Jump to content

Emem

Użytkownik
  • Posts

    3
  • Joined

  • Last visited

Reputation

0 Neutral

About Emem

  • Rank
    Newbie
    Newbie

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. A czy uważasz, że jest jakaś szansa, żeby ratować małżeństwo, czy da się coś zmienić? On po tej kłótni, gdzie oczywiście straszył, że może widywać dzieci tylko na weekendy itd, potem się nie odzywał, w niczym nie chciał pomagać. Zmiękł, gdy w nocy napisałam, że skoro tak ma się zachowywać, to nie widzę szans na poprawę i żeby wyjął foteliki dzieci z auta, bo wyjeżdżamy, to przyszedł rano, zaczął mnie całować przytulać, mówić, że nie potrafi beze mnie żyć.. nasza codzienność wyglądała później niestety znów inaczej, nie jestem w stanie wytrzymać jego braku odpowiedzialności, mam wrażenie, że niby kocha dzieci, tak twierdzi, ale, gdy przychodzi co do czego, wybiera własny komfort i odpoczynek.
  2. Dziękuję, to wszystko nie jest takie proste. Myślę, że gdyby nie dzieci, to on już dawno spadalby faktycznie do mamusi, rodziców...bo między nimi są bardzo zażyłe relacje. Nasza córeczka bardzo go kocha, nie zajmował się nią, gdy była bardzo mala, ale zawsze umieszczał mnóstwo zdjęć filmików na fb, na których niby coś z nią robi, A potem wracał do tv, telefonu.. jest z tym lepiej, bo teraz spędza z nią czas, czy na ogrodzie, czy czasem czyta książki na dobranoc, ale obowiązki typu ubieranie, karmienie nadal.należą do mnie. Wszystko co on zaczął robić na przestrzeni tych kilku lat, było obarczone ogromną walką, stresem. ..aż w końcu zaczął robić więcej, to samo jest teraz ze sprzątaniem, któremu bardzo się sprzeciwia, do momentu, aż stawiam sytuację na ostrzu noża. Obowiązki to tylko część naszych problemów. Moj maz się ze mną nie kocha, może raz na kilka miesięcy, nie chce ze mną spędzać czasu i rozmawiać, ale chce np.zebym chciała się do niego przytulać, lub przytulona oglądać z nim tv, chce zebym robiła z nim to co on chce, w czasie kiedy on chce. Czuje się jak rzecz..nie wolno mi okazywać niezadowolenia, jeśli jestem smutna, zła, chora, to bardzo łatwo o awanturę, wiecznie tylko słyszę, że mam się "uśmiechnąć". Robi też bardzo dziwne rzeczy, gdy wszystko między nami jest dobrze, dzien był niby udany, ja akurat zapisałam się tego dnia na prawo jazdy i szykuje już mocno zmęczona naszego synka do kąpieli, nagle pada "jak będziesz tak prowadziła auto", albo gdy byłam na finiszu ciazy bez powodu " jutro Ty jedziesz na budowę popracować ". Takich sytuacji było wiele, potrafią i potrafiły mnie bardzo boleć, bo nagle wbija szpile.. niestety jego ojciec tak samo traktuje jego matka, tylko tam sytuacja wygląda tak, że ona szykuje mu obiadki, pieczę ciasta, a on po niej jeździ. Niestety zanim zobaczyłam co tam się dzieje, już mielismy dziecko. Jakkolwiek to nie zabrzmi, przed pojawieniem się córki oni byli do rany przyloz, nie widywalismy się na tyle często żebym zdała sobie sprawę z tego co się wyprawia, jak jego ojciec traktuje matkę, a ponieważ dużo jeździliśmy na rowerach, w góry, to tv na godzinę, dwie mi nie przeszkadzało, ale potem zrobiły się z tego całe wieczory. Kolejna rzecz: Jeśli powiem, coś co mu się nie podoba zaczyna się na mnie drzec, chociaż twierdzi, że się nie drze. W najmniejszej sprzeczce padało, że nas nienawidzi, że się zabije. Finansowo: oboje pracujemy, ja obecnie zarabiam mniej, bo jestem ba macierzyńskim. Teraz pomaga mi mocno 500+, ale gdy pojawiła się córeczka nie było żadnego 500+, wszystko co ma nasze dziecko łóżeczko, wcześniej wózek szafy, ubrania buciki.. kupuje ja i moja mama. Ani mój mąż, ani jego rodzice nigdy nie byli specjalnie zainteresowani pomocą w tych zakupach. Tak zresztą wygląda też sytuacja dotycząca 90% mebli i wyposażenia w naszym domu. Mój mąż uważa, że jest w porządku, że jego rodzina jest w porządku. Na poprzedni weekend był u teściów składać szafę, wrócił po dwóch dniach. Teraz na weekend był u nas jego ojciec, został na nic, aby mogli napić się dzien wcześniej piwa, a przy śniadaniu oznajmił i to nie nam, a mojej córce, że dziadkowie przyjadą w przyszły weekend. Kiedy powiedziałam, że my mamy za niedługo rocznice, nic się nie odezwał.. ani on, ani maz. Chyba tylko to już który rok i jak ten czas leci Czuje, że nikt się ze mną nie liczy,mam tylko zajmować się dziećmi, domem, mężem i pracować, bo jakby mogłoby być tak, że nie dokładam się do domowego budżetu, poza tym teść, gdy byłam w drugiej ciazy nagle zrobił mi pogadanka, na temat, tego, że jak mąż przychodzi z pracy, to powinien mieć obiad na stole. Swoją drogą ja gotuje, mój mąż nie, ale nie będę jak służąca przynosić mu pod nos jedzenia. Tego wszystkiego jest znacznie więcej, zaproponowałem mężowi terapię, ale usłyszałam tylko śmiech i tekst, żeby nie wyszlo, że to Ty musisz się leczyć. Ciężko mi podjąć decyzję, odnośnie rozstania..ze względu na córeczkę, bo ona bardzo go kocha, lubi też nasz dom... a ja nie wiem jak to się skończy. Mam jednak takie momenty, że nie mogę tu wytrzymać, ostatnio wszystko zaczyna mnie już wyprowadzać z równowagi, jestem już tak strasznie zmęczona tym wszystkim. Mąż się teraz na mnie odgrywa za niezadowolenie z wizyty teściów itd.. Jeśli się nic nie zmieni, to faktycznie złożę pozew o rozwód. Zresztą wczoraj od niego usłyszałam, że on może odwiedzać dzieci na weekendy. Także sam chyba już podjął decyzję, albo mnie straszy.
  3. Jestem mamą 5 miesięcznego maluszka i 4 latki. Obecnie na macierzyńskim. W kółko sprzątam, gotuje, zajmuje się dziećmi. Mam wrażenie, że wariuje, nie mogę liczyć na niczyja pomoc. Nawet teraz kiedy to pisze, to robię to w pośpiechu, żeby ze wszystkim zdążyć. Mój mąż ma trochę inne podejście.. zachowuje się jakby wszystko mu się należało. Zrobiony obiad, posprzątane dom..gdy sama coś zostawię, co rzadko się zdarza, a jeśli tak faktycznie jest to zaraz to po sobie sprzątam, jeszcze mi to wypomni. Sam zostawia rzeczy notorycznie. Po wielu, naprawdę wielu rozmowach, czasem klotniach, wymyślił i oznajmił mi, że skoro nie mówię mu co on ma robić to on nie wie np. poszłam rano się kąpać, wstała naszą 4 latka, mija już trochę czasu od kiedy jest na nogach..on odpala konsolę i gra, nie zrobi jej śniadania, wszystko czeka na mnie, jeśli ma przewinąć synka, to muszę mu powiedzieć, że trzeba to zrobić... kiedy mówię mu, że nie podoba mi się układ, gdzie jeśli mu nie powiem, to nie zrobi praktycznie nic, to się wkurza i mówi, że on nie widzi, że coś jest do zrobienia. Jeśli proszę go o to, żeby mi pomogl, bo nie daje rady,to on najpierw przytakuje, ale potem nie robi tego o co go poprosiłam, tylko znajduje sobie jakieś zajęcia w ogrodzie,myje samochód.. itp.. Kiedy płaczę, wkurza się, że płacze.. mówię mu, że potrzebuje jego pomocy, ale to nie daje żadnego rezultatu. Gdy przychodzi z pracy jedna z pierwszych rzeczy jakie robi to włącza tv i mógłby tak do wieczora siedzieć i oglądać telewizję. Dzisiaj wypił że mną rano kawę, a potem zapytał,czy może włączyć konsolę.. powiedziałam, że ma rozpakować chociaż połowę rzeczy ze zmywarki, a on na to "dobrze mamo" to są już jakieś kpiny. On jest dorosły, czy nie koniecznie? Muszę go prosić o to żeby wyszedł na spacer z nami, o wszystko, ja wychodzę sama z dwójką dzieci, A on twierdzi,że może na dwór sam moze wyjść tylko z jedbym,bo z dwójką nie da rady. Nie ma między nami prawie, żadnej bliskości, on niby chce, coś czasem wspomni, ale potem odpala konsolę lub tv. Jest i tak lepiej niż było, bo czasem w czymś "pomaga" ale dobrze wcale.. U niego w domu podział obowiązków był taki, że matka robiła wszystko w domu, A ojciec szedł na działkę.. moj maz chciałby, żeby wyglądalo to tak samo,ale ja tego nie chce.. Jego matkę we wszystkim wyereczala babcia, co też uwazam za dziwny układ, ale miała duża pomoc w domu, przy dziecku.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.