Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'psychoterapia'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 100 wyników

  1. Czy ktoś wie co to może być? Historia Wszystko zaczęło się kiedy poświęcałem dużo czasu na konsole grałem w ferie zimowe, przegrałem je prawie całe.Nagle gdy grałem poczułem się jakoś dziwnie i tak zostało do dzisiaj. Przedtem byłem z mamą u cioci była awantura u wujka bo wujek dużo pił ,przez tą awanturę oddałem się grze na konsoli. Objawy: 1.Pustka w głowie. (także porozrzucane myśli po głowie,ciężko mi cokolwiek odczytać z pamięci mam można powiedzieć zamglone informacje) 2.Światłowstręt (uczulenie oczu na światło uczucie jak by mnie tu nie było). 3.Problemy z pamięcią koncentracją (Przez co mam problemy w pracy bo co chwile coś zapominam,jak bym nie rozumiał co ktoś do mnie mówi). 4.Objawy nasilają się kiedy gram w gry na komputerze czy na telefonie (Czuję więcej lęku w sobie światło bardziej na mnie działa). 5.Dwa razy w ciągu około 11 lat miałem tak że trzęsły bardzo mi się ręce. 6.Czasami jestem bardzo nerwowy. 7.Czuję w sobie wewnętrzny lęk (Gdy wychodzę do ludzi lub na dwór czy też gdziekolwiek). 8.Boje się patrzeć ludziom prosto w oczy. 9.Mam częste stany depresyjne. 10.Nie czuję się komfortowo z ludźmi, najlepiej od razu bym wyszedł gdzie ich niema. 11.Mam problemy z wysławianiem się, wypowiadaniem się na różne tematy 12.Częste myśli samobójcze. Jakie badania robiłem lub mam do zrobienia: -W 2011 robiłem badanie głowy wszystko wyszło prawidłowo. -Jakoś też wtedy robiłem Niedawno byłem u psychiatry i neurologa zalecił mi takie badania: -badanie krwi na tarczyce -badanie witaminy b12
  2. Okej, posiłkując się wskazówkami na stronie: Jestem 25 letnią studentką. Boję się o tym napisać, ale chcę wiedzieć, czy powinnam udać się do specjalisty. NIGDY, nikomu o tym nie wspominałam. Nie pamiętam od kiedy, chyba okres gimnazjum-liceum. Zaczęłam czuć, że mam w głowie jeszcze jedną mnie. Jakby część mnie, która chciałaby wyjść i ujawnić swoją ekspresję, przez strój, zachowanie, etc. Jakoś nad tym panowałam, choć nie zawsze się dawało. Generalnie niewiele pamiętam z tamtego okresu. Mam jakby luki w pamięci i ogromny problem z chronologią. Z biegiem czasu, tych "mnie" pojawiło się więcej. Wcześniej myślałam, że to jakieś moje cechy, których nie chcę i że każdy tak ma. Często zmieniałam styl i sposób zachowania, ale otoczenie uznawało, że po prostu tak mam i że to normalne, że człowiek eksperymentuje z wyglądem. Fajnie, ale kilka lat temu zaczęło być to coraz bardziej uciążliwe. Robiłam różne rzeczy, które w danym momencie wydawały mi się ok, a potem zmieniałam sposób postrzegania wszystkiego i już wcale "okej" nie było. Miałam podejrzenie ChAD ze względu na zmieniający się stan zdrowia, tj. raz depresja, a zaraz potem poczucie bycia cholernie atrakcyjną laską, czy też uduchowioną miłośniczką lasu - obie bez depresji, w pełni sił. Na początku była tylko jedna "ja", skrajnie różna ode mnie. Ponoć to normalne, każdy ma jakieś swoje "alter ego". Od kilku (8?) lat, jest ich łącznie 4 (dzisiaj specjalnie liczyłam, wystraszyłam się, kiedy to do mnie dotarło, dlatego zdecydowałam się napisać). Zrobiłam tabelę w Wordzie i spisałam cechy każdej tej "mnie" z osobna. Nie jest fajnie, bo to wygląda jak różne osoby. Kiedy np. pojawia się "miłośniczka natury", automatycznie mam ochotę farbować włosy na blond i zmieniam styl na etniczny. Potem sexbomba ubiera się na rockowo i chodzi jak cholerna gwiazda estrady. Generalnie każda wygląda inaczej. Jest tomboy (lesbijka), sexbomba i laska z wieczną depresją. Jedna jest ekstrawertyczką, druga wręcz przeciwnie. Jedna ma fobie i lęki, których reszta nie ma. Nie jestem głupia, widzę, jak to wygląda. Dzisiaj znajoma, z którą gadam "z doskoku" powiedziała mi, że nie wie skąd u mnie te zmiany zachowania, ale czasami zachowuję się, jak inny człowiek. Od lat pracuję nad sobą, ze względu na stany depresyjne, problemy z emocjami etc. Sytuacje "kryzysowe" w moim życiu: rozwód rodziców, śmierć ukochanego dziadka, zaburzenia odżywiania, gwałt, molestowanie, nadopiekuńcza mama, członek rodziny z Alzheimerem (agresja - 6 lat dzień w dzień, bałam się wracać do domu) i związek z osobą z borderline. Moje pytanie brzmi, czy coś sobie wmawiam i po prostu każdy ma w sobie jakieś wersje siebie, czy też powinnam udać się do specjalisty? Bo nie powiem, trochę się dzisiaj wystraszyłam.
  3. 1. Od dziecinstwa bylam izolowana. Moi rodzice oboje byli w depresji, przez co trzymali sie na uboczu i z nikim nie mieli relacji. Nie dopuszczali nawet mysli, ze ja potrzebuje towarzystwa i ze bardzo cierpie 2. pochodze z biednej rodziny.czesto obserwowalam swiat z perspektywy za szyba.widzialam jak lepsze sfery dobrze sie bawia, spotykaja, a ja moglam tylko marzyc zeby mnie zauwazyli. zeby zechcieli na mnie spojrzec musialam udawac kogos kim nie jestem. nigdy nie bylam na rowni z nimi. 3. moja rodzina byla patologiczna i dysfunkcyjna.rodzice duzo wycierpieli przez dziadkow-stad ta depresja i nauczyli mnie wstydzic sie za to skad pochodze, dlatego soba gardze. cale zycie trzymam sie na uboczu, czuje sie jakbym urodzila sie w gorszym sorcie i pewne rzeczy czy przywileje nie byly dla mnie.mowie o przywileju milosci i dobrych relacji z innymi jak wyjsc z tego schematu izolacji spolecznej?
  4. 1. Jestem żonatym 27 latkiem, pracuję jako mechanik samochodowy, studiuję niestacjonarnie na kierunku "Mechanika i budowa maszyn". 2. Od jakichś 3 lat pojawił się u mnie stres i różne obawy, wydaje mi się, że stało się tak przez to, że chociaż się starałem i moje wyniki w ówczesnej pracy były najlepsze, to ciągle miałem jakieś uwagi na swój temat od szefa aż się zwolniłem, ale stres i obawy zostały do dziś. Problem jest taki, że ciągle myślę, że może dziś mnie coś rozjedzie albo ja komuś zrobię krzywdę, a może ktoś będzie ze mnie niezadowolony, żona mi zwróci uwagę, że krzesło krzywo odstawiłem. Jest to już nie do zniesienia, nie mam czasami w ogóle ochoty z nikim rozmawiać, nie mam ochoty na współżycie, do prac wstaję z obrzydzeniem, nie mogę się na niczym skupić, jak z kimś rozmawiam to wgl go nie słucha, obiecuję sobie coś i tego nie robię. Najchętniej to leżałbym w samotności. Moje siły witalne są jak u 90- latka i ten stan ciągłego napięcia w brzuchu i ciągle zaciskanie zębów jest już nie do zniesienia. 3. Zacząłem trochę biegać, trochę ćwiczyć ale nie pomaga mi to za wiele. Staranie się myśleć pozytywnie nie wychodzi. Czasem jak coś mi się uda zrobić po mojej myśli jest mi lepiej. 4. Co robić? Jak to zwalczyć? Boję się trochę iść do psychologa czy psychiatry bo co sobie kto o mnie pomyśli, żona jak coś wspomnę to tylko krzyczy, że jak pójdziesz to jesteś szurnięty.
  5. Witam jestem osobą młodą (19lat) i od dziecka wmawiam sobie różne choroby, stany, zaburzenia, problemy.... ogólnie jeżeli przeczytam o jakieś dziwnej przypadłości to bardzo często analizuje to i zastanawiam się czy np może mnie dotyczyc analizując jej objawy i przebieg. Zacznę od początku.. jako dziecko miałam typ chlopczycy¿? Chodziłam po drzewach, bawiłam się samochodami albo maskotkami ( ale wydaje mi się ze nie lubiłam wchodzić w meskie rolę np w zabarwach itp) bawiłam się też często z chlopcami. Pamiętam ze jak miałam 12-16lat to preferowana styl raczej dziewczęcy, chodziłam w długich kolczykach w spodniczkach, sukienkach. Mając 17 lat wyczytalam w internecie o osobach transseksualnych ( ze czyja się inna plcia, nie akceptują swojej plci biologicznej, dążą do jej zmiany itp) pamietam ze zastanowiłam się co to znaczy czuc sie chlopcem, nie wiedziałam co to znaczy ( wgl odczowancie plci było dla mnie czymś niezrozumiałym, ta wiedza bycia ta lub tamta plcia) zaczęłam myśleć o tym codziennie czy nie jestem taka osoba dużo czytałam o tym. Po jakimś roku gdy byłam bardziej obyta w tym temacie ( czytałam o tym codziennie i myślałam ) zauważyłam że czuje się męsko ¿? Ale nie mówiłam ze jestem chlopcem bo nie miałam co do tego pewności nw widziałam tak naprawdę cxy identyfikuje sie z chlopakami czy dziewczynami, udawałam ze jestem chlopcem i wydawało mi się ze jest mi ze tym lepiej niż z byciem dziewczyna. Ale nie wiedziałam czy identyfikuje sie z chlopcami czy może nie a może tak ale to wybieram, nie mogłam tego stwierdzić.... nigdy nie udawałam chłopca publicznie itp. Jakoś na początku tego roku cos zaczęło się zmieniać a w sumie zmieniło się w jednej chwili ¿? Ze wiem teraz na 1000000% ze jestem dziewczyną czuje sie umiecie nią i ciesze się z tego ale mam problem ( nie wiem jaka plcia sie czulam wcześniej ale nie lubię okazywać swojej kobiecości ) nie lubię jak ktoś traktuje mnie jak typowa dziewczynę nie lubię przybierać roli żony dziewczyny z tego względu ze ciągle mam w głowie to ze e wcześniej czulam sie chlopakiem ( a ja nie wiem nawet na 100% czy się nim czulam) moje relacje damski meskie tez wyglądają nieciekawie bo ja ciągle mam to w głowie ze kiedyś byłam chlopakiem, że ie powinnam zachowywać się jak kobieta ( chodzi mi tu o stereotypy czyli np kobieta do garów) i robić rzeczy które w kulturze są uznawane za kobiece ( nie mowie tutaj o tym ze jest to dla mnie np krzywdzące, ani też nie chodzi mi o feminimalnej itp ale po prostu ze ja nie powinnam tego robić bo nie powinnam być typowa dziewczyna bo kiedyś się czulam sie mesko, chlopcem itp ( co do tego nie mam pewności jak juz mówiłam ) i np jak spotykam się z chłopakiem to tez mam myśli ze przecież ja go oklamuje, że ja nie jestem dziewczyną bo kiedyś czulamki się chlopcem.... i własne takie myśli mam ciągle kiedy chce się kobieco ubrać, np sukienka, szpilki ( bo oklamuje innych bo kiedyś czulam sie inaczej ) nie lubię być postrzegana jak dziewczyna ( ze wxgledu na jakis wewnetrxny dyskomfort i mysli tego typu) a x drugiej strony ccialabym tego. Tak to u mnie wygląda, obecnie wiem ze czuje się dziewczyna w 100% i nie mam co do tego wątpliwości ale to wszystko mnie przytłacza, co mam robić w tej sytuacji gdy mam taki stan, myśli? Da się coś z tym zrobić żebym przestała myślec o tym co było i żyć tym co jest teraz. Wiem też ze transseksualizmy nie da się "wyleczyć" i jak ktoś jest trans to nie stanie się cis jeśli chodzi o psychikę. Bardzo dziwna sytuacja bardzo proszę o jakąś poradę co mogę zrobić żeby nie mieć tych myśli, nie myśleć tak. Niestety nie mam obecnie możliwości podjęcia terapi, osobistego kontaktu z psychologiem.
  6. Witam mam mętlik w głowie i nie wiem co dalej. Jesteśmy 1.5 roku po ślubie i mamy 6 miesięczna córkę. Mojego męża rodzice często mnie osaczaja, wchodzą bez pukania do pokoju i wszystko chcą wiedzieć. Ostatnio przez jego brak zainteresowania mną i brak zrobienia czegokolwiek z zachowaniem jego rodziców coś we mnie pękło. Napisałam list ze to koniec i pojechałam do siostry , on nawet nic nie zrobił. Po trzech dniach nie wytrzymałam i napisałam do niego. Spotkaliśmy się obgadaliśmy sprawę i stwierdziliśmy ze postaramy się to naprawić. Ale gdy kazalam mu wybierać czy wyprowadza się z nami czy zostaje. Odpowiedział mi ze jeżeli nie wrócę to koniec . Potem stwierdził że tak tylko powiedział. Po tygodniu wróciłam do domu. Po rozmowach stwierdziliśmy ze wszystko w sobie zmienimy i będzie dobrze. W sobotę znowu usłyszałam ze jeżeli nie wrócę tu do niego to ja zakończe ten związek. W sobotę powiedział mi ze mam mu zostawić dziecko i sobie pojechać poogarniac co musze , gdzie zawsze jeździł ze mną i mi pomagał. Cały dzień szukał sobie zajęcia. .. tak jakby chciał mi zrobić na złość. Wieczorem jego rodzice przyszli z pretensjami. Ze oni tyle się wypłakali, przyjeli mnie pod swój dach i takie tam i ze chcą wiedzieć co dalej i chcieli numery do moich bliskich. Gdy poszli to powiedziałam mężowi ze dlaczego nie stanął po mojej stronie to mi odpowiedział ze czemu sama się nie odezwałam . Kazalam mu z nimi porozmawiać ze nie życzymy sobie zęby się wtrącali w nasze życie i sprawy. Odpowiedział mi ze on nie chce się kłócić z rodzicami . Po moich łzach powiedział ze porozmawia z nimi ale tego nie zrobił. A mi potrafi wrzucać co robię źle ich względem. Ja juz nie mam sił, od tygodnia jestem na tabletkach uspokajający . Nie rozumiem dlaczego to miejsce i rodzice są dla niego ważniejsze od nas . Kocham go nie chciałabym go stracić ale też nie chce być tutaj. Panuje tu okropna atmosfera . Męża nie ma bo jeździ tirem a ja tu zostałam i nie mam sił nawet wyjść z pokoju. Co ja mam robić, pomóżcie proszę! !!
  7. Wiele problemów, które Państwo zgłaszacie na platformie OcalSiebie dotyczy trudności ze zrozumieniem i przeżywaniem własnych emocji. Można powiedzieć, że jest to problem ze zrozumieniem siebie. W tym artykule przedstawię zwięźle kilka kluczowych informacji o uczuciach aby zachęcić Państwa do ich zrozumienia i polubienia. Czym zatem są emocje, stany emocjonalne, afekty i uczucia? Nie wdając się w naukowe podziały co do miejsca ich powstawania, natężenie i czasu trwania można stwierdzić, że te pojęcia z grubsza określają to samo (dalej w tekście będę stosować te pojęcia wymiennie): emocje/uczucia to przede wszystkim informacja dla mnie czy dana sytuacja, w której się znajduje jest dla mnie komfortowa i bezpieczna czy nie. Przyjrzenie się swoim emocjom i zrozumienie jaką niosą ze sobą informację to komunikacja z samym sobą. Uczucia pojawią się w każdej, nawet najbardziej błahej sytuacji. Lubicie Państwo czekoladę? Tak? A skąd o tym wiecie? Bo odczuwacie przyjemność z jej jedzenia. Pojawia się emocja. Potem np. u osób odchudzających się mogą pojawić się inne emocje jak złość, poczucie winy czy żal ale to już wynika z innej sytuacji - złamania diety. To pokazuje, że emocje i uczucia pojawiają się co chwila, w każdej sytuacji, pokazują nam kierunek, ubarwiają nasz świat i informują. Można je porównać do znaków drogowych - „kontynuuj to jest dla Ciebie dobre”, „stop - nie rób tego, to Ci zagraża”. W związku z tym nie ma złych emocji bo każda informacja jest ważna trzeba tylko umieć rozpoznać czego dotyczy. Każde uczucie jakie się pojawia niesie ze sobą bardzo konkretną informację, wymienię tylko kilka przykładów: złość - coś przeszkadza Ci realizować Twój plan lub podważane są Twoje przekonania, smutek - straciłeś kogoś/coś dla Ciebie ważnego, strach - uwaga, to zagraża Twojemu życiu bądź zdrowiu (fizycznemu lub psychicznemu), zazdrość - ta osoba/ta rzecz jest dla Ciebie ważna ale jej nie masz lub możesz stracić, radość - osiągnąłeś lub zrobiłeś coś dla Ciebie istotnego. Uczucia dotyczą nie tylko sytuacji bieżącej, ale przeszłości i przyszłości. Trzymając się przykładu czekolady: jecie Państwo czekoladę po raz pierwszy w życiu, jest przyjemnie, smakuje. Pojawiająca się emocja mówi, że ta sytuacja jest dla Państwa komfortowa. Uczycie się, że jedzenie czekolady jest fajne. Następnym razem gdy ktoś poczęstuje Was czekoladą chętnie ją weźmiecie bo będzie pamiętać, że jedząc ją czuliście się dobrze. A szpinak? U niektórych osób na samą myśl pojawia się wstręt. Nie tkniecie tego więcej a na pewno nie będzie on pierwszy na liście wyboru menu. Te przykłady to nie są jakieś znaczące wydarzenia w naszym życiu więc uczucia z nimi się wiążące nie mają dużego natężenia. Emocje pojawiające się w innych życiowych sytuacjach mogą mieć różne natężenie: „napięcie, irytacja, poddenerwowanie, złość, furia” czy „spokój, przyjemność, zadowolenie, radość, szczęście, euforia”. Nad uczuciami pozytywnymi dużo się nie zastanawiamy natomiast negatywne często rozpamiętujemy, zostajemy pod ich wpływem o wtedy one nieprzyjemnie narastają. Można niezauważalnie wpaść w pętle negatywnych uczuć i myśli i wtedy mówimy o obniżonym nastroju a krańcowo o depresji. Od strony fizjologicznej emocje to hormony np. : dopamina, serotonina (to te od dobrego samopoczucia), oraz noradrenalina, adrenalina, sterydy i wiele innych. Jak to działa? Upraszczając - znajdujemy się w jakiejś sytuacji np. po raz pierwszy w życiu widzimy czekoladę. Mózg nie zna tej substancji, przeszukuje naszą” bibliotekę wiedzy„ nie znajduje odpowiednika. Myślimy „co to?” i jednocześnie uwalniane są hormony powodujące ciekawość (endorfiny). Próbujemy - „... słodkie, dobre”. Znów uwalniają się endorfiny. Następnym razem sięgniemy po czekoladę z przyjemnością. Z czasem nawet myślenie o czekoladzie będzie przyjemne. To rola dopaminy - kieruje nas ku przyjemnościom. To niestety pułapka bo można się uzależnić od substancji lub czynności sprawiających przyjemność (to temat na inny artykuł). Niektórych emocji uczymy się w ciągu życia, a z innymi przychodzimy na świat. Oczywiście w procesie uczenia się kluczowy jest okres dzieciństwa i wpływ oraz obserwacja naszych bliskich lub opiekunów. Ta sama sytuacja może wywoływać różne emocje u dwóch osób. Np. jedno dziecko obserwuje, że na każdy dzwonek do drzwi rodzice reagują nerwowo i podejrzliwie. To dziecko nauczy się, że niezapowiedziany dzwonek do drzwi to groźna lub co najmniej irytująca sytuacja. Czyli gdy usłyszy dzwonek będzie odczuwać lęk lub rozdrażnienie. Rodzice drugiego dziecka reagują na dzwonek do drzwi z ciekawością i zadowoleniem - to dziecko będzie dorastało z pozytywnym nastawieniem do niezapowiedzianych odwiedzin. W dzieciństwie pobieramy ogromną dawkę wiedzy w obszarze uczuć, która ma wpływ na nasze dalsze życie. W tym okresie uczymy się poprzez obserwację i swoje doświadczenia i nie kwestionujemy zdobytych informacji – nabieramy różnych przekonań np. czekolada jest dobra a dzwonek do drzwi niebezpieczny. Przekonania mogą być prawdziwe lub nie, a przez to mogą nam pomagać w życiu lub nas ograniczać. Czyli odnosząc się do przykładu z dzwonkiem dorosły, który czuje strach na dźwięk dzwonka i to mu w życiu przeszkadza powinien sobie zadać pytanie: „Czego ja się boję?”, „Co jest niebezpiecznego w tym, że ktoś dzwoni do moich drzwi?” Analizując świadomie sytuację, swoje myśli i uczucia możemy zmienić swoje nastawienie i przez to pozbyć się obaw związanych z konkretną sytuacją. Myśli/przekonania, emocje i zachowanie wpływają na siebie nawzajem i my mamy na nie wpływ. Zrozumienie swoich emocji, świadome ich przeżywanie oraz aktualizacja własnych przekonań pomagają w rozwiązaniu wielu trudności z jakimi borykamy się w codziennym życiu. Dodatkowo pozwala to na budowanie oparcia w sobie i daje poczucie sprawczości co przekłada się na poczucie własnej wartości i komfort życia. Udział w terapii i otwartość na zrozumienie siebie pozwoli Państwu przekroczyć własne ograniczenia.
  8. Jestem 25-letnią mężatką, pracuje jako rehabilitanka z osobami starszymi (jestem sama na tym stanowisku na ponad 40 pacjentów). W pracy jestem narażona na duży stres w związku z wieloma obowiązkami zawodowymi, praca jest bardzo wyczerpująca fizycznie, dużo dźwigam i podnoszę (pacjentów), nie mam pomocy ze strony innych pracowników, wręcz odwrotnie - jestem sprawdzana z tego co robię przez co pracuje na jeszcze większych obrotach, aby wyrehabilitować jak najwięcej osób. Nakładane są na mnie obowiązki i mimo, że nie mam na nie czasu bądź niemożliwe są dla mnie do wykonania, nie potrafię być asertywna i odmówić. Ze względu na ten stres i ciężką fizycznie pracę mam problemy zdrowotne (bezsenność, wysokie tętno tj. 130ud/min, silny ból w klatce piersiowej), a najboleśniejszym przeżyciem była utrata ciąży, na które na pewno przyczyniła się praca. Obecnie nie widzę sensu życia, nie chcę popełnić samobójstwa, ale odczuwam, że już nic dobrego mnie nie spotka, nie umiem z niczego się cieszyć, ograniczyłam kontakty z ludźmi, myśl o pracy mnie bardzo dołuje. Praca z pacjentami kosztuje mnie bardzo dużo wysiłku psychicznego, gdyż nie mam ochoty z nimi rozmawiać (a pracując na tym stanowisku kontakt słowny jest ważny), unikam innych pracowników, aby z nimi nie rozmawiać... Poważnie myślę o zmianie pracy, choć boję się, że nie znajdę innej. Nie wiem, co mam dalej robić???
  9. „Po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się, zapomina i nawet nie czuje, że zimno, bo zapomniał, co to jest ciepło” (William Faulkner). Do psychoterapeuty trafiają nierzadko ludzie skarżący się na bliżej nieokreślony psychiczny ból. Nie od wszystkich, ale od niektórych wieje chłodem przeszywającym na wskroś. Zimne spojrzenie, usta ściśnięte, sine i wąskie jak sople, twarz szara i pozbawiona żywego wyrazu. Emocje natomiast zamrożone tak głęboko, że zdają się być zamknięte w kostce lodu. Rzadziej są to mężczyźni, bo w wielu męskich sercach przynajmniej tli się złość. Częściej są to kobiety zamknięte w swoich kryształowych wieżach za zlodowaciałą fosą i zimnym murem. I jedni i drudzy bywają świetnie wykształceni, modni, niebywale atrakcyjni fizycznie, majętni. Jednak w jakimś momencie życia przelała się w nich czara goryczy i zdecydowali się schować swoje serca do zamrażarki, by na dobre ostudzić pragnienia miłości, głębokiej więzi, posiadania własnej rodziny. Mogło stać się to na tyle dawno, że nawet o tym nie pamiętają. Ale pragnienia nadal tam są. I to właśnie one powodują emocjonalne cierpienie, bo próbują sforsować te wszystkie zabezpieczenia. Hibernowanie serca, by nie zaznało kolejnego urazu, skazuje na wtórne cierpienie – odśrodkowy ból, przed którym nie ma ucieczki. Ani w pracoholizm, ani w aktywizm, ani w używki, ani w hedonizm. Nie tędy droga. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  10. Na łamach starej wersji strony pod adresem http://ocalsiebie.nazwa.pl/blogs niektórzy klienci publikowali opinie o usługach psychologów Gabinetu Ocal Siebie. Załączam je poniżej i jednocześnie pozostawiam temat otwarty na wypadek, gdyby ktoś chciał coś dodać lub napisać własną opinię.
  11. Spotkała mnie "dziwna" sytuacja na wizytach u psychologa. Zasugerowano mi coś, co jest podobno nieetyczne i może prowadzić do uzależnienia. Mnie takie rozwiązanie nie interesuje. Powiedziałam o tym, ale ten psycholog w ogóle na to nie reaguje, dalej sugeruje to samo, jakby to było jakieś oczywiste dobro. Reszta planu na drogę do zmiany wydaje się być sensowna. Nie wiem, czy mnie testuje w ten sposób, czy chodzi o coś innego. Czy w tej sytuacji powinnam zrezygnować ze współpracy ? Tylko, że wtedy na pewno nie poszukam kogoś innego ( nie chcę kolejnych złych doświadczeń). Czy po prostu zostać i docenić fakt, że ten psycholog jednak chce pomóc i ma plan ( a nie zawsze tak jest)? Mnie ta sugestia zaskoczyła ( szok!! ), zaniepokoiła, co najgorsze odebrała nadzieję. Bardzo to przeżywam i nie mam pomysłu na rozsądne rozwiązanie. Bardzo proszę o radę.
  12. Witam. Byly partner bardzo gra na mojej psychice opowiada różne nie fajne historie związane ze mna swoim rowiesnikom po czym wychodze na miasto z znajomymi i widze ich wzroki usmieszki i jak rozmawiaja zapewne o mnie. Pod koniec zwiazku stalam się jakby inna osoba, uzależniona, kontakt juz mielismy slaby, a ja w panice ze stracę ukochana osobę upokarzalam się, wypisywalam pi setki wiadomosci, ale dostalam zero odezwu. Pewnie z tego tez sie smieja. Teraz juz jest lepiej. Jak sobie poradzic z rozstaniem?
  13. Witam. Od dłuższego czasu zmagam się z pewnym problemem. Mianowicie odczuwam ogromny lęk przed chorobami fizycznymi, szpitalem, osobami chorymi (fizycznie). Jest to bardzo duży lęk. Miewam ataki paniki, uczucie niepewności strachu i jak już wcześniej powiedziałam owego leku. Od niedawna jest gorzej czasem nie mogę spać po nocach bo rozmyslam o chorobach i że je mam. Wmawiam sobie różne choroby regularnie sprawdzam swoje ciało z obawą że dopadła mnie jakaś choroba. Pytam bliskie mnie osoby czy z moim zdrowiem jest na pewno wszystko dobrze. Oni zawsze odpowiadają że wszystko jest bardzo dobrze. Czasem mam tak że chodzę do lekarza żeby zbadał moje ciało np brzuch . Zawsze każda wizyta kończy się pozytywnie. Jednak to mnie nie uspokaja. Proszę o pomoc.
  14. „Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk” to autentyczny dziennik ze szpitala psychiatrycznego. Rozpoczyna on cykl autobiograficznych książek o borderline Anki Mrówczyńskiej. To intymna i wstrząsająca opowieść o dwudziestosiedmiolatce z pogranicznym zaburzeniem osobowości. Przedstawia losy pogrążonej w depresji, nadużywającej alkoholu i okaleczającej się dziewczyny, mającej dość pracy na stanowisku robotnika. Nasilające się myśli samobójcze i kolejne dwie próby skłaniają ją do poszukania profesjonalnej pomocy. To, co udaje się jej dostać, nie wystarcza. Rozpoczyna terapię na Oddziale Dziennym Leczenia Nerwic. Stamtąd zostaje przeniesiona na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego. W szpitalu przez większość czasu zajmuje się spisywaniem swojego życia wewnętrznego. Swoją osobowość postrzega jako podzieloną na pięć części, gdzie każda z nich ciągnie na swoją stronę. W dziewczynie walczą ze sobą chęć życia oraz pragnienie śmierci. Czytając tę książkę przenosimy się do świata wewnętrznego narratorki. Poznajemy jej myśli, obawy, rozterki. Dzięki licznym analizom, spoglądamy na świat jej oczami. Ta lektura obudzi w czytelniku emocje, jakie kłębią się w osobie desperacko walczącej o swoje życie – ze sobą samym. Poznaj dylematy, z jakimi zmaga się ktoś, kto czuje silny przymus niszczenia siebie, choć tak bardzo kocha życie. Książka polecana, w szczególności studentom psychiatrii, psychologii i psychoterapii oraz początkującym klinicystom i lekarzom, przez magazyny "Charaktery", "Kwartalnik Psychiatra", "Psychiatria i Psychoterapia".
  15. Jestem Gosia , mam 20 lat od kilku miesięcy mam dziwne dolegliwości . Strasznie przeraża mnie tłum ludzi , wdy w klatce piersiowej odczuwam jakby zawał . Mimo , że łatwo nawiązuje kontakt z innymi ludźmi bardzo się ich boję . Kolejnym objawem są ciągle bóle głowy codzienne , mdłości , zaburzenia snu , zmęczenie ciągle . Nie umiem nad sobą panować jestem bardzo rozdrażniona i niecierpliwa . Towarzyszy mi ciągła niechęć do życia , pesymistycznie nastawienie , przygnębienie . Pewnego razu zemdlałam i zaczęło mnie telepac oraz dostałam paraliżu od pasa w górę , długo nie mogłam dość do siebie , towarzyszyly mi drżenie rąk i nóg . Ciągle uczucie duszności , bardzo się szybko mecze . Mam problem z zapamietywaniem . Co to może być ?
  16. Męzczyzna 19 lat moje problemy zaczeły się rok temu jak zerwała ze mną dziewczyna , bardzo mocno to przeżyłem ,brałem leki na depresje -SSRI (asertin 50) które przestałem stosować bez wiedzy lekarza 2 msc temu . Od roku nie potrafie się odnalezc na tym świecie , wszystko wydaje się takie inne , przez ten rok stałem sie zupełnie innym człowiekiem niż byłem wczesniej przykładowo nie boje się brać narkotyków (których obecnie nie biore) a kiedyś nigdy w życiu bym nie spróbował , jest mi obojętne większość spraw (czy przeżyje , uzależnie się) dodam ze raz byłem przez narkotyki w szpitalu . Świat stał sie szary , nie mogę sie już zakochać , pasja nie sprawia mi przyjemności (sprawiała przed rozstaniem) , nie rozumiem ludzi , wkurza mnie to wszystko delikatnie mówiąc , cały ten 21 wiek (te łatwe dziewczyny, ludzie którzy cie oceniają a nie próbują zrozumieć i wiele wiele innych) . Podchodze z wielkim dystansem do ludzi , czuje że mogą mnie oszukać . wiem że to objawy depresji ale czuję ze ona(depresja) awansowała w zupełnie inny poziom , poziom nienawiści do świata . Nie wiem jak sobie pomóc i czy już taki będę na zawsze..
  17. Dzień dobry Problem dotyczy mojej siostry. Lekarz rodzinny podejrzewa depresję. Moja siostra ma bardzo niskie poczucie wartości. Dodatkowo wahania nastrojów. Raz idzie z nią normalnie porozmawiać, a innym razem wybucha złością. Zdarza się w takich napadach rzucanie przedmiotami i grożenie domownikom. Mówi wtedy rzeczy w ogóle nie logiczne ponieważ coś sobie sama "ubzudarała". W takich momentach nie idzie w ogóle logicznie porozmawiać. Siostra nie chce iść na terapię. Generalnie cała sytuacja odbija się psychiczne na pozostałych członkach rodziny i naprawdę już nie można normalnie funkcjonować. Ma pretensje o los do wszystkich, nie widzi kompletnie w sobie winy. Naprawdę ta cała sytuacja wykańcza nas wszystkich. Czy jest jakaś możliwość aby zmusić taką osobą do leczenia? Sytuacja staje się coraz gorsza... Dodam, że siostra jest pełnoletnia.
  18. Czy ktoś z Was, drodzy forumowicze, może polecić któryś szpital psychiatryczny dla dorosłych w Warszawie lub okolicach? Ktoś z Was może był i mu pomogło? Podejrzewam, że mam depresję, dzwoniłam na telefon zaufania, rozmawiałam z panem psychiatrą, który po usłyszeniu objawów powiedział, że silnie zaleca zgłosić się do szpitala. Chciałam to zrobić, ale z kolei ktoś ze znajomych mówi, że lepiej omijać szpitale szerokim łukiem, bo zna ludzi, którzy byli i wyszli w jeszcze gorszym stanie. Jadę na oparach sił, chciałabym żeby ktoś mnie wreszcie jakoś ogarnął, bo sama nie potrafię. Chciałabym pójść do tego szpitala, bo czuję, że kończy mi się czas - zaraz mogę już w ogóle nie mieć sił chodzić nigdzie, załatwiać spraw, zastanawiać się nad tym co zrobić. Tylko że chciałabym trafić do miejsca, gdzie mi rzeczywiście pomogą, a nie zaszkodzą. Pewnie macie ciekawsze rzeczy do roboty, ale gdyby ktoś zechciał podzielić się opinią co do szpitali, to będę wdzięczna. Pozdrawiam.
  19. Rozpoczęłam psychoterapię. Pierwsza sesja: wchodzę, siadam, mówię dzień dobry, psychoterapeutka siedząc na przeciwko odpowiada. Po czym cisza. Cisza. Cisza. W końcu mówię: czy ja mam coś powiedzieć? Ona na to, że skoro przyszłam, to pewnie mam coś do powiedzenia. Na drugiej sesji zdziwiła się, jak mogę mieć problem z jedzeniem, że śmieszne jest to, co mówię (a mówiłam, że ciężko mi zjeść cały talerz, że dziobię i nic mi nie smakuje) skoro jest teraz internet, a w nim 1000 przepisów. Na trzeciej sesji powiedziała mi, że całe życie pracowałam na to, żeby być samotna jak palec, bez znajomych, przyjaciół, bez dzieci, bez rodziny, bez nadziei, na moje stwierdzenie, że przecież to wiem, bo z tego powodu u niej się pojawiłam, ale co zrobić, żeby to zmienić, powiedziała, że ona mi nie powie. Sama mam to przemyśleć. I że ona nie będzie mi mówiła, co mam robić, a tego od niej oczekuję (nic takiego jej nie powiedziałam, bo zdaje sobie sprawę że psychoterapeuta powinien nakierowywać). Że tylko ja mogę sobie pomóc zastanowić się nad przyczynami, tym co robię nie tak. Odpowiedziałam tylko, że sęk w tym, że nie wiem, co robię nie tak, bo gdybym wiedziała, to bym nie musiała do niej przychodzić. Czy takie zachowanie psychoterapeutki jest właściwe, normalne, na porządku dziennym? Czy mieliście podobnie? I na terapii powinno się odpierać z pokorą ataki/czy najdelikatniej mówiąc takie komentarze psychoterapeuty? Po jej pytaniach sformułowanych w taki sposób, w jaki napisałam wyżej, czuję, że coś jest nie tak. Dziwne, jest też to, że w sumie nawet nie wiem, czy powinnam się pojawić na następnej sesji, skoro sama powiedziała, że nie może mi pomóc, że to ja mam mówić o różnych sytuacjach. A mnie zablokowało po jej komentarzach.
  20. Jestem kobietą, mam 32 lata, nie mam pracy, nie mam ubezpieczenia. Podejrzewam, że mam depresję, tak przynajmniej od 3 lat, może dłużej, ciężko stwierdzić. Mam prawie wszystkie objawy depresji (myśli samobójcze też - był taki czas, że całymi dniami nie myślałam o niczym innym). Jakieś pół roku temu zaczęłam brać wyciąg z dziurawca (bez konsultacji z lekarzem - wiem, że nie powinnam, ale nie byłam w stanie nikomu opowiedzieć, co się ze mną dzieje, po prostu czułam niemalże fizyczną blokadę). Biorę go do tej pory, pomaga, ale nie na tyle żebym dała radę ogarnąć swoje życie i zacząć robić to, co bym chciała. Potrzebuję wybrać się do psychiatry i na psychoterapię, bez tego się pewnie nigdy nie ogarnę. Tylko że jak wspomniałam - nie mam ubezpieczenia. Podobno chorzy psychicznie mogą się leczyć za darmo, ale nie wiem, czy to obejmuje również chorych na depresję. Poza tym psychiatra pewnie tak od razu depresji nie zdiagnozuje, tylko wyśle mnie najpierw na badania, żeby sprawdzić, czy jakiś fizyczny problem nie daje takich objawów, prawda? Czy w tej sytuacji mam jakąś możliwość otrzymać darmową pomoc, czy będę musiała zapłacić za wszystkie badania i wizyty u lekarzy? I czy mogłabym się dowiedzieć, jakie badania powinnam zrobić (żebym mogła przedstawić już jakieś wyniki u psychiatry, zamiast iść na wizytę tylko po to, żeby się dowiedzieć, na co się zbadać)?
  21. Witam, ciezko zaczac bo nawet nie wiem odczego. Prosze z gory wybaczy za niesklad. Moje zycie od kilku lat caly czas toczy sie w dol, nie wiem jak mam z tym walczyc, a moje wrazenie ze jestem na samiutkim dnie albo nizej. Jakis czas temu moj tata powiedzial mi ze bog daje nam tyle ile potrafimy zniesc ale moze mi daje juz tyle bo w ten sposob proboje przekazac ze moj czas juz dobiega konca? Nie zawiele mam powodow do radosci oprocz tego ze chodze o wlasnych nogach i mam dach nad glowa i prace czego wiele osob moze mi zazdrosci. Moje samopoczucie uderzylo mnie tak mocno na poczatku marca kiedy nasze problemy zaczynaly sie robic coraz gorsze niz lepsze, niemoge otworzyc sie przed najblizszymi poniewaz chodzi i opowiadam jak w idealnym zwiazku zyje i jakie mam dobre zycie, nie chcialabym zeby moi rodzice zawiedli sie na mnie ze nie daje sobie rady w zyciu albo zeby sie mnie wstydzili. Kiedys cieszylam sie z wszystkiego, teraz jak swieci slonce nie mam ochoty wyjsc z lozka czy z domu a moj tryb dnia zatrzymal sie na pracy dom pracy dom, zakupy zaczelam zamawiac internetowo a psy z przykroscia to pisze bo nie powinnamich tak traktowac wychodza na dwor tylko przed blok i do domu.
  22. Witam, Pisze do Państwa, z nadzieją rozwiązania mojego problemu. Mam coraz wiekszy problem z okazaniem swoich uczuć. Nie mam ochoty wyrażać swojej miłości (do chłopaka), mimo że myślę, żebym chciała, ja zwyczajnie nie chce . Wiem, to dziwne i nie ma sensu. Ale właśnie dlatego pisze, bo sama nie wiem co to może być. Czytałam o aleksytymi i podejrzewam, że to może to, ale szczerze nie mam pojęcia. Problem nie jest wyłącznie w relacjach z chłopakiem, ale i z rodziną i przyjaciółmi. Proszę o pomoc, o choćby małą radę, jak nad tym pracować. Pozdrawiam
  23. Mam 18 lat. Od 9 miesięcy jestem w związku z chłopakiem, który mieszka ponad 100 km ode mnie. Jeżdżę do niego powiedzmy, że raz w miesiącu, na weekend albo kilka dni. Jego mama i siostra mnie lubią. Moim problemem jest to, że nie potrafię się przy nich odezwać. Zawsze jak siedzimy przy jednym stole to potrafię się nie odzywać nawet przed 2 godziny. Nawet jeśli już ktoś do mnie zagada to jedyna odpowiedź to uśmiech. Mam dużo znajomych, potrafię z nimi rozmawiać godzinami. Nie wiem dlaczego nie potrafię się odzywać w obecności osób, z którymi zależy mi żeby mieć dobrą relacje. Ostatnio mieliśmy grilla i zamiast wyglupiac się z chłopakiem I jego siostrą (jest 5 lat starsza ode mnie) to siedziałam w samochodzie. Nawet gdy on podszedł do mnie to miałam pustkę w głowie co mogę mu powiedzieć. Później on był cały dzień zły na mnie, że nie chce przebywać w towarzystwie jego mamy i siostry, że mam zacząć z nimi rozmawiac, bo jest mu przykro z tego jak wygląda wspólne siedzenie. Ostatnio jechałam pociągiem z jego siostrą i ona opowiadała mi o czymś, mimo, że chciałam uczestniczyć w rozmowie, też jej coś powiedzieć to tylko siedziałam i się uśmiechałam. Kolejnym problemem jest to, że nie potrafię rozmawiać o swoich problemach. Nie zwierzam się przyjaciołom ze swoich problemów. Gdy mam sprzeczke z chłopakiem i zaczynają mi lecieć łzy to przestaje się odzywać. On ciągle mówi coś do mnie, zadaje pytania a ja tylko siedzę i patrzę w jeden punkt. W głowie mam tysiąc odpowiedzi, wiem, że rozmowy o problemach w związku są potrzebne, ale ja po prostu nie potrafię. Jestem strasznie płaczliwą osobą I czasami ktoś wejdzie do mnie do pokoju, gdy płacze, oczywiście jest mnóstwo pytań, a ja zamiast dać sobie pomóc, reaguje ciszą albo agresją żeby zostać sama.
  24. Chciałabym zapytać Pana Piotra jak można wyjść ze schematu aby juz nigdy do niego nie powrócić. Los tak się układa, a dokładnie moje zycie, że nie radze sobie z ułożeniem życia. Z każdej strony albo jestem upakrzana albo okrada w sposb finansowz. Mam ojca przemoc psychiczna i mam też to się przekładało na życie i pracodawców. Jestem po 1,5 roku terapii DDA ale nie wyszłam ze schematu przemocy chodź bardzo chciałam to przerobić i odeszłam od psychologa. Jestem dość upartą i analityczną osobą i zgłebiałam książkową wiedzę z zakresu DDA< współuzależnienia, DDD, przemoc ale nie wiem jak wyjść i żeby Ci ludzie nie pojawiali się w moim życiu nigdy więcej. Także chciałabym popracować na motywacją bo nieco upadła , nie mam jej bo czuje się mocno zgaszona. Nie umiem sama z tego wyjść a chce i to bardzo tylko co się złapie to upadam jak dziecko. Przemoc pojawia się także wsrod pracodawców na których trafiam a nie mam zamiaru żyć z takimi ludźmi. Dziwił mnie fakt że przerobiłam dużo na DDA ale wiem że potrzebuje poprostu prawidłowego kierunku w zakresie wyprowadzenia mnie z tych schematów. Pokazania mi ich. Być mozże jest coś z czego nie zdaje sobie sprawy a chce to wyeliminować i to jak najszybciej. Chce także popracować nad swoją wartością , motywacją , jak budować i nie bać się wchodzić w relacje z męzczyznami bo też się to ujawnia w moim życiu. Będzie mi miło jak Pan mi odpisze w tym zakresie.
  25. Nie wiem gdzie się udać. A udać się postanowiłem i muszę. Mam 38 lat, od mniej więcej 16 roku życia doświadczam czegoś co mógłbym określić jako depresja, ale nie wiem czy tak jest. To uczucie ciągłego niepokoju, zdenerwowania i przygnębienia, towarzyszą temu odruchy nerwowe - niespokojne nogi, chodzenie po mieszkaniu z miejsca w miejsce, natłok myśli, denerwujący i absorbujący wewnętrzny dialog. Bardzo często czuję bardzo wielkie przygnębienie, wręcz chęć płaczu. Pod presją impulsu potrafię zmienić bardzo dużo, najczęściej na gorsze - np. zrujnować i zniszczyć związek. Nie potrafię też przejść żałoby, obecną po rozstaniu po 10 latach związku przechodzę od 3 lat i wciąż w niej tkwie, wcześniej w innych związkach także miałem z tym problem. Kilka lat temu chodziłem do psychologa, spotkałem się też z dwoma innymi, ale mam problem ponieważ z zewnątrz jestem jakby kimś innym, mój sposób bycia "oszukuje" otoczenie. Mógłbym jeszcze dużo opowiedzieć, ale to nie na forum. Tak czy siak wykonałem testy depresji na stronie, w obydwu testach wyszło, że mam ciężką depresję. Nie mam myśli samobójczych - wręcz przeciwnie mam bardzo dużo chęci do życia, ale myśl o śmierci wywołuje krótką, rozlewającą się falę spokoju. Gdy byłem młodszy, bardzo miotał (dosłownie) mną smutek i rozpacz, mam wrażenie jakby to nie minęło, tylko jakbym nauczył się z tym żyć. Z drugiej strony jestem "człowiekiem sukcesu", którego wszyscy mają za zaradnego, dobrze zarabiającego, inteligentego i statecznego (i trochę ekscentrycznego). Mógłbym tak pisać godzinami, ale postanowiłem coś z tym zrobić tylko nie wiem gdzie się udać. Do psychiatry, psychoterapeuty czy psychologa? Mam niedaleko ośrodek do walki z nerwicami, może tam szukać porady?

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.