. Co więcej, szczęśliwe i dobre życie istnieje i jest do osiągnięcia. Osoby z cechami depresyjności mają zazwyczaj największy kłopot ze spojrzeniem na życie z pozycji pozytywnej. Co to znaczy? Oczywiste jest, że objawy związane z diagnozą depresji nie są najprzyjemniejsze, często powodują ból lub cierpienie psychiczne, natomiast życie nie składa się tylko z tego co najgorsze. Gdy patrzysz na świat w mroczny i pesymistyczny sposób, to będzie raczej trudniej niż łatwiej. Pozytywne odbieranie rzeczywistości to te momenty, które sprawiają przyjemność i radość. Są one na ogół bardzo indywidualne i zależą od aktualnej historii danej osoby. Czyli zatrzymaj się na chwilę w swoich myślach i zastanów się czy jest w Twoim życiu jakiś obszar, który powoduje, że na Twojej twarzy pojawia się uśmiech. Czy masz wokół siebie osoby, które dobrze Ci życzą, są wspierające? Czy miejsce w którym mieszkasz lub rzeczy które posiadasz powodują, że dobrze się czujesz w tych przestrzeniach lub z tymi dobrami materialnymi? Czy korzystasz z dobrodziejstw życia jakimi są natura, powietrze, piękne miejsca? Czy spędzasz czas na odpoczynku lub relaksie, który lubisz i który Cię wzmacnia? Życie jest jedno, jest darem, jest niezwykle cenne. Czy pomimo problemów z którymi się zmagasz, zaglądasz też czasem na tą „drugą stronę medalu”. Czy patrzysz na życie jako na ogromny potencjał, który ma do zaoferowania? Czy widzisz życie, czujesz je? Czy raczej w codziennych sprawach, kłopotach skupiasz swoją uwagę i nie zatrzymujesz się nawet na chwilę, by usiąść na ławce i ogrzać się promieniami słońca, posłuchać szumu lasu, popatrzeć na fale nad jeziorem. Życie jest piękne i ma bardzo wiele do zaoferowania po tej pozytywnej stronie. Życie jest najwyższą wartością, można korzystać z niego kiedy i gdziekolwiek tylko się zapragnie. Jednego życia nie starczyłoby, by zwiedzić cały świat. Czy w chwilach zwątpienia, bólu, troski myślisz czasem w ten sposób? Może to już odpowiedni czas, by na życie nie patrzeć tylko jak na proces wegetacji i trudu, który trzeba przejść, tylko raczej jako możliwość, możność i wielką wdzięczność za to, że zostało dane. Często w najtrudniejszych momentach osoby przepełnione smutkiem o tym zapominają. A tak zwyczajne i oczywiste spojrzenie na to co Ciebie otacza wokół, obserwacja chmur, które poruszają się z prędkością wiatru lub radość z powodu spaceru z psem jest bardzo ważnym i cennym aspektem uzdrawiającym szczególnie w przypadku osób depresyjnych. Pomyśl przez chwilę, czy zaszkodzić Ci może częstsze patrzenie na świat z szeroko zaciekawionymi i podekscytowanymi oczami, czy słuchanie dźwięków natury lub zapach kwitnących drzew i kwiatów może pogłębić Twój stan. Na pewno nie. Dlatego warto sobie częściej zadawać pytanie, czy czasami lub nawet częściej nie warto wybierać więcej życia i chłonąć z niego tyle ile tylko jest możliwe, wzmacniać się, dodawać sobie sił do codziennych zmagań, które i tak zawsze będą. Życzę przyjemnego odkrywania i korzystania ze wszystkiego co najlepsze ma do zaoferowania życie.
  21. Największa grupa osób borykająca się z symptomami depresji to te osoby, które doświadczyły w przeszłości trudnych zdarzeń i relacji. Często podczas wstępnego wywiadu do rozpoznania depresji głównie terapeuta pyta o tak zwane „dzieciństwo”, czyli wszelkie sytuacje, które mogły mieć wpływ, czy wywołać depresyjność. Każdy człowiek ma zupełnie innego rodzaju doświadczenia wyniesione z rodzinnego domu pochodzenia. Dotyczy to zarówno bliskości, okazywania uczuć, wsparcia, troski, jak i mniej wzmacniających sposobów wychowawczych jak oceniania, negatywności, braku zaangażowania w proces wychowawczy. Nie chodzi tutaj o to, by teraz się koncentrować na tym co jest właściwe, a co nie w tych przeżyciach. Ocena oraz pogląd na temat sposobów prawidłowego rozwoju dzieci w danej rodzinie tutaj nie będzie miał miejsca. Najważniejsze jest przede wszystkim to, by uświadomić sobie, czy dany model rodzicielski wpływa na aktualne poczucie się osoby, jej stany, lub choroby. Wiadomo przecież, że jeżeli przez wiele lat człowiek przebywa w miejscu, które nie służy stanowi emocjonalnemu to choroby takie jak depresja i inne pokrewne jak lęk, zaburzenia osobowości, psychosomatyczne na pewno wystąpią. Jest to już udowodnione wieloma latami badań oraz praktyką kliniczną. Dlatego warto tutaj zatrzymać się na chwile nad tym, czy być może jesteś osobą u której wykształci się objaw depresji z powodu przeszłych zdarzeń w życiu. Jeżeli w aktualnym czasie powracasz do wspomnień, które miały nieprzyjemny dla Ciebie charakter, koncentrujesz się nad nimi, zadajesz pytania dlaczego miały miejsce, zagłębiasz się w smętnych rozmyślaniach o tym, jakie to było przykre, to prawdopodobieństwo pojawienia się rozpoznania depresji jest wyższe. Nie chodzi o to, by umniejszać czyjś ból i cierpienie związane z tym co przeżył w domu rodzinnym, bynajmniej. Bardziej istotne jest to, by zająć się tymi historiami po to, by móc żyć spokojnie, dobrze i szczęśliwie w przyszłości. Ponieważ jedyna i podstawowa różnica jaka się wiąże z tym co się wydarzyło, to to, że od tej pory już samodzielnie możesz decydować o swoim życiu. A zatem, jeżeli czujesz, że za każdym razem gdy powracasz w myślach do czasów zaprzeszłych odczuwasz smutek, rozgoryczenie, żal, niechęć, przykrość, to czas, by odbyć konsultację z psychoterapeutą lub spróbować samodzielnie zastosować tymczasowe środki zaradcze. Należy zawsze pamiętać, że ludzi nie dzielimy na złych i dobrych, tylko takich, którzy są zdrowi lub potrzebujących pomocy i współczucia. Odnoszenie się w myślach negatywnie w stronę siebie czyli stosowanie tak zwanych autodestrukcyjnych myśli oraz w stronę innych nie pomoże rozwiązać problemów z przeszłości. Nie należy również usprawiedliwiać czy próbować znaleźć przyczyn danych zachowań osób lub rozumienia sytuacji. Wieloletnie moje doświadczenie psychoterapeutyczne podpowiada, iż każdy mógł zrobić na dany moment tyle ile było możliwe dla niego i najlepiej jak potrafił. Nie mówię tutaj o sytuacjach, które niosą znamiona doświadczeń traumatycznych – tymi należy zajmować się głównie w procesie psychoterapii. Chodzi bardziej o to, by patrzeć na siebie i osoby ze swojej rodziny, które czasem po prostu nie były w stanie zachować się, czy być inne z pozycji obserwatora. To znaczy, gdy nie jesteśmy tak blisko zaangażowani nadal emocjonalnie w sprawy rodziny z przeszłości, to już teraz jako osoby dorosłe możemy zobaczyć inny punkt widzenia. Gdy odsuniesz się dalej w przestrzeni pamięci to zobaczysz wyraźniej może więcej przyczyn danych sytuacji, motywów osób. Gdy uświadomisz sobie, że już nie jesteś tym dzieckiem, tylko dorosłą osobą, która może wziąć samodzielnie odpowiedzialność za swoje życie, doświadczysz poczucia sprawstwa i mocy, siły. Warto też czasami szczególnie w momentach gdy nasuwają się negatywne myśli o przeszłości, dopuścić do głosu też te dobre, które na pewno miały miejsce, nawet jeżeli było ich o wiele mniej. Koncentracja na tym co dobre, zawsze powoduje uczucie ulgi i ukojenia. By pogłębić pracę wewnętrzną nad refleksjami z przeszłości można spróbować narysować genogram rodzinny – przykłady są dostępne w internecie, w wersji ze zdjęciami lub bez. Często ta sprawdzona od lat technika terapeutyczna bardzo pogłębia spojrzenie na historię osób w całej rodzinie i wyjaśnia wiele zdarzeń, które miały miejsce, co w konsekwencji powoduje raczej rodzaj większego zaciekawienia i poszukania danych niż tylko patrzenie na wszystko co miało miejsce z perspektywy oceniającej swoją historię jako całkowicie niekorzystną. Jeżeli natomiast czujesz, że samodzielnie nie jesteś w stanie zmagać się z trudami przeszłości, skontaktuj się z wybranym psychologiem, psychoterapeutą, który dobierze do twojej unikatowej historii odpowiednie narzędzia terapeutyczne w celu poprawy jakości życia i uważności w „tu i teraz”.
  22. Część osób pojawiająca się w gabinetach terapeutycznych oraz spora grupa osób w ogóle często doświadcza stanów depresyjnych w związku z tym, iż ich plany i cele życiowe nie spełniły się tak jak tego pragnęli. Życie nie zawsze układa się tak, jak byśmy tego chcieli i doświadczenie oraz wiele lat życia pokazują, że raczej jest to obiektywne i racjonalne spojrzenie. Pewne fakty i zdarzenia oraz relacje, sytuacje pojawiające się w życiu są od nas niezależne. Bywają osoby, które są świadome tego faktu i akceptują rzeczywistość ze wszystkim, taką jaka jest. Zdarza się, że niektórzy jednak odczuwają frustrację, niezgodę, poczucie niesprawiedliwości, odrzucenia, samotności pomimo tego, iż po prostu w wielu sytuacjach, które wywołały te uczucia zrobili wszystko najlepiej jak mogli i to, co mogli. Jeżeli stan akceptacji zmian życiowych, rozwoju w dalszym kierunku i koncentracja na przyszłości nie następuje, należy zastanowić się, czy odbyć konsultację specjalistyczną psychologiczną w celu wykluczenia symptomów depresyjnych. Z reguły stan bezsilności, żałoby, smutku, żalu związany z daną sprawą, na którą nie mieliśmy wpływu w przeszłości nie powinien trwać zbyt długo. Wszelkie negatywne doznania, które powodują brak chęci, motywacji i radości do życia powinny być „lampką kontrolną”. To naturalne, że człowiek w ciągu swojego życia ma określone cele, marzenia i pragnienia, które chciałby by się spełniły. Oczywistym jest fakt, iż należy planować, myśleć nad swoim wzrostem w różnych obszarach życia. Plany na życie są bardzo ważne, powodują też poczucie spełnienia i satysfakcji. Nie ma w nich nic nieprawidłowego do czasu, gdy nie zostaną spełnione tak jak byśmy tego chcieli i pojawi się wielki zawód. Na ogół naturalnym uczuciem w takiej sytuacji jest smutek, osobie jest po prostu przykro, często pojawia się płacz - który pełni niezwykle ważną funkcję oczyszczającą, może zwierzenie się bliskiej zaufanej osobie z tego co się stało, to wszystko jest w porządku i adekwatne do zaistniałej sytuacji. Natomiast, jeżeli stan ten miałby się przedłużać, a wszystkie wykorzystane środki zaradcze nie pomagają to dobry moment, by spojrzeć uważnie na siebie, czy stan apatii i bezsilności nie trwa zbyt długo i nie wpływa na codzienne obszary życia. Jeżeli tak się obserwuje to najlepszy moment, by zacząć wprowadzać nieco życiodajnej energii i zwrócić swoją uwagę no utworzenie kolejnych marzeń, mniejszych i bardziej możliwych do spełnienia. Wiele osób stawia sobie bardzo nierealistyczne i wygórowane cele, też nieadekwatne do ich możliwości personalnych lub materialnych, a wtedy o rozczarowanie bardzo łatwo. Porównywanie się z innymi powoduje, że chcesz posiadać to co sąsiad, koleżanka itp. A przecież każdy jest całkowicie indywidualny i niepowtarzalny, nie ma na świecie dwóch takich samych osób i to co spełniło się u drugiej osoby, nie musi stać się u Ciebie. Każdy człowiek ma inną historię, inne doświadczenie, inne ciało, inny umysł, inne zasoby, możliwości, zdolności, wygląd, intelekt, rodzinne pochodzenie. Dlatego też to, co jest zarezerwowane dla kogoś, u Ciebie wcale nie musi się pojawić w życiu. Warto raczej starać się nie porównywać z innymi, nie oceniać siebie i innych, nie koncentrować swojej uwagi na zewnątrz – czyli na tym jak żyją osoby, które się obserwuje. Raczej należy skoncentrować swoją uwagę do wewnątrz na to kim się jest. Zadaj sobie pytanie jaką jesteś osobą, co jest dla Ciebie ważne, czego pragniesz, czym jest to co chcesz by się spełniło, ale tylko w odniesieniu do swoich indywidualnych skłonności, zasobów. Kiedy realnie i uczciwie patrzymy na siebie i na to co możemy „zbudować” z tego co mamy i przede wszystkim na dany moment, to prawdopodobieństwo powodzenia w tej sprawie jest duże. A jeżeli nawet to marzenie się nie powiedzie, to nie ma druzgocącego przekonania, „że innym się udało, a mnie nie”, ponieważ plany nie były skonstruowane w oparciu o chęć rywalizacji. Wtedy stan cech depresyjności podczas takiego zawodu nie trwa zbyt długo i prawdopodobieństwo, że nie będzie następstwem depresji jest mniejsze. Podsumowując staraj się raczej w chwili ustalania planów na przyszłość mieć na uwadze głównie tylko Twoje pragnienia z serca, te takie głębokie o których wcale nikt nie wie, takie, które są zarezerwowane tylko dla Ciebie, ponieważ mogą się spełnić dzięki Twoim indywidualnym umiejętnościom. Zadbaj o to, by w razie ewentualnych niespełnień nie czuć się zbyt długo i silnie przygnębionym z powodu porażki. Tylko raczej w następstwie twórz kolejne projekty i plany na życie w oparciu już o nabyte lekcje i doświadczenia, które właśnie nie do końca się powiodły. Projektuj zatem swoje życie z pozytywnym nastawieniem i jeszcze większą energią. Planowanie dzięki wielokrotnej nauce na błędach, ostatecznie stanie się Twoją upragnioną rzeczywistością w najbliższej przyszłości. I pamiętaj zawsze, że nadzieja na lepsze życie to podstawa i priorytet w tworzeniu marzeń. Powodzenia.
  23. Depresja to termin zawierający w sobie szereg kategorii diagnostycznych do spełnienia, by ostatecznie móc uznać rzeczywiste jej istnienie. Aby dokonać rzetelnej diagnozy depresji musi być spełnionych wiele warunków związanych z konkretnymi symptomami i objawami, dolegliwościami. Dodatkowo istotnym czynnikiem w jej rozpoznaniu jest częstotliwość pojawiania się danych zaburzeń. Zatem rozpoznania tej choroby bardzo popularnej społecznie nie należy dokonywać samodzielnie bez konsultacji z psychologiem, psychoterapeutą lub w nasilonych już przypadkach bez lekarza psychiatry. Depresja to choroba, która zawiera w sobie ogromny zespół cech, często są one bardzo indywidualne dla każdej jednostki. W związku z tym, że każdy jest całkowicie wyjątkowy i niepowtarzalny i nie ma dwóch takich samych osób, również podczas dokonywania diagnoz psychologicznych należy brać to zjawisko pod uwagę. Kolejny ważny aspekt to to, że często depresja nie kojarzy się z objawami, które są rzadziej wymieniane podczas prób jej diagnozy w mediach społecznościowych, na forach. Ta choroba ma szereg innych kryteriów do jej rozpoznania z których wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy. Jedną z nich i kluczową są objawy w ciele, czyli wszelkiego rodzaju dolegliwości somatyczne, fizjologiczne. To na przykład biegunki, zaparcia, bóle serca, głowy, bóle mięśni i stawów, lub inne w wybranych poszczególnych częściach ciała. U niektórych osób będą to problemy skórne, u innych uczucie duszności, nudności, bóle brzucha. Jeszcze u innych osób mogą to być drżenie kończyn, omdlenia, zawroty głowy, oraz wybrane problemy specjalistyczne np. gastryczne, ginekologiczne, kardiologiczne, neurologiczne itp. Zatem szereg sygnałów z ciała świadczących o możliwości zaistnienia lub skłonności depresyjnych jest bardzo rozległy. Wypisane tutaj objawy z ciała to tylko niektóre wskazówki do diagnozy, są one zazwyczaj najczęściej opisywane przez osoby pojawiające się na sesjach terapeutycznych/konsultacjach. Ciało jest mądre i zawsze wie lepiej, jest tak stworzone, by doskonale służyć w dzień i w nocy, „zaprojektowane” w sposób perfekcyjny i tak powinno służyć. Jeżeli odczuwasz jakikolwiek dyskomfort, ból, inną dolegliwość, a badania obrazowe, lekarskie, diagnostyczno-medyczne wykazały, że nie obserwuje się poważniejszej choroby specjalistycznej, to znak, że należy zainteresować się swoją psychiką i tym w jaki sposób ona u Ciebie oddziałuje na ciało. Jeżeli konsultowałeś się już u kilku specjalistów i żaden z nich nie widzi podłoża fizycznego do przedstawionych dolegliwości, należy rozważyć pomoc psychologiczną lub zastanowić się nad tym, co dalej będzie wskazane w zakresie poprawy zdrowia. Gdy osoba otrzyma od lekarza informację (lub sama to czuje i wie), że nie ma poważniejszych problemów z jej fizycznym ciałem, które jest zdrowe czyli nie zaszły pogłębione procesy chorobowe, to czas na pracę wewnętrzną nad sobą. Warto wtedy zacząć się przyglądać temu, w jakich sytuacjach pojawiają się konkretne dolegliwości, jaka jest ich częstotliwość, czy są zmienne. Jakie jest tempo ich nasilenia, w jakich momentach najczęściej się pojawiają lub po jakich doświadczeniach, w których miejscach. Świadoma obserwacja siebie i swojego ciała, to już bardzo dużo, szczególnie jeżeli chcemy ostatecznie skontaktować się ze specjalistom czy to lekarzem, czy psychologiem. Co więcej jest to ważna informacja dla Ciebie, że może to już odpowiedni moment, by zadbać o siebie i nie pozwalać, by objawy się pogłębiały lub utrudniały codzienne funkcjonowanie. Zatem depresja „przemawia” również za pomocą sygnałów z ciała, jakby chciała powiedzieć, „że smutek czuje w sercu, żal w żołądku, a wściekłość w szczęce, żuchwie, zmęczenie w kręgosłupie, bezsilność w całym ciele”. Podsumowując należy zdać sobie sprawę, że depresyjność nie ma tylko związku z procesami poznawczymi takimi jak między innymi sposób myślenia, ale bardzo często jej następstwem jest po prostu ból ciała. Od czego zaleca się zacząć? Jeżeli są to niewielkie zmiany w czuciu się, nie utrudniające wykonywanych czynności życiowych, zawodowych i trwają krótko, pojawiają się bardzo rzadko – to tylko chwilowe stany, które wystarczy po prostu zniwelować poprzez odpowiednio dobraną pracę z ciałem. I tutaj wybór w zależności od osoby też jest bardzo szeroki. Najlepsze jeżeli nie ma przeciwwskazań są regularne spacery na łonie natury, las, łąki, jezioro, rzeka, morze. Jazda rowerem w miejscach w których jest czyste powietrze, (nie zatłoczone ulice i ruchliwe, przeludnione miejsca) najlepiej poza miastem, w ciszy i spokoju z uważnością na śpiew ptaków i odgłosy natury, w ciepłe słoneczne dni. Praktyki jogi i medytacji, ale nie fizyczne, rozciągające, tylko terapeutyczne, delikatne i wyciszające, uspokajające asany i relaksacje, praca z oddechem. Wycieczki w miejsca dające ukojenie takie jak spacery po niskich górach, szlakach nordic walking zrównoważony, przyjemny, bez pośpiechu. Basen i każdy rodzaj hydroterapii, jacuzzi, sauna, gorące źródła i solanki, banie. Najnowsza wersja „łapania wiatru w żagle” gdy jesteśmy w niższej formie to hulajnoga elektryczna lub zwykła nad bulwarem, zbiornikiem wodnym, w parku lub w miejscu o dobrej wibracji i energii. Możesz tutaj dodać wszystkie inne pozostałe aktywności, które są całkowicie Twoje i indywidualne, a wiesz, że powodują poprawę zdrowia psychofizycznego i samopoczucia, wzmacniają i dodają witalności w trudniejszych okresach życia. Może te wypisane środki zaradcze do radzenia sobie z somatycznymi objawami depresji wydają się proste i oczywiste, ale liczy się przede wszystkim regularność i to ona jest głównym środkiem leczniczym. Czyli im częściej będziesz korzystać z tych sposobów radzenia sobie z cechami depresyjności w obrębie ciała, tym rzadziej będą się one pojawiać i pomogą w szybkim czasie wywołać zmianę stanu. Oczywiście jeżeli czujesz, że samodzielna indywidualna praca nie przynosi pożądanych efektów, to znak, że trzeba zapisać się na konsultację, sesję do terapeuty specjalizującego się w pracy z ciałem, który już bardziej szczegółowo przyjrzy się temu jakie inne środki zaradcze należy wdrożyć w danej dolegliwości.
  24. Od wielu już lat terminologia depresji jest nadrozpoznawana, to znaczy, diagnoza ta pojawia się u osób, które nie spełniają wszystkich kategorii diagnostycznych tej choroby. Dlatego zanim udamy się na konsultacje do specjalisty uzyskać profesjonalną opinię, można już wstępnie się przygotować i zebrać nieco informacji na temat rzeczywistej jednostki chorobowej jaką jest depresja. Artykuł poświęcony jest rozpoznawaniu symptomów depresji obserwując swoje relacje z innymi. Tak niewiele osób zdaje sobie sprawę, że niesatysfakcjonujące relacje mogą być następstwem pierwszych symptomów choroby. Należy zatem w pierwszej kolejności przez chwilę zastanowić się lub wypisać najważniejsze osoby z Twojego otoczenia, kto to jest, z kim mieszkasz, z kim spędzasz najwięcej czasu? Kim są osoby na których najbardziej Ci zależy, ile jest tych osób? Można je podzielić według kategorii na rodzinę pochodzenia, relacje partnerskie, mąż, żona, dzieci, przyjaciele, znajomi, współpracownicy itp. Często pierwsze niepokojące sygnały odnośnie uczuć depresyjnych jakby „biorą” się z konfliktów, nieporozumień w tych relacjach. Drugi krok, to opisz, pomyśl, zastanów się, czy jesteś szczęśliwy przebywając z tymi osobami, czy możesz liczyć na ich wsparcie, pomoc, dobre słowo, przytulenie, pozytywne reakcje? Jeżeli masz wrażenie, że Twoje potrzeby nie są zaspokajane, że znajomość nie jest satysfakcjonująca, że porozumienie z drugą osobą przychodzi trudno, są duże różnice w postrzeganiu rzeczywistości, wartości życia, współpracy w danym zakresie, są to pierwsze wskazówki terapeutyczne do niepokoju. Możesz wypisać do każdej osoby lub relacji to, co według Ciebie wymagałoby zmiany, lub to co sprawia, że w tym danym związku z osobą nie czujesz się czasami lub często najlepiej. Uświadamianie sobie w jaki sposób funkcjonujesz w społecznych kontaktach z innymi jest bardzo istotnym aspektem uczuć i emocji, a w konsekwencji związanych z nimi chorób. Wielokrotnie udowodniono w badaniach naukowych, że osoby które są szczęśliwe i czują się spełnione w relacjach międzyludzkich rzadziej zapadają na choroby psychiczne i somatyczne, ich nastrój jest dobry, są bardziej radosne, uśmiechnięte. Dlatego jeżeli czujesz, że na tym wymiarze ludzkim należy wprowadzić pewne poprawki, to lepiej zacząć od zaraz. Na początek dobrze jest móc swobodnie i bez oceny powiedzieć danej osobie o swoich uczuciach, niezależnie czy to jest partner, czy współpracownik. Wiadomo bowiem, że druga osoba, nie jest w stanie „wyczytać” z samej reakcji, czy mimiki konkretnych emocji, uczuć. Więc od początku najlepiej powiedzieć, co jest trudne w danej relacji i jakich zmian oczekujemy. Rozmowa taka powinna przebiegać w cichej i spokojnej atmosferze bez słów przykrych i uniesionego tonu. Taka rozmowa nosi miano konstruktywnej np. chciałabym Ci powiedzieć, że bardzo ważne jest dla mnie byś myślał o mnie dobrze i mówił więcej pozytywnych słów, lub nie mogę zgodzić się na taką propozycje, ponieważ jest to dla mnie za trudne, lub proszę nie zwracaj się do mnie w ten sposób, ponieważ jest to przykre itd. Kiedy już powiesz to co potrzebujesz przekazać drugiej osobie, poczekaj na to czy ona zrozumiała Twój przekaz i czy jest w stanie zaakceptować i uszanować Twoje prośby, pragnienia. Taką rozmowę można przeprowadzić niemal w większości sytuacji również podczas dyskusji z szefem lub sąsiadem. Każdy powinien się dowiedzieć, jaki jest dla Ciebie najlepszy rodzaj komunikacji, jeżeli chce ta osoba utrzymywać z Tobą dobry kontakt interpersonalny. Oczywiście należy pamiętać, że po drugiej stronie wcale nie musi nastąpić pełna akceptacja wyrażonych potrzeb i pragnień. Jeżeli to co przekazaliśmy drugiej osobie nie spotka się ze zrozumieniem i zmianą zachowań, prawdopodobnie będzie potrzebne skorzystanie z pomocy psychoterapeuty lub zakończenie znajomości. W przypadku bliskich relacji partnerskich, rodzinnych jest to bardzo skomplikowany proces, zatem wsparcie i profesjonalne kierowanie przez fachowca może okazać się nieuniknione. Poza tym warto skorzystać z konsultacji chociażby dlatego, by przyspieszyć proces pożądanych zmian, specjalista psychoterapii, który jest neutralny i może spojrzeć z pozycji obserwatora na obie strony relacji i wysłuchać wzajemnych zdań w szybszy i skuteczniejszy sposób udzieli cennych i ważnych wskazówek, by uzyskać wzajemnie to czego się pragnie. Podsumowując zawsze warto rozmawiać o każdej nawet najdrobniejszej sprawie, by nie pozostawać samemu w wewnętrznym nierzadko smutnym dialogu i nie powodować jeszcze głębszych zaburzeń w tym obszarze. Dobra, zdrowa, szczera i życzliwa rozmowa zawsze przynosi właściwe efekty i pozwala pozbyć się wielu niepotrzebnych „ciężarów emocjonalnych”, a przede wszystkim budować wartościowe kontakty osobiste.
  25. Słowo depresja jest używane w ostatnich kilku latach niezwykle często, pojawia się w odpowiedzi na wiele ludzkich problemów, objawów, dolegliwości. Przez niektórych bywa wyjaśnieniem stanu samopoczucia, zdrowia, nastroju, nawet zmian pór roku. Przecież w czasie jesieni i zimy mówią nasila się depresja, a latem to jakby już mniej ją czuć. Często na chwilowy stan smutku, żalu, straty, żałoby ludzie mówią, że to na pewno depresja. Gdy ktoś płacze, ma problem w życiu zawodowym lub osobistym, rodzinnym uważają, że to już depresja. To, że chorobą, która istnieje naprawdę i jej nazwa to depresja spotykana jest u osób to prawda, natomiast najpierw należy zasięgnąć fachowej opinii, by móc stwierdzić, czy konkretna osoba nosi jej znamiona. W erze internetu, portali społecznościowych, forum, wikipedii, google wystarczy wpisać słowo depresja i pojawiają się informacje na temat definicji. Często opisane są objawy, symptomy depresji bardzo ogólne i nie zindywidualizowane. Osoby w związku z tym bardzo często przypisują sobie lub innym wymienione na stronach internetowych (nie założonych przez specjalistów) kryteria tej jednostki chorobowej i jakby samodzielnie diagnozują siebie lub innych. Czy to na pewno jest dobre i mądre rozwiązanie? Większość tych osób, która na ogół i tak następnie trafia do gabinetu psychoterapeuty, psychologa lub ostatecznie psychiatry jest już tak silnie przekonana o swojej chorobie - depresji samodzielnie zdiagnozowanej, że czasami trudno jej przyjąć za fakt, że szczęśliwie ten zespół objawów jej nie dotyczy. Należy zatem jeżeli podejrzewamy, iż coś niepokojącego dzieje się od dłuższego lub krótszego czasu z pewnością zasięgnąć porady specjalisty w tym zakresie. Co może być pierwszym symptomem do tego by zaplanować taką konsultację? Jeżeli czujemy, że w ostatni czasie lub dużo wcześniej (nawet kilka lat wstecz) mamy ogólną niechęć do wykonywania swojej pracy zawodowej, czujemy, że jej nie lubimy, nie chcemy do niej chodzić. Gdy masz poczucie, że musisz się zmuszać do tego, by wstać rano i iść do pracy lub wykonać pracę w domu, to z pewnością należy powoli zacząć się przyglądać temu, czy to naturalny stan? Oczywiste jest to, że nikt najlepiej nie chciałby pracować – czyli wykonywać pewnych określonych czynności dla dobra ludzkości lub planety, natomiast taka jest rola człowieka, by nie był bierny w swej aktywności, tylko poprzez intelekt, który posiada jako jedyny w gatunku „tworzył i budował” otaczający świat zgodnie z rozwojem ewolucji. Sam fakt, że tak po prostu trzeba powinien być wystarczającą motywacją, jeżeli tak nie jest, to warto się zastanowić z czym to może być związane, czy nie wynika to raczej ze stanu emocjonalnego, który może sugerować objawy cech depresyjności. Przecież jeżeli przez długi czas człowiek wykonuje lub robi coś czego nie chce, to z całą pewnością w pewnym momencie wykształci się u niego zespół cech w kierunku diagnozy depresji. Po prostu nie chodzi o to, by robić coś co nam nie służy, czego nie chcemy, co sprawia problemy ze zdrowiem, złe samopoczucie. Wtedy gdy trwa to dłuższy czas nie ma możliwości, by umysł nie stawił oporu i nie zachorował. Chodzi raczej o to, by szukać rozwiązań, dobrych dla każdej jednostki indywidualnie, ponieważ jedna osoba może lubić pracę na danym stanowisku, a inna nie. Drogą leczenia gdy specjalista potwierdzi iż praca może być jednym z powodów cech depresyjnych należy podjąć psychoterapię, której celem będzie poszukiwanie dróg rozwiązania sytuacji problemowej. Wiadomo, że nie byłoby terapeutyczne „rzucenie” pracy z dnia na dzień, przecież realność jest jasna, iż wiele osób ma opłaty związane z życiem i jego funkcjonowaniem. Więc z całą pewnością to na czym będzie trzeba się skoncentrować to poszukanie w sobie zasobów, pomysłów, kreatywnych możliwości do zmian w najbliższej przyszłości, ale dopiero w momencie, kiedy będziemy na to przygotowani z konkretnym planem. Może jest tak, że trzeba będzie całkowicie zmienić zawód na inny, w procesie terapii lub samodzielnie można się zastanawiać na jaki, co jest pasją, co sprawia przyjemność, jakie są indywidualne umiejętności danej osoby, potrzeby, mocne strony? Kolejnym elementem może być przemyślenie w jakim miejscu chcesz pracować, gdzie? Możesz wykonać takie ćwiczenie marzeń czyli – gdyby w najbliższym czasie mogło się spełnić Twoje marzenie zawodowe, to co by to było? Myślenie w ten pozytywny i wartościowy sposób jest bardzo ważne, ponieważ koncentruje uwagę i świadomość w konkretnym kierunku, co może przyspieszać pożądane efekty. Planowanie przyszłości co do pracy zawodowej w myślach w dobry sposób, czyli właśnie za pomocą samospełniającego się proroctwa jest potwierdzone od wielu lat badaniami naukowymi oraz doświadczeniem indywidualnych klientów. Najbardziej istotne jest w pracy wewnętrznej nad zmaganiem się z niechcianą pracą i negatywnym nastawieniem do niej zastanowienie się: Czy wierzysz w to, że możesz mieć pracę jakiej pragniesz? Czy gdy myślisz o niej to masz nadzieję na to, że tak się ostatecznie stanie? Czy jesteś przekonany i to dosyć silnie i mocno, że to może się spełnić? Że Twoja wymarzona praca jest możliwa dla Ciebie do znalezienia, czy też po prostu samodzielnego jej stworzenia? Te ostatnie pytania wydają się kluczowe, ponieważ jeżeli początkowo, czyli na samym wstępie nie wierzysz i nie masz nadziei na to, że uda się rozwiązać niechęć, czy problem pracy zawodowej, to raczej oddalasz się od celu niż przybliżasz. Zacznij zatem od małych kroków, możesz założyć taki zeszyt terapeutyczny, notesik i powoli zacząć pisać chociażby odpowiedzi na pytania i to czego pragniesz dla siebie. To już będzie bardzo dużo w porównaniu do tego, gdy nic nie będziesz planować do zmiany w zakresie niezadowolenia z obecnej pracy. Powodzenia. Proszę zawsze pamiętać, że jeżeli problemy są na tyle silne iż samemu nie ma możliwości stawienia im czoła lub trudno jest samodzielnie znaleźć rozwiązania, należy w szybkim czasie skontaktować się z psychologiem, psychoterapeutą.
×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.