Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'lęk' w zawartość która została opublikowana w sekcji Artykuły.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 40 wyników

  1. Jednym z czynników odgrywających kluczową rolę w zaburzeniach nastroju (jak depresja), zaburzeniach lękowych (jak lęk uogólniony, lęk o zdrowie) lub zaburzeniach somatomorficznych (jak hipochondria) jest specyficzny sposób myślenia. Osoba traktuje myśli jako fakty i często przyjmuje je wprost bezkrytycznie. Konsekwencje mogą być bardzo poważne, gdy mowa o myślach takich jak na przykład: „nigdy mi się nie ułoży”, „jestem nieudacznikiem”, „nie zasługuję na miłość”, „nigdy nie znajdę sensownej pracy”, „nic dobrego mnie już nie spotka”, „kiedy tam pójdę to spanikuję i zrobię z siebie pośmiewisko”, „to z pewnością objawy poważnej choroby”, „lekarz nie ma racji, mój stan na pewno jest bardzo poważny”, „teraz już na pewno się rozchoruję”. Czasem osoba nawet nie uzmysławia sobie w pełni tego typu myśli – dopiero po bardziej wnikliwej analizie swojego toku rozumowania dostrzega, że odegrały one ważką rolę. Kiedy już ma się pełną świadomość, że tego typu refleksje przychodzą do głowy, można zacząć nad nimi pracować. Aby podważyć tak pogrążające zapatrywania warto zebrać dowody na rzecz bardziej realistycznych, adekwatnych i trafnych spostrzeżeń niż te krańcowo przytłaczające i obarczone zniekształceniami poznawczymi. W zbieraniu dowodów pomocne mogą się okazać następujące pytania. Czy przypominam sobie jakiekolwiek doświadczenie, które sugeruje, że dana myśl nie zawsze jest w stu procentach trafna? Gdyby bliska mi osoba była dręczona przez taką myśl, jaka byłaby moje reakcja, co bym jej powiedział? Gdyby bliska, troskliwa i sprzyjająca mi osoba wiedziała, że dręczy mnie taka myśl, co by powiedziała, albo co by powiedział mój terapeuta? Gdy czuję się inaczej niż obecnie, czy myślę inaczej? Jak? Czy w przeszłości w jakiś sposób udało mi się zmienić tego typu myśli na mniej pogrążające? Jak? Czy znajdowałem się już w tego typu położeniu, jak teraz? Co mogę o tamtej sytuacji powiedzieć z perspektywy czasu? Czy była taka, jak mi się wówczas wydawało? Czy mogę z tego wyciągnąć jakieś wnioski, które mi teraz pomogą? Czy są jakieś fakty, które obecnie pomijam, a które z pomogłyby mi podważyć zasadność tej myśli? Czy za kilka tygodni, miesięcy lub lat obecna sytuacja mogłaby być przeze mnie interpretowana inaczej? Jak? Czy pomijam jakieś ważne aspekty sytuacji skupiając się tylko na wybranych kwestiach? Jakie to aspekty i co z nich wynika? Jak widać, w wielu przypadkach tego typu analiza własnych zapatrywań może się okazać bardzo konstruktywna, uspokajająca lub nawet dodająca otuchy. Istotne, by „wyłączyć automatycznego pilota” i czynnie monitorować swój sposób myślenia pod kątem tego, czy można by uwzględnić alternatywne, bardziej adekwatne lub użyteczne refleksje. Chodzi o to, by na bieżąco optymalizować swoje zapatrywania pod kątem tego, na ile są realistyczne, nieobarczone błędami (jak zniekształcenia poznawcze), prawdopodobne i czy nie ma innych przemyśleń, które też warto uwzględniać. Pomocna w opanowaniu tego rodzaju bardziej stabilizującej i realistycznej mowy wewnętrznej jest psychoterapia.
  2. PTSD oznacza zaburzenie po stresie traumatycznym – zespół problemów emocjonalnych, które mogą się pojawić po doświadczeniu dramatycznego, krańcowo stresującego zdarzenia, które jest poza zakresem zwykłych doświadczeń ludzkich. Nie każda trauma skutkuje PTSD, ale PTSD zawsze jest wynikiem traumy. Pourazowe zaburzenie stresowe – Kryteria Diagnostyczne według DSM-IV-TR. Osoba doznała traumatycznego doświadczenia, w którym miały miejsce oba z następujących: [1] osoba przeżyła, była świadkiem lub stanęła w obliczu zdarzenia bądź zdarzeń, które obejmowały rzeczywiste wystąpienie śmierci, zagrożenie śmiercią, poważny uraz albo zagrożenie fizycznej integralności osoby lub innych; [2] reakcja tej osoby wywoływała nasilony strach, bezradność lub przerażenie. Uwaga: U dzieci zamiast wymienionych może się wyrażać zachowaniem zdezorganizowanym lub pobudzonym. Traumatyczne wydarzenie jest stale ponownie przeżywane w jeden lub więcej z następujących sposobów: [1] Nawracające i natrętne, dręczące wspomnienia wydarzenia traumatycznego z udziałem wyobrażeń, myśli lub spostrzeżeń. Uwaga: U małych dzieci mogą wystąpić powtarzające się zabawy, w których ujawniają się tematy i aspekty traumy. [2] Nawracające, dręczące sny na temat wydarzenia traumatycznego. Uwaga: U dzieci mogą występować przerażające sny o nierozpoznawalnej tematyce. [3] Działania i odczucia, jak gdyby traumatyczne wydarzenie działo się ponownie (obejmuje doznanie przeżywania na nowo, iluzji, omamów i dysocjacyjnych epizodów retrospekcyjnych [flashback], w tym pojawiających się podczas budzenia się lub pod wpływem zatrucia). Uwaga: U małych dzieci może występować ponowne odgrywanie urazu. [4] Nasilone cierpienie psychiczne w przypadku narażenia na wewnętrzne lub zewnętrzne sygnały symbolizujące lub przypominające jakieś aspekty traumatycznego wydarzenia. [5] Fizjologiczna reaktywność w razie narażenia na wewnętrzne lub zewnętrzne sygnały symbolizujące lub przypominające jakieś aspekty traumatycznego wydarzenia. Utrwalone unikanie bodźców związanych z traumą i odrętwienie ogólnej gotowości reagowania (niewystępujące przed urazem) wskazywane przez trzy lub więcej z następujących: [1] próby unikania myśli, uczuć lub rozmów związanych z urazem; [2] próby unikania miejsc, działań lub osób przypominających traumę; [3] niezdolność do przypomnienia sobie ważnych aspektów urazy; [4] zmniejszenie w znacznym stopniu zainteresowania i udziały w istotnej aktywności; [5] poczucie wyobcowania i dystansu wobec innych ludzi; [6] zwężenie rozpiętości afektu (np. niezdolność do odczuwania miłości); [7] poczucie ograniczenia przyszłości (np. nieoczekiwanie kariery, małżeństwa, potomstwa lub normalnego czasu trwania życia). Utrwalone objawy wzmożonego wzbudzenia (niewystępującego przed urazem) w postaci dwóch lub więcej z następujących: [1] trudność z zasypianiem i trwaniem snu; [2] drażliwość i wybuchy gniewu; [3] trudności koncentracji; [4] nadmierna czujność; [5] wzmożona reakcja zaskoczenia. Zakłócenie powoduje klinicznie istotne cierpienie lub ograniczenie funkcjonowania społecznego, zawodowego lub w innych ważnych obszarach życia. Wyróżnia się zaburzenie stresowe pourazowe ostre, gdy czas trwania objawów nie przekracza 3 miesięcy, oraz przewlekłe, gdy czas występowania objawów wynosi 3 miesiące lub dłużej. Jeśli początek objawów następuje co najmniej po 6 miesiącach po zadziałaniu stresora mówimy o zaburzeniu stresowym pourazowym z początkiem opóźnionym. W różnych opracowania wymieniane są także następujące objawy: przeżywanie na nowo urazowej sytuacji w natrętnych wspomnieniach (reminiscencjach, tzw. flashbacks) i koszmarach sennych poczucie odrętwienia i przytępienia uczuciowego odizolowanie od innych ludzi brak reakcji na otoczenie niezdolność do przeżywania przyjemności unikanie działań i sytuacji, które mogłyby przypomnieć przebyty uraz stan nadmiernego pobudzenia wegetatywnego z nadmierną czujnością i wzmożoną reaktywnością na - bodźce oraz bezsennością lęk depresja myśli samobójcze Źródeł traumy można poszukiwać w dzieciństwie. Osoby, które doświadczały w dzieciństwie nadużyć mogą nie być w stanie wskazać jednego stresora, który spowodował uraz. Raczej mogą byś skłonne ogólnie wskazać pasmo stresujących wydarzeń. Dziecko może być świadkiem przemocy w rodzinie, świadkiem gwałtu na matce, samo może być ofiarą molestowania lub nadużyć fizycznych (przemoc fizyczna, głodzenie, niedostateczna opieka medyczna, wykorzystanie seksualne) bądź emocjonalnych (np. przemoc słowna, psychiczne znęcanie się, obarczanie odpowiedzialnością nieadekwatną w odniesieniu do dziecka, obwinianie za problemy w rodzinie, oczekiwanie emocjonalnego wsparcia od dziecka zamiast dawanie tego jemu, pozbawienie czułego, ciepłego i pozytywnego dotyku, wyszydzanie lub żartowanie z dziecka, niestosowne gesty seksualne i erotyczne aluzje). PTSD – test do autodiagnozy Odpowiedz na następujące pytania TAK lub NIE: (a) Przeżyłeś traumę: niekontrolowane przez Ciebie wydarzenie, podczas którego doświadczyłeś lub byłeś świadkiem fizycznego zagrożenia (np. przemoc seksualna, przemoc fizyczna, udział w wojnie, bycie świadkiem czyjejś nagłej śmierci, przeżycie klęski żywiołowej lub straszliwego wypadku). (b) Twoja reakcja na traumę to między innymi silne poczucie bezradności, strach lub przerażenie (lub jeśli byłeś w tym czasie dzieckiem – pobudzenie albo zdezorganizowane zachowanie). (c) Po traumie cierpiałeś na każde z podanych poniżej problemów przez ponad miesiąc: - Intruzje (nagłe przypominanie sobie traumy nawet jeśli stara się temu zapobiegać); - Unikanie (odrętwienie, poczucie odosobnienia, unikanie wszystkiego, co przypomina o traumie); - Pobudzenie (poczucie „podkręcenia”, np. szybkie popadanie w stany lękowe, „łatwe” przestraszanie się, problemy ze snem, problemy w ekspresji i modulacji złości); - Słabsze funkcjonowanie (problemy w relacjach, w pracy lub innych głównych obszarach życia). KLUCZ: W przypadku twierdzącej odpowiedzi na wszystkie pytania (a, b, c) prawdopodobnie cierpisz na PTSD (zaburzenie stresowe pourazowe). W kontekście omawianego zaburzenia możemy mówić o dwóch dodatkowych „wariantach”. Pierwszym z nich jest problem określany jako Complex PTSD (C-PTSD) lub Complex Trauma and Disorders of Extreme Stress (DESNOS), czyli Złożony Zespół Stresu Pourazowego. Istnieją pewne różnice w psychoterapii PTSD i DESNOS, które wynikają ze specyfiki każdego z tych zaburzeń. DESNOS jest koncepcją odnoszącą się do przewlekłego trwania traumy, jak w przypadku długotrwałego doświadczania krzywdy i powtarzających się urazów w przypadku molestowania seksualnego w rodzinie, maltretowanie kobiet, chronicznie utrzymującego się krańcowego stresu w przypadku życia w patologicznych warunkach rodzinnych. Kryteria diagnostyczne DESNOS obejmują zmiany w regulacji emocji: nieadekwatnie gwałtowne do sytuacji reakcje emocjonalne, autodestrukcyjne zachowania, takie jak: zaburzenia jedzenia, samouszkodzenia, myśli samobójcze, kompulsywność lub skrajne zahamowanie w sferze seksualnej, problemy w ekspresji i modulacji złości; zmiany w zakresie uwagi i świadomości: dysocjacje, amnezję lub hipermnezję w związku z traumatycznymi przeżyciami, zmiany w percepcji siebie, negatywny obraz siebie, poczucie bezradności, bezsilności, wstyd, poczucie winy i samoobwinianie, poczucie skalania albo napiętnowania (stygmatyzacji); zmiany w relacjach z innymi, w tym: trwały brak zaufania, rewiktymizację (ponowne stawanie się ofiarą), wiktymizację innych; somatyzacje: przewlekły ból, objawy ze strony układów pokarmowego, krążenia, oddechowego, objawy konwersyjne, zaburzenia seksualne; zmiany w systemie wartości: utratę dodającej otuchy wiary, poczucie beznadziejności i rozpacz. Drugim „wariantem” jest charakterystyczny i stosunkowo często występujący problem, który polega na tym, że zaburzeniu stresowemu pourazowemu towarzyszy nadużywanie substancji psychoaktywnych lub wręcz uzależnienie od nich. Częstość występowania PTSD wśród pacjentów objętych terapią nadużywania substancji psychoaktywnych wynosi 12-34%, dla kobiet aż 30-59%. Innymi słowy 30-59% kobiet nadużywających substancji psychoaktywnych (jak np. alkohol, twarde narkotyki, leki) diagnozuje się także PTSD. Motywem zażywania substancji jest w dużej mierze chęć złagodzenia objawów PTSD, co prowadzi jednak do błędnego koła i wpędzania się w uzależnienie, ponieważ odstawiwszy substancje dana osoba czuje się jeszcze gorzej. Takie „zaleczanie” dolegliwości pourazowego zaburzenia stresowego jest więc pogarszaniem sprawy. Groźne zażywanie substancji oraz inne niebezpieczne, ryzykowe, autodestrukcyjne zachowania bywają formą symbolicznego lub dosłownego odgrywania pierwotnej sytuacji urazu (Herman, 1998, s. 175). Podwójna diagnoza (PTSD i nadużywanie substancji) predestynuje do specyficznego rodzaju psychoterapii. Nawet jednak dobrze dobrana forma terapii nie oznacza, że leczenie jest łatwe. Niesienie pomocy osobom z takim podwójnym rozpoznaniem jest bardzo wymagające i trudne – szacuje się, że zaledwie 5% kwalifikujących się do terapii osób w ogóle decyduje się na udział w psychoterapii, zaś spośród tych, które ją rozpoczęły, kończy ją tylko połowa. W perspektywie dłuższego czasu osoby, u których zdiagnozowano PTSD uskarżają się także na szereg innych niż normalne objawy problemów w następujących sferach funkcjonowania: · ODBIÓR SAMEGO SIEBIE: poczucie bezradności i trudność z przejmowaniem inicjatywy, poczucie wstydu, winy, piętna, bycia nieodwracalnie skrzywdzonym, poczucie bycia innym, nienormalnym, gorszym, odbieranie siebie jako osoby starszej niż w rzeczywistości lub zdecydowanie młodszej (zniekształcone poczucie wieku). · ZNIEKSZTAŁCONY OBRAZ SPRAWY (gdy do traumy doszło na skutek czyjegoś działania): poczucie, że sytuacją kierowało przeznaczenie, że tak musiało być, iż natknęło się na sprawcę, idealizowanie i usprawiedliwianie sprawcy (tzw. „Syndrom Sztokholmski”), poczucie, że wciąż jest się pod wpływem sprawcy, wydatnie zmniejszony krytycyzm wobec sprawcy. · POCZUCIE SENSU: egzystencjalna pustka i niewiara w sens istnienia, poczucie beznadziejności, poczucie, że nic już w życiu ważnego się nie wydarzy, że nie ma się przyszłości, utrata oczekiwań względem przyszłości, życie z dnia na dzień z dojmującym poczuciem wegetowania i braku celu. · RELACJE: wchodzenie w toksyczne relacje przyjmując rolę ofiary, izolowanie się od ludzi, różnorakie problemy w bliższych związkach wynikające z nieufności, niemożność otwarcia się, autentycznego odsłonięcia i prawdziwego zaangażowania, tendencja do powtarzania problematycznych wzorców relacji (tzw. odtwarzanie), tendencja do traktowania innych ludzi jako wybawców, ofiary lub sprawców. · FIZJOLOGIA: jakiś rodzaj bezsenności, obniżona odporność organizmu i w wyniku tego częste niż przeciętnie infekcje i inne problemy zdrowotne, ryzyko chorób bądź powikłań w wyniku ryzykownych lub wręcz autodestrukcyjnych zachowań, brak apetytu lub obżarstwo („zajadanie emocji”), nadużywanie substancji psychoaktywnych (do „zaleczania” objawów PTSD). · SAMOREGULACJA: wybuchy złości lub przeciwnie – problemy z wyrażaniem gniewu, niska tolerancja na uczucia smutku i lęku, problematyczna seksualność (dezorientacja bądź zahamowanie albo pod wpływem niedającego się powstrzymać wewnętrznego przymusu, impulsywnie i ryzykownie), czasem obojętność i poczucie odrętwienia a czasem poczucie przytłoczenia nadmiarem uczuć lub nadmiernie intensywnymi emocjami, myśli samobójcze (czasem urzeczywistniane), używanie substancji psychoaktywnych do radzenia sobie z poczuciem pustki lub uczuciami, wykorzystywanie w tym celu innych destrukcyjnych metod i strategii radzenia sobie (np. samookaleczenia lub zagrażające zdrowi i życiu postępowanie by coś poczuć lub zmienić trudne uczucia na przyjemniejsze). · FUNKCJONOWANIE POZNAWCZE: niepamięć szczegółów traumy, poczucie „jakby to wszystko nie działo się naprawdę”, poczucie, że patrzy się na swoje ciało z zewnątrz, jakby czas stanął w miejscu (w momencie traumy), jakby nie było się obecnym mentalnie a tylko fizycznie, pogorszone funkcjonowanie na co dzień z powodu nawracających wspomnień, przebłysków z przeszłości (dotyczących traumy), koszmarów, powracania myślami do urazu. · ZDROWIE PSYCHICZNE: depresja, zaburzenia odżywiania, zaburzenia lękowe, zaburzenia osobowości, nałogi. Rokowania Jeśli chodzi o rokowania odnośnie leczenia PTSD, szacuje się, że 30% pacjentów doświadcza zaniku objawów, 60% doświadcza wydatnie łagodniejszych objawów niż przed terapią. Istnieją jednak coraz liczniejsze badania dotyczące specjalnych programów terapeutycznych, których wyniki są optymistyczne. Pourazowe zaburzenie stresowe jest jednak intensywnie badane od stosunkowo niedawna (późne lata osiemdziesiąta XX wieku i lata dziewięćdziesiąte to okres wzmożonego zainteresowania tym zjawiskiem). Leczenie bywa kłopotliwe w tym sensie, że na pewnym etapie może nastąpić pogorszenie stanu pacjenta (objawy PTSD zaostrzają się). Niestety wszystko wskazuje na to, że „Jedyna droga, żeby się z tego wydostać, to przejść przez to”, co oznacza w praktyce, że niezbędne jest odpowiednie przygotowanie się do tej trudnej fazy terapii, zniesienie bólu emocjonalnego i przepracowanie problemu bez chowania głowy w piasek. Zwiastunami zdrowienia jest możliwość mówienia o traumie już bez tak wielkiego zdenerwowania czy lęku (albo bez pozorowanego lekceważenia lub sztucznego umniejszania powagi sytuacji), pacjent „wraca do żywych”, jest zdolny do ufania i nawiązywania zdrowych relacji, ma lepszą relację z samym sobą (dba o swoje ciało zdrowo sypiając, odżywiając się i gimnastykując się, nie zażywając substancji psychoaktywnych, nie narażając swojego zdrowia i życia np. poprzez przygodne kontakty seksualne bez zabezpieczenia), nie stosuje autodestrukcyjnych strategii, jest zdolny czerpać przyjemność z życia, radzi sobie w życiu – potrafi utrzymać pracę. Ponadto wierzy, że zasługuje na dbanie o siebie, jest w stanie się chronić, by żyć bezpiecznie. Temu wszystkiemu towarzyszy oczywiście również wydatne złagodzenie lub nawet zanik objawów. Niestety zwłaszcza w przypadku długoletniej traumy nie wszystkie skutki są odwracalne, chociażby z uwagi na długoletnie, często wczesnorozwojowe zaburzenia więzi. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  3. Warto, by osoby, które cierpią z powodu lęku, sporządziły coś w rodzaju profilu tej dolegliwości. Aby tego dokonać, należy wypełnić poniższy kwestionariusz (a najlepiej robić to raz w tygodniu, by śledzić, czy podejmowane środki zaradcze poprawiają stan, nie zmieniają go, czy pogarszają). Dzięki takiej strategii w trakcie psychoterapii można na bieżąco monitorować jakie są dla danej osoby najbardziej pomocne metody radzenie sobie z konkretnymi rodzajami objawów lęku (fizjologicznymi, behawioralnymi tj. związanymi z zachowaniem, poznawczymi czyli związanymi z myśleniem, emocjonalnymi tj. związanymi z nastrojem). Test lęku, kwestionariusz objawów lękowych Biorąc pod uwagę ostatnie 7 dni dla każdego z objawów określamy częstotliwość występowania podając odpowiednią cyfrę. 0 – wcale 1 – czasami 2 – często 3 – przez większość czasu Podenerwowanie Zamartwianie się Dreszcze lub drgawki lub roztrzęsienie Napięcie lub ból mięśni Zaniepokojenie Męczliwość (relatywnie szybkie odczuwanie zmęczenia) Skrócony oddech Przyśpieszone bicie serca Uczucie pustki w głowie Zarumienienie policzków Niespowodowana temperaturą potliwość (np. pocenie się dłoni) Suchość w ustach Zawroty głowy Nudności lub biegunka lub problemy z żołądkiem Częste oddawanie moczu Uderzenia gorąca lub fale zimna Problemy z przełykaniem, ściśnięte gardło Poczucie, że znajduje się na krawędzi Strachliwość Trudności z koncentracją Problemy z zaśnięciem, budzenie się w nocy Rozdrażnienie Unikanie miejsc, wywołujących niepokój Unikanie kontaktów, wywołujących niepokój Powracające myśli o zagrożeniu Poczucie bezradności, nie radzenia sobie Przeświadczenie, że stanie się coś strasznego Na koniec sumujemy wyniki i uzyskujemy w ten sposób ogólny rezultat, który możemy sprawdzać co jakiś czas, np. raz w tygodniu, by monitorować efektywność swoich metod radzenia sobie z lękiem. Maksymalny wynik to 81, a minimalny - 0.
  4. Istnieje narzędzie, które można wykorzystać, by poprawić lub po prostu unormować sobie nastrój, spowodować pożądaną zmianę zachowania, ewentualnie zmienić sposób myślenia psujący relację z innymi. Tym narzędziem jest STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY (zapis dotyczący stanu wewnętrznego), który początkowo stosuje się poprzez wykorzystanie specjalnego formularza. Później, po nabyciu biegłości w użytkowaniu tego instrumentu stosuje się go rutynowo, „w myślach”, bez użycia kwestionariusza. Początkowo jest on jednak niezwykle pomocny, a na etapie poznawania narzędzia – wręcz nieodzowny. Aby sprawdzić jak działa STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY proszę postępować według wskazówek. Z narzędzia można korzystać w dowolnym sprzyjającym momencie, gdy ma się chwilę, by starannie sobie wszystko opisać. Do użytku narzędzia bardzo pomocna jest znajomość zniekształceń poznawczych. Przedstawiona niżej wersja jest wariantem podstawowym. Zarówno użytkowanie tej, jak i bardziej zaawansowanej, rozbudowanej wersji może być omówione w trakcie sesji psychoterapii. Zasadniczo STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY jest do samodzielnego użytku, ale niekiedy warto go wykorzystać razem z partnerem bądź terapeutą, by dostatecznie dobrze opracować etapy związane z gromadzeniem i oceną dowodów. Atutem tego narzędzia jest jego błyskotliwa prostota i fakt, że nie wymaga ono znacznej wiedzy psychologicznej czy specjalistycznych umiejętności. Dzięki temu mogą go używać także osoby, które mają problemy z koncentracją na przykład w związku z depresją bądź lękiem. STABILIZATOR INTRAPSYCHICZNY (wersja podstawowa) [1] CZYNNIK SPUSTOWY Czynnik spustowy to inaczej bodziec, który wywołuje naszą reakcję, wywołuje emocje, myśli i uruchamia pewne zachowanie. Takim bodźcem najczęściej jest jakaś sytuacja. Proszę przywołać z pamięci sytuację z ostatniego tygodnia, która spowodowała przykre emocje, a następnie dokończyć trzy poniższe zdania. Ta sytuacja miała miejsce, gdy… W tej sytuacji oprócz mnie uczestniczył… Pamiętam tą sytuację tak dobrze ponieważ… Przykład – Ta sytuacja miała miejsce, gdy w poniedziałek wróciłam do domu po pracy. W tej sytuacji oprócz mnie uczestniczył mój mąż. Pamiętam tą sytuację tak dobrze ponieważ ubodło mnie, że nawet na mnie nie spojrzał, wcale go nie obchodziło, że przyniosłam ciężkie zakupy. Przykład 2 – Ta sytuacja miała miejsce, gdy w sobotę siedziałam sama w domu. W tej sytuacji oprócz mnie nikt nie uczestniczył. Pamiętam tą sytuację tak dobrze ponieważ to był wyjątkowo ponury dzień. [2] REAKCJA EMOCJONALNA Opisana wcześniej sytuacja wywołała pewne uczucia. Proszę określić, jaka emocja lub jaki nastrój dominował w trakcie danej sytuacji. Jeśli odczuć było kilka, proszę wskazać nie więcej niż 3, tak by jak najtrafniej opisać, co się czuło. Następnie proszę określić natężenie każdego ze wskazanych uczuć w skali od 0 do 100% i wartość tą napisać obok danej emocji. Przykład – Smutek (70%), Złość (80%), Samotność (60%) Przykład 2 – Depresyjność (100%), Beznadziejność (100%), Samotność (100%) [3] NATYCHMIASTOWE PRZEMYŚLENIA Określona sytuacja wywołała pewne emocje, ale towarzyszyły jej też jakieś przemyślenia. W terapii poznawczej takie błyskawicznie, samoczynnie nasuwające się myśli określa się jako myśli automatyczne. To takie treści poznawcze, myśli, refleksje lub wyobrażenia, które gwałtownie przychodzą nam do głowy w niekontrolowalny sposób, gdy doświadczamy różnych sytuacji. Proszę wypisać od 2 do 10 myśli, które przyszły Państwu do głowy w związku z przeżywaną sytuacją. Przykład – Nie zależy mu na mnie. On mnie po prostu nie kocha. Nie jestem dla niego ważna. Ten związek to farsa. Jestem bezwartościowa. Przykład 2 – Nigdy nie uwolnię się od depresji. Jestem całkowicie bezwartościowa. Mam czarną dziurę w środku, która pochłania każdy promień światła. Cierpienie jest nie do zniesienia więc muszę odebrać sobie życie. Następnie proszę spojrzeć na sporządzoną listę i podkreślić te spośród myśli, które w najbardziej ścisły sposób wiążą się ze wskazanymi wcześniej emocjami. Podkreślone refleksje będziemy nazywać gorącymi myślami. Przykład – Nie zależy mu na mnie. On mnie po prostu nie kocha. Nie jestem dla niego ważna. Ten związek to farsa. Przykład 2 – Nigdy nie uwolnię się od depresji. Jestem całkowicie bezwartościowa. Mam czarną dziurę w środku, która pochłania każdy promień światła. Cierpienie jest nie do zniesienia więc muszę odebrać sobie życie. Jeżeli ten etap nastręcza trudności pomocnym może się okazać odpowiedzenie sobie na pytania takie jak: co przyszło mi do głowy zanim zaczęłam czuć wymienione emocje, jakie wspomnienia czy obrazy przychodzą mi na myśl w tej sytuacji, co z tego dla mnie wynika i co to dla mnie oznacza, co to może mówić o mojej przyszłości, co ta sytuacja lub te emocje mogą oznaczać w najgorszym wypadku. [4] DOWODY NA TAK Niektóre myśli przychodzące nam do głowy można w pewien sposób uzasadnić. Proszę wskazać dowody potwierdzające gorące myśli (czyli te myśli, które Państwo przed chwilą podkreślili). Innymi słowy, proszę wyjaśnić, z jakiego powodu można by uznać te myśli za słuszne, prawdziwe. Co może sugerować, że są trafne. Przykład – Kiedyś czekał na mnie, witał i całował w drzwiach, pomagał wnieść zakupy, a teraz już tego nie robi. Kiedyś pomagaliśmy sobie wzajemnie. Przykład 2 – Ból psychiczny jest nie do wytrzymania. Tylko samobójstwo wyzwoli mnie z tego cierpienia. Próbowałam już różnych form pomocy i terapii, ale nie pomogły. Wypisując dowody na tak warto postarać się nie przedstawiać interpretacji czy nieuprawnionych domysłów lecz skupić się w możliwie największym stopniu na faktach i konkretach. [5] DOWODY NA NIE Myśli przychodzące nam do głowy można zweryfikować pod kątem tego, na ile są trafne. W tym celu warto sprawdzić, czy gorące myśli rzeczywiście są bezspornie słuszne. Proszę wskazać dowody podważające zasadność gorących myśli. Innymi słowy, proszę powiedzieć, dlaczego te myśli mogą nie być trafne, prawdziwe. Przykład – Czasami jednak wita mnie w drzwiach i pomaga z zakupami. Tego dnia był całkowicie pochłonięty bo trwał jego najulubieńszy program w telewizji. Mógł też po prostu nie zauważyć, że wróciłam, bo telewizor był dość głośno ustawiony, no i wydawał się zaskoczony, że jestem, gdy zaczęłam zdejmować płaszcz. Przykład 2 – W przeszłości rozmowa z terapeutą o tych trudnych emocjach dawała mi ulgę. W ciągu ostatnich paru lat kilka razy myślałam o odebraniu sobie życia, ale za każdym razem udawało mi się przez to przejść. Stopniowo uczę się inaczej myśleć i obecny terapeuta naucza mnie rzeczy, których wcześniej jeszcze nie znałam i nie stosowałam. Test mocnych stron wykazał, że mam jakieś zalety i atuty. Są dni a czasem nawet tygodnie, gdy moje cierpienie psychiczne jest wyraźnie mniejsze. Zdarzają się chwile kiedy się śmieję. Wypisując dowody na nie warto postarać się nie przedstawiać interpretacji czy nieuprawnionych domysłów lecz skupić się w możliwie największym stopniu na faktach i konkretach. [6] OCENA DOWODÓW Dobrze jest przyjrzeć się wszystkim przesłankom, dowodom na tak i dowodom na nie i oszacować, które są bardziej racjonalne, zasadne, mniej obarczone zniekształceniami poznawczymi, lepiej przemyślane. Warto także uwzględnić ilość poszczególnych przesłanek – nierzadko okaże się, że dowodów na nie jest więcej i wydają się bardziej przekonujące, są mniej obarczone zniekształceniami poznawczymi. Proszę ocenić każdy z dowodów i pozostawić nieskreślone tylko te, które są wysoce prawdopodobne, nieobarczone rażąco zniekształceniami poznawczymi, wydają się bardzo logiczne, racjonalne. Najlepsze dowody można podkreślić. Przykład – DOWODY NA TAK Kiedyś czekał na mnie, witał i całował w drzwiach, pomagał wnieść zakupy, a teraz już tego nie robi. Kiedyś pomagaliśmy sobie wzajemnie. DOWODY NA NIE Czasami jednak wita mnie w drzwiach i pomaga z zakupami. Tego dnia był całkowicie pochłonięty bo trwał jego najulubieńszy program w telewizji. Mógł też po prostu nie zauważyć, że wróciłam, bo telewizor był dość głośno ustawiony, no i wydawał się zaskoczony, że jestem, gdy zaczęłam zdejmować płaszcz. Przykład 2 – DOWODY NA TAK Ból psychiczny jest nie do wytrzymania. Tylko samobójstwo wyzwoli mnie z tego cierpienia. Próbowałam już różnych form pomocy i terapii, ale nie pomogły. DOWODY NA NIE W przeszłości rozmowa z terapeutą o tych trudnych emocjach dawała mi ulgę. W ciągu ostatnich paru lat kilka razy myślałam o odebraniu sobie życia, ale za każdym razem udawało mi się przez to przejść. Stopniowo uczę się inaczej myśleć i obecny terapeuta naucza mnie rzeczy, których wcześniej jeszcze nie znałam i nie stosowałam. Test mocnych stron wykazał, że mam jakieś zalety i atuty. Są dni a czasem nawet tygodnie, gdy moje cierpienie psychiczne jest wyraźnie mniejsze. Zdarzają się chwile kiedy się śmieję. [7] PONOWNA OCENA SYTUACJI Przemyślawszy już dogłębnie przesłanki za i przeciw gorącym myślom, dysponujemy nową perspektywą i posiadamy alternatywną wizję danej sytuacji. Lepiej rozumiemy kontekst i mamy szerszy, a zarazem bardziej zdystansowany ogląd tego, co się wydarzyło. Proszę ponownie ocenić intensywność emocji wymienionych w drugim kroku. Przykład – Smutek (20%), Złość (40%), Samotność (10%) Przykład 2 – Depresyjność (60%), Beznadziejność (50%), Samotność (90%) Jeśli pojawiły się jakieś nowe emocje w chwili obecnej, to proszę je wymienić i określić ich intensywność. Przykład – Ulga (30%) Przykład 2 – Nadzieja (20%)
  5. Badania wskazują, że terapia poznawczo-behawioralna (Cognitive behavioral therapy - CBT) jest skuteczna przy leczeniu wielu różnych dolegliwości. Oto niepełna lista zaburzeń, w który terapia poznawczo-behawioralna okazała się pomocna. Oczywiście zawsze o skuteczności terapii decyduje nie tylko metoda, ale i zaangażowanie i czynny udział klienta, bez czego znaczące postępy w nie są możliwe. Zaburzenia psychiczne: Duża depresja Depresja w wieku podeszłym Zaburzenie lękowe uogólnione Zaburzenie lękowe w wieku podeszłym Zaburzenie lękowe z napadami paniki Agorafobia Fobia społeczna Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne Zaburzenie zachowania Nadużywacie substancji psychoaktywnych ADHD Hipochondria Dysmorfofobia (lęk zw. z uznawaniem swojego ciała za brzydkie) Zaburzenia odżywiania się Zaburzenia osobowości Problemy sprawców przestępstw seksualnych Zaburzenie nawyków i popędów Choroba afektywna dwubiegunowa (w połączeniu z leczeniem farmakologicznym) Schizofrenia (w połączeniu z leczeniem farmakologicznym) Inne problemy psychiczne: Problemy w związku Problemy w rodzinie Patologiczny hazard Powikłana żałoba Cierpienie psychiczne u opiekunów Gniew i wrogość Problemy somatyczne z komponentami psychicznymi: Przewlekły ból pleców Ból w anemii sierpowatej Migrenowe bóle głowy Szum w uszach Ból w chorobach nowotworowych Zaburzenia pod postacią somatyczną Zespół jelita drażliwego Fibromialgia (uogólniony ból w układzie ruchu) Ból reumatyczny Zaburzenie wzwodu Bezsenność Otyłość Wulwodynia (chroniczny ból w genitaliach żeńskich przy braku infekcji) Nadciśnienie Syndrom Zatoki Perskiej Bibliografia: Terapia poznawczo-behawioralna - podstawy i zagadnienia szczegółowe, Judith Beck.
  6. Pacjentom zmagającym się ze nadmiernym, chronicznym stresem, z depresją, lękiem uogólnionym, a nawet z predyspozycją do napadów paniki, zaleca się systematyczne ćwiczenia fizyczne. Dlaczego? Regularne treningi mają korzystny wpływ na kilka czynników fizjologicznych, które leżą u podłoża lęku. Powodują one: zmniejszenie napięcie mięśni szkieletowych, które jest w znacznym stopniu odpowiedzialne za poczucie „spięcia”, przyśpieszenie metabolizowania nadmiaru adrenaliny i tyroksyny, których obecność krwiobiegu zwykle podtrzymuje stan wzbudzenia, rozładowanie uwięzionej frustracji, która może zaostrzać reakcje lękowe lub napady paniki. Ponadto ćwiczenia fizyczne mają też szereg ogólnie dobrych efektów, do których należą między innymi: lepsze utlenowanie krwi i mózgu, co korzystnie wpływa na koncentrację, intensywniejsze wytwarzanie endorfin, substancji w naturalny sposób znieczulających i poprawiających samopoczucie, obniżenie pH krwi, co zwiększa poziom energii, poprawa krążenia, poprawa trawienia i wykorzystania spożytego pożywienia, poprawa wydalania (przez skórę, płuca i jelita), obniżenie ciśnienia, regulowanie masy ciała i masy mięśniowej, regulacja stężenia cukru we krwi. Wszystkie te czynniki fizjologiczne przekładają się na lepsze funkcjonowanie psychiczne. Poprawiają nastrój, zmniejszają drażliwość, niwelują bezsenność, polepszają zdolność koncentracji i zapamiętywania, dają poczucie łączności ze swoim ciałem i jego reakcjami co korzystnie wpływa na przekonanie o samokontroli, co jest kluczowe dla zapanowania nad negatywnymi przejawami lęku. Ponadto, ogólnie zmniejszają depresyjność, mogą też mieć korzystny wpływ na poczucie własnej wartości. Tymczasem unikanie ćwiczeń fizycznych przekłada się na słabą kondycję, co skutkuje łatwiejszą męczliwością, chronicznym napięciem mięśni, pozbawia naturalnej ochrony przed lękiem i obniżonym nastrojem, może przekładać się na ogólne zmęczenie, bezwładność, znużenie. Grozi także otyłością, słabym tonusem mięśniowym, przykrymi odczuciami bólowymi i związanymi z wyczerpaniem po względnie niewielkim wysiłku fizycznym jak wchodzenie po schodach czy krótka przebieżka na przykład na przystanek. Słaba kondycja negatywnie wpływa także na jakość pożycia seksualnego. Trening należy opracować z uwzględnieniem swojego wieku i aktualnych możliwości i uwarunkowań zdrowotnych. Generalnie jednak lepszy jakikolwiek ruch niż żaden. Jeśli nie wchodzą w grę aktywności jak jazda na rowerze, pływanie czy treningi aerobowe, warto przynajmniej wybierać się na co najmniej półgodzinne względnie szybkie spacery przynajmniej kilka razy w tygodniu. Rozwiązaniem może też być coraz popularniejszy Nordic Walking. W miarę możliwości warto uprawiać sport na świeżym powietrzu, gdyż wówczas czerpiemy dodatkowo korzyści z korzystnego, przeciwdepresyjnego oddziaływania światła słonecznego i dotlenienia się oraz przyjemnej zmiany otoczenia. W przypadku poprzestawania na ćwiczeniach w pomieszczeniach, warto rozpatrzyć zakup lampy do światłoterapii, która jest szczególnie pomoc w okresie jesiennym i zimowym, poprawia nastrój i niweluje senność za dnia. Oczywiście wszystko z umiarem. Nie chodzi o przetrenowywanie się czy nadwerężanie. Optymalne rezultaty uzyskuje się podejmując adekwatny do możliwości wysiłek. W przeciwnym wypadku, gdy się przesadza, negatywne skutki mogą zniwelować korzyści lub wręcz je przerosnąć. Dbajmy o siebie nie popadając w skrajności. Ewentualne trudności w mobilizacji do regularnych ćwiczeń mogą być przedmiotem konsultacji psychoterapeutycznej. Najczęściej deklarowane problemy to niemożność znalezienia czasu na ćwiczenia, chroniczne zmęczenie utrudniające rozpoczęcie treningów, odczuwanie silnego znudzenia w trakcie ćwiczeń, frustrowanie się różnymi niedogodnościami wynikającymi z konieczności wychodzenia na zewnątrz czy wybierania się na siłownię, przeświadczenie że jest się zbyt starym do podjęcia ćwiczeń, skargi związane z nadwagą, ze wstydem, bądź nierealistyczne oczekiwania, że sporadyczne treningi przyniosą przełomowe rezultaty. Jeśli zaś chodzi o sam dobór ćwiczeń - to także może być przedmiotem dyskusji z terapeutą, jakkolwiek w tej akurat kwestii warto skonsultować się także ze specjalistą na przykład na siłowni.
  7. Nie odwlekaj wizyty u psychoterapeuty. Nawet jeżeli czasami dolegliości samoczynnie mijają - ich przyczyny pozostawione bez zmian grożą nawrotem; nierzadko ziszcza się czarny scenariusz - problemy rosną, grożą powikłaniami i czynią człowieka bardziej podatnym na kolejne utrapienia. Utrwalone trudności ciężej się wykorzenia. Obezwładniające poczucie bezradności lub niewiedza o możliwych rozwiązaniach, a czasem jedno spotęgowane przez drugie – oto przeszkody na drodze do realnej zmiany swojego stanu, bariery hamujące proces podjęcia decyzji o rozpoczęciu intensywnej psychoterapii. Problematyczne bywa również fałszywe przeświadczenie, że dana trudność sama się rozwiąże, minie z czasem jak jakaś niegroźna dolegliwość fizjologiczna. W praktyce często nie wygląda to niestety tak optymistycznie. Utrapienie może zelżeć, a także okresowo zaniknąć, ale prędzej czy później może powrócić ze zwiększoną siłą. Nierozstrzygnięte trudności mają różną intensywność i skutki, rzadko utrzymują się na tym samym poziomie. Bywa że nieco się do nich przyzwyczajamy, ale nie znaczy to, że zostały rozwiązane. Odwlekanie wizyty u psychoterapeuty lub psychiatry jest działaniem na własną szkodę. Wcześnie rozpoczęta praca nad sobą bądź leczenie mogą nie tylko trwać krócej, ale także okazać się szczególnie efektywne. Kiedy jeszcze problem nie rozrósł się do dużych rozmiarów człowiek ma lepsze zasoby, by się z nim uporać. Bywa, że lekceważenie problemu, brak odpowiedniego postępowania pogarszają sprawę. Wiele trudności piętrzy się, wikła, przykłada do rozwoju innych kłopotów lub po prostu głębiej zakorzenia w człowieku i nabiera siły, przez co później ciężej jest się z nimi uporać. Dotyczy to zwłaszcza zburzeń lękowych, zaburzeń osobowości, zaburzeń nastroju (jak np. depresja), zaburzeń odżywiania, uzależnień. Stanowczo odradzamy, przestrzegamy przed chowaniem głowy w piasek, udawaniem, że problemów nie ma, odwlekaniem w nieskończoność wizyty u specjalisty. Im wcześniejsza interwencja, tym korzystniej. Problemy rosną i rodzą dodatkowe komplikacje czyniąc człowieka podatniejszym na inne dolegliwości. Zdecydowanie najlepiej jest rozpocząć pracę nad swoimi zmartwieniami w porę, dmuchać na zimno, troszczyć się o należytą profilaktykę, niż zwlekać do czasu, aż problem stanie się nie do zniesienia lub wręcz nie do udźwignięcia. Dysponując sposobami radzenia sobie z różnymi dolegliwościami można nie tylko się od nich uwolnić, ale i skutecznie się przed nimi chroni, unikając nawrotu bądź pogorszenia stanu.
  8. Zaburzenie lękowe z napadami paniki wiąże się z nieoczekiwanymi epizodami ostrego strachu, który pojawia się jakby znikąd, bez wyraźnego, zrozumiałego powodu. Atak trwa zwykle nie więcej niż kilka minut; niekiedy nawraca falami, choć na ogół występuje pojedynczo. Objawy napadu paniki to: skrócenie oddechu, kołatanie serca (szybkie lub nieregularne bicie serca), drżenie lub dygotanie, dławienie się, nudności lub dolegliwości żołądkowe, odrętwienie, zawroty głowy lub zaburzenia równowagi, poczucie obcości samego siebie lub oddzielenia się od siebie, uderzenia gorąca lub zimna, silna obawa przed umieraniem, silna obawa przed popadnięciem w obłęd lub utratą panowania nad sobą. Diagnozę zaburzenia lękowego z napadami paniki stawia się po wykluczeniu innych możliwych przyczyn: hipoglikemii, nadczynności tarczycy, reakcji na nadmiar kofeiny lub odstawienie alkoholu, leków uspokajających lub sedacyjnych. Warunkiem postawienia diagnozy ściśle biorąc jest pojawienie się napadu paniki przynajmniej dwukrotnie, oraz gdy choć po jednym z nich dana osoba intensywnie zamartwiała się prawdopodobieństwem wystąpienia kolejnego napadu. Leczenie polega między innymi na: treningu relaksacyjnym, który dzięki regularnym ćwiczeniom pomaga w zredukowaniu, złagodzeniu fizycznych objawów paniki. Użyteczne są także wyselekcjonowane ćwiczenia fizyczne; terapii poznawczej ukierunkowanej na identyfikację i eliminowanie myśli katastroficznych, które przyczyniają się do występowania napadów paniki; desensytyzacji interoceptywnej, która polega na habituacji do fizycznych objawów paniki, co można przełożyć na ludzki język w ten sposób, że różne objawy stają się słabiej odczuwane i przeżywane dzięki swego rodzaju „przywyknięciu” do ich występowania, oswojeniu się z nimi; terapii farmakologicznej głównie z wykorzystanie leków przeciwdepresyjnych z grupy SSRI, które łagodzą objawy paniki; wprowadzeniu zmian w stylu życia oraz zmodyfikowaniu osobowości, dzięki czemu zmniejszone zostaną skłonności do ataków paniki, a także ulegnie zminimalizowaniu wpływ czynników zewnętrznych, które je prowokują lub wzmagają.
  9. Zasadnicza różnica między strachem, a lękiem polega na tym, że strach odczuwa się wobec konkretnego obiektu lub sytuacji, a zdarzenie, którego się boimy mieści się zwykle w granicach możliwości, jest realistyczne, prawdopodobne. Można bać się nie dotrzymania terminu, niepowodzenia jakiegoś przedsięwzięcia, odrzucenia przez kogoś, na kim nam zależy. Tymczasem lęk bardziej odnosi się do tego, co przeżywamy, co się w nas dzieje, jest reakcją na nasze nawet irracjonalne i nieprawdopodobne założenia bądź przeczucia, pozostaje przy tym często nieprzenikniony, nie do rozszyfrowania, bez zdefiniowanego konkretnie źródła, bywa wręcz reakcją na coś nierozpoznanego, co wydaje się odległe i tak naprawdę kompletnie niejasne. Można lękać się utraty panowania, że się zemdleje lub dostanie ataku serca, popadnięcia w obłęd, że stanie się coś fatalnego, że jest się obserwowanym – a to wszystko bez obiektywnych przesłanek. Strach pozwala nam lepiej przygotować się do podołania określonej sytuacji, mobilizuje do działań zapobiegającym złym konsekwencjom lub niepożądanym zdarzeniom, poniekąd motywuje do większych wysiłków, lepszego przygotowania się do potencjalnego wyzwania. Lęk natomiast może działać wręcz destrukcyjnie – wywoływać bez racjonalnego powodu gwałtowne bicie serca, pocenie się, napięcie mięśni, nudności, biegunkę, a przez to i inne czynniki ograniczać lub wręcz uniemożliwiać adaptacyjne, sprzyjające działania. Lęk może wzmagać się w określonych sytuacjach – jest to tzw. lęk fobiczny, zwany tęż lękiem sytuacyjnym, a potocznie fobią. Można lękać się np. otwartych przestrzeni (agorafobia) lub kontaktu z ludźmi (fobia społeczna). Istnieje również odmiana lęku zwana lękiem niezwiązanym (bez związku z konkretnym czynnikiem wywołującym go), który w ostrzejszych wariantach nazywany jest spontanicznymi napadami paniki. Kryterium pozwalającym odróżnić spontaniczny napad paniki od epizodu lęku niezwiązanego może być odróżnić obecność przynajmniej czterech z następujących objawów typowych dla paniki: OBJAWY PANIKI skrócenie oddechu, kołatanie serca (szybkie lub nieregularne bicie serca), drżenie lub dygotanie, dławienie się, nudności lub dolegliwości żołądkowe, odrętwienie, zawroty głowy lub zaburzenia równowagi, poczucie obcości samego siebie lub oddzielenia się od siebie, uderzenia gorąca lub zimna, silna obawa przed umieraniem, silna obawa przed popadnięciem w obłęd lub utratą panowania nad sobą. Lęk może być również wywołany przez samo myślenie o sytuacji postrzeganej jako zagrażająca, wywołującej trwogę. Swoiste, pełne niepokoju i obaw zamartwianie się towarzyszące intensywnemu rozmyślaniu o takiej okoliczności to lęk antycypacyjny. W skrajnych przypadkach również może doprowadzić do paniki – wówczas określanej mianem paniki antycypacyjnej. Podczas gdy spontaniczne ataki paniki dopadają człowieka w sposób nagły, osiągają krańcową siłę zwykle w ciągu kilku minut, a potem w ciągu około godziny słabną, lęk antycypacyjny narasta stopniowo, czasem bardzo długo, a potem względnie szybko słabnie. Bywa, że człowiek „zamartwia się na śmierć” przez kilka godzin, a potem, zaabsorbowany czymś innym dość szybko wraca do siebie. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że wszyscy niekiedy doświadczamy lęku. We współczesnym społeczeństwie to praktycznie nieuniknione. Jest naturalną rekcją na niepokojącą sytuację, której konsekwencji nie da się przewidzieć lub okolicznością, która nie jest do końca klarowna i zrozumiała, albo w sytuacji gdy bieg wydarzeń zdaje się w dużej mierze nieprzewidywalny. Problemem jest natomiast sytuacja, gdy natężenie, intensywność lęku jest nie do zniesienia, wydatnie zakłóca on normalne funkcjonowanie, wyjątkowo naprzykrza się i jawi się jako bardzo uciążliwy, przeszkadzający. W takim wypadku wielce prawdopodobne jest, że u danej osoby występuje zaburzenie lękowe. Wyróżnione w kryteriach diagnostycznych DSM-IV zaburzenia lękowe to: zaburzenie lękowe z napadami paniki, agorafobia, fobia społeczna, fobia swoista, uogólnione zaburzenie lękowe, zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, zaburzenie stresowe pourazowe (zespół stresy pourazowego), ostre zaburzenie stresowe, agorafobia bez napadów paniki w wywiadzie, zaburzenie lękowe spowodowane stanem somatycznym, zaburzenie lękowe wywołane substancją psychoaktywną. Jeśli zmagasz się z tego rodzaju problemem, rozważ psychoterapię, gdyż leczenie w ten sposób jest powszechnie stosowanym rozwiązaniem (szczególnie pomocna jest terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym).
  10. Dlaczego psychoterapia poznawczo-behawioralna? Fundamentalną ideą psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest poparta licznymi badaniami psychologicznymi koncepcja mówiąca o tym, że sposób myślenia (o sobie, innych, świecie, czasie) wpływa na przeżywany nastrój i w znacznej mierze decyduje o tym, jakie człowiek podejmuje działania. Można to ująć następujące: myśli, jeśli są nieupilnowane, podążają bezwiednie za nastrojem, choć mogłyby korzystnie na niego wpływać; tymczasem działania wynikają ze sposobu, w jaki myślimy. Jeśli więc wskutek smutnego nastroju rozmyślamy o trudnych tematach, taka sytuacja kieruje naszym postępowaniem w ten sposób, że raczej decydujemy się unikać kontaktu z ludźmi i pozostać samemu, trwając w smutku, niż przebywać wśród innych, co raczej wymagałoby przecież więcej pozytywnej energii, której brak nie tylko dobitnie odczuwamy (zły nastrój), ale i potwierdzamy poprzez negatywne refleksje (ponure myśli). Oczywiście w trosce o swoje samopoczucie raczej powinniśmy szukać bardziej sprzyjających poprawie rozwiązań, ale oddając nastrojowi władzę nad umysłem i traktując myśli jak fakty, na które nic nie możemy poradzić, pogrążamy się coraz bardziej. Nawet jeśli w życiu przytrafia się coś naprawdę podłego, jedni radzą sobie z tym w bólu, ale wychodząc z tego cało, a inni niestety popadają w długotrwałe stany przygnębiania i w związku z tym podejmują niekorzystne dla nich działania. Jak widać, w tym ujęciu nieprawidłowości w funkcjonowaniu, złe samopoczucie i różnorakie trudne przeżycia wewnętrzne są zatem konsekwencją nieadekwatnej, obarczonej błędami, nadmiernie schematycznej interpretacji zdarzeń i sytuacji. Psychoterapia, polegająca w znacznym stopniu na modyfikacji niefortunnych, fałszywych i wadliwych sposobów myślenia, prowadzi do polepszenia się stanu pacjenta – poprawy samopoczucia i bardziej sprzyjających zachowań. Czynnikiem podtrzymującym taką poprawę funkcjonowania jest głębsza zmiana przekonań, które częstokroć leżą u podstaw pogrążających, niekonstruktywnych przemyśleń, wywołujących trudne stany emocjonalne. Skuteczność psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest stale monitorowana. Jest z powodzeniem wykorzystywana w leczeniu takich trudności jak: fobia społeczna (Gelernter i In., 1991, Heimberg i In., 1990), depresja (Dobson, 1989), lęk uogólniony (Butle, Fennell, Robson, Gelder, 1991), lęk napadowy znany też jako zespół lęku panicznego (Barlow, Craske, Gerney, Klosko, 1989), zaburzenia odżywiania (Agras i In. 1992, Fairburn, Jones, 1991), nadużywanie substancji psychoaktywnych (Wody i In. 1989), problemy w intymnych związkach (Bancom, Sayers, 1990). Ponadto psychoterapia poznawczo-behawioralna stosowana jest też do leczenia zaburzeń osobowości, hipochondrii, schizofrenii, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Zgodnie z badaniami Persons, Burns i Perloff ten typ terapii może być z powodzeniem wykorzystywany w przypadku osób z różnym wykształceniem, dochodach i pochodzeniem. Ważną, i szczególnie cenioną przez pacjentów, cechą psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest koncentracja na problemie i bieżących trudnościach, oraz generalnie orientacja na konkretny cel. Wprawdzie w trakcie leczenia zwraca się uwagę na to, jakie czynniki rozwojowe lub konkretne wydarzenia mogły się przyczynić do powstania określonego problemu, ale istotą procesu jest usuwanie obecnych trudności, by jakość życia i stan pacjenta wpierw odzyskały optymalny poziom, a potem mógł też dokonać się wzrost zgodnie z ideami psychologii pozytywnej. Dzięki takiej koncepcji procesu psychoterapii możliwe jest uzyskanie poprawy w optymalnym czasie, bez niepewnego drążenia w odległej przeszłości o ile nie jest to rzeczywiście absolutnie niezbędne. Proces ma charakter współpracy – współudział pacjenta jest znaczny i wyraża się nie tylko obecnością na sesjach i wykonywaniem prac osobistych między nimi, ale realnym wpływem na przebieg zdarzeń ze względu na to, iż jest poniekąd ekspertem we własnej sprawie, tzn. jest najbardziej kompetentny jeśli chodzi o to, czy i w jakim stopniu określone techniki na niego z korzyścią oddziałują dając najlepsze efekty. Nie jest zatem pasywnym biorcą poddającym się trudnym do zrozumienia wpływom terapeuty, lecz czynnym współuczestnikiem procesu dzięki czemu psychoterapia od strony praktycznej uwzględnia jego potrzeby, bieżące możliwości, oczekiwania, najbardziej palące problemy. Pacjent może się spodziewać sukcesu proporcjonalnego do wysiłku, który wkłada. Z tych względów psychoterapia poznawczo-behawioralna jest jedną z najczęściej wybieranych metod leczenia dolegliwości psychologicznych zaś psychoterapeuci pracujący w tym nurcie mogą realizować świadczenia opieki zdrowotnej z zakresu psychoterapii finansowane ze środków publicznych (NFZ).
  11. Klient trafiający do gabinetu może się spodziewać, a nawet oczekiwać, że psychoterapeuta pomoże mu w zrozumieniu natury problemu. Zrozumienie, w czym rzecz, nie jest jeszcze rozwiązaniem, ale wydatnie sprzyja leczeniu, bo po prostu ułatwia znalezienie najlepszej strategii. W wielu wypadkach do wyjaśnienia trudności, z którymi pacjent się boryka, bardzo użyteczny jest pięcioczynnikowy model wzajemnych oddziaływań różnych aspektów życia. Atutem tego modelu jest jego przejrzystość i błyskotliwa prostota. Każda z pięciu sfer ludzkiego doświadczenia (wymiarów ludzkiej egzystencji) wpływa na pozostałe – wszystkie pozostają więc ze sobą nieustannie w związku. Te sfery to: otoczenie (obecne bądź dawne), myśli, reakcje (fizjologiczne), nastroje, zachowanie. Jesteśmy podatni na wpływy z otoczenia (kontekst sytuacyjny, inni ludzie, specyfika miejsca), co może wywołać określone reakcje fizjologiczne (na przykład stres) i pewne myśli, które z kolei mają wpływ na nastrój i oczywiście na to, jak się zachowamy. Powyższa kolejność to tylko jeden z możliwych wariantów. Równie dobrze to nastrój może być niejako na pierwszym planie i pod jego wpływem zachowamy się tak, że zmienimy swoje otoczenie na bardziej do niego odpowiednie, co poskutkuje określonymi myślami i reakcjami fizjologicznymi. Ten drugi wariant może mieć miejsce na przykład wówczas, gdy pod wpływem przygnębienia decydujemy się na samotność izolując się od wszystkich i zamykając w domu oraz wyłączając telefon, co spotęguje ponure przemyślenia, a także prawdopodobnie wywoła określone reakcje fizjologiczne – na przykład płacz lub pragnienia zwinięcia się w kłębek. Zrozumienie współzależności między pięcioma sferami życia wydatnie pomaga w zrozumieniu specyfiki problemów. Wiedząc, że poszczególne aspekty wzajemnie na siebie oddziałują, możemy przyjrzeć się każdemu z nich i poczynić odpowiednie zmiany, by w ten sposób wpłynąć na te czynniki, które są trudniejsze do kontrolowania, a przecież równie ważne dla ogólnej jakości życia i funkcjonowania. Najbardziej podatne na nasz własny wpływ są myśli – możemy w różnoraki sposób je modyfikować na przykład po to, by nie podążały za bądź nie wzmacniały negatywnego nastroju. Zmiana podejścia do problemu może też poskutkować zmianą zachowania na bardziej adekwatne do sytuacji. Przypisanie wydarzeniom innego niż dotychczas znaczenia, modyfikacja interpretacji określonych zdarzeń może natomiast sprawić, że przestaniemy na nie reagować w sposób tak intensywny – silną obawą lub skrajnym stresem. Z tego właśnie względu psychoterapia poznawczo-behawioralna koncentruje swoje wysiłki na takim wpływaniu na myśli i zachowanie pacjenta, by ten w ostatecznym rozrachunku doświadczył również zmiany nastroju, przeżywał pewne okoliczności inaczej, doznawał innych emocji. Istotą procesu psychoterapii poznawczo-behawioralnej, uwzględniając przedstawiony tu pięcioczynnikowy model współzależności różnych sfer życia, jest zatem wpływanie na te spośród nich, na które jest to możliwie w największym możliwym zakresie, które wydają się kluczowe, po to by wywołać zmiany w tych, które są trudne do trwałego zmodyfikowania w sposób bezpośredni. Osoby zgłaszające się do gabinetu psychoterapii często stawiają pytania w rodzaju „co ze mną nie tak, czemu tak postępuję”, „co zrobić, żeby zmienić swój stan”. Bywają jednak również takie osoby, które do gabinetu trafiają pod wpływem próśb ich bliskich, którzy martwią się o nie. W każdym z tych wypadków przyjęcie do wiadomości, że poszczególne sfery życia są we wzajemnej relacji, pozwala przyjąć nową perspektywę – ten moment jest trochę jak zapalenie się nad głową żarówki, swego rodzaju olśnienie, gdyż oznacza dostrzeżenie realnej szansy na pozytywną zmianę dzięki modyfikacji tego, co faktycznie znajduje się „w zasięgu ręki”. Zrozumienie jakie konkretnie czynniki są odpowiedzialne za bieżącą sytuację uzmysławia, co należy zrobić, by z obecnego stanu wybrnąć – czasem przekłada się to na diametralną zmianę położenia dzięki innemu niż dotychczas postępowaniu, kiedy indziej oznacza wydatną odmianę samopoczucia i przywrócenie zdolności przeżywania szczęścia, co bywa bardzo ograniczone w depresji. Warto w tym miejscu podkreślić, że czynnikiem tak naprawdę rzadko bywa „surowe” doświadczenie, obiektywny fakt, lecz główną rolę odgrywa to, jak go interpretujemy, w jaki sposób zapatrujemy się na niego, jakie przypisujemy mu konsekwencje, czyli krótko mówiąc jakie ma dla nas znaczenie. I tu pojawia się prawdziwe wyzwanie – niekiedy o tym, jakie i czemu przypisaliśmy znacznie dowiadujemy się dopiero po tym, jakie zmiany zachodzą w różnych sferach. Nie zawsze zatem o rzeczywistych powodach smutku i potencjalnych sposobach zmiany negatywnego nastroju dowiemy się poprzez drążenie tego tematu, lecz w oparciu o wiedzę nabytą podczas analizy pozostałych kluczowych sfer, które są poniekąd jak lustra, odbijające naszą ocenę i to, jakie przypisaliśmy znaczenie danemu faktowi, „surowemu” doświadczeniu. Poza tym, pamiętając o współzależności, możemy też dociec, jak oraz w jakim stopniu inne aspekty funkcjonowania przyczyniają się do pojawiania i podtrzymywania złego nastroju. Wiedząc to wszystko jesteśmy w stanie przedsięwziąć odpowiednie kroki, by wpłynąć na cały system, a nie tylko, jak w przypadku leczenia farmakologicznego, usiłować zmienić sam nastrój. Takie całościowe oddziaływanie ma na tyle dużą wartość, że podczas leczenia farmakologicznego takich dolegliwości jak na przykład depresja zalecana jest równolegle psychoterapia. Właśnie po to, by zmienić czynniki pogarszające nastrój lub podtrzymujące go, ponieważ samo leczenie lekami antydepresyjnymi jest niewystarczające. W ramach psychoterapii pacjent uczy się rozróżniać czynniki z poszczególnych sfer, a w zwłaszcza elementy składające się na sferę związaną z myślami (m. in. przekonaniami, wyobrażeniami, przeświadczeniami, schematami, automatycznymi myślami). W trakcie terapii uzmysławia sobie w pełni, iż „myśli nie są nim”, automatycznie nasuwające się spostrzeżenia i refleksje nie muszą wcale być ostatecznym poglądem na daną sprawę. Dzięki treningowi podczas pracy z terapeutą i w trakcie prac osobistych uczy się rekonstruować swoje podejście do różnorakich kwestii tak, by było jak najbardziej adekwatne i sprzyjało pożądanym zmianom w określonych sferach, z korzyścią dla pacjenta. Oczywiście absolutnie nie jest to jakaś forma zaklinania rzeczywistości lub wpajanie sobie optymistycznych wyobrażeń żeby patrzyć na wszystko przez różowe okulary. Proces polega na tym, by uzyskiwać rzetelny, wyrazisty, autentyczny wgląd, umożliwiający adekwatne do sytuacji postępowanie i konstruktywne refleksje na temat realnych rozwiązań.
  12. W pewnej kreskówce nad głową bohatera pojawiała się żarówka, kiedy wpadał na dobry pomysł. Można metaforycznie powiedzieć, że zniekształcenia poznawcze są jak usterki, które nie pozwalają żarówce zaświecić. Czym konkretnie są zniekształcenia poznawcze? Zniekształcenia poznawcze to najoględniej rzecz ujmując prowadzące do trudnych emocji wadliwe sposoby myślenia, częstokroć zawierające błędy logiczne lub inne niedoskonałości. Takie „usterki” w pojmowaniu zdarzają się każdemu z różnych względów, natomiast niektórzy ludzie popełniają błędy częściej i poważniejsze. Podczas psychoterapii, z pomocą terapeuty, pacjent uczy się rozpoznawać charakterystyczne dla jego stylu rozumowania zniekształcenia, by następnie rozprawić się z nimi i zastąpić prawidłowymi, adekwatnymi do okoliczności zapatrywaniami. Trudność polega na tym, że niektóre osoby przyjmują swoje myśli za fakt – swego rodzaju oczywistość, choć rzecz jasna nie jest to prawdą. Owszem, część myśli odpowiada rzeczywistości, ale ważne, by mieć nawyk weryfikowania swoich refleksji zamiast brać je za pewnik podczas gdy brakuje dowodów na ich potwierdzenie. Warto też dopuszczać alternatywne zapatrywania zamiast "uwieszać się" na jednej koncepcji i brać ją od razu za najlepszą rację, ostateczną prawdę. Praca nad zniekształceniami wymaga ćwiczeń – trening jednak popłaca, gdyż z czasem pacjent zaczyna rozpatrywać różne kwestie w sposób bardziej zrównoważony, i dzięki temu nie naraża się na negatywne emocje wywoływane przez trudne przemyślenia. Jeśli ktoś chciałby porozmawiać na przykład o tym, jak radzić sobie ze swoimi zniekształconymi w określony sposób myślami, może skorzystać z naszego psychologicznego i obyczajowego forum dyskusyjnego. Naprawdę warto mieć wsparcie w walce ze zniekształceniami poznawczymi W trakcie psychoterapii psycholog wyjaśnia jakie są sprawdzone sposoby radzenia sobie z poszczególnymi zniekształceniami odnosząc się do konkretnych myśli, które klientowi przychodzą do głowy. Psychoterapeuta uczy też, jak samodzielnie rozprawiać się ze zniekształceniami poznawczymi przy pomocy łatwych w użyciu technik. Rozmawiając o tym z psychologiem miej pod ręką notatnik i coś do pisania, by notować sobie omawiane metody. Oto lista najpowszechniej występujących zniekształceń poznawczych. Ta klasyfikacja jest sporządzona, by ułatwić rozpoznanie poszczególnych problemów. Nie znaczy to jednak, że część z nich nie może się ze sobą w jakimś sensie, w jakiejś mierze pokrywać. Wcale nierzadko tak się dzieje. W ramach ćwiczenia można ustalić, które zniekształcenia zdarzają się Państwu prawie nigdy, czasami, raczej często, często lub nieustannie oraz zilustrować to własnymi przykładami po to, by następnie starać się z nimi uporać sposobami poznanymi podczas terapii, ewentualnie opisanymi na naszej stronie. Czytanie w myślach polega na bezzasadnym przyjmowaniu za pewnik, że wiemy, co inni myślą w danej chwili i jakie mają motywy lub co pomyślą w określonej sytuacji. Przykłady: „Ja wiem czemu on mi to zrobił”, „Robi mi to na złość, specjalnie”, „Zachowuje się tak, żeby mi dokuczyć”. Inne przykłady: „On mnie na pewno nie trawi”, „Wszyscy na pewno widzą, że się nie przygotowałem”, „Ona uważa, że jestem nieatrakcyjny”, „Gdy się to wyda, cała grupa uzna mnie za idiotę i nieodwracalnie się skompromituję”. Etykietowanie ma miejsce wówczas, gdy przypisuje się sobie oraz innym negatywne predyspozycje, cechy lub intencje choć nie istnieją wystarczająco mocne przesłanki, by to uzasadnić. Może się też odnosić do sytuacji, którym z kolei przypisuje się bardzo specyficzne właściwości negatywne. Na przykład: „Jestem do niczego”, „Jestem idiotą”, „To jest beznadziejna sprawa”, „Ona jest za głupia żeby mnie zrozumieć”, „Nie da się mnie pokochać”. Występuje też w formie błędnego uzasadniania wzajemnie dwóch lub więcej fałszywych przesłanek, na przykład „Terapia jest bezcelowa, bo jestem beznadziejnym przypadkiem”. Filtr negatywny polega na tym, że koncentrujemy się na aspektach negatywnych i z trudem dostrzegamy jakiekolwiek pozytywy. Widzimy przez czarne okulary zauważając jedynie to, co niefajne. Na przykład: po tym jak ktoś wyraził entuzjazm – „Dzięki za słowa otuchy, ale nie wszystko mi się udało…”, a po stwierdzeniu, że osoba jest sympatyczna – „Zbyt wiele osób mnie nie lubi by to, co mówisz mogło być prawdą”. Inny przykład: „Nie widzę żadnych szans na wybrnięcie z tej sytuacji, moje położenie jest beznadziejne”. Jeszcze inny przykład „Wykonałem zadanie, ale nie wszystko wyszło idealnie, a poza tym mogłem to zrobić szybciej”. Przeskakiwanie do konkluzji – człowiek nie śledzi biegu wydarzeń (okoliczności) od początku do końca. W ogóle nie analizuje łańcucha przyczynowo-skutkowego, a zamiast tego od razu przewiduje, co będzie w wielkim finale. Można to porównać do wielkiego skoku z pozycji „start” na samą „metę”, dlatego wiele rzeczy po drodze umyka, w konsekwencji czego dana osoba wyciąga błędne wnioski. Przykłady: „I tak nic z tego nie będzie”, „To wszystko nie ma sensu, bo i tak mi nie wyjdzie”, „I tak nic dobrego z tego nie wyniknie”, „Nie ma sensu wysyłać CV, bo i tak na pewno mnie nie przyjmą do tej pracy”. Czasami te przewidywania mogą okazać się trafione, ale to mogłoby się okazać dopiero podczas weryfikacji, gdyż nikt przecież nie ma mocy widzenia przyszłości. Gdybanie polega na uporczywym myśleniu w kategoriach „co będzie, jeśli”, „a co jeżeli”, który to sposób myślenia wzmaga obawy przed tym, co ma nastąpić. Gdybanie często wywołuje niepokój, lęk. To ciągłe wybieganie w przyszłość i zakładanie złego obrotu spraw. Przykłady: „A co jeśli wtedy popełnię gafę”, „Co jeżeli się wygłupię”, „Co pocznę, jeśli zacznie mi się kręcić w głowie”, „A jeśli zemdleję”, „A jeżeli ona nie przyjmie zaproszenia na randkę”, „A co jeśli znowu źle się tam poczuję i zacznie mi się kręcić w głowie lub zacznę mieć problemy z oddychaniem, jak ostatnio”. Katastrofizacja polega na przypisywaniu określonym wydarzeniom lub sytuacjom bardzo poważnych, negatywnych, wręcz złowieszczych konsekwencji. Przykłady: „Całkowicie się załamię, jeśli nie dostanę tej pracy”, „Serce mi pęknie, jeśli ona mnie nie zechce”, „To będzie tragedia, jeśli nie podołam temu wyzwaniu”, „Nawet jak dostanę się na te studia, na pewno nie poradzę sobie”, „Podczas prowadzenia szkolenia na pewno się skompromituję i zrażę do siebie ludzi, to będzie totalna lipa”. Nie dość, że takie podejście wywołuje negatywne emocje i stres, to w przypadku gdy okoliczności faktycznie okazują się niesprzyjające, towarzyszą im o wiele gorsze odczucia, niż gdyby miało to miejsce bez tak dramatycznie złego nastawienia. Myślenie dychotomiczne zwane też spolaryzowanym, to rozumowanie w kategoriach zerojedynkowych, czarno-białych, albo-albo. Przykłady: „Całe moje życie jest do niczego”, „Zawsze to samo”, „Nie spotka mnie już nic dobrego”, „To wszystko jest beznadziejne”, „Każdy mój związek to porażka”, „Nie radzę sobie”, „Nigdy nic dobrego mnie nie spotyka”, „Żadna mnie nie zechce”, „Nic nie robię dobrze”. Jednym założeniem wyklucza się wszelkie inne warianty zdarzeń i przekreśla alternatywne scenariusze. Widząc jedynie czerń i biel całkowicie pomija się wszelkie odcienie szarości, wszystkie inne opcje aniżeli skrajności. Problem ten szczególnie wyraziście widoczny jest u perfekcjonistów, którzy są skłonni uznać realizację zadania za totalnie nieudaną i beznadziejną pomimo nawet tego, że poza pojedynczym potknięciem wszystko poszło zgodnie z planem (w myśl zasady, że jeśli coś nie jest perfekcyjne, to jest całkowitym fiaskiem). Nadmierne uogólnianie polega na daleko idącym generalizowaniu, zwłaszcza negatywnych okoliczności, w taki sposób, że przypisujemy je jakiejś fundamentalnej tendencji. To przesada. Osoby, które nadmiernie uogólniają robią z igły widły. Przykłady: „Nic w tym dziwnego, że mi się nie udało, ciągle ponoszę porażki”, „Jak zwykle nie dałem rady, to standard”, „Znowu to samo, tak już ze mną jest, że pakuję się w tarapaty i zawodzę innych, nie da się z tym nic zrobić”, „Tak, jak się czuję teraz, będzie już zawsze”. Inny przykład to pomyślenie o hałasujących przed blokiem dzieciach „Te dzieciaki nie zasługują na to, żeby tu mieszkać”, a o ich rodzicach „Ci ludzie są totalnie nieodpowiedzialni, wcale nie interesują się tym, co robią ich dzieci”. Nadmierne uogólnianie może być także uogólnianiem pozytywów, co czasem wyraźnie zniekształca obraz rzeczywistości i skłania do ryzykownych posunięć. Na przykład: „Dzisiaj wszystko idzie zgodnie z planem. To mój dobry dzień. Muszę odwiedzić kasyno, trzeba wykorzystać ten fart!” Nadużywanie imperatywów, powinności polega na częstym używaniu określeń „muszę”, „powinienem”, „trzeba, ”„tak ma być”, przez co człowiek nie skupia się na tym, jakie coś jest, a ciągle interpretuje wszystko w kontekście jakichś ideałów, wyimaginowanych standardów, ocenia siebie i sytuację przez pryzmat tego typu wyśrubowanych oczekiwań i warunków. Na przykład: „Skoro nie ma na tym etapie postępów, nie ma dla mnie perspektyw, jestem nieuleczalny”, „Powinienem był to zrobić lepiej”, „Musi mi się to udać albo okaże się, że jestem nieudacznikiem”, „Nie powinienem tak się czuć”. Nadużywanie powinności powoduje także często presję, która podcina skrzydła; na przykład człowiek może pomyśleć „Muszę w końcu załatwić tą sprawę” przez co jest mniej zmotywowany, bo przymuszanie siebie nie dodaje ochoty do działania. Ludzie nadużywający imperatywów często żyją w kieracie powinności, ciągle myślą w kategoriach „muszę” zamiast „chcę”, „to mi się opłaca”, „to mi wyjdzie na zdrowie”, „widzę w tym sens”. Oczywiście w efekcie trudniej im się zmobilizować, bo nie działa motywująco ciągłe przymuszanie się zamiast stosowania życzliwej mowy wewnętrznej. Niesprawiedliwe porównania to odnoszenie sytuacji do skrajnie wygórowanych standardów i wybór takich punktów odniesienia, które sprawiają, że oceniane osiągnięcia wydają się znikome. Na przykład: „Tomek jest moim rówieśnikiem a już posiada świetny samochód i mieszkanie w centrum”. Niesprawiedliwość tego porównania może polegać na przykład na tym, że Tomek pochodzi z bogatej rodziny, miał inny start lub po prostu trafiła mu się lepsza posada. Inny przykład „Krzysiek to ma wzięcie, ciągle umawia się z jakimiś atrakcyjny dziewczynami, które same do niego podbijają... A ja mam problem z umówieniem się na randkę”; niesprawiedliwość tego porównania może polegać na tym, że Krzysiek jest sławny lub ma aparycję modela albo po prostu więcej czasu poświęca na budowanie sieci kontaktów z kobietami i ogółem życie towarzyskie. Kolejny przykład „Monika zawsze świetnie wygląda, ma świetną sylwetkę, a ja ciągle wyglądam grubo”; niesprawiedliwość tego porównania może polegać na tym, że kobieta, która myśli w ten sposób, ma genetyczne predyspozycje do nadwagi i wykonuje siedzącą pracę podczas gdy z Moniką jest zupełnie inaczej, zawsze była szczupła i pracuje jako kelnerka, ciągle w ruchu. Nieumiejętność kwestionowania myśli polega na przyjmowaniu negatywnych spostrzeżeń w sposób bezrefleksyjny, bez weryfikowania ich prawdziwości, oraz generalny brak zdolności rewidowania swoich poglądów, pewną sztywność i zacietrzewienie, uporczywe trwanie w stanowisku, które ponad wszelką wątpliwość jest bezzasadne – nawet gdy przeczą mu wszelkie argumenty i dowody. Nie przyjmowanie do wiadomości aspektów oraz faktów, które stoją w sprzeczności z jakimś przekonaniem. Całkowita wiara w to, że dana myśl jest prawdziwa. Na przykład: „Jestem nieuleczalny, skuteczność terapii to tylko statystyka, a jestem jednym z tych, którym nie da się pomóc, nie ma co z tym dyskutować, to sprawa całkowicie jasna”, „Nie umiem żyć bez miłość, bez mężczyzny jestem bezwartościowa a egzystencja w pojedynkę to po prostu totalna porażka”, „Z niczym sobie nie mogę poradzić samodzielnie, jakieś drobne kwestie się nie liczą, jestem życiowym nieudacznikiem i nie ma co tego kwestionować, trzeba się z tym pogodzić, to niezbity fakt”. Obwinianie ma miejsce wtedy, gdy widzimy w innych winowajców własnych tarapatów, przypisujemy innym większość lub całą odpowiedzialność za własne problemy, emocje, lekceważąc swój wpływ na bieżącą sytuację oraz nie biorąc odpowiedzialności za swoje uczucia. Na przykład: „Gdybym miała normalną rodzinę, nie miałabym takich problemów”, „Gdybym miał normalne dzieciństwo, nie byłbym alkoholikiem”, „Gdyby mnie naprawdę kochał, nie musiałabym rozwalać małżeństwa, szukając ciepła u innego”, „To z jej powodu teraz jestem tak wnerwiony, to jej wina, że tak się wściekam”. Ocenianie polega na bardzo daleko idących uproszczeniach podczas odnoszenia się do różnych aspektów życia, sytuacji i osób mimo ich złożoności, długiego czasu trwania lub wielu wymiarów. Na przykład: „Całe liceum to był beznadziejny okres”, „Fatalnie wspominam dzieciństwo”, „Ci ludzie to kompletni imbecyle i zdrajcy”, „Spośród poplątanych ludzi ja jestem pokręcony w takim stopniu, że nie da się mnie zrozumieć”. Personalizacja następuje, gdy człowiek w nieproporcjonalny sposób czuje się odpowiedzialny za różne sytuacje i zaistniałe fakty. Na przykład: „Córka miała wypadek, bo nie upilnowałam jej”, „Syn się rozwodzi, gdyż źle go wychowałam”, „To wszystko moja wina, że tak się zadziało”, „To przeze mnie mąż odchodzi”, „Gdybym wtedy z nim porozmawiała, pewnie nie rozwiódłby się z moją córką”. Przepowiadanie przyszłości zwykle polega na wróżeniu najgorszych scenariuszy i na czarnowidztwie w ocenie nadchodzących wydarzeń. Zamiast dopuszczać różne warianty zdarzeń zakłada się ziszczenie fatalnych wizji. Czasem przybiera to wręcz postać samospełniającej się przepowiedni. Przykład: „Jeśli pójdę na imprezę, na pewno zdołuję się, że inni tak dobrze się bawią”, „Nie ma szans, żebym dostał tą pracę”, „I tak mi się nie uda”, „Terapia nie ma sensu, bo i tak w końcu pęknę i popełnię samobójstwo”, „Załamanie nerwowe jest tylko kwestią czasu”. Z tak ponurym nastawieniem faktycznie możemy funkcjonować poniżej swoich możliwości i w efekcie doprowadzić do ziszczenia czarnego scenariusza. Niekiedy przepowiadanie przyszłości polega na nazbyt pozytywnych przewidywaniach, na przykład „Jeśli zostałbym w domu pomimo tego przeczucia, straciłbym okazję do wygrania tej nagrody w kasynie; muszę iść grać”. Umniejszanie pozytywów jest przedstawianiem osiągnięć w gorszym świetle, nieadekwatnym zaniżaniem rangi sukcesów, traktowaniem powodzenia jako czegoś błahego, obniżaniem wartości pomyślnych okoliczności, określaniem wybranych zdarzeń jako bez znaczenia. Na przykład: „To tak miało wyglądać, więc nie ma powodu być z tego jakoś specjalnie dumnym, zresztą mogło być lepiej”, „To nie żaden sukces, po prostu mi się udało i tyle”, „To na pewno tylko chwilowa poprawa”, „Pojedynczy sukces o niczym nie świadczy”, „To nic wielkiego, nie ma się z czego cieszyć, każdy by to zrobił”. Uzasadnianie emocjonalne polega na tym, że dana osoba traktuje jako przesłanki własne odczucia i stany emocjonalne zamiast przyjrzeć się w sposób bardziej zrównoważony argumentom za i przeciw określonemu poglądowi. Na przykład: „Jest mi smutno, więc ten związek jest jałowy”, „Ciągle się boję, nie opuszczają mnie złe przeczucia, więc na pewno coś fatalnego wkrótce się wydarzy”, „Dziwnie się czuję, więc coś tu nie gra, on na pewno mnie okłamuje, ma kogoś na boku”, „Czuję niepokój czyli coś złego się ze mną dzieje, chyba umieram albo popadam w obłęd”, „Boję się, więc na pewno coś mi grozi”. Żałowanie przeszłości polega na formułowaniu stwierdzeń w stylu „gdybym uniknął tego, to…”, „mogłam to rozegrać inaczej”, chociaż nie da się cofnąć czasu i taka forma samoudręczenia nic nie zmieni, a jedyne co da się zrobić, to zmodyfikować bieżące postępowanie lub zaplanować inaczej najbliższą interakcję. Jak widać, na każdego z nas czyhają liczne pułapki błędnego rozumowania. Wszyscy od czasu do czasu padamy ich ofiarą w mniejszym lub większym stopniu. Warto pracować nad tym, by unikać tego typu niebezpieczeństw narażających nas na nierzadko zupełnie nieuzasadnione, negatywne emocje, które nie pojawiałyby się, gdybyśmy rozumowali w sposób bardziej zrównoważony. Znaczne namnożenie i duża częstotliwość występowania zniekształceń poznawczych jest typową cechą różnego rodzaju zaburzeń, więc nawet w przypadku dobrego samopoczucia, warto w miarę możliwości unikać błędnych zapatrywań w ramach profilaktyki własnego zdrowia psychicznego, z korzyścią dla samopoczucia, oraz komfortu w ogólności - oceniając obiektywniej to, co nas spotyka, jesteśmy w stanie bardziej adekwatnie zareagować. Typowe zniekształcenia poznawcze przy różnych dolegliwości: Zniekształcenie poznawcze Depresja Lęk Nadmierne uogólnianie Nic mi nie wychodzi. Nikt nie udzieli mi pomocy. Etykietowanie Jestem dnem! To koniec! Myślenie dychotomiczne Albo coś robię dobrze, albo jestem do niczego. Jeśli nie czuję się dobrze to znaczy, że nie warto w ogóle próbować. Przepowiadanie przyszłości Nigdy nie będzie lepiej. To wszystko nic nie da. Będę mieć zawał. Zwariuję. Nie zniosę tego. Selektywna uwaga Twarz jej drgnęła, pewnie coś głupiego palnąłem. Twarz jej drgnęła, pewnie sądzi, że coś ze mną nie tak. Czytanie w myślach Pewnie myśli, że jestem nieudacznikiem. Myśli, że i tak już nic ze mnie nie będzie. Personalizacja Jeśli się z nią spotkam, popsuję jej nastrój. Jeśli coś mi się stanie, to mój mąż tego nie przeżyje. Uzasadnianie emocjonalne Czuję dyskomfort, gdy o tym mówię – to znaczy, że jestem faktycznie winna. Boję się, więc coś musi mi grozić. Niektórzy Czytelnicy mogą teraz postawić pytanie w stylu „Ja wiem, że potrafię myśleć jasno, gdy się do tego przyłożę. Łatwo mi przychodzi rozpoznawanie zniekształceń nawet gdy czytam same przykłady. Niestety nie jest tak dobrze jeśli chodzi o moje własne myślenie - roi się w nim od błędów, a ja nic nie umiem na to poradzić. Dlaczego kieruję się irracjonalnymi przemyśleniami chociaż przecież jestem zdolny dostrzec błędy?” Otóż problem jest w tym, że pewne przemyślenia przyjmujemy za fakty ze względu na uczucia, których doświadczamy. Innymi słowy emocje traktujemy jak dowód słuszności. Osoba może wierzyć, że stwierdzenie „Jestem do niczego” jest prawdziwe, ponieważ czuje się psychicznie beznadziejnie i fatalnie. Dawid D. Burns tłumaczy to w sposób następujący: Jednym z elementów psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest systematyczne niweczenie nieracjonalnych przemyśleń, zniekształceń poznawczych lub przynajmniej znajdowanie alternatywnych opcji, równie prawdopodobnych refleksji, by przeżywane emocje były jak najbardziej adekwatne i zasadne. W tym kontekście terapeuta odgrywa bardzo pomocną rolę kogoś w rodzaju stale mobilizującego trenera, stojącego na straży konsekwencji, wytrwałości i systematyczności właśnie pracy nad zniekształceniami. Warto zaznaczyć, że samo zrozumienie problemu, a nawet okazjonalne ćwiczenia nie mają stabilnej mocy sprawczej - co najwyżej powodują okresową poprawę. Tylko stały trening, najlepiej w połączeniu z innymi oddziaływaniami terapeutycznymi, pozwala doświadczyć trwałej, korzystnej zmiany i rozwoju we właściwym kierunku. Analiza przemyśleń pod kątem ewentualnych zniekształceń poznawczych może być elementem profilaktyki i ćwiczeniem, które warto praktykować każdego dnia, by osiągnąć w tym biegłość i z coraz większą wprawą oceniać obiektywność swoich zapatrywań. Osoby zmagające się z problemami psychologicznymi, które obfitują w zniekształcenia poznawcze, mogą skorzystać na przykład z psychoterapii przez Skype, psychologa online. Różnorakie ćwiczenia oraz sesje psychoterapii pomagają uporać się z chorobą lub po prostu lepiej radzić z trudnymi myślami i przytłaczającymi emocjami, które one wywołują. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  13. Psychoterapeuta poznawczo-behawioralny przy pomocy różnych technik dąży do wywołania zmiany poznawczej – modyfikacji myślenia i systemu przekonań pacjenta – w celu spowodowania trwałej zmiany emocjonalnej i związanej z bardziej korzystnym zachowaniem. U podstaw terapii poznawczo-behawioralne leży przeświadczenie, że dysfunkcjonalne sposoby myślenia niekorzystnie wpływają na nastrój oraz postępowanie pacjenta. Uznaje się, że te nieprawidłowe sposoby myślenia są wspólną cechą wszystkich zaburzeń psychicznych. Kiedy ludzie uczą się oceniać swoje myślenie bardziej realistycznie i przystosowawczo, ich stan emocjonalny i zachowanie ulegają poprawie. Dla przykładu, będąc w przykrym nastroju z powodu jakiegoś rozczarowującego niepowodzenia, mogłaby nam przyjść do głowy automatyczna myśl „Niczego nie potrafię zrobić jak należy”. Ta myśl mogłaby następnie prowadzić do określonej reakcji: wywołać smutek, poskutkować tym, że zdecydowalibyśmy położyć się do łóżka, spać. Gdybyśmy w porę zdali sobie sprawę z działania automatycznej myśli, dostatecznie wcześnie uznali ją za nieprawomocną, świadomie, z rozmysłem zastąpili ją inną narracją, na przykład słowami „Tym razem się nie powiodło, ale bywam też całkiem często bardzo skuteczny”, udałoby się uchronić przed dysfunkcjonalnym zachowaniem i uniknąć zbędnego w tym wypadku obciążenia smutkiem. Z zamiarem uzyskania trwałej poprawy nastroju i zachowań pacjenta, psychoterapeuta koncentruje swoje wysiłki na poznawczym oddziaływaniu na głębsze przekonania pacjenta związane z tym, jak postrzega siebie, rzeczywistość, innych ludzi. Nie odbywa się to w sposób nagły, ale małymi krokami, odwracając stopniowo, lecz konsekwentnie ciąg niekorzystnych sposobów myślenia. Na przykład osoba, która ciągle nie doceniała własnych dokonań z czasem mogła zacząć żywić przekonanie o własnej niekompetencji. Terapeuta nie jest doradcą, guru lub kimś w rodzaju arbitra oceniającego pacjenta – pomaga mu na natomiast rozumować w sposób bardziej adekwatny, realistyczny i adaptacyjny. Odnosząc się do przykładu, praca polegałaby na stopniowym „odkłamywaniu” negatywnego obrazu siebie poprzez wykrywanie a następnie podważanie automatycznych myśli „Jestem do niczego”, „Nigdy mi się nie udaje”, „Jestem niekompetentny, więc nie mam szans”. Psychoterapia poznawczo-behawioralna została przygotowana w taki sposób, by można ją było z powodzeniem stosować na potrzeby pacjentów o różnym wykształceniu, pochodzeniu kulturowym, statusie społecznym, wieku. Standardowo pojedyncza sesja terapeutyczna trwa około 45 minut, ale w zależności od potrzeby może się nieco wydłużyć albo skrócić. Skuteczność psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest monitorowana od 1977 roku, kiedy to miały miejsce pierwsze badania z tym związane, i metodę tą poddano wszechstronnym testom. Od tego czasu około 500 razy w badaniach dowiedziono skuteczność tej metody w odniesieniu do różnych zaburzeń i problemów psychicznych. Kluczowe definicje
  14. Skuteczność psychoterapii poznawczo-behawioralnej jest systematycznie sprawdzana. Badania wykazały, że terapia poznawczo-behawioralna jest skuteczną formą terapii krótkoterminowej dla pacjentów ambulatoryjnych z depresją (Dobson, 1989; Hollon, Najavits, 1988), pacjentów stacjonarnych z depresją (Miller, Norman, Keitner, 1989), a także pacjentów z zespołem lęku napadowego (Salkovskis, Clark, 1991; Sokol, Beck, Greenberg, Wright, Berchick, 1989), z zespołem lęku uogólnionego (Butler, Fennell, Robson, Gelder, 1991) oraz z zaburzeniami odżywiania się (Garner, Bemis, 1982). Ponadto ta forma terapii może być pomocna w kontekście rozwiązywania najróżniejszych problemów, począwszy od trudności w związkach (Beck,1988; Baucom, Epstein, 1990; Dattilio, Padesky, 1990), a skończywszy na schizofrenii (Kingdon, Turkington, 1994) oraz uzależnieniu od heroiny (Woody i in., 1984). W porównaniu ze środkami farmakologicznymi i innymi formami terapii, psychoterapia poznawcza odznacza się niższymi wskaźnikami nawrotu choroby w przypadku depresji (Blackburn, Eunson, Bishop, 1986; Evans i in., 1992; Hollon, Shelton, Loosen, 1991; Shea i in., 1990; Thase, 1994). Najogólniej wyrażonym generalnym celem psychoterapii jest pomoc pacjentowi w dokonaniu takiej wewnętrznej przemiany, dzięki której: będzie bardziej adekwatnie reagował na bieżące sytuacje działając z korzyścią lub przynajmniej bez szkody dla siebie, optymalnie radził sobie z wyzwaniami zarówno psychologicznymi jak i realnymi, realizował swój potencjał w możliwie najwyższym stopniu. Realizacja tego celu oczywiście skutkuje większym zadowoleniem z życia, a jest możliwa dzięki wyeliminowaniu barier stojących na drodze do realizacji tego przedsięwzięcia – braków umiejętności (np. radzenia sobie ze stresem, asertywności, komunikacyjnych), różnorakich zaburzeń, nierozstrzygniętych konfliktów wewnętrznych, trudności emocjonalnych bądź psychicznych. Przyjrzyjmy się poszczególnym elementom powyższego celu. Bywa, że w obliczu trudności, kryzysów, niepokojów wykorzystujemy strategie radzenia sobie, które tylko chwilowo odwracają uwagę od problemu lub koją przykre emocje. Przykładem może być przejadanie się, głodzenie, nadużywanie alkoholu, nadmiarowy seks, uciekanie w fantazje, świat iluzji i pozornych rozwiązań, lub inne niesprzyjające na dłuższą metę zachowania bądź wręcz nałogi. Adekwatnym działaniem z korzyścią dla siebie byłoby zatem zweryfikowanie, co popycha nas do takich działań oraz praca nad tym, by zastąpić je lepszymi w perspektywie długoplanowej. W sformułowaniu „klient będzie reagował z korzyścią lub przynajmniej bez szkody dla siebie” chodzi natomiast o to, że w niektórych sytuacjach, na przykład boleśnie przeżywając żałobę, właściwym rozwiązaniem jest po prostu przejście przez taką okoliczność godnie, bez ryzykownego unikania, wypierania smutku, ale i bez pogrążania się, co grozi depresją. Psychoterapeuta podczas współpracy z klientem ma stale na względzie, by pomóc mu w doborze najbardziej optymalnych rozstrzygnięć i strategii postępowania. Na przykład u osoby z zaburzeniem osobowości zaczynają dominować pewne przekonania i sposoby oceny oraz przeżywania sytuacji, które w normalnym nasileniu (nie dominując) przytrafiają się czasami nieomal każdemu. W tym wypadku bezpośrednim celem byłoby uelastycznienie odbioru siebie, przeżywania i oceniania otoczenia i osób trzecich. Wszystko po to, by klient zamiast odczuwać trudne, dołujące lub prowadzące do irytacji emocje, odczuwał emocje bardziej adekwatne do rzeczywistej sytuacji i w konsekwencji był w stanie trafniej postąpić, celniej wybrać skuteczne rozwiązanie. Klient mający osobowość zależną może odbierać hałaśliwe zachowanie małżonka jako lekceważenie lub sposób okazania złości, co w efekcie poskutkowałoby dopatrywaniem się winy w sobie i smutkiem, rozżaleniem. Korzystniejszym byłoby dopuszczenie innych możliwości bądź rozmowa z partnerem niż negatywna narracja wpędzająca w trudne uczucia. Ostatnim elementem celu psychoterapii jest pomoc klientowi w gospodarowaniu swoimi zasobami, umiejętnościami w bardziej skuteczny, sprawczy sposób. Czasem na przeszkodzie staje lęk, który paraliżuje osoby wiedzące jak się zachować, ale niezdolne do podjęcia koniecznych działań np. z powodu obawy przed atakiem paniki. Innym razem przeszkodą jest nieumiejętność wykorzystania teoretycznej wiedzy w praktyce, co mogłoby zostać przezwyciężone przez trening pewnych zachowań w sprzyjających warunkach razem z terapeutą. Bywa że niektóre osoby nawet mimo pragnienia realizacji swojego potencjału, potrzeby relacji z ludźmi czy satysfakcjonujących sukcesów zawodowych, unikają wyzwań z obawy przed oceną innych, stresem, trudnymi emocjami – w takim przypadku zasadnym byłoby wypracowanie stanu, w którym dana osoba jest zdolna robić to, czego pragnie, zamiast wybierać mniej korzystne lub niekorzystne rozwiązania. Barierą na drodze do realizacji potencjału bywają także problemy psychiczne, które chronicznie zawężają pole widzenia, zmniejszając w ten sposób ilość dostępnych opcji. Przykładem może być depresja „okradająca” perspektywę pacjenta z bardziej optymistycznych myśli, a przez to i rozwiązań, które bez pewnej dozy optymizmu i nadziei tracą rację bytu.
  15. Jeśli jesteśmy przekonani, że na końcu drogi czeka zranienie, sabotujemy wędrówkę. Jedni robią to od pierwszego kroku, drudzy dopiero wówczas, gdy uzmysłowią sobie, iż znaleźli się na ścieżce wiodącej do bliskości. Niektórzy w ogóle unikają romantycznych relacji, inni wchodzą w nie, ale trzymają dystans i traktują partnera z rezerwą, albo gdy tylko poczują większą bliskość, niszczą związek bądź przed nim uciekają. Inną strategią jest angażowanie się w relacje skazane na porażkę lub wchodzenie w związki obdarte z intymności – ograniczające się do seksu. Kolejną metodą może być ucieczka w pracę w celu zapobieżenia nawiązania jakichkolwiek bliższych relacji, ewentualnie ucieczka w perfekcjonizm i stawianie sobie oraz innym nieosiągalnych wprost wymagań bez spełnienia których w ogóle nie dopuszcza się opcji tworzenia związku... Unikanie bliskości (określane czasem jako „lęk przed bliskością”) stanowi zachowanie zapobiegawcze – ma uchronić przed wywołującym cierpienie odtrąceniem. Im większa domniemana lub faktyczna bliskość, intymność w danej relacji, tym silniejszy niepokój u osoby, która obawia się takiego stanu rzeczy z powodu przewidywania bolesnego zranienia. Przewidywanie to częstokroć bywa nieuświadomione, wiążę się z innymi przeświadczeniami na temat własnej osoby. Niektórzy ludzie w wyniku szczególnych doświadczeń w dzieciństwie mają głęboko zakorzenione poczucie pewnej nieadekwatności i braku kompetencji postrzeganych jako niezbędne do tego, by tworzyć udany związek. Nierzadkim zjawiskiem jest też wyjątkowo przykre przeświadczenie o tym, że nie zasługuje się na miłość, nie jest się jej godnym. Takie spostrzeganie swojej osoby stanowi grunt dla obaw przed bliskością. Człowiek czuje bowiem, że jeśli dopuści do siebie kogoś, to zostanie niejako zdemaskowany i wyjdą na jaw wszystkie jego „defekty” i niekompetencje, które w sobie widzi. To zaś, jak dana osoba mniema, nieuchronnie doprowadziłoby do odtrącenia. Z jednej strony człowiek pragnie więc bycia kochanym i stałego związku uczuciowego, z drugiej pozostaje pod silnym wpływem zgubnych odruchów obronnych, mających zapobiec zranieniu. Efekty trwania w takim położeniu bywają trudne. Niezbędna jest więc praca nad sobą – uzmysłowienie i podważenie okrutnych przekonań na swój temat. W pierwszej kolejności odbywa się to poprzez rozpoznanie tak zwanych myśli automatycznych, które napływają samoczynnie i podsuwają przykre treści oraz pesymistyczne, wywołujące lęk oraz niepokój interpretacje różnorakich sytuacji w kontaktach z ludźmi. Konieczne jest skonfrontowanie się z mroczną wizją samego siebie jako osoby niekompetentnej i niegodnej miłości. Chodzi o to, by podważyć takie zapatrywania i umożliwić wzrost zdrowego poczucia własnej wartości i bardziej ufnego podejścia do intymniejszych relacji z innymi ludźmi. Potrzebna jest troska i czułość w stosunku do samego siebie – miłość własna zastępująca okrutne przeświadczenia i bezwzględne etykiety. W relacji z partnerem potrzebna jest natomiast delikatna szczerość, umożliwiająca bezpieczne omówienie doświadczanych obaw i rozterek.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.