Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'psychoterapia'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Czy byłbyś/byłabyś uśmiechnięty/ta widząc nazwę firmy Marchewka?  Co czujesz słysząc nazwę firmy pt. Marchewka? Czy ze względu budzących emocji nazwy odwiedziłbyś/odwiedziłabyś taka stronę, która dotyczy wynajmu ubrań?
  2. Dobry wieczór, Jestem uczniem trzeciego roku liceum. Na chwilę obecną jestem bezrobotny ze względu na to że skupiam się na maturze oraz nie jestem w żadnym związku. Unikam również bliższych relacji z ludźmi z mojego otoczenia. Od dłuższego czasu mam poważny problem z omamami. Otóż odnoszę wrażenie że robią się coraz bardziej bezczelne. Są pozornie małe i nic nie znaczące, lecz momentami stają się tak widoczne i uporczywe że zaczynam się martwić. Nie pierwszy raz jednak zdarzyło mi się w jednej minucie o nie bardzo się obawiać, tylko po to żeby w drugiej o nich całkowicie zapomnieć. To co sprowokowało mnie do opisania moich przeżyć na tym forum to sytuacja sprzed godziny. Przeglądałem internet i natknąłem się na pewien krótki filmik, który miał wyświetlane napisy otoczone czarnym tłem z ostrymi krawędziami. Jednak gdy po kilku minutach wróciłem do filmu napisy otoczone były białym tłem z zaokrąglonymi krawędziami. Odświeżyłem stronę kilka razy i otworzyłem filmik w innej karcie, ale spotkało mnie to samo białe tło. Mogę zapewnić że nie jest to w żaden sposób wina monitora oraz że podobne sytuacje miały już miejsce od dawien dawna. Czasami jest to dodawanie lub podmiana słów, które zmieniają całkowity kontekst zdania (np. z "fat" zrobiło się "fit"), innym razem jest to niepokojąco realistyczna halucynacja. Drugiego typu problemy zauważam częściej, zaczęły się one od widzenia kątem oka pełzających czarnych robaków, później już trochę większych kształtów, takich jak wąż czy ludzka sylwetka i momentami nawet przybrały kolor, gdy w biały dzień wyjrzałem przez okno i ujrzałem samochód moich rodziców wjeżdżających do garażu. Zorientowałem się że nie było tam owego samochodu dopiero jak moja babcia mi to uświadomiła. Powinienem też wspomnieć że nie jestem od niczego uzależniony. Nigdy nie paliłem papierosów, nigdy nie brałem narkotyków i nie nadużywam alkoholu, chodź przez krótki okres życia, gdy miałem 16/17 lat i gdy byłem bardziej społeczny sięgałem po niego żeby się lepiej poczuć. Przestałem jak pod jego wpływem krzyknąłem na babcię, po tym smak alkoholu przestał mi smakować. Większość omamów zawsze podpinałem do zmęczenia lub jakieś choroby (np. przeziębienia czy grypy), ale dzisiejszej sytuacji nie jestem w stanie tak usprawiedliwić. Czuję się wypoczęty i zdrowy, chodź w moim pokoju mogło być cieplej. Może to z tego powodu? Nie wiem, ale chyba powinienem zacząć notować tego typu przypadki w notesie, bo czuję się coraz mniej pewny tego co widzę. W ostatnim czasie sporo rzeczy sprawia że jestem zestresowany lub zwyczajnie niepewny mojego otoczenia. Przez długi czas nie byłem w stanie dokładnie określić co to może oznaczać ale podejrzewam że problemy mogą być ze sobą złączone. Podejrzewam że mogę doświadczać więcej omamów niż świadomie zauważam. Szczerze mówiąc nie wiem jak mam zareagować na te domysły, co mnie jeszcze bardziej martwi to fakt że mam te problemy od całkiem długiego czasu, boję się nawet że od dzieciństwa bo, mimo tego że praktycznie go nie pamiętam, to przypomina mi ono specyficzne uczucia niepewności. Ale to może również wynikać z postawy mojej matki, która miała tendencję do gaslightingu. Teraz bardzo rzadko kiedy próbuje mi wcisnąć "jej prawdę" bo zorientowała się że nie jestem już naiwnym dzieckiem, które łyka każde słowo dorosłych. Jednakże już wtedy miałem podobne problemy (np. gdy stałem na boisku szkolnym w wysokiej po kostki trawie zacząłem czuć jak chodzą po mnie robaki, lub innego razu jak wychodziłem gdzieś z rodzicami znikąd zacząłem czuć jakby gryzły mnie robaki w losowych miejscach ciała. Zaczęło mnie wszystko swędzieć do tego stopnia że nie mogłem przestać się drapać, nawet mimo tego że wiedziałem że w rzeczywistości żadne robaki po mnie nie chodzą) Jedną z ostatnich kwestii, którą czuję że muszę poruszyć to temat problemów ze snem. Teraz są gorsze niż kiedyś, gdyż czegokolwiek bym nie zrobił to nie potrafię zasnąć bez męczenia się w łóżku przez półtora lub dwie godziny oraz budzenia się zbyt wcześnie. Sporo osób mówi mi że przestawiłem sobie zegar biologiczny i nie twierdzę że w ich słowach nie ma racji, ale nawet jak ziewam, kończyny opadają mi ze zmęczenia, kręci mi się w głowie i mam trudności z utrzymaniem równowagi zwyczajnie nie potrafię zasnąć. To nie brzmi mi jak zwyczajne przestawienie sobie zegara biologicznego. Ostatnio zacząłem brać tabletki uspokajające i nasenne, i te w pewnej mierze mi pomogły ale wciąż mam trudności z zaśnięciem i utrzymaniem zamkniętych oczu. Ponadto jak byłem młodszy rodzice i brat czasami opowiadali mi o moich przygodach gdy lunatykowałem np. gdy pewnego razu nad ranem wziąłem ze sobą kołdrę i zszedłem z piętra do kuchni. Obudziłem się gdy poczułem gołymi stopami zimne kafelki i gdy usłyszałem jak moi rodzice się z czegoś śmiali. Było już widno za oknem ale znowu poszedłem spać, gdy się obudziłem moja matka stwierdziła że jestem głupi, tylko z tego powodu że lunatykowałem. Innym razem podobno zacząłem we śnie krzyczeć przekleństwa ale to wszystko czego się dowiedziałem od ojca. Nie wiem czy jest to ważne ale mam też problemy z nadmiernym bujaniem w chmurach. Spokojnie większość dnia spędzam na konstruowaniu kolejnych historii, światów i postaci. Może się to wydać normalne dla sporej części osób, dopóki nie zaznaczę, że tracę na tym ok 60-70% dnia oraz że przeszkadza mi to z życiem codziennym. Często nie robię rzeczy, których powinienem lub robię je na ostatnią chwilę albo z nie własnej woli "wyłączam się" i wchodzę w świat fantazji gdy np. powinienem słuchać na lekcji. Jeśli wciąż nie wydaje się to niczym niecodziennym to zakończę ten akapit małą ciekawostką z mojego życia. Przez 3 lata gimnazjum wymyśliłem ok. (o ile nie ponad) 80 odrębnych historii o tych samych postaciach w różnych światach i sytuacjach rodzinnych, majątkowych, psychicznych itp. i to nie licząc innych oryginalnych postaci i ich światów, które równolegle rozwijałem. W życiu kieruję się mottem "co z oczu to z serca" i niestety tak też obchodzę się z moimi problemami. Jeśli są znośne mogę je tolerować aż do momentu gdy dają o sobie znać, wtedy próbuję przez nie przebrnąć sam lub rzadziej szukam pomocy. Dawno przywykłem do codziennego zmęczenia, apatii i stresu że nie jestem tego dnia wystarczająco produktywny, ale ostatnio te odczucia znowu się zakradły na pierwszy plan i nie wydaje mi się żebym mógł od nich dłużej uciekać. Przepraszam za długi tekst ale czuję, że sporo rzeczy z mojego życia na siebie wpływa i niewspomnienie o nich może przeszkodzić w zrozumieniu stanu, w którym się znajduję. To też mówiąc sam nie jestem do końca pewny na jakim dokładnie gruncie stoję i co mi może dolegać, dlatego proszę o pomoc. Czy może to zwiastować coś poważnego? Co to może być? Czy mogę coś zrobić z omamami? Czy są to powody żeby pójść na terapię? (przypominam że jestem bezrobotnym uczniem liceum i wątpię żebym dostał pieniądze od rodziców na terapię, gdyż nawet jak chodziłem do psychologa mówili mi że to strata pieniędzy i że nic mi na nią nie dadzą)
  3. Podejrzewam, że mogłem zostać wykorzystany seksualnie w wieku 14 lat, przez członka rodziny, po czym nastąpił mechanizm obronny wyparcia, gdyż mam wspomnienia tuż po, które właściwie potwierdzają że miało to miejsce, od tego czasu moje życie to banie się własnego cienia przez liczne zaburzenia psychiczne i zaniżoną samoocenę, czy w takiej sytuacji pomocy w odblokowaniu takiego wspomnienia by móc przepracować taką traumę można szukać u psychoterapeuty-seksuologa?
  4. Witam, czy ktoś ma doświadczenia z ustawieniami systemowy hellingerowskimi? Czy to jest skuteczne w terapii dla rodzin z problemami? Mam możliwość skorzystania z sesji i nie wiem czy to jest warte. Będę bardzo wdzięczny za jakieś informacje na ten temat. Może ktoś korzystał i wie.
  5. Cześć, Pierwszy raz pisze na takim forum. Sytuacja wygląda tak. Jestem z moją ówczesna żona małżeństwem już jakiś czas, przed tym byliśmy razem mamy małe dziecko. Odkąd zmieniłem pracę - wszystko zaczęło się sypać. Problem jaki był to, że siedzialem w pokoju z koleżanką. Nie miałem co do niej żadnych zamiarów, jak i ona do mnie. Żona była strasznie strasznie zazdrosna na początku, oczywiście śledzenie w mediach społecznościowych jak wygląda itp. Czasami do mnie napisała i tylko w stosunkach koleżeńskich, często odnośnie tematyki branży jaką się zajmujemy. Odeszła do konkurencyjnej firmy i mi pisała jak to wygląda albo jak sam się pytałem by mieć jakieś rozeznanie. Problem taki że jak otwarcie mówiłem co mi przekazała był problem, że z nią piszę. Kiedy nie tyle co ukrywałem, a po prostu nie mówiłem było jeszcze gorzej. Okazało się, że nagminnie przegląda mój telefon - nie mam nic do ukrycia więc żadnej zmianie hasła nie myślałem nawet bo po co. Żona często po mnie jeździ , w tym przy znajomych którzy cześć się ode mnie odwrócili bo po co zapraszać parę, której połówka wywoła awanturę. Ja zawsze byłem raczej dusza towarzyską i lubiłem z każdym porozmawiać. Ona psychicznie potrafi mnie objechać od góry do doły tlyko po to by mi podciąć skrzydła jak się poczuje pewniej. Najbardziej mi szkoda naszego dziecka, które musi widzieć te sceny kłótni. Ja zawsze chciałem rozmawiać, wyjaśnić wszystkie problemy. Ona powie że nie ma ochoty rozmawiać i tyle z rozmowy. Twierdzi, ze swoim zachowaniem i pisaniem z inną dziewczyną chce ja zdradzić i chce rozwodu. Ja się na prawdę czuję tragicznie. Nie zamierzam jej skrzywdzić. Żona twierdzi, że skoro raz tak zrobiłem że z niewinnego pisania przerodzi się coś innego( tak samo jak miałem z nią). Nie wiem już co mam robić. 8 godzin w pracy, gdzie nie jestem szczęśliwy bo ciągle o coś problem, a potem przyjście do domu i jeszcze gorzej. Przepraszam, jeśli tekst wyszedł chaotycznie.
  6. Witajcie Po 9 latach bycia razem ze swoją narzeczoną postanowiliśmy się rozejść. Mieliśmy już zaplanowane wesele na lipiec - sala, dj fotograf i inne. Wszystko musieliśmy odwołać przez problemy psychiczne mojej byłej narzeczonej. Wszystko się podobno zaczęło we wrześniu poprzedniego roku gdy mój brat się żenił a ja byłem świadkiem wraz z moją narzeczoną. Zauważyłem u niej gorsze samopoczucie, obniżony nastrój. Pytałem się co się dzieje, co Ci jest.. Nie była mi w stanie wtedy odpowiedzieć. Myślałem, że to przez to, że jej mama wyjechała do Niemiec by zarobić na wesele... Myślałem, że przez to , że jej ojciec nie radził sobie z jej mała siostrą i sprawami codziennymi i ciągle do niej dzwonił. Myślałem, że to przez to , że jej babcia umarła na covida i nawet jej mama nie miała okazji się z nią spotkać przed śmiercią... Dopiero w sylwestra powiedziała mi o wszystkim, że nie może wziąć ze mną ślubu, że nie kocha mnie tak jak powinna itd. Byliśmy u terapeuty dla par - to był jakiś bezsens - pani psycholog to była jakaś porażka. Potem narzeczona poszła sama do psychiatry przypisał jej leki i zalecił jej psychoterapie. Okazało się, że ma depresję przez to, że nie wie co do mnie czuje (bo zawsze czuła to ciepło w serduszku - tak to ona mówiła) Po 2/3 tygodniach zmieniła się w inną osobę - chłodną, opanowaną bez większych emocji - choć jak sama ona mówiła gdyby nie leki to by dalej wyła i płakała - więc dobrze, że tam poszła i zawalczyła o siebie. U psychoterapeutki okazało się, że problemy wynikają z problemów z dzieciństwa - jej mama znęcała się nad nią psychicznie przez całe dzieciństwo. Nie okazywała jej uczuć - urodziła ją strasznie młodo w wieku 16 lat więc była slustrowana tym faktem. Powiedziała mi, że przez 9 lat była tak na prawdę inną osobą niż pokazywała to w rzeczywistości tylko nie była w stanie tego nikomu powiedzieć ani okazać. Widać , że jej strasznie zależy na mnie, na człowieku z którym była 9 lat, do wyprowadzki przytulaliśmy się, całowaliśmy w czoło jak szliśmy do pracy i jak wracaliśmy z pracy. Nawet nigdy nam się tak dobrze i szczerze nie gadało jak po rozstaniu. Wiem , że ona jest chora i potrzebuje przestrzeni ale czemu nie chciała zamieszkać ze mną tylko wyprowadzić się i zamieszkać z koleżanką? Wydaje mi się, że wszystko ją przerosło ale ja bym nigdy nie zostawił osoby na której mi zależy dlatego mi to cięzko zrozumieć. Moja była narzeczona jest osobą introwertyczną, lubi być sama choć nigdy tego nie pokazywała ...
  7. Witam.Jestem tutaj nowa i z bardzo uciążliwym problemem jakim są napady paniki, leku I natrętne ciemne myśli które dosłownie potrafią mnie sparaliżować. Od jakiś 3 tyg walczę codziennie z tym. Biorę ziołowe tabl ale to pomaga na chwilę. Jestem przerażona tym co sie ze mną potrafi dziać. Nigdy wcześniej nie miałam takich problemów
  8. Depresja to poważna choroba, którą diagnozuje lekarz psychiatra lub psycholog, psychoterapeuta. Nie ma wątpliwości, że osób z nią się zmagających jest bardzo wiele. Jest to jednostka diagnostyczna, której leczenie trwa raczej dłuższy niż krótszy czas. Czasami nie wystarczy sam proces terapeutyczny, bywa, że osoby decydują się na przyjmowanie środków farmakologicznych. Wiele osób w ogóle nie korzysta z pomocy specjalisty, to często nie kończy się dobrze. A zatem wiadomo, iż bezdyskusyjnie diagnoza depresji to moment by zająć się sobą, zatroszczyć o swoje zdrowie i życie na poziomie emocjonalnym, psychicznym. Jest spora grupa osób, na ogół właśnie ta, która nie ma za sobą doświadczeń w leczeniu, która uważa, że choroba ta jest nieuleczalna, bądź trzeba przyjmować leki przez bardzo długi czas. Nie jest to do końca prawda. Osoby korzystające z pomocy psychologicznej i psychoterapeutycznej szczególnie regularnie dobrze wiedzą, że jest inaczej. Terapia daje szansę na nowe życie, a zmaganie się samemu z chorobą jest zupełnie niepotrzebne i wydłuża jej przebieg. Dzięki wsparciu i pomocy specjalisty można zaznać uzdrowienia, lub zaprzestać przyjmowania środków chemicznych – leków. Zatem warto przez chwilę uświadomić osobom, które nie mają do tej pory pozytywnych doświadczeń w wyleczeniu, że jest to możliwe, praktyka kliniczna pokazuje, że w wielu przypadkach. Co więcej, szczęśliwe i dobre życie istnieje i jest do osiągnięcia. Osoby z cechami depresyjności mają zazwyczaj największy kłopot ze spojrzeniem na życie z pozycji pozytywnej. Co to znaczy? Oczywiste jest, że objawy związane z diagnozą depresji nie są najprzyjemniejsze, często powodują ból lub cierpienie psychiczne, natomiast życie nie składa się tylko z tego co najgorsze. Gdy patrzysz na świat w mroczny i pesymistyczny sposób, to będzie raczej trudniej niż łatwiej. Pozytywne odbieranie rzeczywistości to te momenty, które sprawiają przyjemność i radość. Są one na ogół bardzo indywidualne i zależą od aktualnej historii danej osoby. Czyli zatrzymaj się na chwilę w swoich myślach i zastanów się czy jest w Twoim życiu jakiś obszar, który powoduje, że na Twojej twarzy pojawia się uśmiech. Czy masz wokół siebie osoby, które dobrze Ci życzą, są wspierające? Czy miejsce w którym mieszkasz lub rzeczy które posiadasz powodują, że dobrze się czujesz w tych przestrzeniach lub z tymi dobrami materialnymi? Czy korzystasz z dobrodziejstw życia jakimi są natura, powietrze, piękne miejsca? Czy spędzasz czas na odpoczynku lub relaksie, który lubisz i który Cię wzmacnia? Życie jest jedno, jest darem, jest niezwykle cenne. Czy pomimo problemów z którymi się zmagasz, zaglądasz też czasem na tą „drugą stronę medalu”. Czy patrzysz na życie jako na ogromny potencjał, który ma do zaoferowania? Czy widzisz życie, czujesz je? Czy raczej w codziennych sprawach, kłopotach skupiasz swoją uwagę i nie zatrzymujesz się nawet na chwilę, by usiąść na ławce i ogrzać się promieniami słońca, posłuchać szumu lasu, popatrzeć na fale nad jeziorem. Życie jest piękne i ma bardzo wiele do zaoferowania po tej pozytywnej stronie. Życie jest najwyższą wartością, można korzystać z niego kiedy i gdziekolwiek tylko się zapragnie. Jednego życia nie starczyłoby, by zwiedzić cały świat. Czy w chwilach zwątpienia, bólu, troski myślisz czasem w ten sposób? Może to już odpowiedni czas, by na życie nie patrzeć tylko jak na proces wegetacji i trudu, który trzeba przejść, tylko raczej jako możliwość, możność i wielką wdzięczność za to, że zostało dane. Często w najtrudniejszych momentach osoby przepełnione smutkiem o tym zapominają. A tak zwyczajne i oczywiste spojrzenie na to co Ciebie otacza wokół, obserwacja chmur, które poruszają się z prędkością wiatru lub radość z powodu spaceru z psem jest bardzo ważnym i cennym aspektem uzdrawiającym szczególnie w przypadku osób depresyjnych. Pomyśl przez chwilę, czy zaszkodzić Ci może częstsze patrzenie na świat z szeroko zaciekawionymi i podekscytowanymi oczami, czy słuchanie dźwięków natury lub zapach kwitnących drzew i kwiatów może pogłębić Twój stan. Na pewno nie. Dlatego warto sobie częściej zadawać pytanie, czy czasami lub nawet częściej nie warto wybierać więcej życia i chłonąć z niego tyle ile tylko jest możliwe, wzmacniać się, dodawać sobie sił do codziennych zmagań, które i tak zawsze będą. Życzę przyjemnego odkrywania i korzystania ze wszystkiego co najlepsze ma do zaoferowania życie.
  9. Największa grupa osób borykająca się z symptomami depresji to te osoby, które doświadczyły w przeszłości trudnych zdarzeń i relacji. Często podczas wstępnego wywiadu do rozpoznania depresji głównie terapeuta pyta o tak zwane „dzieciństwo”, czyli wszelkie sytuacje, które mogły mieć wpływ, czy wywołać depresyjność. Każdy człowiek ma zupełnie innego rodzaju doświadczenia wyniesione z rodzinnego domu pochodzenia. Dotyczy to zarówno bliskości, okazywania uczuć, wsparcia, troski, jak i mniej wzmacniających sposobów wychowawczych jak oceniania, negatywności, braku zaangażowania w proces wychowawczy. Nie chodzi tutaj o to, by teraz się koncentrować na tym co jest właściwe, a co nie w tych przeżyciach. Ocena oraz pogląd na temat sposobów prawidłowego rozwoju dzieci w danej rodzinie tutaj nie będzie miał miejsca. Najważniejsze jest przede wszystkim to, by uświadomić sobie, czy dany model rodzicielski wpływa na aktualne poczucie się osoby, jej stany, lub choroby. Wiadomo przecież, że jeżeli przez wiele lat człowiek przebywa w miejscu, które nie służy stanowi emocjonalnemu to choroby takie jak depresja i inne pokrewne jak lęk, zaburzenia osobowości, psychosomatyczne na pewno wystąpią. Jest to już udowodnione wieloma latami badań oraz praktyką kliniczną. Dlatego warto tutaj zatrzymać się na chwile nad tym, czy być może jesteś osobą u której wykształci się objaw depresji z powodu przeszłych zdarzeń w życiu. Jeżeli w aktualnym czasie powracasz do wspomnień, które miały nieprzyjemny dla Ciebie charakter, koncentrujesz się nad nimi, zadajesz pytania dlaczego miały miejsce, zagłębiasz się w smętnych rozmyślaniach o tym, jakie to było przykre, to prawdopodobieństwo pojawienia się rozpoznania depresji jest wyższe. Nie chodzi o to, by umniejszać czyjś ból i cierpienie związane z tym co przeżył w domu rodzinnym, bynajmniej. Bardziej istotne jest to, by zająć się tymi historiami po to, by móc żyć spokojnie, dobrze i szczęśliwie w przyszłości. Ponieważ jedyna i podstawowa różnica jaka się wiąże z tym co się wydarzyło, to to, że od tej pory już samodzielnie możesz decydować o swoim życiu. A zatem, jeżeli czujesz, że za każdym razem gdy powracasz w myślach do czasów zaprzeszłych odczuwasz smutek, rozgoryczenie, żal, niechęć, przykrość, to czas, by odbyć konsultację z psychoterapeutą lub spróbować samodzielnie zastosować tymczasowe środki zaradcze. Należy zawsze pamiętać, że ludzi nie dzielimy na złych i dobrych, tylko takich, którzy są zdrowi lub potrzebujących pomocy i współczucia. Odnoszenie się w myślach negatywnie w stronę siebie czyli stosowanie tak zwanych autodestrukcyjnych myśli oraz w stronę innych nie pomoże rozwiązać problemów z przeszłości. Nie należy również usprawiedliwiać czy próbować znaleźć przyczyn danych zachowań osób lub rozumienia sytuacji. Wieloletnie moje doświadczenie psychoterapeutyczne podpowiada, iż każdy mógł zrobić na dany moment tyle ile było możliwe dla niego i najlepiej jak potrafił. Nie mówię tutaj o sytuacjach, które niosą znamiona doświadczeń traumatycznych – tymi należy zajmować się głównie w procesie psychoterapii. Chodzi bardziej o to, by patrzeć na siebie i osoby ze swojej rodziny, które czasem po prostu nie były w stanie zachować się, czy być inne z pozycji obserwatora. To znaczy, gdy nie jesteśmy tak blisko zaangażowani nadal emocjonalnie w sprawy rodziny z przeszłości, to już teraz jako osoby dorosłe możemy zobaczyć inny punkt widzenia. Gdy odsuniesz się dalej w przestrzeni pamięci to zobaczysz wyraźniej może więcej przyczyn danych sytuacji, motywów osób. Gdy uświadomisz sobie, że już nie jesteś tym dzieckiem, tylko dorosłą osobą, która może wziąć samodzielnie odpowiedzialność za swoje życie, doświadczysz poczucia sprawstwa i mocy, siły. Warto też czasami szczególnie w momentach gdy nasuwają się negatywne myśli o przeszłości, dopuścić do głosu też te dobre, które na pewno miały miejsce, nawet jeżeli było ich o wiele mniej. Koncentracja na tym co dobre, zawsze powoduje uczucie ulgi i ukojenia. By pogłębić pracę wewnętrzną nad refleksjami z przeszłości można spróbować narysować genogram rodzinny – przykłady są dostępne w internecie, w wersji ze zdjęciami lub bez. Często ta sprawdzona od lat technika terapeutyczna bardzo pogłębia spojrzenie na historię osób w całej rodzinie i wyjaśnia wiele zdarzeń, które miały miejsce, co w konsekwencji powoduje raczej rodzaj większego zaciekawienia i poszukania danych niż tylko patrzenie na wszystko co miało miejsce z perspektywy oceniającej swoją historię jako całkowicie niekorzystną. Jeżeli natomiast czujesz, że samodzielnie nie jesteś w stanie zmagać się z trudami przeszłości, skontaktuj się z wybranym psychologiem, psychoterapeutą, który dobierze do twojej unikatowej historii odpowiednie narzędzia terapeutyczne w celu poprawy jakości życia i uważności w „tu i teraz”.
  10. Część osób pojawiająca się w gabinetach terapeutycznych oraz spora grupa osób w ogóle często doświadcza stanów depresyjnych w związku z tym, iż ich plany i cele życiowe nie spełniły się tak jak tego pragnęli. Życie nie zawsze układa się tak, jak byśmy tego chcieli i doświadczenie oraz wiele lat życia pokazują, że raczej jest to obiektywne i racjonalne spojrzenie. Pewne fakty i zdarzenia oraz relacje, sytuacje pojawiające się w życiu są od nas niezależne. Bywają osoby, które są świadome tego faktu i akceptują rzeczywistość ze wszystkim, taką jaka jest. Zdarza się, że niektórzy jednak odczuwają frustrację, niezgodę, poczucie niesprawiedliwości, odrzucenia, samotności pomimo tego, iż po prostu w wielu sytuacjach, które wywołały te uczucia zrobili wszystko najlepiej jak mogli i to, co mogli. Jeżeli stan akceptacji zmian życiowych, rozwoju w dalszym kierunku i koncentracja na przyszłości nie następuje, należy zastanowić się, czy odbyć konsultację specjalistyczną psychologiczną w celu wykluczenia symptomów depresyjnych. Z reguły stan bezsilności, żałoby, smutku, żalu związany z daną sprawą, na którą nie mieliśmy wpływu w przeszłości nie powinien trwać zbyt długo. Wszelkie negatywne doznania, które powodują brak chęci, motywacji i radości do życia powinny być „lampką kontrolną”. To naturalne, że człowiek w ciągu swojego życia ma określone cele, marzenia i pragnienia, które chciałby by się spełniły. Oczywistym jest fakt, iż należy planować, myśleć nad swoim wzrostem w różnych obszarach życia. Plany na życie są bardzo ważne, powodują też poczucie spełnienia i satysfakcji. Nie ma w nich nic nieprawidłowego do czasu, gdy nie zostaną spełnione tak jak byśmy tego chcieli i pojawi się wielki zawód. Na ogół naturalnym uczuciem w takiej sytuacji jest smutek, osobie jest po prostu przykro, często pojawia się płacz - który pełni niezwykle ważną funkcję oczyszczającą, może zwierzenie się bliskiej zaufanej osobie z tego co się stało, to wszystko jest w porządku i adekwatne do zaistniałej sytuacji. Natomiast, jeżeli stan ten miałby się przedłużać, a wszystkie wykorzystane środki zaradcze nie pomagają to dobry moment, by spojrzeć uważnie na siebie, czy stan apatii i bezsilności nie trwa zbyt długo i nie wpływa na codzienne obszary życia. Jeżeli tak się obserwuje to najlepszy moment, by zacząć wprowadzać nieco życiodajnej energii i zwrócić swoją uwagę no utworzenie kolejnych marzeń, mniejszych i bardziej możliwych do spełnienia. Wiele osób stawia sobie bardzo nierealistyczne i wygórowane cele, też nieadekwatne do ich możliwości personalnych lub materialnych, a wtedy o rozczarowanie bardzo łatwo. Porównywanie się z innymi powoduje, że chcesz posiadać to co sąsiad, koleżanka itp. A przecież każdy jest całkowicie indywidualny i niepowtarzalny, nie ma na świecie dwóch takich samych osób i to co spełniło się u drugiej osoby, nie musi stać się u Ciebie. Każdy człowiek ma inną historię, inne doświadczenie, inne ciało, inny umysł, inne zasoby, możliwości, zdolności, wygląd, intelekt, rodzinne pochodzenie. Dlatego też to, co jest zarezerwowane dla kogoś, u Ciebie wcale nie musi się pojawić w życiu. Warto raczej starać się nie porównywać z innymi, nie oceniać siebie i innych, nie koncentrować swojej uwagi na zewnątrz – czyli na tym jak żyją osoby, które się obserwuje. Raczej należy skoncentrować swoją uwagę do wewnątrz na to kim się jest. Zadaj sobie pytanie jaką jesteś osobą, co jest dla Ciebie ważne, czego pragniesz, czym jest to co chcesz by się spełniło, ale tylko w odniesieniu do swoich indywidualnych skłonności, zasobów. Kiedy realnie i uczciwie patrzymy na siebie i na to co możemy „zbudować” z tego co mamy i przede wszystkim na dany moment, to prawdopodobieństwo powodzenia w tej sprawie jest duże. A jeżeli nawet to marzenie się nie powiedzie, to nie ma druzgocącego przekonania, „że innym się udało, a mnie nie”, ponieważ plany nie były skonstruowane w oparciu o chęć rywalizacji. Wtedy stan cech depresyjności podczas takiego zawodu nie trwa zbyt długo i prawdopodobieństwo, że nie będzie następstwem depresji jest mniejsze. Podsumowując staraj się raczej w chwili ustalania planów na przyszłość mieć na uwadze głównie tylko Twoje pragnienia z serca, te takie głębokie o których wcale nikt nie wie, takie, które są zarezerwowane tylko dla Ciebie, ponieważ mogą się spełnić dzięki Twoim indywidualnym umiejętnościom. Zadbaj o to, by w razie ewentualnych niespełnień nie czuć się zbyt długo i silnie przygnębionym z powodu porażki. Tylko raczej w następstwie twórz kolejne projekty i plany na życie w oparciu już o nabyte lekcje i doświadczenia, które właśnie nie do końca się powiodły. Projektuj zatem swoje życie z pozytywnym nastawieniem i jeszcze większą energią. Planowanie dzięki wielokrotnej nauce na błędach, ostatecznie stanie się Twoją upragnioną rzeczywistością w najbliższej przyszłości. I pamiętaj zawsze, że nadzieja na lepsze życie to podstawa i priorytet w tworzeniu marzeń. Powodzenia.
  11. Depresja to termin zawierający w sobie szereg kategorii diagnostycznych do spełnienia, by ostatecznie móc uznać rzeczywiste jej istnienie. Aby dokonać rzetelnej diagnozy depresji musi być spełnionych wiele warunków związanych z konkretnymi symptomami i objawami, dolegliwościami. Dodatkowo istotnym czynnikiem w jej rozpoznaniu jest częstotliwość pojawiania się danych zaburzeń. Zatem rozpoznania tej choroby bardzo popularnej społecznie nie należy dokonywać samodzielnie bez konsultacji z psychologiem, psychoterapeutą lub w nasilonych już przypadkach bez lekarza psychiatry. Depresja to choroba, która zawiera w sobie ogromny zespół cech, często są one bardzo indywidualne dla każdej jednostki. W związku z tym, że każdy jest całkowicie wyjątkowy i niepowtarzalny i nie ma dwóch takich samych osób, również podczas dokonywania diagnoz psychologicznych należy brać to zjawisko pod uwagę. Kolejny ważny aspekt to to, że często depresja nie kojarzy się z objawami, które są rzadziej wymieniane podczas prób jej diagnozy w mediach społecznościowych, na forach. Ta choroba ma szereg innych kryteriów do jej rozpoznania z których wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy. Jedną z nich i kluczową są objawy w ciele, czyli wszelkiego rodzaju dolegliwości somatyczne, fizjologiczne. To na przykład biegunki, zaparcia, bóle serca, głowy, bóle mięśni i stawów, lub inne w wybranych poszczególnych częściach ciała. U niektórych osób będą to problemy skórne, u innych uczucie duszności, nudności, bóle brzucha. Jeszcze u innych osób mogą to być drżenie kończyn, omdlenia, zawroty głowy, oraz wybrane problemy specjalistyczne np. gastryczne, ginekologiczne, kardiologiczne, neurologiczne itp. Zatem szereg sygnałów z ciała świadczących o możliwości zaistnienia lub skłonności depresyjnych jest bardzo rozległy. Wypisane tutaj objawy z ciała to tylko niektóre wskazówki do diagnozy, są one zazwyczaj najczęściej opisywane przez osoby pojawiające się na sesjach terapeutycznych/konsultacjach. Ciało jest mądre i zawsze wie lepiej, jest tak stworzone, by doskonale służyć w dzień i w nocy, „zaprojektowane” w sposób perfekcyjny i tak powinno służyć. Jeżeli odczuwasz jakikolwiek dyskomfort, ból, inną dolegliwość, a badania obrazowe, lekarskie, diagnostyczno-medyczne wykazały, że nie obserwuje się poważniejszej choroby specjalistycznej, to znak, że należy zainteresować się swoją psychiką i tym w jaki sposób ona u Ciebie oddziałuje na ciało. Jeżeli konsultowałeś się już u kilku specjalistów i żaden z nich nie widzi podłoża fizycznego do przedstawionych dolegliwości, należy rozważyć pomoc psychologiczną lub zastanowić się nad tym, co dalej będzie wskazane w zakresie poprawy zdrowia. Gdy osoba otrzyma od lekarza informację (lub sama to czuje i wie), że nie ma poważniejszych problemów z jej fizycznym ciałem, które jest zdrowe czyli nie zaszły pogłębione procesy chorobowe, to czas na pracę wewnętrzną nad sobą. Warto wtedy zacząć się przyglądać temu, w jakich sytuacjach pojawiają się konkretne dolegliwości, jaka jest ich częstotliwość, czy są zmienne. Jakie jest tempo ich nasilenia, w jakich momentach najczęściej się pojawiają lub po jakich doświadczeniach, w których miejscach. Świadoma obserwacja siebie i swojego ciała, to już bardzo dużo, szczególnie jeżeli chcemy ostatecznie skontaktować się ze specjalistom czy to lekarzem, czy psychologiem. Co więcej jest to ważna informacja dla Ciebie, że może to już odpowiedni moment, by zadbać o siebie i nie pozwalać, by objawy się pogłębiały lub utrudniały codzienne funkcjonowanie. Zatem depresja „przemawia” również za pomocą sygnałów z ciała, jakby chciała powiedzieć, „że smutek czuje w sercu, żal w żołądku, a wściekłość w szczęce, żuchwie, zmęczenie w kręgosłupie, bezsilność w całym ciele”. Podsumowując należy zdać sobie sprawę, że depresyjność nie ma tylko związku z procesami poznawczymi takimi jak między innymi sposób myślenia, ale bardzo często jej następstwem jest po prostu ból ciała. Od czego zaleca się zacząć? Jeżeli są to niewielkie zmiany w czuciu się, nie utrudniające wykonywanych czynności życiowych, zawodowych i trwają krótko, pojawiają się bardzo rzadko – to tylko chwilowe stany, które wystarczy po prostu zniwelować poprzez odpowiednio dobraną pracę z ciałem. I tutaj wybór w zależności od osoby też jest bardzo szeroki. Najlepsze jeżeli nie ma przeciwwskazań są regularne spacery na łonie natury, las, łąki, jezioro, rzeka, morze. Jazda rowerem w miejscach w których jest czyste powietrze, (nie zatłoczone ulice i ruchliwe, przeludnione miejsca) najlepiej poza miastem, w ciszy i spokoju z uważnością na śpiew ptaków i odgłosy natury, w ciepłe słoneczne dni. Praktyki jogi i medytacji, ale nie fizyczne, rozciągające, tylko terapeutyczne, delikatne i wyciszające, uspokajające asany i relaksacje, praca z oddechem. Wycieczki w miejsca dające ukojenie takie jak spacery po niskich górach, szlakach nordic walking zrównoważony, przyjemny, bez pośpiechu. Basen i każdy rodzaj hydroterapii, jacuzzi, sauna, gorące źródła i solanki, banie. Najnowsza wersja „łapania wiatru w żagle” gdy jesteśmy w niższej formie to hulajnoga elektryczna lub zwykła nad bulwarem, zbiornikiem wodnym, w parku lub w miejscu o dobrej wibracji i energii. Możesz tutaj dodać wszystkie inne pozostałe aktywności, które są całkowicie Twoje i indywidualne, a wiesz, że powodują poprawę zdrowia psychofizycznego i samopoczucia, wzmacniają i dodają witalności w trudniejszych okresach życia. Może te wypisane środki zaradcze do radzenia sobie z somatycznymi objawami depresji wydają się proste i oczywiste, ale liczy się przede wszystkim regularność i to ona jest głównym środkiem leczniczym. Czyli im częściej będziesz korzystać z tych sposobów radzenia sobie z cechami depresyjności w obrębie ciała, tym rzadziej będą się one pojawiać i pomogą w szybkim czasie wywołać zmianę stanu. Oczywiście jeżeli czujesz, że samodzielna indywidualna praca nie przynosi pożądanych efektów, to znak, że trzeba zapisać się na konsultację, sesję do terapeuty specjalizującego się w pracy z ciałem, który już bardziej szczegółowo przyjrzy się temu jakie inne środki zaradcze należy wdrożyć w danej dolegliwości.
  12. Od wielu już lat terminologia depresji jest nadrozpoznawana, to znaczy, diagnoza ta pojawia się u osób, które nie spełniają wszystkich kategorii diagnostycznych tej choroby. Dlatego zanim udamy się na konsultacje do specjalisty uzyskać profesjonalną opinię, można już wstępnie się przygotować i zebrać nieco informacji na temat rzeczywistej jednostki chorobowej jaką jest depresja. Artykuł poświęcony jest rozpoznawaniu symptomów depresji obserwując swoje relacje z innymi. Tak niewiele osób zdaje sobie sprawę, że niesatysfakcjonujące relacje mogą być następstwem pierwszych symptomów choroby. Należy zatem w pierwszej kolejności przez chwilę zastanowić się lub wypisać najważniejsze osoby z Twojego otoczenia, kto to jest, z kim mieszkasz, z kim spędzasz najwięcej czasu? Kim są osoby na których najbardziej Ci zależy, ile jest tych osób? Można je podzielić według kategorii na rodzinę pochodzenia, relacje partnerskie, mąż, żona, dzieci, przyjaciele, znajomi, współpracownicy itp. Często pierwsze niepokojące sygnały odnośnie uczuć depresyjnych jakby „biorą” się z konfliktów, nieporozumień w tych relacjach. Drugi krok, to opisz, pomyśl, zastanów się, czy jesteś szczęśliwy przebywając z tymi osobami, czy możesz liczyć na ich wsparcie, pomoc, dobre słowo, przytulenie, pozytywne reakcje? Jeżeli masz wrażenie, że Twoje potrzeby nie są zaspokajane, że znajomość nie jest satysfakcjonująca, że porozumienie z drugą osobą przychodzi trudno, są duże różnice w postrzeganiu rzeczywistości, wartości życia, współpracy w danym zakresie, są to pierwsze wskazówki terapeutyczne do niepokoju. Możesz wypisać do każdej osoby lub relacji to, co według Ciebie wymagałoby zmiany, lub to co sprawia, że w tym danym związku z osobą nie czujesz się czasami lub często najlepiej. Uświadamianie sobie w jaki sposób funkcjonujesz w społecznych kontaktach z innymi jest bardzo istotnym aspektem uczuć i emocji, a w konsekwencji związanych z nimi chorób. Wielokrotnie udowodniono w badaniach naukowych, że osoby które są szczęśliwe i czują się spełnione w relacjach międzyludzkich rzadziej zapadają na choroby psychiczne i somatyczne, ich nastrój jest dobry, są bardziej radosne, uśmiechnięte. Dlatego jeżeli czujesz, że na tym wymiarze ludzkim należy wprowadzić pewne poprawki, to lepiej zacząć od zaraz. Na początek dobrze jest móc swobodnie i bez oceny powiedzieć danej osobie o swoich uczuciach, niezależnie czy to jest partner, czy współpracownik. Wiadomo bowiem, że druga osoba, nie jest w stanie „wyczytać” z samej reakcji, czy mimiki konkretnych emocji, uczuć. Więc od początku najlepiej powiedzieć, co jest trudne w danej relacji i jakich zmian oczekujemy. Rozmowa taka powinna przebiegać w cichej i spokojnej atmosferze bez słów przykrych i uniesionego tonu. Taka rozmowa nosi miano konstruktywnej np. chciałabym Ci powiedzieć, że bardzo ważne jest dla mnie byś myślał o mnie dobrze i mówił więcej pozytywnych słów, lub nie mogę zgodzić się na taką propozycje, ponieważ jest to dla mnie za trudne, lub proszę nie zwracaj się do mnie w ten sposób, ponieważ jest to przykre itd. Kiedy już powiesz to co potrzebujesz przekazać drugiej osobie, poczekaj na to czy ona zrozumiała Twój przekaz i czy jest w stanie zaakceptować i uszanować Twoje prośby, pragnienia. Taką rozmowę można przeprowadzić niemal w większości sytuacji również podczas dyskusji z szefem lub sąsiadem. Każdy powinien się dowiedzieć, jaki jest dla Ciebie najlepszy rodzaj komunikacji, jeżeli chce ta osoba utrzymywać z Tobą dobry kontakt interpersonalny. Oczywiście należy pamiętać, że po drugiej stronie wcale nie musi nastąpić pełna akceptacja wyrażonych potrzeb i pragnień. Jeżeli to co przekazaliśmy drugiej osobie nie spotka się ze zrozumieniem i zmianą zachowań, prawdopodobnie będzie potrzebne skorzystanie z pomocy psychoterapeuty lub zakończenie znajomości. W przypadku bliskich relacji partnerskich, rodzinnych jest to bardzo skomplikowany proces, zatem wsparcie i profesjonalne kierowanie przez fachowca może okazać się nieuniknione. Poza tym warto skorzystać z konsultacji chociażby dlatego, by przyspieszyć proces pożądanych zmian, specjalista psychoterapii, który jest neutralny i może spojrzeć z pozycji obserwatora na obie strony relacji i wysłuchać wzajemnych zdań w szybszy i skuteczniejszy sposób udzieli cennych i ważnych wskazówek, by uzyskać wzajemnie to czego się pragnie. Podsumowując zawsze warto rozmawiać o każdej nawet najdrobniejszej sprawie, by nie pozostawać samemu w wewnętrznym nierzadko smutnym dialogu i nie powodować jeszcze głębszych zaburzeń w tym obszarze. Dobra, zdrowa, szczera i życzliwa rozmowa zawsze przynosi właściwe efekty i pozwala pozbyć się wielu niepotrzebnych „ciężarów emocjonalnych”, a przede wszystkim budować wartościowe kontakty osobiste.
  13. Słowo depresja jest używane w ostatnich kilku latach niezwykle często, pojawia się w odpowiedzi na wiele ludzkich problemów, objawów, dolegliwości. Przez niektórych bywa wyjaśnieniem stanu samopoczucia, zdrowia, nastroju, nawet zmian pór roku. Przecież w czasie jesieni i zimy mówią nasila się depresja, a latem to jakby już mniej ją czuć. Często na chwilowy stan smutku, żalu, straty, żałoby ludzie mówią, że to na pewno depresja. Gdy ktoś płacze, ma problem w życiu zawodowym lub osobistym, rodzinnym uważają, że to już depresja. To, że chorobą, która istnieje naprawdę i jej nazwa to depresja spotykana jest u osób to prawda, natomiast najpierw należy zasięgnąć fachowej opinii, by móc stwierdzić, czy konkretna osoba nosi jej znamiona. W erze internetu, portali społecznościowych, forum, wikipedii, google wystarczy wpisać słowo depresja i pojawiają się informacje na temat definicji. Często opisane są objawy, symptomy depresji bardzo ogólne i nie zindywidualizowane. Osoby w związku z tym bardzo często przypisują sobie lub innym wymienione na stronach internetowych (nie założonych przez specjalistów) kryteria tej jednostki chorobowej i jakby samodzielnie diagnozują siebie lub innych. Czy to na pewno jest dobre i mądre rozwiązanie? Większość tych osób, która na ogół i tak następnie trafia do gabinetu psychoterapeuty, psychologa lub ostatecznie psychiatry jest już tak silnie przekonana o swojej chorobie - depresji samodzielnie zdiagnozowanej, że czasami trudno jej przyjąć za fakt, że szczęśliwie ten zespół objawów jej nie dotyczy. Należy zatem jeżeli podejrzewamy, iż coś niepokojącego dzieje się od dłuższego lub krótszego czasu z pewnością zasięgnąć porady specjalisty w tym zakresie. Co może być pierwszym symptomem do tego by zaplanować taką konsultację? Jeżeli czujemy, że w ostatni czasie lub dużo wcześniej (nawet kilka lat wstecz) mamy ogólną niechęć do wykonywania swojej pracy zawodowej, czujemy, że jej nie lubimy, nie chcemy do niej chodzić. Gdy masz poczucie, że musisz się zmuszać do tego, by wstać rano i iść do pracy lub wykonać pracę w domu, to z pewnością należy powoli zacząć się przyglądać temu, czy to naturalny stan? Oczywiste jest to, że nikt najlepiej nie chciałby pracować – czyli wykonywać pewnych określonych czynności dla dobra ludzkości lub planety, natomiast taka jest rola człowieka, by nie był bierny w swej aktywności, tylko poprzez intelekt, który posiada jako jedyny w gatunku „tworzył i budował” otaczający świat zgodnie z rozwojem ewolucji. Sam fakt, że tak po prostu trzeba powinien być wystarczającą motywacją, jeżeli tak nie jest, to warto się zastanowić z czym to może być związane, czy nie wynika to raczej ze stanu emocjonalnego, który może sugerować objawy cech depresyjności. Przecież jeżeli przez długi czas człowiek wykonuje lub robi coś czego nie chce, to z całą pewnością w pewnym momencie wykształci się u niego zespół cech w kierunku diagnozy depresji. Po prostu nie chodzi o to, by robić coś co nam nie służy, czego nie chcemy, co sprawia problemy ze zdrowiem, złe samopoczucie. Wtedy gdy trwa to dłuższy czas nie ma możliwości, by umysł nie stawił oporu i nie zachorował. Chodzi raczej o to, by szukać rozwiązań, dobrych dla każdej jednostki indywidualnie, ponieważ jedna osoba może lubić pracę na danym stanowisku, a inna nie. Drogą leczenia gdy specjalista potwierdzi iż praca może być jednym z powodów cech depresyjnych należy podjąć psychoterapię, której celem będzie poszukiwanie dróg rozwiązania sytuacji problemowej. Wiadomo, że nie byłoby terapeutyczne „rzucenie” pracy z dnia na dzień, przecież realność jest jasna, iż wiele osób ma opłaty związane z życiem i jego funkcjonowaniem. Więc z całą pewnością to na czym będzie trzeba się skoncentrować to poszukanie w sobie zasobów, pomysłów, kreatywnych możliwości do zmian w najbliższej przyszłości, ale dopiero w momencie, kiedy będziemy na to przygotowani z konkretnym planem. Może jest tak, że trzeba będzie całkowicie zmienić zawód na inny, w procesie terapii lub samodzielnie można się zastanawiać na jaki, co jest pasją, co sprawia przyjemność, jakie są indywidualne umiejętności danej osoby, potrzeby, mocne strony? Kolejnym elementem może być przemyślenie w jakim miejscu chcesz pracować, gdzie? Możesz wykonać takie ćwiczenie marzeń czyli – gdyby w najbliższym czasie mogło się spełnić Twoje marzenie zawodowe, to co by to było? Myślenie w ten pozytywny i wartościowy sposób jest bardzo ważne, ponieważ koncentruje uwagę i świadomość w konkretnym kierunku, co może przyspieszać pożądane efekty. Planowanie przyszłości co do pracy zawodowej w myślach w dobry sposób, czyli właśnie za pomocą samospełniającego się proroctwa jest potwierdzone od wielu lat badaniami naukowymi oraz doświadczeniem indywidualnych klientów. Najbardziej istotne jest w pracy wewnętrznej nad zmaganiem się z niechcianą pracą i negatywnym nastawieniem do niej zastanowienie się: Czy wierzysz w to, że możesz mieć pracę jakiej pragniesz? Czy gdy myślisz o niej to masz nadzieję na to, że tak się ostatecznie stanie? Czy jesteś przekonany i to dosyć silnie i mocno, że to może się spełnić? Że Twoja wymarzona praca jest możliwa dla Ciebie do znalezienia, czy też po prostu samodzielnego jej stworzenia? Te ostatnie pytania wydają się kluczowe, ponieważ jeżeli początkowo, czyli na samym wstępie nie wierzysz i nie masz nadziei na to, że uda się rozwiązać niechęć, czy problem pracy zawodowej, to raczej oddalasz się od celu niż przybliżasz. Zacznij zatem od małych kroków, możesz założyć taki zeszyt terapeutyczny, notesik i powoli zacząć pisać chociażby odpowiedzi na pytania i to czego pragniesz dla siebie. To już będzie bardzo dużo w porównaniu do tego, gdy nic nie będziesz planować do zmiany w zakresie niezadowolenia z obecnej pracy. Powodzenia. Proszę zawsze pamiętać, że jeżeli problemy są na tyle silne iż samemu nie ma możliwości stawienia im czoła lub trudno jest samodzielnie znaleźć rozwiązania, należy w szybkim czasie skontaktować się z psychologiem, psychoterapeutą.
  14. Dzień dobry, Jestem 23 letnim mężczyzną i ostatnio przeżyłem niespodziewane rozstanie. Byłem z moją dziewczyną przez ponad rok z krótką przerwą - po pół roku z nią zerwałem bo czułem się źle traktowany, nieszanowany i pomijany lecz wróciliśmy do siebie z mojej inicjatywy po około miesiącu. Od trochę ponad miesiąca było z nami gorzej: bardzo spadło mi poczucie własnej wartości, pewność siebie, brakowało mi bardzo kontaktu z jej strony i telefonów, większość kontaktu było na Messengerze i nie zmieniało się to mimo moich próśb "bo miała dużo nauki". W związku z tym, że widziała, że jest ze mną źle, stałem się ekstremalnie wrażliwy, moje poczucie wartości dołowało, powiedziała żebym poszedł na terapię. Tak na prawdę nigdy nie byłem w tak złym stanie, miałem bardzo złe myśli, nonstop się obwiniałem, uważałem siebie za niemęskiego, za głupiego itp tak na prawdę jak teraz widzę źle siebie oceniając bo mam skończone super studia, bardzo dobrze płatną pracę i ogólnie rodzinę która mnie kocha jednak nie czułem się doceniany przez partnerkę mimo tego, że ona nie mówiła mi nic obraźliwego, raczej brakowało mi docenienia, ciepła, od czasu do czasu komplementu. Doszedłem do bardzo złego momentu gdzie myślałem nawet, że jak coś sobie zrobię to ona mnie zauważy i raz wysłałem wiadomość która była pełna bólu z powodu braku kontaktu i mówiła o tym w jakim jestem stanie i nie wiem co ze sobą zrobię - było to złe. Odpowiedź była taka, że nie ma kontaktu bo jak by się odezwała to bym zaczął jej coś zarzucać. Było między nami źle, nawet chciała robić przerwę lecz powiedziałem jej, że jest moją największą miłością i żeby mnie nie opuszczała a ja zajmę się tym wszystkim. Powiedziała mi, że nie oczekuje, że zmieni się coś w przeciągu paru tygodni ale żebym coś robił ze swoim problemem. Przystałem na to i powiedziałem, że potrzebuję w tym jej wsparcia bo jest to dla mnie trudne i nie byłem nigdy w takiej sytuacji. Zapewniła mnie o wsparciu a następnie zapisałem się na wizytę u psychoterapeuty. Dzień po pierwszej wizycie u terapeuty byliśmy na bardziej eleganckiej imprezie, wszystko układało się super lecz przez jedną tak na prawdę głupią sytuację znowu spadł mi humor, pewność siebie itp. Byłem bardzo smutny i średnio potrafiłem odpowiedzieć na pytanie czy wszystko okej. Po prostu byłem w bardzo złym stanie i wiedziałem o tym jednak nie umiałem tego zmienić, byłem po prostu w ogromnym dole. Po imprezie i powrocie, napisałem do niej wiadomości, że niesamowicie przepraszam za to, że jestem w złym stanie psychicznym, ciężko mi żyć samemu ze sobą w takich momentach i jutro jej wytłumaczę dlaczego miałem taki spadek samopoczucia. Następnego poranka napisałem do niej a ona po prostu uznała, że do siebie nie pasujemy, życzy mi powodzenia i tak na prawdę to koniec naszego związku. Kompletnie się tego nie spodziewałem, mówiła, że nie oczekuje, że zmieni się coś w przeciągu paru tygodni a zrywa dzień po pierwszej wizycie, mówiła o tym, że będzie mnie wspierać, a dodatkowo zrywa przez Messengera bo "taka jest sytuacja" lecz nie rozumiałem tego czego nie może chociaż przyjechać pogadać, jeśli nie może dzisiaj to za parę dni. Najpierw mnie zamurowało z tego powodu, że spędziliśmy razem wiele super chwil, wiele wyjazdów, rozmawialiśmy na tematy przyszłościowe, rodzinne, nawet dała mi swój pierścionek żebym znał rozmiar palca na zaręczyny, pisałem dla niej wiersze, zabierałem w super miejsca. A tu tak po prostu zerwanie przez Messengera jakbyśmy widzieli się na trzech randkach. Odpisałem jej, żeby dała mi czas, dopiero zacząłem terapię i, że kocham ją nad życie. Nic to jednak nie pomogło, dała mi znać, że mam pracować nad sobą dla siebie a nie dla niej. Dodatkowo powiedziała mi, że jeśli mi się poprawi na serio a nie na chwilę to żebym odezwał się do niej w wakacje. To odezwanie się w wakacje bardzo mi siedziało w sercu i na prawdę myślałem, że tak zrobię, ogarnę swoje psychiczne kwestie, odezwę się w wakacje i będzie jak dawniej. Nawet po drugiej wizycie u terapeuty napisałem jej, że zdałem sobie sprawę z wielu swoich błędów, będę pracował nad sobą i liczę na spotkanie w wakacje. Odpowiedź brzmiała, że trzyma kciuki za poprawę. Po paru dniach jednak zdałem sobie sprawę - halo, tyle chwil razem i zerwanie przez Messengera, mam najgorszy psychicznie moment w swoim życiu który odbija się oczywiście na związku jednak zacząłem nad nim pracować i zerwanie dzień po pierwszej wizycie? I jeszcze mówienie mi żebym odezwał się jak wszystko będzie okej? To jak to? Jest dobrze tylko jak jest dobrze a jak jest problem to już nie ma związku? Przyjaciół poznaje się w biedzie czy gdy jest się bogatym? Dlatego napisałem do niej drugą wiadomość żeby mi to wyjaśniła. Odpowiedź była dosyć chłodna: życzy mi powodzenia dalej i żebym był szcześliwy, zerwanie przez messengera bo taka była sytuacja a to odezwanie się w wakacje to żeby łatwiej byłoby mi sobie wszystko zabliźnić. Spytałem się w takim razie, że jak to wygląda? Mam się odzywać w wakacje czy nie jak będzie lepiej? Odpowiedź brzmiała teraz inaczej niż tydzień temu w dniu zerwania: Nie, Nie planuję powrotu, W tym momencie nie. Zostaje zawsza taka nutka niepewności "W tym momencie" która w moim sercu tworzy iskierkę "a może kiedyś?". Teraz jednak czuję, że nie zostałem potraktowany z należnym mi szacunkiem lecz niezrozumienie całej sytuacji bierze nad tym górę. Czy rzeczywiście byłem przez ponad rok w relacji z osobą która nie jest zdolna na większy wysiłek w kierunku partnera i opuściła mnie w chwili w której jej potrzebowałem? Jakie są wnioski z takiego zakończenia relacji w którą byłem zaangażowany całym swoim sercem i kochałem partnerkę jak tylko umiałem? Zauważyłem też, że po tym jak ode mnie odeszła - zdecydowanie ustała moja huśtawka nastrojów, nie zamartwiam się tyloma rzeczami, nie czuję się już pomijany i daje mi to pewnego rodzaju ulgę jeśli można mówić o uldze w tym zakresie.
  15. Mam 26 lat. Jestem w związku od 7 lat, mamy 5letnia córkę, w planach był ślub. Jednak od długiego czasu bardzo często się kłócimy, narzeczony od jakiś 2 lat nie ma dla mnie czasu a jeśli już ma to tylko zamydlić oczy by znów "olać". Po każdej kłótni nie zależnie czy moja wina czy jego to ja dążyłam do rozmowy. On nie chciał rozmawiać. Po kłótniach on nie chce rozmawiać tylko ignoruje,milczy, wychodzi, unika. Ostatnio w ciągu tygodnia dwukrotnie upił się i dwukrotnie zaczął mnie wyzywać od ladacznic (użył dużo gorszych słów) ponieważ nie kochałam się z nim od 1,5tyg (6dni z rzędu pracowałam na nocne zmiany z tego dwukrotnie po 12h, w weekend studia, dom, dziecko - po prostu byłam zmęczona) do tego konflikt z moją najbliższą przyjaciółka i mama. On nie pyta czy mam jakieś problemy, czy mnie coś boli, czy jestem zmęczona. Po prostu ocenia że go zdradzam i na pewno tylko taki jest powód. Odsunęłam się od niego bo zaczęłam się go bać gdy wybucha agresja po alkoholu, odbiera ode mnie telefon "czego chcesz". Gdy piszę do mnie SMS to tylko jeśli cos potrzebuje. Nie mówi mi że mnie kocha, nie przytula, stroni od wyrażania uczuć ponieważ "jego ojciec też taki jest" i uważa że np. Trzymanie za rękę podczas spaceru to tylko dzieci tak robią. Nie mówi mi o swoich planach, gdy pytam ostatnio gdzie jedzie to odpowiedź"daleko,nieinteresuj się". Nie chce rozwiązywać problemów tylko czeka aż będę za nim biegać. Ostatnio specjalnie zwolniłam się wcześniej z pracy by z nim porozmawiać A ON "w d*pie to mam". Ostatnio oszukał mnie w pewnej sprawie,powiedział prawdę swojej siostrze i rodzica i pozwolił by wszyscy się ze mnie śmiali że w to uwierzyłam a on "mnie to bawi". Myślałam że go kocham bo jest ojcem mojego dziecka, 7 lat to nie mały czas ale boli mnie wszystko co robi. Zwłaszcza że dla niego zdanie ojca i kolegi jest ważniejsze niż moje. Proszek pomoc bo nie wiem co mam robić.
  16. Dzień dobry wszystkim Forumowiczom, Chciałbym przedstawić swój problem, który szczególnie mi się materializuje w miejscu pracy... W zasadzie w prawie każdym miejscu pracy, w którym pracowałem. Zacznę może od siebie. Jestem świeżo po 30-tce, mam żonę i od niedawna dziecko. Odkąd pamiętam, to zawsze byłem "inny" jeśli chodzi o kontakty towarzyskie. Od najmłodszych lat byłem uznawany za dziwnego czy wręcz głupiego, choć uczyłem się bardzo dobrze. Moje relacje z rówieśnikami były trudne, bo mój sposób bycia i to, co mówiłem, jakoś nie przystawały do ogółu (nie licząc głupich wpadek logicznych w rozmowach). Nawet przy totalnej zmianie środowiska z gimnazjum do liceum nie poprawiło to mojej sytuacji, bo ciągle gdzieś na wierzch wychodziła moja "inność"... i chyba to, że pewne rzeczy miałem nie po kolei w głowie (ale nigdy nie byłem "emo" czy kimś w tym stylu, wyglądałem zupełnie normalnie)... liceum gorzej wspominam jak gimnazjum. Pod koniec liceum postanowiłem pójść do psychiatry, który mi przepisał psychotropy, bo miałem objawy depresji i zaburzeń lękowych uogólnionych. Dopiero zmiana z liceum na studia dała mi odczuwalną zmianę i względną normalność... Skąd to się wzięło? Być może od starszego brata, który czepiał się mnie o wszystko i dobitnie krytykował moje porażki... wiadomo, młodszy przecież musi być tym głupszym, a starszy mądrzejszym! Do dzisiaj twierdzę, że nikt mnie tak nie odarł z pewności siebie, jak mój własny brat. Niby sobie tam pomagamy w potrzebie (on mi więcej niż ja jemu), ale i tak wolę mieć dziś ze swoim bratem jak najmniej wspólnego. Na marginesie - w sprawach damsko-męskich też mi nie wychodziło przez bycie innym, spiętym itp. Miałem szczęście poznać swoją obecną żonę, z którą mamy wiele podobieństw. Na studiach (wieczorowych i potem zaocznych) miałem dobre, nawet bardzo dobre wyniki w nauce. Nigdy nie miałem żadnego warunku, zawsze pamiętałem o wszystkich ważnych terminach, a praca w grupach nie przysparzała większych problemów. Postanowiłem, że studia II st podejmę w systemie zaocznym i zacznę szukać pierwszej pracy (no bo przecież doświadczenie trzeba mieć oprócz studiów itd...) Po wysłanych 50 CV pierwszą pracę załatwił mi brat mówiąc, że u niego w firmie zwolniło się stanowisko - nie była to jakaś wymagająca i rozwojowa praca, więc nie miałem większych problemów z jej wykonywaniem. Oczywiście moje ambicje skłoniły mnie do szukania pracy bliżej zawodu (tzn. tematyki studiów)… no i się zaczęło skakanie z jednej firmy do drugiej. W dwóch firmach po miesiąc, w kolejnej 3 lata ze stażem, potem 2 razy po pół roku, teraz może w obecnej pracy utrzymam się 2 lata, choć jest dla mnie bardzo frustrująca... Na początku wydawało mi się, że to przez nawał zadań, brak szkolenia, wsparcia ze strony współpracowników, trafianie na złe stanowiska w złych firmach. Doszedłem jednak do wniosku, że mam rozmaite problemy, które szczególnie mi rzutują na życie zawodowe. Ciągle czegoś zapominam, wykonuję zadania mało dokładnie, nie raportuję innym o swoich działaniach, za mało pytam a za dużo próbuję działać samodzielnie (albo wręcz mnie trzeba za rączkę prowadzić), ciągle się boję o wpadkę. Jakoś to wszystko przychodzi mi z dużym wysiłkiem i trudem... a przecież niedawno byłem na studiach, na których mi szło niemalże śpiewająco. Obecnie trafiłem do pracy, gdzie obowiązki nieco rozminęły się z tym, co było w ogłoszeniu (duży nacisk na działanie w pierwszym froncie do klienta, o czym nie było do końca mowy), a szef starej daty, z którym się ciężko rozmawia i ma manię kontroli, tzn chce o wszystkim wiedzieć i o wszystkim decydować, choć nie ma on na to czasu. Z jednej strony czekam na jego decyzję czy rozmowę z nim, aby coś zrobić, po czym mnie obarcza winą, kiedy już jest za późno na działanie... a z drugiej strony, kiedy wezmę sprawy we własne ręce, bo na szefa przecież nie ma co liczyć, to potem on ma pretensje, że robię coś bez jego wiedzy za jego plecami. Autentycznie mnie to wprawia w depresję... Może i powinienem znowu zmienić pracę, ale rynek pracy jest przecież bezlitosny i nie toleruje job-hopperów. Byłem u doradcy zawodowego. Zrobił mi 2 testy, po którym wyszło, że mam typ osobowości ISFJ (chociaż w testach internetowych wychodzi mi prawie zawsze INFJ - jestem może gdzieś zawieszony pomiędzy?). Podobno najlepiej do mnie pasuje praca, może bardziej własna działalność, w której mam małe grono klientów, z którymi jestem w stałej współpracy. Wizyta u doradcy natomiast nie pozwoliła mi rozwiązać obecnych problemów. Powoli już dochodzę do wniosku, że mam zmarnowane życie, bo chciałem iść na informatykę (bo miałem zawsze dryg do komputerów) , ale przestraszyłem się matematyki i poszedłem na inny kierunek, co prawda również interesujący, ale jak się okazało - bez większych perspektyw. Do tego moje relacje z ludźmi - że nie lubię ludzi, bo albo są głupi, albo są psycho/socjopatami, którzy dorabiają się na cudzej krzywdzie, czy po prostu brakuje im samokrytyki itd... Pewnie by wyszło, że mam zespół Aspergera czy inne zaburzenie, bo jak wytłumaczyć moje problemy z ludźmi, odkąd sięgam pamięcią? Co powinienem począć? Wiem, że mój przypadek kwalifikuje się na terapię, ale gdy zobaczyłem, ile jest nurtów terapeutycznych i specjalizacji, to zgłupiałem... Bardzo proszę o doradzenie w tej kwestii. Pozdrawiam, Blejd
  17. Witam! Jestem matką 2 dzieci 13 i 8 lat. Od dłuższego czasu nie układa nam się w związku z mężem , myślimy nad rozwodem, oddaliliśmy się od siebie , nie potrafimy spędzać ze sobą czasu . Mamy młodszą córkę z problemami rozwojowymi ,jest bardzo emocjonalna i nie radzi sobie z naszymi kłótniami ,gdy tylko mąż się do mnie zbliża próbuje go ode mnie odciągnąć żeby z nią oglądał bajki ,byle nie wysłuchiwała jak na mnie krzyczy . Święta spędziłam osobno z mężem ,byłam z dziećmi u swojej mamy ,córka jak i ja oraz syn czuliśmy się tam spokojni i bezpieczni , wróciliśmy po świętach do domu córka była znów nerwowa ,agresywna. Mąż i jego rodzice twierdzą ,że rozstając się zrobimy córce krzywdę ,że sobie z tym nie poradzi ,a ja uważam że jak spędzamy z nią czas osobno to wtedy dopiero czuje się bezpieczna. Co jest lepsze dla takiego dziecka , kłócący się rodzice , czy żyjący osobno i wtedy dziecko ma większą pewność siebie? Dodam iż syn ma 13 lat i więcej rzeczy rozumie , ma bardzo duży uraz do swojego taty przez to jak nas traktuje. Proszę o jakąś radę. Pozdrawiam
  18. Jestem żona od 2 lat. Razem od 5.mamy wspólnie corke 2.5 roczna. Od pewnego czasu mąż przestał sie mną interesować. Przyjeżdżał tylko na weekendy (taka praca). Ja ciagle sama z corka. Jak juz byl to wieczory dalej spedzalam sama. Bo mowil ze musi sie odstresować i jezdzil rowerem. Po pewnym czasie przestało mi zalezec. On zyl swoim zyciem to ja zaczelam tez zyc swoim. I wtedy sie zaczelo. Zaczal mnie podejrzewac o zdrade. Chociaz ja nic nie zrobilam. Nie ma zadnych dowodow tylko swoje urojenia. Nigdzie nigdy nie wychodze. Ciagle siedzę w domu z dzieckiem. To mowi ze ktos przyjezdza do mnie w nocy. Oczywiscie tak tylko mysli. Bo to nie prawda. Ciagle teksty jak noc fajnie było itp. Ja juz nie mam sily sie tłumaczyć z czegos czego nie zrobilam. Rozmawialiśmy juz o tym wiele razy. Niby jest ok a pojedzie do pracy i znowu bezpodstawne oskarżenia. Juz nie wiem co mam robic. Chcialabym zeby było wszystko ok. Ale on mowi ze mi nie ufa. Chociaz nigdy nic nie zrobilam, nigdy nie zdradzilam, nigdy nie pisalam z jakims innym facetem. POMOCY!!!
  19. Jestem osobą,która chyba od zawsze zmaga się z depresją i stanami lękowymi. Dziecko nieleczonego DDA. Po śmierci mojego ojca w styczniu tego roku moje objawy nasiliły się. Napady płaczu przeplatają się z nieuzasadnionymi napadami złości. Miałam również myśli samobójcze oraz problemy ze snem. Nadmierne analizowanie każdej sytuacji nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Nie umiem rozpoznawać intencji i emocji innych. Korzystałam już z usług psychologa, psychoterapeuty i psychiatry. Bralam również efektin. Przez krótki czas czułam się lepiej, niestety w tym momencie wszystkie problemy wracają. Niestety nie stać mnie na kontynuowanie poprzedniej terapii. Czuje się bezsilna, jestem załamana tym,że nie potrafię normalnie funkcjonować.
  20. Witam, mam 25 lat. Od jakiegoś czasu doskwierają mi okropne samopoczucie. Mam wrażenie że serce bije szybciej. Mroczki przed oczami, zawroty głowy itp. Robiłam wszystkie wyniki badan i wszystko jest w normie. Zostałam skierowana do psychologa. Po 1 wizycie mój stan się poprawił i odpuściłam co było błędem. Teraz szukam odpowiedzi na moje samopoczucie na własną rękę. Mam 2 małych dzieci, miałam chwilowy kryzys w małżeństwie ale już wszystko jest wporzadku. Chciałabym spróbować jakichś domowych sposobów na porpawienie jakości życia oraz pozbyć się tych dolegliwości. Doraźnie biorę pramolan ale raczej nie pomaga
  21. Dzien dobry jestem julita mam syna Dawida ma lat 11 . Nie mogę sobie z nim poradzić i z tym co robi . Zauważyłam że zaczyna chować bieliznę moja i babci Dawida po swoich szafkach tak samo niszczenie podpasek nieraz nawet kilka opakowań. Tak samo jak ubieranie moich ubrań i w nich chodzenie . Pomocy co się dzieje z moim synem poradźcie mi coś bo ja już psychicznie nie daje rady
  22. Cześć, Piszę ponieważ siedzi we mnie wiele uczuć i nie wiem co z tym mogę zrobić. Chodzę na psychoterapię, teraz grupową, ale niestety nie potrafię z niej skorzystać i opowiedzieć o tym co się ze mną dzieje. Wyrzucenie ze mnie emocji oraz ich opisanie jest dla mnie bardzo ciężkie. Podobnie z poproszeniem o pomoc. Moja psycholożka jest cudowna, grupa również, jednak za każdym razem po pierwsze rodzi się strach przed rozmową o problemie oraz czuję, że zabieram czas innym osobom, które również by chciały coś powiedzieć. Mieszkam w Warszawie od 3 lat i czuję się tu bardzo samotna. Mam przyjaciół i bliskich znajomych, ale nie jest to kontakt na zasadzie, że ja przyjadę do Ciebie a Ty do mnie. Najbliższą przyjaciółkę widuję kilka razy w roku bo mieszka w innym mieście. Nie mam pojęcia jak i komu mówić o swoich problemach i jak i kogo prosić o pomoc. Nie wiem jak stworzyć bliską relację z kimkolwiek. Bardzo chciałam znaleźć kogoś bliskiego w Warszawie, i w pewnym momencie, jeszcze z miesiąc temu myślałam, że mi się to uda. Szukałam, próbowałam na grupach facebookowych coś znaleźć, wspólne zainteresowania, czy coś podobnego typu, ale kontakt z innymi ludźmi wiąże się dla mnie z ogromnym stresem. Można by spokojnie stwierdzić, że mam fobię społeczną. Bardzo chcę z tym walczyć i to robię. Chodzę na terapię, słucham podcastów, czytam wiele książek, jestem świadoma moich problemów i reakcji na otoczenie dzięki terapii, ale gdy mam spadek samopoczucia, nie potrafię nic z tym zrobić. Tak jak dziś. Mam bardzo duży problem z regulacją wszelkich relacji, asertywnością i wyrażaniem swoich uczuć, Zwłaszcza dezaprobaty bądź złości na kogoś/coś, wyrażenie, że coś mi się nie podoba. Wszelki dyskomfort zostaje ze mną w środku. Czuję, że nie żyję ze sobą w zgodzie przed to. Pomimo odczucia dużej potrzeby pogadania o tym, nie wiem w jaki sposób to wyrazić (innym osobom, sama przed sobą w myślach czy jak rozmawiam do siebie to idzie mi świetnie) i jak prosić o pomoc. Ciągle mam poczucie co sobie ludzie pomyślą i że nie chce im przeszkadzać. Każdy ma swoje problemy i nie chcę nikogo nimi obarczać. W taki sposób funkcjonuję całe życie. Dzięki terapii wiem, że można inaczej i wiem dlaczego takie a nie inne przyjęłam schematy. Po prostu jest mi ciężko i nie mam z nim się tym podzielić. Bardzo chciałabym mieć tu przyjaciela, z którym bym mogła się tym podzielić, i żeby on bądź ona dzieliła się ze mną swoimi problemami, ale niestety nie wiem jak szukać takiej osoby ani jak się otwierać przed innymi. Chłopaka również nie mam. Zakończyłam niedawno toksyczny związek i również pracuję teraz nad tym, żeby odzyskać wiarę w to, żeby stworzyć dobrą i zdrową relację. Dużo pracy przede mną i jestem gotowa ją wykonać, tylko potrzebowałam chwilki, żeby móc o tym powiedzieć, ponieważ wiem, że uczucia które gdzie tam siedzą w nas muszą wypłynąć a jak w tym momencie nie mam innego ujścia więc postanowiłam skorzystać z dobroci internetu. Pozdrawiam i życzę spokojnego wieczoru,
  23. Witam mam 40 lat. Żonaty ślub w 2017r. W wieku około 25 lat dowiedziałem się o adopcji swojej od osób trzecich. Kilka lat temu odnalazłem rodzeństwo biologiczne Moje problemy troski to: min, Mam upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim, nosze kobiece ubrania zaznaczę że nie chce być kobietą po prostu nosze i tyle, zaburzenia erekcji przy masturbacji jest okej w miarę A przy stosunku słabo do bani. Dodatkowo problemy z pamiecia Ogólnie jestem.rozbity nie mogę myśli znaleźć, słabo rozgarniety. Aktywny zawodowo proszę o jaką kolejek poradę. Jestem skłonny do podpisania z kimś na forum albo w wiadomościach prywatnych
  24. 16 lat temu powiesił się mój tata. Ja go znalazłam. Do tej pory nie mogę sobie z tym poradzić cały czas o tym myślę dlaczego to zrobił. Nie mam z kim o tym porozmawiać wyżalić się, mama nie chce na ten temat rozmawiać. Cały czas przypominam sobie ten straszny dzień. Nie zostawił żadnego listu I boli mnie to. Pomóżcie

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.