Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'emocje'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum psychologiczne i obyczajowe

  • Forum powitalne
    • Poznajmy się!
  • Forum wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Niełatwe przejścia
    • Problemy w związkach
    • Rozstania, rozwody, żałoba
    • DDA/DDD
    • Zaburzenia lękowe
    • Zaburzenia nastroju
    • Inne, psycholog online, psychoterapia Skype
  • Forum integracyjne
    • Hyde Park
    • Kultura i sztuka, hobby
  • Opinie o Ocal Siebie
    • Propozycje zmian
    • Opinie o usługach Gabinetu Ocal Siebie

Product Groups

Brak wyników do wyświetlenia.

Kategorie

  • Pliki od psychologa online

Kalendarze

  • Community Calendar

Kategorie

  • Artykuły

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


O mnie

Znaleziono 1347 wyników

  1. Mam 22 lata a moje imię to Sabina, kiedyś byłam pełna energii i życia, jednym słowem dusza towarzystwa. Wychowała mnie mama która praktycznie nigdy nie miała dla mnie czasu i nie angażowała się w moje życie. Odkąd pamietam ze wszystkim musiałam sobie radzić sama. Ale dawałam radę. W tym momencie kiedy dopadło mnie życie dorosłe, zaczęłam tracić siłę. Ciagle towarzyszy mi niepowodzenie w pracy, w nauce i w relacjach międzyludzkich. Mam wrażenie ze daje z siebie 100% ale na marne, dopadają mnie myśli ze te wszytskie moje starania nie maja sensu. Chce się poddać bo życie zaczyna mnie przerastać, nie chce mi się walczyć o siebie chce już odpuścić. Stoję ciagle w miejscu, nie mam żadnych perspektyw ani do czego dążyć. Nie mam osoby której mogłabym się wygadać, dopadła mnie samotność której nigdy bym się nie spodziewała. Nie mam w nikim oparcia. Tłumie w sobie wszystkie myśli bo nie mam z kim o tym porozmawiać i strasznie mnie to przytłacza. Coraz częściej zastanawiam się jak najlepiej byłoby odejść z tego świata. A jest to spowodowane wszystkimi złymi wydarzeniami z mojego życia. Czuje ze życie wystawia mnie ciagle na próby, czego bym nie zrobiła i jak dobrym człowiekiem bym nie była to i tak dostaje w kość. Nie chce tak myśleć, chciałabym żeby wróciło moje pozytywne myślenie, chciałabym uwierzyć w siebie i ruszyć do przodu. Pragę wyrzucić to wszystko z siebie, porozmawiać z kimś kto pomoże mi się podnieść. Chciałabym powiedzieć wszystko co mi leży na sercu bo ten ciężar jest już dla mnie za wielki. Jak zacząć myśleć pozytywnie? Jak nie czuć załamania i zawodu własnej osoby? Dlaczego życie stawia mi takie przeszkody z którymi nie potrafię sobie poradzić? Nawet nie mogę skorzystać z terapii psychologicznej czy wizyty u psychologa mimo ze bardzo chce ponieważ nie pozwala mi na to moja sytuacja finansowa. Dobija mnie ten fakt bo chciałabym sobie pomoc a w pełni nie mogę.
  2. Witam. Dlaczego taki tytuł ? Otóż wyjaśniam. Jestem matką dwójki dzieci po rozwodzie. Sama pogoniłam chłopa. Parę miesięcy temu poznałam a w sumie sam się nawinął mój obecny partner. Dzieci go uwielbiają a on uwielbia je. Rodzina go zaakceptowała... no ale reasumując... jego była. Był z nią dosyć krótko... półtorej roku... była to kobieta chora, lecząca się... która z początku dawała mu multum wrażeń, jego życie wydawało się bajką i chciało mu się żyć. W dodatku była wokalistką( występowała nawet w TV) rozstali się gdyż przestała brac leki i zaczęła pokazywać swoje prawdziwe oblicze... i teraz punkt kulminacyjny... już od początku naszej znajomosci brał ją i jej otoczenie jako przykład. Ona to ona tamto... tłumaczył się, ze po prostu nie ma z skąd brac innych przykładów bo z nikim nie był tak zżyty... sam tłumaczył, że gdy brała leki była do serca przyłóż. Niby mówi, że to przeszłość, że nigdy nie mógłby z nią być z powrotem. Jednak ja się boje. Ona była sama on sam nic ich nie ograniczało... żyli i korzystali z życia... sam stwierdził, że to była jego pierwsza wieka miłość... taka prawdziwa i że od razu czuł to coś. Ze mną już jest bardziej ostrożny. Boje się, że Nie będę w stanie mu dać tych wrażeń i emocji co ona... jestem osobą, która nie skacze, nie szaleje, powiedziała bym ze osobą nudną... mam paranoje na jej punkcie. Przeglądam jej zdjęcia. Porównuje ją, oglądam jej kanał na yt.. zazdroszczę... wiem, że była dla niego światem może i pozornym ale jednak światem... a ja ? Ja mogę mu jedynie dać posiedzieć na placu zabaw i raz na jakiś czas gdzieś wyjść samemu... przestał o niej gadać bo widział, że mnie to wkurza. Powiedział, że blednie interpretuje jego słowa i że za nią nie tęskni. Mówi ze liczę się dla niego tylko ja i moje dzieci. ( ostatnio nawet nazwał nas rodziną) ale strasznie nie ufam i nie wierzę...
  3. Witam - Paweł, 41, Łódź. Moja historia jest dość długa bo zaczyna się od lekkiego DDA odkrytego dość wcześnie (20 lat) z którym sobie jakoś radzę i potrafię się odnaleźć. Natomiast do tego doszła choroba mamy (parkinson), niby wszystko ok, mama po operacjach, nawet ma rehabilitację przy wnuczce i wszystko się układa... Ale ja jakoś nie mogę po tym wszystkim się odnaleźć. Ciężko mi. W początkowej fazie jak czytałem artykuły poświęcone chorobie w rodzinie i do czego może dojść (utrata tożsamości) wszystko się zgadzało ale nie sądziłem że tak ciężko z tego wyjść, nie mniej mija jakoś ale to nie to czego oczekuję... Obecnie jestem na rencie i nie umiem sobie z tym poradzić w takim stopniu jak dawniej, ojciec tak na mnie działa! że odechciewa się wszystkiego. Burzy wiarę w ludzi, zniechęca ogólnie - ma negatywny wpływ na mnie. Cale szczęście zajęli się sobą i mamie łatwiej dojść do siebie a i mi lżej po tym wszystkim (mogę odsapnac) ale zostałem znowu sam ze sobą i swoimi problemami co prawda mam przyjaciółkę która wspiera mnie duchowo ale nie wiem od czego zacząć... Pomóżcie
  4. Cześć, nazywam się Piotr, mam 20 kilka lat. Od prawie 3 lat jestem w związku z kobietą (nie mieszkamy razem, nie mamy ślubu). Proszę o poradę w jaki sposób poradzić sobie z moją irracjonalną zazdrością, jestem zazdrosny o wszystko i wszystkich. Jesteśmy z znajomymi, jestem zazdrosny że więcej rozmawia z kolegami niż ze mną, mam problem o to że kilka godzin nie mam z nią kontaktu. Więcej sytuacji nie będę opisywać, ponieważ to bez sensu, ale jest ich mnóstwo i mam świadomość, że nie mam powodu być zazdrosnym (nie ma żadnej podstawy być zazdrosnym) ale wewnętrznie mnie rozwala. Czy miał ktoś podobnie i może powiedzieć jak sobie z tym poradzić, ponieważ nie chce jej stracić, ale przez moją zazdrość wszystko ku temu zmierza.
  5. Witam! Mam prawie 30 lat, jestem korpoludkiem. Od nastoletnich lat czuję się bezwartościowa, ponieważ nigdy nie mam wielu przyjaciół. Mam w głowie mocne przekonanie, że człowiek, do którego ludzie nie lgną to człowiek bezwartościowy. Wiem, że jeśli ktoś jest z tych popularnych z tabunem znajomych i przyjaciół wcale nie musi być dobrą, fajną i wartościową osobą. Ale nie umiem sobie wyobrazić kogoś, kto nie ma żadnych przyjaciół (ale nie dlatego, że nie chce, tylko dlatego, że ludzie nie chcą jego) i jest jednocześnie fantastyczną osobą. Mogłabym być głupia, brzydka i biedna, te rzeczy umiałabym zaakceptować i one mnie nie unieszczęśliwiają. Ale bycie odludkiem jest straszne. Chciałabym, żeby mi ktoś wytłumaczył, dlaczego brak związków międzyludzkich nie oznacza bezwartościowości.
  6. Mam 25lat i jestem kobietą .Od miesiąca czasu nie pracuje ponieważ miałam źle relacje z szefową (gnębiła mnie).Niedawno skończyłam szkole .Planuje przeprowadzić się do Warszawy.Ale szczerze mówiąc boję się tego, jestem z małej miejscowości .W mojej okolicy nie ma pracy ,panuje bezrobocie .Chce wynająć pokój i szukać pracy w Warszawie.Czekam na odpowiedź w sprawie mieszkania.Mam odłożone pieniądze żeby przeżyć że 2 miesiące nie majac źródła dochodu.Bylam w piątek w Warszawie . Przeraziło mnie to miasto , czułam się zagubiona .Nie znalazłam mieszkania które miałam wynająć .I wróciłam z podkulonym ogonem.Ale na szczęście wróciłam z dzielnicy do centrum na autobus z jedną przesiadka .Wiem ze w mojej miejscowości nie znajdę pracy , w innej też jest mało .Nie mogę iść na taśmę bo mam problem z kręgosłupem.Co ja mam robić ?Jak byłam nastolatką to mieszkam w bursie ,znalazłam mieszkanie do wynajęcia z koleżankami , później jak pracował też wynajęłam mieszkanie bez niczyjej pomocy.W moim rodzinnym domu nie mogę mieszkać że względu na przemoc psychiczna i alkohol
  7. Witam jestem dwodziestoletnim mezczyzną i potrzebuje pomocy a raczej opinii osób bardziej zaznajomionych i bardziej doświadczonych w sprawach emocji relacji miedzyludzkich ludzkiej psychiki itd. No wiec wszystko zaczęło się nawarstwiac 5 lat temu dokladniej mysle ze po śmierci mojego ojca czyli najważniejszej osoby w moim życiu. Przezylem szok co jest raczej normalne ale po tym wydarzeniu wszystko zaczęło przybierać gwałtowny i bardzo negatywny kierunek. Otóż chciałbym się dowiedzieć czy jest osoba którą na podstawie przedstawionych danych a raczej objawów czy zachowań będzie w stanie określić i ocenic do jakich zmian w mojej psychice doszło i może oszacować i polecić najlepsza formę walki bądź leczenia. Wiec zaobserwowalem pewne niepokojace objawy bądź stany m.in problemy ze snem od kilku lat bardzo późno chodze spać ciężko mi się wysypiac i często jestem zmeczony, kiepskie samopoczucie bardzo często oraz fakt ze do zmiany mojego humoru wystarzcu mała rzecz przez którą od razu staje się smutny wkurzony mimo ze wszystko było okej , obnizona samoocena oraz brak wiary we własne umiejętności brak bycia pewnym ze jestem w czymś dobrym badz ze cos potrafię, zamkniecie się w sobie co prawda z natury jestem intowertykiem ale przez śmierć ojca oraz pozniejsze odrzucenie wielu osób zacząłem zamykać sie na innych bardziej niz kiedykolwiek indziej zacząłem pałać wręcz nienawiscia i pogarda dla ludzi mimo ze ich nie znam to czasem mam myśli ze każdy jest kimś złym w tym świecie tylko udaje zakładając maskie bo tego wymaga społeczeństwo i przystosowano się do życia w nim następną rzecz to właśnie niesmialosc i pewnego rodzaju brak przystosowania do życia w społeczeństwie stresuja mnie najmniej poważne sytuacje społeczne gdy tylko trzeba wejść w interakcje z ludźmi przeżywał wewnętrzny niepokój i niechęć. Takich zaobserwowanych nietypowych i trochę niepokojących objawów o ile można tak to nazwać zaoobserwowalem trochę więcej ale żeby się nie rozpisywac aż tak zadań konkretne pytania zastanawiać się czy sa ludzie nie z dłoni do miłości do wchodzenia w relacje z ludźmi poprzez doswiadczenia z przeszłości czy mogę jakoś nad tym pracować następnie zastanawia mnie czy na każdy z tych objawow jest jakiś rodzaj terapii oraz formy leczenia bądź formy starania się pracowania nad tym zależy mi na odpowiedzi ponieważ znalazłem się w punkcie w którym samemu nie dam rady sobie poradzić z tym wszystkim dowiedzieć się tego jaki jestem co konkretnie mi jest do jakich zmian w moim myśleniu oraz psychice doszło i czym to wszystko jest spowodowane dlatego zwracam sie z prośbą takiej pomocy do osób bardziej wyspecjalizowanych oraz bardziej kompetentnych w tej dziedzinie Z gory dziekuje za każda odpowiedz w razie niewystarczających opisów mnie bądź mojego dziecinstwa badzcow które wpłynęły moim zdaniem na to wszystko na miejsce i sytuacje w którym jestem postaram się odpowiedzieć i uzupełnić mój opis jednoczesnie przepraszam za brak znaków interpunkcyjnych i chaotyczna formę mojej wypowiedzi mimo to licze na konkretne odpowiedzi.
  8. Witam, mam 31 lat jestem mama dwóch synów. Jednemu prawie 4 lata drugi pół roku. Żyje w związku nieformalnym z ich ojcem. Jesteśmy szczęśliwi. Kochamy się. Ale moja rodzina jest bardzo religijna. Ja jestem po rozwodzie I unieważnieniu małżeństwa kościelnego. Przez co miałam konflikt z rodzicami. Przez to mam konflikt tez z siostra która niby była wyśmiewana przez swoich znajomych bo ma siostrę po rozwodzie. Ona nie chce mniej ze mną kontaktu i przez nią utrudniają mi kontakt z moja babcia która mieszka w domu rodzinnym. Nie wiem już co mam robić. Jedyny kontakt jaki mam to przez telefon. Chciałam babci pokazać mojego małego synka ale mama nie chce żebym przyjechała bo siostra. Nie wiem Jan sobie z tym poradzić bo babcia tez jest bardzo chora i nie wiadomo ile to potrwa. A z drugiej strony wszystko się kręci wokół siostry bo ona studiuje i mieszka tam. A ja i koje uczucia się wogole nie liczą. Nie umiem sobie z tym poradzić. Nie wiem co myśleć. Wstydzę się powiedzieć o tym partnerowi. Bo on ma wsparcie swojej rodziny a ja... ja nic ... moja siostra jest oczkiem w głowie ja ma tylko przez telefon z mama ... a reszta ich nie obchodzi
  9. Jestem 23-letnią samotną matką dwuletniego chłopca. Od niemal 3 lat sama utzrymuję dom, najpierw ex-narzeczonego nieroba, później matkę, która od lat rusza się ze swojego pokoju najdalej do pobliskiego sklepu. Bieda az piszczy. Ciągłe problemy finansowe, samotne wychowywanie wymagającego dwulatka i utrzymywanie matki, która mimo moich próśb, płaczu, krzyku i wołania o wsparcie ma to głęboko w czterech literach. No szlag mnie trafia. Zmagam się z ciągłymi wahaniami nastroju, wybuchami płaczu furii, ciągle się awanturuję, nie chce mi się wracać z pracy do domu, a syna najchętniej zabierałabym ze sobą wszędzie, byle nie wracac do wlasnego m2. Patrzeć nie mogę na własną matkę, rzygać mi się chce jak ją widzę kurwica mnie strzela. Ciągle tylko daj pieniadze, to trzeba zapłacić, tamto trzeba zapłacić/kupić. NO DO KURWY NĘDZY. Przez jej nieróbstwo musiałam się zadłużyć, żeby mieć za co przetrwać. Sprzątam, piorę, gotuję, wychwuję syna, pracuję. Często wychodząc z domu nawet na 12h nie biorę ze sobą jedzenia, żeby zaoszczędzić podczas gdy w domu zostawiam obiad i jedzenie tak, aby tylko oni mieli co zjeść. Staram się jakoś wyciszyć kąpielami, spacerami, sportem, ale to nic nie pomaga. Czesto slysze od matki, ze jestem egoistką. Wybucham płaczem i nawet jedząc batona czuję się jak gówno bo sobie kupiłam a do domu nie, ale ze mnie jebana egoistka. Nie potrafie normalnie funkcjonowac w spoleczenstwie, brak mi asertywnosci. POMOCY! Bo tracę wszelkie chęci do życia ...
  10. Witam. Jestem młodą kobietą, mam 24 lata. Chciałabym zmienić coś w moim życiu, ponieważ męczy mnie moje własne zachowanie. Zacznę może od natrętnych myśli. Nie potrafię wyłączyć myślenia. Mój mózg nie potrafi myśleć o normalnych rzeczach. Ciągle zamartwiam się. Myślę o problemach, mam wrażenie, że ciągle ich przybywa. Ciągle myślę jak je rozwiązać. Myślę jakie nowe problemy mogą mi się przytrafić, jeśli coś nie pójdzie po mojej myśli. Nawet myślę o problemach mojego partnera, mojej mamy a czasem nawet znajomych jeśli zadadzą mi pytanie. Jest to strasznie męczące, ciągle czuje stres i lęk czy wszystko się ułoży. Oprócz tego jestem w związku bardzo dominująca pod względem załatwiania spraw co odbija się na moim związku. Wszystko chce sama zalatwiac, żeby mieć pewność, że będzie to dobrze załatwione. Nie dopuszczam partnera do niczego, nawet do finansow- wszystko ja planuje. Niestety bardzo go to irytuje, ponieważ jak twierdzi robię z niego idiote. Nie mam tego na celu, chciałabym aby pomógł mi się ze wszystkim uporać, ale nie potrafię. Muszę sama trzymać rękę na pulsie. Jestem bardzo przewrażliwiona. Często myślę, że ludzie maja do mnie o coś pretensje, ze ciągle wszystko zawalam, przeszkadzam. Kolejny mój problem to nerwowość. Chociaż to miałam od zawsze. Prawdopodobnie przez matke, która na mnie krzyczała i mnie bila zawsze gdy zrobiłam coś źle lub nie po jej myśli. Nawet zdarzyło jej się to ostatnio. Jestem bardzo nerwowa. Próbuję nie wybuchać złością, ale zazwyczaj już tak mam. Jak bomba - cos mnie zdenerwuje i od razu krzyczę. Po chwili lecz już niestety po fakcie - dopiero próbuje rozmawiać i wziąć to na spokojnie. Lecz wtedy już nikt nie chce rozmawiać co skutkuje tym, że znowu mam natrętne myśli. Zamknęłam firmę, niestety nie wydolilam z urzędem skarbowym. Mam aktualnie długów na ok 100tys. Jestem za granicą z partnerem i spłacamy to. Myślę ciągle o finansach. Myślę ciągle co o mnie ludzie myślą. Mysle, czy partner na pewno mnie kocha mimo że zapewnia za tak. Myślę co z pracą, czy dostanę umowę na stałe czy mnie wyrzuca. A co zrobię jak wyrzuca? Nie mogę przerwać płynności finansowej. Tak właśnie moje życie wygląda. Mam już tego dość, nie mogę rozluźnić się. Tak jest przynajmniej od 3 lat. Postanowiłam coś z tym zrobić, ponieważ od kilku tygodni mam jakieś dziwne napady paniki, chyba? Myślę o problemach jak zwykle i nagle czuje takie uderzenie? Nie wiem jak to nazwać. Serce na chwilę przyspiesza. Często również mam duszności. Proszę o jakąś poradę.
  11. Hej, mam 25 lat i przez prawie miesiąc miałam przerwę z moim chłopakiem. Po tym czasie usiedliśmy, przegadaliśmy i wszystko sobie powiedzieliśmy i teraz budujemy związek na nowo. Mój problem tutaj jest taki że czasami panikuję jak on traktuje mnie jakoś inaczej niż dotychczas, jak nie mówi o planach na przyszłość czy jak się posprzeczamy to dopytuję kilka razy czy na pewno między nami jest okey i wiem że męczę tym i niego i siebie. Wiem że on, tak jak ja, chce naprawić nasz związek i wiem że powinnam być spokojna, ale jednak czasami pojawia się strach i panika i chciałabym się tego pozbyć ale nie wiem jak
  12. witam, zakładam nowy temat dla kobiet kochających kobiety... wiem, że jest nasz wiele, oczywiście panowie też są mile widziani... ale do rzeczy....mieszkam zagranicą, jeszcze będąc w kraju poznała dziewczynę, wyjechałyśmy razem, razem też spędziłyśmy 9 lat tutaj. było bardzo trudno z pracą, mieszkaniem, właściwie ze wszystkim. po 9 latach zostałam sama i jestem przerażona byciem samej...przez te lata nie nawiązałyśmy wielu kontaktów, zawsze my sobie wystarczałyśmy. Teraz nie wiem co się ze mną dzieję, stałam się nerwową osobą bedąc z Nią w związku, staram się wyciszyć ale brakuje mi strasznie wiary w siebie, w swoje mozliwości...potrzebuję kogoś kto pokaże mi jak stanąć na nogach znowu, kogoś kto nie ocenia... krzyczę zwyczajnie ratunku...
  13. Mam 18 lat, kilka miesięcy temu zaczęłam kurs na prawo jazdy. Dziś po raz kolejny oblałam egzamin praktyczny na głupim błędzie. Gdyby nie przymus rodziców pewnie poddałabym się kilka prób wcześniej i więcej już nie próbowała. Dzisiaj naprawdę niewiele brakowało, po raz pierwszy było tak blisko, ale popełniłam głupi błąd i nie zdałam. Znowu trzeba było wydać pokaźną sumkę na kolejne podejście. Rodzice są mną już tak bardzo rozczarowani...szczególnie mama, która przestała wierzyć, że kiedykolwiek zdam, o czym oczywiście mi powiedziała. Z racji włożonych w to pieniędzy muszę jednak podejść kolejny raz. Nie mogę sobie wybaczyć mojej głupoty i tego, jak bardzo rozczarowuję siebie i wszystkich dookoła. Po każdym kolejnym oblaniu jestem załamana i miewam chwile, kiedy mam ochotę ze sobą skończyć. Obawiam się też, że mama zaczyna mnie powoli nienawidzić...
  14. Dzień dobry Nie wiem od czego zacząć więc zacznę od początku. Bardzo często miewam w huśtawki nastrojów i mam problem z decyzyjnością. Prawie codziennie trapią mnie myśli samobójcze a rzeczywistość nieustannie przechodzi z przekoloryzowane do przerażającej, nie potrafię zorganizować sobie życia uczuciowego Jestem jedynakiem, mój ojciec zmarł gdy miałem 6 lat popełniając samobójstwo. Całe dziecięce życie mówiono mi że zmarł na serce ale gdy miałem 17 lat znalazłem dokument z oględzin łazienki w której się powiesił. (był uzależniony od heroiny) Po śmierci ojca matka (ktora tez nie znała swojego ojca ) wyjechała na kilka lat, jej role przejęła babcia. Dzisiaj matka nie radzi sobie w życiu i przelewa na mnie swoje frustracje. Ojciec był z zagranicy, studiował i mieszkał w Polsce. Rodzina od strony ojca odwróciła się ode mnie ponieważ jestem z innego kręgu kulturowego. Bardzo proszę o pomoc bo boje się że to zaczyna być większe ode mnie i już nie wytrzymuje.
  15. Mam 19 lat. W wieku 15 lat miałam depresję z powodu przeniesienia sie do rodziny zastępczej. Od tamtego czasu uspokojenie znajdowałam w filmach. Teraz ciagle co obejrzę jakiś film lub serial, który mi sie bardzo spodoba to ciagle chodze struta ze nie żyje w tamtym świecie, ciagle o nim śnie, ciagle o nim myślę i trace kontakt z bliskimi, często mam stany depresyjne i jestem zniechecona przez to do życia. Jezeli mam cos zrobic to mowie sobie zrob to dla... (postac z filmu lib serialu)
  16. Dzień dobry. Mam 29 lat, od niecałych dziewięciu miesięcy jestem matką. O dziecko staraliśmy się bardzo długo, udało mi się zajść w ciążę dzięki in vitro. Za sobą mam dwa poronienia. Ciąża była trudna, zagrożona od samego początku. Mimo wszystko po bardzo ciężkim porodzie, przyszedł na świat mój syn. Mój problem polega na tym, że panicznie wręcz boję się o zdrowie i życie syna. Wystarczy jeden niezidentyfikowany płacz, żebym zaczęła szukać na co może być chory. Znajduję jakieś objawy, dopasowuje do tego chorobę i mam atak paniki. Bardzo mocno go pilnuję, spędzam z nim cały czas, mimo wszystko czasem się gdzieś uderzy, coś sobie zrobi (zaczyna raczkować) akurat w momencie, kiedy jestem w łazience, czy robię mu mleko. Najchętniej z każdym jego uderzeniem, płaczem itp biegłabym do lekarza. Nie radzę sobie z tym. Mam przez to lęki, cały czas wyobrażam sobie, że na pewno jest na coś chory, tylko ja tego nie widzę. Mam często ataki paniki, nie mogę oddychać. Mam natręctwa myśli. Myśli mnie przytłaczają. Kiedy syn coś sobie zrobi, nie mogę pozbierać się po tym bardzo długo, wyrzucam sobie, że jednak go nie dopilnowałem. Próbowałam rozmawiać o tym problemie z rodziną - nikt nie stara się mnie zrozumieć. Bardzo proszę o pomoc - jak pozbyć się tych dziwnych natręctw myśli? W jaki sposób przestać bać się o takie rzeczy?
  17. Nie wiem co robić. Ostatnimi czasy mój nastrój ulega coraz to większym wahaniom. A to za sprawą nagromadzenia się wielu problemów, niepowodzeń, czy stresów. Nie radzę sobie z tym co ostatnio przynosi mi życie, tracę motywację i wiarę, że to może ulec poprawie. Czeka mnie teraz masa wyzwań i decyzji, a ja czuję się bardzo mocno zagubiona. Co zauważają osoby w moim otoczeniu, niestety nikt z nich nawet nie próbuje nawet ze mną o tym porozmawiać. Czuję się pozostawiona sama sobie. Nie potrafię określić dokąd zmierzam i czego tak naprawdę pragnę. Poznałam ostatnio chłopaka, można nawet powiedzieć, że się zakochałam. To aktualnie jedyny pozytywny aspekt mojego życia, ale mimo to wywołuje on również sporo trudności. Zwłaszcza w kontaktach z moją mamą. I chociaż mam póki co powodzenie w miłości, to nie czuję się szczęśliwa. Wszystko inne to przyćmiewa. Ciągle się boje i drżę na samą myśl o przyszłości. Jestem ostatnio nadzwyczaj płaczliwa, a do mojej głowy nagminnie napływają myśli samobójcze. Czuję, że wszystkich zawodzę, nie spełniam oczekiwań innych, ale i swoich. Czuję potworną niemoc, nie potrafię teraz nic dobrze zrobić. Mam wrażenie, że przegrałam życie. Chyba już mnie nic dobrego nie czeka, wyłącznie kolejne rozczarowania. Mam ochotę to zakończyć albo jakoś uciec od mojego życia...
  18. Witam, Mam 20 lat, rok temu napisałam dobrze maturę, aktualnie jestem studentką i również jestem w związku. Zarejestrowałam się tutaj z nadzieją jakiejś pomocy, bo nie wiem co mi do końca jest i co powinnam zrobić. Mój problem jest taki, że od około 2 lat nie potrafię odczuwać szczerej długiej radości, mimo że w moim życiu może się wszystko układać. Nie potrafię czuć z siebie zadowolenia, potrafię szczerze mówić o sobie najgorsze rzeczy, mam obniżoną samoocenę, są dni kiedy nie mogę na siebie patrzeć i nie wierzę w żadne dobre słowo na mój temat, każdy inny człowiek jest ode mnie lepszy, nie potrafię znaleźć motywacji, wiele rzeczy nie ma dla mnie sensu i jest mi obojętnych. Zawsze byłam specyficzną osobą - czy to w dzieciństwie czy w wieku nastoletnim, a teraz dorosłym. Zawsze miałam problem z emocjami, mówieniem o nich, z zaufaniem, problem również z negatywnym nastawieniem do życia. Dorastałam w domu, w którym ojciec odkąd pamiętam pił, były tygodnie w których codziennie potrafił być pijany, ale były też dobre tygodnie, w których było lepiej. Mimo wszytko w dzieciństwie wstydziłam się zapraszać do domu znajomych w obawie, że zauważą mojego pijanego ojca, starałam się to ukrywać. Z jednej strony słyszałam w życiu sporo pozytywnych rzeczy, ale potrafiłam też nieraz słyszeć złe słowa o mnie nawet od mojego starszego brata czy taty, nie były to jakieś wyzwiska, ale potrafili sprawić, żebym czuła się głupsza, gorsza. Nigdy nie słyszałam od rodziców szczerego "kocham cię" czy "jestem z ciebie dumna/y". Teraz w życiu skupiam większą uwagę na negatywnych rzeczach, nie potrafię pozytywnie myśleć, a jeśli już myślę to jest to myślenie krótkotrwałe. Mam naprawdę dobre okresy, kiedy nie przejmuję się niczym, ale potem dopadają mnie okresy, kiedy mam natłok myśli i mętlik w głowie, czuję wtedy nawet obrzydzenie do jedzenia. Często boli mnie głowa. Mój chłopak chce mi pomóc, ale często jest tak że słyszę od niego słowa, że mnie nigdy nic nie zadowoli, że nie zwracam uwagi na jego starania, itp. mimo że bardzo chciałabym zmienić wiele rzeczy to wewnątrz czuję się bezsilna, jakby mnie coś hamowało, jakbym nie potrafiła podjąć żadnych działań mimo swoich chęci. Nie wiem już czy to jest coś normalnego czy powinnam udać się do specjalisty? Jestem bezsilna.
  19. Witam. W końcu zdecydowałem się na to aby skorzystać z pomocy specjalistów. Jestem zarejestrowany do psychiatry ale nie daje rady sam czekać. Otóż problem (tak uważam), tkwi we mnie... Mam ogromny problem z zazdrością. Oczywiście moja partnerka nie daje mi żadnych powodów abym ją miał. Przecież kontakt z innymi ludźmi jest rzeczą normalną. Zwyczajna rozmowa z płcią przeciwną wzbudza we mnie podejrzenia. Jestem świadomy, że brakuje mi pewności siebie (mógłbym zaryzykować stwierdzeniem, że praktycznie jej nie mam..). Każdy inny mężczyzna, który zwróci uwagę mojej partnerki jest dla mnie potencjalnym zagrożeniem. Nie wyglądam źle. Moja partnerka uważa, że mam super kondycje fizyczną i pokazuje mi to, że naprawdę się jej podobam ale to mi praktycznie nic nie daje. Cały czas doszukuję się CZEGOŚ... Czegoś ponieważ niczego u aktualnej partnerki się nigdy nie doszukałem.. Żadnego nadmiernego zainteresowania innym facetem, żadnego kłamstwa. Jedyne co widzę to to, że odsuwa się ode mnie co powoduje u mnie jeszcze większy problem. Wcale się jej nie dziwię, że tak jest bo sam byłem kiedyś w jej sytuacji. Możliwe, że żyję przeszłością, ponieważ poprzednie związki po jakimś czasie ich trwania, zaczynały wyglądać podobnie z tą różnicą, że tam się czegoś doszukałem. Przytłacza mnie codzienne życie tj. całodniowa rozłąka (ona w pracy-ja w pracy). Brak kontaktu w ciągu dnia (tego kontaktu, który kiedyś był codzienną normą). Dobija mnie to do takiego stopnia, że potrafię siedzieć sam ze sobą i myśleć czy nie lepiej by było jakbym uciekł z tego związku i nie czuł tego uczucia. Aczkolwiek mam świadomość, że kolejne związki w zaawansowanych etapach wyglądałyby tak samo jak ten. Czytałem coś na internecie o zazdrości i natrafiłem na nazwę "Zespół Otella". Trochę się z tym zacząłem utożsamiać co spowodowało podjęcie decyzji o zapisaniu się do psychiatry. Za każdym razem, gdy ZNÓW poruszam "poważny" temat, to czuję się nie zrozumiany, słyszę - męczysz... Tak szczerze mówiąc, jest to pierwsza moja partnerka, która pokazała mi, że problem leży we mnie. Że to moje zachowanie jest "inne". Bardzo bym chciał z kimś o tym porozmawiać. Z moją partnerką rozmawiamy na spokojnie i tłumaczy mi setny raz tak samo wszystko i do mnie to dociera ale na chwilę. Za jakiś czas, te złe myśli wracają i znów trzeba mi tłumaczyć, żebym się "ogarnął". Żadna rozmowa nie przynosi skutków i jest to problem, którego nie potrafię sam rozwiązać.
  20. Dzień dobry, Jestem studentką fizjoterapii. Mam 24 lata. W moim przypadku nie chodzi już nawet o niską samoocenę i brak pewności siebie, ale o bardzo silne przekonanie, że wszystko co mam w życiu i udało mi się osiągnąć jest wyłącznie wynikiem przypadku i kompletnie mi się to nie należy - skończenie studiów pierwszego stopnia, dostanie pracy, nawet patrząc na swoją wypłatę na koncie, myślę, że dostałam te pieniądze, pomimo, że nie znam się na tym, co robię, a ktoś inny, bardziej wykształcony bardziej by na to zasługiwał, a w rzeczywistości to właśnie on jest osobą pokrzywdzoną, bez pracy. Nie znoszę uczucia kiedy otrzymuję pomoc od wszystkich wkoło, a nie potrafię się odwdzięczyć. Do tego wszystkiego dochodzi okropne przekonanie, że nigdy sobie nikogo nie znajdę i do końca życia będę mieszkała z rodzicami, wydaje mi się złe nie tylko że względu na to, że byłoby efektem pewnego niepowodzenia w życiu, ale też dlatego, że atmosfera w domu często jest bardzo nieprzyjemna i nie dogaduję się z ojcem. Właściwie przez jego zachowanie traktuję go jak obcego człowieka, a ponieważ jest to mój ojciec, to później czuję się winna swoich uczuć i znowu wracamy do punktu wyjścia, czyli moje złego samopoczucia. Generalnie wiem dlaczego się tak czuję, rozumiem swoje zachowania w stosunku do ojca itd. Jedyne czego potrzebuję to konretna rada. Najważniejsze jest dla mnie, aby ktoś mi powiedział, jak mam sobie poradzić z tymi uczuciami i myślami, które dręczą mnie już wiele lat, a moje starania w walce z nimi niewiele dają, bo o ile umiem zapanować nad chwilowym pogorszeniem nastroju z powodu jakieś błahej sprawy, to jeśli zacznę myśleć o swojej przyszłości, niesłychanie trudno jest mi wyjść z tego emocjonalnego dołka, w którym właśnie się znalazłam i z jego powodu postanowiłam tu napisać. Zdaję sobie sprawę, że najlepszym rozwiązaniem byłyby wizyty u psychologa lub psychoterapeuty, ale nie dysponuję czasem ani pieniędzmi, które mogłabym na nie przeznaczyć. Z góry dziękuję za pomoc. Pozdrawiam Ela
  21. Witam. Mam 23 lata. Pół roku temu zacząłem pisać z pewną dziewczyną (20 lat) na facebooku, szybko znaleźliśmy wspólny kontakt pisaliśmy bardzo dużo spotkaliśmy się parę razy gdzie dużo się całowaliśmy ale jednak nie traktowałem tego na poważnie. Wiedziałem że miała wcześniej jakiś związek ale zakończyła go z powodu że nie była szczęśliwa z tamtym chłopakiem ponieważ dużo palił trawki i pił dodatkowo wyjeżdżał za granicę. Dziewczyna wyznała mi że się zakochała we mnie już po czwartym spotkaniu i że jestem super i takie tam. Ja zakochałem się trochę później jakiś miesiąc później ale myślałem że to tylko na chwile ( wcześniej byłem zakochany w innej dziewczynie która sama nie wiedziała co chciała ale parę razy się z nią całowałem) dlatego brałem tą relacje na chłodno że zaraz się to rozleci i będę dalej sam. Nigdy nie byłem w żadnym związku ani nie współżyłem z żadną kobietą. Minęło trochę czasu zacząłem pytać co i jak o tamtego chłopaka i pytania kiedy miała swój pierwszy raz, ona mówiła że miała z jakimś gościem co mieszkał od niej 100km i spotkała się tylko dwa razy przy czym za drugim razem z nim to zrobiła mając 16 lat i to był tylko jeden raz z tym chłopakiem. Potem był jej poprzedni z którym robiła to też raz przynajmniej tak twierdzi. Jednak mnie to strasznie denerwuję że nie ma pierwszego razu ze mną tylko miała dwóch przede mną. Zaczęły mnie dręczyć głupie myśli sny i wgl że ona się już wybawiła ( twierdzi że żaden ją nie zaspokoił ) a ja jestem przed swoim pierwszym razem bo jeszcze tego nie robiliśmy tylko zabawiamy się w łóżku i mówi że jej jest bardzo dobrze ze mną i że spełniam jej potrzeby i że doprowadzam ją do orgazmu. Wczoraj gdy spaliśmy znowu miałem sen na ten temat i rano zapytałem czy na pewno miała tylko dwóch partnerów w swoim życiu i dwa stosunki tak jak mnie zapewniała bo już wcześniej mówiłem że mnie to dręczy i nawet trochę się pokłóciliśmy na ten temat. Odpowiedziała że nie bo miała trzech partnerów i wie że wcześniej mówiła inaczej ale chyba się bała mojej reakcji. Przegryzłem to że miała dwóch ale ten trzeci już mnie dobił. Myślę ze to dużo jak na dziewczynę która ma 20 lat. Twierdzi że to było po razie z każdym i że żałuję że nie może tego przeżyć ze mną pierwszego razu, że jakby mogła to by to cofnęła, bardzo płakała jak nie chciałem z nią rozmawiać i mówiła że nie przeżyje tego jak ją zostawię. Nie wiem co mam robić z jednej strony ją kocham bardzo mi na niej zależy a z drugiej czuje się troche oszukany i mnie coś odrzuca od niej wyobrażam sobie jak to robiła aż z trzema innymi partnerami. Marzę o tym że moja kobieta miałaby pierwszy raz ze mną. Wiem mało realne ale liczba partnerów mojej dziewczyny mnie przeraziła. Ponadto po alkoholu zauważyłem że lubi się bawić bardzo i mam wątpliwości czy to tylko do mojej osoby czy też gdyby była w towarzystwie było by to samo. Napisała mi wiadomość "Zasługujesz na kogoś innego kto ma czystą kartę". Nie wiem co mam myśleć jak sobie z tym poradzić wiem że mnie kocha i ja też ją kocham ale ta myśl o jej byłych i o tym że miała stosunki wcześniej mnie zaczęła odrzucać. Zastanawiam się czy nie zerwać tego może kiedyś trafie na kobietę która tego nie robiła albo tylko z jednym nie wiem już sam. Jesteśmy z sobą 5 miesięcy. Proszę o jakąś radę.
  22. Witajcie, jestem Ola, mam 24 lata. Miałam agresywnego chłopaka, był bardzo dla mnie podły. Często kłamał, był leniwy, wykorzystywał mnie. Jeszcze muszę płacić cenę za ten związek i sprzątać po nim niestety. Teraz mieszkam z mamą, a z rodzicami moje relacje też były wyjątkowo niełatwe zawsze byli bardzo nerwowi. Znaczy - jestem tylko z mamą, bo ojciec po rozwodzie z matką totalnie mnie odrzucił. Ostatnie słowa jakie po nim pamiętam to: "zawsze byłaś dla nas ciężarem". Na codzień staram się być dobrą osoba dla innych, pracuję, ćwiczę, czytam, lubię dbać o siebie. Mam kilku, bardzo fajnych znajomych. Ale nie rozumiem dlaczego zawsze najbliżsi dla mnie ludzie są tacy podli wobec mnie. Mój były chłopak, którego zostawiłam, moja matka matka, która czuję agresję do świata (chociaż potem na jakiś moment jest dla mnie super i tak na przemian). Ja czuję się potwornie zagubiona w świecie, gdzie najbliżsi potrafią być katami wobec Ciebie. Jestem nerwowa i strachliwa, mimo że staram się zgrywać twardziela. Jak znaleźć promyk, gdy bliscy całe życie tak tyrają. Jeśli ktoś ma podobne doświadczenia, może niech się podzieli, bo... Ja naprawdę tracę nadzieję na życie. Wiele przeszłam, nie chcę dla innych źle, a mimo to, dobija mnie brak perspektyw na lepsze zycie, które walczę.
  23. Witam. Jestem 25 letnia kobieta. Mam 15 miesięczne dziecko i jestem w 5 miesiącu ciąży. Mieszkam w domu z mężem i tesciowa. Moj problem polega na nie dogadywaniu sie z tesciowa... ponieważ wszystko musi być tak jak ona chce i jeśli coś jest inaczej to się obraża. Rozmowa z nia absolutnie nie wchodzi w grę... bo na każdym kroku sie odwraca i wychodzi. I zawsze dzwoni po swoim rodzeństwie i sie żali ze ona chce dobrze. Robi obiady (i tyle) a ja ciągle jestem zła... a nie widzi całej otoczki dlaczego jestem zla( nie okazuje tego krzykiem - po prostu wole juz teraz nic nie mówić bo i tak to nic nie daje) A Zła na nią jestem dlatego ze na każdym możliwym kroku mówi mi co mam robić... ile mężowi sosu do obiadu nałożyć, jaka kawe mu zrobic (a jestesmy juz 3 lata po ślubie) kiedy mam iść do toalety ( bo ona widziała ze dawno bylam a ona chodzi co chwilke) co i jak mojemu dziecku mam dawac do picia i jedzenia bo ona (40 lat temu) dawala inaczej. Wszystko na kazdym kroku krytykuje i na wszystko narzeka... jak zrobię placka to jeszcze nie sprobuje a juz mówi że to "muł " i ze ona takich nie je. Jak jej wnuki przyjdą a planek jest gotowy a mnie nie ma w domu to mówi dzieciom ze nie może im go dac bo ja będę krzyczec ( a nigdy nie krzyczałam ani nie zabraniałam nikomu nic jesc itp.. zwłaszcza dzieciom . ) Jak obiad zrobie to ona zawsze przed samym podaniem obiadu je cos innego byle by mojego nie zjesc.. bo już jest bardzo glodna ze nie wytrzyma do obiadu. A obiad mamy zawsze o stałej porze jak maz wraca z pracy. Najgorsze w tym wszystkim ze przy moim mężu ona jest inna... idzie do pokoju położyć się i mało co się odzywa... a jeśli już dojdzie do rozmowy z moim mężem na ten temat to on wszystko zwala na mnie ze ja to sobie wymyślam albo robie problem z niczego... przez co ostatnio malo co rozmawiamy ze sobą... Nie wiem jak mam z nimi rozmawiać i jak się zachowywać... czuje się jak wróg w tym domu...
  24. Witam. Mam brata z zespołem Down. Jest już osoba dorosła, bo ma już 37 lat. PrZe cały czas opiekuje się nim mama. Widzę, ze nie daje sobie już rady. Mieliśmy ojca alkoholika, wiec przez wszystkie lata było trudne życie w domu. Mój brat nauczył się palić papierosy i jest już uzależniony. Nie panuje nad tym i pali bardzo dużo. Mama mu stara się to ograniczać, a on zaczyna kraść od niej pieniądze żeby kupić papierosy. Jest bardzo nerwowy i często wieczorem chodzi i po prostu krzyczy. Nie umiemy już sobie z nim radzić. Bierze leki uspokajające od psychiatry, ale nie pomagają. W ogóle ten psychiatra nie potrafią nic doradzić. Mówi ze tak ma być. Ze jego zachowania się nie zmienia. Co możemy zrobić? GdZe mama może zwrócić się o pomoc? Czy może zmiana leków by pomogła ?
  25. Okres adolescencji to czas szybkich i trudnych zmian. Rzeczywistość stawia przed nastolatkami szereg wyzwań. Mat-fiz czy biol-chem? Dokąd pójdę na studia? A może nie studia, tylko praca? Czy wyprowadzać się z domu rodzinnego po szkole? Co ja robię ze swoim życiem? Co z nim zrobię? Kim ja w ogóle jestem? Jak chcę być postrzegana przez innych? Kim chcę być? Te i inne pytania pojawiają się w głowach większości nastolatków. Zauważalne jest to, że we współczesnym świecie młodzi ludzie mają przed sobą wiele różnych opcji. Z jednej strony można uznać to za coś pozytywnego – mogą przebierać w ofertach, które podsuwają rodzice, nauczyciele czy znajomi. Z drugiej strony – jak się w tym połapać? Skąd nastolatek ma wiedzieć, czy chce poświęcić wiele lat na studiowanie medycyny? Czy w ogóle chce być lekarzem? Czy chce poświęcać swoją młodość na naukę, czy może woli wykorzystać ten czas na podróżowanie czy pielęgnowanie znajomości? To, że odpowiedzi na te pytania nie zawsze są łatwe, jest normalne. Naturalne jest, że w wieku kilkunastu lat nie posiada się bogatego doświadczenia i pewności co do tego, jaka jest wymarzona przyszłość. Odpowiedzi na te pytania wymagają wiele wysiłku, pracy, czasu i zdobycia informacji o sobie. Wiele danych wskazuje, że w czasie dojrzewania i wczesnej dorosłości mają miejsce najbardziej intensywne procesy poszukiwania i kształtowania się tożsamości. Tożsamość to osobista wizja swojej własnej osoby. Niepewność, poszukiwanie swojej drogi i próbowanie różnych opcji to nieunikniona część kształtowania tożsamości, bez tego rozwój jest niemożliwy. E. Erikson (1997), jeden z prekursorów badań nad rozwojem tożsamości, podkreśla, że jest to droga od poczucia braku pewności na temat siebie, swojego wyglądu, mocnych cech, wartości czy niepowtarzalności do poczucia całkowitego zintegrowania. W czasie dojrzewania dochodzi do tzw. rozproszenia tożsamości. Charakterystyczne jest dla niej to, że nastolatkowie odczuwają potrzebę zmiany, nowości, pewności, jednak nie mają jeszcze wystarczająco dużego doświadczenia i narzędzi, aby wprowadzić pożądane zmiany. Na tym etapie czują niepewność, dezorientację, frustrację, a ich działania mogą wydawać się nieprzemyślane i chaotyczne. Na późniejszym etapie rozwoju nastolatkowie wchodzą w tzw. fazę moratorium. To czas, kiedy zaczynają eksplorować, próbują nowości i zdobywają coraz więcej informacji na temat świata. Pojawia się eksperymentowanie w różnych obszarach życia – czy to w relacjach z rodzicami, nauczycielami, rówieśnikami, czy w obszarze seksualności, wyrażaniu siebie. Dzięki temu, że młode osoby podejmują nowe aktywności i realizują nowe pomysły, zdobywają coraz więcej informacji potrzebnych do kształtowania się tożsamości. Ważne jest, aby w tym czasie zadbać to, żeby nastoletnie dzieci miały możliwość wyboru, decydowania zarówno o swoich zachowaniach, działaniach, jak i wyznawanych wartościach czy ideologiach. Tutaj ważną rolę pełni wsparcie ze strony rodziców, dalszej rodziny, nauczycieli czy psychologów szkolnych – ważne jest znalezienie dorosłej osoby, która będzie wspierać w tym niełatwym czasie. To wymagające zadanie dla dorosłych, jednak wzmacnianie samodzielności, autonomii i dawanie przestrzeni na własne wybory zdecydowanie sprzyja rozwojowi nastolatków. Kolejnym etapem rozwoju tożsamości jest tzw. tożsamość osiągnięta. Tutaj adolescenci mają poczucie, że sami aktywnie kształtują swoją własną tożsamość zgodnie z własnymi aspiracjami, sumieniem, marzeniami czy wartościami. Ostatnią fazą może być także tożsamość przejęta, czyli taka, którą nastolatek przyjął, bo została mu narzucona lub nie miał przestrzeni na inny wybór. Może to spotkać nastolatków, których rodzice upierają się przy wyborze konkretnej ścieżki kariery lub nie zadbali o stworzenie różnych opcji dla swojego dziecka. Jeśli chodzi o ramy wiekowe poszczególnych faz, to ciężko jest je wskazać, ponieważ każdy rozwija się w swoim tempie. Ważne jest, aby nastolatek odnalazł przestrzeń, w której jest miejsce na rozwój. „Swoje miejsce” można znaleźć w grupach osób o podobnych zainteresowaniach, w rodzinie, w szkole czy w grupie znajomych. W relacjach z dorosłymi ten czas może być trudny – często dorośli nie pamiętają o specyfice bycia adolescentem. Nierzadko używa się pojęcia „bunt młodzieńczy”, który potocznie definiuje nieposłuszeństwo czy krnąbrność. W rzeczywistości „bunt” jest negatywną odpowiedzią na oferty, która są składane przez świat dorosłych czy społeczeństwo. Negowanie niektórych propozycji jest normalne i służy rozwojowi. Nastolatek ma prawo nie przyjmować definicji siebie, która jest mu narzucana – nie musi być lekarzem, ministrantem, kosmetyczką czy geniuszką w dziedzinie gry na wiolonczeli. Wraz z rozwojem i dojrzewaniem nastolatkowie, jako uważni i dociekliwi obserwatorzy, coraz częściej spostrzegają, że rzeczywistość ich zawodzi. W tym momencie wyrażanie sprzeciwu jest naturalne i świadczy o tym, że procesy rozwojowe przebiegają prawidłowo. Rodzice okazują się nie tak idealni, jak byli za czasów dzieciństwa, nauczyciele nie zawsze mają rację, prawa człowieka nie są przestrzegane w wielu miejscach na świecie. To naturalne, że w tym czasie nastoletnie dzieci mogą czuć się rozczarowane i zagubione. L. Witkowski (2000) wymienia pozytywne skutki „buntu młodzieńczego” – między innymi możliwość zredukowania napięcia, zdobycie akceptacji w grupie osób o podobnych poglądach, nauka podejmowania samodzielnych wyborów, decydowania o sobie, dbania o własne granice. Jeżeli jako rodzic obserwujesz, że Twoje dziecko nie wie, co ze sobą zrobić, jaką drogę wybrać, jak się w tym odnaleźć, pamiętaj, że to naturalny etap jego rozwoju. Aktualnie przez zamknięcie szkół odnalezienie się może być większym wyzwaniem i powodować większe napięcie, niż zazwyczaj. Pamiętaj, że nauka podejmowania samodzielnych decyzji i niezależności to proces, w trakcie którego nastolatkom może być ciężko. Pozwól im poszukiwać, eksplorować, eksperymentować, jednocześnie upewniając się, że mają w Tobie wsparcie i akceptację. Zrozumienie perspektywy innej osoby wymaga uważności i chęci. Może być Ci ciężko, to niełatwe zadanie, aby pozwalać swojemu dziecku na coraz większą swobodę, a jednocześnie czuwać nad jego bezpieczeństwem. Od wielu rodziców słyszę, że mają już dosyć, brakuje im sił, czują bezradność wobec zmiennego zachowania dziecka, opadają im ręce, kończą się pomysły, a dotychczasowe metody wychowawcze się nie sprawdzają. W tym momencie pojawia się złość, niepewność, smutek, frustracja, napięcie, irytacja - trudno jest mimo takich emocji zadbać o efektywną, spokojną komunikację. Bycie rodzicem nastolatka to wyzwanie, w którym wielu rodziców potrzebuje wsparcia. Jeżeli czujesz, że jest Ci trudno z emocjami pojawiającymi się w relacji z nastoletnim dzieckiem, chciałbyś lepiej dbać i wspierać jego rozwój a jednocześnie zadbać o siebie, poszukaj wsparcia! Rodzice nastolatków - nie jesteście w tym sami 😉 Źródła: I. Obuchowska, Adolescencja [w:] B. Harwas-Napierała, J. Trempała (red.) Psychologia rozwoju człowieka, tom 2. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2004, s. 170. D. Musiał, Kształtowanie się tożsamości w adolescencji. „Studia z Psychologii w KUL”, 14, 2007, s. 73-92. I. Brzezińska, Tożsamość u progu dorosłości. Wizerunek uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Wydawnictwo Naukowe Wydziału Nauk Społecznych, Poznań 2017, s. 136-143. M. Jarymowicz, Psychologia tożsamości.[w:] J. Strelau (red.),Psychologia. Podręcznik akademicki, tom 3 – Jednostka w społeczeństwie i elementy psychologii stosowanej, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2002, s. 107-125.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.