Jump to content

Angie11

Użytkownik
  • Posts

    37
  • Joined

  • Last visited

Reputation

1 Neutral

About Angie11

  • Rank
    Enthusiast
    Enthusiast

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. No niestety, nie traktował mnie dobrze i mogę żyć złudzeniami ale taka jest prawda... tez często ostatnio mi mowil ze wiadomości nie oglądam, że nie wiem co się na świecie dzieje. Ale ile jest takich ludzi? Albo ze nie śledziłam zachorowań na koronawisura. A po jakiego wała mi to było wiedzieć skoro to jest jedna wielka szopka, ludzi mają biznesy pozamykane i IKEA działała normalnie. Cyrk na kółkach wiec tego nie śledziłam. Może za bardzo dokuczało mu to ze nie może na takie tematy ze mną rozmawiać. Nie wiem ale myślę że jest dużo takich sytuacji jak ta która teraz opisuje i dla niektórych nie jest to aż takim problemem... Na pewno jak minie więcej czasu to będzie m prościej, teraz jeszcze jestem na takim etapie ze się boję ze go spotkam gdzies. Nie umiałabym mu nawet w oczy spojrzeć nie mówiąc już o jakimkolwiek odezwaniu się...
  2. Jeden lek ma zacząć działaś po 2 tygodniach a drugi mam doraźnie i biore po 2 czasem 3 tabletki dziennie. Dzisiaj albo a dużo myśleć zaczęłam albo to dlatego, że wziełam jedną tylko i to po 6. Jak wróciłam z pracy to drugą wzięłam
  3. Jestem tak zła za to co mi zrobił, że najchętniej bym to wszystko zabrała ze sobą, chciał sobie radzić sam? niech sobie radzi koro taki mądry był. Pani domu była ze mnie chujowa (takie coś mi kiedyś powiedział), nie potrzebował kucharki i sprzataczki. Wtedy w ten piatek co brałam rzeczy od niego to chciałam kołdre wziąć która była moja, przywiozłam ją ze sobą do niego a on do mnie krzyknął "no jasne, zabierz mi wszystko". Napisałam mu potem w wiadomości, że wsyzstko to ja mu zostawiłam a sama zostałam z niczym... To nie jest tak że on mi bronił czegoś zabrać bo talerze które przywiozłam ze sobą do niego tez mu zostawiłam ale naprawde nie miałam głowy do tego, tyle tych rzeczy było... Kwiaty mu zostawiłam a tyle walczylam żeby je jakoś utrzymać a biorąc pod uwagę że on nie oamięta żeby zwierzętom nalać wode do miski to o podlewaniu kwiatów raczej też nie pamięta...
  4. On mi dal niby 2000 za to conkupilam.do domu przez te lata, chciał wiecej ale ja najpierw nienchcialam nic ale wszyscy mi mówili żebym wziela bo co ja matka Teresa jestem... no to wzięłam.2tys. Ale nie wzięłam od niego żadnych talerzy, garnków, sztucce ostatnio kupilam, tez ich nie wzięłam... nie miałam do tego głowy głowy zabierałam rzeczy, miałam.to w dupie...
  5. Czasem.sie zastanawiam czy on sam siebie rozumie... Godzine temu zobaczyłam.ze lubi post na fb naszej ulubionej pizzerii, reklamują się o piwie lanym. Tak mnie trochę to ukuło... 😢 wzięłam dzisiaj tylko jedna tabletkę przed pracą i już czuje ze jest gorzej... a w ikei pełno par urządzających wspólne gniazdo... kobiet w ciąży z partnerami... zawsze jak coś kupowałam do domu to tyle radości mi to sprawiało, że będzie przytulniej... nawet firanki nie mam i zasłon w tym nowym mieszkaniu. Ostatnio sobie kupilam takie piękne, wymarzone na aero, wiszą u niego w salonie i trochę biję się z myślami czy nie poprosić go zdby mi ich spakował, chociaż z jedną firankę, moje książki które zostawiłam, że dwie kurtki i żeby mi tego nie zostawił w jakimś sklepie. Ale z drugiej strony sobie myślę że nie wiem czy chce być takim chamem zeby sam sobie teraz musiał zasłony wieszać... ale z drugiej strony on zrobil to co zrobił chociaż chociaż mu pkwkedzialam jakieś 2 tyg temu że przychodzi mu to bardzo łatwo to powiedzial ze wcale nie... ale powiedzieć to on może wszystko... nie wiem co powinnam zrobić...
  6. Nie no pierścionek kupil na trzeźwo. Nawet z moją koleżanką w sekrecie, coś tam mu pomagała... ech.... 😞 Mieliśmy problem z alkoholem.ale nigdy nie było tak ze przy dzieciach byliśmy nawaleni. Chociaz jak się tak zastanowię to może sebie się zdarzyło... albo jak piliśmy jak dzieci nie było i Marek się nie mógł do niego czasem.o 21 dodzwonić bo seba spał zajebany... mówiłam mu zeby bardziej uważał, żeby może wolniej pił. Jak byliśmy w styczniu na urodzinach tej wspomnianej wyżej koleżanki to się tak opilam, leżałam.na ziemi jak trwało ognisko bo to było w zakopanym, pełno ludzi nawet obcych a seby przy mnie nie było... do tej pory nie wiem gdzie był. Siostra tej koleżanki podnosiła mnie z ziemi a seba powiedział że nie mógł mnie podnieść i poszedł po pomoc do kogoś... od tamtej chwili przestaliśmy juz pic. Owszem czasem wino wieczorem ale w porównaniu z tym co było to pikuś...
  7. I to jeszcze pod wpływem alkoholu... Była Wigilia tamtego (5 miesięcy temu), byliśmy pokłóceni, nie pamiętam już o to tyle tych sprzeczek... Mieliśmy jechać do mnie no ale moi pod przykrywką bania się koronaworusa się nie zgodzili, chyba chodziło wtedy o Sebe... On się podpił, dał mi ten pierścionek, ja oczywiście szczęśliwa, popłakałam się, On potem powiedział, że nie wiedział co ma robić no bo pokłóceni byliśmy no ale że już kupił to stwierdził, że albo teraz albo nigdy... Też w sumie wtedy nie do końća trzeźwa byłam. Ogólnie od ponad roku mieliśmy spory problem z alkoholem, nie radziliśmy sobie z tym wszystkim. Teraz nawet ostatnio powiedział, że jak piliśmy to jakoś się żyło, a treraz jak przestaliśmy bo w styczniu ja się tak opiłam że musieli mnie nosić to stwierdził że teraz dopiero zobaczył jaka jest chujnia... Jeśli chodzi o zazdrość mamy Hani o to mnie to od jakiegoś czasu się to uspokoiło. Na początku no i może jeszcze do dwóch lat wstecz mama Hani potrafiła mówić do niej "no idź do nowej mamusi" i takie inne głupie rzeczy bo Hania ze 2/3 lata temu miała okres taki, że wolała z nami być, do matki jeździć nie chciała... No Sebastian teraz nie będzie miał łatwego orzecha do zgryzienia, to jednak jest facet, jego była zawsze powtarzała, że on ma lepiej niż ona bo jemu ma kto pomóc a ona jest sama z tymi dziećmi... On teraz musi ugotować, posprzątać a czepiał się często jak np po dwóch dniach od sprzątania znowu był kurz na półkach, ma swoją firme i teraz po pandemii 28 może otworzyć a zawsze siedział w klubie w godzinach 11-18 przez 7 dni w tygodniu. Ile on się teraz będzie z dziecmi widział? Zanim dojedzie do domu będzie 19 przez te korki, weźmie dzieci a rano musi odwieźć... Bo płaci studentkom które tam pracują 17 chyba za godzine kiedy one takk naprawde siedzą tam i sie opierdalają, jedynie jak ktoś coś z baru zamówi no i posprzątać na koniec dnia to raczej nie będzie taki skory zostawiać te dziewczyny, płacić im i siedzieć w domu z dziećmi. Bo przecież tak jak już wspominałam to ja mu częśto mówiłam "jedz do dzieci bo tak mało z nimi czasu spędzasz, ja posiedze za Ciebie w klubie"... On jest naprawde debilem... I zrobił to dla dzieci, które go zmanipulowały... Czego on ich chciał tym nauczyć? Że 11-letnia dziewczynka decysuje o tym jak dorosły chłop ma żyć i z kim? Paranoja....
  8. Chociaz z naszej dwójki bardziej jednak nie docenił. Mam nadzieję że to do niego dotrze, spierdolil sobie życie bo gdyby tylko chciał to mogło to wszystko wyglądać inaczej... no ale przecież to nie jest w mojej kwestii proszenie się o ślub i dziecko... do tanga trzeba dwojga... nawet o meldunku dla mnie nie pomyślał kiedy tak naprawdę jego była żona wymeldowała się od niego dopiero jakiś rok temu może trochę dłużej...
  9. A odpowiadając na pytanie czym się kieruje to oczywiście że sercem. Jestem za bardzo wrażliwa, za bardzo chciałabym mieć rodzinę, dom, mieć do kogo wracać. Teraz myślę że za mało doceniałam to co miałam...
  10. Rano kanapki do szkoły jak jeszcze dzieci chodziły. Jak hania mi mówiła że jej marzeniem jest żebym ja zawiozła do szkoły jak zdecydowałeś prawo jazdy to było z rok temu... rozumiesz coś z tego?? Bo ja nie 😢
  11. Jedno jest pewne, niektóre rzeczy spierdolilam, w niektórych sytuacjach mogłam.zamknsc buzię na klodke ale nic nie zmieni faktu że on czepiał się o bzdury, potrafił dlugo nieodzywac i zamykać się w sobie, nie powinien był w nerwach wypierdalać mnie z domu bo wiedział że jestem u niego i co miałam robić... ja widziałam błędy które sama popełniałam, on chyba z nie z tego co mi się wydaje... może przestał mnie kochać nie wiem. Boli mnie strasznie to ze tak bardzo się starałam a zostałam tak potraktowana..dzisiaj nawet nie wiem z jakiej racji pojawiła mi się relacją która wrzuciłam w lutym tego roku na fb jak zrobiłam sobie i hani herbate wieczorem, sytrynke włożyłam jak do drinka, słomki dałam bo wtedy chciała pic ze słomki. Taka byłam za macocha, że popijalysmy sobie herbatkę w dobrej atmosferze. Wtedy mnie jeszcze kochala... znowu się jakoś zdołowałam bardzo i poddenerwowalam... albo jak tiktoka chciała ze mną nagrywać i nagrałyśmy jednego... tak właśnie się przejawia to ze nie próbowałam się dogadać z dziećmi...
  12. Czuje ze nie powinnam. Myślę że on raczej nie chce aczkolwiek tego nie wiem do końca aczkolwiek nienodzywa się. Nie wiem jakbym się zachowala gdyby chciał żebyśmy się zeszli ale tak jak napisałam w pierwszym zdaniu czuje ze nie powinnam. Po pierwsze wszyscy dookoła by się na mnie zawiedli bo uważają ze Sebastian nie dorósł do jakiegokolwiek związku i ze nie szanował mnie (aczkolwiek i tak wiem ze powinnam się kierować swoimi uczuciami bo to moje zycie), a po drugie zawsze mógłby zrobic to samo znowu... a czy ze nic by się nie zmieniło, dalej dzieci na pierwszym miejscu by było, dalej wchodziłby im jak to mój kolega wczoraj powiedział "do dupy bez wazeliny". Bo taka jest prawda, czegokolwiek by dzieci nie zrobily, jakkolwiek by się nie zachowały on po prostu za nimi biegał do takiego stopnia ze aż do przesady, coś nie do opisania. Ja wszystko rozumiem dzieci ktore zawsze będą najważniejsze ale nie na tym polega wychowanie...
  13. No właśnie wiem ze uczucia to co innego ale za takie wsparcie tez powinno się kochać czyz nie? Chcialabym zeby to do niego dotarło, żeby zobaczył co stracił. Raczej bym do niego nie wróciła ale same mi po prostu łzy leca jak pomysle ze byłam.dla niego cała sobą, bez proszenia się, kiedy innych nie było. Nawet jeśli miał.metlik w głowie, nie wiedział co czuje to jest tyle rozwiązań przecież... ech
  14. Powiem Ci ze mi też, nawet na filmie mi się ciężko skupić. Jest mi trochę lepiej ale ciągle nie mogę się wyzbyć myśli że niczego nie docenił. Cały czas wracaja wspomnienia, 5 lat temu był był w szpitalu, zabieg na ucho bo mu coś na nim wyrosło, nie orzyjecjal nikt z rodziny. Nikt!! Tylko ja, z owocami, balonami... jak trzeba było na pocztę pójść, nigdy nie odmówiłam, jak kupic psu i kotu jedzenie, ja kupowałam nikt inny o tym nie myślał, jak miałam dzień wolny w swojej pracy to mnóstwo razy było tak ze jechałam do niego do klubu bilardowego (jest jego wlascicielem) i siedziałam za niego zebh mógł do dzieci jechać, pomagałam.mu w przeróżnych remontach w tym klubie, w końcu przyszedł czas ze musieliśmy wynająć nowy lokal, roboty było co niemiara jak myślisz kto mu pomógł? Nikogo z rodziny przy nim nie było, ani marka który miał 14 lat i mógł pomóc, ani brata który ma.zaledwie 2,5h drogi do krk i mógł przyjechać pomoc... jakim trzeba byc człowiekiem zeby tego wszystkiego nie docenić? 😢
  15. Czas szybko zleciał odkąd sama.mieszkam ale na mieszkaniu spałam od ponad tygodnia może 3 razy... teraz w środę i czwartek mam wolne po tym spotkaniu z psychoterapeutka wiec pojadę chyba na wies znowu ale ile można uciekać? Jestem dużo spokojniejsza. Nie wiem czy to te leki czy o co chodzi... Jeden lek podobno miał zacząć od razu działac, drugi po dwoch tygodniach. Tyle jest ludzi którym zwaliło się życie tak jak mnie, nie pociesza mnie to ale poniekąd staram się myśleć ze to normalna kolej rzeczy. Chociaż przykro mi jest dalej. Kupilam sobie dzisiaj książki, aż 5 ale zobaczymy czy będę w stanie czytać. Zazwyczaj jak mam tyle myśli w glowie to nie mogę się oderwać od nich... na szczęście do 20 jestem w pracy. Mam tylko nadzieje ze znowu go nie spotkam albo ze chociaż zapanuje nad emocjami...

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.