Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'psychoterapia'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 113 wyników

  1. Witam .Niedawno rzuciłem pracę gdyż była dla mnie zbyt dużym obciążeniem fizycznym i emocjonalnym. Mimo upływu czasu,i rozpoczęcia nowego zajęcia cały czas się pojawia w głowie była praca. W snach widzę tych ludzi,przychodzą dni że zastanawiam się czy dadzą sobie radę. Zaznaczam że nie lubiłem tej pracy ze względu na ludzi i alkohol spożywany w pracy na który mój przełożony nie reagował a ja byłem za nich odpowiedzialny. Jak pozbyć się byłej pracy z głowy? nie mogą się skupić na tym co będę dalej robił,uwiera jak mały kamień w bucie.
  2. Jak w temacie - którego psychologa z ekipy OcalSiebie wybrać do terapii po związku w którym wydaje mi się byłem z osobą zaburzona, być może z rysem narcystycznym?
  3. Witam. Jestem mamą i żoną, w tym roku skończę 30 lat. Chciałabym z kimś porozmawiać. Ale nie wiem z kim. Jakoś czuje że lepiej będzie rozmawiać mi się z Panią, ale jest ich tu kilka. Czy mogłabym dostać wskazowke do której umówić się na pierwszą wizytę? Pokrótce powiem, co mnie dręczy. Myślę, że zmagam się z pewnego rodzaju depresją, może to depresja poporodowa. Po pierwszym dziecku (3lata temu) wydawało mi się że się pozbierałam ale kiedy urodziło się drugie całe moje szczęście uleciało (młodszy synek ma 10 m-cy). Mam nieprzyjemne myśli, brak motywacji do działania, ciągle czuję się zmęczona i bez życia. Nie pamiętam kiedy się ostatni raz śmiałam. Często wybucham złością. Nie panuje wtedy nad sobą choć w głowie słyszę "nie rób tak, to nie jest w porządku!" - to jednak jest silniejsze ode mnie. Krzywdzę najbliższych, szczególnie zależy mi na dzieciach. Źle się czuje ze sobą, uważam że jestem beznadziejna matka i często mam myśli że nie ja powinnam ich wychowywać bo im tylko krzywdę zrobie (w psychice), nie mówiąc o mężu zero jakichkolwiek relacji intymnych czy miłosnych, czuje się nieatrakcyjna, mijamy sie (nie ma zdrad, po prostu nas oboje przytłoczyła rzeczywistość). Zamiast cieszyć się macierzyństwem, mam poczucie straty czasu. Boje się że za kilka lat minie ten czas, kiedy oni są mali i nie nasyce się tym i będę żałować. Już żałuje wielu rzeczy. Chcę być lepszym człowiekiem, dla nich ale też dla siebie, by dawać dzieciom dobry przykład. By miały poczucie oparcia we mnie i zaufanie. Myślę, że jest we mnie wiele przekonań z przeszłości, które nie pozwalają mi dziś swobodnie żyć. Chowam też w sobie wiele urazy i żalu do rodziny. Chciałabym zrzucić z siebie ciężar, który ciągle mnie wgniata w ziemię. Jeszcze nie potrafię nazwać tego ciężaru, ale chyba jestem na granicy wytrzymałości. Jeszcze chwila i padnę. I już się nie podniosę.
  4. Jak poradzić sobie ze smutkiem, poczuciem winy , żalem, niezrozumieniem kiedy ktos jest nieuleczalnie chory i umiera powoli bo nie chciał lub nie mogl podjąć leczenia w pore a byc moze można było uniknąć najgorszego. Jak sobie poradzić z myślą o nieuniknionym. O tym ze na zawsze sie rozstana bliskie sobie osoby. Nawet jeśli ktoś jest lub byl toksycznym rodzicem lub stosujacym manipulację, ktorej nie da sie rozumieć, być może cena życia i śmierci w tym przypadku wchodzi w grę ponieważ niektóre osoby są gotowe umrzeć przedwczesnie tylko dlatego aby ktoś się nimi opiekował rzucił pracę związek, karierę i oddał połowę swojego dobrobytu. W kim jest problem ? We mnie ? W moim wewnętrznym dziecku ? Czy w tym chorym smiertelnie rodzicu ? Czy i za co ? dlaczego człowiek może zwlekać z leczeniem lub zignorować własną osobę ? za cenę lekkich pieniędzy ? żalu współczucia nad nim ? Brak szacunku do własnej osoby znowu pojawia się w słowach : będziecie mieć ze mną spokój... Dozgonne uwielbienie i oddanie i służba komuś może stać się męczące na pewnym etapie życia dziecka, które chce sobie ułożyć życie jednak rodzic lub rodzina ściąga w dół . Dlaczego rodzic nie potrafi podarować wolności swojemu dziecku tylko przytłacza swoimi problemami finansowymi ,chorobą z drugiej strony dlaczego jestem tak zła i niedobra ze chce od tego uciec porzucić to i wyzbyc sie poczucia winy , tu jakby nieumiejętność oderwania się rodzica od dziecka...żal dziecka do losu o problem, ktory wyrywa slad na psychice . Być może potrzeba tu diagnozy karmicznej ?
  5. Witam Jestem Jacek, mam 31 lat. Opiszę moje życie w wielkim skrócie Do 7 roku życia wychowywałą mnie matka z ojcem, mama była położną w szpitalu, tata operatorem kamery w telewizji. Byłem bity przez wiecznie pijaną mamę, do dziś pamietam jak zrobiłem jej laurkę na dzień matki, ona robiła mi śniadanie, zwymiotowałem na talerz, wsadziła mi twarz w wymiociny a potem sprała mnie tak że powybijała mi zęby. Zawiozła mnie do sierocinca w Rabce prowadzonego przez siostry zakonne, powiedziała że idzie do dentysty i zaraz mnie odbierze, nie zrobiła tego, odebrała mnie babcia z dziadkiem i sąd przyznał im prawa opieki do mnie. Ojciec od dziecka mi powtarzał : mamusia nas zostawiła bo byłeś niegrzeczny Jako dziecko byłem typowym chłopcem, wojowałem, biegałem na przerwach, próbowałem grać w piłkę, gdy ktoś mi dokuczał to lałem go w mordę ale sam nigdy bez powodu nikogo nie uderzałem i nie atakowałem. Z czasem przez wychowywanie przez babcia zaczynałem stawać się typową pipką, w szkole śmiali się ze mnie że nie mam rodziców, ja wtedy nie broniłem się, płakałem po kątach, uciekałem ze szkoły, w pewnym momencie zaczęli się znęcać nademną, ojciec zgłosił to na policje, to pogorszyło wszystko, byłem konfident numer jeden. Zacząłęm się izolować, dostałem nauczanie indywidaulne, kolega (jeden z nielicznych) poczęstował mnie amfetaminą, zacząłem się czuć po niej normalnie, mój mózg działał na pełnych obrotach, zacząłem brać codziennie, miałem kilka zapaści przez amfetamine, zapisałem się do technikum, ale nie chodziłem do niej, szkoła nakazała mi pójście do psychologa, psycholog twierdził że mam depresje, ale ja go po prostu sprytnie okłamywałem, że siedziałem całymy dniami przed komputerem i naćpany czytałem różnego rodzaju fora elektroniczne (moja pasja) i konstruowałem zestawy głośnikowe. Zawsze mi się marzyły dobrej jakości komputery, elektronika, a pieniążków nie było, zacząłem oszukiwać ludzi na allegro, pieniądze przeznaczałem na zakup elektroniki i amfetaminy. Jednocześnie byłem cholernie zły dla mojej babci, wyzywałem ją, krzyczałem, gdy ona płakała i prosila bym nie ćpał i został w domu a nie szedł z kolegami to ja jej mówiłem : ty kurw...pierd.... itp Raz na zejściu próowałem wyskoczyć z okna, ojciec mówił : skacz pedale, skacz, Babcia mnie złapała, wezwała pogotowie, trafiłem na oddział psychiatrii dzieci i młodzieży, pamiętam jak stałem pod drzwiami i usłyszałem jak ojciec powiedział do lekarza czy można mnie np. ubezwłasnowolnić bym nie miał prawa do spadku po babci, proponował łapówkę, lekarz go wyrzucił z gabinetu. Ludzie z allegro zgłosili sprawę na policję, wyrok w sądzie, dostałem placówkę opiekuńczo wychowawczą od 16 do 18 roku życia za oszustwa i demoralizacje (nie kontynuowania obowiązku szkolnego) Trafiłem na jeden pawilon z bandytami którzy byli za ciężkie napady i rozboje, a ja za jakieś śmiesze oszustwa. Znęcali się nademną, w parenaście osób bili mnie, sikali na mnie, kopali, dusili, zgłosiłem to w końcu wychowawcy, wychowawca na policje. Zostałem wrogiem publicznym numer jeden. Po osiągnięciu 18 roku życia wyszedłem, wróciłem do Babci, niedługo potem zacząłem pracę, w ochronie, przestałem ćpać fetę sam z siebie bez niczyjej pomocy. nabrałęm dużo kredytów, ok 100 tyś, zapętliłem się, kupowałem rzezy o których zawsze marzyłem i wypełnić sobie nimi pustkę w sercu. Firma w której pracowałem zbankrutowała, przestałem spłacać kredyty, wpadłem w złe towarzystwo. W tym czasie ojciec namówił babcie na sprzedaż mieszkania które miało być dla mnie, sprzedała i za te pieniądze kupiła kamienice w w górach dla siebie, dla mnie, dla ojca i jego już chyba 5 żony. Gdy się tam wprowadziliśmy to znów wyczułem tą fałszywość w spojrzeniu ojca, nie chciałem być w tym mieszkaniu, raz przy świętach okazyjnie piliśmy alkohol całą ''rodziną'', nie dużo pół litra raptem na ponad 10 osób, symbolicznie po kieliszku albo po dwa. Ojciec nagle wstał i powiedział : znów się cwel...najeb... jak swoja matka ? Zrobiła się awantura, zacząłem płakać i krzyczeć : gdzie byłeś ch.u jak Cię potrzebowałem jako dziecko ? Uderzył mnie, ja mu oddałem, on się na mnie popatrzył, usłyszał że babcia wchodzi na piętro, a ten wtedy się położył na podłodze i zaczął krzyczeć : Ratunku, policja, napadł mnie gówniarz, po chwili wstał, zadzwonił na policje, gdy przyjechała to powiedział że go pobiłem, policjant powiedział że przecież nawet śladu nie ma i że jest śmieszny że na własnego syna dzwoni na policje. Zacząłem pracować w Krakowie z którego się wyprowadziłem, w serwisie, przez 4 lata codziennie dojeżdzłałem busem albo pociągiem 100 km w jedną stronę do pracy. Zakochałem się w dziewczynie, wkrótce zamieszkaliśmy razem w Krakowie w wynajmowanym mieszkaniu, zaszła w ciążę, wzięliśmy ślub, po urodzeniu dziecka zmieniła się o 180 stopni, nagle PiS, kościół, radio Maryja (taka rodzina, 3 braci ma, każdy jest księdzem) Po pół roku od ślubu rozstaliśmy się, ona z dzieckiem wróciła do matki, ja wylądowałem na ulicy, błąkałem się po ulicy, sprzedawałem wszystko co miałem żeby mieć na alkohol i papierosy. Nie płaciłem alimentów bo nie miałem z czego. Po roku poznałem pewnych poważnych ludzi z Krakowa, górna półka przestępców, zacząłem dla nich pracować w lombardzie, wyciągnęli do mnie rękę, pomogli mi, zrobili kursy. Przez 4 lata pracy u nich nauczyłem się oszukiwać, podrabiać, kombinować, pieniędzy mi nie brakowało, policja wielokrotnie mnie zatrzymywała, wiedziałem co mam mówić i jak się tłumaczyć, prokurator albo policja umarzali sprawę. Zacząłem inwestować w moje hobby, sprzęt audio, gramofony, CD, głośniki, akwarystyka. Poznałem w lombardzie kobietę, była z domu samotnej matki, miała 4 letniego syna, pokochałem ją, cały sprzęt sprzedałem żeby wynająć większe mieszkanie dla nas, chciałem dać temu dziecko i sobie rodzinę, uznałem w USC to dziecko jako swoje. Po paru miesiącach zaczeło się psuć, w awanturze zaczęła mnie okładać po ciele pięściami, pamiętam jak leżałem na podłodze i płakałem a ona mnie biła. Po kilku takich razach wróciła do matki Mi wtedy w magiczny sposób akurat na święta wpadło trochę kasy, ona wróciła wtedy do mnie, wyprawiłem święta, choinka, prezenty (ona nie kupia nic bo była bezrobotna, i jest do dzisiaj) Na sylwestra znikła z domu, zdradziła mnie i to ze swoim kuzynem, zaszla z nim w ciąże, dziecko urodziło się z niedorozwojem Podała mnie o alimenty, złożyłem do Sądu pozew o ustalenie bezskuteczności ojcostwa, wygrałem sprawę. Było ciężko ale się podniosłem, wyprowadziłem się, wpadło trochę kasy, odkułem się ze sprzętem który wcześniej sprzedałem Zacząłem ćpać kokainę, duże ilości, to był jedyny narkotyk po którym czułem się bogiem, brak zejścia, wygadanie, potrafiłem rozmawiać na inteligentne tematy na które myślałem że nawet nie mam pojęcia. Moje życie był wtedy na wysokim poziomie, kokaina, burdele, imprezy z poważnymi ludźmi z Krakowa, drogie zakupy. Postanowiłem coś zmienić, zwolniłem się z lombardu, zacząłem pracować w dużej firmie Audio, byłem odpowiedzialny za tworzenie aukcji, tłumaczenia opisów, sprzedaż sprzętu z najwyższej półki, były to sprzęty np. 120 tysięcy za gramofon. Poznałem kobietę, miała 11 letniego syna, szybko zamieszkaliśmy razem, okazało się że kobieta ta była chora psychicznie, prawdopodobnie przez jej przeszłość (amfetamina, aborcja, inne dziecko oddane do adopcji, była tak skrzywiona że mieszkając z rodzicami wmawiała rodzicom że to nie ciąża tylko wodobrzusze, po urodzeniu dziecko oddała do adopcji) Zaczęły się awantury, potrafiła mnie tak prowokować że potrafiła patrząc na mnie zrzucać płyty wynylowe ze stojaka i je rozbijać mówiąc wtedy : oooo, co to Ci sie dzieje Kubusiu ? Płytki Ci się rozbiają ? Do tego ciągłe kłamstwa, brała ode mnie pieniądze mówiąc że potrzebuje kasę na zastrzyki na anemie (1500 zł za serie zastrzyków), okłamywała tak i mnie i matke i ojca (obydwoje leczeni psychiatrycznie na schizofrenie), mieszkała z nimi w kawalerce z dzieckiem i całym zwierzyńcem. W pewnym momencie wylądowała w szpitalu psychiatrycznym, zaburzenia osobowości na tle narcystycznym i mitomania, odwiedzałem ją codziennie, starałem się pomóc. Rozstaliśmy się, mieliśmy wynająć wspólne mieszkanie, gdy miała wrócić do mnie to kłamała np. : wysyłała mi zdjęcia spakowanych walizek i mówiła że czeka aż będzie mieszkanie i się wprowadzi, straciłem w ten sposób kolejne mieszkanie, a na odchodnę jak przyszła po resztę swoich rzeczy to zabrała mi 5 tysięcy z szafki. Po jakimś czasie odezwała się do mnie że chce mi oddać pieniądze które mi ukradła, zaprosiłem ją na nowe mieszkanie, powiedziała : idź do ogródka zapal, ja przygotuje kase, wyczułem podstęp i włączyłem ukrytą kamerę, po powrocie do mieszkania nogi mi się ugięły, ona na podłodze w kałuży krwi z wbitym nożem w udo, ona wtedy wyciągnęła telefon i powiedziała : a teraz Cię kurw... zniszczę. Zadzwoniła na 112, zgłosiła gwałt i próbe zabójstwa. Gdy przyjechała policja to nim zdążyłem dobrywieczór powiedzieć to już byłem skuty, ale wytłumaczyłem że jest kamera za firanką, jak zobaczyli nagranie to od razu wezwali pogotowie z psychiatryka, zabrali ją na szycie nogi a potem do psychiatryka. Nasza znajomość się zakończyła wtedy. Dostalem tylko wezwanie na policje po odbiór noża zabezpieczonego wtedy podczas tego incydentu, sprawa umorzona. Firma w której pracowałem zamknęła oddział, wróciłem więc do lombardu ale innej firmy niż w tej w której pracowałem. Pracowalem tam rok, dostałem propozycje przeprowadzki do Nowego Sącza i objęcia wyższego stanowiska, wiedziałem żę nic mnie nie trzyma, zgodziłem się, dwa dni później mieszkałem w Sączu. Po paru miesiącach (wrzesień 2019) poznałem na FB kobietę, pisaliśmy i rozmawialiśmy całymi godzinami, pokochałem ją, wprowadziła się do mnie w listopadzie, znalazła pracę spędzaliśmy ze sobą każdą możliwą chwilę, byłem z nią szczęśliwy, 8 listopada oświadczyłem się jej, ona przyjęła zaręczyny. Były dziwne sytuacje między nami, nie chciała mnie przytulać, gdy płakałem to stała i się patrzyła, doszło do tego że zacząłem pić, ona spała a ja zamykałem się w łazience i piłem. Gdy w wigilje postawiłem pierwsze w swoim życiu żywe drzewko i kupiłem prezenty i przygotowałem kolacje wigilijną to chciałem się z nią podzielić opłatkiem, ona powiedziała : chyba żartujesz, to głupota....owszem jestem ateistą tak jak ona ...ale ten opłatek to dla mnie miłe wspomnienia po prostu ....i lubię tą tradycje. W drugi dzień bożego narodzenia znalazłem rozmowy w których flirtowała ze kolegą do którego wysyłałą gołe zdjęcia, kazałem jej wypierniczać z mieszkania. Wpłaciłem jej na konto 2000 zl, pojechała do Krakowa, ona zamiast iść do hotelu to poszła do knajpy i wylądowała u swojego byłego w łóżku. Jej były cały czas pisał z jej matką i jej matka wiedziała gdzie ona jest, ja nie wiedziałem, szukałem ją, jej matka kłamała że jest w knajpie cały czas, nawet nad ranem mi napisała że ją właśnie obudzili kelnerzy w knajpie ....matka i narzeczona nie wiedziały że ja cały czas pisze z jej byłym ....i on sam mi napisał : Człowieku szanuj się, i ona i jej matka cały czas kłamią, mnie też okłamywały, daj sobie z nią spokój, ona do mnie sama się wepchała bo mówiła że nie ma w ogóle pieniędzy ani gdzie spać ... Wróciła po jednej dobie, przysięgała że nic nie było między nimi, ja wtedy chciałem w to wierzyć i piłem jeszcze więcej. Kilka razy gdy ona była pijana po kłótniach to zaczynała mnie bić po twarzy pięściami, nie oddałem jej nigdy, raz ją tylko odepchnałem i przycisnąłem do podłogi żeby się uspokoiła, potem jak byłem w pracy to mi pisała na FB że mnie przeprasza za to itp itd. 31 grudzień ... Piliśmy dużo, poszliśmy na rynek w Nowym Sączu, nagle po pijaku przyznała mi się że mnie zdradziła, i nie powinienem być zły bo co to za różnica dla mnie skoro to i tak jej były i tak z nim spała i tak z nim spała wcześniej już Wybuchłem wtedy płaczem, zwyzywałem ją, ona zaczęła mnie kopać, uderzyłem ją z otwartej ręki w twarz, ona poszła na dworzec i pojechała do Krakowa, wróciła po parunastu godzinach. Gdy wróciła to ja leżałem w łóżku i płakałem, poszliśmy się razem kąpać do wanny, piliśmy razem alkohol, nagle zasnąłem, o 3 w nocy się obudziłem a jej i jej kota już nie było. Jej matka mi napisała że jest ciężko pobita i że zgłoszą to na obdukcje i policje. Że niby posiniaczona cała, a ja mówię że to nie realne skoro byliśmy w klubie, przecież tam jest monitoring to będzie widać że tylko raz w twarz ją uderzyłem, ale fakt faktem, o 12 w nocy podniosłem ją na ręce na środku parkietu bo chciałem ją podnieść do góry i się razem wywróciliśmy, może stąd siniaki na kolanach i rękach, nie wiem. 3 stycznia podczas mojej nie obecności (byłem w pracy) narzeczona z matką przyjechały do mieszkania które wynajmowane było tylko na mnie, zabrały wszystkie rzeczy, nawet te co kupiłem za moje pieniądze, mam na to faktury itp itd. Jej matka zaczęła mnie gnębić, że jestem potworem, dnem itp itd, piłem coraz więcej, zapisałem się więc na terapie AA by nie zdechąć z tego gówna. Przestałęm pić 7 stycznia, narzeczona napisała 10 stycznia : słuchaj, przez Ciebie straciłam pracę, mam depresje i powinieneś spłacać moje raty skoro tak bardzo mnie kochasz, ja pracować nie jestem w stanie przez to co mi zrobiłeś, powiedziałem że obecnie nie mam z czego, i całości nie dam rady spłacać. Jej matka zmieniła front, zaczęła pisać że widzi że terapia pomaga, że bardzo się cieszy, że uda się naprawić ten związek ale musimy dojść do siebie, a drugiego dnia : Ty potworze zniszczyłeś moją córkę gnoju ! Dzień później wiadomość od narzeczonej : Słuchaj, albo mi pomożesz albo będe musiała iść na obdukcje (10 dni po zdarzeniu obdukcja...) Nie odpisałem, zaczęła się wojna .... Jej matka zaczęła wysyłać zdjęcia siniaków na twarzy (nagle zrobiły się dwa siniaki) do moich znajomych na FB i pisać : zobacz jakiego masz kolegę, to bandyta A do mnie napisała wiadomość że albo im dam 20 tysięcy złotych albo zgłoszą do prokuratury i na policję sprawę o znęcacnie się psychiczne i fizyczne przez dwa miesiące, ja mówię, jakie znęcanie niby ? Przecież u nas nigdy nic się nie działo, właściciel mieszkania mieszka za ścianą i nic nie słyszał, policji nigdy u nas nie było, widywaliśmy się ze znajomymi, jaki do cholery znęcanie ? Skąd ? Jak ? Napisałem do narzeczonej wprost, czy zgłosiły sprawę gdzieś bo ja też się wtedy będę bronił, jej matka do mnie wtedy napisała że ona nigdy by tego nie zrobiła bo nie chce problemów. Co chwilę mówiła co innego... Moja psychika zaczęła pękać, poszedłem do prawnika, prawik powiedział że tu nie było żadnego znęcania, co najwyżej wzajemna agresja a za wtargnięcie do mieszkania i przewłaszczenie mienia mogą te kobiety odpowiedzieć karnie, widział rozmowy z tymi kobietami i te zdjęcia siniaków, powiedział że w jej ocenie to jest makijaż, a że jej matka jest ewidetnie zaburzona psychicznie i żebym w ogóle nie wdawał się z nia w dyskusje. Skontaktowałem się wtedy z byłymi partnerami narzeczonej, każdy napisał : ona i jej matka są spierd.....umysłowo, człowieku uciekaj ! Znajomi tej kobiety powiedziały że ona zawsze miała tendencje do zdradzania, że jadła psychotropy i popijała je wódką, że przespała się nawet z narzeczonym siostry swojego byłego faceta gdy ten byl w USA. Znajomy z policji mi sprawdził że ona na depresje leczy się od 6 lat i miałą dwie próby samobójcze nim jeszcze się nawet znaliśmy, a z kolei jej matka to pielęgniarka z zakazem wykonywania zawodu i wyrokiem w zawieszeniu, uzależniona lekomanka podrabiała recepty, leczona psychiatrycznie, od paru lat na rencie z tego powodu. Te wszystkie sytuacje spowodowały że siadła mi psychika, miałem próbe samobujczą, wylądowałem u psychiatry, przepisał mi lek, TRITTICO. trochę mnie to wyciszyło ale pojawił się kolejny problem. Pracodawca chce mi dać umowę o pracę na pełną kwotę, gdy tak się stanie to komornik zabierze mi prawie wszystko co zarobie, zostawi 670 zł, sam wynajem to 1200 zł, skąd wezmę na to pieniądze ? Miałem kolejną próbę, zwiększono mi dawkę, otrzymałem dodatkowy lek, Convival Chrono na bazie kwasu waproinowego, po to aby ustabilizować moje emocje, ale to wszystko mi nie pomaga, to nic nie daje . Prawdopodobnie mam osobowość Bordeline, DDA, Politoksylomanie ale to tylko podejrzenia póki co, na chwile obecną mam stwierdzoną silną depresje ze stanami lękowymi Chcę tylko jednego, chce by ta kobieta wróciła do mnie, kocham ją, żadnego rozstania nie przeżywałem tak jak tego, chce ją odzyskać, moje życie bez niej jest pozbawione sensu... Co mam zrobić ? Ostatnio szukałem w internecie Cyjanku, ja już nie chce żyć, jestem sam na tym świecie, nie mam nikogo, jestem sam w obcym mieście, chcę się obudzić z tego koszmaru, niech to się w końcu skończy.... Proszę pomóżcie mi bo ja już nie daję rady, i przepraszam że napisałem wszystko chaotycznie, ale chciałem szybko napisać jak najwięcej informacji.
  6. mam problem Od roku mam nerwice na punkcie związku, orientacji seksualnej . Ale ostatnio gdy zaczynam sie denerwować często "coś mnie napada ", krzyczę, piszczę, robię okropne, straszne miny, zdarzało mi sie uderzyć, popchnac chłopaka. Ostatmio leżelismy razem i było wszytsko dobrze, nagle poczulam ogromną potrzebę zrobienia mojemj chłopakowi krzywdy, lapalam delikatnie za szyję, podduszalam niby w wyglupach. Zdenerwowal mnie brat, poczulam ochotę żeby rozwalić mj głowę, ale tylko dalam kilka klapsos i szarnrlam. Boje sie, że to nie tylko brak kontroli nad sobą ale mize jakies skłonności psychopatycznd, mordercze. Często też jest spokok a ja nagle zaczynam krzyczeć, mówić zs go nienawkdzs.Moj chlopak mowi ze to normlane, że sam czasamj tak ma, że zlosliwie mnis szczypnie, ma ochotę mi zrobić krzywdę. Ale ja myślę zd to nie jest normlane, mozd jestem opetana...
  7. Witam, mam 24 lata jestem świeżo po studiach. Mój partner jest starszy ode mnie 5 lat. Jesteśmy ze sobą ponad 5 lat a od 4 lat mieszkamy razem. Od początku związku rozmawiamy o tym, że on chce umrzeć. Od dziecka myśli o śmierci, miał ciężkie dzieciństwo ponieważ był bardzo emocjonalny od zawsze. Pochodzi z dobrej rodziny, którą zdążyłam poznać, nie widzę w niej jakiś odchyłów nawet wydaje mi się że jest podobna do mojej. Nasze przejścia są podobne a od kiedy się znamy rozmawiamy o wszystkim z czym musieliśmy się zmagać. Czasami czuję, że znamy się na wylot a czasami jakby wcale. Na początku związku z jednej strony był piekielnie zazdrosny przez co zrezygnowałam ze wszystkich znajomości a z drugiej mówił że jest złym materiałem na męża, że nie nadaje się do związku i że potrafi tylko ranić a ja powinnam odejść. Jest wybuchowy, nieprzewidywalny, potrafi być bezwzględny. Czuję że w środku jest dobrym człowiekiem gdyż nie radzi sobie z tym, jak kogoś zrani. Zawsze żałuje krzywd wyrządzonych innym a nawet potrafił się przez to okaleczać. Jest też czuły, opiekuńczy i życzliwy oraz zabawny, potrafi wszystkich rozśmieszać oraz bije od niego dobra energia. W naszym związku nie było wielu poważnych kłótni ponieważ ja zawsze potrafiłam ustąpić na rzecz związku a on nie dawał mi powodów do zazdrości ani wątpliwości. Jedynym problemem było to, że regularnie przejawiały się rozmowy o śmierci, narkotyki i alkohol które to jedynie potęgowały. Byłam osobą, która ściągała go kompletnie pijanego z parapetu i zapewniała, że ma dla kogo żyć ale czułam się też bezsilna wobec tego problemu. W naszym związku przeplatały się chwile dobre i piękne z tymi tragicznymi. Wiele razy był o krok od pójścia do psychologa lecz nigdy tam nie trafił bo gdy zaczynało być dobrze nie chciał rozmawiać o problemie. Nie wiem co dokładnie siedzi mu w głowie ponieważ ciężko jest mi to wszystko zrozumieć. Nie zmierzyłam się z pragnieniem śmierci od dziecka i nie czułam nigdy, że tak byłoby dla wszystkich lepiej. Myślałam, że jestem jedynym powiernikiem jego problemów egzystencjalnych. On twierdzi, że jego najbliżsi przyjaciele znają problem lecz nic z tym nie robią gdyż znają go i wiedzą że nie da się mu pomóc. Czuję, że ostatnio robi się to wszystko bardziej poważne a sam fakt że jestem niewiele zmieni. Sam też zaczął poważnie myśleć o wizycie u psychiatry ale twierdzi, że nie wie czy zdąży. Wpiera mi też że będzie mi lepiej z kimś innym i jeszcze ułożę sobie życie, ponieważ on nigdy nie będzie dla mnie wystarczający. W dodatku obecnie z przyczyn losowych mieszkamy w osobno. Nie wiem co robić proszę o pomoc.
  8. Sposoby na wyjście z dołka emocjonalnego: - Wystarczy chcieć! - Sposoby, które podpowiadają tobie doświadczone osoby wydają ci się kompletnie bezwartościowe i bez sensu? Zmień swoje nastawienie. To podstawa, bez której nie ruszysz dalej. Pamiętaj, jak 10 osób podaje ci podobne rady, może warto ich posłuchać. Nie warto przyjmować postawy buntownika i za wszelką cenę bronić swoich racji. Wystarczy ulec i posłuchać tego, co mają do powiedzenia inni. - Przelej swoje myśli na papier. Da ci to bardziej obiektywny wgląd na całą sutuację i pozwoli wszystko dokładnie przeanalizować. - Opisz sytuację, ale z perspektywy biernego obserwatora całej sytuacji. Wczuj się w rolę ludzi, którzy ciebie widzą na codzień. Zadaj sobie następujące pytania. Jakie myśli przychodzą mi do głowy, jak patrzę na „siebie”? Czy zachowałbym/zachowałabym się podobnie, gdybym sama znalazła się w takiej sutuacji? Czy sytuacja jest rzeczywiście na tyle poważna na ile ją sobie wyobrażam? Czy robię coś w kierunku tego, aby rozwiązać swój problem? - Apteczka pierwszej pomocy - na karteczkach zapisuj nie tylko swoje sukcesy, ale również miłe wspomnienia, usłyszane komplementy. - Zacznij nową aktywność, coś na co zawsze miałeś/miałaś ochotę, ale nie było nigdy czasu, ochoty, możliwości. - Zrelaksuj się, wywietrz pokój, połóż się w wygodnej pozycji, zrób parę głębokich wdechów i wydechów, pokoloruj kolorowankę, rozwiąż krzyżówkę, napij się wody, poczytaj książkę. - Zaplanuj sobie dzień. Zawalcz z nudą. Wyjdź na zakupy z przyjaciółką, spotkaj się z chłopakiem, upiecz ciasto, ugotuj obiad dla całej rodziny. Zawsze jak na coś czekamy, co wcześniej planowaliśmy, czas szybciej płynie. - Zrób coś ekstrawandzkiego! Przerób stare dżinsy na szorty, nawlecz do ulubionych butów kolorowe sznurówki, ozdób szafkę nocną, pomaluj ściany w pokoju. Nie musisz mieć do tego wielkich pieniędzy. Wystarczy chęć, odrobina spontaniczności i kreatywność. - Zadbaj o siebie. Może długa kąpiel w wannie, która stoi nieużywana od wieków, peeling, masaż... - Porządki! Nigdy nie ma na nie czasu, a każdemu by się przydało uporządkowanie ubrań w szafie, książek, dokumentów. Dlaczego właśnie nie teraz? - Pozbądź się zbędnego balastu. Wyrzuć stare dokumenty, które tylko zbierają kurz na półkach, za małe ubrania oddaj potrzebującym bądź sprzedaj, niepiszące długopisy wyrzuć, podobnie jak zapisane karteczki z listami zakupów. Uwolnisz się dzieki temu od poczucia przeciążenia i przytłoczenia zbędnymi rzeczami.
  9. Witam, mam 23 lat. Uczę się na samodzielną księgową. Jestem nieśmiała wynika to ze złej samooceny. Bardzo utrudnia mi to w pracy i życiu. Nie potrafię okazać uczuc. Ciągle kłóce się z partnerem. Ostatnio nie mam ochoty na nic. Nie mam siły wstać z łóżka, nic mnie nie cieszy w życiu mi się nie układa. Czasami nie chce mi się żyć. Jestem rozdrażniona i czasami nie wiem co się dzieje dookoła. Co to może być i jak sobie pomóc ?
  10. Chciałbym wam dzisiaj powiedzieć o tym, że istnieją zalecenia, dotyczące tego jaki, rodzaj i metoda terapii, najskuteczniej pomoże nam w dolegliwościach, które nas dotyczą. Z artykułu dowiecie się o tym, gdzie takie zalecenia znaleźć? A także o tym, kto je stworzył? Są różne rodzaje zaburzeń psychicznych. Dla przykładu, najczęstsze w Polsce to: Nadużywanie alkoholu – 3.065.400. Zaburzenia nerwicowe – 2.470.300 (w tym: Fobie specyficzne, Fobie społeczne, PTSD, uogólnione zaburzenia lękowe, Neurastenia, Agorafobia, Napady paniki). Zaburzenia nastroju (afektywne) – 904.300 (Depresja, Dystymia, Mania). (Na podstawie Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 8 lutego 2017 r. w sprawie Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017–2022) Mamy do dyspozycji różne leki, oraz różne rodzaje (modalności) psychoterapii. Do najbardziej znanych należą psychoterapia Poznawczo-Behawioralna (zwana też CBT), psychoterapia psychodynamiczna, integralna, systemowa, oraz Gestalt. Natomiast w obrębie tych poszczególnych modalności, mamy jeszcze różne metody i techniki pracy. Można sobie zadawać pytania. Czy wszystkie metody są jednakowo skuteczne? Czy są metody zalecane do pracy z tym zanurzeniem, które w danym momencie życia mnie dotyczy? Na szczęście istnieją już odpowiedzi na te pytania. Badano skuteczność różnych metod psychoterapeutycznych w odniesieniu do różnych zaburzeń. Doprowadziło to do powstania listy metod z wyboru. Czyli interwencji psychologicznych rekomendowanych dla poszczególnych zaburzeń. Taką listę opracował Brytyjski NICE. Czyli National Institute for Health and Care Excellence. NICE jest brytyjską instytucją, której rolą jest poprawianie wyników leczenia osób korzystających z brytyjskiej służby zdrowia i innych służb zdrowia. NICE robi to poprzez między innymi: opracowywanie opartych na dowodach wskazówek i porad dla pracowników służby zdrowia. Zalecenia kliniczne NICE zawierają wskazówki dotyczące leczenia zaburzeń. Wskazówki tworzone są w oparciu o dostępne dane dotyczące skuteczności. Każde z „zaleceń” to kilkudziesięciu lub kilkusetstronicowy dokument wydawany w pełnej wersji przez „British Psychological Society and The Royal College of Psychiatrists”. Tam znajdują się informacje na temat diagnozy, leczenia danego zaburzenia wraz z procedurą analizy danych dotyczących skuteczności i wytycznymi do dalszych badań. Także gdyby ktoś z Was chciał bardziej zgłębić dane na podstawie których NICE tworzy swoje zalecenia, to informacji należy szukać we wspomnianym właśnie „British Psychological Society and The Royal College of Psychiatrists”. Wracając do wytycznych NICE – dotyczą one zarówno leczenia farmakologicznego jak i psychoterapii oraz innych interwencji. W zależności od danych naukowych, wskazana jest także kolejność wyboru poszczególnych interwencji. Wytyczne znajdziecie w linku: https://www.nice.org.uk/guidance/conditions-and-diseases/mental-health-and-behavioural-conditions Można powiedzieć: Ok, wiem jak znaleźć metodę terapii zalecaną do mojego zaburzenia. Pozostaje pytanie, skąd mam wiedzieć na jakie zaburzenie cierpię? Skąd wiedzieć jakie mam rozpoznanie? Tutaj pomocna może okazać się konsultacja z lekarzem psychiatrą i poproszenie go o postawienie rozpoznania. Następnie posiadając rozpoznanie – mogę wyszukać psychoterapeutę, który umie pracować metodą rekomendowaną dla mojego zaburzenia. Mam nadzieję, że ten artykuł będzie dla Was pomocny i pomoże Wam zapewnić sobie i swoim bliskim psychoterapię najbardziej właściwą dla zaburzenia, które jest waszym lub ich udziałem.
  11. Witam, Mam 34 l. jestem kobietą singielką. Od ponad 5 lat chodzę na terapię psychodynamiczna jakao DDA. W trkcie terapii miałam coś jak anoreksję a teraz coś jak bulimię - nie akceptuję swjego wyglądu i siebie. Problemy z odżywianiem trwają gdzieć już 3-4 lata . Jestem zmęczona. Czuję dużo złości. Czuję się samotna , brzydka i głupia.Wydaje mi się że nic nie umiem i nie lubię mojej pracy - choć zarabiam w niej tyle że udało mi się wziąść kredyt i kupić mieszkanie. Dzięki niej też mogę go spłacać . Mimo wszytko, mam wrażenie że stoję w miejscu. Mój terapeuta - wydaje mi się że się stara. Ja też się staram przecież ale to już ponad 5 lat. Nie wiem co mam zrobić szukać gdzieś indziej pomocy ? w innym nurcie ? życie to czyściec. Bardzo prosze o pomoc - czuję że wylewam żółć teraz z siebie . Ale niestety takie się kłębią we mnie emocje. Tak naprawdę chciłabym się przyjaźnić z innymi , lubić siebie i kochać życie. Czy szukać jakiejś innej drogi . Maria
  12. Witam, Moj ojciec na nadwage, jest diabetykiem z zaburzeniami neurlogicznymi. Przebywa obecnie w szpitalu, na odziale neurologicznym, przez czeste upadki. W poniedzialek ma byc zwolniony do domu. Problem jest w tym ze on odmawia wszelkiej formy ruchu: wtania do ubikacji, chodzenia a nawet przewrocenia sie samemu z jedengo boku na drugi. Lekarze twierdza ze nie jest to spowodowane zaburzeniami neurologicznymi tylko kwestia checi pacjeta. Ojciec twierdzi ze nie ma sily na nic. Jak matka przychodzi w odwiedziny to ojciec zaczyna bredzic bez sensu jakby byl niepoczytalny ale z lekarzami rozmawia bez najmniejszgo problemu. Ojciec brzmi jakby poddal sie na zyciu, co jest wyraznie problemem psychologicznym. Matka jest zalamana, pracuje na zmiany jako pielegniarka i nie jest w stanie zajmowac sie ojcem 24/7. Ja jestm za granica i nie mam fizycznej mozliwosci opieki nad ojcem. Myslimy o umieszczeniu ojca w domu opieki spolecznej albo w osrodku psychatrycznym. Jak zmusic ojca do badan psychologicznych bez wychodzenia z domu. Czy jest szansa na przymusowe leczemie albo na orzeczenie ubezwladnienia? Prosze poradzic gdzie zaczac i jaka jest procedura?
  13. Mam 39 lat. Od ponad roku jestem z mężczyzna który w ubiegłym miesiącu skończył 45 lat. Poznalismy się w czasie kiedy był w związku małżeńskim. W lipcu powiedział żonie o rozstaniu. Ma 2 dzieci które o tym jeszcze nie wiedza. O mnie nie wie nikt. Od początku znajomosci jego reakcje na sytuacje które nie do końca były zgodne z jego oczekiwaniami kończyły się tym ze mnie zostawia. Ze mnie nie kocha. Generalnie silne emocje w których mówił wszystko byle mnie zranić. Ja również nie byłam bez winy bo odchodziłam od niego ponieważ ma rodzine conajmniej raz w tygodniu. Od momentu kiedy powiedział żonie o odejściu„zostawianie mnie” i czołganie psychiczne się nasiliło. Za każdym razem jest coraz trudniej. Potrafi wykorzystać chorobę mojego taty żeby we mnie uderzyć. A jak już dojdzie do sytuacji kiedy mnie wysiada emocje coś powiem lub popłyną moje łzy jest psychiczna tortura w każdy możliwy sposób. Nie wiem jak z nim postępować. Jak rozmawiać. Jak dotrzeć do niego. Co zrobić ze sobą i dla siebie. Od marca mój partner chodzi na psychoterapię. I od tego pory tez nastąpiło nasilenie jego negatywnych zachowań. Po ostatniej sesji upił się przepłakałam wieczór wyrzucił jedzenie na pościel (licząc na moja reakcje) i poszedł spać. Ta sytuacje jest doskonałym obrazem tego jak od dłuższego czasu postępuje. Ja tracę siły i jestem psychicznie zamęczona Ale tez staram się zrozumiem ze ma bardzo ciężki czas i emocjonalny bałagan z którym sobie nie radzi.
  14. Czy ktoś wie co to może być? Historia Wszystko zaczęło się kiedy poświęcałem dużo czasu na konsole grałem w ferie zimowe, przegrałem je prawie całe.Nagle gdy grałem poczułem się jakoś dziwnie i tak zostało do dzisiaj. Przedtem byłem z mamą u cioci była awantura u wujka bo wujek dużo pił ,przez tą awanturę oddałem się grze na konsoli. Objawy: 1.Pustka w głowie. (także porozrzucane myśli po głowie,ciężko mi cokolwiek odczytać z pamięci mam można powiedzieć zamglone informacje) 2.Światłowstręt (uczulenie oczu na światło uczucie jak by mnie tu nie było). 3.Problemy z pamięcią koncentracją (Przez co mam problemy w pracy bo co chwile coś zapominam,jak bym nie rozumiał co ktoś do mnie mówi). 4.Objawy nasilają się kiedy gram w gry na komputerze czy na telefonie (Czuję więcej lęku w sobie światło bardziej na mnie działa). 5.Dwa razy w ciągu około 11 lat miałem tak że trzęsły bardzo mi się ręce. 6.Czasami jestem bardzo nerwowy. 7.Czuję w sobie wewnętrzny lęk (Gdy wychodzę do ludzi lub na dwór czy też gdziekolwiek). 8.Boje się patrzeć ludziom prosto w oczy. 9.Mam częste stany depresyjne. 10.Nie czuję się komfortowo z ludźmi, najlepiej od razu bym wyszedł gdzie ich niema. 11.Mam problemy z wysławianiem się, wypowiadaniem się na różne tematy 12.Częste myśli samobójcze. Jakie badania robiłem lub mam do zrobienia: -W 2011 robiłem badanie głowy wszystko wyszło prawidłowo. -Jakoś też wtedy robiłem Niedawno byłem u psychiatry i neurologa zalecił mi takie badania: -badanie krwi na tarczyce -badanie witaminy b12
  15. Okej, posiłkując się wskazówkami na stronie: Jestem 25 letnią studentką. Boję się o tym napisać, ale chcę wiedzieć, czy powinnam udać się do specjalisty. NIGDY, nikomu o tym nie wspominałam. Nie pamiętam od kiedy, chyba okres gimnazjum-liceum. Zaczęłam czuć, że mam w głowie jeszcze jedną mnie. Jakby część mnie, która chciałaby wyjść i ujawnić swoją ekspresję, przez strój, zachowanie, etc. Jakoś nad tym panowałam, choć nie zawsze się dawało. Generalnie niewiele pamiętam z tamtego okresu. Mam jakby luki w pamięci i ogromny problem z chronologią. Z biegiem czasu, tych "mnie" pojawiło się więcej. Wcześniej myślałam, że to jakieś moje cechy, których nie chcę i że każdy tak ma. Często zmieniałam styl i sposób zachowania, ale otoczenie uznawało, że po prostu tak mam i że to normalne, że człowiek eksperymentuje z wyglądem. Fajnie, ale kilka lat temu zaczęło być to coraz bardziej uciążliwe. Robiłam różne rzeczy, które w danym momencie wydawały mi się ok, a potem zmieniałam sposób postrzegania wszystkiego i już wcale "okej" nie było. Miałam podejrzenie ChAD ze względu na zmieniający się stan zdrowia, tj. raz depresja, a zaraz potem poczucie bycia cholernie atrakcyjną laską, czy też uduchowioną miłośniczką lasu - obie bez depresji, w pełni sił. Na początku była tylko jedna "ja", skrajnie różna ode mnie. Ponoć to normalne, każdy ma jakieś swoje "alter ego". Od kilku (8?) lat, jest ich łącznie 4 (dzisiaj specjalnie liczyłam, wystraszyłam się, kiedy to do mnie dotarło, dlatego zdecydowałam się napisać). Zrobiłam tabelę w Wordzie i spisałam cechy każdej tej "mnie" z osobna. Nie jest fajnie, bo to wygląda jak różne osoby. Kiedy np. pojawia się "miłośniczka natury", automatycznie mam ochotę farbować włosy na blond i zmieniam styl na etniczny. Potem sexbomba ubiera się na rockowo i chodzi jak cholerna gwiazda estrady. Generalnie każda wygląda inaczej. Jest tomboy (lesbijka), sexbomba i laska z wieczną depresją. Jedna jest ekstrawertyczką, druga wręcz przeciwnie. Jedna ma fobie i lęki, których reszta nie ma. Nie jestem głupia, widzę, jak to wygląda. Dzisiaj znajoma, z którą gadam "z doskoku" powiedziała mi, że nie wie skąd u mnie te zmiany zachowania, ale czasami zachowuję się, jak inny człowiek. Od lat pracuję nad sobą, ze względu na stany depresyjne, problemy z emocjami etc. Sytuacje "kryzysowe" w moim życiu: rozwód rodziców, śmierć ukochanego dziadka, zaburzenia odżywiania, gwałt, molestowanie, nadopiekuńcza mama, członek rodziny z Alzheimerem (agresja - 6 lat dzień w dzień, bałam się wracać do domu) i związek z osobą z borderline. Moje pytanie brzmi, czy coś sobie wmawiam i po prostu każdy ma w sobie jakieś wersje siebie, czy też powinnam udać się do specjalisty? Bo nie powiem, trochę się dzisiaj wystraszyłam.
  16. 1. Od dziecinstwa bylam izolowana. Moi rodzice oboje byli w depresji, przez co trzymali sie na uboczu i z nikim nie mieli relacji. Nie dopuszczali nawet mysli, ze ja potrzebuje towarzystwa i ze bardzo cierpie 2. pochodze z biednej rodziny.czesto obserwowalam swiat z perspektywy za szyba.widzialam jak lepsze sfery dobrze sie bawia, spotykaja, a ja moglam tylko marzyc zeby mnie zauwazyli. zeby zechcieli na mnie spojrzec musialam udawac kogos kim nie jestem. nigdy nie bylam na rowni z nimi. 3. moja rodzina byla patologiczna i dysfunkcyjna.rodzice duzo wycierpieli przez dziadkow-stad ta depresja i nauczyli mnie wstydzic sie za to skad pochodze, dlatego soba gardze. cale zycie trzymam sie na uboczu, czuje sie jakbym urodzila sie w gorszym sorcie i pewne rzeczy czy przywileje nie byly dla mnie.mowie o przywileju milosci i dobrych relacji z innymi jak wyjsc z tego schematu izolacji spolecznej?
  17. 1. Jestem żonatym 27 latkiem, pracuję jako mechanik samochodowy, studiuję niestacjonarnie na kierunku "Mechanika i budowa maszyn". 2. Od jakichś 3 lat pojawił się u mnie stres i różne obawy, wydaje mi się, że stało się tak przez to, że chociaż się starałem i moje wyniki w ówczesnej pracy były najlepsze, to ciągle miałem jakieś uwagi na swój temat od szefa aż się zwolniłem, ale stres i obawy zostały do dziś. Problem jest taki, że ciągle myślę, że może dziś mnie coś rozjedzie albo ja komuś zrobię krzywdę, a może ktoś będzie ze mnie niezadowolony, żona mi zwróci uwagę, że krzesło krzywo odstawiłem. Jest to już nie do zniesienia, nie mam czasami w ogóle ochoty z nikim rozmawiać, nie mam ochoty na współżycie, do prac wstaję z obrzydzeniem, nie mogę się na niczym skupić, jak z kimś rozmawiam to wgl go nie słucha, obiecuję sobie coś i tego nie robię. Najchętniej to leżałbym w samotności. Moje siły witalne są jak u 90- latka i ten stan ciągłego napięcia w brzuchu i ciągle zaciskanie zębów jest już nie do zniesienia. 3. Zacząłem trochę biegać, trochę ćwiczyć ale nie pomaga mi to za wiele. Staranie się myśleć pozytywnie nie wychodzi. Czasem jak coś mi się uda zrobić po mojej myśli jest mi lepiej. 4. Co robić? Jak to zwalczyć? Boję się trochę iść do psychologa czy psychiatry bo co sobie kto o mnie pomyśli, żona jak coś wspomnę to tylko krzyczy, że jak pójdziesz to jesteś szurnięty.
  18. Witam jestem osobą młodą (19lat) i od dziecka wmawiam sobie różne choroby, stany, zaburzenia, problemy.... ogólnie jeżeli przeczytam o jakieś dziwnej przypadłości to bardzo często analizuje to i zastanawiam się czy np może mnie dotyczyc analizując jej objawy i przebieg. Zacznę od początku.. jako dziecko miałam typ chlopczycy¿? Chodziłam po drzewach, bawiłam się samochodami albo maskotkami ( ale wydaje mi się ze nie lubiłam wchodzić w meskie rolę np w zabarwach itp) bawiłam się też często z chlopcami. Pamiętam ze jak miałam 12-16lat to preferowana styl raczej dziewczęcy, chodziłam w długich kolczykach w spodniczkach, sukienkach. Mając 17 lat wyczytalam w internecie o osobach transseksualnych ( ze czyja się inna plcia, nie akceptują swojej plci biologicznej, dążą do jej zmiany itp) pamietam ze zastanowiłam się co to znaczy czuc sie chlopcem, nie wiedziałam co to znaczy ( wgl odczowancie plci było dla mnie czymś niezrozumiałym, ta wiedza bycia ta lub tamta plcia) zaczęłam myśleć o tym codziennie czy nie jestem taka osoba dużo czytałam o tym. Po jakimś roku gdy byłam bardziej obyta w tym temacie ( czytałam o tym codziennie i myślałam ) zauważyłam że czuje się męsko ¿? Ale nie mówiłam ze jestem chlopcem bo nie miałam co do tego pewności nw widziałam tak naprawdę cxy identyfikuje sie z chlopakami czy dziewczynami, udawałam ze jestem chlopcem i wydawało mi się ze jest mi ze tym lepiej niż z byciem dziewczyna. Ale nie wiedziałam czy identyfikuje sie z chlopcami czy może nie a może tak ale to wybieram, nie mogłam tego stwierdzić.... nigdy nie udawałam chłopca publicznie itp. Jakoś na początku tego roku cos zaczęło się zmieniać a w sumie zmieniło się w jednej chwili ¿? Ze wiem teraz na 1000000% ze jestem dziewczyną czuje sie umiecie nią i ciesze się z tego ale mam problem ( nie wiem jaka plcia sie czulam wcześniej ale nie lubię okazywać swojej kobiecości ) nie lubię jak ktoś traktuje mnie jak typowa dziewczynę nie lubię przybierać roli żony dziewczyny z tego względu ze ciągle mam w głowie to ze e wcześniej czulam sie chlopakiem ( a ja nie wiem nawet na 100% czy się nim czulam) moje relacje damski meskie tez wyglądają nieciekawie bo ja ciągle mam to w głowie ze kiedyś byłam chlopakiem, że ie powinnam zachowywać się jak kobieta ( chodzi mi tu o stereotypy czyli np kobieta do garów) i robić rzeczy które w kulturze są uznawane za kobiece ( nie mowie tutaj o tym ze jest to dla mnie np krzywdzące, ani też nie chodzi mi o feminimalnej itp ale po prostu ze ja nie powinnam tego robić bo nie powinnam być typowa dziewczyna bo kiedyś się czulam sie mesko, chlopcem itp ( co do tego nie mam pewności jak juz mówiłam ) i np jak spotykam się z chłopakiem to tez mam myśli ze przecież ja go oklamuje, że ja nie jestem dziewczyną bo kiedyś czulamki się chlopcem.... i własne takie myśli mam ciągle kiedy chce się kobieco ubrać, np sukienka, szpilki ( bo oklamuje innych bo kiedyś czulam sie inaczej ) nie lubię być postrzegana jak dziewczyna ( ze wxgledu na jakis wewnetrxny dyskomfort i mysli tego typu) a x drugiej strony ccialabym tego. Tak to u mnie wygląda, obecnie wiem ze czuje się dziewczyna w 100% i nie mam co do tego wątpliwości ale to wszystko mnie przytłacza, co mam robić w tej sytuacji gdy mam taki stan, myśli? Da się coś z tym zrobić żebym przestała myślec o tym co było i żyć tym co jest teraz. Wiem też ze transseksualizmy nie da się "wyleczyć" i jak ktoś jest trans to nie stanie się cis jeśli chodzi o psychikę. Bardzo dziwna sytuacja bardzo proszę o jakąś poradę co mogę zrobić żeby nie mieć tych myśli, nie myśleć tak. Niestety nie mam obecnie możliwości podjęcia terapi, osobistego kontaktu z psychologiem.
  19. Witam mam mętlik w głowie i nie wiem co dalej. Jesteśmy 1.5 roku po ślubie i mamy 6 miesięczna córkę. Mojego męża rodzice często mnie osaczaja, wchodzą bez pukania do pokoju i wszystko chcą wiedzieć. Ostatnio przez jego brak zainteresowania mną i brak zrobienia czegokolwiek z zachowaniem jego rodziców coś we mnie pękło. Napisałam list ze to koniec i pojechałam do siostry , on nawet nic nie zrobił. Po trzech dniach nie wytrzymałam i napisałam do niego. Spotkaliśmy się obgadaliśmy sprawę i stwierdziliśmy ze postaramy się to naprawić. Ale gdy kazalam mu wybierać czy wyprowadza się z nami czy zostaje. Odpowiedział mi ze jeżeli nie wrócę to koniec . Potem stwierdził że tak tylko powiedział. Po tygodniu wróciłam do domu. Po rozmowach stwierdziliśmy ze wszystko w sobie zmienimy i będzie dobrze. W sobotę znowu usłyszałam ze jeżeli nie wrócę tu do niego to ja zakończe ten związek. W sobotę powiedział mi ze mam mu zostawić dziecko i sobie pojechać poogarniac co musze , gdzie zawsze jeździł ze mną i mi pomagał. Cały dzień szukał sobie zajęcia. .. tak jakby chciał mi zrobić na złość. Wieczorem jego rodzice przyszli z pretensjami. Ze oni tyle się wypłakali, przyjeli mnie pod swój dach i takie tam i ze chcą wiedzieć co dalej i chcieli numery do moich bliskich. Gdy poszli to powiedziałam mężowi ze dlaczego nie stanął po mojej stronie to mi odpowiedział ze czemu sama się nie odezwałam . Kazalam mu z nimi porozmawiać ze nie życzymy sobie zęby się wtrącali w nasze życie i sprawy. Odpowiedział mi ze on nie chce się kłócić z rodzicami . Po moich łzach powiedział ze porozmawia z nimi ale tego nie zrobił. A mi potrafi wrzucać co robię źle ich względem. Ja juz nie mam sił, od tygodnia jestem na tabletkach uspokajający . Nie rozumiem dlaczego to miejsce i rodzice są dla niego ważniejsze od nas . Kocham go nie chciałabym go stracić ale też nie chce być tutaj. Panuje tu okropna atmosfera . Męża nie ma bo jeździ tirem a ja tu zostałam i nie mam sił nawet wyjść z pokoju. Co ja mam robić, pomóżcie proszę! !!
  20. Wiele problemów, które Państwo zgłaszacie na platformie OcalSiebie dotyczy trudności ze zrozumieniem i przeżywaniem własnych emocji. Można powiedzieć, że jest to problem ze zrozumieniem siebie. W tym artykule przedstawię zwięźle kilka kluczowych informacji o uczuciach aby zachęcić Państwa do ich zrozumienia i polubienia. Czym zatem są emocje, stany emocjonalne, afekty i uczucia? Nie wdając się w naukowe podziały co do miejsca ich powstawania, natężenie i czasu trwania można stwierdzić, że te pojęcia z grubsza określają to samo (dalej w tekście będę stosować te pojęcia wymiennie): emocje/uczucia to przede wszystkim informacja dla mnie czy dana sytuacja, w której się znajduje jest dla mnie komfortowa i bezpieczna czy nie. Przyjrzenie się swoim emocjom i zrozumienie jaką niosą ze sobą informację to komunikacja z samym sobą. Uczucia pojawią się w każdej, nawet najbardziej błahej sytuacji. Lubicie Państwo czekoladę? Tak? A skąd o tym wiecie? Bo odczuwacie przyjemność z jej jedzenia. Pojawia się emocja. Potem np. u osób odchudzających się mogą pojawić się inne emocje jak złość, poczucie winy czy żal ale to już wynika z innej sytuacji - złamania diety. To pokazuje, że emocje i uczucia pojawiają się co chwila, w każdej sytuacji, pokazują nam kierunek, ubarwiają nasz świat i informują. Można je porównać do znaków drogowych - „kontynuuj to jest dla Ciebie dobre”, „stop - nie rób tego, to Ci zagraża”. W związku z tym nie ma złych emocji bo każda informacja jest ważna trzeba tylko umieć rozpoznać czego dotyczy. Każde uczucie jakie się pojawia niesie ze sobą bardzo konkretną informację, wymienię tylko kilka przykładów: złość - coś przeszkadza Ci realizować Twój plan lub podważane są Twoje przekonania, smutek - straciłeś kogoś/coś dla Ciebie ważnego, strach - uwaga, to zagraża Twojemu życiu bądź zdrowiu (fizycznemu lub psychicznemu), zazdrość - ta osoba/ta rzecz jest dla Ciebie ważna ale jej nie masz lub możesz stracić, radość - osiągnąłeś lub zrobiłeś coś dla Ciebie istotnego. Uczucia dotyczą nie tylko sytuacji bieżącej, ale przeszłości i przyszłości. Trzymając się przykładu czekolady: jecie Państwo czekoladę po raz pierwszy w życiu, jest przyjemnie, smakuje. Pojawiająca się emocja mówi, że ta sytuacja jest dla Państwa komfortowa. Uczycie się, że jedzenie czekolady jest fajne. Następnym razem gdy ktoś poczęstuje Was czekoladą chętnie ją weźmiecie bo będzie pamiętać, że jedząc ją czuliście się dobrze. A szpinak? U niektórych osób na samą myśl pojawia się wstręt. Nie tkniecie tego więcej a na pewno nie będzie on pierwszy na liście wyboru menu. Te przykłady to nie są jakieś znaczące wydarzenia w naszym życiu więc uczucia z nimi się wiążące nie mają dużego natężenia. Emocje pojawiające się w innych życiowych sytuacjach mogą mieć różne natężenie: „napięcie, irytacja, poddenerwowanie, złość, furia” czy „spokój, przyjemność, zadowolenie, radość, szczęście, euforia”. Nad uczuciami pozytywnymi dużo się nie zastanawiamy natomiast negatywne często rozpamiętujemy, zostajemy pod ich wpływem o wtedy one nieprzyjemnie narastają. Można niezauważalnie wpaść w pętle negatywnych uczuć i myśli i wtedy mówimy o obniżonym nastroju a krańcowo o depresji. Od strony fizjologicznej emocje to hormony np. : dopamina, serotonina (to te od dobrego samopoczucia), oraz noradrenalina, adrenalina, sterydy i wiele innych. Jak to działa? Upraszczając - znajdujemy się w jakiejś sytuacji np. po raz pierwszy w życiu widzimy czekoladę. Mózg nie zna tej substancji, przeszukuje naszą” bibliotekę wiedzy„ nie znajduje odpowiednika. Myślimy „co to?” i jednocześnie uwalniane są hormony powodujące ciekawość (endorfiny). Próbujemy - „... słodkie, dobre”. Znów uwalniają się endorfiny. Następnym razem sięgniemy po czekoladę z przyjemnością. Z czasem nawet myślenie o czekoladzie będzie przyjemne. To rola dopaminy - kieruje nas ku przyjemnościom. To niestety pułapka bo można się uzależnić od substancji lub czynności sprawiających przyjemność (to temat na inny artykuł). Niektórych emocji uczymy się w ciągu życia, a z innymi przychodzimy na świat. Oczywiście w procesie uczenia się kluczowy jest okres dzieciństwa i wpływ oraz obserwacja naszych bliskich lub opiekunów. Ta sama sytuacja może wywoływać różne emocje u dwóch osób. Np. jedno dziecko obserwuje, że na każdy dzwonek do drzwi rodzice reagują nerwowo i podejrzliwie. To dziecko nauczy się, że niezapowiedziany dzwonek do drzwi to groźna lub co najmniej irytująca sytuacja. Czyli gdy usłyszy dzwonek będzie odczuwać lęk lub rozdrażnienie. Rodzice drugiego dziecka reagują na dzwonek do drzwi z ciekawością i zadowoleniem - to dziecko będzie dorastało z pozytywnym nastawieniem do niezapowiedzianych odwiedzin. W dzieciństwie pobieramy ogromną dawkę wiedzy w obszarze uczuć, która ma wpływ na nasze dalsze życie. W tym okresie uczymy się poprzez obserwację i swoje doświadczenia i nie kwestionujemy zdobytych informacji – nabieramy różnych przekonań np. czekolada jest dobra a dzwonek do drzwi niebezpieczny. Przekonania mogą być prawdziwe lub nie, a przez to mogą nam pomagać w życiu lub nas ograniczać. Czyli odnosząc się do przykładu z dzwonkiem dorosły, który czuje strach na dźwięk dzwonka i to mu w życiu przeszkadza powinien sobie zadać pytanie: „Czego ja się boję?”, „Co jest niebezpiecznego w tym, że ktoś dzwoni do moich drzwi?” Analizując świadomie sytuację, swoje myśli i uczucia możemy zmienić swoje nastawienie i przez to pozbyć się obaw związanych z konkretną sytuacją. Myśli/przekonania, emocje i zachowanie wpływają na siebie nawzajem i my mamy na nie wpływ. Zrozumienie swoich emocji, świadome ich przeżywanie oraz aktualizacja własnych przekonań pomagają w rozwiązaniu wielu trudności z jakimi borykamy się w codziennym życiu. Dodatkowo pozwala to na budowanie oparcia w sobie i daje poczucie sprawczości co przekłada się na poczucie własnej wartości i komfort życia. Udział w terapii i otwartość na zrozumienie siebie pozwoli Państwu przekroczyć własne ograniczenia.
  21. Jestem 25-letnią mężatką, pracuje jako rehabilitanka z osobami starszymi (jestem sama na tym stanowisku na ponad 40 pacjentów). W pracy jestem narażona na duży stres w związku z wieloma obowiązkami zawodowymi, praca jest bardzo wyczerpująca fizycznie, dużo dźwigam i podnoszę (pacjentów), nie mam pomocy ze strony innych pracowników, wręcz odwrotnie - jestem sprawdzana z tego co robię przez co pracuje na jeszcze większych obrotach, aby wyrehabilitować jak najwięcej osób. Nakładane są na mnie obowiązki i mimo, że nie mam na nie czasu bądź niemożliwe są dla mnie do wykonania, nie potrafię być asertywna i odmówić. Ze względu na ten stres i ciężką fizycznie pracę mam problemy zdrowotne (bezsenność, wysokie tętno tj. 130ud/min, silny ból w klatce piersiowej), a najboleśniejszym przeżyciem była utrata ciąży, na które na pewno przyczyniła się praca. Obecnie nie widzę sensu życia, nie chcę popełnić samobójstwa, ale odczuwam, że już nic dobrego mnie nie spotka, nie umiem z niczego się cieszyć, ograniczyłam kontakty z ludźmi, myśl o pracy mnie bardzo dołuje. Praca z pacjentami kosztuje mnie bardzo dużo wysiłku psychicznego, gdyż nie mam ochoty z nimi rozmawiać (a pracując na tym stanowisku kontakt słowny jest ważny), unikam innych pracowników, aby z nimi nie rozmawiać... Poważnie myślę o zmianie pracy, choć boję się, że nie znajdę innej. Nie wiem, co mam dalej robić???
  22. „Po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się, zapomina i nawet nie czuje, że zimno, bo zapomniał, co to jest ciepło” (William Faulkner). Do psychoterapeuty trafiają nierzadko ludzie skarżący się na bliżej nieokreślony psychiczny ból. Nie od wszystkich, ale od niektórych wieje chłodem przeszywającym na wskroś. Zimne spojrzenie, usta ściśnięte, sine i wąskie jak sople, twarz szara i pozbawiona żywego wyrazu. Emocje natomiast zamrożone tak głęboko, że zdają się być zamknięte w kostce lodu. Rzadziej są to mężczyźni, bo w wielu męskich sercach przynajmniej tli się złość. Częściej są to kobiety zamknięte w swoich kryształowych wieżach za zlodowaciałą fosą i zimnym murem. I jedni i drudzy bywają świetnie wykształceni, modni, niebywale atrakcyjni fizycznie, majętni. Jednak w jakimś momencie życia przelała się w nich czara goryczy i zdecydowali się schować swoje serca do zamrażarki, by na dobre ostudzić pragnienia miłości, głębokiej więzi, posiadania własnej rodziny. Mogło stać się to na tyle dawno, że nawet o tym nie pamiętają. Ale pragnienia nadal tam są. I to właśnie one powodują emocjonalne cierpienie, bo próbują sforsować te wszystkie zabezpieczenia. Hibernowanie serca, by nie zaznało kolejnego urazu, skazuje na wtórne cierpienie – odśrodkowy ból, przed którym nie ma ucieczki. Ani w pracoholizm, ani w aktywizm, ani w używki, ani w hedonizm. Nie tędy droga. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  23. Na łamach starej wersji strony pod adresem http://ocalsiebie.nazwa.pl/blogs niektórzy klienci publikowali opinie o usługach psychologów Gabinetu Ocal Siebie. Załączam je poniżej i jednocześnie pozostawiam temat otwarty na wypadek, gdyby ktoś chciał coś dodać lub napisać własną opinię.
  24. Spotkała mnie "dziwna" sytuacja na wizytach u psychologa. Zasugerowano mi coś, co jest podobno nieetyczne i może prowadzić do uzależnienia. Mnie takie rozwiązanie nie interesuje. Powiedziałam o tym, ale ten psycholog w ogóle na to nie reaguje, dalej sugeruje to samo, jakby to było jakieś oczywiste dobro. Reszta planu na drogę do zmiany wydaje się być sensowna. Nie wiem, czy mnie testuje w ten sposób, czy chodzi o coś innego. Czy w tej sytuacji powinnam zrezygnować ze współpracy ? Tylko, że wtedy na pewno nie poszukam kogoś innego ( nie chcę kolejnych złych doświadczeń). Czy po prostu zostać i docenić fakt, że ten psycholog jednak chce pomóc i ma plan ( a nie zawsze tak jest)? Mnie ta sugestia zaskoczyła ( szok!! ), zaniepokoiła, co najgorsze odebrała nadzieję. Bardzo to przeżywam i nie mam pomysłu na rozsądne rozwiązanie. Bardzo proszę o radę.
  25. Witam. Byly partner bardzo gra na mojej psychice opowiada różne nie fajne historie związane ze mna swoim rowiesnikom po czym wychodze na miasto z znajomymi i widze ich wzroki usmieszki i jak rozmawiaja zapewne o mnie. Pod koniec zwiazku stalam się jakby inna osoba, uzależniona, kontakt juz mielismy slaby, a ja w panice ze stracę ukochana osobę upokarzalam się, wypisywalam pi setki wiadomosci, ale dostalam zero odezwu. Pewnie z tego tez sie smieja. Teraz juz jest lepiej. Jak sobie poradzic z rozstaniem?

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.