Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'psychoterapia'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

There are no results to display.

Blogs

  • Swobodne przemyślenia

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

  1. Helfen

    Alkoholizm

    Witam. Jeżeli poszukujecie pomocy to polecam sprawdzonego psychologa, psychoterapeutę na www.polscypsycholodzy.eu
  2. Witam. Jeżeli poszukujesz sprawdzonego psychologa, psychoterapeuty to zapraszam na stronę www.polscypsycholodzy.eu
  3. Dzień dobry wszystkim Forumowiczom, Chciałbym przedstawić swój problem, który szczególnie mi się materializuje w miejscu pracy... W zasadzie w prawie każdym miejscu pracy, w którym pracowałem. Zacznę może od siebie. Jestem świeżo po 30-tce, mam żonę i od niedawna dziecko. Odkąd pamiętam, to zawsze byłem "inny" jeśli chodzi o kontakty towarzyskie. Od najmłodszych lat byłem uznawany za dziwnego czy wręcz głupiego, choć uczyłem się bardzo dobrze. Moje relacje z rówieśnikami były trudne, bo mój sposób bycia i to, co mówiłem, jakoś nie przystawały do ogółu (nie licząc głupich wpadek logicznych w rozmowach). Nawet przy totalnej zmianie środowiska z gimnazjum do liceum nie poprawiło to mojej sytuacji, bo ciągle gdzieś na wierzch wychodziła moja "inność"... i chyba to, że pewne rzeczy miałem nie po kolei w głowie (ale nigdy nie byłem "emo" czy kimś w tym stylu, wyglądałem zupełnie normalnie)... liceum gorzej wspominam jak gimnazjum. Pod koniec liceum postanowiłem pójść do psychiatry, który mi przepisał psychotropy, bo miałem objawy depresji i zaburzeń lękowych uogólnionych. Dopiero zmiana z liceum na studia dała mi odczuwalną zmianę i względną normalność... Skąd to się wzięło? Być może od starszego brata, który czepiał się mnie o wszystko i dobitnie krytykował moje porażki... wiadomo, młodszy przecież musi być tym głupszym, a starszy mądrzejszym! Do dzisiaj twierdzę, że nikt mnie tak nie odarł z pewności siebie, jak mój własny brat. Niby sobie tam pomagamy w potrzebie (on mi więcej niż ja jemu), ale i tak wolę mieć dziś ze swoim bratem jak najmniej wspólnego. Na marginesie - w sprawach damsko-męskich też mi nie wychodziło przez bycie innym, spiętym itp. Miałem szczęście poznać swoją obecną żonę, z którą mamy wiele podobieństw. Na studiach (wieczorowych i potem zaocznych) miałem dobre, nawet bardzo dobre wyniki w nauce. Nigdy nie miałem żadnego warunku, zawsze pamiętałem o wszystkich ważnych terminach, a praca w grupach nie przysparzała większych problemów. Postanowiłem, że studia II st podejmę w systemie zaocznym i zacznę szukać pierwszej pracy (no bo przecież doświadczenie trzeba mieć oprócz studiów itd...) Po wysłanych 50 CV pierwszą pracę załatwił mi brat mówiąc, że u niego w firmie zwolniło się stanowisko - nie była to jakaś wymagająca i rozwojowa praca, więc nie miałem większych problemów z jej wykonywaniem. Oczywiście moje ambicje skłoniły mnie do szukania pracy bliżej zawodu (tzn. tematyki studiów)… no i się zaczęło skakanie z jednej firmy do drugiej. W dwóch firmach po miesiąc, w kolejnej 3 lata ze stażem, potem 2 razy po pół roku, teraz może w obecnej pracy utrzymam się 2 lata, choć jest dla mnie bardzo frustrująca... Na początku wydawało mi się, że to przez nawał zadań, brak szkolenia, wsparcia ze strony współpracowników, trafianie na złe stanowiska w złych firmach. Doszedłem jednak do wniosku, że mam rozmaite problemy, które szczególnie mi rzutują na życie zawodowe. Ciągle czegoś zapominam, wykonuję zadania mało dokładnie, nie raportuję innym o swoich działaniach, za mało pytam a za dużo próbuję działać samodzielnie (albo wręcz mnie trzeba za rączkę prowadzić), ciągle się boję o wpadkę. Jakoś to wszystko przychodzi mi z dużym wysiłkiem i trudem... a przecież niedawno byłem na studiach, na których mi szło niemalże śpiewająco. Obecnie trafiłem do pracy, gdzie obowiązki nieco rozminęły się z tym, co było w ogłoszeniu (duży nacisk na działanie w pierwszym froncie do klienta, o czym nie było do końca mowy), a szef starej daty, z którym się ciężko rozmawia i ma manię kontroli, tzn chce o wszystkim wiedzieć i o wszystkim decydować, choć nie ma on na to czasu. Z jednej strony czekam na jego decyzję czy rozmowę z nim, aby coś zrobić, po czym mnie obarcza winą, kiedy już jest za późno na działanie... a z drugiej strony, kiedy wezmę sprawy we własne ręce, bo na szefa przecież nie ma co liczyć, to potem on ma pretensje, że robię coś bez jego wiedzy za jego plecami. Autentycznie mnie to wprawia w depresję... Może i powinienem znowu zmienić pracę, ale rynek pracy jest przecież bezlitosny i nie toleruje job-hopperów. Byłem u doradcy zawodowego. Zrobił mi 2 testy, po którym wyszło, że mam typ osobowości ISFJ (chociaż w testach internetowych wychodzi mi prawie zawsze INFJ - jestem może gdzieś zawieszony pomiędzy?). Podobno najlepiej do mnie pasuje praca, może bardziej własna działalność, w której mam małe grono klientów, z którymi jestem w stałej współpracy. Wizyta u doradcy natomiast nie pozwoliła mi rozwiązać obecnych problemów. Powoli już dochodzę do wniosku, że mam zmarnowane życie, bo chciałem iść na informatykę (bo miałem zawsze dryg do komputerów) , ale przestraszyłem się matematyki i poszedłem na inny kierunek, co prawda również interesujący, ale jak się okazało - bez większych perspektyw. Do tego moje relacje z ludźmi - że nie lubię ludzi, bo albo są głupi, albo są psycho/socjopatami, którzy dorabiają się na cudzej krzywdzie, czy po prostu brakuje im samokrytyki itd... Pewnie by wyszło, że mam zespół Aspergera czy inne zaburzenie, bo jak wytłumaczyć moje problemy z ludźmi, odkąd sięgam pamięcią? Co powinienem począć? Wiem, że mój przypadek kwalifikuje się na terapię, ale gdy zobaczyłem, ile jest nurtów terapeutycznych i specjalizacji, to zgłupiałem... Bardzo proszę o doradzenie w tej kwestii. Pozdrawiam, Blejd
  4. Witam! Jestem matką 2 dzieci 13 i 8 lat. Od dłuższego czasu nie układa nam się w związku z mężem , myślimy nad rozwodem, oddaliliśmy się od siebie , nie potrafimy spędzać ze sobą czasu . Mamy młodszą córkę z problemami rozwojowymi ,jest bardzo emocjonalna i nie radzi sobie z naszymi kłótniami ,gdy tylko mąż się do mnie zbliża próbuje go ode mnie odciągnąć żeby z nią oglądał bajki ,byle nie wysłuchiwała jak na mnie krzyczy . Święta spędziłam osobno z mężem ,byłam z dziećmi u swojej mamy ,córka jak i ja oraz syn czuliśmy się tam spokojni i bezpieczni , wróciliśmy po świętach do domu córka była znów nerwowa ,agresywna. Mąż i jego rodzice twierdzą ,że rozstając się zrobimy córce krzywdę ,że sobie z tym nie poradzi ,a ja uważam że jak spędzamy z nią czas osobno to wtedy dopiero czuje się bezpieczna. Co jest lepsze dla takiego dziecka , kłócący się rodzice , czy żyjący osobno i wtedy dziecko ma większą pewność siebie? Dodam iż syn ma 13 lat i więcej rzeczy rozumie , ma bardzo duży uraz do swojego taty przez to jak nas traktuje. Proszę o jakąś radę. Pozdrawiam
  5. Dobry wieczór, Jestem uczniem trzeciego roku liceum. Na chwilę obecną jestem bezrobotny ze względu na to że skupiam się na maturze oraz nie jestem w żadnym związku. Unikam również bliższych relacji z ludźmi z mojego otoczenia. Od dłuższego czasu mam poważny problem z omamami. Otóż odnoszę wrażenie że robią się coraz bardziej bezczelne. Są pozornie małe i nic nie znaczące, lecz momentami stają się tak widoczne i uporczywe że zaczynam się martwić. Nie pierwszy raz jednak zdarzyło mi się w jednej minucie o nie bardzo się obawiać, tylko po to żeby w drugiej o nich całkowicie zapomnieć. To co sprowokowało mnie do opisania moich przeżyć na tym forum to sytuacja sprzed godziny. Przeglądałem internet i natknąłem się na pewien krótki filmik, który miał wyświetlane napisy otoczone czarnym tłem z ostrymi krawędziami. Jednak gdy po kilku minutach wróciłem do filmu napisy otoczone były białym tłem z zaokrąglonymi krawędziami. Odświeżyłem stronę kilka razy i otworzyłem filmik w innej karcie, ale spotkało mnie to samo białe tło. Mogę zapewnić że nie jest to w żaden sposób wina monitora oraz że podobne sytuacje miały już miejsce od dawien dawna. Czasami jest to dodawanie lub podmiana słów, które zmieniają całkowity kontekst zdania (np. z "fat" zrobiło się "fit"), innym razem jest to niepokojąco realistyczna halucynacja. Drugiego typu problemy zauważam częściej, zaczęły się one od widzenia kątem oka pełzających czarnych robaków, później już trochę większych kształtów, takich jak wąż czy ludzka sylwetka i momentami nawet przybrały kolor, gdy w biały dzień wyjrzałem przez okno i ujrzałem samochód moich rodziców wjeżdżających do garażu. Zorientowałem się że nie było tam owego samochodu dopiero jak moja babcia mi to uświadomiła. Powinienem też wspomnieć że nie jestem od niczego uzależniony. Nigdy nie paliłem papierosów, nigdy nie brałem narkotyków i nie nadużywam alkoholu, chodź przez krótki okres życia, gdy miałem 16/17 lat i gdy byłem bardziej społeczny sięgałem po niego żeby się lepiej poczuć. Przestałem jak pod jego wpływem krzyknąłem na babcię, po tym smak alkoholu przestał mi smakować. Większość omamów zawsze podpinałem do zmęczenia lub jakieś choroby (np. przeziębienia czy grypy), ale dzisiejszej sytuacji nie jestem w stanie tak usprawiedliwić. Czuję się wypoczęty i zdrowy, chodź w moim pokoju mogło być cieplej. Może to z tego powodu? Nie wiem, ale chyba powinienem zacząć notować tego typu przypadki w notesie, bo czuję się coraz mniej pewny tego co widzę. W ostatnim czasie sporo rzeczy sprawia że jestem zestresowany lub zwyczajnie niepewny mojego otoczenia. Przez długi czas nie byłem w stanie dokładnie określić co to może oznaczać ale podejrzewam że problemy mogą być ze sobą złączone. Podejrzewam że mogę doświadczać więcej omamów niż świadomie zauważam. Szczerze mówiąc nie wiem jak mam zareagować na te domysły, co mnie jeszcze bardziej martwi to fakt że mam te problemy od całkiem długiego czasu, boję się nawet że od dzieciństwa bo, mimo tego że praktycznie go nie pamiętam, to przypomina mi ono specyficzne uczucia niepewności. Ale to może również wynikać z postawy mojej matki, która miała tendencję do gaslightingu. Teraz bardzo rzadko kiedy próbuje mi wcisnąć "jej prawdę" bo zorientowała się że nie jestem już naiwnym dzieckiem, które łyka każde słowo dorosłych. Jednakże już wtedy miałem podobne problemy (np. gdy stałem na boisku szkolnym w wysokiej po kostki trawie zacząłem czuć jak chodzą po mnie robaki, lub innego razu jak wychodziłem gdzieś z rodzicami znikąd zacząłem czuć jakby gryzły mnie robaki w losowych miejscach ciała. Zaczęło mnie wszystko swędzieć do tego stopnia że nie mogłem przestać się drapać, nawet mimo tego że wiedziałem że w rzeczywistości żadne robaki po mnie nie chodzą) Jedną z ostatnich kwestii, którą czuję że muszę poruszyć to temat problemów ze snem. Teraz są gorsze niż kiedyś, gdyż czegokolwiek bym nie zrobił to nie potrafię zasnąć bez męczenia się w łóżku przez półtora lub dwie godziny oraz budzenia się zbyt wcześnie. Sporo osób mówi mi że przestawiłem sobie zegar biologiczny i nie twierdzę że w ich słowach nie ma racji, ale nawet jak ziewam, kończyny opadają mi ze zmęczenia, kręci mi się w głowie i mam trudności z utrzymaniem równowagi zwyczajnie nie potrafię zasnąć. To nie brzmi mi jak zwyczajne przestawienie sobie zegara biologicznego. Ostatnio zacząłem brać tabletki uspokajające i nasenne, i te w pewnej mierze mi pomogły ale wciąż mam trudności z zaśnięciem i utrzymaniem zamkniętych oczu. Ponadto jak byłem młodszy rodzice i brat czasami opowiadali mi o moich przygodach gdy lunatykowałem np. gdy pewnego razu nad ranem wziąłem ze sobą kołdrę i zszedłem z piętra do kuchni. Obudziłem się gdy poczułem gołymi stopami zimne kafelki i gdy usłyszałem jak moi rodzice się z czegoś śmiali. Było już widno za oknem ale znowu poszedłem spać, gdy się obudziłem moja matka stwierdziła że jestem głupi, tylko z tego powodu że lunatykowałem. Innym razem podobno zacząłem we śnie krzyczeć przekleństwa ale to wszystko czego się dowiedziałem od ojca. Nie wiem czy jest to ważne ale mam też problemy z nadmiernym bujaniem w chmurach. Spokojnie większość dnia spędzam na konstruowaniu kolejnych historii, światów i postaci. Może się to wydać normalne dla sporej części osób, dopóki nie zaznaczę, że tracę na tym ok 60-70% dnia oraz że przeszkadza mi to z życiem codziennym. Często nie robię rzeczy, których powinienem lub robię je na ostatnią chwilę albo z nie własnej woli "wyłączam się" i wchodzę w świat fantazji gdy np. powinienem słuchać na lekcji. Jeśli wciąż nie wydaje się to niczym niecodziennym to zakończę ten akapit małą ciekawostką z mojego życia. Przez 3 lata gimnazjum wymyśliłem ok. (o ile nie ponad) 80 odrębnych historii o tych samych postaciach w różnych światach i sytuacjach rodzinnych, majątkowych, psychicznych itp. i to nie licząc innych oryginalnych postaci i ich światów, które równolegle rozwijałem. W życiu kieruję się mottem "co z oczu to z serca" i niestety tak też obchodzę się z moimi problemami. Jeśli są znośne mogę je tolerować aż do momentu gdy dają o sobie znać, wtedy próbuję przez nie przebrnąć sam lub rzadziej szukam pomocy. Dawno przywykłem do codziennego zmęczenia, apatii i stresu że nie jestem tego dnia wystarczająco produktywny, ale ostatnio te odczucia znowu się zakradły na pierwszy plan i nie wydaje mi się żebym mógł od nich dłużej uciekać. Przepraszam za długi tekst ale czuję, że sporo rzeczy z mojego życia na siebie wpływa i niewspomnienie o nich może przeszkodzić w zrozumieniu stanu, w którym się znajduję. To też mówiąc sam nie jestem do końca pewny na jakim dokładnie gruncie stoję i co mi może dolegać, dlatego proszę o pomoc. Czy może to zwiastować coś poważnego? Co to może być? Czy mogę coś zrobić z omamami? Czy są to powody żeby pójść na terapię? (przypominam że jestem bezrobotnym uczniem liceum i wątpię żebym dostał pieniądze od rodziców na terapię, gdyż nawet jak chodziłem do psychologa mówili mi że to strata pieniędzy i że nic mi na nią nie dadzą)
  6. Jestem żona od 2 lat. Razem od 5.mamy wspólnie corke 2.5 roczna. Od pewnego czasu mąż przestał sie mną interesować. Przyjeżdżał tylko na weekendy (taka praca). Ja ciagle sama z corka. Jak juz byl to wieczory dalej spedzalam sama. Bo mowil ze musi sie odstresować i jezdzil rowerem. Po pewnym czasie przestało mi zalezec. On zyl swoim zyciem to ja zaczelam tez zyc swoim. I wtedy sie zaczelo. Zaczal mnie podejrzewac o zdrade. Chociaz ja nic nie zrobilam. Nie ma zadnych dowodow tylko swoje urojenia. Nigdzie nigdy nie wychodze. Ciagle siedzę w domu z dzieckiem. To mowi ze ktos przyjezdza do mnie w nocy. Oczywiscie tak tylko mysli. Bo to nie prawda. Ciagle teksty jak noc fajnie było itp. Ja juz nie mam sily sie tłumaczyć z czegos czego nie zrobilam. Rozmawialiśmy juz o tym wiele razy. Niby jest ok a pojedzie do pracy i znowu bezpodstawne oskarżenia. Juz nie wiem co mam robic. Chcialabym zeby było wszystko ok. Ale on mowi ze mi nie ufa. Chociaz nigdy nic nie zrobilam, nigdy nie zdradzilam, nigdy nie pisalam z jakims innym facetem. POMOCY!!!
  7. Jestem osobą,która chyba od zawsze zmaga się z depresją i stanami lękowymi. Dziecko nieleczonego DDA. Po śmierci mojego ojca w styczniu tego roku moje objawy nasiliły się. Napady płaczu przeplatają się z nieuzasadnionymi napadami złości. Miałam również myśli samobójcze oraz problemy ze snem. Nadmierne analizowanie każdej sytuacji nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Nie umiem rozpoznawać intencji i emocji innych. Korzystałam już z usług psychologa, psychoterapeuty i psychiatry. Bralam również efektin. Przez krótki czas czułam się lepiej, niestety w tym momencie wszystkie problemy wracają. Niestety nie stać mnie na kontynuowanie poprzedniej terapii. Czuje się bezsilna, jestem załamana tym,że nie potrafię normalnie funkcjonować.
  8. Witam, mam 25 lat. Od jakiegoś czasu doskwierają mi okropne samopoczucie. Mam wrażenie że serce bije szybciej. Mroczki przed oczami, zawroty głowy itp. Robiłam wszystkie wyniki badan i wszystko jest w normie. Zostałam skierowana do psychologa. Po 1 wizycie mój stan się poprawił i odpuściłam co było błędem. Teraz szukam odpowiedzi na moje samopoczucie na własną rękę. Mam 2 małych dzieci, miałam chwilowy kryzys w małżeństwie ale już wszystko jest wporzadku. Chciałabym spróbować jakichś domowych sposobów na porpawienie jakości życia oraz pozbyć się tych dolegliwości. Doraźnie biorę pramolan ale raczej nie pomaga
  9. Dzien dobry jestem julita mam syna Dawida ma lat 11 . Nie mogę sobie z nim poradzić i z tym co robi . Zauważyłam że zaczyna chować bieliznę moja i babci Dawida po swoich szafkach tak samo niszczenie podpasek nieraz nawet kilka opakowań. Tak samo jak ubieranie moich ubrań i w nich chodzenie . Pomocy co się dzieje z moim synem poradźcie mi coś bo ja już psychicznie nie daje rady
  10. Cześć, Piszę ponieważ siedzi we mnie wiele uczuć i nie wiem co z tym mogę zrobić. Chodzę na psychoterapię, teraz grupową, ale niestety nie potrafię z niej skorzystać i opowiedzieć o tym co się ze mną dzieje. Wyrzucenie ze mnie emocji oraz ich opisanie jest dla mnie bardzo ciężkie. Podobnie z poproszeniem o pomoc. Moja psycholożka jest cudowna, grupa również, jednak za każdym razem po pierwsze rodzi się strach przed rozmową o problemie oraz czuję, że zabieram czas innym osobom, które również by chciały coś powiedzieć. Mieszkam w Warszawie od 3 lat i czuję się tu bardzo samotna. Mam przyjaciół i bliskich znajomych, ale nie jest to kontakt na zasadzie, że ja przyjadę do Ciebie a Ty do mnie. Najbliższą przyjaciółkę widuję kilka razy w roku bo mieszka w innym mieście. Nie mam pojęcia jak i komu mówić o swoich problemach i jak i kogo prosić o pomoc. Nie wiem jak stworzyć bliską relację z kimkolwiek. Bardzo chciałam znaleźć kogoś bliskiego w Warszawie, i w pewnym momencie, jeszcze z miesiąc temu myślałam, że mi się to uda. Szukałam, próbowałam na grupach facebookowych coś znaleźć, wspólne zainteresowania, czy coś podobnego typu, ale kontakt z innymi ludźmi wiąże się dla mnie z ogromnym stresem. Można by spokojnie stwierdzić, że mam fobię społeczną. Bardzo chcę z tym walczyć i to robię. Chodzę na terapię, słucham podcastów, czytam wiele książek, jestem świadoma moich problemów i reakcji na otoczenie dzięki terapii, ale gdy mam spadek samopoczucia, nie potrafię nic z tym zrobić. Tak jak dziś. Mam bardzo duży problem z regulacją wszelkich relacji, asertywnością i wyrażaniem swoich uczuć, Zwłaszcza dezaprobaty bądź złości na kogoś/coś, wyrażenie, że coś mi się nie podoba. Wszelki dyskomfort zostaje ze mną w środku. Czuję, że nie żyję ze sobą w zgodzie przed to. Pomimo odczucia dużej potrzeby pogadania o tym, nie wiem w jaki sposób to wyrazić (innym osobom, sama przed sobą w myślach czy jak rozmawiam do siebie to idzie mi świetnie) i jak prosić o pomoc. Ciągle mam poczucie co sobie ludzie pomyślą i że nie chce im przeszkadzać. Każdy ma swoje problemy i nie chcę nikogo nimi obarczać. W taki sposób funkcjonuję całe życie. Dzięki terapii wiem, że można inaczej i wiem dlaczego takie a nie inne przyjęłam schematy. Po prostu jest mi ciężko i nie mam z nim się tym podzielić. Bardzo chciałabym mieć tu przyjaciela, z którym bym mogła się tym podzielić, i żeby on bądź ona dzieliła się ze mną swoimi problemami, ale niestety nie wiem jak szukać takiej osoby ani jak się otwierać przed innymi. Chłopaka również nie mam. Zakończyłam niedawno toksyczny związek i również pracuję teraz nad tym, żeby odzyskać wiarę w to, żeby stworzyć dobrą i zdrową relację. Dużo pracy przede mną i jestem gotowa ją wykonać, tylko potrzebowałam chwilki, żeby móc o tym powiedzieć, ponieważ wiem, że uczucia które gdzie tam siedzą w nas muszą wypłynąć a jak w tym momencie nie mam innego ujścia więc postanowiłam skorzystać z dobroci internetu. Pozdrawiam i życzę spokojnego wieczoru,
  11. Witam mam 40 lat. Żonaty ślub w 2017r. W wieku około 25 lat dowiedziałem się o adopcji swojej od osób trzecich. Kilka lat temu odnalazłem rodzeństwo biologiczne Moje problemy troski to: min, Mam upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim, nosze kobiece ubrania zaznaczę że nie chce być kobietą po prostu nosze i tyle, zaburzenia erekcji przy masturbacji jest okej w miarę A przy stosunku słabo do bani. Dodatkowo problemy z pamiecia Ogólnie jestem.rozbity nie mogę myśli znaleźć, słabo rozgarniety. Aktywny zawodowo proszę o jaką kolejek poradę. Jestem skłonny do podpisania z kimś na forum albo w wiadomościach prywatnych
  12. 16 lat temu powiesił się mój tata. Ja go znalazłam. Do tej pory nie mogę sobie z tym poradzić cały czas o tym myślę dlaczego to zrobił. Nie mam z kim o tym porozmawiać wyżalić się, mama nie chce na ten temat rozmawiać. Cały czas przypominam sobie ten straszny dzień. Nie zostawił żadnego listu I boli mnie to. Pomóżcie
  13. Witam! Potrzebuję Waszej pomocy w znalezieniu odpowiedzi na pytanie dlaczego jedni ludzie chętnie korzystają z pomocy specjalistów zdrowia psychicznego, a inni jej unikają. Taka wiedza pomogłaby psychologom tworzyć skuteczne kampanie informacyjne oraz dostosowywać usługi do potrzeb klientów. Proszę o wypełnienie krótkiego formularza (max 15min), który pozwoli mi zgłębić ten temat. Jest to starannie przygotowany element mojej pracy magisterskiej. Serdecznie zapraszam i zachęcam do refleksji! Wszystko jest oczywiście w 100% anonimowe, a na wszystkie pytania chętnie odpowiem w komentarzu! Oto link do narzędzia przygotowanego w pakiecie google: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSdu7OZauVs64B9yKv0PWn36IhPiUQquMdRwiZ6NxFnP-IN4Sw/viewform?usp=sf_link Z góry dziękuję za pomoc!
  14. Czy byłbyś/byłabyś uśmiechnięty/ta widząc nazwę firmy Marchewka?  Co czujesz słysząc nazwę firmy pt. Marchewka? Czy ze względu budzących emocji nazwy odwiedziłbyś/odwiedziłabyś taka stronę, która dotyczy wynajmu ubrań?
  15. Witam. Jestem Natalia i mam 18 lat. Pochodzę z małej miejscowości. W ostatnim czasie pojawiły się u mnie natrętne myśli na tle nerwicowym. Są one ukierunkowane na moją orientację. Zacznijmy od tego że odkąd pamiętam podobali mi się chłopcy. Czułam do nich chemię i zastanawiałam się jak mogę się do nich zbliżyć. Chciałam z nimi wchodzić w związki, nieco później wchodzić również w bliższe stosunki seksualne. Całowanie i inne tego typu rzeczy sprawiają mi dużą przyjemność. W dzieciństwie nie miałam zadnych problemów które mogłyby mieć wpływ na zmianę orientacji. Ubierałam się jak dziewczynka i spędzałam wolny czas na spotkaniach z koleżankami. Mam teraz chłopaka od prawie pół roku. Jest nam ze sobą bardzo dobrze. Nasze popędy seksualne są również zaspakajane i oboje czerpiemy z tego satysfakcję. Często jest tak że to ja nie potrafię się powstrzymać i zaczynam dotykać go w miejscach intymnych, bo czuję się tak podniecona samą jego obecnością. Sprawia mi to dużą przyjemność. Jesteśmy ze sobą bardzo zżyci. Kilka miesięcy temu moja mama miała wypadek w związku z czym było wysokie ryzyko że może umrzeć. Choroba w obrębie mózgu. Wywołało to we mnie traumę. Zawsze prosiłam tatę żeby na bieżąco informował mnie co się z nią dzieje a on tylko mówił że jest dobrze. Potem podczas rozmowy słyszałam że stan pogorszył się i będzie wykonywana operacja co wpędziło mnie w jeszcze większą rozpacz. Mama jest już w trakcie rehabilitacji. Ale nie o tym moje pytanie. Chłopak wyjechał na miesiąc. Z początku bardzo mi go brakowało. W związku z jedną natrętną myślą nie mogłam się skupić na tym żeby z nim porozmawiać. Wbiła mi się ona do głowy i nie odstępuje a brzmi "jestem homoseksualna?". Nie wiedziałam jak na to zareagować. Ta myśl pojawiła się z nikąd. Nigdy noe myślałam nad tym. Pierwszą reakcją była rozpacz że nie chcę tracić chłopaka bo jest dla mnie wspaniały i go bardzo kocham. Nigdy nie podobała mi się idea stanowienia związku, albo dojścia do zbliżenia z kobietą. Nawet dzisiaj koleżanka proponowała mi pocałunek ale odmówiłam bo nie czuję takiej potrzeby. Myślę że mogłabym zrobić to bardziej z samej ciekawości ale jak widzę to w codziennych sytuacjach to nie jestem tym zachwycona. Myśli, wbrew mojej woli, pojawiają się w głowie i zmuszają mnie do widzenia siebie z kobietą w stosunkach seksualnych co jest dla mnie męczące uciążliwe i lekko obrzydzające. Jeśli powiem sobie że wszystko już sobie w sprawie tych wątpliwości wyjaśniłam kładę się spać i budzę się z tą samą myślą w głowie. Nie daje mi ona normalnie funkcjonować i sprawia że nie mam ochoty na banalne czynności takie jak dla przykładu słuchanie muzyki co uwielbiałam. Dodam do tego że chłopak mnie wciąż w 100% pociąga i podnieca. Wyczekuje bardzo jego powrotu ale te myśli nie dają mi żyć. Myślę że natręctwa pojawiły się już w chwili kiedy bałam się o niechcianą ciążę i mimo że wszystko (2 miesiączki multum testów i wizyta u ginekologa) mówiło że w niej nie jestem ja musiałam zrobić conajmniej jeden test na dwa dni żeby nie czuć się nękana przez myśli. I tak przez 2 miesiące. Potem 2 tygodnie przerwy i teraz mam tą myśl o orientacji. Dodam że kobiety jako osoby mi się podobają i porównuję je do siebie. Uznaje je za piękne i często się im przyglądam. Ale to chyba normalne. Nigdy w kobiecie nie byłam zakochana. Czy sytuacje które opisałam mogą wskazywać na to że były (i są) to natręctwa nerwicowe? Czym objawiają się te odnośnie orientacji? Czy wizyta psychologiczna pomoże? I czy orientacja może się zmienić z dnia na dzień?
  16. Czy psycholog byłaby w stanie jakoś wpłynąć na czas oczekiwania wizyty u psychiatry? Byłam rok temu u psychologa raz i poleciła mi iść do psychiatry, bo stwierdziła że potrzebne mi są leki bym mogła korzystać z terapii u niej (to prawda, nie potrafiłabym mówić jej o trudnych rzeczach w obecnym stanie i sama jej to wtedy oznajmiłam). Ale wizyta u psychiatry czeka mnie dopiero w lutym 2022, a nerwica, fobia społeczna i depresja sprawiają, że cierpię i dobija mnie to strasznie. Nie stać mnie na wizyty prywatne ani na wizyty w innym mieście. Ostatnio zastanawiałam się, czy ta psycholog nie miałaby możliwości czegoś zrobić, by termin wizyty stał się mniej odległy, ale nie mam pojęcia, czy dobrze myślę. Skierowania nie wypisze, bo do psychiatry go nie trzeba, więc tak właściwie nie wiem, bo by miała zrobić, ale na nic innego nie wpadłam. Co pan/pani o tym sądzi? Psycholog mi pomoże? Czy może jest jakieś inne wyjście?
  17. Mam 19 lat, jestem do 3,5 roku w związku z chłopakiem którego bardzo kocham. Problem polega na tym, że nigdy nie doznałam przyjemności z seksu, już nawet nie myślę o orgazmie, tylko o zwykłej przyjemności. Nawet sama sobie nie mogę zrobić dobrze, bo po paru minutach odpuszczam, bo widzę, że to mi nie sprawia przyjemności i do niczego nie prowadzi. Nie mam i nie miałam ochoty na seks, ani na masturbację, co jest dosyć dziwne dla mnie, bo powinnam w tym wieku tego potrzebować... miałam nawet myśli, czy nie jestem może aseksualna, lub ewentualnie czy może jest to przez jakieś hormony? Dodam, że od 4 miesięcy biorę tabletki hormonalne. Gdyby brak libido pojawił się po zaczęciu brania tabletek, to właśnie pomyślałabym że przez to, ale ja libido nie mam od zawsze, a chciałabym mieć...
  18. Cześć, mam 18 lat. Moje problemy zaczęły się już w podstawówce i ciągle rosły w siłę, spowodowane głównie przez rodziców i otoczenie. Dopiero w 2019 roku trafiłam w ręce psychologa oraz psychiatry i około po roku zostałam zdiagnozowana na zaburzenia afektywne dwubiegunowe i osobowość borderline. Mój problem polega na tym, że w momencie kiedy jestem w epizodzie depresyjnym faktycznie brałam leki i uczęszczałam na terapie, jednak podczas manii nie brałam leków, czułam że mnie przygaszały i mimo że wiedziałam że powinnam to miałam wrażenie ze już w tym momencie wszystko się ułoży. Podczas jednej manii zupełnie zrezygnowałam z terapii ze względu na to że zaczął się lockdown a mój dojazd do miasta jest bardzo ciężki, drugą kwestią było poczucie winy, że moi rodzice muszą przeznaczyć na to pieniądze. W tym roku również zrezygnowałam z pomocy psychiatry i odłożyłam leki, które jak uznałam i tak nic nie dawały bo nie brałam ich regularnie. Nigdy nie byłam w stanie powiedzieć prawdy ani psychiatrze, ani terapeutce, że ich nie biorę, nie potrafię wytłumaczyć dlaczego ale po prostu musiałam kłamać, zatajałam przed nimi tez samookaleczenie, próby samobójcze czy zaburzenia odżywiania, mimo że zdawałam sobie doskonale sprawę że są po to żeby mi pomóc. Teraz moje życie jest trochę łatwiejsze, ponieważ wyprowadziłam się od kłopotliwych rodziców, układam sobie powoli wszystko z chłopakiem i idę niedługo na studia, jego rodzice też przyjęli mnie z całym sercem, po prostu jest wszystko dobrze, a ja i tak czuję się beznadziejnie, jestem znowu w epizodzie depresji i czuję że swoim nastrojem rujnuję wszystko, zaburzenia odżywiania znowu wróciły i jestem tym strasznie zmęczona, chciałabym wrócić do leczenia się ale boję się, że znowu będzie tak jak wcześniej, boję się tego że będę musiała mówić prawdę, znaleźć nowego psychiatrę (bo do starego nawet nie mam dojazdu już) znowu powiedzieć wszystko o sobie i swoich przeżyciach a także o moim poprzednim podejściu do leczenia. Czuję się tak zagubiona i nie wiem co robić, nie wiem czy podejmować się tego jeśli istnieje prawdopodobieństwo że skończy się jak poprzednio.
  19. Jestem kobietą w wieku 21 lat. Od tygodnia mam problem z jedzeniem. Chcę jeść ale nie mogę nic przełknąć, ponieważ odczuwam gulę w gardle. Nic nie pomaga każdy kęs muszę popijać sporą ilością wody. Od dzieciństwa nawraca to do mnie i nie wiem jak sobie z tym radzić. Mam lekką niedowagę wiec martwię się, że może bardzo pogorszyć się mój stan. Próbuję wmusić w siebie jedzenie ale kończy się to odruchem wymiotnym. Nie mogę przestać myśleć o tym, czy dam radę zjeść kolejny posiłek
  20. mam na imie adam dowiedziam sie ze a terapie moge kozystac przez onlin darmowe powiem w skrucie potrzebuje pomocy alkohol przemoc problemy koledzy pozyczki klamstwa wymyslone historie co skonczylo sie aresztem .mamrodzine i chce wszystko naprawic czy pomozecie mi
  21. Czesc, Martwie sie o mojego 30letniego brata. Wydaje mi sie ze od okolo 2-3 lat ma poglebiajacs sie chorobe psychiczna, ale nie jestem do konca pewien co to za choroba i co moge w tej sytuacji zrobic. Od okolo roku moj brat jest na zasilku i mowi ze juz nigdy do pracy nie pojdzie, bo nie bedzie niewolnikiem pracy i systemu. Calymi dniami czyta i oglada na YouTube filmiki o teoriach spiskowych, alternatywnych metodach leczenia, o rozowju osobistym, wznoszeniu pozytywnej energii itp. Od paru miesiecy zaczal mowic ze jedynym prawidziwym bogiem jest RA bog slonca i ze Polski narod jest narodem wybranym przez RA. Zaczal czytac slowa od konca, zamieniac literki i nadawac im nowe znaczenia mowiac, ze zli ludzie poplatali kiedys jezyki na swiecie i slowa ktorych uzywamy sa zmanipulowane i maja inne znaczenie. Do tego mowi ze teraz nadchodzi nowa era, era wodnika (chyba) i ze juz wkrotce wszyscy ludzie z niska enegia umra, a Ci z wysoka przezyja i beda mogli czarowac. Do tego bedziemy widziec istoty z innych wymiarow typu elfy, krasnoludki, gnomy, itp. Moj brat zapisuje sobie w pliku tekstowym wszystkie wazne dla niego filmiki na youtube i inne dziwne rzeczy. Do tego ciagle mowi "ogien" (od Ra) i wszedzie wpisuje emotikonke ognia. Podglad pliku mozna zobaczyc tu ->https://files.fm/smerfiko/f/tdsdpb8a7 Czesto mowi tez ze juz niedlugo wydarzy sie cos wielkiego np. ze ostatniego dnia Grudnia 2020 beda sie dziac wielkie rzeczy, oczywiscie nic sie nie wydarzylo. Potem mowil ze do Lutego 2021 znowu sie ma cos wydarzy, teraz mowi ze do konca tego roku. Za kazdm razem gdy zwracamy uwage na to ze przeciez nic sie nie wdarzylo, to nakreca sie zaczyna bardzo szybko mowic podniesionym glosem i tlumaczyc nam ("nierozumiejacym, spiacym ludziom"), ze to sa powolne zmiany i ze juz niedlugo wszyscy poznamy prawde.. Czasami mowi o sobie jakby byl jakims prorokiem - "ja zwykly chlopak z Polski, a juz niedlugo bede znany na calym swiecie, bede pomagac przebudzac sie ludziom, pewnie miliony beda mi oferowac za moja wiedze, ale ja nie robie tego dla pieniedzy. Moze niedlugo tez przyjda po mnie zli ludzie, beda chcieli mnie zabic zebym nie wyjawil tych wszystkich prawd o swiecie, ale ja sie ich nie boje. Ra ma dla mnie plan." Kiedy mowimy mu ze to choroba psychiczna i ze musi isc do psychologa to twierdzi ze jest zdrowy i ze to my "spimy" i wierzymy w telewizje i to co mowia nam rzady na swiecie, a to wszystko nieprawda. Podaje tez przyklady z historii ludzkosci, historii Polski i twierdzi ze to nie jest prawdziwa historia, tylko historia zaklamana i ludzie juz nie pamietaja jak naprawde bylo. Podaje tez przyklady z fizyki, chemii, technologii, itp. aby udowodnic swoja racje. Mowi ze jezyk Polski najblizszy jest pierwotnemu jezykowi bogow (RA) i ze Polanie to rod RA. Oczywiscie wiedza ta pochodzi glownie z filmikow na youtube ktore mozna powiedziec ze sa o tematyce teorii spiskowych. Pare dni temu pojechal do lasu rozpalil tam ognisko i odbyl "rytual" sciagania chrzsztu, bierzmowania i komunii swietej aby znowu stac sie poganskim polanem.. Mamy w rodzinie 2 osoby ze schizofrenie - kuzyn naszej matki oraz dalsza kuzynka naszej matki. Czy bylby mi ktos w stanie powiedziec czy sa to objawy schizofrenii czy moze jakiejs innej choroby? Czy mozemy cos zrobic w tej sytuacji? Moj brat nie uda sie sam na leczenie, a poki co nie zagraza sam sobie ani innym wiec chyba przymusowo tez nie da sie go nigdzie wyslac. Do tego wszystkiego ma problem z hazardem. Cale zycie jest na minusie. Mial prace w ktorych zarabial po 6 tysiecy zlotych i miesiac w miesiac wszystko przegrywal na obstawaniu meczy online, rozgrywek w gry komputerwe online, lotto i wiele innych. Cale zycie pozycza pieniadze od znajomych i mowi ze on problemu nie ma, ze w kazdej chwilii moze przestac i ze ogolnie pieniadze i tak nie sa mu potrzebne bo liczy sie tylko swiadomosc i energia i ze pieniadze psuja ludzi. Pare razy udalo mu sie w tym obstawianiu wygrac wieksza sume pieniedz - 40tys zlotcyh i 70tys zlotych i wszystko pozniej przegral na kolejne obstawianie...
  22. Witam serdecznie. Spróbuje po krótce przedstawić swoją przeszłość, aby nakreślić jakiś obraz. Mam 21 lat, za sobą uzależnienie od kodeiny, marihuany, nadużywanie i przygody również z innymi narkotykami, terapię grupową, terapię indywidualną, szpital psychiatryczny, nerwobóle. Wszystko to mniej więcej zaczęło się od 15 roku mojego życia. Duże problemy rodzinne (najbliższa rodzina), między innymi alkoholizm, niepełnosprawność umysłowa. W wieku 18 lat wyprowadziłam się od rodziców. Od tego momentu dwa razy próbowałam wrócić na terapię indywidualną z psychoterapeutą, jednakże kwestia mieszkania za granicą i braku środków finansowych, na chwilę obecną uniemożliwia mi powrót na regularną terapię. Mniej więcej pół roku temu kiedy ostatni raz miałam do czynienia z terapeutą usłyszałam możliwość depresji, choroby dwubiegunowej lub nieprzepracowanych problemów z przeszłości. W mojej opinii z przeszłością w miarę się już „pożegnałam”, chociaż na pewno są jeszcze rzeczy do przepracowania. Wydaje mi się, że nie ma to jednak aż takiego wpływu na to co się dzieje ze mną. Bardzo długo po ukończeniu szkoły, poza pracą, imprezowaniem i spaniem, nie robiłam w swoim życiu nic (wtedy usłyszałam od terapeuty - stany depresyjne). Ostatnie pół roku bardzo się zmieniło, odzyskałam chęci do starych pasji, odkryłam nowe, staram się być aktywna, mam partnera. Jednakże w mojej głowie jest tak samo źle jak było wcześniej (ludzie mi mówili, zmuś się, znajdź zajęcie, będziesz się czuła lepiej - tak nie jest). O zrobienie czegoś muszę ze sobą dosyć dużo walczyć, mimo tego, że potem i owszem odczuwam jakąś satysfakcję i radość. Niestety często jak „nie muszę walczyć” - robienie czegoś wywołuje natrętne myśli, natrętne zachowania, tak że ja już nie chcę robić tych rzeczy ale muszę je robić bo nie mogę przestać. Natrętnie układam w swojej głowie przez kilka godzin swój plan dnia, cały czas go powtarzając, mimo, ze oprócz pracy, jedzenia i spania, nie zawiera on niczego. W trakcie weekendu to samo - niezliczoną ilość razu muszę powtórzyć plan dnia, żeby w ogóle do czegokolwiek się zabrać. Mam problemu w ustępowaniu w relacji z partnerem, wszystko musi być po mojemu, porządek w domu tak jak ja chcę (niekoniecznie super pedantycznie, rzeczy po prostu muszą być, tam, gdzie ja chcę), kiedy coś idzie nie według mojego planu czuje się fatalnie. Nastrój waha mi się z super pozytywnego, na bardzo depresyjny, czasem w ciągu dnia kilka razy, czasem jeden z nich trwa kilka dni. Poczucie takiego odrealnienia, czasem czuje się jakbym patrzyła gdzieś z boku na siebie, albo nie mam pojęcia jak to się stało, że jestem tu gdzie jestem (np czemu jestem w innym kraju), muszę przywoływać do siebie wspomnienia, żeby zrozumieć co się dzieje. Mam wrażenie, że niczego nie potrafię zrobić normalnie, wszystko zamienia się w obsesję. Czasem mam wrażenie, że moja głowa eksploduje od tego ciągłego myślenia. Pojawiły się też zaburzenia odżywiania, mianowicie podejrzewam uzależnienie od cukru nad którym pracuje - doszło do intencjonalnym wymiotowaniu po zjadaniu dużych ilości słodyczy. Dodatkowo nerwobóle serca, samookaleczenie się. Prawdopobnie nie ma to większego ładu i składu ale coś wewnątrz mnie nie ma już siły. Chciałam już wielokrotnie po prostu zapisać się do psychiatry i poprosić o tabletki. Ale wiem, że to tez nie jest rozwiązanie. Moje pytanie, czy z tego co napisałam, można wysunąć jakąkolwiek teorię? Często też mam poczucie, że to sama przed sobą zmyślam, że tylko użalam się nad sobą… Nie mam pojęcia co ze sobą robić, czy powinnam spróbować udać się na psychoterapię? Czy to może być jakaś choroba do leczenia farmakologicznego? Będę wdzięczna za każdą wskazówkę. Pozdrawiam serdecznie.
  23. Witam, niedawno skończyłam liceum, w planach miałam wyjechać z bliską mi osobą z domu rodzinnego jak najszybciej- zacząć wakacyjną pracę, aby odłożyć trochę pieniędzy na studia, a po wakacjach zacząć życie studenta 300km od miasta, w którym dorastałam. Niestety koronawirus, stres maturą, problemy w domu spowodowały, że moja psychika padła ofiarą destrukcji. Mianowicie tracę chęci do czegokolwiek, a także nie potrafię sobie wyobrazić siebie w przyszłości. Obecnie nie ma przy mnie osoby (dodatkowe pokrzywdzenie mojej głowy, powiedziała o mnie wiele złych słów), z którą miałam zrealizować w/w plany i wszystko mi się posypało. Nie wiem, czy poradzę sobie w chwili obecnej, bo czuje straszne ogłupienie. Rodzice mnie w ogóle nie wspierają, znalazłam pracę w pobliżu domu, ale śmieją się ze mnie i mówią, że sobie w niej nie poradzę. To także mnie wyniszcza. Moje starania są wykpiwane. Całymi dniami siedziałabym w pokoju i płakała, ale na to też nie mam już siły. Czuję ogromną pustkę w sobie, strach, brak mobilizacji, chęci. Czuję też wszechogarniający smutek. Jestem w takim stanie, że jestem zmuszona skorzystać z tej strony, ponieważ na płatną poradę psychologiczną dopiero będę zbierać środki... Mam ogromną nadzieję, że ktoś z Państwa będzie w stanie jakkolwiek mnie naprostować, choć chwilowo... Z góry dziękuję.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.