Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'szczęście'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 53 wyników

  1. Witam chyba pisze w nieodpowiednim miejscu ale nie wiedziałam gdzie indziej mogę to dodać. Mój problem polega na tym ze jestem dużo młodsza od mojego rodzeństwa które jest juz po ślubie mają duet dzieci itp. Ja w poprzednim roku zmienilam szkole i poznałam pewna dziewczynę, z początku myślałam że jest wredna i niemiła i nie wyobrażałam sobie nawet ze się z nią zaprzyjaźnie. Na początku tego roku zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i jakoś tak się potoczyło ze zaczęliśmy również poza szkołą wychodzić razem, ona ma do mnie duze zaufanie ja do niej też. Problem w tym ze w pierwszych dniach jak zaczęliśmy razem wychodzić to oklamiałam ja powiedziałam ze moje rodzeństwo ma chłopaka/ dziewczyne ( a tak naprawdę są juz po ślubie i maja duże dzieci- o dzieciach nic nie wie ) nie wiem w sumie dlaczego to powiedziałam. Czasem w jakiś rozmowach utrzymywałam to ze np moja siostra i jej CHŁOPAK..... Jest mi z tym bardzo głupio i juz nawet nie chodzi o to ze ja oklamalam ale o to ze jestem nie fair wobec rodzenstwa, bardzo ich kocham i nie chce żeby było im smutno czy coś. Przyjaciolka tez sama od początku utrzymywała ze nienawidzi kłamstwa i sama stara się być szczera i nie lubi jak ktoś oklamuje ja. Z jednej strony chce jej powiedzieć a z drugiej boje się ze kiedyś na jakimś wspólnym spotkaniu czy coś to się wyda co powiedziałam i będę miała nieprzyjemności ze rodzeństwem. Wiem ze najlepsza jest szczerość ale boję się że ona będzie mieć mi żal o to i ze kiedys coś im o tym powie. Nie mam się kogo poradzić Czy państwa zdaniem- dojrzałych osob jest to aż taką " duza sprawa" czy po prostu głupota która nie powinnam się przejmować i powiedzieć śmiało. Nie wiem co robić z jednej strony jest mi bardzo głupio ze klame w sprawach mojej najbliższej rodziny a z drugiej boje się ze oni się o tym dowiedzia. Co mam robić i czy pańskim zdaniem jest to "poważne" czy raczej powinnam być spokojna. Jak najlpeiej z nią o tym porozmawiac i jak się zachować w tej sytyacji. Będę wdzięczna również jeśli państwo napiszą jak odbierają to co napisałam i co myślą o tym. Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam
  2. „Ponad 27% dorosłych Europejczyków doświadcza przynajmniej jednego z przejawów złego stanu zdrowia psychicznego w ciągu roku. Podobnie sytuacja wygląda na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, gdzie systematycznie rośnie liczba osób leczonych z powodu zaburzeń psychicznych.” To dosłowny cytat z Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 8 lutego 2017 r. w sprawie Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017–2022. Na dalszych stronach wspomnianego dokumentu odnajdujemy oszacowania rozpowszechnienia poszczególnych zaburzeń wśród dorosłych Polaków. Szacunkowa liczba Polaków, którzy kiedykolwiek w swoim życiu doświadczyli depresji, to 766 tysięcy osób. Dla fobii liczba ta wynosi 1 mln 559 tysięcy. Liczba osób, które doświadczyły jakiegokolwiek zaburzenia w czasie życia, to 6 mln i 53 tysiące. Największe rozpowszechnienie zaburzeń znajdujemy w woj. Łódzkim – przeszło 29% ludności. Najmniejsze w woj. Podkarpackim – niespełna 18%. Podkreślam, że oznacza to, że 29% ludności doświadczy zaburzenia kiedykolwiek w swoim życiu. Nie, że 29% przeżywa zaburzenie na dzień powstania raportu. Czy to dużo, czy to mało? Moim zdaniem to dużo i warto działać tak, aby te liczby były niższe. Warto się do tego przyczyniać. Jako ogół, zaniedbujemy swoje zdrowie i jego profilaktykę. Średnia długość życia spadła. Niektórzy nie troszczą się o zdrowie, dopóki się ono nie popsuje. Nie działają profilaktycznie w celu jak najdłuższego utrzymania zdrowia. Niektórzy nie troszczą się o swoje zdrowie psychiczne, dopóki się ono nie popsuje. Nie działają profilaktycznie w celu utrzymania dobrostanu psychicznego. Tymczasem możemy żyć w sposób, który sprzyja lub nie sprzyja zdrowiu psychicznemu. Pewne rzeczy służą naszemu dobrostanowi bardziej niż inne. Spośród wielu rzeczy, które możemy robić dla naszego dobrostanu psychicznego, szczególnie polecam następujących pięć zasad. Propaguje je między innymi Brytyjska Służba Zdrowia. Są proste i zdecydowanie polecam rozważyć wkomponowanie ich do swojego życia, jeśli jeszcze ich tam nie ma. Krok 1. Dbaj o relacje. Dbaj o relacje z ludźmi wokół siebie. Z rodziną, z przyjaciółmi, z kolegami i z sąsiadami. Poświęcaj czas na rozwijanie tych relacji. Krok 2. Bądź aktywny. Wybierz się na spacer, pojeździj na rowerze lub zagraj w piłkę nożną. Znajdź aktywność, która Ci się podoba i uczyń ją częścią swojego życia. Krok 3. Ucz się nowych rzeczy. Nauka nowych umiejętności może dawać poczucie osiągnięcia celu i dodawać pewności siebie. Możesz zapisać się na kurs tańca, rozpocząć naukę gry na instrumencie lub opanować nową dyscyplinę sportową. Krok 4. Pomagaj innym. Nawet najmniejszy czyn może się liczyć. Uśmiech, słowo podziękowania, czy miłe słowo. Większe działania, takie jak wolontariat, pomoc innym w remoncie, opiece, itp. może poprawić samopoczucie i pomóc nam w budowie nowych więzi. Krok 5. Zachowuj uważność. Świadomość chwili obecnej, w tym swoich myśli, swoich uczuć, swojego ciała i otaczającego świata. Uważność może pozytywnie zmienić sposób, w jaki postrzegasz życie i sposób, w jaki podchodzisz do wyzwań. Krok 1. Dbaj o relacje. Buduj relacje z innymi. Inni ludzie mają dla naszego samopoczucia duże znaczenie. Dowody pokazują, że dobre relacje - z rodziną, z przyjaciółmi i z szerszymi społecznościami - są ważne dla naszego dobrostanu psychicznego. Dobrostan psychiczny oznacza dobre samopoczucie wobec siebie i otaczającego nas świata, oraz dobre funkcjonowanie. Budowanie silniejszych, szerszych powiązań społecznych może pomóc nam czuć się szczęśliwszymi i bezpieczniejszymi oraz dać nam większe poczucie celu. Jak relacje z ludźmi pomagają naszemu dobrostanowi? Ludzie są stworzeniami społecznymi. Relacje budują poczucie przynależności i poczucie własnej wartości. Silne relacje z rodziną i przyjaciółmi pozwalają nam dzielić się naszymi uczuciami i wiedzieć, że jesteśmy rozumiani. Relacje dają możliwość dzielenia się pozytywnymi doświadczeniami i mogą dać nam wsparcie emocjonalne. Relacje dają nam szansę wspierania innych, co wspiera także nasze dobre samopoczucie psychiczne. Istnieją również dowody na to, że dobre samopoczucie może być przekazywane poprzez relacje. Przebywanie wśród ludzi w dobrym samopoczuciu psychicznym może poprawić nasze samopoczucie psychiczne. Buduj relacje dla dobrego samopoczucia. Budowanie relacji dla dobrego samopoczucia oznacza: Umacnianie relacji z osobami bliskimi, takimi jak rodzina i przyjaciele. Poszerzanie swoich relacji w swojej społeczności i w szerszym otoczeniu. Istnieje wiele sposobów budowania silniejszych i bliższych relacji: Jeśli to możliwe, każdego dnia poświęcaj czas, aby być z rodziną. Może to obejmować ustalony „czas rodzinny” każdego dnia. Zaaranżuj dzień z przyjaciółmi, których nie widziałeś od jakiegoś czasu. Wyłącz telewizor i zagraj z dziećmi w jakąś grę lub po prostu porozmawiaj. Staraj się czasami dzwonić do ludzi - zbyt łatwo jest przyzwyczaić się do wysyłania jedynie smsów, wysyłania e-maili lub wiadomości w komunikatorze. Porozmawiaj dzisiaj z kimś nowym. Zjedz obiad z kolegą lub koleżanką. Odwiedź przyjaciela lub członka rodziny, który potrzebuje wsparcia lub towarzystwa. Podejmij wolontariat w szkole, szpitalu lub w innym miejscu. Wykorzystaj w pełni technologię - aplikacje do rozmów wideo, takie jak Skype, są doskonałym sposobem na utrzymywanie kontaktu z przyjaciółmi i rodziną, zwłaszcza, jeśli mieszkacie daleko od siebie. Krok 2 Bądź aktywny. Aktywność jest doskonała dla zdrowia fizycznego i sprawności fizycznej, a dowody wskazują, że może również poprawić samopoczucie psychiczne. Czasem myślimy, że umysł i ciało są oddzielone. Ale to, co robisz ze swoim ciałem, może mieć silny wpływ na Twój dobrostan psychiczny Dobrostan psychiczny oznacza dobre samopoczucie - zarówno w stosunku do siebie, jak i do otaczającego świata, oraz umiejętność życia w taki sposób, w jaki chcesz. Dowody wskazują, że istnieje związek między byciem aktywnym fizycznie a dobrym samopoczuciem psychicznym. Aktywność nie oznacza, że musisz spędzać godziny na siłowni, jeśli ten sport nie przemawia do Ciebie. Znajdź zajęcia fizyczne, które lubisz i pomyśl, jak wprowadzić więcej z nich do swojego codziennego życia. W jaki sposób ćwiczenia fizyczne pomagają poprawić samopoczucie? Naukowcy uważają, że aktywność fizyczna pomaga utrzymać i poprawić samopoczucie na wiele sposobów. Aktywność fizyczna może pomóc osobom z łagodną depresją. Dowody wskazują, że może również pomóc chronić ludzi przed lękiem. Uważa się, że aktywność fizyczna powoduje zmiany chemiczne w mózgu, co może pozytywnie zmienić nasz nastrój. Niektórzy naukowcy uważają, że bycie aktywnym może poprawić samopoczucie, ponieważ powoduje poczucie większej samooceny, samokontroli i zdolności do stawienia czoła wyzwaniu. Jak możesz stać się bardziej aktywny? Jeśli chcesz być aktywny, pomyśl o aktywności fizycznej w jak najszerszym znaczeniu. Znajdź działania, które lubisz i uczyń z nich część swojego życia. Krok 3. Ucz się nowych rzeczy i poznawaj. Nauka nowych umiejętności może być przydatna, a badania pokazują, że może również poprawić nasze samopoczucie psychiczne. Nie musi to oznaczać zdobycia większej liczby kwalifikacji. Istnieje wiele różnych sposobów na wprowadzenie nauki do swojego życia. Wielu z nas kojarzy naukę z dzieciństwem lub z czasami szkolnymi. Gdy jesteśmy dorośli może się nam wydawać, że mamy mniej czasu lub mniejszą potrzebę by uczyć się nowych rzeczy. Ale dowody pokazują, że kontynuacja dalszego uczenia się przez całe życie może poprawić i utrzymać nasz dobrostan psychiczny Dobrostan psychiczny oznacza dobre samopoczucie w stosunku do siebie i otaczającego świata oraz umiejętność życia w sposób, w jaki chcesz. Uczenie się może zwiększyć pewność siebie i poczucie własnej wartości, pomóc w budowaniu poczucia celu i pomóc nam w budowaniu relacji z innymi. Jak uczenie się może pomóc w poprawie samopoczucia? Badania pokazują, że uczenie się przez całe życie wiąże się z większą satysfakcją i optymizmem oraz polepsza zdolność do czerpana więcej z życia. Ludzie, którzy kontynuują uczenie się po dzieciństwie, informują o lepszym samopoczuciu i większej zdolności radzenia sobie ze stresem. Zgłaszają również więcej uczuć poczucia własnej wartości, poczucia nadziei i poczucia celu. Wyznaczanie celów i osiąganie ich może stworzyć pozytywne uczucia osiągnięcia sukcesu. Uczenie się często wymaga interakcji z innymi ludźmi. To również może zwiększać nasze samopoczucie, pomagając nam budować i wzmacniać relacje społeczne. Jak możesz kontynuować uczenie się nowych rzeczy? Jeśli chcesz uczynić naukę większą częścią swojego życia, pomyśl o nauce w jak najszerszym znaczeniu. Zajęcia i kursy formalne są świetnymi sposobami na naukę nowych rzeczy, ale jest też wiele innych sposobów. Możesz: Nauczyć się gotować ulubione danie, którego nigdy nie jadłeś w domu. Odwiedzić galerię lub muzeum i dowiedzieć się nowych rzeczy o osobie lub okresie w historii, który Cię interesuje. Podjąć nową odpowiedzialność w pracy. Taką jak nauka korzystania z systemu informatycznego, zrozumienie raportów miesięcznych, podjęcie organizacji wyjazdu dla grupy osób. Naprawić uszkodzony rower lub bramę ogrodową. Istnieje wiele darmowych samouczków wideo online. Można zaproponować wykonanie pracy wspólnie z kimś, kto zna się bardziej na danym zagadnieniu. Zapisać się na kurs, który miałeś zamiar zrobić. Możesz nauczyć się nowego języka lub spróbować czegoś praktycznego, takiego jak hydraulika. Odkryć na nowo stare hobby, które stawia ci wyzwania, niezależnie od tego, czy chodzi o samoloty modelarskie, pisanie opowiadań, szycie czy dzianie. Krok 4. Pomagaj innym. Większość ludzi zgodzi się, że pomaganie innym to dobra rzecz. Może ono zrobić wiele dobrego również dla Twojego własnego samopoczucia psychicznego. Drobne akty dobroci wobec innych ludzi lub większe, takie jak wolontariat, mogą dać Ci poczucie celu. Pomaganie może sprawić, że poczujesz się szczęśliwszy i bardziej zadowolony z życia. Czasami myślimy o dobrostanie w kategoriach tego, co mamy: naszego dochodu, naszego domu lub samochodu, lub naszej pracy. Ale dowody sugerują, że to nasze działania i nasze myśli mają największy wpływ na dobrostan psychiczny. Dobrostan psychiczny oznacza dobre samopoczucie w stosunku do siebie i otaczającego świata oraz umiejętność radzenia sobie z życiem w taki sposób, w jaki chcesz. Pomaganie i wspieranie innych ludzi oraz praca z innymi w kierunku wspólnego celu jest dobra dla naszego samopoczucia psychicznego. Jak dawanie pomaga w dobrym samopoczuciu psychicznym? Badania sugerują, że akty dawania i dobroci, małe i duże, są związane z pozytywnym samopoczuciem psychicznym. Dawanie innym i współpraca z nimi może stymulować obszary nagrody w mózgu, tworząc pozytywne uczucia. Pomaganie i praca z innymi może również dać nam poczucie celu i poczucia własnej wartości. Dawanie swojego czasu innym w konstruktywny sposób pomaga nam wzmocnić nasze relacje i budować nowe. Relacje z innymi również pomagają w samopoczuciu psychicznym. Jak możesz dać więcej? Pomóc innym? Dawanie może przybierać wiele różnych form, od drobnych codziennych czynności po większe zobowiązania. Dzisiaj mógłbyś: Powiedzieć komuś dziękuję za coś, co dla ciebie zrobili. Zadzwonić do krewnego lub przyjaciela, który potrzebuje wsparcia lub towarzystwa. Zapytać kolegę, jak się ma i naprawdę wysłuchać odpowiedzi. Zaoferować pomoc, jeśli zobaczysz kogoś trudzącego się z zakupami lub z wózkiem inwalidzkim. Podzielić się wiedzą, którą uznasz za cenną i praktyczną. W tym tygodniu mógłbyś: Zaaranżować dzień dla siebie, przyjaciela lub krewnego. Zaoferować pomoc krewnemu w majsterkowaniu lub koledze w projekcie na uczelni lub w pracy. Wziąć udział w działaniu, w którym poświęcisz czas i wsparcie komuś, kto na tym skorzysta (np. pomóc komuś w nauce, w naprawie, w pracy, lub w rehabilitacji). Podjąć wolontariat. Krok 5. Zachowuj uważność. Łatwo jest pędzić przez życie, nie przystając by zauważać więcej. Zwrócenie większej uwagi na chwilę obecną - na własne myśli i uczucia oraz na otaczający świat - może poprawić samopoczucie psychiczne. Niektórzy ludzie nazywają tę świadomość „uważnością”. Uważność może pomóc nam bardziej cieszyć się życiem i lepiej zrozumieć siebie. Możesz podjąć kroki, aby rozwinąć ją we własnym życiu. Czym jest uważność? Profesor Mark Williams, były dyrektor Oxford Mindfulness Centre, mówi, że uważność oznacza bezpośrednią wiedzę o tym, co dzieje się wewnątrz i na zewnątrz nas samych, chwila po chwili. „Łatwo jest przestać dostrzegać otaczający nas świat. Łatwo też stracić kontakt ze sposobem, w jaki nasze ciała czują się i skończyć, żyjąc „w naszych głowach”- uwikłać się w nasze myśli, nie umiejąc przystanąć by zauważyć, jak te myśli kierują naszymi emocjami i zachowaniem”, mówi. „Ważną częścią uważności jest ponowne połączenie się z naszymi ciałami i doznaniami, których doświadczają. Oznacza to przebudzenie się do widoków, dźwięków, zapachów i smaków chwili obecnej. To może być coś tak prostego jak skupienie na dotyku poręczy podczas wchodzenia schodami na górę. "Inną ważną częścią uważności jest świadomość naszych myśli i uczuć, które zdarzają się z każdą chwilą. "Chodzi o to, by pozwolić sobie wyraźnie widzieć teraźniejszość. Moment tu i teraz. Gdy to robimy, może to pozytywnie zmienić sposób, w jaki postrzegamy siebie i nasze życie." Jak uważność pomaga w dobrym samopoczuciu psychicznym? Bycie świadomym obecnej chwili może pomóc nam bardziej cieszyć się światem wokół nas i lepiej rozumieć siebie. Gdy stajemy się bardziej świadomi chwili obecnej, zaczynamy doświadczać na nowo rzeczy, które przyjmujemy za pewnik. "Uważność pozwala nam również bardziej uświadomić sobie strumień myśli i uczuć, których doświadczamy - mówi profesor Williams - i zobaczyć, jak możemy uwikłać się w ten strumień w sposób, który nie jest pomocny. To pozwala nam oderwać się od naszych myśli i zacząć widzieć ich wzory. Stopniowo możemy trenować się, by dostrzegać, kiedy nasze myśli przejmują kontrolę i uświadamiać sobie, że myśli są po prostu „zdarzeniami umysłowymi”, które nie muszą nas kontrolować. Większość z nas ma problemy, które trudno nam odpuścić, a uważność może pomóc nam radzić sobie z nimi bardziej wydajnie. Możemy się zapytać: „Próbuję to rozwiązać rozmyślając się nad tym. Czy jest to pomocne, czy po prostu złapałem się w moje myśli? Świadomość tego rodzaju pomaga nam również zauważyć oznaki stresu lub lęku i pomaga nam lepiej sobie z nimi radzić." Uważność jest zalecana przez Narodowy Instytut Doskonałości Zdrowia i Opieki w Wielkiej Brytanii (NICE) jako sposób zapobiegania depresji u osób, które miały 3 lub więcej ataków depresji w przeszłości. Jak być bardziej uważnym? Przypominanie sobie, aby zwracać uwagę na swoje myśli, uczucia, wrażenia z ciała i otaczający świat jest pierwszym krokiem do uważności. Zwróć uwagę na codzienność. "Nawet w czasie naszego zwykłego codziennego życia, możemy zauważyć doznania rzeczy: jedzenie, które jemy, powietrze poruszające się po ciele podczas spaceru” - mówi profesor Williams. „Wszystko to może wydawać się bardzo małe, ale ma ogromną moc, aby przerwać tryb „autopilota”, w którym działamy dzień po dniu i dać nam nowe perspektywy na życie. Praktykuj to regularnie. Pomocne może być wybranie regularnego czasu - porannej podróży do pracy lub spaceru w porze obiadu - podczas którego zdecydujesz się być świadomym doznań stworzonych przez otaczający Cię świat. Spróbuj czegoś nowego. Wypróbowywanie nowych rzeczy, takich jak siedzenie na innym miejscu podczas spotkań lub wyjazd w nowe miejsce na obiad, może również pomóc w zauważeniu świata w nowy sposób. Obserwuj swoje myśli. "Niektórym osobom bardzo trudno praktykować uważność. Gdy tylko przestaną robić to, co robią, napływa mnóstwo myśli i zmartwień” - mówi profesor Williams. "Warto pamiętać, że uważność nie polega na odejściu od tych myśli, ale raczej na postrzeganiu ich jako zdarzeń mentalnych.” "Wyobraź sobie, że stoisz na dworcu autobusowym i widzisz „autobusy myśli”, które przyjeżdżają i odjeżdżają, a Ty nie musisz do nich wsiadać i być przez nie zabierany. Na początku może to być bardzo trudne, ale przy delikatnej wytrwałości jest to możliwe.” Niektórzy ludzie uważają, że łatwiej jest poradzić sobie z nadmiernie zajętym umysłem, jeśli wykonują delikatną jogę lub chodzenie." Nazywaj myśli i uczucia. Aby rozwinąć świadomość myśli i uczuć, niektórzy ludzie po cichu nazywają je: np. „O, to myśl, że mogę nie zdać tego egzaminu”. Lub: „To jest niepokój ". Uwolnij się od przeszłości i przyszłości. Możesz praktykować uważność w dowolnym miejscu, ale szczególnie pomocne dla uważności może być, jeśli zdasz sobie sprawę, że przez kilka minut byłeś „uwięziony” w ponownym przeżywaniu przeszłych problemów lub w „przeżywaniu” przyszłych zmartwień. Różne praktyki uważności. Oprócz praktykowania uważności w życiu codziennym, pomocne może być zarezerwowanie czasu na bardziej formalną praktykę uważności. Medytacja uważności polega na siedzeniu w ciszy i zwracaniu uwagi na myśli, dźwięki, odczucia oddechu lub części ciała, przywracając twoją uwagę z powrotem, gdy umysł zaczyna wędrować. Joga i tai-chi mogą również pomóc w rozwijaniu świadomości swojego oddechu. Formą uważności są także praktyki kontemplacyjne. Czy uważność jest pomocna dla wszystkich? "Uważność nie jest odpowiedzią na wszystko i ważne jest, aby nasz entuzjazm nie wyprzedzał dowodów - mówi profesor Williams. Istnieją zachęcające dowody do wykorzystywania uważności w służbie zdrowia, edukacji, więzieniach i miejscach pracy, ale ważne jest, aby uświadomić sobie, że badania nadal trwają we wszystkich tych dziedzinach. Po uzyskaniu wyników będziemy mogli zobaczyć wyraźniej, dla kogo uważność jest najbardziej pomocna." Opracowano głównie na podstawie treści udostępnianych przez National Health Service.
  3. Dzień dobry, mój problem pojawił się niespodziewanie. Nie pamiętam, w którym momencie stałam się osobą pozbawioną emocji. Aktualnie żyje w świecie gdzie nic mnie nie cieszy. Pamiętam, że kiedyś jeździłam konno i naprawdę czułam radość. Teraz potrafię się uśmiechać, głośno śmiać i uchodzić za bardzo wesołą w towarzystwie, ale w środku nie czuje nic. Nie potrafie kochać, tęsknić tak jak kiedyś. Jedynie co odczuwam jeszcze trochę to strach (np. przed egzaminami). Ale wychodząc z takiego egzaminu, a nawet zdając go nadal nie czuje nic. Ani ulgi, ani przebłysku zadowolenia. Zaczynam powoli mieć dość tego kim się stałam. Czy jest jakaś szansa odwrócić moje samopoczucie ? Nauczyć się żyć i cieszyć się tym życiem ? Próbowałam powiedzieć o tym najbliższym, ale każdy sądzi że żartuje albo przesadzam. Sama nie wiem już co mam robić.
  4. Witam Jestem w 5 miesiącu ciąży i nie potrafię się tym cieszyć. Od jakiegoś czasu (już przed ciążą) nic mnie nie cieszę a wręcz odwrotnie. Ciągle mam wrażenie ze muszę być idealna. Ciągle dmucham na zimne i staram się aby wszystko było dobrze w moim życiu. Zaczęłam tego wymagać też od innych ludzi, którzy mnie otaczają. Bo skoro ja mogę robić coś idealnie to czemu oni nie? Jeśli ja potrafię się poświęcać dla ludzi/znajomych to dlaczego oni nie ? Im bardziej się staram i daje od Siebie tym bardziej się zawodzę bo ludzie wcale nie myślą tak jak ja. Staram się bardziej i jeszcze bardziej się zawodzę bo ja daje a ONi tylko biorą. Nie ma nic co daje mi szczęście. Prezenty, urlopy, miłość, ciąża ... nic nie daje mi szczęścia. Na dodatek ciężko mi się odnaleźć wśród ludzi. Udaje kogoś kim nie jestem . Nie mam ochoty wg poznawać nowe osoby, nie mam ochoty spędzać czasu z innymi. Każda mała wada czyjaś odrzuca mnie od tej znajomości. Czuje, że jestem złym człowiekiem. Jestem złą córką, bo nie potrafię wytrzymać z rodzicami dłużej niż 2 dni. Uważam, że oni nie zwracają uwagi na to co jest dla mnie ważne a wręcz odwrotnie mają to gdzieś. Nie potrafię wytrzymać z babcią, która jest już po prostu starą babcia i ma już jakieś tam swoje dziwactw, których ja nie potrafię zaakceptować. Od przyszłego męża ciagle wymagam więcej i więcej a postępu nie ma albo ja go po prostu nie widzę. Czuję, że nie mam wsparcia i ze nikt tego nie rozumie. Nikt nawet nie chce zrozumieć bo to nie jego problem. Mam wrażenie ze od paru lat nie robie nic dla siebie. A jak urodzę dziecko to będę oczywiście robiła wszystko już tylko dla niego oraz będę tą „ głową rodziny” bo mojemu facetowi do tego daleko (moim zdaniem) . Jest mi z tym ciężko i tego się boję. Nie wiem jak to zmienić a czas leci.
  5. Witam, jestem 32-letnią kobietą która czuje, że już nie daje rady. Nie chce zabrzmieć zbyt desperacko ale czuje się tak strasznie zmęczona. Całe życie byłam bardzo samodzielna i zawsze myślałam, że dam sobie rade ze wszystkim, jednak lata różnych sytuacji bardzo mnie zmieniły od środka i czuje, że nie mam już siły. Mam kochającą rodzinę która nie rozumie mnie i moich wyborów - jestem bezdzietną i nie zamężną 32 letnią kobietą z partnerem (od 7lat), który jest bezpłodny i już samym tym nie wpisujemy się w odpowiednie schematy rodziny, domu i szczęścia. Dodatkowo chłopak ma od 2 lat problem z utrzymaniem się w pracy na dłużej, więc przez ten czas utrzymywałam nas ja , było nam bardzo ciężko i on przeszedł silne załamanie nerwowe na początku tego roku. Ja znowu musiałam być silna za nas oboje mimo , że przy okazji zaczęłam chorować. Udało mi się go namówić cudem na psychoterapeute i troszeczkę pomogło. Podjęłam też decyzje o wyjeździe za granicę bo tutaj mam rodzinę i uznałam , że tak będzie najlepiej aby się trochę odkuć. Kocham swoją rodzinę ale nie ukrywam, że bardzo trudno wrócić do domu, do rodziców z poczuciem, że w życiu mi nie wyszło i bez pieniędzy. Chłopak ze smutkiem stwierdza, że świetnie nauczyłam się zakładać maski i udawać, że wszystko jest w porządku, no i niestety ma rację, ludzie postrzegają mnie jako bardzo pozytywną osobę, chociaż czasami rozdziera mnie tak strasznie od środka, że aż boli. Próbowałam się otworzyć kilka razy , nikt jednak nie chce słuchać o cudzych problemach, jedyne co usłyszałam to "jakie ty możesz mieć problemy, weź przestań". Nawet rodzicom nie potrafię powiedzieć co czuję wystarczy , że wiecznie muszą się martwić o mojego starszego brata, który co chwile pakuje się w kłopoty, nie mogę sprawić im więcej zawodu. Nie mam zbyt wielu chwil w ciągu dnia kiedy jestem sama, więc często popłakuje na przykład jadąc do pracy autobusem, pod prysznicem i czasem przy chłopaku bo on mnie jednak rozumie mimo , że sam jest jednym z powodów tych łez. Żyjemy teraz za granicą i on po 6 miesiącach pobytu znalazł w końcu pracę i nie wiadomo czy się w niej utrzyma jak sam twierdzi, niestety jak się nie uda będzie musiał wrócić do Polski, bo ja już nie dam rady nas utrzymywać. Nie dam rady i też nie chcę, mam po prostu dość. Na dodatek i mnie najprawdopodobniej nie przedłużą umowy i znowu zostanę z niczym, po raz pierwszy w życiu ktoś mnie nie zatrzyma w pracy nie mogę w to uwierzyć. Oprócz tych wymienionych rzeczy, jest jeszcze wiele innych czynników , które nie wpływają na mnie pozytywnie. Nie wiem też nadal czy i jakie konsekwencje będzie miała moja choroba. Od wielu lat marze o tym, żeby ktoś mnie odciążył i zaopiekował się mną, dał chwile wytchnienia żebym mogła nabrać nowych sił albo na spokojnie pomyśleć. Mam tak strasznie dość ogarniania tego całego bałaganu, gdzie w tym wszystkim jestem ja? Czy jeszcze tam w ogóle jestem? Kompletnie nie potrafię się odnaleźć. Niech mi ktoś podpowie jak zrobić krok ku czemuś lepszemu, bo jeżeli tak ma wyglądać życie to nie ma ono dla mnie sensu. Ostatnio uczucie które miewam najczęściej to takie, że chciałabym zniknąć ale tak, żeby nikt nie pamiętał mojego istnienia.
  6. Zrządzenie losu, przeznaczenie, koincydencja, zbieg okoliczności, synchroniczność, moc przyciągania, okazjonalność lub efekt motyla... Jak zwał tak zwał, faktem jest, że czasami drobiazg zapoczątkowuje coś, co go znacząco przerasta. Niektórzy są tak wyzuci z nadziei na miłe niespodzianki, że wcale nie zauważają potencjału lub z premedytacją marnują szanse ze strachu czy niedowierzania. Warto być wyczulonym na tzw. afordancje – uzasadnione wrażenia, że można wpłynąć na rozwój wydarzeń, rozdmuchać iskrę. Okazja niezauważana lub ignorowana właściwie dla człowieka przestaje być okazją. Nie sposób znaleźć wielką miłość, prawdziwą przyjaźń, wyjście z toksycznego labiryntu, albo robić zawrotną karierę, kiedy traci się wrażliwość na sposobności. Zaniechania w tym obszarze są dotkliwymi formami zaniedbywania samego siebie. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, przez Skype.
  7. Wiele problemów, które Państwo zgłaszacie na platformie OcalSiebie dotyczy trudności ze zrozumieniem i przeżywaniem własnych emocji. Można powiedzieć, że jest to problem ze zrozumieniem siebie. W tym artykule przedstawię zwięźle kilka kluczowych informacji o uczuciach aby zachęcić Państwa do ich zrozumienia i polubienia. Czym zatem są emocje, stany emocjonalne, afekty i uczucia? Nie wdając się w naukowe podziały co do miejsca ich powstawania, natężenie i czasu trwania można stwierdzić, że te pojęcia z grubsza określają to samo (dalej w tekście będę stosować te pojęcia wymiennie): emocje/uczucia to przede wszystkim informacja dla mnie czy dana sytuacja, w której się znajduje jest dla mnie komfortowa i bezpieczna czy nie. Przyjrzenie się swoim emocjom i zrozumienie jaką niosą ze sobą informację to komunikacja z samym sobą. Uczucia pojawią się w każdej, nawet najbardziej błahej sytuacji. Lubicie Państwo czekoladę? Tak? A skąd o tym wiecie? Bo odczuwacie przyjemność z jej jedzenia. Pojawia się emocja. Potem np. u osób odchudzających się mogą pojawić się inne emocje jak złość, poczucie winy czy żal ale to już wynika z innej sytuacji - złamania diety. To pokazuje, że emocje i uczucia pojawiają się co chwila, w każdej sytuacji, pokazują nam kierunek, ubarwiają nasz świat i informują. Można je porównać do znaków drogowych - „kontynuuj to jest dla Ciebie dobre”, „stop - nie rób tego, to Ci zagraża”. W związku z tym nie ma złych emocji bo każda informacja jest ważna trzeba tylko umieć rozpoznać czego dotyczy. Każde uczucie jakie się pojawia niesie ze sobą bardzo konkretną informację, wymienię tylko kilka przykładów: złość - coś przeszkadza Ci realizować Twój plan lub podważane są Twoje przekonania, smutek - straciłeś kogoś/coś dla Ciebie ważnego, strach - uwaga, to zagraża Twojemu życiu bądź zdrowiu (fizycznemu lub psychicznemu), zazdrość - ta osoba/ta rzecz jest dla Ciebie ważna ale jej nie masz lub możesz stracić, radość - osiągnąłeś lub zrobiłeś coś dla Ciebie istotnego. Uczucia dotyczą nie tylko sytuacji bieżącej, ale przeszłości i przyszłości. Trzymając się przykładu czekolady: jecie Państwo czekoladę po raz pierwszy w życiu, jest przyjemnie, smakuje. Pojawiająca się emocja mówi, że ta sytuacja jest dla Państwa komfortowa. Uczycie się, że jedzenie czekolady jest fajne. Następnym razem gdy ktoś poczęstuje Was czekoladą chętnie ją weźmiecie bo będzie pamiętać, że jedząc ją czuliście się dobrze. A szpinak? U niektórych osób na samą myśl pojawia się wstręt. Nie tkniecie tego więcej a na pewno nie będzie on pierwszy na liście wyboru menu. Te przykłady to nie są jakieś znaczące wydarzenia w naszym życiu więc uczucia z nimi się wiążące nie mają dużego natężenia. Emocje pojawiające się w innych życiowych sytuacjach mogą mieć różne natężenie: „napięcie, irytacja, poddenerwowanie, złość, furia” czy „spokój, przyjemność, zadowolenie, radość, szczęście, euforia”. Nad uczuciami pozytywnymi dużo się nie zastanawiamy natomiast negatywne często rozpamiętujemy, zostajemy pod ich wpływem o wtedy one nieprzyjemnie narastają. Można niezauważalnie wpaść w pętle negatywnych uczuć i myśli i wtedy mówimy o obniżonym nastroju a krańcowo o depresji. Od strony fizjologicznej emocje to hormony np. : dopamina, serotonina (to te od dobrego samopoczucia), oraz noradrenalina, adrenalina, sterydy i wiele innych. Jak to działa? Upraszczając - znajdujemy się w jakiejś sytuacji np. po raz pierwszy w życiu widzimy czekoladę. Mózg nie zna tej substancji, przeszukuje naszą” bibliotekę wiedzy„ nie znajduje odpowiednika. Myślimy „co to?” i jednocześnie uwalniane są hormony powodujące ciekawość (endorfiny). Próbujemy - „... słodkie, dobre”. Znów uwalniają się endorfiny. Następnym razem sięgniemy po czekoladę z przyjemnością. Z czasem nawet myślenie o czekoladzie będzie przyjemne. To rola dopaminy - kieruje nas ku przyjemnościom. To niestety pułapka bo można się uzależnić od substancji lub czynności sprawiających przyjemność (to temat na inny artykuł). Niektórych emocji uczymy się w ciągu życia, a z innymi przychodzimy na świat. Oczywiście w procesie uczenia się kluczowy jest okres dzieciństwa i wpływ oraz obserwacja naszych bliskich lub opiekunów. Ta sama sytuacja może wywoływać różne emocje u dwóch osób. Np. jedno dziecko obserwuje, że na każdy dzwonek do drzwi rodzice reagują nerwowo i podejrzliwie. To dziecko nauczy się, że niezapowiedziany dzwonek do drzwi to groźna lub co najmniej irytująca sytuacja. Czyli gdy usłyszy dzwonek będzie odczuwać lęk lub rozdrażnienie. Rodzice drugiego dziecka reagują na dzwonek do drzwi z ciekawością i zadowoleniem - to dziecko będzie dorastało z pozytywnym nastawieniem do niezapowiedzianych odwiedzin. W dzieciństwie pobieramy ogromną dawkę wiedzy w obszarze uczuć, która ma wpływ na nasze dalsze życie. W tym okresie uczymy się poprzez obserwację i swoje doświadczenia i nie kwestionujemy zdobytych informacji – nabieramy różnych przekonań np. czekolada jest dobra a dzwonek do drzwi niebezpieczny. Przekonania mogą być prawdziwe lub nie, a przez to mogą nam pomagać w życiu lub nas ograniczać. Czyli odnosząc się do przykładu z dzwonkiem dorosły, który czuje strach na dźwięk dzwonka i to mu w życiu przeszkadza powinien sobie zadać pytanie: „Czego ja się boję?”, „Co jest niebezpiecznego w tym, że ktoś dzwoni do moich drzwi?” Analizując świadomie sytuację, swoje myśli i uczucia możemy zmienić swoje nastawienie i przez to pozbyć się obaw związanych z konkretną sytuacją. Myśli/przekonania, emocje i zachowanie wpływają na siebie nawzajem i my mamy na nie wpływ. Zrozumienie swoich emocji, świadome ich przeżywanie oraz aktualizacja własnych przekonań pomagają w rozwiązaniu wielu trudności z jakimi borykamy się w codziennym życiu. Dodatkowo pozwala to na budowanie oparcia w sobie i daje poczucie sprawczości co przekłada się na poczucie własnej wartości i komfort życia. Udział w terapii i otwartość na zrozumienie siebie pozwoli Państwu przekroczyć własne ograniczenia.
  8. Męzczyzna 19 lat moje problemy zaczeły się rok temu jak zerwała ze mną dziewczyna , bardzo mocno to przeżyłem ,brałem leki na depresje -SSRI (asertin 50) które przestałem stosować bez wiedzy lekarza 2 msc temu . Od roku nie potrafie się odnalezc na tym świecie , wszystko wydaje się takie inne , przez ten rok stałem sie zupełnie innym człowiekiem niż byłem wczesniej przykładowo nie boje się brać narkotyków (których obecnie nie biore) a kiedyś nigdy w życiu bym nie spróbował , jest mi obojętne większość spraw (czy przeżyje , uzależnie się) dodam ze raz byłem przez narkotyki w szpitalu . Świat stał sie szary , nie mogę sie już zakochać , pasja nie sprawia mi przyjemności (sprawiała przed rozstaniem) , nie rozumiem ludzi , wkurza mnie to wszystko delikatnie mówiąc , cały ten 21 wiek (te łatwe dziewczyny, ludzie którzy cie oceniają a nie próbują zrozumieć i wiele wiele innych) . Podchodze z wielkim dystansem do ludzi , czuje że mogą mnie oszukać . wiem że to objawy depresji ale czuję ze ona(depresja) awansowała w zupełnie inny poziom , poziom nienawiści do świata . Nie wiem jak sobie pomóc i czy już taki będę na zawsze..
  9. Witajcie jestem dziewczyną mam 19 lat i stwierdziłam od jakiegoś czasu ze nie lubię być odbierna jak kobieta ( dobra jak kobieta mogę być ale nie lubię być odbierana jakoś bardzo kobieco) zauważyłam że nie lubię eksponowac swojej kobiecosc, zakładać jakieś bardzo kobiece stroje, sukienki itp jakoś źle mi z tym. Wole np być odbierana "bezplciowo" ale raczej czuje się kobieta i wiem ze nią jestem ale władnie to wszystko kaplikuje ten "sposób bycia". Nie jest to uwarunkowione raczej przez kulturę i traktowanie dziewczyn w społeczeństwie bo to mi nie przeszkadza, wydaje mi się ze to nie ma w sumie przyczyny tylko po prostu tak mam, jakceptacja szłam kiedyś z malutka Bratanica na spacer i gdy ludzie zatrzymywał się i pytali o nią myślą że ja jestem mamą było mi dziwnie. To też nie jest tak ze np nie lubię kobiecych rzeczy, sukienek itp bo osobiście chętnie bym sobie kupiła np wysokie szpilki albo zrobiła sobie piękne długie paznokcie ale wiem ze będę się w tym źle czuc.... wydaje mi się ze ja nie chce po prostu być odbierana przez środowisko kobieco.... gdyby była sytuacja podzielenia się rolami i ze np dziewczyny idą gotować obiad a chłopaki np nie wiem rabac drewno to wolalabym isc z chłopakami ( tak się czuje lepiej) ale czuje się dziewczyna. To mnie bardzo denerwuje bo chciałabym być kobieca polubić kobiecy tryb życia kobiecosc itp. Czy mogę coś zrobić żeby to zmienić i żeby lepiej poczuć się w tym " kobiecym świecie"
  10. Teoretycznie mam wszystko czego potrzeba do szczescia, meza, ktorego kocham, zdrowe dziecko, dobra prace, dom i pieniadze, ktore wystarczaja zarowno na zycie jak i przyjemnosci...ale ciagle czuje sie nieszczesliwa. Jestem osoba bardzo towarzyska, odczuwam silna potrzebe posiadania przyjaciol, spedzania wspolnie czasu, a ostatnio czuje jakby nikt z moich znajomych mnie nie potrzebowal. Jak mam ochote sie z kims spotkac to musze sama takue spotkanue zorganizowac, nikt sam z siebie sie do mnie nie odzywa. Wiekszosc wekeendow spedzamy we trojke z mezem i dzieckiem...a mnie to w ogole nie cieszy, szczesliwa czuje sie jedynie w gronie znajomych. Zdaje sobie sprawe, ze nie powinnam czuc sie nieszczesliwa i samotna, ze powinnam doceniac sdoje zycie, alenaprawde nie potrafie. Ciagle czuje sie przygnebiona, płaczę...tak bardzo chcialabym nie odczuwac tej silnej potrzeby ciaglego kontaktu z innymi ludzmi. Nie wiem co ze mna jest nie tak. Niby mamy z mezem sporo znajomych, ale ja mam poczucie ze te relacje sa na sile, ze nikomu z nich tak naprawde na znajomosci z nami nie zalezy i mnie to strasznie przygnebia. Czuje sie bardzo samotna, kazda niedziela czy sobota ktora spedzamy sami powoduje moja frustracje. Dzis znajomi wystawili nas bo woleli spotkac sie z kims innym, co sprawilo ze caly dzien placze. Czy ktos z Was tez ma takjak ja? Czy ja po prostu mam jakies problemyemocjonalne... Moim problemem sa tez relacje z mezem. Wiem ze mnie kocha...ale nie poswieca mi czasu, nie lubi ze mna rozmawiac, kazdy temat go nudzi, zadna inna forma spedzania czasu we dwojke tez nie jest zainteresowany. Nawet jak cos robimy to tylko z mojej inicjatywy. Jest dobrym ojcem wiec z dzieckiem i ze mna czas apedza, ale to tez ja musze nam cos zorganizowac. Moze z tego wynika moja potrzeba kontaktu z innymi ludzmi...
  11. Mam 21 lat, mój narzeczony 24 lata, a razem jesteśmy już prawie 5 lat. Zaręczyny były rok temu w wakacje, ślub zaplanowany na 2021rok. Od ponad roku nie czuje do niego tego co kiedyś, jestem z nim, bo jestem bałam się do tego przyznać sama sobie, bo wiem ze to jest człowiek niemalże idealny, każdy go uwielbia rodzina, znajomi, a on dla mnie? Jest naprawdę cudowny, i doskonale zdaje sobie z tego sprawę ze nigdy nie spotkam już takiej osoby.. około miesiąc temu byłam u koleżanki na wieczorze panieńskim, byłyśmy na dyskotece i poczułam to drugie życie które uwielbiałam zanim Go poznałam.. a jak go poznałam miałam zaledwie 16 lat, także naprawdę szczeniackie lata. Wracając do tematu panieńskiego, bo od tego się wszystko zaczęło bo czuje że chce się bawić, poznawać ludzi żyć bez zobowiązań, móc wyjsć gdzie chce i robić co chce naprawdę czuje ze chce się bawić, bo przez ponad 4 lata musiałam udawać „dorosłe” życie i naprawdę nie wiem co mam robić, On o wszystkim wie ze chce odetchnąć dać sobie trochę spokoju, bo mnie to męczy, strasznie go tym krzywdzę i mimo wszystko on jest w stanie dla mnie zrobić w tym momencie wszystko, żeby to uczucie do mnie wróciło, ale ja nie wiem czy go nadal kocham, wydaje mi się że nie.. że jest to tylko przyzwyczajenie, nie jestem szczęśliwa męcze się tym związkiem, ale jest mi go bardzo szkoda zostawić, on tyle dla mnie zrobił i to jest jedyne co mnie przy nim trzyma, dług wdzięczności.. i jestem już załamana tą całą sytuacją, i jeszcze ten ślub za dwa lata, pomysł i nacisk teściowej, a zaręczyny były od niego, jego decyzja o której nikt nic nie wiedział, sama nie wiem co robić, próbować walczyć o związek czy zostawić Go, nie przejmować się i korzystać z życia bo ma się je jedno? Pytań jest wiele ale odpowiedzi brak. Wydaje mi się że mnie to wszystko przerosło bo za szybko zaczęło się robić poważnie z tym ślubem, a ja tego nie chce bo jednak nie miałam tego czasu nastoletniego do wybawienia się i wyszumienia, dlatego mi tak teraz tego brakuje i do tego ciągnie, ale z drugiej strony jest On, a dwóch spraw nie da się połączyć, bo chciałabym być niezależna.. i chciałabym dodać jedną sprawę może i głupią ale tak jest, że jeśli jakikolwiek mężczyzna zwróci na mnie uwagę to w tym czasie On dla mnie przestaje istnieć, olewam go i jestem wtedy bardzo nie miła także czy tu jest miłość skoro jest takie zachowanie z mojej strony? Dodam jeszcze ze sprawy łóżkowe wyglądają tez kiepsko bo On mnie już w ogóle nie pociąga...
  12. Wielu ludzi ucieka przed bólem emocjonalnym i przez to uzależnia się od tego, co na chwilę uśmierza to cierpienie lub je zagłusza. Uciekają w poszukiwanie aprobaty, kolekcjonowanie dowodów uznania, uwielbienia, uwagi. Uciekają w coraz to kolejne objęcia romantycznego lub seksualnego partnera, niejako uzależniając się od miłości, seksu albo zauroczeń. Uciekają w złudzenia, konstelacje iluzji, zaprzeczanie rzeczywistości i racjonalizacje żeby poczuć się lepszymi, niż są w istocie. Uciekają w używki, by choć na moment przestać być cierpiącą wersją siebie. Uciekają w jedzenie, by doznać namiastki fizycznego, ciepłego kontaktu jak wówczas, kiedy bezwarunkową miłość gwarantowało bycie w łonie mamy odżywiającej ciało swego dziecka. Czasem kobiety uciekają w przesadne głodówki, by pokarać swoją kobiecość za podobieństwo do zimnej, toksycznej matki lub odpokutować winę za rzekomo sprowokowane nadużycia ojca. Panowie uciekają w gonitwę za idealnymi kształtami kobiecych ciał, by nakarmić nienasycenie męstwa zdobywając najpiękniejsze z pań. Bez tego wszystkiego trudno niektórym poczuć, że warto żyć. Tymczasem sposobem na to, aby uporać się z bólem emocjonalnym, jest zmierzenie się z nim. Zaspokojenie potrzeb, które naprawdę się za nim kryją, ale również w pewnej mierze zaakceptowanie go jako przyrodzonej części człowieczeństwa. Dążenie do całkowitego stłumienia jego doświadczania to prosta droga do uzależnień i pogarszających sprawę przymusów. Fragment z nowej książki. Pewnie trochę za poważnej... Zobacz ten wpis na Facebook.
  13. Dzisiaj zabrzmię pewnie jak guru jakiejś sekty, ale uspokajam, że nikomu nie przewodzę, a to, co powiem, bazuje na psychologii. Możemy przyjąć, że apatia to pasmo strapień i samoudręczenia. Analogicznie, szczęście jest natomiast pasmem radości. Wielkie powody do cieszenia się są jednak stosunkowo rzadkie, więc do bycia szczęśliwym potrzebna jest umiejętność radowania się drobiazgami. Właściwie nie tyle umiejętność, co wręcz nawyk. Nawykowe rozdmuchiwanie drobnych pociech, napawanie się wdzięcznością, wczuwanie się w nawet subtelne oznaki pokrzepienia. Nawykowe snucie takiej narracji osobistej, która jest wzmacniająca i przedstawia nas jako bohatera sensownej, wartościowej historii. Nawykowe współczucie sobie i stawanie we własnej obronie, kiedy krytyczny głos wewnętrzny próbuje nas pogrążać. Nawykowe przyglądanie się z uważnością własnym przeżyciom, emocjom i myślom z dystansu, zamiast uznawania, że jestem wszystkim, co trudnego czuję, ponurego myślę. Szczęście to nie stan posiadania. Nie brak cierpienia. Nie uroda. Nie inteligencja. Nie pieniądze. Krótko mówiąc szczęście to nawyk. Warto ćwiczyć, by go wyrabiać. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online oferujący usługi takie jak psychoterapia przez Skype.
  14. Ghost

    Witam

    Witam Mówią na mnie Ghost od małego zajmowałem się obserwacją zachowań ludzkich umysłów oraz sposobu toku myślenia , uwielbiam zagadki oraz pomagać innym , nie będę pisał tu o wieku czy imieniu czy nawet płci bo jest to nie obiektywne dla rozmówcy oraz dla słuchacza , przytoczę jednak jedną historię z mojego życia , Kiedyś chciałem posłuchac coś wiecej o psuchologi niż obserwacja i książki więc wybrałem się na otwarte zajęcia "profesora" nie ważne jakiego siedzę i słucham, po całym wykładzie podszedłem do Profesora i powiedziałem mu przemyślenia moje na temat wykładu ku mojemu zdziwieniu rozmawiał i z ciekawością posłuchał tego co miałem do powiedzenia i pod koniec rozmowy powiedział mi że mam głowę, ale jak na mnie patrzy to by nie powiedział i nie po moim wieku że mam taką wiedzę . Uznałem to za komplement i nie raz opowiadam tą historię znajomym bo wydaję mi się komiczna. Jak by ktoś miał do mnie sprawę lub pytanie oznaczcie w poście lub priv Pozdrawiam Ghost
  15. „Prawdziwy mężczyzna” to hasło używane przez kobiety, które chcą manipulować facetami. Koniec tych bzdur! Mężczyzna przychodzi na świat i jedyne co musi zrobić, to zgłębiać przyrodzoną męskość zamiast pytać się dziewczyn, czym jest męstwo. Książka „Twarde życie mężczyzny” jest dla facetów, którzy mają dość feministycznej propagandy oraz kobietocentrycznych wizji świata i po prostu chcą pozostawać w zgodzie ze sobą. To lektura, która nie wyważa otwartych drzwi, nie wymyśla kuriozów jak „płeć kulturowa”, lecz skupia się na tym, co oznacza bycie mężczyzną we współczesnym świecie. Nie jest to poradnik, lecz co najwyżej inspiracja, bo i tak każdy facet lubi robić wszystko po swojemu. Chociaż autor jest psychologiem klinicznym i psychoterapeutą, treść książki bynajmniej nie jest wiedzą oświeconą. To punkt widzenia, który można przyjąć, by spojrzeć na pewne sprawy pod użytecznym kątem. Książka ma poręczny format B5, 220 stron, jest ilustrowana obrazami w czerni i bieli. Książkę można kupić m.in. w tym miejscu w ramach sprzedaży wysyłkowej. Premiera: 1 marca 2019 r.
  16. Czytając problemy ludzi tu zgromadzonych stwierdzam, że mój problem nie jest taki ogromny jak myślałam, ale mimo młodego wieku nie uważam tego też za coś normalnego. Tak jak mówi tytuł... Śmiech, uśmiech, żarty z narzeczonym, mile rozmowy a nagle jakby wszystko wyparowało mi z głowy.. Uśmiech znika i pojawia się jakiś dziwny stan, którego chce się za wszelką cenę pozbyć ale nie umiem... Ukochany pyta się co się dzieje, czemu posmutniałam? A ja ze smutną miną mówię "nic wszystko jest okej", ale on wie, że nie jest... I jest jedyna rzecz która może mi wtedy pomóc... Przytulenie mnie przez mojego narzeczonego... Nic innego mi nie pomaga... Dlatego najgorzej jest jak jestem sama a go nie ma w pobliżu...
  17. Dzień dobry! Moim problemem jest to, że jestem rozdarta wewnętrznie. Z jednej strony czuję, że moje życie jest nudne, a ja się nie rozwijam. Z drugiej strony jestem leniwa i zmęczona, nie chce mi się zrobić czegoś ze sobą, mam słomiany zapał i brak motywacji. Co robić?
  18. Witam od trzech miesięcy mam partnera, który zauważył że nie potrafię się otworzyć. On jest bardzo szczerym i otwartą osobą za co bardzo go cenie ja natomiast mam z tym problem mam blokadę i w pewnym momencie sie zatrzymuję. Oboje chcemy być razem lecz gdzieś ta moja niepewność się ukazuje i to przeszkadza. Chcę wyjść z tej niepewności wiem że wystarczy krok i będzie lepiej lecz jak to zrobić???
  19. Witam, ja z takim oto problemem. Jestem uczniem klasy maturalnej. Od dłuższego czasu mam problem w relacji z pewną bliską mi osobą, lub nawet ta relacja jest sama w sobie problemem. Otóż w pewnym, już dość odległym, momencie swojego życia poznałem w szkole dziewczynę w której się na zabój zakochałem. Problem polega na tym że równocześnie byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. W pewnej chwili wyszło na jaw że ja chcę czegoś więcej a ona tylko przyjaźni. Niedługo okazało sie że powiązane jest to z tym że sama jest w podobnej relacji z innym facetem, ma bliźniaczy problem. Tylko że jej historia po dużych perturbacjach zakończyła sie jako takim happy endem. Minęło już dużo czasu, a ja zamiast zapominać to staje się coraz bardziej zazdrosny, coraz bardziej boli mnie to co widzę, chwilę gdy jej obecny chłopak jej nie szanuje a ona z uczucia do niego na to nie reaguje. Dodatkowym, jeśli nie największym problemem jest to że przez tą sytuacje nie umiem zawiązać relacji z innymi kobietami, to Ona absorbuje całą moją uwagę i spycha wszystkie inne na drugi plan. Miałem przez ten okres możliwość zawiazania innej pozytywnej relacji, lecz w pewnym momencie wracanie wspomnieniami i myślami do Niej wszystko pogrzebało, z perspektywy czasu bardzo tego żałuję ale czasu już na pewno nie cofnę. Jestem totalnie w tym wszystkim zagubiony, mam świadomość jak toksycznie wpływa na mnie ta sytuacja i że przez to wszystko wegetuje, lecz nie chce nagle zrywać przyjaźni z osobą na której naprawdę mi zależy i z którą brak kontaktu ot tak będzie bardzo trudny. Co robić w takiej sytuacji, jak pokonać tą toksyczną zazdrość i ruszyć w końcu do przodu? Z góry dzięki za pomoc i sorry jeśli problem jest zbyt błachy
  20. Mam na imie Maria i mam 28 lat. Od roku jestem żoną, ale problemy w związku trwają dłużej. Mój mąż jest lekarzem. 2 lata temu wybierał specjalizację. Nie był do niczego przekonany. Chciał zrobić rok przerwy, jednak ja go namawiałam, że to głupi pomysł i żeby coś wybrał. Ja chciałam zostać w naszym studenckim mieście, on chciał gdzieś wyjechać. No i padło na miasto N specjalizację X, trochę z przypadku, ale słyszał mnóstwo dobrych opinii o szpitalu. Niestety, nie przyjęto go do tego szpitala i musiał pójść do sąsiedniego miasta. Rok później wahał się, żeby zrezygnować, ten oddział nie do końca go satysfakcjonował, z resztą na jego specjalizację ostatnio przyjmują wiele osób i ciężko się dopchać do fajniejszych czynności. jednak ja mu doradzałam że jest taki szpital, gdzie na pewno będzie lepiej. Nie zrezygnował, pojechał, ale wszystko okazało się klapą. Rok później podobna sytuacja, znowu chce rzucać, ale znowu pojawia się szpital, gdzie powinno być lepiej. I namawiam go, żeby został. Pojechał, znowu to nie do końca to, o co chodziło. Teraz tkwimy w martwym punkcie, był w jeszcze jednym szpitalu i znowu to nie to. I teraz codziennie zadaje mi pytanie co mamy zrobić z życiem. Gdy mówię, żeby zadzwonił do kolejnego szpitala, który być może będzie tym idealnym, to on mówi, że to bez sensu, bo nie ma zapotrzebowania na tą specjalizację. Jak mówię, żeby rzucił wszystko i zmienił specjalizację, to mówi że już za późno, ma za sobą ponad 2 lata wiec jeszcze niecałe 4 a tak musiały 6 od nowa. Każda opcja jest na nie. Co mam mu powiedzieć...? A ja? czuję się strasznie. Tak bardzo chciałam go uszczęśliwić po swojemu, że doprowadziłam do dna i siebie i jego. Nienawidzę naszego aktualnego miasta, czuję się tu źle i obco, nie chcę tu mieszkać. Ale boję się cokolwiek już proponować, bo i tak wszystko jest złe. Jestem straszna. Zniszczyłam mu życie. Zmarnowałam mu tyle lat. I nie wiem, jak to naprawić. Przeze mnie oboje jesteśmy nieszczęśliwi. Najgorsze jest to, że jestem, a właściwie to byłam osobą wierzącą. Modliłam się codziennie, żeby w końcu było lepiej. Ale wychodziło na to, że im więcej się modliłam, tym było gorzej. I przestałam. Przestałam wierzyć, że to ma sens. Umarła moja nadzieja. I powoli nie chce mi się żyć. Bo nie widzę dla nas nadziei. Czy ktoś jest w stanie nam pomóc??? Proszę...
  21. Gdy komuś jest źle z jakiegoś powodu i nie potrafi tego zmienić, to zaczyna narzekać i biadolić, co za chwilę pewnie uczynię. Nie liczy się wiek, czy płeć. Nie narzekają tylko ludzie, którzy nie mają na co, bo nie chcą znaleźć powodu do narzekania. Nie ważne co się w życiu osiągnęło, jakim się jest, ani jakie dobra materialne się posiada, bo czasem w swoi myślach bardzo łatwo stać się nikim; zapomnianym, niewyrzuconym do kosza śmieciem. Mam 20 lat, jestem na pierwszym roku dziennych studiów inżynierskich, nie jestem samotna. W każdej chwili mogę zadzwonić do rodziny lub szczerze porozmawiać z przyjacielem, lecz oni albo nie chcą albo nie potrafią mnie zrozumieć i tak jest od 2 lat. Przyznaję, rozmowa ze mną czasem nie należy do najłatwiejszych, ale staram się prowadzić dialog szczerze i otwarcie, ale skoro według nich wypowiadane przeze mnie monolologi nie mają całośćiowo sensu, a statystycznie rzecz biorąc, bardziej prawdopodobne jest to, że jest coś nie tak z 1 małpą niż z pięciorgiem, to problem tkwi we mnie, ale zapewne nigdy nie poznam jego etiologii, ponieważ 100 czy 150 zł za godzinę próby naprawienia mnie, to zdecydowanie zbyt wiele, skoro nawet przed jednym z najważniejszych momentów w życiu - maturą nie miałam tyle, chociażby na 2 godziny korepetycji. Dlatego zapewne dusząc się od środka powoli będę czekać z utęsknieniem na mój koniec lub pewnego dnia wreszcie namówię siebię na odpuszczenie sobie codziennego teatrzyku szczęścia odgrywanego wobec ludzi dookoła mnie. Wiem, że jestem żałosnym nieudacznikiem, ale jak mogę czuć się nieszczęśliwa skoro są tacy, co mają gorzej niż ja?!
  22. Mawia się, że każdy ma to, na co się odważy, ale ludzie często dostają też to, czego się obawiają. Ktoś bojący się wykluczenia zakłada w mediach społecznościowych fikcyjne konto, które sprawia, że inni rzeczywiście traktują go z rezerwą lub z góry odrzucają, uznając, iż brakuje mu odwagi cywilnej, by podpisywać wypowiedzi własnym nazwiskiem. Niektórzy boją się rozstania i podejmują tak gorączkowe próby zatrzymania przy sobie partnera, że aż zaczyna mu brakować przestrzeni i nie może złapać tchu, więc w końcu faktycznie stłamszony, wyczerpany ratuje się ucieczką, odchodzi. Niektórzy obawiają się, iż mogą być w błędzie, więc tłumaczą swoje poglądy z taką zaciekłością i tak kurczowo, bezkrytycznie trzymają się własnego stanowiska, że nic i nikt nie jest w stanie wyprowadzić ich z błędu, gdy w nim są. Niektóre obawy są nieuzasadnione, więc mijają, gdy zmieni się sposób myślenia. Warto mieć otwarty umysł. Skomentuj, polub lub udostępnij ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny redagowany jest przez psychologa klinicznego, psychoterapeutę.
  23. Co wyróżnia osoby, u których widoczna jest duża odporność psychiczna? Na czym polega rozwój odporności psychicznej? Jak ją zwiększyć? Odporność psychiczna, inaczej wytrzymałość psychiczna to umiejętność skutecznego radzenia sobie z wyzwaniami, ze stresem i z presją bez popadania w depresję, zaburzenia lękowe czy inne dolegliwości tego typu.
  24. Czy walczyć z sobą samym? Czy walczyć ze swoimi słabościami? Czy walczyć o szczęście, lepszy byt, o zmiany wewnętrzne i w otoczeniu?
  25. Czym jest poczucie koherencji i jaki ma związek z sensem życia? Temat omawia psycholog online, psychoterapeuta.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.