Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'psychoterapia'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 83 wyników

  1. Witam. Od dłuższego czasu zmagam się z pewnym problemem. Mianowicie odczuwam ogromny lęk przed chorobami fizycznymi, szpitalem, osobami chorymi (fizycznie). Jest to bardzo duży lęk. Miewam ataki paniki, uczucie niepewności strachu i jak już wcześniej powiedziałam owego leku. Od niedawna jest gorzej czasem nie mogę spać po nocach bo rozmyslam o chorobach i że je mam. Wmawiam sobie różne choroby regularnie sprawdzam swoje ciało z obawą że dopadła mnie jakaś choroba. Pytam bliskie mnie osoby czy z moim zdrowiem jest na pewno wszystko dobrze. Oni zawsze odpowiadają że wszystko jest bardzo dobrze. Czasem mam tak że chodzę do lekarza żeby zbadał moje ciało np brzuch . Zawsze każda wizyta kończy się pozytywnie. Jednak to mnie nie uspokaja. Proszę o pomoc.
  2. Jestem kobietą, mam 32 lata, nie mam pracy, nie mam ubezpieczenia. Podejrzewam, że mam depresję, tak przynajmniej od 3 lat, może dłużej, ciężko stwierdzić. Mam prawie wszystkie objawy depresji (myśli samobójcze też - był taki czas, że całymi dniami nie myślałam o niczym innym). Jakieś pół roku temu zaczęłam brać wyciąg z dziurawca (bez konsultacji z lekarzem - wiem, że nie powinnam, ale nie byłam w stanie nikomu opowiedzieć, co się ze mną dzieje, po prostu czułam niemalże fizyczną blokadę). Biorę go do tej pory, pomaga, ale nie na tyle żebym dała radę ogarnąć swoje życie i zacząć robić to, co bym chciała. Potrzebuję wybrać się do psychiatry i na psychoterapię, bez tego się pewnie nigdy nie ogarnę. Tylko że jak wspomniałam - nie mam ubezpieczenia. Podobno chorzy psychicznie mogą się leczyć za darmo, ale nie wiem, czy to obejmuje również chorych na depresję. Poza tym psychiatra pewnie tak od razu depresji nie zdiagnozuje, tylko wyśle mnie najpierw na badania, żeby sprawdzić, czy jakiś fizyczny problem nie daje takich objawów, prawda? Czy w tej sytuacji mam jakąś możliwość otrzymać darmową pomoc, czy będę musiała zapłacić za wszystkie badania i wizyty u lekarzy? I czy mogłabym się dowiedzieć, jakie badania powinnam zrobić (żebym mogła przedstawić już jakieś wyniki u psychiatry, zamiast iść na wizytę tylko po to, żeby się dowiedzieć, na co się zbadać)?
  3. Witam, ciezko zaczac bo nawet nie wiem odczego. Prosze z gory wybaczy za niesklad. Moje zycie od kilku lat caly czas toczy sie w dol, nie wiem jak mam z tym walczyc, a moje wrazenie ze jestem na samiutkim dnie albo nizej. Jakis czas temu moj tata powiedzial mi ze bog daje nam tyle ile potrafimy zniesc ale moze mi daje juz tyle bo w ten sposob proboje przekazac ze moj czas juz dobiega konca? Nie zawiele mam powodow do radosci oprocz tego ze chodze o wlasnych nogach i mam dach nad glowa i prace czego wiele osob moze mi zazdrosci. Moje samopoczucie uderzylo mnie tak mocno na poczatku marca kiedy nasze problemy zaczynaly sie robic coraz gorsze niz lepsze, niemoge otworzyc sie przed najblizszymi poniewaz chodzi i opowiadam jak w idealnym zwiazku zyje i jakie mam dobre zycie, nie chcialabym zeby moi rodzice zawiedli sie na mnie ze nie daje sobie rady w zyciu albo zeby sie mnie wstydzili. Kiedys cieszylam sie z wszystkiego, teraz jak swieci slonce nie mam ochoty wyjsc z lozka czy z domu a moj tryb dnia zatrzymal sie na pracy dom pracy dom, zakupy zaczelam zamawiac internetowo a psy z przykroscia to pisze bo nie powinnamich tak traktowac wychodza na dwor tylko przed blok i do domu.
  4. Witam, Pisze do Państwa, z nadzieją rozwiązania mojego problemu. Mam coraz wiekszy problem z okazaniem swoich uczuć. Nie mam ochoty wyrażać swojej miłości (do chłopaka), mimo że myślę, żebym chciała, ja zwyczajnie nie chce . Wiem, to dziwne i nie ma sensu. Ale właśnie dlatego pisze, bo sama nie wiem co to może być. Czytałam o aleksytymi i podejrzewam, że to może to, ale szczerze nie mam pojęcia. Problem nie jest wyłącznie w relacjach z chłopakiem, ale i z rodziną i przyjaciółmi. Proszę o pomoc, o choćby małą radę, jak nad tym pracować. Pozdrawiam
  5. Mam 18 lat. Od 9 miesięcy jestem w związku z chłopakiem, który mieszka ponad 100 km ode mnie. Jeżdżę do niego powiedzmy, że raz w miesiącu, na weekend albo kilka dni. Jego mama i siostra mnie lubią. Moim problemem jest to, że nie potrafię się przy nich odezwać. Zawsze jak siedzimy przy jednym stole to potrafię się nie odzywać nawet przed 2 godziny. Nawet jeśli już ktoś do mnie zagada to jedyna odpowiedź to uśmiech. Mam dużo znajomych, potrafię z nimi rozmawiać godzinami. Nie wiem dlaczego nie potrafię się odzywać w obecności osób, z którymi zależy mi żeby mieć dobrą relacje. Ostatnio mieliśmy grilla i zamiast wyglupiac się z chłopakiem I jego siostrą (jest 5 lat starsza ode mnie) to siedziałam w samochodzie. Nawet gdy on podszedł do mnie to miałam pustkę w głowie co mogę mu powiedzieć. Później on był cały dzień zły na mnie, że nie chce przebywać w towarzystwie jego mamy i siostry, że mam zacząć z nimi rozmawiac, bo jest mu przykro z tego jak wygląda wspólne siedzenie. Ostatnio jechałam pociągiem z jego siostrą i ona opowiadała mi o czymś, mimo, że chciałam uczestniczyć w rozmowie, też jej coś powiedzieć to tylko siedziałam i się uśmiechałam. Kolejnym problemem jest to, że nie potrafię rozmawiać o swoich problemach. Nie zwierzam się przyjaciołom ze swoich problemów. Gdy mam sprzeczke z chłopakiem i zaczynają mi lecieć łzy to przestaje się odzywać. On ciągle mówi coś do mnie, zadaje pytania a ja tylko siedzę i patrzę w jeden punkt. W głowie mam tysiąc odpowiedzi, wiem, że rozmowy o problemach w związku są potrzebne, ale ja po prostu nie potrafię. Jestem strasznie płaczliwą osobą I czasami ktoś wejdzie do mnie do pokoju, gdy płacze, oczywiście jest mnóstwo pytań, a ja zamiast dać sobie pomóc, reaguje ciszą albo agresją żeby zostać sama.
  6. Chciałabym zapytać Pana Piotra jak można wyjść ze schematu aby juz nigdy do niego nie powrócić. Los tak się układa, a dokładnie moje zycie, że nie radze sobie z ułożeniem życia. Z każdej strony albo jestem upakrzana albo okrada w sposb finansowz. Mam ojca przemoc psychiczna i mam też to się przekładało na życie i pracodawców. Jestem po 1,5 roku terapii DDA ale nie wyszłam ze schematu przemocy chodź bardzo chciałam to przerobić i odeszłam od psychologa. Jestem dość upartą i analityczną osobą i zgłebiałam książkową wiedzę z zakresu DDA< współuzależnienia, DDD, przemoc ale nie wiem jak wyjść i żeby Ci ludzie nie pojawiali się w moim życiu nigdy więcej. Także chciałabym popracować na motywacją bo nieco upadła , nie mam jej bo czuje się mocno zgaszona. Nie umiem sama z tego wyjść a chce i to bardzo tylko co się złapie to upadam jak dziecko. Przemoc pojawia się także wsrod pracodawców na których trafiam a nie mam zamiaru żyć z takimi ludźmi. Dziwił mnie fakt że przerobiłam dużo na DDA ale wiem że potrzebuje poprostu prawidłowego kierunku w zakresie wyprowadzenia mnie z tych schematów. Pokazania mi ich. Być mozże jest coś z czego nie zdaje sobie sprawy a chce to wyeliminować i to jak najszybciej. Chce także popracować nad swoją wartością , motywacją , jak budować i nie bać się wchodzić w relacje z męzczyznami bo też się to ujawnia w moim życiu. Będzie mi miło jak Pan mi odpisze w tym zakresie.
  7. Nie wiem gdzie się udać. A udać się postanowiłem i muszę. Mam 38 lat, od mniej więcej 16 roku życia doświadczam czegoś co mógłbym określić jako depresja, ale nie wiem czy tak jest. To uczucie ciągłego niepokoju, zdenerwowania i przygnębienia, towarzyszą temu odruchy nerwowe - niespokojne nogi, chodzenie po mieszkaniu z miejsca w miejsce, natłok myśli, denerwujący i absorbujący wewnętrzny dialog. Bardzo często czuję bardzo wielkie przygnębienie, wręcz chęć płaczu. Pod presją impulsu potrafię zmienić bardzo dużo, najczęściej na gorsze - np. zrujnować i zniszczyć związek. Nie potrafię też przejść żałoby, obecną po rozstaniu po 10 latach związku przechodzę od 3 lat i wciąż w niej tkwie, wcześniej w innych związkach także miałem z tym problem. Kilka lat temu chodziłem do psychologa, spotkałem się też z dwoma innymi, ale mam problem ponieważ z zewnątrz jestem jakby kimś innym, mój sposób bycia "oszukuje" otoczenie. Mógłbym jeszcze dużo opowiedzieć, ale to nie na forum. Tak czy siak wykonałem testy depresji na stronie, w obydwu testach wyszło, że mam ciężką depresję. Nie mam myśli samobójczych - wręcz przeciwnie mam bardzo dużo chęci do życia, ale myśl o śmierci wywołuje krótką, rozlewającą się falę spokoju. Gdy byłem młodszy, bardzo miotał (dosłownie) mną smutek i rozpacz, mam wrażenie jakby to nie minęło, tylko jakbym nauczył się z tym żyć. Z drugiej strony jestem "człowiekiem sukcesu", którego wszyscy mają za zaradnego, dobrze zarabiającego, inteligentego i statecznego (i trochę ekscentrycznego). Mógłbym tak pisać godzinami, ale postanowiłem coś z tym zrobić tylko nie wiem gdzie się udać. Do psychiatry, psychoterapeuty czy psychologa? Mam niedaleko ośrodek do walki z nerwicami, może tam szukać porady?
  8. Witam. Jestem pod dość burzliwym, półtorarocznym związku z kobietą. Całej historii tutaj oszczędzę, bo nie o to chodzi. Jakiś miesiąc temu definitywnie uznałem że najwyższa pora się rozstać po kilku lub nawet kilkunastu próbach powrotów do siebie, obiecanek że już teraz będzie super i że nie będzie manipulacji, emocjonalnych jazd, zazdrości i innych tego przygód. Były zdrady, niesłowność, oszustwa, wymuszanie czegoś na kimś i to po obu stronach. Nie chcę się wybielać. Pewnie największą winą było to że w porę nie zareagowałem i nie wyszedłem z relacji. (problemy z asertywnością, nieznajomość technik manipulacji stosowanych przez kobiety). Do rzeczy, zdradziłem ją z kobietą która okazała się być "inne niż wszystkie" ,pamiętam że kiedy ją poznałem byłem po prostu zdziwiony że takie istnieją. Na papierze wszystko by przemiawiało za nią. Atrakcyjność fizyczna, wyrozumiałość, inteligencja, itd. Było to już jakieś pół roku temu. Mamy kontakt do dziś, spotykamy się. Pytanie brzmi czy jeśli będę brnął w tą znajomość to czy nie skrzywdzę jej i znowu siebie jeśli nie poczuje takich emocji i haju hormonalnego jak do ex? Za ex przemawiało to że ma dużo werwy w sobie co za tym idzie znacznie lepszy seks w moim mniemaniu.Nawet kiedy zachowywała się turbo-toksycznie, tak bardzo brakowało mi tych "wrażeń" że nie potrafiłem już jej pół roku temu powiedzieć że się rozchodzimy i trwać w postanowieniu. Nie chce zrobić sobie i kobiecie z która się aktualnie spotykam większego bajzlu w życiu. Oglądam i przerabiam wszystkie materiały Pana Olszaka. Mimo że moja świadomość jest już dość duża, o neurotyzmie , o tym że potrzeba tych "emocji" to złe wzorce z domu. W obu przypadkach,jak i u mnie ,tak i u ex mielismy niezłe "przeboje" za czasów dorastania. Ojciec alkoholik, wieczne awantury. "Matrix"i inne tego typu historie są mi znane. Jeśli Państwo uznają że powinienem skonsultować się z psychoterapeutą, to zrobię to. Najchętniej z Panem Olszakiem bo "znam" go z audycji i cenie sobie jego autorytet i wiedze. Pozdrawiam Sebastian, lat 26
  9. Witam, Trafiłam na to forum dzięki materiałom na youtube, bardzo interesującym z resztą. Nie jestem pewna, czy mój problem podpada pod Waszą domenę, niemniej byłabym wdzięczna za opinię w mojej sprawie. Zdiagnozowano mi w dzieciństwie F84.5, obecnie określane jako "zaburzenia ze spektrum autyzmu", choć nieszczególnie lubię takie wrzucanie do jednego worka. O diagnozie dowiedziałam się dopiero po osiągnięciu pełnoletności, gdy mogłam wydobyć swoją papierologię z poradni, do której mnie prowadzano tak długo, jak długo byli mnie w stanie do tego przymusić. Cała rodzina wiedziała, tylko ja nie. Przez całe dzieciństwo i okres nastoletni musiałam się nasłuchać o tym, jak bardzo powinno się mnie zamknąć w pokoju bez klamek, z resztą zdarza mi się słyszeć to dalej. Ludzie, często znający mnie całe życie, po dowiedzeniu się że mam numerek i teczkę, podejrzewali mnie często o najgorsze (posuwając się nawet do tego, że dalsza rodzina u której pomieszkiwałam na czas szukania mieszkania, już po osiągnięciu osiemnastki oczywiście, wystawiła mnie z walizką za drzwi pewnego zimowego poranka, bo odkryli, że posiadam nóż i dośpiewali sobie resztę historii o tym, jak podrzynam im gardła we śnie). Miałam się za potwora, bo i jak potwora mnie traktowali. Poznanie diagnozy ułatwiło wszystko. Nie bez znaczenia był fakt, że w czasach szkolnych byłam w wyjątkowo jak na mnie bliskich stosunkach z osobą, która miała taką samą diagnozę, a którą do dziś bardzo podziwiam choć nie utrzymujemy już kontaktu. Przepracowałam więc to w miarę szybko, pogodziłam się ze swoim numerkiem, wiedząc z obserwacji, że nie jest to jakaś skrajna patologia. Jestem, jaka jestem i mi osobiście to nie przeszkadza. Ale coraz częściej zauważam, że przeszkadza otoczeniu. Od rodziny słyszę, że powinno się mnie zamknąć w pokoju bez klamek. Od współlokatorki, załamującej ręce nad moją kolejną dziwną interpretacją rzeczywistości, płyną nieco subtelniejsze komunikaty, że "normalna to ja nie jestem". Znajomemu (nie wiedzącemu o moim odchyleniu od normy) przeszkadza moje postrzeganie świata, rozbijanie go na zera i jedynki, względnie procenty lub algorytmy, ilekroć chcę dowieść swojej racji w jakiejś dziedzinie. Poza tymi osobami w moim otoczeniu jest tylko pies i kot, one nie zgłaszają zastrzeżeń. Więc tak sobie siedzę i myślę (niebezpieczne zajęcie, wiem), że ich jest parę osób, ja jestem jedna. Więc teoretycznie mogą mieć rację. Nigdy nikomu gardła nie poderżnęłam, może nie zawsze mi wychodzi, ale w gruncie rzeczy staram się być dobrym człowiekiem, śmieci wynoszę, podatki płacę, drzwiami nie trzaskam. Tak, przyznaję się bez bicia, kupiłam jednego ziemniaka na wagę, kiedy właśnie jednego zabrakło do obiadu. Owszem, pochowałam kosmetyczne masła współlokatorki do lodówki. I okazałam szczere zdziwienie na wieść, że płyn do kąpieli stosuje się również biorąc prysznic. Ale czy to od razu kwalifikuje mnie do zamknięcia? Powiem szczerze, nie napawa mnie optymizmem myśl o powrocie do psychiatry. Przerobiłam sesje z całą masą psychoterapeutów i psychiatrów za dzieciaka. Próbowano wmówić mi depresję, agorafobię, zaburzenia lękowe, w śladach po kocich pazurach szukano sznytów od żyletki, a ubrania w odcieniach czerni i szarości oznaczały dla nich zamiary samobójcze, nie oszczędność na praniu. Miarka się przebrała, gdy zapisano mi leki, po których mało nie zeszłam. Czułam smak dźwięków, co może byłoby ciekawym doświadczeniem, gdyby nie drgawki, niezdolność do skupienia myśli, objawy silnego zatrucia organizmu i wstręt do wody i jedzenia tak silny, że póki miałam co zwracać, nudności wywoływała nawet myśl o napiciu się czegoś. Nie jest to jakaś strasznie pilna sprawa. Nie biją, nie gwałcą, a i wieszać się nie zamierzam. Niemniej, byłabym wdzięczna za wydanie opinii - leczyć, nie leczyć? Bo przyznam szczerze, trochę to przykre, że osoby dla mnie ważne źle się czują z tym, jaka jestem.
  10. Cześć Mam 27 lat, pracuję, chodzę na psychoterapię od paru tygodni. Chciałam się zapytać o sposób zadawania pytań przez psychoterapeutę. Czy psycholog może narzucać swoje zdanie pacjentowi? Miałam sytuacje, w której psycholog usilnie pytała mnie czemu mi brakuje/czemu tęsknie do bycia poniżaną, mimo moich ciągłych zaprzeczeń, że tak nie jest. Czy to nie jest narzucanie? Wiem, że na terapii będą padać niekomfortowe pytania, ale w moim odczuciu jest to wmawianie mi czegoś z czym się nie zgadzam. Czy to jest normalny sposób postępowania psychologów? Psycholog ta również na podstawie moich opowieści stwierdziła, że mój były chłopak prawdopodobnie na podstawie tego co mówię mścił się na mnie za swoją matkę. Czy psycholog może wysnuwać takie coś na podstawie moich słów? Proszę o pomoc, zastanawiam się nad zmianą na innego psychoterapeutę i nie wiem czy nie przesadzam.
  11. Hej, postanowiłam napisać tu coś od siebie, bo potrzebuję drobnej porady psychologicznej i nie wiedziałam gdzie się z tym zwrócić. Znalazłam tę stronę i pomyślałam, że spróbuję, bo może tu komuś uda się mi pomóc. Otóż od kilku miesięcy jestem w związku z chłopakiem, który ma stwierdzony borderline i chorobę dwubiegunową, a dodatkowo cierpi na schizofrenię (bierze odpowiednie leki przepisane przez lekarzy, których nazw nie wymienię, bo nie znam). Wszystko układa się nam świetnie, jest naprawdę cudownie i wiem, że jest między nami głębokie uczucie, bo czujemy to obustronnie. Każdy dzień spędzony razem jest idealny i wierzę, że da się żyć z kimś, kto jest chory w ten sposób, ale mam pewne obawy, a właściwie nie obawy, tylko czuję chwilową dezorientację... Chodzi o to, że kilka razy mówił mi, że jest gorzej pod względem psychicznym i że ten stan pojawia się nagle, zupełnie znikąd. Wiem wtedy, że potrzebuje chwili dla siebie, dlatego ją mu daję i staram się nie napierać na rozmowę, ani nic, bo zwyczajnie nie ma na to ochoty. Szanuję to i nie chcę go złościć swoją osobą w tych momentach, bo mogłabym powiedzieć coś nie tak, albo źle go zrozumieć. Nie chce pogłębiać wtedy jego stanu. Czasami jednak jest tak, że pojawia się wtedy drobna rozmowa i mówi mi mniej więcej co czuje w tym momencie. Doceniam to bardzo, bo widzę, że jest ciężko i może potrzebuje się wygadać. Problem pojawia się tutaj taki, że nie bardzo wiem co powinnam albo czego nie powinnam wtedy mówić... Nie wiem jak go wspierać, jak odciągać negatywne myśli i przekierowywać je na dobry tor, żeby zajął głowę pozytywami. Chciałabym Was prosić o poradę - jak zachowywać się w takich momentach? Co mogę wtedy mówić? O czym rozmawiać? Jak pomóc? Przykład rozmowy: mój chłopak rozmawia ze mną i wszystko jest dobrze, następuje kilka minut przerwy w rozmowie, po czym dostaję sms o treści "płaczę, mam atak paniki, cały się trzęsę, nie wiem co robić, łzy same lecą". Jestem zdezorientowana i zmartwiona, więc mówię mu, że wszystko będzie dobrze, że go kocham i damy sobie radę z tym, poradzimy sobie ze wszystkim. Próbuję też przekierować rozmowę na tematy przyjemne, np. jakieś zaplanowane wyjazdy, albo rzeczy, które jutro wspólnie będziemy robić. No i właśnie, czy dobrze robię? Czy taką rozmową sprawiam, że poczuje się lepiej, czy tylko gorzej? Czy w ogóle powinnam cokolwiek mówić, a jeśli tak, to co? Sama nie umiem sobie odpowiedzieć na te pytania, bo tak naprawdę nie mam pojęcia co ten człowiek ma właśnie w głowie, nie mam pojęcia co przeżywa jego umysł w tym krytycznym momencie. Chciałabym umieć jakoś załagodzić ten stan, spróbować chociażby to zrobić, albo jakoś mu ulżyć, ale nie wiem w jaki sposób zrobić to prawidłowo. Jest szansa na jakąś pomoc z Waszej strony? Prośba skierowana do psychologów, którzy są tu obecni oraz ludzi, którzy przeżywają coś podobnego u siebie w związkach. Naprawdę proszę o pomoc... I z góry dziękuję.
  12. Witam. Jestem Natalia i mam 18 lat. Pochodzę z małej miejscowości. W ostatnim czasie pojawiły się u mnie natrętne myśli na tle nerwicowym. Są one ukierunkowane na moją orientację. Zacznijmy od tego że odkąd pamiętam podobali mi się chłopcy. Czułam do nich chemię i zastanawiałam się jak mogę się do nich zbliżyć. Chciałam z nimi wchodzić w związki, nieco później wchodzić również w bliższe stosunki seksualne. Całowanie i inne tego typu rzeczy sprawiają mi dużą przyjemność. W dzieciństwie nie miałam zadnych problemów które mogłyby mieć wpływ na zmianę orientacji. Ubierałam się jak dziewczynka i spędzałam wolny czas na spotkaniach z koleżankami. Mam teraz chłopaka od prawie pół roku. Jest nam ze sobą bardzo dobrze. Nasze popędy seksualne są również zaspakajane i oboje czerpiemy z tego satysfakcję. Często jest tak że to ja nie potrafię się powstrzymać i zaczynam dotykać go w miejscach intymnych, bo czuję się tak podniecona samą jego obecnością. Sprawia mi to dużą przyjemność. Jesteśmy ze sobą bardzo zżyci. Kilka miesięcy temu moja mama miała wypadek w związku z czym było wysokie ryzyko że może umrzeć. Choroba w obrębie mózgu. Wywołało to we mnie traumę. Zawsze prosiłam tatę żeby na bieżąco informował mnie co się z nią dzieje a on tylko mówił że jest dobrze. Potem podczas rozmowy słyszałam że stan pogorszył się i będzie wykonywana operacja co wpędziło mnie w jeszcze większą rozpacz. Mama jest już w trakcie rehabilitacji. Ale nie o tym moje pytanie. Chłopak wyjechał na miesiąc. Z początku bardzo mi go brakowało. W związku z jedną natrętną myślą nie mogłam się skupić na tym żeby z nim porozmawiać. Wbiła mi się ona do głowy i nie odstępuje a brzmi "jestem homoseksualna?". Nie wiedziałam jak na to zareagować. Ta myśl pojawiła się z nikąd. Nigdy noe myślałam nad tym. Pierwszą reakcją była rozpacz że nie chcę tracić chłopaka bo jest dla mnie wspaniały i go bardzo kocham. Nigdy nie podobała mi się idea stanowienia związku, albo dojścia do zbliżenia z kobietą. Nawet dzisiaj koleżanka proponowała mi pocałunek ale odmówiłam bo nie czuję takiej potrzeby. Myślę że mogłabym zrobić to bardziej z samej ciekawości ale jak widzę to w codziennych sytuacjach to nie jestem tym zachwycona. Myśli, wbrew mojej woli, pojawiają się w głowie i zmuszają mnie do widzenia siebie z kobietą w stosunkach seksualnych co jest dla mnie męczące uciążliwe i lekko obrzydzające. Jeśli powiem sobie że wszystko już sobie w sprawie tych wątpliwości wyjaśniłam kładę się spać i budzę się z tą samą myślą w głowie. Nie daje mi ona normalnie funkcjonować i sprawia że nie mam ochoty na banalne czynności takie jak dla przykładu słuchanie muzyki co uwielbiałam. Dodam do tego że chłopak mnie wciąż w 100% pociąga i podnieca. Wyczekuje bardzo jego powrotu ale te myśli nie dają mi żyć. Myślę że natręctwa pojawiły się już w chwili kiedy bałam się o niechcianą ciążę i mimo że wszystko (2 miesiączki multum testów i wizyta u ginekologa) mówiło że w niej nie jestem ja musiałam zrobić conajmniej jeden test na dwa dni żeby nie czuć się nękana przez myśli. I tak przez 2 miesiące. Potem 2 tygodnie przerwy i teraz mam tą myśl o orientacji. Dodam że kobiety jako osoby mi się podobają i porównuję je do siebie. Uznaje je za piękne i często się im przyglądam. Ale to chyba normalne. Nigdy w kobiecie nie byłam zakochana. Czy sytuacje które opisałam mogą wskazywać na to że były (i są) to natręctwa nerwicowe? Czym objawiają się te odnośnie orientacji? Czy wizyta psychologiczna pomoże? I czy orientacja może się zmienić z dnia na dzień?
  13. Witam, Jestem bezrobotną kobietą (w trakcie zakładania własnej działalności) w wieku 25 lat. Od jakiegoś czasu miewam różne problemy, które strasznie wpływają na moje samopoczucie. Trwa to blisko od 2 lat, zaczęło się od ataków paniki na tle stresowym, przez problem z pociągiem seksualnym aż do kluczowego momentu, który miał miejsce 2 miesiące temu. Zaczęło się gdy córka mojej partnerki przyniosła wszy ze szkoły, oczywiście leczenie przebiegało pomyślnie, jednak na moje nieszczęście zbiegło się to w czasie z atakiem robactwa na wynajmowane przez nas mieszkanie. Było go mnóstwo. Mieszkanie ze względu na brak współpracy ze strony właściciela zostało przez nas opuszczone. Jednak dla mnie problem nie zniknął. Ciągle, wszędzie widzę jakieś robactwo, nie wiem czy to już paranoja czy ono faktycznie się za nami ciągnie. Drapie się wszędzie po ciele, boje się pójść do fryzjera czy gdziekolwiek gdzie jest dużo ludzi. To przerodziło się w swojego rodzaju fobię, gdy tylko zaczynam się drapać moje samopoczucie od razu ulega zmianie - jestem nerwowa, dużo krzyczę, płaczę, czuje się bezsilna. To wszystko odbija się na moim związku, bo przez obecny problem wracają te stare - np. brak pociągu seksualnego oraz napady paniki. Potrafię nie spać całymi dniami i nocami szukając rozwiązania i finalnie nie znajduje, jak zawsze. By uciec od gonitwy myśli staram się zajmować sprawami związanymi z otwarciem firmy, pochłania to dużo czasu - przez co o ironio, kłócę się z partnerką bo jestem wtedy zaślepiona jednym tematem. Co mi jest? Nie radzę sobie. Szukam diagnozy, choć nie wiem czy taka istnieje. Podejrzewałam nerwice natręctw, ale sama już nie wiem. Najważniejsze dla mnie to przestać zadawać sobie ból przez drapanie (jak i wyciskanie, automatyczne, wągrów które nie istnieją na twarzy, szyi, dekoldzie) i naprawić relację z partnerką. Proszę o jakąkolwiek radę. uwaraT.
  14. Jestem kobietą, mam 24 lata. Ja i mój narzeczony jesteśmy ze sobą w związku od 7 lat. Około 4-5 lat temu zdradziłam go, dowiedzial sie o tym. Później wciąż utrzymywalam kontakt z tamtym mężczyzną. Narzeczony o tym wiedzial, powiedziałam mu że zastanawiałam się nad rozstaniem. Niestety zdradzilam go drugi raz. Wszystko to trwalo około 6ciu miesięcy Żałuje tego bardzo, jest mi wstyd, byłam zupełnie inną osobą i naprawdę nie poznaję siebie z tamtego okresu. On to wszystko rozumie, ale niestety niedawno dowiedziałam się ze przeżywa w związku z tym poważną traumę. Raz było z nim lepiej, raz gorzej, ale przez ostatni rok jest naprawdę źle, codziennie przeżywa flashbacki, ma jakieś niekontrolowane myśli, jest rozdrażniony i przez to cierpi. Zrobiła bym wszystko żeby mu pomóc. Niestety o niczym mi nie mowił, stwierdził że to samo przejdzie. Czy można to nazwac traumą interpersonalną złożoną? Czy w takim wypadku, po tak długim okresie czasu jest szansa na poprawę jeśli zdecyduje się na terapie? Rozważamy terapię emdr, na początek. Później chyba spróbujemy wszystkiego.
  15. Nie moge sobie poradzic z wlasnym zyciem. Mam 26 lat a nie osiagnelam nic. Przezylam zalamanie w mlodych latach kiedy moi rodzice burzliwie sie rozstali. Od tamtej pory mam kontakt tylko z matka, mieszkam z ojcem ale jego nawet nie obchodzi czy zyje. Ptaktycznie w domu jestem sama, bo ojciec ma inna rodzine. Nie mam przyjaciol, bo cale mlode lata ciagle ktos wykorzystywal moja dobroc i odchodzil. Przestawalam byc potrzebna. Bylam w zwiazku, ale nie moglam juz zniesc jak moj facet patrzy na moj bol i odeszlam sama. Mialam probe samobojcza. Mialam wiele przyjaciol i wszyscy mnie zostawili. Ilekroc probowalam stworzyc zwiazek to bylam olewana. Najlepsze co mnie odciaga od problemow to praca, ktorej tez nie nawidze. Moja najlepsza przyjaciolka potraktowala mnie jak smiecia do podbudowania wlasnej psychiki, z dnia dzien zostawila faceta i uklada sobie zycie z kim innym. Jej byly facet okazal mi cieplo, myslalam ze jest wart uwagi. Chcialam sie odciac od wszystkiego. Jednak okazalo sie ze i on ze mnie zadrwil. Dla wszystkich jestem matka Teresa i dobra rada a sama od wielu lat zmagam sie z myslami samobojczymi. Calymi dniami gapie sie w telewizor albo jestem w pracy. Ilekroc wyszlam z domu poznalam to zawsze dostawalam cios od zycia. Czym sobie na to zasluzylam? Prosilam o pomoc znajomych lecz nie moge na nikogo juz liczyc. Moja mama sama przezyla silna depresje wiec nie moge jej dokladac. Nie mam sily juz zyc mam blokady psychiczne nie ufam ludziom. Nigdy nikomu krzywdy nie zrobilam a uslyszalam ze nie jestem warta uwagi. Mam dosc. Pomozcie
  16. Witajcie mam 25 lat, jestem żoną i mama dwóch córek, na codzien zajmuje się domem. Mój problem zaczął się nie dawno 2 lata temu podczas drugiej ciąży, nie wyjdę nigdzie sama z domu, obawiam się że zemdleje problem dotyczy też sklepów do których nie wejdę. Cała sie wtedy trzęsę i serce wali i muszę szybko wyjść, nawet na spacer z dzieckiem sama nie pojde. Co to może byc, czy to depresja? Czy jakieś leki ?
  17. Mam problem i chce spróbować iść do psychologa. Nie posiadam przekonania do psychologów, że to mi pomoże bo mają wiedzę książkową i nie siedzą w mojej głowie to nie pomogą Do pewnego czasu broniłam się przed tym żeby tam się udać, każde tego typu sugestie wypierałam od siebie, nie byłam tym zainteresowana. Nie chciało mi się nawet o tym myśleć ale coś się zmieniło. Poznałam jakiś czas temu pewnego chłopaka powiedzmy jest moim kolegą. Naprawdę to wyjątek, że w ogóle zwróciłam na niego uwagę, ale ma coś w sobie. I właśnie tak sobie myślę, że w ostateczności mogę się wybrać ale sama nie wiem po co. Zależy mi na tym chłopaku , odrzucam go cały czas ale jest trochę taki tępy. Wiem brzydkie określenie ale o co mi chodzi , daję jemu kosza ale on nic sobie z tego nie robi jakby zupełnie tego nie brał do siebie, jakby wiedział , że nie chce dać jemu kosza ale go dostaje. I nie to nie jego zachowanie jest powodem tego, że chcę iść do psychologa. do sedna. Nigdy nie byłam u żadnego psychologa a pamietam u jakiegoś pedagoga gdy nie mogłam dogadać się z rodzicami ale tych wizyt miło nie wspominam. Były męczące, odliczałam czas aż stamtąd wyjdę, dla mnie to była strata czasu i pamiętam, że ta kobieta na mnie nakrzyczała bo nie chciałam się z czymś zgodzić bo miałam inne zdanie niż oni, wyszłam i więcej tam nie poszłam dlatego teraz obawiam się tego jak wyglądają takie wizyty u psychologa i mam kilka pytań - czy długo tam trzeba chodzić? W ogóle nie wiem od czego zacząć na takiej wizycie, co tam mówić. Zwłaszcza , że ja nie lubie rozmawiać o sobie, o swoich uczuciach co związane jest ze mną i z moim życiem. Pisać mi jest łatwiej bo mogę na spokojnie sobie w głowie ułożyć co chcę napisać i jak sformułować a jak ktoś na mnie patrzy to ja się stresuje i zapominam o tym co chce powiedzieć - czy to wogóle jest sens iść czy dać sobie spokój? - czy na pierwszej wizycie trzeba mówić po co się przyszło i o powodach?jeśli już się odważę to co po wejściu mam powiedzieć dzieńdobry i co dalej?dalej nie wiem... - czy jeżeli psycholog się dowie o czymś czego nie chce zgłaszać to może to zgłosić bez mojej zgody czy ma obowiązek zachować tajemnice? - czy za takie wizyty trzeba płacić? - czy są też bezpłatne? - a jak psycholog okaże się taki krzyczący to można wyjść z wizyty i zmienić - czy trzeba chodzić do tego samego? Przepraszam to wygląda jak list ale wolę poradzić się najpierw w internecie - nurtuje mnie to.
  18. Witam ! Mój mąż zaczął od stycznia spotkania z psychologiem. Ma nerwice lękową i nerwice natręctw (natrętne myśli) od 10 lat. W końcu zdecydował się na terapie. Bedzie to jego pierwsza terapia. Pisze, że będzie ponieważ Pani psycholog jeszcze go formalnie nie zdiagnozowała i nie rozpoczęła terapii. Na razie na spotkaniach mąż ma opowiadać o sobie, o swoim życiu bo psycholog chce go lepiej poznać. Po około 5 spotkaniach psycholog zdecyduje czy podejmie się terapii. To terapia online, mieszkamy za granica. Psycholog na dzień dobry powiedziała, ze terapia u niej to spotkania 3 razy w tyg przez ok 2-3 lata w przypadku nerwicy (nie diagnozując jeszcze męża). Na razie stanęło na spotkaniach raz w tygodniu. Bardzo proszę o rade, na czym polega taka psychoterapia? Jak to powinno wyglądać? Beda przerabiać tematy z przeszłości, uwalniać jakieś zakleszczone emocje ? Psycholog bardzo mało udziela się podczas tych spotkań, mąż czuje się tym skrepowany, nie wie o czym ma mówić z obca osoba. Ona nie ciągnie go za język, mało nakierowuje, bardzo mało pyta, niewiele tłumaczy. Maz nie czuje się dobrze ani przed ani po tych spotkaniach. Po ostatnim, gdzie rozmawiał o rodzicach wręcz jego objawy się nasiliły. Nie chce żeby mąż się zraził i zrezygnował. Wiemy, że leki tylko zagłuszają objawy a nie lecza przyczyny. Chce mu pomóc przez to przebrnąć, niełatwo było go namówić na psychoterapię. Jednak zachowanie Pani psycholog nie pomaga. Pozdrawiam.
  19. Witam Jestem uczennica klasy maturalnej mam 19lat ... Uczeszczam na terapie do psychologa już trzeci rok , po tym jak trzy lata temu podjęłam się próby samobójczej. Rok temu miałam rok rezerwy w terapi gdyż psycholożka zaszła w ciąże . Mimo ze chodzę na terapie już długi okres nie widzę znacznej poprawy w swoim samopoczuciu . Ostatnio pojawiła się u mnie bezsenność potrafię nie zmrużyć oka nawet przez tydzień , ostatnio ze zmęczenie zasłabłam w szkole . Często mam tal ze nie mam siły wstać rano i dużo opuszczam lekcji. Jestem niepełnosprawna mam wadę ręki od urodzenia, najbardziej boli mnie to ze choć ja nie uważam siebie za osoby niepełnosprawna to inni tak mnie postrzegają i nie raz spotkałam się z drwi ani i kpinami. Nie wodze dla sb wogole przyszłości nie wiem co chce robić w życiu . Nie mam motywacji żeby walczyć o siebie . Mimo ze mam przyjaciół i chłopaka . Od 5klsy podstawówki się okaleczać i nadal to robię czasami ... poprostu nie wodze potrzeby przestać , bardzo bym chciała sb pomoc ale nie wiem jak, pani psycholog dużo mi podpowiedziała j cześć rzeczy zmieniłam ale nie jestem w stanie ske cieszyć nadal i normalnie funkcjonować , jednosczesnie nie chce zmienić terapeuty bo nie będę umiała już nikomu zaufać . Za namowa pani psycholog za miesiąc mam wizytę u psychiatry której się totalnie boje . Noe wielcy mnie czeka . Czy to może być depresja ? Co mogę więcej zrobić żeby wkoncu zacząć czerpać radość z zycia
  20. Swego czasu zadano mi pytanie, czy psycholog uszczęśliwia. W poniższej audycji udzielam odpowiedzi. CIEKAWOSTKA: Blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog kliniczny, terapeuta. Oferowane są usługi takie jak psycholog online, porady psychologiczne przez Internet, konsultacje i terapia przez Skype.
  21. Witam. Mam 26 lat, od 4 lat mieszkam za granicami kraju , jestem tu samotny , od kilku miesięcy nie mam żadnych relacji z ludźmi , powierzchowne rozmowy typu co u Ciebie co u mnie no i oczywiście kłamstwa , że wszystko jest okey. Uśmiechnięty , pozytywny , przyjacielski lubiany przez innych ( to opinie ludzi otaczających mnie w pracy, na treningach , w sklepach ) A w środki totalnie złamany , zagubiony chłopak , który nie wie jak poskładać wszystko w całość. Jestem DDA , pochodzę z rodziny , w której wiecznie było dużo alkoholu , przemocy , nienawiści. Z bratem byliśmy bici przez ojca , nasza matka tez. Miał on problemy z alkoholem , mama również , nigdy o nas nie dbano . w tym chorym świecie musiałem zadbać o siebie i brata. Nie było łatwo , ojciec potrafił bić mnie przy kolegach za to ze zjadłem za dużo chleba. W szkole ze mnie szydzili , wyśmiewali mnie . Gdy poszedłem do gimnazjum chciałem to zmienić , zacząłem trenować , po to by się bronic. Oglądałem filmy na Youtube i trenowałem w domu sztuki walki , sam . Po czym rozpocząłem gimnazjum i zaczęły się bojki. Walczyłem ze wszystkimi , którzy byli przeciwko mnie ,którzy szydzili śmiali się, nigdy nie przegrałem. Po rozpoczęciu gimnazjum matka wyjechała za granice. Miałem 14 lat. Do tej pory byłem wzorowym uczniem, wzorowe zachowanie , średnie nie schodzące poniżej 4,75. Gdy wyjechała matka pogorszyłem się w szkole , zainteresowała się tym pani dyrektor , po zaciągnięciu przez nią informacji , była zmuszona poinformować kuratorów , sady o tym , ze wraz z bratem powinniśmy pójść do domu dziecka. Dziadkowie się nami zaopiekowali. Jednak mój charakter zaczął się kształcić w nieodpowiednim kierunku , dojrzewanie okres buntowniczy , bylem nie do zniesienia . Skończyłem 18 lat i dziadkowie wyrzucili mnie z domu , trafiłem na ulice. Ojciec nadal pil , matka nie wróciła , zostałem ze wszystkim sam . Zaczęły się problemy z alkoholem , zacząłem palić papieros w wieku 18 lat, palę do teraz, chociaż staram się je rzucić. Alkoholu już nie nadużywam , poradziłem z nim sobie. W wieku 19 lat poznałem dziewczynę , byliśmy ze sobą 4 lata , czułem , ze się wszystko układa , ze będzie okey miałem prace , wynająłem mieszkanie . po 4 latach przyszła nam na świat córka. kiedy córka miała pół roku , wyrzuciłem je z domu. Kłóciliśmy się nie potrafiliśmy się dogadać , miałem podejrzenia o zdrady nigdy jednak tematu nie poruszyłem ,wszystko trzymałem w sobie , aż pękłem i zakończyłem związek. Zaczęły się ponowne problemy z alkoholem , bojki , 40 papierosów wypalanych dziennie , litry kawy czułem się coraz gorzej . Znalazłem prace za granica , zostawiłem wszystko i wyjechałem ,tak od 4 lat jestem w Holandii. Kontaktów z córka nie mam od czasów wyjazdu . A z rodzina utrzymuje kontakty sporadycznie , jednak dużo im pomagam finansowo, z bratem staram się utrzymywać kontakt. Mój brat ma 23 lata jest alkoholikiem (kilka miesięcy temu miał pierwszy atak epilepsji ) moja mama również jest alkoholiczka , ojciec zmarł 3 lata temu. A ja mam mnóstwo długów , przez niespłacone kredyty żyję w ciągłym stresie i obwiniam się za wszystko co wydarzyło. Staram się uprawiać sport (od 3 lat trenuje Tajski boks- kilka ostatnich miesięcy mam przerwę) żeby sobie z tym wszystkim poradzić i staram się dawać sobie nowe cele o których zapominam, bo inne myśli biorą gore. Od kilku miesięcy nie wychodzę z domu , jedynie , praca zakupy , zmuszam się do wszystkiego , czuje się jakby wszystko ze mnie wyszło , brak siły, energii . Mam w sobie dużo determinacji , dlatego jakoś jeszcze funkcjonuje. Ostatnio jednak jest dużo gorzej , czuje ze mój stan się pogarsza. Prawdę mówiąc mógłbym pisać i pisać . Potrzebuje pomocy. czy to może być depresja ? czy powody mojego samopoczucia mogą mieć podłoże w dzieciństwie ? czy powinienem tam wrócić ( w przeszłość ) i spojrzeć na to jeszcze raz ? Marze o odniesieniu sukcesu i poczuciu spełnienia, ale moje myśli ciągnął mnie na dno . Pozdrawiam Serdecznie.
  22. Cześć. Mam na imię Damian i w marcu skończę 22 lata. Na wstępie napisze, że jestem synem ofiary tragedii w Czeskiej kopalni. To co wydarzyło się ostatnio spowodowało we mnie rozbicie psychiczne i emocjonalne. Zawsze uważałem, że po nienajlepszym dzieciństwie i okresie dorastania moja psychika stała się bardzo silna, niestety myliłem się i szukam pomocy/porady na forum. Otóż przestałem chodzić do pracy, zamykam się w sobie i przechodzę stany depresyjne. Generalny brak chęci do życia, potrzeba spokoju, ciszy i samotności. Ciągły stres i nerwy, oraz dobijający obraz mamy która też nie daje sobie rady. Zaczyna ogarniać mnie anhedonia, oraz w 90% sprawdzają się objawy schizoidalnego zaburzenia osobowości. Z każdym kolejnym dniem opuszczenia pracy jest coraz wieksza szansa jej stracenia czego się obawiam, ale jeszcze bardziej boje się do niej wrócić. Chciałbym zapaść w wieczny sen i odizolować się od wszystkiego, ale jednak ciągle jest ta świadomość, że życie toczy się dalej, a ja pogarszam jego i tak słaby poziom. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, od czego zacząć. Liczę na jakąś odpowiedź, oraz dziękuję za poświęcony czas. Pozdrawiam, Damian!
  23. Witam, mam 29 lat i moje problemy z nastrojem zaczęły się w zasadzie rok temu, po rozpadzie toksycznego związku ze starszą od siebie kobietą w którym tkwiłem przez 1,5 roku i był to mój pierwszy związek. Zostałem zdradzony i porzucony. Dość mocno to przeżyłem, dlatego od razu zgłosiłem się do psychologa. Na przestrzeni 2-3 miesięcy straciłem dość duże pieniądze, zainwestowane podczas trwania związku i do dziś mam coś w rodzaju syndromu wypalenia zawodowego który miej więcej zaczął się w tym samym czasie, jestem inżynierem (od 2,5 roku w zawodzie), zbyt mocno zidentyfikowałem się z firmą i za dużo dawałem sobie wcisnąć i sporo robiłem za kolegów czasem z własnej woli czasem nie. Za ambitnie podszedłem do tego i zjadłem własny ogon. Objawy jakie mi towarzyszą to wahania nastroju, bardzo częste drzemki popołudniowe nawet 1-2h, kilka razy przez ten czas zdarzyło się, że przespałem praktycznie całe dnie w weekendy i kilkukrotnie przez ten okres budziłem się w nocy cały mokry, raczej sporadycznie oprócz pierwszego tygodnia po rozstaniu. Popołudniowe spanie występowało też wcześniej, ale z racji tego, że dość mocno mnie pochłaniała praca nie zwracałem na to uwagi. Brak wiary w siebie, problemy z koncentracją, niskie poczucie własnej wartości (wcześnie też miałem, ale teraz jest chyba jeszcze gorzej), rzadko jestem tu i teraz. Zazwyczaj jestem dość spokojny i niezbyt wylewny mam osobowość introwertyczną, czasem reaguję nerwowo i impulsywnie nie adekwatnie do sytuacji, mam wrażenie, że większość tłumię w sobie i potem się to wylewa. Z racji tego wypalenia i przyblokowania mnie przez firmę w sprawie awansu, chcę zmienić pracę, ale nie wiem w jakim kierunku się rozwijać, nie jestem w stanie podjąć żadnej decyzji. Ten stan mnie irytuje i frustruje i koło się napędza. Brak mi siły sprawczej. Jestem raczej typem samotnika, samotnego wilka nie jestem zbyt aktywny towarzysko, mam problemy z nawiązywaniem kontaktów, nie mam zbyt wielu znajomych, właściwie w ogóle ich nie mam oprócz starych z mojej rodzinnej miejscowości z którymi kontakt się pogorszył, przez co mam wrażenie,. Przez problemy z nawiązywaniem kontaktów mama wrażenie, że dużo tracę i mam do siebie o to wyrzuty. Robiłem badania podstawowe + hormonalne, tarczycowe, testosteron. Nigdzie z nimi nie byłem, ale praktycznie wszystko mieści się w podanych normach. Ten stan zawieszenia mnie frustruje, czas przelatuje mi przez palce. Pracuję z psychologiem od roku i nie widzę jakiejś znaczącej poprawy. Nie mogę się odtworzyć. Mam pytanie odnośnie tego czy ma znaczenie, że w takich okolicznościach kiedy zostałem zraniony przez kobietę, pracuję z psychologiem-kobietą co utrudnia moje otworzenie się ? Wtedy kiedy podjąłem decyzję o udaniu się po pomoc nie zwracałem uwagi na to czy to będzie kobieta czy mężczyzna jak się można domyślić mój stan emocjonalny był opłakany. Mam wrażenie, że w tej pracy jest chaos i nie jest ona uporządkowana, kilkukrotnie już miałem poczucie, żeby tą współpracę zakończyć. Nie wiem co mam robić czy zmienić psychologa na psychologa-mężczyznę czy dalej to ciągnąć ? Chciałem jak najszybciej dojść do siebie po tym, ale przedłużający się czas zaczyna mnie irytować co tylko pogarsza sprawę.
  24. Witam.Mam 36 lat,mężczyzna,świeżo po rozstaniu.Byłem w związku od 4lat z kobietą z dzieckiem,na początku,przez ok2lata było bardzo dobrze.Po tym czasie zaczęło się coś psuć,częste kłótnię o byle co,ciągle podejrzewałem ją o zdradę(choć teraz myślę ze bezpodstawnie),sięgałem do kieliszka tłumacząc że chcę się odstresować.Ciągłą się tak do zeszłego tygodnia,wtedy powiedziała ze mnie nie kocha.Po tej wiadomości piłem dzień w dzień.Kobieta którą kocham i dziecko które nie jest moje biologicznie nie chcą mnie widzieć.Mam coraz to gorsze myśli,najłatwiej było by skończyć z tym życiem ale mam swiadomość ze pozostała moja rodzina cierpiała by po mnie.Proszę o pomoc.Dziękuję.
  25. Nie wiem kogo wybrać do terapii, muszę ja rozpocząć jak najszybciej bo się sama wykończę. Miałam ciężkie dzieciństwo (alkoholizm ojca), proby samobójcze za sobą, zaburzenia odżywiania - kompulsywne jedzenie, zdiagnozowany borderline i depresje. Nie wiem na kogo się zdecydować.... j

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.